Ogłoszenia Zwierzęta
Aktualności: Dar Życia poleca Kalendarz ze zdjęciami oraz Foto Karty, powołując się na nasze forum otrzymają Państwo rabat w postaci darmowej wysyłki PREZENTÓW. Kod rabatowy to słowo DAR ŻYCIA a strony to Foto Karty oraz Kalendarze ze zdjęciami

Autor Wątek: PJM - Polski Język Migowy  (Przeczytany 68109 razy)

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
PJM - Polski Język Migowy
« dnia: Marzec 25, 2003, 11:06:20 pm »
PJM - Polski Język Migowy





Brytyjski język migowy został oficjalnie uznany
Język migowy jest podstawowym sposobem komunikacji w....
Brytyjski język migowy został oficjalnie uznany

Środowisko osób głuchoniemych w Wielkiej Brytanii uzyskało formalną rejestrację języka migowego przez rząd, co zmusi Ministerstwo Edukacji do zapewnienia lepszych warunków nauki tego języka.

Język migowy jest podstawowym sposobem komunikacji dla 70 000 Brytyjczyków, co sprawia, że, po języku walijskim, jest on najczęściej używanym dialektem.

Jednak do tej pory w Zjednoczonym Królestwie pracuje tylko 182 wykwalifikowanych tłumaczy migowych. W związku z oficjalnym uznaniem języka migowego rząd brytyjski obiecał przeznaczyć 1 milion funtów na szkolenie nauczycieli i tłumaczy w tym zakresie.

Decyzja rządu brytyjskiego została przyjęta z uznaniem przez organizacje społeczne, które przez 20 lat walczyły o oficjalne usankcjonowanie brytyjskiego języka migowego.
Tom Fenton, dyrektor generalny Królewskiego Stowarzyszenia Osób Niesłyszących, nazwał uznanie języka migowego "najważniejszym wydarzeniem w historii brytyjskiego, drugiego co do wielkości, dialektu".

Opracowanie: Joanna Pertkiewicz na podstawie art. Johna Carvela, Sign language wins recognition, "The Guardian", 19 marca 2003.

2003-03-21


Ciekawe kiedy w Polsce dorównamy? - zwłaszcza dzieciom mającym kłopoty z komuniakcją werbalną, głuchym, głuchoniemym?
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Pan Rajek

  • to weteran
  • polecający usługi
  • *******

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Polski Język Migowy
« Odpowiedź #1 dnia: Kwiecień 15, 2004, 06:48:52 pm »
Po głuchoniemsku

Głuche dziecko głuchych rodziców nie jest żadnym językowym inwalidą. Przeciwnie, rozwija się emocjonalnie i intelektualnie w tym samym tempie co dziecko słyszące.

Językoznawca nazwie głuchym człowieka, który w naturalnym procesie nabywania języka, trwającym kilkadziesiąt pierwszych miesięcy życia, otrzymał pewien język wizualno-przestrzenny (inaczej: migowy), a nie foniczny.

W potocznym natomiast rozumieniu głusi to ludzie z ograniczeniem słuchu, a więc niedosłyszący, ogłuchli lub głusi prelingwalnie (w rozumieniu lingwistycznym). Na przecięciu tych dwu zbiorów sytuować wypada populację Głuchych - mniejszość językową i kulturową wewnątrz słyszącej większości (warto pewnie pisać jej nazwę wielką literą). Nie wszyscy głusi są Głuchymi. Z drugiej strony niejeden słyszący (dziecko głuchych) poczuwa się do bycia Głuchym.

Od zarania dziejów ludzie z ograniczeniem słuchu żyli na marginesie społeczności słyszących. Powodem była bariera komunikacyjna. Głuchy nie słyszał ani nie mówił. Z głuchym nie było kontaktu, zupełnie jak z upośledzonymi umysłowo. Owa bariera rodziła dyskryminację głuchych, jako ograniczonych - tym dotkliwszą, że dotyczyła indywiduów. Nigdzie bowiem głusi nie stanowili zwartej populacji.

Burzenie bariery rozpoczęło się w szesnastowiecznej Hiszpanii. Dwa wieki później we Francji i w Niemczech, a potem w Polsce powstały pierwsze publiczne szkoły dla głuchych. Celem edukacji było nauczenie głuchych mowy, czyli umiejętności, której faktycznie nie mieli. Pierwsze dekady XIX wieku przyniosły we Francji istny wysyp głuchych inteligentów, a nawet intelektualistów. Potem jednak wszystko wróciło do dawnej normy.
Pierwsi nauczyciele głuchych pojmowali ową barierę komunikacyjną opacznie. Sądzili, że głuchy to istota upośledzona, kaleka, wręcz półczłowiek - bo niemający tego, co odróżnia nasz gatunek od reszty świata zwierzęcego: języka. Trzeba zatem dać mu język - dla jego dobra, choćby na siłę. Co gorsza, język i mowę uznano bezzasadnie za jedno i to samo. Edukacja głuchych nastawiona więc była od początku na przywrócenie nieszczęsnym utraconego jakoby skarbu, jakim jest mowa. I oto jesteśmy u źródeł doktryny oralizmu, która skierowała nauczanie głuchych na ślepy tor: głuchy ma mówić; głuchy ma czytać z ust; głuchy nie ma prawa porozumiewać się inaczej.

W paryskiej szkole Augusta Bébiana czy w warszawskim Instytucie Głuchoniemych księdza Jakuba Falkowskiego (założonym przezeń w 1817 roku) uczyli także głusi nauczyciele - nie po francusku i nie po polsku, tylko "po głuchoniemsku". Ale w historii edukacji głuchych był to odosobniony, trwający kilkadziesiąt lat epizod. Zatriumfował oralizm - doktryna niezwykle żywotna, przynajmniej w Polsce.

Z punktu widzenia lingwisty wszystko wygląda inaczej. Istota ludzka rodzi się z naturalnym otwarciem na język. Nie mają racji ani natywiści, którzy już w antyku uważali, że język jest wrodzony, ani ich oponenci, którzy utrzymują, że umiejętności językowe są produktem wychowania. Niemowlę przynosi na świat pewną wrodzoną dyspozycję. Szkoła Noama Chomskiego rozwija od kilku dekad koncepcję UG, czyli Gramatyki Uniwersalnej - pewnego schematu "języka w ogóle". To właśnie ów uśpiony język-schemat drzemie w główce niemowlęcia. Niemowlę słyszące rozwija się wśród mowy, słucha i słyszy. To prawdziwy cud, że kilkanaście miesięcy owego zanurzenia w teksty tworzy istotę rozumiejącą i mówiącą - istotę z pierwszym językiem (pierwszy język to ten, który nabywamy automatycznie, bez udziału woli, od otoczenia).

Głuche niemowlę niczym się nie różni od słyszącego. Ono też ma UG w głowie. Ono również czeka na teksty. Jeśli jednak rodzice słyszą, maleństwo tekstów się nie doczeka. Matka i ojciec mówią bowiem do niego, a ono nie słyszy. Kiedy minie sześć miesięcy, włącza się sygnał alarmowy. Może i bez lekarza rodzice postawią diagnozę: głuchota. To koniec... A zarazem początek wielkiego nieszczęścia, jakim jest edukacja oralna.

Oto lekarz-diagnosta śle dziecko głuche do logopedy, żeby je nauczył mówić. Ono tymczasem nie ma języka, którego wyrażenia miałoby artykułować. Komunikacja językowa tego dziecka zacznie się, być może, dopiero wtedy, gdy w przedszkolu specjalnym lub w szkole dla głuchych zamiga do niego niesłyszący rówieśnik. Ale wówczas jest już za późno. Takie dziecko nigdy nie dostanie pierwszego języka. Polski foniczny, który oferuje mu szkoła, to język drugi, obcy.
Niejedna matka kalekiego dziecka podejmie ciężki, wieloletni trud sztucznego uczenia go mowy. W jednym czy dwóch miejscach w Polsce podsuną jej efemeryczną technikę fonogestów. To wymuszanie mowy czasem się udaje. Inni rodzice, którzy chcą, aby dziecko odzyskało słuch (choć przecież nie miało go nigdy), wysyłają je na kosztowny zabieg implantacji. Nikt im jednak przedtem nie powie, że zoperowane dziecko i tak pozostanie prelingwalnie głuche, że implant nie stanowi protezy języka, że czworo na pięcioro implantowanych dzieci ląduje w szkole dla niesłyszących.

Głuche dziecko może mieć szczęście urodzić się w rodzinie niesłyszącej. Jego Gramatyka Uniwersalna, pod naciskiem migania rodziców, przekształca się błyskawicznie w język pierwszy. Są dowody, że naturalne nabywanie języka migowego dokonuje się tak samo jak opanowywanie języka fonicznego. Głuche dziecko głuchych rodziców nie jest żadnym językowym inwalidą. Przeciwnie, rozwija się emocjonalnie i intelektualnie w tym samym tempie co dziecko słyszące. Gdy idzie do szkoły (tej dla głuchych, rzecz jasna), społecznie jest dobrze przygotowane do kontaktu z migającymi, lingwistycznie zaś - otwarte na drugi język, czyli polszczyznę.
Bywa, że język migowy jest pierwszym językiem słyszącego dziecka rodziców głuchych.

Jest wiele różnych języków migowych. Każdy z nich, tak jak języki naturalne, ma słownik i gramatykę (zbiór reguł budowy nowych słów, wyrażeń, zdań), która różni się od gramatyk języków fonicznych. Komunikat migowy nie jest linearny, tylko przestrzenny. Budowanie zdania przypomina odgrywanie sceny w przedstawieniu lalkowym. W artykulacji biorą udział rozmaite części ciała: dłonie, ręce, głowa, twarz, tułów, a nawet narządy mowy. Dla głuchego język foniczny jest bardzo trudny, zarówno jako ów niby-pierwszy dla dziecka słyszących, jak i jako drugi dla dziecka głuchych.

W Polsce oralistyczna szkoła dla niesłyszących od dwóch stuleci (od śmierci księdza Falkowskiego, który nie był oralistą) uczy głuche dziecko od razu języka fonicznego. Dla części dzieci jest to w ogóle pierwszy język, a pierwszym on być nie może, bo się go sztucznie uczy. Szkoła oralistyczna uczy w języku fonicznym, czyli obcym. Język migowy, rodzimą mowę ucznia, toleruje się co prawda, ale go nie rozwija. Nie ma lekcji Polskiego Języka Migowego (PJM), głównie dlatego, że nie znają go nauczyciele. W oralistycznej szkole kadra wcale nie musi biegle migać; jeśli miga, to nie w PJM, tylko w Systemie Językowo-Migowym, który jest wizualno-przestrzenną odmianą polszczyzny (a jeszcze niedawno nie migało się w ogóle). Wyniki nauczania są znacznie gorsze niż w szkołach masowych, a szanse życiowe abiturienta nie dadzą się w ogóle porównać z tymi, jakie mają słyszący.

Oralistyczna szkoła dla głuchych staje się w świecie przeżytkiem. W Polsce, niestety, ten model edukacji jest modelem jedynym, aprobowanym przez oficjalną surdopedagogikę i resort edukacji. Niemal wszystkie szkoły dla głuchych uczą tak, jak opisałem wyżej. Z lingwistycznego punktu widzenia jest to fatalne, tak jak fatalne są rezultaty tego nauczania.

Idea dwujęzyczności w edukacji głuchych opiera się na założeniu, że głuche dziecko musi dostać najpierw język migowy (to zresztą lingwistyczna oczywistość). Dopiero na tej podstawie budować można nauczanie języka obcego, czyli polszczyzny. Rodzinę słyszącą, w której przyjdzie na świat głuche dziecko, trzeba szybko skontaktować z innymi głuchymi, pomóc wejść w język migowy - tak aby od pierwszych lat życia dziecka miała miejsce skuteczna komunikacja. Potem, w przedszkolu i szkole, nie może być żadnych barier komunikacyjnych. Cała kadra - od nauczycieli po kucharki i woźnych - musi migać biegle. Wtedy dzieci rozwiną najpierw swój język rodzimy, czyli migowy. W tym języku będą się uczyć matematyki, historii i biologii. Równocześnie powoli będą poznawać mowę słyszącej większości - najpierw jej odmianę pisaną, jedyną dostępną ich zmysłom. Na mowę przyjdzie czas w trzeciej kolejności. To oczywiście konieczne, bo większość słysząca przecież nie miga.

Edukacja dwujęzyczna, którą w Polsce wdrożyło tylko kilka szkół, stanowi podstawę nauczania głuchych w wielu krajach świata, na przykład w Szwecji, Stanach Zjednoczonych, Holandii, Francji, a nawet w maleńkiej Estonii. Głuche dziecko, którego rodzice wybrali szkołę masową, chodzi tam w miarę potrzeby z tłumaczem. Głuchy abiturient nie odbiega poziomem intelektualnym od słyszących. W Stanach Zjednoczonych działa od kilkunastu lat Uniwersytet Gallaudeta - wyższa uczelnia głuchych, gdzie studenci słyszący przyprowadzają na zajęcia tłumaczy. Szkół oralistycznych jest coraz mniej. W roku 2001, na kongresie w Brisbane, Światowa Federacja Głuchych potępiła praktyki oralistyczne jako gwałt na kulturze. Nie ulega wątpliwości, że przyszłość polskich Głuchych to edukacja bilingwalna.

Kilkuletnie zaangażowanie Uniwersytetu Warszawskiego w problematykę komunikacji niesłyszących nie spotkało się z najmniejszym odzewem ze strony nauczycieli specjalistycznych szkół. Paradoksalnie, w pracach zespołu naukowego uczestniczyli aktywnie ich głusi uczniowie, a studenci w szkołach bywali regularnie, także po to, by pomóc czasem głuchym przyjaciołom. Ci nauczyciele, którzy się włączyli, byli albo głusi, albo dwujęzyczni. Zwykli nauczyciele po prostu nie widzą powodu, by uczyć inaczej, niż nauczono ich na studiach. Piękny wyjątek to Instytut Głuchoniemych w Warszawie, który od dekady jest pionierem dwujęzyczności. Jego dyrekcja zatrudnia głuchych nauczycieli, pielęgnuje kontakty ze światowymi ośrodkami edukacji niesłyszących, troszczy się o przyszłość absolwentów.

Do dwujęzyczności jeszcze w Polsce daleko. Ale w roku 1998 na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego, a potem na Wydziale Psychologii wprowadzono lektorat PJM. Udało się wykształcić sporą grupę osób, z którymi Głuchy zdoła się porozumieć. Część uczestników lektoratu zasiliła zespół naukowo-badawczy. Część uczy PJM w Instytucie Języka Polskiego, wychodząc naprzeciw rosnącemu zainteresowaniu studentów. To właśnie zainteresowanie młodzieży pozwala żywić nadzieję, że era oralizmu w Polsce dobiegła końca. Wkracza oto w świat pokolenie tych, którzy będą propagować idee dwujęzyczności i dwukulturowości.

Marek Świdziński jest profesorem w Instytucie Języka Polskiego, gdzie kieruje Zakładem Językoznawstwa Komputerowego. Zajmuje się przede wszystkim lingwistyką formalną i informatyczną. W ostatnich latach pracował wraz z grupą studentów polonistyki nad opisem gramatycznym Polskiego Języka Migowego (w ramach grantu KBN). Napisał między innymi podręcznik akademicki "Składnia współczesnego języka polskiego" (wspólnie z Zygmuntem Salonim) i "Gramatykę formalną języka polskiego". Jego hobby to muzyka (W. A. Mozart, J. Haydn, A. Vivaldi), limeryki i historia
polityczna

http://www.niepelnosprawni.info/labeo/app/cms/x/3832
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26237
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #2 dnia: Listopad 07, 2004, 12:00:53 am »
Czym sie rózni jezyk migowy od miganego...?

