Każdy głos czuję, jak walenie gąbką po głowie[/b]Agnieszka Pochrzęst
Dwanaście lat zastanawiała się, czy dać się pokroić. W końcu zwycieżył rozsądek
Bartek Marganiec słyszy od półtora roku
więcej zdjęć Nadchodzi godzina spotkania z inżynierem W., który ma mi podłączyć procesor mowy, dzięki któremu wreszcie będę mogła słyszeć. Włączamy sygnał testowy.
- Kręci mi się w głowie - mówię.
- W tej chwili czy w ogóle teraz? - dopytuje inżynier W.
- W tej chwili.
- A teraz?
- Teraz nie.
- A teraz?
- Teraz znowu.
Zdałam sobie sprawę, że to są właśnie moje nowe wrażenia słuchowe. Mam mówić, czy czuję to mocno, średnio, czy słabo. To nie ma nic wspólnego z dźwiękiem. Każdy głos czuję tak, jakby mnie ktoś walił taką wielką gąbką po głowie. To nawet nie jest nieprzyjemne - po prostu bardzo dziwne uczucie.
Czytanie z ust
Agata Jurkiewicz, uśmiechnięta, energiczna trzydziestolatka, prowadzi pod ksywką "Cyborg" blogu ci.hell.pl. Nie słyszała od urodzenia, a dzięki implantowi ślimakowemu właśnie zaczyna słyszeć. Lekarze wszczepili jej elektroniczną protezę ucha wewnętrznego - przekształca dźwięki w prąd elektryczny, który trafia do włókien nerwowych, a stąd do kory mózgowej. Agata żyje z implantem od pół roku.
12 lat zastanawiała się, czy dać się pokroić. W końcu to coś na całe życie, a w życiu jakoś sobie radziła. Umiała czytać z ust - nauczyła się tego jako dziecko, ukończyła chemię w Krakowie. Nad implantem poważnie zaczęła się zastanawiać na studiach doktoranckich już w Warszawie - myślała o karierze za granicą.
20-letni Bartosz Marganiec też nie słyszał od urodzenia, ale nauczył się mówić. Studiuje na drugim roku matematykę na Uniwersytecie Warszawskim. Implant wszczepiono mu półtora roku temu. Też prowadzi blog: "Na studiach zrozumiałem, że z moim słuchem niczego więcej już nie osiągnę. Potrzebuję czegoś, co wykroczy poza moje możliwości. Nie chciałem się ograniczać do środowiska, które już znałem. A każda próba podjęcia kontaktu z kimś nowym wymagała wysiłku. Każdej nowej osobie musiałem mówić, że jeśli się coś do mnie powie za moimi plecami, to tego nie usłyszę. Traciłem więc kolejne okazje do poznawania nowych ludzi, a nie chciałem się ograniczać do osób, które już znam".
Szew za uchem
Sobota, 17 lutego, Agata tuż po wszczepieniu implantu w Międzynarodowym Centrum Słuchu i Mowy w Kajetanach:
"Budzę się koło 11.40 z jakiegoś snu w nieznanej mi niebieskiej sali, pod niebieską pościelą w chmurki i tęcze. Bandaże na głowie, kabelek przypięty do ręki, chyba już po wszystkim. Boli. Natychmiast zastrzyk. I tak mnie trzymają przez dobę na zastrzykach przeciwbólowych - całkiem miły odlocik.
Mam szew za uchem, tak jakby ktoś chciał mi je odkroić. I ogolony kawałek głowy. Dość dużo, chociaż pozostałe włosy nieźle to zasłaniają.
Pierwsza noc w domu spokojnie przespana bez żadnych prochów. Ucho i szew pobolewają trochę, ale do wytrzymania. Dziesiątego dnia po operacji zdjęli mi szwy. Trochę bolało, ale przyniosło ulgę, już zaczynały mi przeszkadzać. No i UMYŁAM WŁOSY po raz pierwszy od operacji. Czuję się jak człowiek".
Narodziny szumów
19 marca (dzień zero): "Przyjeżdżam na 9 rano. Mam spotkanie z logopedką, z lekarzem (mogę już chodzić na basen, ha!) i dowiaduję się jednej bardzo ważnej rzeczy: nic nie straciłam. Badanie słuchu nie wykazuje większych zmian w lewym, operowanym uchu. Chwała profesorowi Skarżyńskiemu i jego rękom. Dostaję programy do zmiany co godzinę, każdy daje trochę mocniejszy sygnał. Dość szybko przyzwyczajam się do każdego ustawienia i pozorne zawroty głowy są słabsze. Mam chodzić w aparacie słuchowym na drugie ucho, ale od czasu do czasu go wyłączam, żeby skupić się na nowych doznaniach. Reaguję na różne dźwięki z otoczenia. Stukam ołówkiem o biurko i kręci mi się w głowie. Czuję się mocno oszołomiona.
