Ogłoszenia Zwierzęta
Aktualności: Dar Życia poleca Kalendarz ze zdjęciami oraz Foto Karty, powołując się na nasze forum otrzymają Państwo rabat w postaci darmowej wysyłki PREZENTÓW. Kod rabatowy to słowo DAR ŻYCIA a strony to Foto Karty oraz Kalendarze ze zdjęciami

Autor Wątek: Dojrzałość szkolna i przedszkolna  (Przeczytany 38273 razy)

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Dojrzałość szkolna i przedszkolna
« dnia: Luty 28, 2004, 02:41:00 am »
Anna wspomniała o testach psychologicznych swojej córeczki, które są niezbędne do podjęcia nauki w szkole.
Istotnym aspektem jest Dojrzałość szkolna
Proponuję zainteresowanym mamom zebrane inofrmacje ze Strony B.M. Makowskich-czyli skarbnicy wiedzy. :ok:
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Pan Rajek

  • to weteran
  • polecający usługi
  • *******

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Dojrzałość szkolna i przedszkolna
« Odpowiedź #1 dnia: Kwiecień 27, 2004, 10:23:21 pm »
Jesteśmy po testach psychologicznych, a tym którzy mają to przed sobą ze swoimi pociechami polecam
listę cech, umiejętności, świadczących o dobrym przygotowaniu dziecka do nauki szkolnej

Zanim dziecko pójdzie do szkoły
 - Opracowała Ania Dmitruk na podstawie książki Heleny Gutowskiej pt."Zanim dziecko pójdzie do szkoły" (Instytut Wydawniczy CRZZ Warszawa 1975) oraz "Programu wychowania przedszkolnego" (MEN 1992)

Nie muszę chyba dodawać, że testy na Komisjach PPP są dla zdrowych dzieci. Niepełnosprawność naszych dzieci nie wchodzi w rachubę. Testy zawierają sztywne reguły: pada pytanie - dziecko je wykona lub nie. Liczy się końcowa punktacja kwalifikująca dziecko do szkół integracyjnych lub nie.
Do naszej szkoły przyjmują dzieci tylko z lekkim stopniem upośledzenia- na szczęście moja Moniczka zakwalifikowała się do niej.

Dojrzałość przedszkolna - Agnieszka TYSZKA 01-05-2004
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline iwpal

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 249
    • http://iwona-palicka.republika.pl
testy
« Odpowiedź #3 dnia: Sierpień 08, 2004, 12:38:38 pm »
Nie wszystkie testy wymienione na mojej stronie sa używane w PPP, np. do stosowania Tablic Łuckiego potrzebna jest szeroka wiedza kliniczna, bo jest to zestaw prób, a nie standaryzowany test. Gdy będę miała "wolniejsza chwilę" to opiszę jeszcze klika ciekawych rzeczy, które w niedługim czasie zamierzam stosować w procesie diagnozy zaburzeń poznawczych u dzieci.
Pozdrawiam!
"Jeżeli nie możesz mieć tego, co najlepsze,
zrób najlepszy użytek z tego, co masz"

Pozdrawiam
IwonaP.

Offline iwpal

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 249
    • http://iwona-palicka.republika.pl
testy
« Odpowiedź #4 dnia: Sierpień 09, 2004, 05:06:32 pm »
A tak mi się jeszcze przypomniało, bo to częsty zarzut wobec testów psychologicznych: "że sa dla zdrowych dzieci". Nie są tylko dla zdrowych, tyle, ze odwołują się do teoretycznie wyliczonej normy, bo do czegos trzeba się odnieść badając dziecko z "odchyleniami rozwojowymi" (tzn. poniżej przeciętnej i powyżej przeciętnej). Punktacja jest bardzo szeroka i właśnie na jej podstawie można wyliczyć IQ; nie znaczy to, ze jak się nie odpowie na któreś pyanie, to się jest "skreślonym"; i tak tzreba zadac kilka pytań, na które dziecko nie zna odpowiedzi i dopiero. gdy będzie ich odpowiednia ilość (od 4-5 w zależności od podtestu), można przerwać badanie - takie są procedury, których nie powinno się łamać. Oczywiście, dla dzieci bardzo zaburzonych, z duzymi dysfunkcjami, nie stosujemy punktacji, tylko stosujemy ocenę jakościową wykonania (nie wiem jak sobie z tym radzą PPP, którym od niedawna przypisano tez dzieci niepełnosprawne, ale wiem, że PPP-Spec. własnie tak rozbiły), trudno bowiem wymagac od spastyka, zeby szybko ułozył klocki, nawet, gdy wie, jak to zrobić, albo od dziecka z dysfunkcją wzroku, aby wyszukało mały szczegół na bardzo małym obrazku.
Gwarantuję Wam, że na niektóre pytania znam odpowiedź tylko dlatego, ze przeprowadzam te testy od kilku dobrych lat i się ich nauczyłam. Nie stresujcie się testami psychologicznymi, najczęściej, jeżeli stworzona jest przyjazna atmosfera, to dzieci traktuja je zabawowo i wypadaja w nichj tak, jak powinny (czasem lepiej niz spodziewają się rodzice).
Pozdrawiam
"Jeżeli nie możesz mieć tego, co najlepsze,
zrób najlepszy użytek z tego, co masz"

Pozdrawiam
IwonaP.

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Dojrzałość szkolna i przedszkolna
« Odpowiedź #5 dnia: Sierpień 15, 2004, 07:01:22 pm »
DOJRZAŁOŚĆ SZKOLNA

Przygotowujemy się do rozpoczęcia roku szkolnego - Elżbieta Woźnica, mgr nauczania początkowego
Zanim dziecko pójdzie do szkoły - Opracowała Ania Dmitruk
Przygotowanie dzieci 6-cioletnich do podjęcia nauki w szkole - Krystyna Sody Przedszkole Samorządowe Nr 137 w Kr.
Rola podstawowych funkcji psychofizycznych w procesie czytania – dojrzałość szkolna - Małgorzata Mizielska, n.n.zint.PSP Nr 10 w Ostrowcu Św.
Jak pomóc dziecku w trudnej nauce czytania i pisania? - Elżbieta Kimak
Wskaźniki dojrzałości  psychicznej do uczenia się matematyki - opr. Weronika Chamier Cieminska
Dojrzałość szkolna i dojrzałość do nauki matematyki - Opracowanie: Danuta Korycik,Libiąż
Dojrzałość szkolna - mgr Beata Chmielewska
Sześciolatek, prawie uczeń - Zbigniew Pendel
Dziecko idzie do szkoły - mr Marzanna Opozda, Przedszkole Samorządowe Nr 29 w Krakowie
Nasze dzieci idą do szkoły - Małgorzata Miernik Przedszkole Samorządowe Nr 139 w Krakowie
Aby dziecko lepiej liczyło - opr.Bożena  Karamara Przedszkole Samorządowe Nr 64 w Krakowie
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Proces rozumienia tekstu w badaniach psychologicznych
« Odpowiedź #6 dnia: Sierpień 19, 2004, 07:14:51 pm »
Proces rozumienia tekstu w badaniach psychologicznych - Maria Kliś, Konspekt 18/19 A.P. Kraków
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26239
Dojrzałość szkolna i przedszkolna
« Odpowiedź #7 dnia: Październik 14, 2004, 01:41:25 am »
Rozwój dziecka w młodszym wieku szkolnym a jego potrzeby psychofizyczne
Cytuj
Brak dojrzałości emocjonalnej jest zwykle wywołany przez zablokowanie możliwości zaspokajania ważnych dla dziecka potrzeb. Warto pamiętać, że dzieci niedojrzałe emocjonalnie żyją w poczuciu ciągłego zagrożenia, silnie odczuwają deficyt takich potrzeb, jak : bezpieczeństwa, akceptacji i więzi z innymi osobami.


PRACA Z DZIECKIEM Z ZABURZONĄ LATERALIZACJĄ
Cytuj
Lateralizacja skrzyżowana w zakresie ręki i oka powoduje zaburzenia koordynacji wzrokowo-ruchowej. Utrudnia dziecku kontrolę wzrokową pracy ręki. Dzieci te mają trudności w pisaniu:
- niekształtne litery,
- w nierównych odstępach,
- opuszczają linijki
.
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26239
Dojrzałość szkolna i przedszkolna
« Odpowiedź #8 dnia: Październik 23, 2004, 01:09:56 am »
ZNACZENIE ZABAWY W PROCESIE DYDAKTYCZNYM
Cytuj
Po wprowadzeniu do klas początkowych w szkołach programów nauczania zintegrowanego nie wszyscy nauczyciele zauważyli, że stwarzają one znacznie większe niż program tradycyjny możliwości wykorzystania zabawy w nauce Niektórzy nawet je dostrzegli, ale mają wątpliwości, czy zwiększanie udziału form zabawowych w edukacji jest właściwe. Być może wynika to z zakorzenionego u wielu nauczycieli przekonania, że w szkole, w odróżnieniu od przedszkola należy wprowadzać "poważniejsze" formy aktywności dzieci, przyzwyczajając je do systematycznej pracy, a zabawa jest po trosze marnowaniem czasu, bo uczniów trudno jest utrzymać w karności i posłuszeństwie.


W całości najduje się w wątku : Znaczenie zabawy w procesie dydaktycznym
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26239
Dojrzałość szkolna i przedszkolna
« Odpowiedź #9 dnia: Październik 23, 2004, 01:41:20 pm »
MODEL DZIECKA DOJRZAŁEGO DO PODJĘCIA NAUKI SZKOLNEJ
Cytuj
Problem dojrzałości dziecka do podjęcia nauki szkolnej jest bardzo ważny, myślę, że nie tylko dla nauczycieli, ale także dla rodziców dzieci rozpoczynających naukę szkolną.

Poniżej opisałam wskaźniki dojrzałości szkolnej.
Osiągnięcie przez dziecko wzajemnej zgodności niżej opisanych poziomów daje możliwość sprostania różnym wymaganiom szkoły i dopiero wówczas możemy mówić (według ich autorów) o dojrzałości szkolnej.
Powinno to być zrównoważenie ogólnych psychofizycznych możliwości dziecka z zadaniami stawianymi przez szkołę.


testy gotowości szkolnej dzieci sześcioletnich

głownym testem do badania gotowości szkolej jest test Barbary Wilgockiej - Okoń "Test dojrzałości szkolej", ktory można znaleźć w ksiązce tej samej autorki pt. Gotowosc szkolna dzieci sześcioletnich.

Cytuj
Najczęściej stosowaną metodą badania (choć nie doskonałą, ale doskonałej w wersji polskiej ciągle brak) jest Test Dojrzałości Szkolnej B. Wilgockiej-Okoń. Warto przeczytać książkę jej autorstwa - wtedy będziesz wiedziała, czym potraktują swoje dziecko. Ten test daje dosyć dobre pojęcie o gotowości dziecka do nauki czytania; gorzej w przypadku liczenia
.

Cytuj
Dojrzałość dziecka do nauki matematyki najlepiej badać eksperymantami diagnostycznymi E. Gruszczyk-Kolczyńskiej. Jeśli wypadną nie tak, można stymulować rozwój dziecka w domu (polecam książkę p. Kolczyńskiej "Dzieci ze specyficznymi trudnosciami w uczeniu się matematyki"). Są też fajne kursy internetowe o tych metodach badania, co prawda dla nauczycieli, ale rodzice powinni wiedzieć tyle samo.

Zajrzyj na stronę
www.ikn.edu.pl
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline kameljanda

  • User z prawami do pisania
  • Gadacz
  • *****
  • Wiadomości: 1452
Dojrzałość szkolna i przedszkolna
« Odpowiedź #10 dnia: Październik 23, 2004, 02:15:39 pm »
Literka jest kopalnią wiedzy ;)

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26239
Dojrzałość szkolna i przedszkolna
« Odpowiedź #11 dnia: Grudzień 07, 2004, 01:53:50 pm »
Płaczę i rozpaczam, gdy muszę iść do przedszkola. Kłopoty adaptacyjne 3- latka.
Cytuj
Psycholodzy są zadziwiająco zgodni, że od trzeciego roku życia dziecka zaczyna się okres zwany przedszkolnym. Oznacza to, że trzylatek może już pozostać przez dłuższy czas poza domem i pod opieką osób trzecich.
Dorośli zapisują, więc dziecko do przedszkola w przekonaniu, że jest to korzystne dla jego rozwoju. I na pewno tak jest gdyż nauczyciel przedszkola posiada odpowiednią wiedzę pedagogiczną dotyczącą sposobu intensywnego wspomagania rozwoju dzieci od 3 do 7roku życia.
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26239
Dojrzałość szkolna i przedszkolna
« Odpowiedź #12 dnia: Maj 21, 2005, 09:59:56 am »
Logopedia wady wymowy -testy dojrzalosc szkolna

Test Logopedyczny on-line  
Cytuj
Wczesne rozpoznanie wad wymowy i zaburzeń mowy ma decydujące znaczenie dla skuteczności terapii logopedycznej.
Niestety dzieci dotknięte problemami natury logopedycznej często nie otrzymują niezbędnej pomocy. Dzieje się tak, ponieważ osoby od których oczekują wsparcia i pomocy - ich rodzice, nauczyciele i wychowawcy sami nie mają dostatecznej wiedzy aby zidentyfikować te problemy w odpowiednim momencie.

Z myślą właśnie o rodzicach, nauczycielach i wychowawcach, a przede wszystkim o dzieciach potrzebujących diagnozy i pomocy zamieściliśmy tutaj pierwszy i jedyny w Polsce, dostępny powszechnie i bezpłatnie zestaw testów logopedycznych, których zadaniem jest wyłonić podstawowe wady wymowy i zaburzenia mowy, problemy związane z dysleksją oraz rozwojem dziecka lub ich wczesne symptomy.


Przeprowadzając tutaj zamieszczone sprawdziany łatwo możecie się przekonać, czy rozwój mowy Waszych podopiecznych jest prawidłowy.

Przedstawione próby przeznaczone są do badania stanu rozwoju oraz rozwoju mowy dzieci od 5 roku życia wzwyż. Próby te mają charakter uporządkowany i możecie stosować je sami.
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26239
Dojrzałość szkolna i przedszkolna
« Odpowiedź #13 dnia: Wrzesień 03, 2005, 10:04:33 am »
Dziecko w roli głównej

Gotowość dziecka do podjęcia nowych stawianych mu wymagań w odmiennych warunkach niż te, do których przywykło przez kilka lat swego życia zwana jest dojrzałością szkolną  

Szkoła niesie z sobą nowe obowiązki, nowe warunki, w których dziecko powinno wykazać się swoimi zdolnościami, wypracowanymi nawykami i na ich bazie zbudować "szkielet" ucznia. Dziecko, które podejmuje naukę musi być do niej gotowe, czyli winno osiągnąć taki poziom rozwoju fizycznego, umysłowego, ruchowego i emocjonalno-społecznego, który pozwoli mu sprostać wymaganiom programu nauczania i wychowania.

Pierwszym warunkiem powodzenia dziecka w szkole jest dobry poziom rozwoju fizycznego. Decyduje o tym ogólny stan zdrowia; prawidłowy wzrok i słuch. Dlatego też, powinny być rozwiane specjalistycznymi badaniami lekarskimi, niepokojące symptomy zaburzeń (wizyta u okulisty lub laryngologa). Nie wolno zaniedbać oznak wad wzroku i słuchu, gdyż bez prawidłowego funkcjonowania tych zmysłów poznanie świata i działanie w środowisku szkolnym jest znacznie ograniczone. Sprawność ruchowa w tym głównie manualna, niezbędna w nauce pisania jest kolejnym czynnikiem powodzenia dziecka. Nasilenie ćwiczeń plastycznych i graficznych (obrysowywanie, rysowanie po śladzie, kolorowanie, malowanie, wycinanie) daje pozytywny efekt i wpływa na rozwój koordynacji wzrokowo-ruchowej oraz kontroli wzroku nad czynnościami ręki.
Właściwa zdolność percepcji ułatwi uczniowi analizowanie i syntetyzowanie, uogólnianie i abstrahowanie nowych poznawanych form typu litery, liczby. Odpowiedni poziom myślenia ułatwi wykonywanie prostych i złożonych operacji umysłowych, niezbędnych w zdobywaniu nowej wiedzy i doświadczeń.
Wreszcie właściwy rozwój emocjonalno-społeczny, to samodzielność, zaradność, operatywność w różnych sytuacjach. Otwartość na kontakty z dziećmi i dorosłymi, idąca w parze z roztropnością, przyczyni się do dobrych kontaktów społecznych.
Poziom dojrzałości szkolnej zależy w dużym stopniu od środowiska rodzinnego. Jego podłożem są uwarunkowania biologiczne i społeczno-wychowawcze.
Dojrzałość osiągana jest przez wiele dzieci w wieku 6, 7 lat. Zdarzają się przypadki dojrzałości szkolnej w wieku starszym. Ważna jest tu rola nauczyciela, który przyjmując na siebie obowiązki wychowawcy klasy pierwszej, powinien mieć świadomość zróżnicowania poziomu gotowości podjęcia obowiązków szkolnych wśród swoich dzieci.
Dlatego też nauczyciele często w pierwszych miesiącach nauki, po wstępnej obserwacji uczniów, przeprowadzają badanie dojrzałości szkolnej w klasie. Badanie przeprowadzone wystandaryzowanymi testami stanowi podstawę właściwego planowania i organizowania zajęć z dziećmi. Pozwoli ukierunkować działanie nauczyciela na rozwój funkcji, które okażą się słabiej rozwinięte, bądź wykaże konieczność przebadania dziecka przez specjalistów w poradni psychologiczno-pedagogicznej.
Diagnoza rozwoju ucznia może być całościowa, dająca obraz poziomu wszystkich funkcji, bądź częściowa, sprawdzająca jedną z nich, zaobserwowaną jako zaburzoną czy nie w pełni wykształconą. Dzieci przebadane testem objęte są zazwyczaj dodatkowymi działaniami ze strony nauczyciela, jeśli oczywiście istnieje taka potrzeba. Jeśli deficyty są głębsze, kierowane są, za zgodą rodziców, do poradni, gdzie otrzymują opinię lub orzeczenie z zaleceniami, wskazówkami do dalszej pracy.
Osiągnięcie dojrzałości szkolnej w odpowiednim czasie sprzyja prawidłowemu funkcjonowaniu dziecka, dobrym kontaktom z otoczeniem, rozumieniu i wykonywaniu poleceń, przyswajaniu nowych wiadomości i umiejętności, a w efekcie ukształtowaniu się młodego człowieka. Wstępna diagnoza rozwoju ucznia jest więc niezbędna by pomóc dzieciom spokojnie wejść w nowy rozdział ich życia jakim jest szkoła.

MONIKA SCHELLER-WOJTASIK, BOŻENA RUMIN, MAGDALENA
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26239
Dojrzałość szkolna i przedszkolna
« Odpowiedź #14 dnia: Wrzesień 19, 2005, 12:47:51 pm »
Ja NIE CHCĘ do szkoły!  
Szkoła dla wielu dzieci nie jest atrakcyjna i przyjazna. Co robić, kiedy dziecko nie chce do niej chodzić? Kiedy kłamie, manipuluje rodzicami i nauczycielami, symuluje dolegliwości, a w końcu zaczyna wagarować? Jak odróżnić kaprysy i znudzenie od choroby?
Cytuj
W przypadku dzieci z widoczną niepełnosprawnością rodzice szczególnie bacznie powinni obserwować poczynania swoich pociech w szkole, gdyż są one częściej narażone na zaczepki ze strony rówieśników lub nawet uprzedzenia niektórych nauczycieli. Dobrze jest pytać, obserwować relacje dziecka z kolegami (czy utrzymuje kontakty telefoniczne, czy dzieci odwiedzają się nawzajem), być w stałym kontakcie z wychowawcą klasy oraz słuchać, słuchać i jeszcze raz słuchać, co mówi do nas dziecko.

Wyżej wymienionym objawom często towarzyszy wypowiadanie całego szeregu obaw i trosk, za pomocą których dziecko usiłuje uzasadnić swoją niechęć do szkoły, np. tym, że lekcje są za trudne, nauczyciel niesprawiedliwy, a koledzy głupi. Może pojawić się lęk przed zaśnięciem, przed zwierzętami, złodziejami, ciemnością i potworami.
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Dojrzałość szkolna i przedszkolna
« Odpowiedź #15 dnia: Luty 16, 2006, 02:19:26 am »
DOJRZAŁOŚĆ SZKOLNA - mgr Jolanta Kurczyńska
Poradnia Psychologiczno - Pedagogiczna nr 4 w Łodzi

http://ppp4.edu.lodz.pl/text/inside/dojrzalosc.html



Rozwój dziecka od 3 roku życia do 7 roku życia prowadzi do zakończenia pewnego etapu, określanego przez psychologów jako dojrzałość szkolna. Możemy sobie zadać pytanie, "Co to jest ta dojrzałość szkolna, co się na nią składa?

