Ogłoszenia Zwierzęta
Aktualności: Jeśli uważasz że serwis Dar Życia jest potrzebnym miejscem Wesprzyj nas. Chcemy reaktywować serwis, dostosować graficznie i technicznie do aktualnych standardów, ale potrzebujemy Twojego wsparcia. Dziękujemy za wsparcie.

Autor Wątek: Niepełnosprawni nie mogą się uczyć  (Przeczytany 29455 razy)

Offline SylwiaB

  • Raczkujący Gadacz
  • ****
  • Wiadomości: 449
Niepełnosprawni nie mogą się uczyć
« dnia: Październik 08, 2003, 02:08:15 am »
Artykuł S.Sałwackiej z GW "Niepełnosprawni nie mogą się uczyć,  o walce z władzami osób niepełnosprawnych o prawo do nauki w liceum ekonomicznym.
http://www1.gazeta.pl/kraj/1,34309,1711523.html
"O wartości życia rozstrzygają nie czyny, choćby wielkie, ale miłość, choćby mała" kard.Wyszyński
Julia 11l/ZD

Pan Rajek

  • to weteran
  • polecający usługi
  • *******

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Niepełnosprawni nie mogą się uczyć
« Odpowiedź #1 dnia: Październik 08, 2003, 04:25:56 pm »
To bardzo wazny artykuł i szkoda zeby uciekł, temat ten dotyczy nas rodziców i naszych  dzieci które wczesniej czy później dorosną do następnej szkoły, my rodzice chcemy żeby dzieci uczyły sie jak najdłużej z rówieśnikami, w tej chwili( jesli się nie mylę mogą chodzić do gimnazjum) a co potem?
 jak myślicie co jest lepsze czy przygotowywac nasze dzieci do konkretnego zawodu, czy starać się żeby powstawały klasy integracyjne w szkołach średnich?

tak sobie pomyślałam po tej wypowiedzi- chyba nauczycielki-
która odniosła sie do artykułu

http://www1.gazeta.pl/kraj/1093892,34309,1711523.html?v=3&a=8392252#opinie

może przenieść ten wątek w lepsze miejsce- Soniu?
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25627
    • Dar Życia
Niepełnosprawni nie mogą się uczyć
« Odpowiedź #2 dnia: Październik 08, 2003, 04:44:53 pm »
"Ulka"
Cytuj
To bardzo wazny artykuł i szkoda zeby uciekł

już zabezpieczyłam  :D i przenoszę do działu "Edukacja-integracja"  :D
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Niepełnosprawni licealiści będą się uczyć
« Odpowiedź #3 dnia: Październik 10, 2003, 04:50:58 pm »
Cytuj
Władze miasta zdecydowały we czwartek, że utworzą klasy dla 60 niepełnosprawnych młodych ludzi z całej Warszawy, którzy walczą od ponad miesiąca o prawo do nauki w liceum ekonomicznym

Najprawdopodobniej młodzież nie trafi jednak do zespołu szkół przy Szczawnickiej na Grochowie, które w czerwcu ogłosiło nabór do liceum. Dlaczego? W ratuszu mają zastrzeżenia do sposobu prowadzenia tej szkoły przez dyrekcję (chodzi o bezprawne pobieranie opłat za matury). Miasto rozważa utworzenie oddziałów w czterech innych szkołach ponadgimnazjalnych po obu stronach Wisły. - Postaramy się, by młodzież zaczęła naukę w przyszłym tygodniu. Być może otworzymy nie dwie, lecz trzy klasy - mówił wczoraj Maxymilian Bylicki, pełnomocnik prezydenta Warszawy ds. edukacji.

Kandydaci do szkoły i ich bliscy nie kryją radości. - Bardzo się cieszymy. Żałujemy tylko, że nie będzie klas przy Szczawnickiej, bo to przecież dyrekcja tej szkoły wyciągnęła do nas rękę. W innych możemy być traktowani jak zawalidroga - martwi się Monika Akertowicz, siostra Piotra z porażeniem mózgowym, który stratuje do liceum.

Przypomnijmy: urzędnicy nie zgodzili się na otwarcie oddziałów, bo uznali to za niezgodne z prawem. - Nie ma "specjalnych liceów ekonomicznych" dla dorosłych - twierdzili. Jednak Anna Zawisza z Ministerstwa Edukacji tak ganiła władze miasta na łamach "Gazety": - Najważniejsze jest prawo do nauki. A osoby o specjalnych potrzebach edukacyjnych mają takie je nawet do 24. roku życia.


http://www1.gazeta.pl/warszawa/1,34862,1715963.html
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Kiedy pójdą do szkoły?
« Odpowiedź #4 dnia: Październik 22, 2003, 12:06:04 pm »
Prawie 60 młodych niepełnosprawnych warszawiaków, którzy walczą z miastem o prawo do nauki w liceum ekonomicznym, zamiast w szkole, nadal siedzi w domach.  


 http://www1.gazeta.pl/warszawa/1,34862,1732224.html
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Miasto stworzyło klasy dla niepełnosparwnych
« Odpowiedź #5 dnia: Październik 24, 2003, 02:53:16 pm »
Dwie klasy licealne dla 60 młodych niepełnosprawnych warszawiaków, którzy od września walczą o prawo do nauki, powstaną w szkołach przy Otwockiej i Szczęśliwickiej - zdecydowało wreszcie miasto. O dramacie uczniów pisaliśmy dwa tygodnie temu. Początkowo młodzież miała mieć zajęcia w szkole przy Szczawnickiej. Przeprowadzono tam nabór do liceum ekonomicznego, ale miasto nie zgodziło się, by takie klasy powstały. Przez prawie dwa miesiące kandydaci żyli w zawieszeniu. - Chcę się dalej uczyć, poznać nowych ludzi - mówił nam załamany Piotr Akertowicz z Woli, 20- latek z porażeniem mózgowym. - Teraz czuję się nikim, siedzę w czterech ścianach i oglądam telewizję.

Miejskie Biuro Edukacji zdecydowało wreszcie, gdzie powstaną klasy dla niepełnosprawnych. Wybrano dwie placówki - ochocki Zespół Szkół Ekonomicznych nr 4 przy Szczęśliwickiej i Zespół Szkół Ekonomicznych nr 8 przy Otwockiej 46 na Pradze Północ. Zajęcia rozpoczną się 3 listopada. Uczniowie będą mieć 16 godzin lekcji tygodniowo. - Mamy dwa miesiące opóźnienia, więc uczniowie będą mieć w tym semestrze jedynie lekcje wyrównawcze, m.in. z matematyki, języka polskiego i informatyki. Od drugiego semestru zaczną naukę w prawdziwym liceum - obiecuje Stanisław Sławiński, wicedyrektor Biura Edukacji


http://www1.gazeta.pl/warszawa/1,34862,1738151.html

czas najwyższy , zaraz połowa roku minie
zanim sie zdecydują
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Szkolne problemy trzynastolatka po radioterapii
« Odpowiedź #6 dnia: Listopad 27, 2003, 03:51:19 pm »
Chłopiec po terapii onkologicznej marzy, by wrócić do szkoły. Ale boi się agresywnego kolegi z klasy i dyrektora szkoły, od którego usłyszał: "Łysi do zawodówki!"

Cytuj
Miesiąc po awanturze znów zaczęły się kłopoty. W październiku do klasy Kazia przyszedł nowy uczeń - z ADHD (zespół nadpobudliwości psychoruchowej). Jest agresywny, wszczyna bójki. Zdaniem Szczypińskich upodobał sobie ich syna.


http://www1.gazeta.pl/warszawa/1,34862,1797585.html
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Czy Kazio wróci do szkoły?
« Odpowiedź #7 dnia: Listopad 28, 2003, 09:53:48 am »
Kuratorium oświaty jest gotowe rozpocząć negocjacje między rodzicami chłopca po terapii onkologicznej a dyrektorem gimnazjum w Koczargach Starych.Historię trzynastoletniego Kazia po operacji raka mózgu opisaliśmy wczoraj w "Gazecie". Sprawą zajęło się kuratorium oświaty. - Musimy uważać, by niekogo nie skrzywdzić - mówi Anna Milewska z mazowieckiego kuratoriom oświaty.

Kazio uczy się w gminnym gimnazjum od września. Miesiąc temu do jego klasy trafił nowy chłopiec z nadpobudliwością psychoruchową (ADHD). - Prowokuje syna do bójki, grozi mu. Kazio ma założony wenflon. Uderzenie w klatkę piersiową może spowodować wylew wewnętrzny - opowiada Paweł Szczypiński

http://www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,1799745.html
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Niedowidzący gimnazjalista ma kłopot z dojazdem do szkoły
« Odpowiedź #8 dnia: Listopad 28, 2003, 11:59:23 am »
Denis ma 13 lat i prawie nie widzi. Żeby dojechać do szkoły, wstaje o piątej rano i podróżuje z ojcem trzema autobusami. Pospałby dłużej, gdyby władze miasta zapewniły mu transport do oddalonego o 40 km ośrodka.

http://www1.gazeta.pl/kraj/1,34309,1797807.html
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline renata

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 87
edukacja
« Odpowiedź #9 dnia: Listopad 28, 2003, 12:59:09 pm »
Ula nie ma na to przepisow unii ze musi byc dowieziony?

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Niepełnosprawni nie mogą się uczyć
« Odpowiedź #10 dnia: Listopad 28, 2003, 02:36:14 pm »
Renatko, nie muszą być z Unii, są nasze własne że takim dzieciom należy się transport i sama widzisz, albo brak pieniędzy, albo " spychologia", czas ucieka a cierpi na tym dziecko,
podziwiam takich rodziców, mogli by się uprzeć że w takim razie jak nie ma blisko szkoły, lub transportu to chcą nauczanie indywidualne
a oni mimo wszystko sami sobie pomagają, pomagają własnemu dziecku
samo życie
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25627
    • Dar Życia
Niepełnosprawni nie mogą się uczyć
« Odpowiedź #11 dnia: Listopad 28, 2003, 02:51:28 pm »
Jeśli jest powyżej 3 km - musi mieć zapewniony dojazd!!!!!