Dziecko niesłyszące
Forum rodziców dzieci z wadą słuchu - wymiana doświadczeń; rozwój mowy - czy możliwy?
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26237
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #3 dnia: Grudzień 22, 2004, 11:07:24 pm »
Osoby niesłyszące w sieci

Osoby niesłyszące i słabosłyszące korzystają z możliwości, jakie daje Internet. Dowodem na to jest strona Organizacji Niesłyszących-Słabosłyszących Internautów. Dynamika działania autorów tego serwisu i głębokie zaangażowanie w problematykę osób z wadą słuchu zachęcają do przeglądania strony.
www.onsi.pl to przejrzysty i przystępny serwis skierowany dla niesłyszących i słabosłyszących internautów.
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26237
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #4 dnia: Luty 05, 2005, 11:58:45 am »
Projekt „Szansa” dla niesłyszących

Cytuj
Ruszyła realizacja projektu "Szansa", który ma na celu utworzenie pomocy informacyjno-edukacyjnej dla rehabilitacji dzieci i młodzieży niesłyszących oraz niedosłyszących w Polsce.
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26237
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #5 dnia: Luty 05, 2005, 12:00:41 pm »
Program Putagoras PFRON-u - Szansa dla niesłyszących
Cytuj
Kolejna edycja programu "Pitagoras", przeznaczonego dla osób z uszkodzeniem słuchu, ruszyła 1 stycznia 2005 r. Ma on zapewnić wsparcie wszystkim niesłyszącym i niedosłyszącym studentom oraz uczniom przygotowującym się do egzaminów do szkół wyższych.
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26237
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #6 dnia: Marzec 04, 2005, 10:57:52 pm »
Pomóc głuchym

Już nie tylko punkt informacyjny, ale pomoc osobom niesłyszącym w domu. Pracownicy socjalni Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Krakowie nie czekają na niepełnosprawnych. Sami szukają tych, którzy potrzebują pomocy.
 

Przy ulicy Rogozińskiego 5 jest jedyny w Krakowie punkt, gdzie niesłyszący mogą porozumieć się językiem migowym.

Ale przychodzą przeważnie rodziny niesłyszących. Oni sami obawiają się kontaktu z urzędami. Tymczasem mogliby tu załatwić wiele.

W domu niesłyszącej pani Anny Kurzdym wszystko ułatwia jej kontakt ze światem. Gorzej jest na zewnątrz, choć pani Anna znakomicie mówi. Migający urzędnik jest dla niej łącznikiem ze światem.

Słyszące dzieci pani Anny czują się pewniej, bo teraz rodzice mogą wiele załatwić samodzielnie. Urzędnicy pomogli też zdobyć pracę niesłyszącemu mężowi.

Taką pomoc może uzyskać każdy niesłyszący. Wystarczy się skontaktować pod numerem faksu 412-51-55.

(Kronika)
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26237
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26237
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #8 dnia: Marzec 13, 2005, 01:17:08 am »
Rusza kurs języka migowego

Górnośląska Agencja Przekształceń Przedsiębiorstw w Katowicach organizuje pierwszy na Śląsku roczny kurs języka migowego dla urzędników, policjantów i pracowników socjalnych.
Cytuj
Teraz jeszcze nie ma takiego obowiązku, ale za dwa, trzy lata przepisy unijne będą wymagały, by w każdym magistracie była przynajmniej jedna osoba znająca język migowy.
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26237
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #9 dnia: Maj 02, 2005, 12:16:31 am »
Biblioterapeuta w świecie ciszy
(o specyfice pracy z niesłyszącymi użytkownikami biblioteki)

Bronisława Woźniczka-Paruzel
Katedra Bibliotekoznawstwa i Informacji Naukowej
Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu


Cytuj
Wprowadzenie
Wiadomo, że podstawą standardowej komunikacji międzyludzkiej jest mowa foniczna, umożliwiająca przekazywanie myśli, uczuć, przeżyć i spostrzeżeń, a zarazem ułatwiająca zdobywanie wiedzy, przygotowanie do pracy oraz uczestnictwo w życiu i kulturze charakterystycznej dla ludzi słyszących. Kiedy uczestnicy procesu komunikacji posługują się tym samym językiem, a zarazem mają opanowaną jego formę pisaną, są w stanie nie tylko porozumieć się wzajemnie, ale i korzystać z doświadczeń innych, czerpiąc z bogatego dorobku obecnych i minionych pokoleń, utrwalonego za pomocą pisma, a przechowywanego m.in. w bibliotekach.

Wskazanych możliwości pozbawiona jest spora grupa ludzi z uszkodzonym słuchem, dla których podstawą komunikacji jest język migowy. Język ten, ze względu na swe właściwości gramatyczne, niemal nie daje się utrwalić na piśmie, stąd też w kulturze niesłyszących brak konwencjonalnych dokumentów piśmienniczych. Jednocześnie znany jest on nielicznym słyszącym, co prowadzi do izolacji tych, którzy żyją w świecie ciszy. Nie znają go również bibliotekarze, którzy często nie potrafią z migającymi nawiązać kontaktu, a co za tym idzie - nie umieją ani zachęcić ich do korzystania z biblioteki, ani właściwie im służyć. Dlatego "mieszkańcy świata ciszy" nie mają dostępu do informacji, oferowanej w standardowej bibliotece, a także nie korzystają z dobrodziejstw biblioterapii, która mogłaby im przynieść wiele korzyści. Można zatem powiedzieć, że ta grupa osób z uszkodzonym słuchem stanowi dyskryminowaną w większości naszych bibliotek mniejszość językową.

1. Prawa ludzi z uszkodzonym słuchem jako mniejszości językowej
2. Bariery i możliwości osób z uszkodzonym słuchem w dostępie do czytania i czytelnictwa
3. Alternatywne formy książki sprzyjające kształtowaniu umiejętności czytania osób niesłyszących i ich aktywizacji czytelniczej
4. Aktywność biblioterapeutyczna wśród osób z uszkodzonym słuchem
4.1. Biblioterapia w środowisku osób głuchych
4.2. Biblioterapia w środowisku osób ogłuchłych lub tracących słuch
Wnioski końcowe

Cytuj
3. Alternatywne formy książki sprzyjające kształtowaniu umiejętności czytania osób

Dzieci niesłyszące, podobnie jak wszyscy mali "czytelnicy" w wieku przedczytelniczym, wchodzą w świat książki dzięki wydawnictwom obrazkowym. Szczególnie ważne są takie, które przedstawiają uczucia, jak: radość, miłość, gniew czy smutek, ponieważ dzieci głuche nie są w stanie ich wyrazić w języku powszechnie używanym. Ważne są również takie, które zawierają ilustracje z przedstawieniami przedmiotów, codziennych sytuacji życiowych i podstawowych umiejętności. Uczą one je rozpoznawać i radzić sobie z nimi samodzielnie, co jest szczególnie istotne w przypadku dzieci niepotrafiących zadawać pytań na ich temat. Dobrze jest, gdy ilustracje zawierają także elementy ruchome lub dotykowe, co podnosi atrakcyjność książeczek, pobudza ciekawość i wyobraźnię, stymulując zarazem sprawności manualne, bardzo potrzebne przy języku migowym[22]. W naszym kraju książeczki tego rodzaju wydaje m.in. Wydawnictwo KANWA.
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26237
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #10 dnia: Maj 07, 2005, 10:32:33 pm »
Jak słyszący mogą pomóc niesłyszącym?

Warsztaty języka migowego dla słyszących prowadzą w Olsztynie studenci tamtejszego uniwersytetu.
 Doszli do wniosku, że podstawy tego języka u osób słyszących mogą ułatwić życie niesłyszącym.
Koło, stworzone przez studentów z Olsztyna, chce nie tylko nauczać języka migowego, ale także propagować jego znajomość wśród osób słyszących.
- Chodzi o to, by zrozumieć, gdy głuchoniemy potrzebuje pomocy, by umieć zapytać, co się stało - tłumaczy jedna ze studentek, prowadzących warsztaty.

„Lektorzy” języka migowego uważają, że powinien on być lepiej znany, a traktowany może być jako dodatkowy język obcy. -
Tak samo, jak dla niesłyszących językiem obcym jest foniczny język polski - tłumaczą.
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26237
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #11 dnia: Październik 02, 2005, 11:38:36 pm »
Głusi - milczący cudzoziemcy

Głusi, według obecnej wiedzy, to nie inwalidzi, tylko mniejszość językowa, podobnie jak żyjący wśród nas Litwini, Wietnamczycy czy Romowie - uważa prof. dr hab. Marek Świdziński z Instytutu Języka Polskiego Uniwersytetu Warszawskiego. Wykład o historii, językach i kulturze niesłyszących odbył się w Warszawie podczas 9. Festiwalu Nauki.

Głuchy to ktoś, kto nie słyszy. Fizjologicznie rzecz biorąc - jak podkreśla Świdziński - głuchy ma sprawne narządy mowy tak jak ludzie słyszący. Dlaczego w takim razie nie mówi? "Głusi nie są w stanie nauczyć się naszego języka, bo go nie słyszą" - zaznacza profesor.

Różne grupy

Świdziński zwraca uwagę, że są różne grupy głuchych. Tacy, którzy nie słyszeli nigdy, od urodzenia; ci, którzy niedosłyszą i głusi, którzy słyszeli kiedyś, ale teraz nie słyszą.

Prawdziwy głuchy - zdaniem profesora - to człowiek niesłyszący od urodzenia, który od dziecka przyswajał język migowy. "To cudzoziemcy wśród Polaków, dlatego powinno się o nich pisać wielką literą" - uważa Świdziński.

Według niego, z punktu widzenia lingwisty jest to rzecz oczywista - głuchy Polak i słyszący Polak to cudzoziemcy, podobnie jak głuchy i słyszący Anglik czy Hiszpan.

O głuchych powstało wiele mitów. Źródłem jednego z nich - "głuchy równa się głupi", był - jak podkreśla Świdziński - Arystoteles. "Kiedy słyszący Arystoteles próbował nawiązać kontakt z głuchym, a to nie wychodziło, uznał, że winny i głupi jest głuchy" - wyjaśnia profesor.

Edukacja Głuchych

Pierwszy przełom w historii dyskryminacji głuchych nastąpił w XVI w. "W zamożnym hiszpańskim rodzie de Velasco zaczęły się rodzić dzieci, które nie słyszały. Głuchy potomek nie mógł dziedziczyć fortuny, jeżeli nie wyraził woli. Edukacją głuchych dzieci zajął się wówczas brat Ponce de Leon" - opowiedział Świdziński.

Pod koniec XVIII wieku we Francji powstały pierwsze szkoły z internatem dla niesłyszących. Ich twórcą był ks. Charles Michel de l′Epee. Po raz pierwszy głusi mogli być razem i kontaktować się ze sobą. Kolejną postacią, która zasłużyła się w edukacji głuchych był Polak, ks. Jakub Falkowski, założyciel Instytutu Głuchoniemych w Warszawie w 1817 r.

Kryzys nastąpił w 1880 roku w Mediolanie podczas Kongresu Nauczycieli dla Niesłyszących. Tam powstał kolejny mit - głuchy musi rozumieć mowę, np. czytać z ust. Ta ideologia zwana doktryną oralizmu zaważyła na edukacji głuchych. Dla nich stworzono tzw. języki migowe, czyli przekazywanie komunikatów za pomocą znaków wizualno-przestrzennych.

Języki migowe

W Polsce głusi powinni posługiwać się polskim językiem migowym (PJM) - uważa Świdziński. PJM ma swoją własną gramatykę, odmienną od gramatyki języka polskiego. Słownictwo jest często różne od słownictwa systemu językowo-migowego (SJM), jakim posługują się w Polsce tłumacze języka migowego i nauczyciele dzieci głuchych. SJM służy przekładaniu "znak w znak" tekstu polskiego na ciąg znaków wizualno-przestrzennych, czyli migów. Różnica między PJM i SJM jest taka jak między esperanto i językiem ojczystym. Wspólny dla PJM i SJM jest polski alfabet "palcowy".

Na świecie istnieje wiele odrębnych języków migowych. Świdziński zaprzecza kolejnemu mitowi, jakoby głuchy Anglik, Polak i Hiszpan posługujący się językiem migowym mogli bez trudu się ze sobą porozumieć. "Nic bardziej mylnego. Mamy na świecie wiele języków migowych - amerykański, brytyjski, estoński, tajwański, nawet nikaraguański" - wyjaśnia.

Agata Zbieg, Agata Szwedowicz


Cytuj
"Głusi nie są w stanie nauczyć się naszego języka, bo go nie słyszą" - zaznacza profesor.
 
:shock: Z tym stwierdzeniem sie niezgadzam p.profesora  :evil:
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26237
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #12 dnia: Grudzień 02, 2005, 08:44:58 pm »
Urzędnicy znają język migowy

Już 60 pracowników Urzędu Miasta Krakowa zna język migowy. W piątek wręczono certyfikaty 41 osobom z tego grona, które ukończyły kurs drugiego stopnia.

Do Polskiego Związku Głuchych należy w Krakowie 2650 osób, a według danych związku w całej Małopolsce jest około 4,5 tys. niesłyszących. Do tej pory, kiedy przychodzili do urzędu musiał im towarzyszyć tłumacz języka migowego lub słyszący opiekun, a często komunikacja między petentem i urzędnikiem odbywała się na piśmie.

W piątek 41 urzędników otrzymało certyfikaty ukończenia kursu języka migowego drugiego stopnia. Wykładowcami były osoby polecone przez Polski Związek Głuchych, a koszty 60-godzinnego kursu wynoszące nieco ponad 24 tys. zł pokrył krakowski magistrat.

Teraz w każdym z wydziałów jest urzędnik, który potrafi się porozumieć z głuchoniemym petentem. – Na pewno nie do końca urzędnik będzie mógł przewidzieć każdą sytuację, ale wtedy może zadzwonić do nas z prośbą o pomoc – powiedział prezes małopolskiego oddziału Polskiego Związku Głuchych, Andrzej Kopeć.

Zdaniem Anny Maria Tylek z wydziału komunikacji Urzędu Miasta Krakowa, język migowy jest dość trudny, bo poszczególne gesty mogą się niewiele różnić, a mieć bardzo odległe znaczenia, ale bardzo się przydaje. – Dwa razy miałam już okazję obsługiwać osobę głuchoniemą i gdyby nie język migowy byłoby mi dużo trudniej – powiedziała Tylek.

Na drzwiach pokoi i okienek, w których są urzędnicy znający język migowy zostaną wkrótce umieszczone specjalne znaczki symbolizujące, że właśnie tam osoby głuche znajdą pomoc.(PAP)
pku  


Tylko się cieszyć .Oby coraz więcej takich Urzędów, miejsc  gdzie osoba niesłysząca wreszcie będzie mogła sama, bez pomocy załatwić sprawy. :P
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26237
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #13 dnia: Grudzień 08, 2005, 12:58:10 am »
Polecam zapoznanie się z poniższym artykułem.

Internet bez barier

Cytuj
.....Bez barier, bez dyskryminacji świat głuchych w Internecie tętni swoim ciekawym życiem. Słyszące jednostki, które do niego trafiają (czasem przypadkiem, czasem celowo), z pewnością doświadczają w nim uczucia przynależności do słyszącej "mniejszości". I, co ciekawe, są w tym świecie mile widziani. Głusi chętnie im pomagają, zapraszają do poznania swojej języka i kultury. W internetowym świecie ciszy czują się gospodarzami. .....

Cytuj
Surfując po Internecie przypadkiem natrafiłam na link do witryny www.signwriting.org. W adresie zaintrygowało mnie to wyrażenie "sign writing". Można je przetłumaczyć jako "pismo migowe", albo jeszcze lepiej jako "pismo obrazkowe". Tak, pismo obrazkowe dla głuchych![/color]Valerie Susan zafascynowana językiem migowym wraz z zespołem opracowała to pismo. Oczywiście nie mogłam zrozumieć tych obrazków, ale sam pomysł wydał mi się ciekawy. Na tych stronach umieszczono kurs online "sign writingu", słownik angielsko-obrazkowy oraz program tłumaczący słowa na obrazki. Trudno mi się wypowiadać o wartości i znaczeniu tego pisma dla rozwoju dzieci głuchych, ale jest tam również forum dyskusyjne, na którym wymieniane są opinie o tym "wynalazku". Są one w większości przychylne, utrzymane mniej więcej w tym duchu: "Jeśli sign writing pomaga małym dzieciom głuchym komunikować się i wyrażać swoje myśli i uczucia, to czemu by go nie stosować?"

Czy ktos z Was wie więcej na temat tego pisma obrazkowego dla
dzieci głuchych?

