Ogłoszenia Zwierzęta
Aktualności: Dar Życia poleca Kalendarz ze zdjęciami oraz Foto Karty, powołując się na nasze forum otrzymają Państwo rabat w postaci darmowej wysyłki PREZENTÓW. Kod rabatowy to słowo DAR ŻYCIA a strony to Foto Karty oraz Kalendarze ze zdjęciami

Autor Wątek: Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona  (Przeczytany 67461 razy)

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #50 dnia: Wrzesień 02, 2005, 02:37:16 am »
Opis ćwiczeń wraz z ilustracjami jest tu:
http://www.babyboom.pl/dzieci_7_9/szkola/kinezjologia_edukacyjna_gimnastyka_mozgu.html

I tutaj również wiele praktyczych informacji o gimnastyce mózgu i kinezjologii:
http://www.logopedia.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=157&Itemid=37
http://odn-plock.edu.pl/prv/logopeda/metody/pedagogiczna/dennisona/dennisona.html

I jeśli ktoś woli to skrócona nieco wersja tego co wyżej do ściągnięcia:
www.modn.elk.edu.pl/publikacje/2004/polcyn.doc


I taka uwaga ode mnie - leniwe ósemki można rysować ręką dziecku na plecach, (zawsze w kierunku od środka w lewo w górę, poziomo).
Też sprzyja integracji obu półkul mózgowych.

Pan Rajek

  • to weteran
  • polecający usługi
  • *******

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #51 dnia: Październik 25, 2005, 04:06:35 pm »
kinezjologia

mmmj Wysłany: Wto Paź 25, 2005 15:46

Cytuj
Poszukuję rodziców którzy byli na turnusie w międzynarodowym instytucie neurokinezjologii i chcieliby się ze mna podzielić wrażeniami. Ja wybieram się tam w czerwcu.
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline monzaw3

  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 186
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #52 dnia: Październik 26, 2005, 11:11:50 am »
Cześć!! Ja byłam na tym turnusie już nawet dwa razy.Muszę ci powiedziec że dzieci robią ogromne postępy.Mimo ze turnus trwa dwa tygodnie.Mój Kubuś też zrobił postęp.Kiedyś nie mieliśmy z nim kontaktu,a po turnusie całkiem się zmienił.Mamy z nim coraz lepszy kontakt.Dla nas najlepsze były masaże kinezjologiczny,taktylny,czaszkowo-krzyżowy i masaż klasyczny.Zajęcia dla dzieci są rózne,dla rodziców tez, także nie mozna się nudzić.Jeżeli chodzi ci o turnus Międzynarodowego Instytutu Kinezjologicznego Swetłany Masgutowej to warto jechać.Jak coś chcesz więcej wiedzieć to chetnie ci napisze.Pozdrawiam Monika

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #53 dnia: Listopad 10, 2005, 08:41:57 pm »
Leniwa ósemka



Tor wykonany z drewna, w kształcie leżącej ósemki. Zamontowane rączki umożliwiają łatwe manipulowanie przyrządem, a głębokie wyżłobienie zapobiega wypadaniu piłki z toru. Zabawa labiryntem ma korzystny wpływ na koordynację wzrokowo-ruchową, wewnętrzną harmonię organizmu. - wym. 48 x 22 x 2.5 cm - śr. kulki 3 cm



• uczy przekraczania wzrokowej linii środkowej dla zwiększenia
integracji półkul mózgowych
• poprawia widzenia obuoczne i peryferyjne
• koryguje koordynacje związane z pracą mięśni oka ( zwłaszcza przy wodzeniu)
• poprawia technikę czytania (ruchy oczu od lewej do prawej)
• poprawia czytanie i rozumienie (pamięć skojarzeniową długoterminową)
• poprawia rozpoznawanie symboli w celu dekodowania języka pisanego
• rozluźnia mięśnie oczu, szyi i ramion podczas ogniskowania wzroku
• poprawia percepcję głębi

Radosna Kinezjologia - Joanna Zwoleńska  o której wspomniała Anna


"Niemożliwe czyń możliwym, możliwe łatwym, a łatwe eleganckim"
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #54 dnia: Styczeń 14, 2006, 09:52:38 am »
Byłam na warsztatach poświęconych Radosnej Kinezjologii, prowadzonych przez Joanne Zwoleńską i mogę polecić :)

Radosna Kinezjologia to propozycja wykorzystania kinezjologii edukacyjnej w pracy z dziećmi - w formie atrakcyjnych ćwiczeń i zabaw. Autorka inspiruje się też innymi programami, wykorzystujacymi choreoterapię i terapię poprzez ruch.

"Ćwiczenia wykorzystują i rozwijają naturalną potrzebę ruchu, szczególnie u dzieci. Pozwlają przyjrzeć siewszechstronnemu wpływowi aktywności ruchowej na rozwój fizyczny, emocjonalny i intelektualny, na doskolenie umiejetności szkolnych i społęcznych, na lepszą jakość i dynamikę działań."

Wszystkie ćwiczenia, zanim zostały opublikowane, zostały "przetestowane" w pracy z dziećmi :)


Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #55 dnia: Styczeń 14, 2006, 10:05:55 am »
Zabawy leniwymi ósemkami

KREATYWNA ÓSEMKA

"W słoneczny, letni dzień siedzisz na plaży i w ciepłym piasku żłobisz dwa stykające się kółka. Dorośli widzą w nich znak nieskończonoci. Niektórzy nazywają go leniwą ósemką. Układasz na nim muszelki i kamyczki w taki sposób, aby stworzyć różne kompozycje. Dekorujes je gałązkami, patyczkami, piórkami..."

Po śladzie leniwej ósemki zaznaczonym na papierze, filcu, tekturze, styropianie, korku, itp. (umieszczonym na podłodze, ścianie, stole, ławce, itp):
- tocz, przesuwaj, prowadź różnorodne zabawki
- rozmazuj plastelinę masę solną, masę mydlaną, itd.
- przyklejaj sznurek, wełnę, watę
-- wydzieraj i przyklejaj kolorowy papier, gazetę, wstążki, kawałki materiałów
- wyciskaj z tubki (strzykawki) klej, farbę, krem
- rozsypuj ryż, kaszę, piasek, drobne kamyki (pprodukty o różnym ciężarze, fakturze, ciężkości)
- układaj guziki, kredki, muszelki, kamyki, gumki, sznurki, papiery, itd
- wpinaj pinezki, szpilki, wykałaczki, papierowe dekoracje urodzinowe

Cele:
- aktywizowanie pracy w polu środkowym (oczy - ręce) i płynne przekraczanie linii środkowej ciała (lewa - prawa)
- wzmacnianie koordynacji ręka - oko
- wzmacnianie ruchliwości oczy oraz centalnego i obwodowego pola widzenia
- integrowanie odruchu chwytnego Robinsona
- usprawnianie motoryki precyzyjnej
- aktywizowanie skupienia na zadaniu
- przygotowywanie do pisania, czytania, liczenia, prac plastycznych i technicznych
- stymulowanie kreatywności


ÓSEMKOWE POŁĄCZENIA

Nasze ciało ma wiele części parzystych, np: oczy, usz, ręce, nogi...
Można je obrysować znakiem nieskończoności (leniwą ósemką).


Wyszukaj na sobie i obrysuj ręką "ósemkowe połączenia" (w poziomie i w pionie), np:
oko -oko. ucho - ucho, kolano - kolano, stopa - stopa, usta- nos, kolano - biodro, kolano - stopa, itd

Wariant:
Poproś inną osobę, by znalazł i zaznaczył "ósemkowe połączenia" z tył€ twojego ciała. Partner, rysując ósemki, naciska mocno lub słabo, rysuje poalcem lub całą dłonią, linią ciągła lub przerywaną.
Zamieńcie sie rolami.

Cele:
- wzmacnianie świadomości schematu własnego ciała w wymiarze lewa - prawa, góra - dół, przód - tył.
- rozwijanie zdolności zauważania różnic i podobieństw w mapie ciała
- doskonalenie identy
fikacji nazwy i części ciała
- rozwijanie koordynacji ręka - oko
- stymulowanie umiejętności kodowania i dekodowania kształtu litery i cyfry
- doskonalenie umiejetności czytania i pisania
- wspomaganie przyswajania pojęć matematycznych (operacje na zbiorach)
- pobudzanie wyobraźni i kreatywności
- wzmacnianie akceptacji swojego ciała



Żródło: "Radosna kinezjologia", J. Zwoleńska.

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #56 dnia: Styczeń 14, 2006, 10:10:43 am »
Dziękuję Emilianko  :D
Radosna kinezjologia - Joanna Zwoleńska
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #57 dnia: Styczeń 14, 2006, 10:26:09 am »

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #58 dnia: Lipiec 24, 2006, 03:09:47 pm »
Kinezjologia edukacyjna wg. Dennisona

Przykłady ćwiczeń Dennisona
- dr Świetłana Masgutowa

Ćwiczenia Dennisona w pracy przedszkola

Cytuj
Ćwiczenia Dennisona mogą stanowić wstęp do głównego zajęcia. Dzięki nim dziecko jest bardziej podatne na oddziaływania edukacyjne i terapeutyczne.


Przykłady zajęć:

Przykład 1
Terapia logopedystyczna
Cele: (1) ćwiczenie koncentracji uwagi, (2) usprawnianie pracy narządów artykulacyjnych, (3) utrwalenie wymowy głoski .

Przykład 2
Terapia logopedystyczna
Cele: ćwiczenie wymowy głoski tylnojęzykowej

Przykład 3
Przygotowanie do nauki pisania. Wiek dzieci: 6-latki.
Cele: (1) integracja działania półkul mózgowych, (2) ćwiczenie koordynacji wzrokowo-ruchowej, (3) doskonalenie orientacji w schemacie własnego ciała oraz orientacji przestrzennej

Przykład 4
Praca z dzieckiem nadpobudliwym. Wiek dzieci: 5-6-latki.
Cele: (1) poznawanie sposobu oddychania przeponowego jako podstawowego ćwiczenia wyciszającego, (2) doskonalenie umiejętności przyjmowania pozycji Dennisona z jednoczesnym nastawieniem na głęboki relaks i twórczy odpoczynek, (3) zachęcanie do wykorzystywania zdobytych umiejętności według własnych potrzeb, (4) budowanie poczucia własnej wartości.


źródło: http://www.dysleksja.waw.pl

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #59 dnia: Lipiec 24, 2006, 05:31:06 pm »
Kinezjologia Edukacyjna - Gimnastyka Mózgu - ćwiczenia

Metoda Dennisona

Gimnastyka Mózgu

Kinezjologia edukacyjna: Anna Oleksiak
http://kinezjologia.com.pl/

Gimnastyka Mózgu - przykładowe ćwiczenia
Profil dominacji mózgu
Integracja odruchów

- o metodzie kinezjologii edukacyjnej
- korzyści
- cele metody i do kogo jest skierowana

Kinezjologia edukacyjna - co to takiego?

Cytuj
Z greckiego "kinesis" oznacza ruch, "logos" - nauka, a więc jest to nauka o ruchu, o tym jak rozwija się dziecko i dorosła osoba, gdy wykorzystuje ruch. Kinezjologia edukacyjna zajmuje się ruchami bardzo specyficznymi, takimi, których wykonanie aktywizuje i stymuluje odpowiednie obszary mózgu, powodujące zwiększanie ilości połączeń nerwowych między prawą i lewą półkulą, dzięki czemu poprawia się jakość pracy mózgu jako całości. Jest to wielka szansa dla dzieci dyslektycznych i dysortograficznych, nadpobudliwych, opóźnionych w rozwoju, mających problemy z uczeniem się.

Twórcą kinezjologii edukacyjnej jest Amerykanin Paul Dennison.



Metoda Paula Dennisona

Cytuj
Ruch jest drzwiami do uczenia się”  - Paul E. Dennison

Metoda Dennisonów - to ćwiczenia relaksacyjne i energetyzujące służące integracji półkul mózgowych w celu efektywniejszego działania.
Jest prosta, sprzyja harmonijnemu rozwojowi, a stosowana cierpliwie i wytrwale, pomaga przezwyciężyć rozmaite trudności dziecka.



Rytmizacja zamiast filiżanki kawy

Rytmizacja to element często wykorzystywany w kinezjologii

Rytmizacja pozwala dostarczyć do mózgu odpowiednią ilość tlenu, przywraca optymalną polaryzację w korze nowej. Prawidłowo wykonana rytmizacja wygląda następująco: Rozpoczynamy od picia wody.

- ENEGETYCZNOŚĆ- Woda jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania układu limbicznego, aktywizuje mózg do pracy. Najszybciej przyswajana przez organizm jest woda niegazowana. Należy pić 25ml wody na każdy kilogram masy ciała.
-JASNOŚĆ- punkty na myślenie to miękkie miejsca pod obojczykami położone symetrycznie po obu stronach mostka. Jedną ręką masuj te punkty, drugą połóż na brzuchu. Następnie zmień układ rąk. Punkty na myślenie aktywizują przekazywanie informacji z lewej półkuli do prawej połowy ciała i odwrotnie, stymulują aortę, poprawiając jednocześnie ukrwienie mózgu.
-AKTYWNOŚĆ- ruchy naprzemienne uaktywniają obie półkule nowej kory. Wykonywane powoli aktywizują układ przedsionkowy i poprawiają równowagę. Ruchy naprzemienne wykonujemy następująco: podnieś w górę prawe kolano i dotknij go prawą ręką. To samo wykonaj lewą nogą i prawą ręką.
-POZYTYWNOŚĆ- pozycja Dennisona: usiądź, ze skrzyżowanymi nogami w kostkach. Wyciągnij ręce w przód i skrzyżuj je tak, żeby kciukami były zwrócone w dół. Spleć palce, zegnij ręce w łokciach i oprzyj splecione dłonie na piersiach. Wzrok skierowany przed siebie, oddychaj spokojnie. W trakcie wdechu dotknij językiem podniebienia, przy wydechu rozluźnij go. Oddychaj spokojnie kilka chwil, następnie zmień pozycję: Nogi w lekkim rozkroku zgięte w stawach kolanowych, całe stopy na podłodze. Dłonie połóż na kolanach, połącz końce palców obu rąk. Oddychaj jak poprzednio.


Metoda Dennisona - zestaw ćwiczeń poprawiający sprawność umysłową dzieci w młodszym wieku szkolnym
Kinezjologia edukacyjna jako nauka wspomagająca proces uczenia się
Kinezjologia edukacyjna - jako dobra i łatwa metoda pracy z dziećmi w wieku przedszkolnym
Jak wykorzystuję elementy kinezjologii edukacyjnej Dennisona za zajęciach edukacyjnych w klasach młodszych szkoły podstawowej specjalnej dla uczniów upośledzonych umysłowo w stopniu lekkim

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #60 dnia: Wrzesień 23, 2006, 02:17:35 pm »
Vide post MP
Kontrowersje wobec Kinezjologii Edukacyjnej i podobnych praktyk

Cytuj
W Polsce i na świecie pojawia sie coraz więcej koncepcji edukacyjnych, w ktorych pod szyldem nauki przekazuje się prawdy metafizyczne i teologiczne, podczas gdy praktyka proponowana w systemie edukacyjnym nie powinna mieć takich celów. Powinna natomiast nauczać zdrowego krytycyzmu oraz sceptyzmu metodologicznego, bazując na wiedzy naukowej, opartej na faktach empirycznych, a nie na niesprawdzalnych spekulacjach. Należy więc byćczujnym oraz ostrzegać przed tego rodzaju infiltracją, czy ideologizacją systemu nauczania /nie tylko w szkołach, ale także w przedszkolach/, która dokonuje się w coraz wiekszej ilości państw europejskich, także w Polsce. Wiecej Nasz Dziennik
sobota-niedziela 23-24 września 2006, Nr 223/2633/ www.naszdziennik.pl - Myśl jest bronią.
_________________
mama Maksia i Weroniki z zD



Światopoglądy orientalne w edukacji?
- Nasz Dziennik Sobota-Niedziela, 23-24 września 2006, Nr 223 (2633)Wersja do druku

Kontrowersje wobec Kinezjologii Edukacyjnej i podobnych praktyk
W Polsce i na świecie pojawia się coraz więcej koncepcji edukacyjnych, w których pod
szyldem nauki przekazuje się prawdy metafizyczne i teologiczne, podczas gdy praktyka
proponowana w systemie edukacyjnym nie powinna mieć takich celów. Powinna natomiast
nauczać zdrowego krytycyzmu oraz sceptycyzmu metodologicznego, bazując na wiedzy
naukowej, opartej na faktach empirycznych, a nie na niesprawdzalnych spekulacjach. Należy więc być czujnym oraz ostrzegać przed tego rodzaju infiltracją czy ideologizacją systemu nauczania (nie tylko w szkołach, ale także w przedszkolach), która dokonuje się w coraz większej ilości państw europejskich, także w Polsce.

W Polsce taką niejasną praktyką - i zarazem bardzo popularyzowaną w wielu szkołach - jest Kinezjologia Edukacyjna - zdaniem wielu naukowców - o słabym lub przynajmniej dyskusyjnym podłożu naukowym. Źródła, na których oparta jest Kinezjologia Edukacyjna (o charakterze edukacyjnym, ale też terapeutyczno-rozwojowym), znana bardziej jako Metoda Dennisona, od dawna są podważane przez amerykańskie kręgi medyczne, Francuską Komisję Rządową, niemieckie ośrodki pedagogiczne w Bawarii czy niektórych badaczy z Oxfordu. Także wielu polskich naukowców wyraża poważne wątpliwości. Ponadto niezależni badacze światopoglądów wykazują także ścisłe konotacje tej metody ze światopoglądem filozofii orientalnych, a nawet z okultyzmem lub ezoteryzmem. Jest to tym bardziej niepokojące, że nie chodzi tu tylko o "edukację", ale także o "uzdrawianie", a nawet o wiele więcej.

Geneza Kinezjologii - w mroku nienaukowości?
Jakie są oficjalne cele Kinezjologii Edukacyjnej? Oto fragment tekstu podręcznikowego:

"Rozwój ruchowy dziecka rozpoczynającego szkołę stanowi o jego gotowości fizycznej i
neurofizjologicznej. Ten rodzaj gotowości szkolnej najpoważniej wpływa na jego dojrzałość intelektualną i motywacyjno-emocjonalną. Co zawiera ta sfera, którą nazywamy rozwojem ruchowym? Rozpatrujemy to zagadnienie w ujęciu Kinezjologii Edukacyjnej - nauki i praktyki rozwoju osobowego przy wykorzystaniu specjalnych (specyficznych) naturalnych ruchów ciała, ukierunkowanych na integrację pracy mózgu.

