Ogłoszenia Zwierzęta
Aktualności: Jeśli uważasz że serwis Dar Życia jest potrzebnym miejscem Wesprzyj nas. Chcemy reaktywować serwis, dostosować graficznie i technicznie do aktualnych standardów, ale potrzebujemy Twojego wsparcia. Dziękujemy za wsparcie.

Autor Wątek: Niepełnosprawni proszą o pomoc  (Przeczytany 62231 razy)

Offline karina-1981

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 9
Pomoc dla Szymonka
« Odpowiedź #50 dnia: Lipiec 18, 2006, 02:43:24 pm »
Potrzebna pomoc dla dwuletniego Szymona chorego na histiocytozą X z komórek Lengensona postać rozsiana nie oczekujmy pomocy finansowej, a raczej wsparcia informacji o leczeniu, o wyzdrowieniach i nadzieji.

Pan Rajek

  • to weteran
  • polecający usługi
  • *******

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25627
    • Dar Życia
Niepełnosprawni proszą o pomoc
« Odpowiedź #51 dnia: Lipiec 18, 2006, 03:22:17 pm »
Oprócz informacji Tutaj - polecam Ci wspomnienia mamy z  Daru "mamaTomka", której synek miał białaczkę, ale wyszedł z tego. Także "Iwona K" ma synka, który przeszedł tę tragedię - mama Wojtka

Pokonywać niemożliwe -cykl art. o zmaganiach z chorobami
Dzieciństwo w cieniu raka
Oswoić strach

Matki chorych dzieci nie mogą pozwolić sobie na łzy i depresję. Muszą być silne
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Niepełnosprawni proszą o pomoc
« Odpowiedź #52 dnia: Lipiec 18, 2006, 10:43:21 pm »
Przyjaciele chcą pomóc Romkowi Roczeniowi
Przyjaciele niewidomego Romana Roczenia, znanego twórcy i wykonawcy muzyki szanty, robią wszystko, aby wesprzeć artystę, który na początku lata, podczas rejsu morskiego uległ poważnemu wypadkowi.

http://www.niepelnosprawni.info/ledge/x/15958
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Niepełnosprawni proszą o pomoc
« Odpowiedź #53 dnia: Lipiec 18, 2006, 11:19:37 pm »
Chcemy jechać po nadzieję

  Jolanta Nowak

Pragnęliśmy odwiedzić Jana Pawła II, aby wsparł nas w walce z chorobą. Nie udało się zebrać pieniędzy. Teraz marzymy o wizycie na jego grobie - mówią Artur, Ewa i Małgosia

Nigdy się nie widzieli, ale mają wspólne marzenie: pojechać do Rzymu i pomodlić się na grobie Jana Pawła II. Trójka nastolatków, każdy walczy z ciężką chorobą. 16-letni Artur Werner ze Śląska i 18-letnia Małgosia Raniszewska spod Bydgoszczy zmagają się z nowotworem kości. Ewa Leńczuk, 18-latka ze Szczecina, choruje na zespół AT, przez co ma problem z utrzymaniem równowagi i chodzeniem. Często porusza się na wózku, choć w lepsze dni stara się chodzić.

- Połączyło ich marzenie, w którego spełnieniu chcemy pomóc. Pukamy do różnych drzwi, ale koszt wyjazdu dla całej trójki to ok. 10 tys. zł. Muszą pojechać pod fachową opieką - mówi Dorota Wojciechowska z fundacji Dziecięca Fantazja. Artur, Ewa i Małgosia zgłosili się do niej po pomoc, bo leczenie to ogromne obciążenie dla budżetu domowego. Rodzin po prostu nie stać na wyjazd za granicę.

Cała trójka głęboko wierzy, że znajdą się dobrzy ludzie i pojadą do Rzymu. - Ojciec Święty zawsze był dla mnie wzorem w walce z chorobą. Dzięki temu się nie poddaję. Walczę - wyznaje Artur. Obecnie jego stan zdrowia pozwala na praktyki zawodowe. - Kształcę się na tapicera - mówi zadowolony. - Kiedy syn myśli o tej wycieczce, aż cały promienieje. Mam nadzieję, że Bóg dopomoże i uda się zrealizować wyprawę - mówi ojciec Artura.

W gorszym stanie jest Małgosia. - Właśnie trafiła do szpitala. Znowu musi się podleczyć - mówi Joanna, starsza siostra. - To niesamowite, że tak walczy. To był dla niej trudny rok, który w większości spędziła na leczeniu. Wspieramy ją całą rodziną. Często rozmawiamy o jej marzeniach, bo dzięki nim się trzyma - dodaje.

Wiara pomaga także Ewie i jej mamie Alicji. - Mamy siłę na rehabilitację. Ewie chce się uczyć, choć są to lekcje indywidualne z dala od rówieśników - mówi mama dziewczyny. W wakacje, kiedy kończy się nauka, też starają się, aby dni nie były puste. Wyjeżdżają na pikniki za miasto, czasem chodzą na kościelne spotkania z młodzieżą. - Robię wszystko, aby mimo problemów z poruszaniem Ewa miała kontakt z otoczeniem - mówi mama.

Jak pomóc?

Liczy się najmniejsza kwota przelana na konto: Fundacji Dziecięca Fantazja, Bank BPH SA, 66 1060 0076 0000 3200 0106 6808

z dopiskiem: wyjazd do Rzymu

Metro 17.06.2006r
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia


Offline karina-1981

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 9
potrzebny kontakt z dobrym chirurgiem ortopedą
« Odpowiedź #55 dnia: Lipiec 26, 2006, 09:19:45 pm »
wczoraj w wypadku 22 letni chłopak stracił rękę rodzinie wydaje się że można by ją uratować niestety żaden z lekarzy nie chce się tego podjąć potrzebna konsultacja  i pomoc

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25627
    • Dar Życia
Niepełnosprawni proszą o pomoc
« Odpowiedź #56 dnia: Lipiec 26, 2006, 09:22:48 pm »
Cytuj
stracił rękę rodzinie wydaje się że można by ją uratować


nie rozumiem.
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline karina-1981

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 9
odpowiedż
« Odpowiedź #57 dnia: Lipiec 27, 2006, 01:07:17 pm »
myślą że lekarze nie podjeli się jej przyszycia nie dlatego że nie da się tego zrobić a dlatego że byłoby z tym zadużo pracy wiem że brzmi to trochę dziwnie ale matka chłopaka prosiła mnie o jakąś pomoc więc próbuje tutaj każda matka chce ratować zdrowie dziecka nawet gdy wszyscy inni spisali je na straty

Offline kamildaniel1

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 5
Pomoc dla Kamilka i Danielka
« Odpowiedź #58 dnia: Lipiec 28, 2006, 01:02:16 pm »
                                      APEL O POMOC DLA
                                             KAMILA I DANIELA

   
Pragnę się zwrócić z prośbą o pomoc dla dwójki moich synów. Kamil (lat 11) i Daniel (lat 9) chorują na bardzo rzadkie i postępujące schorzenie neurologiczne: zespół ataksja-teleangiektazja (choroba uwarunkowana genetycznie). Chłopcy urodzili się jako zdrowe dzieci. Początkowo rozwijali się dobrze.
W wieku ok. 3 lat zarówno u Kamila, jak i u Daniela pojawiły się zaburzenia równowagi i chodu. Objawy te nasilały się tak bardzo, że chłopcy przestali chodzić, a następnie siadać.
Pojawiła się padaczka lekooporna, co jest częstym powodem pobytu chłopców na oddziale neurologii. Upośledzenie psychoruchowe również narastało, co dzieje się po dzisiejszy dzień. Chłopcy są bardzo pogodnymi i pełnymi życia dziećmi mimo swojej choroby.
Kamil i Daniel wymagają intensywnej rehabilitacji. Mimo iż wkładamy dużo serca i wysiłku w rehabilitację chłopców, to nie jesteśmy w stanie zapewnić im takiej stymulacji, jakiej wymagają, aby mogli stanąć na własnych nóżkach, dlatego musimy korzystać z pomocy specjalistów. W miarę możliwości finansowych wyjeżdżamy na turnusy rehabilitacyjne, które bardzo korzystnie wpływają na chłopców. Prócz rehabilitacji dzieci wymagają zaopatrzenia w sprzęt rehabilitacyjny  i pieluchomajtki. W 2005 roku z pomocą ludzi dobrej woli udało nam się zapewnić intensywną rehabilitacje chłopcom, dzięki której Kamil obecnie chodzi samodzielnie na własnych nóżkach (wcześniej poruszał się na wózku). Jego sprawność psychomotoryczna również znacznie się poprawiła. Daniel samodzielnie zaczyna siadać i jest obecnie intensywnie pionizowany. Jest duża szansa, że i on będzie samodzielnie chodził.
Z naszych dochodów (pensja męża) nie jesteśmy w stanie opłacić tak specjalistycznej rehabilitacji, jaką mieli w ubiegłym roku. Dlatego też proszę Państwa o wsparcie finansowe, dzięki któremu Kamil i Daniel będą mogli tak jak inne, zdrowe dzieci, funkcjonować w miarę samodzielnie. Marzeniem naszym jest zobaczyć pierwsze kroki stawiane również przez Danielka. Pomóżcie nam w realizacji tych marzeń.

