Ogłoszenia Zwierzęta
Aktualności: Dar Życia poleca Kalendarz ze zdjęciami oraz Foto Karty, powołując się na nasze forum otrzymają Państwo rabat w postaci darmowej wysyłki PREZENTÓW. Kod rabatowy to słowo DAR ŻYCIA a strony to Foto Karty oraz Kalendarze ze zdjęciami

Autor Wątek: MÓZG: Inf., budowa, odkrycia oraz Światowy Tydzień Mózgu  (Przeczytany 222610 razy)

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #200 dnia: Październik 02, 2007, 11:05:13 am »
Nauka w warunkach stresowych


Hipokamp to rejon mózgu odpowiedzialny za naukę pod wpływem stresu, nawet jeżeli nie bierze udziału w zapamiętywaniu jakiegoś zadania w normalnych warunkach - informują naukowcy z USA na łamach pisma "Nature Neuroscience".


Hipokamp pośredniczy w powstawaniu niektórych rodzajów pamięci, ale nie we wszystkich. Jednym z odruchów powstających bez udziału hipokampa jest mruganie okiem pod wpływem szoku. Zwierzęta poddane działaniu szoku reagują mruganiem oczu, jeśli ten sam bodziec powtarza się kilkukrotnie jednocześnie z jakimś dźwiękiem (hałasem), zwierzęta zaczynają reagować na sam dźwięk mruganiem oczu, niezależnie od obecności drugiego bodźca.

Tracey Shors wraz z zespołem z Rutgers University dowiedli wcześniej, że u szczurów pod wpływem stresu zmienia się wykształcenie odruchu mrugania - nauka tej reakcji jest wzmożona u samców a zredukowana u samic. Stres modyfikuje zapamiętywanie związku pomiędzy szokiem a hałasem. W swojej najnowszej pracy ta sama grupa badawcza odkryła, że uszkodzenie hipokampa powoduje, że różnice w nauce wywołane stresem zanikają. Samce z uszkodzonym hipokampem nie uczą się mrugania szybciej pod wpływem stresu, a samice nie uczą się wtedy wolniej. Nie poddane działaniu stresu szczury z uszkodzonym hipokampem zapamiętują tak samo jak normalne, zdrowe zwierzęta.

Takie wyniki wskazują, że aktywność neuronów w hipokampie wpływa na naukę pod wpływem stresu, nawet jeżeli hipokamp nie jest zaangażowany w dany sposób uczenia się w normalnych warunkach.


onet
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Pan Rajek

  • to weteran
  • polecający usługi
  • *******

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #201 dnia: Październik 04, 2007, 01:23:08 pm »
Mózg i łamanie zasad



Udało się ostatecznie zidentyfikować część mózgu, która przetwarza dane dotyczące zagrożenia karą wskutek złamania zasad społecznych. Naukowcy uważają, że ich odkrycie pomoże zrozumieć zachowanie psychopatów i złagodzić wymiar kary dla młodocianych przestępców, których układ nerwowy nie jest jeszcze w pełni dojrzały.


Podczas całej serii eksperymentów, dotyczących pogwałcenia zasady sprawiedliwości w sytuacji podziału pieniędzy, monitorowano aktywność mózgu wolontariuszy. Schemat badania przewidywał 2 scenariusze: uwzględniający i nieuwzględniający kary za wykroczenie (Neuron).

W 1. scenariuszu naukowcy polecali osobie A, by wydzieliła ze wspólnej skarbonki pewną kwotę dla osoby B. Następnie "obdarowywanego" informowano, jaką sumę zdecydował mu się przekazać "darczyńca". Potem badany B dostawał swoją własną skarbonkę. Wiedząc, jak postąpił badany A, mógł zatrzymać dla siebie całość lub część znajdującej się tam kwoty.

W 2. scenariuszu osoba B otrzymywała pieniądze i na tym kończyły się jej możliwości działania. Nie mogła wynagrodzić lub ukarać osoby A za obraną przez nią taktykę.

Skany mózgu osób A ujawniły, że kiedy rozważały możliwość zachowania nieuczciwego, czyli zagrożonego karą, uaktywniała się kora przedczołowa. Od jakiegoś już czasu wiadomo, że odgrywa ona ważną rolę podczas rozważania osobowych konfliktów moralnych i jest związana z emocjami oraz rozpoznaniem społecznym. Angażuje się też w ocenę bodźców karzących.

Kiedy osobę B zastępował komputer i w związku z tym zagrożenie karą było dużo mniejsze, rezonans magnetyczny (fMRI) wykazywał dużo mniejszą aktywność kory przedczołowej.

Neurolodzy sprawdzali także, czy makiaweliczne cechy osobowości (egoizm i oportunizm) wpływają na reakcje testowe ludzi. Jak łatwo się domyślić, okazało się, że tak. Osoby, u których były one silnie wyrażone, mocniej niż inni reagowały na zagrożenie karą.


kopalnia wiedzy
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #202 dnia: Październik 05, 2007, 11:23:28 am »
Być jak mężczyzna

Mózgi kobiet i mężczyzn wyspecjalizowały się w różnych zadaniach. Można więc sobie wyobrazić zdumienie naukowców z Uniwersytetu w Toronto, którzy zauważyli, że różnice w zakresie wykonania zadań wymagających zdolności przestrzennych zanikają, gdy obie płci pograją najpierw przez kilka godzin w gry wideo.

Doktorant Jing Feng cieszy się z odkrycia nieznanych do tej pory różnic w zakresie tzw. uwagi przestrzennej. Przeciętna kobieta nie jest tak dobra [jak mężczyzna - przyp. red.] w przełączaniu uwagi między różnymi obiektami. To jedna z przyczyn, dla których panie nie wypadają tak dobrze w zadaniach wymagających zdolności przestrzennych. Nasz eksperyment wykazał jednak, że i kobiety, i mężczyźni mogą zwiększać swoje umiejętności w tym zakresie poprzez gry wideo i że panie doganiają wtedy panów. Co więcej, u obu płci poprawa nie zanika z czasem, co stwierdziliśmy przy ponownym badaniu.

Kanadyjczycy uważają, że gry akcji mogą u kobiet uaktywniać pierwotnie "uśpione" geny, które kontrolują rozwój połączeń między neuronami. Te połączenia są potem wykorzystywane przez procesy uwagi przestrzennej. To jednak zdumiewające, że wystarczy przez 10 godzin pograć np. w Call of Duty, a poprawa jest zauważalna przez kilka miesięcy.

Profesor Ian Spence podkreśla, że zachęcanie młodych kobiet do udziału w takich rozrywkach może sprawić, że dogonią one swoich rówieśników w osiągnięciach matematycznych. Dzięki temu w przyszłości uda się być może zrównoważyć przewagę liczebną mężczyzn w zdominowanych do tej pory przez nich dziedzinach nauki.

Anna Błońska

źródło: Softpedia

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #203 dnia: Październik 09, 2007, 02:27:10 pm »
Mózg - twoje centrum dowodzenia

Jest nieduży i szaroróżowy. Wyglądem przypomina połówkę włoskiego orzecha. Chciałoby się powiedzieć: nic szczególnego. Ale to dzięki mózgowi nie tylko się poruszamy, widzimy, czujemy czy myślimy, ale w ogóle mamy świadomość swojego istnienia.

Mózg jest największą częścią mózgowia wypełniającego po brzegi naszą czaszkę. Zaczyna się formować już w okresie życia płodowego. Wówczas jednak - prawie tak jak w komputerze - jest niemal czystym dyskiem, na którym z czasem zapisywane będą różne dane. Dopiero między 14. a 16. rokiem życia jest na tyle sprawny, by sprostać czekającym go zadaniom. Niestety, wraz z upływem czasu jego możliwości stopniowo stają się coraz mniejsze, ale dbając o siebie, możemy zapewnić mu dobrą formę aż do późnej starości.

Lewy do prawego

Gdybyśmy mogli zajrzeć pod czaszkę, zobaczylibyśmy dwie pofałdowane półkule - lewą i prawą. Wyglądają podobnie i świetnie ze sobą współpracują, ale każda odpowiada za coś innego. Lewa półkula panuje nad myśleniem logicznym i mówieniem, zaś prawa zajmuje się głównie myśleniem abstrakcyjnym. Obie komunikują się przez most (ciało modzelowate) zbudowany z milionów komórek nerwowych. Od obu półkul, z tyłu głowy odchodzi pień mózgu, przechodzący w rdzeń kręgowy (biegnie w środku kręgosłupa). W owym pniu nerwy lewej i prawej półkuli "zamieniają się" miejscami, dlatego te wychodzące z lewej półkuli sterują prawą częścią ciała, a te z prawej półkuli zawiadują lewą częścią ciała. Widać to np. podczas udaru mózgu - gdy dotyczy on lewej części mózgu, paraliż czy niedowład obejmuje prawą stronę ciała. I na odwrót. Nie pytajmy dlaczego, bo tego nie wiedzą nawet najtęższe umysły.

Sprawna komunikacja

Zewnętrzną warstwę półkul mózgowych tworzy istota szara zwana korą mózgową. Właściwie ma kolor szaroróżowy i grubość zaledwie kilku milimetrów. Tak jak dla komputera podstawą jest twardy dysk, tak u nas taką rolę odgrywa właśnie ona. W niej mózg przetwarza informacje.W korze mózgowej znajduje się aż 75 procent neuronów, czyli komórek nerwowych. W całym mózgu jest ich do stu miliardów. Wiele neuronów ma coś w rodzaju długiego ogonka zwanego aksonem. Inne wypustki to drobne dendryty, które przypominają gałęzie i gałązki młodego drzewka. Zapewniają one typowemu neuronowi tysiące połączeń z innymi komórkami nerwowymi. Same neurony się nie stykają. Komunikują się i współdziałają dzięki specjalnym złączom - synapsom. Kiedy człowiek przychodzi na świat, ma tyle samo neuronów, ile będzie miał, gdy już dorośnie. W miarę jak dziecko się uczy, przybywa mu jednak owych synaps. U dwulatka każdy neuron może mieć ich około 15 tysięcy! Kontynuując naukę, mnożymy "złącza" między neuronami. Jednak po 20. roku życia nasze mózgowie zaczyna się powoli starzeć i co roku ubywają mu tysiące komórek nerwowych. W ciągu całego swego życia człowiek traci średnio 10 procent neuronów. To m.in. z tego powodu ludzie w podeszłym wieku często mają kłopoty z pamięcią.

Płeć mózgu

Ona naprawdę istnieje! Najprostszy przykład to wielkość mózgu - kobiecy waży średnio 1200 g, zaś męski - 1350 g. To jednak żaden argument, bo zwykle jesteśmy drobniejsze, a więc każdy nasz narząd jest najczęściej nieco mniejszy. Ale czy wielkość świadczy o jakości? W tym przypadku - nie. Mózg słonia waży średnio ok. 7 kg, a trudno mówić, że ten ssak ma pamięć komputerową.

Jeśli więc nie w wielkości rzecz, to w czym? Otóż myślimy zupełnie inaczej. Kobiety np. szybciej zapamiętują szczegóły, które widzą, zaś mężczyźni myślą abstrakcyjnie. Gdy kobieta idzie ulicą, najlepiej zapamiętuje to, co widzi, np. kiosk z gazetami po lewej stronie, skwerek z fioletowymi bratkami po prawej i fontannę w kształcie syrenki na środku placu. Mężczyzna natomiast zapisuje w pamięci ogólne dane: idę prosto, po 200 metrach skręcam w prawo, a po 100 metrach idę po skosie. Trudno się więc dziwić, że gubimy mężów w supermarketach. Taki płciowy podział pamięci próbuje się wyjaśnić za pomocą ewolucji. Nasze prapraprababki zapamiętywały szczegóły bliskiego otoczenia, by się nie zgubić, a protoplaści w linii męskiej, wyruszając na polowania, musieli zlokalizować jak najprostszą drogę do domu.

O tym pamiętaj, by lepiej pamiętać

Naukowcy są zdania, że wykorzystujemy zaledwie 10 proc. możliwości naszego mózgu. Możemy znacznie więcej, jeśli tylko zaczniemy ćwiczyć mózg, zapewnimy mu odpowiednią dawkę tlenu i dietę.

1. Rozgrzewaj umysł!

- Nasz mózg lubi być zaskakiwany. To zmusza go do intensywniejszej pracy, dlatego jeśli np. zawsze podnosisz słuchawkę telefonu prawą ręką - czasem podnoś lewą. Wchodź po schodach tyłem. Rysuj obiema rękami jednocześnie. W tym samym czasie machaj lewą nogą i prawą ręką, i odwrotnie.

- Często rozwiązuj krzyżówki, rebusy, łamigłówki.

- Ucz się na pamięć wierszy, tekstów piosenek, akapitów książek, słówek z języka obcego.

- Wykonuj ćwiczenia, które pozwolą ci rozszerzyć nieco pamięć, np. napisz na kartce 10 rzeczowników zaczynających się np. od przedrostka "roz" - rozmaryn, rozgłos, rozsada, rozbitek, rozwielitka. Odłóż kartkę i na drugiej napisz te wyrazy w tej samej kolejności.

- Napisz na kartce co najmniej 10 dowolnych rzeczowników. Następnego dnia, nie patrząc na tę kartkę, ułóż jakąś historyjkę, starając się wykorzystać owe wyrazy. Sprawdź, czy w opowiadaniu znalazły się wszystkie zapisane poprzedniego dnia rzeczowniki.

2. Układaj ciągi prostych skojarzeń!

- W jaki sposób zapamiętać np. numer dowodu osobistego? Otóż wystarczy ponumerować poszczególne części swojego ciała. Palce stóp (1), kolana (2), biodra (3), pośladki (4), talia (5), piersi (6), ramiona (7), szyja (8), czoło (9), włosy (10). Załóżmy, że numer dowodu to 1247310. A łatwa do zapamiętania historyjka może brzmieć np. tak: wspinam się na palce (1), uginam kolana (2), ściągam pośladki (4) i unoszę ramiona (7) wysoko do góry. Potem zaczynam tak szaleńczo kręcić biodrami (3), że aż niszczę swoją fryzurę (10).

- Jak zapamiętać imię i nazwisko świeżo poznanej osoby? Też wystarczy ułożyć ciąg skojarzeniowy, np. jeśli ta osoba nazywa się Ewa Maj-Jaskólska, wystarczy zapamiętać, że to pierwsza na świecie kobieta (Ewa), która w maju (Maj) lubi podglądać jaskółki (Jaskólska).

- Pamiętaj też, by nowe wyrazy, ciągi cyfr powtarzać jak najczęściej. W pierwszej dobie co najmniej trzykrotnie. Jeśli chcesz, by na dłużej zostały w twojej pamięci, przez pierwsze 3 dni powtarzaj je co najmniej 6 razy i koniecznie przypomnij je sobie tuż przed zaśnięciem.

3. Dotleniaj szare komórki!

- Stań prosto i lekko rozstaw nogi. Pomału podnoś ręce do góry nad głowę i jednocześnie nabieraj powietrza w płuca. Wraz z wydechem opuszczaj ręce. Takie ćwiczenie powtarzaj 5 razy dziennie.

- Zamknij oczy i wciągaj powoli powietrze nosem. Potem zatkaj palcem prawą dziurkę i wydychaj powietrze lewą dziurką. Następnie znowu nabierz powietrza, ale tym razem wypuść je prawą dziurką. Ćwiczenie to wykonuj co najmniej 2 razy dziennie po 10 minut.

- Leżąc, nabieraj powietrza tak, by najpierw wysoko unosiła się klatka piersiowa, a potem brzuch. Wykonuj ćwiczenie 10 minut.

4. Dostarczaj paliwo wraz z dietą!

- Mózg potrzebuje dużo energii - czerpie ją przede wszystkim z glukozy. Ta glukoza to nie tylko zjadane przez nas słodkie kryształki z cukiernicy, ale też węglowodany, które organizm przetwarza na cukier. W diecie korzystnej dla pracy mózgu nie może więc zabraknąć pieczywa czy makaronów.

- Równie istotne są też niektóre witaminy A, C, E (znajdziesz je przede wszystkim w owocach i warzywach) oraz mikroelementy: magnez i cynk. Te pierwiastki są m.in. w fasoli, pestkach dyni, jabłkach, gruszkach, brzoskwiniach, orzechach, brokułach, ziemniakach, owocach morza.

- Niezbędne dla mózgu kwasy tłuszczowe omega-3 dostarczysz mu, jadając m.in. ryby morskie, siemię lniane, orzechy.

- Pamięć poprawiają też produkty zawierające lecytynę - tę substancję znajdziesz np. w soi, kukurydzy, kiełkach pszenicy, orzeszkach ziemnych.


Zapomnij

- O długotrwałym stresie - tzw. hormony stresu niszczą połączenia między neuronami.

- O zbyt małej ilości snu - za mała liczba faz marzeń sennych (potrzebujemy ich 4-5 w ciągu nocy) to mniej zapamiętanych informacji.

- O stosowaniu używek - po wypaleniu 10 papierosów, wypiciu 4 filiżanek kawy czy 2 drinków dochodzi do zakłócenia procesów chemicznych w mózgu.