Według Szumana "Dojrzałość szkolna to osiągnięcie przez dziecko takiego poziomu rozwoju fizycznego, społecznego i psychicznego, który czyni dziecko wrażliwym i podatnym na systematyczne wychowanie i nauczanie w klasie pierwszej szkoły podstawowej".

Jest to więc nie tylko sprawność intelektualna (np. dziecko potrafi dobrze czytać, albo ładnie się wypowiada), ale jest tu również ważna sprawność fizyczna i dojrzałość emocjonalno-społeczna. Te wszystkie elementy będą decydować o sukcesie szkolnym dziecka.


(...)

Co zrobić, żeby dziecko, które idzie do szkoły, było gotowe do podjęcia nauki szkolnej?

- Należy pamiętać, że dziecko poprzez zabawę uczy się i nabywa pewnych umiejętności, a poprzez odpowiednio dobraną zabawę rodzice mogą stymulować rozwój swojego dziecka,
- Rozwój motoryczny dziecka 6-letniego wypływa z jego biologicznej potrzeby ruchu, która doprowadza do ogromnej ruchliwości dziecka. Umożliwienie dziecku tego ruchu, pozwoli na jego prawidłowy rozwój ruchowy. Może to być jazda na rowerku, rzucanie, turlanie piłeczki do siebie, gra w kręgle, rzucanie do celu, przeskakiwanie przez pieńki i kamienie na spacerze, itp,
- Ważne jest również usprawnianie manualne, ćwiczenie ręki , palców, prawidłowe trzymanie ołówka. Nie obawiajmy się dawać dzieciom do zabawy plasteliny, czy farb, trzeba tylko zabezpieczyć miejsce pracy, a oprócz tego, że dziecko będzie ćwiczyć rękę, to jeszcze będzie rozwijać swoją aktywność twórczą,
- Na rozwój percepcji wzrokowej i koordynacji wzrokowo-ruchowej stymulująco wpływają zabawy, w których dziecko ćwiczy spostrzeganie wzrokowe i pamięć wzrokową, jak np. gra w "Memory", układanie puzzli, gra w domino dobieranie par jednakowych obrazków, wyszukiwanie różnic na obrazkach, mozaiki obrazkowe,
- Prawidłowy rozwój percepcji słuchowej zapewniają różnorakie zabawy słuchowe, jak np. "Co słyszę?"- wsłuchiwanie się w dźwięki otoczenia, w rozpoznawanie wytworzonych przez dorosłego dźwięków, także różnicowanie i naśladowanie głosów zwierząt, rozpoznawanie dzieci po głosie oraz różne zabawy kształtujące mowę, wzbogacające słownik, nauka wierszy i piosenek. Należy dużo rozmawiać z dzieckiem i odpowiadać na jego pytania,
- Czas spędzany wspólnie z dzieckiem zawsze można wykorzystać wspierając jego rozwój, np. na spacerze możemy ćwiczyć orientację przestrzenną, mówimy "Teraz idziemy w lewo, w prawo wprzód", albo pytamy "Co jest za nami, co jest z przodu, a co z tyłu?",
- Uspołecznienie dziecka to ważny element dojrzałości szkolnej. Pozwólmy bawić się dziecku z innymi dziećmi, dziecko powinno umieć podzielić się, z drugim dzieckiem zabawkami, a gdy jest taka potrzeba, ustąpić, albo zrezygnować ze swoich racji. Uczmy dziecko doprowadzania pracy do końca, np. jeśli zacznie kolorować obrazek, to niech go skończy, jeśli za dużo, to niech skończy chociaż pewien etap i pokoloruje tylko motylka,
- Należy uczyć dziecko samodzielności i zaradności, nie wyręczać go ze wszystkiego, niech ma jakieś swoje drobne obowiązki, z których musi się wywiązywać,
- Należy pamiętać, że zabawa jest podstawową formą aktywności dziecka sześcioletniego i trzeba pozwolić dziecku na realizowanie się w tej formie aktywności.

***

I jeszcze informacje z ulotki dla rodziców ze Szkoły Podstawowej nr 3 w Olsztynie (moja mama jest tam nauczycielką języka polskiego).


NA CZYM POLEGA DOJRZAŁOŚĆ SZKOLNA?

Najogólniej ujmując można powiedzieć, że jest to gotowość dziecka do rozpoczęcia nauki w szkole uzależniona od poziomu jego ogólnego rozwoju,od osiągnięcia takiego stanu rozwoju fizycznego, emocjonalno – społecznego i umysłowego, który umożliwia sprostanie obowiązkom szkolnym.


DZIECKO POTRAFI:

•Powiedzieć, jakie ma imię, nazwisko, ile ma lat, gdzie mieszka, opowiedzieć o pracy rodziców
•Obchodzić się z przyborami do rysowania, malowania, pisania; nie wychodzić poza linie kolorując obrazek, nazwać co narysowało
•Ciąć nożyczkami w linii prostej i krzywej; lepić z plasteliny
•Dobrać w pary przedmioty lub obrazki; klasyfikować je wg określonej zasady (np. owoce, zwierzęta, pojazdy); łączyć zbiory wg określonej cechy (np. kolor, wielkość).
•Wskazać różnice w pozornie takich samych przedmiotach, obrazkach
•Liczyć kolejno do 10 lub 20; po przeliczeniu przedmiotów powiedzieć ile ich jest
•Rozpoznać różne dźwięki z otoczenia (np. głosy zwierząt)
•Prawidłowo wymawiać wszystkie głoski (wymowa jest poprawna pod względem artykulacyjnym)
•Nazwać głoskę na początku i na końcu wyrazu, różnicować wyrazy o podobnym brzmieniu (np. kran – tran, góra – kura, bada – pada, koza – kosa)
•Podzielić zdanie na słowa, wyraz na sylaby
•Opowiedzieć treść obrazka posługując się mową zdaniową
•Rozwiązywać proste zagadki
•Uważnie słuchać przez dłuższą chwilę opowiadania, bajki, muzyki
•Wykonać podstawowe czynności samoobsługowe (samodzielnie zjeść, ubrać się, umyć)
•Wykonać proste ćwiczenia gimnastyczne, uczestniczyć w grupowych zabawach ruchowych
•Wskazać lewą i prawą stronę swego ciała ii osoby stojącej na wprost
•Zgodnie bawić się z rówieśnikami – współdziałać, czekać na swoją kolej
•Doprowadzić do końca rozpoczętą zabawę, pracę; w trudniejszych sytuacjach zwrócić się o pomoc do osoby dorosłej
•Działać sprawnie; umieć podporządkować się słownym poleceniom
•Sześciolatek potrafi nawiązywać kontakty z rówieśnikami i dorosłymi; jest wrażliwy na opinię nauczyciela i innych osób dorosłych

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26239
Dojrzałość szkolna i przedszkolna
« Odpowiedź #16 dnia: Marzec 09, 2006, 12:57:27 am »
Kiedy pójść z dzieckiem do psychologa

Rozmowa z Małgorzatą Sadowską, terapeutą dziecięcym i psychologiem z Instytutu Zdrowia Psychicznego i Rozwoju Osobistego w Warszawie

Rz: Czy dzieci mają więcej problemów niż ich rodzice, kiedy byli dziećmi?
Małgorzata Sadowska: Problemy zmieniają się wraz z sytuacją zewnętrzną. Dlatego kłopoty dzisiejszych dzieci są nieco inne. Na przykład bardzo wcześnie spotykają się z wyścigiem szczurów, konkurencją. Mają dużo dodatkowych zajęć. Często rodzice chcą, aby były przebojowe, wszechstronne. Kiedyś dzieci mnóstwo czasu spędzały na podwórku, same wynajdywały sobie zajęcia z rówieśnikami. Dziś podwórka są puste, a dzieci mają zorganizowany czas. Zwiększyły się oczekiwania wobec nich. Często też rodzice dłużej pracują, mają więcej stresów związanych z pracą, a mniej czasu dla dzieci.

Jak dzieci reagują na presję otoczenia?
- Różnie, to zależy od osobowości dziecka i postawy rodziców. Oczywiście nie wszystkie dzieci żyją pod taką presją, poza tym każde jest inne, inaczej przeżywa i radzi sobie z tą samą sytuacją. Jedno może zareagować większą nerwowością, drugie wycofaniem.

Często nadmiar rywalizacji i presja powodują, że dziecko naśladuje schematy, wzory, ale nie przyswaja tak naprawdę nowych umiejętności, a prawdziwe jego potrzeby nie są realizowane.

Kiedy rodzic powinien wybrać się z dzieckiem do psychologa? Jakie objawy powinny go zaniepokoić?
- Gdy dostrzegamy coś niepokojącego w jego w rozwoju, zachowaniu czy nastroju. Na przykład ma opóźniony w porównaniu z rówieśnikami rozwój mowy, nie nawiązuje kontaktu z innymi dziećmi, jest agresywne lub destrukcyjne wobec siebie. Wtedy na pewno warto zasięgnąć porady specjalisty, poza tym właściwie zawsze, jeśli rodziców coś bardzo niepokoi. Oczywiście są rodzice przewrażliwieni, wtedy można rozwijać ich obawy. Czasem coś narasta w relacji między dzieckiem a rodzicami, powstaje napięcie, które nie służy ani jemu, ani im. Wielu rodziców nadal uważa wizytę u psychologa jak przyznanie się do wychowawczej porażki, a powinni ją traktować jako wyraz troski o dziecko, własnej dojrzałości.

W jakim wieku można zgłosić się z dzieckiem do psychologa?
- Psycholog, psychoterapeuta może pracować już z trzylatkiem, ale jeśli niepokój o dziecko pojawi się wcześniej, do psychologa może zgłosić się matka, bo ona jest z małym dzieckiem w bardzo silnej relacji. Czasami coś w tej relacji zawodzi, dziecko tyranizuje matkę, jest nadmiernie płaczliwe. Jeśli uchwyci się przyczynę problemu, to bardzo pomaga, bo później pewne trudności i wzorce się utrwalają. Dlatego z wizytą nie warto zwlekać.

Wspomniała pani, że dziecko wcześnie spotyka się z rywalizacją, oczekiwaniami, że będzie najlepsze i wszechstronne. Jak rodzic może wzmocnić dziecko, aby lepiej radziło sobie z takimi wyzwaniami?
- Kiedy dziecko boi się porażki, rodzic powinien przyznać mu prawo do tego, że nie we wszystkim będzie najlepsze albo przebojowe, jeśli takie nie jest z natury. Rodzice powinni "mieć to w głowie", kiedy reagują na różne sytuacje i rozmawiają z dzieckiem. Powinni cieszyć się z sukcesów, chwalić dziecko, ale wspierać je także, gdy coś nie wychodzi.

Czy można przygotować dziecko do pójścia do żłobka i przedszkola?
- Jeśli jest możliwe, żeby dziecko nie szło do żłobka, tylko do przedszkola i to po ukończeniu trzeciego roku życia, to bardzo dobrze. Dobrze jest również znaleźć takie przedszkole, gdzie grupy są małe. Warto do nowej sytuacji przyzwyczajać dziecko stopniowo, zostawiać je na początku w żłobku czy przedszkolu na mniejszą liczbę godzin. Niektóre przedszkola wprowadzają okres adaptacyjny, w którym dziecko może część czasu spędzić razem z mamą. Czasami, gdy w domu pojawia się drugie dziecko, starsze jest wysyłane do przedszkola. Myślę, że w takiej sytuacji warto wysłać dziecko do przedszkola wcześniej, aby nie odebrało pójścia do przedszkola jako odrzucenia związanego z pojawieniem się "rywala". Oczywiście powinniśmy rozmawiać, ale musimy też pamiętać, że dziecko często nie komunikuje się wprost, raczej nie powie "czuję się zazdrosne i niechciane". Pokazuje to w sposób pośredni, np. zaczyna chorować, jest osowiałe albo mówi do rodzica, który po niego przychodzi do przedszkola, że ma sobie iść, bo ono ma tu ciekawe zajęcia. W ten sposób dziecko może przyjmować rolę, którą według niego pełnią rodzice.

Jak możemy pomóc siedmiolatkowi, aby uniknął stresu związanego z pójściem do szkoły?
- Dziecko cieszy się, że idzie do szkoły, ale ma też dużo obaw. O nich należy rozmawiać. Rodzic sam zna swoje dziecko i wyczuwa, z czym może mieć ono problemy. Jedno z trudem przystosowywać się będzie do nowej grupy, inne nie potrafi usiedzieć w ławce, a jeszcze inne - pogodzić się ze zmianą pani. Możemy oswoić te obawy przez opowiadanie dziecku, jak jest w szkole, aby mogło się zapoznać z nową sytuacją. Gdy już pójdzie do szkoły, należy mu kibicować, wspierać go i pomagać, gdy jest taka potrzeba.

rozmawiała Ewelina Jaworska
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"


Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Dojrzałość szkolna i przedszkolna
« Odpowiedź #18 dnia: Październik 22, 2006, 08:44:38 pm »
Gotowość szkolna

Gotowość szkolna to inaczej stopień rozwoju dziecka niezbędny do podjęcia obowiązków, związanych z rozpoczęciem nauki w szkole.

Wg M. Przetacznikowej (psycholog) "dojrzałość szkolna to zespół tych cech psychofizycznych ukształtowanych w okresie pierwszych 6 lat życia, które umożliwiają dziecku przystosowanie się do nauki w szkole"

Wg W. Okonia "dojrzałość szkolna to inaczej gotowość szkolna, to osiągnięcie przez dziecko takiego stopnia rozwoju umysłowego, emocjonalnego, społecznego i fizycznego, jaki umożliwia mu udział w życiu szkolnym i opanowanie treści programowych klasy I"

Gotowość szkolna jest pojęciem, pod którym kryje się wiele aspektów życia dziecka. To przede wszystkim gotowość do podjęcia nauki, zainteresowanie nauką i chęć ją podejmowania oraz taki sam poziom rozwoju fizycznego, intelektualnego i społecznego, który pozwoli podołać szkolnym obowiązkom, odnaleźć się w grupie rówieśniczej i osiągnąć sukces w szkole. Gotowość szkolna jest wynikiem dwóch procesów: dojrzewania i uczenia się. I nie tylko, ale zależy od warunków, w jakich żyje dziecko, od jego zdolności, zainteresowań i od tego, czy uczęszczało do przedszkola czy nie.

Wielu rodziców zastanawia się, czy posłać swoje dziecko wcześniej do szkoły, czy wtedy, kiedy skończy 7 lat i zostanie objęte obowiązkiem szkolnym. Dużo wątpliwości mają ci rodzice, których dziecko opanowało już umiejętność czytania i pisania, a poza tym są zainteresowane nauką i chętne do pracy. Lecz musimy uświadomić sobie, że świadomie skracamy dziecku beztroskie dzieciństwo i czas przeznaczony na zabawę zostanie podzielony między prace, a zabawę. Pomocą w podjęciu decyzji może być rozmowa z wychowawcą, a także opinia specjalisty psychologa. Bez taki opinii dziecko niestety nie może pójść do szkoły. Czasem rodzice są pewni, że ich dziecko pójdzie do szkoły, gdyż czyta, pisze, dodaje, odejmuje, chętnie się uczy itd. Nie zawsze zdają sobie sprawę, że nie tylko wiedza się liczy, ale i przy ocenie gotowości szkolnej jest ważna dojrzałość fizyczna, manualno-motoryczna i emocjonalno-społeczna.

O tym, czy dziecko jest prawidłowo rozwinięte pod względem fizycznym decyduje lekarz specjalista. To on ocenia jego stan zdrowia po badaniu (bilans sześciolatka) i dostarcza rodzicom informacji o jego stanie zdrowia. Gdy jest coś niepokojącego wysyła na dalsze badania lub kieruje do innych specjalistów. Ważna jest ogólna sprawność ruchowa, motoryczna, koordynacja, sprawność ruchowa ręki, lateralizacja. Dziecko przygotowane do szkoły prawidłowo trzyma ołówek, posługuje się nożyczkami, chętnie rysuje, maluje, lepi, wycina, wydziera. Ocenia się jego umiejętność posługiwania się przyborami, ale i poziom graficzny jego prac.

Przyszły pierwszoklasista powinien nawiązywać kontakty w dużej grupie, posiadać umiejętność rozwiązywania konfliktów, skupić uwagę na zadaniu, współpracować z innymi dziećmi, rozumieć zasady rywalizacji. Powinien kontrolować emocje i panować nad nimi. O społecznej dojrzałości dziecka świadczy jego stopień samodzielności, a zwłaszcza w czynnościach samoobsługowych: samodzielnie musi się ubrać i rozebrać, wiązać buty, zapiąć guziki, korzystać z toalety. Dziecko gotowe do szkoły jest obowiązkowe, starannie wykonuje zadania, jest systematyczne. Dziecko dojrzałe emocjonalnie cechuje też pewna równowaga psychiczna i umiejętność reagowania adekwatnie do sytuacji. Dziecko dojrzałe emocjonalnie nie wpadnie w panikę czy histerię, gdy np.: nauczyciel je skrytykuje, bądź w skrajnych przypadkach zademonstruje całą gamę agresywnych zachowań.

Dzieci niezrównoważone z błahego powodu wybuchają, złoszczą się i płaczą, a inne wycofują się i unikają konfliktów z rówieśnikami. Dojrzałość emocjonalna dziecka przejawia się poprzez wyrażenie wdzięczności, przyjaźni, solidarności, życzliwości.

Przeżywa radości i smutki nie tylko własne, ale i kolegi. Jest empatyczne. Gotowość szkolna to nie tylko dojrzałość emocjonalna, ale i intelektualna. To oczywiście nie tylko zasób wiedzy o świecie, o bliższym i dalszym otoczeniu, o życiu przyrody i ludzi, ale i spostrzegawczość, umiejętność myślenia i wypowiadania się. O umysłowej dojrzałości świadczy jego chęć ciekawości świata. Dziecko przygotowane do szkoły potrafi słuchać innych, skupić się na tym, co inni mówią, lub na tym, co robi. Rozumie polecenia dorosłych, swobodnie wypowiada się w mowie potocznej. Bogaty zasób słów powinien pozwolić mu porozumiewać się w sposób zrozumiały nie tylko z rodzicami i najbliższymi kolegami, ale i z innymi osobami z jego otoczenia. Dziecko powinno umieć wyrażać pragnienia i dzielić się wrażeniami. Mowa powinna być poprawna pod względem artykulacyjnym i gramatycznym. Prawidłowa wymowa jest bardzo ważna w procesie uczenia czytania i pisania. O rozwoju umysłowym dziecka świadczą też jego rysunki i sposób ich wykonywania. Rysunek dziecka spostrzegawczego będzie bogatszy w szczegóły, bardziej kolorowy. Dziecko gotowe do szkoły potrafi ukończyć pracę, doprowadzić czynność do końca. Mniej dojrzałe nie finalizuje prac, przerywa zadania, kaprysi, nie dając się namówić na jej zakończenie. Bardzo ważna jest zdolność analizy i syntezy wzrokowej i słuchowej.

Rozwój dziecka w poszczególnych sferach musi być harmonijny, to znaczy taki, by w każdej dziedzinie tempo zmian było podobne. Wówczas wszystkie aspekty rozwoju pozostaną w ścisłym związku. Gotowość do podjęcia nauki wymaga ogólnej dojrzałości dziecka i dlatego rozwój we wszystkich sferach jest bardzo ważny. O powodzeniu w szkole zdecyduje rozwój intelektualny, emocjonalny, manualno-motoryczny, fizyczny oraz motywacja dziecka do podjęcia nauki. Nie wszystkie dzieci w równym stopniu mają rozwiniętą motywację do rozpoczęcia pracy w szkole. Są przecież dzieci, którym szkoła kojarzy się z zabawą i nową fajną przygodą. Tym dzieciom trzeba pomóc zrozumieć trud nauki i jej sens. Pokazać cele, środki, którymi będzie dążyło się do ich realizacji. Należy także uświadomić dziecku, że mimo dużych umiejętności na początku jeszcze nie dają gwarancji sukcesu w szkole. A więc mówmy o systematycznej pracy, nauce, chęci zdobywania wiedzy w szkole, a to wszystko złoży się na sukces życiowy dziecka, a przecież tego życzymy naszym dzieciom.

