Ogłoszenia Zwierzęta
Aktualności: Dar Życia poleca Kalendarz ze zdjęciami oraz Foto Karty, powołując się na nasze forum otrzymają Państwo rabat w postaci darmowej wysyłki PREZENTÓW. Kod rabatowy to słowo DAR ŻYCIA a strony to Foto Karty oraz Kalendarze ze zdjęciami

Autor Wątek: Przeprogramuj swój umysł. Na stres najlepsze ruch i medytacja  (Przeczytany 4679 razy)

Offline zija

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący Gadacz
  • ****
  • Wiadomości: 433
    • http://dzieciom.pl\4687
Przeprogramuj swój umysł. Na stres najlepsze ruch i medytacja
« dnia: Grudzień 19, 2008, 02:29:25 pm »
http://portalwiedzy.onet.pl/4868,11122,1523149,1,czasopisma.html
Przeprogramuj swój umysł
Stres szkodzi psychice i ciału człowieka znacznie bardziej, niż dotychczas sądzono. Neurobiolodzy ustalili teraz w szczegółach, jak powszechne cierpienie XXI stulecia pustoszy nasze mózgi. Jest jednak i dobra wiadomość: ruch oraz medytacja pobudzają rozwój nowych komórek nerwowych.


Britta Hölzel siada ze skrzyżowanymi nogami, podnosi dłonie i zamyka oczy. – Starajcie się o ciszę w ciele – mówi. – Gdy wasze myśli zaczynają odpływać, natychmiast ściągajcie je z powrotem.

Cztery kobiety i mężczyzna, który dopiero co pospiesznie wyskoczył z taksówki, siedzą teraz na kolorowych matach do uprawiania jogi. Są bosi, mają zamknięte oczy i głęboko oddychają.

Swój kurs relaksu 31-letnia Britta Hölzel, dyplomowana instruktorka jogi, prowadzi w uniwersyteckiej klinice z 900 łóżkami, gdzie niejeden spośród pomagających sam wymaga pomocy. Pielęgniarki i lekarze wyniszczają się tutaj w pracy zmianowej, naukowcy do późna w nocy piszą artykuły.

Na przykład Patrizia, ambitna biolożka, która w lutym przyjechała tu ze Sztokholmu. Swój start wyobrażała sobie całkiem inaczej. – Moje miejsce pracy to były trzy laboratoria. Biegałam od jednego do drugiego, termin gonił termin, czułam się całkiem wypompowana – mówi 33-letnia kobieta. Nocą z powodu natłoku myśli nie mogła zasnąć.

Bez względu na to, jak wielu podlegają obciążeniom, uczestnicy kursu już po kilku tygodniach po prostu rozkwitają – opowiada Hölzel,. – Ludzie stają się o wiele weselsi i bardziej promienni – zapewnia. Owa wysoka skuteczność, jak skromnie dodaje, to nie efekt jej szczególnych zdolności pedagogicznych. Likwidacja stresu przez trening mentalny jest zjawiskiem dającym się wyjaśnić naukowo. – Dzięki medytacji zestresowany człowiek jest w stanie odpowiednio przeprogramować swój mózg – twierdzi instruktorka.

Młoda Niemka wie, o czym mówi. Jej kursy – połączenie medytacji i jogi – odbywają się w Massachusetts General Hospital w bostońskiej dzielnicy Charlestown w godzinach wieczornych. Przez większą część dnia Britta pracuje jako dyplomowana psycholog na drugim piętrze kliniki nad jedynym w swoim rodzaju przedsięwzięciem: za pomocą supernowoczesnego aparatu do obrazowania rezonansu magnetycznego sprawdza, w jakim stopniu programy antystresowe pozytywnie zmieniają strukturę ludzkiego mózgu.

Badanie prowadzone jest na 26 kobietach i mężczyznach zwerbowanych przez Hölzel i jej koleżankę Sarę Lazar. Ochotnicy spełniają dwa kryteria: czują się skrajnie zestresowani, ale nikt z nich nie próbował wcześniej rozładować napięcia medytacją. (...)

Przez jeden wieczór w tygodniu Patrizia i inni badani próbują w ciągu 90 minut uzyskać wewnętrzny dystans do przeżywanych problemów. W pozostałe dni ćwiczą medytację samodzielnie w domu przez co najmniej 45 minut. Jak wykazała ankieta, po ośmiu tygodniach uczestnicy eksperymentu czuli się zdecydowanie lepiej. Wtedy Hölzel i Lazar powtórnie zbadały ich mózgi – czy pozytywne odczucia były związane ze zmianami biologicznymi? Za pomocą rezonansu magnetycznego zmierzono grubość substancji szarej – a była ona w niektórych miejscach wyraźnie zwiększona. – W mózgach sporo się pozmieniało – mówi Britta Hölzel.

