Ogłoszenia Zwierzęta
Aktualności: Dar Życia poleca Kalendarz ze zdjęciami oraz Foto Karty, powołując się na nasze forum otrzymają Państwo rabat w postaci darmowej wysyłki PREZENTÓW. Kod rabatowy to słowo DAR ŻYCIA a strony to Foto Karty oraz Kalendarze ze zdjęciami

Autor Wątek: Metoda G.Domana  (Przeczytany 44751 razy)

Offline mmmj

  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 68
    • http://www.majoszka.com
Metoda G.Domana
« Odpowiedź #50 dnia: Marzec 26, 2004, 09:16:57 pm »
zgadzam się z Andrzejem, moja córeczka po paru miesiącach paterningu zaczęła pełzać a krótko po tym raczkować, kiedy robiliśmy paterning śpiewaliśmy jej  opowiadaliśmy bajki, mówiliśmy dużo ciepłych słów i było naprawdę ok  :D

Pan Rajek

  • to weteran
  • polecający usługi
  • *******

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Metoda G.Domana
« Odpowiedź #51 dnia: Marzec 28, 2004, 12:13:08 pm »
"mmmj" ćwiczenia są w każdej metodzie.
Raczkowanie jest rzeczą oczywistą w rozwoju każdego z nas. I to nie zasługa metody, o której dyskutujemy tylko zdrowy rozsądek kierujący się profilem rozwojowym człowieka.

Druga sprawa: każde dziecko jest inne, ma różne schorzenie i nie można uogólniać metod dobrych i złych. Ważne aby swój wybór dokonac w kierunku potrzeb i możliwości każdego dziecka indywidualnie.

Można wiele zrobić samemu w domu, tylko uwierzyc w siebie, poznać zasady funkcjonwoania organizmu, rozwoju dziecka i wychodzić im naprzeciw.

Daletygo dyskutując o metodach "za" i "przeciw" ważne jest podanie schorzenia i w jaki sposób elementy danej metody pomogły lub byłu zbędne.

Na pewno warto poznać zasady podstaw każdej z metod, zapoznać się z opinia medyczną w kraju i za granicą - potem dokonać trafnego dla dziecka wyboru.
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline mmmj

  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 68
    • http://www.majoszka.com
Metoda G.Domana
« Odpowiedź #52 dnia: Marzec 28, 2004, 12:57:22 pm »
Zdaję sobie z tego sprawę  :D
wybieram dla mojej córeczki to co (obserwując )jest dla niej najlepsze, nie jestem fanatyczką jakiejś konkretnej metody, jestem otwarta na wszystko co mogłoby przynieść Mai korzyść, nie zmuszając jej przy tym do rzeczy których nie akceptuje.
Jednak (co oczywiste) najlepsza metoda na wszystko to pełna akceptacja, zrozumienie i miłość  :D

Anonymous

  • Gość
Metoda G.Domana
« Odpowiedź #53 dnia: Marzec 29, 2004, 06:27:20 pm »
przeprowadzono badania i wyszło, że impuls nerwowy podczas
rehabilitacji biernej działa w ciągu pierwszych
30 sek. dalsze "machanie" kończynami nie ma
sensu.
mmmj czy próbowałaś rehabilitacji poza Liszczem
i fundacją Daj Szansę ?
Powiedz ile cię kosztuje ta rehabilitacja ?

Offline mmmj

  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 68
    • http://www.majoszka.com
Metoda G.Domana
« Odpowiedź #54 dnia: Marzec 29, 2004, 06:35:09 pm »
Nie próbowałam, Maja ma dopiero dwa latka. Szczerze mówiąc bardzo chciałabym spróbować czegoś innego, dobrego, jednak nie wiem gdzie i jak szukać. Może Ktoś mógłby mi coś podpowiedzieć  :D , byłabym bardzo wdzięczna.
Toruń jest bardzo drogi, jeżdżę tam co 4 miesiące, każda wizyta około 800 zł, pierwsza około 1200 zł
 :(

Anonymous

  • Gość
Metoda G.Domana
« Odpowiedź #55 dnia: Marzec 29, 2004, 07:01:48 pm »
a co dostajesz za te pieniądze ?
konsulatcja, określenie planu i do domu ?

Offline mamawika

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 262
Metoda G.Domana
« Odpowiedź #56 dnia: Marzec 29, 2004, 11:15:09 pm »
A my się rehabilitujemy za darmo, 2x w tygodniu i raz w tygodniu za 30 zł na miesiąc. A psycholog za darmo, a logopeda jeszcze nie wiem za ile  :D
Pozdrowienia,
mamawika
 Wiko już od jakiegoś czasu 10 lat- MPD, epi (N,E,R,L,O,P) & Gaba prawie 15 - szatan nie kogut.

Offline Andrzej67

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący Gadacz
  • ****
  • Wiadomości: 406
Metoda G.Domana
« Odpowiedź #57 dnia: Marzec 31, 2004, 09:41:55 am »
Marcin : napisz coś więcej : co rozumiesz przez "bierne machanie" i skąd ta informacja o 30 sek. ?
"piekła  nie ma tam - po drugiej stronie życia , jest tu i teraz : sami sobie je stwarzamy przez nasze myśli i uczynki...."
"śpieszmy się kochać - bo ludzie tak szybko odchodzą...."
"każdego dnia jest coraz lepiej ,lepiej i lepiej...." (J.Silva)

Offline Andrzej67

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący Gadacz
  • ****
  • Wiadomości: 406
Metoda G.Domana
« Odpowiedź #58 dnia: Kwiecień 04, 2004, 11:07:33 pm »
Marcin - ??????????
"piekła  nie ma tam - po drugiej stronie życia , jest tu i teraz : sami sobie je stwarzamy przez nasze myśli i uczynki...."
"śpieszmy się kochać - bo ludzie tak szybko odchodzą...."
"każdego dnia jest coraz lepiej ,lepiej i lepiej...." (J.Silva)

Anonymous

  • Gość
Metoda G.Domana
« Odpowiedź #59 dnia: Kwiecień 05, 2004, 07:40:16 am »
od rehabilitanta, który czytał wyniki badań,
szczegółów nie podam, bo nie pytałem.

Offline Andrzej67

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący Gadacz
  • ****
  • Wiadomości: 406
Metoda G.Domana
« Odpowiedź #60 dnia: Kwiecień 05, 2004, 08:21:56 am »
No szkoda ,że nie Możesz podać źródła - pozostaje tę informację traktować jako nazwijmy to  "nie sprawdzoną". Ale swoją droga Mógłbyś dopytać tego rehabilitanta skąd on ma takie dziwne info.... i co rozumie przez "bierne machanie".......
"piekła  nie ma tam - po drugiej stronie życia , jest tu i teraz : sami sobie je stwarzamy przez nasze myśli i uczynki...."
"śpieszmy się kochać - bo ludzie tak szybko odchodzą...."
"każdego dnia jest coraz lepiej ,lepiej i lepiej...." (J.Silva)

Anonymous

  • Gość
Metoda G.Domana
« Odpowiedź #61 dnia: Kwiecień 05, 2004, 08:26:08 am »
jak będę miał z nim kontakt, bo niestety wycięto
fundusze na hospicjum i dzieci w lepszym stanie
"odpadły".