Lidia Pytlik
Przedszkole Publiczne w Świętoszówce
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Dojrzałość szkolna i przedszkolna
« Odpowiedź #19 dnia: Listopad 25, 2006, 02:26:26 pm »
Nasze dziecko idzie do przedszkola

Zaraz po wakacjach planowałaś posłać swojego malucha do przedszkola. Jednak na samą myśl o tym denerwujesz się. Przed wami bardzo ważna próba. Musicie sprostać jej oboje, ty i dziecko. Dlatego warto jak najszybciej przygotować swoją pociechę na to, że od jesieni większą część dnia będzie spędzało z rówieśnikami.

Zmianę zwyczajów najlepiej rozpocząć jak najwcześniej. To sprawi, że późniejsza rozłąka będzie dla dziecka łatwiejsza. Mimo że do niedawna każdą chwile spędzałaś ze swoją pociechą, teraz musisz doprowadzać do sytuacji, aby przebywało ono także z innymi opiekunami. Na początku może to być babcia, ciocia lub bliska przyjaciółka. Postaraj się tak zaaranżować spotkania, byś mogła zostawić z nimi dziecko na jakiś czas.

Najlepiej, aby na początku wasze rozstania nie były długie. Możesz zostawiać dziecko pod opieką na placu zabaw czy na plaży. W ten sposób przyzwyczai się ono do tego, że może się świetnie bawić także wtedy, gdy nie ma cię w pobliżu. Postaraj się także częściej wychodzić ze swoim dzieckiem. Odwiedzaj z nim znajomych, wychodź na wystawy, do kawiarni, tak, aby oswoiło się z innymi ludźmi i było przygotowane na zmiany.

Blisko przedszkola
Jeżeli to możliwe staraj się także organizować zabawy przy budynku przedszkola. Być może będziesz mogła korzystać z tamtejszego placu zabaw. Jeśli dziecko będzie mogło się tam bawić, we wrześniu będzie już oswojone z tym miejscem. Dobrze też, abyś nawiązała kontakt z przyszłą wychowawczynią swojej pociechy. Jeśli to możliwe, na wszystkie spotkania z nią zabieraj dziecko. Sprawisz tym samym, że nowa Pani nie będzie dla niego zupełnie obcą osobą. Ważne jest też, abyś dziecku dużo opowiadała o przedszkolu. Mów mu, co się tam najczęściej dzieje, jak dzieci spędzają wspólnie czas, gdzie wychodzą.

Organizuj też podobne zabawy w domu. Zachęcaj dziecko do malowania, lepienia z plasteliny, układania klocków. Ważne jest, abyś odpowiadała na wszystkie pytania dotyczące przedszkola jasno i przystępnie, tak, aby dziecko wiedziało, że niczego przed nim nie ukrywasz. Dobrze też jest nauczyć dziecko samodzielności. Przyzwyczaj je, aby samo się myło rano i ubierało. Pamiętaj, że na pierwsze miesiące przedszkola najlepiej jest kupić dziecku ubranka, które nie będą sprawiały mu kłopotów przy nakładaniu.Najlepiej zrezygnować z koszulek zapinanych pod szyję i ogrodniczek.

Można to zastąpić bluzami wciąganymi przez główkę i luźnymi spodenkami na gumkę. Ważne też są buty. Lepiej zdecydować się na te z rzepem czy zamkiem niż sznurowane. Musimy także zwrócić uwagę na to czy nasze dziecko samodzielnie je. W przedszkolu pani nie zawsze mają czas, aby osobno karmić dzieci. Musimy zatroszczyć się o to, aby nasze dziecko nie miało z tym problemów. W czasie, gdy będziemy z naszym dzieckiem pokonywać kolejne stopnie samodzielności, nie możemy powtarzać mu np. "Pamiętaj, w przedszkolu będziesz musiał sam się ubierać" lub "W przedszkolu nie będziesz mógł zostawiać jedzenia na talerzu". Takie uwagi sprawią, że nasza pociecha zacznie traktować przedszkole jako miejsce, w którym niczego mu nie wolno.

Najważniejsze znajomości
Przed pierwszą wizytą w przedszkolu musisz zadbać o to, aby twoje dziecko przebywało także z innymi maluchami. Powinnaś jak najczęściej zabierać je na plac zabaw pełen dzieci. Zachęcaj je, aby nawiązywało z nimi kontakty np. pierwsze podchodziło do bawiących się w piaskownicy. Najlepiej byłoby, aby twoja pociecha zaprzyjaźniła się z dzieckiem, które chodzi do tego samego przedszkola. Gdy będzie miał kogoś bliskiego obok siebie łatwiej będzie mu wytrzymać dzień bez mamy. Możesz także zaprosić dzieci do siebie.

W ten sposób twoje dziecko będzie miało okazję, aby nauczyć się dzielić z innymi, czekać na swoją kolej, zwracać uwagę także na potrzeby innych. Dodatkowo będzie wiedziało, że nie jest samo. Dobrze te byłoby, gdybyś z okazji wizyty w przedszkolu zorganizowała małą uroczystość rodzinną z poczęstunkiem dla dzieci. Twoje dziecko zrozumie wówczas, że czeka je coś uroczystego, co w dodatku kojarzy się z samymi miłymi wydarzeniami.

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Dojrzałość szkolna i przedszkolna
« Odpowiedź #20 dnia: Listopad 25, 2006, 02:29:20 pm »
Jak pomóc dziecku w nauce

Jak zachęcić dzieci do nauki i jak im pomóc w opanowywaniu trudnej sztuki uczenia się?

Już w przedszkolu niektóre dzieci szybciej uczą się wierszyków na pamięć, inne wolniej. Potem w szkole jednym uczniom nauka sprawia przyjemność, dla innych jest tylko przykrym obowiązkiem. Rodzice zastanawiają się, w jaki sposób ich pociechy powinny się uczyć, by nauka dawała jak najlepsze efekty i była prawdziwą przyjemnością, a nie przykrym obowiązkiem.

Uczymy dziecko samodzielności
Kiedy dziecko rozpoczyna naukę w szkole, myślimy przede wszystkim o tym, by odnosiło w niej sukcesy, czuło się dobrze, akceptowało nauczycieli i znalazło przyjaciół wśród rówieśników. Nie oczekujemy wówczas, by było samodzielne i odpowiedzialne za swoje szkolne obowiązki. W pierwszych tygodniach nauki pomagamy więc dziecku w domowych zadaniach, razem z nim odrabiamy lekcje, razem się uczymy. Wspólnie pakujemy do plecaka książki i zeszyty na następny dzień. Pilnujemy, przypominamy, sprawdzamy....

Gdy jednak nasza pomoc trwa zbyt długo, stajemy się odpowiedzialni za wywiązywanie się dziecka ze szkolnych obowiązków, a ono czuje się z nich zwolnione, nie uczy się samodzielności. Na jego szkolny sukces bardziej zapracowujemy my, niż samo dziecko. Niesamodzielny uczeń oczekuje pomocy nie tylko od rodziców podczas odrabiania prac domowych, ale i od nauczycieli na lekcjach. Nie czuje się pewnie, gdy wzywany jest do tablicy i nie zgłasza się nawet wtedy, gdy zna odpowiedź na stawiane przez nauczyciela pytanie.

Ten brak samodzielności utrudnia szkolną naukę, nie zachęca do koncentracji na zadaniach i nie pozwala uwierzyć we własne siły. Spróbujmy więc stopniowo ograniczać pomoc, nie wyręczajmy dziecka we wszystkich zadaniach ze szkołą związanych, nie wykonujmy prac domowych za niego i zachęcajmy do samodzielnej pracy.

Próbujmy przyzwyczaić dziecko do samodzielnego odrabiania lekcji, ograniczając naszą pomoc do tych zadań, przez które dziecko nie będzie mogło przebrnąć samodzielnie. Pomoc nigdy nie powinna sprowadzać się do robienia za dziecko, ale z dzieckiem. Wyręczanie w szkolnych obowiązkach sprawi, że dziecko będzie myślało wyłącznie o tym, jak osiągnąć najwyższą ocenę najmniejszym wysiłkiem. Rozmawiajmy na temat szkolnych zadań i konieczności bycia aktywnym na lekcjach. Przekonujmy świeżo upieczonego ucznia, że przede wszystkim własną aktywnością zdobywa wiedzę.

- Doceniajmy wysiłki, a nie tylko efekty samodzielnej pracy, nagradzajmy najmniejsze sukcesy i bagatelizujmy porażki. Dziecko uwierzy w siebie, bez obaw i lęków będzie próbowało pokonywać trudności, które ewentualnie się pojawią.
- Dodawajmy dziecku pewności siebie. Podkreślajmy jego mocne strony. Wiara w siebie sprzyja większej aktywności.
- Prowokujmy dziecko do wystawiania sobie dobrych ocen. Jeśli coś się udało, cieszmy się z efektów razem z dzieckiem. Jeśli odkryje przyjemność w docenianiu własnych wysiłków, z pewnością chętniej będzie zabiegało o następne takie przyjemności.
- Uczmy dziecko odpowiedzialności. Nie tylko tej szkolnej, ale i tej nie związanej ze szkołą. - Odpowiedzialność jest sprzymierzeńcem aktywności. Jeśli uczeń zdaje sobie sprawę, że jego los leży w jego rękach, staje się bardziej aktywny.

Koncentracji można się nauczyć.
Wielu uczniów na początku szkolnej kariery ma problemy ze skupianiem uwagi na lekcji i koncentracją, gdy trzeba się czegoś nauczyć. Nie ma w tym nic dziwnego, przecież dotychczas większą część czasu dziecko spędzało na zabawie, porzucając ją, gdy zainteresowało się czymś innym. Czasem wykonywało kilka czynności równocześnie, nie dbając o to, by te poprzednie doprowadzić do końca. Teraz szkolne zadania wymagają większej systematyczności, konsekwencji i doprowadzania do końca rozpoczętych zadań. Nie wszystkie dzieci jeszcze to potrafią, niektóre muszą się dopiero wszystkiego nauczyć.

Pokażmy dziecku, że skupiona uwaga pomaga szybciej zapamiętywać. W czasie nauki nie pozwalajmy więc bawić się, oglądać telewizji, przeglądać czasopism...

- Zadbajmy o stałe miejsce pracy, te same godziny... Im mniej zmian - tym mniej zakłóceń w pracy.
- Przed przystąpieniem do odrabiania lekcji poprośmy dziecko, by przygotowało się do nich - skorzystało z toalety, napiło się, bądź postawiło szklankę z napojem na biurku, zjadło, gdy jest głodne (podjadanie w czasie nauki rozproszy dziecięcą uwagę).
- Określmy czas pracy i czas odpoczynku, który nastąpi po zakończeniu pracy. Zbyt długie przesiadywanie przy biurku, nie sprzyja koncentracji na zadaniu. Dziecko wiąże odrabianie lekcji z przymusem siedzenia przy biurku, a nie z koniecznością koncentrowania się na zadaniu.
- Wytłumaczmy dziecku, że pytania i rozmowy podczas odrabiania lekcji, powinny dotyczyć wyłącznie tematów z lekcjami związanych. Wszystkie inne muszą zostać odłożone na później. Jeśli przewidujemy przerwy w czasie uczenia, wcześniej je z dzieckiem ustalmy.
- Pamiętajmy, że narastające zmęczenie zmniejsza koncentrację. Planujmy więc przerwy, zależnie od tego, ile czasu potrzebuje dziecko na pracę, jaka jest jego wytrzymałość i odporność na zmęczenie.

Wzrokowcy inaczej, słuchowcy inaczej
Jedne dzieci szybciej uczą się, gdy po cichu przeczytają materiał i zobaczą na ilustracjach, w słownikach i encyklopediach to, czego mają się nauczyć, innym łatwiej "wchodzi do głowy" to, co głośno przeczytają i usłyszą, a jeszcze innym najłatwiej uczyć się, gdy same ilustrują materiał, wypisują rzeczy ważne, wycinają, rysują... W pierwszej grupie znajdą się wzrokowcy, w drugiej słuchowcy, a trzeciej ci uczniowie, dla których dotyk jest najważniejszy podczas uczenia (typ manualny).

Najczęściej dzieci wykorzystują wszystkie zmysły, jednak w różnym stopniu. Większość jest więc typem "mieszanym", ze skłonnością do częstszego wykorzystywania wzroku, słuchu bądź dotyku. Warto, by tę wiedzę o sobie, dzieci wykorzystywały podczas uczenia się.

Pomóżmy dzieciom ocenić, który ze zmysłów aktywniej uczestniczy w uczeniu się. Kilka prostych prób z uczeniem się (choćby nauka wiersza na pamięć) pokaże, z których metod (słuchowych, wzrokowych czy dotykowych) dziecko będzie korzystało częściej. Gdy dziecko nie przejawia wyraźnej skłonności do wzrokowego, słuchowego czy dotykowego uczenia się, podpowiadajmy różne sposoby przyswajania wiadomości i pozostawiajmy dziecku ich wybór.


Jeśli dziecko ma duże kłopoty z koncentracją, nie jest w stanie się skupić, nawet na prostym zadaniu, na krótki czas, zwróćmy się o pomoc do psychologa. Znajdziemy go w każdej Poradni Psychologiczno Pedagogicznej, w miejscu zamieszkania. Jedno lub kilka spotkań z psychologiem, czasem badania przez niego przeprowadzone, pomogą znaleźć przyczynę kłopotów z koncentracją. Kiedy poznamy przyczynę trudności dziecka, łatwiej będzie mu pomóc trudności pokonać.

Uczymy dziecko organizować materiał, którego trzeba się nauczyć.

Kiedy nasza pociecha zaczyna występować w roli ucznia, nie od razu orientuje się, że do jej szkolnych obowiązków, poza odrabianiem prac pisemnych, będzie należało też uczenie się. Często będzie to powtarzanie wiadomości zdobytych na lekcjach, a innym razem uczenie się rzeczy całkowicie nowych. Czasem wystarczy przeczytanie notatek, ale częściej konieczne będzie sięgnięcie do podręcznika. Czym wyższa klasa, tym więcej materiału do przyswojenia. Organizowanie materiału, którego trzeba się nauczyć będzie ważnym elementem uczenia się. Pokażmy więc dziecku podstawowe zasady uczenia się.

Uczymy się "od ogółu do szczegółu". Na początku zapoznajemy się z treścią całości, a dopiero potem skupiamy się na szczegółach. Najlepiej pamiętamy początek i koniec z tego, czego się uczymy. Najgorzej zapamiętujemy wiadomości ze środka. Większego skupienia i więcej powtórzeń będzie więc wymagało uczenie się tego, co zawarte jest w środkowej części materiału.

Najwięcej zapominamy bezpośrednio po uczeniu. Ważne jest więc, by nie odkładać na później powtarzania. Pierwsza powtórka najlepiej by odbyła się mniej więcej godzinę po uczeniu się i trwała około 5 minut (dłużej, gdy materiał będzie obszerniejszy). Jeśli chcemy, by materiał pozostał w pamięci trwałej, najlepiej jest powtórzyć go po dwudziestu czterech godzinach, a potem raz jeszcze po siedmiu dniach. Uczenie się więc bezpośrednio przed klasówką jest niekorzystne dla zapamiętywania.

Korzystamy z wiedzy, którą już posiadamy
Pokażmy dziecku, jak może odwoływać się do tego, co już wie. Czasem wiedza, którą zdobywa w szkole jest poszerzeniem tej, którą już posiada. Gdy zaczyna naukę biologii i na przykład będzie uczyło się o ssakach, to przecież ma już sporo wiadomości z tej dziedziny. Dużo wie o swoim czworonożnym przyjacielu, z którym od lat mieszka pod jednym dachem, sporo oglądało filmów przyrodniczych, a zwierzęta, które spotykało na wsi podczas wakacji, to w większości właśnie ssaki. Tę wiedzę może wykorzystać teraz na lekcjach biologii. Pokażmy dziecku, jak wiązać wiadomości, dokładać nowe do tych już posiadanych i jak wciąż poszerzać wiedzę, czytając książki, oglądając filmy, rozmawiając z rodzicami i nauczycielami, zadając im pytania i szukając odpowiedzi na własną rękę.

Już przed przekroczeniem progu szkoły dzieci uczyły się, chociaż nie zawsze zdawały sobie z tego sprawę. Teraz, w szkole ta nauka ma bardziej planowy charakter, zwiększają się wymagania wobec dziecka, ale i poszerzają możliwości zdobywania wiedzy. Pokazujmy dzieciom, jak mogą wiedzę zdobywać korzystając z komputera, telewizora i biblioteki.

Dbajmy o rozwijanie dziecięcych zainteresowań. Wszystkie dziecięce pasje są źródłem wiedzy dla dziecka. Niektóre zainteresowania pojawiają się dość wcześnie i zachęcanie do ich rozwijania sprzyja nie tylko pogłębianiu wiedzy, ale i ogólnemu rozwojowi dziecka.

Fazy uczenia się:

początek jest zawsze ciężki i żmudny (niech na początku będzie rozgrzewka - łatwe zadanie do wykonania), jeśli uczące się dziecko pokona trudny początek, może liczyć na szybki postęp w przyswajaniu wiadomości ( to czas na ważne i trudne zadania),
w trakcie uczenia może pojawić się pozorny zastój i poczucie, że uczący się nie czyni postępów, gdy jednak przełamie zastój, pojawią się znów postępy w przyswajaniu wiadomości.

Co najbardziej przeszkadza w nauce:
- hałas, zamieszanie (włączony telewizor i magnetofon, telefon, hałas uliczny, rozmowy),
- nagłe wydarzenia o burzliwym przebiegu: awantury, kłótnie, wielka radość, strach,
- zmęczenie, oczekiwanie na coś,
- podobieństwo treści, które mają być przyswojone (warto unikać uczenia się kolejno podobnych rzeczy),
- zakłócenia w zapamiętywaniu: jeśli tuż przed klasówką dziecko uczy się rzeczy nowych, może zapomnieć te, które dobrze umiało; najlepiej więc uczyć się nowych rzeczy z pewnym wyprzedzeniem przed spodziewaną klasówką czy egzaminem.

Krystyna Zielińska

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26239
Dojrzałość szkolna i przedszkolna
« Odpowiedź #21 dnia: Styczeń 31, 2007, 01:09:21 pm »
W drugim semestrze będzie OK! >>>

Twoje dziecko kończy semestr z kiepskimi ocenami, a ty załamujesz ręce. Niepotrzebnie. Gdy o lepsze stopnie zawalczycie wspólnymi siłami, już na wiosnę w dzienniczku mogą pojawić się czwórki i piątki.

Ważne, by do poprawiania ocen zabrać się jak najszybciej – najlepiej zaraz po feriach. Do końca roku szkolnego zostało wprawdzie jeszcze sporo czasu, ale nadrabiania zaległości w nauce nie ma co odkładać na ostatnią chwilę. Wiadomo, systematyczna praca zdecydowanie zwiększa szansę na sukces, ponieważ pozwala dużo lepiej ugruntować zdobytą wiedzę. Szczególnie jeśli braki w wiadomościach są spore, pociecha musi nastawić się na pilniejszą naukę. Przeczytaj, jak możesz ją dziecku ułatwić. Przy twoim wsparciu i akceptacji na efekty pracy nie trzeba będzie długo czekać.
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Dojrzałość szkolna i przedszkolna
« Odpowiedź #22 dnia: Marzec 01, 2007, 11:32:39 am »
Pokochać szkołę

Rodzice zauważając, że ich dziecko ma problemy z nauką i oswojeniem się ze szkołą, z reguły oskarżają go o lenistwo.

Często jednak nie to jest powodem niechęci do nauki, tylko zaburzenia psychiczne. Nerwica szkolna to problem, którego nie da się rozwiązać za pomocą pasa, a jedynie dzięki rozmowom z dzieckiem lub konsultacji w poradni psychologiczno-pedagogicznej.

Psycholodzy i pedagodzy pojęcia nerwica używają bardzo ostrożnie, szczególnie, gdy dotyczy to rozwijającego się dziecka. Mówią raczej o zahamowaniu w rozwoju i trudnościach szkolnych. Czasem używają określenie "nerwica" nazywając tak trudności w normalnym funkcjonowaniu człowieka i pojęcie to występuje jako skrót myślowy w szkolnym języku potocznym.

Nerwica powstaje w skutek długotrwałego konfliktu, który zamiast zostać rozwiązany, zostaje zepchnięty w zapomnienie. Powstaje więc poza świadomością. Dziecko wymyślając preteksty by nie pójść na lekcje, często nie zdaje sobie z tego sprawy, że boi się szkoły dlatego, bo coś nieprzyjemnego się w niej zdarzyło.

