Ogłoszenia Zwierzęta
Aktualności: Jeśli uważasz że serwis Dar Życia jest potrzebnym miejscem Wesprzyj nas. Chcemy reaktywować serwis, dostosować graficznie i technicznie do aktualnych standardów, ale potrzebujemy Twojego wsparcia. Dziękujemy za wsparcie.

Autor Wątek: Szkoły bez barier/ szkoły dla O.N.  (Przeczytany 6271 razy)

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Szkoły bez barier/ szkoły dla O.N.
« dnia: Marzec 19, 2003, 06:32:28 pm »
Chcę podać linki do szkół w Konstancinie -może komuś się przydadzą
http://www.ckiri.konstancin.ids.pl/home.html

i drugi - w tej szkole był mój syn
http://www.idn.org.pl/Konstancin/zsswcr/

wiem że w domu najlepiej,ale przychodzi taki moment że młodzi ludzie szukają kontaktu z rówieśnikami,
jeżeli mają do wyboru nauczanie indywidualne lub własnie taką szkołę?
byli tam młodzi ludzie na wózkach,którzy u siebie nie mieli szans na dojazd do szkoły,a szk. integracyjne były jeszcze w " powijakach"
pozdrawiam

Ulka
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Pan Rajek

  • to weteran
  • polecający usługi
  • *******

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Szkoły bez barier
« Odpowiedź #1 dnia: Styczeń 21, 2004, 01:03:00 pm »
Bariery architektoniczne, a nie oceny są największą przeszkodą w wyborze szkoły przez uczniów na wózkach. Najlepsze licea są dla nich nadal niedostępne

Monika Mioduchowska, mama niepełnosprawnej Marty, od miesiąca szuka ogólniaka dla córki, która za kilka miesięcy skończy gimnazjum. Liceum musi mieć windę, bo nastolatka porusza się o kulach. - Chciałam, żeby córka - jak ja - uczyła się w Batorym, ale od razu go skreśliłyśmy. Okazało się, że nie ma tam nawet podjazdu - mówi pani Monika.

Marta dodaje: - Nie chciałabym, żeby koledzy musieli mnie przez trzy lata wnosić po schodach na lekcje.

Obstawiliśmy trzy inne znane licea. Pierwsza odpadła z listy Hoffmanowa - XI LO przy Emili Plater też nie ma nawet podjazdu.

Monika Mioduchowska zauważyła go za to przed LXVII LO przy Wydziale Pedagogicznym Uniwersytetu Warszawskiego. - Ucieszyłam się, że wreszcie znalazłam szkołę dla Marty! - opowiada. Okazało się, że w ogólniaku jest też winda. - Niestety, znajduje się w skrzydle Uniwersytetu, a między uczelnią a liceum jest ściana - rozkłada ręce Krzysztof Mirowski, dyrektor ogólniaka.

Kolejną szkołą z listy był Rej przy Królewskiej, ale i on odpadł - również jest szkołą z barierami. Oznacza to, że żaden z wybranych przez Martę i jej mamę ogólniaków (gimnazjalista może składać dokumenty do trzech wymarzonych) nie nadaje się dla nastolatki.

- Renomowane licea mieszczą się zwykle w starych gmachach. U nas czwarte piętro jest tak wysokie, że odpowiada dzisiejszemu siódmemu - wyjaśnia Elżbieta Jarosławska z XI LO Liceum im. Reja. - Osoba o kulach nie da sobie tu rady. Mieliśmy kiedyś ucznia na wózku. Koledzy z klasy czekali na niego co rano przed szkołą, by wnieść go na lekcje.

Marcie zostaje na szczęście jeden z renomowanych ogólniaków - praskie LO im. Ruy Barbosa, które ma windy, a nawet toalety dostosowane dla osób na wózkach (jest tu dziesięciu niepełnosprawnych licealistów). Marta mogłaby się w nim uczyć, o ile się dostanie. Ale taryfy ulgowej mieć nie będzie.

- Zdajemy sobie sprawę z tego, że w stolicy jest za mało szkół bez barier architektonicznych - przyznaje Stanisław Sławiński, wicedyrektor miejskiego biura edukacji. - Postaramy się to zmieniać.


Cytuj
15-letnia Marta Mioduchowska (zwana Gugą) choruje na dziecięce zapalenie stawów. Porusza się o kulach, ale gdy bardzo źle się czuje, korzysta też z wózka inwalidzkiego. Podczas ostrych ataków choroby zostaje w domu. - Mieszkamy na dziesiątym piętrze, a winda dojeżdża tylko do dziewiątego. Nie jestem w stanie zejść do niej po schodach - mówi. Marta uczy się w trzeciej klasie gimnazjum integracyjnego przy Drewnianej. Potem chce się uzcyć w liceum. - Muszę mieć maturę, bo chcę być architektem - tłumaczy.



To wina urzędników


Mirosława Suchocka, prezes Towarzystwa Oświatowego "Integracja":

- Prawdziwe przeszkody ze znalezieniem szkoły faktycznie zaczynają się po gimnazjum - wcześniej niepełnosprawne dzieci i ich rodzice jako tako sobie radzą. Potem rodzic trafia na barierę często nie do pokonania i w efekcie dziecko zostaje w domu i uczy się indywidualnie. Liczba szkół bez barier jest za mała jak na potrzeby stolicy. Problem ze znalezieniem ogólniaka mają również uczniowie z trudnościami w nauce, i to nie z winy dyrektorów szkół, lecz urzędników.

http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,1873187.html
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Szkoły bez barier -Warszawa
« Odpowiedź #2 dnia: Styczeń 21, 2004, 01:06:27 pm »
Wykaz szkół podstawowych, gimnazjów i szkół średnich dostosowanych dla osób niepełnosprawnyc

http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,1873196.html
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Studium Informatyczne- Konstancin
« Odpowiedź #3 dnia: Marzec 09, 2004, 04:43:50 pm »
SOSW w Konstancinie ogłasza nabór na rok szkolny 2004/2005
Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy dla Młodzieży Niepełnosprawnej Ruchowo w Centrum Kształcenia i Rehabilitacji w Konstancinie-Jeziornie ogłasza nabór na rok szkolny 2004/2005 do Policealnego Studium Informatyki i Policealnego Studium Ekonomicznego.