WSZELKĄ POMOC FINANSOWĄ PROSIMY KIEROWAĆ NA KONTO :
Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą"
PKO BP 15 Oddział Warszawa
50 1020 1156 0000 7902 0007 7248
z dopiskiem: :darowizna na leczenie i rehabilitację Kamila i Daniela Łanucha
   
e-mail:kamildaniel1@o2.pl

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Niepełnosprawni proszą o pomoc
« Odpowiedź #59 dnia: Lipiec 31, 2006, 09:55:58 pm »
Pomóżmy Wojtkowi

Beata Łabutin

Ziarnica złośliwa - ta diagnoza zabrzmiała jak wyrok. Chory Wojtuś i jego rodzice nie poddali się. Ale do walki ze śmiertelnie groźną chorobą potrzebują pieniędzy

Jeszcze w marcu Wojtuś z Czarnowąs pod Opolem był zdrowym, roześmianym pięciolatkiem. Nawet gdy zaczął gorączkować, nie opuszczała go chęć do zabawy. Ale był coraz słabszy, a kolejne antybiotyki przepisywane przez lekarzy nie pomagały. - Mówiono nam, że to następujące po sobie infekcje grypowe, więc podawaliśmy zalecone leki - opowiada Sylwia Czubak, mama Wojtusia. - Któregoś dnia zauważyłam, że synek ma spuchniętą szyję. Po kolejnym badaniu lekarz stwierdził powiększone węzły chłonne praktycznie na całym ciele. Dziecko trafiło do Wojewódzkiego Centrum Medycznego, a kiedy zaczęło się skarżyć na bóle brzucha, zrobiono mu usg jamy brzusznej i klatki piersiowej. - Okazało się, że w klatce piersiowej jest duży guz, a śledziona i wątroba są bardzo powiększone - opowiada Sylwia. Natychmiast przewieziono Wojtka do Wrocławia, do Kliniki Hematologii i Onkologii Dziecięcej. Diagnoza brzmiała: ziarnica złośliwa. To choroba nowotworowa układu chłonnego. W zależności od stopnia jej zaawansowania wyleczalność wynosi od 50 do 95 proc. Natychmiast rozpoczęto leczenie. Pierwszy cykl chemioterapii trwał pięć dni i Wojtuś zniósł go dzielnie, chociaż wlewki leków trwały po kilka godzin. Drugi cykl, polegający także na podawaniu leków dożylnie, właśnie trwa. - Po tych kilku cyklach okaże się, czy guz w piersiach się zmniejszył, i zobaczymy, co dalej - opowiada Sylwia, na przemian to silnym, to łamiącym się głosem. - Musimy wygrać tę walkę! Przecież Wojtek to takie wymarzone dziecko... Po urodzeniu 15-letniej dziś Darii Sylwia pięciokrotnie zachodziła w ciążę i cztery razy traciła dziecko. - Teraz żyjemy od wyników do wyników - mówi Sylwia.

Chociaż i Sylwia, i Leszek pracują (ona jest skarbnikiem w banku, on stolarzem w prywatnej firmie), już zaczynają odczuwać finansowy ciężar choroby Wojtusia. - Drogie są leki przeciwgrzybicze, które kupujemy sami. Są niezbędne, bo dziecko po chemii często cierpi na grzybicę - wylicza Sylwia. - Trzeba pokrywać koszty pobytu któregoś z nas w szpitalu we Wrocławiu, koszty transportu. Strasznie nam niezręcznie zwracać się pomoc, ale zdajemy sobie sprawę, że bez ludzkiej solidarności zabraknie nam pieniędzy na leczenie - tłumaczy z zażenowaniem Sylwia.

Osoby, które chcą pomóc Wojtkowi w walce z chorobą, mogą zajrzeć na: www.pomocdlawojtka.republika.pl, gdzie opisano jego historię i umieszczono numer konta bankowego, na które można wpłacać pieniądze na leczenie. Liczy się każda złotówka, liczy się każdy dzień.

Metro 28.07.2006r
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25627
    • Dar Życia
Niepełnosprawni proszą o pomoc
« Odpowiedź #60 dnia: Lipiec 31, 2006, 11:16:25 pm »
Więcej o ziarnicy złośliwej - w zebranych informacjach naszego serwisu.
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline karina-1981

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 9
Niepełnosprawni proszą o pomoc
« Odpowiedź #61 dnia: Sierpień 30, 2006, 10:14:40 pm »
potrzebne są pieniążki na leczenie dla Szymona podaje numer konta fudacji pod której opiką jest Szymuś "Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową "
50-030 Wrocław
ul. Świdnicka 53
PKO IV O/Wrocław
21 1020 5242 0000 2802 0127 9512 Szymon Kaczmarek
[/b]


Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26487
Niepełnosprawni proszą o pomoc
« Odpowiedź #63 dnia: Październik 20, 2006, 08:18:48 am »
Marcelka życie pod lampami

Naświetlania ratują mu życie

3-letni Marcelek Łodygowski ze Stefanowa Barczewskiego (Łódzkie) codziennie 12 godzin musi być naświetlany specjalnymi lampami. To jedyne w Polsce dziecko cierpiące na tzw. zespół Crigler-Najjara, jedną z najrzadszych chorób wątroby.

- Kilka dni po porodzie zauważyłam, że Marcelek jest nienaturalnie żółty - mówi Marta Łodygowska.

W Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie lekarze stwierdzili u chłopca najrzadszą chorobę wątroby, na którą choruje jedynie 50 osób na świecie.

Przeszczep później
- Żeby przeżyć, konieczny jest przeszczep wątroby - mówi docent Joanna Pawłowska z CZD. - Ale u tak małego dziecka jak Marcelek, nie wchodzi to w grę. Będzie możliwy dopiero w wieku przedszkolnym.

Teraz ratunkiem dla chłopca jest naświetlanie lampami, wytwarzającymi światło ultrafioletowe. W trakcie zabiegu spada poziom bilirubiny (barwnika krwi), która u zdrowego jest rozkładana przez odpowiedni enzym i wydalana. U chorych na zespół Crigler-Najjara tego enzymu organizmowi brakuje.

Rodzice Marcelka kupili jedną lampę, potem drugą, bo chłopczyk rósł. Zakup sfinansował NFZ. A potem powiedział: nie!

- Sprzętu nie ma w wykazie środków, których zakup może refundować NFZ - usłyszała pani Marta.

Lampy ratują życie

Dlaczego więc sfinansowano zakup dwóch lamp? - Prezes wydaje indywidualne decyzje - tłumaczy Michał Rabikowski z biura prasowego NFZ.

- Dla NFZ wydatek na lampę i 1600 złotych co pół roku na żarówki to śmieszna kwota. Dla nas to sprawa życia i śmierci - mówi pani Marta.

Pomóżmy chłopcu

Pieniądze na jego leczenie zbiera Stowarzyszenie Pomocy Dzieciom chorym na schorzenia wątroby "Liver". Numer konta: 60 1240 1431 1111 0000 1044 9138.

autor: Dariusz Kucharski
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26487
Niepełnosprawni proszą o pomoc
« Odpowiedź #64 dnia: Listopad 08, 2006, 11:10:47 am »
OLA CZEKA NA POMOC

Sopotnia Wielka: dramat półtoramiesięcznego dziecka
 02-11-2006

Ponadpółtoramiesięczna Ola Krzyżowska z Sopotni Wielkiej (powiat żywiecki) ma bardzo rzadką wadę układu kostnego. To choroba genetyczna, na którą cierpi tylko kilkanaście dzieci na świecie! Mała, bezbronna Ola nie może sama oddychać ani jeść. Leży podłączona do aparatury w Szpitalu Powiatowym w Żywcu. Gdyby jej rodzice zebrali 17 tysięcy złotych na podobną aparaturę, Ola mogłaby leżeć w domu, w otoczeniu najbliższych. Niestety, jej rodziców nie stać na taki wydatek. Czy znajdą się osoby, które pomogą?

 Ola urodziła się w żywieckim szpitalu 18 września. Ma zaledwie 37 centymetrów wzrostu, waży tylko 1,9 kg. Ale nie to jest najgorsze. Stwierdzono u niej bardzo rzadką wadę układu kostnego - atelosteogenesis typ II, a także zaburzenia oddechowe.

 - Nasza córeczka nie potrafi sama oddychać, ani nawet jeść, bo nie ma wykształconego odruchu ssania i nie posiada podniebienia. Jej maleńkie rączki i nóżki są karłowate i bezwładne. Ola od urodzenia nie była jeszcze w domu. Przebywa w szpitalach. Obecnie leży, podłączona do aparatury, w oddziale dziecięcym żywieckiego szpitala. To właśnie dzięki aparaturze medycznej trzyma się jeszcze przy życiu - mówią zrozpaczeni rodzice Oli - Magdalena i Bogdan Krzyżowscy.