Przyczyną trudności szkolnych są problemy dziecka w nawiązaniu kontaktu z innymi (nauczycielami, rówieśnikami). Uczeń może także unikać szkoły, gdy nie daje sobie rady z zadaniami, które stawiają przed nim nauczyciele. Wtedy próbuje różnych działań twierdząc, że boli go głowa czy brzuch i nie może iść do szkoły. Jeśli rodzic nie zauważy, że to nie choroba somatyczna, a lęk przed szkołą jest powodem takich wykrętów i zamiast z dzieckiem porozmawiać pozwoli mu na pozostanie w domu, dziecko ma potwierdzenie, że może w ten sposób rozwiązać swój problem. Nie zajmuje się problemem głównym, czyli trudnościami w szkole, tylko przed nimi ucieka.

Od najmłodszych lat

Trudności z radzeniem sobie w szkole najczęściej zaczynają się w pierwszych klasach (podstawówki, gimnazjum, liceum czy technikum). Początek szkoły, pierwsze spotkanie z nowymi kolegami czy nauczycielami, jest progiem będący zarazem egzaminem dla dziecka, jak adaptuje się w grupie. To wejście do grupy zawsze jest niezmiernie ważne. W późniejszych latach problemem może być dojrzewanie, zauważanie przeciwnej płci i zahamowania w kontaktach partnerskich. To także ma wpływ na wyniki w nauce. Młodemu człowiekowi niedającemu sobie rady w nawiązywaniu kontaktów, problem ten "nie pozwala" skupić się na nauce.

Wszelkie trudności w rozwoju często powstają w dzieciństwie, szkoła to może uaktualnić bądź też zaleczyć. Jeśli dzieje się tak, że dziecko pracujących całymi dniami rodziców utwierdzi się w swoim przekonaniu, że jest "do niczego" i "nieważne dla nikogo", może zacząć się wycofywać. Na szczęście u młodego człowieka można te błędy wychowawcze naprawić poświęcając mu więcej czasu i zainteresowania. Rodzice są dla dziecka wzorami do naśladowania mimo tego, że w pewnym wieku się przeciw nim buntuje. Trzeba pamiętać o tym, że są to problemy odwracalne. Gdy widzimy, że uczeń ma jakiś problem, to warto zwrócić się po pomoc.

Pomoc nauczycieli


Nauczyciel, szczególnie nauczania początkowego, może albo utwierdzić dziecko w jego nieśmiałości, albo wyszukać u niego najmocniejszych punktów i w ten sposób go ośmielić. Zdarza się, że nauczyciel przestaje się interesować nieśmiałym uczniem twierdząc, że lepiej go nie stresować. Powinien jednak starać się wyłapać jego inne zdolności i przekonać, że może zaistnieć w grupie. Nawet dwa zdania wypowiedziane podczas akademii szkolnej pomogą uczniowi niewierzącemu we własne siły poczuć się zdolnym i zapobiegną rozwojowi nerwicy szkolnej. Nauczyciel nie powinien wrażliwego dziecka ośmieszać przed innymi uczniami karząc, na przykład za to, że nie potrafi odpowiadać na środku klasy, wyrzucaniem go z sali. Taki uraz może w przyszłości zaowocować właśnie nerwicą lub lękiem przed szkołą.

Rola rodziców

Ważnym jest, aby rodzice nie stawiali zbyt wysokich wymagań wobec dziecka i pozwolili mu na rozwijane własnych zainteresowań (taniec, modelarstwo, sport itp.). Trzeba wskazać możliwości wykazania się w dziedzinie, którą lubi. Nie można przez cały czas tylko karać na przykład za to, że nie daje sobie rady z matematyką. Trzeba także słuchać jego próśb, które dorosłym mogą wydawać się banalne, a dla ucznia stanowić poważny problem. Warto poświęcać swoim pociechom sporo czasu tak, aby choć w domu czuło się ono akceptowane i kochane. Wtedy łatwiej będzie mu komunikować się z rówieśnikami. Mimo problemów w nauce dziecko powinno poczuć się akceptowane w domu i zagrożenie wystąpienia nerwicy znika.

Do poradni

Według nowych przepisów, zwracanie się po poradę psychologiczną spoczywa na rodzicach. Także nauczyciele i pedagodzy szkolni widząc, że z dzieckiem jest coś nie tak powinni doradzić rodzicom, by zgłosili się a nim do poradni. Jest to bardzo ważne, gdy teraz coraz częściej zdarza się, że pracujący rodzice spotykają się ze swoją pociechą wieczorami i nie mają możliwości zaobserwowania jakiś jego problemów. Jeśli rodzic widzi, że dziecko nie chce przebywać z rówieśnikami, to już jest to jakiś sygnał, że trzeba zgłosić się do poradni psychologiczno-pedagogicznej.

Także nadmierna aktywność, pobudzenie i trudności ze skoncentrowaniem się powinny skłonić rodziców do skorzystania z pomocy poradni. Tam, dzięki rozmowom i przeprowadzanym testom psycholog powie, czy taka nadaktywność powstała na tle lękowym, czy też wystarczy zmienić dziecku rozkład dnia, tak aby miało więcej ruchu.


interia.pl
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Dojrzałość szkolna i przedszkolna
« Odpowiedź #23 dnia: Marzec 12, 2007, 12:23:58 pm »
Dojrzałość szkolna dziecka

Beata Grzelczak

Szkoła jest pierwszym miejscem pracy każdego dziecka. Dobry start w niej pozwoli pierwszakowi radzić sobie z późniejszymi trudnościami oraz szanować siebie i swoje obowiązki. Jest ogromnie ważny dla dalszej kariery dziecka. Wpływa na ukształtowanie się pozytywnego stosunku do szkoły, do nauki i do nauczycieli.

Czy każdy siedmiolatek jest gotów podjąć naukę w klasie I-szej? Nie zawsze. Zdarza się, że dzieci o bardzo wysokim poziomie rozwoju intelektualnego nie dają sobie rady z nauką. Pójście do szkoły często wiąże się ze zmianą ich dotychczasowego trybu życia
O tym, czy dziecko sprosta wymaganiom stawianym mu przez szkołę decyduje stopień osiągniętej przez niego dojrzałości szkolnej.

Dojrzałością szkolną określa się poziom rozwoju dziecka, niezbędny do podjęcia różnorodnych obowiązków, jakie niesie ze sobą życie szkolne. Jest to osiągnięcie przez dziecko takiego poziomu rozwoju fizycznego, społecznego i psychicznego, które czyni je wrażliwym na systematyczne nauczanie i wychowaniem w klasie pierwszej szkoły podstawowej. Inaczej jest to jakby moment równowagi pomiędzy wymaganiami szkoły, a możliwościami rozwojowymi dziecka.

Na pełną gotowość szkolną 7-latka składają się:


dojrzałość fizyczna;

dojrzałość umysłowa;

dojrzałość emocjonalno-społeczna;

dojrzałość do czytania i pisania;

dojrzałość do matematyki.


Dojrzałość fizyczna

Dziecko jest zdrowe, silne, dobrze zbudowane i ogólnie sprawne ruchowo. Posiada niezaburzoną sprawność manualną i grafomotoryczną oraz koordynację wzrokowo-ruchową. Charakteryzuje się poprawnym funkcjonowaniem organów zmysłowych. Jest wytrzymały, zdolny do większych wysiłków, dobrze odżywiony, odporny na choroby i zmęczenie. Odpowiednia ilość snu sprawia, że uczeń mniej męczy się czynnościami związanymi z pisaniem, rysowaniem, czy wycinaniem.

Dojrzałość umysłowa

Dziecko posiada pewien zasób wiedzy o świecie, o życiu przyrody i ludzi, dobrze orientuje się w najbliższym otoczeniu oraz w środowisku, w którym żyje. Potrafi krótko opowiedzieć o swojej rodzinie, o psie lub kocie, o ulubionych zabawkach, bądź obejrzanym filmie. Posiada pewien zasób doświadczeń i wyobrażeń, będących podstawą do rozwoju pojęć. Dziecko jest aktywne poznawczo, chce się uczyć, zdobywać wiedzę, poznawać nowe zjawiska. Interesuje się czytaniem i pisaniem. Potrafi uważnie i ze zrozumieniem słuchać tego, co mówi nauczyciel. Rozumie i spełnia jego polecenia.

Uczeń dojrzały pod względem umysłowym posiada umiejętność swobodnego i zrozumiałego dla otoczenia wypowiadania się, wyrażania życzeń, własnych sądów, pytań, wniosków i ocen.
Dziecko wie, jak się nazywa, ile ma lat, gdzie mieszka, czym się różni lato od zimy, chętnie opowiada, o tym, co widzi na obrazku.

Aby rozwijać u dziecka procesy myślowe (np. analizę i syntezę wzrokową), należy dać mu odpowiednie tworzywo. U 6-latków dominuje jeszcze myślenie konkretno-obrazowe. Chcąc dokonać operacji myślowych dziecko musi mieć kontakt z rzeczami, modelami i obrazami. Działania na konkretach stają się podstawą wyobrażeń.

Dojrzałość umysłowa to również umiejętność koncentrowania uwagi dowolnej na zadaniach. Obserwując dzieci podczas zabawy, widzimy, że część z nich potrafi się skupić na wykonywanych czynnościach np. na zabawie tematycznej i trudno je oderwać od zajęć. Inne często porzucają zabawki bez wyraźnego powodu, nie potrafiąc niczym zająć się na dłużej. Dzieci dojrzałe doprowadzają zaczętą pracę do końca, ponieważ interesuje je wynik końcowy.

Dojrzałość emocjonalno-społeczna

Dziecko jest w znacznym stopniu samodzielne. Łatwo i chętnie nawiązuje kontakty zarówno z nauczycielami jak i rówieśnikami. Posiada umiejętność współdziałania i współpracy w grupie, potrafi podporządkować się niezbędnym wymaganiom dyscypliny. Jest obowiązkowe, wytrwale i wrażliwe na opinię nauczyciela. Cieszy się z osiągnięć całej grupy. Jest odpowiedzialne za podjęte zadania, np. rolę dyżurnego. Rozpoczętą pracę stara się doprowadzić do końca, pomimo zmęczenia.

O dojrzałości emocjonalnej możemy mówić wówczas, gdy dziecko cechuje pewna równowaga psychiczna, gdy siła jego reakcji jest adekwatna do działającego nań bodźca. Dziecko niezrównoważone emocjonalnie z błahego powodu wybucha, złości się, płacze, często jest agresywne, drażliwe, lękliwe i napięte. Osiągnięcie dojrzałości emocjonalnej pozwala mu przeżywać pozytywne emocje solidarności, życzliwości i przyjaźni oraz reagować w sposób adekwatny do sytuacji.

Dojrzałość do czytania i pisania

Uczeń umie dokonywać analizy oraz syntezy wzrokowej i słuchowej, niezbędnej w procesie różnicowania kształtów, dźwięków, ich rozpoznawania, porównywania i odtwarzania. Rozumie znaczenie wyrazów, jako graficznycznych odpowiedników słów. Posiada orientację przestrzenną, która umożliwia mu rozpoznawanie i odtwarzanie kierunków, położenia i proporcji, wymiarów odwzorowanych form graficznych. Uczeń posiada pamięć ruchową, czyli umiejętność przetwarzania obrazu graficznego na obraz ruchu. Umiejętność kontrolowania wzrokiem własnych ruchów, pozwala mu świadomie nimi kierować.

W przedszkolu dziecko rozpoczyna elementarną naukę czytania. Nie oznacza to, że musi nauczyć się w pełni czytać, gdyż tę umiejętność będzie jeszcze doskonalić przez kolejne lata. Dziecko pojmuje istotę czytania, uczy się rozumienia symboliki liter i pisma oraz dokonuje analizy i syntezy wyrazowej.

Przed rozpoczęciem właściwej nauki czytania dzieci przechodzą w przedszkolu przez cały system gier i zabaw dydaktycznych, rozwijających procesy poznawcze i percepcyjno-motoryczne leżące u podstaw czytania i pisania.

Program przedszkola nie przewiduje nauki pisania, ale przywiązuje dużą wagę do ćwiczeń doskonalących sprawność manualną i grafomotoryczną..

Dojrzałość do matematyki

Dziecko rozumie i umie określić stosunki przestrzenne, czasowe i ilościowe w praktycznym działaniu. Potrafi sklasyfikowac przedmioty wg przeznaczenia, wielkości, kształtu i koloru. Umie dodawać i odejmować na konkretach w zakresie 10.


Czego należy dziecko nauczyć przed pójściem do szkoły?

W ostatnim roku, przed rozpoczęciem nauki szkolnej oddziaływania wychowawcze należy koncentrować na różnych dziedzinach, w zależności od indywidualnych potrzeb dziecka:

Wyrabiania samodzielności – chodzi nie tylko o kształtowanie umiejętności związanych z samoobsługą (ubieranie się, mycie, czesanie, dbałość o estetyczny wygląd zewnętrzny), lecz także o wdrażanie do samodzielnego wykonywania powierzonych zadań. Dzieci wyręczane przez rodziców ciągle coś gubią i nie potrafią się zorganizować. Dziecko samodzielne na ogół dba o własne rzeczy, nie gubi ich i nie rozrzuca.

Kształtowanie wytrwałości i systematyczności - należy zwracać uwagę na to, aby rozpoczęta budowla z klocków lub rysunek został zakończony. Systematyczność dziecka można kształtować przez przydzielanie mu drobnych obowiązków, które trzeba wykonywać stałe, np. sprzątanie zabawek, podlewanie roślin itp.

Wzbogacanie wiedzy o świecie, doświadczeń życiowych dziecka, pobudzanie do działania, rozwijanie spostrzegawczości i myślenia. Należy wzbogacać zasób słownictwa i pojęć przedszkolaka, odpowiadać na wszystkie zadawane pytania, w których przejawia się myślenie i ciekawość poznawcza dziecka.

Uczenie prawidłowej wymowy.

Rozwijanie spostrzegawczości wzrokowej. Przy oglądaniu obrazków, poznawaniu liter, zwracamy uwagę dziecka na kształty, które różnicują litery. Utrwalamy położenie poszczególnych przedmiotów (wyżej, niżej, na prawo, na lewo), organizujemy zabawy, polegające na układaniu całości z kilku elementów.

Rozwijanie spostrzegawczości słuchowej – uczymy dziecko podziału wyrazów na głoski i sylaby, czytamy bajki i opowiadania. Rozwijanie zainteresowań książką – czytanie dziecku bajek, pozwala odróżnić dobro od zła, wpływa na tworzenie się systemu wartości. Wielokrotne czytanie pozwala na pamięciowe opanowanie treści, na wspólne przeżywanie radości i smutków, rozwija koncentrację uwagi.

Nauka liczenia – dobrze przygotowane do nauki szkolnej dziecko przelicza do 20-u, oraz dodaje i odejmuje w zakresie 10-u. Aby rozwijać te umiejętności dostarczamy dziecku różnych przedmiotów do przeliczania.

Usprawnianie ręki dziecka – dziecko musi dużo rysować, malować, sklejać, wycinać, lepić z plasteliny, wydzierać itp. Ręka nie usprawniona szybko się meczy i boli, nie pozwala na ładne pisanie i rysowanie. Należy ją usprawniać wykonując ćwiczenia manualne i grafomotoryczne.

Wpajanie zasad kulturalnego zachowania się, kształtowanie postawy życzliwości w stosunku do innych kolegów, uczenie dziecka, aby używało zwrotów grzecznościowych.

Przyzwyczajanie dziecka do stałego rozkładu dnia (zaplanowane godziny snu, posiłków i zabawy)

Kształtowanie pozytywnej motywacji dziecka do nauki. Należy traktować pójście do szkoły, jako coś naturalnego. Pamiętać o cechach indywidualnych dziecka, jego właściwościach rozwojowych, potrzebach i predyspozycjach. Nie straszyć, lecz opowiadać o swoich przyjemnych wspomnieniach ze szkoły.

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Dojrzałość szkolna i przedszkolna
« Odpowiedź #24 dnia: Marzec 19, 2007, 08:52:11 pm »
Czas do szkoły - kiedy?


Wykształcenie rodziców, liczba rodzeństwa, posiadanie biblioteczki domowej i sposób spędzania czasu z rodzicami mają wpływ na radzenie sobie dziecka w szkole i gotowość sześciolatków do rozpoczęcia nauki - wynika z badań Centrum Metodycznego Pomocy Psychologiczno-Pedagogicznej (CMPPP).

Badania mają pomóc w wyrównywaniu szans najmłodszych, co z kolei mogłoby zapobiec rodzeniu się agresji w szkołach.
Wyniki badań przedstawiono 4 grudnia w Warszawie na konferencji "Konteksty gotowości szkolnej - wyrównywanie szans", podsumowującej projekt "Badanie gotowości szkolnej sześciolatków".

CHOROBY MOGĄ WPŁYWAĆ NA GOTOWOŚĆ SZKOLNĄ

Z badań wynika, że wśród dziewcząt kłopoty z osiągnięciem gotowości szkolnej mogą mieć te, które gorzej rozwijają się fizycznie oraz przewlekle chore. Bardzo niekorzystny wpływ na gotowość szkolną mają wady wymowy u dzieci obu płci, przy czym ma on większy wpływ u chłopców. U chłopców znaczne różnice w stopniu gotowości szkolnej zauważono między tymi, którzy urodzili się w pierwszej połowie roku, i tymi, którzy urodzili się w drugiej.

Z kolei czynniki środowiska rodzinnego zaburzające osiąganie przez dzieci gotowości szkolnej to niskie wykształcenie rodziców, zwłaszcza matek, ich zły stan zdrowia (wyrażający się pobieraniem renty), bezrobocie.


JEDYNACY GOTOWI WCZEŚNIEJ

Okazało się, że struktura rodziny (rodzina pełna, rozwiedziona, niepełna z powodu śmierci jednego lub obojga rodziców lub sytuacja gdy rodzice przebywają dłuższy czas poza domem) nie ma istotnego wpływu na gotowość szkolną dzieci. Wpływu nie ma także wychowywanie się w rodzinie wielopokoleniowej. Ważne okazało się natomiast posiadanie rodzeństwa i liczba dzieci w rodzinie. Najwyższe wyniki uzyskiwali jedynacy.

Ważne okazał się poziom materialno-kulturalny rodziny. Badania pokazały, że posiadanie przez rodzinę bilioteczki domowej, a także spędzanie czasu wolnego na wspólnych zajęciach sportowych, wyjściach do teatru, do kina oraz dłuższych wyjazdach urlopowych wpływa stymulująco na nabywanie przez dzieci zachowań i umiejętności istotnych dla późniejszego powodzenia w nauce szkolnej.

Stwierdzono także związek między gotowością szkolną a warunkami mieszkaniowymi rodziny - liczbą pokoi, posiadaniem przez dziecko samodzielnego pokoju i własnego biurka.


TELEWIZJA NIE SZKODZI MALUCHOM

Wbrew potocznym przypuszczeniom, związek gotowości szkolnej z intensywnością korzystania z komputera i oglądania telewizji okazał się w badaniach nikły. Formą aktywności ważną dla przygotowania do szkoły, ale tylko dla chłopców, okazało się czytanie im książek przez rodziców.

Wyniki badań mówią też o lepszych warunkach dla osiągania gotowości szkolnej panujących w przedszkolu niż na oddziale przedszkolnym w szkole. Duży wpływ na gotowość szkolną ma też liczba lat spędzonych przez dziecko w przedszkolu (im więcej lat, tym jest ona większa), a także - zwłaszcza u chłopców - sam fakt uczęszczania do takiej placówki.

Badanie przeprowadzono w maju tego roku na losowej, reprezentatywnej próbie 4 tys. sześciolatków; losowo wybrano też 250 szkół i 250 przedszkoli. Badanie wykonał ośrodek badawczy ARC Rynek i Opinia przy udziale zespołu projektowego CMPPP.


RADY DLA NAUCZYCIELI

Wnioski z badań posłużyły do opracowania pakietu materiałów metodycznych dla nauczycieli "zerówek", pod nazwą "Doradca Nauczyciela Sześciolatków". W skład pakietu wchodzi m.in. specjalny kwestionariusz dla nauczycieli, służący do oceniania przez nich gotowości szkolnej uczniów i ułatwiający zaplanowanie sposobu pracy z dzieckiem i całą grupą.