Wprawdzie "stare' materiały, ale może się przydadzą?
Troszkę drgneło w tym temacie od tamtego czasu.
Głusi razem ze słyszącymi pokonują bariery ciszy i komunikacji
Międzynarodowa konferencja w Instytucie Głuchoniemych
(17-18 listopada 2000)
Cytuj
Naturalny język migowy to taki sam język jak każdy inny. Dorosła osoba potrzebuje na opanowanie go mniej więcej tyle samo czasu co na opanowanie innego języka obcego. Dziecko głuche nauczane języka migowego jako pierwszego przyswoi go sobie bardzo szybko w podobny sposób, co dziecko słyszące przyswaja sobie język mówiony. Będzie więc miało wartościowe narzędzie do wyrażania swoich uczuć i pragnień, do ciągłego pytania o świat, do uczenia się tego świata z wszystkimi jego abstrakcjami, do poznania drugiego i kolejnych języków...

Trzeba tylko przełamać bariery mentalności i tolerancji. Czekam zatem na konferencję pod hasłem “Słyszący razem z głuchymi pokonują bariery mentalności i tolerancji”
.
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26237
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #14 dnia: Marzec 08, 2006, 09:41:05 am »
Dwa światy niesłyszących
Bogdan Szczepankowski
(NŚC 1/1998)

Pojawienie się przed dwustu laty szkół dla niesłyszących dzieci sprzyjało powstawaniu pierwszych społeczności głuchych. W takiej szkole dziecko głuche znalazło się bowiem wśród podobnych do siebie, a którymi łączyło je nie tylko doświadczenie braku słuchu, ale również – co było nowością – rodzące się poczucie przynależności do jednej grupy. Dzięki temu niesłyszący mogli przestać odczuwać tak dotkliwie swoją inność.
Cytuj
Wartość odmienności  

Społeczeństwo, do jakiego aspirujemy, ma obowiązek akceptować wszystkich swoich członków i wychodzić naprzeciw ich potrzebom, nie zaś kształtować wszystkich na własny obraz, narażając na krzywdy i upokorzenia. Istnieje potrzeba wykorzystywania języka migowego w edukacji dzieci niesłyszących. Dziecko głuche ma szansę stać się w przyszłości dwujęzyczne. Warunkiem tego jest zapewnienie mu znajomości obu języków. Wówczas, jak pisze Danielle Bouvet, skoordynowana i świadoma dwujęzyczność pozwala osobie głuchej dotrzeć do swej tożsamości i do kultury każdego z dwóch światów, do którego należy.
 Nie musimy bowiem wszyscy być “tacy sami”. Odmienność, szczególnie ta, która jest trudno dostępna, może także fascynować.
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26237
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #15 dnia: Maj 28, 2006, 01:48:44 am »
„Otwarte Drzwi” - łamanie barier w komunikowaniu się z niesłyszącymi

Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach
Europejskiego Funduszu Społecznego SPO RZL 1.4.
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26237
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #16 dnia: Lipiec 20, 2006, 01:03:11 am »
Język migowy w magistracie
05 lipca 2006

W żywieckim magistracie można się porozumiewać także językiem migowym. 20 pracowników urzędu miasta w Żywcu ukończyło kurs języka migowego. 60-godzinne szkolenie zakończył egzamin

Urzędników chętnych do poznania języka migowego jest w żywieckim magistracie jeszcze ponad 30.

Tomasz Buś, szef kadr przypuszcza, że ludzie chcą w ten sposób podwyższyć swoje kwalifikacje zawodowe, a umiejętność posługiwania się językiem migowym w Polsce wciąż należy jeszcze do rzadkości i może być atutem na rynku pracy.

Zainteresowanie żywczan językiem migowym nie słabnie. Swój udział w następnym szkoleniu zgłosili już pracownicy biblioteki, straży miejskiej, a nawet policji.
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26237
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #17 dnia: Wrzesień 29, 2006, 04:14:25 pm »
Jak niesłyszący kasjerzy radzą sobie w hipermarkecie

Pięć kas w warszawskim hipermarkecie Carrefour Wileńska obsługują od niedawna osoby niesłyszące. Jedną z nich jest Regina Uba.

Cały artykuł >>>
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26237
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #18 dnia: Październik 20, 2006, 08:15:21 am »
Cieszy mnie,że j.migowy coraz częściej zaczyna być doceniany  :D
Cytuj
Dogadają się na migi z urzędnikami

Skarbówka zatroszczyła się o głuchoniemych
Urzędy skarbowe na Dolnym Śląsku wysłały czterdziestu swoich urzędników na intensywny kurs języka migowego. Wszystko z myślą o głuchoniemych petentach.

By sprawniej i szybciej mogli porozumieć się z urzędnikami - już nie za pomocą kartek, ale języka migowego.

- Kurs kończy się egzaminem i rozdaniem dyplomów - wyjaśnia Małgorzata Czartoryska z dolnośląskiej Izby Skarbowej. - Został dostosowany specjalnie do naszych potrzeb - tłumaczy.

Za półtora miesiąca każdy z przeszkolonych pracowników ma umieć wyjaśnić na migi, jak wypełnić deklarację podatkową, albo jakie środki przymusu mogą być stosowane przez administracyjne organy egzekucyjne. W każdym z dolnośląskich urzędów znajdzie się co najmniej jedna osoba znająca język migowy.

Gratulujemy świetnego pomysłu!
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26237
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #19 dnia: Listopad 03, 2006, 10:23:55 am »
Walczą i pomagają

60 lat liczy Małopolski Oddział Polskiego Związku Głuchych. Mają za sobą wiele sukcesów. Teraz walczą o uznanie języka migowego za język mniejszości.

Każda wizyta w urzędzie czy u lekarza, każdy pobyt w szpitalu wymaga obecności biegłego tłumacza języka migowego. - To ogromna uciążliwość - podkreśla Andrzej Kopeć, prezes oddziału. - I to jest dla nas w tym momencie kluczowa sprawa do rozwiązania. Chcemy, aby język migowy uznany został za język mniejszości kulturowej.

 Będzie wtedy językiem oficjalnie obowiązującym, a każdy urząd czy placówka służby zdrowia będzie musiała mieć wśród swoich pracowników osobę posługującą się językiem migowym. Wyjątkiem pod tym względem jest Urząd Miasta Krakowa, którego pracownicy uczyli się języka migowego. Obecnie zbierane są podpisy, które pozwolą uruchomić obywatelską inicjatywę ustawodawczą.

- Staramy się też zwracać uwagę społeczeństwa na wady słuchu i na problem inwalidztwa słuchu - dodaje Adam Stromidło, wiceprezes. - Do tej pory osoby niesłyszące tworzyły hermetyczne środowisko. Chcemy pokazać, że istniejemy, pracujemy, pomagamy. Jesteśmy też w stanie pomóc w wielu sprawach życiowych osób głuchych i z ubytkami słuchu.

Organizacja ma własną siedzibę w kamienicy przy ul. św. Jana 18, gdzie mieści się kafejka internetowa dla osób niesłyszących i działają koła zainteresowań: malarskie, fotograficzne czy klub sportowy "Jedność".
Stowarzyszenie dysponuje również siecią poradni rehabilitacyjnych, które opiekują się dziećmi z uszkodzeniem słuchu. - To bardzo ważne, aby jak najwcześniej wykryć i zdiagnozować ubytek słuchu - podkreśla Andrzej Kopeć. - Dzieci mogą wtedy wcześnie rozpocząć rehabilitację, która pozwoli im na chodzenie do szkół masowych i zapewni równy start.
(SIE)

Zaczynali w sklepie

Zebranie założycielskie Oddziału Krakowskiego powojennego Polskiego Związku Głuchoniemych i Ich Przyjaciół odbyło się we wrześniu roku 1946.
Pierwszą siedzibą organizacji był... sklep przy ul. Zwierzynieckiej, dopiero w roku 1986 udało się kupić nieruchomość przy ul. św. Jana.
Obecnie Małopolski Oddział Polskiego Związku Głuchych zrzesza ponad 12 tys. osób.
Broni praw i interesów osób głuchych oraz pomaga im we wszelkich kwestiach socjalno-bytowych.
 Prowadzi poradnie rehabilitacyjne dla dzieci z uszkodzeniem słuchu, kursy języka migowego, organizuje zajęcia kulturalne i sportowe, opiekuje się rodzinami, w których głusi rodzice mają słyszące dzieci.

Kontakt: ul. św. Jana 18, tel. 012-422-39-94, www.pzg.krakow.pl
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #20 dnia: Grudzień 09, 2006, 04:24:30 pm »
PJM - Polski Język Migowy

BOBOMIGI

BOBOMIGI to polska wersja SIGN2BABY – metody autorstwa Josepha Garcii, polegającej na komunikacji z niemowlętami za pomocą znaków języka migowego. Zanim słyszące dziecko będzie potrafiło wypowiedzieć swoje pierwsze słowa i zdania, może komunikować swoje potrzeby i spostrzeżenia za pomocą prostych gestów.

SIGN2BABY jest popularne wśród rodziców wielu krajów zachodnich (m.in. USA, Kanady, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Francji) od połowy lat 90. Z każdym rokiem liczba migających dzieci rośnie i potwierdzają się długofalowe korzyści płynące ze stosowania tej metody. W Polsce miga już ponad 300 dzieci. Badania na temat komunikacji wizualno-przestrzennej ze słyszącymi niemowlętami prowadzone są od jesieni 2005 roku, przez Danutę Mikulską – doktorantkę Uniwersytetu Warszawskiego.

Migiem do mnie mów
- Tomasz Ulanowski2006-12-09
 
Wracałyśmy z 10-miesięczną Lenką samochodem. Było ciepło, mała miała gołe nóżki. Nagle tymi bosymi stópkami pokazała mi na migi, że jedziemy do domu. To miał być żart, bo rączkami migała "dom" już od dwóch miesięcy - opowiada promotorka niezwykłej metody porozumiewania się z niemowlakami


Rozmowa o jedzeniu. Migają: Danuta Mikulska, jej 2-letnia córka Lenka i 2-letni siostrzeniec Mateusz. To pierwsze bobomigowe dzieci w Polsce. Dziś już nauczyły się mówić i migają tylko dla zabawy
Fot. Anna Bedyńska / AG

Ciemno. Krzyk. Jest środek nocy, krzyczy moja żona. Że Jeremi wrzeszczy i żebym zobaczył, dlaczego. Sprawdzam - ma sucho. "No i czego się drzesz, gamoniu jeden, co? Migiem mów". Noszę go przez godzinę, aż prawie dławiąc się własnym łkaniem, zasypia.

Pierwsze słowo powie dopiero, kiedy będzie miał niecały rok. "Tata". Wzruszające, ale niezbyt przydatne. Wolałbym, żeby umiał powiedzieć np. "boli", "mokro", "spać" albo "jeść". Nie umie i dla rodzica to koszmar. Ale co na to można poradzić?

- Nauczmy niemowlaka języka migowego - proponuje Danuta Mikulska z Instytutu Języka Polskiego na Uniwersytecie Warszawskim. - Zanim powie "tata", będzie już migać do nas całymi zdaniami.

Bo dzieci zaczynają rozumieć świat dużo wcześniej, niż są w stanie coś powiedzieć. Ich aparat mowy (m.in. krtań i język) dojrzewa później niż ich umysł. Od czego jednak mają rączki?

Bobomigi po polsku

Taka metoda porozumiewania się z niemówiącymi jeszcze dziećmi jest bardzo popularna na Zachodzie, głównie w USA. Wszystko zaczęło się w końcu lat 70. ubiegłego wieku od spostrzeżeń dokonanych przez Josepha Garcię, tłumacza Amerykańskiego Języka Migowego. Zaobserwował on, że głusi rodzice bardzo wcześnie zaczynają porozumiewać się ze swoimi słyszącymi dziećmi. Garcia udowodnił, że dzieci potrafią komunikować się już w ósmym-dziewiątym miesiącu życia.

W 1999 r. stworzył program edukacyjny dla słyszących rodziców i dzieci - "Sign With Your Baby". - Po polsku nazywamy go "bobomigi" - śmieje się Danuta Mikulska, która właśnie "bobomiguje" doktorat w Instytucie Języka Polskiego. - W naszej rodzinie urodziło się prawie jednocześnie kilkoro dzieci, w tym moja Lenka - tłumaczy, skąd pomysł na tak niezwykły temat pracy doktorskiej.

Młoda badaczka zaprosiła do współpracy kilkadziesiąt dzieci i ich rodziców. Wszyscy słyszą, a językiem, którym mówi się w ich domu, jest polski. - Najczęściej pierwszym znakiem, który maluchy pokazywały, a miały wtedy od sześciu do dziewięciu miesięcy, była otwierająca się pięść oznaczająca "światło" - opowiada. - Potem błyskawicznie przyswajały kolejne. Pomiędzy 10. a 18. miesiącem ich życia nastąpił prawdziwy wysyp znaków, pojawiły się pierwsze zdania, dzieci zaczęły bawić się miganiem.

- Dzisiaj większość z nich jest już w ostatniej fazie bobomigania. Zaczynają rezygnować ze znaków na rzecz wygodniejszej dla nich mowy.

Nie takie niemowy z tych niemowlaków

Strach, że dzieci, które nauczymy migać, nie będą chciały zacząć mówić, ma tylko wielkie oczy. Maluchy nie tylko łatwo przerzucają się na język mówiony, ale pierwsze słowa wypowiadają szybciej niż rówieśnicy, którzy nie migają. Z badań przeprowadzonych przez brytyjskie uczone Lindę Acredolo i Susan Goodwyn wynika, że 24-miesięczne migające dzieci mówią tak dobrze, jakby miały 27 czy 28 miesięcy. A kiedy mają trzy lata, używają języka, którym normalnie posługują się czterolatki.

Rośnie im również iloraz inteligencji. Acredolo i Goodwyn poddały testom ośmioletnie dzieci, które w okresie niemowlęctwa poznały język migowy. Ich IQ było średnio o 12 punktów wyższe niż dzieci niemigających. Podobnie dzieci wychowywane w środowisku dwujęzycznym - np. gdy tata jest Polakiem, a mama Niemką - rozwijają się lepiej niż te, którym rodzice przekazują tylko jeden język.

Nauka migania rozwija również u dzieci zdolności manualne, wyobraźnię (także przestrzenną), pamięć i koncentrację. Dzieje się tak, bo mózg zapamiętuje język migowy w swojej prawej, "twórczej" półkuli, podczas gdy pierwsze słowa mówione zapisuje w lewej, która odpowiada za myślenie logiczne.

Amerykańscy naukowcy podkreślają też, jak bardzo sfrustrowane są dzieci, które jeszcze nie mówią, a już chciałyby przekazać mamie lub tacie, że są głodne, że mają mokro albo że właśnie zobaczyły pieska. Miganie otwiera przed nimi świat komunikacji międzyludzkiej.

- Określenie "niemowlaki" chyba już nie pasuje do maluchów, które migają. One przecież mówią, tyle że w innym języku - podkreśla pani Danuta.

Pomigaj mi, mamo

Ten język to tzw. PJM - Polski Język Migowy. System znaków, którego używają w naszym kraju osoby głuche. - Nazywa się go polskim, bo powstał w naszym kraju.

Zupełnie innym językiem mówią głusi z USA czy Niemiec. Nie należy mylić go z tzw. językiem miganym, którego używa np. "pan z okienka" w telewizyjnej "Panoramie" - zastrzega prof. Marek Świdziński, językoznawca z UW i promotor pracy doktorskiej Danuty Mikulskiej.

- Język migany to twór ludzi słyszących, którzy chcąc porozumieć się z niesłyszącymi, przekładają im słowo w słowo z polskiego czy angielskiego na migi.

Problem w tym, że głusi nie znają polskiego czy angielskiego. Jak go się mają nauczyć, skoro od urodzenia nie słyszą?

Prof. Świdziński uważa, że jego doktorantka zaciągnęła wielki dług u osób niesłyszących, a teraz musi go spłacić. - Wykorzystuje w swojej pracy język migowy stworzony i używany przez głuchych - tłumaczy. - Powinna zrobić wszystko, żeby upowszechnić jego używanie wśród słyszących. Dzięki temu głusi będą mogli wyrwać się z getta, w którym są zamknięci.

- W Szwecji każdy urzędnik zna język migowy - podkreśla profesor. - Marzy mi się rozpoczęcie w Polsce akcji "Pomigaj mi, mamo" - dodaje pani Danusia.

Razem ze swoją siostrą Joanną Kołodziejską i bratową Magdaleną Jakubowską otworzyły właśnie klub KOKO, gdzie będą uczyć bobomigania rodziców i ich dzieci.

