Ogłoszenia Zwierzęta
Aktualności: Dar Życia poleca Kalendarz ze zdjęciami oraz Foto Karty, powołując się na nasze forum otrzymają Państwo rabat w postaci darmowej wysyłki PREZENTÓW. Kod rabatowy to słowo DAR ŻYCIA a strony to Foto Karty oraz Kalendarze ze zdjęciami

Autor Wątek: Żłobek - żłobek integracyjny  (Przeczytany 13694 razy)

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Żłobek - żłobek integracyjny
« dnia: Luty 17, 2005, 11:41:42 am »
Samorządy oszczędzają na żłobkach.

Marcin Markowski,

 Samorządy twierdzą, że dziećmi mogą się opiekować matki, które i tak są bez pracy. - Ależ jest dokładnie na odwrót! Nie pracujemy, bo nie ma żłobków! - krzyczą bezrobotni rodzice

Pani Aleksandra mieszka w 13-tysięcznych Koluszkach. Po urlopie macierzyńskim chciała zapisać dziecko do żłobka i wrócić do pracy. - Nie stać mnie na bezpłatny urlop wychowawczy. I mogłabym stracić etat - mówi. W urzędzie miasta usłyszała, że w Koluszkach żłobka nie ma i nie będzie. Brakuje pieniędzy.

Maria Drabik z urzędu miasta: - U nas jest duże bezrobocie. Wiele matek i babć i tak siedzi w domach, więc dziećmi ma się kto zająć. A opiekunki nie są wcale drogie. Przy okazji ludzie mogą dorobić.

- To lepiej tworzyć szarą strefę? - pytam.

- Ostatnio przyjmowałam wnioski o stypendia socjalne. Okazało się, że multum rodzin żyje z głodowych rent albo w ogóle nie ma dochodu. A pod urząd podjeżdżają samochodami... Tak jest w całej Polsce!

Inna mieszkanka Koluszek, Ela, też myślała o żłobku. Gdy okazało się, że go nie ma, stanęła przed wyborem - zrezygnować z pracy albo wynająć opiekunkę. Wybrała opiekunkę. Płaci jej 600 zł, połowę swojej pensji.

- Żłobek by się przydał - przyznaje pani Renata, matka dziewięciomiesięcznego Piotrusia. - Chciałabym znaleźć pracę, ale nie mam nawet czasu jej szukać.

Żłobków nie ma też w podłódzkim 20-tysięcznym Aleksandrowie i 14-tysięcznym Głownie. - Wzrosło bezrobocie, za mało chętnych było. Poza tym żłobek to duży wydatek. Zwłaszcza teraz, gdy weszliśmy do Unii i musi spełniać bardzo wysokie standardy - tłumaczy Hanna Beda z gminy Aleksandrów.

To samo w Końskich (woj. świętokrzyskie). 23 tys. mieszkańców, a żłobka ani jednego. Zniknął, gdy padły zakłady metalurgiczne i odlewnicze, w których pracowało pół miasta. - Dzieci są pilnowane przez rodziców, bo z reguły w każdej rodzinie jest ktoś bez pracy - informuje Jerzy Rąbalski, zastępca burmistrza Końskich. Tam bezrobocie przekracza 30 proc. W Koluszkach, Aleksandrowie i Głownie - 25 proc. W całym kraju bezrobotni stanowią około 19 proc.



Dla Gazety: Agata Zakrzewska, Centrum Praw Kobiet

To nowe, niepokojące zjawisko. Tam, gdzie nie będzie żłobków, będzie mniej dzieci i więcej bezrobotnych. Kobiety rodzą, gdy mają poczucie bezpieczeństwa socjalnego. Stając przed wyborem - etat czy dziecko - częściej wybiorą etat. Brak żłobków oznacza też odizolowanie przynajmniej jednego z rodziców od rynku pracy. A to już dyskryminacja. To kobieta powinna wybierać - poświęcam się dziecku czy korzystam ze żłobka. Nie burmistrz.



•  Halina Mazur, dyrektor Miejskiego Zespołu Żłobków w Łodzi: Panuje fałszywy stereotyp, że żłobek to przechowalnia. A korzystają z niego również dzieci. Przebywając w grupie, uczą się kontaktować z innymi. Obserwują się wzajemnie, słuchają, naśladują. Dlatego szybciej rozstają się z pieluchami, szybciej zaczynają mówić, rysować, śpiewać i dzielić się zabawkami.



Co muszą gminy:

Gminy mają obowiązek zorganizować opiekę dla najmłodszych dzieci, jeśli jest na nią zapotrzebowanie. Te, z którymi rozmawialiśmy, nie sprawdzały tego. Utrzymanie żłobka dla 50 dzieci kosztuje około 480 tys. zł rocznie.

Do żłobka można zapisać już półroczne dziecko. Przedszkola otwierają drzwi dopiero przed trzylatkami. W Koluszkach jest obecnie około 300 dzieci, które mogłyby chodzić do żłobka. W całej gminie - 500. W Aleksandrowie rodzi się co roku 170 dzieci. W miastach, w których są żłobki, korzysta z nich średnio co dziesiąta rodzina.


gazeta.pl
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Pan Rajek

  • to weteran
  • polecający usługi
  • *******

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26212
Żłobek - żobek integracyjny
« Odpowiedź #1 dnia: Czerwiec 08, 2005, 10:37:03 pm »
Instytucje nadal potrzebne

W ubiegłym roku zlikwidowano tylko jeden żłobek, a może powstaną nowe?

Jakiekolwiek byłoby nasze zdanie na temat funkcjonowania żłobków, nie ulega wątpliwości, że są one instytucjami potrzebnymi. Zwłaszcza teraz, gdy okres urlopu macierzyńskiego został skrócony do czterech miesięcy, oddanie dziecka pod opiekę żłobka pozwala wielu matkom na szybki powrót do pracy, co, niestety, często jest jedynym warunkiem zachowania stanowiska.

- Obecnie w Krakowie funkcjonują 22 placówki, do których uczęszcza około 1300 dzieci, czyli mniej więcej 10 procent maluchów w wieku od 4 miesięcy do trzech lat - wyjaśnia Andrzej Bohosiewicz, zastępca dyrektora Wydziału Spraw Społecznych UMK. - Z naszych danych wynika, że jest to liczba wystarczająca, która pozwala na przyjęcie jeszcze prawie 300 podopiecznych. Liczba żłobków nie ulega gwałtownym zmianom; w ubiegłym roku zlikwidowano tylko jedną placówkę. Rozważamy natomiast budowę nowych żłobków na którymś z nowo powstałych osiedli, jeżeli tylko zajdzie taka potrzeba - dodaje.

Wszystkie istniejące obecnie żłobki są instytucjami samorządowymi, nadzorowanymi przez Referat Zdrowia Wydziału Spraw Społecznych Urzędu Miasta Krakowa. Najwięcej z nich rozmieszczonych jest na terenie Nowej Huty i Krowodrzy, najmniej w Śródmieściu. Co ciekawe, choć nie ogranicza się możliwości zakładania podobnych placówek przez osoby fizyczne, dotychczas nie znaleźli się chętni do prowadzenia prywatnego żłobka.

Dotowanie placówek z budżetu miasta pozwala na zabezpieczenie wynagrodzeń i ich pochodnych dla personelu. Pieniądze, które wpłacają rodzice (13 proc. najniższego wynagrodzenia, czyli 110,37 PLN miesięcznie), przeznaczane są na opłaty eksploatacyjne i drobne zakupy. Również na rodzicach spoczywa obowiązek pokrycia kosztów żywienia, wynoszących w zależności od placówki od 3 do 4 złotych dziennie za cztery posiłki. - Obsługę finansową żłobków zapewniają Zespoły Ekonomiki Oświaty. Trzy placówki mają obsługę księgowo-finansową we własnym zakresie. Przez ostatnie lata dotacja z budżetu wynosiła około 9,3 mln PLN i była uzależniona od liczby etatów pracowników. Stąd też wynikały rozbieżności kosztów w przeliczeniu na jedno dziecko - wyjaśnia Andrzej Bohosiewicz.

Właśnie owe różnice w kosztach, wahające się od 5500 do nawet 11000 złotych rocznie, zrodziły potrzebę zmian finansowania. - Większość z krakowskich żłobków mieści się w budynkach jeszcze z lat 50.; mają podobną kubaturę i podobne problemy. Jedyne, co je odróżnia od siebie, to liczba dzieci. Wydaje się zatem słuszna zmiana mechanizmu rozdysponowania pieniędzy na opiekę w przeliczeniu na konkretne dziecko, a nie jak dotychczas na pracownika - dodaje dyrektor Bohosiewicz.

Przygotowany przez grupę radnych Krakowa projekt uchwały, uwzględnia właśnie ową zmianę. - Możemy powiedzieć, że projekt zakłada dwa podstawowe kierunki zmian. Uznaliśmy za niezdrową sytuację powstawanie rozbieżności, w której jeden ze żłobków otrzymuje dokładnie dwa razy mniej pieniędzy niż inny, stąd też konieczność przeliczenia dotacji na konkretne dziecko, nie jak dotychczas na pracownika - tłumaczy jeden z pomysłodawców uchwały, radny Kajetan d'Obyrn. - Z drugiej strony chcielibyśmy rozszerzyć ofertę żłobków, np. przedłużając czas ich otwarcia, tak, by mogli z nich korzystać także rodzice pracujący na drugą zmianę. Zdajemy sobie jednak sprawę, że takiej oferty nie są w stanie zapewnić żłobki prowadzone przez gminę, dlatego rozpatrujemy możliwość prowadzenia tych placówek w różnych formach organizacyjno-prawnych - dodaje radny. Niestety, 25 maja projekt przepadł w pierwszym czytaniu, ale za jakiś czas, ta sama propozycja, być może po kosmetycznych zmianach, na pewno wróci pod obrady Rady Miasta.

