Forum Dar Życia

"Anatomia - kompendium wiedzy" => Edukacja-Integracja => Wątek zaczęty przez: sonia w Styczeń 06, 2004, 06:47:07 pm

Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: sonia w Styczeń 06, 2004, 06:47:07 pm
Bliżej przedszkola - Wychowanie i edukacja

Polecam ciekawe atykuły dotyczące edukacji dzieci integrowanych

Relaksacja w pracy z dziećmi w wieku przedszkolnym (http://www.przedszkola.krakow.pl/nowosc/27/relaksacja.htm) - Bożena Korecka

Cytuj
Hałas, niepokój i stres stają się coraz częściej udziałem nawet najmłodszych dzieci. Dorosłym łatwiej jest poradzić sobie z negatywnymi emocjami, potrafią znaleźć przyczyny złego samopoczucia i tak pokierować własną aktywność, aby rozładować napięcia emocjonalne, które im towarzyszą. Dzieciom natomiast my – dorośli: rodzice, wychowawcy musimy w tym pomóc.


WARUNKI ROZWOJU UZDOLNIEŃ PLASTYCZNYCH DZIECI (http://www.przedszkola.krakow.pl/nowosc/27/warunki.htm) - Elżbieta Kosińska

Cytuj
Plastyka w wychowaniu naszych dzieci odgrywa ogromną, żywotną rolę. Proces rysowania, malowania czy konstruowania jest skomplikowanym aktem, w którym dziecko łącząc różne elementy swego doświadczenia stwarza nową, sensowną całość. W procesie dobierania, użycia w określony sposób i przekształcania tych elementów powstaje nie tylko obrazek czy rzeźba – dziecko ujawnia jak myśli, czuje i widzi”.


PEDAGOGIKA ZABAWY. zabawy integracyjne (http://www.przedszkola.krakow.pl/nowosc/27/zabawy.htm) - Regina Drążek Przedszkole nr 28 w Krakowie (z przedszkola mojej Moniczki)

„Powiedz mi – a zapomnę.
Pokaż – a zapamiętam.
Pozwól wziąć udział – a zrozumiem”

/Konfucjusz/

Cytuj
Metody aktywizujące pobudzają do działania, rozwijają pamięć i myślenie, wyzwalają aktywność dzieci, przy czym aktywność podmiotu uczącego się (dziecka) musi być większa, niż aktywność podmiotu nauczającego (prowadzącego).


Metoda Ruchu Rozwijającego W. Sherborne w pracy z dzieckiem przedszkolnym (http://www.przedszkola.krakow.pl/nowosc/27/metody.htm) - Ewa Adamska

Cytuj
Wychowanie drugiego człowieka to niezwykle trudne zadanie. Często zadajemy sobie pytanie czy robimy to dobrze, jakie popełniamy błędy, których można było uniknąć? Są rzeczy i zdarzenia, których nie da się cofnąć, czas nieubłaganie mija, dzieci rosną, dojrzewają, same stają się rodzicami i najczęściej dają innym to, co same otrzymały od swoich bliskich, czego nauczyły się niejako po drodze.

źródło:
Bliżej przedszkola - Wychowanie i edukacja (http://www.przedszkola.krakow.pl)Bliżej przedszkola 12 (27) 2003
(http://www.przedszkola.krakow.pl/okladka/27.JPG)
Tytuł: Wpływ środków mas. przekazu na rozwój dzieci w wieku przedsz
Wiadomość wysłana przez: sonia w Luty 27, 2004, 04:54:20 pm
Cytuj
Termin „środki masowego przekazu” używany jest głównie w odniesieniu do prasy, radia i telewizji. Symbolem najnowszych mediów są multimedia tzn. informacje złożone ze słów, obrazów, dźwięków i animacji udostępniane za pomocą komputerów.


Wpływ środków masowego przekazu na rozwój dzieci w wieku przedszkolnym (http://www.przedszkola.krakow.pl/nowosc/29/wplyw.htm) - Teresa Dryżałowska

źródło (http://www.przedszkola.krakow.pl/nowosc/27/nauczyciele.htm) (Przedszkole Monisi)
Bliżej przedszkola - Wychowanie i edukacja (http://www.przedszkola.krakow.pl)
Za miesiąc (http://www.przedszkola.krakow.pl/nastepny.htm)

Bliżej przedszkola. WYCHOWANIE I EDUKACJA
Kontakt (http://www.przedszkola.krakow.pl/kontakt.htm)
30-638 Kraków
ul.Serbska 14
pok. 108 A
Telefon redakcji:
0 prefix 12 425 53 81
Tytuł: Przedszkole Nr 28 w Krakowie zaprasza dzieci niepełnosprawne
Wiadomość wysłana przez: sonia w Kwiecień 14, 2004, 08:29:52 pm
W imieniu Dyrekcji Przedszkola Nr 28:

Informuję, że są jeszcze 2-3 miejsca dla dzieci niepełnosprawnych.
Chętni rodzice mogą kontaktować się z:

Dyrekcja Samorządowego Przedszkola z Oddziałami Integracyjnymi nr 28 „Na Tęczowym Wzgórzu”
30-857 Kraków ul. Duża Góra 30
Tel. (012) 658-54-67


Ze swojej strony dodam, że moja Monika uczęszcza tam już 5-ty r.szk. i bardzo sobie cenimy tę Placówkę, stosunek nauczycieli do dzieci i rodziców, oraz wielki zapał do budowania prawdziwej integracji w Polsce.
Od września Monika zwalnia miejsce idąc już do szkoły - miejsce więc czeka na następne dziecko.  :D
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: sonia w Kwiecień 14, 2004, 08:36:45 pm
Jak jest w przedszkolu? - poczytajcie

wiersz o Przedszkolu

Co tam słychać w kuchni? Garnki fruwają!
Bo same pyszności Panie przyrządzają.
Pani Maria - Kuchni Szefowa
W główce codzienne menu zachowa.

Pani Krysia i Pani Grażynka
Gotują pysznie, że aż cieknie ślinka.
I ku ogólnej dziecięcej radości
Są Panie kochane pozbawione złości.

Zawsze elegancka i taka cieplutka
Nasza Intendentka - Pani Maria milutka.
Na jej to głowie cała biurokracja
Wśród stosu papierów - to nasza Miss Gracja.

Przy komputerze istne cudo
Któremu w mig się wszystko uda,
Coś ma w sobie z tajemnicy kwiatka
Nasza Sekretarka - Pani Beatka.

Z pierwszej grupy Maluszków Pani Basia
Kocha Zosię, kocha Stasia oraz Jasia.
Wszystkie Dzieciaki są najważniejsze
I wszystkie najpiękniejsze.

Takie jest zadanie Pomocy Nauczyciela,
Który tę prawdę na dalszy personel powiela.
Panie z obsługi - Bernadka, Małgosia i trzy Basie,
Zawsze gotowe, zawsze w zasięgu ręki.

Pszczółki Maje, takie pracowite,
Pszczółki - a przypominają niezłą kobitę.
Jeszcze postać przywołam Pana Konserwatora,
Chociaż do różnych zajęć jego rola.

Pan Piotruś - Piotruś Pan,
Dobry na smutek i dobry w tan.
Taki oto tworzymy Klan.

***

Przedszkole nasze ekologiczne,
Tęczowe, jasne, bezpieczne, czyste
Od 6 rano wita ze śmiechem
Śmiech ten do 17-tej niesie się echem

Odbierzesz swoje dziecko szczęśliwe
Radosną ono będzie mieć minę!
Są też dwie grupy integracyjne
W nich małe dzieci i każde inne

Cele swej pracy ma wytyczone
I dobrze wiemy w którą to stronę.
Nauczyciele stale się szkolą i edukują
Skutecznych metod pracy poszukują

By dzieci były mądre, świat kochające
Sprawnych inaczej akceptujące
Wiele atrakcji im dostarczamy
Z dziećmi teatrzyk dziś otwieramy

Łzy staną w oku babci i mamusi
Kiedy teatr kurtynę w dół opuści.
Gdy krzywa nóżka, okrągłe plecy
Pani Agatka moc ćwiczeń poleci

Bo to gimnastyka jest korekcyjna.
Potem pani Donata atrakcyjna
Rytmiki królowa śpiewa i tańczy
Miłością do muzyki dzieci połączy.

Szybko nam praca w przedszkolu mija
Bo odwiedzamy muzea, teatry i kina
Na zakończenie, więc zapraszamy Rodzice mili
Dla dobra naszych maleństw wszystko uczynimy

A my mocne i wytrwałe
Dbamy o przedszkola chwałę!
żródło: z zasobów Przedszkola
Tytuł: Znajdz przedszkole dla swojego dziecka
Wiadomość wysłana przez: sonia w Sierpień 31, 2004, 04:26:51 pm
ZNAJDŹ! Przedszkole dla swojego dziecka (http://kobieta.gazeta.pl/edziecko/0,54983.html)
Nasze rady  

Czas do przedszkola
To już całkiem niedługo. Jak najlepiej przygotować dziecko do tej ogromnej zmiany w życiu i pomóc w czasie pierwszych dni?  »

Czy już czas do przedszkola
Wkrótce mija termin składania podań o przyjęcie dziecka do przedszkola. Jeżeli się zastanawiasz, czy dojrzeliście już do tak wielkiej zmiany - ten artykuł jest dla ciebie! »

Dobre przedszkole, czyli jakie?
Z Moniką Rościszewską-Woźniak, dyrektorem przedszkola integracyjnego na warszawskim Żoliborzu, mamą pięciorga dzieci, rozmawia Justyna Dąbrowska. »

Dojrzałość przedszkolna
Czy każdy trzylatek musi zostać przedszkolakiem? Co zrobić, jeśli ani maluch, ani mama nie dojrzeli jeszcze do rozstania? »

Jak sprawdzić czy przedszkole jest dobre
Może za kilka miesięcy po raz pierwszy poślesz dziecko do przedszkola, a może chodzi tam już kolejny rok. Pewnie czasami się zastanawiasz, czy to dobre miejsce dla twojego malucha. Chcielibyśmy ci pomóc w dokonaniu takiej oceny. »

Pierwsze dni w przedszkolu
To niełatwa sprawa. Malucha czekają poważne zmiany w życiu, czasem trudne do przyjęcia.  »

Przedszkole - zanim podejmiesz decyzję
Po co jest przedszkole? To miejsce inicjacji. Tu spotykamy pierwszą miłość, tu przeżywamy pierwszą bójkę, tu odkrywamy uroki nie znanego dotąd poczucia wspólnoty.  »

Świat na miarę dziecka
O pracy z dziećmi w założonym przez siebie niemal dwadzieścia lat temu przedszkolu waldorfskim opowiada pani Bogna Neumann. »
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: sonia w Wrzesień 02, 2004, 07:35:32 pm
Co szóstoklasista wiedzieć powinien (http://serwisy.gazeta.pl/edukacja/1,51805,2263168.html)

Rodzicu! Czy wiesz, jakie informacje i umiejętności powinno posiadać twoje dziecko na koniec szkoły podstawowej? Sprawdź, co już umie, a czego będzie się uczyć w kolejnych miesiącach.Przeczytaj nasz informator i dowiedz się, jak możesz pomóc dziecku w przygotowaniach do pierwszego w życiu egzaminu

25 tys. ubiegłorocznych szóstoklasistów miało kłopoty z czytaniem, 34 tys. - z pisaniem, a aż 180 tys. z logicznym myśleniem. Sprawdź, czy takich trudności nie ma twoje dziecko, i spróbuj mu pomóc przed sprawdzianem kończącym szkołę podstawową

Ogólnopolski sprawdzian dla szóstoklasistów przeprowadzany jest już od trzech lat. Jego wyniki pokazują, że co roku spora grupa uczniów ma problemy z podstawowymi umiejętnościami - czytaniem, pisaniem i logicznym myśleniem - choć zgodnie z założeniami programów nauczania powinni je stopniowo kształtować już od pierwszej do trzeciej klasy szkoły podstawowej.

- To wówczas najłatwiej można zauważyć, że dziecko zaczyna mieć problemy z opanowaniem podstawowych umiejętności. Wychowawca przebywa z dziećmi wiele godzin, ma zatem znacznie więcej czasu na śledzenie postępów dziecka niż nauczyciel uczący w starszych klasach - wyjaśnia Anna Sulejczak, nauczyciel i redaktor wydawnictwa edukacyjnego Nowa Era. - Wczesne dostrzeżenie trudności ucznia jest jednym z warunków skutecznej pomocy.

- Rodzice powinni pamiętać, że umiejętności dziecka można rozwijać na każdym etapie - podkreśla Adam Brożek z Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. - Ważne jest, by w porę dostrzegli problem i współpracowali z nauczycielem lub pedagogiem.

Często od tego, czy rodzice zwrócą się o pomoc do szkoły, zależy, czy uczeń trafi na zajęcia korekcyjno-kompensacyjne (tak fachowcy określają zajęcia wspomagające naukę, na których dziecko doskonali umiejętność czytania i pisania). Bez nich z takimi zaległościami na pewno sobie nie poradzi.

- W starszych klasach szkoły podstawowej w czasie lekcji nauczyciel każdemu uczniowi może poświęcić niewiele czasu. Często to za mało, by rozpoznać, jakie trudności ma uczeń i czego nie opanował w wystarczającym stopniu. Rodzic, nawet ten zapracowany, dzięki codziennym kontaktom z dzieckiem może to ocenić szybciej i wnikliwiej. A czas bardzo się liczy - zaznacza Ewa Sulejczak.

Trudne czytanie i pisanie

5 proc. uczniów po skończeniu szkoły podstawowej ma ogromne problemy z czytaniem. - Ci uczniowie być może opanowali samą technikę czytania tekstów, ale nie rozumieją zawartych w nich znaczeń. Potrafią w wolnym tempie i z pewnymi przeszkodami przebrnąć przez tekst, lecz nie są w stanie odpowiedzieć na pytania związane z jego treścią - wyjaśnia Adam Brożek.

Po czym poznasz, czy ten problem ma też twoje dziecko?

Ewa Sulejczak podpowiada: - Wystarczy dać dziecku do przeczytania krótki tekst, np. o tym, że przyczyną jednego zjawiska było drugie, a następnie odwrócić sytuację i zapytać, co było skutkiem. Uczeń, który będzie miał trudności z odpowiedzią, najprawdopodobniej ma kłopoty z rozumieniem tekstu. To może być pierwszy sygnał, że będą mu potrzebne dodatkowe zajęcia.

Jak pokazują statystyki, aż 34 tys. uczniów spośród tych, którzy przystąpili do ogólnopolskiego sprawdzianu, nie potrafiło się też wypowiadać w formie pisemnej. 10,5 tys. dzieci nie zdobyło ani jednego punktu za zadania, które wymagały samodzielnego sformułowania pisemnej odpowiedzi.

Co dla rodziców jest sygnałem, że i ich dziecko może znaleźć się w tej grupie?

- Uczniowi szóstej klasy czytanie i robienie notatek nie powinno już sprawiać większych kłopotów. Jeżeli dziecko w tym wieku wzbrania się przed pisaniem i czytaniem, to sygnał, że nie radzi sobie z tym dobrze - ocenia Ewa Sulejczak.

W przypadku trudności ucznia z pisaniem i czytaniem pomoc nauczycieli jest niezbędna. Wiele mogą jednak pomóc rodzice. W jaki sposób?

- Pierwszym krokiem jest zachęcenie dziecka do czytania, co w tym wieku jest bardzo trudne. Uczeń, który ma kłopoty z czytaniem, zachowuje się jak człowiek, który nie potrafi tańczyć i nagle znalazł się na dyskotece: ma psychiczny opór, by w ogóle zacząć. Zamykanie dziecka na dwie godziny w pokoju z książką czy gazetą, zmuszanie go do czytania czy przepisywania prasowych artykułów z pewnością przyniesie efekty odwrotne do zamierzonych. Lepiej jest podsuwać mu krótkie teksty na interesujące go tematy, a później próbować o nich rozmawiać, zadawać proste pytania - mówi Adam Brożek. - Z czasem, w miarę czynionych postępów, teksty mogą być coraz dłuższe i bardziej skomplikowane, a odpowiedzi na pytania spisywane.

Ewa Sulejczak radzi, by razem z dzieckiem spisywać listę zakupów, zachęcać je do prowadzenia pamiętnika lub notowania ważnych dla niego informacji - wyników meczów lub tego, kiedy w telewizji będzie ulubiony film. Takie codzienne notatki pomogą np. wyeliminować błędy ortograficzne. - Najważniejszą rolą rodzica jest jednak docenianie wysiłku, jaki dziecko wkłada w naukę, niezależnie od wyników i ocen. Rodzic powinien dostrzegać i nagradzać najdrobniejsze postępy, wspólnie znajdować przyczyny błędów i porażek. Jeśli straci cierpliwość, skarci dziecko lub je ośmieszy, może przekreślić wszystko, co do tej pory udało się osiągnąć. Sukces ucznia zależy od życzliwej współpracy wszystkich zainteresowanych stron: nauczycieli, pracowników poradni psychologiczno-pedagogicznej, rodziców i dziecka. Najwięcej zależy właśnie od jego wysiłku, dlatego nie pogarszajmy jego sytuacji stałą krytyka, wyrażaniem braku wiary w jego możliwości, porównywaniem z "lepszymi" kolegami.

Jeszcze trudniejsze logiczne myślenie

Aż 35 proc. uczniów, którzy przystąpili do sprawdzianu - w całym kraju około 180 tys.! - miało kłopoty z logicznym myśleniem, kojarzeniem faktów i związków przyczynowo-skutkowych.

Niewiele lepiej wypadło też zastosowanie wiedzy teoretycznej w praktyce. Uczniowie nie potrafili np. przenieść treści zadania matematycznego na proste działania arytmetyczne: znali wzór na pole prostokąta i trójkąta, ale nie potrafili go wykorzystać do obliczenia powierzchni działki. - Kłopotliwe było nie tyle wykonanie konkretnych obliczeń, ile ustalenie sposobu rozwiązania zadania - wyjaśnia Adam Brożek.

Warto wiedzieć, że uczniowie lepiej radzili sobie z zadaniami odwołującymi się do sytuacji bliskich ich codziennemu doświadczeniu - zadanie, w którym należało liczyć pieniądze, okazało się dla nich znacznie łatwiejsze niż to, w którym trzeba było wyliczyć powierzchnię działki.

- Logiczne myślenie to umiejętność, którą rodzic może doskonalić w codziennych kontaktach z dzieckiem, np. podczas wspólnego oglądania telewizji lub czytania książki, czasopisma. Warto mimochodem pytać dziecko o to, jak interpretuje słowa, które przeczytało lub usłyszało, jak je rozumie i z czym kojarzy - radzi Ewa Sulejczak. - Takie rozmowy uczą zadawania pytań. Ta umiejętność jest pomocna przy zmaganiu się z zadaniami matematycznymi, szukaniu sposobu na ich rozwiązanie.
Tytuł: Dziecko w wieku przedszkolnym - rodzice, nauczyciele
Wiadomość wysłana przez: sonia w Październik 12, 2004, 11:13:26 pm
Czas najwyższy poświęcić czas dzieciom w wieku przedszkolnym.

Portal Rodziców i Nauczycieli dzieci w wielku przedszkolnym (http://www.przedszkolak.pl/dziecko/dziecko.php)

Wszystko o przygotowaniu dziecka do przedszkola (http://kobieta.gazeta.pl/edziecko/0,54983.html)

Zapraszam do tego kącika z radościami i problemami rodziców majacych dzieci w wieku przedszkolnym.
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Gaga w Październik 16, 2004, 02:09:06 pm
 Dlaczego warto edukować małe dzieci (http://www.pcyf.org.pl/przedszkole/dlaczego_warto.shtml)
Cytuj
Nauka zaczyna się z chwilą przyjścia na świat... Pierwsze sześć lat życia to czas, gdy kształtują się podstawy całej naszej przyszłej edukacji. To właśnie wówczas dziecko, jeśli ma po temu idealne warunki, zdobywa wiedzę i umiejętności , które stanowią solidny fundament jego dalszej nauki, uczy się języka i wyrażania swych emocji, tworzy więzi z dorosłymi i rówieśnikami, nabywa umiejętności społeczne, które umożliwiają mu znalezienie swojego miejsca w środowisku szkolnym i społeczeństwie, zdobywa doświadczenia, dzięki którym poznaje podstawy liczenia, czytania oraz pisania, a także uczy się rozwiązywać problemy i podejmować decyzje - uczy się myśleć i rozumieć"
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Ulka w Listopad 11, 2004, 05:06:20 pm
Integracyjna dyskryminacja
W rzeszowskim Przedszkolu nr 17 zdrowe dzieci mogą w przedszkolu przebywać dziewięć godzin. Chore, z problemami psychoruchowymi, o trzy i pół godziny krócej. Przedszkole dla dzieci zdrowych stoi otworem od godz. 6.30. Dzieci upośledzone psychoruchowo są przyjmowane dopiero dwie godziny później, o 8.30. Podobnie jest po południu. Dzieci zdrowe opuszczają przedszkole o godz. 16.30, podczas gdy te z oddziału specjalnego muszą wrócić do domów półtorej godziny wcześniej. To brak pieniędzy na odpowiednią kadrę pedagogiczną - informuje kierownictwo przedszkola. Etat wychowawcy z wszelkimi uprawnieniami potrzebnymi do zajmowania się dziećmi z upośledzeniem psychoruchowym wynosi około 3 tys. zł, zwykły wychowawca w przedszkolu kosztuje budżet dużo mniej. Aby oddział z dziećmi chorymi mógł działać, jak to ma miejsce w przypadku dzieci zdrowych przez dziewięć godzin, potrzebne są dodatkowe etaty, na które nie ma pieniędzy. Nic też na razie nie wskazuje na to, aby pieniądze miały się znaleźć. Urzędnicy odpowiedzialni za rozdział środków na przedszkola sprawdzili bowiem stan zatrudnienia rodziców chorych dzieci. Okazało się, że nikt z nich nie pracuje, więc nie ma potrzeby wydłużania czasu funkcjonowania oddziału dla chorych dzieci w przedszkolu Jak jednak rodzice chorych dzieci mogą choćby pomyśleć o pracy, skoro nie są w stanie zapewnić swoim pociechom opieki w ciągu dnia? Najprawdopodobniej każdy pracodawca odrzuci ich podania o pracę, gdy dowie się, ile czasu muszą poświęcać dzieciom, bo przedszkole nie ma na to pieniędzy.

(na podst. Dnia Rzeszowa z 30.09.2004 - TT)

http://www.idn.org.pl/kurier/kurier086.htm#16
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Ela M. w Listopad 17, 2004, 01:29:03 pm
Niestety masz rację Ulka, wszystko zależy od pieniędzy, które przedszkole otrzymuje od miasta czy gminy. Pracuję w przedszkolu, które działa na zasadach ustalonych przez władze w Ratuszu. rodzice wywalczyli w tym roku otwarcie nowego oddziału, bo jest mnóstwo dzieci a miejsca nie ma!! oddział więc jest, ale pojawiły się już uwagi, że tak właściwie to przedszkole jest nie potrzebne, do przecież radni mają za mało!!!!
Dopóki coś nie zmieni się w rządzie i miejscowych urzędach, to dzieci będą dalej poszkodowane. Ale co z tego, przecież nikt z rządzących nie ma dziecka upośledzonego, więc tak może być!!
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: sonia w Listopad 17, 2004, 01:49:14 pm
Cytuj
Ale co z tego, przecież nikt z rządzących nie ma dziecka upośledzonego, więc tak może być!!

- wniosek jeden: przy następnych wyborach stawiamy na parlamentarzystów mających kontakt z ON  :D
Smutne to i prawdziwe, żeby pieniądze rządziły światem, żeby od nich zależało nasze zdrowie, kultura, edukacja.
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Ulka w Listopad 17, 2004, 02:54:48 pm
A ja kilka dni temu weszłam na chwilę do przedszkola
do ktorego 20 lat temu nie chciano przyjąc mojego dziecka i zapytałam, czy mają dzieci niepełnosprawne??

 ten strach w oczach , przerażenie- takie samo jak wtedy i natychmiastowa riposta z ust jednej z pań

- matki takich dzieci przeważnie nie pracują, a my mamy i tak przepełnienie więc.....

tam dziś też nie miałabym szans :-(
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: sonia w Listopad 17, 2004, 03:01:00 pm
Czyli w ciągu 20 lat nadal ignoranci w integracji  :oops:
Zmienią zdanie jak im lub w rodzinie pojawi się dziecko o odmiennym rozwoju, wówczas przejrzą na oczy.
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Justyna P w Listopad 17, 2004, 04:02:54 pm
U nas jest podobnie.Teraz nie pracuję,ale dwa lata temu pracowałam, z przyprowadzaniem wcześniej dziecka nie miałam problemu być może dlatego,że mój Piotruś nie sprawiał większych kłopotów,ale jeśli chodzi o np.dni przedświąteczne czy ferie zimowe,to dawali do zrozumienia,żeby nie przyprowadzać.A przecież płaciłam za przedszkole ,nie byłam zwolniona z żadnych opłat.Musiałam więc opłacać przedszkole,a gdy były ferie dodatkowo opiekunkę,więc to nie było fer.
Tytuł: Kopciuszki
Wiadomość wysłana przez: Ulka w Listopad 17, 2004, 05:44:46 pm
Kopciuszki
 
Kiedy dzieci nie chodzą do przedszkola...

http://tygodnik.onet.pl/1547,1202885,0,341553,dzial.html
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: sonia w Luty 17, 2005, 03:10:43 pm
Przedszkole - początek wszystkich problemów (http://wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=9811&wid=6684751&_err=1&ticket=7506316589028381Az4FzSerImFpRQ6IEuTL0LcOgo1Fpkh2UJD7wsjcd65zqUqSQqQoFLAoClk0YKHziEa4fiQcYysleLjhmGR8yPgOTCX97z9PLk%2Fliu9RaopGdWiTjvKpzzSBmfwZtR77)
- Przekrój 2005-02-17

Wmuszanie obiadu, leżakowanie i strach, czy rodzice nie zostawili nas tu na zawsze. To się zmienia. Zbyt wolno, jeśli wiemy, że wychowanie przedszkolne to czas krytyczny dla dziecięcej psychiki.

"Napisz o pani Teresce, która nie pozwalała się dzieciom ruszać w czasie leżakowania. Musiałam przewracać się na drugi bok tak, żeby nie widziała!". "I o pani Ali, która kazała dzieciom śmiać się z dziewczynki, bo ta zsiusiała się w majtki. Pani nie pozwoliła jej iść do toalety, bo miał być obiad". Takich zamówień miałam wiele. Dowiadując się, że mam pisać o przedszkolach, każdy wywlekał przedszkolne traumy.

Przedszkola powstały w XIX wieku. Powód? Rozwój przemysłu. Chodziło o to, by dzieci pracujących kobiet "przechować" przez parę godzin we w miarę bezpiecznych warunkach. Na początku więc przedszkola powstały dla dorosłych. Druga połowa XX wieku przyniosła nowe odkrycia dotyczące psychologii dziecięcej. Okazało się, że u człowieka w wieku trzech, czterech, pięciu lat intensywnie rozwijają się zdolności społeczne i intelektualne. Trzeba było coś zrobić, by przedszkola z przechowalni zmieniły się w miejsca kształcące kreatywnych, samodzielnych ludzi. I o ile na Zachodzie się udało, w Polsce to droga przez mękę.

LEPIEJ Z MAMĄ?

Amerykańska High/Scope Educational Research Foundation śledziła losy kilkuset osób przez blisko 40 lat. Sprawdzano, jak im się powodzi w wieku 14, 19, 27 i 40 lat. Okazało się, że ci, którzy chodzili do dobrego przedszkola, jako dorośli zarabiają więcej, rzadziej cierpią z powodu bezrobocia, częściej kończą studia i znacznie rzadziej popadają w konflikt z prawem niż ci, którzy spędzili ten czas w domu. Badania dowodzą, że każdy dolar wydany na edukację przedszkolną wraca pomnożony 17 razy. Skąd? Z podatków płaconych przez lepiej zarabiających absolwentów przedszkoli, z oszczędności na opiece społecznej w stosunku do bezrobotnych. Z tego, że mniej osób trzeba utrzymywać w więzieniach.

"Napisz o pani Eli, która zaciągała gadatliwe dziecko do kuchni i groziła, że obetnie mu język nożem". Więc jak to jest z tym przedszkolem?

- W Polsce źle - mówi zapytana o to Teresa Ogrodzińska, prezes Fundacji Rozwoju Dzieci imienia Amosa Komenskiego. - Po pierwsze, wiele przedszkoli działa według zasad tradycyjnej, nieuwzględniającej najnowszych odkryć pedagogiki. Po drugie, zamiast je poprawiać, w Polsce przedszkola się likwiduje. A to naprawdę nie jest droga, jaką podąża Europa. W Europie do przedszkoli chodzi blisko 80 procent dzieci. W Polsce o połowę mniej. Na polskiej wsi to zaledwie 13 procent.

Na Węgrzech do przedszkola chodzą wszystkie dzieci. W Portugalii każde dziecko ma zagwarantowany dostęp do wychowania przedszkolnego - choć nie jest obowiązkowe. Do dzieci z niedostępnych terenów jeżdżą wędrowne nauczycielki opłacane przez rząd. W Wielkiej Brytanii obowiązek szkolny zaczyna się od czwartego roku życia - pierwsze dwa lata to przygotowanie do nauki. Wcześniej dzieci mają wiele możliwości: dla maluchów tworzy się tak zwane playgroups, czyli grupy zabaw, świetlice, po wsiach jeżdżą świetlicobusy.

Tymczasem według badań CBOS-u co piąty Polak uważa, że to matka powinna się zajmować dzieckiem do czasu rozpoczęcia przez nie nauki w szkole. - W upowszechnieniu wychowania przedszkolnego za nami jest chyba tylko Albania - komentuje Teresa Ogrodzińska. - Wiele istniejących przedszkoli nie przygotowuje dziecka do życia w dzisiejszym społeczeństwie.

- Głównym problemem tra-dycyjnych polskich przedszkoli jest zabijanie w dziecku samodzielności - mówi Monika Rościszewska-Woźniak, psycholog dziecięcy. - Nie daje mu się przestrzeni do samodzielnego eksplorowania świata. Granice wolności ustawione są tak wąsko, że w praktyce dzieci robią to, co im się każe. Nie podejmują decyzji i nie uczą się na własnych błędach. Traktuje się je jak jednolitą grupę, a one mają bardzo różne potrzeby i inne tempo rozwoju.

W wielu przedszkolach niechętnie zmienia się relacje z rodzicami. Panuje lęk: nauczyciele boją się o bezpieczeństwo dzieci, boją się kontroli, zmian. Dlatego często kurczowo trzymają się programów, które rzadko są dostowane do potrzeb dzieci.

- Zawieźliśmy nasze przedszkolanki do Niemiec, by obejrzały tam przedszkola - mówi Teresa Ogrodzińska. - To był szok. Że nie ma tylu zabawek, że podłoga się nie błyszczy. A gdy zobaczyły dziewczynki, które wycinały z papieru, mało nie umarły ze zgrozy. Przecież nożyczkami można zrobić krzywdę!

"Napisz o przedszkolu, w którym zabroniono myć zęby po obiedzie, bo pani bała się, że dzieci zrobią sobie krzywdę szczoteczkami do zębów".

RODZIC BUNTOWNIK

- To, jak funkcjonują dziś polskie przedszkola, jest w dużym stopniu spuścizną po komunizmie - mówi profesor Anna Brzezińska ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. - Studia pedagogiczne były łatwym sposobem uzyskania tytułu magistra. Trafiały tu często osoby bez powołania. Od tego czasu niewiele się zmieniło. Gdy w Polsce rozmawia się o edukacji, to ma się na myśli licea, studia, czasem podstawówki czy gimnazja. O przedszkolu się nie mówi.

Tymczasem wiele badań pokazuje, że to bardzo ważna instytucja. Zajmuje się dziećmi w wieku, w którym buduje się w nich poczucie własnej wartości, pewność siebie, koncentracja, umiejętność słuchania, rozwój psychoruchowy, rozwijają zdolności życia w grupie. W Polsce wychowanie przedszkolne wprowadzono w 1932 roku. Po II wojnie światowej uznano je za jedną ze sztandarowych zdobyczy systemu, bo umożliwiało wykonywanie obowiązków masom pracującym, będąc jednocześnie pierwszym etapem indoktrynacji.

Dzieci należało przyprowadzić o 8 rano, odebrać o 16. W tym czasie trudną rolę wychowania przejmowało na siebie państwo. Rodzice nie mogli krytykować jego metod. Zakładano, że dziecko jest bezradne i bez dorosłego nic nie zrobi. Trzymano je pod stałą kontrolą, nie ufano mu. - Dziecko miało wykonywać polecenia pani i być posłuszne - mówi profesor Brzezińska. - Wszelkie przejawy indywidualizmu piętnowano mianem "niegrzeczności" i karano. To było wykształcanie bezradności. Wychowywanie bezwolnego człowieka podporządkowanego władzy.

Przedszkole było kolejną instytucją służącą urabianiu charakteru. Dziś, mimo że komunizm upadł blisko 20 lat temu, reformą przedszkoli nikt się nie zainteresował. Tę ideologię wciąż sączy się dzieciom do głów, choć już zupełnie nieświadomie.

Świadomi katastrofy bywają rodzice. Dzięki nim pod koniec lat 80. zaczęły powstawać przedszkola prywatne, traktujące dziecko i rodziców jak klientów, którzy gdy im się nie spodoba, pójdą do konkurencji. Dzięki tym przedszkolom do programu zaczęto wprowadzać nowoczesną psychologię, alternatywne metody wychowawcze.

Jednym z rodziców buntowników była Monika Rościszewska-Woźniak. W początkach lat 80. wraz z grupą znajomych mających dzieci w wieku przedszkolnym działała w nieformalnym Stowarzyszeniu Dobrego Zajmowania się Dziećmi. - Marzyliśmy, by przedszkole wspomagało rozwój naszych dzieci, a nie było tylko przechowalnią. Nie chcieliśmy, by je odgórnie programowano. Podzieliliśmy się dyżurami, ustaliliśmy zasady działania. Trochę na podstawie niewielu dostępnych zachodnich publikacji, trochę w dyskusjach.

Te zasady były szokujące: rodzice mogli przyprowadzać dziecko przez cały dzień. Wchodzili do środka, raz w tygodniu mieli kilkugodzinne dyżury. Dzieci nie zmuszano do jedzenia, leżakowania i nie musiały prosić o pozwolenie, by iść do toalety. - Mogły się bawić, czym chciały. Próbowaliśmy znaleźć równowagę między zachowaniem ich wolności a podstawami dyscypliny i uczeniem reguł społecznych - opowiada Monika Rościszewska-Woźniak.

- Czy od tego czasu przedszkola się zmieniły? - pytam. - Zmieniają się. Motorem są rodzice, ale i niektórzy nauczyciele. Jest też kilka organizacji pozarządowych, które organizują szkolenia, pokazują nowe standardy, trendy.

NAJWAŻNIEJSZY PORZĄDEK

- To trudne - mówi Teresa Ogrodzińska. - W wielu rodzinach główny nacisk kładzie się na posłuszeństwo, porządek, kindersztubę. W ogóle nie myśli się o tym, że dziecko wie, czego chce. Uważa się, że jest głupie, bo jest małe. Podobne przekonanie panuje w przedszkolach.

- Na szkoleniach najwięcej emocji wzbudza, gdy mówimy, że dzieci nie powinno się zmuszać do jedzenia i leżakowania - dodaje Ogrodzińska. Jak to? Dać się dziecku zagłodzić? Nie kazać spać? Przecież dziecko potrzebuje snu.

- Jak będzie potrzebować, to samo powie - tłumaczymy. - A nikt nie słyszał o zdrowych dzieciach, które zmarły śmiercią głodową same z siebie. Oczywiście o ile zamiast obiadu, którego jeść nie chciały, nie dawano im słodyczy.

"Proszę, napisz o paniach, które kazały jeść, nawet gdy wszystko było zimne, i nie przejmowały się, że wymiotowałam, bo nie mogłam". - A dlaczego nie namawiać do jedzenia? - pytam. - Mnie tam namawiano całe dzieciństwo.

- W Polsce panuje kult jedzenia - mówi Ogrodzińska. - Gdy ktoś karmi, to znaczy, że kocha. Rodzice i wychowawcy bardzo się oburzali, gdy tłumaczyliśmy im, że namawianie może mieć fatalne skutki. My mówimy: "Proszę cię, zjedz chociaż trochę tej zupki. Spróbuj. Jak ci nie będzie smakowała, to już cię więcej nie poproszę". A potem w szkole pojawia się ktoś, kto namawia: "No, spróbuj amfetaminy. Jak ci nie będzie pasowało, to OK. Ale jak możesz odmawiać, jeśli nie wiesz, jak to smakuje". I co robi dziecko tresowane przez nas do próbowania przez całe dzieciństwo? Próbuje.

Dajmy dzieciom spokój. Nie martwmy się, że przez miesiąc będą jeść tylko kluski albo chleb z masłem. Przez następny będą chciały tylko ser żółty, a za jakiś czas tylko buraczki. Nie urozmaicajmy im diety na siłę. Z czasem same to zrobią.

"W przedszkolu mojej córeczki wprowadzono nowe zasady wydawania posiłków. Dzieci same nakładają sobie to, na co mają ochotę. Niektórzy rodzice są podobno zbulwersowani, ale w naszym przypadku - to rewelacja! Asia, która ostatnio w przedszkolu nie jadła NIC, zainteresowała się wreszcie jedzeniem. Podobno te jej kompozycje są dość nietypowe, ale wreszcie nie wraca do domu wygłodzona" - pisze mama przedszkolaka na forum Gazeta.pl.

METODY ALTERNATYWNE

Rodzice zmęczeni i zniechęceni tradycyjnymi przedszkolami szukają dla swoich dzieci miejsc, w których rządzą inne zasady. Coraz popularniejsze stają się przedszkola stosujące tak zwane alternatywne metody wychowawcze. - Rodzice wybierają przedszkola alternatywne, bo liczą, że mniej będzie się w nich dbało o program, a bardziej o rozwój dziecka - mówi profesor Brzezińska. W Polsce najbardziej rozpowszechnione są metody Montessori i Steinera. Na czym polegają?

Przedszkola montessoriańskie stworzyła na początku XX wieku Włoszka Maria Montessori. Była lekarzem i pracowała z dziećmi. Zaobserwowała, że mają wrodzoną ciekawość świata i że w sposób naturalny chłoną wiedzę. Stwierdziła, że każde dziecko jest inne i trzeba do niego podchodzić indywidualnie. Banał? Na owe czasy było to dość rewolucyjne.

W przedszkolu montessoriańskim dziecko nie jest kolejnym trzylatkiem, który ma opanować określony program, ale Frankiem czy Zuzią z całym potencjałem i trudnościami, jakie ze sobą przynosi. - W naszym przedszkolu uczymy przez doświadczenie i działanie - mówi Julia Wasilewska, pedagog pracująca w jednym z warszawskich przedszkoli posługujących się tą metodą. - Dużą wagę przywiązujemy do umiejętnego korzystania z wolności, przestrzegania zasad życia społecznego - pokazując dzieciom sens ich wspólnego ustalania i kierowania się nimi. Szanujemy dzieci i ich pracę. Nie odrywamy dziecka od wykonywanego działania, bo "wszyscy już skończyli". Pozwalamy mu pracować we własnym tempie.

Inna jest tu rola nauczyciela. Ma wspierać dziecko. Mądrze wykorzystując swoją wiedzę, ma stwarzać mu warunki do samodzielnych działań. Uważać, by zbytnia nadopiekuńczość, wyręczanie dziecka nie pozbawiały go poczucia sprawstwa potrzebnego do normalnego rozwoju osobowości. Nauczyciel ma pomagać dziecku, nie wyręczać go.

Dzieci w montessoriańskich przedszkolach są dobierane w grupy mieszane wiekowo. Zakłada się bowiem, że maluchy będą starały się naśladować starszych, a ci rozwiną umiejętność opieki nad młodszymi. Ciekawe jest to, że nie znajdzie się tu dwóch jednakowych zabawek. Ma to skłaniać dzieci do dogadywania się z kolegami, do zachowań społecznych.

Maria Montessori stworzyła oryginalny zestaw pomocy rozwojowych służących dziecku w procesie uczenia się. Wychodziła z założenia, że otoczenie jest kluczem do rozszyfrowywania rzeczywistości. Częstym zarzutem wobec tych przedszkoli jest to, że dzieci cały czas się tam uczą, że się nie bawią.

- To dorośli tak myślą. Dla dzieci nauka jest zabawą. Nie należy im tylko przeszkadzać, lecz stymulować, zachęcać - mówi Wasilewska. Pedagogika Montessori staje się coraz modniejsza, wszyscy rodzice powinni więc dokładnie sprawdzać, czy nazwa nie jest nadużywana, bo przedszkole ma kilka pomocy i tylko wykorzystuje elementy tej pedagogiki. To spójny system pedagogiczny i filozoficzny (przedszkole wychowuje w duchu chrześcijańskim). Trzeba rozważyć, czy nam to odpowiada.

ŻYCIE W ZGODZIE Z RYTMEM

Przedszkola steinerowskie (zwane waldorfskimi) założył Rudolf Steiner. Był twórcą filozofii zwanej antropozofią (mądrością człowieka). Pedagogika oparta na jego filozofii funkcjonuje od 1919 roku.

Uważał, że rozwój człowieka podlega rytmom. W pedagogice waldorfskiej uważa się, że w pierwszych siedmiu latach życia dziecko przede wszystkim rozwija się fizycznie. Żyje bez poczucia czasu, korzystając z chwili obecnej. Naśladuje to, co w świecie istnieje. Dlatego naczelną zasadą w przedszkolach waldorfskich jest wychowywanie dzieci przez naśladownictwo. - System Steinera zakłada, że dziecko jest indywidualnością, którą osłania nauczyciel.

Przedszkole zaspokaja potrzebę swobodnej zabawy, która powinna uczyć wchodzenia w role społeczne i rozwijać fantazję. Ta przeradza się w siły twórcze - tłumaczy Bogna Neumann z przedszkola na warszawskim Mokotowie.

To miejsce mało przypomina tradycyjne przedszkole. Ściany są kolorowe, meble drewniane. Próżno tu szukać lalek Barbie, plastikowych samochodzików, klocków lego. Ich miejsce zajmują szyszki, patyczki, kasztany, drewienka, wiklina. - Nie dajemy "gotowców". Przez konstruowanie zabawek z surowców naturalnych rozwijamy kreatywność dzieci - tłumaczy Bogna Neumann.

Zwolennicy zajęć dodatkowych także srodze się zawiodą. Pedagogika ta zakłada, że małych dzieci nie należy przeciążać intelektualnie. Mogłoby to zaburzyć ich rozwój fizyczny i emocjonalny. Dlatego nie ma tu lekcji angielskiego, będzie za to dużo zabawy, malowania, wyszywania, zajęć artystycznych.

- Wybrałam to przedszkole dla mojej córki, bo podoba mi się, że traktuje dziecko jako istotę duchową i dużą wagę przywiązuje się do jej wewnętrznego rozwoju. Umacniania jej pewności siebie, systemu wartości - mówi mama pięcioletniej Antosi.

- Metodzie steinerowskiej zarzuca się, że wychowuje dziecko w iluzji dobrego świata, a on wcale taki nie jest. Nie martwi się pani, że po tym przedszkolu córka wejdzie w inny, obcy świat?

- Jeśli dziecko stworzy w sobie równowagę duchową, to będzie żyć według własnych reguł. Nie chciałabym, by moja córka od dzieciństwa uczestniczyła w wyścigu szczurów, jaki fundują dzieciom niektóre przedszkola z mnóstwem zajęć dodatkowych.

To był wybór świadomy. Częściej do alternatywnych przedszkoli trafiają dzieci rodziców szukających nie metody czy filozofii, ale atmosfery. Zdarza się, że są potem zaskoczeni. Nie znając filozofii, którą kieruje się dana metoda wychowawcza, zaczynają ją postrzegać jako sekciarską. Głośnym przypadkiem była historia przedszkola z Lubonia sprzed dwóch lat. Zaczęło się od anonimu, który rodzice przedszkolaków dostali pocztą. Pojawiły się dociekania: dlaczego dzieci bawią się kawałkiem drewna? Dlaczego w przedszkolu nie ma zwykłych lalek? Dlaczego pani przy świeczce opowiada jakieś niesamowite historie? Sprawa otarła się nawet o kuratorium.

EGZAMIN DO PIERWSZEJ KLASY

Wybór odpowiedniego przedszkola to jednak tak naprawdę luksus tylko mieszkańców wielkich miast. Co zrobić w miejscach, gdzie nie ma go wcale? Przedszkola wyrównują szanse dzieci z rodzin o niskim statusie społeczno-ekonomicznym. - Bez przedszkoli będzie się pogłębiać podział na zamożnych, dobrze wykształconych i tych biednych, którzy nie wychodzą poza zawodówkę, bo już na starcie w szkole podstawowej odstają od swoich rówieśników i jest już za późno, by tę przepaść pokonać - mówi Teresa Ogrodzińska.

"Coraz częściej status materialny i wykształcenie są dziedziczone po rodzicach, maleją szanse awansu kulturowego i intelektualnego ponad poziom domu rodzinnego" - pisze Joanna Olech w "Tygodniku Powszechnym". Fundacja imienia Komenskiego pomaga "zaniedbanym" gminom w organizowaniu form edukacji przedszkolnej.

Zajęcia dla dzieci odbywają się kilka godzin w tygodniu, prowadzą je przeszkolone nauczycielki. O dziwo, protestuje Związek Nauczycielstwa Polskiego, uważając, że ważniejsze od edukacji dzieci jest to, czy przedszkolanki zatrudniane są zgodnie z Kartą nauczyciela. A w tym przypadku nie są, bo placówki Komenskiego nie dostają pieniędzy z Ministerstwa Edukacji - nie są więc zarejestrowane jako pełnoprawne przedszkola.

- W ten sposób jedyną metodą wyrównywania szans w naszym kraju stają się stypendia - mówi Ogrodzińska. - A można by było zacząć tak wcześnie...

Jak na razie państwo wprowadziło od zeszłego roku obowiązkowe zerówki. Mało kto wie, że zerówki wymyślono w latach 70. i miał to być etap przejściowy do wprowadzenia obowiązku szkolnego od szóstego roku życia. Jak wiele prowizorek tak i ta przetrwała długie lata. Do dziś nie ustalono, jaki tak naprawdę powinien obowiązywać program w klasach zero. Dlatego niejednokrotnie to, czego dzieci się tam uczą, powtarzane jest w klasach pierwszych. Zdarza się, że dyrektorzy szkół, którzy chcą tego uniknąć, wprowadzają... egzaminy dla pierwszaków i przyjmują tylko te dzieci, które umieją już czytać i pisać.

Paranoja? Owszem. Ale proszę, a na początku miałam tylko napisać o pani Teresce, która nie pozwalała się dzieciom ruszać w czasie leżakowania...

OLGA WOŹNIAK
WSPÓŁPRACA JUDYTA SIERAKOWSKA
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Ulka w Maj 10, 2005, 02:46:57 pm
Pięć godzin matki i dziecka

   Joanna Ćwiek, gazeta-praca@agora.pl 09-05-2005, ostatnia aktualizacja 09-05-2005 16:25

Każde dziecko między trzecim a szóstym rokiem życia ma prawo do pięciogodzinnego, bezpłatnego pobytu w publicznym przedszkolu. To szansa dla młodych mam, które chciałyby wrócić do pracy

Oddając dziecko do przedszkola na pięć godzin dziennie (nic za to nie płacąc), młode matki zyskują czas na szukanie pracy, czy uzupełnienie kwalifikacji, aby w miarę bezboleśnie wrócić do zawodu np. pracując na pół etatu. Ale, aby walczyć o swoje prawa muszą je znać.

Dotychczas o przepisie wiedziało głównie ministerstwo edukacji i gminni urzędnicy. A ci ostatni, aby uniknąć dodatkowych kosztów, wolą się nie dzielić tą wiedzą z najbardziej zainteresowanymi czyli z rodzicami. Naszymi pytaniami w tej sprawie zaskoczone było nawet Biuro Pełnomocnika Rządu ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn oraz Centrum Promocji Kobiet, instytucje odpowiedzialne m.in. za ułatwianie młodym matkom znalezienie pracy.

Także dyrektorzy przedszkoli zapytani o "darmowe 5 godzin" często udają, że nie wiedzą o co chodzi. Przyciśnięci do muru twierdzą, że prawo nakazuje im przyjmować tylko sześciolatki, a młodsze dzieci tylko za opłatą w pełnym wymiarze godzin. Za darmo godzą się przyjmować tylko w miarę wolnych miejsc, ale z góry zapewniają, że ich placówki są zapchane.

Na szczęście są miasta, np. Poznań, w których pięciogodzinne darmowe przedszkola nie są czymś niemożliwym. Co więcej dostosowują się do potrzeb rodziców i są otwarte też popołudniami między 15 a 19.

Jak załatwić pięciogodzinną, bezpłatną opiekę w przedszkolu

Czy przedszkole może odmówić przyjęcia dziecka? Tak, ale tylko wtedy, gdy wszystkie miejsca w przedszkolu są już zajęte przez dzieci, które spędzają w nim cały dzień.

Przedszkola, w przeciwieństwie do szkół, nie otrzymują pieniędzy z Ministerstwa Edukacji. W całości finansuje je samorządy. Choć gmina powinna zapewnić miejsce w przedszkolu wszystkim maluchom ze swojego terenu, to nie zawsze ją na to stać.

Przedszkola wolą przyjmować dzieci na pobyt całodzienny, bo wtedy pobierają pieniądze od rodziców. Przykładowo w warszawskich przedszkolach miesięczna opłata za jedno dziecko wynosi ok. 210 zł (wyżywienie i opłata stała). Niewielu dyrektorów przedszkoli mówi rodzicom, że - do pięciu godzin dziennie - mogą oddać dziecko pod opiekę, nic za to nie płacąc.

W niektórych miastach przedszkola dostają na każde dziecko dotacje od gminy. Jeśli maluch jest w przedszkolu cały dzień, dotacja jest o ponad 100 zł wyższa. Paradoksalnie powoduje to, że w przedszkolach, w których nie uruchomiono pięciogodzinnych, darmowych grup, często są wolne miejsca. - Kilka dni temu była u mnie wizytacja - opowiada dyrektorka przedszkola w Poznaniu. - Zasugerowano mi, abym nie otwierała już więcej grup dla dzieci, które przychodzą tylko na pięć godzin, bo tracą na tym inne przedszkola. Ale ja nadal będę to robić. To jest dobre dla dzieci i matek. Mogę wymienić z dziesięć kobiet, które dzięki temu znalazły pracę.

Nasza rada - nie należy ślepo wierzyć w zapewnienia, że nie ma miejsc do pięciogodzinnej opieki. W dużych miastach może brakować miejsc w nowych, "sypialnianych" dzielnicach położonych daleko od centrum. Jest natomiast spora szansa, że coś znajdzie się w "starzejących się" dzielnicach, gdzie mieszka już niewiele młodych małżeństw.

Co może zrobić rodzic, któremu wbrew prawu odmówiono przyjęcia dziecka do przedszkola? Dyrektorka wrocławskiego przedszkola odpowiada wprost: Rodzica, który będzie żądał przyjęcia dziecka do przedszkola, odeślę do wydziału edukacji w urzędzie miasta. Nie przyjmę żadnego nowego dziecka, bo nie jestem do tego przygotowana.