Zrób to sam
2006-12-09

ZOBACZ TAKŻE
Migiem do mnie mów (09-12-06, 00:00)
* zacznij migać do dziecka od razu, kiedy zobaczysz, że próbuje Ci coś przekazać - zwykle pomiędzy 6. a 10. miesiącem życia;
* zawsze mów, kiedy migasz, przyspieszysz w ten sposób naukę języka mówionego;
* zacznij od 3-5 znaków najbardziej interesujących Twoje dziecko (jeśli maluch jest niejadkiem, to słowo "jeść" nie przypadnie mu do gustu);
* bądź konsekwentny i systematyczny;
* używaj znaków jak najczęściej;
* najlepiej zaangażuj w miganie całą rodzinę;
* jeśli dziecko zacznie migać, pochwal je;
* jeśli stworzy swój własny znak, zacznij go używać;
* jeśli uważasz, że potrzebujesz pomocy, poszukaj jej na stronie www.migowy.pl
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #21 dnia: Grudzień 15, 2006, 12:38:25 pm »
Chcesz mieć zdolne dziecko? Ucz je języka migowego


Kilkumiesięczne dzieci, które równolegle uczą się języka fonicznego i migowego, szybciej się rozwijają, mają więcej empatii i lepszy kontakt z otoczeniem, a w wieku trzech lat prześcigają intelektualnie swoich rówieśników o rok. Badania prowadzone wśród 300 polskich słyszących dzieci potwierdzają ustalenia amerykańskich i angielskich naukowców. Najszybsze efekty można uzyskać wprowadzając miganie u dzieci 6-miesięcznych - powiedziała Wirtualnej Polsce badaczka języka migowego Danuta Mikulska, doktorantka na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego.


Na Zachodzie język migowy jako metoda rozwoju dziecka jest popularny od wielu lat. W Polsce znamy tę metodę od niedawna, jednak Pani badania zostały uwieńczone sukcesem. Okazało się bowiem, że język migowy – wbrew stereotypom – nie jest mową upośledzonych, ale umożliwia małym dzieciom szybsze przyswajanie wiedzy oraz wcześniejszą komunikację z rodzicami. Proszę opowiedzieć o Pani projekcie.


Danuta Mikulska: Prowadzę badania od października 2005 r. w Instytucie Języka Polskiego Uniwersytetu Warszawskiego. Bierze w nich udział 300 dzieci i ich rodziców, choć na początku bałam się, że znajdę zaledwie kilkanaście osób. Uczestnicy postępują według ściśle określonych wskazówek, rejestrują postępy dziecka zaobserwowane w ciągu tygodnia i przekazują te informacje w ustalonej formie. Program opracowany na potrzeby badań wykorzystuje znaki Polskiego Języka Migowego – naturalnego języka społeczności Głuchych w Polsce. Stosujemy metodę Josepha Garcii "Sign2Baby", której istotą jest stopniowe wprowadzanie znaków języka migowego przy okazji wykonywania rutynowych czynności. Podstawą komunikacji pozostaje nadal język foniczny; wręcz przestrzega się przed pokazywaniem znaków bez mówienia. Znaki mają ilustrować odpowiednie treści; dopiero z czasem staną się dla dziecka narzędziem przekazu jego komunikatów. Wyniki badań są zaskakujące - większość dzieci, które biorą udział w projekcie mówi już pełnymi zdaniami, choć upłynęło dopiero 14 z założonych 24 miesięcy. Wszyscy rodzice z naszego projektu podkreślają, że ich dzieci są wyjątkowo komunikatywne. Nie tylko nauczyły się migać i mówić bardzo wcześnie, ale są bardzo otwarte na wszelkie rodzaje komunikacji, bardzo empatyczne i rozwinięte intelektualnie.

W jakim wieku zapoznawano dzieci z pierwszymi znakami w polskim projekcie? Czy były to dowolne znaki?


Z pierwszymi znakami zapoznawano dzieci 4-9-miesięczne. Na początku rodzice wybierają kilka znaków zgodnie z upodobaniami i charakterem dziecka. Z badań wynika, że najszybsze efekty można uzyskać wprowadzając miganie u dzieci 6-miesięcznych. Na Zachodzie już dawno potwierdzono, że język migowy ma bardzo dobry wpływ na rozwój mowy u dzieci i podnosi IQ. Np. w Wielkiej Brytanii przeprowadzono badania, z których wynikało, że ośmiolatki, które w wieku niemowlęcym uczyły się jednocześnie języka fonicznego i migowego, miały wyższe IQ o 12 punktów od swoich rówieśników. Ponadto istnieje hipoteza, że nauka języka migowego może zmniejszać występowanie dysleksji u dzieci, ponieważ synchronizuje od najmłodszych lat pracę prawej i lewej półkuli mózgowej.

Co najchętniej komunikują niemowlęta? W jaki sposób przebiega komunikacja u dzieci?

Dzieci migają do rodziców i reszty otoczenia długo zanim zaczną mówić. Dają znać, że coś je boli, czegoś potrzebują, chcą spać, chcą konkretną książkę. Naukowcy potwierdzają, że warto zachęcać je do jednoczesnej nauki obu języków – fonicznego i migowego - ponieważ pracują wtedy obie półkule mózgowe i maluchy osiągają bardzo dobre wyniki w nauce. W naszym projekcie są bliźniaczki, które zaczęły migać do swoich rodziców już w czwartym miesiącu życia. Ale to wyjątek. Dzieci na początku porozumiewają się za pomocą pojedynczych znaków, zanim zaczną mówić. Potem łączą znaki ze słowami, tworząc w ten sposób zdania. Gdy dziecko zaczyna mówić, wiele słów jest dla jego otoczenia niezrozumiałych, gdyż ma jeszcze problemy z artykulacją wielu trudnych głosek. I tu z pomocą przychodzi język migowy - ruch rękami bardzo pomaga dziecku w artykulacji. Z naszego projektu wynika, że rodzice dzieci, których mowa była wspierana znakami, bardzo szybko rozumieli, co ich dzieci mówią. Jednocześnie dzieci, wiedząc, że są rozumiane, szybko zaczynały mówić. Pierwsze wypowiadane słowa (mama, tata, baba, da, nie) pojawiają się w 9-13 miesiącu. Natomiast pierwsze znaki to "światło", "boję się", "boli", "chcę do domu" i na ich foniczną wersję trzeba długo czekać. Do drugiego roku życia dziecka miganie współistnieje z mową. Potem przestaje być dziecku potrzebne, ale nie zostanie zapomniane, jeśli rodzic dopilnuje, by ta wiedza nie przepadła.

Pani prowadzi zajęcia z języka migowego dla rodziców i dzieci. Co jest najtrudniejsze w tych zajęciach, a co Pani sprawia największą satysfakcję?

Prowadzę zajęcia dla dzieci i ich rodziców, na których łączymy zabawę z nauką języka migowego. Rodzice uczą się, jak to robić w domu. Metoda Sign2Baby wymaga dość dużego zaangażowania i dyscypliny ze strony rodziców. Wielu rodziców nie ma szczęścia wychowywania dziecka osobiście, a trafić na postępową nianię, która podjęła by się migać do dziecka, graniczy prawie z cudem. Zdumiewające jest to, że dzieci, do których rodzice nie mają możliwości regularnie migać w domu, zwykle otwierają się na miganie właśnie na takich zajęciach. Wspaniale jest obserwować, jak dzieci zaczynają migać. Zawsze jest to wielkie przeżycie zarówno dla dzieci, jak i rodziców. Dla mnie najciekawsze jest to, że dzieci chętnie komunikują się w ten sposób również między sobą. Na przełomie kwietnia i maja byłam w Wielkiej Brytanii na konsultacjach. Dowiedziałam się m.in., że na początku akcentowano aspekt komercyjny tej metody, natomiast na Zachodzie już mnóstwo rodzin miga do dzieci i coraz więcej naukowców zajmuje się tą metodą. Badając pierwszy okres rozwoju dziecka można badać pamięć i kształtowanie się pojęć. W tej chwili planujemy badania porównawcze, w których wzięłyby udział Polska, Hiszpania, Wielka Brytania. W Wielkiej Brytanii gesty zadomowiły się już na dobre w systemie edukacyjnym - miga się w żłobkach, przedszkolach. Daje to znakomite efekty.

Skąd się wzięło zainteresowanie językiem migowym jako metodą rozwoju dzieci słyszących?

Badanie wpływu języka migowego na rozwój dzieci zaczęło się od badań Amerykanina Josepha Garcii, który jest autorem pierwszego programu dotyczącego migania wśród dzieci. On u schyłku lat 70. obserwował komunikację głuchych w relacji dziecko-rodzic. Okazało się, że maluchy nawiązywały komunikację z rodzicami zanim zaczęły mówić. Dla rodziców dzieci niesłyszących rozmowa z dzieckiem półrocznym w języku migowym nie jest żadnym odkryciem. Narodziny jego dwóch synów w drugiej połowie lat 80. dały mu sposobność przetestowania metody uczenia niemowląt prawdziwego języka migowego. Badania dowiodły, że dzieci, które od szóstego miesiąca życia stale i regularnie obserwują znaki, są w stanie za ich pomocą komunikować się ze swoimi rodzicami już w wieku 8-9 miesięcy. Postanowił upowszechnić ich metody komunikowania wśród ludzi słyszących. Opracował autorski program "Sign with Your Baby", który od lat 90. bije rekordy popularności w Stanach Zjednoczonych. W dziedzinie komunikacji niewerbalnej dzieci sukcesy odnieśli także Linda Acredolo i Susan Goodwyn, psychologowie z dwóch uniwersytetów kalifornijskich. Udowodnili, że wspieranie mowy prostymi gestami nie tylko umożliwia wcześniejszą komunikację z niemowlętami, ale również wpływa korzystnie na rozwój mowy i zdolności językowe.

wiadomości wp.pl
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26237
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #22 dnia: Grudzień 27, 2006, 10:34:27 pm »
Lekarze zachęcają niedosłyszących do noszenia aparatów

Osoby niedosłyszące nie powinny się wstydzić tego, że noszą aparat słuchowy. Ta proteza, w niczym nie gorsza od okularów, bardzo poprawia komfort życia - przekonywał prezes Polskiego Stowarzyszenia Protetyków Słuchu Andrzej Rzepka.


"Niedosłyszący mówią nieraz, że aparaty słuchowe są niewygodne, mało skuteczne i że zwracają uwagę innych ludzi na kalectwo" - zaznaczył Rzepka.

"Nie jest wstydem nosić aparat. Wstyd jest nie słyszeć" - przekonywał. "Mam nadzieję, że w kwestii aparatów słuchowych nastąpi taka sama zmiana, jak w kwestii okularów. Pamiętam czasy, gdy dzieci wstydziły się przyjść do szkoły w okularach. A teraz niektórzy zdrowi ludzie chcą nosić okulary i specjalnie kupują takie ze szkłami-zerówkami" - mówił Rzepka.

Noszenie aparatu słuchowego bardzo poprawia komfort życia, "np. emerytów, którzy wychodząc na ulicę muszą się czuć bezpiecznie, usłyszeć nadjeżdżający samochód, a idąc do sklepu - chcą się przecież porozumieć" - mówił prezes PSPS. Jak zaznaczył, aparat ma jeszcze większe znaczenie dla ludzi młodych, "którzy z powodu niedosłyszenia mogą mieć problem ze znalezieniem i utrzymaniem pracy. W przypadku małych dzieci zdolność słyszenia oznacza ich być albo nie być w społeczeństwie".

"Niedosłuch miałam od urodzenia, ale problem bardzo się pogłębił po urodzeniu drugiego dziecka - opowiadała na konferencji Małgorzata Piątkowska. - Założyłam jednak aparat i dopiero wtedy zaczęłam normalnie funkcjonować. (...) Teraz świetnie słyszę, nawet jak ktoś mówi stojąc za moimi plecami".

Lekarze oceniają, że problemy związane ze słuchem są coraz powszechniejsze i coraz częściej dotyczą ludzi młodych. Słuchowi zagrażają np. dyskoteki i słuchanie głośnej muzyki z przenośnych odtwarzaczy przez słuchawki - podkreśliła dr Marzanna Radziszewska- Konopka, laryngolog.

"Na takich odtwarzaczach maksymalna głośność przekracza bezpieczny dla ucha poziom dźwięku. Systematyczne słuchanie w ten sposób przez miesiące czy lata nieuchronnie prowadzi do przewlekłego urazu akustycznego" - ostrzegła laryngolog.

Problemy ze słuchem można u siebie podejrzewać np. kiedy nie dosłyszymy rozmówcy w zwykłym gwarze kawiarni lub gdy inni powtarzają nam, że zbyt głośno nastawiamy telewizor. Jeśli takie sytuacje powtarzają się, warto zbadać słuch. Badanie jest darmowe, bezbolesne i trwa 10-15 min. Z wynikiem należy się zgłosić do specjalisty, np. laryngologa.
zródło
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline aga.rk

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 171
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #23 dnia: Grudzień 28, 2006, 01:55:06 pm »
Pomysł rewelacyjny, tylko zauważyłam, że w filmikach na stronie www.migowy.pl są błedy i niedokładności. Więc jeśli ktoś chce pracować z dzieckiem korzystając ze znaków migowych to poleam słownik www.effatha.lap.pl - o wiele większy wybór słownictwa a przy tym jak już się czegoś uczyć to najlepiej poprawnie - nigdy nie wiadomo, na co nam się to przyda!
"To, co możesz uczynić, jest tylko maleńką kroplą w ogromie oceanu, ale jest właśnie tym, co nadaje sens Twojemu życiu..." (A. Schweitzer).

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26237
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #24 dnia: Styczeń 01, 2007, 10:16:14 pm »
28 grudnia 2006
 
Lektorat z języka migowego

 Studenci polonistyki na Uniwersytecie Wrocławskim mogą się uczyć polskiego języka migowego. W lutym zostanie utworzona nowa grupa dla początkujących.
 


– Ten nietypowy lektorat powstał z inicjatywy Studenckiego Koła Naukowego Językoznawców. Pierwsze zajęcia ruszyły rok temu. Przedsięwzięcie rozwija się dzięki entuzjazmowi doktorantki Justyny Kowal oraz wsparciu grupy głuchych lektorów – powiedziała Małgorzata Porada-Labuda, rzeczniczka prasowa uczelni.

Latem studenci wzięli udział w II Obozie Naukowym Polskiego Języka Migowego w Czechach. Nie tylko uczyli się migać po polsku, ale także zdobywali wiedzę na temat kultury społeczności głuchych w Polsce.

– Społeczności głuchych w różnych krajach mają własne języki migowe. Głusi Amerykanie posługują się ASL (American Sign Language), a Brytyjczycy BSL (British Sign Language). Niestety daleko nam do państw, w których język migowy ma status języka urzędowego, nie wspominając o Nowej Zelandii, gdzie jest on równoprawny z angielskim i maoryskim – powiedziała rzeczniczka.

Od października SKNJ prowadzi dwie grupy Polskiego Języka Migowego:
dla początkujących i zaawansowanych. Ponadto „migowy” lektorat znalazł się w programie studiów polonistycznych na specjalizacji licencjackiej.

Od przyszłego semestru uruchomiona zostanie kolejna grupa dla początkujących. Uczestnicy nie muszą być studentami wydziału filologicznego. Liczba miejsc jest jednak ograniczona: 15-20 osób. Studenci planują także cykliczne spotkania poświęcone językowi migowemu i kulturze społeczności głuchych oraz zorganizowanie interdyscyplinarnej konferencji poświęconej PJM.

zródło
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26237
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #25 dnia: Styczeń 10, 2007, 10:48:43 pm »
Carrefour w Warszawie i w Łodzi zatrudnił niesłyszących.
Więcej na ten temat >>>>
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Bogusława

  • Podglądacz
  • *
  • Wiadomości: 29
    • http://www.makaton.pl
gesty Makatonu dla niemowląt
« Odpowiedź #26 dnia: Luty 06, 2007, 03:40:31 pm »
twz. bobomigi są tym samym, co gesty Makatonu, z tym, że te pierwsze przeznaczone są dla dzieci sprawnych intelektulanie, dlatego też są niczym innym, jaką kopią polskiego języka migowgo, te drugie zas - gesty Makatonu oparte są na meodyce nauczania dzieci z niepelnosprawnością intelektualną oraz wspmagających i alternatywnych metodach komuniakcji i dostosowane są (uproszczone) do możliwości dzieci niepełnosprawnych, w tym szczególnie dzieci z Zespołem Downa.
Gesty Makatonu (podobnie, jak gesty Garci'i - tzw. bobomigi) są wykorzystywane na całym świecie już od końca lat 50-tych, kiedy to metody AAC zostały wprowdzone do naucznia specjalnego. Gesty Makatonu rónież od lat we wszystkich krajach świata wykorzystywane są z wielką skutecznością przez dzieci sprawne intelekutlanie, które są w okresie pre-werbalnym, gdzie gest wspomaga pojawiajaće się słowa.
BOGUSŁAWA

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #27 dnia: Luty 06, 2007, 06:50:53 pm »
Nie ma co się obawiać komunikacji gestowej - gesty są naturalnym elementem rozwoju komunikacji i mowy... zarówno u dzieci niesłyszących jak i słyszących. Nie opóźniają rozwoju mowy werbalnej, a wręcz badania pokazują co innego.


