Ogłoszenia Zwierzęta
Aktualności: Jeśli uważasz że serwis Dar Życia jest potrzebnym miejscem Wesprzyj nas. Chcemy reaktywować serwis, dostosować graficznie i technicznie do aktualnych standardów, ale potrzebujemy Twojego wsparcia. Dziękujemy za wsparcie.

Autor Wątek: Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym  (Przeczytany 77160 razy)

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #50 dnia: Wrzesień 20, 2005, 04:13:55 pm »
Problemy seksualne niepełnosprawnych
Po raz pierwszy uznano rangę seksualności jako istotny element zdrowia człowieka w roku 1986, kiedy to WHO (ang. World Health Organisation) opublikowała raport poświęcony zagadnieniom seksu. Postuluje w nim między innymi ideę zdrowia seksualnego w programie Zdrowie dla wszystkich w 2000 roku. Zgodnie z ustaleniami autorów tego dokumentu życie seksualne osób niepełnosprawnych, populacji obejmującej na świecie dziesiątki milionów ludzi, to jedna z najbardziej zaniedbanych dziedzin. Przez lata seks niepełnosprawnych traktowany był jako tabu. Obwarowany był wieloma stereotypami i niedomówieniami. Pacjentów tratowano jak dzieci, a w terapii, leczeniu i rehabilitacji pomijano te zagadnienia. Współcześnie sytuacja ta ulega powoli zmianie. Coraz powszechniejszy jest pogląd, że aktywność seksualna osób niepełnosprawnych oraz wychowanie seksualne w tej populacji jest tak samo ważne jak w zdrowej części społeczeństwa. Akcentuje się przy tym nie tylko aspekt oddziaływania werbalnego, ale widzi się też konieczność stworzenia warunków do nawiązywania kontaktów towarzyskich młodzieży zdrowej i chorej oraz integracji niepełnosprawnych z otoczeniem. Prowadzone są badania nad problemami seksualnymi osób niepełnosprawnych a także specjalne metody leczenia i rehabilitacji trudności i zaburzeń seksualnych. Obejmują one poradnictwo, reedukację seksualną, psychoterapię indywidualną, partnerską i grupową, fizykoterapię oraz leczenie farmakologiczne.

źródło

Różne artykuły na temat seksu niepełnosprawych i upośledzonych umysłowo:

Seksualność niepełnosprawnej młodzieży - mity i stereotypy
Między zagrożeniem a wyzwaniem. Paradygmat zignorowany w wychowaniu osób niepełnosprawnych - na temat ignorowania seksualności u niepełnosprawnych
Wychowanie seksualne dzieci i młodzieży niepełnosprawnej
O sprawności seksualnej niepełnosprawnych
Niektóre psycholgiczne aspekty problemów seksualnych związanych z niepełnosprawnością


Pozbawiani płci
Wywiad z Małgorzatą Kościelską z Wysokich Obcasów.
(To samo co podała Ulka, ale tamten link już nie działa)


dyskusja na forum IPON

Szkolenie:
"Seksualność osób z niepelnosprawnością intelektualną"


Książka:



Małgorzata Kościelska
Niechciana seksualność.
O ludzkich potrzebach osób niepełnosprawnych intelektualnie


Istotą niepełnosprawności jest zależność od innych. Pozbawienia osób niepełnosprawnych szansy właściwego przeżywania seksualności oznacza odebranie im możliwości pełnego przeżywania swojego człowieczeństwa. Celem książki nie jest rozwiązanie problemów, ale

ukazanie ich; próbuję przełamać krąg milczenia wokół TYCH SPRAW. Intencją moją jest pobudzić myślenie wszystkich zainteresowanych, jak można zorganizować życie społeczne,
aby w pełni w nim mogły uczestniczyć osoby mniej sprawne od innych, a tak samo jak bwszyscy pragnące życia wśród ludzi, życia w godności i miłości.

Najbardziej trwale stereotypy odnoszące się do osób z niepełnosprawnością intelektualną dotyczą ich seksualności; jej istnieniu się zaprzecza albo się ją demonizuje. Stereotypy te obala pobudzająca do refleksji książka Małgorzaty Kościelskiej. Dowiemy się z niej o różnorodnej seksualności tych osób, o ich tęsknocie za miłością, cierpieniu i szczęściu, a także o bezradności wobec przerastających ich psychikę problemów. Autorka nie daje recept, ale sygnalizując problemy, stawia pytania. I nawet jeżeli po przeczytaniu tej książki Czytelnik nie będzie potrafił z pełnym przekonaniem odpowiedzieć na pytanie, czy należy wspierać zaspokajanie potrzeb seksualnych osób o upośledzonym umyśle, to sądzę, że będzie umiał dostrzec erotyczne pragnienia tych osób, będzie je rozumiał i szanował.To naprawdę mądra i pożyteczna książka.

Prof. dr hab. Irena Obuchowska, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza

Niechciana seksualność: O ludzkich potrzebach osób niepełnosprawnych intelektualnie - to mądry i piękny tytuł dla książki o bolesnej stronie życia tych, którym i tak żyje się trudno. Jest w tej książce rzetelna wiedza i są w niej badania naukowe zrealizowane u nas. w Polsce, a nie gdzieś daleko w świecie. Dlatego interpretacja wyników badań i przemyślenia Autorki pozwolą wiele zrozumieć i pomóc osobom zaliczanym do upośledzonych umysłowo. Doprawdy, warto przeczytać tę wyjątkową książkę.

Prof. dr hab. Edyta Gruszczyk-Kolczyńska, Akademia Pedagogiki Specjalnej


Spis treści:
1. Seksualność osób niepełnosprawnych intelektualnie istnieje
2. Rozwojowe ujęcie seksualności osób niepełnosprawnych intelektualnie
3. Perspektywa psychopatologiczna - zagadnienia wybrane
4. Społeczne podejście do seksualności osób niepełnosprawnych
5. Podmiotowe przeżywanie seksualności przez osoby niepełnosprawne intelektualnie
Zakończenie - Czy i jak wspomagać rozwój seksualny osób z niepełnosprawnością intelektualną]

Pan Rajek

  • to weteran
  • polecający usługi
  • *******

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Śmieją się i płaczą tak samo
« Odpowiedź #51 dnia: Październik 20, 2005, 05:42:21 pm »
Śmieją się i płaczą tak samo


Słupsk odważnie próbuje zmierzyć się z delikatną materią edukacji seksualnej niepełnosprawnych. W Bartoszycach postawiono m.in. na muzykoterapię. A w Nowej Wsi Wielkiej powstają "mieszkania chronione" - coś w rodzaju hostelu dla niepełnosprawnych

 
W Bartoszycach przygotowywana jest pracownia rękodzieła ludowego
(c) ARCHIWUM
Oto pomysły trzech samorządów, nagrodzone przez Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych w kategorii pomoc bezpośrednia. Każdy z samorządów w oryginalny sposób próbuje pomóc osobom do tej pory izolowanym przez swoje upośledzenie.

Ich działania już przynoszą efekty.

Słupsk
Z bardzo trudną problematyką postanowili sobie poradzić urzędnicy w Słupsku. Stawiają na uświadomienie rodzicom, opiekunom i nauczycielom osób niepełnosprawnych, że te osoby mają świadomość swojej seksualności. Nagrodzony przez PFRON (również za odwagę) projekt pt: "Śmieję się i płaczę tak samo" adresowany jest do rodziców‚ opiekunów i wychowawców młodzieży niepełnosprawnej, ze szczególnym uwzględnieniem dzieci upośledzonych intelektualnie.

Poprawa warunków życia osób niepełnosprawnych to jedno z ważniejszych zadań, jakie postawiły przed sobą władze Słupska. Zadanie to zostało wpisane do dwóch istotnych samorządowych dokumentów: "Strategii rozwoju miasta do 2017 r. " oraz "Miejskiego programu działań na rzecz osób niepełnosprawnych na lata 2005 - 2007". Oprócz standardowych, choć niezwykle istotnych działań, jak likwidowanie barier, integrowanie środowiska niepełnosprawnych, pomoc w aktywizacji zawodowej, urzędnicy ze Słupska postanowili zmierzyć się z problematyką, od której większość pracowników magistratów raczej stroni. Z kwestią seksualności.

- W Polsce temat seksualności osób niepełnosprawnych jest ujmowany w kategoriach tabu. Pozbawienie ich szansy właściwego przeżywania seksualności oznacza odebranie im możliwości pełnego przeżywania swojego człowieczeństwa - uważa Mariola Rynkiewicz, dyrektor Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych w słupskim Urzędzie Miasta. - Milczenie i pasywność w stosunku do "problemu" seksualności niepełnosprawnych prowadzą w efekcie do wypaczeń w postawach społecznych‚ co w konsekwencji deformuje same osoby niepełnosprawne, a również nasze myślenie o nich.

Dlatego celem programu "Śmieję się i płaczę tak samo" stało się uświadomienie młodzieży niepełnosprawnej, przygotowanie jej do pełnienia różnych ról w życiu i nauczenie ich opiekunów odnoszenia się do tej kwestii. Urzędnicy postanowili podnieść u osób niepełnosprawnych świadomość fizjologii i biologii swojego ciała, uświadomić im, czym jest seksualności i prokreacja. Wytłumaczyć poczucie utożsamiania się z własną płcią oraz przekazać młodym ludziom sposoby obrony przed wykorzystywaniem seksualnym.

To sami nauczyciele i opiekunowie sygnalizowali, że z tą sferą sobie po prostu nie radzą. Urząd zorganizował cykl warsztatów i szkoleń. Zgłosiło się na nie już blisko 500 osób. Rozpoczęły się w czerwcu tego roku, a potrwają do marca 2006 r. Zajęcia odbywają się w 15-osobowych grupach. Oddzielnie rodzice i opiekunowie, a osobno młodzież niepełnosprawna w zależności od wieku.

Edukatorzy seksualni‚ pedagodzy, psycholog‚ psychiatra seksuolog‚ lekarz ginekolog i położna kolejno wprowadzają w tematykę osoby zainteresowane.

Zajęcia raz mają charakter warsztatów, innym razem są to wykłady czy proste konsultacje i porady łączone z ćwiczeniami relaksacyjnymi i treningiem interpersonalnym.

W przyszłym roku w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym zostaną uruchomione dyżury specjalistów służących pomocą i konsultacją rodzicom i opiekunom młodzieży niepełnosprawnej, tak aby dalej pomagać w rozwiązywaniu problemów.

W projekcie uczestniczą: Słupskie Koło Polskiego Stowarzyszenia na rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym, Stowarzyszenie Osób Niepełnosprawnych Epilepsja, Krajowe Towarzystwo Autyzmu, Towarzystwo Rozwoju Rodziny, Centrum Wolontariatu, Warsztaty Terapii Zajęciowej, Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy, Środowiskowy Dom Samopomocy, Stowarzyszenie Integra oraz Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie w Słupsku.

Bartoszyce
Malują, tańczą, tkają i plotą kosze z wikliny. A przy okazji niepełnosprawni uczą się i cieszą obecnością innych. Tak jest w bartoszyckim Klubie Integracji Bartki.

Działania na rzecz osób niepełnosprawnych w Bartoszycach koncentrują się wokół idei integracji społecznej‚ czyli możliwie pełnego włączenia osób niepełnosprawnych we wszystkie sfery życia społecznego. - Tak‚ aby czuli się wartościowymi i pełnoprawnymi członkami społeczeństwa - mówi Stefania Michalik-Rosa, inicjatorka utworzenia klubu i autorka programu nagrodzonego przez PFRON.

Jednym z takich nowatorskich w tym rejonie działań‚ podjętych przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Bartoszycach jest utworzenie Klubu Integracji Społecznej Bartki. Partnerami tego projektu są: Stowarzyszenie Integracji Osób Niepełnosprawnych‚ Powiatowy Urząd Pracy w Bartoszycach‚ Miejska Biblioteka Publiczna oraz Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna.

Osoby niepełnosprawne biorą tam udział m.in. w muzykoterapii, biblioterapii, zajęciach z rękodzieła artystycznego. Śpiewają, tańczą, poznają instrumenty i uczą się na nich grać. Wspólnie z opiekunami czytają książki, dyskutują o nich i wyciągają wnioski z tekstu.

O efektach zajęć świadczy m.in. przykład 18-letniej autystycznej dziewczynki. - Mama przywiozła ją do nas na zajęcia plastyczne. I okazało się, że dziewczynkę pobudził zapach olejnej farby. Ożywiała się, gdy malowała. Pokochała to zajęcie - mówi szefowa bartoszyckiego ośrodka pomocy społecznej.

Interesującą ofertą w zajęciach bartoszyckiego Klubu Integracji, przyciągającą nie tylko młodzież, ale i starszych niepełnosprawnych, są też zajęcia z geografii z wykorzystaniem multimedialnego globusa. - Ten przyrząd niezwykle podoba się naszym pacjentom, zaciekawia, intryguje, powoduje, że są bardziej aktywni - mówi pedagog, również z wykształcenia geograf, prowadzący zajęcia.

Oprócz zajmowania niepełnosprawnych rozrywką ośrodek prowadzi też spotkania z psychologiem oraz poradnictwo zawodowe. Uczy niepełnosprawnych autoprezentacji i asertywności. Od lipca tego roku prowadzone są też zajęcia edukacji informatycznej.

Trwają prace nad zorganizowaniem pracowni rękodzieła ludowego‚ której wyposażenie umożliwi uczestnikom zajęć poznawanie ginących zawodów - tkactwa‚ wikliniarstwa‚ ceramiki.

- Dzięki nagrodzie kupiliśmy już piec do wypalania ceramiki, koło garncarskie i krosna - cieszy się Stefania Michalik-Rosa. - Z części nagrody planujemy też w przyszłym roku zaadaptować nowy budynek, tak by Klub Bartki mógł działać już przez cały tydzień, nie tylko przez kilka dni w tygodniu. Gdyby tych pieniędzy nie było, organizacja pewnie trwałaby zdecydowanie dłużej niż obecnie. Pewnie kiedyś dorobilibyśmy się tych wszystkich sprzętów, ale wolniej.

Nowa Wieś Wielka
Największym osiągnięciem ostatnich miesięcy, jakim chętnie chwalą się urzędnicy z Nowej Wsi Wielkiej, jest oddanie do użytku 11 mieszkań, w pełni wyposażonych w udogodnienia dla niepełnosprawnych.

We wrześniu pierwsi lokatorzy otrzymali klucze do swoich mieszkań w pięknie zaadaptowanym budynku z ogrodem. To jeden z elementów programu, na jaki ta gmina otrzymała pieniądze z PFRON. W tej 8-tysięcznej, niewielkiej gminie w powiecie bydgoskim żyje ok. 900 osób niepełnosprawnych.

Zwykle osoby te siedzą po prostu w domach. - Zwycięstwo w konkursie zorganizowanym przez PFRON pozwoliło nam choć trochę pomóc tym ludziom - mówi autorka programu zatytułowanego "Łańcuch rehabilitacyjny" Grażyna Wojtera-Moskal.

Program ten składa się z kilku odrębnych projektów. Obejmuje m.in. powołanie tzw. zespołu rehabilitacji zawodowej, utworzenie centrum integracji społecznej i poradni wsparcia rodziny oraz oddanie do użytku "mieszkań chronionych". - Te elementy zazębiają się i współgrają ze sobą, tworzą łańcuch, który ma doprowadzić do rehabilitacji naszych ruchowo i umysłowo chorych mieszkańców - mówi Grażyna Wojtera-Moskal z Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Nowej Wsi Wielkiej.

W jaki sposób mieszkania dla niepełnosprawnych są chronione?

- Te mieszkania są w pełni dostosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych, ale dodatkowo, do każdego razem z osobą niepełnosprawną wprowadza się opiekun. On ma zapewnić bezpieczeństwo, komfort, poczucie, że ta osoba nie jest sama ze swoimi ograniczeniami - opowiada Grażyna Wojtera-Moskal.

Kto w pierwszej kolejności skorzystał z tych mieszkań? - Osoby‚ które ze względu na wiek‚ niepełnosprawność lub chorobę wymagają usług opiekuńczych‚ a w miejscu ich dotychczasowego zamieszkania ta opieka była niewystarczająca lub wręcz niemożliwa - wyjaśniają urzędnicy odpowiedzialni za realizację tego projektu.

Często chorzy po hospitalizacji wracają do swoich domów, gdzie żyją w warunkach urągających godności człowieka‚ są pozbawieni wsparcia ze strony najbliższych‚ wręcz odrzuceni‚ nie radzą sobie w kontaktach społecznych. Takie "mieszkanie chronione" umożliwia (szczególnie byłym pacjentom zakładów lecznictwa zamkniętego i psychiatrycznego) rozpoczęcia procesu reintegracji.

Ten rodzaj grupowego zamieszkania niepełnosprawnych to swoisty eksperyment.

W niedalekiej przyszłości Środowiskowy Dom Samopomocy‚ a potem RC - Fundacja Konsultingu i Rehabilitacji (partnerzy projektu) zaczną prowadzić tzw. centrum dzienne. Będzie ono skierowane po pierwsze do mieszkańców "mieszkań chronionych", osób psychicznie chorych oraz do pozostałych mieszkańców Nowej Wsi Wielkiej‚ którzy z uwagi na upośledzenie umysłowe, chorobę psychiczną lub inną niepełnosprawność mają poważne problemy z codziennym funkcjonowaniem w społeczeństwie oraz ze znalezieniem adekwatnego miejsca zajęcia lub pracy. Głównym celem działania centrum jest tworzenie i rozwój alternatywnej formy opieki środowiskowej‚ aktywizującej‚ zapewniającej miejsce zajęcia i własnoręcznej pracy oraz dającej wsparcie osobom upośledzonym.

Kolejnym elementem programu pomocy niepełnosprawnym w Nowej Wsi jest powołanie Zespołu Rehabilitacji Zawodowej. Jego celem jest aktywizacja osób, które podlegają wykluczeniu społecznemu oraz znajdują się w sytuacji ograniczającej uczestnictwo w życiu społecznymi pomoc w znalezieniu im zatrudnienia i adaptacji zawodowej.

- Zespół w pierwszej kolejności ma zdiagnozować sytuację zawodową i społeczną osób niepełnosprawnych w naszym rejonie, dokonać charakterystyki niepełnosprawnych osób bezrobotnych, a potem zdobywać wiedzę na temat zapotrzebowania lokalnego rynku pracy - wyjaśnia szefowa Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej.

Gdy gotowa będzie taka baza danych, odpowiednie osoby będą mogły, zależnie od potrzeb, wyszukiwać oferty pracy, hobby, zajęć dla niepełnosprawnych i proponować im po prostu najodpowiedniejsze, najbardziej dostosowane do ich indywidualnych cech.

Czwarty kierunek działań GOPS skierowany jest głównie do rodzin z osobą niepełnosprawną. Poradnia Wspierania Rodziny uruchomiona w ramach projektu to miejsce, w którym będzie można uzyskać poradę i wsparcie u specjalistów, psychologów, psychiatrów, terapeutów, prawników‚ a także wypracować konstruktywne sposoby radzenia sobie z sytuacjami trudnymi. - Rodziny te borykają się na co dzień z wieloma problemami. Niskie dochody‚ bezrobocie‚ przy dużych wydatkach rodziny na leczenie i rehabilitację sprawiają‚ że często pojawia się uczucie beznadziejności i apatii - opowiada Grażyna Wojtera -Moskal. - Opiekunowie zmęczeni są zarówno ciągłym zabieganiem o stworzenie odpowiednich warunków do prawidłowego funkcjonowania rodziny, jak i samym sprawowaniem opieki. Rodzi to często podejmowanie nieracjonalnych zachowań wobec siebie czy członków swojej rodziny. Chcemy pomóc im nie tylko poradą, ale też fizycznie odciążyć od opieki - wyjaśnia.

Zajmie się tym grupa wolontariuszy‚ którzy z niepełnosprawnymi będą spędzali swój wolny czas. Co ciekawe, wolontariuszami dla starszych niepełnosprawnych mogą być osoby młode, również z ograniczeniami, psychicznymi bądź ruchowymi.

- Taka aktywizacja społeczna osób niepełnosprawnych ma na celu ugruntowanie przekonania o dużej przydatności drugiemu człowiekowi. Uświadomienie, że bycie "Bliżej siebie" (to tytuł tej części projektu) jest lepsze od bycia osobno, samemu, z daleka - podsumowuje Grażyna Wojtera-Moskal.

Izabela Kraj

--------------------------------------------------------------------------------

LAUREACI KONKURSÓW: Do nich poszły pieniądze PFRON
Za projekty dotyczące pomocy bezpośredniej niepełnosprawnym
Słupsk - Urząd Miasta w Słupsku otrzymał 250 tys. zł nagrody za projekt pt. "Śmieję się i płaczę tak samo".

Bartoszyce - Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Bartoszycach otrzymał 120 tys. zł nagrody za projekt "Klub Integracji Społecznej Bartki"

Nowa Wieś Wielka - Gmina otrzymała 80 tys. zł nagrody na projekt pt. "Łańcuch rehabilitacyjny".

Za projekty dotyczące informacji związanych z problematyką niepełnosprawnych
Poznań - Laureat dwóch nagród PFRON w kategorii informacja dla każdego i polityka prozatrudnieniowa na otwartym rynku pracy. Urząd Miasta Poznania otrzymał 250 tys. zł za projekt "Wiedza dostępna dla wszystkich" oraz kolejne 250 tys. zł za projekt "Asystent pracy"

Białogard - Urząd Miasta otrzymał 120 tys. zł nagrody za projekt pt. "Zintegrowany system informacji dla osób niepełnosprawnych"

Braniewo - Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Braniewie otrzymał 80 tys. zł nagrody za projekt zatytułowany "Centrum Informacji Społecznej"
 
http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/dodatek1_051020/dodatek1_a_4.html
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Przyłapani
« Odpowiedź #52 dnia: Styczeń 07, 2006, 09:44:05 pm »
Przyłapani

  Małgorzata Goślińska
 
Tadeusz: - Opiekun zgłosił, że moja Basia nie wróciła do siebie na trzy nocki. Koniec tego, zarządził dyrektor. Trzeba ich dać na jeden pokój! Danuta: - Uśmiechnęło mi się serce.


Miłość polega i na seksie, i na zauroczeniu. Jedno do drugiego lgnie i pragną siebie. Są wobec siebie szczerzy i ufają sobie. Zgłaszają dyrektorowi, że chcą razem mieszkać - tłumaczy Barbara Mazur.

Dwa lata temu wyprawiono zaręczyny. Barbara z Tadeuszem Sierotą, Danuta Mikołajczak i Zdzisław Zymbski, Aneta Ratajczyk i Michał Basty. Zdzisław, najstarszy, ma 56 lat, Aneta, najmłodsza - 37.

Wieś Pakówka między Rawiczem a Lesznem w Wielkopolsce, Dom Pomocy Społecznej dla Niepełnosprawnych Intelektualnie.

polecam cały artykuł ( b.długi)

http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,3102089.html
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #53 dnia: Marzec 09, 2006, 04:28:17 pm »
Wątek:
"Brzydka miłość"

Cytat: "asiaks"
"Pierwszy raz zobaczyłem ich w tramwaju. Wsiedli do środka i tak jak wiele innych par, zajęli wspólne miejsce. Ona usiadła na jego kolanach, on objął ją ręką. Rozmawiali ze sobą, śmiali się i całowali. A może raczej, składali delikatne pocałunki na swoich wargach. Ale byli zupełnie różni, niż to, do czego przyzwyczaili się pasażerowie. Dlatego zwracali powszechną uwagę...."
http://gby.pl/news/brzydka_milosc
piątek, 27 stycznia 2006
Jacek Getner

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26469
Pozdrawiam :))
"Starsza JesiennaMiotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26469
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #55 dnia: Maj 24, 2006, 08:30:00 am »
Pełne życie niepełnosprawnych
Jane Gross/11.05.2006
 
50-85 procent kobiet i 25-50 mężczyzn niepełnosprawnych umysłowo pada ofiarą przemocy seksualnej, zanim skończy 18 lat
Pokolenie temu tacy ludzie nie mieli szans na normalne życie intymne. Teraz agencja opieki społecznej prowadzi pionierską działalność w promowaniu zdrowej seksualności wśród siedmiu milionów niepełnosprawnych umysłowo Amerykanów. Uczy ich chodzenia na randki, okazywania sobie uczuć i fizycznej bliskości.

Chłopak Mary Kate Graham, Gary Ruvolo lubi opowiadać ze szczegółami o ich pierwszej randce 13 lat temu i o każdej kolacji przy świecach z okazji rocznicy tego wydarzenia. 32-letni Mary Kate i Gary z czułością akceptują nawzajem swoje słabości. Ich związek był na wirażu tylko raz –mówi pani Graham. Pewna dziewczyna „spędzała u Gary’ego za dużo czasu, a mnie się to nie podobało”. Poszli wtedy to terapeuty i problem został rozwiązany.


Kolejnym trudnym momentem w ich życiu będzie przeprowadzka z rodzinnych domów na Brooklynie do internatu. Tam pani Graham, która jest niepełnosprawna umysłowo, i pan Ruvolo, który cierpi na syndrom Downa, będą mogli po raz pierwszy w życiu spędzać razem czas na osobności.

Tych dwoje ludzi uczyła chodzenia na randki, okazywania sobie uczuć i fizycznej bliskości agencja opieki społecznej, prowadząca pionierską działalność w kiełkującej sferze promowania zdrowej seksualności wśród siedmiu milionów niepełnosprawnych umysłowo Amerykanów.

Pokolenie temu młodzi ludzie tacy jak pani Graham czy pan Ruvolo byli skazani na przebywanie w ośrodkach i nie mieli szans na normalne życie. Zmieniło się to w 1975 roku, kiedy nakazem sądowym zamknięto głośną Szkołę Państwową Willowbrook na Staten Island, a jej mieszkańców, podobnie jak innych z całego kraju, przeniesiono do małych społeczności, w których prowadzą na tyle pełne życie, na ile pozwala ich stan.

Mogą chodzić do pobliskich szkół, pracować  i otrzymywać wynagrodzenie. Wiele mężczyzn i kobiet w wieku dwudziestu, trzydziestu paru lat, zachęcanych od dzieciństwa do samodzielności, oczekuje teraz, że w podobny sposób będą mogli dawać wyraz swym potrzebom emocjonalnym i seksualnym.

Opiekuńczych rodziców często przeraża perspektywa seksualnej aktywności ich dzieci, są bowiem świadomi tego, że osoby niepełnosprawne umysłowo często padają ofiarą molestowania. Toteż agencje opieki, które są przynajmniej częściowo finansowane przez rząd, kładą większy nacisk na zapobieganie przemocy, chorobom czy ciąży niż przygotowanie podopiecznych do intymnego współżycia.(…)

Praktycznie wszystkie agencje uznają prawo dorosłego człowieka do seksu, ale zajęcia na temat chodzenia na randki czy intymnych zachowań – takie, jakie organizuje Instytut Młodych Dorosłych – prowadzone są rzadko.(…)

Kiedy pracownicy opieki społecznej poprosili Maureen Graham o pozwolenie na udzielanie jej córce lekcji dotyczących zachowania na randkach i seksu, jej reakcją był strach. „Oczy zrobiły mi się jak spodki, gdy powiedzieli, że może do tego dojść” – mówi pani Graham. Ale natychmiast dostrzegła w tym sens. „Zawsze chciałam, żeby Mary Kate miała jak najnormalniejsze życie. Jak więc mogłabym nie chcieć dla niej także tego?”.

„To” oznacza, że córka Maureen Graham nosi pierścionek z dwoma splecionymi ze sobą sercami – prezent od pana Ruvolo. Kilka razy dziennie rozmawiają ze sobą przez telefon, w weekendy chodzą na kręgle, do kina albo do restauracji, zwykle pod czyjąś opieką.

„Są dla siebie tacy dobrzy, tak sobie pomagają – mówi Maureen Graham. – Nie wiem, czy doszło już między nimi do zbliżenia seksualnego, ale są wobec siebie czuli i nie mam nic przeciwko temu”. Niezależnie od jej zgody pan Ruvolo i pani Graham mówią, że zamierzają poczekać do ślubu. „Wcześniej nie byłoby dobrze” – uważa Ruvolo.

Temat małżeństwa rzadko podejmowany jest podczas warsztatów w instytucie.(…) Sześciomiesięczne zajęcia obejmują zapobieganie ciąży i chorobom przenoszonym drogą płciową oraz przemocy. Podejmują jednak także temat masturbacji i czegoś, co określono w programie jako „sprawianie przyjemności partnerowi”. Tematy te omijają nawet te nieliczne agencje, które próbują uczyć podstawowych umiejętności społecznych – często z powodu sprzeciwu rodziców.

Ich obawy są zrozumiałe, badania wykazały bowiem, że 50-85 procent kobiet i 25-50 mężczyzn niepełnosprawnych umysłowo pada ofiarą przemocy seksualnej, zanim skończy 18 lat. 49 proc. z tych osób przydarzyło się to dziesięć albo więcej razy. Niektórzy specjaliści uważają, że stwarzanie bezpiecznych warunków do współżycia seksualnego może zapobiec przemocy, choć nie prowadzono badań na ten temat.

Prezes Instytutu Młodych Dorosłych, dr Philips H. Levy opisuje incydent z udziałem jednego z podopiecznych internatu. Do zdarzenia doszło jeszcze przed wprowadzeniem obecnej polityki. 25-letniego mieszkańca aresztowano w toalecie publicznej podczas uprawiania seksu grupowego z kilkoma mężczyznami, których nie znał. Kiedy dr Levy odbierał go za kaucją z więzienia, młody człowiek płakał. „To gdzie mam iść, żeby zaspokoić swoje potrzeby?” – pytał.

Zdaniem dr. Levy’ego dużo bezpieczniejszym rozwiązaniem jest pozwalanie na zaspokajanie ich w internacie, jeśli psycholog oceni, że podopieczny spełnia po temu warunki. Ocena ta obejmuje wiedzę o zapobieganiu ciąży i chorobom, o potrzebie ograniczania aktywności seksualnej do miejsc prywatnych, o różnicy między legalnymi i nielegalnymi czynnościami seksualnymi i o unikaniu wykorzystywania seksualnego.

W instytucie celem personelu i podopiecznych jest pielęgnowanie miłości i trwałych związków. Jak przekonała się prowadząca zajęcia z seksu Bobra Fyne, społeczna izolacja jest dużo większym problemem niż seksualność. Na jednej z pierwszych lekcji zapytała uczniów, czy ich zdaniem „można mieć jednego partnera po południu, a drugiego wieczorem”. Odpowiedź, jaką uzyskała, była dla niej dzwonkiem alarmowym. „Nawet nie wiem, jak się umówić na randkę, Bobra – powiedział jeden z uczniów – więc wszystko inne to pryszcz”.(…)
Pozdrawiam :))
"Starsza JesiennaMiotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26469
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #56 dnia: Grudzień 29, 2006, 05:26:05 pm »
Na wózku też można się zakochać

PołączyŁa ich miłość od pierwszego wejrzenia

- Chcesz zrobić ze mnie kalekę do końca życia?! - krzyczał Tadeusz Oleszczuk (50 l.), kiedy wywrócił się z wózka inwalidzkiego. Nadzieja Karbowska (55 l.) nie mogła powstrzymać śmiechu. Przecież oboje do końca życia będą niepełnosprawni.

Poznali się w Domu Pomocy Społecznej w Brańsku (woj. podlaskie). To była miłość od pierwszego wejrzenia.

Odnalazł Nadzieję
- Po śmierci mamy zostałam sama. Nie chciałam być ciężarem dla dalszej rodziny i przyjechałam z mojej Krasnowsi do odległego o 20 kilometrów przytuliska w Brańsku - wspomina Nadzieja. - Powitali mnie chyba wszyscy pensjonariusze. Między nimi był mój Tadeusz. On też nie mógł oderwać oczu od Nadziei. Wesoła, uśmiechnięta, na wózku - zupełnie jak on!

- Rozmawialiśmy, spotykaliśmy się coraz częściej. Okazało się, że mamy podobne zainteresowania: ona artystka - wyszywa obrazy, ja z kolei maluję - mówi Tadeusz. On też nie chciał być ciężarem dla rodziny. Pochodzi z Brańska. Jeździ na wózku, odkąd jako 22-letni chłopak skoczył "na główkę" do wody i uszkodził kręgosłup.

Nadzieja jest inwalidką od czwartego roku życia, kiedy nieprawidłowo zrobiono jej punkcję. Jest sparaliżowana od szyi w dół, ma sprawną tylko jedną rękę.

- Jestem szczęśliwa, że mogę nią poruszać, bo inaczej nici z mojego wyszywania - uśmiecha się Nadzieja. - No i mam też najwspanialszego mężczyznę na świecie.

Zakochani każdego dnia spacerują na wózkach ulicami Brańska. Ekspedientki poznają ich i wychodzą przed sklep i podają towar. Mieszkańcy Brańska z zazdrością zerkają na zakochanych.

- Są nierozłączni. Czasem aż żal ściska, że zdrowi ludzie nie potrafią tak się kochać jak oni - wzdycha Anna, sklepowa.

Trzeba żyć z uśmiechem
Kiedy pytam Nadzię i Tadeusza, jaki jest przepis na udany związek i życie, odpowiadają zgodnie: uśmiech.

- Jednym uśmiechem można załagodzić największy konflikt - radzi Nadzieja. - A cały dowcip w życiu polega na tym, by pogodzić się z rzeczywistością.

autor: Agnieszka Sakowicz
Pozdrawiam :))
"Starsza JesiennaMiotełka"

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #57 dnia: Marzec 15, 2007, 10:57:36 am »
Oni też mogą kochać
Le Figaro

Ghislaine i Michel postanowili być razem na przekór stereotypom
Osoby niepełnosprawne często traktuje się jak ludzi bez płci, niepotrzebujących uczuć i miłości. Nierzadko inwalidztwo oznacza życie w samotności. Tak być nie musi.

Francuskie Stowarzyszenie Osób Sparaliżowanych (APF) chce zwalczać stereotypy związane z życiem rodzinnym i seksualnością osób niepełnosprawnych. A jest tych uprzedzeń we Francji wiele, jak wynika z sondażu Ifob. 87 procent Francuzów uważa, że związek z osobą kaleką stanowi duże wyrzeczenie, a 61 procent sądzi, że ludzie ułomni w ogóle nie prowadzą życia seksualnego.

– To było wyjątkowe spotkanie – mówią zgodnie Ghislaine i Michel wymieniając porozumiewawcze spojrzenie. Ona ma 48, on 49 lat. Poznali się pięć lat temu, w lutym 2002 roku.

Ghislaine jest od urodzenia upośledzona ruchowo. Do momentu poznania Michela wiodła samotne, ale szczęśliwe życie, urozmaicone przelotnymi miłostkami. Ta uśmiechnięta, sympatyczna brunetka wcale nie myślała, by związać się z kimś na stałe. Aż do momentu kiedy jej opiekun zaproponował, że umieści w jej imieniu ogłoszenie w serwisie randkowym. Bez większego przekonania Ghislaine przystała na to.

Michel, pełnosprawny, świeży rozwodnik też nie był przekonany do internetowych stron dla ludzi poszukujących partnerów. Dzisiaj, gdy o tym mówi patrząc spoza grubych szkieł okularów, lekko czerwieni się ze wstydu. – Zanim znalazłem anons Ghislaine, odpowiedziałem na dwa inne – opowiada. – Pamiętam, że pomyślałem, iż trzeba mieć silny charakter, aby napisać o sobie w internecie, nie ukrywając prawdy, że jeździ się na wózku. To mnie zaintrygowało.

Od pierwszego spotkania tych dwoje już się nie rozstało. – Nie szukałam mężczyzny jakieś konkretnego typu – zwierza się Ghislaine. – Chciałam poznać kogoś, z kim dobrze bym się czuła. A już na pewno nikogo do opieki nade mną. Zawsze byłam niezależna.

