Ogłoszenia Zwierzęta
Aktualności: Jeśli uważasz że serwis Dar Życia jest potrzebnym miejscem Wesprzyj nas. Chcemy reaktywować serwis, dostosować graficznie i technicznie do aktualnych standardów, ale potrzebujemy Twojego wsparcia. Dziękujemy za wsparcie.

Autor Wątek: Dojrzewanie - świadomość seksualna ON  (Przeczytany 62376 razy)

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Dojrzewanie - świadomość seksualna ON
« Odpowiedź #50 dnia: Luty 11, 2008, 12:26:03 pm »
Można i w taki sposób dostępny dla dziecka:  ;)

Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Pan Rajek

  • to weteran
  • polecający usługi
  • *******

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Dojrzewanie - świadomość seksualna ON
« Odpowiedź #51 dnia: Luty 24, 2008, 01:28:23 pm »
Kolejny artykuł na ten temat

Porozmawiajmy o seksie

Ewa Pągowska, konsultacja: prof. Maria Beisert, psycholog i seksuolog.

Masturbacja, zabawy w doktora, podglądanie dorosłych - to sprawy, które często budzą niepokój rodziców. Czy słusznie?

Wciąż jeszcze pokutuje przekonanie, że dziecko aż do okresu dojrzewania jest istotą aseksualną. To nieprawda - tak jak wiele innych potocznych poglądów na te tematy.

Zastanówmy się więc, które z nich są prawdziwe, a które fałszywe.


Rodzice nie muszą ukrywać swojej nagości przed małym dzieckiem.

To prawda. Ale to nie znaczy, że mają ją eksponować. Kiedy i ile zakrywać, zależy w dużej mierze od stosunku rodziców do własnej nagości. Jeśli bez skrępowania rozbierasz się w łazience w obecności malucha, to w porządku. Jeśli cię to jednak krępuje, nie ma potrzeby udawać, że jest inaczej.

Twój trzylatek może cię podglądać lub nalegać, byś pozwoliła mu oglądać się nago. Jego zachowanie jest naturalne, ale to nie oznacza wcale, że masz ulegać jego prośbom. Masz prawo do własnej intymności i dziecko powinno o tym wiedzieć. Chociaż oczywiście, jeśli już uda mu się wejść do łazienki, kiedy mama się kąpie, lepiej będzie, gdy ujrzy kawałek nagiego ciała, niż gdy zobaczy jej przerażenie. A jeżeli masz entuzjastyczne wręcz podejście do nagości i lubisz chodzić po domu bez bielizny? To też jest w porządku, pod warunkiem że chodzi o sytuacje, w których nagość jest naturalna. Nie można natomiast pozwolić dziecku na dotykanie intymnych części ciała mamy czy taty. Wtedy może dojść do pobudzenia, a to już nadużycie. Rodzice to ludzie, a nie eksponaty. Ich ciała nie służą więc do nauki anatomii. Od tego są książeczki edukacyjne. Jasno powiedzmy maluchowi: "To są części intymne mojego ciała i nie chcę byś ich dotykał".


Dziecięca masturbacja to naturalny element rozwoju.

To prawda. Maluch, przez przypadek, odkrywa, że dotykanie genitaliów w pewien określony sposób pomaga mu ją osiągnąć. Dlatego za każdym razem masturbuje się w ten sam sposób. Takie zachowanie pojawia się zwykle po trzecim roku życia, dotyczy 40-60 proc. dzieci i mija po dwóch, trzech latach.

Nie zakazujmy dziecku tej aktywności, a tym bardziej nie karzmy go za nią. Jedyny zakaz, jaki powinno usłyszeć to: "Nie rób tego przy ludziach". To znaczy nie tylko nie przy gościach, ale także nie przy rodzicach. Nie trzeba tego w żaden szczególny sposób uzasadniać. Tak samo jak tego, że potrzeby fizjologiczne załatwia się w miejscu ustronnym. Tak po prostu jest. Podobnie potraktujmy też seksualne zabawy przedszkolaka: "w doktora", "oglądanie pup" czy "w narzeczonych", których celem jest doznawanie przyjemności, poznawanie ciała i wyrażenie emocji. Dziecko powinno wiedzieć, że może się tak bawić z rówieśnikiem, który się na to zgadza i znowu nie publicznie.

Interweniować trzeba w przypadku masturbacji eksperymentalnej i instrumentalnej. W tej pierwszej nie chodzi głównie o przyjemność, ale o doświadczenia z własnym ciałem - czasami bardzo niebezpieczne, jak np. wkładanie różnych przedmiotów w intymne części ciała. Z masturbacją instrumentalną mamy natomiast do czynienia wtedy, gdy maluch zaspokaja sobie w ten sposób inne potrzeby, np. bliskości. Pomaga mu to zmniejszyć napięcie związane z trudną sytuacją życiową, np. z konfliktem pomiędzy rodzicami. Jeśli martwisz się, że tak jest w przypadku twojego dziecka - masz np. wrażenie, że masturbuje się, chcąc zwrócić na siebie uwagę - poradź się psychologa. Razem łatwiej będzie wykryć prawdziwą potrzebę leżącą u podłoża masturbacji i znaleźć sposób na jej zaspokojenie.

Dodajmy jeszcze, że dziecko może się masturbować także z powodu stanu zapalnego okolic płciowych lub alergii. Trzeba się wtedy wybrać do lekarza.


Wujek, który lgnie do dziecka, jest potencjalnie niebezpieczny.

To uogólnienie.Nie warto popadać w przesadę i każdą osobę, która lubi spędzać czas z dzieckiem, podejrzewać o niecne zamiary. Wystarczy spokojnie poobserwować zachowanie wujka, by dowiedzieć się, jakie ma intencje. Naszą czujność i sprzeciw powinny budzić jego próby dotykania stref erogennych, a więc genitaliów, pośladków, ust czy wewnętrznej strony ud, a także "neutralnych" części ciała, jeżeli dziecko przeciwko temu oponuje. Nie każdy, kto próbuje wziąć dziecko na kolana wbrew jego woli, dopuszcza się molestowania, ale z pewnością przekracza granice. Trzeba wtedy delikatnie, choć zdecydowanie, powstrzymać nazbyt czułą ciocię czy dziadka.

Co może świadczyć o niezdrowym zainteresowaniu dzieckiem ze strony dorosłego?
Widoczne podniecenie i wyraźna trudność w opanowaniu chęci dotknięcia go.


Nie należy uprawiać seksu w pokoju, w którym jest dziecko.

To prawda. Nawet jeśli twój synek czy córeczka smacznie śpią. Dotyczy to zwłaszcza dzieci, które skończyły już dwa lata. Jeśli chodzi o niemowlęta, to ta zasada nie jest już tak bezwzględna, ale i tak lepiej się jej trzymać. Kilkumiesięczne dziecko, które obudzi się w środku nocy, może się przestraszyć niezrozumiałej dla niego czynności, na dodatek budzącej w mamie i tacie tyle emocji. Jednak jeśli kilkulatek przybiegnie do naszego łóżka i nakryje nas na uprawianiu seksu, nie ma powodów do paniki. Pod warunkiem, że nie zrobimy z tego tragedii, nie będziemy krzyczeć ani zachowywać się tak, jakby nasz seks był czymś nagannym. Jesteśmy jednak winni maluchowi wyjaśnienie. Co powinien usłyszeć? Że zachowanie rodziców było wyrazem miłości i że w ten sposób osoby dorosłe (trzeba to podkreślić) mogą okazywać sobie czułość. Wiele zależy też od tego, jaki to był seks, i jakie są relacje między rodzicami na co dzień. Bo jeśli miłość fizyczna rodziców miała w sobie jakiś element przemocy albo w ciągu dnia mama i tata zachowywali się w stosunku do siebie agresywnie, dziecko może być przekonane, że w nocy próbowali zrobić sobie nawzajem krzywdę. Pamiętajmy też o tym, że dziecko, które wciąż słyszało, że dotykanie genitaliów jest grzechem, będzie się obawiać, że za chwilę ziemia się rozstąpi i najbliższe mu osoby wpadną razem z łóżkiem do piekła.


W rozmowach o seksie należy podążać za ciekawością dziecka.

To tylko częściowo prawda. Rzeczywiście odpowiadając na pytanie czterolatka: "Skąd się biorą dzieci?", albo "Co to jest seks?", nie ma co zasypywać go technicznymi szczegółami aktu seksualnego. Nasze wyjaśnienia powinny być zgodne z prawdą, ale dostosowane do wieku dziecka, i dotyczyć tego, co je rzeczywiście interesuje. To bardzo ważne, by nie traktować tematu seksu jako wstydliwy, a pytań dziecka jako kłopotliwe czy niestosowne. O miłości fizycznej nie mówmy też jak o czymś brudnym ani związanym wyłącznie z prokreacją. Pożądana otwartość w rozmowach o seksie nie oznacza jednak, że mamy trzymać na stole pornograficzne pisemka. Nawet przypadkowy kontakt z takimi materiałami może prowadzić do przedwczesnej erotyzacji dziecka.

Są jednak tematy, które trzeba poruszyć, zanim dziecko wywoła nas do odpowiedzi. Na przykład te związane ze "złym dotykiem". Najlepiej powiedzieć mu, że jego ciało, a zwłaszcza części intymne, może dotykać wyłącznie lekarz w trakcie badania i rodzice lub dziadkowie, np. w czasie kąpieli. Dobrze, by wiedziało, że nie musi być grzeczne w stosunku do każdego dorosłego. Że może nie pozwolić, by je ktoś dotykał. Taką rozmowę można porównać do rozmowy o zasadach ruchu drogowego. Nie czekamy, aż dziecko potrąci samochód, by powiedzieć mu, że nie wolno wchodzić na jezdnię, kiedy pali się czerwone światło.


Dobre książki

Marcin Brykczyński "Skąd się biorą dzieci?"
Peter Mayle "Co się ze mną dzieje"
Babette Cole "Mama zniosła jajko!"
Encyklopedia Larousse'a dla dzieci "Ciało"
Agnes Vandewiele "Moje ciało"
Virginie Dumont "Pytania o miłość. 5-8 lat"

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Dojrzewanie - świadomość seksualna ON
« Odpowiedź #52 dnia: Kwiecień 02, 2008, 11:46:46 am »
Naucz dziecko seksu!


Rozmawiaj często, nie wstydź się przytulać do partnera, nie gań dziecka za masturbację – tak radzą Mariusz i Gaja Wiśniewscy, tantryści, którzy na swoich warsztatach leczą i wspomagają ludzi w rozwoju własnej seksualności. Uczą też jak cieszyć się z seksu, bo okazuje się, że tak naprawdę niewiele z nas wie jak to robić. Nam udało się porozmawiać z mistrzami tantry podczas ich pobytu w Polsce (na co dzień mieszkają we Francji).


Jakie błędy rodzice popełniają najczęściej w uczeniu dziecka seksualności?

Mariusz Wiśniewski: Najwięcej szkody robi nasza kultura i religia. To one sprawiły, że tak naprawdę brak jest jakiejkolwiek edukacji seksualnej. Przecież dopiero niedawno pojawiły się jakieś książki o seksie na rynku. Wcześniej przez wiele lat była tylko „Sztuka kochania” Michaliny Wisłockiej. Gdy ta książka się pojawiła, to był dla ludzi szok. Przez lata seks uważany był za coś nieczystego, grzesznego, wulgarnego.

Gaja Wiśniewska: Obecnie edukacja seksualna oparta jest na filmach pornograficznych, stronach z pornografią i pismach. Młody chłopiec widzi, jak kobieta tam przedstawiona jest przedmiotem, a mężczyzna supermanem, który wykona parę ruchów, a kobieta będzie jęczeć z rozkoszy. To dzięki takiemu przekazowi młode dziewczyny uczą się jak udawać. Nie chcą być przecież gorsze od gwiazd pornograficznych. Nikt z nas jako dzieci nie usłyszał od rodziców, że seks jest wspaniały, że jest radością. Gdy młoda dziewczyna dorasta, słyszy jedynie od matki o podpaskach.

Mariusz: A przecież dawniej, w plemionach był cały rytuał przygotowania młodej dziewczynki do stawania się kobietą. U Indian nawet dziś miesiączka jest czymś wspaniałym, jest honorowana. U nas w kulturze wiąże się z nieczystością, z czymś wstydliwym. Powstaje masa produktów, które mają zatuszować „problem”. Tak jak i dziewczynki są nieprzygotowywane do świętowania swojej kobiecości, tak i mężczyźni. W swojej pracy terapeutycznej miałem też przypadek, gdy mężczyzna opowiadał, że jako chłopiec był bity po penisie przez matkę, gdy dostał erekcji! Miał wtedy 7 lat. Dorastający chłopiec chce się pochwalić mamie. Ale gdy matka jest zablokowana, powie mu, że to coś złego, czego powinien się wstydzić, a nawet wyprzeć. Może usłyszeć, że jest „świntuchem”. Z taką złą edukacją seksualną spotykam się na co dzień i zauważyłem, że nie ma znaczenia z jakiej warstwy społecznej ludzie pochodzą.

A czy spotkaliście się z jakąś normalną edukacją seksualną? Czy okazało się, że jacyś rodzice świetnie przygotowali kogoś do wejścia w życie seksualne?

Mariusz: (śmiech) Nie.

Gaja: Poruszanie tematu seksualności dopiero zaczęło się rozwijać w ostatnich latach. I dobrze, ale obserwuję, że idzie to w złym kierunku - perwersji. Ludzie, którzy nie są nauczeni czułości, wymyślają coraz więcej cudów, które mają im pomóc doznać pożądania, erekcji, orgazmu. Ale nie tędy droga.

Mariusz: Jeśli rodzice są zablokowani, a często są, bo wyrośli w takich, a nie innych warunkach, to przekazują to dziecku bardzo szybko. Uczą od najmłodszych lat, że penis jest zły, że pochwa dziewczynki jest niewłaściwa, że powinni unikać tych „brzydkich” miejsc. W Indiach, czy Afryce często masuje się niemowlę, nie unikając miejsc intymnych. Rodzice robią to w sposób naturalny, bez skrępowania. Dzięki temu dziecko uczy się, że wszystko w nim jest dobre, nie ma miejsc złych. Uczy się akceptacji całego swojego ciała.

A co z pedofilią?

Gaja: Poprzez rozmowy z dzieckiem rodzice przekazują mu, że jego ciało jest całe dobre, ale nie jest dla każdego, nie każdy może go dotykać. W ręce pedofila dostanie się dziecko, w którego domu nie mówiło się o seksie, albo mówiło się, że jest zły. Takie dziecko, gdy jest dotykane przez wujka lub dziadka w sposób niewłaściwy, nie będzie wiedziało, co się z nim dzieje. A nawet jeśli się domyśli, to będzie się wstydziło przyznać do czegoś „złego”. Natomiast, gdy w domu dziecko rozmawia z rodzicami o seksie, jest informowane, co jest dobre, a czego nie mogą mu robić inni ludzie, od razu przybiegnie do rodziców z informacją, że wujek dotykał jego miejsc intymnych. Może nawet się nie zgodzi, postawi się pedofilowi. Wtedy taki wujek zorientuje się, że lepiej nie zaczynać, bo wszystko szybko się wyda. Rozmowy z dziećmi o seksie powinny być obowiązkiem.

Jakie są skutki braku edukacji seksualnej, bądź złej edukacji seksualnej?


Mariusz: Tragiczne. Najczęstszym problemem, z jakim się spotykam, jest oziębłość seksualna u kobiet, a u mężczyzn strach przed kobietą. Ludzie opowiadają o seksie dowcipy, pełno jest seksu w reklamach, ale gdy zaczynam warsztaty, pytam ludzi o seks, o ich przeżycia, grupa milczy jak zaklęta. Ludzie nie potrafią rozmawiać szczerze i bez niepokoju o swoim życiu seksualnym.

Gaja: Seks dzisiaj to gwałt. Kobieta rozkłada nogi, bo tak wypada, tak trzeba. Kobieta wstydzi się powiedzieć, że nie ma ochoty na seks. Staramy się wciąż nadążyć za mediami, podnosimy ekscytację i poziom perwersji, powstają nowe gadżety, nowe tabletki, a efekt jest taki, że jest coraz więcej rozwodów. Głównym powodem rozstań jest nieudane życie seksualne. Ludzie nie potrafią mieć udanego seksu, są zablokowani już w dzieciństwie i tak niosą ten swój „kamień”, prezent od rodziców, czasami przez całe życie.

To co można zrobić, jak nauczyć dziecko seksu?

Mariusz: Przede wszystkim uleczyć siebie. Jeśli my umiemy się cieszyć naszą seksualnością i jesteśmy otwarci, dziecko samo nauczy się tego od nas. Ale najczęściej jesteśmy zablokowani. Pracę należy zacząć zawsze od siebie. Uleczyć skrzywdzone dziecko wewnątrz siebie. W lipcu będziemy właśnie prowadzić takie warsztaty „Ulecz wewnętrzne dziecko w sobie”.

Gaja: Bardzo często rodzice ganią dziecko, gdy się masturbuje, a tak naprawdę, dziecko robi to, gdy w rodzicach wyczuwa napięcie. W ten sposób go rozładowuje. Jeśli rodzice są szczęśliwi, to zdarza się to bardzo rzadko albo wcale.

Mariusz: Jeśli rodzice przyprowadzają do mnie dziecko z problemami, od razu pytam, czy u rodziców jest wszystko ok. Zapraszam ich do pracy terapeutycznej. Problem dziecka rozwiązuje sie automatycznie, kiedy rodzice się odblokowują. Dziecko jest trochę takim barometrem rodziny.

A co zrobić, gdy złapiemy dziecko na oglądaniu stron pornograficznych?

Gaja: Powiedzieć, żeby uważało na wirusy (śmiech).

Mariusz: Nie uchronimy dziecko przed światem zewnętrznym. Ale jeśli od małego będziemy rozmawiać na temat seksu i pokażemy mu wolną od wulgarności stronę seksu, to prawdopodobnie dziecko obejrzy te strony na zasadzie „Acha, to można to i tak robić”, ale to wszystko. Bo będzie miało już wcześniej przekazany inny, ładniejszy obraz seksu.

Gaja: Mamy takiego dorastającego chłopca w domu. Ale u nas jest dużo książek, obrazów, figurek przedstawiających seks w sposób estetyczny, ładny, bez wulgaryzmu i pornografii. Widzę czasami, jak syn bierze sobie jakąś książkę do pokoju i przegląda. Cieszę się, że uczy się seksu na Kamasutrze, a nie na filmie pornograficznym. I najważniejsza rzecz. Rodzice powinni się przy dziecku przytulać, okazywać sobie miłość, to jest ten najpiękniejszy obraz, jaki można przekazać. To właśnie wtedy uczymy dziecko, że miłość jest piękna.

A co może zrobić źle wyedukowana seksualnie dorosła osoba, która jest zablokowana?


Mariusz: Przyjechać na warsztaty tantry albo poszukać dobrego terapeuty. Trzeba jednak pamiętać, że na lekcjach psychologii studentów nie uczy się odblokowywania swoich energii seksualnych. Więc to musi być osoba, która rzeczywiście uleczyła wcześniej siebie i jest odblokowana. Tylko taki terapeuta nam pomoże.

A jak go rozpoznać?

Gaja: Jeśli chodzimy na sesje i widzimy efekty. Widzimy, że coś się zmienia, czujemy to, wtedy na pewno trafiliśmy w dobre ręce. A jeśli terapia ciągnie się latami i nie ma efektów, wtedy lepiej zrezygnować. Nasze warsztaty trwają 7 dni i ludzie dokonują olbrzymich zmian w swoim całym życiu, więc nie trzeba na pewno 2-3 lat terapii, by się uleczyć.

Mariusz: Podobno jest tak, że trafiamy na takiego terapeutę, na jakiego chcemy. Jeśli jest w nas szczera chęć polepszenia swojego życia i uzdrowienia, to spotkamy kogoś, kto nam w tym pomoże. A jeśli tylko udajemy sami przed sobą i boimy się stanąć twarzą w twarz ze swoimi problemami, to spotkamy terapeutę, który też będzie zablokowany. I tak będziemy odgrywać nasz teatr. My w naszej pracy wykorzystujemy wiele technik. Włóczymy się po świecie, by zdobywać wiedzę i umiejętności, jeździmy nawet do szamanów. Stosujemy rebirthing, integrację posturalną, gestalt, trans, taniec, teatr, sen na jawie, mantrę, medytacje dynamiczne, gongi i misy tybetańskie. Stosujemy wszystko to, co pozwala uwolnić skrywane emocje z ciała i cieszyć się życiem, cieszyć się seksem.

Gaja: Nigdy też nie mamy gotowych zajęć przed spotkaniem z grupą. Podany jest temat, ale zajęcia i ćwiczenia dobieramy do grupy. Zdarza się, że podczas zajęć Mariusz przeprowadza krótką psychoterapię. Okazuje się, że dorosły mężczyzna ma problem z matką. Mimo, że jest dorosły nie potrafi się oddzielić, mieszka z nią sam. Jest uwikłany w toksyczny układ, nie może jej zostawić, bo wywiera na niego wpływ tak silny, że on nie pozwala sobie na życie pełnią życia, na realizowanie się. Staramy się nie zostawiać takich osób z nierozwiązanym problemem. Efekt jest taki, że później z radością patrzymy, gdy ludzie się odradzają w nowym życiu.

wp.pl
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26431
Autodestrukcyjne zachowania nastolatków
« Odpowiedź #53 dnia: Kwiecień 11, 2008, 08:51:38 pm »
Autodestrukcyjne zachowania nastolatków

Okres dojrzewania to bardzo trudny czas dla nastolatków. Zmiany zachodzące w ich życiu następują błyskawicznie jedna po drugiej. Wszystko podlega metamorfozie – ich ciało i psychika, potrzeby i pojęcie bliskości.

Towarzyszą temu zwykle skrajne emocje. Jak się kocha, to z całego serca. Jak się nienawidzi, to bezgranicznie. Nagle się okazuje, że rodzice nic nie rozumieją i to oni zwykle stają się wrogami numer jeden. Tym bardziej, że w oczach nastolatków, „starzy” sabotują życie towarzyskie swoich dzieci. A krąg rówieśników jest w tym wieku ważniejszy od rodziny. Z matką i z ojcem po prostu się nie rozmawia, bo przecież oni nic nie rozumieją, więc po co sobie strzępić język?


Dodatkowo do tego wszystkiego dochodzi stres związany z szeroko pojętą edukacją. Po pierwsze, nastolatki buntują się przeciw przeciążonemu, ich zdaniem, programowi nauczania, przez który zmuszeni są do przyswojenia wiedzy, która najprawdopodobniej nigdy im się nie przyda. Siedzą w szkole od rana do późnego popołudnia, a po powrocie muszą jeszcze godzinami ślęczeć nad pracą domową. Zwykle zdają sobie sprawę z tego, że ich rodzice przechodzili przez to samo, ale ich zdaniem, mieli oni dużo mniej możliwości rozrywki i nie odczuwali konieczności spędzenia dziewięciu godzin nad książkami tak boleśnie, jak ma to miejsce obecnie.

Po drugie, często już w podstawówce zaczyna się wyścig szczurów. Trzeba dostać się do dobrego gimnazjum, żeby potem zostać przyjętym do dobrego liceum, by mieć szansę studiować na dobrej uczelni. Oprócz tego należy uczęszczać na kursy językowe i korepetycje, bo szkoła nie przygotuje wystarczająco do osiągnięcia tych ambitnych celów. Ponadto, dobrze udzielać się jako wolontariusz, bo to dobrze wygląda w CV. Stres, jaki z tego powodu odczuwają nasze dzieci jest niewyobrażalny. Muszą go w jakiś sposób odreagować. Niestety często wybierają na to najgorszy z możliwych sposobów.

Stosowanie wszelkiego typu środków odurzających zalicza się do zachowań autodestrukcyjnych, ponieważ pod ich wpływem robi się często rzeczy, których się potem żałuje. Owszem, nie jest to specjalnie odkrywcze. Pamiętać jednak trzeba, że nastolatki przejawiają skłonność do skrajnych emocji i skrajnych zachowań. Przez to alkohol czy narkotyki mogą okazać się dla nich bardzo niebezpieczne. Dzieciaki nie poprzestaną na kieliszku wina, ale opróżnią całą butelkę; nie wystarczy im jedno piwo, człowiek bawi się dużo lepiej po wybębnieniu czteropaku. Podobnie może być z narkotykami, dzielonymi na „miękkie” i „twarde”. Co prawda, specjaliści w tej dziedzinie uważają, że podział ten jest zwodniczy, bo od wszystkiego można się uzależnić, a każdy nałóg może być fatalny w skutkach. Jednakże, rodzice nie przeraziliby się tak bardzo, gdyby dowiedzieli się, że ich dziecko pali marihuanę, niż gdyby okazało się, że eksperymentuje z heroiną. A nastolatki są nieprzewidywalne i niestety bardzo często hołdują zasadzie „na złość mamie odmrożę sobie uszy”.

Tak naprawdę, nie jesteśmy w stanie powstrzymać naszego dziecka od zrobienia sobie krzywdy. Jeśli ono stwierdzi, że chce czegoś spróbować, to na pewno tak się stanie. Nie możemy kontrolować go dwadzieścia cztery godziny na dobę. Niestety. Nawet, gdybyśmy zastosowali wobec niego areszt domowy, to ono przecież jeszcze chodzi do szkoły, spotyka tam mnóstwo ludzi. Nasze zadanie polega w tym przypadku na uświadamianiu im od najwcześniejszych lat jak straszne mogą być skutki nadużywania narkotyków i alkoholu. Dzieciaki muszą z domu wynieść elementarną wiedzę na temat szkodliwości pewnych nałogów. Bo przychodzi taki moment, kiedy nie możemy zrobić już nic.


Nastolatki piją i zażywają, ponieważ chcą stracić nad sobą kontrolę, zapomnieć, nie myśleć o przygniatającej ich codzienności. Mają liczne obowiązki i żadnych praw – taki jest ich zdaniem stan rzeczy. Dzieciaki widzą niekonsekwencje w zachowaniu rodziców i nauczycieli i chcą udowodnić, że skoro wymaga się od nich godnej dorosłych powagi i odpowiedzialności, bawić się mogą również jak dorośli. Jeśli widzisz, że Twoje dziecko straciło nad tym kontrolę, nie bój się skorzystać z pomocy szkolnego psychologa, albo porozmawiać ze specjalistą z poradni leczenia uzależnień. Przypadek każdego dziecka jest inny i dlatego konieczna jest indywidualna konsultacja. Jeśli nie zareagujesz na czas, Twoje dziecko w wieku 20 lat dołączy do grupy AA. Jeśli oczywiście wcześniej nie zrobi sobie większej krzywdy.


Innym destrukcyjnym zachowaniem, do którego nastolatki przejawiają skłonność jest seks. Seks sam w sobie nie musi oznaczać autoagresji, jeśli jednak uprawia się go co rusz z innym partnerem, nie stosując środków antykoncepcyjnych i/lub środków chroniących przed chorobami przenoszonymi drogą płciową, wówczas jest czym się martwić. I znowu – jeśli w odpowiednim czasie nie zaczniemy z dzieckiem rozmawiać, nie nauczymy go szacunku do samego siebie, nie uświadomimy mu niebezpieczeństw, jakie mu grożą, w końcu – jeśli nie opowiemy mu o tym, jak ważne jest użycie prezerwatywy, to może się to dla niego skończyć tragicznie. Pewnie, że wolelibyśmy, by nasz nastolatek nie rozpoczął współżycia przed 30 rokiem życia, kiedy będzie już odpowiedzialny i dojrzały, ale nie możemy na to liczyć. Musimy być gotowi na najgorszy wariant i zrobić wszystko, by w razie, jeśli dziecko się na niego lekkomyślnie zdecyduje, wiedziało, jak się zachować. Większość z nas zdaje sobie sprawę z tego, że zakazami niewiele możemy osiągnąć, więc może lepiej po prostu szczerze z dzieckiem pogadać?

Wiele takich autodestrukcyjnych zachowań, w tym również przypadkowy seks bez zabezpieczeń, ma swoje podłoże w domu rodzinnym. Przyczyną może być zbyt surowe traktowanie nastolatka, odmawianie mu prawa do własnych poglądów i planów. Dziecko sądzi, że oczekuje się od niego zbyt wiele, na nic mu przy tym nie pozwalając. Młodość ma swoje prawa, musi się wyszumieć. Jeśli jej tego odmówimy, nie możemy się dziwić, ze nastolatek, gdy poczuje trochę swobody, zachowuje się jak dzikie zwierzę wypuszczone z klatki

Samookaleczenia to poważny problem, pewne źródła podają, że dotyka aż 10% nastolatków. Większą skłonność do takich zachowań przejawiają dziewczęta. Statystyki pokazują, że na pięcioro okaleczających się nastolatków przypadają cztery dziewczyny i jeden chłopak. Samookaleczenie się może być skutkiem kilku czynników. Po pierwsze – może być wołaniem o pomoc. Chodzi o to, by rodzice zwrócili uwagę na swoje dziecko, zauważyli, że potrzebuje pomocy, i by wyciągnęli do niego rękę. Po drugie – może być próbą przestraszenia kogoś, szantażu. To komunikat: „Zobacz, do czego jestem zdolna/y. Jeśli nie dasz mi tego, czego chcę, posunę się dalej”. Po trzecie (i jest to najczęstsza przyczyna, dla której nastolatki robią sobie „sznyty”, ranią się żyletkami czy nożami) dzieci uciekają się do samookaleczenia, by uwolnić się od lęków, napięcia, stresu lub innych negatywnych emocji. Chodzi o to, by odczuwać ból fizyczny, który pomoże zapomnieć o psychicznych rozterkach.

Okaleczają się zwykle osoby z niskim poczuciem własnej wartości, introwertyczne, takie, które wolą zamknąć się w pokoju i płakać w poduszkę, niż przegadać z kimś swoje problemy. Jeśli dowiemy się, że nasze dziecko robi sobie „sznyty”, należy okazać mu współczucie. Nie wolno na nie krzyczeć i go ganić! Musimy pamiętać, że samookaleczenie jest dla praktykującej je osoby doraźną metodą radzenia sobie z problemami. A przecież dużo lepiej spróbować je rozwiązać, niż wmawiać sobie, że ich nie ma. Kto może dziecku w tym pomóc? Oczywiście rodzice. Jest to o tyle trudne, że nastolatek zwykle woli zastosować akt autoagresji, niż zwrócić się do mamy i taty o radę. Może to oznaczać, że rodzicom za bardzo nie ufa. Samookaleczenie, czy inne autodestrukcyjne zachowania u nastolatków, to droga na skróty. Przynoszą chwilowe zapomnienie, ale nie wpłyną pozytywnie na ich rozwój emocjonalny.
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Dojrzewanie - świadomość seksualna ON
« Odpowiedź #54 dnia: Kwiecień 28, 2008, 09:47:14 am »
Ten pierwszy raz - u ginekologa

Lek. med. Agnieszka Kurczuk- -Powolny, ginekolog położnik

Pierwsza wizyta u ginekologa przyprawia zwykle o lekki niepokój. Często zresztą zbiega się z inicjacją seksualną. Warto zadbać, by w obu przypadkach ten pierwszy raz przebiegł bezstresowo, nie pozostawiając u młodej dziewczyny złych wspomnień i urazów na przyszłość.

Niestety, są jeszcze w naszym kraju miejsca, gdzie wizyta u ginekologa kojarzy się z ciążą lub chorobą weneryczną. Niejedna dziewczyna z małego miasteczka jeździ na wizyty do odległego dużego miasta, by uniknąć ciekawskich recepcjonistek. Nie ma ściśle określonej granicy wieku, od której ginekolog jest potrzebny. Należy jednak wybrać się do lekarza, gdy coś dolega. Nie warto wstydzić się i cierpieć. Większość dolegliwości ginekologicznych można bez trudu wyleczyć. Częstym powodem wizyt nastolatek są nieregularne, obfite lub bolesne miesiączki. Niekiedy dermatolog kieruje dziewczęta na kurację hormonalną trądziku i nadmierne-go owłosienia. Na pewno zaś ginekologa powinna odwiedzić każda dziewczyna, która współżyje lub planuje podjęcie współżycia albo podejrzewa, że jest w ciąży.

Jak wygląda wizyta

Najpierw lekarz zadaje kilka-kilkanaście pytań. Zechce poznać powód wizyty i ewentualne dolegliwości: bóle, upławy, nieprawidłowe krwawienia. Zawsze pyta o datę ostatniej miesiączki, częstotliwość miesiączek, ich długość, obfitość i bolesność. O ewentualne przewlekłe choroby, przyjmowane stale leki, uczulenia, poważne choroby kobiet z najbliższej rodziny, zwłaszcza nowotwory narządów rodnych i piersi. Nieuniknione są pytania o współżycie seksualne oraz o sposoby zabezpieczania się przed ciążą.

Samo badanie nie powinno być bolesne, może jednak być nieco krępujące. Trzeba rozebrać się od pasa w dół i ułożyć na fotelu ginekologicznym. Pierwsza część badania polega na wprowadzeniu do pochwy wziernika (śr. 2-3 cm) i obejrzeniu ścian pochwy i tarczy szyjki macicy. Wtedy pobiera się też wymazy do badań cytologicznych lub bakteriologicznych. Po wyjęciu wziernika lekarz wprowadza palec jednej dłoni do pochwy, a drugą uciska podbrzusze od góry, by wyczuć i ocenić macicę oraz jajniki. Dziewczęta, które jeszcze nie współżyły i mają zachowaną błonę dziewiczą, można podobnie zbadać przez odbyt. Na koniec zostaje jeszcze badanie piersi. Po badaniu jest czas na pytania ze strony pacjentki, omówienie sposobu leczenia, skierowanie na odpowiednie badania i zaplanowanie kolejnej wizyty.

Ta straszna antykoncepcja

Coraz częściej przychodzą do lekarza młode dziewczyny - czasem nawet pary, które chcą rozpocząć współżycie i proszą o poradę, jak zapobiegać ciąży. Zapobiegliwość ze wszech miar godna jest pochwały. Wciąż jeszcze zbyt wielu młodych ludzi wierzy, że "za pierwszym razem nie można wpaść". Nastolatki coraz wcześniej wchodzą w świat seksu. Dobrze, jeśli przynajmniej wchodzą weń rozsądnie. Ciąża u nastolatki nie jest wprawdzie tragedią, ale potrafi skomplikować życie. Jeśli więc już zaczynacie współżyć, róbcie to z głową. Stosujcie prezerwatywy przy częstych zmianach partnerów i tabletki antykoncepcyjne przy regularnym współżyciu. Czy młode dziewczyny mogą stosować tabletki? Tak, jeśli skończyły 16 lat. Są to tabletki o niskich dawkach hormonów. I wcale się po nich nie tyje ani nie rosną wąsy (to najczęstsze obawy). Niektóre tabletki antykoncepcyjne pomagają przy bolesnych, nieregularnych miesiączkach lub przy młodzieńczych kłopotach z cerą.

Gdzie znaleźć dobrego lekarza

Chyba najlepsza jest poczta pantoflowa. Warto podpytać starsze koleżanki, kuzynki, mamę. Któż lepiej niż same kobiety wie, do którego lekarza warto chodzić? Nie zawsze rzecz w liczbie tytułów naukowych przed nazwiskiem czy bogatym wystroju gabinetu. Ważne, by lekarz lubił swój zawód i swoje pacjentki, słuchał ich uważnie i traktował życzliwie, po partnersku, ale z szacunkiem. Powiecie, że tacy lekarze są tylko "w szpitalu w Leśnej Górze"? Zapewniam, że również w realnym świecie można takich znaleźć. Może tylko, niestety, nieco łatwiej w prywatnym systemie opieki zdrowotnej. Mniejsze obciążenie pracą i trochę więcej czasu pozwalają lekarzowi bardziej cieszyć się kontaktem z pacjentem. Koszt prywatnej wizyty wynosi zwykle kilkadziesiąt złotych, ale na tym pierwszym razie na pewno nie warto oszczędzać.

To wcale nie jest taki zły pomysł. Byle tylko przestrzegać przy tej okazji pewnych reguł.

Droga córko!

Mama nie jest wcale taka stara, jak się wydaje ze szkolnej ławki, a jej kobiece doświadczenie może ci pomóc.

Bądź delikatna - dla niej nadal jesteś malutką córeczką, więc twoje życzenie dotyczące tabletek anty- koncepcyjnych może wywołać szok.

Masz prawo do intymności podczas rozmowy z ginekologiem i podczas badania, jeśli sobie życzysz, mama powinna opuścić gabinet.

Ginekolog powinien zapewnić ci dyskrecję i nie informować rodziny o twoim życiu intymnym, jeśli nie ma takiej absolutnej konieczności.

Droga mamo!

Masz niepowtarzalną okazję wprowadzić swoją córkę w świat kobiecości przez drzwi do gabinetu ginekologa, przełam swoje opory.

Poszukaj dla niej dobrego, delikatnego ginekologa, to może być twój lekarz, jeśli jesteś z niego zadowolona, jeżeli nie, popytaj wśród koleżanek.

Ona tylko tobie wydaje się nadal malutką córeczką, może wcale nie jest jeszcze za wcześnie na taką wizytę.

Uszanuj jej prywatność, nie wypytuj, czy jest jeszcze dziewicą, nie upieraj się, by asystować przy badaniu, wprowadź ją w ten świat i dyskretnie pozostań za drzwiami, zobaczysz, że ona to doceni.

Źródło: Poradnik Domowy

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26431
Dojrzewanie - świadomość seksualna ON
« Odpowiedź #55 dnia: Sierpień 09, 2008, 12:01:04 am »
Wczesne dojrzewanie jest związane z agresją

Wczesne dojrzewanie jest związane z ryzykiem agresywnych zachowań, ale tylko u tych dziewczynek, które nie mają dobrych relacji z rodzicami - wynika z amerykańskich badań.
Artykuł na ten temat zamieszcza pismo "Archives of Pediatrics and Adolescent Medicine".


Naukowcy z Uniwersytetu Stanowego Alabamy przebadali 330 dziewcząt w wieku 11 lat z 3 amerykańskich miast. Jedną czwartą z nich zaliczono do grupy, która wcześnie przeszła dojrzewanie, bo miała pierwszą miesiączkę przynajmniej rok wcześniej niż większość dziewczynek tej samej rasy. Wszystkie uczestniczki doświadczenia zapytano o to, jak opiekuńcze są ich matki - np. czy okazują im czułość i czy często robią coś wspólnie z nimi.

Okazało się, że dziewczynki dojrzewające wcześniej, częściej wykazywały zachowania agresywne, takie jak wdawanie się w bójki, dokuczanie innym dzieciom i rozpowszechnianie plotek.

Większe ryzyko agresji dotyczyło jednak tych dziewcząt, które nie miały dobrych relacji z rodzicami - rodzice nie byli opiekuńczy, nie rozmawiali z dziećmi o problemach i nie kontrolowali ich zachowań, np. wyjść z domu i powrotów.

"Z naszych badań wynika, że wczesne dojrzewanie nie wpływa w taki sam sposób na wszystkie dziewczynki" - komentuje prowadząca badania dr Sylvie Mrug z Uniwersytetu Stanowego Alabamy w Birmingham. Opiekuńczy i troskliwi rodzice mogą lepiej chronić swoje córki przed zaburzeniami zachowania związanymi z dojrzewaniem w młodym wieku, dodaje.

Praca ta nie tłumaczy, dlaczego wczesne dojrzewanie zwiększa ryzyko problemów wychowawczych z dziewczynkami. Zdaniem dr Mrug, może to wynikać m.in. z tego, dojrzewające dziewczęta zaczynają spędzać więcej czasu ze starszymi od nich chłopcami i łatwiej ulegają złym wpływom.

Są one szczególnie podatne na presję ze strony innych osób, bo jak wiadomo, szybki rozwój fizyczny często nie idzie w parze z dojrzewaniem emocjonalnym i rozwojem zdolności społecznych, podkreślają autorzy pracy.

Jak komentuje dr Mrug, rodzice powinni być świadomi, że dojrzewanie jest stresujące, zwłaszcza dla dziewcząt, które przechodzą je wcześniej niż rówieśnicy. Badaczka radzi, by rodzice dawali dzieciom wiele ciepła i wsparcia, a zarazem ustalali jasno, jakiego zachowania od nich oczekują. Powinni też rozmawiać ze swoimi pociechami na temat radzenia sobie w różnych trudnych sytuacjach, np. z namowami rówieśników, by napić się alkoholu, zapalić papierosa czy uprawiać seks. Najlepiej jest przedstawiać swoje opinie i system wartości, starając się unikać mentorstwa, konkluduje dr Mrug.
http://wiadomosci.onet.pl/1802503,16,wczesne_dojrzewanie_jest_zwiazane_z_agresja,item.html
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Dojrzewanie - świadomość seksualna ON
« Odpowiedź #56 dnia: Sierpień 13, 2008, 12:14:34 pm »
Seks i kuchnia, czyli co kobieta niepełnosprawna wiedzieć powinna

WYSTARTOWAŁ NOWY PORTAL Dom Otwarty


Nie tylko porady prawne i psychologiczne, ale także jak się ubrać, zrobić makijaż czy kochać się z partnerem - na te pytania odpowie niepełnosprawnym kobietom pierwszy w Polsce portal przeznaczony właśnie dla nich. - Chcemy, by ta strona internetowa stała się impulsem do wyjścia z "czterech ścian" - mówi portalowi tvn24.pl koordynatorka projektu Emilia Malinowska, sama również niepełnosprawna.
- Z moich doświadczeń wynika, że osoby niepełnosprawne, nawet w małych mieścinach, najczęściej komunikują się przez internet. Więc tak najłatwiej do nich dotrzeć – mówi Malinowska. Witryna www. domotwarty.org.pl  działa od tygodnia i już cieszy się dużym zainteresowaniem.

Dodaje, że na pomysł stworzenia portalu wpadła wraz z grupą koleżanek, które razem działają w stowarzyszeniu one.pl: – Jesteśmy znacznie niepełnosprawne. Chcemy się podzielić własnymi doświadczeniami z kobietami, od których dostajemy mnóstwo listów z prośbą o poradę – mówi Malinowska.

"Ludzie często nie są w stanie sobie wyobrazić, że niepełnosprawne kobiety także się kochają, malują czy ładnie ubierają. A jeśli tego nie robią, to chcemy je zachęcić, by zaczęły o siebie dbać."

Emilia Malinowska, koordynatorka projektu domotwarty.org.pl

Dla zachęty

Kobieta, która się zarejestruje na portalu, będzie mogła poprosić o poradę. Nie tylko z zakresu prawa czy psychologii, ale także gotowania, urody i seksu. – Ludzie często nie są w stanie sobie wyobrazić, że niepełnosprawne kobiety także się kochają, malują czy ładnie ubierają. A jeśli tego nie robią, to chcemy je zachęcić, by zaczęły o siebie dbać – podkreśla koordynatorka projektu. Porad będą udzielali specjaliści, m.in. prawnik i psycholog.

Także dla partnerów

Portal kierowany jest nie tylko kobiet, ale także do ich partnerów, rodziców czy znajomych. Inicjatorki projektu podkreślają, że najważniejszym zadaniem portalu jest zmierzenie się z negatywnymi konsekwencjami, jakie niesie za sobą podwójna dyskryminacja: ze względu na płeć i niepełnosprawność.

Według danych GUS z 2004 r. w Polsce żyje ponad 3 mln niepełnosprawnych kobiet.

Magdalena Kazikiewicz/kdj
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Dojrzewanie - świadomość seksualna ON
« Odpowiedź #57 dnia: Sierpień 25, 2008, 10:37:10 pm »
Czy jesteśmy aseksualni?

http://www.ognisko.idn.org.pl/sic/sic_artykul.asp?art_id=323
Wspieranie osoby niepełnosprawnej intelektualnie na drodze dojrzewania psycho-seksualnego
"Światło i Cienie" nr 2/2006


http://www.ognisko.idn.org.pl/sic/sic_artykul.asp?art_id=324
O wychowaniu seksualnym osób upośledzonych umysłowo
"Światło i Cienie" nr 2/2006

http://www.ognisko.idn.org.pl/sic/sic_artykul.asp?art_id=325
Świadomość ciała
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Dojrzewanie - świadomość seksualna ON
« Odpowiedź #58 dnia: Sierpień 25, 2008, 10:39:46 pm »
Czy jesteśmy aseksualni?

http://www.ognisko.idn.org.pl/sic/sic_artykul.asp?art_id=323
Wspieranie osoby niepełnosprawnej intelektualnie na drodze dojrzewania psycho-seksualnego
"Światło i Cienie" nr 2/2006


http://www.ognisko.idn.org.pl/sic/sic_artykul.asp?art_id=324
O wychowaniu seksualnym osób upośledzonych umysłowo
"Światło i Cienie" nr 2/2006

http://www.ognisko.idn.org.pl/sic/sic_artykul.asp?art_id=325
Świadomość ciała
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26431
Odp: Dojrzewanie - świadomość seksualna ON
« Odpowiedź #59 dnia: Maj 21, 2009, 08:39:19 am »
Geny dojrzewania

Udało się znaleźć dwa geny, które wpływają na wiek, w jakim dziewczynka zaczyna miesiączkować, przy czym jeden z nich wpływa także na osiągnięcie dojrzałości płciowej przez chłopców - informuje "Nature Genetics".

Brytyjscy naukowcy z Exeter badając 17 510 kobiet z całego świata zlokalizowali odpowiedzialne za wystąpienie miesiączki geny na chromosomach 6 i 9. To, że nowo odkryte geny sąsiadują z genami odpowiedzialnymi za wagę i wzrost może tłumaczyć, dlaczego dziewczynki o niższym wzroście i większej wadze miesiączkują wcześniej niż ich rówieśniczki.

Z kolei badania naukowców z Cambridge wykazały, ze jeden z genów odpowiedzialnych za wystąpienie miesiączki wpływa także na osiągnięcie dojrzałości płciowej przez chłopców.

Jak się uważa, żeński hormon - estrogen, wytwarzany w większych ilościach pomiędzy pierwszą miesiączką a menopauzą podnosi ryzyko raka piersi i macicy. Co za tym idzie, im wcześniej kobieta osiąga dojrzałość płciową, tym większe zagrożenie tymi chorobami. Wcześnie występująca miesiączka wiąże się także z większym narażeniem na osteoporozę i choroby serca.

Jak jednak przyznają autorzy badań, większy niż geny wpływ na wystąpienie miesiączki mają takie czynniki jak ćwiczenia fizyczne i odżywianie. W krajach zachodu miesiączkują coraz młodsze dziewczynki - czasami już siedmioletnie. Być może wiąże się to z częstszym występowaniem otyłości.
http://wiadomosci.onet.pl/1973108,16,geny_dojrzewania,item.html
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26431
Odp: Dojrzewanie - świadomość seksualna ON
« Odpowiedź #60 dnia: Luty 22, 2010, 09:27:41 am »


Seks a niepełnosprawni

Rodzice upośledzonych rzadko chcą mówić o problemie seksualności ich pociech. Uważają, że to nie jest rzecz najważniejsza

Cały artykuł
http://wiadomosci.onet.pl/1598092,720,1,kioskart.html
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Odp: Dojrzewanie - świadomość seksualna ON
« Odpowiedź #61 dnia: Maj 25, 2013, 12:54:31 pm »
Można w sposób żartobliwy ( szczególnie dla informatyków)  :D ;)







Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

 

(c) 2003-2018 Team Dar Życia :: nota prawna :: o plikach Cookies :: biuro@darzycia.pl
Polecamy:   Forum o zwierzętach