Cytat: "aga.rk"
Pomysł rewelacyjny, tylko zauważyłam, że w filmikach na stronie www.migowy.pl są błedy i niedokładności. Więc jeśli ktoś chce pracować z dzieckiem korzystając ze znaków migowych to poleam słownik www.effatha.lap.pl - o wiele większy wybór słownictwa a przy tym jak już się czegoś uczyć to najlepiej poprawnie - nigdy nie wiadomo, na co nam się to przyda!



To nie jest tak, że na stronie www.migowy.pl są błędy i niedokładności. Spotkałam p. Danutę Mikulską osobiście i trochę wiem na temat jej metody :)
Rozbieżność w niektórych znakach polega na tym, że na stronie BOBOMIGów stosowany jest Polski Język Migowy - naturalny język osób Głuchych, a na stronie www.effatha.lap.pl używany jest System Językowo-Migowy (język migany), taki który uczony jest na większości kursów języka migowego. SJM polega na tym, że znaki języka migowego używane są zgodnie z gramatyką polską i jednocześnie się mówi i miga. Natomiast PJM ma swoją wizualną gramatykę, opartą nie tylko na gestach, ale też na mimice twarzy i ruchach przestrzennych i jest ona odmienna niż gramatyka języka polskiego. Większość znaków jest podobna, natomiast częsc jest odmienna - stąd rozbieżność.

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #28 dnia: Luty 14, 2007, 01:26:50 am »
Dziennik zachodni: Taksówka bez słów


W Rybniku uruchomiono pierwsze na Śląsku usługi taksówkarskie dla głuchoniemych. Nie będą już mieli problemu z wezwaniem taksówki pod swój dom - zapowiada "Dziennik Zachodni".

- Teraz wystarczy wypełnić formularz, który znajduje się na naszych stronach internetowych. Jest to jednorazowa procedura. Zgłoszenie jest natychmiast wprowadzane do naszej bazy danych i gdy osoba głuchoniema będzie chciała w przyszłości skorzystać z transportu wystarczy, że wykona telefon, który zostanie zidentyfikowany przez dyspozytora. Potem wystarczy już tylko czekać na taksówkę, która pojawi się pod adresem wskazanym w formularzu - mówi Tadeusz Nyk z zarządu Radio Taxi "ROW". - W centrum miasta taksówka dotrze pod żądany adres w dziesięć minut.

- Codziennie napotykamy wiele barier, z których osoby w pełni sprawne nie zdają sobie sprawy. Wykonanie najprostszych czynności często graniczy z cudem. Taka usługa to znakomity pomysł! A co najważniejsze wygodny i nieskomplikowany. Ktoś w końcu o nas pomyślał - twierdzi pani Agata, głuchoniema z Raciborza. Na pomysł wprowadzenia nowej usługi wpadł jeden z taksówkarzy. - Długo przymierzaliśmy się do zrealizowania, ale w końcu się udało. Mieliśmy już pierwszych głuchoniemych klientów. Są zadowoleni - cieszy się Tadeusz Nyk

Offline Bogusława

  • Podglądacz
  • *
  • Wiadomości: 29
    • http://www.makaton.pl
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #29 dnia: Marzec 14, 2007, 09:31:21 pm »
Gesty Makatonu są juz na stronie internetowej www.makaton.pl pod ikonką gesty - zapraszam!
BOGUSŁAWA

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #30 dnia: Kwiecień 05, 2007, 06:25:33 pm »
Języki ciszy

Polska to piekło głuchych – uważa językoznawca prof. Marek Świdziński.  Jego zdaniem, polscy pedagodzy konsekwentnie źle zajmują się głuchymi dziećmi, odmawiając im prawa do własnego języka. Zamiast „migać”, starają się na siłę nauczyć ich polskiego metodą czytania z ust. Tymczasem w Szwecji głusi uznawani są za mniejszość językową, a prawo nakazuje instytucjom, aby – w razie potrzeby – używały języka migowego. Na polonistyce UW od 8 lat trwają badania na Polskim Językiem Migowym i jego lektorat.


CZEGO NIE WIEMY O GŁUCHYCH

„Niesłyszące niemowlę nie może żadną miarą przyswoić polszczyzny, ponieważ kanał, którym mogłyby doń dotrzeć teksty polskie jest zatkany” – tłumaczy prof. Świdziński. Dodaje, że czytanie z ust to mit; taką zdolność ma ułamek procenta ludzi niesłyszących. W jego opinii jedynie Polski Język Migowy jest szansą na porozumienie z głuchym i poznanie mniejszości Głuchych, pisanych celowo wielką literą.

Są głusi i Głusi. Ta konwencja ortograficzna funkcjonuje w języku angielskim” – mówi profesor. Jak wyjaśnia, „Głuchy” to ktoś, kto w niemowlęctwie przyswoił język niefoniczny, natomiast „głuchy” to osoba, która nie słyszy i często nie mówi, ponieważ – jak to dzieje się m.in. w Polsce, lekarze przekonywali jej rodziców, że priorytetem wychowawczym jest nauka polszczyzny. Prof. Świdziński zaznacza, że „Głuchy” nie jest inwalidą, ale „cudzoziemcem”. Pogląd językoznawcy nie należy do popularnych w środowisku medycznym i w społeczeństwie. A jednak takie właśnie są światowe trendy.

„Głuchy to w Polsce najczęściej głuche dziecko głuchych rodziców. Głuche niemowlę w rodzinie niesłyszących wygrało los na loterii – dostanie język, którym będzie mogło się komunikować. Głuche niemowlę w słyszącej rodzinie może nigdy nie nabyć pierwszego języka. Takie dziecko, uznane za upośledzone, może oczekiwać przede wszystkim, a czasem wyłącznie, pomocy medycznej” – twierdzi prof. Świdziński. Na interwencję chirurgiczną, której efektów nie da się w pełni przewidzieć, trzeba czekać wiele miesięcy. Bywa, że więcej, niż rok. „Te miesiące są stracone, dziecko nie ma żadnego kontaktu z rodzicem, czuje się nierozumiane, sfrustrowane i oddala się nawet od najbliższych osób” – wynika z obserwacji prof. Świdzińskiego. Profesor tłumaczy, że implantacja często nie przynosi spodziewanych efektów. „Kilkuletnie głuche dziecko w szkole będzie się uczyć polszczyzny, a nie języka migowego. Rezultaty tego są tragiczne” – ocenia specjalista.


CZEGO NIE WIEMY O JĘZYKACH MIGOWYCH

Prof. Świdziński tłumaczy, że język, który widzimy na ekranie telewizora nie jest językiem migowym. Gesty wykonywane przez tłumacza, pokazywanego w rogu ekranu, to sztuczny kod, stworzony po to, aby umożliwić słyszącym dotarcie do głuchego z komunikatem polskim. Tak „migany” tekst to przekład słowo w słowo na ciąg znaków w porządku odpowiadającym polszczyźnie. Polski Język Migowy to zupełnie inny system komunikacji” – przekonuje polonista.

Profesor wyjaśnia, że edukacja głuchych na większą skalę rozpoczęła się dopiero w XVIII w. W Polsce, Bogdan Szczepankowski, silnie niedosłyszący matematyk zaprojektował SJM - system językowo-migowy, język mieszany. Został on wdrożony w szkołach dla niesłyszących w całym kraju. „To był ogromny postęp, choć to nie był rodzimy język głuchych, który dziś nazywamy Polskim Językiem Migowym” – przyznaje specjalista. Jak wyjaśnia, istnieją różne narodowe języki migowe. „ASL i BSL – amerykański i brytyjski język migowy nie mają ze sobą wiele wspólnego. Jednocześnie język migowy głuchego Polaka nie ma nic wspólnego z polszczyzną” – podkreśla prof. Świdziński.


Z PIEKŁA DO CZYŚĆCA, POPRZEZ WIZJĘ RAJU

Aby zaprezentować sytuację głuchej mniejszości w różnych krajach, profesor posługuje się nie tylko metaforą piekła, ale również raju i czyśćca.
„Rajem głuchych byłaby wyspa, na której wszyscy są Głusi, zaś językiem obowiązującym jest migowy. Każdy każdego rozumie, a głuche niemowlęta dostają od rodziców narzędzie komunikacji. Edukację prowadzi się w języku migowym” – opowiada Świdziński. Tę wizję profesor uznaje za abstrakcyjną, jednak dwie kolejne są odzwierciedleniem realiów, z jakimi spotykają się głusi w różnych zakątkach globu. Wspominane przez niego "piekło głuchych" jest na przykład w Polsce, ale również – o dziwo – w rozwiniętej Japonii.
„W wielu polskich szkołach dla niesłyszących w ogóle się nie miga. A jeśli nawet, to sztucznym i trudnym do zrozumienia kodem SJM, w dokładnej translacji z języka polskiego” – mówi naukowiec. Absurdy tej metody obrazuje przykładem wyrażenia  „do góry”. Głuchy Polak „zamiga” to wyraźenie, wskazując palcami właściwy kierunek. SJM nakazuje tłumaczowi wykonać zestaw znaków, z których jeden symbolizuje drabinę lub pagórek. „Głuchy, żeby nie zginąć, musi znać polski. Ma przyczepioną etykietkę inwalidy, ma zatem prawo do pomocy medycznej i materialnej, ale nie ma prawa do języka” – powtarza Świdziński.

Językoznawca przeciwstawia tę ostrą ocenę wizji „czyśćca” głuchych. W jego opinii, za „czyściec” uznać można prawie cały cywilizowany świat. „Dobrze jest nie tylko w Europie i USA, ale również w Brazylii czy w Nikaragui. Pod względem właściwej opieki nad głuchymi przoduje Szwecja – ocenia profesor. Jego zdaniem, jest to jedyny kraj, gdzie głusi mają naprawdę godne warunki życia. Głuche dziecko urodzone w rodzinie słyszących otaczane jest tam z miejsca opieką psychologa i kontaktowane z innymi rodzinami, w których funkcjonują głusi. Nie ma wielomiesięcznej, a tym bardziej wieloletniej luki w komunikacji z dzieckiem. Szwedzi Głusi są z mocy prawa mniejszością językową. W szkołach dla głuchych podstawą jest Szwedzki Język Migowy. Sam szwedzki nauczany jest w tych szkołach jak język obcy, a w szwedzkim migowym można dogadać się niemal z każdym na ulicy.


ZMIENIĆ RZECZYWISTOŚĆ PROMUJĄC WIEDZĘ

Na Wydziale Polonistyki UW prowadzone są interesujące projekty badawcze, mające na celu promocję Polskiego Języka Migowego i edukację społeczną. Jednen z nich to otwarty przez Danutę Mikulską i prowadzony przez prof. Marka Świdzińskiego przewód doktorski, którego celem jest weryfikacja popularnej na Zachodzie metody Sign2Baby, czyli wspomagania rozwoju słyszących niemowląt poprzez wprowadzanie do komunikacji elementów rodzimego języka migowego. Wyniki tego projektu są tak obiecujące, że specjaliści z optymizmem patrzą w przyszłość. Prof. Świdziński jest przekonany, że dzięki jego doktorantce Polski Język Migowy ma szansę „trafić pod strzechy”.

PAP – Nauka w Polsce, Agnieszka Uczyńska

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26237
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #31 dnia: Kwiecień 12, 2007, 11:28:12 pm »
http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/18460
PIT na migi

Osoby niesłyszące będą mogły łatwiej rozliczyć się z dochodów. Ułatwią im to pracownicy urzędów skarbowych, których kilkuset uczy lub uczyło się języka migowego. Dwutygodniowe kursy po połowie finansują Europejski Fundusz Społeczny i same urzędy.
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26237
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #32 dnia: Czerwiec 12, 2007, 05:44:38 pm »
„Kurier” w języku migowym

 
TVP 3 rozpoczęła emisję specjalnego wydania serwisu informacyjnego „Kurier”. Codziennie o 16.30 program emitowany jest w wersji dla niesłyszących, z symultanicznym tłumaczeniem na język migowy.


Po zmianach godzin emisji „Panoramy”, której wydanie popołudniowe również było tłumaczone na język migowy, umożliwi to widzom z tego typu niepełnosprawnością bieżący dostęp do informacji oraz śledzenie najważniejszych wydarzeń w kraju i na świecie.

Telewizja publiczna zakłada zróżnicowanie i wszechstronność oferty programowej, w której znajdują się audycje kierowane nie tylko do widza masowego, ale także do grup pomijanych przez nadawców komercyjnych.

zr
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #33 dnia: Czerwiec 15, 2007, 01:26:21 am »
Polscy specjaliści badają słuch eurodeputowanych

Polscy specjaliści badają od wtorku słuch posłów i pracowników Parlamentu Europejskiego (PE). Mają nadzieję, że w ten oryginalny sposób skłonią unijne instytucje do przyjęcia inicjatywy na rzecz powszechnych programów oceny narządu słuchu, zwłaszcza w u dzieci.

Badaniom prowadzonym przez specjalistów z Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu w Warszawie towarzyszy prezentacja oryginalnych polskich osiągnięć - narzędzi i metod wykrywania, diagnozy i terapii, nagrodzonych na międzynarodowych konkursach i targach wynalazczości.

Głównym celem inicjatywy jest zwrócenie uwagi na konieczność równego dostępu obywateli do wysokiej jakości usług zdrowotnych, w celu jak najszybszego wykrycia i skutecznego przeciwdziałania dysfunkcjom słuchu, wzroku i mowy u dzieci i młodzieży.

Jak tłumaczył dyrektor Instytutu prof. Henryk Skarżyński, prezentacja w PE ma być okazją, aby zapoznać eurodeputowanych z polskim pomysłem prowadzenia badań przesiewowych. Polacy chcą przedstawić politykom "realne i tanie projekty", które pozwolą ocenić słuch całych roczników dzieci, rozpoczynających naukę.

Aż 20 proc. dzieci ma różnego rodzaju wady słuchu; u 25,2 proc. spośród nich jest to przyczyną miernych wyników w nauce, a 20,7 proc. z tego powodu powtarzało klasę.

Wśród dzieci, u których wykryto zaburzenia słuchu, 50,4 proc. nie słyszy dobrze głosu nauczyciela stojącego przy tablicy, 28,7 proc. często nastawia głośno telewizor, a 26,3 proc, często słyszy szum, pisk, dzwonienie.

Zaburzenia wymowy ma 25,5 proc. badanych, zaburzenia motoryki 9,9 proc., a zaburzenia percepcji słuchowej - 11,7 proc. Wyniki badań wzroku wykazały, że 22,8 proc. badanych ma zaburzenia widzenia.

Zdaniem specjalistów, wprowadzenie w UE powszechnych badań przesiewowych słuchu, wzroku i mowy jest niezbędne dla usuwania wielu barier na drodze do komunikacji i integracji dzieci i młodzieży, wpisując się we wspólnotowy program działań w dziedzinie zdrowia na lata 2007-2013.

Wystawa i badania, które potrwają do czwartku, odbywają się w PE przy współpracy posła Ryszarda Czarneckiego (Samoobrona).

Kierowany przez prof. Skarżyńskiego Instytut Fizjologii i Patologii Słuchu przeprowadza najwięcej na świecie operacji poprawiających słuch.

"Mamy ogromne doświadczenie. Płynące z niego wnioski oraz wyniki naszych prac pozwalają nam zaproponować realne badania profilaktyczne. Nie czekajmy do momentu, aż ujawni się wada słuchu, mowy czy wzroku; aż dziecko stanie się agresywne, nie będzie nadążało za rówieśnikami w nauce. Trzeba mu pomóc już w momencie, gdy wchodzi do szkoły" - tłumaczył profesor.

