Ogłoszenia Zwierzęta
Aktualności: Dar Życia poleca Kalendarz ze zdjęciami oraz Foto Karty, powołując się na nasze forum otrzymają Państwo rabat w postaci darmowej wysyłki PREZENTÓW. Kod rabatowy to słowo DAR ŻYCIA a strony to Foto Karty oraz Kalendarze ze zdjęciami

Autor Wątek: Choroby serca  (Przeczytany 10866 razy)

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Choroby serca
« dnia: Styczeń 17, 2005, 07:55:53 am »
Dzisiaj o chorobach najgroźniejszych dla serca
Dominika Sikora, Gazeta Prawna - 12.01.2005

Na choroby układu krążenia sami pracujemy. Złe odżywianie, stres, brak ruchu, a przede wszystkim palenie papierosów - to podstawowe błędy, jakie popełniają potencjalni zawałowcy.

W dalszym ciągu zawał serca i choroba wieńcowa są najczęstszymi przyczynami zgonów w kraju. Co roku zapada na nie około 100 tys. osób (głównie mężczyzn), a 40 proc. spośród nich umiera.

Groźne nadciśnienie

Jedną z najczęstszych chorób układu krążenia jest nadciśnienie tętnicze. Szacuje się, że w Polsce dotyczy ona ponad 50 proc. osób powyżej 65 roku życia.

Nadciśnienie to bardzo podstępne schorzenie, gdyż właściwie nie powoduje żadnych dolegliwości - rzadko występują bóle, zawroty głowy lub zaburzenia widzenia.

Najczęściej podwyższone ciśnienie jest stwierdzane w trakcie rutynowych badań lekarskich. Ponieważ choroba ta ma ukryty przebieg, to jej konsekwencje są bardzo poważne.

Najczęstsze powikłania to m.in. choroba wieńcowa, udar mózgu, niewydolność krążenia, uszkodzenie nerek. Są to na tyle poważne schorzenia, że nierzadko kończą się śmiercią. Pocieszające jest jednak to, że nadciśnienie, które jest nieuleczalne, jest chorobą, którą można kontrolować. Niezbędne jest jednak jego wczesne wykrycie i leczenie farmakologiczne. Najczęściej stosowane są tzw. beta-blokery i leki moczopędne. Tak samo ważna jest zmiana stylu życia - zmiana diety na niskotłuszczową, zwiększone spożycie produktów, które posiadają potas i magnez, rzucenie palenia papierosów oraz zwiększenie aktywności fizycznej.

Zawał niebezpieczny

Drugą w kolejności wśród najczęściej występujących chorób układu krążenia jest choroba wieńcowa, czyli niedokrwienie mięśnia sercowego. Choroba ta bardzo często prowadzi do śmierci, zwłaszcza mężczyzn. Najpoważniejszą jej postacią jest zawał mięśnia sercowego.

Przyczyną "wieńcówki" jest zatykanie się tętnic wieńcowych przez blaszki miażdżycowe. Do serca dochodzi wtedy mniej krwi, a co się z tym wiąże także tlenu. Komórki zaczynają gorzej pracować, a w razie zawału, czyli przy całkowitym odcięciu dopływu krwi, pojawia się tzw. martwica.

Najbardziej dramatycznym przejawem choroby wieńcowej jest tzw. nagła śmierć sercowa. Nie poprzedzają jej ani bóle wieńcowe, ani objawy niewydolności serca. Zwykle jest to "śmierć bez świadków". W 95 proc. przypadków jest spowodowana zmianami miażdżycowymi w naczyniach wieńcowych. Bezpośrednią przyczyną jest migotanie komór.

Najczęstsze objawy zawału

ból w okolicach mostka,
uczucie gniecenia i duszności (rzadziej palenia),
promieniujący ból od szczęki, żuchwy, do ramion (najczęściej lewego),
ból pojawia się po wysiłku czy stresie, a ustępuję w czasie odpoczynku.

Uwaga na choroby reumatyczne

Kolejną grupą chorób układu krążenia są wady serca. Wyróżniamy wady serca wrodzone i nabyte. Te ostatnie są częstsze i dotyczą przede wszystkim zastawki dwudzielnej (mitralnej) oddzielającej lewy przedsionek od lewej komory. Najczęściej powstają w wyniku nierozpoznanej lub niedostatecznie leczonej choroby reumatycznej, która jest chorobą zapalną serca. Inne zapalenia serca wywoływane są wirusami, bakteriami.

Co trzeba wiedzieć o sercu

Serce - najważniejszy element układu krążenia. Jest mięśniem, a właściwie systemem dwóch mięśni tłoczących krew całego układu. Składa się z czterech jam: dwóch komór (prawej i lewej) i dwóch przedsionków (prawego i lewego). Są one oddzielone od siebie przegrodą i w rzeczywistości tworzą dwie niezależne pompy tłoczące krew do krążenia dużego (serce lewe) oraz krążenia małego, czyli płucnego (serce prawe). Przedsionki przegrodzone są od komór zastawkami, niepozwalającymi na cofanie się krwi. Podobne, jednokierunkowe zastawki znajdują się pomiędzy komorami a wychodzącymi z nich tętnicami.

Jak dbać o serce po zawale

Po zawale należy koniecznie pamiętać o:

diecie - należy unikać cukrów, smalcu, tłustych serów i tłustego mięsa; dobra dieta powinna być niskotłuszczowa, wzbogacona o ryby, warzywa, owoce, chude mleko i jego przetwory;
aktywności fizycznej - najlepsze są długie marsze, jogging, jazda na rowerze, pływanie, golf i gimnastyka; w sprawie wyboru formy ruchu najlepiej poradzić się lekarza,
absolutnym zakazie palenia papierosów - ten nałóg zwiększa ryzyko zawału ponaddwukrotnie (nikotyna pobudza serce do szybszej pracy),
ograniczeniu spożywania alkoholu.

Na co trzeba zwracać uwagę

Jeśli zauważyłeś jakieś symptomy wskazujące na chorobę układu krążenia, koniecznie skontaktuj się z lekarzem. On skieruje cię na badania. Najbardziej popularnym badaniem jest EKG. W trakcie jego wykonywania otrzymuje się zapis bioelektryczny czynności serca. Inne badania to: echokardiografia, która umożliwia ocenę funkcji serca i zastawek, badanie holterowskie, które rejestruje czynności bioelektryczne serca w trakcie normalnej aktywności życiowej.
U kobiet z podejrzeniem choroby układu krążenia w okresie menopauzy stosuje się tzw. hormonalną terapię zastępczą. Polega ona na tym, że w sposób sztuczny przywraca się stan hormonalny organizmu sprzed ostatniej miesiączki. Wykazano, że terapia taka zapobiega miażdżycy i chorobie wieńcowej, a także zmniejsza ryzyko wystąpienia nadciśnienia i ułatwia jego leczenie.
Przebyty zawał nie musi oznaczać rezygnacji z życia intymnego. Wysiłek fizyczny w trakcie stosunku nie jest na tyle duży, aby mógł nadmiernie obciążyć serce. Warto jednak na ten temat porozmawiać z lekarzem."

EKSPERT WYJAŚNIA

dr Mariusz Gąsior, zastępca dyrektora ds. medycznych w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu.

Czy zdarzają się przypadki, że człowiek, który przebył zawał serca, nie wie o tym?
- Oczywiście zdarzają się chorzy, u których przebyty zawał serca zostaje wykryty w trakcie rutynowej kontroli lekarskiej. Częstość występowania bezbólowego przebiegu zawału ocenia się na około 20 - 30 proc. Podstawą jego rozpoznania jest wykonanie elektrokardiogramu (EKG). Podejrzenie przebytego zawału serca może również nasuwać wykrycie regionalnych zaburzeń kurczliwości w trakcie badania echokardiograficznego (UKG). Jest to badanie o tyle istotne, gdyż część zawałów serca może przebiegać niemo elektrokardiograficznie, nie pozostawiając typowych zmian w zapisie EKG. Wykrycie przebytego zawału serca niejednokrotnie dla chorego stanowi duże zaskoczenie. Jednak przeprowadzenie dokładnego wywiadu lekarskiego wskazuje, że przynajmniej u części z nich występowały wcześniej niepokojące objawy.

Jakie są objawy "ukrytego" zawału?
- Mogą to być zarówno objawy typowe dla zawału, które występowały u chorego przejściowo, a zostały przez niego zlekceważone, takie jak: jak ból w klatce piersiowej lokalizujący się za mostkiem o charakterze gniotącym, rozpierającym lub piekącym, który może promieniować do szyi, żuchwy, pleców lub lewego ramienia. Zdarzają się również chorzy z nietypowymi objawami klinicznymi, które mogą charakteryzować się występowaniem bólów zlokalizowanych w nadbrzuszu (często rozpoznawane przez chorego jako dolegliwości gastryczne) czy narastającej duszności. U chorych można również stwierdzić występowanie omdleń, wymiotów czy też nudności. Grupami osób, u których częściej występują nietypowe objawy kliniczne zawału, są osoby młode (25-40 lat), w wieku podeszłym, chorzy z cukrzycą i kobiety. Dopiero postawienie przez lekarza rozpoznania przebytego zawału serca, uświadomienie występowania czynników ryzyka, pozwala chorym skojarzyć te objawy z prawdziwą ich przyczyną."
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Pan Rajek

  • to weteran
  • polecający usługi
  • *******

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Choroby serca
« Odpowiedź #1 dnia: Styczeń 18, 2005, 12:19:57 pm »
Układ współczulny - jak opanować burzę?

