Ogłoszenia Zwierzęta
Aktualności: Dar Życia poleca Kalendarz ze zdjęciami oraz Foto Karty, powołując się na nasze forum otrzymają Państwo rabat w postaci darmowej wysyłki PREZENTÓW. Kod rabatowy to słowo DAR ŻYCIA a strony to Foto Karty oraz Kalendarze ze zdjęciami

Autor Wątek: Wolontariat  (Przeczytany 26940 razy)

dorkama

  • Gość
Wolontariat
« Odpowiedź #50 dnia: Styczeń 01, 2008, 05:49:04 pm »
Dzięki za odzew, dam znać mamie Zbysia.
 Sprawa psa jest już nieaktualna, po naradach z lekrzami i weterynarzem - niestety musieli się pożegnać na zawsze.

Pan Rajek

  • to weteran
  • polecający usługi
  • *******

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Wolontariat
« Odpowiedź #51 dnia: Luty 08, 2008, 02:37:27 pm »
Wolontariusze wolą dawać.

Małgorzata Szamocka, wspólpraca: Magdalena Fabijańczuk

Pomagają bezinteresownie, bo głęboko wierzą, że miłość się mnoży, kiedy się nią dzielimy. I że człowiek ma tyle z życia, ile potrafi innym dać. Tym najsłabszym. Głodującym, chorym dzieciom w Afryce, niepełnosprawnym obok nas, bezdomnym zwierzętom

Afryka jest w moim sercu

Żaneta Staniec, studentka stosunków międzynarodowych SGH, spędziła trzy miesiące w Kenii, pomagając dzieciom w jednej ze szkół w Nairobi. Wspólnie z Agnieszką Gacek otrzymała tytuł Wolontariusza Roku 2006 w kategorii "pomoc społeczna".


Moja przygoda z wolontariatem zaczęła się od fascynacji Afryką. Siedem lat temu, podczas Światowych Dni Młodzieży w Rzymie, poznałam zakonnicę Cecylię Bachalską ze zgromadzenia Sióstr Białych Misjonarek Afryki. Ciekawie opowiadała o tym kontynencie i o misjach. Okazało się, że moje wyobrażenia na temat Afryki to stereotypy. Od tego czasu dojrzewało we mnie pragnienie wyjazdu na misje.

W listopadzie 2005 roku dowiedziałam się, że Centrum Duszpasterstwa Młodzieży w Lublinie przygotowuje kolejny wyjazd wolontariuszy. Bez wahania się zgłosiłam. Rok chodziłam na spotkania z misjonarzami i wolontariuszami. Opowiadali o kulturze, problemach, zwyczajach panujących w krajach, które odwiedzili. Zdałam testy z języka obcego. Wolontariusz musi znać biegle angielski lub francuski, nauczyłam się też podstawowych zwrotów w suahili. Wreszcie, razem z Agnieszką Gacek, którą poznałam na spotkaniach przygotowawczych, zakwalifikowano nas na wyjazd do Nairobi. Miałyśmy mieszkać w placówce Sióstr Białych Misjonarek Afryki i opiekować się ludnością slumsów Mukuru. Konieczna była seria szczepień (żółta febra, dur brzuszny, zapalenie opon mózgowych, żółtaczka). Rodzice bali się o mnie, ale kiedy się zorientowali, że nie są w stanie zmienić mojej decyzji, dzielnie mnie wspierali. Znajomi również dodawali mi odwagi.

Z Warszawy wyleciałyśmy upalnego 30 czerwca 2006 r. W Nairobi przywitało nas chłodne powietrze, w granicach 20 stopni. Runął mit zawsze upalnej Afryki. Uderzyły mnie niesamowite kontrasty. Luksusowe sklepy i samochody, a obok niewyobrażalna bieda. Brud, smród, pełno odpadków, ludzie śpiący na ulicy, brak kanalizacji. Wiedziałyśmy, że będziemy pracować właśnie w takich slumsach. Skierowano nas do pomocy w szkole podstawowej. Przy jednej ławce siedzi dziesięcioro dzieci. Nie ma pomocy naukowych. Na plastyce dostają po jednej kredce i wymieniają się między sobą. Żeby urozmaicić zajęcia, przynosiłam gazety, z których coś wspólnie kombinowaliśmy. Brakuje wszystkiego - od ołówków, po ubranie, jedzenie. A przede wszystkim brakuje miłości... Te dzieci to często sieroty, których rodzice zmarli na AIDS, alkoholizm i inne choroby.

