Ogłoszenia Zwierzęta
Aktualności: Dar Życia poleca Kalendarz ze zdjęciami oraz Foto Karty, powołując się na nasze forum otrzymają Państwo rabat w postaci darmowej wysyłki PREZENTÓW. Kod rabatowy to słowo DAR ŻYCIA a strony to Foto Karty oraz Kalendarze ze zdjęciami

Autor Wątek: Policja rekwiruje komputery z pirackim oprogramowaniem  (Przeczytany 4223 razy)

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Policja rekwiruje komputery z pirackim oprogramowaniem
« dnia: Grudzień 01, 2006, 08:49:07 am »
Śląsk: Policja rekwiruje komputery z pirackim oprogramowaniem



Osoby, którzy posiadają nielegalne oprogramowanie komputerowe, powinny mieć się na baczności.

W Jastrzębiu w województwie śląskim policja zarekwirowała już kilkadziesiąt komputerów z zainstalowaną nielegalną kopią systemu Windows.

Funkcjonariusze mają "namierzonych" jeszcze ponad 200 komputerów.

Zabezpieczone komputery przesyłane są do badań, w trakcie których zostaje ustalone, czy znajdują się na nich także inne nielegalne programy lub pliki chronione przepisami o prawach autorskich. Osobom posiadającym nielegalne oprogramowanie komputerowe grozi od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.

Panika w Ostrowcu

Kilka dni temu informacje o policyjnych nalotach związanych z nielegalnym oprogramowaniem pojawiły się na południu Polski. Do mieszkań w Ostrowcu Świętokrzyskim miał wchodzić mężczyzna podający się za policjanta, w towarzystwie kogoś z organizacji zwalczającej piractwo, którzy przeglądają zawartość komputera i jak znajdą nielegalne oprogramowanie albo muzykę, pobierają mandat.

Okazało się jednak, że lokalna policja nic takich nalotach nie wie.

panika w Ostrowcu
Ziemowit Nowak2006-11-16,
 
Niespodziewany wzrost sprzedaży legalnych programów komputerowych w Ostrowcu. Wszystko przez informację o policyjnych nalotach.

Problem w tym, że policja do takich kontrolach nic nie wie.

- U mnie w sklepie od poniedziałku o niczym innym się nie mówi. Klienci pytają, u kogo już była kontrola, wymieniają się informacjami, ile kary można zapłacić. Dzwonią z pytaniami, co mają robić - mówi pan Przemysław, właściciel jednego z większych sklepów komputerowych w Ostrowcu.

Z informacji, które do niego dotarły, wynika, że do mieszkań wchodzi mężczyzna podający się za policjanta, w towarzystwie kogoś z organizacji zwalczającej piractwo, przeglądają zawartość komputera i jak znajdą nielegalne oprogramowanie albo muzykę, pobierają mandat.
- Uczniowie wspominali mi już nawet o oficjalnym cenniku - mówi Robert Krawczyk, nauczyciel elektrotechniki w Zespole Szkół nr 3. - Za jedną nielegalną "empetrójkę" trzeba zapłacić 2 zł, system operacyjny [Windows - red.] 3500 zł, Offica 5,5 tys. zł. Wszyscy czyszczą swoje komputery, Pytają, gdzie zdobyć tanie legalne oprogramowanie - twierdzi.
Robert Pycela z salonu komputerowego Grokas: - Słyszałem o nagłych kontrolach w Ostrowcu, ale trudno mi powiedzieć, czy to plotka, czy prawda. Ja w każdym razie nikogo nie znam, u kogo by taka kontrola była.

O policyjnych nalotach nic nie wiedzą rzecznicy policji w Ostrowcu i województwie świętokrzyskim. - Nie mogę potwierdzić ani zaprzeczyć, czy to plotka, czy może oszuści podszywający się pod policjantów. Nie mieliśmy dotąd żadnego oficjalnego zgłoszenia. Nie mogę jednak wykluczyć, że na naszym terenie działa jakaś grupa funkcjonariuszy zwalczających piractwo, o której nie wiemy - mówi Sławomir Szymański, rzecznik komendanta powiatowego policji w Ostrowcu i odsyła do rzeczniczki wojewódzkiej. Ona jest bardziej sceptyczna. - Po pierwsze, używanie nielegalnego oprogramowania to przestępstwo i nie ma mowy o jakimś mandacie. Trzeba wszcząć normalne postępowanie. Po drugie, funkcjonariusze, żeby sprawdzać zawartość komputera, muszą mieć nakaz, wylegitymować się. Wątpię, żeby policja ostrowiecka o takich działaniach nie wiedziała - mówi Elżbieta Różańska-Komorowicz, rzecznik komendanta wojewódzkiego policji.