Marek Kuch, Joanna Syska-Sumińska, Mirosław Dłużniewski
Słowa kluczowe : choroba niedokrwienna serca - układ współczulny - leki b-adrenolityczne

Dr hab. med. Marek Kuch, dr med. Joanna Syska-Sumińska, prof. dr hab. med. Mirosław Dłużniewski
Katedra i Klinika Kardiologii II Wydziału Lekarskiego AM w Warszawie
Kierownik Kliniki: prof. dr hab. med. Mirosław Dłużniewski

Granica pomiędzy burzą hormonalną występującą w chorobie niedokrwiennej serca a fizjologicznym pobudzeniem układu współczulnego u osób zdrowych wydaje się być bardzo płynna.

Układ współczulny i przywspółczulny stanowią dwie połowy jednego z podstawowych układów niezbędnych dla prawidłowego funkcjonowania organizmu ludzkiego. W warunkach fizjologicznych pozostają one w równowadze, w której okresowo jedna składowa uzyskuje przewagę nad drugą.

Układ współczulny dominuje w ciągu dnia, jest związany z okresem czuwania i aktywnością człowieka. Stanowi więc on układ mobilizacji ustroju, niezbędny dla prawidłowego funkcjonowania organizmu ludzkiego w warunkach dziennego stresu. W dłuższym okresie czasu aktywacja układu sympatycznego powoduje jednak zmęczenie organizmu.

Układ przywspółczulny uzyskuje natomiast przewagę w godzinach wieczornych, nocnych i w okresie snu. Jest więc to układ odpowiadający za odpoczynek i regenerację sił.

Te dwie, w znacznym stopniu antagonistyczne w stosunku do siebie, składowe stanowią nierozerwalną całość, tworząc układ autonomiczny. Nazwa ta nie odzwierciedla jednak prawdziwej i złożonej funkcji, jaką ten układ pełni w ludzkim organizmie. O autonomii można mówić, gdy nie ma bezpośredniego wpływu naszej woli na funkcję tej części układu nerwowego. W rzeczywistości jest to jednak skomplikowany układ funkcjonujący co prawda na zasadzie odruchowej, co pozwala mu na szybką adekwatną reakcję w odpowiedzi na aktualne zapotrzebowanie organizmu, ale jednocześnie pozostający pod neurohormonalną kontrolą ośrodkowego układu nerwowego. Układ autonomiczny stanowi więc układ przystosowawczy, potrzebny do prawidłowego funkcjonowania organizmu ludzkiego, a wzrost aktywności substancji hormonalnych ze wszystkimi jego następstwami stanowi reakcję całkowicie fizjologiczną.

Co więc powoduje, że niezbędna dla życia aktywacja autonomicznego układu nerwowego staję się siłą napędową burzy hormonalnej w warunkach patologicznych?

Wydaje się, że przesłanek ku temu jest kilka. Po pierwsze układ autonomiczny odpowiada na bodziec nieswoiście, tzn. zawsze w ten sam sposób. Również część sympatyczna tego układu nie różnicuje bodźca, który doprowadził do jego pobudzenia. Niezależnie od tego, czy jest to strach, konieczność wykonania wysiłku fizycznego, czy też stany gorączkowe, układ współczulny traktuje je w ten sam sposób jako czynnik stresowy. Pobudzenie układu współczulnego aktywizuje układ krążenia, umożliwiając organizmowi mobilizację do działania i zwiększając przepływ krwi przez ważne dla organizmu narządy.

Celem układu autonomicznego jest jak najszybsze przywrócenie homeostazy ustroju, czyli wpływ na konkretne parametry hemodynamiczne podtrzymujące rzut serca, ciśnienie tętnicze oraz przywracające perfuzję ważnych dla życia narządów. W przypadku pobudzenia części sympatycznej układu autonomicznego wzrost przepływu krwi przez pewne narządy zachodzi kosztem zmniejszenia perfuzji narządów traktowanych przez organizm jako mniej ważne. Może to doprowadzić do późniejszych powikłań. To doraźnie korzystne działanie układu sympatycznego odbywa się więc często bez względu na wysokie koszty, które organizm będzie musiał ponieść.

Z aktywnością współczulną związane jest również zjawisko hiperkompensacji, a więc reakcji układu sympatycznego, która jest nadmierna w stosunku do niezbędnych aktualnych potrzeb organizmu, co również może stanowić mechanizm patologiczny.

W końcu układ współczulny, stanowiący pierwszą i najszybszą linię obrony, oprócz wpływu na układ krążenia, zapoczątkowuje liczne reakcje w całym organizmie.

Jakkolwiek układ autonomiczny składa się z dwóch składowych, mogących stanowić podłoże chorobowe, to jednak w przypadku schorzeń serca, a zwłaszcza choroby niedokrwiennej serca, znacznie większą rolę odgrywa składowa współczulna, której głównymi przekaźnikami humoralnymi są noradrenalina i adrenalina, a efektorami receptory beta i alfa.

Jakie więc następstwa dla organizmu niesie ze sobą pobudzenie układu współczulnego?

Nie ma wątpliwości, że w odniesieniu do serca dominującą rolę odgrywają receptory beta, a zwłaszcza beta1. W warunkach fizjologicznych ich stosunek do receptorów beta2 wynosi 77% do 23%, a więc to właśnie oddziaływanie amin katecholowych na receptory beta1 ma podstawowe znaczenie kliniczne (1). W odniesieniu do naczyń tętniczych sytuacja jest natomiast znacznie bardziej złożona. W krótkotrwałej regulacji ciśnienia tętniczego nakładają się na siebie przeciwstawne wpływy receptorów alfa1 (kurczące naczynia obwodowe) oraz beta2 (działające rozkurczająco na mięśniówkę gładką), ale także receptorów alfa2 w ośrodkowym układzie nerwowym i receptorów beta1 w sercu (2). W długotrwałej regulacji ciśnienia tętniczego dołącza się także stymulacja receptorów beta w aparacie przykłębuszkowym nerki, zwiększająca uwalnianie reniny (aktywacja układu renina-angiotensyna-aldosteron). Pierwszą linią obrony pozostaje jednak nadal układ współczulny.

Pobudzenie układu współczulnego powoduje w sercu zwiększenie kurczliwości, przyspieszenie częstości rytmu serca, przyspieszenie przewodzenia w układzie przewodzącym serca i zwiększenie napięcia ścian serca (ryc. 1). Efekty te zachodzą za pośrednictwem głównie receptorów beta1 (w działaniu chronotropowym biorą udział również receptory beta2) (3). Efekt receptorowy przekłada się na zmianę parametrów hemodynamicznych. Dochodzi do zwiększenia frakcji wyrzutowej, wzrostu objętości wyrzutowej oraz minutowego rzutu serca. W naczyniach tętniczych, głównie za pośrednictwem dominujących receptorów alfa1, dochodzi do zwiększenia napięcia ścian naczyń, podwyższenia ciśnienia tętniczego i wzrostu oporu obwodowego. Obkurczenie naczyń żylnych zwiększa ponadto powrót żylny. Ostatecznie zachowany zostaje najważniejszy parametr homeostazy - zwiększony przepływ w ważnych dla życia narządach.

Rycina 1. Stymulacja receptorów beta-adrenergicznych - efekt hemodynamiczny (↓ zmniejszenie; ↑ zwiększenie)

Wielokierunkowe działania układu współczulnego odbywają się jednak kosztem zwiększenia zapotrzebowania i zużycia tlenu przez mięsień sercowy. Ma to małe znaczenie w warunkach pełnej dostępności tlenu, jakkolwiek pobudzenie układu współczulnego może sprowokować niedokrwienie mięśnia sercowego, nawet bez widocznego uszkodzenia krążenia wieńcowego (4). Sytuacja ulega jednak znacznemu pogorszeniu w przypadku choroby niedokrwiennej serca, u podłoża której, niezależnie od przyczyny, leży właśnie deficyt tlenowy. Mechanizm pierwotnie obronny pobudzenia układu współczulnego staje się dodatkowym czynnikiem nasilającym, i tak już obecny, niedobór tlenowy.

W warunkach fizjologicznych w początkowym etapie narastającego obciążenia, serce zwiększa swoje możliwości poprzez nasilenie kurczliwości, a dopiero później przez przyspieszenie częstości rytmu. W warunkach chorobowych możliwości zwiększenia kurczliwości są znikome, konieczne jest więc od razu przyspieszenie częstości serca. Jak wynika z licznych badań, to właśnie dodatnie działanie chronotropowe jest procesem najbardziej tlenochłonnym. Tak więc przyspieszenie rytmu serca jest najgorszym mechanizmem kompensacyjnym (5,6,7). W tym aspekcie szczególnie istotne wydają się być obserwacje poczynione przez Levine'a. Zauważył on bowiem, że długość życia różnych zwierząt zależy od częstości pracy ich serca oraz, że podczas przeciętnego życia zwierzęcia serce kurczy się podobną liczbę razy (około 109) niezależnie od gatunku (8).