W to samo miejsce odsyła rodziców Ministerstwo Edukacji. - Utrzymanie przedszkoli należy do gminy. Jeśli brakuje miejsc, o przyczynę należy pytać w gminie - mówi Anna Zawisza z MENiS.

O dziwo, nacisk na gminę może poskutkować. - Jeśli dyrektorzy placówek zgłoszą takie potrzeby, pomyślimy o organizacji dodatkowych grup - obiecuje Andrzej Beker, wicedyrektor wrocławskiego wydziału edukacji.



Gdzie szukać przepisów

•  art. 6 i 14 ustawy o systemie oświaty (Dz.U. nr 173 poz 1808)

•  rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z 21 maja 2001 r. w sprawie ramowych statutów publicznego przedszkola oraz publicznych szkół. (Dz. U. Nr 61, poz. 624)


Pomocne przedszkola

W Europie w zależności od kraju do przedszkola chodzi od 70 a 80 proc. dzieci między trzecim, a piątym rokiem życia. W Polsce zaledwie jedna piąta. Przepis o darmowych, pięciogodzinnych oddziałach byłby idealnym rozwiązaniem dla młodych matek, które nie mogą znaleźć pracy. W ostatnim roku uruchomiono wiele projektów, finansowanych często z funduszy unijnych, które zajmują się aktywizacją zawodową kobiet.

Jednym z takich funduszów jest unijny Equal (aż 800 mln zł!), gdzie pomaga się samotnym matkom, czy kobietom, które chcą kontynuować karierę po urlopie wychowawczym. Niektóre organizacje pozarządowe, które wygrały granty z tego funduszu organizują im pomoc w znalezieniu pracy doryczej np. telepracy (czyli wykonywaniu jakiś zleceń przez internet, szczegóły www.bkkk-cofund.org.pl). Niestety część kobiet nie jest w stanie skorzystać z tej pomocy, bo nie mają z kim zostawić dzieci, gdy same będą pracować.



Dla Gazety:

Magdalena Jerszyńska, mama pięcioletniego Filipa, przedstawiciel handlowy w Poznaniu:

Filip od września jest w przedszkolu między godz. 13.30 a 18. Dzięki temu łatwiej mi pogodzić obowiązki zawodowe z zajęciami domowymi. Pracuję przez wiele godzin więc rano przychodzi do nas opiekunka. Dzięki darmowemu przedszkolu nie muszę jej płacić za cały dzień. W ubiegłym roku za sześć godzin pracy opiekunki płaciłam 400 zł, teraz niecałe 200. Wiem, że w przedszkolu dziecko jest pod dobrą opieką więc jestem spokojniejsza i lepiej się mi pracuje. Żadna opiekunka, nie daje dziecku takich możliwości rozwoju jak przedszkole i kontakt z rówieśnikami.



Magdalena Środa, Pełnomocnik rządu ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn

Potrzebne są różne formy wspierania macierzyństwa i ojcostwa, w tym te instytucjonalne, czyli przedszkola, które powinny być dostępne dla każdego rodzica niezależnie od zasobności jego portfela. Oddanie dziecka, nawet na 5 godzin, pod opiekę pracowników przedszkola lub wynajętych opiekunów (np. stażystów z Wydziału Pedagogiki) pozwala na swobodne wykonywanie pracy i służy godzeniu ról rodzinnych i zawodowych. Zwiększa też efektywność pracy. Przedszkola i miniprzedszkola, do których zakładania gorąco zachęcam gminy, spełniają kilka funkcji: przeciwdziałają dyskryminacji kobiet, wspierają kobiety w realizacji ich życiowych aspiracji, zwiększają motywację do posiadania większej liczby dzieci, a w efekcie stanowią krok w kierunku rozwiązania naszych problemów demograficznych.



Monika Strogulska, Centrum Promocji Kobiet

Choć zajmujemy się doradzaniem kobietom m.in. jaki szukać pracy i podnosić swoje kwalifikacje, to dotychczas żadna z naszych klientek nie zgłosiła się do nas z prośbą o pomoc w znalezieniu opieki nad dzieckiem. Nasza zasada: nie pozostawiamy kobiet bez wsparcia, niezależnie od tego, na czym polegają ich problemy. Jeśli same nie jesteśmy w stanie udzielić im pomocy, kierujemy je do innych, właściwych instytucji.



Anna z Poznania: skorzystałam z darmowego przedszkola

W Poznaniu pięciogodzinne, darmowe oddziały przedszkolne działają zazwyczaj w dzielnicach sypialniach. - Moje dziecko chodzi do przedszkola od 14 do 18 - mówi Anna Szadkowska, studentka II r. socjologii w Poznaniu. W jej przypadku pięciogodzinne, bezpłatne przedszkole okazał się świetnym rozwiązaniem. - Przez cztery wolne godziny uczyć się, chodzę na zajęcia lub do biblioteki. W naszym przedszkolu działają dwie pięciogodzinne grupy - ranna i popołudniowa. Kiedy muszę załatwić coś rano, albo mam egzamin, umawiam się, że następnego dnia przyjdziemy rano - opowiada. - O tej możliwości dowiedziałam się przypadkiem w sklepie. Gdyby nie było tej możliwości, musiałabym zatrudnić opiekunkę lub skorzystać z urlopu dziekańskiego, za co trzeba zapłacić.



Jeśli twoje przedszkole, nie chce przyjąć dziecka na pięć godzin za darmo napisz do nas: gazeta-praca@agora.pl. Wspólnie spóbujemy temu zaradzić.


Joanna Ćwiek, gazeta-praca@agora.pl

http://praca.gazeta.pl/praca/1,47341,2697621.html?as=2&ias=2
Tytuł: Pięć godzin dla matki i dziecka
Wiadomość wysłana przez: Ulka w Maj 17, 2005, 05:20:24 pm
Pięć godzin dla matki i dziecka

  Nasz artykuł z ubiegłego tygodnia o darmowych przedszkolach wywołał prawdziwą burzę, otrzymaliśmy kilkadziesiąt listów od czytelników. Napisaliśmy, że każde dziecko między trzecim, a szóstym rokiem życia ma prawo do pięciogodzinnej, codziennej bezpłatnej opieki w publicznym przedszkolu. To szansa dla kobiet, które po urlopie wychowawczym chciałyby wrócić do pracy. Takie pięciogodzinne darmowe oddziały działają m.in. w przedszkolach w Poznaniu. Pokazaliśmy przykłady dwóch matek, które skorzystały z tego prawa. Dzięki temu jedna ma czas na studia, a druga na pracę przedstawiciela handlowego.

Jednak w innych miastach jest znacznie gorzej. Przedszkola, wydziały edukacji wymigują się od przyjmowania dzieci za darmo, tłumacząc brakiem miejsc (co nie zawsze jest prawdą). Inne, choć teoretycznie nie biorą opłat za przedszkole, to żądają pieniędzy za dodatkowe zajęcia np. z rytmiki.

Czy można temu zaradzić i jak matki mają walczyć o swoje prawa - wkrótce w "Gazecie Praca".

http://praca.gazeta.pl/praca/1,47341,2711600.html
Tytuł: Jak walczyć o darmowe przedszkole
Wiadomość wysłana przez: Ulka w Maj 31, 2005, 10:57:46 am
Jak walczyć o darmowe przedszkole

Po naszym artykule o prawie do darmowych przedszkoli do pięciu godzin dziennie dostaliśmy kilkadziesiąt listów od czytelników. Dzięki takim przedszkolom matkom łatwiej znaleźć pracę lub podnosić swoje kwalifikacje. Dziś odpowiadamy na najczęściej zadawane pytania

Prawo do darmowego przedszkola do pięciu godzin dziennie mają rodzice dzieci w wieku od trzech do sześciu lat. To, czy bez kłopotów znajdzie się miejsce dla twojej pociechy, zależy od tego, gdzie mieszkasz! Nie brakuje miejsc, jak Wrocław, gdzie urzędnicy zapewniają, że nie ma chętnych na darmowe przedszkole, a do nas zgłaszają się zrozpaczeni rodzice, którzy zostali odesłali z kwitkiem. Są jednak dobre przykłady. W Poznaniu urzędnicy zapewniają, że wychodzą naprzeciw oczekiwaniom rodziców, i miejsce znajdzie się dla każdego przedszkolaka. Z możliwości skorzystała m.in. Anna Szadkowska, która dzięki takiemu przedszkolu może studiować socjologię. Płaci tylko 6 zł miesięcznie za napoje dla córeczki. Mała nie je tam obiadów, dostaje kanapkę z domu.

Niestety, choć przepis istnieje od lat, mało kto z rodziców o nim wie. Nie respektują go także dyrektorzy przedszkoli. Co zrobić, aby wywalczyć sobie to prawo?

Poniżej odpowiedzi na najczęściej poruszane problemy w listach od czytelników w sprawie darmowych przedszkoli.

Gdy przedszkola każą płacić...

Po pierwsze, trzeba się dowiedzieć, za co płacimy? Przedszkola nie mają prawa inkasować pieniędzy za tzw. podstawową działalność, czyli nauczanie, opiekę nauczycieli czy ogrzewanie. Mogą brać opłaty za zajęcia dodatkowe (np. rytmika, angielski) czy wyżywienie. Ale uwaga! Żadne z płatnych zajęć nie może jednak być zajęciem obowiązkowym. To rodzice decydują, czy chcą, aby ich dziecko w nich uczestniczyło, i mogą się na to nie zgodzić. Jeżeli jednak okaże się, że płacimy za coś, co powinno być darmowe, możemy domagać się swoich praw i interweniować u dyrekcji przedszkola. Jeżeli to nie przyniesie efektów, należy interweniować w gminnych wydziałach edukacji. Gdy to nie zadziała, możemy odwołać się do Rzecznika Praw Dziecka. W jaki sposób? Dzwoniąc pod numer (0-22) 696 55 50 lub e-mailem: rpd@brpd.gov.pl. Można także tradycyjną pocztą na adres: Rzecznik Praw Obywatelskich, ul. Śniadeckich 10, 00-656 Warszawa.

A gdy nie ma miejsc w przedszkolach?

W grupie siła, a więc rodzice takich pociech powinny zebrać się i interweniować w gminach. Wraz z liczbą chętnych rosną szanse na pozytywne rozpatrzenie prośby. Mirosław Kaczmarek z Biura Rzecznika Praw Dziecka radzi także korzystać z pomocy lokalnych mediów, bo politycy najczęściej ulegają presji społecznej i właśnie mediom.

Płaciłem/łam niepotrzebnie. Jak teraz mogę odzyskać swoje pieniądze?

Najlepiej zacząć od negocjacji, a dopiero gdy to nie zadziała, stosować bardziej kategoryczne rozwiązania, np. pozwać przedszkole do sądu. Przedszkolu można wytoczyć pozew cywilny o zapłatę tzw. nienależnego świadczenia. Decydując się jednak na to rozwiązanie, trzeba udowodnić, że opłaty, które pobierało przedszkole, rzeczywiście były niezgodne z prawem. W pozwie rodzic musi napisać, czego żąda od przedszkola i z jakiego tytułu (chodzi tu o ust. 6 i 14 ustawy z 7 września 1991 r. o systemie oświaty). Należy także uzasadnić pozew, czyli opisać przypadek.

Droga sądowa to jednak wyjście dla najbardziej zdeterminowanych, bo trzeba sporego wysiłku, by udowodnić, że opłaty rzeczywiście były bezpodstawne (przedszkole będzie się bronić!). Poza tym sprawa w sądzie zabiera dużo czasu, nawet do kilkunastu miesięcy.

- Pozywając przedszkole, najlepiej zebrać się w kilka osób i wynająć prawnika, który zajmie się sprawą - radzi mec. Sebastian Samol z Kancelarii Adwokackiej "Kryścio-Samol-Wawrzyniak" w Poznaniu. Za usługi adwokata trzeba jednak zapłacić - jest to ok. 8 proc. kwoty, którą próbujemy odzyskać w sądzie.

Gdzie szukać przepisów

Każde dziecko w wielu od 3 do 6 lat ma prawo do bezpłatnej opieki w przedszkolu przez pięć godzin dziennie (art. 6 i 14 ustawy z 7 września 1991r. o systemie oświaty, tekst jednolity: Dz. U. z 1996 r. Nr 67, poz. 329, zmiana: Dz. U. Nr 106, poz. 496 i rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z 21 maja 2001 r. w sprawie ramowych statutów publicznego przedszkola oraz publicznych szkół, Dz. U. Nr 61, poz. 624);

http://praca.gazeta.pl/praca/1,47341,2734530.html
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Hata w Czerwiec 09, 2005, 11:37:50 am
Moja znajoma ma syna 3-latka, który chodzi do "zwykłego" przedszkola. Ale ma problemy z mową, uczęszcza do logopedy, do PPP. I tam pani logopeda powiedziała, że jest możliwosć zwołania komisji i wydania orzeczenia/opinii, aby zwolnić ją z płącenia opłaty stałej za przedszkole. A umotywowane byłoby to faktem, że chodzenie do przedszkola ze zdrowymi rozmawiającymi dziecmi wpłynie na rozwój jego mowy.
Skoro jest taka możliwość, pewnie i jest taki przepis, ale nie mogłam go znaleźć. Jak znajoma dostanie taka opinię, to poproszę, żeby podała akt prawny.
p.s. W Gdańsku jest najwyższa w kraju opłata stała za przedszkole, 156 PLN  :evil: .
Tytuł: Wójtowie nie chcą przedszkolaków
Wiadomość wysłana przez: Ulka w Czerwiec 25, 2005, 11:45:21 am
Wójtowie nie chcą przedszkolaków

   Artur Farbiszewski, Radom, Maciej Nowakowski, Olsztyn

Za unijne pieniądze może powstać sieć wiejskich przedszkoli. Mają zmniejszyć przepaść edukacyjną pomiędzy dziećmi z miast i wsi. Ale wójtowie ich nie chcą

W miastach do przedszkola chodzi co drugie dziecko, na wsi - tylko 16,7 proc. maluchów. Chce to zmienić Fundacja Rozwoju Dzieci im. Komeńskiego. W miniprzedszkolach na wsi, które planuje zakładać, dzieci spędzałyby 12 godzin tygodniowo. Resort edukacji przyznał fundacji na program prawie 5,5 mln zł, m.in. z Europejskiego Funduszu Społecznego.

Więcej przedszkoli na wsi oznaczałoby mniejszy dystans edukacyjny pomiędzy dziećmi ze wsi a ich rówieśnikami w miastach. Przedszkola byłyby przez dwa lata w całości finansowane przez fundację (wyposażenie pomieszczeń, szkolenia i pensje dla nauczycieli). Samorządy muszą tylko znaleźć lokal i zgłosić się do programu. Mimo to do tej pory zgłosiły się tylko 52 gminy.

- Odzew na naszą akcję jest bardzo słaby - przyznaje Ewa Rościszewska z FRD. Dlaczego? Wójtowie boją się, że kiedy pieniądze z Unii się skończą, zostaną sami z problemem.

Tak sądzi Adam Gibała, wójt podradomskiej gminy Wolanów. - Jak słyszę, ile Kowala [sąsiednia gmina - red.] musi do tego dokładać, to mi się odechciewa - uzasadnia. Wątpi też, czy znajdą się chętni, by posyłać swe pociechy do przedszkola, nawet darmowego. - Przy takim bezrobociu ludzie sami opiekują się dziećmi - podkreśla.

- Ciągle słyszę ten argument. Ale nam nie chodzi o opiekę, lecz o edukację - podkreśla Rościszewska. - Spędzanie całego dnia z babcią, najczęściej przed telewizorem, nie załatwia sprawy - mówi.

Według Rościszewskiej koszty poniesione przez gminę po tym, jak skończy się projekt, będą niewielkie. Podaje przykład Gruduska (na północy Mazowsza), które samodzielnie prowadzi takie przedszkole od kilku lat. W 2003 roku w przeliczeniu na jedno dziecko koszty wyniosły 809 zł. I wcale nie cierpi na tym budżet oświaty, bo zakładane ośrodki nie są przedszkolami w rozumieniu ustawy o systemie oświaty. - Najczęściej gminy finansują je z tzw. korkowego, a tam jakieś pieniądze zawsze się znajdą - stwierdza.

Więcej informacji o darmowych przedszkolach na wsi: www.frd.org.pl. Termin zgłaszania gmin do programu mija 30 czerwca

http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2786254.html
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Nadziejka w Czerwiec 25, 2005, 03:00:21 pm
Cytuj
Każde dziecko w wielu od 3 do 6 lat ma prawo do bezpłatnej opieki w przedszkolu przez pięć godzin dziennie

A w mojej miejscowości co roku odrzuca się pewną część podań do przedszkola z braku miejsc. W tym roku z tego powodu aż 14 dzieci nie będzie mogło do niego uczęszczać.  

Cytuj
Za unijne pieniądze może powstać sieć wiejskich przedszkoli.

To jedyne rozwiązanie tego problemu, ale czy okaże się realne? Poza tym nasze przedszkole to obraz nędzy, przydałyby się pieniążki na modernizację i wyposażenie...
Unio, pomóż!!!
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: A.g.a. w Wrzesień 01, 2005, 07:46:50 pm
A mi czterolatka przyjęto do przedszkola na 5 godzin ale tylko odpłatnie. Dyrektor przedszkola upiera się że bezpłatny pobyt dotyczy tylko sześciolatków.
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Ulka w Wrzesień 27, 2005, 02:34:09 pm
Ratusz od nowego roku chce na nowych zasadach finansować placówki oświatowe
- Warszawa

   Tyle pieniędzy, ile dzieci w przedszkolu - oto nowy sposób finansowania placówek szykowany przez ratusz. Dyrektorzy placówek alarmują, że zabraknie im na ogrzewanie, prąd i zakupy

W przedszkolach gorączka. Dyrektorzy dowiedzieli się o nowych zasadach finansowania placówek przez miasto i układają przyszłoroczne budżety na nowo. - Wystarczy mi na pensje i może na fundusz socjalny, z którego finansuję m.in. obowiązkowe badania lekarskie - opowiada dyrektorka jednego z miejskich przedszkoli. Prosi o anonimowość. - Ale już na zakupy zabraknie. A muszę zapewnić ubrania robocze pracownikom, bo przecież nie wpuszczę do kuchni pań w szpilkach i bez fartuchów.

Dyrektorzy obawiają się też, że nie wystarczy pieniędzy również na media, ubezpieczenie obiektów, np. artykuły biurowe. Nie trzeba się martwić jedynie o posiłki przedszkolaków, bo za wyżywienie płacą rodzice.

Dlaczego nowy sposób jest krytykowany? Dotychczas urząd miasta przydzielał pieniądze placówkom na nowy rok, opierając się na budżecie już zrealizowanym. Teraz chce dzielić pieniądze inaczej. Wskaźnikiem ma być liczba dzieci. Na zdrowe dziecko w przedszkolu ma w przyszłym roku przypaść 7,3 tys. zł rocznie. Na niepełnosprawne - 12 tys. zł.

- Nie wzięto pod uwagę tego, że wysoko wykwalifikowana kadra, a takiej mamy na Ochocie wiele, kosztuje więcej niż np. nauczyciele stażyści - mówi burmistrz dzielnicy Wojciech Komorowski. - Z naszych obliczeń wynika, że w przyszłym roku zabraknie nam ponad 2 mln zł. Albo miasto zrewiduje te jednolite standardy, albo przyjdzie nam wymienić jednych nauczycieli na innych.

Ratusz jest przekonany do nowego sposobu naliczania pieniędzy. - Przypuszczam, że najgłośniej protestują ci, którzy mieli nieuzasadnione koszty w placówkach - mówi z-ca dyrektora miejskiego biura edukacji Stanisław Sławiński. - Najlepszym wskaźnikiem jest liczba dzieci w przedszkolu. Nic na tym nie zaoszczędzimy. Chodzi tylko o to, by wydać pieniądze uczciwiej.

Wicedyrektor zapewnia, że wskaźnik jest tylko bazą do dokładnych wyliczeń. Jeśli przedszkole ogrzewa się np. za pomocą drogiej kotłowni na ropę, to dostanie więcej pieniędzy. Tam, gdzie pracuje kadra o wyższych kwalifikacjach, której trzeba zapłacić więcej, popłynie też większa ilość pieniędzy. - W żadnym dobrze zorganizowanym przedszkolu ich nie zabraknie - przekonuje wicedyrektor Sławiński.

W mieście trwają spotkania urzędników z dyrektorami przedszkoli i szkół (ich też dotyczą zmiany). Trwa gorączkowe obliczanie, na co wystarczy pieniędzy. Na ostateczne ustalenia jest czas do 15 listopada.

Małgorzata Zubik

http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,2937489.html
Tytuł: Rzecznik walczy o bezpłatne przedszkola
Wiadomość wysłana przez: Ulka w Październik 12, 2005, 05:05:10 pm
Rzecznik walczy o bezpłatne przedszkola

 
Rzecznik praw dziecka Paweł Jaros zaapelował do ministrów odchodzącego rządu o wyegzekwowanie od gmin prawa rodziców do pięciogodzinnego bezpłatnego pobytu dzieci w przedszkolach. Sprawa przedszkoli pojawiła się w maju po publikacji "Gazety". Okazało się wówczas, że tylko w nielicznych gminach respektuje się prawo, które każdemu dziecku daje prawo do darmowego pobytu w przedszkolu podczas realizacji tzw. podstawy programowej - czyli nie mniej niż pięć godzin dziennie. Jaros podkreślił, że przedszkola nie mają prawa odmówić przyjęcia dziecka dlatego, że będzie ono przebywało w nim tylko pół dnia. Natomiast zmuszanie rodziców do wykupywania posiłków czy płacenia za zajęcia dodatkowe jest złamaniem prawa. Wiceminister edukacji Anna Radziwiłł zapewniła rzecznika, że zwróci się do kuratoriów oświaty z prośbą o usunięcie uchybień w podległych im placówkach.

http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2961679.html
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Gaga w Październik 29, 2005, 11:18:42 pm
Polecam artykuł z wątku w prasie "Ciekawostki naukowo-medyczne"

Toksyczne substancje w polskich przedszkolach (http://forum.darzycia.pl/tutaj-vp65288.html#65288)
Cytuj
We wszystkich badanych próbkach pobranych w przedszkolach wykryto obecność substancji, które mogą spowodować nieodwracalne zmiany w organizmie, m.in. nonylofenoli (w Trójmieście w ilościach - 1,1 mg/kg, w Krakowie 3,0 mg/kg, we Wrocławiu 2,3 mg/kg, w Warszawie 2,6 mg/kg), dietyloheksyftalanów, organotyn czy bromowanych opóźniaczy spalania. Mogą one negatywnie wpływać na układ rozrodczy, są mutanogenne, zaburzają prawidłową gospodarkę hormonalną - podaje Greenpeace.
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Ulka w Grudzień 12, 2005, 09:38:59 pm
OŚWIATA. PROJEKT BUDŻETU
Nie ma pieniędzy dla pięciolatków

We wrześniu przyszłego roku pięciolatki nie pójdą do przedszkola. Rząd nie przewidział funduszy na ten cel. Ze wstępnych wyliczeń Ministerstwa Edukacji wynika, że jego realizacja kosztowałaby ponad 0,5 mld zł.

– Koszt objęcia pięciolatków obowiązkiem przedszkolnym od września do grudnia przyszłego roku wyniósłby 270 mln zł – mówi Zdzisław Hensel, podsekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji i Nauki. Mimo że znalezienie takich pieniędzy w budżecie graniczy z cudem, to ministerstwo pracuje nad przygotowaniem podstawy prawnej.


Szansa na angielski

Zdaniem ministerstwa bowiem większym problemem jest zbyt mała liczba przedszkoli. Jak już pisaliśmy w „GP” nr 239, w 850 gminach wiejskich nie ma ani jednego przedszkola. – Dlatego rozważamy możliwość wprowadzenia innych form edukacyjnych dla najmłodszych – mówi Zdzisław Hensel.

Natomiast już w przyszłym roku najprawdopodobniej pierwszoklasiści zaczną uczyć się języka angielskiego w wymiarze dwóch godzin tygodniowo. Realizacja tego pomysłu w czterech ostatnich miesiącach 2006 r. kosztowałaby 20 mln zł. Zdzisław Hensel zapewnia, że rząd jest w stanie wygospodarować takie środki.


Płaca egzaminatorów

Nadal nie wiadomo, czy znajdą się pieniądze na wynagrodzenia dla nauczycieli pracujących przy ustnych egzaminach maturalnych. Zależnie od wysokości stawki za godzinę, w budżecie należałoby przewidzieć od 4,7 mln do 10 mln zł. Decyzja w tej sprawie ma być podjęta dopiero w połowie stycznia.

W tegorocznym budżecie zabrakło też rezerwy celowej na zakup autobusów szkolnych. Do tej pory rząd zdołał zakupić po jednym autobusie dla nieco ponad 1000 z 2500 gmin w Polsce. – Zlikwidowaliśmy rezerwę na gimbusy, ponieważ ich zakup, podobnie jak komputerów do szkół, ma być finansowany z funduszy unijnych w ramach programu „Wykształcenie i kompetencje” – wyjaśnia Z. Hensel.


Mniej, choć więcej

Autopoprawka do budżetu przewiduje, że subwencja oświatowa na 2006 r. wzrośnie o 1,36 proc. i wyniesie 26,663 mln zł. – W rzeczywistości jednak wydatki na edukację zostały zmniejszone, ponieważ koszt nowych zadań, np. wprowadzenia nowej matury we wszystkich typach szkół, jest znacznie większy – uważa Krystyna Łybacka (SLD). Komisje sejmowe: Edukacji, Nauki i Młodzieży oraz Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej na wspólnym posiedzeniu poparły jednak poprawkę przewidującą zwiększenie subwencji o 300 mln zł w przypadku wzrostu dochodów do budżetu.

 Jolanta Góra

http://www.gazetaprawna.pl/dzialy/2.html?numer=1605&dok=1605.2.3.2.29.2.0.1.htm
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: matkakarolina w Styczeń 06, 2006, 10:39:22 am
CUDOWNA STRONA!!!Mam właśnie ogromny problem- dziecko tak czesto choruje w przedszkolu,że muszę wynająć nianię.Na przedszkole i nianię mnie z jednej pensji nie stać(mimo,że według kochanego państwa mam za dużo bo nic od niego nie dostaję tzn. rodzinnego itp.)Michał do przedszkola chodzić powinien ze względu na deficyty rozwojowe.Byłam w kropce, bo mamy 1 na 8 państwowe przedszkle i dostać się do niego nie sposób normalnie, a co tu mówić za darmo.A tak mam szansę...Idę do burmistrza.
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Renek w Styczeń 06, 2006, 02:28:16 pm
Ja natomiast już trzeci rok jestem zwolniona z opłaty stałej za przedszkole. Pani dyrektor zaproponowała mi złożenie prośby do burmistrza o takie zwolnienie gdy potrzebowałam dość dużą sumę na operację Moniki i każdy grosz był dla nas ważny. Przestałam wówczas prowadzić dzieci do przedszkola. Po zwolnieniu z opłaty opłacam tylko wyżywienie młodszej córki w dniach kiedy jest w przedszkolu i zajęcia dodatkowe w ktorych uczestniczy. Starsza do przedszkola uczęszcza tylko 2xw tygodniu na 2 godz więc jej pobyt jest zupełnie bezpłatny.
Jest to dla mnie duża pomoc, ponieważ za zaoszczędzone pieniądze mogę zatrudnić opiekunkę dla starszej córki na 2godz dziennie by pomogła mi przy ćwiczeniach (1,50 za godz. reszte płaci opieka społeczna)
Czasami trafia się na dobrych ludzi  :D
Tytuł: Babcie wolą przedszkola
Wiadomość wysłana przez: Ulka w Styczeń 20, 2006, 10:45:18 pm
Babcie wolą przedszkola

Prawie połowa Polaków uważa, że pięciolatki powinny obowiązkowo chodzić do przedszkola. Rząd obiecał to rodzicom, ale teraz się wycofał

 
- Wszystkie pięcioletnie dzieci będą obowiązkowo chodzić do przedszkola już od września 2006 r. - zapewniał posłów w końcu listopada minister edukacji Michał Seweryński. Tak też przed wyborami deklarowało PiS. Dziś jednak nie wiadomo, co będzie z pięciolatkami. Wiceminister Jarosław Zieliński zastanawia się, czy wysłanie ich do przedszkoli będzie możliwe już od września 2007 r.

- Będziemy chcieli najpierw dać rodzicom możliwość wyboru. Najpierw będą mieli takie prawo, a dopiero kiedy znaczna część dzieci będzie już chodzić do przedszkoli, wprowadzimy ten obowiązek. Tak samo ministerstwo zrobiło wcześniej z obowiązkową nauką sześciolatków - wyjaśnia Zieliński.

Pedagodzy są zgodni - dzieci powinny od jak najmłodszych lat wychowywać się w grupie. - Wyrównywanie szans w edukacji należy zacząć jak najwcześniej, najlepiej właśnie w przedszkolu - mówi dr Krystyna Kamińska, pedagog z Uniwersytetu Łódzkiego. - Nie przekonują mnie argumenty tych, którzy twierdzą, że małym dzieciom najlepiej przy rodzinie. Nawet te dzieci, którym rodzice są w stanie zagwarantować dobre warunki rozwoju, potrzebują kontaktów z rówieśnikami.

Nasz sondaż wykazał, że dorośli Polacy podzielili się prawie po połowie, odpowiadając na pytanie, czy pięciolatki powinny obowiązkowo chodzić do przedszkola. Najwięcej zwolenników takiego rozwiązania jest wśród osób w wieku 50 - 59 lat. Czyżby babcie i dziadkowie mieli dość opieki nad podrzucanymi wnuczkami? Wśród opowiadających się za obowiązkowym przedszkolem dla dzieci pięcioletnich przeważają ludzie z wyższym wykształceniem, urzędnicy, emeryci. Najmniej zwolenników obowiązkowego przedszkola jest wśród rolników i osób z podstawowym wykształceniem. Najwięcej tych, którzy popierają taki pomysł, mieszka w dużych miastach, najwięcej przeciwników - na wsi.

Tymczasem właśnie na wsi przedszkoli brakuje. Według danych GUS w ubiegłym roku działało w Polsce 7746 przedszkoli, z tego na wsi tylko 2595. Na dodatek w ciągu ostatnich 15 lat zlikwidowano w Polsce około 4 tysięcy tych placówek.

- Jeśli chodzi o Polskę, w której tylko około 50 proc. dzieci chodzi do przedszkola, jesteśmy w Europie na jednym z ostatnich miejsc - przypomina Krystyna Kamińska. - Statystyki co prawda wymieniają też na końcowych pozycjach Wielką Brytanię, ale tam dzieci 5-letnie obowiązkowo chodzą do szkoły.

- Nie rezygnujemy z upowszechniania przedszkoli, ale na początek spróbujemy to zrobić w kilku województwach, w których jest ich najmniej - tłumaczy wiceminister Zieliński. Chodzi o województwa zachodniopomorskie, warmińsko-mazurskie i podlaskie. Szczegóły programu powstaną do końca marca. Ministerstwo chce na ten cel przeznaczyć pieniądze z funduszy europejskich. Liczy jednak na to, że gminy wezmą na siebie część obowiązków, na przykład przygotują odpowiednie lokale.

Samorządowcy są sceptyczni: - Pomysł obowiązkowego przedszkola dla pięciolatków jest bardzo dobry, bo wszystkie badania wykazują, że im wcześniej dzieci są objęte opieką przedszkolną, tym lepiej, ale myślę, że nie jesteśmy do tego przygotowani - mówi Marek Olszewski, wiceprzewodniczący Związku Gmin Wiejskich. - Powinniśmy być uprzedzeni o takich planach przynajmniej 2 - 3 lata wcześniej. Nie wyobrażam sobie, żeby ubogie gminy, które i tak dokładają do oświaty, wzięły na siebie jeszcze i ten ciężar.

ANNA PACIOREK

http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060120/kraj/kraj_a_3.html
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Ulka w Sierpień 20, 2006, 09:49:16 pm
Koalicyjne tarcia o przedszkola

Aleksandra Przybylska,

Piątkowy "Dziennik" napisał, że pięciolatki pójdą do przedszkola. Od rana resort edukacji dementował te doniesienia. - To szukanie newsa na siłę - powiedział minister Roman Giertych.
Na stronie Ministerstwa Edukacji pojawiło się oświadczenie wiceministra Mirosława Orzechowskiego, który stwierdził stanowczo, że doniesienia "Dziennika" "są nieprawdziwe". Orzechowski dodał, że "obecnie sprawa obowiązku przedszkolnego dla pięciolatków nie jest przedmiotem prac resortu. Minister Edukacji Narodowej podtrzymuje dotychczasowe stanowisko, iż obowiązek przedszkolny dotyczy jedynie 6-latków".

Zarówno Giertych, jak i Orzechowski to politycy LPR. Tymczasem o obowiązkowym przedszkolu dla pięciolatków - jak wynika z artykułu - rozmawiał z "Dziennikiem" Sławomir Kłosowski, też wiceminister oświaty, tyle że z PiS. A Prawo i Sprawiedliwość nie od dziś walczy o przedszkola dla pięciolatków.

Postulat nauki w szkole od szóstego roku życia i obowiązkowej zerówki dla pięciolatków PiS zawarło w planie rządu. Pod koniec maja Roman Giertych zapowiedział jednak, że z tego projektu MEN "na razie się wycofuje". PiS nie zamierza jednak rezygnować. - Nasz program się nie zmienił i powinien być realizowany - mówi "Gazecie" Jarosław Zieliński, były PiS-owski wiceminister edukacji, który zrezygnował ze stanowiska po przejęciu MEN przez LPR (dziś pracuje w MSWiA).

Tym, że MEN dementuje doniesienia "Dziennika", Zieliński się nie przejmuje. - Temat powrócił i ma większe szanse na realizację niż miesiąc temu - uważa.

Gazeta Wyborcza 19.08.2006r
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: aleksandra1 w Sierpień 22, 2006, 11:18:26 pm
prosze o odpowiedz,bo niewiem czy dobrze zrozumiałam.CHodzi o to,że mój syn od wrzesnia (6latek) idzie do zerówki do przedszkola integracyjnego i nie bedzie tam napewno dłużej niż 5godz.czy w związku ztym mogę nie płacić za jego pobyt??powidzcie jak to jest bo my dopiero zaczynamy edukacje
 :puppydogeyes:
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: sonia w Sierpień 24, 2006, 08:31:30 pm
Jak będzie w niepełnym wymiarze i bez posiłków -Nie powinnaś płacić.
Ja nie płaciłam.
Najlepiej zapytaj w Dyrekcji Przedszkola.

Gdzie szukać przepisów

Każde dziecko w wielu od 3 do 6 lat ma prawo do bezpłatnej opieki w przedszkolu przez pięć godzin dziennie (art. 6 i 14 ustawy z 7 września 1991r. o systemie oświaty, tekst jednolity: Dz. U. z 1996 r. Nr 67, poz. 329, zmiana: Dz. U. Nr 106, poz. 496 i rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z 21 maja 2001 r. w sprawie ramowych statutów publicznego przedszkola oraz publicznych szkół, Dz. U. Nr 61, poz. 624);
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Ulka w Sierpień 24, 2006, 10:34:10 pm
Spór o rok przedszkolny

Katarzyna Kolska, Poznań2006-08-24

W piątek 1 września czy w poniedziałek 4 września?

Rodzice przedszkolaków są zdezorientowani. Co gorsza, urzędnicy też, bo różnie interpretują przepisy.
- Kilka dni temu zadzwoniłem do przedszkola, bo chciałem się dowiedzieć, kiedy mam przyprowadzić dziecko - opowiada ojciec poznańskiego trzylatka. - Dowiedziałem się, że termin rozpoczęcia roku przedszkolnego nie jest jeszcze znany, a decyzję podejmie pani dyrektor, która obecnie jest na urlopie.

Zamieszanie wzięło się z rozporządzenia ministra Romana Giertycha z 15 lipca: "W szkołach zajęcia dydaktyczno-wychowawcze rozpoczynają się w pierwszym dniu września. Jeżeli pierwszy dzień września wypada w piątek lub sobotę, zajęcia rozpoczynają się w najbliższy poniedziałek po dniu 1 września".

Dlatego w tym roku uczniowie pójdą do szkół 4 września. A przedszkolaki? W Poznaniu na razie nie zdecydowano. - Przedszkola to tzw. placówki nieferyjne. Pracują 11 miesięcy, a wakacje trwają w nich tylko miesiąc. Z tego by wynikało, że zajęcia powinny rozpocząć się 1 września - interpretuje dyr. Hanka Jarmużek z wydziału oświaty w poznańskim magistracie. Ale z drugiej strony art. 3. ustawy o systemie oświaty mówi: "Ilekroć w dalszych przepisach jest mowa bez bliższego określenia o szkole, należy przez to rozumieć także przedszkole".

- Dla mnie to jasne: rok szkolny w przedszkolach rozpoczyna się w poniedziałek 4 września - mówi dyr. Hanna Mergler z Wielkopolskiego Kuratorium Oświaty. Podobnie zarządzenie ministra Romana Giertycha interpretują we Wrocławiu. Ale we wrocławskich przedszkolach tego nie wiedzą! - Rozpoczynamy zajęcia 1 września - usłyszeliśmy w Przedszkolu nr 22.

Dzwonimy do MEN: - Termin 4 września dotyczy szkół, przedszkola rozpoczynają pracę 1 września - wyjaśnia Kaja Małecka, rzecznik prasowy MEN.

I tej daty trzymają się urzędnicy w Krakowie i Warszawie. Dyr. Katarzyna Łuczyńska z Przedszkola nr 29 w Poznaniu zapewnia, że mimo rozporządzenia jej placówka czeka na maluchy już 1 września. Podobnie jak Przedszkole nr 19 przy ul. Słowackiego. - 1 września czekamy na dzieci. Choć odbieram telefony od rodziców, którzy pytają, czy nic się nie stanie, jeśli przyprowadzą dziecko dopiero w poniedziałek 4 września - mówi dyr. Maria Pędzińska. Zarazem podkreśla: - Zostawiamy rodzicom pełną dowolność.

Z takiej właśnie możliwości skorzysta pani Beata, której starsze dziecko chodzi już do szkoły. - Maluchy zawsze przeżywają pójście do przedszkola i rozstanie z rodzicami. Fundowanie im jednego dnia w przedszkolu, a zaraz potem dwóch dni wolnych, to chyba nie najlepszy pomysł. No, chyba że ktoś nie ma innego wyjścia - dodaje.

http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,3568662.html
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: sonia w Sierpień 24, 2006, 10:40:05 pm
Kolejna paranoja w oświacie????

A czym różnią się nauczyciele w przedszkolu a w szkole?
odsyłam do informacji (http://forum.darzycia.pl/vp92470.htm#92470)

Cytuj
zmienione 15 lipca rozporządzenie ministra edukacji narodowej wprowadza zasadę, że jeżeli 1 września wypada w piątek lub sobotę, to rok szkolny zaczyna się od najbliższego poniedziałku (DzU nr 141, poz. 999)

Dziennik Ustaw nr 141 poz. 999
Rozporządzenia ministrów edukacji narodowej z 15 lipca zmieniające rozporządzenie w sprawie organizacji roku szkolnego

http://www.abc.com.pl/serwis/du/2006/0999.htm
http://www.abc.com.pl/serwis/pdf/d06999.pdf
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: gosia w Sierpień 25, 2006, 05:38:50 pm
Soniu ,mnie ten temat pobytu w przedszkolu tez aktualnie bardzo interesuje.Napisz dlaczego zrezygnowałaś z posiłkow dla Moniki,nie smakowały czy z jakichs innych względów.
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: sonia w Sierpień 25, 2006, 08:13:28 pm
Monika zaczynała w przedszkolu od godz. 9 -była więc po sytym śniadaniu.
Odbierałam ją o godz. 12-13. Obiadki jadła w domu.
Tak woziłam ją 5 lat po kilka godz. dziennie, ale była wśród zdrowych rówieśników i znacznie szybciej zaczęła mówić.
Ta forma bardzo nam odpowiadała, bo po powrocie miała spokój, zjadła w domu, potem spacer i realizacja naszej domowej stymulacji.

Które dziecko z zD z nadwrażliwością słuchową wytrzyma 8 godz w przedszkolu w hałasie?

art. 6 i 14 ustawy o systemie oświaty (Dz.U. nr 173 poz 1808)

rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z 21 maja 2001 r. w sprawie ramowych
statutów publicznego przedszkola oraz publicznych szkół. (Dz. U. Nr 61, poz. 624)


http://isip.sejm.gov.pl/servlet/Search?todo=open&id=WDU20010610624
Dz.U. 2001 nr 61 poz. 624  Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 21 maja
2001 r. w sprawie ramowych statutów publicznego przedszkola oraz publicznych szkół.
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: gosia w Sierpień 25, 2006, 08:21:17 pm
Zgadzam się z Tobą,moj Przemek na początek będzie- tak sobie to wyobrażam -2-3 godz. w przedszkolu , a potem zobaczymy .
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: aleksandra1 w Sierpień 25, 2006, 11:54:45 pm
Mój Patryk będzie chodził gdzieś przed godz.11 niewiem jak te panie w przedszkolu do tego podejdą,ale musi tak być.SYN ma rehabilitacje codziennie o godz.9 w jednym końcu miasta a przedszkole w drugim,ale nie ma mowy żeby z czegoś zrezygnować.myśle,że pogodzimy jakoś to wszystko.
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: ela240 w Sierpień 26, 2006, 11:37:48 am
Ewelinka chodziła bardzo chętnie do przedszkola.Zaprowadzałam ją na 9 i odbierałam po obiadku.Nieraz było tak,że nie chciała iść do domu.Myślę,że od września zostawię ją troszkę dłużej. A jeśli chodzi o chorowanie,to była bardzo odporna...raczej inne dzieci chorowały dużo częściej. ;)
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: skarleta w Sierpień 27, 2006, 03:41:18 pm
Witam!Mam takie zapytanie.Mam syna z mpd czterokończynowego-spastycznego z padaczką.w marcu przyszłego roku skończy 6 lat.Dowiedziałam się,że dzieci sześcioletnie obowiązuje zerówka.Więc mój syn musi pójść od przyszłego września do przedszkola. w ppp pytałam,aby mógł chodzić do przedszkola integracyjnego musi mieć orzeczone kształcenie specjalne.Byłam już z synem w przedszkolu i tam mi powiedziano,że marcinek nie pójdzie do zerówki choć ma 6 lat,bo nie da sobie rady tylko skierują go do przedszkola do 4 latków.Z tym,że mi nie zależy,aby marcinek chodził do przedszkola i żeby jeszcze za nie płacić,bo siedze w domu i dziecko jest pod opieką wszystkich specjalizacji.Biegam z nim już pięć lat i co mi po tym, że będzie tam miał rehabilitacje logopede jak i teraz też ma i nie muszę za to płacić.Jest obowiązek pójścia sześciolatków do zerówki i to bezpłatnie i tylko dlatego go pośle,bo musze.A w tej zerówce może być trzy lata za darmo.Czy ktoś z rodziców też ma taką sytuacje albo orientuje się w przepisach ,bo coś mi się widzi,że przedszkole chyba sobie nagina w swoją strone.Wiem,że dziecko może być odroczone od obowiązku szkolnego do 10 lat,więc może te cztery lata być w zerówce za którą ja nie będę musiała płacić bo ustawowo jest bezpłatna.Proszę o opinie rodziców na ten temat.pozdrawiam.Mama Marcinka i Ramonki.
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: gosia w Sierpień 27, 2006, 04:00:06 pm
Pytałam już w innym temacie ,może tu jeszcze dowiem sie wiecej.Ile godzin dziecko moze byc w przedszkolu będąc w grupie integracyjnej.Jak wygląda sprawa opłat za grupę integracyjną?
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Dorota_M w Sierpień 28, 2006, 07:51:32 am
cześć
Skarleto Daniela (3 lata) posyłam w tym roku do przedszkola do grupy integracyjnej, z tego co wiem będę płacić jedynie za posiłki.  Pomimo że mój mąż dużo przebywa w domu i na zmianę z teściową mogliby sie zaopiekować młodym to wolę aby przebywał wśród dzieci, oczekuję że samodzielnośc ruszy do przodu, że mowa pięknie się rozwinie, no i może bardziej będzie dążył do samodzielnego chodzenia wśród zdrowych dzieci. Chciałam tylko CIę namówić do przemyślenia czy nie watrtoby było jednak posłac go do dzieci a jeśli chodzi o odpłatnosć jeśli jest jakaś  to napewno nie jest duża.


pzdr
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Dorota_M w Sierpień 28, 2006, 08:00:40 am
Dobra dziwczyny własnie zadzwoniłam do przedszkola gdzie Daniel ma być w grupie integracyjnej w sprawie tych opłat i moje kochane dobra wiadomość: jeśli dziecko ma z poradni pedagogicznej (od psychologa) orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego  (prawie każde pewnie dziecko z orzeczeniem o niepełnosprawności) nie ponosicie żadnych opłat za przedszkole jedynie za żywienie.
I jeszcze jeśłi chodzi o przebywanie dziecka w grupie integracyjnej to u nas np jest możliwość od 6.00 do 17.00 ale to juz zależy od przedszkola.

pzdr
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: gbaska w Sierpień 28, 2006, 12:47:52 pm
Łukaszek ma orzeczenie z ppp o potrzebie kształcenia specjalnego i już dwa lata chodzi do przedszkola integracyjnego i muszę wszystkie opłaty ponosić tak samo jak zdrowe dzieci,
Dorota M czy to co piszesz dotyczy tylko waszego rejonu czy jest objęte jaką ogólnokrajową ustawą?
Skarleta twój synek może być całkowicie za darmo w przedszkolu czy zerówce ale zależy to na ile godzin go zapiszesz i czy korzysta z wyżywienia,z tego co pamiętam do 5 godz.dzienie bez wyżywienia za pobyt się nie płaci tylko przy zapisie musisz to zaznaczyć w karcie i uprzedzić o tym dyrekcję- pisano o tym  na forum ale nie pamiętam w którym temacie.
Łukaszek w  marcu przyszłego roku też skończy 6 lat i też szukam różnych  informacji które nas dotyczą.

pozdrawiam serdecznie
mama Łukaszka 5l 5 mies ZD
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: gbaska w Sierpień 28, 2006, 01:01:35 pm
Wskoczyłam na koniec a przecież to jest w pierwszym temacie tego rozdziału.
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Dorota_M w Sierpień 29, 2006, 07:49:52 am
Gbaska masz rację sprawdziłam i jest to poprostu u nas lokalnie, finansowane z funduszy miasta najwyraźniej.  A miałam nadzieje ze jest to obowiazek ogólnopolski.
Przepraszam za wprowadzenie w błąd wszystkich.

pzdr
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: gbaska w Sierpień 30, 2006, 10:27:47 am
W ub.roku szkolnym był program finansowany z pieniędzy unijnych "Gorący posiłek w szkole i przedszkolu" i kto spełniał warunki ok 500 zł dochodu na osobę to mógł być całkowicie zwolniony z opłaty za wyżywienie.Informacji ogólnych udzielały dyrekcje przedszkoli i szkół a wszystkie formalności załatwiało się w Ośr.Pomocy Społ.
Mam nadzieję że w tym roku będzie podobnie.

pozdrawiam
mama Łukaszka 5l 5mies ZD
Tytuł: Ilość godzin dziecka w przedszkolu integracyjnym
Wiadomość wysłana przez: Izabela1976 w Listopad 10, 2006, 11:36:43 pm
Kochani, mam do Was pytanie.

Ile godzin może przebywać dziecko niepełnosprawne w przedszkolu integracyjnym?

Dzisiaj  nasza terapeutka od SI oświeciła nas, że takie dziecko może być w przedszkolu do godz. 13, i po objedzie rodzice muszą dziecko odebrać. Dlatego tak jest, że tylko w godzinach rannych jest wychowawca wspomagający.

Czy to jest prawda? Jestem z Warszawy, więc może to dotyczy tylko stolicy...

Oczywiście nie omieszkam zadać takiego pytania robiąc rekonesans w przedszkolach, ale z tym wstrzymam się do grudnia.

A szczerze mówiąc pytanie o ilość godzin dziecka w przedszkolu nigdy nie przyszłoby mi do głowy.

Mam nadzieję, że to nieprawda. Bo inaczej co będzie z moją pracą.


PS. Bardzo proszę o umieszczenie mojego wątku w miejscu do tego przeznaczonym. Z góry dziekuję.
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Gaga w Listopad 10, 2006, 11:59:37 pm
Witaj Izabela1976

Zgodnie z prośbą pzreniosłam temat  ;)

Może Pani chodziło o pobyt dziecka w przedszkolu do 5 godzin?
Cytuj
Każde dziecko między trzecim a szóstym rokiem życia ma prawo do pięciogodzinnego, bezpłatnego pobytu w publicznym przedszkolu. To szansa dla młodych mam, które chciałyby wrócić do pracy

Dorota_M
 
Cytuj
jeszcze jeśłi chodzi o przebywanie dziecka w grupie integracyjnej to u nas np jest możliwość od 6.00 do 17.00 ale to juz zależy od przedszkola.

Przeglądnij wątek,dyskusję od początku,podana jest też ustawa
Sonia
Cytuj

http://isip.sejm.gov.pl/servlet/Search?todo=open&id=WDU20010610624
Dz.U. 2001 nr 61 poz. 624 Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 21 maja
2001 r. w sprawie ramowych statutów publicznego przedszkola oraz publicznych szkół.
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Izabela1976 w Listopad 11, 2006, 12:05:14 am
Gaga
Cytuj
Witaj Izabela1976

Zgodnie z prośbą pzreniosłam temat  ;)

Może Pani chodziło o pobyt dziecka w przedszkolu do 5 godzin
?
Mam nadzieję, że tak jest. Że to tylko nieporozumienie. Bo ja muszę małego oddać do przedszkola na "pełen etat". No może babcia będzie go trochę wcześniej odbierać, ale nie o 13. Już i tak dostanie kolejnego wnuka do opieki.
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: neoaferatu w Listopad 11, 2006, 05:28:09 pm
Izabela to jest zwykła dyskryminacja wygodnictwo i dowolność ze strony personelu tej placówki. Ja też tak miałam. W żłobku pozwolono łaskawie przebywać moim synkom do 12tej, a żłobku integracyjnym musiałam ich zabierać przed 14.30 bo tak zażyczyło sobie kierownictwo i personel tej placówki. Takie chamstwo niestety wciąż jeszcze często się spotyka. To że pracowałam nic ich nie obchodziło. To nie ich problem.

                                                                                           Neo
Tytuł: Re: Ilość godzin dziecka w przedszkolu integracyjnym
Wiadomość wysłana przez: Hata w Listopad 11, 2006, 06:28:57 pm
Cytat: "Izabela1976"


Ile godzin może przebywać dziecko niepełnosprawne w przedszkolu integracyjnym?

Dzisiaj  nasza terapeutka od SI oświeciła nas, że takie dziecko może być w przedszkolu do godz. 13, i po objedzie rodzice muszą dziecko odebrać. Dlatego tak jest, że tylko w godzinach rannych jest wychowawca wspomagający.

Czy to jest prawda? Jestem z Warszawy, więc może to dotyczy tylko stolicy...