Wózek inwalidzki Ghislaine nie zbił Michela z tropu. Znajomi i bliscy, rodzina oraz koledzy z pracy znają jego towarzyszkę życia. No, może z wyjątkiem byłej żony, która nie ma o niczym pojęcia...

Na ulicach Saint-Quentin-en-Yvelines nikt nie zwraca uwagi na tę parę. To miasto dostosowane do potrzeb ludzi niepełnosprawnych, w którym mieszka wiele takich ludzi jak Ghislaine i Michel. Oboje wiedzą jednak, że ich związek może wydawać się niektórym dziwny. Zdecydowali się więc walczyć z utrzymującymi się we francuskim społeczeństwie stereotypami – razem pozowali do kalendarza. Na czarno-białym zdjęciu nadzy Ghislaine i Michel obejmują się czule.

– Chcieliśmy pokazać, że miłość jest udziałem także osób niepełnosprawnych i że prowadzą one normalne życie seksualne – wyznaje Ghislaine. – Na szczęście od czasów naszych dziadków sytuacja znacznie się zmieniła. Wtedy upośledzonych ukrywano po domach, a ich seksualność była tematem tabu.

Tylko jedna rzecz przesłania ich niemal idylliczny związek: kwestia mieszkania. Oficjalnie Michel mieszka z nią w lokalu, który wynajmuje. Gdyby bowiem zadeklarowali, że żyją w konkubinacie, Ghislaine straciłaby część, a może nawet całą rentę przysługującą jej jako niepełnosprawnej. Świadczenia byłyby naliczane ponownie, ale już z uwzględnieniem zarobków konkubenta.

– To niesprawiedliwe – oburza się Michel. – Zupełnie jakby bezrobotnemu zabierano zasiłek tylko dlatego, że jego partner ma pracę! W takiej sytuacji trudno mówić o kupnie wspólnego mieszkania, o czym oboje marzą, czy nawet o legalizacji ich związku. – Ta przeszkoda – mówią ze smutkiem – świadczy o tym, że społeczeństwo nie zaakceptowało do końca takich jak my.

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26469
Upośledzone kobiety można wykorzystywać seksualnie.....
« Odpowiedź #58 dnia: Marzec 23, 2007, 06:47:30 pm »
Brakło mi słów,na ... wątpliwości sądu  :roll:  :evil:

Sąd: czy molestowana odczuwała krzywdę?

Upośledzone kobiety można wykorzystywać seksualnie, bo nie rozumieją, co się z nimi dzieje?

Marcin Pietraszewski, Katowice2007-03-23

Sprawa dotyczy 22-letniej Moniki, uczennicy Zespołu Szkół Specjalnych w Katowicach. Dziewczyna jest upośledzona umysłowo. Nie czyta, nie pisze, zna tylko kilkanaście słów. Jej rozwój intelektualny zatrzymał się na poziomie trzyletniej dziewczynki.

Sześć lat temu w szkole doszło do skandalu. Monikę i kilka jej koleżanek molestował wuefista. Zmuszał je m.in. do seksu oralnego. Z 16-letnią wówczas Moniką miał także współżyć. We wrześniu 2005 r. wuefista został skazany za to na siedem lat więzienia, dożywotnio stracił też uprawnienia nauczycielskie.

Mama Moniki domaga się teraz odszkodowania za krzywdy, których córka doznała w szkole. W sądzie złożyła pozew przeciwko prezydentowi Katowic (szkoła specjalna podlega bowiem miastu).

Żąda 150 tys. zł, by - jak tłumaczy - uprzyjemnić życie skrzywdzonej córce.

Sąd ma stwierdzić, czy miasto ponosi odpowiedzialność za to, że podczas lekcji dochodziło do molestowania. Sędziowie mają jednak wątpliwości, czy w przypadku Moniki można w ogóle mówić o krzywdzie.

Oceni to biegły, któremu zadali pytanie: Czy molestowana przez opiekuna upośledzona Monika "miała możliwość odczuwania krzywdy"?

Jeśli odpowiedź na to pytanie będzie negatywna, to sąd może odrzucić roszczenia matki.

- Wydawało mi się, że dla każdego dziecka molestowanie seksualne jest czymś okropnym. Nie wiem, dlaczego w przypadku mojej córki miałoby być inaczej? - pyta Agnieszka Fabiszak.

Profesor Zbigniew Hołda, prawnik Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, jest zaskoczony wątpliwościami katowickiego sądu. Jego zdaniem pytanie zadane biegłemu sugeruje, że można wykorzystywać upośledzone kobiety, bo one i tak nie rozumieją tego, co się z nimi dzieje. Podkreśla, że sąd nie powinien badać tej sprawy pod kątem medycyny, psychologii, lecz wyłącznie prawa. - A skoro nauczyciel został skazany za to, co zrobił tej dziewczynie, to jej krzywda nie podlega już żadnej dyskusji - mówi.

Prof. Katarzyna Popiołek, psycholog z Uniwersytetu Śląskiego: - To pytanie może być tak interpretowane, że jeśli ktoś jest upośledzony, to nie jest już człowiekiem.

Sędzia Krzysztof Zawała, rzecznik prasowy katowickiego sądu, przyznał, że pytanie zadane biegłemu zostało sformułowane niefortunnie. Broni jednak sędziów. - Jestem przekonany, że chodziło im o ustalenie, w jaki sposób wykorzystanie seksualne miało wpływ na dalszy rozwój intelektualny i psychiczny dziewczyny - tłumaczy rzecznik.

We wtorek przed katowickim sądem odbędzie się rozprawa, podczas której biegły ujawni opinię, czy molestowana seksualnie upośledzona Monika "miała możliwości odczuwania krzywdy".
09-06
Pozdrawiam :))
"Starsza JesiennaMiotełka"

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #59 dnia: Marzec 23, 2007, 09:28:32 pm »
To już szczyt wszystkiego  :2gunfire:
skoro niepełnosprawna, to sprawcy wszystko wolno widać-wrrrrr.
Może scal tu http://forum.darzycia.pl/topic,3005.htm
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

kasiape

  • Gość
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #60 dnia: Marzec 23, 2007, 09:59:01 pm »


jestem w szoku!
brak słów żeby opisać - właśnie co opisać??
głupotę? znieczulicę? brak zrozumienia dla drugiego człowieka?
płakać się chce...

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26469
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #61 dnia: Kwiecień 17, 2007, 10:11:50 pm »
Prezydent Katowic zapłaci za gwałt w szkole

Upośledzona umysłowo uczennica, którą przez siedem lat molestował nauczyciel, dostanie odszkodowanie od prezydenta Katowic! Sąd zdecydował, że należy się jej 70 tys. zł.

22-letniej Moniki, uczennicy Zespołu Szkół Specjalnych w Katowicach, nie było we wtorek na ogłoszeniu wyroku. Upośledzona umysłowo dziewczyna w poniedziałek wyjechała z klasą nad morze. - Nie miałam serca jej tego zabronić. O tym, że wygrałyśmy proces, powiem jej dopiero, jak wróci do domu - mówi Agnieszka Fabiszak, mama dziewczyny.

Monika nie czyta, nie pisze, zna tylko kilkanaście słów. Jej rozwój intelektualny zatrzymał się na poziomie trzyletniego dziecka. Kilka lat temu została zmuszona przez szkolnego wuefistę do seksu oralnego. Podobny los spotkał inne uczennice. Mężczyzna wykorzystywał je przez siedem lat. Został za to skazany na siedem lat więzienia.

Matka domagała się 150 tys. zł

Szkoła, w której dochodziło do gwałtów, podlega prezydentowi Katowic. Agnieszka Fabiszak wytoczyła mu więc proces. Kobieta za krzywdy, które spotkały jej córkę, domagała się 150 tys. zł odszkodowania. Argumentowała, że pracownicy szkoły nie zapewnili jej córce należytego bezpieczeństwa. Piotr Uszok odmówił wypłaty pieniędzy, twierdząc, że za to, co działo się w szkole, odpowiada wyłącznie skazany wuefista.

Proces był dla Moniki traumatycznym przeżyciem. Sędziowie powołali biegłego, który miał odpowiedzieć na kontrowersyjne pytanie, czy w czasie stosunków z nauczycielem mogła ona odczuwać krzywdę. Psycholog uznał, że dziewczyna z racji opóźnienia umysłowego nie mogła przeżyć molestowania jako czegoś upokarzającego. Na szczęście stwierdził, że nadużycia seksualne wywołały u niej nieodwracalne szkody w rozwoju społecznym i emocjonalnym. Wuefista wpoił w nią bowiem patologiczne zachowania, które Monika uważa teraz za coś zwyczajnego i dobrego. Zdarza się jej teraz nieświadomie dotykać mężczyzn w intymne miejsca lub prowokująco przed nimi tańczyć.

Prawnik: Wyrządzone szkody są nieodwracalne

To rozwiało wszelkie wątpliwości katowickiego sądu, który wczoraj stwierdził, że samorządy ponoszą pełną odpowiedzialność za dzieci uczące się w szkołach miejskich. Uznał, że prezydent Katowic wypłaci Monice 70 tys. zł odszkodowania. - Po 10 tys. zł za każdy rok molestowania - tłumaczyła sędzia Joanna Kozera, przewodnicząca składu orzekającego.

Mama Moniki nie ukrywała zadowolenia ze zwycięstwa w procesie. - Mam nadzieję, że teraz władze miasta na poważnie podejdą do problemu bezpieczeństwa uczniów - podkreślała.

Leszek Krupanek, reprezentujący upośledzoną dziewczynę prawnik, zapowiedział jednak złożenie apelacji. Jego zdaniem zasądzona kwota jest zbyt niska w stosunku do cierpień, jakie zadano Monice. - Wyrządzone jej szkody są nieodwracalne, a 150 tys. zł nie zrujnuje budżetu miasta - tłumaczył.

Wtorkowy wyrok był zaskoczeniem dla władz Katowic. - Na razie czekamy na uzasadnienie wyroku, a decyzję, co dalej, podejmie prezydent. Na to potrzebujemy czasu - stwierdził Krzysztof Kaczorowski z biura prasowego magistratu.
Marcin Pietraszewski2007-04-17



Wygrały proces,ale powiedzcie mi,jak uchronić nastoletnią dziewczynkę,małą kobietkę,
przed podobnymi przypadkami,jaki miała Monika ?
Rozmowa w domu, nie zawsze przynosi efekt  :(
Dzieci są ufne,łatwowierne,łatwo je skrzywdzić ....a dla innych może to być "świetna" zabawa.
Aby nikt nie wpoił podobnego przekonania jak wuefista Monice  :evil:
Pozdrawiam :))
"Starsza JesiennaMiotełka"

Offline amara

  • Aktywny Gadacz
  • *****
  • Wiadomości: 781
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #62 dnia: Kwiecień 17, 2007, 10:31:38 pm »
To co spotkało Monikę jest.... :2gunfire: ... naprawde brakuje słów.Tym bardziej,że było to w szkole !!!!! W miejscu gdzie powinno być bezpiecznie.
Dobre pytanie: jak uchronić ?
"Człowieka poznaje się po tym co nosi w sercu"
terapeuta zajęciowy, mama Mateusza 11l z zD

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #63 dnia: Maj 12, 2007, 12:01:03 am »
Postawy rodziców wobec seksualizmu osób niepełnosprawnych umysłowo
 


Wiek dojrzewania jest okresem olbrzymich przemian, które dokonują się zarówno w organizmie jednostki jak i w jej psychice. Stąd też określany bywa często jako okres krytyczny, wiek problemów, okres " burzy i naporu", "powtórnych narodzin". Szybki wzrost i zmiany w organizmie są przyczyną wielu trudności psychicznych nastolatków, trudności emocjonalnych, trudności w samookreśleniu się i pełnieniu ról społecznych. Obserwuje się duże nasilenie problemów w sferze emocji i uczuć. Ich podłożem jest przestrajanie się organizmu związane z dojrzewaniem płciowym, które dodatkowo wpływa na zwiększenie pobudliwości uczuciowej, wyrażającej się w niezrównoważonych zachowaniach dorastającej młodzieży.

Dla rodziców okres dojrzewania, rozpoczęcie przez dziecko aktywności seksualnej - jest okresem szczególnie trudnym. Wielu z nich nie potrafi przyznać, że zmiany fizyczne i hormonalne związane z dojrzałością płciową są naturalną częścią cyklu życia - także dziecka upośledzonego umysłowo, że ich dzieci przechodzą te same fazy rozwojowe, co dzieci nieupośledzone, tylko czasem w wolniejszym tempie. Wielu ludzi sądzi, że skoro u upośledzonych umysłowo, czy niedorozwiniętych intelektualnie, poziom inteligencji odpowiada wiekowi dziecięcemu, należy we wszystkim traktować ich jak dzieci. Ludzie ci sądzą ponadto, że upośledzonych umysłowo należy "chronić" przed seksem, podobnie jak dzieci. W wyniku takiego sposobu myślenia zwłaszcza, gdy osoby upośledzone przebywają w grupie, rodzina i opiekunowie starają się wyeliminować z ich życia wszystkie formy seksualnych zainteresowań i wszystkie formy ekspresji potrzeb seksualnych.

Stereotypowe postrzeganie osób z upośledzeniem umysłowym wyrządza wiele krzywdy, wpływając na zniekształcony obraz oczekiwań rodziców. Jeżeli rodzice oczekują, że ich potomkowie pozostaną na zawsze dziećmi, i poprą to swoim zachowaniem, to nie można się spodziewać niczego innego niż to, że ich dzieci pozostaną infantylne i emocjonalnie niedojrzałe nawet, gdy będą już dorosłymi ludźmi. W wielu przypadkach postawa tego rodzaju kłóci się z rzeczywistością, bo chociaż osoba upośledzona zatrzymała się w rozwoju mentalnym na poziomie dziecka, fizycznie osiągnęła dojrzałość dorosłego człowieka. Mężczyźni mają erekcję, nocne zmazy, w pełni rozwinięte libido i wszystkie potrzeby seksualne. U kobiet w pełni rozwijaj ą się potrzeby seksualne, a organizm przystosowuje się do cyklu miesiączkowego. Chociaż w przypadku niektórych osób upośledzonych edukacja seksualna ograniczy się do nakłonienia ich, by nie rozbierały się, czy nie dotykały genitaliów publicznie, wiele innych może nauczyć się zasad bezpieczniejszego seksu i umiejętności życia w związku. Badania wykazują, że 65% rodziców widzi potrzebę uświadamiania seksualnego, prowadzonego zarówno w domu, jak i w szkole. Tematyka powinna obejmować informacje na temat płodności człowieka, ciąży, natomiast według 73% rodziców nie powinno się przekazywać informacji o stosunku płciowym.

Ocena poziomu uświadomienia osób upośledzonych wskazuje na znacznie uboższy jej stan w porównaniu z nieupośledzonymi rówieśnikami. Nie potrafią nazwać prawidłowo części ciała człowieka, nie rozumieją, skąd się wzięli na świecie, nie wiedzą jak zachowywać się w towarzystwie, by nikogo nie urazić. Rzadko się zdarza, że z własnej inicjatywy podejmują rozmowy na temat seksu, co jest "wygodnie" interpretowane przez otoczenie jako ich niedojrzałość do tej sfery życia czy brak zainteresowania nią. Czasem w rozmowie nastolatki ujawniają, że poruszania tematyki dotyczącej seksu zabraniają im rodzice czy opiekunowie szkolni, a wszelkie nią zainteresowanie jest "gaszone w zarodku". Seks jest "zły", a temat ten to tabu. Z tej m.in. przyczyny nie znają słownictwa w tym zakresie i nie rozumieją pytań. Jeżeli cokolwiek wiedzą, jest to wiedza niedokładna, wyrywkowa, sprzeczna, czasem fałszywa. Upośledzone nastolatki są w gorszej sytuacji niż ich zdrowi rówieśnicy, ponieważ nie posiadając tak dobrych jak oni umiejętności czytania, nie mogą odszukiwać odpowiedzi na nurtujące ich pytania w literaturze, która jest znaczącym źródłem zdobywania wiedzy o seksie. Dlatego należy uświadomić rodziców, że potrzeby seksualne, przeżycia związane z seksem są częścią, warunkiem dobrego zdrowia, prawidłowego rozwoju psychiki i jest to nie mniej ważny fakt dla osób upośledzonych umysłowo niż dla innych ludzi. U osoby upośledzonej umysłowo wchodzącej w okres dojrzewania płciowego, hormony także powodują wiele zmian, jak chociażby pojawienie się owłosienia łonowego i owłosienia pod pachami. Podobnie jak w przypadku innych młodych ludzi, ktoś powinien więc uświadomić osobę upośledzoną, że zachodzące zmiany są czymś normalnym. Dziewczęta muszą się nauczyć używania podpasek lub tamponów. Chłopcom trzeba powiedzieć o nocnych zmazach. I chłopcy, i dziewczęta powinni dowiedzieć się o uczuciach związanych z płcią, których zaczną doświadczać. I chłopców, i dziewczęta należy uświadomić w sprawach masturbacji i pozwolić im z niej korzystać. Kolejna sprawa to towarzystwo. Każdy potrzebuje towarzystwa i jest rzeczą naturalną, że ludzie łączą się w pary. Czasami kontakty towarzyskie przeradzają się w romans, a następnie powstaje więź seksualna. Ważne jest, aby uczyć te dzieci kontrolowania swego zachowania i dokonywania odpowiedzialnych wyborów. Ważne jest też, aby rodzice umieli słuchać swojego niepełnosprawnego dziecka, dając mu możliwość wyrażenia swego pragnienia przyjaźni i miłości. Ale jest również oczywiste, że należy mu uświadomić realne przeszkody, jakie jego mniej lub bardziej poważne upośledzenie stanowi dla ewentualnych projektów małżeńskich.

Gdy pyta się osoby upośledzone umysłowo o potrzebę edukacji seksualnej, wyrażają w większości zainteresowanie tym tematem. Praktyka pokazuje jednak, że ani szkoła, ani rodzina nie zapewnia swoim podopiecznym edukacji, której potrzebę sami odczuwają, a jednocześnie wielu rodziców i nauczycieli jest zaniepokojonych niektórymi zachowaniami seksualnymi. Gdy takie zachowania się pojawiają, opiekunowie nie wiedzą, jak zareagować.

Wśród najczęściej wymienianych problemów są:


          o publiczne onanizowanie się (w szkole, na ulicy),
        o mniejsza kontrola potrzeb seksualnych (próby odbycia stosunku w szkole, używanie do tego celu zabawek pluszowych, namawianie do aktywności seksualnej innych osób, napastowanie w tym celu słabszych, uległych),
         o zbyt otwarte i ufne zachowania w stosunku do znajomych i nieznajomych osób: rzucanie się im na szyję, całowanie, ściskanie, dotykanie genitaliów (co może być odczytane jako prowokacja),

         o problemy z zachowaniem hi
          o gieny (miesiączka, nocne polucje), problem z antykoncepcją, obawy o zakażenie chorobami przenoszonymi drogą płciową,
        o używanie wulgarnego słownictwa,
          o promiskuityzm,
          o obawy o wykorzystanie seksualne.

Tymczasem często wymaga się odpowiedniego, odpowiedzialnego zachowania się od osób, których nigdy nie uczono zasad obowiązujących w społeczeństwie. A przecież wymagając od nich stosownego do czasu i miejsca "dobrego" zachowania, musimy sami im coś przekazać zwłaszcza, gdy tak łatwo przychodzi odbieranie praw, o które sami walczyć nie potrafią. Nieznajomość zasad, jakie panują w społeczeństwie, powoduje, że nie wiedzą, czego się od nich oczekuje, co jest akceptowane, a co nie (nie znają różnicy między zachowaniami właściwymi w miejscach prywatnych i publicznych). Jeśli nie wiedzą, że konsekwencją kontaktów seksualnych może być dziecko lub choroba weneryczna, nie rozumieją, dlaczego próbuje się ich powstrzymać od aktywności seksualnej, a także nie wykazują zainteresowania antykoncepcją. Niezrozumienie tego, co dzieje się z organizmem, gdy przechodzi zmiany związane z dojrzewaniem (gdy głos zaczyna się zmieniać, rośnie owłosienie okolic płciowych, dziewczynki zaczynają miesiączkować, chłopcy miewają "mokre sny", zmienia się nastrój), budzi wiele obaw i wprawia w zakłopotanie. Potrzeba uświadamiania seksualnego jest oczywista. Nie mają racji rodzice, którzy twierdzą: "niewiedza jest dla nich szczęściem", "czego nie wiedzą, nie może ich ranić", "nie wolno budzić licha", "my wiemy, co jest dla nich najlepsze". Ignorancja jest potencjalnie niebezpieczna.

Dlatego istnieje potrzeba prostej edukacji, prowadzonej zgodnie z poziomem rozwoju, stopniem dojrzałości i umiejętnościami społecznymi. Nie powinno się czekać na zadawanie specyficznych pytań, bo umiejętności werbalnego porozumiewania się mogą być ograniczone, zainteresowanie podobnymi sprawami - surowo zakazane. Potrzebne jest używanie prostych słów i przykładów, metod audiowizualnych, modeli, konieczne są wielokrotne powtórzenia. Edukację taką powinno się rozpoczynać wcześnie, gdyż oni potrzebują więcej czasu, by zrozumieć i utrwalić wiadomości, jakie się im podaje, oraz dlatego, że będzie to procentować w uczeniu się stosunków z innymi ludźmi.
 żródło
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26469
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #64 dnia: Czerwiec 06, 2007, 10:19:28 pm »
Polecam fragenty z ksiązki

Post
Ilonadora 6 czerwca 2007
OBSZARY WSTYDLIWEGO MILCZENIA

w wątku:
http://forum.darzycia.pl/vp113496.htm#113496
» Miłość nie może być zatrzymana przez zespół Downa
Pozdrawiam :))
"Starsza JesiennaMiotełka"

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #65 dnia: Wrzesień 06, 2007, 12:57:41 pm »
ilonadora:
Mam nadzieję,że nikt mnie nie powiesi za to, ale chciałabym przytoczyć jeden temat z Poradnika medycznego wydanego przez PZWL - "Dziecko z zespołem Downa. Jaka to musi być miłość" -  autorstwa Krystyny Rożnowskiej, który ukazał się ostatnio w księgarniach. Jest też rozdział na temat seksu naszych dzieci, który ciągle wydaje się tematem tabu.


OBSZARY WSTYDLIWEGO MILCZENIA


Cytuj

...Wiem, że hormony u mojej córki będą silniejsze niż moje zakazy. Od ubiegłego roku, kiedy skończyła dziewięć lat, uświadamiam ją na miarę jej wieku. Jej lalki mają podpaski, czasem boli je brzuszek, sprawdzamy, czy mają włoski pod pachami i niżej, czy mają już cycusie. W czasie zabaw miś zaczepia lalkę, ona się rumieni, chowa wzrok, ale jej serce każe jej spojrzeć ponownie na misia. Są bajki, w których królewicz przytula księżniczkę, a wtedy robię słowne komentarze, nawiązując do zabaw z lalką i misiem. Mam obrazek przedstawiający lalkę z kontaktem, a misia z kabelkiem i wtyczką. Jeśli miś zbliży się do lalki, ona może zajść w ciążę i urodzić dziecko. I tu zaczyna się z córką mój dialog: co by było, gdyby to urodzone dziecko było chore, miało zespół Downa. Córka na to: trzeba kochać i ćwiczyć...

Pragnę tak ją wychować, żeby mogła kiedyś przeżyć normalną miłość, a może i urodzić dziecko..- Zofia (Sonia) Małecka,matka jedenastolatki z zespołem Downa.



Cytuj
..Osoba niepełnosprawna intelektualnie nie jest w stanie, w sposób pełny, podjąć się obowiązków małżeńskich. Nie potrafi podjąć się odpowiedzialności za innych, dlatego nie ma prawa do aktywności seksualnej, albo, inaczej mówiąc, aktywność seksualna dla tych osób jest krzywdząca.  Nie można ich obarczać powagą aktu seksualnego i jego ewentualnymi konsekwencjami. .. Niemoralne jest wmawianie osobom niepełnosprawnym intelektualnie, że mają prawo do aktu seksualnego, bo to przecież miłość... Dzieci też przecież chronimy przed seksem, bo są nieodpowiedzialne..Ksiądz Krzysztof Bąk, „Kościół wobec seksualności osóbniepełnosprawnych intelektualnie".



Cytuj
Nie wyobrażam jej sobie bez osoby dorosłej, musi być ktoś, kto będzie nad nią czuwał. W Polsce powinny powstać domy, w których osoby z zespołem Downa będą żyć z innymi, zdrowymi ludźmi. Nie można im zabraniać miłości, spełnienia, kontaktów emocjonalnych i seksualnych. Dzieci i dorośli z zespołem Downa mają więcej potrzeby miłości niż my, tak zwani normalni ludzie.

One, moim zdaniem, szybciej dojrzewają seksualnie, a wtedy burza hormonalna nieco hamuje ich rozwój. To nieprawda, że te kobiety nie są w stanie urodzić dziecka. A czy powinny rodzić? Dlaczego nie? Pani wątpi, że potrafią być matkami? Dla każdej kobiety macierzyństwo jest ważne, a one są obdarzone chromosomem miłości, bezinteresownej, płynącej z serca. Toteż, gdy córka będzie dorosła, pozwolę jej na współżycie z mężczyzną.

A jeśli będzie miała dziecko? Połowa dzieci matek z zespołem Downa jest zupełnie zdrowych, normalnych. Gdyby zaś urodziła dziecko z zespołem Downa? Cóż, sama się przekonałam, że to także może być szczęściem... - Sonia



Emocje, miłość, seksualność, przyzwolenie na seks i odpowiedzialność za wynikające z niego konsekwencje - to sprawy trudne w życiu ludzi zdrowych, inteligentnych, a co dopiero upośledzonych psychicznie.
Jest u nas społeczna zgoda na edukację seksualną, ale nie ma dostatecznie wielu specjalistów, którzy by ją dobrze podejmowali, nawet gdy są to lekarze, rehabilitanci, psychoterapeuci. Nie ma takiego przedmiotu na żadnych studiach, a tylko niektóre uczelnie wprowadzają go fakultatywnie.

Aż ok. 85% Polaków uważa, że jeśli dwie osoby niepełnosprawne ruchowo chcą zawrzeć związek i mieć dzieci, powinno się im na to pozwolić. Ale co z upośledzonymi psychicznie?
Czy one także mają do tego prawo?

Im relacja z innymi ludźmi jest pełniejsza w doznania zmysłowe i emocjonalne, tym bardziej jesteśmy zdolni do nawiązywania głębokiej łączności z nimi - napisała Maria Piszczek w artykule „Świadomość ciała", zamieszczonym w czasopiśmie „Bardziej kochani" 1/2004.

Podstawową potrzebą każdego człowieka jest kontakt z innymi ludźmi. Im pełniejsza jest nasza świadomość ciała, tym bardziej jesteśmy zdolni do wszelkich relacji z innym człowiekiem. Świadomość ciała i wzajemna łączność to dwie najważniejsze sprawy w budowaniu szczęścia osobistego, a od niego zależy też stosunek do innych ludzi.

Relacje te są warunkiem pomyślności i szczęścia, dlatego doznania zmysłowe i emocjonalne są także ważne i trzeba je uwzględniać w wychowaniu.
W pewnym wieku dziecko zauważa różnice płciowe, zaznaczające się, wraz z dojrzewaniem, coraz mocniej. Tak rodzi się u niego świadomość seksualności, kształtująca też jego uczucia i zachowania.

Już w okresie płodowym następuje zróżnicowanie płci. Przed ukończeniem pierwszego roku życia dzieci odkrywają dotykiem narządy płciowe. Każdy człowiek jest więc istotą seksualną, są nimi także dzieci niepełnosprawne, a pomijanie tej sprawy w ich wychowaniu nie rozwiąże żadnych wynikających stąd problemów.

Tylko osoby głęboko upośledzone umysłowo, z poważnymi uszkodzeniami mózgu, niewyróżniające siebie od otoczenia, mogą nie mieć świadomości swej seksualności (a takich w całej populacji niepełnosprawnych intelektualnie jest mniej niż 1%). Pozostałe odczuwają potrzeby seksualne, które nasilają się, gdy hormony płciowe zaczynają funkcjonować. Dorastając, zauważają zmiany w swoim ciele, odczuwają popęd seksualny.

Mają takie same potrzeby i problemy jak inne nastolatki. A mówi się, że hormony działają na umysł jak narkotyk.
Te „wieczne dzieci" także stają się dorosłymi, a więc i osobami dojrzałymi seksualnie. Proces pokwitania młodzieży niepełnosprawnej intelektualnie nie jest ani przyśpieszony, ani opóźniony, zmiany płciowe pojawiają się zwykle w tym samym wieku co u innych. Jednak nie o rok, w stosunku do całej populacji, opóźniony jest także rozwój piersi. U około 50% kobiet z zespołem Downa występuje owulacja, co wskazuje na zdolność do posiadania potomstwa. Jednak niewiele z nich zachodzi w ciążę. Czy jest to związane tylko z narzuconymi im ograniczeniami we współżyciu? Nie wiadomo.

Ostatnie doniesienia wskazują, że opóźnienia w rozwoju seksualnym dzieci z zespołem Downa są mniejsze, niż kiedyś sądzono, a niektórzy naukowcy twierdzą, że drugorzędowe cechy płciowe pojawiają się u nich właściwie w tym samym czasie co u innych młodych osób.

Również następują u nich te same zmiany hormonalne. Być może szybszy dzisiaj rozwój seksualny tej młodzieży jest efektem lepszej o nie dbałości.

U DZIECI Z ZESPOŁEM DOWNA ISTNIEJĄ JEDNAK PEWNE ODSTĘPSTWA W ROZWOJU PŁCIOWYM:
 
Pierwsza miesiączka u dziewcząt występuje zwykle w tym samym czasie lub z niewielkim opóźnieniem. Większość tych kobiet ma regularne cykle menstruacyjne (ich nieregularność
jest podobna jak u innych kobiet). Niektórzy twierdzą, że owulacja, świadcząca o płodności, występuje u ok. 50% tych kobiet, inni, że u ponad 30%. Menopauza rozpoczyna się zwykle wcześniej, już po 40. roku życia. Pewne zaburzenia w dojrzewaniu powinny skłonić do wizyty u ginekologa czy endokrynologa: przedwczesny rozwój piersi, przed ósmym rokiem życia, przedwczesny wzrost owłosienia łonowego, trądzik pospolity, zaburzenie miesiączkowania, ból w czasie menstruacji. Natomiast zespoły napięcia przedmiesiączkowego bóle piersi, głowy, huśtawka nastrojów, depresja - zdarzają się u tych kobiet mniej więcej z taką samą częstotliwością jak u wszystkich innych. U kobiet z zespołem Downa, chorujących na epilepsję, w czasie dojrzewania zwykle wzrasta częstość ataków.

Zawsze, nawet gdy nie ma żadnych nieprawidłowości w dojrzewaniu, pożądane są kontrole u ginekologa,a gdy stany napięcia związane z dojrzewaniem i menstruacją są zbyt dokuczliwe, trzeba podjąć odpowiednie środki lecznicze lub zapobiegawcze.

U chłopców z zespołem Downa kolejność pojawiania się większości cech płciowych jest taka sama jak w całej populacji. Z opóźnieniem występuje jednak zarost na twarzy, częściej jądra nie zstępują do worka mosznowego. Dotąd odnotowano tylko jeden czy dwa przypadki ojcostwa u mężczyzny z zespołem Downa. Świadczy to o ich znikomej płodności. Produkcja plemników jest u nich mniejsza, nie wiele dotąd wiadomo o biologicznej wartości ich nasienia. Możliwe są jednak erekcje i ejakulacje. Narządy płciowe tych nastolatków bywają mniejsze i nie w pełni rozwinięte. Z badań wynika, że rozwój  płciowy tych chłopców następuje w takich samych fazach i nie jest specjalnie opóźniony, a poziom hormonów i narządy nie odbiegają od normy, erekcje i ejakulacje także, ale nikt nie zaprzeczył, że osłabienie płodności jest wyraźne. Chłopcy również w okresie dojrzewania powinni być badani przez endokrynologa.

Dzieci z zespołem Downa różnie reagują na zmiany swojego ciała spowodowane dojrzewaniem. Niektóre niewiele się tym interesują, inne są dumne z tych zmian, rozumiejąc, że zapowiadają dorosłość,jeszcze inne martwią się nimi, zwłaszcza te, które nie zostały przygotowane do ich wystąpienia. Nieuświadomione dziewczęta z zespołem Downa zwykle z przerażeniem przyjmują pierwszą miesiączkę jako objaw choroby lub zranienia. Niektóre nie chcą stosować środków higienicznych, podpasek. Odczuwają też, jak wszystkie kobiety, wzrost napięcia przed miesiączką, spadek nastroju, niektóre bywają wówczas rozdrażnione, inne wręcz agresywne. Chłopcy zaś, nieprzygotowani, mogą źle zareagować na wytrysk nasienia (ejakulacje), myląc ją z oddawaniem moczu.

Może więc wywołać u nich poczucie wstydu i mniejszej wartości. Wraz z dorastaniem i u tych osób rozwijają się potrzeby seksualne, powstają więc napięcia psychofizyczne, pragnienie kontaktu seksualnego, emocjonalnego. U niektórych niepełnosprawnych intelektualnie potrzeba ta jest bardzo silna, pojawia się wcześniej i może być większa niż przeciętnie w całej populacji, nie podlega bowiem hamującemu wpływowi intelektu, wychowania, obyczajowości. Są jednak i inne opinie. Niektórzy naukowcy twierdzą, że im niepełnosprawność intelektualna większa, tym mniejsze są potrzeby seksualne i dążenie do ich spełnienia.

Inni uważają, że nie ma zasadniczych różnic w potrzebach i dążeniach seksualnych u tej grupy osób, w porównaniu z innymi ludźmi, że są one raczej zależne od warunków biologicznych, wychowawczych i społecznych.

Jednak im głębsze jest upośledzenie intelektualne, tym bardziej te pragnienia skierowane są na własne ciało, a mniejsze jest dążenie do kontaktu z partnerem. Toteż masturbacja, częsta zwłaszcza u chłopców w okresie dojrzewania, bywa u niepełnosprawnych powszechniejsza. Około połowa nastolatków niepełnosprawnych intelektualnie masturbuje się. Jest to także forma zastępcza, przy braku możliwości podjęcia współżycia seksualnego. Czasem jest to sposób zaspokojenia głodu emocjonalnego, rozładowania napięcia, przemieszczenia emocji.Niekiedy jednak masturbacja jest formą sprzeciwu wobec dorosłych czy konsekwencją wykorzystywania seksualnego w dzieciństwie.

Jak rodzice tych dzieci mają się odnieść do ich masturbacji? Najpierw powinni poznać jej przyczyny - czy jest ona spowodowana:

bezczynnością, stresem, lękiem, czy też jest sposobem na rozładowanie emocji, napięć, frustracji. Czy daje im satysfakcję seksualną? Czy zostaje podejmowana w intymnym miejscu, w samotności? Najczęściej bywa jednak konsekwencją niezaspokojonych potrzeb seksualnych. Masturbuje się wiele młodzieży i nie jest to objaw upośledzenia.

Masturbacja nie powoduje też żadnych negatywnych konsekwencji,chyba że przy braku ostrożności dochodzi do uszkodzenia narządów płciowych, jak więc reagować na takie zachowania młodego człowieka? Nie należy krytykować dziecka czy nastolatka z powodu masturbacji ani też go kompromitować, krzyczeć na niego, karać. Czy jednak mu pozwolić na stosowanie tej formy zaspokojenia płciowego? Jeśli nie ma szans na rozładowanie seksualne w normalnych kontaktach, wydaje się to uzasadnione, trzeba go jednak nauczyć, że te czynności wykonuje się w samotności, w miejscach intymnych, z zachowaniem zasad higieny.

Rodzicom nie jest łatwo zaakceptować takie zachowanie swoich dzieci, muszą jednak pamiętać, że czasem jest to dla nich jedyna forma przyjemności seksualnej i rozładowania napięcia. Czy można więc im tego zabronić?