Dodatkowo przyspieszenie czynności serca skraca czas rozkurczu serca, jedynej fazy podczas której dochodzi do przepływu w tętnicach śródmięśniowych, odżywiających mięsień i część podwsierdziową obu komór. Pogorszeniu ulega więc drugi z podstawowych mechanizmów choroby niedokrwiennej serca - przepływ wieńcowy dostarczający sercu tlen (ryc.1). Dodatkowo zwiększone obciążenie następcze serca, podwyższone ciśnienie wewnątrzkomorowe i napięcie ścian lewej komory powiększają jeszcze bardziej już istniejący deficyt tlenowy i utrudniają dodatkowo odżywianie mięśnia serca.

Wśród wszystkich przyczyn doprowadzających do choroby niedokrwiennej serca (ch.n.s.) najbardziej niekorzystne warunki stwarza choroba wieńcowa. Wysiłek fizyczny u osób zdrowych, dając poszerzenie naczyń tętniczych, może spowodować nawet kilkakrotny wzrost przepływu wieńcowego. W przypadku zmian miażdżycowych zwężających naczynia w 30-40%, w części postenotycznej dochodzi do kompensacyjnego poszerzenia tętnicy już w warunkach spoczynku, co automatycznie zmniejsza rezerwę wieńcową. Zwężenia krytyczne tętnic (85%) powodują maksymalne rozszerzenie naczyń i zmniejszenie przepływu wieńcowego już w warunkach spoczynkowych, niemożliwe staje się zatem jakiekolwiek zwiększenie światła naczynia przy zwiększonym zapotrzebowaniu tlenowym - rezerwa wieńcowa nie istnieje.

Wpływ układu współczulnego na napięcie mięśni gładkich naczyń wieńcowych jest stosunkowo niewielki. Pobudzenie receptorów beta rozszerza naczynia, a stymulacja receptorów alfa ma działanie naczyniozwężające w stosunku do tętnic wieńcowych. Głównie dotyczy to naczyń podnasierdziowych i może spowodować spadek przepływu wieńcowego o 30%. W warunkach fizjologicznych pobudzenie receptorów alfa jest jednak całkowicie kompensowane przez oddziaływanie śródbłonkowych czynników naczyniorozszerzających. Uszkodzenie śródbłonka, leżące u podłoża choroby wieńcowej zmniejsza lub wręcz znosi to działanie. Pobudzenie układu współczulnego stwarza więc maksymalnie niekorzystną sytuację dla serca, obkurczając naczynia wieńcowe i powodując niedokrwienie miocardium (9).

Jest oczywiste, że choroba niedokrwienna serca daje zróżnicowane objawy kliniczne w zależności od stopnia jej nasilenia. W stabilnej dusznicy bolesnej pobudzenie układu współczulnego powoduje przede wszystkim objawy hemodynamiczne. W bardziej zaawansowanych formach ch.n.s. jakkolwiek nadal dominują efekty hemodynamiczne wywoływane przez aminy katecholowe, to pewną rolę zaczynają odgrywać również efekty metaboliczne pobudzenia układu współczulnego (ryc. 2). Warto w tym miejscu przypomnieć, że opisując efekty hemodynamiczne paradoksalnie poruszamy się wokół problemu niedoboru tlenowego, a więc aspektu jak najbardziej metabolicznego. W cięższych postaciach choroby wieńcowej, zwłaszcza wikłanych niewydolnością serca, efekty metaboliczno-humoralne powodowane przez katecholaminy mogą wręcz dominować, potęgując działania hemodynamiczne układu sympatycznego, a ponadto pobudzając inne osie hormonalne (10,11). Stąd tak ważne jest wczesne hamowanie układu współczulnego, które może złagodzić lub zapobiec temu błędnemu kołu.

Rycina 2. Stymulacja receptorów beta-adrenergicznych - efekt metaboliczno-humoralny (R-A-A - oś renina - angiotensyna - aldosteron; WKT - wolne kwasy tłuszczowe; ATP - adenozynotrójfosforan; ↑ zwiększenie; ↓ zmniejszenie)

Oprócz opisanych efektów nadmiernej aktywności układu współczulnego, nie można zapomnieć o potencjalnej arytmogenności amin katecholowych (ryc. 3). Zwiększona aktywność adrenergiczna może powodować pojawienie się groźnych, złożonych form komorowych zaburzeń rytmu, które w niekorzystnych warunkach nawet u osób zdrowych mogą spowodować migotanie komór, zwiększając ryzyko nagłej śmierci sercowej (12).
 
Rycina 3. Stymulacja receptorów beta-adrenergicznych - efekt proarytmiczny (VF - migotanie komór; HR - rytm serca; K - potas; ↑ zwiększenie; ↓ zmniejszenie)

Jak więc opanować burzę wywołaną przez układ współczulny?

Układ współczulny pełni istotną rolę w patogenezie chorób układu krążenia, toteż nie budzi wątpliwości fakt, że leki blokujące receptory adrenergiczne powinny przynosić oczekiwane korzyści w terapii. Leki beta-adrenolityczne (LBA) stosowane są w klinice od ponad 40 lat i stanowią podstawę terapii wielu schorzeń kardiologicznych. W wyniku wieloletnich doświadczeń oraz badań klinicznych ewolucji ulegały poglądy dotyczące wskazań oraz przeciwwskazań do ich stosowania. Obecnie należą do leków pierwszego wyboru u pacjentów z chorobą niedokrwienną serca, po przebytym zawale serca, z dysfunkcją lewej komory oraz niewydolnością serca. Zajmują czołową pozycję w leczeniu nadciśnienia tętniczego oraz zaburzeń rytmu serca.

Korzystny, kardioprotekcyjny wpływ leków beta-adrenolitycznych na niedokrwiony mięsień sercowy wynika przede wszystkim ze zmniejszenia wpływu stymulacji adrenergicznej poprzez blokadę receptorów beta. Wynikiem jest zwolnienie częstości rytmu serca, zmniejszenie jego kurczliwości oraz obniżenie ciśnienia tętniczego. Wypadkową tych działań jest zmniejszenie zapotrzebowania mięśnia sercowego na tlen. Wydłużenie fazy rozkurczu poprawia perfuzję mięśnia głównie w warstwie podwsierdziowej i w obszarach niedokrwienia.

Duże znaczenie ma także ich wpływ na poprawę metabolizmu komórek mięśnia sercowego. U podłoża tego zjawiska leży zmniejszenie lipolizy tkankowej oraz redukcja stężenia wolnych kwasów tłuszczowych, których metabolizm wiąże się ze znacznym zużyciem tlenu, a podwyższony poziom ma działanie arytmogenne. (13)

Pod wpływem LBA wzrasta wykorzystanie glukozy, a także tlenu z oksyhemoglobiny. W obszarach niedokrwionych dochodzi do resyntezy związków wysokoenergetycznych (ATP), natomiast redukcji ulega wytwarzanie mleczanów, zwiększa się pH komórki. Jednoczenie leki beta-adrenolityczne zapobiegają hipokaliemii i hipomagnezemii wywoływanej przez stymulację adrenergiczną. Stanowi to element ich działania antyarytmicznego (13).

Niektóre z leków wywierają działanie antyagregacyjne (atenolol, metoprolol), hamują wytwarzanie tromboksanu, poprawiają własności reologiczne krwi co ułatwia perfuzję mięśnia sercowego. Sugeruje się także ich wpływ na zwiększenie aktywności fibrynolitycznej osocza poprzez wzrost aktywności tkankowego aktywatora plazminogenu (t-PA) i hamowanie aktywności jego inhibitora PAI-1 oraz redukcję stężenia fibrynogenu.

Wpływ stabilizujący blaszkę miażdżycową, redukujący ryzyko rozwoju ostrych zespołów wieńcowych jest pochodną efektów hemodynamicznych oraz wzrostu wytwarzania prostacykliny PGI2 w ścianie naczynia wieńcowego (14). Beta-adrenolityki należące do tzw. III generacji charakteryzują się dodatkowymi właściwościami. Nebiwolol jest wybiórczym blokerem receptorów beta 1, odznaczajacym się właściwością rozszerzania naczyń dzięki uwalnianiu endogennego tlenku azotu. Ta unikalna właściwość czyni lek potencjalnie bardzo korzystnym zarówno w leczeniu choroby niedokrwiennej, jak i w prewencji miażdżycy. Nebiwolol w badaniach in vivo chronił przed uszkodzeniem mięśnia sercowego przez wolne rodniki tlenowe. Wykazuje on silne działanie cytoprotekcyjne (15).

Karwedilol blokuje kompetytywnie receptory beta1, beta2 oraz alfa1, oprócz tego wykazuje działanie antyoksydacyjne i hamuje uwalnianie endoteliny (16). Przedstawione powyżej efekty działania beta-adrenolityków przekładają się na potwierdzone w dużych próbach klinicznych korzyści w określonych grupach pacjentów.

