Ogłoszenia Zwierzęta
Aktualności: Jeśli uważasz że serwis Dar Życia jest potrzebnym miejscem Wesprzyj nas. Chcemy reaktywować serwis, dostosować graficznie i technicznie do aktualnych standardów, ale potrzebujemy Twojego wsparcia. Dziękujemy za wsparcie.

Autor Wątek: Jaskra, zaćma (katarakta)  (Przeczytany 69733 razy)

berto45

  • Gość
Jaskra, zaćma (katarakta)
« Odpowiedź #50 dnia: Sierpień 27, 2008, 10:03:13 pm »
mnie czeka zabieg zaćmy lewego oka,wiem,że po zabiegu będzie się dobrze widziało,bez okularów,ale potem trzeba będzie je nosić na stałe,do dali i do czytania(tak będzie w moim przypadku,nie wiem czy i u innych).

Pan Rajek

  • to weteran
  • polecający usługi
  • *******

Mulesia

  • Gość
Jaskra, zaćma (katarakta)
« Odpowiedź #51 dnia: Sierpień 27, 2008, 10:07:51 pm »
Małgorzata kor.  Witaj.  :kw: Nie wiem , czy ktoś potrafi jednoznacznie odpowiedzieć na Twoje pytanie. Nie piszesz o jaki rodzaj urazu chodzi a - jak przypuszczam - to może mieć znaczenie.

Zapewne już przejrzałaś strony na ten temat w neciku, ale na wszelki wypadek podrzucam lekturę

http://www.google.pl/search?hl=pl&q=%22za%C4%87ma+pourazowa%22&lr=lang_pl
http://www.google.pl/search?hl=pl&q=%22uraz+wewn%C4%85trzga%C5%82kowy%22&lr=

berto45

  • Gość
Jaskra, zaćma (katarakta)
« Odpowiedź #52 dnia: Sierpień 27, 2008, 10:11:13 pm »
Te stronki zapewne sie przydadzą,też bym szukał w googlach. :ok:

Małgorzata kor.

  • Gość
Jaskra, zaćma (katarakta)
« Odpowiedź #53 dnia: Sierpień 28, 2008, 07:37:44 pm »
Witam!  Pół roku temu doznałam urazu prawego oka. Wpadł mi do oka opiłek metalu. Była to rana przenikająca rogówki z wkleszczeniem tęczówki, ciało wewnątz gałkowe. W tej chwili czeka mnie zabieg usunięcia zaćmy pourazowej. Czy po usunięciu tej zaćmy będę widziała (bo w tej chwili nic nie widze na te oko). prosze o szybką odpowiedz.

berto45

  • Gość
Jaskra, zaćma (katarakta)
« Odpowiedź #54 dnia: Sierpień 28, 2008, 07:41:02 pm »
A któż to wie?nie sądzę żeby nawet lekarz wiedział na 100%.

Małgorzata kor.

  • Gość
Jaskra, zaćma (katarakta)
« Odpowiedź #55 dnia: Sierpień 28, 2008, 08:10:35 pm »
a jakie są szanse?

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26462
Jaskra, zaćma (katarakta)
« Odpowiedź #56 dnia: Sierpień 28, 2008, 08:31:10 pm »
Witaj Małgorzata kor.

Jak już wyżej Mulesia napisała
Cytat: "Mulesia"
Nie wiem , czy ktoś potrafi jednoznacznie odpowiedzieć na Twoje pytanie

czy Berto
 
Cytat: "berto45"
nie sądzę żeby nawet lekarz wiedział na 100%.

Jedynie lekarz może prorokować,dawać szansę jakiekolwiek gwarancje,
Porozmawiaj z lekarzem prowadzącym,z tym który ma taki zabieg wykonać.

Nota prawna Daru
Cytuj
Serwis "Dar Życia" ma charakter wyłącznie informacyjny.
W treściach medycznych nie może być traktowany jako konsultujacy i dlatego ostateczne decyzje należą zawsze do lekarza.
Serwis nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne błędy. Za zastosowanie się do informacji zawartych w serwisie bez należnej konsultacji z lekarzem, autorzy i konsultanci serwisu nie będą ponosić żadnych konsekwencji prawnych.
Pozdrawiam :))
"Starsza JesiennaMiotełka"

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Jaskra, zaćma (katarakta)
« Odpowiedź #57 dnia: Wrzesień 28, 2008, 02:01:57 am »
Polska okulistyka nowoczesna, ale niedofinansowana

Pod względem nowoczesności polska okulistyka jest zbliżona do poziomu europejskiego, ale brak pieniędzy ogranicza pacjentom dostęp do wielu okulistycznych procedur - mówił prof. Szaflik na piątkowym spotkaniu z dziennikarzami w Warszawie.

Spotkanie odbyło się z okazji IX Międzynarodowego Sympozjum Sekcji Zaćmy i Chirurgii Refrakcyjnej Polskiego Towarzystwa Okulistycznego w Warszawie.

Według prof. Szaflika, w ostatniej dekadzie w polskiej okulistyce dokonał się ogromny postęp. Można to zobrazować na przykładzie operacji usuwania zaćmy (inaczej katarakty), czyli zmętnienia części lub całości soczewki oka, które ogranicza widzenie, a nawet może prowadzić do utraty wzroku.

Jeszcze 10-12 lat temu robiono ich w Polsce ok. 40 tys., a obecnie 110-120 tys. "Jest to ogromny skok, a mimo to jesteśmy na +szarym końcu+ pod względem dostępności tej procedury w zjednoczonej Europie" - podkreślił specjalista. Dla porównania, w 2007 r. we Włoszech wykonano 640 tys. operacji usuwania zaćmy. Słabo wypadamy też na tle innych państw, jak Niemcy czy Wielka Brytania. Ocenia się bowiem, że w Polsce żyje obecnie 800 tys. osób z zaćmą kwalifikującą się do operacji.

- Okuliści nie mają na to wpływu - podkreślił prof. Szaflik. Według niego, gdyby podnieść nakłady na okulistykę, to potencjał lekarzy i sprzętu pozwoliłby zwiększyć liczbę operacji o 30-40 proc.

Bardziej optymistyczne jest to, że pod względem technicznym polska okulistyka jest zbliżona do poziomu europejskiego. Wykonuje się zabiegi przy użyciu najnowszych technik - np. metody fakoemulsyfikacji, czyli rozbicia i usunięcia zmętniałej soczewki przy pomocy ultradźwięków.

Wdrażane są też nowe generacje sztucznych soczewek, którymi zastępuje się soczewkę usuniętą. Są to np. soczewki wieloogniskowe (multifokalne), które pozwalają na pseudo-akomodację oka, czyli ostre widzenie z różnych odległości oraz soczewki toryczne, wyrównujące astygmatyzm - wadę wzroku wynikającą z nierówności rogówki, która objawia się widzeniem nieostrym i zniekształconym.

"Dotychczas astygmatyzm można było korygować jedynie poprzez nacięcie rogówki lub przy użyciu lasera ekscymerowego. Soczewki toryczne pozwalają jednocześnie usunąć zaćmę i skorygować astygmatyzm" - wyjaśnił prof. Szaflik.

Niestety nowoczesne soczewki są bardzo drogie (koszt kilku tysięcy złotych), a Narodowy Fundusz Zdrowia ich nie refunduje.

Jak podkreślił prof. Szaflik, obecnie zabiegi usunięcia zaćmy sa coraz bezpieczniejsze i mniej obciążające dla pacjenta. Stosuje się np. znieczulenie miejscowe (przy użyciu kropel) i wykonuje się mikronacięcia (rzędu 2,1-2,4 mm), które często nie wymagają szycia.

Większość zabiegów usunięcia zaćmy jest obecnie wykonywana w Polsce w trybie ambulatoryjnym, czyli w ciągu jednego dnia. Daje to oszczędności natury ekonomicznej, ale jest też korzystne dla pacjenta, bo taki zabieg powoduje mniej stresów. Sam zabieg trwa kilkanaście minut.

