Ogłoszenia Zwierzęta
Aktualności: Dar Życia poleca Kalendarz ze zdjęciami oraz Foto Karty, powołując się na nasze forum otrzymają Państwo rabat w postaci darmowej wysyłki PREZENTÓW. Kod rabatowy to słowo DAR ŻYCIA a strony to Foto Karty oraz Kalendarze ze zdjęciami

Autor Wątek: Masażysta to ręce i maszyny  (Przeczytany 8922 razy)

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Masażysta to ręce i maszyny
« dnia: Sierpień 28, 2005, 07:06:05 pm »
Masażysta to ręce i maszyny
-Błażej Torański

Liczbę fizjoterapeutów w Polsce szacuje się na 35 - 40 tysięcy. Gabinet może otworzyć także ktoś, kto nie ma dyplomu, wystarczy wpis o działalności gospodarczej. Nie każdy jednak może leczyć. Do tego potrzebne są kwalifikacje

Jak zdobyć niezbędną wiedzę? Żeby zostać fizjoterapeutą, należy skończyć jeden z trzech rodzajów szkół.

>Policealne medyczne studium zawodowe przez 2,5 roku kształci techników fizjoterapeutów. Takich szkół jest w Polsce pół setki, ale od ponad roku nie prowadzą naboru. Wygaszają edukacyjną działalność, ich programy nie spełniają bowiem wymogów unijnych.

>Fizjoterapeutą z tytułem licencjata można zostać po 3-letniej wyższej szkole zawodowej - to drugi typ szkoły. Jest ich ok. 90.

>Najlepszą i najsolidniejszą wiedzę w tym zawodzie - trzeci typ szkoły - dają 5-letnie studia magisterskie na akademiach wychowania fizycznego w Katowicach, Krakowie, Poznaniu, Warszawie i we Wrocławiu. Studia w tej specjalności prowadzą też akademie medyczne i uniwersytety.

Dżungla nauczania
Wiele instytucji, jak np. Centrum Nauki i Biznesu, Centrum Kształcenia Kadr, Studium Promocji Zdrowia, Studium Medycyny Naturalnej czy Studium Terapii Naturalnych przy Centrum Kształcenia Kosmetycznego i Terapii Naturalnych, organizuje kursy i szkolenia. Nauka trwa przez 1,5 roku albo przez rok. - Po 10 miesiącach uzyskuje się tytuł asystenta fizjoterapeuty - informują w firmie AP Edukacja, która ma centralę w Łodzi i oddziały w 6 polskich aglomeracjach. Program obejmuje m.in. zajęcia z anatomii, masażu, gimnastyki korekcyjnej, fizykoterapii, kinezyterapii, terapii klinicznej. W pierwszym semestrze jest 135 godzin zajęć, w drugim 140. Tryb nauki zaoczny i wieczorowy.

Kursy organizuje też Centrum Kształcenia Kadr Profesja - 17 oddziałów w całej Polsce. W Profesji kurs trwa 3 semestry w systemie zaocznym, co drugi weekend. Kosztuje ok. 2 tys. zł. W tej firmie mówią jasno: - Absolwent może założyć gabinet fizjoterapii, ale nie może samodzielnie wykonywać tego zawodu. Musi zatrudnić kogoś z uprawnieniami.

Pół biedy, jeśli firmy organizujące kursy informują jednoznacznie: "wydajemy tylko zaświadczenia bez tytułu albo z tytułem asystent fizjoterapeuty", a umiejętności zdobywa się tylko na własne potrzeby. Gorzej, gdy zapewniają, jak jedna z łódzkich firm, że "kurs daje pełne uprawnienia do założenia gabinetu i przyjmowania pacjentów". Centrum Kształcenia Kosmetycznego i Terapii Naturalnych Cosmax z Radzymina pisze w wydanym absolwentowi zaświadczeniu, że "celem kursu było przygotowanie do wykonywania zawodu fizjoterapeuty".