Choroba niedokrwienna serca

Wskazania do stosowania LBA w chorobie niedokrwiennej serca obejmują praktycznie wszystkie jej postaci z wyjątkiem dusznicy naczynioskurczowej. Wynika to z ich wpływu zwiększającego opór naczyń wieńcowych. Skuteczność LBA wzrasta adekwatnie do wzrostu stymulacji adrenergicznej. Im większe napięcie układu współczulnego klinicznie manifestujące się tachykardią, podwyższonym ciśnieniem krwi, tym spodziewamy się większych korzyści po zastosowaniu LBA.

Leki beta-adrenolityczne stanowią podstawę terapii chorych z niestabilną dusznicą bolesną zazwyczaj w połączeniu z azotanami i blokerami kanałów wapniowych. Jak wykazano zmniejszają częstość i nasilenie bólowego i bezbólowego niedokrwienia oraz częstość występowania świeżego zawału serca.

Leczenie stabilnej dusznicy bolesnej ma dwa podstawowe cele:

zapobieganie zawałowi serca i śmierci - przedłużanie życia
zmniejszenie objawów dławicowych - poprawa jakości życia

Zgodnie z obowiązującymi standardami towarzystw kardiologicznych lekami pierwszego wyboru w leczeniu stabilnej dusznicy bolesnej powinny być beta-adrenolityki, o ile chory nie ma przeciwwskazań do ich stosowania (17).

LBA wywierają doraźne działanie przeciwdusznicowe i ochronny wpływ na niedotleniony mięsień sercowy, a także stabilizują blaszkę miażdżycową. Powodują zmniejszenie zapotrzebowania na tlen o około 20%, redystrybucję krwi do warstwy podwsierdziowej oraz niwelują asynchronię skurczu poprzez zmniejszenie kurczliwości mięśnia sercowego. Te efekty są wypadkową działań hemodynamicznych oraz metabolicznych.

Liczne badania kliniczne z użyciem beta-adrenolityków u chorych ze stabilną dusznicą bolesną potwierdzają ich korzystny wpływ na zmniejszenie epizodów niedokrwiennych, poprawę tolerancji wysiłku i redukcję bólów dławicowych (18,19,20). Warto podkreślić, że wszystkie beta-adrenolityki niezależnie od ich właściwości farmakologicznych są skuteczne w leczeniu stabilnej choroby wieńcowej.

Wpływ LBA na rokowanie w stabilnej dusznicy bolesnej nie był oceniany w dużych badaniach klinicznych, niemniej na podstawie prób nierandomizowanych oraz obserwacji klinicznych można wnioskować, że redukują ryzyko ostrych powikłań sercowo-naczyniowych w tej grupie chorych.

Ostry zawał serca

Wystąpieniu ostrego zawału serca towarzyszy gwałtowny wzrost wydzielania amin katecholowych z maksymalnym stężeniem w pierwszej godzinie od dokonania się martwicy mięśnia sercowego. Poziom uwalnianych katecholamin koreluje z rozległością uszkodzenia oraz powikłaniami zawału serca. Nasilona stymulacja adrenergiczna zwiększa zapotrzebowanie mięśnia sercowego na tlen, pogłębiając istniejące zaburzenia metaboliczne. Wzrasta poziom wolnych kwasów tłuszczowych, które odpowiadają za nasilenie zagrażającej życiu arytmii komorowej. Odruchowa stymulacja adrenergiczna we wczesnej fazie zawału nie tylko odpowiada za wzrost krążących katecholamin, ale także stymuluje aktywację unerwienia współczulnego serca. Dochodzi do wzrostu uwalniania miejscowego noradrenaliny z zakończeń nerwów współczulnych w stężeniach 1000-krotnie przewyższających prawidłowe poziomy. Tak wysokie stężenie może rozszerzać obszar martwicy i odgrywać istotną rolę w patogenezie pierwotnego migotania komór.

Krążące katecholaminy nasilają agregację płytek krwi, co pogarsza przepływ kapilarny, z kolei aktywowane płytki stymulują uwalnianie tromboksanu A2, przyczyniając się do dalszych zaburzeń perfuzji mięśnia sercowego. Nadmiar katecholamim odpowiada także za postępujące uszkadzanie kardiomiocytów poprzez zaburzenie metabolizmu komórkowego oraz stymulację napływu wapnia do komórki (21).

Reasumując, nadmierna stymulacja adrenergiczna w ostrej fazie zawału odpowiada za rozszerzenie strefy uszkodzenia, groźne dla życia arytmie komorowe, rozwój powikłań hemodynamicznych i mechanicznych - jest czynnikiem zwiększającym wczesną i późną śmiertelność w przebiegu zawału serca.

Mając na uwadze potencjalne możliwości beta-blokerów w ograniczaniu strefy zawału, zmniejszaniu bólu zawałowego i częstości groźnych arytmii przeprowadzono wiele prób klinicznych z tymi lekami w ostrej fazie zawału.

Analizując wyniki 32 randomizowanych badań, które objęły około 29 tys. chorych z ostrym zawałem serca leczonych dożylnie podanym beta-adrenolitykiem (atenolol, metoprolol, propranolol, timolol) stwierdzono zmniejszenie wczesnej śmiertelności (o 13-15%), częstości migotania komór (o 15%), a także skrócenie czasu trwania i nasilenia bólu zawałowego. Wszystkie wymienione badania zostały zakończone przed erą leków fibrynolitycznych oraz pierwotnej PCI. Po wprowadzeniu na szeroką skale fibrynolizy przeprowadzono dwa badania z beta-adrenolitykami w ostrej fazie zawału (TIMI-IIB, ISIS-2). W obu próbach obserwowano korzystną tendencję do zmniejszania wczesnej śmiertelności, częstości dorzutu zawału i nawrotu niedokrwienia (22,23).

Według aktualnie obowiązujących zaleceń podawanie leków beta-adrenolitycznych jest wskazane u chorych ze świeżym zawałem serca, bez współistniejących przeciwwskazań i z klinicznymi cechami zwiększonej aktywacji współczulnej, a zatem u chorych z tachykardią, migotaniem przedsionków, podwyższonym ciśnienem krwi, nawracającym bólem stenokardialnym. Tacy pacjenci odniosą niewątpliwie największą korzyść z leczenia (17).

Prewencja wtórna zawału serca

Leki beta-adrenolityczne zmniejszają śmiertelność i poprawiają rokowanie chorych po przebytym zawale serca podobnie jak kwas acetylosalicylowy, inhibitory konwertazy angiotensyny II oraz statyny.

Podsumowanie wyników wielu randomizowanych badań klinicznych, oceniających rolę beta-adrenolityków w prewencji wtórnej, które objęły grupę około 35 tys. chorych wykazało, że stosowanie LBA zmniejsza śmiertelność o 25%, częstość nagłych zgonów o około 30% oraz ryzyko ponownego zawału o blisko 25%.

Do największych prób, będących składową powyższej metaanalizy, należą badania BHAT z propranololem, TIMOLOL STUDY z timololem, MIAMI z metoprololem oraz ISIS z atenololem.

U chorych po przebytym zawale przyjmujących LBA obserwuje się, oprócz opisanych wyżej korzyści, także mniej komorowych zaburzeń rytmu, mniejszą częstość hospitalizacji i interwencji, co w konsekwencji składa się na poprawę jakości życia.

Obecnie standardem postępowania po zawale serca jest podawanie leków beta-adrenolitycznych u wszystkich chorych, którzy nie mają przeciwwskazań (17).

Beta-adrenolityki stanowią silną i skuteczną broń w walce z nadmiernie pobudzonym układem współczulnym, co potwierdzają liczne badania kliniczne. Przynoszą niezaprzeczalne korzyści pacjentom we wszystkich postaciach choroby niedokrwiennej serca. Mimo to, jak wynika z danych europejskich i amerykańskich jedynie 50% chorych po przebytym zawale otrzymuje LBA, chociaż obiektywne przeciwwskazania dotyczą jedynie około 20%.

Autor: Marek Kuch, Joanna Syska-Sumińska, Mirosław Dłużniewski
Data: 2005-01-07
Źródło: Terapia NR 9 (156), WRZESIEŃ 2004
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Bezpłatne badania kardiologiczne
« Odpowiedź #2 dnia: Wrzesień 04, 2005, 09:14:28 pm »
Bezpłatne badania kardiologiczne
 
Na choroby układu sercowo-naczyniowego umiera codziennie w Polsce prawie 500 osób – alarmują kardiolodzy. 19 sierpnia rusza ogólnopolska akcja zapobiegania chorobie wieńcowej, „Servier dla serca”. Bezpłatnym badaniom kardiologicznym poddani zostaną mieszkańcy 28 miast.
 
więcej>>>
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26253
Choroby serca
« Odpowiedź #3 dnia: Wrzesień 23, 2005, 01:39:10 pm »
Powstaje rejestr operacji serca

Klub Kardiochirurgów Polskich unowocześnia swoją bazę danych, tworząc elektroniczny rejestr operacji serca u dzieci i dorosłych, w pełni dostosowany do standardów Unii Europejskiej.