MARIA WŁODKOWSKA-BANAŚ
Zródło


Posyłajmy tylko zdrowe

Rozmowa z pediatrą, dr med. Anną Zajączkowską

- Jak powinniśmy przygotować malucha przed zapisaniem go do żłobka? Na co zaszczepić i jakie badania wykonać?

- Wszystkie badania powinny być uzależnione od indywidualnego trybu prowadzenia dziecka przez lekarza rodzinnego. Z całą pewnością trzeba dopilnować wszystkich szczepień obowiązkowych. Najmłodsze dzieci powinny być zaszczepione przeciwko żółtaczce, DiPerTe, polio. Zaleca się szczepienie przeciwko homofilus influence typu B, bakterii wywołującej zapalenie opon mózgowych i zapalenie krtani. Nie jest ono refundowane przez NFZ, kosztuje około 50 złotych. Roczne dzieci powinny mieć za sobą dodatkowo szczepienia przeciwko odrze, śwince i różyczce. Zalecałabym także inwestycję w szczepionkę przeciwko ospie wietrznej - chorobie, która może powodować poważne powikłania.

- Powszechnie panuje opinia, że oddanie dziecka do żłobka niechybnie skończy się jego chorobą. Mówi się także o niekorzystnym wpływie na układ odpornościowy malucha. Czy rodzice mogą jakoś wzmocnić odporność dziecka?

- To nie jest prosta sprawa, gdyż małe dziecko ma niedojrzały układ odpornościowy. Same szczepienia wystarczająco go stymulują. Są dzieci, które w ogóle nie chorują i nie potrzebują dodatkowej stymulacji. Natomiast maluszki łatwo zapadające na infekcje, w żłobku prawdopodobnie będą chorować jeszcze bardziej. Spowoduje to kontakt z innymi dziećmi, które, niestety, bardzo często są przyprowadzane do żłobka chore, mimo że nie powinno tak być.

- Jeżeli jedno żłobkowe dziecko jest chore, następnego dnia zachoruje reszta. Ile w tym prawdy?
- Niestety, bardzo dużo.

- Inna teoria głosi, że im wcześniej dziecko się wychoruje, tym szybciej nabierze odporności.
- A cóż dobrego może być w chorowaniu?! Dziecko nie dlatego przestaje chorować, że się wychorowało, ale dlatego, że dojrzewa jego układ odpornościowy i staje się wydolniejszy. Na pewno szczepienia też stymulują, ale nie można z nimi przesadzać.

- Jakie choroby najczęściej przynosi się ze żłobka?
- Dominują infekcje górnych dróg oddechowych oraz infekcje wywołane przez różne typy wspomnianej wcześniej bakterii - homofilusa. Większość to choroby wirusowe, bakteryjnych jest niewiele. Ich rozwojowi sprzyja rozprzestrzenianie się drogą kropelkową.

- Czy można powiedzieć, że stres pozostawionego bez mamy dziecka ma swój udział w częstości chorowania?

- Na pewno tak, chociaż są dzieci, które świetnie adaptują się do życia żłobkowego i absolutnie nie mają poczucia odrzucenia czy zagrożenia. Natomiast duża część maluchów po prostu panicznie nie chce zostawać w żłobku ani w przedszkolu.

- Jakie symptomy powinny skłonić rodziców do zabrania dziecka z placówki?

- Myślę, że pierwszym symptomem jest zwiększona częstotliwość zachorowań malucha, kończąca się koniecznością podania antybiotyków. Poza tym należy obserwować, czy u dziecka nie nastąpiło zachwianie poczucia bezpieczeństwa, objawiające się strachem przed wyjściem z domu, utratą apetytu, kiwaniem się (choroba sieroca). Należy także zwracać uwagę na zmiany w jego zachowaniu; może ono stać się bowiem zarówno zbyt apatyczne, jak i nadpobudliwe. Oba przypadki powinny dać rodzicom do myślenia. Na pewno łatwiej zniesie żłobek dziecko młodsze i szybciej się do niego przyzwyczai.

ROZMAWIAŁA WLOD
Dziennik Polski


Dobrodziejstwo czy zło konieczne?

Redakcyjna sonda na temat żłobków

Dr med. Anna Zajączkowska, Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej "Wójtowska-lekarze rodzinni":
- Myślę, że małe dzieci, przynajmniej do 3 lat, powinny być wychowywane w domu przez rodziców czy dziadków. Jeżeli dziecko nie musi chodzić do żłobka, a zapisanie do placówki jest podyktowane wyłącznie wygodą rodziców, to dla mnie jest to zachowanie nieodpowiednie. I choć żłobki są prowadzone przez osoby kompetentne, które doskonale znają się na opiece nad dziećmi, są raczej złem koniecznym. Ale znam dzieci, które w żłobku fantastycznie się odnajdują i czują się w nim świetnie.

Joanna Kowalska, mama 3-letniego Bartusia:
 - Moim zdaniem wiele się zmieniło od czasów horrorów żłobkowych z okresu komuny. Dzisiejsze żłobki bardzo przypominają przedszkola - dzieciom organizuje się wiele atrakcyjnych zajęć, także z pewnością się nie nudzą. Myślę, że po prostu świetnie się bawią i to po nich widać.

Teresa Grzesik, dyrektor Przedszkola Samorządowego nr 176 w Krakowie:
- Dzieci, które wcześniej uczęszczały do żłobków, wydają się bardziej samodzielne, uspołecznione i mniej podatne na choroby. Łatwiej również nawiązują kontakty zarówno z rówieśnikami, jak i z dorosłymi. Nie jest to jednak reguła, wszystko zależy od cech osobowych dziecka. W przedszkolu widać różnice pomiędzy dziećmi, które wcześniej uczęszczały do żłobka, a tymi, które przebywały pod opieką rodziców, dziadków czy niań. Dwoje moich, dorosłych już dzieci, przeszło wszystkie etapy edukacji, począwszy od żłobka i nie mają związanych z nim żadnych negatywnych przeżyć. Przeciwnie, były bardzo zadowolone - ja również.

Paulina Miśkowiec, mama 3,5-letniej Zuzi:
- Jestem zdecydowanie przeciwna żłobkom. Uważam, że jest w nich zbyt mało opieki indywidualnej nad dzieckiem i niezbyt dobra organizacja. Po prostu za mała liczba opiekunek przypada na zbyt dużą liczbę dzieci. Mam też żal do nieodpowiedzialnych rodziców, posyłających tam chore dzieci. Zuzia chodziła do żłobka niecałe 4 miesiące; w tym czasie była pięć razy chora. Najgorzej wspominam zapalenie płuc, które skończyło się pobytem w szpitalu. Skończył się też pobyt w żłobku.

Lucyna Sarad, pedagog, Ośrodek Pomocy Psychologiczno-Pedagogicznej "Uśmiech":
 - Myślę, że jest to konieczność naszych czasów. Psychologia rozwojowa udowadnia, że do 3. roku życia kształtuje się osobowość dziecka. W okresie tym niezbędny jest bliski kontakt z matką, którego, niestety, żłobki nie mogą zapewnić.

ZEBRAŁA WLOD
Dziennik Polski



OKIEM PSYCHOLOGA

Zadanie dla mamy

Państwo ani żadne instytucje nie mogą kształtować dzieci - od tego jest rodzina


Jeszcze niedawno żłobek uznawany był za wielkie socjalne osiągnięcie, za przejaw postępu społecznego i efekt emancypacji kobiet. Badania psychologiczne jednak od dawna wskazują, że w okresie niemowlęcym dziecko powinno znajdować się pod opieką matki, nie instytucji, nawet najlepiej wyposażonej.

Pierwsze dwa lata decydują o ogólnym stosunku dziecka do świata i do życia. Miłość matki powoduje, że świat staje się radosny i ciekawy, zaś brak tego uczucia sprawia, iż świat wydaje się martwy i mroczny. Nic w tym okresie nie zastąpi miłości i obecności matki. Niestety, wciąż pokutuje pogląd, iż najważniejsza jest kariera i pieniądze - one jednak nigdy nie wynagrodzą strat poniesionych w dzieciństwie. Pieniądze to najmniejsze dobro, które rodzice mogą dać dzieciom. Jeżeli chcemy mieć szczęśliwe społeczeństwo, musimy dbać o szczęście dzieci, gdyż z nich wyrosną szczęśliwi obywatele. (Ostatnie badania nowej nauki - psychologii ekonomicznej - dowodzą, że to nie tyle ludzie bogatsi są szczęśliwsi, ile szczęśliwi są bogatsi - bo są bardziej twórczy, odważni, ciekawi świata i innych. To samo dotyczy całych narodów). Przynajmniej dwuletnie urlopy opiekuńcze (choć jeszcze lepsze byłyby trzyletnie) są narodową inwestycją, która może się zwrócić z nawiązką. Tym bardziej, że zagraża nam katastrofa demograficzna.
Wydaje się zatem, że żłobek, jako instytucja częściowo zastępująca matkę dziecku w pierwszych latach życia, już się przeżył. Gdy jednak - z różnych powodów - matka nie może zrezygnować z pracy lub z pewnych zajęć, lepiej funkcję tę spełniają miejsca, gdzie dziecko jest pod krótkotrwałą opieką specjalistów. Taką rolę spełniają lokalne centra zabaw dla dzieci przy zakładach pracy, akademikach, gdzie matka może co pewien czas zajrzeć do swojej pociechy. Niekiedy podobną krótkotrwałą opiekę oferują duże supermarkety, gdzie rodzice zostawiając maleństwa pod dozorem opiekunów, mogą spokojnie zrobić zakupy. Krótkie zajęcia bez bezpośredniej opieki matki nie uczynią dziecku tyle krzywdy, ile jej długotrwałe pozbawienie - może nawet to być dla dziecka ciekawym i rozwijającym doświadczeniem.

