Ogłoszenia Zwierzęta
Aktualności: Jeśli uważasz że serwis Dar Życia jest potrzebnym miejscem Wesprzyj nas. Chcemy reaktywować serwis, dostosować graficznie i technicznie do aktualnych standardów, ale potrzebujemy Twojego wsparcia. Dziękujemy za wsparcie.

Autor Wątek: Ciekawostki techniczne/artykuły  (Przeczytany 46052 razy)

Offline Beata

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 152
Ciekawostki techniczne/artykuły
« dnia: Maj 30, 2003, 02:43:02 pm »
Spojrzenie opuszkami palców

Cytuj
Jak zobaczyć, kiedy oczy nie pozwalają? Czy niewidzący i słabowidzący skazani są na bycie na marginesie artystycznych wydarzeń? Okazuje się, że nie.

Z salonów BWA

Pan Rajek

  • to weteran
  • polecający usługi
  • *******

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Mój sens cierpienia. Utrata wzroku i...
« Odpowiedź #1 dnia: Lipiec 06, 2003, 08:56:11 pm »
Na tej stronie znajdziecie relacje osób które utraciły normalną zdolność widzenia oraz opisy ich "drogi", problemów, ich samych.

MÓJ SENS CIERPIENIA. Utrata wzroku i... - źródło: Sami Sobie
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Wyjaśniono, dlaczego osoby niewidome mają lepszą pamięć
« Odpowiedź #2 dnia: Lipiec 12, 2003, 01:31:51 pm »
"Naukowcy wyjaśnili, dlaczego osoby niewidome mają lepszą pamięć słuchową - donosi najnowszy numer "Nature Neuroscience".

Od dawna wiadomo, że osoby niewidome rekompensują brak wzroku wyostrzeniem się innych zmysłów, m.in. dotyku i słuchu, a także pamięci słuchowej.

Grupa naukowców z Uniwersytetu Hebrajskiego z Jerozolimy pod kierunkiem Ehuda Zohary''ego wyjaśniła mechanizm, który leży u podstaw lepszej pamięci słuchowej osób niewidomych.

Okazało się bowiem, że w procesie zapamiętywania bierze udział u tych osób także pierwszorzędowa kora wzrokowa, czyli struktura odpowiedzialna za przetwarzanie bodźców wzrokowych. Bodźce wzrokowe nie docierają do mózgu, ale kora mózgowa wzrokowa potrafi odbierać bodźce słuchowe, a następnie je przetwarzać, co pomaga w zapamiętywaniu.

Co więcej, aktywacja komórek nerwowych kory wzrokowej u osób niewidomych była silniejsza w lewej półkuli mózgowej. Jest to zgodne z ogólną przewagą lewej półkuli w procesach językowych.

Poziom aktywności komórek nerwowych u osób niewidomych mierzono za pomocą rezonansu magnetycznego. Im wyższa była aktywność komórek w obrębie pierwszorzędowej kory wzrokowej, tym lepsze wyniki osoby te uzyskiwały w testach na zapamiętywanie wrażeń słuchowych." - Wyjaśniono, dlaczego osoby niewidome mają lepszą pamięć - Warszawa (PAP) z 17-06-2003
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Nauka widzenia po 40 latach życia w ciemnościach
« Odpowiedź #3 dnia: Wrzesień 01, 2003, 01:56:56 am »
Zjawisko widzenia nie sprowadza się do prostego układu optycznego. Nie polega na tym, że obraz widzianego przedmiotu jest "wyświetlany" w naszym mózgu.
Bardzo ważny jest element interpretacji. Opisany w artykule człowiek widział bodziec, ale nie potrafił go przetworzyć.

..w mózgach kotów - z powodu braku bodźców wzrokowych - nie wykształciły się odpowiednie połączenia nerwowe..."

Jego świat jest płaski, dopóki pozostaje nieruchomy. Dopiero wprawiony w ruch odzyskuje trzeci wymiar. Co się dzieje w mózgu człowieka, który odzyskał wzrok po 40 latach?
Nauka widzenia po 40 latach życia w ciemnościach - Wojciech Moskal 29-08-2003 Gazeta.pl > Nauka > Informacje
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Inhalatory na astmę przyczyną chorób oczu
« Odpowiedź #4 dnia: Wrzesień 24, 2003, 06:58:33 pm »
Tysiące chorych na astmę może być narażonych na częściową utratę wzroku spowodowaną stosowaniem przez dłuższy okres czasu sterydowych inhalatorów.
 
  http://info.onet.pl/803292,16,1,0,120,686,item.html
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Medycyna oferuje nam nowe oczy..
« Odpowiedź #5 dnia: Październik 02, 2003, 10:34:08 am »
Do widzenia  
Tygodnik "Wprost", Nr 1088 (05 października 2003)

 
Medycyna oferuje nam nowe oczy

 http://www.wprost.pl/ar/?O=50105&C=57
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline SylwiaB

  • Raczkujący Gadacz
  • ****
  • Wiadomości: 449
Nie zawsze wystarczą okulary
« Odpowiedź #6 dnia: Listopad 02, 2003, 03:42:25 am »
W powszechnej opinii osoba źle widząca nosi okulary, a niewidomy białą laskę. Ale jeśli schorzenie dotyczy siatkówki wrażliwej na światło warstwy oka noszenie okularów niewiele pomoże. http://info.onet.pl/819385,16,1,0,120,686,item.html
"O wartości życia rozstrzygają nie czyny, choćby wielkie, ale miłość, choćby mała" kard.Wyszyński
Julia 11l/ZD

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Alkohol, pap., antyb. sprzyjają zwyrodnieniu siatkówki
« Odpowiedź #8 dnia: Luty 06, 2004, 10:55:27 pm »
Alkohol, papierosy i antybiotyki sprzyjają zwyrodnieniu siatkówki

Cytuj
- Picie alkoholu, palenie papierosów, używanie
antybiotyków, leków na uczulenie oraz nieleczone nadciśnienie i choroby autoagresywne zwiększają ryzyko rozwoju specyficznego zwyrodnienia siatkówki - donoszą badacze z USA na łamach pisma
"Ophthalmology".

Chodzi o tzw. centralną surowiczą chorioretinopatię, która objawia się rozwarstwianiem komórek siatkówki i ich stopniową degeneracją. Choroba prowadzi ostatecznie do utraty wzroku.

Naukowcy z Uniwersytetu Bostońskiego oraz z innych ośrodków naukowych w USA zidentyfikowali nowe czynniki ryzyka tego schorzenia po przebadaniu 312 cierpiących na nie pacjentów oraz 312 osób z innymi schorzeniami narządu wzroku.

Analiza ujawniła, że oprócz najsilniejszych znanych do tej pory czynników ryzyka centralnej chorioretinopatii, takich jak ciąża
czy stosowanie kortykosteroidów, chorobie sprzyjają też picie alkoholu, papierosy, zażywanie antybiotyków i leków przeciwhistaminowych (w chorobach alergicznych) czy nieleczone nadciśnienie.

Zdaniem prowadzącego badania dr Seana Koha, pacjenci z objawami centralnej chorioretinopatii powinni być badani pod kątem tych czynników ryzyka i informowani o niebezpieczeństwie. W przyszłości jego zespół zamierza sprawdzić, czy eliminacja bądź modyfikacja
tych czynników może łagodzić przebieg choroby.(PAP), jjj/ krx
- źródło:  Alkohol, papierosy i antybiotyki sprzyjają zwyrodnieniu siatkówki, 05-02-2004, Warszawa (PAP)
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Widzenie słuchem. Kolory ciszy
« Odpowiedź #9 dnia: Luty 10, 2004, 10:09:15 am »
Cytuj
Prof. Ewa Krzywicka-Blum i dr Janusz Kuchmister z Katedry Geodezji i Fotogrametrii Akademii Rolniczej we Wrocławiu stworzyli urządzenie ułatwiające niewidomym postrzeganie rzeczywistości




Cytuj
W działaniu urządzenia wykorzystano metodę pod nazwą „Sposób sonorycznej lokalizacji zbioru punktów”, opatentowaną w 1995 roku (nr patentu P31603, autorzy: K. Ćmielewski, J. Kuchmister, E. Krzywicka-Blum).


Widzenie słuchem. Kolory ciszy- MARIA BORKOWSKA 2004-02-09, Onet.pl Kiosk, Sprawy nauki. Biuletyn Komiteteu Badań Naukowych.
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Komórka dla niewidomych
« Odpowiedź #10 dnia: Marzec 02, 2004, 07:04:27 pm »
Pierwszy w świecie telefon komórkowy dla niewidomych zaprezentowali w poniedziałek jego autorzy z gdyńskiej firmy Ivo Software.

Do telefonu komórkowego (tylko najnowsze aparaty Nokia Communicator, Siemens i inne z systemem Symbian) montuje się przystawkę Speaker Mobile with Talks PL, którą gdyńska firma przygotowała we współpracy z niemiecką Torsen & Brandt Gmbh. Dzięki niej osoba niewidoma ma do dyspozycji nie tylko telefon, który wszystkie polecenia wydaje na głos, ale także mówiący notatnik, kalendarz, zegarek, kalkulator, budzik, listę adresową i dyktafon, może także pisać i czytać SMS-y....

Komórka dla niewidomych - Katarzyna Fryc 01-03-2004, Gazeta.pl > Kraj > Informacje z regionów

Cytuj
Firma Ivo Software, działająca w Pomorskim Parku Naukowo-Technologicznym w Gdyni, jest laureatem ubiegłorocznego konkursu "Gdyński biznesplan" na najlepszy projekt działalności gospodarczej. Założył ją Łukasz Osowski - absolwent informatyki na PG w roku 2001. Firma specjalizuje się w projektach ułatwiających życie niewidomym. Oprócz oprogramowania do komórki wynalazła także komputerowy syntezator mowy umożliwiający inwalidom wzroku korzystanie ze zwykłego komputera PC.
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Oglądam rękoma
« Odpowiedź #11 dnia: Czerwiec 19, 2004, 12:45:13 am »
Cytuj
"...Przeżył. Po dwóch i pół miesiącach leżenia w inkubatorze rodzice odbierali zdrowe dziecko i plik skierowań na badania kontrolne. Wśród nich było również skierowanie do okulisty.

Lekarz zajrzał do gałek ocznych i powiedział, że w lewym oku coś się dzieje. Skierowanie do szpitala wojewódzkiego zabrzmiało jak wyrok. I to potworne oczekiwanie. Najpierw miesiąc na miejsce. Potem na diagnozę.
Lekarz stwierdził utratę wzroku w wyniku tlenoterapii w inkubatorze.


Oglądam rękoma, RAFAŁ PIEKARSKI, Czasopismo "Słowo i Życie" Nr lato 1999
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Gosia.

  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 73
Ciekawostki techniczne/artykuły
« Odpowiedź #12 dnia: Czerwiec 19, 2004, 11:20:33 pm »
Soniu, jesteś wielka. Bardzo Ci dziękuję za ten materiał. Jak wiesz szukam tego typu publikacji, a tej nie znałam. Cieszę się, że i o niewidomych można tu porozmawiać. Zastanawiałam się niedawno, czy nie powinnam się jednak wycofać z Forum,  :( a tu taka niespodzianka. (Wycofałabym się do roli obserwatora, ale to trochę jak "podglądacz"). :D

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Nowa oferta dla osób niewidomych tygodnika ''Angora''
« Odpowiedź #13 dnia: Lipiec 09, 2004, 11:34:00 am »
Nowa oferta dla osób niewidomych tygodnika ''Angora''
Tygodnik "Angora" we współpracy z Polskim Związkiem Osób Niewidomych zaczął wydawać "Prasę Mulitmedialną Angora".

"Angora" jest ogólnopolskim tygodnikiem, w którym można znaleźć przedruki najciekawszych artykułów z polskich tygodników, gazet ogólnopolskich i lokalnych, a także materiały z czasopism zagranicznych. Dodatkowo w każdym wydaniu zamieszczane są materiały redakcyjne: felietony, komentarze, wywiady, a specjalnie dla dzieci przygotowywana jest wkładka "Angorka".

więcej:

http://www.niepelnosprawni.info/labeo/app/cms/x/9152;jsessionid=14E01C15D03F384C3AD62F06A1C16ECD
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Banany koloru marchewki mogą poprawić wzrok dzieci
« Odpowiedź #14 dnia: Lipiec 12, 2004, 03:30:34 pm »
Banany koloru marchewki mogą poprawić wzrok dzieci

Pomarańczowe banany, wyjątkowo bogate w beta-karoten, pomogą uzupełniać niedobory witaminy A i zapobiegać ślepocie u dzieci z Wysp Pacyfiku i Mikronezji - informuje najnowszy numer tygodnika "New Scientist".

Pomarańczowe banany, przez lokalne społeczności nazywane "karat", wyglądają jak grube marchewki. Są owocami endemicznego dla Mikronezji gatunku bananowca - Musa troglodytarum.

Przez stulecia w Mikronezji karmiono nimi niemowlęta, odstawiane od piersi matki. W obecnych czasach jednak pomarańczowe banany zostały wyparte przez produkty z importu.

Teraz, dzięki inicjatywie Ministerstwa Rolnictwa mikronezyjskiej wyspy Pohnpei, może to ulec zmianie.

W trakcie sponsorowanych przez ministerstwo badań, Loisowi Englbergerowi (z Food Community of Pohnpei) udało się ustalić, że pomarańczowe banany są wyjątkowo bogatym źródłem beta-karotenu - zawierają go 25 razy więcej niż zwykle banany. Beta-karoten w organizmie człowieka zmienia się w witaminę A.

Niedobory tej witaminy, bardzo rozpowszechnione wśród mieszkańców Mikronezji, mogą u dzieci prowadzić do ślepoty.

Badacze z Pohnpei zamierzają hodować pomarańczowe banany na dużą skalę. Liczą bowiem, że znów staną się one składnikiem codziennej diety mikronezyjskich dzieci i pomogą uchronić je przed utratą wzroku.

Źródło: PAP - 09.07.04
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Sławek

  • Podglądacz
  • *
  • Wiadomości: 16
Ciekawostki techniczne
« Odpowiedź #15 dnia: Lipiec 13, 2004, 02:02:37 pm »
Dwadzieścia lat po tym, jak pierwsze implanty przywróciły głuchoniemym słuch, chirurdzy z Uniwersytetu Kalifornii Południowej są o krok od opracowania urządzenia, które umożliwi przywracanie wzroku niewidomym. Miesiąc temu wszepili pacjentowi bezprzewodową protezę siatkówki. Była to pierwsza z dwóch zaplanowanych prób klinicznych. Urządzenie zaprojektowano w mieszczącej sie w Valencii w Kalifornii firmie Second Sight, produkującej aparaty pomagające zwalczać zwyrodnienie plamki żółtej i inne choroby siatkówki.
Test polegał na umieszczeniu na siatkówce implantu o rozmiarach 5x5 mm, połączonego przewodem z niewielkim urządzeniem wszczepinym za uchem. Niewidomy zakłada okulary z bezprzewodową kamerą. Przekazuje ona obraz do implantu za uchem, a umieszczone w nim elektrody przesyłają impulsy do przyrządu wszczepionego na siatkówce. Prąd pobudza jej komórki, a wysyłane sygnały mózg interpretuje jako kształty, kolory i linie. Niestety na to, aby powstał z nich wyraźny obraz trzeba będzie jeszcze poczekać.
- Na razie chodzi o to, by zwiększyć możliwości poruszania się pacjenta - mówi Robert Greenberg, dyrektor naczelny działającej od czterech lat firmy Second Sight. Przedstawiciele przedsiebiorstwa liczą, że uda im sie wprowadzić implant na rynek już w 2005 roku. Trwają bowiem prace nad ulepszoną wersją, która pozwoli na uzyskanie wyraźniejszego obrazu.
Arlene Weitraub, BusinessWeek, edycja polska, lipiec 2002
18 stycznia 2000 odbyła się premiera urządzenia pozwalającego na częściowe przywrócenie wzroku. Twórcą wynalazku jest dr William Dobelle, amerykański uczony, założyciel i szef nowojorskiego Dobelle Institute.
Urządzenie składa się z okularów, w których zamontowana jest kamera i ultradźwiękowy czujnik odległości, komputera znajdującego się w torbie na ramię wielkości chlebaka i pęku przewodów, którymi prowadzony jest sygnał z okularów do komputera i z komputera do 68 platynowych elektrod wszczepionych do mózgowego ośrodka wzroku. Wynalazek został wypróbowany na 62-letnim mężczyźnie, który stracił wzrok 26 lat temu w wyniku urazu głowy. Jerry może dzięki wynalazkowi widzieć kontury przedmiotów, z odległości 1 metra czytać litery wielkości 5 cm, a ogólnie jego zdolność widzenia określana jest na 20/400. Podczas prezentacji przeprowadzono test: Jerry miał za zadanie przejść przez pokój, zdjąć z wieszaka czapkę wiszącą po jego drugiej stronie i założyć ją na głowę stojącego w centrum pokoju manekina. Test ten wypadł pomyślnie, co pokazuje stopień przydatności urządzenia.
Pierwsze próby tego typu wykonano w Dobelle Institute już w 1970 roku, kiedy to trzem mężczyznom wszczepiono elektrody do kory mózgowej i podłączono do komputera, który wtedy miał wielkość szafy i ważył półtorej tony.
Patrząc na postęp technologiczny należy więc oczekiwać, że za kilkadziesiąt lat problem ludzi, którzy stracili wzrok przestanie być problemem.
Amerykańscy i kanadyjscy naukowcy stworzyli do celów badawczych sztuczne rogówki. Kto wie, czy pewnego dnia nie umożliwią one przywrócenia niewidomym wzroku. Rogówka składa się z trzech warstw - z każdej pobrano komórki. Po zainfekowaniu wirusami zaczęły się ona niepohamowanie dzielić, co zapewniło stałe źródło komórek danego typu. Badania wykazały podobieństwa struktury, biochemii i przewodnictwa sygnałów elektrycznych nowych komórek do tkanki ludzkiej. Dzięki syntetycznemu rusztowaniu naukowcom udało się połączyć trzy warstwy rogówki i uzyskano sztuczny organ, w najdrobniejszych reakcjach przypominający prawdziwy. Na razie organ ten będzie wykorzystywany do testowania nowych soczewek kontaktowych i produktów okulistycznych, ale w przyszłości prawdopodobnie posłuży do transplantacji.