Tylko kto w Polsce respektuje przepisy? (te durne to tak)
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline renata

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 87
edukacja
« Odpowiedź #12 dnia: Listopad 28, 2003, 04:35:36 pm »
dziewczyny ja wiem ze ja czasem jak z ksiezyca ale u nas to wszystko funkcjonuje i dlatego nie moge pojac pewnych rzeczy tak jak pisalam do B Kochani i zapytano mni jak dlugo Louise bedzie miala kuratora bylammzdziwiona jak to jak dlugo tak dlugo jak bedzie chciala ale to wlasie te roznice

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25627
    • Dar Życia
Niepełnosprawni nie mogą się uczyć
« Odpowiedź #13 dnia: Listopad 28, 2003, 05:02:52 pm »
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Niepełnosprawni nie mogą się uczyć
« Odpowiedź #14 dnia: Listopad 29, 2003, 11:00:47 am »
Renatko teraz ja jak z Księżyca, może odeślij mnie do odpowiedniego wątku
-po co twojemu dziecku kurator?
sporo czytałam o pomocy w Szwecji O.N., czasem z tych raportów płynęła kaka sielanka, że aż pozazdrościć
wiem że Szwecja, jak niewiele krajów pomaga O.N. , czasami zastanawia mnie inny aspekt tej sprawy
- czy O.N. w Szwecji mają motywację do szukania pracy, z tego co wiem całkiem wygodnie mogą żyć tylko z tego ci daje im państwo, z jednej strony dla nas rodziców dzieci niepełnosprawnych to marzenie, stabilna przyszłość naszych dzieci, ale z drugiej moja wątpliwość
- po co O.N. ma się kształcić, zdobywac wiedzę, szukać pracy, skoro może nie troszcząc się o swoja przyszłość spokojnie żyć za przyznane pieniądze od państwa, mam nadzieję że dobrze mnie zrozumiesz Renatko, ale państwo nadopiekuńcze też może popełniać błędy, wyręczając całkowicie O.N.
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline renata

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 87
edukacja
« Odpowiedź #15 dnia: Listopad 29, 2003, 02:41:52 pm »
Kuratora mam po to zeby zalatwial wszystkie sprawy ze szkola rehabilitacja pomoca finansowa dla dziecka i mowil co mi sie nalezy organizowal spotkania mniedzy mna a pomoca rehabilitacyja informauje nas na biezaco o szkoleniach kursach to moja prawa reka

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Niepełnosprawni nie mogą się uczyć
« Odpowiedź #16 dnia: Listopad 29, 2003, 07:11:46 pm »
Pewnie wiesz ze w Polsce kuratora dostaje rodzina która ma kłopoty z prawem, albo dziecko w rodzinie które ma takie kłopoty,
a tak , to macie dobrze ze wam ktos pomaga, bo my na tym forum to sami sobie jesteśmy kuratorami  :lol:
kazdy sam musi wyszukac co mu sie należy, o co może sie starać, a poniewaz staramy sie dzielic tu na forum swoimi osiągnieciami - wiemy coraz wiecej
sami sobie pomagamy, inaczej jest w Szwecji, inaczej w Polsce,
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline renata

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 87
edukacja
« Odpowiedź #17 dnia: Listopad 30, 2003, 06:09:41 pm »
o tak Ula my mamy nasze szwedzkie stowarzyszenie niepelnosprawnych gdzie masz adwokatow pomoc pedagogiczna kursy informacje do domu na bierzaco nowosci obozy rozne imprezy dla dzieci i wszystko co tylko wlasciwie chcesz zawsze mozesz zadzwonic albo pojsc tu jest to naprawde dobrze zorganizowane dlatego b bym chciala zeby tak samo bylo u nas w polsce tu nikt nie przejdzie obojetnie obok uposledzonego jak potrzebuje czegos przynajmniej ja mam takie wrazenie Na poczatku uwazala ze nawet za czesto dzwonili i pytali czy mi cos potrzeba jak urodzila sie Louis to przedszkole Krzysia od razu powiedzialo ze jest tu mile widziana i pomoga na ile beda mogli Wiec nie jestes sama  Powodzenia moze u nas sie cos zmieni w polsce tu chce zeby bylo tak jak jest pa

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Niepełnosprawni nie mogą się uczyć
« Odpowiedź #18 dnia: Listopad 30, 2003, 09:44:55 pm »
Może kiedys Renatko ja tez będe Ci mogła tak napisać z Polski ze u nas jest to i to, mam nadzieję że tak będzie- niedługo, juz małymi krokami to nadchodzi
pozdrawiam
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Dlaczego specjalna 67 musi się wynieść?
« Odpowiedź #19 dnia: Grudzień 03, 2003, 04:02:17 pm »
Rodzice i nauczyciele protestują przeciwko likwidacji Szkoły Podstawowej Specjalnej nr 67, jedynej tego typu placówki na lewobrzeżu. Wydział oświaty uspokaja - nie chodzi o likwidację. Więc o co?
Na gmachu szkoły przy ul. Wielkopolskiej 14 zawisł transparent "Protestujemy przeciwko likwidacji jedynej szkoły podstawowej specjalnej w mieście". Rodzice i nauczyciele napisali w tej sprawie protest do Rady Miasta.

A wszystko po czwartkowej konferencji prasowej, na które przedstawiciele władz oświatowych Szczecina przedstawili plany "restrukturyzacji" sieci szkół w związku z niżem demograficznym. Nie wiedzieć czemu, niż demograficzny zagroził funkcjonowaniu jedynej na lewobrzeżu podstawowej szkole specjalnej. Pytana wczoraj przez nas o szczegóły Bożena Brzycka, zastępca dyrektora wydziału edukacji i kultury fizycznej UM, twierdzi, że nie chodzi o likwidację, ale jedynie o przeniesienie szkoły w inne miejsce. Gdzie? Dokładnie nie wiadomo. Dlaczego? Bo w szkole nie ma sali gimnastycznej. Wieść gminna niesie, że solidnym budynkiem tuż przy rektoracie zainteresowany jest Uniwersytet Szczeciński.

Pewne jest jedno: w szkole uczy się 107 dzieci upośledzonych umysłowo w stopniu lekkim i umiarkowanym, nauczyciele, rodzice i uczniowie zadowoleni są ze szkoły takiej, jaka jest. - Moje dziecko wcześniej chodziło do szkoły integracyjnej - mówi Iwona Mokrzak, mama 15-letniego Krzysztofa. - Integracja się nie sprawdziła. Syn nie został tam nawet pasowany na ucznia. Bardzo to przeżywaliśmy. W końcu przeniosłam go do tej placówki. Tu nabrał wiary we własne siły, zaczął osiągać pierwsze sukcesy.

- Jesteśmy bardzo zadowoleni z nauczycieli - mówi Dorota Czapla, mama 14-letniego Damiana. - Klasy mają małą liczbę uczniów. Pedagodzy znają nasze dzieci i ich potrzeby.

Szkoła ma siedzibę w centrum miasta. - Taka lokalizacja jest bardzo ważna, bo nasze dzieci są uzależnione od rodziców, a ci mają możliwość przyjechać po nie ze wszystkich dzielnic - zauważa nauczycielka Grażyna Budnicka.

Nauczyciele i rodzice w swoim proteście napisali: "Jesteśmy zbulwersowani i przerażeni faktem, że kolejny raz próbuje pozbawić się dzieci upośledzone umysłowo możliwości kształcenia w szkole specjalnej. I to wszystko odbywa się w Roku Osób Niepełnosprawnych! Przypominamy, że w ciągu ostatnich lat z czterech istniejących podstawowych szkół specjalnych w centrum miasta została tylko jedna - Szkoła Podstawowa Specjalna nr 67! Utrzymanie tego typu placówek nie może stanowić obciążenia dla budżetu gminy, gdyż po ukończeniu całego cyklu kształcenia specjalnego, po szkole zawodowej, nasi absolwenci będą pełnowartościowymi członkami społeczeństwa".

http://www1.gazeta.pl/kraj/1,34309,1806630.html
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Nowe przedszkole integracyjne w Warszawie wciąż stoi puste
« Odpowiedź #20 dnia: Grudzień 03, 2003, 04:07:26 pm »
Radni warszawskiej dzielnicy Włochy chcą zmodernizować nową placówkę. Nie podobają się im zbyt szerokie korytarze jedynego w dzielnicy przedszkola integracyjnego.

Osiemdziesięcioro dzieci z włochowskiego przedszkola integracyjnego nadal przebywa w starym, zbyt ciasnym budynku. Tymczasem nowoczesny obiekt przy ul. 1 Sierpnia w Warszawie, do którego miały się przeprowadzić dzieci, stoi pusty. Przyczyną takiego stanu rzeczy są wątpliwości Radnych, którzy zastanawiają się nad innym sposobem zagospodarowania budynku.

Niestety modernizacja wiązałaby się ze zmniejszeniem placówki. - Przedszkole zaprojektowane jest natomiast w taki sposób, żeby jak najlepiej służyło dzieciom - podkreśla Hanna Basaj, dyrektor placówki. - Jeśli zostanie zmniejszone, będziemy musieli zlikwidować jeden z oddziałów.

Przewodniczący rady we Włochach - Jacek Chudziak twierdzi, iż żadna decyzja jeszcze nie zapadła. - Zastanawiamy się tylko, jak najlepiej zagospodarować budynek. Są wątpliwości, czy został dobrze zaprojektowany - mówi. - W oczy rzuca się duża powierzchnia przedszkola. Być może byłoby dobrze, gdyby w budynku znalazło się miejsce dla filii domu kultury - pada propozycja.

Dzielnica chce wystąpić do władz miasta o pieniądze na przebudowę. Kwota potrzebna, to około 600 tys. zł (budynek kosztował blisko 17 mln zł). - Proszę nie mówić o modernizacji - zastrzega wiceburmistrz, Jacek Jopowicz. - Owszem, zastanawiamy się nad przeprojektowaniem budynku, bo rodzą się pytania, czy powierzchnia jest dobrze wykorzystana. Na przykład korytarze i kuchnia przedszkola są bardzo przestronne. Co jednak znajdzie się w budynku, pokaże przyszłość - dodaje.