Taki wewnętrzny rejestr środowisko kardiochirurgiczne prowadzi regularnie niemal od powstania Klubu Kardiochirurgów 23 lata temu. "To był rejestr niespotykany wtedy nigdzie w Europie. Ręczna robota: do Klubu przychodziły sprawozdania, bilansowaliśmy je i rozdawaliśmy jako zastrzeżony dokument kierownikom klinik i pracownikom Ministerstwa Zdrowia do celów operacyjnych. Następnie na każdym styczniowym spotkaniu ten raport był analizowany przez wszystkich członków Klubu" - wspomina prof. Marian liwiński, były prezes Klubu Kardiochirurgów Polskich, który przez lata zajmował się rejestrem.
W ubiegłym roku zapadła decyzja o unowocześnieniu rejestru i zapisywaniu danych w formie elektronicznej. Oprogramowanie i sprzęt zainstalowane zostaną w 26 ośrodkach kardiochirurgicznych w Polsce. W listopadzie program będzie testowany, a w styczniu 2006 r. rejestr ma już funkcjonować. Polskie dane trafią także do europejskiej bazy kardiochirurgicznej.

Krajowy Rejestr Operacji Kardiochirurgicznych (KROK) w nowej postaci prowadzony będzie przez Centrum Zdrowia Dziecka.
Placówka ta ma już doświadczenie w podobnych projektach, bo od 1999 r. Klinika Kardiochirurgii CZD prowadzi Europejską Bazę Kardiochirurgii Dziecięcej, skupiającą szpitale i kliniki z 50 krajów, tworząc tym samym największy tego typu spis na świecie (pisaliśmy o tym w Pulsie Medycyny nr 5/2005).
Pozdrawiam :))
"Starsza Letnia Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26253
Choroby serca
« Odpowiedź #4 dnia: Październik 07, 2005, 11:06:24 pm »
'CHOROBY SERCA'
Strona ,a w niej :
Cytuj
Moje najdroższe serduszko
Odżywianie a Choroby Serca
Choroby żył
Zawał i co dalej
Serce niewydolne
Najczęszcze choroby serca
Epidemia gasnących serc
Serce nie sługa
Niewydolność serca - rosnący problem współczesnej kardiologii
Nadciśnienie Tętnicze
Anatomia Serca
Pozdrawiam :))
"Starsza Letnia Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26253
Choroby serca
« Odpowiedź #5 dnia: Maj 30, 2006, 12:42:21 am »
Nie czekaj. Sprawdź, co z twoim sercem!

Choroba wieńcowa może objawiać się na wiele sposobów. Jeśli zaobserwujesz u siebie poniższe objawy, koniecznie skonsultuj się z lekarzem

Masz duszności, które pojawiają się nagle, bez przyczyny i nie mają związku z wysiłkiem fizycznym.

Łatwo się męczysz. Nawet niewielki wysiłek fizyczny powoduje zadyszkę.

Masz skłonność do omdleń. Zarówno nagła utrata przytomności, jak i częste uczucie zbliżającego się omdlenia może być zwiastunem choroby serca.

Miewasz obrzęki. Niepokojące są zwłaszcza opuchnięte kostki, podudzia i ręce.

Kołacze ci serce. Przyspieszone bicie serca, któremu towarzyszy ból w klatce piersiowej, duszność lub zasłabnięcie wymagają szybkiej interwencji medycznej.

Odczuwasz ból w klatce piersiowej. Ból zaczyna się pośrodku klatki piersiowej i może promieniować do ramion, szyi oraz żuchwy.

Masz podwyższony poziom trójglicerydów, obniżony HDL, a podwyższony LDL, podwyższone ciśnienie krwi i poziom zawartej w niej glukozy.

autor: SE
zródło





Słowniczek, czyli co warto o sercu wiedzieć

Angioplastyka - to inaczej udrożnienie zwężonej lub zamkniętej zakrzepem tętnicy.

By-passy - operacja wszczepienia tzw. pomostów aortalno-wieńcowych. Polega na ominięciu przeszkód w naczyniach wieńcowych i doprowadzeniu krwi do położonych za zwężeniem części naczyń za pomocą sztucznych połączeń między tętnicą główną (aortą) a tętnicami wieńcowymi.

Cholesterol - tłuszczowy związek chemiczny, niezbędny do życia. Bierze udział w tworzeniu hormonów sterydowych, kwasów żółciowych i witaminy D, jest składnikiem błon komórkowych. Dzieli się na:

ť LDL cholesterol
- "zły". Ta frakcja jest niekorzystna, bo jest nośnikiem cholesterolu do komórek pozawątrobowych. Właśnie ona jest odpowiedzialna za powstawanie blaszki miażdżycowej. Prawidłowe wartości: < 135 mg/dl (< 3,5 mmol/l).

ť HDL cholesterol - czyli "dobry". Prawidłowe wartości: mężczyźni - 35-70 mg/dl (0,9-1,8 mmol/l); kobiety - 40-80 mg/dl (1,0-2,1 mmol/l) (im więcej, tym lepiej - ta frakcja działa ochronnie na mięsień sercowy).

EKG - badanie, które rejestruje elektryczną aktywność serca za pomocą elektrod zamocowanych na skórze klatki piersiowej. Pozwala na ocenę rytmu pracy serca i umożliwia wykrycie uszkodzenia mięśnia sercowego u osób, które przeszły lub właśnie przechodzą zawał serca.

EKG Holter - urządzenie, które pacjent ma przy sobie przez całą dobę zapisujące pracę serca w czasie dnia i podczas nocnego spoczynku. Później sygnał jest przetwarzany komputerowo i lekarz ma możliwość oceny zapisu na monitorze.

Koronarografia - zabieg, który umożliwia ocenę zmian drożności tętnic doprowadzających krew do serca.

Próba wysiłzkowa (stress test) - badanie czynności serca i układu krążenia przy wysiłku. Pacjent podłączony do EKG porusza się na sportowej bieżni. Lekarz zwiększa lub zmniejsza obciążenie i obserwuje jak reagują serce i układ krążenia pacjenta.

Stenty - specjalne spirale umieszczane w zwężonej tętnicy wieńcowej podczas zabiegu angioplastyki, aby zapobiec nawrotom zwężeń.

Zawał
- martwica komórek mięśniowych określonego obszaru serca. Martwica wywołana jest zamknięciem światła naczynia wieńcowego. Najczęstszym powodem jest pęknięcie blaszki miażdżycowej.

autor: SE

zródło
Pozdrawiam :))
"Starsza Letnia Miotełka"

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Choroby serca
« Odpowiedź #6 dnia: Wrzesień 25, 2006, 10:11:55 am »
To nie tylko męski problem



Walka ze stereotypem, że choroby serca i naczyń nie dotyczą kobiet, bo głównym zagrożeniem są dla nich choroby nowotworowe, w tym rak piersi, jest tematem przewodnim X Międzynarodowego Kongresu Polskiego Towarzystwa Kardiologiczego w Gdyni.

Według danych podanych na Kongresie, w 2003 roku umarło w Polsce z powodu chorób układu krążenia 53 procent kobiet (głównie między 60. - 65. rokiem życia) i 40 procent mężczyzn. Natomiast choroby nowotworowe były przyczyną śmierci 12 proc. kobiet.

- Dotychczas myślano, że kobiety nie chorują na choroby układu krążenia a takie choroby jak zawał serca, choroba wieńcowa to jest domena przede wszystkim mężczyzn w średnim wieku. Okazuje się, że tak nie jest - powiedziała przewodnicząca sekcji chorób serca u kobiet Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego prof. Zdzisława Kornacewicz Jach.
czytaj dalej
 

Według naukowców, wiąże się to zarówno z długością życia kobiet, jak i ze stylem życia, który prowadzą.

- Pracują na kilku etatach, mają coraz więcej stresów. Również otyłość powszechna u kobiet i mężczyzn doprowadzająca do nadciśnienia tętniczego i cukrzycy jest tą przyczyną pośrednio przekładającą się na zawał serca i udar mózgu. Kobiety po menopauzie, w tym momencie w którym ochrona rola estrogenów znika, nadal chcą być aktywne, pracować normalnie żyć. Okazuje się, że wtedy choroby układu krążenia są ich największym zabójcą - powiedziała prof. Zdzisława Kornacewicz Jach.

Profesor zwróciła uwagę, że zmiana niektórych zachowań może ograniczyć ryzyko wystąpienia chorób serca i naczyń.

- Palenie papierosów jest gorszym czynnikiem ryzyka u kobiet niż u mężczyzn, szczególnie u tych młodych kobiet, które biorą środki antykoncepcyjne. Nałożenie się tych dwóch czynników powoduje olbrzymie zagrożenie powikłaniami zakrzepowo- zatorowymi, które mogą prowadzić do bardzo groźnych powikłań i to nie o kilka, kilkanaście procent, ale dziewiętnasto, dwudziestokrotnie - podkreśliła profesor.

