Tym razem Marto nie zgodzę się z Tobą. Jak pisałam wcześniej niestety mam wrażenie,że są dzieci bardziej i mniej podatne na zakażenia, ale nie uzalezniałabym tego od ilości specyfików odkażających. Tak piszesz Marto bo Twoja Asia nie przechodziła raczej (na szczęście!) zakażeń dróg moczowych. Natomiast jeśli tak jak np. u nas był taki okres zakażeń, to właśnie dzięki cewnikowaniu i sterylności nie mamy ich w ogóle. Pamiętajmy, że sa różne stopnie porażenia u naszych dzieci i np. rózne działanie zwieraczy, ja uważam, że jeśli sa one bardziej porażone to bakterie z większa łatwością wnikna do dróg moczowych ( a w końcu są one wszędzie). A furagin przeciez nie zabezpiecza naszych dzieci przed każdym rodzajem bakterii a poza tym to i organizm do tego specyfiku tez się może z czasem przyzwyczaić. Fakt, że nigdy nie spotkałam się z zaleceniem odkażania wody do mycia. My natomiast odkażamy zabawki do kąpieli w których mogła gromadzić się woda, nie używamy w ogóle gąbki do mycia tylko mydło i tylko jest ono dla Miłosza.
To, ze używamy tych "specyfików" do cewnikowania daje jedynie gwarancję, że czegoś tam przypadkiem nie wprowadzimy, jak chocby pospolitej E.Coli. która przecież zyje w organiźmie ludzkim.
Może gdyby moje dziecko nigdy nie przechodziło zakażeń, nie miałabym takich obaw, ale po tym, co przeszliśmy, nie zaryzykowałabym nie prowadzenia sterylnego cewnikowania, które się sprawdza!A więc wcale nie oznacza, że Miłosz nie ma odporności,chociaz jest tak cewnikowany (no w końcu nie ma zakażeń!)- odpornośc u nas była wzmacniana "homeopatycznie" po półrocznym stosowaniu antybiotyków - ale wzmacnianie ogólnej odporności, na wszelkie infekcje.