Ogłoszenia Zwierzęta
Aktualności: Jeśli uważasz że serwis Dar Życia jest potrzebnym miejscem Wesprzyj nas. Chcemy reaktywować serwis, dostosować graficznie i technicznie do aktualnych standardów, ale potrzebujemy Twojego wsparcia. Dziękujemy za wsparcie.

Autor Wątek: Psychologiczne uwarunkowania procesu uczenia się  (Przeczytany 7251 razy)

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25627
    • Dar Życia
Psychologiczne uwarunkowania procesu uczenia się
« dnia: Listopad 04, 2005, 02:02:48 pm »
Czynniki wpływające na proces uczenia się

Cytuj
Warto w tym miejscu wymienić czynniki korzystnie wpływające na proces uczenia się. Jeśli nauczyciel zechce wykorzystać je w swojej pracy dydaktycznej, odniesie znacznie większe sukcesy mierzone osiągnięciami uczniów, niż w sytuacji nauczania niejako "wbrew" możliwościom poznawczym ucznia.

Do warunków efektywnego nauczania należą:

- Miła, wolna od lęku atmosfera.
- Rozbudzanie ciekawości i motywacji do nauki.
- Wstępne aktywizowanie wiedzy posiadanej przez ucznia przed wprowadzeniem nowego materiału, by nowe informacje mogły zostać skojarzone z tymi wcześniej zapamiętanymi, (por. pamięć ultrakrótka).
- Nauczanie polisensoryczne.
- Stosowanie aktywizujących metod nauczania (learning by doing)
- Stosowanie gier i zabaw dydaktycznych.
- Organizowanie pracy w parach i grupach, gdyż procesy myślowe przebiegające w kilku mózgach równocześnie oddziałują na siebie wzajemnie. Ludzie inspirują się nawzajem i korygują swoje błędy, co prowadzi do lepszych wyników  pracy.
- Tolerancja dla błędów ucznia. Należy przyjąć stanowisko, że błędy to nie grzech, lecz droga poznania, na której można się wiele nauczyć.
[/color]

Nauczanie polisensoryczne

Cytuj
Warto również wiedzieć, że znacznie łatwiej zapamiętać informacje, jeśli docierają one do mózgu kilkoma kanałami równocześnie. Najprościej można kojarzyć wrażenia słuchowe z wizualnymi, ale na wielu lekcjach można wykorzystać również zmysł dotyku, węchu i smaku. Im więcej wrażeń uczeń odbiera, tym łatwiej i trwalej zapamiętuje związane z nimi wiadomości. Atrakcyjna lekcja, na której wiele się nauczy, przekona go o jego zdolnościach, umocni jego wiarę w siebie i poczucie własnej wartości, a tym samym zachęci do dalszych wysiłków w nauce. Nic bardziej nie motywuje do działania jak sukcesy odnoszone w jakiejś dziedzinie. Dajmy więc szansę naszym uczniom, a ich sukcesy w nauce i nam dostarczą wiele satysfakcji...


więcej: Psychologiczne uwarunkowania procesu uczenia się, czyli jak nauczać skuteczniej
Ewa Fic, NKJO Tychy
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Pan Rajek

  • to weteran
  • polecający usługi
  • *******

Offline Anna

  • User z prawami do pisania
  • Weteran
  • ******
  • Wiadomości: 4459
Psychologiczne uwarunkowania procesu uczenia się
« Odpowiedź #1 dnia: Maj 22, 2007, 08:11:27 pm »
Co warunkuje sukces dziecka w uczeniu się matematyki ?


   Edukacja matematyczna jest istotnym składnikiem wszechstronnego i harmonijnego rozwoju dziecka.
Kształcenie zintegrowane daje nauczycielowi dużą swobodę w takim organizowaniu zajęć, by kształtować podstawowe pojęcia i umiejętności matematyczne na treściach bliskich dzieciom, uwzględniających ich zainteresowania.
Należy jednak przestrzegać pewnych zasad:
-   treści bardzo atrakcyjne dla dziecka nie mogą w danym momencie przesłonić zagadnień z matematyki,
-   treści matematyczne należy łączyć z innymi w sposób naturalny tylko wtedy, gdy to jest możliwe,
-   edukacja matematyczna musi być prowadzona systematycznie,
-   przy wprowadzaniu nowych, abstrakcyjnych pojęć trzeba przestrzegać zasad stopniowania trudności.

Integracja nie polega tylko na tym, że różne treści trzeba omawiać koniecznie razem na tych samych zajęciach.
Integracja powinna być spiralna – oznacza to umiejętne uzupełnianie dotychczasowej wiedzy nowymi informacjami, rozszerzanie jej i pogłębianie.
Dobre kształcenie zintegrowanie jest znacznie trudniejsze niż nauczanie przedmiotowe. Wymaga ono od nauczyciela wysokiej świadomości pedagogicznej i psychologicznej, a także nowych umiejętności metodycznych.
Do błędów popełnianych przez nauczycieli należy tzw. „papierowe nauczanie” – wypełnianie po kolei zamieszczonych w podręcznikach kart pracy oraz realizowanie jednych zakresów kształcenia kosztem innych.
Edukacja matematyczna bardzo często traktowana jest powierzchownie, „po macoszemu”.
Potwierdzają to badania dotyczące zjawiska niepowodzeń w nauczaniu matematyki przeprowadzone przez prof. Gruszczyk-Kolczyńską oraz obserwacje zajęć prowadzone w szkołach.
   Planując nauczanie zintegrowane trzeba pamiętać, że aby dziecko nauczyło się  matematyki, konieczne są systematyczne zajęcia ( 5 razy w tygodniu), których celem wiodącym są treści matematyczne.