Coraz częściej się zdarza, zwłaszcza na Zachodzie, że za zgodą rodziców tworzą się pary osób niepełnosprawnych, choć, oczywiście,nie bez pewnych warunków i ograniczeń. Bo co z potomstwem?

U mężczyzn z zespołem Downa niebezpieczeństwo to jest małe, ale Ofiarami bywają zarówno kobiety, jak i mężczyźni, a konsekwencją gwałtu jest bardzo często uraz psychiczny na resztę życia. Po tak traumatycznych przeżyciach osoby te częściej miewają depresję, częściej przeżywają niepokój, lęki, koszmary senne, a niektóre popadają
w alkoholizm czy lekomanię. Następstwem przemocy seksualnej bywają też niechciane ciąże, urazy narządów płciowych.

Zagrożenie przemocą seksualną to jeszcze jeden argument przemawiający za prowadzeniem edukacji seksualnej dzieci i dorosłych upośledzonych umysłowo. Najlepszym sposobem zapobiegania tym zagrożeniom jest nauczenie ich ostrożności i właściwej postawy wobec osób, które mogą ich w ten sposób skrzywdzić. Muszą się dowiedzieć, że pewne zachowania - dotykanie określonych okolic ciała, przytulanie, pieszczenie - mogą prowadzić do niebezpieczeństwa, że są to zachowania niewłaściwe i nie powinni na nie przyzwalać. Muszą też znać chroniące ich prawa. Potrzebne jest więc specjalistyczne poradnictwo seksualne i odpowiednia literatura, która umożliwi edukację seksualną także upośledzonych dzieci i dorosłych. W Polsce w nielicznych ośrodkach opieki prowadzi się już edukację seksualną. Podejmuje się też szkolenia dla rodziców, którzy szukają odpowiedzi na pytania, jak postępować z dorastającymi dziećmi w sprawach dotyczących ich seksualności.

SPEŁNIANIE MARZEŃ

Dojrzewanie to czas nie tylko biologicznych przeobrażeń, ale także wielkich zmian w sferze emocjonalnej i psychicznej. Budzi się wtedy zainteresowanie płcią przeciwną, rodzą się uczucia sympatii, przyjaźni, a wreszcie miłość. Bywa ona romantyczna i piękna, także u dojrzewających nastolatków z zespołem Downa. Przecież są to na ogół osoby obdarzone wrażliwością, wyobraźnią, emocjonalne, jak wykazują badania,także ludzie z mniejszą sprawnością intelektualną przeżywają te piękne uczucia. Rodzicom i opiekunkom bardzo trudno zezwolić im na realizowanie takich marzeń, wszelkie sympatie do płci przeciwnej budzą ich niepokój. Ale czy wolno odmówić tym ludziom prawa do miłości?
Nie można się jednak dziwić obawom i troskom rodziców i opiekunów, oni boją się przecież realnych zagrożeń i konsekwencji, jakie mogą wyniknąć ze spełnionej miłości. Dążeniem zakochanych, dojrzałych ludzi jest zbliżenie intymne, a zagrożeniem mogą być nie tylko choroby weneryczne i inne, ale przecież i ciąża. W dodatku istnieje duże prawdopodobieństwo, że dzieci upośledzonych rodziców będą także upośledzone.
Nie ma tu gotowych rozwiązań, jak i nie ma recepty na szczęście.Rodzice dzieci upośledzonych umysłowo muszą sami podejmować za nich decyzje i w tej sprawie. Są skazani na własny osąd, który tworzą, opierając się na znajomości swego dziecka, jego psychiki, możliwości.
Coraz częściej na Zachodzie i w Stanach Zjednoczonych młodzi ludzie z zespołem Downa zawierają związki małżeńskie. Muszą być do nich przygotowani, także w zakresie antykoncepcji. Niektórzy wcześniej poddają się sterylizacji. W Polsce osoby z zespołem Downa nie mają jeszcze takich możliwości; nieznane są przypadki zawierania
przez nich małżeństw. Może jednak w przyszłości, gdy ogólny rozwój ludzi dotkniętych tą wadą genetyczną będzie większy, i to szczęście stanie się ich udziałem.
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #66 dnia: Wrzesień 06, 2007, 12:59:26 pm »
Oni też mają prawo do szczęścia

Iwona Wojtczak-Grzesińska
2007-09-05



W czasach, kiedy dążenie do atrakcyjności stało się niemal powinnością, są ludzie, wobec których nie tylko niestosownie jest mówić o przyjemności czerpanej z seksualności, ale wręcz o prawie do jej posiadania - osoby z niepełnosprawnością intelektualną
Dojrzewanie seksualne osób niepełnosprawnych.


Wiele mitów kształtowało wyobrażenia o ich seksualności. Niektóre opisywały kobiety i mężczyzn z niepełnosprawnością intelektualną jako seksualnych maniaków, opętanych nieograniczonym popędem, nad którym nie panują, stwarzają więc niebezpieczeństwo dla otoczenia oraz groźbę rozprzestrzeniania się "złych" genów. Wedle innych stereotypów pozostają "wiecznymi dziećmi", są aseksualne, a więc każdą ich aktywność seksualną należy eliminować. Wydaje się, że dzisiaj dominuje ten drugi sposób myślenia.

Od wczesnego dzieciństwa osoby z niepełnosprawnością intelektualną przyzwyczajane są do spełniania oczekiwań otoczenia - do bycia miłym i grzecznym, zgadzania się z dorosłymi. Nie uczy się ich dokonywania wyborów czy stawiania granic. Wychowywane są tak, jakby nigdy nie miały stać się dorosłymi, którzy muszą zadbać o swoją intymność i ją ochronić. A przecież wyniki badań wskazują, że proces dojrzewania płciowego u większości osób z tej grupy nie jest ani istotnie opóźniony, ani przyspieszony w odniesieniu do norm rozwojowych. Oczywiste jest więc, że w sposób naturalny pojawia się u nich i intensyfikuje potrzeba seksualna. Pojawiające się objawy dojrzałości płciowej i napięcia seksualnego trudno zrozumieć samym osobom z niepełnosprawnością intelektualną, a z drugiej strony - napotykają one pełne niepokoju, najczęściej negatywne, postawy najbliższego otoczenia. Rodzi się niejasne poczucie, że "te sprawy" są czymś złym i brudnym.

W poszukiwaniu czułości

Tymczasem powszechnie obserwuje się, że osoby, które mają intymnych partnerów emocjonalnych, znacznie sprawniej radzą sobie z większością ról życiowych. Lepiej myślą o sobie, są mniej egocentryczne, bardziej optymistycznie oceniają przyszłość, wyraźnie lepiej dbają o siebie. Rodzące się uczucia stają się ogromną siłą motywującą do zmian i rozwoju. I praktyczne doświadczenia, i wyniki badań wskazują, że seksualność genitalna u tych osób ma wyraźnie mniejsze znaczenie i u zdecydowanej większości nie jest głównym motywem dążenia do relacji intymnych. Tym, co stanowi ich istotę, jest bowiem poszukiwanie czułości, bliskości, znaczenia dla kogoś drugiego.

Efekty frustracja

Powstaje więc pytanie: dlaczego już pierwsze objawy rodzących się uczuć spotykają się z próbami ich "spacyfikowania"? Bezradność, osamotnienie, poczucie, że jest się kimś gorszym i grzesznym to wynik konfrontacji tych osób z własną seksualnością. Jednocześnie otoczenie społeczne wymaga od nich właściwego zachowania, podczas gdy ich nigdy nie uczono zasad i norm seksualnych. Frustracja potrzeb o charakterze intymnym może być przyczyną zaburzeń typu depresyjnego, nerwicowego, agresji czy autodestrukcji. Nieumiejętne radzenie sobie ze swoimi potrzebami naraża na kolejne przejawy społecznego ostracyzmu. Badania dowodzą również, że wśród osób z niepełnosprawnością intelektualną odsetek wykorzystywanych seksualnie jest istotnie wyższy niż w populacji ogólnej. Wielu rodziców stawia sobie dramatyczne pytania: na jakie konflikty będzie narażone ich dziecko? Jak poradzi sobie z rodzącymi się uczuciami? Czy nie zostanie skrzywdzone albo odrzucone z powodu przejawiania swojej seksualności?

Utrzymanie wizerunku "wiecznego dziecka" pozwoliłoby zachować złudzenia, że niepokojące sprawy być może nigdy nie wystąpią. Zdecydowana większość rodziców nie ma orientacji, jak ich młode, ale już dorosłe dzieci z niepełnosprawnością intelektualną radzą sobie z potrzebami seksualnymi. Tylko jedna z kilkudziesięciu matek, z którymi rozmawiałam, była skłonna uznać seksualność niepełnosprawnej córki za wartość i - chociaż pełna niepokoju - dać jej prawo do realizacji w tej sferze.

Jak pomóc rodzicom?

A przecież można pomóc rodzicom mądrze się przygotować - wcześnie uświadomić im nieuchronność procesu dojrzewania, aby potrafili nadać mu naturalny i pozytywny charakter. Rodzice powinni dowiedzieć się, że na długo przed tym okresem należy wspierać rozwój psychoseksualny niepełnosprawnego dziecka, kształtować świadomość i akceptację własnego ciała, dostarczać stosowną wiedzę oraz pomagać w wytworzeniu nawyków zgodnych z normami społecznymi i chroniących przed potencjalnie destrukcyjnymi wpływami otoczenia. Muszą wiedzieć, że od najwcześniejszych lat trzeba uczyć niepełnosprawne dziecko prywatności, zadbać o jego maksymalną intymność przy czynnościach higieniczno-pielęgnacyjnych; nie obnażać przy obcych osobach, nie wyśmiewać za to, że się obnażyło; wymagać, żeby jak najwcześniej samo zakładało bieliznę, sypiało oddzielnie od rodziców; ćwiczyć w rolach przynależnych do płci, nie potępiać za masturbację, minimalizować bodźce erotyczne.

Należy pomóc rodzicom zrozumieć, że różne gesty i zachowania z pozoru seksualne niekoniecznie mają takie znaczenie - często bowiem ich dzieci tak wyrażają potrzebą bezpieczeństwa, więzi czy czułości. Powinni też mieć świadomość, że niewłaściwe zachowania seksualne rodzące w nich przerażenie ("nie dość, że upośledzony, to jeszcze zboczony"), są najczęściej zastępczą, nieporadną formą radzenia sobie z napięciem seksualnym. Aby rodzice dzieci z niepełnosprawnością intelektualną sprostali tym zadaniom, potrzebują mądrego, partnerskiego wsparcia ze strony specjalistów: psychologów, pedagogów, nauczycieli, terapeutów, rehabilitantów.

Zdaniem psychologów i terapeutów

A oni sami miotają się pomiędzy obawami o to, czy ich wprowadzanie w sprawy związane z seksualnością nie będzie "dolewaniem oliwy do ognia", stymulowaniem czegoś, co być może samoistnie nie ujawniłoby się - a poczuciem własnej niekompetencji wynikającej z braku wiedzy lub gotowości osobistej. Większość z nich nie ma jasności co do miejsca potrzeby seksualnej w życiu ich niepełnosprawnych podopiecznych, co do sposobu reagowania na przejawy zachowań intymnych czy klarownego pomysłu na przekazywanie treści edukacyjnych z tego zakresu. Towarzyszy im wiele światopoglądowych wątpliwości oraz niepokojów. Chociaż powszechnie deklarują zgodę na prawo tych osób do samorealizacji w sferze intymnej, pełni są ambiwalentnych nastawień, stereotypowych wyobrażeń i moralnych rozterek. Najczęściej chcieliby otrzymać odpowiedź na pytanie: "Co zrobić, żeby im się nie chciało chcieć?".

Jeżeli nauczymy się właściwie wspierać przeżywanie seksualności osób z niepełnosprawnością intelektualną, pokażemy akceptowane sposoby okazywania uczuć, przygotujemy do pełnienia ról - możemy nie tylko uzyskać nieocenione narzędzie terapeutyczne, ale stworzyć szansę pełnej realizacji ich praw. Powinniśmy przygotować się do uczciwej konfrontacji z coraz częściej przejawianymi przez nie marzeniami o posiadaniu partnera czy planami życiowymi. Spójrzmy z perspektywy własnych potrzeb, a bez trudu zrozumiemy pragnienia osób z niepełnosprawnością intelektualną.
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #67 dnia: Październik 09, 2007, 02:01:21 pm »
Okaleczenie ułatwi życie?

Matka ciężko upośledzonej 15-letniej Brytyjki chce ułatwić swojej córce dorosłe życie, usuwając jej narządy rodne. Jej prośba wywołała na Wyspach burzliwą dyskusję.

Zarówno obrońcy praw niepełnosprawnych, jak i eksperci kwestionują celowość poddawania dziecka tak radykalnej i nieodwracalnej operacji.

Alison Thorpe z Billericay w hrabstwie Essex uważa, że operacja histerektomii jest w „najlepiej pojętym interesie” niepełnosprawnej Katie. Dziecko, które urodziło z ciężkim porażeniem mózgowym, nie chodzi, nie mówi i najprawdopodobniej niewiele rozumie. Matka chce jej oszczędzić niewygody i bólu związanego z menstruacją.

– Nie uważam, że każde upośledzone dziecko powinno przechodzić taką operację. Ale każdy powinien mieć prawo wyboru – mówiła pani Thorpe w telewizji Sky News.

Jednak organizacje pomocy osobom upośledzonym nie szczędzą jej krytyki. – Katie, tak jak każde dziecko, ma prawo dorastać i mieć nienaruszone ciało. Taka operacja byłaby jawnym złamaniem praw człowieka – tłumaczyła w rozmowie z „Rz” Simone Aspis z brytyjskiej Rady Osób Niepełnosprawnych. – Obawiam się, że jeśli zgodzimy się na modyfikowanie ciała u jednego niepełnosprawnego, zagrożeni takimi sprzecznymi z naturą zabiegami będą wszyscy niepełnosprawni – dodaje Aspis.

Z jej opinią zgadza się Andy Rickell z organizacji Scope. – Ta sprawa rodzi fundamentalne pytania natury etycznej o to, jak nasze społeczeństwo traktuje osoby niepełnosprawne – mówił. Jego zdaniem Katie Thorpe powinna mieć własnego pełnomocnika prawnego, który będzie obiektywnie bronić interesów dziecka, a nie interesu rodziców. Również wielu lekarzy wskazuje, że istnieją inne, mniej radykalne metody wstrzymania menstruacji u Katie, np. podawanie środków hormonalnych.

Na początku roku podobne oburzenie wywołała sprawa Amerykanki Ashley X, która przeszła operację usunięcia macicy oraz kurację hormonalną powstrzymującą wzrost. Jej rodzice również byli przekonani, że ułatwiając sobie opiekę nad dzieckiem, uczynią jego życie lepszym.

Źródło : Rzeczpospolita

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #68 dnia: Listopad 13, 2007, 10:06:35 pm »
Organizacja charytatywna opłaci seks niepełnosprawnym



Pewna szwajcarska organizacja charytatywna wpadła na oryginalny pomysł, jak ułatwić życie osobom niepełnosprawnym. Szuka ludzi, którzy - za odpowiednią opłatą - będą uprawiać z nimi seks. To jeszcze działalność dobroczynna czy już prostytucja?


Jak donosi dziennik.pl, szwajcarska organizacja charytatywna FABS szuka ludzi, którzy będą uprawiać seks za pieniądze z niepełnosprawnymi. Pomysłodawczynią projektu jest Aiha Zemp, psychoterapeutka, która ponoć uwielbia łamać tabu.

Celem tej oryginalnej akcji jest sprawienie, by osoby kalekie mogły zaspokajać swoje potrzeby tak jak ludzie zdrowi. Jak mówi pani Zemp:

   Seks jest potrzebny każdemu człowiekowi tak jak jedzenie i picie. Dlatego chcemy walczyć o prawo do seksu także dla niepełnosprawnych.

Do psychoterapeutki zgłosiło się już dziewięć osób - jak opisuje dziennik.pl - pięć zdrowych, heteroseksualnych kobiet, dwóch heteroseksualnych mężczyzn i dwóch gejów. Wszyscy oni otrzymają za swoje usługi całkiem niezłe pieniądze - niemal 100 euro za godzinę. To zapewne mniej, niż zarabiają na Zachodzie prostytutki, ale przecież w tym przypadku chodzi o dobroczynność, nieprawdaż?

Sprawa jest mocno kontrowersyjna, czemu zresztą trudno się dziwić. Zemp szuka "seksualnych asystentów" już ponad rok, a skutki są - powiedzmy - takie sobie. Pomysł opisywała już kiedyś "Gazeta Wyborcza". W rozmowie z gazetą kobieta wyraźnie plątała się w zeznaniach. Oto fragment:

    Prostytutka bierze ok. 120 franków szwajcarskich za 10 minut pracy. Godzina naszej fachowej pomocy seksualnej będzie kosztowała 150 franków. 10 minut w wykonaniu zwyczajnej prostytutki to za mało dla człowieka na wózku, nie mówiąc już o okazywaniu wrażliwości i zrozumienia. Tego nie można zamówić w agencji towarzyskiej.

Jakie to piękne, prawda? Mogłabym uznać, że nie ma problemu, wszak nikt tu nikogo do niczego nie zmusza, gdyby nie fakt, że pomysł poparły władze kantonalne i federalne. Jak podała "Wyborcza", Zemp dostała już od władz, a także kilku innych organizacji charytatywnych około 500 tysięcy złotych.

Państwo szwajcarskie wsparło tym samym prostytucję. W Danii i Holandii z kolei przetoczyła się dyskusja na temat tego, czy państwo może fundować usługi seksualne niepełnosprawnym. Ostatecznie czynią to zazwyczaj prywatni sponsorzy albo organizacje.

I niech czynią, skoro nie mają nic lepszego do zaproponowania. Ale władze nie powinny przykładać ręki do takich pomysłów, tym bardziej że ich skuteczności nikt nie dowiódł. Państwo co najwyżej może starać się sprawić, by niepełnosprawni łatwiej mogli znaleźć pracę. A co zrobią z płacą i czy wydadzą ją na płatny seks, to już ich prywatna sprawa.



źródło
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #69 dnia: Listopad 13, 2007, 10:38:55 pm »
Obrzydliwa forma prostytucji pod płaszczykiem pomocy niepełnosprawnym.
 :roll:  :evil:
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #70 dnia: Listopad 26, 2007, 11:09:33 am »
Upośledzeni umysłowo mają potrzeby seksualne

Tylko 39 proc. Polaków akceptuje zachowania seksualne osób upośledzonych umysłowo - ostrzega seksuolog, prof. Zbigniew Izdebski, który uczestniczył w dwudniowej konferencji poświęconej edukacji psychoseksualnej młodzieży i dzieci niepełnosprawnych intelektualnie.

- Wśród Polaków przyzwolenie społeczne na realizację potrzeb seksualnych przez osoby upośledzone nie jest zbyt duże" - powiedział PAP Izdebski. "A przecież każdy człowiek potrzebuje bliskości, miłości, przyjemności; i ma prawo te pragnienia zaspokoić - podkreślił.

Zdaniem Izdebskiego kwestia edukacji psychoseksualnej w Polsce jest zaniedbana. W przypadku osób niepełnosprawnych intelektualnie jest to tym bardziej dotkliwy problem, iż często skutkuje zagubieniem rodziców dzieci upośledzonych, którzy nie wiedzą jak reagować na dojrzewanie ich podopiecznych.
REKLAMA   Czytaj dalej
 
- Nasze dzieci dorastają, mają potrzeby seksualne, a my nie umiemy się odnaleźć w tej nowej sytuacji. Z jednej strony chcemy, żeby były usatysfakcjonowane, z drugiej - boimy się pozwolić im przekroczyć pewnie granice - wyjaśniła prezes Stowarzyszenia Rodzin i Opiekunów Osób z Zespołem Downa "Bardziej Kochani", Ewa Suchcicka.

XV Konferencja z cyklu "Czas dla rodziców" ma dostarczyć rodzicom i terapeutom wskazówek, jak poruszać się w "demonizowanej sferze seksualnej" ich podopiecznych. "Dzięki debatom rodzice przestają się czuć jak petenci w relacjach z terapeutami i nauczycielami. Podczas spotkań wszyscy się czegoś uczą" - podkreśliła Suchcicka.

W trakcie konferencji, rodzicom służą pomocą specjaliści. Na pytania opiekunów odpowiadał m.in. Izdebski; podkreślał, że dojrzewanie psychoseksualne dzieci niepełnosprawnych intelektualnie należy traktować naturalnie, koncentrując się na "socjalizacji zachowań seksualnych".

- Trzeba dzieciom tłumaczyć, że pewne zachowania są naturalne, ale należy je kontrolować, a nie np. eksponować przy innych - wyjaśniał.

Stowarzyszenie Rodzin i Opiekunów Osób z Zespołem Downa "Bardziej Kochani" istnieje od 2001 roku, a od 2003 organizuje Ogólnopolskie Konferencje pod tytułem "Czas dla rodziców". W dotychczas zorganizowanych spotkaniach udział wzięło ok. 4 tys. osób. Tematem konferencji są zagadnienia związane z zespołem Downa np. dotyczące zrozumienia niepełnosprawności intelektualnej.



XV Ogólnopolska Konferencja z cyklu: CZAS DLA RODZICÓW

Dziewczynki i Kobiety, Chłopcy i Mężczyźni – wizje przyszłości – edukacja psychoseksualna dzieci i młodzieży niepełnosprawnych intelektualnie.

http://www.bardziejkochani.pl/index.php?p=25&id=16

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #71 dnia: Grudzień 14, 2007, 11:23:29 am »
Normalna miłość

Małgorzata Szamocka

Niepełnosprawnych intelektualnie jest wśród nas sześć procent. Między innymi Ania i Zbyszek, którzy założyli rodzinę. Mają trzyletnią córeczkę. Pracują, wychowują dziecko, kochają się. Prowadzą normalne życie.

Czwarta rano. Ciemno. Osiedle w Policach śpi. W środkowym bloku na parterze zapala się światło. To okno Zbyszka i Ani. Po chwili, szurając kapciami, mężczyzna dociera do łazienki. Spędza tam kwadrans. Potem wchodzi do kuchni, włącza elektryczny czajnik i wyjmuje z lodówki przyszykowane wieczorem kanapki. Jedną zjada, resztę pakuje do torby. Szybko wypija herbatę, ubiera się. Prawie kwadrans zajmuje mu włożenie butów. Jedną nogę ma krótszą i nosi wkładkę, a schylanie się sprawia mu kłopot. Niedawno przeszedł operację kręgosłupa. Przed wyjściem z domu zagląda do pokoju. Na materacu rozłożonym na podłodze, zwinięta w kłębek śpi jego żona Ania. Obok na tapczaniku trzyipółletnia córeczka Agnieszka. Zbyszek uśmiecha się. Jest szczęśliwy. Mimo że z Anią znają się od dwunastu lat, a małżeństwem są od sześciu, nadal się boi, że któregoś dnia okaże się, że to wszystko było tylko snem. Obudzi się w mieszkaniu mamy. Będzie kawalerem, wiecznym dzieckiem, które zajmuje się wyłącznie sobą, a życie wypełniają mu jedynie pustka i nuda.

Skradła mu serce i duszę

- Jak to się mogło stać, że my, nienormalni, mamy normalną rodzinę... i zdrową córeczkę... To cud! - stwierdza Zbyszek i wspomina. - Poznaliśmy się na "baletach" zorganizowanych przez wspólno- tę osób niepełnosprawnych umysłowo Światło i Wiara. Ale pokochaliśmy się od pierwszego tańca! - śmieje się.

Pamięta, że wszedł do sali i usiadł pod ścianą. Zobaczył siedzącą naprzeciw i podobnie jak on skrępowaną młodą blondynkę. Minął jeden taniec, drugi, trzeci... W końcu odważył się i podszedł. Ukłonił się. I przetańczyli cały wieczór. Ich ulubioną melodią stała się piosenka "Serduszka dwa". Mimo, że Ania miała wtedy lat 18, a Zbyszek dwa razy tyle, świetnie się bawili. Może dlatego, że ona od dzieciństwa wolała towarzystwo osób starszych, które w przeciwieństwie do rówieśników nie wyśmiewały się z niewyraźnej mowy w nienaturalny sposób wykrzywiającej jej piękną twarz, czy też z rozbieganych oczu, które nie wiadomo na kogo patrzyły. Zbyszek od tych oczu w kolorze nieba nie mógł oderwać wzroku.

- Skradła mi serce, a potem duszę - wyznaje i wspomina. Na każde spotkanie zamiast kwiatów przynosił Ani słonika. -Na nasze szczęście! - wykrzykuje Zbyszek. Teraz słonie, starannie opakowane, leżą schowane przed niszczącymi rączkami Agnieszki.

Na początku znajomości Zbyszek nie był całkiem wolny. Miał dziewczynę Basię, którą również poznał na wspólnotowych spotkaniach. Chodzili ze sobą, nawet rozważali małżeństwo, ale jej matka była temu przeciwna. Kiedy Basia dowiedziała się, że Zbyszek adoruje Anię, zrobiła mu straszną awanturę, i to w kościele. Uderzyła go w twarz. Potem tego żałowała i przeprosiła. Dziś się przyjaźnią.

Zbyszek też nie był pierwszą miłością Ani. Przez kilka lat w szkole (uczyła się w specjalnych, najpierw w Szczecinie, potem w Policach) przyjaźniła się, a potem chodziła z chłopakiem, który mieszkał w internacie. Kiedy wrócił do domu, na wieś koło Torunia, nie odezwał się. Niedawno ich odwiedził i był zdziwiony, że ma męża i dziecko. - Myyślaaaał, że na nieeego poczeekaaam - śmieje się Ania.

Analfabetka z głową do rachunków

- Od dziecka wiedziała czego chce. Uparta, nigdy się nie poddawała, choć nie było jej łatwo. Już trzy lata przed ślubem mieszkała sama w kawalerce i pracowała - wspomina mama Ani, Blandyna Gorący.

Ania urodziła się w 1978 roku w Drezdenku koło Krzyża. Tam jej rodzice poznali się, pracując na kolei. Byli młodzi, kiedy urodziła im się córka.

- Lekarze mówili, że jest zdrowa, choć jedno oko miała mniejsze. Twierdzili, że to zapalenie spojówek - wspomina pani Blandyna. Ania normalnie przybierała na wadze, siedziała i chodziła. Tylko nie gryzła jedzenia. - To nie dawało mi spokoju. Kiedy już mieszkaliśmy w Szczecinie, a Ania miała dwa i pół roku, okulista stwierdził na tyle zaawansowaną toksoplazmozę, że córka na jedno oko już w ogóle nie widziała, a i drugim niewiele. Nieświadoma, byłam nosicielem choroby, pewnie zaraziłam się nią od jakiegoś zwierzęcia i już w ciąży zakaziłam Anię. Po urodzeniu niezdiagnozowana choroba rozwijała się w mózgu dziecka. Bakterie zaatakowały lewą półkulę. Odbiło się to na ośrodku mowy i koordynacji ruchów - mówi jej matka

Ania w dzieciństwie była nadpobudliwa ruchowo, co drażniło niektórych nauczycieli. Szkolnictwo dla osób upośledzonych było wtedy w powijakach.

- Na szczęście w Szczecinie trafiła na wspaniałego wychowawcę, który nauczył ją liczyć do dziesięciu. Do dziś ma głowę do rachunków i to ona zajmuje się domowym budżetem. Szybko wszystko wyliczy, opłaci świadczenia, raty, załatwi wszelkie sprawy w bankach, także kredyty, np. na zakup nowej lodówki. Zbyszek się na tym nie zna i się nie wtrąca. To Ania rządzi kasą i świetnie sobie radzi - chwali córkę Zdzisław Gorący.

Niestety, Ania nie czyta i ma trudności z pisaniem (chociaż podpisać potrafi się bez trudu). Zna wszystkie litery, ale nie połączy ich w wyrazy. - Ale jest sprytna i radzi sobie. W sklepie, jeśli chce wiedzieć, co jest na etykiecie, to z uśmiechem prosi kogoś, żeby jej przeczytał, bo niedowidzi. Jest życzliwa i zazwyczaj trafia na życzliwych - opowiada mama Ani.

Żeby mogła ukończyć szkoły podstawową i zawodową, rodzice musieli codziennie odrabiać z nią lekcje. Większość materiału przyswajała pamięciowo, a resztę przepisywała po mamie lub tacie. Kiedy dojrzewała, objawy chorobowe tak się nasiliły, że miała ataki padaczki. Dużo czasu spędzała w szpitalu, przeszła operację mózgu. Jednak rodzice się nie poddawali. Walczyli o to, żeby córka mogła być w przyszłości samodzielna. - Od dziecka wymagaliśmy od niej, żeby sama się ubierała, sprzątała, a kiedy pracowaliśmy, przygotowywała dziadkom kolację. Nie bardzo jej to wychodziło, czasem ukroiła szeroką na kilka centymetrów pajdę chleba. Ale to nic. Najważniejsze, że próbowała. Jej ręce nie są w pełni sprawne i dziś też nie obierze ziemniaków. Robi to Zbyszek. Wspaniale się uzupełniają - mówi tata Ani.

Kiedy Ania skończyła naukę, wspólnie postanowili, że pójdzie do pracy. Właśnie w pobliskiej Trzebieży utworzono zakład pracy chronionej, w którym zatrudniano osoby z umysłowym upośledzeniem. - Ania musiała nauczyć się samodzielnego docierania do firmy. Najpierw razem z nią wsiedliśmy do autobusu i wysiedliśmy. Piechotą przebyliśmy ponadkilometrową trasę od przystanku do firmy Dobosz, w której Ania miała składać kartony do pakowania cukierków. Następnego dnia już sama wsiadła do autobusu, a my samochodem jechaliśmy za nim. Śledziliśmy ją, aż weszła do firmy. Najbardziej baliśmy się, czy wsiądzie do właściwego autobusu, bo przecież jej pole widzenia to tylko 20 cm. Potrafi mnie minąć na ulicy i nie zauważyć. Ania świetnie sobie z tym poradziła. Zaprzyjaźniła się z kierowcami obsługującymi linię, którą jeździ. Pewnie ich przekupuje cukierkami - śmieje się Zdzisław Gorący.

Ach, co to był za ślub!

W pracy się sprawdziła. Przez dziesięć lat. - Ania to niezwykła osoba. Wnosi tu nam dobrą energię. Uśmiech nie schodzi jej z twarzy. Jest punktualna, sumienna i koleżeńska - chwali ją Anna Dobosz, kierownik kadr. Przyjaźni się nie tylko z Anią, ale też z jej rodzicami. Pomagała im przy remoncie budynku przeznaczonego na Warsztaty Terapii Zajęciowej Polskiego Stowarzyszenia na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym (PSOUU), który od starostwa wywalczył Zdzisław Gorący (od 2000 r. jest przewodniczącym Zarządu Koła PSOUU w Policach). Była na ślubie Ani i Zbyszka. Kupiła im psa. - Myślałam, że będzie dla nich substytutem dziecka. Tymczasem okazało się, że oni już wcześniej dziecko zaplanowali - śmieje się pani Anna.

- Zaskoczyli nas wszystkich. W najśmielszych marzeniach nie sądziliśmy, że Ania założy rodzinę. Kawalerkę kupiliśmy jej, żeby nie była zależna od innych. Brat i siostra mieli jedynie mieć nad nią nadzór - mówi Blandyna Gorący. Ania przeprowadziła się do swojego mieszkanka, wcale nie w pobliżu rodziców, kiedy miała 21 lat. Urządziła je meblościanką, telewizorem i tapczanem, które wcześniej kupiła za zarobione pieniądze. Ojciec wyremontował kuchnię i łazienkę.

- Przez trzy lata sama gospodarowała. Sprzątała, prała, prasowała. Szykowała się do pracy. Przygotowywała sobie śniadania i kolacje. Obiad jadła z nami. Jedynie okna jej myłam i prałam firanki, bo z tym sobie nie radzi. Teraz zajmuje się tym Zbyszek. Wtedy Zbyszek często widywał się z Anią, odwoził ją do domu po wspólnotowych spotkaniach. Znaliśmy go, załatwiłem mu pracę jako sprzątacza budynku placówek PSOUU. Jadał u nas obiady. Przyzwyczailiśmy się do jego obecności, ale nie sądziliśmy że się pobiorą - opowiada pan Gorący. Choć rodzice pozostawili Ani dużą swobodę, dali jej prawo do popełniania błędów i pozwolili jej dorosnąć, to nie widzieli jej w roli żony i matki.

Tymczasem, po sześciu latach chodzenia z Anią, Zbyszkowi udało się przekonać swoją mamę do tego ślubu. A nie było to łatwe. Miał przecież 44 lata i nigdy nie mieszkał sam. Nie znał wartości pieniądza.

- Chciałem się wcześniej oświadczyć, ale Ania mnie powstrzymywała. Trochę żałuję, bo może Agnieszka miałaby już teraz z sześć lat - zwierza się Zbyszek.

W marcu 2000 r., z dwoma bukietami kwiatów, pierścionkiem zaręczynowym, z mamą pod rękę, wybrał się do państwa Gorących na uroczysty obiad.

- Nie byłem zdenerwowany, tylko bardzo chciałem, żeby to już się stało. Wiedziałem, że Ania czeka, jej rodzice też. Chciałem dobrze wypaść - wspomina Zbyszek. Przy zakupie pierścionka pomogła mu siostra. To ona wspierała go w trudnych rozmowach z mamą. Zbyszek był tak przejęty, że nie pamięta, czy stał, czy klęczał, wypowiadając słowa: "Aniu, czy zostaniesz moją żoną?". Jeszcze nie skończył mówić, a usłyszał: "Tak". Teraz miał pewność, że Ania będzie jego, na zawsze. Choć nie tak szybko, jak by chciał, bo przygotowania do ślubu trwały półtora roku. - W naszej rodzinie jest tradycja, że małżeństwa zawiera się we wrześniu. Jak dotąd nikt się nie rozwiódł. Chcieliśmy, żeby Ania miała piękny ślub. Taki, o jakim marzą dziewczynki - opowiada Zdzisław Gorący. Szlaki były przetarte, bo w ich wspólnocie już jedna para niepełnosprawnych umysłowo się pobrała. Zwracali się w tej sprawie o dyspensę do biskupa.

- Nasz proboszcz też zasięgał rady i postanowił trochę zmienić treść małżeńskiej przysięgi. Nie było w niej nic o wychowaniu potomstwa - śmieje się Blandyna Gorący.

Ceremonię odprawiało dwóch księży. Proboszcz i opiekun wspólnoty - świadek rozkwitu ich miłości. Były śpiewy, kwiaty, ryż, prezenty i wesele na 100 osób z orkiestrą. Tańce trwały do białego rana. A potem mieli żyć długo i szczęśliwie, w spokoju i miłości, ale bez potomstwa - Tylko, że my chcieliśmy mieć dziecko. Ania co miesiąc robiła test ciążowy i kiedy była tylko jedna kreska, byłem smutny. Dopiero po trzech latach były dwie. Nie bałem się, ale czułem, że wszystko się zmieni - wspomina Zbyszek.

Trochę wstrzymywali się z zawiadomieniem rodziców. - Kiedy wyznali, że Ania jest w ciąży, przeżyłam szok. Bałam się. O nią, o dziecko. Nie chciałam znowu tego wszystkiego przechodzić - mówi Blandyna Gorący.

Walka o dziecko

Mama Zbyszka na wieść o ciąży wysyczała synowej: "Musiałaś dać sobie zrobić dziecko?" Inni też nie kryli zdziwienia. - Dlaczego tak się dziwią? Przecież to nasza sprawa i nasze dziecko - burzył się Zbyszek. Ania do ciąży podeszła niezwykle odpowiedzialnie. Zrobiła wszelkie badania, również genetyczne. Wypadły pomyślnie. Dbała o siebie. Ale w szóstym miesiącu zaczęła podupadać na zdrowiu. Wysiadły jej nerki, poziom cukru się podwyższył. Trafiła do szpitala w Szczecinie. Dwa miesiące później było tak źle, że życie jej i dziecka było zagrożone. Konieczny był poród przez cesarskie cięcie.