Ów przyrost substancji szarej wskazuje na odnowę pewnych obszarów mózgu: pomarszczone neurony stały się wyraźnie większe i wykształciły nowe wypustki. W hipokampie, ważnym dla uczenia się i zapamiętywania, dojrzały nawet prawdopodobnie nowe komórki nerwowe. Gdy wziąć to wszystko pod uwagę, spektakularny wniosek wydaje się bliski: dzięki zregenerowanym i nowo powstałym komórkom nerwowym potencjał poznawczy mózgu wzrasta, a stres zaczyna znikać. (...)

Natłok pacjentów notuje również psychiatra Tarique Perera. Wieczorami i w weekendy przyjmuje chorobliwie załamanych i lękliwych ludzi w prywatnej przychodni w Danbury w stanie Connecticut. W dni robocze pokonuje w godzinę swoim niebieskim BMW trasę do New York State Psychiatric Institute na północy Manhattanu, gdzie bada przyczyny depresji. Jego pacjenci, z których wielu odwiedza go potajemnie, prowadzą samotnicze życie, denerwują się pracą, przeżywają psychodramy ze swymi partnerami i skarżą się – nie tylko od czasu wystąpienia kryzysu finansowego – na kłopoty pieniężne w drogim Nowym Jorku.

Niedawno Perera wpadł na niezwykły pomysł: czy nie byłoby możliwe odwzorowanie u doświadczalnego zwierzęcia cierpień wielkomiejskiego neurotyka? Badacz postanowił przeprowadzić ów eksperyment na makakach indyjskich. Małpy te są nastawione na kontakty społeczne. Jak zakładał Perera, podobnie jak ludzie mogą cierpieć dotkliwie z powodu osamotnienia. Aby więc zasymulować psychospołeczny stres miejskiego samotnego wojownika, rozdzielał on małpy na ponad trzy miesiące i każdego tygodnia przez dwa dni więził je pojedynczo w klatkach.

Opowiadając o tym, naukowiec zwiesza ramiona, przechyla głowę, a jego ciemne oczy zaczynają nagle emanować smutkiem. – Dokładnie tak po chwili wyglądały małpy. Znieruchomiałe, patrzyły tylko obojętnie przed siebie – relacjonuje.

Jednak nie wszystkie popadały w zwątpienie. Niektórym na początku eksperymentu Perera dosypał do karmy środki psychofarmakologiczne – te zwierzęta mimo izolacji pozostały ożywione. Podobnie jak w przypadku ćwiczeń medytacyjnych psycholog Hölzel, także i tu zadziałały nie siły czarodziejskie, lecz procesy czysto biologiczne: podana przez Pererę substancja pobudziła wzrost nowych komórek nerwowych w hipokampie.

Struktura ta, położona po wewnętrznej stronie płata skroniowego, bardziej niż cokolwiek innego przyciąga obecnie zainteresowanie badaczy. Nie licząc receptorów węchowych, hipokamp to jedyne miejsce mózgu ssaków wyższych, w którym mogą dojrzewać nowe komórki nerwowe. Odkrycie owego źródła młodości w głowie było uważane za sensację. Dotąd podręczniki neurologii głosiły, że rozwój ludzkiego mózgu kończy się w dzieciństwie i w wieku dorosłym nie potrafi on już tworzyć nowych komórek.

Teraz jednak ustalenia uczonych wskazują na centralne znaczenie niedocenianego dotąd hipokampu. – Chroniczny stres przeszkadza powstawaniu w hipokampie nowych komórek nerwowych – wyjaśnia Perera. – Prowadzi to do sytuacji, że człowiek przestaje zauważać niewielkie zmiany w swoim otoczeniu. Nie spostrzega nawet tego, że sprawy stopniowo idą ku lepszemu, popada na trwałe w ponury nastrój – i właśnie to my, psychiatrzy nazywamy depresją. (...)

Swoje wyizolowane makaki psychiatra poddawał jeszcze cięższym próbom. Przed podaniem środków antystresowych mózgi niektórych z nich naświetlał promieniami Rentgena. Zapobiegało to powstawaniu nowych neuronów – i rzeczywiście udaremniało walkę z objawami stresu.
Przeprogramuj swój umysł
Ciąg dalszy ...


Naukowcom udało się już uzyskać substancje przyspieszające zbawienną neurogenezę. Kilka firm farmaceutycznych, w tym francuska spółka Servier, wypróbowuje je obecnie na wiewiórecznikach. Rezultatem mogłyby być leki przeciwko depresji, kłopotom ze snem i zaburzeniom pamięci.

Neurobiologa Eberharda Fuchsa z Getyngi sprawa ta jednak niepokoi. W przypadku ciężkich schorzeń spowodowanych psychicznym obciążeniem pomoc farmakologiczna byłaby co prawda wskazana, “ale pigułka przeciwko codziennemu stresowi?” – pyta i potrząsa głową. – Nie, uważam to za dziwaczne.

