Spokojnie koleżanki

równie dobrze, w jakimś momencie możesz powiedzieć że x z matmy są za trudne!
chyba na tym polega zamysł integracji żeby twoje dziecko realizowało program "normalny" i tak też uważają rodzice zdrowych dzieci, które idą do klasy integracyjnej - będą pomagać chorym dzieciom, będą się uczyć współczucia i takie tam cuda, ale na pewno żadne z nich nie bierze pod uwagę obniżenia poziomu nauczania.
Kasiu to nie tak,że integracja to tylko pomaganie dzieciom "chorym" przez "zdrowe" dzieci

a to o czym pisze matkakarolina
Dostosowanie programu do możliwości danego dziecka,napisanie go pod dziecko z orzeczeniem.
Tak prosto z mostu.
O ile w klasie od 1, 2 nauka nie sprawia aż takich problemów,potem zaczynaja się schodki.
Idą tym samym programem ramowym.
Takie pierwsze z głowy to przykłady. Jeżeli na matematyce mają działania trzycyfrowe,to drugie dzieciaki robią to na 2 cyfrach i niekoniecznie dużych,bo zwyczajnie nie przeskoczą.
Kolejny przykład z j.polskiego. Maja ten sam temat,ale o ile jedne piszą wypracowanie dosyć rozbudowane,to drugie piszą takie na jakie je stać.
Przyroda - kartkówka
Odpowiedzi w zadaniach są jednakowe,ale jedne dostają pytania bardziej skomplikowane,a drugie proste.
I wcale tym nie obniża się poziomu.
Tylko o to chodzi,aby nie zabierać czegoś,kosztem dzieci,które tego potrzebują.
Nasze dzieci miały do tej pory j.angielski w klasie 1-3 jako nieobowiązkowy raz w tygodniu,bardziej w formie zabawy,ale napewno nie kosztem logopedii !
Pamiętam,że był taki moment,kiedy zabrano godziny,to dyrekcja staneła niemażle na głowie,aby nie odbyło się to kosztem dzieci,które tego potrzebują.
( a z tego co wiem,nie zawsze tak dyrekcja stanie na głowie :evil: )
Pomysł wprowadzania j.angielskiego kosztem zajęć logopedycznych,czyli zabrania godzin dyrektorskich przeraża ( do tej pory tym łatano dziury)
Właśnie dzisiaj na spotkaniu rozmawialiśmy na ten temat z "szefami" szkoły.
Dla nich samych pewne wymysły są nie do przyjęcia,że aż ręce opadają.
Choćby wymiana oświetlenia w szkole na Euro 2012To jest ważne! :roll:
I to ktoś na górze wymyślił :evil:
Na to kasa,a nie na rzeczywiście potrzebne zajęcia.
I nie mam nic przeciwko j.obcym.
Moja "zdrowa" córka miała tą możliwość,że dodatkowo uczyła się drugiego jezyka w szkole.
Starano się dać szansę jednym i drugim.
A ile jest takich dzieci,które teoretycznie nie powinny mieć problemów,a jednak są objete douczaniem,dodatkowymi zajęciami,słabiutkie,mają problemy z mową,całkiem możliwe że przez zaniedbanie samych rodziców,z rodzin patologicznych bo i takie chodzą też.
U nas objętych taką pomocą było ponad 60 dzieci,nie licząc absolutnie dzieci z orzeczeniami.
Dużo,bardzo dużo.....
Może jeszcze nie jest wszystko przesądzone.Będzie j.angielski,ale
rozwiąże się sprawa też z godzinami,(może coś dodadzą extra

)