Innym bardzo ważnym warunkiem sukcesu dziecka w uczeniu się matematyki jest dojrzałość do uczenia się matematyki.  Z badań wynika, że większość dzieci doznających trudności w uczeniu się matematyki, których nie jest w stanie samodzielnie pokonać, rozpoczyna naukę bez należytej dojrzałości do uczenia się matematyki. Charakteryzują się one nieco wolniejszym rozwojem tych procesów psychicznych, które są zaangażowane w nabywanie pojęć i umiejętności matematycznych. Najczęściej są to opóźnienia niewielkie, sięgające kilku miesięcy.
Dorośli nie rozumiejąc przyczyn skłonni są uważać, że powodem jest lenistwo lub zła wola dziecka. Zmuszają je do wysiłku, a nie udzielają należytej pomocy. Dziecko uczy się szybko zachowań obronnych. Wstrzymuje się od odpowiedzi, a potem powtarza, co powiedziały inne dzieci, odpisuje gotowy wynik, uczy się na pamięć.
Takie zachowania pomagają uniknąć represji ale powodują blokady w uczeniu się matematyki.
   Początkiem takiego dramatu jest rozpoczynanie nauki w szkole bez koniecznej dojrzałości do uczenia się matematyki.
Dojrzałość ta zawiera się w zakresie pojęcia dojrzałości szkolnej.
   Głównymi wskaźnikami dojrzałości do uczenia się matematyki są:
-   świadomość, w jaki sposób należy liczyć przedmioty, a co się z tym łączy sprawnie dodawać i odejmować do 10. Podstawą dziecięcego liczenia są intuicje matematyczne, które dziecko przyswaja sobie na poziomie przedoperacyjnym.
-   odpowiedni poziom operacyjnego rozumowania,
-   zdolność do funkcjonowania na poziomie symbolicznym i ikonicznym bez potrzeby odwoływania się do poziomu działań praktycznych,
-   stosunkowo wysoki poziom odporności emocjonalnej na sytuacje trudne,
-   należyta sprawność manualna, precyzja spostrzegania i koordynacja wzrokowo-ruchowa.
   Wskaźniki te pokrywają się z zakresem przyczyn nadmiernych trudności w uczeniu się matematyki.
   W programach wychowania przedszkolnego dużo uwagi poświęca się dojrzałości szkolnej, ale problem ujęty jest jednostronnie – dużo się mówi o potrzebie wyrabiania gotowości do nauki czytania i pisania.   Analizując treści w programach nauczania i zadania z zeszytów ćwiczeń można określić jaki poziom operacyjnego rozumowania jest dzieciom potrzebny, aby sprostać wymaganiom.
   Głównymi wskaźnikami dojrzałości do uczenia się matematyki są:świadomość jak należy liczyć przedmioty czyli tzw. dziecięce liczenie.
Podstawą są pewne intuicje matematyczne, które dzieci posiadają na poziomie przedoperacyjnym.
   Już trzylatek potrafi stosować zasadę „jeden do jednego” – liczenie przez dotykanie, wskazywanie przedmiotów.
Jeżeli przedmioty ułożone są w rzędzie liczenie jest łatwiejsze.
Ostatni wypowiedziany liczebnik nabiera znaczenia i określa liczbę przedmiotów w zbiorze. Dziecko przestrzega obranego kierunku liczenia, a później dochodzi do wniosku, że licząc od początku, czy od końca wynik jest taki sam.
   Kolejna ważna umiejętność w dziecięcym liczeniu to wyznaczanie wyniku dodawania i odejmowania.
   Można tu wyróżnić trzy fazy:
-   dziecko po zmianie ilości liczy od początku i stara się dotknąć i określić wynik (od 5 roku  życia).
-   dziecko spostrzega, że dodawanie to łączenie, a odejmowanie to odbieranie. Przy  
      dodawaniu dosuwa przedmioty, a przy odejmowaniu zabiera. Żeby wiedzieć ile jest    
      trzeba policzyć wszystkie. Później dopiero przekonuje się, żeby wiedzieć ile jest,  
      wystarczy doliczyć lub odliczyć.
-   trzecia faza (około 7 roku życia) dziecko zaczyna liczyć w pamięci. Najpierw jeszcze  
            przechodzi okres liczenia na palcach. Jest to symulowanie dodawania i odejmowania  
            różnych przedmiotów na zbiorze zastępczym.
Czynność zginania i prostowania palców reprezentuje dodawanie i odejmowanie przedmiotów. Taki sposób rozwiązywania zadań utrzymuje się długo, jeszcze w drugiej a nawet w trzeciej klasie.
            Liczenie na palcach jest wielkim osiągnięciem, ważnym krokiem na drodze odrywania    
            się od konkretnej rzeczywistości w kierunku abstrakcyjnego rozumowania.
Pomaga to
            również przy rozwiązywaniu prostych zadań.  
           Gdy zakres liczenia przekracza 10 często dzieci pomagają sobie rysując kreski.
   Liczenie na palcach, na kreskach , patyczkach, koralikach, liczydłach jest      
            symulowaniem konkretnej sytuacji. Jest to absorbujące i czasochłonne.
            Wystarczy, aby dorośli zakazali dziecku liczyć na palcach i polecali rozwiązywać zbyt      
            trudne zadania, które będą poza możliwościami dziecka, szybko się zniechęci i utraci  
            wiarę we własne możliwości.
            Nastąpi proces narastania niepowodzeń i blokada procesu uczenia się matematyki.

   Innym wskaźnikiem dojrzałości do uczenia się matematyki jest operacyjne rozumowanie. Jest to sposób funkcjonowania intelektualnego, który kształtuje się wraz z rytmem rozwojowym człowieka. Zmiany przechodzą od form prostych do bardziej abstrakcyjnych. Zamiennie używa się nazwy inteligencja operacyjna.
1)   Pierwszy okres rozwoju umysłowego człowieka trwa mniej więcej do 18 miesiąca życia i został nazwany okresem kształtowania inteligencji praktycznej ( poznanie świata rzeczy ).
2)   Następny okres ma dwa podokresy:
-  wyobrażeń przedoperacyjnych (do 7 roku),
      -  ustalania operacyjnego rozumowania.
   Przełomowym momentem jest 7 rok życia. Wtedy pojawiają się pierwsze operacje  
            konkretne.
3)   Dorośli posługują się rozumowaniem operacyjnym na poziomie    
      formalnym.
   
   W grupie dzieci rozpoczynających naukę w szkole różnice indywidualne w tempie rozwoju umysłowego mogą wynosić 4 lata. Czyli są tam dzieci, które posługują się systemami całościowymi oraz te, które są na poziomie przedoperacyjnym. Tak wielkie różnice wyjaśniają jedną z przyczyn niepowodzeń w uczeniu się matematyki. Dzieci, które nie rozumują jeszcze operacyjnie, nie potrafią przyswoić sobie pojęcia liczby naturalnej, opanować czterech działań arytmetycznych ani rozwiązać zadań matematycznych.

