Ogłoszenia Zwierzęta
Aktualności: Dar Życia poleca Kalendarz ze zdjęciami oraz Foto Karty, powołując się na nasze forum otrzymają Państwo rabat w postaci darmowej wysyłki PREZENTÓW. Kod rabatowy to słowo DAR ŻYCIA a strony to Foto Karty oraz Kalendarze ze zdjęciami

Autor Wątek: Prawo Internetu  (Przeczytany 36824 razy)

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26271
Odp: Prawo Internetu
« Odpowiedź #50 dnia: Grudzień 14, 2009, 10:10:00 am »
Koniec z anonimowością w sieci
PAP | Poniedziałek, 14 grudnia 2009

Policja i inne służby będą mogły praktycznie poza kontrolą nadzorować aktywność użytkowników w Internecie - informuje "Dziennik Gazeta Prawna".

Takie prawo da im jeden z przepisów nowelizacji ustawy hazardowej. Rząd chce przy okazji walki z e-hazardem, by wszystkie służby bez decyzji sądu mogły zażądać od operatora internetowego dostępu do danych użytkowników. W ten sposób dowiedzą się bez problemu, z jakich usług drogą elektroniczną użytkownicy korzystają. Nie będzie tu miało znaczenia, czy prowadzone jest czy nie postępowanie - w projekcie zapisano, że może to być działanie w celu zapobiegania przestępstwom.


Zmiany mają objąć również ustawę o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Ich swoboda może zostać ograniczona, jeżeli jest to niezbędne ze względu np. na ochronę zdrowia i moralności publicznej - czytamy w gazecie
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Pan Rajek

  • to weteran
  • polecający usługi
  • *******

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26271
Odp: Prawo Internetu
« Odpowiedź #51 dnia: Luty 09, 2010, 08:32:11 am »
"W nowym prawie medialnym blogi internetowe nie zostały zaliczone do prasy"

Rozmawiamy z BOGDANEM ZDROJEWSKIM o nowelizacji prawa prasowego - Czy po wejściu w życie nowelizacji prawa prasowego, którego projekt został przygotowany w Ministerstwie Kultury, prasę internetową również trzeba będzie rejestrować?


ROZMOWA

KATARZYNA WÓJCIK-ADAMSKA

BOGDAN ZDROJEWSKI*

Zdecydowaliśmy się na wprowadzenie do ustawy rozwiązań opcjonalnych. Jeżeli ktoś zakłada tytuł internetowy i chciałby, żeby funkcjonował jako tytuł prasowy, może to uczynić. Nie będzie jednak przymusu.

Skoro rejestracja nie będzie objęta przymusem, co będzie dawać wydawcom?

Przede wszystkim prawo prasowe zakłada pewne uprawnienia dla wszystkich tych, którzy w takich tytułach pracują – prawo uzyskania informacji w określonym czasie, tytuł i możliwość ubiegania się o akredytację na konferencjach. To są różne przywileje, które są związane z samym zawodom dziennikarskim.

Dlaczego blogi nie będą uznawane za prasę? Przecież blogi są bardzo różnorodne – czym innym jest anonimowy blog nastolatki, czym innym blog polityka.

Blogerzy nie chcieli, by ich twórczość było podciągana pod prasę. Tych, którzy chcieliby zostać zaliczeni do prasy, jest garstka. W tym przypadku kierowaliśmy się pragmatyką. Przekształcenie blogu internetowego w tytuł prasowy jest bardzo proste. Więc jeżeli ktoś używa blogu jako sposobu komunikowania się, przekazywania informacji i jego blog wypełnia funkcje charakterystyczne dla prasy, zawsze będzie mógł go potraktować jako tytuł prasowy. Wtedy też będzie podlegał rejestracji



Panie ministrze, czy wyznaczenie terminu na autoryzację 12 godzin w wypadku dziennika i trzy dni w odniesieniu do czasopisma wystarczy? Czy to wystarczająca gwarancja wolności słowa?

