Ogłoszenia Zwierzęta
Aktualności: Dar Życia poleca Kalendarz ze zdjęciami oraz Foto Karty, powołując się na nasze forum otrzymają Państwo rabat w postaci darmowej wysyłki PREZENTÓW. Kod rabatowy to słowo DAR ŻYCIA a strony to Foto Karty oraz Kalendarze ze zdjęciami

Autor Wątek: Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.  (Przeczytany 37282 razy)

Offline autyzm_pl

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 74
    • http://www.autyzm.pl
Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.
« dnia: Luty 11, 2003, 10:10:52 pm »
Zazwyczaj sądzimy, że radio czy telewizja nie ma większego wpływu na dzieci kończące wiek niemowlęcy, zwłaszcza, że często nie wydaje się, aby nawet członkowie rodziny mogli w znaczący sposób zmieniać spontaniczne reakcje rocznego malucha. Jesteśmy jednak w błędzie!

Nie wierzycie? To przeczytajcie...http://www.autyzm.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=294&mode=&order=0&thold=0
"Postaraj się, na ile się tylko da, zachować spokój i pogodę ducha, a łatwiej poradzisz sobie ze swym problemem."(To moje własne motto i stosuję je też wobec siebie! :) )

Pozdrawiam Cię serdecznie

Pan Rajek

  • to weteran
  • polecający usługi
  • *******

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.
« Odpowiedź #1 dnia: Maj 14, 2003, 07:00:40 pm »
Dołączę jeszcze trochę informacji o wpływie TV na dzieci
Wpływ TV na dzieci a także tutaj Maluch przed monitorem

Podobnym problemem jest zachowanie BHP przy komputerze
Dziecko przy komputerze

Jednym słowem- idźmy z postępem, ale z zachowaniem umiaru.
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.
« Odpowiedź #2 dnia: Styczeń 18, 2007, 08:53:43 am »
O wpływie TV na dzieci także tu:

Mądrzejsze dzięki TV?

Dimitri Christakis - The Washington Post

Cyfrowe technologie, które kiedyś dzieliły bogatych i biednych, dziś izolują rodziców od ich własnych dzieci. Telewizja odgrywa olbrzymią rolę w życiu dzieci - od niemowlaków, które oglądają nowy całodobowy amerykański kanał „Baby’s First TV”, po nastolatków jednocześnie wymieniających smsy ze znajomymi i śledzących na swoich iPodach najnowsze wydanie satyrycznego programu „Daily Show”.

Przeciętne amerykańskie dziecko spędza przed telewizorem od 3 do 5 godzin dziennie. Wcześniej niż kiedykolwiek przedtem rozpoczyna także karierę telewidza: w 1961 roku średni wiek telewizyjnej „inicjacji” wynosił 3 lata, podczas gdy obecnie obniżył się do 9 miesięcy.

W dodatku, przekonania rodziców na temat wpływu, jaki telewizja wywiera na ich dzieci, w większości przypadków okazują się mylne. Na przykład, na początku lat 70. ubiegłego wieku panowało ogólne przeświadczenie, że telewizja psuje wzrok. Rodzice kazali mi oglądać telewizję z odległości co najmniej dwóch metrów w przekonaniu, że mój słaby wzrok był efektem przesiadywania zbyt blisko odbiornika. Dziś większość ludzi wie, że telewizja nie powoduje problemów ze wzrokiem, ale za to powstało wiele nowych, wartych odkłamania mitów.

1. Telewizja ogłupia dzieci.
Szczerze mówiąc, co ambitniejsze programy telewizyjne w rodzaju „Ulicy Sezamkowej” wręcz doskonalą poznawcze możliwości dzieci. Wiele niezależnych badań dowiodło, że maluchy w wieku 3-5 lat, które oglądają „Ulicę Sezamkową” przez godzinę dziennie, lepiej radzą sobie z rozpoznawaniem cyfr, liter i kształtów, niż te, które nie mają styczności z programem. Pięćset uczestniczących w jednym z badań dzieci, które w wieku przedszkolnym oglądały programy edukacyjne, jako nastolatki otrzymywało w szkole lepsze oceny, czytało więcej książek, przywiązywało większą wagę do swoich osiągnięć i wykazywało się większą kreatywnością, niż dzieci, które nie oglądały takich programów.

2. Telewizja zachęca dzieci do przemocy.
Prawda jest bardziej skomplikowana. W 1994 roku naukowcy przeanalizowali setki badań obejmujących tysiące dzieci, na podstawie których doszli do wniosku, że dzieci oglądające w telewizji sceny przemocy stają się bardziej agresywne. Co więcej, dzieci oglądające w telewizji sceny seksu częściej próbują naśladować w prawdziwym życiu to, co widziały na ekranie.

Jednakże inne badania przeprowadzone na próbce 5000 dzieci dowiodły, że dzięki promującym właściwe zachowania społeczne programom w rodzaju amerykańskiego „Mr. Rogers’ Neighborhood” (Sąsiedztwo pana Rogersa), dzieci stają się bardziej uprzejme i tolerancyjne. W rzeczywistości wpływ dobrych programów w telewizji na dobre zachowania jest podobny do wpływu złych programów na złe zachowania. Główny problem polega na oglądaniu przez dzieci niedostosowanych do ich wieku programów zawierających sceny seksu i przemocy.

3. Niemowlaki, które oglądają filmy edukacyjne, są inteligentniejsze.
Tego rodzaju sugestie, zawarte już w tytułach przeznaczonych dla najmłodszych widzów, jak „Baby Einstein” (Dziecko-Einstein) czy „Brainy Baby” (Bystre dziecko), nie znajdują jednak potwierdzenia w wynikach badań. W 2005 roku zajmująca się kwestiami rodziny fundacja Kaiser Family Foundation opublikowała raport, z którego wynika, żedzieci poniżej drugiego roku życia nie wynoszą żadnych edukacyjnych korzyści z programów przeznaczonych dla swojej grupy wiekowej.

Z moich własnych badań wynika, że oglądanie telewizji przez dzieci poniżej trzeciego roku życia może być wręcz szkodliwe dla ich rozwoju umysłowego - takie dzieci radzą sobie gorzej od innych na testach ze znajomości liter i cyfr, które wykonują na początku pierwszej klasy szkoły podstawowej. Każda dodatkowa godzina dziennie, którą dziecko poniżej trzeciego roku życia spędza przed telewizorem, obniża jego zdolność koncentracji w wieku 10 lat o 7 procent. Według przeprowadzonych w 2005 roku na Uniwersytecie Pensylwanii badań, nawet oglądanie „Ulicy Sezamkowej” przez dzieci poniżej trzeciego roku życia wywierało negatywny wpływ na ich zdolności językowe.

4. Oglądanie telewizji zamiast zabawy na podwórku powoduje u dzieci nadwagę. Niezupełnie. Przecież dzieci również czytają książki w pozycji siedzącej lub leżącej, a nikt nie sugeruje, że stają się z tego powodu otyłe. Przeprowadzony w 1999 roku na Uniwersytecie Stanforda eksperyment dowiódł, że dzieci ze szkół podstawowych, którym zredukowano czas oglądania telewizji, rzeczywiście traciły na wadze, jednakże nie stały się z tego powodu bardziej aktywne.

Wynika z tego, że wśród wielu związanych z siedzącym trybem życia czynności, jak czytanie, zabawa klockami, czy odrabianie pracy domowej, tylko oglądanie telewizji wywołuje u dzieci odruch przejadania się.

Opróżnianie lodówki z jedzenia podczas programów telewizyjnych jest powszechnym nawykiem nie tylko wśród dzieci, ale także dorosłych. Reklamy niezdrowej żywności dodatkowo pogłębiają problem. Około 70 procent reklam, które oglądają dzieci, związanych jest z jedzeniem i żadna z nich nie promuje zdrowego stylu odżywiania się. Według opublikowanych w 2005 roku przez Uniwersytet Harvarda badań, na każdą godzinę, którą dzieci spędzają przed telewizorem, przypada średnio 170 kalorii wchłanianych przez nie pokarmów. Każda z tych kalorii pochodzi z jedzenia, które dzieci widzą w telewizyjnych reklamach.

5. Telewizja pomaga dzieciom zasnąć.
Jest dokładnie odwrotnie! Z badań na próbce 2000 dzieci, które przeprowadziłem wraz z moim kolegą w 2005 roku wynika, że czym częściej dzieci oglądają telewizję, tym częściej cierpią na bezsenność. Według obejmujących całe Stany Zjednoczone badań, 75 procent dzieci ogląda telewizję bezpośrednio przed snem. Rodzice, którzy pozwalają swoim pociechom wpatrywać się w ekran, ponieważ skarżą się one na kłopoty z zasypianiem, zamiast eliminować, dodatkowo pogłębiają problem.

6. Dzieci oglądają za dużo telewizji.
W rzeczywistości większym problemem jest: co i jak oglądają nasze pociechy. W tak zwanych złotych czasach telewizji rodziny zasiadały przed ustawionym w centralnym miejscu pokoju telewizorem, by wspólnie oglądać wysokiej jakości programy dostosowane do potrzeb całej rodziny.

Obecnie w większości amerykańskich domów każdy członek rodziny (wliczając w to małe dzieci) we własnym odbiorniku ogląda w samotności programy, które nierzadko zawierają sceny seksu i przemocy. Wspólne oglądanie telewizji przez rodziców i dzieci daje możliwość wyboru wartościowych programów oraz eliminacji niepożądanych treści.

Źródło: The Washington Post

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.
« Odpowiedź #3 dnia: Styczeń 20, 2007, 03:22:55 pm »
Plusy i minusy oglądania telewizji przez 2-letnie dzieci

Tekst Justyna Dąbrowska , eDziecko

Dwulatek posadzony przed telewizorem zastyga w skupieniu. W domu zapada cisza...

Siła telewizji jest niesłychana. Nie trzeba tego dowodzić, każdy z nas wie, jak potrafi wciągnąć to, co pokazuje mały ekran. Telewizja wpływa na nas w sposób, z którego pewnie nie do końca zdajemy sobie sprawę. Żyjemy tym, czym żyją mieszkańcy Grabiny, tańczymy w wyobraźni razem z gwiazdami, plan dnia dostosowujemy do pory emisji dobranocki...

Telewizja ma też wpływ na nasze dzieci. Ale dopóki są małe, to my decydujemy - jak wielki.

Plusy i minusy

Telewizja wyzwala skrajne postawy. Są domy, w których odbiornik włączony jest non stop. Nikt nie patrzy w skupieniu w ekran, ale głosy spikerów towarzyszą domownikom przez cały czas, od wczesnego ranka do późnej nocy.

Są też domy, w których telewizji w ogóle się nie ogląda. Nie ma odbiornika lub jest schowany pod kluczem. Jak każdy owoc zakazany, tak i ten kusi dzieci swoją niedostępnością.

Jak sprawić, by telewizor, podobnie jak inne nowo-czesne urządzenia - pomagał nam w życiu, ułatwiał je i rozwijał, a nie komplikował je i zubażał?

Aby bardziej świadomie korzystać z możliwości, jakie daje nowoczesna telewizja, warto pamiętać o możliwych zagrożeniach, jak również zaletach tego medium.


Zagrożenia

- Wolniejszy rozwój poznawczy

Badania wykazują, że dzieci, które oglądają za dużo telewizji, rozwijają się wolniej niż ich rówieśnicy. Wolniej uczą się mówić, mają mniejszy zasób słów, później zdobywają umiejętność czytania, mają gorsze wyniki w szkole.

- Kłopoty z wyobraźnią

Siłą dziecięcego umysłu jest fantazjowanie, które właściwie nie zna granic. Rozwój fantazji służy nie tylko zabawie, ale ma też ogromne znaczenie w dorosłym życiu. Ludzie z rozwiniętą wyobraźnią, są bardziej kreatywni, szybciej znajdują rozwiązanie problemu czy drogi wyjścia z kryzysowych sytuacji. Oglądanie telewizji tłumi wyobraźnię, bo podsuwa gotowe obrazy.

- Wolniejszy rozwój zmysłów

Pierwsze lata życia to gwałtowny rozwój wszystkich zmysłów. Dziecko poznaje świat dotykiem, smakuje go i wącha. Im wrażliwsze są jego zmysły, tym lepiej potem orientuje się w świecie zewnętrznym. Tym lepszym jest obserwatorem, bardziej wyczulonym na sygnały płynące z otoczenia. Telewizor nie emituje smaków ani zapachów. Pobudza jedynie wzrok i słuch, pozostawiając daleko w tyle inne zmysły.

- Mniej kontaktu z rówieśnikami

Na ogół dzieci czas z telewizorem spędzają sam na sam. To nie jest rozrywka grupowa. W tym samym czasie dziecko mogłoby bawić się z dzieckiem sąsiadki. Choć trzylatki nie są jeszcze bardzo uspołecznione, znajdują już przyjemność w swoim towarzystwie.

- Choroba chipsowa

Dziecko, które ogląda film w telewizji, wprawia się w stan podobny do transu. Nagle cały otaczający je świat znika, liczy się tylko to, co na ekranie. Oddech się spłyca, metabolizm zwalnia. Jeśli w tym czasie damy dziecku coś "łatwego" do jedzenia (chipsy, chrupki itp.), będzie jadło, nie zwracając uwagi na to, czy jest głodne. Stąd już krótka droga do otyłości...


Pożytki

- Okno na świat

Dziecko może zobaczyć w telewizji to, czego nie zobaczy na podwórku. Lwy na sawannie, delfiny w oceanie czy piramidy faraonów. To znakomita okazja do opowiadania rozmaitych rozwijających wyobraźnię historii.

- Pożywka dla dziecięcej ciekawości

Coś, co dziecko zobaczyło w telewizji, może być wstępem do poznawania bogactwa świata w rzeczywistości. Widzieliście film o misiu polarnym? Idźcie do zoo i zobaczcie, jak naprawdę wygląda. Zimą miś powinien nawet być dość zadowolony z życia...


Kilka rad na dobry początek

Twoje dziecko właśnie zaczyna poznawać uroki telewizora? Od początku wprowadź jasne zasady, to pomoże uniknąć ewentualnych konfliktów.

- Ustal limity

Dziecko poniżej 18 miesięcy nie powinno w ogóle oglądać telewizji. Dwulatek powinien spędzać przed telewizorem nie więcej niż 30 minut dziennie, a trzylatek nie więcej niż godzinę (w dwóch porcjach). Takich limitów uda wam się przestrzegać, jeżeli po wyłączeniu telewizora zachęcisz dziecko do atrakcyjnej zabawy lub poczytasz mu ulubioną książeczkę. Jeśli od początku przyzwyczaicie dziecko do tego, że telewizja jest limitowana, unikniecie wielu niepotrzebnych awantur.

- Oglądajcie razem

Postaraj się od początku pokazywać dziecku, że może mieć dystans do tego, co ogląda, zarówno do programu, jak i do reklam. Opowiadaj mu, co widzisz, zadawaj pytania, żartuj. Zachęcaj dziecko, by samo również opowiadało, co widzi (Co będzie dalej? Jak myślisz - kto ma rację? Który bohater bardziej ci się podoba? Zobacz, jak nas namawiają do kupowania tych czekoladek, musieli wydać na to mnóstwo pieniędzy!).

- Selekcjonuj

Wybieraj tylko to, co na pewno nadaje się dla twojego malca. Eliminuj filmy i programy ze scenami przemocy oraz takie, które wzbudzają w dziecku strach.

- Komentuj

Czasem nawet w filmie dla dzieci może się zdarzyć scena straszna lub pełna przemocy. Nie zostawiaj tego bez komentarza. Powiedz: "O, zapalił mu się ogon, ale na szczęście przyjaciele pomogli mu ugasić pożar".

- Nie traktuj telewizji jako nagrody

Oglądanie TV powinno być limitowaną rozrywką (najlepiej rodzinną) dokonywaną na zasadzie wyboru. Tzw. szlaban na telewizję nie łączy się z przewinieniem dziecka, więc niczego go nie uczy. Oglądanie TV nie powinno też być "pocieszaczem" ani "uspokajaczem", bo wyrabia w dziecku niedobre nawyki. Najlepszym pocieszeniem jest przytulenie przez rodziców.


Bezpieczne oglądanie

Telewizja proponuje dla dzieci wiele kanałów z kreskówkami.

Ale nie wszystko, co animowane i kolorowe, nadaje się dla maluchów - wiele bajek przeraziłoby nawet dorosłego amatora thrillerów! Godny polecenia jest kanał Mini-mini oraz Disney Channel - emitowane tu bajki nie zawierają scen przemocy, uczą pozytywnego spojrzenia na świat. Jednak nawet w najlepszym kanale zdarzają się filmy czy reklamy, których wcale nie chcemy podsuwać dzieciom. Dobrym wyjściem z sytuacji są bajki na płytach DVD lub kasetach wideo. Znamy ich treść, możemy kontrolować czas, jaki dziecko spędza przed ekranem. Bezpieczne bajki na płytach DVD możesz kompletować wraz z numerami "Dziecka".


źródło: eDziecko
[/b]

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.
« Odpowiedź #4 dnia: Marzec 12, 2007, 02:18:40 pm »
Telewizja szkodzi zdrowiu dzieci

Dziecko, które dużo ogląda telewizję, nie tylko mało się rusza, ale też zazwyczaj niezdrowo się odżywia - udowodnili naukowcy z Uniwersytetu Harvarda.

Badania przeprowadzone zostały w Stanach Zjednoczonych na ponad tysiącu dzieci trzyletnich. Naukowcy ogłosili ich wyniki wczoraj na konferencji Amerykańskiego Towarzystwa na rzecz Serca. Obliczyli, że każda godzina oglądania telewizji związana jest z konsumpcją dodatkowych 46 kilokalorii, przede wszystkim w postaci słodkich napojów. Naukowcy uważają, że ta dodatkowa konsumpcja kalorii jest ważną przyczyną epidemii otyłości, która gnębi świat Zachodu.

Jednocześnie dzieci oglądające telewizję jedzą mniej warzyw, owoców i produktów zawierających wapń oraz błonnik. Naukowcy zastrzegają, że w swoich obliczeniach wzięli pod uwagę wszystkie czynniki społeczne i ekonomiczne, np. dochód rodzin. I niezależnie od klasy społecznej więcej telewizji zawsze oznacza mniej zdrowe jedzenie.

Badacze nie ustalili jednoznacznie, dlaczego tak się dzieje. Czy winą należy obciążyć reklamy? Czy dodatkowe słodkie napoje wypijane są podczas telewizyjnego seansu? Czy raczej uprzyjemniają życie dzieciom, kiedy telewizor jest wyłączony? Nie wiadomo. Ale są to kolejne badania, które jasno wykazują, że telewizja w nadmiarze bardzo szkodzi dzieciom.

Fińscy naukowcy udowodnili np., że powoduje problemy ze snem u dzieci. I szkodliwe są nie tylko godziny spędzone na patrzeniu w telewizor, ale też czas, kiedy telewizor jest po prostu włączony - czyli tak zwane oglądanie bierne.

Inne grupy naukowców wykazywały, że maluchy, które w wieku lat trzech spędzają wiele czasu przed odbiornikiem, mają wiele lat później kłopoty z nauką w szkole. A te, które przed dziesiątym rokiem życia oglądają filmy, w których obecna jest agresja, znacznie częściej używają agresji w życiu dorosłym i częściej łamią prawo.

Nastolatki oglądające dużo telewizji gorzej się uczą i rzadziej udaje im się ukończyć szkołę średnią. Dotyczy to w szczególności uczniów, którzy mają telewizor w swoim pokoju. Nałogowe oglądanie telewizji może być związane z poważnymi problemami psychicznymi - nastolatki z takimi kłopotami często uciekają w świat telewizji. Jeżeli dziecko ogląda za dużo telewizji, powinno to być sygnałem ostrzegawczym dla rodziców.

Zapanowanie nad tym, co i jak długo ogląda dziecko w telewizji, jest dla rodzica nie lada wyzwaniem. Badania dowodzą, że wprowadzenie ostrych restrykcji niewiele tu pomoże, bo dzieci w wieku szkolnym i tak będą oglądać telewizję - u kolegów i koleżanek. Jedynym sposobem jest rozmawianie z dzieckiem o tym, co i jak długo ogląda.

Amerykańscy pediatrzy zalecają, aby dziecko poniżej lat dwóch nie oglądało telewizji wcale. Takie zalecenia nie jest łatwo wypełnić, czasem telewizja jest jedynym sposobem, żeby dziecko uspokoić albo czymś na chwilę zająć, żeby np. posprzątać. Kiedy dziecko jest starsze, rodzice często pozwalają mu oglądać telewizję, bo uważają, że zabawa na podwórku jest niebezpieczna.