   Zakres operacyjnego rozumowania na poziomie konkretnym wyznaczają wskaźniki:
-   operacyjne rozumowanie w obrębie ustalania stałości ilości nieciągłych,
-   operacyjne porządkowanie elementów w zbiorze przy wyznaczaniu konsekwentnych serii,
-   operacyjne rozumowanie w zakresie ustalania stałości masy,
-   operacyjne rozumowanie w zakresie ustalania stałości długości  przy obserwowanych przekształceniach,
-   operacyjne rozumowanie w zakresie ustalania stałej objętości cieczy, przy transformacjach zmieniających jej wygląd.
   Nie są to wszystkie kompetencje intelektualne, ale te najważniejsze.
Z badań wynika, że jeżeli dziecko w tym okresie potrafi sprostać wymaganiom nie będzie miało później większych kłopotów. Ważna jest też kolejność tych wskaźników.
   Pierwsze dwa potrzebne są dzieciom już na początku klasy pierwszej. Następne wskaźniki są konieczne pod koniec klasy pierwszej.
   Na początku kl. II dzieci powinny rozumować operacyjnie w zakresie wszystkich wskaźników. Jeżeli tak nie jest, kształtują się mechanizmy obronne, dziecko unika rozwiązywania zadań wymagających wysiłku intelektualnego. Następuje zwolnienie tempa rozwoju umysłowego.
   Z chwilą rozpoczęcia nauki szkolnej wymaga się od dziecka, aby potrafiło rozumować na poziomie reprezentacji ikonicznych i symbolicznych.
   Dziecko musi rozumieć sens kodowania i dekodowania informacji za pomocą umownych symboli.
Dlatego powinniśmy wiedzieć, że „graf – strzałka” wywodzi się z gestu wskazywania, diagram Venna z czynnością grodzenia, a drzewko obrazuje łączenie – zsypywanie razem.
Należy zdawać sobie sprawę z tego, żeby sprawnie posługiwać się grafami, dziecko wcześniej musi wykonać wiele razy ten typ czynności, aby zrozumieć co one reprezentują.                                                                

Ważnym wskaźnikiem dojrzałości do uczenia się matematyki jest odporność emocjonalna
Rzadko wykonujemy jakieś działanie bez emocji (zadowolenia, radości, niechęci, lub podenerwowania).
Wiemy, że emocje pozytywne jak: radość, zadowolenie, fascynacja lub też zaciekawienie powodują, że wykonana czynność jest dla nas łatwiejsza.
Gdy podejmujemy działanie powodujące stres lub niechęć, praca idzie wolniej, oporniej i nieraz jest gorzej wykonana.
Zdarza się, że dziecko umie w domu a w szkole „wszystko zapomniał”.
Dlaczego tak się dzieje ?
Dlaczego dzieci „tracą głowę, co je zablokowało”?
   Człowiek dysponuje pewną odpornością emocjonalną na pokonywanie trudności.
Szereg badań na ten temat przeprowadziła p. M. Tyszkowa.
   Jaka jest odporność emocjonalna zależy w większości od cech psychicznych człowieka.
   W rozwijaniu odporności emocjonalnej mogą pomóc ćwiczenia, które uczą rozumnego kierowania swoim zachowaniem w sytuacjach trudnych.
   Rozwiązywanie zadań matematycznych jest sytuacją trudną.
Jakie są reakcje dzieci na zapowiedź, że będą rozwiązywały zadanie?
Dzieci odporne emocjonalne, które wierzą we własne siły:
-   wyraźnie cieszą się,
-   szybko zabierają się do pracy,
-   napięcie emocjonalne mobilizuje je do wysiłku,
-   są skupione, gotowe do pracy,
-   wierzą, że pokonają trudność.
Dzieci o małej odporności emocjonalnej i niskiej samoocenie:
-   kręcą się, nic nie robią,
-   udają, że czegoś szukają,
-   zaczynają się wygłupiać,
-   chcą iść do ubikacji,
-   czekają, aby odpisać wynik,
-   skarżą się na ból głowy, brzucha.
   Dziecko o małej odporności emocjonalnej robi wszystko, aby uniknąć wysiłku umysłowego.Nie ćwicząc ma większe braki, traci motywację do nauki.
Dziecko, które nie odnosi sukcesów jest  potrójnie karane:
przez nauczyciela
-   zrobiło źle, nic nie umie
-   nie pracuje, jest leniwe
przez kolegów
-   nic nie umie, pani się gniewa
-   nie będzie się z nami bawił, Głupek
przez rodziców (gdy jest zła ocena lub uwagi)
-   nie pójdziesz na dwór
-   nie będziesz oglądał telewizji
Gdy nie ma śladu w dzienniczku czy zeszycie kara odsuwa się w czasie.
Dzieci zdecydowanie mniej boją się złych ocen, bo te można poprawić, więcej obawiają się sankcji społecznych
-   niszczą poczucie bezpieczeństwa,
-   obniżają atrakcyjność dziecka w grupie.
Co zatem robić ?
-   życie dorosłe jest trudniejsze,
-   szkoła jest dobrą zaprawą do znoszenia upokorzeń,
-   kary mobilizują do wysiłku, nie pozwalają lekceważyć nauki.
Wszystko to może mieć sens pod warunkiem:
-   nie wolno po drodze nadszarpnąć systemu nerwowego dziecka,
-   nie wolno niszczyć dziecięcej godności.
Nawet u dziecka odpornego emocjonalnie przeżycie wielu klęsk może spowodować obniżenie tej odporności. My rozpatrujemy tylko wpływ sytuacji szkolnych, a przecież są sytuacje rodzinne nadwyrężające  układ nerwowy takie jak:
-   rozpad rodziny,
-   awantury pijanego ojca itp.
Należy rozwijać u dzieci zdolność do wysiłku umysłowego w sytuacjach trudnych, pełnych napięć.
Można to robić przez hartowanie
, (organizowanie dla dziecka sytuacji trudnych, takich, aby je mogło samodzielnie pokonać).
Do hartowana nadają się gry.
Wywołują one gwałtowny wzrost napięcia.  
Chęć wygrania powoduje, że dziecko podejmuje wysiłek i stara się wytrwać do końca. Ważne jest aby gry nie przekraczały możliwości dziecka. Najlepiej gdy ono samo je układa.
Trzeba uczyć dzieci konstruowania gier, bo hartują i rozwijają umysł.   Wszyscy wiemy, że zajęcia matematyczne należy uatrakcyjniać.
Pomocą w tym są właśnie gry i zabawy dydaktyczne.
Dostarczają one wiele okazji do kształtowania pożądanych umiejętności, sprawności i nawyków. Na lekcjach gdzie stosujemy gry i zabawy nie ma mowy o nudzie.
Wszystkie czynności, które dzieci wykonują szczególnie przy konstruowaniu gier sprzyjają rozwojowi operacyjnego rozumowania.
   Zabawy i gry oprócz funkcji poznawczych, kształcących, wychowawczych pełnią również funkcję terapeutyczną.
Pozwalają dziecku zwiększyć poczucie własnej wartości, przeżyć sukces, uwierzyć w siebie, umieć radzić sobie ze stresem. Dobra atmosfera, przyjemny klimat, zabawa, ruch sprzyja otwartości, szczerości.
   Gra nie może być zbyt łatwa, bo niczego nie nauczy i zbyt trudna bo zniechęci i wystraszy.
Gry mogą być wykorzystywane jako sytuacja problemowa na lekcji, jako trzon wprowadzanych treści, mogą być stosowane do celów ćwiczeniowych jak i kontrolno-utrwalających.
Układanie gier i ich rozgrywanie nadają się do hartowania odporności emocjonalnej.