Offline Anna

  • User z prawami do pisania
  • Weteran
  • ******
  • Wiadomości: 4459
Ciekawostki techniczne/artykuły
« Odpowiedź #16 dnia: Lipiec 13, 2004, 02:12:53 pm »
Cytuj
Patrząc na postęp technologiczny należy więc oczekiwać, że za kilkadziesiąt lat problem ludzi, którzy stracili wzrok przestanie być problemem.
:( Ale ja potrzebuje cudu (techniki) już teraz.
Ale bardzo dziękuję, Sławku, za te informacje.

Offline Sławek

  • Podglądacz
  • *
  • Wiadomości: 16
Ciekawostki techniczne/artykuły
« Odpowiedź #17 dnia: Lipiec 13, 2004, 02:20:44 pm »
Implanty oka lekarstwem na ślepotę

Naukowcy z Uniwersytetu Stanford w Kaliforni przedstawili projekt implantu oka ...




Naukowcy z Uniwersytetu Stanford w Kaliforni przedstawili projekt implantu oka, który ma zająć miejsce światłoczułych komórek znajdujących się w siatkówce chorego oka. Inne implanty wykorzystują moduł, który przekształca światło w elektroniczne impulsy, które dochodzą do mózgu przez włókna nerwowe. Ten zaś działa inaczej. Będzie umieszczony w siatkówce i będzie zmieniał światło w substancje, stymulujące komórki nerwowe. Wykorzysta do tego elektrody. Implant będzie wykonany z polimerowego materiału, który jest przyjazny dla oka. Wciąż trwają prace badawcze nad implantem.

Offline Sławek

  • Podglądacz
  • *
  • Wiadomości: 16
Ciekawostki techniczne/artykuły
« Odpowiedź #18 dnia: Lipiec 13, 2004, 02:29:55 pm »
Krzemowe synapsy nadzieją dla niewidomych
 
 
Pomysł nienowy: bezpośrednio stymulować komórki nerwowe oka. Tak, by przywrócić niewidomym choćby namiastkę zdrowego zmysłu wzroku. Naukowcy z Uniwersytetu Stanforda w Kaliforni proponują nowatorskie rozwiązanie: opracowali syntetyczne synapsy komórek nerwowych wchodzących w skład siatkówki.

Siatkówka, receptorowa część oka składa się z trzech warstw. Pierwszą stanowi ponad sto milionów światłoczułych czopków i pręcików (ogólnie – odpowiedzialnych za widzenie, odpowiednio, w dzień i w nocy). Drugą i trzecią warstwę tworzą komórki nerwowe, neurony, odpowiedzialne za przewodzenie sygnałów wzrokowych w kierunku obszarów mózgu odpowiedzialnych za przetwarzanie obrazów. Odbiór bodźców wzrokowych może uniemożliwiać wadliwa lub zmieniona chorobowa konstrukcja oka, a także nieprawidłowe działanie komórek światłoczułych. Stąd też wziął się pomysł, aby informacje pozyskiwane za pomocą np. cyfrowej kamery przekazywać wprost do neuronów siatkówki.

Opracowywane do tej pory w laboratoriach prostetyczne „chipy” dają chorym pewną nadzieję, jednak mają dwie zasadnicze wady. Pobudzają komórki nerwowe za pomocą sygnałów elektrycznych, podczas gdy natura wypracowała inną metodę stymulacji – za pomocą przekaźników chemicznych, tzw. neurotransmiterów. Ponadto, nawet najdoskonalsze ze znanych dotąd mikrourządzeń obejmują swym elektrycznym wpływem nie pojedyncze neurony, lecz całe ich grupy. Prowadzi to do zakłóceń w przetwarzaniu obrazu w mózgu, a także, co nie mniej ważne, do przegrzewania i nierzadko uszkodzenia komórek nerwowych. Dr Harvey Fishman, szef Wydziału Okulistyki Stanford University School of Medicine, oraz jego młodszy współpracownik Mark Peterman wyciągają asa z rękawa – ich krzemowy mikrochip o rozmiarach nie przekraczających 5 mikrometrów to nic innego jak syntetyczna synapsa, która dostarczając odpowiednie neurotransmitery (a nie sygnał elektryczny) pobudza pojedyncze neurony siatkówki.

Oto krzemowa skrzyneczka z Kaliforni – sztuczna synapsa. W jednej z jej ścianek wykonano otwór. Do wnętrza chipa pompowane są neaurotransmitery. Kiedy i jakie – o tym „decyduje” sygnał z pojedynczego piksela obrazu uzyskiwanego z kamery cyfrowej. Fishman i Peterman opracowali nie tylko oryginalną metodę wytwarzania całego mikrourządzenia i aplikacji neurotransmiterów, ale „skłonili” również neurony do zanurzenia swoich wypustek – neurytów właśnie we wnętrzu wspomnianego otworka. Sygnał optyczny uruchamia miniaturowe pompy sterujące przepływem odpowiednich transmiterów, komórka nerwowa za pomocą neurytu odbiera chemiczny bodziec, po czym przekazuje go dalej – aż do ośrodka finalnej obróbki. Proces wydaje się fascynująco prosty, jednak przejście od pojedynczego sprawnie funkcjonującego chipa do matrycy podobnych mu mikrourządzeń stymulujących całe zastępy neuronów droga jest daleka. Jak sprawnie połączyć matryce z komórkami nerwowymi, jak zapewnić stały dopływ neurotransmiterów, jak wymieniać niesprawne lub zużyte elementy – pytań mrowie. Odpowiedzi brak.

Zanim wynalazek naukowców z Uniwersytetu Stanforda przyniesie ulgę niewidomym niedowidzącym (o ile to nastąpi) może zostać użyty jako miniaturowy analizator. W miejscu komórki nerwowej można „usadzić” pojedynczą komórkę dowolnego rodzaju i poddając ją wpływom rozmaitych czynników we wnętrzu krzemowego „puzderka” gromadzić biochemiczne dowody jej reakcji. W badaniach klinicznych taka metoda badawcza może przynieść rezultaty podczas poszukiwań i testów nowych leków.

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Ciekawostki techniczne/artykuły
« Odpowiedź #19 dnia: Lipiec 13, 2004, 04:14:04 pm »
Dorzucę info z PAP:
Banany koloru marchewki mogą poprawić wzrok dzieci

Cytuj
Pomarańczowe banany, wyjątkowo bogate w beta-karoten, pomogą uzupełniać niedobory witaminy A i zapobiegać ślepocie u dzieci z Wysp Pacyfiku i Mikronezji - informuje najnowszy numer tygodnika "New Scientist".

Pomarańczowe banany, przez lokalne społeczności nazywane "karat", wyglądają jak grube marchewki. Są owocami endemicznego dla Mikronezji gatunku bananowca - Musa troglodytarum.

Przez stulecia w Mikronezji karmiono nimi niemowlęta, odstawiane od piersi matki. W obecnych czasach jednak pomarańczowe banany zostały wyparte przez produkty z importu.

Teraz, dzięki inicjatywie Ministerstwa Rolnictwa mikronezyjskiej wyspy Pohnpei, może to ulec zmianie.

W trakcie sponsorowanych przez ministerstwo badań, Loisowi Englbergerowi (z Food Community of Pohnpei) udało się ustalić, że pomarańczowe banany są wyjątkowo bogatym źródłem beta-karotenu - zawierają go 25 razy więcej niż zwykle banany. Beta-karoten w organizmie człowieka zmienia się w witaminę A.

Niedobory tej witaminy, bardzo rozpowszechnione wśród mieszkańców Mikronezji, mogą u dzieci prowadzić do ślepoty.

Badacze z Pohnpei zamierzają hodować pomarańczowe banany na dużą skalę. Liczą bowiem, że znów staną się one składnikiem codziennej diety mikronezyjskich dzieci i pomogą uchronić je przed utratą wzroku.
Źródło: PAP - 09.07.04


może dlatego moja córka tak lubi "Karotkę" z zawartością naturalnego &-karotenu? zawiera też optymalną dla zdrowia i urody kompozycje wit. A,C,E
http://www.agros-fortuna.com.pl
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Ciekawostki techniczne/artykuły
« Odpowiedź #20 dnia: Lipiec 14, 2004, 01:25:24 pm »
Sławku, czy mógłbyś podać źródło informacji podanych przez Ciebie?- bardzo proszę.
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia


Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Ciekawostki techniczne/artykuły
« Odpowiedź #22 dnia: Lipiec 14, 2004, 08:30:50 pm »
Dziękuję Sławku
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26452
W ciemności widać więcej
« Odpowiedź #23 dnia: Lipiec 30, 2004, 11:06:34 pm »
W ciemności widać więcej

Olesia wygrywa konkursy tańca towarzyskiego, wspina się, lada dzień wyda tomik poetycki. Alicja bardziej niż kiedyś ceni życie. Teresa chce, żeby świat o niej usłyszał, Jacek wierzy w moc miłości. Niepełnosprawność nie jest dla nich karą, ale wyzwaniem. Chcą pomagać zdrowym, którzy mają wszystko, ale nie czują się szczęśliwi.



To miał być zwykły konkurs literacki. Bydgoska Fundacja "Arka" czekała na opowiadania na temat dobrego i złego dnia w życiu niepełnosprawnych.

- Chcieliśmy sprawić, żeby niepełnosprawni poczuli się potrzebni i docenieni -Ętłumaczy Barbara Olszewska, prezes "Arki". - Spodziewaliśmy się pesymizmu i narzekań. Tymczasem dostaliśmy dużą dawkę radości życia! Wpłynęło mnóstwo opowiadań, z których wyłania się obraz człowieka radzącego sobie z kalectwem i doceniającego to, co ma.

Z kopert wysypały się kartki zapisane nieporadnym pismem, wydruki komputerowe i dyskietki. Napisali młodzi i starzy. Emeryci, dzieci, studenci. Od niewidomych, po chorych na zanik mięśni. W większości z małych miast i wsi.

- Okazało się, że niepełnosprawni mogą nas wiele nauczyć. Podtrzymać na duchu, pokazać, co jest naprawdę w życiu ważne - mówi Olszewska. - Postanowiliśmy wydać opowiadania w formie książki. Myślę, że ich lektura dla wielu będzie ukojeniem.

Książka pt. "Świat i ja. Moje dobre i złe dni" ukaże się w połowie sierpnia. Wtedy również autorzy przyjadą do Ustronia w Beskidzie Śląskim.

- Myślę, że to będzie spotkanie ciekawych, godnych naśladowania ludzi - cieszy się Olszewska.

Do Ustronia przyjedzie m.in. Jacek Ryng, chory na dystrofię mięśniową, autor strony internetowej pt. "Aby nie zmarnować życia". W mailu do Barbary Olszewskiej napisał: "Czasem nie jest mi łatwo podołać wszystkim trudnościom. Życie jednak nauczyło mnie, że warto próbować, abym jeszcze bardziej służył ludziom - także tym, którym na pozór nic do szczęścia nie brakuje".


MIŁOŚĆ DAJE IM SIŁĘ

"Długo trwało, zanim udało mi się pozbierać na tyle po utracie wzroku, żeby zobaczyć sens życia w ciemności. Udało się. Nagle świat i moje dni nabrały zupełnie innych barw i wartości".

- Straciłam wzrok 12 lat temu. Najpierw wpadłam w dół, a potem poszłam na całego - śmieje się Alicja Nyziak (35 l.). Urocza brunetka z oczami ukrytymi za ciemnymi okularami. Z mężem, Wojciechem, mieszkają w Domu Pomocy Społecznej w Sieradzu. Na 200 pensjonariuszy są jedynym małżeństwem. Wojciech - od dzieciństwa chory na postępujący zanik mięśni, porusza się na wózku. Mieszkańcy domu mówią, że ona jest jego nogami, on jej oczami. W Sieradzu Alicja chodzi na pamięć: z dawnych czasów pamięta rozkład ulic, układ budynków. Wystarczy mała wskazówka męża, a wie, w którą stronę pójść.

Wojciech o Alicji: - Ciepła, kochana, pogodna. Alicja o mężu: - Ma charyzmę. Poza tym jest bardzo przystojny. Wiem, bo całego go obmacałam. To się nazywa brajlowanie.

Mówią, że miłość daje im siłę. Ale nie tylko miłość. Wojciech rzeźbi, Alicja pisze opowiadania, dziennie wysyła kilkanaście listów i tyle samo dostaje. - Ślepota wiele mi zabrała, ale też wiele podarowała - uśmiecha się Alicja. - Otaczają mnie ciemności, ale bardziej niż kiedyś cenię życie.


Uciekła w sen

Alicja widząca i Alicja niewidoma to dwie różne osoby. Ta pierwsza miała wąskie grono znajomych, rzadko się śmiała. Żyła według utartych schematów: dom, praca. Chciała być katechetką. Druga jest duszą towarzystwa, podchodzi do życia z humorem, lubi ryzyko. Marzy o tym, żeby coś po sobie zostawić - może obraz, może książkę... Przejście jednej w drugą było bolesne. Cukrzyca, stopniowe ślepnięcie, myśli samobójcze...

- Awanturowałam się z Panem Bogiem: dlaczego mi to robisz? - wspomina. - Uciekałam w sen. Widziałam coraz mniej, wreszcie dzień i noc przestały się różnić. Czułam, że tracę wszystko: ukochane książki, filmy, prostą przyjemność obserwowania świata.

Staczanie się w ciemność trwało dwa lata. Punktem zwrotnym była wizyta koleżanki z liceum i zdanie: - Jeśli Bóg zamyka drzwi, otwiera okno.


Uczyła się na nowo

Potem dowiedziała się o szkoleniu dla nowo ociemniałych w Bydgoszczy. - Ogromny gmach z mnóstwem zakamarków. Pomyślałam: pewnie roztrzaskam się tu na mokrą plamę. Musiałam radzić sobie sama - wspomina Alicja. - Kolejne wyzwanie: nauka krojenia kiełbasy, gotowania. Zajęcia z orientacji przestrzennej to istne kino! Wpadałam w krzaki, na środku drogi wyrastał kiosk Ruchu. Raz chciało się do mnie "przykolegować" dwóch panów na drugim gazie. Podobno szłam takim samym wężykiem jak oni!


Krajobraz z plasteliny

Po miesiącu szkolenia zrozumiała, że w ciemnościach można żyć. - Czułam się jak dziecko, które zaczyna chodzić - uśmiecha się Alicja. - Uczyłam się poruszać w nowym, nieznanym świecie. Ćwiczyłam spacery z białą laską, czytanie pisma punktowego, pisanie na maszynie. Zauważyłam, że wyostrzył mi się węch, zmysł dotyku, słuch. Jakby biologia chciała powetować stratę wzroku!

Zaczęła - ku przerażeniu mamy - wychodzić z domu. Nauczyła się prosić o pomoc, uśmiechać do głosów, wyobrażać sobie, jak wyglądają. Zapisała się do Stowarzyszenia Osób Niepełnosprawnych w Sieradzu. Tam, na warsztatach, spotkała Wojtka.

- Zaczęło się burzliwie. Wpadła na mnie na korytarzu i strasznie nakrzyczała - śmieje się Wojtek. Potem siedzieli obok siebie na zajęciach z plastyki. On dla niej nauczył się podstaw brajla, ona dla niego wykleiła krajobraz z kawałków plasteliny.

-Nasze życie nie jest pasmem nieustającej radości - zastrzega Alicja. - Czasem się wściekam, że nie mogę czegoś zrobić. Czasem wstydzę się prosić o pomoc i żałuję, że nie możemy żyć tylko we dwójkę. Ale to przechodzi. Naprawdę w ciemnościach widać więcej!

WÓZEK TO NIE WIĘZIENIE

"Chcę spróbować w życiu wszystkiego i rozwijać talent, który otrzymałam od Boga".

Nad łóżkiem Olesi Kornienko (28 l., chora na porażenie mózgowe) wisi hasło: "Tylko pragnąc niemożliwego można być najpełniej". To jej motto życiowe, drogowskaz do szczęścia. Pod hasłem obiema rękami podpisuje się jej matka, Tatiana. Gdyby nie wiara w cuda, do dziś siedziałyby w Workucie, pod kręgiem polarnym. Córka wegetowałaby w domu opieki, a matka żyła z mężem pijakiem. Dzięki pragnieniu niemożliwego Olesia tańczy, obsługuje komputer. Skończyła roczne studium wiedzy o sztuce. Wspina się, pisze wiersze, ma chłopaka Pawła. Biegle posługuje się angielskim i polskim. -ĘLekarze w Rosji nie dawali jej szans - wspomina Tatiana. - Byłyśmy w szpitalach na Uralu, Krymie, w Estonii i Mołdowie. Wszędzie to samo: dziecięce porażenie mózgowe. Nigdy nie będzie chodzić. Lepiej oddać ją do domu opieki.

Tatiana uległa naciskom. Olesia na miesiąc trafiła do przytułku. Oderwana od matki, cofnęła się w rozwoju. Wiele miesięcy później prześladowały ją koszmary. -ĘObiecałam jej: to pierwszy i ostatni raz. Nigdy cię nie oddam - wspomina Tatiana.

Dostała szansę

W 1980 r. w sanatorium na Uralu dowiedziały się, że w Polsce prowadzą skuteczną rehabilitację. Dostały zaproszenie. Władze radzieckie wymogły na Kornienko oświadczenie, że nigdy nie wyjedzie leczyć dziecka za granicami ZSRR. Usłyszała: - Ułomne dziecko psułoby obraz Związku Radzieckiego.

Czekały na swoją szansę 12 lat. W 1992 r. wyjechały do Polski na wizę turystyczną. Zostały. Tatiana znalazła pracę, Olesia miejsce w Centrum Zdrowia Dziecka. - Spotkałam wspaniałych ludzi z Fundacji Dzieci Dzieciom - wspomina Olesia. - Dzięki księdzu Małachowskiemu dowiedziałam się, że Bóg szczególnie kocha takich jak ja.

Ułomna dziewczynka spod kręgu polarnego zobaczyła Europę. Pojechała na pielgrzymkę do Hiszpanii - przez Monachium, Lyon, Lourdes, Fatimę, Lasalet. -ĘZakochałam się w Alpach. Wymarzyłam sobie, że kiedyś będę się wspinać - uśmiecha się.