PAP - Nauka w Polsce, Inga Czerny, Michał Kot

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #34 dnia: Październik 17, 2007, 10:42:07 am »
Jak rozmawiać z niemowlakiem?

Nie możesz się doczekać chwili, gdy twój maluszek wreszcie powie: „daj” albo „jeść”? Ten upragniony moment może nadejść wcześniej niż myślisz! Tyle że zamiast usłyszeć, możesz… zobaczyć, co twoje dziecko chce ci powiedzieć!

Ola miała niewiele ponad rok, gdy zaczęła mówić: „mama”, „tata” czy „nie”. Lecz już w 9 miesiącu życia potrafiła powiedzieć mamie, że chce jej się pić. Chociaż określenie „powiedzieć” jest może nie do końca precyzyjne. Ola zamigała mamie: „pić”. Czyli pokazała gestem to, czego jeszcze nie potrafiła wyartykułować. Niedługo potem swobodnie migała znaki „telefon”, gdy dzwonił tata, albo „tańczyć”, gdy bawiła się przy muzyce…

Czy Ola jest wybitnie uzdolnionym dzieckiem, że potrafi coś takiego? Nie. Czy Ola jest dzieckiem głuchym, skoro posługuje się językiem migowym? Absolutnie nie. Ola jest zdrowym dzieckiem słyszących rodziców, którzy wzięli udział w projekcie badawczym Danuty Mikulskiej, założycielki Klubu KOKO, która wprowadziła do Polski metodę komunikacji z niemowlakami o nazwie SING2BABY. Swojsko nazwaną BOBOMIGI.

Klub KOKO jest miejscem, w którym nie tylko możesz nauczyć dziecko bobomigania, lecz przy okazji świetnie się z nim bawić i nauczyć przebywania w grupie innych dzieci (więcej informacji na stronie www.klubkoko.pl )  


Pomigaj sobie z dzieckiem!

Bobomigi to sposób, w jaki możesz nauczyć się rozmawiać ze swoim dzieckiem, zanim ono jeszcze nauczy się mówić! Nie musisz już czekać aż skończy roczek, aby mogło ci powiedzieć, że coś je boli czy jest mu zimno. Normalnie, do tego czasu dziecko to wszystko będzie komunikowało w jeden sposób - płaczem lub fochami, co jest męczące dla wszystkich. Dzięki Bobomigi wszystko będzie od razu jasne! No, może nie tak od razu. Tak jak języka mówionego, tak i migania maluszek musi się nauczyć. Ale będziesz zdziwiona, jak szybko „załapie”, jeśli tylko będzie miał dobrego nauczyciela. Czyli… ciebie!

Oczywiście nie musisz od razu uczyć się języka migowego. Wystarczy, że poznasz kilka najprostszych i najpopularniejszych znaków i zaczniesz je wprowadzać do codziennej rozmowy z dzieckiem. Najpierw maluch będzie tylko te znaki obserwował. Potem - zacznie powtarzać. By w końcu samemu oznajmić ci gestem, że np. nadeszła pora kolacji!

Zastanawiasz się, czy gra jest warta świeczki? W końcu gdy maluch nauczy się mówić, to cały wasz wspólny wysiłek powoli odejdzie w zapomnienie, bo jeśli dziecko potrafi coś powiedzieć, to przestaje migać.

A może obawiasz się, że nie będzie chciał nauczyć się mówić lub zacznie mówić znacznie później? Jeśli tak, możesz być spokojna - wszystkie badania wskazują na to, że jest dokładnie odwrotnie. Dzieci migające szybciej zaczynają mówić. A w przyszłości dużo szybciej uczą się czytać, pisać i liczyć.

Inne zalety bobomigania? Proszę bardzo - stymuluje rozwój intelektualny, emocjonalny i manualny. Wzmacnia więź emocjonalną rodziców z dzieckiem. Korzystnie wpływa na rozwój wyobraźni, pamięci, koncentracji, ułatwia również naukę innych języków. To całkiem sporo zalet jak na coś, co przy okazji jest także fantastyczną zabawą dla całej rodziny.

ABC migania

Aby zacząć migać z dzieckiem, wystarczy pamiętać o kilku prostych zasadach. Migać do malucha najlepiej zacząć już od 6 miesiąca życia. Na początek wybierz kilka prostych znaków, np. takich jak spać, jeść, pies i pokazuj je dziecku za każdym razem, gdy będziesz je karmić czy zobaczycie psa. Bardzo ważna zasada - pokazując znak, jednocześnie mów o nim! Np. „Widziałaś pieska (znak), który pobiegł?”, „Ładny pies (znak), prawda?”. Dziecko powinno słyszeć i „widzieć” dane słowo, przy czym znak jest czymś w rodzaju ilustracji dla słowa i głosu, które są najważniejsze. Na początku maluch będzie tylko obserwował twoje gesty, po pewnym czasie nauczy się je po tobie powtarzać; np. gdy w łazience pokażesz „kąpiel”, on zrobi to samo. Około 8 - 10 miesiąca zacznie samo pokazywać ci ptaszki na spacerze czy żądać ulubionego misia do spania.

Zacznij od 3 - 5 znaków. Z czasem, obserwując, jak maluch sobie z nimi radzi, wprowadzaj kolejne. Staraj się jednak wybierać takie znaki, które się twojemu dziecku przydadzą; jeśli jest niejadkiem, to ze znaku „jeść” nie zrobi wiele użytku. Zaufaj zatem własnej intuicji i spróbuj wybierać do nauki takie słowa, którymi maluch chciałby ci coś „swojego” zakomunikować. Wielu podpowiedzi dostarcza też codzienność; jeśli dziecko lubi muzykę - pokazuj mu znak „muzyka”, jeśli fascynuje go pstryczek od światła -- to świetna okazja do nauki znaku „światło”.

Około 15 -18 miesiąca życia dziecko może już znać kilkadziesiąt znaków i za ich pomocą opowiadać ci całe historie lub uzupełniać miganiem to, czego nie umie przekazać słowami. Jednak, aby mógł się ich nauczyć, każdy znak powinno się powtarzać w ciągu dnia około czterech razy.

Dobrze jest w miganie zaangażować całą rodzinę czy nianię i wykorzystywać do tego wszelkie możliwe okazje, od codziennych czynności pielęgnacyjnych, po spacery, zabawę, książeczki, piosenki etc. I pamiętać o najważniejszym - chwalić, chwalić i jeszcze raz chwalić!


Inspiracja światem głuchych SIGN2BABY jest popularne w USA i Europie Zachodniej od połowy lat 90. A zaczęło się pod koniec lat 70., gdy Joseph Garcia, tłumacz języka migowego zaobserwował, że słyszące dzieci głuchych rodziców nawiązują z nimi kontakt szybciej niż dzieci słyszących rodziców! Zaczął więc eksperymentować z uczeniem języka migowego zdrowe dzieci. Pierwsi uczniowie - jego synowie - potwierdzili obserwacje, że dzieci posługują się językiem migowym szybciej niż mówionym. W połowie lat 90 ukazała się pierwsza publikacja na temat tej metody. Od tego czasu program „sign with your baby” jest wciąż rozwijany i doskonalony. W niedalekiej przyszłości planowane jest przygotowanie polskiej wersji podręcznika i instruktażowych filmów na DVD.

Olivia Baby

Offline Bogusława

  • Podglądacz
  • *
  • Wiadomości: 29
    • http://www.makaton.pl
makaton
« Odpowiedź #35 dnia: Październik 17, 2007, 11:48:22 am »
Oczywiście, ze bobomigi są proste i czytlene, ale pamiętajmy, ze zostaly pomyślane o DZIECIACH SPRAWNYCH i spotkania organizowane są z myślą o nich. Osoby odpowiedzialne ze Stanów Zjednoacnzonych, z którymi rozmawiałam kładłny nacisk na to, ze jest to sposób dla dzieci sprawnych będących w okresie przed-werbalnym. Teoria która towarzyszy tej ideii dotyczy nie AAC czyli metod uproszczonych dla dzieci z trudnościami.  ale nauczania dzieci sprawnych. Nasze dzieci niepełnosrpawne nie tak łatwo radzą sobie z językiem migowym, gdyż wiele znaków jest nie tyle nieikonicznych, ile trudnych pod względem motorycznym. A więc metoda bobomigi dobrze, ze są, ale dla dzieci sprawnych intelektualnie i ruchowo.
BOGUSŁAWA

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #36 dnia: Październik 17, 2007, 12:42:55 pm »
Masz rację, Bogusławo. Metoda Bobomigi została wprowadzona dla dzieci sprawnych intelektualnie i ruchowo (konieczna jest pamięć znaków i sprawność manualna) oraz słyszących w okresie przedwerbalnym. Nie jest to metoda komunikacji alternatywnej, tylko sposób na porozumiewanie się z dzieckiem przed rozwojem mowy werbalnej. W momencie, gdy mechanizm artykulacyjny ziecka jest już na tyle rozwinięty, by porozumiewać się skutecznie mową dźwiękową - miganie zanika w sposób naturalny, dzieci wolą mówić.

Wczesne miganie z dzieckiem daje różne korzyści - wspomaga rozwój poznawczy,  zdolności obserwacji, ćwiczy pamięć, motorykę małą, mimikę, dziecko także wcześniej poznaje różnorodne słowa i pojęcia, co później ułatwia mu rozwój mowy.

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #37 dnia: Listopad 02, 2007, 09:15:58 pm »
Głuchoniemi: Nie bójcie się nas

Arkadiusz Adamkowski

Próbują raz, drugi, trzeci... Lipa. Czwarte, piąte CV... I też klapa. Po szóstym podejściu kapitulują. - Nie bójcie się nas i nie odrzucajcie, możemy być pełnowartościowymi pracownikami - apelują do pracodawców płoccy głuchoniemi.

- W Płocku i okolicach mieszka ponad 50 takich osób w wieku do 35 lat - oblicza Mariusz Umyszkiewicz z ratuszowego biura rzecznika niepełnosprawnych. Jest tłumaczem języka migowego, więc doskonale zna problemy ludzi głuchoniemych. Opowiada: - Przeważnie kończą specjalne ośrodki szkolno-wychowawcze dla głuchych - zawodówki, technika. Są wśród nich stolarze, introligatorzy, frezerzy, krawcowe. Mają fach, tymczasem pracuje tylko czworo: jeden pakuje makaron, druga przepisuje teksty do komputera, ktoś jest zatrudniony w zakładzie krawieckim, inny w firmie produkującej folie.

Reszta nie ma pracy. Owszem, odpowiadają na ogłoszenia pracodawców szukających osób niepełnosprawnych, i to bardzo chętnie. Ale do czasu. W końcu sami się poddają, widząc, że tak naprawdę to szefowi zależy na ludziach w 100 proc. zdrowych.

- Ja też z nimi chodzę, więc widzę, jak firmy całkiem bezzasadnie kręcą nosem i powtarzają jak mantrę: "Eee tam, do tego fachu potrzebna jest komunikacja, nie mamy czasu, aby pilnować, żeby nic mu się nie stało" - dodaje Mariusz Umyszkiewicz. - I tak odpadają kolejne zakłady stolarskie, niedawno okazało się, że zbyt wymagająca jest praca przy składaniu mebli. Szkoda, bo są firmy, w których głuchoniemi świetnie wpisują się w zespół, są lubiani, wykonują pracę superdokładnie. Nie spotkałem się dotychczas z negatywnymi opiniami.

Pan Mariusz obala mity, według których z głuchoniemym nie można się w ogóle porozumieć.

- Bzdura - komentuje krótko. - Głuchoniemi świetnie czytają to, co mówimy, z ruchu naszych ust. Trzeba się tylko stosować do kilku podstawowych zasad.

-- Pierwsza: podczas rozmowy utrzymywać odległość ok. metra.

-- Druga: nie palić w trakcie konwersacji papierosa, nie jeść, bo to utrudni odczytanie naszych słów.

-- Trzecia: nie stawać tyłem do światła, które może oślepić naszego rozmówcę.

-- Czwarta: nie krzyczeć, bo wtedy słowa lecą z szybkością pocisku i nie ma szans, aby je zrozumieć.

-- Piąta: pomagać sobie mową ciała - gestami, mimiką.

- Poza tym część moich przyjaciół ma wykształcony aparat mowy
- uzupełnia Mariusz Umyszkiewicz. - Mówią sztucznie, melodyjnie, ich głos jest czasem piskliwy albo chrapliwy, bo go nie słyszą i nie mogą skontrolować. Ale można ich spokojnie zrozumieć.
Jeśli jest taka potrzeba, mogą też przecież napisać coś na kartce.

 Niektórzy pracodawcy obawiają się też, że osoby głuchonieme reagują impulsywnie. Nie wszystkie. Te, u których coś takiego sam obserwuję, w ten sposób, gwałtownym ruchem ciała, wyrażają emocje. Cóż, nie mogą krzyknąć. Ale to nie stwarza dla nikogo niebezpieczeństwa.

Sytuacja głochoniemych jest zdaniem magistrackich urzędników zła o tyle, że przestają działać kolejne spółdzielnie inwalidów, zakłady pracy chronionej. Wiele zatrudnionych w nich osób staje się mieszkańcami domów pomocy społecznej. - Dlatego warto chwalić tych, którzy się nie boją i zatrudniają głuchych - zachęcają w ratuszu. Wymieniają m.in. firmę Amabud.

- Tak, mamy osobę głuchoniemą - potwierdza prezes Artur Adamiak. - Zajmuje się sprawami administracyjnymi, biurowymi i sprawdza się na swoim stanowisku. Nie ma problemu z kontaktem z kolegami i koleżankami podczas pracy albo spotkań integracyjnych. To także dla nas wszystkich nowe doświadczenie, musieliśmy nauczyć się trochę nowej formy przekazu, ale dziś tej swojej decyzji nie żałuję. Nie wykluczam, że zatrudnię kolejnych ludzi głuchoniemych do składania różnych elementów elektrycznych, bo ich produkcją też się zajmujemy.

Głuchoniemi kasjerzy w Carrefourze

Bali się wszyscy: nowi pracownicy, pracodawca i niektórzy klienci. Ale głuchoniemi kasjerzy w Carrefourze w Warszawie radzą sobie świetnie, mają już nawet wiernych klientów.

Pocztą pantoflową przyszła wiadomość: Carrefour Wileńska chce zatrudnić głuchoniemych w kasach. Regina Uba wzięła głęboki oddech i zgłosiła się. - Po szkoleniu usiadłam w kasie, najpierw w towarzystwie tłumacza. Strasznie się denerwowałam. Ale teraz już nie. Bardzo mi się podoba ta praca i cieszę się, że ją mam. To prawie praca umysłowa, lekka, jak w biurze - mówi językiem migowym Regina Uba.

- My też baliśmy się: czy poradzimy sobie z kontaktem, czy klienci nie będą przychodzić z pretensjami. Ale jest dobrze, chociaż czasem brakuje czasu, żeby o coś zapytać, porozmawiać - mówi Marzena Komorowska, która opiekuje się głuchoniemymi kasjerami. Przy pięciu kasach w praskim Carrefourze stoją tabliczki z informacją, że obsługują je osoby głuchonieme. Nie ma do nich mniejszych ogonków, obsługa idzie tak samo szybko jak gdzie indziej. Tylko czasami zdarzają się trudności. Na przykład kiedy przychodzą starsi ludzie, którzy słabo widzą i nie mogą odczytać końcowej kwoty rachunku. Pytają kasjera, a on milczy. - Prosiłam wtedy o pomoc koleżanki z innych kas, ale one przecież też są zajęte. Musiałam sobie radzić sama. Zaczęłam pisać, umiem też powiedzieć słowo "grosz" - opowiada kasjerka. Czasami dogaduje się jak z cudzoziemcem - używając gestów. Zapytana, co jest dla niej szczególnie trudne, Regina Uba uśmiecha się: - Nic nie jest trudne.

Magda Kłodecka

Głuchoniemych Carrefour zatrudnił także m.in. w Szczecinie, Łodzi, Bydgoszczy


Przeczytane

www.zatrudnijniepelnosprawnego.pl


Uszkodzenie narządu słuchu nie niesie ze sobą szczególnych ograniczeń w wyborze i wykonywaniu zawodu. Nie ma również przepisów prawnych zakazujących wprost wykonywania określonych zawodów przez osoby z uszkodzonym słuchem (poza zakazem zatrudniania osób niesłyszących przy wyrębie drzew i zwózce drewna).