Zadaniem Kinezjologii Edukacyjnej jest przede wszystkim aktywizacja i przywrócenie naturalnych mechanizmów rozwoju" (cytat z podręcznika kinezjologicznego).
Podobnie jest, jeśli chodzi o "program edukacyjno-terapeutyczno-rozwojowy realizowany w oparciu o ćwiczenia i procedury Kinezjologii Edukacyjnej" proponowany wielu szkołom przez Polskie Stowarzyszenie Kinezjologów. Zapewnia się w nim nauczycielom: "doskonalenie warsztatu, lepszą organizację własnej pracy, lepsze wyniki pracy dydaktycznej i wychowawczej", zaś uczniom - "ułatwienie procesu uczenia się, zmianę niekorzystnych wzorców zachowań, dobre komunikowanie się i współpraca z rówieśnikami i dorosłymi".

Te gładkie definicje w duchu scjentystycznej nowomowy podane są na takim stopniu
ogólności, że w zasadzie nie wyrażają niczego nowego, a zwłaszcza niczego, co mogłoby być niepokojące czy kontrowersyjne. W Polsce mówi się coraz częściej o Kinezjologii Edukacyjnej jako o tzw. Metodzie Dennisona i ta forma - jak już mówiłem - jest bardziej
znana rodzicom i nauczycielom. Wielu z nauczycieli nawet nie zna terminu "Kinezjologia
Edukacyjna". Nawet ci, którzy ukończyli szkolenie "Gimnastyki Mózgu" (pierwszy poziom
kształcenia w Kinezjologii Edukacyjnej), wiedzą, że ukończyli Metodę Dennisona, często
nie znając genezy ideologicznej tej metody.
Nazwa metody pochodzi od nazwiska twórcy Paula Dennisona, który oprócz nauk
psychologicznych studiował bardzo problematyczne w świecie nauki teorie jak NLP
(neurolingwistyczne programowanie), akupunkturę i Metodę Domana, która
- według wielu - jest nienaukowa, gdyż jej część edukacyjna nie ma metodycznych podstaw. Doktor M. Borkowska od dawna nalega, by ujawnić - niezgodny z etyką pedagogiczną - charakter Metody Domana, która zdaniem autorki wzbudza u zagubionych rodziców iluzoryczną nadzieję na poprawę stanu zdrowia swojego dziecka, co graniczy ze zwykłym oszustwem. Metoda ta po przebadaniu nie uzyskała pozytywnej opinii Amerykańskiego Towarzystwa Pediatrycznego i stosowanie jej nie jest zalecane. Tak samo oceniła tę metodę Francuska Komisja Rządowa działająca przez 5 lat pod kierunkiem prof. S. Tomkiewicza. Podobnie jest z NLP. Profesor J.Cz. Czabała z warszawskiego Instytutu Psychiatrii i Neurologii pytany o neurolingwistyczne programowanie podkreśla, że w raporcie na temat skutecznych terapii, opublikowanym w 1994 roku w Stanach Zjednoczonych, tej metody nie było. W tamtejszym piśmiennictwie rzadko pojawia się problem NLP, gdyż amerykańska nauka się tym po prostu nie interesuje.
W 1976 roku dr Dennison zaczął bliżej współpracować z kinezjologiem sportowym Budem
Gibbsem oraz z Richardem Tylerem, który wprowadził go w tzw. Kinezjologię Stosowaną i
testy mięśniowe (o nich poniżej). W 1979 r. dr Dennison przeszedł kurs tzw. Dotyku dla
Zdrowia, aby kontynuować swoje studia nad Kinezjologią Stosowaną. Jego pierwsza książka "Switching On" została opublikowana w 1980 r. W 1981 roku przeprowadził pierwsze warsztaty Kinezjologii Edukacyjnej, będące zwiastunem kursu Gimnastyki Mózgu.

Aby zrozumieć problem Kinezjologii Stosowanej, trzeba odkryć jej wewnętrzny związek z
metodą Dotyk dla Zdrowia, która posiada wiele założeń światopoglądowych. Twórcą metody jest John Thie, chiropraktyk (na temat tej metody poniżej), założyciel i prezes Fundacji Touch for Health w USA, przez okres 35 lat dyrektor "The Chiropractic Clinic" w
Pasadenie, w Kalifornii. Pracując przez wiele lat jako chiropraktyk, poznał wiele kierunków tzw. medycyny naturalnej.
Kiedy w 1964 roku zetknął się z dr. G. Goodheartem i stosowaną przez niego bioenergetycznŕ technikŕ testowania i usprawniania mi´Ęni, z miejsca uznał, że jest to technika o wiele bardziej użyteczna od innych, które dotychczas poznał. Współpracując z dr. Goodheartem, praktykował i prowadził badania. Wkrótce został jednym z pierwszych liderów Warsztatów Goodhearta. Usilnie, acz bezskutecznie namawiał go do opublikowania
materiałów dotyczących metody, w celu jej szerokiego upowszechnienia. W końcu dr
Goodheart zgodził się na wydanie książki, pod warunkiem jednak, że John Thie sam ją
napisze. Metoda, którą zapoczątkował dr Goodheart, stała się znana jako Kinezjologia
Stosowana. John Thie w 1970 roku zdecydował się wyodrębnić z Kinezjologii Stosowanej tę część, którą drogą wieloletnich własnych badań pogłębił i poszerzył i której od tytułu
przygotowywanej do druku książki nadał nazwę "Touch for Health" (Dotyk dla zdrowia).
Kinezjologię Eukacyjną, jak również związany z nią Dotyk dla Zdrowia, można analizować z różnych punków widzenia. Istnieją tu - co najmniej - trzy poziomy problemów, które są ze sobą powiązane. Są to: poziom antropologiczno-światopoglądowy, poziom neurofizjologiczno-terapeutyczny, poziom edukacyjno-praktyczny. Istnieją kontrowersje i dyskusje problemowe na wszystkich trzech poziomach. Jako filozofa, historyka idei i teologa interesuje mnie głównie pierwszy aspekt, który bywa niezauważony i niedoceniany, ale najważniejszy dla duchowego zdrowia człowieka, w tym także dla zbawienia.

Założenia światopoglądowe
Na bazie Kinezjologii Stosowanej (program Dotyku dla Zdrowia) powstała stworzona przez
Dennisona tzw. Kinezjologia Edukacyjna, gdzie pierwszym poziomem nauczania jest program ćwiczeń "Gimnastyki mózgu". W Polsce działa Polskie Stowarzyszenie Kinezjologów, w którym wiele osób ma uprawnienia do nauczania "Gimnastyki mózgu" - Kinezjologii Edukacyjnej, ale też Dotyku dla Zdrowia - czyli Kinezjologii Stosowanej. Dlatego nazwali się oni ogólną nazwą "Stowarzyszenia Kinezjologów". Metoda Dotyku dla Zdrowia oparta została na bazie czterech dyscyplin: kinezjoterapii (terapii ruchowej), nauki o odżywianiu, ale też chiropraktyki (kręgarstwa) i akupresury.
Chiropratyka, a szczególnie akupresura oprócz wątpliwych podstaw naukowych odwołują do orientalnych założeń światopoglądowych. D.D. Palmer, twórca chiropraktyki, oparł ją na technikach starożytnych chińskich systemów leczniczych oraz na hinduskich wierzeniach religijnych. Palmer na wiele lat, zanim odkrył kręgarstwo, parał się paranormalnym uzdrawianiem (zgodnie z okultystyczną tradycją przekazał swe zdolności synowi B.J.

Palmerowi, który kontynuował uzdrawianie "kosmiczną" mocą), radiestezją oraz frenologią
(pseudonaukową teorią o znaczeniu kształtów czaszki), wyznając wiele wschodnich doktryn religijnych (np. wiarę w reinkarnację).
Nie więc dziwnego, że w metodzie Dotyk dla Zdrowia zakłada się otwarcie (zacytujmy dosłownie, aby nie było niedomówień), "że życie człowieka jest podtrzymywane poprzez nieustanny, swobodny przepływ energii w ciele, a każde zakłócenie tego przepływu wywołuje zaburzenie w funkcjonowaniu organizmu; energia ta, zwana w medycynie chińskiej 'chi' przemieszcza się kanałami energetycznymi - meridianami, których przebieg w ciele człowieka, znany od tysięcy lat medycynie chińskiej [mającej charakter Światopoglądowy i sakralny - podkr. i dop. AP], został obecnie dokładnie zlokalizowany i 'zmapowany' dzięki zastosowaniu odpowiedniej aparatury (m.in. wyznaczanie punktów 'aku' na meridianach)" (dane z oficjalnej strony internetowej Polskiego Stowarzyszenia Kinezjologów).
To ostatnie zdanie nie jest zgodne z prawdą, gdyż co do samego istnienia meridianów
istnieją kontrowersje, nie mówiąc już o ich położeniu (o tym poniżej). Prawdą jednak
jest, że "medycyna chińska poza pojęciem jedności wszystkich układów, które składają się na istotę ludzką, uznaje również pojęcie biegunowości wszystkich rzeczy określanej słowami jin i jang. Meridiany dzielą się na jin (-) i jang (+) w zależności od kierunku ich przebiegu i położenia w ludzkim ciele. Znajomość powiązań między meridianami, mięśniami, narządami i funkcjami organizmu pozwoliła Johnowi Thie opracować 'system wczesnego ostrzegania' dla wykrywania wszelkich, nawet niewielkich zaburzeń w funkcjonowaniu organizmu człowieka oraz znaleźć sposób na ich likwidowanie jeszcze przed wystąpieniem najbardziej znamiennego objawu, jakim jest ból. Metoda Dotyk dla Zdrowia jako wskaźnika w wykrywaniu tych zaburzeń używa mięśnia, który jako pierwszy odbiera sygnał zakłóceń w przepływie energii, traci sprawność energetyczną - wyłącza się. Każdy meridian powiązany jest z jednym mięśniem stanowiącym wskaźnik podstawowy (istnieją też powiązania z mięśniami dodatkowymi) i z określonym organem (niekiedy z dwoma organami).
Wykonany test mięśniowy wykazuje sprawność mięśnia (energetyczną) lub jego wy�ŕczenie.

Sprawny mięsień, to prawidłowy obieg energii w powiązanym z nim meridianie, prawidłowe funkcjonowanie organu i prawidłowa jego struktura [podkr. AP]. W przypadku stwierdzenia drogą wykonania testu mięśniowego, że mięsień jest wyłączony, wykonuje się jego usprawnienie za pomocą jednej z wielu technik, jakimi dysponuje Dotyk dla Zdrowia, jak:
masaż punktów neurolimfatycznych, dotyk punktów neuronaczyniowych, masaż przyczepów mięśni, masaż meridianów, impuls J. Thie i inne" (tamże).
Zwróćmy uwagę, jak ważny jest kontakt z ciałem u klienta poprzez dotyk, mający w wielu
tradycjach religijnych charakter inicjacyjny. Dzięki dotykowi reaktywuje się rzekomo
łańcuch powiązań: "swobodny przebieg energii - sprawny mięsień - prawidłowa funkcja
narządu - zdrowy narząd; jeśli powtarza się w całym układzie meridianów oraz powiązanych z nimi mięśni i narządów, wówczas mówimy o normalnym stanie człowieka, a więc takim stanie, kiedy człowiek jest zdrowy, pe�en energii i cieszy si´ dobrym samopoczuciem [podkr. AP]. Proces pełnego sprawdzenia i usprawnienia 'dotykiem' nazywany jest równoważeniem" (tamże).

Tego rodzaju program "doskonałego człowieka", którego model opiera się na antropologii
meridianów, cieszy się dużym powodzeniem. Czytamy bowiem dalej: "dzięki propagowaniu również w prasie i telewizji metoda DdZ jest w Polsce coraz bardziej znana; liczne kursy prowadzone przez instruktorów zrzeszonych w Polskim Stowarzyszeniu Kinezjologów, powiększają stale grono osób stosujących metodę w praktyce, nie tylko wobec swoich bliskich, ale i w praktyce leczniczo-rehabilitacyjnej, w pracy ze sportowcami, dziećmi niepełnosprawnymi i ludźmi w podeszłym wieku. Uczestnikami kursów są pielęgniarki, masażyści, rehabilitanci, fizjoterapeuci, coraz częściej lekarze, a także nauczyciele, psycholodzy, pedagodzy, logopedzi, którzy uzupełniają swoje wiadomości po odbyciu szkolenia w zakresie pokrewnej metody - Kinezjologii Edukacyjnej" (fragment podręcznika Kinezjologii).

I w końcu konkluzja: "Połączenie w terapii tych dwóch metod: Dotyku dla Zdrowia i Kinezjologii Edukacyjnej daje wspaniałe rezultaty: ogólną poprawę funkcjonowania poprzez wyższy stopień wykorzystywania potencjału umysłowego [podkr. AP], łatwiejsze uczenie się, zapamiętywanie, pozytywną modyfikację wyrażania emocji, transformację negatywnych uczuć, podwyższanie odporności, poprawę postawy i ogólnie: bycie zdrowym, pełnym energii i cieszącym się dobrym samopoczuciem, co dla kinezjologa oznacza 'stan normalny'" (tamże).
Jak widzimy, obietnice są bardzo poważne, zaś aspiracje mocno uniwersalne i totalne.

Zauważamy, że oferta edukacyjna stanowi tylko niewielki fragment propozycji omawianej
metody, która posiada aspiracje bardziej całościowe. Do tego służą założenia światopoglądowe, pochodzące z chińskiego światopoglądu oraz innych filozofii orientalnych. Zwróćmy uwagę na fakt, że zarówno John Thie, jak i Paul Dennison interesują się akupunkturą. Nie ma tu istotnych różnic, mimo takiej, że Kinezjologia Edukacyjna, bardziej niż Dotyk dla Zdrowia, utajnia zwiŕzki z ideologiŕ meridianów w kontekstach scjentystycznej czy paranaukowej nowomowy.
Czasami jednak w komentarzu czy podręczniku przebije się słowo: "meridian". Oto na
przykład tzw. Pozycja Dennisona - Pozytywne Nastawienie, będące propagowaniem ideologii myślenia pozytywnego, wszechobecnej w New Age. Jej zadanie polega na tym, że "uaktywnia korę czuciową i ruchową jednocześnie w obu półkulach mózgowych. Język na podniebieniu - łączy układ limbiczny z płatami czołowymi, co stwarza zintegrowaną możliwość efektywniejszego uczenia się i reagowania (w tym ćwiczeniu, integrujemy wszystkie meridiany, w pozycji pierwszej wprowadzamy mózg w stan alfa, to stan nawiązujący do życia płodowego, druga pozycja to powrót do stanu beta [podkr. AP])" (fragment podręcznika).
Mamy tu wyraźną zachętę do doświadczeń transowych, w kórych lewa półkula mózgowa,
odpowiadająca za logiczne i racjonalne myślenie, zostanie wyłączona lub osłabiona (ćwiczenia edukinestetyczne mają doprowadzić do wzmocnienia prawej półkuli mózgowej,
czyli automatyczne osłabienie lewej). Przypomina to całościowe i pseudomistyczne aspiracje Metody Silvy, posługującej się także technikami wchodzenia w stan alfa i beta oraz odwołującej się do aktywizacji półkul mózgowych. Mimo wszystko na wyższych stopniach wtajemniczenia w Kinezjologię widać już wyraźnie ideologię meridianów.

Oto wymowny przykład odsłoniętych bez ogródek założeń światopoglądowych ideologii
meridianów (a nawet propagowania akupunktury i akupresury) na wyższym, II stopniu
Kinezjologii Edukacyjnej. Widzimy je już w spisie treści innego podręcznika, który nie jest powszechnie dostępny:
"Pogłębiony stopień kinestetyki edukacyjnej" (7 wymiarów inteligencji)
"1. Przegląd obszaru Akupunktury
2. Procedura stukania
- Stukanie w meridiany
- Stukanie w regulatory ciała
3. Procedura Akupresury
- Punkty Gimnastyki Mózgu (dotyk lub stymulacja)
- Równoważenie pępka
- Odblokowanie meridianów
4. Procedury z "Dotyku dla Zdrowia"
- Masaż meridianów
- Stymulacja punktów i obszarów neuro-limfatycznych" (fragment spisu treści z podręcznika).
W tym samym podręczniku wśród programu o nieco eufemistycznej nazwie "Równoważenie ekologii osobistej", spotykamy propozycje pracy z energiami, która polega w istocie (zwróćmy uwagę na manipulację językiem) na... równowaýeniu czakramów, takich jak "Trzecie oko" (powszechnie znane w myśli indyjskiej i w zachodnim okultyzmie) i inne... Mamy tu więc do czynienia nie z naukową "neurofizjologią", ale raczej z "okultystyczną biologią" lub raczej - jak uważa J.M. Verlinde w kwestii czakramów - z pewnego rodzaju "duchowością", opartą o panenergetyczny obraz Ęwiata, w którym można spotkać nie tylko "energie", ale i "duchy".

Uniwersalna, kosmiczna energia życiowa
Podobnie jak wielu bezstronnych badaczy mają więc rację A. Szecówka i A. Meyer, gdy
zwracają uwagę na obecność światopoglądu "uniwersalnej energii życiowej", która dla P.
Dennisona stanowi jeden z podstawowych filarów Kinezjologii Edukacyjnej (podobnie jest w Dotyku dla Zdrowia). Według tych autorów, założenia czy raczej niezweryfikowane naukowo dogmaty Ęwiatopoglŕdowe dotyczące "uniwersalnej energii" są następujące:
1. Istnieje uniwersalna energia życiowa.
2. Energia ta przepływa w ciele człowieka drogami (kanałami energetycznymi) zwanymi
meridianami, tworzącymi system.
3. Meridiany mają wpływ na funkcjonowanie określonych organów ciała, mięśni, emocji
człowieka oraz mogą pomóc w rozwiązaniu jego problemów.
4. Przepływ energii może zostać zablokowany poprzez stres lub lęk.
5. Przepływ energii może zostać pobudzony poprzez dotknięcie lub masaż odpowiednich
miejsc nacisku; w ten sposób zostaje usunięta blokada energetyczna.
6. Jeżeli energia przepływa bez zaburzeń przez cały swój system, wówczas człowiek jest
zdrowy i znajduje się w równowadze.
7. Stan meridianów można szybko i łatwo zbadać za pomocą testu mięśni, który mówi nam o stanie zdrowia całego organizmu.
8. Meridiany przyporządkowane są pięciu żywiołom (tak twierdził J. Thie).
9. Teoria pięciu żywiołów (ziemia, woda, ogień, drzewo, metal) należy do podstaw medycyny chińskiej. Według niej, żywioły nie są składnikami chemicznymi, lecz stanowią pięć aspektów świata, pięć podstawowych elementów reprezentujących cykle ludzkie (zob. więcej o tym w: A. Meyer, A. Szecówka, Kinezjologia edukacyjna w pedagogice specjalnej - pomoc czy zagrożenie?, "Szkoła specjalna" nr 1/2003).
Są to tezy wyraźnie światopoglądowe i metafizyczne, a nie naukowe (pseudonaukowe). Według Szecówki i Meyer, Dennison przyjął w Kinezjologii Edukacyjnej zarówno założenie o istnieniu uniwersalnej energii życiowej mającej wpływ na zdrowie człowieka, jak i rzekome odkrycie G. Goodhearta dotyczące istnienia powiŕzania i wzajemnej zgodnoĘci między meridianami a mi´Ęniami cia�a. Rodzi się jednak pytanie, czy meridiany w ogóle istnieją i gdzie są ewentualnie zlokalizowane? M. Lesch i G. Fórder (1994) uważają, że w dobie współczesnych technologii można by udowodnić istnienie meridianów, np. za pomocą elektrycznego mierzenia oporu skóry, termografii. Jednak takiego dowodu wciąż brakuje.