Nieco inaczej przedstawia się sytuacja w przypadku dzieci trzyletnich. W tym okresie niezbyt długie przebywanie poza rodzinnym domem nie zaszkodzi tak dziecku, jak mogłoby się zdarzyć maluchom. Dziecko jest wówczas wciąż za małe na tradycyjne przedszkole, wymaga nieco innego typu opieki i pielęgnacji. Jest to jedyny wiek, dla którego żłobek wydaje się dopuszczalny.

Dziecko czteroletnie powinno być już raczej kierowane do przedszkola, gdzie może się bawić ze starszymi od siebie i pobierać pierwsze cenne dla niego nauki. Okres spędzany w żłobku, wśród maluchów, byłby dla czterolatka już tylko stratą czasu. Tu warto dodać, że w przeciwieństwie do instytucji żłobka, przedszkole jest bardzo korzystną, a wręcz konieczną formą edukacji i opieki. Małego dziecka nie można pozbawiać jak najczęstszego kontaktu z matką. Starszego dziecka nie można pozbawiać kontaktów z rówieśnikami i światem zewnętrznym.

Większość rodziców czuje dobrze te rozwojowe prawidłowości - dane statystyczne wskazują, że wyraźnie maleje liczba dzieci rocznych i mniejszych uczęszczających do żłobka, jak również dzieci czteroletnich. Pierwsze pozostają - słusznie - w domu, drugie już raczej idą - także słusznie - do przedszkola. Najwięcej w żłobku jest obecnie trzylatków i jest to dobry prognostyk. Pozostaje jednak pytanie, czy jest ekonomicznie opłacalne utrzymywanie żłobków tylko dla tak małej grupy wiekowej? Pamiętajmy jednak, że szczęście dzieci jest ważniejsze niż tylko ekonomia. Zresztą, małe placówki, dla niewielkiej liczby dzieci, za to z dobrą opiekunką, najlepiej przy miejscu pracy - nie są wcale takie kosztowne.

Żłobek może być tylko jedną z form opieki nad dzieckiem, opieką raczej krótkotrwałą i uzupełniającą. Państwo ani żadne instytucje nie mogą kształtować dzieci - od tego jest rodzina. To dzieci kiedyś ukształtują państwo i instytucje na wzór tego, co same otrzymały.

ANDRZEJ MIRSKI
Zródło
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26212
Żłobek - żobek integracyjny
« Odpowiedź #2 dnia: Październik 02, 2005, 01:10:57 pm »
W żłobku jak na taśmie

Daria Dziewięcka 01-10-2005

Zmiana pampersa, mycie. Zmiana pampersa, mycie. I tak cały dzień - narzeka jedna z opiekunek w warszawskim żłobku. Każda zajmuje się średnio dziesięciorgiem maluchów, które trzeba przewijać, karmić, usypiać

Dzień pracy opiekunki w jednym ze żłobków: •  godz. 8 - karmienie dzieci, potem toaleta, •  godz. 10 - drugie śniadanie, toaleta, •  godz. 12 - obiad, toaleta, usypianie dzieci. Jej podopieczni mają od 4,5 miesiąca do trzech lat. - Nie nadążamy, bo jest nas tylko dwie na 20 dzieci - mówi jedna z nich. Nie chce podać nazwiska, bo boi się o pracę.

Przepełnienie żłobków to skutek rozporządzenia ministra zdrowia z czerwca tego roku. Zgodnie z nim na jedno dziecko mają przypadać 3 m kw. (wcześniej nie było żadnego przelicznika). W efekcie teraz w każdym żłobku jest średnio o 25 dzieci więcej. A opiekunek nie przybyło.

Dzieci płaczą, opiekunki ledwie żywe...

Rodzice dzieci są zbulwersowani. Na forum Gazeta.pl poświęconym żłobkom wre. Wątek ma już ponad 100 wpisów. "Moje dziecko chodzi na Wiolinową [Ursynów]. W trzeciej grupie zapisanych jest 40 dzieci na cztery opiekunki" - pisze jedna z internautek. "Pań-cioć w naszym żłobku zrobiło mi się żal. Na wrzesień do pierwszej grupy mają już zapisanych 34 dzieciaki. Przecież to nienormalne" - dodaje kolejna.

Martwią się inne mamy. - Boję się, że opiekunki, choć są wspaniałe, nie dadzą rady dopilnować mojego dziecka - mówi Dagmara Marchel. Jej 15-miesięczna córeczka we wrześniu zaczęła chodzić do Żłobka nr 66 przy ul. Humańskiej na Mokotowie. Na razie w grupie jest 20 dzieci, ma być 25. Opiekunki są dwie. - Wiem, jak wygląda ta praca, bo w żłobku spędziłam z dwiema innymi mamami trzy dni podczas okresie próbnego. Wszystkie zajmowałyśmy się płaczącymi dziećmi - podkreśla.

- W moim żłobku przy ul. ks. Popiełuszki [Żoliborz] w grupie synów jest 36 dzieci! - mówi Lena Piekutowska, mama półtorarocznych bliźniaków. Jej starszy syn chodził tu dwa lata temu i wtedy dzieci w grupie było 24. Teraz różnica jest ogromna: maluchy ciągle płaczą, a opiekunki są ledwie żywe ze zmęczenia.

...a ratusz robi raport

W Warszawie jest 41 żłobków. Pod opieką mają 2,7 tys. dzieci, kolejne tysiąc czeka na listach rezerwowych. Nic dziwnego, skoro rodzice płacą tu 200 zł miesięcznie, podczas gdy prywatna opiekunka kosztuje ok. 1 tys. zł.

- Trzeba wywalczyć większą liczbę etatów - uważa Paweł Sosnowski, przewodniczący "Solidarności" pracowników żłobków. - Chodzi przecież o bezpieczeństwo dzieci. Żłobek to taśma. W Belgii, Francji czy Włoszech jedna opiekunka zajmuje się 5-6 dzieci.

Od lipca zeszłego roku za żłobki odpowiada ratusz (wcześniej zarządzały nimi dzielnice). Lena Piekutowska, mama bliźniaków, w sprawie przepełnienia napisała już list do prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Bez skutku. - Teraz chyba napiszę do ministra zdrowia - mówi.

Paweł Wypych, dyrektor biura polityki społecznej w ratuszu wie, że ze żłobkami jest problem. - Jeszcze półtora roku temu nie było do nich tylu chętnych, teraz kolejki są ogromne. To dlatego dzieci jest w żłobkach więcej - mówi. I dodaje, że latem przyjęto do pracy 38 opiekunek. - Z pieniędzmi jest krucho. Zawsze w samorządzie znajdą się tacy, co wolą dać matkom niż żłobkom.

Od poniedziałku na internetowych stronach urzędu miasta ma być codziennie aktualizowany raport, ile dzieci jest obecnych w żłobkach. - Żeby uspokoić rodziców, że nie jest tak źle - dodaje Paweł Wypych.
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Żłobek - żobek integracyjny
« Odpowiedź #3 dnia: Czerwiec 28, 2006, 08:50:45 pm »
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Żłobek - żobek integracyjny
« Odpowiedź #4 dnia: Wrzesień 08, 2006, 10:27:07 pm »
Polowanie na żłobek

Aleksandra Przybylska  

W całej Polsce brakuje miejsc w żłobkach, dzieci wpisuje się na listy rezerwowe
Pani Ania z Poznania w ubiegłym roku urodziła bliźnięta. Gdy zaczęła szukać dla nich żłobka, załamała się. - W jednym dowiedziałam się, że trzeba czekać. Gdzie indziej, że miejsce będzie najwcześniej jesienią, jak najstarsze dzieci pójdą do przedszkoli - opowiada. - Nie wiem, co się dzieje, ale niedługo trzeba będzie zapisywać dzieci do żłobka jeszcze przed urodzeniem.

Na internetowym forum miesięcznika "Dziecko" mamy wymieniają się uwagami: "Ja dziecko zapisałam w październiku, a i tak się nie dostał do żłobka, do którego chciałam" albo "Ze żłobkiem to istna tragedia. Termin oczekiwania na przyjęcie (jak się uda) to pół roku!!!". W krakowskim żłobku nr 18 mówią: - Nie ma wolnych miejsc, jest tylko lista rezerwowa. Białystok, żłobek nr 3: - Mamy długą listę oczekujących. W warszawskim żłobku nr 1 pytamy o wolne miejsca kierownik Ewę Lubbe. - Realną szansę na przyjęcie we wrześniu mają te dzieci, których rodzice złożyli wnioski w lutym i marcu. Teraz mogę kogoś zapisać jedynie na listę rezerwową.