Jak informuje dyrektor CMPPP Elżbieta Nerwińska, celem projektu "Konteksty gotowości szkolnej" jest stworzenie warunków dla wyrównywania szans edukacyjnych dzieci sześcioletnich. "Doświadczenia w pierwszym okresie edukacji wpływają bowiem na postawy dziecka wobec pracy i ludzi, własnej osoby oraz na jego stosunek do osiągnięć i poziomu aspiracji" - podkreśla.


WYRÓWNAĆ SZANSE NA STARCIE

"Sukces dziecka w momencie startu szkolnego zwiększa jego motywację do uczenia się i umiejętności radzenia sobie w trudnych sytuacjach, sprzyja przejawianiu inicjatywy i produktywności, budzi poczucie własnej wartości" - zauważa Nerwińska.

Zaznacza, że jedną z najważniejszych przyczyn agresji i przemocy wśród uczniów są niepowodzenia szkolne i trudności w nauce. Dodała, że często za zachowaniami agresywnymi stoi osamotnienie i chęć zwrócenia na siebie uwagi.

Dlatego, według dyrektor CMPPP, tak ważne jest zdiagnozowanie stanu gotowości szkolnej dzieci w momencie startu nauki. Nerwińska twierdzi, że wiele dzieci nie jest badanych pod tym kątem, zwłaszcza w środowiskach wiejskich. "Do tej pory badaniami zajmowali się tylko psychologowie z poradni psychologiczno-pedagogicznych" - dodała.

Projekt "Konteksty gotowości szkolnej" jest współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Sektorowego Programu Operacyjnego Rozwoju Zasobów Ludzkich.DSR

PAP - Nauka w Polsce

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Dojrzałość szkolna i przedszkolna
« Odpowiedź #25 dnia: Wrzesień 03, 2007, 09:40:19 am »
Stres przed Wielkim Dniem

Zgodnie z powszechną opinią, pierwszy dzień szkoły okazuje się być bardziej traumatycznym doświadczeniem dla matek, niż dla ich dzieci. Tymczasem najnowsze badania dowodzą, że poziom strachu i niepokoju, jakie odczuwają dzieci przed nieuchronnie zbliżającym się Wielkim Dniem, znacznie przekracza dotychczasowe założenia.

Podczas gdy tysiące rodziców przygotowują się do wysłania po raz pierwszy swoich dzieci do szkoły, naukowcy informują, że nawet trzylatki wykazują oznaki stresu już na wiele miesięcy przed rozpoczęciem zajęć w przedszkolu.

Już na 6 miesięcy przed pierwszym dniem w szkole, badacze stwierdzili u dzieci podwyższony poziom kortyzolu, nazywanego także hormonem stresu. Poziom kortyzolu znacząco wzrasta wraz z rozpoczęciem zajęć w szkole i nieoczekiwanie, okazuje się byc znacznie wyższy u uczniów ekstrawertycznych.

Naukowcy z Uniwersytetu w Bath postanowili zbadać, jak dzieci o różnych temperamentach radzą sobie ze stresem  towarzyszącym rozpoczęciu szkoły. Wykonali więc u dzieci pomiary kortyzolu na 3 do 6 miesięcy przed 1 września, aby sprawdzić zwykły poziom tego hormonu u poszczególnych dzieci. Ku ich zaskoczeniu, okazało się, że poziom kortyzolu już wtedy był bardzo wysoki.

Naukowcy upatrują przyczyn takiej sytuacji w strachu przed czekającą dzieci zmianą otoczenia oraz w lękach związanych z zawieraniem nowych znajomości. Część winy mogą ponosić także rodzice, którzy przenoszą na dzieci własne obawy.

Wraz z rozpoczęciem szkoły, ostrożni i bojaźliwi uczniowie wykazywali niższy poziom stresu, niż ich bardziej przebojowi koledzy i koleżanki.

- Wyniki naszych badań sugerują, że poziom stresu przed rozpoczęciem szkoły zaczyna wzrastać znacznie wcześniej, niż się spodziewaliśmy – twierdzi Julie Turner-Cobb, starszy wykładowca psychologii zdrowia, która przewodniczyła zespołowi naukowców. – Bardziej ekstrawertyczne dzieci wykazywały znacznie wyższy poziom kortyzolu, który wcale nie opadał po inauguracji roku szkolnego. Przypuszczalnie dzialo sie tak dlatego, bo impulsywne usposobienie tych dzieci sprawia, że już na początku szkoły wchodzą w wiele konfrontacyjnych sytuacji.

Stres, jakiego doświadczają dzieci, wydaje się również znajdować swoje odzwierciedlenie w ich zachorowalności. Znacznie podwyższony poziom kortyzolu może niekorzystnie wpływać na system immunologiczny człowieka, zwiększając jego podatność na choroby. Jednak naukowcy odkryli, że dzieci z wysokim poziomem hormonu stresu w momencie rozpoczęcia szkoły, były mniej podatne na przeziębienia w ciągu następnych 6 miesięcy po jej rozpoczęciu, co przekładało się na krótsze okresy zwolnień lekarskich.

- Takie dzieci częściej zapadały na różne choroby podczas wakacji, niż w roku szkolnym. To skłania nas do wniosku, że przynajmniej przez krótki czas podwyższony poziom stresu może chronić człowieka przed przeziębieniami i grypą – dodaje dr Turner-Cobb. – W przypadku większości dzieci poziom stresu opadł znacznie w ciągu 6 miesięcy od rozpoczęcia roku szkolnego, co oznacza, że prawidłowo przystosowały się do szkolnego otoczenia. Jednak niektóre dzieci w tym samym okresie wciąż wykazywały wysoki poziom kortyzolu, czyli odczuwały stres znacznie dłużej. Dzieci o wyższym poziomie kortyzolu po 6 miesiącach należały do grupy ekstrawertyków. W trakcie badań, wielu z nich zaczynało funkcjonować w coraz większej towarzyskiej izolacji, być może dlatego, że ich koledzy stracili cierpliwość do ich nadaktywnych zachowań.

Badanie objęło 105 dzieci z klas zerowych. Rodzice wypełnili wiele kwestionariuszy oraz dostarczyli naukowcom próbki śliny swoich dzieci przed, w trakcie i po pierwszym dniu szkoły.

Rodzice prowadzili również dzienniki, w których opisywali stan zdrowia dzieci, a nauczyciele wypełnili kwestionariusze dotyczące zachowania i usposobienia swoich uczniów.

Dr Turner-Cobb twierdzi, że krótkotrwały stres towarzyszący rozpoczęciu szkoły jest naturalnym odruchem i pomoże dzieciom radzić sobie z nowymi i potencjalnie groźnymi sytuacjami w ich dalszym życiu.

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Dojrzałość szkolna i przedszkolna
« Odpowiedź #26 dnia: Wrzesień 04, 2007, 05:25:03 pm »
Co siedmiolatek wiedzieć powinien

Tekst Donata Elschenbroich, Justyna Dąbrowska

Kiedy dziecko idzie do szkoły, zastanawiamy się, czy poradzi sobie z czytaniem i pisaniem. Nie przychodzi nam do głowy, że właśnie kończy się jego beztroskie dzieciństwo. Warto więc, żeby w doświadczeniu siedmiolatka znalazły się różne nieintelektualne "przygody" ze światem rozwijające jego zmysłowość, wrażliwość, emocjonalność. Oto kilka przykładów:


•  Czuć, że dorośli traktują obecność dziecka jako coś dobrego. Słyszeć często: „Mam ochotę razem z tobą...”.

•  Chcieć wygrywać i umieć przegrywać.

•  Nie mylić głodu z gniewem, zmęczenia ze smutkiem.

•  Znać opisy stanów uczuciowych: „gotuje się we mnie...”, „jestem w niebie”.

•  Wiedzieć, co znaczy „być do czegoś źle nastawionym”.

•  Wybaczyć dorosłemu niesprawiedliwą karę.

•  Poczuć, że własne postępy w nauce wywołują u innych zadowolenie.

•  Doświadczyć, jak własny pomysł udoskonalenia czegoś jest wprowadzany w życie. Pozostaje po tym wspomnienie siebie jako kogoś naprawiającego świat.

•  Wspólnie z ojcem gotować, sprzątać, biwakować, chodzić po lesie, coś wspólnie naprawić.

•  Umieć się huśtać.

•  Ulepić bałwana. Zbudować zamek z piasku i tamę na strumieniu. Zrobić z rodzicami pochodnię, wiatrak. Umieć rozpalić i zgasić ognisko.

•  Ubijać śmietanę. Mieszać, kroić, obierać, zagniatać, przecierać przez sito. Znać pojęcie: „szczypta soli”.

•  Podróżować: zobaczyć rodzinę, rodziców w innym otoczeniu. Doświadczyć różnicy między komfortem a prymitywnymi warunkami. Doświadczyć, czym jest tęsknota za domem.

•  Nocować u innej rodziny. Znać zwyczaj obowiązujący tylko we własnej rodzinie.

•  Doświadczyć bycia pod czyjąś opieką w niegroźnej chorobie. Umieć się wyciszyć. Mieć świadomość, że „choroby są częścią życia”.

•  Dawać datki. Żebrakowi, grajkowi, mimowi.

•  Znać bajkę o brzydkim kaczątku i inne historie o porzuceniu i przynależności.

•  Pójść do muzeum. Oglądać stare przedmioty. Zobaczyć zamek. Odczuć, że świat się zmienia, że babcia żyła w innych warunkach.

•  Mieć świadomość ogromu świata, kontynentów.

•  Chcieć założyć kolekcję.

•  Wybrać rzecz, którą się da własnym dzieciom.

•  Znać numery telefonów alarmowych.

•  Odczuwać różnicę mię- dzy jedzeniem a posiłkiem. Ruchem a gestem. Brzydkim i ładnym zapachem. Hała- sem a dźwiękiem. Widzeniem, patrzeniem, spoglądaniem. Chodzeniem, kroczeniem...

•  Umieć dotrzymać tajemnicy. Znać zwrot: „To zostanie między nami”.

•  Pamiętać o dotrzymaniu przyrzeczenia.

•  Wiedzieć, że własne interesy mogą być reprezentowane przez innych.

•  Znać metody zabezpieczania jedzenia przed zepsuciem. Zreperować coś.

•  Wspiąć się na drzewo.

•  Znać różnicę między targiem a supermarketem.

•  Umieć w jakiejś dziedzinie więcej, niż wskazuje na to wiek. Tłumaczyć coś dorosłemu.

•  Wspólnie z dorosłym dojść do tego, że na jakieś pytanie nie ma odpowiedzi („tego nie wie nikt”).

•  Wpaść do strumienia.

•  Wspiąć się na drzewo.

•  Zbadać zamek błyskawiczny, zapięcie na rzepy. Umieć się obchodzić z kluczami, ryglami.

•  Otrzymać pocieszającą wiadomość, obietnicę.

•  Umieć włączać i przełączać urządzenia (wideo, DVD, pralkę).

•  Chcieć ładnie wyglądać, mieć własny gust.

•  Wysłać e-mail.

•  Zobaczyć, jak wygląda własne imię napisane na piasku, na śniegu, na zaparowanej szybie.

•  Odczuć radość na widok pustej kartki papieru.

 •  Znać jakąś książkę od deski do deski.

•  Potrafić pogodzić skłócone strony. Nie wziąć udziału w kłótni. Powstrzymać wybuch gniewu.

•  Umieć opowiadać sny.

•  Wyobrażać sobie siebie przed przyjściem na świat.

•  Świadomie obrać owoc ze skórki, przekroić pestkę, zobaczyć jej wnętrze.

•  Studiować żyłki na liściu i na własnej ręce.

•  Wiedzieć, jak pachną owoce. Mieć trzy ulubione zapachy.

•  Umieć naśladować głosy ptaków i zwierząt.

•  Słuchać echa i umieć je wywoływać.

•  Śpiewać pełnym głosem. Znać piosenkę.

•  Poczuć, że rytm porywa nogi do tańca, a jakiejś głośności nie można wytrzymać.

•  Umieć dozować siłę (przy bębnieniu, masowaniu).

•  Znać różne wyzwiska. Mieć pojęcie o różnych konwencjach językowych, gdzie co się mówi i jak.

•  Wbić gwóźdź, wkręcić śrubkę, wymienić baterię.

•  Wysłuchać wiadomości przez telefon, zapamiętać ją i przekazać.

•  Schylać się, kiedy komuś coś upadnie.

•  Dawać się innym wypowiedzieć. Umieć czekać na swoją kolej. Szukać argumentów.

•  Wiedzieć, że nie wszystkie życzenia od razu się spełniają.

•  Odbyć wędrówkę. Znać różnicę między chodzeniem, bieganiem a wędrowaniem. Doświadczyć odległości, drogi, po której chce się pić.

•  Znać gatunki drzew i ich liście. Wiedzieć, co w przyrodzie jest jadalne, a co nie.

•  Odczuć naturę jako przyjaciela i wroga. Naturę wrażliwą na działania człowieka, konieczność jej ochrony. I jako wielką potęgę, niebezpieczeństwo.

•  Brać udział w ustalaniu reguł. Zmienić wspólnie z kimś regułę. Kojarzyć pojęcie „wyjątku”.

•  Wyrażać ilość w jednostkach masy. np. trzy litry = trzy butelki mleka... Zmierzyć pomieszczenie stopami.

•  Wyczuć puls u kolegi, u zwierzęcia i u siebie.

•  Spotkać znawcę, eksperta, mistrza. Zrobić coś wspólnie razem z nim.

•  Odczuć dumę z bycia dzieckiem. Tylko dzieckiem.

W latach 90. w Niemczech przeprowadzono na ogromną skalę projekt badawczy, na podstawie którego powstała lista wiedzy i doświadczeń, jakie "powinien" mieć w swoim wyposażeniu każdy siedmiolatek.

Opracowano na podstawie książki "Co siedmiolatek wiedzieć powinien", Donata Elschenbroich, wyd. Cyklady.




7 przykazań szkolnych

Wojciech Staszewski

Nie da się napisać instruktażu "Jak pomagać swemu dziecku przejść przez szkołę". Psychologia wychowania pozwala jednak na ustalenie pewnych ogólnych reguł, wskazówek. Zebraliśmy je dla ciebie w siedmiu przykazaniach szkolnych.


1. Nie strasz szkołą

Rodzice często wpajają pierwszoklasistom lęk: "Zobaczysz, w szkole to dopiero będzie". Tak zaszczepiasz dziecku własne złe doświadczenia, nie pomagasz przystosować się do nowych obowiązków.

Choć wydaje się to niezrozumiałe, dzieci w pierwszych latach nauki zwykle lubią szkołę. To miejsce, gdzie dowiadują się fascynujących rzeczy, nabywają magicznych umiejętności czytania, pisania i liczenia. Od wprowadzenia reformy w pierwszych klasach nie stawia się stopni; nie ma więc paraliżującego lęku przed jedynką ani chorobliwej ambicji otrzymywania samych szóstek. Pierwszo-, drugo-, a nawet trzecioklasista może do szkoły chodzić z przyjemnością. A nauczycielka (w tych klasach wszystkich przedmiotów uczy jedna osoba), jeśli ma podejście do dzieci (a w tych klasach to się zdarza), może być dla dziecka i bliską osobą, i autorytetem wprowadzającym w świat wiedzy.

Módl się, by ta bajkowa sytuacja trwała jak najdłużej.

2. Wspieraj, ale nie wyręczaj

Jeżeli masz taką straszną ochotę znów uczyć się o przewodzie pokarmowym żaby, o równaniach z dwoma niewiadomymi albo o opisach przyrody w "Panu Tadeuszu", zapytaj w pobliskim gimnazjum, czy cię nie przyjmą do pierwszej klasy.

A serio: pozostaw tę naukę dziecku, to jego życiowe zadanie. Jego, nie twoje. Ty możesz dziecko wspierać: pomóż mu znaleźć czas i miejsce na odrobienie lekcji, zainteresuj książką, filmem albo wystawą, która przyda się w szkole, wytłumacz zadanie, kiedy samo sobie nie radzi i przychodzi z prośbą o pomoc. Ale nie odrabiaj lekcji za niego ani nawet z nim. Nie bierz na siebie tego obowiązku - nie zdejmuj go z głowy dziecka.

- Szkoła to dla dziecka nie tylko nauka biologii czy matematyki - mówi psycholog Waldemar Dulęba z poradni Synapsis. - To nauka własnych granic - co potrafię, a czego nie. Nauka dokonywania wyborów (przygotuję się do klasówki czy nie, odrobię lekcje czy nie) - także niewłaściwych. I nauka odpowiedzialności za swoje sprawy, samodzielności. Bo gdzie i kiedy człowiek ma się tego nauczyć? W dorosłym życiu?

Oczywiście większość z nas postępuje inaczej. Domowe popołudnia to poligon: "Odrobiłeś już lekcje? Nie wyjdziesz na podwórko, póki nie odrobisz! Wyłącz ten telewizor i do roboty". Można to zmienić, początek roku szkolnego jest idealnym momentem. Waldemar Dulęba: - Trzeba otwarcie porozmawiać z dzieckiem: "Słuchaj, tu coś nie gra, że ja coraz bardziej chcę, żebyś odrabiał(a) lekcje, a ty coraz bardziej nie chcesz. Ustalmy nowe zasady". A potem trzeba tych zasad przestrzegać, dać dziecku odczuć konsekwencje jego wyborów - także negatywne (jedynka, uwaga).


3. Schowaj swoje ambicje do kieszeni

To brzmi jak herezja, bo przecież rodzice mają ambicje, żeby ich dziecko zostało lekarzem, muzykiem, inżynierem. Ale psychologia udziela bezdusznej odpowiedzi: trzeba było samemu zostać lekarzem, muzykiem, inżynierem.

Oczywiste jest, że rodzice mają prawo do ambicji wobec dzieci. Ale nie naginaj dzieci do swoich niezrealizowanych marzeń. Chcesz, by córka interesowała się historią, a syn informatyką? To spróbuj ich tym zafascynować. Tylko dopuść też możliwość, że to odrzucą, bo dla nich to będzie nudne.

Przede wszystkim zauważ ich talenty i pomóż je rozwijać. Praca zawodowa zbyt wiele czasu zajmuje w życiu, żeby można było jej nie lubić. A to, że ty uważasz jakiś zawód za wymarzony, nie znaczy, że uszczęśliwi on twoje dziecko.

Thomas Gordon w swoim bestsellerze "Wychowanie bez porażek w szkole") poleca dużą wstrzemięźliwość. Pyta: "Jak rodzice mogą przekazywać swoje wartości?" i odpowiada: "Zostań skutecznym doradcą. Rodzice tylko wówczas mogą zmieniać oparte na wartościach zachowania dzieci, jeżeli nauczą się tego, co praktykuje dobry doradca:

1. Poczekaj, aż cię zaangażują.

2. Bądź odpowiednio przygotowany.

3. Proponuj swoje wartości tylko raz; nie zamęczaj!

4. Pozostaw »klientowi « decyzję co do tego, czy przyjmie, czy odrzuci twoje wartości”.


4. Mądrze motywuj

Uważaj! Tu się zaczyna domowa psychologia stosowana. Stosując ją, łatwo od wychowania przejść do manipulacji. Ale załóżmy, że potrafisz nie narzucać dziecku swoich ambicji ani nie przejmować odpowiedzialności za jego naukę - chciałbyś tylko zmotywować je do większego zaangażowania. Jak to zrobić? Mądrze. Wielu rodziców myśli, że groźba pasa lub awantury zmotywuje dziecko do nauki.


Nieprawda. Psychologia zna niezwykły eksperyment Jonathana Freedmana. Wziął on dwie 22-osobowe grupy małych chłopców i w jednej kategorycznie zakazał bawienia się atrakcyjnym robotem, a w drugiej tylko poinformował, że to nieładna zabawa. Po sześciu tygodniach przeprowadził potajemną obserwację: w drugiej grupie tylko trzech chłopców bawiło się robotem, a w tej, którą postraszono konsekwencjami, aż trzy czwarte chłopców złamało zakaz.

Od kar lepsze są nagrody, ale tu trzeba równie ostrożnie. Elliot Aronson w "Psychologii społecznej" przestrzega przed "efektem nadmiernego uzasadnienia". Opisuje eksperyment, w którym dzieci otrzymały do zabawy gry matematyczne. Na początku bawiły się nimi chętnie. Po jakimś czasie wprowadzono nagrody za zabawę tymi grami - dzieci bawiły się więc jeszcze chętniej. Ale kiedy nagrody zlikwidowano, dzieci porzuciły te gry.

Mechanizm jest ten sam: zewnętrzna motywacja zabiła wewnętrzną. Raz była to groźba kary, drugi - nadmierna nagroda.