Innym wskaźnikiem dojrzałości do uczenia się matematyki jest integracja czynności percepcyjno – motorycznych.
   Przygotowanie przyborów, odszukanie w książce czy ćwiczeniu zadania, zapisanie czegoś to czynności organizacyjne.
Dzieci muszą wykonać je szybko i sprawnie. Gorzej wiedzie się tym dzieciom, które nie potrafią scalić aktywności ruchowej, emocjonalnej i intelektualnej. Robią wiele zamieszania, kręcą się, szukają czegoś, hałasują. Są upominane i karcone co podnosi poziom napięcia.
Denerwują się, że nie zdążą, że pani będzie się gniewać.
   Oprócz czynności organizacyjnych dla procesu uczenia się matematyki niezbędne są czynności wspomagające.
1)   Dziecko musi przeczytać treść zadania. (Jest wymagana umiejętność czytania ze zrozumieniem).
Gdy zadanie czyta nauczyciel albo wybrane dziecko trzeba uważnie słuchać i natychmiast dokonywać analizy treści.
Jest to bardzo trudne zwłaszcza dla dzieci nadpobudliwych
2)   Analizując treści musi znaleźć dane, wyszukać zależności  
między nimi. Pomaga sobie uproszczonym rysunkiem lub przedmiotami zastępczymi.
Czy dziecko może się nimi posłużyć zależy od szybkiej orientacji i integracji czynności percepcyjno – motorycznych.
Mówiąc o tych czynnościach mamy głównie na myśli współpracę ręki i oka.
       3)  Rozwiązując zadanie dzieci rysują graf, tabelki, drzewka a potem      
             zapisują działania. Na końcu  zapisują odpowiedź.
   
   Niska sprawność manualna może być przeszkodą w przedstawieniu wyniku rozumowania.
Brzydko wykonany graf i nieczytelny zapis może przekreślić wysiłek intelektualny dziecka. Zeszyty wyglądają brzydko. W zeszytach są uwagi. Rodzice oglądając taki zeszyt starają się swoimi sposobami nauczyć dziecko. Pilnują przy odrabianiu lekcji, krzyczą, każą wiele razy przepisywać a efekt pracy dziecka jest coraz gorszy.
Nadmierna koncentracja na wykonanej czynności przy wysokim napięciu i świadomości swoich niskich możliwości obniża poziom wykonania. Wspólne odrabianie staje się męką dla rodzica i dla dziecka. Na lekcji matematyki takie dzieci nabywają znacznie mniej doświadczeń logicznych i matematycznych. Narysowanie grafu staje się celem a nie środkiem pomocniczym.

Praca z dziećmi z trudnościami.
   Prawie w każdej klasie znajdują się dzieci, które mimo wkładanego wysiłku nie potrafią poradzić sobie z łatwymi zadaniami. Dzieci te potrzebują fachowej pomocy ze strony dorosłych. Jeśli jej nie otrzymają w porę, wówczas pojawiają się niepowodzenia i blokady w uczeniu się matematyki.
   Silne napięcia, brak motywacji, utrata wiary we własne możliwości powodują zwolnienie rozwoju umysłowego dzieci.
Trudności mogą wynikać z braku:
-   dojrzałości do uczenia się matematyki,
-   z powodu braków wynikających z dłuższej nieobecności,
-   z zaniedbań wychowawczych domu.

Podstawą diagnozy jest obserwacja zachowania dziecka na lekcjach matematyki w sytuacji gdy:
-   powinno rozwiązać samodzielnie zadanie, siedząc w ławce,
-   powinno rozwiązać samodzielnie zadanie na tablicy, w obecności uczniów,
-   dzieci rozwiązują zadanie wspólnie.
Należy też przeprowadzić sprawdziany „cofając się” z materiałem tak długo, aż uczeń ujawni umiejętności zaliczane do podstawowych.
Możemy określić różnicę w stosunku do aktualnych wymagań.
   Może tak być, że w kl. III dziecko ujawni umiejętności z kl. I.
Opracowujemy wtedy program naprawczy dla takiego dziecka.
Program ten przyniesie rezultaty jeżeli będzie realizowany na zajęciach wyrównawczych, na lekcjach gdy dostosujemy zadania do pracy indywidualnej, do sfery najbliższego rozwoju, w domu przez dorosłych.
   Zajęcia korekcyjno – kompensacyjne i wyrównawcze to nie lekcje prowadzone wg wcześniej opracowanego konspektu.Te zajęcia muszą uwzględniać aktualne możliwości dziecka.
   Prowadzenie badań diagnostycznych, budowanie programów naprawczych i ich realizacja to bardzo obszerne zagadnienia.
   Bardzo szeroko tematykę powyższą omawia p. prof. Gruszczyk – Kolczyńska.

Literatura:
 
Edyta Gruszczyk - Kolczyńska „Dzieci ze specyficznymi trudnościami w uczeniu się
                                                    matematyki”        

Edyta Gruszczyk – Kolczyńska „Dlaczego dzieci nie potrafią uczyć się matematyki ?”

Edyta Gruszczyk – Kolczyńska, Ewa Zielińska „Dziecięca matematyka”                                                                        

Edyta Gruszczyk – Kolczyńska, Krystyna Dobosz, Ewa Zielińska
„ Jak nauczyć dzieci sztuki konstruowania gier ?”

Maria Tyszkowa „Problemy odporności emocjonalnej dzieci i młodzieży”
           
                                                             







                                                                                                            opracowała
                                                                                                            Halina Gąbka
                                                                                                            doradca metodyczny
                                                                                                            nauczania zintegrowanego

http://www.odn.poznan.pl/doradcy/warsztat/pliki/gabka1.doc

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25627
    • Dar Życia
Psychologiczne uwarunkowania procesu uczenia się
« Odpowiedź #2 dnia: Maj 22, 2007, 09:02:52 pm »
Anno- to bardzo ciekawe informacje-szkoda, że większosć szkół nie rozumie współzależności pomiędzy usprawnianiem a formami edukacji naszych dzieci a na końcu oczekiwania na efekty w nauce.

Cytuj
Zajęcia korekcyjno – kompensacyjne i wyrównawcze to nie lekcje prowadzone wg wcześniej opracowanego konspektu. Te zajęcia muszą uwzględniać aktualne możliwości dziecka.


