Ogłoszenia Zwierzęta
Aktualności: Usługi detektywistyczne tylko  ze sprawdzonym biurem Detektyw Warszawa polecamy tego detektywa.

Autor Wątek: Wady serca - odkrycia, badania medyczne  (Przeczytany 49557 razy)

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« dnia: Listopad 11, 2004, 01:10:53 pm »
Zanieczyszczenie powietrza ma związek z chorobami serca

Cytuj
Zanieczyszczenie powietrza wywołane przez samochody i zakłady przemysłowe może być przyczyną chorób serca - potwierdzają nowe badania zaprezentowane podczas sesji naukowej American Heart Association.


Cytuj
Kierowany przez prof. Nino Kuenzli zespół naukowców z University of Southern California badał 798 osób po 40. roku życia z rejonu Los Angeles. Za pomocą ultrasonografu mierzono grubość blaszek miażdżycowych w tętnicy szyjnej. Wiadomo, że ich powstawaniu sprzyja palenie, cukrzyca oraz otyłość.

Badano także poziom zanieczyszczeń w miejscach zamieszkania, zwłaszcza obecność bardzo drobnych (poniżej 2,5 mikrometra średnicy) cząsteczek wytwarzanych w procesach spalania i obróbki metali. Ich poziom w powietrzu wahał się - zależnie od miejsca od 5,2 do 26,9 mikrograma na metr sześcienny. Mikroskopijne rozmiary sprawiają, że mogą one trafiać nawet do najdrobniejszych rozgałęzień dróg oddechowych. Reakcją na te zanieczyszczenia jest wytwarzanie substancji utleniających, które z kolei wyzwalają odczyny zapalne zarówno w drogach oddechowych, jak i naczyniach krwionośnych.

Każdemu zwiększeniu poziomu zanieczyszczeń o 10 mikrogramów na metr sześcienny odpowiadało pogrubienie blaszki miażdżycowej o 5,9 procenta. Po uwzględnieniu takich czynników jak wiek i styl życia skorygowano tę wielkość do około 4 procent grubości blaszki. Szczególnie widoczny był wpływ zanieczyszczeń na kobiety po 60. roku życia - w ich przypadku blaszki miażdżycowe były grubsze aż o 15,7 procenta na każde 10 mikrogramów."

źródło:
Zanieczyszczenie powietrza ma związek z chorobami serca
Nauka PAP, MD /2004-11-11
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Pan Rajek

  • to weteran
  • polecający usługi
  • *******

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Serce w naprawie
« Odpowiedź #1 dnia: Listopad 28, 2004, 09:53:51 pm »
Serce w naprawie

Małe, niepozorne białko o wielkich możliwościach zostało odnalezione przez naukowców z University of Texas Southwestern Medical Center. Wyniki ich pracy możemy poznać na łamach najnowszego numeru tygodnika "Nature".

Nowe białko zwiększa odporność komórek serca i dlatego być może zostanie wykorzystane do produkcji nowych leków dla osób po zawale.

Zawał oraz inne choroby serca powodują powolne obumieranie komórek tego najważniejszego dla życia narządu. Dlatego to właśnie na utrzymaniu ich przy życiu koncentrują się uczeni, poszukujący najlepszego lekarstwa dla chorych. Największe nadzieje pokładano w wykorzystaniu komórek macierzystych, jednak teraz otworzyła się inna droga.

Grupa z Uniwersytetu Teksańskiego pod wodzą Deepak'a Srivastava odkryła, że małe białko o nazwie tymozyna beta4, aktywuje się podczas rozwoju zarodkowego, w czasie powstawania serca. Z badań wynika, że jego rola polega na wzmacnianiu odporności komórek, które właśnie przemieszczają się, by utworzyć zalążek tego narządu.

Kolejnym doświadczeniem było podawanie myszom nowoodkrytego białka. Leczone myszy po zawale serca były w zdecydowanie lepszej formie, niż ich pobratymcy traktowani placebo. Tkanki były mniej uszkodzone - więcej komórek przeżyło niedobór tlenu.

Autorzy publikacji mają nadzieję, że ich praca przyczyni się przede wszystkim do rozwoju nowego rodzaju terapii, która odsunie wykorzystanie komórek macierzystych na bok. Jak pisze Michael Schneider komentując odkrycia w "Nature", stajemy przed niezwykłą możliwością odnalezienia sposobu na najgroźniejszą chorobę nękającą ludzi."
http://info.onet.pl/1014542,16,1,0,120,686,item.html
PAP, MFi /2004-11-27
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26310
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #2 dnia: Grudzień 21, 2004, 09:42:45 am »
Nauka
Serce z probówki

 "Rzeczpospolita": Naukowcom udało się wyhodować w laboratorium mięsień serca, który kurczy się i rozkurcza jak prawdziwe serce. Możliwe, że w przyszłości w ten sposób wyhodowaną tkankę będzie można wszczepiać chorym ludziom.

Autorami sukcesu są naukowcy amerykańscy z Massachusetts Institute of Technology. Wyhodowane kawałki tkanki są wielkości dwudziestogroszówki. Hodowla takiego kawałka trwa osiem dni.

Teraz naukowcy zamierzają uczynić następny krok: wyleczyć uszkodzone serce za pomocą uzyskanej w laboratorium tkanki. Jeśli taki eksperyment powiedzie się na szczurach, wtedy ma szansę powieść się również u ludzi.
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26310
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #3 dnia: Styczeń 10, 2005, 10:46:39 pm »
Polecam artykuł :
Oczy opowiedzą prawdę o sercu

 Obecność zmian w naczyniach siatkówki oka, tzw. retinopatia, może oznaczać ryzyko niewydolności serca - donosi pismo
 "Journal of the American Medical Association".

z wątku
Retinopatia wcześniacza i cukrzycowa
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26310
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #4 dnia: Styczeń 20, 2005, 08:01:07 pm »
Przełomowa operacja serca
 
Po raz pierwszy w świecie trzem polskim pacjentom kardiochirurdzy z krakowskiego szpitala im. Jana Pawła II wszczepili nowatorską, bezszwową zastawkę serca - poinformowano podczas specjalnej konferencji prasowej.
 


Operację przeprowadził szef Kliniki Chirurgii Serca, Naczyń i Transplantologii Kolegium Medicum UJ prof. Jerzy Sadowski w asyście dr Bogusława Kapelaka. Samo wszczepienie zastawki u jednego z pacjentów trwało niecałą minutę.

Nowatorska zastawka serca, wynaleziona przez Amerykanów, pozwala znacząco skrócić czas operacji, a co najważniejsze nawet do 10 minut skrócić czas, w którym zatrzymana jest akcja serca.

onet.pl
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #5 dnia: Marzec 17, 2005, 12:08:54 am »
Nowe geny odpowiedzialne za wrodzone wady serca

Naukowcy zidentyfikowali nowe geny, które mogą być odpowiedzialne za wrodzone wady serca - donosi najnowszy numer "Nature Genetics".

Nowe geny, tzw. czynniki transkrypcyjne, to białka, które pełnią rolę regulatorów produkcji wielu różnych białek komórkowych. Działają jako aktywatory, czyli zwiększają produkcję białek lub inhibitory, hamujące ten proces.

Grupa naukowców z Uniwersytetu w Nottingham pod kierunkiem Davida Brooka odkryła, że mutacje w czynniku transkrypcyjnym TBX5 mogą być przyczyną wrodzonej wady serca - ubytku przegrody międzyprzedsionkowej.

Ubytek przegrody międzyprzedsionkowej (ang. atrial septal defect, w skrócie ASD) jest to brak fragmentu ściany oddzielającej przedsionki serca. Jest to jedna z najczęstszych wrodzonych wad serca, powstająca w trakcie rozwoju tego organu w trakcie życia płodowego.

Wada ta często nie ujawnia się w dzieciństwie, natomiast u osób dorosłych może powodować zatory, zastoiny i przerost prawego przedsionka oraz prawej komory serca, a także być przyczyną zaburzeń rytmu serca i duszności.

Naukowcy odkryli, że bezpośrednią przyczyną ubytku przegrody międzyprzedsionkowej jest mutacja w białku strukturalnym mięśnia sercowego, tzw. ciężkim łańcuchu alfa-miozyny. Jednak ponieważ produkcja tego białka jest regulowana przez czynnik traskrypcyjny TBX5, mutacje w TBX5 mogą także być przyczyną choroby.

Kolejnym przykładem roli czynnika transksrypcyjnego w powstawaniu wad serca jest kardiomiopatia rozstrzeniowa, inaczej zwana kardiomiopatią zastoinową lub w skrócie DCM.

Jest to choroba mięśnia sercowego, która powoduje zmniejszenie jego kurczliwości, przerostu komór serca i ciężkiej niewydolności serca i całego układu krążenia.

Naukowcy z Harvard Medical School odkryli, że to właśnie mutacja w czynniku transkrypcyjnym EYA4 jest przyczyną kardiomiopatii.

Okrycia brytyjskich i amerykańskich naukowców pokazały, że podłożem wielu wad rozwojowych mogą być nie tylko zaburzenia w aktywności określonych białek strukturalnych danych tkanek, ale także mutacje w czynnikach regulujących produkcję tychże białek. Czasem więc przyczyny choroby należy szukać głębiej niż się wydaje.

PAP Nauka 03 03 2005
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26310
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #6 dnia: Maj 23, 2005, 01:00:48 am »
Nauka
Serce ze wspomaganiem

 Opracowana właśnie pompa do ugniatania głównej tętnicy może kiedyś wspomóc chore serce u znacznie większej liczby chorych niż to możliwe dzięki przeszczepom - informuje "New Scientist".

Spośród milionów osób, które cierpią na choroby serca, tylko tysiące mogą liczyć na przeszczep. Większość ma "umiarkowaną" niewydolność krążenia -żyć z nią można, ale trudno przejść nawet krótki dystans bez zmęczenia. Wszczepienie nowego serca - ludzkiego lub sztucznego - byłoby zbyt wielkim ryzykiem (nie mówiąc już o kosztach).

W takich przypadkach ma pomóc urządzenie o nazwie C-Pulse, opracowane przez nowozelandzkich naukowców. Poliuretanowy balon przymocowany poliestrowym paskiem do głównej tętnicy ciała, aorty działa na nią jak rękaw aparatu do mierzenia ciśnienia, rytmicznie uciskając i zwalniając nacisk.

W 20 milisekud po każdym skurczu lewej komory pompującym krew, balon nadyma się, co pomaga przepchnąć krew do naczyń obwodowych. Niewielkie opóźnienie pozwala się zamknąć zastawce, co zapobiega cofaniu się krwi z powrotem do komory. Następnie balon się opróżnia, co obniża opór, jaki musi pokonać serce przy kolejnym wyrzucie krwi do aorty.

Powietrza do napełniania balonu dostarcza zewnętrzna pompa, a pracą steruje mikroprocesor. Całość zasila akumulator. Działanie pompy nie powinno powodować powstawania skrzepów - co jest zmorą różnego rodzaju mechanicznych pomp, przez które krew przepływa.

Pierwszemu pacjentowi wszczepiono C-Pulse w Auckland City Hospital 4 maja. Kolejnych pięć zabiegów planowanych jest wkrótce. Po trzech i sześciu miesiącach od zabiegu pacjenci odpowiedzą w kwestionariuszu, co sądzą o metodzie i przejdą badanie USG. Nie wykluczone, że czasowe wspomaganie pozwoli nawet na regenerację osłabionego serca, jednak wykażą to dopiero badania kliniczne.
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #7 dnia: Czerwiec 29, 2005, 09:54:13 am »
Nowe tętnice ze starych komórek
- PAP, JP

Z komórek chorego na serce pacjenta można wyhodować nowe naczynia krwionośne - poinformowało pismo "Lancet".

Naukowcom z Duke University oraz Pratt School of Engineering pod kierunkiem Laury Niklason udało się wyhodować naczynia krwionośne z komórek naczyń pobranych od starszych wiekiem chorych na serce pacjentów.

Już w roku 1999 Niklason zademonstrowała metodę hodowli nowych naczyń na modelu zwierzęcym. Wykorzystała w tym celu bioreaktor naśladujący rozwój płodowy. Wszczepione zwierzętom naczynia funkcjonowały jak naturalne tętnice. Jednak u człowieka nie udawało się przeprowadzić podobnego procesu - ludzkie komórki miały ograniczoną możliwość podziału. Za każdym podziałem komórki zużywają się jej telomery znajdujące się na końcach chromosomów - gdy są zbyt krótkie, komórka przestaje się dzielić.

Rozwiązaniem okazała się cząsteczka hTERT - (podjednostka odwrotnej transkryptazy ludzkiej telomerazy). Pod jej działaniem telomery przestają się skracać, a komórki mogą dzielić bez końca - są teoretycznie nieśmiertelne. Podobnie jak komórki nowotworowe. Dr Christopher Counter sklonował hTERT i wprowadził do komórek za pomocą wirusa.

W roku 2003 udało się uzyskać przeżycie komórek dwuletniego dziecka wystarczająco długie do uformowania tętnic. Teraz posłużono się komórkami nabłonka i mięśni gładkich pobranymi z żyły odpiszczelowej czterech mężczyzn w wieku od 47 do 74 lat (przy okazji pobierania fragmentów żyły do bypassów).

Jako szablon do wykonania naczynia posłużyła rurka z ulegającego biodegradacji polimeru w 97 procentach złożonego z powietrza. Bioreaktor pulsacyjnie przepuszczał roztwór witamin i substancji odżywczych przez pokrytą komórkami mięśniowymi rurkę i wokół niej, by maksymalnie zbliżyć się do naturalnych warunków. Gdy komórki mięśniowe się rozmnożyły, a rurka częściowo rozpuściła, dodano wyściełające wnętrze naczyń komórki śródbłonka. Hodowla trwała siedem tygodni.

Niestety, tak uzyskane naczynia były zbyt wątłe, aby dały się wszczepić. Prawdopodobnie lepsze wyniki osiągnięto by dodając odpowiednie substancje do bioreaktora lub dzięki manipulacji genetycznej - zwiększając zawartość kolagenu, który nadaje naczyniom wytrzymałość. Mimo wykorzystania "nieśmiertelnych" komórek nie stwierdzono żadnych objawów niekontrolowanego, nowotworowego wzrostu, jednak przed ewentualnym wszczepieniem człowiekowi hTERT komórek muszą być unieczynnione - wtedy zaczną się starzeć, jak inne komórki.

Zdaniem naukowców hodowla nowych naczyń ze starych komórek szczególnie przydałaby się osobom cierpiącym na chorobę wieńcową. Często w ich organizmie nie można znaleźć dobrego materiału na zespolenia omijające (bypasy). Jeśli przeszczep pochodzi od samego pacjenta, układ immunologiczny go nie odrzuca.

Zastosowanie metody na skalę kliniczną wymaga czasu - od pięciu do dziesięciu lat."
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #8 dnia: Wrzesień 27, 2005, 09:46:44 pm »
Cytuj
Teraz dzięki nowym urządzeniom kardiolodzy będą mogli przewidzieć, komu w ciągu kilku lat zagraża zawał. Pierwszy taki aparat w Europie Środkowej i Wschodniej od czerwca działa w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie. - To nowej generacji tomograf, tzw. 64-rzędowy, który ma tak dużą rozdzielczość, że dokładne widać dzięki niemu nie tylko główne naczynia krwionośne odżywiające serce, ale też ich drobne gałązki - mówi dr Paweł Twarkowski, szef Zakładu Radiologii Lekarskiej WIM. Takie urządzenie prawdopodobnie uratowało życie 57-letniemu Davidowi Bowie. Muzyk podczas jednego z koncertów w Niemczech został przywieziony do szpitala z powodu nerwobólu w lewym ramieniu. Po badaniu okazało się, że musi być natychmiast poddany zabiegowi angioplastyki, czyli udrożnienia tętnic wieńcowych serca, bo grozi mu rozległy zawał.
Najnowszy tomograf to rewolucja w technice diagnostycznej. Do końca tego roku w USA będzie stosowanych kilkaset takich aparatów, a w Unii Europejskiej - co najmniej kilkadziesiąt, choć jeden kosztuje 1,5-2 mln dolarów.
W ciągu ułamka sekundy urządzenie jest w stanie zobrazować, jak pracuje mięsień serca, może nawet "zatrzymać" go w ruchu. W ciągu zaledwie 0,37 sekundy przecina narząd pacjenta w rzeczywistości wirtualnej na 64 plastry o grubości około 0,4 mm i po dziesięciu sekundach tworzy na monitorze komputera trójwymiarowy, precyzyjny obraz serca. Lekarze mogą dzięki niemu określić stan tętnic i ścian mięśnia sercowego także u pacjentów, którzy dobrze się czują i nie mają żadnych niepokojących dolegliwości. - To pierwszy aparat, który można wykorzystać do tzw. badań przesiewowych, czyli do wyszukiwania osób najbardziej zagrożonych zawałem serca - mówi prof. Witold Rużyłło z Instytutu Kardiologii w Warszawie.
Kardiolodzy mogli dotychczas stosować jedynie wymagającą pobytu w szpitalu tzw. koronarografię. Polega ona na wprowadzeniu cewnika przez tętnicę udową do naczyń serca i użyciu płynu kontrastującego.
Pod wpływem promieniowania rentgenowskiego pokazuje on, w których naczyniach wieńcowych doszło do niebezpiecznego zawężenia. Nowe badanie przy użyciu tomografu 64-rzędowego jest nie tylko mniej inwazyjne i czterokrotnie tańsze, ale też z 90-procentową dokładnością pozwala określić, w jakim stanie są tętnice, czy są w nich zawężenia lub rozwarstwienia ściany. Badany w WIM 48-letni warszawski biznesmen jedynie od czasu do czasu odczuwał niewielkie bóle w klatce piersiowej. Wysiłkowe EKG nie wykazywało nic niepokojącego, miał również prawidłowy echokardiogram (tzw. echo serca). Dopiero badanie nowym tomografem wykryło, że pień lewej tętnicy wieńcowej jest zwężony w 80 proc. i w każdej chwili może dojść do zawału. Lekarze natychmiast przeprowadzili angioplastykę. Profilaktycznie badaniu w WIM poddało się już kilkunastu innych biznesmenów z czołowych miejsc listy najbogatszych Polaków tygodnika "Wprost".

Współpraca: Monika Florek

Pełny tekst w najnowszym 1191 numerze tygodnika "Wprost", w sprzedaży od poniedziałku 26 września


http://www.wprost.pl/ar/?O=81266
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26310
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #9 dnia: Październik 05, 2005, 11:07:02 am »
Nauka PAP, MD /00:42
 
Lekcje muzyki dobre dla serca

Nauka gry na instrumencie muzycznym może zwiększać korzystny wpływ muzyki na serce - wynika z włosko- brytyjskich badań opublikowanych na łamach pisma "Heart".

Naukowcy z uniwersytetów w Oksfordzie i Pawii badali oddychanie oraz układ krążenia 24 młodych kobiet i mężczyzn - przed i podczas słuchania dwuminutowych fragmentów muzyki należącej do różnych gatunków. Fragmenty odtwarzano w losowej kolejności, a następnie ten sam zestaw utworów był prezentowany badanemu w postaci fragmentów trwających cztery minuty. W każdą z odtwarzanych sekwencji losowo włączano dwuminutową przerwę.

Na zestaw utworów składały się klasyczna indyjska "raga", IX Symfonia Beethovena, rapowy kawałek Red Hot Chili Peppers, muzyka Vivaldiego, techno oraz powolny utwór Antona Weberna.

Połowa badanych była wysoko wykwalifikowanymi muzykami - grali na skrzypcach, fortepianie, flecie, klarnecie lub kontrabasie. Pozostali nie mieli kwalifikacji muzycznych.