Złotym środkiem będzie drobna na groda - w postaci uznania rodziców, pochwały. Po pierwsze, dziecko będzie miało poczucie, że rodzice interesują się jego życiem. A po drugie, dokona w myśli tzw. redukcji dysonansu poznawczego: "Ta pochwała jest tak niedużą nagrodą. To niemożliwe, żebym uczył się dla tej pochwały. Widocznie robię to, bo to lubię. Tak, lubię się uczyć".

5. Doceniaj osiągnięcia dziecka

Ważna rzecz: osiągnięcia, a nie stopnie. Jak radzi dr Małgorzata Żytko z Wydziału Pedagogiki UW, nie pytaj dziecka po powrocie do domu: "Co dostałeś?", tylko: "Czego się dowiedziałeś?". A jeszcze lepiej, jak ponoć czyniła matka pewnego noblisty: "Jakie najciekawsze pytanie dziś zadałeś?".

Najgorzej interesować się dzieckiem, tylko kiedy sprawia kłopoty. Wtedy na pewno z roku na rok kłopotów będzie przybywało. Ładnie pokazał to amerykański serial szkolny "Boston Public" nadawany w Polsacie.

Dyrektor przywalony problemami (strzelanina, uczniowie handlujący narkotykami, gangi szkolne) zbywa matkę jednej z uczennic, która interweniuje w sprawie szkolnych autobusów. W drugiej rozmowie kobieta mówi dyrektorowi, że córka (dobra uczennica, śpiewa w szkolnym chórze) nawet nie wie, jak on wygląda. Bo dyrektor nie interesuje się uczniami, którzy nie sprawiają kłopotów. Ponieważ dyrektor jest supergościem, zagląda na najbliższą próbę chóru i jest w szoku, bo myślał, że jego uczniowie to wyłącznie bandyci.

Czy nie zdarza ci się czasami tak myśleć o swoim dziecku? Może zajmujesz się tylko tym, co w jego życiu sprawia ci kłopot?

6. Nie zastępuj szkoły

Rodzice nie mogą zostać nauczycielami. Dziecko ma czasem w szkole furę kłopotów - z nauką, nauczycielami, rówieśnikami - i musi mieć z tym do kogo przyjść. Jeżeli będzie uważało, że rodzice są po stronie szkoły, to do nich nie przyjdzie i kłopoty zmienią się w problemy: większe zaległości w nauce, więcej agresji wobec kolegów.

Krańcowy przykład "współpracy" szkoły i domu pokazuje nominowany do Oscara polski film "Męska sprawa" - nastoletni bohater przynosi w dzienniczku uwagę, ojciec każe mu ją odczytać, wyciąga pas i zabiera się do katowania dzieciaka. To sytuacja krańcowa, ale chyba każdy rodzic przypomni sobie, jak kiedyś przeczytał uwagę swojego dziecka i natychmiast urządził mu awanturę, zaprzeczając wszelkim wyjaśnieniom dziecka, zanim zdążyło otworzyć buzię.

Poradniki dotyczące rodziców i szkoły zwykle rozpisują się o tym, jak ważna jest mądra współpraca rodziców ze szkołą. Że w rozmowie z nauczycielem należy nie zaprzeczać, tylko krótko określić problem i poszukać rozwiązania, zgodnie z którym obie strony uzgodnią, co będą robić. Najbardziej drażniące w takich poradnikach jest to, że nauczyciele są w nich przepełnieni pedagogiczną mądrością i troską o dobro dziecka - a jeśli poradnikowa rozmowa tylko zaognia konflikt, to dzieje się to przez tzw. blokady informacji ze strony rodziców ("nie chcą słuchać").

A w praktyce? Urszula Moszczyńska, dyr. Poradni Psychologiczno--Pedagogicznej nr 19 w Warszawie, zauważa, że nauczyciel, zamiast powiedzieć na wywiadówce rodzicowi: "Mam problem z czytaniem Jasia", mówi zwykle: "Jaś fatalnie czyta", sugerując rodzicom, że to ich problem. Zdaniem dyr. Moszczyńskiej należy tę sugestię zignorować i zastanowić się z nauczycielem, co szkoła i dom mogą robić, żeby poprawić czytanie Jasia.

Może ci się jednak zdarzyć, że naczytasz się takich porad i nabierzesz ochoty na współpracę ze szkołą. I kiedy nauczycielka napisze uwagę w dzienniczku, że "twój syn nie odrabia prac domowych", a ty w odpowiedzi zaproponujesz kilka pomysłów współpracy, dyrektor cię wezwie i zacznie krzyczeć, że masz nie pouczać nauczycieli. Co wtedy?

Waldemar Dulęba: - Kiedy nauczyciel mówi: "Proszę wziąć się za dziecko", należy powiedzieć twardo: "Nie". Niestety, rodzice łatwo dają się wpędzić w poczucie winy. Uwagi nauczyciela odbierają jako złą ocenę swojego rodzicielstwa i starają się obiecać poprawę. A dom nie może stać się przedłużeniem szkoły, nie może być dla dziecka kolejną opresyjną instytucją.


7. Ufaj dziecku

A jeszcze dosadniej: nie ufaj szkole. Nie daj sobie wmówić, że twoje dziecko jest okropne i złym zachowaniem burzy szkolny porządek. Pomóż mu się odnaleźć w tym porządku, pewna dawka konformizmu jest potrzebna w życiu społecznym. Ale stój po jego stronie, nie prowadź wojen o szkołę.

Tylko nie rozpoczynaj innej wojny: ze szkołą. Jeżeli idziesz na wywiadówkę, nie oskarżaj wychowawcy, że jest niesprawiedliwy, że za dużo zadaje czy za dużo wymaga. Nie przychodź do niego jak prokurator. Bądź raczej jak adwokat swojego dziecka. Może wtedy wychowawca zostanie twoim sojusznikiem.


źródło: Wysokie Obcasy

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Dojrzałość szkolna i przedszkolna
« Odpowiedź #27 dnia: Wrzesień 04, 2007, 05:29:07 pm »
Szkoła życia

Justyna Dąbrowska, psycholog

Pierwszy dzień w szkole pamięta się nieraz latami. Zaczyna się nowy etap w życiu dziecka i rodziców. Spróbujcie dobrze wystartować.


Dziecko zazwyczaj bardzo czeka na pierwszy września. Pójście do szkoły, to bardzo ekscytujące wydarzenie. W głowie kłębi się mnóstwo myśli, przypuszczeń, wyobrażeń.

Wszystko inaczej

Nic dziwnego, że dziecko trochę się denerwuje - wszystko w tej szkole jest nowe i zupełnie nie przypomina tego, co było w przedszkolu. Nie ma zabawek ani niskich stolików, nie można ganiać się po sali, z siusianiem trzeba czekać do przerwy. W czasie tych przerw na korytarzu jest mnóstwo dzieci, wszyscy mówią głośno i biegają. Na szczęście na ogół Pani jest miła i wszystko powoli tłumaczy.

Choć lekcji codziennie jest niewiele, dziecko wraca do domu zmęczone. Od ściskania ołówka boli ręka, a od hałasu może boleć głowa. Dziecko bardzo się stara, by spełniać oczekiwania Pani, ale to nie jest łatwe. Najgorsze jest to, że całą godzinę trzeba siedzieć w ławce. Dla ruchliwego siedmiolatka to niemal niewykonalne. Miłe w szkole jest to, że można tu poznać inne dzieci, a niemiłe że trzeba różne rzeczy robić szybko i na komendę.

Z kluczem na szyi?

Rodzice pierwszaka na ogół pracują, malec jest więc skazany na siedzenie po lekcjach w tłocznej świetlicy lub na samotne powroty do domu. To drugie wyjście nie jest jednak zalecane najmłodszym uczniom. Siedem lat to za mało, by samodzielnie przemierzać ruchliwe skrzyżowania. A nawet jeśli szkoła jest niemal obok domu - samotne powroty po lekcjach narażają dziecko na różne sytuacje, którym trudno jest sprostać. Może być na ulicy napadnięty przez grupę nastolatków, którym potrzeba kilku złotych na piwo, może go zaczepić ktoś starszy, kto nie ma dobrych zamiarów. Samotne, wielogodzinne siedzenie w domu sprawia, że dziecko uczy się spędzać wolny czas przed telewizorem albo przed komputerem. Samodzielność siedmio- i ośmiolatków jest pozorna - to nadal są dzieci, które wymagają opieki. Na samodzielne powroty do domu (najlepiej w większej grupie) można pozwolić dopiero uczniom trzeciej, czwartej klasy.

Stres szkolny

Pójście do szkoły to wielki przełom w rozwoju dziecka. Kończy się raz na zawsze mniej lub bardziej beztroskie dzieciństwo - dziecko wchodzi w większą społeczność, w której panują dość rygorystyczne zasady.

Szkoła to miejsce, w którym dziecko będzie spędzać większą część dnia. To tutaj będzie się działo większość ważnych dla niego spraw. Szkoła będzie źródłem pierwszych satysfakcji i sukcesów, ale także lęków, frustracji, niepowodzeń i porażek.

To, jak dziecko będzie przeżywać szkolną rzeczywistość - czy będzie się częściej bać, czy śmiać - zależy w dużym stopniu od postawy rodziców.

Tyle wymagań, ile możliwości

Wielu rodziców chce bardzo, by ich malec był we wszystkim świetny, by przynosił do domu same piątki, nie sprawiał kłopotu - był powodem do dumy. Dla dzieci jest to często zadanie ponad siły. Nie zawsze też oczekiwania rodziców spotykają się z indywidualnymi możliwościami dziecka. Utalentowany sportowo chłopiec może nie sprostać wymaganiu, by codziennie ćwiczyć na skrzypcach, a dziewczynka, która świetnie radzi sobie z czytaniem i pisaniem może mieć kłopoty z matematyką.

Dobrze jest, jeśli rodzice potrafią przyjrzeć się uważnie swojemu dziecku i ocenić jego możliwości w oderwaniu od swoich ambicji i oczekiwań. Stres szkolny wiąże się najczęściej z tym, że dziecko bardzo chce zadowolić rodziców, ale mimo starań nie bardzo mu to wychodzi. Czasem próbuje coś przed nimi ukryć, bo boi się, jak zareagują na wieść o jakimś niepowodzeniu szkolnym czy uwadze ze sprawowania. Warto pamiętać, że wielu wybitnych ludzi miało ze szkołą poważne kłopoty, a dobre stopnie nie świadczą tak naprawdę ani o wartości naszego dziecka, ani o tym, czy jesteśmy dobrymi rodzicami.


Czego potrzebuje pierwszoklasista?

Uwagi - szkoła jest z wielu powodów stresująca, dziecko potrzebuje codziennej rozmowy z rodzicami o tym, co się wydarzyło w ciągu dnia, co było miłego a co trudnego.

Cierpliwości - wiele dzieci odreagowuje stres szkolny w domu. Marudzi, grymasi i kaprysi - to wyraz chwilowego obniżenia nastroju, a nie złej woli.

Wczuwania się w jego położenie - szkoła często nie stwarza wystarczająco przyjaznego dla dziecka środowiska, warto by rodzice, zwłaszcza w sytuacjach konfliktowych dziecko - nauczyciel, starali się bardziej zrozumieć interes dziecka niż nauczyciela.

Pomocy w dostosowaniu się do wymagań szkoły - w pierwszych latach szkoły tworzą się nawyki, które potem będą pomagać lub przeszkadzać, warto od początku uczyć malca samodzielności w sprawach szkolnych, ale nie pozostawiać go z tym całkiem samego (np. z odrabianiem trudnych lekcji).

Wyrozumiałości - małe dzieci zazwyczaj startują w życie szkolne z dużym zapałem, chcą przecież być "duże", ten zapał mogą szybko ostudzić zbyt wysokie rodzicielskie wymagania; warto pamiętać że dziecko idzie do szkoły, by się uczyć a nie po to by od początku być we wszystkim najlepszym.


Czego potrzebują rodzice?

Konsolidacji - debiut szkolny jest również dla rodziców trudnym wyzwaniem. Kiedy po latach przekraczają próg szkoły, budzą się w nich dawne emocje - lęk, niechęć, niepokój. Po to, by nie przekazywać tych uczuć dziecku, a w rozmowach z nauczycielami być pewnym i spokojnym, warto we dwoje uczestniczyć w pierwszych spotkaniach i wywiadówkach.

Wiedzy - jeśli pierwszak ma jakieś problemy z pisaniem lub czytaniem, warto dowiedzieć się, czy jest tu potrzebna pomoc fachowca czy też wystarczy cierpliwie poczekać.


Czy to dysleksja?

Co dziesiąty uczeń ma jakieś problemy z nauką. Czyta gorzej niż rówieśnicy, z trudem pisze, wolniej przyswaja wiedzę, wciąż nie może czegoś zapamiętać. Przyczyny tych kłopotów nie są do końca jasne. Naukowcy mówią o wpływie genów, ale także o zakłóceniach w przetwarzaniu informacji w mózgu.

Na szczęście takie zaburzenia można leczyć, dlatego jest ważne, by je jak najszybciej je rozpoznać.

Niepokojące jest zwłaszcza, jeśli siedmiolatek:

* ma problemy z sylabizowaniem,

* ciągnie palcem wzdłuż linijek czytanego tekstu,

* ma duże trudności z przeczytaniem nowego słowa,

* nie potrafi szybko rozpoznać znanych wyrazów,

* ma kłopoty z opowiedzeniem tego, co przed chwilą przeczytał.

Jeśli zauważysz tego rodzaju trudności lub inne problemy z nauką, przede wszystkim porozmawiaj o tym z nauczycielem. Jeżeli jego spostrzeżenia będą podobne, skieruje on dziecko do poradni psychologiczno-pedagogicznej.

Jeśli podejrzenie się potwierdzi, dziecko zostanie poddane odpowiedniej terapii. Będzie ona polegała na pracy ze specjalistami (pediatra, pedagog, psycholog, logopeda), którzy ustalą plan postępowania z dzieckiem. Nauczyciel współpracuje ze specjalistą prowadzącym zajęcia i dostosowuje swoje wymagania do możliwości ucznia (jest do tego zobowiązany na podstawie pisemnej opinii poradni psychologiczno-wychowawczej). Dzięki temu dziecko zaczyna odnosić pierwsze sukcesy w szkole i odbudowuje wiarę we własne siły, a to podstawa powodzenia. Proces reedukacji trwa minimum rok.



Pierwsze starcie

Czyli krótki kurs konstruktywnej rozmowy z wychowawczynią waszego dziecka

Badania pokazują, że jeśli rodzice mają z nauczycielami dobry, pełen wzajemnego szacunku i zaufania kontakt, dzieci uczą się lepiej i są bardziej zadowolone ze szkoły. Łatwo powiedzieć, trudniej wprowadzić w życie. Zazwyczaj jeśli chcemy porozmawiać z nauczycielką naszego dziecka, czujemy tremę i niepewność. Czy spotkamy się ze zrozumieniem? Czy nasze wątpliwości nie obrócą się przeciwko dziecku? Czy możemy mieć w ogóle jakiekolwiek wymagania i oczekiwania, skoro nauczyciele są tak źle opłacani, często sfrustrowani i niezadowoleni?

Niezależnie od tego, z jakim problemem stykamy się w szkole - czy nasze dziecko źle się tam czuje, czy ma kłopoty z nauką, czy z rówieśnikami - naprawianie sytuacji zawsze należy rozpocząć od rozmowy z wychowawczynią. A oto kilka podstawowych wskazówek, jak przeprowadzić taką rozmowę.

1. Pamiętaj, że łączy was wspólny cel - dobro dziecka.

2. Umów się tak, by na rozmowę było dużo czasu. Choć w warunkach pracy w szkole publicznej może to być trudne, postaraj się przekonać nauczycielkę, by znalazła dla ciebie czas. Nie ma nic gorszego niż rozmawianie o ważnych sprawach w pośpiechu i hałasie, np. na korytarzu w czasie przerwy.

3. Przed spotkaniem z panią porozmawiaj z dzieckiem. Jeśli skarży się na nauczycielkę ("Pani mnie nie lubi") czy na to, jak jest traktowane przez inne dzieci ("Wszyscy mi dokuczają"), poproś je o opisanie tego, co się wydarzyło, by móc przedstawić to pani. Bardzo często konflikt narasta w wyniku jakiegoś drobnego nieporozumienia. Dziecko mogło opacznie odczytać intencje dorosłego, nie zrozumieć polecenia albo informacji zwrotnej. Jeśli dziecko narzeka na szkołę, nie wtóruj mu jednak, lecz zapewnij je, że spróbujecie razem z panią znaleźć najlepsze możliwe rozwiązanie kłopotów.

4. Dobry początek rozmowy z nauczycielem to przedstawienie się. Warto powtórzyć swoje imię i nazwisko - "Dzień dobry, jestem Jan Kowalski, tata Stasia". Warto też powiedzieć na wstępie o swoich oczekiwaniach dotyczących tej rozmowy: "Umówiłem się z panią, bo martwi mnie to, że Staś codziennie rano wychodzi do szkoły z oporami. Skarży się na ból brzucha, pyta, czy nie mógłby zostać w domu. Chciałbym, żebyśmy się wspólnie naradzili, jak możemy ten problem rozwiązać". Na początku rozmowy można też opowiedzieć trochę więcej o dziecku (ze swojej perspektywy): "Staś jest wrażliwym dzieckiem, urodził się jako wcześniak i w dzieciństwie dużo czasu spędził w szpitalu. Nigdy chętnie się z nami nie rozstawał. Właśnie dlatego do przedszkola poszedł trochę później niż inne dzieci i nigdy za nim nie przepadał. Teraz jest mu trudniej, bo właśnie urodził mu się braciszek...".

5. Kolejnym krokiem w rozmowie może być pytanie o to, w jaki sposób nauczycielka widzi wasze dziecko. Jej punkt widzenia może być ciekawy, bo ogląda dziecko w sytuacji, w której wy go nigdy nie widzicie: w dużej grupie dzieci, podczas wykonywania różnych ćwiczeń, w sytuacji spełniania wymagań. Nie krytykuj tego, co dzieje się w szkole, bo nauczycielka zacznie się bronić i rozmowa zamieni się w walkę. A to nie jest konstruktywny kierunek i dziecku nie przyniesie żadnego pożytku.

6. W następnej części rozmowy przejdź do tego, co cię martwi. Opisuj fakty - że boli je brzuch rano albo ciągle narzeka na szkołę. Staraj się unikać przedwczesnego oceniania czy szukania winnych. Po prostu opisz sytuację, tak jak ją widzisz, i zapytaj nauczycielkę, co o tym myśli. Nawet jeśli uważasz, że dziecku w szkole dzieje się krzywda i że wychowawczyni ponosi za to odpowiedzialność, postaraj się uniknąć pułapki polegającej na obwinianiu jej.

7. Jeśli dziecko np. jest w szkole niegrzeczne, wspólnie zastanówcie się, jakie rozwiązania są w gestii nauczyciela (np. określenie jasnych zasad), a jakie po stronie rodziców (może dziecko jest przeciążone jakąś stresującą domową sytuacją i w ten sposób odreagowuje napięcie?). Jeśli wychowawczyni należy do osób, które nie mają wielkiej ochoty, by angażować się w szukanie rozwiązań ("Proszę pana, my tu nie jesteśmy od wychowywania, tylko od uczenia, od wychowania są rodzice "), nie pozwól przerzucić na siebie odpowiedzialności za problem. Czasem pomocne jest zapytanie: "Co pani proponuje, by nasze dziecko poczuło się w tej klasie lepiej?".

8. Dobrze, żeby efektem takiej rozmowy było coś na kształt wspólnie wypracowanego porozumienia. Podobnie jak w negocjacjach na skalę międzynarodową, tak i tu warto ustalić pewne wzajemne zobowiązania (np. nauczycielka zobowiązuje się zwrócić większą uwagę na dziecko, chwalić i doceniać nawet drobne sukcesy, a rodzice zobowiązują się być w stałym kontakcie z panią i informować ją o tym, jak się zmienia nastawienie dziecka do szkoły).

Czasami zdarza się, że mamy do czynienia z konfliktem na terenie szkoły. Na przykład dziecko przychodzi do domu i mówi, że starsi koledzy mu dokuczają. W takiej sytuacji pierwszą reakcją rodziców jest wściekłość i chęć szybkiego załatwienia sprawy z rodzicami agresora. Warto jednak odczekać chwilę, aż emocje opadną, i na spokojnie zastanowić się nad tym, co możemy zrobić. W takim wypadku również trzeba skontaktować się z wychowawczynią i zapytać, jak ona widzi tę sytuację. Jeśli także jest zaniepokojona, warto poprosić o spotkanie z rodzicami agresora w obecności nauczycielki. Można również poprosić o pomoc w rozwiązaniu problemu pedagoga szkolnego lub psychologa (w wielu szkołach są oni zatrudnieni przynajmniej na części etatu). Nie wahajcie się być stanowczy - obowiązkiem szkoły jest zapewnić dziecku bezpieczeństwo na jej terenie. Jeśli sprawy nie daje się rozwiązać polubownie, warto problem zasygnalizować dyrekcji.

