Ogłoszenia Zwierzęta
Aktualności: Jeśli uważasz że serwis Dar Życia jest potrzebnym miejscem Wesprzyj nas. Chcemy reaktywować serwis, dostosować graficznie i technicznie do aktualnych standardów, ale potrzebujemy Twojego wsparcia. Dziękujemy za wsparcie.

Autor Wątek: Rozwijajmy empatię u dzieci  (Przeczytany 6768 razy)

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25627
    • Dar Życia
Rozwijajmy empatię u dzieci
« dnia: Grudzień 04, 2004, 08:38:33 am »
Rozwijanie zdolności empatycznych u dzieci w młodszym wieku szkolnym

Empatia – przypisywanie innej osobie uczuć, jakie by ktoś żywił będąc w sytuacji tej osoby, uczuciowe utożsamianie się z inną osobą i wywoływanie w sobie uczucia, które ona przeżywa. [Słownik Wyrazów Obcych].

Zjawisko empatii zostało nazwane w 1909r. przez amerykańskiego psychologa E. Tischnera, chociaż znane było już dużo wcześniej. Już w filozofii starożytnej była przedmiotem rozważań filozofów.
Przez prawie cały XX wiek była przedmiotem badań psychologicznych i społecznych. Wyniki poszczególnych badań różnią się między sobą i zjawisko to jest terminem wieloznacznym.

Istniejące naukowe definicje empatii uporządkowano wg trzech grup:
- akcentowanie zdolności wczuwania się w emocjonalne strony innych (zarówno dodatnie, jak i ujemne)
- podkreślanie w empatii poznania intelektualnego.
- łączenie dwóch poprzednich stanowisk (Knowska H. 1986)
Obecnie ujmuje się empatię komplementarnie, jako zjawisko mające emocjonalno-poznawczy charakter.

Empatię utożsamia się ze zjawiskami: życzliwości, sympatii, współczucia, projekcji, emocjonalności, sentymentalności.

Psychiczne aspekty empatii dzielą się na:
- uczuciowe (afektywne)
- poznawcze (kognitywne)
Składnikami uczuciowej empatii uważa się:
- wrażliwość na uczucia innych osób,
- zdolność do uczestniczenia w cudzych emocjach,
- czasowa identyfikacja ze statusem innych.
Składnikami poznawczymi są:
- przyjmowanie społecznej roli innych osób,
- uznawanie ich punktu widzenia.
 
Psychologowie zastanawiali się czy można poszerzyć i pogłębić empatię przy pomocy ćwiczeń. Stworzony przez C.Ridleya, S.Vaughana i S.Wittmana program treningu dał odpowiedź twierdzącą. Objął on dzieci w wieku wczesnoszkolnym i oddziaływał na emocjonalny i poznawczy poziom empatii.

W trakcie zajęć wychowawczych dziecko uczy się identyfikowania uczuć innych, a następnie kształtuje w sobie zdolność wczuwania się w uczucia innych. Autorzy tego programu uważają, że dobrze rozwinięte zdolności empatyczne ukształtowane w dzieciństwie owocują przez długie lata.

Powyższe stanowisko stało się przesłanką wdrożenia do praktyki wczesnoszkolnej osiągnięć naukowych związanych z rozwojem wrażliwości empatycznej dzieci. Służą temu – wprowadzenie elementów dramy, inscenizacji, wchodzenie w role, zajęcia plastyczne, muzyczne.

Wiek wczesnoszkolny charakteryzuje zróżnicowanie i intensywność życia uczuciowego. Dziecko kilkuletnie to na ogół pogodne, pozytywnie ustosunkowane do otoczenia, nie wykazujące silnej zmienności nastrojów, silnie angażujące się w to co się dzieje dokoła. Jest to rezultatem społecznego dojrzewania dziecka, lepszej orientacji w otaczającym je świecie, licznych kontaktów zarówno z rówieśnikami jak i dorosłymi. Zachowanie równowagi, opanowanie gwałtownych reakcji nie jest łatwe dla dziecka w wieku 7-10 lat. Jego uczucia oscylują między przeżyciami przyjemnymi i przykrymi. Doświadczeniom przyjemnym towarzyszy radość, zadowolenie, szczęście, przykrym – uczucie strachu, smutku, gniewu.

Radość- towarzyszy dobremu samopoczuciu dziecka. Źródłem przyjemnych przeżyć jest naturalny ruch (bieganie, skakanie, zabawa, posiadanie upragnionych zabawek, towarzystwo innych dzieci, czy dorosłych, których darzą sympatią, wysiłek, który wkładają dążąc do osiągnięcia sukcesu. Przyjemne odczucie wywołuje kontakt z przyrodą, sztuką, śpiewem, itp.
 
Strach – powstaje pod wypływem bodźców zewnętrznych i nas skutek pracy wyobraźni dziecka. Ma często podłoże społeczne – obawia się ośmieszenia, ujawnienia tajemnicy czy wstydliwej sprawy dziecka czy jego rodziny, czy wady fizycznej dziecka.
Strach czasami pełni też pozytywną rolę w życiu dziecka, bo umożliwia wytworzenie się postawy samoobrony wobec fizycznego niebezpieczeństwa. Dziecko lubi odczuwać strach na niby i pokazywać go w zabawie, czy poprzez utwory literackie (bo strach nie wiążę się z ryzykiem i groźnymi następstwami).
Rzeczywiste przeżycie strachu wiąże się z dużym wstrząsem i może pozostawić dłużej trwające lęki. Nadmierna lękliwość połączona z przygnębieniem i nerwowością ucznia może świadczyć o zaburzeniach jego rozwoju.
 
Gniew – pociąga za sobą agresję ze strony dziecka. Może być ona odpowiedzią na agresywne zachowanie innych, czy też chęcią zwrócenia uwagi na siebie dorosłych. Gniew występuje również w konfliktach dziecka z otoczeniem, gdy napotyka ono na przeszkody. Bywa, że wybuchowi gniewu towarzyszy agresja fizyczna – kopanie, popychanie, bicie oraz płacz, krzyk, agresja słowna – wyzwiska itp. Częste wyzwiska, złorzeczenia mogą być przejawem wzmożonej pobudliwości nerwowej i utrwalającej się agresywnej postawy dziecka wobec otoczenia. Może być to przyczyną zaburzeń rozwoju takich jak: wtórne moczenie się, jąkanie, zanoszenie się, ssanie palca.
 
Smutek – to najczęściej płacz, który spowodowany może być brakiem sukcesu, zniszczeniem, utratą ukochanej zabawki. Nie dające radości kontakty z rówieśnikami lub dorosłymi mogą być też powodem smutku.
W procesie wychowawczym uczucie przykrości wywoływane jest czasem świadomie w celu zapobiegania niepożądanym formom zachowania, złym nawykom higienicznym.
Własna przykrość pozwala dzieciom zrozumieć krzywdę wyrządzaną innym. Należy jednak pamiętać o tym, by ułatwić dzieciom powrót do równowagi emocjonalnej, bo nie powinno ono pozostawać w stanie długotrwałego przygnębienia, rozdrażnienia.
 
Dziecko w wieku wczesnoszkolnym z zainteresowaniem poznaje zjawiska świata przyrody, życia społecznego. Umie uczestniczyć w zajęciach, pracy grupowej. Jego zdolności do empatii powodują, że stany emocjonalne, obserwowane w otoczeniu rodzą i wzmacniają u niego wrodzone emocje.

Oddziaływania szkoły, nauczycieli, wychowawców, rodziców wpływają na pogłębianie wrażliwości emocjonalnej uczniów, wspomagają rozwój emocjonalno-społeczny dziecka, przygotowują do pełnienia w przyszłości ról społecznych i kontaktów międzyludzkich. Pogłębianie wrażliwości empatycznych od najwcześniejszego okresu w życiu ucznia daje lepsze efekty dydaktyczne i pozwala dziecku na lepszy start, lepsze pokonywanie i rozwiązywanie konfliktów. Pozwalają na uwzględnienie potrzeb innych ludzi, zrozumienie ich punktu widzenia, spostrzegania ich problemów.
 
Człowiek zdolny do empatii:
- spontanicznie angażuje się w akcje społeczne i pomaga potrzebującym,
- jest mniej agresywny,
- rzadziej bywa w złym humorze,
- potrafi sobie wytłumaczyć że ktoś inny miał zły dzień, zamiast mieć do niego pretensje,
- odnosi sukcesy, bo jest bardziej lubiany,
- umie budować trwałe i twórcze związki w każdym wieku,
- rzadziej cierpi na choroby psychosomatyczne.
 
Rozwijajmy empatię.
Nad empatią można pracować w każdym wieku. Aby dziecko umiało zobaczyć więcej niż z własnej perspektywy to:
- czytajcie mu na głos (nawet nastolatkom) – ponieważ literatura jest drogą do patrzenia cudzymi oczyma,
- tłumaczcie dziecku (w każdym wieku), dlaczego taką decyzję podjęliście, jakie są motywy tej decyzji,
- miejcie w stosunku do niego wysokie oczekiwania, wierzcie w to że można od niego dużo wymagać – wtedy będzie wrażliwsze,
- prowokujcie dobre uczynki dziecka, aby odczuło jak widzi je ktoś inny,
- nie nagradzajcie dziecka pieniędzmi za to co powinno po prostu zrobić. Jeśli dziecko zacznie przeliczać swoje zachowanie na pieniądze, skończy się empatia.
 