 Do czasu aż nie rozwinie się lepiej jej układ oddechowy, nie można przeprowadzić żadnego zabiegu. Lekarze chcą ją skierować do hospicjum w Mysłowicach. - Możliwe jest też, abyśmy zabrali naszą Olę do domu. Jednak musimy mieć specjalną aparaturę. Potrzebny jest pulsoksymetr, który będzie kontrolował tętno i oddech Oli, a także ssak, koncentrator tlenowy i poduszki bezdechowe. To wszystko kosztuje około 17 tysięcy złotych. To dla nas ogromny wydatek, bo na utrzymanie rodziny pracuje tylko mąż, i to dorywczo. Mamy jednak nadzieję, że dzięki ofiarności innych może pojawić się cień nadziei na to, abyśmy naszą kochaną córeczkę mogli mieć wreszcie w domu i otoczyć ją troskliwą opieką - mówią Magdalena i Bogdan Krzyżowscy.

 Teraz oboje rodzice czuwają na zmianę przy Oli przez całą dobę w żywieckim szpitalu. To jednak wiąże się z kosztami dojazdu z Sopotni Wielkiej do Żywca i opłatami za nocleg (siedem złotych za dobę). - Chcielibyśmy, aby Ola była jak najszybciej w domu, zwłaszcza przed zimą. Zrobimy wszystko, aby ją uratować. Już wiemy co to znaczy stracić dziecko. Półtora roku temu urodziłam chłopczyka, który zmarł po godzinie. Potem przeszłam specjalistyczne badania czy mogę mieć kolejne dziecko. Wyniki wykazały, że nic nie stoi na przeszkodzie. Jednak już w czasie ciąży okazało się, że dziecko urodzi się z wadami wrodzonymi. Lekarze nie dawali Oli szans na przeżycie. Na szczęście się pomylili - dodaje Magdalena Krzyżowska, próbując tłumić łzy. (ps)
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26487
Niepełnosprawni proszą o pomoc
« Odpowiedź #65 dnia: Listopad 08, 2006, 10:56:58 pm »
Dominika traci wzrok
Dariusz Brzostek
2006-03-10
Cały Trzebiatów zaangażował się w pomoc dla chorej na nowotwór mózgu Dominiki. Szansą dla ośmioletniej dziewczynki jest kosztowna operacja w Nowym Jorku

W lipcu ubiegłego roku sympatyczna dziewczynka odczuwała silne bóle i powtarzające się nawroty ciepła. Badania wykazały guza mózgu. Kilkucentymetrowy nowotwór szybko się rozrastał i zaatakował wzrok. Na jedno oko dziecko już nie widzi. Choroba nie odpuszcza - zaatakowała drugie oko.
Od października dziewczynka nie może już chodzić - tak jak jej koleżanki - do szkoły. Każdego dnia nadrabia zaległy program. - Najbardziej lubię matematykę - opowiada ciepłym głosem Dominika. - Codziennie robię dużo przykładów, a to pozwala mi zapomnieć o chorobie.

Podczas pierwszej operacji w Centrum Zdrowie Dziecka w Warszawie lekarze częściowo usunęli guza mózgu. Liczyli na to, że nowotwór się zatrzyma. Niestety, było odwrotnie. Po drugiej operacji, w Szczecinie, lekarze musieli założyć zastawki komorowo-otrzewnowe, aby zatrzymać rozwój raka. Teraz dziewczynkę czeka kolejna operacja. Lekarze mogą jednak wyciąć tylko fragment nowotworu. A guz rośnie i niszczy wzrok dziewczynki.

Jedyną szansą jest operacja w klinice w Nowym Jorku. Stosowana jest tam nowoczesna metoda wycinania guza metodą odsysania i odklejania. Dominika została już zakwalifikowana do zabiegu. Rodzice muszą jednak wpłacić na konto szpitala 160 tys. dolarów (ok. 500 tys. zł). Dopiero wówczas otrzymają amerykańską wizę.

W zbiórkę pieniędzy zaangażował się cały Trzebiatów - ośrodki kultury, szkoła, urząd miasta. Na koncie jest już blisko 130 tys. zł. Dodatkowe 40 tys. zł uzbierała Fundacja Pomocy Leśnikom i Ich Rodzinom, do której należy tata Dominiki, leśniczy. To jednak wciąż mało.

Dominika wie niemal wszystko o swojej chorobie. Uwielbia bawić się w lekarkę. Ma nawet cały dziecięcy zestaw do leczenia wypróbowany na lalkach. Bawiąc się, opowiada o swoich marzeniach. Chciałaby zostać lekarzem, aby pomagać innym dzieciom. - Wcześniej muszę jednak wyzdrowieć. Bo od kilku miesięcy choroba bardzo mi dokucza - mówi ze smutkiem.

Jak pomóc?

Wpłaty na rzecz Dominiki należy kierować na konto:

Fundacja Pomocy Dzieciom z chorobą nowotworową

01-849 Warszawa, ul. Przybyszewskiego 47

PEKAO S.A. V oddział Warszawa

08 1240 1066 1111 0000 0006 1694

koniecznie z dopiskiem DOMINIKA SZTUK
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26487
Niepełnosprawni proszą o pomoc
« Odpowiedź #66 dnia: Grudzień 29, 2006, 11:12:02 pm »
Pomagamy budzić do życia z Ewą

Zagraj w Sylwestrowych Zakładach Specjalnych
Każdy może pomóc ratować dzieci w śpiączce.Wystarczy kupić kupon LOTTO.


Ola Janczarska, córeczka aktorki Ewy Błaszczyk (50 l.), przez rok była w śpiączce. Teraz wymaga całodobowej pomocy specjalistów. Ta tragedia zmieniła życie aktorki, która walczy jak lwica o zdrowie córeczki. Chce też ratować inne dzieci w śpiączce i zbudować dla nich klinikę. Możesz jej pomóc, kupując w kolekturach LOTTO specjalne Sylwestrowe Zakłady.

Gdy Ewa Błaszczyk schodzi ze sceny, zrzuca estradową kieckę i biegnie do szpitala. Nie złamała jej tragedia, jaka spotkała jedną z jej córek bliźniaczek - Olę (11 l.). Dziewczynka zachłysnęła się wodą i przez rok była w śpiączce. Odzyskała przytomność, ale wciąż przebywa w szpitalu. Wymaga całodobowej opieki specjalistów. O jej zdrowie trwa niezwykle zawzięta walka. Ale Ewa nie odpuści! To zdarzenie zmieniło całe jej życie. Całkowicie poświęciła się jednej sprawie - ratowaniu dzieci pogrążonych w niekończącym się śnie. Nigdy nie straciła nadziei. Ma jej tyle, że spokojnie może nią obdarować wszystkich, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji.

W 2002 roku Ewa Błaszczyk założyła Fundację "Akogo?". Chce wybudować pierwszą w Polsce klinikę rehabilitacji neurologicznej przy Centrum Zdrowia Dziecka. Znajdzie w niej opiekę kilkanaścioro dzieci po ciężkich urazach mózgu, pogrążonych w śpiączce, wymagających nieustannej opieki i nadzwyczajnej miłości. Mali pacjenci mają być tam leczeni w najważniejszym dla nich okresie, tj. zaraz po urazie. Klinika symbolicznie zostanie nazwana "Budzik".

W kolekturach LOTTO Totalizatora Sportowego trwa sprzedaż Sylwestrowych Zakładów Specjalnych. Zysk ze sprzedaży zostanie przeznaczony dla fundacji "Akogo?". Losowanie odbędzie się w noc sylwestrową. "Super Express" jest patronem medialnym akcji.

autor: Marta Putkowska

Wątek: 'Śpiączka
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Zmuście moją żonę, by leczyła raka
« Odpowiedź #67 dnia: Grudzień 30, 2006, 01:56:34 pm »
Zmuście moją żonę, by leczyła raka


Jeżeli Jadwiga nie przełamie strachu, to umrze


FOTO: MARCIN SMULCZYŃSKI
Dr n. med. Piotr Żurawski postanowił, że pojedzie do chorej i przekona ją do leczenia


- Nie chcę, żeby moja żona umarła. Lata całe mieszkałem i pracowałem w Austrii. Wróciłem specjalnie dla niej. Leżała na podłodze w domu - płacze Józef Porowski (77 l.).

Jadwiga Porowska (71 l.) ze wsi Kamińskie Jaśki (woj. podlaskie) umrze, jeśli szybko nie zgodzi się na leczenie. Kobieta z otwartą raną leży w domu. Choruje na raka piersi. Jej mąż jest załamany, bo nie może przekonać żony do leczenia.

Olbrzymia rana piersi

Kobieta od długiego czasu leży w łóżku. Nie wstaje. Pan Józef ją karmi i myje. Pani Jadwiga odkrywa rękoma kołdrę i podnosi bluzkę. Nogi aż drętwieją z wrażenia. Zamiast lewej piersi ma olbrzymią, zaropiałą i cuchnącą ranę.