Autoryzacja w projekcie nowelizacji została lepiej zdefiniowana. Nie będzie już możliwości zmieniania całego wywiadu, który wcześniej został udzielony. Nie ma tu dobrego rozwiązania. Dla wolności słowa lepiej byłoby, żeby autoryzacji w ogóle nie było, ale z drugiej strony – dla rzetelności i chęci identyfikacji z wypowiedzią – lepiej byłoby, żeby jednak, przynajmniej na razie, pozostała. Często zdarza się bowiem, że to dziennikarze zmieniają wywiady nie do poznania. Dlatego instytucja autoryzacji odgrywa w Polsce ważną rolę.

Jest wielki spór o terminy i o czas autoryzacji. Z jednej strony ci, którzy udzielają wypowiedzi, chcą mieć maksimum czasu, a z drugiej strony ci, którzy robią wywiady, chcą mieć natychmiast efekt. Trzeba znaleźć kompromis. Strony będą więc mogły inaczej ustalić czas na autoryzację. Ważna jest swoboda. Na przykład dziennikarz może przyjść do polityka i umówić się, że czas na autoryzację wynosi godzinę i odwrotnie – w przypadku dużego, poważnego wywiadu praca nad nim może potrwać dłużej.

A jeżeli wywiad zostanie drastycznie zmieniony przez osobę autoryzującą, można opublikować wersję wcześniejszą?

Tak. Taka zmiana nie wypełnia wymogów autoryzacji. Można więc opublikować wersje odtworzoną z nagrania. Musi być zgodna z rzeczywistą wypowiedzią. Jeżeli autoryzacja nie wypełnia określonych warunków w określonym czasie, konsekwencje są jasne. Chciałbym zaznaczyć także, że w nowelizacji zlikwidowano prawo do odpowiedzi, które funkcjonowało kompletnie anachronicznie. Było też nadużywane.

Dziękuję bardzo za rozmowę. Czy życzy pan sobie autoryzować wypowiedź?

Nie. Ja zazwyczaj nie korzystam z autoryzacji, chyba że życzy sobie tego druga strona.

* Bogdan Zdrojewski

minister kultury i dziedzictwa narodowego

poprzednia12Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Artykuł z dnia: 2010-02-09
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26271
Odp: Prawo Internetu
« Odpowiedź #52 dnia: Luty 09, 2010, 08:33:34 am »
Adres IP należy do danych osobowych

Adres IP należy do zbioru danych osobowych i administratorzy stron internetowych powinni go udostępniać osobom, które chcą się domagać ochrony swych naruszonych dóbr osobistych - orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie.


Sprawa dotyczy kilku wpisów sprzed kilku lat na internetowym forum jednego z portali. Internauci komentowali tam notkę na temat Maryli Rodowicz. Kilka wpisów na temat prywatnego życia Rodowicz jej prawnicy uznali za naruszające dobra osobiste i zażądali od administratora portalu udostępnienia im adresów IP (Internet Protocol) autorów wskazanych wpisów.

Administratorzy forum usunęli wpisy, ale odmówili przekazania adresów IP. Reprezentanci piosenkarki odwołali się więc do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, który nakazał portalowi wydanie żądanych adresów uzasadniając, że stanowią one dane osobowe. Prośba portalu o ponowne rozpatrzenie sprawy przez GIODO nie przyniosła oczekiwanego skutku, bo urząd podtrzymał swoją decyzję - sprawa trafiła zatem do WSA w Warszawie.

"Administratorzy forum powinni wydawać adres IP osobom, których dobra zostały naruszone"

Sąd w środę orzekł, że adres IP, pozwalający zidentyfikować autora wpisu na forum internetowym, należy do zbioru danych osobowych i administratorzy forum powinni go wydawać osobom, których dobra zostały naruszone. Według WSA, ustalenie na podstawie tego adresu danych konkretnej osoby "nie pociąga za sobą nadmiernych kosztów ani środków" - co mogłoby ewentualnie stanowić podstawę odmowy udostępnienia przez portal takiego adresu. Według sądu, ta przesłanka nie ma jednak zastosowania do kwestii ustalenia IP internauty.