Ogarnęła mnie bezradność, ale kiedy dzieci uśmiechały się, bo je przytuliłam, pogłaskałam, wiedziałam, że warto tu być. Choćby po to, by dać im trochę czułości. Dotykały naszej skóry, pytały z jakiego jesteśmy plemienia. Wołały "musungu", czyli białe. Nie mogły uwierzyć, że u nas nie ma słoni i żyraf, pada śnieg. Codziennie od godziny 9. do 15.10 pomagałyśmy nauczycielom. Sprawdzałyśmy zeszyty z angielskiego i matematyki. W naszej szkole (szkolnictwo w Nairobi jest płatne) siostry poszukiwały sponsorów, by opłacić nauczycieli i zapewnić dzieciom jeden posiłek dziennie - zazwyczaj kubek ryżu i kukurydzy. Na ogół jest to ich jedyny posiłek w ciągu dnia. Jadłyśmy go razem z nimi, a one podsuwały nam największe porcje. Bardzo interesowała je polska kultura i zwyczaje. Uczennice pytały, czy u nas też mężczyzna może wygonić kobietę, jeśli rodzi same córki. Opowiadały, że w ich kraju kobieta nie ma żadnych praw. Często jest bita i poniżana. Słuchałam tego i znowu czułam się bezradna.

Po miesiącu naszego pobytu w Afryce w szkole rozpoczęły się wakacje. Wtedy odwiedzałyśmy chorych w slumsach (często całe rodziny chorują na AIDS) i pracowałyśmy w sierocińcu. Zajmowałyśmy się niemowlakami. Najtrudniejszy był pierwszy dzień. Niełatwo patrzeć na maleństwa, których nikt nie kocha, nikt nie chce. Pomagałyśmy opiekunkom w karmieniu. Gdy brałyśmy maluchy na ręce, uśmiechały się. Coraz bardziej się do nich przywiązywałyśmy. Z jednej strony nie wyobrażałam sobie powrotu do Polski, a z drugiej tęskniłam za rodziną, za polskim chlebem. Jednak każdego dnia, gdy się budziłam i szłam do dzieci, zapominałam o całej tęsknocie, ponieważ one dawały mi tyle ciepła i radości. Zastanawiałam się, jak ja się z nimi pożegnam.

Te trzy miesiące pracy na misji bardzo mnie zmieniły. Dojrzałam, stałam się bardziej odpowiedzialna oraz wrażliwsza na potrzeby drugiego człowieka. Teraz z Agnieszką Gacek przygotowujemy kolejne grupy wolontariuszy. Część z nich w tym roku była już na misjach. Spotykamy się też z uczniami w szkołach, zachęcamy do pomagania dzieciom w Afryce.

Myśląc o Afryce, zawsze myślę o ludziach, którzy tam żyją. O ich kulturze i otwartości, bo prawdziwa Afryka jest w sercu drugiego człowieka. Tylko przez kontakt z nim, przez przyjaźń, można ją poznać i zrozumieć.

Wybrałam zwierzęta, bo są zdane na nas

Elżbieta Lipińska, kieruje działem reklamacji w największym w Polsce towarzystwie funduszy inwestycyjnych, od 1999 r. jest wolontariuszką w schronisku dla bezdomnych zwierząt na Paluchu. Prowadzi stronę internetową www.psy.warszawa.pl.


Moja przygoda z Paluchem rozpoczęła się dawno i przypadkowo. Na spacerze z psem spotkałam sąsiadkę, która zwierzyła mi się, że jeździ do schroniska i wyprowadza pieski na spacer. Podziwiałam ją, ale to nie był dla mnie jeszcze ten moment. W dzień Wigilii, pamiętam, padał wtedy śnieg z deszczem, namówiłam moją córkę Agnieszkę i wspólnie zawiozłyśmy worki psiej karmy na Paluch. Tam dowiedziałam się, że jeśli chcę, mogę wyprowadzać psy. Najpierw jeździłam z sąsiadką, a potem sama.

Wtedy na Paluchu były straszne warunki. Skłębione psy, w rozwalających się klatkach, ciągle chorowały. Podejście do wolontariatu też było nie najlepsze. Utrudniano nam pracę. Jakoś to przetrzymałam, ale wiele osób zrezygnowało. Nawet moja mama. Nie wytrzymały fizycznie i psychicznie. Od kiedy dyrektorem jest pani Wanda Dejnarowicz, warunki dla zwierząt i podejście do wolontariuszy zmieniły się na lepsze. Ona kocha swoich podopiecznych, stara się zrobić dla nich jak najwięcej i rozumie, że do tego niezbędni są wolontariusze.

Sobota jest dla zwierząt, nawet jeśli wypada jakieś święto. Pracuję w grupie, bo samemu jest trudno. Jest sporo pań w moim wieku, kiedyś więcej było młodzieży. Mamy pod opieką ok. 30 psów, które w każdą sobotę musimy wyprowadzić. Nie zawsze jest to łatwe, czasem zdarza się adopcja lub inne niezaplanowane zdarzenia zajmujące czas i nagle okazuje się, że powinnyśmy już kończyć, a mamy jeszcze psy do wyprowadzenia. A nie możemy psów zawieść. One na to czekają cały tydzień. Otrzymują też od nas smakołyki, żeby zobaczyły, że ręka człowieka może także być dobra. One często doświadczyły od ludzi zła, a my chcemy je uspołecznić. Te, które zaszywają się gdzieś w kącie czy agresywnie szczekają, nie mają szans na adopcję. Natomiast jeśli na widok człowieka podbiegną do kraty, zaczną machać ogonem, mogą zyskać nowego właściciela.