Niezależnie od stylu, pod wpływem szybszej muzyki i bardziej złożonych rytmów, uczestnicy eksperymentu oddychali szybciej, przyspieszało się także bicie ich serc. Pod tym względem wpływ techno był identyczny jak żwawej klasyki Vivaldiego.

Wolniejsza, bardziej medytacyjna muzyka, miała efekt odwrotny - uspokajała oddech i serce. Pod tym względem najskuteczniejsza okazała się indyjska raga.

Efekty były najbardziej widoczne u osób wykszałconych muzycznie.

Zdaniem naukowców odtwarzane na przemian powolne i szybkie rytmy mogą znaleźć zastosowanie przy osiąganiu relaksu i zapobieganiu chorobom serca oraz udarom mózgu.

Muzyka od dawna jest stosowana podczas treningu sportowców, rehabilitacji chorych neurologicznie, a nawet dla zwiększenia mleczności krów.

onet.pl
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26310
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #10 dnia: Październik 07, 2005, 11:22:22 pm »
Zawał mięśnia sercowego - nowe perspektywy
2005-09-21 21:27:48  

 W badaniu przeprowadzonym w Brigham and Women's Hospital (BWH) stwierdzono, że wczesne zastosowanie doustnego leku przeciwpłytkowego klopidogrelu, tj. podanie tego leku przed angioplastyką, a nie dopiero w czasie zabiegu zmniejsza o ponad 45% ryzyko zgonu, zawału mięśnia sercowego lub udaru mózgu po angioplastyce.

 Wyniki badania PCI-CLARITY zostały przedstawione podczas Kongresu Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego, który odbył się w dniach 3-7 września 2005 roku w Sztokholmie (Szwecja), a autorem doniesienia był dr Marc S. Sabatine, lekarz z Cardiovascular Division w BWH oraz wykładowca chorób wewnętrznych w Harvard Medical School. Wyniki tego badania zostały jednocześnie zamieszczone na stronie internetowej Journal of the American Medical Association w dniu 4 września 2005 roku, a następnie opublikowane w numerze tego czasopisma z 14 września.

   Wcześniej w tym roku dr Sabatine i współpracownicy z BWH opublikowali w czasopiśmie New England Journal of Medicine wyniki badania CLARITY-TIMI 28 (Clopidogrel as Adjunctive Reperfusion Therapy - Thrombolysis in Myocardial Infarction), wykazując, że stosowanie klopidogrelu ułatwiało udrożnienie zamkniętych tętnic wieńcowych i zmniejszało o 31% ryzyko ponownego zawału mięśnia sercowego. Teraz ta grupa badaczy stwierdziła, że podawanie klopidogrelu przed angioplastyką w znacznym stopniu chroni przed poważnymi powikłaniami tego zabiegu.

   Angioplastyka, nazywana również przezskórną interwencją wieńcową (percutaneous coronary intervention, PCI), jest zabiegiem wykonywanym przez kardiologów w celu rozszerzania zwężeń w tętnicach wieńcowych. Każdego roku na całym świecie wykonuje się ponad 2 miliony zabiegów PCI, z których większość polega na wprowadzeniu do tętnicy wieńcowej stentu, który ułatwia utrzymanie drożności naczynia. "W celu zapobiegania powikłaniom pacjenci poddawani PCI rutynowo otrzymują po zabiegu klopidogrel - powiedział dr Sabatine. - Wykazaliśmy, że rozpoczynanie podawania klopidogrelu przed zabiegiem prowadzi do istotnego zmniejszenia ryzyka zgonu z przyczyn sercowo-naczyniowych i powikłań niedokrwiennych po angioplastyce."

   Do badania PCI-CLARITY włączono 1863 pacjentów ze świeżym zawałem mięśnia sercowego, u których następnie wykonywano PCI. Spośród tej grupy 933 osoby przydzielono losowo do podawania klopidogrelu (dawka nasycająca 300 mg, a następnie 75 mg raz dziennie), a 930 osób przypisano do podania placebo w momencie przyjęcia do szpitala. Głównym ocenianym parametrem była częstość występowania zgonów, ponownych zawałów mięśnia sercowego i udaru mózgu w okresie od PCI do 30 dni po randomizacji. Po przeanalizowaniu wyników stwierdzono, że podanie klopidogrelu przed PCI zmniejszyło o 46% ryzyko zgonu, ponownego zawału mięśnia sercowego lub udaru mózgu. Wczesne podanie klopidogrelu zmniejszało również o 38% ryzyko ponownego zawału mięśnia sercowego lub udaru mózgu w trakcie oczekiwania na PCI . Stwierdzono też, że korzyści z wcześniejszego podania klopidogrelu były niezależne od wieku i płci pacjentów oraz czasu oczekiwania na PCI. Jak stwierdził dr Christopher P. Cannon, główny autor badania CLARITY-TIMI 28, lekarz z Cardiovascular Division w BWH oraz profesor chorób wewnętrznych w Harvard Medical School: "Udało się zapobiec jednemu poważnemu incydentowi sercowo-naczyniowemu na każdych 23 pacjentów otrzymujących klopidogrel przed PCI. Jest to zdumiewająco duża korzyść z podania od jednej do trzech dodatkowych dawek klopidogrelu."

   "W badaniu CLARITY-TIMI 28 wykazano, że klopidogrel jest ważnym elementem leczenia świeżego zawału mięśnia sercowego. Obecnie uzyskaliśmy bezpośrednie dowody, że lek ten przyczynia się również do zmniejszenia ryzyka zgonu w związku z angioplastyką i stentowaniem tętnic wieńcowych - powiedział Eugene Braunwald, profesor Harvard Medical School i przewodniczący Grupy Badawczej TIMI. - Jestem dumny, że Brigham and Women's Hospital wciąż przyczynia się do wyznaczania standardów leczenia świeżego zawału mięśnia sercowego na całym świecie. Sądzę, że wyniki tego badania będą ważnym wkładem w wiedzę o leczeniu choroby wieńcowej".

Źródło: dane z Brigham and Women's Hospital przedstawione na Kongresie Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego w 2005 roku.
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #11 dnia: Listopad 28, 2005, 11:53:31 am »
Hałas szkodzi sercu

Życie i praca w hałaśliwym otoczeniu może - zwłaszcza u mężczyzn -
zwiększać ryzyko zawału serca - twierdzą niemieccy naukowcy na łamach "European Heart Journal".
Jak wynika z badań przeprowadzonych przez zespół dr Stefana Willicha z uniwersyteckiego szpitala Charite w Berlinie, hałas, na przykład uliczny, przekraczający poziom 80 decybeli, może dwu- trzykrotnie zwiększać ryzyko zawału serca.

Porównano 2 tysiące pacjentów po zawale z kontrolną grupą 2 tysięcy osób przyjętych z innych przyczyn. Ryzyko zależy od natężenia hałasu, a nie od tego, czy jest on szczególnie denerwujący.

Sześćdziesiąt decybeli to poziom odpowiadający na przykład zgiełkowi w dużym biurze. Co ciekawe, o ile u mężczyzn hałas w miejscu pracy zwiększał ryzyko nawet trzykrotnie, nie zaobserwowano takiego efektu u kobiet.

Zdaniem dr Willicha hałas może zwiększać stres i rozdrażnienie,
podnosząc poziom adrenaliny i noradrenaliny we krwi, a co za tym idzie - także ciśnienie tętnicze i poziom lipidów.

Zdaniem autorów obecne normy dotyczące dopuszczalnego poziomu hałasu powinny zostać zaostrzone. Jednak zastrzegają, że potrzebne są dalsze badania.

Obecnie za niebezpieczny uznaje się hałas o natężeniu 80-85 decybeli, co odpowiada odgłosom maszyn budowlanych. Prawdopodobnie bezpieczniej byłoby przyjąć jako górną granicę bezpieczeństwa 75 lub nawet 65 decybeli.
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26310
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #12 dnia: Grudzień 06, 2005, 09:55:27 am »
HeartPOD - implant dla sercowców

Wszczepiany do organizmu implant o nazwie "HeartPOD" ma na bieżąco obserwować stan serca - informuje serwis "EurekAlert".
Opracowany przez firmę Savacor HeartPOD wbrew nazwie nie ma nic wspólnego z odtwarzaczem plików muzycznych iPOD. Jest urządzeniem zdolnym do bezusterkowego działania wewnątrz ludzkiego organizmu przez całe dziesięciolecia.


Naukowcy z The Alfred and Monash University chcą sprawdzić, czy takie urządzenie pozwoli ograniczyć pobyty w szpitalu i poprawi jakość życia. HeartPOD ma oceniać stan układu krążenia i ostrzegać, zanim pojawią się niepokojące objawy w rodzaju obrzęków czy duszności. Pacjent otrzyma od implantu informacje, które pozwolą mu samodzielnie modyfikować leczenie bez potrzeby ciągłego odwiedzania lekarza.

Urządzenie mierzy ciśnienie w lewym przedsionku, temperaturę i przewodność elektryczną serca. Jest wszczepiane do wnętrza lewego przedsionka za pomocą sprawdzonej metody cewnikowania.

Dane z HeartPOD-a są przesyłane bezprzewodowo do palmtopa, który je analizuje i daje zalecenia, jakie i kiedy leki należy brać

Obecnie naukowcy poszukują ochotników, którzy daliby sobie wszczepić taki implant.

zródło
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #13 dnia: Kwiecień 14, 2006, 11:14:51 pm »
Stare serce zadziałało

Niezwykłą operację usunięcia przeszczepionego serca przeprowadzili brytyjscy lekarze. Własny organ pacjentki podjął na nowo pracę

 Hannah jest wesołą i towarzyską dziewczyną, chce się cieszyć życiem - mówiła dziennikarzom jej matka
 
To prawdopodobnie pierwszy taki przypadek na świecie. 12-letnia Hannah czuje się teraz dobrze i powinna wrócić do domu już w ciągu najbliższych kilku dni - poinformowała sieć BBC matka dziewczynki, Elizabeth Clark. - Lekarze mówili, że być może będzie musiała pozostać w szpitalu przez tygodnie lub miesiące. Nie wiedzieli tego, bo robili to pierwszy raz - dodała.
 
Dziesięć lat temu Hannah otrzymała przeszczepione serce - jej własne, dotknięte zapaleniem, stało się niewydolne. Chirurg, który przeprowadzał wtedy operację, sir Magdi Yacoub, zdecydował o pozostawieniu własnego organu pacjentki tuż obok nowego.

Hannah przez lata zmuszona była brać leki zapobiegające odrzuceniu przeszczepu. Walczyła też z chorobą nowotworową. W listopadzie ubiegłego roku lekarze odkryli, że organizm dziewczynki zaczyna źle reagować na leki immunosupresyjne (hamujące odrzucenie przeszczepu). Podjęli decyzję o ponownej operacji i usunięciu nowego serca. - Wtedy odkryliśmy, że jej własne, "stare" serce jest dosyć sprawne - powiedział rzecznik Great Ormond Street Hospital for Children w Londynie. - Usunęliśmy przeszczep i na nowo podłączyliśmy jej własne serce. Zadziałało i dziewczyna ma się dobrze - dodał lekarz. Nie krył też radości sir Magdi Yacoub - Kiedy przeprowadzałem operację, była szansa na to, że jej własne serce odpocznie i wyleczy się. To wspaniale, że się udało - powiedział.

Teraz takie przypadki leczy się inną, nowszą metodą - instalując aparat wspomagający pracę serca i umożliwiający jego regenerację. Po kilku miesiącach takie urządzenie można usunąć. Jednak 10 lat temu ta technika była niedostępna.

peka

Rzeczpospolita 14.04.2006r.
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26310
Ocalone przez kardiosaperów
« Odpowiedź #14 dnia: Lipiec 01, 2006, 10:50:20 am »
Ocalone przez kardiosaperów
Luiza Łuniewska

Polscy kardiochirurdzy potrafią naprawić już prawie każde dziecięce serce. Niestety, wielu małych pacjentów trafia do nich za późno lub wcale... A dziś można im pomóc, skutecznie diagnozując wrodzoną wadę jeszcze w łonie matki.

Ewa Siedlecka, przedsiębiorca z Warszawy, z dumą patrzy na rosnący brzuch, choć jeszcze kilka tygodni temu była ciężko przerażona. USG wykazało złożoną wadę serca. – Miałam szczęście, że lekarz przeprowadzający badanie w ogóle zauważył, że z serduszkiem dziecka jest coś nie tak – mówi. Potem, niestety, było już gorzej. Większość ginekologów, z którymi się konsultowała, zalecała aborcję. – Na szczęście w końcu trafiłam do doc. Joanny Szymkiewicz-Dangel, kardiologa prenatalnego z warszawskiego szpitala klinicznego im. ks. Anny Mazowieckiej na Karowej. I ona mi wytłumaczyła, że takie wady z powodzeniem się leczy – mówi. Dzieci, które jeszcze kilka lat temu nie miały żadnych szans, urodzone z niedorozwojem lewego (HLHS) lub prawego (zespół Ebsteina) serca czy tetralogią Fallota dziś mogą – po przejściu operacji – prowadzić normalne życie.

Zbawienne USG
„Sukcesy polskiej kardiochirurgii” spotkały się na Karowej. Wyścigi, zabawy i pokrzykiwania. Większość dzieci nie ma żadnych ograniczeń. – Cieszę się, że tu jestem. Mam nadzieję, że następnym razem przyjdę tu z moim maluchem – mówi Ewa Siedlecka.
Spotkanie zorganizował Fundusz na Rzecz Dzieci z Wrodzonymi Wadami Serca. Jego pomysłodawczynią była zmarła niedawno tragicznie Dina Radziwiłł. Jej czteroletni dziś synek, Szymon, chodzi do przedszkola. Żyje prawdopodobnie dlatego, że jego mamie utkwiły w głowie słowa francuskiego położnika z czasów, gdy rodziła swoje pierwsze dziecko. Tłumaczył jej, jak ważne jest badanie USG między 20. a 24. tygodniem ciąży. Wtedy serce dziecka jest już na tyle duże, by lekarz mógł je dokładnie obejrzeć, a jeszcze nie przysłaniają go zbytnio żebra i płuca. – Lekarz w tym okresie powinien dostrzec na monitorze kilka przejaśnień: nerki, żołądek i cztery komory serca – trzeba ocenić ich wielkość i regularność skurczów – tłumaczy doc. Dangel. Jeśli USG wykaże nieprawidłowości w budowie serca, przyszła mama powinna trafić do kardiologa prenatalnego. Taki specjalista wykonuje wówczas nienarodzonemu maluchowi echo serca i elektrokardiogram. „Z automatu” do kardiologa prenatalnego muszą zgłosić się przyszłe mamy chore na epilepsję, choroby tarczycy, te, które same mają wady serca lub urodziły już dziecko nimi obciążone. – Niestety, polscy rodzice podczas badania USG najbardziej są zainteresowani płcią dziecka, a mniej jego zdrowiem – mówi Katarzyna Parafinowicz z Funduszu. W dodatku ginekolodzy wykonujący USG często pracują na starym sprzęcie i nie mają dostatecznego doświadczenia w odczytywaniu wyników badań. Gdy kilka lat temu telewizja wyemitowała odcinek popularnego serialu „Na dobre i na złe”, którego fabuła dotyczyła prenatalnego diagnozowania wad serca, o zbadanie pod tym kątem prosiło wielu rodziców. Wśród nich była mama dziś działająca w Funduszu. Lekarz ją uspokajał, a tymczasem po tym wymuszonym badaniu okazało się, że dziecko miało złożoną wadę serca. Na szczęście udało się je uratować.


Więcej w wydaniu drukowanym...
Pełna treść tego artykułu znajduje sie w drukowanej wersji tygodnika “Ozon”.
Artykuł ten będzie dostępny on-line po 2. tygodniach od daty publikacji.
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #15 dnia: Lipiec 26, 2006, 06:58:04 pm »
Pionierska operacja zwężania zastawek

Małgorzata Lampa

Pierwszą w Polsce i drugą na świecie operację zwężania zastawek serca bez otwierania klatki piersiowej przeprowadzono w Kowanówku pod Poznaniem. Zabieg przyjechali oglądać lekarze ze Stanów Zjednoczonych

Niecałą dobę po operacji 63-letni Jerzy Pawlak wyszedł pospacerować na szpitalny taras. - Nic nie boli, czuję się świetnie. To złote rączki mnie operowały - mówi z uśmiechem. - Ten zabieg był dla mnie jedynym ratunkiem. Operacji na otwartym sercu bym nie przeżył - dodaje Pawlak.

U zdrowego człowieka zastawki zamykają się i otwierają, umożliwiając prawidłową pracę serca i tłoczenie przez nie krwi. U 63-latka pierścień, do którego przyczepione są zastawki, poszerzył się. Zastawki przy zamykaniu nie stykały się ze sobą i nie spełniały przez to dobrze swojej roli. Mężczyzna ciągle był zmęczony. - Wchodząc na pierwsze piętro, robiłem dwa odpoczynki, męczyło mnie nawet ubieranie się czy mycie. Miałem też bóle i skurcze - mówi Pawlak.

Do tej pory, aby pomóc takiemu pacjentowi jak pan Jerzy, trzeba było rozciąć klatkę piersiową i podczas operacji na otwartym sercu wymienić zastawki na plastikowe. Prof. Tomasz Siminiak, kardiolog ze szpitala w Kowanówku, zdecydował się zoperować pacjenta nową metodą.

- Pierwszy taki zabieg wykonano w Hamburgu. Ten u nas to drugi na świecie i oczywiście pierwszy taki w Polsce - tłumaczy Siminiak. Do operacji przygotowywał się od roku. - Koledzy na Harvardzie udostępnili mi salę i mogłem poćwiczyć na zwierzętach - opowiada. W poniedziałek po południu kardiolog wreszcie wykonał operację na człowieku. Trwało to dwie i pół godziny. Sala pękała w szwach. Operacji przyglądali się polscy medycy i grupa lekarzy z Uniwersytetu w Seattle.

Prof. Siminiak zrobił nacięcie na szyi pacjenta i tą drogą wprowadził zestaw cewników. Żyłami cewniki powędrowały aż do serca. - Wykorzystaliśmy to, że żyły przebiegają dookoła pierścienia zastawki. Za pomocą specjalnego drucika zacisnęliśmy pierścień, zupełnie tak jak gumką ściąga się spodnie. Dzięki temu pierścień stał się mniejszy, a brzegi zastawek zaczęły się stykać. Drucik na stałe zostanie w żyle i będzie wzmacniał pierścień - mówi Siminiak.

Pacjent - pan Jerzy - pamięta, że gdy się obudził po zabiegu, zobaczył nad sobą tłum uśmiechniętych twarzy. - Tak się cieszyli, że od razu wiedziałem, że dobrze poszło - mówi dziś.

- Jestem szczęśliwy, że na własne oczy mogłem oglądać ten sukces - komentuje zabieg Tom Douthitt, lekarz z uniwersytetu stanu Washington w Seattle. Medycy ze Stanów Zjednoczonych chcą niedługo u siebie przeprowadzać takie operacje.

Nowa metoda ma wiele zalet, m.in. taką, że pacjent szybciej dochodzi do siebie - pan Jerzy jeszcze w tym tygodniu wróci do domu.

Gazeta Wyborcza 26.07.2006r
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #16 dnia: Lipiec 28, 2006, 09:31:22 pm »
Religa: Weekend będzie skrajnie niebezpieczny dla chorych na serce

Minister zdrowia Zbigniew Religa zaapelował do chorych na serce, by byli niezwykle ostrożni, gdyż nadchodzące upały stanowią dla nich "skrajne niebezpieczeństwo".