Przykłady zabaw do nauczania integracyjnego:
 
"Czas na szeptanie"
Od czasu do czasu ustalamy z dziećmi czas na szeptanie. Wiadomości można podać w formie szeptu, dzieci uważnie przysłuchują się nam i innym dzieciom.
 
"Domino wyrazowe"
Dzieci siedzą w kręgu i pierwsze wymienia słowo np.: dom. Dziecko siedzące obok musi znaleźć słowo, które zaczyna się od litery m. I w ten sposób od ucznia do ucznia następuje jedno słowo po drugim tak jak w dominie.
 
"Uwaga, poszukuje się..."
Po krótkim czasie do namysłu dziecko ogłasza komunikat za towarzyszem zabawy, które wybrało: uwaga poszukuję się dziewczynki o blond włosach, niebieskich oczach, mającą niebieski tornister. Poszukiwany milczy tak długo dopiero, gdy kilkoro dzieci wywoła jego imię. Rozpoznany układy nowy komunikat. Im bardziej dzieci są wprawione, tym bardziej skomplikowane mogą być dane w komunikatach.
 
"Sałatka wyrazowa"
Dzieci siedzą w kręgu, prowadzący grę stoi na środku i mówi kilka wyrazów (np.: koń, kot, pies) trzeba znaleźć pojęcie nadrzędne (że to są zwierzęta). Komu się to uda jako pierwszemu ten przychodzi na środek kręgu i mówi nowe słowa wspólnej rodziny pojęć.
 
"Minuta ciszy"
Przy braku koncentracji i niepokoju uczniów, minuta ciszy może zdziałać prawdziwe cuda. Na początek lub na koniec dnia może podnieść uwagę lub pobudzić do namysłu: Pomyślcie w spokoju i ciszy czego dziś nauczyliście się i o czym dowiedzieliście się. Pomocna jest również ustalona regułą ciszy: gdy mówi więcej niż jeden uczeń, wszystkie dzieci przerywają i nie reagują. Milczą dopóty, dopóki zostanie wyjaśnione na kogo teraz kolej.
 
"W jedności siła!"
Dzieci kładą się na plecha na wykładzinie i tworzą krąg. Głowy leża na środku kręgu, stopy na zewnątrz. „Zamknijcie oczy, rozluźnijcie wasze mięśnie i zróbcie głęboki wdech i wydech. Obydwa ramiona połóżcie z boku tak, abyście mogli dotknąć rąk waszych kolegów. Wspólnie wyciągnijcie splecione ręce do góry. Cieszcie się siłą, która wychodzi z naszej grupy. W jedności siła!”.
 
"Życzenie małego drzewa"
Dzieci leżą na wykładzinie i z zamkniętymi oczami słuchają: „Wyobraźcie sobie że jesteście małym korzeniem drzewa głęboko pod ziemią. Pewnego dnia słyszycie życzenie małego drzewa: też chciałbym wreszcie być duży. Wyciągnijcie teraz w zwolnionym tempie wasze ręce, palce, nogi, stopy i wasze całe ciało, aż do oporu.
 
"Niewidzialny ołówek"
"Czy znacie sekretne pismo bez ołówka i papieru? Potrzebujemy do tego tylko nosa i powietrza, spróbujcie w powietrzu nosem koło, trójkąt, długą linię, pojedyncze litery, wasze imię."
 
Bibliografia
M. Davis, Empatia, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2001
M. Dziewiecki, Empatia, czyli sztuka słuchania, w: Katecheta, nr 11/2000
M. Dziewiecki, Psychologia porozumiewania się, „Jedność”, Kielce 2000
M. Konik, Wychowawca (nr 3/2004), Kraków
Ch. Liebertz, Zabawy do nauczania integracyjnego, „Jedność”, Kielce 2002
I. Obuchowska (red.), Jak sobie radzić z niechcianymi uczuciami, Media Rodzina 2001
F. Schulz von Thun, Sztuka rozmawiania, WAM, Kraków 2001
J. W. Vopel, Gry i zabawy interakcyjne.
Rozwijanie zdolności empatycznych u dzieci w młodszym wieku szkolnym
Opracowane przez:
mgr Barbarę Wild i mgr Marię Bednarz
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Pan Rajek

  • to weteran
  • polecający usługi
  • *******

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26490
Rozwijajmy empatię u dzieci
« Odpowiedź #1 dnia: Listopad 05, 2006, 11:39:32 pm »
Empatia w uczeniu dzieci bliskiego i serdecznego kontaktu z innymi

Pracuję w przedszkolu już od 15 lat. Miałam okazję pracować w różnych grupach wiekowych i w różnych placówkach. W drodze praktyki dostrzegłam, że najlepszą formą oddziaływania na dzieci jest odwoływanie się do ich uczuć, a w szczególności do empatii.

Często mówimy "współczuję ci lub on jest empatyczny" używamy słów, ale czy wiemy, że empatia to bardzo ważna cecha społeczna, którą można rozwijać?
Rozwijanie jej u dzieci jest bardzo istotnym elementem wychowania. Szczególnie w dobie rozwijającej się techniki komputerowej, komunikacji internetowej, przyśpieszonego tempa życia i zubożenia kontaktów międzyludzkich.

Wg Dalajlamy XIV empatia jest właściwą nam zdolnością, która oznacza "niemożność zniesienia widoku cudzego cierpienia". Jest to jedna z naszych najważniejszych cech.

W innym ujęciu empatia oznacza umiejętność identyfikowania się z czyimiś uczuciami, z położeniem, w jakim ktoś się znalazł i zrozumienie pobudek jego działania. Aby to było możliwe, trzeba wczuć się w sytuację drugiej osoby. Dzięki temu zaczynamy widzieć sprawy tak, jak nam się wydaje, że postrzega je dana osoba. Nie jest empatią jeśli źle czujemy się gdy ktoś inny znajduje się w ciężkiej sytuacji- wtedy odczuwamy sympatię. Kiedy reagujemy empatycznie, wykorzystujemy zdolności do dzielenia uczuć i myśli drugiego człowieka, aby mu pomóc.

Empatia uwrażliwia nas na uczucia innych ludzi, wzbogaca naszą świadomość, porusza sumienie.

Warto rozwijać tę cechę już od najmłodszych lat, bo ktoś kto ją posiądzie, nie będzie miał skłonności do okrucieństwa i wyrządzania krzywdy bliźnim. Dzieci i dorośli, którzy nie są tą cechą obdarzeni często zachowują się samolubnie i brutalnie.

 Maluchom, które potrafią wczuwać się w doznania innych ludzi, łatwiej będzie wyrażać prawdziwe zrozumienie, przywiązanie i szacunek, ponieważ będą potrafiły domyślić się czego właśnie potrzebuje dana osoba. Empatia pomaga dziecku stać się lepszym przyjacielem, lepszym przywódcą i lepszym członkiem społeczeństwa. Życie wśród ludzi wymaga współdziałania, a wiele niepowodzeń dziecka polega na nieumiejętności współpracy, której podstawą jest zrozumienie drugiego człowieka.

Umiejętność spoglądania na świat z punktu widzenia innej osoby przełamuje stereotypy i uprzedzenia, a więc rodzi tolerancję, toruje drogę do akceptacji różnic między ludźmi, prowadzi do troszczenia się o innych, umożliwia nawiązanie prawdziwych, głębokich więzi. W środowisku, w którym ludzie kierują się empatią staje się ona zaraźliwa, rozprzestrzenia się na tych, którzy wcześniej nie znali jej zbyt dobrze. Tym samym prowadzi do powstania społeczeństwa, w którym liczy się szacunek dla drugiego człowieka i panuje pokój, a tego chcemy dla naszych dzieci i dla nas samych. Cecha ta jest nieodzownym elementem sztuki demokracji szczególnie ważna w integracji z ludźmi niepełnosprawnymi.

Współczucie jest ważne w kształtowaniu postawy asertywnej - "asertywność to szacunek dla samego siebie, który pozwala na formułowanie własnych oczekiwań wobec innych ludzi. Jest to też szanowanie prawa innych do wyrażania swoich potrzeb".

Empatia to współodczuwanie, które nie może zaistnieć bez znajomości i umiejętności rozpoznawania własnych emocji. Cecha ta wyrasta ze samoświadomości; im bardziej jesteśmy otwarci na nasze własne emocje, tym lepiej odczytujemy uczucia innych osób. Ludzie, którzy nie mają pojęcia co czują, są zupełnie zdezorientowani, kiedy przychodzi do określenia tego, jakie uczucia nurtują osoby znajdujące się wokół nich, są emocjonalnie głusi. Emocjonalne nuty i akordy, które pobrzmiewają w słowach i czynach innych ludzi - ton głosu, zmiana postawy, wymowne milczenie albo drżenie - umykają ich uwadze. Nie orientując się w swoich własnych uczuciach, są zdezorientowani kiedy ujawniają im swoje uczucia inne osoby. Na rozwój empatii niekorzystnie wpływa atmosfera krytyki, stresu, konfliktu, wyzwalanie silnych uczuć. Emocje takie jak złość, lęk są bardzo silnymi i zagłuszają, a nieraz uniemożliwiają przebicie się odczucia empatii, bo jest ona niezwykle subtelna.