- O złej diecie - jeśli obfituje w tłuszcze zwierzęce, sprzyja rozwojowi miażdżycy. Wtedy złogi cholesterolowe odkładają się także w ścianach tętnic zaopatrujących mózg w tlen i cenne substancje odżywcze.

- O braku ruchu na świeżym powietrzu - jest to powodem ciągłego niedotlenienia komórek mózgowych.

Sprawdź swoją pamięć

1. Odpowiedz na poniższe pytania, punktując każdą odpowiedź następująco: 0 pkt - nigdy, 1 pkt - rzadko, 2 pkt - czasami, 3 pkt - często, 4 pkt - bardzo często.

2. Gubię się nawet wtedy, gdy jestem w znanym mi miejscu.
3. Zapominam, gdzie zostawiłam np. okulary, kluczyki do auta
4. Nie mogę sobie przypomnieć podstawowych informacji, których kiedyś się uczyłam, np. w szkole.
5. Trudno mi zapamiętać dane zawarte w instrukcji obsługi, np. radia, DVD, pralki.
6. Zapominam o terminowym odbiorze butów od szewca, ubrań z pralni.
7. Nie mogę zapamiętać imion czy nazwisk osób przedstawionych mi przed chwilą.
8. Bliscy muszą mi przypominać o ważnych wydarzeniach rodzinnych, np. o imieninach, urodzinach, rocznicach.
9. Mam problemy, by sobie przypomnieć, co robiłam niedawno, np. podczas urlopu.
10. Wracam do domu, bo nie pamiętam, czy np. wyłączyłam gaz, żelazko, prostownicę do włosów czy lokówkę.
11. By nie zapomnieć, że np. idę za tydzień do teatru, muszę zapisać to w podręcznym kalendarzu.
12. Jeżeli odłożę załatwienie jakiejś ważnej sprawy na później - zapominam o niej.
13. Dostaję upomnienia za niezapłacone na czas rachunki, np. telefoniczne.


0-20 pkt - Twoja pamięć funkcjonuje bez zarzutu. Ale pamiętaj, że trening czyni mistrza, a więc nie spoczywaj na laurach, ale wytężaj umysł: rozwiązuj testy, krzyżówki, szarady, graj w brydża, ucz się tekstów, zapamiętuj np. numery telefonów

21-35 pkt - Nikt nie jest doskonały, dlatego twoja pamięć czasem cię zawodzi. Prawdopodobnie wystarczy ci trening dwa razy w tygodniu, a ponadto zmiana diety i trybu życia (patrz dalej).

36 i więcej punktów - Masz kłopoty z koncentracją i pamięcią. Jeśli nie pomogą ci proste ćwiczenia, zmiana diety oraz relaks i dotlenienie organizmu - skonsultuj się z lekarzem.


Poradnik Domowy
Tekst Beata Prasałek

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #204 dnia: Październik 13, 2007, 08:20:42 pm »
Odporność mózgu

Neuroimmunologia bada wzajemne oddziaływania między układem odpornościowym a układem nerwowym. Badaczom zależy na zrozumieniu, jaki jest związek mechanizmów zapalnych z powstawaniem udaru mózgu i chorób otępiennych, jaką jest na przykład choroba Alzheimera.

Dr Tomasz Dziedzic, stypendysta Fundacji Nauki Polskiej, zajmuje się odkrywaniem tajemnic związanych ze schorzeniami, którym medycyna wciąż jeszcze nie dała odporu. Naukowiec opowiada o szansach wynalezienia leku na zapominanie i o tym, czy opłaca się mieć wysoki poziom cholesterolu.


UDAR, CZYLI ZAWAŁ MÓZGOWY

"W trakcie studiów bardzo interesowała mnie zarówno immunologia, jak i neurologia. Kiedy rozpoczynałem współprace z Klinika Neurologii, powstawał jeden z pierwszych w Polsce oddziałów udarowych. Tu podjąłem się moich pierwszych badań" - mówi doktor.

Jak tłumaczy, udar prowadzi do nagłego uszkodzenia mózgu i wpływa niekorzystnie na układ immunologiczny, co manifestuje się przejściowym zmniejszeniem odporności na infekcje. Medycyna wciąż nie potrafi skutecznie leczyć udarów mózgu, dlatego badacze mają na tym polu tak wiele do zrobienia.

WALKA O OCALENIE WSPOMNIEŃ

Dr Dziedzic zajmuje się ponadto chorobą Alzheimera. Także tu elementem patologicznym jest proces zapalny, zachodzący w mózgu. Pierwszy raz uczestniczył w badaniach nad ta choroba jako student piątego roku medycyny podczas pobytu na stypendium Unii Europejskiej w Antwerpii.

"Pomimo ze tysiące laboratoriów na całym świecie prowadzi badania nad przyczynami tej choroby, wciąż nie ma na nią skutecznego leku i obawiam się, ze pomimo zachęcających wyników badań eksperymentalnych, nie mamy co liczyć na skuteczny lek w najbliższej przyszłości" - ocenia doktor.

Mimo sceptycyzmu, naukowiec o swojej pracy mówi z entuzjazmem. Najbardziej pasjonuje go odkrywanie nowych powiązań pomiędzy znanymi, wydawałoby się, elementami procesu chorobowego.

TAJEMNICE MECHANIZMÓW CHOROBOWYCH

"Chociaż wysoki poziom cholesterolu jest czynnikiem ryzyka chorób sercowo-naczyniowych, nasze badania wykazały, ze paradoksalnie pacjenci z wysokim stężeniem cholesterolu we krwi maja mniej nasilone objawy udaru mózgu i lepsze rokowanie, niż pacjenci z niskim jego stężeniem. Mechanizm tego zjawiska wciąż nie jest jasny" - opowiada badacz. Jego zespół opublikował pracę pokazującą, że beta-blokery (leki stosowane w od dawna w kardiologii w leczeniu arytmii i choroby wieńcowej) mogą zmniejszać śmiertelność u pacjentów z udarem mózgu.

W swoim doktoracie Tomasz Dziedzic pisał o stężeniu interleukiny- 6 w surowicy u pacjentów w ostrym okresie udaru.

Jak wyjaśnia, interleukina-6 ta białko odpowiedzialne za regulacje procesu zapalnego. Stężenie tego białka we krwi wzrasta podczas udaru mózgu i jest niekorzystnym czynnikiem prognostycznym.

"To znaczy, że pacjenci z wysokim poziomem tego białka maja bardziej nasilone objawy udaru, większy obszar mózgu ulega niedokrwieniu, co w konsekwencji prowadzi do większej śmiertelności oraz niesprawności, u osób, które przeżyły udar" - rozszyfrowuje doktor medyczne pojęcia.

Jak przekonuje, badania nad procesem zapalnym w przebiegu udaru mózgu są ważne nie tylko z poznawczego punktu widzenia, mogą mieć również znaczenie praktyczne.

"Dysponujemy bowiem lekami, które mogą obniżać stężenie interleukin-6, choć wciąż nie wiemy, czy obniżenie poziomu tego białka we krwi przyniesie korzyści pacjentom z udarem mózgu" - mówi badacz.

WARTO WYJEŻDŻAĆ, WARTO WRACAĆ

Dr Tomasz Dziedzic jest laureatem wielu prestiżowych konkursów naukowych. Ostatnio został wyróżniony stypendium Fundacji Nauki Polskiej w programie KOLUMB. Przez rok będzie prowadził badania na Uniwersytecie w Getyndze.

"Moje badania będą dotyczyły stwardnienia rozsianego, choroby będącej powodem niesprawności młodych osób. Przyczyna tej niesprawności jest uszkodzenie i śmierć neuronów w określonych rejonach mózgu i rdzenia kręgowego. Wciąż nie wiadomo, co powoduje, ze komórki nerwowe giną w przebiegu tej choroby" - zdradza stypendysta.

Naukowiec tłumaczy, że w powstawaniu choroby Alzheimera biorą udział białko tau oraz amyloid. Dotychczas opublikowane wyniki badań sugerują, ze oba wymienione białka mogą mieć znaczenie w śmierci neuronów w przebiegu stwardnienia rozsianego, ale określenie ich roli wymaga dalszych badań.

Dr Dziedzic prowadził w Belgii prace dotyczące neuropatologii chorób prionowych. Na stażu w Wielkiej Brytanii zajmował się zwierzęcymi modelami niedokrwienia mózgu. W poznawał najnowsze standardy diagnostyki i leczenia udarów mózgu. Jest recenzentem w prestizowych czasopismach takich jak Circulation, Stroke, Diabetes Care czy Journal of Neurology, Neurosurgery and Psychiatry. Wyniki swoich prac publikował m.in. w "Stroke" i "Neurology". Na stałe pracuje jednak w Polsce - jako asystent w Klinice Neurologii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Należy do Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.

"Wyjazdy dały mi możliwość zobaczenia, jak pracuje się w wiodących europejskich klinikach i laboratoriach. Warto wyjechać, aby nabyć doświadczenie, czy zrealizować projekt, którego realizacja ze względów finansowych czy logistycznych nie jest możliwa w kraju. Warto jednak wracać, bo Polska to kraj wciąż niewykorzystanych możliwości" - przekonuje doktor.

PAP - Nauka w Polsce, Agnieszka Uczyńska


Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #205 dnia: Październik 13, 2007, 08:20:48 pm »
Gaguniu ! Niechcąco post wkleił mi się 2 razy. Jakbyś mogła, to skasuj ten  :kw:


Odporność mózgu

Neuroimmunologia bada wzajemne oddziaływania między układem odpornościowym a układem nerwowym. Badaczom zależy na zrozumieniu, jaki jest związek mechanizmów zapalnych z powstawaniem udaru mózgu i chorób otępiennych, jaką jest na przykład choroba Alzheimera.

Dr Tomasz Dziedzic, stypendysta Fundacji Nauki Polskiej, zajmuje się odkrywaniem tajemnic związanych ze schorzeniami, którym medycyna wciąż jeszcze nie dała odporu. Naukowiec opowiada o szansach wynalezienia leku na zapominanie i o tym, czy opłaca się mieć wysoki poziom cholesterolu.


UDAR, CZYLI ZAWAŁ MÓZGOWY

"W trakcie studiów bardzo interesowała mnie zarówno immunologia, jak i neurologia. Kiedy rozpoczynałem współprace z Klinika Neurologii, powstawał jeden z pierwszych w Polsce oddziałów udarowych. Tu podjąłem się moich pierwszych badań" - mówi doktor.

Jak tłumaczy, udar prowadzi do nagłego uszkodzenia mózgu i wpływa niekorzystnie na układ immunologiczny, co manifestuje się przejściowym zmniejszeniem odporności na infekcje. Medycyna wciąż nie potrafi skutecznie leczyć udarów mózgu, dlatego badacze mają na tym polu tak wiele do zrobienia.

WALKA O OCALENIE WSPOMNIEŃ

Dr Dziedzic zajmuje się ponadto chorobą Alzheimera. Także tu elementem patologicznym jest proces zapalny, zachodzący w mózgu. Pierwszy raz uczestniczył w badaniach nad ta choroba jako student piątego roku medycyny podczas pobytu na stypendium Unii Europejskiej w Antwerpii.

"Pomimo ze tysiące laboratoriów na całym świecie prowadzi badania nad przyczynami tej choroby, wciąż nie ma na nią skutecznego leku i obawiam się, ze pomimo zachęcających wyników badań eksperymentalnych, nie mamy co liczyć na skuteczny lek w najbliższej przyszłości" - ocenia doktor.

Mimo sceptycyzmu, naukowiec o swojej pracy mówi z entuzjazmem. Najbardziej pasjonuje go odkrywanie nowych powiązań pomiędzy znanymi, wydawałoby się, elementami procesu chorobowego.

TAJEMNICE MECHANIZMÓW CHOROBOWYCH

"Chociaż wysoki poziom cholesterolu jest czynnikiem ryzyka chorób sercowo-naczyniowych, nasze badania wykazały, ze paradoksalnie pacjenci z wysokim stężeniem cholesterolu we krwi maja mniej nasilone objawy udaru mózgu i lepsze rokowanie, niż pacjenci z niskim jego stężeniem. Mechanizm tego zjawiska wciąż nie jest jasny" - opowiada badacz. Jego zespół opublikował pracę pokazującą, że beta-blokery (leki stosowane w od dawna w kardiologii w leczeniu arytmii i choroby wieńcowej) mogą zmniejszać śmiertelność u pacjentów z udarem mózgu.

W swoim doktoracie Tomasz Dziedzic pisał o stężeniu interleukiny- 6 w surowicy u pacjentów w ostrym okresie udaru.

Jak wyjaśnia, interleukina-6 ta białko odpowiedzialne za regulacje procesu zapalnego. Stężenie tego białka we krwi wzrasta podczas udaru mózgu i jest niekorzystnym czynnikiem prognostycznym.

"To znaczy, że pacjenci z wysokim poziomem tego białka maja bardziej nasilone objawy udaru, większy obszar mózgu ulega niedokrwieniu, co w konsekwencji prowadzi do większej śmiertelności oraz niesprawności, u osób, które przeżyły udar" - rozszyfrowuje doktor medyczne pojęcia.

Jak przekonuje, badania nad procesem zapalnym w przebiegu udaru mózgu są ważne nie tylko z poznawczego punktu widzenia, mogą mieć również znaczenie praktyczne.

"Dysponujemy bowiem lekami, które mogą obniżać stężenie interleukin-6, choć wciąż nie wiemy, czy obniżenie poziomu tego białka we krwi przyniesie korzyści pacjentom z udarem mózgu" - mówi badacz.

WARTO WYJEŻDŻAĆ, WARTO WRACAĆ

Dr Tomasz Dziedzic jest laureatem wielu prestiżowych konkursów naukowych. Ostatnio został wyróżniony stypendium Fundacji Nauki Polskiej w programie KOLUMB. Przez rok będzie prowadził badania na Uniwersytecie w Getyndze.

"Moje badania będą dotyczyły stwardnienia rozsianego, choroby będącej powodem niesprawności młodych osób. Przyczyna tej niesprawności jest uszkodzenie i śmierć neuronów w określonych rejonach mózgu i rdzenia kręgowego. Wciąż nie wiadomo, co powoduje, ze komórki nerwowe giną w przebiegu tej choroby" - zdradza stypendysta.

Naukowiec tłumaczy, że w powstawaniu choroby Alzheimera biorą udział białko tau oraz amyloid. Dotychczas opublikowane wyniki badań sugerują, ze oba wymienione białka mogą mieć znaczenie w śmierci neuronów w przebiegu stwardnienia rozsianego, ale określenie ich roli wymaga dalszych badań.

Dr Dziedzic prowadził w Belgii prace dotyczące neuropatologii chorób prionowych. Na stażu w Wielkiej Brytanii zajmował się zwierzęcymi modelami niedokrwienia mózgu. W poznawał najnowsze standardy diagnostyki i leczenia udarów mózgu. Jest recenzentem w prestizowych czasopismach takich jak Circulation, Stroke, Diabetes Care czy Journal of Neurology, Neurosurgery and Psychiatry. Wyniki swoich prac publikował m.in. w "Stroke" i "Neurology". Na stałe pracuje jednak w Polsce - jako asystent w Klinice Neurologii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Należy do Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.

"Wyjazdy dały mi możliwość zobaczenia, jak pracuje się w wiodących europejskich klinikach i laboratoriach. Warto wyjechać, aby nabyć doświadczenie, czy zrealizować projekt, którego realizacja ze względów finansowych czy logistycznych nie jest możliwa w kraju. Warto jednak wracać, bo Polska to kraj wciąż niewykorzystanych możliwości" - przekonuje doktor.

PAP - Nauka w Polsce, Agnieszka Uczyńska


Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #206 dnia: Październik 16, 2007, 10:33:54 am »
Znieczuleni pacjenci mogą słyszeć mowę



Naukowcy z Uniwersytetu w Cambridge badali działanie mózgu człowieka znieczulonego do operacji. Wyniki ich badań mogą wpłynąć nie tylko na ilość anestetyków podawanych przed zabiegiem, ale także na stosunek do osób znajdujących się w śpiączce.

Posługując się funkcjonalnym rezonansem magnetycznym (fMRI), zauważyli zmniejszoną aktywność w obszarach kluczowych dla pamięci i rozumienia mowy. W znieczuleniu mózg przetwarza dźwięki mowy, ale wydaje się, że nie może ich w pełni zrozumieć ani zapamiętać.

Zespół doktora Matta Davisa sporządzał mapę aktywności obszarów związanych z mową u wolontariuszy znieczulonych w różnym stopniu. Chciano w ten sposób zobrazować zmiany zachodzące w reakcji mózgu na bodźce językowe w miarę zwiększania stopnia znieczulenia i sprawdzić, czy rozumienie mowy może występować mimo utraty pełnej przytomności i upośledzenia funkcji pamięciowych.

David Menon, profesor anestezjologii z Cambridge, podkreśla, że opisane odkrycie pozwala wyjaśnić, dlaczego niektórzy pacjenci pamiętają po zabiegu pewne wydarzenia z sali operacyjnej. Prawdopodobnie zostali nieprawidłowo znieczuleni i wskutek tego częściowo odzyskali przytomność.

Niewykluczone, że większa liczba pacjentów osiąga w stanie znieczulenia jakiś poziom świadomości. Ludzie ci nie mogą sobie jednak potem niczego przypomnieć, ponieważ nie dochodzi do utworzenia wspomnień.