Zdaniem Religi zapowiadany przez synoptyków upalny weekend jest ogromnym zagrożeniem dla 8 milionów Polaków chorych na nadciśnienie i miliona chorych na chorobę wieńcową. Jak mówił, szczególnie ważne jest, by w tym czasie regularnie zażywali leki. "Jeśli chory zapomni o zażyciu leków, stanowi to dla niego śmiertelne niebezpieczeństwo" - powiedział minister na konferencji poświęconej fali upałów.

Religa podkreślił, że szczególnie powinni uważać na siebie ludzie starsi, ale także młodzi powinni zabezpieczać się przed groźnymi konsekwencjami upałów. Przypomniał, że osobom, które będą długo przebywać na słońcu, grozi przegrzanie organizmu, które objawia się osłabieniem, bólem głowy, nudnościami, kurczem mięśni, omdleniem. Jeśli zauważymy u kogoś takie objawy, powinniśmy przenieść poszkodowanego do chłodnego miejsca, podać wodę i natychmiast wezwać pogotowie - powiedział minister zdrowia. Lekarze apelowali, by w czasie największego nasłonecznienia chronić się w cieniu lub wchodzić do klimatyzowanych pomieszczeń. Ważna jest też kwestia odpowiedniego ubioru, który powinien być lekki, przewiewny, w jasnym kolorze. Należy unikać pracy fizycznej i picia alkoholu.

Specjalista chorób wewnętrznych Jacek Imiela podkreślił, że ostrożność powinny zachować osoby cierpiące na przewlekłe choroby, gdyż upał może zaostrzyć objawy. Ginekolog prof. Leszek Bablok pokreślił, że w najbliższych dniach także kobiety w ciąży powinny na siebie szczególnie uważać. Pediatra dr Piotr Albrecht radził natomiast, by w czasie upałów szczególnie uważać na małe dzieci. "Bardzo szybko dochodzi u nich do odwodnienia i może mieć to katastrofalne skutki" - podkreślił.

onet
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #17 dnia: Lipiec 28, 2006, 10:57:27 pm »
NAUKA Szansa dla zagrożonych zawałem

Robot cały we krwi

Szykuje się kardiologiczna rewelacja. Holenderski naukowiec opracował prototyp robota, który będzie wędrował po ludzkim krwiobiegu.

Dzięki temu z łatwością udrożni zatkaną tętnicę. Ma 0,75 milimetra średnicy.

Jak powiedział "Rz" wynalazca, urządzenie będzie się poruszało bez wewnętrznego źródła zasilania. Ma czerpać energię z fali dźwiękowej. Wystarczy, że pacjent zbliży się do głośnika, z którego dobiega odpowiedni ton, a robot zacznie płynąć przez krew.

Proszę połknąć robota

Naukowcy opracowali miniaturowy wehikuł, który będzie poruszać się we wnętrzu ludzkiego organizmu. Jego zadanie to transport leków do trudno dostępnych, chorych miejsc w ciele pacjenta

  Robot rozwija w wodzie prędkość około 3 mm na sekundę. Naukowcy muszą od trzech do czterech razy przyspieszyć robota, jeżeli miałby on wędrować po żyłach i tętnicach pod prąd
Naukowcy chcieliby, aby robot mógł swobodnie poruszać się w ludzkim krwiobiegu. Inspiracji konstruktorom urządzenia dostarczyła przyroda. Robot porusza się w sposób podobny do przegrzebka - morskiego małża. Przegrzebek, płynąc, na przemian zamyka i otwiera swoją muszlę. Kiedy zamyka muszlę, woda wystrzeliwuje z niej i małż posuwa się naprzód.

Cofa się, żeby pójść naprzód
Wzorowany na małżu robot nie jest w kształcie muszli, lecz tulei. Tuleja z jednej strony jest zamknięta. W środku ma bąbel powietrza. Kiedy tuleja znajdzie się w zasięgu silnego źródła dźwięku, bąbel zaczyna kurczyć się i rozszerzać raz za razem, bardzo szybko.

Gdy się kurczy, ciecz dostaje się do tulei, a kiedy się rozszerza, ciecz tryska na zewnątrz. Robot-małż robi więc na przemian krok do przodu i krok do tyłu. Ale krok do przodu jest zawsze trochę dłuższy.

Robota opracowali naukowcy holenderscy z Uniwersytetu w Twente. - Najciekawsze w naszym urządzeniu jest to - powiedział "Rz" Claus Dieter Ohl, który kierował pracami nad robotem - że nie ma w nim żadnych części mechanicznych, żadnego wbudowanego źródła zasilania, żadnych kabli ani nic takiego. Robot porusza się pod wpływem silnej fali dźwiękowej o częstotliwości 1,5 kHz. Im głośniejszy dźwięk, tym szybciej robot płynie.

Prototypowa wersja robota przeszła pomyślnie pierwsze testy - robot rozwijał w wodzie prędkość około 3 mm na sekundę. Tuleja urządzenia ma 0,75 milimetra szerokości. Aby robot mógł swobodniej poruszać się w naczyniach krwionośnych naukowcy stworzą czterokrotnie mniejszą jego wersję. Muszą też od trzech do czterech razy przyspieszyć robota, jeżeli miałby on wędrować po żyłach i tętnicach pod prąd. Zwiększenie prędkości robota zostanie osiągnięte poprzez wyposażenie go w odpowiednią dyszę.

Cóż robot miałby do zdziałania w ludzkim organizmie? Mógłby na przykład dostać się do jakiegoś trudno dostępnego, położonego w głębi ciała zatkanego naczynia krwionośnego i odetkać je za pomocą leku, który by ze sobą przytransportował. Robot nadaje się dobrze do transportu leków, bo, nie mając wbudowanego napędu, nie rozgrzewa się, co mogłoby zaszkodzić leczniczym substancjom.

Kamera między cylindrami
O wysłaniu robotów do ludzkiego wnętrza myśli wiele zespołów naukowych. Inżynierowie i lekarze z amerykańskiego Uniwersytetu w Nebrasce skonstruowali robota, który podróżować może po żołądku i podbrzuszu. Urządzenie składa się z dwóch aluminiowych cylindrów nałożonych na wspólną oś. Cylindry mają spiralne nacięcia, które umożliwiają robotowi wspinanie się po ściankach żołądka. Na osi pomiędzy cylindrami umieszczona jest kamera. Dodatkowo robot może zostać wyposażony w dwie igły do wykonywania biopsji. Urządzeniem steruje się drogą radiową za pomocą joysticka.

Wynalazca robota Dymitr Oleynikov wypróbował go już podczas zabiegów na świni. Naukowiec wprowadził przez pysk do żołądka zwierzęcia trzy roboty. Dzięki temu mógł obserwować operowane miejsce z trzech stron. Możliwości manewrowe robotów okazały się dużo większe niż kamer endoskopowych.

Kiedy roboty weszły do żołądka świni, chirurg wprowadził przez pysk zwierzęcia narzędzie, którym naciął ściankę żołądka. Roboty mogły teraz bez przeszkód dostać się do wątroby i pobrać fragment tkanki do badań. W przyszłości również nacinanie tkanki żołądka będzie należało do zadań robota, chirurg nie będzie musiał w ogóle używać narzędzi, by dostać się do wątroby. Taka procedura, jak twierdzą naukowcy z Nebraski, będzie dla pacjenta mniej bolesna i bezpieczniejsza.

Spacer po bijącym sercu
Robota można będzie także wpuścić do jelit pacjenta. Pracuje nad tym koreańska firma Intelligent Microsystem Center wraz z naukowcami z amerykańskiego Uniwersytetu Carnegie Mellon. Od kilku lat lekarze stosują tak zwaną kamerę w pigułce: pacjent połyka maleńki aparat fotograficzny, który robi tysiące zdjęć w miarę jak powoli posuwa się jelitami. Teraz Koreńczycy i Amerykanie chcą pigułkę zaopatrzyć we własny napęd. Najprostszym rozwiązaniem, jak twierdzą, jest przyprawienie urządzeniu trzech nóg. Te nogi wzorowane są na nogach żuka. Z ich pomocą robot, w wybranym przez lekarza momencie przyczepi się do ścianki jelita. Dzięki temu medyk będzie mógł się lepiej przyjrzeć wybranemu fragmentowi traktu jelitowego.

Inny prototyp jelitowego szpiega ma nie trzy, a sześć nóg, po trzy z każdego końca. Ta wersja urządzenie w sposób teleskopowy ściąga się i rozkurcza. Dzięki tej umiejętności robot może się czołgać - tak jak gąsienica. Sześcionożny robot będzie mógł nie tylko zatrzymać się w miejscu, ale też cofnąć się lub pójść naprzód szybciej. Trzeba by go tylko zaopatrzyć w odpowiednie źródło zasilania. Robot ma też zostać wyposażony w igły do wykonywania biopsji. Wynalazca robota, prof. Metin Sitti z Uniwersytetu Carnegie Mellon uważa, że urządzenie będzie gotowe do prób na ludziach za rok lub dwa. Na razie przeprowadzono testy na świniach.

Test na świniach przeszedł już także inny robot opracowany przez naukowców z Uniwersytetu Carnegie Mellon - urządzenie o nazwie HeartLander. Aparat wprowadza się do klatki piersiowej poniżej mostka. Robota przyczepia się do bijącego serca od zewnątrz i maszeruje on na swoich dwóch stopach do wybranego przez lekarza miejsca.

ŁUKASZ KANIEWSKI

Rzeczpospolita 28.07.2006r
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #18 dnia: Wrzesień 13, 2006, 11:39:38 am »
Zielona herbata chroni przed zawałem

Czy picie zielonej herbaty może nas ochronić przed zawałem i rakiem? Tak i nie. Najnowsze badania przeprowadzone na ponad 40 tysiącach Japończyków dowodzą, że napój ten może zmniejszyć ryzyko zawału, natomiast nie ochroni nas przed rakiem.

Sfinansowane przez rząd japoński badania zostaną opublikowane w środę w tygodniku Amerykańskiego Towarzystwa Medycznego.

Według autorów badań, ich praca może wyjaśnić, dlaczego Japończycy, którzy piją dużo herbaty, zapadają na choroby serca rzadziej niż Amerykanie. Odpowiedź nie jest jednak jednoznaczna. Właściwości lecznicze zielonej herbaty często były przedmiotem badań, ale ich wyniki nierzadko okazywały się sprzeczne.

Najnowsze badania przeprowadzone na 40 530 Japończykach dowodzą jednak jednoznacznie, że osoby, które piją często zieloną herbatę, są mniej podatne na choroby układu krążenia. Zielona herbata zawiera przeciwutleniacze, które zapobiegają starzeniu się komórek. Obniża także poziom cholesterolu we krwi oraz chroni nasze tętnice.

Wyniki nie wskazują natomiast na to, jakoby zielona herbata miała wpływ na zmniejszenie ryzyka zachorowania na raka. Naukowcy z National Cancer Institute (amerykańskiej rządowej organizacji do walki z rakiem) uspokajają jednak, że badania nad rolą zielonej herbaty w profilaktyce nowotworowej nie zostaną przerwane. Zwłaszcza że testy przeprowadzone na zwierzętach wykazały, że jeden z przeciwutleniaczy zawartych w herbacie - katechina - powoduje kurczenie się komórek rakowych.

Badania wzbudziły kontrowersje wśród naukowców. Według wielu z nich nie są one wiarygodne, gdyż zostały przeprowadzone na zbyt jednolitej grupie osób. Badani byli w większości szczuplejsi od Amerykanów, a ich dieta obfitowała w owoce i warzywa - to także, jak twierdzą specjaliści, mogło mieć wpływ na wyniki badań.

Naukowcy nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Na razie jest za wcześnie, by polecać herbatę osobom, które pragną chronić swoje zdrowie. W każdym razie jej picie na pewno nam nie zaszkodzi.

interia.pl
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #19 dnia: Grudzień 13, 2006, 09:37:21 pm »
Wygrana wojna o dziecięce serduszka

Do naszych eksportowych dyscyplin naukowych - astronomii i archeologii - dołączyła kardiochirurgia dziecięca. Maluchy, które jeszcze kilkanaście lat temu czekała w Polsce pewna śmierć, dziś żyją, uczą się, uprawiają sporty

Kiedy Michał się urodził, lekarze początkowo uznali go za okaz zdrowia. Już jednak dobę później dały osobie znać szmery w sercu. Rozpoczęto badania. Okazało się, że dziecko nie ma lewej połowy serca. Jeszcze dekadę temu byłby to wyrok śmierci.

Michała przewieziono awionetką z Wielkopolski do szpitala w Prokocimiu pod Krakowem. Tam operował go prof. Edward Malec. Dziś chłopiec jest zdrowy, wesoły, ruchliwy. Życie zawdzięcza kardiochirurgom, ale nie tylko.

Grudniowy przełom

Jaki jest stan naszej służby zdrowia, każdy widzi. W nielicznych dziedzinach spełnia ona światowe standardy, ale jest również taka, w której polscy lekarze standardy wyznaczają. Ta dziedzina- to kardiochirurgia dziecięca.

-Jesteśmy krajem, w którym wykonuje się największą liczbę operacji serca u dzieci, w stosunku do liczby mieszkańców - twierdzi prof. Bogdan Maruszewski z Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. - Rocznie polscy kardiochirurdzy operują trzy tysiące dzieci. Z tego jedną czwartą zaraz po urodzeniu, przed ukończeniem pierwszego miesiąca życia. Ponad 95 proc. dzieci przeżywa operację.

Nie zawsze tak było. -Jeszcze kilkanaście lat temu wykonywaliśmy 10 proc. potrzebnych operacji serca u dzieci -wyjaśnia prof. Maruszewski. - Dziś praktycznie robimy wszystkie konieczne.

Skąd ten postęp? Na pewno przełomową datą był rok 1989, który obfitował w wydarzenia. Przełom w polityce wyznaczyły czerwcowe wybory. Przełom w kardiochirurgii -grudniowa akcja Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.- Kiedy orkiestra grała po raz pierwszy, mieliśmy skromne cele - zapewnia prof. Maruszewski, który był założycielem tej fundacji. - Chcieliśmy zebrać pieniądze na dwa sztuczne płucoserca dla Centrum Zdrowia Dziecka. Potrzebowaliśmy 100 tys. dolarów. Zebraliśmy siedemnaście razy więcej. Nie wiedzieliśmy, co zrobić z taką fortuną, zapytaliśmy więc lekarzy winnych ośrodkach w Polsce, jakiego sprzętu potrzebują. Potem zorganizowaliśmy przetarg i sprzęt kupiliśmy.

Od tego czasu Wielka Orkiestra grała na rzecz dzieci zwadami serca. -To pozwoliło wzbić się naszej kardiochirurgii dziecięcej na pewien pułap i teraz nasze wysiłki sprowadzają się do utrzymania na nim. Na szczęście kardiochirurgia dziecięca jest od wielu lat priorytetem finansowym Ministerstwa Zdrowia. Jest też oczkiem w głowie ministra Zbigniewa Religi - mówi Maruszewski.


Najlepsi na świecie

Z procedur kardiochirurgicznych wykonywanych dziś w Centrum Zdrowia Dziecka prof. Maruszewski ze szczególną dumą wymienia przeszczepy zastawek serca. - Założyliśmy bank zastawek, pobierane są ze zwłok i przechowywane w temperaturze minus 170 st. C. Z naszego banku wysyłamy zastawki do innych ośrodków w Polsce i Europie. To przedsięwzięcie nie byłoby możliwe, gdyby nie pomoc rzeszy lekarzy, przede wszystkim patologów, którzy pamiętają o pobieraniu zastawek do przeszczepów - twierdzi lekarz.

Z innych osiągnięć polskiej kardiochirurgii dziecięcej prof. Maruszewski wyjątkowo ceni sukcesy ośrodka krakowskiego. W szpitalu w Prokocimiu pod Krakowem wykonuje się najtrudniejsze operacje u noworodków, na przykład usuwa niedorozwój lewego serca, wadę, która polega na tym, że dziecko rodzi się tylko z połową serca. Szpital w Prokocimiu przeprowadza tych operacji więcej niż jakakolwiek klinika na świecie. I robi to też najlepiej, przeżywa ponad 90 proc. operowanych dzieci.


Specjalna sala

-W przypadku wad, które leczymy, najważniejsza jest wczesna diagnoza-wyjaśnia prof. Edward Malec, kierownik Kliniki Kardiochirurgii w Prokocimiu. - Nasze sukcesy zawdzięczamy m.in. upowszechnieniu badań prenatalnych. Niedorozwój lewego serca najlepiej widać w USG ok. 20 tygodnia ciąży. Jeżeli w takim badaniu wada zostanie zdiagnozowana, matka może przyjechać do Krakowa i urodzić w szpitalu położniczym, z którym współpracujemy. Dzięki temu zaraz po przyjściu na świat dziecko znajdzie się pod opieką kardiologów. Dumą profesora Malca jest wielka, nowoczesna, otwarta ostatnio sala intensywnej terapii. Została zaprojektowana przez krakowskich lekarzy. Pielęgniarki i lekarze siedzą pośrodku sali, dokoła stoją łóżeczka z małymi pacjentami. Takie ustawienie pozwala personelowi szybko reagować, gdy z którymś z dzieci zaczyna dziać się coś niedobrego.

W pomieszczeniu stale utrzymywana jest temperatura 24 stopni C. Bezszelestne filtry nieustannie oczyszczają powietrze. Wkrótce na środku sali stanie duży monitor, na którym będą widnieć odczyty ze wszystkich urządzeń diagnostycznych, które się w sali znajdują.

- Ta sala została wyremontowana za środki z budżetu państwa, ale już wyposażona za pieniądze, które zebraliśmy od prywatnych sponsorów -mówi prof. Malec.

Operowany przez prof. Malca Michał jest wesołym, ruchliwym dzieckiem, takim jak jego rówieśnicy. - Wie, że ma chore serduszko i sam pamięta o lekarstwach, ale poza tym żyje normalnie: biega, gra w piłkę, jeździ na rowerze - zapewnia mama Michała. -Nikt by się nie domyślił, że ma wadę serca, gdyby nie blizna.

Michał nie tylko żyje, ale żyje normalnie. Zawdzięcza to polskim lekarzom oraz wszystkim ludziom, którzy choćby złotówką wspomogli polską kardiochirurgię i Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy.

ŁUKASZ KANIEWSKI
 
Michał urodził się bez lewej komory serca
Wzdrowym sercu prawa komora pompuje krew tylko do płuc. Tam krew zostaje nasycona tlenem i wędruje do lewego przedsionka, potem do lewej komory i do wszystkich organów i tkanek. W przypadku HLHS chirurdzy muszą postarać się, by zadanie lewej przejęła prawa komora. Podczas operacji wstawia się naczynie syntetyczne pomiędzy tętnicą płucną i aortą. Przez nie część krwi pompowanej przez prawą komorę trafi do płuc. Lekarz wycina przegrodę pomiędzy przedsionkami serca. Poszerza też całą aortę i łączy ją z jedyną, prawą komorą serca.
 