Niemal w każdym zawodzie można spotkać osoby z uszkodzonym słuchem, które są specjalistami w tych zawodach, nierzadko wybitnymi. Jest jednak sprawą oczywistą, że są zawody, w których słuch odgrywa znaczącą rolę, a klasycznym przykładem jest zawód muzyka. Wiele osób niesłyszących na świecie wykonuje zawód aktora, choć zazwyczaj w teatrach dla niesłyszących, ale także w filmach, np. znana aktorka Marlee Matlin w filmie "Dzieci gorszego Boga". W Polsce zawód nauczyciela wykonuje ponad 30 osób, wśród których są nie tylko osoby głuche, lecz nawet praktycznie głuchonieme, które ukończyły studia i mają odpowiednie przygotowanie zawodowe.

Często pomija się możliwość zatrudnienia na danym stanowisku pracy w obrębie danego zawodu, na których słuch nie jest niezbędnie potrzebny. Niemal w każdym zawodzie można wskazać przykłady stanowisk pracy, na których nie trzeba mieć sprawnego słuchu, i w ten sposób wykazać możliwość zatrudnienia osoby niesłyszącej, np.: informatyk, grafik komputerowy, programista, księgowa, kadrowa, i wiele innych.

Źródło: Gazeta Wyborcza Płock




Na ten temat:

Głuchoniema reklama

O czym jest reklama, w której dwie głuchonieme osoby porozumiewają się między sobą? Miała zwalczyć stereotypy na temat osób niepełnosprawnych, a tylko je wzmocniła - mówią socjologowie. Przekaz jest czytelny, a liczy się efekt - mówią pomysłodawcy kontrowersyjnej reklamy

Korytarz w biurowcu dużej firmy. Dwie osoby głuchonieme porozumiewają się ze sobą. Jedna stara się artykułować dźwięki, które chce powiedzieć. Dźwięki te - naturalne dla osób głuchoniemych - są jednak zupełnie niezrozumiałe dla innych. Na końcu jedna z osób głuchoniemych się śmieje. Tak wygląda spot reklamowy mający zachęcić pracodawców do zatrudniania osób niepełnosprawnych w kampanii "Nie musisz nas rozumieć, żeby wiedzieć, jak nas zatrudnić". - Ta kampania jest apelem o przełamywanie barier. Ma zachęcić nas do przełamywania lęku przed osobami niepełnosprawnymi - mówi Rafał Marciniak z działu marketingu Stowarzyszenia Przyjaciół Integracji, które wymyśliło i zamówiło spoty. - Celowo pokazaliśmy osoby głuchonieme, by uświadomić pracodawcom, że osoby niepełnosprawne to nie tylko ludzie jeżdżący na wózkach. Chcemy przez to zainteresować szefów wielu firm, aby dowiedzieli się, ile mogą zyskać, zatrudniając osoby niepełnosprawne w swojej firmie - dodaje.

A jak reklamę odbierają telewidzowie?

Sławomir Klimkowski, bardzo słabo widzący 50-latek z Warszawy: - To oburzające, aby tak przedstawiać osoby niepełnosprawne. Można było to zrobić zupełnie inaczej. Przedstawić nas takimi, jakimi jesteśmy na co dzień - mówi. - A tak przekaz jest mało czytelny. Gdybym był pracodawcą, na pewno nie zatrudniłbym takiej osoby z reklamy - dodaje Klimkowski, który pracuje w bibliotece dla osób niepełnosprawnych.

Oburzenia nie kryje też dr Marek Szopski, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego: - Zamiast osłabiać utarte stereotypy dotyczące osób niepełnosprawnych, reklama je pogłębiła. Konflikt nastąpił pomiędzy efektem sprzedaży a wizerunkiem postaci w nim występujących. Nie zawsze można iść na całość w reklamie, a dużej grupy osób nie można traktować jak towaru na sprzedaż.

Innego zdania jest Teresa Ksieniewicz ze Stowarzyszenia Przyjaciół Integracji, konsultant infolinii Sprawni w Pracy. - Dla mnie wszystko w tym przekazie jest bardzo czytelne. Wina leży po stronie odbiorców, którzy źle odbierają ten przekaz. Reklama ma przynieść efekt, a nie kontrowersje. Przekaz jest jasny: są sposoby, żeby się z tymi ludźmi porozumieć. A pracodawcy się dowiedzą, że są także osoby, które znają język migowy i chcą im pomóc - tłumaczy.

Popiera ją Dorota Landsberger z redakcji serwisu www.niepelnosprawni.pl, która uważa, że przekaz jest przeznaczony dla pracodawców, którzy chcieliby zatrudnić osoby niepełnosprawne, a nie wiedzą, jak to zrobić. Dlatego my im chcemy w tym pomóc - mówi Landsberger. - Mamy pierwsze efekty. Jest już grupa kilkunastu osób, które szkolą się na tłumaczy migowych, by pomagać głuchoniemym w pracy - dodaje.

W najbliższym czasie ma pojawić się druga część kampanii. Czy będzie bardziej zrozumiała?

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #38 dnia: Listopad 12, 2007, 03:55:03 pm »
Zamigaj mi, mamo!

Czy wiesz, że możesz porozmawiać ze swoim kilkumiesięcznym dzieckiem? Twoje maleństwo odpowie Ci na ważne pytania: czy je coś boli i na co ma ochotę. Wystarczy nauczyć smyka języka migowego.

Dziecko, zanim zacznie z nami rozmawiać, doskonale rozumie, co się do niego mówi, potrafi też przekazać proste komunikaty. Nie znając żadnego języka, wypracowuje świetny system porozumiewania się z otoczeniem. Rodzice doskonale pojmują mowę ciała, gesty i dźwięki, jakie wydaje ich maluszek. Każda z mam dobrze wie, kiedy jej dziecko jest głodne, znudzone, a kiedy marudzi, bo chce mu się spać. Jednak zanim szkrab zacznie sprawnie mówić (a ma to miejsce średnio w drugim roku życia), jego potrzeby komunikowania się rosną. Często rośnie także jego frustracja, gdy chce nam coś przekazać, a my nie rozumiemy, o co mu chodzi. Można to łatwo zmienić, dając dziecku narzędzie, dzięki któremu będzie ono w stanie porozumiewać się znacznie wcześniej - język gestów, czyli język migowy.

Niemowlęce miganie

W Polsce rozpowszechniła go – jako sposób porozumiewania się z jeszcze niemówiącymi maluchami – Danuta Mikulska, która polski język migowy poznała na studiach. Przygotowuje pracę doktorską, w której bada gramatykę tego języka. Z prezentacją swojej metody wystąpiła na warszawskim Festiwalu Nauki. Zainteresowanie przekroczyło jej najśmielsze oczekiwania. – Przyszło wielu rodziców. Do grupy badawczej zebrałam trzysta osób – opowiada. Rodzice mieli uczyć swoje szkraby znaków i prowadzić dzienniczki postępów w nauce. A te były naprawdę niezwykłe!

Jak to działa?

Maluch najpierw obserwuje gest, czasem wręcz domaga się ich prezentacji w znanych sytuacjach, i wreszcie pokazuje, że rozumie ich sens. Czas, jaki jest potrzebny dziecku do stworzenia pierwszego znaku, zależy m.in. od częstotliwości jego pokazywania i dopasowania słownictwa do potrzeb malca. Roczne dziecko może już znać kilkadziesiąt znaków!Trzeba zaznaczyć, że kiedy szkraby uczą się mówić, odrzucają miganie jako formę porozumiewania się – chętnie migają tylko w zabawie czy podczas śpiewania piosenek. To tak jak maluszek, który nauczył się chodzić – nie chce więcej raczkować.

Pobudza rozwój

Język migowy wykorzystuje zarówno lewą półkulę mózgu, gdzie mieszczą się ośrodki odpowiedzialne za mowę, jak i prawą, która odpowiada za orientację przestrzenną i bodźce wzrokowe. W ten sposób wytwarzają się lepsze połączenia między półkulami, co pobudza rozwój intelektualny maluszka. Miganie poprawia także u małego dziecka koordynację oko–ręka, np. szkrab łatwiej chwyta różne przedmioty, oraz przyspiesza rozwój językowy.

Jak uczyć malca języka gestów

Nauka języka migowego nie jest trudna, należy jednak zacząć ją natychmiast, gdy dziecko wykaże zainteresowanie komunikowaniem, zwykle jest to między szóstym a dziesiątym miesiącem życia.

Wymyślaj swoje znaki

Języka gestów można uczyć już półroczne dziecko i to niekoniecznie znaków z języka migowego. Wymyśl swoje,to świetna zabawa!
Jednak używanie powszechnego migowego ma kilka zalet. Po pierwsze, są w nim już gotowe znaki, nie tak łatwo wymyślić i zapamiętać sensowne gesty. Po drugie, migające dzieci (bobomigowe i głuche) będą miały szansę porozumiewać się między sobą. Po trzecie, możemy rozbudzać w maluchu zainteresowanie światem ludzi niesłyszących, sprawić, że być może kiedyś będzie umiał zrozumieć głuche dziecko.

Zasady nauki migania

– Zawsze mów, gdy migasz! Niech znak będzie ilustracją do Twojej słownej opowieści o świecie.
– Zacznij od 3–5 znaków miesięcznie, które według Twoich obserwacji są w zakresie zainteresowań Twojego dziecka.
– Wyszukaj jak najwięcej sytuacji do użycia znaku. Na przykład codzienne czynności, zabawki, książeczki, rymowanki, piosenki.
– Bądź konsekwentna i systematyczna w pokazywaniu znaków – są gwarantem sukcesu.
– Zaangażuj w miganie całą rodzinę.
– Chwal dziecko, jeśli zacznie migać. A jeżeli utworzy samodzielnie znak, używaj go.

Patrz, słuchaj, działaj!

To ważna zasada nauki języka migowego. Efekt? Maluchy, uruchamiając wszystkie zmysły, szybciej uczą się mówić. Więcej na temat bobomigów: www.migowy.pl (znajdziesz tu słowniczek znaków migowych).

Bobomiganie

Migające dzieci mówią szybciej od ich rówieśników, wcześniej też uczą się pisać i czytać. Zalet metody jest tyle, że po zakończeniu projektu Danka chce kontynuować propagowanie języka migowego dla maluchów, którą nazwała bobomigami. Wynikiem jej działań jest warszawski klub KOKO (ul. Bałuckiego 18/14). – Mamy zajęcia dla dzieci od szóstego miesiąca życia i dla trzylatków – mówi Danka. – To warsztaty artystyczne, ruchowe i muzyczne. Z elementami pantomimy i języka migowego. Rozwijamy dziecięcą pamięć, język i zdolności muzyczne. Na zajęciach maluszki będą gimnastykować zarówno ciało, mimikę, jak i umysł. Są też zajęcia dla osób oczekujących dziecka. Zapraszamy „brzuchatych rodziców”, którzy chcą przygotować się do rozmowy ze swoim smykiem i poznać technikę migania, zanim maleństwo wyda swój pierwszy krzyk.

Olga Woźniak*
*Autorka jest dziennikarką „Przekroju”

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #39 dnia: Listopad 15, 2007, 10:58:56 pm »
Mniejszość migowa

Ewa Furtak
 
Niesłyszący walczą o uznanie języka migowego za język mniejszościowy. W ZUS-ie, magistracie i każdym innym urzędzie obowiązkowo musiałby być wtedy tłumacz. Polskie europarlamentarzystki zaczęły zbierać podpisy pod petycją w tej sprawie

Niesłysząca gliwiczanka, studentka Kolegium Nauczycielskiego, od dwóch lat bezskutecznie walczy o tłumacza języka migowego na wykładach. Kończy studia tylko dzięki pomocy koleżanek. Niesłyszący chłopak po wielu latach starań dostał pracę. Rozmów kwalifikacyjnych nie zapomni do końca życia - pracodawcy byli w szoku, że nie mogą z nim normalnie porozmawiać. Dostał pracę, ale problemy się nie skończyły: musi pójść do banku założyć konto, zawiesić rentę socjalną w ZUS-ie. Pomoże mu kolega, bo w urzędach nikt go nie zrozumie.

- Nie chcemy litości, ale równouprawnienia - mówi niesłyszący Mateusz Danek z Wilamowic. Razem z Michałem Jarominem, grafikiem z Katowic, utworzył Instytut Polskiego Języka Migowego. Walczą o uznanie go za język mniejszościowy. Dałoby to im prawo do edukacji we własnym języku czy posługiwania się nim w kontaktach urzędowych, a co za tym idzie, wymusiłoby obecność tłumaczy w urzędach i instytucjach. Europejska Karta Języków Regionalnych lub Mniejszościowych zakłada m.in. prowadzenie przez sądy postępowań czy składanie wniosków w urzędach w językach mniejszościowych. - Jeździmy samochodami, tańczymy, studiujemy, zakładamy firmy - tłumaczy Michał. - Nie uważamy się za ułomnych inwalidów. Jesteśmy po prostu mniejszością narodową z własnym językiem.

Grażyna Staniszewska, eurodeputowana z Bielska-Białej, mówi, że uznanie języka migowego za mniejszościowy jest możliwe. Niektóre kraje już to zrobiły, inne, jak Polska, są w tyle. W Wielkiej Brytanii niesłyszący mają dostęp do tłumaczy języka migowego. W Czechach jest on uznany za język mniejszości narodowej. W Irlandii dyskryminacja niesłyszących jest karana. - Z inicjatywy Lidii Geringer de Oedenberg zbieramy wśród europarlamentarzystów podpisy pod petycją do Komisji Europejskiej. Jeśli uda nam się zebrać podpisy połowy posłów, komisja będzie musiała zająć jakieś stanowisko - tłumaczy Staniszewska. Marian Wnuk, wiceprezes Ogólnopolskiej Federacji Osób Niepełnosprawnych, porusza się na wózku inwalidzkim. Popiera niesłyszących. - Uważam, że nawet bez uznania języka migowego za mniejszościowy tłumacz powinien być w każdej instytucji - mówi.


Źródło: Metro 14.11.2007r
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26237
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #40 dnia: Listopad 15, 2007, 11:17:42 pm »
Ja tak samo popieram.
Cytat: "Ulka"
musi pójść do banku założyć konto, zawiesić rentę socjalną w ZUS-ie
Z  PZG można poprosić tłumacza o pomoc przy na załatwieniu tego typu spraw.
Sąd, sprawy notarialne,wiem ze napewno.
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #41 dnia: Listopad 19, 2007, 12:08:23 pm »
Mniejszość migowa

Ewa Furtak

Niesłyszący walczą o uznanie języka migowego za język mniejszościowy. W ZUS-ie, magistracie i każdym innym urzędzie obowiązkowo musiałby być wtedy tłumacz. Polskie europarlamentarzystki zaczęły zbierać podpisy pod petycją w tej sprawie


Niesłysząca gliwiczanka, studentka Kolegium Nauczycielskiego, od dwóch lat bezskutecznie walczy o tłumacza języka migowego na wykładach. Kończy studia tylko dzięki pomocy koleżanek. Niesłyszący chłopak po wielu latach starań dostał pracę. Rozmów kwalifikacyjnych nie zapomni do końca życia - pracodawcy byli w szoku, że nie mogą z nim normalnie porozmawiać. Dostał pracę, ale problemy się nie skończyły: musi pójść do banku założyć konto, zawiesić rentę socjalną w ZUS-ie. Pomoże mu kolega, bo w urzędach nikt go nie zrozumie.

- Nie chcemy litości, ale równouprawnienia - mówi niesłyszący Mateusz Danek z Wilamowic. Razem z Michałem Jarominem, grafikiem z Katowic, utworzył Instytut Polskiego Języka Migowego. Walczą o uznanie go za język mniejszościowy. Dałoby to im prawo do edukacji we własnym języku czy posługiwania się nim w kontaktach urzędowych, a co za tym idzie, wymusiłoby obecność tłumaczy w urzędach i instytucjach. Europejska Karta Języków Regionalnych lub Mniejszościowych zakłada m.in. prowadzenie przez sądy postępowań czy składanie wniosków w urzędach w językach mniejszościowych. - Jeździmy samochodami, tańczymy, studiujemy, zakładamy firmy - tłumaczy Michał. - Nie uważamy się za ułomnych inwalidów. Jesteśmy po prostu mniejszością narodową z własnym językiem.