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.
« Odpowiedź #5 dnia: Maj 09, 2007, 12:52:16 am »
Niemowlęta masowo oglądają "dorosłą" telewizję

Około 40 proc. dzieci w wieku trzech miesięcy i około 90 proc. "roczniaków" oraz dzieci młodszych regularnie ogląda telewizję, DVD lub wideo. O wynikach badań prowadzonych na ponad tysiącu amerykańskich rodzin czytamy w majowym wydaniu "Archives of Pediatrics & Adolescent Medicine".

- Następstwa wczesnego oglądania telewizji i wideo dla zdrowia publicznego są potencjalnie duże - napisali autorzy badań, naukowcy z University of Washington w Seattle (USA) i ich współpracownicy. Przypomnieli jednocześnie, że zarówno teoretyczne, jak i doświadczalne dane pozwalają podejrzewać, że kontakt maluchów (dzieci w wieku do 2,5 lat) z mediami może być dla ich rozwoju bardziej szkodliwy niż dla dzieci starszych.

Badania na ponad tysiącu rodzin z USA wykazały, że średni wiek inicjacji telewizyjnej wynosi 9 miesięcy. Dzieci spędzały przed telewizorem średnio 40,2 minuty dziennie. Już trzymiesięczne niemowlęta oglądały telewizję przez mniej niż godzinę dziennie, ale już dzieci w wieku do roku przesiadywały przed ekranem więcej niż 1,5 godziny.

- W przybliżeniu połowę oglądanych w telewizji pozycji rodzice zaliczyli do kategorii dziecięcych programów edukacyjnych - wyliczyli autorzy badania. - Druga połowa wybieranych przez dzieci pozycji dzieliła się mniej więcej po równo na dziecięce programy nie-edukacyjne, DVD i wideo dla dzieci oraz programy dla dorosłych".

Wnioski te pochodzą z telefonicznych badań rodziców dzieci w wieku od dwóch miesięcy do dwóch lat. Analizowano cztery kategorie treści telewizyjnych i DVD: programy edukacyjne dla dzieci, programy dla dzieci pozbawione waloru edukacyjnego, DVD i wideo dla dzieci oraz telewizję "dorosłą" (np. talk show lub programy sportowe).

Pod uwagę brano średni czas, codziennie spędzany przez dzieci przed telewizorem. Pytano też o powody, dla których rodzice pozwalają dzieciom oglądać, oraz o to, czy ktoś towarzyszy maluchom przed ekranem.

Rodziców pytano też, dlaczego pozwalają małym dzieciom oglądać TV. Niemal jedna trzecia (29 proc.) pytanych sądzi, że telewizja uczy lub że dobrze wpływa na umysłowy rozwój ich pociech. Co piąty (23 proc.) ocenia, że jest zabawna lub że dzieci przy niej odpoczywają. Taka sama grupa (21 proc.) uważa natomiast, że zajęcie dziecka telewizją daje rodzicom czas na spokojne załatwienie różnych spraw.

- Powszechna opinia, że rodzice traktują telewizję tylko jako elektroniczną nianię, jest nieporozumieniem - podkreślili autorzy badań. Ponad połowę czasu przed telewizorem dzieci spędzają w towarzystwie rodziców - stwierdzili naukowcy.

Jednocześnie badacze zauważyli, że w porównaniu z jedynakami, dzieci mające jedno lub dwójkę rodzeństwa rzadziej oglądały programy dla dorosłych, i że codziennie siedziały przed telewizorem o około 18 minut krócej niż inne.

Naukowcy podkreślają, że rodzeństwo pomaga maluchom przetwarzać telewizyjne treści.

kasiape

  • Gość
Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.
« Odpowiedź #6 dnia: Maj 09, 2007, 01:08:15 pm »
:D hmmm powiem tak - ja jestem telemaniakiem i wychowuję małego telemaniaka - cieszę się że zima za nami bo teraż juz więcej czasu spędzamy poza domem (bez TV)! jednak przyznaję, że u nas jest dużo TV - z tym, że dzieci nie oglądają programów dla dorosłych czy po godz. 20! ale Julek, który ma 2 lata potrafi wysiedzieć przed TV długą chwilę (niepedagogicznie pisać ile) i skupić się na oglądaniu i rozumie co ogląda - potrafi odp na pytanie kto to jest, co robi, czy co oglądał!
mamy także dwulatka w rodzinie i Franio nie ogląda TV wcale! nie potrafi sobie siąść nawet 10 minut i popatrzeć! skupić się, jest w ciągłym ruchu!

 :tekno: więc jako aktywny telemaniak chcę postawić tezę, że TV (pod kontrolą) uczy też dziecko skupienia - że potrafi usiąść, spojrzeć, pomyśleć i zrozumieć co obejrzało - wysnuć wniosek z oglądanego programu!
co Wy na to?

 :ok:

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.
« Odpowiedź #7 dnia: Maj 09, 2007, 01:09:43 pm »
Podzielam zdanie: skupia, uczy wielu rzeczy-ale powinna być pod kontrolą.
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline AnetaOrzysz

  • Raczkujący Gadacz
  • ****
  • Wiadomości: 333
Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.
« Odpowiedź #8 dnia: Maj 09, 2007, 03:25:12 pm »
Mój Bartek też jest telemaniakiem i nie mam pojęcia jak go odzwyczaić.Wszystko zaczeło się od chwili narodzin Nikoli.Bartek widząc że zajmuje się malutką uciekał się w oglądanie bajek,jeszcze bardziej się to nasiliło gdy Nikola zaczeła  zabierać mu zabawki.Na dzień dzisiejszy gdy tylko się obudzi muszę mu włączyć bajkę na DVD bo programy telewizyjne go nie interesują,jak przychodzimy ze spaceru to też biegnie prosto do telewizora na dodatek musi to być ta bajka która mu się podoba nie pierwsza lepsza.Co najśmieszniejsze ostatni tydzień siedziała z Nimi moja mama Bartuś też babcię prowadzał do telewizora żeby włączyć bajkę na DVD ale babcia powiedziała że nie umie włączyć i Bartuś więcej babci nie męczył ale mimo że Bartek nie oglądał to telewizor musiał być włączony.
ANETA mama BARTUSIA 4 l z zD i 2 letniej NIKOLCI

kasiape

  • Gość
Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.
« Odpowiedź #9 dnia: Maj 09, 2007, 06:11:53 pm »
:D u nas jest tak, że jak wyjeżdżamy  i jesteśmy gdzieś u kogoś to bez problemu z TV - mówimy, że w tym domu nie ma TV dla dzieci i odpuszczają!
w domu tez dadzą się namówić "że TV czeka" i można wyłączyć, ale wtedy musi być intensywna zabawa! bawimy się w chowanego albo malujemy - taka zabawa, która wymaga koncentracji! no i jak pada hasło "pisakownica" to już w ogóle wszystko blednie  :flasingsmile:
no i muzyka - obaj ją lubią więc często słuchamy "Fasolek"  :D

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26281
Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.
« Odpowiedź #10 dnia: Wrzesień 13, 2007, 10:11:24 am »
I kolejne informacje

Niemowlęta oglądające telewizję wolniej uczą się mówić

Naukowcy z USA dowiedli, że niemowlęta w wieku od 8 do 16 miesięcy oglądające programy rzekomo mające przyspieszyć ich rozwój, wolniej uczą się mówić - informuje pismo "Journal of Pediatrics".

Wśród młodych rodziców panuje moda, napędzana dobrym marketingiem producentów edukacyjnych DVD dla dzieci, zgodnie z którą oglądanie przez maluchy programów edukacyjnych prowadzi do ich szybszego rozwoju intelektualnego.

Naukowcy z University of Washington i Seattle Children's Hospital Research Institute udowodnili, że może być wręcz przeciwnie.

Podczas ich eksperymentu maluchy mające zwyczaj oglądać płyty DVD z programami dla najmłodszych dzieci, rozumiały znaczenie około 6-8 słów mniej niż te niemowlaki, które nie oglądały telewizji. Na słownictwo dzieci w wieku od 17 do 24 miesięcy oglądanie takich programów nie wywierało żadnego - ani pozytywnego, ani negatywnego, wpływu.

Badanie przeprowadzone przez Amerykanów jest częścią dużego projektu sprawdzającego wpływ mediów na rozwój dzieci w pierwszych dwóch latach ich życia. Wcześniejsza praca tych samych autorów ujawniła zaskakujące dane, informujące że 40 procent niemowląt, które nie ukończyły jeszcze trzeciego miesiąca życia, regularnie ogląda telewizję, DVD lub wideo. Widzów, którzy nie ukończyli dwóch lat, jest aż 90 procent.

Naukowcy przeprowadzili losowe badanie telefoniczne wśród ponad 1000 rodzin w Minnesocie i Waszyngtonie, które mają dzieci w wieku od 1 miesiąca do dwóch lat. Oglądane programy podzielono na 4 kategorie: wideo i DVD przeznaczone dla najmłodszych, edukacyjne programy telewizyjne, takie jak "Ulica Sezamkowa", nieedukacyjne programy telewizyjne dla dzieci, takie jak Bob Budowniczy czy Toy Story, i programy telewizyjne dla dorosłych.

Naukowcy podkreślają, że to rodzice i opiekunowie są pierwszymi i najlepszymi nauczycielami dziecka, instynktownie dostosowują ton głosu, spojrzenie i inne sygnały pozawerbalne tak, żeby wspomóc zrozumienie mowy przez dzieci.

Telewizja tego nie potrafi. Najmłodsze dzieci języka najlepiej uczą się od ludzi, nie z mediów - podkreślają autorzy badań.


Częścią wywiadu telefonicznego przeprowadzanego na potrzeby badania było zapytanie rodziców dzieci w wieku od 8 do 16 miesięcy o to, ile słów rozumieją ich dzieci z listy około 90 podstawowych wyrazów, takich jak mama, tata, nos. Rodzice dzieci w wieku od 17 do 24 miesięcy byli pytani, ile słów z podobnej listy potrafią wymówić ich pociechy.

Przykładowymi słowami były ciężarówka, ciastko czy balon. Rodziców pytano także, jak często czytają lub opowiadają bajki dzieciom. Wyniki potwierdziły ogólnie uznaną prawdę, że czytanie i opowiadanie bajek rozwija zdolności językowe najmłodszych.

Główny autor pracy, doktor Zimmerman, tak podsumowuje kolejny etap badań: "Nie wiemy na pewno, że DVD i kasety wideo dla dzieci są szkodliwe, ale najważniejsze jest zapewnienie dzieciom bezpieczeństwa. Rodzice powinni ograniczyć swoim maluchom czas oglądania telewizji i kaset czy płyt do minimum".

Jednocześnie naukowiec podkreśla, że niezbędne jest wykonanie długoterminowych badań wpływu mediów na rozwój poznawczy dzieci.(PAP)

[/u]
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26281
Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.
« Odpowiedź #11 dnia: Wrzesień 15, 2007, 03:55:03 pm »
Warto czytać dzieciom

Pokazuj maluchom, że wspólne czytanie to rozrywka dużo lepsza od telewizji

Cytuj
Warto wiedzieć, że...

Psycholodzy alarmują, że dzieci coraz mniej rozmawiają, o czytaniu już nie wspominając. Za to przed ekranem telewizora czy komputera spędzają przeciętnie 20 godzin tygodniowo. Efekt? Młodzi ludzie coraz gorzej znają język – narzędzie myślenia człowieka!

Więcej tutaj:

http://forum.darzycia.pl/vp118447.htm#118447
» Czytanie zbliża - Cała Polska czyta dzieciom
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.
« Odpowiedź #12 dnia: Wrzesień 18, 2007, 09:35:48 am »
Dyskusja na forum Gazety:

8-miesięczne dziecko i telewizja

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.
« Odpowiedź #13 dnia: Wrzesień 30, 2007, 08:23:53 pm »
Telewidz w pieluchach


The Washington Post

Madelyn McKeon jest bardzo zajęta. Musi podnieść z podłogi filiżankę, a następnie zbadać zastosowanie długopisu. Zawsze też warto wspiąć się na kolana mamy. A jeszcze czekają myszki w telewizji.

11-miesięczna Madelyn nie potrafi wypowiedzieć jeszcze ich imion (Tizzy, Tog i Toot), ale kiedy słyszy ich śpiew, odwraca głowę w kierunku telewizora i zaczyna się kołysać.Codziennie pomiędzy drzemką, jedzeniem, słuchaniem, jak mama czyta, ssaniem palca i zabawą, od 30 minut do dwóch godzin Madelyn wpatruje się w ekran. W ten sposób plasuje się w grupie 43 proc. dzieci poniżej pierwszego roku życia, które według badań zajmującej się rodziną fundacji Kaiser Family Foundation, codziennie oglądają telewizję.

Mimo zaleceń Amerykańskiej Akademii Pediatrii, aby dzieci poniżej drugiego roku życia nie oglądały telewizji, grupa telewidzów w wieku niemowlęcym jest liczna. Na tyle, że do walki o jej względy włączyli się najwięksi gracze na rynku amerykańskich mediów tacy, jak Walt Disney i Sesame Workshop, a także nowicjusze w rodzaju całodobowego kanału BabyFirstTV. Po niecałym roku od debiutu w sieciach nadawczych Dish Network i DirecTV, w ciągu najbliższych sześciu miesięcy stacja BabyFirst planuje nadawanie w kolejnych dziesięciu sieciach. Jej brytyjska konkurentka - BabyTV, która w ciągu dwóch lat zaczęła nadawać swoje programy w 45 krajach, jesienią planuje wejść na rynek amerykański. Ponadto dochody z płatnych kanałów telewizyjnych, kaset video oraz płyt DVD dla niemowlaków i raczkujących dzieci, przekroczyły w USA sumę 100 milionów dolarów rocznie.

Choć producenci programów dla dzieci reklamują swoje produkty jako wyjątkowo pożyteczne dla rozwoju maluchów, nauka niewiele wie o wpływie telewizji na małe dzieci.

- Jesteśmy w trakcie wielkiego, narodowego eksperymentu przeprowadzanego na najmłodszym pokoleniu - mówi Dimitri Christakis, pracownik naukowy w zakresie pediatrii na Uniwersytecie Waszyngtońskim. - Pozwalamy maluchom oglądać telewizję nie wiedząc, jak to na nie wpłynie.
[/color]


Pogląd o edukacyjnym wpływie telewizji na dzieci w wieku przedszkolnym już od dawna jest obecny w życiu publicznym. Co najmniej od debiutu w 1969 roku, skierowanej do dwuletnich i starszych dzieci "Ulicy Sezamkowej". Jednak w latach 90. ruszyła fala programów dla maluchów poniżej drugiego roku życia. Produkująca popularne programy "Brainy Baby" firma powstała w 1995 roku. Brytyjskie "Teletubisie" zadebiutowały w USA w 1998 roku, gdy już u siebie zarobiły 50 milionów dolarów, a ich widownia sięgała 2 milionów osób dziennie. Trzy lata później Disney zakupił program "Baby Einstein". W ten sposób zwiększył dochody ze sprzedaży produktów związanych z tym tytułem z 25 do 250 milionów dolarów. Dziś istnieją nawet gry wideo dla półrocznych dzieci.

- Kiedyś stymulacja intelektualna dziecka odbywała się poprzez tak naturalne czynności, jak mówienie do niego i spędzanie z nim czasu. Teraz polega na kontakcie dziecka z piszczącymi zabawkami, migającymi światełkami, komputerami i telewizją - mówi Susan Gregory Thomas, autorka "Buy Buy Baby", książki o marketingu skierowanym do najmłodszych. Niemal zawsze sprzedawcy reklamują swoje produkty pod hasłem pożywki dla mózgu. Autorzy programu "Brainy Baby" obiecują "stymulację rozwoju poznawczego", a przewodnik po programach sieci Dish TV opisuje ofertę BabyFirstTV jako "rozwojowe programy dla najmłodszych". Jednak specjaliści ds. rozwoju dziecka zauważają, że edukacyjne korzyści programów dla niemowląt rzadko są poparte poważnymi badaniami. Ich twórcy opierają się zwykle na ogólnych zasadach rozwoju dziecka oraz opiniach psychologów dziecięcych.

Niektórzy krytycy programów dla dzieci twierdzą wręcz, że zapewnienia o ich edukacyjnych zaletach są fałszywe i mylące. - Zanim dzieci zaczną dojrzewać i rozwijać się, już są uzależnione od programów telewizyjnych - mówi Susan Linn, współzałożycielka bostońskiej organizacji Campaign for a Commercial-Free Childhood (kampania na rzecz dzieciństwa wolnego od komercji). Organizacja złożyła petycję do Federalnej Komisji Handlu, aby uznała promocyjne teksty twórców programów "Baby Einstein" i "Brainy Baby" za reklamę wprowadzającą odbiorców w błąd. Sprzedawcy programów dla maluchów bronią się twierdząc, że odpowiadają jedynie na istniejące zapotrzebowania, a ich programy są dodatkowym narzędziem kontaktu rodziców ze swoimi dziećmi.

- Nie przyciągamy dzieci przed telewizor. Dajemy im tylko nieszkodliwą, bezpieczną alternatywę - mówi współzałożycielka BabyFirstTV Sharon Rechter. W abonamentowej cenie 10 dolarów miesięcznie stacja, w której nie ma reklam, emituje pięciominutowe programy dostosowane do percepcyjnych możliwości małych dzieci. Na dole ekranu regularnie pojawiają się informacje dla rodziców, aby pomagali dzieciom zapoznawać się z wyświetlanymi na ekranie kształtami, kolorami i przedmiotami. - Oglądanie telewizji jest dla małych dzieci znacznie trudniejsze, niż nam się wydaje - mówi Rachel Barr, psycholog i współautorka prac badawczych na Uniwersytecie Georgetown.

W swojej analizie z 2004 roku Christakis zawarł wniosek, że wraz ze wzrostem czasu, jaki dzieci w wieku od półtora roku do trzech i pół roku spędzają przed telewizorem, rośnie prawdopodobieństwo wystąpienia u nich problemów z koncentracją w wielu lat 7 - Bez wątpienia dzieci koncentrują swoją uwagę na tym, co się dzieje na ekranie. To nie znaczy, że to, co widzą, podoba im się lub daje im jakieś korzyści - mówi Christakis.

Jednak nadawcy ripostują, że istniejące badania, w tym analiza Christakisa, nie biorą pod uwagę zawartości ich programów. W przypadku "Ulicy Sezamkowej" badania dowodzą, że regularni widzowie tego programu w wieku powyżej dwóch lat, uczą się słów szybciej od dzieci, które oglądają go tylko okazjonalnie. Ale jedno z badań wskazuje, że oglądające ten sam program dzieci poniżej drugiego roku życia, mogą przyswajać język w wolniejszym tempie. - Ważna jest zawartość programów, które oglądają dzieci. Telewizja nie jest monolityczna i nie ma dowodów, że jest z natury zła - mówi Rosemarie Truglio wicekierowniczka ds. edukacji i badań w Sesame Workshop.

Wobec braku jednoznacznych dowodów na korzystny lub zgubny wpływ programów dla dzieci, rodzice muszą sami ważyć na szali opinie sprzedawców i ich krytyków. Potem powinni zastanowić się, jaką rolę ma odegrać telewizja w ich codziennym życiu, które i tak nie sprzyja rozwojowi rodziny biorąc pod uwagę wiele godzin, które matki muszą spędzać w pracy.

Andrea McKeon z Owings w stanie Maryland nigdy nie uważała siebie za "rzeczniczkę oglądania telewizji przez dzieci". Ale kiedy Madelyn nie miała jeszcze trzech miesięcy natrafiły przypadkowo wraz ze swoją matką Francine Abell na program BabyFirstTV. Reakcja dziewczynki była niemal natychmiastowa. - Na jej twarzyczce pojawił się wyraz zaskoczenia, a następnie wzmożonej koncentracji - wspomina Abell.

Któregoś dnia rano McKeon i Abell obserwowały, jak mała Madelyn kręciła się po salonie, co jakiś czas zatrzymując się przed telewizorem, aby zerknąć na "jej historyjki", jak mówi o nich McKeon. - Kto puka do drzwi? - zapytała Abell swoją wnuczkę, kiedy z głośników telewizyjnych rozległo się stukanie. Madelyn podeszła do ekranu i zapukała w niego, co znaczyło, że podoba się jej to, co na nim widzi. Jednak następny program o wiewiórkach nie wytrzymał konkurencji z leżącym na podłodze kubkiem.