Zaćma jest jedną z najczęstszych chorób oka. Problem ten dotyczy 27 mln osób na całym świecie; w Polsce 800 tys. Najczęściej są to osoby starsze po 60 roku życia. Wyższe ryzyko zaćmy mają też osoby chore na cukrzycę; stosujące leki sterydowe; po przebytej tężyczce; z chorobami układu pokarmowego oraz pracujący w takich zawodach, jak hutnik, radiolog, elektryk.

Początkowo, z powodu zaćmy, odczuwa się jedynie dyskomfort, wynikający z lekkiego zamglenia obrazu, obniżenia kontrastu i gorszego widzenia barw. Dlatego, większość osób bagatelizuje problem. Z czasem, jednak, chory zaczyna widzieć jedynie bardzo ostre światło, albo całkowicie traci wzrok.
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Odp: Jaskra, zaćma (katarakta)
« Odpowiedź #58 dnia: Czerwiec 26, 2009, 12:35:36 am »
Nowoczesne leczenie zaćmy
- Sławomir Zagórski 2009-06-25

Leczenie zaćmy to jedno z większych zwycięstw nowoczesnej medycyny. Po krótkiej, całkowicie bezbolesnej operacji świat znów nabiera ostrości i barw, a niektórzy pacjenci mogą się całkowicie obyć bez okularów .

Zaćma to stopniowe, bezbolesne pogarszanie się widzenia zarówno do bliży, jak i do dali, którego nie daje się poprawić za pomocą okularów. Tak brzmi medyczna definicja tej, jakże powszechnej, choroby. Przyczyną zaćmy jest stopniowe mętnienie soczewek w naszych oczach. Soczewki skupiają wpadające do oczu promienie światła po to, by znalazły się na światłoczułej siatkówce, skąd nerwem wzrokowym sygnały docierają do mózgu. Jeśli soczewka traci przejrzystość, widzenie jest zaburzone. Chorzy początkowo odnoszą wrażenie, jakby postrzegali świat przez zabrudzoną folię albo kiepsko przepuszczającą światło ceratę. Kolory tracą intensywność, słabnie poczucie kontrastu, czasem, zwłaszcza w słoneczny dzień, można widzieć podwójnie. Bywa, że pierwszym symptomem zaćmy jest to, że pacjent zaczyna się potykać o przeszkody, które przestaje zauważać.

I dla 95-latka

Mętnienie soczewki to efekt przyspieszonego, fizjologicznego (a więc naturalnego) procesu starzenia się soczewki oka. Dlatego też zaćma na ogół dotyka ludzi po pięćdziesiątce (aż 93 proc. to tzw. zaćma starcza), ale choroba zdarza się również u trzydziesto- czy czterdziestolatków, a nawet u dzieci. Raz na 250 urodzeń stwierdza się tzw. zaćmę wrodzoną.
Soczewka może zmętnieć również na skutek urazu, a także oólnoustrojowej choroby, takiej jak np. cukrzyca, sarkoidoza czy reumatyczne zapalenie stawów (w ostatnich dwóch przypadkach pacjenci leczą się zwykle doustnymi sterydami, a te mogą szkodzić soczewce). Czasem zaćma wiąże się z wykonywanym zawodem, szczególnie
podatni na nią są np. hutnicy.

Ponieważ utarta przejrzystości soczewki to do pewnego stopnia fizjologia, u każdego z nas - prędzej czy później - dochodzi do zmętnień. - Praktycznie trudno znaleźć dziewięćdziesięciolatka, którego soczewki byłby czyste jak łza - mówi dr Wojciech Kołodziejczyk z Kliniki i Katedry Okulistyki II Wydziału Lekarskiego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. - Ale o ile jakiś czas temu 90-95-letni pacjenci rzadko poddawali się leczeniu, dziś nie ma ku temu najmniejszych przeszkód - dodaje lekarz.

- Zaćmę można i warto leczyć w każdym wieku, NFZ nie stawia tu też żadnych wiekowych barier.

Jak się pozbyć soczewki

Ponieważ to do pewnego stopnia

fizjologia, przed zaćmą nie sposób się

ustrzec. Nie ma więc żadnej profilaktyki.

Możemy tylko w razie pogorszenia się

widzenia badać się (na co lekarze bardzo

namawiają każdą osobę po

pięćdziesiątce) i w razie czego poddać się

leczeniu. Polega ono na pozbyciu się

zmętniałej soczewki i zastąpieniu jej

nową, sztuczną.

Pierwsze próby leczenia zaćmy

(naturalnie bez wprowadzania do oka

sztucznych soczewek) podejmowano już

w starożytności. Operacje takie

przeprowadzał 500 lat p.n.e. Susruta.

Polegały one na wbiciu nożyka z boku

głowy na wysokości oka i zerwaniu

więzadeł soczewki. W efekcie opadała

ona na dół gałki ocznej i nie stała już na

drodze promieni świetlnych.

Niewiele mniej drastyczne, ale

przywracające wzrok pacjentom, operacje

przeprowadzał kilkadziesiąt lat temu w

Polsce wybitny okulista prof. Tadeusz

Krwawicz. Opracowana przez niego

metoda polegała na wyrwaniu soczewki

wraz z otaczającą ją torebką na zewnątrz

za pomocą przyłożonego doń mocno

oziębionego narzędzia.

Nowoczesne operacje to kwestia

ostatnich 30-40 lat, choć i tu można

mówić o dwóch odrębnych epokach.

Dawniejsze zabiegi polegały na

wykonaniu dużego, bo

ośmiomilimetrowego, nacięcia rogówki i

wyłuskania całej soczewki na zewnątrz.

Lekarze często zwlekali z takim

zabiegiem do czasu, gdy soczewka

całkowicie zmętniała, ponieważ wtedy

stawała się twardsza i łatwiej ją było

wyjąć w całości. Okazuje się, że takie

czekanie na operację nie działa na

korzyść pacjenta - twierdzą dziś lekarze.

Lepiej soczewkę usunąć we wczesnym

stadium zaawansowania zaćmy, wtedy

efekty leczenia są lepsze.

To naprawdę nic nie boli

Naprawdę nowoczesne zabiegi

operacyjnego leczenia zaćmy

zawdzięczamy prof. Charlesowi

Kelmanowi. Ich pomysł zrodził się dość

nietypowo, bo podczas wizyty u...

stomatologa. Kelman, siedząc kiedyś na

fotelu dentystycznym i przyglądając się,

jak lekarz zdejmuje mu za pomocą

ultradźwięków kamień nazębny, wpadł na

to, by użyć podobnej metody do rozbicia

zmętniałej soczewki. Ok. 20 lat później,

tj. na początku lat 90., operacje zaćmy

przy użyciu ultradźwięków stały się w

USA codziennością (u nas zabiegi takie

robi się od dobrych kilku lat, dziś to już

rutyna).

Chirurg wykonuje znacznie mniejsze

cięcie, wystarczą dwa otwory - jeden

dwu- i jeden półtoramilimetrowy. Przez

ten pierwszy wprowadza się urządzenie

emitujące ultradźwięki, przez drugi -

rodzaj mikroskopijnego odkurzacza, który

odsysa rozdrobnioną soczewkę. Dziś poza

ultradźwiękami do rozbijania chorej

tkanki używa się dodatkowo sprężonego

płynu - a wszystko po to, by

przeprowadzić zabieg jak najdelikatniej,

by nie uszkodzić okolicznych tkanek.

Po usunięciu zmętniałej soczewki na jej

miejsce wprowadza się nową,

syntetyczną. Robi się to przez ten sam

otworek, którym wprowadzano

urządzenie emitujące ultradźwięki - nowa

soczewka ma postać rozwijającego się w

środku rulonika. Część optyczna soczewki

ma ok. 6 mm średnicy, do tego dochodzą

"nogi" - całość liczy ok. 12 mm.

Po dawnych zabiegach (tych z dużym

cięciem) chorzy musieli leżeć w szpitalu

przez 10-14 dni, dłuższy czas korzystać ze

zwolnienia, a także unikać noszenia

cięższych rzeczy przez kilka miesięcy.

Dzisiejsze operacje to bardzo często tzw.

chirurgia jednego dnia. Chory zgłasza się

do kliniki rano, cały zabieg trwa 10-15

min, pacjent leży potem ok. 2-3 godz. i

tego samego dnia wychodzi do domu.