Offline Andrzej67

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący Gadacz
  • ****
  • Wiadomości: 406
Metoda G.Domana
« Odpowiedź #62 dnia: Kwiecień 05, 2004, 08:43:17 am »
Marcin -z tymi "30-toma sekundami" to ktoś sobie pomylił informację o tzw "białym szumie" (informacyjnym)na który mózg przestaje reagować z uwagi na jego  jednostajność i bardzo długi czas ekspozycji.... - Ale to je inna bajka z pogranicza neurofizjologii, nie mająca zastosowania przy rehabilitacji bo receptory czucia  (powierzchniowego i głębokiego) za każdym razem generują impulsy nerwowe,-  nigdy nie będące identycznymi(w sensie czysto  bioelektrycznym) - bo niemożliwością  jest wykonanie dwóch ( czy wielu) identycznych ruchów.... ( ruchy mogą być tylko podobne - nie identyczne....)
A z tym białym szumem to dam taki przykład ze swojego "podwórka" : Osoby które często bywają w stajni - (np. uprawiają jazdę konną ) - nie czują  zapachu tej stajni ( a dla osób postronnych - jest to często straszny smród  - "nie do zniesienia" ).
"piekła  nie ma tam - po drugiej stronie życia , jest tu i teraz : sami sobie je stwarzamy przez nasze myśli i uczynki...."
"śpieszmy się kochać - bo ludzie tak szybko odchodzą...."
"każdego dnia jest coraz lepiej ,lepiej i lepiej...." (J.Silva)

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Metoda G.Domana
« Odpowiedź #63 dnia: Kwiecień 05, 2004, 08:58:37 am »
Andrzej to jeszcze nie tak jak piszesz.

Polecam książkę:
DZIWNE, NIEPOJĘTE.
Dziecko autystyczne
- Carl H. Delacato



roz.VIII-ODCZYTYWANIE SENSORYZMÓW-str 97-126
roz.IX-TERAPIA UMOŻLIWIAJĄCA PRZETRWANIE- str 127-153

Problemem są sensoryzmy (nadwrażliwość, niedowrażliwienie i tzw. "białe szumy" w zakresie każdego ze zmysłów). A to co zauważamy u naszych dzieci są moim zdaniem symptomy tego.
Pisałam o tym tutaj
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Andrzej67

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący Gadacz
  • ****
  • Wiadomości: 406
Metoda G.Domana
« Odpowiedź #64 dnia: Kwiecień 05, 2004, 09:21:43 am »
Soniu - wydaje mi się ,że  o "białych szumach" piszesz w kontekście  uporczywych doznań zmysłowych - bardzo trdnych do zlikwidowania , które  istotnie upośledzają komunikację z otoczeniem ..... Być może mówimy o tym samym tylko w przypadkach  uszkodzenia OUN - mózg traci zdolność  ignorowania "białych szumów" - co w konsekwencji staje sie problemem.....??????
"piekła  nie ma tam - po drugiej stronie życia , jest tu i teraz : sami sobie je stwarzamy przez nasze myśli i uczynki...."
"śpieszmy się kochać - bo ludzie tak szybko odchodzą...."
"każdego dnia jest coraz lepiej ,lepiej i lepiej...." (J.Silva)

Offline Andrzej67

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący Gadacz
  • ****
  • Wiadomości: 406
Metoda G.Domana
« Odpowiedź #65 dnia: Kwiecień 05, 2004, 09:24:10 am »
...A nadwrażliwość jeszcze  napędza ten  fatalny mechanizm.....
"piekła  nie ma tam - po drugiej stronie życia , jest tu i teraz : sami sobie je stwarzamy przez nasze myśli i uczynki...."
"śpieszmy się kochać - bo ludzie tak szybko odchodzą...."
"każdego dnia jest coraz lepiej ,lepiej i lepiej...." (J.Silva)

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Metoda G.Domana
« Odpowiedź #66 dnia: Kwiecień 05, 2004, 10:32:47 am »
Jest to temat rzeka do obserwacji u wszystkich dzieci z zD. Książka jest napsiana w kontekście dzieci autystycznych, ale jestem przekonana, że sięga także dzieci z zD.
Dyskusja jest możliwa poza tym tematem po zapoznmaniu sie z treścią książki.
Logicznie myśląc: jeżeli dzieci z zD są z natury uparte, nieraz dziwnie uciekają jakby "w swój świat" wykonując niearz wiele dziwnych czynności (choćby nagminne pakowanie) - wszyscy dziwimy się dlaczego i po co?
Myślę, że warto doszukać się wyjaśnienia właśnie w podanej książce. To nic innego jak zaburzenia oun. Przecież dodatkowy chromosom wciąż wciąż stanowi  nadprodukcję materiału genetycznego w całym organizmie, zaburza też oun- a za tym wszystkie zmysły. Dlatego tak ważne jest indywidualne podejście do dziecka, obserwacja i spokojna wielozmysłowa stymulacja (nie szablonowa w Ośrodku)
W Ośrodkach zwykle stosują jedną z wybranych metod, często zupełnie niepotrzebnie danemu dziecku z zD.
Tu trzeba znać możliwość wszelkich zaburzeń, w tym właśnie sensoryzmów i "odczulać" każdy ze zmysłów poprzez dostosowywanie się do danego dziecka.
Znam przypadki, że dzieci z zD nie znoszą kąpieli, czesania, hałasu - a mamy prowadzą je w różne środowiska pogłębiając ich zaburzenie.
Dzieci objęte sensoryzmami wszystko czują inaczej nienaturalnie i sztuką jest wówczas dostarczać im bodżców  (jednych mniej, innych więcej, a wielu trzeba unikać całkowicie)
Ja z  Monisią "przerabiałam" nadwrażliwość słuchową i dotykową, zaburzenie apetytu po szczepionakch - wyeliminowałam sporo, ale nieraz wracają.
Wiele dzieci nie pozwala się dotknąć, co robią wówczas np. paterningi? (przemnoc dla wielu z nich i pogłębianie stanu zaburzenia)
Dalsze rozpisywanie się w tym wątku myślę, że było by już zbędne, bo dotyczy zupełnie innej dzidziny niż omawiana metoda.
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Andrzej67