Dla mnie to jest dziwna sytacja, skoro to jest przedszkole integracyjne, to dzieci niepełnosprawne muszą mieć zapewnioną opiekę w czasie pracy przedszkola. A jezeli tak nie jest, przedszkole nie powinno mieć statusu "integracyjnego". Najlepiej proponuję Ci poinformować się dokładnie w kuratorium i ewentulanie złożyć zastrzeżenia, bo najwidoczniej dyrekcja przedszkola chyba nie rozumie, co znaczy"integracyjne".
Mojej znajomej dziecko ma autyzm, nie ma orzeczenia o niepełnosprawności i chodzi do "zwykłego" przedszkola i nie ma problemów z pobytem całodziennym, bo oboje rodziców pracuje. Więc, skoro w przedszkolu integracyjnym stawiaja takie warunki, uniemożliwiając Ci pracę zawodową, coś jest nie tak.  
Nie poddawaj sie i nie popuszczaj, bo jak by nie było babci, to co...
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: sonia w Listopad 11, 2006, 08:37:09 pm
Prawdopodobnie po tych godzinach brakuje w obsadzie pedagoga do dzieci niepełnosprawnych.
A to nie jest chamstwo- a zwykła Polska szara rzeczywistość-brak funduszy w Oświacie.
W szkołach także brakuje funduszy dla etatowców.
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: neoaferatu w Listopad 12, 2006, 07:43:27 am
To że brakuje pedagoga specjalnego nie jest żadnym argumentem. Moimi dziećmi autystycznymi, kiedy chodziły do zwykłego przedszkola zajmowały się zwykłe wychowawczynie i nikt moich synków tam nie dyskryminował i nie wyrzucał ich o 13tej. Pobyt pedagoga specjalnego nie jest warunkiem niezbędnym żeby chore dziecko mogło przebywać w placówce - to zwykły wymysł kierownictwa tej placówki i chamstwo dyskryminujące niepełnosprawne dziecko i jego rodziców. Koniecznie trzeba zgłosić te wymysły do kuratorium i  wydziału oświaty w urzędzie miasta a jak zaczną coś kręcić to wyżej.

                                                                            Neo
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: sonia w Listopad 12, 2006, 10:38:14 am
Należy zwrócić uwagę na to, że pedagodzy specjalni NIE pracują 8 godzin, jeśli Dyrekcja przedszkola nie ma więcej pedagogów -ma prawo odmówić.
Warto zapytać o arkusz organizacyjny w placówce.
Pomiędzy potrzebami rodziców i ich dzieci-istnieje Prawo oświatowe i subwencje oświatowe, których nie da się "przeskoczyć".
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: neoaferatu w Listopad 12, 2006, 11:56:31 am
Dzieci chore mają konstytucyjnie zagwarantowane takie same prawa jak zdrowe. To czy w trakcie pobytu chorego dziecka w placówce jest pedagog czy nie to sprawa tej placówki. Nie wolno ograniczać praw dziecka chorego i jego rodziców tylko dlatego że ktoś coś sobie wymyślił. Placówka ma tak zorganizować swoją pracę, żeby niepełnosprawne dziecko mogło w pełni korzystać z usług świadczonych przez personel danej placówki. Oczywiście dobrze by było gdyby w placówce były dodatkowe usługi świadczone chorym dzieciom (np. przez pedagoga specjalnego) których potrzeby sa większe. Nie może być to jednak pretekstem do skracania pobytu chorego dziecka w placówce.
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: sonia w Listopad 12, 2006, 01:00:10 pm
A bierzesz pod uwagę prawo oświatowe?

Po to robimy rekonesans placówek, aby zdecydowaćgdzie dane dziecko będzie uczęszczało, a nie było sztuką dla integracji bez należytej opieki.
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: neoaferatu w Listopad 14, 2006, 09:45:44 am
To matka powinna podjąć decyzję o ewentualnym skróceniu pobytu swojego dziecka z powodu  np. skróconej terapii do godz. 13tej. Jeżeli po godz. 13tej placówka pełni tylko funkcje opiekuńcze a już nie terapeutyczne to matka powinna zdecydować, czy rezygnuje od tej godziny z usług opiekuńczych świadczonych przez personel tej placówki. Moi synkowie mieli też terapię w żłobku integracyjnym, ale byłam zainteresowana również usługami opiekuńczymi świadczonymi przez personel tej placówki w czasie mojego pobytu w pracy.
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Emilianka w Listopad 25, 2006, 01:53:42 am
Metro: Przedszkola świecą pustkami (http://wiadomosci.o2.pl/?s=512&t=7843) [/b]

Tylko w Warszawie na dzieci w publicznych przedszkolach czeka blisko 600 wolnych miejsc. Podobnie jest w Krakowie. Jak to możliwe? Bo placówki dla najmłodszych zlokalizowane są tam, gdzie dziś mieszkają emeryci - informuje "Metro".

Co roku w kwietniu, gdy zaczynają się zapisy do przedszkoli publicznych, ustawiają się przed nimi długie kolejki. Piętrzą się podania o przyjęcie, awantury, a większość rodziców i tak odchodzi z kwitkiem. Kilka miesięcy później okazuje się, że miejsca dla dzieci są, i to niemało.

- Na terenie Warszawy w listopadzie mamy 586 wolnych miejsc w przedszkolach - mówi Barbara Drewnowska ze stołecznego ratusza. Powód? - Część rodziców rezygnuje z przedszkola zaraz po zakończeniu zapisów. Zdarza się, że składają podania do kilku placówek i wybierają tę, która najbardziej im odpowiada pod względem lokalizacji - dodaje.

Ale największy problem jest taki, że rozbudowa przedszkoli nie nadąża za rozwojem miasta - podkreśla dziennik. Miejsca są, ale tam, gdzie ich nie potrzeba, czyli np. tam, gdzie mieszkają emeryci. - Przedszkole jest instytucją regionalną. Wolne miejsca w warszawskiej dzielnicy Mokotów nie są potrzebne rodzicom z oddalonej o 20 kilometrów Białołęki - wyjaśnia Drewnowska.

W Krakowie największe pustki panują w przedszkolach Nowej Huty. To osiedle również nie cieszy się dobrą opinią wśród młodych rodziców. - Mamy wolne miejsca, sale dydaktyczne, ale chętnych brak - przyznaje Anna Korsel-Jasińska z Urzędu Miasta w Krakowie.

Problemu tego nie znają natomiast mieszkańcy rozbudowujących się dzielnic w dużych aglomeracjach. - Przyjęliśmy 160 dzieci, w tym część nadprogramowo, więc grupy pękają w szwach. Na liście rezerwowej czeka wciąż 30 osób. Rodzice ciągle dzwonią, ale nie możemy im pomóc inaczej, jak tylko informując o miejscach w innych dzielnicach - mówi Ewa Wachacińska z Przedszkola nr 64 na Białołęce.

Jedną z przyczyn tej sytuacji według gazety jest fakt, że Deweloperzy nie myślą, by na parterze nowych budynków umieścić przedszkole, i ten obowiązek spada na miasto.

Jak sobie z tym problemem poradzić? W Krakowie jest testowany specjalny system internetowy, który ma umożliwić przedszkolom wymianę informacji o wolnych miejscach jeszcze w trakcie kwietniowych zapisów. Alternatywą, ale tylko dla zamożnych, mogą być przedszkola prywatne. W Warszawie za miesięczne czesne trzeba tam zapłacić ponad 800 zł, w Łodzi 500 zł - informuje "Metro".
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: gbaska w Listopad 27, 2006, 02:47:25 pm
Przez dwa lata wcześniej odbierałam Łukaszka z przedszkola ok.godz 16 i nikt nie robił z tego problemu,w tym roku zmieniła się szanowna dyrekcja i zaczyna im to przeszkadzać,twierdzą że nauczyciel wspomagający jest do 15.30 i musze najpóżniej o tej porze go zabierać,jest to niemożliwe bo pracuję od 8-16 a nie zawsze może go odebrać ktoś inny z domowników, w najbliższych dniach mam odbyć rozmowę z p.dyrektor zobaczymy co ostatecznie powie.
Przy składaniu dokumentów o przyjęcie do przedszkola wyraznie napisałam czas pobytu dziecka od 7.30 - 16.30 i wtedy nic nie mówili a teraz mnie denerwują.


pozdrawiam
mama Łukaszka 5l 8mies ZD
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: neoaferatu w Listopad 27, 2006, 03:30:08 pm
Gbaska zapytaj ich o podstawy prawne tego wymysłu. To skandal, że zamiast wywiązywać się ze swoich obowiązków dyskryminują chore dzieci. Najśmieszniejsze, że w róznych placówkach w tym samym czasie nakazywano odbieranie przeze mnie dzieci w róznych porach w zależności od widzimisię personelu danej placówki: od 12-tej poprzez 14.30 do 16.30. A najlepsi byli dla moich dzieci w zwykłym przedszkolu.
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Ulka w Grudzień 20, 2006, 10:05:56 pm
Segregacja dzieci w warszawskich przedszkolach

Renata Czeladko

Gdy Jaś gra na keyboardzie, Adaś sam siedzi w sali obok. Bo tata Jasia może zapłacić za dodatkowe zajęcia, a mama Adasia nie. Już przedszkola dzielą dzieci na lepsze i gorsze

 - Co będzie robiło moje dziecko, jeśli nie zapiszę go na płatną rytmikę? - pytam w przedszkolu przy ul. Skalbmierskiej, przedstawiając się jako mama czterolatka.

- Będzie samo siedziało w sali, a inni będą ćwiczyć - słyszę.

- To niedobrze. Co mi pani radzi?

- Zapisać. W przedszkolu są różne uroczystość. Do nich przygotowuje się na rytmice.

- Nauczyciele na zajęciach tego nie robią?

- Nie.

Z pytaniem o płatne zajęcia dzwonię do innej placówki przy ul. Rozłogi. Znów pytam, co będzie robiło dziecko, gdy inne będą na zajęciach z tańca. - Zaopiekuje się nim nauczycielka w sali obok. Zwykle zbiera się grupa dzieci, które nie chodzą na taniec - pada odpowiedź.

Karate na życzenie

Na 336 przedszkoli w Warszawie niemal każde prowadzi dodatkowo płatne zajęcia. Najpopularniejsze to rytmika i angielski. Jest też nauka gry na keybordzie, origami, taniec towarzyski, karate. W niektórych placówka płaci się nawet za warsztaty plastyczne czy teatrzyk. Cena od 10 do 40 zł miesięcznie (do tego rodzice płacą czesne ok. 90 zł i za wyżywienie 5-7 zł dziennie).

- Dochodzi do obłędu. Przedszkola wprowadzają różne cuda, byle tylko na tle innych nie wypaść jako te, w których nic się nie dzieje - ocenia Monika Mokrzyszczak, dyrektorka przedszkola przy Lenartowicza. Krystyna Smolińska, która kieruje przedszkolem przy Chrzanowskiego twierdzi, że na rodzicach największe wrażenie robią "specjaliści", którzy prowadzą zajęcia. Musi tłumaczyć, że takie same warsztaty plastyczne jest w stanie bezpłatnie zrobić nauczycielka w ramach zajęć.

Przedszkola prześcigają się więc w pomysłach, bo walczą o każdego z 36 tys. małych klientów (tyle jest dzieci w wieku przedszkolnym w Warszawie). Nie zważają, że nie wszystkich rodziców na to stać.

Segregacja od godz. 13

Miasto nie może zakazać dodatkowych zajęć. Ewa Krawczyk, zastępca dyrektora biura edukacji, tłumaczy, że to zgodne z prawem. Zezwala na nie statut przedszkola zatwierdzony przez resort edukacji. Jednak ratusz przykazał dyrektorom, by płatne zajęcia odbywały się po godz. 13 - wcześniej ma być realizowany podstawowy program. Ale nie wszystkie tego przestrzegają. Np. na Skalbmierskiej rytmika jest rano. Poza tym mało kto odbiera dziecko o 13, więc gdy Jaś gra na keyboardzie, Adaś nudzi się w sali obok. - To sprzyja jawnej dyskryminacji. Od pewnej godziny dzieci zaczyna się dzielić na lepsze i gorsze - uważa Włodzimierz Paszyński, wiceprezydent miasta odpowiedzialny za oświatę. I zapowiada, że skończy z segregacją przedszkolaków.

Przykład może przyjść z Kielc, które już się z tym rozprawiły. Od września tego roku za rytmikę i angielski płaci gmina. - Zasady prowadzenia zajęć nie były przejrzyste. Poza tym dyskryminacja stała się mocno zauważalna. Jedne dzieci szły na zajęcia, drugie zostawały. Postanowiliśmy dać pieniądze na najbardziej popularne - wyjaśnia Andrzej Sygut, wiceprezydent Kielc.

Pieniądze na zajęcia gmina znalazła, likwidując zespół ds. oświaty, który był pośrednikiem między miastem a szkołami.

Gazeta Wyborcza 20.12.2006r
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Ulka w Styczeń 30, 2007, 09:07:18 pm
Matki chcą rewolucji w przedszkolach

Pani Małgorzata ostatkiem sił biegnie z pracy, żeby przed godz. 17 odebrać syna z przedszkola. Jak niemal wszystkie publiczne przedszkola pracuje ono w takich godzinach jak w PRL, gdy kobiety pracowały do 15

Renata Czeladko

Dwuletnia Amelia z tatą Piotrem,muzykiem,w Pluszowym Kąciku - to prywatna firma opiekuńcza, działa całą dobę, dziecko można tu zostawić na kilka godzinJestem nauczycielką, ale czasami muszę zostać dłużej w szkole. Gdy mam zebranie z rodzicami, dziecko z przedszkola musi odebrać mąż. Przebicie się przez Warszawę z Okęcia na Targówek w godzinach szczytu zajmuje mu godzinę. Zwalnia się z pracy przed 16 - opowiada pani Małgorzata, mama trzylatka.

33-letnia Gocha przed urodzeniem Mai pracowała jako producentka filmów reklamowych. - Powrót do pracy jest nierealny. Zdarza się, że trzeba przyjść na sesję filmową, która trwa od 16 do 20 - mówi. Ale przedszkola otwartego w takich godzinach w Warszawie nie znajdzie. Publiczne zamykają się zwykle o 17.

Gocha klnie na becikowe. Zamiast tysiąca złotych wolałaby przedszkole, do którego dziecka nie trzeba odstawiać o 7 rano i skąd można je odebrać ok. 19. Taki komfort dają tylko placówki niepubliczne, za które w Warszawie płaci się ok. 1 tys. zł miesięcznie.

36-letni Piotr, muzyk, pośle dwuletnią córkę Amelię właśnie do przedszkola prywatnego. - Muszę wiedzieć, że mogę liczyć na opiekę nad dzieckiem, gdy po południu wypadnie mi czterogodzinna próba w teatrze - stwierdza. Jego żona pracuje od 9 do 18.

PRL w przedszkolu jak żywy

- Przedszkola funkcjonują jak za PRL. Wtedy kobiety pracowały od godz. 7 do 15. - Teraz czas pracy kobiet przesunął się do 17-18 - mówi Joanna Kluzik-Rostkowska, wiceminister pracy i polityki społecznej. Jeszcze jako pełnomocnik prezydenta Warszawy ds. rodziny namawiała rodziców do walki o swoje prawa. Bo teoretycznie to rada rodziców ustala godziny otwarcia.

Minister Kluzik-Rostkowska twierdzi, że problem tkwi w oporze przedszkolanek, które od lat pracują w jednym systemie i nie chcą go zmienić, bo jest dla nich wygodny.

Jolanta Palińska-Majak, dyrektorka warszawskiego przedszkola na Mokotowie, zapytała, o której rodzice chcą odbierać dzieci. Ponad 10 proc. wskazało godz. 18. Mimo to uznała, że to za mało, żeby zmieniać cały system pracy.

Elżbieta Korycińska, która kieruje przedszkolem na Targówku, nie jest odosobniona w sądzie, że rodzice nadużywaliby dłuższych godziny otwarcia. A wiele dzieci już jest na dziesięć-jedenaście godzin pozostawianych w przedszkolach.

- Nikt nie mówi o przetrzymywaniu dziecka w przedszkolu przez kilkanaście godzin, ale o dostosowaniu jego pracy tak, żeby było przyjazne dla rodziców - odpowiada minister Kluzik-Rostkowska.

Ratunek w prywatnym

30-letniej Agnieszce, lektorce, w jednym ze żłobków na Pradze Południe powiedziano, że dwuletniego Wiktora ma przyprowadzać na 9 i odbierać o 12. - Z mężem prowadzę zajęcia językowe dla firm. Mamy nieregularne godziny pracy - mówi. W internecie znalazła prywatny żłobek full-time, ale nie stać jej było na miesięczną opłatę 1,2 tys. zł. Uratował ją Pluszowy Kącik. Prywatna firma opiekuńcza, którą założyły dwie studentki pedagogiki. Opiekują się dziećmi całodobowo na godziny.

- Trafiłyśmy w lukę na rynku - mówi Joanna Gajewska, współzałożycielka Pluszowego Kącika. Zdarza się, że o 17 studentki odbierają dziecko z zamykanego przedszkola i opiekują się nim do późnego wieczora. - To nie są wyrodne matki, które zostawiają dzieci na cały dzień. Pracują i zdarza się, że jeden-dwa dni w tygodniu muszą być dyspozycyjne popołudniami - mówi Joanna.

Teresa Ogrodzińska, prezes Fundacji Rozwoju Dzieci im. Komeńskiego, jest przeciwniczką podrzucania dzieci różnym instytucjom, bo - jak mówi - to źle wpływa na ich rozwój emocjonalny. Zgadza się jednak, że brakuje różnorodnej oferty opieki. W krajach skandynawskich matki mogą np. liczyć na dofinansowywanie opiekunki na godziny, we Francji czy Wielkiej Brytanii mogą korzystać z centrów opieki organizowanych przez firmy, w których pracują.

Rada z Łodzi: trzeba naciskać na gminę

Minister Kluzik-Rostkowska uważa, że w Polsce życie młodym matkom mogą ułatwić samorządy, które organizują prace przedszkoli i żłobków. W Łodzi już od ponad roku działa przedszkole czynne do godz. 20. Rodzice przyprowadzają dzieci o 12, a nawet 14. Przy zeszłorocznym naborze było do przedszkola więcej chętnych, niż mogło ono przyjąć (50 popołudniowych miejsc). Dorota Szafran, wicedyrektor łódzkiego wydziału edukacji, ocenia, że otwarcie przedszkola było dobrą decyzją, bo od tego czasu nie docierają do miasta skargi na grafik pracy miejskich przedszkoli. Podpowiada, że rodzice, którzy chcą w swoim mieście dłużej pracującej placówki, powinni bombardować swoją gminę prośbami. Łódź zareagowała właśnie na głosy rodziców i nagłośnienie sprawy przez lokalny dodatek "Gazety".

- Dopóki nie spadnie bezrobocie, pracodawcy nie będą matkom ułatwiać powrotu do pracy. Trzeba więc kobietom pomóc przez wprowadzenie elastycznych form opieki nad dziećmi - apeluje minister Kluzik-Rostkowska.

Gazeta Wyborcza 30.01.2007r
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Ulka w Luty 04, 2007, 10:50:21 pm
Noworodki w kolejce

Olga Sobolewska

Chcesz zapisać dziecko do przedszkola? W kolejce musisz stanąć tuż po urodzeniu potomka. Miasta szukają wszelkich sposobów na zwiększenie liczby przyjęć
Nie ma wątpliwości: zaczął się przedszkolny horror. Przykłady z wielu miast Polski pokazują, że najlepiej jest wpisać dziecko na listę tuż po jego narodzinach. - Wydawało mi się, że przesadzam, gdy poszłam zapisać Laurę do przedszkola na rok przed terminem - opowiada Paulina Stefaniak z Warszawy. - Ale dyrektorka nawet nie chciała mnie dodać do listy rezerwowych. Powiedziała, że gdy będę w ciąży z drugim dzieckiem, to będzie szansa...

Tłok nawet w prywatnych

To nie zwidy matek, walkę o miejsce w przedszkolu potwierdzają dyrektorzy placówek, którzy w pierwszej kolejności stykają się z potomstwem "wyżu demograficznego" lat 70. i 80. Agnieszka Janaszek, dyrektorka stołecznego przedszkola Mali Odkrywcy: - Przyszła do mnie mama dwumiesięcznego bobasa, żeby już zapisać się na listę chętnych. Podobnie jest w całym mieście, i to nie tylko w przedszkolach publicznych, ale również prywatnych.

Także w Białymstoku, choć do rekrutacji został jeszcze miesiąc, rodzice często słyszą, że nie ma wolnych miejsc: - Rodzice zapisują do nas pociechy, gdy tylko pojawią się na świecie - mówi pracownica przedszkola prowadzonego przez siostry szarytki.

Nowinki na ratunek

Co na to urzędnicy? We Wrocławiu na gwałt tworzą nowe przedszkola. Novum jest pomysł dużej placówki przy zakładzie pracy w centrum miasta. Inni też szukają ratunku w nowinkach: - W tym roku eksperymentalnie wprowadziliśmy elektroniczny system rejestracji dzieci - opowiada Anita Stanisławska z kieleckiego wydziału edukacji. - Każde dziecko znajdzie miejsce w przedszkolu. Nadal będzie decydował termin zgłoszenia, ale nawet jeśli w wymarzonym przedszkolu nie będzie miejsca, zaproponujemy rodzicom inne.

Na takie rozwiązania nie zgodzą się jednak rodzice. Paulina Stefaniak: - Gdy pomyślę, że miałabym dziecko wozić w tę i z powrotem przez całe miasto, to wolę wyjść na nadopiekuńczą matkę i zapisać je tuż po urodzeniu.

Polskie miasta mają więc jedno wyjście - wydać kilka milionów złotych na nowe przedszkola.

http://serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,3896608.html
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Gaga w Luty 05, 2007, 06:09:43 pm
:puppydogeyes:  :roll:

Program "Zero tolerancji" wśród przedszkolaków?

Agresja jest nie tylko w szkołach, ale i w przedszkolach. Tak uznało nasze kuratorium i postanowiło zbadać pod tym kątem nasze przedszkola. - Tam właśnie zaczyna się agresja - mówi Ewa Mirowska, świętokrzyski wicekurator oświaty. Pomysł krytykują nauczyciele

Więcej tutaj >>> (http://forum.darzycia.pl/vp103772.htm#103772)
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: ilonadora w Luty 09, 2007, 12:37:56 pm
Przedszkolak wszechstronnie wykształcony?

Przedszkola, zarówno publiczne, jak i prywatne prześcigają się w ofercie zajęć dodatkowych. Skończyły się czasy, kiedy jedyną rozrywką oferowaną przedszkolakom było układanie puzzli. Dziś rodzice zapisują dzieci na lekcje tańca towarzyskiego, na zajęcia wokalno – taneczne, teatralne, a nawet na trening judo lub do szkoły rozwoju pamięci. Ceny takich zajęć wahają się od 20 do nawet 200 zł miesięcznie... i nie wszyscy rodzice mogą sobie na nie pozwolić.

Dziecko nie może zostać w tyle


Przedstawiciele przedszkoli publicznych informują, że w ich placówkach brakuje miejsc i żeby mieć pewność, że dziecko trafi do tego przedszkola, które wybrali dla niego rodzice, formularz zgłoszeniowy należy wypełnić na kilka miesięcy przed rozpoczęciem zajęć. I nic dziwnego, że tego typu placówki pękają w szwach - rodzice coraz częściej wysyłają swoje pociechy do przedszkola, nie tylko dlatego, że nie mają z kim zostawić dziecka, gdy sami spędzają dzień w pracy, ale również z obawy, aby te, wychowywane przez babcię lub niańkę, nie pozostały w tyle. Oferta przedszkoli, zarówno publicznych, jak i prywatnych jest bowiem coraz bogatsza – nauka języków obcych dla trzylatka staje się standardem, coraz częściej prowadzone są kursy szybkiego czytania, zapamiętywania oraz takie, które rozwijają zdolności dziecka, rozbudzają pasje i zainteresowania. Dyrektorzy i pracownicy przedszkoli donoszą, że na takie zajęcia, mimo opłat, uczęszcza średnio 70% podopiecznych.

- Miesięczna opłata za przedszkole wynosi u nas 290 zł, jednak w tą cenę wliczone są opłaty za 30-minutowe lekcje języka angielskiego, szachy i rytmikę - wszystkie z nich odbywają się dwa razy w tygodniu. Dodatkowo, rodzic może wykupić dwie dodatkowe lekcje języka angielskiego za 25 zł miesięcznie. W tym roku na dodatkowe zajęcia z angielskiego uczęszcza ponad 90% naszych przedszkolaków. Ogromnym zainteresowaniem cieszy się również taniec towarzyski, natomiast najmniejszym, ze względu na cenę, cieszą się zajęcia w Szkole Rozwoju Pamięci prowadzone w dziesięcioosobowych grupach - są to treningi pamięci dla pięcio- i sześciolatków, które kosztują 50 zł miesięcznie – mówi Hanna Jaskułowska, dyrektor przedszkola „Leśny Ludek” w Toruniu. Natomiast, jak zapewnia Tomasz Lenart z niepublicznego Przedszkola „Kleks” w Piasecznie - Hitem tego roku przedszkolnego jest judo – na zajęcia uczęszcza 90% dzieci. Ponadto rodzice często zapisują swoje pociechy na zajęcia ceramiczne i lekcje śpiewu.

Podobnie sytuacja wygląda w przedszkolach integracyjnych. Anna Ciesielczyk z Przedszkola Integracyjnego nr 70 w Warszawie przyznaje, że na zajęcia, zwłaszcza językowe, taneczne i korekcyjne w tym semestrze zapisało się 60% dzieci. Miesięczny pakiet, w który wliczają się wszystkie zajęcia kosztuje 52 zł miesięcznie, wszystkie zajęcia odbywają się dwa razy w tygodniu.

Okiem rodziców


Rodzice jednak, zanim zapiszą swoją pociechę na jakiekolwiek zajęcia, chcą wiedzieć, czy zajęcia są dobrze przygotowane, czy osoba prowadząca ma odpowiednie przygotowanie pedagogiczne oraz skończone kursy i certyfikaty z dziedziny, którą się zajmuje. Najważniejszą kwestią pozostaje jednak cena zajęć.

- Zapisałam moją 5-letnią córeczkę na zajęcia taneczne, za które płacę miesięcznie dodatkowe 35 zł – mówi Agnieszka Malinka z Gdyni. Nie ukrywam, że kwota za same zajęcia nie jest duża, ale nie można zapomnieć, że podstawowa opłata za przedszkole wynosi 250 zł, tak więc uważam, że ogółem jest to spory wydatek. Jednak, kiedy widzę, jak bardzo córeczka cieszy się na samo wspomnienie o zajęciach i jak w domu przebiera się za tancerkę i ciągnie tatę do pląsów, nie mam sumienia odmówić jej tej przyjemności. Przecież radość dziecka wynagradza zmartwienia związane z dziurą w domowym budżecie – dodaje Malinka. Niektórzy rodzice, o nieco chudszych portfelach mają jednak problem. – Dzieci chętnie dzielą się doświadczeniami, emocjami – mówi Paweł Włodarczyk z Gdańska. Ciężko mi na sercu, kiedy moja córeczka przychodzi z przedszkola i mówi, że też chce być piosenkarką, taką jak Pani od zajęć muzycznych, a ja nie mogę pozwolić sobie na taki wydatek. Staram się w domu wynagrodzić córeczce brak dodatkowych atrakcji – razem z żoną bawimy się w teatr, uczymy się piosenek, wierszyków, przygotowujemy stroje. Uważam, że brak zajęć to nie tragedia, kiedyś ich w ogóle nie było i rodzice sobie radzili. Niestety dzieciom czasami trudno to zrozumieć – dodaje Włodarczyk.
Dodatkowe zajęcia rozwijają zdolności ruchowe i intelektualne dziecka, rozbudzają jego wyobraźnię, przygotowują do nauki szkolnej, wykształcają w nim zdolności interpersonalne. Czasami jednak zapominamy o zdrowym rozsądku i dopuszczamy do sytuacji, w której dziecko jest nadmiernie obarczone nauką i obowiązkami, i zamiast rozwijać w nim talenty, skutecznie zniechęcamy malucha do zajęć. Czasami również zafundowanie dziecku dodatkowych lekcji jest dla nas po prostu wygodne i w konsekwencji powoduje, że spędzamy z dzieckiem coraz mniej czasu, podczas gdy jego rozwojem bardziej interesuje się nauczycielka od śpiewu, szybkiego czytania czy gry na pianinie. Dlatego, gdy mamy do wyboru balet, szachy, angielski czy judo, wybadajmy najpierw, co może być interesujące dla naszej pociechy, dokonajmy selekcji w taki sposób, aby zajęcia nie stały się dla dzieckiem przykrym obowiązkiem, a rodzice mieli pewność, że ich pociecha zmierza w dobrym kierunku.

kobieta (http://kobieta.wp.pl/kat,26337,wid,8717716,wiadomosc.html?P%5Bpage%5D=1)
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Ulka w Luty 20, 2007, 06:34:09 pm
EDUKACJA KSZTAŁCENIE MAŁYCH DZIECI
750 tys. dzieci nie chodzi do przedszkola

Miejsce zamieszkania, wykształcenie rodziców oraz płeć powoduje nierówny dostęp do edukacji dla dzieci w wieku od trzech do dziesięciu lat.

Tylko 38,2 proc. młodych Polaków w wieku od trzech do pięciu lat uczęszcza do przedszkola – wynika z raportu o sytuacji edukacji elementarnej – Małe dziecko w Polsce, przygotowanego przez Fundację Komeńskiego. 750 tys. dzieci w tym wieku w ogóle nie chodzi do przedszkola. To jeden z najgorszych wyników w całej Unii Europejskiej (np. we Francji do przedszkoli uczęszcza niemalże 100 proc. dzieci, a w Czechach – 86 proc.). Choć dostępność do edukacji przedszkolnej w Polsce jest zła, to samorządy wydają na jej utrzymanie ok. 0,4 proc. PKB. Są to wydatki porównywalne z innymi krajami OECD.

– Dobra wczesna edukacja to inwestycja w kapitał ludzki. A trzeba pamiętać, że wraz z rozwojem gospodarki opartej na wiedzy, dbałość o jakość kształcenia staje się najważniejszym czynnikiem warunkującym jej rozwój – tłumaczy Teresa Ogrodzińska, prezes Fundacji Komeńskiego.

Na przykład w Holandii, podobnie jak w Polsce, odpowiedzialność za usługi edukacyjne podzielona jest między rząd centralny oraz samorządy prowincji i gmin. Jednak opieka przedszkolna została całkowicie przekazana w ręce prywatne (zarówno przedsiębiorcom jak i organizacjom non profit). Rząd dofinansowuje ich działalność.

Z raportu FK wynika także, że polskie dzieci są wciąż dyskryminowane w dostępie do edukacji elementarnej. Jedynie co czwarte dziecko niepełnosprawne uczęszcza do przedszkola integracyjnego. W ponad 1/3 gmin wiejskich w ogóle nie ma przedszkoli lub uczęszcza do nich mniej niż 10 proc. wszystkich maluchów. Oprócz niepełnosprawności i miejsca zamieszkania czynnikiem najsilniej dyskryminującym w dostępie do edukacji elementarnej jest także płeć, przynależność do mniejszości narodowej oraz wykształcenie rodziców. W opinii ekspertów w Polsce warto tworzyć programy edukacyjne oparte o współpracę z rodzicami oraz przeciwdziałające biedzie (np. fundusze stypendialne), usprawnić system przepływu informacji między resortem edukacji a samorządami (92 proc. gmin uważa, że informacje o planowanych zmianach w oświacie są przesyłane przez MEN bez odpowiedniego wyprzedzenia) oraz zmienić zasady kształcenia akademickiego na kierunkach pedagogicznych.
– Wczesna edukacja to inwestycja w lepiej wykształcone, a co za tym idzie w zamożniejsze społeczeństwo – uważa Monika Rościszewska-Woźniak, specjalista ds. wczesnej edukacji.

 Łukasz Guza

Gazeta Prawna 20.02.2007r
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Ulka w Marzec 06, 2007, 10:43:17 pm
Przedszkola za drogie dla przedszkolaków

Olga Sobolewska

Już w przyszłym roku publicznych przedszkoli może być w Polsce mniej niż prywatnych. Samorządowcy tłumaczą, że nie stać na edukację najmłodszych. Efekt? Najbiedniejsze dzieci zostaną w domach
By dostać się do renomowanego prywatnego przedszkola w stolicy, najlepiej zapisać do niego dziecko tuż po urodzeniu. Nie lepiej jest w przedszkolach publicznych, za które też trzeba płacić, choć minimum o połowę mniej. Zapisy tutaj prowadzone są minimum na co najmniej przed rozpoczęciem roku szkolnego, a na jedno miejsce przypada nawet po kilkanaście maluchów. Teoretycznie więc przedszkoli powinno być coraz więcej. Niestety, placówek tych ubywa, a urzędnicy uspokajają, że lepsze są przedszkola prywatne niż państwowe. Takich argumentów używa np. Arseniusz Finster, burmistrz Chojnic - miasteczka, w którym zlikwidowane zostaną wszystkie miejskie przedszkola. Zastąpić je mają placówki prywatne. - Nie stać nas na na ich utrzymywanie - twierdzi. - Nie będziemy wydawać na nie pieniędzy, które mogłyby posłużyć na rozwój miasta - dodaje. - Poza tym z naszych wyliczeń wynika, że już w przyszłym roku przedszkoli prywatnych będzie w Polsce więcej niż państwowych.

Zdaniem burmistrza na prywatyzacji zyskają wszyscy, ponieważ nowe placówki będą oferowały dodatkowe zajęcia i pracowały do późna zgodnie z wymaganiami rodziców.

Z podobnego założenia wychodzą samorządowy ze Szczecina, gdzie w tym roku sprywatyzowanych zostanie pięć przedszkoli czy Olsztyna - dwa. Zaś w Katowicach miasto ma zamiar oddać w ręce prywatne połowę z 80 placówek. O tym, ile ich będzie, ostatecznie zdecydują wyniki programu pilotażowego obejmującego trzy przedszkola.

Władze lokalne zapewnią, że prywatyzowane placówki nie będą znacznie zwiększały opłat dla rodziców przedszkolaków. W Chojnicach za publiczne przedszkole płacić muszą oni teraz 107 zł, w Katowicach - 112 zł. Do tego dochodzą koszty wyżywienia. Po transformacji cena nie ma być dużo większa. By to było możliwe, nowi właściciele mogą liczyć na dofinansowanie swej działalności, bezpłatne korzystanie z miejskich budynków.

Rodziców to jednak nie przekonuje, bo podwyżek i tak nie da się uniknąć. - Poza tym stawka podstawowa w przedszkolu prywatnym rzeczywiście może nie jest dużo wyższa niż w państwowym. Ale tak naprawdę dochodzi do tego wiele innych rzeczy, za które trzeba zapłacić - tłumaczy Marek Olszański, tata siedmiolatka. - Dodatkowe zajęcia z tańca, języka czy inne. One nie są obowiązkowe, ale jak wytłumaczyć maluchowi, że nie będzie na nie chodził? Najbiedniejsze dzieci po prostu zostaną w domach, bo rodziców nie będzie stać na opłaty - dodaje.

Co na to specjaliści? Potwierdzają, że prywatne przedszkola w większości są zbyt drogie dla najbiedniejszych.

- A przecież przedszkole jest bardzo ważne dla rozwoju dziecka. Warto żeby jak najwięcej dzieci do tych placówek uczęszczało - tłumaczy Elżbieta Waszkiewicz, pedagog i autorka podręczników do wychowania przedszkolnego. - Żeby jednak przedszkole spełniało swoją funkcję, muszą prowadzić je fachowcy. A praktyka pokazuje, że przedszkola prywatne nie dość, że droższe, to często zakładane są przez ludzi, którzy się na tym po prostu nie znają.

G.W. 28.02.2007r
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Gaga w Marzec 20, 2007, 02:20:29 pm
9 ważnych pytań o przedszkole  (http://przyjaciolka.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=671&Itemid=45)

Zapisy do przedszkoli już się zaczęły i nurtują cię dziesiątki pytań. Czy maluch dojrzał do roli przedszkolaka? Jak zniesie rozłąkę? Do której placówki go posłać? Wyjaśniamy twoje wątpliwości.

Wiele interesujących cię informacji uzyskasz w bezpośredniej rozmowie z dyrekcją upatrzonego przez ciebie przedszkola. Jeśli jednak nie o wszystko masz odwagę zapytać lub jakaś kwestia umknie niechcący twojej uwadze – nie przejmuj się. Tu znajdziesz większość odpowiedzi.


Jak poznać, że trzylatek dojrzał do przedszkola?
Ważna jest umiejętność komunikowania podstawowych potrzeb. A więc to, czy maluch potrafi np. poprosić o picie czy zawołać, że chce do ubikacji. Warto również ocenić stopień samodzielności dziecka w zakresie samoobsługi. Dobrze, gdy przedszkolak potrafi obsłużyć się w toalecie, samodzielnie jeść, umyć ręce, ubrać się przed spacerem i po leżakowaniu. Oczywiście dziecko musi też być w stanie wytrzymać czasową nieobecność rodziców. Jeśli nie odstępuje mamy na krok, rozłąka może być dla niego trudna.


Czym się kierować przy wyborze przedszkola?
Niebagatelne znaczenie ma lokalizacja. Wiadomo, że gdy przedszkole znajduje się w miarę blisko domu, malec unika męczących podróży przez miasto. Zwróć ponadto uwagę na warunki sanitarne i wyposażenie – czy w łazience jest czysto, a w sali kolorowo. Jak wygląda szatnia, czy przedszkole ma własny ogródek, czy jest tam bezpiecznie (np. huśtawki nie są zdezelowane). Czy w żadnym z pomieszczeń nie czuć papierosów. Ważny jest również klimat panujący w przedszkolu. Podpytaj (choćby sąsiadkę, której dziecko chodzi do upatrzonej przez ciebie placówki), czy panie ciepło odnoszą się do podopiecznych. Co się dzieje, gdy dziecko odmawia np. jedzenia czy leżakowania?  Pamiętaj: metody wychowawcze oparte na krzyku i stawianiu maluchów do kąta z miejsca dyskwalifikują przedszkole. Mniej istotna jest natomiast oferta zajęć dodatkowych. Takie jak np. rytmika czy język angielski prowadzone są obecnie w większości placówek.


Czy zdecydować się na przedszkole niepubliczne?
Placówki te mają sporo plusów. Proponują mnóstwo zajęć dodatkowych (np. informatykę, szachy, warsztaty teatralne, basen), grupy są na ogół nieliczne (ok. 10 osób), a opiekunowie – elastyczni czasowo. Można np. zapisać dziecko na 2–3 godziny dziennie czy wybrać pobyt popołudniowy. Są jednak i minusy. Takie przedszkola często mieszczą się w zwykłych mieszkaniach, przez co dzieci mają mało miejsca do zabawy. Mankamentem bywa też mniej doświadczona kadra pedagogiczna, co wiąże się z krótkim często stażem pracy wychowawczyń. Trzeba również liczyć się ze sporymi kosztami. Czesne to wydatek rzędu 500–1000 złotych miesięcznie plus tzw. wpisowe (od 400 do 800 zł).


Ile dzieci powinno być w przedszkolnej grupie?
Im grupa mniejsza, tym lepiej dla dziecka. W dużej (20–25 osób) maluch może się czuć zagubiony i zmęczony panującym w niej hałasem. Najlepiej gdy grupa liczy nie więcej niż 15 dzieci, którymi zajmują się równocześnie dwie panie. Sprzyja to dobrym kontaktom między dziećmi i opiece nad nimi. Jeśli bowiem wychowawczyni ma w grupie prawie 30 szkrabów, to trudno liczyć, że zdoła dostrzec ich potrzeby czy problemy.


Czy oswajać dziecko od początku z leżakowaniem?
Jeśli to możliwe, przez pierwsze dni odbieraj malca zaraz po obiedzie. Przebieranie się i zasypianie zwiększają tęsknotę za domem. Gdy do przedszkolnego życia dziecko przyzwyczaja się stopniowo, łagodniej znosi zmiany. Wychodzi też z przedszkola mniej zmęczone, bo konieczność leżenia połączona z zakazem rozmawiania często powoduje u dzieci dodatkowe napięcie. Jeśli jednak to rozwiązanie nie będzie możliwe – nie zamartwiaj się. Pozostawianie dziecka na leżakowaniu od pierwszych dni ma swoje plusy. Malec zapoznaje się wtedy z całym rozkładem dnia od początku i unika adaptacji rozłożonej na dwa kroki. Nie musi się potem znów przystosowywać.


Jak przygotować malca do przedszkolnego startu?

Warto, by dziecko już teraz przywykło do nowego trybu życia – o podobnej porze, co w przedszkolu, jadało posiłki, wypoczywało i chodziło na spacery. Niech ćwiczy też wycieranie pupy, mycie rączek, ubieranie się i rozbieranie. To ułatwi mu adaptację w nowym miejscu, bo wprawione w tych czynnościach, nie będzie potem musiało nikogo prosić o pomoc. Często rozmawiaj z maluchem o tym, co dzieci robią w przedszkolu, czytaj mu książeczki o przedszkolakach (np. o Misiu Uszatku). Od czasu do czasu zostaw szkraba na godzinę czy dwie z koleżanką czy zaprzyjaźnioną sąsiadką – będzie później mniej przeżywać rozłąkę z mamą. Już teraz możecie zacząć wspólnie kompletować przedszkolne akcesoria. Wybierając nową piżamkę czy kolorowy worek na kapcie, maluch łatwiej uświadomi sobie nadchodzące zmiany. Koniecznie też pokaż dziecku przedszkole, które dla niego wybrałaś. Wspólnie przejdźcie się po salach, pooglądajcie zabawki, porozmawiajcie z paniami, które tam pracują. Możesz to zrobić podczas tzw. dni adaptacyjnych – w większości placówek są one organizowane w czerwcu lub pod koniec sierpnia.
 

Czy zapisać malca na zajęcia dodatkowe?
Lekcje rytmiki czy obcego języka z pewnością są ważne. Zwróć jednak uwagę, by harmonogram dnia dziecka nie był zbyt obszerny. Przedszkolak powinien mieć czas na swobodną zabawę, a nie tylko ćwiczyć się w tańcach czy zapamiętywaniu obcych słówek. Nie należy się też zbytnio spieszyć z posyłaniem malucha na dodatkowe zajęcia. Dopóki nie zaaklimatyzuje się w przedszkolu, nowe wrażenia (np. w postaci baletu czy judo) raczej nie są wskazane. Pamiętaj też, że z wybranych zajęć zawsze możesz zrezygnować. Kilkulatek nie może przecież odpowiedzialnie się zobowiązać, że przez semestr będzie chętnie ćwiczył karate, które wczoraj mu się podobało. Najlepiej umów się z personelem na 1–2 próbne zajęcia – często są nieodpłatne.


Kto powinien na początku odprowadzać dziecko?
Doświadczenie uczy, że maluchy łatwiej rozstają się z tatą niż mamą. Nam jakoś trudniej przychodzi zachować zimną krew i czule, ale stanowczo pożegnać się z pociechą w szatni. Jeśli więc tak jest też w twoim przypadku, to na pierwszy ogień lepiej wystaw męża. Twoje łzy jeszcze bardziej utrudniłyby dziecku rozstanie. Jednak wybierasz się na inaugurację? Pamiętaj, choć są dzieci, które przy pożegnaniu potrzebują dłuższego przytulania, to lepiej nie przedłużać tej chwili w nieskończoność. To zazwyczaj tylko pogarsza sytuację. Nie zapomnij też zapewnić malucha (i to nawet kilkakrotnie), że na pewno po niego przyjdziesz. Poczuje się wtedy pewniej.


A jeśli malec nie zaakceptuje przedszkola?
Wtedy warto skonsultować się z przedszkolnym psychologiem. Szczególnie jeśli dziecko budzi się w nocy, jest płaczliwe, często narzeka na bóle brzuszka – konsultacja ze specjalistą jest nieodzowna. Jeśli podpowie, że dla twojego dziecka trzy lata to zbyt wcześnie, by stać się przedszkolakiem – zabierz je z przedszkola. Lepiej niech wróci tam za rok. Uwaga! Problem przystosowania do przeszkola może także pojawić się po dłuższej nieobecności. Spróbuj wtedy skorzystać ze sposobów, które na początku pomogły maluchowi w adaptacji (wcześniejsze odbieranie z przedszkola, ciepłe rozmowy, zabranie ze sobą ukochanej przytulanki, itp.).

Anna Leo-Wiśniewska
Tytuł: prywatyzacja przedszkoli
Wiadomość wysłana przez: ferina w Marzec 23, 2007, 05:10:36 pm
Witajcie, właśnie chciałam przepisać Weronikę do innego przedszkola( nazwijmy je nr 2), bliżej domu, uczęszcza ona do przedszkola masowego publicznego( nazwijmy je nr 1), ma opinie z poradni pedagogiczno-psychologicznej na podstawie, której jesteśmy zwolnieni z opłaty stałej, po ciężkiej batalii w przedszkolu ( nr 2 tego w pobliżu domu) pani dyrektor powiedziała na końce, że przedszkole będzie sprywatyzowane i ta opinia nie będzie już ważna w ich placówce, po powrocie do domu zadzwoniłam do urzędu miasta i pani nie wiedziała, co mi odpowiedzieć, poprosiła o telefon za parę dni, bo musi porozmawiać z kierowniczką, w poniedziałek wybieram się tam, bo musze złożyć parę papierków to napisze wam, co powiedzieli
Tytuł: przedszkole
Wiadomość wysłana przez: bożka w Kwiecień 13, 2007, 05:15:17 pm
Proszę podpowiedzcie jak to jest-w naszej miejscowości nie ma przedszkola integracyjnego,jest przedszkole tzw. prywatne i państwowe.Mój syn ma pięć lat ,porażenie,nie chodzi samodzielnie,rozwój psychiczny dobry.Czy mogę starać się o jego pobyt w którymś z tych przedszkoli?Prywatne ma dobrą opinięrodziców i tam chciałabym umieścic syna choć na kilka godzin ale mam wrażenie,że nas zbywają,teraz pani zasłania się sanepidem co dla mnie jest  sytuacją dziwną i śmieszną bo to przecież dotyczy też dzieci sprawnych :puppydogeyes: Przecież dzieci zdrowe też bawią sie na podłodze :puppydogeyes:i im pozwolenie na to nie jest potrzebne??Może coś doradzicie,nie chcę rozwiązywać tego konfliktowo,ponieważ boję się ,że syna przyjmą ale tylko dlatego,że muszą i będzie spychany do kąta.zależy mi aby tam się uspołecznił i uczył.
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: siersciuch w Kwiecień 13, 2007, 05:27:24 pm
przepraszam ,że to napisze...ale mam brzydkie  :puppydogeyes: wrażenie ,że w prywatnym przedszkolu o którym bożko piszesz Cię faktycznie zbywają...może po prostu Dyrekcja przedszkola  :x sama sobie stwarza problemy by tylko nie opiekować sie dzieciątkiem niepełnosprawnym!!!  przykre to ... :puppydogeyes:
A jeśli chodzi o przedszkole panstwowe to mogę Ci tylko napisać jak jest u nas, tzn. wszystko zależy od stopnia niepełnosprawności. Przyjmuja dzieciątka z umairkowanym stopniem niepełnosprawności, ale niestety dzieci, które np. mają problemy z chodzeniem już nie, gdyz nie maja odpowiedniego zaplecza rehabilitacyjnego i budynku dostosowanego dla wózków!!!
porozmawiaj z Dyrekcją i określ im Swoje oczekiwania!
Wszystko zależy od człowieka!!!

pozdrawiam
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Gaga w Kwiecień 14, 2007, 08:55:12 pm
bożka

Jest dość długi watek,ale sporo podobnych problemów jest w nim poruszone.

http://forum.darzycia.pl/topic,2324.htm
Przedszkole -przedszkole integracyjne,specjalne,masowe
Jakie wybrać przedszkole ?
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Ulka w Maj 10, 2007, 11:02:54 pm
Upychanie przedszkolaków

Olga Sobolewska 2007-05-10
 
W całym kraju w przedszkolach brakuje miejsc. Rodzice odchodzą z kwitkiem, a opiekunki do dzieci zacierają ręce i życzą już sobie nawet 2 tys. zł miesięcznie

Sezon zapisów do przedszkoli trwa w najlepsze, ale niewielu ma szansę, że ich pociecha zostanie przyjęta. W większości miast w Polsce rodzice bliscy są staczania bitew, a i tak odchodzą od drzwi przedszkoli z kwitkiem. - Wszędzie mówią, że na liście rezerwowej czeka od kilkunastu do kilkudziesięciu chętnych. Co mam więc zrobić z synem? - skarży się Krzysztof Twarowski z Dąbrowy Górniczej, tata trzyletniego Oskara. - Co roku mamy nadmiar chętnych - odpiera Maria Ciemięga, wicedyrektorka dąbrowskiego Przedszkola nr 20. - Nie możemy przyjąć więcej dzieci, bo wszystkie sale są już zajęte. Dlatego o kolejności przyjęć decydują m.in. sytuacja rodziny i miejsce zamieszkania.

Przybyło dzieci

Tłok jest nie tylko w Katowicach, miejsc brakuje prawie we wszystkich miastach, np. w Bydgoszczy, Olsztynie czy Krakowie. - W naszej okolicy jest co najmniej jedno przedszkole za mało, a dzielnica cały czas się rozbudowuje i przybywa młodych małżeństw z dziećmi - mówi Halina Hincmann, wicedyrektora Przedszkola nr 29 w Radomiu, gdzie wpłynęło ponad 250 podań na 150 wolnych miejsc. Powodów przepełnienia jest kilka. - W latach 2003-04 urodziło się po prostu więcej dzieci - uważa Lidia Kaźmierczak z Przedszkola nr 20 w Bydgoszczy. Przedszkolanki zauważyły także, że rodzice chętniej niż kiedyś powierzają im swoje dzieci: - Skończyły się czasy, kiedy przedszkole było tylko przechowalnią. Teraz oferta edukacyjna jest bardzo bogata - twierdzi Irena Gabinecka, dyrektorka przedszkola Promyczek w Bydgoszczy. - Rodzice uświadomili sobie, że tu dziecko szybciej się rozwija, uspołecznia i więcej uczy, niż siedząc w domu z mamą czy babcią - dodaje. Część zapobiegawczych rodziców złożyła podania do kilku placówek.

Babcie i opiekunki

Urzędnicy próbują problem rozwiązać. Często przenoszą zerówki z przedszkoli do podstawówek. Ale to wciąż mało. Niestety, o budowach nowych placówek można na razie pomarzyć. - Miasto zaplanowało w budżecie budowę nowego przedszkola, ale to zajmie co najmniej dwa lata - mówi Teresa Wiśniewska, dyrektor wydziału edukacji w olsztyńskim ratuszu.

Kto ma niedaleko babcię lub dziadka, kłopot ma mniejszy. Ale wielu młodych rodziców skazanych jest na wynajęcie opiekunki. Te w ostatnich latach na brak pracy narzekać nie mogą. - Dostają minimum 10 zł za godzinę pracy - mówi Joanna Wrzosek, psycholog z firmy JPB Doradztwo Personalne. Zdarza się, że niania kasuje nawet 2 tys. zł miesięcznie. - Moimi jedynymi kwalifikacjami było to, że studiowałam na pedagogice, a dostałam pracę bez problemu - śmieje się Karolina z Warszawy, która dorabiała, niańcząc dzieci. - Zarabiałam 50 zł dziennie, do tego pełne wyżywienie. Moje koleżanki dostają nawet dwa razy tyle...