Nowojorski psychiatra Perera reaguje równie sceptycznie. Samo lekarstwo nie może być przecież rozwiązaniem. – Chcę pomóc ludziom zmienić ich przyzwyczajenia – wyjaśnia. – Alkohol, brak snu i papierosy szkodzą mózgowi. Swoim pacjentom zaleca dużo ruchu. – Wysiłek fizyczny jest wspaniałym środkiem przeciwko stresowi. (...)

Inni amerykańscy neurolodzy badają buddyjskich mnichów, by dowiedzieć się, jak medytacja wpływa na struktury mózgu. Kilkunastu z nich przybyło już z klasztorów w Himalajach do spokojnego uniwersyteckiego miasta Madison w stanie Wisconsin. Zgłosili się tam do psychologa Richarda Davidsona z Waisman Laboratory for Brain Imaging and Behavior. Jeden z mnichów przemedytował w tybetańskiej samotni ponad 10 tysięcy godzin – jak zmieniło to jego mózg? Badacze przytwierdzili do wygolonej czaszki mnicha 128 elektrod i poprosili go, by pomedytował w laboratorium. Gdy siedział tam zupełnie spokojnie, elektroencefalograf ujawniał tak impulsywny obraz aktywności mózgowej, jakiego Davidson nigdy dotąd nie widział: przez mózg mnicha przebiegały fale gamma 30 razy silniejsze niż u badanych studentów, a jego zdolności poznawcze okazały się rekordowe.

Gdy Davidson opublikował w listopadzie 2004 roku owe dane, awansował na guru w dziedzinie badania stresu, a inni naukowcy zabrali się za przystosowywanie tej wiedzy do potrzeb świata zachodniego. Czy mieszkańcy państw przemysłowych nie mogliby w podobny sposób zmienić swych umysłów?

Sara Lazar z Massachusetts General Hospital przebadała pod tym kątem 35 osób z aglomeracji Bostonu, wśród których byli adwokaci, dziennikarze i lekarze. 20 z nich od dawna oddawało się z zapałem medytacjom i każdego dnia poświęcało 50 minut na te duchowe ćwiczenia. Pozostałych 15 nie miało z tym nic wspólnego. Przebadanie mózgów wszystkich uczestników eksperymentu za pomocą rezonansu magnetycznego ujawniło, iż zachodni amatorzy medytacji mają wyraźnie grubszą korę mózgową niż ci, którzy nie medytują. W ten sposób Sara Lazar ukazała fascynujące wyjście ze stresowej pułapki. Gdy na przykład nie potrafimy poradzić sobie z rosnącymi wymaganiami i brakiem uznania w pracy, możemy próbować okiełzać stresujące czynniki poprzez medytację.

W Niemczech ustalenia te zafascynowały Brittę Hölzel. Studiowała wtedy psychologię we Frankfurcie nad Menem i jednocześnie kończyła szkolenie na instruktorkę jogi. – Było to tak, jak gdybym żyła w dwóch światach: tutaj wiedza naukowa, tam medytacja – wspomina.

Postanowiła, że w swojej pracy doktorskiej podejmie próbę pogodzenia dwóch kultur. Udała się zatem do Bender Institute of Neuroimaging na uniwersytecie w Giessen – jednego z niewielu miejsc w Niemczech, gdzie ludzie są otwarci na niekonwencjonalne życzenia. Za pomocą rezonansu magnetycznego Hölzel przebadała mózgi 20 adeptów buddyjskiej medytacji i porównała je z mózgami osób, które nie medytowały. Nie ograniczyła się do potwierdzenia spostrzeżeń Lazar w kwestii kory mózgowej. Jako pierwsza zbadała również hipokamp, gdzie wykryła grubszą od przeciętnej warstwę substancji szarej.

W marcu udała się do laboratorium Sary Lazar w renomowanym Massachusetts General Hospital. Obie badaczki chciały teraz znaleźć odpowiedź na decydujące pytanie: co dzieje się w mózgu człowieka, który nigdy przedtem nie medytował, gdy od kilku tygodni próbuje w ten właśnie sposób złagodzić dokuczliwy stres. Eksperymenty w pełni się udały, Britta Hölzel ma uporządkowane wnioski ze zgromadzonych danych. Wie już z pierwszej ręki, co robić, gdy napięcie staje się nie do zniesienia: trzeba po prostu usiąść ze skrzyżowanymi nogami, podnieść dłonie do góry i zamknąć oczy.

– Każdy z nas może doświadczyć mądrości mnichów – mówi z uśmiechem.
kamila 22l porażenie mózgowe  i epi wygasła

Pan Rajek

  • to weteran
  • polecający usługi
  • *******
 

(c) 2003-2017 Team Dar Życia :: nota prawna :: o plikach Cookies :: biuro@darzycia.pl
Polecamy:   Forum o zwierzętach