Chorzy nie mają jak zareagować, ale nie są dostatecznie znieczuleni. Istnieją ważne z klinicznego punktu widzenia przyczyny, dla których należy używać dokładnie wymierzonych ilości anestetyków. Zwiększa to bezpieczeństwo pacjenta". Ilość podawanych leków to jedno, ale trzeba też unikać niepożądanego wybudzania w czasie znieczulenia ogólnego.

Badacze z Cambridge pracują nad techniką, która pozwoli ustalić, jak głębokie powinno być znieczulenie, by uniknąć powrotu świadomości.

Wyniki Brytyjczyków są ważne z jeszcze innego powodu. Okazuje się bowiem, że pacjenci z poważnie uszkodzonym mózgiem mogą jednak rozumieć, co się do nich mówi, ale nie są w stanie odpowiedzieć.


kopalnia wiedzy
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline amara

  • Aktywny Gadacz
  • *****
  • Wiadomości: 781
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #207 dnia: Październik 16, 2007, 02:05:28 pm »
Jak mózg kontroluje łaknienie?

Jeden hormon białkowy wydzielany przez układ pokarmowy do krwi kontroluje aktywność kilku rejonów mózgu zarządzających zachowaniem związanym z jedzeniem - informują naukowcy z Londynu na łamach pisma "Nature".

Przyjemność jedzenia a sytość

Przyjemność jedzenia jest silnie uzależniona od poczucia sytości, na które ma wpływ regulacja stanu równowagi organizmu, mechanizm nagrody i inne czynniki poznawcze. Rachel Batterham wraz z zespołem z University College London badali przy użyciu funkcjonalnego rezonansu magnetycznego (fMRI) jak aktywność różnych rejonów mózgu koreluje z zachowaniem związanym z jedzeniem, podczas różnego stopnia sytości (najedzenia) badanych.

Potrzeba jedzenia

Stan sytości wywoływano u uczestników badania podając im hormon peptydowy PYY. Po podaniu białka PYY, wywołującego uczucie sytości, zmieniała się aktywność kory czołowej mózgu odpowiadająca świadomości zjedzenia kolejnego posiłku. Kiedy poziom PYY we krwi spadał dochodziło do aktywacji podwzgórza mózgu, co zapowiadało potrzebę jedzenia.

Zdaniem autorów badań, takie wyniki tłumaczą jak mózg reguluje potrzebę jedzenia w zależności od stopnia sytości człowieka.

Zrozumienie współpracy poszczególnych rejonów mózgu w kontroli przyjmowania pożywienia pozwoli opracować nowe strategie terapeutyczne dla otyłych ludzi.

kobieta.pl
"Człowieka poznaje się po tym co nosi w sercu"
terapeuta zajęciowy, mama Mateusza 11l z zD

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #208 dnia: Październik 16, 2007, 03:53:00 pm »
Mózg. Wywiad z prof. Małgorzatą Kossut

Rozmawiają Artur Włodarski i Sławomir Zagórski

Wywiad z prof. Małgorzatą Kossut

Co jest takiego fascynującego w badaniach nad mózgiem?

- Proszę tylko pomyśleć. Mamy niespełna półtora kilograma galaretki, z czego zaledwie 13 dekagramów to białko, a reszta to woda i trochę tłuszczu. Ta galaretka generuje prąd i stąd bierzemy się my, nasza psychika, nasze myślenie, nasze emocje, nasza pamięć.

W porównaniu ze zwierzętami nasz mózg jest wyjątkowo duży. Dlaczego więc tej galaretki jest aż półtora kilograma?

- Żeby powstał Partenon, Psalmy Dawidowe, sonety Szekspira. I statki kosmiczne. I Disneyland. I "Pan Cogito".

Wiemy dobrze, do czego nasz mózg jest zdolny, ale wciąż nie wiemy, jak pracuje. Gdzie dziś jesteśmy z naszą wiedzą o mózgu?

- Myślę, że minęliśmy półmetek. 90 proc. wiedzy zdobyliśmy w ciągu ostatnich 20 lat. W niektórych dziedzinach dokonał się ogromny postęp, np. nasza wiedza o rozwoju mózgu - a więc o tym, jak z jednej zapłodnionej komórki wykształca się cały układ nerwowy - posunęła się w sposób niewyobrażalny. To proces niezwykle skomplikowany, kontrolowany przez aż 40 proc. wszystkich genów człowieka.

Co jest najbardziej zaskakujące w rozwoju mózgu?

- Okazało się, że są w nim takie struktury, które umierają przed naszymi narodzinami. W trakcie życia płodowego w wielu częściach mózgu powstaje 50-70 proc. więcej neuronów, niż jest ich u noworodka. Te komórki giną przed porodem lub zaraz po nim.

Czym można wytłumaczyć taką rozrzutność mózgu?

- Nie wiemy. Wydaje nam się, że neurony tworzą się w nadmiarze, żeby zapewnić jak największą potencjalną różnorodność połączeń między komórkami nerwowymi. A potem zostają tylko te, które są wykorzystywane.

Czy w momencie narodzin ludzki mózg jest gotowy?

- Noworodek ma komplet komórek nerwowych, ale nadal tworzą się połączenia między nimi i pomiędzy różnymi ośrodkami mózgu. Pomimo że w rozwoju mózgu uczestniczy aż 40 proc. naszych genów, to jest ich za mało, by zaprogramować wszystkie połączenia między neuronami. Kodowany jest więc tylko ogólny plan połączeń nerwowych. Taki "plan miasta", na podstawie którego można odszukać daną ulicę, ale żeby trafić do mieszkania, trzeba wejść na klatkę i pogadać z sąsiadami.

A więc co się bardziej liczy w rozwoju mózgu - geny czy środowisko? Plan miasta czy sąsiedzi?

- Dziesięć lat temu wydawało się nam, że w stu procentach geny.

Dziś wiemy, że jedno i drugie. Wygląda na to, że są takie obszary mózgu, których losy we wczesnych stadiach rozwoju są wciąż otwarte. Że komórki nerwowe mogą stać się częścią kory wzrokowej, ale równie dobrze podjąć pracę w zupełnie innej części mózgu. Im później się tworzą, tym mniejszy wpływ na ich los mają geny, a większy środowisko. Najpóźniej powstające elementy tego układu - synapsy, czyli połączenia pomiędzy komórkami nerwowymi - są najbardziej podatne na wpływ środowiska. Ich liczba i rozmieszczenie prawdopodobnie zmieniają się w ciągu całego naszego życia, zwłaszcza zaś wtedy, gdy uczymy się czegoś nowego.

Czy wiadomo już, w jaki sposób w mózgu powstają emocje, myśli, język?

- Wiadomo gdzie, ale nie wiadomo jak. Gdzie? W tej sprawie w ciągu kilkunastu ostatnich lat dokonała się prawdziwa rewolucja. Zawdzięczamy ją nowoczesnym metodom obrazowania pracy ludzkiego mózgu - tomografii emisyjnej pozytronów (PET) i magnetycznemu rezonansowi jądrowemu (MRI). PET pokazuje, które struktury wysyłają pozytrony. Takim źródłem pozytronów może być np. pewna odmiana glukozy - cukru, będącego jedyną substancją, którą żywi się mózg. Im komórki intensywniej pracują, tym więcej muszą jeść. Jeśli chcemy się dowiedzieć, które struktury mózgu uczestniczą np. w operacjach matematycznych, podajemy badanemu radioaktywną glukozę, zakładamy mu na głowę kask zaopatrzony w kilkaset detektorów, a następnie każemy, by w myślach mnożył bądź odejmował. Na ekranie komputera widać, które obszary mózgu zużywają przy tym najwięcej glukozy, a więc pracują najintensywniej.

Słabą stroną tej techniki jest niewielka rozdzielczość. Nie da się po prostu umieścić na głowie badanego miliona detektorów, lecz co najwyżej kilkaset.

Bardziej czuły jest MRI. Też pokazuje najciężej pracujące w danej chwili części mózgu, ale nie na podstawie zużycia glukozy, lecz stopnia ukrwienia.

To dzięki tym technikom wiemy już, jak wygląda mózg, który mówi, widzi, śpi czy boi się.

Czy to znaczy, że widzimy już wszystko?

- Nie, chcielibyśmy sprawdzić, jak to wygląda na poziomie pojedynczych komórek. Ani PET, ani MRI nam tego nie zapewnią.

Spore nadzieje wiążemy z jeszcze inną metodą. Polega ona na badaniu in vitro żywych skrawków mózgu. Taki wycinek może jeszcze żyć kilka godzin po wyjęciu z mózgu operowanego zwierzęcia i jest wtedy wymarzonym obiektem badawczym. Mogę precyzyjnie wprowadzić elektrody do dowolnie wybranej komórki i stwierdzić, co się w niej zdarzyło. Jak wygląda ona u szczura, który uczył się odnajdywać drogę w labiryncie, a jak u tego, który uczył się unikania bólu.

Czy to znaczy, że wciąż nie wiemy dokładnie, dlaczego nas boli?

- Wiemy, i to od dawna, że jak ukłujemy się szpilką, to podrażnione komórki nerwowe przekazują tę informację do mózgu. Wiemy, które to są komórki, i jakich używają przekaźników. Znacznie później dowiedzieliśmy się, że na to, jak bardzo nas boli, ogromny wpływ mają emocje. Sportowiec bijący rekord czy żołnierz na polu walki mogą w stanie silnego stresu w ogóle nie odczuwać bólu; w ich mózgach produkowane są substancje znieczulające - endogenne opioidy. Czym jednak jest ból na poziomie komórki - tego wciąż dokładnie nie wiemy.

Mamy dziś cały arsenał środków uśmierzających ból. Łykamy tabletkę i przestaje boleć nas głowa. Czy równie łatwo możemy koić ból duszy?

- Owszem - i dlatego tak łatwo popadamy w uzależnienia.

W takim razie, czy możemy poprawiać swoje samopoczucie bez ryzyka uzależnienia?

- To bardziej skomplikowana sprawa. Ale są już środki, które to potrafią. Regulują one poziom tzw. neuromodulatorów. Neuromodulatory uczestniczą w przekazywaniu impulsów elektrycznych z komórki do komórki. Jest ich kilkanaście. Jeden z nich to serotonina. Popularna "tabletka szczęścia" - Prozac - polepsza samopoczucie, bo podwyższa poziom serotoniny.

Innym neuromodulatorem jest dopamina. Całkiem niedawno okazało się, że jeśli myszom usunie się gen odpowiedzialny za transport dopaminy, robią się chorobliwie ciekawe. Kiedy wkładano je do coraz to innych klatek, biegały jak oszalałe, obwąchując każdy kąt do upadłego.

W ubiegłym roku wykryto podobny gen u człowieka. Nazwano go genem ciekawości (ang. novelty gene), bo sprawia, że ludzie, u których jest on aktywny, mają prawdopodobnie więcej dopaminy i przez to łakną nowych informacji jak powietrza.

Nasz nastrój, a także ciekawość świata, umiejętność skupiania się czy temperament w dużej mierze zależą od tego, jakie składniki przeważają w "koktajlu" neuromodulatorów.

Mózg niczym barman serwuje nam "drinki" na różne okazje.

Staramy się wymyślić jak najlepsze pytania. Jaki jest więc w tej chwili nasz koktajl?

- Macie na pewno dużo acetylocholiny pobudzającej funkcje poznawcze, a także dopaminy, bo nadstawiacie ucha na nowości.

A czy zły barman może nas doprowadzić do choroby psychicznej?

- To zbyt duże uproszczenie. Sam skład koktajlu to nie wszystko. Np. dopaminy, wydzielanej przez tzw. układ nagrody w sytuacjach przyjemnych, jest również sporo w mózgu chorych na schizofrenię, którzy są głęboko nieszczęśliwi.

Objawy pewnych chorób psychicznych można łagodzić, podając leki zmieniające koktajl, ale przyczyny tych chorób leżą gdzie indziej.

Poznaliśmy niektóre geny schizofrenii, choroby maniakalno-depresyjnej i depresji. Te choroby zaczęto wreszcie traktować nie jako choroby duszy, tylko jako choroby upośledzonego układu nerwowego. Wygląda na to, że np. przyczyną schizofrenii jest nieprawidłowe przemieszczanie się neuronów u płodu, a nie pewne złe interakcje w domu, jak to do niedawna starano się wyjaśnić na gruncie sympatycznej skądinąd psychiatrii humanistycznej.

Nie uważamy już, że np. taka choroba jak autyzm powodowana jest przez oziębłość matki albo zbyt natrętne sadzanie na nocniku. Wiemy, że tzw. zespół Tourette'a (chorzy podrygują, mają tiki nerwowe, mamroczą obsceniczności, szczekają) nie jest, jak to przez kilkadziesiąt lat uważano, "odreagowaniem pobudzenia erotycznego przez ruchy symboliczne", ale chorobą wywołaną nieprawidłowymi przemianami serotoniny i dopaminy. Niski poziom innego neuromodulatora - acetylocholiny - przyczynia się do występującej w chorobie Alzheimera utraty pamięci.

Od czego zależy nasza pamięć?

- W ciągu ostatnich 20 lat nasza wiedza w tym względzie zmieniła się nie do poznania, od chwili, gdy Eric Kandel zabrał się za pewnego ślimaka zwanego zającem morskim (łac. Aplysia). Ślimak ten okazał się wymarzonym obiektem do badań nad pamięcią. Ma stosunkowo niewiele, bo zaledwie 20 tys., komórek nerwowych (dla porównania: mysz ma ich średnio 200 mln, a człowiek ok. 100 mld) i na dodatek komórki te są duże, a więc łatwiej je badać. By uzmysłowić sobie, jak bardzo skomplikowana jest sieć połączeń między neuronami u człowieka, wystarczy powiedzieć, że każda komórka nerwowa łączy się średnio z 10 tys. innych. Połączenie takie nazywa się synapsą. U Aplysii nie tylko komórek, ale i synaps jest dużo mniej. Dowiedziono, że ich liczba rośnie po tym, jak ślimak nauczy się czegoś nowego, a spada, jak się do czegoś na dobre przyzwyczai.

Nie mniej istotne w badaniach nad pamięcią było odkrycie tzw. długotrwałego wzmocnienia synaptycznego. Przez 20 lat przyjmowaliśmy na wiarę, że zjawisko to odgrywa istotną rolę w procesie uczenia się, i wreszcie w grudniu ubiegłego roku okazało się, że tak jest w istocie.

Na czym ono polega?

- Komórki nerwowe najpierw drażni się prądem o wysokiej częstotliwości. Neuron, który "zaliczył" taką serię wyładowań elektrycznych, zapamiętuje ją i reaguje silniej na standardowy bodziec. W efekcie wytwarza prąd o napięciu nie dwóch miliwoltów, jak niedrażniona wcześniej komórka nerwowa, lecz czterech.

Takie wzmocnienie utrzymuje się bardzo długo - czasem trwa godzinami, czasem dniami, a czasem całymi tygodniami.

Bardzo intensywnie badano mechanizm tego zjawiska. Dziś wiadomo już, jakie receptory są w to zaangażowane, jakie jony przepływają i którędy, jakie enzymy biorą w tym udział i jakie geny. Okazało się, że cały ten mechanizm przebiega niemal identycznie u szczura i u Aplysii. A więc podstawowe biochemiczne "cegiełki" budujące ślad pamięciowy są uniwersalne w świecie zwierzęcym.

A czy realne jest w ogóle myślenie o czymś takim jak pigułka na pamięć?

- Tak. Zdecydowanie tak.

Będziemy ją łykać za 10-15 lat?

- Wcześniej. Za pięć. Sukces jest naprawdę bliski.

Na jakiej zasadzie będzie ona działać?

- Jej zadanie polegać będzie na wzmocnieniu ruchu jonów przez błonę komórki nerwowej próbującej zapamiętać jakąś informację. Dalej organizm będzie musiał już radzić sobie sam.

Co robi ostatnio największą furorę w badaniach nad pamięcią?

- Bardzo modne stały się badania nad tzw. pamięcią emocjonalną. Do tej pory mówiliśmy wyłącznie o pamięci deklaratywnej - odpowiedzialnej za naszą świadomość, a więc za to, że pamiętamy rzeczy i zdarzenia - oraz o pamięci proceduralnej, czyli pamięci ruchów.

Pamięć emocjonalna polega natomiast na tym, że wydarzenia zapamiętujemy na tle nastroju.

Mam taki zapach, który dokładnie przypomina mi przedszkole.

- Zapach szczególnie wiąże się z pamięcią emocjonalną, bo drogi węchowe i struktury odpowiedzialne za emocje usytuowane są w mózgu bardzo blisko siebie. Tu się jeszcze szykują ogromne odkrycia.

Człowiek broni się przed przyznaniem się, do jakiego stopnia zapachy - zwłaszcza te, które nie angażują naszej świadomości - rządzą jego zachowaniem. Bardzo długo się przecież uważało, że nie ma ludzkich feromonów - związków zapachowych związanych z atrakcyjnością seksualną.

A są?

- Są tacy, którzy uważają, że całą atrakcyjność seksualną da się sprowadzić do zapachu.

Jakie ludzkie zmysły są dziś na warsztacie neurobiologów?