- Ulubiony lekarz Ani właśnie był na urlopie. Tylko sobie znanymi sposobami skłoniła go do przyjazdu. Byłam przy niej, kiedy na świat przyszła Agusia. Pozwolono mi przeciąć pępowinę - ze łzami w oczach wspomina Blandyna Gorący. Dziecko urodziło się zdrowe i silne. Niestety, po tygodniu mała dostała wysokiej gorączki. Zapalenie opon mózgowych. Zaczęła się walka o życie Agnieszki. - Nachodziły mnie najgorsze myśli. Zbyszek w dzieciństwie zachorował na zapalenie opon mózgowych i nigdy nie odzyskał pełni sprawności umysłowej. Ania warowała przy łóżku małej. O 11 w nocy opuszczała szpital, a już o 6 rano była z powrotem. Wciąż ściągała mleko, żeby dziecko było nim karmione. A ja kursowałam między Policami a Szczecinem - wspomina mama Ani.

Trwało to miesiąc. Agnieszka przeszła sześć punkcji mózgu. - Nikt nas nie informował o jej stanie zdrowia. Zabiegi wykonywano bez pytania Ani o zgodę. Pewnie uważali, że z upośledzoną umysłowo nie ma co rozmawiać. Niektóre pielęgniarki traktowały Anię obcesowo, kiedy widziały, jak nieporadnie przewija małą. "Jak nie umiesz być matką, to po co rodziłaś" - komentowały. Ania zagryzała wargi i zakładała pampersa córeczce. Zaprzyjaźniła się z jedną z salowych, która pomagała jej w pielęgnowaniu Agnieszki. Podczas obchodu lekarka publicznie pochwaliła ją za wytrwałość i oddanie dziecku. Powiedziała, że inne matki mogłyby się od niej uczyć. Zbyszek czuł się trochę nie na miejscu w tej sytuacji. Żona była skupiona na dziecku, a on był samotny, mimo że rodzina mu się powiększyła.

Kiedy wreszcie Agnieszka wyzdrowiała, zamieszkały z Anią w domu rodziców. Zbyszek był dochodzącym tatą. - Trochę mnie to denerwowało, ale codziennie widywałem Agnieszkę i czułem, że kocham ją coraz mocniej. To jest moje słonko - uśmiecha się Zbyszek i tuli córeczkę.

Kiedy Agnieszka miała pół roku, Ania stwierdziła, że czas, żeby rodzina była razem. Wtedy Zbyszek nauczył się kąpać małą, przewijać. Czasem wstawał w nocy, kiedy płakała. Wówczas poczuł, że ma córkę. Dziś ma z nią świetny kontakt. Tylko on czyta jej bajkę na dobranoc i przygotowuje kanapki na kolację. Agnieszka jest niejadkiem i tata musi się starać, żeby ją zadowolić. Od ponad roku mieszkają w dwupokojowym mieszkaniu. To Ania do tego doprowadziła. Znalazła okazję. - Przekonała nas do niej, wzięliśmy kredyt i kupiliśmy im to mieszkanie, ale to oni ten kredyt spłacają. Ponad 400 zł miesięcznie. To cała pensja Ani. Na świadczenia wydają ok. 200 zł, tyle samo na telefony, bo bez komórki nie mogą się obejść. Co miesiąc kupują coś Agnieszce, a Ania potrafi gospodarować, że jeszcze coś oszczędzają. Na wycieczki, wyjazdy organizowane przez nasze koło PSOUU. Byli w Pradze i w Ustroniu Morskim - mówi tata Ani.

Ich zwyczajny dzień

Jak wygląda życie Zbyszka, Ani i Agnieszki? Podobnie i niepodobnie do innych rodzin. Plan dnia jest stały. Nie lubią zmian, bo wtedy są zagubieni. Dlatego celebrują codzienne czynności. Poświęcają im całą uwagę. Kiedy Zbyszek o 5.16. wsiada do autobusu do Szczecina, to Ania wstaje. Ścieli posłanie, myje się, Agnieszce gotuje kaszę na śniadanie, a sobie robi kawę do termosu. O wpół do siódmej budzi córkę. Wtedy Zbyszek dociera do zakładu NORD, w którym pracuje od roku.

Ania myje i ubiera małą. Każdą część garderoby musi przyłożyć do oczu, żeby sprawdzić, czy jest czysta. O siódmej Zbyszek rozpoczyna pracę, pół godzi- ny później Ania wyrusza z Agnieszką do przedszkola. W drodze zagaduje sprzątającą ulicę dozorczynię. Mnóstwo ludzi zna i lubi.

Na przystanku staje przy krawężniku, żeby nie przeoczyć autobusu. Wsiada przednimi drzwiami, pozdrawia kierowcę i konduktorkę. Na trzecim przystanku dosiada się Justyna, koleżanka ze szkoły. Też pracuje w Trzebieży. Dziewczyny plotkują, z daleka nie widać ich upośledzenia. Po pół godzinie dojeżdżają. 20 minut marszu i są w firmie.

O 14 Ania w Trzebieży, a Zbyszek w Szczecinie kończą pracę. Ona odbiera córkę z przedszkola. W domu spotykają Zbyszka. Jedzą obiad. Przygotowują go raz na kilka dni. Dziś są żeberka z ryżem i surówką z kiszonej kapusty. - Żeberka udusiła Ania. Sam ją tego nauczyłem, potrafi też ugotować zupę pomidorową. Ale częściej ja gotuję. Najbardziej lubię gulasz z kaszą - opowiada Zbyszek.

Potem jest czas na zabawę z Agnieszką. Zasypia między ósmą a dziewiątą i wtedy musi ktoś z nią poleżeć. Później sprzątają, szykują ubrania na następny dzień do pracy, gotują obiad. Mało pozostaje im czasu na bliskość, czułość. Spać kładą się między 10 a 11. Czasem Ania przyjdzie przytulić się do Zbyszka, ale zaraz wraca do Agnieszki. I tak mija dzień za dniem. Co będzie za rok, dwa, trzy?

- Boję się momentu, kiedy Agnieszka pójdzie do szkoły i Ania będzie musiała tam bywać. Jak ją potraktują inni rodzice, nauczyciele, uczniowie? Mam obawy, bo wiem, że ludzie bywają wredni. Ranili Anię. Cierpiała. Płakała. Chciałabym oszczędzić tego Agnieszce, ale wiem, że to nierealne. Możemy starać się ją jakoś uodpornić. Ania nauczyła się nie widzieć i nie słyszeć tego, co dla niej niemiłe. To jej sposób na przetrwanie. A ludzie, kiedy ją bliżej poznają, zaczynają rozumieć jej niewyraźną mowę - wyznaje Blandyna Gorący.

I wtedy mają szansę zobaczyć, jaka Ania jest wspaniała. Ciepła i troskliwa. Niezdolna do świństwa. Podobnie Zbyszek. A Agnieszka? Ona już umie mówić, ale wie, że słowami nie wszystko da się wyrazić.

Źródło: Poradnik Domowy

galeria zdjęć

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #72 dnia: Styczeń 09, 2008, 09:38:38 am »
Zamieszczam to tu, bo w wątku pojawiały się też artykuły nie tylko o osobach upośledzonych umysłowo ale również z niepełnosprawnością ruchową.

Moje dziecko, moje szczęście

Tekst: Karolina Smoczyńska

Lekarze odradzali mi macierzyństwo. Ja jednak chciałam zostać matką. Słyszałam o kobiecie jeżdżącej na wózku, która urodziła zdrowe dziecko. Więc czemu nie ja?

Wiedziałam, że kłopoty z chodzeniem, poważna wada postawy i specyficzne ułożenie miednicy przemawiają za tym, żebym nie zachodziła w ciążę. Ale od kiedy wyszłam za mąż nie mogłam przestać o tym myśleć.

Dwie kreski

na teście ciążowym pojawiły się w połowie marca. Pierwsza reakcja mojej mamy nie była zbyt entuzjastyczna - Jak ty to sobie wyobrażasz?- zapytała z niepokojem. - No cóż, normalnie - odpowiedziałam. Nie oznaczało to jednak, że się nie bałam.

Sama urodziłam się w szóstym miesiącu ciąży i ważyłam mniej niż kilogram cukru. Nikt nie dawał mi szansy na przeżycie, ale udało się, choć nie bez szwanku. Mam mózgowe porażenie dziecięce.

W ciąży

dręczyły mnie czarne myśli, że przez moje dolegliwości mogę stracić dziecko albo że maleństwo urodzi się chore. Aby je odgonić skupiłam się na nauce, chciałam przed rozwiązaniem obronić pracę licencjacką. Egzaminy nie pozwalały mi rozczulać się nad sobą i czasem zapominałam o swym "odmiennym stanie". Pracownicy Uniwersytetu nie mogli wyjść z podziwu. Ja też, bo przecież czasami i bez "brzuszka" postawienie kilku kroków sprawiało mi trudności. Mówiłam sobie - Mój maluch jest zdrowy i silny, bo ja czuję się świetnie. Przez całe dziewięć miesięcy byłam samodzielna. Załatwiałam swoje sprawy, jeździłam autobusem, a nawet "biegałam" po schodach. Dawało mi to ogromną satysfakcję.

Dzięki troskliwej opiece prowadzącej ginekolog czułam się bezpiecznie. Regularnie zgłaszałam się na kontrole, wykonywałam wszystkie badania, w każdej chwili mogłam też do niej zadzwonić. Bardzo pomagała mi też rodzina. Mąż zaciekle studiował poradniki dla przyszłych mam i wiedział chyba więcej niż ja o tym, co się dzieje w kolejnych miesiącach. Rodzice z przejęciem oglądali kolejne zdjęcia usg, nie mogąc doczekać się pojawienia się pierwszego wnuka. Gdy dopadały mnie zachcianki, mój tata od razu biegł do sklepu. Mama i babcia zawsze czekały na mnie ze zdrowym obiadem.

Urodziłam

tak jak z góry zakładano - przez cesarskie cięcie. Kiedy się obudziłam, usłyszałam - Pani Karolino, ma pani pięknego synka - 4070 kg!!! Jak pani go donosiła?! Byłam w szoku. Myślałam, że przez dziewięć miesięcy oswoiłam się z myślą o dziecku. Jednak kiedy pierwszy raz przytuliłam Szymka, nie mogłam uwierzyć, że spotkało mnie tak wielkie szczęście: urodziłam śliczne i zdrowe dziecko. Po porodzie szybko wróciłam do formy.

Opieka nad dzieckiem

nie sprawiała mi trudności, choć początkowo miałam sporo wątpliwości. Nie chciałam być uzależniona od pomocy innych. Jak każda mama chciałam wszystko robić sama. Wiedziałam, że nie powinnam dźwigać, więc noszenie Szymona na rękach nie wchodziło w grę. Owszem, mogłam go na chwilę podnieść, ale żeby to zrobić potrzebowałam stabilnego oparcia, by nie stracić równowagi. Mąż skonstruował więc dla mnie specjalny, przewijak. Przerobił go z małego, trzy półkowego regaliku: odciął fragment mebla, przymocował od spodu prostokątny kawałek sklejki i przykręcił do niego cztery solidne kółka z hamulcami. Dzięki swojej masie przewijak jest bardzo stabilny - w każdej chwili mogłam przewieźć dziecko do łazienki i zmienić mu pieluszkę.

Kąpiel przestała mnie przerażać, gdy mąż umieścił wanienkę na specjalnym drewnianym stelażu. Z jednej strony jest on umocowany do ściany, za pomocą zawiasów. Z drugiej strony opiera się nóżkami o krawędź wanny. Dzięki temu można go bez wysiłku podnosić i opuszczać. Konstrukcja jest bardzo stabilna i na odpowiedniej dla mnie wysokości - nie muszę się schylać i nie bolą mnie plecy. Mogę się o nią oprzeć, kiedy kąpię Szymka i daje mi asekurację, kiedy muszę go wziąć na ręce. Jeżeli chodzi o wózek, to wybraliśmy najcięższy model, jaki udało nam się znaleźć. Dzięki temu swobodnie spacerowałam, bo miałam pewne oparcie. Okazało się, że mogę bezpiecznie sama opiekować się synkiem, kiedy mąż jest w pracy. I, że także dla mnie są

uroki macierzyństwa.

Ktoś może powiedzieć, że to nie to samo, bo nie mogę pochodzić z dzieckiem na rękach opisując mu świat z tej perspektywy. Zauważyłam jednak ciekawą rzecz. Szymon od początku wcale nie domagał się ode mnie, abym go nosiła. Tak jakby wyczuwał, że nie mogę tego zrobić. Teraz, gdy jest już starszy, kiedy chce abym go przytuliła czeka, aż usiądę i wtedy do mnie przylatuje. A robi to często. Jest bardzo wesołym i energicznym dzieckiem, które ciągle ma coś do powiedzenia. Swoją drogą na rączkach spędza sporo czasu - tata, dziadkowie, wujek, prababcie dbają o to, żeby nie czuł się pokrzywdzony. Wszyscy zwariowaliśmy na jego punkcie. Zdarzały się też

trudne chwile.

Miesiąc po porodzie wróciły bóle kręgosłupa i to ze zdwojoną siłą. Nie byłam w stanie samodzielnie wstać z łóżka, a środki przeciwbólowe po prostu nie działały. Kiedy Szymon miał trzy miesiące musiałam definitywnie odstawić go od piersi. Byłam przerażona. Myślałam wówczas, że jest to cena jaką płacę za urodzenie zdrowego dziecka. I znowu mogłam liczyć na wsparcie męża i rodziców. To dzięki nim znalazłam się pod odpowiednią opieką. Fachowa pomoc rehabilitanta sprawiła, że znowu stałam się samodzielna. A moje męki okazały się stanem przejściowym. Dzisiaj czuję się już dobrze i przygotowuję się na pierwsze kroczki mojego synka, który za chwilę kończy roczek.


Tematycznie, inny artykuł:

Po raz pierwszy brakuje mi rąk

Cytuj
Pani z apteki patrzy na mnie jak na kosmitkę. Proszę o test. Pewnie myśli: "Aha, dziewczyna bez rąk będzie miała dziecko". To dopiero sensacja!


całość również na Darze: http://forum.darzycia.pl/vp123775.htm#123775

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26469
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #73 dnia: Styczeń 19, 2008, 02:09:08 am »
Seksualna edukacja dla pięciolatków
MATKI W AUSTRALII OBURZONE

Kiedy warto zacząć edukację seksualną?


- Moja pięcioletnia córka przyszła z przedszkola i powiedziała "wagina". Jestem zszokowana - to tylko jedna z reakcji australijskich rodziców, których dzieciom australijskie przedszkole na Tasmanii zafundowało edukację seksualną.
Anonimowa matka pięciolatki dodała, że jej córka, jak tylko cała klasa wróciła ze "szkolenia", została zaatakowana przez swoich przedszkolnych kolegów. - Zaczęli ją obmacywać - mówi przerażona matka. - Gdybym wiedziała, że dyrekcja przedszkola zamierza tak edukować dzieci, nie wypuściłabym ich z domu - dodaje zszokowana.

Portal news.com.au podaje, że podobne przypadki edukowania przedszkolaków zdarzały się nie tylko w Hobart na Tasmanii, ale też na kontynencie. Wszędzie rodzice narzekali, że odbywało się to bez ich zgody i wiedzy. - Jestem zadowolona, że na podobne zajęcia uczęszcza moje drugie, kilkunastoletnie dziecko, ale nie pięciolatka - uważa wspominana matka.

Miejscowe władze nadzorujące edukację zapowiedziały wyjaśnienie sprawy. Edukacją seksualną dla przedszkolaków zajmie się również australijskie ministerstwo edukacji.

mtom
http://www.tvn24.pl/-1,1535847,wiadomosc.html
Pozdrawiam :))
"Starsza JesiennaMiotełka"

Mulesia

  • Gość
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #74 dnia: Styczeń 19, 2008, 10:03:57 am »
Gaga, ciekawy artykuł.

Cytat: "Gaga"
Seksualna edukacja dla pięciolatków

Moim zdaniem, w tym wieku edukacja powinna polegać , jedynie na odpowiadaniu na pytania dziecka.
Ono samo nam zasygnalizuje do jakiej wiedzy dojrzało.
Dzieci w wieku przedszkolnym są jeszcze otwarte wobec rodziców i kiedy chcą coś wiedzieć , same pytają. A my po prostu powinniśmy dać rzetelną i dostosowaną do wieku odpowiedź.

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26469
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #75 dnia: Styczeń 19, 2008, 11:18:19 am »
Cytat: "Mulesia"
Moim zdaniem, w tym wieku edukacja powinna polegać , jedynie na odpowiadaniu na pytania dziecka.

Moim zdaniem Mulesiu tak samo.
Pozdrawiam :))
"Starsza JesiennaMiotełka"

Offline Mery6

  • Raczkujący Gadacz
  • ****
  • Wiadomości: 282
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #76 dnia: Styczeń 30, 2008, 05:31:35 pm »
Nie wiem czy dobrze umieściłam. Ale chcę opwiedzieć o miłości mojej i Andrzeja (niewidomy- toksoplazmoza, wodogłowie nie operowane), jest to też historia walki z głupotą ludzka i steorypami.

Poznaliśmy się na przystanku ja byłam na I roku pedagogiki on 3 rok anglistyki.Szedł z laską białą i czekał na autobus na uczelnie , podeszłam spytałam czy mogę pomóc i tak  się poznaliiśmy. Przyznał że na początku drażnił go mój głos ja mam jak na kobiete dość niski i do tego głośno mówię. I tak się zaczeły wspólne wypady na pizze, piwo, frytki. Na początku była to tylko przyjaźń uczucie przyszło z czasem. Wspólne wyjazdy na wakacje, a szczególnie wspólny wyjazd na festiwal piosenki studenckiej (Andrzej skończył szkołe muzyczną i przez 7 lat śpiewał w chórze w laskach).

Miłośc zaczeła się 4 lat temu. A 25 stycznia tego roku były zaręczyny. W grudniu tego roku planujemy ślub. Mieszkamy ze sobą od dwóch lat. W tamtym roku mieszkała z nami jego siostra

Musieliśmy walczyć z jego rodzicami między innymi  o samodzielność. W tamtym roku  była u nas jego mama 2 dni. I jej tekst kiedy wybierał si ę na  przystanek żeby jechać do znajomych to :,, to ty sam biedaku nie ma kto cię odprowadzić"" i tym podobne teksty.
Z początku rodzice jego mnie nie lubili, może  dzięki mnie stał się bardziej samodzielny. Mówili że to z litości, że to nie przetrwa. Ale się oswoili i nic już nie mówią ale się nadal dziwią jak to on sam robi zakupy, sprzata, potrafi przygrzać obiad (gotować się uczy) przecież ja z nim mieszkam i powinnam go wyręczać i go w wyręczam, jeśli wiem że sam nie jest w stanie tego zrobić.
Moi rodzice na szczeście wychodzą z założenia że to moje życie i moja sprawa jak sobie je ułożę, powiedzieli żebym się tylko zastanowiła w co się pakuję.

Ludzie nas biora za rodzeństwo jesteśmy fizycznie do siebie podobni. Czasami chcemy się pozabijać ale bez siebie żyć nie umiemy. Jak to w związku raz lepiej raz gorzej, raz z górki raz pod górkę.

Teraz wymienię kilka reakcji ludzi na nasz związek.
1. Jak ty się poświęcasz, przecież całe życie będziesz musiała się nim opiekować. Nie lubię tego, przecież każdy związek jest poświęceniem się dla drugiej osoby i opieka nad nim. Andrzej jest człowiekiem z niepełnosprawnością a niepełnosprawny.
2. Ten związek nie ma przyszłości jesteś tylko z litości. Jestem tak energiczna osobą że nie mogłabym być z kimś z litości.
2. Oni tylko biorą a nic niedają. Dają i to dużo MIŁOŚĆ, a to jest najważniejsze
3 Maniacy seksualni. Nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka.

Chcemy tworzyć rodzinę, obydwoje wiemy że jesteśmy bezpłodni myślimy w przyszłości o adopcji niewidomego i zdrowego dziecka. I chcemy aby nas traktowano normalnie a nie mówiono jacy jesteśmy biedni.
Mamy paczkę znajomych wspólne i osobne zainteresowania dobre i gorsze dni, jesteśmy normalną parą kochajacych się ludzi.
My nie jesteśmy nienormalni, tylko ci ludzie którzy tak sadzą.
Ludzie niepełnosprawni mają prawo do szczęścia i do życia jakie sobie wybiorą. Moją koleżanke (mpd) rodzice chcieli ubezwłasnowolnić tylko dlatego że chciała wyjść za mąż, jednak sąd na szczęcie nie pozwolił. Tworzą teraz szczęśliwą rodzine i mają śliczną zdrową córeczkę i sobie świetnie radzą.
,,Uśmiech gdy w sercu ból, to najtrudniejsza z życiowych ról'' Dorosła z ADHD w końcu po diagnozi

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #77 dnia: Luty 12, 2008, 12:30:52 pm »
Mery, znalazłam artykuł z najnowszych Wysokich Obcasów o miłości, udanych związkach i małżeństwach widzących kobiet z niewidomymi mężczyznami. Przedstawione z dwóch stron - chłopaka i dziewczyny.

Ona ma jego oczy

tekst Jolanta Grabowska

Dziewczyny nie trzeba pilnować. Trzeba tak zrobić, żeby nie chciała odejść. Poznajcie historię związków prawie niemożliwych.

Grzesiek i Kamila

Gdyby nie ona, byłbym sam. Wyszedłem z założenia, że to będzie ta jedna jedyna i super pod każdym względem albo żadna. Bo kobieta to nie jest samochód - nie pasuje mi, to sprzedaje go i luz. Chciałem, żeby dziewczyna była chociaż średniej figury i urody - bo cokolwiek by było, w środku mogłoby się w końcu znudzić i rozglądałbym się za innymi - i pasowała mi charakterem.

Żebym mógł pójść z nią na piwo, do teatru, wykąpać się w jeziorze - wszechstronnej. A mało jest takich kobiet. Takiej, co jak za dużo wypiję, to nie będzie mi rano jeszcze dodatkowo głowy suszyła.

Już przed wypadkiem szukałem takiej dziewczyny i nie znalazłem. Po wypadku myślałem: no to na bank będę sam. Siedem lat jesteśmy parą, a znamy się może trzy miesiące dłużej. Kamila ma 27 lat, ja 32.Kiedyś matka spotkała mojego kolegę i podgadywała: "A co to za Kamila do Grześka przychodzi?". Bali się, że pospotyka się ze mną dla kaprysu, a później zostawi. Jak Kamila dzwoniła, że przyjdzie, delikatnie perfumowałem pokój. Na pół godziny przed, żeby nie przedobrzyć. Trochę na firaneczkę, na dywan, na łóżko. Wiedziałem, że te perfumy jej się podobają. Stosowałem specjalną taktykę: mówiłem, że mam fajną płytę, i wyłączałem radio. Żeby nie wiedziała, która jest godzina, i dłużej została. Słuchałem wtedy Radia WAWA, a tam co 15 minut podawali czas, to po co ma się stresować? Zawsze w szafce a to jakieś ciastka stały, a to jakieś winko. Pytałem, kiedy znowu przyjdzie, bo chciałem, żeby przychodziła częściej. Po cichu o niej marzyłem, ale myślałem: lata za nią tylu facetów, to co ty sobie człowieku wyobrażasz? Wszystko odmieniło się jednego wieczoru. Zadzwoniła i zapytała, czy poszedłbym z nią do babci na grób. Zmieniała kwiaty, a ja stałem na środku alejki. Powiedziała, żebym uważał, bo jedzie samochód, wzięła mnie za rękę i przestawiła na bok. I w tym momencie coś takiego się stało... (- Moja babcia zadziałała, bo już nie mogła dłużej patrzeć, jak się męczymy). Wychodziliśmy z cmentarza, to jeszcze za łokieć, ale już szukaliśmy się rękami. Poszliśmy do kawiarni na piwko, pełny flirt, strzelanie oczami. A do domu wróciliśmy to już w ogóóóóóle para! Nad ranem, jak się wymykała, wpadła na moją matkę. Zazwyczaj to chłopak wymyka się po cichu od dziewczyny. (śmiech)Zamieszkaliśmy ze sobą. Na mieście dziwnie reagowali na niewidomego. Gapili się. Przeważnie starsi ludzie. W kole PZN-u jest sporo osób, ale nikt nie wychodzi na miasto, a już tym bardziej z białą laską. Wstydzą się. Kiedy z Kamilą chodziliśmy, nie jak niewidomy z przewodnikiem za łokieć, tylko za rękę i do tego jeszcze czule się odzywaliśmy, to dopiero było dziwo! W ogóle czasem zdarzają się zabawne sytuacje. Kiedyś siedzimy, pijemy piwo, wiadomo, po piwie chce się siusiu, no to ona mnie za rękę i idziemy do łazienki. Uśmieszki: figielek, figielek. Wychodzimy, rozkładam białą laskę... Ale! Jak miałem 23 lata, facet rozjechał mnie ciężarówką. Skończyłem zawodówkę, pracowałem w przetwórni spożywczej i już dorosłem do tego, żeby iść do szkoły, na technologię żywienia, byłem już nawet na dwóch wykładach. Wybita szczęka, złamane biodro, osiem pęknięć czaszki. Zamiast cieszyć się, że człowiek żyje, nie jeździ na wózku, nie jest jak roślina, wszyscy chodzili zapłakani: nie widzi, czyli koniec świata. Zawsze byłem uparty i ten mój upór mi pomógł - nie załamałam się. Jeszcze rodzinę pozbierałem do kupy. Odczekałem kilka miesięcy, kiedy nie wolno mi było dźwigać, i zacząłem trenować. Przecież ja nigdy taki duży nie byłem! Jak szedłem do wojska, ważyłem 55 kilo. W Kamili spodobało mi się to, że jest taka niezależna, wygadana. Byłem z jedną taką dziewczyną. Czy się spóźniłem, czy przyszedłem na czas, zawsze mówiła: "OK, kochanie". Mdłe to było, szybko się znudziłem. Co to za kobieta, która nie ma własnego zdania? Nasze twarde charaktery nadają związkowi smaczku. Nie kłócimy się, ale czasem dyskusje są takie! Przy niej nauczyłem się rozmawiać o uczuciach. Okazywać je. Przedtem nie umiałem. Tak byłem wychowany. U kobiety szukałem ciepła i partnerstwa. Żebym mógł bez skrępowania porozmawiać na każdy temat. Czy o seksie, czy o Bogu, czy o byłych związkach. Kamila jest superpartnerem. No która dziewczyna chciałaby słuchać o kulturystyce: o, tu chyba coś źle robię, nie przypilnowałem diety, stosunek węglowodanów do tłuszczów jest za niski? I ściągała dla mnie wiadomości z internetu? Kiedyś pakowaliśmy plecaki i jechaliśmy na całą noc na ryby. Wędkarze byli zszokowani, że niewidomy łowi ryby, a jego dziewczyna też. Nauczyłem ją, jak się zarzuca wędkę, zakłada robaka na haczyk. Nie mówiła: 'No, skarbie, zrób miiiii'. Możemy pójść osobno. Ona idzie z koleżankami na ploty, a ja umawiam się z kumplami na męską bibkę. Z reguły jest tak, że dziewczyna należy do chłopaka i na odwrót. Nie wyjdzie sama, w bluzce z dekoltem i mini w miasto, bo zaraz draka. Dziewczyny nie trzeba pilnować. Trzeba tak zrobić, żeby nie chciała odejść. Jestem kurem domowym. (- To jest kopciuszek domowy). Wystarczy spojrzeć na moje paznokcie i na jej. Widać, kto przy zlewie stoi. Lubię usiąść z nią przy stole i nie spiesząc się, zjeść śniadanie. Trwa to wtedy z półtorej godzinki. Ale tak jest tylko w niedzielę. Czasem na nią nakrzyczę: 'Dzidzia, jadłaś coś? A rękawiczki wzięłaś?'.

Kamila i Grzesiek

Gdyby nie on, byłoby źle. Byłam strasznie zakochana w pewnym chłopaku. Nie mogłam go zapomnieć. Spotykałam się z różnymi chłopakami. I albo był za bardzo podobny, albo nie był. Grześka poznałam przez jego kumpla. Już nie myślałam o tamtym. Innych porównywałam do niego, Grześka nie. Tak dobrze mi się z Grześkiem gadało! Nagle orientowałam się, że siedzę u niego cztery godziny. Jak wychodziłam, pytał, kiedy znów przyjdę. Odpowiadałam: no, może za tydzień. Miałam wyrzuty, że mu się narzucam. Kiedy poznałam Grześka, mówiłam, że on ma tylko jedną wadę: nie widzi. No, może jeszcze kiepsko tańczy. Ale to pewnie dlatego, że oboje chcemy prowadzić i wychodzi takie szarpanie się. (śmiech) Całościowo mnie urzekł. Takich mężczyzn już nie ma. Podejście do kobiet, do związku. Może nie taki zupełnie dżentelmen, ale... Uczynny jest, potrafi zrezygnować z czegoś. 'Masz, te pieniądze są dla ciebie, bo musisz się ubrać. Pracujesz z ludźmi, powinnaś ładnie wyglądać'.

Na początku mieszkaliśmy z jego rodzicami, u Grześka w małym pokoju. Potem moi przeprowadzili się do babci i teraz mieszkamy sami. Gdyby Grzesiek widział, wszyscy machnęliby ręką. A tak to: 'Ty, dziewczyno, zastanowiłaś się? Będziesz musiała mu pomagać'. Długo myślałam, czy w ogóle wchodzić w ten związek. Wiem, że to będzie inaczej. Że to ja głównie powinnam zarabiać, że to ja będę robić zakupy. Grzesiek dobrze sobie radzi, ale jakieś ograniczenia są. W Grójcu wszyscy nas znają. Dzieci zaczepiają: "Dzień dobry! A gdzie ma pani pieska? Dzień dobry! A gdzie ma pani pana?". Czasem ktoś powie: 'Pani to jest święta!'. Dla mnie to nie jest żadne poświęcenie. Choćby ze względu na to, ile Grzesiek w domu robi - gotuje, sprząta. Nie ma szans, żebym była z innym chłopakiem. Umówiłam się z kolegą. Dostało mi się bardzo nieładnie: że zdradzam Grześka itd. 'Ja wiem, że pani jest dziewczyną tego ślepego'. Jakby mnie pilnowali... (śmiech)Planujemy małżeństwo. Sprawa się o finanse rozbija - my nie mamy, moi rodzice nie mają. Chociaż jak w zeszłym roku młodsza siostra mnie uprzedziła, to się znalazły. Teraz muszą odkuć się po Pauli. I chciałabym już dzidziusia...U Grześka znalazłam ciepło. 'Skarbie, przytul mnie' - prosiłam. 'No dobra, chodź'. Chciałam, żeby ktoś się mną trochę poopiekował. Od małego byłam samodzielna, takim osobom nie okazuje się za dużo czułości. Czasem brakuje mi randkowania, że ładnie się ubieram i wychodzę. Już zapowiedziałam Grześkowi, że do ślubu szykujemy się osobno.


Tomek i Monika

Gdyby nie ona, może znów wszedłbym w pogoń za pieniędzmi. Za zaszczytami. Przed chorobą: praca w agencji reklamowej, status kierownika w wydawnictwie. To dużo dla mnie znaczyło. Nagle - wyjęcie z tego toku życia. Wtedy byłem OK, bo zarabiałem pieniądze, dużo mogłem, a teraz? Traciłem wzrok. Nikt nie wiedział, co mi jest. 17 miesięcy czekałem na diagnozę.Pamiętam rozmowę z psychologiem. Mówiłem mu, że to koniec mojego bycia z kimkolwiek. A on, że osoba, która zdecyduje się ze mną być, już na starcie wie, z czym ma do czynienia. Osoby zdrowe, które się łączą - tu może wydarzyć się wszystko: nowotwór, wypadek samochodowy. 'No tak - odpowiedziałem - w ten sposób to wszystko można wytłumaczyć'. Z moich rozmów ze znajomymi i różnych lektur wynikało też, że współczesność preferuje ludzi silnych, odważnych. A dla słabych nie ma miejsca - taka dżungla. Przyszła Monika i te lęki zmieniła. Trzy lata temu, między świętami Bożego Narodzenia a sylwestrem, byłem w Szpitalu Praskim. W Łodzi obracałem się w środowisku artystycznym - pracowałem jako grafik - poznałem koleżankę, która jest też koleżanką żony. Dorota bardzo pochylała się nad moim losem i chciała mnie wtedy odwiedzić, ale nie mogła i poprosiła Monikę, żeby przekazała mi prezent. I tak z kartką w ręku, na której było napisane: "Tomasz Wojakowski, pierwsze piętro, sala numer 12", Monika zjawiała się w szpitalu. Najpierw spodobał mi się jej głos. Poczułem w nim dobroć i to mnie pociągało. Jakiś czas później odkryliśmy, że ta kartka była biletem do męża.

Byłem chłopakiem o dużym stopniu ryzyka. Były konfrontacje. Monika pytała: 'To ja ci będę opiekunką? To ja ci będę przewodnikiem?'. Odpowiedziałem: 'Sądzę, że z tym i z tym sobie poradzę, ale np. w dotarciu do jakiegoś miejsca w Warszawie twoja pomoc będzie mi potrzebna'. Nie wsiądę za kierownicę, chociaż mam prawo jazdy. Nie pojadę po żonę do pracy. Nie odwiozę do szpitala, kiedy będzie rodziła. No to jak to ułożyć? To wezwie się karetkę. Ale nie wszystkie problemy znajdą rozwiązanie. Wracała myśl, że mężczyzna to powinien być taki rycerz, który osiąga wyżyny awansów finansowych. Żonę po salonach prowadza, a ona jest mu ozdobą i żyją sobie długo i szczęśliwie. A nie, że to ja łapię Monikę pod łokieć i ona mnie prowadzi. Po wyjściu z kolejnego szpitala w Katowicach wróciłem do rodzinnego miasta, do Końskich. Diagnozy ciągle nie ma, ale widzę, że nadal żyję. Przypuszczenia lekarzy były straszne: tętniak, stwardnienie rozsiane, zmiany w mózgu.

Doszedłem do wniosku, że coś trzeba robić, bo ileż matka może załamywać ręce, że chłopak taki apatyczny? I tak zacząłem podnosić sprawy niepełnosprawnych w lokalnej gazecie. Wykorzystałem doświadczenie z pracy w agencji. Zamiast myślenia, jak sprzedać produkt, będzie myślenie, jak 'sprzedać' ideę pomagania niewidomym. Uruchomiłem inicjatywę "Otwórz oczy" - bezpłatne badania, spotkania integracyjne, wydawnictwa. Posypały się zaproszenia do rozgłośni radiowych. Już byłem rozpędzony w tym działaniu, już za chwilę może zacząłbym zarabiać. Chęć bycia przy żonie przeważyła. Przyjąłem propozycję pracy z Lasek i przeprowadziłem się do Warszawy.Gdyby nie Monika, życie nie miałoby kolorów, jakie są teraz. Bardzo cenię sobie rozmowy z nią, bo są ciekawe. Tak jak z przyjacielem, z którym się omawia, przetwarza. Mamy wspólne pasje: śpiewamy, gramy na gitarze, podróżujemy. Pod egidą Towarzystwa Pomocy Głuchoniewidomym zorganizowaliśmy koncert jazzowy. Takiego osiągnięcia nie miałem, nawet będąc w pełni sprawnym. Dopiero od niedawna wiadomo, co mi jest. Neuropatia Lebera, bardzo rzadka choroba genetyczna, której przynajmniej dzisiaj leczyć się nie da. Widzę szczątkowo. Lekarze mówią, że na tym etapie powinno zostać już do końca życia.