Wyrok jest prawomocny. Portal teoretycznie może składać jeszcze kasację do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Nie wiadomo na razie, czy tak uczyni.

Źródło: PAP

Artykuł z dnia: 2010-02-04
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26271
Odp: Prawo Internetu
« Odpowiedź #53 dnia: Czerwiec 11, 2010, 12:54:26 pm »
 
Nawet na pięć lat będzie można trafić do więzienia za wrzucenie do internetu zdjęcia rozebranej osoby, która nie wyraziła na to zgody lub za zamieszczenie w internecie filmiku pornograficznego. Dziś wchodzą w życie zmiany w kodeksie karnym


Więcej w wątku:

http://forum.darzycia.pl/index.php?topic=2595.new#new
Odp: Przestępcy seksualni -pedofile
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26271
Odp: Prawo Internetu
« Odpowiedź #54 dnia: Lipiec 23, 2010, 09:44:49 am »
Nowe prawo - już niczego nie ściągniesz z internetu

Internet od dawna nie jest już techniczną nowinką; przeciwnie - dla wielu stał się podstawowym narzędziem pracy oraz głównym kanałem dostępu do rozrywki i informacji. W dobie postępującej informatyzacji firm czy urzędów administracji publicznej zakwalifikowanie przez Finlandię dostępu do szerokopasmowego Internetu jako jednego z praw obywateli wydaje się naturalną decyzją.

Internet jest narzędziem i jak każde narzędzie może być użyty w różnych, nie tylko legalnych, celach. Walka z takim właśnie użyciem, a konkretnie z nielegalnym ściąganiem materiałów objętych prawem autorskim (jak filmy czy muzyka), jest jednym z argumentów wysuwanych przez zwolenników międzynarodowego traktatu handlowego ACTA (Anti-Counterfeiting Trade Agreement). W celu ochrony praw autorskich ACTA prawdopodobnie przewiduje takie środki, jak przeszukania laptopów i przenośnych odtwarzaczy muzyki na granicach czy odcinanie (bez procesu i bez wyroku sądu) od Internetu użytkowników przyłapanych na nielegalnym ściąganiu plików z sieci.


"Prawdopodobnie", ponieważ nikt poza stronami negocjującymi traktat nie ma dostępu do jego treści. Żadna organizacja pozarządowa, żadna redakcja, a tym bardziej zwykli obywatele, najbardziej chyba zainteresowani treścią traktatu - mimo wielu prób nie uzyskały oficjalnie dostępu do tekstu porozumienia. Wszystkie informacje, które na jego temat pozyskano, opierają się na nieoficjalnych przeciekach. To oznacza, że być może nie poznamy pełnego, oficjalnego tekstu traktatu aż do jego przyjęcia...

Wobec takiego stanu rzeczy protestują organizacje pozarządowe, argumentując, że przyjmowanie jakichkolwiek rozwiązań prawnych w sposób tajny i poza wszelką kontrolą obywateli jest niezgodne z podstawowymi zasadami demokratycznego państwa. W nieprzejrzystym trybie negocjacji ACTA widzą zagrożenie dla demokracji. Dołączają do nich również europarlamentarzyści - ponieważ nawet oni nie mają dostępu do dokumentów dotyczących negocjacji.

Ta sytuacja miała ulec zmianie po przyjęciu (ogromną większością głosów) przez Parlament Europejski 10. marca Rezolucji, zobowiązującej Komisję Europejską (która z ramienia UE uczestniczy w negocjacjach) do pełnego informowania Europarlamentu o bieżącym stanie negocjacji ACTA. Gdy jednak KE zorganizowała spotkanie z europarlamentarzystami w celu przekazania im wymaganych informacji, okazało się, że jest ono zamknięte dla publiczności i mediów, a sami europosłowie mają obowiązek zachować w tajemnicy treść i przebieg spotkania.