- Słabnie zainteresowanie układem wzrokowym, który poszedł na pierwszy ogień. Udało się nam poznać większość tajników biologii widzenia. Za to nasza wiedza o węchu i o smaku wciąż jeszcze jest w powijakach.

Czy ćwicząc pamięć, możemy ją sobie polepszyć?

- Tak. Są takie treningi. To działa.

A więc warto rozwiązywać krzyżówki, uczyć się numerów telefonów na pamięć?

- Zdecydowanie tak, ale nie liczmy, by to uchroniło nas np. od choroby Alzheimera.

Jest jeszcze coś innego, co robi świetnie na rozum - aktywność ruchowa. Potwierdziły to badania i na szczurach, i na małpach.

Czym to wytłumaczyć?

- Ruch powoduje to, że nasz organizm wytwarza specjalne czynniki wzrostowe, które chronią komórki nerwowe przed zniszczeniem.

I jeszcze jedno - zadbajmy o nasz mózg, mniej jedząc. Wiadomo np., że małpy i szczury na niskokalorycznej diecie uczą się znacznie lepiej niż zwierzęta karmione standardowo.

Czy wierzy Pani w to, że kiedyś będziemy sobie wszczepiać do mózgu implanty elektroniczne wspomagające pamięć?

- Nie sądzę. Co prawda, są już implanty ślimakowe przywracające słuch. Może będą wzrokowe.

A implanty pamięciowe? Nie możemy przeszczepić sobie kawałka pamięci z konkretnymi informacjami. Takie próby robiono 25 lat temu, kiedy przypuszczano, że pamięć zapisana jest w strukturze białek mózgu. Próbowano transferu pamięci - podawano jednym myszom wyciągi z mózgów innych, wytrenowanych myszy. Te próby skończyły się niepowodzeniem. Dziś wiadomo, że pamięć nie zależy od struktury białek, ale od siły połączeń pomiędzy neuronami.

A poza tym, jak mielibyśmy takie implanty podłączać? O ile w przypadku rdzenia kręgowego nerwowe "okablowanie" jest w miarę proste, to wewnątrz mózgu jesteśmy bez szans.

Dlaczego tak łatwo uczymy się języków w dzieciństwie, a tak trudno, gdy jesteśmy starsi?

- Rodzimy się obywatelami świata. Wszystkie dzieci na świecie mogą nauczyć się każdego języka. Już po kilku miesiącach słuchania mowy neurony stają się czułe na specyficzne fonemy, dźwięki i zestawienia wyrazów. W ten sposób stajemy się zdeterminowani językowo. To będzie nasz pierwszy język - zorganizowany w mózgu zupełnie inaczej niż inne języki, których z reguły uczymy się później.

Ale tego pierwszego języka też się trzeba uczyć odpowiednio wcześnie. Znamy przykłady dzikich dzieci chowanych bez kontaktu z ludźmi do dziesiątego-dwunastego roku życia, które nigdy nie nauczyły się dobrze mówić.

Niedawno w Szwajcarii zakończono badania na ludziach dwujęzycznych, nie od urodzenia, lecz od szóstego czy siódmego roku życia. Co one pokazały? Pierwszy język ma taką samą lokalizację w jednym specyficznym miejscu - czy to francuski, czy niemiecki, czy jakikolwiek inny. Zapisywany jest w tzw. ośrodku Broca. A drugi i każdy następny jest jak gdyby upchnięty w inne wolne miejsca. To właśnie dlatego tak trudno nam czasami przypomnieć sobie właściwe słowo w drugim czy trzecim języku.

Jeśli zaś dzieci są dwujęzyczne od urodzenia, oba te języki zlokalizowane są w ośrodku Broca.

Na jakie odkrycie z dziedziny neurobiologii czeka Pani z niecierpliwością?

- Chciałabym wreszcie dowiedzieć się, gdzie w mózgu schowany jest ślad pamięciowy. Czy jest on rozproszony, czy też mieści się w konkretnej części mózgu. Dyskusje trwają 30 lat. Dziś wydaje się, że ślad pamięciowy "wędruje" po całym mózgu. Od czego więc zależy nasza pamięć? Od nowych połączeń między neuronami? A może od sprawniejszego działania tych, które już mamy?

Według najnowszych koncepcji w naszym mózgu są milczące synapsy. Normalnie nie funkcjonują - aktywują się dopiero w procesie uczenia. W mikroskopie elektronowym nie potrafimy odróżnić ich od zwykłych synaps. Być może jakaś nowa metoda pozwoli je zobaczyć.

A nie ciekawi Pani, dlaczego używamy zaledwie 10 proc. naszych szarych komórek?

- Dlaczego to pytanie zawsze musi paść? Chciałabym się od pana dowiedzieć, skąd się wzięło powszechne wręcz przekonanie, że używamy tylko kilku procent mózgu? Ilekroć o tym słyszę, robię się agresywna. Może pan używa 10 proc.?

Badania obrazujące pracę mózgu pokazują, że wykonanie nawet prostego polecenia - np. posłuchaj piosenki i naciśnij guzik przy słowie "hop" - powoduje aktywację ogromnych obszarów mózgu. Naturalnie, że nie całego. Tak jak w komputerze nie możemy włączyć naraz wszystkich programów. I odwrotnie. Zdarza się, że mimo znacznych uszkodzeń mózgu lub niedorozwoju kory mózgowej (niektóre przypadki wrodzonego wodogłowia) mózg jest w stanie sprawnie funkcjonować. Te przypadki trafiają natychmiast do prasy i podtrzymują opinię o wykorzystywaniu mózgu tylko w kilku procentach. Tymczasem uszkodzenia mózgu powodują na ogół trwałe upośledzenia umysłowe i ruchowe.

Ale przyzna Pani, że nie wykorzystujemy w pełni naszego mózgu i że jego możliwości są jednak większe.

- Może ten nadmiar szarych komórek jest tylko pozorny. Może dopiero dzięki tak dużej liczbie komórek mamy możliwości alternatywnego rozwiązywania problemów. Tego nie wiemy.

Nie jest to w każdym razie zabezpieczenie się na wypadek urazu lub uszkodzenia?

- Raczej nie. Wydaje się, że ewolucja nie chce, by mózg mógł się naprawiać. Neurony centralnego układu nerwowego nie namnażają się i nie regenerują. Jest zbyt dużo uniemożliwiających to mechanizmów. Ewolucja uznała, że lepiej wyeliminować, niż naprawiać uszkodzony mózg.

Tymczasem zaczynamy wynajdywać sztuczki, które umożliwiają regenerację. To jest już otwarta walka z naturą.

Skoro chcemy znaleźć sposób na demencję i na urazy - musimy to drążyć. Dlaczego, zdaniem Pani, natura tak się zabezpiecza?

- Cała nasza historia jest zapisana w komórkach nerwowych. Pojawienie się nowych neuronów mogłoby dać trudne do przewidzenia skutki. A może nowe połączenia zakłócałyby pracę już istniejących? Może groziłoby to szaleństwem lub utratą tożsamości? Najwyraźniej natura zadbała o to, by do takich sytuacji nie dochodziło.

Wydawało się niemożliwe, by komórki centralnego układu nerwowego zmusić do regeneracji. A jednak są na to szanse. Naukowcy starają się przywrócić pacjentom ze złamanym kręgosłupem władzę w sparaliżowanych kończynach. Poznawane są kolejne białka utrudniające regenerację, wytwarza się nowe przeciwciała mające je unieszkodliwiać. W końcu musi się udać.

Czy to prawda, że można żyć i całkiem dobrze funkcjonować z jedną tylko półkulą mózgową?

- Prawda. Zdarza się, iż dzieciom cierpiącym na ciężką epilepsję usuwa się całą półkulę mózgową. I okazuje się, że jeśli odpowiednio wcześnie przeprowadzi się taki zabieg, pozostała półkula jest w stanie przejąć wiele funkcji usuniętej części mózgu.

Jak to jest możliwe, że czasem po wycięciu połowy mózgu człowiek funkcjonuje nie najgorzej, a tymczasem drobne uszkodzenie, np. związane z wylewem, może mieć niezwykle drastyczne skutki? Czytałem o młodym mężczyźnie, który po wylewie w okolicy mózgu, zwanej hipokampem, nie pamiętał dokładnie nic. Chodził z magnetofonem i nagrywał wszystko - kim jest, co przed chwilą robił, z kim i o czym rozmawiał. Ten człowiek całkowicie utracił tożsamość.

- Liczy się wiek i miejsce uszkodzenia. Gdyby dorosłemu człowiekowi wyciął pan połowę mózgu, skutki byłyby fatalne. Są pewne partie mózgu, których uszkodzenie daje szczególnie dramatyczne skutki, jak chociażby wspomniany przez pana hipokamp.

Znany jest przypadek muzyka z Oksfordu, który zachorował na grypę. Miał pecha, wirus Herpes zniszczył mu doszczętnie ten właśnie obszar mózgu. Od tej pory nie może zapamiętać niczego nowego. Poznaje żonę, ale nie pamięta, że widział ją minutę wcześniej. Cały czas pyta: "Gdzie byłaś, dlaczego tak długo cię nie było", nawet jeśli poszła na chwilę do drugiego pokoju. Jednocześnie jego pamięć ruchowa funkcjonuje bez zarzutu. Dalej gra, ale naturalnie tylko stare kawałki.

Czy neurobiolodzy nauczą się leczyć patologiczną agresję?

- To zadanie bardziej dla psychologów lub socjologów niż dla nas. Owszem, moglibyśmy próbować np. kopać mózg prądem elektrycznym czy faszerować pigułkami, ale wiadomo, że takie zabiegi odbierają choremu wolną wolę, a tego nie chcemy zaakceptować. Nawet traktowanie mózgów gwałcicieli chemią - metoda tania i wygodna - jest w większości krajów niedopuszczalne. Podejmowane w USA próby chirurgicznego usuwania agresji u skazanych zostały w końcu zarzucone. Nasze poczucie moralności musiałoby się bardzo zmienić, by dopuścić do takich interwencji w działanie mózgu.

We wszystkich książkach dotyczących manipulacji z mózgiem na jednej z pierwszych stron zamieszczane jest zdjęcie rozjuszonego tłumu na wiecu hitlerowskim. Wiadomo, co można zrobić z ludźmi, gestykulując i mówiąc do nich głośno i dobitnie przez trzy minuty. Socjotechnika jest tańsza od neurochirurgii.

Wyobraźmy sobie, że dostaje Pani mózg na talerzu. Czy na podstawie tylko jego wyglądu można coś powiedzieć o byłym właścicielu tego mózgu?

- Tak na oko prawie nic. Coś niecoś można wysnuć po kształcie bruzd. Powiększone Planum temporale może świadczyć o wybitnych zdolnościach muzycznych. Stosunkowo łatwe do stwierdzenia są różne zmiany patologiczne. Wbrew powszechnemu mniemaniu nasze mózgi nie różnią się od siebie stopniem pofałdowania na tyle, by na tej podstawie można było wnioskować o inteligencji.

A za pomocą analizy biochemicznej i cytologicznej?

- Einstein miał podobno więcej komórek glejowych zabezpieczających neurony. Nasze badania wskazują, że jeśli jakaś funkcja jest bardziej rozwinięta, to zwiększy się jej reprezentacja mózgowa. Nie chodzi tu o wielkość ani liczbę komórek, lecz o jakość połączeń z innymi komórkami. Wiadomo, że niewidomi mają większą reprezentację mózgową palców w tzw. korze somatosensorycznej niż widzący. Podobnie pianiści.

Te badania są bliskie moim eksperymentom dotyczącym mechanizmów kompensacyjnych w mózgu zwierząt. Jeśli np. zostanie uszkodzony nerw niosący do mózgu informacje z jednego palca, to na zwolnione w ten sposób miejsce w korze mózgowej dotrze pobudzenie z sąsiednich, nie uszkodzonych palców. Wydaje się, że z mechanizmami kompensacji związane jest tzw. czucie fantomowe. Po amputacji często czujemy, że kończyna wciąż jest na swoim miejscu, że wciąż boli. Większość doznaje uczucia teleskopowania, wydaje im się, że nieistniejąca kończyna się wydłuża i skraca.

Dopiero od trzech lat pacjentów z bólami fantomowymi bada się tomograficznie. Pracujemy tu na styku biologii i duszy, bo badamy neuronalny mechanizm świadomości ciała. Zadziwiające, jak prostymi sposobami możemy na tę świadomość wpływać.

Nadzwyczaj interesujące doświadczenie przeprowadził niedawno Vilayanur Ramachandran - Hindus pracujący w San Diego. Wymyślił virtual reality box (komorę rzeczywistości wirtualnej). Zrobił to z myślą o pacjentach doznających nieprzyjemnego wrażenia zaciskania się fantomu. Taka osoba czuje, jak jej paznokcie wrastają w dłonie, sztywnieją stawy i mięśnie. Virtual reality box to po prostu pudełko z otworami na ręce i z lustrem pośrodku. Pacjentowi każe się włożyć do pudełka zdrową rękę oraz kikut i patrząc w lustro rozprostowywać i zaciskać dłoń. Widzi więc swoją zdrową rękę oraz jej lustrzane odbicie. Po chwili wydaje mu się, że ręka widoczna w lustrze to jego fantom. Rozprostowując zdrową rękę, czuje, jak wraz z nią rozprostowuje się fantom. To działa u wielu pacjentów po amputacjach.

W ogóle świadomość ciała to fascynująca sprawa. Są np. ludzie, którzy postrzegają świat połowicznie. Jak się prosi kogoś takiego, by narysował domek - to rysuje pół domku, jeśli rysuje zegar, to tak, że albo umieszcza wszystkie 12 godzin w połówce, albo tylko sześć. To dotyczy także ciała pacjenta; widzi w lustrze pół swojej postaci, czuje tylko połowę ciała. Tak więc jest jakieś miejsce w mózgu, które koordynuje świadomość całego ciała. Podejrzewamy, że jest to tylna część płatów ciemieniowych. Zbiera informacje o dotyku, o napięciu mięśni, zgięciach stawów, a także informacje zwrotne z narządów będących w ruchu. Dzięki tym ostatnim np. widzimy wyraźnie nawet wtedy, gdy poruszamy oczami. Nasz rozum wie, że kazaliśmy oku, by się poruszyło, i bierze na to poprawkę. Gdybyśmy zablokowali informację zwrotną, każdy szybszy ruch głową czy samymi oczyma powodowałby, że widzielibyśmy obraz zamazany, nieczytelny.

Niedawno entuzjazmowaliśmy się różnicami pomiędzy mózgiem kobiety i mężczyzny. Czy te różnice są rzeczywiście dobrze udokumentowane?

- Tak. Są takie różnice. Przecież trzeba czymś obsługiwać cały ten seks. Organizm kobiety i mężczyzny produkuje różne hormony, a w mózgu znajdują się receptory tych hormonów. Kobiety lepiej postrzegają różne odcienie rzeczywistości, mają większe zdolności percepcyjne, ale mężczyźni lepiej tę rzeczywistość analizują. Płacą za to cenę w postaci większej specjalizacji półkul mózgowych.

To źle?

- Kobietom jest trochę łatwiej, bo jeśli zdarzy się im uraz w jednej z półkul, druga jest w stanie - przynajmniej w pewnym stopniu - to skompensować.

Niedawno podniecaliśmy się też różnicami w budowie mózgu homo- i heteroseksualistów. Czy naukowcy doszli do jakichś rozstrzygnięć w tej kwestii?

- Nie. Te badania są w impasie i na dodatek nie wiadomo, czy to, co głosił kilka lat temu Simon LeVay, to prawda. Przypomnijmy - twierdził on, iż odnalazł w mózgu homoseksualistów struktury, które są mniejsze niż u mężczyzn heteroseksualnych. Problem w tym, że struktury te są bardzo niewyraźne, nie wiadomo, gdzie się zaczynają, a gdzie kończą.

Te prace spotkały się z przychylnym przyjęciem ze strony mniejszości seksualnych, a także lewicującej inteligencji w Stanach Zjednoczonych. Jeśli LeVay miał rację, oznaczałoby to, że preferencje seksualne to nie kwestia wyboru, tylko biologii.

Wiele kontrowersji budziły natomiast prace na temat dziedziczenia inteligencji. Nie przyniosą one niczego dobrego - argumentowano. Mogą za to dać oręż do ręki tym, którzy szukają biologicznych podstaw dyskryminowania ludzi.

Naukowcy oszacowali jednak, do jakiego stopnia inteligencja jest dziedziczna?

- Przyjmuje się, że geny decydują tu w ok. 50 proc., w 20 proc. zaś życie płodowe. Pozostałe 30 proc. to wpływ środowiska. Ale czy to się da tak po aptekarsku odmierzyć?

Czy może stać się coś takiego w neurobiologii, co postawi na głowie całą naszą dzisiejszą wiedzę o mózgu?

- Czasem mam takie straszne myśli. Podchodzę np. bardzo sceptycznie do doniesień na temat zjawisk paranormalnych. Dla mnie to bujda na resorach. Ale czasem nachodzą mnie wątpliwości. A może się mylę? Może faktycznie są jakieś bioprądy, o których nie mamy pojęcia?

Czy mózg jest w stanie zrozumieć mózg?