Od kiedy Madelyn nauczyła się chodzić, ogląda coraz mniej telewizji. To jedna z wielu reakcji, które utwierdziły jej matkę w przekonaniu, że spędzony przed telewizorem czas okazał się dla niej korzystny. - Jest bardzo bystra - mówi McKeon. - Telewizja nie wpłynęła w żaden sposób na jej poziom aktywności. Nie jest tak, że kiedy inne dzieci biegają na podwórku, ona siedzi w domu. Tego typu problem w ogóle się nie pojawił.

Około jedenastej rano powieki Madelyn zaczęły nieco ciążyć. W chwilę później już ucinała sobie poranną drzemkę w ramionach matki. - Wiem, dlaczego rodzice obawiają się sadzania dzieci przed telewizorem ? mówi Abell. - Ale jeśli telewizja może je czegoś nauczyć, ja nie widzę problemu.

kasiape

  • Gość
Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.
« Odpowiedź #14 dnia: Październik 01, 2007, 10:49:22 am »
Cytat: "Emilianka"
"Brainy Baby" obiecują "stymulację rozwoju poznawczego", a przewodnik po programach sieci Dish TV opisuje ofertę BabyFirstTV jako "rozwojowe programy dla najmłodszych".


ja osobiście nie cierpię tej BabyTV, Julian ją uwielbia! jest tak zrobiona jak kalejdoskop-nie ma końca, cały czas są bajki! wcześniej oglądał MiniMini to tam chociaż było widać jak bajka się kończyła, a tu wciąga! koło! ja mówię "chodź", a on zaraz tylko się skończy, no i w końcu kończy się awanturą!
niby są programy edukacyjne, ale chyba rodzice swoim dzieckiem musieliby się całkowicie nie zajmować, żeby dziecko z TV uczyło się to jest: wanna, prysznic, umywalka i takie tam!

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.
« Odpowiedź #15 dnia: Październik 04, 2007, 08:35:16 am »
Teletubisie bawią, ale nie uczą

Bardzo małe dzieci znacznie łatwiej uczą się pierwszych słów od ludzi niż z programów telewizyjnych w rodzaju "Teletubisiów" - pisze amerykańska psycholog na łamach pisma "Media Psychology".

Naukowcy prowadzili badania nad edukacyjnym wpływem programów telewizyjnych na dzieci poniżej drugiego roku życia. Skupili się na uczeniu się przez dzieci nowych słów. Jako przykładowy program wybrali popularne "Teletubisie". Jak twierdzi kierująca badaniami Marona Krcmar z Wake Forest University, dzieci poniżej 22. miesiąca życia mogą się dobrze bawić, oglądając przygody uśmiechniętych, kolorowych, futrzastych postaci z antenkami na głowach i ekranami telewizyjnymi na brzuszkach.

Jednak telewizyjny program nie uczy ich znaczenia nowych słów. Natomiast bez trudu udaje się to obecnemu w pomieszczeniu lektorowi. Badania dowodzą, że w przypadku edukacji językowej dzieci nie można zdawać się na telewizję - mówią naukowcy. Dużo ważniejszy jest kontakt z "żywym człowiekiem". Dopiero powyżej 3. roku życia seriale w rodzaju "Ulicy Sezamkowej" mogą pełnić funkcje edukacyjne.

Serial "Teletubisie" powstał na zamówienie BBC w latach 1997-2001. Postacie stworzyła Anne Wood, a scenariusz pisał psycholog Andrew Davenport. Choć serial jest adresowany do dzieci w wieku 1-4 lat, zyskał popularność także wśród osób w nieco starszym wieku, szczególnie studentów. Został przetłumaczony na 21 języków i trafił do 120 krajów. Oprócz ponad 300 odcinków istnieją także gry komputerowe, pisma o "Teletubisiach", sprzedaje się lalki maskotki, jogurty z Teletubisiami i inne gadżety.


***

Pamiętajmy, że to rodzice i kontakt z otoczeniem życia codziennego, a nie telewizja jest od tego, by dziecko poznawało świat  :madry:

Offline Kartezjusz

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący Gadacz
  • ****
  • Wiadomości: 450
Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.
« Odpowiedź #16 dnia: Październik 05, 2007, 07:59:44 am »
Jeżeli wychowaniem dziecka musi zajmować się telewizja,to jest coś nie tak z jego rodzicami

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.
« Odpowiedź #17 dnia: Październik 17, 2007, 10:51:14 am »
Dziecko i telewizor - niebezpieczna przyjaźń

Dziś maluchy zaraz po przebudzeniu coraz rzadziej wołają z łóżeczka: „Mamaaa, jus nie spieee”. Coraz częściej natomiast same z niego wychodzą i z bosymi stópkami pędzą do dużego pokoju włączyć telewizor. Czy rodzice powinni interweniować w to, co, jak często i jak dużo dziecko ogląda? Tak. Bo według wielu badań telewizja jest dla dzieci niebezpieczna.

1. Telewizor - wróg czy przyjaciel Twojego dziecka?

To, że godziny przed telewizorem raczej nie są najbardziej zdrowo i kreatywnie spędzonym czasem w życiu Twojego dziecka, to banał. Ale w temacie "dziecko i telewizor" ostatnio pojawia się coraz mniej banalnych, a więcej niepokojących doniesień.
Z badań francuskich naukowców wynika, że nadmiar telewizji utrudnia, a czasem wręcz hamuje rozwój neuronalny u małych dzieci, co odbija się potem na ich zdrowiu i zachowaniu. Niestety, na tym nie koniec.
Okazuje się, że czasami maluch wpatrzony w migające obrazki znajduje się w stanie bliskim temu, co dorośli nazywają hipnozą! A to taki sam stan, w jakim jesteś Ty, gdy leżąc wieczorem w łóżku z zamkniętymi oczami, jesteś już na krawędzi snu. To dlatego, kiedy prosisz przed obiadem pociechę o umycie rąk, musisz powtarzać kilka razy i coraz głośniej, by zareagowała. Stan ten raczej nie jest optymalny dla rozwijającego się (też neurologicznie) kilkulatka. Nie wspominając już o konsekwencjach spędzania przed szklanym ekranem więcej niż jednej godziny dziennie.

2. W jaki sposób nadmiar telewizji może szkodzić Twojemu maluchowi?

- Ogranicza rozwój wyobraźni.
Nie ma wątpliwości, że dzieciństwo to czas, gdy rodzi się i rozwija nasza wyobraźnia. A rozwija się ona m.in. dzięki książkom, bajkom, ale czytanym, nie oglądanym, klockom (im prostsze, tym lepsze, bo można ułożyć je na sto sposobów, a nie tylko ten jeden, z rysunku na opakowaniu). Natomiast telewizja zdecydowanie utrudnia rozwój wyobraźni. Bo podaje maluchowi wszystko na talerzu - nie trzeba wyobrażać sobie czerwonego kapturka, bo ma się go na ekranie!

- Rodzi problemy z koncentracją.
Z badań wynika, że im więcej maluch ogląda w ciągu dnia telewizji, tym większe ma lub będzie miał problemy z koncentracją i nauką w przedszkolu czy szkole. Co więcej, ta skłonność raczej nie mija. Nowozelandzcy naukowcy zadali sobie trud obserwowania przez 20 lat dzieci, które uwielbiały przesiadywać przed szklanym ekranem. Co się okazało? Im więcej telewizji w dzieciństwie, tym gorsze wyniki w nauce i na studiach w dorosłym życiu.
 
- Zakłóca sen
Rodzicom wydaje się często, że kolejna obejrzana bajka czy film, w których ktoś kogo goni, łapie, bije albo daje nauczkę, nie robi na ich dziecku wrażenia. Tymczasem to, co maluch zobaczy, szybko z jego główki nie wyparuje. I da o sobie znać wieczorem lub w nocy. W postaci koszmarów sennych, lęków, problemów z zasypianiem, wybudzaniem w środku nocy etc. Cierpi na tym i dziecko, i rodzice. A czasem wystarczy tylko wyłączyć lub ocenzurować.

- Sprzyja otyłości
Widziałaś kiedyś swoje dziecko z zapałem chrupiące przed ekranem marchewkę albo jabłko? Pewnie śmieszy cię już samo pytanie, prawda? Przed ekranem pod ręką są chipsy lub słodycze. W ilościach hurtowych. I to jest ryzyko, które mama i tata powinni kontrolować, bo nic tak nie sprzyja tyciu i przyzwyczajaniu malucha do niezdrowego jedzenia, jak oglądanie telewizji. Dlatego postaraj się wprowadzić zasadę, że nie ma pogryzania w czasie oglądania. Jeśli maluch twierdzi, że jest głodny, zaproś go do kuchni na jogurt lub kanapkę.

- Uczy zachowań agresywnych
Właściwie nie ma argumentów, które podważyłyby naukowo stwierdzony fakt, że dzieci oglądając sceny przemocy, uczą się takich zachowań. Zwłaszcza jeśli przemoc jako sposób rozwiązywania problemów stosuje bohater bajki czy filmu, z którym maluchy się utożsamiają. To prowadzi do błędnego koła - oglądając krwawe bajki, uczą się złych zachowań względem innych dzieci, które je odrzucają i nie chcą się z nimi bawić, więc maluchy z braku lepszych pomysłów, wracają z powrotem przed telewizor, aby oglądając kolejną tego typu bajkę utwierdzić się w przekonaniu, że nie robią przecież nic złego, skoro Superman robi to samo. Inne przykre konsekwencje oglądania przemocy? Dziecko może stać się mniej wrażliwe na ból i cierpienie innych lub przeciwnie -zacząć się obawiać wszystkiego i wszystkich.

3. Jak ograniczyć ten zły wpływ, nie pozbywając się odbiornika z domu?

Odpowiedź wydaje się prosta - ograniczając i monitorując czas, jaki dziecko spędza przed telewizorem.
Zastanawiasz się, jak długo, to za długo?
Zdaniem psychologów dziecko do 7 roku życia nie powinno oglądać TV więcej niż godzinę dziennie (ale żadnej telewizji aż do pierwszych urodzin!). I dobrze, gdyby to nie były godziny wieczorne przed snem, ani też przed wyjściem do przedszkola czy szkoły. Wystarczy zatem ustalić zasadę (i maluch musi o niej wiedzieć!) i konsekwentnie się jej trzymać, nawet jeśli w telewizji jest akurat ulubiony film taty, a nie ma mamy, która mogłaby zająć się dzieckiem w drugim pokoju.

W ograniczaniu złego wpływu telewizji najważniejszy jest rozsądek - gwałtowne ruchy, jak pozbywanie się telewizora z domu, mogą zaszkodzić. To niedźwiedzia przysługa, bo żyjemy w czasach migających obrazków i dziecko, które nie jest na bieżąco z bajkami lub filmami, będzie izolowane przez rówieśników. Najlepiej znaleźć złoty środek, pamiętając o kilku ważnych zasadach.

Warto zrobić tygodniowy grafik oglądania, który będzie obowiązywał wszystkich domowników, nie tylko dziecko!

- Pozwól maluchowi samodzielnie wybrać programy do oglądania, kontrolując jednak, czy ich treść i forma dostosowane są do jego wieku.

- Zmień rolę, jaką TV odgrywa w waszym domu. Z centralnego miejsca w salonie przestaw telewizor gdzieś, gdzie już nie będzie się go tak wygodnie oglądało. No i postaraj się pozbyć nawyku naciskania pilota zaraz po przyjściu do domu.

- Gdy dziecko ogląda telewizję, któreś z rodziców powinno siedzieć obok. Przede wszystkim dlatego, że maluchy uwielbiają oglądać z rodzicami. Trzymać ich za rękę i razem się śmiać albo wzruszać. A ty masz kontrolę nad tym, co dziecko ogląda i w każdej chwili możesz interweniować. I nie chodzi tu o histeryczne zasłanianie oczu, tylko o dyskusję: "Czy sądzisz, że ludzie mogą latać, tak jak Batman?", "To ładnie siłą zabierać komuś coś, na czym mu zależy?", "Dlaczego Kłapouchy jest smutny?".

 
Olivia Baby

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26281
Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.
« Odpowiedź #18 dnia: Październik 20, 2007, 11:36:05 pm »
Telemania
http://www.maluchy.pl/artykul/53

autor artykułu : Jadwiga Tomalka - wychowawca przedszkolny
Mgr pedagogiki, dyrektor przedszkola, Bytom
Cytuj
Oglądanie przemocy w telewizji znieczula na rzeczywiste nieszczęście. Skoro dziecko na co dzień ogląda setki sytuacji, w których złemu psu walec miażdży głowę albo sprężyna wyrywa ogon - trudno mu współczuć z realnie cierpiącym zwierzęciem. Dzieci bezkrytycznie przenoszą zaobserwowane na ekranie zachowania na własne podwórko, wzrasta wśród nich poziom agresywnych zachowań, a także liczba przestępstw popełnianych przez najmłodszych.
Dziecko pozostawione sam na sam z telewizorem na długie godziny może uzależnić się od srebrnego ekranu w sposób przypominający uzależnienie narkotykowe. Taki młody człowiek nie potrafi już samodzielnie funkcjonować w świecie, jeżeli nie "połknie" swojej porcji telewizyjnej papki.
Niestety, coraz częściej telewizor zastępuje ojca, lub matkę, którzy w przeszłości opowiadali swoim dzieciom bajki na dobranoc, towarzyszy codziennym czynnościom ludzi - posiłkowi, rozmowom, spotkaniom, wtrąca się w uroczystości rodzinne (świąteczny obiad, imieniny mamy, czy Wigilię). Jest niezmiernie silnym członkiem rodziny, przy którym bledną nauki dziadka, nakazy taty, troska mamy.
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Offline amara

  • Aktywny Gadacz
  • *****
  • Wiadomości: 781
Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.
« Odpowiedź #19 dnia: Październik 21, 2007, 05:05:29 pm »
Niemowlęta oglądające telewizję wolniej uczą się mówić

Naukowcy z USA dowiedli, że niemowlęta w wieku od 8 do 16 miesięcy oglądające programy rzekomo mające przyspieszyć ich rozwój, wolniej uczą się mówić - informuje pismo "Journal of Pediatrics". Wśród młodych rodziców panuje moda, napędzana dobrym marketingiem producentów edukacyjnych DVD dla dzieci, zgodnie z którą oglądanie przez maluchy programów edukacyjnych prowadzi do ich szybszego rozwoju intelektualnego

Naukowcy z University of Washington i Seattle Children's Hospital Research Institute udowodnili, że może być wręcz przeciwnie.

Podczas ich eksperymentu maluchy mające zwyczaj oglądać płyty DVD z programami dla najmłodszych dzieci, rozumiały znaczenie około 6-8 słów mniej niż te niemowlaki, które nie oglądały telewizji. Na słownictwo dzieci w wieku od 17 do 24 miesięcy oglądanie takich programów nie wywierało żadnego - ani pozytywnego, ani negatywnego, wpływu.

Naukowcy podkreślają, że to rodzice i opiekunowie są pierwszymi i najlepszymi nauczycielami dziecka, instynktownie dostosowują ton głosu, spojrzenie i inne sygnały pozawerbalne tak, żeby wspomóc zrozumienie mowy przez dzieci.

biomed
"Człowieka poznaje się po tym co nosi w sercu"
terapeuta zajęciowy, mama Mateusza 11l z zD

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.
« Odpowiedź #20 dnia: Grudzień 14, 2007, 01:40:28 pm »
Filmy nie dla dzieci

Nawet najbardziej pouczające filmy nie spowodują, że twoje dziecko będzie lepiej się rozwijać. Wręcz przeciwnie – po oglądaniu telewizji zdolności do uczenia się maleją. Zupełnie inaczej sprawa wygląda, gdy dziecku czyta się książkę.

Dr Frederick J. Zimmerman z Instytutu Zdrowia Dziecka w Seattle przebadał ponad 1000 uczących się mówić dzieci (w wieku do 24 miesięcy) oraz ich rodziny. Oprócz zasobu słownictwa maluchów (mierzonego testem Communicative Development Inventory zawierającym 416 słów i dźwięków) badacza interesowało, w jaki sposób rodzice organizują czas swoim pociechom.

Najpoważniejszą zależność między oglądaniem telewizji a tempem nauki słówek Zimmerman zaobserwował w grupie dzieci między 8. a 16. miesiącem życia.
Okazało się, że nawet oglądając takie filmy jak „Cudowne dziecko”, maluchy były w stanie wchłonąć znacznie mniej słówek niż ich rówieśnicy, których przed telewizorem nie sadzano. Jak obliczył badacz, każda godzina spędzona przed telewizorem zmniejszała zdolność do przyswojenia nowych słów o 70 do nawet  90 procent!
 Jednocześnie Zimmerman zauważył, że dzieci, którym rodzice czytali lub opowiadali bajki co najmniej raz dziennie w teście uzyskały wynik powyżej określonego minimum.

Tak znaczącej zależności między rozwojem mowy a oglądaniem filmów nie zaobserwowano wśród dzieci w wieku 17-24 miesięcy.

Informacja zamieszczona została na stronie www.sciencedaily.com


Niebezpieczna telewizja

Dzieci, które spędzają dużo czasu przed telewizorem, częściej cierpią na bezsenność czy nadwagę. Kłopoty zdrowotne mogą się u nich pojawić dopiero w okresie dojrzewania.

Badania przeprowadził psycholog Aric Sigman z uniwersytetu we Florencji. Wynika z nich, że dzieci, które we wczesnym okresie życia zbyt często oglądały telewizję i grały w gry komputerowe, miały obniżony poziom odpowiedzialnej za zdrowy sen melatoniny.
Inne badanie wskazuje na związek między oglądaniem telewizji a brakiem umiejętności koncentracji, otyłością, krótkowzrocznością i chorobą Alzheimera.

Według statystyk przeciętny Brytyjczyk w wieku 75 lat spędzi przed telewizorem 12 lat swojego życia. Dzieci pomiędzy 11 a 15 rokiem życia spędzają 55 procent swojego czasu przed telewizorem lub komputerem, co daje 53 godziny tygodniowo. Połowa trzylatków w Wielkiej Brytanii ma telewizor w swoim pokoju.

Według opinii specjalistów dziecko do 18 miesięcy nie powinno oglądać telewizji w ogóle.

Dwulatek nie powinien spędzać przed telewizorem więcej niż 30 minut dziennie, 3 latek - nie więcej niż godzinę i to w dwóch wyraźnie oddzielonych od siebie porach dnia.


Oba artykuły pochodzą z czasopisma "Charaktery"

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.
« Odpowiedź #21 dnia: Styczeń 05, 2008, 10:05:06 am »
"Polska": Telewizor zamiast mamy

Telewizor coraz częściej staje się opiekunką do dzieci. Rodzice zostawiają swoje pociechy na wiele godzin przed ekranami, znajdując w ten sposób czas dla siebie. Psychologowie biją na alarm - dzieci są w ten sposób uzależniane od telewizji już od najmłodszych lat - pisze dziennik "Polska".

Aż 39 proc. polskich dzieci ma telewizor w swoim pokoju, ale rodzice nie obawiają się, że pociechy oglądają nieodpowiednie programy. Co więcej, rodzice w Polsce twierdzą, że częściej niż w innych krajach UE decydują o tym, co dzieci mogą oglądać. Uważają też, że oglądanie telewizji poprawia wiedzę ogólną pociech i pomaga w nauce języków obcych.

Co ciekawe, aż 83 proc. polskich rodziców jest zdania, że to państwowe instytucje powinny nadzorować jakość emitowanych programów tak, aby dzieci nie natrafiły na coś niestosownego. "Uzależnienie od telewizji zaczyna się już od najmłodszych lat od oglądania bajek" - uważa Iwona Nikodemska, psycholog z Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Łodzi. "Dla rodziców jest to wygodne. Włączają pociechom telewizor, a sami zajmują się swoimi sprawami. Moim zdaniem dziecku powinno się ograniczyć czas oglądania telewizji do godziny dziennie. Inaczej może to wejść w nawyk".

Z badań UPC (europejskiego operatora sieci kablowych), które przeprowadzono w 13 krajach UE, wynika, że połowa dzieci w Polsce ogląda telewizję półtorej godziny dziennie (w innych krajach Europy - 40 proc.). Iwona Nikodemska spotyka się z przypadkami dzieci, które spędzają przed ekranem codziennie nawet siedem godzin. Te dzieci już można określić jako tele-maniaków. Skutkiem tego są gorsze wyniki w nauce i wyraźna niechęć do czytania.

Polacy, w przeciwieństwie do rodziców z Europy Zachodniej, nie obawiają się negatywnego wpływu na dzieci treści komercyjnych w reklamach. Wywołują one lęk zaledwie u 16 proc. Polaków, podczas gdy u Belgów czy Niemców - u około 60 proc. respondentów.