Dzieci wychowywane w atmosferze awantur i kłótni, trwałej przemocy stają się niekiedy niezwykle czułe na emocje innych osób ze swego otoczenia, ale w sposób nieprawidłowy - nadwrażliwy. Nadwrażliwość nie daje prawdziwego obrazu sytuacji.

Już małe 10 miesięczne dzieci przejawiają cechy empatii - tzn. mimikę motoryczną: płaczą i smucą się widząc płaczących i smutnych. Mimika motoryczna to nie to samo co empatia. Empatia oznacza to, co czujemy wobec innej osoby, nie doznając jednak w żadnej mierze tych samych co ona uczuć .

To bardzo ważne, gdyż sedno tego uczucia to rozumienie to "motor" chęci niesienia pomocy drugiemu, a nie cierpienie jego cierpieniem, lustrzane odbicie w sobie uczuć innej osoby. Około 3 roku życia u dzieci mimika motoryczna zanika, a pojawia się zdolność współodczuwania. Korzenie empatii tkwią w prawidłowych relacjach matka-dziecko. Atmosfera miłości, zrozumienia, spokoju, zainteresowania korzystnie wpływa na rozwinięcie tej cechy.

Warto ćwiczyć współczucie, bo jeśli naprawdę przypomnimy sobie jak bardzo boli, gdy ktoś nas poniża i upokarza, nie będziemy tak łatwo poniżać i upokarzać innych. Współczucie rodzi się z żywej pamięci o własnym bólu i nieustannej uważności.

Empatia dobrze chroni przed egoizmem. Dlatego tak ważne jest mówić do dzieci np.:
- bijesz koleżankę ona płacze, pamiętasz jak bolało kiedy ciebie uderzono?

Odwoływanie się do przeżyć, rozwijanie troski o bliskich daje lepsze efekty wychowawcze niż wpływ na drugiego człowieka, modelowanie, nagradzanie lub karanie.

Nauczyciele przedszkola mają duże możliwości w rozwijaniu u dzieci empatii, gdyż dziecko od około 3 roku życia jest w stanie odczuwać współczucie i uczyć się go. W tej edukacji ważne są ćwiczenia i zabawy prowadzące do poznania samego siebie: swego ciała, emocji, uczuć, zmysłów, zainteresowań, potrzeb, reakcji, możliwości, uczące samokontroli. Prowadzi to do kształtowania tożsamości u dzieci, wyodrębnienia własnego "ja" z otoczenia "nie ja". Aby lepiej rozumieć siebie samego, dziecko musi poznać siebie przez; własną aktywność, podczas której zdaje sobie sprawę z własnych życzeń, woli, dostrzega, że jest sprawcą zdarzeń, nabiera świadomości, że te działania są celowe.

Dokonuje oceny swego postępowania, zastanawia się czemu służy jego aktywność,
obserwuje postawy dorosłych, porównuje je z innymi. Postawy dorosłych podczas tych procesów wychowawczych odgrywają znaczącą rolę. Dlatego warto tak kierować procesem wychowawczym aby rozwijać uważność, współodczuwanie, inteligencję emocjonalną.

Równie ważne w kształtowaniu empatii są zabawy integracyjne, interakcyjne, przeciwko agresji i inne pozwalające poznać sposoby współdziałania w grupie. Jednak najważniejsze aby cały czas prowadzić dialog, odwoływać się do przeżyć i uczuć dziecka.

Empatia to subtelne odczuwanie nastrojów drugiej osoby, które nie jest tylko niecierpliwością serca, ale energią popychającą nas do współradowania się z innymi, niesienia im pomocy, uczenia się przeżywania, akceptacji, niesienia dobra i miłości. Zarażajmy się empatią i wychowujmy ludzi, od których się zarazimy, a przez to stworzymy pełne dobra i zrozumienia społeczeństwo.

mgr Dorota Cicharska
Publiczne Przedszkole w Raszkowie




Zdolności empatyczne dzieci w wieku wczesnoszkolnym
Cytuj
Wskutek licznych przeżyć i doświadczeń wywołujących u dziecka różnego rodzaju uczucia, rozwija się u niego wrażliwość emocjonalna, a zatem także zdolności empatyczne. Dzięki temu kilkulatek potrafi rozpoznać stany uczuciowe innych i, nawet nie rozumiejąc przyczyny, dostosowywać się do nich. Jest mu smutno, gdy matka się smuci, gdy słucha smutnego opowiadania, gdy ogląda smutne przygody filmowego bohatera. Reakcje te miewają czasem charakter prostych emocji, gdy bodźce są zbyt silne lub niezrozumiałe. Ważnym podłożem rozwoju empatii u dziecka są jego interakcje z rodzicami, wychowawcami i rówieśnikami
Pozdrawiam :))
"Starsza Zimowa Miotełka"

Offline rutka2

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 98
Rozwijajmy empatię u dzieci
« Odpowiedź #2 dnia: Listopad 23, 2006, 08:58:41 pm »
Nie umiem wytłumaczyć Rafałowi, że ktoś cierpi.Widzę , że on nie zna takiego pojęcia.Wczoraj w autobusie starszy pan (po kilku piwkach) upadł - a moje dziecko miało wielką radochę z tego powodu.Po wyjściu z autobusu przeprowadziłam z nim rozmowę ale on mnie wcale nie słuchał i mówił,że było śmiesznie.W telewizji to samo czasami go śmieszą tragiczne rzeczy a ja patrzę na niego i pytam samą siebie ' czy to aby moje dziecko".Staram się go wychowywać na wrażliwego faceta - ale mi nie wychodzi. :lzy:

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25627
    • Dar Życia
Rozwijajmy empatię u dzieci
« Odpowiedź #3 dnia: Maj 28, 2007, 02:51:22 pm »
Polecam artykuł o jakże ważnej inteligencji emocjonalnej:
Jak rozwijam inteligencję emocjonalną moich wychowanków - Opracowała: mgr Ewa Nieciuńska- Przedszkole Samorządwe Nr 105 w Krakowie
Ważną rzeczą jest "okiełzanie"  Inteligencji Emocjonalnej - Goleman Daniel  (spakowana rarem)
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25627
    • Dar Życia
Rozwijajmy empatię u dzieci
« Odpowiedź #4 dnia: Październik 05, 2007, 09:14:59 am »
ROZMOWA Daniel Goleman - autor "Inteligencji emocjonalnej" - pierwszy raz w Polsce

Największe sukcesy w życiu odnoszą ludzie troskliwi


Światowej sławy psycholog przyjechał, by poprowadzić seminarium i promować swoją najnowszą książkę "Inteligencja społeczna". W rozmowie z "Rz" opowiada o cechach idealnego przywódcy oraz o nowatorskim programie nauczania socjoemocji

Rz: Kto spośród ludzi, jakich poznał pan w swoim życiu, ma najwyższy poziom inteligencji społecznej?

Daniel Goleman: - Myślę, że Dalajlama. To osoba, która wzniosła się ponad swój prywatny interes. Jego umiejętność współodczuwania z innymi ludźmi znajduje się na bardzo wysokim poziomie. Dlatego przebywanie z nim przynosi wiele radości. On zawsze jest szczęśliwy.

Jak na przykładzie Dalajlamy brzmiałaby definicja inteligencji społecznej?

Polega ona na empatii, zainteresowaniu odczuciami drugiej osoby. Ale zakłada też zrobienie kroku dalej, a więc zachowanie, które przynosi korzyść. Dalajlama zawsze mówił ludziom, a widziałem go w interakcji z setkami osób: "co mogę dla ciebie zrobić?". Myślę, że reprezentuje on pewnego rodzaju ideał inteligencji społecznej.

Twierdzi pan, że jej posiadanie decyduje o sukcesie w życiu.

Pokazują to badania i doświadczenie. Wysoki poziom inteligencji społecznej zwiększa prawdopodobieństwo osiągnięcia sukcesu - w jakikolwiek sposób go definiujemy. Jeżeli chcesz mieć szczęśliwe małżeństwo i życie rodzinne, pomoże ci w tym umiejętność dostrojenia się do twoich bliskich i troska o nich oraz ich dostrojenie się do ciebie. To jest klucz. W dziedzinie biznesu czynnikiem, który odróżnia osoby odnoszące sukcesy od tych, które osiągają średnie wyniki, również jest inteligencja społeczna.

Jakie dokładnie cechy powinien posiadać idealny przywódca?

Warunkiem wstępnym inteligentnego przywództwa jest pełen kontakt oraz znalezienie wspólnego języka z podwładnymi. Najlepszych szefów wyróżnia umiejętność uważnego słuchania. Są ludźmi godnymi zaufania, którzy dbają o to, by ich pracownicy czuli się spokojni, docenieni i zainspirowani do działania. W ten sposób motywują ich do bardziej swobodnego zgłębiania problemu, podejmowania ryzyka i nowych wyzwań.