Mimo waszych rozmów i wysiłków może się zdarzyć, że nie uda się wprowadzić w życie korzystnych dla dziecka zmian. Jeśli konflikt narasta, wszelkie negocjacje i mediacje biorą w łeb, dziecko jest coraz bardziej nieszczęśliwe, a szkoła prezentuje sztywne stanowisko ("To nie nasza sprawa"), warto rozważyć przeniesienie dziecka gdzie indziej. Na hartowanie osobowości w niesprzyjających warunkach przyjdzie jeszcze czas.


Grunt to dobra komunikacja

Zapytaj nauczycielkę, w jaki sposób można się z nią kontaktować.

•  Dobrze by było, gdyby określiła jakieś dni i godziny, w których jest pod numerem telefonu (a może korzysta z poczty elektronicznej?). Osobista rozmowa pozwala na ogół rozwiać większość wątpliwości.

•  Nie opuszczaj zebrań, przychodź na dni otwarte, by orientować się w tym, co dzieje się w klasie.

•  Reaguj w sytuacjach, gdy twoje (lub inne) dziecko jest publicznie krytykowane. Warto wtedy powiedzieć: „A może byśmy to rozstrzygnęli w osobistej rozmowie?”.

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Dojrzałość szkolna i przedszkolna
« Odpowiedź #28 dnia: Wrzesień 04, 2007, 05:40:25 pm »
Zanim przekroczy próg
Tekst Beata Ciepłowska-Kowalczyk

Za miesiąc twój maluch idzie do przedszkola. To ogromna zmiana w jego życiu. Warto już teraz zacząć przygotowania i dyskretnie sprawdzić, jak dziecko radzi sobie z samodzielnym wykonywaniem poleceń
Pięć tygodni przed debiutem

Zastanów się, czy twój maluch jest dostatecznie samodzielny, żeby poradzić sobie w przedszkolu. Powinien umieć:

•  jasno komunikować swoje potrzeby;

•  wołać siusiu (bez tego go nie przyjmą);

•  samodzielnie jeść (panie będą mu pomagać, ale tylko trochę);

•  umyć ręce i buzię (w przedszkolu robi się to przed posiłkiem i po każdym posiłku);

•  ubrać się (przed spacerem i po leżakowaniu, w razie potrzeby panie pomogą, ale przy 25 maluchach może to długo trwać).

Jeżeli dziecko ma zaległości w którejkolwiek z tych czynności, to ostatni dzwonek na naukę.

Starajcie się dużo rozmawiać, namawiaj malucha, by jasno mówił , o co mu chodzi. Oczywiście ty i tak to wiesz, ale pani w przedszkolu nie musi być taka domyślna. Zresztą ona nie zna twojego dziecka tak dobrze jak ty.

•  Jeśli malec nie umie jeszcze sam się myć, przede wszystkim pokaż mu, do czego służy mydło i jak się odkręca kran. Wyjaśnij, że kolor niebieski oznacza zimną wodę, a czerwony gorącą. Wytłumacz, jak posługiwać się kurkami, by była w sam raz. Podpowiadaj kolejność wykonywanych czynności (najpierw moczymy, potem mydlimy, potem płuczemy, a dopiero na końcu wycieramy). I koniecznie naucz dziecko, by zakręcało kran po myciu.

•  Ubieranie się - z tym zwykle jest najgorzej. Przede wszystkim nie pomagaj, jeśli nie jest to konieczne. Podpowiadaj właściwą kolejność (najpierw majtki, potem bluzka, spódniczka, sandały na końcu). Ubieraj się razem z dzieckiem przed lustrem (mama wkłada sukienkę, córka robi to samo). A najlepiej zacznij od przejrzenia garderoby malucha. Czy nie za dużo tu sprzączek, guzików, sznurowadeł? Ułatwisz dziecku życie, jeśli zaopatrzysz je w luźne spodnie lub spódniczkę w gumkę, kurtkę na suwak, bluzkę zakładaną przez głowę (koniecznie z dużym dekoltem i szerokimi rękawami) i buty zapinane na rzepy.

•  Samodzielnym jedzeniem właściwie nie musisz zaprzątać sobie głowy. Twój maluch z pewnością doskonale wie, jak posługiwać się łyżką, tyle tylko, że mu się nie chce tego robić (zwłaszcza że do tej pory być może wcale nie musiał). Wystarczy więc, że przestaniesz go wyręczać.

•  O odstawianiu od pieluch czytaj na www.eDziecko.pl, ale ten rozdział na pewno macie już za sobą.


Cztery tygodnie

Przyjrzyj się rozkładowi dnia dziecka i postaraj się go dostosować do przedszkolnego.

•  Jeśli podajesz śniadanie o dziesiątej, zacznij to robić o godzinę wcześniej. Obiad przesuń na dwunastą.

•  Maluch nie śpi już w dzień? Niestety, w większości przedszkoli wciąż jest leżakowanie.

Po obiedzie spróbuj więc namówić dziecko na chwilę odpoczynku. Oczywiście nie musi spać (na pewno nie ma na to ochoty), ale niech poleży sobie przez pół godziny, słuchając muzyki czy puszczonej z kasety bajki. Możesz mu też sama coś opowiedzieć albo przeczytać książeczkę (w przedszkolach panie często tak robią).

•  Nie zasypuj dziecka gradem informacji o przedszkolu, jeszcze na to za wcześnie. Ale gdy przechodzicie obok, powiedz mimochodem: „O, twoje przedszkole!”. Przedstawiając mu nowego kolegę, wspomnij: „Będziecie chodzić do tego samego przedszkola”.


Trzy tygodnie

Zacznij maluchowi więcej mówić o przedszkolu.

•  Postaraj się, żeby miał pozytywny obraz tej instytucji, ale bez przesady. Nie upiększaj. Unikaj reklamiarstwa w rodzaju: „W przedszkolu jest świetnie, jest tam mnóstwo zabawek”,

i słów być może bez pokrycia: "Pani jest bardzo miła, na pewno ją polubisz", "Poznasz fajnych kolegów" - kto wie, jak to będzie? Lepiej, by maluch nie spodziewał się zbyt wiele, bo może poczuć się rozczarowany. Ale też nie strasz: "Zobaczysz, w przedszkolu nie będziesz mógł się tak zachowywać!" - to zniechęciłoby przecież każdego.

•  Czytajcie książeczki o przedszkolu i przedszkolakach („Piesia idzie do przedszkola”, „Słoń Benjamin w przedszkolu” i inne ), ale pamiętaj, że maluchy często biorą różne rzeczy dosłownie. Jeśli np. w książce przedszkolaki ciągle chodzą na wycieczki, dziecko może sądzić, że tak samo będzie u niego. Sprowadzaj więc rzeczy do właściwych wymiarów, tłumacz, sprostowuj, wyjaśniaj.


Dwa tygodnie

Idźcie obejrzeć przedszkole. Nieczynne? Nie można wejść do środka? Nie szkodzi, zobaczcie, jak wygląda z zewnątrz.

•  Przyjrzyjcie się dokładnie budynkowi. Czy jest parterowy, czy pietrowy? Z dachem płaskim czy spadzistym? Krytym papą, blachą czy czerwoną dachówką? Policzcie okna, przeczytajcie tabliczkę nad wejściem, zastukajcie w drzwi, wypróbujcie huśtawki i ławeczki

w ogródku. Chodzi o to, by przedszkole stało się dla malucha miejscem choć trochę znanym
i oswojonym.

•  Zabierzcie się do konkretnych przygotowań. Ale razem! Jeśli przedszkole tego wymaga, uszyjcie worek (pozwól dziecku wybrać materiał i asystować przy szyciu). Idźcie na zakupy i poszukajcie kapci na rzepy w ulubionym kolorze.


Tydzień

Czas zwiedzić przedszkole. Oczywiście trzeba będzie przekonać panią przedszkolankę albo nawet samą panią dyrektor, żeby was wpuściły, a to z pewnością nie będzie łatwe.

•  Spróbujecie jednak, a nuż się uda? Naprawdę warto. Przedszkola są wprawdzie urządzone przytulnie i kolorowo. Ale ogromne sale, długie korytarze, wielkie łazienki mogą malucha onieśmielić, a nawet przestraszyć. Lepiej więc, by zwiedził je spokojnie w towarzystwie mamy i całkiem sympatycznej pani niż pierwszego dnia w tłumie obcych dzieci, kiedy wszystko będzie dla niego nowe i przerażające.

Zdarza się, że na takie eksperymenty, jak pokazanie przyszłemu przedszkolakowi jego "placówki wychowawczej", bardziej otwarty od pani dyrektor jest woźny, pani kucharka czy pomocnica wychowawczyni. Czasem więc lepiej zacząć negocjacje od rozmów z nimi.

•  Byłoby znakomicie, gdyby maluch mógł poznać swoją panią, niestety, jest to mało prawdopodobne. Jeśli jednak uda wam się doprowadzić do spotkania, a pani zrobi na dziecku dobre wrażenie, pierwszy dzień z pewnością będzie dla was wszystkich łatwiejszy. A pierwsze wrażenie najbardziej się liczy.


Dzień przed

Wieczorem przygotujcie wszystko, co jest wam potrzebne.

(Pozwól maluchowi wybrać ubranie. Ułóżcie je porządnie na krzesełku w odpowiedniej kolejności, żeby rano było łatwo je włożyć.

•  Przypomnij mu, jak będzie wyglądał jutrzejszy dzień, ale nie wałkujcie tego zbyt długo. Twój przedszkolak i tak będzie podekscytowany i trudno mu będzie zasnąć.


Pierwszy dzień

Wstańcie nieco wcześniej, żeby się nie spieszyć i zjedzcie lekkie śniadanie (zupa mleczna z pewnością nie wzbudzi tego dnia entuzjazmu).

•  Wychodząc, nie zapomnijcie zabrać na zmianę bluzki (może się pobrudzić przy jedzeniu) oraz dwóch par majtek, spodenek i skarpetek na zmianę (wpadki zdarzają się najlepszym).

Jeśli maluch ma swoją ukochaną przytulankę, weźcie ją ze sobą. W większości przedszkoli, przynajmniej w pierwszych dniach jest to tolerowane. Jeśli nie, wsuń dziecku do kieszonki swoją chusteczkę (pachnie mamą). Niektórym maluchom pomaga tego dnia zdjęcie mamy - w trudnych chwilach mogą sobie na nie popatrzeć. Na inne jednak nie działa to najlepiej, ogarnia je wtedy jeszcze większa tęsknota.

•  W szatni rozbierz malucha i wejdź z nim do sali. W wielu przedszkolach rodzice mogą być w pierwszych dniach z dziećmi, póki to jest potrzebne. Skorzystaj z tego i nie zostawiaj malca samego. Z tobą będzie mu znacznie łatwiej. I nie wymykaj się z sali, gdy zacznie się bawić. Kiedy zorientuje się, że cię nie ma, może się przerazić.

•  Jeśli musisz wyjść, powiedz o tym dziecku. Zapewnij je, że po nie wrócisz. Ale pamiętaj,

że "niedługo" może brzmieć dla niego prawie jak "nigdy". Lepiej mów konkretnie: "Przyjdę po ciebie po spacerze", "Będę zaraz po obiedzie" (i koniecznie dotrzymaj słowa).

•  Przygotuj się na to, że rozstanie będzie przykre. Maluch może kurczowo trzymać się ciebie, płakać, krzyczeć (choć, na szczęście, nie zawsze wygląda to tak dramatycznie). Jeśli jednak naprawdę nie możesz zostać, poproś o pomoc przedszkolankę. Ona utuli dziecko i zapewni, że wkrótce po nie wrócisz.

•  Ale nie każ mu czekać zbyt długo. Najlepiej byłoby, żebyś odebrała je po dwóch, trzech godzinach, jeśli jednak rozkład dnia w przedszkolu na to nie pozwala, przyjdź zaraz po obiedzie.

Pierwsze tygodnie

Mogą się okazać trudniejsze niż pierwszy dzień.

•  Maluch wie już, co go czeka, ale wcale mu się to nie podoba. Rozstania z mamą wciąż są trudne. Na szczęście po kilku tygodniach protesty zwykle słabną. Nie ma już łez w szatni ani krzyków w sali. Dziecko powoli przyzwyczaja się do nowego miejsca, pani i kolegów.

•  Zdarza się jednak, że mija miesiąc, dwa, a dziecko nadal rozpacza. Jeżeli ma dopiero trzy lata, możliwe, że po prostu jeszcze nie dojrzało do przedszkola. Jeśli jest starsze, prawdopodobnie przedszkole jest niedobre. Tak czy tak, warto się zastanowić nad zmianą decyzji.


Czas debiutu

Czego możesz się spodziewać, gdy do przedszkola idzie:


•  Trzylatek - często jest jeszcze mało samodzielny. Ma trudności z ubieraniem się, zdarza mu się nie zdążyć do łazienki. Nie zawsze potrafi wyrażać swoje potrzeby. Miewa problemy w kontaktach z rówieśnikami. Bardzo tęskni za mamą. Nawet jeśli rozumie, że wkrótce po niego wróci, rozstanie może być dla dziecka bardzo trudne.

•  Czterolatek - zwykle potrafi się sam ubrać, umyć, zjeść. Lubi podkreślać swoją niezależność, choć tak naprawdę nowe sytuacje go mocno deprymują. Umie bawić się z dziećmi, ale wciąż trudno mu się podporządkować poleceniom. Rozstanie też nie będzie dla niego łatwe, lecz zniesie rozłąkę znacznie lepiej niż trzylatek

•  Pięciolatek

 - jest bardzo samodzielny. Doskonale czuje się w grupie, lubi zabawę i towarzystwo rówieśników (pięć lat to czas pierwszych przyjaźni). Nie jest już tak zależny od mamy. A nawet czasem miałby ochotę troszkę się od niej uwolnić. Może jednak nieco obawiać się nowego miejsca i nowych ludzi (wchodzi przecież do ukształtowanej już grupy). Jeśli jednak nie jest bardzo nieśmiały, a w przedszkolu jest przyjazna atmosfera, debiut może przebiegać zupełnie łagodnie.


Bądź przygotowana na:

•  bardzo trudne rozstania w pierwszych dniach, a nawet tygodniach;

•  kryzys po kilku dniach bez protestów;

•  agresywne zachowanie dziecka w domu;

•  objawy zmęczenia i senności u pełnego dotąd energii malca;

(infekcję po dwóch, trzech tygodniach chodzenia do przedszkola.


Na drodze do samodzielności

•  Ach, te sznurowadła! Z zakładaniem butów długo nie radzi sobie wiele maluchów. Szczególnie trudności sprawia dzieciom wiązanie sznurowadeł - najlepsze będzie więc obuwie zapinane na rzepy. W odróżnianiu prawego buta od lewego pomoże narysowanie wewnątrz wyraźnych liter P i L. Przyzwyczajaj malucha, żeby zdejmując buty, ustawiał je tak, by przy wkładaniu od razu trafiały na właściwą nogę.

•  Łyżką i widelcem. Umiejętność posługiwania się sztućcami nie tylko umożliwi dziecku samodzielne jedzenie. Pomoże też w doskonaleniu sprawności rąk i koordynacji ruchów. Ćwiczcie w domu posługiwanie się sztućcami - bądź jednak wyrozumiała, bo to wcale niełatwe zadanie!

•  Na wszelki wypadek. Dbaj, by malec zawsze miał przy sobie chusteczki jednorazowe. Naucz go samodzielnie wydmuchiwać nos i wyrzucać zużytą chusteczkę do kosza. Żeby go do tego zachęcić, powiedz, że to bardzo dorosła umiejętność. I chwal nawet za małe postępy.



Debiut w przedszkolu[/u]

To niełatwa sprawa. Malucha czekają poważne zmiany w życiu, czasem trudne do przyjęcia.

Mama, która do tej pory zawsze była gdzieś blisko, nagle znika. Na dodatek, zamiast siedzieć w domu i bawić się ulubionymi zabawkami, trzeba się zrywać z samego rana i biec za mamą (stawia takie duże kroki) do ponurego budynku, gdzie ciągle ktoś coś każe robić. Ale to, co trudne, wcale nie musi być niedobre. Do trudnych sytuacji trzeba po prostu dziecko przygotować, tak by umiało sobie z nimi radzić. Uprzedź malucha: "Już za tydzień idziemy poznać twoje przedszkole. Mam nadzieję, że będzie miło". Przypomnij mu o tym na dzień przed debiutem.

Oswajanie

Nie oszukuj dziecka. Jeżeli obiecałaś, że codziennie będziesz z nim w przedszkolu, dopóki się nie przyzwyczai, i personel przedszkola zgodził się na to - nie wymykaj się z sali, gdy widzisz, że maluch się dobrze bawi. Następnym razem ci nie uwierzy. Kiedy wiesz, że musisz już wyjść z przedszkola, uprzedź o tym dziecko, a jeżeli wciąż trudno mu się z tobą rozstać, poproś o pomoc panią przedszkolankę. Czasem nieuchronne jest przytrzymanie dziecka, które krzyczy, wyrywa się i płacze. Zapewne serce będzie ci się krajało, ale możesz być pewna, że jeśli po twoim odejściu życzliwa wychowawczyni przytuli małego i zapewni go, że mama wróci po obiedzie - łzy szybko obeschną.

Ranek bez pośpiechu

Nie odprowadzaj dziecka w ostatniej chwili, kiedy zostało ci tylko piętnaście minut na dojazd do pracy. Maluch powinien mieć trochę czasu na pożegnanie się z tobą. Jeżeli nie możesz wejść z nim do sali, posiedźcie razem przez kilka minut w szatni, poprzytulaj go, pozwól popłakać, a potem oddaj pod opiekę wychowawczyni, pożegnaj się i wyjdź.

Miś na posterunku

Dziecku będzie raźniej, jeśli weźmie z domu ukochanego misia albo królika. Jeżeli do przedszkola nie wolno przynosić zabawek - daj mu swoją apaszkę, chusteczkę do nosa albo wsuń do kieszeni malutkiego krasnoludka. Wystarczy, że maluch będzie miał przy sobie coś, co pachnie tobą i domem.

Na początek małe dawki

Jeśli to możliwe, w pierwszych dniach odbieraj dziecko już po 3-4 godzinach. Nie chodzi tylko o skrócenie rozłąki, ale również o to, że małe dziecko szybko się męczy, zwłaszcza wtedy, kiedy ma dużo nowych wrażeń i doświadczeń. Do tak dużej zmiany warto więc przyzwyczajać przedszkolaka powoli. Uwaga! Nie spóźniaj się z odbieraniem - jeżeli obiecałaś, że przyjdziesz po obiedzie, dotrzymaj słowa.

Gwałtowny opór

Może się zdarzyć, że maluch nawet po kilku tygodniach nie polubi przedszkola i nie będzie chciał tam chodzić. Przyczyny mogą być dwie: albo przedszkole jest niedobre, albo dziecko nie dojrzało jeszcze do tak poważnego wysiłku społecznego i emocjonalnego.

Bywa, że ogromny stres związany z nową sytuacją powoduje kłopoty ze snem, wymioty, bóle brzucha. Spróbuj pobawić się z maluchem w przedszkole - on będzie panią, a ty dzieckiem. Być może w czasie odgrywania scenki pt. "Mój dzień w przedszkolu", dowiesz się, w czym tkwi problem.

Jeśli jednak sytuacja, mimo uwagi poświęcanej dziecku i współpracy z wychowawczynią, nie zmienia się, warto się zastanowić, czy nie zrezygnować z przedszkola i nie poczekać do przyszłego roku. Zwłaszcza jeśli dziecko ma dopiero trzy lata. Większość psychologów uważa zresztą, że to za wcześnie na przedszkolny debiut. Trzylatki to jeszcze maluchy, na ogół są mało samodzielne i bardzo tęsknią za mamą. Czterolatki znacznie lepiej znoszą rozłąkę i radzą sobie w grupie. Jest im więc w przedszkolu o wiele łatwiej.