Czy możliwe, że na fali informacji o walce z komputerowym piractwem ktoś oszukuje ludzi i wyciąga pieniądze na rzekome mandaty?

Szymański zaprzecza, że ostrowiecka policja poszukuje rzekomych oszustów, ale we wtorek do miejscowych mediów przesłali informację dla mieszkańców, jak postępować, gdy mają wątpliwości czy osoba, która puka do ich drzwi, nie jest oszustem. - Każdy ma prawo poprosić o okazanie legitymacji, nakazu przeszukania, w końcu zadzwonić na policję - mówi Szymański.

Jedno jest pewne - oszuści to czy nie - napędzili klientów do sklepów komputerowych. - Od poniedziałku dziennie sprzedaję więcej Windowsów niż do tej pory przez miesiąc. W poniedziałek poszło sześć, bo więcej nie miałem. Teraz idzie po 10 dziennie - mówi pan Przemysław.

- Sprzedaję 5-6 razy więcej legalnego oprogramowania niż do tej pory. Samych Windowsów 3-4 dziennie - przyznaje Pycela ze sklepu Grokas.
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Pan Rajek

  • to weteran
  • polecający usługi
  • *******

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Policja rekwiruje komputery z pirackim oprogramowaniem
« Odpowiedź #1 dnia: Grudzień 04, 2006, 10:17:32 pm »
Wcześniejsze  doniesienia
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26226
Policja rekwiruje komputery z pirackim oprogramowaniem
« Odpowiedź #2 dnia: Grudzień 21, 2006, 10:54:12 pm »
Sprawdź, czy nie jesteś piratem

Wojciech Orliński2006-12-20

W tle wielkich sporów politycznych rząd i parlament pracują nad ustawą, która dotyczy spraw bliskich każdemu z nas. Nowelizacja ustawy o prawie autorskim będzie wiązać się z tym, co nam wolno, a czego nie wolno podczas oglądania filmu czy słuchania muzyki

Warto się przyjrzeć tym projektom choćby po to, by potem nie mieć zdumionej miny, gdy do drzwi zapuka policja.

Przesada? Niezupełnie. W kwietniu Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zaproponowało nowelizację zakładającą m.in. karę roku więzienia za posiadanie programów komputerowych pozwalających na obchodzenie zabezpieczeń służących kontrolowaniu korzystania z utworu.

W praktyce oznaczało to, że przestępcą stawał się każdy, kto przerzucił własną, legalnie zakupioną płytę DVD na twardy dysk komputera albo skonwertował zakupioną płytę do jednego z popularnych formatów obsługiwanych przez przenośne odtwarzacze typu iPod. Na szczęście ten zapis zniknął w kolejnych wersjach ustawy, nie oznacza to jednak, że nie wróci później, bo bardzo na tym zależy lobby wydawców fonograficznych i filmowych.

Bezpośrednim powodem nowelizacji jest dyrektywa 2004/48 Parlamentu Europejskiego obowiązująca wszystkie kraje Unii. Dyrektywa, wychodząc z założenia, że brak ochrony własności intelektualnej prowadzi do spadku kreatywności i innowacyjności, wzywa członków UE do modyfikacji prawa, tak by lepiej chroniło autora i wynalazcę.

Polaków może to zaskoczyć, bo dwa lata temu dokonywaliśmy pośpiesznej nowelizacji prawa autorskiego - też mającej dostosować do prawa unijnego interesy posiadaczy praw autorskich.

W tamtej nowelizacji zmieniono brzmienie artykułu 23. definiującego "dozwolony użytek własny". Poprzednia ustawa z roku 1994 określała to jako nieodpłatne korzystanie z utworu w kręgu "osób pozostałych w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego".

Oznaczało to, że zgodne z prawem jest wypalenie płytki dla przyjaciela. Nielegalne było tylko handlowanie kopiami na bazarze. Nowelizacja z roku 2004 dodała wzmiankę o "pojedynczych utworach", za sprawą której wypalenie przyjacielowi kopii przestało być legalne (dalej legalne jest nieodpłatne pożyczenie płyty).