Dla Metra

Senator Edmund Wittbrodt z PO, minister edukacji w rządzie Jerzego Buzka

To niezwykle dziwna sytuacja, bo w normalnej gospodarce, jeśli jest na coś zapotrzebowanie, to potrzeba jest szybko zaspokajana. Tu problemem są zapewne finanse samorządów, które mają przedszkola utrzymywać - od dawna mówi się o tym, że pieniędzy na oświatę jest za mało. Co nie zmienia tego, że dla każdego dziecka musi się znaleźć miejsce. W rozwiązanie problemu powinni się zaangażować wszyscy zainteresowani: począwszy od rządu, na rodzicach skończywszy. Na powstanie większej liczby przedszkoli muszą się znaleźć pieniądze, ale część z nich może pochodzić od rodziców. Ci, których na to stać, powinni dopłacać do przedszkoli swoich dzieci.

Joanna Kluzik-Rostkowska, wiceminister pracy i polityki społecznej

Osiem lat temu przedszkola przeszły w ręce samorządów. Większość sobie nie radzi, ale są przykłady, które świadczą, że tak być nie musi. W tej chwili pracujemy nad stworzeniem ustawy, która zajmie się edukacją dzieci od 0 do 6 lat. Będzie tam także zapis o przedszkolach - chcemy wprowadzić nowe rozwiązania, które się sprawdziły na Zachodzie. Na przykład przedszkola prywatne, do których państwo dopłaca. Dzieci najbiedniejsze miałyby w nich miejsca za darmo. Chcemy, żeby firmy mogły łatwiej tworzyć takie miniplacówki u siebie albo żeby przeznaczały na opłatę przedszkola środki z funduszy socjalnych.

Źródło: Gazeta Wyborcza - Katowice
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Ulka w Maj 20, 2007, 10:55:52 pm
EDUKACJA Zmiana zasad finansowania kształcenia
Przedszkola mogą być bezpłatne
Zmiana prawa Posłowie chcą, aby przedszkola były finansowane z subwencji oświatowej, a nie ze środków gmin. Za opiekę nad dzieckiem nie płaciliby także rodzice.

Do laski marszałkowskiej wpłynął już poselski projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty, zgodnie z którym uczęszczanie dziecka do publicznego przedszkola ma być całkowicie bezpłatne. Rodzice będą zwolnieni m.in. z opłaty za dzienny pobyt dziecka w placówce (nawet jeśli trwa on dłużej niż pięć godzin), z kosztów posiłków spożywanych przez przedszkolaka oraz dodatkowych zajęć, takich jak rytmika czy ćwiczenia korekcyjne (jeśli są one prowadzone). Łącznie uczęszczania dziecka do publicznego przedszkola to wydatek rzędu 200-350 zł miesięcznie.

- Publiczne przedszkola, tak jak szkoły, powinny być bezpłatne. To państwo powinno na siebie wziąć obowiązek ponoszenia kosztów wychowania najmłodszych obywateli - mówi poseł Jan Bury z PSL, jeden z pomysłodawców projektu nowelizacji.

Posłowie chcą, aby przedszkola, podobnie jak szkoły, były finansowane z ogólnej subwencji oświatowej. Oznaczałoby to zwolnienie samorządów z ich utrzymywania. Na ten cel budżet państwa musiałby przeznaczyć 1,5 mld zł.

- Wiele samorządów po prostu nie stać na prowadzenie przedszkoli, co skutkuje zamykaniem wielu tego typu placówek. Obecnie istnieją już gminy, na obszarze których nie funkcjonuje żadne przedszkole - tłumaczy Jan Bury.

Opłacenie kosztów prowadzenia publicznych przedszkoli to duży wydatek dla samorządów. Dla przykładu Urząd Miejski w Toruniu wyda w tym roku 15,3 mln zł na funkcjonowanie 17 tego typu placówek.

- Zmiana sposobu finansowania publicznych przedszkoli byłaby dużym odciążeniem dla samorządów, zwłaszcza że i tak dotujemy przecież prowadzenie przedszkoli niepublicznych - mówi Alicja Pawłowska, zastępca naczelnika wydziału edukacji i spraw społecznych Urzędu Miejskiego w Wałbrzychu.

Jeśli propozycje posłów PSL poprze Sejm, nowe przepisy wejdą w życie od 1 stycznia 2008 r.

ŁUKASZ GUZA

Gazeta Prawna 18.05.2007r
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Gaga w Maj 24, 2007, 10:27:03 am
Nabór do przedszkoli: urzędnicy obiecują poprawę (http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,4166753.html?nltxx=1077762&nltdt=2007-05-24-03-06)
Olga Szpunar 2007-05-23
 
Punkty, które otrzymało dziecko przy rekrutacji do przedszkola, będą jawne, a informacje o wolnych miejscach dla tych, którzy nigdzie się nie dostali, pojawią się natychmiast po wywieszeniu list przyjętych - po tegorocznym zamieszaniu związanym z naborem do przedszkoli radni i rodzice wymogli na wydziale edukacji obietnicę zmian zasad rekrutacji.
 
Podczas posiedzenia komisji edukacji radni uznali przebieg tegorocznego naboru za skandaliczny (pisaliśmy o tym obszernie w "Gazecie"). W tym roku rekrutacja prowadzona była za pomocą systemu elektronicznego, do którego wprowadzono kryteria wymyślone przez Ministerstwo Edukacji i urzędników miejskich. Około 1200 dzieci nie dostało się do przedszkoli wybranych przez rodziców. Dochodziło do awantur, bo dyrektorzy nie potrafili wytłumaczyć, dlaczego system pominął tego czy innego malucha, choć spełniał on większość wymogów.

- Przebiły ich dzieciaki z większą liczbą punktów - tłumaczył Ireneusz Wochlik z firmy Silvermedia, odpowiedzialnej za e-rekrutację. Rodzice chcieli zobaczyć to czarno na białym i domagali się list z punktami, które zdobyli przyjęci. Problem w tym, że nie były one jawne, i rodzice musieli szukać przedszkoli na własną rękę.

- Krakowski wydział edukacji ma koszmarną manierę robienia ze wszystkiego tajemnicy. To był już ostatni raz. Za rok wszystko będzie jawne - mówił po posiedzeniu komisji Paweł Sularz, przewodniczący klubu Platformy Obywatelskiej w radzie miasta.

Dyrektor wydziału edukacji Jacek Matuszek obiecał radnym, że listy wolnych miejsc w przedszkolach, ważne dla tych, którzy nie zostali przyjęci, będą w przyszłości pojawiać się już w dniu ogłoszenia wyników.

Na tym nie koniec zmian. Do elektronicznego systemu w przyszłym roku zostaną wprowadzone tzw. klasy zerowe w szkołach. Kłopoty z rekrutacją wynikały również z tego, że w tym roku system ich nie objął.

- Żeby się zabezpieczyć, rodzice zapisywali maluchy do zerówek szkolnych i przedszkolnych jednocześnie. Tym samym wielu sześciolatków, którzy dostali się i tu, i tu, blokowało miejsca. Gdy e-rekrutacja obejmie wszystkie zerówki, nie będzie już takich sytuacji - tłumaczył Sularz.

Za rok ma też przestać obowiązywać kompletnie niezrozumiała zasada, w myśl której dziecko chodzące już do przedszkola trzeba zapisywać co rok na nowo. Teraz ma wystarczyć podpis rodzica, że decyduje się na dalsze posyłanie tam dziecka.


Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Ulka w Maj 30, 2007, 10:59:06 pm
OŚWIATA WYCHOWANIE NAJMŁODSZYCH
Ministerstwo Edukacji Narodowej zaniedbuje ośrodki przedszkolne

Krystyna Szumilas, przewodnicząca sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i MłodzieżyOśrodkom przedszkolnym, finansowanym z funduszy unijnych, grozi likwidacja. Resort edukacji zapomniał wprowadzić je do systemu oświaty.

756 ośrodków przedszkolnych, do których chodzi ponad 8,5 tys. dzieci w wieku od trzech do pięciu lat może stracić status placówki edukacyjnej. Część z nich może zostać zamkniętych, bo gmin nie będzie stać na ich przejęcie i samodzielne finansowanie.

Zamrożone euro

Placówki te powstały w ramach programu pilotażowego Alternatywne Formy Edukacji Przedszkolnej, finansowanego z Europejskiego Funduszu Społecznego. Dzieci przebywają w nich kilka razy w tygodniu przez trzy, cztery godziny. Ustawa o systemie oświaty z 7 września 1991 r. (Dz.U. z 2004 r. nr 256, poz. 2572 z późn. zm.) nie przewiduje jednak takiej formy edukacji przedszkolnej, a program pilotażowy kończy się w marcu 2008 r.

- Jeśli do tego czasu nie zostanie znowelizowana ustawa oświatowa, ośrodki stracą podstawę prawną do dalszego funkcjonowania - podkreśla Teresa Ogrodzińska, prezes Fundacji Rozwoju Dzieci im. J. A. Komeńskiego.

Bez zmiany prawa nie będzie można również uruchomić funduszy na rozwój ośrodków przedszkolnych w latach 2007-2013 zarezerwowanych w Programie Operacyjnym Kapitał Ludzki. Komisja Europejska nie wyraziła zgody na powtórny program pilotażowy.

- Aby ośrodki otrzymały dofinansowanie, muszą stać się częścią systemu oświaty - tłumaczy Piotr Krasuski z Ministerstwa Rozwoju Regionalnego.

Teresa Ogrodzińska podkreśla, że gdyby rząd wprowadził odpowiednie przepisy w ostatniej nowelizacji ustawy o systemie oświaty, to pierwsze konkursy na dofinansowanie już istniejących ośrodków i tworzenie nowych mogłyby być ogłoszone już za miesiąc, a za cztery miesiące tysiące dzieci mogłyby rozpocząć zajęcia edukacyjne.

Jest to ważne, ponieważ alternatywne przedszkola pozwalają w krótkim czasie znacznie zwiększyć liczbę dzieci chodzących do przedszkoli.

Posłowie wyręczają MEN

Rok temu posłowie PiS zgłosili projekt zmiany ustawy o systemie oświaty, który umożliwiłby tworzenie innych form wychowania przedszkolnego. Nowelizacja nie może jednak doczekać się drugiego czytania. Pierwsze odbyło się we wrześniu 2006 r.

Ustawa o systemie oświaty pozwala zakładać jedynie przedszkola, w których zajęcia odbywają się pięć razy w tygodniu przez minimum pięć godzin.

Gminy z inicjatywą

- W naszej gminie najlepiej sprawdzają się ośrodki przedszkolne dla 10-15 dzieci, otwarte pięć dni w tygodni, cztery godziny dziennie - mówi Katarzyna Sałasińska z Urzędu Gminy w Stoczku Łukowskim, woj. podlaskie.

Gmina ta prowadzi jedno przedszkole publiczne i osiem ośrodków przedszkolnych. Trzy funkcjonują w ramach programu pilotażowego, a pozostałe jako działalność edukacyjna biblioteki. Podobnie jest w gminie Lubawa w woj. warmińsko-mazurskim. Tam działalność dziewięciu ośrodków przedszkolnych nadzoruje Ośrodek Pomocy Społecznej. Dzięki ośrodkom w ciągu dwóch lat liczba dzieci objętych opieką przedszkolną wzrosła aż o 21 proc.

- Dla rodziców nie ma znaczenie, komu podlega dana placówka, ale dla organu prowadzącego, tak - wyjaśnia Teresa Ogrodzińska.

Ośrodki takie nie mają statusu placówki edukacyjnej i w związku z tym ograniczony dostęp do wielu funduszy. Nie mogą ubiegać się np. o pieniądze przyznawane przez kuratoria oświaty.

420 tys. z 1,1 mln dzieci w wieku od 3 do 5 lat chodzi do przedszkola

850 gmin nie ma ani jednego przedszkola

SZERSZA PERSPEKTYWA

W Europie średnio 70 proc. dzieci w wieku od 3 do 5 lat chodzi do przedszkola. We Włoszech, Norwegii ponad 90 proc., a w Polsce 41 proc., na wsiach tylko 10 proc. Kraje europejskie podejmują wiele działań, by jak najwięcej dzieci korzystało z opieki przedszkolanek, bo dzieci pozbawione wczesnej edukacji gorzej radzą sobie w szkole i dorosłym życiu. W Anglii dzieci od 0 do 5 lat mogą uczestniczyć w grupach zabawowych, świetlicach rekreacyjnych, a w Portugalii funkcjonują wędrowne nauczycielki dojeżdżające do dzieci mieszkających w małych miejscowościach.

JOLANTA GÓRA

jolanta.gora@infor.pl

OPINIA

Polski rząd miał trzy lata na wprowadzenie do systemu edukacji formuły organizacyjnej i programowej dla alternatywnych ośrodków przedszkolnych. Do tej pory jednak nie przygotował żadnego rozwiązania. Posłowie PiS wyręczyli rząd i opracowali projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty. Jednak bez wsparcia ze strony MEN uchwalenie go może być trudne. Tymczasem bez odpowiednich zmian Polska straci unijne fundusze na rozwój środków przedszkolnych w latach 2007-2013, a dzieci mieszkające na wsiach i w małych miejscowościach szansę na wyrównanie różnic edukacyjnych.

Gazeta Prawna 30.05.2007r
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Ulka w Lipiec 03, 2007, 09:57:45 pm
Firmowe przedszkolaki

Bartosz Marczuk

Rząd chce ułatwić firmom tworzenie przyzakładowych przedszkoli i żłobków. Mają zyskać możliwość zakładania tych placówek za środki gromadzone w zakładowym funduszu świadczeń socjalnych. Takie rozwiązanie powinno zachęcać firmy do ich tworzenia. Niestety, w ślad za tymi zmianami nie podążają inne, które ograniczałyby lub wręcz likwidowały niepotrzebne, nadmierne bariery stawiane tym, którzy chcą otworzyć placówkę zajmującą się dziećmi. Przepisy sanitarne, lokalowe czy techniczne niemal uniemożliwiają obecnie upowszechnienie małych, elastycznych i lokalnych placówek mogących zapewnić dzieciom opiekę. Będą one dotyczyć także tych, które mają zakładać pracodawcy. Może się więc okazać, że będzie taka możliwość, ale nie będzie przedszkoli.

Bartosz Marczuk

G.P.3.07.2007r

Firmom łatwiej będzie zakładać przyzakładowe przedszkola

 ZMIANA PRAWA Firmy będą mogły tworzyć przedszkola ze środków zakładowego funduszu świadczeń socjalnych
 Pracownicy zyskają prawo do refundacji opłat za pobyt dziecka w przedszkolu lub żłobku
 Eksperci i pracodawcy uważają, że konieczne są zmiany prawa blokującego powstawanie placówek opiekuńczych
edną z najpoważniejszych barier stojących przed osobami rozważającymi decyzję o posiadaniu dzieci są trudności z zapewnieniem im opieki - mówi Joanna Kluzik- -Rostkowska, wiceminister pracy i polityki społecznej.

Podkreśla, że dlatego w przygotowanej przez nią ustawie realizującej część rządowego programu polityki rodzinnej (kończą się jej konsultacje, w tym miesiącu może trafić pod obrady rządu) znajdują się rozwiązania mające ułatwić rodzicom dostęp do żłobków i przedszkoli. Jedną z nich jest możliwość nie tylko dofinansowania, ale też tworzenia tych placówek ze środków zakładowego funduszu świadczeń socjalnych. Firmy będą też mogły refundować z funduszu opłaty, jakie rodzice ponoszą z tytułu przebywania ich dzieci w żłobku lub przedszkolu poza firmą.

Eksperci uważają jednak, że propozycja rządu jest niewystarczająca. W ślad za nią powinny iść rozwiązania eliminujące bariery utrudniające tworzenie nowych placówek opiekuńczych.

Nie tylko dofinansowanie

Obecnie ustawa z 4 marca 1994 r. o zakładowym funduszu świadczeń socjalnych (Dz.U. nr 70, poz. 335 z późn. zm.) stanowi, że środki tego funduszu można przeznaczyć na finansowanie działalności socjalnej i dofinansowanie zakładowych obiektów socjalnych.

Działalnością socjalną są usługi świadczone przez pracodawców na rzecz różnych form wypoczynku, działalności kulturalno-oświatowej, sportowo-rekreacyjnej, udzielanie pomocy materialnej, a także pomocy na cele mieszkaniowe. Ustawa definiuje też, czym są zakładowe obiekty socjalne. Są to ośrodki wczasowe i kolonijne, domy wypoczynkowe, sanatoria, ogrody działkowe, obiekty sportowo-rekreacyjne, żłobki, przedszkola i obiekty służące działalności kulturalnej.

Opłaty za firmowe pieniądze

Obecnie istnieje więc wyłącznie możliwość dofinansowywania istniejących już zakładowych przedszkoli lub żłobków. Dlatego w projekcie ustawy znalazł się przepis dający firmom możliwość ich tworzenia.

- Chcemy, aby firmy mogły nie tylko dopłacać z funduszu do istniejących przyzakładowych przedszkoli, których jest niewiele, ale aby mogły je tworzyć - mówi Mirosław Barszcz, ekspert Instytutu Sobieskiego, współtwórca programu polityki rodzinnej.

Dodaje, że ze środków ZFŚS firmy będą też mogły finansować opłaty, jakie rodzice ponoszą w związku z umieszczeniem dziecka w żłobku lub przedszkolu poza zakładem pracy. W projekcie ustawy znalazł się bowiem przepis dający możliwość finansowania z ZFŚS usług i świadczeń związanych z opieką nad dziećmi w tych placówkach.

Bonus dla pracownika

- Tę propozycję sami zgłaszaliśmy i zasługuje ona na poparcie - mówi Henryk Michałowicz z Konfederacji Pracodawców Polskich.

Podkreśla, że umożliwienie tworzenia przyzakładowych przedszkoli ze środków funduszu zachęci do tego wiele firm. A to pozwoli rodzicom na łatwiejsze godzenie obowiązków rodzicielskich i zawodowych oraz będzie gwarantować firmom stabilniejszą i bardziej elastyczną kadrę. Zdaniem Henryka Michałowicza z propozycji takiej będą korzystać raczej duże firmy, które coraz bardziej muszą zabiegać o wykwalifikowaną załogę.

- Dla pracowników będzie to dodatkowy bonus z tytułu wykonywania pracy - podkreśla.

Podobnego zdania jest Jolanta Jaworska, dyrektor programów publicznych w IBM Polska, firmie zatrudniającej w naszym kraju dwa tysiące pracowników. Mówi, że rozszerzenie katalogu możliwej pomocy z ZFŚS to wręcz realizacja postulatów firm. Dodaje jednak, że nie należy się spodziewać, aby po wejściu w życie nowych przepisów szybko przybywało przyzakładowych przedszkoli.

Konieczne ułatwienia

Szymon Gawryszczak, dyrektor Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej Centrum Dolnośląskie, zauważa, że wszelkie działania zmierzające do ułatwień w godzeniu ról zawodowych i rodzinnych są godne poparcia. Podkreśla, że propozycja rządu nie zwiększy obciążeń pracodawców, ale umożliwi im bardziej elastyczne dysponowanie środkami zgromadzonymi w ZFŚS. Ma jednak wątpliwości, czy firmy od razu skorzystają z możliwości zakładania placówek, m.in. ze względu na wymogi sanitarne i lokalowe, jakie trzeba wypełnić.

- Konieczna jest zmiana przepisów, które są zdecydowanie zbyt rygorystyczne i blokują w tej chwili powstawanie miniprzedszkoli czy żłobków - podkreśla Szymon Gawryszczak.

Kto tworzy fundusz

Nie wszystkie firmy muszą tworzyć ZFŚS. Robią to ci pracodawcy, którzy 1 stycznia danego roku zatrudniają co najmniej 20 pracowników (w przeliczeniu na pełne etaty) i wszyscy prowadzący działalność w określonych formach organizacyjno-prawnych jednostek sektora finansów publicznych. Mniejsze firmy mogą, ale nie muszą tworzyć funduszu. Jest on finansowany z corocznego odpisu podstawowego, odpisów dodatkowych i tzw. zwiększeń. Podstawą do ustalenia wysokości odpisów na fundusz socjalny jest przeciętne wynagrodzenie miesięczne w gospodarce narodowej w roku poprzednim (lub w drugim półroczu tego roku w zależności od tego, która wartość jest wyższa. W 2006 roku wysokość tego wynagrodzenia wyniosła 2059,92 zł, a w drugim półroczu 2006 r. - 2145,59 zł.

Bartosz Marczuk

OPINIA

TERESA OGRODZIŃSKA, prezes Fundacji Rozwoju Dzieci im. J. A. Komeńskiego

Propozycja rządu idzie w dobrym kierunku. Edukacja przedszkolna powinna być jednak finansowana w większym stopniu z budżetu. Jak pokazują nasze doświadczenia bez wsparcia państwa niewielki jest odsetek dzieci uczęszczających do przedszkoli. To m.in., dlatego, że w Polsce opłaty za edukację przedszkolną są wyjątkowo wysokie. Propozycja rządu może spopularyzować wczesną edukację w miastach, gdzie jest więcej dużych firm tworzących ZFŚS. Ale problem niskiego odsetka dzieci w przedszkolach to problem wsi. A tam może nie być po prostu firm mogących zakładać takie placówki. Dlatego trzeba zdecydowanie uprościć niezwykle sztywny gorset przepisów blokujący powstawanie małych placówek opiekuńczych. Są one doprowadzone do absurdu, a ponadto często uznaniowe. Na przykład wymaga się od wszystkich, aby ubikacje były dostosowane do wzrostu dzieci. A przecież w domu korzysta ono z normalnej toalety i nikt nie robi z tego problemu. Jeśli chcemy upowszechnić miniprzedszkola, musimy wprowadzić różne standardy obowiązujące w dużych placówkach opiekuńczych i inne w małych.

G.P.3.07.2007r
Tytuł: Przedszkole
Wiadomość wysłana przez: bożka w Lipiec 28, 2007, 10:59:56 am
Witajcie!

Bardzo Was proszę poradźcie co powinnam zrobić aby mo pięcioletni syn z MPDz mógł być przyjęty do przedszkola.W naszej miejscowości są dwa przedszkola,nie ma intergracyjnego i oba nam odmówiły :( W jednym zasłanianosie Sanepidem,tak jakby w inne dzieci nie bawiły się na podłodze :puppydogeyes: a w drugim brakiem miejsc.Nie chce rozwiązywać tego" bo ja muszę"  myślę,że nie tędy droga.Może ktoś z tego grona miał już podobne doświadczenia i podzieli sie z nimi z nami?Jestem niepracującą mamą,mogę opiekować się synkiem- chodzi o kontakt z dziećmi i uspołecznienie dziecka.Syn jest intelektualnie sprawny ale przecież chodzi o to aby miał równe szanse z innymi dziećmi.
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: amara w Lipiec 28, 2007, 12:22:10 pm
Witaj Bożka  :D
Uważam,że najpierw powinnaś udać sie do PPP aby tam uzyskać opinie czy dziecko może być przyjęte do przedszkola ( opinia psychologa,pedagoga) Powinni wydać Ci taką opinie wraz z ewentualnymi wskazówkami co do prowadzenia zajęć ( ja miałam właśnie taką )
Jeśli nie pracujesz to możesz zaproponować,że będziesz np.2-3 godz RAZEM z synem w grupie. Jeśli przedszkole ma "problem" z kadrą nauczycieli to jest coś takiego jak Asystent osoby niepełnosprawnej - taka osoba zajmuje się tylko dzieckiem,pomaga mu we wszystkim.

Wymówka z sanepidem - największa bzdura jaką słysze  :2gunfire:
Powinnaś napisać prośbe o przyjęcie do przedszkola,wtedy otrzymasz odpowiedz dlaczego nie chcą Twojego synka- możesz się wtedy odwołać od tej decyzji.
Osobiście to przerabiałam( u mnie jest tylko 1 przedszkole).

Pozdrawiam   :kw:
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: ilonadora w Sierpień 18, 2007, 10:15:42 am
Znikną wiejskie przedszkola?


BLISKO 9 TYSIĘCY DZIECI MOŻE ZOSTAĆ BEZ OPIEKI


Tysiące dzieci ze wsi mogą stracić przedszkole, bo PiS zapomniał uchwalić ustawę, którą sam napisał. Chodzi o małe, wiejskie przedszkola, dofinansowywane z pieniędzy samorządów oraz środków Unii Europejskiej na wyrównywanie szans edukacyjnych.
Takich nietypowych placówek jest w Polsce 800, a przez nieuwagę posłów blisko 9 tys. dzieci może zostać bez przedszkoli - alarmuje "Gazeta Wyborcza".


Unijne pieniądze kończą się w grudniu, a tymczasem rząd nie wpisał małych przedszkoli do ustawy o systemie oświaty. Teraz gminy - nawet gdyby chciały - nie mają podstaw, żeby dać pieniądze na przedszkola.

Wyrównywanie szans edukacyjnych było hasłem kampanii wyborczej PiS. Jego posłowie rok temu wpisali więc małe przedszkola do nowelizacji ustawy oświatowej. Ale projekt utknął w sejmowej komisji edukacji, bo min. Roman Giertych nie chciał słyszeć o pomysłach PiS. Miał własne i przepychał je w Sejmie przez inną komisję - "Solidarne państwo".

Tymczasem z małych przedszkoli uciekają nauczyciele stażyści. Bez wpisania do ustawy oświatowej nie dają im awansu - tłumaczy Teresa Ogrodzińska, prezes Fundacji Rozwoju Dzieci im. Komeńskiego, która prowadzi 300 takich przedszkoli.

Z przedszkolami jest w Polsce najgorzej w całej Unii Europejskiej. Według danych Fundacji w miastach chodzi do nich tylko 52 proc dzieci pomiędzy trzecim a piątym rokiem życia. Na wsiach - niespełna 17 proc.



tvn24 (http://www.tvn24.pl/-1,1518402,wiadomosc.html)
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Ulka w Sierpień 27, 2007, 10:19:03 pm
EDUKACJA Wychowanie najmłodszych
Alternatywne przedszkola: minimum 12 godzin tygodniowo
Dzięki szybkiej nowelizacji ustawy o systemie oświaty 756 ośrodków przedszkolnych, do których chodzi ponad 8,5 tys. dzieci w wieku od trzech do pięciu lat, nie straci statusu placówki edukacyjnej. Polska będzie mogła także uruchomić fundusze na rozwój ośrodków przedszkolnych w latach 2007-2013 zarezerwowane w Programie Operacyjnym Kapitał Ludzki. Obecnie funkcjonujące ośrodki powstały bowiem dzięki programowi pilotażowemu. Nowelizacja wprowadziła do systemu oświaty publiczne przedszkola, w których zajęcia mogą odbywać się krócej niż pięć godzin dziennie. W tygodniu jednak nie może być ich mniej niż 12. Dotychczas przedszkole musiało być czynne minimum 25 godzin tygodniowo, czyli co najmniej pięć godzin dziennie przez pięć dni w tygodniu.

Nowelizacja ponadto umożliwia zorganizowanie indywidualnego nauczania dla sześciolatków, które nie mogą uczęszczać do zerówki

Gazeta Prawna 27.08.2007r
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: ilonadora w Wrzesień 07, 2007, 12:29:20 am
W Polsce powstanie ponad 5 tys. małych przedszkoli


(http://gamma.infor.pl/p/_wspolne/obrazki/990/i02/2007/173/i02.2007.173.000.016a.101.jpg)

ANALIZA

Dziś Sejm się zajmie stanowiskiem Senatu do nowelizacji ustawy o systemie oświaty. Senatorowie zdecydowali, że minister edukacji w drodze rozporządzenia określi minimalny wymiar zajęć we wszystkich placówkach wychowania przedszkolnego. Posłowie uważają, że jest to zbyt duże uprawnienie. Eksperci zauważają jednak, że resort edukacji i tak będzie określał pozostałe warunki tworzenia ośrodków. Jeśli nie dostosuje przepisów szczegółowych do realiów, utrudni zakładanie małych przedszkoli. A dzięki pieniądzom z Europejskiego Funduszu Społecznego w ciągu najbliższych sześciu lat w Polsce mogłoby ich powstać ponad 5 tys. dla 195 tys. dzieci.


Ile godzin tygodniowo

Uchwalona 24 sierpnia przez Sejm nowelizująca ustawa o systemie oświaty oprócz przedszkoli wprowadza inne formy edukacji przedszkolnej. Posłowie uznali, że można w nich prowadzić zajęcia w czasie krótszym niż pięć godzin dziennie, jednak nie mniejszym niż dwanaście godzin tygodniowo. Senatorowie usunęli ten przepis, uważając, że to minister powinien określać minimalny czas pracy wszystkich placówek.

Krystyna Szumilas, przewodnicząca sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży, uważa, że Senat przyznał ministrowi zbyt duże uprawnienia. Monika Rościszewska z Fundacji Rozwoju Dzieci im. Komeńskiego ma nadzieję, że zajęcia nie będą musiały trwać minimum 20 godzin tygodniowo. Za takim rozwiązaniem lobbują między innymi związki zawodowe. Wówczas, mimo ustawowego przyzwolenia, alternatywne przedszkola nie będą mogły funkcjonować w wielu małych miejscowościach.

- W naszej gminie najlepiej sprawdzają się ośrodki przedszkolne dla 10-15 dzieci, otwarte pięć dni w tygodni przez cztery godziny dziennie - mówi Katarzyna Sałasińska z Urzędu Gminy w Stoczku Łukowskim, woj. podlaskie.

W większości gmin jednak do małych przedszkoli dzieci przychodzą na trzy, cztery godziny, cztery razy w tygodniu.

- Ważne jest, aby określić, ile godzin minimalnie ma przebywać dziecko w przedszkolu - podkreśla Monika Rościszewska.

- Godzin nie może być ani za mało, ani za dużo. Nie można też zmieniać ich wymiaru zbyt często. Tymczasem wszyscy wiemy, jak łatwo zmienia się przepisy wykonawcze. Dlatego takie kwestie powinny być ustalane w ustawie - podkreśla Krystyna Szumilas.

Grupy różnowiekowe

Zgodnie z nowelizacją, minister edukacji określi rodzaje innych form przedszkolnych oraz warunki ich tworzenia, m.in. liczebność grup, wymagania kwalifikacyjne dla nauczycieli.

Według fundacji nie należy określać minimalnej liczby dzieci w ośrodkach.

- W jednej miejscowości może być tylko pięcioro dzieci, a w innej aż osiemnaścioro - mówi Alina Kozińska-Bałdyga, prezes Fundacji Inicjatyw Oświatowych.

To organ prowadzący powinien zdecydować, dla ilu wychowanków opłaca się zorganizować ośrodek.

Ważne jest również, aby grupy mogły być różnowiekowe. W tradycyjnych przedszkolach pięciolatki i trzylatki tworzą oddzielne grupy. W ośrodkach przedszkolnych może to być niemożliwe.

- Rzadko się bowiem zdarza, że w danej miejscowości jest odpowiednia liczba dzieci w tym samym wieku - wyjaśnia Monika Rościszewska.

W Polsce funkcjonuje już 756 ośrodków przedszkolnych, do których chodzi ponad 8,5 tys. dzieci w wieku od trzech do pięciu lat. Placówki te powstały w ramach programu pilotażowego Alternatywne Formy Edukacji Przedszkolnej finansowanego z Europejskiego Funduszu Społecznego. Fundacja Rozwoju Dzieci i Fundacja Inicjatyw Oświatowych, które prowadzą prawie 150 placówek, podkreślają, że najwięcej problemów sprawia im sanepid.

Kłopot z sanepidem

- Inspektor sanitarny zamknął jedną z naszych placówek, a w drugiej zezwolił na podawanie zupy dzieciom tylko pod warunkiem, że będzie przygotowana z mrożonek - mówi Alina Kozińska-Bałdyga.

Z kolei od rodziców przychodzących na zajęcia prowadzone w jednym z ośrodków w gminie Łoniów (woj. świętokrzyskie) inspektorzy wymagali ważnych badań na nosicielstwo.

Alina Kozińska-Bałdyga rozumie inspektorów, bo muszą wymagać przestrzegania obowiązujących przepisów. Dodaje jednak, że w małych przedszkolach nie jest prowadzone żywienie zbiorowe, dlatego w stosunku do nich powinny być stosowane łagodniejsze przepisy.

Potrzebne kolejne zmiany

Eksperci dodają, że bez zmiany prawa nie można byłoby uruchomić funduszy na rozwój ośrodków przedszkolnych z Europejskiego Funduszu Społecznego. Komisja Europejska nie wyraziła zgody na powtórny program pilotażowy.

- Przy założeniu, że mamy do dyspozycji 243 miliony euro na sześć lat, można utworzyć około 5,4 tys. ośrodków dla 195 tys. dzieci - uważa Monika Rościszewska.

Pozwoliłoby to na znaczne upowszechnienie edukacji przedszkolnej. Z najnowszych danych GUS wynika bowiem, że w roku szkolnym 2006/2007 do prawie 8 tys. przedszkoli chodziło tylko 41 proc. dzieci w wieku od trzech do pięciu lat.

Wprowadzenie do systemu oświaty innych form wychowania przedszkolnego to dopiero początek niezbędnych zmian.

- Aby gminy nie zamykały ośrodków współfinansowanych przez Unię, muszą otrzymać wsparcie - podkreśla Alicja Kozińska-Bałdyga.

Marek Olszewski ze Związku Gmin Wiejskich potwierdza, że wyłączenie wczesnej edukacji przedszkolnej z subwencji oświatowej przyczyniło się do zamykania przedszkoli.

SZERSZA PERSPEKTYWA

W Europie średnio 70 proc. dzieci w wieku od trzech do pięciu lat chodzi do przedszkola, a w Norwegii ponad 90 proc. W Polsce 41 proc., z tym że na wsiach tylko 10 proc. W Anglii dzieci w wieku od zera do pięciu lat mogą uczestniczyć w grupach zabawowych, świetlicach rekreacyjnych, a w Portugalii funkcjonują wędrowne nauczycielki, dojeżdżające do dzieci mieszkających na wsi.



gazeta prawna (http://www.gazetaprawna.pl/?action=showNews&dok=2043.89.0.39.16.1.0.1.htm)
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Gaga w Wrzesień 08, 2007, 08:10:28 am
Przepisy o przedszkolach bardziej elastyczne (http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_070908/prawo/prawo_a_20.html)

Sejm zgodził się w piątek na istnienie w Polsce małych przedszkoli i alternatywnych form wychowania przedszkolnego.


Nowelę ustawy o systemie oświaty musi jeszcze tylko podpisać prezydent.


Przedszkola publiczne mają prowadzić zajęcia minimum 5 godzin dziennie, ale placówki alternatywne mogą działać krócej. Tygodniowo powinny jednak pracować nie mniej niż przez 12 godzin. Mają, co prawda, obowiązek zatrudniania wykwalifikowanych pedagogów, ale nie muszą spełniać wszystkich wymogów lokalowych. Dzięki nowelizacji będą mogły istnieć małe przedszkola na wsiach, których jest ok. 800 i uczęszcza do nich ok. 9 tys. dzieci.

Dzieci, które nie mogą chodzić do obowiązkowej zerówki, bo są chore lub niepełnosprawne, skorzystają z indywidualnego toku kształcenia. Dotychczas było to możliwe dopiero w podstawówce. O przyznaniu indywidualnego trybu zadecydują poradnie psychologiczno-pedagogiczne.

kos
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: ilonadora w Wrzesień 16, 2007, 01:39:18 pm
Przedszkole nie dla ateistów



Kacper Zaborowski ma pięć lat. Właśnie został najmłodszym interesantem wiceprezydent Łodzi Hanny Zdanowskiej. Dlaczego? Bo jego rodzice nie zgadzają się, żeby uczestniczył w lekcjach religii. Domagają się, żeby katecheza odbywała się na początku zajęć, tak żeby mogli przywozić chłopca później. Dyrektorka przedszkola odmawia. W sprawę zaangażowali się radni, kuratorium oświaty, a nawet nauczycielskie związki zawodowe - pisze "Dziennik Łódzki".


Dyrekcja przedszkola tłumaczy, że nie ma innego sposobu na ułożenie planu zajęć, bo placówka jest duża, a katechetka tylko jedna. - Nie czujemy się katolikami. Nie chcemy ulegać presji większości, ale Kacperkowi trudno to wytłumaczyć. Marudzi, bo wolałby być ze swoimi kolegami. Dzieci już się z niego śmieją, że nie uczestniczy w katechezie - tłumaczy ojciec przedszkolaka Daniel Zaborowski.

Nie rozumie, dlaczego dyrekcja przedszkola wprowadziła religię, choć nie jest to przedmiot obowiązkowy. Zwrócił się o pomoc do Małgorzaty Niewiadomskiej-Cudak, miejskiej radnej Lewicy i Demokratów. Ta, po zapoznaniu się ze sprawą, nie zostawiła na dyrekcji przedszkola suchej nitki. - Chłopczyk może wpaść w depresję wywołaną szykanami! - denerwuje się Małgorzata Niewiadomska-Cudak. - W naszym kraju ktoś "inny" wciąż, niestety, oznacza, że jest gorszy. Działanie dyrekcji przedszkola jest niezgodne z Konstytucją RP, która gwarantuje wolność wyznania!

Sprawą zbulwersowana jest też Jadwiga Tomaszewska, wiceprezes łódzkiego oddziału ZNP. - W przyszłym tygodniu zorganizuję spotkanie z pracownikami przedszkoli, by zorientować się, czy podobne bulwersujące sytuacje nie mają miejsca także i u nich - zapowiada.

Bezradności urzędników z wydziału edukacji nie rozumie Bogdan Wojakowski, dyrektor Wydziału Organizacji Kadr i Pragmatyki Zawodowej Nauczycieli w łódzkim Kuratorium Oświaty. - Będę interweniował. Co to za tłumaczenia, że uwzględnienie sytuacji Kacperka jest niemożliwe ze względów organizacyjnych - denerwuje się dyr. Wojakowski. - Organizację trzeba zmienić, żeby dziecko czuło się najbardziej komfortowo. Nie przekonuje mnie, że jak tak chce większość, to jednostka ma cierpieć. To kompletne nieporozumienie.

W piątek po południu Elżbieta Woźniak z UMŁ poinformowała, że dyrekcja przedszkola postara się rozwiązać problem i rozważy zatrudnienie drugiego katechety.

W Łodzi na 146 przedszkoli przypada 11,3 etatu nauczycieli religii. Katechezy odbywają się we wszystkich łódzkich przedszkolach, niejednokrotnie już w grupach trzylatków. Nie są one obowiązkowe, ich prowadzenie zależy od decyzji rodziców. Udział starszaków w przedszkolnych lekcjach religii jest masowy ze względu na zbliżającą się pierwszą komunię.

Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego nie dysponuje danymi, dotyczącymi uczestnictwa dzieci i młodzieży w lekcjach religii. Takiej wiedzy nie mają także kuratoria oświaty, bo nie wolno im jej gromadzić ze względu na ustawę o rozdziale Kościoła od państwa. Informacje o dzieciach, które nie chodzą na religię, mają wydziały ds. katechizacji w miejscowych kuriach. Spływają od katechetów i są wykorzystywane do wewnętrznych analiz.


interia (http://fakty.interia.pl/prasa/w_kraju/news/przedszkole-nie-dla-ateistow,977320)
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Ulka w Wrzesień 27, 2007, 09:49:33 pm
Sprawdzą płatne zajęcia przedszkolaków (http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,4528500.html)
Przedszkola bez segregacji i angielskiego

Biuro edukacji zażądało od wszystkich przedszkoli raportu w sprawie dodatkowych płatnych zajęć. - Bo w publicznej placówce nie ma miejsca na segregację dzieci - mówi Ewa Krawczyk, wicedyrektor biura edukacji


O segregacji przedszkolaków pisaliśmy przedwczoraj. Kiedy w publicznych przedszkolach jedne maluchy mają rytmikę lub uczą się angielskiego, biedniejsze dzieci siedzą w innej sali. Zajęcia kosztują często 25-30 zł miesięcznie, więc nie wszystkich rodziców na nie stać.

Sprawa dotyczy niemal wszystkich 324 warszawskich przedszkoli. Rok temu ratusz prosił placówki, żeby same spróbowały rozwiązać ten problem. I na tym skończyła się ingerencja urzędników. Po naszym tekście biuro edukacji postanowiło przyjrzeć się dodatkowym zajęciom. Przedwczoraj dzielnicowe urzędy zażądały od przedszkoli informacji, jakie zajęcia oferują przedszkola, oraz ile dzieci z nich korzysta. - Chcemy też wiedzieć, czy dziecko, które nie chodzi np. na lekcje angielskiego, nie chce uczestniczyć w zajęciach, czy też nie chodzi, bo ma niezamożnych rodziców - mówi Ewa Krawczyk, wicedyrektor biura edukacji. Zaznacza, że nie kazała przedszkolom zawiesić płatnych lekcji. - Poprosiłam jedynie dyrekcje, żeby zgodnie z logiką stwierdzili, czy niektóre zajęcia prowadzą do segregacji dzieci, czy nie. A potem podjęły słuszną decyzję - mówi.

W niektórych przedszkolach decyzje zapadły jednak natychmiast po otrzymaniu pisma z urzędu dzielnicy. - Wczoraj, gdy odbierałam dzieci, dyrektorka powiedziała, że od października zawiesza zajęcia, na które nie chodzi 100 proc. przedszkolaków. Nie będzie angielskiego, korektywy i judo - mówi Katarzyna Rapacka, mama trzyletniej Julii i pięcioletniego Mateusza. Dzieci chodzą do przedszkola nr 295 przy ul. Afrykańskiej. Zdaniem pani Katarzyny likwidowanie zajęć jest bez sensu. - Albo mój syn będzie miał gimnastykę korekcyjną w przedszkolu, albo będą musiała z nim jeździć dwa razy w tygodniu na rehabilitację do szpitala. Ta wchodzi w rachubę tylko o godz. 10. Jak mam dowieźć tam syna, skoro o tej porze muszę być w pracy? - irytuje się pani Katarzyna. Jej zdaniem gminy powinny dofinansować zajęcia dla uboższych dzieci i wtedy nie będzie problemu.

Nad wyjściem z impasu myśli też biuro edukacji. - Ten problem można rozwiązać, np. zlecając prowadzenie zajęć plastycznych przedszkolance, a nie, jak to czasem ma miejsce, zatrudniając specjalistę. Dziś będziemy mieć szczegółowe informacje o dodatkowych lekcjach ze wszystkich przedszkoli. Gdy się z nimi zapoznam, zapadną dalsze decyzje - zapowiada Ewa Krawczyk.

A wiceprezydent Warszawy Włodzimierz Paszyński odpowiedzialny za oświatę dodaje: - Trzeba szukać środków, żeby wszystkie dzieci mogły korzystać z dodatkowych zajęć. Dyrektorzy przedszkoli powinni zwrócić się o dofinansowanie m.in. do ośrodków pomocy społecznej.
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Emilianka w Wrzesień 30, 2007, 05:27:54 pm
Tu jeszcze coś na ten temat - wcześniejszy artykuł

 Przedszkola wciąż segregują dzieci (http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34875,4521456.html)

Kiedy jedni mają angielski, drudzy - biedniejsi - siedzą w sali obok. Choć miasto obiecało skończyć z segregacją przedszkolaków, na dodatkowe zajęcia dla dzieci chodzą tylko dzieci zamożniejszych rodziców

- Nie rozumiem, dlaczego muszę płacić za rytmikę w przedszkolu, podczas gdy moje dziecko ma dwa razy w tygodniu darmową religię - dziwi pani Małgorzata, matka sześciolatka.

Ewa Krawczyk z miejskiego biura edukacji tłumaczy, że religia jest częścią obowiązkowego programu w przedszkolach. I jeśli rodzice chcą, takie lekcje muszą być zorganizowane bezpłatnie.

Inaczej rzecz ma się z rytmiką i i innymi zajęciami dodatkowymi, które odbywają się w prawie każdym z 324 warszawskich przedszkoli. Najpopularniejsze to właśnie rytmika, język angielski, gimnastyka, ale w ofercie są też lekcje gry na keyboardzie czy karate. Jedne zajęcia kosztują średnio 25-30 zł miesięcznie. Gdy dodać do tego stałą opłatę za przedszkole (ok. 100 zł) oraz 5-7 zł dziennie na jedzenie, robi się z tego spora suma. Nic dziwnego, że nie wszystkich rodziców na to stać. Ale jeśli nie zapłacą, kiedy inne przedszkolaki tańczą i śpiewają, ich dziecko siedzi w sali obok.

Rok temu wiceprezydent Włodzimierz Paszyński obiecał, że miasto skończy z taką segregacją przedszkolaków. Skończyło się jednak na tym, że ratusz zaapelował do przedszkoli, by same postarały się rozwiązać ten problem. I niektóre się starają.

Przedszkole przy Lenartowicza współpracuje z fundacją, która sponsoruje zajęcia ruchowe z dziećmi, a do rytmiki dopłaca, tak, że lekcje kosztują tylko 10 zł miesięcznie. W Przedszkolu nr 189 na Mokotowie firma, która organizuje zajęcia, zwalnia z opłat rodziców, którzy mają problemy finansowe. - Nie muszą pokazywać żadnych zaświadczeń - zapewnia dyrektorka. - Wystarczy, że powiedzą, że nie mogą zapłacić. Dotyczy to tylko kilkorga dzieci, więc firma nie robi problemów.

Z kolei Przedszkole nr 317 przy Gruszczyńskiego planuje zorganizować darmowe dodatkowe zajęcia z rytmiki czy angielskiego dla tych, którzy nie mogą zapłacić. - Zajęcia prowadziłyby nasze przedszkolanki w godzinach pracy przedszkola - wyjaśnia Anna Rumińska, dyrektorka placówki.

Jednak wciąż zdarza się, że biedniejsze dzieci siedzą same w sali, podczas kiedy inne mają dodatkowe zajęcia. Ten problem udało się rozwiązać w Kielcach, gdzie już od roku gmina finansuje zajęcia z rytmiki i angielskiego dla wszystkich przedszkolaków. Czy nie da się tego pomysłu przenieść do Warszawy? Wiceprezydent Paszyński: - Warszawa jest dużo większym miastem niż Kielce. Chcielibyśmy móc sfinansować te zajęcia, ale mówimy o zupełnie innych kwotach.

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: ilonadora w Październik 02, 2007, 01:35:32 pm
Darmowe przedszkola dla matek szukających pracy


W Legnicy powstają pierwsze w kraju specjalne przedszkola dla bezrobotnych matek. Kobiety będą mogły za darmo wysłać do takich placówek swoje dzieci, a same szukać pracy - powiadamia "Dziennik".

Władze miasta razem z Powiatowym Urzędem Pracy postanowiły sfinansować nowe oddziały w już istniejących przedszkolach i żłobkach. Powstaną one w tych dzielnicach Legnicy, gdzie rzeczywiście są wolne miejsca pracy, a więc w okolicach firm, przedsiębiorstw i zakładów produkcyjnych. To dodatkowe ułatwienie dla matek, które wiedzą, że jeśli się tam zatrudnia, będą mogły spokojnie zostawiać rano w przedszkolu swoje dzieci i odbierać je po zakończeniu pracy.

Pierwsza specjalna grupa dla dzieci bezrobotnych matek powstała już w Przedszkolu numer 3 przy ul. Rzemieślniczej. Jak twierdzą władze Legnicy, zainteresowanie programem jest bardzo duże. Już w tej chwili wiadomo, że weźmie w nim udział co najmniej kilkaset bezrobotnych pań.


wp.pl (http://wiadomosci.wp.pl/kat,50316,wid,9257178,prasaWiadomosc.html)
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: sonia w Październik 12, 2007, 10:06:03 am
Edukacja, opieka i wychowanie w przedszkolu samorządowym są bezpłatne w zakresie podstawy programowej – tj. do 5 godzin dziennie bez wyżywienia.

orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego - orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego wydawane jest na wniosek rodzica/ opiekuna prawnego dziecka, przez publiczną poradnię psychologiczno – pedagogiczną;

odroczenia realizacji obowiązku szkolnego – tylko w przypadku dzieci, które w roku rekrutacji ukończyły 7 lat i od września powinny rozpocząć naukę w szkole podstawowej. Odroczenie wydaje Dyrektor szkoły podstawowej, w rejonie której dziecko jest zameldowane.

Do 30 dni od daty złożenia w Wydziale Edukacji wniosku wraz z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego (ewentualnie odroczeniem), wydane zostanie „Skierowanie do kształcenia specjalnego”, w którym wskazane zostanie przedszkole, które ma zapewnić Państwa dziecku odpowiednią formę kształcenia. Podany wyżej termin nie dotyczy dzieci spoza Gminy Miejskiej Kraków.

Po otrzymaniu skierowania do kształcenia specjalnego należy udać się do wskazanego w skierowaniu przedszkola, aby u Dyrektora placówki wypełnić Kartę Zapisu i podpisać umowę.
źródło (http://www.portaledukacyjny.krakow.pl/index.php?type=article&id=66)

tak jest u nas.

Ja nigdy nie płaciłam za przedszkole Moniki, przebywała w nim od godz. 9-12.
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: sonia w Październik 17, 2007, 08:36:24 am
Obowiązują od 16 października 2007


OŚWIATA

- zmodyfikowana 7 września ustawa o systemie oświaty zacznie obowiązywać 1 stycznia 2008 r., ale dzisiaj wchodzi w życie zmieniony art. 71b. Poświęcony jest problemom indywidualnego nauczania (przygotowania przedszkolnego) dzieci i młodzieży, których stan zdrowia uniemożliwia lub znacznie utrudnia uczęszczanie do szkoły lub przedszkola (DzU nr 181, poz. 1292)
DzU nr 181, poz. 1292 (http://isip.sejm.gov.pl/servlet/Search?todo=open&id=WDU20071811292) ze Str. Sejmowej
Ustawa z dnia 7 września 2007 r. o zmianie ustawy o systemie oświaty
Data wejścia w życie: 2008-01-01

Uwagi:
   art. 1 pkt 15 i art. 3 wchodzą w życie z dniem 16 października 2007 r.
 
http://isip.sejm.gov.pl/servlet/Search?todo=file&id=WDU20071811292&type=2&name=D20071292.pdf

Dz.U. w pdf
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Gaga w Grudzień 19, 2007, 09:02:17 am
Powstaną przedszkola nawet dla kilkorga dzieci

ZMIANA PRAWA Zajęcia w małych przedszkolach będą mogły być organizowane w niektóre dni tygodnia nawet dla trójki dzieci.


Z projektu rozporządzenia resortu edukacji w sprawie rodzajów innych form wychowania przedszkolnego, warunków tworzenia i organizowania tych form oraz sposobu ich działania wynika, że zajęcia w tzw. alternatywnych przedszkolach będą mogły być prowadzone codziennie lub tylko w niektóre dni tygodnia przez minimum trzy godzinny dziennie.

Organ prowadzący małe przedszkole, np. samorząd lub stowarzyszenie rodziców, będzie mogło organizować zajęcia nawet dla trójki dzieci.

- Projekt nie określa jednak maksymalnej liczby dzieci w grup - mówi Monika Rościszewska-Woźniak z Fundacji Rozwoju Dzieci im. A. Komeńskiego, prowadzącej prawie 100 ośrodków przedszkolnych. - W efekcie może się zdarzyć, że jedna nauczycielka będzie opiekowała się nawet trzydziestoosobową grupą - dodaje.

Dlatego jej zdaniem resort powinien określić liczebność grup.


Monika Ebert, prezes Stowarzyszenia Rodziców TU w Zalesiu Górnym, woj. mazowieckie, która prowadzi sześć małych przedszkoli, zauważa, że resort docenił rolę rodziców lub innych członków rodziny. Zapisano bowiem, że mogą oni brać udział w zajęciach. W jej opinii, druga osoba do opieki potrzebna jest szczególnie przy trzylatkach. Na zatrudnienie pomocy brakuje pieniędzy, a mamy wspierają nauczycieli za darmo.