Sprawą zajmie się Mazowieckie Kuratorium Oświaty. - Lokal przedszkola nie powinien być zmniejszony ze względu na specyfikę i potrzeby dzieci - twierdzi Stanisław Sławiński, wicedyrektor Biura Edukacji w urzędzie miasta.

http://www.niepelnosprawni.info/labeo/app/cms/x/7192
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25627
    • Dar Życia
Nie chcą niepełnosprawnych?
« Odpowiedź #21 dnia: Styczeń 27, 2004, 12:43:45 am »

Do tego liceum chce chodzić niewidoma dziewczynka
(fot. Gazeta Poznańska / K. Warszta)

Nie chcą niepełnosprawnych?- Katarzyna Warszta, Gazeta Poznańska

Cytuj
Niewidomej dziewczynce odmówiono przyjęcia do I klasy Zespołu Szkół Ogólnokształcących i Policealnych w Nowym Tomyślu. Inna niepełnosprawna uczennica też miała tu kłopoty.


to tak ma wyglądać integracja w Polsce, czy to oby nie segregacja?

Polecam też dyskusję Uczeń z upośledzeniem umysłowym
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Szkoła tylko dla zdrowych
« Odpowiedź #22 dnia: Czerwiec 28, 2004, 02:26:55 pm »
Szkoła tylko dla zdrowych

  Gdyby 11-letnia Jola pisała szybciej, mogłaby się uczyć niemieckiego w wymarzonej klasie. Jest jednak niepełnosprawna, więc o marzeniach musi zapomnieć

Jola skończyła podstawówkę w Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 21 w Ligocie. W tej samej szkole będzie chodziła do gimnazjum. Nie będzie jednak uczyć się niemieckiego, tak jak chciała, bo dyrekcja szkoły orzekła, że nie spełnia wymogów i nie przyjęła jej do odpowiedniej klasy.

- Dlaczego nikt nie chce jej pomóc? - wzdychają rodzice Joli, którzy, tak jak ich córka, są niepełnosprawni. Jola cierpi na dysfunkcję stawów. Nie potrafi szybko pisać, ma problemy z poruszaniem się, a jej plecak nie może ważyć więcej niż 4 kg. Mimo to uczy się w normalnej szkole. Jest bardzo inteligentna i pochłania kolejne książki. W teście na zakończenie podstawówki zdobyła 33 pkt. na 40 możliwych.

Joli nie przyjęto do klasy, w której uczy się niemieckiego, bo na świadectwie ma trójkę z języka polskiego. - Gorzej piszę i mam problem ze sprawdzianami. Dostaję gorsze oceny niż z odpowiedzi ustnych - wyjaśnia Jola.

Jej rodzice dodają, że prosili o egzamin komisyjny z polskiego, ale szkoła odmówiła. - Jola dostała tróję, bo na tyle umie. Rozmawiałam z nauczycielką. Jej zdaniem to sprawiedliwa ocena - odpowiada Maria Szumska, dyrektor szkoły. - Wszystkich uczniów obowiązują te same, określone zasady - dodaje.

Problemy Joli trwają od dłuższego czasu. Jeszcze niedawno znęcali się nad nią uczniowie. - Zimą tego roku córka dwa razy wróciła ze szkoły pobita. Jeden z kolegów kopnął ją w głowę, miała na szyi ślady duszenia - relacjonują rodzice.

- Potwierdzam, doszło do takich przypadków. Wyciągnęliśmy wobec winnych konsekwencje. Jednak Jola nie jest bez winy. Sama prowokuje takie sytuacje - wyjaśniają w szkole.

Jola zmieniła klasę. Nowi koledzy przyjęli ją bardzo ciepło. - Dobrze się tu czuję. Koledzy dali mi swoje numery telefonów na wypadek, gdybym potrzebowała pomocy. Oni wszyscy idą do klasy z niemieckim, bardzo chciałabym być z nimi - mówi.

Mimo że ma zgodę psychologa na nagrywanie lekcji na dyktafon, po to, by je móc przepisać w domu, nauczyciele zabraniają go jej używać. - Kuratorium poinformowało nas, że lekcje wolno nagrywać pod warunkiem, że nauczyciel się na to zgodzi. To indywidualna sprawa pracowników szkoły. Nie mogę do tego nikogo zmuszać - wyjaśnia dyrektorka.

Anonimowy nauczyciel z ZSO 21: - Dawno mówiłem rodzicom, by przenieśli Jolę do innej szkoły.

Rodzice: - Gdzie ją mamy przenieść? Do następnej szkole mamy kilka kilometrów, a córka ma problemy z poruszaniem się. A niemieckiego musi się uczyć, żeby dać sobie radę w życiu.

Państwo Kowalscy poskarżyli się prezydentowi Katowic. W magistracie zapowiadają, że będą wyjaśniać tę sprawę. - Będziemy rozmawiać z dyrekcją i rodzicami, mam nadzieję na ugodę - mówi Mieczysław Żyrek, naczelnik wydziału edukacji w katowickim UM. - Przyjrzymy się sprawie - obiecuje Jerzy Grad, śląski kurator oświaty.

Szumska: - Ostatecznie zgodziliśmy się, by uczyła się w klasie niemieckiej. Nie zgodzimy się jednak na naukę niemieckiego. Sądzę, że urzędnicy nas zrozumieją, gdy wyłożymy im nasze racje. Zresztą jest za wcześnie, by cokolwiek przesądzać. Do września są jeszcze dwa miesiące.

http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2152712.html

Komentuje Maciej Osuch



Dla mnie to, co mówi dyrekcja, brzmi kosmicznie. Wysilam się i nie mogę zrozumieć, jaki związek ma ocena z języka polskiego z tym, czy dany uczeń da sobie radę w gimnazjum z niemieckim, czy nie. To co najmniej dyskusyjne kryteria przyjęć. Poza tym, skoro uczennica jest niepełnosprawna, a mimo to koniecznie chce się uczyć i poznawać nowy język, to powinno się jej to umożliwić. Niepełnosprawnym trzeba pomagać bez względu na szkolne regulaminy. Sytuację, w której cała klasa z wyjątkiem jednej uczennicy uczy się niemieckiego, trzeba nazwać po imieniu. To niedopuszczalna dyskryminacja.


http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,2152715.html
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline kameljanda

  • User z prawami do pisania
  • Gadacz
  • *****
  • Wiadomości: 1452
Niepełnosprawni nie mogą się uczyć
« Odpowiedź #23 dnia: Czerwiec 28, 2004, 05:54:41 pm »
Ten artykuł trącimi tym, co ostatnio spotyka moje dziecko w związku z edukacją...

Offline Hata

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący Gadacz
  • ****
  • Wiadomości: 581
Kacperek- z powodu wyglądu nie może się kształcić
« Odpowiedź #24 dnia: Czerwiec 09, 2005, 06:50:52 pm »
Ten post jest forum Chore Dziecko Strata Dziecka

Kacperek- z powodu wyglądu nie może sie kształcic
http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16556&w=24940439

mam dzis smutny dzien.....szukalam przedszkola dla Kacpra....moj madry
synek zostal na dzien dobry zdyskfalifikowany z powodu swojego wygladu, ( na
100 mozliwych punktow testu na inteligencje zdobył aż 97)
jedna dyrektor zamknela mnie w grupie specjanej-dzieci z
uposledzieniem, nie chciala nawet sluchac o integracji a druga, z innego
przedszkola powiedziala ze z powodu wygladu Kacperka nie moze go przyjac
bo wygląd jest wielka przeszkoda - jak smiala decydowac o tym???
kazdy by sie przyzwyczail, wiem jakie sa dzieci-czasem powiedza cos
przykrego ale kazde
w koncu akceptuje Kacperka,przyzwyczaja sie do wyglądu.
boze jaki swiat jest okrutny!!!dziecko mądre chce sie uczyc, chce do dzieci,
a zreszta trzeba miec kontakt z innymi dziećmi, to także kożystnie wpływa na
rozwój dziecka, a tym dyrektorkom to najlepiej by było na rekę jakby Kacper
za przeproszeniem sie teraz "cofnął"w rowoju
w piatek ide do innego przedszkola,m a jak tam nie da rady to do kuratora-ja
im dam popalic!!

Poradźcie, co można zaproponować mamie Kacpra. Czy wystarczy zaproszenie jej na Dar do działu Edukacja-Integracja.

Strona Kacpra
http://www.kacperek.alpha.pl
.:.carpe diem.:.

Offline Katarzynka

  • Aktywny Gadacz
  • *****
  • Wiadomości: 748
Niepełnosprawni nie mogą się uczyć
« Odpowiedź #25 dnia: Czerwiec 09, 2005, 07:22:02 pm »
Na bezduszność, okrucieństwo i głupotę ludzką nie ma rady, ale można się z nią nie godzić...
Mamie Kacpra życzę cierpliwości i uporu w walce o prawa syna!
Mama Oleńki ZD 5 lat i Łukasza 9 lat

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25627
    • Dar Życia
Niepełnosprawni nie mogą się uczyć
« Odpowiedź #26 dnia: Czerwiec 09, 2005, 10:13:11 pm »
Podobną sytuację miała matka dziecka w przedszkolu, do którego chodziła potem moja Monika.
Ten synek był dzieckiem adoptowanym przez opiekunkę z Domu Dziecka. Miał rzadką chorobę, przeszedł mnóstwo operacji, miał zniekształconą twarz.
Dzieci w grupie bały się tego chłopca, choc on wogóle nie był agresywny. Rodzice dzieci zdrowych dotąd walczyli wszędzie, aż tego chłopca wyrzucono z przedszkola.
Brak słów na taką postawę. Co winne są dzieci?
Można tylko zadać pytanie: kto w takich sytuacjach jest bardziej niepełnosprawny?
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25627
    • Dar Życia
Studentka skreślona z uczelni za białaczkę
« Odpowiedź #27 dnia: Lipiec 20, 2006, 04:40:06 pm »
Nawet chorować nie wolno!!!!!   :roll:

SZKOŁY WYŻSZE Kłopoty studentki chorej na białaczkę


Skreślona z listy za chorobę

Łódzka Wyższa Szkoła Humanistyczno-Ekonomiczna skreśliła z listy studentów kobietę
chorą na białaczkę, mimo że ta zaliczyła wszystkie egzaminy. Uczelnia tłumaczy to
nieporozumieniem.

Beata Cwojdzińska jest nauczycielką fizyki w gimnazjum w Białogardzie. Trzy lata temu
zdecydowała, że będzie w szkole uczyć także angielskiego. - Do tego potrzebne mi były
studia. Wybrałam filologię angielską w koszalińskiej filii Wyższej Szkoły Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi - mówi Beata Cwojdzińska. WSHE to renomowana prywatna uczelnia, co roku wysoko notowana w ogólnopolskich rankingach.