- Zmieniam jej opatrunki, wzywam karetkę, błagam, żeby poszła do szpitala, ale ona nie chce, awanturuje się - denerwuje się pan Józef.

Kobieta panicznie boi się igieł, biopsji, operacji. Bo jej kuzyna tak nakłuli, że zmarł. Podobnie było z jednym sąsiadem.

- Mam z nią wielką biedę. Muszę palić szmaty, na które się załatwia. Na jednorazowe pieluchy nas nie stać. Dopiero teraz powiedziałem jej, że ma złośliwego raka, bo lekarze wcześniej zabronili - mówi pan Józef. Pani Jadwiga twierdzi, że chce się leczyć, ale kiedy przyjeżdża karetka - nie da się zabrać do szpitala. Pozwala tylko na przeciwbólowe zastrzyki, które kupuje jej mąż.

- Nie wiem, co robić. To wszystko jest jednym wielkim koszmarem. Jest mi ciężko, czasem puszczają nerwy, ale nie chciałbym jej stracić - żali się staruszek.

Wyrok śmierci

Lekarze nie mają wątpliwości: zatrzymywanie chorej w domu to wyrok śmierci. - Każdy podejmuje decyzję za siebie. Trudno namówić kogoś, kto nie chce się leczyć, że powinien to zrobić. Ta kobieta nie przeżyje, jeśli nie zgłosi się do szpitala. Niech da sobie zrobić przynajmniej wymaz. To nie boli, będzie tylko dotknięcie szkiełkiem - komentuje dr n. med. Piotr Żurawski, specjalista radioterapii, z-ca kierownika z Białostockiego Centrum Onkologii. - Jeśli to rzeczywiście nowotwór złośliwy, to mogły lub mogą wystąpić przerzuty na płuca, kości, mózg.

Interwencja opieki

W sprawie pani Jadwigi interweniowali również pracownicy z opieki społecznej w Poświętnem.

- Nikt nie jest w stanie zmusić pani Porowskiej, by się leczyła - mówi Alicja Kamińska z Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Poświętnem. - Próbowaliśmy namówić ją, by poszła do szpitala. Nic z tego. A domowe leczenie paracetamolem w tej sytuacji trudno nawet komentować.

Katarzyna Dowbor, dziennikarka telewizyjna, wspiera kampaniĘ "RóŻowa wstĄŻka" - propagujĄcĄ walkĘ z rakiem piersi

Napiszę list do pani Jadwigi

Tej wolno pozostawić tej kobiety. Spróbuję przekonać ją do badań lekarskich. Nie wolno bać się ich ani też zdiagnozowanego już raka piersi. Unikając leczenia, największą krzywdę wyrządzamy sobie. Nie ma nic gorszego niż życie w przekonaniu, że cierpimy na śmiertelną chorobę. Przecież wiele kobiet wygrało walkę z rakiem piersi. Sama kiedyś poddawałam się biopsji. Najgorsze to żyć w przekonaniu, że nie ma ratunku. Nie wolno poddawać się bez walki.

Pomóżmy Jadwidze

Także i ty możesz się włączyć do naszej akcji pomocy pani Jadwidze. Napisz do niej, wesprzyj ją dobrym słowem. Przekonaj, by podjęła walkę o swoje zdrowie i życie. My przekażemy wasze listy chorej kobiecie. Piszcie na adres: "Super Express", ul. Jubilerska 10, 00-939 Warszawa, lub e-mail: pomozjadzi@se.com.pl


super expres
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26487
Niepełnosprawni proszą o pomoc
« Odpowiedź #68 dnia: Styczeń 31, 2007, 08:20:40 am »
Emilka cudem pokonała raka

Lekarze dawali jej tylko jeden tydzień życia, ale Emilka zwyciężyła złośliwy nowotwór


Mała Emilka to prawdziwa twardzielka. Dziewczynka straciła przełyk, przeszła ciężką chemioterapię. Nigdy nawet nie zapłakała w szpitalu. Jej mały organizm walczył z całych sił. Emilka zwyciężyła złośliwy nowotwór! - To cud - kręcą głowami onkolodzy.

Emilka Zubek z dumą pokazuje paluszkiem różową apaszkę filuternie zawiązaną na szyi. Nie rozstaje się z nią. Chusteczka przykrywa poharatany przełyk dziewczynki. Emilka uśmiecha się. Włoski odrosły. Na twarzy widać różowe pucki. - Nikt nie wierzy, że była chora - mówi Michał Zubek (30 l.), tata dziewczynki. - Zawsze jest taka pogodna - dodaje, patrząc czule na córeczkę.


Emilka dziś ma 2 latka, na zdjęciu cieszy się razem z rodzicami
Foto archiwum rodzinne


Wyrok
Nie chce pamiętać tego dnia, gdy okrutna diagnoza rozsypała mu życie w drobny mak
.

W sierpniu 2005 wszystko wydaje się takie proste. Olga Zubek (28 l.), mama 9--miesięcznej Emilki, po urlopie macierzyńskim cieszy się na myśl o nowej pracy w hotelu "Kasprowy" w Zakopanem. Jej mąż jest informatykiem. Myśli, jak wyrwać rodzinę do lepszego życia. Za granicą. Znajduje pracę w Jersey w Wielkiej Brytanii. Będzie programistą. Podpisuje kontrakt. Wielki sukces. Emilka nagle się przeziębia. Nie pomagają antybiotyki, nawet sterydy. Dziewczynka przechodzi szczegółowe badania. Lekarz staje przed rodzicami i patrzy im głęboko w oczy. - Emilka cierpi na bardzo rzadki złośliwy nowotwór osłonek nerwowych, który rozwinął się w przełyku - oznajmia. Świat rodziny Zubków wali się w jednej chwili. Rozpacz. Załamanie. Bezsilność.

Walka
Rak jest bezlitosny. Choroba rozwija się błyskawicznie. Guz zaczyna uciskać tchawicę.


Emilka ledwo oddycha. Lekarze w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Prokocimiu w Krakowie podejmują decyzję o usunięciu Emilce prawie całego przełyku. Skomplikowany zabieg postanawia przeprowadzić doc. Adam Bysiek. Po wielogodzinnej trudnej operacji dziewczynka musi przejść ciężką chemioterapię. Nie udaje się bowiem usunąć całego nowotworu. Przez 9 miesięcy dziecko przyjmuje litry płynów. Traci włoski. Chudnie. Dostaje jedzenie strzykawką przez rurkę wbitą w brzuszek, bo jej gardło z żołądkiem nie jest połączone. To nie koniec walki. Przez kolejne 6 miesięcy w małe ciałko wpompowywana jest lżejsza chemia, podtrzymująca terapię. Mimo bólu Emilka nie traci pogody ducha. W szpitalnym łóżeczku gaworzy sobie pod nosem, tuląc maskotkę. Mama jest przy niej. Zrezygnowała z pracy. Michał Zubek, by utrzymać rodzinę, decyduje się harować w Jersey. Odwiedza córeczkę.

Zwycięstwo
Po ponad roku rodzice słyszą to, o czym marzyli. Emilka pokonała raka!

Na te słowa pani Olga i jej mąż zalewają się łzami radości. - Wszystkie badania wskazują, że nie ma już nowotworu, co wszyscy lekarze, z którymi rozmawiam, uznają za cud, gdyż Emilka była w grupie najwyższego ryzyka! - mówi szczęśliwy tata dziewczynki. - To docent Bysiek uratował życie Emilki - podkreśla.

Śliczną dziewczynkę czeka teraz jeszcze jedna bardzo długa i trudna operacja odtworzenia przełyku, która pozwoli jej normalnie żyć. - Emilka wygrała z chorobą. Teraz my musimy jej zapewnić jak najlepszy powrót do normalnego życia - mówi Olga Zubek. Jej dziecko nadal karmione jest przez rurkę w brzuszku. W szyi dziewczynki jest dziura. Przez nią wylewa się ślina wytwarzana w jamie ustnej. Zbiera się w woreczku.

Jeszcze tylko krok
Rodzice znaleźli dla córki specjalistyczną klinikę w Wiedniu, która podejmie się skomplikowanego zabiegu
.
Profesor Alexander Rokitansky jest jednym z najlepszych specjalistów w operowaniu przełyków u dzieci (zrobił ich 69). Jego zdaniem odtworzenie przełyku u Emilki jest możliwe poprzez przeszczep z jelita grubego. Operacja kosztuje 50 tys. euro. - To ogromne pieniądze, ale udało się nam zebrać już 60 proc. sumy - mówi Michał Zubek. - Zwracamy się z ogromną prośbą o pomoc finansową. Jesteśmy młodym małżeństwem. Żona zrezygnowała z pracy i zajęła się Emilką. Koszty takiej operacji przekraczają nasze możliwości finansowe. Bardzo liczymy na pomoc - dodaje.