- To jest dżungla - mówi wprost o tym segmencie szkolnictwa Marek Kiljański, prezes Polskiego Towarzystwa Fizjoterapii, zaniepokojony pauperyzacją zawodu fizjoterapeuty. - Wiele gabinetów, założonych przez absolwentów tych kursów, działa nielegalnie. Za fizjoterapeutę może się bowiem uważać człowiek, który ukończył co najmniej 3-letnie studia zawodowe, w trakcie których miał minimum 3 tys. 700 godzin wykładowych. Marek Kiljański pyta: - Po co uczyłem się zawodu przez kilkanaście lat, skoro po kilkunastu miesiącach kursu można uzyskać podobne uprawnienia?

- Fizjoterapeuta niedouczony jest niebezpieczny dla zdrowia i życia pacjenta - twierdzi dr hab. Zbigniew Śliwiński, krajowy konsultant w dziedzinie fizjoterapii. Według art. 43 ust. 1 ustawy o kulturze fizycznej ze stycznia 1996 roku "zajęcia rehabilitacji ruchowej oraz zabiegi fizjoterapeutyczne mogą prowadzić fizjoterapeuci i absolwenci szkół wyższych ze specjalnością rehabilitacja lub gimnastyka lecznicza oraz technicy fizjoterapii".

Aby prowadzić gabinet fizjoterapii jako działalność gospodarczą, nie trzeba być fizjoterapeutą, tak jak do założenia apteki nie trzeba kończyć farmacji. W obu wypadkach prawo wymaga jednak zatrudnienia specjalisty.

W czym się specjalizować
Z reguły to właśnie fizjoterapeuci zakładają gabinety i sami je prowadzą. Zanim jednak zdecydują się na założenie takiego biznesu, powinni odpowiedzieć sobie na podstawowe pytania: Jaki rodzaj schorzeń leczyć? Jaką wybrać specjalizację? Na jakich pacjentów się nastawić? - Możemy leczyć człowieka od etapu płodowego po późną starość, pomagać w zwalczaniu wszelkiego rodzaju schorzeń - wylicza Marek Kiljański.

Można się wyspecjalizować w leczeniu zaburzeń narządów ruchu, chorób internistyczno-kardiologicznych, neurologicznych. Można zajmować się tylko dziećmi albo wyłącznie pacjentami w podeszłym wieku.

Trzeba wybrać metodę pracy. W jednej z prac doktorskich wyliczono, że jest ich aż 273.

> Najbardziej popularna jest terapia manualna, znana od stu lat. Terapeuta leczy dysfunkcje narządu ruchu za pomocą rąk.

> Metoda PNF, stosowana najczęściej przy chorobach neurologicznych, polega na postrzeganiu chorego całościowo. Obejmuje gamę ćwiczeń: na macie, naukę chodu, ćwiczenie mięśni mimicznych.

> Metoda NDT-Bobath: zwykle leczy się nią zaburzenia neurorozwojowe i ogniskowe uszkodzenia mózgu.

> Metoda McKenzie: stosowana przy zwalczaniu bólu.

Według fizjoterapeutów z Polskiego Towarzystwa Fizjoterapii dopiero zdobyte specjalizacje powinny dawać prawo do prowadzenia własnego gabinetu. Rozszerzają one wiedzę zdobytą na studiach magisterskich m.in. o znajomość powyższych metod. Gdzie można zdobywać specjalizacje? W 14 ośrodkach w całej Polsce, wpisanych na listę ministra zdrowia:
> w oddziałach i klinikach rehabilitacji,
>w Zakładzie Medycyny Fizykalnej CSK WAM w Warszawie przy ulicy Szaserów,
> w ośrodku rehabilitacji w Zgorzelcu,
>w Zakładzie Rehabilitacji szpitala w Pabianicach,
> w klinikach rehabilitacji w Łodzi i w Bydgoszczy,
> w kieleckim Centrum Onkologii.