Leczenie zaćmy to bezpieczna, szybka i

przewidywalna procedura chirurgiczna -

wprawny chirurg może wykonać nawet 15

zabiegów dziennie.

Operacja jest całkowicie bezbolesna.

Chory dostaje przed nią dożylnie lek

zmniejszający stres i emocje (tzw.

głupiego jasia), a potem w czasie zabiegu

stosuje się znieczulenie kroplowe. Polega

ono na podawaniu regularnie, co 5 minut,

do worka spojówkowego, a potem do

wnętrza oka kropli znieczulających.

Pacjent czuje wyłącznie dotyk.

Operować można każdego chorego,

jedynym przeciwwskazaniem jest

niedawny (do sześciu miesięcy) zawał

serca lub udar mózgu. Z operacją zwleka

się wówczas wyłącznie dlatego, żeby nie

narażać chorego na przykre emocje. -

Teoretycznie pacjent wie, że nic go nie

będzie bolało, ale to zawsze stres -

podkreśla dr Kołodziejczyk.



Kolejki, kolejki

Zaćma zwykle pojawia się w obydwu

oczach, choć często w jednym oku rozwija

się szybciej. Okuliści nigdy nie operują

obydwu oczu naraz. Wynika to z faktu, że

choć powikłania pooperacyjne zdarzają

się bardzo rzadko, to jednak się zdarzają.

Średnio raz na 2 tys. przypadków

dochodzi do groźnego zapalenia wnętrza

gałki oka, które leczy się nawet przez

parę miesięcy. Mniej groźne powikłania to

obrzęk oka, wzrost ciśnienia

śródgałkowego czy drobne stany zapalne.

Te drobniejsze możliwe powikłania leczy

się skutecznie kroplami (chory,

wychodząc do domu, zostaje w nie

zaopatrzony). Jeśli powikłań nie ma,

drugie oko można operować już

cztery-sześć tygodni po pierwszym.

W roku 2008 na świecie wykonano 17 mln

operacji zaćmy, w większości w krajach

bogatszych. To nie znaczy, że na zaćmę

nie choruje się w Afryce, nie jest to

bowiem choroba cywilizacyjna, którą

fundujemy sobie przez zły tryb życia.

W Polsce w 2008 r. wykonano 150 tys.

zabiegów, a jeszcze pięć lat temu raptem

40 tys., co pokazuje, jak bardzo ta

dziedzina medycyny się rozwija. Ale

potrzeby są wciąż dużo większe, o czym

świadczą kilometrowe kolejki. W

zależności od miejsca na zabieg czeka się

od trzech miesięcy do dwóch lat. W klinice

II Wydziału WUM - osiem miesięcy. Można

też operować się szybciej - w klinikach

prywatnych, ale wtedy trzeba zapłacić ok.

4 tys. za jedno oko (cena za operację z

soczewką jednoogniskową) lub 7 tys. (za

operację z soczewką wieloogniskową), w

państwowych natomiast szpitalach koszty

w całości pokrywa NFZ.

Zaćmy nie sposób zatrzymać. Jedyną

skuteczną metodą leczenia jest zabieg

chirurgiczny. Niektórzy chorzy stosują w

tym celu krople. - Nie ma przekonujących

dowodów, by pomagały, ale z pewnością

nie szkodzą, jeśli ktoś chce ich używać,

jego wola - mówi dr Kołodziejczyk.



Co rok nowy cud techniki

Ostatni ważny postęp w leczeniu zaćmy

dotyczy syntetycznych soczewek, które

wszczepia się na miejsce starych,

zużytych. Tak jak z nowo tworzonym co

roku sprzętem komputerowym czy

nowymi okularami, tu też technika

oferuje nowe cuda.

Standardowo w Polsce wszczepia się

dobre, akrylowe lub silikonowe soczewki

jednoogniskowe. Pozwalają one nie tylko

na odzyskanie widzenia, ale także na

korekcję wad wzroku - krótkowzroczności

i nadwzroczności. Jeśli ktoś przed

operacją musiał chodzić w okularach, po

zabiegu nie dość, że dobrze widzi, to

często niepotrzebne mu już szkła do dali,

bo tę wadę koryguje sztuczna soczewka o

odpowiednio dobranej mocy optycznej.

Niestety, do czytania z bliskich odległości

musi jednak stosować okulary korekcyjne

o mocy ok. +3 dioptrii.

Od czego jednak technika? Dobrych kilka

lat temu wymyślono soczewki

wieloogniskowe, które u większości

operowanych pacjentów pozwalają

pozbyć się zarówno okularów do bliży, jak

i do dali.

Dziś lekarze dysponują już

najróżniejszymi typami soczewek

wieloogniskowych. Stosuje się różne triki,

np. w postaci naprzemiennych pasm o

różnej mocy optycznej w soczewce,

wbudowywania w nią siatki dyfrakcyjnej

albo sprawieniu, że soczewka przesuwa

się nieco wewnątrz oka (to dzięki temu

za młodu na ogół świetnie widzimy i z

bliska i z daleka; potem, z wiekiem, nasze

zdolności akomodacyjne maleją i musimy

sięgać po okulary do czytania).

Technika oferuje nam dziś również

specjalne soczewki z filtrami (jedno- i

wieloogniskowe), np. takimi, które

obcinają część światła niebieskiego i UV,

a także takimi, które poprawiają poczucie

kontrastu. - Te ostatnie polecam

szczególnie kierowcom i osobom

pracującym w nocy - mówi dr

Kołodziejczyk. Do nowości należą

soczewki toryczne umożliwiające

dodatkowo korekcję astygmatyzmu.

NFZ finansuje wyłącznie dobrej jakości

soczewki jednoogniskowe bez filtrów.

Niestety, za inne w państwowych

szpitalach nie można dopłacić. Można je

otrzymać tylko w ośrodkach

komercyjnych.

Niektórzy są tak zachwyceni postępem

technicznym, że proszą o wymianę

własnych przejrzystych soczewek na

sztuczne wyłącznie po to, by skorygować

wysokie wady - krótkowzroczność lub

nadwzroczność. Lekarze zgadzają się na

takie zabiegi, ale raczej u ludzi po

czterdziestce. Mimo wspaniałej techniki

natura wciąż jest górą i nawet najlepsza

sztuczna soczewka nie dorównuje

zdrowej, naturalnej.

Wiele przydatnych informacji pod

adresem:  http://www.leczeniezacmy.pl

Źródło: Gazeta Wyborcza
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Odp: Jaskra, zaćma (katarakta)
« Odpowiedź #59 dnia: Czerwiec 26, 2009, 12:44:43 am »
Zaćma wrodzona

Zaćma wrodzona (cataracta congenita) to zaćmienie soczewki oka, które jest najczęstszą przyczyną ślepoty u dzieci i występuje w 2 przypadkach na 10 000 żywych urodzeń.
Przyczynami zaćmy wrodzonej mogą być:

aberracje chromosomowe – zespół Downa (w którym zaćma o różnym nasileniu występuje u 60 proc. chorych), trisomia 18, 13 i delecja krótkiego ramienia chromosomu 5,
dziedziczność – ok. 1/3 przypadków jest dziedziczna, w tym większość w sposób autosomalny, dominujący z różną ekspresją genów. Rzadziej występuje dziedziczenie w sposób autosomalny recesywny lub związany z chromosomem X,
schorzenia gałki ocznej – m.in. przetrwałe hiperplastyczne ciało szkliste, małoocze, brak tęczówki, uraz, siatkówczak, retinopatia wcześniaków, odwarstwienie siatkówki, zapalenia błony naczyniowej,
zakażenia wewnątrzmaciczne – najczęstszą przyczyną jest wirus różyczki, który może powodować jedno lub obustronną zaćmę całkowitą. Zmętnienie soczewki wywołane jest bezpośrednią inwazją wirusa do soczewki w I trymestrze ciąży. W tych przypadkach wirusa można wyhodować z aspiratów zmętniałej soczewki. Inne czynniki etiologiczne zakażeń wewnątrzmacicznych powodujących zaćmę to wirusy półpaśca, opryszczki, polio, grypy, zapalenia wątroby, cytomegalowirus oraz krętki kiły, toksoplazmozy,
zaburzenia metaboliczne – galaktozemia, niedobór galaktokinazy, mannozydoza, zespół Lowe’a,
niska waga urodzeniowa,
toksyczne – u płodów narażonych na promieniowanie jonizujące lub leki, takie jak: sulfonamidy, kortykosterydy, szczególnie w pierwszym trymestrze ciąży może wystąpić zaćma.