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w Polsce od kilku lat rodzi się coraz więcej dzieci. W 2004 r. - 356,1 tys. urodzeń; w 2005 r. - 364,4 tys. W okresie styczeń - maj 2005 r. urodziło się 151,6 tys. dzieci, a w tym samym okresie 2006 r. już 155,3 tys. Jedna z dyrektorek żłobka tak to tłumaczy: - Kobiety zaczęły się decydować na dzieci coraz później. Dzisiejsze mamy urodzone w wyżu z połowy lat 70. nie rodziły swoich dzieci, gdy miały 25 lat. Rodzą je teraz, kiedy mają 30 lat i więcej.

- Do pracy w Warszawie przyjeżdża mnóstwo młodych ludzi z małymi dziećmi. Muszą coś zrobić z pociechami. A żłobków prawie wcale się nie buduje - mówi Ewa Lubbe. Dodaje, że wiele placówek zlikwidowano - kiedyś w stolicy było 12 żłobków na dzielnicę, teraz zostały trzy.

Jak grzyby po deszczu rosną prywatne żłobki. - Ale kogo na to stać? Przecież to kilkaset złotych miesięcznie - denerwuje się pani Anna z Poznania. - Niech rząd coś wymyśli, w końcu szli do wyborów z polityką prorodzinną na ustach. Becikowe potrafili dać. Ale co mi po jednorazowej zapomodze, jak teraz nie mogę wrócić do pracy. Z kim dzieci zostawię? - dodaje.

- Wiem, że sytuacja ze żłobkami jest dramatyczna - mówi Joanna Kluzik-Rostkowska, wiceminister pracy i polityki socjalnej. - Wprawdzie żłobki to problem samorządów i Ministerstwa Zdrowia, ale jako pełnomocnik ds. kobiet i rodziny mogę bić na alarm, by budować żłobki i pomagać rodzicom. W egoistycznym interesie państwa jest to, by rodziło się coraz więcej dzieci. Chciałabym, żeby problem żłobków znalazł się w specjalnym rządowym programie wspierającym rodziny - zapowiada.

Gazeta Wyborcza 8.09.2006r
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Żłobek - żobek integracyjny
« Odpowiedź #5 dnia: Marzec 07, 2007, 09:39:20 pm »
Posłanka Sobecka proponuje likwidację żłobków

Łukasz Antkiewicz

Likwidacja żłobków, a w zamian wydłużenie urlopów macierzyńskich do trzech lat - taką broń wytacza przeciwko niżowi demograficznemu posłanka Anna Sobecka

Bez Anny Sobeckiej trudno byłoby wyobrazić sobie politykę prorodzinną naszego Sejmu. To jej zawdzięczamy tak głośne pomysły, jak rejestracja konkubinatów czy wypłacanie pensji gospodyniom domowym. Niestety, złym wieściom nie ma końca. Eurostat ogłosił właśnie, że Polki rodzą najmniej dzieci w całej Unii. Ale posłanka Sobecka już przygotowała odsiecz. Chce, by wydłużyć urlopy macierzyńskie do trzech lat. Za urlopy miałyby płacić samorządy. - Zaoszczędziłyby na żłobkach, które w takiej sytuacji nie będą już potrzebne i zostaną zlikwidowane. Utrzymanie żłobków jest ogromnie kosztowne. Gdyby te pieniądze dostały matki, to byłoby i zmniejszone bezrobocie, i zadowolone dzieci i matki - tłumaczyła posłanka na posiedzeniu komisji rodziny i praw kobiet. Popiera ją pięciu posłów jej ugrupowania - Ruchu Ludowo-Chrześcijańskiego.

A co z tymi matkami, które nie chcą takiego długiego urlopu? Będą mogły wrócić do pracy, a opiekunkę do dziecka zatrudnią oczywiście na własny koszt. - Takich rodziców stać na to - uważają politycy RLCh.

Parlamentarzyści PiS zgadzają się, że urlopy macierzyńskie powinny być dłuższe. - 26 tygodni to za mało, ale trzy lata to przesada - mówi Tadeusz Cymański z PiS. Jakie wydłużenie wchodzi więc w grę? To ma ustalić rząd.

Zdaniem Wandy Nowickiej z Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny obecne regulacje są wystarczające. - Dłuższe urlopy spowodują, że kobiety będą miały problemy ze znalezieniem pracy. Czyli odwrotny skutek - kobiety będą bały się zajść w ciąże, by nie stracić pracy.

Zdaniem kobiet: Musimy mieć wybór

Monika Czech-Musiał, 31 lat, mama rocznego Maćka: - To jakaś totalna głupota. Nie chce mi się wierzyć, że ZUS płaciłby mi za siedzenie w domu przez tak długi okres. Oczywiście, że dobrze byłoby wydłużyć trochę urlopy macierzyńskie, obecne są za krótkie i dla dziecka, i dla matki, ale zmuszanie matek do siedzenia w domu przez likwidację żłobków to absurd. Kto w ogóle zechce zatrudniać młode kobiety - potencjalne matki, jeśli będzie wiedział, że może na trzy lata stracić pracownika? No i nie każda kobieta musi chcieć siedzieć w domu. Te, które chcą pracować, powinny mieć taką możliwość.

Marta Jankowska, 28 lat, mama sześcioletniego Kuby: - Ja z moim synkiem siedziałam przez trzy lata w domu, zanim poszedł do przedszkola. Bardzo sobie cenię ten okres. Patrzyłam, jak Kuba rośnie, mogłam być przy nim, gdy mnie potrzebował. Oczywiście, gdyby mi ktoś jeszcze za to zapłacił, nie posiadałabym się z radości. Ale dlaczego jednocześnie likwidować żłobki? Przecież wiele kobiet po porodzie chce szybko wrócić do pracy, wtedy żłobki stają się niezbędne, bo nie zawsze z dzieckiem może zostać babcia, a opiekunki są drogie.

Monika Skrzypek, 26 lat, mama półtorarocznego Mateusza: - Pomysł z dłuższym, płatnym urlopem wychowawczym nie jest może najgorszy, ale mam wrażenie, że kompletnie nierealny. Jeśli jakaś mama chce siedzieć z dzieckiem w domu przez trzy lata, to fajnie jej to umożliwić, ale poprzez likwidację żłobków zmusza się do pozostania w domu te kobiety, które nie mogą albo nie chcą robić tak długiej przerwy w pracy. Obawiam się, że w razie takich zmian nikt nie będzie już chciał zatrudniać młodych kobiet.

Marta Kotarba, 27 lat, bezdzietna: - Mam wrażenie, że to znowu uszczęśliwianie matek na siłę. A co, jeśli któraś chce dalej pracować? Albo jakieś losowe zdarzenie uniemożliwi jej opiekę nad dzieckiem? Wtedy żłobek - jakikolwiek by był - jest dobrym rozwiązaniem i szkoda, żeby go nie było.

Edyta Zielonka, 25 lat, mama pięcioletniego Szymona: - Sama chętnie skorzystałabym z przedłużonego urlopu, oczywiście, gdyby pieniądze były wystarczające na nasze potrzeby. Cieszyłabym się, że mogę spędzić z synem trzy ważne w jego życiu lata, kiedy uczy się chodzić, mówić i bardzo mnie potrzebuje, bo to fantastyczne. Ale przecież są kobiety, które chcą mieć dzieci, nie rezygnując z pracy. Jeśli są w stanie pogodzić posiadanie dzieci z robieniem kariery zawodowej, nie ma w tym nic złego, ale likwidacją żłobków bardzo utrudni się im życie. Kobieta powinna mieć wybór.
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline BasiaB

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 2721
    • http://www.michalek_b.republika.pl/index.html
Żłobek - żobek integracyjny
« Odpowiedź #6 dnia: Marzec 08, 2007, 08:39:00 pm »
A dlaczego nie pomyslą o żłobkach przy zakładach pracy, żeby matka mogła do dziecka zaglądać i np karmić dziecko. Swoją drogą jednak trochę powinni wydłużyć macierzyński i oczywiście podnieść becikowe tak do 20 tys. za 1 tys. nie wiele można dziś kupić.
Basia - mama Michałka z ZD lat 15

Offline Dorota_M

  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 119
    • http://foto.onet.pl/albumy/album.html?id=24897&q=danielek&k=3
Żłobek - żobek integracyjny
« Odpowiedź #7 dnia: Marzec 09, 2007, 08:50:01 am »
A ja kicham na te ich becikowe, co mi po nim jak po krótkim maciezyńskim pracodawca oczekuje że wróce do pracy. Niech wydłużą to macieżyńskie do 6-8 miesięcy tak jak kiedyś było. Teraz jest to okres zbyt któtki a te 3 lata to znowu zbyt długi ze wzgledu na pracodawcę. Te pół roku z dzieckiem na maciezyńskim + urlop jak jest możliwość to już by dawało piękne 7 miesięcy bez dużego zagrożenia utraty pracy.
No i jak tak będzię to dopiero zdecyduję się na drugie ;) .
Dorota_M z Danielkiem z MPD /ur.29.09.2003 w 31/32 tyg. ciąży/