Wybrane ośrodki kardiochirurgii w Polsce

- Górnośląskie Centrum Zdrowia Dziecka i Matki w Katowicach. Ordynator Oddziału Kardiochirurgii Dziecięcej dr hab. Marek Wites; tel. 032 207 18 00

- Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Krakowie-Prokocimiu. Kierownik Kliniki Kardiochirurgii prof. Edward Malec; tel. 012 658 10 23

- Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Kierownik Kliniki Kardiochirurgii doc. Jacek Moll; tel. 042 271 20 12

- Centrum Zdrowia Dziecka. Kierownik Kliniki Kardiochirurgii Dziecięcej prof. Bohdan Maruszewski; tel. 022 815 73 46

- I Katedra i Klinika Kardiochirurgii i Chirurgii Ogólnej Dzieci AM w Warszawie. Kierownik prof. Aleksander Wagner; tel. 022 621 46 31

- II Katedra i Klinika Kardiochirurgii i Chirurgii Ogólnej Dzieci AM w Warszawie. Kierownik prof. Maciej Karolczak; tel. 022 452 33 01

- Wojewódzki Szpital Specjalistyczny we Wrocławiu Oddział Kardiochirurgii Dziecięcej. Kierownik dr hab. Krzysztof Wronecki; tel. 071 327 01 00

- Śląskie Centrum Chorób Serca w Zabrzu. Ordynator Oddziału Kardiochirurgii Dziecięcej prof. dr hab. n. med. Janusz Skalski; tel. 032 271 52 61

- Klinika Kardiochirurgii Dziecięcej Akademii Medycznej w Poznaniu. Kierownik kliniki - prof. Michał Wojtalik; tel. 061 849 12 77
 
http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_061213/nauka/nauka_a_1.html
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #20 dnia: Luty 28, 2007, 05:51:34 pm »
Serce kobiety jest inne



W naszym kraju więcej kobiet umiera w wyniku chorób serca niż na wszystkie nowotwory, łącznie z rakiem piersi. Jednak tylko co dziesiąta Polka uważa, że choroba serca stanowi dla niej poważne zagrożenie.

Serce kobiety jest mniejsze niż serce mężczyzny, chociaż anatomicznie zbudowane są tak samo. Także naczynia wieńcowe, które doprowadzają krew do serca, u kobiet są węższe. Mimo tego panie rzadziej chorują one na chorobę wieńcową. Dlaczego?

- Dopóki kobieta jest w wieku rozrodczym estrogeny i progesteron, hormony wydzielane przez jajniki, tworzą naturalną barierę chroniącą serce. Dlatego aż 90 proc. zgonów w wyniku choroby niedokrwiennej serca wśród osób do 40. roku życia przypada na mężczyzn - twierdzi kardiolog Janina Podgórska. - Jednak po przekroczeniu 50. roku życia, a zwłaszcza po rozpoczęciu menopauzy, ta różnica powoli zanika. W taki sposób natura chroni ten najważniejszy organ kobiety w okresie, kiedy może wydawać ona potomstwo. Jeżeli młodsze panie cierpią na choroby serca, dolegliwości te mają podłoże hormonalne. - Wraz z wiekiem zagrożenie chorobą serca lub miażdżycą znacznie wzrasta. Aby nie dopuścić do rozwoju choroby wieńcowej, często stosuje się hormonalną terapię zastępczą.

Czym tak naprawdę jest choroba wieńcowa?


Choroba wieńcowa, czyli choroba niedokrwienna serca, jest obecnie najczęściej występującą chorobą układu krwionośnego. Stanowi też główną przyczynę zgonów wśród mężczyzn, a drugą po udarze mózgu wśród kobiet.

Choroba zaczyna się od uszkodzenia wewnętrznej warstwy tętnic wieńcowych, których zadaniem jest zaopatrywanie serca w krew i tlen. W trakcie przebudowy naczyń ściana tętnicy pogrubia się, odkładają się w niej złogi tłuszczu i dochodzi do zwężenia lub zamknięcia tętnic wieńcowych. - Problem polega na tym, że choroba wieńcowa zazwyczaj rozwija się bez objawów ostrzegawczych - wyjaśnia Janina Podgórska. - Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z rozwoju choroby, aż do pojawienia się zawału serca.

Choroby serca i układu krążenia w Polsce są najczęstszą przyczyną śmierci. Najbardziej narażone są na zachorowanie osoby z nadciśnieniem tętniczym. Ten czynnik ryzyka stanowi duży problem, ponieważ tak naprawdę w większości przypadków nadciśnienie nie może być całkowicie wyleczone - dodaje pani doktor. - Jednak odpowiedni tryb życia lub zastosowanie nowoczesnych leków może pomóc w skutecznej kontroli ciśnienia.

Zmiany miażdżycowe w żyłach nie powstają z dnia na dzień. Na zawał pracujemy przez wiele lat. Jest on efektem "zatkania" jednego z naczyń wieńcowych, a dokładnie drobnych tętnic. Przed wystąpieniem zawału chorzy bardzo często skarżą się na ból, który tak naprawdę jest sygnałem wskazującym na niedotlenienie serca.

Płeć zawału


Naukowcy są zgodni co do faktu, że piękniejsza część populacji rzadziej cierpi na choroby układu krążenia. Jeżeli jednak kobiety zachorują, mniejsze są ich szanse na wyzdrowienie. Częściej niż u mężczyzn pojawiają się u nich groźne powikłania pozawałowe. Panie częściej też umierają na zawał, ponieważ paradoksalnie są bardziej odporne na ból. Dłużej zwlekają więc ze zgłoszeniem się do szpitala, czekając aż ból sam ustąpi.

Kobiety gorzej niż mężczyźni znoszą też operacje na sercu oraz częściej zapadają na udar mózgu po takim zabiegu. Dlatego panie, które mieszczą się w tzw. grupie podwyższonego ryzyka powinny rozpocząć leczenie jeszcze przed menopauzą. Może to znacznie zwiększyć ich szanse na nie powstrzymanie rozwoju chorób układu krążenia.

Zdarza się, że sami lekarze mają problem ze zdiagnozowaniem choroby wieńcowej u młodszych kobiet. - Dzieje się tak, ponieważ powszechnie zakłada się, że u pań miesiączkujących nie powinny występować zmiany miażdżycowe w tętnicach wieńcowych. Również przeprowadzenie próby wysiłkowej nie zawsze pomaga w postawieniu trafnej diagnozy, ponieważ organizm kobiety zupełnie inaczej reaguje na wysiłek fizyczny, niż mężczyzn - tłumaczy Janina Podgórska. - Często dopiero przeprowadzenie badania koronarograficznego pozwala na rozpoczęcie właściwego leczenia.

Serce kobiety w ciąży

Szczególnie mocno obciążone jest serce kobiety ciężarnej, które uderza około 110 razy na minutę. W tym czasie pompuje około 6 litrów krwi. Musi zaopatrzyć w tlen oraz substancje odżywcze nie tylko matkę, ale także organizm rozwijającego się płodu. - Także podczas samego porodu następuje znaczna utrata krwi, co w znacznym stopniu obciąża serce kobiety. Sporadycznie zaraz po połogu, albo w ostatnich miesiącach ciąży, może pojawić się ciężka niewydolność serca, zwana kardiomatią ciężarnych.

Profilaktyka

Choroby serca mogą pojawić się praktycznie u wszystkich, jednak jest wiele czynników zwiększających ryzyko ich wystąpienia, które możemy sami wyeliminować. Palenie tytoniu, brak aktywności fizycznej, wysokie ciśnienie krwi, nadwaga, niezdrowa dieta i stres - to czynniki ryzyka, na które mamy wpływ.

Regularne ćwiczenia fizyczne, takie jak spacer, jogging, pływanie pomagają nie tylko w zachowaniu zgrabnej sylwetki, ale także dobrze wpływają na układ krwionośny. Na kondycję kobiecego serca negatywnie wpływa zażywanie środków antykoncepcyjnych, szczególnie jeśli połączone jest z paleniem papierosów. Im więcej czynników ryzyka występuje jednocześnie, tym większe jest prawdopodobieństwo rozwoju chorób serca.

Organizm kobiety inaczej reaguje też na wysiłek fizyczny. Mężczyźni odnoszą korzyści zdrowotne tylko wówczas, kiedy wykonują intensywny trening, u kobiet zaś zaobserwowano zbawienny wpływ nawet 30-minutowego spaceru. U osób, u których w rodzinie pojawiały się choroby serca, istnieje duże prawdopodobieństwo rozwoju tych dolegliwości w przyszłości. Takimi dziedziczonymi czynnikami ryzyka są: cukrzyca, nadciśnienie i wysoki poziom cholesterolu.

Zdrowe serce zapewni nam nie tylko dłuższe życie, ale także lepsze samopoczucie na co dzień, dlatego zacznijmy dbać o nie już dziś.

STATYSTYKI


• W Polsce na chorobę niedokrwienną serca cierpi ponad 1,5 mln osób. Zawał serca co roku dotyka blisko 100 000 osób, a niemal 40 000 umiera z powodu choroby wieńcowej.

• 65 proc. kobiet w Polsce ma podwyższony poziom cholesterolu. Jego prawidłowy poziom powinien być niższy niż 200 g/dl. Redukcja "złego cholesterolu" u osób po 40. roku życia zmniejsza ryzyko wystąpienia zawału nawet o połowę.

• Prognozy zakładają, że w ciągu najbliższych 10 lat na choroby serca zachoruje około 300 tysięcy Polek.

• Z raportu sporządzonego przez Światową Organizację Zdrowia wynika, że jesteśmy najmniej aktywnym narodem w Europie. Ponad 70 proc. Polaków nie wykonuje żadnych ćwiczeń fizycznych, a około 10 proc. ćwiczy rzadziej niż raz w tygodniu.

• Uważa się, że zawał serca grozi co drugiej kobiecie po menopauzie, wylew krwi do mózgu co dziesiątej, a miażdżyca tętnic stanowi ok. 35 proc. przyczyn przedwczesnych zgonów.

• Przy przeprowadzaniu przeszczepu serca nie bierze się pod uwagę płci dawcy i biorcy. Tak więc serce mężczyzny może być wszczepione kobiecie. Powszechnie uważa się jednak, że kobiety są lepszymi dawcami, ponieważ statystycznie rzadziej zapadają na choroby serca. Przy pobieraniu organu do przeszczepu u mężczyzn granica wieku wynosi 40 lat, a w przypadku kobiet 50.

interia.pl
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26310
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #21 dnia: Kwiecień 13, 2007, 04:40:43 pm »
Pijawki leczą serce

Adam Czerwiński2007-04-11,
Można je wykorzystać do leczenia zawałów i udarów - uważają łódzcy naukowcy. Opracowali lek przeciwzakrzepowy, w którym kluczową rolę odgrywa białko produkowane przez te zwierzęta

Lecznicze właściwości pijawek znali już lekarze w starożytnym Egipcie. W Polsce te pierścienice są pod ochroną, ale chętnie korzystają z nich osoby zajmujące się medycyną naturalną. W USA pijawki medyczne (Hirudo medicinalis) oficjalnie uznaje się za lekarstwo. To możliwe, bo gruczoły gardzieli tych zwierząt wytwarzają hirudynę - białko hamujące krzepnięcie krwi. Okazuje się, że hirudyna może być niezwykle skuteczna w leczeniu chorób układu krążenia. Dlatego postanowili sięgnąć po nią łódzcy uczeni, którzy pracują nad nowym lekiem przeciwzakrzepowym.

- Chcę, by był prosty, tani i skuteczny - wylicza doc. Janusz Szemraj z Zakładu Biochemii Medycznej Uniwersytetu Medycznego. - Jeśli spełni te warunki, będzie można powszechnie go stosować w terapii zawałów, udarów mózgu czy zatorów płucnych.

Przyczyną wszystkich tych chorób jest "zapychanie się" naczyń krwionośnych. To efekt długotrwałego procesu miażdżycowego. Na ściankach naczyń osadza się cholesterol. W wyniku uszkodzeń tkanki wyściełającej naczynia powstaje tzw. blaszka miażdżycowa. Z czasem pokrywa je włóknik, który sprzyja powstawaniu zakrzepów. W złogach włóknika zbiera się trombina - kluczowe białko, które umożliwia krzepnięcie krwi. Kiedy blaszka pęka, zaczyna się kaskada procesów, kończąca się powstaniem zakrzepu hamującego przepływ krwi. W zależności od tego, w którym miejscu powstaje, dochodzi do zawału serca czy udaru mózgu.

Tradycyjne leczenie polega na podaniu dwóch kroplówek: jedną ze streptokinazą - rozpuszczającą zakrzepy, drugą z heparyną zmniejszającą krzepnięcie krwi. - To skuteczna metoda, ale częstym powikłaniem jest powstanie kolejnych zakrzepów - mówi doc. Szemraj. - Dzieje się tak dlatego, że z rozpuszczonych złogów włóknika z powrotem uwalnia się aktywująca płytki krwi trombina. Płynie ona z krwią i trafia w inny uszkodzony fragment naczynia, gdzie od nowa rozpoczyna się proces powstawania zakrzepu. Dlatego nawet u 15 proc. pacjentów, którym podaje się tradycyjne leki, dochodzi do ponownego zablokowania udrożnionych naczyń.

Polski lek ma pozwolić na uniknięcie tych komplikacji. W laboratorium prof. Szemraja stworzono kompleks trzech różnych białek, który działa jak rozpuszczalnik zakrzepów i dodatkowo hamuje proces ponownego wykrzepiania.

- Jednym ze składników naszego leku jest stafylokinaza, tj. związek rozpuszczający zakrzepy, który działa podobnie jak streptokinaza - tłumaczy doc. Szemraj. - Ma ona obniżone właściwości immunogenne (czyli takie, które nie wywołują odpowiedzi układu odpornościowego).

Kolejny składnik swego leku naukowcy pożyczyli od pijawek. - Potrafią one przechowywać w układzie pokarmowym krew swoich "ofiar" nawet przez kilka miesięcy - mówi doc. Szemraj. - I przez ten czas nie dopuszczają do jej krzepnięcia. Zawdzięczają to hirudynie. Udało nam się połączyć ją ze stafylokinazą - dodaje lekarz.

Trzecim elementem leku jest specjalny aktywator tkankowy K2. Jest spokrewniony z włóknikiem, dzięki czemu nowy kompleks białkowy będzie się z nim łączyć.

Łódzcy badacze we współpracy z prof. Ewą Chabielską z Akademii Medycznej w Białymstoku przeprowadzili już pierwsze obiecujące próby na szczurach. Teraz chcą dokładne przebadać działanie leku na gryzoniach, u których wcześniej wywołają zakrzepicę żylną (odpowiednik miażdżycy u ludzi). Będą obserwować jego skuteczność, a także ewentualne powikłania, np. nadmierne krwawienia lub skoki ciśnienia. - Dostaliśmy na to pieniądze (185 tys. zł) z Fundacji na rzecz Wspierania Medycyny i Farmacji oraz firmy Polpharma - mówi doc. Szemraj.

- Na razie wszystko idzie zgodnie z planem - dodaje. - Ale do opracowania leku, który będzie już można podać ludziom, może minąć jeszcze kilka lat.
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

kasiape

  • Gość
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #22 dnia: Kwiecień 13, 2007, 11:02:57 pm »
powiem Wam coś w tajemnicy - w Rzeszowie jest gość który hoduje pijawki i leczy nimi :ok: właśnie zapalenie żył (zakrzepicę) :ok:
słowo, znam dwie osoby które u niego były i im pomogło :ok:
ale ja bym sobie pijawki na żywca przyczepić nie dała :( bleee

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26310
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #23 dnia: Maj 04, 2007, 10:07:50 am »
Gen zawałowców

Niewielka zmiana w DNA może odpowiadać nawet za jedną piątą wszystkich zawałów serca u Europejczyków. Odkryli to naukowcy deCODE genetics badający DNA mieszkańców Islandii, a potwierdzili ich amerykańscy koledzy analizujący geny potomków Europejczyków za oceanem. Zbadano 17 tys. osób, wśród których opisywaną zmianę wykryto u 20 proc. Zdaniem naukowców posiadanie dwóch kopii tej odmiany zwiększa ryzyko zawału aż o 60 proc.

peka, "Science"
zr
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #24 dnia: Czerwiec 20, 2007, 12:28:38 pm »
W zawale liczy się przede wszystkim czas

Podanie leku fibrynolitycznego jeszcze w karetce daje większe szanse pacjentom, których zawał zaskoczył z dala od ośrodka kardiologicznego. Niestety, takich zabiegów nie chce finansować NFZ - mówił na spotkaniu zorganizowanym przez Polskie Towarzystwo Medycyny Rodzinnej prof. Stefan Grajek z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

Kiedy z powodu miażdżycy dojdzie do zablokowania naczyń wieńcowych, w niedokrwionym obszarze dochodzi do martwicy - stopniowo obumiera coraz więcej komórek mięśniowych. Po trzech godzinach ich los jest przesądzony. Jeśli jednak uda się mechanicznie przetkać naczynie wieńcowe (tak jakby się udrażniało zatkaną rurę) albo zastosować środek fibrynolityczny, który rozpuszcza zakrzep, krew może znowu swobodnie dopływać do mięśnia i serce wychodzi z zawału bez większych uszkodzeń - wyjaśniał prof. Grajek.


Jak przyznał, w idealnych warunkach najlepszym sposobem na zawał jest angioplastyka - wprowadzony do naczynia specjalny balonik pozwala pozbyć się zakrzepu i blaszek miażdżycowych. Niestety, takie leczenie wymaga drogiego sprzętu i wyszkolonego personelu, więc musi być przeprowadzone w wyspecjalizowanym ośrodku kardiologicznym. A co z pacjentami, którzy mieszkają z dala od takich ośrodków, albo zawał zaskoczył ich gdzieś na wycieczce? Bywa, że trafiają do szpitala po ponad czterech godzinach od pierwszego bólu.

W takich przypadkach przewagę ma fibrynoliza - zastrzyk może wykonać odpowiednio przeszkolony personel karetki po stwierdzeniu zawału na podstawie obrazu EKG. Jak dowiódł Program Wielkopolski, jeśli nie można natychmiast przewieźć chorego na angioplastykę, fibrynoliza znacznie poprawia rokowanie. W wielu wypadkach wskazane jest uzupełnienie leczenia angioplastyką, jednak gdyby nie fibrynoliza, szanse na przeżycie pacjenta byłyby znacznie niższe.

Niestety, NFZ nie chce się zgodzić na stosowanie fibrynolizy w karetkach - choć finansuje kosztowne leczenie zawału w szpitalach - mówi prof. Grajek. Dodaje, że potrzebne byłyby odpowiednie fundusze i szkolenia, a wiele osób nie wierzy w leczenie przedszpitalne. Nie wszędzie zresztą jest sens wprowadzać fibrynolizę wykonywaną w karetce - w Warszawie ośrodków kardiologicznych jest tyle, że personel nie zdążyłby przeprowadzić zabiegu przed przyjazdem do szpitala

Na razie prof. Grajek zaleca pacjentom mającym kłopoty z wieńcówką, by nosili przy sobie aspirynę i nitroglicerynę, a jeśli mogą - klopidogrel. Ich wczesne podanie może polepszyć szanse pacjenta. Na pewno nie warto czekać z dzwonieniem po karetkę, gdy pojawi się charakterystyczny, promieniujący do łopatek i ramion ból w klatce piersiowej. Jak mówi, połowa poznańskich pacjentów zwleka z wezwaniem pogotowia nawet godzinę, tracąc cenny czas. Często zmusza ich do tego dopiero żona. PMW

PAP - Nauka w Polsce

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #25 dnia: Lipiec 18, 2007, 10:07:45 pm »
Masaż serca deską

Jedni kupują karetki, a inni deski. - Zapewniam, wielu ludziom ocaliły już życie - mówi dyrektor gorzowskiego pogotowia Andrzej Szmit, jedyny w kraju właściciel desek do masażu serca

Opatentowane przez niemieckiego Siemensa deski ratunkowe nie tylko ratują życie, ale robią to skuteczniej niż ratownicy pogotowia. Jak twierdzą eksperci, prowadząc masaż serca, sprawny zespół ratowniczy jest w stanie naśladować pracę serca w 30 proc. - Deska robi to w 75-80 proc. - mówi Andrzej Szmit, dyrektor gorzowskiego pogotowia i wojewódzki konsultant medycyny ratunkowej. Jak to działa? Pacjenta układa się na desce i na wysokości klatki piersiowej przypina pasami. Po uruchomieniu zasilana elektrycznie deska sama prowadzi masaż serca. Do tej pory serce pacjenta na zmianę pobudzało dwóch ratowników z załogi karetki. Teraz zastąpiła ich deska, a ratownicy zajmują się wentylacją płuc i aplikowaniem leków. Zalet jest więcej - pacjenta bez przerywania masażu można transportować karetką, a nawet windą. - Dotychczas, nie robiono tego, dopóki nie przywrócono akcji serca - mówi Andrzej Szmit. Są jednak przeciwwskazania. Deski nie używa się, jeśli ratowany odniósł obrażenia w okolicach klatki piersiowej, a więc np. przy wypadkach drogowych. Natomiast idealnie nadaje się, gdy diagnozą jest zatrzymanie krążenia.