Godzina 18.42: pocieram palcem o mikrofon za lewym uchem i słyszę to jako dźwięk! Jeszcze dość cichy, ale zdecydowanie jest to dźwięk. Pierwszy, jaki słyszę za pośrednictwem implantu, nie licząc testów. Przez cały wieczór macam się po mikrofonie i sprawdzam, czy to nie złudzenie".
Dźwięk dmuchanego nosa
Dzień pierwszy: Rano mam programowanie procesora. Dostaję cztery programy, tym razem do zmiany co dwa dni. Inżynier W. mówi, żebym się generalnie za wiele nie spodziewała. Ja to wszystko wiem: że nie mam trzech lat, że różnie bywa z efektami. No ale postaram się z tego wyciągnąć, co się da.
Wieczorem, już po wyjściu ze szpitala, wyraźnie słyszę szelest folii za uchem. Słyszę też, bardzo cicho, ale jednak, jak mama mówi głoski "szszszszszsz", "żżżżżżżżżż", "źźźźźźźźźź".
Dzień drugi: Kręci mi się w głowie od stukania w klawiaturę. Jadąc samochodem, wyłączam aparat słuchowy, który noszę na drugim uchu, i nasłuchuję dźwięków z implantu. Trochę słyszę szumy, troszeczkę bardzo głośny własny głos (w samochodzie mogę się swobodnie wydrzeć), od czasu do czasu dochodzi do mnie dźwięk mijającego mnie pojazdu. W sklepie chyba usłyszałam dźwięk monet spadających na tackę.
Dzień piąty: Dzisiaj rano włożyłam nowe baterie.
Dzień 15.: Słyszę oddech. Czuję się dziwnie, kiedy nagle padną mi baterie.
Pojawiają się nowe dźwięki: otwieranie rzepa, hamowanie (takie z wyciem), otwieranie/zamykanie drzwi w starym ikarusie, stuk własnych obcasów - tu nie jestem pewna, czy słyszę, czy czuję. Może to tak właśnie ma wyglądać? Bo zaczynam, jakby zyskiwać świadomość rytmu mowy, chociaż samogłosek dalej nie słyszę, tylko je czuję. Słyszę, jak idę po linoleum w miękkich butach. Słyszę tarcie palcami o szorstki papier. Dźwięk dmuchanego nosa wręcz przestraszył.
Pokusa wyłączenia
Bartosz wyłącza procesor na noc, bo niewygodnie się z nim śpi: "Cisza. Nie słyszę telewizora ani kota, ani tym bardziej komputera. Nie słychać nawet, jak stukam w klawiaturę. Gdy mama się do mnie odzywa, ledwo ją słyszę i z trudem rozumiem".
Agata zdejmuje procesor na noc i do kąpieli. Chociaż czasami nie może wytrzymać od hałasu: "Na piętrze remont łazienek, wiercenie doprowadza mnie do szału. Bycie niedosłyszącym ma swoje zalety: można odciąć się od dźwięków. Mam na to inny sposób niż wyłączenie procesora. Noszę ze sobą odtwarzacz oraz kabelek do podłączania go bezpośrednio do procesora, i zamiast wiercenia albo hałasowania krzesłem (tak, to potrafi być niemal równie uciążliwe) słucham sobie muzyki (złamałam się dopiero w ten weekend w samolocie)"
Ugniatanie mózgu
Agaty tydzień siódmy i 11. z procesorem: Zaczynam rozróżniać samogłoski na słuch. Trochę mi się myli u z y i czasami a z o, ale generalnie jest wyraźny postęp w porównaniu z tym, jak zaczynałam te ćwiczenia.
Ciche miejsca występują znacznie rzadziej, niż mi się zdawało. O ile w ogóle są.
Byłam u logopedki. Po godzinie ćwiczeń czułam się tak, jakby mi ktoś wziął mózg i pougniatał. Pomysł jest prosty: słuchanie i zgadywanie, co to za dźwięk (otrzepujący się z wody pies czy dziecko bawiące się wężem ogrodowym?) albo co to za głoska (Kasia czy kasza?). I to potrafi mnie porządnie zmęczyć.