Zaćma wrodzona-częściowa
Najczęściej spotykaną odmianą zaćmy wrodzonej jest zaćma częściowa - warstwowa, okołojądrowa (cataracta zonularis, perinuclearis). Jest to upośledzenie widzenia polegające na częściowym zamgleniu oka. Obwód soczewki pozostaje bowiem przejrzysty.
Zaćma wrodzona częściowa może być rozpoznana dopiero u kilkuletniego dziecka, gdy upośledza widzenie na tyle, że zostaje zauważone np. w szkole przez nauczycieli lub rówieśników, lub też gdy jej rozwój postępuje w wieku późniejszym.


Zaćma wrodzona-całkowita
Inną odmianą zaćmy wrodzonej jest zaćma całkowita (cataracta totalis), która uniemożliwia prawidłowe widzenie plamkowe i powodują brak możliwości rozwoju zdolności widzenia u noworodka; powstaje wówczas wtórne niedowidzenie, a przy obustronnej zaćmie całkowitej rozwija się też oczopląs i zez.
Podstawowym objawem zaćmy wrodzonej całkowitej jest biała źrenica (leucocoria).
Drugim objawem, charakterystycznym dla niewidzących dzieci jest odruch palcowo-oczny Franceschettiego. Polega on na uciskaniu przez niemowlę oczu (piąstkami lub kciukami obu dłoni).
Na szczęście możliwe jest operacyjne leczenie zaćmy wrodzonej.
Leczenie operacyjne

Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26462
Odp: Jaskra, zaćma (katarakta)
« Odpowiedź #60 dnia: Lipiec 05, 2009, 11:42:31 am »
Nowoczesne leczenie zaćmy
Sławomir Zagórski 2009-06-25,

 Leczenie zaćmy to jedno z większych zwycięstw nowoczesnej medycyny. Po krótkiej, całkowicie bezbolesnej operacji świat znów nabiera ostrości i barw, a niektórzy pacjenci mogą się całkowicie obyć bez okularów

Zaćma to stopniowe, bezbolesne pogarszanie się widzenia zarówno do bliży, jak i do dali, którego nie daje się poprawić za pomocą okularów. Tak brzmi medyczna definicja tej, jakże powszechnej, choroby. Przyczyną zaćmy jest stopniowe mętnienie soczewek w naszych oczach. Soczewki skupiają wpadające do oczu promienie światła po to, by znalazły się na światłoczułej siatkówce, skąd nerwem wzrokowym sygnały docierają do mózgu. Jeśli soczewka traci przejrzystość, widzenie jest zaburzone. Chorzy początkowo odnoszą wrażenie, jakby postrzegali świat przez zabrudzoną folię albo kiepsko przepuszczającą światło ceratę. Kolory tracą intensywność, słabnie poczucie kontrastu, czasem, zwłaszcza w słoneczny dzień, można widzieć podwójnie. Bywa, że pierwszym symptomem zaćmy jest to, że pacjent zaczyna się potykać o przeszkody, które przestaje zauważać.



cały artykuł
http://wyborcza.pl/1,91002,6756816,Nowoczesne_leczenie_zacmy.html
Pozdrawiam :))
"Starsza JesiennaMiotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26462
Odp: Jaskra, zaćma (katarakta)
« Odpowiedź #61 dnia: Wrzesień 23, 2009, 10:15:37 am »
Jaskra atakuje, czyli jak ocalić swój wzrok
Sławomir Zagórski 2009-09-16,
 
Wybierasz się po nowe okulary do czytania. Poproś, by okulista zbadał przy okazji dno oka. To proste badanie wykrywa początki jaskry. Jeśli się je przegapi, może się to skończyć całkowitą ślepotą

Jaskra to jedna z najbardziej paskudnych chorób, o jakich przychodzi mi pisać.

Po pierwsze, całkiem częsta - po czterdziestce zapadają na nią prawie dwie osoby na sto (z wiekiem ryzyko rośnie, i tak w grupie osiemdziesięciolatków choruje już co dwudziesta osoba). Liczbę osób dotkniętych nią w Polsce szacuje się na 700 tys.

Po drugie, nie stosuje się tu żadnej profilaktyki. Jeśli mamy złe geny, jaskra nas dopadnie i możemy się tylko starać, aby jak najszybciej ją wykryć. Jest to o tyle ważne, że w ponad 90 proc. przypadków choroba przebiega skrycie - nie boli, nie daje praktycznie żadnych objawów.

Ponadto wszystko to, co "zepsuło się" w naszych oczach przed postawieniem diagnozy i rozpoczęciem leczenia, jest nieodwracalne. Jaskry nie sposób wyleczyć. Można tylko na różne sposoby zabiegać o to, aby nie rozwijała się dalej. Jaskra nie mija, choruje się na nią do śmierci.

I wreszcie - konsekwencje nieleczonej jaskry są bardzo poważne, grozi tu bowiem całkowita utrata wzroku (chory nie odróżnia nawet światła od ciemności). Z powodu bardzo późnego wykrywania jaskry do utraty wzroku niestety dochodzi często. Według Światowej Organizacji Zdrowia choroba ta jest główną przyczyną ślepoty w krajach rozwiniętych.

Oko jak nadmuchana piłka

Jaskra to skomplikowane i nadal tajemnicze schorzenie, również dla lekarzy. Dość wspomnieć, że jest jej co najmniej 40 odmian. Wszędzie jednak istota choroby jest ta sama - postępujące uszkodzenie nerwu wzrokowego prowadzące do utraty wzroku.

Nerw wzrokowy to gruby, złożony z miliona pojedynczych włókien kabel łączący oko z mózgiem. Po to, by zobaczyć otaczający nas świat, musimy najpierw zarejestrować obraz w oku, potem przekazać informację do mózgu i wreszcie uświadomić sobie, co widzimy, czyli "przepuścić obraz przez rozum".

Jeśli któryś z tych trzech elementów (rejestracja obrazu, przesyłanie, obrabianie przez korę mózgową) zawodzi, nie ma mowy o widzeniu. Jaskra uderza w środkowy element systemu - przewodzenie impulsów do mózgu. Oko rejestruje obrazy, mózg jest gotowy na ich obróbkę, natomiast wysiada całkowicie komunikacja między okiem i korą mózgową.

W jaki sposób jaskra uszkadza nerw? Niestety, nie do końca wiadomo.

Przez lata sądzono, że główną przyczyną choroby jest mechaniczny ucisk wywierany na delikatne włókna nerwowe przez gałkę oczną za mocno "napompowaną" cieczą wodnistą. Ciecz wodnista wypełnia zdrową gałkę od przodu, z tyłu zaś znajduje się gęściejsze, galaretowate ciało szkliste. Takie wypełnienie jest konieczne, aby oko - podobnie jak piłka - nie zapadło się. Ciecz wodnista pełni jeszcze jedną istotną funkcję. Rogówka i soczewka nie mają własnych naczyń krwionośnych, tymczasem, jak każda żywa tkanka, potrzebują tlenu i odżywiania, a także odprowadzania produktów przemiany materii. Te właśnie funkcje - zaopatrzenia i oczyszczania - zapewnia ciecz wodnista. Dlatego jest ona bez przerwy wytwarzana i usuwana z oka.

Wszystko jest dobrze, jeśli oko wytwarza i odprowadza taką samą ilość cieczy wodnistej. Ciśnienie śródgałkowe jest wtedy prawidłowe i wynosi 16 +/- 4 mm Hg. Jeśli jednak system odprowadzania cieczy zawodzi, ciśnienie rośnie, a to wyraźnie szkodzi nerwowi wzrokowemu.