Gorzowskie pogotowie kupiło dwie sercowe deski jako pierwsze i na razie jedyne w Polsce. Jedna kosztuje 60 tys. zł. - Mieliśmy 150 tys. zł z rządowych dotacji na zakup sprzętu jeszcze z ub. roku. Inne stacje pogotowia dokładały swoje pieniądze i kupowały karetki, jeszcze inne stawiały na monitory. My wybraliśmy te deski - dodaje szef pogotowia.

Metro 18.07.2007
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #26 dnia: Lipiec 27, 2007, 03:45:35 pm »
Nadzieja na zdrowe serce drzemie w komórkach


Dlaczego komórki macierzyste wykorzystywane do naprawiania serca po dwóch latach kończą żywot? Niewykluczone, że przestają działać niektóre geny. Gdyby udało się je znaleźć i podtrzymać ich aktywność, pacjentów po zawałach można by jednym zabiegiem przywrócić do normalnego życia


Naukowcy od dawna próbują zaprząc komórki macierzyste do naprawiania chorych narządów. Badacze z Poznania pracują nad regeneracją uszkodzonego serca. Szefem zespołu jest prof. Maciej Kurpisz z Zakładu Biologii Rozrodu i Komórek Macierzystych Instytutu Genetyki Człowieka Polskiej Akademii Nauk w Poznaniu.

Maria Bielicka: Pana zespół pracuje nad usuwaniem blizn po zawałach. Zacznijmy od początku: skąd w sercu biorą się takie blizny i w czym przeszkadzają?

Prof. Maciej Kurpisz: Serce, żeby mogło pracować, potrzebuje tlenu. Gdy wskutek zawału krew przestaje do niego dopływać, tlenu brakuje i tkanki obumierają. W tym miejscu nie wytwarzają się nowe komórki mięśnia sercowego - tzw. kardiomiocyty - dlatego rana goi się, tworząc bliznę, która ma bardzo ograniczone możliwości kurczenia się. A serce, które się nie kurczy, nie może pompować krwi. W ten sposób dochodzi do ciężkiej niewydolności serca. Wówczas szansą dla pacjenta jest transplantacja, ale nie każdy ma czas czekać w kolejce lub nie może na nią liczyć np. ze względu na ogólny stan zdrowia czy wiek. Dla tych pacjentów nadzieją są komórki macierzyste.

Jako pierwsi w Polsce i drudzy na świecie we współpracy z prof. Tomaszem Siminiakiem zaczęliście kilka lat temu wstrzykiwać do serca komórki macierzyste pobrane z mięśni uda pacjentów. Po kilku miesiącach zaczęły się one kurczyć tak, jak komórki serca. Prof. Siminiak mówił wtedy o wielkim sukcesie.

- Komórki macierzyste mięśni szkieletowych, czyli tzw. mioblasty, rzeczywiście sprawiły, że pacjenci poczuli się o wiele lepiej: mogli nawet biegać po schodach, choć wcześniej codzienne czynności były dla nich zbyt męczące. Ci ludzie odczuli też ulgę psychiczną, gdy dowiedzieli się, że ściany ich serca w rejonie zawału pogrubiły się. Wcześniej były tak cienkie, że w każdej chwili mogły pęknąć.

Jednak poprawa nie była tak trwała, jak się spodziewaliśmy - po dwóch latach efekt zabiegu zaczął słabnąć. To oznacza, że mioblasty niestety nie przekształciły się w zdrowe komórki serca. W tej sytuacji trzeba by podawać je pacjentowi wielokrotnie. To osiągalne, bo komórki macierzyste wszczepia się w sposób tak mało inwazyjny, że pacjent sam wstaje ze stołu operacyjnego.

Co więc stało się z pacjentami, u których wówczas tę terapię zastosowaliście?

- Żyją i mają się dobrze, bo na szczęście komórki macierzyste podawaliśmy chorym w trakcie operacji zakładania by-passów. Nie do końca było więc wiadomo, co bardziej pomogło - mioblasty czy by-passy.

Ale kontynuujecie badania nad wykorzystaniem komórek macierzystych w leczeniu zawałów?

- Oczywiście. Chcemy się dowiedzieć, co się z mioblastami dzieje: dokąd migrują? Intryguje nas to tym bardziej, że nie potrafią one przenikać przez ściany naczyń krwionośnych.

Komórki znakujemy tlenkami żelaza, a potem śledzimy je za pomocą rezonansu magnetycznego. To pionierskie badania.

W tej mierze współpracujemy ze Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu, gdzie podajemy znakowane mioblasty pacjentom, którzy czekają na przeszczep.

Badania z ośrodkiem w Zabrzu dotyczą pacjentów z niewydolnością serca spowodowaną nie zawałem, ale np. przebytymi infekcjami czy wadami zastawek. Kardiochirurdzy operują tych pacjentów, by dać im szansę na doczekanie przeszczepu. W trakcie tych operacji podajemy im mioblasty - wciskamy je między zdrowe komórki powiększonej komory serca. Mamy nadzieję, że utrwali to efekt zabiegu. Badań nad ratowaniem zniekształcających się serc też nikt wcześniej na świecie nie robił.

Poza tym współpracujemy z kliniką kardiologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, gdzie do programu kwalifikowani są pacjenci z ciężką niewydolnością serca, bez szans na przeszczep. Muszą mieć jednak wszczepione kardiowertery, czyli niewielkie urządzenia, które w razie potrzeby wyrównują rytm pracy serca. To konieczność, bo okazało się, że mioblasty - w przeciwieństwie do komórek serca - niezbyt dobrze przewodzą impulsy elektryczne inicjujące jego skurcze. To powoduje silne zaburzenia rytmu, zwłaszcza w pierwszych trzech miesiącach po zabiegu.

Na czym ten zabieg polega?

- Na pobraniu komórek macierzystych z uda, rozmnożeniu ich i podaniu do serca przez małe okienko wycięte w skórze na wysokości blizny pozawałowej. Spodziewamy się, że i tym razem zabieg pomoże na mniej więcej dwa lata, ale dla tych pacjentów to na razie jedyna szansa.

Czy mioblasty w bezpośrednim otoczeniu komórek serca nabierają ich cech?

- Upodabniają się, ale nie wiadomo jak bardzo. To najważniejsze pytanie, na które szukamy odpowiedzi.

Wciąż też nie wiemy, na ile o działaniu komórek macierzystych decydują ich własne geny, a na ile reagują one na działanie genów komórek z otoczenia.

Zastanawiamy się również, dlaczego mioblasty tak szybko znikają. Być może przestają działać któreś z genów? Może wystarczy je odnaleźć i podtrzymać ich aktywność? Będziemy badać pod kątem genetycznym serca pacjentów z Zabrza, gdy doczekają się oni nowych narządów. Liczymy, że to wiele wyjaśni.

Rozumiem, że manipulacje genetyczne to również szansa dla pacjentów po zawałach?

- Jak najbardziej, na razie manipulujemy tylko kilkoma genami, m.in. odpowiedzialnymi za unaczynienie serca i przeciwdziałającymi śmierci komórki. Gdy precyzyjnie poznamy mechanizm tworzenia się mioblastów, będziemy mogli dokładnie dopasować podawane komórki do choroby pacjenta i etapu jej rozwoju. Na tym polu też jesteśmy pionierami.

Na co - w kontekście tych badań - mogą liczyć chorzy na serce?

- Sądzę, że podawanie pacjentom komórek macierzystych mięśni bez genetycznych modyfikacji stanie się standardem leczenia już w najbliższych latach. A to dla wielu zawałowców może oznaczać szanse na dłuższe i bardziej komfortowe życie. Być może będzie to też alternatywa dla sporej grupy chorych czekających na transplantację. Jeśli natomiast chodzi o efekty genetycznych manipulacji na mioblastach, prawdopodobnie trzeba będzie poczekać na nie znacznie dłużej.



gazeta.pl
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #27 dnia: Sierpień 22, 2007, 11:31:23 am »
Kardiochirurgia wad wrodzonych


Patologia tkanki płucnej u pacjentów z zespołem Downa (DS) i ubytkiem przedsionkowo-komorowym (AVSD) po zakończeniu krążenia pozaustrojowego (doniesienie wstępne)

Mimo postępu krążenie pozaustrojowe (CPB) wywiera nadal niekorzystny wpływ na płuca. Korekcja chirurgiczna ubytku przedsionkowo-komorowego (AVSD) wiąże się z pooperacyjną poprawą podatności płuc i wydolności oddechowej pacjentów, jednak wczesna pooperacyjna ekstubacja pacjentów z AVSD i zespołem Downa (DS) nie zawsze jest możliwa. Celem pracy jest określenie u pacjentów z DS stanu tkanki płucnej bezpośrednio po zakończeniu CPB oraz wyodrębnienie cech jej budowy w zespole Downa. Badaniami objęto kolejnych 5 pacjentów z AVSD (3 z DS i 2 bez DS – non-DS) w wieku 3–7 mies. Biopsji płuca dokonywano śródoperacyjnie, bezpośrednio po zakończeniu CPB. Analizowano 25 pól mikroskopu świetlnego wybranych losowo, po 5 od każdego pacjenta. Zastosowano test t-Studenta i median (poziom istotności p<0,05). Po zakończeniu CPB w zespole Downa większy jest zakres krwinkotoków do podścieliska. Ponadto występuje mniejsza liczba pęcherzyków, mniejsza liczba pęcherzyków stycznych z jednym pęcherzykiem i słabszy rozwój podścieliska. Całość może sugerować pewien rodzaj niedorozwoju tkanki płucnej.


źródło
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #28 dnia: Wrzesień 03, 2007, 09:49:19 am »
Postęp w kardiochirurgii to minimalizacja ryzyka

"W dzisiejszych czasach tak naprawdę wszystkie specjalności medyczne przenikają się; trudno sobie wyobrazić kardiologię bez immunologii czy genetyki, podobnie jak trudno sobie wyobrazić kardiologię, a przede wszystkim hipertensjologię bez nefrologii. Aby być dobrym naukowcem trzeba mieć szczegółową wiedzę z kilku dziedzin" - przekonuje doktor Maciej Banach z Kliniki Kardiologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Celem prowadzonych przez niego badań jest m.in. zminimalizowanie powikłań po operacjach kardiochirurgicznych i analiza roli statyn - leków obniżających stężenie lipidów we krwi - w leczeniu nadciśnienia tętniczego.


DAĆ KARDIOCHIRURGOM PRECYZYJNE NARZĘDZIE

"Jednym z najczęstszych powikłań po operacjach kardiochirurgicznych jest migotanie przedsionków. Wpływa ono na pogorszenie rokowania oraz znacznie zwiększa koszty hospitalizacji" - wyjaśnia dr Banach, który pracuje nad oceną czynników ryzyka (predyktorów) wystąpienia tego powikłania. Ostatecznym celem jego pracy jest stworzenie funkcjonalnej skali czynników ryzyka. Na jej podstawie można byłoby szybko ocenić stan danego pacjenta w okresie przedoperacyjnym, aby - w przypadku podwyższonego ryzyka - włączyć odpowiednie postępowanie.


Dr Banach prowadzi również projekt badawczy oceniający predyktory występowania zaburzeń świadomości u osób po operacjach kardiochirurgicznych (tzw. badanie CODACS). Ponadto ma zamiar wykazać, jakie znaczenie w powstawaniu uszkodzenia niedokrwienno- reperfuzyjnego (powstającego w wyniku niedokrwienia w czasie zabiegu operacyjnego i następującego po nim przywrócenia krążenia, czyli reperfuzji) mają czynniki immunologiczne.

Dr Banach współuczestniczył także w pracach nad nowymi lekami. Wspomina kilka takich projektów, ostatni z nich to ACT III - badanie nad lekiem w pooperacyjnym migotaniu przedsionków o nazwie roboczej RSD1235. Wyniki tej pracy zostaną opublikowane jeszcze w tym roku.


UTYLITARNY CHARAKTER BADAŃ NAUKOWYCH

Naukowiec podkreśla, że prowadzone przez niego badania mają w większości przypadków charakter aplikacyjny. "Są one właśnie typem pracy badawczej, która właściwie zaraz po jej zakończeniu będzie mogła zostać wdrożona do praktyki klinicznej, jeśli oczywiście zyska uznanie w oczach specjalistów w tej dziedzinie" - zaznacza.

Dr Banach dodaje jednak, że nie zawsze tak jest, szczególnie w przypadku prac molekularnych nad nowymi preparatami. Aby ich wyniki miały bezpośrednie przełożenie na postępowanie kliniczne, potrzeba ogromnych pieniędzy, tylko czterofazowe badania dają bowiem naukowe i prawne podstawy wprowadzenia nowych środków do użytku praktycznego.

"Przez kilka lat, wraz z dr. n.med. Piotrem Okońskim (kierownikiem projektu), prowadziłem badania nad L-argininą i modyfikacją płynu kardioplegicznego i reperfuzyjnego. Była to kontynuacja wielu badań prowadzonych na świecie. Ich celem była optymalizacja składu płynów stosowanych w czasie operacji na otwartym sercu, których głównym zadaniem jest maksymalna ochrona mięśnia sercowego. Pomimo niezwykle istotnych wyników oraz publikacji kilku prac na ten temat, nie możemy zrobić nic, dopóki jakaś firma się tym nie zainteresuje i zaprojektuje duże badania potwierdzające nasze wyniki" - ubolewa naukowiec.  Podkreśla jednak, że jest również wiele pozytywnych aspektów naukowych i klinicznych, dla których warto prowadzić podobne prace badawcze. Zaznacza, że sam ma szczęście współpracować ze znakomitymi naukowcami i uczestniczyć jednocześnie w wielu interesujących projektach badawczych.


STATYNY A ASPIRYNA W PROFILAKTYCE SCHORZEŃ KARDIOLOGICZNYCH

Jednym z istotnych elementów pracy naukowej dra Macieja Banacha są badania nad statynami. Statyny są chemicznie wybiórczymi inhibitorami reduktazy 3-hydroksy-3-metylo-glutarylo-koenzymu A. Ich stosowanie obniża poziom lipidów we krwi pacjenta.

"Chciałbym wykazać, że stosowanie statyn zmniejsza tzw. oporność na aspirynę. Jest to niezwykle ważny problem u chorych z chorobą niedokrwienną serca. Zamierzam również zweryfikować dotychczasowe doniesienia na temat roli statyn w leczeniu nadciśnienia tętniczego" - tłumaczy naukowiec.

Jak wspomina, zainteresował się tym zagadnieniem w 2006 roku, kiedy pojawiły się pierwsze duże badania na ten temat. Badacz postawił sobie za cel wyjaśnienie jaka jest rzeczywista rola statyn w leczeniu nadciśnienia tętniczego - czy działają one synergistycznie z innymi lekami hipotensyjnymi, czy może obniżają ciśnienie tętnicze stosowane w monoterapii.

"Druga ważna sprawa to wyjaśnienie podstaw tego zjawiska. Wszyscy wiemy, że prawdopodobnie odpowiada za to mechanizm plejotropowy statyn (czyli mechanizm niezwiązany z działaniem leków na obniżenie stężenia lipidów), ale nikt do końca nie wyjaśnił, która składowa ma największe znaczenie w przypadku leczenia chorych z nadciśnieniem tętniczym" - dodaje.

"Będąc na studiach i współpracując z prof. Janiną Grzegorczyk marzyłem o stworzeniu nowej dziedziny - kardioimmunologii. Dzisiaj nieoficjalnie możemy powiedzieć, że taka dziedzina istnieje, gdyż całe rzesze naukowców prowadzą swoje badania immunologiczne właśnie dotyczące chorób serca. Kto wie, może niedługo mnie także uda się dołożyć istotną cegiełkę do tej budowli" - mówi.


***

Dr Banach został wyróżniony w prestiżowym konkursie tygodnika "Polityki" - akcji "Zostańcie z nami!", mającej na celu wspieranie młodych uczonych i ich niebanalnych pomysłów naukowych oraz przekonanie najzdolniejszych młodych ludzi, że decyzja o pozostaniu na polskich uczelniach nie muszą oznaczać utraty kontaktu ze światową nauką. Pracuje jako asystent w Uniwersytecie Medycznym w Łodzi i, co najważniejsze, wciąż prowadzi intensywną działalność naukową.

"Zawsze dużo pracowałem. Na szczęście moi bliscy mówią mi, że jeszcze nie mam cech pracoholika. Wydaje mi się, że umiejętnie łączę sprawy zawodowe, naukowe i rodzinne" - mówi z przekonaniem.

Dr Banach jest autorem lub współautorem ponad 200 prac naukowych oraz 5 książek o tematyce medycznej. Zajmuje się także pracą wydawniczą - jest redaktorem naczelnym anglojęzycznego czasopisma medycznego "Archives of Medical Science" (AMS) - Termedia Publishing House oraz redaktorem prowadzącym "Central European Journal of Medicine (CEJMed) - Versita. Działalność wydawniczą nazywa swoim hobby. W planach naukowych ma dalszy rozwój; cel pragnie osiągnąć poprzez realizację ciekawych i ambitnych projektów.

PAP - Nauka w Polsce, Agnieszka Uczyńska

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #29 dnia: Wrzesień 03, 2007, 06:47:21 pm »
Sercu pomaga dieta, nie witaminowe pigułki

 
Stosowanie preparatów z witaminami nie zmniejsza w istotny sposób ryzyka chorób serca. Lepiej odżywiać się produktami bogatymi w naturalne witaminy - podkreślają naukowcy amerykańscy na łamach czasopisma "Circulation".


Przedstawiciele Amerykańskiego Stowarzyszenia Chorób Serca przeanalizowali wyniki kilkunastu różnych badań, przeprowadzonych w latach 1994-2002. Ich celem było skontrolowanie, w jaki sposób zażywanie preparatów witaminowych wpływa na zapobieganie chorobom serca lub na ich leczenie.

Hipoteza, że preparaty witaminowe mogą odgrywać ważną rolę w przypadku chorób serca wzięła się stąd, że witaminy mają zdolność do neutralizowania wolnych rodników tlenowych (cząsteczek, które niszczą cenne składniki komórek). Naukowcy przypuszczają, że wolne rodniki przyczyniają się do rozwoju miażdżycy naczyń i chorób serca.

Jak ujawniła jednak szczegółowa analiza wyników wielu badań, preparaty witaminowe nie odgrywają znaczącej roli ani w prewencji, ani w leczeniu chorób układu krążenia. W niektórych przypadkach (dotyczących np. zażywania preparatów z witaminą E, z beta-karotenem lub kombinacji różnych witamin) ich wpływ na serce i układ krążenia jest wręcz negatywny. Zaledwie dwa doświadczenia dotyczące kombinacji witaminy E i C wykazały, że ma ona pozytywny wpływ na serce.