Dodam, że nie tylko możliwości dziecka!!! Powinny wyłapać niedociągnięcia każdego ucznia indywidualnie, wesprzeć stymulacją zaburzoncyh funkcji danego organizmu dziecka, dobierać induwidualne formy nauki.
O tym wyraźnie mówi prawo oświatowe w kwestii zajęć rewalidacji indywidualnej, na które tak malutko przeznacza się subwencję oświatową.
http://forum.darzycia.pl/topic,6584.htm

Polecam także:

Zaburzenia funkcji percepcyjno-motorycznych, mogące wpływać na umiejętności szkolne

i jeszcze zapisy prawne:
Zajęcia wspomagajace dla dzieci

Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej i Sportu1) z dnia 18 stycznia 2005 r.w sprawie warunków organizowania kształcenia, wychowania i opieki dla dzieci i młodzieży niepełnosprawnych oraz niedostosowanych społecznie w przedszkolach, szkołach i oddziałach ogólnodostępnych lub integracyjnych

Dokładny opis zajęć rewalidacji indywidualnej
http://www.publikacje.edu.pl/publikacje.php?nr=1740
Rewalidacja indywidualna w szkole podstawowej dla upośledzonych umysłowo

Rola i znaczenie zajęć rewalidacyjnych w kszt. dzieci niep.

Rola i znaczenie zajęć rewalidacyjnych w kształceniu dzieci  o specjalnych potrzebach edukacyjnych.
- Opracowanie: mgr Anna Gralla
Więcej o podobnych problemach
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Anna

  • User z prawami do pisania
  • Weteran
  • ******
  • Wiadomości: 4459
Psychologiczne uwarunkowania procesu uczenia się
« Odpowiedź #3 dnia: Maj 22, 2007, 09:58:48 pm »
Dodam jeszcze program edukacji z elementami pedagogiki Marii Montessori "Pomóżmi samemu to zrobić". Jest to program realizowany w klasach 1-3 na zajęciach zintegrowanych i wyrównawczych. Warto z niego korzystać, warto podsunąć nauczycielowi. Warto z dzieckiem pracować w domu wykorzystując jego elementy.
My tak robimy.

http://www.sp8.dsw.pl/download.php?ea710f926ab23a309c73eee7c995f347

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25627
    • Dar Życia
Psychologiczne uwarunkowania procesu uczenia się
« Odpowiedź #4 dnia: Maj 24, 2007, 11:34:31 pm »
Polecam  :ok:
http://www.adalexpoczatkowe.webpark.pl/koziel1.doc
Przezwyciężanie trudnosci w czytaniu i pisaniu przez uczniów w młodszym wieku szkolnym

Wyższa Szkoła Umiejętności Pedagogicznych i Zarządzania w Rykach

Studia Podyplomowe w zakresie edukacji elementarnej- Wychowanie Przedszkolne i nauczanie zintegrowane

- Hanna Kozieł
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline agaj

  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 73
Psychologiczne uwarunkowania procesu uczenia się
« Odpowiedź #5 dnia: Maj 26, 2007, 09:13:46 pm »
Nie wiem gdzie to dać więc proszę moda o ewentualne przeniesienie lub usunięcie jeśli było :)
http://www.trendy.codn.edu.pl/

Ups może tutaj byłoby lepiej
http://forum.darzycia.pl/vp112491.htm#112491
Zosia 7,5l. (epi), Basia 5l. (niedobór wzrostu).

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Psychologiczne uwarunkowania procesu uczenia się
« Odpowiedź #6 dnia: Czerwiec 20, 2007, 11:22:43 am »
Dobry sposób na uczenie matematyki

Pięciolatki, których nigdy nie uczono arytmetyki, umieją intuicyjnie rachować nawet na dwucyfrowych liczbach. Nie uzyskują ścisłych wyników, ale mniej więcej trafne.

Wyniki badań, które na to wskazują, publikuje ostatnie "Nature". Psychologowie z uniwersytetów Nottingham (Wielka Brytania) oraz Harvarda (USA) zadali pięciolatkom serię zadań rachunkowych. Jedno z nich brzmiało: "Sara miała 64 cukierki, ale 13 z nich oddała. John ma 34 cukierki. Kto ma więcej?". Choć dzieci nie były w stanie wyliczyć, ile dokładnie cukierków pozostało Sarze, na pytanie odpowiadały prawidłowo.

Autorzy badania twierdzą, że dzieci nie potrzebują abstrakcyjnej wiedzy o liczbach ani też formułach dodawania i odejmowania, żeby prawidłowo szacować działania w zakresie do 100.

- Umiejętności ścisłych i symbolicznych rachunków trzeba się uczyć całe lata - mówi psycholog Camilla Gilmore z Uniwersytetu Nottingham. - Wiele dzieci ma z tym duże kłopoty. Kiedy robiliśmy nasze testy w zerówkach, nauczyciele byli pewni, że są zbyt trudne i uczniowie będą się tylko frustrować. Byli zdumieni, jak dzieciaki dobrze sobie radziły i jak bardzo się wciągnęły w zabawę.

- Rozwijajmy te naturalne zdolności, a szkolna matematyka przestanie być dla dzieci zmorą - podsumowuje badaczka.

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Psychologiczne uwarunkowania procesu uczenia się
« Odpowiedź #7 dnia: Wrzesień 14, 2007, 03:40:02 pm »
Nie rozumiemy matematyki

Uczniowie uczą się matematyki w sposób mechaniczny i pamięciowy.

Wśród większości uczniów panuje metoda pamięciowego przyswajania wiedzy z zakresu matematyki. Mechanicznie powtarzane wzory maja zapewnić dobrą ocenę na sprawdzianie, a po klasówce zostają natychmiast zapomniane. Przypomina się stara maksyma: Zakuć, Zaliczyć, Zapomnieć.

Wina nie leży jednak jedynie po stronie uczniów. Nauczyciele nadal twierdzą, że lepszą metodą jest nauczenie się wzorów i zasad na pamięć, niż ich zrozumienie. Kto z nas nie słyszał zdania: Powinieneś to umieć nawet obudzony nagle w środku nocy.

Niestety większość nauczycieli popiera tę metodę i zamiast uczyć kreatywnego myślenia, utrwala tylko złe przyzwyczajenia, ucząc według przestarzałych schematów.

Metoda ta doprowadza do opłakanych rezultatów. Coraz mniej osób rozumie matematykę, coraz więcej uczniów uważa ten przedmiot za trudny lub bardzo trudny i nie chce go zdawać na maturze. Efekty tego procesu już widać, na uczelniach ścisłych kształci się coraz mniejsza ilość inżynierów i specjalistów technicznych, co odzwierciedla się coraz większym zapotrzebowaniem na te osoby na rynku pracy. A, gdy specjalistów jest coraz mniej , ich usługi rosną w cenie.