Wspólnie z koleżanką opiekuję się rottweilerami. To rasa o złej opinii, ludzie się ich boją. Kiedy zobaczyłam, że nikt się nimi nie chce zajmować, spróbowałam. Trwa to od lat i nigdy żaden rottweiler nic złego mi nie zrobił, a przez inne psy bywałam pogryziona. Nikt mnie do tej pracy nie przygotowywał. Wszystkiego nauczyłam się sama, intuicyjnie. Nigdy nie wiadomo, jak się zachowa pies, którego po raz pierwszy biorę na spacer. Jest ryzyko, że to zwierzak po przejściach i się na mnie rzuci. Opiekuję się np. rottweilerem, który jest nieufny, ale udało mi się go tak oswoić, że wyprowadzam go na spacer. Nawiązała się między nami nić zaufania.

Ponieważ najważniejsze jest znalezienie domów dla psów, założyłam stronę www.psy.warszawa.pl. Są tam zdjęcia piesków czekających na adopcję. Nigdy nie wyłączam komórki, bo zawsze może dzwonić ktoś, kto chce przygarnąć zwierzaka. Ostatnio załatwiłam dom dla pieska bez oka, który przez siedem lat był w schronisku.

W domu są cztery psy. Mam rottweilera z Palucha. Był chory, weterynarz twierdził, że nie będzie mnie stać na leczenie. Sukę z kolei odebrano właścicielom, którzy się nad nią znęcali. Kundelek biegał za naszą suką, a potem spał na naszej wycieraczce. Czwarty pies to wynędzniała rottweilerka ze schroniska, wzięta na chwilę, ale bardzo się do niej przywiązaliśmy i została.

Od kiedy zostałam wolontariuszką na Paluchu, jestem mniej beztroska. Ciągle mam przed oczami pokrzywdzone zwierzęta. Trzeba być twardym, wrażliwych to wyniszcza. Ale mam ogromną satysfakcję, jeśli uda mi się znaleźć zwierzakom dom, w którym są szczęśliwe. "Nie można pomóc wszystkim, ale każdy może pomóc komuś" - takie hasło gdzieś przeczytałam i umieściłam na stronie internetowej. Wybrałam zwierzęta, bo mają najmniejszą siłę przebicia. Ludzie mogą występować w swoim imieniu, a one są zdane na nas.

Wraca do nas dobro, które damy innym

Dominik Brzozowski, emeryt, jest ławnikiem w sądzie rodzinnym, od 2000 r. przy Środowiskowym Domu Samopomocy nr 1 w Warszawie prowadzi zajęcia z umysłowo upośledzonymi. Wolontariusz Roku 2006 w kategorii "pomoc niepełnosprawnym".

Było to dziesięć lat temu, kiedy po 35 latach pracy w Miejskich Zakładach Autobusowych przeszedłem na wcześniejszą emeryturę (jestem mechanikiem samochodowym). Zbliżało się Boże Narodzenie. Moje dzieci na wigilię wybierały się do swoich sympatii, a my z żoną nie chcieliśmy zostać sami. Koleżanka z pracy namówiła mnie, żebym zgłosił się do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej (MOPS) na warszawskim Żoliborzu. Przeczytała, że szukają chętnych, którzy zaprosiliby do siebie na święta samotne osoby. Zadzwoniłem, ale było już za późno. Nie mieli czasu, żeby nas sprawdzić. Po Nowym Roku przeprowadzili ze mną wywiad i zaproponowali opiekę nad cierpiącym na chorobę Parkinsona 45-letnim panem Bogumiłem. I tak, zamiast rdzewieć na kanapie przed telewizorem, zacząłem go odwiedzać, kiedy jego bliscy byli w pracy. Przygotowywałem mu kanapki, podawałem herbatę, ale najważniejsza była moja obecność. Chciał, żeby ktoś go wysłuchał, poświęcił mu swój czas.

Po roku otrzymałem następne zadanie: 86-letniemu Gabrielowi, który samotnie wychowywał wnuczka, miałem pomóc zabezpieczyć mieszkanie po włamaniu. Naprawiłem okna, meble, pomalowałem ściany, zamontowałem uchwyt przy wannie. Zaprzyjaźniliśmy się. Woziłem go do lekarza, zapraszałem na działkę. Traktowałem jak członka rodziny. Kiedy po trzech latach zmarł, bardzo to przeżyłem.