Monika i Tomek

Gdyby nie Tomek, popadłabym w gnuśność. Może nie w depresję, ale byłby pewnie moment załamania się i zamknięcia, a potem ucieczka w pracę. Ja już dorosłam do tego, że w pewnym wieku - 26 lat - warto byłoby już wybrać kogoś i z nim być. Nie tylko tu mieć kolegę, tam mieć kolegę. Tylko gdzie tu kogoś poznać? Jak był dobry czas ku temu - studia - to ja wszystkich trzymałam na dystans. Teraz cała moja paczka była już zaobrączkowana. Mieli dzieci. A ja sama. Łapałam się na myśleniu: "Kurczę, to może coś ze mną jest nie tak? To może ja jestem jakaś niespecjalnie?".

Jak szłam do Szpitala Praskiego, już zrezygnowałam. 'A, co będzie, to będzie' - myślałam. Zawsze chciałam, żeby mój partner był wierzący, był przyjacielem, kochankiem i mężem. I to mam. Wymagań co do mężczyzny nie obniżałam. Nie było mowy, że skoro on ma problemy ze wzrokiem, to będę tolerowała to czy tamto. Partner miał być kulturalny, kreatywny, przedsiębiorczy, przystojny. Dla mnie mój mąż jest bardzo przystojny. Na drugi dzień nie mogłam doczekać się wpół do czwartej, kiedy pojadę do Praskiego i spotkam się z Tomkiem. Poprzedniego dnia wstydziłam się. Co powiem młodemu chłopakowi, który traci wzrok? Wyskoczę jak filip z konopi z tą kartką i marcepanem! A może nic się nie będzie kleiło? Ujął mnie jego optymizm. (- Monika poznała mnie, kiedy już się podnosiłem). To ja, zdrowa, mająca pracę osoba, bardziej pesymistycznie patrzyłam na życie. Gdybym wtedy dostała urlop, nie byłoby mnie w Warszawie. To był jedyny rok, kiedy między świętami nie miałam wolnego. Mimo że od początku czułam, że jest mi z Tomkiem dobrze, nasze wstępne rozmowy bywały bolesne. No, boję się związku, w którym wiele rzeczy będę musiała robić sama. On nie będzie jeździł samochodem, nie odprowadzi dziecka do szkoły. Mówiłam mu, może i egoistycznie, że nie chcę być tylko jego opiekunką, że chcę czuć się przy nim atrakcyjna; chcę być przez niego adorowana. Jak w normalnym związku. Codzienne drobne czynności urastały mi do rangi wielkich problemów. Tak sobie wyprojektowałam, przychodzę i: to robię ja, to robię ja... Dopiero później, kiedy doświadczyłam pysznego obiadu ugotowanego przez Tomka, zobaczyłam, że i posprząta, i kwiatki podleje, zaczęłam być spokojniejsza. Moment wprowadzenia w grono rodziny i znajomych - kiedy miał być partnerem na weselu. Przy okazji testowanie, jak będzie zachowywał się w towarzystwie, przy dzieciach, jak będzie tańczył. Kilka miesięcy potem oświadczyny w Samych Fusach, no i półtora roku temu ślub. Wiedziałam, że rodzice zaakceptują mój wybór, bardziej bałam się znajomych. Tu nawet nie wchodziła kwestia niepełnosprawności. Raczej był to stresik, czy zostanie zaakceptowany przez komisję. (śmiech) To trzy moje przyjaciółki - znamy się od podstawówki. Każda z nas przyprowadzała swojego partnera i było ocenianie. Zazwyczaj te nasze oceny później się sprawdzały. Kiedy jest się zauroczonym, to takie obiektywne światło z zewnątrz jest dobre. Pytały, czy dobrze oszacowałam siły, że biorę na barki taką odpowiedzialność. No bo jakaś odpowiedzialność jest. Na przykład jutro Tomek sam idzie do pracy, bo ja mam studia - robię podyplomówkę z zarządzania kryzysowego (pracuję w Szkole Głównej Służby Pożarniczej). I będę się martwiła, czy wszystko z nim OK. Kiedy nigdzie nie wyjeżdżamy w weekend - celebrowanie posiłków. Wspólne śniadanie, kawka - ja nie przepadam za kawą, ale wtedy to tak mi smakuje!

Jeszcze nie miałam czegoś takiego, żebym była zmęczona tym, że Tomek nie widzi. Być może to się zmieni, kiedy pojawi się dziecko. Zmęczona jestem myśleniem, co tu zmienić, żeby finansowo się polepszyło. Nie stać nas nawet na kawalerkę w Warszawie. Doskwiera mi to, że mieszkamy tak daleko od centrum, w Wesołej. Że tyle czasu tracimy na dojazdy. Raz, po niezdanym egzaminie na prawo jazdy, pomyślałam, że tak normalnie, tobym się tym nie martwiła. Usiadłabym po prawej stronie i kierowca by mnie wiózł.


Marian i Monika

Gdyby nie ona, pewnie robiłbym to samo, tylko był z kimś innym. Nie umiem być sam. Zawsze szukałem partnerki widzącej. Życie jest łatwiejsze. Można mieć samochód. Chciałem wyjść poza środowisko niewidomych. Mając żonę z taką samą wadą, znów wszystko robi się takie zamknięte. Z Moniką to zrobiło się tak naturalnie. Coraz więcej czasu spędzaliśmy ze sobą. To nie był jakiś zachwyt czy zauroczenie. Najpierw chodziliśmy na kręgle. Niewidomy musi mieć osobę, która go ustawia. Rzuca się dwoma rękami, z trzech kroków, a nie z biegu. Potem ktoś zadzwonił, że w CROSS-ie (Stowarzyszenie Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki Niewidomych i Słabowidzących) trenują jakiś taniec. Zaczęło się ćwiczenie techniki, układów. Wyjazdy na turnieje. Człowiek się wciągnął. Taniec wymaga kondycji i dużo cierpliwości. Chodzimy na basen. Biegamy. Monika nie lubi biegać, biega, bo ja biegam. Zboczenie zawodowe, siedzimy, rozmawiamy, a ja słucham, co leci w radiu. Nie, to nie rumba, to fokstrot. Pięć lat byłem żonaty z widzącą. Ale już bardzo chciałem się rozwieść, bo to było nie do życia. Na początku wydawało się, że będzie w porządku, potem zaczął się alkohol. Ona robiła wszystko, żeby się nie rozwieść. Udowadniała, że to moja wina. Potem byłem z kimś związany, ale krótko. Rozwiodłem się 12 lat temu. Mam 45 lat. Co mi dało to, że jestem z Moniką? Lepiej się ubieram. Przedtem nie chodziłem brudny, ale nie zwracałem uwagi, czy jedno do drugiego pasuje albo do okoliczności. Nauczyłem się zachowywać jak normalny człowiek. Obycia. Ona chodziła z mężem po różnych lepszych bankietach. Co wypada, czego nie wypada powiedzieć, zrobić w towarzystwie. Ja nigdy nie przebywałem w takim świecie. Zainteresowałem się filmami, aktorami - czy dobre te filmy? Zacząłem się w to wciągać. Co bym jeszcze chciał? Jakąś firmę założyć, gabinet masażu albo fryzjerstwo, ale ograniczenie finansowe. Żebym nie musiał sobie odmawiać. Mam rentę, razem z dodatkiem pielęgnacyjnym 750 zł. Dziesięć lat pracowałem w spółdzielni. Tworzyli kiedyś takie getta dla niewidomych, były trzy zawody: szczotkarz, ślusarz i dziewiarz.

Całkowicie niewidomemu trudno znaleźć pracę. Pracodawca woli takiego, który trochę widzi, bo jeszcze i podłogę zamiecie, i samochód rozładuje. A z PFRON dofinansowanie jest takie samo - 1400 zł. Chodzę na szkolenia z Unii. Radzą, jak się ubrać, co mówić na rozmowie kwalifikacyjnej. Kiedy im to mówię, to już nie mają dla mnie recepty. Trochę czego innego chciałem od życia. Jakiś własny domek z ogródkiem, jakieś dzieci, normalna praca. Ale brak wykształcenia, kiedyś nie było takich możliwości - tylko zawodówka w Laskach.

Monika i Marian

Gdyby nie on, dużo ciężej przeżyłabym rozwód. Rozwiodłam się po 25 latach małżeństwa. Dzięki Marianowi tak bardzo się nie załamałam. Był obok. Mogłam z nim porozmawiać. Pójść gdzieś. Czymś się zająć. Uważałam wtedy, że sama sobie nie poradzę - wszystko się zawaliło - psychicznie, finansowo. On już to przeszedł. Patrzył normalnie na pewne sprawy. Poznaliśmy się u mojej koleżanki, która miała gabinet rehabilitacyjny, był tam masażystą. I tak przez lata po prostu znaliśmy się. Gdybym nie poznała Mariana, to pewnie byłby ktoś inny. Facet mnie czymś zainteresował. Nie widział, a zachowywał się jak widząca osoba. Pójdzie, załatwi, pojedzie do innego miasta. Nie wyobrażam sobie, że miałabym go wszędzie doprowadzać. Myślę, że na pewno bym z nim wtedy nie była.

To była odmienność, mój mąż a ten pan. Mąż był apodyktyczny, tutaj partnerstwo. Mąż jest efekciarzem. Marian ma szerokie zainteresowania: polityka, samochody, boks, piłka i dużo o tym wie. Mąż nie bardzo chciał ze mną rozmawiać. Dlaczego nie chciał? Nie wiem. Ustaliliśmy, że to ja wychowuję dzieci. On tego nie umiał: nakazy, zakazy, bicie - ja tego nie toleruję. Uważał, że skoro jestem w domu, to nic nie robię. Nic nie umiem, nic nie wiem. A on w pracy awansował, coraz więcej zarabiał, był szanowany. W domu zrobiła się dyktatura - kto ma kasę, ten rządzi. Znajomi dziwią się, że jestem z Marianem. Uważają, że z niewidomym nie można być, bo taka osoba jest nie do życia: nic nie potrafi, nic nie wie. Dopiero jak go poznają, zmieniają zdanie. Pytają: "On naprawdę nic nie widzi?". Marian nieraz jedzie z kimś samochodem i mówi: 'Teraz trzeba skręcić w prawo, potem prosto i na skrzyżowaniu w lewo'. Ma świetną pamięć słuchową i orientację w przestrzeni.

Nie zamierzamy legalizować związku. Wystarczy mi jednego małżeństwa. Mieszkamy razem dwa lata - odkąd Justyna wyprowadziła się do swojego chłopaka. Nie mam już stałego dochodu. Miałam alimenty. Teraz wynajmuję pokój, bo mam tu trzy. Przed urodzeniem Justyny pracowałam, a potem ona była chora, nie za bardzo nadawała się do żłobka. Później zaczęło się nam z mężem dobrze powodzić i nie musiałam. A potem, jak ja chciałam, to mnie już nie chcieli. Ze względu na wiek. Mam 55 lat. Syn zaczął mi pomagać, kupując do domu rożne rzeczy, niedawno wycieczkę mi zafundował. Ale jego zdanie jest takie, że mogłam się nie rozwodzić, to miałabym wszystko. Dobrze, że klub sponsoruje nam różne rzeczy: buty, turnieje, basen. Czy jestem zadowolona ze swojego życia? Mam dwa spełnienia. Pierwsze: jak byłam mała, marzyłam o tym, żeby tańczyć. No i teraz tańczę. Choć taniec z Marianem czasem mnie denerwuje. To ja muszę prowadzić. On może trzymać rytm, ale obroty czy cokolwiek, on tego nie robi. Ale w sumie to go podziwiam. Trener pokazuje kroki - i ja je widzę. A gdybym miała zamknąć oczy i trener mówi: lewa noga do tyłu, prawą nogę w bok - nie wyobrażam sobie tego. Drugie: jestem wolna. Przy mężu byłam stłumiona, przygaszona. Lubię mieć wybór, zrobić, jak ja chcę, mieć swoje zdanie. To już jest dla mnie bardzo dużo.


Ursula i Piotr

U.: Największa radość życia?

To, że jesteśmy razem. Zwłaszcza cieszymy się z tej naszej córki, która jest żywiołem. Daje nam popalić, ale dobrze, że w domu wypuszcza dym, a nie w szkole. Tam jest lubiana. Z Piotrem najbardziej zawzięcie się kłócą, a potem wygłupiają się.

P.: Żeby jej coś wytłumaczyć, to trzeba bajkę ułożyć.

U.: Wyjedzie na obóz, to nie wiemy, co ze sobą zrobić, taka cisza.

Gdyby nie on? Nie wiem. Nie zastanawiam się nad tym.
Ja w ogóle nie miałam potrzeby poznawania kogokolwiek.

P.: Ja też nikogo nie szukałem.

U.: Byłam całkiem zadowolona ze swojego życia. Miałam dużo roboty w szpitalu. Myśmy służbowo się poznali. Piotr był jeszcze wtedy uczniem. Bałam się chodzić do tych sal, gdzie leżeli chłopcy. Coś mi powiedzą, ja nie zrozumiem. Jestem Niemką, słabo znałam polski. Podawałam termometry i uciekałam.

P.: Straciłem wzrok, jak miałem 15 lat, wypadek, i trafiłem do Lasek.

U.: Potem on poszedł sobie. Swoje życie prywatne i zawodowe prowadził w Warszawie. W ogóle nie wiedziałam, że jest taki Piotr.

P.: Takich Piotrów to tam było od groma!

U.: Aż kiedyś zjawił się w Laskach, już jako pracownik centrali telefonicznej. Znów służbowo się poznaliśmy. Z okazji wyjazdu do Szwajcarii na zaproszenie katolickiego związku niewidomych, żeby zobaczyć, jak tam to funkcjonuje. Ja byłam tłumaczką.

W pewnym momencie zaczęliśmy się zaciekawiać - co to za osoba? Już chyba po pierwszej Piotra wystawie. Długo zastanawialiśmy się, co z tym fantem zrobić. Chyba ze trzy lata?

P.: Nie wiem, nie wiem, opowiadaj.

U.: Piotr ciągle się śmiał. Ciągle opowiadał różne historyjki - o zwykłym życiu, ludziach. Uważałam, że bardzo dużo mi to daje. To była odskocznia od tego poważnego świata, w który wsiąkłam.

Koniec lat 70. Żeby się uczyć, jak rzemieślnik wędrowałam po różnych szpitalach w Niemczech. Pracowałam na dermatologii, onkologii.

Poczułam, że coś muszę zmienić, poszukać sensu życia. Napisałam nieśmiały list do Lasek z pytaniem, czy mogłabym odbyć tu wolontariat.

Pierwszy pobyt bardzo krótki - dwa tygodnie. Później 13 grudnia, stan wojenny. Już wydawało się, że koniec z moimi planami - odmowa wizy. Miesiąc po papieżu spróbowałam jeszcze raz i dostałam.

Odkryliśmy z Piotrem, że mamy dużo ze sobą wspólnego. Że ciągle mamy o czym gadać. Miał już wtedy zaprzyjaźniony krąg artystów. Chodził na Żoliborz na warsztaty rzeźbiarskie do pani Barbary Zbrożyny i spędzał tam cały swój wolny czas. A później ja tam telefonowałam i trochę mu przeszkadzałam.

P.: Miałem zamiar studiować na UW, jednak warsztaty mnie bardziej ciągnęły.

U.: A jeszcze później zrobiło się strasznie. Długie telefony i zablokowane linie. Prostszym rozwiązaniem było zamieszkać razem i nie blokować laskowskich linii. (śmiech) Trzeba było się decydować, tak czy siak. Oboje byliśmy już nie najmłodsi. W 1992 r. się pobraliśmy.

P.: W '93...

U.: No i znów się będzie ze mną kłócił...A potem było pięknie, dostaliśmy w prezencie miodowy rok. Piotr dostał stypendium UNESCO dla młodych artystów: pewną sumę pieniędzy i wolną rękę w wyborze miejsca. Wzięłam tu całe jego biuro public relations. To są zdjęcia z...

P.: I ona mówi, że nie jest moim menedżerem? (śmiech)

U.: Na stypendium toczyło się to wszystko od ręki do ręki - od rzeźbiarza do rzeźbiarza. Walia, Szkocja, Londyn. W Szkocji Piotr dostał jeszcze trzymiesięczne stypendium z ośrodka rzeźby w granicie. Żyliśmy oszczędnie: marchewka, tosty. Ale za to przez tydzień zwiedzaliśmy londyńskie muzea.

Fajna przygoda.

P.: Cały czas jest przygoda. Z rzeźbą i z nami.

U.: Wróciliśmy, każde do swojego. Tyle że dziewięć miesięcy później urodziła się nasza córka. Ma dziesięć lat. Jest dumna z taty. Jak była ostatnia wystawa, ubrała się pięknie i pomagała: kawka, herbatka.

Chciałam się przekwalifikować, żeby mieć jak najwięcej czasu dla Zosi.

Piotr zrezygnował z centrali. Dostał stypendium Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi (właściciela ośrodka w Laskach) i zaczął pracować w warsztacie ceramicznym. Okazało się, że wybrałam coś, że mam jeszcze mniej czasu niż przedtem. Uczę niemieckiego. W międzyczasie pojawiła się możliwość zrobienia studiów wieczorowych. Z trzech lat codziennych dojazdów zrobiło się siedem. Bo potem dwa lata studia magisterskie, a potem jeszcze dwa lata pedagogika.

To dzięki Piotrowi, bo wziął na siebie wychowanie Zosi.

P.: No ja nie wiem, kto kogo wychowuje... (śmiech)

Źródło: Wysokie Obcasy

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26469
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #78 dnia: Luty 14, 2008, 11:27:15 pm »
Dobry początek dobrej historii
Źródło: inf. własna
Nie patrzą na to, co jest smutne, czarno-białe, bo tak naprawdę jakieś problemy w życiu zawsze się znajdą. Patrzą na to, co jest kolorowe i tym się cieszą. Karolina i Robert dzięki Internetowi znaleźli miłość na całe życie.

http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/22529
Pozdrawiam :))
"Starsza JesiennaMiotełka"

Offline Mery6

  • Raczkujący Gadacz
  • ****
  • Wiadomości: 282
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #79 dnia: Luty 20, 2008, 06:00:13 pm »
Piękne  Historie. Pokazują że my też mamy prawo do normalności.
,,Uśmiech gdy w sercu ból, to najtrudniejsza z życiowych ról'' Dorosła z ADHD w końcu po diagnozi

XerxesC

  • Gość
A czy moge zapytac o wasze doświadczenie...
« Odpowiedź #80 dnia: Luty 22, 2008, 10:48:00 am »
...tylko chodzi mi o dorosłych bardziej - AUTYZM i wprowadzanie w sekualność?
Odnajdywanie siebie, odnajdywanie innych? Postrezganie inności?
Ciężko mi to w pisane słowa ubrać...
Licze na zrozumienie... intuicyjne:)
tom

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #81 dnia: Luty 22, 2008, 12:08:25 pm »
XerxesC napisał/a:

Cytuj
..tylko chodzi mi o dorosłych bardziej - AUTYZM i wprowadzanie w sekualność?


Starszy artykuł ale może coś pomoże :


Dojrzewanie płciowe u osób z autyzmem


Najgorszą postawą  jest lęk i panika rodziców  wobec  płciowości   swego dziecka.

Zaufanie (...) oznacza realistyczną i pełną prostoty postawę, świadomość,

że dziecko nie jest ich własnością ale należy przede wszystkim do Boga,

a także poczucie, że musi ono wzrastać i kochać w odmienny sposób.

Jeśli młody człowiek stawia w tej dziedzinie fałszywe kroki, trzeba mu pomagać,

aby stawał się coraz bardziej wolny.

(Jean Vanier 1994)




Każda niepełnosprawność intelektualna stanowi poważny problem w edukacji osób specjalnej troski. Autyzm, jako jednostkę chorobową zdefiniowano w oparciu o jego zewnętrzne objawy. Przyczyny, powstawania tego zaburzenia, nie są jeszcze, mimo ponad czterdziestu lat badań, jasne. Wszyscy specjaliści, zajmujący się autyzmem, podkreślają, że najważniejszym problemem osób z autyzmem są zaburzenia w porozumiewaniu się z otoczeniem i to zarówno na poziomie językowym jak i niejęzykowym. Prawidłowa komunikacja, werbalna, niewerbalna, czy z zastosowaniem niekonwencjonalnych sposobów porozumiewania się, prawidłowe stosunki interpersonalne, umiejętność wykorzystania zdolności porozumiewania się do sprzedawania swojej wiedzy jest podstawą edukacji osób autystycznych.

Autyzm jest specyficznym zaburzeniem rozwojowym charakteryzującym się  przede wszystkim brakiem komunikacji lub nietypową komunikacją z otoczeniem oraz zaburzonym rozwojem społecznym.

Hanna Jaklewicz podaje następującą definicję autyzmu: autyzm wczesnodziecięcy rozumiem jako zaburzenie rozwojowe, które uaktywnia się w ciągu trzech pierwszych lat życia. Objawy, które składają się na obraz kliniczny    tego  zespołu,   dotyczą        przede  wszystkim  zaburzeń   w   sferze funkcjonowania społecznego. Osiowym objawem autyzmu jest wycofywanie się z kontaktów społecznych, co warunkuje powstawanie kolejnych objawów zespołu. (Hanna Jaklewicz 1993)

DSM-III-R, 1987 - Diagnostic and Statistical Manual, jako jedno z najważniejszych źródeł klasyfikacji zaburzeń rozwoju psychicznego, klasyfikuje autyzm jako rozległe zaburzenia rozwojowe i pod numerem 299,0 dzieli objawy autyzmu na trzy grupy:

 

A. Jakościowe zaburzenia we wzajemnych interakcjach społecznych manifestujących się przez:


·       wyraźną nieświadomość obecności lub uczuć innych osób;

·       brak, lub zaburzone oczekiwanie pociechy, wsparcia w trudnej, stresującej sytuacji (np. gdy dziecko jest chore, skaleczy się0;

·       brak, lub zaburzona zdolność naśladowania;

·       brak, lub nienormalne wzorce zabaw społecznych, preferowanie zabaw w samotności;

·       poważne zaburzenia zdolności nawiązywania przyjaźni z rówieśnikami.

 

B. Jakościowe zaburzenia w werbalnej i pozawerbalnej komunikacji, pomysłowości, własnej aktywności, ujawniające się przez:

·        brak gotowości do komunikowania się;

·        znaczące zaburzenia komunikacji pozawerbalnej w zakresie kontaktu wzrokowego, wyrazu twarzy, postawy, gestykulacji, nieposługiwanie się sygnałami pozawerbalnymi do inicjowania lub modyfikowania przebiegu interakcji;

·       brak pomysłowości w działaniu, na przykład w naśladowaniu ról dorosłych, wymyślonych bohaterów, brak zainteresowania fantastycznymi opowiadaniami;

·       wyraźne zaburzenia w mówieniu obejmujące głośność wypowiedzi, wysokość głosu, rytm, intonację;

·       znaczne zaburzenia w formie i zawartości wypowiedzi w tym stereotypie, wypowiedzi echolaliczne, odwracanie zaimków, idiosynkratyczne używanie słów;

·       poważne zaburzenia zdolności inicjowania lub podtrzymania konwersacji, niezależnie od dobrego opanowania języka.

C. Znacznie ograniczony repertuar aktywności i zainteresowań:

·       stereotypowe ruchy ciała (trzepotanie palcami, uderzanie głowa, kręcenie się w kółko);

·       uporczywe zaabsorbowanie pewnymi przedmiotami czy ich częściami lub przywiązanie do „dziwnych” obiektów, które stale nosi ze sobą;

·       wyraźne zdenerwowanie drobnymi zmianami w otoczeniu;

·       naleganie na wykonywanie rutynowe najdrobniejszych czynności;

·       znacznie ograniczony zakres zainteresowań.

 

Według przyjętych kryteriów o zaburzeniach autystycznych u dziecka można mówić,  gdy występują co najmniej dwa objawy z grupy A, jeden z B i jeden z C. Podkreśla się także wiek powstania zaburzeń. Powinny one powstać w okresie niemowlęctwa lub wczesnego dzieciństwa, przed 36 miesiącem życia.

W 1995 roku w Gdańsku, z wykładem na temat „Wszechstronny program pomocy osobom z autyzmem i ich rodzinom”, wystąpił Eric Schopler, psycholog i psychiatra ze Stanów Zjednoczonych. Według Schoplera, czas występowania pierwszych objawów, obecnie szacuje się na 24-36 miesiąc życia i później. Pierwotne założenie, że autyzm spotykamy częściej w rodzinach inteligenckich niż klasach społecznie niższych było mylne i wynikało z tego, iż dzieci z rodzin inteligenckich były szybciej i trafniej diagnozowane w  prywatnych gabinetach drogich psychiatrów. Obecnie tylko około 9% autystów reprezentuje klasy wyższe. Częstotliwość występowania autyzmu, według Schoplera wynosi od 5 do 15 przypadków na 10000 urodzeń. Nadal rodzi się więcej autystycznych chłopców niż dziewczynek, relacja wynosi 4:1. Potwierdza się także współistnienie autyzmu z upośledzeniem umysłowym: 70% autystów jest upośledzonych w stopniu umiarkowanym, 15% w Stopniu głębokim, pozostali to osoby z normą intelektualną lub na pograniczu upośledzenia.

W mojej pracy, dotyczącej zagadnień edukacyjnych związanych z dojrzewaniem płciowym stosuję określenia autyzm i upośledzenie umysłowe zamiennie, gdyż wielu specjalistów uznaje związek autyzmu z upośledzeniem umysłowym.

Problem edukacji osób z autyzmem jest bardzo szeroki. Z powodu tak rozległych i trudnych zaburzeń osoby te potrzebują specjalnej, dostosowanej do nich edukacji, uwzględniającej trudności z komunikacją, fiksacje, brak umiejętności uczenia się przez naśladownictwo, niechęć do przebywania w grupie i poddawania się jej rygorom.

W swojej pracy omówię niektóre problemy z procesem dojrzewania osób z autyzmem. Czas dojrzewania, wszelkie zmiany dotyczące ciała, zmiany w psychice, są bardzo trudne dla każdego dziecka, tym trudniejsze, z pewnością, dla osoby niepełnosprawnej intelektualnie, czy głęboko zaburzonej z powodu braku komunikacji z otoczeniem.

Osoby z upośledzeniem umysłowym doskonale zauważają zmiany fizyczne obejmujące ich ciało tak jak ludzie pełnosprawni. Najczęściej nie potrafią tych zmian zrozumieć lub mają takie trudności w nawiązywaniu kontaktu z otoczeniem, że nie można im tych zmian wyjaśnić. Są również nierzadko pozostawiani sami sobie ze swoimi problemami.  

Społeczeństwo obecnie jest skłonne do akceptacji upośledzonych lecz bez prawa do przejawiania zainteresowań seksualnych. (M. Molicka 1994)

Jeśli mamy zastanawiać się nad stosunkiem naszego społeczeństwa do potrzeb seksualnych osób z upośledzeniem umysłowym, musimy zdobyć się na dystans, na pewną dozę obiektywizmu, wyzwolić się od schematów myślowych. (A. Jaczewski1978)    

Popęd płciowy u ludzi z tej grupy wykazuje duże nasilenie zwłaszcza w zakresie potrzeby zaspokojenia i rozładowania napięcia seksualnego. Jaczewski jest zdania, iż u osób upośledzonych napięcie jest duże i pojawia się wcześnie. Tłumaczy to tym, że przejawy seksualizmu u osób sprawnych umysłowo są ograniczone hamującym działaniem intelektu, wychowania i obyczajowości. Czynniki te nie mają takiego wpływu na zachowanie osób upośledzonych ze względu na ograniczoną możliwość krytycznej oceny swego zachowania. Konsekwencją tego jest brak lub niewystarczające przestrzeganie intymności w zachowaniach seksualnych. Jaczewski uważa, że im głębsze upośledzenie, tym przejawy seksualizmu intensywniejsze. (M.Molicka 1994)

Wychowanie seksualne bardzo opornie znajduje miejsce w codziennym nauczaniu dzieci i młodzieży. Głosy za i przeciw tej formie edukacji są równo podzielone w społeczeństwie.  Jest to temat niewątpliwie trudny, chociaż chyba już nikt nie ma wątpliwości, że niezmiernie ważny i konieczny.

Tym trudniej jest mówić o problemach z dojrzewaniem, z życiem seksualnym osób z upośledzeniem umysłowym Dopiero niedawno zaczęły pojawiać   się  w   publikacjach   naukowych   rozważania  o  rozwoju psychoseksualnym upośledzonych   umysłowo. To   co się  pisze na  temat seksualizmu upośledzonych zawiera się w formie hipotez, nie jest poparte materiałem empirycznym lecz wynika z doświadczenia i wiedzy autorów. Tabu jakim społeczeństwo otacza problematykę seksualną - w szczególności dotyczy niepełnosprawnych fizycznie czy umysłowo - utrudnia podejmowanie badań. Ukrywa się fakty, przemilcza wstydliwe zachowania seksualne czy jawnie wyrażane potrzeby. Rodzice, opiekunowie czy sami zainteresowani nie mają z kim rozmawiać, kogo zapytać, gdy pojawią się problemy. (M.Molicka 1994)

Niestety, brak jest fachowych opracowań na ten temat a składa się na to wiele przyczyn.  Kazimiera Nowak-Lipińska w artykule Masturbacja osób z głębszym upośledzeniem umysłowym - próba interpretacji, podaje najistotniejsze z nich:

    *
      ·       brak długofalowych badań naukowych czy dokładnych obserwacji dotyczących seksualności tych osób;
    *
      ·      wątpliwości związane z przyjęciem w odniesieniu do osób z upośledzeniem umysłowym tych samych kryteriów merytorycznych i metodologicznych, co do osób będących w normie intelektualnej;
    *
      ·       wielość merytorycznych orientacji myślowych związanych z podejściem i traktowaniem sfery seksualnej człowieka;
    *
      ·       postrzeganie osób głębiej upośledzonych umysłowo w konwencji „wiecznego dziecka”, a co za tym idzie odmawianie mu prawa do posiadania potrzeb przynależnych człowiekowi dorosłemu;
    *
      ·       ciągle jeszcze nazbyt przedmiotowe traktowanie tej grupy osób;
    *
      ·       czynnik światopoglądowy i płynące zeń konsekwencje powodujące ostre różnice w podejściu do tych problemów badaczy laickich i badaczy o światopoglądzie religijnym. (K. Nowak-Lipińska 1996)

Aseksualne traktowanie przez społeczeństwo osób z upośledzeniem umysłowym często uniemożliwia  pokierowanie tymi osobami czy zastosowanie odpowiedniej edukacji  a przecież:                                              

 W tym błaganiu o kontakt z innymi ludźmi osoby upośledzone umysłowo były tak zwyczajne, tak przekonywające... Tak wyraźnie uwidoczniały się wartości ich serc.


Można śmiało powiedzieć, że dążenie do miłości u osób z upośledzeniem umysłowym ma swoje źródło w sferze uczuciowej i nie można kojarzyć tego z impulsem emocjonalnym, czy tylko podnieceniem. Pragnienie kontaktów osobowych, przyjaźni i partnerstwa związanego ściśle z wiernością jest nieobca osobom niepełnosprawnym intelektualnie. Popęd płciowy jest wyraźnie demonstrowany, przerasta on prawdziwe uczucie i wymusza dążenie do natychmiastowego cielesnego zaspokojenia go.

Jan Vanier  pisze: w dojrzewaniu płciowym kryje się coś niezwykle pięknego. Jest tam pragnienie więzi z drugą osobą, dążenie do intymności. (Jean Vanier 1987)

Aby wyodrębnić najważniejsze problemy związane z seksualnością osób z autyzmem sięgnęłam do źródła, jakim jest ludzkie doświadczenie. Przeprowadziłam ankietę wśród rodziców osób autystycznych  i terapeutów prowadzących terapię. Została ona opracowana przeze mnie na podstawie Kwestionariusza pytań do wywiadu z rodzicami autorstwa dr K. Nowak-Lipińskiej z Zakładu Pedagogiki Specjalnej Uniwersytetu Gdańskiego i zawierała następujące pytania:

1.   Płeć badanego, wiek, rodzeństwo, wiek;

2.   komunikowanie się z otoczeniem

- mowa

- gest

- pismo

- niekonwencjonalne metody komunikacji

3. Występowanie agresji;

4. Występowanie autoagresji;

5. W jaki sposób badany przyjął zmiany zachodzące z jego ciałem w procesie dojrzewania? (zarost, owłosienie łonowe). Czy była reakcja na te zmiany, jeśli tak to jaka?(dotyk, oglądanie się, obnażanie, drapanie, inne)

6. Czy badany uprawia masturbację? W jaki sposób? Czy rozumie potrzebę intymności i zachowuje ją?

7. Czy zna zasady higieny i stosuje je (po masturbacji)?

8. Pierwsza miesiączka/ polucje - wiek.

9. Czy były lub są problemy w związku z wystąpieniem krwawienia miesiączkowego? (występowanie agresji, autoagresji, problemy z zakładaniem i wymianą podkładów higienicznych)

10. W jaki sposób opiekunowie/rodzice radzili sobie z występowaniem wzmożonego napięcia seksualnego?

11. Czy nastąpiła chęć posiadania sympatii, nawiązania kontaktów z płcią odmienną?

12. Na jakie pytania dotyczące sfery seksualnej chcielibyście państwo otrzymać odpowiedź?

Liczyłam na zebranie doświadczeń rodziców osób autystycznych. Jak radzili sobie ze wzmożonym napięciem  dzieci, z występowaniem agresji i autoagresji? Jak przekonywali swoje dzieci, niechętne do jakichkolwiek zmian, że zmiany zachodzące z ich ciałem są naturalne i zdrowe? W jaki sposób nauczyli je potrzeby intymności?

Dziecko nieautystyczne uczy się spontanicznie, czyli bez nauczania, czego dotyczą reguły relacji społecznych. Posiada ono talent „wchodzenia poza otrzymaną informację”. W miarę jak dorasta, spostrzega, coraz więcej niuansów. I tak odpowiednio wcześniej rozumie, iż pocałunek wskazuje na dość posunięty stopień intymności. Tymczasem dziecko autystyczne nie uczy się tego spontanicznie. Ono musi być nauczone znaczenia pocałunku oraz tego w jakich sytuacjach można całować, a w jakich nie. (Autyzm 1996)

Ten skomplikowany proces edukacji osób z autyzmem, ich specyficzne zachowania interpersonalne, stanowią ogromną barierę w nauczaniu. Trudno mówić zatem o odpowiednim programie wychowania seksualnego dla osób z autyzmem, czy innych osób z upośledzeniem umysłowym ze znacznie zaburzoną zdolnością porozumiewania się z otoczeniem. Program taki, gdyby powstał, winien być skierowany do rodziców, opiekunów i terapeutów, i stanowić integralną część prowadzonej terapii. Dotyczy to  przede wszystkim nauki odpowiednich zachowań społecznych oraz wdrażanie do zachowania intymności. Najbardziej optymalnym rozwiązaniem byłoby prowadzenie równoczesnej edukacji z tego zakresu, zarówno w domu rodzinnym, jak i w ośrodku terapeutycznym, placówce edukacyjnej lub też opiekuńczej.

Z własnych obserwacji, rozmów z rodzicami i terapeutami wiem, że są problemy z zachowaniami seksualnymi osób z autyzmem  i konieczna jest pomoc w tym zakresie. Liczyłam na duże zainteresowanie moją ankietą. Niestety na 40 rozdanych przeze mnie ankiet wróciło 18, w tym 9 ankiet dotyczyło osób z autyzmem, pozostałe zostały wypełnione przez rodziców i opiekunów osób z  upośledzeniem umysłowym ( głównie zespół Downa) różnego stopnia bez oznak autyzmu.
 
Średni wiek badanych osób z autyzmem wynosił - 16 lat, przeważali chłopcy: 7 chłopców,  2 dziewczynki.

W drugiej grupie wiek średni badanych wynosił 17,4 lata i było 5 chłopców i 4 dziewczęta.