Tatiana skontaktowała się z toruńską Fundacją Ducha, która organizuje obozy wspinaczkowe dla niepełnosprawnych. Cztery lata temu Olesia, spleciona liną z Michałem, ratownikiem z GOPR-u, zdobyła pierwszy szczyt. - Czułam się wolna, spełniona - wspomina. - Widziałam z góry mój wózek inwalidzki. Wyglądał jak mrówka.

Przy zdobywaniu kolejnych skałek jej ruchy stały się bardziej skoordynowane. Ręce - mocniej porażone - przez kilka sekund utrzymują ciężar ciała. Schodzi na ziemię rozluźniona, szczęśliwa. Podobnie czuje się tańcząc: w różowym kostiumie z dekoltem. Najchętniej salsę. To nic, że na wózku. Gorący rytm jest ponad kalectwem. Podobnie jak seks.


Oswaja się z Seksem

- Odkrywam w sobie erotykę, namiętność, pożądanie - mówi Olesia. - Dzięki Pawłowi, mojemu chłopakowi.

Poznali się na czacie. Paweł jest informatykiem, mieszka w Warszawie. Jest zdrowy, przystojny, mądry. Widują się kilka razy w tygodniu. Weekendy spędzają we dwoje. - Początki były trudne - śmieje się Olesia. - Unikałam dotyku. Nie chciałam się przytulać. Był cierpliwy. Stopniowo pozwalałam mu na więcej. Wciąż uczę się jak dawać mu rozkosz, oswajam się z seksem. Odkrywam, że czułość i dotyk wspaniale wpływają na moje zdrowie!

Tatiana z dumą przygląda się córce. Od czasu kiedy wyjechały z Workuty, wiele się zmieniło. Dostały kartę stałego pobytu w Polsce, wywalczyły mieszkanie komunalne na warszawskim Mokotowie. Przed nimi kolejne wyzwanie: wierszami Olesi zainteresowało się wydawnictwo Nowy Świat, pochlebnie ocenił je poeta, ksiądz Jan Twardowski. Brakuje tylko dofinansowania. Tatiana wierzy, że znajdzie sponsora. Przecież marzenia Olesi się spełniają. Wywiad z Garou? Tylko pozornie niemożliwe. W przerwie występów na Torwarze udało im się dostać do gwiazdora. Olesia zapytała: - Co zrobiłbyś ze swoim życiem, gdybyś wylądował na wózku? Gwiazdor nie odpowiedział, ale Ricky Martin może odpowie. Albo młody Iglesias, albo George Michael... Dotrzeć do nich? Co za problem?!


Mikrokosmos Sytek

"Zrozumiałam, że muszę pogodzić się i zaakceptować to, czego zmienić nie mogę. Moja niepełnosprawność jest moja i tylko moja. Ode mnie zależy, co z tym zrobię! Skoro sama siebie uznałam za biedną, pokrzywdzoną i nieszczęśliwą, to nic dziwnego, że tak właśnie jestem postrzegana. Nie chciałam tego! Rozpoczęłam uporczywą walkę o siebie, o każdy dzień. Udało się!".

- Chcę, by świat dowiedział się, że istnieję - mówi Teresa Zduniewicz ze wsi Sytki koło Drohiczyna. Nigdy w swoim 40-letnim życiu nie wyjechała z domu. Jej mikrokosmos to pokój, balkon i kamienista droga przed oknem. Wie, że za łąką i kępą drzew jest wysychająca rzeka i szosa na Warszawę. Dalej - coś na kształt czarnej dziury. Mieszkańcy mikrokosmosu to mieszkająca piętro wyżej rodzina brata, pięć kotów i dwa psy.

Teresa Zduniewicz świetnie porusza się w swoim świecie: sprząta, gotuje, prasuje, szydełkuje, piecze ciasta, pisze listy do Ewy z Mińska Mazowieckiego i Gerarda z Chorzowa. Całe dnie spędza z dziećmi brata: Tobiaszem, Przemkiem, Edytą i Danielem. Włącza telewizor tylko na sport: kibicuje drugoligowej Jagiellonii Białystok. Wieczory należą do książek. -ĘSą moją podporą - uśmiecha się Teresa. - Dzięki nim wierzę, że wszystko ma sens. Moje życie również. Jeśli ja - chora kobieta na wózku -Ęwydźwignęłam się z depresji, dlaczego ma to się nie udać komuś zdrowemu?


Szelki, mazidła, gorący piasek

Zachorowała jako 4-letnie dziecko. Nie mogła chodzić, stawy pękały z bólu. Lekarze postawili diagnozę: gościec stawowy na tle reumatycznym zniekształcającym. Nic nie da się zrobić. Całe dnie siedziała w oknie i opatulona miękkimi poduchami obserwowała świat. Ból mijał, jego miejsce zajmowały przykurcze i zesztywnienia. Dziecinny wózek był jedynym środkiem lokomocji. Odpychała się od ziemi nogami albo pełzała, podpierając się dłońmi.

- Bożenka, Ewa, Marzenka, koleżanki z sąsiedztwa ciągały mój wózek po polach, łąkach - wspomina Teresa Zduniewicz. - Nie czułam się gorsza. Czasem tylko zastanawiałam się, o czym mama szepcze z sąsiadkami. Dziś wiem, że zastanawiały się, co zrobić, żebym zaczęła chodzić. Chciały uszyć dla mnie specjalne szelki i prowadzać jak kukiełkę. Miały nadzieję, że pomoże gorący piasek albo okłady z mazideł.

Nic nie pomagało. Tereska nie rosła, nie chodziła, gościec wykręcał jej ręce. Kiedy

zbierało się na zmianę pogody, kości bolały jak diabli. Ewa, Bożena i Marzenka poszły do szkoły. Zaczęły jeździć na wycieczki. Z wypiekami na twarzy opowiadały o górach, morzu, wielkich, zadymionych miastach. Do Teresy zaczęło docierać, że jest inna. Rodzice utwierdzali ją w tym przekonaniu.

- Do Drohiczyna przyjechał cyrk - wspomina. - Rodzice zabrali brata, a ja cały wieczór płakałam w poduszkę. Też chciałam tam być. Dziś rozumiem, że chcieli mnie chronić. Na wsi chore dziecko było dopustem bożym.

Chcieli chronić, a nieświadomie krzywdzili. Wyręczali we wszystkim, ukrywali przed ciekawskimi spojrzeniami. Nigdy nie poszła do szkoły. Nauczycielka z Sytek uczyła ją w domu. Teresa coraz bardziej pogrążała się w samotności i zależności od innych.


Marzenia Teresy

- Nie chciało mi się rano wstawać. Nie dbałam o siebie. Nie chciałam z nikim rozmawiać. Nic nie miało sensu - opowiada o trwającej kilka lat depresji. Pomogły książki. Mama wypożyczała je w Drohiczynie, przy okazji wyjazdów na targ. Teresa czytała wszystko: od romansów po powieści podróżnicze. Pomiędzy linijkami przygód Winnetou szukała odpowiedzi na pytanie: dlaczego ja?

- Im więcej czytałam, tym bardziej czułam się silna, zdecydowana. Zrozumiałam, że bliscy od początku widzieli we mnie kalekę, którą trzeba się zajmować - uśmiecha się. - Nie dostrzegali człowieka, który ma własne marzenia.

Marzenie nr 1: być samodzielnym.

- Przestały mi smakować robione przez mamę kanapki - opowiada. - Chciałam je robić sama. Kłóciłam się o swoje miejsce w kuchni. Nauczyłam się piec, gotować. Nie było łatwo. Walczyłam z kalectwem, ale też z rodzicami, którzy chcieli mnie wyręczać.

Marzenie nr 2: zostawić coś po sobie. W magazynie niepełnosprawnych "Integracja" przeczytała o konkursie literackim. Wzięła udział. Jej opowiadanie znalazło się w wydrukowanej potem książce. Rodzice nie zdążyli ucieszyć się jej sukcesem. Kilka lat temu zmarli. Bardzo to przeżyła, ale nie załamała się. Kto wie, jak by było, gdyby w porę nie wyrwała się spod ich skrzydeł...

Marzenie nr 3: zobaczyć góry. Może, dzięki spotkaniu w Ustroniu, to się uda. Brakuje tylko kogoś, kto mógłby ją tam zabrać. Ale, skoro tyle się udało, może i to się spełni...

Fundacja Arka: tel (052) 322 56 70,
ul. Warszawska 25, Bydgoszcz
Strona Jacka Rynga:
www.przyjaciel.opole.opoka.org.pl

Oni potrzebują zrozumienia
- mówi Joanna Staręga-Piasek, dyrektor Instytutu Rozwoju Służb Publicznych, red. nacz. kwartalnika "Niepełnosprawność i rehabilitacja".

- Dzieci za mało wiedzą o problemach niepełnosprawnych. Nie wiedzą, jak wobec nich się zachować, jak ich traktować. Podobne problemy mają rodzice. Jednym i drugim polecam książkę "Świat i ja. Moje dobre i złe dni". Może wtedy przestaniemy patrzeć na niepełnosprawnych z litością albo obojętnością. Oni tego nie potrzebują! Oni chcą zrozumienia. Dobrze, że autorzy książki piszą o marzeniach, pragnieniu miłości, seksie. Przez zdrowych są postrzegani jako osoby pozbawione płci, a przecież czują tak samo jak inni. Mam nadzieję, że książka trafi również do niepełnosprawnych. Wiem, że czują się samotni, zagubieni. Książka może być dla nich drogowskazem, jak można żyć z upośledzeniem. I być szczęśliwym.

autor: Elżbieta Mackiewicz

Zródło:
Super Ekspress z dnia 30 lipca 2004 roku
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Okulary z bazaru i apteki zagrażają zdrowiu
« Odpowiedź #24 dnia: Październik 06, 2004, 04:09:42 pm »
Okulary z bazaru i apteki zagrażają zdrowiu

Okulary kupione bez uprzedniej konsultacji z okulistą nie spełnią swego zadania, a mogą nawet zaszkodzić zdrowiu - ostrzegł konsultant krajowy ds. okulistyki prof. Jerzy Szaflik.

"Sama wizyta u okulisty daje pacjentowi więcej niż samodzielne dobranie okularów metodą przymierzania - można wtedy wykryć wczesne stadia poważnych chorób oczu czy nawet całego organizmu" - przypomniał profesor Szaflik.

"Niewłaściwie dobrane okulary sprawiają przede wszystkim, że ich użytkownik źle widzi.

Każde z oczu zazwyczaj ma nieco inną wadę, natomiast w gotowych okularach obie soczewki są jednakowe" - powiedział Szaflik.

Jak wyjaśniał, w rezultacie co najmniej jedno oko widzi źle. Może być zaburzone widzenie przestrzenne, co zakłóca zdolność do oceny odległości. Zbyt mocne lub za słabe soczewki powodują zmęczenie, bóle głowy, zapalenie spojówek, a u osób szczególnie wrażliwych - nudności. Niewłaściwy rozstaw źrenic utrudnia czytanie. U dzieci i młodych osób z krótkowzrocznością może narastać wada wzroku i pojawiać się zez.

Gotowe okulary wykonane z plastiku można kupić w aptekach czy na bazarach. Przy przeciętnej cenie około 9 złotych (i tak znacznie przekraczającej koszt wytworzenia) wydają się idealnym rozwiązaniem dla osób niezamożnych. Nic dziwnego, że na naszym rynku liczba sprzedanych par okularów gotowych wynosi około 7,5 miliona sztuk rocznie, dwukrotnie przewyższając liczbę okularów robionych na zamówienie (ponad 3,5 miliona).

Okularów gotowych co roku importuje się do Polski kilkadziesiąt ton (w hurcie są sprzedawane na wagę).

Wprawdzie gotowe okulary dopuszczono do sprzedaży również w krajach Unii Europejskiej, jednak tylko do użytku doraźnego (na przykład przy zgubieniu lub uszkodzeniu). W Polsce od października 2003 wszystkie dostępne na rynku soczewki okularowe będą musiały być zarejestrowane w Rejestrze Wytwórców i Wyrobów Medycznych.

Porządne okulary - indywidualnie dobrane, z dobrymi soczewkami - muszą kosztować co najmniej 50-60 złotych. Zwrot kosztów przez państwo w wysokości około 8 złotych to zbyt mało dla osób niezamożnych. W dodatku minister Kołodko zapowiada podwyższenie VAT-u na soczewki z 7 do 22 procent - podkreślali uczestnicy konferencji.

W Polsce produkowane są wysokiej jakości soczewki okularowe, zaspokajające wszystkie potrzeby krajowych optyków. Już trzykrotnie polscy wytwórcom przyznano godło "Teraz Polska". W roku 1998 otrzymała je firma PSM Optyka z Warszawy (plastikowe soczewki okularowe), w roku 1999 - Baltic Optylab z Gdyni (soczewki okularowe dla dzieci z powłoką antyrefleksyjną), a ostatnio (2003) - Jeleniogórskie Zakłady Optyczne za soczewki okularowe uszlachetniane powłokami antyrefleksyjnymi.
źródło: news d.ż.
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Laser leczy poważną chorobę oczu AMD
« Odpowiedź #25 dnia: Październik 18, 2004, 01:58:02 am »
Laser leczy poważną chorobę oczu
- Korespondencja Wojciecha Moskala z konferencji w Cagliari (Włochy) 14-10-2004

W polu widzenia pojawia się ciemna plama - najpierw przestajesz widzieć litery, potem znikają całe słowa, rzeczy i twarze. To AMD, czyli zwyrodnienie plamki związane z wiekiem. Sprawca pogorszenia wzroku u coraz większej liczby Polaków. Ratunkiem jest terapia laserowa.

Wyobraź sobie, że pewnego dnia czytasz gazetę i zauważasz, że z tekstu zaczynają "wypadać" pojedyncze litery. Mijają tygodnie i jest coraz gorzej. Sprzed oczu znikają już nie litery, ale całe wyrazy. Potem nadchodzi najgorsze. Spoglądasz na swoich najbliższych i widzisz jedynie uszy, włosy lub brodę. Twarze znikają. Taka historia przydarzyła się 60-letniej pani Teresie z Białegostoku. Dziś wspomina, jakim szokiem był dla niej moment, w którym nie była w stanie rozpoznać twarzy wnuków.

Lekarz, do którego udała się pani Teresa, postawił dziwnie brzmiącą diagnozę - AMD, czyli zwyrodnienie plamki związane z wiekiem (ang.: Age-related Macular Degeneration).

I choć niewiele osób w Polsce słyszało o AMD, jest to - oprócz zaćmy i jaskry - jedna z najczęstszych przyczyn pogorszenia wzroku, a nawet ślepoty w starszym wieku. Do niedawna medycyna nie miała im wiele do zaoferowania. Teraz orężem lekarzy stał się
laser - mówiono na IV Europejskim Kongresie AMD.

Jak się rodzi ciemna plama przed oczami

Na całym świecie na AMD choruje już ok. 18 mln ludzi, a zdaniem specjalistów ta liczba potroi się w ciągu 25 lat. Powód? Starzenie się społeczeństw. Szacuje się, że ta choroba trapi ok. 2 proc. ludzi w wieku powyżej 50 lat, od 5 do 10 proc. - pomiędzy 65. a 75. rokiem życia i 13 proc. - po przekroczeniu 85 lat.

Na szczęście AMD rzadko powoduje całkowitą ślepotę. Większość chorych zachowuje pewną zdolność widzenia, choć ich wzrok jest bardzo ułomny. Nie są w stanie czytać, prowadzić samochodu, a nawet wykonać takiej prostej czynności, jak włożenie wtyczki do kontaktu.

Dlaczego?

Najważniejszą częścią ludzkiego oka jest siatkówka wyścielona światłoczułymi komórkami - fotoreceptorami. Gdy światło pada na jedną z takich komórek, jest ono przetwarzane w sygnał nerwowy, który za pośrednictwem włókna nerwowego przesyłany jest do mózgu. Z takich sygnałów mózg buduje obraz tego, na co patrzymy. W centrum siatkówki znajduje
się plamka. To ona, dzięki ogromnej ilości fotoreceptorów, umożliwia precyzyjne dostrzeganie i rozróżnianie szczegółów znajdujących się w środku pola widzenia, a więc tzw. widzenie centralne.

Niestety, to właśnie plamka jest najbardziej narażona na postępujące z wiekiem chorobotwórcze zmiany. Tuż pod siatkówką zaczynają się gromadzić złogi zwyrodnieniowe tzw. druzy. Z czasem powiększają się, a obumierające komórki siatkówki tworzą "ciemne", zlewające się ze sobą obszary. To tak zwana sucha postać AMD, stanowiąca 80 proc. przypadków tej choroby. Przebiega stosunkowo łagodnie, rozwija się przez wiele lat i rzadko powoduje ciężkie uszkodzenie wzroku.

Znacznie groźniejsza jest tzw. mokra postać zwyrodnienia plamki, na którą zapada co piąty pacjent z AMD. Choroba rozwija się wtedy o wiele szybciej (w kilka tygodni lub miesięcy) i aż u 90 proc. chorych powoduje ciężkie uszkodzenie wzroku. Jej istotą jest tworzenie się w oku nowych, nieprawidłowych naczyń krwionośnych, które stopniowo
przebijają się do siatkówki i powodują mikrowylewy niszczące fotoreceptory.

Pamiętaj o okuliście

Nieznane są na razie przyczyny "mokrego" AMD, ale wiadomo o czynnikach, które zwiększają ryzyko zachorowania. - Najważniejsze to miażdżyca, wysoki poziom cholesterolu, nadciśnienie, palenie papierosów, częste przebywanie na słońcu i
nieprawidłowa dieta - powiedziała "Gazecie" dr Halina Wykrota ze Szpitala Klinicznego nr 5 w Katowicach.

Ostatnio coraz więcej mówi się także o przyczynach genetycznych. - Znam rodzinę, w której na czworo rodzeństwa wszyscy chorują na AMD, w tym trójka - na najgroźniejszą odmianę choroby. Co więcej, siedmioro ich dzieci już ma pewne niepokojące zmiany w oczach, które mogą świadczyć o początkach AMD - dodaje dr Wykrota.