- Tak. Głęboko w to wierzę. Inaczej co byśmy tutaj robili?


Profesor Małgorzata Kossut jest neurobiologiem. Jej droga naukowa jest związana z Zakładem Neurofizjologii Instytutu Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego. W Instytucie w okresie międzywojennym powstała pierwsza w Polsce Pracownia, a później Zakład Neurobiologii. Prof. Kossut odbyła staże podoktorskie na University of Pennsylvania w Filadelfii i w Oksfordzie. Była stypendystką Alfred P. Sloane Foundation, Fulbright Foundation, Mc Donnel Foundation for Cognitive Neuroscience i Howard Hughes Medical Insituite. Od 1989 r. jest kierownikiem Pracowni Plastyczności Kory Mózgowej w Instytucie im. Nenckiego. Jej badania dotyczą komórkowych i molekularnych mechanizmów uczenia się i pamięci. Wprowadziła do polskiej neurobiologii metody autoradiograficznego mapowania aktywności funkcjonalnej mózgu i analizy obrazu. W 1991 r. była inicjatorką stworzenia Polskiego Towarzystwa Badań Układu Nerwowego. Rok temu została powołana do zarządu Europejskiego Stowarzyszenia na rzecz Krzewienia Wiedzy o Mózgu DANA

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #209 dnia: Październik 16, 2007, 07:21:04 pm »
Umysł pedofila działa inaczej

- Piotr Kościelniak, bbc 26-09-2007

Dzięki badaniom aktywności mózgu będzie można wskazać ludzi zagrożonych rozwinięciem się pedofilii. Być może uda się też opracować dla takich osób skuteczną terapię uwalniającą ich od tej skłonności.
Wskazaliśmy różnicę w działaniu mózgu ludzi normalnych i dotkniętych zaburzeniami preferencji seksualnych - twierdzą badacze z Yale University. Aktywność niektórych części mózgu jest u pedofilów niższa niż uosób zdrowych.

Nowe badania neurologów pracujących pod kierownictwem dr. Georga Northoffa z Yale University to kolejny dowód na to, że zaburzenia w pracy mózgu mogą wywoływać zaburzenia seksualności. -Nasze prace to pierwszy krok w badaniach neurobiologii pedofilii, które w przyszłości mogą doprowadzić nas do opracowania skutecznych metod terapii -powiedział dr Northoff. Wyniki przedstawiono w "Biological Psychiatry".

Naukowcy zgromadzili osoby, u których już wcześniej wykryto skłonności tego rodzaju. Wyświetlano im filmy pornograficzne, monitorując jednocześnie aktywność poszczególnych regionów mózgu. W porównaniu z osobami o normalnych preferencjach seksualnych pedofile charakteryzowali się niższą aktywnością podwzgórza. Im mocniejsza była przestępcza skłonność ku dzieciom, tym mniejsza była aktywność podwzgórza.

Ten obszar mózgu zawiaduje m.in. popędem seksualnym, emocjami i odczuwaniem przyjemności. Naukowcy zauważyli również, że generalnie aktywność kory czołowej wśród pedofilów była niższa niż uosób zdrowych.


- To odkrycie pokazuje, jak skomplikowana jest natura podobnych zaburzeń - uważa dr John Krystal reprezentujący "Biological Psychiatry". Jego zdaniem za wcześnie jeszcze mówić o wykrywaniu takiej skłonności na podstawie diagnostyki mózgu.

Jednak już teraz podejmowane są próby leczenia pedofilii za pomocą preparatów działających na mózg. - Staram się przekonać innych do stosowania leków na schizofrenię w przypadkach pedofilii - powiedział sieci BBC brytyjski psycholog sądowy dr Keith Ashcroft.

Już wcześniej naukowcy wskazywali na związek zaburzeń aktywności mózgu i pedofilii. Sensację wzbudziła w 2002 roku informacja o pojawieniu się skłonności pedofilskich u mężczyzny chorującego na raka mózgu   ("Rz" informowała o tym 22 października 2002 roku  -"Guz mózgu spowodował pedofilię"). 40-letni żonaty nauczyciel niespodziewanie zaczął odwiedzać pornograficzne strony internetowe, korzystać z usług prostytutek i molestować dzieci. Jako skazany, w więzieniu, zaczął narzekać na bóle głowy i zaburzenia równowagi. Badanie rezonansem magnetycznym ujawniło zaskoczonym lekarzom guza mózgu wielkości kurzego jaja. Po jego chirurgicznym usunięciu mężczyzna wrócił do zdrowia - również psychicznego. Jednak po pewnym czasie zaczął ponownie interesować się pornografią dziecięcą. Kolejne badanie dowiodło, iż nowotwór powrócił. Po jeszcze jednej operacji chory ponownie odzyskał równowagę psychiczną.

Przed miesiącem naukowcy z Uniwersytetu w Duisburgu ("Mózg pedofila można rozpoznać" - "Rz" z 21 sierpnia) po przebadaniu 18 skazanych za pedofilię mężczyzn ustalili, że w kilku obszarach ich mózgów występuje mniejsze nagromadzenie neuronów.

Źródło : Rzeczpospolita
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #210 dnia: Październik 17, 2007, 11:01:36 am »
Krew wpływa na to, jak myślimy

Krew nie spełnia tylko biernej funkcji, dostarczając jedynie tlen i składniki odżywcze do komórek ciała. Naukowcy z MIT wykazali, że przepływając obok, może wpływać na aktywność neuronów. Płynna tkanka zmienia przekaźnictwo między komórkami nerwowymi, a więc reguluje rozprzestrzenianie informacji w obrębie mózgu (Journal of Neurophysiology).

Hipotetyzujemy, że krew aktywnie moduluje sposób, w jaki neurony przetwarzają dane. Wiele dowodów sugeruje, że krew robi coś bardziej interesującego, niż tylko dostarcza składniki odżywcze. Jeśli zmienia pracę komórek nerwowych, zmienia też działanie całego mózgu - wyjaśnia Christopher Moore.

Uchwycenie związków między przepływem krwi a funkcjonowaniem mózgu jest bardzo istotne, ma bowiem znaczenie dla zrozumienia choroby Alzheimera, stwardnienia rozsianego, padaczki czy schizofrenii. Amerykanie posuwają się nawet do tego, by twierdzić, że choroby neurodegeneracyjne nie są, jak sama nazwa wskazuje, skutkiem pierwotnego uszkodzenia neuronów. Wg naukowców, ich zakłócona praca, np. w wyniku nieprawidłowych oddziaływań ze strony krwi, może być też czynnikiem sprawczym. To alternatywna wersja patogenezy między innymi alzheimeryzmu.

W rejonach mózgu epileptyków, gdzie rozpoczynają się ataki, często wykrywa się anormalne naczynia krwionośne. Sugeruje to, że nieprawidłowy przepływ krwi może wywoływać napad drgawek.

Bazując na wynikach badań laboratoryjnych, Moore ukuł kilka teorii na temat, w jaki sposób krew mogłaby wpływać na aktywność neuronów. Po pierwsze, płynna tkanka zawiera dyfundujące składniki, które mogą wydostawać się z naczyń krwionośnych. Zmiany w objętości krwi wpływają na stężenie tych substancji. Po drugie, neurony mogą reagować na bodźce mechaniczne, generowane przez skurcz i rozciąganie naczyń. Po trzecie, krew wpływa na temperaturę tkanki mózgowej, co koryguje aktywność neuronów.

Anna Błońska

źródło: Live Science

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #211 dnia: Październik 19, 2007, 02:15:36 pm »
Anatomia błędu
2007-10-11 Gerald Traufette
Spiegel




Za każdym razem, kiedy człowiek rozpoznaje własne błędy, jego mózg przeszywają zagadkowe impulsy elektryczne. Naukowcy dostrzegają w nich mechanizm wyjaśniający brak zdecydowania, powstawanie neuroz i uzależnień. Czy skrywa on także tajemnicę ludzkiej intuicji?


Dla 5500 naukowców i techników z Jet Propulsion Laboratory (Laboratorium Napędu Odrzutowego, jedno z centrów badawczych NASA w Pasadenie – przyp. Onet) stres jest czymś normalnym. Podejmując decyzje wiedzą: każdy, nawet najmniejszy błąd może mieć poważne konsekwencje.

Właśnie coś takiego wydarzyło się w 1999 roku. Kiedy sonda kosmiczna Mars Polar Lander weszła w atmosferę Czerwonej Planety, nagle doszło do zerwania łączności. Satelita zniknął z monitorów w centrum kontrolnym. To był koniec. W ciszy rozpłynęło się czterysta milionów dolarów. Obaj menedżerowie odpowiedzialni za projekt spodziewali się natychmiastowego zwolnienia.
– Tak w naszej kulturze obchodzi się z błędami – mówi Markus Ullsperger. Chętnie przytacza tę historię, ponieważ akurat w tym przypadku stało się na odwrót. – Menedżerowie zachowali stanowiska – dodaje ten badacz mózgu z kolońskiego Instytutu Maxa Plancka. – Z takim mianowicie uzasadnieniem, że w ich wykształcenie zainwestowano miliony.
Z punktu widzenia neuropsychologii była to wzorcowa decyzja z zakresu zarządzania. Ullsperger jest przekonany, że własne błędy są cennym źródłem poznania. – Stają się wrotami do nowych odkryć – obwieścił już irlandzki poeta James Joyce, przewidując to, co potwierdza współczesna neuropsychologia.

Obecnie Ullsperger wraz z kilkunastoma innymi grupami badawczymi na całym świecie bada, w jaki sposób mózg tropi i przetwarza własne błędy. – Nasz mózg ma fascynującą umiejętność odkrywania dopiero co popełnionych pomyłek i uczenia się w oparciu o zdobyte doświadczenie.

„Negatywna fala błędu” (ERN, error-related negativity) to pojęcie, które zelektryzowało świat fachowców.  Określa charakterystyczne impulsy elektryczne pod sklepieniem czaszki, mierzone wówczas, kiedy mózg rejestruje popełnienie błędu. Szczególnie zadziwiające: sygnał ERN pojawia się, zanim człowiek zdał sobie sprawę z dokonanej pomyłki.

Na początku lat 90. dortmundzki neuropsycholog Michael Falkenstein po raz pierwszy zaobserwował, jak w określonym zespole komórek nerwowych napięcie opada o dobre dziesięć miliwoltów – i to już po stu milisekundach od chwili popełnienia przez człowieka błędu.

Odkrycie to zapoczątkowało systematyczne badania nad wyrafinowanie subtelnym detektorem błędów w mózgu. Dało ono przesłankę do snucia nowych, fascynujących teorii, między innymi o powstawaniu zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych albo o tym, dlaczego niektórzy ludzie ociągają się z podjęciem decyzji, podczas gdy inni robią to bez chwili wahania. Badania ukazują także w innym świetle mechanizm powstawania uzależnień.

Nagle staje się jasne, dlaczego człowiek, kierując się przeczuciem, unika fałszywego kroku. – Doświadczenia zawarte w systemie wykrywania błędów dostarczają owej nieświadomej wiedzy, po którą sięga intuicja – wyjaśnia Ullsperger.

System wykrywania pomyłek wkracza do akcji w dwojaki sposób: poprzez natychmiastową interwencję, jeśli uwadze człowieka umknie popełniony błąd. Pełni także
funkcję ostrzegawczą: jeżeli rozpozna, że podejmowanego działania nie zakończył oczekiwany rezultat, daje o sobie znać uczuciem nieokreślonego dyskomfortu. (...)

U ludzi proces postrzegania wyspecjalizował się w odnotowywaniu sprzeczności między zdarzeniem oczekiwanym a realnym. Przypuszcza się, że za porównywanie pobożnych życzeń z rzeczywistością odpowiada zespół ponad tysiąca komórek nerwowych.

– To zadziwiające, ale mózg dokonuje tych skomplikowanych kalkulacji online, czyli permanentnie, zajmując się jednocześnie wieloma innymi sprawami – uważa Richard Ridderinkhof z Uniwersytetu w Amsterdamie. Neurolog porównuje to do jazdy samochodem, któremu lada chwila grozi zjechanie z drogi. – Autopilot w głowie, nie namyślając się wiele, koryguje kierunek jazdy – wyjaśnia naukowiec.

Ridderinkhof jest przekonany, że na tej podstawie można zdobyć przydatne informacje służące badaniu przyczyn katastrof. Na przykład wypadki samolotowe najczęściej spowodowane są błędami człowieka. Stopienie rdzenia w czarnobylskiej elektrowni atomowej uzmysłowiło w tragiczny sposób wrażliwość kognitywnej sieci neuronowej u człowieka. Zaś katastrofa promu Columbia, być może jedna z najlepiej zbadanych tragedii w erze nowych technologii, jest rezultatem zespołowego nieudacznictwa całej instytucji.

Dotychczas nauka zajmowała się inwentaryzowaniem, kategoryzowaniem i analizowaniem błędów. Naukowcy odkryli, że pokładanie nadmiernego zaufania w samym sobie bądź technice może grozić porażką. Inny czynnik dostrzegli w połączeniu złych przygotowań i stresu. Do zguby mogą doprowadzić także nierozstrzygnięte do końca pytania natury organizacyjnej, jak to było w przypadku legendarnej wyprawy na biegun południowy Roberta Falcona Scotta.

Między katastrofą a odkryciem jej przyczyny często przebiega cienka linia. Szczególnie dobitnie można to zobrazować na podstawie rekonstrukcji największego wypadku w lotnictwie cywilnym: W marcu 1977 roku na pasie startowym lotniska na Teneryfie zderzyły się dwa jumbo jety. Nagrania na taśmie magnetofonowej precyzyjnie dokumentują ostatnie sekundy przed wypadkiem. Boeing 747 holenderskich linii lotniczych KLM stał gotowy do drogi, kiedy samolot odrzutowy linii PanAm jeszcze blokował pas startowy. Gęsta mgła uniemożliwiała załogom kontakt wzrokowy. Wieża kontrolna wyznaczyła samolotowi KLM trasę lotu, jednak niecierpliwy kapitan zrozumiał to jako pozwolenie na start. „A czy PanAm tam jeszcze nie stoi?”– to pytanie zadane przez Willema Schreudera, inżyniera pokładowego holenderskiego odrzutowca usłyszeli później
inspektorzy prowadzący śledztwo. Najwidoczniej w jego podświadomości zaświtało złe przeczucie. Jednak kapitan zlekceważył lękliwie wyrażone podejrzenie i pociągnął za wolant. Kiedy zauważył wyłaniającego się z mgły innego Boeinga, było za późno na korektę fatalnej decyzji. W konsekwencji zginęły 583 osoby.

Wewnętrzny głos inżyniera pokładowego mógł im uratować życie. Przy czym nie zdawał on sobie w pełni sprawy z popełnionego błędu. W każdym razie nie potrafił wystarczająco jasno wyrazić swego przeczucia. – Powinniśmy częściej ufać intuicji – komentuje psycholog Ridderinkhof.

Uświadomił mu to pewien eksperyment. W opracowanym przez niego doświadczeniu na ekranie pojawiała się smuga jaskrawego światła – raz na prawej połowie ekranu, raz na lewej. Ridderinkhof domagał się od badanych, aby cały czas spoglądali w tę stronę, gdzie akurat światła nie było widać. Podczas testu dokonywał pomiaru ruchu źrenic, chcąc dokładnie stwierdzić, czy osoba uczestnicząca w eksperymencie przestrzegała jego zaleceń.

Naukowcy wiedzieli, że ludzki mózg jest zbyt ciekawski, by zignorować tego rodzaju sygnał. I rzeczywiście: badani ciągle popełniali błąd zerkając w kierunku światła, korygowali go i poprawiali się w toku eksperymentu. Zgodnie z oczekiwaniami ich korę mózgową przeszywała fala impulsów elektrycznych. Mimo to w podsumowującej ankiecie zaprzeczali, że popełnili jakiekolwiek błędy. Czyli ich świadomość nie uczestniczyła w rozpoznawaniu pomyłek i ich naprawie. Ridderinkhofowi nasuwa się wniosek, że przetwarzanie błędu zachodzi głównie w podświadomości. Podobnie jak Ullsperger, tak i on przypuszcza, że udało mu się wpaść na trop neuronowego odpowiednika intuicji, owego wewnętrznego głosu, chroniącego ludzi przed popełnieniem pomyłki.

Pomiary przeprowadzane przez naukowców w trakcie doświadczeń pokazują, że ów system korekcyjny charakteryzuje się różną wrażliwością u poszczególnych osób. Czy jest możliwe, że ludzie niezdecydowani odczuwają po prostu wielki strach przed popełnieniem błędu, podczas gdy osoby rezolutne mają w swojej szarej masie mózgowej stosunkowo stępiony system ostrzegawczy?

