Odpowiedzialność logopedy za efekty terapii
Grupa zawodów terapeutycznych, do których należy zawód logopedy, to coś więcej niż praca zawodowa, to również życiowe powołanie, któremu musi towarzyszyć pasja i charyzma. Tylko wtedy można pracować naprawdę, zamieniając każdą chwilę spędzoną z dzieckiem w twórcze działanie na rzecz jego kształtowania i rozwoju.
Ostatnio zawód logopedy staje się coraz bardziej popularny. Oprócz tradycyjnych miejsc, gdzie dotychczas logopedzi byli zatrudniani, czyli głównie szpitali, poradni psychologiczno-pedagogicznych, ośrodków szkolno-wychowawczych i zakładów opieki zdrowotnej, coraz częściej logopedzi pracują także w przedszkolach i szkołach podstawowych. Z rosnącą popularnością zawodu nie idzie jednak w parze jego nadrzędne przesłanie – odpowiedzialność za losy dziecka objętego terapią. Powodów takiego stanu rzeczy jest wiele. Przede wszystkim logopedzi zatrudnieni w przedszkolach i szkołach mają dość trudne zadanie, jeśli chodzi o nawiązanie faktycznej współpracy z rodzicami dziecka objętego terapią w celu jego właściwej i systematycznej rehabilitacji. Logopeda w przedszkolu działa zazwyczaj sam, bez udziału rodziców dziecka lub z ich sporadycznym zaangażowaniem i co istotne - bez merytorycznego i kompleksowego wsparcia innych specjalistów: psychologa i pedagoga. Objęcie dziecka taką pseudoterapią z częstotliwością zajęć 1 raz na miesiąc, 1 raz na 2 tygodnie czy nawet 1 raz w tygodniu, ale bez obecności i codziennego zaangażowania rodziców dziecka, wyrządza więcej szkody niż pożytku. Rodzice nie znający specyfiki terapii czują się całkowicie wolni od jakiejkolwiek odpowiedzialności i mają przysłowiowe �czyste sumienie�, ponieważ ich dziecko jest objęte specjalistyczną pomocą. Niestety rodziców nikt nie wyręczy w ich powinnościach wobec własnych dzieci, szczególnie wtedy, gdy potrzebują one pomocy by wyrównać deficytów. Dlatego zadaniem zarówno logopedów, jak i wszystkich, których praca zawodowa, a może i życiowe powołanie sprowadza się do kontaktów z dzieckiem, jest permanentne uświadamianie społeczności rodzicielskiej o konieczności dbania o własne potomstwo.
Dzieciństwo jest fundamentem dorosłości i ma ogromne znaczenie w procesie całego życia człowieka. Uświadomienie społeczeństwa i egzekwowanie wykonania zleconych zadań w celu uzyskania zamierzonego efektu, to trudne i czasochłonne zadanie. Jednak nawet najdłuższa droga od pojedynczego kroku się zaczyna i efekty kiedyś się pojawią. Aby to zadanie realizować właściwie potrzebna jest ogromna determinacja i przekonanie, że działamy słusznie, że nasze działania czemuś służą. Musimy po prostu być pewni, że mamy rację, a droga, którą podążamy jest właściwa. Częstą sytuacją, jaka pojawia się w szkołach i przedszkolach, jest zatrudnienie logopedy w kilku placówkach jednocześnie w ramach jednego 18, 20 czy 25 godzinnego etatu tygodniowo. Wynika z tego , że logopeda dla jednej placówki ma przeznaczone zaledwie kilka godzin, a dzieci wymagających pomocy są dziesiątki jeśli nie setki. Oszczędności władz oświatowych, które absolutnie nie rozumieją i co się z tym wiąże, nie doceniają zagadnienia wyrównywania deficytów we wczesnym okresie rozwoju dziecka (wczesnym okresie przedszkolnym), są katastroficzne w skutkach. Cena za takie załatwienie sprawy jest nieprawdopodobnie wysoka - ofiarą jest dziecko, któremu nie została udzielona