Profesor zwróciła uwagę również na odpowiednią dietę z mniejszą ilością tłuszczy, zwiększenie udziału w diecie warzyw i owoców. - Dodatkowo trochę ruchu i właściwie to są rzeczy ogólnie dostępne tylko najtrudniejsze do realizacji - powiedziała prof. Zdzisława Kornacewicz Jach.
W gdyńskim kongresie, który rozpoczął się w czwartek i potrwa do soboty uczestniczy ponad 4000 specjalistów z dziedziny kardiologii.


interia
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26253
Choroby serca
« Odpowiedź #7 dnia: Październik 05, 2006, 11:52:20 pm »
Zbadaj serce za darmo
Joanna Jałowiec2006-10-03

W ramach ogólnopolskiej akcji "Servier dla serca" będzie można skorzystać z darmowych badań i porad kardiologicznych.


W czwartek na Rynku Głównym zaparkuje ogromny tir. W środku przez dwa dni do dyspozycji krakowianek będą lekarze specjaliści. Będzie także można wykonać bezpłatne badanie ciśnienia tętniczego, stężenia glukozy i cholesterolu, EKG oraz echo serca. Tegoroczna akcja odbywa się pod hasłem "Serce kobiety".

- To dlatego, że kobiety za bardzo troszczą się o wszystkich dookoła, a za mało dbają o siebie. Pora to zmienić - mówi prof. Kalina Kawecka-Jaszcz, wiceprzewodniczącą sekcji chorób serca u kobiet Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Słowa specjalistów potwierdzają liczby. Codziennie z powodu chorób serca umiera w Polsce około 250 kobiet. Dziesięć razy więcej pań dotkniętych jest choroba wieńcową i udarem mózgu niż na przykład rakiem piersi. 25 proc. kobiet umierających na serce nie ukończyło jeszcze 55. roku życia.

- Do wykonania badań zachęcamy przede wszystkim kobiety po 55. i mężczyzn po 45. roku życia, szczególnie zaś osoby, które mają wysoki poziom cholesterolu, glukozy, nadciśnienie tętnicze oraz nadwagę lub otyłość - dodaje Kawecka-Jaszcz.

Rejestracja i wydawanie numerków rozpocznie się od godz. 10. Badania potrwają do godz. 18. Akcja odbywa się pod patronatem Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego i Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego.
zr
Pozdrawiam :))
"Starsza Letnia Miotełka"

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Choroby serca
« Odpowiedź #8 dnia: Październik 15, 2006, 12:04:00 pm »
Terapia genowa w kardiologii


Jedną z metod terapeutycznych w kardiologii może być terapia genowa. W Polsce badaniami w tej dziedzinie zajmują się m.in. naukowcy z Akademii Medycznej w Gdańsku (AMG).

Terapia genowa może być pomocna np. u pacjentów z chorobą wieńcową, u których zawodzą tradycyjne metody leczenia.

- W chorobie wieńcowej powstają zmiany miażdżycowe zwężające światło tętnic wieńcowych, co prowadzi do niedokrwienia mięśnia sercowego i zawału serca. Niestety wiele metod dotychczas stosowanych, takich jak wykonywanie by-passów przez kardiochirurgów, poszerzanie zwężeń przy pomocy balonów, nie zawsze są skuteczne. Istnieją pacjenci o tak daleko posuniętej miażdżycy, że żadna z tych metod nie jest w stanie im pomóc - powiedział PAP dr Marcin Gruchała z I Kliniki Chorób Serca AMG.

Jak ocenił, terapia genowa może "zachęcić" organizmy tych pacjentów np. do wytworzenia nowych naczyń.

- Terapia może być też pomocna w przypadku pewnych rzadkich chorób uwarunkowanych defektem pojedynczych genów, np. hipercholesterolemii rodzinnej. Defekt genu w tym przypadku prowadzi do tego, że chory ma tak wysoki poziom cholesterolu, który odkłada się w naczyniach wieńcowych, że wiele osób dotkniętych tą chorobą w wieku 20, 30 lat już przebyło zawał - wyjaśnił naukowiec.

Innym zastosowaniem tej nowoczesnej techniki biologii molekularnej może być przeciwdziałanie nawrotowi zwężenia tętnic po zabiegu ich udrażniania. -Modyfikacja genetyczna ściany naczynia pewnymi czynnikami działającymi ochronnie na tę ścianę może spowolnić ten proces albo zmniejszyć ryzyko nawrotu zwężenia tętnicy - zaznaczył dr Gruchała.

Badania nad terapia genową w kardiologii nie są jeszcze, jak zastrzegł naukowiec, codziennością w klinikach, natomiast w tej chwili trwają badania eksperymentalne w laboratoriach, również badania na zwierzętach. - Jesteśmy też już po kilkudziesięciu próbach klinicznych, które zostały przeprowadzone na pacjentach - zaznaczył dr Gruchała.

- Wyniki są, jak przy każdej nowej terapii, mieszane, pewne próby wypadły pozytywnie, dają pewne nadzieje, a pewne elementy wymagają jeszcze dopracowania. Na pewno terapia genowa nie wejdzie do kardiologicznej praktyki klinicznej w tym roku czy w następnym, ale myślę, że w perspektywie kilku czy kilkunastu lat to nastąpi - powiedział.

Jedną z najważniejszych rzeczy, z którą muszą poradzić sobie naukowcy, jest znalezienie optymalnego wektora, narzędzia dzięki, któremu można by wprowadzić do komórki zmodyfikowany materiał genetyczny. Wiele wektorów jest na etapie prób na zwierzętach, niektóre stosuje się już u ludzi w ramach prób klinicznych.

- Do tej pory najczęściej stosowanymi wektorami są wektory plazmidowe, czyli gołe DNA albo wektory adenowirusowe. Ich podstawową wadą jest to, że dają bardzo krótką ekspresję (produkcja białek zakodowanych w genie jest krótkotrwała - red.) tych nowych genów i być może ta ekspresja jest zbyt krótka, by uzyskać istotny efekt terapeutyczny, np. wytworzenie nowych, w pełni funkcjonalnych naczyń krwionośnych w mięśniu sercowym po zawale serca - tłumaczył Gruchała.

Zaznaczył też, że czynione są próby skonstruowania nowych wektorów opartych na przykład na wirusie HIV. - Te wirusy są oczywiście tak modyfikowane przez biologów molekularnych, że przestają one być zjadliwe dla człowieka, a stają się w pełni kontrolowanym narzędziem terapeutycznym - podkreślił doktor.

W przypadku stosowanych jako wektory adenowirusów odczyn immunologiczny, czyli odpowiedź organizmu na wniknięcie obcego DNA, jest dość duży, co również przysparza kłopotów naukowcom.

Polscy naukowcy mają również swój wkład w badania nad terapią genową w kardiologii, jednym z ośrodków, gdzie takie badania się przeprowadza, jest Akademia Medyczna w Gdańsku.

- W naszym kraju kilka ośrodków zajmuje się tą problematyką, m.in. bardzo dobra grupa doc. Józefa Dulaka w Krakowie. My w Gdańsku, czyli I Klinika Chorób Serca we współpracy z dr Bartoszem Wasągiem z Katedry i Zakładu Genetyki i Biologii AMG, kierowanej przez prof. Janusza Limona, prowadzimy badania zmierzające do opracowania wektora adenowirusowego, który miałby przenosić gen protekcyjnie działający na ścianę tętnic wieńcowych - poinformował Gruchała.

interia.pl
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Choroby serca
« Odpowiedź #9 dnia: Październik 16, 2006, 02:23:40 pm »
Samotnym zagrażają poważne choroby

Osoby samotne są dwukrotnie bardziej narażone na poważne choroby serca niż osoby żyjące z partnerem - wynika z duńskich badań, opisanych na łamach "Journal of Epidemiology and Community Health". Do poważnych chorób serca autorzy artykułu zaliczyli np. dławicę piersiową i zawał serca.


Naukowcy ze Szpitala Uniwersyteckiego w Aarhus wysnuli swoje wnioski na podstawie badań przeprowadzonych w grupie 138 290 dorosłych osób między 30. a 69. rokiem życia.

W ciągu dwóch lat u 646 osób stwierdzono niestabilną dławicę piersiową, zawał serca bądź zgon z powodów sercowych. Tę grupę schorzeń, wiążących się z ostrym niedokrwieniem mięśnia sercowego, określa się wspólnym mianem ostrego zespołu wieńcowego.

Po dokładnej analizie danych uzyskanych z rejestrów ludności, badacze doszli do wniosku, że czynnikami najsilniej związanymi z ryzykiem ostrego zespołu wieńcowego były wiek pacjenta oraz życie w pojedynkę.

Zgodnie z tym, najbardziej narażone na ten zespół były samotne kobiety powyżej sześćdziesiątki oraz samotni mężczyźni powyżej pięćdziesiątki. Ryzyko było u nich dwukrotnie większe niż u reszty badanych.

Samotne kobiety po 60. roku życia  stanowiły jedną trzecią wszystkich osób, które zmarły z powodu ostrego zespołu wieńcowego w ciągu 30 dni od jego wykrycia, natomiast pozostałe dwie trzecie stanowili samotni mężczyźni po 50. roku życia.