Obok problemów co do istnienia meridianów nie brak rozbieżnych poglądów i sprzeczności
dotyczących miejsca ich występowania. Według Kim da Silva (1993), meridiany przebiegają od 3 do 5 mm pod powierzchnią ciała, a w określonych miejscach znajdują się na jego powierzchni, tworząc tzw. punkty akupunktury. Inni autorzy przyrównują je do kabla elektrycznego i twierdzą, że meridiany owinięte polem elektromagnetycznym znajdują się 2 cm pod powierzchnia ciała (Lesch. G. Fórder 1994). Istnieje pogląd, że meridiany ukryte są pod grubą warstwą mięśni, co chroni je przed zewnętrznymi wpływami (Gacki, Węgrzyk 1998). Autorzy przyjmujŕcy ich istnienie sŕ zgodni co do tego, ýe meridiany sŕ nie do zweryfikowania. Nie potrafiŕ wi´c udowodniç obiektywnie ich istnienia. Twierdzi się, że Chińczycy zdobyli wiedzę na ich temat przede wszystkim na drodze intuicji i doświadczeń o charakterze paranormalnym, poprzez jasnowidzenie. Tak samo uważa K. Koch, światowej sławy badacz okultyzmu, który fakt popularności mediumizmu akupunktury, wiąże z tym, że naród chiński miał niewielki kontakt z chrześcijaństwem. Według S. Pfeifera, słaby materiał dowodowy zwolenników akupunktury stwarza żyzne podłoże dla wszelkiego rodzaju okultystycznych i spirytystycznych modeli wyjaśnień.
Wielu akupresurzystów i akupunkturzystów nie chce mieć nic wspólnego z podłożem
filozoficznym orientalnego światopoglądu oraz towarzyszącymi często zjawiskami
okultystycznymi. Ale czy nie jest to chowanie głowy w piasek? W każdym przypadku, według Pfeifera, nie można jednak oszczędzić im zarzutu, że są pośrednio przewodnikami dla filozofii, która czerpie z mądrości Wschodu i już wielu ludzi odwiodła od Ewangelii. To
powinno dać do myślenia, tym bardziej że Shirley McLaine, znana aktorka i liderka New
Age, doznała "oświecenia" właśnie po leczeniu akupunkturą. Czyżbyśmy mieli więc do
czynienia ze zjawiskiem duchowym?

"Błąd antropologiczny" i ryzyko bałwochwalstwa
Podsumujmy nieco nasze obawy. Akupunktura i akupresura leżą u podstaw Kinezjologii
Edukacyjnej, a także Dotyku dla Zdrowia. Większość lekarzy nie przyjmuje akupunktury (co widać było na podstawie stosunku lekarzy do prof. Garnuszewskiego, propagatora tej metody w Polsce), podobnie jak homeopatii i jej cudownej, kosmicznej vis vitalis. W tym
przypadku - bardzo podobnym do homeopatii - mamy do czynienia z analogiczną energią qi, która krąży rzekomo w kosmosie, ma charakter jakby boski. Jest to otwarta droga do
bałochwalczego ubóstwienia energii kosmicznej, która płnie rzekomo w czakramach i
meridianach. To prawda, że prowadzi się badania nad meridianami, ale także w tej materii można spotkać sprzeczne opinie wśród samych badaczy tej rzeczywistości, o czym była już mowa.
Od elementarnych, problematycznych zresztą, badań nad meridianami do pewności poznawczej jest daleka droga. Tym bardziej więc, gdy chodzi o praktykę czy konkretne działania.

Zwłaszcza gdy chodzi o konkretne ingerencje korekcyjno-pedagogiczne, a czasem paramedyczne. To przejście jest jednak kuszące i łatwe, skoro energia "qi" decyduje
zarówno o rozwoju, jak i o zdrowiu, które jest jego częścią. Stąd pochodzi dziwny
maksymalizm obietnic zdrowotno-rozwojowych wyrażony w języku nowomowy, przypominającym religijne obietnice zbawienia.
Zadziwia również w Kinezjologii akceptacja pustki antropologicznej, egzystencjalnej i duchowej, płaski redukcjonizm okradający człowieka z tego, co w nim najważniejsze:

dramatyzmu personalistycznie pojętej wolności, decydującej o zbawieniu wiecznym. Podobny redukcjonizm Jan Paweł II nazwał "błędem antropologicznym". Pogłębiają to wszechobecne myślenie pozytywne czy ideologia wszechmocy mózgu (przejęte także z NLP), uniemożliwiające egzystencjalną refleksję nad własną słabością czy grzechem, który byłby - w wielu przypadkach - właściwą przyczyną chorób czy zaburzeń nerwowych (zgodnie z chrześcijańską wizją zdrowia i choroby).
Instruktorzy Kinezjologii zachowują się zbyt pewnie, jak niedoświadczeni narciarze na
nieoznaczonym stoku. Nie chcą objawiać wahań czy rozterek. Poruszają się z dziwną pewnością w obszarach niewidzialnej i nieweryfikowalnej "Energii", zawierzając mocno - jak po katechizmowym wykładzie - dogmatom o transpozycji czy mediacji mięśniowej w tym dziwnym poznaniu ("test mięśniowy"). Taka mediacja przypomina doświadczenie mediumiczne, w którym szuka się złudnej pewności. "Test mięśniowy" przypomina tu test przy pomocy różdżki czy raczej wahadełka (typowy instrument medialny) - także gdy chodzi o podobny błąd zaufania tak problematycznemu - z samej istoty - sposobowi poznawania.
Mamy tu całkowity priorytet "energetycznej wizji człowieka", którego władza przejawia się w manipulacji meridianami. Oto "człowiek - bóg", "homo energeticus", który posiada władzę nad zdrowiem i chorobą, prawie nad życiem i śmiercią. Nieprzypadkowo wielu kinezjologów traktuje "test mięśniowy" jako rodzaj mediumicznego i absolutnego poznania. Jest on używany na sposób "wróżbiarski" jako "poradnik" w różnych sprawach codziennego życia.

Mimowolna popularyzacja okultyzmu i pseudonauki
Według licznych świadectw byłych instruktorów Kinezjologii Edukacyjnej, na wysokim szczeblu tej organizacji czci się także dzieci Indygo, "boskie dzieci" Nowej Ery, o rzekomo wyższym stopniu ewolucji i rozwiniętych zdolnościach paranormalnych. W podobnym duchu niektórzy kinezjolodzy propagują "karty energetyczne" (za 800 dolarów sztuka),
których dotknięcie usuwa ból, leczy ponoć wszelkie choroby. Oto przekaz "boskiej energii", oto spełniona wizja liderów New Age. A także zrealizowana pokusa przekraczania
wszelkich granic.
Mimo że Paul Dennison odżegnuje się od New Age, struktura myślenia kinezjologicznego
nieuchronnie przyciąga analogicznie bezgraniczność aspiracji ruchu Nowej Ery. Energia
"qi" jako wszechobecna kosmicznie nie może stawiać sobie granic. Ona wszystko może.
Trzeba ją tylko odblokować. To samo bałwochwalcze myślenie występuje we wszystkich
rodzajach okultyzmu, zawsze opartym o podobną "bezgraniczność" ("wszechmoc") Energii, różnie nazywanej, ale zawsze jakoś ubóstwianej. To w�aĘnie sprawia pomieszanie poj´ç i przyciŕganie si´ róýnych okultystycznych i pseudonaukowych teorii.
Z tych racji instruktorzy Kinezjologii Edukacyjnej próbują się otwierać na inne terapie,
już wyraźnie okultystyczne lub pseudonaukowe. Instruktorzy są przeważnie uczciwi i nie
zdają sobie sprawy z konsekwencji swoich działań. Popularyzują jednak NLP, Metodę Silvy, terapię B. Hellingera (por. ks. A. Posacki, "Zdrada Berta Helingera", 21.04.2006), reiki, polarity, terapię czaszkowo-krzyżową (opartą na chiropraktyce) i wiele innych teorii, gdyż struktura myślenia jest tu wszędzie podobna. Według antropologii okultystycznej,
"ciało eteryczne" składa się także z kanałów energetycznych, zwanych meridianami, i czakr (centrów "energii psychicznej"). Medytacja "trzeciego oka" (oparta o czakrę o tej nazwie, którą się uaktywnia w Kinezjologii), to znana technika medytacyjna, stosowana przez hinduskich joginów (M. Eliade). Celem tej medytacji jest otwarcie drzwi do
transcendentalnego świata oraz mocy i boskości, jak również opuszczenie ciała ("podróż
astralna"), co praktykuje się w wielu sektach orientalnych.
R. Monroe, słynne medium i autor znanych także w Polsce pozycji opisujących jego przeżycia podczas odbywanych "podróży astralnych", także zajmuje się problematyką współpracy półkul mózgowych, tematu kluczowego dla Kinezjologii. Jest on zdania, że podczas przygotowania do "podróży astralnej", prowadzącej do nawiązania kontaktu z istotami duchowymi, "cała sztuczka polega na tym, aby zmusić prawą i lewą część mózgu do równoczesnego i zsynchronizowanego działania" ("Najdalsza podróż", Bydgoszcz 1998, s. 113).
Katolickim postulatem, wyrażonym przez Kongregację Nauki Wiary, jest odróżnianie technik medytacyjnych czy uzdrowicielskich od kontekstu światopoglądowego. Sama medycyna chińska jest uwikłana światopoglądowo i kultycznie. Jest to rodzaj "świętej medycyny", o nieusuwalnym kontekście religijnym czy inicjacyjnym. Jeżeli instruktorzy Metody Dennisona chcą być "naukowcami" czy "pedagogami", muszą sobie przemyśleć problem granic metodologicznych. Nie można gloryfikować rzeczy niepewnych, opartych ponadto na jakiejś metafizyce kosmosu, której nie da się zweryfikować. Nie należy też popularyzować technik czysto okultystycznych, które łatwo się doczepiają, ze względu na wewnętrzne podobieństwa i metodologiczny bałagan.

- ks. Aleksander Posacki SJ
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline iwpal

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 249
    • http://iwona-palicka.republika.pl
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #61 dnia: Wrzesień 23, 2006, 03:54:32 pm »
Słowa krytyki te same od lat.
Problem tylko polega na tym, że krytykanci nieczego nie moga zaproponować w zamian.
Cytuj
Doktor M. Borkowska od dawna nalega, by ujawnić - niezgodny z etyką pedagogiczną - charakter Metody Domana, która zdaniem autorki wzbudza u zagubionych rodziców iluzoryczną nadzieję na poprawę stanu zdrowia swojego dziecka, co graniczy ze zwykłym oszustwem.
Dr Borkowska ma w zamian tylko metode NDT-Bobath, bo Vojtę krytykuje z równa siłą.
Myśle, zę zawsze, takze ucząc sie nowych czy nowatorskich technik i metod pracy nalezy zachowac zdrowy rozsądek i traktować te metody jak narzędzie pracy, a nie sposób na życie i zmianę światopoglądu. Tak samo NLP - sporo użytecznych w psychoterapii techik, więc nie ma sensu krytykowac w całosci i ze wszystkim.
"Jeżeli nie możesz mieć tego, co najlepsze,
zrób najlepszy użytek z tego, co masz"

Pozdrawiam
IwonaP.

Offline iwpal

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 249
    • http://iwona-palicka.republika.pl
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #62 dnia: Wrzesień 23, 2006, 07:26:42 pm »
Na sąsiednim forum tez sie ten temat rozkręca, więc wkleję to co tam napisałam, żeby nie było, ze kogos pomijam ;)
Cytuj
POzwolę sobie tylko na omówienie drobnego fragmencika z artykułu, który tchnie tendencyjnością
Cytuj
Mamy tu wyraźną zachętę do doświadczeń transowych, w kórych lewa półkula mózgowa, odpowiadająca za logiczne i racjonalne myślenie, zostanie wyłączona lub osłabiona (ćwiczenia edukinestetyczne mają doprowadzić do wzmocnienia prawej półkuli mózgowej, czyli automatyczne osłabienie lewej).
Mozna manipulowac słowami na rózne sposoby; intencją ćwiczenia (chodzi o tzw.pozycje Dennisona) nie jest osłabienie jednej pólkuli, tylko harmonijna współpraca obu.
Jest to wprowadzenie w stan relaksu, który sam w sobie stosowany jest od wielu wielu lat w klasycznej psychoterapii i nikt nie poddaje w wątpliwośc jego zalet (wystarczy wymienić trening autogenny Schultza, Jacobsona czy metody wizualizacyjne).
Dlaczego akurat relaks w met.KE miałby byc zły??

Cytuj
Nazwa metody pochodzi od nazwiska twórcy Paula Dennisona, który oprócz nauk psychologicznych studiował bardzo problematyczne w świecie nauki teorie jak NLP (neurolingwistyczne programowanie), akupunktur´ i Metod´ Domana, która - według wielu - jest nienaukowa, gdyż jej część edukacyjna nie ma metodycznych podstaw
No studiował i zaprzestał, tak samo Peter Blythe (mąż Sally Goddard-Blythe) współtwórca metody integracji odruchów - też bywał u Domana, tak samo A.J.Ayres (tówrczyni SI)też kilka współpracowała z DOmanem. Wg tego klucza należałoby wykluczyć wszystkie metody, nie tylko te, których twórcy mają nazwiska na D.


POzwoliłam sobie zabrać w tej dyskusji głos, gdyż znam (a moze wydaje mi sie) założenia programowe ww.metod i nawet stosuję je w praktyce, z dobrymi dla moich podopiecznych efektami.
"Jeżeli nie możesz mieć tego, co najlepsze,
zrób najlepszy użytek z tego, co masz"

Pozdrawiam
IwonaP.

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #63 dnia: Wrzesień 23, 2006, 08:38:08 pm »
iwpal:
Cytuj
Jest to wprowadzenie w stan relaksu, który sam w sobie stosowany jest od wielu wielu lat w klasycznej psychoterapii i nikt nie poddaje w wątpliwośc jego zalet (wystarczy wymienić trening autogenny Schultza, Jacobsona czy metody wizualizacyjne).


Wybacz, ale mojemu dziecku tego nie mogłabyś stosować.
Rodzic też ma prawo decydować o doborze elementów metod.
A NLP - to przechytrzanie genetyki, Boga.

Jak zapewne wyczytałaś moja córka świetnie rozwija się bez NLP, bez prania mózgu itp udoskonaleń psychotronicznych.

Każdy z nas ma swoje racje, swoje prawa,a wciąż podkreślam, że rodzice są najlepszymi terapeutami, bo znają swoje dzieci 24/h, a nie przez okres pobytu w gabinetach specjalistów.
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline iwpal

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 249
    • http://iwona-palicka.republika.pl
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #64 dnia: Wrzesień 23, 2006, 08:45:17 pm »
Cytat: "sonia"

Każdy z nas ma swoje racje, swoje prawa,a wciąż podkreślam, że rodzice są najlepszymi terapeutami, bo znają swoje dzieci 24/h, a nie przez okres pobytu w gabinetach specjalistów.


Czasem jednakże potrzebują wspomożenia ze strony terapeutów, nie wszyscy rodzice i dzieci sobie tak dobzre radzą sami.
"Jeżeli nie możesz mieć tego, co najlepsze,
zrób najlepszy użytek z tego, co masz"

Pozdrawiam
IwonaP.

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #65 dnia: Wrzesień 23, 2006, 09:39:06 pm »
zasypują mnie rodzice pytaniami kim jest autor tego artykułu?

ks. Aleksander Posacki SJ - filozof, teolog, znawca historii mistyki, demonologii oraz problematyki okultyzmu i ezoteryzmu, wykładowca akademicki, publicysta.
Autor wielu książek (m. in. Okultyzm, magia, demonologia, Niebezpieczeństwa okultyzmu, Spiritismus – was unterscheidet ihn von Parapsychologie und Magie), artykułów naukowych i haseł encyklopedycznych (w tym ponad 100 haseł w Encyklopedii „Białych Plam”). Konsultant egzorcystów katolickich w Polsce i za granicą. Wykładowca na Międzynarodowych Zjazdach Egzorcystów (Niemcy, Polska), organizowanych przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Egzorcystów, założone przez ks. Gabriela Amortha.