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący Gadacz
  • ****
  • Wiadomości: 406
Metoda G.Domana
« Odpowiedź #67 dnia: Kwiecień 07, 2004, 10:25:44 pm »
............I dlatego właśne wazne jest ,aby rehabilitacją dziecka zajmował się zgrany zespół : lekarz, rehabilitant, psycholog,pedagog,logopeda ....i to od urodzenia . Ktoś zapyta po co niemowlęciu logopeda ?..... ano bardzo potrzebny......im wcześniej sie oceni aparat mowy i rozpocznie odpowiednią stymulację - tym wcześniej pojawi się mowa czynna i przyśpieszymy wzajemną komunikację dziecka z otoczeniem a to bezposrednio się przekłada na przyswajanie informacji....itd.... :) I dlatego myślę ,że  "Daj Szansę " jest OK....problemem może być faktycznie dla niektórych  kasa......Ale jest to szerszy problem związany w ogóle z tzw. "opieką medyczną" w Polsce - a jak jest to wszyscy wiemy....
"piekła  nie ma tam - po drugiej stronie życia , jest tu i teraz : sami sobie je stwarzamy przez nasze myśli i uczynki...."
"śpieszmy się kochać - bo ludzie tak szybko odchodzą...."
"każdego dnia jest coraz lepiej ,lepiej i lepiej...." (J.Silva)

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Metoda G.Domana
« Odpowiedź #68 dnia: Kwiecień 26, 2004, 05:58:02 pm »
c.d. dyskusji "za" i "przeciw" tej metodzie znajdziecie w wątku:
pytanie - metoda Domana
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26236
Metoda G.Domana
« Odpowiedź #69 dnia: Kwiecień 14, 2005, 05:25:55 pm »
Mózgowe porażenie dziecięce – choroba bez definicji

Metody rehabilitacji(cytat)

Magda Loska, pedagog specjalny, pracownik naukowy Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie:
"Lekarze, podobnie jak rodzice niepełnosprawnych dzieci, są zwolennikami różnych metod rehabilitacji.

W Polsce rodzice bardzo wierzą w metodę Domana.
Jednak z punktu widzenia uczciwości medycznej nie powinna być ona polecana.
W niektórych krajach jej stosowanie jest zabronione.
Francuska Komisja Rządowa napisała, że "metoda ta nie opiera się na żadnych dowodach naukowych".
Metoda Domana bardzo angażuje rodzinę (wymaga obecności 5 osób), ale oparta jest jedynie na ćwiczeniach biernych.
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Metoda G.Domana
« Odpowiedź #70 dnia: Kwiecień 14, 2005, 09:05:04 pm »
Kiedyś "Andrzej67" pytał także ćwiczenia bierne, o których jest wspomniane w tym artykule.

Parę słów o ćwiczeniach biernych

Cytuj
W przypadku gdy niemożliwe jest samodzielne wykonywanie ćwiczeń przez pacjenta, stosuje się często ćwiczenia bierne.

Ich zadaniem jest niedopuszczenie do powstawania przykurczów mięśni, ograniczeń ruchomości w stawach. Ćwiczenie bierne wpływają na lepsze odżywienie i ukrwienie mięśni- poprawiają więc trofikę tkanek. Stosuje się je głównie w przypadku porażeń i braku dowolnej czynności mięśniowej różnego pochodzenia.
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Metoda G.Domana
« Odpowiedź #71 dnia: Sierpień 28, 2005, 07:40:56 pm »
Korzystając z aktualnego art. w Rzeczpospolitej - podanego przez "Ulka"; podam do analizy tematu:
kto i po jakiej szkole może prowadzić działalność w Polsce (dot. ćwiczeń rehalilitacji)

Cytuj
Kursy organizuje też Centrum Kształcenia Kadr Profesja - 17 oddziałów w całej Polsce. W Profesji kurs trwa 3 semestry w systemie zaocznym, co drugi weekend. Kosztuje ok. 2 tys. zł


W tej firmie mówią jasno:

- Absolwent może założyć gabinet fizjoterapii, ale nie może samodzielnie wykonywać tego zawodu. Musi zatrudnić kogoś z uprawnieniami
 
ktoś bez uprawnień nie może sam prowadzić zajęć
ani nie ma prawa żadnych ćwiczeń ani robic, ani pokazywać ani zlecać


Cytuj
"zajęcia rehabilitacji ruchowej oraz zabiegi fizjoterapeutyczne mogą prowadzić fizjoterapeuci i absolwenci szkół wyższych ze specjalnością rehabilitacja lub gimnastyka lecznicza oraz technicy fizjoterapii".



Cytuj
Masażysta to ręce i maszyny

Liczbę fizjoterapeutów w Polsce szacuje się na 35 - 40 tysięcy. Gabinet może otworzyć także ktoś, kto nie ma dyplomu, wystarczy wpis o działalności gospodarczej. Nie każdy jednak może leczyć. Do tego potrzebne są kwalifikacje

(c) PAWEŁ GAŁKA
Jak zdobyć niezbędną wiedzę? Żeby zostać fizjoterapeutą, należy skończyć jeden z trzech rodzajów szkół.

Policealne medyczne studium zawodowe przez 2,5 roku kształci techników fizjoterapeutów. Takich szkół jest w Polsce pół setki, ale od ponad roku nie prowadzą naboru. Wygaszają edukacyjną działalność, ich programy nie spełniają bowiem wymogów unijnych.

Fizjoterapeutą z tytułem licencjata można zostać po 3-letniej wyższej szkole zawodowej - to drugi typ szkoły. Jest ich ok. 90.

Najlepszą i najsolidniejszą wiedzę w tym zawodzie - trzeci typ szkoły - dają 5-letnie studia magisterskie na akademiach wychowania fizycznego w Katowicach, Krakowie, Poznaniu, Warszawie i we Wrocławiu. Studia w tej specjalności prowadzą też akademie medyczne i uniwersytety.

Dżungla nauczania
Wiele instytucji, jak np. Centrum Nauki i Biznesu, Centrum Kształcenia Kadr, Studium Promocji Zdrowia, Studium Medycyny Naturalnej czy Studium Terapii Naturalnych przy Centrum Kształcenia Kosmetycznego i Terapii Naturalnych, organizuje kursy i szkolenia. Nauka trwa przez 1,5 roku albo przez rok. - Po 10 miesiącach uzyskuje się tytuł asystenta fizjoterapeuty - informują w firmie AP Edukacja, która ma centralę w Łodzi i oddziały w 6 polskich aglomeracjach. Program obejmuje m.in. zajęcia z anatomii, masażu, gimnastyki korekcyjnej, fizykoterapii, kinezyterapii, terapii klinicznej. W pierwszym semestrze jest 135 godzin zajęć, w drugim 140. Tryb nauki zaoczny i wieczorowy.

Znawcy tematu zalecają, aby nie podejmować samodzielnej praktyki tuż po studiach. Najlepiej zbierać doświadczenia i wzbogacać wiedzę przez pracę w zakładach rehabilitacji w szpitalach lub pomagając w gabinetach doświadczonym fizjoterapeutom.

BŁAŻEJ TORAŃSKI
http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/firma_050826/firma_a_1.html?k=on;t=2005082120050827


pozostawiam refleksje zdrowemu rozsądkowi  :evil:
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Metoda G.Domana
« Odpowiedź #72 dnia: Wrzesień 29, 2005, 12:09:29 am »
Jeszcze jeden malutki sygnał   :wink:



Strona OPI Nauka Polska publikuje
Badania naukowe (SYNABA II) identyfikator rekordu:  sn85007.