Większe ryzyko poważnej choroby serca występowało też u osób gorzej wykształconych oraz będących na emeryturze. Najmniej narażone na nią były osoby mieszkające razem z partnerem, posiadające wyższe wykształcenie oraz zatrudnienie.

Zdaniem autorów pracy, z badań tych wynika, że pewne elementy samotnego stylu życia mogą podnosić ryzyko zespołu wieńcowego.
Osoby samotne mogą np. mniej dbać o zdrowie, rzadziej kontrolować swój stan zdrowia u lekarza pierwszego kontaktu, a także mogą odczuwać mniejsze wsparcie społeczne. Udział tego ostatniego czynnika w rozwoju choroby serca potwierdzają wcześniejsze badania
na zwierzętach i ludziach. (PAP)


studentnews.pl
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26253
Choroby serca
« Odpowiedź #10 dnia: Styczeń 04, 2007, 11:35:32 pm »
W wątku Ciekawostki naukowo-medyczne odkrycie naukowców

Mutacje genetyczne a wrażliwość na leki >>>

Mutacje genetyczne, odpowiadające za drobne zmiany w receptorach komórek sercowych powodują, że pacjenci z niewydolnością serca różnie reagują na leki przeciwko tej chorobie - donoszą naukowcy na łamach "Journal of Clinical Investigation".
Pozdrawiam :))
"Starsza Letnia Miotełka"

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Choroby serca
« Odpowiedź #11 dnia: Styczeń 17, 2007, 12:30:53 pm »
Lubuskie: Łatwiej o leczenie serca



Mieszkańcy woj. lubuskiego, cierpiący na zaburzenia rytmu serca, nie muszą już wyjeżdżać na specjalistyczne badania do placówek w ościennych województwach. W Szpitalu Wojewódzkim w Zielonej Górze uruchomiono pracownię elektrofizjologii, w której leczy się za pomocą tzw. ablacji - poinformowała rzeczniczka zielonogórskiego szpitala, Adriana Wilczyńska.


- Do tej pory chorzy musieli jeździć poza granice Lubuskiego - do Poznania lub Wrocławia, w kolejce czekając nawet do pół roku. Miesięcznie wyjeżdżało ok. 10-15 chorych. Obecnie pracownia zabezpiecza całkowicie zapotrzebowanie w zakresie zabiegów diagnostycznych i leczniczych woj. lubuskie - powiedziała rzeczniczka.

Dzięki aparaturze do elektrofizjologii dokonuje się zabiegów przywracających miarową pracę serca i zabezpieczającą przed wystąpieniem groźnych zaburzeń rytmu serca. Pierwszy aparat służy do zapisu wewnętrznego EKG, drugi (ablator) o częstotliwościach radiowych - niszczy przyczynę zaburzenia serca. Zabieg tzw. ablacji daje możliwość normalnego życia - po trzech godzinach od zabiegu pacjent może już poruszać się i normalne funkcjonować.

- Nie ma zastępczej metody na tego typu schorzenia. Wcześniej operacyjnie otwierano klatkę piersiową i przy pomocy prądu niszczono tkankę prowadzącą, później wchodzą leki, które pacjent jest zmuszony brać do końca życia. Zabieg ablacji pozwala na całkowite wyleczenie chorego, który w innym przypadku musiałby poddać się operacji - wyjaśniła Wilczyńska.

Aparatura została zakupiona za około pół miliona złotych z funduszy Lubuskiego Centrum Medycznego.

interia.pl
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26253
Choroby serca
« Odpowiedź #12 dnia: Luty 21, 2007, 10:35:03 pm »
W wątku » Gdzie się leczyć
Ranking polskich ośrodków kardiologicznych >>>>

oraz art.
Wszystko dla serca

Prof. dr hab. Wiesława Tracz, dyrektor Instytutu Kardiologii CM UJ  

Wiek XX to czas wielkiego rozwoju światowej kardiologii i kardiochirurgii. Postęp widoczny jest zwłaszcza w metodach diagnozowania i zapobiegania chorobom. Nauka polska ma w tym niemałe zasługi, choć do dzisiejszych sukcesów dochodziła w nie najlepszych realiach, przy ograniczonych funduszach i braku odpowiedniego zaplecza.
Pozdrawiam :))
"Starsza Letnia Miotełka"

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Choroby serca
« Odpowiedź #13 dnia: Maj 02, 2007, 03:27:36 pm »
Kobiety i choroby serca

Nawet gdy u kobiety pojawią się duszności i dojmujący ból w klatce piersiowej, zbyt rzadko przychodzi jej do głowy, że może mieć problemy z sercem.


W 2002 roku Carmella Doppelheuer jechała właśnie do McDonalda po swojego Big Maca i duże frytki, kiedy nagle chwycił ją okropny ból w piersiach. - Po prostu nie przyszło mi do głowy, że to serce - wspomina 56-letnia Carmella. Myślała, że to przepuklina. - Mój Boże! W drodze do szpitala paliłam nawet papierosa, wyobrażacie sobie?. Dwa dni po przyjęciu do szpitala na obserwację rozwinął się u niej zawał serca.

 W 2005 roku 47-letnia Leslie Power przez kilka dni ignorowała ból w klatce piersiowej i uczucie duszności, bo myślała, że zachorowała na astmę. Potem niemal zemdlała w drodze do pracy i ostatecznie wylądowała w szpitalu, gdzie lekarze musieli przy pomocy stentu udrożnić jej zatkane tętnice. - Kobiety po prostu nie biorą pod uwagę ryzyka pojawienia się u nich problemów z sercem - mówi Leslie. - Nawet ja, pracująca przecież jako asystentka kardiologa!

Organizacje, takie jak Amerykańskie Stowarzyszenie Kardiologiczne, od lat prowadzą kampanie uświadamiające kobiety, jak duże jest - także u nich - ryzyko chorób serca. Paul Ridker i jego współpracownicy wierzą jednak, że udało się im znaleźć skuteczniejsze rozwiązanie tego problemu.  W lutym opracowali oni nową metodę, zwaną Skalą Ryzyka Reynoldsa. To siedmiostopniowy przelicznik, uwzględniający nowe czynniki ryzyka, który daje kobietom i ich lekarzom najdokładniejszy jak dotąd wgląd w stopień zagrożenia ze strony serca. Skala ta wskazuje też kobietom, o ile pewne zachowania – choćby rzucenie palenia -  mogą zredukować niebezpieczeństwo.

Wyselekcjonowanie kobiet obarczonych ryzykiem wydaje się mieć niezwykle istotne znaczenie. (…)

Daje nam to szansę interwencji przy pomocy ratujących życie leków, jeśli tylko pojawi się taka potrzeba - wyjaśnia Ridker, kardiolog i szef Centrum Prewencji Chorób Sercowo-Naczyniowych w Brigham. - Choroba serca u kobiet może wyglądać nieco odmiennie. A większość dotychczas stosowanych narzędzi, mierzących ryzyko jej wystąpienia, zostało opracowanych w oparciu o badania na mężczyznach”. I właśnie dlatego niezbyt dobrze sprawdzały się u pań.

Najczęściej stosowana metoda oceny ryzyka została opracowana na podstawie badania Framingham, amerykańskiego projektu rządowego, który badał przez 50 lat mieszkańców Massachusetts. Uwzględnia ona czynniki takie, jak wysoki poziom cholesterolu, ciśnienie tętnicze krwi i palenie papierosów.

W przeciwieństwie do mężczyzn, którzy dowiadują się o problemach z sercem, kiedy dopada ich atak, u kobiet pierwszym objawem choroby serca może równie dobrze być udar mózgu, jak i ból w klatce piersiowej, wynikający z zablokowania tętnic wieńcowych. Czynniki, które służą przewidywaniu jedynie ataków serca, mogą nie uchwycić ryzyka wystąpienia tych problemów.

Istnieją niepokojące dowody na to, że metody identyfikacji i pomocy kobietom z grup ryzyka są niewystarczające. Podczas gdy w ostatnim ćwierćwieczu stale zmniejszał się odsetek zgonów mężczyzn z powodów sercowych, nie zaobserwowano tego wśród kobiet. Od roku 1984 na serce zmarło więcej kobiet niż mężczyzn.

Nowe narzędzie, opisywane w lutowym ”Journal of the American Medical Association”, dodaje do skali oceny dwa kolejne wskaźniki – wywiad rodzinny oraz poziom białka C-reaktywnego, wskaźnika zapalnego, którego poziom podnosi się w przypadku zatkania tętnic.

- Okazuje się, że u kobiet wywiad rodzinny jest bardzo ważnym czynnikiem, być może znacznie ważniejszym niż u mężczyzn, warto go więc uwzględniać - wyjaśnia Sharonne Hayes, kierownik Kobiecej Kliniki Kardiologicznej w Mayo Clinic w Rochester.

Wskaźnik białkowy - ostatnie odkrycie - budzi trochę więcej kontrowersji, ponieważ dotychczas nie był dokładnie przebadany. Według Rogera Blumenthala, kardiologa specjalizującego się w zapobieganiu chorób serca na Uniwersytecie Johna Hopkinsa w Baltimore, zyskuje on jednak coraz większe uznanie.