W około 50% ankiet można zauważyć zasadniczą różnicę w obserwacjach dokonywanych przez rodziców i wychowawców. Ci ostatni  zauważali znacznie więcej problemów związanych z seksualnością podopiecznych niż rodzice osób badanych. Te rozbieżności nasunęły pytania:

à      czy wynikały one z niedostatecznej wiedzy lub też przymykania oczu na problemy z seksualnością przez rodziców ?

à      czy  z „przewrażliwienia” i patrzenia na każdego z badanych jak na specyficzny przypadek przez  terapeutów?


Skrajnie różne opinie o dziecku nie zezwalają na obiektywne wykorzystanie zawartych w ankietach informacji. W załączniku przedstawiam dwie ankiety. Pierwsza została wypełniona przez rodzica dziewczynki z autyzmem, druga jest przykładem skrajnych opinii, rodzica i terapeuty na temat tego samego dziecka.

Rodzice osób autystycznych mieli tylko dwa pytania dotyczące dojrzewania płciowego:

1- W jaki sposób nauczyć dziecko zachowania intymności?

2- Czy masturbacja może być formą autostymulacji?

Pozostałe pytania dotyczyły:

1. Możliwości zastosowania przez wychowawcę środków antykoncepcyjnych bez zgody rodziców:

2. Jak reagować, gdy dziecko uprawia masturbację?

3. Jak zapobiegać ciąży u osób z upośledzeniem umysłowym?


Różnice w tematyce pytań wynikają z tego, że osoby z autyzmem nie rozumieją potrzeby intymności i nie nawiązują kontaktów społecznych z innymi osobami, nie istnieje więc, w zasadzie, zagrożenie nawiązania intymnych stosunków i co za tym idzie,  zajścia w ciążę, czego najbardziej obawiają się rodzice osób z upośledzeniem umysłowym.

Największym i zasadniczym problemem w edukacji osób z autyzmem będzie nauczenie ich zasad zachowania intymności, korzystania z toalety w sposób intymny, dotykania innych osób we właściwy sposób. Intymność ściśle powiązana jest w tym przypadku z odpowiednimi relacjami społecznymi.

Dojrzewanie nie zmienia w niczym istoty patologii, ale przynosi nowe trudności. Autyści czują popęd seksualny ale lekceważą nakazy i zakazy dotyczące zachowań w tej dziedzinie. Jak każdego innego zachowania seksualnego - trzeba ich tego nauczyć. (Autyzm 1996).

Podczas kontaktów personalnych z terapeutami z Norwegii, gdańscy terapeuci dowiadywali się o rozwiązaniach terapeutycznych wspomagających powstawaniu pozytywnych zachowań autystów. Na przykład zasadę intymności dla osób nie komunikujących się z otoczeniem, można wdrażać poprzez zastosowanie piktogramów przedstawiających pusty pokój lub inne pomieszczenie.

Program terapeutyczny obejmujący kontrolowanie zachowania, naukę uczuć oraz interakcję jest niezwykle trudny do opanowania przez autystów.

Niektórzy autyści będą się mogli nauczyć całego zachowania interpersonalnego, ponieważ będą pragnęli umieć nawiązywać relacje seksualne z innymi. Dla mniej zdolnych nauczanie zakończy się na nauce rozróżniania tego, co można robić w pewnych okolicznościach, a czego nie można; co można dotykać u danej osoby, a czego nie można; tego jak można dotykać, a jak nie można; nawet tego, co wydaje się zwykłą przyzwoitością społeczną należy uczyć w sposób zrozumiały. (Autyzm 1996)

Dzięki moim, niewielkim jeszcze doświadczeniom, opracowałam kilka zasadniczych punktów, które realizowane od wczesnego dzieciństwa osoby z autyzmem, mogą wspomóc działania terapeutyczne:

Þ    załatwianie potrzeb fizjologicznych tylko i wyłącznie na siedząco, konsekwentne przestrzeganie zakazu oddawania moczu na stojąco w miejscach publicznych, w lesie, w parku itp. Umożliwia to kontrolę nad zastosowaniem zasady intymności, ogranicza stymulowanie się wodą, moczem, ogranicza dotykanie narządów płciowych;

Þ    przeciwdziałanie zakażeniom pasożytniczym, głównie owsikami, przeprowadzanie odrobaczenia, kontrolnych badań laboratoryjnych. Zakażenie pasożytami powoduje nadmierną pobudliwość, agresywność, drażnienie odbytu i narządów  płciowych;

Þ    stosowanie takich technik wzmacniania fizycznego (czyli nagrody), aby nie sugerowały one dotykania miejsc niedozwolonych np.: poklepywanie klatki piersiowej (ryzyko, że autysta odpowie takim samym poklepywaniem po piersiach terapeutkę) zastąpić poklepywaniem ramion, barku;

Þ    takie prowadzenie masażu, aby omijać strefy erogenne ciała , w przypadku nadwrażliwości lub obniżonej wrażliwości na dotyk, przy stymulacji dotyku w terapii integracji sensorycznej i innych metod stymulacji zmysłów;

Þ    nauka zachowania higieny, bardzo ważna również w  razie późniejszego ewentualnego wystąpienia masturbacji;

Þ    konieczność zapełnienia wolnego czasu w domu, stosowanie odpowiedniej dawki wysiłku fizycznego;

Þ    przestrzeganie noszenia odpowiedniego ubioru uniemożliwiającego ocieranie, podrażnianie narządów płciowych;

Þ    u dziewcząt zakładanie, wymiana podkładów higienicznych w okresie menstruacji. W ankiecie jedna z dziewczynek z autyzmem nie miała problemów z zakładaniem podpasek, ponieważ dość długo nie kontrolowała oddawania moczu i podpaskę traktowała jako pieluchę. Druga była starannie i długo przygotowywana przez matkę do tego, że wystąpi miesiączkowanie. Bez oporu pozwala wymieniać podkłady ( nie robi tego samodzielnie). Przy każdorazowym korzystaniu z toalety podkład higieniczny musi być wymieniony na nowy, czysty, nawet jeśli nie został zabrudzony. Przed wystąpieniem menstruacji i w jej trakcie, dziewczynki są pobudzone, mniej skoncentrowane.

Nasuwa się w tym miejscu pytanie - edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym, ale jaka? Zrozumiałe jest, że dla każdego stopnia upośledzenia umysłowego inna? Jak daleko ingerująca w życie intymne? Kto tworzyć będzie programy? Gotowych bowiem programów, dla osób głęboko zaburzonych na dzień dzisiejszy nie ma. Co nie znaczy jednak, że edukacja w tym zakresie nie istnieje. Każdy z rodziców i terapeutów powoli wypracowuje sobie plan działania kierując się jednak często intuicją niż doświadczeniem. Zaczyna zazwyczaj tę pracę w momencie rozpoczęcia procesu dojrzewania podopiecznego. Można jednak pewnych zachowań uniknąć już znacznie wcześniej, już we wczesnym dzieciństwie. Tak jak podane wyżej przykłady dotyczące załatwiania czynności fizjologicznych na siedząco, czy omijanie poklepywania klatki piersiowej dla motywacji i nagrody z dobrze wykonanego zadania. Celem tych ograniczeń będzie zminimalizowanie napięć, które ewentualnie mogą, chociaż nie muszą, wystąpić w  trakcie procesu dojrzewania młodego człowieka.

Maria Molicka  podkreśla znaczenie odpowiedniej edukacji, w tym także seksualnej, w procesie rozwoju integracji. Jej zdaniem wychowanie integrujące będzie sprzyjało utrwalaniu się właściwych form zachowań, młodzież prawidłowo rozwijająca się będzie wzorem do naśladowania. Jednocześnie należy przygotować obie strony na możliwość pojawienia się niewłaściwych zachowań i wykształcić umiejętność właściwego asertywnego reagowania.(M. Molicka 1994)

Nieodzowne jest dogłębne poznanie problemu, odpowiednie przygotowanie ludzi, przekazanie wiedzy na ten temat.

Nietolerancja upośledzonych wynika jakże często z niepotwierdzonych badaniami mitów, obaw przed nimi, przed ich zachowaniem seksualnym również. Wychowanie seksualne upośledzonych należałoby rozpocząć zanim pojawią się potrzeby seksualne tak, by właściwie ukształtować postawy wobec seksu, stymulować rozwój emocjonalny i społeczny. Ułatwi to integrację z rówieśnikami, wrastanie w społeczeństwo. (M. Molicka 1994)

Integracja otwiera przed edukacją nowe wyzwania. Już teraz, z rozmów z nauczycielami-terapeutami szkół  integracyjnych,  można  wywnioskować  jak wiele daje, nie tylko osobom ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, ta forma edukacji. Ale pojawiają się również problemy wieku dojrzewania, które, tak jak na przykład masturbacja w miejscu publicznym, szkole, znacznie utrudniają nauczanie.

Podczas I Konferencji na temat integracji, zorganizowanej przez Zespół ds. Integracji przy Centrum Edukacji Nauczycieli w Gdańsku pod kierownictwem Bożeny Kisiel, w dniu 26. 03.1997, nauczyciele terapeuci podkreślali konieczność pedagogizacji rodziców z zakresu problemów z dojrzewaniem ich dzieci, a także znalezienie konkretnych rozwiązań terapeutycznych wspomagających hamowanie zachowań seksualnych osób z upośledzeniem umysłowym, kształcących się w systemie integracyjnym.

Trzeba znaleźć drogę wyjścia, trzeba jej(osobie niepełnosprawnej) pomóc w odnalezieniu nowych źródeł energii, nowych ośrodków zainteresowań, odkryć nie tylko sposób na opanowanie popędów płciowych, ale także uspokoić niepokój seksualny u samych jego źródeł. Należy zrozumieć głęboki sens i całe bogactwo seksualnej sfery człowieka, ale także określić jej względność i granice. (J.Vanier1987)

Nie ulega więc wątpliwości, że pewna forma edukacji seksualnej osób z upośledzeniem umysłowym jest konieczna i niezbędna. I wbrew pozorom trudność tej edukacji nie będzie polegać na braku odpowiednich technik, programów w przekazywaniu tej wiedzy, zdolny i zaangażowany pedagog specjalny powinien sobie z tym poradzić. Zdobycie  zaufania, autorytetu będzie podstawą w nawiązaniu rozmów o seksualności człowieka z osobami niepełnosprawnymi, lub ich rodzicami czy opiekunami.

Do każdej nowej formy edukacji trzeba się przygotować. Szczególnie zaś do edukacji seksualnej, która narusza intymną sferę człowieka. Konieczne jest więc przeprowadzenie wnikliwych, długofalowych badań, które umożliwią w sposób jak najmniej inwazyjny, pomoc w zakresie wychowania seksualnego rodzicom, terapeutom i samym zainteresowanym.

Wychowywać kogoś do życia uczuciowego i seksualnego - to przede wszystkim pomagać mu w odkrywaniu, kim jest drugi człowiek, to uczyć wychowanka słuchania, kochania obdarzania innych współczuciem i serdecznością, czyli krótko mówiąc, uczyć go odpowiedzialności za innych. Prawdziwe wychowanie seksualne to rozbudzenie serca, umożliwienie człowiekowi dojścia do dojrzałości uczuciowej.


akson
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #82 dnia: Luty 22, 2008, 12:15:16 pm »
Brak edukacji seksualnej i jej ignorowanie.

Brak edukacji seksualnej, bądź jej ignorowanie powoduje że:

    *większość osób niepełnosprawnych przejawia negatywne opinie na temat życia seksualnego w ogóle;
    *brak zrozumienia poprawnych i nie poprawnych zjawisk w sferze seksualizmu;
    *brak świadomości praw i umiejętności zachowania się w sytuacji problemowej wymagającej asertywności i zdecydowania;

Pełne i szczere informacje na temat seksu powinny być dostępne nie jako same wiadomości, lecz jako część więzi dzieci i młodzieży z osobami, które znają i do których mają zaufanie.

Rodzice i opiekunowie obawiają się, że osoba niepełnosprawna nie będzie w stanie obronić się lub nie będzie w stanie wyhamować swej seksualnej ekspresji. Zmiany fizyczne i hormonalne związane z dojrzewaniem płciowym są naturalną częścią cyklu życia także dziecka upośledzonego. Stereotypowe spostrzeganie tego zjawiska polega na tym, że rodzice (opiekunowie) oczekują , że ich potomkowie na zawsze pozostaną dziećmi, ale grozi to infantylizmem w każdej sferze dorosłego życia.

Badania prowadzone przez Sheperdson ( w 1991 i 1994r.) wskazują, ze ponad 50 % rodziców wykazuje się pewnym stopniem tolerancji wobec aktywności seksualnej tzn, dopuszczają myśl o niej, 51% zgodziłoby się na małżeństwo, a posiadane dzieci tylko w specjalnych okolicznościach zaakceptowałoby 23%.

65% rodziców widzi potrzebę uświadomienia seksualnego. Prowadzonego zarówno w domu ( 12%), jak i w szkole (15%)

Tematyka powinna obejmować informacje nt. płodności, ciąży, ale 73% rodziców nie chce przekazywania informacji o stosunku płciowym.

Przykładowe badania donoszą, ze wśród badanej 73 osobowej grupy tylko 20% chłopców i 40% dziewcząt miało jakąkolwiek edukację seksualną, Przy czym 86% rodziców bardzo boi się, że ich córki mogą zostać wykorzystane seksualnie.

Badania Sheperdson z 1995R pokazały, że 65% nastolatków z zespołem Downa przyznało, że edukacja seksualna jest im potrzebna.

Okazuje się, że odpowiedniego zachowania oczekuje się od osób, których nigdy nie uczono zasad obowiązujących w społeczeństwie. Osoby upośledzone nie maja pojęcia, co jest akceptowane, a co nie. Z pewnością wcześniej rozpoczęty proces edukacji w tej sferze bardzo zaprocentuje w uczeniu się stosunków z innymi ludźmi.

Obszar pracy w dziedzinie edukacji seksualnej obejmować powinien:

   1.podstawowe informacje o ciele kobiety i mężczyzny , patrzenie na swój własny rozwój fizyczny i emocjonalny
   2.nauka zachowań aprobowanych społecznie w prywatnych i publicznych sytuacjach, rozwój umiejętności językowych
   3. kształcenie umiejętności podejmowania decyzji
   4.rozwój umiejętności redukowania ryzyka bycia ofiarą nadużycia seksualnego
   5.patrzenie na nadzieje i lęki związane z przyszłością
   6. kształtowanie umiejętności tworzenia przyjaźni i relacji międzyludzkich

Najważniejsze metody to:

    *drama
    *elementy tańca
    *zabawy w podejmowanie ról
    *posługiwanie się ilustracjami i fotografiami
    *zaangażowanie i współpraca z rodzicami

Upośledzamy odejmując płeć, prawo do bycia dorosłym, do miłości i erotyzmu. Trenowanie u osób upośledzonych zdolności do samostanowienia, dokonywania wyborów, w tym odmawiania dorosłym, oznacza nową jakość relacji między kadrą i wychowankami w zakładach zwanych opiekuńczymi.

 
akson
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

XerxesC

  • Gość
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #83 dnia: Luty 22, 2008, 01:14:05 pm »
Dzieki:)
Juz sie wczytuje:)
tom

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #84 dnia: Luty 23, 2008, 10:53:43 am »
Bardzo ciekawy artykuł o uczuciach, miłości i seksualności, małżeństwie i wspólnym życiu osób z upośledzeniem umysłowym oraz padaczką.


Uczucie ponad wszystko

Cogito
Marek Łuszczyna

Ludzi niepełnosprawnych intelektualnie traktujemy trochę jak dzieci. Bo ich zachowanie kojarzy nam się z reakcjami na poziomie przedszkolaka. Jesteśmy życzliwi i wyrozumiali. Głaszczemy po główce, kiedy przytula się chłopiec z zespołem Downa. Mieści nam się w głowie, że dwudziestolatek siedzi na świetlicy i bawi się kolorowanką, ale wzdrygamy się na myśl, że może mieć ochotę na to co my: miłość, wspólny dom, wspólny wieczór, głęboki pocałunek, namiętny seks.

Życie nie jest ani proste ani złożone. Jest.
Antoine de Saint Exupery


Najpierw warto odpowiedzieć sobie na pytanie: co uznajemy za normę? Albo na jeszcze trudniejsze: co to jest normalność? Bo, jeśli wziąć pod uwagę wszystkie mniejsze i większe ułomności psychiczne i  neurologiczne, to odpowiedź mogłaby okazać się niełatwa. Jeśli wziąć pod uwagę nie tylko ciężkie upośledzenia intelektualne, zespoły Downa, porażenia mózgowe, ale także padaczki, schizofrenie, neurozy, ciężkie i lżejsze w przebiegu depresje, to mogłoby nam wyjść, że zupełnie normalna, według powszechnie uznawanych kryteriów, jest mniej niż połowa społeczeństwa. Ewa Zielińska, dyrektor szkoły specjalnej w Legionowie, (gdzie poznali się Paweł i Justyna) po wygłoszeniu tej opinii zagląda mi w oczy i pyta: No a teraz proszę się zastanowić, w której by się pan umieścił połówce i czy istnieje jakakolwiek przyczyna, dla której potrzeby ludzi dysfunkcyjnych miałyby być na jotę inne, niż tych, których uznajemy za „normalnych”?

Ona

Justyna ma ciężką padaczkę i jest na granicy średniego upośledzenia intelektualnego. Przebieg jej choroby odbiega od tego co kojarzy nam się z epilepsją. Kiedy przychodzi atak nie wpada w konwulsje, nie trzeba jej wsadzać niczego w zęby, żeby nie odgryzła sobie języka. Po prostu zamyka oczy i na kilka minut jej nie ma. Justyna nie ma objawów dysfunkcyjności intelektualnej, pokazanych w „Idiotach” Larsa Von Triera. Nie wykręca dziwacznie rąk, nie jęczy głucho i nie ślini się. Nie jest nadekspresyjna, przeciwnie, cały jej związek z Pawłem to była wielka tajemnica. Dużo później okazało się, że zaraz po wyjściu ze szkoły brali się za ręce, że to, co mówili nauczycielkom, to tylko wierzchołek góry lodowej. Mówili: jesteśmy dobrymi kumplami. Już wtedy byli udanym małżeństwem.

Pawła poznała w legionowskiej szkole na zajęciach i trudno powiedzieć czy to była miłość od pierwszego wejrzenia. Najpierw ich uczucie przejawiało się tylko wzajemną opieką, czymś co w środowisku osób niepełnosprawnych jest całkowicie naturalne. Ba, jest przedmiotem zajęć: jak się uczyć żyć i pomagać sobie oraz innym, kiedy okaże się, że tego potrzebują.

Ciało

Ciało osoby niepełnosprawnej intelektualnie często płata jej figle. Potrzeby seksualne, które są efektem niezależnej od umysłu działalności hormonalnej, czasem wymykają się spod kontroli. I na to trzeba bardzo uważać, bo można, przez przeoczenie narazić swojego wychowanka na nieszczęście.

- W siedzibie naszej fundacji pokazujemy i opisujemy ludziom niepełnosprawnym intelektualnie całą ich fizyczność – mówi Iwona Wojtczak, psycholog ze stowarzyszenia „Otwarte drzwi”. - Mówimy co wolno, a czego nie.

- Czego nie wolno? – pytam.

- Nie wolno zaczepiać ludzi, okazywać swojej seksualności nieznajomym, masturbować się publicznie, bo może to prowadzić do np. pobicia. Poza tym, takie zachowanie tylko utwierdza w społeczeństwie wizerunek, że seksualność u ludzi upośledzonych intelektualnie to coś patologicznego, co należy wykluczyć, zetrzeć, wybić im z głowy.

- Czego uczycie swoich podopiecznych?

- Jak prowadzić normalne życie seksualne. Jak dbać o higienę intymną, co jest bardzo ważne zwłaszcza u kobiet. Pokazujemy metody antykoncepcji. Mówimy o napięciu seksualnym, które można rozładować masturbacją w domowym zaciszu. Chciałabym, żeby społeczeństwo zrozumiało, że mamy do czynienia z ludźmi, którzy mają takie same potrzeby jak my, tylko wolniej się wszystkiego o sobie i świecie uczą. Nie wolno myśleć, że ich seks to coś zdeformowanego, obrzydliwego. On jest. I jest piękny.


On

Upośledzenie Pawła jest poważniejsze. Choroba, na którą cierpi także. Niby też epilepsja, ale z całą gamą zewnętrznych oznak. - Kilka razy w tygodniu choroba targa nim na wszystkie strony, jakby miał w środku stado demonów – mówi Justyna. Wtedy trzeba działać szybko. Wsadzić w zęby widelec albo kawałek drewna (ostatnio Justyna doszła do wniosku, że idealnie się do tego nadają drewniane podpórki pod kadzidełka). Paweł ma także drobne problemy z czystą artykulacją, jego upośledzenie jest wyraźniejsze. Nie zgadza się, że trudno powiedzieć czy to była miłość od pierwszego wejrzenia. Wcale nie trudno. Była, tylko nauczycielom wydawało się co innego. Związek Pawła i Justyny rozpędu nabrał dopiero po ukończeniu przez nich szkoły. Mieli wtedy po 21 lat i chcieli być razem. Decyzja, żeby poinformować świat o swojej miłości dopiero po wspólnej nauce nie wynikała ze wstydu przed klasą i wychowawcami, raczej z intuicji dotyczącej tego, kiedy na co jest czas. Był czas nauki, nadszedł czas na dorosłe życie. W dorosłym życiu każdego człowieka, powinno być miejsce na drugą osobę. Kiedy zapadła decyzja o wspólnym życiu, o małżeństwie i zamieszkaniu ze sobą, wszystko potoczyło się tak jak w przypadku osób pełnosprawnych. Rodzice obydwojga poznali się i razem zaczęli uzgadniać szczegóły dotyczące wspólnego życia ich dzieci. Różnicą był tylko strach.

- Baliśmy się o nich wszyscy, bo małżeństwo osób niepełnosprawnych wymaga od nas opieki, a od nich bardzo intensywnej nauki. Nie tylko dotyczącej tego, jak wspólnie żyć pod jednym dachem i radzić sobie ze swoimi chorobami, ale także jak działać w społeczeństwie, które najchętniej zamiotłoby ich problem pod dywan i dożywotnio zamknęło w zakładach opieki – mówią rodzice.

Społeczeństwo

Popieramy kampanie promujące równość osób pełnosprawnych i niepełnosprawnych. Satysfakcjonuje nas, sfinansowana z unijnych pieniędzy, akcja: Pełnosprawni w pracy. Lubimy dotyczące tego problemu telewizyjne reklamówki i billboardy.

- Ale nie zdajemy sobie sprawy, że, w przypadku osób niepełnosprawnych intelektualnie, państwo nie robi nic - mówi Ewa Zielińska. – W naszej szkole uczymy ich, jak radzić sobie w życiu, wkładamy w to ogrom pracy, która okazuje się syzyfowa, bo później czeka na naszych wychowanków renta i opieka matki. Mogliby podjąć np. prostą pracę biurową, ale nikt nie chce ich zatrudniać, bo są zbyt powolni. Zdaniem ewentualnych pracodawców - opieszali i nieprzewidywalni. Gdyby unijne pieniądze poszły na zmiany strukturalne a nie bilboardy, może coś by drgnęło.

- Jakie zmiany?

- Polegające chociażby na stworzeniu stałych miejsc zatrudnienia dla absolwentów pedagogiki specjalnej, których praca polegałaby na dynamicznym prowadzeniu przez życie naszych podopiecznych. Przekazywalibyśmy ich w dobre, wykształcone ręce. Obecnie większość tak wyedukowanych ludzi idzie pracować do banku, bo jako alternatywę ma 1500 zł brutto w jakiejś świetlicy środowiskowej. Dobra posada za unijne pieniądze pozwoliłaby rozwijać w nich swoją misję.

- I zmienić społeczny wizerunek osoby niepełnosprawnej jako śliniącego się idioty, bez życia seksualnego, którego można co najwyżej pogłaskać po główce?

- Właśnie.

Ślub

Justyna miała piękna białą suknię, Paweł elegancki garnitur. Kościół wypełniony był po brzegi. Wbrew temu, co mogło się niektórym wydawać, głównie ludźmi spoza legionowskiej szkoły specjalnej. Ksiądz w homilii podkreślał wyzwanie jakie przed obydwojgiem postawił Bóg, ale w ani jednym zdaniu nie nawiązał do ich niepełnosprawności. Powiedział, że małżeństwo to gigantyczna odpowiedzialność i konieczność nieustannego opiekowania się współmałżonkiem. To nie było powiedziane specjalnie do nich. W Polsce rozpada się co szóste małżeństwo osób zupełnie zdrowych i pełnosprawnych. Co szósta para nie rozumie tych słów a Paweł i Justyna, zrozumieli, bo od trzech lat tworzą udane małżeństwo.

Jasno czerwony Bentley ze sznurem puszek przywiązanych do tylnego zderzaka ruszył spod kościoła do sali weselnej.

Wesele było huczne, bliższa i dalsza rodzina wznosiła toasty zimną wódką. Państwo młodzi, wodą mineralną, bo alkohol może wywołać atak padaczki. W małych ilościach może by i nie zaszkodził, ale lepiej nie ryzykować.

A po ślubie nadszedł poranek dnia następnego. Ale jeszcze przecież była noc. Poślubna.  

Życie

- Kiedy Justyna zdecydowała się na miłość cielesną z Pawłem (miłość cielesną, nie „współżycie”) przyszła do mnie i jeszcze raz o wszystko dokładnie zapytała a ja jej powolutku, delikatnie wytłumaczyłam co i jak - mówi pani Krystyna, psycholog z legionowskiej szkoły. – Z tego co wiem, wszystko co się wydarzyło, dało obydwojgu wiele radości. O wszystkim wiedzieli rodzice i wcale się tego nie obawiali. Raczej martwiło ich co będzie potem. Jak ich dzieci, otrzymujące czterystuzłotową rentę, bez szans na pracę, skazane na finansową pomoc rodziców, dadzą sobie radę w świecie, którego nie znają. Jak uda im się przetrwać wśród uczuć, które osobom niepełnosprawnym są obce: zawiści, cwaniactwa, konformizmu. No bo przecież nie wolno ich odizolować od świata, zamknąć w ich idyllicznym życiu mierzonym od jednego ataku padaczki do drugiego. Co zrobić z takim ogromem wolnego czasu, który przez większość życia zapełniała szkoła?

W krajach skandynawskich jest tak, jak marzy się pani Ewie Zielińskiej. Pełnosprawne osoby opiekują się zawodowo niepełnosprawnymi intelektualnie. Nadzorują ich pracę, która jest możliwa do wykonania przez upośledzonych (na przykład pielęgnacja ogrodu). Za tę pracę niepełnosprawni otrzymują wypłaty, za które niejednokrotnie są w stanie nie tylko się utrzymać, ale także pomóc swoim rodzicom, którzy również bywają dysfunkcyjni. Niepełnosprawni prowadzą normalne życie, chodzą do pracy, odprowadzają podatki.

Paweł i Justyna są do tego gotowi. Nie mają dzieci, trudno powiedzieć dlaczego, być może jednym z efektów upośledzenia jest bezpłodność, być może zdają sobie sprawę że ich na potomstwo nie stać. Mimo, że prowadzą normalne życie. Są zwyczajną rodziną: kochają się, prowadzą dom, uprawiają seks, oglądają wieczorem telewizję. Ot, zwykła historia miłosna, jakich wiele.

Offline zija

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący Gadacz
  • ****
  • Wiadomości: 433
    • http://dzieciom.pl\4687
miłość upośledzonych umysłowo "uczucie ponad wszystko&a
« Odpowiedź #85 dnia: Luty 23, 2008, 02:24:35 pm »
http://portalwiedzy.onet.pl/4870,1471,1471075,1,czasopisma.html
gdzieś jest na forum ten wątek wpisałam w wyszukiwarke ale nie potrafie znalećs
zamieszczna artykuł kturu warto przeczytać i przedyskutować "uczucie ponad wszystko "
z cogitto umieszczony dziciaj na onecie, komentaże t6eż worto poczytać sa rużne nawet skrajnie różne jedne pardzo przychylne i  :)  pozytywne  ale sa też faszyzujęce i mówiace wręcz o obozacz koncentracyjnych i przymusowej kastracji i jak już dojdzie do zpłodnienia to i koniecznej aborci nienarodzonych dzieci osub upośledzowych.te ostatnie mrożą mi krew w żyłach ,   :multi:  skąt sie biorą ludzie co je pisza co oni o niepełnosprawnych wiedzą , czy ludzie co piszą takie rzeczy sami powinni mieć dzieci i czy uda się im je wychować na pożądnych ludzi? w życiub nie chciała bym ich spotkać . a co jeśli sami straćą zdrowie i sprawność ,prżecież człowiek nie rodzi się z certyfikatem jakości dzić jest sprawny i zdrowy  jutro może być inaczej niktnie zna dnia ani godziny .

Uczucie ponad wszystko

artykuł jest wyżej (dany przez: Emilanka)
kamila 22l porażenie mózgowe  i epi wygasła

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26469
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #86 dnia: Luty 23, 2008, 03:11:35 pm »
Już jest na swoim miejscu zija wątek :D
ale wykasowałam zija,ponieważ
artykuł jest wyżej (dany przez: Emilanka)
Pozdrawiam :))
"Starsza JesiennaMiotełka"

XerxesC

  • Gość
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #87 dnia: Luty 24, 2008, 05:58:40 pm »
Witam. Wiec pytanie - bo moze przeoczyłem, a może nie ma.
Autyzm - obnażanie się.
Człowiek dorosły. Ale - wydaje się że rozumie problem, a jednak bywa to silniejsze.
Moze ma ktoś jakieś doświadczenie, coś podpowie?
tom

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26469
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #88 dnia: Luty 25, 2008, 02:00:19 am »
Cytat: "XerxesC"
Moze ma ktoś jakieś doświadczenie, coś podpowie?

Bardzo trudne pytania zadajesz.
Na forum przeważnie są Rodzice z młodszymi dziećmi,sam ten temat zasygnalizowany,ważny, kiedyś dzieci dorosną,ale wydaje mi się,że mogą nie mieć
 na tyle doświadczeń obecnie rodzice,aby na taki temat się pisać ( oczywiście mogę się mylić ) a wypowiedzieć zawsze się można  ;)
Cytat: "XerxesC"
...tylko chodzi mi o dorosłych bardziej - AUTYZM i wprowadzanie w sekualność?
Odnajdywanie siebie, odnajdywanie innych? Postrezganie inności?

Wspominasz,że szukasz porad,doświadczeń w temacie edukacji seksualnej.
Ja mam pytanie,w jaki sposób rozmawiacie,czy wprowadzacie w dość intymny delikatny temat.Czy jest to temat....tabu?
Czy poprostu nie wie nikt jak rozmawiać? Stąd też te "poszukiwania".
Sądzę,że Twoje doświadczenia mogłyby być pomocne rodzicom,bo jak już wspomniałam dzieci dorastają.

Natomiast nasuneła mi się myśl XerxesC ponieważ pisałeś i proponowałeś.
Cytat: "XerxesC"
jestem, po trosze nauczycielem, po trosze terapeutą, opiekunem wspierającym - pracuję z ludźmi(dorosłymi) upośledzonymi umysłowo w stopniu od małego do bardzo dużego. Współpracuje z Warsztatami Terapii Zajeciowej i Farmą Życia dla osób z autyzmem.

zr

Może z doświadczenia,ze swojej pracy z osobami dorosłymi mógłbyś podzielić się swoją wiedzą w temacie samego autyzmu?
Pozdrawiam :))
"Starsza JesiennaMiotełka"

XerxesC

  • Gość
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #89 dnia: Luty 25, 2008, 07:57:23 am »
No wlasnie - WSZYSTKIE DZIECI DORASTAJĄ... i?
JA troszke z przekąsem, nie atakuje nikogo:)

Bo dorastają i?
Nauczycieli juz nie ma - bo najczesciej dzieje sie to w czasie juz po szkolnym (moja taka uwaga), rodzice nie wiedzą co z tym zrobić - bo w sumie skąd. Lekarze - sprzeczne sygnały, kłopoty z przekazem, z etyką - no w sumie pomoc nijaka. Opiekunowie - terapeuci...
No zostaja prawie sami. Zaczyna sie ja widzicie tutaj - szukanie. Bo tak naprawde, jest to dalej jedno wielkie społeczne tabu, z którym ma problem tysiące ludzi.
Przekaz, rozmowa - JĘZYK - brak nam czesto słów, bo mamy tylko wulgaryzmy...
Dlatego poszukuje...
Ja mam niewielkie doświadczenia. Może czasem większe z racji zawodu, ale to i tak nic...
Na pewno nie mam w sobie "rasizmu", ze jezeli osoba niepełnosprawna (nieważne ruchowo czy umysłowo) to gdzies jest gorsza czy inna.
Cały problem to znalezienie do kazdej osoby jej własnej 'ścieżki'.
:) no i właśnie pomyślałem, że może, jak się kilka "ścieżek" pozna - to bedzie łatwiej przy pracy z innymi osobami...?
tom

Mulesia

  • Gość
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #90 dnia: Luty 26, 2008, 11:58:04 pm »
Cytat: "XerxesC"
Wiec pytanie - bo moze przeoczyłem, a może nie ma.
Autyzm - obnażanie się.
Człowiek dorosły. Ale - wydaje się że rozumie problem, a jednak bywa to silniejsze.


Zadajesz bardzo intymne pytania. Nie wiem, czy gdyby dotyczyło to mojego dziecka, zdecydowałabym się na nie odpowiedzieć. Ale to kwestia indywidualnej wrażliwośći. Być może znajdziesz osoby, które nie będą miały takich oporów.

A jakie są Twoje doświadczenia? O ile dobrze pamiętam pracujesz m. in.  z autystykami. Może mógłbyś podzielić się swoimi uwagami. " Ścieżkami" , które już sam zdążyłeś odkryć.

Może zechcesz opowiedzieć nam również o swoich zawodowych przemyśleniach na inne ważne tematy poruszane na forum .

XerxesC

  • Gość
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #91 dnia: Luty 29, 2008, 10:28:01 am »
Tak, zadaje trudne i bardzo intymne pytanie.
Ono moze dotyczyć kazdego dziecka. I to jest właśnie problem.
Wrażliwość jest indywidualna dla kazdego, a problem chyba czasem troche wspólny.
Moje dośwaidczenia są bardzo nijakie... Ciągle jest ich mało.

A te ważne...:)
Po pierwsze, kazda osoba jest jedna i niepowtarzalana. Nie można tego grupować i uogólniać. Problem - jakieś zachowanie - można pokazac jako jedno, ale rozwiązanie - już musi byc bardzo dobrane. Do osoby. Do osoby w sytuacji.
Fajnie jak ma sie baze rozwiązań - bo może na podstawie tego, wymysli sie jakieś rozwiazanie dostosowane do osoby.
Chyba gmatwam.

Zastanowiło mnie kiedyś - dlaczego wiekszość (bo nie wszyscy) nauczyciele, terapeuci, lekarze - chcą zmieniać człowieka. Dostosowaywać go, "zrozumieć" żeby pomagać.
A może niektórych nie da sie "zrozumieć"...?
Niekoniecznie, że nie chcą...
Po prostu - w pewnych swerach są niereformowalni.
Może - "im pomóc zrozumieć świat"?
Do tego dochodzi sie mając własne dzieci. Łatwo się je akceptuje i usprawiedliwia. Bo one są od zawsze. Bo ich zachowanie jest w jakis sposób naszym, przez nas znanym i w sumie akceptowanym.
Dopiero gdy "dostajemy" osobe obcą - zaczyna sie problem...
Zauważcie...

No i autyzm. Tu jest dlatego problem, bo bardzo dużo osób autystycznych nie potrafi pytać, kontaktować się, lub robi to jezykiem swoim. Niezrozumiałym dla nas.
No ale upraszczając - może zapytać dlaczego nie może czegoś robić?
Obnażanie się dotyczy problemów estetyczno-moralnych.
Więc jak wytłumaczyć i "estetyczność" i "moralność"?