Pojęcie "dozwolonego użytku własnego" ma długą historię i niepewną przyszłość. Jak objaśniano je przez lata, bierze się z tego, że przepis nakazujący każdorazowo pytać autora o zgodę na odtworzenie utworu byłby nieprzestrzegany i niemożliwy do egzekwowania.

Był jednak zawsze wyjątek, jakim są projekty architektoniczne. Dozwolony użytek pozwala nam pożyczyć od kolegi książkę, ale nie pozwala zbudować domu na podstawie pożyczonego od niego projektu. Powód, dla którego prawo czyni ten wyjątek, jest prosty - powyższa niemożność w tym wypadku nie zachodzi. Można egzekwować przepis nakazujący każdorazową prośbę autora o wykorzystanie jego dzieła - i dlatego ustawodawca taki przepis przewidział.

W miarę powszechnego przechodzenia na nośniki cyfrowe ta niemożność zanika. Jeśli kupiliśmy w sklepie płytę, faktycznie nie da się egzekwować każdorazowego pytania autora o zgodę na odtworzenie. Jeśli jednak kupiliśmy plik w sklepie istniejącym tylko w sieci - taka możliwość już istnieje i nazywa się DRM.

DRM to skrót od "digital rights management" - "cyfrowe zarządzanie prawami". Najczęściej wiąże się to ze stosowaniem jakiegoś sposobu szyfrowania pliku muzycznego czy filmowego i kontrolowaniem dostępu do kluczy pozwalających odczytać szyfr.

Pierwszym szeroko stosowanym systemem DRM była kontrola regionalna odtwarzaczy DVD. Odtwarzacz kupiony w Japonii nie może grać płyty kupionej w UE - przy czym w odróżnieniu od dawnych czasów, w których takie różnice częściowo były uzasadnione technicznymi różnicami w systemach PAL, SECAM i NTSC, tutaj ograniczenie bierze się z wymuszonej przez koncerny filmowe na producentach sprzętu sztucznej blokady.

Istnieją programy komputerowe pozwalające te blokady ignorować - są obecnie w Polsce legalne, ale pierwsze projekty ustawy przewidywały karę roku więzienia za posiadanie takiego odtwarzacza i trzech lat za ich sprzedawanie.

W USA są nielegalne od roku 1998, gdy przyjęto "ustawę o prawach autorskich w cyfrowym milenium" (DMCA). Ustawa zakazuje prób obchodzenia cyfrowych zabezpieczeń, przewiduje jednak jednocześnie, że biblioteka Kongresu USA będzie ogłaszać listę czynności wyjętych spod działania tej ustawy.

Zgodnie z tą listą legalne jest obchodzenie zabezpieczenia płyty celem zaprezentowania filmu studentom w szkole filmowej albo zrzucenie zawartości płyty dźwiękowej do przenośnego odtwarzacza.

Ustawa krytykowana jest na całym świecie za surowość. Jednocześnie koncerny elektroniczne, fonograficzne i filmowe były nią zachwycone. Nieprzypadkowo, chociaż w badaniach nad tworzeniem formatów plików medialnych początkowo przodowały Europa i Japonia (popularny format MP3 chroniony jest europejskimi patentami obowiązującymi do 2010 roku), to w USA po raz pierwszy ruszyły na większą skalę sieciowe sklepy sprzedające muzykę i filmy.

Takie sklepy wcielają w praktykę to, co kiedyś uważano za niemożliwe - każdorazowe pytanie posiadacza praw autorskich o zgodę na korzystanie z utworu. Najpopularniejszy sklep tego typu - iTunes Music Store - pozwala użytkownikowi na słuchanie muzyki tylko na pięciu komputerach (zanim odtwarzacz odszyfruje plik, najpierw wysyła do centrali pytanie, czy dany komputer nie jest na "czarnej liście").

Inny sklep - Napster Music Store - co miesiąc sprawdza, czy użytkownik komputera opłacił abonament. Wystarczy jedno spóźnienie i cała muzyka ściągnięta na dysk i przenośne odtwarzacze przestaje działać.

Konsument stoi wtedy na straconej pozycji. Piosenki i filmy, które kupił w wirtualnym sklepie, mogą w każdej chwili być "zdeaktywowane" na podstawie widzimisię sprzedawcy. Wystarczy niesprawność systemu komputerowego lub błąd operatora.