Na początku roku Beata Cwojdzińska zaczęła mieć kłopoty ze zdrowiem. Lekarze wykryli u
niej białaczkę szpiku kostnego. - Kiedy kończył się piąty semestr moich studiów, byłam w
szpitalu. Na szczęście zdążyłam pozdawać wszystkie egzaminy - opowiada nauczycielka.
W kwietniu znajomy kobiety zawiózł do siedziby szkoły jej indeks z wpisami. - Usłyszał, że
jest już za późno, bo upłynął czas na zdawanie indeksów. Przyznaję się, nie dopilnowałam
dostarczenia wpisów w terminie. Przechodziłam jednak wtedy chemioterapię i kompletnie nie miałam głowy do innych spraw - mówi kobieta.

Cwojdzińska napisała do uczelni prośbę o zaliczenie semestru. - Myślałam, że to tylko
formalność. Okazało się jednak, że 8 maja uczelnia podtrzymała decyzję o skreśleniu mnie z listy studentów. Czuję się skrzywdzona, przecież ten semestr zaliczyłam - mówi Beata
Cwojdzińska.

Kobieta postanowiła walczyć o swoje. Jej sprawą zajął się poznański adwokat Tomasz
Grzybkowski. Zażądał od uczelni przywrócenia studentki do pełni praw. "Decyzja w jej
sprawie godzi w prawa człowieka i jest sprzeczna z zasadami współżycia społecznego" -
napisał do uczelni.

- Nastąpił jakiś błąd w komunikacji - mówi rzecznik WSHE Karolina Wójcik. - Skreślenie pani Cwojdzińskiej z listy studentów nie wynikało z naszej złej woli, tylko z nieporozumienia. Nie wiedzieliśmy, w jakiej jest sytuacji. Wiadomość o tym, że była w szpitalu i jest chora na białaczkę, dostaliśmy dopiero po wydaniu decyzji. W pierwszej informacji od niej było tylko to, że jest w trudnej sytuacji, bez podawania szczegółów.

Po interwencji "Rz" szkoła zaliczy semestr studentce. - Jak najszybciej wyślemy do pani Cwojdzińskiej komplet niezbędnych dokumentów, wystarczy, że je podpisze i nam odeśle.
Oczywiście zaliczymy jej semestr i otrzyma bezpłatnie urlop dziekański na czas choroby -
mówi rzecznik uczelni.

Grzegorz Praczyk

- Rzeczpospolita  20.07.06 Nr 168
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline oliver

  • Podglądacz
  • *
  • Wiadomości: 37
Niepełnosprawni nie mogą się uczyć
« Odpowiedź #28 dnia: Lipiec 22, 2006, 11:05:56 am »
Niemozliwe po prostu przeciez chore osoby powinny byc akceptowane i wspierane
 :2gunfire:  :flasingsmile:
Pozdraiwmy
natalia

Offline Joanna83

  • Podglądacz
  • *
  • Wiadomości: 13
    • http://forum.swiateczne.info/
Niepełnosprawni nie mogą się uczyć
« Odpowiedź #29 dnia: Listopad 10, 2006, 12:38:58 am »
Straszne, po prostu chamstwo. Na studiach bylam praktycznie jedyna osoba niepelnosprawna, ale dzieki ludziom z administracji oraz profesorom, a szczegolnie mojemu promotorowi, ktory sie nawet klocil o porecz dla mnie, dalam rade uczeszczac na zajecia, nawet dla mnie salami sie zamieniali. Nie mozna kogos usunac ze szkoly, bo jest chory, niech lepiej ci co tak zrobili pomysla o tym co by sie stalo jakby cos takiego ich spotkalo badz ich bliskich.

Offline neoaferatu

  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 87
Niepełnosprawni nie mogą się uczyć
« Odpowiedź #30 dnia: Listopad 11, 2006, 05:16:52 pm »
No ale przecież oni nie wiedzieli że ona jest chora. A jak napisała do nich pismo (W maju? bo dopiero w kwietniu złożyła indeks) to też takie ogólnikowe zamiast konkretnie że szpital, choroba. Przecież oni nie są telepatami.
Neo Aferatu

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26484
Niepełnosprawni nie mogą się uczyć
« Odpowiedź #31 dnia: Marzec 28, 2007, 03:57:39 pm »
Z serii Pomysły Giertycha na reformę edukacji  :roll:
Brak słów ...  :evil:
28 marca 2007

Ma glukometr, nie może pisać matury

Wrocławska licealistka chora na cukrzycę nie może pisać matury razem z innymi uczniami.

Przeszkodą jest małe urządzenie - glukometr - do mierzenia poziomu cukru. Dlatego uczennica musi być odizolowana, w osobnej sali.

Zgodnie z przepisami na nową maturę można wnieść tylko długopis i dowód osobisty. Licealistka o prawo pisania egzaminu razem z innymi walczyła prawie rok.

Szef okręgowej komisji egzaminacyjnej we Wrocławiu Wojciech Małecki tłumaczy, że będzie miała komfortowe warunki i jednocześnie nie będzie przeszkadzała innym.

Glukometr mieści się w kieszeni i działa bezszelestnie - jednak zdaniem szkoły i komisji egzaminacyjnej, może przeszkadzać w skupieniu - tłumaczy nastolatka.

Dla urzędników to przejaw troski o ucznia, dla chorej na cukrzycę wrocławskiej licealistki kara.

Badanie glukometrem trwa kilka sekund. To jednak nie przekonało dyrekcji liceum we Wrocławiu ani Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej . Nie pomogło też odwołanie do ministra edukacji. Uczennica nie dostała na nie odpowiedzi. (bart)
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26484
Niepełnosprawni nie mogą się uczyć
« Odpowiedź #32 dnia: Kwiecień 23, 2007, 04:40:26 pm »
Liceum zamknięte dla niepełnosprawnych
Katarzyna Kolska, Aleksandra Przybylska 2007-04-22,

Jeździsz na wózku inwalidzkim? W takim razie o wyborze ogólniaka w Poznaniu możesz sobie jedynie pomarzyć. Spośród kilkudziesięciu liceów tylko nieliczne deklarują gotowość przyjęcia niepełnosprawnego ruchowo ucznia.

Adam Dominów uczy się w drugiej klasie poznańskiego IX LO. Szczęściarz: choć szkoła nie jest przygotowana na przyjęcie niepełnosprawnego ucznia, Adam się do niej dostał i dobrze sobie radzi. - Najistotniejsze jest dla mnie to, że mam wsparcie w kolegach z klasy. Zawsze ktoś jest gotowy do pomocy i nie muszę o nią specjalnie prosić - mówi. Chwali też nauczycieli i dyrekcję: - Mogę korzystać z bocznego wejścia do szkoły, gdzie łatwiej jest mi podjechać. A gdy po lekcjach klasa wychodzi do kina czy teatru, nauczyciele myślą, jak to zorganizować, bym ja także dobrze się czuł.

- Jeśli ktoś chce uczyć się w naszej szkole, niepełnosprawność nie może być żadną przeszkodą - zapewnia dyrektor IX LO Ryszard Mikołajczak. I dodaje: - Każda taka osoba może liczyć na pomoc innych. To ma też swój aspekt wychowawczy - dowodzi.

Niestety nie wszyscy w Poznaniu to dostrzegają.

Kuratorium: to nie my, to miasto

Dziś rusza nabór do szkół średnich w całej Wielkopolsce. Od lat najpopularniejsze są ogólniaki: w 2005 r. spośród 9,5 tys. kandydatów na te szkoły zdecydowało się w Poznaniu 57,4 proc. startujących, w ub. roku było to już 60 proc. najstarszych uczniów gimnazjów. Mogą wybierać w naszym mieście poszczególne klasy w trzech szkołach. Pod warunkiem, że są zdrowi. Gorzej z tymi, którzy poruszają się na wózku inwalidzkim czy o kulach. Poznańskie licea nie są przystosowane do potrzeb niepełnosprawnych. Tylko w dwóch szkołach (publicznym V LO i niepublicznym LO ss. Urszulanek) jest winda.

Ale co stoi na przeszkodzie, by niepełnosprawnym ruchowo uczniom pomagali koledzy? Przygotowując informator o poznańskich ogólniakach, zapytaliśmy szkoły, czy są gotowe przyjąć kandydatów poruszających się na wózkach i o kulach. Spośród 40 liceów aż 30 przyznało, że nie ma takiej możliwości. Oznacza to, że w praktyce wybór szkoły dla uczniów niepełnosprawnych ogranicza się zaledwie do 10 placówek.

Co na to Kuratorium Oświaty? - To nie leży w naszych kompetencjach. Kurator nie może też nic nakazać szkołom, bo przy likwidacji barier architektonicznych potrzebne są pieniądze, którymi nie dysponujemy - mówi Klemens Stróżyński, rzecznik prasowy wielkopolskiego kuratorium. - Sprawami finansowymi zajmuje się miasto, więc tam najlepiej pytać - radzi.

Miasto: nie ma pieniędzy

Co roku Poznań rezerwuje w budżecie środki na remonty szkół. Tylko że - jak mówią dyrektorzy - kwoty są niewspółmiernie małe w stosunku do potrzeb. - Trzeba naprawić schody, wymienić okna, wyremontować toalety, pomalować ściany. Na likwidowanie barier architektonicznych już po prostu nie starcza - wyliczają.

- Szkoła powinna wygospodarować pieniądze z własnych funduszy - przekonuje jednak dyrektor Wydziału Oświaty Urzędu Miasta Andrzej Tomczak.

- Przystosowanie szkoły dla uczniów niepełnosprawnych trzeba uwzględniać w planach remontów. Ale to zawsze obciąża budżet, bo na likwidację barier architektonicznych nie ma możliwości pozyskania pieniędzy z PFRON albo unijnych środków - mówi Dorota Potejko, pełnomocnik prezydenta ds. osób niepełnosprawnych. - Nawet jeśli zabierzemy się za przystosowanie szkół dla niepełnosprawnych uczniów, będzie to rozłożone na lata, bo brakuje pieniędzy - przyznaje. A po chwili dodaje pocieszająco: - Licea i licealiści zawsze radzili sobie z tym problemem sercem i wolontariatem.

- Zorganizowanie zajęć dla ucznia niepełnosprawnego to przede wszystkim kwestia dobrej woli - podkreśla też dyr. Tomczak. - Nie wyobrażam sobie, by młodego człowieka nie przyjąć do szkoły tylko dlatego, że porusza się na wózku.