Ocena skuteczności rehabilitacji psychofizycznej dzieci z zespołem Downa oraz analiza epidemiologiczna tego zespołu w makroregionie łódzkim
Cytuj
Najbardziej skuteczne okazały się metody Castillo-Morales, Vojty i Peto, najmniej zaś metoda Domana i manualna.

więcej
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26236
Metoda G.Domana
« Odpowiedź #73 dnia: Wrzesień 29, 2005, 10:19:19 am »
Z wątku
Ewaa6
Cytuj
Hm, a mnie ucieszyły te wyniki!
Bo wreszcie ktoś wykazał, że metoda Domana jest najmniej skuteczna!
Bo pomimo wielkich kosztów, wielu wielu wizyt, dezorganizacji życia całej rodziny w odniesieniu do dzieci z ZD nie przynosi najlepszych efektów........
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline agnes

  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 278
Metoda G.Domana
« Odpowiedź #74 dnia: Wrzesień 30, 2005, 12:58:14 pm »
Cytuj
Hm, a mnie ucieszyły te wyniki!
Bo wreszcie ktoś wykazał, że metoda Domana jest najmniej skuteczna!


A ja nie chcąc po raz kolejny stawać w obronie metody, która moim zdaniem broni się sama ilością usprawnianych z sukcesami dziećmi, zwrócę tylko uwagę na pewiem cytowany fragment:
Cytuj
Największą skuteczność usprawniania uzyskano u dzieci, którym zastosowano rehabilitację już w okresie noworodkowym, wprowadzono wiele metod terapii oraz które często zgłaszały się na wizyty - konsultacje.


Postaram się dotrzeć do tych badań, bo zastanawia mnie jak duża próbka badanych dzieci była prowadzona tylko metodą Domana, jak długo i jak często zgłaszała się do placówki ambulatortyjnej.... Ja sama jestem przykładem mamy, która rehabilituje swoje dziecko w domu, wyjątkowo korzystając z usług przychodni rehabilitacyjnych...  :)
Niekwestionowaną prawdą jest tylko i wyłącznie czasochłonność metody i olbrzymie zaangażowanie w nią rodziców dziecka, nie wszyscy którzy początkowo entuzjastycznie deklarują chęć usprawniania domowego są w stanie wytrwać w nim przez lata...

I wogóle zastanawia mnie porównywanie ze sobą metod  typu ustno- twarzowa terapia Castillo-Moralesa (która usprawnia i poprawia funkcje sfery oralnej) i u dzieci z zespołem Downa wydaje się być niezbędna, z metodą chociażby Vojty (która stymuluje punkty neuromotoryczne i toruje prawidłowe wzorce ruchowe).
I raz jeszcze powtórzę to co pisałam kiedyś w innym wątku, usprawnianie powinno się rozpocząć jak najwcześniej , a metody usprawniania lub ich elementy można i należy łączyć ze sobą, zawsze biorąc pod uwagę potrzeby i możliwości psychofizyczne dziecka.

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Metoda G.Domana
« Odpowiedź #75 dnia: Wrzesień 23, 2006, 02:40:46 pm »
Polecam zapoznanie się z: Światopoglądy orientalne w edukacji?
-  ks. Aleksander Posacki SJ, - Nasz Dziennik Sobota-Niedziela, 23-24 września 2006, Nr 223 (2633)

Przestrzegałam niejednokrotnie przed NLP stosowanej na kursach wyższego stopnia i w praktyce - w metodzie Kinezjologii Edukacyjnej opartej na metodzie Dennisonów i Domana.

Cytuj
W Polsce mówi się coraz częściej o Kinezjologii Edukacyjnej jako o tzw. Metodzie Dennisona i ta forma - jak już mówiłem - jest bardziej znana rodzicom i nauczycielom. Wielu z nauczycieli nawet nie zna terminu "Kinezjologia Edukacyjna". Nawet ci, którzy ukończyli szkolenie "Gimnastyki Mózgu" (pierwszy poziom kształcenia w Kinezjologii Edukacyjnej), wiedzą, że ukończyli Metodę Dennisona, często nie znając genezy ideologicznej tej metody.
Nazwa metody pochodzi od nazwiska twórcy Paula Dennisona, który oprócz nauk psychologicznych studiował bardzo problematyczne w świecie nauki teorie jak NLP (neurolingwistyczne programowanie), akupunkturę i Metodę Domana, która - według wielu - jest nienaukowa, gdyż jej część edukacyjna nie ma metodycznych podstaw. Doktor M. Borkowska od dawna nalega, by ujawnić - niezgodny z etyką pedagogiczną - charakter Metody Domana, która zdaniem autorki wzbudza u zagubionych rodziców iluzoryczną nadzieję na poprawę stanu zdrowia swojego dziecka, co graniczy ze zwykłym oszustwem. Metoda ta po przebadaniu nie uzyskała pozytywnej opinii Amerykańskiego Towarzystwa Pediatrycznego i stosowanie jej nie jest zalecane. Tak samo oceniła tę metodę Francuska Komisja Rządowa działająca przez 5 lat pod kierunkiem prof. S. Tomkiewicza.
Podobnie jest z NLP. Profesor J.Cz. Czabała z warszawskiego Instytutu Psychiatrii i Neurologii pytany o neurolingwistyczne programowanie podkreśla, że w raporcie na temat skutecznych terapii, opublikowanym w 1994 roku w Stanach Zjednoczonych, tej metody nie było. W tamtejszym piśmiennictwie rzadko pojawia się problem NLP, gdyż amerykańska nauka się tym po prostu nie interesuje.....

Całość: Oto bezpośredni link do artykułu, który MP nam ujawniła: Światopoglądy orientalne w edukacji?
ks. Aleksander Posacki SJ, - Nasz Dziennik Sobota-Niedziela, 23-24 września 2006, Nr 223 (2633)
Wersja do druku
Nie wszystko co "modne" jest do zastosowania od zaraz.  :evil:
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline edyta7808

  • Podglądacz
  • *
  • Wiadomości: 53
fundacja "daj szansę" z Torunia
« Odpowiedź #76 dnia: Wrzesień 03, 2007, 05:01:03 pm »
Czy ktoś był w Instytucie Terapeutycznym w Toruniu. Mam dobre polecenie od jednej z mam, jednak chciałabym usłyszeć i Wasze zdanie na temat tej placówki i specjalistów w niej pracujących. Jeśli wiecie coś na interesujący mnie temat to proszę napiszcie. A oto urywek listu jaki dostałam:

"W odpowiedzi na Wasze zainteresowanie udzielamy informacji o zasadach naszej pracy. Uważamy, że najważniejszym miejscem rehabilitacji dziecka jest dom rodzinny oraz indywidualnie dobrany program usprawniania. Zapraszamy Was zatem, wraz z dzieckiem na wstępny pięciodniowy pobyt edukacyjno - terapeutyczny.