Wskazówek pomagających znaleźć odpowiedź dostarczają patologiczne ekstremalności na obu krańcach ludzkiego wzorca podejmowania decyzji. Ullsperger, naukowiec z Instytutu Maksa Plancka przeprowadza testy badające mechanizm popełniania błędów także na ludziach odczuwających obsesyjną potrzebę mycia rąk albo wykonywania innych przymusowych czynności. Diagnoza brzmi: „Ich system kontrolny jest tak potężny, że nie są w stanie zajmować się niczym innym, jak nieustannym kontrolowaniem samych siebie“.
Na przeciwległym krańcu skali determinacji obraz jest podobny. Rotterdamski neuropsycholog Ingmar Franken poddał eksperymentowi osoby uzależnione od kokainy, które co najmniej przez miesiąc nie zażywały narkotyku. – Nie dość, że często podejmowały błędne decyzje – mówi badacz z Uniwersytetu Erazma w Rotterdamie – to nie dostrzegały popełnianych błędów, a przede wszystkim nie zmieniały swojej strategii. Tym samym Franken sądzi, że potrafi wyjaśnić, dlaczego kokainiści pozostają ślepi na negatywne skutki własnego uzależnienia. – Właśnie to może zwiększać atrakcyjność kokainy, bo po jej zażyciu rośnie łatwość podejmowania decyzji – uważa.

Ridderinkhof, kolega Frankena z Amsterdamu, obserwował podobne rezultaty w czasie eksperymentów z alkoholikami. – Gdy alkohol zaćmił umysł, w mózgu brakuje impulsów ostrzegających przed popełnieniem błędu.
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #212 dnia: Październik 20, 2007, 03:24:16 pm »
Rezonans magnetyczny mózgu pozwala odróżnić konserwatystę od liberała

Irena Cieślińska

Nie wiesz, na kogo głosować? Nie możesz się zdecydować, czy bardziej przekonuje cię liberalna lewica, czy konserwatywna prawica? Badanie mózgu pomoże ci odkryć twoją prawdziwą naturę - przekonuje prof. nauk politycznych z New York University David Amodio

O tym, że profile psychologiczne konserwatystów i liberałów znacząco się różnią, wiadomo nie od dzisiaj. Konserwatyści prowadzą uporządkowane życie, cenią sobie hierarchię i są stali w poglądach. Liberałowie wykazują się dużo większą tolerancją na nieoczekiwane zwroty akcji, złożone i nieprzewidywalne sytuacje, są otwarci na nowe doświadczenia.

Co więcej - jak wskazują wyniki badań opublikowane w "Nature Neuroscience", ten charakter polityczny zdaje się przechodzić z ojca na syna. Zaintrygowany tymi prawidłowościami prof. David Amodio postanowił sprawdzić, czy będzie w stanie zauważyć fizjologiczne różnice w działaniu mózgów konserwatystów i liberałów.

Badaniu poddał 43 praworęczne osoby (chodziło o to, by wybrać uczestników o tej samej półkuli dominującej). Wolontariusze oceniali własne przekonania polityczne w skali od -5 (bardzo konserwatywny) do +5 (poglądy skrajnie liberalne), a następnie poddawani byli testom, w których oceniano skłonność do ulegania rutynie i łatwość łamania nawyków.

Jak wyglądały takie testy? Siedząc przed komputerem, badani mieli nacisnąć dowolny przycisk na klawiaturze, w chwili gdy na ekranie wyświetlona zostanie litera M, i nie dotykać klawiatury, gdy zobaczą przed sobą literę W. Obrazy zmieniały się dość szybko - na udzielenie odpowiedzi badani mieli zaledwie 0,5 sekundy - można więc rzec, że pracowali pod presją.

Po kilkuset strzałach na ekranach komputerów litera M zaczęła pojawiać się znacznie częściej - mniej więcej w czterech na pięć przypadków. Uczestnicy testu zaczynali naciskać klawisze niemal automatycznie, gdy tylko zobaczyli nową literę.

Skan mózgów wolontariuszy wykonany przy użyciu EEG wykazywał pobudzenie przedniej kory obręczy, obszaru, który aktywuje się podczas rozpoznawania "nowych" sytuacji, takich gdy należy zboczyć z utartych ścieżek i zamiast zachowania wyuczonego (naciśnij przycisk), trzeba wybrać niestandardowe, ale lepiej dopasowane do potrzeby chwili (nie naciskaj).

Intensywność tego pobudzenia zależała jednak od opcji politycznej badanego.

Mózgi tych, którzy ocenili swoje przekonania jako liberalne lub bardzo liberalne, wskazywały w obszarze "wykrywania nowości" aktywność od dwu- do pięciokrotnie wyższą niż mózgi konserwatystów. Mózgi konserwatystów okazywały się częściej drzemać, co odbijało się na ich wynikach - ponad 45 proc. błędnych wskazań. Liberałowie wypadli na sprawdzianie lepiej - mieli zaledwie 37 proc. błędów.

- Nie pragnę wcale dowodzić, że liberałowie są lepsi od konserwatystów - zapewnia Amodio. Oba typu umysłu są potrzebne. Zdolność konserwatystów do ignorowania atakujących ich informacji jest niezwykle przydatna, gdy trzeba działać wśród rozpraszających bodźców. Z drugiej strony, wiele historycznych przykładów dowodzi, że wielkich przewrotów naukowych dokonywali zwykle liberałowie. Wnioski z pracy każdy wyciągnie zależnie od własnego światopoglądu. Jedni stwierdzą, że to kolejny dowód na to, że liberałowie są chwiejni w poglądach, nijacy i brak im zdecydowania, by bronić swych celów, w odróżnieniu od nieugiętych i lojalnych konserwatystów. Inni - z równym powodzeniem - uznają, że sztywność i zaciętość konserwatystów uniemożliwia jakikolwiek postęp i przyszłość leży w rękach elastycznych liberałów. Wybór należy do nas. Idźmy na wybory.


Komentarz: prof. Jerzy Vetulani, Instytut Farmakologii PAN w Krakowie

Zależność duszy od ciała, czyli psychiki od mózgu, była zawsze tematem sporów, tak naukowych, jak i ideologicznych. Wielkie znaczenie przy ustosunkowaniu się do tego problemu miało przekonanie o względnej roli cech wrodzonych, zaprojektowanych genetycznie, oraz możliwości reakcji plastycznych, czyli znaczenia czynników środowiskowych. Jak zauważył kiedyś znany psychiatra warszawski dr Bogusław Habrat, jest to zależne od ideologii: totalitaryzm hitlerowski zakładał absolutny prymat genów i stąd rasa miała decydować o wszystkim, totalitaryzm stalinowski uważał, że otoczenie może zmienić wszystkie wrodzone predyspozycje. Obie ideologie fatalnie przełożyły się na politykę społeczną. Mądrzy wiedzą, że prawda leży pośrodku, chociaż niekoniecznie symetrycznie, i pewne typy ludzi wykazują większą plastyczność (i podejście liberalne), inne - oporność na zmiany zewnętrzne (konserwatyści). Badania psychologiczne prowadzone na uczonych, którzy zrobili karierę naukową, wykazały, że znajdują się wśród nich zarówno typy plastyczne, jak i "sztywne". Uczeni plastyczni byli bardzo twórczy, nie wierzyli w autorytety i próbowali obalać uznane poglądy, ale łatwo ulegali fascynacji niesprawdzonym ideom (UFO, bioenergoterapia). Uczeni konserwatywni mieli niski poziom zdolności twórczych, ale drobiazgowo sprawdzali wyniki własne i innych, krytycznie oceniali nowe idee i właściwie hamowali rozwój nauki, jednak chronili ją przed wejściem na manowce.

Chyba analogicznie jest w polityce. Niestety, nasz los nie jest zależny tylko od tego, czy wybierzemy na przywódcę polityka konserwatywnego, czy liberalnego. Obaj mogą zrobić wiele dobrego, ale istnieje niebezpieczeństwo, że każdy z nich może chcieć nas oszukać. Poza wykorzystaniem obrazowania mózgu do sprawdzania przekonań warto byłoby wykorzystać je dodatkowo jako detektor kłamstw.


Źródło: Gazeta Wyborcza



Więcej o tym:
Przekonania polityczne zapisane w mózgu
Ideologia tkwi w neuronach

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26226
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #213 dnia: Październik 20, 2007, 11:01:13 pm »
Mózg przed telewizorem

O dobrych i złych konsekwencjach korzystania z telewizora i komputera: 
od uśmierzania bólu, przez wzrost inteligencji, do morderczych skłonności.

http://portalwiedzy.onet.pl/,10704,1437469,czasopisma.html


2007-10-11 Gerald Traufetter

Anatomia błędu

Za każdym razem, kiedy człowiek rozpoznaje własne błędy, jego mózg przeszywają zagadkowe impulsy elektryczne. Naukowcy dostrzegają w nich mechanizm wyjaśniający brak zdecydowania, powstawanie neuroz i uzależnień. Czy skrywa on także tajemnicę ludzkiej intuicji?

http://portalwiedzy.onet.pl/,11122,1444219,czasopisma.html
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #214 dnia: Październik 24, 2007, 11:45:46 am »
Niewyspany mózg wpada w amok

Cytuj
W sytuacji pozbawienia snu centra emocjonalne mózgu przesadnie reagują na złe doświadczenia.
Matthew Walker z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley wyjaśnia, że wtedy mózg zwraca się ku bardziej prymitywnym zachowaniom, czyli w pewnym sensie ulega regresji. Człowiek traci kontrolę, jaką sprawuje w normalnych warunkach nad swoimi emocjami.


więcej:
http://forum.darzycia.pl/vp121499.htm#121499
http://kopalniawiedzy.pl/wiadomosc_4669.html

Offline amara

  • Aktywny Gadacz
  • *****
  • Wiadomości: 781
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #215 dnia: Październik 24, 2007, 03:53:58 pm »
Twój mózg to obżartuch

Od stołu należy wstawać głodnym - powtarzały nam babcie. Ale - jakże często - puszczaliśmy te uwagi mimo uszu. Teraz już wiadomo, na kogo można zrzucić za to odpowiedzialność...

To nasz mózg decyduje, że jemy dalej, mimo że nasz organizm sygnalizuje już, że jest syty.

Badania naukowców z University College w Londynie pokazały, że ta decyzja zapada w naszym mózgu, w centrach odpowiedzialnych za odczuwanie przyjemności. Jeśli smakuje nam to, co jest na stole, mimo zaspokojenia głodu jemy dalej. Jak donosi w najnowszym numerze czasopismo "Nature", to ile kalorii jesteśmy skłonni spożyć na pełny żołądek, wiąże się bezpośrednio z poziomem aktywności owego centrum przyjemności.

Naukowcy przekonali się o tym, poddając eksperymentowi osiem osób. Przy pomocy Magnetycznego Rezonansu Jądrowego zbadano reakcje ich mózgu, gdy po podaniu hamującego apetyt hormonu jelitowego PYY, zaproponowano im skorzystanie z rozkoszy obfitego szwedzkiego stołu. Okazało się, że osoby, u których aktywność centrum przyjemności była największa, mimo odczuwania sytości, zjadały najwięcej.

interia.pl
"Człowieka poznaje się po tym co nosi w sercu"
terapeuta zajęciowy, mama Mateusza 11l z zD

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #216 dnia: Październik 24, 2007, 11:08:09 pm »
Jak mózg kontroluje łaknienie

Jeden hormon białkowy wydzielany przez układ pokarmowy do krwi kontroluje aktywność kilku rejonów mózgu zarządzających zachowaniem związanym z jedzeniem - informują naukowcy z Londynu na łamach pisma "Nature".

Przyjemność jedzenia jest silnie uzależniona od poczucia sytości, na które ma wpływ regulacja stanu równowagi organizmu, mechanizm nagrody i inne czynniki poznawcze.

Rachel Batterham wraz z zespołem z University College London badali przy użyciu funkcjonalnego rezonansu magnetycznego (fMRI) jak aktywność różnych rejonów mózgu koreluje z zachowaniem związanym z jedzeniem, podczas różnego stopnia sytości (najedzenia) badanych.

Stan sytości wywoływano u uczestników badania podając im hormon peptydowy PYY.

Po podaniu białka PYY, wywołującego uczucie sytości, zmieniała się aktywność kory czołowej mózgu odpowiadająca świadomości zjedzenia kolejnego posiłku. Kiedy poziom PYY we krwi spadał dochodziło do aktywacji podwzgórza mózgu, co zapowiadało potrzebę jedzenia.

Zdaniem autorów badań, takie wyniki tłumaczą jak mózg reguluje potrzebę jedzenia w zależności od stopnia sytości człowieka.

Zrozumienie współpracy poszczególnych rejonów mózgu w kontroli przyjmowania pożywienia pozwoli opracować nowe strategie terapeutyczne dla otyłych ludzi.

nauka|pap|17 10 2007

Większość osób nie kojarzy napadów obżarstwa ze stresami, niepowodzeniami lub zranionymi uczuciami


W Polsce dość dobrze znane są takie zaburzenia, jak anoreksja (jadłowstręt) czy bulimia (objadanie się) .

Zaczęto o nich mówić, kiedy pojawiła się moda na szczupłą sylwetkę za wszelką ceną, ajednocześnie więcej uwagi poświęcano zaburzeniom psychicznym. Wciąż jednak niewiele wiadomo o innym podobnym schorzeniu: o chorobliwych napadach obżarstwa. Tymczasen występuje ono znacznie częściej, co więcej, z jego powodu cierpią nie tylko kobiety, ale i mężczyźni......
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #217 dnia: Październik 25, 2007, 11:33:49 am »
Niewyspany mózg wpada w amok




W sytuacji pozbawienia snu centra emocjonalne mózgu przesadnie reagują na złe doświadczenia. Matthew Walker z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley wyjaśnia, że wtedy mózg zwraca się ku bardziej prymitywnym zachowaniom, czyli w pewnym sensie ulega regresji. Człowiek traci kontrolę, jaką sprawuje w normalnych warunkach nad swoimi emocjami.


W przeszłości wiele badań wykazało, że niedobór snu niekorzystnie wpływa na układ odpornościowy oraz zaburza procesy uczenia się i pamięci. Z niewiadomych powodów bardzo mało studiów poświęcono oddziaływaniu niewyspania na emocje.

Zespół Walkera zwerbował 26 zdrowych ochotników. Pozwalano im normalnie spać albo nakazywano czuwać przez 35 godzin. Następnego dnia podczas oglądania zestawu 100 zdjęć wykonywano im funkcjonalny rezonans magnetyczny (fMRI). Początkowe fotografie były emocjonalnie neutralne (przedstawiały np. łyżkę lub kosz), ale potem przedstawiały coraz bardziej negatywne zdarzenia i obiekty, m.in. atak rekinów czy żmiję (Current Biology).

Chociaż przewidywaliśmy, że centra emocjonalne mózgu będą po pozbawieniu snu nadmiernie reagować, nie spodziewaliśmy się, że aż tak bardzo. Ich reakcja na negatywne emocjonalnie bodźce wzrosła o ponad 60%. To ogromny skok - te obszary wydają się wpadać w amok.

Wg neurologów, jest to skutek wyłączenia się kory przedczołowej, odpowiadającej w normalnych warunkach za kontrolę emocjonalną. Walker przypuszcza, że to stosunkowo młoda (w kategoriach ewolucyjnych) struktura, dlatego mogła jeszcze nie zdążyć wypracować sobie sposobów radzenia z ekstremalnymi sytuacjami. To ważna umiejętność, ponieważ jesteśmy jednym z nielicznych gatunków, które same pozbawiają się snu.

W przyszłości badacze będą chcieli sprawdzić, która faza snu odpowiada za przywrócenie równowagi emocjonalnej. Czy jest to faza REM, czy może NREM.

Warto też podkreślić, że wiele chorób psychicznych, zwłaszcza przejawiających się zaburzeniami emocjonalnymi, wiąże się z nieprawidłowościami w zakresie snu. Tak naprawdę trudno powiedzieć, czy to psychoza prowadzi do zaburzeń snu, czy jest dokładnie na odwrót. Gdyby udało się odkryć fazę snu najistotniejszą dla prawidłowego funkcjonowania emocjonalnego, można by zaprojektować leki, które w nią wprowadzają. Niewykluczone, że udałoby się wtedy wygrać walkę z pewnymi chorobami psychicznymi...



kopalnia wiedzy
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #218 dnia: Październik 25, 2007, 04:03:53 pm »
Optymistyczne neurony, czyli różowe okulary mózgu

Naukowcy pokazali, gdzie w mózgu znajduje się ośrodek odpowiedzialny za optymizm. To przełomowe odkrycie daje nadzieję na opracowanie nowej terapii depresji

Wielu ludzi, szczególnie w krajach Zachodu, to optymiści. Oczekują, że w przyszłości czekają ich sukcesy i szczęście – nawet jeżeli nie ma to żadnego racjonalnego uzasadnienia. Uważają, że ich życie będzie dłuższe i szczęśliwsze, niż wynikałoby to ze statystyk. Przeszacowują swoją wartość na rynku pracy, a zaniżają prawdopodobieństwo, że ich małżeństwo może się rozpaść. Są to przykłady zaczerpnięte z poważnych badań.

Taki nadmiar optymizmu sprawia, że sami siebie nieustannie oszukujemy – ale oszustwo to jest usprawiedliwione. Naukowcy uważają, że optymizm jest potrzebny, bo pozwala łatwiej żyć. Mamy na przykład skłonność do wyobrażania sobie, że nasze przyszłe sukcesy są tuż-tuż i dzięki temu łatwiej jest nam wykonywać codzienną pracę, której celem jest osiągnięcie tych sukcesów. Jeżeli zaś chodzi o możliwe porażki, to wyobrażamy je sobie jako odleglejsze w czasie i myślimy o nich zazwyczaj jak gdyby w trzeciej osobie, widzimy je z zewnątrz, dystansujemy się od nich, dzięki temu nie pozwalamy, aby nas przytłoczyły.

Tak się mają sprawy, jeżeli należymy do umiarkowanych optymistów. Trochę gorzej, jeżeli jesteśmy optymistami skrajnymi - taka postawa może prowadzić na manowce.

Najgorszy jest jednak skrajny pesymizm. Często jest on związany z depresją, chorobą niezwykle uciążliwą i trudną do wyleczenia.

Naukowcy z Uniwersytetu Nowojorskiego oraz University College w Londynie postanowili znaleźć miejsca w mózgu, które odpowiadają za wiarę w dobrą przyszłość.
Chcieli wykryć, gdzie konkretnie rodzi się błogosławione oszustwo łagodnego optymizmu. Zbadali 15 zdrowych ochotników, zarówno kobiety, jak i mężczyzn.

Ochotnicy zostali poddani testowi psychologicznemu tak skonstruowanemu, by mierzył, czy badany jest pesymistą czy optymistą. Test ten, o nazwie LOT-R, składa się z dziesięciu pytań i umiejscawia umysłowość badanego na pięciopunktowej skali, od skrajnego pesymizmu do skrajnego optymizmu. Jednocześnie ochotnicy byli poddawani badaniom mózgu za pomocą rezonansu magnetycznego.

Naukowcy szybko się zorientowali, że u ludzi, którzy z ufnością patrzą w przyszłość, aktywne jest miejsce nazywane dziobową przednią korą obręczy (w skrócie: rACC). Co więcej, obszar ten był szczególnie aktywny wtedy, gdy badani optymistycznie odpowiadali na pytania dotyczące ich przyszłości.

Wskazane przez naukowców miejsce ma połączenia z innymi obszarami:
- po pierwsze wiąże się z ciałem migdałowatym odpowiedzialnym za emocje.
- Po drugie jest powiązane z obszarami zawiadującymi pamięcią i planowaniem, czyli z płatem przedczołowym i płatem ciemieniowym mózgu.

Widać zatem, że rACC to miejsce, w którym następuje spotkanie emocji, pamięci i zdolności planowania. Jest więc prawdopodobne, że właśnie w tym miejscu powstaje zdrowy, umiarkowany optymizm.

Dokładny opis streszczonych powyżej badań zamieszcza dzisiejszy numer czasopisma "Nature". Doświadczeniami kierowała prof. Elizabeth Phelps. – Wyniki naszych badań pokazują, że o ile przeszłość jest już ustalona, o tyle przyszłość jest bardziej otwarta na interpretację - tłumaczy Elizabeth Phelps. – Dzięki temu, myśląc o przyszłości, ludzie mogą się dystansować od możliwych przykrych wydarzeń, za to więcej uwagi poświęcić zdarzeniom pozytywnym.


Dobry dla ducha i ciała

Dobrze wiadomo, że w przypadku depresji praca ośrodka rACC jest często zaburzona. Wiadomo też, że z depresją związany jest pesymizm – obezwładniający, uniemożliwiający działanie, podważający sens każdej niemal czynności. Może więc lekarze pokuszą się kiedyś o próbę leczenia depresji przez pobudzanie ośrodków odpowiedzialnych za optymizm? Urządzenia do tzw. głębokiej stymulacja mózgu są już bardzo dobrze opracowane.

Pesymizm i optymizm to cechy, które wpływają nie tylko na zdrowie psychiczne. Również pewne schorzenia o charakterze fizycznym bywają uzależnione od sposobu patrzenia w przyszłość. Jak stwierdzili naukowcy holenderscy w toku badań prowadzonych przez dziewięć lat na tysiącu starszych osobach, śmiertelność wśród pesymistów jest o ponad połowę wyższa niż wśród optymistów. Pozytywne skutki optymizmu i negatywne pesymizmu dotyczą w większym stopniu mężczyzn niż kobiet.

Ważne jest także, że pesymiści często prowadzą niezdrowy tryb życia: papierosy, alkohol i jedzenie w nadmiarze to popularne sposoby, by na chwilę zapomnieć o udrękach depresji.


Walczy z wirusem, ale nie z rakiem

Optymizm wyraźnie obniża ryzyko śmierci na serce. Poprawia rokowania w przypadku operacji chirurgicznych. Zostało też udowodnione, że optymiści zakażeni wirusem HIV dłużej żyją. Optymizm wpływa też pozytywnie na pracę układu odpornościowego.

Trzeba zaznaczyć, że optymizm nie jest panaceum. Jak wskazują naukowcy z Uniwersytetu Stanu Pensylwania, wbrew rozpowszechnionym mitom nie poprawia w najdrobniejszym nawet stopniu stanu zdrowia chorych na raka. Pozytywne myślenie, ostrzegają onkolodzy, nowotworu nie pokona.


Naukowcy z Nowego Jorku i Londynu znaleźli w mózgu miejsce, którego aktywność jest związana z optymistycznym spojrzeniem w przyszłość. Badacze przeprowadzili testy na 15 zdrowych kobietach i mężczyznach. Zidentyfikowany obszar, który nosi nazwę dziobowej przedniej kory obręczy, jest powiązany z ośrodkami mózgu odpowiedzialnymi za planowanie oraz tymi, które zawiadują emocjami. Dzięki temu umiarkowany optymista nie spogląda w przyszłość z beznamiętnym realizmem, ale łudzi się, że łatwo i szybko osiągnie zamierzone cele, a ryzyko życiowej porażki jest niskie.

Źródło : Rzeczpospolita





Komentarz:

Polacy nie doceniają swoich możliwości
Rozmowa z Dariuszem Dolińskim, psychologiem

RZ: Czy podana właśnie do publicznej wiadomości informacja o odkryciu w mózgu ośrodka optymizmu jest dla pana nowością?

Dariusz Doliński: Całkowitą. Do tej pory było wiadomo, że na stan optymizmu wpływa poziom neurotransmiterów i neuroprzekaźników. Zaburzenia ich pracy wiążą się na przykład z depresją. Sądziłem, że wyniki badań, które państwo opisujecie, będą dotyczyły właśnie tego. Czymś absolutnie nowym jest dla mnie odkrycie, że istnieje w mózgu lokalizacja owej funkcji.

Co przy obecnym stanie badań nauka może powiedzieć o optymizmie?

Każdy człowiek intuicyjnie rozumie, że wiąże się on z nastrojem i emocjami. Ciekawe, że poziom optymizmu uwarunkowany jest kulturowo. Polacy na przykład charakteryzują się nim w mniejszym stopniu niż Amerykanie. Kanadyjski psycholog Neil Weinstein opisał zjawisko „nierealistycznego optymizmu” związanego z porównywaniem się z innymi. Otóż jeśli weźmiemy pod lupę daną populację i poprosimy jej członków o oszacowanie własnych szans na udane małżeństwo, dzieci, dobrej pracy, zdrowia itd., to Amerykanie i inni mieszkańcy krajów zachodnich będą je przeceniać. Jak z kolei wynika z badań prowadzonych przez mój zespół i zespół prof. Janusza Czapińskiego, Polacy nie będą ich doceniać. W naszym kraju siła tego zjawiska jest więc słabsza.

Na ile poziom naszego optymizmu może być wrodzony, a na ile nabyty?

Czy możemy się spodziewać odkrycia jakiegoś genu optymizmu, czy też za nasz sposób patrzenia w przyszłość odpowiada tylko środowisko?Trudno tu dać precyzyjną odpowiedź. Z pewnością ogromną rolę odgrywa styl wychowania w rodzinie i wyniesiony z niej sposób postrzegania rzeczywistości. Optymizm zanika u osób z syndromem wyuczonej bezradności. Mają one bowiem trudności z dostrzeżeniem związku między tym, co robią, a tym, co ich spotyka. Z drugiej strony musi być on uwarunkowany genetycznie. Obserwuje się silną korelację, jeśli chodzi o optymizm, między bliźniakami jednojajowymi, nawet gdy wychowują się osobno.

Czy istnieje jakieś ewolucyjne wytłumaczenie, do czego optymizm jest potrzebny?

Badania pokazują, że optymiści osiągają w życiu więcej niż realiści, nie mówiąc o pesymistach. Przykład? Lepsze oceny częściej uzyskują studenci, którzy się tego spodziewają. Optymizm u człowieka może się włączać i wyłączać. Zanika, kiedy stoi przed nami konieczność dokonania wyboru między trudnymi do wykonania zadaniami. Wraca, kiedy zaczynamy działać, rozwiązywać konkretne zadanie. Nabieramy optymizmu, a więc pewności, że sprostamy wymaganiom, że nam się uda.

Prof. Doliński jest dziekanem w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej we Wrocławiu


Informacja o odkryciu również tu:
http://forum.darzycia.pl/viewtopic.php?p=121572#121572
/ciekawostki naukowo-medyczne/


Cytat: "ilonadora"
Siedliska optymizmu


Zespół naukowców z Uniwersytetu Nowojorskiego wpadł na trop obwodów neuronalnych, które odpowiadają za optymistyczne nastawienie do życia. Ich odkrycie z pewnością pomoże też lepiej zrozumieć depresję.


źródło: kopalnia wiedzy

[/quote]

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #219 dnia: Październik 26, 2007, 11:07:35 am »
To mózg nam się przejada


Od stołu należy wstawać głodnym - powtarzały nam babcie. Ale - jakże często - puszczaliśmy te uwagi mimo uszu. Teraz już wiadomo, na kogo można zrzucić za to odpowiedzialność... To nasz mózg decyduje, że jemy dalej, mimo że nasz organizm sygnalizuje już, że jest syty.


Badania naukowców z University College w Londynie pokazały, że ta decyzja zapada w naszym mózgu, w centrach odpowiedzialnych za odczuwanie przyjemności. Jeśli smakuje nam to, co jest na stole, mimo zaspokojenia głodu jemy dalej. Jak donosi w najnowszym numerze czasopismo "Nature", to ile kalorii jesteśmy skłonni spożyć na pełny żołądek, wiąże się bezpośrednio z poziomem aktywności owego centrum przyjemności.

Naukowcy przekonali się o tym, poddając eksperymentowi osiem osób. Przy pomocy Magnetycznego Rezonansu Jądrowego zbadano reakcje ich mózgu, gdy po podaniu hamującego apetyt hormonu jelitowego PYY, zaproponowano im skorzystanie z rozkoszy obfitego szwedzkiego stołu. Okazało się, że osoby, u których aktywność centrum przyjemności była największa, mimo odczuwania sytości, zjadały najwięcej.

Uważajmy na nasz ośrodek przyjemności - nie dajmy mu się oszukać, bo waga łazienkowa, kolejny raz się na nas obrazi.



interia
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #220 dnia: Październik 29, 2007, 09:21:44 am »
Fałszywe wspomnienia można odróżnić

Badając fale mózgowe, można odróżnić prawdziwe wspomnienia od fałszywych - informuje pismo "Pscychological Science".

Badania nad tym zagadnieniem przeprowadzili na 52 pacjentach z oporną na leczenie postacią padaczki naukowcy z Penn State University. Aktywność ich mózgu rejestrowano dzięki wszczepionym elektrodom przy okazji badań mających zlokalizować źródło drgawek.

Pacjenci mieli sobie przypominać słowa z uprzednio pokazanej im listy. Okazało się, że fale mózgowe wyglądają inaczej, gdy wspomnienia danej osoby sa prawdziwe, a inaczej, gdy są fałszywe (gdy przypomina sobie słowo, którego na liście nie było). Tak zwane fale gamma o częstotliwości od 50 do 100 hertzów pojawiały się w określonych rejonach mózgu zarówno podczas zapamiętywania, jak i prawidłowego odtwarzania wspomnień.

Wyniki badań mogą pomóc w lepszym zrozumieniu działania ludzkiej pamięci i - dzięki poznaniu szlaków nerwowych - opracowaniu sposobów leczenia osób z epilepsją czy innymi chorobami mózgu.

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #221 dnia: Listopad 06, 2007, 10:45:50 am »
Gdzie w naszym mózgu powstają fałszywe wspomnienia?

Nasza pamięć obfituje w fałszywe wspomnienia, które często traktujemy jak najprawdziwszą prawdę. Okazuje się, że na nasze przekonanie często wpływa obszar, w którym mózg przetwarza niektóre ze wspomnień - informują naukowcy na łamach "Journal of Neuroscience".


Informacje pozyskiwane z pamięci przetwarzane są jednocześnie w dwóch obszarach mózgu. Każdy z nich koncentruje się na innym aspekcie wspomnień.

Płat skroniowy przyśrodkowy, zlokalizowany u podstawy mózgu, skupia się na faktach związanych z danym wydarzeniem.
Z kolei czołowo-ciemieniowa sieć, w górnej części mózgu, przetwarza raczej ogólną "wizję" wydarzenia.


Neurolodzy z Duke University Medical Center w Stanach Zjednoczonych uważają, że miejsce przetwarzania informacji w mózgu wpływa na nasze postrzeganie niektórych wspomnień jako prawdziwych, mimo że nigdy się nie wydarzyły.

Odkrycia te mogą pomóc w lepszym zrozumieniu zachodzących wraz z wiekiem zmian w mózgu, a być może nawet umożliwią lepszą diagnozę choroby Alzheimera w jej wczesnych stadiach - uważa prowadzący badania, neurolog Roberto Cabeza z Duke University Medical Center.

Ludzka pamięć to nie komputer. Nie musi informować nas wyłącznie o tym, co się wydarzyło. Istnieje wiele sytuacji, kiedy ludzie są głęboko przekonani, że pamiętają coś, co tak naprawdę w ogóle nie miało miejsca - mówi Cabeza.

Cabeza postanowił sprawdzić, dlaczego tak się dzieje. Badał mózgi ochotników za pomocą funkcjonalnego rezonansu magnetycznego. Technika ta pozwala na zorientowanie się, które obszary mózgu są aktywne podczas wykonywania konkretnych zadań umysłowych. Podczas badań ochotnicy musieli rozwiązywać testy sprawdzające ich pamięć i wspomnienia.

Wspomnienia, które okazały się prawdziwe, zlokalizowane były w skroniowym przyśrodkowym płacie mózgu, skupiającym się na zapamiętywaniu faktów.
Wydaje się to logiczne, ponieważ obszar ten, rejestruje więcej detali - komentuje Cabeza.

Z kolei wspomnienia fałszywe przetwarzane były w czołowo- ciemieniowej części mózgu, zapamiętującej ogólne wrażenia ze zdarzeń.

Badania te pomagają w odpowiedzi na pytanie, co dzieje się w starzejącym się mózgu. Starzejący się, zdrowy mózg, szybciej traci zdolność do przypominania sobie szczegółów niż ogólnych wrażeń. Z kolei pacjenci z alzheimerem tracą oba typy pamięci. Informację tę można wykorzystać w diagnozie tej choroby w jej wczesnej fazie - podsumowuje naukowiec.

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #222 dnia: Listopad 06, 2007, 04:34:02 pm »
Więźniowie mózgu



Przyczyna i skutek – nasz umysł uwielbia to połączenie. Kiedy zaczyna go brakować, mózg fałszuje fakty, przerabia pamięć, oszukuje. Byle rzeczywistość nie straciła spójności. Czy jednak to, co uważamy za fakty, wciąż jest prawdziwe?
   
Dwuletni Jean cudem uniknął porwania. Tylko dzięki przytomności swojej niani, która odważnie rzuciła się na ratunek, dziecko zostało ocalone przed kidnaperem. Rodzice chłopca byli wzruszeni. Jako dowód wdzięczności podarowali opiekunce wspaniały zegarek, a cała historia stała się rodzinną przypowieścią pojawiającą się przy okazji towarzyskich spotkań.
Przeżycie to było tak dramatyczne, że odcisnęło trwałe piętno w pamięci dorastającego chłopaka. Z zadziwiającą precyzją pamiętał niemal każdy szczegół: własny wózek, to, jak wyglądał porywacz, a nawet rany swej obrończyni.

Jakież więc było jego zdumienie, gdy kilkanaście lat później niania powodowana wyrzutami sumienia oddała zegarek i ze skruchą przyznała, że cała historia z porwaniem była tylko... wytworem jej bujnej wyobraźni. Wymówką, która usprawiedliwić miała – w obawie przed gniewem chlebodawców – spóźniony powrót ze spaceru.
Jak to się zatem stało, że mały Jean pamiętał tak dokładnie coś, co nigdy nie miało miejsca?

Nie dawało mu to spokoju przez długie lata i być może stało się impulsem do tego, czym zajął się później w życiu: zgłębianiem zagadek ludzkiego umysłu. Dzieła Jeana Piageta to dziś absolutna klasyka psychologii.

A fałszywe wspomnienia? Tym fenomenem naszego umysłu zajmują się dziś setki naukowców na całym świecie.