Najgorszych przywódców cechuje wyniosłość i arogancja.

W ich obecności czujemy się skrępowani. Są też trudni w kontaktach. Tymczasem musimy zdawać sobie sprawę, że nieczułość szefa nie tylko zwiększa ryzyko utraty dobrego pracownika, ale również osłabia jego wydajność.
Jak wynika z badania przeprowadzonego w 700 firmach, większość podwładnych przyznaje, że posiadanie troskliwego szefa jest dla nich nawet ważniejsze od wysokich zarobków.

Czy inteligencji społecznej można się nauczyć podobnie jak matematyki?

Ona jest właściwie w całości wyuczona. Dziecko, do którego rodzice się dostrajają i okazują mu empatię, jednocześnie uczy się, jak okazywać ją innym ludziom.

Dziecko, które uczy się umiejętności rozwiązywania konfliktów przez wypracowanie wspólnego rozwiązania, przyswaja sobie jeden z czynników decydujących o sukcesie w biznesie. Im częściej człowiek przeżywa tego typu doświadczenia, tym bardziej jego mózg jest w tym kierunku kształtowany i silniejsze stają się obwody neuronowe odpowiedzialne za ten rodzaj zachowania.

Badania nad osobami, które są liderami w świecie biznesu i osiągają sukcesy, dowodzą, że uczyły się one tego już w dzieciństwie.

A więc jeśli nasi rodzice nie są ludźmi empatycznymi, to oznacza, że jesteśmy skazani w życiu na porażkę?

Dlatego jestem zwolennikiem istnienia w szkole przedmiotu, który nazywa się nauką socjoemocji. Dzieci są kształcone, w jaki sposób dostrajać się do innych, współpracować z nimi, okazywać empatię i radzić sobie z emocjami. Za miesiąc czy dwa zostaną opublikowane wyniki badań na ten temat. To są 233 projekty dotyczące uczniów, którzy mieli ten program w szkole, i tych, którzy go nie mieli. Okazuje się, że wśród uczestników zajęć wskaźniki pozytywne, takie na przykład jak dobre zachowanie w klasie, sympatia do szkoły, podnoszą się o ok. 10 proc.

Natomiast jeśli chodzi o wskaźniki negatywne, takie jak np. prześladowanie innych, używanie narkotyków, przemoc - to obniżają się one o ok. 12 proc. W rezultacie dzieci mogą bardziej skupić się na nauce, a osiągnięcia na tym polu poprawiają się o ok. 15 proc.

W jakich sytuacjach ludzie nie używają inteligencji społecznej, choć powinni?

Zwykle wtedy, kiedy bardzo się złoszczą. Wówczas robią czy mówią rzeczy, których potem żałują. Gniew jest najbardziej pociągającą emocją. Pod jego wpływem wydaje się człowiekowi, że ma rację, nawet jeśli widzi rzeczy w sposób zupełnie zniekształcony.

Czy istnieje jakiś sprawdzony sposób na okiełznanie swoich negatywnych emocji?

Na zajęciach z socjoemocji radzi się dzieciom, by w chwilach zdenerwowania pomyślały o światłach sygnalizacji ulicznej: czerwonym, żółtym, zielonym.

Czerwone oznacza: zatrzymaj się, uspokój i pomyśl, zanim coś zrobisz. To zwiększa czas między bodźcem a reakcją. Żółte światło to myślenie o różnych wariantach rozwiązania i ich konsekwencjach. Następnie przychodzi czas na zielone, a więc wybór najlepszego wariantu i działanie zgodnie z nim. Myślę, że jest to również dobra rada dla dorosłych.

rozmawiała Izabela Redlińska, Rz. 05.10.07 Nr 233


Psycholog od bestsellerów
Międzynarodowy rozgłos zdobył dzięki książce "Inteligencja emocjonalna", która przez półtora roku utrzymywała się na liście bestsellerów "New York Timesa". Na całym świecie sprzedano 5 mln egzemplarzy, została przetłumaczona na ponad 30 języków. Daniel
Goleman urodził się w Kalifornii; jego babka była Polką. Obecnie wykłada na Uniwersytecie Harvarda, gdzie otrzymał tytuł magistra, a następnie doktora. Pracował jako konsultant, m.in. z takimi firmami, jak Johnson & Johnson, American Express, Citibank. 28 września poprowadził w Warszawie seminarium dla menedżerów.

Przyjechał do naszego kraju na zaproszenie firmy Bigram SA oraz Golden Mark.
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Rozwijajmy empatię u dzieci
« Odpowiedź #5 dnia: Październik 05, 2007, 11:57:28 am »
Wywiad z dr Danielem Golemanem- psychologiem , autorem wydanego w Polsce światowego bestselleru „ Inteligencja emocjonalna”

I.K.- Czy obserwując grupę bawiących się pięciolatków umiałby Pan wskazać, które z nich w przyszłości staną się dobrymi małżonkami i rodzicami, a które trafia do więzienia za rozboje lub nawet morderstwa ?

D.G.- Trudno przewidzieć to z absolutną pewnością w stosunku do konkretnego dziecka, o ile nie jest w jakiś szczególny sposób emocjonalnie zaburzone, ale już w grupie dzieci, rozważając w tych kategoriach prawdopodobieństwa, możemy przewidzieć pewne problemy. Kiedy  prześledzimy do wieku nastoletniego rozwój dzieci najbardziej impulsywnych, które mają wielkie  problemy z koncentracją i które trzeba wciąż uspokajać i uciszać- u takich chłopców istnieje 3 do 6 razy większe ryzyko, że staną brutalni, mogą popełniać zbrodnie i będą mieli kartotekę przestępczą zanim osiągną wiek 20 lat, u dziewczynek natomiast rośnie ryzyko wczesnych  ciąż.

I.K.- Znamy kryzysy finansowe, ekonomiczne czy polityczne. Pan mówi o kryzysie emocjonalnym, który dotyka współczesną cywilizację.

D.G.- To jest pewien paradoks. Większość państw na świecie, włączając w to Polskę, zaczyna dorównywać poziomem  rozwoju gospodarczego krajom zachodnim. Ale wraz z dobrobytem i współczesnym stylem życia, który wynika z dobrobytu, coraz bardziej powszechne stają się pewne problemy emocjonalne. Tymczasem większość ludzi utożsamia dobrobyt z ogólną poprawą sytuacji życiowej, a to wcale nie jest tożsamość. Można być bardzo bogatym i bardzo nieszczęśliwym.

I.K.- Jakie są symptomy kryzysu emocjonalnego ?

D.G.- Najlepsze dane pochodzą z ogólnokrajowego badania dzieci, przeprowadzonego w USA w latach 70-tych i następnie 15 lat później. Stwierdzono, że na przestrzeni półtorej dekady nastąpił u nich wzrost depresji, dzieci stały się bardziej samotne, gniewne, pobudliwe i nieposłuszne. W 42 kategoriach inteligencji emocjonalnej nastąpił spadek wyników, w żadnej zaś nie nastąpiła poprawa. W tym samym czasie obserwowaliśmy alarmujący wzrost pewnych patologii. Wśród młodych ludzi wskaźnik popełniania zabójstw wzrósł czterokrotnie, wskaźnik samobójstw trzykrotnie, wskaźnik gwałtów podwoił się. Jest to kryzys emocjonalny. Ta choroba jest jak góra lodowa- na powierzchni widzimy depresję, narastające zaburzenia w jedzeniu- anoreksję i bulimię, eskalującą ilość przestępstw oraz wzrost spożycia tytoniu, alkoholu i narkotyków, ale pod powierzchnią kryje się fakt, że dzieci wkraczają w dorosłość bez podstawowych umiejętności takich jak  kontrola impulsów i emocji, panowanie nad złością, empatia, motywacja, samodyscyplina, wytrwałość, zdolność pozytywnego rozwiązywania problemów międzyludzkich, umiejętność współpracy z innymi czy samoświadomość. Brakuje im fundamentów zdolności składających się na inteligencję emocjonalną, co ujawnia się w późniejszych patologiach. I to właśnie zaczynamy obserwować w populacji młodych dorosłych.

I.K.- Jakie są przyczyny takiego kryzysu ?

D.G.- Myślę, że dzieje się to z powodu dwóch wielkich sił na świecie, które działają zarówno w Polsce jak i innych krajach. Jedną z nich jest gospodarka, drugą technologia. Globalna konkurencja zmusza rodziców, by coraz ciężej pracowali.... .

I.K.- A przynajmniej dłużej.......

D.G.- Tak, rzeczywiście może nie ciężej ale dłużej, aby utrzymać określony poziom  życia. Mają zatem mniej wolnego czasu do spędzenia z dziećmi. W dodatku oboje rodzice pracują. Po drugie – w krajach zachodnich wzrasta mobilność społeczeństwa- ludzie przenoszą się z miejsca na miejsce w poszukiwaniu lepszej pracy, więc nie mają w pobliżu krewnych, znajomych  czy zaprzyjaźnionych sąsiadów, którzy mogliby pomóc przy dzieciach. Rodziny pozostawione są samym sobie i oznacza to, że dzieci są samotne przez znacznie dłuższy czas.