Grażyna Staniszewska, eurodeputowana z Bielska-Białej, mówi, że uznanie języka migowego za mniejszościowy jest możliwe. Niektóre kraje już to zrobiły, inne, jak Polska, są w tyle. W Wielkiej Brytanii niesłyszący mają dostęp do tłumaczy języka migowego. W Czechach jest on uznany za język mniejszości narodowej. W Irlandii dyskryminacja niesłyszących jest karana. - Z inicjatywy Lidii Geringer de Oedenberg zbieramy wśród europarlamentarzystów podpisy pod petycją do Komisji Europejskiej. Jeśli uda nam się zebrać podpisy połowy posłów, komisja będzie musiała zająć jakieś stanowisko - tłumaczy Staniszewska. Marian Wnuk, wiceprezes Ogólnopolskiej Federacji Osób Niepełnosprawnych, porusza się na wózku inwalidzkim. Popiera niesłyszących. - Uważam, że nawet bez uznania języka migowego za mniejszościowy tłumacz powinien być w każdej instytucji - mówi.

Źródło: Metro

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #42 dnia: Listopad 27, 2007, 02:36:22 pm »
Przebojowe bobomiganie

Bobomigi to język migowy dla maluchów, który opracowano w Stanach Zjednoczonych. Przeniesiony na polski grunt przez Danutę Mikulską szybko zainteresował mamy spragnione komunikacji ze swoimi dziećmi. W Dzień Dobry TVN metodę wypróbowała dziennikarka Beata Chmielowska-Olech i jej dziewięciomiesięczny synek Bruno.

Znaki migowe wprowadza się stopniowo, w określonych sytuacjach, najlepiej od 6 do 11 miesiąca życia dziecka. Z początku maluch jedynie obserwuje znaki, potem próbuje je naśladować. Na pewno jest potrzebna systematyczność i wytrwałość, bo znaki nie są proste, np. żółw, ale pewnie można się tego nauczyć – mówi Beata Chmielowska-Olech.

Z badań wynika, że maluchy, które nauczyły się języka migowego, szybciej zaczną używać języka mówionego. Bobomiganie ćwiczy pamięć i stymuluje rozwój intelektualny. - Korzyści z migania do niemowląt są długofalowe. Dziecko rozwija się manualnie, dlatego że ćwiczy się rączki, rozwija mimikę, uczy się komunikacji niewerbalnej- tłumaczy Danuta Mikulska.

Autorka programu Bobomigi po raz pierwszy zetknęła się z językiem migowym w 2000 roku podczas studiów. Metodę Josepha Garcii postanowiła zgłębić, gdy w jej rodzinie urodziła się trójka dzieci. Wraz z siostrą i bratową założyły klub Koko, w którym rozpowszechniają metodę bobomigania. Nie jest to jednak proste. – Ludzie boją się, że jeżeli będą migać ze zdrowym dzieckiem, nie nauczy się ono mówić, a to kompletna bzdura – wyjaśnia Mikulska.

Więcej informacji na stronie: www.migowy.pl


Ciekawe materiały filmowe:
http://dziendobrytvn.onet.pl/1392411,1,psychologia.html

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #43 dnia: Styczeń 23, 2008, 12:56:15 pm »
Bobomigi - mowa przed mową

Autor: Agata Madaj
Zródło: Gość Niedzielny

Z maluchem na migi

Podobno matka zawsze zrozumie swoje dziecko, rozpozna konkretny rodzaj niemowlęcego płaczu... W praktyce – bywa różnie. A gdyby tak trochę usprawnić tę komunikację?

Kiedy przed rokiem Danuta Mikulska na warszawskim Mokotowie „polowała” na mamy z wózkami, by zaprosić je na bezpłatne zajęcia bobomigów, w odpowiedzi słyszała: „Ale dlaczego? Moje dziecko nie jest głuche!” Dziś wraz z siostrą i bratową prowadzi klub Koko, w którym kilka grup niemowląt i ich rodziców uczy się języka migowego.

Od piersi do własnych znaków

Na czerwonej wykładzinie w przytulnym pokoju wyremontowanego segmentu na Sadybie siedzi w kręgu grupka mam i tatusiów. Między nimi dziesięciomiesięczne maluchy – jeszcze nie mówią, ale większość z nich potrafi już za pomocą gestów zakomunikować swoje najważniejsze potrzeby. Tak działają bobomigi, czyli polska wersja znanej na Zachodzie metody komunikacji z niemowlętami – Sign2Baby.

Na początek wystarczą trzy do pięciu znaków z Polskiego Języka Migowego (PJM), które opisują najbliższą rzeczywistość dziecka: ssać pierś, jeść, światło, myć się, spać. Ale podczas zajęć i domowych ćwiczeń dzieciaki w formie zabawy przyswajają kolejne znaki. Z wyraźnym zaciekawieniem obserwują towarzyszące prostym piosenkom gesty, z czasem próbują je powtarzać.

- Pierwsze wzmianki o bobomiganiu pojawiały się w prasowych działach naukowych i kojarzyły się przez to z niemowlęcym uniwersytetem i poważną sprawą kształtowania młodych geniuszy  - mówi Danuta Mikulska. -  Tymczasem bobomiganie to wspaniała zabawa i przygoda, a że ugruntowana naukowo, to przy tym komfortowa. Najlepsze efekty osiągają mamy, które bawią się w bobomiganie, a nie uczą bobomigania - podkreśla.
Migania można próbować już z półrocznymi niemowlętami. Rodzice, którzy od września przychodzą z pociechami na zabawy językiem migowym, przyznają, że „odblokowanie” dzieci następuje stopniowo.

- Zwykle daję córeczce pół porcji deserku. Aż tu pewnego dnia, gdy zakręcałam słoiczek, Lila miga do mnie „Jeść”. W ten sposób spokojnie, bez płaczu pokazała mi, że chce więcej – cieszy się Anna Otręba-Świst, mama małej Lili.

Inna mama, Lilianna Bronicka porównuje komunikację 11-miesięcznej Lenki z rozwojem swojej starszej córki, dziś już 11-letniej Oli.
- Ola zaczęła mówić, gdy miała dwa i pół roku. Czas, kiedy jeszcze nie mówiła, a już wiele rozumiała, był bardzo męczący, bo ciągle musiałam zgadywać, o co jej chodzi – opowiada Lilianna. – Dzięki bobomigom Lenka coraz lepiej potrafi wyrażać swoje potrzeby i emocje. Najwspanialszym prezentem było dla mnie, gdy podczas wieczornego przytulania na łóżku, pierwszy raz zamigała: „Kocham cię”! – wspomina.

Dużą radością są też własne znaki wymyślane przez dzieci. Jedna z małych kursantek wymyśliła swój znak na mycie zębów. Okazało się, że podobny funkcjonuje także w PJM!
- Twórczość językowa jest zjawiskiem naturalnym. Przecież mówiące dzieci także tworzą neologizmy – mówi Danuta Mikulska.

Eksperymentalne dzieciaki

 Przygoda Danuty Mikulskiej z językiem migowym rozpoczęła się na Uniwersytecie Warszawskim, podczas studiów na polonistyce. Na studiach doktoranckich uczyła studentów języka migowego i wraz z zespołem naukowym badała nie opisaną dotąd gramatykę PJM. Jednak ostatecznie jako temat doktoratu wybrała zbadanie komunikacji migowej ze słyszącymi niemowlętami polskojęzycznymi. W Polsce – pionierski eksperyment, choć na świecie rodzice od lat z powodzeniem komunikują się w ten sposób z niemowlakami. Materiał badawczy pojawił się sam, bo Dance urodziła się córeczka Lena, a w tym samym czasie na świat przyszedł także syn siostry – Mateusz. Potem obie szukały kolejnych dzieci. Doświadczenie zdobywały też podczas pierwszych autorskich zajęć z bobomigianiem, na które werbowały chętnych pod ursynowskim Multikinem, bo tam w środy przychodzą na swój seans aktywne mamy z niemowlakami. Rozpoczęte w 2005 roku badania naukowe zakończyły się w październiku 2007.
- Wyniki są niestety okryte tajemnicą do dnia obrony, ale z pewnością mogę powiedzieć, że polskojęzyczne dzieci doskonale przyswajają miganie i osiągają znakomite rezultaty - zapewnia Danka.

Wśród największych zalet płynących z bobomigania – oprócz komunikacji na długo przed rozwojem mowy i złagodzenia frustracji dziecka i rodzica – Danuta Mikulska wymienia m.in. ułatwienie nauki czytania, rozwinięcie wyobraźni przestrzennej, zwiększenie sprawności rąk, ciała i mięśni twarzy oraz lepszy start w nauce języków obcych.
Danuta przekonuje też, że – wbrew powszechnym obawom – miganie nie opóźnia rozwoju mowy, a wręcz przeciwnie – stymuluje go:
- Wiele razy obserwowałam, jak moja córka Lena i inne dzieci, pokazując znaki, próbowały wypowiadać odpowiadające im słowa – mówi.

Ziemia wciąż nieznana

Póki co jednak większości  Polaków bobomigi wciąż znane są tylko z amerykańskiej komedii „Poznaj moich rodziców”, w której dziadek – w tej roli Robert De Niro – z pasją uczy znaków swojego wnuka. Wprawdzie o metodzie Sign2Baby coraz częściej można przeczytać w prasie kobiecej i w Internecie, a jej skuteczność potwierdzają amerykańscy psychologowie i językoznawcy, ale polskiej fachowej literatury wciąż brakuje. Rodzimi specjaliści zazwyczaj podchodzą do tematu z ostrożnym dystansem.

- Każda matka tworzy specjalny język relacji z dzieckiem, w który wchodzą też mimika i gesty – mówi Anna Ciupa, psycholog dziecięcy z Ośrodka Badań i Usług Medycznych Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. – Jestem za doskonaleniem tej osobowej relacji matki i dziecka. Mam wątpliwości, czy przychodzący z zewnątrz konstrukt może pomagać w jej rozwoju. Język migowy jest jak każdy inny język obcy, np. angielski, i może funkcjonować jako naturalny tylko wówczas, gdy dziecko uczy się go, przebywając w środowisku osób używających go naturalnie – uważa psycholog.

Klub Koko jest jak dotąd jedynym miejscem w Polsce, które profesjonalnie uczy bobomigania, chociaż wiele placówek jest zainteresowanych taką działalnością jako zwiastującą dobry biznes nowinką.

- Aby robić to dobrze potrzebne jest jednak zdobycie wiedzy z pogranicza pedagogiki, językoznawstwa, psycholingwistyki i logopedii oraz dobre podstawy PJM – uważa Danuta Mikulska.

Dlatego planuje przeprowadzenie szkoleń, które przygotują przyszłych nauczycieli bobomigów. Zanim to jednak nastąpi, rodzice, którzy chcą pogadać ze swoimi dziećmi na migi, mogą skorzystać ze słowniczka bobomigowego dostępnego na stronie internetowej klubu: www.klubkoko.pl

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #44 dnia: Luty 07, 2008, 10:34:23 pm »
Zaawansowane prace nad ustawą o języku migowym
Prace nad ustawą nadającą status prawny językowi migowemu są bardzo zaawansowane, są już opracowane założenia i wstępny projekt ustawy - poinformował w Sejmie wiceminister pracy i polityki społecznej Jarosław Duda.

http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/22397
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Rhobar1

  • Gość
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #45 dnia: Luty 11, 2008, 09:03:34 pm »
Cytat: "aga.rk"
Pomysł rewelacyjny, tylko zauważyłam, że w filmikach na stronie www.migowy.pl są błedy i niedokładności. Więc jeśli ktoś chce pracować z dzieckiem korzystając ze znaków migowych to poleam słownik www.effatha.lap.pl - o wiele większy wybór słownictwa a przy tym jak już się czegoś uczyć to najlepiej poprawnie - nigdy nie wiadomo, na co nam się to przyda!


powiem ci tak to właśnie na effatha błędnie znaki pokazują, a poza tym to ze strony effatha to nie są znaki języka migowego jak piszesz w swoim poście. a dlaczego to polecam pytać fachowców www.ipjm.pl tam na pewno znajdziesz kontakt do nich i oni chętnie opiszą ci ten problem  :multi:   :multi:

Offline aga.rk

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 171
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #46 dnia: Luty 11, 2008, 09:52:49 pm »
Rhobar, masz rację, to są znaki SJM. Od grudnia 2006 kiedy pisałam tego posta sporo zdążyłam się nauczyć...
"To, co możesz uczynić, jest tylko maleńką kroplą w ogromie oceanu, ale jest właśnie tym, co nadaje sens Twojemu życiu..." (A. Schweitzer).

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #47 dnia: Luty 11, 2008, 10:20:58 pm »
Właśnie, na effeatha są znaki SJM, a nie PJM, już o tym pisałam.

Rhobar, fajnie że podałeś stronę www.ipjm.pl .

Instytut Polskiego Języka Migowego
http://www.ipjm.pl/

Rzeczywiście, ludzie którzy tam działają są fachowcami w dziedzinie PJM i Kultury Głuchych, mają dużą wiedzę na ten temat i prowadzą badania na ten temat. Znaczna część z nich to ludzie Głusi, stąd ich zainteresowanie i chęć rozpowszechniania tego tematu. P
oza tym niektórych miałam okazję poznać osobiście albo słyszeć na konferencjach i spotkaniach :) i są bardzo otwarci, życzliwi oraz chętni do rozmów i odpowiadania na pytania.

Cytuj

 Instytut Polskiego języka Migowego jest organizacją bardzo młodą. Powstał w 2004 r z inicjatywy osób chętnych do pracy na rzecz promocji i rozwoju języka migowego Polskiej Społeczności Głuchych. Członkami IPJM są osoby zarówno głuche, jak i słyszące.

Członkom IPJM zależy, aby słyszące społeczeństwo uznało prawa użytkowników Polskiego Języka Migowego (PJM), ich obowiązki i możliwości za równe swoim. PJM nie posiada statusu języka w Polsce. Oznacza to, że Głusi użytkownicy PJM nie mogą się cieszyć pełnym dostępem do informacji, usług, edukacji i zatrudnienia. Celem IPJM jest zmiana obecnej sytuacji oraz walka z dyskryminacją wobec PJM i jego użytkowników. Dlatego też IPJM aktywnie popiera inicjatywę Głuchych nauczycieli z Instytutu Głuchoniemych w Warszawie w sprawie ustawy o Polskim Języku Migowym.


Polecam działy:

Głusi i ich język
- odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania:

Cytuj
   *  1. Polski Język Migowy
          o 1.1 Co to jest PJM?
          o 1.2 Jak powstał PJM?
          o 1.3 Czy PJM jest taki sam w całej Polsce?
    * 2. Języki migowe na świecie
          o 2.1 Czy język migowy jest uniwersalny?
    * 3. Głusi i ich kultura
          o 3.1 Czy głuchota oznacza niepełnosprawność?
    * 4. Dwujęzyczność i dwukulturowość
          o 4.1 Co to jest dwujęzyczność i dwukulturowość?
          o 4.2 Jak wygląda wychowanie dziecka głuchego metodą dwujęzyczną?



Oraz ciekawe publikacje do pobrania w pdf:

Czasopismo Studia nad Językiem Migowym

Rhobar1

  • Gość
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #48 dnia: Luty 12, 2008, 08:22:53 am »
Cytat: "aga.rk"
Rhobar, masz rację, to są znaki SJM. Od grudnia 2006 kiedy pisałam tego posta sporo zdążyłam się nauczyć...


to zwracam honor i trzeba uczulać społeczeństwo że PZG oszukuje mówiąc że prowadzą kursy języka migowego :madry:

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
PJM - Polski Język Migowy
« Odpowiedź #49 dnia: Luty 13, 2008, 01:08:17 pm »
W Świecie Głuchych.
glusi.blox.pl

Blog pisany przez osobę Głuchą kulturowo, w którym porusza ona różne problemy, radości ze Świata Osób Głuchych, podaje różne informacje o kulturze Głuchych oraz języku migowym.

Może zainteresuje kogoś, kto chce zobaczyć, jak to wygląda z perspektywy Głuchych, a nie słyszących  :kw:

 

(c) 2003-2017 Team Dar Życia :: nota prawna :: o plikach Cookies :: biuro@darzycia.pl
Polecamy:   Forum o zwierzętach