Na takie rozwiązanie ostro zareagował europoseł Christian Engstrom (Partia Piratów): "Z początku Komisja wydawała się niechętna by jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, lecz gdy powtórzyłem je kilka razy, w końcu odpowiedzieli, że nie będzie mi wolno udostępnić informacji, które otrzymam". Po takim postawieniu sprawy Engstrom opuścił salę mówiąc, że "nie był przygotowany na otrzymanie informacji na takich warunkach w tej konkretnej sprawie". Oskarżył też Komisję o "haniebne" naruszenie Traktatu Lizbońskiego (który wymaga, by KE w pełni informowała PE) uznając, że tajne, ustne spotkanie, na którym nie są udostępniane jakiekolwiek dokumenty z pewnością tych wymagań nie spełnia.

Czy da się pogodzić tajność ACTA z otwartością Internetu? Odcinanie użytkowników od Sieci bez wyroku sądu z fińskim „prawem do Internetu”? Czy może ewentualne przyjęcie traktatu będzie oznaczało koniec pewnej epoki? Przekonamy się w ciągu najbliższych miesięcy - najbliższa tura negocjacyjna ACTA zaplanowana jest na jesień 2010.

Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26271
Odp: Prawo Internetu
« Odpowiedź #55 dnia: Grudzień 13, 2010, 10:08:05 am »
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26271
Odp: Prawo Internetu
« Odpowiedź #56 dnia: Listopad 27, 2011, 09:30:17 am »
Sprzedajesz i kupujesz przez Internet? Pamiętaj o podatkach

Zawieranie wszelkiego rodzaju transakcji przez Internet to bardzo wygodny sposób robienia zakupów. Pozwala on nie tylko zaoszczędzić czas i pieniądze, ale niejednokrotnie także zdobyć trudno dostępne przedmioty. Niestety, sprzedawcy wystawiający swe towary na aukcjach internetowych często nie są świadomi, że powinni zapłacić podatek. Również kupujący powinni wiedzieć, kiedy ich zakupy wiążą się z wizytą w urzędzie skarbowym.

Rozpatrując problem transakcji sprzedaży przez Internet, bardzo istotnym jest ustalenie, czy transakcje te zawierane są w ramach prowadzonej działalności gospodarczej, czy też nie. Od tego zależy bowiem zakres obowiązków formalnych wobec fiskusa.

Czy to już działalność gospodarcza?

Ustawy podatkowe na własne potrzeby określają, co należy rozumieć przez działalność gospodarczą. Ustawa o PIT wymaga dla takich sprzedaży ciągłości i prowadzenia ich w sposób zorganizowany. Dla ustawy o VAT wystarczająca jest jednorazowa sprzedaż, jeśli tylko okoliczności wskazują, że mamy zamiar wykonywać ją często. Zgodnie z orzecznictwem, jeśli dokonujemy wielu sprzedaży, wyzbywając się w ten sposób własnego majątku, to nie prowadzimy działalności gospodarczej. Jeśli jednak dokonujemy nawet jednorazowej sprzedaży rzeczy, którą wcześniej w tym celu kupiliśmy, możemy się liczyć z tym, że zostaniemy uznani za podatnika VAT.

Rejestracja obowiązkowa

Jeśli więc aktywność sprzedawcy na aukcji internetowej wskazuje, że jest prowadzona w sposób zorganizowany i ciągły, to stanowi zwykłą działalnością gospodarczą. Zobowiązany jest on do zarejestrowania się w odpowiedniej ewidencji, uzyskania numerów REGON i NIP, a także do odprowadzania należnych podatków i składek na ZUS.

Można wybrać formę opodatkowania…

W momencie rozpoczynania działalności gospodarczej, jednak nie później niż przed dokonaniem pierwszej sprzedaży, przedsiębiorcy mogą wybrać, czy chcą rozliczać się na zasadach ogólnych, w formie karty podatkowej, ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych, czy liniowo. Formę opodatkowania można zmienić na początku każdego roku podatkowego (do 20 stycznia), informując o tym naczelnika urzędu skarbowego.