Czytelnicy! Nie bądźcie obojętni. Emilce należy się teraz szczęśliwe dzieciństwo.

Jeżeli ktoś chce pomóc Emilce, prosimy o wpłatę na konto:

mBank Bankowość Detaliczna numer konta: 26 1140 2004 00003502 0899 4007

Michał Zubek, Aleje 3 Maja 27, 34-500 Zakopane

z dopiskiem Emilka

autor: Agata Rowińska  
Super Express
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Niepełnosprawni proszą o pomoc
« Odpowiedź #69 dnia: Luty 20, 2007, 10:58:44 pm »
Cytuj
Może masz coś czego chcesz się pozbyć? Nietrafiony prezent gwiazdkowy od teściowej, stara książka, za mały sweter, firmowy gadżet.
Być może znajdzie się ktoś, kto zechce kupić tę rzecz, a pieniądze z jej sprzedaży trafią do dzieciaków. Pomyśl o tym!


http://www.gajusz.org.pl/hospicjum/alleanioly.php

podopieczni hospicjum

http://www.gajusz.org.pl/hospicjum/podopieczni.php
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26487
Niepełnosprawni proszą o pomoc
« Odpowiedź #70 dnia: Luty 20, 2007, 11:40:17 pm »
A tu jest strona na Allegro
http://www.allegro.pl/my_page.php?uid=5269314
Sprzedający Hospicjum_Dzieci
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26487
Niepełnosprawni proszą o pomoc
« Odpowiedź #71 dnia: Marzec 24, 2007, 11:54:45 pm »
Ewa walczy o Budzik

Jest szansa na powstanie pierwszej w kraju kliniki dla dzieci w stanie śpiączki. Pieniądze na jej budowę już w najbliższą niedzielę w polskich teatrach zbierać będzie fundacja Ewy Błaszczyk Akogo?
Cytuj
Ale by zbudować Budzik, potrzeba co najmniej ośmiu milionów złotych. Już w niedzielę pieniądze na ten cel po raz drugi będą zbierane w 50 teatrach kraju, a także w Polskim Teatrze we Lwowie. Na przedstawienie może przyjść każdy. Dochód z biletów przekazany zostanie fundacji. Datki będzie można wrzucać także do wystawionych w foyer puszek.

Ewa Błaszczyk liczy, że jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, pierwszy szpadel na budowie Budzika zostanie wbity jeszcze pod koniec tego roku. Projekt ośrodka jest już na ukończeniu.

Możesz też pomóć wysłając SMS na nr 71030 o treści "budzimy" (koszt 1 zł/1,22 zł z VAT) lub zadzwonić pod numer 0 400 207 400 (koszt 2,03 zł/2,48 z VAT za połączenie). Całkowity dochód netto z usług przeznaczony jest na budowę kliniki Budzik.

Fundacja Ewy Błaszczyk Akogo?

Organizacja Pożytku Publicznego

ul. Podleśna 4, 01-673 Warszawa

KRS 0000125054

Konto: 54 1440 1101 0000 0000 0566 9774

Więcej w wątku:
Śpiączka
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Offline rutka2

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 98
Niepełnosprawni proszą o pomoc
« Odpowiedź #72 dnia: Marzec 27, 2007, 05:34:13 pm »
W niedzielę do Zakopanego pojechała razem z mamą Marta,która będzie operowana w tamtejszym szpitalu.Wcześniej w innej rubryce poszukiwałam rodziców z okolic Zakopanego ale niestety nikt się nie odezwał do mnie.Bardzo proszę o ile jest ktoś na forum z Zakopanego lub okolic o kontakt rutka2@vp.pl. :kw:  :kw:

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26487
Mateusz
« Odpowiedź #73 dnia: Kwiecień 11, 2007, 08:29:23 am »
Mateuszek walczy o życie
09 kwietnia 2007

Każdy dzień jego życia to cud, mówią lekarze. Dwuletni Mateuszek spod Olkusza był wcześniakiem, po urodzeniu przeszedł sepsę, ma też poważną wadę serca i nie wykształconą tętnicę płucną. Ale dzielnie walczy o życie.

Mateuszek w każdej chwili może umrzeć, dlatego walko o to, by nie stracić nadziei, to dla jego rodziny codzienność. Chłopiec jest pogodny i silny, mimo że ma już ponad dwa latka waży zaledwie 7 kg, nie potrafi siedzieć, ani mówić. Kiedy się urodził, lekarze nie dawali mu żadnych szans, został ochrzczony jeszcze w inkubatorze, teraz jedyną jego nadzieją jest operacja zagranicą.

Operacja w Berlinie może uratować dziecko, ale jego rodziców nie stać na taki wydatek, pięcioosobowa rodzina utrzymuje się z jednej pensji.

 Każdy grosz, wpłacony na konto Mateuszka, przybliży spełnienie największego marzenia jego rodziców.

21 1060 0076 0000 3100 0060 3522 z dopiskiem „Dla Mateuszka”.

Walka trwa od początku, rodzice chłopca odwiedzili prawie wszystkich lekarzy w Polsce, zwracali się do każdej fundacji, na razie bezskutecznie. (Kronika)


Mateuszek w każdej chwili może umrzeć, dlatego walko o to, by nie stracić nadziei, to dla jego rodziny codzienność


Każdy grosz, wpłacony na konto Mateuszka, przybliży spełnienie największego marzenia jego rodziców


Posłuchaj relacji
wideo
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26487
Niepełnosprawni proszą o pomoc
« Odpowiedź #74 dnia: Kwiecień 12, 2007, 05:58:23 pm »
Z wątku: 'Choroby nowotworowe, badania, terapie
Z nadzieją na wyzdrowienie
http://forum.darzycia.pl/vp108946.htm#108946
Cytuj
Fundacja na Rzecz Dzieci z Chorobą Nowotworową "Wyspy Szczęśliwe"

istniejąca dla potrzeb dzieci leczonych w Klinice Onkologii i Hematologii Dziecięcej Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie, prowadzi działalność zdobywając fundusze wspomagające zaopatrzenie w bardzo drogie leki, aparaturę oraz inne środki niezbędne w leczeniu dzieci chorych na białaczkę i inne nowotwory, a także poprawę warunków leczenia.

Klinika Onkologii i Hematologii Dziecięcej w Krakowie obejmuje leczeniem każdego roku ponad 100 dzieci z nowo rozpoznaną chorobą nowotworową, przede wszystkim z regionu południowej Polski. Koszt wyleczenia jednego dziecka zależy od rodzaju nowotworu oraz jego rozsiewu i wynosi 50 000 - 300 000 zł. Otrzymywane środki z budżetu są niewystarczające, a w onkologii nie można stosować półśrodków. Przeprowadzenie optymalnego sposobu leczenia nie byłoby możliwe bez wsparcia ludzi dobrego serca.

Zwracamy się do Państwa z apelem o pomoc.
Będziemy niezmiernie wdzięczni za każde wsparcie finansowe. Równocześnie informujemy, że Fundacja "Wyspy szczęśliwe" jest organizacją pożytku publicznego. Zgodnie z ustawą o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie (Dz. U. Nr 96 poz. 873 i 874) wpłacający podatek dochodowy od osób fizycznych za rok 2006, mogą w zeznaniu rocznym pomniejszyć go o 1 proc., a obliczoną kwotę wpłacić na rzecz organizacji pożytku publicznego.

Konto:
Fundacja na Rzecz Dzieci z Chorobą Nowotworową "Wyspy Szczęśliwe" PKO BP IO Kraków nr 83 1020 2892 0000 5302 0150 8522

1 proc. podatku dochodowego na OPP

Adres Fundacji: 30-663 Kraków, ul. Wielicka 265 tel./faks 012-658-02-61

Prezes Fundacji: prof. dr hab. Maria Wojtyła-Świerzowska
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

kasiape

  • Gość
Niepełnosprawni proszą o pomoc
« Odpowiedź #75 dnia: Kwiecień 12, 2007, 10:03:57 pm »
Cytat: "Gaga"
Mateuszek walczy o życie


jeżeli operacja jest ratującą życie i nie ma w RP szpitala, który się tego podejmie to takie zabiegi za granicą finansuje Ministerstwo Zdrowia - Religa podpisuje promese do szpitala za granicą.
to konto Mateuszka też troszkę dziwne - nie ma nazwy właściciela konta???
a na prywatne zbierać nie można - z tego co wiem :?:

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26487
Niepełnosprawni proszą o pomoc
« Odpowiedź #76 dnia: Kwiecień 12, 2007, 10:45:17 pm »
Nazwa jest,tylko to chyba jednak konto prywatne?
http://www.bukowno.pl/podstrona.php?id=469

I tutaj jeszcze na temat maluszka
http://www.przeglad.olkuski.pl/?link=biezacy&artykul=1149
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Offline siersciuch