"Niebezpieczeństwo polega na tym, że rodzice nie dostrzegają zagrożenia dla młodych umysłów ze strony ideologii konsumpcjonistycznej szerzonej w reklamach" - twierdzi prof. Wiesław Godzic ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. Ale jak temu przeciwdziałać, gdy w polskiej telewizji publicznej udział reklam w programach jest największy w Europie? Jak nauczyć dzieci, że telewizja to nie tylko komercja? - pyta gazeta.

Profesor Godzic uważa, że musimy szybko sobie uświadomić, iż kończy się czas, gdy telewizor łączył rodzinę przy oglądaniu tego samego programu. Zaczyna się epoka telewizyjnej samotności, w której każdy ogląda to, co chce. Dotyczy to także dzieci - akcentuje dziennik "Polska". SAW

PAP - Nauka w Polsce

efka5

  • Gość
Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.
« Odpowiedź #22 dnia: Styczeń 08, 2008, 07:00:35 am »
Mojemu synkowi dr neurologii kazała oglądać bajkę około 10 min dziennie właśnie w celu rozwoju. Szymcia nie interesują wogóle bajki poza....Teletubisiami. Potrafi siedzieć wyłączony i wpatrywać sie w nie z uśmiechem szczęścia około 20 minut.

Offline gosiak29

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący Gadacz
  • ****
  • Wiadomości: 448
Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.
« Odpowiedź #23 dnia: Styczeń 08, 2008, 09:50:40 am »
Moja Zośka ma podobnie, żadna bajka jej nie zainetresowała tak jak teletubisie, jak leci czołowa piosenka lub ja ją nuce to robi łapką "hejo" :)
Gosia, mama Zosi 6 lat RTS

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.
« Odpowiedź #24 dnia: Styczeń 08, 2008, 10:47:25 am »
Dzieci do 2-3 roku życia nie są w stanie wyłapać fabuły w bajkach, nie są też w stanie jeszcze różnicować wielu szczegółów, więc najchętniej oglądają bajki, które są po prostu kolorowe, mało się tam dzieje, postacie są duże. Pozytywnej i atrakcyjnej stymulacji dostarczają duże, kolorowe postacie poruszające się na ekranie, mówiące coś oraz muzyka i piosenki. Teletubisie są właśnie taką bajką skierowaną do dzieci najmłodszych.

Jest różnica między oglądaniem telewizji przez 10 minut dziennie, a zostawianiem dziecka przed telewizorem na parę godzin, czy pół dnia...  :ok:
Jak napisała sonia - tv uczy skupienia, koncentracji, a również wielu innych rzeczy, ale powinna być pod kontrolą. I ta kontrola nie dotyczy tylko różnicowania na programy dziecięce i dorosłe, ale również czasu spędzanego przez tv i dostarczaniu dziecku poza tv innych zajęć, zabaw, a przede wszystkim kontaktu, relacji z rodzicami. Najważniejszy jest kontakt z "żywym człowiekiem", mimo różnych walorów oglądania bajek przeznaczonych dla dzieci czy programów edukacyjnych - "bardzo małe dzieci znacznie łatwiej uczą się pierwszych słów od ludzi niż z programów telewizyjnych".

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.
« Odpowiedź #25 dnia: Styczeń 14, 2008, 11:21:18 am »
Niemcy: komputer i tv tylko dldzieci od 3 lat

Dzieci w wieku poniżej trzech lat w ogóle nie powinny oglądać telewizji ani zabawiać się grami komputerowymi - tak brzmią zalecenia ekspertów niemieckiego resortu zdrowia.

Dzieci w wieku do lat pięciu nie powinny spędzać przed telewizorem i komputerem więcej niż pół godziny dziennie, a uczniowie szkół podstawowych - więcej niż godzinę.


Eksperci z federalnej agencji zajmującej się propagowaniem zdrowego trybu życia radzą też, by rodzice wybierali dzieciom do oglądania jeden konkretny program i żeby nie zostawiali swoich pociech samych przed telewizorem. Dzieci nie powinny oglądać telewizji rano, przed pójściem do szkoły, podczas posiłków, ani bezpośrednio przed snem.

Zaleca się też, by dzieci w wieku poniżej 10 lat, jeśli już koniecznie chcą surfować po Internecie, robiły to wyłącznie pod nadzorem rodziców.

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.
« Odpowiedź #26 dnia: Styczeń 16, 2008, 08:51:49 am »
Telewizja a psychika dziecka

Nikogo dziś nie trzeba przekonywać, że programy telewizyjnej często „ociekają przemocą”. Rodzice zaś muszą przede wszystkim uświadomić sobie, że dzieci zupełnie inaczej niż dorośli postrzegają treści pokazywane w TV. Wynika to z niedojrzałości ich schematów poznawczych, małego doświadczenia życiowego i odmiennej jakości przeżywanych przez nie emocji.

Potrzeby i oczekiwania dziecka

Inne są ich potrzeby i oczekiwania. Dziecko przyjmuje dosłownie to, co widzi i słyszy, gdyż niedojrzała psychika nie pozwala mu na zrozumienie i odczytanie przenośni, symbolu czy podtekstu. Dotyczy to zwłaszcza dzieci małych, które wszystko odbierają bardzo sugestywnie i subiektywnie. Przykładem może być odbieranie przez dzieci reklam telewizyjnych – kilkuletni chłopiec moich znajomych powiedział np. do ojca w sklepie: „Tato kup mi tego niebieskiego supermena, który w telewizji wylatuje z proszku do prania”.

Pozwalać więc, czy nie pozwalać oglądać małym dzieciom telewizję? Pytanie to jest raczej z gatunku tych retorycznych, gdyż dostępność telewizji, filmów na DVD czy gier komputerowych jest tak powszechna, że trzeba raczej skupić się na pytaniu: ”Jak często pozwalać oglądać?” i przede wszystkim: „Co pozwalać oglądać?”.

Im mniej, tym lepiej

Generalna zasada jest taka: im mniej tym lepiej. O wiele bardziej pożytecznie jest zająć dziecku czas zabawą, spacerem czy rozmową. Są to dla dziecka znaczniej bardziej korzystne formy aktywności, niż wysiadywanie przed ekranem telewizora.

Małe dzieci i zakaz oglądania telewizji

Dzieci małe, do lat 3, nie powinny TV oglądać w ogóle. Przerażający jest jednak fakt, że w wielu domach panuje przekonanie, że telewizor świetnie wyręcza rodziców w rozwoju zainteresowań dziecka. Już małe – roczne i dwuletnie – dzieci sadzane są przed telewizorem. Dla niemowląt i małych dzieci w ogóle nie ma odpowiednich programów TV, ponieważ dzieci w tym wieku stanowczo telewizji oglądać nie powinny. Dziecko nie wie, co dzieje się na ekranie, odbiera tylko dźwięki. Głosy gniewne i obce, krzyki, gwizdy syren, przeróżne zgrzyty i świsty są dla dziecka wybitnie nerwicogenne

Wybór treści

Nieco starsze dzieci – 4 do 7 lat – mogą bez szkody dla swojego systemu nerwowego spędzać przed ekranem TV ok. 30 minut dziennie. Nie więcej! Należy przy tym starannie dokonywać wyboru treści oglądanych przez dziecko. Mogą to być bajki i niektóre filmy przyrodnicze. Do dziecka winno trafić głównie wychowawcze przesłanie filmu czy programu. Niedopuszczalnym jest, aby dziecko oglądało filmy i programy dla dorosłych – zwłaszcza te, które pełne są przemocy, agresji czy treści lękowych. Takie obrazy mogą stać się dla dziecka ciężkim, traumatycznym przeżyciem i doprowadzić do niebezpiecznego rozchwiania równowagi psychicznej. Mogą indukować zachowania agresywne lub lękowe. W każdym takim przypadku zagrożona jest podstawa zdrowia psychicznego dziecka.

Dobranocka, czyli spokojnych snów

Na zakończenie kilka słów o tzw. „dobranockach”, gdyż dzieci oglądają je bezpośrednio przed snem. Dziecko powinno udawać się na spoczynek nocny odprężone, spokojne i zrelaksowane, z poczuciem bezpieczeństwa. To gwarantuje mu zdrowy sen. Niestety, wiele z pokazywanych obecnie w TV bajek „na dobranoc” nie spełnia podstawowych wymogów dobrej „dobranocki”. Zbyt wiele w nich hałasu, gwałtowności, przemocy i agresywnych zachowań wśród bajkowych bohaterów, którzy dziwnie imitują najgorsze zachowania i cechy dorosłych ludzi! Coraz częściej zamiast miłych zwierzątek, krasnoludków i księżniczek – zapełniają te bajeczki różne dziwaczne, a nawet przerażające stworzenia „nie z tej ziemi”. Te bajki nie bawią i nie uczą, a zwyczajnie straszą. Lepiej zrezygnować z takiej „dobranocki” i samemu opowiedzieć dziecku bajkę przed snem lub poczytać mu książeczkę odpowiednia dla jego wieku.



Zbliżony tematycznie artykuł:

Czego uczą bajki

Cytuj
Czasy, kiedy jedynymi dostępnymi dla dzieci filmami animowanymi były klasyki typu „Reksio”, „Bolek i Lolek”, „Krecik” czy „Koziołek Matołek”, minęły bezpowrotnie. W epoce telewizji kablowej i dekoderów mamy coraz mniejszy wpływ na to, co oglądają nasze dzieci.


na Darze w całości: http://forum.darzycia.pl/vp127200.htm#127200

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.
« Odpowiedź #27 dnia: Marzec 12, 2008, 04:16:42 pm »
Dzieci odbiorcy reklam


Oddziaływanie zamierzone

    Dzieci stanowią znaczną część widowni reklam telewizyjnych, chętnie korzystają z reklam i jako konsumenci mają duże znaczenie dla reklamodawców. Jednocześnie reklamy mają na dzieci znaczny wpływ, i to wielostronny.
    Oglądanie reklam zabiera dzieciom bardzo dużo czasu. W USA oblicza się, że dzieci oglądają reklamy średnio 3 godziny tygodniowo. Ponieważ w Polsce dzieci oglądają telewizję średnio ponad trzydzieści godzin tygodniowo, można obliczyć, że na reklamy przypada najmniej 3 godziny. Dzieci chętnie oglądają reklamy przed programami i po obejrzanym filmie.
     Z badań przeprowadzonych przez Katedrę Pedagogiki Uniwersytetu Warszawskiego wynika, że 83% dzieci w wieku od 5 do 10 lat wyraża swą aprobatę dla reklam, a dzieci w wieku przedszkolnym lubią i akceptują je niemal jednogłośnie.
     Podobne są upodobania dzieci w wieku szkolnym, a reklamy działają tak silnie, że dzieci wymuszają na rodzicach zakup określonych zabawek, słodyczy i innych produktów. Dzieci odbierają reklamę bezkrytycznie i często rozczarowują się, gdy stwierdzą, że zakupiony przedmiot jest w rzeczywistości inny, niż się spodziewały. Odkrywając to, czują się okłamane przez dorosłych.

Dzieci w wieku przedszkolnym nie rozumieją jeszcze istoty reklamy. Wierzą, że reklamy mówią prawdę, są więc bardzo podatne na ich perswazję. Dzieci traktują reklamę jak każdy inny film. Dopiero w wieku szkolnym zaczynają rozumieć, co jest ich celem, a także różnicować reklamy z punktu widzenia tego, co reklamują, dla kogo produkt jest przeznaczony, co im się w reklamie podoba, a co nie podoba itp.
    Jak pokazują badania, duży procent zakupów rodzice dokonują pod wpływem dzieci, których preferencje kształtowane są przez reklamy. Dzieci stosują rozmaite, często skuteczne strategie dla skłonienia dorosłych do kupienia tego, czego pragną. To pośrednie (poprzez dzieci) działanie na konsumentów dorosłych jest przez reklamodawców świadomie zamierzone i dzieci traktowane są przez nich przedmiotowo, jako narzędzia dla osiągnięcia zysku.
    Reklamy są tworzone i emitowane po to, by poprzez nie wpływać na widzów. Wpływ ten może powodować skutki uświadamiane przez odbiorcę, np. pragnienie posiadania jakiegoś produktu, oraz takie, których odbiorca nie uświadamia sobie w pełni. Dotyczy to przede wszystkim apeli emocjonalnych, odbieranych zarówno przez dorosłych jak i dzieci, jednak ma to szczególne znaczenie u dzieci, które dopiero uczą się świadomego rozumienia swoich emocji, gdyż świadomość emocji jest zdolnością wytwarzaną w toku rozwoju. Pod wpływem reklam dzieci dokonują zakupów produktów reklamowanych, a także nakłaniają rodziców, by je kupowali. Badania wykazały, że reklamy telewizyjne często wywołują konflikty między dziećmi a rodzicami dotyczące zakupów, bowiem podawanie fałszywych lub nieścisłych informacji jest najczęstsze w reklamie kierowanej do dzieci.
    Reklama, która może być traktowana przez dorosłego widza jako swego rodzaju konwencja, dla dziecka jest po prostu filmem. Tym silniejsze jest jej oddziaływanie na dzieci, które nie rozumieją mechanizmów stosowanych w reklamach i są wobec nich całkowicie bezbronne.
     Część reklam adresowanych jest wprost do dzieci. Są one umieszczane w bezpośrednim sąsiedztwie (przed lub po) programów dla dzieci. Najczęściej dotyczą one zabawek i tzw. śmieci żywieniowych, czyli pożywienia niepotrzebnego dla zdrowia, a zawierającego dużo cukru, tłuszczu i konserwantów. Reklamy zabawek starają się pobudzić chęć ich posiadania, często zawierając fałszywe sugestie (np. że zabawki te są ruchome). Reklamy informują, że zjadane przysmaki dają siłę i zdrowie. Te fałszywe sugestie z premedytacją podawane są przez twórców reklam, bo produkcja reklam poprzedzana jest badaniami dotyczącymi skuteczności ich oddziaływania. Natomiast niezorientowanym odbiorcom czasem trudno jest uwierzyć, w jak wielkim stopniu dzieci ulegają takim sugestiom.
     Katedra Psychologii Wychowawczej KUL przeprowadziła na ten temat badania psychologiczne grupy dzieci przedszkolnych. Badania zostały zrealizowane przy użyciu techniki projekcyjnej, której szczegółowy opis nie mieści się w ramach tego opracowania. Dzieciom pokazywano wybrane reklamy (dziewczynkom baton Danon i lalkę Sindy, chłopcom - baton Danon i chrupki Cheerios). Po projekcji dzieci rysowały to, co zapamiętały z reklam, a następnie przeprowadzono z nimi rozmowy o tych rysunkach. Wyniki badań wskazują, że dzieci nie tylko wierzą fałszywym sugestiom zawartym w reklamach, ale - co więcej - że powtarzające się, często oglądane filmiki reklamowe stanowią dla nich ogromnie silny bodziec wywołujący wiele uczuć i skojarzeń.
Mówią o tym wyraźnie fragmenty wypowiedzi o batonie Danon "najzdrowszym przysmaku".
     Zosia, lat 5,5: Baton mówi: Zjedz mnie albo weź szybko do domu, bo boję się, że się rozpuszczę. Jestem słodki, miły, chrupiący, z pianki. Jak mnie zjesz, będziesz taka sama miła, jak ja, będziesz zdrowa. Jak mnie zjesz, będziesz pomagała koleżankom, będziesz umiała podlewać kwiatki, ładnie rysować i kolorować. Dziewczynka cieszy się: Będę umiała różne prace, liczyć, pisać litery, urosną mi włosy, będę umiała podnosić ciężary (...).
     Kasia, lat 5,5: Chciałabym zjeść takiego batona, bo bym była silna i miałabym pieniądze, i kupiłabym różne rzeczy (...). Mama by robiła w domu takie batoniki i byśmy sprzedawali, i byli bogaci, i kupili samochód (...). Dzieci dostają siły i szybko rosną i nie chorują wcale. Wszyscy kupowaliby batoniki i miałabym dużo pieniędzy.
Paweł, lat 5: Narysowałem misia, jak wpycha batonika do opakowania, uśmiecha się i jest wesoło (...). Baton jest pyszny, jest dobry i ma dobre nadzienie. Zjadłbym taki batonik.
    Mateusz, lat 5: Narysowałem misia. On trzyma batonik. Jeszcze nie jadłem takiego batonika, mama nie chce mi kupić. Misio chciałby kupić Danona. Jak zje batona, to będzie silny, dawałby wszystkim w dziób. Baton mówi: zjedz mnie. Będziesz tak silny, że przewrócisz drzewo.
     Podobne są opowiadania dzieci dotyczące reklamy chrupek Cheerios i lalki Sindy.
     Paweł, lat 5: Chciałbym jeść te chrupki, bo ich nigdy nie jadłem, a jak się zje, to się jest takim silnym. Miałbym siłę, mógłbym wszystkich obronić, wszyscy by podziwiali moje muskuły, chcieliby się ze mną bawić. Chłopiec, jak ma takie muskuły, może pokonywać różne przeszkody, miałby dużo kolegów.
      Zosia, lat 5,5: Chciałabym być taka ładna jak lalka Sindy (...). Sindy jest ładna, kolorowa, ćwiczy różne fikołajki. Gdybym była taka ładna, dzieci chętnie by się ze mną bawiły, nawet Natalka, teraz nie bawi się ze mną. Sindy mówi: zobaczcie, jaka jestem ładna, bawcie się ze mną.
      Przedstawione przykłady rozmów pokazują, że w dzieciach pod wpływem reklam budzi się pragnienie nabycia reklamowanych produktów, a pragnienie to jest "obudowane" szeregiem wyobrażeń. Jeżeli dzieci widzą w reklamie dziecko "zdrowe i silne" po zjedzeniu smacznego batonu, przyjmują, że tak jest w rzeczywistości. Reklamy traktują tak, jak inne filmy, a pamiętają je lepiej, bo reklamy są wielokrotnie powtarzane. Często przejmują język reklam, ucząc się powierzchowności, próżności i przywiązywania wagi do spraw zewnętrznych. Atrybuty siły i urody, jako najważniejsze, są przez dzieci przyjmowane i uznawane za podstawowe dla zapewnienia sobie przyjaźni rówieśników. Są to następstwa oglądania reklam nie zamierzone wprost przez reklamodawców, ale bardzo ważne.

Oddziaływanie niezamierzone

    Reklamy pobudzają w dzieciach chęć kupowania pokazywanych artykułów i temu służą przede wszystkim ze strony reklamodawców. Jednak oprócz tego zamierzonego oddziaływania oglądanie reklam wpływa też na dzieci pod innymi względami.
     Wszystkie reklamy emitowane w ciągu dnia można oceniać tak, jak się ocenia filmy dla dzieci. Jeżeli dziecko pod wpływem reklamy zapragnie posiadać zabawkę (co jest zamierzonym oddziaływaniem reklamy), jest to wynik naśladowania przedstawianych modeli. Modelowania nie można jednak ograniczyć do jednego konkretnego zachowania, o które chodzi producentowi reklamy. Jeżeli dziecko naśladuje osoby widziane w reklamie, może się to odnosić nie tylko do pragnienia zjedzenia czekolady, ale również do sposobu ubierania, mówienia i innych zachowań.
     Emocje rozbudzone przez reklamy nie zawsze mogą prowadzić do zakupu reklamowanego produktu. W psychice jednak pozostaje ich ślad i stają się częścią życia emocjonalnego dziecka. Wyraża się to na zewnątrz w różnych zachowaniach, np. w zabawach, piosenkach i powiedzeniach. Czasami, zwłaszcza gdy dotyczy to emocji budzących niepokój, może się nie wyrażać na zewnątrz, a jednak pozostawać w sposób utajony w psychice.
     Zbadanie wpływu konkretnej reklamy na psychikę dziecka jest bardzo trudne, bo reklamy działają łącznie i przez wielokrotne powtarzanie. Trudność badań wynika też stąd, że - ponieważ chodzi o skutki nieuświadomione lub nie w pełni świadome - nie można ich badać za pomocą kwestionariusza odwołującego się do świadomości (np. zadając pytanie: dlaczego lubisz oglądać reklamy?), ale przez techniki bardziej skomplikowane, np. metody projekcyjne (tj. docierające do motywacji nieświadomych) i eksperymenty o złożonej strategii.
     W badaniach uzyskano od dzieci rysunki przedstawiające to, co utkwiło im w pamięci z jakiejś reklamy, i prowadzono rozmowy o tych rysunkach. Stwierdzono istnienie pewnych zjawisk dotyczących niezamierzonych przez reklamodawcę, ale ważnych skutków oglądania reklam przez dzieci. Wśród nich szczególnie niepokojące wydaje się przyjmowanie postawy konsumpcyjnej, rozbudzanie łakomstwa, agresywności i erotyzacja wyobraźni.