Objawy stresu

Jeśli twoje dziecko:

- wybucha często niepohamowaną agresją,

- irytuje się bez powodu,

- często skarży się na bóle głowy i brzucha,

- ma problemy z zasypianiem,

- siusia w nocy do łóżka,

- ma problemy z koncentracją,

- jest smutne i osowiałe,

może to oznaczać, że stres przedszkolny jest dla niego za duży i nie potrafi sobie z nim poradzić. Warto w tej sytuacji pomyśleć o innej formie opieki.


Co do przedszkola?

- Luźne spodnie lub spódnica w gumkę.
- Bluza dresowa.
- Podkoszulek z szerokim, rozciągliwym dekoltem.
- Kapcie na rzepy.
- Buty na rzepy.
- Kurtka z suwakiem, który się łatwo zapina i rozpina.
- Paczka chusteczek higienicznych.
- Majtki i spodnie na zmianę (gdyby zdarzyła się wpadka).
- Podkoszulek na zmianę (gdyby przy zupie zadrżała ręka).



Pierwsze dni

Tekst Beata Ciepłowska-Kowalczyk, Wojciech Widłak

Pójście do przedszkola to trochę jak narodziny. Z dobrze znanego, bezpiecznego otoczenia mały człowiek trafia w szeroki świat. Po jakimś czasie czuje się w nim jak ryba w wodzie, ale na początku bardzo potrzebuje wsparcia rodziców.

Powodzenie całego przedsięwzięcia zależy od wspólnych przygotowań, a także od jak najłagodniejszego przejścia przez ranicę dwóch światów - domowego i przedszkolnego.

Miejsce oswojone

Najwięcej lęku wzbudza to, co nieznane. Dlatego warto oswajać dziecko z przedszkolem - z miejscem, z osobami, które tam pracują, i zasadami obowiązującymi tam zasadami. Jeśli przed wakacjami nie byliście na spotkaniu adaptacyjnym, teraz koniecznie zajrzyj z dzieckiem na plac zabaw, poproś o możliwość wejścia do budynku. Odwiedźcie pełne zabawek sale, ale też toaletę i szatnię, popatrzcie na rozwieszone rysunki. Dzięki temu we wrześniu przedszkole nie będzie dla malucha tak obcym miejscem.

Przedszkole wyobraźni

Warto też wykorzystać dziecięcą wyobraźnię. Miś przedszkolak może przeżywać cały dzień - od pożegnania z mamą albo tatą w szatni, przez spacer, obiad, zabawę, aż po obowiązkowe (za każdym razem!) odebranie przez mamę albo tatę i powrót do domu. Miś może rozlać zupę, nie chcieć jeść marchewki, nie wiedzieć, gdzie jest ubikacja. To dobra okazja, żeby oswoić lęki i zasugerować rozwiązanie.

Pokażcie dziecku swoje zdjęcia z przedszkola i opowiedzcie mu, jak to wtedy było. Przykre historie lepiej pomińcie, ale nie przesadzajcie też w drugą stronę. Zbytnie zachwyty mogą rozbudzić nadmierne oczekiwania, a wtedy zderzenie z rzeczywistością nieuchronnie wywoła rozczarowanie.

Ostatnie przygotowania

W przeddzień Dnia Zero przygotujcie wspólnie potrzebne ubranie, przytulankę (zwykle przynajmniej przez pierwsze dni można je przynosić), zdjęcie mamy. Przypomnijcie debiutantowi, co się będzie działo, ale nie rozwód1źcie się nad tym zbyt długo, żeby dodatkowo nie pobudzać i tak już rozbudzonej wyobraźni.

Nazajutrz wstańcie na tyle wcześnie, żeby nie musieć nerwowo się ubierać ani pędzić na złamanie karku. Dobrze zresztą przestrzegać tej zasady także przez kolejne dni i tygodnie. Zjedzcie coś dobrego na śniadanie i - w drogę!

Czas rozstania

Dotarcie do przedszkola to mniejszy problem niż wyjście z niego. Bez łez się raczej nie obejdzie... Płacz przy rozstaniu to normalna reakcja. Dzieci lubią, kiedy wszystko jest "tak jak zawsze". Tymczasem pójście do przedszkola to rewolucja. Możecie maluchowi pomóc przejść przez to trudne doświadczenie. Trochę jednak tak jak przy odstawianiu od piersi ważne jest, byście sami byli przekonani, że to po prostu kolejny, naturalny etap w życiu dziecka. Nie robicie mu żadnej krzywdy. Przez jakiś czas będzie pod opieką kogo innego, a potem - najszybciej jak tylko się da - wróci do domu. Warto powtarzać to nie tylko maluchowi, ale i sobie.

Jeśli w waszym przedszkolu rodzice mogą w pierwszych dniach być z dziećmi, skorzystajcie z tego. Takie stopniowe rozstawanie się będzie łatwiejsze. Dobrze też, by malca odprowadzało to z was, które spokojniej zniesie ewentualne łzy i nie ulegnie emocjom. Spokój i stanowczość pomogą dziecku poradzić sobie z nową sytuacją. Zapewnijcie małego przedszkolaka, że wrócicie po niego, powiedzcie kiedy (np. "po obiedzie", "przed leżakowaniem", a nie "o drugiej" czy "niedługo"), no i dotrzymać słowa.

Wrażeń moc

Jeśli to możliwe, w pierwszych dniach odbierajcie dziecko jak najszybciej - już po trzech-czterech godzinach. Nie tylko dlatego, by skrócić rozłąkę, ale również dlatego, by dać mu odpocząć od ogromu nowych wrażeń, które dla kilkulatka są bardzo męczące. Dla dziecka to doświadczenie porównywalne z tym, czym jest dla dorosłego równoczesna przeprowadzka i zmiana pracy. Nie oczekujcie więc zbyt wiele. Na początku trudno się spodziewać, żeby wasz przedszkolak będzie z apetytem zjadał wszystkie posiłki, bawił się z nowymi kolegami i spokojnie spał w nowym miejscu. Najważniejsze, żeby się przyzwyczaił do rozstania z domem.

Stres do odreagowania

Nawet jeśli panie są wrażliwe, koledzy sympatyczni, a jedzenie wyśmienite - debiutant będzie odreagowywał stres. Może być marudny, rozdrażniony, kłótliwy, może nie reagować na prośby i być agresywny wobec rodzeństwa. Może nagle zacząć bardziej przypominać dwulatka niż trzylatka. Nie chcieć sam spać w swoim łóżku, moczyć się w nocy, domagać się karmienia czy pomocy w ubieraniu. Wszystko po to, żeby przyciągnąć waszą uwagę. Bardzo jej w tym czasie przełomu potrzebuje. Dlatego po powrocie malca z przedszkola warto poświęcać mu możliwie dużo czasu, żeby zrekompensować ból rozstania z rodzicami.

Wam też będzie trudno, bo jego napięcie i rozdrażnienie może się udzielać, a w takim stanie trudno o dobre słowo i przytulenie. Spróbujcie sobie powtarzać, że dziecko nie zachowuje się tak, żeby sprawić wam przykrość, tylko adaptuje się do nowej sytuacji i samo nie potrafi sobie poradzić z nadmiarem bodźców.

A może jeszcze za wcześnie

Takie pytanie można sobie zadać, jeśli po miesiącu dziecko ciągle bardzo mocno płacze, ma bóle brzucha, kłopoty ze snem, wymiotuje i stanowczo odmawia chodzenia do przedszkola.

Każdy dojrzewa w swoim tempie i może lepiej poczekać, aż malec będzie gotowy do tak poważnego wysiłku emocjonalnego. Może też być tak, że przedszkole jest niedobre, i wtedy rozwiązaniem będzie nie oczekiwanie, lecz zmiana miejsca. W rozpoznaniu sytuacji może pomóc wspólna zabawa w przedszkole z odwróceniem ról. Gdy dziecko odgrywa panią, a któreś z was przedszkolaka, łatwiej zorientować się, na czym polega ewentualny problem.

Offline Hata

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący Gadacz
  • ****
  • Wiadomości: 581
Dojrzałość szkolna i przedszkolna
« Odpowiedź #29 dnia: Wrzesień 05, 2007, 05:57:16 pm »
Mój Ma ma orzeczenie z PPP o kszałceniu specjalnym. Pod koniec zeszłego roku pani dyr. powiedziała, że miała kontrolę (co raczej nie jest prawdą) i muszę zmienić orzeczenie, żeby było umieszczone stwierdzenie niepełnosprawnośc sprzężona. I tak się zastanawiam, bo Przedszkole jest dla dzieci z upośledzeniem umysłowym, to co, mają do rzeczy inne współistniejące choroby, skoro dziecko porusza się samodzielnie. No i jak PPP ma swierdzić tą niepełnosprawność sprzężoną?
Ja nie widzę sensu zmieniania orzeczenia na rok, bo za rok mam zamiar wysłać Mata do szkoły i będe potrzebowała nowe orzeczenie za parę miesięcy.
Czy ktoś wie, czy zmiana orzeczenia jest konieczna czy nie?
.:.carpe diem.:.

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26239
Dojrzałość szkolna i przedszkolna
« Odpowiedź #30 dnia: Wrzesień 05, 2007, 07:10:16 pm »
Witaj Hato  :D

Zerknij tutaj:
» Orzekanie o niepełnosprawności
http://forum.darzycia.pl/vp117681.htm#117681

Tam też umieściłam Twój post.
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Dojrzałość szkolna i przedszkolna
« Odpowiedź #31 dnia: Wrzesień 13, 2007, 12:26:48 am »
Polskie sześciolatki są dobrze przygotowywane do szkoły

Polskie dzieci są w zerówce dobrze przygotowywane do podjęcia nauki w szkole. Lepiej przygotowane do podjęcia edukacji szkolnej są dziewczęta. Nie ma natomiast znaczenia, czy dziecko jest ze wsi czy z miasta - wynika z badań przeprowadzonych na Wydziale Nauk o Zdrowiu Akademii Świętokrzyskiej (AŚ).


Badaniem przeprowadzonym w 2006 r. została objęta reprezentatywna próba 70 tys. dzieci. Zbadano dwie grupy sześciolatków: rozpoczynających obowiązkowe przygotowanie przedszkolne, czyli zerówkę, oraz kończących ją. Badaniem objęto też rodziców i nauczycieli dzieci.

- Ogólny poziom dojrzałości szkolnej badanych dzieci oceniono jako dobry. Analizy badań potwierdziły zakładany, wyższy poziom dojrzałości u dzieci kończących edukację przedszkolną niż u dzieci rozpoczynających roczne przygotowanie - napisano w zawierającym wyniki badań raporcie, udostępnionym w internecie.

Analiza wyników badania wśród chłopców i dziewcząt pozwala, zdaniem autorów badania, na stwierdzenie że istnieją różnice w poziomie osiągnięć dzieci z porównywanych grup na korzyść dziewcząt.

Nie stwierdzono natomiast różnic w ogólnym poziomie dojrzałości szkolnej dzieci miejskich i wiejskich kończących edukację przedszkolną, natomiast wyraźne różnice na korzyść dzieci miejskich występują u dzieci rozpoczynających roczne przygotowanie. Czyli dzieci z miast są statystycznie lepiej rozwinięte przed pójściem do zerówki niż rówieśnicy ze wsi. W zerówce te różnice wyrównują się.

Prawie wszystkie przebadane sześciolatki osiągnęły pełną dojrzałość społeczną i emocjonalną do podjęcia roli ucznia.

- Analiza wyników badań pokazuje, że głównie płeć determinuje poziom dojrzałości społeczno-emocjonalnej. Dziewczęta w porównaniu z chłopcami osiągają wyższy poziom tej dojrzałości - ocenili autorzy badań.

Odwrotnie jest z poziomem rozwoju umysłowego. - W grupie chłopców więcej było wyników powyżej przeciętnej niż u dziewcząt, przy zbliżonym poziomie wyników niskich - napisano w raporcie.

Poziomem rozwoju umysłowego różnią się znacząco dzieci miejskie i wiejskie. - W grupie dzieci wiejskich więcej było wyników przeciętnych, a zdecydowanie mniej wyników wysokich - ustalili eksperci.


Głównym celem badań była ocena przygotowania dzieci sześcioletnich do podjęcia edukacji szkolnej. Diagnozą objęte zostały podstawowe sfery rozwoju dziecka: rozwój fizyczny, motoryczny, umysłowy, społeczno-emocjonalny i zdrowie oraz warunki środowiskowe i wychowawcze. Projekt zakładał też określenie różnic w poziomach rozwoju danych sfer i przygotowania do nauki w zależności od płci, środowiska zamieszkania oraz rodzaju placówki wychowania przedszkolnego. Badania były współfinansowane przez Unię Europejską.

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Dojrzałość szkolna i przedszkolna
« Odpowiedź #32 dnia: Październik 05, 2007, 09:58:40 am »
Poniżej prezentujemy przykładowe zadania z testów badających dojrzałość szkolną. Pamiętaj, badania określające poziom przygotowania dziecka do nauki w szkole muszą być przeprowadzone i zinterpretowane przez specjalistów - pedagogów i psychologów. Dzięki naszym zadaniom możesz jednak zorientować się, jak takie badanie wygląda, i oswoić z nim dziecko.


Przykładowe zadania z testów dojrzałości szkolnej
- red. jj, edukacja.gazeta.pl2007-09-11,

Co sześciolatek umieć powinien
-Piotr Burda, edukacja.gazeta.pl2007-09-10

Co siedmiolatek wiedzieć powinien?
- Tekst Donata Elschenbroich, Justyna Dąbrowska2005-08-31
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26239
Dojrzałość szkolna i przedszkolna
« Odpowiedź #33 dnia: Październik 15, 2007, 02:04:30 pm »
Anna Watoła
Komputerowe wspomaganie procesu kształtowania gotowości szkolnej dzieci sześcioletnich

 
Książka „Komputerowe wspomaganie procesu kształtowania gotowości szkolnej dzieci 6-letnich” ma znaczące walory poznawcze:



Jest próbą wskazania zmian w diagnozowaniu współczesnej edukacji. Zawiera znaczną liczbę wniosków i postulatów, rozszerzając granice poznania w zakresie wykorzystania komputerów w jakże ważnym okresie dla dziecka, jakim jest przełom pomiędzy przedszkolem i szkołą podstawową.

Książka jest wielowątkowa, podejmuje szereg problemów ważnych dla edukacji masowo wspartej komputerami. Znakomicie dokonana została prezentacja prowadzonych przez Autorkę badań, co zmusza czytelnika do przemyśleń. Treści te stanowią również znaczący materiał dla edukacji nauczycieli oraz studentów kierunków nauczycielskich.

Prof. dr hab. Bronisław Siemieniecki
 
Nasza cena: 29,30zł
 http://www.seventhsea.pl/product_info.php/cPath/69/products_id/1807
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26239
Dojrzałość szkolna i przedszkolna
« Odpowiedź #34 dnia: Lipiec 16, 2008, 09:27:38 am »
Zanim pójdzie do przedszkola...
Autor: Iga Kowalska

Przed wami trudny moment. Po raz pierwszy twoje dziecko będzie spędzać wiele godzin poza domem, pod opieką obcych osób. Jak możesz je do tego przygotować? I jak masz zapanować nad własnymi emocjami?

http://www.dlarodzinki.pl/artykul/czytaj/zanim-pojdzie-do-przedszkola,437/



Trudne rozstania
Autor: Iga Kowalska

Nadszedł dzień próby. Malec na razie jest przede wszystkim podekscytowany, ale ty czujesz przez skórę, że ta radość za chwilę przerodzi się w rozpacz. Jak przebrnąć przez te trudne chwile?
http://www.dlarodzinki.pl/artykul/czytaj/trudne-rozstania,435/
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26239
Psycholog ostrzega: nie straszmy dzieci szkołą!
« Odpowiedź #35 dnia: Wrzesień 17, 2008, 12:23:50 am »
Psycholog ostrzega: nie straszmy dzieci szkołą!

Zaburzenia snu, jąkanie, płacz czy regres emocjonalny, to niektóre ze stanów lękowych jakie towarzyszą wielu pierwszoklasistom. Również młodsze dzieci przeżywają traumę, idąc do przedszkola – mówi w rozmowie z Wirtualną Polską Bożena Janiszewska, psycholog dziecięcy. Przyznaje, że dwa tygodnie od rozpoczęcia roku szkolnego ma w swoim gabinecie natłok małoletnich pacjentów.

 
Choć od początku roku szkolnego upłynęły zaledwie dwa tygodnie, Pani gabinet psychologiczny pęka w szwach. Dlaczego?


- Dla wszystkich dzieci pierwsze dni w szkole czy przedszkolu wiążą się z ogromnym stresem. Szczególnie maluchy wychowywane w sposób nadopiekuńczy, przeżywają w tej sytuacji traumę. Niektóre odmawiają jedzenia całymi dniami, płaczą, mają biegunkę czy torsje.

Jedną z moich pacjentek jest pierwszoklasistka, która po rozpoczęciu szkoły zaczęła mieć tak silne lęki, iż praktycznie nie przesypia nocy.

 
 
Początek edukacji jest zwykle bardziej stresujący dla dzieci młodszych niż starszych.

- To prawda. Małe dzieci w wieku ok. 3-4 lat czują się bezpiecznie tylko w obecności rodziców. Przedszkolaki, które po upływie 2-4 tygodni wciąż płaczą, moczą się, czy niedosypiają, najprawdopodobniej nie dorosły jeszcze społecznie i emocjonalnie do przebywania w przedszkolu. Warto zabrać takie dziecko z placówki i spróbować umieścić je tam ponownie za rok.

Aby zmniejszyć stres u malucha dobrze jest dać mu do przedszkola przytulankę, lub też włożyć do kieszonki zafoliowaną fotografię, któregoś z rodziców. Zaznaczyć, że ilekroć spojrzy na zdjęcie, tylekroć będziemy o nim myśleć. Wrażliwsze dzieci dobrze jest również wcześniej odbierać ze szkoły czy przedszkola. Przy czym, trzeba pamiętać o dotrzymywaniu danych obietnic, co do terminu odbioru. Inaczej będzie to dla dziecka znak, że któreś z rodziców po prostu je porzuciło.

 
 
U niektórych dzieci już od początku edukacji widać wyraźną niechęć do szkoły.

- Bardzo często rodzice nieświadomie zniechęcają dziecko do nauki. Straszą je, że jak pójdzie do szkoły, to np. nie będzie już mogło tyle grać w ulubioną grę komputerową. Miałam kiedyś pacjenta, który nie chciał iść do zerówki. Tłumaczył się tym, że w szkole trzeba umieć pisać wyrazy, a on zna tylko literki.

Warto mówić dziecku, że pójście do szkoły wiąże się z poznaniem nowych kolegów, nauką pisania, czytania czy zdobycia nowych wiadomości. Po prostu pokazywać te pozytywne strony edukacji.

 

Co powinno zwrócić naszą szczególną uwagę podczas pierwszego roku pobytu dziecka w zerówce?


- Niepokojące objawy, typu zaburzenia snu, jąkanie, nadmierne pieszczenie się (dziecko przychodzi i zaczyna mówić jak trzylatek, co może nawet trwać kilka miesięcy) czy też narastająca niechęć do szkoły. Mówiąc ogólnie, nie straszmy dzieci szkołą! Pamiętajmy, że doświadczenia z pierwszych lat szkolnych rzutują na całe życie malucha.

Rozmawiała Anna Sztandera, Wirtualna Polska
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26239
Dojrzałość szkolna i przedszkolna
« Odpowiedź #36 dnia: Listopad 22, 2008, 04:05:12 pm »
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26239
Odp: Dojrzałość szkolna i przedszkolna
« Odpowiedź #37 dnia: Styczeń 03, 2009, 01:05:45 pm »
Sześciolatki do poboru
Cytuj

Już w styczniu to wielkie badanie ma się odbyć w każdej polskiej gminie. Wszędzie trwają przygotowania. Rodzice dowiadują się o badaniach gotowości szkolnej na zebraniach w przedszkolu. A nauczyciele dostali już arkusze, w które będą wpisywać, czy dziecko potrafi określić strony świata, czy sprawnie rzuca piłką, czy łatwo wybucha płaczem, czy umie bawić się z innymi itp.

Arkusz ma kilkadziesiąt punktów, a w podsumowaniu nauczyciel oceni gotowość szkolną malucha w kilkustopniowej skali, np. jako "niską" albo "zgodną z oczekiwaniami".


Wiecej na temat w wątku:

 Reforma może skrzywdzić sześciolatki
http://forum.darzycia.pl/index.php?topic=8814.new#new
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

 

(c) 2003-2017 Team Dar Życia :: nota prawna :: o plikach Cookies :: biuro@darzycia.pl
Polecamy:   Forum o zwierzętach