Oprócz specjalizacji, zanim zacznie się prowadzić samodzielnie gabinet, według dr. Zbigniewa Śliwińskiego przydałoby się zebrać co najmniej 3-letnie doświadczenia pod okiem starszego kolegi. - Fizjoterapeuta, jak lekarz, musi się nauczyć sztuki zawodu w praktyce. Wielu z nas przed założeniem gabinetu jeździło po domach pacjentów.

Szukać rynkowej niszy
Rozpoznając rynek i badając konkurencję, warto poszukać dla siebie niszy. Na przykład świetnie radzi sobie Elżbieta Milczarek z Pabianic. Wykorzystuje ociężałość społecznej służby zdrowia i zajmuje się głównie dziećmi z porażeniem mózgowym. W podłódzkich Pabianicach tego typu rehabilitacji nie prowadzi żaden szpital ani przychodnia. Najbliższe jest Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi, ale tam trzeba dojechać z dzieckiem na z góry narzuconą godzinę. Jeśli matka nie zgłosi się w terminie, zabieg przepada. Elżbieta Milczarek, która nie ma swojego gabinetu, jeździ do pacjentów, jest elastyczna w ustalaniu pory zabiegu. Jeśli dziecko akurat zasnęło, matka może przesunąć wizytę. Fizjoterapeutka ma bardzo indywidualny stosunek do swoich pacjentów. - Jestem dla nich dobrą ciocią, która często bywa u nich w domu, naturalnie wpasowuje się w ich środowisko - opowiada Elżbieta Milczarek.

Dla dzieci, które mają zaburzone zmysły wzroku, słuchu, dotyku, smaku, bólu, czucia czy węchu, znaczenie ma jej zapach, kolor bluzki, a nawet faktura materiału, z jakiego została uszyta. Te dzieci często dostarczają sobie bodźców, okładając się ręką po głowie albo trzaskając drzwiami. - Przy mnie nie mają stresu, czują się bezpiecznie - zapewnia pani Ela.

W Stanach Zjednoczonych, gdzie Elżbieta Milczarek uczyła się zawodu, jednemu pacjentowi mogła poświęcić godzinę, a nawet półtorej. W polskiej służbie zdrowia nie jest to możliwe. - Terapeuta nie pracuje z pacjentem, tylko z kartą zabiegową - określa to dosadnie Marek Kiljański. - A pacjent, któremu przepisano dziesięć zabiegów, choćby się poczuł dobrze już po trzecim, wykorzysta ich cały limit. Dlatego przy zakładaniu gabinetu fizjoterapii trzeba także uwzględnić w biznesplanie wszelkie słabości społecznej służby zdrowia.

Na parterze
Na gabinet, jak twierdzą eksperci, najlepiej wynająć co najmniej 15 mkw. Nie powierzchnia jest jednak najważniejsza, ale lokalizacja. Gabinet powinien być jak najbliżej pacjenta: niedaleko centrum miasta, na osiedlu mieszkaniowym, w szpitalu. Ale najważniejsze: nie powinien się mieścić na piętrze, chyba że jest w tym budynku winda przystosowana dla niepełnosprawnych. Możemy nastawić się na pracę z niemowlętami, które matka i tak przyniesie na rękach. Najlepiej jednak umieścić gabinet na parterze i pamiętać o wszelkich barierach architektonicznych.

Od tego, ile mamy pieniędzy, zależy, jaki kupimy sprzęt. Podstawowym wyposażeniem jest specjalny, regulowany stół rehabilitacyjny. Nie powinna za taki służyć zwykła, pokryta ceratą leżanka. Taki mebel kosztuje co najmniej 5 tys. zł, najlepiej kupić go u producenta.