I.K.- A więc dzieci płacą za rozwój ekonomiczny.

D.G.- Tak, dzieci płacą taką cenę. Dochodzą do tego zmiany technologiczne. Obecna młoda generacja spędza nieporównywalnie więcej czasu wpatrzona w ekran telewizora lub komputera mniej czasu na zabawie z rówieśnikami. Pozbawione kontaktu z rodzicami, z dziadkami i dalszymi krewnymi, wreszcie z innymi dziećmi.
Współczesne pokolenie nie nabiera umiejętności współżycia, zakłócony został proces przekazywania ludzkich umiejętności niezbędnych w życiu- i dlatego młodzi ludzie coraz gorzej radzą sobie. To nie tylko bardzo źle wpływa na poziom zdrowia psychicznego narodu, ale w kategoriach długookresowych, wpływa też źle na zdrowie ekonomiczne kraju. W swej ostatniej książce ( „ Working with Emotional Inteligence”) przywołując dane z 200 firm, w tym międzynarodowych, które postanowiły  zbadać jakie cechy wyróżniają najlepszych pracowników. Otóż „gwiazdy” przedsiębiorstwa wyróżniają się w trzech dziedzinach: w zakresie wiedzy akademickiej i ilorazu inteligencji, po drugie – w sferze umiejętności technicznych np. dotyczących programowania komputerowego, i wreszcie – w dziedzinie inteligencji emocjonalnej (IE) rozumianej jako inicjatywa, zaufanie do siebie, umiejętności przywódcze, umiejętność współpracy, pracy zespołowej, wyczucia na potrzeby klienta. Okazało się też, że znaczenie IE w przypadku najlepszych pracowników było dwukrotnie większe niż inteligencja akademicka i umiejętności techniczne razem wzięte. Dwie pierwsze grupy cech mówią tylko tyle, czy kwalifikujesz się do danej pracy, ale nie mówią , czy będziesz dobry. To właśnie  umiejętności z zakresu inteligencji emocjonalnej sprawiają że niektórzy  stają się bezkonkurencyjni. Ponieważ u dzieci na świecie te umiejętności zaczynają upadać, za 10-20 lat siła robocza będzie nie przygotowana do globalnej konkurencji. Już  w tej chwili firmy amerykańskie zgłaszają wielkie problemy dotyczące pracowników nowej generacji, którzy mają słaba motywację i trudno ich zachęcić do współpracy. Firmy musza prowadzić specjalne szkolenia. A to powinno nastąpić w życiu rodzinnym, w dzieciństwie.

I.K.- Czy rosnącą ilość rozwodów można również przypisać niedostatkom inteligencji emocjonalnej?

D.G.- Oczywiście. Istnieje wiele dowodów na to, że w małżeństwach, które kończą się rozwodem brakuje empatii, umiejętności słuchania, komunikacji oraz rozwiązywania konfliktów zamiast ich pogłębiania. Przeprowadzono badania z udziałem par, które miały rozmawiać o sprawach spornych. Sposób, w jaki małżonkowie odnosili się do siebie pozwalał w 94% wskazać, które z nich rozpadną się w ciągu 3 lat. Obecnie, wobec braku presji społecznej na rzecz utrzymania źle funkcjonującego małżeństwa, to właśnie umiejętności  emocjonalne decydują o szansach przetrwania związku.

I.K.- Od czasu wymyślenia ilorazu inteligencji IQ, zachwycamy się inteligencją mierzoną np. rezultatami osiągniętymi w szkole czy w pracy naukowej. Okazuje się jednak, że można być inteligentnym, a niekoniecznie życiowo mądrym.

D.G- Otóż to. Kiedy śledzono losy dzieci o wysokim ilorazie inteligencji, cecha ta miała zaledwie 10-20% wpływ na ich sukces zawodowy. Jednocześnie cecha ta nic nie znaczy w osiągnięciu sukcesu w życiu osobistym- nie ma żadnego wpływu na to jak dobrze funkcjonuje nasze małżeństwo, jak dobrze wychowamy dzieci. To po prostu wymaga innego rodzaju zdolności. Te pozostałe 80% sukcesu przypisuje się umiejętnością z zakresu inteligencji emocjonalnej.

I.K.- Jakiej wiedzy na temat tej inteligencji dostarcza dzisiejsza nauka?

D.G- Inteligencja emocjonalna polega na koordynacji umiejętności kory mózgowej, najmłodszej ewolucyjnie części mózgu od której zależy IQ z najbardziej prymitywnym mózgiem emocjonalnym, który wykształcił się w procesie ewolucji znacznie wcześniej niż mózg myślący. Mózg  emocjonalny pomógł nam przetrwać, reakcje  „walcz lub uciekaj” były kluczowe dla naszej ewolucji i są niezwykle silne u wszystkich gatunków, włączając w to człowieka/

I.K.- Mózg emocjonalny pomaga nam więc w sytuacjach kryzysowych, kiedy decydują ułamki sekund.

D.G.- Tak, ponieważ w momentach zagrożenia przejmuje on dowodzenie nad mózgiem myślącym i nad całym ciałem. Problem polega na tym, ze reakcja „walcz lub uciekaj”, która miała ogromne znaczenie dla przetrwania gatunku miliony lat temu, kiedy mózg ten został zaprojektowany, w dzisiejszym świecie  jest często bardzo kłopotliwa. Ludzie reagują „porwaniem emocjonalnym” („Porwanie emocjonalne” to gwałtowna reakcja, często niewspółmierna do bodźca, której nierzadko później się wstydzimy w najlepszym razie nie wiemy, dlaczego tak postąpiliśmy  - IK) na rzeczy, które tylko symbolicznie przypominają dawne zagrożenie. Na przykład reagują mobilizacją ciała i ogromną złością na czyjąś niegrzeczną uwagę, tak jakby to było warunkiem przeżycia danej sytuacji. Tak bowiem działa nasze ciało. Musimy więc włożyć wysiłek, by pomóc ludziom regulować te prymitywne reakcje.

I.K.- Kiedy zaczynamy uczyć się umiejętności emocjonalnych ?

D.G.- Od samego urodzenia. Mózg kształtuje się pod wpływem powtarzających się doświadczeń. Nasz repertuar emocjonalny tworzy się i powiększa w ciągu  całego życia, ale największe możliwości istnieją do 14 roku życia. Centra emocjonalne są ostatnimi częściami mózgu, które osiągają anatomiczna dojrzałość. Jeżeli do tego czasu pomożemy dzieciom w nauczeniu się samoświadomości i empatii, kontrolowania złości czy innych przykrych  emocji oraz zasad społecznego przystosowania, nie będą potrzebowały żadnej dalszej pomocy w tym zakresie i osiągną sukces.

I.K.- Z tego wynika, że od treningu jaki dzieci otrzymują w domu od rodziców zależy ich życiowe powodzenie.

D.G.- Tak. Rodzice muszą sobie uświadomić, że oni właśnie są głównymi nauczycielami emocji swoich dzieci. W chwili gdy niemowlę płacze i matka bierze je na ręce, udziela mu ona pierwszej lekcji emocji. Uczy dziecko, co to znaczy, że ktoś rozumie co czujesz – a więc lekcja empatii- oraz jak możesz się uspokoić, kiedy jesteś zdenerwowany, co jest ogromnie ważną umiejętnością z zakresu inteligencji emocjonalnej. Kiedy np. dzieci są rozdrażnione jest to właściwy czas, by rodzice udzielili mu lekcji na temat przyczyn emocji, sposobów radzenia sobie z nimi, umiejętności opanowania się, czy też rozwiązywania problemów z innymi dziećmi. Wszystko to są wczesne lekcje jak radzić sobie z ludźmi w dorosłym życiu.

I.K.- A zatem mądrzy rodzice pomagają dziecku rozwinąć inteligencję emocjonalną.

D.G.- Właśnie. Główne ludzkie możliwości w tym zakresie są formowane w dzieciństwie, jeśli rodzice są kochający i zaspokajają potrzeby emocjonalne dziecka. Jeśli tego nie robią staje się coś bardzo złego. Np. kiedy dzieci 3-letnie bawią się i któreś się zrani, dziecko kochane i właściwie „emocjonalnie odżywiane” stara się pomóc płaczącemu- głaszcze je, pociesza albo przyprowadza na pomoc matkę. Reakcja dziecka maltretowanego lub zaniedbywanego jest całkiem inna. Podchodzi ono do płaczącego dziecka i zaczyna na nie krzyczeć, a potem bić je. To jest brak empatii- ponieważ ono samo nie miało ożywczych doświadczeń, które pozwoliłyby mu uformować normalne ludzkie reakcje w takiej sytuacji.

I.K.- Co może doprowadzić do takich deficytów inteligencji emocjonalnej u dziecka?

D.G.- Zaniedbywanie, chroniczne ignorowanie, stosowanie fizycznej lub emocjonalnej przemocy wobec dziecka.