  • User z prawami do pisania
  • Aktywny Gadacz
  • *****
  • Wiadomości: 791
    • http://www.Kuba.2q.pl
Niepełnosprawni proszą o pomoc
« Odpowiedź #77 dnia: Kwiecień 13, 2007, 12:13:53 am »
Myślę sobie moi Mili, nr konta jest prywatny gdyż nie ida pieniązki przez żadna fundacje.
Wszyscy w Bukownie wpłacają na to konto zebrane kwoty!!!
Niestety co do promesy nie mogę się nic wypowiedzieć , bo nie wiem jak to jest w przypadku innego kraju!
Mogę tylko potwierdzić na razie fakt,że rodzicom małego Mateuszka sie nie przelewa i koszt operacji na pewno ich przerasta!
pozdrawiamy - ewa i kubuś z zesp. Sotosa i niedosłuchem obustronnym - wspomnienia<10 lat> oraz Dawidkiem <2,5 roku>

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26487
Niepełnosprawni proszą o pomoc
« Odpowiedź #78 dnia: Kwiecień 13, 2007, 12:43:56 am »
Cytuj
Walka trwa od początku, rodzice chłopca odwiedzili prawie wszystkich lekarzy w Polsce, zwracali się do każdej fundacji, na razie bezskutecznie.
Cytuj
I tutaj jeszcze na temat maluszka
http://www.przeglad.olkuski.pl/?link=biezacy&artykul=1149

Z powyższego linku
Cytuj
Do fundacji podchodzi z dystansem. Zwracał się już do Fundacji Polsat Dzieciom. - Powiedzieli nam, że taką operację można wykonać w Berlinie i kazali nam szukać informacji w internecie. Byłem zaskoczony, bo myślałem, że takie organizacje pomagają właśnie takim dzieciom, jak mój syn. Zwróciłem się też do Fundacji TVN „nie jesteś sam”, ale jeszcze nie otrzymałem żadnej odpowiedzi – mówi tata Mateuszka.
Pomoc dla rodziców jest potrzebna, by uratować życie ich syna. Operacja w Berlinie kosztuje ok. 250 tys. euro.

Jest Fundacja na rzecz dzieci z wadami serca
http://www.sercedziecka.org.pl/index.php?url=3_tetralogia_fallota.inc

Cytuj
ZESPÓŁ FALLOTA Z ZAROŚNIĘCIEM (INACZEJ: ATREZJĄ) ZASTAWKI TĘTNICY PŁUCNEJ

"Jest to również zespół Fallota (patrz wyżej), ale zastawka tętnicy płucnej jest całkowicie zarośnięta i nie płynie przez nią krew do płuc. Można spodziewać się, że objawy takiej wady będą dramatyczne. Istotnie, po urodzeniu się życie noworodka uzależnione jest od tego czy pozostanie drożny przewód tętniczy łączący aortę z tętnicą płucną. Jest on jedynym naturalnym połączeniem, które może «okrężną drogą» doprowadzić krew do płuc. Aby utrzymać noworodka przy życiu do momentu operacji podaje się w ciągłym wlewie dożylnym specjalny lek, który utrzymuje przewód tętniczy otwarty. Preparat ten powoduje różne objawy uboczne, stan noworodka jest bardzo poważny, często przebywa w oddziale intensywnej terapii i oddech jego wspomaga maszyna (respirator). Stanowi to dramatyczny obraz dla rodziców. Dziecko wymaga pilnie leczenia operacyjnego, wyjątkowo zdarza się, że zastawka, choć zarośnięta, ale jest dostatecznie duża, a sama tętnica płucna na tyle dobrze wykształcona, że można operacyjnie ją rozciąć i przywrócić przez nią przepływ. Zwykle konieczne jest wykonanie zespolenia płucno-systemowego (shunt). Po upływie roku potrzebne bywa drugie zespolenie, ponieważ wobec wzrostu dziecka pierwsze staje się niewystarczające. Dopiero po kilku latach przystępuje się do korekcji całkowitej, polegającej na likwidacji wad dodatkowych oraz wszyciu homograftu w miejsce zarośniętej zastawki płucnej (porównaj: operacja zespołu Fallota)."


Więcej na temat "Tetralogii Fallota":
Wady serca - Wady sinicze ze zmniejszonym przepływem płucnym - Zespół Fallota - Klinika Kardiochirurgii Dziecięcej CM UJ w Krakowie

W Fundacji są dzieci z zespołem Fallota,jest też forum.
Zastanawiam się,czy w Krakowie (lub w innym miejscu w kraju) nie wykonują takich operacji i czy tylko ratunkiem jest operacja poza krajem,za dość wysoką sumę?
http://www.kardiochirurgiadziecieca.cm-uj.krakow.pl/index.php?art=wady_serca

Czy rzeczywiście Rodzice wszystkie drogi już wydeptali ?
Tak dałaś  Kasiu do myślenia hmmm.....


ps.
Chyba nie muszę się zastanawiać.......
http://www.kardiochirurgiadziecieca.cm-uj.krakow.pl/index.php?art=historia
http://www.kardiochirurgiadziecieca.cm-uj.krakow.pl/index.php

http://forum.darzycia.pl/topic,4019
http://forum.darzycia.pl/topic,4641.htm
http://forum.darzycia.pl/vf72.htm
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

kasiape

  • Gość
Niepełnosprawni proszą o pomoc
« Odpowiedź #79 dnia: Kwiecień 13, 2007, 12:44:00 pm »
Mój Kuzyn miał robioną w XII operację w Holandii - kardiochirurgiczna ratująca życie, nie wykonywana w Polsce!
jest chory na zespół genetyczny - miał przeszczepianą całą aortę - cięcie 70 cm!!
Leżał w szpitalu 6 tyg. Ministerstwo Zdrowia zapłaciło za to 40tys. EURO!!

Wybaczcie wiem, że rodzice dla dziecka zrobią wszystko, ale chyba należy zacząć od tego:
jaki szpital się decyduje (a nie jakiś) i szpital robi badania wstępne - zanim podejmie decyzję? i szpital też robi kosztorys takiej hospitalizacji - koszt 250 tys EURO wydaje mi sie w ogóle nie do przeskoczenia - jest koszmarnie wysoki!
 :)
Nie pamiętam na co chorowało to dziecko, które rodzice przywieźli do nas z Kazachstanu - pamiętacie? do CZD w Warszawie też na kardiochirurgię, ale wycenili na 10 tys. zł i szpital czy Fundacja TVN pokryła koszty :)
Jędrek też był operowany w CZD i z tego co wiem to co jak co ale kardiochirurgia jest tam na światowym poziomie :)

Offline siersciuch

  • User z prawami do pisania
  • Aktywny Gadacz
  • *****
  • Wiadomości: 791
    • http://www.Kuba.2q.pl
Niepełnosprawni proszą o pomoc
« Odpowiedź #80 dnia: Kwiecień 13, 2007, 05:09:32 pm »
własnie mnie też zastanawia to, czy Mateuszek jest pod opieka kardiochirurgów i dlaczego to nie oni w sumie występują do nfz o promesę????
pozdrawiamy - ewa i kubuś z zesp. Sotosa i niedosłuchem obustronnym - wspomnienia<10 lat> oraz Dawidkiem <2,5 roku>

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26487
Niepełnosprawni proszą o pomoc
« Odpowiedź #81 dnia: Kwiecień 13, 2007, 05:51:45 pm »
W wątku
http://forum.darzycia.pl/topic,2174.htm
NFZ - nowości

http://forum.darzycia.pl/vp90855.htm#90855
Cytuj
14 Lipiec 2006

PRAWO Europejskie szpitale mogą przejąć polskich pacjentów czekających na operacje

Masz prawo leczyć się w całej Unii

Dziś z Polski na leczenie za granicę wyjeżdża rocznie od kilku do kilkunastu osób, przede wszystkim do Niemiec. Najczęściej poddają się skomplikowanym zabiegom okulistycznym. Płaci za nie Narodowy Fundusz Zdrowia albo Ministerstwo Zdrowia. - Wyjeżdżają pacjenci z bardzo rzadkimi chorobami i przechodzą niezwykle skomplikowane zabiegi. Nie pamiętam jednak, by ktoś składał wniosek o sfinansowanie zagranicznego leczenia i powoływał się na długie oczekiwanie na operację - mówi wicedyrektor opolskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia Roman Kolak.

oraz
Cytuj
6 Październik 2006, 23:18        
 
 Ochrona zdrowia - planowane leczenie
Kiedy zabiegi medyczne za granicą są bezpłatne

http://www.infor.pl/ubezpieczenia/poradniki/242,1306,Kiedy-zabiegi-medyczne-za-granica-sa-bezplatne.html

Cytuj
Kiedy zabiegi medyczne za granicą są bezpłatne


Każdy ubezpieczony w Narodowym Funduszu Zdrowia może starać się o wyjazd za granicę w celu przeprowadzenia planowego leczenia. Zgodę na wykonanie niezbędnej operacji czy badania poza terenem Polski wydaje prezes funduszu lub minister zdrowia. Aby ją uzyskać, chory musi złożyć odpowiedni wniosek. Jego pozytywne zaopiniowanie jest jednoznaczne z pokryciem kosztów leczenia przez NFZ lub Ministerstwa Zdrowia.