Najbliższa wizyta odbędzie się w dniach 1 –5 października 2007

Program pięciodniowego pobytu:
Dzień pierwszy:
Opracowanie przez zespół terapeutów oceny neurorozwojowej dziecka poprzedzone wywiadem dotyczącym przebiegu ciąży, porodu i rozwoju. Zapoznanie się z przywiezioną dokumentacją medyczną, pedagogiczną i orzeczeniami. Po południu cykl wykładów dotyczących plastyczności mózgu.
Dzień drugi:
Przedstawienie rodzicom wniosków dotyczących oceny neurorozwojowej dziecka i analiza przedstawionej dokumentacji. Przedstawienie planowanych procedur usprawniających i nauka ich wykonywania. Po południu – zapoznanie z profilem neurorozwojowym cz. 1  i programami rozwoju poznawczego.
Dzień trzeci:
Zajęcia z rodziną obejmujące poprawę orientacji przestrzennej i usprawniania funkcji widzenia, słyszenia i czucia. Po południu zapoznanie z profilem neurorozwojowym cz.2 w zakresie rozwoju ruchowego, mowy i sprawności rąk.
Dzień czwarty:
Zajęcia z rodziną obejmujące poprawę rozwoju ruchowego, mowy i funkcji manualnych.              Po południu  czas wolny – dla chętnych spacer po Toruniu z przewodnikiem.
Dzień piąty:
Przedstawienie rodzicom opracowanego programu i wykonanie wspólnie z terapeutą jednej modelowej sesji programowej. Omówienie zasad współpracy z Instytutem, przedstawienie zasad realizacji programu w domu, omówienie przygotowywania raportów domowych, pisemnych i video, zasad współpracy z terapeutą  prowadzącym, sposobów pozyskania wolontariuszy i współpracy z nimi. Ustalenie terminu kolejnej wizyty."

Co o tym myślicie? Koszt pobytu to ok 1000zł (trochę dużo jak dla nas dlatego wolę się upewnić czy aby napewno warto jechać)
mama Piotrunia z zD ur VI.05, Krzysia ur I.04

Offline Anna

  • User z prawami do pisania
  • Weteran
  • ******
  • Wiadomości: 4459
Metoda G.Domana
« Odpowiedź #77 dnia: Wrzesień 03, 2007, 05:14:54 pm »
Edyto, pewnie ile mam, tyle opini. I dobrych i złych.
Ja chciałam któciutko opisać przypadek znajomej dziewczynki z zD, która tam jest rehabilitowana.
Rozwija się bardzo dobrze.
Chodzi do klasy integracyjnej ze swoim rocznikiem.
Do czwartej klasy.
Uczy się całkiem, całkiem.
Pisze sama do mnie listy.
Jest bardzo zrównoważona i uważna.
Bardzo samodzielna. (Sama chodzi do szkoły).
Nie wiem na ile jest to zasługa Instytutu, na ile wspaniałej mamy.
Innych przypadków nie znam.

Pozdrawiam serdecznie.

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Metoda G.Domana
« Odpowiedź #78 dnia: Wrzesień 03, 2007, 10:08:42 pm »
Myślę, że rozwój naszych dzieci jest najbardziej zależny od wczesnej wszechstronnej stymulacji, sukcesywnego układania logiki w zabawach i ich zależności- a nie samej wybranej metody rehbailitacji.
Toruń to zlepek metody Kalifornijskiej- (Glenna Domana) z innymi za ciężką kasę.
Wybór oczywiście zawsze należy do rodziców.

Moja Monika NIGDY nie była na żadnym turnusie, w żadnym Ośrodku rehabilitacyjnym- a ukończyła 3 klasę w szkole masowej, jest zupełnie samodzielna, teraz rozpoczęła 4 klasę umiejąc piać, liczyć, czytać.
Nas nie kosztowała żadna z proponowanych metod a intuicja, czas i chęć pomocy dziecku w rozwoju.
A do tego wystarczająca jest wiedza z Daru i dużo własnej inwencji.
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26236
Metoda G.Domana
« Odpowiedź #79 dnia: Wrzesień 03, 2007, 10:21:07 pm »
Edytko Sonia tu wspomina :
Cytat: "sonia"
Toruń to zlepek metody Kalifornijskiej- (Glenna Domana) z innymi za ciężką kasę.

Podsunę Ci do zapoznania się  wątki:

http://forum.darzycia.pl/topic,866.htm
Metoda Domana

http://forum.darzycia.pl/topic,4723.htm
 Bity komputerowe
tam są odnosniki do innych tematów.
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

kasiape

  • Gość
Metoda G.Domana
« Odpowiedź #80 dnia: Wrzesień 04, 2007, 01:12:59 pm »
1000 zł za 5 dni - to trochę sobie życzą! a mogą Ci nie powiedzieć nic więcej niż to co wiesz jako mama :kw:

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Odp: Metoda G.Domana
« Odpowiedź #81 dnia: Marzec 03, 2010, 02:24:40 pm »
Do jakich ofiar są zdolni rodzice, którym urodziło się upośledzone umysłowo dziecko lub ci, którzy obawiają się, że ich dziecko może być w jakiś sposób upośledzone lub chore psychicznie? Jakie uczucia targają nimi, kiedy podejrzenie, obawa, niepokój przeradzają się w pewność? Jak często towarzyszy im poczucie winy? Na jakie wyrzeczenia będą przygotowani?

Metoda Domana-Delacato
- Autor tekstu: Tomasz Witkowski


Tomasz Witkowski
Psycholog, pisarz, nauczyciel akademicki, doktor. Pracował przez wiele lat w Instytucie Psychologii Uniwersytetu Wrocławskiego, następnie przez rok - w Instytucie Psychologii w Bielefeld w Niemczech. Prowadził badania na Uniwersytecie w Hildesheim w Niemczech, a ostatnio pracował kilka lat w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej, na Wydziale Zamiejscowym we Wrocławiu.

27 stycznia 2010 r. (środa)  o godz. 18:00 w auli Instytutu Psychologii Uniwersytetu Wrocławskiego  na ul. Dawida 1 w ramach cyklu "Psychoboo(j)ki czyli o psychologii przy książce" odbędzie się spotkanie z Tomaszem Witkowskim, autorem książki Zakazana psychologia. Pomiędzy szarlatanerią a nauką.