Projekt nie zawiera jednak precyzyjnych przepisów dotyczących bezpieczeństwa i warunków higienicznych. Tymczasem właśnie one stanowią największe utrudnienie dla tworzenia małych przedszkoli. Obecnie bowiem stosuje się wobec nich przepisy obowiązujące wszystkie budynki użyteczności publicznej. W efekcie pomieszczenia, w których przedszkolaki przebywają kilka godzin dziennie, muszą mieć co najmniej trzy metry wysokości i być dostępne dla osób niepełnosprawnych.

W praktyce natomiast małe przedszkola korzystają z pomieszczeń w świetlicach, remizach, bibliotekach, a nawet w domach jednorodzinnych. Dostosowanie ich do obecnych wymogów jest kosztowne. Nowe standardy higieniczne dla pomieszczeń przedszkolnych ma jednak zawierać nowelizacja rozporządzenia ministra edukacji w sprawie bezpieczeństwa i higieny w publicznych i niepublicznych szkołach i placówkach. Resort rozpoczął dopiero nad nim pracę.

Obecnie, zgodnie z ustawą o systemie oświaty, przedszkole musi funkcjonować co najmniej pięć dni w tygodniu przez pięć godzin. 1 stycznia 2008 r. wejdą w życie przepisy ustawy z 7 września 2007 r. o zmianie ustawy o systemie oświaty (Dz.U. nr 181, poz. 1292) umożliwiające tworzenie innych form przedszkoli, w których dzieci mogą przebywać krócej. Istniejące już placówki powstały w ramach programu pilotażowego Alternatywne Formy Edukacji Przedszkolnej, finansowanego z Europejskiego Funduszu Społecznego. Program jednak kończy się w marcu. Aby mogły powstawać nowe ośrodki, a także funkcjonować już istniejące, resort edukacji musi wydać rozporządzenie wykonawcze do ustawy. Bez niego nie będą mogły również ruszyć konkursy na dofinansowanie z Europejskiego Funduszu Społecznego alternatywnych przedszkoli. W latach 2007-2012 na ten cel przeznaczono 240 mln euro.

750 ośrodków przedszkolnych działa już w Polsce

8,5 tys. dzieci w wieku od trzech do pięciu lat uczęszcza do nich

JOLANTA GÓRA



http://www.gazetaprawna.pl/?action=showNews&dok=2116.89.0.39.17.2.0.1.htm
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: ilonadora w Styczeń 25, 2008, 01:04:41 pm
W małym przedszkolu opiekunem będzie rodzic (http://www.gazetaprawna.pl/?action=showNews&dok=2140.89.0.39.17.3.0.1.htm)

Nowe prawo - Od dziś w zajęciach wychowania przedszkolnego prowadzonych w zespołach i punktach przedszkolnych może uczestniczyć nawet 25 dzieci.

Zajęcia prowadzone w zespołach lub punktach przedszkolnych nie mogą być krótsze niż trzy godziny dziennie. Ich tygodniowy wymiar natomiast musi wynosić co najmniej dwanaście godzin. Stanowi o tym obowiązujące od dziś rozporządzenie ministra edukacji narodowej z 10 stycznia 2008 r. w sprawie rodzajów innych form wychowania przedszkolnego, warunków tworzenia i organizowania tych form oraz sposobu ich działania (Dz.U. nr 7, poz. 38).

Zgodnie z nim, w zajęciach prowadzonych we wspomnianych punktach mogą uczestniczyć rodzice dzieci lub inni pełnoletni członkowie ich rodzin. Ci jednak muszą mieć upoważnienie od rodziców. Wprowadzenie takiego rozwiązania, według Zbigniewa Włodkowskiego, podsekretarza stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej, ma służyć aktywizacji rodziców, którzy powinni brać czynny udział w zajęciach.

Rozporządzenie wskazuje także, że nauczyciel prowadzący zajęcia w takim małym przedszkolu ma współpracować z rodzicami i korzystać z ich pomocy w sprawowaniu opieki nad dziećmi w czasie prowadzenia zajęć. Ten przepis jednak budzi wątpliwości praktyków. Może się zdarzyć, że rodzice nie będą chcieli brać odpowiedzialności za dzieci umieszczone w takim przedszkolu.

Z kolei zdaniem Moniki Ebert ze Stowarzyszenia Rodziców TU w Zalesiu Górnym (woj. mazowieckie), niedopuszczalne jest, aby tak duża liczba dzieci była pod opieką jednego nauczyciela.


gazeta prawna
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Mulesia w Styczeń 30, 2008, 08:23:23 am
Małe przedszkola mają swoje przepisy

Ireneusz Walencik          
25-01-2008, ostatnia aktualizacja 25-01-2008 07:27

Gminy, organizacje społeczne i osoby prywatne mogą zakładać i prowadzić zespoły wychowania przedszkolnego oraz punkty przedszkolne

Zezwala na to wchodzące w życie rozporządzenie ministra edukacji narodowej (DzU nr 7, poz. 38).

Formy wychowania i edukacji dzieci w wieku od trzech do sześciu lat inne niż typowe całodniowe przedszkola oraz zerówki w szkołach podstawowych dopuściła ubiegłoroczna nowelizacja ustawy oświatowej. Usankcjonowała ona prowadzone zwłaszcza na wsiach przez organizacje pozarządowe tzw. małe przedszkola finansowane z funduszy unijnych. W takiej placówce grupką dzieci przez kilka godzin dziennie opiekuje się jeden nauczyciel.

Rozporządzenie wprowadza dwie nowe formy wychowania przedszkolnego, które mają się sprawdzić na terenach wiejskich oraz w zaniedbanych środowiskach wielkich miast – zespoły wychowania przedszkolnego i punkty przedszkolne. Chodzi o to, by także pochodzące stamtąd dzieci objęte były edukacją przedszkolną i lepiej przygotowane do podjęcia nauki.

W zespołach zajęcia mają się odbywać tylko w niektóre dni tygodnia, w punktach natomiast przez cały rok szkolny z wyjątkiem przerw ustalonych przez prowadzącego. W obu rodzajach placówek grupy przedszkolaków mogą liczyć 3 – 25 dzieci. Minimalny dzienny wymiar zajęć wychowania przedszkolnego w zespole lub punkcie to trzy godziny dziennie i 12 tygodniowo.

Lokal, w którym są prowadzone zajęcia wychowania przedszkolnego, musi zapewniać dzieciom bezpieczne i i higieniczne warunki pobytu. Ma być wyposażony w sprzęt i pomoce dydaktyczne. W zajęciach mogą brać udział rodzice lub inni pełnoletni członkowie rodziny. Nauczyciel w zespole lub punkcie współpracuje z nimi i korzysta z ich pomocy.

Prowadzący zespół lub punkt musi ustalić zasady funkcjonowania placówki, m.in. dzienną liczbę godzin zajęć, a w zespole także dni tygodnia, w których odbywają się zajęcia. Określa także warunki przyjmowania dzieci na zajęcia, ich prawa i obowiązki, sposób sprawowania opieki nad nimi, warunki ich przyprowadzania i odbierania.

Rozporządzenie, zdaniem minister edukacji Katarzyny Hall, umożliwia prowadzenie lub dotowanie przez gminy małych form edukacji przedszkolnej. Dzięki temu może wzrosnąć odsetek objętych nią dzieci (dziś zaledwie ponad 30 proc.).

Źródło: Rzeczpospolita

http://www.rp.pl/artykul/87013.html
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Gaga w Luty 07, 2008, 10:32:49 am
7 lutego 2008

Ile lat ma trzylatek?

Twoje dziecko skończy trzy lata dopiero pod koniec roku? Może nie zostać przyjęte do przedszkola. Rodzice trzylatków są zbulwersowani. Ustawa mówi, że przedszkola są dla dzieci od trzech do sześciu lat. Nie precyzuje jednak, jak liczyć ich wiek: według rocznika czy miesiąca urodzin - pisze "Życie Warszawy".



Miejskie Biuro Edukacji nie chce przyjmować do stołecznych przedszkoli dzieci, które we wrześniu nie będą miały skończonych trzech lat.

Informacja, że w tym roku do przedszkoli będą przyjmowane dzieci urodzone od 1 września 2004 r. do 31 sierpnia 2005 r. (a nie z całego 2005 roku), pojawiła się na stronie internetowej Biura Edukacji.

Moja córka urodziła się 13 października, czyli według urzędników o 1,5 miesiąca za późno - mówi Monika Okrasa. Jestem samotną matką i sądziłam, że moje dziecko będzie miało pewne miejsce w przedszkolu, a teraz słyszę, że nawet nie mogę zarejestrować się w systemie rekrutacyjnym. Zostaje mi tylko bieganie z podaniem w ręku po przedszkolach - skarży sie kobieta.

Ustawa mówi tylko, że przedszkola są dla dzieci od trzech do sześciu lat. Nie precyzuje jednak, jak liczyć ich wiek: według rocznika czy miesiąca urodzin. W szczególnych okolicznościach przedszkole może przyjąć dziecko, które ukończyło 2,5 roku. Takie zapisy mają w swoich statutach przedszkola. Zwykle najpierw przyjmowano trzylatki, a w miarę wolnych miejsc także młodsze dzieci.

Po interwencjach rodziców wiadomość o rekrutacji zniknęła z internetu. Ale usunięto też informacje o jej terminie. Rodzice są zdezorientowani. Co na to miasto?

Szczegółowe informacje podamy w przyszłym tygodniu. Na razie nie chcę żadnych spekulacji - mówi "Życiu Warszawy" Beata Murawska z Biura Edukacji, autorka zdjętej informacji, której jednak nie dementuje. Postaramy się zrobić tak, by wszyscy rodzice byli usatysfakcjonowani - dodaje ogólnikowo. (PAP)

Więcej: Życie Warszawy - Draka wokół przedszkolaka
http://www.zw.com.pl/artykul/220022.html
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Mulesia w Luty 11, 2008, 06:46:54 am
Poniedziałek, 11 lutego 2008

Urzędnicy blokują zakładanie miniprzedszkoli

Urzędnicza przepychanka blokuje zakładanie miniprzedszkoli, na które czekają tysiące rodziców. MEN i gminy przerzucają się odpowiedzialnością, a rodzice są z problemem sami -czytamy w "Metrze".

Od kilku lat znalezienie dziecku miejsca w przedszkolu graniczy z cudem. Do niektórych elitarnych placówek dzieci trzeba zapisywać tuż po urodzeniu, ale nawet w tych państwowych chętnych zawsze jest więcej niż miejsc. Miejsc mamy 150, a chętnych dwa razy tyle - mówi wicedyrektorka Przedszkola nr 29 w Radomiu Halina Hincmann.
Dla rodziców to dramat - muszą zatrudniać opiekunki lub zwalniać się z pracy. Byłam fryzjerką, ale musiałam zrezygnować, by zająć się dzieckiem. Nie wiem, jak długo wyżyjemy z pensji męża - denerwuje się warszawianka, matka trzyletniego Kuby Edyta Kuś. W takiej sytuacji są tysiące rodzin. Aż 500 gmin nie ma ani jednej placówki, zaś z 1,5 mln dzieci w wieku od 3 do 5 lat do przedszkola chodzi tylko 30%. To najmniej w Europie - podkreśla dziennik.

MEN dostrzegł problem i na początku roku wydał rozporządzenie umożliwiające firmom, radom osiedlowym i prywatnym osobom tworzenie małych punktów przedszkolnych dostosowanych do lokalnych potrzeb. Mogą być czynne w niektóre dni tygodnia albo w określonych godzinach i przyjmować od 3 do 25 dzieci. W odróżnieniu od zwykłych przedszkoli nie muszą mieć statutu. Organizatorzy muszą tylko mieć odpowiednio wyposażony lokal i zatrudnić profesjonalną kadrę. Kto spełni te warunki, może się starać o dofinansowanie z gminy - ok. 200 zł na dziecko.

Pomysł spotkał się z zainteresowaniem, w kuratoriach urywają się telefony. Wielu chce się dowiedzieć o zasady prowadzenia takich punktów, dzwonią też rodzice - mówi Janina Jakubowska z dolnośląskiego kuratorium oświaty. To samo w magistratach.

Ale przedszkola nie powstają. Urzędnicy gminni twierdzą, że nie wiedzą, na jakich zasadach przyznawać dofinansowanie i odsyłają petentów z kwitkiem. Samorządy twierdzą, że to wina ministerstwa. MEN nie określił zasad przyznawania dotacji. Nie jest jasne, z jakich środków mamy finansować nowe przedszkola i jak je rejestrować - mówi Włodzimierz Kruszwicki z wydziału edukacji poznańskiego urzędu miasta.

MEN nie widzi problemu w tym, że przepis, który miał rozwiązać problemy rodziców, jest martwy. "Metro" zapytało w biurze prasowym MEN, czy zostaną wydane przepisy wykonawcze, które zniosą gminną blokadę. Wszystko jest w ustawie o systemie oświaty - upierają się urzędnicy MEN. (PAP)

http://wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=41794&wid=9645873&rfbawp=1202708465.987&ticaid=1556f
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: BasiaB w Luty 12, 2008, 04:25:18 pm
Wstawiłam artykuł o przedszkolach w Gdańsku (http://forum.darzycia.pl/vp129494.htm#129494)  dla mnie dramat. Nie wiem co mam teraz zrobić, właściwie to już wiem, ale mnie to nie cieszy. Michaś chodził do przedszkola integracyjnego, teraz miał rozpocząć "0" w tym samym przedszkolu, ma już 7 lat. Nie byliśmy przygotowani do tego co się stało, Michałek nie jest gotowy do pójścia do szkoły, zginie w dużej szkole, w dużej grupie, zresztą emocjonalnie nie jest jeszcze przygotowany do szkoły. W przedszkolu może zostać, ale bez realizacji obowiązku szkolnego, czyli odroczenie, ale czy to dla niego będzie dobre, uważam, że nie. Co mi zostaje szkoła specjalna? Znalazłam dwie takie szkoły u nas, jedna dla dzieci lekko upośledzonych i tam trafiają dzieci z rodzin najczęściej patologicznych, które sobie nie radzą w szkole zwykłej, druga dla dzieci raczej mocno upośledzonych, gdzie z automatu dzieci są dawane do przedszkola do 10 r. ż. - czyli dla nas zmiana przedszkola. Jak zwykle pomyśleli o wszystkim tylko nie o dzieciach. Co ja mam teraz zrobić ? Do tego formalnie wchodzi ta ustawa w marcu, nikt mi nie wmówi, że szkoły przygotują się w pół roku do przyjęcia zerówek, jeśli na wszystko muszą organizować przetargi. Najprawdopodobniej będę musiała Michałkowi odroczyć obowiązek szkolny, on jest jeszcze zbyt niedojrzały żeby iść do szkoły a tu następny problem, elektroniczny nabór, dzieci przydzielane są do przedszkola komputerowo wg rejonów, czy Michałek ma szansę chodzić do tego samego przedszkola co do tej pory ? To jest dziecko z ZD, on bardzo źle przyjmuje wszystkie zmiany w życiu. Nasza dyrektorka stwierdziła, że faktycznie rok temu była wzmianka na ten temat, luźna niekonkretna, że coś takiego rozważają, a tu zmiana wchodzi właściwie w ostatniej chwili. Podobno na tym spotkaniu powiedziano dyrektorom przedszkola, że jeśli rodzice będą się buntować to zwalcie wszystko na komputerowy nabór, to nie wasza decyzja tylko komputera i będzie z głowy.
 :lzy:   :evil:   :lzy:   :evil:   :2gunfire:
Byłam dziś 2 godziny na rozmowie u niej ale nie tylko ja, rozpacz, łzy i przerażenie matek, które mają dzieci niepełnosprawne, każda z nas martwi się o swoje dziecko. Dziś wysłałyśmy petycję, ale czy to coś da ?
zmartwiona mama  :cry:
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Mulesia w Luty 12, 2008, 05:10:32 pm
BasiaB.
Rzeczywiście macie poważny problem.
To skandal, że rodzice są informowani o planowanych zmianach w ostatniej chwili. :evil:
Z artykułu, który wkleiłaś wynika, że również niektórzy dyrektorzy przedszkoli zostali zaskoczeni zmianami. Może tu szukać sojuszników?
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Ulka w Luty 12, 2008, 09:31:50 pm
Basiu, chyba przedszkole można wybrać, choć rejestracja odbywać się będzię elektronicznie
zerknij

Ratusz kusi rodziców darmową rytmiką (http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,4919234.html)

- 30 z warszawskich zerówek od 1 września znajdzie się w szkołach - zapowiedziało wczoraj biuro edukacji. Będą place zabaw, trzy posiłki dziennie, a nawet darmowe zajęcia z angielskiego czy rytmiki.

 Najwięcej zerówek w szkołach znajdzie się w Wawrze - aż 14. Następna jest Praga-Płd. - osiem, i Bielany - pięć. Na utworzenie dwóch zerówek w przedszkolu zdecydował się Rembertów i jednej - Wilanów. Dzielnice zdecydowały się na przeniesienie tych zerówek do szkół po analizie sytuacji demograficznej. Chodzi o to, by zwolnić jak najwięcej miejsc w przedszkolach dla trzylatków. Ich liczba z roku na rok wzrasta o mniej więcej o tysiąc.

Jolanta Lipszyc, dyrektor biura edukacji, w odpowiedzi na liczne zastrzeżenia rodziców przedstawiła wczoraj standardy, które od 1 września tego roku będą spełniać szkolne zerówki. - Dzieci sześcioletnie nie będą przebywać w tej samej świetlicy co starsze, drugi nauczyciel będzie pilnował ich po zajęciach w osobnej sali - zapewniała. - Na życzenie rodziców każda szkoła będzie zobowiązana do wprowadzenia trzech posiłków dziennie. Znajdziemy pieniądze na organizację zaplecza kuchennego.

Ponadto sale mają być dostosowane do potrzeb małych dzieci, a w miarę możliwości będą ulokowane w wydzielonej części budynku. Przy szkołach mają powstać placyki zabaw albo dzieci mają mieć możliwość korzystania z placyków w pobliskich przedszkolach. Zerówki będą czynne także w święta i ferie.

By zachęcić rodziców do wybierania szkolnych zerówek, ratusz ma pomysł, by zajęcia dodatkowe takie jak rytmika czy angielski, za które w przedszkolach trzeba płacić 10-40 zł, w szkołach były za darmo. - Dzieci będą mogły skorzystać z zajęć razem z klasami I-III - zapowiada pani Lipszyc. - Być może też będą organizowane oddzielne zajęcia dla maluchów. Szukamy na to pieniędzy.

Ratusz planuje także liczne inwestycje. Do 2012 roku w Warszawie powstanie 15 nowych przedszkoli, a kolejnych 12 zostanie rozbudowanych.

Pomysł przenosin zerówek do szkół wywołał sprzeciw wielu rodziców pięciolatków. Zwrócili się oni nawet o pomoc do Rzecznika Praw Dziecka. Na wniosek radnych PIS 14 lutego odbędzie się nadzwyczajna sesja Rady Warszawy poświęcona sprawie zerówek.

Elektroniczna rekrutacja do przedszkoli

W tym roku po raz pierwszy rodzice dzieci urodzonych w latach 2004 i 2005 (trzylatków i dzieci, które nie dostały się w roku poprzednim) muszą skorzystać z elektronicznego systemu rekrutacji, by zapisać dziecko do przedszkola.

Pozwoli to uniknąć m.in. zamieszania powodowanego tym, że w tradycyjnym systemie zdarzało się, że jedno dziecko bywało przyjęte do kilku placówek naraz. Jak to zrobić?

- 29 lutego na stronie Edukacja.warszawa.pl opublikowana zostanie oferta przedszkoli: godziny pracy, wyposażenie, zajęcia dodatkowe.

- Od 3 marca można założyć konto i wypełnić wniosek o przyjęcie dziecka. Można wpisać dowolną liczbę przedszkoli, na wypadek gdyby w tym pierwszym, na którym najbardziej nam zależy, zabrakło miejsc. Nie wpływa to na szanse przyjęcia do przedszkola na pierwszym miejscu. UWAGA! O przyjęciu nie decyduje kolejność składania wniosków!

Do 31 marca wniosek trzeba wydrukować i złożyć w wybranym przedszkolu. Jeżeli ktoś nie ma dostępu do internetu, pracownik przedszkola pomoże wypełnić wniosek i wydrukować go

- 11 kwietnia o godz. 13 dyrektorzy przedszkoli ogłoszą listy przyjętych. Będzie można je zobaczyć także w internecie po zalogowaniu się.

- Do 16 kwietnia rodzice muszą potwierdzić zamiar posłania dziecka do danego przedszkola.

- 21 kwietnia przedszkola wywieszą listy przyjętych.
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Gaga w Luty 18, 2008, 08:50:57 am
Nauczyciele w przedszkolach pracują w ferie

Nauczycielki w niektórych przedszkolach muszą pracować w ferie. Na portalach przedszkolanek trwa dyskusja, czy jest to zgodne z prawem. Eksperci twierdzą, że tak.


Więcej:
http://forum.darzycia.pl/vp129994.htm#129994
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Mulesia w Luty 19, 2008, 08:58:35 am
Przenoszą zerówki z przedszkola do podstawówki

Choć reforma edukacji pośle sześciolatki do szkół dopiero za rok, tysiące dzieciaków trafi do nich już we wrześniu, zapowiada "Metro". Powód? - Miasta przenoszą do szkół zerówki, bo szukają wolnych miejsc w przedszkolach. Rodzice protestują.

Sytuacja demograficzna jest taka, że przedszkolaków jest więcej niż dzieci w wieku szkolnym - mówi Jolanta Lipszyc ze stołecznego magistratu. Skoro mamy wolne miejsca w szkołach, a w przedszkolach ich brakuje, takie rozwiązanie jest sensowne - uważa Regina Białousów, dyrektor wydziału edukacji gdańskiego magistratu. Rozumiem, że rodzice sześciolatków nie mają ochoty na zmiany, ale proszę postawić się na miejscu rodziców trzylatków, którzy nie mają szansy na miejsce w przedszkolu - przekonuje.

Problem jest duży - nie ma wątpliwości. W większych miastach zapisanie dziecka do przedszkola graniczy z cudem, chętnych jest zwykle dwa razy więcej niż miejsc. Efekt? Z 1,5 mln dzieci w wieku od trzech do pięciu lat do przedszkola chodzi tylko 30%. To najmniej w Europie. Dla rodziców to dramat. Często jedno z nich musi zrezygnować z pracy, by zająć się dzieckiem.

Dzięki przeniesieniu zerówek do szkół Gdańsk zyska w przedszkolach około 1000 miejsc, podobnie Warszawa, gdzie lokalizację zmieni aż 30 zerówek. Do zmian przymierzają się też Lublin i Poznań. Tyle że te przesunięcia wcale nie podobają się rodzicom. Boją się, że szkoły nie są przygotowane na przyjęcie młodszych dzieci i nie będą im w stanie zapewnić właściwej opieki. (PAP)

http://wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=41794&wid=9671245&rfbawp=1203404631.698&ticaid=15631
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Gaga w Luty 20, 2008, 09:00:09 am
Dla zainteresowanych - narazie jest taki projekt:
Cytat: "Mulesia"
POLITYKA PRORODZINNA | Projekt nowelizacji kodeksu pracy

Będą przedszkola z pieniędzy funduszu socjalnego

Zmiana Prawa Resort pracy przygotował projekt noweli kodeksu pracy, który ma ułatwić rodzicom powrót do pracy
Pracodawcy dofinansują czesne za żłobki i przedszkola dla dzieci pracowników
W zakładaniu małych przedszkoli przeszkadzają przepisy sanitarne, budowlane i przeciwpożarowe

Więcej:
http://forum.darzycia.pl/vp130080.htm#130080
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: ilonadora w Luty 22, 2008, 12:23:35 pm
Przedszkola z barierami (http://wiadomosci.onet.pl/1471323,2677,1,przedszkola_z_barierami,kioskart.html)

Dyrektorzy przedszkoli integracyjnych stawiają dodatkowe bariery dla dzieci niepełnosprawnych?
Zdaniem rodziców tak. Dlatego napisali list w tej sprawie do Hanny Gronkiewicz-Waltz.
– Dwa lata temu próbowałam zapisać do takiego przedszkola moje upośledzone dziecko.


Dyrektor odmówił mi już po rozmowie telefonicznej. Nie chciał nawet zobaczyć zaświadczenia z poradni, w którym była informacja, że mój syn do przedszkola chodzić może – mówi Agnieszka Dudzińska, mama pięcioletniego chłopca. Tłumaczy, że rok później udało się jej dziecko w końcu do przedszkola zapisać. Wielu rodziców jednak takiej walki nie podejmuje. – Wolą dowozić swoje dzieci po kilkanaście kilometrów, niż użerać się z biurokratyczną machiną. Rodzice upośledzonych maluchów mają i tak dosyć własnych problemów – dodaje Dudzińska, która prowadzi również Ursynowskie Stowarzyszenie Niepełnosprawnych.
Właśnie to stowarzyszenie wysłało list do prezydent Warszawy. Rodzice piszą w nim, że zasady przyjmowania niepełnosprawnych maluchów do przedszkoli są niejasne, a miejsc w takich placówkach nie przybywa.

Zwracają również uwagę, że z braku miejsc dzieci są kierowane do przedszkoli specjalnych i już na starcie tracą szansę na właściwy rozwój.

W Warszawie na 322 publiczne przedszkola zaledwie 25 ma oddziały integracyjne. Według planów Biura Edukacji, do 2012 roku mają powstać tylko dwie nowe placówki przystosowane do potrzeb dzieci z wadami rozwojowymi – na Bemowie i Ursynowie. I miasto i rodzice nie mają wątpliwości, że to kropla w morzu potrzeb.

W ubiegłym roku w jedynym działającym na Ursynowie przedszkolu integracyjnym z kwitkiem odprawiono 20 dzieci, przyjęto zaledwie pięcioro.

– W tej chwili mamy 80 przedszkolaków, co czwarty z nich jest niepełnosprawny – mówi Justyna Kasprzyk, dyrektor Przedszkola nr 394.

Tłumaczy, że nie może przyjąć więcej dzieci, bo takie są wymogi stawiane przez Ministerstwo Edukacji.


onet
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Ulka w Luty 25, 2008, 09:48:27 pm
Miasto maluchom
Źródło: Życie Warszawy
Urząd Miasta st. Warszawy chce zobowiązać poradnie pedagogiczne do informowania urzędów dzielnicowych o liczbie wydanych zaświadczeń o niepełnosprawności. Pomogłoby to planować liczbę miejsc dla dzieci w przedszkolach i szkołach integracyjnych.

http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/22711
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Gaga w Luty 28, 2008, 09:13:08 am
Wychowanie dzieci w wieku od trzech do pięciu lat
Od kwietnia łatwiej będzie zakładać małe przedszkola
(http://www.gazetaprawna.pl/?action=showNews&dok=2164.89.0.39.13.1.0.1.htm)

ZMIANA PRAWA - Resort edukacji kończy prace nad zmianą rozporządzenia o innych formach edukacji przedszkolnej
Małe przedszkola będą mogły powstawać nawet w mieszkaniach, ale tylko na parterze
Według Eurostatu w Polsce tylko 45 proc. czterolatków chodzi do przedszkola, w Europie - 85 proc.
NOWOŚĆ


Wymagania sanitarne, budowlane i przeciwpożarowe dla zespołów i punktów przedszkolnych będą znacznie łagodniejsze niż dla tradycyjnych przedszkoli - mówi GP Zbigniew Włodkowski, wiceminister edukacji.

Projekt rozporządzenia wprowadzającego te zmiany ma być gotowy w marcu. Dzięki temu ma powstać więcej placówek przedszkolnych. Pozwoli to zwiększyć liczbę dzieci chodzących do przedszkola. Obecnie w Polsce ponad 62 proc. dzieci w wieku od trzech do pięciu lat nie jest objętą opieką przedszkolną.

Prawo nie sprzyja dzieciom

Obecne przepisy dotyczące innych form przedszkolnych, zwanych małymi przedszkolami, są bardzo restrykcyjne, co utrudnia zakładanie nowych placówek. Ponadto znajdują się one w kilku aktach prawnych.

Monika Ebert ze Stowarzyszenia Rodziców TU w Zalesiu Górnym (woj. mazowieckie) wyjaśnia, że obecnie każdy obiekt budowlany należy użytkować zgodnie z jego przeznaczeniem. Oznacza to, że aby prowadzić przedszkole w mieszkaniu w bloku, najpierw należy uzyskać w starostwie powiatowym zgodę na zmianę sposobu użytkowania lokalu. Często wymaga to wykonania kosztownych robót budowlanych.

Ponadto pomieszczenia, w których przebywają dzieci, muszą mieć 3 metry wysokości, posiadać wyjście ewakuacyjne i specjalną wentylację.

Alina Kozińska-Bałdyga, prezes Federacji Inicjatyw Oświatowych, dodaje, że brakuje jednolitych przepisów dotyczących wymogów sanitarnych dla przedszkoli. W efekcie zdarza się, że w różnych województwach Sanepid stosuje sprzeczne wytyczne.

Jeśli budynek, w którym ma być prowadzone małe przedszkole, nie spełnia wszystkich norm, gmina ma prawo odmówić jego rejestracji.

Koniec niejasnych przepisów

Zbigniew Włodkowski podkreśla, że zależy mu na tym, aby małych przedszkoli powstało jak najwięcej, zwłaszcza na wsiach.

Dlatego już w kwietniu chce znowelizować rozporządzenie ministra edukacji narodowej z 10 stycznia 2008 r. w sprawie rodzajów innych form wychowania przedszkolnego (Dz.U. nr 7, poz. 38). Znajdą się w nim wymagania budowlane, sanitarne i przeciwpożarowe dla budynków, w których będą punkty lub zespoły przedszkolne.

Według Moniki Ebert jest to bardzo dobra propozycja, która pozwoli ominąć procedurę zmiany przeznaczenia budynku.

Resort chce zapisać w rozporządzeniu, że zespoły i punkty przedszkolne mogą być tworzone w lokalach na parterze. Przedstawiciele Państwowej Straży Pożarnej podkreślają, że schody w blokach są dostosowane dla dorosłych. Wyprowadzanie przedszkolaków na spacer, a także ich ewakuacja z czwartego czy ósmego piętra byłaby więc utrudniona. Straż pożarna będzie mogła jednak zezwolić na uruchomienie przedszkola na innej kondygnacji pod warunkiem, że organ prowadzący placówkę uzgodni z nią warunki budowlane i bezpieczeństwa.

Ponadto budynek nie będzie musiał mieć dwóch wyjść. Resort ustalił ze strażą, że wystarczy wskazać, które z okien będzie traktowane jako wyjście ewakuacyjne. Natomiast pomieszczenia będą mogły mieć 2,5 metra wysokości.

800 placówek w szarej strefie

Monika Rościszewska-Woźniak z Fundacji Rozwoju Dzieci im. Komeńskiego dodaje, że te przepisy powinny obowiązywać już od 1 stycznia tego roku. Od tego dnia bowiem ustawa z 7 września 1991 r. o systemie oświaty (Dz.U. z 2004 r. nr 256, poz. 2572 z późn. zm.) umożliwia tworzenie innych form edukacji przedszkolnej.

Gminy bowiem już teraz muszą zdecydować, w jakiej formie będą kontynuowały prowadzenie prawie 800 alternatywnych przedszkoli, dotychczas finansowanych z funduszy unijnych. Większość z nich znajduje się w świetlicach, remizach, bibliotekach - pomieszczeniach, które obecnie nie spełniają restrykcyjnych wymogów sanitarnych, budowlanych i przeciwpożarowych.

- Tymczasem okazuje się, że szczegółowe przepisy zaczną obowiązywać dopiero w kwietniu. Dla gmin to za późno - wyjaśnia Monika Rościszewska-Woźniak.

Samorządowcy podkreślają, że z punktu widzenia gmin, do czasu wejścia w życie wszystkich przepisów dotyczących innych form edukacji przedszkolnej, unijne ośrodki lepiej jest przekształcić w placówki pozaedukacyjne funkcjonujące przy bibliotekach czy ośrodkach kultury.

Monika Ebert zachęca jednak gminy do przekształcanie alternatywnych przedszkoli właśnie w inne formy przedszkolne. Placówki przy bibliotekach czy ośrodkach kultury nie będą podlegać nadzorowi pedagogicznemu, a więc znajdą się w szarej strefie edukacji.

Kontrowersyjna liczba dzieci

Nowelizacja ma zmienić także liczebność grup. Obecnie grupy w zespole czy punkcie przedszkolnym mogą liczyć od 3 do 25 dzieci.

- Niedopuszczalne jest, aby tak duża liczba dzieci, zwłaszcza w różnym wieku, była pod opieką jednej osoby - uważa Monika Rościszewska-Woźniak.

Monika Ebert uważa, że w znowelizowanym rozporządzeniu powinien znaleźć się przepis, że grupa różnowiekowa może liczyć maksymalnie 15 dzieci i mieć dwoje opiekunów.

Aby prowadzić przedszkole w mieszkaniu, trzeba obecnie uzyskać zgodę na zmianę sposobu użytkowania lokalu. Musi on mieć 3 metry wysokości, wyjście ewakuacyjne i specjalną wentylację

JOLANTA GÓRA
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Gaga w Luty 28, 2008, 02:06:29 pm
W wątku " Witajcie w U. E ". ciekawy artykuł

http://forum.darzycia.pl/vp130705.htm#130705
Z Opola do norweskiego przedszkola
Cytuj

Tam, gdzie kandydatów jest więcej niż wolnych miejsc, na miejsce w przedszkolu trzeba poczekać dłużej. Wszędzie pierwszeństwo mają: dzieci o obniżonej sprawności fizycznej lub umysłowej, wychowywane przez samotnych rodziców, pochodzące z rodzin, w których któryś z członków cierpi na poważną chorobę oraz dzieci imigrantów, szczególnie nie znające języka norweskiego.

Spokojnie, to tylko barnehage

Dla większości polskich rodziców pierwszy kontakt z norweskim przedszkolem (barnehage) to szok. Maluchy połowę dnia spędzają na dworze, piją zimną wodę z kranu, nie jedzą regularnie ciepłych posiłków, a młodsze bawią się razem ze starszymi. Spokojnie, warto rozważyć wszystkie plusy i minusy posłania polskiej pociechy pod norweskie skrzydła.
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Mulesia w Marzec 03, 2008, 08:22:55 am
Poniedziałek, 3 marca 2008

Hall: sześciolatki w szkole będą miały jak w przedszkolu

Sześciolatki w szkole będą miały jak w przedszkolu - obiecuje w rozmowie z "Rzeczpospolitą" minister edukacji Katarzyna Hall.


"Rz": Nie obawia się pani protestów rodziców sześciolatków, którzy nie poślą dzieci do pierwszych klas w 2009 roku, bo uważają, że szkoły nie są przygotowane na przyjęcie małych dzieci?

Katarzyna Hall: Jako matka mam świadomość, że rodzice obawiają się jakości opieki nad dziećmi, że tego głównie dotyczą ich niepokoje. Jednak uważam, że do 1 września 2009 roku zdążymy przygotować szkoły. Chcemy też, by w przedszkolach była prowadzona diagnoza, czy dzieci są gotowe do pójścia do szkoły. Jej wyniki będą dostępne dla rodziców i to oni w pierwszych dwóch latach reformy zdecydują, czy posłać dziecko do pierwszej klasy, czy lepiej jeszcze rok zaczekać. Chcemy, by do szkół jednak najpierw poszły te dzieci, które chodziły do przedszkola.

Nie lepiej było rozpocząć reformę od upowszechnienia edukacji przedszkolnej?

Ależ oczywiście, że od tego zaczynamy.

Pani zaczyna od posłania sześciolatków do szkoły.

Nic podobnego. Upowszechnianie edukacji przedszkolnej już zaczynamy. Następny rok szkolny ogłaszamy rokiem przedszkolaka. Zachęcamy, aby 1 września 2008 roku pięciolatek poszedł do przedszkola.

Jak będzie wyglądał dzień sześciolatka w szkole?

Zespół ekspertów opracowuje podstawę programową, która dokładnie to określi. Nauka przez pierwsze trzy lata będzie przypominała edukację przedszkolną. Na pewno chcemy, by po lekcjach dzieci miały zapewnioną opiekę podobną do przedszkolnej, by pracujący rodzice czuli się w pracy spokojni o bezpieczeństwo oraz dobre samopoczucie swojego dziecka. Obiecuję, że postaramy się to zorganizować. Mamy jeszcze ponad rok. (PAP)

Rzeczpospolita

http://wiadomosci.wp.pl/kat,9911,statp,cG93aWF6YW5l,wid,9714750,wiadomosc.html
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Ulka w Marzec 06, 2008, 10:44:25 pm
Przedszkolaki lepiej i gorzej urodzone (http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,4998034.html)

- To już nie jest dyskryminacja, to absurd - tak o elektronicznym systemie rekrutacji do przedszkoli mówi Monika Okrasa, która przy jego pomocy próbowała zapisać gdzieś córkę
System to tegoroczna nowość wprowadzona przez ratusz. Trzeba zalogować się do systemu i wprowadzić wymagane dane. Monika Okrasa jest samotną matką, jej córka urodziła się po 1 września 2005 r. System przyznał jej 544 punkty. Tak niski wynik ją zszokował. - Zmieniłam jedną pozycję w formularzu: zaznaczyłam, że 1 września moje dziecko będzie miało skończone trzy lata. Ta odpowiedź spotkała się aprobatą systemu, bo otrzymałam już 1568 punktów - opowiada. - Zrobiłam jeszcze jeden test: napisałam, że wychowuję dziecko z mężem, jedno z nas nie pracuje. Wynik 1024! Przecież takie dziecko powinno być przyjmowane do przedszkola po przyjęciu wszystkich dzieci z rodzin niepełnych, zastępczych, z orzeczeniem niepełnosprawności i tych, gdzie oboje rodzice pracują!

Liczba punktów, jakie otrzymują w systemie zapisywane do przedszkoli dzieci, to ostatnio gorący temat na warszawskich forach rodziców. Prześcigają się w doniesieniach, które ile ich dostało i za jakie "parametry". - Rodzice nie powinni wiedzieć, ile punktów przyznaje im system - dziwi się Władysław Majewski ze miejskiego Biura Edukacji. - To błąd, który naprawimy.

- Punkty służą tylko do układania kandydatów do przedszkoli w kolejności, ale to nie przesądza o ich przyjęciu - uspokaja Jolanta Lipszyc, dyrektorka biura. - Ostateczna decyzja należy zawsze do dyrektora, który podejmie ją na podstawie informacji z formularza.

Nie ukrywa jednak, że wiek dziecka ma istotny wpływ na ilość punktów: - Trzylatki zawsze miały pierwszeństwo przed 2,5-latkami. Teraz po prostu jest to bardziej widoczne.

- Nie rozumiem, dlaczego dziecko spełniające kryteria pierwszeństwa przyjęcia (samotny rodzic, niepełnosprawność), ale urodzone przed 1 września 2005 r., nie ma szans na przyjęcie do przedszkola. Dlaczego biuro edukacji dzieli dzieci na lepiej i gorzej urodzone? Czy tak ma wyglądać wyrównywanie szans edukacyjnych? - ripostuje Monika Okrasa.

W tym roku w młodych dzielnicach jak Białołęka czy Ursynów, dzieci, ktore skończą trzy lata po 1 września, mają niewielkie szanse na przyjęcie do przedszkola. - Brakuje miejsc. Jeśli mamy do wyboru: przyjąć dziecko młodsze oraz starsze, którego w ubiegłym roku nie przyjęto i czeka niemal na ulicy, to wybór jest logiczny - wyjaśnia Lipszyc. - Robimy, co w naszej mocy, żeby zwiększać ilość miejsc w przedszkolach w szybko rozwijających się osiedlach. Już udało nam się wygospodarować kilkaset, w planach jest budowa nowych placówek.
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Gaga w Marzec 07, 2008, 10:34:56 am
Urzędy nie lubią dzieci urodzonych pod koniec roku (http://wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=12611&wid=9732298&rfbawp=1204882269.179&ticaid=157cb)

Aneta Radłowska z Krakowa, mama Huberta, ma problemy z zapisaniem go do przedszkola, bo dziecko urodziło się w listopadzie. Absurdalne kryteria narzucone przez urzędników dają pierwszeństwo dzieciom, które ukończyły trzy lata przed 1 września. To dyskryminacja - oburza się zdenerwowana matka.


Aneta Radłowska złożyła w czwartek skargę do wojewody małopolskiego. W przyszłym tygodniu spotka się również z posłem Platformy Obywatelskiej Jarosławem Gowinem. Apeluje także do rodziców, by przyłączyli się do jej protestu.

Przy zapisie dziecka do przedszkola muszą obowiązywać jakieś kryteria. Ale niech będą to kryteria sprawiedliwe - podkreśla Radłowska.

Na karcie zapisu do przedszkola dla województwa małopolskiego trzeba zaznaczyć czy dziecko z dniem pierwszego września ukończyło trzy lata. Jest to jedno z kryteriów dodatkowych, decydujących o przyjęciu bądź nie. Takie zasady nie obowiązują w innych województwach.

Dyrektorka przedszkola przy ul. Kombatantów w Krakowie, do którego mógłby chodzić Hubert, otwarcie przyznała, że dzieci urodzone po pierwszym września zapisywane są w drugiej kolejności. W krakowskich przedszkolach przy każdym naborze brakuje miejsc.

Szanse na zapisanie dziecka, które urodziło się pod koniec roku, spadają więc do zera. Mamy w Polsce roczny system edukacji - mówi oburzona matka. Dlaczego więc podczas zapisu do przedszkola liczy się nie tylko rok urodzenia, ale też miesiąc? - pyta.

Jan Żądło, wicedyrektor wydziału edukacji w krakowskim magistracie, powołuje się na ministerialną ustawę, w której zapisane jest, że do przedszkoli przyjmowane są dzieci w wieku od 3 do 6 lat. Jak twierdzi, nie ma potrzeby żadnych zmian w tym zakresie. Jednak nigdzie w ustawie nie ma przepisu, który precyzowałby, że dziecko powinno mieć ukończone trzy lata wraz z pierwszym września.

Bartłomiej Kocurek, przewodniczący komisji edukacji, jest zaskoczony, że o zapisie do przedszkola decydują takie kryteria. Urzędnicy wydziału edukacji zapewniali mnie, że to czy dziecko urodziło się przed pierwszym września, czy po, nie będzie miało żadnego znaczenia - mówi. Trzeba zlikwidować to kryterium. Zajmę się tym na pewno - zapewnia.

Edyta Tkacz
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Ulka w Marzec 07, 2008, 09:26:45 pm
Przedszkolaki zostają w domu

Interentowa rekrutacja miała ułatwić zapisy do przedszkoli. Ale już widać, że nic się nie zmieniło. I nic dziwnego. Prawdziwy problem to nie zapisy ale brak miejsc dla przedszkolaków

Ruszył sezon zapisów do przedszkoli. To od lat nerwowy okres dla rodziców. Oznacza stanie w kolejkach i niepewność czy znajdą miejsce dla malucha. Ten rok miał być przełomem. Dlaczego? Większość miast, m.in.: Kraków, Olsztyn, Warszawa czy Rzeszów, zdecydowała się przeprowadzić nabór internetowy. - To będzie pomoc dla rodziców. Szybko, sprawnie i bez kolejek zapiszą dzieci do placówki. Wystarczy, że wskażą trzy przedszkola, na których zależy im najbardziej, a system przypisze dziecko - zachwalają rzeszowscy urzędnicy. - Dzięki temu nie będzie już zapisywania dzieci do pięciu czy sześciu przedszkoli, więc skończy się bałagan z blokowaniem miejsc - uważają.

Jak wygląda praktyka? Rodzice i tak muszą stawić się w jednym z przedszkoli, które wskazali w internetowym formularzu, by złożyć na dokumentach odręczny podpis. Ale to najmniejszy problem. Gorzej, że nie mają żadnej gwarancji, że dziecko dostanie się do wybranej placówki. Dlaczego? Przedszkoli jest za mało. Na 15 tys. publicznych placówek przypada aż 1,5 mln dzieci w wieku przedszkolnym. Zaledwie co trzeci przedszkolak znajduje w nich miejsce. To najgorszy wynik w Europie. Już dziś wiadomo, że chętnych będzie w tym roku dwa razy więcej niż miejsc. Ale o tym, czy dziecko dostanie się do przedszkola, rodzice dowiedzą się dopiero w maju. - Co zrobię, gdy się okaże, że dla córki nie ma nigdzie miejsca? - denerwuje się Kasia Maik z Wrocławia, mama trzyletniej Kariny. - Kilka moich koleżanek musiało zrezygnować z pracy by opiekować się dziećmi, mam do nich dołączyć?

Pewności, że załapią się na miejsce nie mają nawet ci, którzy wpisali się na listę jako pierwsi. O tym, kto się dostanie, decydują bowiem dodatkowe kryteria. Każde z przedszkoli ustala je samo, ale zasady są wspólne. Najwięcej punktów przy rekrutacji dostaną dzieci samotnych albo niepełnosprawnych rodziców, i takie, które 1 września będą miały skończone trzy lata. - Przecież to straszna dyskryminacja - nie kryje złości warszawianka Renata Czerwińska, mama Ani i Zusi. - To wynika z ustawy - tłumaczy Joanna Lipszyc, dyrektor biura edukacji stołecznego ratusza. - Jeśli dla tych dzieci nie znajdzie się miejsce w żadnej z trzech wybranych placówek, postaramy się ulokować je w mniej obleganych przedszkolach w innych dzielnicach - twierdzi.

Co więc mają zrobić rodzice, których dzieci przegrają w przedszkolnym wyścigu? Mogą czekać do jesieni, gdy okaże się, w których przedszkolach zostaną wolne miejsca. Niektórzy już dziś zaklepują je w tych prywatnych (miesięczny koszt to nawet 1200 zł) lub rozglądają się za opiekunkami (tym trzeba płacić około 10 zł za godzinę pracy). Inni czekają na miniprzedszkola, które miały powstawać przy zakładach pracy albo w prywatnych mieszkaniach. Ale i tu jest kłopot. Jak pisaliśmy, przepisy, które miały ułatwić ich zakładanie, są martwe. Po naszej publikacji MEN postanowił je znowelizować. Ale kiedy coś drgnie w przedszkolach - nikt nie potrafi powiedzieć.

Zobacz ile punktów w rekrutacji do przedszkola może dostać twoje dziecko
 
Przykładowa punktacja decydująca o przyjęciu do jednego z warszawskich przedszkoli:

Dziecko samotnie wychowywane przez matkę lub ojca - 512punktów

Dziecko rodzica niepełnosprawnego albo niezdolnego do pracy - 256 punktów

Dziecko umieszczone w rodzinie zastępczej - 128 punktów

Dziecko, którego oboje rodzice pracują w wymiarze pełnego etatu lub studiują w trybie dziennym - 32 punkty

Dziecko wymagające kształcenia specjalnego - 16 punktów

Dziecko, którego rodzeństwo ma orzeczony znaczny lub umiarkowany stopień niepełnosprawności - 8 punktów

Dziecko, które 01.09.2008 r. będzie miało ukończone trzy lata - 1024 punkty

Metro 6.03.2008r
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Gaga w Marzec 25, 2008, 09:51:21 am
Miejsce w przedszkolu grzechu warte (http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35803,5032856.html)
Olga Szpunar2008-03-17, ostatnia aktualizacja 2008-03-17 21:05

Chcesz zapisać dziecko do przedszkola? Wpisz w karcie, że jesteś rodzicem samotnie wychowującym dziecko. Do tej pory mało kto to sprawdzał, a efekt był murowany. Za takie oszustwo może jednak, przynajmniej teoretycznie, grozić do trzech lat więzienia

Wdowa, wdowiec, rozwódka, rozwodnik, kawaler, panna i osoby pozostające w orzeczonej przez sąd separacji. W Krakowie (gdzie z powodu braku miejsc do przedszkoli co roku nie dostaje się około tysiąca maluchów) deklaracja, że samotnie wychowuje się dziecko, otwiera drzwi do każdego przedszkola. To drugie (po obowiązku przyjęcia dzieci sześcioletnich, które muszą odbyć obowiązkową zerówkę) najwyżej punktowane kryterium w ministerialnym rozporządzeniu dotyczącym rekrutacji.

Sąsiadka jest wdową?!

- Kłamać czy nie? Poważnie się nad tym zastanawiam - mówi pan Łukasz, który będzie właśnie wypełniał kartę zapisu dziecka do przedszkola (rozpoczęta 1 marca rekrutacja potrwa do końca miesiąca). Wie od znajomych, którzy w ubiegłym roku skłamali, że nie mieli z tego powodu żadnych kłopotów. Za to dziecko dostało się do wybranego przedszkola.

Jego żona opowiada, jak mamy przy osiedlowej piaskownicy opowiadały sobie, co napisały w karcie. - A napisały nieprawdę i pocieszały się, że nikt tego nie sprawdza. Wymieniały imiona koleżanek, które w ubiegłym roku też tak zrobiły.

- Czasem trafiam na złożone przez znajomych podanie o przyjęcie dziecka. I dziwię się, gdy je czytam - potwierdza pracownik firmy Silvermedia, która prowadzi nabór do krakowskich przedszkoli przez internet.

Dowód na rozwód niekoniecznie

"Pouczony o odpowiedzialności karnej z art. 233 kodeksu karnego oświadczam, że podane dane są zgodne ze stanem faktycznym. Przyjmuję do wiadomości, że dyrektor przedszkola (...) może zażądać przedstawienia dokumentów potwierdzających dane" - rodzice podpisują się pod tym tekstem, wypełniając kartę zapisu dziecka do przedszkola. Mało która dyrektorka przedszkola weryfikuje jednak informacje.

- Nie mam podstaw prawnych, żeby żądać od rodzica udowodnienia jego sytuacji rodzinnej. Przecież obowiązuje ustawa o ochronie danych osobowych - tłumaczy Teresa Sternal, dyrektorka jednej z bardziej obleganych w Krakowie placówek - Przedszkola nr 10.

W Przedszkolu nr 23 poinformowano nas, że matka, która deklaruje, że jest panną, proszona jest o pokazanie dowodu osobistego. Tyle że w nowych dowodach nie ma już zapisu o stanie cywilnym! Osobom, które piszą, że są rozwodnikami lub żyją w separacji, wierzy się na słowo.

- Dla mnie podpis rodzica jest miernikiem wiarygodności - mówi Anna Trela, dyrektorka Przedszkola nr 93. Podkreśla, że sama jest w dość komfortowej sytuacji, bo niedaleko przedszkola jest ośrodek dla ofiar przemocy w rodzinie i jeżeli trafiają do niej dzieci z rozbitych rodzin, to głównie stamtąd. - Zastanawiam się jednak, na jakiej podstawie mogłabym żądać od rodzica przyniesienia dokumentu potwierdzającego np. rozwód?

Praca też bywa lewa

- Podstawą jest rozporządzenie ministra edukacji. Każda dyrektorka ma prawo zażądać od rodziców potwierdzenia wpisanych w karcie danych - wyjaśnia Jan Żądło, wicedyrektor wydziału edukacji w Krakowie. - Mam świadomość, że nie wszyscy rodzice piszą w kartach zapisu prawdę.

Rodzice fałszują też dane o zatrudnieniu. Zgodnie z dodatkowymi kryteriami przyjęcia ustalonymi przez wydział edukacji pierwszeństwo mają dzieci dwojga pracujących rodziców. Żądło przyznaje, że słyszał o przypadkach, gdy jedno z rodziców siedziało w domu, ale do karty wpisywano, że pracuje. To kłamstwo ma jednak krótkie nogi. Wiele dyrektorek przedszkoli zapowiada, że będzie żądać poświadczeń o zatrudnieniu z zakładów pracy. W kryteriach naboru urzędnicy zapisali wyraźnie, że mają takie prawo.