I.K.- W swojej książce „Inteligencja Emocjonalna” podaje Pan przykład rodziców tak przejętych grą komputerową, ze poganiają i ostro krytykują dziecko, które nie dość sprawnie sobie z nią radzi. W swym rozgorączkowaniu nie zauważają, że zabawa przestaje być dla dziecka przyjemna, że jest sfrustrowane i zaczyna płakać. Ci rodzice depczą dziecięce uczucia, wynik gry jest dla nich najważniejszy. Istnieje wiele podobnych przykładów. Rodzice pewnie nawet nie zdają sobie sprawy, ze jest to przemoc emocjonalna.

D.G.- Tak, dzieci płacą wielką cenę za brak wrażliwości i analfabetyzm emocjonalny dorosłych. Te drobne, codzienne interakcje z rodziną kształtują mózg dziecka. Jeśli chronicznie nie zwracamy na dziecko uwagi, wciąż jesteśmy niecierpliwi i poirytowani w kontaktach z nim, wpływa to na kształt emocjonalny mózgu dziecka. Lekcje, które dajemy dziecku w tym zakresie, są pobierane przez nie nieprzerwanie, bez względu na to czy uświadamiamy to sobie, czy nie.

I.K.- Jeśli dziecko przeżywa silny wstrząs emocjonalny, może to nawet trwale uszkodzić niektóre połączenia nerwowe w jego mózgu.

D.G.- Mózg rejestruje doświadczenia  traumatyczne i jeśli np. dziecko jest mocno bite- co jest doświadczeniem  traumatycznym- pozostawia to blizny neurologiczne w centrach emocjonalnych mózgu. Przez całe późniejsze życie u takiej osoby istnieje predyspozycja do identycznych reakcji kiedy jest zirytowana lub przestraszona- ponieważ tego ja nauczono. Wychowywanie generacji dzieci, którym brak empatii jest niezwykle niebezpieczne dla społeczeństwa, ponieważ właśnie empatia jest tym co powstrzymuje ludzi od robienia krzywdy innym. Kiedy niedawno zapytano seryjnego mordercę, czy nie żal mu jego ofiar odparł – „Ależ skąd. Gdybym coś czuł, pewnie  bym tego nie mógł zrobić”. To również umiejętność odczuwania  bólu innej osoby powoduje, że chcemy jej pomóc. Dla przykładu szkolne łobuzy , które bija inne dzieci, maja systemowe problemy z empatią. Źle interpretują neutralny wyraz twarzy jako wrogi i nie czują, że są agresywni, lecz uważają, że to oni bronią się przed atakiem. Wg badań prowadzonych w Norwegii 70% szkolnych chuliganów trafiało potem do więzień, głównie za brutalne przestępstwa. Zatem gdy ktoś fałszywie interpretuje mimikę i zachowanie innych ludzi i sądzi, ze wszyscy są przeciwko niemu, może stać się brutalny. To bardzo niebezpieczne.

I.K.- Jak można nadrobić wyniesione z domu zaległości w edukacji emocjonalnej ?

D.G.- W New Haven w Connecticut , w bardzo patologicznym środowisku, dzieci w młodszych klasach uczą się jak rozpoznawać uczucia, jak je nazywać i jak sobie z nimi radzić.  W szkole ustawiony jest sygnalizator świetlny, jak na skrzyżowaniu, i dzieci otrzymują instrukcję: Kiedykolwiek jesteś wściekły, przypomnij sobie światła. Czerwone- stop, uspokój się, pomyśl, zanim cokolwiek zrobisz. To jest kontrola impulsów, panowanie nad emocjami. Nie możemy wprawdzie kontrolować tego co i jak mocno odczuwamy, ale możemy kontrolować nasze reakcje na dane uczucie. Żółte światło- pomyśl o różnych  możliwych reakcjach lub rozwiązaniach oraz o ich konsekwencjach. Zielone światło- zastosuj najlepsze rozwiązanie. Te lekcje są stale przypominane przez  nauczycieli, trenerów sportowych, dyrekcję. Kiedy zdarzy się jakiś incydent, dorosły idzie z dzieckiem do sygnalizatora i rozmawia o kolejnych etapach radzenia sobie z emocjami. W Atlancie natomiast zorganizowano programy pozalekcyjne dla szkolnych chuliganów i uczono ich dwóch rzeczy: jak właściwie  odczytywać wyraz twarzy innej osoby, czyli umiejętności empatii, oraz jak być dobrym kolegą- jak zwracać się do dzieci, jak współpracować podczas zabaw itd. Po 10 tygodniach przestali być chuliganami.

I.K.- Zatem w rozwijaniu inteligencji emocjonalnej dzieci jest miejsce i dla rodziców i dla szkoły.

D.G.- Myślę, ze rodzice i szkoła powinni działać wspólnie. Rodzice udzielają dzieciom bezcennych lekcji. Ale powinno to być potem wzmacniane przez szkołę. I jeśli niektóre dzieci nie otrzymały prawidłowej edukacji emocjonalnej w domu, powinny przynajmniej dostać ją w szkole. Uważam, ze jest to tak samo ważne jak znajomość języka czy matematyki i powinno być częścią szkolnego programu- jak w sposób pozytywny i skuteczny radzić sobie z innymi ludźmi, jak być dobrym kolegą, rodzicem, pracownikiem, obywatelem. W USA wiele szkół włączyło nauczanie alfabetu emocjonalnego do swoich programów. Tam gdzie takie programy wprowadzono spadły wskaźniki przemocy, problem z używaniem narkotyków, paleniem, piciem alkoholu natomiast – co interesujące- poprawiły się wyniki w nauczaniu. Istnieje bowiem ścisły  związek pomiędzy  mózgiem emocjonalnym i mózgiem myślącym. Im bardziej chronicznie niezaspokojone i zaburzone jest dziecko, tym mniejsze zdolności koncentracji. Jeśli więc pomożemy dzieciom uporać się z przykrymi emocjami zaczną się lepiej uczyć. Pomaga to również szkole lepiej wypełniać jej główną misję.

I.K.- Jakie są możliwości przeprogramowania emocjonalnego dorosłych? Czy można np. zmienić zachowanie pedofila lub przestępcy na tle seksualnym?

D.G.- Niedawno rozmawiałem z mężczyzną, który opowiedział mi, ze jako dziecko był seksualnie wykorzystywany i kiedy został rodzicem sam zaczął molestować  swoje dzieci. Kiedy uświadomił to sobie, dobrowolnie poszedł do więzienia, ponieważ był zaszokowany własnym zachowaniem. Jako przestępca seksualny przeszedł specjalną terapie, pracował ciężko nad zmiana swojego zachowania – i zmienił się! Im bardziej skrajne zaburzenie, tym trudniej zmienić zachowanie, ale mimo wszystko można to zrobić. Jeśli ktoś był zaniedbywany lub bity jako dziecko, jeśli był maltretowany czy wykorzystywany seksualnie wcale nie znaczy, że musi robić to samo.

Rozmawiała I. Koźmińska. Wywiad ukazał się w Polityce w grudniu 1998 r.

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25627
    • Dar Życia
Rozwijajmy empatię u dzieci
« Odpowiedź #6 dnia: Marzec 18, 2008, 04:00:55 pm »
„Aby zrozumieć ludzi, trzeba starać się usłyszeć to, czego nigdy nie mówią i być może nigdy nie powiedzieliby” (Autor nieznany)

Empatia

Kluczem do rozumienia drugiego człowieka jest świadomość swoich i jego stanów emocjonalnych.

Empatia istnieje tak długo, jak istnieje wrażliwość, litość, przejmowanie się troskami drugich, chęć niesienia pomocy i świadome ograniczanie własnych pragnień na rzecz innych.

Dlaczego jednak tak wiele jest zachowań nastawionych na realizację własnych zamierzeń? Tomasz Hobbes (1651), stwierdził, że „ludzka natura jest właśnie taka, że nieuniknionym efektem życia spo-łecznego jest niemal otwarta wojna, którą każdy prowadzi ze wszystkimi innymi. Ponieważ nie istnieją żadne wewnętrzne przyczyny skłaniające nas do tego, abyśmy dobrowolnie powściągali nasze pragnienia, każdy dąży do zdobycia jak największej ilości dóbr, zupełnie nie licząc się z innymi (...)”.

Mniej pesymistycznie przedstawił problem Adam Smith (1759), stwierdzając, że jednostki same na-kładają na siebie ograniczenia, co wynika ze zjawiska współodczuwania, określanego często mianem empatii. Wg Smitha „współodczuwanie jest to uczucie, którego doświadczamy, obserwując stany emocjonalne innych ludzi: współczucie, jakie żywimy dla nich, kiedy są smutni; oburzenie – kiedy są traktowani z lekceważeniem; radość – gdy osiągają sukces (...). Współodczuwanie jest możliwe wyłącznie dzięki sile wyobraźni, ponieważ same nasze zmysły nigdy nie byłyby w stanie w pełni poin-formować nas o fizycznych i psychicznych doznaniach osób trzecich, (...) dzięki wyobraźni umiesz-czamy siebie w sytuacji drugiego człowieka, wchodzimy jak gdyby w jego ciało i stajemy się w jakiejś mierze tą samą osobą. Dzięki wyobraźni możemy doświadczyć przeżyć podobnych (choć zazwyczaj mniej intensywnych) do doznań drugiego człowieka ”.