Prezes wydaje zgodę

Prezes NFZ wydaje zgodę na leczenie w innym państwie UE lub Europejskiego Obszaru Gospodarczego (Islandia, Liechtenstein, Norwegia), w sytuacji gdy dane świadczenie zdrowotne jest wprawdzie wykonywane w Polsce, ale czas oczekiwania na nie jest zbyt długi dla konkretnego pacjenta. Istnieje bowiem zagrożenie, że w tym czasie stan jego zdrowia może ulec dalszemu pogorszeniu, co może stanowić zagrożenie dla jego życia.
Zaświadczeniem uprawniającym do uzyskania w innym państwie leczenia lub badań diagnostycznych jest formularz E112. Są dwie drogi uzyskiwania zgody prezesa funduszu na wydanie tego formularza. Wybór jednej z nich jest uzależniony od tego, czy pacjent przebywa aktualnie na terytorium Polski czy też na obszarze innego państwa członkowskiego.

Cytuj
Zabieg bezpłatny, transport nie

Zabiegi planowe wykonywane za granicą za zgodą prezesa funduszu są bezpłatne.
Pacjent musi jednak liczyć się z tym, że jeżeli w kraju, w którym ma mieć przeprowadzony zabieg, obowiązują np. drobne dopłaty związane m.in. z pobytem w szpitalu, to musi pokryć je z własnej kieszeni. Takie dopłaty do leczenia (np. za leki, dodatkowe badania, koszt wyżywienia) funkcjonują w większości krajów UE. Te wydatki nie są zwracane przez NFZ. Fundusz nie pokrywa również kosztów transportu pacjenta za granicę i z powrotem do kraju po przebytym leczeniu. Nie płaci także za pobyt za granicą opiekuna chorego.

To napewno nie ... 250 tys. euro jest potrzebne  :roll:

Dziecko z  Kazachstanu bodajże miało problem z serduszkiem?
Nie jestem pewna,gdzieś artykuł powinien być .

Może Rodzice nie są zorentowani sierciuszku,ktoś Ich wprowadził błąd,a dziennikarz nie musi wiedzieć szczególów,pisze to co ktoś opowie ,no może tak jest,a ... może inaczej  :(
I jeżeli chłopczyk jest tak bardzo chory,to napewno pod opieką lekarzy musi być .
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

kasiape

  • Gość
Niepełnosprawni proszą o pomoc
« Odpowiedź #82 dnia: Kwiecień 13, 2007, 10:49:14 pm »
czasami jest tak, że jak rodzicom ktoś inny nie podpowie to się nie dowiedzą!
ale z taką wadą serca musi być pod opieką kardiologa i aż dziwne, że tak się pogubili Ci biedni rodzice :cry:

Offline siersciuch

  • User z prawami do pisania
  • Aktywny Gadacz
  • *****
  • Wiadomości: 791
    • http://www.Kuba.2q.pl
Niepełnosprawni proszą o pomoc
« Odpowiedź #83 dnia: Kwiecień 14, 2007, 10:46:21 am »
a ja znalazłam jeszcze to na temat leczenia za granicami Państwa
ministerstwo zdrowia
pozdrawiamy - ewa i kubuś z zesp. Sotosa i niedosłuchem obustronnym - wspomnienia<10 lat> oraz Dawidkiem <2,5 roku>

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25627
    • Dar Życia
Niepełnosprawni proszą o pomoc
« Odpowiedź #84 dnia: Kwiecień 14, 2007, 01:06:28 pm »
W moim odczuciu wszelkie Apele powinny zawierać Informację medyczną potwierdzoną we wszelkich możliwych instytucjach. Dopiero wówczas jest ona w pełni wiarygodna - dopiero wtedy jestem skłonna uwierzyć potrzebom.
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

kasiape

  • Gość
Niepełnosprawni proszą o pomoc
« Odpowiedź #85 dnia: Kwiecień 15, 2007, 12:02:27 pm »
no właśnie cała ta prośba jest b. dziwna - nie wątpie , że dziecko jest chore i potrzebuje pomocy tylko wątpię w zasadnośc tej prośby o pieniądze, a to że zbierane są na prywatne konto jest najdziwniejsze :cry:
 :(

kasiape

  • Gość
Niepełnosprawni proszą o pomoc
« Odpowiedź #86 dnia: Kwiecień 15, 2007, 10:34:42 pm »
http://www.gczdim.katowice.pl/Info/news.php?akcja=pokaz&page=&news=69

znalazłam o tym chłopcu z Kazachstanu - on też ma tę wadę serca :(
u nas to operują!
może rodzice Mateuszka tam nie dotrali? :(
w RP zabieg jest bezpłatny!

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26487
Niepełnosprawni proszą o pomoc
« Odpowiedź #87 dnia: Kwiecień 16, 2007, 10:53:23 am »
Kasiape dziękuję za wyszperanie linku  :serce:
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

kasiape

  • Gość
Niepełnosprawni proszą o pomoc
« Odpowiedź #88 dnia: Kwiecień 16, 2007, 12:39:11 pm »
polecam się  :D  :kw:
ale jak się dowiedzieć czy byli z Mateuszkiem tam?? :cry:

Offline siersciuch

  • User z prawami do pisania
  • Aktywny Gadacz
  • *****
  • Wiadomości: 791
    • http://www.Kuba.2q.pl
Niepełnosprawni proszą o pomoc
« Odpowiedź #89 dnia: Kwiecień 16, 2007, 04:06:42 pm »
pozdrawiamy - ewa i kubuś z zesp. Sotosa i niedosłuchem obustronnym - wspomnienia<10 lat> oraz Dawidkiem <2,5 roku>

kasiape

  • Gość
Niepełnosprawni proszą o pomoc
« Odpowiedź #90 dnia: Kwiecień 16, 2007, 05:28:08 pm »
ciarki mnie przeszły :cry:
a ile jeszcze przed nimi....
tradycyjna rzeka fluidów  ;)  dla wszystkich potrzebujacych dzieciaczków
 ::sercer  ::sercer  ::sercer  ::sercer  ::sercer  ::sercer  ::sercer  ::sercer  ::sercer

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26487
Niepełnosprawni proszą o pomoc
« Odpowiedź #91 dnia: Kwiecień 16, 2007, 06:10:54 pm »
Ale historia Juleczki potwierdza,że Ministerstwo Zdrowia może zapłacić za operację dziecka.
Cytuj
W tym czasie spotkałam się z odmową pomocy nie tylko ogromnych, międzynarodowych firm, ale również naszych Instytucji publicznych. Odmówiła telewizja, redaktorzy gazet - milczeli. Rozpoczęłam więc przygotowanie dokumentów, które należało dołączyć do wniosku do Pana Ministra Zdrowia o skierowanie dziecka na leczenie poza granicami Kraju. Procedura jest tak bardzo skomplikowana i czasochłonna, że zajęło mi to 3 miesiące. Niestety nie wiem kto wymyślił taki system, który ogromnie komplikuje i tak trudne życie samotnej matki....

Cytuj
12 maja zadzwoniła do mnie Pani z Biura Rozliczeń Międzynarodowych i powiedziała: "Pani Agnieszko trzymam w ręku zgodę Pana Ministra na leczenie Juleczki w USA". Zapytałam: "I jaka jest decyzja?" A Pani na to, że zgoda, oznacza 100% pokrycie kosztów leczenia.
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25627
    • Dar Życia
Niepełnosprawni proszą o pomoc
« Odpowiedź #92 dnia: Kwiecień 16, 2007, 06:21:05 pm »
Cytuj
zgoda, oznacza 100% pokrycie kosztów leczenia.


więc czemu służy ten Apel?  :;
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26487
Niepełnosprawni proszą o pomoc
« Odpowiedź #93 dnia: Kwiecień 16, 2007, 07:20:21 pm »
Tak sobie myślę,że wielu rodziców może nie być zorientowanych w całej procedurze.
Tak jak z mamą Juleczki,która w momencie kiedy dowiedziała się ,
że jest szansa na uratowanie życia córeczki za pól miliona dolarów,
sama zaczeła zbierać pieniążki.
Ktoś podpowiedział,wyciągął pomocną dłoń,zwróciła się do Ministerstwa Zdrowia.
Zbiera na dalsze leczenie,ale już przez fundację.
Dziewczynka ma również zespół Fallota i chyba o to sierciuszkowi głównie chodziło.

Podobnie może być z rodzicami Mateuszka.
Może  nikt z lekarzy się nie chce podjąć operacji dzieka,
a może nie wyczerpali wszystkich możliwści rodzice.
Tak chciałabym myśleć.

Tyle tylko mogę powiedzieć,że już ktoś się tym apelem Mateuszka zainteresował,
(i nie są to tylko te trzy podane linki wcześniej)chyba dzięki przytomności Kasi.
Sama też go umieściłam,nie zwracając uwagi
na podane konto,podając informację za serwisem,który do
tej pory był dla mnie wiarygodny.