żeby nie było "demagogii" autorskiej - nie pisał go księżulek w konfesjoanle  ;)
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Dalia

  • Podglądacz
  • *
  • Wiadomości: 17
o kinezjologii
« Odpowiedź #66 dnia: Wrzesień 26, 2006, 04:59:35 pm »
Szanowni Państwo!
Często zaglądam na to forum i bardzo je cenię.
Odniosę się do słów Pani Iwony P. w sprawie artykułu o kinezjologii.
Otóż wystąpiła Pani z krytyką z pozycji naukowego autorytetu, tym czasem jak Pani wie :
1.medycyna akademicka, którą Pani reprezentuje nie uznaje do dnia dzisiejszego koncepcji meridianów, na której opiera się kinezjologia,
2. artykuł ukazuje podstawy filozoficzne metody, fundament na którym buduje się proces terapii, jak coś, co zbudowane jest na wątpliwych, nienaukowych podstawach może być naukowe, profesjonalne?,
3. co do skuteczności, to czy ona jest najważniejsza? Czy Pani jako terapeuty nie interesuje jak to się dzieje, że mamy taki, a nie inny efekt, dlaczego tak się dzieje, jaką mocą to się dzieje? Wie Pani ludzie chodzą też do bioenergoterapeutów i  wg niektórych  jest to skuteczne.
4. szkoda, że będąc psychologiem, terapeutą nie dostrzega Pani jeszcze jednego wymiaru życia jakim jest życie duchowe, a właśnie tego ten artykuł dotyczy, nie medycznej skuteczności,
5.autor jest ekspertem w tych sprawach, pisze wyraźnie :”... Istnieją tu - co najmniej - trzy poziomy problemów, które są ze sobą powiązane. Są to: poziom antropologiczno-światopoglądowy, poziom neurofizjologiczno-terapeutyczny, poziom edukacyjno-praktyczny. Istnieją kontrowersje i dyskusje problemowe na wszystkich trzech poziomach. Jako filozofa, historyka idei i teologa interesuje mnie głównie pierwszy aspekt, który bywa niezauważony i niedoceniany, ale najważniejszy dla duchowego zdrowia człowieka, w tym także dla zbawienia...”
w żaden sposób nie przekracza swoich kompetencji.
6. byłam kiedyś z dzieckiem na turnusie kinezjologicznym u dr Masgutowej, brał udział we wszystkich proponowanych terapiach, opowiadano mi, że problemy pochodzą jeszcze z IV pokolenia po „mieczu” w mojej rodzinie, nie wiem co to ma wspólnego z kinezjologią, ale uważam, że to z pewnością nie naukowe podejście,
7. nie jestem specjalistą w kinezjologii, ale wiem, że w ćwiczeniu „Pozycja Dennisona” nie chodzi jak Pani pisze tylko o relaks, to również równoważenie energii we wszystkich meridianach i wprowadzanie w stan alfa ( odsyłam Panią do Podręcznika z ćwiczeniami dla rodziców i nauczycieli z Gimnastyki Mózgu),
8. jako matka dziecka, z którym pracuje terapeuta chciałabym wiedzieć jakimi metodami, to do nas należy decyzja czy jej poddamy swoje dziecko, tym bardziej, że wiele z tych metod, jak ukazuje właśnie przytoczony tekst artykułu może nieść poważne niebezpieczeństwa w życiu duchowym, jestem przekonana, że dla wielu katolików, artykuł ten jest pewnym „otwarciem oczu” na  metodę kinezjologii,
9. jeśli coś krytykujemy, to należy się merytorycznie odnieść do materiału, a nie tylko ukazać swoje emocje i niezrozumienie tekstu.

Bardzo dziękuję Pani Soni, że umieściła artykuł w całości.
Z pozdrowieniami oraz życzeniami wspaniałego rozwoju dla tego Forum -
Dalia

Offline iwpal

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 249
    • http://iwona-palicka.republika.pl
Re: o kinezjologii
« Odpowiedź #67 dnia: Wrzesień 28, 2006, 07:52:03 am »
Cytat: "Dalia"
Szanowni Państwo!
Często zaglądam na to forum i bardzo je cenię.
Odniosę się do słów Pani Iwony P. w sprawie artykułu o kinezjologii.
Otóż wystąpiła Pani z krytyką z pozycji naukowego autorytetu


Nie jestem naukowcem, tylko praktykiem i dostrzegam praktyczne zastosowanie ww. metod, nie wdajac sie w całą filozofię i nie szukając drugiego dna.
"Jeżeli nie możesz mieć tego, co najlepsze,
zrób najlepszy użytek z tego, co masz"

Pozdrawiam
IwonaP.

Offline Dalia

  • Podglądacz
  • *
  • Wiadomości: 17
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #68 dnia: Wrzesień 28, 2006, 03:31:35 pm »
Iwono!
Niestety wielu terapeutów myśli i postępuje podobnie. Żałuję, że przeczytałaś tylko trzy wersy mojego listu, gdybyś doczytała do punktu drugiegi zrozumiałabyś o co chodzi rodzicom dzieci, które poddajemy różnorodnym terapiom.
Pozdrawiam. Dalia
p.s.
Naprawdę nie chcę "napadać" na terapeutów, ale należy z pełną świadomością przystępować do pracy z drugim człowiekie, tym bardziej, gdy jest nim chore dziecko.

Offline iwpal

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 249
    • http://iwona-palicka.republika.pl
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #69 dnia: Wrzesień 28, 2006, 08:17:29 pm »
Przeczytałam cały post, 3 wersy tylko zacytowałam, moje stanowisko jest umieszczone kilka postów wyżej.
Nie zgodzę sie, aby przypisywać mi stanowisko ideologiczne, którego nie posiadam.
"Jeżeli nie możesz mieć tego, co najlepsze,
zrób najlepszy użytek z tego, co masz"

Pozdrawiam
IwonaP.

Offline Dalia

  • Podglądacz
  • *
  • Wiadomości: 17
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #70 dnia: Wrzesień 28, 2006, 11:15:37 pm »
Iwono!
No cóż, jeśli pracujesz kinezjologią okazuje się, że posiadasz i to bardzo konkretne.

Offline iwpal

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 249
    • http://iwona-palicka.republika.pl
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #71 dnia: Wrzesień 29, 2006, 08:24:25 am »
Cytat: "Dalia"
Iwono!
No cóż, jeśli pracujesz kinezjologią okazuje się, że posiadasz i to bardzo konkretne.


A to chyba na zasadzie, ze jeżeli nosisz T-shirt wyprodukowane w Chinach, to jesteś zwolennikiem totalitaryzmu komunistycznego, a w najlepszym wypadku Chińczykiem.
Kinezjologia Edukacyjna to narzedzie pracy i to całkiem niezłe.
Jeżeli ktoś ma taki zawód, aby wszędzie tropić szatana, to go znajdzie, nawet po poszlakach, a jak nie znajdzie - to wymyśli.
"Jeżeli nie możesz mieć tego, co najlepsze,
zrób najlepszy użytek z tego, co masz"

Pozdrawiam
IwonaP.

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26239
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #72 dnia: Wrzesień 29, 2006, 08:34:33 am »
Dalia napisała:
Cytuj
Naprawdę nie chcę "napadać" na terapeutów, ale należy z pełną świadomością przystępować do pracy z drugim człowiekie, tym bardziej, gdy jest nim chore dziecko

iwpal napisała:
Cytuj
Cytuj
sonia napisał/a:

Każdy z nas ma swoje racje, swoje prawa,a wciąż podkreślam, że rodzice są najlepszymi terapeutami, bo znają swoje dzieci 24/h, a nie przez okres pobytu w gabinetach specjalistów.



Czasem jednakże potrzebują wspomożenia ze strony terapeutów, nie wszyscy rodzice i dzieci sobie tak dobzre radzą sami.

Tak troszkę się "wmieszam" odnośnie powyższych słów.
Dość ciekawa dyskusja toczy się w Edukacji specjalista contra rodzic.
Specjaliści a Rodzice dzieci niepełnosprawnych
specjalista contra rodzic ....?


ps.
Dalia witam Cię bardzo serdecznie na forum  :kw:
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #73 dnia: Wrzesień 29, 2006, 08:35:01 am »
Bardzo proszę o merytoryczną dyskusję bez względu na światopogląd.  :oops:

Warto przypomnieć, że człowiek to nie tylko ciało, a w przypadku zdrowia ważna jest też psychika każdego chorego.
W zdrowym ciele, zdrowy duch.....
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline iwpal

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 249
    • http://iwona-palicka.republika.pl
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #74 dnia: Wrzesień 29, 2006, 08:39:55 am »
Cytat: "sonia"
Bardzo proszę o merytoryczną dyskusję bez względu na światopogląd.  :oops:


Trudno prowadzi sie dyskusję merytoryczna w kwestii światopoglądowej  :roll:

Ja juz powidziałam co miałam do powiedzenia i odtąd będę ten wątek tylko śledzić  :;;
"Jeżeli nie możesz mieć tego, co najlepsze,
zrób najlepszy użytek z tego, co masz"

Pozdrawiam
IwonaP.

Offline marmati

  • Raczkujący Gadacz
  • ****
  • Wiadomości: 359
    • http://www.mateuszs.blog.onet.pl
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #75 dnia: Wrzesień 29, 2006, 10:12:04 am »
Jeżeli mogę wtrącić swoje trzy grosze to po pierwsze każdy ma prawo wyboru a po drugie to żałuję iwpal, że nie możesz pracować z moim dzieckiem bo niestety tu gdzie mieszkam nie ma specjalistów z tej dziedziny.
"Nadzieja umiera ostatnia"mama 9 letniej Marty i 4 letniego Mateusza z mpdz

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #76 dnia: Wrzesień 29, 2006, 10:33:51 am »
Rozumiem, że chcesz pomóc dziecku wszelkimi sposobami-co zrozumiałe.
Warto jednak zdobyć głębszą wiedzę co i czy pomaga a na ile może zaszkodzić.
Mam na myśli niektóre techniki psychotroniczne-nie całą metodę.
Ja NIGDY nie oddałabym swojego dziecka w ręce specjalisty bez informacji wlaśnie tych głębszych, skonsultowanych z praktykami od lat i bez własnych przemyśleń.
Nowa Era  ;) , można zrozumieć, ale czy napewno warto zawsze ryzykować?
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline alexp

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 2
    • http://www.integra.edu.pl
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #77 dnia: Październik 06, 2006, 03:37:33 pm »
Witam

Z zainteresowaniem prześledziłam ten wątek i z zainteresowania przeszłam w zdumienie. Rozważania na temat kinezjologi jak i każdej innej metody moga mieć swoich zwolenników i przeciwników, jak ktoś będzie chciał to znajdzie we wszystkim dziurę... :P
ale to co mnie najbardziej zdumiało to odwoływanie sie tutaj do okultyzmu i porównywanie z działaniem Nowe Ery.!!!???
Chciałabym tylko wiedzieć czy autor artykułu jest praktykiem?
Ten sam Pan krytykuje terapię systemową hmmm...
Aleksandra Śwaitowska
Centrum Terapii Integra
www.integra.edu.pl
pomoc@integra.edu.pl

Offline Dalia

  • Podglądacz
  • *
  • Wiadomości: 17
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #78 dnia: Październik 09, 2006, 03:14:47 pm »
To ciekawe co piszesz. Czy możesz odesłać czytelników do konkretnego artykułu lub książki Posackiego, w którym krytykuje terapię systemową, chętnie się zapoznam.

Offline alexp

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 2
    • http://www.integra.edu.pl
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #79 dnia: Październik 09, 2006, 07:10:41 pm »
Chodzi o Hellingera
Aleksandra Śwaitowska
Centrum Terapii Integra
www.integra.edu.pl
pomoc@integra.edu.pl

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #80 dnia: Październik 09, 2006, 07:23:17 pm »
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #81 dnia: Październik 09, 2006, 10:21:29 pm »
Nie mam jeszcze pełnej zgody na pełną publikację, ale jeśli jesteśmy w tym zawiłym  temacie-a artykuł tematyczny mam w Bazie -może warto go ujawnić. - oto on:

Psychoterapia czy okultystyczna inicjacja?
Zdrada Berta Hellingera


W Krakowie przebywał Bert Hellinger, jeden z najbardziej znanych współczesnych terapeutów, który staje się coraz bardziej popularny na świecie, w tym także w Polsce. Urodzony w 1925 r. w Niemczech, studiował filozofię, teologię i pedagogikę, a w 1946 r. wstąpił do katolickiego zakonu misyjnego. W zakonie spędził 25 lat, z czego 16 na misji w RPA, u Zulusów. Po powrocie do Niemiec coraz bardziej skłaniał się ku psychologii, a w 1971 r. wystąpił z zakonu i poświęcił się psychoterapii. Najpierw studiował psychoanalizę w Wiedniu, później zafascynowała go tzw. terapia krzyku A. Janova. Hellinger zgłębił także inne kierunki, m.in. programowanie neurolingwistyczne (tzw. NLP), technikę ważną w New Age i odzwierciedlającą zasadnicze założenia tej antropologii, podobnie jak metoda Silvy.
Metoda ta - odrzucana przez wielu naukowców jako kolejna wersja pseudonaukowej ideologii "pozytywnego myślenia" - opiera się na założeniu, że postępowaniem człowieka kierują określone kody, które można odkryć podczas terapii i świadomie się nimi posługiwać. Hellinger włączył elementy NLP do swojej praktyki terapeutycznej (dziś terapeuci NLP powołują się także na Hellingera), w której zajął się tzw. terapią rodzin. W tym aspekcie uległ też wpływom dynamiki grupowej V. Satir (wielokrotnie rozwiedzionej terapeutki rodzin) oraz psychologii Gestalt, autorstwa guru F. Perlsa, ściśle związanych z Instytutem Esalen, kuźnią ideologii New Age. Widać też u niego wpływ psychodramy J. Moreno i hipnoterapii M. Ericksona.

Hellinger wkrótce odkrył, że kody nie zawsze pochodzą z naszego życia, ale mogą być dziedzictwem przodków. Dokonał tu własnej syntezy, wykraczającej wyraźnie poza świat nauki. Duże wrażenie w tym względzie wywarły na nim stosunki społeczne Zulusów, zwłaszcza ich pełne szacunku relacje z rodzicami i przodkami. Zamiast ewangelizować Zulusów, uprawiających magię i spirytyzm, Hellinger pozwala się im "zewangelizować" i pouczyć w zasadach mądrości życia, którą przekazuje innym, mówiąc o tzw. ustawianiu rodzin.

To odejście od chrześcijaństwa oraz konsekwencje takiego odwrotu czy regresu można by nazwać "zdradą Berta Hellingera". Nie chodzi tylko o odejście od kapłaństwa, bo to jest sfera bardziej osobista, ale o zdradę wiary chrześcijańskiej, co można zweryfikować na podstawie określonych twierdzeń publikowanych czy wygłaszanych przez niego publicznie. Hellinger nie jest już chrześcijaninem, a mimo tego uparcie przedefiniowuje chrześcijaństwo i pozbawia je istotnego znaczenia. Daje tu zły przykład. Odwraca i osłabia znaczenie wartości chrześcijańskich, nawet jeśli pokrywa je powierzchownym lukrem humanizmu, gdy mówi o "pojednaniu" w rodzinach, które bardzo tajemniczo "ustawia". Czy jednak tylko humanizmu, a nie okultyzmu czy ezoteryzmu? Wielu badaczy ma tu poważne wątpliwości.

Według krytyka sekt Colina Goldnera ("Der Wille zum Schicksal"), Hellinger poznawał rozmaite terapeutyczne metody, ale w żadnej z nich nie jest porządnie wykształcony ani wykwalifikowany. Do dziś nie jest uprawniony do prowadzenia psychoterapii. Hellinger wyrwał z kontekstu znaną od dawna technikę terapii rodzinnej i zaopatrzył ją w swój szczególny, ezoteryczny światopogląd. Właśnie ta ezoteryczna konotacja charakteryzuje jego terapię i odróżnia ją istotnie od poważnej terapii rodzinnej.

Kościół katolicki w Niemczech też odrzuca Hellingera, podobnie jak wielu specjalistów, zwłaszcza z obszaru niemieckojęzycznego. Znane są już np.: ostrzeżenia wybitnych profesorów psychologii, takich jak Helmut Lukesch (Regensburg), Meinrad Perrez (Freiburg), Klaus A. Schneewind i Dieter Frey (obydwaj z Monachium), ostrzegające krytyki z trzech uniwersytetów w Monachium, ostrzeżenia z organizacji "Menschen mit Down-Syndrom, Eltern & Freunde e.V." oraz z organizacji "Lebenshilfe", krytyczne orędzie Związku Terapeutów DGSF, liczne krytyczne artykuły w "Psychologie Heute", "Der Spiegel", "Die Zeit" i w innych prestiżowych czasopismach niemieckojęzycznych.
Wszędzie zarzuca mu się nienaukowość, dogmatyzm, niekiedy konserwatyzm. Ja zarzucam mu, podobnie jak niemiecki badacz Werner Haas ("Familienstellen - Therapie oder Okkultismus?"), także okultyzm czy ezoteryzm. Wielkie zastrzeżenia w tym kontekście budzi krótki czas trwania jego terapii, zwanej też "ultrakrótką terapią rodzin". Natomiast w Polsce jego pseudonaukowe, antychrześcijańskie i bardzo niebezpieczne - w każdym sensie tego słowa - teorie są stawiane na piedestale psychologii (mimo sprzeciwu wielu znawców). W Polsce krąży wiele książek Hellingera, opublikowanych w wielu wydawnictwach psychologicznych. Ostatnio zachęty do uczestnictwa w jego warsztatach można było znaleźć nawet na... stronie internetowej Ministerstwa Zdrowia!

Niemożność wyjaśnienia i brak obiektywnej weryfikacji

"Ustawienia rodzin" to - oficjalnie i eufemistycznie - terapia grupowa, zwana inaczej systemową. Zawiera ona w sobie decydujący czynnik poznawczy i zarazem wyzwalający. Przeprowadza się ją w obecności wielu osób, z których część uczestniczy w "ustawieniu", a pozostałe są widzami. Prowadzący sesję terapeuta zadaje klientowi podstawowe pytania dotyczące jego rodziny i jej przeszłości - najczęściej tragicznej. Najważniejsi są tu jednak tak zwani ludzie wykluczeni, potraktowani "niesprawiedliwie", co rzekomo zaburzyło system czy też tajemniczy rodzinny układ. Chodzi nie tylko o żyjących członków rodziny, lecz także (czy może przede wszystkim) o zmarłych oraz tych, którzy z jakichś względów zostali w rodzinie niesprawiedliwie potraktowani, zapomniani czy zlekceważeni. Nie chodzi tu jednak o sprawiedliwość w sensie etycznym, ale funkcjonalnym, dlatego że Hellinger wyklucza "sumienie jednostkowe" na rzecz "sumienia klanowego", które działa jakby mechanicznie, odruchowo i na sposób bezwzględnej konieczności. Nie chodzi tu zatem o prawa "zła moralnego", ale jakby "zła fizycznego", idzie bowiem o mechanizmy prawie fizykalne czy kosmiczne.

W tak pojętym systemie liczą się także poprzedni partnerzy i małżonkowie, kochankowie czy bliscy przyjaciele. Trudno tu więc wytyczyć jakiekolwiek granice w racjonalnym sensie tego słowa. Drzewo rodzinne jest ogromne i dotyczy głównie umarłych. A jednak wszyscy oni w tym samym stopniu uczestniczą w układzie, który ma wpływ na życie klienta i jest rzekomo właściwą przyczyną wszystkich jego problemów. Ten wpływ ujawnia się w trakcie "ustawień" w sposób bardzo tajemniczy (łac. occultus).
Wedle Hellingera, wszyscy członkowie rodziny mają takie same prawo do uczestnictwa w systemie. Krzywda albo wina jednego członka zawsze domaga się "wyrównania" w kolejnym pokoleniu. Przypomina to jednak bardziej działanie w fizykalnym układzie naczyń połączonych niż w sferze moralnej, opartej na autonomii wolnego wyboru. Zazwyczaj klient nieświadomie identyfikuje się z którymś ze swoich przodków. Nie jest jednak jasne, jak działa ten mechanizm i dlaczego jest tak ważny. Sam Hellinger powtarzał wielokrotnie, że nie wie, dlaczego to wszystko tak się dzieje. Tę identyfikację Hellinger nazywa uwikłaniem i w nim upatruje przyczyn zaburzeń i chorób.