właściwa i we właściwym czasie pomoc. Ten młody człowiek mógłby prawidłowo się uczyć, działać i realizować w szkole, a następnie w życiu społecznym i zawodowym, gdyby w odpowiednim czasie uzyskał pomoc. Odpowiedni czas to okres od urodzenia do 8 roku życia. W tym czasie największej plastyczności mózgu muszą zostać wyrównane wszystkie deficyty, aby miał szansę się ujawnić cały potencjał młodego człowieka. Im wcześniej zostaną wyrównane deficyty, tym szanse dziecka na prawidłowe przyswajanie wiedzy są większe. Istniejąca w naszej oświacie wczesnoszkolnej i przedszkolnej sytuacja �zabieganej, z obrazeczkami pod pachą� pani logopedy jest całkowicie nie do przyjęcia, zarówno dla samych logopedów, jak i �objętych terapią� dzieci. Tak pracujący logopeda może prowadzić jedynie grupowe zajęcia ortofoniczne, ogólne zajęcia rozwijające mowę lub wstępnie diagnozować problemy dzieci i informować o nich rodziców i wychowawców. Nie ma to jednak nic wspólnego z prawdziwą, indywidualną terapią logopedyczną dziecka z wadą wymowy, zaburzeniem mowy czy zagrożonego dysleksją (z powodu zdiagnozowanych deficytów rozwojowych).
Zajęcia logopedyczne z polecenia służbowego dyrektorów prowadzą często w przedszkolach nauczyciele, którzy nie mają w tym kierunku specjalistycznej wiedzy i doświadczenia. Jest to działanie, zapewne nieświadome, w imię dobrych statystyk i etykietek, ale jednak działanie na szkodę konkretnego dziecka wymagającego pomocy, ale również jego rodziców, dla których problem zostaje uśpiony lub utajony. Problem ten jednak nie zniknie jak bańka mydlana, ale wybuchnie ze zwielokrotnioną siłą, kiedy dziecko przekroczy mury szkoły.
Jak do tej pory logopedia mieści się w grupie zawodów terapeutycznych, w których brak niestety gotowych, opracowanych programów terapii dla poszczególnych rodzajów zaburzeń. Dlatego praca diagnostyczno-terapeutyczna jest tak trudna i odpowiedzialna. Każdy, szczególnie młody logopeda po studiach, zostaje rzucony na "głębokie wody", a swoją zawodową drogę przebywa po omacku, poszukując własnych metod pracy i eksperymentując na żywym materiale. W ogromnym chaosie informacji w zakresie stosowanych metod diagnozy, terapii, jak i pomocy do tych działań, faktycznie trudno właściwie ustalić początek i koniec terapii oraz stosownie do problemów dziecka i jego poziomu rozwoju ustawić terapeutyczną poprzeczkę. Tymczasem terapia logopedyczna, szczególnie w zakresie korekty wad wymowy i problemów dyslektycznych, ma charakter warsztatowy i musi zostać uporządkowana, a także oparta na rzetelnych indywidualnych programach terapeutycznych, skonstruowanych w oparciu o kompleksowe badania kilku specjalistów. Znajomość tych programów, metod pracy, prawidłowe korzystanie ze specjalistycznych pomocy do diagnozy i umiejętność ich chronologicznego doboru decyduje o efekcie terapeutycznym, a mówiąc inaczej - o losach konkretnego dziecka .W ogromnej ilości pomocy, w tym również multimedialnych, jakie w chwili obecnej zalewają rynek, faktycznie trudno wybrać te najcenniejsze. Aby tego dokonać trzeba posiadać klucz do terapii. Jego brak powoduje podążanie niewłaściwą drogą, nastawioną często tylko na bezsensowne wypełnienie czasu przeznaczonego dla konkretnego dziecka i efekciarstwo. To jednak nikomu i niczemu nie służy, a wręcz przeciwnie - szkodzi. Marnujemy czas określonego pacjenta, który dla niego jest bezcenny.