… i sprzedawać bez VAT

Jeśli przewidywana sprzedaż nie przekroczy 150 000 zł w ciągu roku (gdy działalność jest rozpoczynana w trakcie roku kwotę tę oblicza się proporcjonalnie do ilości miesięcy, jakie pozostały w tym roku), można wybrać zwolnienie podmiotowe z VAT. Nie trzeba wtedy rejestrować się na potrzeby tego podatku, a jedynie prowadzić ewidencję sprzedaży. W momencie gdy wartość obrotu będzie wyższa, podatnik traci zwolnienie i zobowiązany jest do opodatkowania późniejszych transakcji podatkiem od towarów i usług. Podatnik może także zrezygnować z tego przywileju, informując o tym naczelnika urzędu skarbowego. Sprzedawcy, którzy przewidują większe obroty, muszą jednak złożyć zgłoszenie VAT-R i rozliczać ten podatek


Przedmioty nowe i używane

Nawet jeśli nie prowadzimy działalności gospodarczej, od sprzedaży nowych przedmiotów a także tych posiadanych krócej niż pół roku, trzeba zapłacić podatek dochodowy, stosując skalę podatkową według odpowiednio dobranej stawki podatku. Dochody ze sprzedaży rzeczy należy wykazać w zeznaniu rocznym (PIT-36) i zapłacić podatek do 30 kwietnia. Natomiast w sytuacji, gdy sprzedawca pozbywa się rzeczy co najmniej po 6 miesiącach jej używania, nie rozlicza podatku dochodowego.

Jak nie VAT, to PCC

W przypadku gdy transakcja nie była opodatkowana VAT, to kupujący będzie musiał zapłacić podatek od czynności cywilnoprawnej. Wynosi on 2% wartości rynkowej kupowanej rzeczy. Obowiązek jego uregulowania powstaje, jeżeli wartość nabytego od osoby fizycznej towaru przekracza kwotę 1000 złotych. Wtedy kupujący ma 14 dnia na złożenie deklaracji i wpłatę podatku.

Można złożyć czynny żal

Jeśli nasza sprzedaż podlega opodatkowaniu, a nie złożymy deklaracji lub nie wpłacimy podatku, musimy się liczyć z postępowaniem karnym skarbowym. Możemy jednak uniknąć odpowiedzialności, składając tzw. czynny żal. Gwarantuje nam bezkarność, jeśli poinformujemy urząd o niewywiązaniu się z naszych obowiązków wobec fiskusa, zanim ten będzie o tym wiedział. Musimy jednocześnie złożyć deklaracje, zapłacić podatek i wyjaśnić, dlaczego tego wcześniej nie zrobiliśmy.

Elżbieta Węcławik, Tax Care
Dominik Mędrzycki, księgowy Tax Care

Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Odp: Prawo Internetu
« Odpowiedź #57 dnia: Kwiecień 26, 2012, 03:07:37 pm »
Całe zamieszanie wywołała konieczność wdrożenia do 26 maja 2012 przepisów dyrektywy unijnej, która całkowicie zmieni nasze prawo telekomunikacyjne. Najwięcej kontrowersji dotyczy...cookies.

Zmiany w prawie podetną skrzydła firmom internetowym
Wirtualna Polska, 2012-04-25
http://finanse.wp.pl/kat,104120,title,Zmiany-w-prawie-podetna-skrzydla-firmom-internetowym,wid,14404714,wiadomosc.html?ticaid=1e576

Czy polski rząd strzeli sobie w kolano? Nowe nieżyciowe przepisy, które w ciągu dosłownie kilku tygodni ma przyjąć Polska, mogą całkowicie pogrążyć polskich e-przedsiębiorców, a dla internautów stać się bardziej uciążliwe niż obsługa Windowsa Vista.