W 2000 r. na spotkaniu wolontariuszy Małgorzata Bortko, szefowa Środowiskowego Domu Samopomocy nr 1, wiedząc, że gram na skrzypcach i śpiewam w chórach (kościelnym i Surma przy MZA), zaproponowała, abym poprowadził zajęcia z upośledzonymi umysłowo. Z niepełnosprawnymi miałem kontakt od dawna. Moja żona raz w miesiącu organizowała dla nich spotkania towarzyskie w klubie Junona na Bródnie, a ja jej pomagałem.

Pierwsze zajęcia nie były łatwe. Niektórzy niepełnosprawni umysłowo są ostrożni w kontaktach, zamknięci. Musiałem zdobyć ich zaufanie. Dopiero kiedy mnie zaakceptowali, mogłem coś zaproponować. Teraz śpiewamy, robimy dekoracje, szyjemy kostiumy. Staram się ich przekonać do wartościowego repertuaru. Pracujemy nad takimi piosenkami, jak: "Kocham Cię życie!" Edyty Geppert, "Nadzieja" Jana Pietrzaka, "Jeszcze w zielone gramy" Magdy Umer. Omawiamy je, dyskutujemy. Ja się przy tym uczę i oni. Grupa liczy 25 osób. Jedni mają dobry słuch i śpiewają, inni wydają tylko nieartykułowane dźwięki, ale bardzo angażują się emocjonalnie. Niektórzy potrafią szyć, inni malują. Każdy się jakoś włącza w pracę.

Spotykamy się raz w tygodniu w poniedziałek, częściej, jeśli przygotowujemy się do występu na przeglądzie twórczości takich zespołów, który odbywa się co rok w Sochaczewie. Zdobyliśmy tam wiele nagród. Występy to święto. Moi podopieczni bardzo je przeżywają. Płaczą, śmieją się, a kiedy słyszą oklaski, nie chcą zejść ze sceny. Ostatnio byliśmy w Teatrze Polonia na spotkaniu z Magdą Umer, Andrzejem Poniedzielskim i Ireną Santor. Trwało prawie do północy i niektórych musiałem porozwozić do domów.

Staram się moich podopiecznych nie zawieść i nawet w lecie, kiedy mam mnóstwo pracy na działce, nie odwołuję zajęć. Wiem, że na nie czekają. Jeśli się spóźnię, muszę się tłumaczyć. To mobilizuje i daje napęd do pracy. Staram się im jak najwięcej z siebie dać. Rodzice mnie nauczyli, że nie tylko rzeczy materialne się liczą, ale przede wszystkim ludzie. A dobro dane innym wraca do nas. Może nie od razu i nie zawsze, ale przecież samo niesienie pomocy daje niesamowitą radość. Nie potrafiłbym już żyć tylko dla siebie.

Wolontariuszem może być każdy, pod warunkiem że znajdzie dziedzinę, w której potrafi bezinteresownie wspierać innych ludzi. Robią to codziennie setki tysięcy osób. Praktycznie w każdej dziedzinie życia można pomagać potrzebującym. Wystarczy podjąć taką decyzję.

Często chcielibyśmy zostać wolontariuszami, ale boimy się, że nie podołamy emocjonalnie. Tymczasem niesienie pomocy nie zawsze musi wiązać się z tak trudnymi sytuacjami, jak wspieranie ludzi w hospicjach czy pielęgnowanie śmiertelnie chorych. Równie cenna jest pomoc w życiu codziennym - załatwianie za niepełnosprawnych formalności w banku czy pomoc starszym ludziom w zakupach. Zdarza się, że potrzebny jest przewodnik po muzeum, tłumacz w urzędzie, osoba przygotowująca CV czy prowadząca zajęcia plastyczne w domu kultury. Można zajmować się zwierzętami w schronisku albo zorganizować wielki wakacyjny koncert dla młodzieży. Wolontariusze pracują w ministerstwach, urzędach gmin, szkołach, fundacjach, stowarzyszeniach, domach kultury, przy kościołach, czyli wszędzie tam, gdzie jest coś do zrobienia.



Jaki musisz być, co musisz umieć

Wolontariuszem może być każdy. Oczywiście, nie we wszystkich instytucjach czy stowarzyszeniach - musimy dopasować swoje możliwości i umiejętności do profilu działania organizacji. Instytucje korzystające z pomocy wolontariuszy najchętniej widzą w tej roli osoby pełnoletnie, zdrowe, bez problemów emocjonalnych, z doświadczeniem zawodowym, do tego mądre, empatyczne i dyspozycyjne. Jednak w zależności od tego, w jakiej dziedzinie poszukiwany jest wolontariusz, kryteria te ulegają zmianie lub są rozbudowywane o inne. Czasem okazuje się, że osoba potrzebna do pomocy może poruszać się na wózku inwalidzkim, ale musi znać język niemiecki. Albo, że może nie mieć praktyki zawodowej, za to powinna umieć gotować. Część dodatkowych wymogów jest dyktowana prawem, np. żeby pomagać w ośrodku wychowawczym, musimy mieć skończone 18 lat.