W Polsce jest kilka dużych firm produkujących sprzęt rehabilitacyjny, w tym stoły służące z reguły do masażu:
> Habys z Jasła,
>Opolskie Przedsiębiorstwo Innowacyjno-Wdrożeniowe,
> Pomorskie Centrum Techniki Medycznej Meden-Inmed z Koszalina,
> krakowska Reha Plus.

Potrzeba wiele sprzętu bardziej lub mniej drobnego, jak: piłki, pasy, taśmy, wałki, kliny. Co najmniej dwie wagi łazienkowe: kosztują od 12 do 100 zł. Minimum trzy szyny do tzw. ruchu ciągłego na staw kolanowy, barkowy, łokciowy. Każda z nich kosztuje ok. 7 tys. zł. Konieczne są materace, karimaty (od 200 zł), zwykłe lustro, aparat fotograficzny dokumentujący np. porażenie nerwów twarzy, termożele w różnych kształtach (np. stopy od 50 zł). Przydałby się podoskop do badania płaskostopia i asymetrii obciążenia stopy (2 tys. zł). Aparaty do fizykoterapii kosztują od 3 do 50 tys. zł, aparaty do ultradźwięku od 4 tys. zł. Urządzenie do ćwiczeń bloczkowo-ciężarkowych to wydatek od 2 do kilkunastu tysięcy złotych.

Najlepiej wyposażone w Polsce gabinety mają platformy tenzometryczne (ceny powyżej 100 tys. zł) i kriokomory (od 300 tys. zł do miliona). Każde z tych urządzeń musi mieć atest i odpowiadać unijnym normom.

Producentów łatwo spotkać na targach, można ich odnaleźć w Internecie. Największe w Europie targi sprzętu rehabilitacyjnego są w Hanowerze, w Düsseldorfie i w Łodzi - Rehabilitacja. W Poznaniu organizowane są targi Salmed.

Ubezpieczenie w interesie pacjenta
Kiedy już mamy w wydzierżawionym lokalu dobrze wyposażony gabinet, powinniśmy się koniecznie ubezpieczyć. Na jaką sumę i w jakiej firmie? Eksperci twierdzą, że na co najmniej 100 - 150 tys. zł. Jeszcze kilka lat temu pacjentom poszkodowanym w wyniku błędów lekarskich sądy przyznawały odszkodowania sięgające kilkunastu tysięcy złotych. Teraz orzekają nie kilkadziesiąt, a kilkaset tysięcy. Bodaj wszystkie towarzystwa ubezpieczają od odpowiedzialności cywilnej związanej z wykonywaniem zawodu fizjoterapeuty, ale Polskie Towarzystwo Fizjoterapii, mające w swych szeregach 2 tys. fizjoterapeutów, zawarło umowy z PZU i Inter Polska SA. - Te towarzystwa nie tylko ubezpieczają, ale i weryfikują kwalifikacje fizjoterapeuty i konsultują się z nami - wyjaśnia prezes Marek Kiljański.

To ważne dla pacjenta zabezpieczenie przed konowałami, których praktycznie nikt nie kontroluje.

- Nie mam prawa wejść z ulicy do gabinetu i sprawdzić, na podstawie jakich dokumentów właściciel pracuje, jeśli nie ma umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia - przyznaje Andrzej Róg, konsultant wojewódzki w dziedzinie fizjoterapii w Łódzkiem. - A docierają do mnie informacje, że taki gabinet prowadzi i były policjant, i stolarz.

Ubezpieczenie leży więc w interesie fizjoterapeuty, który dba o dobrą renomę gabinetu i o interes pacjenta.