- Może dojść do takiej sytuacji, że użytkownikom internetu co chwila będą wyskakiwały jakieś okienka z prośbą o instalację ciasteczek. W efekcie możemy mieć blisko 18 milionów mniej lub bardziej zdenerwowanych internautów, a wszystkie strony, które zamieszczają reklamy, będę musiały przeprojektować swoje serwisy - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską Jarosław Sobolewski, dyrektor generalny IAB Polska.

Całe zamieszanie wywołała konieczność wdrożenia do 26 maja 2012 przepisów dyrektywy unijnej,która całkowicie zmieni nasze prawo telekomunikacyjne. Najwięcej kontrowersji dotyczy...cookies.

Niesłodkie ciasteczka


Są to małe pliki, zapisywane na naszym komputerze przy korzystaniu ze stron internetowych. Mogą zawierać informacje o historii odwiedzanych stron, preferencjach dotyczących personalizacji serwisów, zapamiętaniu koszyka zakupowego, ale zapamiętują też nasze dane do logowania. Coraz częściej są też wykorzystywane jako narzędzie do identyfikowania użytkowników i stosowane w reklamie behawioralnej, czyli skrojonej pod preferencje określonych klientów. Pliki cookies nie identyfikują osób z imienia i nazwiska, ale ich zbiór charakterystycznych zachowań, tworzących określony profil preferencji.

Nowe przepisy wymuszą na właścicielach stron internetowych obowiązek uzyskiwania zgody użytkowników na przesłanie na ich urządzenia pliku cookie, informując dokładnie, co on zawiera, jak długo będzie przechowywany oraz w jaki sposób i przez kogo będzie wykorzystywany. Wcześniej strony internetowe musiały jedynie wyjaśnić, jak wykorzystują ciasteczka i jak użytkownicy mogą z nich nie korzystać. Większość wyłuszczała to w polityce prywatności. Teraz internauci będą musieli sami zatwierdzać taki plik, po wcześniejszym pełnym i dokładnym zrozumieniu wszystkich konsekwencji takiego czynu. Taki mechanizm uprzedniej zgody nazywa się opt-in.
- Zmiana przepisu art. 173 (dotyczącego plików cookies - przyp. red.) zmierza w pierwszej kolejności do zwiększenia obowiązków informacyjnych ciążących na podmiotach przetwarzających tzw. cookies względem abonentów i użytkowników końcowych - informuje WP Artur Koziołek, rzecznik prasowy Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji.

Jak podkreśla, w świetle zmian abonenci i użytkownicy końcowi powinni zostać uprzednio poinformowani o celu przechowywania danych, sposobach korzystania z ich zawartości, okresie przechowywania i uzyskiwania do nich dostępu oraz nazwie podmiotu przetwarzającego przechowywane dane. Druga zmiana we wspomnianym przepisie polega na rezygnacji z koncepcji zgody konkludentnej (dorozumianej), czyli takiej, która w sposób niebudzący wątpliwości wynika z naszego zachowania (np. wybierając się do lekarza wyrażamy zgodę na rozebranie się do badania, a wchodząc na stronę - na zapisanie na naszym dysku ciasteczka).


Przepisy te są obowiązkowe dla wszystkich państw członkowskich UE, ale strony internetowe spoza UE też będą musiały przestrzegać tego prawa, jeśli chcą działać na terenie wspólnoty. Jeśli przykładowo jakaś strona z USA sprzedaje produkty klientom w Unii czy posiada choćby wersję językową członka UE, będzie musiała dostosować się do nowego prawa UE.

Eksperci wskazują, że zmiany te mogą bardzo utrudnić działanie użytkownikom internetu i powodować masę różnych problemów. Ciasteczka są wykorzystywane bardzo rozlegle w internecie w celu poprawienia i dostarczenia użytkownikowi wygodnych warunków korzystania z sieci. Są tam zapamiętane jego preferencje, takie jak wielkość czcionki czy też język stosowany na określonej stronie, jak też co znajduje się w koszyku klienta na stronie sklepu internetowego.