Dziś wiadomo, że podłoże jaskry jest jeszcze bardziej skomplikowane. Zdarza się bowiem, że ciśnienie śródgałkowe wcale nie jest wysokie, a nerw wzrokowy ulega jednak powolnemu uszkodzeniu. Dlatego też coraz częściej podnosi się kwestię prawidłowego odżywiania nerwu, czyli odpowiedniego jego ukrwienia.

Jak się zatka sitko w zlewie

Najczęstszą postacią jaskry w Polsce (w ponad 70 proc. przypadków) jest tzw. jaskra pierwotna otwartego kąta. Określenie "pierwotna" oznacza, że utrudnienie odpływu cieczy wodnistej jest samoistne, a nie spowodowane inną chorobą oka. "Otwarty kąt" oznacza zaś, że ciecz wodnista swobodnie przedostaje się przez źrenicę do przedniej komory oka, a stamtąd - do kąta przesączania (kąt przesączania to z kolei ta część oka, przez którą ciecz powraca do żył).

Praca kąta przypomina nieco tę wykonywaną przez sitko w zlewie, z tym, że to nasze własne sitko jest dość skomplikowane - beleczki tworzące filtrującą siatkę ułożone są w kilku warstwach. Jeśli siatka pracuje jak trzeba, oczka w niej są prawidłowej wielkości, ciecz wodnista przesącza się szybko i bez przeszkód. Jeśli jednak oczka zarastają, są "zamulone", filtracja zwalnia, ciśnienie śródgałkowe rośnie i kłopot gotowy.

Ok. 5 proc. chorych w Polsce cierpi z powodu tzw. jaskry zamkniętego kąta. W tej postaci choroby przyciśnięta do tęczówki rogówka blokuje dostęp cieczy wodnistej do kąta przesączania. Co ciekawe, jaskra zamkniętego kąta jest zdecydowanie częstsza na świecie; chorują na nią przede wszystkim Azjaci, a ponieważ jest ich dużo, stąd wysoka liczba zachorowań.

Jaskra zamkniętego kąta jest o tyle lepsza, że w niektórych przypadkach nie sposób jej nie zauważyć. Jeśli odpływ cieczy zostanie zamknięty nagle i całkowicie, ciśnienie śródgałkowe rośnie gwałtownie do wartości kilkakrotnie przewyższającej normę. Towarzyszy temu bardzo silny, rozsadzający ból oka i głowy, przekrwienia oka, słabe, zamglone widzenie, czasem pojawiają się nudności i wymioty, które mogą utrudniać rozpoznanie (choremu wydaje się, że rozchorował się na brzuch). Pacjent w takim stanie, który określa się terminem "ostry atak jaskry", powinien jak najszybciej trafić do szpitala.

Lekarze próbują wówczas najpierw obniżyć ciśnienie w oku lekami, a następnie mogą wykonać ambulatoryjny zabieg laserem, ewentualnie zoperować chorego. Obie te metody leczenia mają za zadanie ułatwienie odpływu cieczy wodnistej z oka w przyszłości.


Podstępna choroba

W najczęstszej u nas postaci jaskry chory nie czuje bólu, a co gorsza - mimo postępującego uszkodzenia nerwu wzrokowego - często jest tego zupełnie nieświadomy. Badania epidemiologiczne prowadzone w latach 1999-2002 wśród mieszkańców Wrocławia wykazały, że na dziesięciu pacjentów, u których zdiagnozowano jaskrę, siedmiu nie miało pojęcia, że z ich wzrokiem jest coś nie tak.

Dzieje się tak dlatego, że w pierwszej kolejności umierają włókna (a następnie całe ich wiązki) położone w zewnętrznych warstwach nerwu, a sprawność zachowuje centralna jego część przenosząca informację z tej części siatkówki, która daje obraz o największej ostrości. Chory ma więc już całkiem spore ubytki w polu widzenia (tzw. mroczki jaskrowe), a wydaje mu się, że wciąż ma sokoli wzrok.

Ponadto chociaż jaskra atakuje zwykle oboje oczu, choroba w każdym z nich rozwija się w różnym czasie i z nieco inną prędkością, dlatego ubytki w polu widzenia w jednym oku kompensuje - i to całkiem długo - to drugie. Nawet jeśli ubytki pojawiają się w obu oczach naraz, dzieje się to wolno (latami), dlatego chorzy bardzo długo tego nie zauważają. - Zdarza się, że do lekarza trafiają, dopiero gdy jedno oko całkowicie przestało widzieć - mówi dr nauk medycznych Anna Zaleska-Żmijewska z Katedry i Kliniki Okulistyki II Wydziału Lekarskiego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. - A wtedy możemy ratować wyłącznie to, co zostało jeszcze do uratowania w drugim oku - dodaje lekarka.

Na badanie marsz!

Jaskrą najbardziej zagrożone są osoby, których bliscy (rodzice, rodzeństwo) chorują. To oznacza, że winne są tu w dużej mierze geny.

Choroba atakuje głównie osoby po czterdziestce, zdarza się jednak wcześniej także u dzieci. Sprzyja jej zarówno zbyt niskie, jak i zbyt wysokie ciśnienie krwi (w obu przypadkach nerw wzrokowy jest gorzej odżywiony).

Jaskra może rozwinąć się również na skutek cukrzycy, która bardzo niszczy naczynia krwionośne. Zagrożone są osoby skarżące się na częste bóle głowy, migreny, na to, że marzną im ręce lub stopy (wszystkie te dolegliwości mogą być związane z gorszym krążeniem).

Jaskra bywa także następstwem długotrwałego stosowania sterydów. Sprzyja jej również palenie papierosów.

Osoby zagrożone - ale także każdy z nas po przekroczeniu 40 r. życia - powinny pamiętać o regularnym sprawdzaniu u okulisty, czy ze wzrokiem wszystko w porządku. Tym bardziej że nie jest to ani drogie, ani skomplikowane. Wystarczą dwa podstawowe badania - dna oka i ciśnienia śródgałkowego.

Dno oka można zbadać "na szybko" bez żadnych przygotowań albo dokładnie, tj. po rozszerzeniu źrenicy lekiem (w tym drugim przypadku przez trzy-cztery godziny nie można czytać ani prowadzić auta). Co istotne, to pierwsze badanie całkowicie wystarcza do wstępnej oceny sytuacji.

Po czterdziestce niemal każdy z nas jest zmuszony, aby pójść do okulisty po receptę na okulary do czytania. - Jeśli lekarz przy okazji nie zbada nam dna oka, poprośmy go o to - namawia dr Zaleska-Żmijewska. - A jeśli przy okazji zmierzy nam też ciśnienie śródgałkowe i oba badania wypadną dobrze, możemy - przynajmniej przez jakiś czas - czuć się bezpiecznie - dodaje.

Lekarze namawiają, aby osoby zagrożone sprawdzały stan swoich oczu pod kątem jaskry co pół roku, inni co rok-dwa lata.

Aż rzęsy rosną

Całe leczenie przeciwjaskrowe sprowadza się do obniżania ciśnienia śródgałkowego.

Medycyna dysponuje dziś sporym arsenałem leków, które to potrafią. Mają one postać kropli do oczu (leki można też podawać doustnie lub dożylnie). Należą do nich m.in. beta-blokery (nie bardzo mogą je stosować chorzy na astmę i na niektóre choroby serca), a także - najnowsze - prostaglandyny.

Leki - jak każde zresztą specyfiki - mają pewne działania uboczne, ale na ogół są dobrze tolerowane przez chorych. Ciekawym działaniem ubocznym prostaglandyn może być nadmierny wzrost rzęs (praktyczni Amerykanie już wymyślili stosowny krem z prostaglandynami na porost rzęs).

Krople na szczęście nie są drogie, NFZ refunduje już preparaty z każdej grupy leczniczej.