Jeszcze dziwniejszy jest fakt, że ludzie uczestniczący w ustawieniu, którzy reprezentują poszczególnych członków rodziny klienta (wybrani dowolnie spośród widzów), w trakcie terapii odczuwają emocje tych osób, szczególnie zmarłych (!). Obcy i przypadkowi ludzie stają się - w sposób niewytłumaczalny - nośnikami prawdy o rodzinie. Zdarza się, że odczuwają oni emocje członków rodziny klienta w sposób fizjologiczny, na przykład jako ból brzucha czy ciężar na karku.

Sam Hellinger przyznaje, że "to dziwna cecha owych ustawień: wybrani przedstawiciele, biorąc w nich udział, czują się jak prawdziwi członkowie rodziny. Odczuwają częściowo nawet symptomy, które mają tamci, nic o nich nie wiedząc. Na przykład jedna z takich osób dostała ataku epilepsji podczas reprezentowania epileptyka. Często ludzie ci cierpią z powodu przyspieszonego bicia serca lub wychłodzenia jednej strony ciała. W trakcie zadawania pytań okazuje się, że dolegliwości te rzeczywiście występują u osób, które są reprezentowane. Nie można tego wytłumaczyć [podkr. AP]. Można jednak stwierdzić istnienie tego fenomenu setki i tysiące razy w trakcie takich ustawień" (B. Hellinger, G. ten Hövel, Praca nad rodziną. Metoda Berta Hellingera, Gdańsk 2004, s. 14).

Także świadkowie nie pozostają obojętni wobec tego, co dzieje się na scenie. Tego mechanizmu nie da się do końca wyjaśnić, sam Hellinger nazywa go "wiedzącym polem". Ustawienia rodziny wykorzystują coś zupełnie nowego, co dotychczas nie było świadomie zauważone w żadnym kierunku terapeutycznym. Jest to zjawisko, które po raz pierwszy zostało określone jako "wiedzące pole" przez Albrechta Mahra. Bez zrozumienia tego fenomenu nie można zrozumieć i pojąć pracy z ustawieniami rodziny. "Wiedzące pole" znaczy tyle, że "reprezentanci" otrzymują dostęp do wiedzy osób, których miejsca zajęli. Jako te osoby odbierają uczucia i relacje ustawianej rodziny. Jak "reprezentanci" nawiązują kontakt z głębszą warstwą lub prawdą związków w obcym systemie - jest to dotychczas niewyjaśnione.

Próby wyjaśnienia jednak nie ustają. Powstaje tu często pewien paradoks: jednocześnie mówi się nam, że bez zrozumienia zjawiska "wiedzącego pola" nie można pojąć, jak działają ustawienia rodzinne, a z drugiej strony owo zjawisko jest dotychczas niewytłumaczone. Gabriele ten Hövel, chcąc wyjaśnić te zagadki, zwraca się do samego Hellingera, ale niewiele osiąga:
"G.H. Odnosi się wrażenie, że mamy tu do czynienia z magią. Lub z przykładem morfogenetycznych pól Ruperta Sheldrake'a. Czy można w ten sposób wyjaśnić oddziaływanie ustawień rodzinnych?
B.H. Właściwie teorie takie są mi zupełnie obojętne. Widzę przecież, że to po prostu ma miejsce. Teoretyczne wyjaśnienia nie wnoszą niczego do praktyki. Wiele osób chce wytworzyć sobie obraz tłumaczący, jak coś takiego jest możliwe. Nie potrzebuję takich wyjaśnień, by pracować" (B. Hellinger, G. ten Hövel, dz. cyt., s. 72).
Kiedy wewnętrzne poznanie poprzez uczucia staje się jasne, terapeuta dyktuje uczestnikom proste zdania, które wypowiadają wobec siebie. Słowa te mają za zadanie przywrócenie "równowagi" czy "harmonii" w systemie. Przypomina to bardziej magiczny rytuał niż racjonalnie i empirycznie uzasadnioną terapeutyczną technikę. Według Niemieckiego Towarzystwa Terapii Systemowej i Terapii Rodzinnej, "Hellinger postuluje istnienie porządku podstawowego i hierarchii oraz zawsze przedstawia swoje koncepcje, interpretacje i interwencje z absolutną pewnością, która w ogromnym stopniu ogranicza autonomię klientów. Jednocześnie unika poważnej i krytycznej dyskusji na temat swojej metody i woli otaczać się gromadą 'wierzących' zwolenników. Prowadzi to do powstania aury 'niekrytykowalnego', co jest nie do pogodzenia z przejrzystością terapii systemowej" (...).

Guru Hellinger
Hellinger nie wyjaśnia mechanizmów w tych teoriach czy rytuałach, ale rzekomo je tylko opisuje, nazywając siebie fenomenologiem. Ale fenomenolog - pamiętamy to z wykładów Husserla czy Ingardena - powinien zawiesić sąd o naturze opisywanej rzeczywistości, a w konsekwencji nie rozstrzygać, nie oceniać, nie podejmować decyzji. Tu jest jednak inaczej. Hellinger ocenia, i to szybko. Następnie działa, żądając posłuchu bez możliwości sprzeciwu czy dyskusji o alternatywnych sposobach interpretacji. Podobnie działał inny autorytarny guru, F. Perls, twórca psychologii Gestalt (mającej istotny wpływ na ideologię Hellingera), który nawet dopuszczał się bicia, a nie tylko upokarzania swoich klientów (co bywa normalne w tego typu "terapiach").

W kontekście takich światopoglądowych założeń, które trudno obiektywnie zweryfikować, spośród obecnych na warsztacie klient wybiera osoby, które będą "reprezentować" członków jego rodziny, a następnie ustawia je w przestrzeni, zgodnie z własnym odczuciem. To odczucie - czy w ogóle uczucia klienta, a także jego "reprezentantów" - okazuje się decydującym i niemalże nieomylnym sposobem poznania. Hellinger natomiast w sposób ostateczny, szybko i autorytatywnie potwierdza prawdę tych wszystkich odczuć czy uczuć.

Arbitralny, całkowicie dowolny czy czysto subiektywny charakter swoich kryteriów oceny rzeczywistości (co jest znamienne dla wszystkich przywódców sekt czy guru) odsłania sam Hellinger w rozmowie z Gabriele ten Hövel:
"G.H. Jak Pan może to oceniać, po prostu mówiąc: 'To nie jest dobre ustawienie'?
B.H. Widzę przecież system. Kiedy ktoś opowiada o sobie, widzę pewien, być może niezbyt jasny obraz jego systemu. Jeżeli pojawia się jakieś odstępstwo, od razu to dostrzegam. To jak fałszywy akord, który wychwytuje się od razu.
G.H. To trochę tak, jak niektórzy mówią, że potrafią widzieć aurę innych osób. Dostrzega Pan - by tak rzec - systemową aurę?
B.H. Wydaje mi się, że to przesada. Kiedy z kimś pracuję, nie funkcjonuję - na poziomie świadomości, ponieważ w ogóle nie myślę. Wchodzę w głąb duszy i doświadczam w przybliżeniu, czy ustawienie jest harmonijne, czy też nie. Jednak to są uczucia bardzo nieostre; nic nigdy nie jest do końca jasne. Ale ja mogę w ten sposób pracować [podkr. AP]" (B. Hellinger, G. ten Hövel, dz. cyt., s. 73).

Autorytaryzm, któremu posłusznie poddają się jego rozmówcy i klienci, sam w sobie jest zawsze bardzo tajemniczym, choć wielokrotnie rozjaśnianym w badaniu zjawiska sekt mechanizmem. Mówi on o istnieniu pewnych praw, ale nie wyjaśnia mechanizmu ich działania. Z naukowego punktu widzenia trudno zweryfikować, na ile prawa rządzące metodą Hellingera działają, a szczególnie na ile "reprezentanci" systemu rodzinnego czują to, co odczuwaliby jego prawdziwi członkowie. Hellinger każe wiele założeń przyjąć nam na wiarę, np. działanie "wiedzącego pola", które przypomina platońską "duszę świata", teorię "Kroniki Akaszy" w wydaniu okultysty R. Steinera czy gnostycką wizję "Nieświadomości zbiorowej" C.G. Junga.

Ewangelickie Biuro Centralne ds. Sekt i Zagadnień Światopoglądowych w Berlinie zalicza autorytarną "terapię ustawień" B. Hellingera do myślenia ezoteryczno-magicznego. Ideologia rozpowszechniana przez jego "Międzynarodowy Zespół Rozwiązań Systemowych" i trzydniowe kursy przygotowujące przyszłych "terapeutów ustawień rodzinnych" krytykowane są niezwykle ostro przez znawców sekt, szczególnie z niemieckiego kręgu językowego. Postrzegają oni to działanie jako wspólnotę ideologiczną o charakterze kryminalnym, którego jednak na razie nie można stwierdzić pod względem prawnym.
Odwodząc nas od zasad "wiary", niemiecki "guru psychosceny" wprowadza nas w obszar "zawierzenia wierzeniom" - nieweryfikowalnej gnozy i jej kultycznych postaw.

Zaufaj duszy, czyli od wiary do gnozy
Ponownie zapytuje Hellingera Gabriele ten Hövel:
"G.H. Niektórzy mówią: 'Hellinger przybiera ton kaznodziejski'. Czy ma to coś wspólnego z tym widzeniem?
B.H. Być może. Pewna kobieta napisała do mnie: 'Pan nie przemawia do świadomości, Pan przemawia do duszy'.
Dusza pozostaje w kontakcie z czymś większym. Tak więc nagle jawi mi się rozwiązanie i widzę zależności, których nie można dowieść" (B. Hellinger, G. ten Hövel, dz. cyt., s. 74).
Ustawienie kończy się, kiedy wszyscy jego uczestnicy uznają, że stoją we właściwym miejscu, i czują się w nim dobrze. To jest decydujące kryterium prawdy. Zazwyczaj wtedy właśnie klient wchodzi na miejsce swojego "reprezentanta", aby w pełni zdać sobie sprawę z uczuć, jakie się pojawiły. Sam obraz, który się wtedy wytwarza, ma działanie "uzdrawiające" i zazwyczaj nie wymaga komentarza.
Dlatego podejrzenia wobec Hellingera narzucają się same. Nie jest materialistą, ale interpretuje wymiar duchowy na sposób praw fizyki. Nie lubi ezoteryzmu, ale otwiera się na spirytyzm. Sprzyja temu nie tylko wspomniana nieweryfikowalność (o czym przypominają liczne protesty profesorów psychologii), lecz także przekraczanie poziomu terapii, wkraczanie na teren duchowości, także chrześcijańskiej, a co gorsza przedefiniowywanie tejże duchowości. Na przykład kwestii winy, a zwłaszcza problemu ofiary. W tym względzie jest typowym gnostykiem, który rzeczywistość zła traktuje prawie materialnie.

Ta duchowa "wiedza" czy raczej "gnoza" nie daje jednak żadnej ostatecznej pewności. W pierwszych latach praktyki Bert Hellinger reprezentował tak zdecydowany pogląd, iż twierdził, że można ustawić swój system pochodzenia tylko raz. Jeśli ktoś chciałby ustawić system drugi raz, znaczyłoby to, że nie ufa dostatecznie swojej duszy. Od tego czasu jego poglądy na ten temat się zmieniły. W 1997 r. na posiedzeniu Stowarzyszenia Terapeutów Ustawiających Rodzinę Hellinger stwierdził, że możliwe jest więcej niż jedno ustawienie, bo daje to większy wgląd w pierwotny problem.

Owocem tych wglądów jest jednak antyewangeliczny naturalizm - całkowity prymat rodziny nad duchowością lub najściślejsze utożsamienie rodziny z duchowością. Jest to niemalże pogański kult rodzinnego klanu, zjawisko znane z etnologii. Według niemieckiego guru, "systemy rodzinne mają taką moc i tak silne więzi, a zarazem coś tak poruszającego wszystkich ludzi, niezależnie od ich zachowań, że w całości polegam na nich (...). Nie ma niczego silniejszego od rodziny. Kiedy ingeruję w sposób, któremu rodzina się sprzeciwia, zaburzam porządek" (B. Hellinger, G. ten Hövel, dz. cyt., s. 82).

"Zostaw rodzinę, idź, głoś ewangelię" - mówi Jezus. "Zostaw ewangelię - zajmij się rodziną" - mówi Hellingerowi jego dusza. Takie jest orędzie jego duszy, ale jest ono sprzeczne z Duchem Chrystusa. Hellinger zresztą naucza, że wyrósł z chrześcijańskiej wiary i może teraz zaufać własnej duszy. Takiej "duchowości" naucza też innych na swoich warsztatach i terapiach. Nie jest jednak jasne - sam do owej niejasności się przyznaje - czy ufając nadmiernie własnym uczuciom, ufa on duszy czy też może ufa nieznanym duchom, choć znanego pochodzenia, które głoszą - zgodnie ze swą zniewoloną naturą - ideologię fatalizmu, typową dla wszelkiego ezoteryzmu czy okultyzmu.

Krok wstecz, czyli myślenie fatalistyczne
Zdrada Berta Hellingera przybrała konkretne, a nawet dogmatyczne kształty. Oto w skrócie fatalistyczne dogmaty Hellingera, przypominające bezduszną "sprawiedliwość" Prawa Karmy i Reinkarnacji, do którego przyznają się spirytyści, teozofowie, antropozofowie i zwolennicy New Age:
1. Każdy w systemie ma prawo do przynależności i do swojego miejsca.
2. Każdy w systemie ma prawo do rangi i do szacunku wynikającego z zajmowanego miejsca.
3. Każdy ma prawo do wyrównania w dawaniu i braniu. Jeżeli któreś z powyższych praw zostaje naruszone, to mamy do czynienia z pokrzywdzeniem... systemu. System wyrównuje i karze. System połyka ofiary przeniesienia i kompensacji. Nie ma "zmiłuj się". Córka popełnia samobójstwo w zastępstwie ojca, zaś "duchowni są prawie zawsze ofiarowywani w rodzinie jako pokuta za coś oraz dla wyrównania jakiejś krzywdy" (Terapia systemowa Berta Helligera, red. G. Weber, Gdańsk 2005, s. 140).
W praktyce oznacza to, że ofiary mają akceptować swoich oprawców. Zranione dzieci mają akceptować najgorszych rodziców, Żydzi mają kochać Hitlera itp. Nie na zasadzie miłości - w tym momencie Hellinger zwodzi wielu - ale na zasadzie religijnej akceptacji fatum czy nawet miłości fatum (już Nietzsche nauczał "amor fati"), co jest przeciwieństwem prawdziwej miłości, zawsze opartej na wolności.
Mamy tu też ślady prymitywnej kastowości, powielanej dziś np. w hinduistycznych sektach. W tej Hellingerowskiej akceptacji ważne jest również to, że osoby niższe rangą w rodzinnym porządku nie mogą wybaczać swoim oprawcom. Ktoś niższy rangą nie może bowiem winić nikogo wyższego rangą. To nie jest miłość, ale bezduszna obojętność, wynikająca z mechanicznego prawa. Wiąże się to ze swoistą koncepcją sumienia, które nie jest jednostkowe, ale grupowe czy klanowe.
Według Hellingera, przede wszystkim więc "istnieje sumienie grupowe. Do grupy, w której ono oddziałuje, należą dzieci, rodzice, dziadkowie, rodzeństwo rodziców i osoby, po których pozostały puste miejsca, na przykład poprzedni małżonkowie lub ukochani rodziców. Jeżeli więc którejś z tych osób przydarzy się nieszczęście, w grupie powstaje potrzeba wyrównania. To znaczy, nieszczęście, które miało miejsce we wcześniejszych pokoleniach, później zostaje jeszcze raz wcielone i przeżyte przez kogoś, by w końcu można było się z nim uporać. Jest to tak zwany systemowy przymus powtórzeń [podkr. AP]. Ten rodzaj powtarzania nigdy jednak niczego nie porządkuje.
Ci, którzy muszą wziąć na siebie los danej osoby, są niesprawiedliwie absorbowani przez sumienie grupowe [podkr. AP]. Są zupełnie niewinni. Natomiast tym, którzy rzeczywiście zawinili, na przykład oddając albo odtrącając dziecko, powodzi się dość dobrze. Sumienie grupowe nie jest więc sprawiedliwe dla potomków. Widocznie ma to coś wspólnego z pierwotnym porządkiem w systemach rodzinnych" (B. Hellinger, G. ten Hövel, dz. cyt., s. 14-15).
Jest to więc prawdziwy kolektywny system, czyli niewola fatum, której trzeba się podporządkować. Tak jak w "Systemie" opisanym przez G. Orwella i wszystkich "systemach totalitarnych" sumienie kolektywne, klanowe czy grupowe jest ważniejsze od sumienia indywidualnego. Dla Hellingera sumienie jednostkowe ponadto nie spełnia "żadnej funkcji transcendentalnej czy boskiej. Nie mówi nam więc, co jest dobre i złe w ramach wyższego porządku" (B. Hellinger, G. ten Hövel, dz. cyt., s. 38).
Jest to więc wielki zamach - po raz kolejny - na prawdziwą wolność sumienia, wolność moralną, instancję decydującą z antropologicznego i teologicznego punktu widzenia o zbawieniu wiecznym człowieka. O taką personalistyczną wolność walczyła antropologia Wojtyły, Kierkegaarda, Bubera, Bartnika czy Krąpca. Skierowana zawsze przeciwko temu, że czasem w życiu ludzkim rządzi nie "Ktoś", ale "coś" (S. Kierkegaard), nie "Ty", ale "ono" (M. Buber). Dla K. Wojtyły "transcendencja pionowa" bytu ludzkiego ujawnia się właśnie w indywidualnej osobowej wolności.
Gnostyckie uderzenie w tajemnicę wolności to uderzenie w powagę zła, jak też we właściwie pojętą teologię zdrowia i choroby, a jednak zwodniczy guru Hellinger zajmuje się także terapią chorych na raka (por. B. Hellinger, Dlaczego właśnie ja, Wrocław 2004). Jest to niebezpieczne dla zbawienia tych ludzi. Kto się za nimi wstawi? Nie ma tu woli, głębi, walki. Nie ma tu miejsca na zbawcze cierpienie, na logikę krzyża jako właściwe rozwiązanie problemu winy. Nie ma też wyjaśnienia tego mechanizmu.
W takim kluczu fatalistycznej depersonalizacji Hellinger przedefiniowuje grzech własny i pokoleniowy, sugerując, że chodzi o ślepy mechanizm, który można rozwiązać poprzez powierzchowne rytuały. Odmawia każdemu jego winy indywidualnej, co jest nieprawdziwe i w najwyższym stopniu niebezpieczne. Ofierze wykorzystania seksualnego przez ojca Hellinger powtarza: "Ojciec nigdy nie jest winny, to zadziałał mechanizm z przeszłości". Siostrze zakonnej zaś powie, że poszła do zakonu wyłącznie ze względu na niesprawiedliwe potraktowanie w klanie rodzinnym kochanka jej prababci. Zadziałał tu mechanizm FATUM, nieustannie żądający ofiary. W podobnym duchu rozgrzeszający się z grzechów seksualnych wyznawca astrologii powoływał się na Wenus, a zabójca na oddziaływanie Marsa (przykład ten wyśmiewał już św. Augustyn).
Rozstrzygnięcia moralne Hellinger pozostawia temu, co bezwolne i nieosobowe, ale czy rzeczywiście bezosobowe? Odrzuca on tak ważny dla teologii zbawienia - oparty na teologii krzyża - sens ofiary, pokuty czy ekspiacji, w zamian oferując nam powierzchowny pogański rytualizm, związany ze spirytystycznym kultem ofiarniczym.