Dlatego najważniejsza jest wczesna diagnoza. Po przekroczeniu 50. roku życia powinno się przynajmniej raz w roku pójść na wizytę do okulisty - radzili uczestnicy Kongresu.

Lekarze nie potrafią jeszcze dziś w pełni wyleczyć z tej choroby, ale mogą ją skutecznie powstrzymać. Od pięciu lat stosowana jest tzw. terapia fotodynamiczna (PDT).

Choremu wstrzykuje się do ramienia substancję wrażliwą na światło - werteporfinę. Kiedy dotrze ona do naczyń krwionośnych oka, na siatkówkę kieruje się promień specjalnego lasera, który uaktywnia werteporfinę. Wtedy uwalnia ona pewne substancje, które sprawiają, że uszkadzające siatkówkę naczynia ulegają zamknięciu.

- W naszym szpitalu tygodniowo wykonujemy 10-15 takich zabiegów - mówi dr Wykrota. - Od chwili wprowadzenia w Polsce tej formy terapii pomogliśmy już łącznie blisko tysiącu chorych - dodaje.

Terapię fotodynamiczną próbuje się stosować także w innych schorzeniach związanych z rozwojem nieprawidłowych naczyń krwionośnych, np. w niektórych formach krótkowzroczności, stanach zapalnych oka, a także chorobach nowotworowych.

Niestety, tylko 30-40 proc. chorych na "mokre" AMD nadaje się do terapii PDT. Ponadto zabiegi trzeba powtarzać - w pierwszym roku - ok. trzech razy, potem rzadziej. Dlatego poszukiwane są też inne sposoby walki z tą chorobą - próbuje się zahamować tworzenie się nieprawidłowych naczyń za pomocą środków farmakologicznych albo terapii genowej.

- Niezależnie od tego, czy i kiedy uda się praktycznie zastosować te nowe metody, podstawowe znaczenie w walce z AMD zawsze będzie miała odpowiednia, szybka diagnostyka pozwalająca na błyskawiczne rozpoczęcie leczenia. Podkreślić należy też olbrzymią wagę samokontroli pacjenta oraz to, że nie powinno się lekceważyć żadnych, nawet najmniejszych zaburzeń widzenia - uważa dr Wykrota. Zdrowa dieta, bogata w warzywa i owoce, regularne uprawianie ćwiczeń fizycznych, niepalenie papierosów, zażywanie witamin i noszenie okularów przeciwsłonecznych nie zagwarantują co prawda, że nie zachorujemy na AMD, ale być może opóźnią pojawienie się objawów zwyrodnienia plamki - dodaje."

Sprawdź wzrok sobie i bliskim-wm 14-10-2004

Popatrz na górny rysunek. Jeżeli używasz okularów do czytania, nie zdejmuj ich. Sprawdź osobno oboje oczu, przysłaniając najpierw jedno, potem drugie (taki sam test zaproponuj np. rodzicom i dziadkom).

Jeżeli widzisz równiutko pokratkowaną powierzchnię z ciemną kropką pośrodku - wszystko jest w porządku.

Jeśli linie na siatce krzywią się, falują, zdarzają się w nich przerwy, a w środku pojawia się ciemna plama (pokazuje to rysunek dolny), udaj się czym prędzej do okulisty.



Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Operacja zaćmy - nadzieja dla setek tysięcy Polaków
« Odpowiedź #26 dnia: Październik 21, 2004, 08:12:14 pm »
Odzyskała wzrok w kwadrans. To jest nadzieja dla setek tysięcy Polaków



Marta Dąbek (34 i.) - To niesłychane, przywrócili mi wzrok i nadzieję - powiedziała po operacji; Operacja polega na usunięciu z oka chorej soczewki z zaćmą i zastąpieniu jej silikonową
FOTO PAWEŁ DE VILLE, REPORTER

W katowickiej klinice profesor Gierkowej usuwają zaćmę w 15 minut.


Cytuj
Katowicka Klinika Okulistyczna posiada urządzenie zwane Infiniti, które pomaga precyzyjnie "wejść" w chore oko pacjenta i usunąć zmętniałą od zaćmy soczewkę pacjenta. Operacja zaćmy, choroby dotykającej dziesiątki tysięcy Polaków, trwa tu tylko... 15 minut!

Na miejsce zmętniałej od zaćmy soczewki lekarze wszczepiają sztuczną. Dzięki niej pacjent już nigdy nie będzie musiał wkładać okularów!

Marta Dąbek jest spokojna, wie, że boleć nie będzie. Odczuje tylko lekkie dotknięcie na gałce ocznej. Wcześniej anestezjolog znieczulił ją miejscowo, a oko pokrył żelem przeciwbólowym.

Operacja usunięcia zaćmy i wszczepienia sztucznej soczewki trwa 15 minut. Docent Stanisława Gierek-Ciaciura (córka prof. Gierkowej, byłej synowej Edwarda Gierka) rozszerza specjalnym płynem źrenicę. Powieki rozsuwa szczypcami.

- Teraz wykonujemy trzy nacięcia rogówki - wyjaśnia. Operację wykonuje patrząc w mikroskop. - Teraz wycinam otwór w przedniej torebce soczewki, która jest pokryta zaćmą - mówi.

Ręka jej nie drgnie. Przystępuje do usunięcia rogówki. Używa specjalnego urządzenia. Wysysa pod ciśnieniem chorą, wcześniej rozdrobnioną soczewkę z zaćmą.

- Gdy wszystkie warstwy zaćmy zostaną wyssane, pojawi się pusta torebka po soczewce. Teraz musimy ją wypolerować z mikroskopijnych resztek komórek wprowadzając w głąb gałki specjalne narzędzie - wyjaśnia doktor Małgorzata Machalska, która uczestniczy w operacji.

Ostatni etap operacji polega na wszczepieniu sztucznej soczewki. Jest ona wykonana z silikonu. Można ją zgiąć i włożyć do podajnika (to urządzenie wyglądem przypomina długopis). Kilka sekund i sztuczna soczewka idealnie dopasowuje się do oka pacjenta.

- Operacja się udała, jutro do domu - mówi dr Gierek-Ciaciura. Po godzinie pacjentce usuną plaster z oka i zacznie dobrze widzieć.

Soczewki, które wszczepiają pacjentom katowiccy specjaliści, mają dodatkową zaletę. Pozwalają na korekcję wady wzroku. Pacjent po operacji widzi zarówno daleko, jak i blisko, i nie musi używać okularów.

- To niesłychane, przywrócili mi wzrok i nadzieję - powiedziała po operacji 34-letnia Marta Dąbek z Dębicy (woj. podkarpackie). - Jutro jadę do męża i mojej 11-letniej córki.

Zaćma to jedna z najczęstszych chorób oka. Dotyka ona najczęściej osoby po 50. roku życia. W katowickiej klinice rocznie przeprowadza się ponad 3,5 tys. operacji zaćmy.

Specjalistka od chirurgii oka docent StanisŁawa Gierek-Ciaciura od 16 lat specjalizuje się w operacjach zaćmy i chirurgii refrakcyjnej oka (usuwanie astygmatyzmu, krótkowzroczności, dalekowzroczności). Szkoliła się pod okiem mamy - prof. Ariadny Gierek-Łapińskiej, oraz w Niemczech, Włoszech i USA. Zoperowała już kilkadziesiąt tysięcy pacjentów. Najstarszym była w ub.r. 102-letnia katowiczanka. Pani docent jest wnuczką Edwarda Gierka.

autor: Katowice, Aleksandra Ratajczak - Mańka
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline jolanta

  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 150
    • http://www.ogodnezycie.host.sk
Wielcy ludzie - dobre miejsca
« Odpowiedź #27 dnia: Listopad 21, 2004, 07:11:07 am »
Dobry duch Lasek
Z Zofią Morawską, która 13 listopada obchodziła setne urodziny rozmawia Jacek Moskwa
 
74 lata temu związała się z Zakładem dla Ociemniałych w Laskach. Mieszka tu i pracuje od 60 lat. Jest ostatnią z osób, które współpracowały z Założycielami: Matką Elżbietą Czacką, Ojcem Władysławem Korniłowiczem, ks. Antonim Marylskim i innymi. Dla ofiarodawców z całego świata pozostaje gwarantem, że pomoc z ich strony zostanie właściwie spożytkowana.
http://tygodnik.onet.pl/1546,1202928,dzial.html
"gdyby każdy miał to samo,
nikt nikomu nie byłby potrzebny" (ks. Jan Twardowski)
Jolanta/Bartek z.D.lat 8

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26452
Kiedy widzisz, że nie widzisz
« Odpowiedź #28 dnia: Grudzień 05, 2004, 05:39:16 pm »
Kiedy widzisz, że nie widzisz

Nowa metoda leczenia siatkówki daje nadzieje wielu niedowidzącym

 Witaminy, laser, a może przeszczep komórek macierzystych? Okuliści poszukują sposobów ratowania pogarszającego się z wiekiem wzroku.
I wreszcie zaczynają odnosić sukcesy.

PAWEŁ WALEWSKI
 
Cytuj
Dobra wiadomość dla zwolenników badań nad komórkami macierzystymi: pobrane z dna gałki ocznej płodu, po przeszczepieniu do siatkówek dorosłych pacjentów, przekształciły się w światłoczułe komórki i przywróciły im wzrok. Nie może być mowy o przedwczesnym entuzjazmie. Zabieg wykonano dwa lata temu w Kentucky, więc upłynęło dość czasu, by spokojnie ocenić rezultaty eksperymentu.
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Anna

  • User z prawami do pisania
  • Weteran
  • ******
  • Wiadomości: 4459
Ciekawostki techniczne/artykuły
« Odpowiedź #29 dnia: Grudzień 05, 2004, 06:07:58 pm »
Co to znaczy?
Cytuj
pobrane z dna gałki ocznej płodu, po przeszczepieniu do siatkówek dorosłych pacjentów, przekształciły się w światłoczułe komórki i przywróciły im wzrok.


Mam niedowidzące dziecko, które ma rozrzedzoną siatkówkę. Grozi jej ślepota. Jeśli dobrze rozumiem, jakieś nienarodzone dziecko musiałoby stracić życie, żeby moje dziecko mogło widzieć?

To jest straszne!!!!!!!Na to się nie zgadzam!!!!!! Ja nie zgadzam się, żeby ktokolwiek kiedykolwiek stawiał mnie przed takimi wyborami!!!!!Ja protestuję wobec takich badań!!!  :(  :(  :(

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26452
Ciekawostki techniczne/artykuły
« Odpowiedź #30 dnia: Grudzień 06, 2004, 12:01:51 pm »
Ale faktycznie dziwnie jest to sformułowane  :cry:
Cytuj
Dobra wiadomość dla zwolenników badań nad komórkami macierzystymi: pobrane z dna gałki ocznej płodu,
:cry:
A może chodzi o krew pępowinową i jej większe zastosowanie ( wykorzystanie) w przyszłości ?
Bank komórek macierzystych
Cytuj
Jak będzie w przyszłości?
Badania nad wykorzystaniem krwi pępowinowej prowadzone są na całym świecie. Oczekuje się, że najbliższe lata przyniosą doniosłe odkrycia. Zamrożona porcja krwi przez dziesiątki lat stanowić będzie prawdziwy kapitał do wykorzystania w dalszym życiu dziecka. Ostatnie odkrycia sugerują bliski przełom, jakim będzie wykorzystanie tzw. komórek macierzystych mezenchymatycznych, z których można będzie w warunkach laboratoryjnych hodować komórki typowe dla różnych tkanek – kostnej, chrząstki mięśniowej, w tym sercowej, tkanki nerwowej czy podścieliska szpiku. Jeżeli wstępne wyniki doprowadzą do zastosowań klinicznych, to możliwości wykorzystania komórek macierzystych znacznie się zwiększą – trudno jednak przesądzać o przydatności nowych metod na obecnym, bardzo wczesnym etapie ich rozwoju.
Podsumowując kliniczne znaczenie komórek macierzystych, można z całym przekonaniem wykazać ich przydatność dla przeszczepów krwiotwórczych (choroby nowotworowe, choroba popromienna, inne defekty szpiku). Najciekawsze, ale wymagające jeszcze wielu dalszych badań, są możliwości wytwarzania dowolnych tkanek – kości, chrząstki, mięśni, komórek nerwowych i innych, które być może, w przyszłości będą używane do przeszczepów.

A może jednak to.... co innego ? :cry:
Opierając sie na stwierdzeniu
Przyszłość komórek macierzystych w medycynie

Autor tekstu: Marcin Klapczyński;
Cytuj
Osobiście jestem zwolennikiem powszechnego w nauce poglądu, iż embrion staje się człowiekiem w momencie wykształcenia układu nerwowego i zdolności do wszelkich przejawów odczuwania

To Aniu pewnie może być tak jak piszesz . :cry:

Wątek Krew pępowinowa -komórki macierzyste
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26452
TP wysyła faktury dla osób niewidomych
« Odpowiedź #31 dnia: Grudzień 22, 2004, 10:54:29 pm »
TP wysyła faktury dla osób niewidomych

Telekomunikacja Polska wprowadziła dla osób słabowidzących lub niewidomych
możliwość bezpłatnego otrzymywania dodatkowych faktur VAT.


Cytuj
Faktury mogą zostać sporządzone w alfabecie Braille'a, dużą czcionką (16-18 pkt) lub generowane w formacie tekstowym i przesyłane pocztą elektroniczną do abonenta.
Oprócz tego klient będzie mógł otrzymywać od TP szczegółowy wykaz wykonanych usług telekomunikacyjnych dużą czcionką lub w formacie tekstowym.


Udogodnienia dla osób niepełnosprawnych w korzystaniu z usług telekomunikacyjnych

19 lutego 2004 r. weszło w życie rozporządzenie Ministra Infrastruktury w sprawie katalogu usług powszechnych oraz szczegółowych wymagań dotyczących świadczenia usług powszechnych (Dz.U.04.16.158).
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Artykuły -Historia o ślepym, który widział
« Odpowiedź #32 dnia: Luty 17, 2005, 11:15:32 am »
Historia o ślepym, który widział

   
 Najwięcej o tym, co czuje dana osoba, mówi nam górna częsć jej twarzy, zwłaszcza oczy. Już sam układ brwi wystarczy by poznać, czy ktoś jest zdenerwowany, czy szczęśliwy. Okazuje się, że to właśnie ciało migdałowate nakazuje nam kierowanie spojrzenia na tę czesc twarzy, wydając oczom rozkaz, gdzie mają szukać kluczowych informacji
 
 Małgorzata Minta

Potrafisz ocenić nastroje swoich kolegów i koleżanek z pracy tylko na nich patrząc? Ta umiejętność była tak istotna dla rozwoju naszego gatunku, że została zapisana w jednym z najstarszych układów mózgu, zawiadującym emocjami.

O wzroku wiemy już bardzo dużo - jak zbudowane jest oko, które fragmenty kory mózgowej przetwarzają sygnały docierające nerwami. Jednak co jakiś czas naukowcy stają wobec przypadków nie do rozgryzienia - wtedy, kiedy ktoś, kto stracił wzrok mimo wszystko... widzi! To zjawiska o ogólnej nazwie blindisght, czyli widzenia mimo ślepoty. Najczęściej są one rezultatem uszkodzeń kory wzrokowej w mózgu i przybierają różne formy - chorzy mogą dostrzegać ruch, barwy, kształt. Zdarza się na przykład, że pacjent - mimo utraty wzroku - potrafi wyciągnąć rękę i złapać rzuconą mu piłeczkę. Znany jest też przypadek mężczyzny, który potrafił wrzucać listy do skrzynki, choć - jak twierdził - nie był w stanie jej zobaczyć. W jednym z ostatnich wydań tygodnika "Nature Neuroscience" uczeni przedstawili przypadek niewidomego mężczyzny, który potrafi rozpoznawać, w jakim nastroju jest osoba uwieczniona na zdjęciu.

Szósty zmysł?

Pewnego dnia do Alana Pegny z walijskiego Uniwersytetu Bangor zgłosił się kolejny pacjent. Mężczyzna miał 52 lata i niedawno przeżył dwa udary mózgu. Po wypadku przestał widzieć. Badania wykazały, że udar zniszczył u niego rejony kory mózgowej, odpowiadające za proces widzenia. Choć oczy były nadal sprawne, to mózg nie mógł w żaden sposób przetwarzać docierających do niego informacji. Pacjent X (jak nazwali go badacze) nie widział zatem nic - nie dostrzegał ruchu, nie rozróżniał barw, czy kształtów geometrycznych. Nie reagował nawet na kierowane mu prosto w oczy silne światło. Gdy mężczyźnie prezentowano zdjęcia twarzy - nie potrafił określić płci czy odróżnić normalnych wizerunków od sztucznie przemieszanych. Mężczyzna odpowiadał na chybił trafił, a poprawne wskazania wynosiły zaledwie ok. 40 proc. Zupełnie niespodziewanie potrafił jednak ocenić, w jakim nastroju jest osoba na fotografii. Zapytany o to, czy zdjęcie przedstawia kogoś smutnego czy wesołego, pacjent X odpowiadał prawidłowo w 60 proc. - zdecydowanie lepiej niż wynikałoby to z czystego przypadku. Zdumieni lekarze zaczęli podsuwać mężczyźnie kolejne zdjęcia z portretami osób rozzłoszczonych czy przerażonych - i tu mężczyźnie udało się prawidłowo ocenić nastroje ludzi. Jak to możliwe?

Migdałowe emocje

Zespół dr. Pegny postanowił zajrzeć do mózgu pacjenta za pomocą funkcjonalnego rezonansu magnetycznego. Dokładne obrazowanie mózgu ujawniło miejsce, które "włączało się", gdy pacjent rozpoznawał nastroje sfotografowanych osób. Było nim tzw. ciało migdałowate. Choć rejon ten ulegał pobudzeniu na widok wszystkich wizerunków, to najsilniej reagował na zdjęcia osób przestraszonych.