"Z naszych badań wynika, że na razie brak naukowych podstaw, by zalecać pacjentom stosowanie suplementów witaminowych w celu obniżenia ryzyka choroby serca" - komentuje kierująca zespołem ekspertów prof. Penny Kris-Etherton z Uniwersytetu Stanu Pensylwania.

Naukowcy - członkowie Amerykańskiego Stowarzyszenia Chorób Serca - zalecają, aby pacjenci z chorobą serca lub narażeni na nią, zamiast łykać pigułki z witaminami, stosowali raczej dietę bogatą w warzywa, owoce, produkty z pełnego ziarna, ryby, rośliny strączkowe, mięso drobiowe i chude mięso. Badania dowodzą, że tego typu dieta obniża ryzyko chorób serca. Naturalne produkty są bowiem doskonałym źródłem dobrze przyswajalnych witamin.

źródło
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #30 dnia: Wrzesień 06, 2007, 12:15:34 pm »
W Poznaniu wykonano zabieg usunięcia nowotworu serca



Zabieg usunięcia nowotworu serca metodą autotransplantacji wykonali u 52-letniego mężczyzny lekarze w Szpitalu Klinicznym Przemienienia Pańskiego Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu. Był to pierwszy tego typu zabieg wykonany poza Stanami Zjednoczonymi - poinformował rzecznik szpitala Rafał Staszewski.



Poznańscy lekarze asystowali amerykańskiemu chirurgowi prof. Michaelowi Reardonowi z kliniki w Huston.

Podczas operacji wyjęto chore serce z klatki piersiowej, odłączono je od organizmu - w tym czasie pacjent podłączony był do sztucznego serca - i usunięto chorą tkankę.

Operowany pacjent to 52-letni mężczyzna, u którego trzy tygodnie temu wykryto złośliwy nowotwór serca. Gdyby nie przeprowadzono zabiegu, rosnący nowotwór zatkałby jedną z komór serca i doprowadził do śmierci chorego.

Zabieg wykonany w Poznaniu był dwunastym w historii i pierwszym poza granicami Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, gdzie tę metodę opracowano.

Szczegółowe wyniki i przebieg operacji zostaną przedstawione w czwartek na konferencji prasowej zorganizowanej przez szpital.


wp.pl
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #31 dnia: Wrzesień 28, 2007, 03:16:56 pm »
Smażone potrawy mogą uszkadzać serce


Hamburgery, frytki czy inne tłuste pokarmy poddawane obróbce w wysokiej temperaturze mogą szkodzić sercu w jeszcze inny sposób niż opisywany dotąd w literaturze medycznej. Naukowcy zaobserwowali, że powstające wtedy w dużych ilościach końcowe/zaawansowane produkty glikacji (ang. advanced glycation end products, AGEs) powodują krótkotrwałe, ale znaczące zaburzenia kurczliwości naczyń krwionośnych
.

Dr Jaime Uribarri z Mount Sinai School of Medicine twierdzi, że chociaż efekt jest przejściowy, z czasem dysfunkcja śródbłonka naczyniowego może zagrażać zdrowiu układu sercowo-naczyniowego zarówno osób zdrowych, jak i chorych na cukrzycę (Diabetes Care). Nie od dziś wiadomo, że odgrywa ona kluczową rolę w rozwoju miażdżycy i powikłań u pacjentów z nadciśnieniem tętniczym.

Kiedy powstaje dużo końcowych produktów glikacji? Gdy produkty bogate w białka i tłuszcze są poddawane działaniu wysokich temperatur bez dostępu wody, czyli np. podczas pieczenia, grillowania czy smażenia. Podczas duszenia oraz gotowania na parze formuje się ich mniej.

Zachodząc w organizmie, zaawansowana glikacja białek jest swoistym szlakiem metabolicznym cukrzycy. Liczba spontanicznych reakcji tego typu wzrasta m.in. z wiekiem czy stężeniem glukozy.



kopalnia wiedzy
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #32 dnia: Październik 05, 2007, 11:35:24 am »
Nowe kanony rehabilitacji kardiologicznej

Jednym z największych osiągnięć XX wieku był rozwój medycyny, a przede wszystkim dokonania w zakresie kardiologii i kardiochirurgii. Współcześni lekarze są w stanie leczyć wiele chorób kardiologicznych dzięki dokładniejszym metodom diagnostycznym, specyficznym lekom, rekonstruującej kardiochirurgii oraz znajomości zasad zapobiegania chorobom.

W Polsce ponad milion osób choruje na chorobę wieńcową. Rocznie odnotowuje się także około 100 tys. zachorowań na zawał mięśnia sercowego.
Z dostępnych prognoz epidemiologicznych oraz obserwacji praktycznych wynika, że liczba zachorowań na zawał mięśnia sercowego wzrasta nie tylko z powodu starzenia się społeczeństwa. Coraz więcej jest bowiem przypadków zachorowalności wśród osób stosunkowo młodych, często poniżej 35. roku życia oraz wśród kobiet.

Wielu chorym udaje się pomóc. Jednak specjalistyczna pomoc powinna dotyczyć nie tylko okresu hospitalizacji, lecz również okresu rekonwalescencji.

Zagadnieniem Kompleksowej Rehabilitacji Kardiologicznej zajmuje się zespół naukowców i lekarzy z Zakładu Fizjologii Człowieka Katedry Nauk Podstawowych i Przedklinicznych Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

"W proces rehabilitacji kardiologicznej powinni być zaangażowani lekarze kardiolodzy, lekarze rehabilitanci, psycholodzy, dietetycy, kinezyterapeuci - wyjaśnia profesor Jan Błaszczyk, kierownik katedry. - Kompleksową Rehabilitację Kardiologiczną podzielono na etapy, które stopniowo pozwalają pacjentowi przystosować się do nowego stylu życia i osiągnąć możliwie najwyższą sprawność".


Kompleksowa Rehabilitacja Kardiologiczna obejmuje trzy etapy.

Pierwszy rozpoczyna się i prowadzony jest w szpitalu, podczas pobytu pacjenta na oddziale kardiologicznym. Jego celem jest nauczenie chorego pewnej samodzielności w zakresie czynności codziennych oraz przeciwdziałanie skutkom unieruchomienia. Obejmuje on również terapię psychologiczną.

Etap drugi rozpoczyna się w momencie, kiedy pacjent wraca do domu. Jego rehabilitacja może być prowadzona w warunkach szpitalnych, ambulatoryjnych lub domowych. Głównym jej celem jest usprawnienie chorego oraz zredukowanie czynników ryzyka, co przekłada się na poprawę wydolności fizycznej i poprawę jakości życia. Etap ten trwa 4-12 tygodni.

Trzecia część KRK polega na wdrażaniu nowych nawyków dotyczących stylu życia, sposobu żywienia i aktywności fizycznej. Celem tego etapu jest podtrzymanie efektów leczenia oraz zmniejszenie ryzyka nawrotu choroby. Powinien on trwać do końca życia pacjenta.

"W KRK można wykorzystywać specyficzne metody terapeutyczne, takie jak kinezyterapia, trening wytrzymałościowy czy trening oporowy - wyjaśnia prof. Błaszczyk. - Stosowana u chorych pozwala na osiągniecie optymalnej, długotrwałej poprawy stanu zdrowia".

PAP - Nauka w Polsce, Magdalena Weker

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #33 dnia: Październik 15, 2007, 10:50:27 am »
Gorset na serce

U pacjenta z zastoinową niewydolnością serca narząd ten ulega powiększeniu i przepompowuje krew nieefektywnie, czyli dostarcza jej za mało w stosunku do potrzeb metabolicznych organizmu. Dlatego pacjent szybko się męczy i odczuwa duszność.

Jednostka chorobowa nie jest jeszcze dokładnie zbadana, ale przypuszcza się, że odpowiada za nią uszkodzenie ścian serca lub zaburzenia w pracy zastawek.

Powiększenie jest skutkującym niestety przez krótki czas sposobem, w jaki serce stara się zrekompensować swoje obniżone możliwości przetaczania krwi. To jednak błędne koło, bo nadmierne rozciągnięcie jeszcze bardziej uszkadza organ.

Zespół Bilala Shafiego ze Szkoły Medycznej Uniwersytetu Stanforda w Palo Alto wpadł jednak na pomysł, jak temu zaradzić. Trzeba skonstruować pewnego rodzaju kopolimerowy gorset. Składają się na niego 2 warstwy polimeru. Pierwsza ma zapewnić siłę i wytrzymałość, dlatego wybrano glikol polietylenowy (PEG). Druga warstwa to kolagen, który, jak łatwo się domyślić, odpowiada z kolei za elastyczność.

Pozostał tylko jeden problem, jak dostarczyć polimery do serca. Amerykanie zdecydowali, by początkowo mieszanka miała postać proszku lub żelu, który już na miejscu byłby przekształcany w cienki, ale mocny film za pomocą ciepła czy promieniowania UV.

Anna Błońska

źródło: New Scientist

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #34 dnia: Październik 16, 2007, 11:35:48 pm »
Czosnek chroni serce dzięki siarkowodorowi




Jedzenie czosnku wywiera korzystny wpływ na zdrowie, ponieważ z zawartego w nim związku powstaje w końcu siarkowodór rozkurczający naczynia krwionośne - informuje pismo "Proceedings of the National Academy of Sciences".


Siarkowodór(H2S) to bezbarwny gaz o charakterystycznym zapachu zgniłych jaj. W dużych stężeniach jest trujący, jednak jego małe ilości mają znaczenie w przekazywaniu sygnałów pomiędzy żywymi komórkami.

Jak odkryli naukowcy z University of Alabama w Birmingham, występująca w czosnku allicyna rozpada się na nieprzyjemnie pachnące związki siarki, które z kolei reagują z czerwonymi krwinkami. Powstaje siarkowodór, pod którego wpływem naczynia krwionośne się rozszerzają, co ułatwia przepływ krwi. Gdy naczynia krwionośne szczura zanurzono w soku wyciśniętym z czosnku, przepływ krwi wzrósł o 72%.

Już niewielka ilość soku wyciśniętego ze zwykłego czosnku kupionego w supermarkecie sprawiała, że czerwone krwinki zaczynały emitować siarkowodór. Reakcja zachodziła głównie na powierzchni krwinek.

Zdaniem naukowców reakcję, w której powstaje siarkowodór, można wykorzystać do standaryzowania zawierających czosnek suplementów diety. Rozszerzające naczynia działanie powstającego z czosnku siarkowodoru mogłoby wytłumaczyć, dlaczego w rejonie Morza Śródziemnego i na Bliskim Wschodzie - czyli tam, gdzie lubi się czosnek - rzadsze są choroby układu krążenia.

Wcześniejsze badania wykazywały również, że czosnek może zmniejszać ryzyko nowotworów. Specjaliści ostrzegają jednak, że duże ilości czosnkowych suplementów mogą pogłębiać działanie leków zmniejszających krzepliwość krwi, co grozi niebezpiecznymi krwawieniami. (awi)


wp.pl
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #35 dnia: Październik 17, 2007, 04:17:46 pm »
Specjaliści pracują nad nową protezą zastawki serca

Protezę zastawki serca pokrytą własnymi komórkami biorcy, dzięki czemu jego organizm potraktuje ją jak własną tkankę, opracowuje Fundacja Rozwoju Kardiochirurgii (FRK) w Zabrzu (Śląskie).
Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego przyznało Pracowni Bioinżynierii FRK grant w wysokości 1,5 mln zł na realizację tego projektu badawczego.

"Zastawka autologiczna ma eliminować wady dotychczas stosowanych zastawek. To rodzaj bioprotezy, która byłaby rozpoznawana przez organizm jako własna tkanka. Nie będzie wywoływała reakcji zapalnych, będzie zdolna do wzrostu i rozwoju, będzie bardziej trwała. W szczególności zastawka tego rodzaju byłaby przeznaczona dla dzieci i młodych pacjentów" - powiedział szef Pracowni Bioinżynierii FRK dr Piotr Wilczek.


Jak wyjaśnił, w leczeniu zarówno wrodzonych, jak i nabytych wad serca stosowane są protezy mechaniczne lub biologiczne. Jedne i drugie obarczone są jednak wadami.

W przypadku zastawek mechanicznych istotnym ograniczeniem jest konieczność stosowania u pacjenta długotrwałej terapii przeciwzakrzepowej.

Z kolei protezy biologiczne, oparte zarówno o ludzki materiał pobierany ze zwłok, jak i zwierzęcy materiał tkankowy, grożą odrzutem, reakcjami zapalnymi i obarczone są ryzykiem wapnienia. Liczne badania i obserwacje kliniczne wykazują, że ich trwałość wynosi średnio około 10 lat. Po tym czasie u wielu pacjentów trzeba wymienić zastawkę.

Nowatorski projekt realizowany przez Fundację Rozwoju Kardiochirurgii zakłada zastosowanie w konstrukcji zastawek komórek autologicznych, czyli komórek macierzystych biorcy. Mają one być pozyskiwane ze szpiku kostnego prostą, nieinwazyjną i bezpieczną metodą, a następnie "nasiewane" w warunkach in vitro na odpowiednio przygotowany szkielet - rusztowanie tkankowe.

"Rusztowanie może być pochodzenia ludzkiego lub odzwierzęcego. Wobec dużej dysproporcji pomiędzy liczbą dawców a potencjalnych biorców, a co za tym idzie wobec niedostatku tkanek ludzkich jako źródła bioprotez, sięgać trzeba bowiem po materiał alternatywny" - podkreślił Wilczek.

W pierwszym przypadku zastawka ludzka pozbawiona zostanie komórek dawcy i na tak przygotowaną matrycę "nasiane" zostaną komórki biorcy. Podobnie będzie w przypadku tkanki odzwierzęcej - tu również usuwane będą komórki, a rusztowanie poddane zostanie konserwacji chemicznej w celu mechanicznej stabilizacji i usunięcia antygenów odpowiedzialnych za reakcję immunologiczną.

Projekt realizowany będzie przez trzy lata, przy użyciu najnowocześniejszych metod badawczych. Pracownia Bioinżynierii Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii wyposażona została w cytometr przepływowy, w specjalny mikroskop wykorzystujący technikę fluorescencyjną, inkubator umożliwiający obserwację hodowli komórkowych oraz maszynę do testów biomechanicznych.

Partnerami Fundacji w realizacji grantu będą: Śląskie Centrum Chorób Serca, Politechnika Śląska i Centrum Chemii Polimerów.

PAP - Nauka w Polsce

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #36 dnia: Październik 30, 2007, 08:57:50 am »
Serce w depresji

Depresja zwiększa ryzyko zawału. Lekarze nie doceniają psychicznego podłoża chorób wieńcowych.

Porzekadło mówi: smutne serce śmiać się nie chce. I na odwrót - wyczerpanie i depresja mogą zwiększać ryzyko zachorowania na serce. W wierzeniach ludowych związek ten jest oczywisty, podczas gdy nauka zainteresowała się tym problemem dopiero w ostatnim czasie.

Najnowsze wyniki badań wskazują na wysoki stopień zależności między chorobami serca a stanem ducha.
- Depresja i zły nastrój podwyższają ryzyko zawału w podobny sposób jak nadciśnienie – mówi Karl-Heinz Ladwig z Kliniki Psychosomatyki na Uniwersytecie w Monachium.

W Monachium i w Centrum Badawczym Neuherberg lekarze zbadali, jak zmieniają się ludzie w okresie przed zawałem. Ladwig mówi, że charakterystycznym objawem jest spadek sprawności psychofizycznej i pewien ”zakręt” na drodze życiowej.

- Najbardziej rzucają się w oczy wcale nie typowe zmiany w obrazie EKG lub krótki oddech, lecz wypalenie i spadek zainteresowania podtrzymywaniem kontaktów towarzyskich – podkreśla. Wyczerpanie, występujące sześć miesięcy przed zawałem, to na tyle charakterystyczny objaw przedzawałowy, że lekarze powinni zwracać szczególną uwagę na tę dolegliwość.

Tuż przed wystąpieniem zawału objawy nasilają się. Ladwigowi udało się to potwierdzić, dokonując weryfikacji danych statystycznych tysięcy pacjentów w kasach chorych. Ladwig stwierdził, że kilka dni przed zawałem ludzie ci najczęściej szli do lekarza, skarżąc się na gorsze samopoczucie. Zapisywano im jednak nie leki nasercowe, ale głównie leki przeciwdepresyjne, gdyż pacjenci skarżyli się na wycieńczenie i kłopoty z nastrojem, a nie na serce.

Ambitnie, agresywnie, wydajniej

Na początku lat 80. psychosomatyk Adrian Appels z Uniwersytetu w Maastricht w badaniu opublikowanym w ”European Heart Journal” po raz pierwszy wskazał na fakt, że wystąpienie ”depresyjnych zachowań” może wskazywać na groźbę zawału. Appels postawił pytanie: ”Co zaobserwowały kobiety u swoich mężów przed zawałem, czego my lekarze nie mogliśmy dostrzec stosując najnowocześniejszą aparaturę?”. Otóż kobiety zwracały uwagę na niczym nieuzasadnione obniżenie nastroju swoich partnerów.

Wiadomo już, że zmiany nastroju występują częściej u ludzi, którzy odpowiadają wzorowi zachowania określanemu jako WZA (wzór zachowania A) lub osobowość kierownicza. Charakteryzują się oni wysokim poziomem ambicji, agresywności, zorientowaniem na cel. - Tacy ludzie zwykle szybko jedzą i wchodzą innym w słowo – mówi Ladwig.

Zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym osoby z WZA napotykają wiele przeciwności, którym muszą stawić czoła. Pewnego dnia organizm nie wytrzymuje. Pogarsza im się nastrój, tracą zainteresowanie rzeczami, które były wcześniej ich pasją. Czują pustkę. Są oziębli uczuciowo. Naukowcy nazywają to zjawisko emotional freezing.

Apatyczni urzędnicy

Ten rodzaj przygnębienia nie odpowiada ciężkiej depresji, która pozbawia chorego sił witalnych, przyczynia się do niezdolności do pracy czy powoduje pojawienie się myśli samobójczych. - Mówimy tu o ludziach przewlekle odczuwających negatywne uczucia. W większości mogą oni pracować, mają rodziny i nie są automatycznie traktowani jako osoby chore – mówi Peter Henningsen, szef Kliniki Psychosomatyki na Uniwersytecie w Monachium.

Zakrojone na dużą skalę badanie na grupie brytyjskich urzędników państwowych pokazało, że zaburzenia depresyjne i podwyższone ryzyko zawału występowały u osób, które w pracy nie znajdowały oparcia wśród kolegów lub odczuwały dyskryminację.

Szczególną uwagę zwraca fakt, jak często te dwa schorzenia - tzn. zawał i depresja - występują razem. Około 17-27 procent pacjentów cierpiących na chorobę wieńcową boryka się z depresją. - Nawet 20 procent mężczyzn między 45 a 75 rokiem życia odczuwa zaburzenia nastroju, które podwyższają ryzyko zawału – mówi Ladwig. Możliwość wystąpienia zawału serca jest u nich 1,6 razy większa – również w przypadku kobiet.

Jest wiele sposobów na wyjaśnienie kumulacji tych schorzeń. W niektórych badaniach zaobserwowano, że w zaburzeniach depresyjnych nie tylko dochodzi do zmian nastroju, lecz również do zmian krzepliwości krwi. Płytki krwi łatwiej zbijają się w grudki, co prowadzi do zatkania naczyń. Autonomiczny system nerwowy, który jest odpowiedzialny za tętno, oddychanie i trawienie, staje się mniej elastyczny, co może przyczynić się do zawału. - Zwiększone ryzyko zawału nie jest bynajmniej nagłym zjawiskiem wywołanym stosowaniem jakichś praktyk voodoo; to proces stopniowy – wyjaśnia Ladwig.