Wolontariusz powinien mieć źródło utrzymania lub być utrzymywany przez rodziców. Zdarza się, że potrzebne są aktualne badania lekarskie albo z góry określone wolne dni, np. czwartki i niedziele. Wymagania organizacji są bardzo zróżnicowane, dlatego przed podjęciem zobowiązania powinniśmy je bardzo dokładnie przeanalizować. Jeżeli jest to nasz pierwszy kontakt z tego typu działalnością, możemy zapytać o szkolenie dla wolontariuszy.

Gdzie szukać potrzebujących

Jeżeli chcemy pomagać, a nie wiemy, komu, najlepiej, żebyśmy zwrócili się do Centrum Wolontariatu. W przypadku, gdy w naszym mieście nie ma takiej organizacji, powinniśmy porozmawiać z pracownikami socjalnymi z ośrodka pomocy społecznej, domu pomocy społecznej lub innej podobnej instytucji. Zdarza się jednak, że zatrudnione tam osoby nie rozumieją idei wolontariatu i nie przyjmują pomocy. Wtedy można zwrócić się do parafii, szpitala, szkoły czy organizacji studenckich. Sposobów na pomoc jest naprawdę wiele. Na przykład szkole można zaproponować uczenie biedniejszych dzieci angielskiego, a w szpitalu odwiedzanie chorych, do których nikt nie przychodzi.

Powinniśmy też śledzić akcje społeczne w mediach, żeby wiedzieć, w co możemy się zaangażować. W ten sposób trafimy do Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, ale też mniejszych akcji, jak np. pomoc ofiarom przemocy domowej. Ogłoszenia dotyczące bezinteresownej pomocy pojawiają się w gazetach i internecie. Można szukać ich na stronach związanych z wolontariatem, w organizacjach humanitarnych czy wśród anonsów dotyczących pracy.

Masz swoje prawa

Prawa i obowiązki wolontariusza reguluje Ustawa o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie, która weszła w życie 29 czerwca 2003 roku. Znajdują się tam odpowiedzi na wszystkie podstawowe pytania: kim jest wolontariusz, gdzie może pracować, jakie przysługuje mu ubezpieczenie i pokrycie kosztów pracy.

Niewiele osób wie, że wolontariusz podczas wykonywania swojej pracy jest ubezpieczony od nieszczęśliwych wypadków. Wymaga to jednak podpisania porozumienia o współpracy. Jeżeli jesteś wolontariuszem krócej niż 30 dni, musisz poprosić o wystawienie takiego zaświadczenia. Po 30 dniach organizacja, z którą współpracujesz, ma obowiązek przygotowania tego dokumentu. Najczęściej jest w nim opisany czas, zakres i charakter twojej pracy.

Wolontariusz ma prawo poprosić organizację korzystającą z jego pomocy o pisemną opinię na temat jego pracy. Przysługują mu również zwroty kosztów podróży i diety. Organizacja zawsze musi poinformować go o ryzyku zdrowotnym związanym z wykonywaną pracą. Wszystkie te informacje są zebrane w Karcie Wolontariusza. Natomiast podstawowym obowiązkiem wolontariusza jest bezpłatna praca na rzecz innych ludzi.

Kiedy pracujemy jako wolontariusze, nie czerpiemy korzyści materialnych. Dzięki temu nic nie przesłania nam wagi tego, co robimy. Ale korzyści z wolontariatu mogą być też wymierne: jest on często traktowany jak praktyki zawodowe, dlatego pracodawcy chętnie widzą go w naszym CV.

Tu znajdziesz więcej informacji, bazę centrów wolontariatu i Kartę Wolontariusza:

www.wolontariat.ngo.pl

www.wolontariat.pl

www.wolontariat.org.pl

www.wolontariat.edu.pl

Na wszystkie pytania dotyczące wolontariatu odpowie zainteresowanym Magda Łazicka, pracownik Centrum Wolontariatu, która będzie dyżurować przy naszym redakcyjnym telefonie 0 22 444 40 10 w dniu 22 stycznia 2008 r. w godzinach 14-17. Nasz ekspert współpracuje też z programem "Tak! Pomagam", o którym więcej przeczytać można na stronie internetowej www.takpomagam.pl.