Ciasteczka pozwalają stronie internetowej obchodzić wiele różnego typu procedur, które tylko spowalniają przeglądanie stron w sieci. To właśnie dzięki tym plikom nie musimy się każdorazowo logować bądź wpisywać danych do logowania na stronie internetowej - te informacje są przechowywane właśnie w ciasteczkach i odczytywane jedynie przez serwer, który je utworzył.

Zdaniem jednego z zapytanych webmasterów opt-in na "cookiesy" to przeregulowanie, ale osobiście nie jest on zaskoczony kierunkiem, w którym podążają te regulacje.


Jarosław Sobolewski, dyrektor generalny IAB Polska, podkreśla, że z krajów, które zdecydowały się już na wdrożenie przepisów unijnych, w żadnym nie wprowadzono konieczności uzyskiwania zgody w sposób bezpośredni i uprzedni. Na fali przystępowania do UE zrobiła to tylko Chorwacja, ale nawet i w tym kraju rozważane są już zmiany w tym zakresie, ponieważ regulacja nie została zaakceptowana i wdrożona przez rynek internetowy.

- W żadnym z tych państw nie podcina się skrzydeł własnym firmom internetowym. Na tak konkurencyjnym rynku, jakim jest internet, należałoby raczej chronić rynek, a nie wprowadzać rozwiązań, które go niszczą. Europejscy ustawodawcy i rządy zabiegają o rozwój swoich branż internetowych jako najbardziej perspektywicznych i tworzących miejsca pracy dla zagrożonej największym bezrobociem grupy wiekowej. Wprowadzenie opt-in będzie bardzo silnym ciosem w polską branżę internetową, który spowoduje przejście wartego 2 mld zł polskiego rynku reklamy internetowej w ręce podmiotów zagranicznych lub wymusi przeniesienie się za granicę w celu utrzymania konkurencyjności - podkreśla Jarosław Sobolewski.

Webmasterzy będą mieli możliwość wykorzystania ciasteczek bez zgody użytkownika tylko wtedy, gdy
będzie to absolutnie niezbędne dla funkcjonalności strony i gdzie bezpośrednie działanie klienta wymusi korzystanie z tej funkcjonalności (używanie koszyka na stronie e-sklepu).


Zabójcza dyrektywa


Całe zamieszanie spowodowane jest unijną dyrektywą 2002/58/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 12 lipca 2002, która dotyczy przetwarzania danych osobowych i ochrony prywatności w sektorze łączności elektronicznej, zmienioną dyrektywą 2009/136/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 25 listopada 2009. Regulacje te mają na celu wzmocnienie bezpieczeństwa w sieci i ochrony danych osobowych, dając użytkownikom więcej kontroli nad informacjami, które mają być przechowywane na ich komputerach. Dyrektywa odnosi się do kwestii przechowywania i wykorzystywania informacji osobistych.

Wszystkie kraje UE mają czas do 26 maja 2012 roku na dostosowanie swojego prawa i włączenie przepisów powyższej dyrektywy.

Polski rząd przymierza się do zmian w prawie telekomunikacyjnym już od jakiegoś czasu. W dniach 12-18 lutego 2012 roku zorganizowano dodatkowe otwarte konsultacje projektu nowelizacji prawa telekomunikacyjnego. W najbliższych tygodniach powinien zostać opublikowany projekt tych zmian.

- 18 stycznia został on przyjęty przez Komitet do Spraw Europejskich. Obecnie projekt jest przygotowywany do przekazania pod obrady Komitetu Stałego Rady Ministrów - informuje Wirtualną Polskę Artur Koziołek.
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26271
Odp: Prawo Internetu
« Odpowiedź #58 dnia: Styczeń 23, 2016, 11:25:57 am »
Przestępstwa w internecie: Co grozi za pomówienia w sieci?

23.01.2016,

Kto pomawia inną osobę lub instytucję, podlega karze grzywny, ograniczenia wolności, lub karze pozbawienia wolności do 1 roku. Takie przesłanie niesie za sobą art.212 kodeksu karnego. Przepis ten dotyczy także zachowania w sieci.