Obecnie na rynku już brakuje inżynierów. Sytuacja ma się zmienić po wprowadzeniu na maturę obowiązkowego egzaminu z matematyki. Jednak już teraz należy się zastanowić, jak młodzi ludzie mają poradzić sobie z przedmiotem, którego nauczanie jest na tak niskim poziomie?

Problem z matematyką zaczyna się już od najmłodszych klas. Z badania przeprowadzonego w 2006 roku na uczniach III klasy podstawówki, wynika, że problemy pojawiają się już przy najprostszych zadaniach. W zadaniu, w którym należało obliczyć ile stron książki przeczyta dziewczynka w ciągu półtorej godziny, jeśli w ciągu 15 minut czyta 10 stron, dobrą odpowiedź znało jedynie 25% uczniów. Strach pomyśleć, co zrobi reszta z tych uczniów, gdy nadejdzie czas matury.

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Psychologiczne uwarunkowania procesu uczenia się
« Odpowiedź #8 dnia: Listopad 20, 2007, 12:17:59 pm »
Z wątku: Usprawnić liczenie, czytanie - jak? Proszę o pomoc

Cytat: "ilonadora"
Gestykulacja pomaga w matematyce


Liczenie na palcach nie musi oznaczać słabej znajomości matematyki. Co więcej, może się przyczynić do poprawy zdolności matematycznych. Tak wynika z badań psychologów z Chicago.

Wszelkiego rodzaju gestykulacja pomaga dzieciom w lepszym rozumieniu i rozwiązywaniu problemów matematycznych.

Badania ponad 170 dzieci pokazały, że te z nich, które zachęcano do gestykulacji podczas rozwiązywania zadań, które mogły pokazywać na przykład, jak rozumieją równość dwóch stron równania, wykazywały potem lepsze zrozumienie problemów i strategii prowadzących do ich rozwiązania.

Zdaniem psychologów, zachęta do gestykulacji sprawia, że dzieci wyrażają idee, których nie są jeszcze w stanie sformułować werbalnie. To pomaga i sprawia, że rodzice potem mniej gestykulują po zobaczeniu świadectwa.

interia

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Psychologiczne uwarunkowania procesu uczenia się
« Odpowiedź #9 dnia: Kwiecień 28, 2008, 09:21:47 am »
Na jabłkach czy na symbolach?

Badacze z Uniwersytetu Stanowego Ohio dowodzą, że część metod nauczania matematyki, które stworzono z myślą o ułatwieniu przyswajania wiedzy, w rzeczywistości utrudnia zrozumienie nowych pojęć. Uczniowie stykający się z matematyką abstrakcyjną, a nie operującą na przykładach wziętych z życia radzili sobie lepiej w przygotowanych przez naukowców eksperymentach (Science).

Powód? Amerykanie przypuszczają, że dodatkowe szczegóły utrudniają wyekstrahowanie z natłoku informacji tych najważniejszych, czyli dotyczącej samego konceptu matematycznego, a następnie zastosowanie ich w odniesieniu do nowego problemu.

Wg Jennifer Kaminski, niebezpieczeństwo związane z nauczaniem o względnej prędkości za pomocą przykładów z pociągami jest takie, że wielu uczniów opanuje rozwiązywanie tylko i wyłącznie problemu pociągów.

Aby stwierdzić, jakie metody uczenia podstawowych pojęć matematycznych są skuteczniejsze, naukowcy przeprowadzili całą serię eksperymentów. W przypadku części uczniów college'u zastosowano metodę abstrakcyjnych wzorów i symboli, a w przypadku reszty korzystano z konkretnych przykładów, m.in. ilości płynu w szklance czy piłeczek tenisowych w pojemniku. W ten sposób zapoznawano ich np. z przemiennością (komutatywnością). Jest to własność operacji algebraicznych, która polega na tym, że wynik operacji na dwóch elementach nie zależy od ich kolejności. Przemienne są więc mnożenie i dodawanie, ale już nie odejmowanie.

Wszyscy uczniowie szybko opanowali pojęcie, ale pierwsza grupa z większą łatwością potrafiła odnieść nabytą wiedzę do nowych problemów (transfer).

Kaminsky podkreśla, że zadania tekstowe nie powinny, oczywiście, zniknąć ze szkół. Dzięki nim można sprawdzić, czy uczniowie przyswoili sobie dane pojęcie abstrakcyjne. Prawdopodobnie jednak nie są dobrą metodą wprowadzania konceptów czy rozwiązywania problemów. To powinno zostać zrobione za pośrednictwem symboli.

Pozostaje tylko problem, jak dostosować to, czego się dowiedzieli Amerykanie, do wieku i możliwości intelektualnych ucznia. Jak wiadomo, stopniowo opanowujemy różne typy operacji myślowych, dzięki czemu przechodzimy od czynności konkretnych, przez wyobrażeniowe, do abstrakcyjnych. Wg szwajcarskiego psychologa i pedagoga Jeana Piageta, etap operacji konkretnych trwa od 7.-8. do 11.-12. roku życia.

Warto też wspomnieć o tzw. czynnościowej metodzie nauczania matematyki, która bazuje na analizie teoretycznej danego materiału. Wskutek tego z każdego dowodu, twierdzenia lub definicji wydobywa się sedno, a więc podstawowe operacje. Uczeń świadomie operuje nabywanymi stopniowo konceptami i stara się samodzielnie organizować problem (najpierw rozłożyć go na "części pierwsze", a następnie stworzyć całościowy ogląd sytuacji).

Anna Błońska
źródło: Reuter

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25627
    • Dar Życia
Odp: Psychologiczne uwarunkowania procesu uczenia się
« Odpowiedź #11 dnia: Grudzień 15, 2008, 02:49:31 pm »
Bardzo podbudował mnie ten reportaż -NIC na siłę, a w formie zabawy.
To robimy od 13 lat nadal-także podczas indyw. naucz. w domu.

Żeby nam nie zniknął z Sieci:

http://www.polskatimes.pl/magazynrodzinny/64597,jak-dobrze-sie-uczyc,id,t.html
Jak dobrze się uczyć?

Jeśli chcemy pomóc dziecku w nauce, musimy ćwiczyć z nim umiejętność długotrwałego skupiania się. Mogą nam w tym pomóc gry i zabawy.