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Żłobek - żobek integracyjny
« Odpowiedź #8 dnia: Marzec 09, 2007, 10:06:16 pm »
Dorotko, ale macierzyński nigdy nie był tak długi
6-8 miesięcy???
z jednej strony chcemy być maksymalnie długo z dzieckiem, z drugiej boimy się powrotu
po tak długiej przerwie, czy pracodawca jeszcze na nas czeka, czy nie wręczy wypowiedzenia
wczoraj czytałam o sensownej propozycji;
zakładanie mini żłobków w zakładach pracy,
umożliwianie młodym matkom pracy w domu (jeżeli jest taka możliwość) itd.
czyli sensowne działania prorodzinne, a nie przebijanie się nierealnymi pomysłami
zakrawajace raczej na kampanię przedwyborczą
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Żłobek - żobek integracyjny
« Odpowiedź #9 dnia: Marzec 09, 2007, 10:32:45 pm »
Osobiście jestem za 3-letnim okresem macierzyńskim z zagwarantowaniem etatu po zakończeniu okresu poświęconemu wychowywaniu dziecka.
Tu warto rozgraniczyć Dobro dziecka czy praca.
Jednym słowem można pomarzyć w polskich realiach  ;)
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Żłobek - żobek integracyjny
« Odpowiedź #10 dnia: Marzec 09, 2007, 11:35:30 pm »
Uważam, że każdy powinien mieć prawo wyboru,
dla jednych trzy czy sześc lat to minimum,
inni  zaraz po macierzyńskim muszą jednak  iść do pracy
najzwyczajniej w świecie muszą zadbać o finanse w rodzinie
i to nie chodzi o robienie kariery kosztem dziecka, ale o odpowiedzialność

niewiele państw daje wystarczające  zabezpieczenie finansowe matkom zaraz po urodzeniu dziecka tak,  żeby spokojnie mogły zająć się wychowaniem i nie musialy mysleć za co
przezyć nastepny miesiąc
nie w każdej rodzinie jest druga osoba, która wystarczająco zarabia
 nie wyobrażam sobie życia za 420 zł, a tyle proponują nasi 'rzadzący" w zamian za rezygnację z pracy
nikt także nie zagwarantuje nam po powrocie z długiego wychowawczego,
że pracodawca przyjmie nas z otwartymi ramionami
to co rząd proponuje, czyli zmuszenia pracodawców do ponownego zatrudniana młodych matek to nierealne obietnice,
przynajmniej u prywatnych pracodawców
potrzeba mądrej prorodzinnej polityki i ulg dla pracodawców, a nie obietnic bez pokrycia
lub pobożnych życzeń, bez znajomości realiów na obecnym rynku pracy
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline BasiaB

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 2721
    • http://www.michalek_b.republika.pl/index.html
Żłobek - żobek integracyjny
« Odpowiedź #11 dnia: Marzec 11, 2007, 10:11:16 am »
Cytuj
potrzeba mądrej prorodzinnej polityki i ulg dla pracodawców, a nie obietnic bez pokrycia
lub pobożnych życzeń, bez znajomości realiów na obecnym rynku pracy

No i to zdanie zawiera wszystko.
Basia - mama Michałka z ZD lat 15

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Żłobek - żobek integracyjny
« Odpowiedź #12 dnia: Listopad 18, 2007, 08:26:42 pm »
Teletubisie to za mało

Arkadiusz Adamkowski
 
Płockie mamy internautki wzięły sprawy w swoje ręce i wystartowały z domowym żłobkiem. - Tego typu rozwiązania są popularne w całej zachodniej Europie - przekonuje Justyna Dąbrowska, redaktor naczelna "Dziecka"
Dzieciaki - najmłodsze ma siedem miesięcy, a najstarsze dwa lata - spotykają się dwa razy w tygodniu, bawią się klockami, tańczą, wcinają parówki i jabłka. Na taki pomysł wpadły internautki z "Pogaduch płockich mam" - forum portalu Gazeta.pl. Zasada jest prosta: mamy zawsze uczestniczą w spotkaniu. Za każdym razem organizuje je inna z pań. W środę spotkały się po raz trzeci. Gospodyni wzięła na siebie przygotowanie placu zabaw i posiłku. Mamy dzieliły się doświadczeniami na temat wychowania dzieci, ale przede wszystkim doglądały swoich pociech. Bawiła się czwórka: Ola i Wiktor (obydwoje mają po rok i dziesięć miesięcy), Natian (siedem miesięcy) i Luiza (dwa lata); wszyscy są jedynakami. Maluchy śpiewały, tańczyły w kółeczku, malowały na tablicy, słuchały bajek. - Czas żłobkowego spotkania zależy od zachowania - twierdzi Anna Żabka. To ona parę tygodni temu zamieściła na forum krótki komunikat o treści: "Wielkimi krokami zbliża się zima, przed nami wiele chłodnych i pochmurnych dni, nasze maluchy są skazane na siedzenie w domu". Pani Anna i jej koleżanka obwieściły, że szukają kilkorga dzieci do trzech lat i ich mam. Zapowiedziały: "Organizowałybyśmy spotkania u każdej z nas, np. dwa razy w tygodniu po jednej lub dwie godziny. Maluchy miałyby kontakt z rówieśnikami przez całą zimę bez względu na pogodę, a i mamusie by się troszkę rozerwały". Pomysł przyjęty został entuzjastycznie. "Ja się piszę. Fajnie, że nasze maluchy będą miały kontakt z rówieśnikami, bo nawet półtoraroczne szkraby potrzebują zabawy z innymi dziećmi" - napisała robaczek1501. Ta sama internautka dodała, że oglądanie "Teletubisiów" to za mało. Zdaniem wiolki80, mamy Zuzi, dzięki takim spotkaniom maluch "przebywający z innymi dziećmi rozwija się lepiej i szybciej, nabywa cech porozumiewawczych, wychowawczych, uczy się wspólnej zabawy". - To szczególnie ważne w przypadku jedynaków. Mój Wiktor nie siadał na nocnik - potwierdza pani Anna. - Po trzech spotkaniach już próbuje pójść w ślady kolegów, którzy są z nocnikiem za pan brat.

Eksperci przekonują, że takie domowe żłobki to świetna inicjatywa. - Powinno być szeroko propagowane. Trzeba bowiem wiedzieć, że wiele mam odczuwa osamotnienie. Dzień w dzień są w domu z małym dzieckiem, a to obciąża i fizycznie, i emocjonalnie. W domowym żłobku, rodzaju grupy zastępczej, znajdują oparcie emocjonalne, widzą, że nie są pozostawione ze swoimi kłopotami same sobie.

Tego typu rozwiązania są popularne w zachodniej Europie, np. w Wielkiej Brytanii i we Francji - mówi Justyna Dąbrowska, redaktor naczelna miesięcznika "Dziecko".

Źródło: Metro 18.11.2007r
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Żłobek - żobek integracyjny
« Odpowiedź #13 dnia: Marzec 05, 2008, 10:11:32 pm »
Uwolnić żłobki

Znalezienie miejsca dla dziecka w żłobku graniczy z cudem. Już dziś Sejm mógłby zacząć prace nad przepisami, które to zmienią. Ale Platforma nie chce, bo to projekt PiS

Brak miejsc w żłobkach to przekleństwo młodych matek. Znalezienie opieki nad dzieckiem graniczy z cudem. W Warszawie na miejsce w żłobku czeka ponad 2 tys. dzieci, w Łodzi 900, w Katowicach 400. - Przy zapisywaniu synka do żłobka dzieją się dantejskie sceny. Na miejsce czekałam pół roku - mówi Sylwia Chustnik, prezes fundacji Mama. Nic dziwnego. W całym kraju mamy zaledwie 384 publiczne żłobki i tylko kilkanaście prywatnych. W Danii żłobki zapewniają opiekę ponad połowie maluchów, we Francji czy w Szwecji ponad 40 proc., a w Polsce - zaledwie 2 proc. Efekt: kobiety, których nie stać na prywatną opiekunkę (ok. 1,3 tys. zł miesięcznie), coraz częściej rezygnują z urodzenia dziecka. Wiedzą, że jeśli same będą zajmować się maluchem, mogą mieć problemy z powrotem do pracy - co szósta Polka traci etat po urlopie macierzyńskim.

Ratunkiem mogłyby być przepisy umożliwiające tworzenie prywatnych mikrożłobków np. dla kilku czy kilkunastu dzieci i ułatwiające organizowanie placówek przyzakładowych. Odpowiedni projekt już od grudnia leży w Sejmie. Znosi on twarde wymogi, jakie teraz muszą spełniać żłobki. Np. zmienia ich status z zakładów opieki zdrowotnej na placówki wychowawcze. Dzięki temu znikłby np. wymóg, że przy sali dla niemowląt powinien znajdować się taras lub weranda do leżakowania na powietrzu, koniecznie musi być oddzielne pomieszczenie na wózki i do mycia nocników, a na jedno dziecko powinny przypadać co najmniej 3 m kw. - Dzięki takim zmianom przybyłoby prywatnych żłobków i spadłyby w nich ceny. Mamom łatwiej byłoby wracać do pracy - ocenia Sylwia Chustnik. Dziś na prywatny żłobek stać nielicznych - cena to ok. 1 tys. zł miesięcznie.