Czy jest coś, czego nie poświęciłbyś dla swojego chorego dziecka? [1]

podobna opinia o
Kinezjologia edukacyjna czyli nasz pierwszy kontakt z pseudonauką w szkole [1][/b]
- Autor tekstu: Tomasz Witkowski

Chory biznes na chorych dzieciach
- 16.02.2010, Anna Szulc, Przekrój

Leczeniem niepełnosprawnych dzieci w Polsce coraz częściej zajmują się szarlatani. Sprzyja im ignorancja lekarzy, psychologów i pedagogów. A także obojętność lub głupota urzędników, bo to państwo finansuje groźną w skutkach pseudonaukę

Doktor Tomasz Witkowski , psycholog z Wrocławia, były wykładowca na Uniwersytecie Wrocławskim i w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej, autor artykułów publikowanych w renomowanych czasopismach, jak „British Journal of Social Psychology”, jest jednym z niewielu polskich naukowców, który wypowiedział wojnę pseudoterapiom.
– To bezkarny i straszny biznes – ocenia pseudoterapie dziecięce Witkowski. – Straszny, bo karmi się wielkimi złudzeniami i wielkim nieszczęściem.
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Odp: Metoda G.Domana
« Odpowiedź #82 dnia: Październik 04, 2014, 04:54:53 pm »
temat tej metody ponownie wrócił na łamy kwartalnika "Bardziej Kochani" oraz do "Wysokie obcasy"-polecam polemikę:


http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114757,16733776,Anna_Sobolewska__Nikt_jeszcze_nie_wynalazl_lekarstwa.html
Anna Sobolewska: Nikt jeszcze nie wynalazł lekarstwa na zespół Downa
Anna Sobolewska 03.10.2014


Kobas Laksa, tata Jonatana z zespołem Downa, to bohater naszego wywiadu z lipca 2014. Anna Sobolewska jest mamą 25-letniej Celi. Cela również ma Zespół Downa. Anna Sobolewska, autorka książki "Cela", postanowiła napisać polemikę z tym, co powiedział w wywiadzie Laksa.


"Kosmitek Jo!" to tytuł wywiadu, jaki udzielił Kobas Laksa, ojciec dziecka z zespołem Downa na łamach "Wysokich Obcasów". W tej rozmowie artysta przedstawia swojego uroczego synka Jonatana. To tytułowy "kosmitek", przybysz z kosmosu.
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,16297069,Tata_syna_z_zespolem_Downa__wychowywanie_dziecka_to.html
Przeczytaj rozmowę z Kobasem Laksą: "Tata syna z zespołem Downa: wychowywanie dziecka to najmocniejsze doświadczenie mojego życia"


A jednak czytając ten wywiad ja sama poczułam się "kosmitką" - matką z innej planety. Odniosłam wrażenie, że ja i autor wywiadu myślimy o zespole Downa jako o zupełnie innym problemie, o odmiennych konsekwencjach medycznych i praktycznych. Ten wywiad ogniskuje wszystkie problemy, rzeczywiste i urojone, z jakimi muszą się dziś skonfrontować rodzice dzieci z zespołem Downa.


Leczenie z "Downa"


Czytając ten wywiad, można by uwierzyć, że wynaleziono lekarstwo na zespół Downa, a to nieprawda. Mówiąc wprost wszystkie metody leczenia zespołu Downa polecane przez Kobasa Laksę wydają mi się jałowe: suplementacja, dieta eliminacyjna i inne działania pseudomedyczne nie podnoszą ilorazu inteligencji ani o jeden punkt, natomiast mogą dziecku poważnie zaszkodzić. Co pewien czas dowiadujemy się o cudownym leku na zespół Downa - dawniej była to grasica, hormony tarczycy, kuracje megawitaminowe, a teraz jakieś medykamenty amerykańskie, które mają rzekomo uchronić umysł dziecka przed - urojonym - procesem degeneracji. Nie wiem, jakie preparaty otrzymuje mały Jonatan, może są dla niego korzystne, ale nie przekonuje mnie wiara autora, że mają one wpływ na rozwój inteligencji. Moja córka Cela nie była nigdy leczona z powodu zespołu Downa, tylko z powodu konkretnych, przejściowych problemów ze zdrowiem. Obecnie obie przyjmujemy ginkofar i kwasy Omega w ramach dbania o dobrostan umysłu. Inaczej niż Kobas Laksa trafiałyśmy na kompetentnych i życzliwych specjalistów. Może dlatego, że oczekiwałam od nich zwykłych ćwiczeń psychologiczno-pedagogicznych, a nie walki z zespołem Downa.


Tresura metodą Domana


Ze wszystkich metod "terapii" najbardziej toksyczna - w opinii psychologów i pedagogów - jest metoda Domana-Delcato, będąca formą tresury dziecka. Fałszywe założenie Domana, że zespół Downa jest uszkodzeniem mózgu, podobnym do mózgowego porażenia dziecięcego, jest podstawą programu całodziennych ćwiczeń, mających rzekomo pobudzić regenerację umysłu. Ten program zamienia życie dziecka i rodziców w koszmar absurdalnych działań na pograniczu sadomaso /podduszanie i podwieszanie/. Zestawienie nazwisk Glenna Domana i Marii Montessori w tym wywiadzie wydaje mi się bluźnierstwem gorszym niż Golgota Picnic. Skuteczność terapii Domana jest szkodliwym mitem, nigdy nie została zweryfikowana w sposób naukowy. Żadne dziecko z zespołem Downa nie nauczyło się swobodnie czytać po polsku tą techniką. Ofiary metody Domana z czasem nie chcą w ogóle patrzeć na litery. Autorka artykułu do "Bardziej Kochanych" opowiada, jak jej dwaj młodsi synowie bez zespołu Downa przy okazji rodzinnej terapii nauczyli się czytać tą metodą, natomiast syn z zespołem Downa nadal nie umie czytać /"Bardziej Kochani"/. Nic dziwnego, bo żaden język fleksyjny, taki jak język polski, w którym każdy wyraz ma kilkanaście form, nie da się opanować globalnie, tylko analitycznie / metodą głoskową albo sylabową/.


Niestety zespół Downa zawsze oznacza ograniczenie rozwojowego potencjału dziecka - mniejsze lub większe. Jego rozwój - podobnie jak każdego człowieka - zależy właśnie od tego wrodzonego potencjału. Oczywiście czynniki środowiskowe są bardzo ważne. Właściwa rehabilitacja może przyspieszyć rozwój dziecka, a zaniedbanie wychowawcze i brak akceptacji - opóźnić, czy wręcz zahamować.


Wychowując Celę byłam i jestem nadal o wiele większą optymistką niż ojciec Jonatana. Jak pisze Kobas Laksa: "Koszmarem trisomii jest stan nieustannego zagrożenia, ponieważ regres intelektualny i fizyczny jest wpisany w to zaburzenie. Odporność organizmu może być niższa niż przeciętnie w populacji. Wiadomo też, że zespół Downa przypomina Alzheimera - degeneracja mózgu przebiega podobnie. To nie są żarty."


A to miła niespodzianka! Przeżyłyśmy z Celą dwadzieścia pięć lat w ogóle nie znając stanu "nieustannego zagrożenia". Jak inni rodzice borykamy się z różnymi problemami - zdrowotnymi, psychicznymi, społecznymi - ale jakoś nie musiałyśmy walczyć z duchem śp. doktora Alojzego Alzheimera. Mówiąc poważnie analogia zespołu Downa i choroby Alzheimera to medyczny fałsz. Nasze dzieci nie gromadzą z wiekiem amyloidowych blaszek w mózgu. To fakt, że prawdopodobieństwo zapadania na różne choroby / wady serca i przemiany materii, podatność na infekcje, białaczki, różne formy demencji w starszym wieku / jest wśród osób z zespołem Downa większe niż u reszty populacji, ale z tego nie wynika perspektywa życia w cieniu demencji. Równie dobrze może się ona przytrafić nam, rodzicom. Znam osoby czterdziesto i pięćdziesięcioletnie z zespołem Downa. To prawda, że niektóre starzeją się szybciej, ale inne wyglądają i czują się młodo jak Barbara Lityńska, która pisze i publikuje wiersze i często występuje w mediach.