2008-11-30 12:01:01
 
Psychologowie i pedagodzy ogłaszają koniec zakuwania. Zamiast tego proponują dobrą zabawę, naukę podczas wspólnego gotowania i innych codziennych zajęć, a nawet pisanie ściągawek.
Michał ma 8 lat i chodzi do podstawówki. - Nigdy nie był dobrym uczniem i to nie dlatego, że jest głupi, tylko dlatego, że miał trudności ze skupieniem się - mówi jego mama Danuta. - Wszystko go rozpraszało. Gdy brał się do pracy domowej, to naraz z kilku przedmiotów, robił każdą po kawałku i zostawiał niedokończoną, bo w międzyczasie włączał komputer. Starałam się mu pomagać, ale gdy odrabialiśmy lekcje wspólnie, też nie mógł wysiedzieć dłużej niż 15 minut. Okazało się, że możemy ćwiczyć jego koncentrację, bawiąc się. Zrozumiałam, że dziecko uczy się nie tylko z książką w ręku.

Pierwszy krok do wiedzy, nauka koncentracji - Nauka to nie wkuwanie na pamięć, choć większość ludzi tak uważa - mówi dr Przemysław Bąbel, psycholog, współautor książki "Jak uczyć, żeby nauczyć" (wyd. WSiP). - Pamiętam z dzieciństwa, że nie otrzymywałem od nauczycieli żadnych wskazówek, jak powinienem się uczyć. Zawsze tylko słyszałem: "Powtórz, przeczytaj jeszcze raz, wyucz się na pamięć". Tymczasem jest wiele innych metod, przyjemniejszych i skuteczniejszych. Dlatego powstała ta książka. Jeśli chcemy pomóc dziecku w nauce, musimy ćwiczyć z nim umiejętność długotrwałego skupiania się. Mogą nam w tym pomóc gry i zabawy. I to niekoniecznie te najnowsze i najdroższe, ale znane od lat.

Każda planszówka, łamigłówka, układanka czy puzzle to nie tylko przyjemność, ale też ćwiczenie uwagi. Układanie puzzli wymaga kojarzenia i wyszukiwania podobnych kształtów i kolorów, ale też dłuższego skupienia się na jednej czynności. A to główny problem dzieci, które szybko się nudzą. Dzięki puzzlom przyzwyczają się do koncentrowania się na zadaniu przez np. pół godziny. - Do ćwiczenia koncentracji doskonałe są np. bierki. Wymagają od gracza skupienia - mówi pedagog Bogumiła Borowska. - Musi on bez przerwy uważać, by podczas wyciągania harpuna czy oszczepu nie zawaliła się cała konstrukcja. A ponieważ gracze rywalizują, nie mają czasu na nudę. Doskonałe są też krzyżówki.

Zbierzmy się całą rodziną i kupmy trzy: dla mamy, dla taty i dla dziecka. Przed sprawdzianem z historii poszukajmy krzyżówek o takiej tematyce. Usiądźmy razem, ale niech każdy rozwiązuje własną. Spędzimy czas wspólnie, lecz każdy robiąc coś samemu. Pokażemy tak dziecku, że mamy wspólne zainteresowania, ale też, że możemy rywalizować: kto pierwszy odgadnie hasło, dzieci to lubią. Najmłodsi nie mają wrażenia, że się uczą, a jednak ćwiczą koncentrację, co zaprocentuje podczas nauki. Kto uczy się łączyć, nauczy się kojarzyć - Takich metod, które pomagają w nauce, choć nie przestają być zabawą, jest dużo - mówi Przemysław Bąbel.

- Już przedszkolakowi warto np. kupić tradycyjne klocki w różnych kształtach i kolorach. Układając czerwone z czerwonymi, trójkąty z trójkątami, uczy się selekcjonować informację. Ta umiejętność bardzo przyda mu się w szkole. W I klasie podstawówki dziecku będzie łatwiej szukać podobieństw między słowami, łączyć je w grupy i zapamiętywać. Możemy łatwo to sprawdzić. Dajmy pierwszoklasiście dwie listy wyrazów i zaproponujmy, by tych z pierwszej listy spróbował się nuczyć na pamięć. A z drugiej tylko pogrupował tematycznie, np. osobno nazwy zawodów, osobno miasta. Gdy to zrobi, okaże się zapewne, że dziecko pamięta więcej słów z drugiej listy, choć nie uczyło się ich na pamięć. Kolejne ćwiczenie: czytamy wspólnie z dzieckiem fragment podręcznika i w punktach wynotowujemy z niego najważniejsze rzeczy. A potem dopisujemy to, czego nauczyliśmy się już wcześniej.

Jeśli czytamy o bitwie pod Grunwaldem, przy wyrazie "Krzyżacy", możemy od razu dopisać, kto był wielkim mistrzem zakonu, kiedy Krzyżacy zostalił sprowadzeni do Polski, przez kogo i gdzie znajdowała się ich główna siedziba. Na tej samej zasadzie możemy rozwinąć punkt Malbork: kiedy został wybudowany, jak długo był pod panowaniem Krzyżaków, ile razy i przez kogo był oblegany. W ten sposób od jednej wiadomości przechodzimy do drugiej, tworząc sieć skojarzeń. Dzięki temu zamiast wyuczonych na pamięć pojedynczych dat i nazwisk dziecko będzie mieć wyobrażenie o całej epoce, a gdy na egzaminie usłyszy hasło Grunwald, od razu przypomni sobie wszystko, co z nim związane, a nie tylko to, że wygraliśmy jakąś bitwę i że było to bardzo dawno. Ta metoda sprawdza się też przy nauce języków obcych.

Dziecko należy zachęcać, by wyobrażało sobie znaczenia nowo poznanych słówek. Jeśli uczy się angielskiego, to przy powtarzaniu "cow" (krowa) poprośmy je, aby opowiedziało nam, co robi krowa, jak wygląda. Warto też rozwijać wyobraźnię dziecka. A nic tak jej nie pobudza, jak czytanie książek i zabawy w udawanie. Możemy np. bawić się w szkołę: dziecko będzie nauczycielem i zaprezentuje nam materiał, którego samo musi się nauczyć. To, co nas interesuje, samo wchodzi do głowy Uczniowie często żyją pod presją wyników. Rodzice oczekują od nich tylko dobrych ocen. Nie zwracają uwagi, że tak dzieci gubią przyjemność uczenia się.

Tymczasem nauka to poznawanie świata. Trzeba dziecku pokazywać, że to, czego się uczy, nie jest abstrakcją. Że dzięki temu lepiej zrozumie otaczający je świat. Że wiedza, którą zdobywa, wyjaśnia rzeczy, które obserwuje na co dzień. To się opłaca, bo łatwiej uczymy się tego, co nas interesuje. Pasjonaci chłoną wiedzę, znają mnóstwo szczegółów, i to bez wysiłku. I właśnie zadanie rodziców polega na pomaganiu dziecku w samodzielnym dochodzeniu do wiedzy. Jeśli np. dziecko uczy się fizyki, to zamiast tłumaczyć mu, że woda może mieć postać stałą, ciekłą i gazową, możemy wyciągnąć z lodówki kawałek lodu, włożyć go do rondelka i poczekać, aż zamieni się w ciecz, a następnie w parę.