Postawa konsumpcyjna

     W reklamach jako model do naśladowania pokazywane są osoby eleganckie i dobrze ubrane. Zachowują się one tak, jakby najważniejszym celem życia było posiadania pięknych włosów, luksusowych samochodów, smacznych czekoladek itp. Widz dorosły, jeżeli ma wystarczająco wysoki poziom inteligencji, może to traktować z dystansem. Dla dziecka jest to po prostu obraz świata, w którym celem życia jest posiadanie.
     W ten sposób propaguje się wśród dzieci styl życia nastawianego na zdobywanie dóbr materialnych, gdzie ilość posiadanych rzeczy stanowi o wartości człowieka. Pragnienie posiadania różnych artykułów wydaje się być głównym celem życia, tym bardziej, że inne wartości nie są promowane.
     W tym kolorowym świecie posiadania dzieci również są kolorowe i mają wszystko, czego pragną ("czekolady aż tyle! "), a gdy są niegrzeczne, nikt na tę niegrzeczność nie zwraca uwagi. Jest to modelowanie u dzieci zachowania niegrzecznego, ale nie budzącego dezaprobaty dorosłych.
     Przy okazji jest to więc modelowanie u dorosłych permisywnego stylu wychowawczego, który - jak pokazały badania - jest związany z większą autonomią konsumpcji dziecka. W takim układzie dziecko może swobodniej decydować o zakupach i narzucać je rodzicom, jak np. w reklamie margaryny, gdzie dziecko "nie chce innej". Podobnie jest w reklamie mydełka: chłopak rzuca w kąt brudne buty, co nikogo nie razi. Przeciwnie - rodzice wspólnie kąpią go, pieszcząc przy tym i całując.
     Pragnienie posiadania, podsuwane przez reklamy, jest przez dzieci przejmowane.
     Pawełek (6 lat) jako ulubioną reklamę narysował kinder-niespodziankę i tak opowiedział o rysunku:
Lubię ją, bo tam są niespodzianki, miałem krokodyla i lwa, i hipopotama. Gdybym był na rysunku, to stałbym z boku i chciałbym, żeby jajko było moje, żeby w środku była zabawka, lew. Lew wszystkich by nastraszył.
      W tej rozmowie widać, że dziecko identyfikuje się z chłopcem bawiącym się niespodziankami i podobnie jak on, chciałby je posiadać. Jest to zgodne z celem reklamy wyraźnie kierowanej do dzieci. Jednakże dzieci identyfikują się nie tylko z dziećmi. Ukazuje to rozmowa o rysunku innej reklamy: "Pepsi numeromania", ulubionej przez Krzysia (6 lat):
      Podoba mi się, bo można tam wygrać. Można wygrać sto milionów. Ja chciałbym wygrać. Najbardziej podobają mi się w tej reklamie ci, co wygrali. Gdybym był na tym rysunku, to stałbym obok tablicy, moje imię byłoby na tablicy. Cieszyłbym się.
      Rozmowa ta pokazuje, że pragnienia dzieci mogą być modelowane nie tylko przez dzieci, ale i przez dorosłych, w reklamie skierowanej do dorosłych. Ważne wydaje się tu nie tyle konkretne postępowanie - 6-letni chłopiec prawdopodobnie nie będzie mógł samodzielnie robić zakupów - ale na sposób myślenia i ukierunkowanie pragnień. Jednocześnie rozbudzanie pragnień niemożliwych do zrealizowania powoduje frustrację budzącą mechanizmy obronne, takie jak agresja i fiksacja.

Pobudzanie łakomstwa

     Łakomstwo, które dawniej uważane było za wadę, w reklamach ukazywane jest bardzo często jako coś oczywistego. Dorośli i dzieci z łapczywością i przesadnym rozkoszowaniem się zajadają rozmaite "śmieci żywieniowe". Reklamy mają wpływ na zmianę preferencji żywieniowych dzieci, które chętnie jedzą reklamowane słodycze, chipsy itp. Duży związek z reklamami ma również jedzenie między posiłkami.
     Wezwanie reklam, które można określić jako apel: "Jedz jak najczęściej i jak najwięcej słodyczy i innych smakołyków!", może powodować nie tylko zwiększoną sprzedaż tzw. śmieci żywieniowych, ale także nadmierną koncentrację dzieci na sprawie jedzenia.
      Kasia (10 lat) narysowała reklamę kinder-czekolada i tak opowiada o rysunku:
     Tu jest chłopiec, mówi kinder-czekolada. Chłopiec mówi: zjadłbym jej aż tyle, mama mówi: o, aż tyle! Bardzo lubię kinder-czekoladę, kiedyś ją jadłam. Chciałabym, żeby mama kupiła mi tę czekoladę, mniam, pyszna jest. Żeby mi kupiła!

Agresywność

     Agresja, która jest bardzo częsta w programach telewizyjnych, także dla dzieci, w reklamach pojawia się stosunkowo rzadko, ale obecnie coraz częściej. Przykładem jest reklama margaryny nawiązująca do serialu o Janosiku. Przedstawia ona walkę o margarynę, a kończy się rzucaniem noży dookoła twarzy porywacza. Ta błaha fabuła jest dobrze zapamiętywana przez dzieci, zaś najlepiej pamiętany jest obraz ostatni, najbardziej okrutny. Dla widza dorosłego jest to dowcip, jednak dzieci traktują go dosłownie.
     Jacek (6 lat) też zwrócił uwagę na ostatnią scenę i narysował ją:
     Ten prostokąt to jest deska, w którą rzucał ten człowiek i nóż, którym rzucał, a tu jest margaryna. Na rysunku chciałbym być tym, który rzuca nożem, bo ten drugi boi się. Ten, który rzuca nożem, jest silniejszy. Dzieci lubią silnych.
      Rysunki i rozmowy pokazują, że dzieci traktują reklamy jak krótki film fabularny, który budzi lęk. Lęk redukowany jest poprzez identyfikację z agresorem. To, że agresorem jest "sympatyczny zbójnik" ułatwia identyfikację. Jako model identyfikacji przyjmowana jest osoba dorosła, w reklamie zasadniczo nie kierowanej do dzieci.
      Siłę oddziaływania zwiększa sytuacja, w której modelem jest dziecko. Tak właśnie ma się sprawa w reklamie (nagrodzonej na konkursie) napoju "Frugo". W reklamie tej chłopiec zgniata puszką głowę osoby dorosłej, i wygłasza slogan: "Frugo bez żadnych ograniczeń! ".
      Podobnie jest w reklamie, w której występują postacie rysunkowe przedstawiające "mafię cukierkową". Dzieci nie uważają, że jest to reklama, ale traktują ją jako normalny film. W opowiadaniach "ludziki" traktowane są jak normalni bohaterowie filmu, a ich agresja przedstawiana jest jako coś zupełnie zwykłego.
      Kasia (4 lata). Narysowałam cukiereczki i na górze jest ten, co strzelał. On strzelał do tego bananowego ludzika, strzelał bo nie lubił ludzi.
     W niektórych opowiadaniach wyraźnie widać, jak dzieci identyfikują się z agresorem, bo nie chcą być tymi, do których się strzela. Taka identyfikacja stwarza przyzwyczajenie i oswaja z przemocą.
     Maciek (lat 4): Tu są trzy ludziki, a ten z głową bananową. Idą i strzelają tymi owocami. Narysowałem cukierki, a tu ludzika i drugiego, który strzela do niego. Nie wiem, dlaczego strzela, ten drugi nic mu nie zrobił, a on strzela. Chciałbym być tym, który strzela i do tego też bym strzelał. (...) Ja jestem chłopakiem, chłopak może strzelać. Na przyjaciela wybrałbym tego, co strzela, bo on jest silniejszy, mógłby zabić.
     Szkodliwość obrazów przemocy dla psychiki dzieci jest już szeroko opisana w literaturze. Oglądanie obrazów przemocy zwiększa agresywność, ponieważ widz obserwując wiele scen agresji wyrabia w sobie przekonanie, że jest to coś powszechnego i normalnego. Ta powszechność powoduje odwrażliwienie emocjonalne na bodźce początkowo wywołujące duże wrażenie. Widz staje się obojętny na nie, co ułatwia naśladowanie wzorów agresji i agresywne zachowanie w życiu realnym bez przeżywania poczucia winy.

Erotyzacja wyobraźni

     Obrazy erotyczne - wyraźne lub pokazywane w formie aluzyjnej, symbolicznej i komunikatów nie rejestrowanych przez świadomość - występują w więcej niż co trzeciej reklamie. Reklamy te zasadniczo nie są kierowane do dzieci, ale dzieci oglądają je wielokrotnie razem z całym blokiem reklam.
      Wśród badanych dzieci żadne nie wskazało reklamy z obrazami erotycznymi jako ulubionej, ale doskonale je pamiętają, co widać z rozmowy z Gosią (lat 5):
      - Czy podobają ci się reklamy, w których kobiety używają różnych kosmetyków? - Nie za bardzo, bo te panie są takie delikatne, takie och, takie paniusie, tak się głaszczą, pielęgnują, pieszczą swoje ciało. - A ty jak myjesz swoje ciało? - Normalnie, namydlam sobie ręce mydłem i myję się, normalnie, a nie tak och, jak te paniusie!       - Czy lubisz oglądać, jak te panie w reklamach myją się? - Nie, denerwuje mnie to, złości mnie, że te panie myślą tylko o sobie, by ładnie wyglądać.
      Dziewczynka odnosi się krytycznie do omawianych przez siebie reklam, ale dobrze je pamięta. Reklamy takie poprzez modelowanie zwiększają zainteresowanie seksem u dzieci, a także pozostają latentnie w ich podświadomości.
      Nie są one obojętne dla psychiki człowieka. Erich Fromm tak pisze o reklamie: Nie mam wątpliwości, że dokładne badania wykażą, że szkody wyrządzane na skutek uzależnienia się od narkotyków są jedynie ułamkiem szkód wyrządzanych przez metody prania mózgu. Mam tu na myśli zarówno podświadome sugestie, jak i quasi-hipnotyczne sposoby, np. stałe powtórzenia, względnie wypaczanie racjonalnej myśli na skutek odwoływania się do pożądania seksualnego.
      Omówione rozmowy z dziećmi wskazują, że reklamy oddziałują na dzieci nie tylko w zakresie ich zachowań konsumenckich, ale budzą też emocje łakomstwa, chęć posiadania, agresywność i pobudzenie erotyczne. Oczywiście, oddziaływanie to zależy od ilości czasu poświęcanego na oglądanie reklam, od stopnia nasycenia reklam omawianymi emocjami i od sytuacji rodzinnej, niemniej ma duże znaczenie dla psychiki dziecka.

Maria Braun-Gałkowska

prof. dr hab. Maria Braun-Gałkowska - KUL, psycholog


wychowawca
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.
« Odpowiedź #28 dnia: Marzec 12, 2008, 04:19:38 pm »
Wpływ telewizji i reklamy na rozwój dziecka przedszkolnego

Nowoczesne środki komunikacji przenikają w głąb życia społecznego, docierając wszędzie, pokonując bariery środowiskowe, wiekowe, działają na ludzką świadomość i podświadomość.

Wyznaczają poziom i charakter życia ludzi dorosłych i dzieci, umożliwiają zaspokajanie potrzeb, wpływają na kształtowanie postaw, wyznaczają sposoby i formy komunikowania się. Wytwarzają i udostępniają również wartości kulturowe. Zniewalają ludzkie umysły. Przekazują wiedzę o świecie. Pobudzają zachowania aspołeczne poprzez popularyzację negatywnych wzorów. Masmedia przyczyniają się do upadku autorytetów, wartości i norm. Zacierają różnice między wyobraźnią odbiorcy a rzeczywistością.
Współczesne dziecko zalewa ogrom informacji i obrazów na temat jego miejsca w otaczającym świecie, trendów w kulturze i sztuce, także przemian gospodarczych i wydarzeń politycznych. Oddziaływaniu multimedialnemu poddawany jest już w coraz młodszym wieku. Tradycyjne formy wychowania oraz oddziaływania są zastępowane przez obraz i dźwięk docierający ze srebrnego ekranu, przez kolorowe czasopisma. Telewizja, kasety wideo, gry komputerowe wyparły czytanie bajek, książek dla dzieci oraz tradycyjne gry i zabawy. Media i środki techniczne coraz częściej zastępują drugiego człowieka jako partnera dialogu.
Różnego rodzaju media np. telewizja , prasa, radio itp. Mają ogromny wpływ na rozwój dziecka. Można podkreślić, iż masmedia niejednokrotnie oferują swoim odbiorcom wiele cudownych recept, sposobów na „szczęśliwe życie”. Dają złudzenie, że sukces, powodzenie można w różnych sferach życia osiągnąć łatwo, bez wysiłku. Zauważyć należy, że treści przekazywane przez masmedia są bardzo często istotnym narzędziem manipulacji opiniami i poglądami dzieci. Najbardziej budzi w nas obawa o jakość oraz rodzaj przekazywanych treści docierających najrozmaitszymi kanałami do najmłodszego odbiorcy.