Pacjent najlepszą reklamą
Jak zdobyć pierwszych pacjentów, zanim nasz gabinet zyska renomę i rozgłos? Gdzie się reklamować? Prezes Polskiego Towarzystwa Fizjoterapii jest - z powodów etycznych - zdecydowanie przeciwny ogłaszaniu się w prasie. - Po gazetę ludzie sięgają wtedy, gdy coś ich zaboli. A to nie jest racjonalny wybór. Pacjent powinien przemyśleć, do którego fizjoterapeuty pójdzie i po co - przekonuje Marek Kiljański. Przyznaje jednak, że z marketingowego punktu widzenia jest to skuteczne. Sam za dobrą reklamę uważa stronę internetową. - Ale najlepiej reklamować się swoją pracą - twierdzi prezes Polskiego Towarzystwa Fizjoterapii.

- Jedna baba drugiej babie - mówi Elżbieta Milczarek, bo za najskuteczniejszą uważa szeptaną reklamę.

Znawcy tematu zalecają, aby nie podejmować samodzielnej praktyki tuż po studiach. Najlepiej zbierać doświadczenia i wzbogacać wiedzę przez pracę w zakładach rehabilitacji w szpitalach lub pomagając w gabinetach doświadczonym fizjoterapeutom.

BŁAŻEJ TORAŃSKI

--------------------------------------------------------------------------------

Przykazania dla zakładających gabinety
Zbigniew Śliwiński, krajowy konsultant w dziedzinie fizjoterapii, profesor Akademii Świętokrzyskiej
1. Trzeba najpierw zdobyć dyplom fizjoterapeuty na studiach licencjackich lub magisterskich. Technicy fizjoterapii nie powinni otwierać prywatnych gabinetów, bo mają za małą wiedzę. Mogą co najwyżej wykonywać polecenia dyplomowanego fizjoterapeuty.
2. Należy przed otwarciem gabinetu przepracować co najmniej 3 lata pod kontrolą licencjonowanego fizjoterapeuty.
3. Oprócz wiedzy i chęci powinno się mieć gabinet wyposażony w podstawową aparaturę i sprzęt.
4. Bezwzględnie należy się wyspecjalizować.
 

DORABIAŁEM SIĘ LATAMI

Marek Woszczak, fizjoterapeuta z Łodzi

Prywatną praktykę zaczynałem w 1986 roku. Nie stać mnie było na składane łóżko, więc robiłem pacjentom masaże na ich łóżkach albo na podłodze. Szybko kupiłem malucha. Miałem też szczęście, bo jednego z moich pacjentów z ulicy Wschodniej utrzymywała łódzka gmina żydowska. Kiedy nauczyłem go samemu się obsługiwać - jeść, golić się, słać łóżko i chodzić - szybko w tym środowisku rozeszła się fama. Nie byłem wstanie pacjentów "przerobić". Wyspecjalizowałem się w neurorehabilitacji. Po6 latach założyłem gabinet. Miał 6 mkw. i był jednym z boksów lokalu, jaki wynajęliśmy wspólnie z kolegami: ortopedą, neurologiem i neurochirurgiem. Miałem tam kozetkę lekarską i drobny sprzęt, który dzisiaj nie byłby wart więcej niż 100 zł. Teraz mam dwa gabinety. Jeden użytkuję z tymi samymi kolegami -ma100 mkw. Sam mam3 boksy: do ćwiczeń indywidualnych, do ćwiczeń w odciążeniu i d o fizykoterapii. Jest pomieszczenie, w którym pacjent może odpocząć po wyczerpujących ćwiczeniach. Drugi gabinet jest w pełni wyposażony: uniwersalny stół do rehabilitacji indywidualnej o napędzie elektrycznym, amortyzowany sprężynami gazowymi, wart 13 tys. zł. Jest zestaw do terapii polem elektromagnetycznym. Jest stół do tzw. zwisów odwrotnych, na których pacjent wisi jak nietoperz. Nikogo nie zatrudniam. Nadal wszystkie zabiegi robię sam, bo pacjenci tylko do mnie mają zaufanie.
 