Dariusz Pietrowski, specjalista z Centrum Wolontariatu

W 1993 r. stworzyliśmy biura pośrednictwa pracy wolontarystycznej, następnie rozpoczęliśmy szkolenia w ramach Akademii Wolontariatu. Duże zainteresowanie sprawiło, że na terenie całego kraju powstała sieć centrów wolontariatu. Skupia ona 9 regionalnych (wojewódzkich) centrów wolontariatu oraz ponad 200 lokalnych. Od dziesięciu lat realizujemy projekty: "Wolontariat w ośrodku pomocy społecznej", "Wolontariat pomocy niepełnosprawnym", "Wolontariat w szpitalu", "Wolontariat w szkole". Współpra-cujemy też ze środowiskiem biznesu w ramach "Wolontariatu pracowniczego". Od 2005 r. okazją do poznania ciekawych sylwetek wolontariuszy jest doroczna Gala Wolontariatu (zeszłoroczna odbyła się w Pałacu Prezydenckim z udziałem prezydenta Lecha Kaczyńskiego). Trzy lata temu stworzyliśmy "Skrzynkę Dobroci" - pierwsze w Polsce Internetowe Pośrednictwo Pracy Wolontarystycznej. Skorzystało z niej 4000 wolontariuszy i 660 placówek. Dzięki niej docieramy z pomocą nawet do wsi i miasteczek.


Jak szukać wolontariusza?
Na stronie www.wolontariat.org.pl trzeba wybrać zakładkę "znajdź wolontariusza" i wypełnić formularz zgłoszeniowy.

Z badań zrealizowanych w listopadzie 2007 r. ze Stowarzyszeniem Klon/Jawor wynika, że spada zainteresowanie wolontariatem. W ostatnim roku tylko 14,4 proc. (4,27 mln) Polaków pracowało bezpłatnie na rzecz innych. To mniej niż w 2006 roku! Zajmujemy przedostatnie miejsce w porównaniu z 17 krajami Europy. Mamy wiele do nadgonienia, żeby w pełni stać się społeczeństwem obywatelskim. W zeszłym roku rozpoczęliśmy kampanię promującą wolontariat pt. "Pomaganie wzmacnia". Jej twarzą jest nasz "strongman" Mariusz Pudzianowski. Wystąpił oczywiście wolontarystycznie.

Centrum Wolontariatu,
Warszawa, ul. Nowolipki 9b, 00-151 Warszawa, tel./faks: 0 22 635 27 73, www.wolontariat.org.pl


Poradnik Domowy

Rhobar1

  • Gość
Wolontariat
« Odpowiedź #52 dnia: Luty 12, 2008, 03:32:36 pm »
Cytat: "Gaga"
Witaj tyśka  :)

Myślę,że masz szansę.W Poznaniu jest Centrum Wolontariatu.
Może zadzwoń tam i dowiesz się.

Zobacz tutaj:

Centrum Wolontariatu w Poznaniu
http://wolontariat.org.pl/poznan/

Zostań Wolontariuszem
Cytuj

Aby zostać wolontariuszem naszego Stowarzyszenia poprostu
zadzwoń lub przyjdź osobiście
0-61 865 60 59
Zaprosimy Cię na szkolenie pt. „dlaczego warto być wolontariuszem”
Po tych zajęciach podejmiesz decyzję. ( Szkolenie obejmuje podstawowe informacje nt. idei wolontariatu, zasad naszego Biura oraz aspektów prawnych)

Wolontariat

Centra Wolontariatu
Cytuj
Ogólnopolska Sieć Centrów Wolontariatu:
http://www.wolontariat.org.pl/
Centrum Wolontariatu w Białymstoku
http://wolontariat.org.pl/bialystok/

Centrum Wolontariatu w Bielsku - Białej
http://wolontariat.org.pl/bielsko/

Centrum Wolontariatu w Dzierżoniowie Śląskim
http://wolontariat.org.pl/dzierzoniow/

Centrum Wolontariatu w Elblągu
http://wolontariat.org.pl/elblag/

Centrum Wolontariatu w Gdańsku
http://wolontariat.org.pl/gdansk/

Centrum Wolontariatu w Kielcach
http://wolontariat.org.pl/kielce/

Centrum Wolontariatu w Krakowie
http://wolontariat.org.pl/krakow/

Centrum Wolontariatu w Lesznie
tel: (0 prefiks 65) 529 98 46

Centrum Wolontariatu w Lublinie
http://wolontariat.org.pl/lublin/

Centrum Wolontariatu w Łodzi
http://wolontariat.org.pl/lodz/

Centrum Wolontariatu w Ostrowcu Świętokrzyskim
tel. (0 prefiks 41) 263 14 53

Centrum Wolontariatu w Pile
http://wolontariat.org.pl/pila/

Centrum Wolontariatu w Poznaniu
http://wolontariat.org.pl/poznan/

Centrum Wolontariatu w Słupsku
http://wolontariat.org.pl/slupsk/

Centrum Wolontariatu w Sochaczewie
http://wolontariat.prv.pl/ http://cw.sochaczew.prv.pl/