Co więcej, na żądanie koncernów muzycznych iTunes Music Store ograniczył liczbę płyt kompaktowych, jakie wolno wypalić użytkownikowi z tym samym zestawem utworów (z dziesięciu do siedmiu).


Kilka lat temu sklepy tego typu zaczęły wreszcie działać poza USA, ale w Europie natychmiast natrafiły na problemy prawne. Rzecznicy praw konsumentów w krajach skandynawskich rozpoczęli w czerwcu batalię z Apple na podstawie skargi norweskiej rady konsumentów.

Francuski parlament zaś uchwalił w tym samym czasie projekt ustawy DADVSI z jednej strony przewidującej kary za obchodzenie zabezpieczeń, z drugiej jednak żądający od sprzedawców uwzględnienia praw konsumentów m.in. do swobodnego wyboru odtwarzacza (w tej chwili firmy mogą używać DRM do utrudniania klientom iTunes Music Store używania odtwarzaczy innych niż iPod).

Ustawa czeka na rozpatrzenie przez francuski trybunał konstytucyjny. Nierozstrzygnięte są też spory prawne w krajach skandynawskich. Polscy posłowie, uchwalając nowelizację ustawy, nie mogą się więc opierać na precedensowych orzecznictwach.

W obecnym kształcie nowelizacja ustawy zmierza nie tyle w kierunku karania za posiadanie oprogramowania, co ułatwienia ścigania naruszeń własności intelektualnej. Dla osób, którym zdarza się czasem coś ściągnąć z internetu, ważną informacją będzie to, że nowelizacja przewiduje instytucję rekompensaty finansowej dla poszkodowanego. Dotąd poszkodowany mógł tylko wnieść pozew cywilny przeciw ewentualnemu piratowi - długotrwały i często nieopłacalny. Teraz procedury będą prostsze i szybsze i należy się spodziewać, że przypadki piractwa będą ścigane znacznie częściej.

Nowelizacja nie przewiduje kary za samo posiadanie programów do przełamywania zabezpieczeń - wygląda na to, że w kwestii dozwolonego użytku wszystko zostanie po staremu. Wydaje się, że po kolejnych poprawkach nowelizacja wreszcie osiągnęła rozsądny kompromis między autorami i odbiorcami. Odbiorcy w ramach własnego użytku mogą z utworem robić, co chcą, za to autorzy zyskają narzędzia prawne pozwalające skutecznie ścigać prawdziwych piratów.
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26226
Policja rekwiruje komputery z pirackim oprogramowaniem
« Odpowiedź #3 dnia: Styczeń 11, 2007, 08:40:50 am »
Stracił auto, bo miał pirackie oprogramowanie[/u]

"Dziennik Zachodni": Masz na komputerze lewe programy? Możesz stracić samochód. Przydarzyło się to 35-letniemu Dariuszowi Sz. z Rybnika, na komputerze którego policja wykryła kilkanaście pirackich programów komputerowych.

Prokuratura skontaktowała się z producentami oprogramowania. Zażądali oni postawienia pirata przed sądem. Będą domagać się zadośćuczynienia. Jak informuje gazeta, zwykle tego typu odszkodowanie równa się wielokrotności opłaty licencyjnej.

Prokuratura na poczet przyszłych kar zatrzymała samochód podejrzanego. Zarekwirowane auto stoi co prawda w garażu Dariusza Sz., ale właściciel samochodu może go co najwyżej umyć. Jeździć nim nie ma prawa. Drzwi auta zaplombowano, spisano też stan licznika.
Mężczyzna jest podejrzany o korzystanie z kradzionych programów, w celu osiągnięcia korzyści majątkowych. To przestępstwo jest zagrożone karą do pięciu lat pozbawienia wolności. "Mężczyzna przyznał się do winy. Chciał dobrowolnie poddać się karze. Zgodził się na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata" - wyjaśnia prokurator.

Dariusz Sz. "wpadł" przez przypadek. Rybniccy policjanci prowadzili inne śledztwo, dotyczące powtarzających się kradzieży telefonów komórkowych na rybnickim kąpielisku "Ruda". Szukano paserów, którzy mogliby sprzedawać kradzione aparaty. Postanowiono sprawdzić m.in. właścicieli komisów - w tym Dariusza Sz.