Absolwenci studium uzyskują tytuł technika informatyka lub technika ekonomisty, istnieje także możliwość zdobycia prawa jazdy. Ośrodek oferuje bezpłatną naukę, zakwaterowanie w internacie oraz rehabilitację ruchową i społeczną, obowiązuje jedynie miesięczna zryczałtowana opłata za wyżywienie (ok. 220 zł)

Ośrodek pozbawiony jest barier architektonicznych. Nauka trwa 4 semestry (2 lata).

Termin składania dokumentów 31 maja 2004 r.

Informacje dodatkowe można uzyskać pod numerami telefonów:
0*22 754 71 75, 756 32 40, 756 32 60 w. 123 lub tel. bezpośredni 754 71 81
faks: 0*22 756 30 65, 756 30 81
e-mail: szkola@ckir.pl
www.ckir.pl,
Centrum Kształcenia i Rehabilitacji, ul. Gąsiorowskiego 12/14, 05-510 Konstancin-Jeziorna

Opracowanie: redakcja
Źródło: Centrum Kształcenia i Rehabilitacji

http://www.niepelnosprawni.info/labeo/app/cms/x/7880;jsessionid=B9DCC078F5534FBB2A57A4E08E36575D
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Wrocław- szkola dla O.N.
« Odpowiedź #4 dnia: Maj 09, 2004, 09:07:51 am »
CKIRON we Wroclawiu informuje o naborze do szkół
ponadgimnazjalnych

wiecej informacji:

http://www.diakonia.pl/cekiron/
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Szkoły bez barier/ szkoły dla O.N.
« Odpowiedź #5 dnia: Lipiec 07, 2004, 11:51:11 am »
Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy dla Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej w Poznaniu

http://www.sosw.poznan.pl/00.htm
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
ośrodek w Biskupcu
« Odpowiedź #6 dnia: Lipiec 09, 2004, 10:46:38 am »
DZIECI I MŁODZIEŻ UPOŚLEDZONA UMYSŁOWO W STOPNIU GŁĘBSZYM ZE WSPÓŁISTNIEJĄCYMI SCHORZENIAMI W WIEKU 3 - 25 LAT

Ośrodek Rehabilitacyjno-Edukacyjno-Wychowawczy
w Biskupcu

http://bazy.ngo.pl/md_cis_klient.asp?id=35817
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Gosia.

  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 73
Szkoły bez barier/ szkoły dla O.N.
« Odpowiedź #7 dnia: Lipiec 09, 2004, 12:45:01 pm »
Tu też można znaleźć sporo informacji:
http://www.republika.pl/wienmar/linki/szkol_spec.htm

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Pierwsza w stolicy szkoła dla dzieci z autyzmem
« Odpowiedź #8 dnia: Październik 22, 2004, 04:13:45 pm »
Pierwsza w stolicy szkoła dla dzieci z autyzmem

   Sylwia Sałwacka

Pierwszą nie tylko w stolicy, ale też na Mazowszu podstawówkę i gimnazjum dla dzieci i nastolatków z autyzmem oficjalnie otworzono w czwartek na Pradze. W większości chodzą do niej chłopcy, bo to ich najczęściej dotyka autyzm

- To szkoła spadła nam z nieba, inaczej pewnie siedziałabym z synem w domu - mówi Alicja Bachanek-Kalska, mama ośmiolatka z autyzmem, który właśnie trafił do I klasy nowo powstałej podstawówki przy Tarchomińskiej 4.

Zdaniem rodziców dzieci autystyczne rzadko dają sobie radę w szkołach integracyjnych i specjalnych. - Kilkusetosobowe podstawówki są dla naszych dzieci po prostu za duże - opowiada Adam Ekielski, ojciec 10-letniego Piotrka, też autystyka.

Szkoła przy Tarchomińskiej jest malutka - liczy w sumie 23 uczniów. Klasy są czteroosobowe. Lekcje prowadzi zawsze dwóch nauczycieli (na co dzień współpracują z Uniwersytetem Warszawskim i Akademią Pedagogiki Specjalnej).

Pomysł utworzenia nietypowej podstawówki i gimnazjum w gmachu byłej praskiej szkoły specjalnej zrodził się w maju. W wakacje za miejskie pieniądze dyrekcja przeprowadziła remont i przemeblowanie. Ciągnie się ono zresztą do dziś, bo uczniom np. nie podoba się dywan w esy-floresy i trzeba go wynieść albo choćby odwrócić na lewą stronę. - Dzieci boją się zmian i nowości, bo to burzy ich poczucie stabilizacji - tłumaczy Karolina Kosno, nauczycielka.

Dlatego wszyscy w klasie mają swój kawałek przestrzeni - ławki nie stoją tu rzędem, lecz są ustawione w rogach.

Autyzm to zaburzenie rozwoju emocjonalnego i społecznego. Dziecko nierzadko mimo wysokiego IQ nie ogarnia bodźców z otoczenia i nie potrafi nawiązać z nim kontaktu. Tworzy za to własny świat.

Szacuje się, że w Polsce na autyzm cierpi ok. 20 tys. dzieci. Trzy razy więcej chłopców niż dziewczynek.

Szkołę na Pradze - pierwszą na Mazowszu - otworzono wczoraj oficjalnie, ale zajęcia trwają tu już od września.

- Zgłosiło się do nas dwa razy więcej uczniów, niż mamy miejsc. Na razie wolnych ławek nie ma, ale miejskie biuro edukacji obiecuje, że wkrótce będziemy mogli rozbudować szkołę - mówi dyrektor szkoły Halina Świeżak.

http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,2351473.html
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Szkoła dla trudnych dzieci
« Odpowiedź #9 dnia: Październik 22, 2004, 04:15:19 pm »
Szkoła dla trudnych dzieci

Od września na Targówku działa inna podstawówka dla dzieci z problemami. Społeczna Szkoła Wspierania Rozwoju jest odpowiednikiem słynnej w kraju Toruńskiej Szkoły Terapeutycznej. To alternatywa m.in. dla dyslektyków, którzy zamiast czytać, ku uciesze kolegów dukają albo nie potrafią wysiedzieć na lekcji, bo mają ADHD. - Im większe kłopoty ma uczeń, tym chętniej się nim zajmiemy - mówi Ida Urbańczyk, współtwórczyni podstawówki.