Centrum Wolontariatu w Stalowej Woli
tel. (0 prefiks 15) 642 63 84

Centrum Wolontariatu w Starachowicach
http://wolontariat.org.pl/starachowice/

Centrum Wolontariatu w Toruniu
http://wolontariat.org.pl/torun/

Centrum Wolontariatu w Warszawie
http://wolontariat.ngo.pl/siec/region.asp?id=23

 Centrum Wolontariatu we Wrocławiu
http://www.wolontariat.org.pl/region.asp?id=241
tel. (0 prefiks 71) 344 1734


do tej listy dopisuję Radom wiem tylko że ulica Sempołowska (dowiem się dokładny adres i to uzupełnię)

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Wolontariat
« Odpowiedź #53 dnia: Luty 12, 2008, 03:46:44 pm »
Rhobar1 napisał:

Cytuj
do tej listy dopisuję Radom wiem tylko że ulica Sempołowska (dowiem się dokładny adres i to uzupełnię)



No to Cię uprzedzę

Stowarzyszenie Centrum Wolontariatu w Radomiu
ul.Sempołowskiej 8 lok.2
26-600 Radom

Telefon:    (0-48) 360 75 94
Faks:    (0-48) 360 75 94
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

dorkama

  • Gość
Wolontariat
« Odpowiedź #54 dnia: Marzec 12, 2008, 05:34:55 pm »
Niestety dostałam bardzo przykrą wiadomość: dzisiaj rano Zbysiu zmarł w klinice przeszczepowej, w czasie badań przed przeszczepem.

Mulesia

  • Gość
Wolontariat
« Odpowiedź #55 dnia: Marzec 12, 2008, 05:48:29 pm »
:lzy:  :lzy:  :lzy: Kolejny Aniołek.
Bardzo współczuję rodzicom . Myślę oczywiście o rodzicach zastępczych. Dzięki nim zaznał dużo miłości w ostatnich miesiącach swojego życia.

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Wolontariat
« Odpowiedź #56 dnia: Marzec 12, 2008, 06:41:57 pm »
Bardzo mi przykro :lzy:
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

zwalcio

  • Gość
Wolontariat
« Odpowiedź #57 dnia: Marzec 13, 2008, 02:08:25 pm »
Bardzo mi przykro i smutno :lzy:  :lzy:  :lzy:  :lzy:  :lzy:  :lzy:
Jedyne pocieszenie to takie że Zbynio jest już w niebie z aniołkami i nie cierpi.

Offline Mery6

  • Raczkujący Gadacz
  • ****
  • Wiadomości: 282
Wolontariat
« Odpowiedź #58 dnia: Marzec 14, 2008, 12:06:08 pm »
Jest wśród aniołów. Dobrze rze za życia zdążył dostać mnóstwo miłości
,,Uśmiech gdy w sercu ból, to najtrudniejsza z życiowych ról'' Dorosła z ADHD w końcu po diagnozi

Mulesia

  • Gość
Wolontariat
« Odpowiedź #59 dnia: Marzec 22, 2008, 09:06:26 am »
Wolontariusz nie jest ubezpieczony

Magdalena Januszewska 22-03-2008

Zamierzam zostać wolontariuszem. Wiem, że nie otrzymam żadnego wynagrodzenia, ale czy będę ubezpieczony? – pyta czytelnik.
Wolontariat nie jest tytułem do ubezpieczeń społecznych – ani obowiązkowych, ani dobrowolnych. Nie jest zaliczany ani do okresów składkowych, ani nieskładkowych. Nie ma więc wpływu na uzyskanie prawa do renty lub emerytury ani na wysokość tych świadczeń.

W grę wchodzą ewentualnie ubezpieczenie zdrowotne i od nieszczęśliwych wypadków. I to nie zawsze.

Instytucja korzystająca z pomocy wolontariusza może go zgłosić do dobrowolnego ubezpieczenia zdrowotnego, pod warunkiem że nie jest on ubezpieczony z innego tytułu. Wynika to z art. 46 ust. 1 ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie (DzU nr 96, poz. 873 ze zm.) i art. 68 ust. 2 ustawy z 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (DzU nr 210, poz. 2135 ze zm.). Oboje podpisują umowę z NFZ, a instytucja korzystająca z pomocy wolontariusza opłaca składki (podstawą wymiaru jest minimalne wynagrodzenie).

Wolontariusz ma prawo do świadczeń z ubezpieczenia zdrowotnego od dnia określonego w tej umowie. Można ją rozwiązać pisemnie, informując o tym NFZ. Z mocy prawa rozwiąże się ona, jeśli instytucja korzystająca przez miesiąc nie zapłaci składek. Natomiast umowa ta wygaśnie, jeśli wolontariusz zyska tytuł do obowiązkowego ubezpieczenia.

Takie ubezpieczenia to rzadkość, bo wolontariuszami zwykle zostają uczniowie i studenci, którzy podlegają ubezpieczeniu zdrowotnemu jako członkowie rodziny. Także pracownicy, emeryci lub renciści są już obowiązkowo ubezpieczeni.