A jednak. - W XII LO odradzono mi składanie dokumentów, gdy zapytałam, czy przyjmą ucznia na wózku - mówi pani Katarzyna, mama niepełnosprawnej gimnazjalistki.
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26484
Niepełnosprawni nie mogą się uczyć
« Odpowiedź #33 dnia: Maj 15, 2007, 09:24:48 am »
Umieszczę w tym wątku artykuł,ponieważ zachowanie dziewczynki może sugerować jakieś zaburzenia,a równie dobrze może wynikać z sytuacji w domu, zwłaszcza że matka ma ograniczone prawa rodzicielskie.
Ale z podobnymi przypadkami nawet w klasie integracyjnej,
nie mogą sobie "dać rady" odsyłając do szkoły specjalnej,jakby tam nagle dziecko
mogło się zmienić  :roll:
Zakładając,że wywalczą przeniesienie do klasy integr.dziecka a tam tak samo nie poradzą sobie z zachowaniem dziewczynki,przeniosą do szkoły specjalnej i tam też okaże się, że
sytuacja z zachowaniem dziecka jest identyczna  :(
Czy indywidualne nauczanie,o co już się stara szkoła rozwiąże problem ?
Czyja jest tu wina,dziecka czy bezradności szkoły w wielu podobnych sytuacjach ?



Zastraszone siedmiolatki nie chodzą do szkoły
Olga Szpunar 2007-05-14

Rodzice uczniów z 1a w Szkole Podstawowej nr 4 nie puścili wczoraj dzieci do szkoły. Domagają się od dyrekcji usunięcia z klasy małej Izy, która stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa innych siedmiolatków.

Iza na lekcji przykłada sobie nożyczki do szyi i grozi: "Jeśli mi nie powiecie, że mnie lubicie, to się potnę". - W ubiegłym tygodniu rzuciła się na koleżankę i zaczęła ją dusić. Przyjechała policja - opowiada mama Marty.

Z relacji rodziców wynika, że w klasie 1a policja interweniowała nie po raz pierwszy. - Iza notorycznie rzuca się na nasze dzieci. To, co się dzieje, jest gorsze niż horror. Dochodzi to tego, że siedmiolatki skandują na lekcji: " Zabić Izę, zabić Izę" - mówi mama jednej z uczennic. - Agresja budzi agresję - dodaje jeden z ojców. Ostatnio Iza - również w trakcie lekcji - próbowała połykać szpilki. - Doszło do tego, że córka boi się każdego dnia w szkole - denerwuje się pan Robert z trójki klasowej.

Albo nauczyciel, albo klasa integracyjna

Wczoraj do klasy Ia na 24 uczniów na lekcje przyszło tylko trzech. Reszta została w domu. Delegacja rodziców przyniosła dyrektorce pismo, w którym informuje, że do czasu załatwienia sprawy dzieci nie będą chodzić do szkoły. Jeśli Iza miałaby nadal uczyć się w tej klasie, rodzice domagają się przydzielenia jej drugiego nauczyciela.

- O nauczyciela, który pomógłby zapanować wychowawczyni nad dziewczynką, walczymy prawie od początku roku szkolnego. Bezskutecznie - mówi mama Marty.

Dyrektor SP nr 4 Elżbieta Wohn nie chce komentować sytuacji: - Przenoszenie takich spraw na łamy prasy nikomu nie przyniesie pożytku. Należy to załatwić w czterech ścianach. Jesteśmy w trakcie rozwiązywania problemu - tyle nam wczoraj powiedziała.

Tymczasem rodzice w rozwiązanie problemu przez panią dyrektor już nie wierzą. Tym bardziej że nie jest on nowy. Choć Iza jest w pierwszej klasie, jest to jej drugi rok w tej szkole. Wcześniej chodziła do zerówki.

- Dyrekcja nigdy nie była otwarta na rozmowy z nami w tej sprawie. Na organizowane w szkole spotkanie z przedstawicielem kuratorium i kuratorem sądowym matki dziewczynki (ma ograniczone prawa rodzicielskie przyp. red.) musieliśmy się wedrzeć siłą - mówi mama Marty. Podczas niego rodzice dowiedzieli się, że Iza jest po badaniach psychologicznych i powinna uczyć się w klasie integracyjnej.

Najlepiej do sądu


Dyrektorka ponoć znalazła kilka szkół, które gotowe były przyjąć dziewczynkę, ale na to nie chce się zgodzić matka. - Raz obiecuje, że wyrazi zgodę na przenosiny, a potem się wycofuje - relacjonuje pan Robert. W myśl obowiązujących przepisów bez zgody rodziców nie można dziecka przepisać do innej szkoły. Nie można też załatwić mu nauczania indywidualnego, o co - jak wynika z naszych informacji - stara się dyrektorka.

- Ta sytuacja pokazuje, że niezbędna jest zmiana przepisów. W określonych przypadkach zgoda taka nie powinna być konieczna. Ale z przepisami nie można dyskutować i my nic nie możemy zrobić w tej sprawie - komentuje Marcin Miłkowski, dyrektor Wydziału Kształcenia Ogólnego i Specjalnego w Małopolskim Kuratorium Oświaty.

Zdesperowani rodzice spotkali się wczoraj z kuratorem sądowym matki Izy. Zobowiązał się napisać w ich imieniu wniosek do sądu rodzinnego o rozwiązanie problemu. - Nie możemy czekać, aż w klasie dojdzie do tragedii - denerwuje się pan Robert.

Według Miłkowskiego skierowanie sprawy do sądu to najlepsze, co mogą zrobić rodzice. - Sąd może pod karą grzywny nakazać matce przeniesienie dziecka do szkoły z klasą integracyjną - wyjaśnia.

Wczoraj skontaktowaliśmy się z kuratorem sądowym mamy dziewczynki Agnieszką Urzędowską-Mikrut. Chcieliśmy porozmawiać o tym i podobnych problemach oraz jak sobie radzić w podobnych sytuacjach. Kurator poinformowała jednak, że będzie z nami rozmawiać tylko przez rzecznika prasowego.


Źródło: Gazeta Wyborcza - Kraków
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26484
Niepełnosprawni nie mogą się uczyć
« Odpowiedź #34 dnia: Maj 17, 2007, 09:34:59 am »
Zastraszeni przez siedmiolatkę - ciąg dalszy
Olga Szpunar 2007-05-16
 
Dwóch nauczycieli będzie pilnowało uczniów w klasie, gdzie uczy się siedmioletnia Iza zachowująca się agresywnie w stosunku do swoich kolegów - taką decyzję podjęła dyrekcja szkoły, po tym jak rodzice obawiający się o bezpieczeństwo własnych dzieci przestali puszczać je na lekcje, a "Gazeta" opisała problem.

Przypomnijmy, że w poniedziałek 21 uczniów klasy 1a w Szkole Podstawowej nr 4 nie przyszło na lekcje. Rodzice nie puścili ich do szkoły, po tym jak w sobotę (dzieci odrabiały wtedy dzień wolny) siedmioletnia Iza rzuciła się na koleżankę i zaczęła ją dusić. To nie był pierwszy tego typu wypadek. Dziewczynka od dawna przejawiała agresję wobec rówieśników, a także wobec samej siebie (próbowała połykać szpilki i zranić się nożyczkami).

Dyrektorka szkoły zmieniła już cały grafik pracy nauczycieli. - Zapewniła nas, że do końca roku bezpieczeństwa naszych dzieci na lekcjach zawsze będą pilnowały dwie osoby - mówi mama uczennicy z 1a. Po tej deklaracji rodzice postanowili puścić dzieci do szkoły. - Pierwszy dzień był spokojny, bo Iza nie przyszła na lekcje. Zajęcia odbywały się więc normalnie, z jednym nauczycielem. Mam nadzieję, że gdy dziewczynka wróci do klasy, zgodnie z obietnicą dyrekcji pojawi się tam też drugi nauczyciel - dodaje mama siedmiolatki.

O dodatkowego nauczyciela w klasie rodzice upominali się prawie od początku roku szkolnego, ale dopiero ich decyzja o nieposyłaniu dzieci na lekcje i interwencja "Gazety" zmusiły dyrekcję do działania.

Z informacji przekazanych nam przez rodziców wynika również, że najprawdopodobniej od nowego roku szkolnego Iza zacznie się uczyć w szkole z oddziałami integracyjnymi przy ul. Kijowskiej. - Uwierzymy w to dopiero we wrześniu, bo wieści o przepisaniu Izy do odpowiedniej dla niej placówki w ciągu roku szkolnego docierały do nas kilkakrotnie i jak widać, nie sprawdzały się - mówi jeden z rodziców.

Dyrektorka podstawówki Elżbieta Wohn nie chce udzielać komentarza w tej sprawie.

Choć dziewczynka ma zaświadczenie, że powinna się uczyć w klasie integracyjnej, nie zgadza się na to jej matka. Zgodnie z przepisami prawa oświatowego bez jej zgody Izy nie można przenieść do innej szkoły ani zaoferować jej nauczania indywidualnego. Bezradni rodzice skontaktowali się już z kuratorem sądowym matki (ma ograniczone prawa rodzicielskie), który obiecał pomoc. Jeśli od nowego roku nie uda się przepisać dziewczynki do szkoły z klasami integracyjnymi, kurator obiecał rodzicom, że wystąpi do sądu rodzinnego, aby ten nakazał matce przenosiny Izy do odpowiedniej dla niej szkoły.


Źródło: Gazeta Wyborcza - Kraków
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25627
    • Dar Życia
Niepełnosprawni nie mogą się uczyć
« Odpowiedź #35 dnia: Czerwiec 08, 2007, 12:41:13 pm »
Przez urzędy straciła rok nauki

Rodzice nastolatki przez rok walczyli o prawo do jej indywidualnego nauczania. Poradnia pedagogiczna i kuratorium odmawiały. - Te instytucje zapomniały o dobru dziecka - stwierdził sąd i przyznał rację rodzicom.

Monika ma 15 lat. Od dwóch lat cierpi na zespół lękowy i fobie szkolne.

Źle się czuje zamknięta w jednym pomieszczeniu z dużą grupą osób. Boi się też publicznego oceniania przez nauczycieli. Choroba uniemożliwia jej naukę w zwykłej klasie.

- Córka bardzo się denerwowała już przed wyjściem z domu. Strach doprowadził ją do depresji - wspomina pani Krystyna, mama Moniki.