Ciało migdałowate (nazwę zawdzięcza swojemu kształtowi) jest ukryte głęboko w mózgu, na wysokości skroni. To jeden z elementów układu limbicznego, który zawiaduje naszymi emocjami. Układ ten pozwalał naszym przodkom na szybką ocenę sytuacji - zostać, czy uciekać; widzę wroga, czy przyjaciela. Wraz z rozwojem naszego gatunku te proste reakcje zastąpiła bardziej skomplikowana analiza, która rozważa wszystkie za i przeciw. Okazuje się jednak, że - jak w przypadku pacjenta X, u którego kora uległa zniszczeniu - ciało migdałowate może sobie dawać radę samo. Tacy pacjenci często tłumaczą, że informacja pojawia się w ich umyśle jakby znikąd. Faktycznie - cały proces odbywa się w tym przypadku poza świadomością.

- Ta praca powinna zainteresować psychologów. Wynika bowiem z niej, że o ocenie innej osoby decyduje nie tylko racjonalne myślenie, ale też analiza zachodząca w naszej podświadomości - tłumaczy autor badań.

http://serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34148,2553871.html

Komentuje prof. dr hab. Danuta Kądzielawa neuropsycholog kliniczny z Wydziału Psychologii UW  

Widzenie mimo ślepoty to bardzo ciekawe zjawisko. Wynika ono z faktu dublowania się niektórych układów w naszym mózgu. W układzie nerwowym człowieka występują dwie drogi przesyłania impulsów wzrokowych. Ta, z której na co dzień korzystamy, to droga: siatkówka - ciało kolankowate boczne - kora mózgowa.

Druga biegnie od siatkówki do tzw. wzgórków górnych pokryw śródmózgowia - z niej korzystają inne ssaki. Czasem, w szczególnych przypadkach, ten szlak uruchamiany jest także u ludzi - tak stało się zapewne u pacjenta X i jest to swego rodzaju patologia. Impulsy z siatkówki i wzgórków trafiały do ciała migdałowatego i dlatego osoba ta rozpoznawała emocje.

Widzenie mimo ślepoty przybiera różne formy, zdeterminowane między innymi przez charakterystyczne cechy funkcjonowania danego człowieka, np. uzdolnienia, sprawności. Możliwe, że pacjent X był człowiekiem emocjonalnym - dlatego tym, co był w stanie zobaczyć po utracie wzroku, były ludzkie nastroje.


http://serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34148,2553875.html
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26452
Ciekawostki techniczne/artykuły
« Odpowiedź #33 dnia: Marzec 16, 2005, 03:53:30 pm »
Świat oczami niewidomych

Tam nie jest ani ciemno, ani jasno. Jest pusto – próbują mi wytłumaczyć to, co mają pod powiekami

Zegary w Laskach nie tykają. Mówią godziny. Dzieci wstają o 6.30. Tu nie szuka się rzeczy po omacku. Przedmioty mają stałe miejsce. Śniadanie odgaduje się palcem. Chleb jest miękki, ser ciągnie się pod ręką, wędlina krucha...

Niewidomi od urodzenia późno się orientują, że nie widzą. Najczęściej wtedy, gdy zaczyna się mówić o czarnym druku, czymś, czego nie da się dotknąć. Właściwie widzenia nie zrozumieją nigdy. – Jakby dotykać oczami w każdą stronę jednocześnie... – próbują. Dawid uczy się w Laskach na masażystę. Słyszał, że jest przystojny. Niebieskie oczy ma od niedawna. Wcześniej były brązowe, ale wymieniono je w Łodzi. Tata dobrał odcień. – Ciemniejszy. Ponoć w jasnym błękicie wyglądałbym dziwacznie – żartuje. Miał rok, gdy z powodu nowotworu trzeba było usunąć oczy. Za mały, by zapamiętać widzenie. Jaki obraz ma pod powieką? – Tam nie jest ani ciemno, ani jasno. Jest pusto – nie umie wytłumaczyć. Kiedyś słyszał o ćwiczeniu w psychologii, które opisuje niewidzenie. Trzeba zamknąć jedno oko, drugie mieć otwarte. Zamknięte oko jeszcze przykryć ręką. Podobno to coś takiego...

Pod powieką
W pierwszej klasie technikum w Laskach nie ma tablicy. Nieosłuchanych drażni dźwięk maszyn do pisania. Uczniowie wystukują brajlem notatki. Choć świat niewidomych już zdominowały mówiące komputery, tylko brajl nauczy ortografii. Dziewczyna w rogu ma głęboko osadzone oczy. Marta wie, że jedno jest niebieskie, drugie brązowe. Ale tylko widzącym się wydaje, że niewidomy od urodzenia wyobrazi sobie niebieski. Dla niej to nazwa. Że niebieskie są oczy albo niebo...

W obrębie Lasek, gdzie jest już 14. rok, porusza się pewnie. Najgorzej bywa zimą, gdy śnieg przykryje drogę. Trudno wtedy wyczuć stopą krawężniki. Właśnie zdała kurs orientacji przestrzennej. Przygotowują do tego widzący fachowcy. Najpierw sami chodzili po mieście z przepaską na oczach, potem chodzą za dzieckiem z Lasek. Marta już była na Dworcu Centralnym. Sama. Ale nie krawężniki są na ulicach najtrudniejsze. Najtrudniejsze są te pytania: „Czy pan, pani mi powie”.

Można usłyszeć od pijanego przechodnia: „A co cię to obchodzi?”. To zraża. Bez tych pytań pokonuje się tylko trasy przemierzane najczęściej. Człowiek się skupia i liczy: zatoczka autobusowa (nie każdy przystanek ma zatoczkę), tory, duża dziura w ulicy... Najgorsze są przystanki na żądanie. Wybijają z rytmu. Siedzimy przy globusie, który ma wypukłe kontynenty. Dużo wokół wypukłych rzeczy. Marta stara się patrzeć w kierunku mojego głosu. Właściwie nie chciałaby widzieć. Po 19 latach uczyć się od nowa wszystkich rzeczy na świecie? Bez palców? Co umiałaby nazwać w muzeum, gdzie rzeczy są za szybami? Jak opisałaby obraz na ścianie?

Marta lubi słuchać o świecie. Dużo osób mówi jej, że jest straszny. Jeśli miałaby opisać świat, powiedziałaby, że to przestrzeń zastawiona mnóstwem wysokich bloków. Widziała takie bloki. Najpierw, kawałek po kawałku, dotykała parteru, potem schody, pierwsze piętro. Z najwyższego ktoś spuścił linę. Echo odbiło się tępym stukiem. Potem długo szło się wzdłuż liny rozciągniętej w poziomie. Tak zobaczyła wysokość. Ale perspektywy niewidomy sobie nie wyobraża. Tego, że coś, co stoi dalej, wydaje się mniejsze, choć nie jest. Tego trzeba się nauczyć jak kolorów.

Czasem przyjeżdża do Marty przyjaciel z Dębicy. Skończył w Laskach szkołę specjalną. Już było za późno na normalną. Gdy stracił wzrok, matka sześć lat trzymała go w mieszkaniu. Ale niewidomi nie chodzą na romantyczne spacery w nieznane. Spacer to wysiłek umysłowy. Labirynt ścieżek zostawianych za sobą, które trzeba zapamiętać, by wrócić. Niewidomi nie chodzą bez celu.

Czy niewidomy śni?

Każda z rzeczy w szafie Danusi ma inną fakturę. Na pamięć uczy się po niej kolorów. Żeby nie ubrać się pstro. Ciemne koszulki w szafie mają ucięte metki. Najgorzej, gdy zmienia się pora roku. Trzeba od nowa dotykać guzików, szwów i przypominać sobie kolory. Jest pomysłowa. Na programatorze pralki automatycznej nakleiła wypukłe kreseczki. Jedna to 10 stopni... Gdy kilka lat temu wprowadzała się do swojego pierwszego mieszkania, długo odwlekała ten moment. Jeszcze kupi pralkę, jeszcze jedną noc prześpi na stancji. Nowy teren, nawet gdy swój, jest wyzwaniem. Nauczyć się tych wszystkich kantów w domu, nowych zakrętów, śmietników. Już się nauczyła stałych tras. Dom-biblioteka dla niewidomych, gdzie pracuje na dwie zmiany, dom-lekarz, dom-kościół. Biblioteka-jadłodajnia u zakonnic.

Przy łóżku leżą druty z robótką. Laski uczą dziergania. To takie przygotowanie na wypadek samotności. Jak płyty. W domach samotnych ociemniałych jest dużo płyt. Zdarza się, że obudzeni w nocy nie wiedzą, co zrobić z czasem. Danusia słyszała, że wiąże się to z brakiem oddziaływania światła na przysadkę mózgową. Gdy czasu robi się za dużo, siada też do komputera i przepisuje wykłady z kaset głuchej niewidomej studentki z Lublina. Spisuje słowo po słowie. Nawet żart na sali albo kaszel, żeby dotykając linijkę brajlowską, która przekłada tekst z ekranu na wypukły alfabet, „usłyszała” jak najwięcej rzeczywistości. – To nie poświęcenie – Danusia mówi bez egzaltacji. – Gdym miała inne zajęcie...
Sposobem na ciszę jest też mówiona książka. Z całej Polski dzwonią do biblioteki Polskiego Związku Niewidomych i proszą o paczki. Zwykle są skazani na wybory Danusi. Wędruje korytarzami i dobiera książki na kasetach na podstawie wykształcenia, wieku, płci. Każdemu wysyła się po dwa worki. W jednym 60 kaset. Zwykle odsyłają po dwóch tygodniach. I znów dzwonią, proszą, znów nasłuchują w swoich domach tych wszystkich zgrzytów. Starsi samotni są skazani na ciszę. Danusia nie. Ci, którzy zdążyli opanować komputer, odnajdują się na forum dyskusyjnym Typhlos (z grec. niewidomy). Ostatnio Danusia wywołała tam burzę. Napisała: „Plusem tego, że nie widzimy, jest oszczędność na świetle. I kolorowych szminkach”.

Niewidome kobiety nie malują ust ani rzęs. Starszy o rok brat urodził się taki sam jak Danusia, ale cztery lata młodsza siostra już nie. Rodzice, rolnicy z białostockiej wioski, całymi dniami pracujący na polu, nie mieli czasu wytłumaczyć dziecku tych wszystkich dźwięków naokoło. Sama sobie tłumaczyła. Na przykład burzę. Długo myślała, że to but spada na dach i robi taki hałas. Myślała też, że każde dziecko biega tylko w obrębie dwóch koców rozłożonych na podwórku latem. Jeden leżał w słońcu i był ciepły, drugi leżał w cieniu. Miała cztery lata, gdy zawieźli ją do Rabki. Tam pierwszy raz „zobaczyła” rzekę – wodę pod drewnianą kładką. Liceum skończyła w Warszawie. Dla widzących. Na dziewiarkę była zbyt ambitna, na masażystkę zbyt nerwowa. Dopiero tam, raz, pożałowała, że nie widzi. Bo widzącym matematyki nie dyktowało się jak w Laskach. Wtedy jedyny raz przeszło jej też przez myśl, że gdyby ktoś dał jej oczy na jeden dzień, chciałaby napisać równanie na tablicy i... zobaczyć siebie w lustrze.


  W pudełku trzyma kilka zdjęć. Na jednym 34-letnia Danusia stoi w kolorowej sukience. – Ponoć obok są kwiaty – uśmiecha się, patrząc gdzieś obok mnie. Mówią, że jest ładna. Ale nie wie. Choć skończyła matematykę na uniwersytecie i jest dobra z geometrii, urody niewidzący od urodzenia nie zrozumie. Słyszała, że w urodzie liczą się detale, na przykład układ kącika ust w stosunku do policzka. Jest realistką. Nigdy nie przewróci naleśnika na patelni ani nie uprasuje spodni w kant. Nawet nie marzy o widzącym mężu. Może widzący na wózku? On miałby oczy, ona nogi. On kręciłby kółkami, ona rękami trzymałaby się wózka.

Sny? Niewidomy nie śni o motylach na łące, śni głosy. Zwykle o czymś informują. Śni też to, co czuje pod nogami. Że stoi lub jedzie. Tak jak wspomnienia. Gdy coś zrobi na niewidomym wrażenie, wspomina nie obrazem, ale przez głos lub smak. Danusia najbardziej zapamiętała jedzenie z samolotu, którym 20 lat temu dzieci z Lasek poleciały do Australii.

Zobaczyć wiatr

Zbyszek kładzie laskę obok krzesła. Musi być sztywna. I dostosowana do wzrostu. Dziś kupił w Laskach jeszcze jedną. Składaną. Zawsze się przyda. Kupił też karty do brydża z brajlowskim alfabetem w rogu. W Kielcach by ich nie znalazł.

Zbyszek nie wie, skąd to się bierze. Ale gdy idzie chodnikiem, policzy z odległości auta na parkingu. Gdy jest cicho, ominie każdy słup. – O, tu wiem, że stoi – pokazuje palcem czoło. Nie boi się dużych miast. Z peronu spadł tylko raz. Zapowiedzieli pociąg do Kielc, zaczął biec i omijać ludzi. Leżąc na szynach, już słyszał gwizd. Przytulił się. Pociąg przejechał drugim torem. Ale najgorsze w mieście nie są dworce, tylko ludzie. Kiedyś przesunął białą laską po wielkim kręgosłupie. Krzyknął: „Jezu, ale zwierzę!”. Skąd miał wiedzieć, że to kobieta w futrze grzebała w siatce?
Odburknęła: „Spier... gówniarzu”. „Niewidomy, a wiedział, gdzie włożyć!”, syknęła inna, gdy na ulicy laska utknęła mu między jej kolanami. O tym, że ktoś patrzy na Zbyszka, musi pamiętać cały czas. Bo najtrudniejsze to nauczyć niewidome od urodzenia dziecko poczucia wstydu. Że ktoś na nie patrzy, choć nie dotyka, że nie wolno wszędzie dłubać w nosie. Też nie wiedział, co to wstyd, gdy z Reszek koło Kętrzyna przywieźli czteroletniego Zbyszka do Lasek. Nikt nie wie, dlaczego zanik nerwu wzrokowego nie trafił na siostrę ani brata. Dziś w Warszawie kupił też komputer. Przyda się do rejestru pacjentów. Zbyszek, masażysta w Kielcach, nie narzeka.

Ludzie lubią niewidomych masażystów. Zwłaszcza kobiety. Ale kobiet nie rozumie: – Myślą: „Nieważne, że dotknie, ważne, że nie widzi”. Czasem cudują: „Co z tego, że pan nie zobaczy, przecież pan poczuje?”. „Chyba się pani umyła”, ucinam żartem – gdy pali papierosa, cały czas trzyma palcem popielniczkę. Nie wyobraża sobie tęczy ani fali na wodzie. – Jak to mogło wyglądać, że wywróciła się łódka, gdy płynęliśmy kajakiem? Jak wyglądał kolega, który zawisł na drzewie? Wszyscy się śmiali – nie może zrozumieć. Strasznie też Zbyszka ciekawi, jak wygląda striptiz. – Mówili, że lepiej zobaczyć, dopiero potem dotknąć – analizuje.
Ale gdyby Bóg powiedział: „Masz minutę, naoglądaj się”, chciałby zobaczyć żonę. Widząca, lecz nie wahała się wyjść za niego. Zbyszek wie, że jest szczupła i ma czarne włosy. Słyszy, jak ludzie szepczą: „Ślepy, a taką ładną wziął”. Zżera go ciekawość, czy taka ładna, jak mówią. A gdyby Bóg dał jeszcze minutę, chciałby zobaczyć, jak żagiel idzie pod wiatr. Dzieci chciałby zobaczyć, gdyby Bóg dał cały dzień. Zna je na pamięć. Przecież dotyka od małego. Anka już jest jego wzrostu, a Karol w czwartej klasie. Widzą. Trzyma mnie pod rękę, gdy wchodzimy do metra. Pierwszy raz „widzi” metro. – Czy to wygląda jak samolot? – dopytuje się. – Z dywanem przez środek i krzesełkami po bokach?

Zapomniałam swojej twarzy

Elżbiety nie męczy ciekawość, jak wyglądam. To nie męczy, gdy spotyka kogoś przelotnie. Przeszkadza, kiedy rodzi się zażyłość. Wtedy pyta, czy może obejrzeć twarz. Wszystkie wyłączniki światła w warszawskiej spółdzielni Nowa Praca są ustawione w jedną stronę. Bo dla niewidomego światło to tylko przycisk w ścianie. Ustawiony na dół, znaczy wyłączone. Większość ma podobne oczy. Lekko przymknięte. Z grymasem, który przypomina zbieranie się na płacz. W pokoju na dole oczy patrzą w czarne ekrany komputerów. Już minął czas, gdy ociemniali robili tylko szczotki i sweterki albo skręcali kontakty. Spółdzielnia znalazła pomysł na konkurencyjność. Wygrała przetarg w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa na zorganizowanie infolinii dla rolników o unijnych dotacjach.

Elżbieta, kierownik działu telemarketingu, nie musi patrzeć na ekran. Ma w uszach słuchawki. Syntezator mowy odczytuje jej każdy ruch myszką. Po tamtej stronie nikt nie wie, że rozmawia z niewidomym. Dużo trudniej żyć, gdy wzrok traci widzący. Zanim Elżbiecie jaskra zamknęła świat, zdążyła jeszcze skończyć studia pedagogiczne. Dziesięć lat temu świat się zamknął. Ale nie z dnia na dzień. Zorientowała się, że nie widzi, któregoś kwietniowego przedpołudnia, gdy stała z mamą na przystanku. Mama powiedziała, że świeci słońce... Elżbiecie trudno opisać, co ma pod powieką: – Tam nie ma barw. Są plamy, zygzaczki.

Przeszła kryzys. Niewidzący od urodzenia go nie przechodzą. Przecież świat przed oczami nie zmienia im się nagle. Tego, kto kiedyś widział, najbardziej drażni to, że ludziom tylko się wydaje, że rozumieją ociemniałych. Na przykład gdy Elżbieta czeka na autobus. Ludzie potrafią ją podnieść i wstawić do środka. To najgorsze – utrata ziemi pod stopami. Na twarzy nie ma śladu makijażu, ale nigdy tak jak teraz nie pilnowała własnego wyglądu. Gdy widząca kobieta ubierze się pstro, ludzie powiedzą, że nie ma gustu. O niej powiedzą: nawet nie wie, jak się ubrała. Dlatego kolorów ma niewiele. Zostały tylko na starych sukienkach.