Rozwój Celi jest stały i systematyczny aż do dzisiaj. Spontaniczny rozwój jest po prostu biologiczną cechą istot ludzkich, o ile im się w tym nie przeszkadza. Pamiętam takie zdanie autorki "Bardziej Kochanych", że jej mała córeczka z zespołem "ruszyła jak burza do przodu". Jedną z metod terapii tej mamy było wspólne pieczenie ciasteczek. Ja też chętnie się z Cela bawiłam zamiast wozić ją do terapeutów. Oczywiście logopeda z fizjoterapeutą byli niezbędni. Byłam świadkiem, jak Daniel Krajewski w wieku sześciu lat przeskoczył od struktur dwuwyrazowych do wielozdaniowych wypowiedzi, a nawet uroczystych oracji. Piotr Swend, zawodowy aktor z serialu "Klan", nauczył się grać na pianinie po dwudziestym roku życia.


Cela miała różne okresy - przyspieszonego rozwoju, a także bierności i wycofania, ale nie regresu. A w tym roku znowu "ruszyła jak burza do przodu". Przypisujemy to korzystnej sytuacji, w jakiej się znalazła po ukończeniu Szkoły Specjalnej Przysposabiającej do Pracy. Cela została przyjęta do zespołu Teatru 21, prowadzonego przez Justynę Sobczyk. Już wcześniej występowała w dziecięcych i młodzieżowych teatrzykach osiedlowych, ale bez integracji i bez satysfakcji. Teraz znalazła się w wesołej ekipie zdolnej młodzieży z zespołem Downa. Konieczność nauczenia się roli, inspirujące ćwiczenia teatralne, jak wymyślanie własnych etiud, występy, publiczne sukcesy i podróże sprawiły, że ten teatr stał się dla niej stymulującym środowiskiem. Pani logopedka nareszcie stała się zbędna, bo Cela uczy się recytacji i z własnej woli czyta mi wiersze. Z Warsztatu Terapii Zajęciowej na Wólczyńskiej też jest zadowolona. Jeździ na zawody sportowe i regularnie występuje w radiu "Wnet" jako spikerka. W procesie jej edukacji klasy integracyjne się nie sprawdziły. Cela lubiła obie szkoły specjalne, w których się uczyła. Teraz koresponduje mailowo z paniami wychowawczyniami ze szkół na Elektoralnej i Długiej.


Oczywiście zespół Downa wiąże się z niepełnosprawnością umysłową, którą do niedawna trafnie, choć nieelegancko nazywano upośledzeniem. Cela liczy na konkretach, nie opanuje języka obcego, nie ma poczucia czasu / zawsze powtarza "pół roku temu"/, słucha z upodobaniem dziecinnych słuchowisk z bajkami. Cela miesza porządek naukowy i fantastyczny. Ma dużo wiadomości o katastrofach naturalnych: trzęsieniach ziemi, wulkanach czy meteorytach, ale zawsze dodaje czynnik baśniowy - Białą Czarownicę albo demonicznego Voldemorta z "Harry'ego Pottera". Kłóci się z naszym wnukiem Maćkiem o to, czy smoki są gatunkiem żyjącym, czy wymarłym. Żyje w innym świecie niż jej dorośli rówieśnicy. Nie chce się uczyć samodzielnego poruszania się po mieście. Społeczna dojrzałość osób z zespołem Downa nie jest w pełni możliwa. Niestety możliwości naszych dzieci nie są nieskończone. Rodzice często podtrzymują mity swoje własne i swoich dzieci o ich pełnej samodzielności i założeniu rodziny. Tymczasem ich dzieci nie zawsze rozumieją, o co chodzi: "Ja będę miał samych synów, a moja żona będzie miała same córki" - powiedział mi młody człowiek z zespołem Downa.


Od lat rozmawiamy otwarcie o zespole Downa i związanych z nim konkretnych problemach. Cela mówi: "Mam tylko troszeczkę zespołu Downa" i to jest prawdą, bo przecież ograniczenia zespołu Downa nie tłumią jej indywidualnych cech charakteru i talentów. Ta formuła Celi dotyczy wszystkich osób z zespołem Downa, które normalnie dziedziczą cechy i zdolności rodziców, tylko nie mogą ich swobodnie rozwinąć.


W pogoni za cudowną terapią


Ten wywiad skłonił mnie do polemiki, bo Kobas Laksa nie tylko przedstawia własne stanowisko, ale apeluje do rodziców w sposób dramatyczny: " Żyjemy, działamy, pracujemy. Płaczemy też. Kochamy Jonatana - jest piękny i mądry, ale nie znosimy zespołu Downa i wynikających z tej wady zaburzeń. To schizofreniczna sytuacja. Nie możesz jednaj zaakceptować regresu swojego dziecka, bo jeśli nie będziesz z nim pracować, to jego stan będzie się pogarszał".


To byłoby straszne, gdyby to była prawda. To ostatnie zdanie mogłoby przerazić każdego rodzica i wpędzić w spiralę poczucia winy i kosztownej wędrówki po gabinetach terapeutów. Może integracja sensoryczna, sesje bitów czytania globalnego trzy razy dziennie, skromna dogoterapia czy luksusowa delfinoterapia, która ma rzekomo usprawnić mowę? Jedna z matek piszących w "Bardziej Kochanych" wyznała, że miałaby dzisiaj willę ze złotymi klamkami, gdyby nie finansowała latami licznych specjalistów i uzdrawiaczy. Inna matka tak pisze: "Przez lata biegałam od gabinetu do gabinetu, po to, by usłyszeć, że jest choć cień nadziei. Po to by zostawiać w tych gabinetach swoje dziecko bez jakiejkolwiek kontroli. Oczyszczałam córeczkę z rtęci, maseczkowałam, faszerowałam świństwami, bo każda nowa terapia miała być wybawieniem. Wydałam na to fortunę. Straciłam dwa mieszkania i męża, który nie mógł znieść mojego uporu".


"Przeszliśmy terapię ABA, leczenie, początki chelatowania, myocholine MB12 /najlepszy efekt/, pełzał, raczkował. Żadna z tych terapii nie otworzyła go" - pisze matka dziecka autystycznego. /s. 75/ Trudno się dziwić - autyzm - podobnie jak zespół Downa - jest bowiem inwalidztwem, z którym dziecko się rodzi, a nie chorobą metaboliczną, czy efektem zatrucia metalami ciężkimi.