Dominujące miejsce w życiu dzieci zajmuje telewizja. Towarzyszy ona dziecku codziennie przez kilka godzin zwykle około 3, a nawet więcej. Wypełniając mu czas wolny i niejednokrotnie czas zajęć obowiązkowych. Zatem ograniczają ono inne zajęcia, przede wszystkim ruchowe i pobyt na świeżym powietrzu. Ograniczanie to ma negatywny wpływ na dzieci znajdujące się w okresie przedszkolnym, gdyż jest to okres intensywnego rozwoju fizycznego.
Oglądają one programy, filmy z kaset video, często bez ograniczeń, pozbawione opieki i kontroli ze strony dorosłych.
Telewizja jest dla dziecka atrakcyjnym środkiem spędzania czasu wolnego, bardzo wygodnym, łatwym, nie wymagającym wysiłku intelektualnego, koncentracji uwagi, myślenia. Ponadto dla najmłodszych jest ona bardzo interesującym sposobem spędzania czasu wolnego ze względu na wielość programów, różnorodność treści, form i metod przekazu, bogactwo środków wyrazu, możliwość zaspokojenia w ten sposób wielu potrzeb dziecięcych, możliwość nagrywania, przechowywania, odtwarzania programów lub też tworzenia nowych. Telewizja staje się, więc magnesem przyciągającym, uzależniającym dziecko, podporządkowującym rytm i organizację dnia.
Telewizja i inne media stwarzają dzisiaj niewątpliwie nowe szanse poznania świata rozwoju i edukacji dziecka. Szczególną wartość edukacyjną zajmują oglądane przez dzieci cykliczne programy adresowane do młodszych odbiorców, także programy przyrodnicze, popularno-naukowe, informacyjne, teleturnieje a nawet reklamy. Wiele tych programów cyklicznych dla dzieci prezentuje bogatą i urozmaiconą tematykę i są prowadzone z udziałem dzieci. Wywołuje to zainteresowanie wśród najmłodszych telewidzów. Media stają się więc dzisiaj znaczącym ogniwem środowiska wychowawczego, tworząc nowe możliwości i szanse rozwoju i edukacji dziecka, ale i niosą skutki uboczne.
Telewizja wpływa na rozwój psychiczny i fizyczny dzieci, nawet wtedy gdy dziecko korzysta z niej przy odpowiednim oświetleniu i z zachowaniem odpowiedniej odległości. Dostarcza także wielu wrażeń wzrokowych i słuchowych. Ciągłe ich doznawanie obciąża jednak system nerwowy dziecka, zmusza do nieustannej pracy, a tym samym prowadzi do zmęczenia. Przeżycia dzieci, jakie dostarczają im środki masowego przekazu wpływają na ich rozwój emocjonalny. Dzieci bardzo żywo reagują na treści prezentowane w filmach. Smucą je przeżycia jednych bohaterów, śmieszą innych, a jeszcze innych przerażają. U niektórych dzieci pod wpływem dramatycznych scen rośnie lękliwość. Ekrany telewizyjne bardzo często uzupełniają filmy, w których dominuje przemoc i agresja. Dzieci naśladują takie zachowania. Oddziaływanie scen przemocy jest tym większe, im bardziej nasycone nimi są programy. Dzieci obserwując agresję w filmie często odtwarzają ją w reakcjach z kolegami. Seriale animowane, które oglądają dzieci, często nie tylko zachęcają do przemocy, ale wzbudzają też grozę. Zobaczyć w nich można stwory żonglujące własnymi oczami, grzebiące w ludzkim mózgu itp. Bardzo niekorzystnie wpływają też na dzieci walki za pomocą: noży, siekier, szabli, a także zabójstwa. „Naukowcy amerykańscy obliczyli, że aby obejrzeć tyle aktów przemocy, ile dziecko ogląda między 6 a 7 r. życia, trzeba być w środowisku przestępczym przez 580 lat”.
Telewizja , oprócz zagrożeń, stwarza również szanse. Dzięki nim dzieci często zaskakują nauczycieli i rodziców swoją wiedzą, zasobem słów, znajomością faktów. To ona pozwala na wyrównanie poziomu wiedzy i wyobraźni dzieci z różnych środowisk.
Świat kreowany w mediach z jednej strony pełen sukcesów, osiągnięć, nowych szans rozwojowych, z drugiej zaś świat chaosu, przemocy, wojen, okrucieństwa, przeniknął do życia dziecka, podporządkował sobie treść i jego organizację.
Dziecko w świecie mediów musi umieć z nich korzystać, wybierać, aby czerpać z nich korzyści, doświadczenia, przeżycia, aby umiało wyrażać stosunek do samego siebie i świata.
Współczesne dzieci żyją w świecie rządzonym przez masmedia. W natłoku „masowej komunikacji”, którą można określić mianem masowej perswazji, wielką rolę odgrywa także reklama. Reklama stała się swoistym znakiem naszych czasów. Znaleźć ją można w prasie, radiu, telewizji, Internecie, a także na ulicy, nawet na ścianach budynków szkolnych, na zeszytach, samochodach i ubraniach.
W Polsce reklama szybko zyskała bardzo wysoką pozycję, stając się fenomenem społecznym i kulturowym, często nawet przedmiotem dyskusji. Znaczenie reklamy wydaje się ogromne, także z wychowawczego i pedagogicznego punktu widzenia. Reklama stanowi ważny instrument kreowania potrzeb, sposobów ich zaspokajania, stylów życia, wzorów osobowych. Niejednokrotnie w reklamie „produkowane” są „zbiorowe marzenia”. Adresowana jest zarówno do dorosłych, jak i do dzieci, we wszystkich przedziałach wiekowych-począwszy od niemowlaka.
Reklama w ujęciu ekonomicznym stanowi jedno z ogniw pośredniczących w łańcuchu: produkcja-marketing-konsumpcja. Jest ona procesem komunikowania się przedsiębiorstwa z rynkiem. Reklama stanowi „masową, odpłatną formę nieosobowego przedstawiania i popierania idei, produktów lub usług przez określonego nadawcę”. Przez publiczną prezentację swoich produktów pełni funkcję informacyjną, informuje człowieka o wprowadzonym na rynek towarze, jego przeznaczeniu i zaletach wyróżniających go spośród innych, konkurencyjnych na rynku. Spełnia także funkcję nakłaniającą, że produkt danej firmy najlepiej zaspakaja jego potrzeby i właśnie on ma stać się przedmiotem zakupu. Reklama ma też funkcję utrwalającą, ponieważ przekonuje ludzi o słuszności wyboru danej oferty spośród innych, konkurencyjnych. Kreuje w ten sposób lojalność wobec marki danego towaru.
Reklama kojarzy się zazwyczaj głównie z „krótkimi filmikami”, jako przerywnik telewizyjnych programów, jednak jest ona zjawiskiem o nieporównywalnie szerszym zasięgu. Specjaliści od reklamy, tworząc przekazy reklamowe, posługują się różnymi kanałami informacyjnymi. Do głównych rodzajów reklam należą:
Reklama telewizyjna ( programy, filmy, ogłoszenia )
Reklama radiowa ( audycje, ogłoszenia )
Reklama prasowa ( artykuły, wkładki do czasopism, numery specjalne )
Reklama ogłoszeniowa ( ogłoszenia w prasie, na pojazdach, tablice przydrożne )
Reklama plakatowa ( plakaty )
Reklama wydawnicza ( katalogi, cenniki, albumy i foldery )
Reklama wystawiennicza ( modele, próbki )
Reklama pocztowa ( listy reklamowe )
Reklama upominkowa ( teczki, breloczki, długopisy )
Wszystkie reklamy, które docierają do ludzi oparte są na pewnym przesłaniu – czyli „głównym motywie”. Najczęściej jest nim korzyść, jaką otrzyma odbiorca reklamy produktu, przy jego zakupieniu. Przesłania reklamy odwołują się niejednokrotnie do potrzeb lub nawet ukrytych marzeń jej adresata. Ważne jest to do kształtowania dziecięcych i młodzieńczych potrzeb, marzeń i dążeń.
Przesłania reklamy mogą dotyczyć wielu dziedzin życia. Często akcentowane jest w nich zdrowie człowieka. Dlatego występuje wiele reklam przeróżnej żywności, odżywek, lekarstw. Ważny jest także sukces materialny, czyli reklamy samochodów i funduszy inwestycyjnych. Specjaliści od reklamy dostrzegają znaczenie potrzeb psychicznych konsumenta. Na pierwszy plan wysuwa się potrzeba akceptacji społecznej. O tym przypominają reklamy kosmetyków, które maja na tyle poprawić wizerunek człowieka, aby stać się atrakcyjnym, lubianym i kochanym. Drugą ważną potrzebą wykorzystywaną w reklamach, to potrzeba bezpieczeństwa (lokaty, fundusze ubezpieczeniowe). Możemy wyróżnić jeszcze potrzebę doznawania przyjemności ( reklama słodyczy ) bardzo lubiana przez dzieci; komfortu i oszczędzania czasu oraz potrzebę rozpoznawania czyli bycia kimś wyjątkowym ( reklamy biżuterii, luksusowych ubrań ). Tworząc przekaz reklamy jego producenci starają się oddziaływać na wszystkie zmysły człowieka przez: barwę, jasność, kształt, używane rekwizyty oraz starają się uwzględnić cechy indywidualne ( wiek, płeć, profesję ). Różnymi sposobami chcą zwrócić uwagę na reklamowy produkt, stosując różne mechanizmy manipulacyjne. Manipulacja może być łatwo czytelna lub też głęboko zakamuflowana. Wszystkie mechanizmy psychologiczne, którymi posługują się twórcy reklam zmierzają do wzbudzenia lub uaktywnienia jakiejś potrzeby. Może się to dziać przez jasną perswazję, modelowane zachowania lub budzenie emocji z daną potrzebą, ale zawsze chodzi o to by wywołać w dziecku potrzebę, czyli poczucie jakiegoś braku i pragnienie zaspokojenia go. Potrzeby wywołujące pragnienie zdobycia reklamowego produktu można pogrupować jako potrzeby dotyczące zdrowia, ładnego wyglądu, podobania się itp. Oczywiście, reklama nie zawsze osiąga cel. Dziecko może go nie potrzebować, może nie mieć na niego pieniędzy, albo posiadać podobny. Nawet w takich przypadkach nie można powiedzieć, że reklamy nie wywierają żadnego wpływu. Szczególnie znaczące są tu mechanizmy modelowania i prowokowania emocji. Emocje wywołane reklamami, zwłaszcza u dzieci, w większości przypadków nie kończą się zakupami, stają się jednak składnikiem ich życia psychicznego. Emocje wywołane przez bodźce nie percypowane świadomie i pozostające w psychice mają znaczenie dla ich postaw i zachowania.
Reklamy oddziałują na współczesne dzieci już od pierwszych miesięcy życia i stopniowo, wraz z rozwojem przybierają coraz szersze rozmiary. Dzieci w wieku przedszkolnym nie rozumieją jeszcze istoty reklamy. Wierzą, że reklamy mówią prawdę, są więc bardzo podatne na ich perswazję. Dzieci traktują reklamy jak każdy inny film. Dopiero w wieku szkolnym zaczynają rozumieć, co jest ich celem, a także różnicować reklamy z punktu widzenia tego, co reklamują, dla kogo produkt jest przeznaczony, co im się w reklamie podoba, a co nie podoba itp..
Dzieci stanowią znaczną część widowni reklam, korzystają z nich chętnie i jako konsumenci mają duże znaczenie dla reklamodawców. Oglądanie reklam zabiera dzieciom bardzo dużo czasu. Dla dziecka jest po prostu filmem, a przez dorosłego widza może być traktowana jako swego rodzaju konwencja. Czasami nawet dorośli, którzy rozumieją, jaki jest cel reklamy, ulegają jej w przeciwnym wypadku producenci nie wydaliby na reklamy tak wiele pieniędzy. Tym silniejsze jest więc ich oddziaływanie na dzieci, które nie rozumieją jeszcze mechanizmów stosowanych w reklamach i są wobec nich całkowicie bezbronne. Reklamy mają wielki wpływ na psychikę ludzi, a w szczególności dzieci. Spośród nich szczególnie niepokojące wydaję się przyjmowanie postawy konsumpcyjnej, rozbudzanie łakomstwa, agresywności i erotyzacja wyobraźni. Reklamy identyfikują się nie tylko z dziećmi, ale i dorosłymi w reklamie skierowanej do dorosłych , np. w reklamach ukazujących proste sposoby zdobywania „masy pieniędzy”. Ważne wydaję się tu nie tylko konkretne postępowanie, ale to że dzieci nie mogą kupować wszystkich reklamowanych produktów. Rozbudza się w nich pragnienie niemożliwe do zrealizowania, co powoduje frustrację pobudzającą mechanizmy obronne, takie jak agresja i fiksacja. Niektóre reklamy budzą u dzieci lęk i agresywność. Zakres tego oddziaływania zależy od ilości czasu poświęcanego na oglądanie reklam przez dzieci i od stopnia nasycenia reklam omawianymi emocjami. Zależy to także od emocjonalnej i rodzinnej sytuacji dziecka. Dzieci często odnoszą obrazy reklamowe do własnej sytuacji życiowej, warunków w jakich żyje ich rodzina. Często w wypowiedziach dzieci z ubogich lub patologicznych rodzin pojawiają się akcenty irytacji, złości, smutku i zakłopotania które zdradzają frustrację. Dzieci te nie identyfikują się tak, jak większość ich rówieśników z reklamowanymi postaciami i przedstawionymi realiami, to nie jest ich świat. Oby z czasem frustrację te nie zaowocowały agresją wobec tych dostatnio żyjących ludzi.
Reklamy wytwarzają i udostępniają wartości kulturowych, ale także zniewalają ludzkie umysły, unifikują wiedzę o świecie, pobudzają także zachowania aspołeczne poprzez popularyzację negatywnych wzorców. Upadek autorytetów, wartości i norm, wszechobecne osamotnienie i anonimowość stały się podłożem do łatwego manipulowania dziecięcymi emocjami i przyzwyczajeniami, do biernego odbioru i naśladowania treści komunikatów. Zachęcają do podpatrywania ważnych osobistości czyli określonych wartości, sposobu bycia i życia.
Dzieci bardzo często oglądają reklamy telewizyjne i bardzo je lubią. Oglądają je nie tylko przed oczekiwanym programem, ale przerywają w domu ulubione zabawy, gdy usłyszą i zobaczą, że na ekranie jest reklama. Orientują się, kiedy i w jakim czasie jest emisja reklam. Ulegają czarowi reklamowanych produktów. Wierzą że reklamowany towar jest wysokiej jakości, tzn. dobry, smaczny, piękny, doskonały, wspaniały, trzeba go koniecznie mieć i wreszcie, że reklamy mówią prawdę, są wiarygodne.
Dzieci w wieku przedszkolnym nie rozumieją sensu i celu reklam. Pojmują tylko, że jest to program, który zachęca, informuje i prezentuje to, co klienci mogą na rynku kupić. Znają nazwy reklamowych wyrobów i nazwy firm produkujących towary. To, co najbardziej podoba się dzieciom w programach reklamowych, to wpadające w ucho melodyjne piosenki. Lubią je nucić i śpiewać przy różnych okazjach. Często znajomość tych śpiewanych treści reklam jest źródłem popisów dziecięcych w rodzinnym gronie, a także okazją do wykazania się wśród rówieśników, kto jest lepszy.
Podoba się także dzieciom w reklamach animacja. Przemawia do ich wyobraźni świat barw, spostrzegają piękną kolorystykę, estetykę i smak. Podobają się im także śmieszne dialogi.
Reklamy telewizyjne wzbudzają dążenia do zaspokojenia potrzeb posiadania. Dzieci chcą mieć reklamowane zabawki, słodycze i napoje. Choć nie zawsze wywierają one dobry wpływ. Słodycze ze względów zdrowotnych powinny być np. spożywane z umiarem. Jednak w reklamie jest inaczej. Baton Milky Way według reklamy zastępuje szklankę mleka, a cudowne mleczne dropsy „przeniosą każdego w krainę dzieciństwa” , co sugeruje, że są bardzo zdrowe. Z reklamowanych napojów Coca- Cola jest szkodliwa dla uzębienia ze względu na występujące w niej fosforany, ale reklama zachwala ten napój jako najlepszy. Reklamy skłaniają dzieci do molestowania rodziców o ciągłe kupowanie reklamowanych produktów. Przykładem może być reklama „Kinder niespodzianki”. Są to czekoladowe jajeczka z małą zabaweczką w środku. Ukazanie stołu zapełnionego zabawkami sugeruje coś więcej niż jeden mały przedmiocik, skłania dzieci do regularnego kupowania tego towaru.
Dzieci najczęściej i najchętniej oglądają reklamy przed dobranocką. Najbardziej podobają im się reklamy prezentujące następujące zabawki: lalki Barbie, klocki Lego, gry komputerowe. Oglądanie ich na ekranie telewizora wywołuje u dzieci marzenia i pragnienia ich posiadania, a więc reklamy poszerzają wyobraźnię dziecka. Reklama stała się tematem codziennych rozmów. Niektóre z fragmentów są cytowane, a dzieci odgrywają też role charakterystycznych postaci, próbują je naśladować, posługują się zapożyczonym z reklam słownictwem (nie zawsze adekwatnym do rzeczywistości). Podświadomie utożsamiają się czasem z ich bohaterami.
Reasumując magia reklam telewizyjnych oddziałuję na dzieci silnie, iż wymuszają one na rodzicach zakup zabawek, słodyczy itp. , reklamy w rodzinach gorzej sytuowanych stają się źródłem napięć i konfliktów, dziecko odbiera reklamę bezkrytycznie, w przypadku posiadania reklamowanego przedmiotu, dziecko często przekonuję się, że wymarzony przedmiot nie jest tak doskonały lub funkcjonalny, a cukierek nie smakuje tak, jak sobie wyobrażało – i zaczyna wątpić w autentyzm opinii ludzi dorosłych. To drastyczne odkrycie i odsłonięcie utajonego fałszu stanowi dla dziecka prawdziwą klęskę.
Niewątpliwie oddziaływanie mediów ( telewizji, reklam) na dzieci w wieku przedszkolnym i nie tylko jest ogromne, ma ono skutki pozytywne tzn. rozwija wyobraźnię dziecka, poszerza jego słownictwo, a także wiedzę o świecie. Jednak oprócz pozytywów płynących z oglądania telewizji ( filmów i reklam ), jest mnóstwo negatywnych tego stron. Media źle wpływają na dziecko, na jego zdrowie, jak również na jego psychikę. Staje się ono agresywne, zaborcze ( chęć posiadania reklamowanych produktów ), czasem media budzą lęk i obawę, a także są przyczyną konfliktów rodzinnych, bo nie wszystkich rodziców stać na zakup reklamowanych produktów. Dziecko w tym wieku jeszcze tego nie rozumie, twierdzi że skoro jego koledzy mają, to dlaczego ono nie może tego mieć.


łomża
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.
« Odpowiedź #29 dnia: Marzec 14, 2008, 02:52:45 pm »
Telewizor nie dla dziecka

Oto prosty sposób, by twoje dziecko było zdrowe: wyrzuć telewizor z jego pokoju.

Według niektórych szacunków aż połowa amerykańskich dzieci ma w swym pokoju telewizor. Jedno z badań trzecioklasistów wykazało nawet, że odsetek sięga nawet 70 procent. Pojawia się też coraz więcej analiz dowodzących istnienia powiązań między obecnością telewizora w sypialni dziecka a jego problemami – zarówno zdrowotnymi, jak i w nauce.

Dzieci, które w pokojach mają telewizory, gorzej radzą sobie ze szkolnymi testami, częściej też cierpią na problemy ze snem. Obecność telewizora w pokoju dziecka wiązana jest z dziecięcą otyłością oraz ze zwiększonymi skłonnościami dziecka do palenia.

Najbardziej oczywistą konsekwencją łatwego dostępu do telewizora jest to, że dziecko będzie po prostu spędzać przed nim za dużo czasu – często bez wiedzy rodziców. Badania grupy 80 dzieci z Buffalo w stanie Nowy Jork, w przedziale wiekowym 4-7 lat wykazały, że obecność telewizora w pokoju oznacza zwiększenie czasu oglądania telewizji aż o niemal dziewięć godzin na tydzień – czyli do 30 godzin tygodniowo (dawniej było to 21). Okazało się także, że rodzice "telewizyjnych" dzieci nie umieli prawidłowo ocenić ilości czasu, jaki ich pociechy spędzają przed ekranem.

- Jeśli telewizor jest w pokoju dziecka, tak naprawdę rodzice nie wiedzą, co ono ogląda – mówi Leonard H. Epstein, profesor pediatrii oraz medycyny społecznej i profilaktyki na Uniwersytecie Stanu New York w Buffalo. – Rodzice, którzy wstawiają telewizor do pokoju dziecka, często sami też mają telewizor w sypialni. Co więcej, gdy telewizor raz znajdzie się w pokoju malucha, ma wielkie szanse tam zostać na stałe. - Z naszych doświadczeń wynika, że rodzicom jest naprawdę trudno usunąć telewizor z pokoju dziecka – dodaje Epstein.

Profesor Epstein i jego koledzy zainstalowali urządzenia monitorujące w telewizorach w pokojach dziecinnych oraz w pozostałych odbiornikach w obserwowanych domach. W czasie dwuletniego programu badawczego urządzenia w połowie domów zostały przeprogramowane tak, by o połowę zredukować czas poświęcany przez dzieci na oglądanie telewizji (dzieci musiały używać kodu, żeby włączyć którykolwiek telewizor w domu, kod zaś przestawał działać po upływie czasu przeznaczonego na oglądanie telewizji w ciągu całego tygodnia).

Wszystkie dzieci uczestniczące w badaniach przybrały na wadze – po prostu dlatego, że rosły, ale indeks wagi ciała spadł wśród tych dzieci, których czas oglądania telewizji podlegał ograniczeniom. Badacze odkryli, że "obcinanie" czasu oglądania nie spowodowało wzrostu ilości czasu poświęcanego sportowi czy innej aktywności fizycznej. Dzieci natomiast pojadały mniej między posiłkami, ograniczając spożycie łakoci do 100 kalorii dziennie. Wyniki badań, opublikowane w piśmie ”The Archives of Pediatrics and Adolescent Medicine”, nie określały jednak jasno roli oglądania telewizji w pokoju dziecięcym.

W 2002 roku pismo ”Pediatrics” doniosło, że dzieci w wieku przedszkolnym, które w swoich pokojach miały telewizory, znacznie częściej cierpiały na nadwagę. W październiku ubiegłego roku magazyn ”Obesity” zasugerował, że ryzyko otyłości może być wyższe w przypadku chłopców. Badania nastolatków francuskich wykazały, że chłopcy, mający telewizory w swoich pokojach, mieli większą niż ich rówieśnicy skłonność do tycia w pasie, więcej tkanki tłuszczowej oraz wyższy wskaźnik wagi ciała.Badania francuskie wykazały ponadto – i nic w tym zaskakującego – że dzieci mające w pokojach telewizor czytają mniej niż pozostałe.
Istnieją też dane sugerujące, że telewizja w sypialni ma wpływ na wyniki w nauce. W badaniach z 2005 roku, opublikowanych w ”The Archives of Pediatric and Adolescent Medicine”, badacze przyjrzeli się nawykom związanym z korzystaniem z telewizji oraz gier komputerowych i wideo. Przebadali niemal 400 dzieci z sześciu szkół w północnej Kalifornii, a ich badania trwały rok. Ponad 70 procent dzieci poddanych obserwacji miało w sypialniach telewizory. Radziły sobie wyraźnie gorzej (tendencja ta była stała) z matematyką, czytaniem oraz testami językowo-obrazkowymi. Natomiast uczniowie, którzy podawali, że mają w domu komputer, radzili sobie lepiej.

Nie jest jasne, czemu telewizor w pokoju dziecinnym wywiera na dziecko tak wielki wpływ. Może chodzić o to, że coś odciąga uwagę ucznia, który odrabia lekcje, może chodzi o zaburzenia snu, które kończą się potem kłopotami w szkole. Może też chodzić o to, że w wychowanie dzieci "telewizyjnych" rodzice angażują się mniej.

Badania opublikowane w październiku w piśmie ”Pediatrics” wykazują, że przedszkolaki oglądające telewizję w swoich pokojach mają częściej niż inne dzieci problemy ze snem. Maluchy te wykazywały też mniej "reakcji emocjonalnych", co oznacza, że miały mniej zmian nastroju, i że nie przejmowały się zmianami ustalonego trybu dnia. Brzmi to dobrze, ale badacze podejrzewają, że obecność telewizora w dziecięcym pokoju tłumi wrażliwość, z jaką dzieci reagują na bodźce.

Kolejne badania, tym razem na grupie ponad 700 uczniów w wieku od 12 do 14 lat, wykazały, że dzieci, mające telewizory w pokojach, znacznie częściej zaczynają palić papierosy. Działo się tak nawet w grupie, którą przebadano pod kątem obecności palących krewnych lub kolegów, oraz ze względu na niskie zaangażowanie rodziców w wychowanie. Paliło 42 procent dzieci, które miały telewizory. Wśród pozostałych paliło 16 procent.- To chyba ma duże znaczenie – mówi profesor Epstein. – Gdy dziecko ma telewizor w pokoju, z czasem pojawia się coraz więcej problemów.

Rodzice starają się ograniczać ilość czasu poświęcanego przez dzieci na telewizję oraz mieć wpływ na to, co ich pociechy oglądają. To jednak ledwie połowa wygranej. Ważne jest także miejsce, w którym dziecko spędza czas przed telewizorem.

onet
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.
« Odpowiedź #30 dnia: Marzec 18, 2008, 11:21:49 am »
Mózg przed telewizorem


O dobrych i złych konsekwencjach korzystania z telewizora i komputera: 
od uśmierzania bólu, przez wzrost inteligencji, do morderczych skłonności.


Atomówki – słodkie siostrzyczki z popularnej kreskówki – mają wielkie oczy, kucyki i uwielbiają lizaki. Ale te trzy małe dziewczynki są też obdarzone potężną mocą. Brawurka ma w oczach lasery, najmłodsza Bajka burzy głosem mury i zna wszystkie języki, a Bójka umie zamrażać lub palić oddechem. Wszystkie potrafią latać i są niezwykle silne. Moje dzieci uwielbiały ich przygody, a ja nie miałem nic przeciwko temu. Obejrzałem kilka fragmentów bajki, pośmiałem się z zabawnych postaci i dialogów.

Kiedyś zasiadłem z maluchami do wspólnego oglądania całego odcinka. Atomówki walczyły z bajkowym wcieleniem zła, małpą Mojo Jojo. Atakowały we trzy, zadając jej efektowne ciosy i kopniaki godne Chucka Norrisa. Bęc – Mojo Jojo leci z podbitym okiem. Kop – wredna małpa rozsiewa wokół wybite zęby. I ostatni cios – w zwolnionym tempie Mojo pada na ziemię, brocząc śliną i krwią z pyska, a z rozbitego hełmu wylewa się jej przestępczy mózg. Komentarz narratora: „Tak oto zło i występek musiały ustąpić przed atomową siłą Atomówek!”. Koniec odcinka. I koniec oglądania przez moje dzieci przygód superdziewczynek.

Przynajmniej na kilka lat, póki nie będą potrafiły pojąć, że twórcy kreskówki bawią się przemocą niczym Tarantino. I że rozbijanie wrogom mózgów nie jest najlepszą metodą walki ze złem. Jakim cudem dzieci oglądające przeznaczone dla nich kreskówki albo grające w gry komputerowe mają potem spokojnie rozwiązywać konflikty? Jak takie obrazki wpływają na ich rozwój? Może lepiej pozbyć się z domu telewizora, jak zrobiło już kilkoro naszych znajomych?