Sporym problemem w leczeniu jaskry jest dobra współpraca pomiędzy pacjentem a lekarzem. - Nie jest to łatwe - mówi dr Zaleska-Żmijewska. - Pacjenci nie bardzo rozumieją, że krople trzeba przyjmować regularnie, do końca życia. Często odstawiają je po paru tygodniach czy miesiącach, bo "nic się nie zmienia". Podobnie po dwóch-trzech wizytach, podczas których słyszą, że nic się nie pogorszyło, też czują się uspokojeni i nie zjawiają się na kolejną wizytę za pół roku. Tymczasem cała walka z jaskrą polega na tym, żeby sytuacja się już nie pogorszyła. Jeśli to się uda - odnieśliśmy zwycięstwo - tłumaczy pani doktor.

Jaskrę można dziś leczyć także zabiegowo - laserem i operacyjnie. Wiele z tych zabiegów poprawia sytuację, przynajmniej na jakiś czas, ale żaden z nich nie leczy oczu radykalnie, tak jak np. usunięcie zmętniałej soczewki w przypadku zaćmy.

To, czego nauka - mimo wielu prób - nie potrafi dziś zupełnie, to choćby częściowa naprawa zniszczonego już nerwu wzrokowego. Póki się tego nie nauczymy, pozostają częste badania, cierpliwość w zapuszczaniu kropli i dobra, długoletnia współpraca z okulistą. Stawka jest wysoka - nasz wzrok.


Korzystałem m.in. z opracowania pani prof. Marii Hanny Niżankowskiej, szefowej Katedry i Kliniki Okulistycznej we Wrocławiu

Konsultacja: pani dr n. med. Anna Zaleska-Żmijewska, Katedra i Klinika Okulistyki II Wydziału Lekarskiego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego

Źródło: Gazeta Wyborcza


Pozdrawiam :))
"Starsza JesiennaMiotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26462
Odp: Jaskra, zaćma (katarakta)
« Odpowiedź #62 dnia: Maj 23, 2010, 01:18:55 pm »
Świat za mgłą

Znacząco pogarsza widzenie, a jedyną metodą jej leczenia jest zabieg chirurgiczny. Zaćmę można w większości przypadków usunąć w warunkach ambulatoryjnych, jednak w Polsce pacjenci najczęściej kierowani są do szpitali. Czytaj więcej Ludzie, którym przyszło żyć z zaćmą, często mówią o niej, że to jak funkcjonowanie w świecie za mgłą. I choć może się wydawać, że mgła to przecież nic strasznego, gdy ona gęstnieje, życie staje się bardzo trudne.

Powszechnie przyjęło się, że zaćma starcza (cataracta senilis) występuje, jak sama nazwa wskazuje, u osób w podeszłym wieku. Jednak nie jest to prawdą – choroba zwykle pojawia się u osób po 50. roku życia, choć może rozpocząć się nawet w czwartej dekadzie życia.

Głównymi przyczynami zachorowań na ten rodzaj zaćmy są fizyczne oraz biochemiczne zaburzenia stanu białek w soczewce, stężenie białek nierozpuszczalnych, jak i uszkodzenia półprzepuszczalności torebki soczewki. Proces zmętnienia soczewki może trwać od kilku miesięcy do kilku lat.

Jak przez zabrudzoną folię

Zwiastunem choroby jest słabsze widzenie w jasnym świetle. Później obraz staje się zamglony i nawet okulary nie są w stanie go wyostrzyć. Zaburzenie widzenia zależy od umiejscowienia zmętnień w soczewce. Dalszy postęp zmętnień pogarsza zarówno widzenie z daleka, jak i z bliska.

Chorzy na zaćmę początkowo odnoszą wrażenie, jakby widzieli świat przez zabrudzoną folię albo słabo przepuszczającą światło ceratę. Kolory tracą intensywność, słabnie poczucie kontrastu, czasem, zwłaszcza w słoneczny dzień, widzi się podwójnie. Bywa, że pierwszym symptomem zaćmy jest potykanie się o przeszkody, których się nie zauważa.

Tylko chirurgicznie

Aby upewnić się, że pogorszenie widzenia u pacjenta nie ma innych przyczyn, takich jak krwotok czy odwarstwienia siatkówki, okulista musi wykonać pełne badanie okulistyczne. Powinien więc sprawdzić ostrość wzroku do dali, jak i bliży, zmierzyć ciśnienie śródgałkowe, ocenić zmętnienia soczewki po rozszerzeniu źrenicy, wykonać mikroskopowe badanie oka oraz dna oka, a w przypadku braku wglądu w to ostatnie – tzw. USG B. Gdy pacjent kwalifikuje się do zabiegu operacyjnego, wykonuje się jeszcze dodatkowe badania.

Zaćmę leczy się wyłącznie chirurgicznie. Chirurg wykonuje dwa bardzo małe cięcia w rogówce, służące do wprowadzenia końcówki urządzenia emitującego ultradźwięki. Rozbija ono część twardą soczewki i zarazem jest mikroskopijnym odkurzaczem, który odsysa rozdrobnioną soczewkę. Dziś poza ultradźwiękami do rozbijania chorej tkanki używa się dodatkowo sprężonego płynu. Po usunięciu zmętniałej soczewki na jej miejsce wprowadza się nową, sztuczną. Operacja jest bezbolesna. Pacjent czuje wyłącznie dotyk. Nie zakłada się również szwów, a opatrunek z oka zdejmuje się następnego dnia.

Zabieg usunięcia zaćmy trzeba wykonać wtedy, kiedy utrudnia ona codzienne funkcjonowanie, przeszkadza w pracy. Nie należy czekać, aż dojrzeje. Bez operacji zmętnienie soczewki postępuje, a wzrok pogarsza się coraz bardziej, aż z czasem chory rozróżnia tylko światło.

Nie trzeba szpitala

Usunięcie zaćmy powinno się przeprowadzać ambulatoryjnie, chyba że np. zaćma jest powikłana. W Polsce większość tego typu zabiegów wykonuje się jednak w szpitalach


Po operacji na oko zakłada się opatrunek lub ochronną osłonkę. W systemie ambulatoryjnym pacjent udaje się do domu bezpośrednio po zabiegu, choć konieczna jest kontrola lekarska po 24 godzinach, następna po tygodniu i kolejna – po miesiącu. Osoba operowana może samodzielnie chodzić, wykonywać podstawowe czynności. Po tygodniu nie ma przeciwwskazań do schylania i podnoszenia ciężkich przedmiotów. Kilkanaście dni po operacji możliwy jest powrót do wcześniejszej aktywności. Choć każde oko goi się w różnym czasie, po operacjach zaćmy metodą fakoemulsyfikacji zwykle następuje natychmiastowa poprawa ostrości widzenia, co równoznaczne jest z poprawą jakości życia w stosunku do stanu przed operacją.

Przeciwwskazań do zabiegu jest stosunkowo niewiele: niechęć pacjenta, jego ciężki stan ogólny oraz współistniejące schorzenia oka, które nie rokują poprawy widzenia po zabiegu.

Nigdy więcej zaćmy

Teoretycznie po zabiegu nie istnieje możliwość ponownego wystąpienia zaćmy, jednak może wystąpić tzw. zaćma wtórna. Jakie są tego przyczyny?

Sztuczna soczewka jest implantowana do pozostałości, czyli do torebki soczewki naturalnej, z której usuwa się tylko zawartość. W przedniej części soczewki robi się otwór, zaś tylna część pozostaje nienaruszona. Po implantacji soczewki namnażające się komórki napływają na tylną część torebki i w niektórych przypadkach dają uczucie powrotu zaćmy, widzenia przez mgłę czy przez pergamin. Jest to uleczalne i to prostym sposobem – przy użyciu lasera, bez ponownego zabiegu operacyjnego. Zabieg laserowy jest bezbolesny, natychmiast następuje poprawa widzenia.

Tylko 5%

Poważne powikłania po zabiegu usunięcia zaćmy występują w zaledwie 5% przypadków (najcięższym jest zapalenie wnętrza gałki ocznej). Większość z nich może być skutecznie leczona, z przywróceniem dobrej ostrości wzroku. Aby nie doszło do powikłań, należy przestrzegać higieny i stosowania leków, a w razie wystąpienia bólu i pogorszenia widzenia natychmiast zgłosić się do okulisty.

Warto wiedzieć

Płacić czy nie płacić?