Zbigniew Śliwiński, właściciel gabinetu w Zgorzelcu

Prywatną działalność gospodarczą zaczynałem w 1978 roku. Jeździłem do domów pacjentów, głównie po udarach. Wtedy nie miałem gabinetu, tylko wiedzę, dwie ręce i prosty, przenośny aparat elektromedyczny. W fizjoterapii najważniejsze są ręce fizjoterapeuty. W 1984 roku otworzyłem w jednym z pokojów swojego domu pierwszy gabinet. Na 24 mkw. miałem leżankę, aparat do masażu wibracyjnego, półprzewodnikowy laser kupiony w Niemczech, proste sprzęty, z których teraz rzadko korzystam. Dziś prowadzę gabinet w centrum Zgorzelca. Ma200 mkw. i jest wyposażony w nowoczesny sprzęt. Pacjentów przyjmuję tylko 2 razy w tygodniu. Kolejka oczekujących na wizytę jest tak długa, że muszą się zapisywać 3 - 4 tygodnie przed terminem. Jako jeden z dwóch fizjoterapeutów w Polsce - oprócz Tomasza Senderka z Lublina - wprowadzam metodę kinesiotapingu, od blisko 30 lat powszechnie stosowaną w Europie Zachodniej. Stworzył ją Japończyk Kenzo Kase, którego gościłem w Zgorzelcu. Metoda polega na tym, że na ciele pacjenta nakleja się specjalne taśmy. Jest wyjątkowo skuteczna i bezpieczna. W październiku będę zdawał egzamin instruktorski w Niemczech.
 
http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/firma_050826/firma_a_1.html?k=on;t=2005082120050827
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Pan Rajek

  • to weteran
  • polecający usługi
  • *******

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26223
Masażysta to ręce i maszyny
« Odpowiedź #1 dnia: Listopad 11, 2006, 09:51:39 am »
Masaż sposobem na spokojny sen niemowląt

Dzięki masażom ciała niemowlęta poniżej 6 miesiąca życia lepiej śpią, mniej płaczą i są ogólnie mniej zestresowane - wynika z artykułu, który ukazał się na łamach pisma "Cochrane Library".
Do takich wniosków doszli naukowcy z zespołu Angeli Underdown z University of Warwick, którzy przeanalizowali wyniki 23 różnych badań dotyczących wpływu masażu na zdrowie psychiczne i fizyczne niemowląt. Dane dotyczyły łącznie 598 dzieci poniżej 6 miesiąca życia.

Masaż niemowląt był wykonywany odpowiednią techniką głównie przez rodziców, którzy przeszli specjalistyczny trening pod kierunkiem pracownika medycznego.

Analiza ujawniła, że masowane dzieci mniej płakały, lepiej spały i miały niższe stężenia hormonów stresu, jak np. kortyzol, w porównaniu z rówieśnikami, których nie poddawano masażom.

Rezultaty innego studium sugerowały z kolei, że masaż niemowlęcia może pomóc w budowaniu lepszych relacji między dzieckiem a matką cierpiącą na depresję poporodową. Ale autorzy tych badań uważają, że aby potwierdzić to spostrzeżenie trzeba przeprowadzić znacznie więcej doświadczeń.

Jeszcze inne badanie w grupie sierot wskazywało, że masaż, kontakt wzrokowy i przemawianie do dziecka mogą zmniejszać jego podatność na choroby oraz częstość wizyt w placówkach medycznych. Jak podkreślają naukowcy, dotyczyło to jednak dzieci wychowywanych w wyjątkowych warunkach, tj. w sierocińcach, gdzie miały znacznie mniej kontaktu fizycznego z opiekunami, niż dzieci wychowywane w rodzinie.
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Mulesia

  • Gość
Masażysta to ręce i maszyny
« Odpowiedź #2 dnia: Kwiecień 09, 2008, 11:12:20 am »
2008-04-09 00:00
Pomasować mózg

Dogmatem współczesnych neuronauk jest przekonanie o związku między procesami poznawczymi a anatomiczną organizacją mózgu. W nurt badań dotyczących tego zagadnienia wpisują się prace naukowców z Uniwersytetu Zielonogróskiego. Dr Henryk Pędziwiatr z Instytutu Pedagogiki i Psychologii UZ przeprowadził badania dotyczące wpływu terapii masażem na wybrane aspekty sprawności poznawczej.