W krwi osób cierpiących na depresję występują w podwyższonym stopniu substancje pozapalne, takie jak interleukina 6, interleukina 9 i TFN-α, czyli czynnik martwicy nowotworów. Również stężenie białka C-reaktywnego, które wzrasta w stanach zapalnych, rośnie przy depresyjnych zaburzeniach nastroju.

- To niesamowite, że organizm reaguje zwiększeniem poziomu substancji prozapalnych nie tylko przy pojawieniu się w organizmie trucizny lub przy urazach, lecz również podczas zaburzeń nastroju – zachwyca się Ladwig.

Wśród osób cierpiących na depresję jest więcej palaczy

Prawdopodobieństwo przebycia zawału serca jest zwiększane przez zachowanie osoby cierpiącej na depresję. Osoby te często zaniedbują się, nieprawidłowo się odżywiają i nie zwracają uwagi na sygnały ostrzegawcze wysyłane przez organizm. Pacjenci z depresją rzadziej stosują się do zaleceń lekarskich i mniej dokładnie przyjmują leki. Wśród osób cierpiących na depresję jest też dużo palaczy. Nadciśnienie, cukrzyca, zaburzenia metabolizmu i nadwaga występują u tych osób dwa razy częściej niż w zdrowej populacji.

Osoby, u których stwierdzi się kombinację tych zagrożeń, czyli tzw. zespół metaboliczny, są narażone w 16-18 procentach na to, że w ciągu najbliższych dwóch lat wystąpi u nich choroba serca.

- Nawet jeśli dana osoba przeżyje atak serca, to na dalsze rokowania duży wpływ będzie miał nastrój. Jeśli ta osoba po przebytym zawale będzie w gorszym nastroju, ryzyko śmierci wskutek komplikacji jest aż trzy razy większe – donosi nowojorski psychiatra, Alexander Glassmann.

Nawet jeśli człowiek był do tej pory fizycznie zdrowy, to prawdopodobieństwo przebycia zawału lub udaru mózgu - o ile dopadnie go depresja - gwałtownie wzrasta. Zmienność częstotliwości uderzeń serca mówi też o tym, jak wyglądają szanse przeżycia zawału. Depresja zmniejsza zdolność serca do reagowania adekwatnym tętnem na sygnały organizmu.

Glassmann domaga się, żeby pacjentom, którym grozi zawał lub go właśnie przebyli, lekarze ordynowali konsekwentnie leki przeciwdepresyjne. To na razie tylko nabożne życzenia.

- Osoby cierpiące na zaburzenia psychiczne, które przechodzą zawał, mają mniejsze szanse, żeby otrzymać optymalne leczenie – obojętnie czy przy pomocy leków, by-passów czy rozszerzenia naczyń wieńcowych – twierdzą John Newcomer i Charles Hennekens w aktualnym wydaniu ”Journal of the American Medical Association”. Umieralność wśród osób z zaburzeniami psychicznymi jest o 19 procent wyższa niż przeciętnie w populacji.

Możliwe do uniknięcia przypadki śmiertelne

Dochodzi do zaniedbań również w sferze prewencji. Amerykańskie badanie z 2006 roku pokazuje, że 88 procent chorych psychicznie, cierpiących na zaburzenia metaboliczne, nie otrzymywało substancji obniżających poziom cholesterolu. U 30 procent cukrzyków cukrzyca nie była leczona, 62 procent osób mimo nadciśnienia nie otrzymywało odpowiednich leków. - Jeśli kardiolodzy i psychiatrzy nie będą silniej współpracować, możliwe do uniknięcia przypadki śmiertelne osób psychicznie chorych na skutek zawału będą zdarzały się coraz częściej – obawiają się Newcomer i Hennekens.

Apel o nielekceważenie chorób serca o podłożu psychicznym kieruje się nie tylko do lekarzy, ale i do rodzin. - Udowodnienie tak ścisłego powiązania depresji z chorobami serca należy do najbardziej zdumiewających odkryć ostatnich lat. Również kardiolodzy wciąż mało wiedzą na ten temat. Zwracanie uwagi tylko na fizyczne czynniki, takie jak palenie, nadciśnienie czy cukrzyca, to stanowczo za mało – konkluduje Peter Henningsen.

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #37 dnia: Listopad 10, 2007, 08:00:10 pm »
Co dzieje się ze starzejącym sercem


Z każdym dodatkowym rokiem życia nasze serce coraz bardziej się kurczy, a jego zdolność przepompowywania krwi maleje nawet o 5%.

Badacze z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa analizowali obrazy uzyskane dzięki rezonansowi magnetycznemu. Przyglądali się nie tylko budowie serca, ale i jego działaniu. Zbadano 5004 osoby (zarówno kobiety, jak i mężczyzn). Wolontariusze nie chorowali na serce, należeli do różnych grup etnicznych, mieli od 45 do 84 lat.

Naukowcy stwierdzili, że rocznie waga mięśnia sercowego zmniejszała się średnio o 0,3 g. Z każdym dodatkowym rokiem o 2-5% wydłużał się czas potrzebny na jego skurcz i rozkurcz, a pojemność przepompowywanej krwi spadała o 9 milimetrów sześciennych.

Wiedzieliśmy, że serce stale próbuje zaadaptować się do czynników ryzyka, ale teraz stwierdziliśmy, że zadanie to staje się coraz trudniejsze, w miarę jak mięsień starzeje się i po trochu traci swoje zdolności pompujące - wyjaśnia szefowa zespołu badawczego Susan Cheng. Otyłość i nadciśnienie dodatkowo zwiększają ryzyko wystąpienia zastoinowej niewydolności serca.



kopalnia wiedzy
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #38 dnia: Listopad 13, 2007, 04:50:14 pm »
Brak błonnika grozi chorobami serca
- mar, PAP 2007-11-13

Zbyt mała zawartość błonnika w codziennym pożywieniu zwiększa zagrożenie chorobami serca i układu krążenia, stanowiąc niebezpieczeństwo znacznie poważniejsze niż spożywanie nadmiernej ilości tłuszczów.

Do takiego wniosku doszli naukowcy ze szwedzkiego uniwersytetu w Lund. Przeprowadzili oni badania nad stanem zdrowia 28 tys. osób podzielonych na cztery grupy w zależności od ilości tłuszczu w codziennym pożywieniu.

Według dr Margarety Leosdottir, okazało się, że osoby z grup, które nie jedzą zbyt dużo tłuszczu, a mimo to zapadają na choroby serca i krążenia, równocześnie spożywają niewielkie ilości błonnika.

Na tej m.in. podstawie naukowcy z Lund uznali, że to nie nadmiar tłuszczu - jak się dotychczas powszechnie sądziło - lecz niedobór błonnika pokarmowego stanowi główną przyczynę zapadania na choroby układu krążenia i serca.

Według aktualnej wiedzy, błonnik zapobiega też m.in. zachorowaniom na niektóre postaci nowotworów, głównie raka jelita grubego i odbytu.
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #39 dnia: Listopad 19, 2007, 12:23:59 pm »
Odręczne pismo wskazuje na choroby serca?


Grafolog Christina Strang twierdzi, że w odręcznym piśmie człowieka znajdują odzwierciedlenie wczesne oznaki chorób układu sercowo-naczyniowego. Dla jednych to przełomowe i przydatne odkrycie, dla wielu specjalistów ma ono jednak więcej wspólnego z chirologią niż z prawdziwą nauką.


Badania prowadzono w Pool Hospital w Wielkiej Brytanii, a ich wyniki zaprezentowano niedawno na konferencji Międzynarodowego Stowarzyszenia Grafologów w Melbourne. W studium wzięło udział ponad 100 osób tuż po sześćdziesiątce (w tym 61 pacjentów oddziału kardiologii).

Pani Strang podkreśla, że wcześniejsze badania dotyczyły wpływu na pismo chorób neurodegeneracyjnych, takich jak pląsawica Huntingtona, choroba Alzheimera czy Parkinsona.

Grafolog analizowała różne cechy pisma, m.in.: odstępy między wyrazami, zniekształcone litery "o" oraz "kropki spoczynkowe" (ang. resting dots), czyli miejsca, w których ręka piszącego na chwilę się zatrzymała.

Okazało się, że w grupie osób chorych na serce częściej niż w grupie kontrolnej występowały przetrzymane kropki. Dotyczyło to zwłaszcza górnej części liter "a", "e" i "o".

Obecnie Strang stara się powtórzyć uzyskane wyniki. Chce je też opublikować w jakimś specjalistycznym czasopiśmie, ale wielu ekspertów uważa, że nie spełniają one wymogów badań naukowych. Zastrzeżenia budzi np. metoda doboru próby. Neuropsychiatra Perminder Sachdev z Uniwersytetu Nowej Południowej Walii twierdzi, że grafolog nie zaproponowała żadnego mechanizmu, za pośrednictwem którego choroba serca miałaby wpływać na pismo. Zreferowała tylko dane pod kątem statystyki i nie spróbowała ich nawet zinterpretować.

Sachdev słusznie zauważa, że kropki spoczynkowe mogą być skutkiem zmęczenia, a nie choroby serca.

Strang zainteresowała swoimi badaniami kardiologa z Pool Hospital, dr. Andrew McLeoda, który początkowo nie chciał wierzyć, że choroby nieneurologiczne mogą odciskać swoje piętno na piśmie. Zachęciły go jednak wstępne wyniki badań. Zgodził się nawet na przeprowadzenie rozszerzonej ich wersji na swoim oddziale.

Gdyby udało się wyodrębnić cechy pisma osób z chorobami sercowo-naczyniowymi, można by w pewnych sytuacjach zrezygnować z przeprowadzania badań inwazyjnych.


kopalnia wiedzy
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #40 dnia: Listopad 29, 2007, 01:48:28 pm »
Czy te komórki załatają serca?

Trwają próby leczenia chorego serca komórkami macierzystymi. Kolejne eksperymenty pokazują, że to może być przyszłość kardiologii, ale do otrąbienia sukcesu jeszcze daleko

Całość:
http://forum.darzycia.pl/vp123977.htm#123977

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80355,4713387.html

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #41 dnia: Listopad 30, 2007, 10:17:05 am »
Tak pęka serce



Koszmar zaczął się w 1996 roku, kiedy 11-tygodniowego synka Sally Clark, Christophera, znaleziono martwego w wózku.

Sally i jej mąż Steve, adwokaci z Essex, zdecydowali się na drugie dziecko. Czternaście miesięcy później mały Harry, w wieku 8 tygodni, zemdlał w łóżeczku i zmarł. Sally została oskarżona o zabicie dzieci i trafiła do więzienia. W czasie procesu o morderstwo okazało się, że znów jest w ciąży; dziecko zostało jej odebrane i oddane do opieki zastępczej.


Sally została skazana za morderstwo na podstawie fałszywych zeznań i dostała dwa wyroki dożywocia. W 2003 roku sprawiedliwość w końcu zatriumfowała i wypuszczono ją z więzienia. Po powrocie do domu z trudem radziła sobie z normalnym życiem. Cierpiała z powodu depresji, wahań nastroju i koszmarnych wspomnień z celi. Prawie nie wychodziła z domu. W marcu ubiegłego roku 42-letnia kobieta nagle zmarła – jak orzekli biegli sądowi, z przyczyn naturalnych.

- Po prostu pękło jej serce – powiedzieli tabloidom jej przyjaciele. (...) Czy coś takiego jest w ogóle możliwe? Ludzie bardzo często używają tego powiedzenia, co w końcu skłoniło naukowców do zbadania zależności między stanem umysłu a zdrowiem serca.

W ostatnich latach nasze rozumienie powiązań między sercem a psychiką znacznie się pogłębiło. Od dawna kojarzymy depresję i złość z dolegliwościami sercowymi, jednak najnowsze odkrycia sugerują, że nawet łagodniejsze postaci tych stanów mogą stanowić zagrożenie. Inne badania doszukują się tych zależności już u płodu. (...)

Zdrowie serca ważne już w łonie matki


Zależność między równowagą emocjonalną a kondycją serca zaczyna się już w życiu płodowym, gdy serce nienarodzonego dziecka bije zgodnie z rytmem serca matki. (...)

- Zsynchronizowane bicia serc mają podstawowe znaczenie dla komunikacji między rodzicem i dzieckiem. Tego rodzaju więź w pierwszym roku życia uczy niemowlęta większej empatii i lepszego odczytywania emocji w późniejszym życiu - wyjaśnia Ruth Feldman z Uniwersytetu Bar-Ilan w Izraelu.

Działa to też w drugą stronę. Kiedy oddech czy bicie serca rodzica i dziecka wypadają ze wspólnego rytmu - na przykład, z powodu przedwczesnego porodu czy depresji poporodowej - może to utrudniać nawiązywanie zdrowych relacji w późniejszym wieku, dodaje Fledman. (...)

W miarę rozwoju dziecka jego serce jest nadal podatne na miłość, stres i ból. Nawet takie wydarzenia jak 11 września 2001 mogą mieć wpływ na małe serduszka. Psycholog Brooks Gump z Uniwersytetu Stanowego Nowego Jorku w Oswego przebadał dzieci z północnych części stanu Nowy Jork po ataku na World Trade Center i odkrył, że choć zdarzenie to miało miejsce daleko od nich, to spowodowało u dzieci zmianę w reakcjach sercowo-naczyniowych - w porównaniu z podobną grupą poddaną badaniom przed atakami.

- Jeśli terroryzm ma wpływ na sposób reagowania na stres, to poczucie stałego zagrożenia może zwiększać ryzyko chorób serca - mówi Gump. (...)

Biologiczny związek serca i umysłu

Wielu ekspertów uważa, że kluczowym zjawiskiem, wiążącym rozwój miażdżycy z emocjami, jest stan zapalny. Gregory Miller, psycholog z University of British Columbia, określił zapalenie jako będącą niekończącą się pętlą ”biologiczną autostradę”, która łączy stres i choroby serca. (...)

Ta ”autostrada” biegnie w obu kierunkach, podkreśla Miller. - Przewlekły stres i zdarzenia o pewnym nacechowaniu emocjonalnym zapoczątkowują proces zapalny, który wiedzie ludzi w stronę zarówno depresji, jak i chorób sercowo-naczyniowych.

- Z drugiej strony, zapalenie może  występować równocześnie z chorobą serca, która potem wywołuje stres i w końcu depresję - wyjaśnia.

Jak temperament chroni serce


Od lat kardiolodzy wskazują na jeden obciążony wysokim ryzykiem typ osobowości: to narwaniec, który szybko się denerwuje i eksploduje. Szczególnie narażone są osoby, które mają tendencję do wpadania w szał i nieprzemyślanych agresywnych zachowań przy minimalnej prowokacji.(...) Najbardziej wybuchowi ludzie są obciążeni dwukrotnie większym ryzykiem niż osoby o normalnym usposobieniu, a ilość problemów sercowo-naczyniowych wzrasta wraz z poziomem złości.

Obecnie naukowcy uważają, że również bardziej złożone typy osobowości mogą mieć pewne znaczenie dla funkcjonowania serca i jego zdrowia. Osoby pełne optymizmu i przyjacielskie mogą mieć zdrowsze serce i mniejsze szanse na problemy z nim, niż pesymiści i nieśmiali. (...)  

Inne badanie wykazało niedawno zalety bycia ufnym. Do takich wniosków doszli naukowcy z Uniwersytetu Michigan, którzy badali poziom ufności, stresu i depresji, jednocześnie oceniając częstość występowania u badanych trzech wskaźników stanu zapalnego: fibrynogenu, białka C-reaktywnego i IL-6 (każdy z nich związany jest ze zwężeniem naczyń tętniczych i ryzykiem wystąpienia w przyszłości choroby serca). Wyższy poziom cynicznej nieufności wiązał się z podwyższeniem stężenia wszystkich trzech wskaźników, przewlekły stres z wyższym poziomem IL-6 oraz białka C-reaktywnego, a depresji towarzyszyło zwiększenie poziomu IL-6.

Co więcej, jeśli chorujemy już na serce, depresja bywa czynnikiem ryzyka, który może nas nawet wpędzić do grobu. Naukowcy z uniwersytetów Duke i Północnej Karoliny wykazali, że u pacjentów z zastoinową niewydolnością serca, jeśli jednocześnie cierpią na depresję, prawdopodobieństwo śmierci lub koniecznej hospitalizacji jest o połowę wyższe niż u podobnie chorych, ale bez stanów depresyjnych. (...)

Zawody przyjazne sercu

Jeśli ktoś kiedykolwiek potrzebował motywacji, aby odejść z nudnej czy stresującej pracy, to koniecznie powinien zapoznać się z najnowszymi wynikami badań. Taka praca grozi czymś poważniejszym niż zasypianiem przy biurku. Najbardziej dramatycznym przykładem może być tu widok strażaka wyłaniającego się bez szwanku z płomieni, ale tak zestresowanego, że zaraz potem dostaje zawału serca i umiera. (...)

Nie trzeba jednak walczyć z ogniem ani być odpowiedzialnym za zapobieganie ewentualnym katastrofom lotniczym, aby zaszkodzić swojemu sercu. Wypalenie – stan emocjonalnego wyczerpania, fizycznego zmęczenia i poznawczego znużenia - może pojawić się zawsze wtedy, gdy praca jest stresująca, intensywna lub po prostu gdy jest wykonywana zbyt długo.

Dlaczego wypalenie jest tak niebezpieczne dla serca? Może to być związane z ograniczeniem ilości snu i wyczerpaniem fizycznym. Wypaleni zawodowo pracownicy wykazują znaczne zniecierpliwienie i są tak wyczerpani, że zmęczenie całkowicie ich przytłacza.

Cena żałoby i straty

Jej mąż zmarł nagle, we wrześniowy wieczór 1993 roku. Kilka godzin później owdowiała kobieta, siedemdziesięciolatka, zjawiła się na pogotowiu w Rennes we Francji. (…) Cierpiała z powodu silnego, zaciskającego bólu w klatce piersiowej, któremu towarzyszyły mdłości i wymioty i silne pocenie. U lekarza zemdlała. Została poddana leczeniu i przeżyła, a kilka miesięcy później nie znaleziono u niej żadnych cech uszkodzenia tkanki sercowej ani śladów po tym wieczorze - jakby nigdy nie cierpiała na chorobę wieńcową serca.

Takie przypadki od dawna stanowiły zagadkę dla lekarzy, jednak w ostatnich latach ich tajemnicę udało się wyjaśnić. Zjawisko to, prowokowane przez nagły stres lub szok - taki jak śmierć ukochanej osoby, jest przyczyną objawów przypominających zawał serca. Zdolność serca do tłoczenia krwi zostaje upośledzona, ale sama tkanka sercowa pozostaje nieuszkodzona. Nie dochodzi też do zamknięcia naczyń przez skrzep, co często jest przyczyną chorób sercowo-naczyniowych. Zamiast tego, żal pacjenta bierze w posiadanie koniuszek serca, który pompuje krew do lewego przedsionka, nadyma się i słabnie, co skutkuje zaburzonym przepływem krwi. Nic więc dziwnego, że przysłowiowe ”złamane serce” czy ”pęknięcie serca” jest medycznie określane jako zespół balotującego koniuszka lub kardiomiopatia stresowa. (…)

Badania wiążące zdrowie emocjonalne ze zdrowiem serca są nadal na bardzo wczesnym etapie. Płynące z nich przesłanie jest jednak jasne: można chronić serce w prosty sposób, wystarczy tylko unikać kłótni, rzucić nudną pracę czy rozładować złość biegając po okolicznych uliczkach. Te proste interwencje czy aktywności, jeśli będą stosowane regularnie, mogą Ci uratować życie.


onet
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #42 dnia: Grudzień 06, 2007, 03:15:09 pm »
Siedem lat ze sztucznym sercem



W wieku 68 lat zmarł Peter Houghton, który przez 7 lat żył ze wszczepionym eksperymentalnym sztucznym sercem - poinformował jego przyjaciel i sąsiad John Lloyd.
Jest to najdłuższy, znany medycynie przypadek, okres czasu, w którym pacjent żył dzięki wszczepionemu sztucznemu sercu. Jako przyczynę zgonu podano kryzys funkcjonowania wielu organów wewnętrznych.