Niedawno była w bazylice w Rawennie. Kucnęła na środku posadzki i oglądała palcami mozaiki. Niewidomy od urodzenia nie zobaczy tych mozaik w postaci obrazów we śnie. To jej przewaga. Przewagą jest też informacja, jaką dają dźwięki laski stukającej o przeszkody. Na przykład o śmietniki. Od razu sobie przypomina kształt. Że blaszany jest węższy od kamiennego. Ominie pewniej.


 Pamiętam drogę

„Nasycenie 10. Brązowy, odcień – szary”, urządzenie, które Grzegorz przykłada do mojego swetra, opisuje barwę sztucznym głosem. – Kolortest ma skalę nasyceń od 0 do 12. Podejrzewam, że to sweter w odcieniu bladego pomidora – analizuje. – W przyrodzie nie ma czystych barw. Trzeba się nauczyć interpretować skalę. Malutki kolortest, choć niedoskonały, przydaje się Grzegorzowi do życia, np. dobierania skarpetek w pary. Albo przed snem, gdy dla pewności strzela urządzeniem w sufit, żeby się upewnić, czy nie pali się światło.

W domach ociemniałych jest dużo mówiących urządzeń. Termometr, ciśnieniomierz, czujnik poziomu cieczy, który piszczy, gdy woda napełniła szklankę po brzeg. Za 7,5 zł można go kupić w małym sklepiku przy Polskim Związku Niewidomych. Mówiące urządzenia są droższe. Wszystkie mają ten sam jednostajny głos. Jak czytak. Grzegorz wędruje po przyciskach: „odcinek 1”, „odcinek 4”. Widzący nie zdają sobie sprawy, że czytak to w świecie ociemniałych rewolucja. – Chociażby „Krzyżacy” – tłumaczy. – W brajlu zajmują dziewięć opasłych tomów albo 32 nagrane kasety. Na małej karcie pamięci czytaka zmieści się 70 godzin. Właśnie otwarto w Warszawie wypożyczalnię zbiorów cyfrowych. Został kierownikiem.

Każdy ma ten sam odruch chodzenia po własnym domu z wyciągniętymi do przodu rękoma. Stoły w tych domach są puste. Bez serwet i kwiatów w wazonach. Jakby czegoś brakowało. Grzegorz szuka na półce kawy. W szafkach nie ma prawie nic. Nie może być. Wtedy robią się zakamarki. Na każdym słoiczku naklejona folia z wypukłym alfabetem: dżem, ogórki... Trzeba nakleić od razu po przyjściu ze sklepu. Żeby nie zapomnieć. W portfelu musi być ten sam porządek. Najgorsze są banknoty, które minimalnie różnią się szerokością. Najlepiej od wewnątrz kieszonki zrobić przymiarkę do każdego nominału osobno. Zdarzają się oszustwa.

„16.30”, co pół godziny ciszę przerywa głos zegarynki. Grzegorz zapala światło. Choć stracił wzrok blisko ćwierć wieku temu, zapamiętał, że w lutym przed godz. 17 robi się zmrok. Ale gdyby raptem ktoś wsadził Grzegorza w tę porę dnia, nie odgadłby czasu. Nieraz budzi się w środku nocy i dotyka godziny, otwierając blacik ręcznego zegarka. Sprawdza, czy to jeszcze noc. Z czasu, gdy widział, zapamiętał też swoją wioskę pod Zamościem. Wtedy jeszcze nie było tam szosy. Gdy Grzegorz wraca z drugiej zmiany do domu przy warszawskim pigalaku, zawsze któraś z cór Koryntu łapie go za rękę i podprowadza do drzwi. Choć zna na pamięć każdą dziurę w chodniku, nigdy tej ręki nie wyrywa.

Edyta Gietka
Przegląd
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26452
Klinika Okulistyki bez sali operacyjnej
« Odpowiedź #34 dnia: Kwiecień 13, 2005, 11:29:37 am »
Klinika Okulistyki bez sali operacyjnej?

Czy jedyny w kraju ośrodek, w którym leczy się nowotwory gałki ocznej, Klinika Okulistyki w Krakowie zostanie bez sali operacyjnej?
 
Dotychczasowa sala jest w tak złym stanie, że Sanepid w każdej chwili może nakazać zamknięcie. Ponieważ dyrekcja Szpitala Uniwersyteckiego nie ma pieniędzy na niezbędny remont, lekarze sami zaczęli zbierać pieniądze.

O tym, że ma guza gałki ocznej pacjent z Opola dowiedział się przypadkiem. Gdy usłyszał, że to złośliwy nowotwór, przeraził się. Zwłaszcza, że okuliści zaczęli go odsyłać od ośrodka do ośrodka. Tak trafił do Krakowa. To tu leczy się pacjentów z całego.

Doktor Romanowska należy do niewielu lekarzy na świecie, którzy potrafią usunąć guz gałki ocznej w najtrudniejszym miejscu - błonie naczyniowej. Niezbędny jest mikroskop. Tak precyzyjnych zabiegów wykonuje się tu tysiące.

Niestety sala operacyjna nie spełnia norm sanitarnych. Grozi jej zamknięcie. Chyba, że znajdzie się półtora miliona złotych na budowę nowej.

Okuliści założyli więc  Małopolską Fundację Ratowania Wzroku. Jej pierwszym zadaniem będzie właśnie wybudowanie nowoczesnej sali operacyjnej w klinice. To jedyna szansa na zdrowie dla tysięcy pacjentów. Zwłaszcza, że na nowotwory gałki ocznej choruje coraz więcej osób. (Kronika)

Małopolska Fundacja Ratowania Wzroku
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26452
Ciekawostki techniczne/artykuły
« Odpowiedź #35 dnia: Maj 10, 2005, 10:27:15 am »
Ze świata nauki

Implanty siatkówki

Naukowcy z University of Southern California oraz Doheny Eye Institute zaprezentowali sześciu pacjentów, którym wszczepiono do oczu protezy siatkówki, opracowane przez firmę Second Sight Medical Products.
Wszystkie te osoby były wcześniej niewidome lub prawie niewidome z powodu barwnikowego zwyrodnienia siatkówki.
W listopadzie 2004 stwierdzono, że osoby, którym wszczepiono implanty do jednego z oczu, potrafią zlokalizować lub policzyć obiekty o wysokim kontraście z dokładnością od 74 do 99 procent. Mogły też rozpoznawać światło, a nawet ruch przedmiotów.
      Proteza składa się z 16 platynowych elektrod w kawałku gumy silikonowej. Są one pobudzane bezprzewodowo przez przetwornik połączony z kamerą wideo. Zaobserwowano, że gdy przez elektroniczną protezę siatkówki nie płynie prąd, nie poprawia się widzenie - sugeruje to, że elektryczna stymulacja, wbrew oczekiwaniom, nie polepsza stanu ocalałych komórek siatkówki, a wpływa tylko na implant.
      Z kolei naukowcy z Rush University Medical Center wszczepili krzemowe implanty czterem osobom z częściową ślepotą z powodu zwyrodnienia barwnikowego siatkówki. Piąta ma przebyć taki zabieg niebawem.
      Każdy implant firmy Optobionics z Naperville (Illinois) ma 2 milimetry średnicy i grubość około dwóch setnych milimetra. Składa się z 5000 maleńkich ogniw słonecznych, które pod wpływem światła pobudzają elektrycznie siatkówkę.
      W roku 2002 tego rodzaju implanty wszczepiono 10 osobom z częściową utrata wzroku.
Zabiegi przyniosły poprawę - operowani mogli czytać, lepiej widzieli barwy i mieli szersze pole widzenia. Niektórzy mogli wreszcie chodzić po domu bez obijania się o meble, rozpoznawać ludzi i odczytywać godzinę na zegarku.
Na razie za wcześnie jednak na ocenę metody - jeśli wszystko pójdzie dobrze, implanty byłyby dostępne dla innych chorych w ciągu trzech do pięciu lat.
Zródło:
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Dzieci nie będą czytać
« Odpowiedź #36 dnia: Maj 10, 2005, 03:09:51 pm »
Dzieci nie będą czytać


Ukazujący się od pół wieku jedyny brajlowski dwutygodnik dla dzieci zniknie. MEN obniżyło dotację do jednej trzeciej potrzebnej kwoty

 
Pisma wydawane były w dwóch wersjach: dla dzieci niedowidzących i niewidomych
(c) ANDRZEJ WIKTOR
 
Polski Związek Niewidomych wydaje dwa pisma dla dzieci - "Promyczek" i "Światełko". Każde ma dwie wersje - z powiększonym drukiem dla niedowidzących oraz drukowane brajlem dla niewidomych. W tym roku zamiast 493 tysięcy złotych dofinansowania Ministerstwo Edukacji da na nie tylko 155 tysięcy. - Tyle zdążyliśmy już wydać. Jeśli nie znajdziemy pieniędzy, w maju wydamy ostatnie numery - alarmuje Ewa Fraszka-Groszkowska, redaktor naczelna.

Wersja brajlowska wychodzi nieprzerwanie od 1952 roku i trafia do dziesięciu ośrodków w kraju. To jedyne w Polsce pismo dla niewidomych dzieci. Z wersji z powiększonym drukiem korzystają też dyslektycy i niepełnosprawni umysłowo. Miesięczny nakład to nieco ponad 2 tysiące egzemplarzy. - W tym roku dysponujemy mniejszym budżetem, a nie mamy obowiązku wspierać tych pism. Wydawca powinien szukać sponsorów czy reklam - tłumaczy Mieczysław Grabianowski, rzecznik Ministerstwa Edukacji.

Michał A. Zieliński

http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050510/kraj/kraj_a_14.html
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26452
Ciekawostki techniczne/artykuły
« Odpowiedź #37 dnia: Wrzesień 29, 2005, 12:01:35 am »
Niepewna przyszłość "okulistyki"
Cytuj
Nie maleje zapotrzebowanie na leczenie

Pacjentami Oddziału są przede wszystkim dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym. Na każdy turnus przyjmowanych jest 20 małych pacjentów z terenu, który swoim zasięgiem obejmuje MKCh.

- Nigdy nie mamy problemu ze skompletowaniem pełnej liczby pacjentów – mówi Danuta Potępa, ordynator Oddziału Okulistycznego. - Pobyt dziecka na 28–dniowym turnusie ćwiczeniowym zastępuje półroczne leczenie ambulatoryjne i często jest początkiem następującej później poprawy, przyczyniając się w znacznym stopniu do osiągnięcia sukcesu terapeutycznego.

Wykonywane przez otwockich lekarzy operacje, a następnie prowadzone przez wiele miesięcy leczenie poprzez ćwiczenia ortoptyczne przynoszą oczekiwane efekty. Prowadzona w oddziale i Przychodni Ortoptycznej pełna diagnostyka, terapia i kontrola efektów leczenia do momentu pełnego wyzdrowienia sprawia, że uzyskiwane jest ono w 70 – 80 proc. przypadków.

Prowadzona przez oddział terapia to nie tylko ćwiczenia z wykorzystaniem specjalistycznej aparatury, ale również zajęcia świetlicowe prowadzone przez wyszkolonych nauczycieli, bardzo pomocne w terapii.

Oprócz zasadniczej działalności na oddziale wykonywane są zabiegi związane z chirurgią jednego dnia m.in. plastyka powiek, skrzydliki, gradówki. Leczeni są również zachowaczo pacjenci dorośli (nagłe przypadki).
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26452
Zadbaj o wzrok
« Odpowiedź #38 dnia: Październik 06, 2005, 12:31:03 am »
Zadbaj o wzrok .
Cytuj
Aby utrzymywać oczy w jak najlepszym zdrowiu zaleca się:
stosowanie urozmaiconego sposobu żywienia, z dużą ilością owoców i warzyw. Należy wybierać szczególnie warzywa zielone i żółte oraz warzywa z rodziny kapustnych, w tym kalafior, brukselkę i brokuły. Luteina i zeaksantyna znajdują się także w dużych ilościach w żółtku jaja, kukurydzy i szpinaku,
noszenie okularów przeciwsłonecznych w celu ochrony oczu przed promieniami słonecznymi,
kontrolowanie innych chorób, które zwiększają ryzyko powstawania chorób oczu jak np. wysokie ciśnienie krwi,
zrezygnowanie z palenia tytoniu,
regularną kontrolę wzroku.
Jedz marchew

Jak Wy dbacie o wzrok dzieci , swój?
Zapraszam do dyskusji  :P


Informacja pochodzi ze strony
Instytut Żywności i Żywienia
Cały artykuł

ZADBAJ O WZROK

Stara rada głosi, że aby dobrze widzieć w ciemności powinno się jeść dużo marchwi. I rzeczywiście, jest coraz więcej dowodów na to, że antyoksydanty znajdujące się w wielu produktach roślinnych, takich jak marchew oraz inne czerwone i żółte owoce i warzywa, a także w tłuszczu rybim i podrobach mogą zapobiegać problemom ze wzrokiem.

Około 760 na 100.000 mieszkańców państw należących do UE ma uszkodzony wzrok na skutek zaćmy i zwyrodnienia plamki żółtej. Chorobom tym sprzyjają cukrzyca, otyłość i starzenie się organizmu. Upośledzenie wzroku nie jest bezpośrednim zagrożeniem życia, ale pogarszający się wzrok może poważnie ograniczać niezależność, poruszanie się oraz obniżać jakość życia. W przypadku obu tych chorób głównym czynnikiem ryzyka są uszkodzenia spowodowane procesami utlenianiem. Jest coraz więcej danych na to, że antyoksydanty, a w szczególności witamina A, C i E łącznie z barwnikami karotenoidowymi, luteiną i zeaksantyną, przyczyniają się do zapobiegania i opóźnienia początku utraty wzroku w podeszłym wieku.

Zaćma (Cataracts)

Zaćma charakteryzuje się zmętnieniem soczewki oka. Soczewka zbudowana jest z wody i białka i w stanie prawidłowym jest przezroczysta. Znajduje się ona za kolorową częścią oka, czyli za tęczówką i skupia promienie świetlne na plamce żółtej w tylnej części siatkówki. Przy rozwoju zaćmy pewne ilości białka gromadzą się, powodując zmętnienie, co utrudnia przechodzenie przez nią promieni świetlnych. U większości osób zaćma rozwija się powoli, stopniowo upośledzając wzrok. Na szczęście, zaćmę można wyleczyć wykonując stosunkowo prosty zabieg chirurgiczny polegający na zastąpieniu nieprzezroczystej soczewki przez umieszczony w jej miejsce implant. Przyczyna powstawania zaćmy nie jest jasna. Jednakże wydaje się, że istnieje związek między zmianami w składzie chemicznym soczewki a starzeniem się organizmu. Wszystkie komórki ciała, również te, które znajdują się w oku, produkują substancje zwane wolnymi rodnikami, co jest częścią ich prawidłowego metabolizmu. Jednak po długim czasie narażenia na działanie wolnych rodników tkanki i organy mogą ulec uszkodzeniu.

Zwyrodnienie plamki żółtej związane z wiekiem (Age-related macular degeneration - AMD)

Zwyrodnienie plamki żółtej (AMD) jest przewlekłą, postępującą chorobą, która występuje wówczas, gdy tkanka w plamce żółtej (centralna część siatkówki oka) ulega upośledzeniu. Plamka żółta jest wielkości główki od szpilki i odpowiedzialna jest za centralne widzenie, za ostrość obrazu oraz zdolność do widzenia kolorów. Własności te są niezbędne do czytania, pisania i prowadzenia samochodu nocą. W AMD centralne widzenie staje się zniekształcone, proste linie stają się faliste, a kolory stają się trudne do rozróżnienia. Jako, że AMD powstaje stopniowo, łatwo jest stracić wzrok nieodwracalnie. Zatem ważne jest, aby odpowiednio wcześnie zapobiegać powstawaniu choroby.

Badacze nie znają przyczyny występowania AMD. Za czynniki ryzyka uważa się starzenie organizmu i uwarunkowania genetyczne. Na zwiększone ryzyko wystąpienia choroby wpływają także:
długa ekspozycja oczu na promienie słoneczne,
niska zawartość składników mineralnych i witamin antyoksydacyjnych takich jak A, C i E we krwi,
palenie papierosów,
choroby układu krążenia, jak np. nadciśnienie tętnicze.

Jedz więcej owoców i warzyw

Prowadzone badania naukowe wspierają hipotezę, że wysokie spożycie witamin C i E może pomagać w zapobieganiu oraz w opóźnieniu rozwoju zarówno zaćmy jak i zwyrodnienia plamki żółtej. Coraz więcej badań dotyczy barwników - luteiny i zeaksantyny - stwierdzonych w wysokich stężeniach w siatkówce oka. Bogatym źródłem tych dwóch barwników są warzywa, takie jak kukurydza, szpinak oraz żółtko jaja. Uważa się, że wysokie stężenie tych substancji we krwi może chronić siatkówkę oka przed uszkadzającym wpływem promieniowania świetlnego.
Podobnie jak w przypadku wielu innych przewlekłych schorzeń, jednym ze sposobów w jaki możemy zatroszczyć się o nasze oczy, jest dbałość o odpowiedni sposób żywienia. Należy zatem spożywać przynajmniej 5 razy dziennie owoce i warzywa również w celu prewencji niektórych groźnych chorób oczu.

Zaopiekuj się swoimi oczami

Aby utrzymywać oczy w jak najlepszym zdrowiu zaleca się:
stosowanie urozmaiconego sposobu żywienia, z dużą ilością owoców i warzyw. Należy wybierać szczególnie warzywa zielone i żółte oraz warzywa z rodziny kapustnych, w tym kalafior, brukselkę i brokuły. Luteina i zeaksantyna znajdują się także w dużych ilościach w żółtku jaja, kukurydzy i szpinaku,
noszenie okularów przeciwsłonecznych w celu ochrony oczu przed promieniami słonecznymi,
kontrolowanie innych chorób, które zwiększają ryzyko powstawania chorób oczu jak np. wysokie ciśnienie krwi,
zrezygnowanie z palenia tytoniu,
regularną kontrolę wzroku.
Jedz marchew

Wydaje się, że rada dotycząca spożywania dużej ilości marchwi aby dobrze widzieć w ciemności, jest słuszna. Marchew zawiera ß-karoten, który jest przekształcany w organizmie w witaminę A. W siatkówce oka, prowitamina A stanowi część barwników wzrokowych gromadzących światło. Wczesnym objawem jej deficytu jest pogorszenie adaptacji oka do niskiej intensywności światła (nocna ślepota). Ponieważ barwniki plamki żółtej są zbudowane z komponentów pochodzących z diety, spożywanie większych ilości produktów roślinnych, w tym owoców, szpinaku, brokuł i kukurydzy lub suplementów zawierających ß-karoten i luteinę, może poprawiać wzrok i postrzeganie kolorów oraz zmniejszać ryzyko utraty wzroku w podeszłym wieku.