Zabiegowi wszczepienia sztucznej soczewki można poddać się odpłatnie lub nieodpłatnie. Niestety, standardem w chirurgii oka w większości placówek państwowych (gdzie zabiegi są bezpłatne) jest implantacja soczewek starszego typu, czyli tzw. soczewek refrakcyjnych wewnątrzgałkowych jednoogniskowych. Soczewki te skutecznie leczą zaćmę, jednak wymagają po zabiegu dodatkowej korekcji okularowej oraz nie korygują astygmatyzmu.

W ośrodkach prywatnych są oferowane pacjentom soczewki tzw. pseudoakomodujące, dzięki którym pacjent ma jednocześnie usuniętą zaćmę i skorygowaną wadę wzroku (zarówno przy gorszym widzeniu z daleka, jak i z bliska), nawet w przypadku istniejącego przed zabiegiem astygmatyzmu. 95% pacjentów nie używa po operacji okularów. Cena zabiegu jest uzależniona od rodzaju wszczepianej soczewki i waha się między 4 tys. a nawet 7,5 tys. zł za operację oka.
 
Innym problemem jest również okres oczekiwania na bezpłatny zabieg. W Polsce co roku przeprowadza się ok. 100 tys. takich zabiegów, a powinno ich być o wiele więcej. Niestety, kolejki w placówkach państwowych są tak duże, że w niektórych ośrodkach na operację zaćmy trzeba czekać nawet 2 lata.

Rozwojowi zaćmy zapobiega dieta bogata w antyoksydanty: witaminy C, E i luteinę. Chronią one komórki przed uszkodzeniami. Dla oczu szczególnie cenna jest luteina, żółty barwnik roślin. Znajdziemy ją w kapuście włoskiej, brokułach, szpinaku czy zielonym groszku.


Źródło: Żyjmy dłużej

Tekst: Maja Denisiuk

Konsultacja: dr n. med. Jolanta Markuszewska-Zelbromska
Pozdrawiam :))
"Starsza JesiennaMiotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26462
Odp: Jaskra, zaćma (katarakta)
« Odpowiedź #63 dnia: Czerwiec 10, 2010, 10:44:16 am »
Zaćma grozi ślepotą! Kto może zachorować?

Zaćma to schorzenie okulistyczne przejawiające się pogorszeniem widzenia lub nawet całkowitą ślepotą. Istotą zaćmy jest patologiczny stan soczewki polegający na jej częściowym lub całkowitym zmętnieniu.


Soczewki występują nie tylko w teleskopach, mikroskopach, czy okularach. Ludzkie oko także jest wyposażone w soczewkę. Znajduje się ona z przodu oka, między tęczówką a ciałem szklistym. Soczewka jest umieszczona w swojej torebce. Jest zawieszona na więzadłach i mięśniach, a jej podstawowa funkcja polega na skupianiu promieni światła. Dzięki akomodacji, człowiek może widzieć przedmioty jednakowo ostro z bliska i z daleka.

W prawidłowych warunkach soczewka jest przezroczysta i nie zawiera naczyń krwionośnych. Jej odżywanie zachodzi dzięki przenikaniu substancji odżywczych z cieczy wodnistej oka oraz wcześniej wspomnianego ciała szklistego. W miarę starzenia się przejrzystość soczewki zmniejsza się. W zaćmie dochodzi do jej zmętnienia, a nawet całkowitej utraty przejrzystości.



Zaćma dziecięca
Choć zazwyczaj jest kojarzona ze starością, zaćma może występować także u dzieci. W tych wypadkach jest ona wrodzona, lub rozwija się w pierwszych latach życia. Wówczas objawem jest biała źrenica. Jeśli zmętnienie dotyczy tylko części soczewki dziecka, rozpoznanie zaćmy jest stawiane później. Zaćma wrodzona ma przyczyny genetyczne, albo wynika z zaburzeń w rozwoju oka podczas życia płodowego. Takie zaburzenia mogą się pojawić z powodu nieprawidłowego metabolizmu u płodu, lub w wyniku zakażenia wirusami (np. różyczki, świnki, ospy).

Dorośli i cukrzycy
U osób dorosłych zaćma pojawia się albo w wyniku procesu starzenia się, albo wskutek zaburzeń metabolicznych, przyjmowanych leków lub po urazie. Zaćma starcza ujawnia się najczęściej u osób w wieku 50 –60 lat, choć pierwsze jej objawy mogą być widoczne nawet u osób o 10 lat młodszych.

Istnieje też taka jednostka chorobowa jak zaćma cukrzycowa, występująca w cukrzycy. Istotą cukrzycy jest nieprawidłowy metabolizm glukozy. Produkty nieprawidłowej przemiany tego cukru wpływają negatywnie na odżywienie soczewki, a w rezultacie zmniejszają jej przejrzystość prowadząc do zaćmy.


Co jeszcze może powodować zaćmę?
Do zmętnienia soczewki mogą także prowadzić niektóre leki. Takie właściwości mają sterydy stosowane przez dłuższy czas ogólnie lub miejscowo na powierzchnię oka. Podobne efekty może wywoływać leczenie niektórymi lekami kardiologicznymi lub psychiatrycznymi. Każdorazowo ich stosowanie wymaga omówienia z lekarzem swoich obaw dotyczących schorzeń okulistycznych.

Osobną grupę przyczyn zaćmy stanowią urazy. Chodzi zarówno o konsekwencje uderzenia, jak i dostanie się do oka opiłków metalu, szczególnie żelaza, miedzi i ołowiu, a także o uszkodzenie przez promienie podczerwone, mikrofalowe czy jonizujące. W wyniku oddziaływań tych czynników soczewka także może zmętnieć.


Czy zaćmę można wyleczyć?
Leczenie zaćmy jest wyłącznie operacyjne. Zabieg przeprowadza się w znieczuleniu miejscowym. Wyróżnia się kilka technik takich operacji. Decyzję o podjęciu takiego zabiegu należy podjąć wyłącznie, jeżeli można przypuszczać, że upośledzenie wzroku przez zaćmę jest tak znaczne, że operacja ma duże szanse poprawienia tego stanu.

Podczas operacji zaćmy okuliści usuwają przednią torebkę soczewki po czym wysysają jej zawartość. Uprzednio może dojść do rozdrobnienia soczewki za pomocą ultradźwięków, wówczas nazywa się to emulsyfikacją soczewki. Po oczyszczeniu torebki, w miejsce usuniętej soczewki wstawia się sztuczną. Sztuczna soczewka jest elastyczna, a jej budowa umożliwia stabilne umocowanie w oku. Przed operacją dobiera się jej moc, tak by widzenie obuoczne było jak najlepsze.

Po części z takich operacji jako powikłanie może się pojawić zmętnienie tylnej torebki soczewki. Pacjent odczuwa to jako zmętnienie widzenia. W takim wypadku najczęściej nacina się taką torebkę laserem.

Po operacyjnym leczeniu zaćmy należy unikać wysiłku fizycznego. Należy zatem zrezygnować z dźwigania, czy gwałtownego schylania się.

Katarzyna Krzak


Pozdrawiam :))
"Starsza JesiennaMiotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26462
Odp: Jaskra, zaćma (katarakta)
« Odpowiedź #64 dnia: Styczeń 02, 2011, 09:21:23 am »
O zaćmie i jej leczeniu na Uniwersytecie Trzeciego Wieku w Wolbromiu
Źródło: inf. prasowa

Choć zaćma to jedna z najczęstszych chorób oczu w grupie osób powyżej 60. roku życia, wiedza na temat skutecznego leczenia tej choroby jest wciąż niewystarczająca. Jak wynika z badania CBOS  dot. oczekiwań pacjentów po operacji usunięcia zaćmy, chorzy są niedoinformowani: co czwarty respondent po zabiegu usunięcia zaćmy stwierdza, że przed operacją miał za małą wiedzę na temat samego jej przebiegu oraz rodzajów wszczepianych soczewek. By to zmienić, 4 stycznia 2011 roku w Wolbromiu odbędzie się kolejny wykład o zaćmie w ramach cyklu spotkań edukacyjnych dla seniorów na uniwersytetach trzeciego wieku.


http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/79419
Pozdrawiam :))
"Starsza JesiennaMiotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26462
Odp: Jaskra, zaćma (katarakta)
« Odpowiedź #65 dnia: Luty 03, 2011, 11:07:04 am »
Link który podaję,jest linkiem reklamowym,ale mnie zainteresował
Nie znam opini na temat tej kliniki,czy ktoś już korzystał z usług Kliniki?
Jednak link podaję,może kogoś zaiteresuje?

http://lexummedica.pl/o-nas/informacje-ogolne.html
Kliniki Okulistyczne Intermedica od wielu lat intensywnie rozwiiają się, zachowując niezmiennie najwyższe standardy w przeprowadzaniu zabiegów laserowej korekcji wad wzroku i leczeniu zaćmy.