A może zamiast jeździć z dzieckiem po różnych gabinetach warto z nim po prostu być i się wspólnie bawić? Zamiast modnej integracji sensorycznej wystarczy zwykła gimnastyka i taniec, wypady do teatru i kina i wakacyjne wędrówki w przyrodzie. A także głośne czytanie, gry planszowe, wspólne śpiewanie i zabawa w teatr. Rodzice przeceniają rolę kosztownych turnusów rehabilitacyjnych, nie wierząc w pozytywny efekt terapeutyczny zwykłego, satysfakcjonującego życia.


Mamy własne badania


Kobas Laksa najwyraźniej zgadza się z wypowiedzią Glenna Domana, który sprzedaje rodzicom mit, że wszyscy rodzimy się geniuszami: "Nasze indywidualne, genetyczne możliwości są takie same jak możliwości Leonarda, Szekspira, Mozarta, Michała Aniola, Edisona i Einsteina. Cała inteligencja jest produktem środowiska. Nasze indywidualne genetyczne możliwości nie są uwarunkowane możliwościami naszych rodziców i dziadków".


W tym punkcie nie podzielam optymizmu Kobasa Laksy. Cela ma talent plastyczny, ale nie będzie studiować na ASP. Rozumiem interesy Glenna Domana, który musiał zanegować całą wiedzę z dziedziny genetyki, żeby sprzedawać rodzicom iluzje. Ale my rodzice dzieci z zespołem Downa nie możemy ignorować wiedzy genetycznej. Zespół Downa - podobnie jak inne zespoły genetyczne, zwykle o wiele bardziej destrukcyjne - nie jest uszkodzeniem mózgu ani odwracalnym zaburzeniem rozwoju, ale trwałym inwalidztwem, z którym musimy żyć, łagodząc jego objawy. Jak dotąd ani przez żołądek / dieta, suplementacja/ ani przez wytrenowany ruch mięśni nie udało się przezwyciężyć skutków zespołu Downa.


Nie tylko Kobas Laksa walczy z destrukcyjnym procesem obumierania komórek mózgu. W reportażu "Sumienie bardzo czyste" Sylwia Szwed przedstawiła mamę, która programuje swojego synka z zespołem Downa jak komputer, goniąc nieustannie jego komórki mózgowe, które giną: "Potencjał blond komputerka spada. Nie można do tego dopuścić, więc matka stymuluje, masuje, klika, kląska, żeby utrzymać jego uwagę. Musi powstać asocjacja, żeby zapamiętał: spodnie, suwak, dźwięk, ruch. / /


- W momencie narodzin mózg dziecka z zespołem Downa jest całkowicie sprawny - tłumaczy - Od razu jednak zaczynają zachodzić powolne zmiany biochemiczne, wywołane aberracja genetyczną. Te z kolei powodują między innymi uszkodzenia połączeń nerwowych oraz stopniowe obumieranie komórek mózgowych. Można te destrukcyjne procesy zwolnić, przyblokować, ale one postępują. / / To ciągła walka" /w książce zbiorowej "Pytania, których się nie zadaje"/.


Podobne opisy praktyk ratowania mózgu przypominają proces dezintegracji robotów, którym odcięto źródła zasilania z powieści science-fiction. Zastanawiając się, skąd się wzięła ta czarna legenda o powszechnej degeneracji umysłu osób z zespołem Downa, przypomniałam sobie konferencję Stowarzyszenia Rodzin i Opiekunów Osób z Zespołem Downa "Bardziej Kochani" pt. "Medycyna - wyleczyć z zespołu Downa?" Tematem tej konferencji były aspekty medyczne tego zespołu i najnowsze odkrycia w dziedzinie genetyki. Najpierw zabrało głos dwóch wybitnych genetyków. Przedstawili aktualny stan badań oraz wizję leczenia zespołu Downa przez "wyciszenie" kilku szkodliwych genów. Może w przyszłości genetycy opanują i upowszechnią terapię polegającą na wyłączaniu niszczących genów w życiu płodowym - takie eksperymenty robi się na celowo zaburzonych genetycznie myszkach, ale to odległa perspektywa. Celem tych badań jest również wczesne wykrywanie objawów choroby Alzheimera, która grozi osobom z zespołem Downa w podeszłym wieku.


Prawda nauki i prawda nadziei.


Rzeczywistość nie ma racji także w wielu innych sferach. "Rzeczywistość nie istnieje" to podtytuł sławnej książki Jeana Baudrillarda "Symulakry i symulacja". Francuski filozof już czterdzieści lat temu sugerował, że żyjemy w świecie nierzeczywistym. Rozważając ideę nierzeczywistości myślimy zwykle o reklamie, komercyjnych pułapkach i zjawiskach typu reality show. Dziś nierzeczywistość zagarnia coraz to nowe obszary, nie tylko medialne. Kategoria prawdy stała się pojęciem staroświeckim jak płyta analogowa i telefon stacjonarny z okrągłą tarczą. Uważa się powszechnie, że prawda jest taka, jakiej chcemy. Znaleźliśmy się w multiświecie, gdzie fakty są zależne od ideologii i wiary. Ludzie najpierw żądają spiskowej "prawdy", a potem szczerze wierzą w to, co sami wymyślili oraz w to, co im podsuwają media i politycy. Przyczyny autyzmu i wielu innych chorób nie są znane, więc trzeba było puścić w obieg światowy mit o szkodliwości szczepień i spisku firm farmaceutycznych produkujących szczepionki. A jeśli rzeczywistość nie potwierdza tej rewelacji? "Mamy własne badania". Najwyżej dzieci znowu zaczną umierać na odrę i koklusz.


Racjonalność nie jest już wartością - jak to było od starożytności do XX w. - ale jedną z opcji. Może być tak, a może być inaczej. Czekają nas wkrótce dyskusje panelowe zwolenników ziemi kulistej i wydrążonej w środku, zwolenników i przeciwników teorii ewolucji, szczepień i zdejmowania uroków. Na temat ocieplenia klimatu będą się wypowiadać astrolodzy, a na temat operacji kardiologicznych wypowiedzą się znawcy kultury Majów i techniki wyrywania serc wrogom. A na wszystkie tematy - gwiazdy popkultury. Żyjemy w epoce antyoświeceniowej. Za pośrednictwem wspaniałych wynalazków, jak komputery i komórki, szerzy się czarna legenda tzw. oficjalnej nauki, przeświadczenie, że lekarze i badacze oszukują. Ludziom wydaje się , że możliwe jest swobodne przełączanie się - jak w Internecie - między dwiema sferami: trudno zrozumiałą i często pogardzaną sferą nauki i rzeczywistością wirtualną, stworzoną na miarę psychiki odbiorcy. Jest bowiem obiektywna prawda nauki i subiektywna prawda nadziei i fałszywej wiary, która blokuje logiczne myślenie.

Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

 

(c) 2003-2017 Team Dar Życia :: nota prawna :: o plikach Cookies :: biuro@darzycia.pl
Polecamy:   Forum o zwierzętach