Głośne sikanie
30-letnia Małgosia Jeruzalska żyje z implantem od czterech lat. Nie zwraca już uwagi na procesor mowy, który wśród kręconych włosów delikatnie wystaje zza jej ucha. Dźwięki ciągle ją zaskakują.
- Matko, nawet nie wiedziałam, że tak głośno sikam - śmieje się. - Kurcze fiołek, a jak wszyscy głośno oddychają. A jak szurają!
Małgosia zaczęła tracić słuch w podstawówce. W siódmej klasie okazało się, że słyszy jak stara babcia: żadnych wysokich dźwięków. Nawet nie wie, kiedy sama nauczyła się czytać z ust. Czasami czegoś nie dosłyszała. Innym razem przekręciła, dla jej ucha nie istniały spółgłoski "s", "sz" czy "t". Uważano ją za roztargnione dziecko. Z każdym rokiem było gorzej.
Małgosi tydzień ósmy z procesorem: "Zawsze lubiłam słuchać muzyki. Mój słuch, choć ograniczony, pozwalał mi na przeżywanie różnych wrażeń, jakie niesie muzyka. Odbierałam rytm, melodię oraz harmonię. Od czasu, kiedy mogę korzystać z procesora mowy, badam także, jak teraz odbieram muzykę. Ciągle niespodzianki. Włączyłam "Cztery pory roku" Antoniego Vivaldiego. Słuchałam w skupieniu. Nagle pojawiła się półminutowa cisza, a po niej gwałtowne wejście instrumentów. Pomyślałam, że to zabieg kompozytora, aby wywołać poruszenie u słuchacza. Założyłam procesor i odsłuchałam ten sam fragment jeszcze raz. Niesamowite! Owe pół minuty nie było puste. W tym fragmencie skrzypek gra solo!".
Naturalny gwizdek
Tydzień 12. Małgosia znajduje ogłoszenie na tablicy w szkole baletowej przy Moliera: "Udzielam lekcji emisji głosu i śpiewu". Spisuje numer telefonu. Raz, na studiach, towarzysko, była z koleżanką na próbie chóru. Chórmistrz przesłuchał także ją, z rozpędu.
- Nie przerywaj - krzyknął. Małgosia speszyła się i jednak przerwała. Co przerwała? Nie wie, bo nie słyszała. Chórmistrz wyjaśnił: - Masz piękny, naturalny gwizdek.
Czyli co? - myślała.
Justynie Reczeniedi, solistce Warszawskiej Opery Kameralnej, która ogłaszała się w szkole baletowej, nie mówi, że dopiero uczy się słuchać dźwięków. Na trzeciej lekcji słyszy swój naturalny gwizdek. Prawie płacze. Gwizdek to nadzwyczaj wysoki sopran koloraturowy. Głos Małgosi dochodzi do najwyższych rejonów skali.
Głos zza pleców
Bartek, 16. tydzień: "Coraz częściej słyszę i rozumiem, co ktoś nagle powie za moimi plecami. Na razie do głosu każdej osoby muszę się przyzwyczajać i na początku mogę kiepsko rozumieć, ale myślę, że z czasem to się zmieni".
Ptaki
Agaty tydzień 16., 1 maja: "Wyrwałam się z miasta na kilka dni. Tutaj można się dopiero skupić na dźwiękach, jak nie ma ludzi ani samochodów. Słyszę ptaki. Ale one pitolą! Nie sądziłam, że to tak głośno, i w ogóle inaczej sobie ten dźwięk wyobrażałam. Sama bym się nie domyśliła, trzeba mi mówić, co słychać. Mam też zaliczone żaby, szum wiatru, ogień, kroki na piasku i żwirze i co tam jeszcze na wsi słychać. Oczywiście psy".
Telefon
Bartek rok od założenia procesora mowy przez 15 minut rozmawia przez komórkę z tatą i ani razu nie prosi o powtórzenie! Teraz spokojnie rozmawia przez telefon z rodziną - bo zna ich głosy i intonację. Marzy, żeby móc zrozumieć wszystkich. Do tej pory miał telefon, ale stresowało go, gdy zaczynał dzwonić, i zazwyczaj go nie odbierał. Porozumiewał się SMS-ami.
Ucho się nie zatyka
21. tydzień z implantem, blog Agaty: "Czy ja już pisałam, że jedną z zalet implantu jest to, że ucho się nie zatyka? A raczej może się zatykać i nie przeszkadza to w komunikacji. Słuch elektryczny w niewielkim tylko stopniu zależy od kondycji ogólnej organizmu, i to jest miłe. Nowy procesor, nowe możliwości. Mój słuch z wiekiem może się tylko poprawiać".