Jak wczoraj zapowiedział wicedyrektor wydziału edukacji, teraz równie wyraźna informacja dotrze do dyrektorek w sprawie zaświadczeń o rozwodach i separacjach.
- Wyślemy specjalne pisma, w których pouczymy dyrektorki, że mają prawo żądać od rodziców takich zaświadczeń i napiszemy na jakiej podstawie - zapowiada Żądło. Urzędnicy z wydziału edukacji razem z pracownikami referatu do spraw przedszkoli zastanowią się też, jak weryfikować oświadczenia o panieństwie lub kawalerstwie.

Ani wydział edukacji, ani prowadząca e-nabór firma Silvermedia nie mają danych, ilu rodziców w ubiegłym roku zadeklarowało, że samotnie wychowują dzieci. Niewykluczone jednak, że w tym roku w związku z opisywaną przez nas sytuacją zostaną one zebrane i zweryfikowane.


Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Gaga w Marzec 27, 2008, 09:58:39 am
Cytuj
Przedszkole to nie więzienie
Część 1 naszego poradnika.
Rodzice, sprawdźcie swoje prawa.



Rodzice przedszkolaka, ucznia podstawówki lub gimnazjum mają nie tylko obowiązki wobec placówki, w której uczy się dziecko. Mają, co równie istotne, mnóstwo praw. Warto je poznać.

Dziś podpowiadamy, czego możesz oczekiwać od personelu przedszkola.


Więcej: Prawo Edukacyjne
http://forum.darzycia.pl/vp132555.htm#132555
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Gaga w Marzec 28, 2008, 09:25:23 am
Ma 6 lat i wciąż nie chodzi... (http://polskalokalna.pl/wiadomosci/lodzkie/lodz/news/ma-6-lat-i-wciaz-nie-chodzi,1082452,3322)

Jest w Łodzi nietypowe przedszkole, w którym dzieci bardzo ciężko pracują. Robią to, by móc mówić, chodzić...

Przemek ma 6 lat. Porusza się na czworakach, ma kłopoty z chwytaniem. Do Niepublicznego Przedszkola dla Dzieci z Dysfunkcjami Ruchu przy ul. Rybnej 7 zaczął chodzić, gdy miał dwa i pół roku.

- Nawet nie siadał. Ale od tamtego czasu zrobił kolosalne postępy - chwali rehabilitant Marcin Derczyński.

Sześcioletnia Dominika chodzi przy balkoniku.

- Śmiga! - żartobliwie prostuje Marcin Derczyński. - A ledwie siedziała.

Mów mi ciociu

Przedszkole przy Rybnej to przyjazne, pełne rodzinnego ciepła miejsce. Do wychowawczyń - świetnie wykształconej i doświadczonej kadry - mówi się tu ciociu. W dwóch grupach pracuje i bawi się 19 dzieci. Przeważają sześciolatki. Uczą się chodzić, mówić, trenują dłonie.

- Nasze dzieci są niepełnosprawne ruchowo, ale nie tylko - mówi Małgorzata Derczyńska, dyrektor przedszkola. - Mam też maluchy z różnymi opóźnieniami psychoruchowymi, również zespołem Downa.

Ala - jak Przemek i Dominika - cierpi na porażenie mózgowe. Kiedyś nie lubiła przedszkola.

- Bała się wymagań, jakie przed nią stawialiśmy - tłumaczy Małgorzata Derczyńska. - Nawet prośba o narysowanie prostej kreski wywoływała jej opór.

Dziś Ala chętnie pracuje podczas rehabilitacji, bo bardzo chce chodzić.

- Kilka dni temu powiedziała: "Ciociu, muszę ci coś powiedzieć. Od dziś jestem samodzielna" - opowiada Wioletta Czajkowska, wychowawczyni w grupie Ali.

Świetnie się bawią

Przedszkolaki z Rybnej solidnie pracują, ale też świetnie się bawią.

- Przez turnusy rehabilitacyjne i zabiegi na pewne rzeczy rodzicom brak czasu. My staramy się te braki rekompensować - mówi Małgorzata Derczyńska.

Dlatego częstymi gośćmi w przedszkolu są aktorzy teatrów, zwierzęta z łódzkiego zoo. Dzieciaki jeżdżą też na wycieczki do lasu, figloraju. Niedawno były w Muzeum Manufaktury.

- To nasz ostatni pomysł, zatytułowany "Łódź nasze miasto". Chcemy w kolejnych miesiącach pokazać dzieciom fajne łódzkie miejsca - dodaje dyrektorka przedszkola przy Rybnej.

Andrzej Adamczewski
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Ulka w Kwiecień 02, 2008, 10:15:10 pm
Dlaczego w Polsce brakuje przedszkoli[/b] (http://www.emetro.pl/emetro/1,85651,5080234.html)

Dla większości dzieci brakuje miejsca w publicznych przedszkolach. Dziś udowadniamy urzędnikom z Warszawy i Łodzi, że likwidując przed kilkoma laty tysiące placówek, wykazali się wielką nieodpowiedzialnością

W całym kraju trwa rekrutacja do przedszkoli, ale wiadomo, że miejsce w przedszkolach nie mają co liczyć tysiące dzieci. W Łodzi i Krakowie ten problem może dotyczyć nawet 7 tys. dzieci, w niektórych wrocławskich placówkach chętnych jest czterokrotnie więcej niż miejsc. A przecież jeszcze kilkanaście lat temu w Polsce było ponad 22 tys. przedszkoli, nawet po kilka na jednym osiedlu. Dziś przedszkoli jest 15 tys., aż w 500 gminach nie ma ani jednego.

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że liczba urodzin od kilku lat systematycznie rośnie: w 2003 r. urodziło się 351 tys. dzieci, w 2005 - 364 tys., a w 2006 - 372 tys. Przyciskani przez nas przedstawiciele samorządów wciąż mnożą wymówki i powody, dla których - jak twierdzą - nie można było wcześniej zatroszczyć się o obecne trzylatki. O opinię na temat tego, co usłyszeliśmy od urzędników, poprosiliśmy prof. Jerzego Regulskiego z Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej, współtwórcę reformy samorządowej w Polsce. Obalił argumenty, na które powoływali się urzędnicy:

To nie my rządziliśmy, gdy likwidowano przedszkola - Jolanta Lipszyc, warszawski wydział edukacji - FAŁSZ

JR: To najbardziej karygodna z możliwych postawa władzy lokalnej: pozostałość PRL-u i zrzucanie odpowiedzialności. Władza jest ciągła, prócz drobnych zmian samorządy mają przecież wieloletnie plany rozwoju, w których powinny uwzględnić potrzeby społeczne. Poza tym w wielu polskich miastach władza nie zmieniła się przez kilka ostatnich kadencji, więc taki argument nie ma racji bytu.

Nie dało się przewidzieć boomu i zainteresowania przedszkolami - Ewa Piekarska, kierownik wydziału edukacji Urzędu Miasta Łodzi - FAŁSZ

JR: Ależ nie trzeba było nic przewidywać. Dzieci, które dziś mają trzy lata i nie dostaną się do przedszkoli, przyszły na świat w 2005 r. Wystarczyło, by rządzący przyjrzeli się wówczas statystykom urodzin, a wcześniej demograficznym prognozom, a wiedzieliby, że trzeba działać.

W trzy lata nie da się zbudować przedszkoli i zdobyć pieniędzy - Ewa Piekarska, kierownik wydziału edukacji Urzędu Miasta Łodzi - FAŁSZ

JR: Bzdura. Samorządy uchwalają budżety z roku na rok, a jeśli jakieś sprawy uznawane są za priorytetowe w rozwoju gminy czy miasta - a tak powinny być traktowane przedszkola - nie powinno być problemów ze zdobyciem na nie pieniędzy. Jest to kwestia priorytetów, na wszystko pieniędzy nie starczy. Ale paradoksalnie przedszkola nie są dla gmin aż tak wielkim wydatkiem. W trzy lata można załatwić bardzo dużo.

Nie ma przedszkoli na nowych osiedlach, bo to nie nasze grunty, tylko deweloperów i spółdzielni mieszkaniowych - Elżbieta Przybylak, wydział edukacji Urzędu Miasta Poznania - PRAWDA, ALE...

JR: To rzeczywiście problem, ale do rozwiązania. Przecież gminy nie muszą same budować przedszkoli, mogłyby porozumieć się z właścicielami, organizacjami i tymi wszystkimi, którzy otwierają przedszkola prywatne. Przecież gminy nie muszą być właścicielem przedszkoli, by je wspierać.

Zamykaliśmy, bo nie opłacało się trzymać pustych - Ewa Piekarska, kierownik wydziału edukacji Urzędu Miasta Łodzi - PRAWDA, ALE...

JR: Bardzo rozsądnie, ale teraz rzeczywistość wygląda inaczej, jest zapotrzebowanie. Jeśli gminy nie mają własnych placówek, mogłyby finansować lub wspierać te prywatne.

Czy rodzice mogą wymusić na władzach stworzenie nowych przedszkoli lub zapewnienie swym dzieciom miejsc w placówkach?

JR: Burmistrz, prezydent miasta, wójt i radni to nasi przedstawiciele. My ich wybieramy i mamy prawo wymagać, by zajęli się naszymi sprawami. Rodzice powinni zawiązywać stowarzyszenia, słać petycje, naciskać radnych, by zajęli się przedszkolami i uwzględnili je w budżetach. Nasi przedstawiciele mają obowiązek dbać o nasze interesy.
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Mulesia w Kwiecień 07, 2008, 03:36:42 pm
Rzecznik Praw Obywatelskich o edukacji dzieci

Przedszkola dyskryminują trzylatków

Rodzice nie mają jak zakwestionować decyzji odmawiającej przyjęcie do przedszkola dzieci w wieku trzech lat urodzonych pomiędzy 1 września a 31 grudnia - alarmuje rzecznik praw obywatelskich.

W listach do rzecznika praw obywatelskich rodzice skarżą się, że dzieci w wieku trzech lat urodzone pomiędzy 1 września a 31 grudnia mają utrudniony dostęp do przedszkoli. Dyrektorzy placówek, dysponując ograniczoną liczbą miejsc, preferują dzieci urodzone wcześniej. Warszawa, wprowadzając elektroniczną rejestrację przedszkolaków, starszemu trzylatkowi automatycznie przyznawała dodatkowo 1 tys. punktów.

- To w sposób oczywisty uniemożliwia młodszym rówieśnikom przyjęcie do publicznego przedszkola - podkreśla Stanisław Trociuk, zastępca rzecznika praw obywatelskich w liście do Katarzyny Hall, ministra edukacji narodowej.

- Tymczasem wiele dzieci urodzonych w grudniu jest lepiej rozwiniętych i przygotowanych do pracy w grupie od ich starszych kolegów - mówi Monika Ebert ze Stowarzyszenia Rodziców TU, koordynator projektu Mazowieckie Małe Przedszkola.

Zgodne z ustawą z 7 września 1991 r. o systemie oświaty (Dz.U. z 2004 r. nr 256, poz. 2572 z późn. zm.) dyrektorzy placówek mają prawo tak postąpić, ponieważ wychowanie przedszkolne obejmuje dzieci w wieku od trzech do sześciu lat.

- W konsekwencji prawo do publicznego przedszkola mają dzieci, które 1 września mają ukończone trzy lata - wyjaśnia Stanisław Trociuk.

Dziecko, które ukończyło dwa i pół roku, może być przyjęte jedynie w szczególnych przypadkach. Ustawa nie precyzuje jednak, w jakich. Dzięki temu organy decydujące o przyjęciu mają swobodę decyzyjną.

Zastępca wskazuje ponadto, że rodzice nie mają prawa zakwestionować odmownej decyzji. Tymczasem jego zdaniem powinni mieć prawną możliwość weryfikacji negatywnej decyzji. W efekcie nie ma procedur, gwarantujących że dzieci z tej grupy są przyjmowane do przedszkoli według dowolnie ustalonych kryteriów.

Profesor Zbigniew Marciniak, wiceminister edukacji, zapewnia, że kwestia ta będzie uregulowana w nowelizacji ustawy o systemie oświaty, wprowadzającej przepisy umożliwiające naukę w szkole już sześciolatkom.

Resort planuje, że wychowaniem przedszkolnym będą objęte dzieci, które w danym roku kalendarzowym ukończą trzy lata.

Monika Ebert uważa, że w ustawie powinny także zostać określone kryteria naboru dzieci przez przedszkola publiczne w sytuacji braku miejsc.

Obecnie wiele placówek odrzuca podania niepracujących rodziców. Ich dzieci są więc pokrzywdzone, i to z przyczyn od nich niezależnych.

364 tys. dzieci urodziło się w 2005 roku

Jolanta Góra

Gazeta Prawna nr 68

http://www.gazetaprawna.pl/?action=showNews&dok=2190.89.0.39.16.3.0.1.htm
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Ulka w Kwiecień 07, 2008, 09:13:41 pm
Walczmy o prawa naszych dzieci (http://www.emetro.pl/emetro/1,85651,5094003.html)
 
Matki, które doprowadziły do zniesienia dyskryminacji przy przyjmowaniu dzieci do przedszkoli, apelują do rodziców trzylatków - walczmy nie ze sobą, ale z urzędnikami, aby zwiększyli liczbę miejsc w przedszkolach

W warszawskich przedszkolach jest 8,6 tys. miejsc, o które ubiega się 11,9 tys. dzieci. Prawie 3 tys. z nich nie będzie miało skończonych trzech lat 1 września 2008 r. Jak więc bez zwiększania liczby miejsc w przedszkolach spowodować, przyjąć "wszystkie" dzieci? Pomysł warszawskich i krakowskich urzędników był prosty - wprowadzili system punktacji premiujący dzieci urodzone przed 1 września 2005 r. Dzieci młodsze nie dostałyby się więc nie z powodu braku miejsc, ale dlatego że "nie spełniły kryteriów".

Na skutek protestu kilkudziesięciorga rodziców (pisali m.in. do rzecznika praw obywatelskich) Ministerstwo Edukacji Narodowej uznało w ubiegłym tygodniu te zasady za sprzeczne z prawem. Wydawało się to wielkim zwycięstwem rodziców, ale na internetowych forach zawrzało. Rodzice dzieci urodzonych przed 1 września 2005 r. niepokoją się, że wbrew wcześniejszym oczekiwaniom ich pociechy nie dostaną się do przedszkola. W Warszawie miejsc zabraknie dla ok. 3 tys. dzieci.

- Jestem przerażona niektórymi komentarzami. Licytacje, które dziecko powinno mieć większe preferencje, i wdawanie się w niemiłe polemiki z innymi rodzicami prowadzą donikąd - mówi Monika Okrasa, mama trzyletniej Mai, która walczyła o zniesienie dyskryminujących przepisów. - Nie traćmy czasu na przepychanki między sobą, na tym zależy właśnie ratuszowi. To ich wina, że już trzy lata temu nie zajęli się budową przedszkoli, bo rocznik statystyczny nie jest chyba jakąś arcytrudną lekturą. Walczmy o prawa naszych dzieci.

I namawia rodziców, aby przyszli na nadzwyczajną sesję Rady Miasta Warszawy w sprawie przedszkoli.

Razem dla dzieci (http://www.emetro.pl/emetro/1,85651,5094004.html)

Marcelina Szumer: Podobno w stołecznym ratuszu już mają pani dość...

Monika Okrasa, dyrektor marketingu w prywatnej firmie, mama trzyletniej Mai: Nie muszą mnie lubić, mnie na tym nie zależy.

A na czym pani zależy?

- Aby urzędnicy porządnie wykonywali pracę, bo biorą za nią pieniądze. Nie mogą nas zbywać, nieuczciwie traktować. Są po to, aby załatwiać nasze sprawy, np. to, że choć chcę zapisać córkę do przedszkola, to okazuje się, że nie mogę.

Jestem samotną mamą. Majka w tym roku kończy trzy lata, więc było dla mnie oczywiste, że poślę ją do przedszkola. Pracuję na cały etat, z pracy nie zrezygnuję. Kiedy zaczęłam przeglądać strony internetowe przedszkoli i fora rodziców, okazało się, że córka nie ma co liczyć na miejsce w przedszkolu, bo trzy lata skończy dopiero po 1 września.

O co chodzi z tą datą urodzin?

- Ustawa o systemie oświaty mówi, że wychowanie przedszkolne dotyczy dzieci od trzech lat. Tyle że trzylatków jest więcej niż miejsc w stołecznych placówkach. Urzędnicy wymyślili, żaby do przedszkola posłać tylko te dzieci, które 1 września będą już miały trzy lata. Mojej Majce w internetowym systemie naboru przyznano aż o 1024 punkty mniej punktów niż dzieciom urodzonym przed 1 września.

Na forach mam dowiedziałam się, że w innych miastach urzędnicy również usiłują w ten sposób poradzić sobie z brakiem miejsc. Wtedy naprawdę się wściekłam. Zaczęłam słać maile do biura edukacji, prezydenta miasta, do MEN-u, rzecznika praw dziecka i praw obywatelskich. Chciałam wiedzieć, kto dał im prawo stosowania takiego krzywdzącego kryterium.

Co odpowiedzieli?

- To właśnie mnie denerwuje najbardziej. Na przykład pani Jolanta Lipszyc z warszawskiego biura edukacji twierdziła, że te punkty (potem nazywane kryteriami) nie mają wpływu na przyznanie miejsca w przedszkolu. Przekonywała, że system przygotuje jedynie listę kandydatów, z której dyrektor danej placówki wybierze, kogo przyjąć, i oczywiście nie musiałyby to być dzieci z najwyższą punktacją. Zadzwoniłam do kilku dyrektorów przedszkoli. Wszyscy twierdzili, że punkty mają znaczenie.

Ale najgorsza była postawa, jaką przyjął zastępca dyrektora gabinetu prezydenta Jarosław Jóźwiak. Napisał mi, że fakt, iż moje dziecko nie dostanie się do przedszkola, to nie przejaw dyskryminacji, ale wręcz przeciwnie - dbanie o jego dobro!

No i komentarz pani Lipszyc... Jak urzędnik może powiedzieć rodzicowi, że przecież są jeszcze prywatne przedszkola?!

Nie stać pani na takie? Przecież pani pracuje...

- Nawet dobrze zarabiającemu, ale samotnemu rodzicowi nie jest łatwo wyłożyć ponad 2 tys. zł miesięcznie na zorganizowanie opieki nad dzieckiem. Ale pomijając finanse, mam powody, by posłać córeczkę do zwykłego przedszkola. Chcę, by rozwijała się w normalnym świecie, wśród zwykłych dzieci. I mam takie prawo.

Rodzice trzylatków urodzonych przed 1 września nie będą zadowoleni. W Warszawie jest prawie 12 tys. dzieci, a miejsc tylko 8,6 tys. Pani córka też może się nie dostać, i to mimo zmiany kryteriów.

- Wiem, że niektórzy rodzice nie będą zadowoleni, ale kryteria muszą być uczciwe. A przecież to nie dzieci urodzone pod koniec roku zabrały im miejsca, tylko władze miasta nie wywiązały się ze swoich obowiązków.

Urzędnicy nie mogą zamiatać pod dywan problemu braku przedszkoli, ograniczając liczbę dzieci. Jeśli nie znajdzie się miejsce w państwowym przedszkolu, będę zabiegać, aby miasto zrekompensowało koszty związane z posłaniem córki do prywatnej placówki.

To tak można?

- Nie wiem, ale gdy znajdę się w takiej sytuacji, na pewno to zrobię. Rozmawiałam z radnymi, którzy nam pomagali, i innymi rodzicami, między innymi z Anetą Radłowską-Działo z Krakowa, która założyła stronę dada.net.pl/protest, i zastanawiamy się nad założeniem stowarzyszenia. Chcemy być pewni, że urzędnicy zapewnią naszym dzieciom odpowiednie warunki do nauki i rozwoju. Jeśli nie mają pomysłów, jak wywiązywać się z obowiązków, będziemy im je podpowiadać. Nie mają analiz demograficznych? To my te analizy zrobimy.
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Gaga w Kwiecień 08, 2008, 08:32:56 am
Dyrektorka radzi:Zapisz ciążę do przedszkola (http://miasta.gazeta.pl/czestochowa/1,35271,5097852.html)
Jarosław Sobkowski2008-04-07
 
- Jeśli nie znajdę miejsca w przedszkolu dla moich bliźniaków, 1 września rano przywiozę je pod opiekę do wiceprezydenta Betnarskiego - mówi kobieta, która od roku bezskutecznie próbuje ulokować dzieci w przedszkolu na Błesznie.

Krzymińska ma normalny dom, męża i trójkę dzieci. Dlatego ma problemy. Na liście oczekujących na miejsce w przedszkolu znajduje się zwykle na końcu stawki. Lepiej byłoby, gdyby samotnie wychowywała maluchy i do tego koniecznie powinna pracować. - Ależ ja bardzo chcę iść do pracy, ale nie mogę, bo muszę opiekować się pięcioletnimi bliźniakami - wyjaśnia pani Małgorzata i pyta, płacząc: - Czy mam się rozwieść, żeby dostać miejsce w przedszkolu?

Nie pomaga, że pani Małgorzata i tak żyje jak samotna matka. Jej mąż jest kierowcą w firmie transportowej obsługującej zagraniczne trasy. Na korzyść maluchów mogłoby też przemawiać to, że jeden z chłopców - Dawid - ma problemy z mówieniem. Przedszkole mogłoby stać się elementem terapii.

- Przedszkole jest potrzebne wszystkim dzieciom. Dawidowi szczególnie - uważa Ilona Majewska, logopeda pracująca z chłopcem. To ona wystawiła zaświadczenie o potrzebie umieszczenia dziecka w przedszkolu. To, że dzieci powinny do niego chodzić, jest oczywiste także dla psychologów. - Bliźniaki pozostające wyłącznie ze sobą mogą budować własny świat, który w przyszłości bardzo utrudni im kontakty z otoczeniem - potwierdza Dorota Łobodzińska-Łapaj, psycholog z Wojewódzkiej Przychodni Matki i Dziecka w Częstochowie.

Argumenty "za" są, ale miejsca dla chłopców w przedszkolu nie ma. - Od jednej pani dyrektor usłyszałam, że do niej zapisywać trzeba dzieci, kiedy są jeszcze w brzuszku - mówi Krzymińska. - Czy władze miasta nie dostrzegają tego problemu?

Dostrzegają. Przed rokiem, kiedy pani Małgorzata bezskutecznie próbowała ulokować dzieci w przedszkolu, miejsce dla malców znalazł... wiceprezydent Jacek Betnarski. - Do wyboru - w Kłomnicach przy Realu lub koło Obi - relacjonuje kobieta. Jeździła na Tysiąclecie tramwajem, ale chłopcy płakali, że długo i daleko. Po dwóch tygodniach zrezygnowała z przedszkola.

Chcieliśmy zapytać wiceprezydenta, co ma zrobić matka bliźniaków, aby zdobyć miejsce w przedszkolu w pobliżu domu? Wiceprezydent - który obiecał odpowiedź później - nie odebrał ponownie telefonu.

Odpowiedziała za to naczelniczka miejskiego wydziału edukacji Dorota Sobala: - Rekrutacja do przedszkoli jeszcze się nie zakończyła. Jeśli rzeczywiście bliźniaki nie znajdą miejsca, ich mama może interweniować w naszym wydziale. Tu mamy pełną informację o ewentualnych wakatach.


Źródło: Gazeta Wyborcza Częstochowa
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Gaga w Kwiecień 12, 2008, 11:32:27 am
Tak wygląda to w Krakowie....

Rekrutacja do przedszkoli zakończona

 Koniec nadziei na powtórną rekrutację do krakowskich przedszkoli. Klamka zapadła - mimo protestów rodziców ponownego liczenia punktów nie będzie. W piątek wywieszono listy przyjętych dzieci.  


Rekrutacja zakończyła się mimo protestów rodziców dzieci, które dostały ponad 4000 punktów mniej z powodu daty urodzenia - po 1 września 2005 roku. Rodzice żądali, by ponownie policzyć punkty. Wtedy jednak zaprotestowali rodzice pozostałych dzieci.

Ponowna rekrutacja zakończyłaby się dopiero pod koniec maja. A to duże utrudnienie dla wielu rodziców.

Ponad 1600 dzieci nie dostało się do wybranych przedszkoli. 60 procent z nich urodziło się pod koniec 2005 roku. Rodzice dyskryminowanych maluchów są rozgoryczeni. Zapowiadają walkę w sądzie i billboardy na ulicach miasta.

Tymczasem jest jeszcze szansa na państwowe przedszkole, choć niekoniecznie to najbliżej domu. W mniej popularnych placówkach zostało ponad 850 wolnych miejsc. Można też wpisać się na listę rezerwową.

Prawdopodobnie to już ostatni rok, kiedy rodzice maluchów przeżywają horror związany z rekrutacją. W przyszłym sześciolatki będą się uczyć w szkołach, dlatego w przedszkolach będzie więcej miejsc dla młodszych dzieci.

(Kronika)
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: kasiape w Kwiecień 12, 2008, 12:15:33 pm
u nas wyniki ogłaszają 25 kwietnia! wtedy Wam powiem czy system netowy się sprawdza w Rzeszowie!!
ale cieszę się, że Julik urodził się w kwietniu ;-))  :D  :D
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: sonia w Kwiecień 13, 2008, 02:36:52 am
Oby nie trafił nikt w takie warunki  :roll:

Obejrzyjcie Video (http://www.tvn24.pl/2118182,12690,0,0,1,wideo.html)

Przedszkolaki bite i przywiązywane do krzeseł? (http://www.tvn24.pl/-1,1545533,wiadomosc.html)

Skandal w płockim przedszkolu "Bajka".

Cytuj
Według rodziców dwójki przedszkolaków wychowawczynie z integracyjnego przedszkola nr 31 biły i przywiązywały sznurkiem do krzesła nieposłuszne dzieci.


Przedszkolanki wiązały dzieci dla zabawy? (http://www.tvn24.pl/-1,1545894,wiadomosc.html)
Przywiązywanie do krzesła, zamykanie w ciemnej leżakowni lub łazience....
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: ilonadora w Kwiecień 13, 2008, 12:06:46 pm
:shock:  :shock:  :shock:  :evil:  :2gunfire: No na prawdę baaardzo pedagogiczne podejście do dzieci  :evil:
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: sonia w Kwiecień 17, 2008, 01:10:17 pm
W Krakowie też jest "ciekawie" z przedszkolakami:

Koszulka od rodziców trzylatków (http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,5127603.html?nltxx=1077762&nltdt=2008-04-17-03-06)

"Kraków nierównych szans" - koszulkę z takim napisem dostała wczoraj od rodziców trzylatków urodzonych po 31 sierpnia 2005 roku wiceprezydent Elżbieta Lęcznarowicz. Nie będzie jej nosić, bo - jak mówi - to nie jej styl

Koszulkę wręczyła Aneta Radłowska-Działo, przedstawicielka rodziców, którzy walczyli, by Kraków nie dyskryminował ich dzieci przy przyjęciach do przedszkoli (urzędnicy miejscy wymyślili, że pierwszeństwo przy naborze mają maluchy, które z dniem 1 września mają skończone trzy lata i pomimo wykładni ministerstwa edukacji oraz sprzeciwu rzecznika praw obywatelskich nie zmienili zdania).

Radłowska-Działo przyszła wczoraj do magistratu na zaproszenie Elżbiety Lęcznarowicz, by - jak mówi wiceprezydent - porozmawiać o... kłopotach z brakiem miejsc w krakowskich przedszkolach i wspólnie zastanowić się, co z tym problemem można zrobić. Wymyślone już kilka lat temu przez urzędników wydziału edukacji kryterium miesiąca urodzenia częściowo rozwiązywało problem, bo automatycznie zmniejszało liczbę dzieci starających się o przyjęcia. Tyle, że w tym roku rodzice " źle urodzonych" maluchów protestowali jak nigdy dotąd.

I choć dla swoich dzieci już niczego nie wywalczą (wyniki naboru do przedszkoli zostały ogłoszone w piątek), nie zamierzają tak zostawić sprawy.

Koszulka to dopiero początek. Rodzice szukają sponsorów, którzy pomogliby im w prowadzeniu akcji billboardowej. Chcą, by plakaty z napisami: "Hańba! Kraków dyskryminuje dzieci". Pojawiły się w całym mieście.

Już 30 osób zadeklarowało, że sprawę skieruje do sądu. Swoją pomoc prawną zadeklarowała Helsińska Fundacja Praw Człowieka. - Musimy jeszcze zapoznać się ze szczegółami. Uważam jednak, że trzeba wzmocnić rodziców, którzy walczą o równe szanse edukacyjne dla swoich dzieci - mówi Elżbieta Czyż z fundacji. I podkreśla: - Polska jest na szarym końcu w Unii Europejskiej jeśli idzie o dostęp dzieci do przedszkoli. Z edukacji przedszkolnej korzysta tylko 40 procent dzieci. To makabrycznie mało. A że nie ma miejsc dla wszystkich? Urzędnicy od tego są, by główkować jak je tworzyć, a nie sztucznie dzielić dzieci z jednego rocznika - dodaje.

Wczorajsze spotkanie Radłowskiej-Działo z panią wiceprezydent trwało prawie 2,5 godziny.

Nie przyniosło efektów. Żadna ze stron nie zmieniła zdania. Po jego zakończeniu Lęcznarowicz przed kamerami kolejny raz - pomimo odmiennego stanowiska MEN - próbowała tłumaczyć, że Kraków stoi na straży prawa (urzędnicy, tworząc sporne kryterium, powołali się na przepisy oświatowe mówiące, że wychowanie przedszkolne obejmuje dzieci w wieku 3-6 lat i dopuszczające jedynie w szczególnie uzasadnionych przypadkach przyjmowanie do przedszkoli dzieci, które ukończyły 2,5 roku). Przedstawicielka rodziców po raz kolejny powtarzała, że przyjęte przez miasto kryterium naboru to dyskryminacja. "Stop dyskryminacji dzieci" - to hasło, które widniało z kolei na założonej przez nią i przygotowanej specjalnie na spotkanie koszulce.


Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków, Olga Szpunar 2008-04-16
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: sonia w Kwiecień 17, 2008, 05:16:22 pm
Dziecko chore na cukrzycę nie ma szans na miejsce w przedszkolu (http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/23372)

Jakub Szmyt – 4,5 letni mieszkaniec Gdańska – nie może uczęszczać do przedszkola. Kolejni dyrektorzy placówek w Gdańsku i Sopocie odmawiają mu prawa uczęszczania do nich z powodu cukrzycy, na którą cierpi chłopiec

Specyfika choroby dziecka wymaga jedynie podania insuliny w sposób bezinwazyjny. Przedszkola odmawiają przyjęcia dziecka pomimo, że nauczyciele zostali do tego przeszkoleni.

W/w decyzja w gruncie rzeczy oznacza, że dzieci które mają cukrzycę, epilepsję itp. tzw. „chorobę przewlekłą”, są pozostawione same sobie i nie mogą skorzystać ani z ogólnodostępnych przedszkoli, ani z tzw. kształcenia specjalnego do którego najzwyczajniej w świecie się nie kwalifikują.

Aktualnie w odniesieniu do tej sprawy, mamy dwie różne interpretacje obowiązujących przepisów dotyczących możliwości podawania insuliny w przedszkolach przez nauczycieli, którzy zostali odpowiednio przeszkoleni.

Ministerstwo Edukacji Narodowej – Departament Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego interpretacją DKZU-030-49/07/AU – str. 2 – przyjął, że nauczyciele nie mogą wykonywać nawet najprostszych zabiegów medycznych, bowiem nie mają uprawnień i kwalifikacji do wykonywania zadań przypisanych ustawowo pracowniom resortu zdrowia.

Tymczasem Departament Zdrowia Publicznego Ministerstwa Zdrowia w interpretacji MZ-ZP-D-052-10078-1/WS/08 podkreśla natomiast, że decyzję o przyjęciu dziecka przewlekle chorego do wybranego przez rodziców przedszkola podejmuje każdorazowo dyrektor placówki. Przyjęcie uwarunkowane jest możliwością zapewnienia dziecku, stosownie do rodzaju schorzenia czy niepełnosprawności, właściwych warunków pobytu.

W przypadku dziecka z cukrzycą insulinozależną, konieczne jest wykonywanie specjalistycznych zabiegów (bieżąca kontrola poziomu cukru we krwi za pomocą glukometru oraz podawanie insuliny w formie wstrzyknięć podskórnych lub wlewów przy użyciu pompy insulinowej). Wskazane czynności może wykonywać każda osoba (samo dziecko, rodzic, nauczyciel), która odbyła specjalistyczne przeszkolenie w tym zakresie (posiadanie wykształcenia medycznego nie jest wymogiem koniecznym). Zatem decyzja o przyjęciu i pobycie w przedszkolu dziecka chorego na cukrzycę jest równoznaczna z zagwarantowaniem dziecku opieki, którą będzie sprawował ten pracownik przedszkola (np. wychowawca grupy), który odbył specjalistyczne przeszkolenie oraz z własnej woli wyrazi na to zgodę.

Matka dziecka zwracała się z prośbą o pomoc do szeregu instytucji w tym m. in. do Rzecznika Praw Dziecka, Rzecznika Praw Obywatelskich, Marszałka Województwa Pomorskiego, Prezydenta Miasta Gdańska, NFZ, Ministerstwa Edukacji Narodowej, Ministerstwa Zdrowia, MOPS-u w Gdańsku. W większości przypadków w/w instytucje okazały się bezsilne. O sprawie informowały także ogólnopolskie media.

Problem ten nie jest odosobniony ponieważ w samym Trójmieście jest ponad 250 osób w wieku przedszkolnym z cukrzycą, nie wliczając w to innych tzw. chorób przewlekłych.

Rozwiązaniem problemu prawdopodobnie byłoby zatrudnienie w jednym z przedszkoli w mieście pielęgniarki na pełen etat, w wymiarze czasu kiedy dzieci znajdują się w placówce oświatowej, przy jednoczesnym powiadomieniu przez rodzica dyrektora szkoły i wychowawcę o rodzaju choroby dziecka. Natomiast zgodnie z interpretacją Ministerstwa Zdrowia wystarczy zawrzeć opisywaną umowę cywilnoprawną z nauczycielem odpowiednio przeszkolonym do podawania insuliny.
 
W praktyce szkoły i przedszkola grożą rodzicom, że w przypadku ujawnienia choroby dziecka w formie pisemnej - odmówią przyjęcia dziecka do placówki oświatowej ze względu na w/w interpretację MEN oraz ze względu na fakt, iż placówki te nie posiadają zatrudnionej pielęgniarki na pełen etat.


Autor: Piotr Kamiński, Źródło: CI Gdynia  2008-04-15
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Ulka w Kwiecień 19, 2008, 09:46:18 pm
Jak Ministerstwo Edukacji zaszkodziło przedszkolom

Anna Blumsztajn
 
By dorównać dzieciom z miast, dzieci wiejskie powinny chodzić do lepszych przedszkoli. A nie chodzą prawie w ogóle. Są sprawdzone recepty, jak to zmienić, jednak MEN się do nich nie zastosował

Wyrównywanie szans edukacyjnych to zaklęcie, które powtarzają w Polsce wszyscy. Stoi za nim argument etyczny: każdy ma prawo do podobnego wyposażenia w walce o byt. Dla niektórych - zaliczam się do nich - sprawiedliwość społeczna oznacza wiele więcej, ale to konieczne minimum jest niepodważalne.

Jest i argument ekonomiczny. Trwały rozwój gospodarczy wymaga wysokiej jakości tzw. kapitału ludzkiego, a to nie jest możliwe bez równych szans edukacyjnych. Zrozumiały to nawet Stany Zjednoczone, które nie słyną przecież ze zmniejszania nierówności. Wydają jednak olbrzymie sumy na zwiększanie szans dzieci i młodzieży z zaniedbanych grup. Rozumieją, że aby rynek działał jak trzeba, talenty nie mogą się marnować. Nie jest to mój ulubiony argument, ale w kraju tak neoliberalnym jak nasz - celny.

W Polsce największe nierówności są między dużymi miastami a wsią i miasteczkami. Najostrzejsze na obu krańcach systemu edukacyjnego - w dostępie do przedszkola i szkolnictwa wyższego. I tu, i tu dzieci i młodzież ze wsi jest w zdecydowanie gorszej sytuacji niż przed 1989 r. I te nierówności wciąż rosną.

Zaklęte koło nierówności

W Polsce do przedszkola chodzi tylko 38 proc. dzieci w wieku 3-5 lat. We Francji, w Belgii i we Włoszech właściwie 100 proc. Średnia dla UE to 80 proc.

Na wsi - do przedszkoli chodzi 17 proc. dzieci (w miastach - prawie 60 proc.). W podlaskiem trzy czwarte gmin wiejskich w ogóle nie ma przedszkola. W warmińsko-mazurskiem od 1994 r. na wsi zlikwidowano co drugie.

A przecież eksperci są zgodni, że najskuteczniej wyrównywać szanse można, inwestując w najmłodszych. Kluczowe umiejętności poznawcze, emocjonalne i społeczne kształtują się u kilkulatków, najłatwiej więc w przedszkolu wyrównać wpływ zbyt ubogiego środowiska rodzinnego i zaopatrzyć dziecko w kapitał kulturowy, którego nie dostało w domu.

Tymczasem w Polsce dla niemal wszystkich dzieci na wsi, zerówka to pierwsze zajęcia, w jakich uczestniczą. Nieuchronnie przeżywają kłopoty z nauką. I tak tworzą się pierwsze, najtrwalsze nierówności edukacyjne.

Zapaść edukacji przedszkolnej to - powiedzmy jasno - wynik naszego polskiego wyboru: w odróżnieniu od szkół przedszkola nie są finansowane z budżetu państwa. Prowadzenie edukacji przedszkolnej zależy wyłącznie od władz gminy, a tak naprawdę od jej dochodów.

Zaklęte koło powielania nierówności edukacyjnych między miastem a wsią wygląda zatem tak. Na wsi ludzie są statystycznie gorzej wykształceni, mniej zarabiają, mają gorszy dostęp do książek, dóbr kultury. Ich dzieci mniej wynoszą z domu. By dorównać dzieciom z miast, powinny chodzić do lepszych przedszkoli. A nie chodzą prawie w ogóle. Nie chodzą, bo samorządy wiejskie, żeby zorganizować tyle samo miejsc przedszkolnych, musiałyby wydać więcej pieniędzy. Tymczasem mają mniej, bo dochody własne gmin wiejskich są niższe, bo na wsi działa mniej firm, mniej ludzi pracuje i mniej zarabiają. I koło się zamyka.

Rząd - nic, pozarządówka próbuje

Do sierpnia 2007 r. władze pomijały edukację przedszkolną. Gdy po dwóch latach reformy samorządowej w 1993 roku okazało się, że samorządy wiejskie masowo likwidują przedszkola, nikt nie bił na alarm.

Za nierówności zabrała się pozarządówka. W 2000 r. ruszył program "Gdy nie ma przedszkola" prowadzony przez Polską Fundację Dzieci i Młodzieży, a od 2004 r. przez Fundację Rozwoju Dzieci im. Komeńskiego. Inspirowany wzorami z Europy, gdzie upowszechnianie edukacji przedszkolnej osiąga się dzięki różnorodności form.

W Polsce do końca 2007 r. forma była jedna: przedszkole minimum pięciogodzinne, w budynku odpowiednio wyposażonym i dopasowanym do wyśrubowanych norm, z dyrektorem, nauczycielami, personelem pomocniczym. Dla typowej gminy wiejskiej - kilku, kilkunastu wsi, oddalonych od siebie nawet o kilkanaście kilometrów - to nie wchodzi w grę, jest za drogie.

„Gdy nie ma przedszkola” nawiązywał do doświadczeń portugalskich z biedniejszych i rzadziej zaludnionych regionów: •  nauczyciel dojeżdża na miejsce nawet do małej grupy dzieci (maksimum 15 dzieci); •  w tych samych zajęciach biorą udział dzieci od 3 do 5 lat - z powodów oszczędnościowych, ale również wychowawczych, bo dzieci uczą się najlepiej od siebie nawzajem •  małe przedszkole nie pełni funkcji opiekuńczych, tylko edukacyjne; •  liczba godzin w tygodniu może być niewielka, byle zajęcia edukacyjne były na dobrym poziomie (koszty stałe, które nie zależą od liczby dzieci, muszą być ograniczone do minimum, •  rodzice muszą się włączyć w edukację.

W 2000 r. osiem gmin wiejskich założyło we współpracy z Fundacją Dzieci i Młodzieży 14 takich właśnie Ośrodków Przedszkolnych. Działały w pustej części szkoły, świetlicy, bibliotece, filii domu kultury. W najmniejszych miejscowościach, na peryferiach gmin. Nauczycielce zawsze asystował rodzic. Bieżące koszty to pensja nauczycielki i materiały do zajęć. Gminy same finansowały Ośrodki. Rolą Fundacji było dbanie o jakość edukacji poprzez szkolenia i wsparcie dla nauczycielek.

To się przyjęło

Przedszkole w każdej gminie, z filią w każdej wsi? To marzenie, które długo się nie spełni. "Alternatywne formy edukacji przedszkolnej" to wybór pragmatyczny, kompromis z rzeczywistością. Działacze pozarządowi wycięli wszystko, z czego można było zrezygnować bez szkody dla rozwoju dziecka. Zachowana została tylko - i aż - wysoka jakość edukacji, bez tego przedszkola nie miałyby sensu.

Roczny koszt ośrodka - przy 15 godzinach zajęć w tygodniu i przyzwoitej pensji dla nauczycielki (ale bez "Karty nauczyciela") oraz z intensywnymi szkoleniami - to ok. 1900 zł na każde z 15 dzieci. Suma śmieszna dla każdego, kto zna budżety normalnych przedszkoli czy szkół.

A można jeszcze taniej. Badania pokazują, że nawet przy dziewięciu godzinach tygodniowo efekty są widoczne - umiejętności absolwentów w zerówce są zdecydowanie wyższe niż dzieci, które do przedszkola nie chodziły.

Wspólnoty lokalne stopniowo odkrywały, że przedszkole może być tanie i dobre. Że ważniejsza od stołówki i superwyposażenia jest jakość pracy nauczycielki i uwaga poświęcana dzieciom.

Gminy z własnych środków otwierały co roku nowe grupy. Okazuje się, że samorządy są w stanie wziąć się za upowszechnienie edukacji przedszkolnej - o ile da się im coś, co odpowiada ich potrzebom i możliwościom. I jest skuteczne.

Fatalne rozporządzenie

Alternatywne przedszkola długo musiały czekać, nim dostąpiły zaszczytu wejścia do ustawy oświatowej. Na szczęście już wcześniej w latach 2005-07 Ministerstwo Edukacji zdecydowało się na pilotaż tego rozwiązania finansowany z pieniędzy Europejskiego Funduszu Społecznego. Powstało całkiem sporo, bo 800 wiejskich ośrodków przedszkolnych prowadzonych przez organizacje pozarządowe.

Nie liczy sie ani jakośc edukacji,ani równość szans.Liczą się bieżące polityczne interesy.
Tak w Polsce uprawia się polityke spoleczną


Do ustawowej nobilitacji ośrodków przedszkolnych doszło dzięki presji mediów i organizacji pozarządowych. Znaczenie miała też groźba Komisji Europejskiej, że inaczej nie przyzna kolejnych środków.

Ustawa bez rozporządzenia jest martwa. Na jego projekt trzeba było czekać aż do grudnia. Wtedy organizacje pozarządowe zostały zaproszone na konsultacje.

MEN nie wyciągnął wniosków z pilotażu w jednej, na pozór drobnej, ale kluczowej sprawie. W wersji rozporządzenia przekazanej fundacjom do konsultacji nie było nawet wzmianki o ograniczeniu liczby dzieci w grupie. Organizacje apelowały o określenie maksimum 15 dzieci na sprawdzonym w pilotażu poziomie.

W ogłoszonym wreszcie w styczniu rozporządzeniu minister Katarzyna Hall wprowadza wreszcie ograniczenie, ale na poziomie 25 dzieci w grupie! To oznacza pogrzebanie pomysłu, bo tak duża liczba dzieci uniemożliwia prowadzenie edukacji na wysokim poziomie. 25 dzieci to przechowalnia, nie edukacja!

Po co w takim razie był pilotaż za 50 milionów złotych? Jak można w uzasadnieniu do rozporządzenia stwierdzić, że uwagi organizacji pozarządowych zostały uwzględnione, skoro rozporządzenie jest sprzeczne z naszymi uwagami?

Rozporządzenie to był policzek dla organizacji pozarządowych. Od lat przekonują one gminy, że jeśli już mają inwestować w przedszkola, muszą to robić z sensem - inaczej lepiej nie robić tego w ogóle. Nie jest to zwrot retoryczny - złe przedszkole może dziecku zaszkodzić i wywołać wstręt do szkoły już w wieku 5 lat! Jak teraz tłumaczyć samorządom, że 25-osobowa grupa jest zbyt duża, skoro samo ministerstwo takie grupy akceptuje?

Decyzja o 25 dzieciach w grupie jest zła. Wyświadczono samorządom, polskiej wsi i polskiej edukacji lwią przysługę. A przecież w zdecentralizowanym systemie oświaty rolą ministerstwa jest właśnie wyznaczanie standardów jakości.

Fałszywe oszczędności

Skąd liczba 25 dzieci w grupie?

Kilka dni przed rozporządzeniem "Gazeta Prawna" wyliczyła, że pieniądze z Programu Operacyjnego "Kapitał Ludzki" na upowszechnienie edukacji przedszkolnej są mizerne i pozwolą na stworzenie ledwie 20 tysięcy dodatkowych miejsc w przedszkolach, a to uniemożliwi osiągnięcie wskaźników uzgodnionych z Komisją Europejską. Może to uświadomiło ministerstwu, że trzeba wskaźniki podrasować? Zwłaszcza że premier Tusk obiecywał upowszechnienie przedszkoli na wsi i trzeba było partyjne zadanie wykonać.


Powiększmy grupę do 25 dzieci - koszty nie rosną, wskaźniki owszem - tak pewnie pomyśleli. W przedszkolach miejskich grupą 25 dzieci zajmują się co najmniej dwie osoby przez osiem godzin dziennie. Na wsi będzie to jedna nauczycielka, czasem z pomocą rodzica, przez 12 godzin dziennie. Tak wygląda wyrównywanie szans a la MEN.

Jeśli ministerstwo uznało, że trzeba ulżyć samorządom, mogło zmniejszyć minimalną liczbę godzin zajęć - skoro doświadczenia i badania wskazują, że to nie obniża efektów. Mogło też promować przedszkola w samorządach wojewódzkich, które odpowiadają za rozdział unijnych pieniędzy na edukację.

Tak się w Polsce uprawia politykę społeczną. Nie liczy się wiedza, nawet dobrze udokumentowane doświadczenia, zdanie ekspertów i dobro wspólne. Nie liczy się ani jakość edukacji, ani równość szans. Liczą się bieżące polityczne interesy. Dlatego nasze reformy nie mają dogłębnego, strategicznego charakteru, są najczęściej garścią rozwiązań o symbolicznym znaczeniu i znikomych efektach.

Edukacja przedszkolna to papierek lakmusowy. Rzadko przecież mamy do czynienia z tak luksusową sytuacją - sprawa etycznie bezsporna, są dobre, sprawdzone rozwiązania, w dodatku nie zbyt kosztowne. Jeśli w takiej kwestii władze nie potrafią podjąć dobrej decyzji, ba, po siedmiu latach wahań wprowadzają rozwiązanie szkodliwe, strach pomyśleć, co będzie z naprawdę złożonymi problemami. Jak choćby naprawa pozostałych części systemu edukacyjnego.

G.W.18.04.2008r
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Gaga w Kwiecień 24, 2008, 03:03:28 pm
Sejm: ZNP złożył listy z podpisami pod inicjatywą ws. przedszkoli


Listy z blisko 200 tys. podpisów pod obywatelskim projektem ustawy dotyczącym upowszechnienia wychowania przedszkolnego i obniżenia wieku obowiązku szkolnego Związek Nauczycielska Polskiego złożył w czwartek w Sejmie.


Zainicjowany przez ZNP projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty zakłada m.in. finansowanie publicznych przedszkoli z budżetu państwa, objęcie każdego 5-latka rocznym przygotowaniem przedszkolnym, zwiększenie uczestnictwa dzieci 3- i 4-letnich w wychowaniu przedszkolnym, a także obniżenie wieku rozpoczęcia nauki w szkołach z 7 do 6 lat.

Zbieranie podpisów pod projektem związkowcy rozpoczęli 7 lutego. Mieli trzy miesiące na zebranie 100 tys. podpisów osób popierających projekt - to warunek, aby projekt trafił pod obrady parlamentu. "Mamy nadzieję, że stanie się to szybko" - powiedział prezes ZNP Sławomir Broniarz podczas czwartkowej konferencji prasowej w Sejmie.

Przypomniał, że Polska ma najniższy wskaźnik upowszechnienia edukacji przedszkolnej w Europie oraz że w większości krajów UE dzieci młodsze niż w Polsce rozpoczynają naukę w szkole.

Odsetek dzieci w wieku 3 lat chodzących do przedszkoli w Polsce wynosi tylko ok. 30 proc., w wieku 4 lat - ok. 40 proc., a w wieku 5 lat - ok. 50 proc. Liczba dzieci w wieku 3-5 lat chodzących do przedszkoli np. na Węgrzech, w Belgii i Irlandii wynosi blisko 100 proc., a w Czechach, Włoszech i Szwajcarii - ponad 90 proc.

Prowadzenie przedszkoli jest zadaniem własnym samorządów. Oznacza to, że utrzymanie placówek oraz wynagrodzenia nauczycieli tam pracujących finansowane nie są z budżetu państwa, lecz ze środków własnych samorządów. Ograniczenia finansowe gmin doprowadziły do zamknięcia pomiędzy 1990 a 2001 r. ponad 30 proc. przedszkoli. Jak mówił w czwartek Broniarz, aż w 800 gminach w Polsce ze względów finansowych nie ma ani jednego przedszkola.

Dzieci, które uczęszczają do przedszkoli, lepiej dają sobie radę w szkole

Tymczasem przeprowadzane w różnych krajach badania dotyczące rozwoju dzieci wskazują na olbrzymie znaczenie dostępu do edukacji od najmłodszych lat. Dzieci, które uczęszczają do przedszkoli, lepiej dają sobie radę w szkole, lepiej rozwijają się emocjonalnie, społecznie, werbalnie i intelektualnie.

"W sytuacji, gdy w pierwszej klasie szkoły podstawowej spotyka się dwoje dzieci, z których jedno nigdy nie chodziło do przedszkola i drugie, które przeszło całą edukację przedszkolną, to pierwsze jest w dużo trudniejszej sytuacji. To nie są równe szanse" - powiedział Broniarz.

Kierując się m.in. tymi przesłankami w ubiegłym roku Sejm znowelizował ustawę o systemie oświaty i usankcjonował prawnie istnienie w polskim systemie edukacji tzw. małych przedszkoli i innych alternatywnych form wychowania przedszkolnego. Zdaniem Broniarza, to jednak za mało, by mówić o faktycznym upowszechnieniu wychowania przedszkolnego tym bardziej, że przedszkola alternatywne nie mają obowiązku realizowania całej podstawy programowej nauczania.

Obniżenie wieku obowiązku szkolnego dla polskich dzieci to nie tylko pomysł ZNP. Za takim rozwiązaniem opowiada się także Ministerstwo Edukacji Narodowej, które chce wprowadzić je w życie z 1 września 2009 r.; obecnie resort pracuje nad projektem ustawy w tej sprawie.