Adres: Toruńska 23, tel. 497 67 06

http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,2351474.html
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Szkoły bez barier/ szkoły dla O.N.
« Odpowiedź #10 dnia: Listopad 23, 2007, 11:16:26 pm »
Ratujmy szkołę dla niewidomych w Laskach

Jacek Zawadzki
 
Spłonęła legendarna szkoła dla niewidomych dzieci. 60 podopiecznych straciło miejsce do nauki i cenne pomoce naukowe. Kto może pomóc?
- Wszyscy jesteśmy w szoku. Rada pedagogiczna, pracownicy. ale przede wszystkim dzieci, które musieliśmy przenieść do starego internatu. Odczuwają zmianę miejsca, boją się, chcą wrócić do swoich starych sal - mówi Piotr Grocholski, dyrektor ośrodka szkolno-wychowawczego.

Dyrektor szkoły Krystyna Broniarz płacze na wspomnienie dnia pożaru. - Ja tę szkołę budowałam - mówi przez łzy.

Drukarka Braille'a i wypchane zwierzęta

Pożar wybuchł o godz. 4 rano w niedzielę 18 listopada. W parterowym budynku z lat 80. odbywały się lekcje klas 1-3. Uczyło się tam około 60 niewidomych dzieci.

W Laskach byliśmy w piątek. Z zewnątrz nie widać zniszczeń, jedynie osmalone cegły pod dachem. Ogrom nieszczęścia ujawnił się, gdy weszliśmy do środka. Drewniane wnętrze dwóch sal spłonęło doszczętnie wraz z wyposażeniem. Na korytarz przez zwęglone belki stropowe padały promienie słońca. W pozostałych salach leżały nadpalone i mokre elementy ocieplenia. W sali prac ręcznych złożono resztki ocalałych pomocy szkolnych. Pod ścianą stały zalane podręczniki i specjalne bloki do rysowania. Na podłodze pod oknem leżała ekierka z wypukłą podziałką. Spomiędzy zgliszczy dyrektor Grocholski wyjął jeszcze element specjalnej braillowskiej maszyny do pisania.

- Prawdopodobnie straciliśmy też kompletny zestaw do przygotowywania materiałów na lekcje - przypuszcza Krystyna Broniarz. Składał się m.in. z drukarki Braille'a o wartości ok. 25 tys. zł.

- To nie jest wyposażenie, które można teraz odtworzyć albo odkupić. Wiele przedmiotów wykonali nasi nauczyciele - mówi z żalem Grocholski. Dużym problemem dla szkoły będzie m.in. zdobycie wypchanych zwierząt. W innych szkołach służą jako ozdoba klas biologicznych. A dla niewidomych są jedyną możliwością poznania ptaków lub małych ssaków. Ich kupno dzisiaj jest prawie niemożliwe.

Tymczasowo w internacie

Budynku nie da się już uratować. Musi być rozebrany. - Koszt rozbiórki oszacowano na 50 tys. zł. Odbudowa będzie kosztować ok. 1 mln zł. Nie jesteśmy w stanie pokryć tych kosztów - załamuje ręce dyrektor Grocholski.

Jeśli szkoła nie zostanie odbudowana, najmłodsze dzieci nie będą miały gdzie się uczyć. - Przez dwa dni po pożarze nie było lekcji. Wszyscy nauczyciele i pracownicy, a nawet strażacy z sąsiedztwa, pomagali przy ratowaniu wyposażenia - opowiada dyrektor Broniarz. Potem jednak lekcje trzeba już było wznowić. Na szczęście tuż przed tragedią dziewczęta przeprowadziły się do nowego internatu, a stary miał być remontowany. I to tam tymczasowo przeniesiono zajęcia. Przedwojenny budynek nie nadaje się jednak do długotrwałej eksploatacji.

Dyrektor Grocholski ma nadzieję, że uda się zebrać potrzebne fundusze i odbudować szkołę do września przyszłego roku. Marzy, żeby nowy budynek był bardziej funkcjonalny - to pozwoliłoby uczyć na europejskim poziomie.

Szkoła i duchowe zaplecze

Dzięki ośrodkowi w Laskach dziś ok. 270 wychowanków przygotowuje się do samodzielnego życia. Szkoła działa przy Towarzystwie Opieki nad Ociemniałymi, który w 1910 r. stworzyła hrabianka Róża Czacka. Założyła też Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża. Zakonnice do dziś prowadzą ośrodek dla niewidomych.

Od dawna jest on też centrum nowoczesnego katolicyzmu europejskiego. W latach międzywojennych gromadziła się tam w poszukiwaniu Boga warszawska inteligencja, a w czasie wojny urządzono szpital polowy. Uczniem współtwórcy ośrodka, ks. Władysława Korniłowicza, był m.in. kardynał Stefan Wyszyński, późniejszy Prymas Tysiąclecia. Swoje duchowe zaplecze ma w Laskach redakcja "Więzi", a na tamtejszym cmentarzu są pochowani członkowie KOR-u.

Pieniądze dla ośrodka można przekazywać na konto w BRE SA: 02 1140 1010 0000 4399 5800 1002. W sprawie pomocy rzeczowej można kontaktować się bezpośrednio z ośrodkiem pod numerem telefonów 022 752 32 23 lub 022 752 30 00

Światło od niewidomych - komentarz

Pożar w Zakładzie dla Niewidomych w Laskach jest wielkim nieszczęściem nie tylko dla samej tej instytucji, nawet nie tylko dla tej gałęzi polskiego szkolnictwa specjalnego. To pożar symboliczny. Środowisko Lasek jest od czasów przedwojennych czymś zupełnie wyjątkowym w Kościele i w społeczeństwie polskim. Nie tylko ze względu na swoją wspaniale ofiarną służbę ludziom pozbawionym fizycznego wzroku. Laski świecą światłem duchowym. Chrześcijaństwo tamtejsze jest od początku otwarte na każdego człowieka niezależnie od tego, czy czuje się członkiem Kościoła, czy nie. Było i jest to miejsce szczególne dla Tadeusza Mazowieckiego, Bohdana Cywińskiego, Adama Michnika. Między drzewami otaczającymi klasztor Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża, budynki szkolne i domki pracowników snuje się Ewangelia.

Jan Turnau

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna 23.11.2007r
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Szkoły bez barier/ szkoły dla O.N.
« Odpowiedź #11 dnia: Grudzień 05, 2007, 03:27:42 pm »
Dzień dzieci w Laskach

reportaż + zdjęcia

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Szkoły bez barier/ szkoły dla O.N.
« Odpowiedź #12 dnia: Grudzień 09, 2007, 11:27:20 am »
Lekcja w Laskach o wielkim ogniu

Urszula Jabłońska, Jacek Zawadzki

Nie wiem, czy dzieci rozumieją, co się stało z ich szkołą. Przecież nigdy nie widziały ognia. Jakoś to sobie pewnie wyobrażają. Ale jak?

Oliwka: - Pożar to takie ogromne ognisko. Kilka razy byłam na ognisku. Podchodziłam blisko, bo grzało. Takie ognisko zapaliło się w naszej szkole.

Paulina: - Pojechałam na niedzielę do domu. Zadzwoniła wychowawczyni i powiedziała, żeby nie wracać, bo nie będzie lekcji.

W niedzielę 18 listopada o 3.30 stróż nocny wyszedł złapać psy wypuszczane wieczorem na teren Ośrodka dla Dzieci Niewidomych w Laskach. Zauważył smużkę dymu wydobywającą się z budynku szkoły podstawowej. Pierwszy wóz Ochotniczej Straży Pożarnej przyjechał po kilku minutach. Zaraz potem dwa następne. O 6 dyrektorkę podstawówki Krystynę Bochniarz obudził telefon: "Szkoła się spaliła". Godzinę później była na miejscu. Tak jak wszyscy nauczyciele. - Strażacy ciągle dogaszali ogień - opowiada. - Dwie klasy całkowicie spalone, reszta zasypana kawałami tektury, sadzą i błotem. Woda zalała wszystko. Straciliśmy podręczniki, pomoce naukowe, maszyny do pisania brajlem. Nie było co zbierać.

W skrzydle drewnianego budynku z lat 80. uczyło się 60 dzieci z klas 0-3. To barak robotniczy, który ośrodek dostał od firmy budowlanej w 1983 r. Tymczasowo urządzono w nim szkołę podstawową. Miał stać pięć lat. Przetrwał niemal 25.

Lekcja pierwsza - poznanie

W ocalałej z pożaru części szkoły unosi się zapach spalenizny. Nauczyciele przez dwa dni na kolanach szorowali tu wszystko z czarnego pyłu. Uczą się tu gimnazjaliści. Zza zamkniętych drzwi klas dobiega stukot brajlowskich maszyn do pisania.

Agnieszka Lewicka, nauczycielka biologii, trzyma plik czystych kartek. - Właśnie sprawdziłam klasówki - wyjaśnia. - Nie ma co dotykać ich palcami. Aby w ten sposób czytać Braille'a, trzeba mieć wyćwiczone opuszki. Może trzech nauczycieli w szkole to potrafi. Wzrokowo trzeba się nauczyć. Zajęło mi to pół roku.

Dziewięcioro dzieci z IIc siedzi w pojedynczych ławkach. Na każdej maszyna do pisania i plik kartek. - Dzisiejszy temat: "Stosunki między populacjami" - dyktuje nauczycielka, a salę wypełnia stukot.

Na wsuniętych w maszyny kartkach pojawiają się rzędy wypukłych punkcików. - Na maszynach robimy notatki z lekcji, piszemy klasówki - mówi Amanda, jedna z uczennic. - Mają po sześć przycisków. Jak wciskam 1 i 4, to jest literka C, a jak 1, 4 i 5 to D.

Dzieci z Lasek obowiązuje taki sam program jak we wszystkich innych szkołach. Nauczyciele muszą tylko znaleźć sposoby, jak przekazać im wiedzę. Agnieszka Lewicka: - Mamy modele układu kostnego czy mięśniowego. Każde dziecko po kolei podchodzi i dotyka. Krzyżówki genetyczne tłumaczę na podstawie układów, które robię z różnego typu monet. Są też brajlowskie tablice ze schematami, np. budowy komórki. Dzieci ich dotykają, a potem muszą długopisem narysować takie same na specjalnej folii, która się wybrzusza pod wpływem nacisku.

Na półkach stoją wypchane zwierzęta: kruk, bażant, aligator. Dzieci dotykają ich, żeby dowiedzieć się, jak wyglądają "na żywo". Są tu też tekturowe modele kościołów, dworków, jest nawet Pałac Kultury. - Większość z tych pomocy jest przedwojenna - mówi Agnieszka Lewicka. - Nawet nie wiemy, kto je wykonał.

Hrabianka

W 1898 r. hrabianka Róża Czacka usłyszała od lekarza, że nie będzie widzieć. Miała 22 lata. Balowe sale stały przed nią otworem, a ona traciła wzrok. Za namową doktora Bolesława Gepnera, okulisty z Warszawy, postanowiła zająć się ociemniałymi z całej Polski.

- Miała znakomity umysł i była wykształcona. Najpierw przez dziesięć lat jeździła po świecie, zbierała doświadczenia - wspomina Zofia Morawska, 103-letnia skarbniczka Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi. - Odwiedziła zakłady we Francji, Austrii i Szwajcarii. Chciała zapewnić niewidomym opiekę według najlepszych zagranicznych wzorców.

Róża Czacka najpierw założyła niewielką szkołę dla niewidomych chłopców w Warszawie. I wojna światowa zastała ją na Wołyniu. W 1917 r. przyjęła zakonny habit. Do Warszawy wróciła już jako siostra Elżbieta i założyła Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża. Z jej własnego majątku nic już wtedy nie zostało. Na stworzenie ośrodka dla ociemniałych dostała w darze od Antoniego Daszewskiego, ówczesnego właściciela Lasek, trzy morgi ziemi.

- Ośrodek założyła, nie mając żadnych pieniędzy. Nieustannie kwestowała. Od samego początku Laski działają dzięki darom i dobroczynności - podkreśla Zofia Morawska. - Matka Czacka odważyła się na głęboką współpracę osób zakonnych i świeckich. Staranie dobierała współpracowników. Była słabego zdrowia, ale nigdy nie okazywała słabości. Staramy się ją naśladować.

Lekcja druga - orientacja

Sala widowiskowa w starym internacie dziewcząt. Budynek jest przedwojenny. Uczą się tu teraz dzieci ze spalonej szkoły. Na podłodze klepka. W głębi stoi pianino. Pulchna blondyneczka pewnie przemierza salę i zatrzymuje się tuż przede mną. - Jakie pani ma kolczyki? - dotyka moich uszu. - Aha, takie kulki. Mam skórki od mandarynki, wyrzuci pani?

Podstawiam rękę. Ani jedna skórka nie spada na podłogę.

Agnieszka Lewicka: - Te dzieci są niesamowite. Wyczuwają drugą osobę po dźwiękach, zapachu. Idę korytarzem i uczeń mówi: "Dzień dobry, pani Agnieszko". "A skąd wiesz, że to ja?" - pytam. "Bo pani tak zawsze gwizdek grzechocze".

Dziś na lekcji wf. będzie bieg od jednej ściany do drugiej. Sześcioro dzieci z IVa ustawia się w rządku. Gwizdek. Biegną i zatrzymują się tuż przed ścianą. - Mają świetną orientację. Wszystkie chodzą bez lasek - podkreśla Agnieszka Lewicka. - Od najmłodszych lat opiekunowie pokazują im, gdzie na terenie ośrodka są szkoła, internat, biblioteka, jak się pomiędzy nimi poruszać. Jeżdżą z dziećmi do Warszawy. One muszą potrafić samodzielnie wrócić na weekend do domu. A mieszkają w całej Polsce.

Czas na gimnastykę. - Siad skrzyżny! - woła nauczycielka. Dzieci wykonują polecenie, tylko Paulinka krzyżuje proste nogi. Pani Agnieszka układa je w odpowiedni sposób. - Nie mogą powtarzać ćwiczeń, obserwując mnie. Do każdego muszę podejść i pokazać, jaki ruch mają wykonać. Szybko się uczą. Gramy nawet w goolballa. Są dwie bramki, dwie drużyny po trzy osoby. Trzeba umieścić piłkę w bramce przeciwnika. Piłka ma dzwoneczki, więc słychać, jak się toczy. Wyobraża sobie pani, jaka na zawodach musi być cisza, żeby oni te dzwonki słyszeli?

Polityka

Ośrodek w Laskach to małe miasteczko. Są tu nie tylko szkolne budynki, ale też kaplica, basen, stajnie, biblioteka, szpital. Podczas wojny zniszczonych było 75 proc. zabudowań (dwukrotnie mieścił się tu szpital polowy: w 1939 r. i w 1945 r., dla warszawskich powstańców). Odbudowano je dzięki pomocy Polonii ze Stanów Zjednoczonych.

Mimo prób wielu prób upaństwowienia ośrodek oparł się władzy komunistycznej. Stał się centrum nowoczesnego katolicyzmu europejskiego. W latach międzywojennych gromadziła się tam warszawska inteligencja. Uczniem współtwórcy ośrodka ks. Władysława Korniłowicza był kardynał Stefan Wyszyński, późniejszy Prymas Tysiąclecia. Na tutejszym cmentarzu są pochowani członkowie KOR-u. Lipowymi alejkami przechadzali się w Laskach Adam Michnik i Antoni Słonimski. Nad "Rodowodami niepokornych" pracował tu Bohdan Cywiński, a Tadeusz Mazowiecki odpoczywał od polityki. - Każdy czuł się tu wolnym człowiekiem - podkreśla Zofia Morawska.

Władysław Gołąb, prezes Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi, które prowadzi ośrodek, wspomina, że nawet po upadku komunizmu wielokrotnie próbowano wykorzystać Laski do politycznych celów. - Tuż przed drugą turą wyborów w 1990 r. zgłosił się do nas Stanisław Tymiński z ofertą dużej darowizny. Nie chcieliśmy jej przyjąć w czasie kampanii. Zaprosiliśmy go po wyborach, ale się nie pojawił - wspomina.

I dodaje, że dziś też zgłaszają się do Lasek różni politycy, którzy chcą prowadzić kampanię wśród niewidomych: - Odmawiamy wszystkim. Głosować trzeba i zachęcamy do tego naszych podopiecznych, ale Laski są apolityczne.

Lekcja trzecia - samodzielność

Niewidome dzieci, które mają co najmniej cztery lata, trafiają w Laskach do przedszkola. - Niektóre nie umieją się ubrać, umyć ani nawet trzymać kanapki - mówi Dorota Niedbała, nauczycielka. - Rodzicom wydaje się, że skoro los tak ciężko je doświadczył, trzeba się nimi ciągle opiekować. A to nieprawda! Uczymy je wszystkich podstawowych czynności, zanim pójdą do szkoły.

Teraz w przedszkolu jest ponad 20 dzieci. Mniej więcej połowę codziennie dowożą z Warszawy rodzice, reszta mieszka tu na stałe. Przy szafkach, umywalkach i wieszakach wiszą breloki do kluczy w kształcie listków, żołnierzyków - każde dziecko ma swój symbol. Chwytają za nie i poznają, gdzie są ich rzeczy.

W Laskach jest też liceum i technikum dla niewidomych, technikum masażu i zawodówka, w której młodzież uczy się dziewiarstwa, tkactwa czy ślusarstwa. - Wielu naszych uczniów idzie na studia - podkreśla Krystyna Konieczna, która kieruje działem absolwentów. - Na pedagogikę, historię, informatykę, zarządzanie, muzykę. Wykłady nagrywają, egzaminy zdają ustnie. Tym, którzy nie idą na studia, pomagamy znaleźć pracę.

Dział absolwentów nieustannie pomaga byłym uczniom. - Nieważne, czy ktoś skończył szkołę rok czy sto lat temu. Jeżeli chce zmienić pracę, wziąć ślub albo rozwód i ma z tym problem, naszym zadaniem jest pomóc. Opiekujemy się 1,3 tys. absolwentami.

Laski, tak jak chciała ich założycielka, pomagają ociemniałym od urodzenia do śmierci.

Pomoc

Spalonej szkoły nie da się uratować. Trzeba ją rozebrać i postawić nowy budynek. - Na odkupienie materiałów szkolnych potrzebne jest 30 tys. zł. Koszt rozbiórki oszacowano na 50 tys. zł. Odbudowa będzie kosztować ok. 1 mln zł. Nie jesteśmy w stanie pokryć tych kosztów - mówił "Gazecie" tuż po pożarze Piotr Grocholski, dyrektor ośrodka.

Od tego czasu setki ludzi wpłaciły pieniądze na konto ośrodka - od 10 zł do sporych sum.

Bezpłatną rozbiórkę spalonego skrzydła szkoły zaoferowała firma budowlana.

Teatry Polski, Polonia i Rampa zorganizują przedstawienie charytatywne.

Fundacja Grupy TP SA dała 100 tys. zł.

Myśliwi obiecali wypchane zwierzęta.

Biedronka przysłała ręczniki i bieliznę.

Żona ambasadora Królestwa Belgii zadeklarowała dochód ze świątecznego bazaru charytatywnego.

Fundacja Warty i Kredyt Banku ufundowała drukarkę Braille'a.

Dwie firmy chcą zrobić za darmo projekt nowej szkoły.

A w środę Orlen przekazał milion złotych na jej odbudowę.

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Szkoły bez barier/ szkoły dla O.N.
« Odpowiedź #13 dnia: Luty 13, 2008, 01:19:41 pm »
Przedszkole dla dzieci niewidzących i niesłyszących


W Jaworznie powstanie przedszkole z oddziałami specjalnymi dla dzieci niewidzących i słabo widzących, a także niesłyszących i słabo słyszących.

Inicjatywa zyskała wsparcie władz miasta. Rodzice z Jaworzna i miast sąsiednich będą mogli do kwietnia zapisać do niego dzieci w wieku od 2,5 do 6 lat. O przyjęciu zdecyduje kolejność zgłoszeń.

Powołanie oddziałów specjalistycznych to inicjatywa dyrektorki Przedszkola Miejskiego nr 24.

- Sam pomysł wziął się z życia. Jestem matką dziecka, które boryka się z problemami widzenia od 13 lat - tłumaczy Ewa Duszyk, dyrektor przedszkola.

- Dobrze rozumiem osoby, które na co dzień szukają dla swoich dzieci pomocy i wsparcia specjalistów.

Władze miasta chcą zabezpieczyć przedsięwzięcie od strony finansowej.

- Zamierzamy także zapewnić dzieciom dowóz do przedszkola i z przedszkola - mówi Mariusz Rechul, zastępca prezydenta Jaworzna.

- Liczymy także na wsparcie sponsorów z sfinansowaniu remontu przedszkola, a także zakupu sprzętu dydaktycznego i rehabilitacyjnego.

W przedszkolu specjalistycznym dzieci będą otoczone fachową opieką pięciu tyflopedagogów (dla dzieci niewidzących i słabo widzących), dwóch surdopedagogów (dla dzieci niesłyszących i słabo słyszących), dwóch logopedów, psychologa i specjalisty od orientacji przestrzeni. Miasto zapewni (w razie potrzeby) dowóz dzieci do przedszkola i z przedszkola.

Placówka będzie miała w swojej ofercie zajęcia: logopedyczne, rehabilitacji wzroku i słuchu, gimnastykę korekcyjną, muzykoterapię, zajęcia z orientacji w przestrzeni, język migowy, jak również dogoterapię i hipoterapię oraz pomoc i wsparcie lekarzy specjalistów: okulisty i laryngologa.

- Odziały specjalne powstaną w budynku jednopoziomowym, w ustronnym miejscu z dużym ogrodem. To ułatwi prawidłową edukację i rehabilitację dzieci - podkreśla Ewa Duszyk.

Maksymalna ilość dzieci w oddziałach nie będzie większa niż 10. Czas dziennego pobytu dzieci w przedszkolu zostanie przedłużony w miarę potrzeb rodziców nawet do godz. 18.00. Z danych pełnomocnika prezydenta ds. osób niepełnosprawnych wynika, że w Jaworznie jest kilkanaścioro dzieci w wieku do 6 lat z problemami widzenia i słyszenia.

Patronat nad inicjatywą objął Polski Związek Niewidomych oddział Jaworzno i Jaworznickie Stowarzyszenie Przyjaciół Osób Niedosłyszących i Niesłyszących.

Władze miasta planują również uruchomienie oddziału dla trzylatków z językiem angielskim jako językiem podstawowym w Przedszkolu nr 15. Natomiast na wnioski rodziców, w Przedszkolu nr 14 miasto uruchomiło odział czynny do godziny 20.00 z kolacją dla przedszkolaków.

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Szkoły bez barier/ szkoły dla O.N.
« Odpowiedź #14 dnia: Marzec 27, 2008, 10:58:41 am »
Władze Kielc: Liceum dla upośledzonych nie ma sensu

Piotr Burda

Rodzice upośledzonych dzieci proszą o liceum w ich szkole. - Dajcie im szanse edukacyjne - mówią rodzice podopiecznych Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego nr 1 w Kielcach. Urząd miasta się nie zgadza

Paweł jest chłopcem upośledzonym w stopniu lekkim. Razem ze zdrowymi rówieśnikami chodził do gimnazjum integracyjnego. Czuł się w nim dobrze. - Ale pewnych rzeczy nie można przeskoczyć. To był koszmar, pięć godzin po lekcjach nadrabialiśmy materiał. Znajomi mówili: "Daj mu spokój, idź z nim do kawiarni, do kina" - opowiada mama Pawła. Gdy skończyło się gimnazjum, wszyscy w klasie zgodnie powiedzieli: "Teraz idziemy do liceum". Mama Pawła biła się z myślami. Wiedziała, że będą problemy. - Integracja to piękne hasło, tylko, niestety, najwięcej czerpią z niej zdrowe dzieci. Nasze w szkole są głaskane, ale po lekcjach spotyka ich bolesna samotność, czują się bezradni - opowiada.

W końcu Paweł trafił do zawodówki w SOSW przy ulicy Warszawskiej. Chodzą tam dzieci upośledzone w stopniu lekkim i umiarkowanym, głównie po dziecięcym porażeniu mózgowym. Paweł uczył się w zawodzie kucharza. - Na początku nie chciał mi darować "szkoły specjalnej". W drugim miesiącu zakochał się w dziewczynie. Potem było już tylko lepiej. Zrozumiał, że jest wielu podobnych do niego. Z radością patrzyłam, jak się rozwija emocjonalnie i społecznie - podkreśla mama.

Za miesiąc Paweł kończy zawodówkę. Niestety, dalej już nie ma gdzie iść.

To dlatego rodzice uczniów ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego nr 1 przy ulicy Warszawskiej chcą, żeby w ich szkole powstało liceum uzupełniające. - Zawodówkę kończy 56 osób. Na pewno powstałaby grupa tych, którzy poradzą sobie na poziomie liceum - mówią. Nauka w takiej szkole trwa dwa lata, klasy liczą 16 osób, jest indywidualny tok nauki. Liceum nie kończy się maturą, można w nim zdobyć średnie wykształcenie, a potem jeszcze uzupełnić je w szkole policealnej. Licea uzupełniające funkcjonują m.in. w Krakowie, Przemyślu i Częstochowie.

Rodzice napisali list do urzędu miasta z prośbą o utworzenie przy ulicy Warszawskiej liceum. Odpowiedź z wydziału edukacji i ochrony zdrowia była krótka i konkretna: "W obecnej chwili nie widzimy potrzeby utworzenia takiej klasy".

Rodzice są oburzeni. - Nikt z nami nie rozmawiał, nie odwiedził szkoły. Zignorowano nas - mówią.

Nie dali za wygraną. Zaprosili do szkoły radnego PO Jacka Wołowca. W poniedziałek byli u Anny Sowy, pełnomocniczki prezydenta do spraw osób niepełnosprawnych. - Mnie przekonaliście, przekonajcie też urzędników - mówiła do nich Sowa, radząc, co mają robić.

Ratusz nadal stoi jednak na stanowisku, że taka szkoła nie jest potrzebna. - Przedstawimy radnym dane o szkolnictwie specjalnym. Świadczą one, że utworzenie takiej szkoły nie jest konieczne - mówi Mieczysław Tomala, dyrektor wydziału edukacji i ochrony zdrowia. Nie chce zdradzać szczegółów, ale prawdopodobnie magistrat uważa, że dzieci niepełnosprawne powinny uczyć się jednak w klasach integracyjnych. Takie już są w III LO im. Norwida i VIII LO im. Sienkiewicza.

Rodzice przekonują także swoich nauczycieli. Ci przyszli po pomoc do radnych. - Przez dwa lata nasi uczniowie mogliby jeszcze pobyć ze sobą, ćwiczyć swój umysł - podkreśla Ewa Nowak, wicedyrektorka szkoły. - W odpowiedzi urzędu jest zwrot "w obecnej chwili", który daje nam nadzieję, że liceum jednak ruszy - dodaje. - W kwietniu przewidziane jest posiedzenie komisji edukacji i kultury poświęcone szkolnictwu specjalnemu. Zajmiemy się tą sprawą - zapewnia Jarosław Machnicki, przewodniczący komisji.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Szkoły bez barier/ szkoły dla O.N.
« Odpowiedź #15 dnia: Czerwiec 11, 2008, 11:05:57 am »
Szkoła, której miasto nie widzi

Wojciech Karpieszuk

Tu mają szanse rozwoju dzieci, których inne szkoły nie chcią. Na dodatek uczą się za darmo. Tylko nie wiadomo, jak długo jeszcze. Ratusz te szkołę ignoruje

Adam ma problemy z koncetracją. Jest bardzo ruchliwy, nie może usiedzieć w miejscu. Dlatego trafił do niepublicznej Szkoły Podstawowej Wspierania Rozwoju. Właśnie ma zajęcia z terapeutą. Skacze, podrzuca do góry pluszowe klocki, później je układa.

Podstawówka mieści się na parterze dawnej remizy strażackiej przy ul. Toruńskiej 23. Uczy się tu 46 dzieci, które nie poradziły sobie w zwykłych szkołach. Przyjeżdżają z całej Warszawy. Mają problemy z koncentracją, fobię szkolną, zaburzenia emocjonalne, ADHD. Są uczniowie lekko niepełnosprawni intelektualnie albo z mutyzmem wybiórczym (odzywają się tylko do wybranych osób). Mimo że szkoła jest niepubliczna, ich rodzice nic nie płacą. Placówka utrzymuje się z subwencji oświatowej i wpłat 1 proc. z podatków. Istnieje od czterech lat. Przez pierwsze półtora roku wszyscy pracowali za darmo. - Błagałam, żeby wytrzymali - przyznaje wicedyrektorka Magdalena Zawadzka. - Nauczycielki potrafiły po lekcjach iść prosto do pubów, gdzie zarabiały jako kelnerki. Ale nas nie zostawiły.

Od kilku miesięcy toczy batalię z ratuszem. 31 sierpnia kończy się umowa na dzierżawę pomieszczeń w starej remizie. Zawadzka już w lutym prosiła miasto o jej przedłużenie na kolejne trzy lata. - Bez odzewu. Zbliżają się wakacje, rodzice pytają, co będzie ze szkołą, a ja nie mam żadnej odpowiedzi - mówi.

Własnymi kanałami dowiedziała się, że miasto przekazuje budynek Zakładowi Gospodarki Nieruchomościami na Targówku. - Ale okazało się, że ZGN będzie tylko administratorem, bez pełnomocnictw do podpisania ze mną umowy - podkreśla Zawadzka. - Chcę wierzyć, że miasto nie chce mnie wyrzucić. Znaczyłoby to, że samo pod sobą kopie dołki. Dzieci musiałyby pójść do zwykłych podstawówek.

I zapowiada, że nie pójdzie na urlop, dopóki nie będzie miała nowej umowy w ręku.

Szkoła poprosiła też o zmniejszenie czynszu. Teraz płaci 3 tys. zł. miesięcznie za parter w zniszczonym, odrapanym budynku. Pozytywnie zaopiniowało to biuro edukacji w ratuszu. Ale nie zgodził się Marcin Bajko, szef biura gospodarki nieruchomościami. "Obecnie nie widzę zasadności wnioskowania do prezydenta m. st. Warszawy o obniżenie minimalnej miesięcznej stawki czynszu" - czytamy w piśmie, które wysłał do szkoły w sierpniu 2007r. - Dla miasta trzy tysiące to nic, dla nas wielkie pieniądze - mówi Zawadzka.

Stara się też o wynajęcie piętra budynku, które stoi puste, by otworzyć tam gimnazjum. - I znowu nie ma odpowiedzi. Widać w ratuszu nikt nie może podjąć decyzji - żali się. - A jeśli nasze dzieci pójdą do zwykłego gimnazjum, nasza praca będzie zaprzepaszczona. Jedna z matek poprosiła mnie nawet, żeby jej dziecko powtarzało klasę, byle zostało w szkole.

Wczoraj nikt z biura gospodarki nieruchomościami nie odpowiedział na pytania "Gazety". - To dziwna sprawa - komentuje Andrzej Jastrzębski, dyrektor ZGN na Targówku. - Wygląda na to, że biuro gospodarki nieruchomościami gra na czas. Taką dzierżawę załatwia się w tydzień, góra dwa. A to ciągnie się to miesiącami.

I zapowiada, że też będzie się starał, by ratusz umowę podpisał i to na symboliczny czynsz. - Ta szkoła jest bardzo potrzebna - mówi.

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Szkoły bez barier/ szkoły dla O.N.
« Odpowiedź #16 dnia: Sierpień 02, 2008, 12:24:00 am »
Niepełnosprawni intelektualnie – nowe możliwości

Od 2005 r. w Polsce istnieje możliwość zakładania dwuletnich liceów ogólnokształcących specjalnych dla uczniów niepełnosprawnych intelektualnie. W Krakowie pierwsze liceum tego typu powstało 1 września 2007 r. w Zespole Szkół Specjalnych nr 14 na os. Sportowym.


http://www.edukacyjnykrakow.pl/?cget=artykul&from=153
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Szkoły bez barier/ szkoły dla O.N.
« Odpowiedź #17 dnia: Sierpień 06, 2008, 06:01:48 pm »
Warszawa

DWULETNIA PAŃSTWOWA SZKOŁA POLICEALNA W TRYBIE DZIENNYM

o kierunkach:

ARCHIWISYTKA, INFORMACJA NAUKOWA, KSIĘGARSTWO

z dodatkowymi klasami dla osób niesłyszących

Nauka w szkole jest bezpłatna. Dla słuchaczy spoza Warszawy istnieje możliwość zamieszkania w bursie

http://www.policealna6.pl/
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Szkoły bez barier/ szkoły dla O.N.
« Odpowiedź #18 dnia: Sierpień 14, 2008, 10:09:03 am »
Pierwsze przedszkole dla dzieci autystycznych.

Białe ściany, zabawki schowane w szafkach - dzięki temu dzieci nie będą się rozpraszały. We wrześniu przy ul. Targowej na Pradze zostanie otwarte pierwsze na Mazowszu niepubliczne przedszkole dla dzieci z autyzmem

Na kilkulatków czekają klasy, w których stoją jasnobrązowe meble. Krawędzie krzeseł pomalowane są innym kolorem, np. na zielono - będzie to symbol grupy, do której należą dzieci. Ma ich być pięć. Ściany są białe i puste. Na jednej z nich wisi tylko czarna listwa z rzepami. To plan dnia. Do niej kilkanaście razy dziennie opiekunki prowadzą dzieci i za pomocą przypiętych na listwie obrazków i zdjęć wyjaśniają, że właśnie nadszedł czas na zabawę przy stoliku albo na tor przeszkód. Plan daje dzieciom poczucie bezpieczeństwa. Gdy znają harmonogram dnia, są spokojniejsze.

Do placówki na Targowej od września zacznie chodzić 18 dzieci z autyzmem. Wśród nich będzie 4,5-letni Piotrek, który już przychodził tam na zajęcia od maja do czerwca w ramach pilotażu. - Po tych dwóch miesiącach już widać efekty - mówi Agnieszka Sozańska, mama Piotrka. - Syn zaczął się bawić z dziećmi. Sam je zagaduje, a kiedyś to było nie do pomyślenia.

Programy terapeutyczne są w przedszkolu dobierane indywidualnie do potrzeb dzieci, więc terapeuci na zajęciach ćwiczą to, z czym dzieci sobie nie radzą. A Piotrek ma problem z wyjściem z domu. Autystycy nie lubią zmian, przywiązują się do miejsc. Piotrek do przedszkola ze Śródmieścia na Pragę jeździ z mamą tramwajem. Do starych wagonów nie chce wsiadać. Irytują go zaklejone szyby, wtedy rzuca się z płaczem na podłogę. Podróżowaniem autobusami nie jest łatwiejsze. - Piotrek jest zafascynowany liczbami. Zapamiętuje je. Im wyższy numer linii autobusowej, tym lepiej. Chce jeździć tylko pięćsetkami - mówi jego mama.

Gdy dziecko się denerwuje, zaczyna machać rękami lub biegać w kółko. Stresująca może być nawet zmiana strony ulicy. - Szkoda, że zajęcia w przedszkolu trwają tylko pięć godzin dzienne, ale dobre i to - przyznaje pani Agnieszka. - Dłużej dzieci nie mogą być w placówce, bo sanepid nie dał zgody na przygotowywanie posiłków. Pakuję Piotrkowi kanapki, naleśniki i zupę w termosie. Wszystkie dzieci przynoszą takie obiady, żeby nauczyły się samodzielnie jeść, bo z tym też mają problem.

Przedszkole przy Targowej to pierwsza placówka na Mazowszu dla dzieci chorych na autyzm. W całej Polsce jest zaledwie kilka takich specjalnych przedszkoli, a dzieci z tym zaburzeniem według fundacji Synapsis, twórcy praskiego przedszkola, jest ok. 20 tys. W każdej grupie maksymalnie może być czworo dzieci, opiekują się nimi trzy terapeutki. Przedszkole jest finansowane z dotacji gminy, środków przekazywanych przez Synapsis oraz darowizn rodziców w wysokości 600 zł miesięcznie. To niewiele, bo miesięczna opieka w prywatnym ośrodku kosztuje 2,8 tys. zł.

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna

berto45

  • Gość
NOWE FORUM DLA MATEK DZIECI NIEPEŁNOSPRAWNYCH.(będzie).
« Odpowiedź #19 dnia: Wrzesień 17, 2008, 05:39:37 am »
Witaj,

Polecam Ci stronę WWW, która znajduje się pod adresem:

 http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,5702380,Niepelnosprawni_uczniowie_w_sieci_ratusza.html


NOWE FORUM DLA MATEK DZIECI NIEPEŁNOSPRAWNYCH.

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26490
Szkoły bez barier/ szkoły dla O.N.
« Odpowiedź #20 dnia: Wrzesień 17, 2008, 07:51:52 am »
berto45
Po pierwsze regulamin daru zabrania reklamowania stron,a tak to odebrałam.
Po drugie jak narazie jest to artykuł zapowiadający uruchomienie dopiero takiej strony,
a nie działajacy już portal.
i myślę,ze jak uruchomi miasto taki potral będzie on pomocny rodzicom z okręgu Warszawy i okolic.

Post scalilam tematycznie.
Pozdrawiam :))
"Starsza Zimowa Miotełka"

 

(c) 2003-2020 Team Dar Życia :: nota prawna :: o plikach Cookies :: biuro@darzycia.pl
Polecamy:   Forum o zwierzętach