Problemy dziewczynki miała rozwiązać indywidualna nauka. Ale brak zgody poradni psychologiczno-pedagogicznej, a później kuratorium spowodował, że dziecko przez rok w ogóle się nie uczyło.


Strach przed oceną

Kłopoty Moniki zaczęły się tuż po ukończeniu podstawówki. - Do szóstej klasy córka nie miała żadnych problemów z nauką. Lubiła chodzić do szkoły, spotykać się z koleżankami - wspominają rodzice.

Lęk przed szkołą pojawił się w pierwszej klasie gimnazjum. -Zauważyłam, że Monika staje się apatyczna. Kiedy jej stan się nie poprawiał, postanowiłam, że skorzystamy z pomocy specjalisty - wspomina matka.

W listopadzie 2005 roku dziewczynka trafiła pod opiekę lekarzy z Mazowieckiego Centrum Psychiatrii i Rehabilitacji dla Dzieci i Młodzieży w Zagórzu. Monika w ośrodku była miesiąc. Po powrocie do domu zaczęła chodzić na terapię oraz brać leki antydepresyjne.


Indywidualne, tylko w domu

Prowadzący Monikę psycholog z poradni Pro Psyche zaproponował indywidualną naukę. Najpierw dziewczynka miała zajęcia w domu. Dzięki lekcjom "w pojedynkę" zdała do następnej klasy.

Wtedy psycholog opracował dla nastolatki "plan terapii". W drugiej klasie gimnazjum Monika miała zacząć powoli przełamywać lęk i oswajać się ze światem zewnętrznym. Według lekarza najlepszym rozwiązaniem byłyby indywidualne zajęcia, ale już w szkole.

Rodzice dziewczynki w październiku złożyli wniosek o zgodę na taki tryb nauczania w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Legionowie, gdzie mieszkają. Dołączyli dokumentację medyczną oraz pozytywną opinię dyrektorki szkoły.

-Komisja, która orzeka w takich sprawach, nie zgodziła się z opinią psychologa. I odesłała Monikę do normalnej klasy -mówi matka.

Dyrektor legionowskiej poradni Grażyna Okarska nie chce rozmawiać o sprawie Moniki. -Indywidualna nauka powinna się odbywać tylko w domu, a nie w szkole, bo to się wyklucza - twierdzi. I dodaje, że ostatnio jest zalew podobnych wniosków. - Jeszcze dwa lata temu nie mieliśmy prawie wcale takich spraw. W tym roku są już cztery.


Sąd poucza urzędników

Od niekorzystnej decyzji poradni rodzice odwołali się do Mazowieckiego Kuratorium Oświaty.

Kuratorium jednak podtrzymało postanowienie poradni. -Ta forma nauki należy się dzieciom, którym choroba uniemożliwia udział w lekcjach w szkole - tłumaczy decyzję Krystyna Mucha z Mazowieckiego Kuratorium Oświaty. - Za zajęcia płaci wtedy gmina lub miasto.

Rodzice oddali więc sprawę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. W środę WSA przyznał im rację. -Kuratorium, podtrzymując decyzję, argumentowało, że indywidualna edukacja dziecka może się odbywać jedynie w miejscu jego pobytu, a za takie można uznać także szkołę -stwierdzili sędziowie, dodając, że urzędnicy w całej tej sprawie zapomnieli o dobru dziecka.

Orzeczenie sądu otwiera Monice drogę do indywidualnej nauki w szkole. Rodzice dziewczynki po wakacjach znowu będą jednak musieli złożyć odpowiedni wniosek.

- Cała ta szarpania podkopała zdrowie mojej córki - skarży się matka. - Od kilku tygodni Monika jest też pod opieką psychiatry z Instytutu Psychologii i Neurologii.

W Warszawie z indywidualnego nauczania korzysta kilkaset dzieci.

AGNIESZKA SIJKA

--------------------------------------------------------------------------------

Edukacja w domu
Prawo do indywidualnego nauczania mają dzieci, którym stan zdrowia uniemożliwia lub utrudnia uczęszczanie do szkoły. Częściej zgodę na taką naukę otrzymują dzieci z chorobami fizycznymi niż o podłożu psychicznym. Podstawą objęcia ucznia trybem indywidualnego nauczania jest orzeczenie wydane przez poradnię psychologiczno-pedagogiczną. Natomiast z indywidualnego toku nauki mogą korzystać dzieci szczególnie uzdolnione. Ten tryb pozwala ukończyć naukę w szkole szybciej i obejmuje poszerzony program.
 
Rz., 08.06.07 Nr 132
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Niepełnosprawni nie mogą się uczyć
« Odpowiedź #36 dnia: Lipiec 21, 2007, 07:09:01 pm »
Gimnazjum nr 16: hemofilików nie chcemy

Utalentowany Artur dostał się do wymarzonej szkoły, ale nie został przyjęty, bo choruje na hemofilię - To dyskryminacja dziecka ze względu na chorobę - uważają rodzice chłopca

 Schody w Gimnazjum nr 16 okazały się za strome dla ArturaArtur (imię zmienione) jest laureatem wielu konkursów. - Dostał się i do klasy matematycznej (po egzaminie), i humanistycznej jako laureat konkursu "trzynastki" - mówi tata. Chłopiec cierpi na ciężką hemofilię - zaburzenie krzepnięcia krwi, objawiające się wylewami krwi do stawów, mięśni. Zwykle po urazach.

- Początkowo dyrektorzy szkoły nie widzieli problemu. 15 czerwca wicedyrektorka stwierdziła jednak, że przed egzaminami powinniśmy ich powiadomić - mówi mama Artura. - Proponowała indywidualne nauczanie. Ale lekarz prowadzący syna uznał, że syn tego nie wymaga. A nam zależy, by żył z rówieśnikami.

W lipcu Cezary Urban, dyrektor Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 7 (Gimnazjum 16 i LO XIII), przysłał im pismo, że nie może wziąć odpowiedzialności za bezpieczeństwo syna w szkole, ale może pomóc rozwijać uzdolnienia.

Matka: - Wywieźliśmy syna na wakacje, bo nie wiemy, co mu powiedzieć. Liczymy, że szkoła zmieni zdanie.

Dyrektor Urban tłumaczy, że na postawie rozmów wicedyrektorki z rodzicami i dostarczonych przez nich dokumentów stwierdził, że dziecko wymaga ciągłej opieki. Nie może być narażone na urazy. Często porusza się na wózku, a szkoła nie jest do tego przystosowana.

- Uważam, że działałem w trosce o zdrowie i życie dziecka - mówi. - Rodzice mają prawo odwołać się do Kuratorium Oświaty.

Dr Jarosław Peregud-Pogorzelski, lekarz chłopca i wojewódzki konsultant ds. hematologii, podaje, że w województwie jest 40 dzieci z hemofilią i chodzą normalnie do szkół. - Nie ćwiczą na WF, ale np. jeżdżą na obozy. "Trzynastka" pozbyła się problemu. Dla dziecka to może być wstrząs.

Podobnego zdania jest prof. Wiesław Jędrzejczak, krajowy konsultant w tej dziedzinie: - Dziecko z hemofilią potrzebuje regularnego podania czynnika krzepnięcia krwi, jak cukrzycy insuliny. Gdy ma podany czynnik, to i po urazie nic się nie dzieje - tłumaczy. - Jeśli nie, wylew grozi nawet kalectwem. Ale to dziś rzadkość. Często, gdy nie ma czynnika, chory bierze zwolnienie. Filozofia szkoły mnie przeraża.

Takich uczniów ma np. Gimnazjum nr 18. Jego pielęgniarka Teresa Wajer mówi: - Nie ma czego się bać, gdy wszyscy wiedzą, co robić. Jesteśmy w stałym kontakcie: wychowawca, ja, rodzice i lekarz prowadzący. Gdy dochodzi do urazu, wzywamy karetkę i rodzica. Jak jestem w szkole (dwa razy w tygodniu), podaję czynnik na zlecenie lekarza. Rodzice zostawili lek w szkole w lodówce. Gdy mnie nie ma, podaje go lekarz z karetki. Bardzo rzadko coś się dzieje. Te dzieci nie potrzebują więcej uwagi niż np. chore na astmę. Ale to prawda, że nam łatwiej, bo mamy klasy integracyjne, mniej liczne niż w innych szkołach.

Jerzy Sołtysiak, dyrektor wydziału nadzoru pedagogicznego Kuratorium Oświaty mówi, że rodzice powinni pisemnie poinformować kuratora. Ten zbada sprawę i w ciągu miesiąca wyda decyzję.

Źródło: Gazeta Wyborcza Szczecin 20.07.2007r.
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26484
Niepełnosprawni nie mogą się uczyć
« Odpowiedź #37 dnia: Wrzesień 07, 2007, 08:01:42 pm »
Posłuchajcie krótkiego reportażu  :evil:

Szkoła niechce chorych dzieci

Szymon chory na cukrzycę musiał dojedżać 60km. do zerówki,bo wójt
gminy i dyrekcja szkoły polożonej w poblizu domu chłopca utrudniała jego przyjęcie.
Po naszej interwencji szkoła skierowała nauczycieli na kurs pracy z chorym dzieckiem,
zatrudniła pielęgniarkę i przyjeła do pierwszej klasy.


http://www.onet.tv/28962,4451,1,2631197,1,3,0,0,wideo.html

Na stronie komentarze
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25627
    • Dar Życia
Niepełnosprawni nie mogą się uczyć
« Odpowiedź #38 dnia: Październik 02, 2007, 11:01:13 pm »
Szkolna wymówka
 teraz historia zdolnego i chętnego do nauki 13-latka z podszczecińskiego Zieleniewa. Chłopiec bez problemu zdał egzaminy do elitarnego gimnazjum w Szczecinie, ale problem pojawił się, gdy dyrektor dowiedział się, że Piotr jest chory na ciężką odmianę hemofilii. Zamiast opieki i pomocy szkoła skreśliła go z listy uczniów. Rodzice nie poddali się i sprawa trafiła do prokuratury.

Posłuchajcie reportażu w TV N24   :lzy:
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Niepełnosprawni nie mogą się uczyć
« Odpowiedź #39 dnia: Październik 04, 2007, 11:07:47 am »
Dzieci z cukrzycą też mają problemy z przyjęciem do szkoły czy przedszkola:

Z wątku: Cukrzyca

Cytuj
Rusza akcja "Diabetycy do tablicy"

Wyróżnienie nauczycieli i wychowawców, którzy nie boją się współpracy z diabetykami, gdyż wiedzą o cukrzycy tyle, by bez obawy uczyć i opiekować się chorymi uczniami - to główny cel ogólnopolskiej akcji społecznej "Diabetycy do tablicy". Polskie przedszkola i szkoły mogą być przyjazne dla dzieci z cukrzycą - podkreślają jej organizatorzy.