Zaskoczyło mnie to kiedyś gdy dostałem jasne pytanie:
DLACZEGO MAM NIE TRZASKAĆ DRZWIAMI?

niby banał....
ale?
Pusty dom, dwie dorosłe osoby. Dlaczego jednej z nich nie wolno trzasnąć drzwiami?
Prawda, ze dziwne?
Może ja za bardzo kąbinuje, ale miałem takie przemyslenie.
Przeszliśmy do ustalania: ale dlaczego chcesz trzasnąć drzwiami? Bo - MORZESZ. Chcesz - trzaśnij. Tylko - osoba dorosła, robi cos dlatego że chce. A nie dlatego, że tak zrobiła... Chcesz?
Cisza.
Dalsze tłumaczenie - dorosła osoba, zamyka drzwi cicho. Żeby nie przeszkadzać innym. Mamie, tacie, panu sąsiadowi.
Cisza.
odpowiedź: drzwi maja byc zamknięte.
No tak, ale mozna je zamknąć lekko. Jak sie nimi bradzo mocno trzaśnie - moze spaść ulubiony kubek z szafki i sie rozbić....
Dalsza rozmowa szła w kierunku wyjaśniania.
ALE...
Dotyczyło to osoby wysoko i dość samodzielnie funkcjonującej. Umiejącej mówić. Umiejącej PYTAĆ. Chcącej mówić i pytać... Więc trudno ten przykładzi uogólniać.
A dotyczy prostej relacji społecznej.

Natomiast obnarzanie...
Dlatego zapytałem bo u innej osoby to wyszło, a nie wiem jak wytłumaczyć dlaczego nie latamy nago po domu, po ulicy...
Do tłumaczenia tego chyba potrzeba za wiele pojęć abstrakcyjnych....

"obnażanie" - wsadziłem jako pierwsze bo nie mam patentu...
troche skaplikowanym społeczeństwem jesteśmy. normy, zasady. Niby to proste wszystko.. ale...? czy na pewno...?
tom

XerxesC

  • Gość
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #92 dnia: Luty 29, 2008, 10:28:34 am »
:) a... i "ścieżki" dotyczą wszystkoch ludzi:) nie tylko autystycznych:)
chyba:) - każdy z nas ma coś z autyzmu:) w jakimś malutkim stopniu:)  czy innej rzeczy:) sory... to taka ogólnoświatowa złośliwostwka:)
tom

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #93 dnia: Marzec 19, 2008, 11:46:14 am »
Podepnę tu

Sex z perspektywy... wózka inwalidzkiego



Integralną częścią każdego świadomego umysłu są: popęd seksualny, potrzeba akceptacji, poczucie własnej wartości. Zazwyczaj są w równowadze. Zazwyczaj...

A kiedy nie są? Kiedy możesz, jak daleko sięgasz pamięcią, oglądać telewizję, seriale pełne pięknych i bogatych, podczas gdy Ty masz kłopoty z wysokim krawężnikiem na przejściu dla pieszych? Pomijając fakt, że po namyśle, nikt nie nazwie cię pieszym? Kiedy widzisz ludzkie twarze, to z przesadzoną litością, to litościwie odwracające się na Twój widok? Kiedy masz kłopty z toaletą, lub nie kontrolujesz w pełni własnych mięśni? Kiedy przejażdżka autobusem jest możliwa tylko w określonych godzinach, bo wtedy kursują te "przystosowane"? Nota bene: Przystosowane... Kiedy borykasz się z problemami, o których zdrowi ludzie nie mają pojęcia, planując swój świat, "przystosowując" jego okruchy dla takich jak Ty? Kiedy wreszcie tak samo jak inni potrzebujesz miłości? Z całym tym nietypowym bagażem? Ważnym jest zaznaczyć: dla osoby niepełnosprawnej związek musi oznaczać miłość. Tyle, że też jest trudniej. Ośmielić się. Odezwać. Otworzyć. Pokazać.

Dla osoby zdrowej zazwyczaj pierwsze kroki tańca godowego to puszenie się. Cóż, to trudniejsze z perspektywy wózka inwalidzkiego, lub innego równie atrakcyjnego sprzętu medycznego. Umówienie się w romantycznej restauracji przedstawia zazwyczaj wyzwanie dopiero na n-tą randkę. Potańcówka? Nie, raczej nie. Kino? Schody, ale potem jest fajnie. Ciemno. Równo dla wszystkich. Oczywiście zawsze coś da się zrobić. Nie jest beznadziejnie. Nie takim rzeczom się w życiu dawało radę. Nie jest czymś smacznym dzielić ludzi na kategorie, w tym jednak wypadku wyodrębniłbym dwie zasadniczo różniące się "wersje" niepełnosprawności. Pierwsza z nich to niepełnosprawność wrodzona, druga to nabyta. Wprowadziłem to rozróżnienie ze względu na odmienne konsekwencje psychiczne. Osoby które zaznały "normalnego" życia, po straszliwym i bolesnym okresie godzenia się z amputowaniem połowy życiowych możliwości, wracają do względnej pewności siebie, lub raczej do wypracowanych w okresie poprzedzającym wypadek wzorców zachowań. Potrafią automatycznie reagować jak osoby zdrowe, co jest z całą pewnością użyteczne w delikatnej erotycznej materii.

Osoby urodzone z fizycznymi niedoskonałościami są od najwcześniejszego dzieciństwa napiętnowane świadomością swojej inności. Nie mają możliwości zaznania nawet poczucia pewności siebie. Przecież żyją w świecie ludzi zdrowych. Od urodzenia, przez dorastanie i dojrzewanie aż do dorosłości. Ich umysły stanowią takie same magazyny, takich samych informacji jak ludzi zdrowych. Różnica polega na systemie znajdowania swojego miejsca, w procesie rozwijania własnej świadomości, wśród tych informacji i ich zastosowania do własnej osoby. Jeśli gdzieś po drodze wrosło w Ciebie poczucie, że nie dla Ciebie przyjemności życia?

Trzeba się skoncentrować na tym co dobre. Na umyśle, nie skazanym przecież już na starcie na wyższy stopień trudności. Chociaż... Umysły osób niepełnosprawnych są tak naprawdę o niebo lepsze. Ćwiczą więcej. Pokonują trudności zabójcze dla większości osób zdrowych. Mają jednak takie same ograniczenia i uwarunkowania. Odczuwają takie same emocje, często wrażliwiej niż zdrowi potrafią to sobie wyobrazić, mają takie same potrzeby i popędy. A niezaprzeczalnie jednym z najpotężniejszych popędów cechujących nasz gatunek jest popęd seksualny odczuwany przez wszystkie osoby o zdrowych umysłach. Można się pokusić o stwierdzenie, że osoby które tegoż popędu nie odczuwają, nijak się mają do normy. Dobrze: mam nie zawsze współpracujące ciało i normalny, więc dopisujący nie tyle ponad miarę co raczej na granicy możliwości popęd. Co teraz?

Trudno sobie wyobrazić ilość zabiegów, wybiegów, rozpaczy, nadziei i mieszaniny wszystkich najintensywniejszych ludzkich emocji, kiedy jako dorośli ludzie przypomnimy sobie wszystkie nasze młodzieńcze kompleksy, zamiary, namiętności, dodatkowo spotęgowane trudną, nie ma co ukrywać sytuacją, nazwijmy ją, anatomiczną. Jak olbrzymie zaufanie musielibyśmy pokładać w partnerze/partnerce żeby się po prostu odważyć zbliżyć, nie mając z kolei pełni zaufania do własnego ciała? To wyobrażenie może dać jedynie mglisty obraz potęgi związków między osobami niepełnosprawnymi. Celowo używam określenia osoby niepełnosprawne, gdyż uważam, że jest ono najmniej poniżające z pośród tych wymyślonych przez zdrowych ignorantów. Związki niepełnosprawnych są znacznie trwalsze i po prostu prawdziwsze niż ma to miejsce wśród ludzi zdrowych. Może to zbyt odważne stwierdzenie na nasze małostkowe i w wielu kwestiach po prostu niedojrzałe społeczeństwo. Jak jednak ma dojrzeć przemilczając fakty?

Nie wolno zapominać, patrząc na kalekich (uważam to słowo tutaj na miejscu ze względu na efekt kontrastu emocjonalnego), że kiedy my, zdrowi, strzelaliśmy dziewczynom z ławki przed nami gumą z biustonosza w plecy, lub rzucałyśmy chłopakom powłóczyste spojrzenia, oni, niezdolni dotrzymać nam kroku i śmiałości siedzieli, wpatrzeni w okno, marząc o miłości, związku albo chociaż o pobieganiu po łące, zagraniu w nogę. Myśleli. Cały czas.

Jeżeli można porównywać seks zadaję śmiertelnie poważne pytanie: który seks przedstawia większą wartość? Ten pomiędzy parą Adonisa i Afrodyty; obydwoje doświadczeni, niejednokrotnie, niezobowiązująco kopulujący na potęgę, wśród porywów rozkoszy, czy ten pomiędzy parą zawstydzonych sobą, swoją niezręcznością, pomagających sobie nieporadnie wśród zarumienionych chichotów, kiedy ona nie zdejmie koszuli, bo wstydzi się blizn po operacjach, a on pół godziny temu, w prywatności sąsiedniego pokoju wstrzykiwał sobie w prącie medykament wywołujący wzwód? Mocne to i bolesne, ale prawdziwe.

Pozwolę sobie tutaj zacytować mojego przyjaciela, osobę niepełnosprawną, w konsultacji z którym pisałem ten tekst: "... co ważne: czasem ze względów anatomicznych, czy spastyczności (brak kontroli nad ruchami niektórych mięśni. przyp. autora) ciała, nie może być mowy o prawdziwej upojnej nocy. Seks może trwać całą noc lub kilka godzin, a samo zbliżenie czy penetracja kilka chwil. Jest to swego rodzaju przyjemna forma rehabilitacji z miłości do drugiego człowieka".

Który więc seks przedstawia prawdziwą wartość?

Nie pytam tutaj o wartość techniczną czy estetyczną. Pytam o wartość ludzką. Żądza ludzi, którym wszystko przychodzi łatwo, kontra owoc i dopełnienie miłości i zaufania. Pamiętać o tym to być człowiekiem. Moim własnym, prywatnym i niezobowiązującym zdaniem. Nie mam monopolu na rację, ale tak właśnie to widzę... W kwestii osób niepełnosprawnych ich roli i miejsca w społeczeństwie, wciąż ślizgamy się tylko po wierzchołku góry lodowej...



interia360
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #94 dnia: Maj 14, 2008, 11:01:18 am »
Niewidzialne lubią się kochać

O seksualności niepełnosprawnych z dr Alicją Długołęcką i Anną Werenc rozmawia Anna Zawadzka


Są trzy toalety: męska, żeńska i niepełnosprawna. Jakbyśmy należeli do trzeciej płci. Aseksualnej


W Polsce 22 proc. rodziców nie życzyłoby sobie, żeby ich dziecko związało się z osobą niepełnosprawną. Czy niepełnosprawne tworzą związki najczęściej z niepełnosprawnymi?

Alicja Długołęcka: W krajach o wysokim wskaźniku integracji prawie 80 proc. mężczyzn niepełnosprawnych ma pełnosprawne żony. Związki niepełnosprawnych kobiet z pełnosprawnymi rozpadają się o wiele częściej. Powody są natury społecznej. Matki pełnosprawnych mężczyzn wywierają na synów negatywną presję. Jak żona na wózku zajmie się ich pupilkiem, poprowadzi mu dom, gospodarstwo? Jeśli mężczyzna nie ma silnego kręgosłupa, przegra z naciskami.

Anna Werenc: Teściowe mówią dosadnie: 'Stać cię na lepszą dziewczynę! A nie taką, którą będziesz się musiał opiekować. Jaki ciężar ty na siebie bierzesz!'.

A.D.: Do teściowych dokładają się jeszcze koledzy licytujący się między sobą kolejnymi zdobycznymi partnerkami. Rezultat jest taki, że związki niepełnosprawnych lepiej rokują, bo rzeczywistość i doświadczenia partnerów są podobne. Ale osoby niepełnosprawne interesują się w równym stopniu pełnosprawnymi.

Jak reagują na to pełnosprawni?

A.D.: Lękiem. Moi studenci rehabilitanci zakładają, że są to osoby głodne uczuć, że dziewczyny się w nich zakochają i emocjonalnie na nich zawisną, a oni nie będą wiedzieli, jak wytworzyć zdrowy dystans. Zakładają, że one nie potrafią zachować granicy. Boją się, że niepełnosprawną łatwiej urazić. Starają się pomijać ich płeć.

Co radzisz swoim rehabilitantom?

A.D.: Zachowywać się tak jak wobec kobiety pełnosprawnej. Dla niepełnosprawnej to będzie trening relacji damsko-męskich. Często przechodzi go później niż inni, bo ze względu na klosz wytworzony przez rodziców wiele z nich nie miało wystarczająco wielu różnorodnych kontaktów z rówieśnikami. Ileś razy trzeba dostać kosza, żeby się dowiedzieć, na czym polega bycie nachalną wobec mężczyzny, co się facetom nie podoba, a co na nich działa. Tego się trzeba nauczyć w praniu, czyli w tysiącach życiowych sytuacji opartych na flircie.

A flirt to luz, swoboda, żart. Społeczeństwo traktuje niepełnosprawnych śmiertelnie poważnie. Na jednej z konferencji o niepełnosprawności puszczono nam ścieżki dźwiękowe z zagranicznych programów telewizyjnych. Nawet nie znając języka, można było rozpoznać, kiedy była mowa o niepełnosprawnych - komentator przybiera wtedy ton tragiczny i zatroskany: 'Oto bohaterskie osoby pokonują przeciwności losu'.

A.W.: Żyć z niepełnosprawnością oznacza nie tylko znać swoją chorobę, dążyć do usprawnienia przez rehabilitację. Musimy nauczyć się ze swojej niepełnosprawności żartować. Jeśli poznaję nowych ludzi i widzę, że dla nich to jest kłopotliwe, oswajam ich ze sobą. Staram się być delikatna. Jeśli ktoś chce rozmawiać o przyczynie czy skutkach niepełnosprawności - odpowiadam. Czasem nie trzeba mówić. Moi znajomi najważniejszych rzeczy o mojej chorobie dowiedzieli się poprzez wspólne przebywanie. Pamiętam ich olśnienia w rodzaju: 'O Boże, Ania, tobie jest trudno zamiatać!'.

Nie dość, że musisz sobie radzić z niepełnosprawnością, to jeszcze z oswajaniem pełnosprawnych. Nie wkurza cię to?

A.W.: Nie. Tylko w ten sposób można zmienić sposób myślenia. Osoby pełnosprawne boją się zadawać pytania, bo nie chcą zranić. Ja z kolei nie przewidzę wszystkich pytań, które chcieliby zadać. Wolę, żeby pytali. Ludzi pełnosprawnych trzeba oswajać z różnymi typami odmienności. Jeszcze w latach 80. o osobach niepełnosprawnych się nie mówiło. Niepełnosprawni nie pracowali, nie wchodzili w relacje społeczne, nie uczestniczyli w codziennym życiu. Byli niewidzialni. W szkole podstawowej byłam jedyną niepełnosprawną.

Wiele szkół dla niepełnosprawnych ma internaty. To tam powstają związki niepełnosprawnych?

A.D.: Przeciwnie. W internatach wielu marzy o Bóg wie kim i popada w przygnębienie, bo nie może znaleźć partnera. Niepełnosprawnych rówieśników pod bokiem nie do końca traktują jak potencjalnych partnerów.

A.W.: Czasami chcą mieć partnerów pełnosprawnych. Chcą się dowartościować, czując, że mogą zaimponować komuś zdrowemu, wejść z nim w bliską relację. Szukają kogoś, kto im będzie pomagał.

A.D.: Pełnosprawni też to mają: panowie wyrywają dziewczyny, żeby się pochwalić, dziewczyny podrywają przystojniaków, bo to będzie dowodem ich atrakcyjności.

Jak się ma niepełnosprawność do sprawności seksualnej?

A.D.: U mężczyzn niepełnosprawność ruchowa powoduje - w przypadku urazów rdzenia kręgowego - problemy z erekcją i wytryskiem. Dlatego rehabilitacja seksualna mężczyzny wbrew pozorom jest łatwiejsza: trzeba go dobrze zdiagnozować, dać pomoc medyczną i psychologiczną. Moi podopieczni mówią: 'Mam motywację do podrywania, bo wiem, że mam urządzenie lub tabletkę, która w razie czego pomoże mi w reaktywności na bodźce. Bez tego czuję się do niczego - jestem impotentem i mam depresję'.

W USA mężczyznom po wypadku lekarz puszcza film instruktażowy, który wygląda jak film pornograficzny, z tą różnicą, że ma medyczny komentarz, a bohaterem jest niepełnosprawny. Działa się szybko, jeszcze w fazie urazu, kiedy pacjent jest załamany. Trzeba mu szybko wpisać w podświadomość przekonanie, że niepełnosprawność nie oznacza braku życia seksualnego.

Są analogiczne filmy dla kobiet?

A.D.: Nie ma, a szkoda. U kobiet nie ma żadnych medycznych przeciwwskazań do uprawiania seksu, ale niepełnosprawność uderza najmocniej w ich poczucie atrakcyjności. A problemy seksualne wpływają na wszystkie aspekty życia, szczególnie na kontakty interpersonalne.

Dlaczego kobiety niepełnosprawne czują się mniej atrakcyjne niż niepełnosprawni mężczyźni?

A.W.: 'Pomaga' im w tym stereotyp. Dziewczyny na wózkach, które studiują, awansują, robią karierę, są 'dzielne'. A faceci na swojej dzielności ugrywają także męskość: co z tego, że nie potrafi grać w piłkę, skoro jest specem od komputerów? Świetna informatyczka nie będzie dzięki swojej pasji i zawodowi bardziej kobieca. Intelektualna praca mężczyźnie dodaje męskości, kobiecie kobiecości - nie.

A.D.: Jedna z moich magistrantek przebadała młodych rehabilitantów. Studenci dostawali zdjęcia różnych kobiet, do każdego przyporządkowywali emocje: pożądanie, kumplostwo, miłość, seksapil itd. Tylko dwa zdjęcia zebrały skojarzenia negatywne: całkiem atrakcyjnej kobiety, ale w średnim wieku, i kobiety na wózku. Pierwszej przypisano nudę i problemy, drugiej - smutek i samotność. Kobieta starsza jest nieinteresująca, a niepełnosprawna na pewno ma problemy i nie ma partnera - taki jest stereotyp.

W teście zdań niedokończonych: 'Kobieta jest jak...', z reguły ludzie kojarzą kobiety ze smakowitościami i kwiatami. Piszą: cukierek, kwiat, ciasteczko, róża itd. Zdanie: 'Kobieta na wózku jest...', najczęściej kończą: 'jak każda inna kobieta' albo 'niczym się nie różni'. Wszyscy jesteśmy w tej kwestii niewolnikami nijakiej poprawności, zarówno osoby pełno-, jak i niepełnosprawne.

Albo kobiecość, albo niepełnosprawność?

A.D.: Kiedy rodzi się dziecko niepełnosprawne, jego płeć schodzi na dalszy plan. Otoczenie ma podejście rehabilitacyjne - o wiele ważniejsze jest spotkanie z logopedą i masażystą niż seksuologiem.

A.W.: Osoby, które niepełnosprawność nabyły, mają inną sytuację. W samym środowisku jest podział na zdrowych, ale po wypadku, i na niepełnosprawnych.

A.D.: Ci, którzy stracili sprawność, mają z reguły o wiele wyższą motywację do jej poprawiania, są nastawieni na pełną rehabilitację, również seksualną. Niepełnosprawni od urodzenia częściej cierpią na niepełnosprawność wtórną, wywołaną sposobem wychowania.

A.W.: Jeżeli rodzice wyręczają dziecko we wszystkim, ograniczają jego kontakty z rówieśnikami, to przyczyniają się do jego niepełnosprawności.

A.D.: Takie dziecko nie przechodzi przez trening zachowań płciowych, który zaczyna się już w przedszkolu - chłopaki walczą z dziewczynami, zakochują się, podrywają, flirtują. Dzieciom niepełnosprawnym kupuje się zabawki edukacyjne i stymulujące rozwój, a nie te, które pokazują role płciowe: lalki, misie, samochodziki. To samo widać w sposobie ubierania - rodzice ubierają dzieci niepełnosprawne na sportowo, czyli apłciowo. Tymczasem 'małe kobietki i mężczyźni' wzbudzają inne reakcje otoczenia niż dziewczynki i chłopcy ubierani w wygodny dres. A reakcje otoczenia wzmacniają w dziecku poczucie własnej wartości. Szczególną rolą ojca jest dać dziewczynce poczucie, że jest ładną, atrakcyjną, wspaniałą kobietą. Tym bardziej należy to robić wobec dziewczynek niepełnosprawnych. One słyszą tylko: 'Jaka jesteś dzielna!', ale prawie nigdy nie słyszą: 'Jaka jesteś piękna!'.

A.W.: To samo dotyczy toalet: jest męska, żeńska i niepełnosprawna. Jakbyśmy należeli do trzeciej płci. Aseksualnej.

A.D.: Tymczasem w procesie integracji społecznej są dwa najważniejsze wymiary: praca zawodowa i wchodzenie w związki. Pierwszy daje niezależność. Drugi - poczucie szczęścia i spełnienia. Temat pracy zawodowej niepełnosprawnych zaistniał. O przystosowaniu do życia seksualnego i do bycia w związku w ogóle się u nas nie mówi.

Jeśli chodzi o relacje damsko-męskie, integracja to fikcja?

A.D.: Prawdziwy dramat zaczyna się w okresie dojrzewania. To 'ciężki' wiek. Dzieciaki nie interesują się walorami psychicznymi, tylko patrzą, komu pierwszemu rosną piersi, komu wąs się sypie, kto jest zgrabniejszy i kto ma lepsze ciuchy. W tym wyścigu niepełnosprawni odpadają. Wcześniej mogło być dobrze, ale w tym wieku następuje regres. Dziewczyny na wózkach mogą być koleżankami, ale nie 'laskami'. Szansa na polepszenie powraca dopiero w okresie studenckim.

Delikatne, aseksualne, głodne uczuć. Jakie są jeszcze stereotypy na temat niepełnosprawnych kobiet?

A.D.: Najbardziej popularny - niestety, nawet wśród lekarzy - to taki, że kobieta na wózku nie może mieć dzieci. A jeśli już może rodzić, to nie drogą naturalną. Tymczasem o ile dla niepełnosprawnych mężczyzn motywacją, żeby się zabrać do seksu, jest udowodnienie sprawności, o tyle dla kobiet - macierzyństwo. W przypadku dużych napięć spastycznych pacjentki lekarze zakładają kłopoty, więc mówią jej, że nie może mieć dzieci. To nie jest prawdziwa informacja. Sama znam takie matki. Ich największym kłopotem był nie poród, lecz znalezienie lekarza, który zgodziłby się poprowadzić ciążę.

W projekcie aktywizacji kobiet niepełnosprawnych, który przygotowujecie, namawiacie dziewczyny do pełnej diagnostyki ginekologicznej i seksuologicznej.

A.D.: Z tym jest fatalnie. Dziewczyny na wózkach mają typowe babskie problemy - np. grzybicę pochwy - częściej niż pełnosprawne, bo cały czas siedzą. Czasem w pieluchach. Znajoma na wózku poszła do ginekologa ze stanem zapalnym. Z historii choroby wynikało, że trzeba ją zbadać, ustalić antykoncepcję, wyleczyć. I że miała niejednego partnera. Tymczasem lekarz powiedział: 'Nie zbadam pani, bo pewnie pani jest dziewicą'. Zastrzelił ją tym. Wycofała się. Drugi raz poszła dopiero po latach.

Jaki powinien być standard?

A.D.: Poszłam z dziewczyną na wózku na wizytę. Pielęgniarki rozmawiały o nas w trzeciej osobie: 'Jak my ją posadzimy, jak my ją przeniesiemy?'. To niedopuszczalne. Personel powinien być przygotowany, że w odpowiednim momencie wchodzi, pomaga przenieść na fotel, wychodzi - a nie gapi się w trakcie badania, udając, że asystuje - i przychodzi znowu, jak badana się już ubierze.

Ginekolog - rozumiem. A seksuolog?

A.D.: Po pierwsze, to rodzice dzieci niepełnosprawnych powinni być szkoleni u seksuologów.

Jakie błędy popełniają rodzice?

A.D.: Zostałam zaproszona przez niepełnosprawnych ruchowo na warsztaty o seksualności. Średnia wieku wynosiła 30 lat. Okazało się, że oni nie mogą realizować swoich potrzeb seksualnych, bo rodzice traktują ich dalej jak dzieci. Po szkoleniu zaproponowałam tym rodzicom spotkanie. Odmówili, mówiąc, że oni seksualnych problemów nie mają.

A.W.: Rodzice niechętnie reagują na partnerów niepełnosprawnych dzieci. Zawsze podają w wątpliwość, czy będzie wystarczająco dobrym opiekunem, czy da sobie radę, nie zaniedba. A może powinien, bo zmobilizowałby samą niepełnosprawną do większej aktywności? Miłość to nie nadopiekuńczość.

A.D.: Kiedy robię szkolenia dla rodziców, zaczynam od strasznego pytania: 'Jak sobie państwo wyobrażają przyszłość swoich dorosłych niepełnosprawnych dzieci, kiedy was zabraknie?'. Płaczą. Boją się tego tematu jak ognia, a przecież ich dorosłe dzieci muszą żyć na własny rachunek, nawet jeśli to będzie w jakimś ośrodku.

Jak zachowywać się wobec niepełnosprawnych dzieci, by budować ich poczucie wartości i samodzielności?

A.W.: Traktować je w taki sam sposób jak osoby sprawne, jeśli rodzaj niepełnosprawności tego nie wymaga. Pamiętam, jak uczyłam się chodzić. To duży wysiłek, nie zawsze się chce. Kiedy marudziłam, tata zapytał: 'Ania, a jak dorośniesz, to na randki też ja cię będę prowadzał?'. Moi starsi bracia zabierali mnie na imprezy. A koleżanki z internatu opowiadały, że jak do ich braci przychodzą znajomi, one są zamykane w drugim pokoju. Dla nich to jest informacja, że są czymś wstydliwym.

A.D.: Wszyscy rodzice muszą uważać, co mówią i jak mówią. Zwłaszcza w okresie dojrzewania. Wystarczy, że matka raz powie córce: 'Nie zakładaj tej spódnicy, bo masz za grube łydki', i dziewczyna może być 'ugotowana' na całe życie. Jeśli ciało córki nie jest do końca takie samo jak innych, to tym bardziej trzeba ją z nim oswajać. Niech dziewczyna, mając cztery lata, chodzi na basen, bo jak będzie miała 15, nie poczuje wstydu na plaży. Niepełnosprawna powinna być wyedukowana seksualnie lepiej niż jej rówieśniczki, bo może jej być ciężej. Ważne, żeby nie miała negatywnego stosunku do masturbacji, bo trening masturbacyjny jest wstępem do seksu z drugą osobą.

Matki w ogóle rzadko rozmawiają z córkami o seksie.

A.D.: Matki postrzegają swoje niepełnosprawne córki jako osoby zupełnie nieporadne i nieasertywne, więc temat seksu pojawia się tylko w kontekście nadużyć. Często wręcz boją się atrakcyjności córek, bo to zwiększa ryzyko, że ktoś ich dziecko wykorzysta. W efekcie robią wszystko, by uchronić córkę przed wzrokiem mężczyzn.

Jeśli dziewczynka na wózku nie dostała informacji o swojej atrakcyjności, to jak jej pomóc, gdy jest już dorosła?

A.D.: Chcemy wyszkolić młode liderki, które będą niejako świecić przykładem. 'Lwice', które chcą czegoś więcej od życia, dobrze radzą sobie z niepełnosprawnością i zmianami społecznymi.

Uważam, że dla kobiet niepełnosprawnych jedyną drogą jest nonkonformizm, samoświadomość, wykształcenie. Uwolnienie samej siebie ze stereotypów, wychodzenie z szablonu, w który są wtłaczane - 'feministyczny duch'. Nasze dziewczyny mogą być liderkami także dla kobiet starszych.

A.W.: W moim życiu bardzo ważne były osoby, które pokazywały, że niepełnosprawność nie determinuje ich całego życia, nie zasłania horyzontu. Zawsze kiedy wchodzę do nowej grupy, staję przed zadaniem pokazania, że wózek jest tylko częścią mnie.

Część pierwsza waszego projektu to diagnoza. Alicjo, robisz badania naukowe na temat seksualności kobiet niepełnosprawnych: ich współżycia, samopoznania, masturbacji, fantazji seksualnych.

A.D.: Rezultatem badań ma być projekt praktyczny. Tworzymy model szkolenia rehabilitantów, seksuologów, ginekologów, psychologów. Specjalistów, do których będą się mogli zwrócić także rodzice niepełnosprawnego dziecka. Rodzice wzrastali w świecie, w którym był inny obraz niepełnosprawnych, więc inny do nich stosunek. Na szczęście standardy się zmieniają.

Z jakim obrazem niepełnosprawnych się konfrontujecie?

A.D.: Żałosnym.

A.W.: Ostatnio na ulicy zaczepiłam mężczyznę, aby pomógł mi w pokonaniu schodów. Powiedział: 'Nie mam pieniędzy'. Po chwili zmieszał się i przeprosił. Mnie ta sytuacja rozbawiła.

A.D.: W 2003 r. z okazji Roku Osób Niepełnosprawnych nakręcono w Polsce dwie reklamy społeczne. Pierwszy spot: jezdnia; facet niebezpiecznie zajeżdża drogę drugiemu. Oba wozy dojeżdżają do stacji benzynowej, żona kierowcy drugiego samochodu pokazuje mężowi, że tamten facet zaparkował obok. Mąż wybiega w wojennym nastroju. Zatrzymuje się w pół kroku, widząc, że mężczyzna, który przed chwilą omal nie spowodował wypadku, przesiada się właśnie z fotela na wózek inwalidzki. Na koniec hasło: 'Traktuj nas tak jak każdego'. Drugi spot: kobieta w biurze odbija coś na ksero. Kolega z pracy klepie ją w pupę. Ona zbulwersowana odwraca się, żeby dać mu w pysk. Zamiera, bo widzi faceta na wózku. I znowu komentarz: 'Dlaczego nie traktujesz nas normalnie?'. Pierwszą reklamę TVP zdjęło z anteny, drugiej nie pokazano w ogóle. Uznano, że reklamy przedstawiają niepełnosprawnych w negatywnym świetle! Tymczasem ich pomysłodawcami były osoby niepełnosprawne.

Niepełnosprawni muszą być łagodni i potulni?

A.W.: To następny stereotyp - dobrej i porządnej osoby. Wózek czy kule nie predestynują mnie do świętości. Niepełnosprawni bywają tak samo roszczeniowi, nieporadni, chamscy jak w każdej innej grupie społecznej. Wiesz, co mnie denerwuje najbardziej? W wielu tekstach dziennikarskich da się zauważyć taką tendencję: seks z osobą niepełnosprawną jest wspaniały nie przez to, że jest to przeżycie satysfakcjonujące, tylko że ma większą wartość ludzką. Tak jakby osoby niepełnosprawne uprawiały seks wyłącznie z wielkiej miłości, a osoby zdrowe bardzo się poświęcały.

A.D.: Jak zabierałam się do badań, też miałam ten stereotyp. Jedna z pierwszych dziewczyn, która do mnie przyszła, opowiedziała, że sypia z żonatym i dzieciatym sąsiadem, który wpada do niej, jak wypije. Mówiła, że dla niej to dość upokarzające, ale lepsze niż nic. Potem słyszałam to wielokrotnie. Dużo niepełnosprawnych dziewczyn decyduje się na seks, żeby w ogóle zobaczyć, co to jest. Chcą się przekonać, że druga osoba nie czuje do nich fizycznego obrzydzenia. A często się tego boją. Czasem godzą się na ryzykowne formy współżycia, żeby się dowartościować. Kolejność jest taka: mogę działać erotycznie na faceta, mogę odczuwać przyjemność seksualną, mogę wybrać partnera. To jest działanie instynktowne. A dla niektórych kobiet - droga wychodzenia z bardzo niskiej samooceny. Nie wolno nam tego oceniać.

Źródło: Wysokie Obcasy

Offline Mery6

  • Raczkujący Gadacz
  • ****
  • Wiadomości: 282
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #95 dnia: Maj 14, 2008, 01:40:31 pm »
Z moim andzrzejem (niewidomy, wodogłowie, toksoplazmoza, w czerwcu absolwent anglistyki KUL) zachowujemy czystość do ślubu Ale te wypowiezdi to nasza codzienna rzeczywistość zresztą tak nas traktowali jego i moi rodzice.

Tekst jak ty sie poświęcasz odpowiadałam każdy związek to wzajemne poświęcenie się dla drugiej osoby.

Reklamy moim zdaniem świetnie pomyślane.

Osttnio robiła o nas reportaz na zaliczenie studentka dzienikarstwa. Miala świetna do tego muzyka my o sobie opowiadali o sobie z chumorem a jej ten co zmontował dodał muzyke z gatunku jacy to oni biedni. zreszta za ten reportarz dostała 5 a ma go rozszerzyć i będzie dyplomowa praca muzyke juz zmienila na wesoła

LUDZIE ŁAMY STEREOTYP MY TEŻ JESTEŚMY NORMALNI I NORMALNE MAMY UCZUCIA I NORMALNIE CHCEMY ŻYĆ

Nie chcemy spojrzeń pełnych litości, nie chce by mi muwiono jak się poświęca i będe się musiała nim opiekować bo on się mna też opiekuje.

Niepełnosprawni maja prawo do szczęścia
,,Uśmiech gdy w sercu ból, to najtrudniejsza z życiowych ról'' Dorosła z ADHD w końcu po diagnozi

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #96 dnia: Lipiec 02, 2008, 01:16:20 pm »
Niepełnosprawność jest istotnym czynnikiem ryzyka niższej jakości życia  psychoseksualnego.

Istnieje potrzeba włączenia w program rehabilitacji oraz rewalidacji osób niepełnosprawnych elementów rehabilitacji seksuologicznej.

– fakt ten jest także bardzo istotnym aspektem praktyki ginekologicznej
– specjalistycznej opieki ginekologicznej nad pacjentkami niepełnosprawnymi.

Niepełnosprawność a seksualność – aspekty etyczne i ginekologiczne

- Ginekologia Praktyczna  2/2008

http://www.termedia.pl/showpdf.php?article_id=10680&filename=niepelnosprawnosc.pdf&priority=1
w pdf

   
autorzy: Dariusz Radomski, Grażyna Jarząbek,

Wstęp
Komu bije dzwon – dziś już klasyka literatury światowej, niegdyś – jedna z pierwszych powieści, w której pojawiają się zmysłowe opisy doznań erotycznych, doświadczanych przez dwie zakochane osoby. Hemingway, posługując się bardzo plastycznym językiem, przedstawia czytelnikowi pełny obraz ludzkiego erotyzmu, ukazując w nim ważkość zarówno komponentu emocjonalnego, jak i też składnika seksualnego, związanego z cielesnością.

Składniki te stanowią jednocześnie jedną z najważniejszych potrzeb psychicznych (potrzeba akceptacji, przynależności) i biologicznych (potrzeba redukcji napięć seksualnych) człowieka. Fakty te już od dawna stanowią niepodważalne fundamenty współczesnej seksuologii. Są również akceptowalne społecznie w odniesieniu do populacji generalnej, złożonej w większości z osób pełnosprawnych. Powyższa sytuacja ulega zmianie, gdy zaczynamy mówić o seksualności osób niepełnosprawnych. Pojawia się wówczas pytanie, będące fonetyczną parafrazą tytułu powieści Hemingwaya Stary człowiek i morze. Genezą pytania Człowiek (niepełnosprawny) i może? jest przekonanie, że człowiek niepełnosprawny jest pozbawiony seksualizmu. Jest to jednak stwierdzenie nie do końca prawdziwe. Prawdą jest bowiem fakt, że niepełnosprawność wpływa na seksualność osoby kalekiej. Wszystkie badania potwierdzają, że niepełnosprawność jest bardzo istotnym czynnikiem utrudniającym budowanie trwałych związków partnerskich.