Mimo że zmiany są tak oczekiwane przez rodziców, Sejm nawet nie zaczyna pracy nad nimi. Przyczyna? To projekt PiS opracowany jeszcze przez poprzednią minister pracy Joannę Kluzik-Rostkowską. - Projekt czeka w "zamrażarce" marszałka Komorowskiego, póki rząd PO-PSL nie zgłosi własnego projektu. Gdyby nie rozgrywki polityczne, już dawno powinien być rozpatrzony - mówi Stanisław Szwed z PiS, wiceszef sejmowej komisji polityki społecznej.

Wygląda na to, że rodzice poczekają długo. Bo rzeczywiście ministerstwa Pracy i Zdrowia tworzą własny projekt, podobny do tego, który już jest w Sejmie. - Prace powinniśmy skończyć w ciągu pół roku - mówi Bożena Diaby, rzecznik MPiPS.

Zapytaliśmy Elżbietę Radziszewską z PO typowaną na ministra ds. rodziny, czy naprawdę spory polityczne w Sejmie muszą utrudniać życie rodzinom. - Proponowane zmiany są dla społeczeństwa istotne, dlatego wymagają gruntownej pracy, by nie stworzyć bubla prawnego. Dlatego możemy poczekać na efekty pracy rządu jeszcze kilka miesięcy, by stworzyć jak najlepsze prawo. Poza tym PiS miał całe dwa lata, by wprowadzić zmiany - odpowiedziała Radziszewska.
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Żłobek - żobek integracyjny
« Odpowiedź #14 dnia: Marzec 11, 2008, 11:32:08 am »
Nocne kolejki przy zapisach do żłobka

 Dramatyczna sytuacja w krakowskich żłobkach. Miejsc jest za mało, a rodzicom, których nie stać na opiekunkę, pozostaje... rezygnacja z pracy. Miasto, które nie ma pomysłu, jak rozwiązać problem, tworzy bezrobotnych, którzy niedługo wyciągną do niego rękę po zasiłek.


Północ. Rodzice biorą rozkładane krzesełko pod pachę i stają w gigantycznej kolejce - by zapisać dziecko do żłobka. - A od której pan stoi? - pyta jeden z nich.

- Byłem przed 12, z tydzień mógłbym tu stać, byle tylko dziecko udało się zapisać. Jestem zdeterminowany - odpowiada kolejny.

Ela Mżygłód, studentka samotnie wychowująca córeczkę, takie rozmowy słyszała, stojąc w kolejce pod żłobkiem nr 19. Przyszła godzinę przed rozpoczęciem rekrutacji. Myślała, że to wystarczy. Tymczasem jej dziecko jest 27 na 30 osobowej liście rezerwowej.

Nie chcę jałmużny, chcę żłobka!


- Wróciłam do domu i się rozbeczałam. Nie chcę zasiłków dla samotnych matek, nie chcę becikowych ani niczyjej łaski. Chcę skończyć studia i iść do pracy. Bez zapisania małej do żłobka to wszystko jest niemożliwe - mówi.

W ubiegłym roku w Krakowie urodziło się 7,5 tys. dzieci. W mieście są 22 żłobki, a w nich tylko...1,5 tys. tysiąca miejsc! Teoretycznie dzieci można zapisać do nich przez cały rok. Praktycznie - rodzice rozpoczynają starania grubo przed końcem roku szkolnego.

Na żłobku nr 30 już od dwóch tygodni wisi kartka z informacją, że zapisy na rok 2008/2009 zakończone. - Ludzie odchodzą bardzo zdenerwowani - opowiada pani Sylwia, która odprowadzając syna, obserwuje zdesperowanych rodziców. Sama miała szczęście. Po miesiącu oczekiwania zadzwoniła do niej kierowniczka i powiedziała, że znajdzie się miejsce dla jej dziecka, bo ktoś inny zrezygnował.

Dzieje się tak wtedy, gdy rodzice zmieniają miejsce zamieszkania, mamy zachodzą w kolejne ciąże i zabierają dzieci. W ten sposób w "dziewiętnastce" zwolniło się ostatnio 25 miejsc. Dlatego jego kierowniczka Wiesława Nowosielska 3 marca ogłosiła dodatkowy nabór. - Rodzice dzwonili i zapowiadali kolejki od nocy. Nie mogłam spać. Cały czas wyobrażałam sobie, jak stoją zmarznięci przed drzwiami. Jak skończyłam zapisy i tworzenie list rezerwowych końca kolejki nie było widać - opowiada.

Bez obowiązku


Żłobki funkcjonują jako zakłady opieki społecznej. Ich prowadzenie nie jest obowiązkiem miasta. Należy do tzw. działalności fakultatywnej gminy. - Skoro jednak miasto się jej podjęło, a od rodziców dzieci ze żłobków bierze pieniądze (250 zł miesięcznie), powinno z zadania wywiązywać się jak należy - uważają rodzice.

Najbardziej oburza ich brak jakichkolwiek kryteriów przyjęć. Prócz jednego - kto pierwszy, ten lepszy. Samotne matki, ubogie osoby nie mają co marzyć o przywilejach.

- Muszą rezygnować z pracy i jeszcze bardziej ubożeć. Miasto tworzy w ten sposób kolejną grupę ludzi, która za kilka lat wyciągnie rękę po zasiłek - ocenia mama Zosi.

Andrzej Bohosiewicz, dyrektor biura ds. ochrony zdrowia (ma pod opieką żłobki), zapowiada co prawda, że chce wprowadzić kryteria, ale: - Ustalenie ich nie będzie łatwe. Ludzie pokażą nam kwitki, że są biedni i samotni, a potem okaże się, że mają babcię, która spokojnie może zająć się malcem. Każdy człowiek to inna historia. Trudno do wszystkich przyłożyć tą samą miarę - uważa.

Urząd miasta nie prowadzi też żadnych statystyk, które mogłyby pokazać, ile miejsc brakuje. Nie wiadomo więc, ilu rodziców odchodzi w kwitkiem (kolejki pokazują, że mogą to być tysiące), przez co zmuszonych jest przyjąć rozwiązania, które rzutują na ich całe życie (rezygnacja z pracy, kredyt na pensję dla opiekunki, wysłanie malucha na drugi koniec Polski do dziadków i widywanie go dwa dni w tygodniu).

Bez planu


Jakie plany ma miasto, by zmienić fatalną sytuację? Bohosiewicz pociesza, że jeszcze w tym roku liczba miejsc w żłobkach zwiększy się o... 40. Kilka lat temu przez niż demograficzny żłobki świeciły pustkami. - Takiego boomu na żłobki jeszcze nie było - przyznaje dyrektor. - Ludzie gonią za pieniędzmi. Matki nie siedzą już latami na bezpłatnych urlopach w domach, tylko wracają, jak mogą najszybciej do pracy. Jeśli do tego dodamy wyż demograficzny, to mamy odpowiedź na pytanie, co się dzieje - dodaje.

Jak rozwiązać problem? Dyrektor bezradnie rozkłada ręce. Pieniędzy na budowanie nowych żłobków nikt nie przewidział w tegorocznym budżecie, w przyszłym też raczej się nie znajdą

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Żłobek - żobek integracyjny
« Odpowiedź #15 dnia: Kwiecień 29, 2008, 11:44:42 am »
Jak wybrać idealny żłobek?


Żłobek jest jednym z rozwiązań problemu opieki nad dzieckiem, gdy oboje rodzice chcą pracować. Zaletą żłobka jest to, że dziecko we wczesnym etapie swojego rozwoju uczy się współżycia ze swoimi rówieśnikami. Poza tym, że ma towarzystwo, może także liczyć na fachową opiekę i urozmaicony plan dnia. Półtoraroczne dzieci mogą już uczestniczyć w zajęciach plastycznych, ruchowych, w angielskim i rytmice.


 Niestety dzieci uczęszczające do tego typu placówek dość często chorują. Żłobki i przedszkola to prawdziwe wylęgarnie wszelkiego typu przypadłości, zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym. Ponadto, wiadomo, że pani ze żłobka jest jedna na kilkoro dzieci i bywa, że nie jest w stanie zadbać o wszystkie jednakowo.

Jeśli jednak już zdecydujemy się na żłobek, musimy włożyć mnóstwo wysiłku w wybór odpowiedniej placówki.

Po pierwsze,
zacznijmy odwiedzać żłobki z pewnym wyprzedzeniem, tak byśmy mieli czas na podjęcie decyzji. Pośpiech nie jest dobrym doradcą. Poza tym, odkładając tą sprawę na ostatnią chwilę ryzykujemy, że nigdzie nie będzie miejsca.

Po drugie, odwiedźmy jak najwięcej żłobków. Bądźmy dociekliwi, nie bójmy się zadawać pytań: o kwalifikacje personelu, o liczbę dzieci przypadających na jednego wychowawcę, o liczebność grup. Dowiedzmy się, czy zajęcia są odpowiednio krótkie (podczas dłuższych dzieci się nudzą) i czy przypadkiem nie odbywają się w jednym, nużącym, kilkugodzinnym bloku. Zwróćmy uwagę na to, jak personel się do nas odnosi i jak reaguje na naszą ciekawość.