Piśmiennictwo:
Eureye Study into Visual Disability due to AMD. Study Coordinator, Professor Fletcher, London School of Hygiene and Tropical Medicine (due to report in 2003)
Seddon, J. M.; Ajani, U. A.; Sperduto, R. D. et al. (1994) Dietary carotenoids, vitamins A, C and E, and advanced age-related macular degeneration. Journal of the American Medical Association 272 1413-1420
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Nowe urządzenie pozwala "widzieć" uchem
« Odpowiedź #39 dnia: Sierpień 18, 2006, 12:39:29 pm »
Nowe urządzenie pozwala "widzieć" uchem.

Opracowano nowe, przenośne urządzenie, pomagające orientować się w przestrzeni.
Może ono pomóc niewidomym w poruszaniu się po mieście lub ułatwić strażakom orientację w zadymionym budynku - informuje serwis internetowy 'New Scientist'.

Urządzenie przekazuje łagodne, niskie brzęczenia wprost do ucha wewnętrznego. Jego użytkownik ma wrażenie, że dźwięk pochodzi dokładnie z kierunku, w którym należy iść. 'Po prostu podąża za dźwiękiem' - tłumaczy Bruce Walker z Georgia Institute of Technology w Atlancie. (kb, PAP)
źródło: Rzeczpospolita z 18.08.2006
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Ciekawostki techniczne/artykuły
« Odpowiedź #40 dnia: Wrzesień 05, 2006, 10:32:35 pm »
Do kina z białą laską
Przeciętny Kowalski nie jest w stanie sobie wyobrazić, z jakimi przeszkodami musi się liczyć osoba niewidoma, gdy chce pójść do kina. Nie dość, że nie zobaczy tego, co w filmie najważniejsze - czyli zdjęć krajobrazów i miejsc tworzących scenerię rozgrywającej się akcji oraz gry aktorów, to jeszcze będzie miała kłopoty ze zrozumieniem dialogów.

http://www.niepelnosprawni.info/ledge/x/16353
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26452
Ciekawostki techniczne/artykuły
« Odpowiedź #41 dnia: Kwiecień 15, 2007, 05:09:27 pm »
http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,68367,4043639.html
Okulary mogą zmieniać kolor
Łukasz Partyka2007-04-10

Naukowcy z Uniwersytetu Waszyngtońskiego zaprezentowali prototyp okularów, które za naciśnięciem guzika ciemnieją lub się rozjaśniają. Nowa technologia znajdzie wkrótce wiele zastosowań, tym bardziej, że jest tania.

Wkrótce na rynek wejdą okulary, które będą mogły zmieniać kolor na zawołanie. Zespół profesor Chunye Xu z Uniwersytetu Waszyngtońskiego na niedawnym zjeździe Amerykańskiego Towarzystwa Chemicznego w Chicago zaprezentował polimer który może być bardziej lub mniej przezroczysty. Pod wpływem impulsu elektrycznego z małej bateryjki szkła prototypowych okularów rozjaśniają się, albo ciemnieją.

Koniec fotochromów?

W okularach dla wrażliwych stosuje się obecnie tak zwane fotochromy, czyli powłokę, która ciemnieje pod wpływem intensywnego światła (a dokładniej - towarzyszącego mu promieniowania ultrafioletowego). Jednak reakcja chemiczna wywoływana w ten sposób nie zawsze zachodzi, jeśli światło pada pod nieodpowiednim kątem. Czasem zaś przy słabym świetle okulary ciemnieją za bardzo. Podstawowa wada takiego rozwiązania polega oczywiście na tym, że nie możemy wyregulować sobie przyciemnienia samodzielnie.

Tymczasem takie okulary mogą mieć wielu nabywców. Motocykliści, rowerzyści i narciarze bardzo czegoś takiego potrzebują. Rozwiązanie stosowane obecnie grozi nieoczekiwaną reakcją, która może oślepić skuteczniej niż samo słońce. I paskudnie zaszkodzić przy dużej prędkości.

Okulary zaprezentowane przez profesor Xu pokryte są warstewką polimeru i zasilane bateryjką od zegarka. Prąd nie przepływa cały czas - potrzebny jest tylko do zmiany intensywności koloru.

Prototypowe szkła mogą przechodzić płynnie od całkowitej przezroczystości do głębokiego błękitu. (Zobacz film.) Jednak naukowcy zapowiadają pełną gamę kolorów.

- W materiałach organicznych budulec jest prosty, ale struktura jest bardzo skomplikowana - wyjaśnia pani Xu. - Możemy dodać kilka dodatkowych odgałęzień do naszego polimeru, żeby dostroić barwę.

Jej zespół opracował już szkła czerwone i żółte, więc nałożenie tych trzech powłok pozwoli na uzyskanie dowolnej barwy. Oczywiście powłoka chroniąca przed szkodliwym promieniowaniem UV może być nałożona niezależnie. Teraz pani profesor zamierza wybrać modną oprawę dla swoich okularów. - Prototyp jest dosyć toporny - tłumaczy się i zapowiada wprowadzenie wynalazku na rynek. Odpowiednie patenty zostały już przyznane.

- Te szkła są sprytniejsze od dostępnych obecnie okularów - zachwala Xu. - A ze względu na zastosowany materiał nie spodziewamy się, żeby ich cena bardzo odbiegała od cen zwykłych szkieł przeciwsłonecznych.

Inteligentne okna stanieją

Pomysł na szkło przyciemniane od naciśnięcia guzika nie jest nowy. Od dawna stosuje się podobne rozwiązania w tak zwanych inteligentnych oknach. Stosowane dotychczas technologie - specjalne warstwy ciekłokrystaliczne i powłoki złożone z tlenków nieorganicznych - są jednak bardzo kosztowne. W dodatku wymagają częstego doładowywania prądem.

Polimer profesor Xu znajdzie z pewnością zastosowanie w takich oknach, bo jest tańszy i wymaga małego jednorazowego impulsu. A ekologiczne i energooszczędne domy, w jakich montuje się takie okna mogą dzięki temu stanieć.

VIDEO
http://wideo.gazeta.pl/wideo/0,0,4027147.html
Prototypowe okulary zmieniające kolor
Pod wpływem impulsu z bateryjki polimer z którego wykonane są szkła zmienia odcień. Chunye Xu z Uniwersytetu Waszyngtońskiego obiecuje pełną gamę kolorów już wkrótce.
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26452
Ciekawostki techniczne/artykuły
« Odpowiedź #42 dnia: Kwiecień 24, 2007, 01:14:52 pm »
Gdy widzisz za dużo  

Gwiazdy mogą zawirować nam przed oczami, gdy uderzymy się w głowę. Często jednak pojawiają się bez przyczyny. Zobacz, dlaczego.


 Oczy są niczym wysokiej klasy sprzęt fotograficzny. Dokładnie rejestrują otoczenie i przesyłają dane do mózgu. Ten zaś odczytuje i interpretuje widziany przez nas obraz. Póki proces ten przebiega perfekcyjnie, póty nawet się nad nim nie zastanawiamy. Naszą uwagę zwracają dopiero „efekty specjalne”, np. rozmycie konturów, wirujące w polu widzenia plamki, mroczki, rozbłyski czy gwiazdki. Co to za sygnały?

Iskrzące się zygzaki..
...a także gwiazdki, migoczące punkty i zniekształcenia obrazu mogą zwiastować zbliżającą się migrenę. To tzw. aura – występuje ok. pół godziny przed atakiem bólu głowy i znika, gdy ten się już pojawi.
Co robić?


Weź środek przeciwbólowy – gdy zażyjesz go nim ból na dobre się rozwinie, lek podziała szybciej i skuteczniej.
Połóż się w wywietrzonym, przyciemnionym i cichym pokoju.
Przez 2 minuty masuj i lekko uciskaj skronie, kark (zwłaszcza punkt znajdujący się pośrodku szyi, w zagłębieniu tuż pod linią włosów), prawą, a potem lewą dłoń (a dokładnie punkt leżący pomiędzy palcem wskazującym i kciukiem).

Czarne punkciki...
...pojawiające się po wstaniu z łóżka, schyleniu czy wyprostowaniu – mogą być efektem niskiego ciśnienia krwi. Czasem tym objawom towarzyszy również osłabienie, chwilowe zachwianie równowagi czy szum w uszach.
Co robić?


Staraj się nie zmieniać gwałtownie pozycji – zamiast zrywać się z łóżka, spokojnie usiądź, opuść nogi na podłogę i dopiero wstań.
W ciągu doby wypijaj 2–2,5 litra napojów, w tym także podwyższający ciśnienie krwi napar z tymianku (łyżeczkę ziela zalej szklanką wrzątku, przykryj i odstaw na 10 minut – pij 2–3 filiżanki dziennie).
Uwaga! Niedociśnienie bywa skutkiem ubocznym zażywania leków, np. antydepresyjnych czy na nadciśnienie. Jeśli dolegliwości się utrzymują, idź do lekarza. Być może trzeba zmienić dawkę lub preparat.

Latające meszki...

...cienie, kropki, nitki – widoczne zwłaszcza gdy zmrużysz oczy albo patrzysz w słońce. W większości przypadków są to tzw. męty – czyli drobinki tkanek (np. naczyń krwionośnych), które zostały uwięzione pod soczewką wtedy, gdy oko się kształtowało.
Co robić?


Nic – jeśli liczba meszek jest stała albo zwiększa się bardzo powoli (zwykle w późnym wieku). Z czasem mózg przywyknie do takiej skazy i przestaniesz ją zauważać.
Jak najszybciej iść do okulisty – jeżeli meszki pojawiły się znienacka, nagle ich przybyło albo zaczęłaś widywać także świetlne rozbłyski. Takie objawy mogą świadczyć o odwarstwianiu się siatkówki.
 

 Tajemniczy obiekt...
...rozmyty obraz, łzawienie i zaczerwienienie oka – to prawdopodobnie oznacza, że na spojówce jest obce ciało, np. mały paproch. Objawy ustąpią, gdy go usuniesz.
Co robić?


Przepłucz oko czystą wodą (strumień skieruj od zewnętrznego kącika) albo patrząc do góry, delikatnie odwiń dolną powiekę i wyjmij paproch rąbkiem czystej tkaniny.
Uwaga!Jeśli rozmyte obrazy widzisz od dłuższego czasu, ale oko nie jest podrażnione, być może masz wadę wzroku (np. jesteś dalekowidzem). Widzenie wróci do normy, gdy zaczniesz nosić okulary korekcyjne.


Diana Ożarowska–Sady
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26452
Ciekawostki techniczne/artykuły
« Odpowiedź #43 dnia: Kwiecień 27, 2007, 09:55:38 pm »
OKULARY PRZECIWSŁONECZNE Kupione na bazarach mogą wyrządzić wiele szkód

Oko pod specjalną ochroną

Przeciwsłoneczne okulary zakładać trzeba, zwłaszcza latem, kiedy nasila się szkodliwe promieniowanie. Ale jeśli chcesz nosić model kupiony na ulicznym straganie, lepiej nie noś wcale. Okulary bez filtrów mogą bowiem oczy podrażniać


 
Na porządne okulary trzeba przeznaczyć co najmniej 100 złotych. Ale, jak podkreślają optycy, jest to wydatek na lata, bo takie okulary można nosić bardzo długo
 
Okuliści i optycy są zgodni: okulary przeciwsłoneczne są niezbędne. Ale trzeba je bardzo starannie wybierać.

- Pod żadnym pozorem nie kupujmy okularów na bazarach, gdzie oferowany jest jedynie byle jaki barwiony plastik - przestrzega Magdalena Głowacka, optyk z Gabinetu Optycznego w Stalowej Woli. - Takie okulary nie mają niezbędnych filtrów, bo za 20 złotych mieć ich nie mogą. Nie dajmy się więc zwieść zapewnieniom sprzedawców, że są to okulary z filtrami chroniącymi przed szkodliwym działaniem promieniowania słonecznego. Sama nalepka UV na szkle też niczego nie dowodzi, bo można ją przykleić wszędzie - podkreśla optyk.

Magdalena Głowacka dodaje, że okulary kupowane na ulicznych straganach nie tylko nie pomagają, ale wręcz szkodzą. - W oku patrzącym przez szkło, które jest jedynie przyciemnione, źrenica jeszcze bardziej się rozszerza, przez co do oka wpada więcej szkodliwych promieni niż bez szkieł. Promieniowanie nadfioletowe może spowodować podrażnienie rogówki i spojówki, może również docierać do wnętrza oka - opisuje specjalistka. - Przyciemniony plastik w okularach z ulicznych straganów daje więc jedynie złudne poczucie, że oczy wypoczywają i są chronione - dodaje.

Przed kupowaniem okularów na ulicznych straganach przestrzega też dr Bożena Jaszczyk-Szutkowska, okulista z centrum medycznego Medicover, która podkreśla jednocześnie, że okulary przeciwsłoneczne nosić trzeba, bo chronią siatkówkę, zapobiegają uszkodzeniu plamki żółtej, chronią przed zaćmą.

- Okulary muszą mieć przede wszystkim filtry, z których najważniejszy jest UV. Powinien je nosić każdy, także dzieci - podkreśla okulistka z Medicover.

- Okulary z filtrami, które kupimy w dobrych salonach optycznych, działają zupełnie inaczej niż te z bazarów, eliminują bowiem szkodliwe promieniowanie nadfioletowe - dodaje Magdalena Głowacka.

Oczywiście, nie kupimy ich za kilkanaście złotych. Na porządne okulary trzeba przeznaczyć co najmniej 100 złotych. Ale, jak podkreślają optycy, jest to wydatek na lata, bo takie okulary można nosić bardzo długo.


Dla narciarzy i wędkarzy

- Okulary przeciwsłoneczne muszą jak najszczelniej chronić oko przed promieniami słonecznymi, a ich wielkość i kształt powinny być dopasowane do kształtu twarzy - wyjaśniają okulistka Agnieszka Polak i optyk Krzysztof Ćwik z kliniki medycznej Lux-Med .

W większości przypadków okulary pomoże dobrać optyk: jeśli mamy zdrowe oczy, będą to po prostu szkła bez mocy, czyli zerówki. - W niektórych przypadkach chorobowych, takich jak jaskra, wskazana jest jednak konsultacja z okulistą, który określi zalecony stopień zabarwienia soczewki - wyjaśniają specjaliści z kliniki Lux-Med.

Dr Bożena Jaszczyk-Szutkowska dodaje, że jeśli ktoś na dużą wadę wzroku, to może nosić szkła korekcyjne przyciemniane, chroniące przed słońcem. - Można oczywiście nosić szkła kontaktowe i do tego okulary przeciwsłoneczne bez korekcji .

Oferta okularów przeciwsłonecznych jest dziś bardzo bogata.

- W oprawkach pojawia się ciekawe wzornictwo, na zausznikach umieszcza się na przykład delikatne grawerki lub logo marki - opisują Agnieszka Polak i Krzysztof Ćwik. - Markowe okulary przeciwsłoneczne wykonane są z materiałów najwyższej klasy, czyli z tytanu i włókien węglowych. Wiele okularów jest wyposażonych w specjalne zawiasy pozwalające uniknąć złamania - dodają specjaliści.

Optyk Magdalena Głowacka informuje, że w okularach przeciwsłonecznych często stosuje się szkła zwane polaroidami.

- Przepuszczają one światło drgające w jednej płaszczyźnie i dzięki temu eliminują odblaski - tłumaczy. - Okulary te polecane są zwłaszcza narciarzom, wędkarzom i kierowcom, gdyż eliminują promienie odbite od maski samochodu, jezdni, śniegu czy wody - wylicza.

Dodaje, że odbicia likwidują też szkła barwione z naniesioną powłoką antyrefleksyjną. - Polecamy je np. kierowcom, ale z pewnością nie powinni z nich rezygnować także sportowcy, dla których są również inne kategorie powłok: np. na ostre słońce, zmienną pogodę, ekstremalne warunki.


Jaśnieją i ciemnieją


Optyka oferuje też coraz nowsze generacje szkieł fotochromowych, które mogą zastąpić przeciwsłoneczne.

- Fotochromy same reagują na natężenie światła. Przyciemniają się, jeśli jest ono intensywne, a w pomieszczeniach z powrotem jaśnieją - tłumaczy Magdalena Głowacka. - Optyka dąży dziś do tego, by ta reakcja na zmiany natężenia światła była jak najszybsza - dodaje.

Takie okulary są zalecane zwłaszcza osobom, które mają wadę wzroku i noszą okulary korekcyjne. - Gdy osoby takie zdecydują się na szkła fotochromowe, nie potrzebują już dodatkowych okularów przeciwsłonecznych - mówi Magdalena Głowacka.

Specjaliści podkreślają, że okulary przeciwsłoneczne powinniśmy nosić cały rok, a już na pewno nie wolno z nich rezygnować latem, gdy nasilenie promieniowania UV jest prawie trzykrotnie wyższe niż zimą. Oczy musimy osłaniać na plaży, na łódce, a także na nartach, szczególnie na dużych wysokościach.

- Są również wskazane dla osób ze światłowstrętem - tłumaczą specjaliści z kliniki Lux-Med. - Nie należy ich jednak stale nosić w pomieszczeniach ze względu na osłabienie akomodacji - przestrzegają.

Aneta Gawrońska
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Ciekawostki techniczne/artykuły
« Odpowiedź #44 dnia: Lipiec 05, 2007, 10:34:01 pm »
Jak niewidomy "widzi" Kraków?
Rafał Romanowski 2007-07-05




Mapę miasta, po którym oprowadzają ludzie, którzy nigdy go nie widzieli, ma już Wrocław. Teraz specjalną mapę ważnych miejsc dla niewidomych przygotuje Kraków .