Inaczej wygląda kwestia ubezpieczenia wypadkowego. Wolontariusz nie podlega ani dobrowolnemu, ani obowiązkowemu ubezpieczeniu wypadkowemu. Jeśli jednak zawiera on porozumienie na wykonywanie swych usług na dłużej niż 30 dni, to w razie wypadku przysługują mu świadczenia z zaopatrzenia wypadkowego. To wynika z ustawy z 30 października 2002 r. o zaopatrzeniu z tytułu wypadków lub chorób zawodowych powstałych w szczególnych okolicznościach (DzU nr 199, poz. 1674 ze zm.). Może wówczas liczyć na rentę z tytułu niezdolności do pracy, jednorazowe odszkodowanie i ewentualnie świadczenia opieki zdrowotnej (jeśli nie był ubezpieczony zdrowotnie, i to jedynie w zakresie niezbędnym do leczenia następstw wypadku zaistniałego przy wolontariacie).

Jeśli instytucja przyjmuje wolontariusza na krócej niż 30 dni, to musi mu wykupić ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków, czyli polisę NW. Wówczas rodzaj i wysokość świadczeń zależą od umowy między towarzystwem ubezpieczeniowym a korzystającym.

Źródło : Rzeczpospolita
http://www.rp.pl/artykul/110297.html

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26252
Wolontariat
« Odpowiedź #60 dnia: Czerwiec 22, 2008, 10:21:44 am »
Cytat: "Ewa-Lena"
Witam,
jak już niektórzy wiedzą jestem wolontariuszką,i chętnie pomogę dzieciaczkom i ich rodzinom. Mieszkam we Wrocławiu

Więcej tutaj:
http://forum.darzycia.pl/topic,9131.htm
Pozdrawiam :))
"Starsza Letnia Miotełka"

Offline Ewa-Lena

  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 160
Wolontariat
« Odpowiedź #61 dnia: Czerwiec 22, 2008, 04:45:04 pm »
Gaga dziękuję, szukałam tego wątku,ale mi umknął, ah te moje podwójne oczka:)) :D
Pozdrawiam serdecznie, ściskam, całuję, przytulam.

Offline Kartezjusz

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący Gadacz
  • ****
  • Wiadomości: 450
Odp: Wolontariat
« Odpowiedź #62 dnia: Kwiecień 29, 2009, 01:21:50 pm »
Witam.Od piątku jestem wolontariuszem na AWF-ie w Katowicach.
Moje obowiązki są na razie podstawowe:pomoc w poruszaniu się po budynku,Wnoszenie na wózek itp.W przyszłości może będę uczył pływania.
Po weekendzie zaopatrzę się w podręcznik PJM.

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26252
Odp: Wolontariat
« Odpowiedź #63 dnia: Październik 09, 2009, 10:08:00 am »
Cytuj
Pilnie poszukiwani

Celem kampanii „Hospicjum to też Życie” jest zachęcenie do wolontariatu hospicyjnego osób, które mają już za sobą okres pracy zawodowej. – Dla hospicjów wolontariusz w dojrzałym wieku to osoba, która angażuje się na dłużej, posiada cenne doświadczenie zawodowe i życiowe, a także ma sporo wolnego czasu – mówi Jolanta Leśniewska, koordynator kampanii oraz trzyletniego programu rozwoju wolontariatu hospicyjnego „Lubię pomagać”.

Więcej informacji w artykule

Hospicjum to nie jest umieralnia

http://forum.darzycia.pl/index.php?topic=2488.msg152100#msg152100
Pozdrawiam :))
"Starsza Letnia Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26252
Odp: Wolontariat
« Odpowiedź #64 dnia: Luty 17, 2010, 03:08:39 pm »
Czyń dobro
Autor: Dominika Trębacz. Fot.: www.sxc.hu, Źródło: inf. własna

Wolontariat to nie tylko pomaganie innym. Dzięki wolontariatowi można zmienić na lepsze także swoje życie

http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/60413
Pozdrawiam :))
"Starsza Letnia Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26252
Odp: Wolontariat
« Odpowiedź #65 dnia: Maj 12, 2012, 11:29:37 pm »
Nie jestem obojętna
Autor: Beata Rędziak, Źródło: inf. własna, fot.: arch.


Do swoich koleżanek ze studiów, z którymi do dziś ma kontakt, pisze w listach: „Jestem najszczęśliwszą babcią na świecie”. Wolontariuszką była właściwie od zawsze, tylko dawniej nikt tak tego nie nazywał. Mówi, że pomaga tam, gdzie widzi potrzebę. Małgorzata Gruczelak ma 78 lat i jest ulubioną superbabcią podopiecznych Stowarzyszenia OLIGOS w Rybniku.

Czy ja się nadaję?


http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/111802
Pozdrawiam :))
"Starsza Letnia Miotełka"

 

(c) 2003-2017 Team Dar Życia :: nota prawna :: o plikach Cookies :: biuro@darzycia.pl
Polecamy:   Forum o zwierzętach