Obraźliwe wpisy na forum internetowym, komentarze zamieszczane pod artykułami a także publikacje w sieci, nawet te zamieszczane anonimowo, mogą mieć znamiona przestępstw zniesławienia i znieważenia.

Zniesławienie a znieważenie


Kodeks karny definiuje zniesławienie jako pomawianie o takie postępowanie lub właściwości, które mogą naruszyć dobra osobiste osoby trzeciej. Przestępstwo to określane jest jako działanie przeciwko czci tej osoby. Chodzi więc treści, które mogą poniżyć w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego np. dla danego stanowiska. Zniesławić można nie tylko inną osobę. Konsekwencje prawne można ponieść za pomawianie grup osób, instytucji, osób prawnych lub jednostek organizacyjnych niemającą osobowości prawnej.

Znieważenie wg. Kodeksu karnego jest działaniem przeciwko godności osoby trzeciej. „Kto znieważa inną osobę w jej obecności albo choćby pod jej nieobecność, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej dotarła, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności”- czytamy w kodeksie karnym. Zniewaga dotyczy zatem tylko osób fizycznych. Przedmiotem przestępstwa znieważenie jest nie tyle działanie godzące w wizerunek danego podmiotu, lecz działanie przeciwko poczucia godności człowieka.

Przestępstwo zniewagi i zniesławienia ma swój typ kwalifikowany, czyli charakteryzujący się większą szkodliwością społeczną. W taki sposób ustawodawca określił występowanie tych przestępstw m.in. w sieci.

Zniesławienie, do którego dochodzi za pomocą środków masowego przekazu (a więc także w sieci) wiąże się z surowszą karą, gdyż obok kary grzywny i ograniczenia wolności, ustawodawca przewiduje także karę pozbawienia wolności do roku.


Jak dochodzić swoich praw?


Zarówno przestępstwo zniesławienia, jak i znieważenia ścigane są z oskarżenia prywatnego. Oznacza to, że pokrzywdzony sam wnosi do sądu akt oskarżenia przeciwko sprawcy. Na tym etapie mamy dwie możliwości: wszcząć postępowanie karne lub cywilne. W skutek postępowania karnego autorowi obraźliwych wpisów grozi grzywna, kara ograniczenia lub pozbawiania wolności do roku. Postępowanie cywilne niesie za sobą żądanie przeprosin i roszczenia majątkowe w ramach zadośćuczynienia. W myśl kodeksu cywilnego „w razie naruszenia dobra osobistego sąd może przyznać temu, czyje dobro osobiste zostało naruszone, odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę lub na jego żądanie zasądzić odpowiednią sumę pieniężną na wskazany przez niego cel społeczny, niezależnie od innych środków potrzebnych do usunięcia skutków naruszenia.”

Jak dotrzeć do anonimowego sprawcy? Policyjną praktyka jest znalezienie go po numerze IP komputera. Przez długi czas było to utrudnione, gdyż administratorzy zasłaniali się ochroną danych osobowych.
Im częściej jednak odnotowywano przypadki zniesławienia i zniewagi w sieci, tym bardziej starano się ingerować w przepisy prawa. Na mocy ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, usługodawca ma obowiązek udzielić informacji organom państwa na potrzeby prowadzonych przez nie postępowań. Do takich informacji należą dane tj.: nazwisko i imiona usługobiorcy, numer ewidencyjny PESEL, wymagane adresy czy dane służące do weryfikacji podpisu elektronicznego usługobiorcy. W świetle tych przepisów, anonimowy użytkownik przestaje być bezkarny.

Źródło prawne:
Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny art.212-216
Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny art.448
Ustawa z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną art. 18
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

 

(c) 2003-2017 Team Dar Życia :: nota prawna :: o plikach Cookies :: biuro@darzycia.pl
Polecamy:   Forum o zwierzętach