Dla dziecka jedne przedmioty są ciekawsze, inne nie. Możemy jednak wykorzystać jego upodobania, aby polubiło też te, które do tej pory sprawiały mu problemy i których nie lubiło. - Znam chłopca, którego fascynują dinozaury i wie o nich więcej niż niejeden dorosły - mówi Bogumiła Borowska. - Ponieważ miał problemy z matematyką, jego rodzice przygotowali z ziemniaków pieczątki z dinozaurami i odbijając je na papierze, układali zadania matematyczne, np. 2 dinozaury plus 5 dinozaurów to 7 dinozaurów. A ile roślin zjadł dinozaur, skoro to były 3 marchwie, 2 pietruszki i 4 pomidory.

Dzięki temu prostemu pomysłowi chłopiec polubił matematykę. Wspomagać naukę możemy też, angażując syna i córkę w domowe czynności. - W II klasie podstawówki pani zapytała dzieci, kto uczył się w domu tabliczki mnożenia - mówi Borowska. - Córka nie podniosła ręki, ale podczas przepytywania okazało się, że umie mnożyć i dzielić. Nauczyła się tego, układając sztućce w szufladzie. Powtarzaliśmy: 3 razy po 2 widelce, 2 łyżki i 2 noże - ile w sumie było sztućców? I dziecko zapamiętało tabliczkę mnożenia, nie czując, że się uczy. Wykorzystałam też, że córka bardzo lubiła posypywać szczypiorkiem jajko w majonezie. Miała za zadanie na każdą połówkę dać 5 kawałków szczypiorku i obliczyć, ile ich jest w sumie. Jadąc autobusem, można też liczyć samochody, każdy ma 4 koła - ile w sumie kół mają 4 samochody?

Zdaniem pedagogów nie wolno mówić: zamiast tyle rysować, lepiej weź się do chemii. Lepiej pokazać, że różne dziedziny nauki są ze sobą powiązane. A więc z czego jest zrobiony ołówek? Dlaczego grafit formuje się w temperaturze ok. 1200 st. C? Małego rysownika zainteresuje, że kiedyś ołówki były robione z ołowiu, cynku lub srebra. Taka rozmowa może być dla niego początkiem wyprawy w równie fascynujący jak rysunki świat chemii. A są jeszcze farby, płótna. Bo najważniejszy przekaz, który dziecko może otrzymać od rodziców, to, że świat jest niezwykły. A edukacja pomaga poznawać jego tajemnice. Wtedy nawet kiepski nauczyciel nie zniechęci go do nauki.
Ten, kto powtarza, zasługuje na pochwałę Dla dziecka najlepszą nagrodą jest pochwała czy uścisk rodzica. Dlatego pamiętajmy o chwaleniu go za postępy w nauce, a ukształtujemy w nim tzw. motywację wewnętrzną, czyli naukę dla przyjemności i satysfakcji, nie ze względu na korzyści. Pamiętajmy też, że o ile nagrody są skuteczne, o tyle kary - nie. No i wreszcie na koniec o powtarzaniu, bo bez tego nie utrwali się zdobytej wiedzy. Żeby było skuteczne, powinniśmy zwiększać przerwy między kolejnymi powtórkami. Najlepiej sprawdzić, co dziecko zapamiętało z przeczytanego tekstu od razu, gdy skończy, a potem stopniowo zwiększać odstęp - aż do powtarzania raz dziennie, a wreszcie raz w tygodniu.

Rodzice mogą też pomóc dziecku utrwalić nowo poznawany materiał przez odpytywanie. Jeżeli dziecko uczy się czegoś, to warto, by napisało, co zapamiętało. Jeśli tylko przepisuje, dobrze, by z głowy powtórzyło treść notatki. - Dobrym sposobem na powtórzenie wiadomości jest przygotowywanie ściąg - mówi Bogumiła Borowska. - Robiąc ściągę, uczeń jeszcze raz czyta potrzebne rozdziały podręcznika i wybiera najważniejsze rzeczy. To taka przenośna mapa myśli. Dziecku wydaje się, że się nie uczy, tylko robi ściągę, ale podświadomie powtarza materiał. I uczy się o wiele skuteczniej, niż gdyby znów przeczytało podręcznik.

Dlatego nie zabraniajmy mu robienia ściąg, ale nie pozwalajmy korzystać z nich podczas klasówki. Poradźmy za to, by tuż przed sprawdzianem spokojnie przeczytało, co ma na ściądze. Dzięki temu wszystko zapamięta i nawet nie pomyśli w trakcie sprawdzianu o tym, aby po nią sięgnąć. Każdy nauczyciel chce, żeby jego lekcje były najciekawsze. Jednak w technikach wspomagających uczenie ważne jest dostosowanie ich do indywidualnych potrzeb i możliwości ucznia. W dwudziestokilkuosobowej klasie jest to nierealne. Dlatego tak bardzo potrzebna jest rodzicom wiedza o tym, jak się uczyć, by się nauczyć. Często tylko oni mogą swoim dzieciom pomóc przebrnąć przez program szkoły, zwłaszcza w pierwszych klasach.


Nie ma nauki bez przerw - Im trudniejszy i obszerniejszy jest materiał do opanowania, tym więcej powinno być krótkich przerw: 10 min pauzy na 45 min nauki. - Pierwszą przerwę należy zrobić po dłuższym czasie uczenia się, np. po 60, 90 min. Kolejne w krótszych odstępach czasu, np. co 45 min. Im dłużej się uczymy, tym przerwy powinny być dłuższe. - Jeżeli dziecko przerwie naukę w połowie rozdziału, to zapamięta więcej, niż gdyby przerwało po przerobieniu całego rozdziału. - Podczas przerw lepiej unikać ciekawych zajęć, od których trudno się oderwać. Bo po lekturze książki czy grze na komputerze trudno będzie się skupić ponownie na nauce. Lepiej wyjść na spacer lub wykonać kilka ćwiczeń fizycznych. - Dobrym pomysłem jest dzień wolny od nauki przed samym egzaminem. Nauka do ostatniej chwili może wręcz utrudnić przypominanie sobie wiadomości na egzaminie. Więcej pamiętamy po upływie pewnego czasu od nauki niż natychmiast po jej zakończeniu.
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

 

(c) 2003-2019 Team Dar Życia :: nota prawna :: o plikach Cookies :: biuro@darzycia.pl
Polecamy:   Forum o zwierzętach