"Komórek u niego nie znaleziono, ale w komputerze i na płytach miał mnóstwo nielegalnych programów" - mówi "Dziennikowi Zachodniemu" jeden z policjantów.
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Policja rekwiruje komputery z pirackim oprogramowaniem
« Odpowiedź #4 dnia: Styczeń 13, 2007, 10:44:24 pm »
Policjanci nękają internautów
- Sobota, 13 stycznia

Wystarczy jeden piracki program komputerowy, ściągnięty z internetu nielegalnie utwór muzyczny lub film, żeby narobić sobie kłopotów. W każdej chwili może zastukać do nas policja - uprzedza "Dziennik".

Kto się może zacząć bać? W zasadzie każdy, kto ściąga z internetu muzykę, filmy lub oprogramowanie bądź ma na komputerze nielegalne programy.

Większość plików internauci zdobywają za pomocą programów peer-to- peer, które działają na zasadzie: możesz coś pobrać, jeśli sam coś udostępnisz. W ten sposób tworzy się globalna sieć wymiany posiadanymi plikami. Tyle że posiadacz nawet legalnej kopii nie ma prawa powielić jej w setkach egzemplarzy.

- Szacuję, że ogromna większość użytkowników wymieniających pliki w internecie popełnia przestępstwo. Ale nie są oni anonimowi. Jeśli ktoś decyduje się na uczestnictwo w sieci peer-to-peer, to jego numer IP, czyli indywidualny kod jest widziany na całym świecie - twierdzi Jan Bałdyga, koordynator działań antypirackich Związku Producentów Audio-Video.

I to właśnie wykorzystuje policja. - Zaczynamy jak każdy użytkownik sieci typu peer-to-peer. Na naszym służbowym komputerze mamy zainstalowany program do wymieniania się plikami, np. bardzo popularny eMule - opowiada jeden z policjantów zajmujących się zwalczaniem piractwa.

- Logujemy się do sieci i szukamy popularnej piosenki czy nazwy płyty. Patrzymy, kto udostępnia ten plik. Potem sprawdzamy, czy osoba, która go wymienia, wysyła w internecie pliki, loguje się w Polsce. To bardzo żmudna praca, trzeba ustalić, kto jest dostawcą internetu, a następnie, jaki jest tzw. numer IP komputera, i wreszcie gdzie taki komputer fizycznie stoi. Uzbrojeni w nakaz prokuratorski, listę plików, nie tylko muzyki, ale także filmów, programów komputerowych czy gier, stukamy do drzwi delikwenta - relacjonuje policjant.

Źródło informacji: PAP
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Policja rekwiruje komputery z pirackim oprogramowaniem
« Odpowiedź #5 dnia: Styczeń 19, 2007, 08:05:28 pm »
Microsoft Polska: nie szukamy piratów po blokach

Microsoft przestrzega użytkowników oprogramowania komputerowego przed wpuszczaniem do prywatnych mieszkań osób podszywających się lub powołujących na firmę Microsoft.

"W związku z docierającymi do nas informacjami o pojawieniu się w blokach mieszkalnych w kilku województwach ogłoszeń o planowanej kontroli legalności oprogramowania na prywatnych komputerach, chcielibyśmy poinformować, że akcja ta nie jest inicjatywą polskiego oddziału Microsoft i nie jest prowadzona w porozumieniu z nami" - napisał Bartłomiej Danek, rzecznik prasowy Microsoft.

"Nie jest nam również znane powiązanie jej inicjatorów z instytucjami zajmującymi się promocją i ochroną legalności oprogramowania komputerowego ani polskimi organami ścigania. Osoby, które rozwieszają ogłoszenia i przeprowadzają »kontrole« nie działają z polecenia firmy Microsoft i nie posiadają do tego żadnych pełnomocnictw" - czytamy w oświadczeniu.

"Prosimy jednocześnie, aby osoby, które spotkały się z tego typu akcją w swoim mieście, na swoim osiedlu lub w swoim bloku informowały o tym lokalne jednostki policji lub polski oddział Microsoft" - apeluje w oświadczeniu Microsoft Polska.

Microsoft, jkl
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26226
Policja rekwiruje komputery z pirackim oprogramowaniem
« Odpowiedź #6 dnia: Marzec 31, 2007, 11:43:48 pm »
Jakie prawa ma użytkownik P2P?
26 marca 2007

Jakie prawa ma użytkownik sieci P2P, u którego pojawią się policjanci z nakazem przeszukania mieszkania? Bartosz Kwiatkowski z serwisu PoradniaPrawna.pl wyjaśnia.
Cytuj
Proszę powiedzieć, jakie dokumenty musi przedstawić policjant, aby przeprowadzić przeszukanie w mieszkaniu osoby prywatnej?
Bartosz Kwiatkowski, PoradniaPrawna.pl: Musi to być nakaz sądu bądź prokuratora, lub też, w wypadkach nie cierpiących zwłoki jeżeli postanowienie sądu bądź prokuratora nie może zostać wydane, nakaz kierownika jednostki lub legitymację służbową.