Akcja skierowana jest do młodych diabetyków i ich nauczycieli. Służy uhonorowaniu tych z nich, dzięki którym dzieci z cukrzycą czują się w szkole dobrze i bezpiecznie.

"Znalezienie przedszkola lub szkoły, które zechcą przyjąć dziecko z cukrzycą to dziś prawdziwe wyzwanie - mówi koordynator projektu Magdalena Zadora. - Dyrektorzy, nauczyciele i wychowawcy często nie chcą zmierzyć się z problemem, za jaki uznają opiekę nad małym diabetykiem, unikają dodatkowych obowiązków i odpowiedzialności. Mimo rosnącej świadomości na temat cukrzycy w Polsce, chore dzieci są dyskryminowane i stają się zbędnym ciężarem dla szkół i przedszkoli".

"Na szczęście istnieją także chlubne wyjątki, o których trzeba mówić i ludzie, których należy nagradzać" - podkreśla Zadora.

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Niepełnosprawni nie mogą się uczyć
« Odpowiedź #40 dnia: Listopad 30, 2007, 09:35:18 am »
Z wątku: Artykuły - nowości szkolne


Cytat: "sonia"
OŚWIATA | Realizacja obowiązku szkolnego

Resort edukacji dyskryminuje dzieci przewlekle chore





Chorzy uczniowie mogą się uczyć, albo w domu albo w szkole specjalnej przy szpitalu.

Eksperci chcą zmienić przepisy o orzekaniu o potrzebie kształcenia specjalnego i indywidualnego.
Dyrektorowi nie grozi żadna sankcja za nieprzyjęcie do szkoły chorego ucznia.

ANALIZA

Uczniowie chorzy na hemofilię, cukrzycę czy raka, zgodnie z przepisami oświatowymi, mogą być zmuszani do nauki w domu, mimo że ich stan zdrowia umożliwia im udział w zajęciach w szkole dostępnej dla wszystkich.

Resort edukacji nie przewiduje też możliwości przyznania takiemu uczniowi kształcenia specjalnego w szkole ogólnodostępnej.

Wyrzuceni ze szkoły

Cezary Urban, były dyrektor Gimnazjum nr 16 przy XIII LO w Szczecinie, obecnie poseł PO, skreślił z listy uczniów chorego na hemofilię Piotra Kaweckiego.

Z obserwacji Bogdana Gajewskiego, prezesa Polskiego Stowarzyszenia Chorych na Hemofilię, wynika, że tak drastycznych sytuacji nie jest dużo. Jednak po upublicznieniu sprawy Piotra zgłosiła się do niego matka, której choremu synowi chciano zabronić przychodzenia do szkoły.

Henryk Romańczuk z Towarzystwa Przyjaciół Dzieci dodaje, że przypadki odmowy przyjęcia dziecka, właśnie z powodu przewlekłej choroby, zdarzają się, ale sporadycznie.

Justyna Sedlak z Ministerstwa Edukacji Narodowej podkreśla, że w prawie oświatowym nie ma przepisu umożliwiającego dyrektorowi nieprzyjęcie dziecka przewlekle chorego do szkoły.

Indywidualnie nie znaczy dobrze

Tomasz Kawecki mówi, że gimnazjum podjęłoby się nauki syna, ale gdyby miał orzeczenie o potrzebie nauczania indywidualnego. Wydają je poradnia psychologiczno-pedagogiczna.

- Praktyka pokazuje, że w przypadku dzieci chorych na hemofilię, cukrzycę czy nowotwór orzeczenie jest wydawane na cały rok - mówi Magdalena Kochan, członek sejmowej Komisji Polityki Społecznej.

Oznacza to, że dziecko, którego leczenie czy rehabilitacja trwają tylko dwa miesiące, jest
wyłączone z życia społecznego przez cały rok szkolny, bo zajęcia musi odbywać w miejscu swojego pobytu, czyli najczęściej w domu.

Magdalena Kochan dodaje, że mądrzy dyrektorzy pozwalają dziecku brać udział w lekcjach.

- Większość szkół zwykle omija przepisy i zgadza się na taką współpracę - potwierdza Bogdan Gajewski.

W przypadku Piotrka szkoła jednak nie chciała wyrazić zgody na indywidualne nauczanie tylko w sytuacjach dłuższej nieobecności.

- Dlatego trzeba zmienić przepisy. Nauczanie indywidualne musi być orzekane na czas choroby - podkreśla Magdalena Kochan.

Sławomir Piechota, przewodniczący sejmowej Komisji Pomocy Społecznej, w I kwartale przyszłego roku przedstawi kompleksową nowelizację przepisów dotyczących dostępu do edukacji osób niepełnosprawnych i przewlekle chorych.

Tomasz Kawecki chciałby, aby wprowadzono tzw. okresowe nauczanie indywidualne, przyznawane na stałe, ale wdrażane w niezbędnych okresach decyzją rodziców, szkoły i lekarza.

- Decyzje o koniecznej hospitalizacji często bowiem zapadają z dnia na dzień - wyjaśnia.
Ponadto jest za wprowadzeniem odpowiedzialności karnej za podejmowanie decyzji dyskryminującej niepełnosprawnych uczniów i określeniem sytuacji, w których dyrektor szkoły ma prawo odmówić przyjęcia chorego ucznia. Obecnie dyrektor, który nie przyjmie chorego ucznia, nie ponosi żadnych konsekwencji.

Niektóre rozwiązania nie wymagają zmian ustawowych. Długotrwałe procedury. Obecne przepisy umożliwiają wydanie orzeczenia o potrzebie nauczania indywidualnego nawet na miesiąc.

Sama procedura jednak trwa od trzech do sześciu tygodni. Poradnia musi powiadomić rodziców o posiedzeniu zespołu z dwutygodniowym wyprzedzeniem, a następnie ma tydzień na przygotowanie diagnozy.

Mirosława Mrozik, dyrektor Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Bielsku-Białej, uważa, że zwolnienie z obowiązku powiadomienia rodziców w nagłych przypadkach pozwoliłoby na wydanie orzeczenie w ciągu trzech dni.

Skazani na szkoły specjalne

Maciej Osuch, społeczny rzecznik praw ucznia, dodaje, że ponadto resort edukacji nie pozwala przyznawać uczniom przewlekle chorym kształcenia specjalnego. W efekcie szkoły, w których uczą się dzieci przewlekle chore, nie dostają większej dotacji.

- Spowoduje to zwiększenie liczby uczniów nieprzyjętych do szkoły z powodu braku możliwości zapewnienia im właściwej opieki - podsumowuje.

Według MEN, dzieci przewlekle chore uczęszczające do szkoły ogólnodostępnej nie mają innych potrzeb edukacyjnych niż ich zdrowi koledzy. A jeśli stan zdrowia utrudnia lub uniemożliwia im uczęszczanie do szkoły, obowiązek nauki mogą realizować w szkołach przy szpitalach lub w formie indywidualnego nauczania.

Ze stanowiskiem ministerstwa nie zgadza się Ewa Sowińska, rzecznik praw dziecka. Podkreśla, że nie wszystkie dzieci przewlekle chore przebywają w szpitalach lub wymagają nauczania indywidualnego.

Niektóre zaś potrzebują specjalnych zajęć w szkole.

JOLANTA GÓRA, Gazeta Prawna Nr 233 (2103) piątek-niedziela, 30 listopada - 2 grudnia 2007 r. > Praca i ubezpieczenia


Tajna choroba

Dyrektorzy szkół, bojąc się kłopotów i odpowiedzialności, odmawiają przyjęcia dzieci przewlekle chorych. Często bowiem wiąże się to z koniecznością wprowadzenia określonych procedur i dodatkowego zaangażowania nauczycieli w pomoc, np. uczniowi z hemofilią. Co gorsze, przepisy ułatwiają im podejmowanie bezdusznych decyzji. W ten sposób zmuszają rodziców do ukrywania, że ich dziecko ma hemofilię, nowotwór czy cukrzycę. Przepisy zamiast ułatwiać, utrudniają im już i tak niełatwe życie. Tak jednak nie powinno być w demokratycznym państwie prawa.

Jolanta Góra, Gazeta Prawna Nr 233 (2103) piątek-niedziela, 30 listopada - 2 grudnia 2007 r. > Wolny rynek

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25627
    • Dar Życia
Niepełnosprawni nie mogą się uczyć
« Odpowiedź #41 dnia: Listopad 30, 2007, 03:45:30 pm »
Dyskryminuje a jednocześnie pozwala na łączenie łobuzów z dziećmi o obniżonych możliwościach edukacji.

Co jedni wprowadzili- inni torpedują a chuligani nadal panoszą się w każdej szkole

Nie będzie specjalnych ośrodków dla trudnych uczniów, które forsował minister edukacji z LPR Roman Giertych
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Niepełnosprawni nie mogą się uczyć
« Odpowiedź #42 dnia: Luty 28, 2008, 09:55:46 pm »
Nie możesz pisać - nie będziesz się uczył

http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/22775
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Niepełnosprawni nie mogą się uczyć
« Odpowiedź #43 dnia: Kwiecień 08, 2008, 09:30:55 am »
Mali cukrzycy a przedszkola

Powołując się na przepisy zabraniające nauczycielom podawania dziecku leków, dyrektorzy odmawiają przyjmowania do przedszkoli cukrzyków. RPD uważa, że dzieci z tą przypadłością powinny mieć dostęp do przedszkoli na równych zasadach ze zdrowymi.

O uregulowanie tej kwestii Rzecznik Praw Dziecka Ewa Sowińska poprosiła minister zdrowia Ewę Kopacz oraz minister edukacji narodowej Katarzynę Hall.

Jak napisała RPD, z jej informacji wynika, że dyrektorzy przedszkoli nie chcą przyjmować dzieci chorych na cukrzycę, które wymagają podawania im insuliny[. Decyzje te uzasadniają argumentami, że nauczyciele nie mają wystarczającej wiedzy medycznej do interpretacji wyniku poziomu cukru oraz przepisami zabraniającymi podawania dziecku leków.