Kult przodków, czyli inicjacje spirytystyczne
Drzewo pokoleniowe w modelu Hellingera (podobnie jak w wierzeniach Zulusów) obejmuje z konieczności więcej zmarłych niż żywych. Sprzyja to koncentracji nie tylko na temacie śmierci, ale na temacie umarłych czy duchów. W tym kontekście rodzi się swoista nekrofilia czy forma paranaukowej czy raczej pseudonaukowej nekromancji. Sprzyja temu generowanie stanów medialnych, przedefiniowanych na stany emotywne, które dla Hellingera stanowią podstawowe kryterium prawdy. Osoba, której rodzinę się ustawia, zawsze słucha z ogromną uwagą tego, co przekazują "reprezentanci". Bardzo rzadko zdarzało się, że odrzuciła przekazywane informacje jako nietrafione. Raczej - jak zaczarowana - jest zaskoczona prawdziwością słyszanych wypowiedzi, nawet jeżeli są sprzeczne z "powierzchownymi" zachowaniami w jej rodzinie.
Wszyscy stają się więc w takim układzie przedziwną wspólnotą mediów czy jasnowidzów. Wychodzi więc na to, że w ustawieniach rodzin całkowicie obcy ludzie stają się kanałem prawdy o danym systemie (co przypomina channeling). Osoby "reprezentujące" zupełnie nieznanych sobie ludzi "odbierają" ich stany... Ale zaraz, ludzi czy duchów? Jest empatia, która w takiej sytuacji "otwarcia" na "zaświaty" staje się stanem medialnym, gdzie podaje się nieweryfikowalne informacje.
Weryfikuje je dobre samopoczucie, czasem uzdrowienie, ale jaki obraz świata wynosi z tego przeżycia ozdrowieniec? O jakich cudach będzie mówił i jakiego boga będzie głosił? Tak jak w nekromancji wygląda to na seans wróżbiarski, sterowany przez duchy. Przypomina też seans uzdrowicielski za sprawą duchów u Zulusów, gdzie ceną jest utrata wiary i duchowa śmierć. Według K. Kocha, "powtarza się to w tysiącach przypadków jako reguła: fizyczne uzdrowienie i za to duchowa blokada" (K. Koch, Bóg wśród Zulusów, Poznań 1990, s. 94).

Zapytajmy więc: "reprezentanci terapeutyczni" czy okultystyczne media? Czyje uczucia oni czują? Kto naprawdę przez nich przemawia językiem emotywnych, a nawet fizycznych doznań? Faktem jest, że przeżywają oni dziwne stany, których także Hellinger nie potrafi wytłumaczyć. Moim zdaniem, przeżywają stany mediumiczne, nad którymi nie mają i nie mogą mieć kontroli. Mamy tu do czynienia z faktami paranormalnymi, którymi zresztą chlubi się Hellinger, przytaczając je jako potwierdzenie swojej teorii. Ludzie tak jak w sekcie poddają się mu i powtarzają za nim teksty podyktowanych rytuałów. Coś się dzieje. Jakie jednak siły ukrywają się za tymi doświadczeniami?
Kult plemienny przodków u Zulusów obejmuje takie doświadczenie jak kontrola pokoleniowa duchów. Złe duchy "przodków" atakują żywych z rodziny, jak opowiada dr K. Koch, światowej sławy ekspert od okultyzmu i egzorcysta, a także lekarz medycyny - misjonarz wśród Zulusów w tym samym czasie co Hellinger! Stwierdził on, że "o religijnym życiu Zulusów nie można powiedzieć nic pocieszającego. Każdy z nich od urodzenia uprawiał magię (...), składali ofiary duchom przodków" (tamże, s. 14). Chodzi więc raczej o złe duchy, które kontrolują ludzi na przykład poprzez handel wymienny uzdrowień. "Uzdrawiając" ludzi, uśmiercają ich dusze i zamykają je na chrześcijaństwo. Jest to swoista inicjacja czy raczej wroga Bogu okultystyczna czy spirytystyczna kontrinicjacja.

K. Koch opisuje liczne tego dowody i przykłady. Jednym z nich jest historia czternastoletniej poganki imieniem Mjuda. "Była ona chora - pisze Koch - od dwóch lat i rodzina wzywała do jej łoża czarowników i wróżbitów. Nikt nie mógł jej pomóc! Czarownicy oświadczyli: przyczyną choroby jest to, że dziewczynka nie złożyła ofiary swojej zmarłej matce. Jeżeli nie zrobi tego teraz jak najszybciej, to duch zmarłej zażąda jej samej jako ofiary. Ta choroba jest zapowiedzią, że duchy nastają na jej życie. Symptomy choroby, na jaką cierpiała Mjuda, były identyczne jak symptomy choroby, na jaką zmarły jej matka i babka. Siostra dziewczynki też od dawna była chora. Czarownicy stwierdzili, że duchy chcą, aby ta siostra została czarownicą. Doświadczenie uczy, że chorzy Zulusi - poganie niekiedy szybko przychodzą do zdrowia, gdy przechodzą na służbę do duchów [podkr. AP]. Ale chora siostra Mjudy nie chciała tego zrobić. Stan jej stale się pogarszał. Chodziła zgięta w dół i powykręcana, jak bardzo stara kobieta, a cera jej była tak ciemna, że niemal czarna. Pewna chrześcijanka skierowała ją do Siza Bantu. Udręczona siostra przybyła tam i przeżyła gruntowne nawrócenie. Jednocześnie została uzdrowiona i uwolniona od ataków mocy ciemności" (tamże, s. 39-40).
Jest to klasyczny przykład dobrego i skutecznego modelu ewangelizacji. Hellinger też próbował ewangelizować Zulusów, ale w końcu sam dał się im "zewangelizować". Miał wypędzać duchy, a teraz je napędza, czyniąc przypadkowych ludzi mediami, którym każe doświadczać spirytystycznych ingerencji. Opisany przykład mówi o przeniesieniu objawów choroby, ale wyjaśnienie Kocha jest inne niż Hellingera. "Systemowy przymus powtórzeń", jak to nazywa Hellinger, to może być także "przemoc złych duchów", o których wspomina Koch.

Nie jest to jednak tylko sprawa języka. Według mnie, rozeznanie duchowe Kocha bardziej przekonuje, dlaczego i od kogo "terapeutyczny reprezentant" otrzymuje wiedzę paranormalną. Takich doświadczeń egzorcyści katoliccy mają zresztą wiele, także już w Polsce. Podobne wyjaśnienia "spirytystyczne" doświadczeń pseudopsychologicznych czy pseudomedycznych nie są w tradycji chrześcijańskiej niczym nowym. My już mamy od dawna swoją tradycję uzdrawiania "drzewa pokoleniowego" (R. de Grandis). Trzeba się poważnie podjąć walki o zbawienie naszych drogich zmarłych. Jest więc u Hellingera ziarno prawdy, które trafia w lukę postoświeceniowego modelu wiedzy, ale na zasadzie swoistej inwersji. Udaremnia on bowiem to, co najważniejsze w trosce o przodków: modlitwę i pokutę, ponieważ ostatecznie odrzuca te decydujące o zbawieniu sposoby prawdziwie duchowego działania.

Drzewo pokoleniowe musi być bowiem omadlane także w cierpieniu, a nie pozornie "oczyszczane" w bezpłodnych, ale też niebezpiecznych rytuałach spirytystycznej psychodramy. Czary to największy grzech, grzech bałwochwalstwa i obrzydliwości w oczach Bożych. Tej oceny nie znajdziemy w "podpowiedziach duszy" Hellingera ani w "emocjonalnych odkryciach" współpracujących z nim "terapeutycznych reprezentantów". Za "poznawczymi emocjami" czy "psychologiczną empatią" skierowaną radykalnie ku zmarłym może się ukrywać "spirytystyczny mediumizm". Zwłaszcza w niejasnym kontekście intelektualnym i nieczystym kontekście duchowo-moralnym. A to właśnie mamy u Hellingera. Semantyczna nakładka nowomowy nie zmienia spirytystyczno-demonicznej ontologii, jest co najwyżej chowaniem głowy w piasek. Sam Hellinger jest naiwnie nieświadomy mocy duchowego czy spirytystycznego zwodzenia, gdy odpowiada na pytania G. ten Hövel:
"G.H. Czy może Pan podać przykład takiego oddziaływania poprzez pokolenia? Jak można to sobie wyobrazić?

B.H. Mogę wymienić jeden wstrząsający przykład. Jakiś czas temu przyszedł do mnie pewien adwokat, zupełnie rozstrojony. Badał on historię swojej rodziny i odkrył rzecz następującą: jego prababka, będąc w ciąży ze swoim mężem, poznała innego mężczyznę. Pierwszy mąż zmarł 31 grudnia w wieku dwudziestu siedmiu lat i istnieje podejrzenie, że został zamordowany. Gospodarstwo, które ta kobieta odziedziczyła po mężu, przekazała nie pierworodnemu, lecz synowi z następnego małżeństwa. Była to wielka niesprawiedliwość.

Od tamtej pory w tej rodzinie trzech mężczyzn zabiło się w wieku dwudziestu siedmiu lat 31 grudnia. Kiedy adwokat to zauważył, skojarzył to z faktem, że jego kuzyn ma akurat tyle lat i że niedługo kończy się grudzień. Pojechał do kuzyna, by go ostrzec. Tamten już kupił pistolet, żeby się zastrzelić. Tak działa uwikłanie.
Później ten adwokat jeszcze raz przyszedł do mnie, kiedy istniało u niego silne zagrożenie samobójstwem. Poprosiłem, by stanął plecami do ściany i wyobraził sobie martwego mężczyznę oraz powiedział do niego: 'Oddaję ci cześć. Masz swoje miejsce w moim sercu'" (B. Hellinger, G. ten Hövel, dz. cyt., s. 15).

Oto sedno sprawy, oto - być może - rozwikłanie zagadki manifestacji mocy. Rytuał magiczno-spirytystyczny. "Daj miejsce duchowi (zmarłego?) w swoim sercu" - tak wygląda nieustannie obligatoryjny rytuał. Wygląda to na ludzką życzliwość, ale Hellinger upiera się przy rytuale, który ponoć działa. Czyni go nawet podstawą wszystkiego:
"G.H. Powróćmy jeszcze do kwestii rytuału. Pańska terapia jest dość ściśle ustalona. Przebiega wedle określonego porządku i zawiera około trzydziestu stałych formuł-rozwiązań.

B.H. Wszystkie one są osobnymi zdaniami. Kiedy z nimi pracuję, stosuję je wariantowo. Kiedy zdania te się wypowiada, kontakt się nie nawiązuje. Dlatego nie jest to rytuał, w którym wszystko przebiega zawsze tak samo. Jest to ryt dopasowany do każdorazowej sytuacji" (B. Hellinger, G. ten Hövel, dz. cyt., s. 74-75).
Dlaczego rytuał działa, jaką mocą? Okazuje się, że z samego umiejscowienia osób w przestrzeni można odczytać komunikat dotyczący istniejących między nimi relacji. Potem terapeuta-guru dokonuje stopniowych zmian w tym układzie, a reprezentanci-media mówią o swoich (choć niekoniecznie własnych) "emocjach" z tym związanych. Klient-inicjowany przygląda się temu z boku, dostrzegając powoli, gdzie leży źródło jego problemu. To jest zbyt proste, by było prawdziwe. Jest nieprawdziwe jako terapia, prawdziwe zaś jako inicjacja, jak to widać na przykładzie Transcendentalnej Medytacji (TM).
Nie jest więc przypadkiem, że większość terapeutów hellingerowskich pochodzi z rozległego obszaru psychosceny ezoterycznej. Są to homeopaci, terapeuci wierzący w reinkarnację albo wyznawcy "Aura-Soma-Praktiker". Po prostu wszystko, co pochodzi ze sceny okultystycznej czy ezoterycznej, zasadniczo jest kompatybilne z Hellingerem. Okultystyczne inklinacje Hellingera, podejmowanie kontaktów ze zmarłymi przodkami lub wchodzenie w "wiedzące pole", z którego wywodzi on swoje "odwieczne prawdy", spoufalają się z duchem obecnych czasów.

Tymczasem za grzechy pokoleniowe ducha musi być duchowa pokuta, którą Hellinger (jak zresztą każdy ezoteryzm czy okultyzm) eliminuje. Żadne parahipnotyczne psychodramy ani spirytystyczne rytuały tu nie pomogą. Gdy przechodzimy od chrześcijaństwa do pogaństwa, gdy zdradzamy Chrystusa, uprawiając nierząd z duchami, uważajmy - stan będzie dużo gorszy niż poprzednio. Będzie więcej chorób i nieszczęść, więcej grzechów i więcej demonów. Takie "terapeutyczne" lekarstwo jest bowiem gorsze od samej choroby. Strzeżmy się więc jako katolicy zdrady Berta Hellingera i jej konsekwencji.
ks. Aleksander Posacki SJ

NASZ DZIENNIK
Piątek, 21 kwietnia 2006, Nr 94 (2504)
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #82 dnia: Październik 10, 2006, 03:07:08 pm »
Sięgając w głąb materiałów Autora ks. Aleksandra Posackiego SJ:

Cytuj
podobne myślenie spotykamy w Metodzie Silvy i NLP. Także w kinezjologii edukacyjnej niektórzy pedagodzy stają się uzdrawiaczami (jako instruktorzy "Dotyku dla zdrowia"), a uzdrawiacze - pedagogami, sugerując czasem klientom nieskończone możliwości człowieka.


Cytuj
Antropologia scjentologii przypomina mi ideologię "dzieci Indygo", będących rzekomo na wyższym stopniu ewolucji (mających jakoby zdolności paranormalne), która skrycie wkracza do pedagogiki, np. kinezjologii edukacyjnej. Dzieci z ADHD diagnozowane są czasem przez niektórych instruktorów kinezjologii edukacyjnej (metody Dennisona) jako "dzieci Indygo". Ich niedostosowanie i "niezdolność do uczestniczenia w tradycyjnych rytach religijnych" ma oznaczać niemożność "ograniczenia się" dla "wybrańca niebios". Jeśli to nie jest "lucyferyzm" New Age, to przynamniej jest to nadużycie kompetencji i niebezpieczne przekroczenie granic.



Cytuj
Między "psychologiczną" terapią a okultystyczną inicjacją są dziś płynne przejścia, jak to widać na przykładzie Berta Hellingera, reklamowanego na stronach Ministerstwa Zdrowia czy Polskiego Stowarzyszenia Kinezjologów. Widać to dobrze na przykładzie Hubbarda, gdzie zwulgaryzowana magia przybiera formy technokratyczne, by umożliwić "terapię", która w istocie jest formą manipulacji.


Cytuj
2.Terapie, które obiecują nieskończone możliwości lub zbawienie
Metoda Silvy i inne ideologie nadużywające badań nad półkulami mózgowymi, terapie traktowane jako duchowość (brak metodologicznych granic), jak np. terapia B. Hellingera, która proponuje swoistą duchowość i przedefiniowuje chrześcijaństwo (zob. więcej o tym: A. Posacki, Zdrada Berta Hellingera, "Nasz Dziennik", 21 kwietnia 2006).
3. Terapie i koncepcje edukacyjne zideologizowane "światopoglądem orientalnym"
Scjentologia gloryfikuje "światopogląd orientalny". Nieweryfikowalne ciągle jeszcze chińska "ideologia meridianów", a także hinduska "ideologia czakramów" leżą u podstaw akupunktury, akupresury, ale też kinezjologii edukacyjnej czy terapii "Dotyk dla zdrowia".
.
.
6. Teorie oparte na antropologii "boskiego człowieka"
Bioenergoterapeuci nadużywający tez o "energetycznym człowieku", ale też mormoni, antropozofowie (szkoły waldorfskie), masoneria i New Age. Także wszelkie kursy psychotoniczne proponujące bezgraniczny rozwój zdolności paranormalnych czy zwolennicy ideologii "Indygo".
7. Teorie redukcyjne człowieka odbierające mu wolność i tajemnicę
W scjentologii widzimy płytkość antropologiczną (człowiek sprowadzony do mózgu czy umysłu jako zaprogramowana maszyna, materializacja duchowości), podobnie jak w Metodzie Silvy, NLP czy nawet kinezjologii edukacyjnej, która także przejawia tendencje do definicji całościowych, nawet jeśli czyni to w ukryciu w kontekście scjentystycznej nowomowy.


- ks. Aleksander Posacki SJ
źródło:
NASZ DZIENNIK
www.naszdziennik.pl
Sobota-Niedziela, 13-14 maja 2006, Nr 111 (2521)
Dział: Myśl jest bronią
Scjentologia w zasięgu ręki, czyli kto może zostać scjentologiem

a wracając do Kinezjologii Edukacyjnej:

Wystarczy porównać

http://www.kinezjologia.win.pl/poziomnkepl.htm
Poziomy Nauczania W Kinezjologii Edukacyjnej
http://www.kinesiology.pl/method.htm

http://bonito.pl/ksiazka/0000148347.html
7 poziomów świadomości
Autor:  Mariusz Włoczysiak
ISBN: 83-89375-34-6

Autor opisuje system siedmiu czakr, traktując je nie jako mistyczne niewidzialne struktury energetyczne, lecz jako konkretnie zuważalne i definiowalne sposoby i szablony zachowań osobowych oraz utrzymywania relacji ze światem zewnętrznym.

Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Dalia

  • Podglądacz
  • *
  • Wiadomości: 17
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #83 dnia: Styczeń 24, 2007, 08:53:25 pm »
Witam!
Pragnę przedstawić książkę, która z pewnością zamknie temat kinezjologii w Polsce.
To pozycja znanego już na forum autora. Jej wyjątkowość polega na tym, że zawiera ekspertyzę naukową sporządzoną przez Komitet Nerobiologii PAN oraz innych wybitnych profesorów z Uniwersytetu Warszawskiego, neuropediatrów, pedagogów.
Ekspertyza z PAN-u ma ponad 20 stron, więc trudno ją tu zamieścić, trudno też wybrać najistotniejsze fragmenty, gdyż właściwie każde zdanie jest znaczące.
Pozdrawiam Dalia.

p.s w Warszawie do kupienia w katolickich księgarniach, jest tez w księgarni B.Prusa ( przed Uniwersytetem).

 
 



Psychologia i New Age
 Wydawnictwo POLWEN - koedycja z Wydawnictwem Arka Noego
 
autor: ks. Aleksander Posacki
 stron: 312
cena: 24.90zł
Pierwsza w Polsce kompleksowa ocena
terapii Hellingera i Kinezjologii Edukacyjnej

„Ks. Aleksander Posacki wykazał się ogromną i godną autentycznego podziwu kompetencją w swojej pracy, która podejmuje nie tylko wątek psychologiczny (na którym dobrze się zna), ale także liczne wątki filozoficzne, teologiczne, religioznawcze, szczególnie te związane z ezoteryzmem, okultyzmem i gnozą (w tym z ruchem New Age). W swojej godnej polecenia książce Autor wnikliwie i erudycyjnie analizuje rozmaite wcielenia pseudopsychologii, która często okazuje się jakąś zamaskowaną formą religii, duchowości, a nawet spirytyzmu. Jest to związane z zainteresowaniami Autora, który w wielu swoich publikacjach (cytowanych przeze mnie także w moich pracach) ukazuje nieoczekiwane odkrycia, związki i analogie - w kluczu interdyscyplinarnym - pomiędzy różnymi dziedzinami wiedzy, które mogą ubogacić nie tylko obszar wiedzy psychologicznej, ale także wielu innych dziedzin kultury.”
[fragment recenzji naukowej, zamieszczonej w książce w całości]

Prof. zw. dr hab. Ryszard Stachowski
Kierownik Zakładu Psychologii Ogólnej i Historii Myśli Psychologicznej UAM w Poznaniu, Przewodniczący Komitetu Redakcyjnego Biblioteki Klasyków Psychologii w Wydawnictwie Naukowym PWN, Autor podręczników akademickich z psychologii.


Ks. Aleksander Posacki SJ – filozof, teolog, znawca historii mistyki, demonologii oraz problematyki sekt, okultyzmu i ezoteryzmu, wykładowca akademicki, publicysta, duszpasterz. Autor wielu książek (m.in. "Okultyzm, magia, demonologia"; "Niebezpieczeństwa okultyzmu"; "Sekty – zagrożeniem i wyzwaniem"; "Dlaczego nie Metoda Silvy?"; "Spiritismus – was unterscheidet ihn von Parapsychologie und Magie?"; "Egzorcyzmy, opętanie, demony"; "Harry Potter i okultyzm"), licznych artykułów naukowych i haseł encyklopedycznych (w tym ponad 100 haseł w Encyklopedii “Białych Plam”). Konsultant egzorcystów katolickich w Polsce i zagranicą. Wykładowca na Międzynarodowych Zjazdach Egzorcystów (Niemcy, Polska), organizowanych przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Egzorcystów, założone przez ks. Gabriela Amortha.
Cytuj
Cytuj

Offline Marta6

  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 82
Metoda Dennisona
« Odpowiedź #84 dnia: Styczeń 26, 2007, 09:12:59 pm »
Czytam posty dotyczące tej metody ale niestety nie  znajduje tu żadnych wypowiedzi osób mających dzieci chore z bardzo ciężkimi uszkodzeniami mózgu. Nie wiem więc czy ta metoda byłaby wskazana u mojego dziecka . Jestem nią zainteresowana pogłębiam swoją wiedzę na ten temat ale przydał by się jeszcze ktoś kto zastosował ją u swojego dziecka i czy wogóle istnieje możliwość stosowania jej u dzieci ciężko obciążonych.

Offline iwpal

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 249
    • http://iwona-palicka.republika.pl
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #85 dnia: Styczeń 27, 2007, 03:29:05 pm »
Ja próbowałam wprowadzac u dzieci z cieższymi uszkodzeniami (wordzonymi , z MPDz)- niestety, bez efektu.
Natomiast u niektórych dzieci po urazach czaszkowo-mózgowych, gdzie była kwestia odbudowy funkcji - pozytywne efekty były bardzo widoczne.
"Jeżeli nie możesz mieć tego, co najlepsze,
zrób najlepszy użytek z tego, co masz"

Pozdrawiam
IwonaP.

Offline Marta6

  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 82
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #86 dnia: Styczeń 28, 2007, 07:39:05 pm »
A czy te dzieciaczki nie mówiły i nie chodziły moja mała też nie reaguje na polecenia i nie wiem czy jest sens wprowadzenia tej metody dlatego szukam wiadomośći na ten temat moja Oli ma uszkodzenie okołoporodowe podczas porodu doszło do tego.Od czego mgoła bym zacząć jej stosowanie od jakich ćwiczeń czy mogła byś mnie jakoś pokierować podpowiedzieć tutaj ww Lublinie nie ma specjalistów od tej metody więc szukam ich tutaj.Bardzo prosze

Offline Dalia

  • Podglądacz
  • *
  • Wiadomości: 17
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #87 dnia: Styczeń 28, 2007, 09:29:20 pm »
Droga Marto!
Jesli naprawdę chcesz pomóc swojej córeczce nie trać czasu na kinezjologię!
To zwyczajne oszustwo.
Metoda ta nie jest skuteczna w stosunku do dzieci z trudnościami w uczeniu się, a  tym bardziej dla dzieci z uszkodzeniami mózgu.
Odsyłam Ciebie i "dyżurnego, forumowego', terapętę Iwpal do opinni ekspertów w osobie doświadczonych neuropediatrów i specjalistów rehabilitacji jak dr Borkowska , dr Kułakowska oraz nerobiologów z Polskiej Akademii Nauk.
W książce Posackiego "Psychologia i New Age" piszą "czarno na białym" jakim oszustwem i bzdurą z naukowego punktu widzenia jest ta metoda.
Jak wiesz mijający czas jest największym wrogiem każdego dziecka z poważnymi uszkodzeniami, nie trać czasu na "terapię" , która nie przyniesie niczego dobrego Twojemu dziecku, a może nawet być zagrożeniem dla życia duchowego całej rodziny ( o tym sa poprzednie posty).
życzę Ci, abyś spotkała właściwe osoby, ktore Cię wesprą oraz abyś potrafiła właściwie wbierać pośród wielu cudownych terapii proponowanym dzieciom.
pozdrawiam Cię Dalia.

Offline bożka

  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 65
kinezjiologia
« Odpowiedź #88 dnia: Styczeń 29, 2007, 08:59:25 am »
Marto jak chcesz to napisz do mie na priv.szkoda czasu na wypowiedzi i czekanie na opinie,kiedy tak naprawdę tylko jedna osoba zna"prawdę"???Bez sensu jest narzucanie wszystkim tylko swoich racji,to już dyktatorstwo a nie wymiana doswiadczeń.Pozdrawiam Bożena

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #89 dnia: Styczeń 29, 2007, 11:26:36 am »
Każda wypowiedź to doświadczenie.
a z tym dyktatorstwem to nieco przesadziłaś.  :roll:
Chcesz aby szanowano Twoje zdanie, uszanuj innych.
Każdy czyta a decyzja należy do każdego z rodziców -nie sądzisz?
Każde dziecko jest inne, cierpi na inne dolegliwości i NIE ma "cud metody" skutecznej na wszystko. Są też takie, które dają tylko złudne nadzieje i dziurawią kieszeń.
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline bożka

  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 65
kinezjiologia
« Odpowiedź #90 dnia: Styczeń 29, 2007, 05:05:27 pm »
Soniu-ależ ja sznuję ale dlaczego Dalia gdzie tylko może umieszcza te same wywody.Może to tylko moje zdanie ale to raczej wlaśnie ona nie szanuje innego zdania niż jej.Powiem tak-ja mam też doświadczenia z kinezjiologią,byłam na dwóch turnusach i przez kika miesięcy solidnie ćwiczyłam z dzieckiem właśnie według wskazań kinezjiologów i nie wiem co czy jaka metoda była pomocna ale rezultaty były :) dziecko nie mające kontaktu z otoczeniem zaczęło się budzić do życia.Teraz ma pięć lat nie chodzi ale po ostatniej wizycie u pedagoga specjanego i psychologa okazało się że jego rozwój psychiczny jest świetny.Pani psycholog wręcz stwierdziła aby słuchać wskazówk i nie zrywać kontaktu  z Panią M........Nie wiem co pomogło wrócić mojemu synkowi ale uważam,że zawsze warto szukać bo to może być właśnie metoda dla mojego dziecka.To na tyle i proszę nie wracajmy do tego tematu-każdy ma swój rozum i miejmy nadzieję,że i ich intuicja poprowadzi tą właściwą drogą.Z miłym pozdrowieniem Bożka

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #91 dnia: Styczeń 29, 2007, 05:57:40 pm »
Ja też stosuję elementy Konezjologii, ale to napewno nie zaszkodzi: ruch naprzemienny, leniwą ósemkę, dzięki ktorej moja córka uniknęła zbędnej operacji na oczko. Ćwiczy ją na leniwej ósemce i w komputerze.
Przy wiotkości mięśni oczu wskazany jest ruch oczyma i to nam zapewnia właśnie ósemka.
Pani Masgutowa i jej podobni kinezjolodzy wprowadzają elementy ćwiczeń (NLP) sięgające wyższych partii mózgu i to jest niebezpieczne- do tego najbardziej odnosi się Dalia opierając się na dostępnych edycjach.
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #92 dnia: Kwiecień 06, 2007, 03:48:42 pm »
Na stronie Komitetu Neurobiologii PAN znajduje się

Naukowa ekspertyza dot. kinezjologii
Warszawa, 20 10 2006

Opracowała prof. dr hab. Anna Grabowska na zlecenie Komitetu Neurobiologii Polskiej Akademii Nauk.

Komitet Neurobiologii Polskiej Akademii Nauk
Ul. Pasteura 3, 02-093 Warszawa

Opinia dotycząca  podstaw naukowych metody „Kinezjologii  Edukacyjnej” oraz konsekwencji jej stosowania

http://www.nencki.gov.pl

Myślę, że dla wielu rodziców i niemających świadomości terapeutów będzie bardzo ciekawa.

http://www.nencki.gov.pl/neurobiol/wydarzen.htm
Uprzejmie informujemy że Ekspertyza prof. dr hab. Anny Grabowskiej w sprawie metody kinezjologicznej została umieszczona w dziale [Wnioski i pliki].
Powyższa opinia powstała na zlecenie Komitetu Neurobiologii Polskiej Akademii Nauk.

Oto ona:

Komitet Neurobiologii Polskiej Akademii Nauk         Warszawa, 20 10 2006
Ul. Pasteura 3, 02-093 Warszawa


Opinia dotycząca  podstaw naukowych metody „Kinezjologii  Edukacyjnej” oraz konsekwencji jej stosowania

Wstęp
„Kinezjologia edukacyjna” zwana potocznie „metodą Dennisona”,  jest szeroko rozpowszechniona w Polsce w środowiskach związanych z procesem edukacyjnym oraz tych, które zajmują się terapią dzieci wykazujących różnorodne deficyty rozwojowe. Powstała cała sieć kursów, które przygotowują licznych, odpowiednio przeszkolonych terapeutów, co przekłada się na szerokie praktyczne stosowanie tej metody. Zgodnie z zaleceniami jej twórcy, kinezjologia edukacyjna jest stosowana w terapii bardzo zróżnicowanych zaburzeń, poczynając od zaburzeń ruchowych, poprzez zaburzenia uwagi do trudności w nauce czytania i pisania. Niestety, niektórzy polscy psycholodzy oraz pracownicy placówek edukacyjnych zalecają tę metodę, uwiarygodniając tym samym nie tylko jej skuteczność, ale i założenia. Powoływanie się na nią można znaleźć w materiałach bezpłatnie dostarczanych poradniom psychologiczno-pedagogicznym przez Polskie Towarzystwo Dysleksji („Jestem rodzicem dziecka z dysleksją, s. 15”), a na założeniach tej metody oparte są niektóre programy nauczania zatwierdzone przez MEN (np. „Mój kuferek”). Weszła ona również w zakres nauczania różnych kierunków studiów podyplomowych dla nauczycieli i terapeutów. Pojawiła się też  na kierunkach psychologicznych i to w szacownych uczelniach (np. na UJ). Liczne szkoły, w tym szkoły państwowe zatrudniają na etatach osoby pracujące z dziećmi metodą Dennisona.   Problem jest więc poważny, ze względu na szeroki zasięg oddziaływań metody, której podstawy naukowe są bardzo kontrowersyjne.
   
Ocena założeń teoretycznych „kinezjologii edukacyjnej”Twórca metody Paul E. Dennison twierdzi, że opiera się ona na współczesnych odkryciach naukowych dotyczących specjalizacji funkcjonalnej półkul mózgowych człowieka oraz wiedzy dotyczącej prawidłowości rozwojowych.
Podstawowym założeniem jest to, że ludzie dzielą się na „zintegrowanych, heterolateralnych” i „niezintegrowanych, homolateralnych”. „Osoba <homolateralna> ograniczona jest do myślenia <jednostronnego>. Ma dostęp tylko do jednej półkuli w danym momencie, musi <wyłączać> jedną półkulę za każdym razem, gdy chce użyć drugiej w inny sposób”. Osoba <heterolateralna> „ma dostęp do prawej i lewej półkuli jednocześnie. Dzięki temu dostępowi może posługiwać się jednocześnie obojgiem oczu, uszu i obiema stronami ciała”.

Powyższe stwierdzenia nie znajdują potwierdzenia we współczesnej wiedzy dotyczącej asymetrii  mózgowej. Nawiązują one do nagłaśnianych przez popularne czasopisma idei, że ludzi można podzielić na tzw. „lewopółkulowców” i „prawopółkulowców”, czyli takich, którzy opierają się bądź na swojej lewej lub prawej półkuli. Brak jest dowodów potwierdzających tego rodzaju tezy. Każdy człowiek używa obu półkul a różne strategie działania preferowane przez indywidualne osoby niewiele mają wspólnego z niesymetryczną aktywacją półkul, nie mówiąc już o niemożliwym fizjologicznie w normalnych warunkach „wyłączeniu” jednej z nich.

Fałszywa jest też teza, że na to, by używać jednocześnie obu oczu potrzebna jest aktywacja obu półkul. Wbrew temu co twierdzi Dennison wcale nie jest tak, że lewa półkula uzyskuje informacje z prawego oka a prawa z lewego. Przebieg dróg wzrokowych jest znacznie bardziej złożony: drogi biegnące z przynosowych części siatkówek są rzeczywiście skrzyżowane ale drogi z części przyskroniowych nie. W rezultacie informacja z lewego pola widzenia (a nie oka!) trafia do prawej półkuli, a z prawego pola - do lewej. Absurdalne jest też stwierdzenie, że istnieje coś takiego jak  oko lub ucho „syntetyczno-obrazowe” (lewe) lub „analityczno-językowe” (prawe), które osoby mogą „wyłączać”  i w ten sposób działać w oparciu o prawą lub lewą półkulę.

U podstawy rozumowania Dennisona leży też założenie o specjalizaji półkulowej, która polega na tym, że jedna lub druga półkula ma wyłączność na wykonywanie określonych funkcji. Liczne badania dowodzą jednakże, że specjalizacja półkulowa ma jedynie względny charakter i każda z półkul posiada w znacznym stopniu zdolności przypisywane półkuli przeciwnej. Dotyczy to nawet funkcji językowych. Nieprawdziwe, a nawet nonsensowne jest też stwierdzenie, że półkula prawa jest półkulą „odruchową”, „recepcyjną”, i że  „odbiera informacje w sposób bierny, bez oceniania”, zaś półkula lewa jest półkulą „starającą się”, „ekspresyjną”, która „zawiera Obszar-Punkt Ogólnej Integracji (blisko punktu Broca), gdzie proces uczenia się dobiega końca i następuje zrozumienie”. Jest wiele dowodów na to, ze prawa półkula posiada zdolność oceniania i rozumienia sytuacji, a nawet rozumienia sensu wypowiedzi czy pisanych słów a „obszar” o którym pisze Dennison nie jest wcale jakimś centrum integrującym wszystkie funkcje mózgowe lecz obszarem ściśle związanym z procesami mowy.

Zdaniem Dennisona wzorzec dominacji jednostki „wyraża się poprzez dominujące oko, ucho, rękę i półkulę mózgową”. Osoby z profilem dominacji mieszanym np. z prawostronną dominacją dla ręki i lewostronną dla oka, „tworzą populację dyslektyków”. Odnajdujemy tu stare idee Ortona z lat 20. XX.wieku, którego zasługi dla rozumienia mechanizmów różnych rozwojowych zaburzeń są niepodważalne, ale  teza upatrująca przyczyn dysleksji w tzw. skrzyżowanej lateralizacji nie znalazła potwierdzenia w późniejszych badaniach naukowych. Znanych jest obecnie cały szereg nieprawidłowości funkcjonowania mózgu stanowiących podstawę zaburzeń dyslektycznych.

Ćwiczenia, jakie proponuje kinezjologia edukacyjna wywodzą się z założenia, że pełniejszy przepływ informacji pomiędzy półkulami, czy też ich ściślejsza współpraca,  prowadzi wprost do lepszego funkcjonowania człowieka. Taka teza również jest wątpliwa.  Nie ma w literaturze naukowej żadnych dowodów na to, że generalnie w realizacji każdej funkcji korzystne jest, by półkule mózgowe ze sobą jak najściślej współpracowały. Wręcz przeciwnie, funkcje o wysokim stopniu złożoności, które wymagają bardzo dużej precyzji i szybkiego następstwa czasowego poszczególnych elementów, jak to ma miejsce np. w przypadku funkcji mowy, są kierowane przez ośrodki znajdujące się w jednej półkuli (na ogół półkuli dominującej), właśnie dlatego, że „uzgadnianie” przez dwie półkule decyzji opóźniało by znacznie wykonanie tych funkcji i zwiększało prawdopodobieństwo popełnienia błędu. Nie jest więc wcale tak, że zawsze „współpraca” między półkulami przynosi korzystne efekty. Naukowcy wyrażają pogląd, że lateralizacja w mózgu procesów mowy została ewolucyjnie utrwalona właśnie dlatego, by uniknąć takich negatywnych skutków współpracy.