Właśnie - Kodeks Karny przewiduje także możliwość przeprowadzenia przeszukania bez nakazu. Czy rzeczywiście podejrzewanie, że w jakimś mieszkaniu ktoś korzysta z pirackiej kopii Windows lub nielegalnie udostępnia pliki MP3 jest wystarczającym powodem do przeprowadzenia przeszukania?
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26226
Policja rekwiruje komputery z pirackim oprogramowaniem
« Odpowiedź #7 dnia: Październik 27, 2007, 10:38:46 am »
Nalot policji na wrocławskich internautów
Karolina Łagowska2007-10-26,
 
Panika wśród wrocławskich internautów. Kasują dyski z nielegalnymi filmami i muzyką, bo boją się nalotów. Policjanci weszli już do ponad stu prywatnych mieszkań

Wyczyściłam kompa z nielegalnych programów, wycięłam wszystkie programy do ściągania filmów i mp3, sformatowałam dysk, wyrzuciłam wszystkie nośniki z nielegalami i przeczekuję - mówi Anna, specjalistka ds. public relations. - O tym, że jest jakaś akcja i gliniarze węszą, usłyszałam od znajomych. Nikt z nich nie wpadł, ale wszyscy przestali ściągać.

Panikę wywołała ostatnia akcja wrocławskich policjantów z sekcji do walki z przestępczością gospodarczą. Pod koniec sierpnia zalogowali się w osiedlowej sieci i namierzyli 136 osób, które wymieniały się plikami. Zaraz potem policjanci z kilku komisariatów weszli jednocześnie do 40 mieszkań na Krzykach, Gaju, Sępolnie i Popowicach, potem do kolejnych. Najmłodszy z zatrzymanych piratów miał 17 lat, najstarszy 35.

- Ludzie byli w totalnym szoku. Tłumaczyli, że wszyscy tak robią. Zapewniali, że nie wiedzieli, iż to nielegalne - mówi policjant, który brał udział w akcji.

Policja ma jeszcze namiary na kilkudziesięciu innych internautów, którzy wymieniali się plikami. Również oni mogą spodziewać się wizyty.

Nadkom. Artur Falkiewicz z zespołu prasowego dolnośląskiej policji tłumaczy: - Ściąganie plików i programów na własny użytek z legalnego źródła jest dozwolone. Przestępstwem jest jednak udostępnianie innym materiałów, do których nie mamy praw autorskich.

Policjanci wysyłają zatrzymane komputery do Związku Producentów Audiowizualnych, który ocenia, jakie straty ponieśli producenci. - Zawsze występujemy z wnioskiem o ściganie takiej osoby - mówi Jan Bałdyga ze Związku. - I coraz częściej takie sprawy kończą się wyrokami. 12 tys. zł to najwyższa grzywna, jaką ostatnio zasądził sąd.

Policja zapowiada, że często będzie powtarzać takie akcje. Marcin, student IV roku anglistyki, nie jest tym zachwycony: - Każdy coś ściąga: empetrójki, filmy. Nie zarabiamy na tym pieniędzy. Dlaczego ma nas ścigać policja?

Akcję popiera Andrzej Kuśmierczyk z ZAiKS-u: - Jeszcze do niedawna piratów szukano na bazarach, gdzie sprzedawano nielegalne kopie. Teraz, gdy prawie każdy może mieć dostęp do internetu, ci przenieśli się do domów.

Również Paweł Kukiz, wokalista zespołu Piersi, jest za ściganiem osób wymieniających się plikami: - Bo każda piracka płyta odbija się na mojej kieszeni. Płyty są za drogie, zgadzam się. Dlatego trzy lata temu sprzedawałem mój krążek za 19,99 zł. I co? U piratów chodził za 15 i sprzedawał się jak ciepłe bułeczki.


Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław
zr
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

 

(c) 2003-2017 Team Dar Życia :: nota prawna :: o plikach Cookies :: biuro@darzycia.pl
Polecamy:   Forum o zwierzętach