W roku 2010 zmieniliśmy nazwę na Lexummedica w efekcie połączenia z międzynarodową siecią klinik okulistycznych działających w ramach Grupy Lexum.


http://lexummedica.pl/nasze-uslugi.html

Specjalistyczne ośrodki Lexummedica oferują kompleksową diagnostykę okulistyczną oraz zaawansowane zabiegi chirurgiczne wykonywane przez lekarzy o wysokich kwalifkacjach.

Nasze usługi
Laserowa korekcja wad wzroku
Leczenie jaskry
Leczenie starczowzroczności
Wszczepienie soczewki fakijnejLeczenie zaćmy
Leczenie zwyrodnienia plamki
Terapia stożka rogówki
DiagnostykaMenuLaserowa korekcja wad wzroku
Leczenie zaćmy
Leczenie jaskry
Leczenie zwyrodnienia plamki
Leczenie starczowzroczności
Terapia stożka rogówki
Wszczepienie soczewki fakijnej
Diagnostyka
Cennik Formularz
Pozdrawiam :))
"Starsza JesiennaMiotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26462
Odp: Jaskra, zaćma (katarakta)
« Odpowiedź #66 dnia: Marzec 07, 2011, 10:17:52 am »

Komputer wszczepiany w oko pomoże chorym na jaskrę
Autor: PAP

Amerykańscy naukowcy skonstruowali komputer o wielkości jednego milimetra sześciennego. Ma on być wszczepiany do oka chorym na ostrą postać jaskry i monitorować ciśnienie śródgałkowe – poinformował magazyn naukowy Technology Review."

http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/83682
Pozdrawiam :))
"Starsza JesiennaMiotełka"

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Odp: Jaskra, zaćma (katarakta)
« Odpowiedź #67 dnia: Marzec 09, 2013, 07:09:24 pm »


http://wiadomosci.onet.pl/nauka/800-tys-polakow-choruje-na-jaskre-ale-wie-o-tym-za,1,5440400,wiadomosc.html
800 tys. Polaków choruje na jaskrę, ale wie o tym zaledwie 65 tys.


- Prawie 800 tys. Polaków choruje na jaskrę, to tyle ile mieszka w aglomeracji Wrocławskiej, ale zaledwie 65 tys. osób zdaje sobie z tego sprawę – alarmują specjaliści z okazji Międzynarodowego Tygodnia Jaskry. W tym roku jest on obchodzony od 10 do 16 marca.


Dr hab. Joanna Wierzbowska z kliniki okulistycznej Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie podkreśla, że czeka nas epidemia ślepoty, jeśli nie zaczniemy wcześnie wykrywać chorób oczu, w tym szczególnie jaskry, która tym gorzej rokuje, im później zostanie wykryta.


Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), 8 mln ludzi na świecie straciło już wzrok z powodu tej choroby, wyjątkowo podstępnej, gdyż na ogół ujawnia się dopiero wtedy, gdy dojdzie już do znacznego uszkodzenia wzroku.


Schorzenie, nazywane mordercą wzroku, powoduje powolne i nieodwracalne zamieranie nerwu wzrokowego. Skutkiem tego jest pogłębiające się zawężenie pola widzenia, początkowo niezauważalne, z czasem doprowadzające do całkowitej ślepoty.


U niektórych osób pierwszymi objawami jaskry są pogorszenie ostrości widzenia, bóle głowy lub silny ból oka połączony z jego zaczerwieniem i poszerzeniem źrenicy (wywołany 5-6-krotnym wzrostem ciśnienia wewnątrz gałki ocznej). Jednak u 80 proc. chorych schorzenie można wcześnie wykryć tylko dzięki specjalistycznym badaniom diagnostycznym.


Podstawowym badaniem jest sprawdzanie ciśnienia wewnątrz gałki ocznej, ponieważ jego podwyższenie jest jedną z głównych przyczyn jaskry. U ludzi zdrowych ciśnienie oczne wynosi od 9 do 21 mm Hg. Do jego podwyższenia dochodzi wtedy, gdy produkowana w oku ciecz wodnista, która nawilża, odżywia i oczyszcza soczewkę oraz rogówkę, odpływa wolniej niż jest produkowana. Uniemożliwia prawidłowe oczyszczanie i odżywianie oka.


Objawem tego mogą być mroczki, ubytki i zawężenie widzianego obszaru, a także zmiany w wyglądzie nerwu wzrokowego, takie jak zawężenie pierścienia nerwowo-siatkówkowego i poszerzenie zagłębienia na tarczy nerwu wzrokowego.


W profilaktyce jaskry nie wystarczy jednak ograniczać się do sprawdzania ciśnienia śródgałkowego. Georg Eckert, rzecznik prasowy niemieckiego związku lekarzy (Bundesverband der Augenärzte - BVA), stwierdził w wypowiedzi dla "Der Spiegel", że takie postępowanie jest błędem w sztuce lekarskiej. U co czwartego, a nawet u co drugiego chorego ciśnienie śródgałkowe jest prawidłowe. A są też pacjenci z podwyższonym ciśnieniem, u których jaskra się nie rozwija.


Dr Wierzbowska uważa, że o rozpoznaniu choroby decyduje nie tyle wysokość ciśnienia, co jego wpływ na nerw wzrokowy. U niektórych osób ciśnienie może być w granicach normy, a mimo to dochodzi do uszkodzenie nerwu wzrokowego i rozwoju jaskry.


Poza ciśnieniem śródgałkowym trzeba zatem badać również tarczę nerwu wzrokowego i pole widzenia, a także wykonywać badanie obrazowe dna oka i grubości rogówki.


Jaskry nie można cofnąć, ale udaje się ją spowolnić, a nawet zatrzymać. Dlatego tak ważne jest wczesne jej wykrycie i podjęcie odpowiedniego leczenia pozwalające zachować dobry wzrok nawet do końca życia. Polskie Towarzystwo Okulistyczne podkreśla, że po 35. roku życia raz w roku powinniśmy zgłaszać się na kontrolne badania okulistyczne (badanie dna oka, ocena pola widzenia, pomiar ciśnienia wewnątrzgałkowego).


Prof. Marta Misiuk-Hojło, przewodnicząca Sekcji Jaskry Polskiego Towarzystwa Okulistycznego, namawia, żeby podczas rutynowej wizyty u lekarza, np. przy doborze okularów, poprosić lekarza o pełne badania okulistyczne pozwalające wykluczyć jaskrę. Ostrzega, że nieleczona jaskra zawsze prowadzi do ślepoty. Nawet co piąty niewidomy to osoba, która odpowiednio wcześnie nie podjęła leczenia.


Główną metodą leczenia jaskry jest farmakoterapia, a gdy nie pomaga stosowane jest leczenie laserowe lub chirurgiczne. W Polsce dostępne są skuteczne leki, w wielu placówkach wykorzystywany jest nowoczesny sprzęt diagnostyczny.


Jaskra częściej dotyka osoby po 40. roku życia. Mogą się również zdarzyć zachorowania wśród dzieci i młodzieży. Do grupy ryzyka należą osoby, u których w rodzinie występowały przypadki jaskry, również osoby z niskim ciśnieniem tętniczym, cierpiące na krótkowzroczność oraz zaburzenia krążenia obwodowego (z tendencją do marznięcia stóp i dłoni).


(PG)
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

 

(c) 2003-2018 Team Dar Życia :: nota prawna :: o plikach Cookies :: biuro@darzycia.pl
Polecamy:   Forum o zwierzętach