W życiu zawodowym każdego terapeuty bywają też sytuacje trudne i kłopotliwe, wymagające szczególnego taktu i kultury osobistej, a jednocześnie kompetencji, znajomości tematu, szczerości i uczciwości zawodowej. Każda diagnoza pacjenta powinna zostać zakończona szczerym i rzetelnym podsumowaniem określającym potencjalne możliwości pacjenta, charakter jego rehabilitacji, jej długość i intensywność oraz czas trwania, który w przypadku korekcji wad wymowy można określić bardzo precyzyjnie. Czas trwania takiej terapii zależy od kilku czynników, których przestrzeganie i uświadomienie gwarantuje skuteczność. Są to:
1) rodzaj wady lub zaburzenia mowy,
2) sprawność umysłowa dziecka,
3) sprawność aparatu artykulacyjnego,
4) współpraca logopedy - rodzica - dziecka,
5) regularność uczęszczania na zajęcia logopedyczne.
Nie ma takiej wady wymowy, której nie można skorygować. Można to zrobić w każdym wieku pacjenta, chociaż po 13 roku życia jest to zdecydowanie trudniejsze z powodu automatyzacji ruchów artykulacyjnych - pacjent będzie musiał dłużej i ciężej pracować nad utrwaleniem prawidłowych nowych sposobów wymowy, Prawidłową artykulację można jednak opanować w każdym wieku. Tempo zależy od 3 czynników: czasu, pracy i współpracy. W naszej terapeutycznej działalności zdarzają się i takie sytuacje, że trzeba uczciwie przyznać się do swojej niekompetencji. Problematyka logopedyczna to olbrzymi ocean zagadnień, wymagających rozległej wiedzy i doświadczenia z innych dziedzin pokrewnych, takich jak chociażby psychologia, psychoterapia, pedagogika, neurologia, foniatria, laryngologia, lingwistyka czy ortodoncja. Taką wiedzą nabywa się latami poprzez rozlegle studia indywidualnych przypadków. Ukończenie studiów logopedycznych daje jedynie przygotowanie teoretyczne, które jest zaledwie preludium do właściwych działań. Uważam, że po ukończeniu studiów specjalistycznych każdy logopeda powinien odbyć minimum 3-letni staż zawodowy pod nadzorem doświadczonego mistrza, zanim samodzielnie poprowadzi praktykę logopedyczną. W przeciwnym przypadku ofiarą braku faktycznych kompetencji jest człowiek. Nasze logopedyczne cmentarze są niestety również bardzo przetłoczone. Szczególnie niepokojące zjawiska, jakie mają miejsce w naszej grupie zawodowej to: brak wrażliwości logopedów w zakresie słuchu fonematycznego, czego efektem jest złe prowadzenie pacjentów - szczególnie dzieci oraz wady wymowy, które przytrafiają się samym logopedom. To prawdziwa profanacja zawodu - która uczelnia dopuszcza do pracy takich kandydatów?

!!!! Jak osoby z wadami wymowy mogą dbać o czystość artykulacyjną języka młodego pokolenia i być wzorami do naśladowania. Ten problem dotyczy również nauczycieli - w tym przedszkoli i nauczania początkowego. Poprawność artykulacji musi być kryterium nadrzędnym w doborze kandydatów na przyszłych logopedów, nauczycieli i wszystkich zajmujących się kształceniem i wychowaniem.
Zawód logopedy jest zawodem szczególnej troski i odpowiedzialności. Należy do wąskiej grupy zawodów szczególnego ryzyka, podobnie jak psycholog, lekarz, duchowny czy nauczyciel. Wyjątkowo szkodliwa jest tu niekompetencja, brak elastyczności myślenia i defekty osobowościowe. To my pracujemy z młodym pokoleniem, a wiec ponosimy odpowiedzialność za przyszłość. Choć efekty naszych działań nie są widoczne natychmiast, wcale nie tak długo trzeba na nie czekać...
urwis.pl