Po trzecie,
wysłuchajmy opinii rodziców, którzy posyłają dzieci do danego żłobka. Informacji możemy szukać na forach internetowych, wśród bliższych i dalszych znajomych.

Po czwarte,
zwróćmy uwagę na panującą w żłobku atmosferę oraz na warunki. Otoczenie musi być czyste, bezpieczne, jasne i przestronne. Dostosowane do wieku dzieci zabawki powinny być w dobrym stanie; nastrój panujący w żłobku – radosny, a wychowawcy i personel pomocniczy – przyjaźni.

Po piąte, zawierzmy własnym przeczuciom. Jeśli w danej placówce coś nam się podoba, intuicja nam mówi, że nie jest to miejsce dla naszego dziecka, nie posyłajmy go tam. Powinniśmy czuć się komfortowo z podjętą decyzją.

Po szóste
, zwróćmy uwagę na położenie i godziny otwarcia żłobka. Pamiętajmy, że im jest on bliżej naszego miejsca pracy, tym lepiej. W razie jakiejś sytuacji awaryjnej, będziemy mogli szybko działać. Dowiedzmy się, w jakich godzinach jest czynny – czy nie będzie problemu z podrzuceniem malucha przed pracą i odbieraniem go w dogodnej dla nas porze.

Po siódme, nie ulegajmy modzie. Wysokie ceny i długa lista oczekujących na przyjęcie wcale nie musi być najlepszą rekomendacją. Dowiedzmy się, czy jako rodzice rozważający możliwość zapisania dziecka do danego żłobka, możemy spędzić w nim kilka godzin, obserwując maluchy i wychowawców. Jeśli istnieje taka możliwość, nie wstydźmy się z niej skorzystać.

Większość dzieci płacze, gdy rodzice po raz pierwszy zostawiają je w żłobku. To zupełnie normalna sytuacja i płacz w tym przypadku nie oznacza, że dziecko jest nieszczęśliwe. Maluch zwykle po kilku minutach przestaje rozpaczać i zaczyna interesować się tym, co dzieje się wokół niego. Dlatego tak ważne jest, by po pierwszym dniu porozmawiać z wychowawcą i dowiedzieć się, jak berbeć zachowywał się po naszym wyjściu. Być może nie jest gotowy na żłobek? A może potrzebuje trochę więcej czasu, by się zadomowić?

Dobrze byłoby, gdyby jeden z rodziców wziął wolne w dniu, kiedy dziecko po raz pierwszy idzie na cały dzień do żłobka. W przypadku gdyby maluch miał duże kłopoty z zaaklimatyzowaniem się, nie będzie kłopotu z odebraniem go z placówki. Pozwólcie dziecku wziąć tego pierwszego dnia jego ulubioną zabawkę. Przedmiot kojarzony z domem i bezpieczeństwem pomoże mu przetrwać trudne, pierwsze chwile rozłąki.

Pomóżcie dziecku nawiązywać przyjaźnie. Koledzy i koleżanki mogą wypełnić lukę związaną z nieobecnością rodziców. Zawrzyjcie znajomości z opiekunami maluchów będących w grupie z waszą latoroślą. Zapraszajcie ich do siebie, by umożliwić dzieciom zacieśnienie więzi. Dzięki temu szkraby będą lepiej czuć się w żłobku.

Nie przedłużajcie momentu rozstania. Wymyślcie jakiś pożegnalny rytuał i stosujcie go za każdym razem, gdy zostawiacie dziecko w żłobku. Nie przeciągajcie tej chwili, bo to stwarza wrażenie, że tym razem będzie inaczej, że np. zostaniecie z dzieckiem przez cały dzień, albo, że zaraz zabierzecie je do domu. Rozczarowanie malucha może być potem ogromne.


wp.pl
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Żłobek - żobek integracyjny
« Odpowiedź #16 dnia: Lipiec 16, 2008, 09:37:34 pm »
Rosną sobie kwiatki na łące – czyli rzecz o żłobkach integracyjnych

http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/25379
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Żłobek - żobek integracyjny
« Odpowiedź #17 dnia: Sierpień 08, 2008, 09:56:02 pm »
Gotowi do rozstania?

Na temat żłobków krążą różne opinie. Wśród nich przoduje ta, że najlepszymi opiekunami dziecka są jego rodzice, w szczególności matka. O oddawaniu dzieci do żłobka i psychologicznych tego konsekwencjach rozmawiamy z dr Iwoną Sikorską, psychologiem z Uniwersytetu Jagiellońskiego

http://www.edukacyjnykrakow.pl/?cget=artykul&from=154
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26212
Żłobek - żobek integracyjny
« Odpowiedź #18 dnia: Sierpień 20, 2008, 07:54:30 am »
Oblężone żłobki
Emilia Iwanciw, Bydgoszcz, kps2008-08-20,
 
Do żłobka trudniej się dziś dostać niż na studia. A dzieci rodzi się więcej.

Agnieszka Kubanek z Bydgoszczy, matka 1,5-rocznej Jaśminy, od czerwca dzwoni do wszystkich żłobków w mieście, licząc, że znajdzie się gdzieś miejsce. Chce wrócić do pracy w agencji promocyjnej, ale nie ma opieki dla dziecka. - Wygląda na to, że będę musiała poczekać z powrotem do pracy. Może zimą coś się zwolni - mówi.

W bydgoskich żłobkach jest 410 miejsc. 500 dzieci czeka na listach rezerwowych.


To dla nas zupełnie nowy problem. Jeszcze w ubiegłym roku nie było takiego tłoku - przyznaje Aleksandra Lubińska, szefowa ratuszowego wydziału zdrowia, której podlegają żłobki w mieście.

Podobnie jest też w innych miastach. W Lublinie zabraknie w tym roku miejsc dla kilkuset dzieci. - Postaramy się zwiększyć liczbę miejsc, ale wszystkich chętnych na pewno nie przyjmiemy - zaznacza Maria Rymuszka z miejskiego zespołu żłobków w Lublinie.

W Płocku, w każdym żłobku na zwolnienie się jakiegoś miejsca czeka kilkudziesięciu maluchów. - A jeszcze dwa lata temu mieliśmy problem z naborem - mówi Danuta Jamrowska, kierowniczka żłobka przy ul. Czwartaków.

W 1995 r. było w kraju prawie 600 żłobków, teraz jest ich około 370. Samorządy gminne likwidowały je z powodu niżu demograficznego. Dziś w jednym z nieistniejących bydgoskich żłobków są sale wykładowe Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego.

W połowie lat 90. na ujemny przyrost naturalny dodatkowo nałożyło się wysokie bezrobocie. - W latach 90. wiele matek nie pracowało, więc same zajmowały się dziećmi. Żłobki świeciły pustkami - mówi Grażyna Rychel, naczelna pielęgniarka zespołu żłobków miejskich w Bydgoszczy.

Władze Bydgoszczy, podejmując 10 lat temu decyzję o zamykaniu żłobków, nie przewidziały, że sytuacja się zmieni. Dziś bezrobocie spadło, a przyrost naturalny od dwóch lat jest dodatni.

Część zdesperowanych rodziców szuka dla dzieci prywatnych opiekunek. Ale niania, w zależności od kwalifikacji, kosztuje od 600 do 2 tys. zł za miesiąc. Żłobek to wydatek dużo mniejszy - od 200 do 400 zł. Niektórych rodziców stać na zatrudnienie opiekunki, ale mimo to wolą żłobek. - Opieka jest fachowa i mam spokojną głowę, że dziecko jest bezpieczne. Nie miałabym do żadnej niańki zaufania. A w żłobku dziecko jeszcze nauczą mówić i wierszyki recytować - mówi Ludmiła Miłosz, farmaceutka z Bydgoszczy, której udało się znaleźć miejsce w żłobku dla córki.

Coraz gorzej sprawdza się też instytucja dziadków. - Babcie inaczej dziś żyją. Pracują albo mają swoje własne zainteresowania. Starsze kobiety więcej myślą o własnym rozwoju, a nie tylko o wnukach - mówi prof. Roman Ossowski, psycholog i inicjator uniwersytetów trzeciego wieku z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego.

Samorządy gminne nie planują budowy nowych żłobków. Zdzisław Kostkowski, dyrektor zespołu żłobków miejskich w Bydgoszczy: - Koszt zbudowania jednego żłobka dla 50 dzieci to aż 5 mln zł. Naszej gminy na to nie stać.

Sytuację poprawiłyby żłobki prywatne. Ale te na razie nie powstają mimo luki na rynku. Wszystko przez restrykcyjne przepisy sanitarne. Są tak samo rygorystyczne jak dla szpitali i przychodni, bo żłobki od czasów PRL podlegają Ministerstwu Zdrowia.

- Kiedyś żłobek był traktowany jak przychodnia dla dzieci, w której wykonuje się szczepienia i badania - mówi dyrektor Kostkowski. - Choć rola żłobka już dawno zmieniła się, przepisy są wciąż takie same. Prywatni inwestorzy nie są w stanie sprostać tym przedawnionym wymogom, więc nie otwierają żłobków.

Rząd przygotowuje nową ustawę o żłobkach. Mają podlegać Ministerstwu Edukacji Narodowej i działać według tych samych przepisów, co przedszkola. - Jeśli projekt zostanie przyjęty, zaczną powstawać niepubliczne placówki i problem zostanie zażegnany - przewiduje Kostkowski.