Nauka śledzi telewizję

Wśród naukowców opisujących wpływ telewizji oraz gier wideo na zachowanie nie ma zgody. Jedni przytaczają dane świadczące o szkodliwości elektronicznych mediów, inni je wychwalają. Najwięcej uwagi poświęca się chyba oddziaływaniu telewizji na dzieci. To one w końcu są przyszłością narodu i może dlatego widok maluchów przyklejonych do ekranu każe się zastanowić, co z nich potem wyrośnie. Tym bardziej że na przykład w USA wśród trzymiesięcznych osesków już 40 procent regularnie ogląda telewizję i wideo! A dwulatki już niemal wszystkie siedzą przed telewizorem. Czemu? Badani w tym roku rodzice najczęściej deklarowali, że ich zdaniem to dobre dla rozwoju dziecka (29 procent ankietowanych), jest dla niego przyjemne i relaksujące (23 procent). No i pozwala dorosłym na zajęcie się ich własnymi sprawami (21 procent).

W dwa ostatnie argumenty jeszcze można uwierzyć, ale co z pierwszym? Profesor Jeffrey Johnson z Columbia University w Nowym Jorku podsumował w tym roku badania przeprowadzone wśród telewidzów. Przez 17 lat śledził losy członków 700 rodzin. Notował, jak długo oglądają telewizję, jaki jest ich stan zdrowia, jak przedstawiają się ich relacje z ludźmi i jak się zachowują. Wnioski nie są zbyt budujące, bo potwierdziły wcześniejsze podejrzenia wynikające z analiz mniejszych grup pacjentów. „Długie przesiadywanie przed telewizorem zwiększa ryzyko wystąpienia zespołu chorób charakteryzującego się kombinacją kilku problemów – powiedział Johnson w rozmowie z pismem „New Scientist”. – Należą do nich między innymi zwiększona agresja słowna i w czynach, zaburzenia snu oraz kłopoty z koncentracją i nauką”. Jedno ze wspomnianych mniejszych badań podaje konkretne liczby: dzieci, które mają rok i oglądają telewizję ponad cztery godziny dziennie, są o 25 procent bardziej zagrożone ADHD (nadpobudliwością psychoruchową), gdy pójdą do szkoły.

Nowozelandzki uczony Robert Hancox śledził z kolei losy dzieci od 5. do 26. roku życia, chcąc stwierdzić, jak godziny spędzone przed telewizorem przekładają się na ich szanse ukończenia college’u. Przebadał niemal tysiąc osób i wykazał, że im mniej oglądania telewizji (zwłaszcza w wieku 5–11 lat), tym większe nadzieje na wyższe wykształcenie. Dorzućmy jeszcze do tego kłopoty z mówieniem oraz nawiązywaniem relacji z innymi ludźmi i możemy wyrzucić telewizor na śmietnik.

Czyżby? – zdziwiliby się psycholodzy. – To dlaczego od lat 50. rośnie średnia inteligencji społeczeństwa? A przecież to właśnie wtedy w domach zaczęły się masowo pojawiać telewizory. – Nie możemy ignorować tego, że telewizja oferuje ogromne bogactwo 
informacji i różnorodność form – podkreśla w swych artykułach doktor Aletha Huston

z University of Teras. Dowodzi, że maluchy, które kilka godzin dziennie oglądają programy edukacyjne, jak „Ulica Sezamkowa” lub „3-2-1 Kontakt”, szybciej zaczynają czytać, lepiej liczą i wcześniej są gotowe do pójścia do szkoły. To jakość, a nie ilość programów odgrywa rolę, bo dzieciaki gapiące się na kreskówki lub na inne programy „jak leci”, wcale nie rozwijały się lepiej.

Tę tezę potwierdzają analizy z Wielkiej Brytanii, gdzie oceniano wpływ programów dla rodziców na jakość relacji dorosłych z dziećmi. I tu także telewizja stanęła na wysokości zadania: po sześciu odcinkach serialu o rozwiązywaniu problemów rodzicielskich zmniejszył się poziom stresu członków rodzin, które oglądały ten cykl edukacyjny. Dorośli deklarowali, że czują ulgę, wiedząc, jak się zachować w trudnych sytuacjach, a dzieci zaczęły sprawiać wyraźnie mniej problemów wychowawczych.

Nauka przed komputerem

Także gry komputerowe mają swoje dobre strony. Niezwykle rozwijają na przykład zdolności do rozpoznawania i grupowania zjawisk i obiektów oraz kojarzenia faktów. Znacznie szybciej analizują poruszające się i zmieniające obiekty. Kobiety, którym zwykle przypisuje się mniejszą wyobraźnię przestrzenną niż mężczyznom, w niezwykle szybkim tempie niwelowały różnice, jeśli tylko poszalały trochę na grach z trójwymiarową grafiką. Pisaliśmy kiedyś w „Przekroju” o dużo większej sprawności chirurgów laparoskopowych, którzy (w wolnym czasie) lubili sobie pograć na komputerze. Zależność była bardzo czytelna: im więcej czasu spędzili przed komputerem, tym szybciej i precyzyjniej przeprowadzali zabiegi. Oczywiście dopóki lekarze nie popadali w uzależnienie i nie przychodzili do pracy po zarwanej przez gry nocy...

Gry sieciowe angażujące wielu uczestników to z kolei świetny poligon do kształcenia umiejętności społecznych. Tu można rozwinąć talent do zarządzania grupą innych graczy, nauczyć się wspólnie rozwiązywać problemy i współdziałać w realizacji złożonych zadań. – Spędzanie czasu na takich społecznych grach pozwala nawią-zać kontakty z ludźmi nieraz bardzo odmien-nymi od nas – uważa w „Jou-rnal of Compu-ter-Mediated Communication” Dmitri Williams, socjolog badający zjawisko gier sieciowych. – Takiego poszerzania horyzontów społecznych Amerykanom brakowało od dziesięcioleci!

Wszystko pięknie, ale chyba znowu czas na głos sceptyków. Wiele z gier – sieciowych czy indywidualnych – wprost szokuje natężeniem przemocy. Wyrzynamy wrogów w pień, palimy, niszczymy… Czy to nie pozostawia śladu w psychice? Williams w innym artykule przekonuje, że nie. „Zauważyliśmy co najwyżej krótkotrwałe efekty u młodzieży lub dzieci, to wszystko” – pisze. Ale ma wielu oponentów, którzy dowodzą, że krwawe jatki na ekranie rodzą tolerancję dla okrucieństwa w rzeczywistości. Podczas takich gier w mózgu aktywują się obszary typowe dla zachowań agresywnych – ostrzegają badacze funkcji tego organu.

Psycholodzy z Iowa State University opublikowali w tym roku obszerną książkę, w której sumują swe dotychczasowe doświadczenia w tej dziedzinie. W jednym z eksperymentów grający w łagodne i pełne agresji gry mieli potem wymierzać kary (sygnały dźwiękowe) innym uczestnikom badania. Ci, którzy „grali ostro”, karali głośniejszymi i agresywniejszymi dźwiękami. „Gry miały dużo silniejszy niż telewizja wpływ na agresywne zachowania – twierdzą autorzy- książki Craig Anderson i Katherine Buckley. – To dlatego, że mają interaktywny charakter i silniej angażują gracza niż biernie oglądany obraz”.

Rozbudzona w wirtualnym świecie agresja przybiera czasem skrajne rozmiary, prowadząc do prawdziwych zabójstw. Devin Moore miał tylko 18 lat, gdy w Alabamie zastrzelił trzech policjantów, którzy chcieli go aresztować, bo podejrzewali go o kradzież samochodu. – Życie jest jak gra komputerowa – powiedział potem chłopiec. – Kiedyś musisz umrzeć. Devin Moore był maniakiem gry „Grand Theft Auto”.

Przeciwbólowa dobranocka


Można się spierać, czy oddziaływanie telewizji i gier na nasz mózg jest korzystne, czy nie. Ale co do tego, że multimedia wpływają na jego pracę (i nasze zachowanie), nie ma wątpliwości. Dlaczego więc świadomie nie wykorzystać tego wpływu i nie kształtować zdolności człowieka?

Pierwsze próby mamy już za sobą. Na początek, zanim zaczniemy formować mózg grami wideo, można je zastosować do badania pracy ludzkiej głowy. Dwa tygodnie temu naukowcy z Londynu opisali na łamach „Science” eksperyment, który pomógł im zrozumieć działanie ludzi w sytuacji stresowej. Doktor Dean Mobbs z University College podłączył kilku ochotników do aparatury mierzącej aktywność różnych regionów mózgu. A potem zaprosił ich do naprawdę elektryzującej zabawy.

Pamiętacie kultowego Pac-Mana? W tej grze kieruje się prościutkim ludzikiem ganiającym po labiryncie, zbierając punkty i uciekając przed duchami. Gracze Mobbsa też wędrowali po wirtualnym labiryncie, gdy jednak dali się złapać, dostawali lekkie „kopnięcie” prądem. Przykrość niewielka, ale wzmagała emocje i lęk przed porażką. A czujniki zapisywały, co dzieje się wewnątrz głowy grających. I tak dowiedzieliśmy się, że zagrożenie dosłownie odbiera nam rozum. Gdy przeciwnik był daleko, pracowała głównie kora przedczołowa graczy. Odpowiada ona między innymi za pamięć krótkotrwałą i ocenę konsekwencji różnych działań. Pozwala więc na analizę sytuacji i świadome decydowanie o strategii. Ale gdy zagrożenie było blisko, narastała panika. A wtedy kora przedczołowa wyłączała się jak zdmuchnięta świeca. Kontrolę przejmowało śródmózgowie – bardzo stara część naszego mózgu, odpowiedzialna za błyskawiczne reakcje instynktowne. Dzięki takiemu połączeniu inteligentnego unikania zagrożeń i zwierzęcej ucieczki, gdy mamy wroga na karku, Homo sapiens udało się dotrwać do czasów gier wideo i telewizji. I zastosować tę ostatnią nie tylko do rozrywki i edukacji, ale także do... leczenia bólu. Lekarze z Włoch pokazują na przykład filmy animowane dzieciom, którym trzeba pobrać krew. W doświadczeniu potraktowane w ten sposób dzieci w wieku 7–12 lat odczuwały dużo mniejszy ból podczas zabiegu, niż gdy ich uwagę od igły usiłowali odwracać rodzice. Albo gdy kłuto je bez żadnych ceregieli. Ciekawe, czy znieczulanie kreskówkami trafi kiedyś także do polskich przychodni? Że ta metoda jest skuteczna, nie mam żadnej wątpliwości – pamiętam z dzieciństwa, że mnie na ból głowy najbardziej pomagała Pszczółka Maja.

Również gry wideo mogą się przydawać pacjentom. Fantastyczną pomysłowością wykazali się konstruktorzy z amerykańskiego Rutgers University, którzy w ubiegłym roku przygotowali specjalną grę wspomagającą rehabilitację chorych po udarze mózgu. Gra działa na zwyczajnej konsoli Xbox i wymaga jedynie rękawicy wrażliwej na ruchy dłoni – gadżetu również dostępnego w sklepach z grami. Chorzy muszą „odgarniać” wirtualne przeszkody przesłaniające obraz na ekranie lub odpędzać ruchami palców animowanego motyla. Obok animacji pojawiają się dane dotyczące sprawności poszczególnych palców. Koszt urządzenia z programem wynosi około 1800 złotych. – To jakieś 10 razy mniej niż nowoczesny elektroniczny sprzęt do rehabilitacji – podkreślają autorzy projektu.

Konsola konkurencyjnej firmy Nintendo posłużyła z kolei Japończykom do zbudowania innego urządzenia treningowego. Wyszli oni z założenia, że oprócz sprawnego ciała potrzebna jest jeszcze szczęśliwa dusza, i zaproponowali przyrząd do ćwiczenia uśmiechu. Zestaw składa się z konsoli, kamery i ekranu, na którym trener demonstruje serie ćwiczeń wzmacniających mięśnie twarzy, a przez to ułatwiających uśmiechanie się i poprawiających mimikę. Użytkownik powtarza zadania (trwające od 2 do 10 minut) i kontroluje swoje postępy, patrząc na obraz własnej twarzy przekazany z kamery na monitor. Wygląda na to, że Japończycy jako pierwsi będą ze spokojnym uśmiechem spoglądać w swoją telewizyjną przyszłość.

onet
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.
« Odpowiedź #31 dnia: Marzec 19, 2008, 07:32:47 pm »
Telewizja - okno na świat czy zagrożenie?

Ewa Pągowska

Telewizja i dziecko to duet, który ma wielu zagorzałych przeciwników. Czy ten diabeł jest tak straszny, jak go malują? Oddzielamy prawdy od mitów.


Dzieci nie odnoszą żadnego pożytku z oglądania telewizji.

To nieprawda. Telewizja może odegrać bardzo pozytywną rolę w procesie edukacji. Zwłaszcza dziecka, które skończyło już szósty rok życia. Według ekspertów, to dobry wiek na rozpoczęcie przygody z filmami edukacyjnymi i dokumentalnymi. Nie zapominajmy, że są osoby, zjawiska i wydarzenia, np. start rakiety kosmicznej czy narodziny małego słoniątka, które zwykle możemy zobaczyć wyłącznie na ekranie. Telewizja pomaga też wpoić dziecku cenne wartości i zasady. Mali widzowie chętnie naśladują filmowych bohaterów, więc warto pokazywać im postacie, które np. pomagają słabszym albo stają w obronie przyjaciół.

W obawie przed zgubnym wpływem telewizji, nie trzeba od razu wyrzucać z domu telewizora. Wystarczy nauczyć dziecko mądrze z niego korzystać. Najpierw oczywiście, to my musimy dbać, by oglądało programy dostosowane do jego wieku, osobowości i zainteresowań. Pilnować, by nie siedziało zbyt długo przed ekranem, nie włączało telewizora w czasie posiłków, nauki i uroczystości rodzinnych. By brało do ręki pilota z zamiarem obejrzenia konkretnej, ciekawej audycji, a nie z nudów. Dziecko szybko uzna te zasady za oczywiste pod warunkiem, że my sami też będziemy się do nich stosować.


Warto towarzyszyć dziecku podczas oglądania.

To prawda.
Kiedy cała rodzina siedzi przed telewizorem i obserwuje, jak kucharz robi sałatkę cesarską, a potem wszyscy idą ją przygotować, to jest to ten jeden z nielicznych przykładów, w których telewizja integruje, a nie dezintegruje rodzinę. Dostarcza inspiracji do działania, a nie je zastępuje.

Towarzysząc dziecku, mamy też możliwość sprawdzić, czy konkretny program jest rzeczywiście dla niego odpowiedni. Może się okazać, że film polecany jako "dobry dla wszystkich sześciolatków" akurat dla naszego nie będzie właściwy. Nigdy też nie jesteśmy w stanie przewidzieć dokładnie reakcji dziecka - tego czy scena porwania kaczątek je przestraszy czy rozbawi. Dlatego dobrze być przy nim, by w razie potrzeby pocieszyć go, przytulić, wytłumaczyć niezrozumiałe zdarzenia i pomóc oddzielić fikcję od rzeczywistości. Jednak najważniejsza rozmowa na temat programu powinna się odbyć już po wyłączeniu telewizora. Wtedy można bez pośpiechu podążyć za wszelkimi dziecięcymi skojarzeniami i rozwiać wątpliwości związane z tym, co działo się na ekranie.


Lepiej włączyć dziecku film na DVD niż telewizję.

Zazwyczaj to prawda.
Takie rozwiązanie daje nam kontrolę nad tym, co pojawia się na ekranie, a także pozwala znacznie ograniczyć ilość reklam. Sześcio- i siedmiolatki wciąż jeszcze wierzą w nie, niemal bezkrytycznie, i są bardzo podatne na zawartą w nich perswazję. Poza tym reklamy, nawet te nadawane w środku dnia, zawierają często nieodpowiednie dla dzieci treści np. erotyczne.


Dzieci powinny oglądać tylko to, co powstało z myślą o nich.

Od tej zasady są wyjątki.
Możemy włączać malcowi programy dla dorosłych pod warunkiem, że odniesie z nich jakieś korzyści. Jedynym argumentem za wspólnym oglądaniem serialu nie może być „bo wszyscy koledzy go oglądają”. Zamiast ulegać tej presji, lepiej zastanowić się razem z dzieckiem, jak poradzić sobie z tym, że „wszyscy oprócz mnie” coś mają, robią, widzieli itd. Prędzej czy później i tak dojdzie do takich sytuacji: jeśli nie będzie chodziło o film, to np. o markowe buty albo jedzenie słodyczy. Poza tym nie wszystkie ulubione przez dzieci „dorosłe pozycje” są tak niewinne, jak nam się wydaje. Najlepszym przykładem mogą być telenowele. Są przez ekspertów uznawane za szkodliwe, bo dzieci często nadmiernie przywiązują się do bohaterów, a czasami nawet czują się z nimi bardziej związane niż z niektórymi członkami rodziny. Co innego imprezy sportowe, np. mające tak wielu małych fanów skoki narciarskie czy mecze piłkarskie. One są świetną okazją do wspólnego kibicowania, dyskusji o rywalizacji i przestrzeganiu zasad fair play. To wszystko może pomóc pierwszoklasistom lepiej radzić sobie ze współzawodnictwem w szkole.


Brak telewizora trzeba dziecku jakoś zrekompensować.

To prawda.
Nie dlatego, że bez telewizji będzie się gorzej rozwijać. Chodzi raczej o to, by miało poczucie, że wprawdzie coś mu zabraliśmy, ale w zamian daliśmy coś innego - bardziej cennego. Na przykład naszą uwagę. Jeżeli tłumaczymy: „Nie mamy telewizora, bo zabierał czas, który można poświęcić na uprawianie sportu”, to nie mamy wyjścia - musimy ten sport uprawiać. W przeciwnym razie przestaniemy być wiarygodni. Jeżeli dziecko ma uwierzyć, że życie bez telewizji jest atrakcyjniejsze, to musimy włożyć w to trochę wysiłku. Pójść z nim do kina na film, który jego rówieśnicy zobaczą później na małym ekranie, albo przeczytać książkę, na podstawie której został nakręcony. Dobrze też wybrać się na wycieczkę w góry albo na wystawę, gdzie można nie tylko coś zobaczyć, ale także dotknąć czy powąchać - przekonać się, jak atrakcyjne jest odczuwanie świata wszystkimi zmysłami. Jeśli nie damy dziecku niczego w miejsce telewizji, będzie ono o niej marzyć i oglądać ją przy każdej nadarzającej się okazji np. u znajomych lub dziadków.

Nawet jeśli nie jesteśmy przeciwnikami telewizora w domu, ustalmy jeden dzień w tygodniu, kiedy będzie on wyłączony. To test, który pozwoli nam poznać swój rzeczywisty stosunek do szklanego ekranu, skłoni do refleksji nad naszymi priorytetami i pomoże odzyskać trochę czasu dla rodziny.


Liczy się to, jakie programy ogląda dziecko, a nie jak długo.

To nieprawda.
Wielogodzinne siedzenie przed telewizorem bywa przyczyną wielu problemów zdrowotnych, m.in. tych z kręgosłupem i wzrokiem. Spada sprawność fizyczna dziecka, bo zamiast biegać czy wspinać się, wciąż tkwi w tej samej pozycji. Oczywiście są programy, które zachęcają dziecko do ćwiczeń. To jednak za mało. Zbyt długie oglądanie telewizji powoduje, że dzieciom nie tylko nie chce się ruszyć, ale także myśleć. Ich wyobraźnia i zdolność abstrakcyjnego myślenia pogarszają się, a słownictwo ubożeje. Do tego dochodzi nadpobudliwość i problemy w kontaktach międzyludzkich. Od telewizji można też się uzależnić. To wszystko grozi dziecku, które będzie oglądać programy, nawet te wartościowe, przez wiele godzin dziennie.


Agresja na ekranie fatalnie wpływa na dzieci.

To prawda.
Większość badaczy jest zgodna, że mali widzowie oglądając sceny pełne przemocy, zaczynają zachowywać się agresywnie. Początkowo powodują one u dzieci silne negatywne reakcje m.in. spadek poczucia bezpieczeństwa i nocne lęki, a później często pewien rodzaj zobojętnienia. Dzieci przyzwyczajają się do przemocy i zaczynają ją uważać za normalną. Z tego względu bardzo ważna jest umiejętna selekcja programów, także dziecięcych. Jak pokazały badania, w filmach dla dzieci (zwłaszcza japońskich kreskówkach) może być o wiele więcej przemocy niż w tych dla dorosłych.


Ile czasu przed ekranem?