Natomiast nieprawdziwa jest implikacja, iż z faktu niepełnosprawności wynika brak potrzeby psychoseksualnej. Potrzeby te są w znacznej części uwarunkowane czynnikami psychosomatycznymi, niemającymi (zazwyczaj) związku z pierwotną przyczyną kalectwa.

Stwierdzenie to, poparte obserwacjami klinicznymi, stało się główną przesłanką do popularyzowania problemu seksualności osób niepełnosprawnych w mediach. Również środowisko osób niepełnosprawnych wykazuje coraz większą otwartość w przełamywaniu tabu własnej seksualności.

Jednym z przykładów takich działań jest włączenie zagadnień edukacji seksualnej w program szkoleń w ramach Ruchu Niezależnego Życia. Rehabilitacja seksualna osób niepełnosprawnych staje się jednym z elementów ich uspołeczniania. Jest to zgodnie ze stanowiskiem WHO, które głosi, że udane życie seksualne jest jednym z warunków dobrostanu psychofizyczynego (określanego mianem zdrowia). Należy także podkreślić, że od kilku już lat tematyka seksualności osób niepełnosprawnych ma stałe miejsce na międzynarodowych konferencjach seksuologicznych. Zagadnienie seksualności osób niepełnosprawnych in gremium jest na tyle obszernym problemem, że nie sposób całościowo go omówić w jednym artykule. Należy bowiem podkreślić, że funkcjonowanie seksualne człowieka ma aspekt wielowymiarowy, począwszy od uwarunkowań biologicznych, psychologicznych, poprzez uwarunkowania antropologiczne, filozoficzne, kończąc na regulacjach legislacyjnych. Należy sobie również zdać sprawę ze specyficzności problemów seksuologicznych oraz sposobu ich rozwiązywania w przypadku poszczególnych rodzajów niepełnosprawności.

Najprostszy podział to seksualność osób niepełnosprawnych umysłowo oraz niepełnosprawnych fizycznie. W artykule tym skoncentrujemy się na tej ostatniej grupie. W pierwszej części zostaną omówione potencjalne mechanizmy wpływu kalectwa na ograniczone możliwości tworzenia związków partnerskich. W drugiej zaś podjęto próbę przedstawienia sposobów (na ogół częściowej) redukcji tych negatywnych oddziaływań [1–3]. Potencjalne przyczyny ograniczające możliwość tworzenia związków partnerskich

Omawiając problemy seksuologiczne osób niepełnosprawnych fizycznie, należy wprowadzić jeszcze jedną kategoryzację. Istotne jest wyróżnienie podgrupy osób, u których niepełnosprawność zaistniała przed inicjacją seksualną, oraz podgrupę osób, która doznała kalectwa, będąc już aktywną seksualnie. Z uwagi na brak literatury dotyczącej analizy pierwszej grupy, autorzy poświęcą jej więcej uwagi [4–6]. Potencjalne przyczyny ograniczające możliwości tworzenia związków partnerskich omówiono poniżej.

Uwarunkowania okresu dojrzewania
Niepełnosprawność wyrażająca się w ograniczeniach możliwości pełnego funkcjonowania społecznego wpływa negatywnie zarówno na proces mentalizacji, jak i konkretyzacji potrzeby seksualnej. W istotnej większości przypadków osoby niepełnosprawne spędzają dzieciństwo i okres dojrzewania w izolacji od rówieśników. Mają często także ograniczony dostęp do wiedzy, przez selektywne nauczanie w systemie kształcenia indywidualnego.

Czynniki te prowadzą do opóźnionego procesu identyfikacji własnej seksualności, przebiegającej np. w formie zabaw pseudoseksualnych (przedszkolna zabawa w lekarza). Ponadto występująca izolacja upośledza kształtowanie się wzorców interakcji międzyludzkich.
Może to prowadzić do rozwoju postaw alienacji społecznej. Bardzo ubogie doświadczenia zebrane i bodźce odebrane w tym czasie wpływają na niski poziom mentalizacji potrzeby, co z kolei często wyraża się brakiem jej aktywizacji. Znamiennym przykładem jest odnotowany spadek o 30% częstotliwości masturbacji wśród dojrzewających niewidomych chłopców w porównaniu z grupą chłopców widzących. Ponadto u dorastającej młodzieży niepełnosprawnej dochodzi często do rozwoju poczucia wstydu związanego z własną seksualnością, niekiedy wzmacnianego przez nieodpowiednie metody wychowawcze.

Przykładem może być zbytnie wyolbrzymianie znaczenia rehabilitacji i traktowanie jej jako substytucyjnej formy potrzeby seksualnej. Rozpoczynająca się w okresie dojrzewania wzmożona sekrecja hormonalna przyczynia się do dynamicznego wzrostu natężenia potrzeb seksualnych. Sprzyja to rozwojowi procesu konkretyzacji tej potrzeby. Naturalny przebieg tego procesu rozpoczyna się od form autoerotyki, a kończy się na różnego stopnia wyrafinowanych kontaktach erotycznych. Jednak w przypadku osób niepełnosprawnych często dochodzi do zatrzymania procesu konkretyzacji na etapie autoerotyki.

Istnieje także ujemna korelacja między trendem dynamiki omawianego procesu a stopniem upośledzenia fizycznego. Opóźnienia występujące w procesie dojrzewania w oczywisty sposób wpływają na trudności w znalezieniu partnera seksualnego. Należy także zauważyć, że osoba niepełnosprawna, na skutek kumulacji traumatycznych doświadczeń, często charakteryzuje się większym bogactwem emocjonalnym, wiekszą wrażliwością w porównaniu ze swymi rówieśnikami (częste czynne zainteresowanie jakąś formą sztuki). Ponadto w tej grupie osób zaznacza się silniej rozwinięta potrzeba więzi emocjonalnej i stabilizacji życia osobistego.

Powyższe fakty sprawiają, że wśród tych osób rzadziej dochodzi do sporadycznych kontaktów seksualnych [7, 8].

Aspekt anatomiczny
Nieprawidłowa budowa anatomiczna stosunkowo rzadko jest przyczyną problemów w związkach seksualnych. Niemniej jednak istnieją przykłady wad anatomicznych wynikających z pierwotnego schorzenia, utrudniające współżycie, np. spastyczne przykurcze mięśni krocza u kobiet. Należy także dodać, iż ograniczenia anatomiczne mogą często zmniejszać liczbę możliwych pozycji podczas współżycia, a tym samym ograniczać jego atrakcyjność (w dłuższym horyzoncie czasowym). Należy także zauważyć, że uwarunkowania anatomiczne mogą mieć istotne znaczenie także w procesie dojrzewania seksualnego. Wysoki stopień niepełnosprawności może uniemożliwić rozładowywanie napięcia seksualnego. W ten sposób osoba niepełnosprawna nie jest w stanie poznać hedonistycznej roli seksu, która kształtuje (w późniejszym okresie) więź partnerską [9–11].

Aspekt patofizjologiczny
Jest on częstym źródłem problemów osób niepełnosprawnych. Spektakularnym przykładem są trudności w osiąganiu erekcji bądź zdolności do ejakulacji u mężczyzn po urazie rdzenia kręgowego w odcinku lędźwiowym. Osobną grupą zaburzeń, skorelowaną z zaburzeniami psychologicznymi, może być obniżony temperament seksualny, który w procesie konkretyzacji był tłumiony. Wpływa to na potrzebę zwiększenia natężenia bodźców erotycznych potrzebnych do uzyskania podniecenia [13, 14]. W tab. 1. przedstawiono przykłady upośledzenia niektórych funkcji seksualnych w zależności od źródła niepełnosprawności.

Aspekt psychologiczny
Trudności psychologiczne w doborze partnera seksualnego mają ogromne znaczenie w wielu aspektach. Po pierwsze przejawiają się one w różnicy doświadczeń erotycznych zdobytych przez potencjalnych partnerów. Ta dysproporcja może wpływać na rozwój zjawiska kastracji psychoseksualnej, w którym osoba niepełnosprawna boi się zainicjować grę seksualną. Niebagatelnym, ujemnym czynnikiem jest również podkreślane w wielu badaniach poczucie rzekomego braku atrakcyjności seksualnej własnej osoby. Istotnym czynnikiem psychologicznym są niewątpliwie poprzednie doświadczenia emocjonalno-erotyczne osoby niepełnosprawnej. Zauważa się bowiem, że osoby, które doznały odrzucenia emocjonalno-seksualnego, wykazują znacznie mniejszą aktywność przy inicjacji kolejnych kontaktów, mimo wysokiego potencjału seksualnego. Dochodzić może wówczas do autotłumienia potrzeby seksualnej lub ograniczeniu się do zachowań autoerotycznych [15, 16].

Aspekt socjologiczny
O ile powyższe czynniki odgrywały rolę w przypadkowych kontaktach, o tyle aspekt socjologiczny wydaje się być ważny przy doborze stałego partnera, warunkującego stabilizację życia erotycznego. Jednym z wymiarów tego problemu jest zakładanie niższej wartości człowieka niepełnosprawnego w oczach ludzi zdrowych. Taki stan indukuje strach partnera przed narażaniem się na ośmieszenie czy też alienację wśród przyjaciół, rodziny, w przypadku związania się z osobą niepełnosprawną.

Kolejnym problemem jest obawa przed niespełnianiem wymaganych ról społecznych przez niepełnosprawnego partnera. W przypadku znacznej niepełnosprawności co najmniej jednego partnera zmienia się logistyka związku partnerskiego. Osoba sprawna musi przejąć więcej obowiązków na siebie, co zaburza symetrię logistyczną związku, a tym samym może być źródłem konfliktogennym.

Wreszcie nie bez znaczenia jest kulturowy czynnik socjologiczny – kreowany wzorzec płci, w którym podkreśla się bardzo walory fizjonomiczne. Aczkolwiek rewolucja techniczno-naukowa, która dokonała się w ubiegłym stuleciu, powoduje, iż w procesie adaptacji socjoekonomicznej cechy intelektualne stają się bardziej pożądane niż bardzo dobra sprawność fizyczna [17, 18].

Aspekt antropologiczny
We współczesnej seksuologii coraz więcej uwagi przypisuje się biologicznym determinantom doboru partnera seksualnego. Przykładem mogą być tu wyniki badań świadczące o roli feromonów w stymulacji podniecenia seksualnego. Dlatego też warto jest zwrócić uwagę na aspekt antropologiczny w trudnościach w doborze stałego partnera seksualnego, niepodkreślany w żadnej pracy. Otóż jest rzeczą oczywistą, iż biologicznym celem życia człowieka jest przedłużenie gatunku, a zatem wydanie i wychowanie zdrowego silnego potomstwa. Cel ten może być najpewniej realizowany przez kobietę o prawidłowej budowie anatomicznej i fizjologii oraz przez mężczyznę charakteryzującego się dobrą sprawnością fizyczną. Być może wzorce te są w człowieku zakodowane podświadomie [18, 19].

W poszukiwaniu odpowiedzi twierdzącej

Po zapoznaniu się z potencjalnymi trudnościami, które przyczyniają się do istotnie mniejszego odsetka związków partnerskich w populacji osób niepełnosprawnych, powstaje wątpliwość, czy można znaleźć twierdzącą odpowiedź na tytułowe pytanie Człowiek (niepełnosprawny) i może? Wbrew pozornym przypuszczeniom, odpowiedź ta może być twierdząca, o czym świadczą związki, a nawet długie stażem małżeństwa osób niepełnosprawnych.

Niestety, brak jest prac analizujących dynamikę oraz jakość takich związków w porównaniu ze związkami partnerskimi osób pełnosprawnych. Skoro istnieją pozytywne przykłady, należałoby się zastanowić, jakie warunki muszą być spełnione oraz jakie są dostępne instrumenty wspomagające budowanie więzi seksualnych przez osoby niepełnosprawne? Jednym z najważniejszych elementów będącym warunkiem koniecznym, choć niewystarczającym, dla jakości życia erotycznego jest zapewnienie dostępu do rzetelnej wiedzy o seksualizmie człowieka, specyfiki wpływu danej niepełnosprawności na funkcje seksualne. W przypadku osoby niepełnosprawnej, uprzednio aktywnej seksualnie, sprowadza się to do udzielenia fachowych porad seksuologicznych prezentujących sposoby realizacji potrzeby seksualnej w nowej sytuacji. Często niezbędne są także elementy psychoterapii, mające na celu odbudowanie utraconej wartości mężczyzny bądź kobiety. Inne wyzwania pedagogiczne będą w przypadku, gdy kalectwo powstało przed okresem dojrzewania seksualnego. W tym momencie ważne jest zapewnienie prawidłowej identyfikacji własnej seksualności przez dziecko niepełnosprawne. Należy wystrzegać się wszelkich form napiętnowania oznak seksualności dorastającej osoby niepełnosprawnej, o ile dane zachowanie jest zgodne z przyjętymi normami.

Omawiając uwarunkowania późniejszych zachowań seksualnych przez jakość okresu dojrzewania, należy pamiętać również o przekazaniu osobie niepełnosprawnej właściwych postaw okazywania swoich emocji, a także mówienia o emocjach. Bardzo pomocne jest także wyposażenie dorastającej osoby niepełnosprawnej w wiedzę dotyczących różnic psychologicznych między płciami. Wiedza ta pozwala na lepsze zrozumienie zachowań przyszłego partnera, a tym samym daje możliwość budowania silniejszych więzi emocjonalnych. Pozytywnym elementem wychowawczym jest także wykształcenie w osobie niepełnosprawnej umiejętności samoakceptacji oraz poczucia własnej męskiej bądź kobiecej wartości. Właśnie ta zdolność do głębokiej więzi emocjonalnej, wierności i odpowiedzialności za jakość związku jest jedną z eksponowanych zalet niepełnosprawnych partnerów życiowych [18–20].

Aspekt filozoficzny
Pojmowanie człowieka – albo ujmując bardziej całościowo – antropologia, musi być punktem wyjścia do wszelkiej refleksji na temat człowieka, jego egzystencji i działalności, niezależnie od tego, czy jest pełnosprawny czy niepełnosprawny, a każdy człowiek z natury jest jestestwem płciowym, czyli przynależnym od urodzenia do którejś z dwóch płci. Płeć jest nierozerwalnie związana z całą osobowością człowieka – mężczyzny czy kobiety. Konsekwencją podziału gatunku ludzkiego na dwie płcie jest aktywność seksualna wyrażana w zachowaniach seksualnych. Fakt, że popęd seksualny jest źródłem tego, co się dzieje w człowieku, różnorodnych zdarzeń, które bez udziału woli zachodzą w jego życiu zmysłowym czy też uczuciowym, dowodzi, że popęd ten jest właściwością całego bytu ludzkiego, nie tylko jakiejś jego sfery czy też władzy. Ta zaś właściwość, przenikająca cały byt człowieka, ma charakter siły, której wyrazem jest zresztą nie tylko to, co bez udziału woli dzieje się w ludzkim ciele, zmysłach czy uczuciach, ale także to, co kształtuje się przy udziale woli. Wyposażony w rozum i wolę człowiek zdolny jest do działań osobowych, a mianowicie do tworzenia relacji, więzi międzyosobowych, do budowania wspólnoty, do dialogu, przyjaźni, miłości, do pomnażania dobra w imię poznanego celu, wyborów między dobrem i złem, odpowiedzialności za podjęte decyzje [21]. n

Piśmiennictwo
1. Carson E, Corelli C.Modelling methodology for physiology and medicine. Academic Press 2001.
2. Wojciszke B. Psychology of love. Intimacy. Passion. Commitment. GWP Gdańsk 1998. 3. Wedekind C, Seebeck T, Bettens F, Paepke AJ. MHC-dependent mate preferences in humans. Proc R Soc 1995; 260: 245-9.
4. Thornhill R, Gangstad SW. The scent of symmetry: a human sex pheromone that signals fitness? Evol Hum Behav 1999; 20:
175-201.
5. Doty RL, Ford M, Preti G, Huggins GR. Changes in the intensity and pleasantness of human vaginal odors during the menstrual cycle. Science 1975; 190: 1316-8.
6. Johnston VS. Mate choice decisions: the role of facial beauty. Trends Cogn Scien 2006; 10: 9-12.
7. Carter SC. Neuroendocrine perspectives on attachment and love. Psychoneuroendocrinology 1998; 23: 779-818.
8. Ferguson JN, Aldag JM, Insel TR, Young LJ. Oxytocin in the medial amygdala is essential for social recognition in the mouse. J Neurosci 2001; 21: 8278-85.
9. Lim MM, Young LJ. Neuropeptidergic regulation of affiliative behavior and social bonding in animals. Horm Behavi 2006; 50: 506-17.
10. Fisher H. Dlaczego kochamy. Rebis, Poznań 2004.
11. Wise RA. Brain Reward Circuitry: Insights from unsensed incentives. Neuron 2002; 36: 229-40.
12. Bartels A, Zeki S. The neural correlates of maternal and romantic love. Neuroimage 2004; 21: 1155-66.
13. Hamann S, Canli T. Individual differences in emotion processing. Curr Opin Neurobiol 2004,
14: 233-8. 14. Emanuele E, Politi P, Bianchi M, et al. Raised plasma nerve growth factor levels associated with early-stage romantic love. Psychoneuroendocrinology 2006; 31: 288-94.
15. Masters WH, Johnson V. Human sexual response. Little, Brown & Co, Boston 1966.
16. Basson R. Female sexual response: the role of drugs in the management of sexual dysfunction. Obstet Gynecol 2001; 98: 350-3.
17. Steers WD. Neural pathways and central sites involved in penile erection: neuroanatomy and clinical implications. Neurosci Biobehav Rev 2000; 24: 507-16.
18. Park K, Kang KH, Seo JJ, et al. Bloodoxygenation-level-dependent functional magnetic resonance imaging for evaluating cerebral regions of female sexual arousal response. Urology 2001; 57: 1189-94.
19. Gizewski ER, Krause E, Karama S, et al. There are differences in cerebral activation between females in distinct menstrual phases during viewing of erotic stimuli: A fMRI study. Exp Brain Res 2006; 174: 101-8.
20. Krüger TH, Hartmann U, Schedlowski M. Prolactinergic and dopaminergic mechanisms underlying sexual arousal and orgasm in humans. World J Urol 2005; 23: 130-8.
21. Wojtyła K. Miłość i odpowiedzialność. KUL, Lublin 2002.

dr med. Grażyna Jarząbek Klinika Ginekologii Katedra Perinatologii i Ginekologii ul. Polna 33 60-535 Poznań
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #97 dnia: Wrzesień 03, 2008, 08:08:49 pm »
Menstruacje u dziewcząt i dojrzałych kobiet niepełnosprawnych

Menstruacja (miesiączka) bywa uciążliwą dolegliwością dla każdej kobiety, a u dziewcząt niepełnosprawnych ruchowo lub z upośledzeniem umysłowym w szczególności, gdyż więcej wymagają one pomocy ze strony dorosłych. Ważne jest by przygotować taką osobę do pojawienia się pierwszej miesiączki, by nie okazała się dodatkowym czynnikiem stresogennym.

Menstruacja to naturalny stan w życiu kobiety i najczęściej świadczy o dobrym funkcjonowaniu organizmu. Niekiedy jednak jej przebieg zakłócają zaburzenia, które mogą sygnalizować nieprawidłowości i zmiany chorobowe.

Pierwsza miesiączka pojawia się zwykle około 13. roku życia. Poniżej 9. roku życia jest objawem przedwczesnego dojrzewania płciowego i w takich sytuacjach należy skonsultować się z ginekologiem lub endokrynologiem. Przedwczesne dojrzewanie płciowe może być bowiem skutkiem zaburzeń czynności układu podwzgórzowo-przysadkowego lub zmian organicznych. Jeśli menstruacja nie pojawi się do 16. roku życia, należy namówić córkę do wspólnej wizyty u ginekologa. Wiek 18 lat jest uznawany za graniczny, kiedy okres powinien wystąpić najpóźniej.

Zazwyczaj miesiączki pojawiają się nie częściej niż co 24 dni, a maksymalny odstęp między nimi nie jest dłuższy niż 31 dni. Jeżeli występują częściej niż co 21-23 dni, taki stan nazywamy częstym miesiączkowaniem i jest to również objaw nieprawidłowy. Menstruację co 32-35dni uważa się za rzadkie miesiączkowanie - to stany niepokojące, które także wymagają przeprowadzenia specjalistycznych badań.

Pierwsze miesiączki mogą pojawiać się nieregularnie, gdyż często zdarzają się wówczas cykle bezowulacyjne (podczas cyklu komórka jajowa niekiedy się nie uwalnia). Na ogół uważa się je za stan fizjologiczny (normalny), ale mimo to należy skonsultować się w tej sprawie z lekarzem. Niekiedy pierwsze miesiączki mogą być szczególnie bolesne z powodu zaburzeń czynnościowych. Bolesność menstruacyjnych krwawień bywa także skutkiem zmian anatomicznych w obrębie dróg rodnych. Takie objawy też wymagają konsultacji lekarskiej.

Kiedy dziewczynka mocno odczuwa bóle związane z napięciem przedmenstruacyjnym, a także podczas miesiączki można sięgnąć po środki przeciwbólowe (dostępne bez recepty), które doraźnie złagodzą dolegliwości (np. Panadol, Saridon, Cefalgin, Ibuprofen). Leki te również znoszą inne objawy towarzyszące bolesnej miesiączce, takie jak ból głowy, mdłości, wymioty czy zwiększone napięcie nerwowe. Nie należy jednak stosować leków w nadmiarze, gdyż mają działanie objawowe i chociaż przynoszą ulgę, to jednak aby wyleczyć przyczyny bolesnych miesiączek, trzeba zwrócić się do lekarza.

Menstruacja najczęściej trwa około 5 dni, a jeżeli przedłuża się powyżej 7 dni, wówczas trzeba zgłosić się do ginekologa. W trakcie miesiączki kobieta przeciętnie traci około 100 ml krwi. Minimum jest to 50 mililitrów (przy skąpym miesiączkowaniu), maksimum 150 ml. A zatem, zarówno bardzo skąpe krwawienia, jak i utrata większej ilości krwi wymagają konsultacji ginekologicznej. Przy bardzo obfitych miesiączkach lekarze raczej polecają stosowanie podpasek niż tamponów. Aby się zorientować, jaka jest objętość wypływającej krwi, liczymy zużyte podpaski (zazwyczaj potrzeba 5 podpasek w ciągu doby). Tampony również mogą być używane (co bywa lepszym zabezpieczeniem, np. dla aktywnej osoby na wózku), ale przez bardzo krótki czas i powinny być często wymieniane. Należy zwracać uwagę na wygląd wydzieliny pochwowej córki (zwłaszcza upośledzonej umysłowo), bo jej wygląd może ostrzegać przed zmianami w organach rodnych.

Wydzielina nie powinna zawierać skrzepów i nie jest dobrze, gdy pojawia się w niej jasna krew.
Warto też dodać, że tabletki antykoncepcyjne, stosowane przez osoby niepełnosprawne, zdecydowanie nie zaburzają cyklu menstruacyjnego, a wręcz przeciwnie - sprzyjają regularnym miesiączkom. Pigułki mogą nawet zatrzeć patologiczne objawy wynikające z nieregularnego miesiączkowania i opóźnić postawienie prawidłowej diagnozy. Dlatego też kobiety powinny poddawać się wtedy kontrolnym badaniom ginekologicznym co 4-6 miesięcy.

Podczas miesiączki kobieta powinna się normalnie odżywiać, gdyż ilość wypitych płynów i dieta przeważnie nie wpływają istotnie na ilość traconej krwi. Jeśli jednak podczas miesiączki występują problemy z trawieniem (wzdęcia, biegunki, zaparcia) czy też bóle głowy, lepiej spożywać lekko strawne potrawy zmniejszające dolegliwości tego typu. Nie zaleca się wówczas korzystania z basenu, ani kąpieli w wannie, natomiast wskazany jest prysznic.

Cykl miesiączkowy może zakłócić wiele przyczyn. U dziewcząt najczęstszym powodem jest gwałtowne odchudzanie (szczególnie anoreksja) oraz zbyt intensywne ćwiczenia fizyczne, w wyniku których może dojść nawet do całkowitego zatrzymania cyklu. Zaburzenia miesiączkowania powoduje duża nadwaga, niedoczynność i nadczynność tarczycy, cukrzyca, a także leki (m.in. środki psychotropowe). Inną częstą przyczyną problemów z menstruacją może być duży stres.

Zaburzenia krwawień miesiączkowych niekiedy świadczą o poważnych schorzeniach. Mogą bowiem wystąpić krwawienia z dróg rodnych zupełnie niezwiązane z cyklem menstruacyjnym, np. spowodowane schorzeniami nowotworowymi (rakiem szyjki macicy czy pochwy). Dlatego też wszystkie zaburzenia miesiączkowe powinny skłaniać kobietę do wizyty u ginekologa.

Co to jest zespół napięcia przedmiesiączkowego
Nerwowość, czasami agresywność, stany depresyjne, brak chęci do nauki, ćwiczeń i do pracy, zmęczenie, drażliwość - to bardzo często przyczyny konfliktów niepełnosprawnej nastolatki zarówno w rodzinie jak i w szkole. Wiele dziewcząt kilka dni przed miesiączką odczuwa zmęczenie, napięcie emocjonalne i fizyczne, wzmożoną drażliwość, chwiejność nastrojów, nerwowość. Mogą to być objawy tzw. zespołu napięcia przedmiesiączkowego. Powinni o tym pamiętać rodzice, opiekunowie oraz nauczyciele pracujący z osobami niepełnosprawnymi.

Przyczyny występowania tego zespołu nie są do końca wyjaśnione, ale przypuszcza się, że powodują go czynniki psychiczne i zaburzenia neurologiczno-hormonalne. Na zespół ten składają się oprócz dolegliwości natury psychicznej (te występują zawsze) również dolegliwości fizyczne. Objawy pojawiają się w drugiej fazie cyklu płciowego kobiety - tzn. do 14 dni przed początkiem krwawienia miesiączkowego (najczęściej od 4 do 10 dni) i ustępują z chwilą jego pojawienia się.

Ważną rolę w występowaniu zespołu napięcia przedmiesiączkowego lekarze przypisują względnemu lub bezwzględnemu hiperestrogenizmowi, czyli nadmiernej aktywności lub produkcji estrogenów, i towarzyszącemu mu niedoborowi progestagenów w drugiej fazie cyklu. Mowa o kobiecych hormonach płciowych wydzielanych przez jajniki. Estrogeny m.in. pobudzają wydzielanie wazopresyny i aldosteronu - substancji odpowiedzialnych za zatrzymywanie wody w organizmie. Prowadzi to do uogólnionych obrzęków. Obrzęk jelit objawia się wzdęciem, uczuciem pełności i rozpierania brzucha, biegunkami lub zaparciami. Uczucie ciężaru w podbrzuszu oraz bóle okolicy krzyżowej są następstwem zatrzymania płynów w macicy i zastoju żylnego w miednicy mniejszej. Pojawia się również tzw. mastodynia, czyli napięcie i bolesność piersi oraz nadwrażliwość brodawek sutkowych.

Opuchnięte ręce, nogi, tkanka podskórna wraz ze świądem i wykwitami skórnymi są także wynikiem wymienionych procesów. Obrzęk komórek ośrodkowego układu nerwowego jest przyczyną bólów i zawrotów głowy, nudności, napięcia psychicznego, bezsenności, lęku, skłonności do depresji, wzmożonego apetytu. Kobiety miewają wtedy szczególną ochotę na słodycze lub inne określone potrawy. Zespołowi napięcia przedmiesiączkowego towarzyszy często zaostrzenie objawów chorób alergicznych, takich jak astma oskrzelowa, katar sienny, alergiczne zmiany skórne, oraz chorób przewlekłych przewodu pokarmowego lub układu nerwowego (np. padaczki).

Zespół napięcia przedmiesiączkowego występuje z mniejszym lub większym nasileniem u około 30-60% dojrzałych płciowo kobiet, szczególnie często u 30-40-letnich. Niestety tylko 10 % kobiet zgłasza się do lekarza ginekologa z powodu dokuczliwych objawów. Objawy somatyczne sprawiają, że kobiety czują się mniej atrakcyjne fizycznie. Mają skłonność do wyolbrzymiania problemów, co sprzyja nasileniu przygnębienia i lęku, niemożności zapanowania nad atakami złego humoru i samopoczucia.

Każda pacjentka, która zauważyła u siebie nasilenie opisanych objawów, powinna skonsultować się z lekarzem. Po pierwsze, jest to konieczne do wykluczenia innych chorób, zarówno internistycznych, neurologicznych, jak i ginekologicznych, mogących dawać podobne dolegliwości. Po drugie, każdą dolegliwość, która przyczynia się do pogorszenia komfortu życia, choć nie powoduje negatywnych skutków medycznych, należy leczyć.

Jednakże trzeba odróżnić typowy zespół napięcia przedmiesiączkowego od dolegliwości okołomiesiączkowych, których pierwotną przyczyną, a nie skutkiem, jest stres, lęk, depresja, zaburzenia emocjonalne, problemy rodzinne, szkolne. Z tej grupy należy wyłączyć kobiety z bolesnym miesiączkowaniem, w którym przeważają dolegliwości miejscowe pojawiające się dopiero na początku krwawienia miesiączkowego i utrzymujące się w czasie jego trwania, z towarzyszącymi nieprawidłowościami cyklu płciowego. Aby mieć pewność, że mamy do czynienia z omawianym zespołem, niezbędne jest badanie internistyczne i ginekologiczne. Ma ono na celu znalezienie ewentualnych zmian organicznych, które mogą być odpowiedzialne za dolegliwości i jednocześnie mogą powodować groźne następstwa dla zdrowia. W zespole napięcia przedmiesiączkowego podczas badania ginekologicznego lekarz nie znajduje żadnych uchwytnych zmian patologicznych w narządzie rodnym. Niekiedy wskazane i pomocne w dalszym postępowaniu jest określenie czynności hormonalnej jajników.

Najprostszą metodą jest pomiar podstawowej temperatury ciała wykonywany codziennie, zaraz po przebudzeniu przez cały cykl miesiączkowy. Lekarz może również zlecić wykonanie tzw. rozmazu cytohormonalnego pobranego z pochwy, testu krystalizacji śluzu szyjkowego czy, w uzasadnionych przypadkach, określenie poziomu hormonów płciowych - jajnikowych i przysadkowych - w surowicy krwi.

Sposobów radzenia sobie z problemem jest wiele, ale niezbędna jest akceptacja i chęć pomocy ze strony najbliższych. Otóż żadne medykamenty nie zastąpią czułości, życzliwości i tolerancji. Również samo uświadomienie niepełnosprawnej nastolatce fizjologicznych zmian towarzyszących cyklowi płciowemu kobiety i zaakceptowanie ich, zdecydowanie zmniejsza uciążliwość objawów. Należy też unikać nadmiernego wysiłku fizycznego i umysłowego, stresujących i konfliktowych sytuacji. Fizykoterapia i ogólnie zdrowy tryb życia, a także odpowiednia dieta pomagają w leczeniu zespołu napięcia przedmiesiączkowego. Zmęczenie i napięcie nerwowe może złagodzić lub zlikwidować odprężająca kąpiel, słuchanie ulubionej muzyki, inhalacje z olejków eterycznych (mięta pieprzowa, rozmaryn, lawenda). W drugiej fazie cyklu płciowego należy ograniczyć przyjmowanie płynów, soli i cukrów, zaś ruch na powietrzu pomaga pozbyć się nadmiaru płynów z organizmu i poprawia nastrój. Magnez oraz witaminy: A, z grupy B (szczególnie witamina B6), D, E, C, ułatwiają funkcjonowanie narządów wewnętrznych, m.in. wątroby, w której rozkładane są estrogeny, oraz układu nerwowego. W przypadku znacznego zwiększenia masy ciała i dużych obrzęków można stosować leki moczopędne, ale pod kontrolą lekarza internisty.

Przyczyn rozdrażnienia emocjonalnego, dolegliwości psychicznych upatruje się również we wzajemnym wpływie różnych substancji i hormonów wydzielanych przez układ nerwowy. Wymienia się tu noradrenalinę, dopaminę, serotoninę i prolaktynę, stąd jeden ze sposobów leczenia polega więc na podawaniu na kilka dni przed spodziewaną miesiączką progestagenów w postaci czopków doodbytniczych, dopochwowych lub środków doustnych. Niekiedy ustąpienie dolegliwości uzyskuje się po zastosowaniu odpowiednich pod względem składu hormonalnego doustnych środków antykoncepcyjnych. Leki hamujące wydzielanie prolaktyny przynoszą ulgę w nasilonych objawach mastodynii. W tym przypadku również są pomocne żele używane miejscowo, zawierające progesteron.

Intensywność dolegliwości psychicznych można złagodzić przez stosowanie środków uspokajających, relaksujących, przeciwlękowych lub nawet antydepresyjnych.
Na zakończenie dodam, że średni wiek wystąpienia ostatniej miesiączki (tzw. menopauzy) przypada około 51.-52. rok życia.

Menopauzą nazywamy takie krwawienie, po którym występuje co najmniej 6-miesięczna przerwa w krwawieniach. Okres przed- oraz pomenopauzalny obejmuje 7 lat od ostatniej miesiączki i 7 lat po niej. Mogą w tym okresie wystąpić nieprawidłowe miesiączki wymagające konsultacji ginekologicznej (np. krwawienia bardzo obfite).

Mam nadzieję, że zaspokoiłem ciekawość i może choć częściowo udało mi się rozwiać obawy wielu rodziców niepełnosprawnych dziewcząt. W tej intymnej sferze ich rozwoju musicie Państwo wykazywać dużo taktu, tolerancji i cierpliwości - tego Wam życzę.

dr n. med. Jacek Panek
specjalista chorób kobiecych
położnik - ginekolog
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Agrafata

  • Gość
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #98 dnia: Listopad 12, 2008, 06:42:54 pm »
Witam serdecznie,
jestem studentką III roku kierunku Edukacja Niepełnosprawnych Intelektuanie Z Terapią Indywidualną i piszę do Was z wielką prośbą.
W tym roku piszę pracę licencjacką. Promotor namówił mnie na dość ciekawy temat, który wcześniej nie był zbyt obszernie poruszany, a mianowicie Związki małżeńskie osób niepełnosprawnych intelektualnie widziane oczami kościoła.
Byłam już u księdza w swojej parafii, ale ten mnie poprostu zbył słowami "Osoby niepełnosprawne intelektualnie nie zawierają związków małżeńskich. Nie ma pani o czym pisać"... Promotor jednak w dalszym ciągu namawia mnie do pisania na ten temat. Zaczęłam najpierw od lektury Katechizmu Kościoła Katolickiego oraz Prawa Kanonicznego, a co dalej to sama nie wiem.
Czy wiecie może, czy są gdziekolwiek w Polsce kursy przedmałżeńskie dla osób upośledzonych umysłowo? Lub czy słyszeliście o jakimś księdzu, ewentualnie parafii, która takiego ślubu udzieliła?

Będę wdzięczna za wszystkie informacje.

Pozdrawiam serdecznie, Agata.

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26469
Edukacja seksualna osób z upośledzeniem umysłowym
« Odpowiedź #99 dnia: Listopad 13, 2008, 07:58:29 am »
Witaj
Ciekawy temat.....
Zerknij tu do wątku jeszcze

Miłość nie może być zatrzymana przez zespół Downa
"Brzydka miłość" i inne artykuły o zD
http://forum.darzycia.pl/topic,6721.htm
Pozdrawiam :))
"Starsza JesiennaMiotełka"

 

(c) 2003-2018 Team Dar Życia :: nota prawna :: o plikach Cookies :: biuro@darzycia.pl
Polecamy:   Forum o zwierzętach