Inne rozwiązanie przygotowuje resort pracy. Na początku przyszłego roku ma być gotowa ustawa regulująca system opieki domowej nad małymi dziećmi. Tzw. dzienne mamy będą mogły opiekować się w swoim domu maksymalnie trójką dzieci w wieku do trzech lat. Jak zapowiada autorka pomysłu, wiceminister pracy Agnieszka Chłoń-Dominiczak, państwo określi warunki takiej działalności i zasady wynagradzania. Domowy system opieki oprócz rozwiązania problemu opieki nad małymi dziećmi pomoże też stworzyć nowe miejsca pracy dla kobiet.


Źródło: Gazeta Wyborcza
http://wyborcza.pl/1,75478,5606623,Oblezone_zlobki.html
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26212
Odp: Żłobek - żobek integracyjny
« Odpowiedź #19 dnia: Luty 11, 2009, 11:42:04 pm »
Jak w PRL: całonocna kolejka, by zapisać dziecko do żłobka

17 godzin musieli czekać rodzice, by zapisać swoje dziecko do żłobka na ul. Skarżyńskiego na Ochocie. Jaki jest powód kolejek rodem z komuny? Miejsc w żłobkach jest tak mało, że rodzice musieli przypomnieć sobie "patent" sprzed 30 lat - komitety kolejkowe - podała TVN Warszawa.


Zapisy do żłobka na Skarżyńskiego zaczęły się w środę o godz. 9. Pierwsi rodzice ustawili się jednak pod drzwiami już we wtorek o godz. 15. W sumie na 60 wolnych miejsc chętnych było ponad dwukrotnie więcej - relacjonuje TVN Warszawa.

W środowy poranek przyjęto dzieci najbardziej cierpliwych rodziców. - Jestem szczęśliwy. Po całej nieprzespanej nocy córka dostała się do żłobka - opowiadał dziennikarzom TVN Warszawa się jeden z nielicznych szczęśliwych ojców, któremu udało się zapisać dziecko do placówki.

Podobnie jest w innych placówkach. Miejsc w stołecznych żłobkach jest jak na lekarstwo, listy rezerwowe pękają w szwach, a miejsc ciągle brakuje. Na zapisanie dziecka do żłobka czeka w Warszawie aż 3 tys. rodziców - informuje TVN Warszawa.
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26212
Odp: Żłobek - żłobek integracyjny
« Odpowiedź #20 dnia: Luty 23, 2011, 10:02:22 am »

Co zmieni ustawa żłobkowa w życiu niań i rodzin
Katarzyna Pawłowska-Salińska2011-02-23,

 Długo wyczekiwana ustawa o formach opieki na dziećmi do lat trzech za kilka tygodni wejdzie w życie


Nowe przepisy mają wesprzeć rodziców, którzy chcą wrócić do pracy. Dzięki ustawie powstanie znacznie więcej instytucji, które zaopiekują się maluchami, a istniejące mają działać sprawniej.


ŻŁOBKI

Tak było: Żłobkami zarządzało Ministerstwo Zdrowia, były one ZOZ-ami (zakładami opieki zdrowotnej). Żeby założyć żłobek, trzeba było spełnić skomplikowane wymagania sanitarne, budowlane i higieniczne. Tak będzie: Żłobki przestaną być ZOZ-ami, więc wymagania przy ich zakładaniu i prowadzeniu przestaną być wyśrubowane. Będą przyjmowały dzieci od 20. tygodnia życia do trzech lat. Opieka ma trwać dziesięć godzin dziennie z możliwością wydłużenia czasu za dodatkową opłatą.

ŻŁOBKI PRYWATNE

Tak było: Pod nazwami „Klub Malucha", „Akademia Kubusia Puchatka” itd. kryła się działalność gospodarcza. Nie było standardów ani nadzoru. Warunki były różne, a opłaty, np. w Warszawie, wynosiły nawet 1,7 tys. zł.

Tak będzie: Żłobki prywatne będą musiały spełnić wymagania ustawy, by uzyskać wpis do rejestru i dalej działać. Jeśli tego nie zrobią, będą mogły działać najwyżej trzy lata.



ŻŁOBKI PRZYZAKŁADOWE

Tak było: Mogły być finansowane z zakładowych funduszy świadczeń socjalnych. Przy firmach żłobków jest bardzo mało, bo pracodawców zniechęcały przepisy o ZOZ-ach.

Tak będzie: Zachęta do tworzenia żłobków przy zakładach pracy to ulgi w podatkach i finansowanie z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych.



NIANIA

Tak było: Żeby zatrudnić nianię legalnie, trzeba było spełnić mnóstwo biurokratycznych wymogów. Można było odpisywać pełne wydatki na opiekunkę od dochodów. Ale trzeba było: prowadzić rejestr jej czasu pracy, co miesiąc iść do ZUS-u, szkolić ją w BHP, płacić chorobowe itp.

Tak będzie: Rodzice będą podpisywali umowę uaktywniającą. Będą w niej opisane obowiązki, czas i miejsce opieki. Umowę-zlecenie niania zarejestruje w gminie, a rodzice zgłoszą do ZUS. Państwo dołoży do pensji - opłaci składki na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne - od minimalnej pensji (od 1383 zł brutto będzie to 156 zł).

KLUBY DZIECIĘCE

W klubie będą przebywać dzieci od roku do trzech lat. Czas opieki to najwyżej 25 godzin tygodniowo i pięć godzin dziennie. Poza wykwalifikowaną opiekunką pracować tu mają wolontariusze po szkoleniach (np. rodzice).



DZIENNY OPIEKUN

Będzie się opiekować dziećmi od 20. tygodnia do trzech lat w swoim mieszkaniu. Rodzice będą się mogli skrzyknąć i zlecić opiekę nad dziećmi np. sąsiadce. Warunek: dzieci może być najwyżej pięcioro, w tym dwójka opiekuna. Opiekuna dziennego zatrudni gmina na umowę-zlecenie i opłaci koszty ubezpieczenia emerytalnego i zdrowotnego.

Źródło: Gazeta Wyborcza


Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26212
Odp: Żłobek - żłobek integracyjny
« Odpowiedź #21 dnia: Marzec 24, 2011, 10:46:11 am »

Żłobkowy atak na rodzinę
Magdalena Środa16.03.2011

Żłobek, wiadomo, jest miejscem kaźni i matka powinna być poinformowana o strasznych skutkach swojej decyzji, by móc się potem mieć z czego wyspowiadać

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53663,9238700,Zlobkowy_atak_na_rodzine.html

Ludzie, którzy wiedzą lepiej


Nieraz spotkałam się z pytaniem: dlaczego posłaliście dziecko do żłobka, skoro tam jest tak fatalnie? Dlaczego nie niania, skoro was stać? - rozmowa z Kasią, mamą 3-letniej Ani

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53663,9238790,Ludzie__ktorzy_wiedza_lepiej.html

Cytuj
I co na to odpowiadasz?

Ja jestem z natury dość odporna na takie kwestie, jednak to mnie wpędza w poczucie winy i zaczynam się tłumaczyć: że to fajny żłobek, że moja córka jest tam szczęśliwa, że ma towarzystwo. Ale nie chcę nikogo na siłę przekonywać do żłobków. Uważam, że każdy ma swoje racje i powinien mieć prawo wyboru, w jaki sposób chce wychowywać swoje dziecko.

Jak myślisz, skąd się bierze ta negatywna opinia na temat żłobków?

Myślę, że pokutują przekonania z dawnych, PRL-owskich czasów. Ale myślę też, że zła renoma żłobków wspaniale wpisuje się w powrót konserwatywnych obyczajów, który nastąpił ostatnio w Polsce, i w próbę wpisywania kobiet w określoną rolę matki. Matka ma się zajmować dzieckiem do trzeciego roku życia, bo jeśli nie, to je krzywdzi.

Oczywiście, że idealnie by było, żeby dzieci wychowywały się z mamą, tatą, babciami, dziadkami i całą rodziną przez cały czas, 24 godziny na dobę, i wtedy zagwarantujemy im idealną przyszłość. Ale czy to nie jest jakiś absurd? Jest życie idealne i życie realne, i taka wizja rodziny jest niczym innym, jak tylko wywieraniem presji na kobietę.
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26212
Odp: Żłobek - żłobek integracyjny
« Odpowiedź #22 dnia: Luty 05, 2012, 11:56:07 pm »
Dot.Warszawy,ale warto poczytać


Warszawa: Dla kogo dodatkowe punkty w kwalifikacji do żłobka?

Autor: Beata Rędziak, Źródło: inf. własna

Od tego roku w Warszawie obowiązują nowe kryteria przyjęcia dziecka do żłobka. Jednym z nich jest niemożność samodzielnego sprawowania przez rodziców opieki nad dzieckiem do lat trzech – z powodu pracy, nauki bądź niepełnosprawności. Jedno z pytań w elektronicznym formularzu zgłoszeniowym budzi wątpliwość, czy rodzic może wymagać preferencyjnego traktowania, jeśli jest pracującą osobą z niepełnosprawnością.



http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/102602
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

 

(c) 2003-2017 Team Dar Życia :: nota prawna :: o plikach Cookies :: biuro@darzycia.pl
Polecamy:   Forum o zwierzętach