* Dzieci od 0 do 2 lat - najlepiej wcale. Nie ma żadnego sensownego uzasadnienia, by takie maluchy sadzać przed ekranem.

* Dzieci od 2 do 3 lat - mogą oglądać telewizję maksymalnie pół godziny dziennie. Wybierajmy dla nich bajki z prostymi dialogami i nie puszczajmy ich dzieciom tuż przed pójściem spać (mogą powodować problemy ze snem).

* Od 3 do 6 lat - maksymalnie godzina dziennie. Od 5. roku życia można pokazywać dzieciom pełnometrażowe filmy animowane.

* 7-latki i dzieci starsze - maksimum godzina, a w wyjątkowych przypadkach dwie. Wyjątki dotyczą na przykład meczu piłkarskiego, który trwa 90 minut. O wiele gorsze byłoby odesłanie dziecka do swojego pokoju w trakcie trwania meczu (bo upłynęła godzina) niż pozwolenie mu na obejrzenie go do końca.

Uwaga! Maksymalny czas oglądania telewizji to cały czas, przez jaki telewizor jest włączony w obecności dziecka.


Na podstawie rozmowy z psychologiem wychowawczym, dr Ewą Sokołowską z wydziału psychologii UW i książki Anny Andrzejewskiej "Magia szklanego ekranu" (Fraszka Edukacyjna, Warszawa 2007)

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.
« Odpowiedź #32 dnia: Kwiecień 11, 2008, 12:48:23 pm »
Telewizja produkuje nastolatków z problemami


Zdaniem amerykańskich naukowców, nieskrępowany dostęp do telewizji szkodzi naszym dzieciom i to na różne sposoby. Nastolatki, które mają telewizor w pokoju przeciętnie gorzej się uczą, jedzą mniej zdrowo, rzadziej ćwiczą, czy wychodzą na spacery - takie wyniki przyniosły badania przeprowadzone na grupie blisko 800 nastolatków.


Naukowcy z Uniwersytetu Minnesoty obliczyli, że te dzieci przeciętnie w tygodniu spędzają przed telewizorem o pięć godzin więcej niż ich rówieśnicy. W Stanach Zjednoczonych telewizor w pokoju ma ponad 60 procent nastolatków, u nas oczywiście wygląda to jeszcze inaczej, ale coraz większa liczba rodziców ma pokusę, albo wręcz podlega naciskom, by przy wymianie telewizora na nowszy, ten stary przekazać do pokoju dziecka. Badania Amerykanów pokazują, że to nie jest dobry pomysł.


interia
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.
« Odpowiedź #33 dnia: Kwiecień 17, 2008, 09:36:10 am »
Telewizja dzieciom szkodzi

Piotr Kościelniak

Niższe oceny w szkole, gorsza dieta i niechęć do ćwiczeń fizycznych – to efekty obecności telewizorów w sypialniach dzieci. Wbrew pozorom nie jest to problem w zamożnych rodzinach, lecz w tych najbiedniejszych

– Gdy kupujecie nowy telewizor do salonu i macie mniejszy odbiornik, wprawdzie starszy, ale nadal działający, nie powinniście wstawiać go do pokoju dziecka – radzi rodzicom Daheia Barr-Anderson z Uniwersytetu Minnesoty. Jej zespół przeprowadził badania nad wpływem telewizji na kondycję psychiczną i fizyczną nastolatków. – Musicie oprzeć się żądaniom waszych dzieci, by telewizor trafił do ich sypialni – uważa Barr-Anderson.

Analizy przeprowadzone przez Wydział Zdrowia Publicznego Uniwersytetu Minnesoty koncentrowały się na efektach obecności odbiornika TV w pokojach dziecięcych. Jak podkreślają naukowcy, choć przeprowadzono już badania nad wpływem telewizji na najmłodszych, dotąd niewiele wiadomo było o jej oddziaływaniu na zdrowie młodzieży. Zapytano o to blisko 800 amerykańskich nastolatków (w wieku między 15 i 18 lat). Dwie trzecie spośród ankietowanych przyznały, że mają telewizor przy łóżku.

Wyniki badania są zaskakująco jednoznaczne. Obecność odbiornika w sypialni oznacza, że dzieci oglądają tygodniowo od czterech do pięciu godzin programów więcej niż te, które telewizor mają tylko w salonie. W tej grupie było również dwukrotnie więcej uzależnionych od telewizji, czyli takich, którzy przed ekranem spędzają powyżej pięciu godzin dziennie.

Co w tym złego? Badacze z USA twierdzą, że nastoletnie dziewczęta oglądające telewizję w łóżku mniej czasu poświęcają na ćwiczenia, jedzą mniej warzyw i owoców, mniej czasu spędzają z rodziną, piją za to więcej słodzonych napojów gazowanych (przyczyniających się do nadwagi).

U chłopców obniżała się średnia ocen w szkole. Nastolatki spędzały też mniej czasu na odrabianiu zadań domowych. – To naprawdę wskazuje, że coś jest w tym, by nie pozwolić dzieciom na posiadanie telewizora w sypialni – uważa Daheia Barr-Anderson. Naukowcy przypominają, że Amerykańska Akademia Pediatrii zaleca rodzicom usunięcie telewizora z pokoju dziecięcego.

Mimo wszystkich tych wątpliwości naukowcy przyznali, że nie udało się połączyć występowania otyłości u nastolatków z oglądaniem przez nich telewizji. Ale wcześniejsze badania wśród młodszych dzieci (chodzących do szkoły podstawowej) wskazywały, że zbyt długie codzienne oglądanie programów sprzyja powstawaniu otyłości.

Co najciekawsze, w USA problem dotyczy mniej zamożnych rodzin. Wśród tych, które zgłaszały najwyższy dochód roczny, odbiorników w sypialniach dzieci było najmniej. Najwięcej zaś u rodzin afroamerykańskich (82 proc. dzieci w takich rodzinach ma telewizor w sypialni) i latynoskich (66 proc.).

Badania te ukazały się niemal jednocześnie z innymi, dotyczącymi braku snu najmłodszych. Według naukowców z Harvard Medical School zbyt krótki sen sprzyja nadwadze, a także depresji w późniejszym życiu. Według dr Elsie Taveras z Harvard Medical School brak snu to właśnie efekt obecności w sypialniach dzieci telewizorów, jak również komputerów i konsol gier wideo. Jej zespół zbadał ponad 900 najmłodszych dzieci (do drugiego roku życia).

– Istnieją poważne konsekwencje braku snu, nawet u dzieci w tak młodym wieku – podkreśla dr Taveras. – To ważne, aby rodzice nauczyli się, jak zapewnić swoim dzieciom odpowiedni czas niezakłóconego niczym odpoczynku. Jej zdaniem wyniki te potwierdzają wcześniejsze ustalenie, iż zbyt mało snu podwyższa poziom hormonów związanych z poczuciem głodu, a tym samym prowadzi do nadwagi.

Źródło : Rzeczpospolita

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.
« Odpowiedź #34 dnia: Lipiec 16, 2008, 08:03:26 am »
Szkodliwy wpływ telewizji na rozwój dzieci

Zostawianie włączonego telewizora rozprasza bawiące się dzieci, nawet gdy emitowane programy nie są skierowane do nich - wynika z nowego badania przeprowadzonego przez naukowców z Uniwersytetu w Massachusetts.
Wyniki opublikowane w czasopiśmie "Child Development" uzyskano po zbadaniu 50 dzieci w wieku 1, 2 i 3 lat.


Każde dziecko wraz z rodzicem przez godzinę bawiło się zabawkami przeznaczonymi dla jego grupy wiekowej. Przez połowę czasu telewizor w pomieszczeniu był włączony i emitował teleturniej dla dorosłych Va Banque oraz reklamy. Przez kolejne pół godziny telewizor był wyłączony.

Naukowcy obserwowali dzieci by sprawdzić czy znajdujący się w pomieszczeniu telewizor, który może być oglądany np. przez starszych członków rodziny, wpływa na zachowanie dzieci podczas zabawy.

Okazało się, że dźwięki z telewizora, mimo iż słyszane jedynie w tle, rozpraszały bawiące się dzieci w każdym wieku, nawet jeśli dzieci nie przywiązywały do nich szczególnej uwagi.

"Rodzice powinni ograniczyć czas jaki małe dzieci spędzają przy włączonym telewizorze" - powiedziała główna autorka badania Marie Evans Schmidt.


onet
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.
« Odpowiedź #35 dnia: Październik 10, 2008, 01:14:29 pm »
Telewizja dla początkujących

Dobra telewizja nie jest zła. Nawet dla dwulatka. Oczywiście pod warunkiem, że maluch nie siedzi przez ekranem byt długo. Specjalnie dla was przygotowaliśmy przegląd wartych uwagi telewizyjnych kanałów dla najmłodszych widzów.

Czy tego chcemy, czy nie, telewizja stała się trwałym składnikiem codziennego życia. Także naszych dzieci. Dyskusje specjalistów o zagrożeniach i korzyściach płynących z oglądania programów przez najmłodszych zdają się nie mieć końca, a argumenty obu stron (że szkodzi, bo niszczy wyobraźnię, twórcze myślenie; że jest pożyteczna, gdyż poszerza horyzonty i pozwala poznać różne aspekty funkcjonowania w świecie) są powszechnie znane. Niezależnie od tego, które opinie są nam bliższe, warto przyjrzeć się uważnie programom skierowanym do najmłodszych widzów. Znając ofertę nadawców, będziemy mogli świadomie wybrać to, co najlepsze dla dwu-, trzylatka.

Specjalnie dla was wzięliśmy pod lupę kanały telewizyjne dla maluchów. jednak w naszym zestawieniu nie wszystkie omawiamy. Świadomie pominęliśmy kilka kanałów, które powszechnie postrzegane są jako skierowane do dzieci. Uznaliśmy bowiem, że ich propozycje, przepełnione agresją i przemocą, żadną miarą nie powinny trafić do najmłodszych. Zaprezentowaliśmy jedynie te kanały, które, naszym zdaniem są godne polecenia.


Dwulatek nie powinien oglądać telewizji dłużej niż godzinę dziennie


Baby Tv - niemal od kołyski

Jedyny dostępny w Polsce (i jeden z nielicznych na świecie) kanał przeznaczony dla dzieci do lat trzech, który przez całą dobę emituje filmy animowane bez przemocy. W dziennej ramówce znajdują się programy zachęcające do aktywności, wprowadzające w dobry nastrój; w nocy zaś dominuje kojąca muzyka i spokojne obrazy. W przerwach między bajkami nie ma reklam, za to są uwielbiane przez dzieci piosenki z całego świata z teledyskami (wśród nich "Kosi, kosi łapci"). Baby Tv znajduje się jedynie w ofercie platformy cyfrowej n. Strona internetowa babytvchannel.com nie doczekała się co prawda jeszcze polskiej wersji językowej, jednak jest skonstruowana w sposób intuicyjny, tak że nawet osoby nie znające angielskiego poradzą sobie z jej obsługą - a warto, bo dzieci mogą tam oglądać filmiki, słuchać piosenek i grać w proste, kolorowe gry.


CBeebies - rodzinny dom Teletubisiów

Kanał tematyczny koncernu BBC, skierowany do dzieci do lat siedmiu, którego najsłynniejszą produkcją są "Teletubisie". W bogatej ramówce znajdują się ulubione bajki maluchów: "Bracia Koala", "Traktor Tom" czy najnowszy przebój - "Dobranocny ogród", a także wiele, wiele innych.

Program nadawany jest przez całą dobę w Cyfrowym Polsacie z polskim dubbingiem - w nocy można oglądać powtórki.

Polska wersja strony internetowej poland.cbeebies.com na której znajdziemy niewiele więcej niż ramówkę, jest znacznie uboższa od oryginalnej bbc.co.uk/cbeebies - pełnej piosenek, wierszyków, gier i innych atrakcji.


MiniMini - Rybka i przyjaciele

Przodujący w rankingach oglądalności wśród kanałów tematycznych w Polsce, skierowany jest do dzieci do siódmego roku życia. Można go oglądać na platformie Cyfra+ i w telewizjach kablowych codziennie od 6 rano do 20. Program podzielony jest na cztery bloki: Kolorowanka, a w niej gry, zabawy, bajki; Mruczanka - taniec, śpiew, muzyka; Wyliczanka - ciekawość, obserwacja, edukacja; Przytulanka - zwierzęta, przyroda, podróże. W ramówce znajdują się bajki polskie ("Pomysłowy Dobromir") i zagraniczne z polskim dubbingiem ("Świnka Peppa", "Pingu"), programy edukacyjne dla najmłodszych ("Baw się Sezamku"), nauka francuskiego i angielskiego z Noddym, piosenki śpiewane po polsku, angielsku, francusku i niemiecku. Dzieci mogą brać udział w licznych konkursach, a także bawić się i grać na kolorowej, przystosowanej do potrzeb najmłodszego użytkownika stronie internetowej minimini.pl .


JimJam - kolorowo i przyjaźnie

Należący do Chello Zone i HIT Entertainment kanał przeznaczony jest dla przedszkolaków, ale z czystym sumieniem można przed ekranem posadzić także dziecko nieco młodsze. Emitowane tu bajki, między innymi: "Antek Mrówka", "Barney i Przyjaciele" czy "Angelina Ballerina" nie zawierają przemocy, są przeważnie spokojne i niosą pozytywny przekaz.

Kanał znajduje się w ofercie niektórych lokalnych telewizji kablowych, a także UPC Polska, gdzie można go oglądać na częstotliwości Zone Club od 4.30 do 11.

Na kolorowej stronie internetowej pl.jimjam.tv prócz programu znajdują się bardzo ciekawe gry edukacyjne, przygotowane po polsku i angielsku.


KidsCo - tylko wybrane bajki

Stacja przeznaczona jest dla dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Nadaje przez całą dobę. W ramówce znajdują się programy i filmy dla różnych grup wiekowych, a te dla najmłodszych widzów emitowane są przed południem, późną nocą i nad ranem. Wśród nich można zobaczyć takie bajki jak: "Babar", "Max i Ruby", "Olinek Okrąglinek" czy "Rupert". Kanał dostępny jest dla abonentów platformy cyfrowej n, Platformy TP i niektórych telewizji kablowych. Na stronie pl.kidscotv.tv dostępne są gry, obrazki do ściągania, a także program. Warto go uważnie studiować, gdyż niektóre bajki emitowane w tej stacji zdecydowanie nie nadają się dla najmłodszych widzów.


Disney Channel - tradycyjnie i nowocześnie

W tym kanale dostępnym w wybranych telewizjach kablowych, a także w Cyfrze+ i Cyfrowym Polsacie, na szczególną uwagę rodziców i dzieci najmłodszych zasługuje edukacyjny blok programowy "Playhouse Disney". Skierowany do widzów w wieku od 2 do 5 lat, zachęca je do wspólnej zabawy i nauki. Wraz z bohaterami serialu "Mali Einsteini" widzowie poznają ciekawe miejsca na świecie, a także słynne dzieła malarskie i muzyczne; w "Klubie przyjaciół Myszki Miki" rozwiązują zagadki, pomagają bohaterom w trudnych sytuacjach; "Moi przyjaciele - Tygrys i Kubuś" to też zagadki, a także poznawanie różnych aspektów świata. Filmy przygotowane są tak, by najmłodsi mogli w nich brać czynny udział - bohaterowie zadają pytania, czekając na odpowiedź z drugiej strony ekranu; proszą o policzenie przedmiotów; zachęcają do wspólnego śpiewu i tańca. Nie zdziwmy się więc, gdy nagle nasze dziecko zacznie rozmawiać z telewizorem lub wykonywać dziwne ruchy. Od niedawna w kioskach dostępny jest również nowy magazyn "Playhouse Disney", a w nim znani z ekranu bohaterowie, gry, zagadki, płyta DVD.

Na stronie disney.pl/DisneyChannel zdecydowanie najciekawsze i godne polecenia najmłodszym i ich rodzicom są gry związane z serialem "Mali Einsteini". Umieszczając postacie z bajki na wybranym tle, dziecko poznaje słynne obrazy, a także najważniejsze utwory muzyczne.

dominii;)

  • Gość
Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.
« Odpowiedź #36 dnia: Listopad 04, 2008, 02:22:57 pm »
Emilianka,
Witam serdecznie,
Jestem studentką pedagogiki i pisze pracę na temat wpływy telewizji na nasze dzieci. Bardzo mnie zainteresował artykuł "Niebezpieczna telewizja", jaki Pani umieściła w swoim poście w dniu 14.12.2007r. na forum "Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci." Napisała tam Pani, że artykuł pochodzi z czasopisma "Charaktery", jednak nie podała Pani z jakiego dokładnie numeru. Po parogodzinnych wizytach w bibliotece i szukaniu tego czasopisma poddałam się. Czy mogłaby mi Pani napisać, z którego roku i jaki numer miało to czasopismo? Z góry dziękuję i proszę o szybką odpowiedź. Dominika

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.
« Odpowiedź #37 dnia: Listopad 04, 2008, 06:36:06 pm »
Witam i proszę - nie pisz "Pani" :)
Niestety, chyba nie umiem Ci pomóc, bo ten artykuł skopiowałam ze strony Charakterów, a dokładnie stąd:
http://www.charaktery.eu/wiesci-psychologiczne/59/Niebezpieczna-telewizja/

Nie ma tam podanej informacji na temat tego, z którego dokładnie numeru to pochodzi :(
Ale, jeśli chcesz wykorzystać ten artykuł, to może da radę podać jako źródło adres strony internetowej? Obecnie jest to praktykowane. Pisze się: "Uzyskano 4.11.2008 z sieci www: i tu adres strony". Może w ten sposób się uda?

dominii;)

  • Gość
Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.
« Odpowiedź #38 dnia: Listopad 07, 2008, 06:36:25 pm »
o dzięki;) skopiuje adres stronki;) i nie będę już pisać per Pani;D jeszcze raz dziękuje;)

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Odp: Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.
« Odpowiedź #39 dnia: Styczeń 05, 2009, 04:24:43 pm »
Pora bez telewizora!
 
Telewizja jest obecnie, obok internetu, jednym z najbogatszych źródeł informacji i rozrywki. Przybliża nam świat, pokazując jego różnorodność historyczną i obyczajową. Wywołuje emocje, rozwija zainteresowania, wzbogaca wiedzę, uczy

http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/34075
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26281
Odp: Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.
« Odpowiedź #40 dnia: Kwiecień 09, 2009, 09:43:36 am »
Telewizor - niedobrą "nianią"

Nadmierne zainteresowanie dzieci telewizją prowadzi do utraty przez nie zdolności twórczych. Świadczy o tym badanie przeprowadzone przez specjalistów Stowarzyszenia Psychoanalizy Argentyny.

Według badaczy, obecnie niektórzy rodzice traktują telewizor jako swego rodzaju "niańkę", która "wywiera na dzieci hipnotyczny wpływ", dzięki czemu zostawiają one w spokoju swych opiekunów. Jednakże w takim podejściu kryje się duże niebezpieczeństwo - uważają naukowcy argentyńscy. Życie dzieci zaczyna kształtować się wokół obrazów i obrazków, co nie zawsze ma pozytywny skutek.

"Takie dzieci tracą zdolności twórcze i w przyszłości mogą u nich wystąpić trudności w samowyrażaniu się, zarówno w ustnej jak i pisemnej formie" - twierdzi psychoanalityk Sara Susman. Jej zdaniem, u dzieci, które stale oglądały telewizję, mogą pojawić się problemy w nauce. Utrata zdolności twórczych prowadzi zaś do apatii i utraty zainteresowania otaczającą rzeczywistością.

Susman uważa, że nadmierne przywiązanie do telewizora może doprowadzić do innych uzależnień, na przykład od narkotyków. Lekarze zalecają więc opiekunom, by zrezygnowali z usług takiej "niani" a więcej przebywali i rozmawiali z dziećmi.
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26281
Odp: Wpływ telewizji na roczne maluchy i starsze dzieci.
« Odpowiedź #41 dnia: Maj 20, 2010, 07:41:03 am »
Szkodliwy wpływ oglądania TV przez dzieci

Najnowsze badania dowodzą, że częste oglądanie telewizji przez małe dzieci zwiększa ryzyko słabych wyników w nauce oraz problemów zdrowotnych przed ukończeniem 10 roku życia.

http://wiadomosci.onet.pl/2171428,69,szkodliwy_wplyw_ogladania_tv_przez_dzieci,item.html
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

 

(c) 2003-2017 Team Dar Życia :: nota prawna :: o plikach Cookies :: biuro@darzycia.pl
Polecamy:   Forum o zwierzętach