Wiek rozpoczęcia nauki jest różny w poszczególnych krajach Unii Europejskiej: w wieku 4 lat dzieci rozpoczynają naukę w Luksemburgu; w wieku 5 lat - na Cyprze, w Holandii, Wielkiej Brytanii i na Węgrzech; w wieku 6 lat - w Austrii, Belgii, Francji, Grecji, Hiszpanii, Irlandii, Islandii, Lichtensteinie, na Litwie, w Niemczech, Norwegii, Portugalii, Czechach, Słowacji, Słowenii i we Włoszech; w wieku 7 lat - w Bułgarii, Danii, Estonii, Finlandii, Łotwie, Rumunii, Szwecji i w Polsce.

Podczas konferencji prasowej Broniarz podziękował posłom z SLD za wsparcie i pomoc podczas prac nad projektem oraz podczas zbierania podpisów. Szczególnie gorąco podziękował byłej minister edukacji Krystynie Łybackiej.

W imieniu klubu parlamentarnego Lewicy poseł Artur Ostrowski zadeklarował, że będzie zabiegał u marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego (PO) o szybkie rozpoczęcie prac nad projektem oraz u pozostałych posłów o poparcie projektu.


Źródło: PAP
Artykuł z dnia: 2008-04-24
http://praca.gazetaprawna.pl/artykuly/15153,sejm_znp_zlozyl_listy_z_podpisami_pod_inicjatywa_ws_przedszkoli.html
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Gaga w Maj 05, 2008, 11:46:46 pm
Aternatywne przedszkola: niewypał po krakowsku

"Jeśli dla twojego malucha zabrakło miejsca w publicznym przedszkolu i nie stać Cię na prywatne, załóż własne alternatywne przedszkole" - zachęcała prasa wraz z wejściem styczniowego rozporządzenia Ministra Edukacji. Kraków jest gotowy dopłacić ponad 200 zł do każdego malucha, by zachęcić do tego typu przedsięwzięcia jak najwięcej osób. Na razie udało się tylko zniechęcić pierwszych zainteresowanych.


Domowe przedszkole, przytulne, niewielkie, bo prowadzone w mieszkaniu lub domku jednorodzinnym, gdzie każde dziecko czuje się jak u siebie - to ma być alternatywa dla dużych publicznych placówek i drogich prywatnych. W takim przedszkolu zajęcia muszą trwać co najmniej trzy godziny, ale mogą znacznie dłużej, zależnie od potrzeb rodziców pracujących po południu.

Prowadzenie domowego przedszkola może tez być niezłym biznesem, przekonują urzędnicy. W Krakowie dotacja na każde dziecko to dwieście złotych, radni już teraz mówią, że ją zwiększą do 350. Ale do tej pory nie wpłynął ani jeden wniosek.

Radni tłumaczą, że winna jest wadliwa ustawa. Do prowadzenia przedszkola potrzebne jest między innymi zaświadczenie straży pożarnej i sanepidu o tym, że miejsce jest czyste i bezpieczne. Poprawki do ustawy mają się pojawić jeszcze przed wakacjami.

(Kronika)
http://ww2.tvp.pl/369,20080504708830.strona
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Gaga w Maj 08, 2008, 08:16:15 am
Gazeta Prawna 2008-05-06 (09:55)
Można zakładać "domowe przedszkola" (http://praca.wp.pl/kat,18453,title,Male-przedszkola-w-mieszkaniach,wid,9923479,wiadomosc.html?ticaid=15d98)

Już od maja małe przedszkola będą mogły powstawać w mieszkaniach mających 2,5 metra wysokości, pisze "Gazeta Prawna". Rodzice uczestniczący w zajęciach z dziećmi będą musieli posiadać książeczkę badań sanitarnych. Resort edukacji przygotował projekt nowelizacji rozporządzenia o innych formach edukacji przedszkolnej.

Jak podaje "Gazeta Prawna" nowe wymagania stawiane przedszkolom mają obowiązywać od końca maja. Organizacje pozarządowe podkreślają jednak, że nie wszystkie złe przepisy zostały poprawione. Obecnie inne formy przedszkolne obowiązują identyczne przepisy jak duże przedszkola publiczne i szpitale.

Przepisy będą dotyczyć punktów i zespołów przedszkolnych, prowadzących zajęcia dla jednej grupy dzieci. Resort zwolnił osoby zakładające takie placówki z obowiązku zmiany sposobu użytkowania lokalu. Założyciele przedszkola będą jedynie musieli uzyskać pozytywną opinię sanepidu i Straży Pożarnej. Dotychczas wymagana była jeszcze opinia inspektora pracy i inspektora nadzoru budowlanego. Małe przedszkola będą też mogły funkcjonować w pomieszczeniach mających 2,5 metra wysokości. Obecnie lokal musi mieć przynajmniej 3 metry wysokości.

Niektóre przepisy, zdaniem ekspertów, budzą jednak kontrowersje. Zgodnie z obowiązującym rozporządzeniem w zajęciach w małych przedszkolach mogą uczestniczyć rodzice lub upoważnieni przez nich członkowie rodzin. Projekt przewiduje, że będą musieli mieć orzeczenie lekarskie o braku przeciwwskazań do wykonywania prac w placówce oraz książeczkę badań sanitarno-epidemiologicznych. To oznacza, że badania są wymagane od osób, które nie są zatrudnione w placówce i które na co dzień przebywają z dziećmi w domu.

Projekt nie zmienia maksymalnej liczby dzieci w grupie różnowiekowej. Pod opieką jednej nauczycielki nadal będzie mogło przebywać nawet 25 trzy-, cztero- i pięciolatków.

Projekt nie mówi nic o terenie do zabawy na zewnątrz budynku. Nie wspomina też o posiłkach. Tymczasem zarówno w punkcie, jak i zespole przedszkolnym dzieci mogą przebywać dłużej niż pięć godzin. Wówczas powinny móc napić się czegoś ciepłego i zjeść posiłek.
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: sonia w Maj 19, 2008, 12:34:54 pm
Łatwiej będzie założyć prywatne przedszkole (http://www.rp.pl/artykul/136086.html)

Katarzyna Pawlak 19-05-2008

Złagodzenie wymogów sanitarno-lokalowych ma ułatwić zakładanie małych, często przydomowych przedszkoli. Na te zmiany niecierpliwie czekali zarówno samorządowcy, jak i osoby prywatne zainteresowane założeniem przedszkola alternatywnego. Wiążą się one z jednym z głównych zamierzeń Ministerstwa Edukacji Narodowej (pisaliśmy o tym 5 maja br. w artykule Powszechna edukacja już od najmłodszych lat (http://www.rp.pl/artykul/129683.html) w upowszechnianiu wychowania przedszkolnego dzieci od trzech do pięciu lat, w tym zapewnieniu wszystkim pięcioletnim dzieciom prawa do bezpłatnej edukacji przedszkolnej.

– Zależy nam na tym, aby małych przedszkoli powstało jak najwięcej, zwłaszcza na wsiach – tłumaczy Zbigniew Włodkowski, wiceminister edukacji.

Przedszkoli faktycznie brakuje. Nie ma ich w ponad 800 gminach. Teraz będą mogły być zakładane nawet w prywatnych mieszkaniach, chociaż tylko na parterze.
– To mały krok w dobrym kierunku – ocenia projekt Alina Kozińska-Bałdyga, dyrektor Federacji Inicjatyw Oświatowych.

Według niej jednak system edukacji przedszkolnej wymaga jeszcze wielu projektów. Brakuje wykwalifikowanych nauczycieli i dobrego systemu finansowania przedszkoli z budżetu państwa, a nie z kieszeni samorządu. Nowelizacja ustawy o systemie oświaty z września 2007 (DzU z 2007 r. nr 181, poz. 1292) (http://aktyprawne.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=239923) pozwoliła na tworzenie innych niż przedszkola i oddziały przedszkolne w szkołach form wychowania przedszkolnego. Tyle że z powodu braku szczegółowych wymagań dotyczących warunków pobytu dzieci w tego typu placówkach pomieszczenia musiały spełniać te same surowe warunki techniczno-budowlane i przeciwpożarowe, co wszystkie jednostki systemu oświaty (np. sufit na wysokości trzech metrów).

Rozporządzenie zaproponowane przez Ministerstwo Edukacji Narodowej wypełnia tę lukę. Chociaż pomysł jest dopiero projektem, na te wytyczne, jak dowiedziała się „Rz”, zgodziła się zarówno Komenda Główna Państwowej Straży Pożarnej, jak i Główny Inspektorat Sanitarny, czyli jednostki, bez których zgody otwarcie przedszkola nie byłoby możliwe.

Alternatywne przedszkola mogą przyjąć formę zespołu wychowania przedszkolnego (zajęcia są prowadzone tylko w niektóre dni) lub punktu przedszkolnego (przez wszystkie dni robocze). Minimalny dzienny czas zajęć wynosi trzy godziny, a tygodniowy – 12 godzin.  Takie przedszkola charakteryzują się znaczącym udziałem samych rodziców, którzy mogą uczestniczyć w zajęciach, a po części także prowadzić niektóre z nich. Placówki będą mogły organizować osoby prywatne. Otrzymają one na każdego ucznia dotację z budżetu gminy w wysokości nie wyższej niż 40 proc. kosztów ponoszonych na jedno dziecko w przedszkolu publicznym.

Nauczyciele prowadzący zajęcia oraz inne pracujące w placówce osoby (nawet jeśli ich działalność jest wolontariatem) powinni mieć stosowne orzeczenie lekarskie oraz książeczkę badań wydaną przez sanepid. Alternatywne formy wychowania przedszkolnego to nie przedszkola niepubliczne. Choć i w nich rodzice będą musieli płacić za opiekę nad dzieckiem.

Od kilku lat w Polsce, głównie dzięki środkom z Unii Europejskiej, tworzone są małe wiejskie przedszkola. Obecnie jest ich około 800, uczęszcza do nich około 9 tys. dzieci. Tworzeniu alternatywnych przedszkoli patronują m.in. Fundacja Rozwoju Dzieci im. Jana Amosa Komeńskiego i Federacja Inicjatyw Oświatowych.

Źródło : Rzeczpospolita
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Ulka w Maj 30, 2008, 10:19:01 pm
Pełnomocnik czeka na zgłoszenia (http://www.emetro.pl/emetro/1,85651,5260228,Pelnomocnik_czeka_na_zgloszenia.html)
 
Jeśli przedszkole nie chce przyjąć dziecka dlatego, że jest ono niepełnosprawne, to je dyskryminuje. Warto nam to zgłosić, a na pewno pomożemy - mówi Sylwia Boratyńska z biura pełnomocnika ds. osób niepełnosprawnych działającego przy Ministerstwie Pracy
Jest to odpowiedź na skargi matek. - Zdobycie dla Stefana miejsca w przedszkolu integracyjnym kosztowało mnie niewyobrażalnie dużo wysiłku. Dyrektorzy zwykłych placówek odmawiają, bo nie chcą kłopotu - mówiła nam kilka dni temu Agnieszka Dudzińska, mama trzylatka.

- Do tej pory żaden rodzic nie poinformował nas jeszcze o takim problemie. Ale jeśli czyjeś dziecko faktycznie jest dyskryminowane ze względu na swoje kalectwo, to jest to jak najbardziej sprawa dla nas - zapewnia Sylwia Boratyńska. - Jesteśmy w końcu od tego, żeby pomagać niepełnosprawnym w rozwiązywaniu wszystkich problemów - dodaje.

Biuro pełnomocnika ds. osób niepełnosprawnych mieści się w Warszawie przy ul. Gałczyńskiego 4. Osoby z całej Polski przyjmowani są w każdy drugi wtorek miesiąca w godzinach 14-16. Zapisy telefoniczne przyjmowane są pod. nr 022 55 10 116 lub 022 55 10 230. Listy z prośbą o interwencję można też wysyłać przez internet na adres sekretariat.bon@mpips.gov.pl.
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: sonia w Czerwiec 19, 2008, 01:31:07 am
Rodzic musi wiedzieć, co finansuje (http://www.rp.pl/artykul/150052.html)


Gmina nie może ustalać stałego ryczałtu za świadczenia ponadprogramowe w przedszkolu bez dokładnego określenia usług, których ta odpłatność dotyczy.

Rada Miasta Poniatowej, podejmując uchwałę w sprawie opłat za korzystanie z prowadzonego przez siebie przedszkola publicznego, ustaliła zryczałtowaną stałą opłatę za świadczenia wykraczające poza podstawę programową wychowania przedszkolnego na 85 zł. Wojewoda lubelski uznał, że przyjęta przez radnych regulacja w istotny sposób narusza art. 14 ust. 5 ustawy o systemie oświaty (http://aktyprawne.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=175841)

Jego zdaniem na podstawie tego przepisu rada gminy może ustalać jedynie opłaty za określone świadczenia przekraczające podstawę programową, np. za wyżywienie, naukę języka obcego, rytmikę itd. Nie może natomiast ustalać stałej opłaty zryczałtowanej bez dokładnego wskazania usług, których ta opłata dotyczy.

Wojewoda podkreślił, że uchwała taka, jako akt prawa miejscowego, musi być zredagowana w sposób precyzyjny i czytelny, aby adresat przepisów nie miał żadnych wątpliwości co do ich interpretacji.

Rada miasta nie zgodziła się z rozstrzygnięciem nadzorczym i zaskarżyła je do sądu. Argumentowała, że informacja, jakie konkretnie świadczenia mieszczą się w zryczałtowanej opłacie, wykracza poza temat uchwały. To kwestia uzgodnień między dyrekcją przedszkola a rodzicami, którzy wiedzą, jakie zajęcia są najlepsze dla ich dzieci. Ponadto zakres tych świadczeń może się zmieniać w ciągu roku z woli rodziców. Rada nie może im narzucać ustalonych zajęć, bo nie wiadomo, czy je zaakceptują.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie (sygn. III SA/Lu 167/08) nie podzielił tego stanowiska. Uznał, że opłata za świadczenia ponadprogramowe w przedszkolu musi dotyczyć określonych świadczeń, które należy wykazać w uchwale. Ma ona charakter opłaty cywilnoprawnej. Klienci przedszkola muszą więc wiedzieć, za co dodatkowo płacą.

Rzeczpopsolita, Robert Horbaczewski 18-06-2008
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: sonia w Czerwiec 24, 2008, 02:18:46 am
Wchodzi w życie

Dziennik ustaw - Nr 104 z 18 czerwca

Dz. U. z dnia 18 czerwca 2008 r. Nr 104, poz. 667 (http://aktyprawne.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=274394)
Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 13 czerwca 2008 r.
zmieniające rozporządzenie w sprawie rodzajów innych form wychowania przedszkolnego, warunków tworzenia i organizowania tych form oraz sposobu ich działania
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Mulesia w Lipiec 02, 2008, 09:23:56 pm
Łatwiej i taniej będzie można zakładać małe przedszkola

Marek Domagalski 02-07-2008

Złagodzone wymagania techniczne i sanitarne dla lokali mają upowszechnić przedszkolną formę edukacji.



W czwartek wchodzi w życie rozporządzenie ministra edukacji narodowej z 13 czerwca 2008 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie rodzajów i innych form wychowania przedszkolnego, warunków tworzenia i organizowania tych form oraz sposobu ich działania (DzU nr 104, poz. 667).

http://aktyprawne.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=274394

Celem zmian jest ułatwienie organizowania małych placówek wychowania przedszkolnego: punktów przedszkolnych, zespołów wychowania przedszkolnego.

W dotychczasowych przepisach – § 4 rozporządzenia – napisano bardzo krótko i ogólnie, że zajęcia w zespole lub punkcie mogą być prowadzone w lokalu zapewniającym bezpieczne i higieniczne warunki pobytu dzieci. Brak szczególnych przepisów określających warunki dla takich lokali powodował, że od organizatorów tych placówek wymagano standardów jak dla szkół czy dużych przedszkoli. Organy wydające zgodę na użytkowanie lokalu, w którym miały się odbywać zajęcia, np. sanepid, straż pożarna, wymagały spełnienia rygorów obowiązujących w oświacie. Tymczasem nie jest to potrzebne przy zajęciach w małych grupkach, na terenach, gdzie brakuje przedszkoli (zwłaszcza wiejskich), a z wychowania przedszkolnego korzysta niewielki odsetek dzieci.

Nowela łagodzi wymagania sanitarno-lokalowe (bo określa je dość szczegółowo). Lokal musi być w budynku zbudowanym z elementów nierozprzestrzeniających ognia, mieć co najmniej dwa wyjścia na zewnątrz i być wyposażony w trudnozapalne wykładziny podłogowe oraz określoną gaśnicę proszkową. Pomieszczenia na zajęcia dla trojga – pięciorga dzieci mają mieć co najmniej 16 mkw., a gdy dzieci jest więcej – dodatkowo co najmniej 2 mkw. na każde kolejne dziecko. Wysokość pomieszczenia musi wynosić co najmniej 2,5 m. Są też oczywiście określone wymagania dotyczące sanitariatów, dostępu do wody, ogrzewania, miejsc na sprzęt i środki utrzymania czystości (zabezpieczone przed dostępem dzieci), do przechowywania odzieży.

Ponieważ dopuszczalny jest znaczny udział rodziców w pracy placówki, muszą oni (a nie tylko nauczyciele) wylegitymować się odpowiednimi zaświadczeniami medycznymi.

Na te zmiany czekały zarówno samorządy, jak i osoby prawne (stowarzyszenia, fundacje, parafie), a zwłaszcza osoby prywatne. Pozwolą one na sprawniejsze i łatwiejsze zakładanie przedszkoli – a te prywatne to teraz niezły biznes.

Zmiany są też korzystne dla gmin, gdyż koszty utrzymania jednego dziecka w tych najprostszych placówkach są niższe, a po zmianie jeszcze zmaleją.

Ministerstwa Edukacji Narodowej liczy z kolei, że liberalizacja doprowadzi do upowszechniania wychowania przedszkolnego – zwłaszcza na terenach wiejskich, ale też w miastach.

Projekt był szeroko konsultowany. Nie wszyscy jednak tak optymistycznie patrzą na zmiany. Zdaniem Związku Nauczycielstwa Polskiego nowe przepisy zbytnio obniżają wymagania sanitarno-lokalowe, a dzieci będą miały gorsze warunki nauki. Organizatorzy przedszkoli na terenach wiejskich wskazują natomiast, że wymogi stawiane lokalom w wielu wypadkach będą wciąż zbyt wysokie i utrudnią zakładanie nowych przedszkoli.

Źródło : Rzeczpospolita
http://www.rp.pl/artykul/157306.html
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Gaga w Lipiec 07, 2008, 06:32:58 pm
Bezprawne podwyższanie czesnego w przedszkoluUMOWA Z PRZEDSZKOLEM.

Wielu przedsiębiorców prowadzących przedszkola przyznaje sobie możliwość naliczania rażąco wygórowanych odsetek za nieuiszczanie opłat w terminie, a nawet natychmiastowego skreślania dzieci z listy przedszkolaków. Stosowanie takich postanowień jest niezgodne z prawem.


Przeanalizowane przez Gazetę Prawną oraz Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów umowy stosowane przez przedszkola pokazały, że wiele ich postanowień narusza prawa konsumenta i powinny zostać uznane za niedozwolone klauzule umowne, których stosowanie jest zabronione.

Podwyższenie ceny
Zgodnie z jednym z takich postanowień przedszkole ma prawo do korekty czesnego, w miarę swoich potrzeb, np. z uwagi na wzrost stawki żywieniowej czy wzrost kosztów utrzymania placówki. Korekcie mogą ulec też opłaty za dodatkowe zajęcia dla przedszkolaków, jak np. lekcje języka obcego, rytmiki czy tańca towarzyskiego. Stosowanie tego typu postanowień jest zabronione, bowiem zgodnie z art. 3853 pkt 10 kodeksu cywilnego przedsiębiorca nie ma prawa do jednostronnej zmiany umowy bez ważnej przyczyny wskazanej w tej umowie. Niewątpliwie podwyższenie czesnego jest ważnym elementem umowy i przedsiębiorca dokładnie powinien określić w umowie, w jakich sytuacjach czesne może ulec podwyższeniu. Zmiana tego elementu powinna następować też w uzgodnieniu z konsumentem, czyli rodzicem dziecka, które do przedszkola uczęszcza. Konsument, który na podwyższenie czesnego się nie zgadza, powinien mieć prawo odstąpienia od umowy. Zgodnie z art. 3853 pkt 20 kodeksu cywilnego niedozwolone jest stosowanie postanowień, które przyznają przedsiębiorcy uprawnienie do określenia lub podwyższenia ceny lub wynagrodzenia bez przyznania konsumentowi prawa odstąpienia od umowy.

Postanowienia tego rodzaju zostały uznane przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów za niedozwolone i wpisane do rejestru niedozwolonych postanowień wzorców umowy.

Rozwiązanie umowy
Duża liczba przedszkoli dopuszcza też możliwość niezgodnego z prawem jednostronnego rozwiązania umowy. W wielu umowach znalazły się postanowienia, zgodnie z którymi przedszkole może rozwiązać umowę bez wypowiedzenia w przypadku powtarzającego się nieterminowego regulowania należności bądź ich nieuiszczenia przez dwa okresy płatności. Niektóre umowy dopuszczały wręcz możliwość natychmiastowego rozwiązania umowy w przypadku spóźnienia się z comiesięczną opłatą. Stosowanie tego rodzaju postanowień jest jednak zabronione, bowiem zgodnie z art. 3853 pkt 15 kodeksu cywilnego niedozwolone są postanowienia umowne, które zastrzegają dla przedsiębiorcy uprawnienie wypowiedzenia umowy bez wskazania ważnych przyczyn i stosownego terminu wypowiedzenia. Oczywiście nieregulowanie przez konsumenta należności wynikających z umowy może być ważną przyczyną do jej rozwiązania. Przedszkole przed rozwiązaniem umowy powinno jednak zapoznać się z przyczynami takiej sytuacji i wezwać konsumenta do zapłaty należności. Może się bowiem zdarzyć, że należności za czynsz nie zostały zapłacone nie z winy rodzica, gdyż np. bank nie przelał w terminie pieniędzy lub przelał je na niewłaściwe konto. Z tych samych względów niedopuszczalne jest także rozwiązanie przez przedsiębiorcę umowy bez zastosowania okresu wypowiedzenia z powodu dłuższej i nieusprawiedliwionej nieobecności dziecka na zajęciach. Tego typu postanowienia zostały wpisane przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów do rejestru niedozwolonych postanowień wzorców umowy.

Wygórowane odsetki
Niedozwolone jest również stosowanie postanowień, które zastrzegają dla przedszkoli prawo do zbyt wygórowanych odsetek z tytułu nieterminowych wpłat. Niestety wiele umów zawiera postanowienia, zgodnie z którymi za każdy dzień opóźnienia w zapłacie rodzice dziecka ponoszą opłatę z tytułu opóźnienia w wysokości 1 zł lub dodatkowej kwoty w wysokości 10 proc. należnej opłaty miesięcznej. Niektóre przedszkola zastrzegają sobie nawet prawo do naliczania odsetek w wysokości aż 5 zł za każdy dzień zwłoki. Zgodnie jednak z art. 3853 pkt 17 kodeksu cywilnego niedozwolone są postanowienia, które nakładają na konsumenta, który nie wykonał zobowiązania lub odstąpił od umowy, obowiązek zapłaty rażące wygórowanej kary umownej lub odstępnego. Dodatkowo zgodnie z art. 359 par. 3 kodeksu cywilnego odsetki ustawowe mogą maksymalnie wynosić 11,5 proc. w skali rocznej, a na podstawie art. 359 par. 21 maksymalna wysokość odsetek w stosunku rocznym nie może przekroczyć czterokrotności wysokości stopy kredytu lombardowego Narodowego Banku Polskiego (30 proc.). Przedsiębiorca ma zatem prawo do naliczania odsetek od nieuregulowanych na jego konto opłat, jednak nie mogą być one tak wysokie. Takie stanowisko zajmuje też Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który podobne postanowienia wpisał do rejestru niedozwolonych postanowień wzorców umowy.

3 KROKI

Co zrobić, gdy umowa z przedszkolem zawiera niedozwolone klauzule umowne?

1 Zwrócić się do przedsiębiorcy prowadzącego przedszkole o usunięcie klauzuli z umowy.

2 Zwrócić się do prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów o zbadanie, czy wskazane przez niego zapisy nie stanowią klauzul niedozwolonych.

3 Gdy przedszkole nie usunie klauzuli, wnieść pozew do sądu (wydział cywilny) o ustalenie, że konkretne postanowienie umowy stanowi klauzulę niedozwoloną.

Analiza krok po kroku

WĄTPLIWY ZAPIS UMOWY

Przedszkole ma prawo do korekty czesnego, w miarę swoich potrzeb, np. z uwagi na wzrost stawki żywieniowej czy wzrost kosztów utrzymania placówki.

CO TO OZNACZA

Jeżeli przedsiębiorca prowadzący przedszkole dojdzie do wniosku, że np. znacznie wzrosły koszty żywności, to będzie mógł w każdej chwili podnieść wysokość czesnego. Jednocześnie nie będzie miał obowiązku skonsultowania podwyżki z rodzicami dzieci uczęszczających do przedszkola, a rodzice nie będą mogli rozwiązać z tego powodu umowy.

CZY JEST ZGODNY Z PRAWEM

NIE

Postanowienie jest niezgodne z prawem i narusza prawa konsumenta. Zgodnie bowiem z art. 3853 pkt 20 kodeksu cywilnego niedozwolone są postanowienia, które przyznają przedsiębiorcy uprawnienie do określenia lub podwyższenia ceny, lub wynagrodzenia bez przyznania konsumentowi prawa odstąpienia od umowy.

REKOMENDACJA DLA KLIENTA

Rodzice dzieci uczęszczających do przedszkola przed podpisaniem umowy powinni zwrócić się do przedsiębiorcy prowadzącego przedszkole o zmianę niekorzystnego dla nich zapisu. Jeżeli przedszkole nie dokona zmiany, to rodzice powinni rozważyć rezygnację z podpisania umowy.

REKOMENDACJA DLA FIRM

Przedsiębiorca prowadzący przedszkole powinien usunąć z umowy niekorzystny dla konsumentów zapis.

OPINIE

IWONA SMOLAK

radca prawny z Kancelarii Gardocki i Partnerzy Adwokaci i Radcowie Prawni

Rodzice zawierający umowy z niepublicznymi placówkami przedszkolnymi winni zwracać uwagę na zapisy ograniczające odpowiedzialność przedszkoli w związku z realizacją umowy, zapisy przewidujące prawo wydalenia dziecka z placówki z dnia na dzień w razie nieusprawiedliwionej kilkudniowej nieobecności bądź też uprawniające placówkę do pobierania opłat za wyżywienie w czasie nieobecności dziecka lub czesnego za okres, w którym przedszkole jest zamknięte (np. miesiące letnie). Niektóre wzorce umów przewidują również klauzule wyłączające obowiązek zapewnienia opieki nad dzieckiem, gdy nie może ono wziąć udziału w zajęciach poza siedzibą przedszkola bądź uprawniające do zamknięcia placówki, w przypadku gdy liczba obecnych dzieci nie przekracza dziesięciu osób.

ZYGMUNT RAJCHEMBA

Delegatura UOKiK we Wrocławiu

Postanowienia zastrzegające dla przedsiębiorcy prawo do zmiany wysokości czesnego, jak i innych opłat nie zapewniają konsumentom poczucia bezpieczeństwa co do stałości określonych opłat. Często nie wskazują precyzyjnie przesłanek tych zmian czy też maksymalnej wysokości, o jaką opłaty mogą wzrosnąć, a ponadto nie przewidują dla konsumenta prawa odstąpienia od umowy w sytuacji podwyższenia ceny czesnego. Tego rodzaju postanowienia znajdują się w Rejestrze postanowień niedozwolonych. Podobnie jest z zapisami umownymi przewidującymi uprawnienie do rozwiązania umowy ze skutkiem natychmiastowym bez obowiązku wcześniejszego powiadomienia konsumenta, czy też wezwania konsumenta do spełnienia świadczenia. Często mamy w takich przypadkach do czynienia z nierównością stron kontraktu, albowiem analogicznej możliwości nie posiada konsument związany terminem wypowiedzenia.

Autor: Arkadiusz Jaraszek

Źródło: GP

Artykuł z dnia: 2008-07-07
http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/24981,bezprawne_podwyzszanie_czesnego_w_przedszkolu.html
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Mulesia w Lipiec 09, 2008, 09:42:16 pm
Chcą posłać do szkoły sześciolatki
Ireneusz Walencik 09-07-2008
Obywatelski projekt zmiany ustawy oświatowej zakłada finansowanie przedszkoli z budżetu państwa

Projekt, pod którym podpisało się 180 tys. osób, jest inicjatywą Związku Nauczycielstwa Polskiego. Jego pierwsze czytanie odbędzie się na rozpoczynającym się dziś posiedzeniu Sejmu. (...)


Projekt, podobnie jak reforma przygotowywana przez Ministerstwo Edukacji Narodowej, proponuje także obniżenie o rok wieku szkolnego. Obowiązkowa nauka w szkole rozpoczynałaby się w roku szkolnym, w którym dziecko skończy sześć lat. Dlatego wychowanie przedszkolne powinno obejmować dzieci w wieku od trzech do pięciu lat. Przy czym roczne przygotowanie przedszkolne (tzw. zerówkę) dziecko zaczynałoby w tym roku szkolnym, w którym kończyłoby pięć lat.

Projekt zakłada zniesienie opłat za przedszkola publiczne. Rodzice płaciliby tylko za wyżywienie. (...)

Całość w Rzeczpospolitej   http://www.rp.pl/artykul/160131.html
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Mulesia w Lipiec 10, 2008, 09:23:31 pm
Nowe rozporządzenie ws. alternatywnych przedszkoli już obowiązuje
Nowe rozporządzenie ministra edukacji w sprawie organizowania tzw. przedszkoli alternatywnych, w tym małych przedszkoli na wsi, już obowiązuje; złagodzono w nim wymogi sanitarne i techniczne wobec pomieszczeń gdzie odbywają się zajęcia - poinformowała dziś wiceminister Krystyna Szumilas.

Źródło: PAP
Całość : Gazeta Prawna
http://praca.gazetaprawna.pl/artykuly/25636,nowe_rozporzadzenie_ws_alternatywnych_przedszkoli_juz_obowiazuje.html
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: sonia w Lipiec 11, 2008, 09:43:11 pm
http://praca.gazetaprawna.pl/artykuly/25852,w_sejmie_obywatelski_projekt_obnizenia_wieku_szkolnego.html
W Sejmie obywatelski projekt obniżenia wieku szkolnego

Finansowanie wychowania przedszkolnego z budżetu państwa, obniżenie wieku obowiązku szkolnego z siedmiu do sześciu lat oraz objęcie dzieci pięcioletnich obowiązkowym rocznym przygotowaniem przedszkolnym - zakłada obywatelski projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty, którego pierwsze czytanie rozpoczęło się w piątek w Sejmie.

Projekt został opracowany przez Związek Nauczycielstwa Polskiego, który zebrał pod nim ponad 200 tys. podpisów. Zdaniem prezesa ZNP Wincentego Sławomira Broniarza, inicjatywa związku to swoiste "trzy w jednym", bowiem każdy z elementów nie może zaistnieć bez spełnienia pozostałych. "Niewiele da obniżenie wieku rozpoczynania obowiązku szkolnego bez obowiązkowego przygotowania do szkoły młodszego rocznika" - zauważył.

"Dzieci sześcioletnie nie mogą rozpoczynać nauki w nieprzygotowanych do tego szkołach, nie upowszechnimy wychowania przedszkolnego bez nakładów z budżetu państwa. Gminy wiejskie są rzadziej zaludnione, co podnosi koszty i utrudnia zorganizowanie edukacji przedszkolnej. Dodatkowo gminy wiejskie są biedniejsze, a na edukację przedszkolną nie otrzymują środków z budżetu centralnego. Polska to jeden z nielicznych krajów UE, gdzie wczesna edukacja nie jest finansowana przez państwo" - powiedział Broniarz.

Polska ma najniższy w Europie wskaźnik upowszechnienia edukacji przedszkolnej

Przypomniał, że Polska ma najniższy w Europie wskaźnik upowszechnienia edukacji przedszkolnej. Według niego, najtrudniejsza sytuacja jest w grupie trzylatków, spośród których niecałe 30 proc. uczęszcza do przedszkoli, ok. 40 proc. w grupie dzieci 4-letnich. W 539 gminach nie ma ani jednego przedszkola. Tymczasem we Francji, Włoszech i Belgii blisko 100 proc. dwu- i trzylatków uczęszcza do przedszkola. W krajach UE ponad 85 proc. dzieci czteroletnich objętych jest edukacją przedszkolną, a w Belgii, Hiszpanii, Francji, Luksemburgu, Holandii, Włoszech i Anglii wskaźnik ten osiąga 100 proc.

Broniarz przypomniał także, że Polska jest jednym z nielicznych krajów, gdzie dzieci rozpoczynają naukę tak późno. Wiek rozpoczęcia nauki jest różny w poszczególnych krajach Unii: od 4 lat do 7 lat; w większości dzieci idą do szkoły w wieku 6 lat.


Źródło: PAP

Artykuł z dnia: 2008-07-11
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: kasiape w Lipiec 11, 2008, 09:47:09 pm
Cytat: "sonia"
Polska ma najniższy w Europie wskaźnik upowszechnienia edukacji przedszkolnej.

to wzieliby się za reformę przedszkoli - a tu ple,ple o szkole, a przedszkola dalej zostaną zapełnione, niezreformowane!
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: ilonadora w Lipiec 15, 2008, 10:01:17 am
Wychowawcy przedszkolni z dodatkiem (http://www.rp.pl/artykul/162291.html)

Dodatek funkcyjny za wychowawstwo klasy należy się nie tylko nauczycielom szkolnymTak Sąd Najwyższy odpowiedział na pytanie prawne w sprawie dwóch przedszkolanek, którym odmówiono dodatku dla wychowawców klasy (sygn. I PZP 3/08). Problem powstał po wydaniu nowego rozporządzenia ministra edukacji narodowej i sportu w sprawie wysokości minimalnych stawek wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli oraz ogólnych warunków przyznawania dodatków do wynagrodzenia zasadniczego oraz wynagradzania za pracę w dniu wolnym od pracy (DzU nr 22 poz. 181 z późn. zm).

Wcześniejsze rozporządzenie wyraźnie przyznawało prawo do dodatku funkcyjnego wychowawcom klas pracującym w szkołach i przedszkolach. Nowe przepisy mówią tylko, że dodatek przysługuje wychowawcom klas, bez wskazania, czy chodzi o pracujących w szkołach czy również o wychowawców przedszkolnych. Dlatego resort edukacji wydał interpretację przepisu, na której podstawie organy nadzoru kwestionowały wypłacanie dodatku funkcyjnego za wychowawstwo w przedszkolach.

Sąd Najwyższy w uchwale orzekł jednak, że określenie wychowawca klasy użyte w art. 5 pkt 2 lit. a rozporządzenia obejmuje zarówno nauczyciela szkolnego, jak i przedszkolnego.

W ocenie SN nauczyciele przedszkolni są tak samo traktowani przez Kartę nauczyciela jak nauczyciele szkół. Ani w Karcie nauczyciela, ani w ustawie o systemie oświaty nie występuje pojęcie klasa. Ustawodawca posługuje się pojęciem “oddział”, w przepisach zaś występują oddziały szkolne i przedszkolne. Zdaniem SN pojęcie klasa jest synonimem oddziału, więc należy je odnosić zarówno do szkół, jak i do przedszkoli. W przepisach nie ma także rozróżnienia na wychowawców szkolnych i przedszkolnych. Z funkcją wychowawcy każdej z tych klas wiążą się liczne obowiązki, takie jak spotkania z rodzicami, wypełnianie dziennika, opisywanie postępów w edukacji dziecka itp. Nie ma więc powodów, by wychowawców z przedszkoli pozbawiać dodatku funkcyjnego .

Źródło : Rzeczpospolita



Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej i Sportu1)  (http://aktyprawne.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=176682)
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Mulesia w Lipiec 15, 2008, 09:53:50 pm
Łatwiej założyć małe przedszkole

Michał Kołtuniak, Zofia Jóźwiak 15-07-2008

Szesnastometrowy pokój na parterze może wystarczyć do otwarcia miniprzedszkola. Nadal jednak musi je prowadzić osoba z odpowiednimi kwalifikacjami

Skomplikowane przepisy praktycznie uniemożliwiały do tej pory utworzenie małych placówek wychowania przedszkolnego. Obowiązująca od 3 lipca nowelizacja rozporządzenia w sprawie rodzajów innych form wychowania przedszkolnego, warunków tworzenia i organizowania tych form oraz sposobu ich działania (Dz U nr 104, poz. 667) zwiększa szanse na prowadzenie takiej działalności. Takie obiekty mogą zakładać zarówno samorządy, jak i osoby prawne (stowarzyszenia, fundacje, parafie), a także osoby prywatne.
(...)

Zespół albo punkt

Od kilku miesięcy można bowiem organizować nie tylko przedszkola, ale zespoły lub punkty przedszkolne. W placówkach, które rozporządzenie określa jako zespół przedszkolny, dzieci mogą przebywać tylko w niektóre dni tygodnia, natomiast w punktach zajęcia są prowadzone przez cały rok szkolny, z wyjątkiem przerw ustalonych przez prowadzących. Zarówno w zespołach, jak i w punktach zajęcia można prowadzić w grupach liczących od trojga do 25 dzieci. Takie formy wychowania przedszkolnego mogą być organizowane dla dzieci w wieku od trzech do pięciu lat możliwie najbliżej miejsca ich zamieszkania. Minimalny czas prowadzenia zajęć w zespole to trzy godziny dziennie i 12 tygodniowo. W punkcie jest to minimum pięć godzin dziennie, a przerwy (dni wolne, wakacje itp.) określa prowadzący.

(...)

Ostatnia nowelizacja określa dość szczegółowo wymagania sanitarno-budowlane. Są one znacznie łagodniejsze niż dla szkół czy zwykłych przedszkoli.

(...)

Lokal, w którym mają być prowadzone zajęcia w ramach zespołu lub punktu, musi być właściwie zabezpieczony przed pożarem. To znaczy, że powinien się znajdować w budynku zbudowanym z elementów nierozprzestrzeniających ognia i być wyposażony w trudno zapalne wykładziny podłogowe.

Generalnie taki obiekt lub jego część, w której znajduje się zespół czy punkt przedszkolny, powinien zgodnie z przepisami techniczno-budowlanymi oraz o ochronie przeciwpożarowej należeć dla kategorii zagrożenia ludzi ZL II (budynki lub ich części przeznaczone do użytku ludzi o ograniczonej zdolności poruszania się). Jednak nowelizacja dopuszcza też prowadzenie zajęć w obiektach innych kategorii, nawet mieszkalnych, jeżeli:

- lokal mieszczący się na parterze budynku jest przeznaczony tylko dla jednej grupy dzieci,

- lokal posiada co najmniej dwa wyjścia na zewnątrz, przy czym jednym z nich są drzwi lub okno umożliwiające bezpośrednie wyjście na otwartą przestrzeń,

- stałe elementy wyposażenia wnętrz, w tym wykładziny, są co najmniej trudno zapalne,

- znajduje się w nim gaśnica proszkowa ABC o pojemności co najmniej 4 kg.

(...)

Wielkość sali przeznaczonej na pobyt od trojga do pięciorga dzieci ma wynosić co najmniej 16 mkw. Jeżeli dzieci jest więcej niż pięcioro, to na każde kolejne powinna przypadać dodatkowa powierzchnia. Ma ona wynosić co najmniej 2 mkw., jeżeli dzieci są w lokalu nie dłużej niż pięć godzin dziennie. Jeżeli zaś pobyt trwa dłużej lub punkt bądź zespół zapewnia leżakowanie, to powierzchnia przypadająca na każde kolejne dziec-ko powinna wynosić co najmniej 2,5 mkw.

Są też inne ważne wymagania, od których spełnienia zależy uzyskanie pozytywnej opinii straży pożarnej i sanepidu. Przepisy wymagają, aby:

- wysokość pomieszczeń wynosiła co najmniej 2,5 m (czyli tyle, ile ma standardowe mieszkanie, choć wybierając lokal na taką działalność, trzeba uważać, bo na parterach zdarzają się niższe lokale, zwłaszcza z lat 60. i 70.),

- w lokalu utrzymywana była czystość i porządek, odpowiednio go utrzymywano oraz przeprowadzano okresowe remonty i konserwacje,

- podłoga oraz ściany pomieszczeń higieniczno-sanitarnych były wykonane tak, aby łatwo było utrzymać czystości (ściany do wysokości co najmniej 2 m powinny być pokryte materiałami zmywalnymi, nienasiąkliwymi i odpornymi na działanie wilgoci oraz nietoksycznymi i odpornymi na działanie środków dezynfekcyjnych, np. glazurą),

- w salach dla dzieci na grzejnikach centralnego ogrzewania były osłony chroniące przed bezpośrednim kontaktem z nimi,

- temperatura wynosiła co najmniej 20 stopni C,

- co najmniej 50 proc. powierzchni okien w pomieszczeniu dawało się otwierać, jeżeli jest tam wentylacja grawitacyjna,

- oświetlenie było zgodne z Polską Normą,

- w lokalu była toaleta (łazienka), a w niej miska ustępowa oraz urządzenia sanitarne z ciepłą bieżącą wodą (umywalka, brodzik z natryskiem lub inne urządzenie do utrzymania higieny osobistej dzieci) – jedna miska ustępowa i jedna umywalka mają przypadać na nie więcej niż 15 dzieci, w kranach trzeba zapewnić centralną regulację mieszania ciepłej wody, a temperatura ciepłej wody doprowadzonej do urządzeń sanitarnych powinna wynosić od 35 do 40 stopni C,

- w lokalu znalazło się miejsce do przechowywania sprzętu i środków utrzymania czystości, do którego dzieci nie mogą mieć dostępu,

- były wieszaki lub szafki na odzież,

- zapewniono możliwość leżakowania (jeśli pobyt dziecka przekracza pięć godzin dziennie), ponadto pościel i leżaki wyraźnie oznakowano w sposób umożliwiający identyfikację dziecka, które z nich korzysta, oraz odpowiednio przechowywano,

- meble były dostosowane do wymagań ergonomii oraz posiadały odpowiednie atesty lub certyfikaty (to ostatnie dotyczy też innego wyposażenia),

- zabawki spełniały wymagania bezpieczeństwa i higieny oraz miały oznakowanie CE,

- w lokalu była apteczka wyposażona w podstawowe środki opatrunkowe.

W takich obiektach dopuszcza się możliwość korzystania przez personel z urządzeń sanitarnych przewidzianych dla dzieci.

(...)

Niezbędne jest też uzyskanie przez prowadzącego pozytywnych opinii państwowego powiatowego inspektora sanitarnego oraz komendanta powiatowego (miejskiego) Państwowej Straży Pożarnej.

(...)

Prowadzenie małych publicznych placówek przedszkolnych możliwe jest po uzyskaniu stosownego zezwolenia gminy. Natomiast osoby prawne i fizyczne mogą zakładać przedszkola niepubliczne po uzyskaniu wpisu do ewidencji prowadzonej przez wydziały zajmujące się oświatą w gminach. W obu wypadkach do wniosku zamiast projektu statutu dołącza się projekt organizacji wychowania przedszkolnego.

Całość: Rzeczpospolita http://www.rp.pl/artykul/162556.html


 I kto by pomyślał, że to aż takie "łatwe".   :turn-l:  :turn-l:  ;)
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Mulesia w Lipiec 28, 2008, 10:50:03 pm
PRAWA KONSUMENTA | Niedozwolone klauzule w umowach
Nielegalne opłaty za nieobecność dziecka
Umowa z przedszkolem - Prywatne Przedszkole Trzynastka z Gdańska zobowiązuje rodziców do płacenia czesnego za przedszkole, nawet jeżeli dziecko jest chore i nie może uczęszczać na zajęcia. Stosowanie takich postanowień jest niezgodne z prawem.

Jakub Grzegorzek, prawnik z Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy
Przeanalizowane przez Gazetę Prawną oraz Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów umowa oraz statut Niepublicznego Przedszkola Trzynastka z Gdańska pokazały, że wiele ich postanowień narusza prawa konsumenta i powinny zostać uznane za niedozwolone klauzule umowne, których stosowanie jest zabronione.

(...)

 KROKI

Co zrobić, gdy umowa z przedszkolem zawiera niedozwolone klauzule umowne?

1 Zwrócić się do przedsiębiorcy prowadzącego przedszkole o usunięcie klauzuli z umowy.

2 Zwrócić się do prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów o zbadanie, czy wskazane przez niego zapisy nie stanowią klauzul niedozwolonych.

3 Gdy przedszkole nie usunie klauzuli, wnieść pozew do sądu (wydział cywilny) o ustalenie, że konkretne postanowienie umowy stanowi klauzulę niedozwoloną.

(...)

Autor: Arkadiusz Jaraszek
Całość w Gazecie Prawnej http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/28429,nielegalne_oplaty_za_nieobecnosc_dziecka.html


Bardzo ciekawa analiza. Warto poczytać, by wiedzieć, jakie klauzule umowne są niedozwolone.
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Mulesia w Lipiec 30, 2008, 10:26:00 pm
Rzecznik Praw Obywatelskich o placówkach opiekuńczych
Rodzice nie wiedzą, co decyduje o przyjęciu do przedszkola
Zasady rekrutacji do przedszkoli publicznych są niejasne i nieprecyzyjne. Powinny więc, zdaniem rzecznika praw obywatelskich, być zawarte w ustawie.


Dowolność w ustanawianiu przez gminy zasad rekrutacji do przedszkoli, długi czas oczekiwania rodziców, bezradność i brak kontroli spowodowały, że sprawą zajął się Janusz Kochanowski, rzecznik praw obywatelskich.

Korespondencja w tej sprawie między RPO a resortem edukacji trwa od marca tego roku. Minister edukacji narodowej przyznał jedynie, że na terenie kraju jest dowolność w ustalaniu zasad rekrutacji. (...)
 Każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki, przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd - stwierdza w wystąpieniu Janusz Kochanowski.

Dodaje, że obecne prawo nie zawiera takich gwarancji, co uniemożliwia rodzicom m.in. skuteczne odwołanie się od decyzji odmownej w sprawie przyjęcia ich dziecka. Zapewnienie w przedszkolach kształcenia, wychowania i opieki, w tym profilaktyki społecznej, jest zadaniem oświatowym gmin.
(...)

Całość w Gazecie Prawnej http://praca.gazetaprawna.pl/artykuly/28784,rodzice_nie_wiedza_co_decyduje_o_przyjeciu_do_przedszkola.html
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: sonia w Lipiec 31, 2008, 01:12:43 am
Nielegalne opłaty za nieobecność dziecka (http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/28429,nielegalne_oplaty_za_nieobecnosc_dziecka.html)

Umowa z przedszkolem - Prywatne Przedszkole Trzynastka z Gdańska zobowiązuje rodziców do płacenia czesnego za przedszkole, nawet jeżeli dziecko jest chore i nie może uczęszczać na zajęcia. Stosowanie takich postanowień jest niezgodne z prawem.

Przeanalizowane przez Gazetę Prawną oraz Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów umowa oraz statut Niepublicznego Przedszkola Trzynastka z Gdańska pokazały, że wiele ich postanowień narusza prawa konsumenta i powinny zostać uznane za niedozwolone klauzule umowne, których stosowanie jest zabronione.

Nienależne wynagrodzenie
Jednym z takich postanowień jest par. 3 ust. 7 wzorca umowy o świadczenie usług przez Niepubliczne Przedszkole Trzynastka. Zgodnie z tym postanowieniem nieobecność dziecka w przedszkolu nie zwalnia jego rodzica lub opiekuna od obowiązku uiszczenia czesnego. Czesne takie może zostać pomniejszone o koszt wyżywienia dziecka, ale jedynie wówczas, gdy rodzice lub opiekunowie dziecka poinformują wcześniej przedszkole o takiej nieobecności i będzie ona trwała co najmniej 1 miesiąc. Dla rodziców oznacza to, że jeżeli ich dziecko np. zachoruje i choroba ta będzie trwała 25 dni, to i tak będą musieli uiścić pełną opłatę za czesne w przedszkolu. Zgodnie natomiast z art. 3853 pkt 12 kodeksu cywilnego niedozwolone są postanowienia umowne, które wyłączają obowiązek zwrotu konsumentowi uiszczonej zapłaty za świadczenie niespełnione w całości lub w części. Postanowienia tego typu przewidują bowiem, że przedsiębiorca otrzyma nienależne mu wynagrodzenie, bowiem nie będzie miał obowiązku wykonania usługi i nie poniesie w związku z tym żadnych kosztów. Jeżeli zatem dziecko nie uczęszcza do przedszkola nie z winy rodziców lub opiekunów, gdyż np. zachorowało, to rodzice powinni mieć prawo żądania zwrotu uiszczonego czesnego.

Bezzwrotna zaliczka
Innym postanowieniem naruszającym prawa konsumentów jest par. 10 ust. 6 statutu Niepublicznego Przedszkola Trzynastka. Przewiduje on bowiem, że podpisując umowę rodzice wnoszą bezzwrotną zaliczkę i tracą ją, jeżeli nie zgłoszą się z dzieckiem w zadeklarowanym terminie. Postanowienie to jest niezgodne z art. 3853 pkt 12 kodeksu cywilnego, bowiem przepis ten przewiduje, że w przypadku rezygnacji z zawarcia umowy wszelkie uiszczone przez konsumenta opłaty powinny zostać mu zwrócone. Przedszkole nie ma zatem prawa zatrzymania zaliczki, bowiem będzie to oznaczało, że otrzymało ono nienależne świadczenie. Nawet jeżeli rodzice w ostatniej chwili rozmyślą się i zdecydują, że nie poślą swojego dziecka do danego przedszkola, to powinni otrzymać zwrot wszelkich opłat, które na rzecz tego przedszkola uiścili.

Podwyższenie ceny
Postanowieniem, które narusza prawa konsumenta, jest także par. 10 ust. 10 statutu. Przewiduje on bowiem, że przedszkole ma prawo zmiany czesnego do 10 proc. w ciągu roku szkolnego, bez konieczności podpisywania w tym zakresie umowy o świadczenie usług, a jedynie poprzez podanie takiej informacji na tablicy ogłoszeń. Jest to niezgodne z art. 3853 pkt 10 kodeksu cywilnego, który zabrania stosowania postanowień uprawniających przedsiębiorcę do jednostronnej zmiany umowy bez ważnej przyczyny wskazanej w umowie. Niewątpliwie podwyższenie czesnego jest ważnym elementem umowy i przedsiębiorca dokładnie powinien określić w umowie, w jakich sytuacjach czesne może ulec podwyższeniu. Zmiana tego elementu powinna następować też w uzgodnieniu z rodzicami lub opiekunami dzieci. Konsument, który na podwyższenie czesnego się nie zgadza, powinien mieć prawo odstąpienia od umowy. Nieprzyznanie tego prawa będzie bowiem naruszało art. 3853 pkt 20 kodeksu cywilnego, który stanowi, że niedozwolone są postanowienia, które przyznają przedsiębiorcy uprawnienie do określenia lub podwyższenia ceny lub wynagrodzenia bez przyznania konsumentowi prawa odstąpienia od umowy.

