Ogłoszenia Zwierzęta
Aktualności: Dar Życia poleca Kalendarz ze zdjęciami oraz Foto Karty, powołując się na nasze forum otrzymają Państwo rabat w postaci darmowej wysyłki PREZENTÓW. Kod rabatowy to słowo DAR ŻYCIA a strony to Foto Karty oraz Kalendarze ze zdjęciami

Autor Wątek: Opowieść o zmianie  (Przeczytany 3365 razy)

Offline nastazja

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 6
    • http://epilepsjo-ma.blog.onet.pl
Opowieść o zmianie
« dnia: Sierpień 11, 2005, 06:51:44 pm »
To było strasze. Od tak dawna nic się nie zdarzyło. Zdązyłam zapomnieć, zdążyłam się oswoić. Aż wreszcie wypełniło mnie pełne butne przekonanie, że sprawa została opanowana. Nie należy przesadzać z tymi ograniczeniami mówiłam żłopiąc kolejne piwo. Wyładowania były dyskretne prawie niezauważalne. Nie było czym się martwić, nie było o co sie bać. Folgowałam sobie. Zamieniałąm w żart troskliwe pytania bliskich. Chętnie pokazywałm znajomym jak wygląda napad. Zachwytom nie było końca. Mówili: świetnie udajesz, myslałem że naprawdę... Byłam zadowolona z mioch niezwykłych właściwości. Zauważyłam ze w czsie drgawek spala się mnóstwo kalorii. Podrygiwałam więc nogami w szkole, w kościele. Ależ jesteś nerwowa. Zimno ci? Zaczęłam się interesować chorobą. Napoleon, Fiodor Dostojewski... Jestem niezwykła. Epilepsja była dla mnie niezwykłym zjawiskiem , otoczonym aurą tajemniczości, pełnym niejasnych kwestii. Łykalam tabletki terminowo. Co to? Antykoncepcja - mówię. Wydawalo mi się że inaczej zaczelam reagować na bodźce. Ale to też było fascynujące nawet jeśli wiązało się z niemoznościa skupienia uwagi. Żyłam sobie jak we śnie.
I nagle...


To był szok. Całkiem nagle bez uprzedzenia i bez przyczyny znów spraciłam przytomność. Ja nie bałam, wczesniej kiedy znikałam na jakiś czas i potem budzilam sie w objęciach rodziców. To było jak sen. Jestem i mnie nie ma. Otwieram oczy a oni mówią: godzina. Ja tylko mrygnać zdąrzyłam przecież. A tu takie coś... Gdzie jestem jak mnie nie ma? Dokąd sie udaję? Spadam w dziurę czasu, w czarną dziure ktora jest we mnie. Nie ma mnie przez chwile, wiec umieram. Odchodzi ze mnie życie , a ja pogrążam sie w niebycie. Czy to nie wspaniałe? Móc przezywać agonie (rozpaczliwą walkę ciała z siłami z zewnatrz) a potem śmierć? Tak rozmyślaałm urzeczona swoją chorobą w jednoczesnym przekonaniu z eatk już wiecej sie nie zdarzy.

A jednak. Obudziałm się i poczułam najpierw dłonie. Były sztywne, stężałe. Ruszyłam głową i poczulam kark adalej plecy i nogi. Pasma bólu ciągnęły się wzdłuż mięśni. Potem łokcie obtarte i siniak na przedramieniu. Miałam sucho w ustach. Cuz jeśli tak ma wyglądać śmierć... Nie to bylo najgorsze. Matka siedziała przy lózku. Płakała. O co chodzi, o co chodzi? Przecież to nic, nieważne, patrz już żyję wróciłam nie widzisz? Podparłam sie.  Moja dlon trafila na coś wilgotnego. STRUCHLALAM. Straszna myśl przemknęla jak błyskowica, bałam sie ubrac ją w słowa. Odwróciłam sie w konsternacji. Jaka ulga. To tylko plama śliny.... Plama? Moj Bożę jak wielka. Tyle zdażyłam z siebie wytoczyć. Potem spotkalam wzrok siostry. Uciekłam z oczami. W moich myślach ukształtował się straszny obraz. Straszny widok. Straszny krzyk i monstrum na podłodze. I spojrzenia najbarzdiej straszne. Zaskoczenie, Odraza, Obrzydzenie.

I poczulam sie winna tego zgorszenia. Poczulam że nie chcę być fatalnym aktorem takich widowisk. "nie chcę już scen tragicznych" mówił każdy z mojej widowni. Ja też występowac już nie chciałam. Łzy wsiakały w dywan wystukujac własny rytm.  Nie ja reżyseruję film mojego zycia. Mi przyszło tylko w nim grać.

Pan Rajek

  • to weteran
  • polecający usługi
  • *******
 

(c) 2003-2017 Team Dar Życia :: nota prawna :: o plikach Cookies :: biuro@darzycia.pl
Polecamy:   Forum o zwierzętach