Kiedyś była dyskusja  na temat próśb o pomoc na operacje ( nie leczenie ) w Polsce,co było
i jest już oszustwem,i chyba takim apelom warto najpierw się przyjrzeć dokładniej
zanim się umieści.
Taki wyciągnełam wniosek dla siebie.
A niby Soniu tak ostrożnie podchodzę do wszelkich apeli,ale nie ma złego coby na dobre nie wyszło.
Albo pomoże się rodzicom dziecka,albo....
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

kasiape

  • Gość
Niepełnosprawni proszą o pomoc
« Odpowiedź #94 dnia: Kwiecień 16, 2007, 09:16:03 pm »
czynienie zamieszania jest moją specjalnością - żeby nie napisać przypadłością :D
ale czasami na dobre wychodzi :ok:

umieszczanie apeli może naprawdę komuś pomóc, ale niech ma się na baczności bo na Darze "gęste sito" :ok:

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25627
    • Dar Życia
Niepełnosprawni proszą o pomoc
« Odpowiedź #95 dnia: Kwiecień 16, 2007, 09:32:26 pm »
a pamiętacie jak zbiereano na zmarłe dziecko? - na szczęście - wytropił ktoś w Necie.
A mnie robi się coraz bardziej przykro, że jest tylu naciągaczy i psują reputację  wszystkim rodzinom dzieci niepełnosprawnych.
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline perelka.80

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 5
    • http://www.sercedlajulii.pl
Chętnie pomogę :)
« Odpowiedź #96 dnia: Kwiecień 16, 2007, 11:52:19 pm »
Kochani!

Jestem mamą Julii, wielokrotnie wspominanej na tym forum, której serduszko i płuca były operowane w październiku zeszłego roku w Stanach Zjednoczonych -strona Juleczki
Sama wychowuję córkę i gdyby nie pomoc mojej mamy i wsparcie rodzonej siostry,to nie dałabym rady...
Gdy dowiedziałam się, że moja córeczka ma bardzo skomplikowaną wadę serca i płuc i nic nie można dla niej zrobić - poczułam się rozgoryczona i bezradna. Jednak postanowiłam, że się nie poddam, że zawsze jest jakieś wyjście. Byłam z nią na badaniach diagnostycznych w najlepszych polskich klinikach kardiochirurgii dziecięcej i wszędzie słyszałam to samo: "Nie można nic zrobić i nie wiadomo jak długo dziecko będzie żyło". Zapisałam córeczkę do dwóch Fundacji, które pomagały mi w zakupie lekarstw, gdyż Julia bardzo często chorowała. Przez przypadek dotarłam do Funduszu Zrzeszającego Dzieci z wadami serca i nawiązałam kontakt z cudowną matką, która "wlała we mnie" siłę i chęć dalszej walki. Wskazała mi ona lekarza, który uratował życie jej córeczki. Pojechałam do niego, do Poznania, na 20 minutową rozmowę i dowiedziałam się, że w Stanach jest lekarz, który z taką wadą, jaką ma Julia, zoperował już 300 dzieci z całego świata. Za pożyczone pieniądze kupiłam komputer i podłączyłam internet, który jest oknem na świat. Wydrukowałam ulotki, które cała moja rodzina rozdawała każdej osobie, z którą rozmawiała, około 3000 wysłałam pocztą. Znajoma mojej koleżanki zrobiła Juleczce stronę internetową. Dzięki temu poznałam wielu wspaniałych ludzi, którzy wyciągnęli pomocną dłoń. Przekonałam się, że są jeszcze na świecie ludzie, którzy robią coś dla drugiego człowieka zupełnie bezinteresowanie. To cudowne wiedzieć, że można na kogoś liczyć. Wszystko układało się jak puzzle, w odpowiednim czasie, w odpowiednim miejscu, poznawałam odpowiednich ludzi. Wiem, że sama nie dałabym rady... Po powrocie ze Stanów zaczęli odzywać się do mnie rodzice dzieci z podobnymi wadami, jaką miała Juleczka (nie ma dwóch takich samych wad serca) i wiem, że jest tych maluszków w Polsce aż siedmioro...

Dzisiaj Pani Ewa napisała mi o Mateuszku. Jego rodzice są bardzo dzielni i wytrwali. Jak zdążyłam zauważyć pojawili się oni w wielu mediach, jednak cały czas nie daje mi spokoju to, że oprócz numeru prywatnego konta, na które proszą o wpłacanie pieniędzy - nie podają żadnych konkretów (ja NIGDY nie zbierałam pieniędzy ani na leczenie córki, ani na rehabilitację - bez pośrednictwa Fundacji. Nawet musiałam czekać na zezwolenie MSWiA na zbiórkę publiczną). Nie ma do nich kontaktu, nie piszą, czy osobiście kontaktowali się z kliniką w Berlinie i czy otrzymali kosztorys operacji.
Pod koniec zeszłego roku, od mojego znajmego, który mieszka w Los Angeles i który baaardzo dużo mi pomógł przed wyjazdem i gdy już tak byłam z Julią, dowiedziałam się o klinice w Niemczech w Lipsku, gdzie doświadczony kardiochirurg wykonał już kilka operacji tego typu wad serca. Dwie mamy chłopców, z którymi mam kontakt pojadą z dziećmi na operację do Lipska. Doktor przygotował kosztorys takiego leczenia operacyjnego i jego kwota jest 10 krotnie mniejsza, niż suma operacji podana przez rodziców Mateuszka!!!!

Jeśli ktoś z Państwa ma kontakt z rodzicami tego chłopczyka, to proszę o taką informację. Mój adres mailowy: perelka.80@gmail.com

Jeśli w jakiś sposób będę mogła pomóc, to służę uprzejmie.

Wiele osób namawia mnie do tego, żebym napisała książkę, spisała swoje wspomnienia, które mogłyby stać się drogowskazem dla innych rodziców szukających włąściwej drogi, którą musiałam odnaleźć sama.


Wszystkim maluchom życzę zdrówka, a ich rodzicom cierpliwości, wytrwałości i wiary w to, że kiedyś dla nich zaświeci słoneczko.

Pozdrawiam
Agnieszka

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25627
    • Dar Życia
Niepełnosprawni proszą o pomoc
« Odpowiedź #97 dnia: Kwiecień 16, 2007, 11:58:13 pm »
perełko.80  -dziękuję za wszelkie informacje- z pewnością będą pomocne innym rodzicom.
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26487
Niepełnosprawni proszą o pomoc
« Odpowiedź #98 dnia: Kwiecień 17, 2007, 12:05:28 am »
Witaj perelka.80 :D

Dla małej dzielnej Juleczki przedewszystkim dużo dobrych fluidów i całusków podsyłam  :serce:  :::
W jednym z apeli był podany adres,ale nie email.
Zaraz poszukam i dopiszę.


ps.
Tu jest podany adres Mateuszka ( rodziców)
w kolejnym odnalezionym apelu
http://www.slawkow.pl/aktualnosci/2007/07-04-05.html
Cytuj
Mateusz Knapczyk ma 2 latka. Mieszka w Bukownie przy ul. Wyzwolenia 6/5. Urodził się z wrodzoną wadą serca tzw. Zespołem Wallota i z atrezją tętnicy płucnej.Obydwa schorzenia stanowią ogromne zagrożenie dla życia chłopczyka. Jedyną szansą dla niego jest operacja kardiologiczna, którą można wykonać tylko poza granicami kraju. Jest to ogromny koszt, który przerasta możliwości jego rodziców i wszystkich ludzi dobrej woli, którzy dotychczas pospieszyli z pomocą.
      Dlatego zwracamy się do mieszkańców Sławkowa o jakąkolwiek, choćby najmniejszą pomoc finansową w zbieraniu środków na operację Mateuszka.
      Chłopczyk jest członkiem naszej społeczności i wierzymy, że nie pozostaniecie Państwo obojętni na jego los. Tym, którzy zechcą podać pomocną dłoń, podajemy numer konta, na które można wpłacać pieniądze:

Podaję oficjalnie,skoro jest na stronie,a miałam kłopoty z otwarciem teraz strony.
Kontakt emailem jedynie przez www  Bukowno i  Gazeta Olkuska.
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Offline perelka.80

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 5
    • http://www.sercedlajulii.pl
Mam kontakt
« Odpowiedź #99 dnia: Kwiecień 17, 2007, 12:23:33 am »
13 marca napisała do mnie siostra mamy Mateuszka z Atrezją płucną i... nie wiedziałam, że to jest ten sam Mateuszek. Pisałyśmy do siebie przez gadu-gadu i przed chwilą czytałam archiwum. Ciocia Mateusza napisała, że miał on mieć 22 marca cewnikowanie serduszka. Dowiem się wiec jutro co u niego słychać.

Pozdrawiam
Agnieszka

 

(c) 2003-2019 Team Dar Życia :: nota prawna :: o plikach Cookies :: biuro@darzycia.pl
Polecamy:   Forum o zwierzętach