Wypowiedzenie umowy
Bezprawnie stosowany przez Niepubliczne Przedszkole Trzynastka jest także par. 4 ust. 2 wzorca umowy, który uprawnia je do rozwiązania umowy bez zastosowania okresu wypowiedzenia, w przypadku gdy rodzice nieterminowo regulują czesne za przedszkole. Postanowienie to jest niezgodne z art. 3853 pkt 15 kodeksu cywilnego, który zabrania stosowania postanowień, które zastrzegają dla przedsiębiorcy uprawnienie wypowiedzenia umowy bez wskazania ważnych przyczyn i stosownego terminu wypowiedzenia. Oczywiście nieregulowanie przez konsumenta należności wynikających z umowy może być ważną przyczyną do jej rozwiązania, jednak przedszkole powinno zapoznać się z przyczynami takiej sytuacji i wezwać konsumenta do zapłaty należności.

Dyrekcja Prywatnego Przedszkola Trzynastka zgadza się z zarzutami UOKiK i deklaruje, że wszystkie niedozwolone klauzule zostaną usunięte ze stosowanych przez nich umów.

3 KROKI

Co zrobić, gdy umowa z przedszkolem zawiera niedozwolone klauzule umowne?

1 Zwrócić się do przedsiębiorcy prowadzącego przedszkole o usunięcie klauzuli z umowy.

2 Zwrócić się do prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów o zbadanie, czy wskazane przez niego zapisy nie stanowią klauzul niedozwolonych.

3 Gdy przedszkole nie usunie klauzuli, wnieść pozew do sądu (wydział cywilny) o ustalenie, że konkretne postanowienie umowy stanowi klauzulę niedozwoloną.

Analiza krok po kroku

WĄTPLIWY ZAPIS UMOWY


Nieobecność dziecka w przedszkolu nie zwalnia jego rodzica lub opiekuna od obowiązku uiszczenia czesnego. Czesne takie może zostać pomniejszone o koszt wyżywienia dziecka, ale jedynie wówczas, gdy rodzice lub opiekunowie dziecka poinformują wcześniej przedszkole o takiej nieobecności i będzie ona trwała co najmniej 1 miesiąc.

CO TO OZNACZA

Nawet jeżeli dziecko zachoruje i choroba ta będzie trwała np. 25 dni, to rodzice i tak będą musieli zapłacić czesne za cały miesiąc, czyli tak, jakby dziecko normalnie uczęszczało na zajęcia.

CZY JEST ZGODNY Z PRAWEM

Nie

Postanowienie jest niezgodne z prawem i narusza prawa konsumenta. Zgodnie z art. 3853 pkt 12 kodeksu cywilnego niedozwolone są postanowienia umowne, które wyłączają obowiązek zwrotu konsumentowi uiszczonej zapłaty za świadczenie niespełnione w całości lub w części.

REKOMENDACJA DLA KLIENTA

Rodzice dzieci uczęszczających do przedszkola przed podpisaniem umowy powinni zwrócić się do przedsiębiorcy prowadzącego przedszkole o zmianę niekorzystnego dla nich zapisu. Jeżeli przedszkole nie dokona zmiany, to rodzice powinni rozważyć rezygnację z podpisania umowy.

REKOMENDACJA DLA FIRM

Przedsiębiorca prowadzący przedszkole powinien usunąć z umowy niekorzystny dla konsumentów zapis.

OPINIE

ZYGMUNT RAJCHEMBA, delegatura UOKiK we Wrocławiu

Postanowienia zastrzegające dla przedsiębiorcy prawo do zmiany wysokości czesnego, jak i innych opłat nie zapewniają konsumentom poczucia bezpieczeństwa co do stałości określonych opłat. Często nie wskazują precyzyjnie przesłanek tych zmian czy też maksymalnej wysokości, o jaką opłaty mogą wzrosnąć, a ponadto nie przewidują dla konsumenta prawa odstąpienia od umowy w sytuacji podwyższenia czesnego. Tego rodzaju postanowienia znajdują się w rejestrze postanowień niedozwolonych. Podobnie jest z zapisami umownymi przewidującymi uprawnienie do rozwiązania umowy ze skutkiem natychmiastowym bez obowiązku wcześniejszego powiadomienia konsumenta czy też wezwania konsumenta do spełnienia świadczenia. Często mamy w takich przypadkach do czynienia z nierównością stron kontraktu, albowiem analogicznej możliwości nie posiada konsument związany terminem wypowiedzenia.

JAKUB GRZEGORZEK, prawnik z Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy

Analizę umowy z prywatnym przedszkolem rozpocząć trzeba od precyzyjnego ustalenia wysokości opłaty. Należy też dowiedzieć się, czy przedszkole nie przyznaje sobie możliwości jednostronnej jej zmiany. Przeanalizować też trzeba procedurę rozwiązania umowy przez przedszkole. Umowa powinna zobowiązywać przedszkole do skierowania wezwania do uregulowania zaległych opłat, zanim rozwiąże ono umowę. Przed podpisaniem umowy zalecana jest zatem pomoc prawnika. Niestety jednak przedszkola ciężko zmusić do usunięcia niedozwolonych klauzul z projektu umowy. Jeżeli zatem w umowie znajdą się tego typu zapisy, to konsument powinien zastanowić się nad poszukaniem innego przedszkola, które respektuje prawa konsumentów.

Autor: Arkadiusz Jaraszek, GP, 2008-07-28
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Gaga w Sierpień 07, 2008, 07:55:56 am
MEN: Przedszkolak powinien interesować się folklorem
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/10,88722,5561365,Zobacz_czego_ucza_dzieci_w_przedszkolach.html


Ministerswo Edukacji Narodowej przygotowuje nową podstawę programową dla przedszkoli, w której zawarte są punkty określające, co przedszkolak kończący zerówkę powinien umieć.
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Mulesia w Sierpień 23, 2008, 09:06:57 pm
Moja koleżanka była ostatnio w Warszawie u swojej przyjaciółki i jej męża.
Młode , bezdzietne małżeństwo zapisało swoje dziecko do przedszkola na 2012 r.
Przyjaciółka nie jest w ciąży, ale planuje urodzić dziecko w przyszłym roku.
Wiadomo jak to bywa z tego typu planami, więc moja koleżanka spytała, co będzie jeśli do 2012 nie będą mieli dziecka w wieku przedszkolnym.
Usłyszała odpowiedź : Nie ma problemu. Sprzedamy miejsce w przedszkolu. :shock:
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: zwalcio w Sierpień 23, 2008, 09:13:03 pm
coooooooooooooo  :shock:  :shock:  :shock:  :cry:
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Gaga w Sierpień 24, 2008, 10:19:15 am
Coooo? To chyba żart  :puppydogeyes:
Mulesiu jak to "sprzedadzą miejsce w przedszkolu"  :roll:
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Mulesia w Sierpień 24, 2008, 01:52:27 pm
Cytat: "Gaga"
Mulesiu jak to "sprzedadzą miejsce w przedszkolu"  


Nie mam pojęcia, ale podobno ludzie (niektórzy) tak robią. Ja też byłam zbulwersowana.
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Ulka w Sierpień 27, 2008, 10:36:59 pm
Kościół pomoże przedszkolakom (http://www.emetro.pl/emetro/1,85651,5631639,Kosciol_pomoze_przedszkolakom.html)
 
Kiedy rząd zostawił na lodzie tysiące rodziców, których pociechy nie dostały się do publicznych przedszkoli, sprawę w swoje ręce bierze Kościół

 Lada dzień pierwszy września, a tysiące polskich rodziców wciąż nie znalazło swoim dzieciom miejsca w przedszkolach. Jak od miesięcy alarmujemy w "Metrze", w samej tylko Warszawie jest trzy tysiące takich maluchów, a w innych miastach - niewiele lepiej. Rodzicom postanowił pomóc Kościół. - Cały czas zgłaszają się do nas z prośbami o pomoc zrozpaczeni rodzice dzieci, dla których nie starczyło miejsc w publicznych przedszkolach. Postanowiłyśmy, że zrobimy, co możemy, i na siłę powiększamy teraz grupy przedszkolne - mówi s. Ewa Niedźwiecka, dyrektor przedszkola prowadzonego przez Siostry Urszulanki Serca Jezusa Konającego w Lublinie, jednym z wielu polskich miast, gdzie kilka lat temu podczas niżu demograficznego likwidowano na gwałt publiczne przedszkola, a teraz, gdy dzieci jest więcej, rodzice płaczą.


Z kolei z przedszkolu prowadzonym przez gdańskie benedyktynki miejsce znajdą 25 trzylatków. - Zapotrzebowanie na miejsca przedszkolne w tym roku jest tak ogromne, że już w czerwcu zdecydowałyśmy o uruchomieniu drugiej grupy dla najmłodszych maluchów. W efekcie od września przyjmiemy dwa razy więcej nowych dzieci niż zwykle - mówi s. Rajmunda, dyrektorka gdańskiego Przedszkola im. Matki Jadwigi Kuleszy.

Więcej maluchów przyjmą w tym roku siostry augustianki z Krakowa, salezjanki z Połczyna-Zdroju, urszulanki z Łodzi.

Efekt? W ponad 350 przedszkolach prowadzonych przez kilkadziesiąt polskich zakonów żeńskich od 1 września będzie mogło zacząć naukę nawet 9 tys. trzylatków. To prawie 3 tys. więcej niż w latach poprzednich. - Nie daliśmy żadnego odgórnego nakazu, by zwiększać nabór, bo zdajemy sobie sprawę, że domy zakonne mają ograniczone możliwościami lokalowe. Chcemy jednak zachęcać zakonne przedszkola, by starały się pomóc rodzicom - tłumaczy s. Maria z Konferencji Wyższych Przełożonych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych, która trzyma pieczę nad polskimi zakonami żeńskimi.

Zwykle w takich przedszkolach rodzice muszą liczyć się z wydatkiem od 200 nawet do 600 zł miesięcznie, ale w tym roku wiele zakonów postanowiło potraktować ich ulgowo: - Nie dodajemy im stresu. Pytamy się, ile mogą zapłacić i często jest to na zasadzie co łaska - tłumaczy s. Rajmunda z Gdańska.

Pomagać rodzicom postanowili też księża. - Podczas ogłoszeń duszpasterskich informujemy parafian, w których przedszkolach są jeszcze wolne miejsca - mówi o. Zbigniew ze stołecznej parafii św. Andrzeja Boboli, gdzie przed wejściem do świątyni wywieszone są takie oferty. Podobne informacje zbierają też od przedszkoli i przekazują wiernym księża z parafii poznańskich i łódzkich.

- Wiele nas to nie kosztuje, bo przedszkola same się zgłaszają - mówią.

To kolejny raz, kiedy Kościół szybko reaguje na pojawiające się problemy społeczne. Kilka tygodni temu informowaliśmy, że polscy duchowni podczas mszy apelują do wiernych o wynajmowanie studentom pokoi po niższej cenie. Teraz - znów po alarmie który podniosło "Metro" - próbują pomóc znaleźć miejsca w przedszkolach.

Dla Metra
Jarosław Makowski, znany teolog i publicysta religijny
To, że Kościół angażuje się w sprawy dotyczące akurat młodych, mnie nie dziwi, bo od jakiegoś czasu kładzie duży akcent na duszpasterstwo młodych. Nawet kosztem duszpasterstwa ludzi starszych, którzy pozostawieni bez odpowiedniej opieki trafiają w szpony o. Rydzyka. Bardziej znamienne jest to, że Kościół w ogóle zaczyna się wreszcie angażować w akcje społeczne. Do tej pory akcje społeczne inicjowane przez świeckich były przez niego spychane na bok. Tymczasem na Zachodzie to normalne, że Kościół się w nie włącza. Mam nadzieję, że teraz i u nas chętniej i bez uprzedzeń będzie działał dla dobra wspólnego razem z fundacjami, organizacjami charytatywnymi czy gazetami .
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Ulka w Wrzesień 02, 2008, 10:50:21 pm
Stres trzylatka
 
Wczoraj 130 tys. trzylatków po raz pierwszy poszło do przedszkola. Zarówno dla rodziców, jak i maluchów to ogromny stres. Jak sobie z nim poradzić?

http://www.emetro.pl/emetro/1,85651,5650752,Stres_trzylatka.html
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Ulka w Wrzesień 11, 2008, 10:42:17 pm
Daj się dziecku wypłakać
 
My, rodzice, uważamy, że przyszli ludzie sukcesu - a chcemy, aby takie były nasze dzieci - nie mogą płakać. Czy mamy rację? - pyta rodzic trzyletniej dziewczynki

Michał Stangret: Minął już tydzień, odkąd trzylatki poszły do przedszkola, wielu czytelników narzeka, że ich dzieci się rozpłakały. Gdy pytamy ich, czy sami płakali, kiedy byli w wieku swoich dzieci, większość mówi, że nie.

Monika Rościszewska-Woźniak*: To nie znaczy, że nie płakali. Płacz nie jest przyjemny, a nasz umysł wypiera z pamięci to, do czego nie chciałby wracać. Prawda jest taka, że w pierwszych dniach przedszkola nie płaczą tylko nieliczne dzieci. Czasami to się ciągnie nawet kilka miesięcy. To nie znaczy, że maluchy, które nie płaczą, nie przeżywają rozstań z rodzicami. Być może przeżywają je jeszcze bardziej.

Płacz w pierwszych dniach przedszkola jest więc czymś normalnym?

- Pierwsze dni w przedszkolu są szalenie ważne, kluczowe dla rozwoju emocjonalnego dziecka. To pierwsze rozdzielanie z rodzicami i - dla większości - pierwsze trudne doświadczenie życiowe. Dziecko wcześniej doznawało samej radości, teraz cierpi. Ale w sumie to doświadczenie pozytywne, bo dziecko uczy się prawd życia. Samo płakanie oprócz funkcji komunikacyjnej rozładowuje napięcie. Dlatego gdy dziecko płacze, nie wolno mówić: "Patrz, inne dzieci nie płaczą, nie bądź beksa". Trzeba dawać się wypłakać.


Ale my, rodzice, uważamy, że przyszli ludzie sukcesu - a chcemy, aby takie były nasze dzieci - nie mogą płakać.

- Jeśli rodzic chce wychować człowieka bez uczuć, który najprawdopodobniej będzie miał przez to kłopoty z komunikacją i nie będzie potrafił współpracować z innymi, to proszę bardzo. Dziecko strofowane z powodu płaczu będzie mogło mieć kłopoty z odczytywaniem emocji innych. Można próbować wychować cyborga, dla którego jedyną drogą do osiągnięcia celu będzie marsz po trupach, ale to go może wykluczyć społecznie. Płacz dziecka w pierwszych dniach często wynika z błędów popełnianych przez przedszkola. Są wychowawczynie, które mają pretensję do rodziców, że dziecko odstaje od reszty - nie je czy nie chce leżakować. Nie rozumieją, że jedne dzieci na adaptację potrzebują tygodnia, inne kilku miesięcy.

Przedszkola tłumaczą, że organizują programy adaptacyjne.

- Czyli zwykle dwie, trzy wizyty w wakacje i koniec. A gdy rodzice chcą w pierwszych dniach przedszkola uczestniczyć z dziećmi w zajęciach, panie ich wypraszają, mówiąc, że to rozprasza inne dzieci, które też by chciały mieć obok rodziców. To nonsens.

Dlaczego rodzice się nie buntują?

- Może by się buntowali, ale jak pani zawstydzi rodzica, mówiąc, że inne dzieci radzą sobie samodzielnie, to rodzic sobie myśli: "Może faktycznie coś jest nie tak?". Z drugiej strony traktujemy przedszkole trochę po macoszemu. Myślimy, że służy do przechowania dzieci i żeby one tam nie płakały. Po trosze dlatego, że sami przeszliśmy nędzne przedszkola, z których mamy złe wspomnienia - ze szpinakiem, z leżakowaniem. A przedszkole to fundament edukacji. To tu się zachęca lub zniechęca na resztę życia do poznawania świata.

http://www.emetro.pl/emetro/1,85651,5669536,Daj_sie_dziecku_wyplakac.html
Tytuł: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: ilonadora w Październik 17, 2008, 12:18:09 pm
Jak rozwiązywać problemy w przedszkolu (http://www.edziecko.pl/przedszkolak/1,79345,5809664,Pierwsza_po_mamie.html)

Jeśli zachowanie nauczycielek lub stosunek dziecka do przedszkola nawet odrobinę cię niepokoi, nie tłumacz sobie, że przesadzasz. Sprawdź czy sytuacja nie wymaga interwencji.

Pewnego poranka nasz przedszkolak nagle oznajmia: "Nigdzie nie idę". Próbom wyciągnięcia go z domu i pozostawienia pod opieką wychowawczyni towarzyszą płacze i krzyki. Czy to znaczy, że w przedszkolu dzieje się coś złego?

Niekoniecznie. W przypadku trzylatka taki bunt może być częścią procesu adaptacyjnego - tyle, że trochę przesuniętego w czasie. Są dzieci, które przez pierwsze tygodnie bardzo chętnie chodzą do przedszkola, bo towarzyszy temu atmosfera odświętności i radości, a wszyscy wokół obiecują, że będzie świetnie. Maluchy więc zbierają się w sobie i starają się stanąć na wysokości zadania. Potem, gdy euforia mija, dochodzą do wniosku, że jednak wolą zostać z mamą w domu. Wtedy trzeba udzielić im tyle samo wsparcia co dzieciom, które od pierwszych dni buntują się przeciwko przedszkolu. Dobrze, by np. ktoś bliski mógł towarzyszyć im podczas zajęć.

W wielu placówkach to niemożliwe.

Tylko że w ten sposób utrudniają dzieciom adaptację, a sobie pracę.

Dyrektorzy tłumaczą to brakiem miejsca...

... i tym, że wszyscy przyjdą na raz, nabrudzą, bo butów nie zmienią, że dzieciom, których rodzice nie przyjdą, będzie przykro itd. W czasie szkoleń, które prowadzę dla dyrektorów i wychowawców przedszkoli, wciąż słyszę te argumenty.

Na pewno obecność rodziców oznacza trochę zamieszania, ale też mniej płaczu i więcej rąk do pracy. Moim zdaniem trzeba więc nie zniechęcać, ale wręcz zachęcać, by rodzice zostawali.

Niektórzy rodzice mogą ten proces rozstawania się z dzieckiem przeciągać w nieskończoność.

Rzeczywiście czasem przechodzą to gorzej niż ono samo. Bywa, że malec jest już gotów, by zostać sam, a jego mama nie może się rozstać, stoi w drzwiach i pyta: "Mogę już pójść?". Tak jakby oczekiwała, że dziecko powie: "Tak, tak idź. Wszystko będzie dobrze". Tymczasem decyzja powinna należeć do dorosłego. To on musi umieć powiedzieć: "Kochanie wychodzę" i zrobić to, nie czekając na pozwolenie.

A jeśli dziecko, które na pewno zdążyło już zaadaptować się do przedszkola, nagle zaczyna się przeciwko niemu buntować?

To pewnie spotkało je tam coś niemiłego. Może pokłóciło się z koleżanką albo nabroiło, a pani potraktowała je w sposób, w jego mniemaniu, krzywdzący. Jest duża szansa, że dziecko samo opowie, co się wydarzyło, jeśli umiejętnie je o to zapytamy. Przesłuchania w stylu "Chodź, kochanie i powiedz mi, co się stało w przedszkolu" nie są zbyt skuteczne. Lepiej podpytać malucha w czasie zabawy i to metodą: zaatakować temat i odpuścić, potem znów zaatakować itd.

A jeśli dziecko nadal milczy?

Można odczekać kilka dni, zostawić malca na jeden dzień w domu i sprawdzić, czy jego niechęć do przedszkola mija. Jeśli to też nic nie da, trzeba porozmawiać z wychowawczynią, a jeśli i ona nie zna źródła problemu, domagać się, byśmy mogli sami poobserwować, jak nasze dziecko funkcjonuje w grupie.

Jakie sytuacje, o których dowiemy się od dziecka lub sami zaobserwujemy wymagają naszej interwencji, np. rozmowy z nauczycielką czy dyrektorką?

Wszystkie, w których dziecku dzieje się krzywda. Według mnie na natychmiastową i zdecydowaną reakcję zasługuje uderzenie dziecka, szarpanie go, krzyczenie na nie, karanie poprzez stawianie w kącie czy pozbawianie podwieczorku albo straszenie. Kwestia kar stanowi zresztą problem w wielu placówkach. Zamiast ustalenia jasnych reguł i pokazywania dzieciom naturalnych konsekwencji ich złego zachowania jest karanie dzieci - czasem w jakiś absurdalny sposób - za coś, co wcześniej nie było jasno zakazane. Powszechne są też groźby: "Nie płacz, bo mamusia po ciebie nie przyjdzie". Nie zawsze też nauczycielki potrafią właściwie zareagować na konflikty między dziećmi.

No właśnie. Co zrobić, gdy nasze dziecko opowiada, że kolega go bije, ono nie umie się obronić, a pani mówi: "Nie skarż"?

Koniecznie interweniować. To jeden z tych przypadków, kiedy malcowi dzieje się krzywda - odmówienie dziecku pomocy. A ono musi być pewne, że zawsze może komuś dorosłemu powiedzieć o trudnej sytuacji, w jakiej się znalazło.

A może pani chce je nauczyć samodzielnego rozwiązywania konfliktów?

To by było pójście na łatwiznę. Takie samo, jak rozwiązywanie konfliktów za dzieci przez wydawanie rozkazów: "Nie bij!", "Przeproś!". Nauka samodzielnego rozwiązywania konfliktów polega na pokazywaniu, w jaki sposób stawiać granice pomiędzy tym, na co się możemy zgodzić, a na co nie, kiedy jesteśmy gotowi przyjąć czyjś punkt widzenia, a kiedy obstajemy przy swoim, na podpowiadaniu rozwiązań i, jeśli trzeba, na przyjmowaniu roli moderatora.
Jak o naszych zastrzeżeniach rozmawiać z nauczycielkami? Rodzice boją się czasem, że zgłaszając pretensje tylko zaszkodzą dziecku.

Przede wszystkim nie nastawiajmy się konfrontacyjnie. Jeśli nie zaczniemy żądać wyjaśnień, tylko poprosimy o rozmowę, powiemy, co nas martwi i najpierw zapytamy, jak nauczycielka reaguje w danej sytuacji, a dopiero potem będziemy ferować wyroki, to rozmowa powinna przynieść dobry rezultat. Zresztą nawet jeśli zanosi się na nieprzyjemną dyskusję, to nie można z niej rezygnować, jeśli dziecku dzieje się krzywda.

A jeśli nauczycielka powie, że ono wszystko sobie zmyśliło?

Może tak rzeczywiście było, ale my jako rodzice mamy obowiązek to sprawdzić. Jeśli jednak nauczycielka mówi nieprawdę, to po naszej rozmowie, będzie się bardziej pilnować, bo już wie, że dziecko wszystko nam powtórzy; więc koniec końców nasza interwencja przyniesie dobre rezultaty. A jeśli nie, trzeba iść do dyrektorki. Z kolei sprawy, które dotyczą metod wychowawczych stosowanych wobec wszystkich dzieci i tego, co się dzieje w grupie, warto poruszać na zebraniach z rodzicami. Jeśli przedszkole ich nie organizuje albo robi to tylko raz na rok, to trzeba samemu o takie spotkanie poprosić.
Czy o wszystkim, co nam się nie podoba w przedszkolu, trzeba rozmawiać z kadrą pedagogiczną?

Pewnie nie wszystko zasługuje na interwencję, ale mnie jest trudno określić te mniej ważne sprawy, bo to jest kwestia bardzo indywidualna. Mądra nauczycielka rozumie, że nawet jeśli mama chce wiedzieć, czy ona wyciera dziecku nos, to w rzeczywistości pyta: "Czy dobrze się opiekujesz moim dzieckiem?". Doświadczony wychowawca wie, że jego rola polega też na uspokajaniu rodziców i udzielaniu im wyczerpujących informacji. Oczywiście nadmiar uwag grozi tym, że nauczycielki na nasz widok będą mówić: "O! Idzie Iksińska. Znów będzie miała pretensje, że Majeczka miała pofałdowane rajstopki. Trzeba przeczekać". Jeśli jednak jesteśmy przekonani, że nasze uwagi są istotne, to nie powinniśmy zachowywać ich dla siebie, nawet jeśli narazimy się na opinię czepialskich.

A jakie uwagi, pani na miejscu rodziców, by sobie odpuściła?

Te o brudnych ubrankach. Nauczyciele często się ich boją, ale przecież przedszkolak musi się pobrudzić. Nie naciskałabym też na wychowawczynie, by pilnowały żeby dziecko dużo zjadło. W przypadku niejadków takie metody przynoszą często odwrotne rezultaty. Nie próbowałabym też pouczać nauczycielki, która pracuje według starej szkoły i mówi np.: "Nie rób tak, bo będzie mi smutno". Na pocieszenie mogę powiedzieć, że choć dziś dopatrywalibyśmy się w tym manipulowania dzieckiem czy szantażu emocjonalnego, nie zwichnie mu to osobowości. Pod warunkiem, że poza tym pani jest serdeczna i malec ją lubi. Na pewno nie warto z tego powodu, przenosić dziecko do innego przedszkola.

Kiedy jednak należałoby to zrobić?

Kiedy dziecku dzieje się krzywda i mimo naszych rozmów z nauczycielkami, dyrektorką i na zebraniach rodziców nic się nie zmienia. Wtedy, gdy w przedszkolu narastają konflikty, kiedy nauczyciel kompletnie sobie nie radzi, np. wciąż krzyczy. Podnoszenie głosu jest bowiem dowodem jego bezradności.

A jeśli to nie my mamy zastrzeżenia do przedszkola, tylko nauczycielki mają je do naszego dziecka, które np. ciągle bije kolegów?

Na pewno trzeba rozmawiać o tym z dzieckiem, ale i tak na jego zachowanie w przedszkolu największy wpływ mają nauczyciele. Konsekwencje złego zachowania muszą być wyciągane od razu. Rozmowa z maluchem kilka godzin po tym, jak uderzył kolegę, jest niezbyt skuteczna. Dlatego słysząc: "Musi pani coś z tym Tadkiem zrobić!" spytajmy: "A czego pani ode mnie oczekuje?". Przedszkole musi współpracować z rodzicami, opracować wspólną strategię, a nie oczekiwać, że mama w domu rozwiąże problemy, jakie dziecko ma w przedszkolu. Zresztą do takiej ścisłej współpracy, częstych rozmów rodziców z wychowawczyniami i zainteresowania się tym, jak malec funkcjonuje w grupie, namawiam zawsze. Niestety brak wiadomości z przedszkola to nie zawsze dobre wiadomości.

Anna Kosk jest psychologiem i dyrektorką warszawskiego przedszkola integracyjnego. Pracuje także jako trenerka w Fundacji Rozwoju Dzieci im. J.A. Komeńskiego. Prowadzi szkolenia dla rodziców i kadry pedagogicznej przedszkoli. Ma dwie córki.


gazeta.pl
Tytuł: Odp: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Gaga w Grudzień 16, 2008, 09:23:40 am
Kto się boi przedszkola w firmie?
Grzegorz Blachowski, Katarzyna Pawłowska-Salińska2008-12-15

Aż 90 proc. pracowników chciałoby wysłać dziecko do przedszkola przyzakładowego - wynika z pierwszego w Polsce badania na ten temat*. Ale dwie trzecie pracodawców w ogóle nie chce myśleć o utworzeniu takiej placówki.

http://gazetapraca.pl/gazetapraca/1,90442,6058246,Kto_sie_boi_przedszkola_w_firmie_.html

Tytuł: Odp: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Gaga w Styczeń 16, 2009, 10:49:43 am
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1347,title,Dziecko-w-przedszkolu-przez-cala-dobe,wid,10742129,wiadomosc_video.html
Dziecko w przedszkolu przez całą dobę
Tytuł: Odp: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Gaga w Luty 03, 2009, 07:55:26 am
Rusza kolejne przedszkole 24 godzinne

Dziecko zostanie w przedszkolu na całą noc

W Łodzi powstaje przedszkole otwarte 24 godziny, 7 dni w tygodniu - czytamy w "Dzienniku Łódzkim". - Właśnie prowadzimy negocjacje i jeszcze przed końcem roku otworzymy w mieście placówkę na wzór warszawskiej - zapowiada Krzysztof Traczyński, właściciel przedszkola Tequesta.


To właśnie w stolicy otwarto pierwsze w Polsce przedszkole 24-godzinne. Łódź będzie druga, potem dojdą kolejne miasta, m.in. Lublin.

Rodzice są zachwyceni możliwością zostawienia dzieci na całą noc.
Właściciel przedszkolaRodzice są zachwyceni możliwością zostawienia dzieci na całą noc. Nie każdy ma przecież dyspozycyjną babcię lub ciocię. A jeśli trzeba wyjechać w delegację, to najlepiej zostawić dzieci pod profesjonalną opieką. U nas oprócz wychowawcy przedszkolnego będzie pielęgniarka - zachwala Krzysztof Traczyński.


Pomysł na utworzenie sieci 24-godzinnych przedszkoli narodził się kilka lat temu na Florydzie. - Tam zdobyliśmy wraz z żoną doświadczenie, które chcemy teraz wykorzystać w Polsce - mówi Krzysztof Traczyński.

Wpisowe do warszawskiego przedszkola Tequesta kosztuje 1000 zł. Za czesne trzeba zapłacić 1350 zł miesięcznie oraz 14 zł dziennie za wyżywienie.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,9922,title,Dziecko-zostanie-w-przedszkolu-na-cala-noc,wid,10809463,wiadomosc_prasa.html
Tytuł: Odp: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Gaga w Luty 06, 2009, 10:53:31 pm
Całodobowe przedszkole - konieczność czy wygoda?

W tym roku w Łodzi ma ruszyć drugie w Polsce przedszkole czynne całą dobę. Pierwsza tego typu placówka działa od kilku miesięcy w Warszawie. Na tym jednak nie koniec – właściciel przedszkola Tequesta – planuje otwarcie kolejnych w całej Polsce. O zdanie na temat tej inicjatywy zapytaliśmy Internautów i psychologa?

W ankiecie Wirtualnej Polski oddano blisko 3 tys. głosów. Ponad połowa Internautów (60%) odpowiedziała, że nie podoba jej się pomysł całodobowych przedszkoli. „Za” było 36%, a 4% nie miało zdania na ten temat.



"Dziecko może poczuć się opuszczone"

Wśród komentarzy Internautów przeważała opinia, że 24-godzinna placówka źle wpłynie na rozwój dziecka. - Przedszkole to najważniejszy etap rozwoju dziecka pod każdym względem. Jestem jednak przeciwna przedszkolom całodobowym, bo uważam, że w takim miejscu wychowamy sieroty – pisze Mi. Tak samo uważa Anja 666: - Jaki musi być powód, żeby dziecko zostało na noc w przedszkolu? Przecież w wyjątkowych sytuacjach są babcie, ciocie, przyjaciółki. Dziecko zostawione w całodobowym przedszkolu może poczuć się opuszczone.

Zdaniem Freckles, najważniejsze jest, aby zachować umiar. - Całodobowe przedszkola są niezłym pomysłem w przypadku ludzi, którzy idą na ,,nockę", ale są w stanie poświęcić swoim dzieciom trochę czasu za dnia. Dziecko nie powinno jednak zostawać w przedszkolu całą dobę. Nie ma wielkiego znaczenia, czy dziecko jest w przedszkolu od 7.00 do 16.00, czy od 20.00 do 6.00, ważne jest, aby pozostałą część czasu spędzało z rodzicem – podkreśla internauta.

"50 lat temu też były takie przedszkola"

Balsamo, zwolennik pomysłu, uważa natomiast, że 24-godzinne placówki uczą dzieci samodzielności, bo nie ma nic gorszego dla wychowania dziecka niż nadopiekuńczość rodziców. A Emerytka dodaje: - Już 50 lat temu były takie przedszkola, np. w Gorzowie Wielkopolskim. Rodzice na cały tydzień oddawali dziecko i zabierali do domu tylko na weekend. Ci, których znam, powyrastali na porządnych ludzi. Taka była konieczność i nikt nie miał nikomu tego za złe.

A co na to psycholog? – Dziecko w wieku przedszkolnym jest na etapie kształtowania swoich najważniejszych potrzeby psychiczne, jak poczucie bezpieczeństwa, miłości i akceptacji. Warunkiem, aby te potrzeby właściwie się ukształtowały jest posiadanie stałego opiekuna. Małe dziecko nie znosi dobrze dłuższej rozłąki z rodzicami. Jest to dla niego sytuacja trudna, a czasami nawet traumatyczna – mówi Krystyna Kmiecik-Baran, psycholog dziecięcy.

Co przeżywają zostawione dzieci?

Jak zatem rozłąka z rodzicem może wpłynąć na dziecko? Krystyna Kmiecik-Baran powołuje się na badania brytyjskiego psychologa Johna Bowlby’ego. – Bowlby obserwował dzieci przebywające w szpitalu i wykazał, że te, które nie mają kontaktu z rodzicami zapadają na chorobę sierocą. W efekcie gorzej rozwijają się w sensie emocjonalnym, poznawczym, intelektualnym, są mniej sprawne fizycznie i częściej chorują – mówi psycholog. Jak dodaje podobne rezultaty przynosi rozłąka z rodzicem, który wyjeżdża do pracy zagranicę. - Obserwowałam dzieci, których matki wyjeżdżały za chlebem i na jakiś czas zostawiały dzieci pod dobrą opieką siostry, czy matki. Okazało się, że pozostawione, nawet najbliższej rodzinie, dzieci gorzej radzą sobie w życiu dorosłym. Często mają problemy ze swoimi partnerami i rodzicami – opowiada Kmiecik-Baran.

Jednocześnie psycholog doradza, że jeśli już musimy zostawić z kimś dziecko, to zamiast placówki wybierajmy osoby, które dziecko zna i lubi. – Sytuacja, w której dziecko nocuje w przedszkolu to ostateczność, np. jeśli znajdziemy się w szpitalu i nie mamy osoby, która może zająć się maluchem – akcentuje psycholog.

Ile to kosztuje?

Jak czytamy na stronie 24-godzinnego przedszkola opłata za noc spędzoną w placówce kosztuje 225 złotych. Karnet 15 godzin kosztuje 500 złotych, a za 5 nocy zapłacimy 1000 złotych.

Agnieszka Niesłuchowska, Wirtualna Polska
http://wiadomosci.wp.pl/kat,48996,title,Calodobowe-przedszkole---koniecznosc-czy-wygoda,wid,10817223,wiadomosc.html?ticaid=17757
Tytuł: Odp: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Gaga w Marzec 13, 2009, 08:10:43 am
Znów zabraknie miejsc w przedszkolach

Rekrutacja do trójmiejskich przedszkoli rozpoczyna się w kwietniu. O miejsca walczyć będzie około 24 tysięcy dzieci - czytamy w "Dzienniku Bałtyckim".

To, dla kogo zabraknie w tym roku miejsca w przedszkolu, zależy w dużym stopniu od tego, czy sejm odrzuci weto prezydenta w sprawie nowej ustawy o systemie oświaty. A wszystko wskazuje na to, że odrzuci. Jeśli tak się stanie, pierwszeństwo przy naborze do przedszkoli będą miały pięciolatki - zapowiadają urzędnicy.

Brak ostatecznych centralnych decyzji powoduje, że władzom gmin trudno dziś oceniać, ilu kilkulatkom nie uda się znaleźć miejsca w publicznym przedszkolu. Tym bardziej że - jak zakłada reforma dotycząca obniżenia wieku szkolnego - to zgodnie z nią rodzic zdecyduje czy pośle 6-latka do pierwszej klasy już w roku szkolnym 2009/2010. A wielu rodziców będzie wstrzymywać się z podjęciem takiej decyzji. Niezależnie od tych ustaleń władze miast zachęcają, by posyłać 6-latki do zerówek w szkołach, bo w ten sposób będzie więcej miejsc w przedszkolach dla młodszych dzieci. Aby lepiej zapoznać rodziców z ofertą szkolnych zerówek, organizowane są spotkania informacyjne w szkołach. Nie wszyscy rodzice dają się jednak przekonać, twierdząc, że szkoły są nieprzygotowane na przyjęcie tak małych dzieci i nie zapewnią im warunków, jak przedszkola.

Cały artykuł
http://wiadomosci.wp.pl/kat,12591,title,Znow-zabraknie-miejsc-w-przedszkolach,wid,10938720,wiadomosc_prasa.html
Tytuł: Odp: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Gaga w Marzec 21, 2009, 09:08:14 am
Łódź: „Kolorowe przedszkole” dla dzieci z porażeniem mózgowym
Autor: PAP, Fot.: www.sxc.hu

Centrum Integracji Dzieci z Porażeniem Mózgowym nazwane "Kolorowym przedszkolem"rozpocznie od kwietnia działalność w Łodzi. Centrum będzie działać na zasadach placówki edukacyjno-rehabilitacyjnej dla dzieci w wieku 3-5 lat.

http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/40084
Tytuł: Odp: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Gaga w Marzec 25, 2009, 07:47:12 am
Przedszkola nie dla dzieci spoza miasta (http://miasta.gazeta.pl/gorzow/1,35211,6416451,Przedszkola_nie_dla_dzieci_spoza_miasta.html)
Artur Brykner 2009-03-23
 
Dzieci z sąsiednich gmin będą mogły chodzić do gorzowskich przedszkoli tylko wtedy, jeśli znajdą się wolne miejsca. Pierwszeństwo mają maluchy z terenu miasta.


Dzieci z sąsiednich gmin będą mogły chodzić do gorzowskich przedszkoli tylko wtedy, jeśli znajdą się wolne miejsca. Pierwszeństwo mają maluchy z terenu miasta.

Władze Gorzowa zdecydowały się na takie ograniczenia, ponieważ wójtowie podgorzowskich gmin nie chcą dopłacać do utrzymania "swoich" dzieci w gorzowskich placówkach.

- A co mnie obchodzi brak porozumienia między gminami. Pracuję w Gorzowie. Dwójka starszych dzieci uczy się w Gorzowie. Tutaj spędzam właściwie cały dzień. Tylko śpię w Czechowie - mówi pan Waldemar. - Dlatego chcę, żeby mój 3-letni Marek także został przyjęty do przedszkola w mieście. Mamy tu miejski autobus, miejski wodociąg, wszyscy znajomi pracują w mieście, tylko dziecko jest wiejskie?

Ale czy mały Marek z Czechowa trafi do miejskiego przedszkola, zależy teraz jedynie od zaradności pana Waldemara. Łatwo nie będzie, bo przedszkola mają więcej chętnych niż miejsc. - Chodzi o dzieci, które pierwszy raz idą do przedszkola. Obecnie do gorzowskich placówek uczęszcza ok. 200 maluchów z sąsiednich gmin. Te nadal będą chodziły do naszych placówek, chociaż gminy, w których mieszkają, nie chcą dopłacać do ich pobytu, a przypomnę, że do każdego przedszkolaka miasto dopłaca miesięcznie 460 zł - wylicza Adam Kozłowski, naczelnik miejskiego wydziału edukacji. - Były rozmowy z wójtami podgorzowskich gmin. Nie wyrazili jednak zainteresowania dopłacaniem do pobytu "swoich" przedszkolaków w naszych placówkach.

Władze sąsiednich gmin tłumaczą, że nie opłaca się im dopłacać do pobytu dzieci w gorzowskich przedszkolach, ponieważ gminy prowadzą własne placówki i do nich rodzice powinni zapisywać dzieci.

Co mają więc zrobić rodzice przedszkolaków? - Ustaliliśmy, że w pierwszej kolejności do przedszkoli przyjmowane będą dzieci z Gorzowa. Dzieci spoza miasta trafią na listę rezerwową i zostaną przyjęte, gdy okaże się, że po naborze zostały w przedszkolach wolne miejsca - mówi naczelnik Kozłowski. Rodzice jednak znaleźli już patent na ominięcie tej procedury. Podobno meldują dzieci u dziadków lub dalszej rodziny mieszkającej w Gorzowie. Tym samym przedszkolak staje się obywatelem Gorzowa, dla którego miejsce w miejskim przedszkolu musi się znaleźć.

Nabór do gorzowskich przedszkoli kończy się 31 marca.


Źródło: Gazeta Wyborcza Gorzów
Tytuł: Odp: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Gaga w Kwiecień 08, 2009, 08:35:03 am
Przedszkolny cud nad Wisłą?
 
Dziś ostatni dzień zapisów do warszawskich przedszkoli. Nie wszystkie dzieci dostaną się tam, gdzie chcieliby ich rodzice, ale wygląda na to, że miejsc wystarczy - zapewnia "Metro".

http://www.media.wp.pl/kat,42314,wid,11019610,wiadomosc.html
Tytuł: Odp: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Gaga w Kwiecień 30, 2009, 08:39:53 am
Cytuj
Trudna adaptacja

Dzieci z orzeczeniami mogą przebywać w przedszkolu od 3. do 10. roku życia [obecnie trwają prace ustawodawcze zmierzające do obniżenia górnej granicy tego wieku – przyp. red.]. Czas odroczenia obowiązku szkolnego zależy od psychicznego i poznawczego rozwoju dziecka. Ponadto przynależność dzieci z niepełnosprawnościami do danej grupy wiekowej zależy bardziej od stadium ich rozwoju emocjonalnego i poznawczego niż od metryki. Zdarza się więc, że przez cały swój okres pobytu w placówce dzieci te należą do kilku różnych grup. Coraz częściej zwraca się uwagę, że nie jest to dla nich korzystna sytuacja.

– Dzieci z orzeczeniami mają często znacznie większe trudności w dostosowaniu się do grupy i odnalezieniu w nowych warunkach

Więcej w art.

Uczą się być razem

http://forum.darzycia.pl/index.php?topic=119.new#new
 Integracja- co to takiego?
Tytuł: Odp: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Gaga w Maj 11, 2009, 10:14:50 am
Zrozpaczona matka: nigdzie nie chcą mojego dziecka!

Dla mojego dziecka miejsce się nie znalazło - tak mówiły zdenerwowane matki, które nie znalazły nazwiska swojego dziecka na listach przyjętych do przedszkola. To niestety była reakcja większości rodziców. Teraz po zakończeniu rekrutacji, wiadomo już jak dużo dzieci nie pójdzie do państwowego przedszkola. Wielu rodziców wprost żałowało, że byli tak uczciwi i napisali w swoich wnioskach prawdę. Inaczej mieliby większe szanse.

Na stronie Biura Edukacji m. st. Warszawy pojawił się w połowie marca elektroniczny system ewidencji podań. Wpisując pesel dziecka, można było uzupełnić formularz i wybrać dowolną ilość przedszkoli. Według danych wpisanych przez rodziców, dziecko było kwalifikowane do przedszkola. Każdemu z kryteriów przypisano punkty. Dzieci, które dostały najwięcej punktów, dostawały się w pierwszej kolejności. Zapisy w tym systemie zakończyły się na początku kwietnia.

I tak najwięcej punktów dostają dzieci matek lub ojców samotnie je wychowujących, matek lub ojców, wobec których orzeczono znaczny lub umiarkowany stopień niepełnosprawności, dzieci, u których stwierdzono alergię pokarmową oraz dzieci umieszczone w rodzinach zastępczych. Po nich dopiero znajdują się te, których oboje rodzice pracują lub studiują w trybie dziennym, których rodzeństwo kontynuuje edukację w tym samym przedszkolu. Jeszcze mniej punktów dostaje dziecko z placówki opiekuńczo-wychowawczej oraz dzieci wychowujące się w rodzinach objętych nadzorem kuratorskim oraz dziecko posiadające dwoje i więcej rodzeństwa poniżej 14 roku życia.

Cały artykuł
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1019393,title,Nigdzie-nie-ma-miejsca-dla-mojego-dziecka!,wid,11113148,wiadomosc.html?ticaid=18019
Tytuł: Odp: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Gaga w Wrzesień 01, 2009, 09:13:44 am
Miniprzedszkola przygotują dzieci do szkoły

Nauczyciel oceni przygotowanie przedszkolaka do rozpoczęcia przez niego nauki w pierwszej klasie szkoły podstawowej.


Dotychczas roczne przygotowanie przedszkolne można było odbywać w przedszkolach i tzw. oddziałach przedszkolnych przy szkołach podstawowych. Od tego roku szkolnego obowiązek prowadzenia zajęć zgodnie z nową podstawą programową będą miały też tzw. inne formy wychowania przedszkolnego, czyli punkty i zespoły przedszkolne. Taką zmianę wprowadziło rozporządzenie ministra edukacji narodowej z 27 maja 2009 r. w sprawie rodzajów innych form wychowania przedszkolnego, warunków tworzenia i organizowania tych form oraz sposobu ich działania (Dz.U. nr 83, poz. 693). Wchodzi ono dziś w życie.

Rozporządzenie określa minimalną dzienną i tygodniową liczbę godzin zajęć, w ramach których będzie realizowana podstawa programowa. Musi to być minimum 3 godziny dziennie. Natomiast liczba zajęć tygodniowo jest uzależniona od tego, ile dzieci znajduje się w grupie i wynosi od 12 do 20 godzin.

– Małe przedszkola są dobrze przygotowane do prowadzenia zajęć podstawy programowej. Jednak przy grupie, w której przypada 25 dzieci na jednego opiekuna, trudno będzie każdemu dziecku efektywnie skorzystać z nauki w ramach podstawy programowej. A prowadzenie tak licznych grup dopuszcza resort edukacji – mówi Elżbieta Tołwińska-Królikowska, wiceprezes Federacji Inicjatyw Oświatowych.

Ponadto nauczyciel prowadzący zajęcia w punkcie lub zespole przedszkolnym będzie miał obowiązek przeprowadzenia diagnozy gotowości do podjęcia nauki w szkole podstawowej. Zrobi to w roku poprzedzającym rok szkolny rozpoczęcia nauki. Bez zmian pozostają natomiast przepisy sanitarne, lokalowe i przeciwpożarowe, które musi spełnić pomieszczenie przeznaczone na inne formy przedszkolne. W zajęciach z dziećmi prowadzonymi w punkcie lub zespole w dalszym ciągu będzie mógł uczestniczyć rodzic lub opiekun dziecka, pod warunkiem że będzie posiadał ważne zaświadczenie lekarskie.

W 2008 roku powstało 636 publicznych i niepublicznych innych form wychowania przedszkolnego. Jest w tym 497 punktów przedszkolnych i 139 zespołów wychowania przedszkolnego. Najwięcej nowych placówek powstało w woj. podkarpackim, zachodniopomorskim i świętokrzyskim.

Źródło: GP

Artykuł z dnia: 2009-09-01
http://praca.gazetaprawna.pl/artykuly/348368,miniprzedszkola_przygotuja_dzieci_do_szkoly.html

Tytuł: Odp: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Gaga w Luty 11, 2010, 10:47:57 am
Przedszkole - najważniejsza szkoła życia


„Wszystkiego, co naprawdę powinienem wiedzieć, nauczyłem się w przedszkolu – o tym jak żyć, co robić, jak postępować, współżyć z innymi, patrzeć, odczuwać, myśleć, marzyć i wyobrażać sobie lepszy świat.” Robert Fulghum

cały artykuł
http://media.wp.pl/kat,1022945,wid,11949169,wiadomosc.html?ticaid=199fb
Tytuł: Odp: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Gaga w Maj 11, 2010, 10:20:58 am
 http://www.tvn24.pl/2335146,12690,0,0,1,wideo.html


Pani Katarzyna Jahnz-Jenek z Wągrowca walczy z bezprawnymi opłatami za przedszkola. Młoda mama nie mogła pogodzić się z tym, że musi płacić 200 złotych miesięcznie za swoje dziecko i zaskarżyła uchwałę do sądu administracyjnego. Ten orzekł, że samorządowe opłaty są nielegalne, gdyż są one niezgodne z zaleceniami MEN. Ministerstwo postanowiło, że dziecko, które w przedszkolu spędza nie więcej niż 5 godzin, ma prawo uczęszczać do niego za darmo. Wyrok sądu nie jest jeszcze prawomocny, ale rodzice już szykują się do pozwów o zwrot pieniędzy, a burmistrz ..
Tytuł: Odp: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
Wiadomość wysłana przez: Gaga w Listopad 08, 2010, 10:22:30 am
Przedszkole nie zawsze okazuje się przedszkolem
Magdalena Warchala2010-11-07, 

Braki miejsc w publicznych przedszkolach sprawiły, że dobrym interesem stało się otwieranie prywatnych placówek. Nie każda z nich jest jednak przedszkolem, przez co niczego nieświadomi rodzice narażają się na 300-złotową grzywnę. A wtedy swoich praw dochodzić już mogą tylko w sądzie

Po rozpoczęciu roku szkolnego rodzice, którzy posłali dzieci do nowo powstałych Świata Malucha i Hello Schoolowego Przedszkola w Gliwicach, zaczęli dzwonić do wydziału edukacji. - Doszły ich słuchy, że obie placówki nie realizują podstawy programowej, a tym samym nie przygotowują dzieci do nauki w szkole - mówi Krystyna Błasiak, zastępczyni naczelnika wydziału edukacji.

W ewidencji niepublicznych szkół i placówek oświatowych nie było ani Świata Malucha, ani Hello Schoolowego Przedszkola. Jak ustaliła Błasiak, obie placówki działają na podstawie wpisu do rejestru działalności gospodarczej. - Oznacza to, że są punktami dziennej opieki nad dzieckiem poza nadzorem kuratorium oświaty. Nie wolno im używać nazwy "przedszkole" ani sugerować rodzicom, że pełnią taką rolę - wyjaśnia

Różnica między przedszkolem a punktem dziennej opieki jest taka, że pierwsze to placówka edukacyjna, a drugie - przechowalnia maluchów. - Oczywiście punkt dziennej opieki może prowadzić zajęcia dydaktyczne, ale nie ma tego w obowiązku. Nikt nie sprawdzi też, czy takie zajęcia są zgodne z podstawą programową i czy prowadzą je wykwalifikowani nauczyciele - wyjaśnia Błasiak.

Po telefonach do obu placówek Hello Schoolowe Przedszkole zmieniło nazwę na Hello Schoolowe Maluchy, ale na stronie internetowej nadal można przeczytać, że placówka "zapewnia kształcenie i opiekę dla dzieci na zasadach obowiązujących w placówkach publicznych, a realizowany program (...) oparty jest na podstawie programowej wychowania przedszkolnego".

Rodziców może zastanowić inna informacja: "Sześciolatki mogą przebywać w placówce w godzinach popołudniowych po wcześniejszym wypełnieniu obowiązku szkolnego". - Zerówka jest obowiązkowa, dlatego jeśli rodzic posyła sześciolatka do placówki bez stosownych uprawnień, czeka go upomnienie, a nawet do 300 złotych grzywny - wyjaśnia Błasiak.

Dlatego wydział edukacji zaapelował, by rodzice weryfikowali statusy placówek, do których posyłają dzieci. Jeżeli okaże się, że zostali oszukani, mogą wnieść sprawę do sądu. - Więcej zrobić nie możemy, bo jednostki, które nie widnieją w ewidencji, nie podlegają naszej kontroli - mówi Błasiak.

W Hello Schoolowych Maluchach nikt nie chciał rozmawiać z "Gazetą". Chętna do wyjaśnień była za to Katarzyna Dołhun, właścicielka Świata Malucha. - Nigdy nie ukrywałam, że moja placówka to nie przedszkole. Taki zapis umieściłam w umowach z rodzicami, być może nie dla wszystkich okazał się jasny - mówi Dołhun. I zapewnia, że złożyła stosowne dokumenty i niebawem Świat Malucha oficjalnie przekształci się w punkt przedszkolny. - Niektóre punkty dziennej opieki pełnią jedynie rolę niani, ale my od początku chcieliśmy uczyć - zaznacza.


Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice