Ogłoszenia Zwierzęta
Aktualności: Dar Życia poleca Kalendarz ze zdjęciami oraz Foto Karty, powołując się na nasze forum otrzymają Państwo rabat w postaci darmowej wysyłki PREZENTÓW. Kod rabatowy to słowo DAR ŻYCIA a strony to Foto Karty oraz Kalendarze ze zdjęciami

Autor Wątek: Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo  (Przeczytany 66941 razy)

Mulesia

  • Gość
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #100 dnia: Luty 19, 2008, 08:58:35 am »
Przenoszą zerówki z przedszkola do podstawówki

Choć reforma edukacji pośle sześciolatki do szkół dopiero za rok, tysiące dzieciaków trafi do nich już we wrześniu, zapowiada "Metro". Powód? - Miasta przenoszą do szkół zerówki, bo szukają wolnych miejsc w przedszkolach. Rodzice protestują.

Sytuacja demograficzna jest taka, że przedszkolaków jest więcej niż dzieci w wieku szkolnym - mówi Jolanta Lipszyc ze stołecznego magistratu. Skoro mamy wolne miejsca w szkołach, a w przedszkolach ich brakuje, takie rozwiązanie jest sensowne - uważa Regina Białousów, dyrektor wydziału edukacji gdańskiego magistratu. Rozumiem, że rodzice sześciolatków nie mają ochoty na zmiany, ale proszę postawić się na miejscu rodziców trzylatków, którzy nie mają szansy na miejsce w przedszkolu - przekonuje.

Problem jest duży - nie ma wątpliwości. W większych miastach zapisanie dziecka do przedszkola graniczy z cudem, chętnych jest zwykle dwa razy więcej niż miejsc. Efekt? Z 1,5 mln dzieci w wieku od trzech do pięciu lat do przedszkola chodzi tylko 30%. To najmniej w Europie. Dla rodziców to dramat. Często jedno z nich musi zrezygnować z pracy, by zająć się dzieckiem.

Dzięki przeniesieniu zerówek do szkół Gdańsk zyska w przedszkolach około 1000 miejsc, podobnie Warszawa, gdzie lokalizację zmieni aż 30 zerówek. Do zmian przymierzają się też Lublin i Poznań. Tyle że te przesunięcia wcale nie podobają się rodzicom. Boją się, że szkoły nie są przygotowane na przyjęcie młodszych dzieci i nie będą im w stanie zapewnić właściwej opieki. (PAP)

http://wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=41794&wid=9671245&rfbawp=1203404631.698&ticaid=15631

Pan Rajek

  • to weteran
  • polecający usługi
  • *******

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26238
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #101 dnia: Luty 20, 2008, 09:00:09 am »
Dla zainteresowanych - narazie jest taki projekt:
Cytat: "Mulesia"
POLITYKA PRORODZINNA | Projekt nowelizacji kodeksu pracy

Będą przedszkola z pieniędzy funduszu socjalnego

Zmiana Prawa Resort pracy przygotował projekt noweli kodeksu pracy, który ma ułatwić rodzicom powrót do pracy
Pracodawcy dofinansują czesne za żłobki i przedszkola dla dzieci pracowników
W zakładaniu małych przedszkoli przeszkadzają przepisy sanitarne, budowlane i przeciwpożarowe

Więcej:
http://forum.darzycia.pl/vp130080.htm#130080
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #102 dnia: Luty 22, 2008, 12:23:35 pm »
Przedszkola z barierami

Dyrektorzy przedszkoli integracyjnych stawiają dodatkowe bariery dla dzieci niepełnosprawnych?
Zdaniem rodziców tak. Dlatego napisali list w tej sprawie do Hanny Gronkiewicz-Waltz.
– Dwa lata temu próbowałam zapisać do takiego przedszkola moje upośledzone dziecko.


Dyrektor odmówił mi już po rozmowie telefonicznej. Nie chciał nawet zobaczyć zaświadczenia z poradni, w którym była informacja, że mój syn do przedszkola chodzić może – mówi Agnieszka Dudzińska, mama pięcioletniego chłopca. Tłumaczy, że rok później udało się jej dziecko w końcu do przedszkola zapisać. Wielu rodziców jednak takiej walki nie podejmuje. – Wolą dowozić swoje dzieci po kilkanaście kilometrów, niż użerać się z biurokratyczną machiną. Rodzice upośledzonych maluchów mają i tak dosyć własnych problemów – dodaje Dudzińska, która prowadzi również Ursynowskie Stowarzyszenie Niepełnosprawnych.
Właśnie to stowarzyszenie wysłało list do prezydent Warszawy. Rodzice piszą w nim, że zasady przyjmowania niepełnosprawnych maluchów do przedszkoli są niejasne, a miejsc w takich placówkach nie przybywa.

Zwracają również uwagę, że z braku miejsc dzieci są kierowane do przedszkoli specjalnych i już na starcie tracą szansę na właściwy rozwój.

W Warszawie na 322 publiczne przedszkola zaledwie 25 ma oddziały integracyjne. Według planów Biura Edukacji, do 2012 roku mają powstać tylko dwie nowe placówki przystosowane do potrzeb dzieci z wadami rozwojowymi – na Bemowie i Ursynowie. I miasto i rodzice nie mają wątpliwości, że to kropla w morzu potrzeb.

W ubiegłym roku w jedynym działającym na Ursynowie przedszkolu integracyjnym z kwitkiem odprawiono 20 dzieci, przyjęto zaledwie pięcioro.

– W tej chwili mamy 80 przedszkolaków, co czwarty z nich jest niepełnosprawny – mówi Justyna Kasprzyk, dyrektor Przedszkola nr 394.

Tłumaczy, że nie może przyjąć więcej dzieci, bo takie są wymogi stawiane przez Ministerstwo Edukacji.


onet
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #103 dnia: Luty 25, 2008, 09:48:27 pm »
Miasto maluchom
Źródło: Życie Warszawy
Urząd Miasta st. Warszawy chce zobowiązać poradnie pedagogiczne do informowania urzędów dzielnicowych o liczbie wydanych zaświadczeń o niepełnosprawności. Pomogłoby to planować liczbę miejsc dla dzieci w przedszkolach i szkołach integracyjnych.

http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/22711
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26238
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #104 dnia: Luty 28, 2008, 09:13:08 am »
Wychowanie dzieci w wieku od trzech do pięciu lat
Od kwietnia łatwiej będzie zakładać małe przedszkola


ZMIANA PRAWA - Resort edukacji kończy prace nad zmianą rozporządzenia o innych formach edukacji przedszkolnej
Małe przedszkola będą mogły powstawać nawet w mieszkaniach, ale tylko na parterze
Według Eurostatu w Polsce tylko 45 proc. czterolatków chodzi do przedszkola, w Europie - 85 proc.
NOWOŚĆ


Wymagania sanitarne, budowlane i przeciwpożarowe dla zespołów i punktów przedszkolnych będą znacznie łagodniejsze niż dla tradycyjnych przedszkoli - mówi GP Zbigniew Włodkowski, wiceminister edukacji.

Projekt rozporządzenia wprowadzającego te zmiany ma być gotowy w marcu. Dzięki temu ma powstać więcej placówek przedszkolnych. Pozwoli to zwiększyć liczbę dzieci chodzących do przedszkola. Obecnie w Polsce ponad 62 proc. dzieci w wieku od trzech do pięciu lat nie jest objętą opieką przedszkolną.

Prawo nie sprzyja dzieciom

Obecne przepisy dotyczące innych form przedszkolnych, zwanych małymi przedszkolami, są bardzo restrykcyjne, co utrudnia zakładanie nowych placówek. Ponadto znajdują się one w kilku aktach prawnych.

Monika Ebert ze Stowarzyszenia Rodziców TU w Zalesiu Górnym (woj. mazowieckie) wyjaśnia, że obecnie każdy obiekt budowlany należy użytkować zgodnie z jego przeznaczeniem. Oznacza to, że aby prowadzić przedszkole w mieszkaniu w bloku, najpierw należy uzyskać w starostwie powiatowym zgodę na zmianę sposobu użytkowania lokalu. Często wymaga to wykonania kosztownych robót budowlanych.

Ponadto pomieszczenia, w których przebywają dzieci, muszą mieć 3 metry wysokości, posiadać wyjście ewakuacyjne i specjalną wentylację.

Alina Kozińska-Bałdyga, prezes Federacji Inicjatyw Oświatowych, dodaje, że brakuje jednolitych przepisów dotyczących wymogów sanitarnych dla przedszkoli. W efekcie zdarza się, że w różnych województwach Sanepid stosuje sprzeczne wytyczne.

Jeśli budynek, w którym ma być prowadzone małe przedszkole, nie spełnia wszystkich norm, gmina ma prawo odmówić jego rejestracji.

Koniec niejasnych przepisów

Zbigniew Włodkowski podkreśla, że zależy mu na tym, aby małych przedszkoli powstało jak najwięcej, zwłaszcza na wsiach.

Dlatego już w kwietniu chce znowelizować rozporządzenie ministra edukacji narodowej z 10 stycznia 2008 r. w sprawie rodzajów innych form wychowania przedszkolnego (Dz.U. nr 7, poz. 38). Znajdą się w nim wymagania budowlane, sanitarne i przeciwpożarowe dla budynków, w których będą punkty lub zespoły przedszkolne.

Według Moniki Ebert jest to bardzo dobra propozycja, która pozwoli ominąć procedurę zmiany przeznaczenia budynku.

Resort chce zapisać w rozporządzeniu, że zespoły i punkty przedszkolne mogą być tworzone w lokalach na parterze. Przedstawiciele Państwowej Straży Pożarnej podkreślają, że schody w blokach są dostosowane dla dorosłych. Wyprowadzanie przedszkolaków na spacer, a także ich ewakuacja z czwartego czy ósmego piętra byłaby więc utrudniona. Straż pożarna będzie mogła jednak zezwolić na uruchomienie przedszkola na innej kondygnacji pod warunkiem, że organ prowadzący placówkę uzgodni z nią warunki budowlane i bezpieczeństwa.

Ponadto budynek nie będzie musiał mieć dwóch wyjść. Resort ustalił ze strażą, że wystarczy wskazać, które z okien będzie traktowane jako wyjście ewakuacyjne. Natomiast pomieszczenia będą mogły mieć 2,5 metra wysokości.

800 placówek w szarej strefie

Monika Rościszewska-Woźniak z Fundacji Rozwoju Dzieci im. Komeńskiego dodaje, że te przepisy powinny obowiązywać już od 1 stycznia tego roku. Od tego dnia bowiem ustawa z 7 września 1991 r. o systemie oświaty (Dz.U. z 2004 r. nr 256, poz. 2572 z późn. zm.) umożliwia tworzenie innych form edukacji przedszkolnej.

Gminy bowiem już teraz muszą zdecydować, w jakiej formie będą kontynuowały prowadzenie prawie 800 alternatywnych przedszkoli, dotychczas finansowanych z funduszy unijnych. Większość z nich znajduje się w świetlicach, remizach, bibliotekach - pomieszczeniach, które obecnie nie spełniają restrykcyjnych wymogów sanitarnych, budowlanych i przeciwpożarowych.

- Tymczasem okazuje się, że szczegółowe przepisy zaczną obowiązywać dopiero w kwietniu. Dla gmin to za późno - wyjaśnia Monika Rościszewska-Woźniak.

Samorządowcy podkreślają, że z punktu widzenia gmin, do czasu wejścia w życie wszystkich przepisów dotyczących innych form edukacji przedszkolnej, unijne ośrodki lepiej jest przekształcić w placówki pozaedukacyjne funkcjonujące przy bibliotekach czy ośrodkach kultury.

Monika Ebert zachęca jednak gminy do przekształcanie alternatywnych przedszkoli właśnie w inne formy przedszkolne. Placówki przy bibliotekach czy ośrodkach kultury nie będą podlegać nadzorowi pedagogicznemu, a więc znajdą się w szarej strefie edukacji.

Kontrowersyjna liczba dzieci

Nowelizacja ma zmienić także liczebność grup. Obecnie grupy w zespole czy punkcie przedszkolnym mogą liczyć od 3 do 25 dzieci.

- Niedopuszczalne jest, aby tak duża liczba dzieci, zwłaszcza w różnym wieku, była pod opieką jednej osoby - uważa Monika Rościszewska-Woźniak.

Monika Ebert uważa, że w znowelizowanym rozporządzeniu powinien znaleźć się przepis, że grupa różnowiekowa może liczyć maksymalnie 15 dzieci i mieć dwoje opiekunów.

Aby prowadzić przedszkole w mieszkaniu, trzeba obecnie uzyskać zgodę na zmianę sposobu użytkowania lokalu. Musi on mieć 3 metry wysokości, wyjście ewakuacyjne i specjalną wentylację

JOLANTA GÓRA
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26238
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #105 dnia: Luty 28, 2008, 02:06:29 pm »
W wątku " Witajcie w U. E ". ciekawy artykuł

http://forum.darzycia.pl/vp130705.htm#130705
Z Opola do norweskiego przedszkola
Cytuj

Tam, gdzie kandydatów jest więcej niż wolnych miejsc, na miejsce w przedszkolu trzeba poczekać dłużej. Wszędzie pierwszeństwo mają: dzieci o obniżonej sprawności fizycznej lub umysłowej, wychowywane przez samotnych rodziców, pochodzące z rodzin, w których któryś z członków cierpi na poważną chorobę oraz dzieci imigrantów, szczególnie nie znające języka norweskiego.

Spokojnie, to tylko barnehage

Dla większości polskich rodziców pierwszy kontakt z norweskim przedszkolem (barnehage) to szok. Maluchy połowę dnia spędzają na dworze, piją zimną wodę z kranu, nie jedzą regularnie ciepłych posiłków, a młodsze bawią się razem ze starszymi. Spokojnie, warto rozważyć wszystkie plusy i minusy posłania polskiej pociechy pod norweskie skrzydła.
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Mulesia

  • Gość
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #106 dnia: Marzec 03, 2008, 08:22:55 am »
Poniedziałek, 3 marca 2008

Hall: sześciolatki w szkole będą miały jak w przedszkolu

Sześciolatki w szkole będą miały jak w przedszkolu - obiecuje w rozmowie z "Rzeczpospolitą" minister edukacji Katarzyna Hall.


"Rz": Nie obawia się pani protestów rodziców sześciolatków, którzy nie poślą dzieci do pierwszych klas w 2009 roku, bo uważają, że szkoły nie są przygotowane na przyjęcie małych dzieci?

Katarzyna Hall: Jako matka mam świadomość, że rodzice obawiają się jakości opieki nad dziećmi, że tego głównie dotyczą ich niepokoje. Jednak uważam, że do 1 września 2009 roku zdążymy przygotować szkoły. Chcemy też, by w przedszkolach była prowadzona diagnoza, czy dzieci są gotowe do pójścia do szkoły. Jej wyniki będą dostępne dla rodziców i to oni w pierwszych dwóch latach reformy zdecydują, czy posłać dziecko do pierwszej klasy, czy lepiej jeszcze rok zaczekać. Chcemy, by do szkół jednak najpierw poszły te dzieci, które chodziły do przedszkola.

Nie lepiej było rozpocząć reformę od upowszechnienia edukacji przedszkolnej?

Ależ oczywiście, że od tego zaczynamy.

Pani zaczyna od posłania sześciolatków do szkoły.

Nic podobnego. Upowszechnianie edukacji przedszkolnej już zaczynamy. Następny rok szkolny ogłaszamy rokiem przedszkolaka. Zachęcamy, aby 1 września 2008 roku pięciolatek poszedł do przedszkola.

Jak będzie wyglądał dzień sześciolatka w szkole?

Zespół ekspertów opracowuje podstawę programową, która dokładnie to określi. Nauka przez pierwsze trzy lata będzie przypominała edukację przedszkolną. Na pewno chcemy, by po lekcjach dzieci miały zapewnioną opiekę podobną do przedszkolnej, by pracujący rodzice czuli się w pracy spokojni o bezpieczeństwo oraz dobre samopoczucie swojego dziecka. Obiecuję, że postaramy się to zorganizować. Mamy jeszcze ponad rok. (PAP)

Rzeczpospolita

http://wiadomosci.wp.pl/kat,9911,statp,cG93aWF6YW5l,wid,9714750,wiadomosc.html

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #107 dnia: Marzec 06, 2008, 10:44:25 pm »
Przedszkolaki lepiej i gorzej urodzone

- To już nie jest dyskryminacja, to absurd - tak o elektronicznym systemie rekrutacji do przedszkoli mówi Monika Okrasa, która przy jego pomocy próbowała zapisać gdzieś córkę
System to tegoroczna nowość wprowadzona przez ratusz. Trzeba zalogować się do systemu i wprowadzić wymagane dane. Monika Okrasa jest samotną matką, jej córka urodziła się po 1 września 2005 r. System przyznał jej 544 punkty. Tak niski wynik ją zszokował. - Zmieniłam jedną pozycję w formularzu: zaznaczyłam, że 1 września moje dziecko będzie miało skończone trzy lata. Ta odpowiedź spotkała się aprobatą systemu, bo otrzymałam już 1568 punktów - opowiada. - Zrobiłam jeszcze jeden test: napisałam, że wychowuję dziecko z mężem, jedno z nas nie pracuje. Wynik 1024! Przecież takie dziecko powinno być przyjmowane do przedszkola po przyjęciu wszystkich dzieci z rodzin niepełnych, zastępczych, z orzeczeniem niepełnosprawności i tych, gdzie oboje rodzice pracują!

Liczba punktów, jakie otrzymują w systemie zapisywane do przedszkoli dzieci, to ostatnio gorący temat na warszawskich forach rodziców. Prześcigają się w doniesieniach, które ile ich dostało i za jakie "parametry". - Rodzice nie powinni wiedzieć, ile punktów przyznaje im system - dziwi się Władysław Majewski ze miejskiego Biura Edukacji. - To błąd, który naprawimy.

- Punkty służą tylko do układania kandydatów do przedszkoli w kolejności, ale to nie przesądza o ich przyjęciu - uspokaja Jolanta Lipszyc, dyrektorka biura. - Ostateczna decyzja należy zawsze do dyrektora, który podejmie ją na podstawie informacji z formularza.

Nie ukrywa jednak, że wiek dziecka ma istotny wpływ na ilość punktów: - Trzylatki zawsze miały pierwszeństwo przed 2,5-latkami. Teraz po prostu jest to bardziej widoczne.

- Nie rozumiem, dlaczego dziecko spełniające kryteria pierwszeństwa przyjęcia (samotny rodzic, niepełnosprawność), ale urodzone przed 1 września 2005 r., nie ma szans na przyjęcie do przedszkola. Dlaczego biuro edukacji dzieli dzieci na lepiej i gorzej urodzone? Czy tak ma wyglądać wyrównywanie szans edukacyjnych? - ripostuje Monika Okrasa.

W tym roku w młodych dzielnicach jak Białołęka czy Ursynów, dzieci, ktore skończą trzy lata po 1 września, mają niewielkie szanse na przyjęcie do przedszkola. - Brakuje miejsc. Jeśli mamy do wyboru: przyjąć dziecko młodsze oraz starsze, którego w ubiegłym roku nie przyjęto i czeka niemal na ulicy, to wybór jest logiczny - wyjaśnia Lipszyc. - Robimy, co w naszej mocy, żeby zwiększać ilość miejsc w przedszkolach w szybko rozwijających się osiedlach. Już udało nam się wygospodarować kilkaset, w planach jest budowa nowych placówek.
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26238
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #108 dnia: Marzec 07, 2008, 10:34:56 am »
Urzędy nie lubią dzieci urodzonych pod koniec roku

Aneta Radłowska z Krakowa, mama Huberta, ma problemy z zapisaniem go do przedszkola, bo dziecko urodziło się w listopadzie. Absurdalne kryteria narzucone przez urzędników dają pierwszeństwo dzieciom, które ukończyły trzy lata przed 1 września. To dyskryminacja - oburza się zdenerwowana matka.


Aneta Radłowska złożyła w czwartek skargę do wojewody małopolskiego. W przyszłym tygodniu spotka się również z posłem Platformy Obywatelskiej Jarosławem Gowinem. Apeluje także do rodziców, by przyłączyli się do jej protestu.

Przy zapisie dziecka do przedszkola muszą obowiązywać jakieś kryteria. Ale niech będą to kryteria sprawiedliwe - podkreśla Radłowska.

Na karcie zapisu do przedszkola dla województwa małopolskiego trzeba zaznaczyć czy dziecko z dniem pierwszego września ukończyło trzy lata. Jest to jedno z kryteriów dodatkowych, decydujących o przyjęciu bądź nie. Takie zasady nie obowiązują w innych województwach.

Dyrektorka przedszkola przy ul. Kombatantów w Krakowie, do którego mógłby chodzić Hubert, otwarcie przyznała, że dzieci urodzone po pierwszym września zapisywane są w drugiej kolejności. W krakowskich przedszkolach przy każdym naborze brakuje miejsc.

Szanse na zapisanie dziecka, które urodziło się pod koniec roku, spadają więc do zera. Mamy w Polsce roczny system edukacji - mówi oburzona matka. Dlaczego więc podczas zapisu do przedszkola liczy się nie tylko rok urodzenia, ale też miesiąc? - pyta.

Jan Żądło, wicedyrektor wydziału edukacji w krakowskim magistracie, powołuje się na ministerialną ustawę, w której zapisane jest, że do przedszkoli przyjmowane są dzieci w wieku od 3 do 6 lat. Jak twierdzi, nie ma potrzeby żadnych zmian w tym zakresie. Jednak nigdzie w ustawie nie ma przepisu, który precyzowałby, że dziecko powinno mieć ukończone trzy lata wraz z pierwszym września.

Bartłomiej Kocurek, przewodniczący komisji edukacji, jest zaskoczony, że o zapisie do przedszkola decydują takie kryteria. Urzędnicy wydziału edukacji zapewniali mnie, że to czy dziecko urodziło się przed pierwszym września, czy po, nie będzie miało żadnego znaczenia - mówi. Trzeba zlikwidować to kryterium. Zajmę się tym na pewno - zapewnia.

Edyta Tkacz
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #109 dnia: Marzec 07, 2008, 09:26:45 pm »
Przedszkolaki zostają w domu

Interentowa rekrutacja miała ułatwić zapisy do przedszkoli. Ale już widać, że nic się nie zmieniło. I nic dziwnego. Prawdziwy problem to nie zapisy ale brak miejsc dla przedszkolaków

Ruszył sezon zapisów do przedszkoli. To od lat nerwowy okres dla rodziców. Oznacza stanie w kolejkach i niepewność czy znajdą miejsce dla malucha. Ten rok miał być przełomem. Dlaczego? Większość miast, m.in.: Kraków, Olsztyn, Warszawa czy Rzeszów, zdecydowała się przeprowadzić nabór internetowy. - To będzie pomoc dla rodziców. Szybko, sprawnie i bez kolejek zapiszą dzieci do placówki. Wystarczy, że wskażą trzy przedszkola, na których zależy im najbardziej, a system przypisze dziecko - zachwalają rzeszowscy urzędnicy. - Dzięki temu nie będzie już zapisywania dzieci do pięciu czy sześciu przedszkoli, więc skończy się bałagan z blokowaniem miejsc - uważają.

Jak wygląda praktyka? Rodzice i tak muszą stawić się w jednym z przedszkoli, które wskazali w internetowym formularzu, by złożyć na dokumentach odręczny podpis. Ale to najmniejszy problem. Gorzej, że nie mają żadnej gwarancji, że dziecko dostanie się do wybranej placówki. Dlaczego? Przedszkoli jest za mało. Na 15 tys. publicznych placówek przypada aż 1,5 mln dzieci w wieku przedszkolnym. Zaledwie co trzeci przedszkolak znajduje w nich miejsce. To najgorszy wynik w Europie. Już dziś wiadomo, że chętnych będzie w tym roku dwa razy więcej niż miejsc. Ale o tym, czy dziecko dostanie się do przedszkola, rodzice dowiedzą się dopiero w maju. - Co zrobię, gdy się okaże, że dla córki nie ma nigdzie miejsca? - denerwuje się Kasia Maik z Wrocławia, mama trzyletniej Kariny. - Kilka moich koleżanek musiało zrezygnować z pracy by opiekować się dziećmi, mam do nich dołączyć?

Pewności, że załapią się na miejsce nie mają nawet ci, którzy wpisali się na listę jako pierwsi. O tym, kto się dostanie, decydują bowiem dodatkowe kryteria. Każde z przedszkoli ustala je samo, ale zasady są wspólne. Najwięcej punktów przy rekrutacji dostaną dzieci samotnych albo niepełnosprawnych rodziców, i takie, które 1 września będą miały skończone trzy lata. - Przecież to straszna dyskryminacja - nie kryje złości warszawianka Renata Czerwińska, mama Ani i Zusi. - To wynika z ustawy - tłumaczy Joanna Lipszyc, dyrektor biura edukacji stołecznego ratusza. - Jeśli dla tych dzieci nie znajdzie się miejsce w żadnej z trzech wybranych placówek, postaramy się ulokować je w mniej obleganych przedszkolach w innych dzielnicach - twierdzi.

Co więc mają zrobić rodzice, których dzieci przegrają w przedszkolnym wyścigu? Mogą czekać do jesieni, gdy okaże się, w których przedszkolach zostaną wolne miejsca. Niektórzy już dziś zaklepują je w tych prywatnych (miesięczny koszt to nawet 1200 zł) lub rozglądają się za opiekunkami (tym trzeba płacić około 10 zł za godzinę pracy). Inni czekają na miniprzedszkola, które miały powstawać przy zakładach pracy albo w prywatnych mieszkaniach. Ale i tu jest kłopot. Jak pisaliśmy, przepisy, które miały ułatwić ich zakładanie, są martwe. Po naszej publikacji MEN postanowił je znowelizować. Ale kiedy coś drgnie w przedszkolach - nikt nie potrafi powiedzieć.

Zobacz ile punktów w rekrutacji do przedszkola może dostać twoje dziecko
 
Przykładowa punktacja decydująca o przyjęciu do jednego z warszawskich przedszkoli:

Dziecko samotnie wychowywane przez matkę lub ojca - 512punktów

Dziecko rodzica niepełnosprawnego albo niezdolnego do pracy - 256 punktów

Dziecko umieszczone w rodzinie zastępczej - 128 punktów

Dziecko, którego oboje rodzice pracują w wymiarze pełnego etatu lub studiują w trybie dziennym - 32 punkty

Dziecko wymagające kształcenia specjalnego - 16 punktów

Dziecko, którego rodzeństwo ma orzeczony znaczny lub umiarkowany stopień niepełnosprawności - 8 punktów

Dziecko, które 01.09.2008 r. będzie miało ukończone trzy lata - 1024 punkty

Metro 6.03.2008r
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26238
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #110 dnia: Marzec 25, 2008, 09:51:21 am »
Miejsce w przedszkolu grzechu warte
Olga Szpunar2008-03-17, ostatnia aktualizacja 2008-03-17 21:05

Chcesz zapisać dziecko do przedszkola? Wpisz w karcie, że jesteś rodzicem samotnie wychowującym dziecko. Do tej pory mało kto to sprawdzał, a efekt był murowany. Za takie oszustwo może jednak, przynajmniej teoretycznie, grozić do trzech lat więzienia

Wdowa, wdowiec, rozwódka, rozwodnik, kawaler, panna i osoby pozostające w orzeczonej przez sąd separacji. W Krakowie (gdzie z powodu braku miejsc do przedszkoli co roku nie dostaje się około tysiąca maluchów) deklaracja, że samotnie wychowuje się dziecko, otwiera drzwi do każdego przedszkola. To drugie (po obowiązku przyjęcia dzieci sześcioletnich, które muszą odbyć obowiązkową zerówkę) najwyżej punktowane kryterium w ministerialnym rozporządzeniu dotyczącym rekrutacji.

Sąsiadka jest wdową?!

- Kłamać czy nie? Poważnie się nad tym zastanawiam - mówi pan Łukasz, który będzie właśnie wypełniał kartę zapisu dziecka do przedszkola (rozpoczęta 1 marca rekrutacja potrwa do końca miesiąca). Wie od znajomych, którzy w ubiegłym roku skłamali, że nie mieli z tego powodu żadnych kłopotów. Za to dziecko dostało się do wybranego przedszkola.

Jego żona opowiada, jak mamy przy osiedlowej piaskownicy opowiadały sobie, co napisały w karcie. - A napisały nieprawdę i pocieszały się, że nikt tego nie sprawdza. Wymieniały imiona koleżanek, które w ubiegłym roku też tak zrobiły.

- Czasem trafiam na złożone przez znajomych podanie o przyjęcie dziecka. I dziwię się, gdy je czytam - potwierdza pracownik firmy Silvermedia, która prowadzi nabór do krakowskich przedszkoli przez internet.

Dowód na rozwód niekoniecznie

"Pouczony o odpowiedzialności karnej z art. 233 kodeksu karnego oświadczam, że podane dane są zgodne ze stanem faktycznym. Przyjmuję do wiadomości, że dyrektor przedszkola (...) może zażądać przedstawienia dokumentów potwierdzających dane" - rodzice podpisują się pod tym tekstem, wypełniając kartę zapisu dziecka do przedszkola. Mało która dyrektorka przedszkola weryfikuje jednak informacje.

- Nie mam podstaw prawnych, żeby żądać od rodzica udowodnienia jego sytuacji rodzinnej. Przecież obowiązuje ustawa o ochronie danych osobowych - tłumaczy Teresa Sternal, dyrektorka jednej z bardziej obleganych w Krakowie placówek - Przedszkola nr 10.

W Przedszkolu nr 23 poinformowano nas, że matka, która deklaruje, że jest panną, proszona jest o pokazanie dowodu osobistego. Tyle że w nowych dowodach nie ma już zapisu o stanie cywilnym! Osobom, które piszą, że są rozwodnikami lub żyją w separacji, wierzy się na słowo.

- Dla mnie podpis rodzica jest miernikiem wiarygodności - mówi Anna Trela, dyrektorka Przedszkola nr 93. Podkreśla, że sama jest w dość komfortowej sytuacji, bo niedaleko przedszkola jest ośrodek dla ofiar przemocy w rodzinie i jeżeli trafiają do niej dzieci z rozbitych rodzin, to głównie stamtąd. - Zastanawiam się jednak, na jakiej podstawie mogłabym żądać od rodzica przyniesienia dokumentu potwierdzającego np. rozwód?

Praca też bywa lewa

- Podstawą jest rozporządzenie ministra edukacji. Każda dyrektorka ma prawo zażądać od rodziców potwierdzenia wpisanych w karcie danych - wyjaśnia Jan Żądło, wicedyrektor wydziału edukacji w Krakowie. - Mam świadomość, że nie wszyscy rodzice piszą w kartach zapisu prawdę.

Rodzice fałszują też dane o zatrudnieniu. Zgodnie z dodatkowymi kryteriami przyjęcia ustalonymi przez wydział edukacji pierwszeństwo mają dzieci dwojga pracujących rodziców. Żądło przyznaje, że słyszał o przypadkach, gdy jedno z rodziców siedziało w domu, ale do karty wpisywano, że pracuje. To kłamstwo ma jednak krótkie nogi. Wiele dyrektorek przedszkoli zapowiada, że będzie żądać poświadczeń o zatrudnieniu z zakładów pracy. W kryteriach naboru urzędnicy zapisali wyraźnie, że mają takie prawo.

Jak wczoraj zapowiedział wicedyrektor wydziału edukacji, teraz równie wyraźna informacja dotrze do dyrektorek w sprawie zaświadczeń o rozwodach i separacjach.
- Wyślemy specjalne pisma, w których pouczymy dyrektorki, że mają prawo żądać od rodziców takich zaświadczeń i napiszemy na jakiej podstawie - zapowiada Żądło. Urzędnicy z wydziału edukacji razem z pracownikami referatu do spraw przedszkoli zastanowią się też, jak weryfikować oświadczenia o panieństwie lub kawalerstwie.

Ani wydział edukacji, ani prowadząca e-nabór firma Silvermedia nie mają danych, ilu rodziców w ubiegłym roku zadeklarowało, że samotnie wychowują dzieci. Niewykluczone jednak, że w tym roku w związku z opisywaną przez nas sytuacją zostaną one zebrane i zweryfikowane.


Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26238
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #111 dnia: Marzec 27, 2008, 09:58:39 am »
Cytuj
Przedszkole to nie więzienie
Część 1 naszego poradnika.
Rodzice, sprawdźcie swoje prawa.



Rodzice przedszkolaka, ucznia podstawówki lub gimnazjum mają nie tylko obowiązki wobec placówki, w której uczy się dziecko. Mają, co równie istotne, mnóstwo praw. Warto je poznać.

Dziś podpowiadamy, czego możesz oczekiwać od personelu przedszkola.


Więcej: Prawo Edukacyjne
http://forum.darzycia.pl/vp132555.htm#132555
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26238
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #112 dnia: Marzec 28, 2008, 09:25:23 am »
Ma 6 lat i wciąż nie chodzi...

Jest w Łodzi nietypowe przedszkole, w którym dzieci bardzo ciężko pracują. Robią to, by móc mówić, chodzić...

Przemek ma 6 lat. Porusza się na czworakach, ma kłopoty z chwytaniem. Do Niepublicznego Przedszkola dla Dzieci z Dysfunkcjami Ruchu przy ul. Rybnej 7 zaczął chodzić, gdy miał dwa i pół roku.

- Nawet nie siadał. Ale od tamtego czasu zrobił kolosalne postępy - chwali rehabilitant Marcin Derczyński.

Sześcioletnia Dominika chodzi przy balkoniku.

- Śmiga! - żartobliwie prostuje Marcin Derczyński. - A ledwie siedziała.

Mów mi ciociu

Przedszkole przy Rybnej to przyjazne, pełne rodzinnego ciepła miejsce. Do wychowawczyń - świetnie wykształconej i doświadczonej kadry - mówi się tu ciociu. W dwóch grupach pracuje i bawi się 19 dzieci. Przeważają sześciolatki. Uczą się chodzić, mówić, trenują dłonie.

- Nasze dzieci są niepełnosprawne ruchowo, ale nie tylko - mówi Małgorzata Derczyńska, dyrektor przedszkola. - Mam też maluchy z różnymi opóźnieniami psychoruchowymi, również zespołem Downa.

Ala - jak Przemek i Dominika - cierpi na porażenie mózgowe. Kiedyś nie lubiła przedszkola.

- Bała się wymagań, jakie przed nią stawialiśmy - tłumaczy Małgorzata Derczyńska. - Nawet prośba o narysowanie prostej kreski wywoływała jej opór.

Dziś Ala chętnie pracuje podczas rehabilitacji, bo bardzo chce chodzić.

- Kilka dni temu powiedziała: "Ciociu, muszę ci coś powiedzieć. Od dziś jestem samodzielna" - opowiada Wioletta Czajkowska, wychowawczyni w grupie Ali.

Świetnie się bawią

Przedszkolaki z Rybnej solidnie pracują, ale też świetnie się bawią.

- Przez turnusy rehabilitacyjne i zabiegi na pewne rzeczy rodzicom brak czasu. My staramy się te braki rekompensować - mówi Małgorzata Derczyńska.

Dlatego częstymi gośćmi w przedszkolu są aktorzy teatrów, zwierzęta z łódzkiego zoo. Dzieciaki jeżdżą też na wycieczki do lasu, figloraju. Niedawno były w Muzeum Manufaktury.

- To nasz ostatni pomysł, zatytułowany "Łódź nasze miasto". Chcemy w kolejnych miesiącach pokazać dzieciom fajne łódzkie miejsca - dodaje dyrektorka przedszkola przy Rybnej.

Andrzej Adamczewski
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #113 dnia: Kwiecień 02, 2008, 10:15:10 pm »
Dlaczego w Polsce brakuje przedszkoli[/b]

Dla większości dzieci brakuje miejsca w publicznych przedszkolach. Dziś udowadniamy urzędnikom z Warszawy i Łodzi, że likwidując przed kilkoma laty tysiące placówek, wykazali się wielką nieodpowiedzialnością

W całym kraju trwa rekrutacja do przedszkoli, ale wiadomo, że miejsce w przedszkolach nie mają co liczyć tysiące dzieci. W Łodzi i Krakowie ten problem może dotyczyć nawet 7 tys. dzieci, w niektórych wrocławskich placówkach chętnych jest czterokrotnie więcej niż miejsc. A przecież jeszcze kilkanaście lat temu w Polsce było ponad 22 tys. przedszkoli, nawet po kilka na jednym osiedlu. Dziś przedszkoli jest 15 tys., aż w 500 gminach nie ma ani jednego.

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że liczba urodzin od kilku lat systematycznie rośnie: w 2003 r. urodziło się 351 tys. dzieci, w 2005 - 364 tys., a w 2006 - 372 tys. Przyciskani przez nas przedstawiciele samorządów wciąż mnożą wymówki i powody, dla których - jak twierdzą - nie można było wcześniej zatroszczyć się o obecne trzylatki. O opinię na temat tego, co usłyszeliśmy od urzędników, poprosiliśmy prof. Jerzego Regulskiego z Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej, współtwórcę reformy samorządowej w Polsce. Obalił argumenty, na które powoływali się urzędnicy:

To nie my rządziliśmy, gdy likwidowano przedszkola - Jolanta Lipszyc, warszawski wydział edukacji - FAŁSZ

JR: To najbardziej karygodna z możliwych postawa władzy lokalnej: pozostałość PRL-u i zrzucanie odpowiedzialności. Władza jest ciągła, prócz drobnych zmian samorządy mają przecież wieloletnie plany rozwoju, w których powinny uwzględnić potrzeby społeczne. Poza tym w wielu polskich miastach władza nie zmieniła się przez kilka ostatnich kadencji, więc taki argument nie ma racji bytu.

Nie dało się przewidzieć boomu i zainteresowania przedszkolami - Ewa Piekarska, kierownik wydziału edukacji Urzędu Miasta Łodzi - FAŁSZ

JR: Ależ nie trzeba było nic przewidywać. Dzieci, które dziś mają trzy lata i nie dostaną się do przedszkoli, przyszły na świat w 2005 r. Wystarczyło, by rządzący przyjrzeli się wówczas statystykom urodzin, a wcześniej demograficznym prognozom, a wiedzieliby, że trzeba działać.

W trzy lata nie da się zbudować przedszkoli i zdobyć pieniędzy - Ewa Piekarska, kierownik wydziału edukacji Urzędu Miasta Łodzi - FAŁSZ

JR: Bzdura. Samorządy uchwalają budżety z roku na rok, a jeśli jakieś sprawy uznawane są za priorytetowe w rozwoju gminy czy miasta - a tak powinny być traktowane przedszkola - nie powinno być problemów ze zdobyciem na nie pieniędzy. Jest to kwestia priorytetów, na wszystko pieniędzy nie starczy. Ale paradoksalnie przedszkola nie są dla gmin aż tak wielkim wydatkiem. W trzy lata można załatwić bardzo dużo.

Nie ma przedszkoli na nowych osiedlach, bo to nie nasze grunty, tylko deweloperów i spółdzielni mieszkaniowych - Elżbieta Przybylak, wydział edukacji Urzędu Miasta Poznania - PRAWDA, ALE...

JR: To rzeczywiście problem, ale do rozwiązania. Przecież gminy nie muszą same budować przedszkoli, mogłyby porozumieć się z właścicielami, organizacjami i tymi wszystkimi, którzy otwierają przedszkola prywatne. Przecież gminy nie muszą być właścicielem przedszkoli, by je wspierać.

Zamykaliśmy, bo nie opłacało się trzymać pustych - Ewa Piekarska, kierownik wydziału edukacji Urzędu Miasta Łodzi - PRAWDA, ALE...

JR: Bardzo rozsądnie, ale teraz rzeczywistość wygląda inaczej, jest zapotrzebowanie. Jeśli gminy nie mają własnych placówek, mogłyby finansować lub wspierać te prywatne.

Czy rodzice mogą wymusić na władzach stworzenie nowych przedszkoli lub zapewnienie swym dzieciom miejsc w placówkach?

JR: Burmistrz, prezydent miasta, wójt i radni to nasi przedstawiciele. My ich wybieramy i mamy prawo wymagać, by zajęli się naszymi sprawami. Rodzice powinni zawiązywać stowarzyszenia, słać petycje, naciskać radnych, by zajęli się przedszkolami i uwzględnili je w budżetach. Nasi przedstawiciele mają obowiązek dbać o nasze interesy.
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Mulesia

  • Gość
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #114 dnia: Kwiecień 07, 2008, 03:36:42 pm »
Rzecznik Praw Obywatelskich o edukacji dzieci

Przedszkola dyskryminują trzylatków

Rodzice nie mają jak zakwestionować decyzji odmawiającej przyjęcie do przedszkola dzieci w wieku trzech lat urodzonych pomiędzy 1 września a 31 grudnia - alarmuje rzecznik praw obywatelskich.

W listach do rzecznika praw obywatelskich rodzice skarżą się, że dzieci w wieku trzech lat urodzone pomiędzy 1 września a 31 grudnia mają utrudniony dostęp do przedszkoli. Dyrektorzy placówek, dysponując ograniczoną liczbą miejsc, preferują dzieci urodzone wcześniej. Warszawa, wprowadzając elektroniczną rejestrację przedszkolaków, starszemu trzylatkowi automatycznie przyznawała dodatkowo 1 tys. punktów.

- To w sposób oczywisty uniemożliwia młodszym rówieśnikom przyjęcie do publicznego przedszkola - podkreśla Stanisław Trociuk, zastępca rzecznika praw obywatelskich w liście do Katarzyny Hall, ministra edukacji narodowej.

- Tymczasem wiele dzieci urodzonych w grudniu jest lepiej rozwiniętych i przygotowanych do pracy w grupie od ich starszych kolegów - mówi Monika Ebert ze Stowarzyszenia Rodziców TU, koordynator projektu Mazowieckie Małe Przedszkola.

Zgodne z ustawą z 7 września 1991 r. o systemie oświaty (Dz.U. z 2004 r. nr 256, poz. 2572 z późn. zm.) dyrektorzy placówek mają prawo tak postąpić, ponieważ wychowanie przedszkolne obejmuje dzieci w wieku od trzech do sześciu lat.

- W konsekwencji prawo do publicznego przedszkola mają dzieci, które 1 września mają ukończone trzy lata - wyjaśnia Stanisław Trociuk.

Dziecko, które ukończyło dwa i pół roku, może być przyjęte jedynie w szczególnych przypadkach. Ustawa nie precyzuje jednak, w jakich. Dzięki temu organy decydujące o przyjęciu mają swobodę decyzyjną.

Zastępca wskazuje ponadto, że rodzice nie mają prawa zakwestionować odmownej decyzji. Tymczasem jego zdaniem powinni mieć prawną możliwość weryfikacji negatywnej decyzji. W efekcie nie ma procedur, gwarantujących że dzieci z tej grupy są przyjmowane do przedszkoli według dowolnie ustalonych kryteriów.

Profesor Zbigniew Marciniak, wiceminister edukacji, zapewnia, że kwestia ta będzie uregulowana w nowelizacji ustawy o systemie oświaty, wprowadzającej przepisy umożliwiające naukę w szkole już sześciolatkom.

Resort planuje, że wychowaniem przedszkolnym będą objęte dzieci, które w danym roku kalendarzowym ukończą trzy lata.

Monika Ebert uważa, że w ustawie powinny także zostać określone kryteria naboru dzieci przez przedszkola publiczne w sytuacji braku miejsc.

Obecnie wiele placówek odrzuca podania niepracujących rodziców. Ich dzieci są więc pokrzywdzone, i to z przyczyn od nich niezależnych.

364 tys. dzieci urodziło się w 2005 roku

Jolanta Góra

Gazeta Prawna nr 68

http://www.gazetaprawna.pl/?action=showNews&dok=2190.89.0.39.16.3.0.1.htm

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #115 dnia: Kwiecień 07, 2008, 09:13:41 pm »
Walczmy o prawa naszych dzieci
 
Matki, które doprowadziły do zniesienia dyskryminacji przy przyjmowaniu dzieci do przedszkoli, apelują do rodziców trzylatków - walczmy nie ze sobą, ale z urzędnikami, aby zwiększyli liczbę miejsc w przedszkolach

W warszawskich przedszkolach jest 8,6 tys. miejsc, o które ubiega się 11,9 tys. dzieci. Prawie 3 tys. z nich nie będzie miało skończonych trzech lat 1 września 2008 r. Jak więc bez zwiększania liczby miejsc w przedszkolach spowodować, przyjąć "wszystkie" dzieci? Pomysł warszawskich i krakowskich urzędników był prosty - wprowadzili system punktacji premiujący dzieci urodzone przed 1 września 2005 r. Dzieci młodsze nie dostałyby się więc nie z powodu braku miejsc, ale dlatego że "nie spełniły kryteriów".

Na skutek protestu kilkudziesięciorga rodziców (pisali m.in. do rzecznika praw obywatelskich) Ministerstwo Edukacji Narodowej uznało w ubiegłym tygodniu te zasady za sprzeczne z prawem. Wydawało się to wielkim zwycięstwem rodziców, ale na internetowych forach zawrzało. Rodzice dzieci urodzonych przed 1 września 2005 r. niepokoją się, że wbrew wcześniejszym oczekiwaniom ich pociechy nie dostaną się do przedszkola. W Warszawie miejsc zabraknie dla ok. 3 tys. dzieci.

- Jestem przerażona niektórymi komentarzami. Licytacje, które dziecko powinno mieć większe preferencje, i wdawanie się w niemiłe polemiki z innymi rodzicami prowadzą donikąd - mówi Monika Okrasa, mama trzyletniej Mai, która walczyła o zniesienie dyskryminujących przepisów. - Nie traćmy czasu na przepychanki między sobą, na tym zależy właśnie ratuszowi. To ich wina, że już trzy lata temu nie zajęli się budową przedszkoli, bo rocznik statystyczny nie jest chyba jakąś arcytrudną lekturą. Walczmy o prawa naszych dzieci.

I namawia rodziców, aby przyszli na nadzwyczajną sesję Rady Miasta Warszawy w sprawie przedszkoli.

Razem dla dzieci

Marcelina Szumer: Podobno w stołecznym ratuszu już mają pani dość...

Monika Okrasa, dyrektor marketingu w prywatnej firmie, mama trzyletniej Mai: Nie muszą mnie lubić, mnie na tym nie zależy.

A na czym pani zależy?

- Aby urzędnicy porządnie wykonywali pracę, bo biorą za nią pieniądze. Nie mogą nas zbywać, nieuczciwie traktować. Są po to, aby załatwiać nasze sprawy, np. to, że choć chcę zapisać córkę do przedszkola, to okazuje się, że nie mogę.

Jestem samotną mamą. Majka w tym roku kończy trzy lata, więc było dla mnie oczywiste, że poślę ją do przedszkola. Pracuję na cały etat, z pracy nie zrezygnuję. Kiedy zaczęłam przeglądać strony internetowe przedszkoli i fora rodziców, okazało się, że córka nie ma co liczyć na miejsce w przedszkolu, bo trzy lata skończy dopiero po 1 września.

O co chodzi z tą datą urodzin?

- Ustawa o systemie oświaty mówi, że wychowanie przedszkolne dotyczy dzieci od trzech lat. Tyle że trzylatków jest więcej niż miejsc w stołecznych placówkach. Urzędnicy wymyślili, żaby do przedszkola posłać tylko te dzieci, które 1 września będą już miały trzy lata. Mojej Majce w internetowym systemie naboru przyznano aż o 1024 punkty mniej punktów niż dzieciom urodzonym przed 1 września.

Na forach mam dowiedziałam się, że w innych miastach urzędnicy również usiłują w ten sposób poradzić sobie z brakiem miejsc. Wtedy naprawdę się wściekłam. Zaczęłam słać maile do biura edukacji, prezydenta miasta, do MEN-u, rzecznika praw dziecka i praw obywatelskich. Chciałam wiedzieć, kto dał im prawo stosowania takiego krzywdzącego kryterium.

Co odpowiedzieli?

- To właśnie mnie denerwuje najbardziej. Na przykład pani Jolanta Lipszyc z warszawskiego biura edukacji twierdziła, że te punkty (potem nazywane kryteriami) nie mają wpływu na przyznanie miejsca w przedszkolu. Przekonywała, że system przygotuje jedynie listę kandydatów, z której dyrektor danej placówki wybierze, kogo przyjąć, i oczywiście nie musiałyby to być dzieci z najwyższą punktacją. Zadzwoniłam do kilku dyrektorów przedszkoli. Wszyscy twierdzili, że punkty mają znaczenie.

Ale najgorsza była postawa, jaką przyjął zastępca dyrektora gabinetu prezydenta Jarosław Jóźwiak. Napisał mi, że fakt, iż moje dziecko nie dostanie się do przedszkola, to nie przejaw dyskryminacji, ale wręcz przeciwnie - dbanie o jego dobro!

No i komentarz pani Lipszyc... Jak urzędnik może powiedzieć rodzicowi, że przecież są jeszcze prywatne przedszkola?!

Nie stać pani na takie? Przecież pani pracuje...

- Nawet dobrze zarabiającemu, ale samotnemu rodzicowi nie jest łatwo wyłożyć ponad 2 tys. zł miesięcznie na zorganizowanie opieki nad dzieckiem. Ale pomijając finanse, mam powody, by posłać córeczkę do zwykłego przedszkola. Chcę, by rozwijała się w normalnym świecie, wśród zwykłych dzieci. I mam takie prawo.

Rodzice trzylatków urodzonych przed 1 września nie będą zadowoleni. W Warszawie jest prawie 12 tys. dzieci, a miejsc tylko 8,6 tys. Pani córka też może się nie dostać, i to mimo zmiany kryteriów.

- Wiem, że niektórzy rodzice nie będą zadowoleni, ale kryteria muszą być uczciwe. A przecież to nie dzieci urodzone pod koniec roku zabrały im miejsca, tylko władze miasta nie wywiązały się ze swoich obowiązków.

Urzędnicy nie mogą zamiatać pod dywan problemu braku przedszkoli, ograniczając liczbę dzieci. Jeśli nie znajdzie się miejsce w państwowym przedszkolu, będę zabiegać, aby miasto zrekompensowało koszty związane z posłaniem córki do prywatnej placówki.

To tak można?

- Nie wiem, ale gdy znajdę się w takiej sytuacji, na pewno to zrobię. Rozmawiałam z radnymi, którzy nam pomagali, i innymi rodzicami, między innymi z Anetą Radłowską-Działo z Krakowa, która założyła stronę dada.net.pl/protest, i zastanawiamy się nad założeniem stowarzyszenia. Chcemy być pewni, że urzędnicy zapewnią naszym dzieciom odpowiednie warunki do nauki i rozwoju. Jeśli nie mają pomysłów, jak wywiązywać się z obowiązków, będziemy im je podpowiadać. Nie mają analiz demograficznych? To my te analizy zrobimy.
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26238
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #116 dnia: Kwiecień 08, 2008, 08:32:56 am »
Dyrektorka radzi:Zapisz ciążę do przedszkola
Jarosław Sobkowski2008-04-07
 
- Jeśli nie znajdę miejsca w przedszkolu dla moich bliźniaków, 1 września rano przywiozę je pod opiekę do wiceprezydenta Betnarskiego - mówi kobieta, która od roku bezskutecznie próbuje ulokować dzieci w przedszkolu na Błesznie.

Krzymińska ma normalny dom, męża i trójkę dzieci. Dlatego ma problemy. Na liście oczekujących na miejsce w przedszkolu znajduje się zwykle na końcu stawki. Lepiej byłoby, gdyby samotnie wychowywała maluchy i do tego koniecznie powinna pracować. - Ależ ja bardzo chcę iść do pracy, ale nie mogę, bo muszę opiekować się pięcioletnimi bliźniakami - wyjaśnia pani Małgorzata i pyta, płacząc: - Czy mam się rozwieść, żeby dostać miejsce w przedszkolu?

Nie pomaga, że pani Małgorzata i tak żyje jak samotna matka. Jej mąż jest kierowcą w firmie transportowej obsługującej zagraniczne trasy. Na korzyść maluchów mogłoby też przemawiać to, że jeden z chłopców - Dawid - ma problemy z mówieniem. Przedszkole mogłoby stać się elementem terapii.

- Przedszkole jest potrzebne wszystkim dzieciom. Dawidowi szczególnie - uważa Ilona Majewska, logopeda pracująca z chłopcem. To ona wystawiła zaświadczenie o potrzebie umieszczenia dziecka w przedszkolu. To, że dzieci powinny do niego chodzić, jest oczywiste także dla psychologów. - Bliźniaki pozostające wyłącznie ze sobą mogą budować własny świat, który w przyszłości bardzo utrudni im kontakty z otoczeniem - potwierdza Dorota Łobodzińska-Łapaj, psycholog z Wojewódzkiej Przychodni Matki i Dziecka w Częstochowie.

Argumenty "za" są, ale miejsca dla chłopców w przedszkolu nie ma. - Od jednej pani dyrektor usłyszałam, że do niej zapisywać trzeba dzieci, kiedy są jeszcze w brzuszku - mówi Krzymińska. - Czy władze miasta nie dostrzegają tego problemu?

Dostrzegają. Przed rokiem, kiedy pani Małgorzata bezskutecznie próbowała ulokować dzieci w przedszkolu, miejsce dla malców znalazł... wiceprezydent Jacek Betnarski. - Do wyboru - w Kłomnicach przy Realu lub koło Obi - relacjonuje kobieta. Jeździła na Tysiąclecie tramwajem, ale chłopcy płakali, że długo i daleko. Po dwóch tygodniach zrezygnowała z przedszkola.

Chcieliśmy zapytać wiceprezydenta, co ma zrobić matka bliźniaków, aby zdobyć miejsce w przedszkolu w pobliżu domu? Wiceprezydent - który obiecał odpowiedź później - nie odebrał ponownie telefonu.

Odpowiedziała za to naczelniczka miejskiego wydziału edukacji Dorota Sobala: - Rekrutacja do przedszkoli jeszcze się nie zakończyła. Jeśli rzeczywiście bliźniaki nie znajdą miejsca, ich mama może interweniować w naszym wydziale. Tu mamy pełną informację o ewentualnych wakatach.


Źródło: Gazeta Wyborcza Częstochowa
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26238
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #117 dnia: Kwiecień 12, 2008, 11:32:27 am »
Tak wygląda to w Krakowie....

Rekrutacja do przedszkoli zakończona

 Koniec nadziei na powtórną rekrutację do krakowskich przedszkoli. Klamka zapadła - mimo protestów rodziców ponownego liczenia punktów nie będzie. W piątek wywieszono listy przyjętych dzieci.  


Rekrutacja zakończyła się mimo protestów rodziców dzieci, które dostały ponad 4000 punktów mniej z powodu daty urodzenia - po 1 września 2005 roku. Rodzice żądali, by ponownie policzyć punkty. Wtedy jednak zaprotestowali rodzice pozostałych dzieci.

Ponowna rekrutacja zakończyłaby się dopiero pod koniec maja. A to duże utrudnienie dla wielu rodziców.

Ponad 1600 dzieci nie dostało się do wybranych przedszkoli. 60 procent z nich urodziło się pod koniec 2005 roku. Rodzice dyskryminowanych maluchów są rozgoryczeni. Zapowiadają walkę w sądzie i billboardy na ulicach miasta.

Tymczasem jest jeszcze szansa na państwowe przedszkole, choć niekoniecznie to najbliżej domu. W mniej popularnych placówkach zostało ponad 850 wolnych miejsc. Można też wpisać się na listę rezerwową.

Prawdopodobnie to już ostatni rok, kiedy rodzice maluchów przeżywają horror związany z rekrutacją. W przyszłym sześciolatki będą się uczyć w szkołach, dlatego w przedszkolach będzie więcej miejsc dla młodszych dzieci.

(Kronika)
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

kasiape

  • Gość
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #118 dnia: Kwiecień 12, 2008, 12:15:33 pm »
u nas wyniki ogłaszają 25 kwietnia! wtedy Wam powiem czy system netowy się sprawdza w Rzeszowie!!
ale cieszę się, że Julik urodził się w kwietniu ;-))  :D  :D

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #119 dnia: Kwiecień 13, 2008, 02:36:52 am »
Oby nie trafił nikt w takie warunki  :roll:

Obejrzyjcie Video

Przedszkolaki bite i przywiązywane do krzeseł?

Skandal w płockim przedszkolu "Bajka".

Cytuj
Według rodziców dwójki przedszkolaków wychowawczynie z integracyjnego przedszkola nr 31 biły i przywiązywały sznurkiem do krzesła nieposłuszne dzieci.


Przedszkolanki wiązały dzieci dla zabawy?
Przywiązywanie do krzesła, zamykanie w ciemnej leżakowni lub łazience....
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #120 dnia: Kwiecień 13, 2008, 12:06:46 pm »
:shock:  :shock:  :shock:  :evil:  :2gunfire: No na prawdę baaardzo pedagogiczne podejście do dzieci  :evil:
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #121 dnia: Kwiecień 17, 2008, 01:10:17 pm »
W Krakowie też jest "ciekawie" z przedszkolakami:

Koszulka od rodziców trzylatków

"Kraków nierównych szans" - koszulkę z takim napisem dostała wczoraj od rodziców trzylatków urodzonych po 31 sierpnia 2005 roku wiceprezydent Elżbieta Lęcznarowicz. Nie będzie jej nosić, bo - jak mówi - to nie jej styl

Koszulkę wręczyła Aneta Radłowska-Działo, przedstawicielka rodziców, którzy walczyli, by Kraków nie dyskryminował ich dzieci przy przyjęciach do przedszkoli (urzędnicy miejscy wymyślili, że pierwszeństwo przy naborze mają maluchy, które z dniem 1 września mają skończone trzy lata i pomimo wykładni ministerstwa edukacji oraz sprzeciwu rzecznika praw obywatelskich nie zmienili zdania).

Radłowska-Działo przyszła wczoraj do magistratu na zaproszenie Elżbiety Lęcznarowicz, by - jak mówi wiceprezydent - porozmawiać o... kłopotach z brakiem miejsc w krakowskich przedszkolach i wspólnie zastanowić się, co z tym problemem można zrobić. Wymyślone już kilka lat temu przez urzędników wydziału edukacji kryterium miesiąca urodzenia częściowo rozwiązywało problem, bo automatycznie zmniejszało liczbę dzieci starających się o przyjęcia. Tyle, że w tym roku rodzice " źle urodzonych" maluchów protestowali jak nigdy dotąd.

I choć dla swoich dzieci już niczego nie wywalczą (wyniki naboru do przedszkoli zostały ogłoszone w piątek), nie zamierzają tak zostawić sprawy.

Koszulka to dopiero początek. Rodzice szukają sponsorów, którzy pomogliby im w prowadzeniu akcji billboardowej. Chcą, by plakaty z napisami: "Hańba! Kraków dyskryminuje dzieci". Pojawiły się w całym mieście.

Już 30 osób zadeklarowało, że sprawę skieruje do sądu. Swoją pomoc prawną zadeklarowała Helsińska Fundacja Praw Człowieka. - Musimy jeszcze zapoznać się ze szczegółami. Uważam jednak, że trzeba wzmocnić rodziców, którzy walczą o równe szanse edukacyjne dla swoich dzieci - mówi Elżbieta Czyż z fundacji. I podkreśla: - Polska jest na szarym końcu w Unii Europejskiej jeśli idzie o dostęp dzieci do przedszkoli. Z edukacji przedszkolnej korzysta tylko 40 procent dzieci. To makabrycznie mało. A że nie ma miejsc dla wszystkich? Urzędnicy od tego są, by główkować jak je tworzyć, a nie sztucznie dzielić dzieci z jednego rocznika - dodaje.

Wczorajsze spotkanie Radłowskiej-Działo z panią wiceprezydent trwało prawie 2,5 godziny.

Nie przyniosło efektów. Żadna ze stron nie zmieniła zdania. Po jego zakończeniu Lęcznarowicz przed kamerami kolejny raz - pomimo odmiennego stanowiska MEN - próbowała tłumaczyć, że Kraków stoi na straży prawa (urzędnicy, tworząc sporne kryterium, powołali się na przepisy oświatowe mówiące, że wychowanie przedszkolne obejmuje dzieci w wieku 3-6 lat i dopuszczające jedynie w szczególnie uzasadnionych przypadkach przyjmowanie do przedszkoli dzieci, które ukończyły 2,5 roku). Przedstawicielka rodziców po raz kolejny powtarzała, że przyjęte przez miasto kryterium naboru to dyskryminacja. "Stop dyskryminacji dzieci" - to hasło, które widniało z kolei na założonej przez nią i przygotowanej specjalnie na spotkanie koszulce.


Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków, Olga Szpunar 2008-04-16
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #122 dnia: Kwiecień 17, 2008, 05:16:22 pm »
Dziecko chore na cukrzycę nie ma szans na miejsce w przedszkolu

Jakub Szmyt – 4,5 letni mieszkaniec Gdańska – nie może uczęszczać do przedszkola. Kolejni dyrektorzy placówek w Gdańsku i Sopocie odmawiają mu prawa uczęszczania do nich z powodu cukrzycy, na którą cierpi chłopiec

Specyfika choroby dziecka wymaga jedynie podania insuliny w sposób bezinwazyjny. Przedszkola odmawiają przyjęcia dziecka pomimo, że nauczyciele zostali do tego przeszkoleni.

W/w decyzja w gruncie rzeczy oznacza, że dzieci które mają cukrzycę, epilepsję itp. tzw. „chorobę przewlekłą”, są pozostawione same sobie i nie mogą skorzystać ani z ogólnodostępnych przedszkoli, ani z tzw. kształcenia specjalnego do którego najzwyczajniej w świecie się nie kwalifikują.

Aktualnie w odniesieniu do tej sprawy, mamy dwie różne interpretacje obowiązujących przepisów dotyczących możliwości podawania insuliny w przedszkolach przez nauczycieli, którzy zostali odpowiednio przeszkoleni.

Ministerstwo Edukacji Narodowej – Departament Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego interpretacją DKZU-030-49/07/AU – str. 2 – przyjął, że nauczyciele nie mogą wykonywać nawet najprostszych zabiegów medycznych, bowiem nie mają uprawnień i kwalifikacji do wykonywania zadań przypisanych ustawowo pracowniom resortu zdrowia.

Tymczasem Departament Zdrowia Publicznego Ministerstwa Zdrowia w interpretacji MZ-ZP-D-052-10078-1/WS/08 podkreśla natomiast, że decyzję o przyjęciu dziecka przewlekle chorego do wybranego przez rodziców przedszkola podejmuje każdorazowo dyrektor placówki. Przyjęcie uwarunkowane jest możliwością zapewnienia dziecku, stosownie do rodzaju schorzenia czy niepełnosprawności, właściwych warunków pobytu.

W przypadku dziecka z cukrzycą insulinozależną, konieczne jest wykonywanie specjalistycznych zabiegów (bieżąca kontrola poziomu cukru we krwi za pomocą glukometru oraz podawanie insuliny w formie wstrzyknięć podskórnych lub wlewów przy użyciu pompy insulinowej). Wskazane czynności może wykonywać każda osoba (samo dziecko, rodzic, nauczyciel), która odbyła specjalistyczne przeszkolenie w tym zakresie (posiadanie wykształcenia medycznego nie jest wymogiem koniecznym). Zatem decyzja o przyjęciu i pobycie w przedszkolu dziecka chorego na cukrzycę jest równoznaczna z zagwarantowaniem dziecku opieki, którą będzie sprawował ten pracownik przedszkola (np. wychowawca grupy), który odbył specjalistyczne przeszkolenie oraz z własnej woli wyrazi na to zgodę.

Matka dziecka zwracała się z prośbą o pomoc do szeregu instytucji w tym m. in. do Rzecznika Praw Dziecka, Rzecznika Praw Obywatelskich, Marszałka Województwa Pomorskiego, Prezydenta Miasta Gdańska, NFZ, Ministerstwa Edukacji Narodowej, Ministerstwa Zdrowia, MOPS-u w Gdańsku. W większości przypadków w/w instytucje okazały się bezsilne. O sprawie informowały także ogólnopolskie media.

Problem ten nie jest odosobniony ponieważ w samym Trójmieście jest ponad 250 osób w wieku przedszkolnym z cukrzycą, nie wliczając w to innych tzw. chorób przewlekłych.

Rozwiązaniem problemu prawdopodobnie byłoby zatrudnienie w jednym z przedszkoli w mieście pielęgniarki na pełen etat, w wymiarze czasu kiedy dzieci znajdują się w placówce oświatowej, przy jednoczesnym powiadomieniu przez rodzica dyrektora szkoły i wychowawcę o rodzaju choroby dziecka. Natomiast zgodnie z interpretacją Ministerstwa Zdrowia wystarczy zawrzeć opisywaną umowę cywilnoprawną z nauczycielem odpowiednio przeszkolonym do podawania insuliny.
 
W praktyce szkoły i przedszkola grożą rodzicom, że w przypadku ujawnienia choroby dziecka w formie pisemnej - odmówią przyjęcia dziecka do placówki oświatowej ze względu na w/w interpretację MEN oraz ze względu na fakt, iż placówki te nie posiadają zatrudnionej pielęgniarki na pełen etat.


Autor: Piotr Kamiński, Źródło: CI Gdynia  2008-04-15
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #123 dnia: Kwiecień 19, 2008, 09:46:18 pm »
Jak Ministerstwo Edukacji zaszkodziło przedszkolom

Anna Blumsztajn
 
By dorównać dzieciom z miast, dzieci wiejskie powinny chodzić do lepszych przedszkoli. A nie chodzą prawie w ogóle. Są sprawdzone recepty, jak to zmienić, jednak MEN się do nich nie zastosował

Wyrównywanie szans edukacyjnych to zaklęcie, które powtarzają w Polsce wszyscy. Stoi za nim argument etyczny: każdy ma prawo do podobnego wyposażenia w walce o byt. Dla niektórych - zaliczam się do nich - sprawiedliwość społeczna oznacza wiele więcej, ale to konieczne minimum jest niepodważalne.

Jest i argument ekonomiczny. Trwały rozwój gospodarczy wymaga wysokiej jakości tzw. kapitału ludzkiego, a to nie jest możliwe bez równych szans edukacyjnych. Zrozumiały to nawet Stany Zjednoczone, które nie słyną przecież ze zmniejszania nierówności. Wydają jednak olbrzymie sumy na zwiększanie szans dzieci i młodzieży z zaniedbanych grup. Rozumieją, że aby rynek działał jak trzeba, talenty nie mogą się marnować. Nie jest to mój ulubiony argument, ale w kraju tak neoliberalnym jak nasz - celny.

W Polsce największe nierówności są między dużymi miastami a wsią i miasteczkami. Najostrzejsze na obu krańcach systemu edukacyjnego - w dostępie do przedszkola i szkolnictwa wyższego. I tu, i tu dzieci i młodzież ze wsi jest w zdecydowanie gorszej sytuacji niż przed 1989 r. I te nierówności wciąż rosną.

Zaklęte koło nierówności

W Polsce do przedszkola chodzi tylko 38 proc. dzieci w wieku 3-5 lat. We Francji, w Belgii i we Włoszech właściwie 100 proc. Średnia dla UE to 80 proc.

Na wsi - do przedszkoli chodzi 17 proc. dzieci (w miastach - prawie 60 proc.). W podlaskiem trzy czwarte gmin wiejskich w ogóle nie ma przedszkola. W warmińsko-mazurskiem od 1994 r. na wsi zlikwidowano co drugie.

A przecież eksperci są zgodni, że najskuteczniej wyrównywać szanse można, inwestując w najmłodszych. Kluczowe umiejętności poznawcze, emocjonalne i społeczne kształtują się u kilkulatków, najłatwiej więc w przedszkolu wyrównać wpływ zbyt ubogiego środowiska rodzinnego i zaopatrzyć dziecko w kapitał kulturowy, którego nie dostało w domu.

Tymczasem w Polsce dla niemal wszystkich dzieci na wsi, zerówka to pierwsze zajęcia, w jakich uczestniczą. Nieuchronnie przeżywają kłopoty z nauką. I tak tworzą się pierwsze, najtrwalsze nierówności edukacyjne.

Zapaść edukacji przedszkolnej to - powiedzmy jasno - wynik naszego polskiego wyboru: w odróżnieniu od szkół przedszkola nie są finansowane z budżetu państwa. Prowadzenie edukacji przedszkolnej zależy wyłącznie od władz gminy, a tak naprawdę od jej dochodów.

Zaklęte koło powielania nierówności edukacyjnych między miastem a wsią wygląda zatem tak. Na wsi ludzie są statystycznie gorzej wykształceni, mniej zarabiają, mają gorszy dostęp do książek, dóbr kultury. Ich dzieci mniej wynoszą z domu. By dorównać dzieciom z miast, powinny chodzić do lepszych przedszkoli. A nie chodzą prawie w ogóle. Nie chodzą, bo samorządy wiejskie, żeby zorganizować tyle samo miejsc przedszkolnych, musiałyby wydać więcej pieniędzy. Tymczasem mają mniej, bo dochody własne gmin wiejskich są niższe, bo na wsi działa mniej firm, mniej ludzi pracuje i mniej zarabiają. I koło się zamyka.

Rząd - nic, pozarządówka próbuje

Do sierpnia 2007 r. władze pomijały edukację przedszkolną. Gdy po dwóch latach reformy samorządowej w 1993 roku okazało się, że samorządy wiejskie masowo likwidują przedszkola, nikt nie bił na alarm.

Za nierówności zabrała się pozarządówka. W 2000 r. ruszył program "Gdy nie ma przedszkola" prowadzony przez Polską Fundację Dzieci i Młodzieży, a od 2004 r. przez Fundację Rozwoju Dzieci im. Komeńskiego. Inspirowany wzorami z Europy, gdzie upowszechnianie edukacji przedszkolnej osiąga się dzięki różnorodności form.

W Polsce do końca 2007 r. forma była jedna: przedszkole minimum pięciogodzinne, w budynku odpowiednio wyposażonym i dopasowanym do wyśrubowanych norm, z dyrektorem, nauczycielami, personelem pomocniczym. Dla typowej gminy wiejskiej - kilku, kilkunastu wsi, oddalonych od siebie nawet o kilkanaście kilometrów - to nie wchodzi w grę, jest za drogie.

„Gdy nie ma przedszkola” nawiązywał do doświadczeń portugalskich z biedniejszych i rzadziej zaludnionych regionów: •  nauczyciel dojeżdża na miejsce nawet do małej grupy dzieci (maksimum 15 dzieci); •  w tych samych zajęciach biorą udział dzieci od 3 do 5 lat - z powodów oszczędnościowych, ale również wychowawczych, bo dzieci uczą się najlepiej od siebie nawzajem •  małe przedszkole nie pełni funkcji opiekuńczych, tylko edukacyjne; •  liczba godzin w tygodniu może być niewielka, byle zajęcia edukacyjne były na dobrym poziomie (koszty stałe, które nie zależą od liczby dzieci, muszą być ograniczone do minimum, •  rodzice muszą się włączyć w edukację.

W 2000 r. osiem gmin wiejskich założyło we współpracy z Fundacją Dzieci i Młodzieży 14 takich właśnie Ośrodków Przedszkolnych. Działały w pustej części szkoły, świetlicy, bibliotece, filii domu kultury. W najmniejszych miejscowościach, na peryferiach gmin. Nauczycielce zawsze asystował rodzic. Bieżące koszty to pensja nauczycielki i materiały do zajęć. Gminy same finansowały Ośrodki. Rolą Fundacji było dbanie o jakość edukacji poprzez szkolenia i wsparcie dla nauczycielek.

To się przyjęło

Przedszkole w każdej gminie, z filią w każdej wsi? To marzenie, które długo się nie spełni. "Alternatywne formy edukacji przedszkolnej" to wybór pragmatyczny, kompromis z rzeczywistością. Działacze pozarządowi wycięli wszystko, z czego można było zrezygnować bez szkody dla rozwoju dziecka. Zachowana została tylko - i aż - wysoka jakość edukacji, bez tego przedszkola nie miałyby sensu.

Roczny koszt ośrodka - przy 15 godzinach zajęć w tygodniu i przyzwoitej pensji dla nauczycielki (ale bez "Karty nauczyciela") oraz z intensywnymi szkoleniami - to ok. 1900 zł na każde z 15 dzieci. Suma śmieszna dla każdego, kto zna budżety normalnych przedszkoli czy szkół.

A można jeszcze taniej. Badania pokazują, że nawet przy dziewięciu godzinach tygodniowo efekty są widoczne - umiejętności absolwentów w zerówce są zdecydowanie wyższe niż dzieci, które do przedszkola nie chodziły.

Wspólnoty lokalne stopniowo odkrywały, że przedszkole może być tanie i dobre. Że ważniejsza od stołówki i superwyposażenia jest jakość pracy nauczycielki i uwaga poświęcana dzieciom.

Gminy z własnych środków otwierały co roku nowe grupy. Okazuje się, że samorządy są w stanie wziąć się za upowszechnienie edukacji przedszkolnej - o ile da się im coś, co odpowiada ich potrzebom i możliwościom. I jest skuteczne.

Fatalne rozporządzenie

Alternatywne przedszkola długo musiały czekać, nim dostąpiły zaszczytu wejścia do ustawy oświatowej. Na szczęście już wcześniej w latach 2005-07 Ministerstwo Edukacji zdecydowało się na pilotaż tego rozwiązania finansowany z pieniędzy Europejskiego Funduszu Społecznego. Powstało całkiem sporo, bo 800 wiejskich ośrodków przedszkolnych prowadzonych przez organizacje pozarządowe.

Nie liczy sie ani jakośc edukacji,ani równość szans.Liczą się bieżące polityczne interesy.
Tak w Polsce uprawia się polityke spoleczną


Do ustawowej nobilitacji ośrodków przedszkolnych doszło dzięki presji mediów i organizacji pozarządowych. Znaczenie miała też groźba Komisji Europejskiej, że inaczej nie przyzna kolejnych środków.

Ustawa bez rozporządzenia jest martwa. Na jego projekt trzeba było czekać aż do grudnia. Wtedy organizacje pozarządowe zostały zaproszone na konsultacje.

MEN nie wyciągnął wniosków z pilotażu w jednej, na pozór drobnej, ale kluczowej sprawie. W wersji rozporządzenia przekazanej fundacjom do konsultacji nie było nawet wzmianki o ograniczeniu liczby dzieci w grupie. Organizacje apelowały o określenie maksimum 15 dzieci na sprawdzonym w pilotażu poziomie.

W ogłoszonym wreszcie w styczniu rozporządzeniu minister Katarzyna Hall wprowadza wreszcie ograniczenie, ale na poziomie 25 dzieci w grupie! To oznacza pogrzebanie pomysłu, bo tak duża liczba dzieci uniemożliwia prowadzenie edukacji na wysokim poziomie. 25 dzieci to przechowalnia, nie edukacja!

Po co w takim razie był pilotaż za 50 milionów złotych? Jak można w uzasadnieniu do rozporządzenia stwierdzić, że uwagi organizacji pozarządowych zostały uwzględnione, skoro rozporządzenie jest sprzeczne z naszymi uwagami?

Rozporządzenie to był policzek dla organizacji pozarządowych. Od lat przekonują one gminy, że jeśli już mają inwestować w przedszkola, muszą to robić z sensem - inaczej lepiej nie robić tego w ogóle. Nie jest to zwrot retoryczny - złe przedszkole może dziecku zaszkodzić i wywołać wstręt do szkoły już w wieku 5 lat! Jak teraz tłumaczyć samorządom, że 25-osobowa grupa jest zbyt duża, skoro samo ministerstwo takie grupy akceptuje?

Decyzja o 25 dzieciach w grupie jest zła. Wyświadczono samorządom, polskiej wsi i polskiej edukacji lwią przysługę. A przecież w zdecentralizowanym systemie oświaty rolą ministerstwa jest właśnie wyznaczanie standardów jakości.

Fałszywe oszczędności

Skąd liczba 25 dzieci w grupie?

Kilka dni przed rozporządzeniem "Gazeta Prawna" wyliczyła, że pieniądze z Programu Operacyjnego "Kapitał Ludzki" na upowszechnienie edukacji przedszkolnej są mizerne i pozwolą na stworzenie ledwie 20 tysięcy dodatkowych miejsc w przedszkolach, a to uniemożliwi osiągnięcie wskaźników uzgodnionych z Komisją Europejską. Może to uświadomiło ministerstwu, że trzeba wskaźniki podrasować? Zwłaszcza że premier Tusk obiecywał upowszechnienie przedszkoli na wsi i trzeba było partyjne zadanie wykonać.


Powiększmy grupę do 25 dzieci - koszty nie rosną, wskaźniki owszem - tak pewnie pomyśleli. W przedszkolach miejskich grupą 25 dzieci zajmują się co najmniej dwie osoby przez osiem godzin dziennie. Na wsi będzie to jedna nauczycielka, czasem z pomocą rodzica, przez 12 godzin dziennie. Tak wygląda wyrównywanie szans a la MEN.

Jeśli ministerstwo uznało, że trzeba ulżyć samorządom, mogło zmniejszyć minimalną liczbę godzin zajęć - skoro doświadczenia i badania wskazują, że to nie obniża efektów. Mogło też promować przedszkola w samorządach wojewódzkich, które odpowiadają za rozdział unijnych pieniędzy na edukację.

Tak się w Polsce uprawia politykę społeczną. Nie liczy się wiedza, nawet dobrze udokumentowane doświadczenia, zdanie ekspertów i dobro wspólne. Nie liczy się ani jakość edukacji, ani równość szans. Liczą się bieżące polityczne interesy. Dlatego nasze reformy nie mają dogłębnego, strategicznego charakteru, są najczęściej garścią rozwiązań o symbolicznym znaczeniu i znikomych efektach.

Edukacja przedszkolna to papierek lakmusowy. Rzadko przecież mamy do czynienia z tak luksusową sytuacją - sprawa etycznie bezsporna, są dobre, sprawdzone rozwiązania, w dodatku nie zbyt kosztowne. Jeśli w takiej kwestii władze nie potrafią podjąć dobrej decyzji, ba, po siedmiu latach wahań wprowadzają rozwiązanie szkodliwe, strach pomyśleć, co będzie z naprawdę złożonymi problemami. Jak choćby naprawa pozostałych części systemu edukacyjnego.

G.W.18.04.2008r
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26238
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #124 dnia: Kwiecień 24, 2008, 03:03:28 pm »
Sejm: ZNP złożył listy z podpisami pod inicjatywą ws. przedszkoli


Listy z blisko 200 tys. podpisów pod obywatelskim projektem ustawy dotyczącym upowszechnienia wychowania przedszkolnego i obniżenia wieku obowiązku szkolnego Związek Nauczycielska Polskiego złożył w czwartek w Sejmie.


Zainicjowany przez ZNP projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty zakłada m.in. finansowanie publicznych przedszkoli z budżetu państwa, objęcie każdego 5-latka rocznym przygotowaniem przedszkolnym, zwiększenie uczestnictwa dzieci 3- i 4-letnich w wychowaniu przedszkolnym, a także obniżenie wieku rozpoczęcia nauki w szkołach z 7 do 6 lat.

Zbieranie podpisów pod projektem związkowcy rozpoczęli 7 lutego. Mieli trzy miesiące na zebranie 100 tys. podpisów osób popierających projekt - to warunek, aby projekt trafił pod obrady parlamentu. "Mamy nadzieję, że stanie się to szybko" - powiedział prezes ZNP Sławomir Broniarz podczas czwartkowej konferencji prasowej w Sejmie.

Przypomniał, że Polska ma najniższy wskaźnik upowszechnienia edukacji przedszkolnej w Europie oraz że w większości krajów UE dzieci młodsze niż w Polsce rozpoczynają naukę w szkole.

Odsetek dzieci w wieku 3 lat chodzących do przedszkoli w Polsce wynosi tylko ok. 30 proc., w wieku 4 lat - ok. 40 proc., a w wieku 5 lat - ok. 50 proc. Liczba dzieci w wieku 3-5 lat chodzących do przedszkoli np. na Węgrzech, w Belgii i Irlandii wynosi blisko 100 proc., a w Czechach, Włoszech i Szwajcarii - ponad 90 proc.

Prowadzenie przedszkoli jest zadaniem własnym samorządów. Oznacza to, że utrzymanie placówek oraz wynagrodzenia nauczycieli tam pracujących finansowane nie są z budżetu państwa, lecz ze środków własnych samorządów. Ograniczenia finansowe gmin doprowadziły do zamknięcia pomiędzy 1990 a 2001 r. ponad 30 proc. przedszkoli. Jak mówił w czwartek Broniarz, aż w 800 gminach w Polsce ze względów finansowych nie ma ani jednego przedszkola.

Dzieci, które uczęszczają do przedszkoli, lepiej dają sobie radę w szkole

Tymczasem przeprowadzane w różnych krajach badania dotyczące rozwoju dzieci wskazują na olbrzymie znaczenie dostępu do edukacji od najmłodszych lat. Dzieci, które uczęszczają do przedszkoli, lepiej dają sobie radę w szkole, lepiej rozwijają się emocjonalnie, społecznie, werbalnie i intelektualnie.

"W sytuacji, gdy w pierwszej klasie szkoły podstawowej spotyka się dwoje dzieci, z których jedno nigdy nie chodziło do przedszkola i drugie, które przeszło całą edukację przedszkolną, to pierwsze jest w dużo trudniejszej sytuacji. To nie są równe szanse" - powiedział Broniarz.

Kierując się m.in. tymi przesłankami w ubiegłym roku Sejm znowelizował ustawę o systemie oświaty i usankcjonował prawnie istnienie w polskim systemie edukacji tzw. małych przedszkoli i innych alternatywnych form wychowania przedszkolnego. Zdaniem Broniarza, to jednak za mało, by mówić o faktycznym upowszechnieniu wychowania przedszkolnego tym bardziej, że przedszkola alternatywne nie mają obowiązku realizowania całej podstawy programowej nauczania.

Obniżenie wieku obowiązku szkolnego dla polskich dzieci to nie tylko pomysł ZNP. Za takim rozwiązaniem opowiada się także Ministerstwo Edukacji Narodowej, które chce wprowadzić je w życie z 1 września 2009 r.; obecnie resort pracuje nad projektem ustawy w tej sprawie.

Wiek rozpoczęcia nauki jest różny w poszczególnych krajach Unii Europejskiej: w wieku 4 lat dzieci rozpoczynają naukę w Luksemburgu; w wieku 5 lat - na Cyprze, w Holandii, Wielkiej Brytanii i na Węgrzech; w wieku 6 lat - w Austrii, Belgii, Francji, Grecji, Hiszpanii, Irlandii, Islandii, Lichtensteinie, na Litwie, w Niemczech, Norwegii, Portugalii, Czechach, Słowacji, Słowenii i we Włoszech; w wieku 7 lat - w Bułgarii, Danii, Estonii, Finlandii, Łotwie, Rumunii, Szwecji i w Polsce.

Podczas konferencji prasowej Broniarz podziękował posłom z SLD za wsparcie i pomoc podczas prac nad projektem oraz podczas zbierania podpisów. Szczególnie gorąco podziękował byłej minister edukacji Krystynie Łybackiej.

W imieniu klubu parlamentarnego Lewicy poseł Artur Ostrowski zadeklarował, że będzie zabiegał u marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego (PO) o szybkie rozpoczęcie prac nad projektem oraz u pozostałych posłów o poparcie projektu.


Źródło: PAP
Artykuł z dnia: 2008-04-24
http://praca.gazetaprawna.pl/artykuly/15153,sejm_znp_zlozyl_listy_z_podpisami_pod_inicjatywa_ws_przedszkoli.html
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26238
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #125 dnia: Maj 05, 2008, 11:46:46 pm »
Aternatywne przedszkola: niewypał po krakowsku

"Jeśli dla twojego malucha zabrakło miejsca w publicznym przedszkolu i nie stać Cię na prywatne, załóż własne alternatywne przedszkole" - zachęcała prasa wraz z wejściem styczniowego rozporządzenia Ministra Edukacji. Kraków jest gotowy dopłacić ponad 200 zł do każdego malucha, by zachęcić do tego typu przedsięwzięcia jak najwięcej osób. Na razie udało się tylko zniechęcić pierwszych zainteresowanych.


Domowe przedszkole, przytulne, niewielkie, bo prowadzone w mieszkaniu lub domku jednorodzinnym, gdzie każde dziecko czuje się jak u siebie - to ma być alternatywa dla dużych publicznych placówek i drogich prywatnych. W takim przedszkolu zajęcia muszą trwać co najmniej trzy godziny, ale mogą znacznie dłużej, zależnie od potrzeb rodziców pracujących po południu.

Prowadzenie domowego przedszkola może tez być niezłym biznesem, przekonują urzędnicy. W Krakowie dotacja na każde dziecko to dwieście złotych, radni już teraz mówią, że ją zwiększą do 350. Ale do tej pory nie wpłynął ani jeden wniosek.

Radni tłumaczą, że winna jest wadliwa ustawa. Do prowadzenia przedszkola potrzebne jest między innymi zaświadczenie straży pożarnej i sanepidu o tym, że miejsce jest czyste i bezpieczne. Poprawki do ustawy mają się pojawić jeszcze przed wakacjami.

(Kronika)
http://ww2.tvp.pl/369,20080504708830.strona
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26238
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #126 dnia: Maj 08, 2008, 08:16:15 am »
Gazeta Prawna 2008-05-06 (09:55)
Można zakładać "domowe przedszkola"

Już od maja małe przedszkola będą mogły powstawać w mieszkaniach mających 2,5 metra wysokości, pisze "Gazeta Prawna". Rodzice uczestniczący w zajęciach z dziećmi będą musieli posiadać książeczkę badań sanitarnych. Resort edukacji przygotował projekt nowelizacji rozporządzenia o innych formach edukacji przedszkolnej.

Jak podaje "Gazeta Prawna" nowe wymagania stawiane przedszkolom mają obowiązywać od końca maja. Organizacje pozarządowe podkreślają jednak, że nie wszystkie złe przepisy zostały poprawione. Obecnie inne formy przedszkolne obowiązują identyczne przepisy jak duże przedszkola publiczne i szpitale.

Przepisy będą dotyczyć punktów i zespołów przedszkolnych, prowadzących zajęcia dla jednej grupy dzieci. Resort zwolnił osoby zakładające takie placówki z obowiązku zmiany sposobu użytkowania lokalu. Założyciele przedszkola będą jedynie musieli uzyskać pozytywną opinię sanepidu i Straży Pożarnej. Dotychczas wymagana była jeszcze opinia inspektora pracy i inspektora nadzoru budowlanego. Małe przedszkola będą też mogły funkcjonować w pomieszczeniach mających 2,5 metra wysokości. Obecnie lokal musi mieć przynajmniej 3 metry wysokości.

Niektóre przepisy, zdaniem ekspertów, budzą jednak kontrowersje. Zgodnie z obowiązującym rozporządzeniem w zajęciach w małych przedszkolach mogą uczestniczyć rodzice lub upoważnieni przez nich członkowie rodzin. Projekt przewiduje, że będą musieli mieć orzeczenie lekarskie o braku przeciwwskazań do wykonywania prac w placówce oraz książeczkę badań sanitarno-epidemiologicznych. To oznacza, że badania są wymagane od osób, które nie są zatrudnione w placówce i które na co dzień przebywają z dziećmi w domu.

Projekt nie zmienia maksymalnej liczby dzieci w grupie różnowiekowej. Pod opieką jednej nauczycielki nadal będzie mogło przebywać nawet 25 trzy-, cztero- i pięciolatków.

Projekt nie mówi nic o terenie do zabawy na zewnątrz budynku. Nie wspomina też o posiłkach. Tymczasem zarówno w punkcie, jak i zespole przedszkolnym dzieci mogą przebywać dłużej niż pięć godzin. Wówczas powinny móc napić się czegoś ciepłego i zjeść posiłek.
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #127 dnia: Maj 19, 2008, 12:34:54 pm »
Łatwiej będzie założyć prywatne przedszkole

Katarzyna Pawlak 19-05-2008

Złagodzenie wymogów sanitarno-lokalowych ma ułatwić zakładanie małych, często przydomowych przedszkoli. Na te zmiany niecierpliwie czekali zarówno samorządowcy, jak i osoby prywatne zainteresowane założeniem przedszkola alternatywnego. Wiążą się one z jednym z głównych zamierzeń Ministerstwa Edukacji Narodowej (pisaliśmy o tym 5 maja br. w artykule Powszechna edukacja już od najmłodszych lat w upowszechnianiu wychowania przedszkolnego dzieci od trzech do pięciu lat, w tym zapewnieniu wszystkim pięcioletnim dzieciom prawa do bezpłatnej edukacji przedszkolnej.

– Zależy nam na tym, aby małych przedszkoli powstało jak najwięcej, zwłaszcza na wsiach – tłumaczy Zbigniew Włodkowski, wiceminister edukacji.

Przedszkoli faktycznie brakuje. Nie ma ich w ponad 800 gminach. Teraz będą mogły być zakładane nawet w prywatnych mieszkaniach, chociaż tylko na parterze.
– To mały krok w dobrym kierunku – ocenia projekt Alina Kozińska-Bałdyga, dyrektor Federacji Inicjatyw Oświatowych.

Według niej jednak system edukacji przedszkolnej wymaga jeszcze wielu projektów. Brakuje wykwalifikowanych nauczycieli i dobrego systemu finansowania przedszkoli z budżetu państwa, a nie z kieszeni samorządu. Nowelizacja ustawy o systemie oświaty z września 2007 (DzU z 2007 r. nr 181, poz. 1292) pozwoliła na tworzenie innych niż przedszkola i oddziały przedszkolne w szkołach form wychowania przedszkolnego. Tyle że z powodu braku szczegółowych wymagań dotyczących warunków pobytu dzieci w tego typu placówkach pomieszczenia musiały spełniać te same surowe warunki techniczno-budowlane i przeciwpożarowe, co wszystkie jednostki systemu oświaty (np. sufit na wysokości trzech metrów).

Rozporządzenie zaproponowane przez Ministerstwo Edukacji Narodowej wypełnia tę lukę. Chociaż pomysł jest dopiero projektem, na te wytyczne, jak dowiedziała się „Rz”, zgodziła się zarówno Komenda Główna Państwowej Straży Pożarnej, jak i Główny Inspektorat Sanitarny, czyli jednostki, bez których zgody otwarcie przedszkola nie byłoby możliwe.

Alternatywne przedszkola mogą przyjąć formę zespołu wychowania przedszkolnego (zajęcia są prowadzone tylko w niektóre dni) lub punktu przedszkolnego (przez wszystkie dni robocze). Minimalny dzienny czas zajęć wynosi trzy godziny, a tygodniowy – 12 godzin.  Takie przedszkola charakteryzują się znaczącym udziałem samych rodziców, którzy mogą uczestniczyć w zajęciach, a po części także prowadzić niektóre z nich. Placówki będą mogły organizować osoby prywatne. Otrzymają one na każdego ucznia dotację z budżetu gminy w wysokości nie wyższej niż 40 proc. kosztów ponoszonych na jedno dziecko w przedszkolu publicznym.

Nauczyciele prowadzący zajęcia oraz inne pracujące w placówce osoby (nawet jeśli ich działalność jest wolontariatem) powinni mieć stosowne orzeczenie lekarskie oraz książeczkę badań wydaną przez sanepid. Alternatywne formy wychowania przedszkolnego to nie przedszkola niepubliczne. Choć i w nich rodzice będą musieli płacić za opiekę nad dzieckiem.

Od kilku lat w Polsce, głównie dzięki środkom z Unii Europejskiej, tworzone są małe wiejskie przedszkola. Obecnie jest ich około 800, uczęszcza do nich około 9 tys. dzieci. Tworzeniu alternatywnych przedszkoli patronują m.in. Fundacja Rozwoju Dzieci im. Jana Amosa Komeńskiego i Federacja Inicjatyw Oświatowych.

Źródło : Rzeczpospolita
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #128 dnia: Maj 30, 2008, 10:19:01 pm »
Pełnomocnik czeka na zgłoszenia
 
Jeśli przedszkole nie chce przyjąć dziecka dlatego, że jest ono niepełnosprawne, to je dyskryminuje. Warto nam to zgłosić, a na pewno pomożemy - mówi Sylwia Boratyńska z biura pełnomocnika ds. osób niepełnosprawnych działającego przy Ministerstwie Pracy
Jest to odpowiedź na skargi matek. - Zdobycie dla Stefana miejsca w przedszkolu integracyjnym kosztowało mnie niewyobrażalnie dużo wysiłku. Dyrektorzy zwykłych placówek odmawiają, bo nie chcą kłopotu - mówiła nam kilka dni temu Agnieszka Dudzińska, mama trzylatka.

- Do tej pory żaden rodzic nie poinformował nas jeszcze o takim problemie. Ale jeśli czyjeś dziecko faktycznie jest dyskryminowane ze względu na swoje kalectwo, to jest to jak najbardziej sprawa dla nas - zapewnia Sylwia Boratyńska. - Jesteśmy w końcu od tego, żeby pomagać niepełnosprawnym w rozwiązywaniu wszystkich problemów - dodaje.

Biuro pełnomocnika ds. osób niepełnosprawnych mieści się w Warszawie przy ul. Gałczyńskiego 4. Osoby z całej Polski przyjmowani są w każdy drugi wtorek miesiąca w godzinach 14-16. Zapisy telefoniczne przyjmowane są pod. nr 022 55 10 116 lub 022 55 10 230. Listy z prośbą o interwencję można też wysyłać przez internet na adres sekretariat.bon@mpips.gov.pl.
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #129 dnia: Czerwiec 19, 2008, 01:31:07 am »
Rodzic musi wiedzieć, co finansuje


Gmina nie może ustalać stałego ryczałtu za świadczenia ponadprogramowe w przedszkolu bez dokładnego określenia usług, których ta odpłatność dotyczy.

Rada Miasta Poniatowej, podejmując uchwałę w sprawie opłat za korzystanie z prowadzonego przez siebie przedszkola publicznego, ustaliła zryczałtowaną stałą opłatę za świadczenia wykraczające poza podstawę programową wychowania przedszkolnego na 85 zł. Wojewoda lubelski uznał, że przyjęta przez radnych regulacja w istotny sposób narusza art. 14 ust. 5 ustawy o systemie oświaty

Jego zdaniem na podstawie tego przepisu rada gminy może ustalać jedynie opłaty za określone świadczenia przekraczające podstawę programową, np. za wyżywienie, naukę języka obcego, rytmikę itd. Nie może natomiast ustalać stałej opłaty zryczałtowanej bez dokładnego wskazania usług, których ta opłata dotyczy.

Wojewoda podkreślił, że uchwała taka, jako akt prawa miejscowego, musi być zredagowana w sposób precyzyjny i czytelny, aby adresat przepisów nie miał żadnych wątpliwości co do ich interpretacji.

Rada miasta nie zgodziła się z rozstrzygnięciem nadzorczym i zaskarżyła je do sądu. Argumentowała, że informacja, jakie konkretnie świadczenia mieszczą się w zryczałtowanej opłacie, wykracza poza temat uchwały. To kwestia uzgodnień między dyrekcją przedszkola a rodzicami, którzy wiedzą, jakie zajęcia są najlepsze dla ich dzieci. Ponadto zakres tych świadczeń może się zmieniać w ciągu roku z woli rodziców. Rada nie może im narzucać ustalonych zajęć, bo nie wiadomo, czy je zaakceptują.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie (sygn. III SA/Lu 167/08) nie podzielił tego stanowiska. Uznał, że opłata za świadczenia ponadprogramowe w przedszkolu musi dotyczyć określonych świadczeń, które należy wykazać w uchwale. Ma ona charakter opłaty cywilnoprawnej. Klienci przedszkola muszą więc wiedzieć, za co dodatkowo płacą.

Rzeczpopsolita, Robert Horbaczewski 18-06-2008
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #130 dnia: Czerwiec 24, 2008, 02:18:46 am »
Wchodzi w życie

Dziennik ustaw - Nr 104 z 18 czerwca

Dz. U. z dnia 18 czerwca 2008 r. Nr 104, poz. 667
Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 13 czerwca 2008 r.
zmieniające rozporządzenie w sprawie rodzajów innych form wychowania przedszkolnego, warunków tworzenia i organizowania tych form oraz sposobu ich działania
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Mulesia

  • Gość
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #131 dnia: Lipiec 02, 2008, 09:23:56 pm »
Łatwiej i taniej będzie można zakładać małe przedszkola

Marek Domagalski 02-07-2008

Złagodzone wymagania techniczne i sanitarne dla lokali mają upowszechnić przedszkolną formę edukacji.



W czwartek wchodzi w życie rozporządzenie ministra edukacji narodowej z 13 czerwca 2008 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie rodzajów i innych form wychowania przedszkolnego, warunków tworzenia i organizowania tych form oraz sposobu ich działania (DzU nr 104, poz. 667).

http://aktyprawne.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=274394

Celem zmian jest ułatwienie organizowania małych placówek wychowania przedszkolnego: punktów przedszkolnych, zespołów wychowania przedszkolnego.

W dotychczasowych przepisach – § 4 rozporządzenia – napisano bardzo krótko i ogólnie, że zajęcia w zespole lub punkcie mogą być prowadzone w lokalu zapewniającym bezpieczne i higieniczne warunki pobytu dzieci. Brak szczególnych przepisów określających warunki dla takich lokali powodował, że od organizatorów tych placówek wymagano standardów jak dla szkół czy dużych przedszkoli. Organy wydające zgodę na użytkowanie lokalu, w którym miały się odbywać zajęcia, np. sanepid, straż pożarna, wymagały spełnienia rygorów obowiązujących w oświacie. Tymczasem nie jest to potrzebne przy zajęciach w małych grupkach, na terenach, gdzie brakuje przedszkoli (zwłaszcza wiejskich), a z wychowania przedszkolnego korzysta niewielki odsetek dzieci.

Nowela łagodzi wymagania sanitarno-lokalowe (bo określa je dość szczegółowo). Lokal musi być w budynku zbudowanym z elementów nierozprzestrzeniających ognia, mieć co najmniej dwa wyjścia na zewnątrz i być wyposażony w trudnozapalne wykładziny podłogowe oraz określoną gaśnicę proszkową. Pomieszczenia na zajęcia dla trojga – pięciorga dzieci mają mieć co najmniej 16 mkw., a gdy dzieci jest więcej – dodatkowo co najmniej 2 mkw. na każde kolejne dziecko. Wysokość pomieszczenia musi wynosić co najmniej 2,5 m. Są też oczywiście określone wymagania dotyczące sanitariatów, dostępu do wody, ogrzewania, miejsc na sprzęt i środki utrzymania czystości (zabezpieczone przed dostępem dzieci), do przechowywania odzieży.

Ponieważ dopuszczalny jest znaczny udział rodziców w pracy placówki, muszą oni (a nie tylko nauczyciele) wylegitymować się odpowiednimi zaświadczeniami medycznymi.

Na te zmiany czekały zarówno samorządy, jak i osoby prawne (stowarzyszenia, fundacje, parafie), a zwłaszcza osoby prywatne. Pozwolą one na sprawniejsze i łatwiejsze zakładanie przedszkoli – a te prywatne to teraz niezły biznes.

Zmiany są też korzystne dla gmin, gdyż koszty utrzymania jednego dziecka w tych najprostszych placówkach są niższe, a po zmianie jeszcze zmaleją.

Ministerstwa Edukacji Narodowej liczy z kolei, że liberalizacja doprowadzi do upowszechniania wychowania przedszkolnego – zwłaszcza na terenach wiejskich, ale też w miastach.

Projekt był szeroko konsultowany. Nie wszyscy jednak tak optymistycznie patrzą na zmiany. Zdaniem Związku Nauczycielstwa Polskiego nowe przepisy zbytnio obniżają wymagania sanitarno-lokalowe, a dzieci będą miały gorsze warunki nauki. Organizatorzy przedszkoli na terenach wiejskich wskazują natomiast, że wymogi stawiane lokalom w wielu wypadkach będą wciąż zbyt wysokie i utrudnią zakładanie nowych przedszkoli.

Źródło : Rzeczpospolita
http://www.rp.pl/artykul/157306.html

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26238
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #132 dnia: Lipiec 07, 2008, 06:32:58 pm »
Bezprawne podwyższanie czesnego w przedszkoluUMOWA Z PRZEDSZKOLEM.

Wielu przedsiębiorców prowadzących przedszkola przyznaje sobie możliwość naliczania rażąco wygórowanych odsetek za nieuiszczanie opłat w terminie, a nawet natychmiastowego skreślania dzieci z listy przedszkolaków. Stosowanie takich postanowień jest niezgodne z prawem.


Przeanalizowane przez Gazetę Prawną oraz Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów umowy stosowane przez przedszkola pokazały, że wiele ich postanowień narusza prawa konsumenta i powinny zostać uznane za niedozwolone klauzule umowne, których stosowanie jest zabronione.

Podwyższenie ceny
Zgodnie z jednym z takich postanowień przedszkole ma prawo do korekty czesnego, w miarę swoich potrzeb, np. z uwagi na wzrost stawki żywieniowej czy wzrost kosztów utrzymania placówki. Korekcie mogą ulec też opłaty za dodatkowe zajęcia dla przedszkolaków, jak np. lekcje języka obcego, rytmiki czy tańca towarzyskiego. Stosowanie tego typu postanowień jest zabronione, bowiem zgodnie z art. 3853 pkt 10 kodeksu cywilnego przedsiębiorca nie ma prawa do jednostronnej zmiany umowy bez ważnej przyczyny wskazanej w tej umowie. Niewątpliwie podwyższenie czesnego jest ważnym elementem umowy i przedsiębiorca dokładnie powinien określić w umowie, w jakich sytuacjach czesne może ulec podwyższeniu. Zmiana tego elementu powinna następować też w uzgodnieniu z konsumentem, czyli rodzicem dziecka, które do przedszkola uczęszcza. Konsument, który na podwyższenie czesnego się nie zgadza, powinien mieć prawo odstąpienia od umowy. Zgodnie z art. 3853 pkt 20 kodeksu cywilnego niedozwolone jest stosowanie postanowień, które przyznają przedsiębiorcy uprawnienie do określenia lub podwyższenia ceny lub wynagrodzenia bez przyznania konsumentowi prawa odstąpienia od umowy.

Postanowienia tego rodzaju zostały uznane przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów za niedozwolone i wpisane do rejestru niedozwolonych postanowień wzorców umowy.

Rozwiązanie umowy
Duża liczba przedszkoli dopuszcza też możliwość niezgodnego z prawem jednostronnego rozwiązania umowy. W wielu umowach znalazły się postanowienia, zgodnie z którymi przedszkole może rozwiązać umowę bez wypowiedzenia w przypadku powtarzającego się nieterminowego regulowania należności bądź ich nieuiszczenia przez dwa okresy płatności. Niektóre umowy dopuszczały wręcz możliwość natychmiastowego rozwiązania umowy w przypadku spóźnienia się z comiesięczną opłatą. Stosowanie tego rodzaju postanowień jest jednak zabronione, bowiem zgodnie z art. 3853 pkt 15 kodeksu cywilnego niedozwolone są postanowienia umowne, które zastrzegają dla przedsiębiorcy uprawnienie wypowiedzenia umowy bez wskazania ważnych przyczyn i stosownego terminu wypowiedzenia. Oczywiście nieregulowanie przez konsumenta należności wynikających z umowy może być ważną przyczyną do jej rozwiązania. Przedszkole przed rozwiązaniem umowy powinno jednak zapoznać się z przyczynami takiej sytuacji i wezwać konsumenta do zapłaty należności. Może się bowiem zdarzyć, że należności za czynsz nie zostały zapłacone nie z winy rodzica, gdyż np. bank nie przelał w terminie pieniędzy lub przelał je na niewłaściwe konto. Z tych samych względów niedopuszczalne jest także rozwiązanie przez przedsiębiorcę umowy bez zastosowania okresu wypowiedzenia z powodu dłuższej i nieusprawiedliwionej nieobecności dziecka na zajęciach. Tego typu postanowienia zostały wpisane przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów do rejestru niedozwolonych postanowień wzorców umowy.

Wygórowane odsetki
Niedozwolone jest również stosowanie postanowień, które zastrzegają dla przedszkoli prawo do zbyt wygórowanych odsetek z tytułu nieterminowych wpłat. Niestety wiele umów zawiera postanowienia, zgodnie z którymi za każdy dzień opóźnienia w zapłacie rodzice dziecka ponoszą opłatę z tytułu opóźnienia w wysokości 1 zł lub dodatkowej kwoty w wysokości 10 proc. należnej opłaty miesięcznej. Niektóre przedszkola zastrzegają sobie nawet prawo do naliczania odsetek w wysokości aż 5 zł za każdy dzień zwłoki. Zgodnie jednak z art. 3853 pkt 17 kodeksu cywilnego niedozwolone są postanowienia, które nakładają na konsumenta, który nie wykonał zobowiązania lub odstąpił od umowy, obowiązek zapłaty rażące wygórowanej kary umownej lub odstępnego. Dodatkowo zgodnie z art. 359 par. 3 kodeksu cywilnego odsetki ustawowe mogą maksymalnie wynosić 11,5 proc. w skali rocznej, a na podstawie art. 359 par. 21 maksymalna wysokość odsetek w stosunku rocznym nie może przekroczyć czterokrotności wysokości stopy kredytu lombardowego Narodowego Banku Polskiego (30 proc.). Przedsiębiorca ma zatem prawo do naliczania odsetek od nieuregulowanych na jego konto opłat, jednak nie mogą być one tak wysokie. Takie stanowisko zajmuje też Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który podobne postanowienia wpisał do rejestru niedozwolonych postanowień wzorców umowy.

3 KROKI

Co zrobić, gdy umowa z przedszkolem zawiera niedozwolone klauzule umowne?

1 Zwrócić się do przedsiębiorcy prowadzącego przedszkole o usunięcie klauzuli z umowy.

2 Zwrócić się do prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów o zbadanie, czy wskazane przez niego zapisy nie stanowią klauzul niedozwolonych.

3 Gdy przedszkole nie usunie klauzuli, wnieść pozew do sądu (wydział cywilny) o ustalenie, że konkretne postanowienie umowy stanowi klauzulę niedozwoloną.

Analiza krok po kroku

WĄTPLIWY ZAPIS UMOWY

Przedszkole ma prawo do korekty czesnego, w miarę swoich potrzeb, np. z uwagi na wzrost stawki żywieniowej czy wzrost kosztów utrzymania placówki.

CO TO OZNACZA

Jeżeli przedsiębiorca prowadzący przedszkole dojdzie do wniosku, że np. znacznie wzrosły koszty żywności, to będzie mógł w każdej chwili podnieść wysokość czesnego. Jednocześnie nie będzie miał obowiązku skonsultowania podwyżki z rodzicami dzieci uczęszczających do przedszkola, a rodzice nie będą mogli rozwiązać z tego powodu umowy.

CZY JEST ZGODNY Z PRAWEM

NIE

Postanowienie jest niezgodne z prawem i narusza prawa konsumenta. Zgodnie bowiem z art. 3853 pkt 20 kodeksu cywilnego niedozwolone są postanowienia, które przyznają przedsiębiorcy uprawnienie do określenia lub podwyższenia ceny, lub wynagrodzenia bez przyznania konsumentowi prawa odstąpienia od umowy.

REKOMENDACJA DLA KLIENTA

Rodzice dzieci uczęszczających do przedszkola przed podpisaniem umowy powinni zwrócić się do przedsiębiorcy prowadzącego przedszkole o zmianę niekorzystnego dla nich zapisu. Jeżeli przedszkole nie dokona zmiany, to rodzice powinni rozważyć rezygnację z podpisania umowy.

REKOMENDACJA DLA FIRM

Przedsiębiorca prowadzący przedszkole powinien usunąć z umowy niekorzystny dla konsumentów zapis.

OPINIE

IWONA SMOLAK

radca prawny z Kancelarii Gardocki i Partnerzy Adwokaci i Radcowie Prawni

Rodzice zawierający umowy z niepublicznymi placówkami przedszkolnymi winni zwracać uwagę na zapisy ograniczające odpowiedzialność przedszkoli w związku z realizacją umowy, zapisy przewidujące prawo wydalenia dziecka z placówki z dnia na dzień w razie nieusprawiedliwionej kilkudniowej nieobecności bądź też uprawniające placówkę do pobierania opłat za wyżywienie w czasie nieobecności dziecka lub czesnego za okres, w którym przedszkole jest zamknięte (np. miesiące letnie). Niektóre wzorce umów przewidują również klauzule wyłączające obowiązek zapewnienia opieki nad dzieckiem, gdy nie może ono wziąć udziału w zajęciach poza siedzibą przedszkola bądź uprawniające do zamknięcia placówki, w przypadku gdy liczba obecnych dzieci nie przekracza dziesięciu osób.

ZYGMUNT RAJCHEMBA

Delegatura UOKiK we Wrocławiu

Postanowienia zastrzegające dla przedsiębiorcy prawo do zmiany wysokości czesnego, jak i innych opłat nie zapewniają konsumentom poczucia bezpieczeństwa co do stałości określonych opłat. Często nie wskazują precyzyjnie przesłanek tych zmian czy też maksymalnej wysokości, o jaką opłaty mogą wzrosnąć, a ponadto nie przewidują dla konsumenta prawa odstąpienia od umowy w sytuacji podwyższenia ceny czesnego. Tego rodzaju postanowienia znajdują się w Rejestrze postanowień niedozwolonych. Podobnie jest z zapisami umownymi przewidującymi uprawnienie do rozwiązania umowy ze skutkiem natychmiastowym bez obowiązku wcześniejszego powiadomienia konsumenta, czy też wezwania konsumenta do spełnienia świadczenia. Często mamy w takich przypadkach do czynienia z nierównością stron kontraktu, albowiem analogicznej możliwości nie posiada konsument związany terminem wypowiedzenia.

Autor: Arkadiusz Jaraszek

Źródło: GP

Artykuł z dnia: 2008-07-07
http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/24981,bezprawne_podwyzszanie_czesnego_w_przedszkolu.html
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Mulesia

  • Gość
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #133 dnia: Lipiec 09, 2008, 09:42:16 pm »
Chcą posłać do szkoły sześciolatki
Ireneusz Walencik 09-07-2008
Obywatelski projekt zmiany ustawy oświatowej zakłada finansowanie przedszkoli z budżetu państwa

Projekt, pod którym podpisało się 180 tys. osób, jest inicjatywą Związku Nauczycielstwa Polskiego. Jego pierwsze czytanie odbędzie się na rozpoczynającym się dziś posiedzeniu Sejmu. (...)


Projekt, podobnie jak reforma przygotowywana przez Ministerstwo Edukacji Narodowej, proponuje także obniżenie o rok wieku szkolnego. Obowiązkowa nauka w szkole rozpoczynałaby się w roku szkolnym, w którym dziecko skończy sześć lat. Dlatego wychowanie przedszkolne powinno obejmować dzieci w wieku od trzech do pięciu lat. Przy czym roczne przygotowanie przedszkolne (tzw. zerówkę) dziecko zaczynałoby w tym roku szkolnym, w którym kończyłoby pięć lat.

Projekt zakłada zniesienie opłat za przedszkola publiczne. Rodzice płaciliby tylko za wyżywienie. (...)

Całość w Rzeczpospolitej   http://www.rp.pl/artykul/160131.html

Mulesia

  • Gość
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #134 dnia: Lipiec 10, 2008, 09:23:31 pm »
Nowe rozporządzenie ws. alternatywnych przedszkoli już obowiązuje
Nowe rozporządzenie ministra edukacji w sprawie organizowania tzw. przedszkoli alternatywnych, w tym małych przedszkoli na wsi, już obowiązuje; złagodzono w nim wymogi sanitarne i techniczne wobec pomieszczeń gdzie odbywają się zajęcia - poinformowała dziś wiceminister Krystyna Szumilas.

Źródło: PAP
Całość : Gazeta Prawna
http://praca.gazetaprawna.pl/artykuly/25636,nowe_rozporzadzenie_ws_alternatywnych_przedszkoli_juz_obowiazuje.html

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #135 dnia: Lipiec 11, 2008, 09:43:11 pm »
http://praca.gazetaprawna.pl/artykuly/25852,w_sejmie_obywatelski_projekt_obnizenia_wieku_szkolnego.html
W Sejmie obywatelski projekt obniżenia wieku szkolnego

Finansowanie wychowania przedszkolnego z budżetu państwa, obniżenie wieku obowiązku szkolnego z siedmiu do sześciu lat oraz objęcie dzieci pięcioletnich obowiązkowym rocznym przygotowaniem przedszkolnym - zakłada obywatelski projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty, którego pierwsze czytanie rozpoczęło się w piątek w Sejmie.

Projekt został opracowany przez Związek Nauczycielstwa Polskiego, który zebrał pod nim ponad 200 tys. podpisów. Zdaniem prezesa ZNP Wincentego Sławomira Broniarza, inicjatywa związku to swoiste "trzy w jednym", bowiem każdy z elementów nie może zaistnieć bez spełnienia pozostałych. "Niewiele da obniżenie wieku rozpoczynania obowiązku szkolnego bez obowiązkowego przygotowania do szkoły młodszego rocznika" - zauważył.

"Dzieci sześcioletnie nie mogą rozpoczynać nauki w nieprzygotowanych do tego szkołach, nie upowszechnimy wychowania przedszkolnego bez nakładów z budżetu państwa. Gminy wiejskie są rzadziej zaludnione, co podnosi koszty i utrudnia zorganizowanie edukacji przedszkolnej. Dodatkowo gminy wiejskie są biedniejsze, a na edukację przedszkolną nie otrzymują środków z budżetu centralnego. Polska to jeden z nielicznych krajów UE, gdzie wczesna edukacja nie jest finansowana przez państwo" - powiedział Broniarz.

Polska ma najniższy w Europie wskaźnik upowszechnienia edukacji przedszkolnej

Przypomniał, że Polska ma najniższy w Europie wskaźnik upowszechnienia edukacji przedszkolnej. Według niego, najtrudniejsza sytuacja jest w grupie trzylatków, spośród których niecałe 30 proc. uczęszcza do przedszkoli, ok. 40 proc. w grupie dzieci 4-letnich. W 539 gminach nie ma ani jednego przedszkola. Tymczasem we Francji, Włoszech i Belgii blisko 100 proc. dwu- i trzylatków uczęszcza do przedszkola. W krajach UE ponad 85 proc. dzieci czteroletnich objętych jest edukacją przedszkolną, a w Belgii, Hiszpanii, Francji, Luksemburgu, Holandii, Włoszech i Anglii wskaźnik ten osiąga 100 proc.

Broniarz przypomniał także, że Polska jest jednym z nielicznych krajów, gdzie dzieci rozpoczynają naukę tak późno. Wiek rozpoczęcia nauki jest różny w poszczególnych krajach Unii: od 4 lat do 7 lat; w większości dzieci idą do szkoły w wieku 6 lat.


Źródło: PAP

Artykuł z dnia: 2008-07-11
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

kasiape

  • Gość
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #136 dnia: Lipiec 11, 2008, 09:47:09 pm »
Cytat: "sonia"
Polska ma najniższy w Europie wskaźnik upowszechnienia edukacji przedszkolnej.

to wzieliby się za reformę przedszkoli - a tu ple,ple o szkole, a przedszkola dalej zostaną zapełnione, niezreformowane!

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #137 dnia: Lipiec 15, 2008, 10:01:17 am »
Wychowawcy przedszkolni z dodatkiem

Dodatek funkcyjny za wychowawstwo klasy należy się nie tylko nauczycielom szkolnymTak Sąd Najwyższy odpowiedział na pytanie prawne w sprawie dwóch przedszkolanek, którym odmówiono dodatku dla wychowawców klasy (sygn. I PZP 3/08). Problem powstał po wydaniu nowego rozporządzenia ministra edukacji narodowej i sportu w sprawie wysokości minimalnych stawek wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli oraz ogólnych warunków przyznawania dodatków do wynagrodzenia zasadniczego oraz wynagradzania za pracę w dniu wolnym od pracy (DzU nr 22 poz. 181 z późn. zm).

Wcześniejsze rozporządzenie wyraźnie przyznawało prawo do dodatku funkcyjnego wychowawcom klas pracującym w szkołach i przedszkolach. Nowe przepisy mówią tylko, że dodatek przysługuje wychowawcom klas, bez wskazania, czy chodzi o pracujących w szkołach czy również o wychowawców przedszkolnych. Dlatego resort edukacji wydał interpretację przepisu, na której podstawie organy nadzoru kwestionowały wypłacanie dodatku funkcyjnego za wychowawstwo w przedszkolach.

Sąd Najwyższy w uchwale orzekł jednak, że określenie wychowawca klasy użyte w art. 5 pkt 2 lit. a rozporządzenia obejmuje zarówno nauczyciela szkolnego, jak i przedszkolnego.

W ocenie SN nauczyciele przedszkolni są tak samo traktowani przez Kartę nauczyciela jak nauczyciele szkół. Ani w Karcie nauczyciela, ani w ustawie o systemie oświaty nie występuje pojęcie klasa. Ustawodawca posługuje się pojęciem “oddział”, w przepisach zaś występują oddziały szkolne i przedszkolne. Zdaniem SN pojęcie klasa jest synonimem oddziału, więc należy je odnosić zarówno do szkół, jak i do przedszkoli. W przepisach nie ma także rozróżnienia na wychowawców szkolnych i przedszkolnych. Z funkcją wychowawcy każdej z tych klas wiążą się liczne obowiązki, takie jak spotkania z rodzicami, wypełnianie dziennika, opisywanie postępów w edukacji dziecka itp. Nie ma więc powodów, by wychowawców z przedszkoli pozbawiać dodatku funkcyjnego .

Źródło : Rzeczpospolita



Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej i Sportu1)
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Mulesia

  • Gość
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #138 dnia: Lipiec 15, 2008, 09:53:50 pm »
Łatwiej założyć małe przedszkole

Michał Kołtuniak, Zofia Jóźwiak 15-07-2008

Szesnastometrowy pokój na parterze może wystarczyć do otwarcia miniprzedszkola. Nadal jednak musi je prowadzić osoba z odpowiednimi kwalifikacjami

Skomplikowane przepisy praktycznie uniemożliwiały do tej pory utworzenie małych placówek wychowania przedszkolnego. Obowiązująca od 3 lipca nowelizacja rozporządzenia w sprawie rodzajów innych form wychowania przedszkolnego, warunków tworzenia i organizowania tych form oraz sposobu ich działania (Dz U nr 104, poz. 667) zwiększa szanse na prowadzenie takiej działalności. Takie obiekty mogą zakładać zarówno samorządy, jak i osoby prawne (stowarzyszenia, fundacje, parafie), a także osoby prywatne.
(...)

Zespół albo punkt

Od kilku miesięcy można bowiem organizować nie tylko przedszkola, ale zespoły lub punkty przedszkolne. W placówkach, które rozporządzenie określa jako zespół przedszkolny, dzieci mogą przebywać tylko w niektóre dni tygodnia, natomiast w punktach zajęcia są prowadzone przez cały rok szkolny, z wyjątkiem przerw ustalonych przez prowadzących. Zarówno w zespołach, jak i w punktach zajęcia można prowadzić w grupach liczących od trojga do 25 dzieci. Takie formy wychowania przedszkolnego mogą być organizowane dla dzieci w wieku od trzech do pięciu lat możliwie najbliżej miejsca ich zamieszkania. Minimalny czas prowadzenia zajęć w zespole to trzy godziny dziennie i 12 tygodniowo. W punkcie jest to minimum pięć godzin dziennie, a przerwy (dni wolne, wakacje itp.) określa prowadzący.

(...)

Ostatnia nowelizacja określa dość szczegółowo wymagania sanitarno-budowlane. Są one znacznie łagodniejsze niż dla szkół czy zwykłych przedszkoli.

(...)

Lokal, w którym mają być prowadzone zajęcia w ramach zespołu lub punktu, musi być właściwie zabezpieczony przed pożarem. To znaczy, że powinien się znajdować w budynku zbudowanym z elementów nierozprzestrzeniających ognia i być wyposażony w trudno zapalne wykładziny podłogowe.

Generalnie taki obiekt lub jego część, w której znajduje się zespół czy punkt przedszkolny, powinien zgodnie z przepisami techniczno-budowlanymi oraz o ochronie przeciwpożarowej należeć dla kategorii zagrożenia ludzi ZL II (budynki lub ich części przeznaczone do użytku ludzi o ograniczonej zdolności poruszania się). Jednak nowelizacja dopuszcza też prowadzenie zajęć w obiektach innych kategorii, nawet mieszkalnych, jeżeli:

- lokal mieszczący się na parterze budynku jest przeznaczony tylko dla jednej grupy dzieci,

- lokal posiada co najmniej dwa wyjścia na zewnątrz, przy czym jednym z nich są drzwi lub okno umożliwiające bezpośrednie wyjście na otwartą przestrzeń,

- stałe elementy wyposażenia wnętrz, w tym wykładziny, są co najmniej trudno zapalne,

- znajduje się w nim gaśnica proszkowa ABC o pojemności co najmniej 4 kg.

(...)

Wielkość sali przeznaczonej na pobyt od trojga do pięciorga dzieci ma wynosić co najmniej 16 mkw. Jeżeli dzieci jest więcej niż pięcioro, to na każde kolejne powinna przypadać dodatkowa powierzchnia. Ma ona wynosić co najmniej 2 mkw., jeżeli dzieci są w lokalu nie dłużej niż pięć godzin dziennie. Jeżeli zaś pobyt trwa dłużej lub punkt bądź zespół zapewnia leżakowanie, to powierzchnia przypadająca na każde kolejne dziec-ko powinna wynosić co najmniej 2,5 mkw.

Są też inne ważne wymagania, od których spełnienia zależy uzyskanie pozytywnej opinii straży pożarnej i sanepidu. Przepisy wymagają, aby:

- wysokość pomieszczeń wynosiła co najmniej 2,5 m (czyli tyle, ile ma standardowe mieszkanie, choć wybierając lokal na taką działalność, trzeba uważać, bo na parterach zdarzają się niższe lokale, zwłaszcza z lat 60. i 70.),

- w lokalu utrzymywana była czystość i porządek, odpowiednio go utrzymywano oraz przeprowadzano okresowe remonty i konserwacje,

- podłoga oraz ściany pomieszczeń higieniczno-sanitarnych były wykonane tak, aby łatwo było utrzymać czystości (ściany do wysokości co najmniej 2 m powinny być pokryte materiałami zmywalnymi, nienasiąkliwymi i odpornymi na działanie wilgoci oraz nietoksycznymi i odpornymi na działanie środków dezynfekcyjnych, np. glazurą),

- w salach dla dzieci na grzejnikach centralnego ogrzewania były osłony chroniące przed bezpośrednim kontaktem z nimi,

- temperatura wynosiła co najmniej 20 stopni C,

- co najmniej 50 proc. powierzchni okien w pomieszczeniu dawało się otwierać, jeżeli jest tam wentylacja grawitacyjna,

- oświetlenie było zgodne z Polską Normą,

- w lokalu była toaleta (łazienka), a w niej miska ustępowa oraz urządzenia sanitarne z ciepłą bieżącą wodą (umywalka, brodzik z natryskiem lub inne urządzenie do utrzymania higieny osobistej dzieci) – jedna miska ustępowa i jedna umywalka mają przypadać na nie więcej niż 15 dzieci, w kranach trzeba zapewnić centralną regulację mieszania ciepłej wody, a temperatura ciepłej wody doprowadzonej do urządzeń sanitarnych powinna wynosić od 35 do 40 stopni C,

- w lokalu znalazło się miejsce do przechowywania sprzętu i środków utrzymania czystości, do którego dzieci nie mogą mieć dostępu,

- były wieszaki lub szafki na odzież,

- zapewniono możliwość leżakowania (jeśli pobyt dziecka przekracza pięć godzin dziennie), ponadto pościel i leżaki wyraźnie oznakowano w sposób umożliwiający identyfikację dziecka, które z nich korzysta, oraz odpowiednio przechowywano,

- meble były dostosowane do wymagań ergonomii oraz posiadały odpowiednie atesty lub certyfikaty (to ostatnie dotyczy też innego wyposażenia),

- zabawki spełniały wymagania bezpieczeństwa i higieny oraz miały oznakowanie CE,

- w lokalu była apteczka wyposażona w podstawowe środki opatrunkowe.

W takich obiektach dopuszcza się możliwość korzystania przez personel z urządzeń sanitarnych przewidzianych dla dzieci.

(...)

Niezbędne jest też uzyskanie przez prowadzącego pozytywnych opinii państwowego powiatowego inspektora sanitarnego oraz komendanta powiatowego (miejskiego) Państwowej Straży Pożarnej.

(...)

Prowadzenie małych publicznych placówek przedszkolnych możliwe jest po uzyskaniu stosownego zezwolenia gminy. Natomiast osoby prawne i fizyczne mogą zakładać przedszkola niepubliczne po uzyskaniu wpisu do ewidencji prowadzonej przez wydziały zajmujące się oświatą w gminach. W obu wypadkach do wniosku zamiast projektu statutu dołącza się projekt organizacji wychowania przedszkolnego.

Całość: Rzeczpospolita http://www.rp.pl/artykul/162556.html


I kto by pomyślał, że to aż takie "łatwe".  :turn-l:  :turn-l:  ;)

Mulesia

  • Gość
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #139 dnia: Lipiec 28, 2008, 10:50:03 pm »
PRAWA KONSUMENTA | Niedozwolone klauzule w umowach
Nielegalne opłaty za nieobecność dziecka
Umowa z przedszkolem - Prywatne Przedszkole Trzynastka z Gdańska zobowiązuje rodziców do płacenia czesnego za przedszkole, nawet jeżeli dziecko jest chore i nie może uczęszczać na zajęcia. Stosowanie takich postanowień jest niezgodne z prawem.

Jakub Grzegorzek, prawnik z Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy
Przeanalizowane przez Gazetę Prawną oraz Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów umowa oraz statut Niepublicznego Przedszkola Trzynastka z Gdańska pokazały, że wiele ich postanowień narusza prawa konsumenta i powinny zostać uznane za niedozwolone klauzule umowne, których stosowanie jest zabronione.

(...)

 KROKI

Co zrobić, gdy umowa z przedszkolem zawiera niedozwolone klauzule umowne?

1 Zwrócić się do przedsiębiorcy prowadzącego przedszkole o usunięcie klauzuli z umowy.

2 Zwrócić się do prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów o zbadanie, czy wskazane przez niego zapisy nie stanowią klauzul niedozwolonych.

3 Gdy przedszkole nie usunie klauzuli, wnieść pozew do sądu (wydział cywilny) o ustalenie, że konkretne postanowienie umowy stanowi klauzulę niedozwoloną.

(...)

Autor: Arkadiusz Jaraszek
Całość w Gazecie Prawnej http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/28429,nielegalne_oplaty_za_nieobecnosc_dziecka.html


Bardzo ciekawa analiza. Warto poczytać, by wiedzieć, jakie klauzule umowne są niedozwolone.

Mulesia

  • Gość
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #140 dnia: Lipiec 30, 2008, 10:26:00 pm »
Rzecznik Praw Obywatelskich o placówkach opiekuńczych
Rodzice nie wiedzą, co decyduje o przyjęciu do przedszkola
Zasady rekrutacji do przedszkoli publicznych są niejasne i nieprecyzyjne. Powinny więc, zdaniem rzecznika praw obywatelskich, być zawarte w ustawie.


Dowolność w ustanawianiu przez gminy zasad rekrutacji do przedszkoli, długi czas oczekiwania rodziców, bezradność i brak kontroli spowodowały, że sprawą zajął się Janusz Kochanowski, rzecznik praw obywatelskich.

Korespondencja w tej sprawie między RPO a resortem edukacji trwa od marca tego roku. Minister edukacji narodowej przyznał jedynie, że na terenie kraju jest dowolność w ustalaniu zasad rekrutacji. (...)
 Każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki, przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd - stwierdza w wystąpieniu Janusz Kochanowski.

Dodaje, że obecne prawo nie zawiera takich gwarancji, co uniemożliwia rodzicom m.in. skuteczne odwołanie się od decyzji odmownej w sprawie przyjęcia ich dziecka. Zapewnienie w przedszkolach kształcenia, wychowania i opieki, w tym profilaktyki społecznej, jest zadaniem oświatowym gmin.
(...)

Całość w Gazecie Prawnej http://praca.gazetaprawna.pl/artykuly/28784,rodzice_nie_wiedza_co_decyduje_o_przyjeciu_do_przedszkola.html

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #141 dnia: Lipiec 31, 2008, 01:12:43 am »
Nielegalne opłaty za nieobecność dziecka

Umowa z przedszkolem - Prywatne Przedszkole Trzynastka z Gdańska zobowiązuje rodziców do płacenia czesnego za przedszkole, nawet jeżeli dziecko jest chore i nie może uczęszczać na zajęcia. Stosowanie takich postanowień jest niezgodne z prawem.

Przeanalizowane przez Gazetę Prawną oraz Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów umowa oraz statut Niepublicznego Przedszkola Trzynastka z Gdańska pokazały, że wiele ich postanowień narusza prawa konsumenta i powinny zostać uznane za niedozwolone klauzule umowne, których stosowanie jest zabronione.

Nienależne wynagrodzenie
Jednym z takich postanowień jest par. 3 ust. 7 wzorca umowy o świadczenie usług przez Niepubliczne Przedszkole Trzynastka. Zgodnie z tym postanowieniem nieobecność dziecka w przedszkolu nie zwalnia jego rodzica lub opiekuna od obowiązku uiszczenia czesnego. Czesne takie może zostać pomniejszone o koszt wyżywienia dziecka, ale jedynie wówczas, gdy rodzice lub opiekunowie dziecka poinformują wcześniej przedszkole o takiej nieobecności i będzie ona trwała co najmniej 1 miesiąc. Dla rodziców oznacza to, że jeżeli ich dziecko np. zachoruje i choroba ta będzie trwała 25 dni, to i tak będą musieli uiścić pełną opłatę za czesne w przedszkolu. Zgodnie natomiast z art. 3853 pkt 12 kodeksu cywilnego niedozwolone są postanowienia umowne, które wyłączają obowiązek zwrotu konsumentowi uiszczonej zapłaty za świadczenie niespełnione w całości lub w części. Postanowienia tego typu przewidują bowiem, że przedsiębiorca otrzyma nienależne mu wynagrodzenie, bowiem nie będzie miał obowiązku wykonania usługi i nie poniesie w związku z tym żadnych kosztów. Jeżeli zatem dziecko nie uczęszcza do przedszkola nie z winy rodziców lub opiekunów, gdyż np. zachorowało, to rodzice powinni mieć prawo żądania zwrotu uiszczonego czesnego.

Bezzwrotna zaliczka
Innym postanowieniem naruszającym prawa konsumentów jest par. 10 ust. 6 statutu Niepublicznego Przedszkola Trzynastka. Przewiduje on bowiem, że podpisując umowę rodzice wnoszą bezzwrotną zaliczkę i tracą ją, jeżeli nie zgłoszą się z dzieckiem w zadeklarowanym terminie. Postanowienie to jest niezgodne z art. 3853 pkt 12 kodeksu cywilnego, bowiem przepis ten przewiduje, że w przypadku rezygnacji z zawarcia umowy wszelkie uiszczone przez konsumenta opłaty powinny zostać mu zwrócone. Przedszkole nie ma zatem prawa zatrzymania zaliczki, bowiem będzie to oznaczało, że otrzymało ono nienależne świadczenie. Nawet jeżeli rodzice w ostatniej chwili rozmyślą się i zdecydują, że nie poślą swojego dziecka do danego przedszkola, to powinni otrzymać zwrot wszelkich opłat, które na rzecz tego przedszkola uiścili.

Podwyższenie ceny
Postanowieniem, które narusza prawa konsumenta, jest także par. 10 ust. 10 statutu. Przewiduje on bowiem, że przedszkole ma prawo zmiany czesnego do 10 proc. w ciągu roku szkolnego, bez konieczności podpisywania w tym zakresie umowy o świadczenie usług, a jedynie poprzez podanie takiej informacji na tablicy ogłoszeń. Jest to niezgodne z art. 3853 pkt 10 kodeksu cywilnego, który zabrania stosowania postanowień uprawniających przedsiębiorcę do jednostronnej zmiany umowy bez ważnej przyczyny wskazanej w umowie. Niewątpliwie podwyższenie czesnego jest ważnym elementem umowy i przedsiębiorca dokładnie powinien określić w umowie, w jakich sytuacjach czesne może ulec podwyższeniu. Zmiana tego elementu powinna następować też w uzgodnieniu z rodzicami lub opiekunami dzieci. Konsument, który na podwyższenie czesnego się nie zgadza, powinien mieć prawo odstąpienia od umowy. Nieprzyznanie tego prawa będzie bowiem naruszało art. 3853 pkt 20 kodeksu cywilnego, który stanowi, że niedozwolone są postanowienia, które przyznają przedsiębiorcy uprawnienie do określenia lub podwyższenia ceny lub wynagrodzenia bez przyznania konsumentowi prawa odstąpienia od umowy.

Wypowiedzenie umowy
Bezprawnie stosowany przez Niepubliczne Przedszkole Trzynastka jest także par. 4 ust. 2 wzorca umowy, który uprawnia je do rozwiązania umowy bez zastosowania okresu wypowiedzenia, w przypadku gdy rodzice nieterminowo regulują czesne za przedszkole. Postanowienie to jest niezgodne z art. 3853 pkt 15 kodeksu cywilnego, który zabrania stosowania postanowień, które zastrzegają dla przedsiębiorcy uprawnienie wypowiedzenia umowy bez wskazania ważnych przyczyn i stosownego terminu wypowiedzenia. Oczywiście nieregulowanie przez konsumenta należności wynikających z umowy może być ważną przyczyną do jej rozwiązania, jednak przedszkole powinno zapoznać się z przyczynami takiej sytuacji i wezwać konsumenta do zapłaty należności.

Dyrekcja Prywatnego Przedszkola Trzynastka zgadza się z zarzutami UOKiK i deklaruje, że wszystkie niedozwolone klauzule zostaną usunięte ze stosowanych przez nich umów.

3 KROKI

Co zrobić, gdy umowa z przedszkolem zawiera niedozwolone klauzule umowne?

1 Zwrócić się do przedsiębiorcy prowadzącego przedszkole o usunięcie klauzuli z umowy.

2 Zwrócić się do prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów o zbadanie, czy wskazane przez niego zapisy nie stanowią klauzul niedozwolonych.

3 Gdy przedszkole nie usunie klauzuli, wnieść pozew do sądu (wydział cywilny) o ustalenie, że konkretne postanowienie umowy stanowi klauzulę niedozwoloną.

Analiza krok po kroku

WĄTPLIWY ZAPIS UMOWY


Nieobecność dziecka w przedszkolu nie zwalnia jego rodzica lub opiekuna od obowiązku uiszczenia czesnego. Czesne takie może zostać pomniejszone o koszt wyżywienia dziecka, ale jedynie wówczas, gdy rodzice lub opiekunowie dziecka poinformują wcześniej przedszkole o takiej nieobecności i będzie ona trwała co najmniej 1 miesiąc.

CO TO OZNACZA

Nawet jeżeli dziecko zachoruje i choroba ta będzie trwała np. 25 dni, to rodzice i tak będą musieli zapłacić czesne za cały miesiąc, czyli tak, jakby dziecko normalnie uczęszczało na zajęcia.

CZY JEST ZGODNY Z PRAWEM

Nie

Postanowienie jest niezgodne z prawem i narusza prawa konsumenta. Zgodnie z art. 3853 pkt 12 kodeksu cywilnego niedozwolone są postanowienia umowne, które wyłączają obowiązek zwrotu konsumentowi uiszczonej zapłaty za świadczenie niespełnione w całości lub w części.

REKOMENDACJA DLA KLIENTA

Rodzice dzieci uczęszczających do przedszkola przed podpisaniem umowy powinni zwrócić się do przedsiębiorcy prowadzącego przedszkole o zmianę niekorzystnego dla nich zapisu. Jeżeli przedszkole nie dokona zmiany, to rodzice powinni rozważyć rezygnację z podpisania umowy.

REKOMENDACJA DLA FIRM

Przedsiębiorca prowadzący przedszkole powinien usunąć z umowy niekorzystny dla konsumentów zapis.

OPINIE

ZYGMUNT RAJCHEMBA, delegatura UOKiK we Wrocławiu

Postanowienia zastrzegające dla przedsiębiorcy prawo do zmiany wysokości czesnego, jak i innych opłat nie zapewniają konsumentom poczucia bezpieczeństwa co do stałości określonych opłat. Często nie wskazują precyzyjnie przesłanek tych zmian czy też maksymalnej wysokości, o jaką opłaty mogą wzrosnąć, a ponadto nie przewidują dla konsumenta prawa odstąpienia od umowy w sytuacji podwyższenia czesnego. Tego rodzaju postanowienia znajdują się w rejestrze postanowień niedozwolonych. Podobnie jest z zapisami umownymi przewidującymi uprawnienie do rozwiązania umowy ze skutkiem natychmiastowym bez obowiązku wcześniejszego powiadomienia konsumenta czy też wezwania konsumenta do spełnienia świadczenia. Często mamy w takich przypadkach do czynienia z nierównością stron kontraktu, albowiem analogicznej możliwości nie posiada konsument związany terminem wypowiedzenia.

JAKUB GRZEGORZEK, prawnik z Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy

Analizę umowy z prywatnym przedszkolem rozpocząć trzeba od precyzyjnego ustalenia wysokości opłaty. Należy też dowiedzieć się, czy przedszkole nie przyznaje sobie możliwości jednostronnej jej zmiany. Przeanalizować też trzeba procedurę rozwiązania umowy przez przedszkole. Umowa powinna zobowiązywać przedszkole do skierowania wezwania do uregulowania zaległych opłat, zanim rozwiąże ono umowę. Przed podpisaniem umowy zalecana jest zatem pomoc prawnika. Niestety jednak przedszkola ciężko zmusić do usunięcia niedozwolonych klauzul z projektu umowy. Jeżeli zatem w umowie znajdą się tego typu zapisy, to konsument powinien zastanowić się nad poszukaniem innego przedszkola, które respektuje prawa konsumentów.

Autor: Arkadiusz Jaraszek, GP, 2008-07-28
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26238
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #142 dnia: Sierpień 07, 2008, 07:55:56 am »
MEN: Przedszkolak powinien interesować się folklorem
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/10,88722,5561365,Zobacz_czego_ucza_dzieci_w_przedszkolach.html


Ministerswo Edukacji Narodowej przygotowuje nową podstawę programową dla przedszkoli, w której zawarte są punkty określające, co przedszkolak kończący zerówkę powinien umieć.
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Mulesia

  • Gość
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #143 dnia: Sierpień 23, 2008, 09:06:57 pm »
Moja koleżanka była ostatnio w Warszawie u swojej przyjaciółki i jej męża.
Młode , bezdzietne małżeństwo zapisało swoje dziecko do przedszkola na 2012 r.
Przyjaciółka nie jest w ciąży, ale planuje urodzić dziecko w przyszłym roku.
Wiadomo jak to bywa z tego typu planami, więc moja koleżanka spytała, co będzie jeśli do 2012 nie będą mieli dziecka w wieku przedszkolnym.
Usłyszała odpowiedź : Nie ma problemu. Sprzedamy miejsce w przedszkolu. :shock:

zwalcio

  • Gość
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #144 dnia: Sierpień 23, 2008, 09:13:03 pm »
coooooooooooooo  :shock:  :shock:  :shock:  :cry:

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26238
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #145 dnia: Sierpień 24, 2008, 10:19:15 am »
Coooo? To chyba żart  :puppydogeyes:
Mulesiu jak to "sprzedadzą miejsce w przedszkolu"  :roll:
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Mulesia

  • Gość
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #146 dnia: Sierpień 24, 2008, 01:52:27 pm »
Cytat: "Gaga"
Mulesiu jak to "sprzedadzą miejsce w przedszkolu"  


Nie mam pojęcia, ale podobno ludzie (niektórzy) tak robią. Ja też byłam zbulwersowana.

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #147 dnia: Sierpień 27, 2008, 10:36:59 pm »
Kościół pomoże przedszkolakom
 
Kiedy rząd zostawił na lodzie tysiące rodziców, których pociechy nie dostały się do publicznych przedszkoli, sprawę w swoje ręce bierze Kościół

 Lada dzień pierwszy września, a tysiące polskich rodziców wciąż nie znalazło swoim dzieciom miejsca w przedszkolach. Jak od miesięcy alarmujemy w "Metrze", w samej tylko Warszawie jest trzy tysiące takich maluchów, a w innych miastach - niewiele lepiej. Rodzicom postanowił pomóc Kościół. - Cały czas zgłaszają się do nas z prośbami o pomoc zrozpaczeni rodzice dzieci, dla których nie starczyło miejsc w publicznych przedszkolach. Postanowiłyśmy, że zrobimy, co możemy, i na siłę powiększamy teraz grupy przedszkolne - mówi s. Ewa Niedźwiecka, dyrektor przedszkola prowadzonego przez Siostry Urszulanki Serca Jezusa Konającego w Lublinie, jednym z wielu polskich miast, gdzie kilka lat temu podczas niżu demograficznego likwidowano na gwałt publiczne przedszkola, a teraz, gdy dzieci jest więcej, rodzice płaczą.


Z kolei z przedszkolu prowadzonym przez gdańskie benedyktynki miejsce znajdą 25 trzylatków. - Zapotrzebowanie na miejsca przedszkolne w tym roku jest tak ogromne, że już w czerwcu zdecydowałyśmy o uruchomieniu drugiej grupy dla najmłodszych maluchów. W efekcie od września przyjmiemy dwa razy więcej nowych dzieci niż zwykle - mówi s. Rajmunda, dyrektorka gdańskiego Przedszkola im. Matki Jadwigi Kuleszy.

Więcej maluchów przyjmą w tym roku siostry augustianki z Krakowa, salezjanki z Połczyna-Zdroju, urszulanki z Łodzi.

Efekt? W ponad 350 przedszkolach prowadzonych przez kilkadziesiąt polskich zakonów żeńskich od 1 września będzie mogło zacząć naukę nawet 9 tys. trzylatków. To prawie 3 tys. więcej niż w latach poprzednich. - Nie daliśmy żadnego odgórnego nakazu, by zwiększać nabór, bo zdajemy sobie sprawę, że domy zakonne mają ograniczone możliwościami lokalowe. Chcemy jednak zachęcać zakonne przedszkola, by starały się pomóc rodzicom - tłumaczy s. Maria z Konferencji Wyższych Przełożonych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych, która trzyma pieczę nad polskimi zakonami żeńskimi.

Zwykle w takich przedszkolach rodzice muszą liczyć się z wydatkiem od 200 nawet do 600 zł miesięcznie, ale w tym roku wiele zakonów postanowiło potraktować ich ulgowo: - Nie dodajemy im stresu. Pytamy się, ile mogą zapłacić i często jest to na zasadzie co łaska - tłumaczy s. Rajmunda z Gdańska.

Pomagać rodzicom postanowili też księża. - Podczas ogłoszeń duszpasterskich informujemy parafian, w których przedszkolach są jeszcze wolne miejsca - mówi o. Zbigniew ze stołecznej parafii św. Andrzeja Boboli, gdzie przed wejściem do świątyni wywieszone są takie oferty. Podobne informacje zbierają też od przedszkoli i przekazują wiernym księża z parafii poznańskich i łódzkich.

- Wiele nas to nie kosztuje, bo przedszkola same się zgłaszają - mówią.

To kolejny raz, kiedy Kościół szybko reaguje na pojawiające się problemy społeczne. Kilka tygodni temu informowaliśmy, że polscy duchowni podczas mszy apelują do wiernych o wynajmowanie studentom pokoi po niższej cenie. Teraz - znów po alarmie który podniosło "Metro" - próbują pomóc znaleźć miejsca w przedszkolach.

Dla Metra
Jarosław Makowski, znany teolog i publicysta religijny
To, że Kościół angażuje się w sprawy dotyczące akurat młodych, mnie nie dziwi, bo od jakiegoś czasu kładzie duży akcent na duszpasterstwo młodych. Nawet kosztem duszpasterstwa ludzi starszych, którzy pozostawieni bez odpowiedniej opieki trafiają w szpony o. Rydzyka. Bardziej znamienne jest to, że Kościół w ogóle zaczyna się wreszcie angażować w akcje społeczne. Do tej pory akcje społeczne inicjowane przez świeckich były przez niego spychane na bok. Tymczasem na Zachodzie to normalne, że Kościół się w nie włącza. Mam nadzieję, że teraz i u nas chętniej i bez uprzedzeń będzie działał dla dobra wspólnego razem z fundacjami, organizacjami charytatywnymi czy gazetami .
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #148 dnia: Wrzesień 02, 2008, 10:50:21 pm »
Stres trzylatka
 
Wczoraj 130 tys. trzylatków po raz pierwszy poszło do przedszkola. Zarówno dla rodziców, jak i maluchów to ogromny stres. Jak sobie z nim poradzić?

http://www.emetro.pl/emetro/1,85651,5650752,Stres_trzylatka.html
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Pobyt dziecka w przedszkolu-prawo
« Odpowiedź #149 dnia: Wrzesień 11, 2008, 10:42:17 pm »
Daj się dziecku wypłakać
 
My, rodzice, uważamy, że przyszli ludzie sukcesu - a chcemy, aby takie były nasze dzieci - nie mogą płakać. Czy mamy rację? - pyta rodzic trzyletniej dziewczynki

Michał Stangret: Minął już tydzień, odkąd trzylatki poszły do przedszkola, wielu czytelników narzeka, że ich dzieci się rozpłakały. Gdy pytamy ich, czy sami płakali, kiedy byli w wieku swoich dzieci, większość mówi, że nie.

Monika Rościszewska-Woźniak*: To nie znaczy, że nie płakali. Płacz nie jest przyjemny, a nasz umysł wypiera z pamięci to, do czego nie chciałby wracać. Prawda jest taka, że w pierwszych dniach przedszkola nie płaczą tylko nieliczne dzieci. Czasami to się ciągnie nawet kilka miesięcy. To nie znaczy, że maluchy, które nie płaczą, nie przeżywają rozstań z rodzicami. Być może przeżywają je jeszcze bardziej.

Płacz w pierwszych dniach przedszkola jest więc czymś normalnym?

- Pierwsze dni w przedszkolu są szalenie ważne, kluczowe dla rozwoju emocjonalnego dziecka. To pierwsze rozdzielanie z rodzicami i - dla większości - pierwsze trudne doświadczenie życiowe. Dziecko wcześniej doznawało samej radości, teraz cierpi. Ale w sumie to doświadczenie pozytywne, bo dziecko uczy się prawd życia. Samo płakanie oprócz funkcji komunikacyjnej rozładowuje napięcie. Dlatego gdy dziecko płacze, nie wolno mówić: "Patrz, inne dzieci nie płaczą, nie bądź beksa". Trzeba dawać się wypłakać.


Ale my, rodzice, uważamy, że przyszli ludzie sukcesu - a chcemy, aby takie były nasze dzieci - nie mogą płakać.

- Jeśli rodzic chce wychować człowieka bez uczuć, który najprawdopodobniej będzie miał przez to kłopoty z komunikacją i nie będzie potrafił współpracować z innymi, to proszę bardzo. Dziecko strofowane z powodu płaczu będzie mogło mieć kłopoty z odczytywaniem emocji innych. Można próbować wychować cyborga, dla którego jedyną drogą do osiągnięcia celu będzie marsz po trupach, ale to go może wykluczyć społecznie. Płacz dziecka w pierwszych dniach często wynika z błędów popełnianych przez przedszkola. Są wychowawczynie, które mają pretensję do rodziców, że dziecko odstaje od reszty - nie je czy nie chce leżakować. Nie rozumieją, że jedne dzieci na adaptację potrzebują tygodnia, inne kilku miesięcy.

Przedszkola tłumaczą, że organizują programy adaptacyjne.

- Czyli zwykle dwie, trzy wizyty w wakacje i koniec. A gdy rodzice chcą w pierwszych dniach przedszkola uczestniczyć z dziećmi w zajęciach, panie ich wypraszają, mówiąc, że to rozprasza inne dzieci, które też by chciały mieć obok rodziców. To nonsens.

Dlaczego rodzice się nie buntują?

- Może by się buntowali, ale jak pani zawstydzi rodzica, mówiąc, że inne dzieci radzą sobie samodzielnie, to rodzic sobie myśli: "Może faktycznie coś jest nie tak?". Z drugiej strony traktujemy przedszkole trochę po macoszemu. Myślimy, że służy do przechowania dzieci i żeby one tam nie płakały. Po trosze dlatego, że sami przeszliśmy nędzne przedszkola, z których mamy złe wspomnienia - ze szpinakiem, z leżakowaniem. A przedszkole to fundament edukacji. To tu się zachęca lub zniechęca na resztę życia do poznawania świata.

http://www.emetro.pl/emetro/1,85651,5669536,Daj_sie_dziecku_wyplakac.html
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

 

(c) 2003-2017 Team Dar Życia :: nota prawna :: o plikach Cookies :: biuro@darzycia.pl
Polecamy:   Forum o zwierzętach