Jednak współodczuwanie w ujęciu w/w charakteryzowane jest jako „pasywne”. Położony jest tu nacisk na sposób, w jaki obserwujący człowiek dochodził do odczuwania tego, co odczuwali inni, lub co powodowało, że czuł się poruszony cudzym przeżyciem. Nowsze pojęcie „empatii” (z niem. Einfűhlung), sugeruje „bardziej aktywne usiłowania jednostki zmierzające do „wejścia do wnętrza” kogoś innego, do, w pewnym sensie, „wyjścia naprzeciw”, dzięki przemyślanemu wysiłkowi intelek-tualnemu”. W odróżnieniu do teorii Smitha, nowe pojęcie empatii, rozumiane jako podzielanie stanów emocjonalnych, otrzymało bardziej aktywny charakter.

Tematyka empatii ściśle powiązana jest z problematyką moralności. Postawa empatyczna dochodzi stale do głosu w osądach moralnych, ponieważ dylematy moralne powstają wtedy, kiedy bierze się pod uwagę osobę potencjalnej ofiary naszych decyzji: Czy powinienem skłamać, aby nie zranić uczuć przyjaciela? Czy powinienem dotrzymać obietnicy i odwiedzić chorego przyjaciela, czy też przyjąć w ostatniej chwili zaproszenie na przyjęcie? Kiedy nie powinno się odłączać aparatury podtrzymującej życie osoby, która bez tej pomocy zmarłaby? Te problemy moralne przedstawia badacz empatii, Martin Hoffman, który twierdzi, że „korzenie moralności tkwią w empatii, ponieważ tym, co popycha nas do pomagania innym ludziom, jest „empatyzowanie” z potencjalnymi ofiarami – osobami pogrążony-mi w bólu, którym coś odebrano, którzy coś stracili albo którym zagraża niebezpieczeństwo. Hoffman stawia hipotezę, że zdolność empatii skłania nas do przestrzegania pewnych zasad moralnych..

Wg niektórych specjalistów, pierwszym zwiastunem empatii jest przygnębienie doznawane przez dzieci, niemal od dnia swoich narodzin, kiedy słyszą, jak płacze inne dziecko. Hoffman dostrzega na-turalny rozwój empatii od wczesnego dzieciństwa po okres dorastania. Jednoroczne dziecko naśladuje zmartwienie innych osób, prawdopodobnie po to, aby lepiej pojąć, co one czują. Jeśli na przykład inne dziecko skaleczy sobie palec, jednolatek może włożyć do buzi swój własny palec, aby sprawdzić, czy jego również boli. „Poznawcze odczuwanie innych”, czyli sposób, w jaki wytwarzamy obraz innych w naszym umyśle, zwłaszcza jeśli chodzi o relację „ja – inni”, u dziecka jednorocznego jest fragmenta-ryczne lub w ogóle niedoświadczane. Przez większość pierwszego roku niemowlęta nie mają świadomości o niezmienności osoby, czyli zrozumienia, że inni istnieją jak odrębne jednostki psychiczne.        
 Po ukończeniu roku, kiedy zaczynają zdawać sobie sprawę, że są inne od pozostałych osób, dzieci zaczynają aktywnie próbować uspokajać płaczących, dając im na przykład swoje pluszowe misie. Już w wieku dwóch lat zaczynają uświadamiać sobie, że uczucia innych osób różnią się od ich własnych, a zatem stają się bardziej wrażliwe na sygnały ujawniające to, co czują inni.  

W późnym dzieciństwie, kiedy jesteśmy zdolni dostrzec niedolę nie tylko w sytuacjach, z którymi stykamy się bezpośrednio, i zrozumieć, że czyjaś sytuacja albo warunki, w jakich żyje, mogą być sta-łym źródłem niedoli, empatia osiąga najwyższy poziom. W tym okresie dzieci mogą litować się nad losem całych grup ludzi, takich jak biedacy, uciemiężeni czy wyrzuceni poza nawias życia społeczne-go. Zrozumienie to może umocnić w okresie dojrzewania przekonanie moralne, które koncentruje się na chęci ulżenia takim osobom w niedoli czy na chęci walki ze spotykającą ich niesprawiedliwością.

Model empatii w ujęciu Martina Hoffmana.

Wszelkie cieplejsze stosunki z innymi, które leżą u podstaw troski o nich, wynikają z emocjonalnego dostrojenia się. Zdolność do empatii jest bardzo przydatna w wielu dziedzinach życia, od sprze-daży i zarządzania poczynając, poprzez nawiązywanie romansów i sprawowanie obowiązków rodzi-cielskich, aż do polityki. Kluczem do wyczucia emocji innej osoby jest zdolność odczytywania sygnałów niewerbalnych: tonu głosu, gestu, wyrazu twarzy i tym podobnych. Kiedy słowa danej osoby nie zgadzają się z tonem jej głosu, gestami czy innymi sygnałami niewerbalnymi, na jej prawdziwe emo-cje wskazuje nie to, „co” mówi, ale „jak” mówi. „W badaniach nad komunikowaniem się stwierdzono, że 90 albo więcej procent przekazywanych emocji nadaje się kanałami niewerbalnymi. A przekazy takie – niepokój wyczuwany w czyimś głosie, irytacja, na którą wskazuje szybkość gestu – są prawie zawsze odbierane nieświadomie, bez zwracania szczególnej uwagi na charakter przekazu, ale przy milczącym założeniu jej treści”. Wśród korzyści płynących z umiejętności odczytywania emocji z sygnałów niewerbalnych wyróżnić należy: lepsze dostosowanie się emocjonalne do innych, większą popularność i otwartość oraz większą wrażliwość. Ogólnie biorąc, kobiety wykazują się większą niż mężczyźni empatią tego rodzaju.


Wg Davisa, empatia znacząco wpływa na styl bycia. „Jednostki, które systematycznie podejmują próby przekroczenia swojej perspektywy i przyjęcia cudzej, mogą w konsekwencji prezentować za-chowania składające się na styl bycia uwzględniający potrzeby innych. Z powodu lepszego zrozumie-nia cudzych motywów działania ludzie ci mogą być bardziej tolerancyjni i chętniej przystosowywać się do cudzych poglądów. Ogólnie mogą być bardziej chętni do współpracy i mniej egocentryczni. Podobnie ludzie, którzy często doświadczają współodczuwania i współczucia w stosunku do innych, mogą okazywać im większe wsparcie i wspaniałomyślność.
  Mniejsza skłonność do wywoływania konfliktów oraz tendencja do rozwiązywania ich szybciej i w bardziej harmonijny sposób jest kolejną cechą życia społecznego, którą uważa się za związaną z po-siadanym wysokim poziomem empatii.
   
    W jaki sposób jest rozwiązywany konflikt, kiedy już się pojawi?
Rusbult i współpracownicy (1991) spojrzeli na rozwiązywanie konfliktów pod kątem zjawiska ako-modacji w bliskich związkach. „Założyli, że kiedy jeden z partnerów zachowuje się źle, bowiem coś przeoczył (np. zapomina o jakiejś rocznicy) lub użył władzy (np. krzyczy na współmałżonka), najprostszym sposobem działania bez zinterpretowania impulsów partnera jest zazwyczaj odwet. Zatem destrukcyjne działania jednego z partnerów zazwyczaj powodują u drugiego impuls w kierunku od-wzajemnienia. Jednak w wielu przypadkach działanie odwetowe nigdy nie następuje. Zamiast tego strona skrzywdzona powstrzymuje natychmiastowy destrukcyjny impuls i podejmuje konstruktywne działania, na przykład ignorując wykroczenie lub traktując je jako niewiele znaczące. To zjawisko   konstruktywnego sposobu reagowania nazywa się akomodacją. Bardzo ważne jest również dla tego problemu – przyjmowanie perspektywy. Jest ono ściśle powiązane z występowaniem mniejszych tarć interpersonalnych. „Osoby osiągające wysokie wyniki w skali przyjmowania perspektywy, wykazują się mniejszą wrogością antagonistyczną, relacjonują angażowanie się w mniejszą ilość bójek i kłótni oraz wykazują pewną skłonność do unikania potencjalnych konfliktów poprzez podejmowanie konstruktywnych działań, na przykład osiąganie wzajemnych kompromisów.

Jak pisze John Gray, w swojej książce o różnicach w potrzebach emocjonalnych kobiet i mężczyzn, „jednym z największych wyzwań dotyczących naszych związków uczuciowych jest radzenie sobie z nieporozumieniami. Często zdarza się, że jeśli para ludzi nie zgadza się ze sobą, to ich dyskusja szyb-ko przechodzi w kłótnię, a ta przeradza się w prawdziwą bitwę. W jednej chwili małżonkowie przesta-ją ze sobą rozmawiać w miły, uprzejmy sposób, a zaraz potem zaczynają ranić się nawzajem obwinia-niem, narzekaniem, domaganiem się, oskarżeniami i obrażaniem. Porozumienie jest najistotniejszym elementem budującym szczęśliwy związek, a kłótnie najskuteczniejszym sposobem jego destrukcji”. Jeżeli będziemy pamiętać, że się różnimy, że „pochodzimy z różnych dwóch planet” i postaramy się nauczyć prawidłowego porozumiewania się, to uda nam się uniknąć kłótni bez jednoczesnego tłumie-nia negatywnych uczuć, poglądów i potrzeb.