"W świetle różnorodnych koncepcji dotyczących procesów uczenia interesująca wydaje się koncepcja miejscowo-hormonalnego i odruchowo-nerwowego działania masażu leczniczego, w myśl których możliwe są przepływy bodźca czuciowego lub dośrodkowo- wegetatywnego" - wyjaśnia dr Pędziwiatr.
Rozwinięciem tych koncepcji jest hipoteza dotyczącą miejscowego oddziaływania masażu bezpośrednio na tkankę skórną, a pośrednio na krążenie.

Oddziaływanie miejscowe masażu na krążenie jest związane wtórnie z działaniem na całe krążenie. Można więc przypuszczać, że masaż może oddziaływać na wiele funkcji ciała, uważa badacz.

"Można również postawić hipotezę, że masaż medyczny mięśni górnej części tułowia i odcinka szyjnego kręgosłupa poprzez zmianę warunków dopływu krwi do czaszki oraz zmianę napięcia mięsni tego odcinka kręgosłupa może wpływać stymulująco na procesy fizjologiczne w mózgu, a wtórnie także na procesy poznawcze - podkreśla naukowiec. - Jednak problem wpływu masażu na organizm ludzki jest dotąd mało poznany."

Dr Pędziwatr przeprowadził badania skutków masażu w aspekcie funkcji poznawczych. W badaniach wzięło udział 46 kobiet w wieku 23 - 63 lata. Do oceny zmian poznawczych zastosowano odpowiednie narzędzia psychologiczne. W grupie badanej masaże były stosowane przez 8 tygodni, 2 razy w tygodniu po 30 minut.

"Zastosowane techniki masażu obejmowały głaskania powierzchniowego i głębokiego oraz rozcierania. Masażem były objęte mięśnie obręczy barkowej i grzbietu symetrycznie po obu stronach" - wyjaśnia naukowiec.

W wyniku zastosowanej terapii masażem uzyskano zmiany w parametrach dotyczących procesów uczenia się i pamięci. Nadal jednak otwarte zostaje pytanie dotyczące jakości uzyskanych zmian oraz mechanizmów ich kształtowania.  MWE

PAP - Nauka w Polsce

bsz

http://www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=stronaGlowna&dep=72337&data=&lang=PL&_CheckSum=780977139

Mulesia

  • Gość
Odp: Masażysta to ręce i maszyny
« Odpowiedź #3 dnia: Luty 26, 2009, 08:24:21 pm »
Rehabilitacja dłońmi robota19-02-2009 16:40


Rehabilitacja dłoni po udarze czy wypadku jest praco- i czasochłonna. Dzięki sterowanemu za pomocą komputera robotowi zadanie to stanie się nieco łatwiejsze. Metalowy chwytak, przymocowany do dłoni pacjenta za pomocą pasków, zaciska i otwiera palce w odpowiednim momencie.
(...)
Pracami zespołu kierował dr Steven Cramer z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Irvine. Wg niego, terapię wspomaganą przez robota można stosować samodzielnie lub w połączeniu z innymi metodami. Podkreśla on, że jak widać, funkcje maszyny powinno się dostosowywać do stopnia uszkodzeń powodowanych przez udar.



Autor: Anna Błońska

Źródło: Daily Mail

Całość: http://kopalniawiedzy.pl/rehabilitacja-dlon-robot-maszyna-chwytak-paski-HWARD-6858.html

 

(c) 2003-2017 Team Dar Życia :: nota prawna :: o plikach Cookies :: biuro@darzycia.pl
Polecamy:   Forum o zwierzętach