Idee Dennisona opierają się na założeniu, że ruchy jednostronne np. lewej lub prawej ręki nie są korzystne, gdyż stymulują tylko jedna półkulę i nie sprzyjają integracji półkulowej, co odbija się niekorzystnie na szerokiej gamie procesów myślenia i percepcji. Korzystne są, zaś ruchy przekraczające linię środkową ciała jako te, które „uaktywniają nie tylko mechanizmy integracji ale również zwiększają szybkość przekazywania informacji, umożliwiają swobodny rozwój funkcji psychofizycznych, zapewniają optymalna pracę układu nerwowego, a także łatwość i spontaniczność uczenia się” .

Badania pokazują, jednakże, że ćwiczenia jednej ręki, wcale nie oznaczają, że ćwiczymy i usprawniamy tylko jedną półkulę. Pomimo istnienia bezpośrednich połączeń prawej ręki z lewą półkulą i lewej ręki z prawą, niemal każdy ruch (nie wyłączając nawet ruchów ograniczonych do palców jednej ręki) wywołuje pobudzenie w obu półkulach. Przypuszcza się, że w dużym stopniu odpowiedzialne za ten efekt są masywne połączenia pomiędzy półkulami, z których największe to spoidło wielkie mózgu. To, w jakim stopniu obie półkule są zaangażowane w kontrolę danego ruchu zależy przede wszystkim od tego, jak złożony jest ten ruch, jakie części kończyny (dystalne czy proksymalne) są poruszane, a niekoniecznie od tego, czy wykonując go przekraczamy, czy też nie, linię środkową ciała. Pewną rolę odgrywa również to, czy ruch wykonywany jest przez rękę dominującą czy niedominującą (w przypadku ręki niedominującej kontrola mózgowa jest bardziej bilateralna). W jeszcze większym stopniu teza ta odnosi się do wielu funkcji, w których specjalizują się półkule mózgowe. Np. z faktu, że prawa półkula specjalizuje się w funkcjach wzrokowo-przestrzennych wcale nie wynika, że ćwicząc te funkcje ćwiczymy prawą półkulę i zaniedbujemy lewą. Ten fałszywy wniosek jest niestety często powtarzany w popularnych publikacjach.

Ogólnie, różne odniesienia jakie Dennison czyni do funkcjonowania mózgu są  w wielu miejscach pozbawione sensu, z punktu widzenia nauk o układzie nerwowym. Oto jeden z przykładów, jakich wiele zawierają  materiały dotyczące kinezjologii stosowanej. W publikacji „Gimnastyka mózgu” (2005) czytamy:  „ćwiczenia Gimnastyki Mózgu.... powodują rozluźnienie tylnych partii mózgu odpowiedzialnych za mechanizmy obronne i przetrwania oraz aktywizują nerwową transmisję w górne partie mózgu, odpowiedzialnych za strategie poszukiwania, odkrywania i podejmowania nowych wyborów”. Niemal każdy człon tego zdania jest fałszywy, używa terminologii nie mającej nic wspólnego z nauką i w sumie nie ma żadnego odniesienia do tego, jak mózg funkcjonuje. Wprowadzanie do masowego obiegu tego typu tekstów jest więc szkodliwe również i z punktu widzenia szeroko rozumianej dydaktyki.
Powyżej przytoczyłam tylko przykłady fałszywych tez, jakich mnóstwo jest w tekstach opisujących metodę Dennisona. Problem niestety nie ogranicza się tylko do fałszywości założeń, na jakich opiera się ta metoda.

Ocena procedur diagnostycznych i terapeutycznych zalecanych przez „kinezjologię edukacyjną”oraz ich interpretacji
Jednym z istotnych elementów metody Dennisona jest tzw. test mięśniowy, który polega na spychaniu w dół przez badacza wyciągniętej ręki osoby badanej. Wg. założeń kinezjologii edukacyjnej, im łatwiej da się to uczynić, tym bardziej osoba ta opiera się na działaniu „starającej się, świadomej” lewej półkuli, natomiast tzw. „silny test mięśniowy” oznacza, że albo „odruchowa” półkula albo obie półkule mózgu są „włączone” co powoduje, że „energia przepływa bez zahamowań od ruchowych ośrodków mózgowych do mięśni”. Wg. autora „świadoma kontrola to <niski bieg>, więc nigdy nie jest tak silna jak kontrola automatyczna, a żadna z nich nie jest tak dobra jak <wysoki bieg> lub siła zintegrowanego mózgu”.  W kinezjologii edukacyjnej wykonywanie tego testu stanowi podstawę diagnozy dotyczącej zarówno profilu dominacji u danej osoby, jak też skuteczności przeprowadzanych ćwiczeń. Należy zauważyć, że opisany wyżej sposób oceny czy „mięsień jest silny” nie opiera się o żaden obiektywny pomiar lecz o subiektywne poczucie badającego. Po drugie, nie ma podstaw by twierdzić, że dominacja mózgowa (w rozumieniu takim, jakie leży u podstawy koncepcji Dennisona tj. nie sprowadzającym się do kontroli dominującej ręki) przekłada się na różnice w napięciu mięśni.

Dennison dowodzi, że dzięki stosowaniu zalecanych przez niego zestawów ćwiczeń ruchowych i energetycznych można wpływać na poprawę różnych funkcji poznawczych, ruchowych oraz emocjonalnych i w konsekwencji na szeroko rozumiane procesy myślenia, uczenia się i pamięci. Jak dowodzi autor, proponowane procedury terapeutyczne mają być „szczególnie efektywne w pracy z dziećmi z dysleksją i z dysgrafią, u których brak współpracy półkulowej prowadzi do trudności w uczeniu się.
Lektura opisów konkretnych ćwiczeń proponowanych przez Dennisona, a zwłaszcza opis dobroczynnych skutków owych ćwiczeń  wskazuje, że mamy tu do czynienia z  zestawianiem ze sobą przyczyn i skutków, których nie da się ze sobą połączyć w oparciu o wiedzę neurofizjologiczną i psychologiczną. Autor twierdzi np., że zginanie stopy „włącza półkulę językową”, pomagając w znajdowaniu odpowiednich słów. Ćwiczenie to ma również wyrabiać „nawyki twórczego pisania”. Twierdzenie, że np. ćwiczenie ruchów naprzemiennych prowadzi do „poprawy wzroku i słuchu”, albo że kreślenie tzw. „leniwych ósemek” do poprawy percepcji głębi lub poprawy czytania ze zrozumieniem jest pozbawione podstaw naukowych. Należy podkreślić, że przytoczone tu przykłady nie stanowią wyjątku, lecz są egzemplifikacją typowego sposobu dowodzenia pozytywnych skutków proponowanych ćwiczeń.

Jeszcze większe zastrzeżenia budzą tezy odnoszące się do bezpośredniego wpływu ćwiczeń „energetyzujacych” i „podnoszących pozytywne nastawienie” na ogólną poprawę uczenia się, pamięci, koncentracji i generalnie jakości funkcjonowania oraz sfery „duchowej”. Przykładem tego typu ćwiczeń jest np. masowanie tzw. „punktów na myślenie” przy jednoczesnym ułożeniu drugiej ręki na pępku. Trudno dociec na jakich danych naukowych opierają się tego typu zalecenia.

Ocena naukowych dokonań autora metody Dennisona
Można by oczekiwać, że skoro metoda dr Dennisona opiera się na naukowej wiedzy dotyczącej funkcjonowania mózgu, jego prace naukowe powinny do tych zagadnień nawiązywać. Przeszukanie internetowych baz danych (m.in. Medline i  Pubmed) zawierających informacje o publikacjach naukowych z dziedziny badań nad mózgiem nie wykazały istnienia ani jednej takiej publikacji autorstwa dr. Paula E. Dennisona. Na tej podstawie można z dużym prawdopodobieństwem twierdzić, że dr Dennison, jeżeli w ogóle publikował prace w czasopismach naukowych, to nie były to czasopisma zajmujące się zagadnieniami  funkcjonowania układu nerwowego oraz psychologii uczenia się (wszystkie te czasopisma są indeksowane w wyżej wymienionych bazach, oczywiście pod warunkiem, że prezentują odpowiedni poziom naukowy). Wynika z tego, że nie prowadził on badań naukowych sprawdzających tezy, na których oparte są publikacje dotyczące kinezjologii edukacyjnej.
Niektóre rysunki, jak np. rys na str. 28 „Gimnastyki mózgu” wskazują, że sporządzający je autor nie posiada podstawowej wiedzy na temat budowy mózgu i organizacji w nim funkcji psychicznych.

Ocena skuteczności metody
Pomimo zastrzeżeń dotyczących podstaw naukowych metody Dennisona można, mimo wszystko, postawić zasadne pytanie o skuteczność tych metod.
Niektóre ze stosowanych ćwiczeń ruchowych, zwłaszcza ćwiczenia na przekraczanie linii środkowej ciała, mogą oczywiście przynosić pewne pozytywne efekty. Generalnie, ćwiczenia ruchowe (takie jak w metodzie Dennisona oraz w różnych innych programach aktywizacji ruchowej), poświęcanie uwagi dziecku oraz fakt jego uczestnictwa w interakcjach z grupą innych dzieci, poddawanych podobnym procedurom terapeutycznym, mają swoje pozytywne konsekwencje dla ogólnej sprawności i uaktywnienia dziecka, jak też i dla jego ogólnego stanu psychicznego. W tym sensie przynajmniej niektóre ćwiczenia nie tylko można bezpiecznie stosować, ale nawet można spodziewać się uogólnionych pozytywnych efektów (choć zapewne nie spektakularnych).
Wspomniane wyżej bazy publikacji naukowych przeszukiwane pod hasłem „educational kinesiology” wykazują 3 prace na ten temat. Wszystkie dotyczą skuteczności niektórych ćwiczeń ruchowych i zostały opublikowane 12-18 lat temu. Najprawdopodobniej są to jedyne prace, gdyż tylko na nie powołuje się również  autor kinezjologii edukacyjnej.
Badania te wykazały pozytywny, aczkolwiek niewielki bo sięgający wartości 1-6%, wpływ ćwiczeń ruchowych na czasy reakcji, statyczną równowagę oraz funkcje percepcyjno-motoryczne. Tylko jedna z publikacji odnosiła się również do zdolności szkolnych i nie wykazała pozytywnego związku tych funkcji z ćwiczeniami. TO ZNACZY DOWIEDZIONO, ŻE TEGO RODZAJU TRENING NIE POLEPSZA UCZENIA SIĘ. W żadnej z tych publikacji nie porównywano efektów ćwiczeń Dennisona z jakimiś innymi ćwiczeniami ruchowymi.

Z badań tych wynika więc, że rzeczywiście ćwiczenia te mogą przynosić pewne pozytywne skutki, jednakże są one ograniczone do sfery ruchowej, lub percepcyjno ruchowej. Te trzy badania na pewno, jednakże, nie mogą stanowić podstawy to tak daleko idących wniosków o pozytywnych skutkach stosowania kinezjologii edukacyjnej, jakie przedstawiają autorzy tej metody. Zastanawia ponadto brak bardziej współczesnych naukowych publikacji (a więc takich, które opisują badania prowadzone zgodnie z regułami naukowymi) nad skutecznością tej, jakże szeroko stosowanej metody.

Wnioski
1/ założenia metody Dennisona nie są zgodne ze współczesną wiedzą dotyczącą funkcjonowania mózgu,
2/ większość tez dotyczących wyników rzekomych badań naukowych, na których opiera się metoda, jest fałszywa,
3/ opisy procesów i zasad funkcjonowania mózgu zawarte w publikacjach kinezjologii edukacyjnej nie mają sensu z punktu widzenia naukowego,
4/ Dr. Paul E. Dennison najprawdopodobniej nigdy nie prowadził badań naukowych nad wpływem proponowanych przez niego ćwiczeń na procesy zachodzące w mózgu oraz na wyniki uczenia się,
5/ niektóre proponowane przez niego ćwiczenia ruchowe mogą przynosić pozytywne skutki, zwłaszcza w zakresie poprawy funkcji ruchowych i wzrokowo-motorycznych

Uwagi końcowe
Oczywiście można się zastanawiać jak mogło dojść do tego, że w Polsce metoda Dennisona uzyskała tak dużą popularność. Niestety w Polsce cierpimy na brak dobrych metod do diagnozy i terapii wielu różnych zaburzeń i dysfunkcji, takich jak ADHD, dysleksja czy różne zaburzenia zachowania. Z drugiej strony, istnieje zrozumiały nacisk ze strony rodziców oraz środowisk zajmujących się terapią tych zaburzeń na wprowadzanie nowych technik, mających przynieść poprawę stanu dzieci cierpiących na te zaburzenia.  To oczywiście stwarza bardzo podatny grunt do rozwijania się metod, które z nauką nie mają nic wspólnego, a dzięki dobremu marketingowi oraz stosowaniu pseudo-naukowego języka znajdują chętnych do ich opanowywania i stosowania. Takie przykłady pokazują jak ważne jest, by państwo przykładało znacznie większą wagę do promowania opartego o  badania naukowe procesu opracowywania i wdrażania dobrych metod diagnostycznych i terapeutycznych. Ma to bowiem kluczowe znaczenie społeczne. Wszystkie działania zmierzające do opracowania tych metod powinny być prowadzone we współpracy z naukowcami zajmującymi się badaniami nad funkcjonowaniem mózgu, by uniknąć wprowadzania do obiegu społecznego procedur o żenująco niskich podstawach naukowych.


Opracowała prof. dr hab. Anna Grabowska na zlecenie Komitetu Neurobiologii Polskiej Akademii Nauk.


Bibliografia:
1. P. E. Dennison, G.E. Dennison. Integracja Mózgu. Międzynarodowy Instytut NeuroKinezjologii Rozwoju Ruchowego i Integracji Odruchów, Warszawa, 2004
2. P.E. Dennison, G. E. Dennison. Kinezjologia Edukacyjna dla Dzieci. Międzynarodowy Instytut NeuroKinezjologii Rozwoju Ruchowego i Integracji Odruchów, Warszawa, 2003
3. P.E. Dennison, G. E. Dennison. Gimnastyka Mózgu. Międzynarodowy Instytut NeuroKinezjologii Rozwoju Ruchowego i Integracji Odruchów, Warszawa, 2005
Wszystkie cytowania umieszczone w ekspertyzie pochodzą z w.wym. publikacji.
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline GośkaK.

  • Podglądacz
  • *
  • Wiadomości: 23
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #93 dnia: Kwiecień 07, 2007, 05:27:10 pm »
::pif22
NAJWYŻSZY CZAS NA RACJONALNĄ OCENĘ METODY.
DZIĘKI I RADOSNYCH ŚWIĄT!
mama Ali i Wiki

Offline Nefretete

  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 70
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #94 dnia: Kwiecień 21, 2007, 10:45:40 pm »
czy metode Denisona stosuje sie tez u dzieci z ZD? Jeśli tak to kiedy zacząć,bo chyba rocznemu dziecku nie da sie zbyt wiele z tego wykonać?

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #95 dnia: Kwiecień 24, 2007, 09:46:17 am »
Nefretete tak tę metodę stosuje się również u dzieci z zD :

Cytuj
Metoda Dennisona pomaga również dzieciom nadpobudliwym, nerwowym, mającym problemy emocjonalne w szkole. Zwiększa umiejętność uczenia się, rozwija zablokowane możliwości fizyczne, psychiczne, intelektualne. Ćwiczenia  wzmacniają też system odpornościowy. Wytrwała terapia przynosi również poprawę u maluchów z porażeniem mózgowym, po operacjach mózgu, dotkniętych zespołem Downa. Specjalny zestaw ćwiczeń przygotowano także dla dzieci z dysleksj i dysgrafii.


żródło
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Anna

  • User z prawami do pisania
  • Weteran
  • ******
  • Wiadomości: 4459
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #96 dnia: Kwiecień 24, 2007, 09:50:36 am »
Nefretete, mowi się o tym, że raczkowanie (ruchy naprzemienne, które dziecko wykonuje przy tym) są dla maluchów najważniejszym ćwiczeniem zawartym w tej metodzie.
Dlatego tak ważne jest, by dzieci długo raczkowały.

Offline Nefretete

  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 70
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #97 dnia: Kwiecień 24, 2007, 02:30:52 pm »
a co jeśli dziecko w ogóle nie raczkuje?Mój nie chce i niewiem co robić,mam sie tym martwić.Mój rehabilitabt twierdzi,że nie zna dziecko z ZD,które raczkuje.Sama niewiem,jak to jest.Czy Wasze dzieciaki raczkowały?Czy raczkuja dopiero jak juz umieją chodzić?

Offline AnetaOrzysz

  • Raczkujący Gadacz
  • ****
  • Wiadomości: 333
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #98 dnia: Kwiecień 24, 2007, 02:53:33 pm »
Wydaje mi się że Wasz terapeuta ma małe doświadczenie ,bo ja osobiście znam kilkorao dzieci z zD i wszystkie najpierw raczkowały.
ANETA mama BARTUSIA 4 l z zD i 2 letniej NIKOLCI

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Kinezjologia Edukacyjna P.Dennisona
« Odpowiedź #99 dnia: Kwiecień 24, 2007, 03:07:16 pm »
Cytuj
Mój rehabilitabt twierdzi, że nie zna dziecko z ZD, które raczkuje

 :roll:  :roll:  :roll:

no świetny specjalista-zapytaj go ruch naprzemienny.

Moja raczkuje przy byle okazji do dziś-a ma skończone 11 lat

Ucz sama dziecko raczkowania, skoro specjalista jest aż tak doświadczony  :evil:
Zajrzyj do Etapów rozwoju dziecka
Jakie ćwiczenia do nauki raczkowania

My dodatkowo raczkowałyśmy na kolanach z naprzemiennym ruchem rąk  - to daje podstawy do opanowania matematyki.

Prawidłowy rozwój dziecka: siadanie, pełzanie, raczkowanie, stanie, chodzenie.
Raczkowanie to synchronizacja obu półkul mózgowych, ćwiczenia mieśni, stawów-a to nasze dzieci mają wiotkie, więc samoczynnie sobie wzmacniają.
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

 

(c) 2003-2017 Team Dar Życia :: nota prawna :: o plikach Cookies :: biuro@darzycia.pl
Polecamy:   Forum o zwierzętach