Pamiętajmy, że empatia wyrasta ze samoświadomości. Im bardziej jesteśmy otwarci na nasze własne emocje, tym wprawniej odczytujemy uczucia innych osób. Nauczmy się rozumieć samych siebie, nauczmy się rozumieć innych, aby uczynić świat lepszym, dobrym i spokojniejszym.  (tabele w linku w formacie doc)

Literatura
1. Daniel Goleman „Inteligencja emocjonalna”; przeł. [z ang.] Andrzej Jankowski Poznań; Media Rodzina of Poznań, 1997
2. Mark H. Davis „Empatia”; tł. [ z ang.] Jolanta Kubiak Gdańsk; Gdańskie Wydaw. Psychologicz-ne, 1999
3. John Gray „Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus”; Zysk i S-ka Wydawnictwo Poznań, 1996
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Rozwijajmy empatię u dzieci
« Odpowiedź #7 dnia: Kwiecień 06, 2008, 03:00:03 pm »
Emocje są w naszej głowie

El Mundo
Rosa M. Tristan

Natychmiast dostrzegamy, gdy jest nam źle, a lekceważymy przyjemność i zadowolenie
Tak zaprogramowała nas ewolucja, ale dziś, gdy pogoń za szczęściem stała się obsesją, sami możemy wiele w naszym życiu zmienić – przekonuje hiszpańska uczona Elsa Punset.


Elsa Punset od dawna prowadzi badania nad inteligencją emocjonalną. Obecnie jest koordynatorem Raportu o Społecznym i Emocjonalnym Wychowaniu na Świecie, analitycznego opracowania mającego służyć rodzicom i nauczycielom pomocą w tej skomplikowanej dziedzinie. Z myślą o dostarczeniu nam przewodnika, dzięki któremu moglibyśmy żeglować przez życie nie zbaczając z kursu, Elsa Punset napisała swoją pierwszą książkę "Brújula para navegantes emocionales" (Kompas dla emocjonalnych żeglarzy).

To nie pierwsza książka poświęcona inteligencji emocjonalnej. Co nowego wnosi pani praca?

Jeszcze kilka lat temu emocje uważano za sferę irracjonalną. Ostatnio jednak, dzięki pojawieniu się nowych technik badań obrazowych, naukowcy zdołali wejść do czarnej skrzynki ludzkiego mózgu. Neurolodzy i psychiatrzy wiedzą już, że emocje mają swoje źródło w mózgu, że nie są oddzielone od funkcji poznawczych, a nawet że układ limbiczny rozwija się wcześniej niż nowa kora mózgowa. A przede wszystkim – że przed emocjami nie da się uciec.

Wiele książek zawiera instrukcje, jak zarządzać uczuciami, ale ja skupiłam się na tym, co mówią naukowcy. Podkreślają oni, jak ważne jest dzieciństwo. Twierdzą, że w zależności od tego, jak bardzo kochali nas rodzice i jak wysoką samoocenę udało nam się zbudować w tym okresie, nawiązujemy lepsze lub gorsze relacje ze światem zewnętrznym, również w dorosłym wieku. Ale twierdzą również, że mózg jest bardzo plastyczny i nawet jeśli nasze dzieciństwo nie było idealne, jako ludzie dorośli możemy zmienić te negatywne wzorce.

Do jakiego stopnia uda się je zmienić człowiekowi, który w dzieciństwie doświadczył maltretowania lub emocjonalnego zaniedbania?

Zdarzają się osoby wyjątkowo odporne, które wiele wycierpiały jako dzieci, a jednak zdołały się z tym uporać. Potrafią w naturalny sposób koncentrować się na pozytywnych emocjach. Pamiętajmy jednak, że nie zostaliśmy zaprogramowani, aby być szczęśliwi, ale żeby przetrwać. To oznacza, że w chwilach stresu stajemy się na ogół nieufni i egoistyczni.

Słowem – szczęście to stan sprzeczny z naturą?

Problem w tym, że kiedy jest nam dobrze, nie uświadamiamy sobie tego, ale natychmiast zauważamy, jeśli dzieje się coś złego. Takie sytuacje wpływają negatywnie na neurogenezę, czyli zdolność ludzkiego mózgu, również u osób dorosłych, do regeneracji. Szczęście zwykle mija niezauważone, w przeciwieństwie do różnych negatywnych emocji. Nasz umysł lubi wyobrażać sobie to, co najgorsze, i musimy go przed tym powstrzymać, świadomie pielęgnując pozytywne emocje.

Jak to osiągnąć?

Najważniejsza jest introspekcja oraz oduczenie się tego, czego wcześniej się nauczyliśmy. Trzeba odrzucić negatywne wzorce emocjonalne, które nieświadomie powielamy. A to jest możliwe tylko wtedy, jeśli dokonamy szczegółowej analizy własnego życia. Ta introspekcja jest bardzo istotna. Nie chodzi o to, aby roztrząsać to, co jest dla nas przykre, ale by zrozumieć, jak zostaliśmy wychowani i jak to się stało, że znaleźliśmy się w ślepej uliczce.

Medytacja pozwala nam zauważyć i powstrzymać negatywne bodźce płynące z zewnątrz oraz daje nam czas potrzebny na przeprogramowanie mózgu. Obecnie Daniel Goleman (autor książki "Inteligencja emocjonalna") prowadzi badania wśród buddyjskich mnichów, którym udaje się osiągnąć duże poczucie szczęścia. Negatywne emocje mogą być pożyteczne w życiu, ale nie powinny stać się automatycznym sposobem reagowania w każdej sytuacji.

Dlaczego pani zdaniem pogoń za szczęściem stała się dziś taka ważna?

Z wielu powodów. Światowa Organizacja Zdrowia odnotowuje wzrost zachorowań na choroby psychiczne i twierdzi, że w XXI wieku depresje znajdą się na drugim miejscu na liście przyczyn zwolnień lekarskich. Dzieje się tak częściowo dlatego, że wydłużyła się oczekiwana długość życia. Mamy więcej wolnego czasu, prawie połowę naszego życia, i nie wiemy co z nim zrobić. Poza tym dawniej religia przedstawiała nam pewną wizję szczęścia, ale ten system upadł i dziś ludziom brakuje punktu odniesienia. Pragną szczęścia, ale nie wiedzą, gdzie go szukać.

Model społeczeństwa konsumpcyjnego okazał się katastrofalny. Opiera się na mechanizmach mózgu prowadzących do uzależnień, na ciągłym dążeniu do przyjemności, tak jak w przypadku narkomanii. Oznacza to, że potrzebujemy coraz więcej przyjemności, którą czerpiemy z konsumpcji, a to wywołuje frustrację, bo wiemy przecież, że pieniądze szczęścia nie dają. Najwięcej szczęścia mogą dać nam związki z innymi ludźmi. To jest jednak dziedzina, w którą na ogół wkładamy znacznie mniej pracy. W mojej książce mówię o tym, że powinniśmy uczyć się miłości (o czym już zapomnieliśmy), a także o prostych mechanizmach rozwiązywania konfliktów, takich jak wysłuchanie drugiej strony i niezamykanie się w sztywnych relacjach.

A czy mężczyźni i kobiety różnią się między sobą pod względem przeżywania emocji?

Owszem. Kobiety zwykle zajmowały się dziećmi, toteż ewolucja wyposażyła je w większą empatię. Wystarczy, że spojrzą na niemowlę i już wiedzą, czego ono chce. Natomiast mężczyźni chodzili na polowania, więc ich język emocjonalny jest bardziej ograniczony. Kiedy jest im źle, reagują agresją, a w sytuacjach intymnych – ochotą na seks. Stąd biorą się nieporozumienia. Kobiety chcą rozmawiać o swoich emocjach, a mężczyźni próbują od nich uciec. Powinniśmy o tym pamiętać w procesie wychowywania dzieci. Trzeba przekonywać, że okazywanie emocji nie oznacza słabości. Tak jak kobiety nauczyły się niezależności finansowej, a teraz próbują nauczyć się niezależności emocjonalnej, tak samo mężczyźni powinni nad tym popracować.

Jaka będzie pani zdaniem emocjonalna przyszłość następnych pokoleń?

Edukacja emocjonalna powoli zaczyna wkraczać do szkół. Nie wszystkie pokolenia z niej skorzystają, ale już się o tym mówi i to jest dla mnie optymistyczny sygnał. Niestety, dziś jedna rodzina na trzy nie radzi sobie z emocjami i trzeba temu jakoś przeciwdziałać.

 

(c) 2003-2020 Team Dar Życia :: nota prawna :: o plikach Cookies :: biuro@darzycia.pl
Polecamy:   Forum o zwierzętach