To, co jednak najbardziej podoba się Blumenthalowi, to fakt, że skala Reynoldsa przewiduje nie tylko ataki serca, ale również udary i inne powikłania sercowo-naczyniowe, które częściej dotykają kobiety niż mężczyzn. (…)

Grupa badawcza Ridkera przebadała przez 10 lat około 16 tysięcy kobiet, aby ustalić, które z 35 znanych czynników ryzyka choroby odnoszą się do najszerszego zakresu dolegliwości sercowych.

Gdy już zidentyfikowali siedem najsilniejszych wskaźników, naukowcy przebadali kolejne 8 tysięcy kobiet i poddali je ocenie zarówno przy pomocy skali Reynoldsa, jak i skali opracowanej w badaniu Framingham. Około 600 z tych kobiet zostało sklasyfikowanych jako grupa o średnim ryzyku - w oparciu o starszą metodę. Nowy system oceny umieścił jednak co czwartą z tych kobiet w grupie podwyższonego ryzyka i około jedną czwartą w grupie niskiego ryzyka.

W przypadku kobiet wysokiego ryzyka, należy rozważyć włączenie leków obniżających ciśnienie, aspiryny lub statyny - wyjaśnia Ridker. - Natomiast tym o niskim ryzyku można powiedzieć, że nie muszą się martwić.

Inną cechą skali Reynoldsa jest możliwość przewidywania  ryzyka w przyszłości – nawet w perspektywie 40 lat. - To naprawdę ważne dla czterdziestoletnich kobiet, ponieważ przeważnie serce nie dokucza im przed 55. rokiem życia – wyjaśnia Blumenthal. - Jeśli więc oceni się ryzyko w wieku lat 40, może się wydawać, że wszystko jest w porządku. Jeżeli jednak odniesiemy to do sześćdziesięciolatki, konsekwencje stają się poważniejsze.

I tak, 45-letnia paląca kobieta, z lekko podniesionym ciśnieniem krwi oraz poziomem całkowitego cholesterolu, trochę za niskim ”dobrym cholesterolem” i podwyższonym poziomem białka C-reaktywnego ma - według przelicznika Reynoldsa - jedynie 4 procent szans, że w ciągu kolejnych 10 lat będzie miała problemy z sercem. Jednak w wieku 65 lat, jeśli żadna z tych wartości nie ulegnie zmianie, ryzyko to wzrasta do 20 procent. W wieku 75 lat podnosi się do 38 procent. - To może zmotywować pacjentki do ćwiczenia i rzucenia palenia – tłumaczy Hayes. (…)

Daniel Levy, obecny szef badania Framingham, zwraca uwagę, że obie metody zgadzają się co do poziomu ryzyka w przypadku 92 procent pacjentów. - Uważam więc, że można dobrze wykonywać swoją pracę stosując obie skale - wyjaśnia.

Hayes zgadza się z nim – ale tylko w pewnym zakresie. - Przy pomocy skali Framingham można prawidłowo ocenić ryzyko na 10 lat do przodu - mówi Hayes. - Może kobiety potrzebują jednak dłuższej perspektywy? Problemy z sercem pojawiają się u nich później. A kobiety żyją dłużej - dodaje. (…)


Skala ryzyka Reynoldsa dla kobiet skupia się na siedmiu czynnikach, wyselekcjonowanych w badaniu przeprowadzonym na grupie 8 tysięcy kobiet. Podstawione do równania liczby są ze sobą powiązane, by ocenić przyszłe ryzyko zawału serca, udaru i innych schorzeń sercowo-naczyniowych.


Te czynniki to:

- Białko C-reaktywne. Cząsteczka krążąca we krwi wskazująca na uszkodzenie tętnic i stan zapalny. (…)

- Wiek. U kobiet ryzyko zaczyna rosnąć po sześćdziesiątce, u mężczyzn zaczyna ono wzrastać już 10 lat wcześniej.

- Palenie papierosów. Zwiększa ryzyko zawału serca dwu-, a nawet czterokrotnie

- Skurczowe ciśnienie tętnicze krwi. To pierwsza z wartości podawanych w odczycie, która odzwierciedla ciśnienie wytwarzane przez kurczące się serce; wartość prawidłowa wynosi poniżej 120.

- Całkowity poziom cholesterolu. Wartość poniżej 200 mg/dl, wykryta w badaniu krwi, obniża ryzyko.

- Poziom HDL, czyli ”dobrego cholesterolu”. Wymagane są wartości powyżej 50 mg/dl.

- Zawał serca u któregokolwiek z rodziców przed 60. rokiem życia zwiększa ryzyko choroby.

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26253
Choroby serca
« Odpowiedź #14 dnia: Wrzesień 15, 2007, 09:14:47 pm »
Postaw serce na nogi

Każdego dnia na zawał umiera aż 100 Polaków! Niepotrzebnie. Przecież aby serce biło długo i równo, wystarczy zapewnić mu jedynie lekką dietę, odrobinę ruchu i duuuuużo spokoju...


http://polki.pl/przyjaciolka_artykul,10005216.html
Pozdrawiam :))
"Starsza Letnia Miotełka"

berto45

  • Gość
Choroby serca
« Odpowiedź #15 dnia: Maj 05, 2008, 11:17:06 am »
Kardiolodzy: trzeba przestać tyle solić
Źródło: PAP

Polacy powinni znacznie ograniczyć spożycie soli, w przeciwnym razie nadal będzie wzrastać liczba osób z udarami mózgu, zawałami serca, nadciśnieniem tętniczym oraz nowotworami żołądka - alarmują eksperci.

Polskie Towarzystwo Kardiologiczne (PTK) informuje, że spożywamy dziennie trzykrotnie więcej soli kuchennej niż zaleca Światowa Organizacja Zdrowia (WHO).

Jak przypomina PTK, sód zawarty w soli odgrywa ważną rolę w wielu procesach metabolicznych zachodzących w organizmie. Jednak jego wysoki poziom w diecie może przyczyniać się m.in. do nadciśnienia tętniczego, udaru mózgu, a także mieć związek z zachorowaniami na nowotwór żołądka.

Oprócz chorób układu sercowo - naczyniowego, nadmierne dosalanie żywności może spowodować cukrzycę typu 2. oraz otyłość.

Spożycie soli powinno być ograniczone do 5 - 6 g dziennie (1 płaska łyżeczka do herbaty). Szczególnie powinny pamiętać o tym osoby z nadciśnieniem tętniczym oraz z rodzin, w których występuje to schorzenie.

Przewodniczący Polskiej Komisji ds. Kontroli Zaburzeń Niedoboru Jodu, prof. Zbigniew Szubiński, podkreśla, że Polacy muszą zmniejszyć spożycie soli o połowę. Jednocześnie zwraca uwagę na to, że obniżenie spożycia soli musi być związane z promocją przyjmowania jodu, który jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania organizmu.

Według prof. Szybińskiego należy spożywać sól kuchenną o zmniejszonej zawartości sodu. Ponadto na produktach żywnościowych obowiązkowo muszą znaleźć się informacje o stężeniu soli i rekomendowanym poziomie jej spożycia. Trzeba też promować produkcję pieczywa, wędlin i koncentratów spożywczych o zmniejszonym stężeniu soli.

PTK radzi, by ograniczyć używanie przypraw typu kostka rosołowa, warzywna, a także zup w proszku. Sól można zastąpić czosnkiem, chrzanem, koprem, sokiem z cytryny, bazylią lub tymiankiem. Należy także unikać jedzenia nadmiernych ilości produktów zawierających znaczne ilości soli - konserw mięsnych i rybnych, słonych wędlin, kiełbas, serów żółtych i pleśniowych. Wskazane jest wyeliminowanie solonych orzeszków i chipsów.

Zalecane jest spożywanie warzyw i owoców bogatych w potas, który pomaga obniżyć ciśnienie.
Data opublikowania dokumentu: 2008-05-05, 10.51

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26253
Choroby serca
« Odpowiedź #16 dnia: Lipiec 19, 2008, 08:47:12 am »
O co ci biega, serce?
Tekst: Katarzyna Bosacka, Konsultacja: dr med. Jadwiga Kłoś, kardiolożka, specjalistka od serc kobiecych
2008-06-15,
 
Serce to mięsień. Otłuszczony i niegimnastykowany traci siłę

'Pewnego dnia założyłam buty sportowe. Kilkaset metrów walczyłam o życie. Charczenie, próby łapania powietrza, zadyszka, nogi jak z waty. Zero kondycji i godności ludzkiej. Serce waliło jak oszalałe.

Wtedy pomyślałam: co ja właściwie wiem o swoim sercu?'


http://kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,80530,5309824,O_co_ci_biega__serce_.html
Pozdrawiam :))
"Starsza Letnia Miotełka"

berto45

  • Gość
Choroby serca
« Odpowiedź #17 dnia: Lipiec 19, 2008, 08:56:06 am »
Gaga, Witaj,ale super artykuł.ważny i przydatny. :ok:  :ok:  :tekno:  :tekno:

 

(c) 2003-2017 Team Dar Życia :: nota prawna :: o plikach Cookies :: biuro@darzycia.pl
Polecamy:   Forum o zwierzętach