Zdaniem Sowińskiej, dzieci chore na cukrzycę powinny móc uczęszczać do przedszkoli na równych zasadach z dziećmi zdrowymi. W tym celu, według niej, konieczne są odpowiednia organizacja przedszkoli i sformułowanie wyraźnych zaleceń działania w podobnych sytuacjach, by nie dopuścić do dowolnego interpretowania regulacji, w niektórych przypadkach - na niekorzyść dziecka. W jej opinii, w przedszkolach powinny być zatrudnione pielęgniarki, a nauczyciele powinni zostać przeszkoleni w zakresie opieki nad dziećmi korzystającymi z pomp insulinowych.

RPD podkreśliła, że cukrzyca jest chorobą cywilizacyjną, a prognozy epidemiologiczne przewidują wzrost zachorowań, także u dzieci. "Przedszkola będą musiały nauczyć się, w jaki sposób opiekować się dzieckiem chorym na cukrzycę, gdyż takie dzieci będą do nich uczęszczały. Fakt, że elementem opieki będzie pomoc w odczytaniu i zinterpretowaniu poziomu cukru nie może być traktowany tylko w kategoriach medycznych. Gdyby tak było, pacjent musiałby przebywać stale pod opieką fachowego pracownika służby zdrowia" - napisała Sowińska.

Jak powiedział prezes Stowarzyszenia Osób Chorych na Cukrzycę DIABETYCY Krzysztof Matyszczak, choć tteoretycznie nie można odmówić przyjęcia do przedszkola dziecka z powodu cukrzycy, w praktyce niewiele placówek się na to godzi. Podkreślił, że zależy to przede wszystkim od dobrej woli dyrektora. "W myśl obowiązujących przepisów nauczyciel nie może podać dziecku żadnego leku. Dlatego, nawet jeśli dziecko chore na cukrzycę chodzi do przedszkola, rodzice muszą przychodzić w czasie posiłków, trzy razy dziennie, by podać mu lek" - wyjaśnił Matyszczak. AKW

PAP - Nauka w Polsce

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Niepełnosprawni nie mogą się uczyć
« Odpowiedź #44 dnia: Czerwiec 26, 2008, 10:34:50 pm »
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26484
Częstochowa
« Odpowiedź #45 dnia: Listopad 08, 2008, 02:04:41 pm »
Rozwiązany problem szkoły specjalnej?
Jarosław Sobkowski2008-11-05,
 
Nie wypychajcie naszych niepełnosprawnych dzieci na peryferia - alarmują rodzice uczniów Zespołu Szkół Specjalnych na ul. Staszica. - To jedyne sensowne rozwiązanie, na które zresztą jest wspólna zgoda - mówią władze miasta.

Cytuj
Chodzi o przeniesienie Zespołu Szkół Specjalnych do budynków zajmowanych obecnie przez Centrum Kształcenia Ustawicznego na ul. Legionów. Przed kilkoma laty ze środków Unii Europejskiej uległy przebudowie i adaptacji. Z dwóch bloków, które stanowiły kiedyś internat Liceum Wojskowego [wcześniej koszary - przyp. red.], powstała jedna szkoła związana w całość łącznikiem - korytarzem wraz z aulą na około 200 osób. Władze miasta uważają, że to idealne, a wręcz jedyne miejsce, gdzie szkoła z dziećmi niepełnosprawnymi może się wynieść.


Więcej:
http://miasta.gazeta.pl/czestochowa/1,35271,5888146,Rozwiazany_problem_szkoly_specjalnej_.html
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26484
Szkoły nie chcą "niegrzecznych" dzieci
« Odpowiedź #46 dnia: Maj 06, 2009, 08:46:27 am »
Szkoły nie chcą "niegrzecznych" dzieci
Wojciech Karpieszuk2009-05-04,
 
- Teraz w warszawskich szkołach jest tak: ty masz ADHD, idź na nauczanie indywidualne, ty masz autyzm, to do szkoły specjalnej. Trwa stygmatyzowanie dzieci od małego - mówi Ilona Rzemieniuk, która razem z innymi rodzicami walczy, by ich dzieci mogły chodzić do zwykłych podstawówek

Dziesięcioletni syn pani Ilony z Ursynowa choruje na zespół Aspergera, odmianę autyzmu. Kiedy szukała szkoły dla niego, zgłosiła się do 17 integracyjnych podstawówek. Odpowiedziała jedna - aż w Falenicy. - Zdarza się, że tzw. trudne dzieci w wieku dziesięciu lat mają za sobą już kilka szkół. Na Zachodzie zasadą jest nauka w rejonie. Do placówek specjalistycznych dzieci chodzą w szczególnych przypadkach - podkreśla Ilona Rzemieniuk.

Razem z dwiema innymi mamami ze stowarzyszenia Pomocy Dzieciom z Ukrytymi Niepełnosprawnościami "Nie-Grzeczne Dzieci" przyszła na ostatnią sesję Rady Warszawy. Na szyjach zawiesiły kartki: "Wszystko jasne. Dostępność i jakość edukacji dla uczniów niepełnosprawnych w Warszawie". - Miasto wymusza na nas umieszczanie dzieci w klasach integracyjnych i specjalnych, a i tak nie wystarcza w nich miejsc dla wszystkich - mówi Agnieszka Dudzińska, mama Stasia z zespołem Aspergera.


Autystykiem jest też dziesięcioletni syn Beaty Jaszczur. Od jego nauczycielki usłyszała, że najlepiej będzie, jeśli zabierze go na warsztaty terapii zajęciowej. - Tam można się nauczyć, jak zrobić kanapkę. Mój syn ma problemy z pisaniem i z matematyką. Czy to oznacza, że nie nadaje się do szkoły? - pyta.

- Za uczniem z orzeczeniem o potrzebie specjalistycznego kształcenia powinny iść pieniądze do rejonowej szkoły na jej dostosowanie, na zajęcia z terapeutą - przypomina Agnieszka Dudzińska. Podstawówka jej syna dostała dodatkowe dotacje dopiero, kiedy ona wywalczyła je w urzędach. Nie wie jednak, jak duże.

Rodzice przeprowadzili własne śledztwo. Sprawdzili, że na kształcenie niepełnosprawnych dzieci Ministerstwo Edukacji Narodowej przekazało w tym roku urzędowi miasta ponad 90 mln zł. Pani Agnieszka wyliczyła, że podstawówce jej syna należy się z tego 60 tys. zł. - Staś ma orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego, ale to nie oznacza, że nie poradzi sobie w szkole ogólnodostępnej. Trzeba tylko stworzyć warunki, a na to potrzebne są pieniądze - przekonuje.

Mamy obdzwoniły wszystkie podstawówki w Warszawie. W większości dyrektorzy nie mogą zaoferować takim uczniom jak ich dzieci niczego więcej ponad spotkanie z pedagogiem czy logopedą przez dwie godziny w tygodniu. Jolanta Lipszyc, dyrektorka miejskiego biura edukacji, zapewnia jednak, że w Warszawie "pieniądz idzie za uczniem". - O podziale funduszy decydują władze dzielnic - mówi. Dodaje, że dziś do szkół ogólnodostępnych chodzi 535 uczniów z orzeczeniami lekarskimi.

- Rodzicom takich dzieci radzę, by posłali je do placówki integracyjnej. Nie mam pieniędzy na dodatkowego nauczyciela do opieki nad klasą - mówi Małgorzata Kwiatkowska, dyrektorka podstawówki nr 303 przy Koncertowej. Andrzej Wyrozembski, naczelnik wydziału oświaty i wychowania w Śródmieściu podlicza, że w zwykłej szkole półtora etatu trzeba rozdysponować między pedagoga, edukatora, psychologa. W placówce integracyjnej jest na to sześć etatów.

Ilona Rzemieniuk odbiera telefony od rodziców innych niepełnosprawnych dzieci. Skarżą się, że dyrektorzy pozbywają się trudnych uczniów, urządzają castingi i wybierają tych, z którymi nie będzie problemów. - Słyszę, że często protestują też rodzice innych dzieci, kiedy do klasy trafia niepełnosprawny uczeń.






I..... komentarze w różnym stylu  ::)
http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=752&w=94831493&v=2&s=0
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Mawe

  • User z prawami do pisania
  • Aktywny Gadacz
  • *****
  • Wiadomości: 917
Odp: Szkoły nie chcą "niegrzecznych" dzieci
« Odpowiedź #47 dnia: Maj 06, 2009, 08:55:39 pm »
Mam w szkole zawodowej chłopca z zespołem Aspergera. Początkowo było trochę obaw ze strony nauczycieli na warsztatach teraz jest już ok. Może mnie troche prościej patrzy się na pewne sprawy ze względu na Bastka, ale też ważne jest, że mama od początku przedstawiła sprawę jasno i współpracuje ze szkołą. Ma kto pomóc chłopcu, więc mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.
Pozdrawiam Ewa i 4 muszkieterów

Offline Kartezjusz

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący Gadacz
  • ****
  • Wiadomości: 450
Odp: Szkoły nie chcą "niegrzecznych" dzieci
« Odpowiedź #48 dnia: Maj 07, 2009, 09:52:03 am »
Ja też urodziłem się chory (opóżnienie umysłowe).
Proponowano matce odesłanie mnie do szkoły specjalnej,ale ta się nie zgodziła.Musiała sporo walczyć abym żył normalnie i chodził do normalnej szkoły przez co odebrali nam zasiłek pielengnacyjnych.
Zwycięstwo mama zawdzięcza temu,że potrafiła być zawzięta i nieprzyjemna dla  osób,które nie pozwalają na walkę.

Dzięki temu studiuję matmę

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26484
Odp: Niepełnosprawni nie mogą się uczyć
« Odpowiedź #49 dnia: Październik 23, 2009, 11:40:31 am »

Schzofrenik nie może znależć szkoły

18-letni chory na schizofrenię Adrian z Torunia dzięki swojemu zaparciu i ciężkiej pracy ukończył gimnazjum. Teraz dalsza nauka chłopca stoi pod znakiem zapytania. Na drodze do dalszego rozwoju stanęły przepisy.

http://www.tvn24.pl/2275611,12690,0,1,1,schizofrenik-nie-moze-znalezc-szkoly,wideo.html
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

 

(c) 2003-2019 Team Dar Życia :: nota prawna :: o plikach Cookies :: biuro@darzycia.pl
Polecamy:   Forum o zwierzętach