W roku 2000 Hougton zgodził się na trwałe wszczepienie nowego modelu sztucznego serca, wobec coraz większej niewydolności własnego. Lekarze dawali mu wówczas tylko kilka tygodni życia.
 
5 lat wcześniej Hougton doznał ataku serca i od tego czasu stan jego zdrowia stale się pogarszał.

Sztuczne serce pozwoliło mu wrócić do aktywnego życia. Hougton wiele podróżował, chodził po górach i pisał książki. Prowadził też kampanię na rzecz upowszechnienia tej metody walki z chorobami serca. Rok temu jego stan zdrowia zaczął się ponownie pogarszać.

Houghton miał wszczepione sztuczne serce typu Jarvik 2000 skonstruowane przez dr. Roberta Jarvika, który wcześniej opracował pierwsze sztuczne serce nadające się do umieszczenia w organizmie pacjenta.

Wykonany z tytanu i stali Jarvik 2000 jest małych rozmiarów bezzaworową pompą tłoczącą krew i zasilaną, umieszczoną na zewnątrz, niewielką baterią. Serce z baterią łączy przewód wyprowadzony na zewnątrz przez powłokę jamy brzusznej.

W Stanach Zjednoczonych Jarvik 2000 jest badany pod kątem przydatności dla pacjentów oczekujących na przeszczep naturalnego serca.

onet
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #43 dnia: Grudzień 27, 2007, 11:14:31 pm »
Chore serce neurotyka

Neurotycy częściej umierają na choroby sercowo-naczyniowe, podczas gdy ekstrawertyzm zabezpiecza przed zgonem z powodu dolegliwości ze strony układu oddechowego - zauważają naukowcy z Uniwersytetu w Edynburgu (Psychosomatic Medicine).

Członkowie zespołu Beverly A. Shipley wyjaśniają, że neurotyzm wiąże się z lękiem i depresją, co łącznie nie jest korzystne dla serca. Do tej pory z badań nad wpływem neurotyzmu i ekstrawersji na zdrowie uzyskiwano mieszane wyniki. To dlatego Szkoci zdecydowali się przez 21 lat śledzić losy 5424 dorosłych, którzy na początku eksperymentu wypełniali testy osobowościowe. Szczególnie ważne było określenie przyczyny zgonu.

I tak nasilony neurotyzm zwiększał ryzyko śmierci z jakiejkolwiek przyczyny. Związek nie był jednak istotny statystycznie po uwzględnieniu takich czynników, jak waga ciała, spożycie alkoholu, wykształcenie oraz pozycja społeczna. Wysoki neurotyzm oznaczał też zwiększone prawdopodobieństwo choroby sercowo-naczyniowej. Nie spadało ono nawet po wzięciu pod uwagę wymienionych wyżej okoliczności.

Ekstrawertyzm zmniejszał ryzyko zgonu wskutek chorób układu oddechowego. Naukowcy uważają, że związek neurotyzm-choroby serca ma podłoże genetyczne. Niewykluczone jednak, iż zachowanie oraz pozycja socjoekonomiczna również mają znaczenie.

Anna Błońska
źródło: Reuter

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #44 dnia: Styczeń 05, 2008, 09:58:33 am »
Dziurawione działa lepiej


Okazuje się, że termoablacja - metoda stosowana zwykle do niszczenia guzów - daje bardzo dobre rezultaty również u pacjentów po zawale serca. Choć procedura nie jest łatwa do przeprowadzenia, wstępne badania wykazały, że może nawet o kilkadziesiąt procent zmniejszyć śmiertelność wśród chorych. Inną jej zaletą jest ograniczenie liczby zabiegów wszczepiania tzw. rozruszników serca, które choć ratują życie, mogą znacznie pogorszyć psychiczną kondycję pacjenta.

Istotą zabiegu jest usunięcie z mięśnia sercowego tego fragmentu blizny pozawałowej, który może być źródłem groźnych zaburzeń rytmu serca. Aby tego dokonać, należy ustalić właściwe miejsce, wprowadzić w nie specjalną sondę, po czym naświetlić je za pomocą promieniowania radiowego.

Zespół kierowany przez Marka Josephsona z Beth Israel Deaconess Medical Center w Bostonie przeprowadził badania na dwóch grupach pacjentów, liczących po 64 osoby. W pierwszej znalazły się osoby, które poddano termoablacji, w drugiej zaś - pacjenci leczeni tradycyjnie. Okazało się, że w ciągu dwóch lat wszczepiony "rozrusznik" musiał interweniować jedynie u 9 procent osób z pierwszej grupy, a w drugiej odsetek ten to aż 31%. Śmiertelność wśród pacjentów wyniosła odpowiednio 9% i 17%.

Mimo że terapia dała obiecujące wyniki, liczba pacjentów uczestniczących w badaniach była zbyt mała, aby można było je uznać za miarodajne (m.in. nie brano pod uwagę osób leczonych farmakologicznie). Oznacza to niestety, że ofiary zawałów jeszcze nie mogą liczyć na 40-procentowe zmniejszenie ryzyka zgonu.

Przemysław Kobel
źródło: Reuter

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #45 dnia: Styczeń 23, 2008, 10:00:19 am »
Immunoterapia chorób serca

Stłumienie działania układu odpornościowego może pomóc niektórym osobom z niewydolnością układu krążenia - informuje "Lancet".

Z niewydolnością układu krążenia mamy do czynienia, gdy serce nie radzi sobie z pompowaniem dostatecznej ilości krwi. Powoduje to miedzy innymi łatwe meczenie się, zastój krwi i obrzęki. W niektórych przypadkach ma to związek z zaburzeniami odporności

Naukowcy z Methodist Hospital w Houston (Teksas) przeprowadzili badania na 1000 chorych, u których stłumili reakcję odpornościową i zmniejszyli odczyn zapalny, poddając krew pacjenta działaniu odpowiednich substancji, a następnie wstrzykując ja z powrotem do krwiobiegu. Dla porównania obserwowali także podobną liczbę zdrowych osób. Okazało się, że trwając 22 tygodnie immunoterapia zmniejszyła ryzyko zgonu i hospitalizacji w przypadku niektórych chorób serca o 25 do 39 procent. Do potwierdzenia tych danych potrzebne jednak będą dalsze badania.

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #46 dnia: Luty 07, 2008, 11:11:40 am »
Pionierskie badanie polskich kardiologów opublikowane w amerykańskim piśmie

Pierwsze na świecie badanie randomizowane, porównujące efekty wszczepienia stentu i by-passów u pacjentów z chorobą pnia lewej tętnicy wieńcowej, przeprowadził polsko-amerykański zespół kardiologów i kardiochirurgów. W badanie na grupie 105 pacjentów było zaangażowanych kilka ośrodków, przede wszystkim Polsko-Amerykańskie Kliniki Serca w Ustroniu i Górnośląskie Centrum Medyczne Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Publikacja na ten temat ukazała się właśnie w "Journal of the American College of Cardiology" - jednym z najbardziej prestiżowych amerykańskich pism medycznych w dziedzinie kardiologii.

Jej autorami są m.in.: doc. Paweł Buszman, prof. Andrzej Bochenek i prof. Michał Tendera ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, prof. Stefan Kiesz z Uniwersytetu Teksańskiego w San Antonio i prof. Jack Martin z uniwersytetu w Filadelfii. Projekt współfinansowały Polsko-Amerykańskie Kliniki Serca i polskie Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, które przyznało grant.

"W amerykańskiej prasie trwa burzliwa dyskusja, która metoda leczenia jest lepsza. Nasz artykuł idealnie wpisuje się w tę dyskusję. To ważne, by kardiolog i kardiochirurg prowadzili takie wspólne badania, to wspólna platforma, na której można wypracować model leczenia najlepszy dla pacjenta" - powiedział prof. Andrzej Bochenek na konferencji prasowej w Katowicach.

Badanie dotyczy metody leczenia w bardzo groźnej dla życia chorego postaci choroby wieńcowej - zwężenia pnia głównego najważniejszej tętnicy wieńcowej serca. Przez serce biegnie lewa i prawa tętnica wieńcowa. Lewa dzieli się na dwa duże naczynia - tętnicę zstępującą przednią i okalającą. Ich część wspólna to właśnie pień, bardzo krytyczne miejsce, bo w przypadku jego zwężenia pojawia się ryzyko wystąpienia ostrej niewydolności krążenia i zgonu pacjenta.

Specjaliści z Górnośląskiego Centrum Medycznego jako pierwsi w Polsce i jedni z pierwszych na świecie wprowadzili w latach 90. leczenie zwężenia lewej tętnicy pnia za pomocą stentu, czyli protezy naczyniowej. "Kiedyś stentowanie pnia było herezją. To badanie pokazuje, że jest lepsze dla chorego. Choć przeprowadzone na niezbyt dużej liczbie pacjentów, jest czyste pod względem metodologicznym" - powiedział prof. Stefan Kiesz.

Protokół badania i technika stentowania pnia lewej tętnicy wieńcowej zostały opracowane przez polskich i amerykańskich kardiologów interwencyjnych: Pawła Buszmana, Stefana Kiesza i Jacka Martina.

Naukowcy wykazali w badaniu, że serce funkcjonuje lepiej po zabiegu angioplastyki przezskórnej, czyli wszczepienia stentu, niż po zabiegu kardiochirurgicznym. Ich zdaniem, wynika to z lepszej perfuzji po przywróceniu naturalnego przepływu krwi przez zastentowane naczynia wieńcowe, oraz z niższego ryzyka uszkodzenia mięśnia sercowego w trakcie zabiegu angioplastyki.

"Najważniejszą wiadomością płynącą z naszego badania dla kardiologów interwencyjnych jest to, że stentowanie pnia głównego lewej tętnicy wieńcowej daje zupełny powrót do zdrowia, podczas gdy interwencja chirurgiczna może nie być kompletna w chorobie pnia" - podkreślił doc. Paweł Buszman.

PAP - Nauka w Polsce

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #47 dnia: Marzec 11, 2008, 11:40:42 am »
Przeceniamy kondycję naszych serc


Większość Polaków jest zadowolona ze sprawności własnego układu krążenia, a jednocześnie nie potrafi wymienić czynników, które prowadzą do choroby



O tym, że wysoki poziom cholesterolu we krwi nie szkodzi sercu, przekonanych jest aż 96 proc. społeczeństwa. Z kolei 92 proc. nie uważa, by do choroby tego narządu mogła przyczynić się dieta. Informację o fałszywych przekonaniach na temat zdrowia i jego profilaktyki przynosi badanie pt. „Polacy a czynniki ryzyka chorób układu krążenia” przeprowadzone przez TNS OBOP na zlecenie Instytutu Flory. Wynika z niego również, że 67 proc. z nas uznaje stan zdrowia swojego serca za zadowalający.

– Biorąc pod uwagę fakt, że mamy w Polsce dwuipółkrotnie wyższą niż w pozostałych państwach Unii Europejskiej nadumieralność z powodu chorób układu krążenia (mierzoną ilością zgonów przed 64. rokiem życia), optymizm ten wydaje się zadziwiający – komentuje prof. Marek Naruszewicz, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Badań nad Miażdżycą. Jak dodaje, zagrożenie zdrowia Polaków wynika z nakładania się na siebie dwóch groźnych czynników, tj. podwyższonego poziomu tzw. złego cholesterolu (LDL), który dotyka 60 proc. dorosłej populacji oraz nadciśnienia tętniczego (33 proc.).

Tymczasem tylko 7 proc. respondentów wymieniło wysokie ciśnienie tętnicze jako czynnik odpowiedzialny za rozwój chorób sercowo-naczyniowych. Najczęściej wskazywali stres i długotrwałe palenie tytoniu.

– Choć polska kardiologia stoi na dość wysokim poziomie, to ilość zgonów z powodu chorób układu krążenia będzie rosła. Lekarze nie zrobią wszystkiego za pacjentów – tłumaczy prof. Naruszewicz. Mówiąc to, ma chociażby na myśli rosnącą ilość młodych ludzi z nadciśnieniem. Jak wynika z badań prof. Danuty Pupek-Musialik z Poznania, problem ten dotyczy już 18 proc. młodzieży do 15. roku życia. W dużym stopniu winna jest dieta. Nastolatki zjadają spore ilości chipsów. Tymczasem tylko jedno opakowanie zawiera 20 gramów soli, a więc niemal czterokrotnie więcej niż wynosi górna granica dziennego spożycia tego składnika. Po jej przekroczeniu szkodzimy swojemu zdrowiu. Aby temu zapobiec, prof. Naruszewicz radzi zastępować popularną sól sodową zdrową, potasową. W przekonaniu, że nie dbamy o zdrowie, utwierdzają także wyniki badania stanu zdrowia Polaków WOBASZ. Okazuje się, że złych nawyków nie zmienia nawet większość osób po
zawale serca.


Źródło : Rzeczpospolita
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #48 dnia: Marzec 17, 2008, 03:30:38 pm »
Dbając o serce bliskich, nie zapomnij o swoim

Wykonane w Centrum Medycznym Uniwersytetu Columbia badania przynoszą zaskakujące wyniki. Odkryto bowiem, że troska o bliską osobę z poważną chorobą serca może... zwiększyć nasze własne ryzyko wystąpienia podobnych dolegliwości.

Badania objęły ponad 500 rodzin, których członkowie zapadli na chorobę serca i przyjmowali pomoc ze strony bliskich. Wyniki analizy dowodzą, że opieka nad osobą ciężko chorą zwiększa ryzyko wystąpienia objawów napięcia psychologicznego oraz stosowania niekorzystnej dla mięśnia sercowego diety.

Doktor Lori Mosca, szefowa Oddziału Kardiologii Prewencyjnej w Centrum Medycznym Uniwersytetu Columbia, tłumaczy: Poczucie odpowiedzialności za osobę, która niedawno opuściła szpital, może prowadzić do uczucia izolacji i nasilenia objawów depresyjnych. Wzrasta także ryzyko, że osoba opiekująca się chorym przestanie jeść tak zdrowo, jak powinna.

Badacze uznali, że w związku z dokonanym odkryciem należy wprowadzić program zachęcający osoby sprawujące opiekę nad chorymi do zmiany trybu życia na korzystniejszy dla zdrowia. Wśród zaleceń pojawiła się m.in. rada, by przyjmowane w pożywieniu tłuszcze składały się na mniej niż 30% wartości energetycznej posiłków, a maksymalnie 7% powinny stanowić tłuszcze nasycycone. Zalecono także, by nie przekraczać dziennej dawki 200 mg cholesterolu.

Dr Mosca uznała wyniki swojego programu za zadowalające: Już po sześciu tygodniach zaobserwowaliśmy wyraźną poprawę nawyków żywieniowych [liczba osób odżywiających się zgodnie z jej zaleceniami wzrosła z 53% na początku eksperymentu do 79% po sześciu tygodniach]. Większość osób, które zmieniły w tym czasie swoją dietę, to osoby relatywnie młodsze, z podwyższonym ryzykiem chorób serca, oceniające nisko swój stan zdrowia.

Zgodnie z oczekiwaniami badaczy, zauważono także, że najbardziej narażeni na objawy obciążenia psychicznego byli ci spośród opiekunów, którzy sami cierpieli na depresję. Nie jest jednak jasne, czy to opieka nad chorym spowodowała tę chorobę, czy tylko nasiliła objawy gorszego samopoczucia psychicznego. Gorsza kondycja psychiczna opiekunów może, niestety, odbić się na ich zdrowiu fizycznym, szczególnie gdy jest połączona z niezdrową dietą. Odkrycie to sama autorka badań komentuje następująco: To istotna wskazówka dla lekarzy: trzeba skupić się na opiekunach osób chorych, gdyż oni sami także często potrzebują pomocy. Popełniamy błąd, ograniczając proces nauczania zdrowego trybu życia wyłącznie do samego chorego.

Dr Mosca uważa, że lekarze muszą mieć na uwadze obciążenie, jakiemu poddani są opiekunowie. Jej zdaniem, lekarze powinni poświęcać swoją uwagę nie tylko osobie z chorobą serca, ale także tej, która ją wspiera.

Wojciech Grzeszkowiak



kopalnia wiedzy
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Wady serca - odkrycia, badania medyczne
« Odpowiedź #49 dnia: Kwiecień 02, 2008, 11:03:49 am »
Pierwszy w Polsce automat do masażu serca


Pierwszy w Polsce pneumatyczny aparat do resuscytacji krążeniowej, służący do przywracania krążenia u osób z zatrzymaniem akcji serca uruchomiono na oddziale ratunkowym Szpitala Wojewódzkiego im. Kopernika w Łodzi.

Aparat Lucas CPR to przenośne urządzenie pneumatyczne zasilane tlenem lub powietrzem. Automatycznie wykonuje zewnętrzny masaż serca przez ucisk klatki piersiowej na głębokość 4-5 cm i w tempie ok. 100 uciśnięć na minutę - czyli zgodnie z wytycznymi Europejskiej Rady Resuscytacji - poinformowała we wtorek PAP rzeczniczka prasowa szpitala Adriana Sikora.

Zainstalowanie urządzenia na klatce piersiowej trwa kilkadziesiąt sekund. Polega na wsunięciu pod plecy deski stabilizującej, nałożeniu górnej części w postaci podkładki uciskającej oraz zapięciu rąk pacjenta pasami mocującymi. Konstrukcja urządzenia pozwala na prowadzenie defibrylacji pacjenta bez konieczności zdejmowania aparatu.

"Jego główną zaletą jest to, że w przeciwieństwie do ratownika aparat się nie męczy. Często reanimacja musi trwać ponad pół godziny. Ratownik jest tylko człowiekiem i średnio po kilkunastu minutach opada z sił. W czasie kiedy aparat dokonuje kompresji klatki piersiowej ratownik czy lekarz może podejmować inne decyzje medyczne np. jakie leki zastosować czy gdzie przewieźć pacjenta" - podkreśliła rzeczniczka.

Aparat można stosować także podczas transportu pacjenta do szpitala. "Normalnie nie można wykonywać resuscytacji krążeniowej, gdy karetka czy helikopter transportujący pacjenta jest w ruchu. Natomiast ten aparat taką możliwość daje" - zaznaczyła Sikora.

Jej zdaniem, choć użycie aparatu może doprowadzić do złamania żeber u ratowanego pacjenta, to jednak statystyki pokazują, że procent takich przypadków jest podobny do resuscytacji krążeniowych wykonywanej przez ludzi. Aparatu nie można jednak stosować u dzieci.

Szpital im. Kopernika w Łodzi jest pierwszą placówką medyczną w Polsce, która kupiła takie urządzenie. Zakup sfinansował Urząd Marszałkowski, któremu podlega placówka. Według nieoficjalnych informacji, aparat wkrótce być może trafi także do karetek reanimacyjnych w Płocku.

Według Sikory, do tej pory przy użyciu tego urządzenia w łódzkim szpitalu przeprowadzono dwie skuteczne reanimacje pacjentów.

onet
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

 

(c) 2003-2017 Team Dar Życia :: nota prawna :: o plikach Cookies :: biuro@darzycia.pl
Polecamy:   Forum o zwierzętach