"Jesienią, kiedy szumią pod nogami liście, czujesz się zupełnie inaczej. Pachnie grzybnią. Jest dziko" - tak o wrocławskim parku Grabiszyńskim opowiada niewidomy Grzegorz Drab, jeden z bohaterów książki "Niewidzialna mapa Wrocławia". To pierwsza w Polsce publikacja, której twórcy starają się oddać klimat i atmosferę konkretnego miasta słowami
ociemniałych "przewodników".

- Efektem współpracy z osobami niewidomymi jest katalog 31 miejsc ukazanych za pomocą fotografii, opisu i dźwięku - mówi Maciej Bączyk, jeden z pomysłodawców przedsięwzięcia. Wśród miejsc, które opisano i sfotografowano w książce oraz nagrano na dołączonej do niej płycie, znalazły się m.in. Hala Ludowa, Ostrów Tumski, wały nad Odrą i wrocławski dworzec.

Książka o "niewidomym" Wrocławiu promowana jest obecnie w całej Polsce. Również w Krakowie, gdzie w piątek o godz. 19 w galerii Pauza otwarta zostania wystawa zdjęć z tej publikacji. - Ten projekt mówi wiele o tym, jak bardzo zmysł wzroku determinuje nas percepcyjnie i mentalnie.
Teraz chcemy zaoferować ten interesujący pomysł Krakowowi - mówi Anna Bujnowska, organizatorka wystawy.

Czy Kraków zainteresuje się inicjatywą, która kwestię integracji niewidomych z resztą społeczeństwa podnosi do rangi sztuki? - Oczywiście. To znakomita sprawa, aby zrobić taką mapę również w Krakowie. Mamy mnóstwo pięknych miejsc, które oczarowują nie tylko widzących, ale też tych, którym pozostały do dyspozycji inne niż wzrok zmysły - mówi Bogdan Dąsal, pełnomocnik prezydenta Krakowa ds. osób niepełnosprawnych.

Jak dowiedzieliśmy się, w budżecie wydziału promocji Urzędu Miasta Krakowa zarezerwowano wstępnie środki finansowe na realizację projektu "Niewidomej mapy Krakowa" już w 2008 roku. Jak duże to pieniądze? - Trwają jeszcze ustalenia i dyskusje na ten temat - słyszeliśmy w UMK. Jedno jest pewne, aby projekt przybrał formę i poziom zbliżony do wrocławskiego wydawnictwa, na jego stworzenie trzeba wydać naprawdę sporo. - Nie wiemy jeszcze, jak dokładnie miałaby wyglądać krakowska mapa. Być może byłaby bardziej multimedialna, być może na zupełnie innych nośnikach niż książka - zastanawia się Dąsal.

W batalię o wydanie "niewidomego" przewodnika bądź mapy Krakowa zaangażowali się już lokalni działacze, m.in. Jan Ortyl, szef krakowskiego oddziału Polskiego Związku Niewidomych, oraz radny Platformy Obywatelskiej Bartłomiej Kocurek. - Doskonały pomysł. Kraków zasługuje na taką mapę - mówi Kocurek. Zdaniem radnego pozytywne sygnały, jakie płyną z magistratu, świadczą o tym, że w realizację projektu zaangażuje się wiele osób niezależnie od opcji politycznej.

Którzy mieszkańcy mogliby być krakowskimi przewodnikami? - Przede wszystkim uczniowie ze szkoły dla niewidzących przy ulicy Tynieckiej. Ale też wielu innych pozbawionych wzroku starszych czy młodszych, których w Krakowie przecież nie brakuje. Byłoby to dla nich dużą frajdą opowiedzieć wreszcie o mieście, którego nie widzą, a tylko czują, słyszą i wąchają - uważa Dąsal.


Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Ciekawostki techniczne/artykuły
« Odpowiedź #45 dnia: Sierpień 01, 2007, 10:28:50 pm »
Chłopiec, który widzi jak delfiny



Ben Underwood, czternastoletni mieszkaniec Sacramento, nie widzi od 3. roku życia. To nie przeszkadza mu jednak grać z rówieśnikami w piłkę czy jeździć na deskorolce. Mówię ludziom, że nie jestem ślepy. Ja po prostu nie widzę - mówi Ben.


Chłopiec wie jak wygląda otoczeni dzięki... echolokacji. Posługuje się więc tym samym mechnizmem, co delfiny czy nietoperze.

Ben stracił wzrok, gdy w obu oczach wykryto u niego nowotwór siatkówki. Teraz chłopiec ma protezy oczu.

Nastolatek potrafi jednak wykrywać i lokalizować obiekty dzięki wydawaniu językiem odpowiednich dźwięków. Ben kląska językiem tak głośno, jak niektórzy strzelają palcami. Chłopiec nauczył się odróżniać odbite dźwięki. Echo może być miękkie (po odbiciu od metali), gęste (odbite od drewna) czy ostre (od szkła). Głośność powracającego dźwięku informuje go zaś o odległości do przedmiotu.

Wiele niewidomych osób posługuje się dźwiękiem w podobny sposób, jednak Ben rozwinął tę umiejętność na niespotykaną skalę. Jego zdolności są wyjątkowe. Ben przesuwa granice ludzkiej percepcji - mówi Dan Kish, niewidomy psycholog i jeden z najbardziej znanych specjalistów uczących niewidomych jak wykorzystywać dźwięki do określania położenia przedmiotów. Psycholog dodaje, że w organizowanych przez niego kursach brało udział wiele osób, jednak niewiele z nich jest w stanie wykorzystać echolokację w praktyce.

Ben to jednak wyjątek na światową skalę. Lubi bawić się w berka i jest w tym naprawdę dobry. Biegnąc wykrywa ściany, samochody czy innych ludzi. Gra w koszykówkę, jeździ konno, na szkolnych imprezach bez problemu tańczy z dziewczynami. Bardzo lubi grać na PlayStation. Szybko zapamiętuje różne dźwięki wydawane przez bohaterów.

Po utracie oczu nauczył się alfabetu Braille’a i poruszania o lasce. Jednak jeszcze zanim ukończył 3 lata zaczął sam uczyć się echolokacji dotykając różnych przedmiotów i naśladując wydawane przez nie dźwięki. W nauce pomógł mu niewątpliwie bardzo dobry słuch, którym chłopiec dysponuje.

W wieku 6 lat Ben zdecydował, że nie będzie używał laski. Idziesz do szkoły i jesteś jedyną osobą z laską. Co jest pierwszą rzeczą, jaką zrobią dzieci? Połamią ci ją. I co wtedy? Jesteś bezradny - mówi.

Czasem chłopiec radzi sobie tam, gdzie widzący są bezradni.

Pamiętam, że kiedyś z Benem, mim synem, siostrą i siotrzeńcami poszliśmy do parku. Ściemniło się i nie mogliśmy znaleźć drogi powrotnej. Ben jednak poradził sobie bez problemu - mówi jeden z jego nauczycieli.

Niektórzy specjaliści ostrzegają jednak, że fakt, iż Ben całkowicie polega na echolokacji, może w pewnych okolicznościach, gdy chłopiec zetknie się z całkiem nowymi rzeczami, być zgubny. Ben sam przyznaje, że najbardziej obawia się wody. Jednocześnie to właśnie wodę chciałby najbardziej zobaczyć.

Niedawno Ben był w parku wodnym w San Diego, gdzie bawił się z delfinami. Zafascynowała go szybkość, z jaką delfiny butlonose wydają dźwięki. Obługa parku szybko zauważyła niezwykłe umiejętności chłopca oraz fakt, że bardzo dobrze rozumie się z definami. Dyrektor Bob McMains stwierdził, że bardzo chętnie zatrudni Bena u siebie, gdy tylko ten skończy 18 lat.

Chłopiec chce jednak być nauczycielem matematyki i zawodowym deskorolkarzem.

W serwisie You Tube można obejrzeć film prezentujący niezwykłe właściwości Bena.


kopalnia wiedzy
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Ciekawostki techniczne/artykuły
« Odpowiedź #46 dnia: Sierpień 02, 2007, 10:37:50 pm »
Telefon dla niewidomych
Pojawił się projekt telefonu dla osób niewidzących. Jego twórca, Peter Lau, zaprojektował telefon tak, by maksymalnie uprościć jego obsługę

http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/19742
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26452
Ciekawostki techniczne/artykuły
« Odpowiedź #47 dnia: Październik 05, 2007, 10:22:56 am »
Stres, a wady wzroku

Kamila Waleszkiewicz, miastodzieci.pl2007-08-31, ostatnia aktualizacja 2007-09-04 00:47
W XIX wieku dr Bate's francuski naukowiec (profesor który m.in. odkrył adrenalinę), lekarz okulista twierdził, że "napięcia wzroku i wynikająca z niego wada refrakcji (odchylenia fal światła wewnątrz oka), jest tylko zewnętrznym przejawem napięcia umysłowego".



Teorie dr Bates'a budziły wiele emocji w środowisku medycznym, wielu okulistów i optyków kwestionowało jego twierdzenia, szczególnie mówiące o tym, że okulary są tylko protezą dla naszych oczu i należy je odrzucić, lecz tysiące wyleczonych ludzi udowadniało prawdziwość jego spostrzeżeń i proponowanej terapii wzroku.

Można się nie zgadzać w szczegółach z dr Bates'em, ale nie można kwestionować podstaw jego teorii ponieważ potwierdza je obecny stan naszej wiedzy o zmyśle wzroku i jego zasadach działania. Okuliści jednomyślnie twierdzą, że organ wzroku nigdy nie został przystosowany do takiego sposobu używania jaki wymusza na nas obecny rozwój cywilizacji. Ewolucja oka zakończyła się tysiące lat temu, na długo przed wynalezieniem komputerów, telewizji, a nawet druku.

W czasach prehistorycznych oko doskonale służyło człowiekowi podczas łowów, w czasie pracy w lesie, na polu, podczas walk z wrogiem na świeżym powietrzu. Do wszystkich tych działań człowiek potrzebował dalekowzroczności - dlatego też oko patrząc w dal pracuje w naturalny dla siebie, bez wysiłkowy sposób, bez napięć (podobnie jest ze zmysłem słuchu - zdrowe ucho aby słyszeć nie potrzebuje żadnych napięć mięśniowych). Aby widzieć dobrze z bliska oko człowieka musi trochę się wysilić, napiąć mięśnie na krótki czas - do tego procesu natura wymyśliła akomodację (dzięki której oko dostosowuje się do widzenia z różnych odległości). Sprawnie funkcjonujące oko nie odczuwa żadnego zmęczenia wykorzystując akomodację. Lecz co się zaczyna dziać gdy mięśnie oka pracują ponad siły, nadmiernie napinają się...? Tracimy komfort patrzenia, zaczynamy odczuwać różne dolegliwości fizyczne - bóle głowy, pieczenie oczu... Obraz który powinien być ostry rozmazuje się, czasami staje podwójny, czy pulsujący...

Akomodacja akomodacji nie równa

Obecnie obowiązujące w okulistyce teorie dotyczące akomodacji mówią, że za proces akomodacji odpowiedzialne są mięśnie soczewki oka, a dokładnie mięsień rzęskowy - który napinając się zmienia kształt soczewki. Natomiast dr Bates twierdził, że za proces akomodacji odpowiedzialne są mięśnie ukośne (zewnętrzne) osadzone głęboko w oczodole. Uważał, że soczewka i mięsień rzęskowy nie mają nic wspólnego z akomodacją, że odpowiedzialne za nią są zmiany w ukształtowaniu gałki ocznej. I że te zmiany w kształcie gałki ocznej nie są stanami trwałymi, a nadto mogą być wywołane niejako "na życzenie."

Jak jest na prawdę...? Zapewne czas pokaże. Jedno jest pewne - zaburzona akomodacja oka powoduje problemy z widzeniem i nie leczy się jej okularami.

A co z tym wszystkim wspólnego ma stres?

Dr Bates w swej książce "Naturalne leczenie wzroku bez okularów" (Wydawnictwo KOS) pisze "Spośród tysięcy dzieci w wieku szkolnym w ciągu jednego roku, ponad połowa miała normalny wzrok, ale ani jedno z nich nie miało ostrego wzroku w ciągu całego dnia. Ich wzrok mógł być dobry rano i niedoskonały po południu lub niezbyt ostry rankiem ale doskonały popołudniem. Wiele dzieci mogło czytać litery na tablicy prawidłowo, lecz nie były do tego zdolne przy innym rodzaju tablicy. Wiele dzieci mogło doskonale odczytywać litery alfabetu, ale nie mogło rozróżnić liter tej samej wielkości w podobnych warunkach."

W tej samej książce czytamy, że hałas bywa przyczyną defektów widzenia przy normalnym dotychczas wzroku. Znane dźwięki nie obniżają jakości widzenia, nieznane zawsze tak czynią. Zdarza się, że doświadczamy problemów z widzeniem, gdy nagle usłyszymy niespodziewany hałas.

Podobnie problemy ze wzrokiem mogą się pojawić (nawet na długie tygodnie), gdy oczy zostaną wystawione na nagłe, ostre światło lub szybkie zmiany oświetlenia.

Zdaniem dr Bates'a lepiej widzimy, gdy patrzymy na przedmioty znane. Dużo trudniej (przynajmniej na początku) czytać nam tekst pisany nieznaną czcionką, oglądać nowe przedmioty (np. w muzeum), czy nieznaną mapę.

Nowe bodźce np. w pierwszych miesiącach szkoły mogą wywoływać zaburzenia widzenia podobnie jak gorączka, przeziębienie, czy gniew (obiegowe powiedzenie mówi, że pociemniało komuś z gniewu przed oczami).

Dr Bates posuwa się nawet do stwierdzenia, że przyczyną wad akomodacji jest przede wszystkim stres: "Badałem wiele domowych i żyjących w niewoli zwierząt, które w wielu przypadkach wykazywały krótkowzroczność, chociaż nigdy nie miały okazji czytać, szyć, czy pisać." A były to zwierzęta poddane stresującym działaniom naszej cywilizacji.

Prawie każdy zaobserwował, że oczy łatwiej się męczą, gdy czytamy coś trudnego do zrozumienia, niż podczas czytania interesującej książki.

Lekarstwem na problemy z widzeniem zdaniem dr Bates'a jest pozbycie się umysłowego napięcia, osiąganie stanu trwałej relaksacji. Zaznacza jednak żeby nie mylić stanu trwałego odstresowania z wyspaniem - oczy podczas snu nie relaksują się, pracują. Pomysł, żeby dać oczom odpoczynek poprzez nie używanie ich także uważa za błędny. Oczy zostały stworzone do patrzenia.

Sposób leczenia wad refrakcji poprzez relaksację jak uważa cytowany naukowiec przynosi korzyści osobom w każdym wieku ale dzieci z powodu ich elastyczności osiągają efekty znacznie szybciej niż dorośli. Jeżeli są w wieku poniżej dwunastu lat, a nawet szesnastu lat, wada zostaje zwykle wyeliminowana w ciągu kilku dni, tygodni lub miesięcy, najdalej w ciągu roku poprzez proste, codzienne ćwiczenia.

O ćwiczeniach przeczytacie w artykule Zdrowy uśmiech naszych oczu.
http://www.miastodzieci.pl/artykuly_archiwum.php/id,551,kat,35.html
Cytuj
Czy na co dzień zastanawiamy się nad tym, jak nasze oko widzi, jakie zachodzą w nim procesy? Oczywiście nie, i bardzo dobrze – bo to oznacza, że nie mamy ze wzrokiem większych kłopotów. Dopiero gdy męczymy się czytając, łzawimy lub boli nas głowa zaczynamy się zastanawiać, co się dzieje i baczniej obserwujemy swój wzrok.

zr
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Ciekawostki techniczne/artykuły
« Odpowiedź #48 dnia: Październik 16, 2007, 10:35:20 am »
Okulary pobudzające mruganie


Osoby z uszkodzeniami określonych nerwów twarzowych nie mogą mrugać. Część z nich (ok. 15%) nigdy nie odzyska tej niedocenianej zdolności, dzięki której gałka oczna jest nawilżana i oczyszczana. Niestety, często dochodzi wtedy do trwałego uszkodzenia oka.

Powieki tworzy część powiekowa mięśnia okrężnego oka, unerwiana przez nerw twarzowy (VII nerw czaszkowy) odpowiedzialny za zamykanie oka. Nerw okoruchowy (III nerw czaszkowy) unerwia za to mięsień dźwigający powiekę górną. Mięsień tarczkowy górny jest unerwiany przez włókna współczulne.

Jakiego rodzaju terapię zlecano do tej pory osobom z uszkodzeniami wymienionych nerwów? W górną powiekę wszczepiano złote obciążniki, powieki "podpinano" do innych nerwów albo, w skrajnych przypadkach, częściowo zeszywano szparę powiekową podczas zabiegu zwanego tarsorafią. Zespół Doreen Jacob z Uniwersytetu w Pittsburghu zaprojektował coś bardziej humanitarnego w działaniu: okulary, które komunikują się z czujnikami podłączonymi do mięśni powiek. Sensory przesyłają informację o tym, czy mięśnie te skurczyły się, czy nie. Jeśli nie zrobiły tego w określonym czasie, okulary wysyłają im (podobnie jak zdrowy nerw) odpowiednie polecenie w postaci impulsu elektrycznego.

Naukowcy twierdzą, że urządzenie nie dopuszcza do uszkodzenia gałki ocznej, ponieważ zanieczyszczenia i bakterie są usuwane przez regularne mruganie.



kopalnia wiedzy
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26452
Ciekawostki techniczne/artykuły
« Odpowiedź #49 dnia: Listopad 07, 2007, 07:54:22 am »
http://forum.darzycia.pl/vp122472.htm#122472

Niewidoma profesor uhonorowana

Choć nie widzi, prowadzi zajęcia z antropologii na Uniwersytecie Warszawskim. Prof. Ewa Nowicka-Rusek została tegoroczną zwyciężczynią piątej edycji konkursu "Człowiek bez barier".
Cytuj
Ona nie siedzi w domu i nie czeka na pomoc. Ona bierze życie garściami
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

 

(c) 2003-2018 Team Dar Życia :: nota prawna :: o plikach Cookies :: biuro@darzycia.pl
Polecamy:   Forum o zwierzętach