Pamięć czegoś, co nie miało miejsca, nieraz potrafi narobić nam w życiu zamieszania. Bo jak tu wierzyć relacjom dwóch świadków, kiedy każdy z nich zaklina się, że jego wersja wydarzeń jest prawdziwa? Dlaczego nasze wspomnienia się różnią? Dlaczego czasem zdarza się nam dobrze pamiętać coś, co na pewno nie mogło nam się przytrafić?
Naszym mózgom daleko do obiektywności maszyn. Znajdujące się w nich zapisy zdarzeń od samego początku nie są "czyste". Przed zapamiętaniem podlegają poważnemu ocenzurowaniu lub interpretacji. Wyobraźmy sobie, że oglądamy mecz, gdy sędzia uznaje kontrowersyjnego gola. Kiedy strzela nasza drużyna – zapamiętujemy, że sędzia był sprawiedliwy, gdy to nam strzelają – że oszust, i to na pewno przekupny. Takie przekonanie o tym człowieku będzie nam towarzyszyć, gdy już sami zapomnimy, co leżało u jego podstaw.

Proces wprowadzania przekłamań do pamięci wzmaga się też przy każdym przypomnieniu sobie danego zdarzenia. Gdy opowiadamy o nim komuś, zwykle trochę dodajemy, ujmujemy, naciągamy fakty, ubarwiamy. Taka nowo zredagowana wersja zdarzenia znów trafia do naszej szafy wspomnień. Nie tylko odkurzona, ale także nieco "ulepszona". Gdy sięgniemy po to zdarzenie po raz kolejny, możemy dostać ową drugą, 'nadpisaną" na oryginalną, wersję. W takich warunkach doprawdy niewiele trzeba, by powstały całkowicie nieprawdziwe wspomnienia.

Dwie panie psycholog – Elizabeth Loftus i Jacqueline Pickrell z Uniwersytetu Waszyngtońskiego – wykazały, że fałszywe wspomnienia można dość prosto zaszczepić. Przeprowadziły eksperyment, który bardzo przypominał przypadek małego Jeana Piageta. Opowiadały swoim studentom ochotnikom po cztery historyjki, które – jak twierdziły – pochodzą od krewnych badanych osób: trzy były prawdziwe, czwarta zmyślona. Gdy studenci mieli je sobie potem przypominać, co czwarty uczestnik spotkania był przekonany, że i ta zmyślona wydarzyła się naprawdę.

Dlaczego? Mózg nie znosi niekonsekwencji.


Historii, które nagle się urywają, w których pełno luk i niedopowiedzeń. W sposób naturalny dąży do uporządkowania przechowywanych faktów – w zapędzie może więc wiązać w spójne historie początkowo niepowiązane ze sobą fragmenty.
To zresztą niejedyny mechanizm zapewniający naszemu umysłowi poczucie, że żyje w świecie spójnym i uporządkowanym, w którym przyczyna poprzedza skutek, a wszystko jest łatwe do objęcia rozumem. Bo to, czego nasz mózg nienawidzi najbardziej na świecie, to właśnie poczucie braku spójności. A trzeba przyznać, że pod tym względem często wystawiamy go na próbę.

Nasze zachowanie rzadko jest logiczne i konsekwentne. Powodują nami emocje, porywy serca, afekty.


Niewiele w tym logiki. Weźmy choćby taki przykład: każdy świetnie wie, że palenie papierosów szkodzi, a jednak wielu z nas to nałogowi palacze. Jak radzimy sobie z takim poznawczym dysonansem?
Mówi o tym teoria dysonansu poznawczego Leona Festingera. Badacz ten zauważył, że ludzie nie tolerują niespójności i będą się starać wyeliminować ją zawsze, gdy wystąpi. Dysonans poznawczy pojawi się, gdy dana osoba stanie równocześnie wobec dwóch niezgodnych elementów poznawczych – przekonań, opinii, wiadomości. Czujemy się z tym niekomfortowo i usiłujemy zmienić jeden z tych elementów.
Wróćmy tu na chwilę do palenia papierosów. By jakoś poradzić sobie ze sprzecznymi faktami typu "palę/robię źle", stosujemy zwykle dwie techniki: usiłujemy lekceważyć doniesienia o szkodliwości palenia, podważyć ich zasadność, wypierać je z pamięci. Poza tym argumentujemy sami przed sobą: przecież palę naprawdę niewiele, no i się nie zaciągam.

Weźmy inną sytuację: publicznie zaangażujemy się w coś niespójnego z naszymi poglądami – na przykład podczas zebrania poprzemy naszego kolegę z pracy, którym gardzimy. Gdybyśmy jednak tego nie zrobili, stracilibyśmy pracę – kolega to przyjaciel szefa. Jak radzi sobie z czymś takim nasz umysł?

Uwaga! W podobnej sytuacji na scenę wkracza Totalitarne Ego.

Jak bardzo skuteczny to mechanizm chroniący przed niespójnością rzeczywistości wie świetnie na przykład psycholog Andrzej Samson, który zaprzecza, jakoby molestował swych małoletnich pacjentów. Jednak sąd udowodnił mu winę i skazał go na więzienie. Podobnie generał Wojciech Jaruzelski, który jest przekonany, że wprowadzenie stanu wojennego było posunięciem ze wszech miar słusznym i uratowało Polskę przed katastrofą radzieckiej interwencji. Historycy mają odmienne zdanie.
Czy ci dwaj panowie to oszuści kłamiący w żywe oczy? Ofiary nagłej amnezji? Dlaczego uparcie trwają przy swojej wersji wydarzeń, mimo że wszelkie dowody wydają się jej przeczyć?

– Ci ludzie zapewne naprawdę wierzą w to, co mówią – tłumaczy doktor Andrzej Hankała z Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. – Przedstawiane przez nich fakty, choć różnią się od prawdy, w ich głowach właśnie tak zostały zapamiętane.
Nie potępiajmy ich. Sami, choć może w bardziej błahych sprawach, w podobny sposób manipulujemy własną pamięcią. – A raczej to ona manipuluje nami – mówi doktor Hankała. – Zachowuje się jak historycy w kraju o totalitarnym ustroju, którzy manipulują przeszłością, by lepiej pasowała do teraźniejszości. Fałszują historię, by uzasadniała rzeczywistość.

Przykłady? Bardzo proszę: jeśli jesteśmy nieszczęśliwi w związku, często wydaje się nam, że już na początku coś było nie tak. Ci studenci, którzy dobrze zdają egzamin, wyolbrzymiają swój lęk przed nim, by mieć poczucie, że udało im się dokonać czegoś naprawdę wielkiego. Gdy na przestrzeni lat zmieniamy poglądy polityczne, te dawne pamiętamy jako bardziej podobne do dzisiejszych, niż były w rzeczywistości. Często wyolbrzymiamy przeszkody, które nie pozwoliły nam zrobić czegoś, co powinniśmy. Nasze totalitarne ego bardzo się o to stara.

Nasze "ja" to obraz nas samych, który musi być jasny, konsekwentny i spójny. Jest podstawą naszej samooceny.

Dlatego wciąż wymaga dowodów, że jest dobre i wartościowe. Jeśli coś zaczyna zagrażać temu wizerunkowi, robi wszystko, by do tego nie dopuścić. Ono nie pozwoli nam przyznać się przed samym sobą, że zachowaliśmy się jak ostatnie bydlę. Zaprzeczy, że oszukiwaliśmy. Wytłumaczy nas przed nami samymi z kłamstw, kradzieży, zdrad. Znajdzie okoliczności łagodzące. Wyszuka argumenty, które nasze podłe zachowanie pozwolą nam ujrzeć w lepszym świetle. Zagłuszy wyrzuty sumienia. Skoryguje. Wybieli.
Dzięki niemu możemy ze sobą żyć.

Wszystko, co zagraża strukturze naszego "ja", jest zwykle odrzucane.

Pierwszy na trop tego mechanizmu naszej psychiki wpadł ojciec psychoanalizy Zygmunt Freud. Nazwał go wyparciem. Odkrył, że można usuwać z pamięci rozmaite niewygodne treści, ale zauważył, że nie zawsze odbywa się to bezkarnie.
Wyparcie powoduje cierpienie – uznał Freud. Uważał, że treści wyparte nie znikają bez śladu, ale czają się w naszej nieświadomości i nękają sumienie. Jedynym sposobem, by je unieszkodliwić, jest uświadomienie ich sobie w procesie żmudnej psychoanalizy. I choć dziś niektóre stwierdzenia Freuda wydają się nieco przestarzałe, fenomen wyparcia znalazł naukowe potwierdzenie.

Poszukiwanie spójności świata jest immanentną cechą naszego umysłu. Dzieje się to na wszystkich poziomach naszego postrzegania.

Jak bowiem nasz mózg poradziłby sobie z nawałem rozmaitych bodźców, jeśli nie usiłowałby z nich stworzyć konsekwentnego obrazu rzeczywistości?
Bez mechanizmów scalania, odnajdywania powiązań, związków (nawet tam, gdzie ich nie ma) nie bylibyśmy w stanie normalnie funkcjonować. Dowodzi tego choćby historia opisana przez znanego rosyjskiego neuropsychologa Aleksandra Romanowicza Łurię.

Jednym z jego pacjentów był żołnierz o nazwisku Zasiecki postrzelony w głowę podczas II wojny światowej. Jego życie stało się dla Łurii natchnieniem do stworzenia książki "Człowiek, którego świat legł w gruzach".

Zasiecki miał bliznę za lewym uchem – poza tym zewnętrznie nie sprawiał wrażenia chorego. To były tylko pozory. Kula, która przeszła przez część jego mózgu, poczyniła dramatyczne spustoszenia w jego życiu.

Zasiecki przed wojną studiował inżynierię – umiał dokonywać skomplikowanych obliczeń, był świetnym analitykiem. Tymczasem po wypadku zaczął mieć problemy z wykonaniem prostej czynności, z odpowiedziami na proste pytania.
Świat znajdujący się po prawej stronie jego ciała praktycznie przestał dla niego istnieć. Nie dostrzegał go. "Nagle tracę prawą stronę własnego ciała, bo zawsze zapominam, że nie widzę nic z prawej strony" – mówił lekarzowi. Do tego otaczające go obiekty widział we fragmentach, pływające i migoczące przed oczami. W czasie czytania w najlepszym wypadku spostrzegał trzy litery naraz.

Zapomniał niemal wszystkiego, czego się nauczył, stracił umiejętność rozpoznawania słów. "Często, kiedy rozpoznam wszystkie litery w słowie, zapominam, jakie to było słowo, i muszę znów czytać każdą literę od nowa" – opowiadał.

Miał kłopoty z mówieniem – zapominał potrzebne słowa – długo szukał w pamięci odpowiednich wyrazów. Rozumienie tego, co mówili inni, też wymagało od niego wielkiego wysiłku: "Każde słyszane słowo coś mi przypomina, ale nie pamiętam jego znaczenia".
Zasiecki stracił także poczucie przestrzeni i kierunku. Gubił się, miał problemy z określeniem własnych części ciała. "Zawsze zapominam, gdzie jest moje przedramię – bliżej szyi czy może dłoni?" – wyznał raz zasmucony.

Co stało się w jego mózgu, że świat wokół rozpadł mu się na kawałki?


Doszło do uszkodzenia kory mózgowej – choć kula oszczędziła obszary, które odbierają bodźce z narządów zmysłów i rozpoznają w nich pewne prawidłowości, uszkodziła korę płata ciemieniowego, która odpowiada za bardziej skomplikowane formy poznania. Obszar ten zbiera informacje z innych części mózgu i układa w całość. Dzięki niemu rozumiemy sytuacje, kojarzymy słowa z koncepcjami, rozumiemy konstrukcje gramatyczne, mamy zdolność oceny relacji przestrzennych.

Dzięki tej części mózgu świat jawi się nam jako spójny i konsekwentny. Na ile jednak prawdziwy?

Jak pokazują opisane historie, rzeczywistość, którą postrzegamy, jest w ogromnym stopniu wynikiem manipulacji naszego umysłu – efektem takiego, a nie innego przetwarzania danych.
Czy zatem wszystko, co postrzegamy i pamiętamy, jest względne? Nie da się z naszych głów wydobyć obiektywnej wersji przeszłości? Wiele badań z zastosowaniem nowoczesnych metod obrazowania pokazuje, że zdrowy mózg gdzieś w głębi "wie" o błędach swojej pamięci i dostrzega niespójności postrzegania. Tylko co z tego?
To wiedza skwapliwie skrywana przed świadomością. Upychana po kątach, zamiatana pod dywan. Wyciągnięta i odkurzona może okazać się zabójcza dla właściciela.
Czy naprawdę warto w niej grzebać?


onet
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #223 dnia: Listopad 09, 2007, 11:08:49 am »
Przy słuchaniu mózg zamyka oczy


Kiedy słuchamy muzyki lub skupiamy się na złożonych, skomplikowanych dźwiękach, nasz mózg ogranicza nakłady związane z widzeniem. Naukowcy porównują to do zamykania oczu.

W amerykańskim eksperymencie wzięło udział 20 dyrygentów oraz liderów zespołów muzycznych i 20 niezwiązanych z muzyką studentów. Wiek wolontariuszy wahał się od 28 do 40 lat. W obu grupach podczas wykonywania zadań słuchowych zaobserwowano charakterystyczne zjawisko: zmniejszenie aktywności w obszarach związanych z widzeniem (przy jednoczesnym jej zwiększeniu w rejonach słuchowych). Gdy zadania były trudniejsze, u dyrygentów obserwowano słabiej zaznaczone zmiany niż u niemuzyków.

Badacze z dwóch uczelni, centrum medycznego Wake Forest University oraz Uniwersytetu Północnej Karoliny, posłużyli się funkcjonalnym rezonansem magnetycznym (fMRI). Kiedy wolontariusze leżeli w skanerze, słuchali dwóch różnych dźwięków, odtwarzanych w odstępie tysięcznych sekundy. Mieli określić, który z nich pojawił się jako pierwszy. By wyrównać szanse, profesjonalnym muzykom utrudniono zadanie.

Aktywność w obszarach mózgu związanych ze słuchem wzrastała, we wzrokowych malała. Wraz ze wzrostem trudności zadania niemuzycy "przenosili" coraz więcej nakładów do obszarów słuchowych (w ten sposób wspomagali procesy uwagi). Po przekroczeniu pewnego stopnia trudności u muzyków nie obserwowano podobnego zjawiska, co oznacza, że lata treningu korzystnie wpłynęły na organizację ich mózgu. Dzięki niemu dyrygenci potrafili z większą łatwością skupić się na dźwiękach.

Wyobraźmy sobie różnicę między słuchaniem czyjejś mowy w cichym pomieszczeniu a wsłuchiwaniem się w dyskusję w wypełnionym hałasem pokoju - wyjaśnia dr Jonathan Burdette. To dlatego mózg musi zamknąć oczy...


kopalnia wiedzy
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #224 dnia: Listopad 13, 2007, 11:16:30 pm »
Choć rodzicom dzieci cierpiącym na ADHD (zespół nadpobudliwości psychoruchowej) zapewne trudno będzie w to uwierzyć, chorobie towarzyszy opóźnienie w kształtowaniu się układu nerwowego. W serii eksperymentów dowiódł tego zespół dr. Philipsa Shawa z Instytutu Zdrowia Psychicznego należącego do amerykańskiego National Institutes of Health...
Więcej:
Słabszy rozwój mózgu u nadpobudliwych dzieci
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #225 dnia: Listopad 16, 2007, 02:40:40 pm »
Lewa półkula pozwala słyszeć mimo hałasu


Nasz mózg doskonale radzi sobie z wyłapywaniem ważnych sygnałów z tła. Chodzi m.in. słyszenie rozmów odbywających się w głośnym otoczeniu. Naukowcy z Niemiec, Japonii i Kanady zbadali mechanizmy predysponujące nas do tej trudnej sztuki. Okazało się, że to lewa półkula mózgu umożliwia odróżnienie dźwięków istotnych od szumu. Pracę na ten temat opublikowano na łamach pisma "BMC Biology".

W codziennym życiu słyszymy jednocześnie wiele różnych dźwięków pochodzących z wielu różnych źródeł. Hałasy - m.in. odgłosy ruchu drogowego - współzawodniczą z innymi dźwiękami. Jednak mózg potrafi rozpoznać istotne dla nas dźwięki, dzięki czemu możemy porozmawiać na przykład podczas głośnego przyjęcia.

Hidehiko Okamoto wraz z międzynarodową grupą naukowców badał, za pomocą techniki neuroobrazowania o nazwie magnetoencefalografia, jakie mechanizmy pozwalają rozróżniać dźwięki potrzebne od niepotrzebnych. Badacze poprosili ochotników biorących udział w teście o wysłuchanie różnych kombinacji dźwięków właściwych i tła (hałasu). Te pierwsze odtwarzano do lewego lub prawego ucha, hałas natomiast do tego samego lub drugiego narządu słuchu. Jednocześnie naukowcy analizowali odpowiedź mózgu na różne kombinacje dźwięków.

Okazało się, że to właśnie lewa półkula mózgu jest najbardziej aktywna podczas przetwarzania przez mózg bodźców odebranych w hałaśliwym otoczeniu.


onet
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #226 dnia: Listopad 19, 2007, 12:38:31 pm »
Urządzenie do odczytywania myśli

Osiem lat temu Eric Ramsay uległ wypadkowi samochodowemu. Jest świadomy, ale sparaliżowany. Cierpi na tzw. zespół zamknięcia (ang. locked-in syndrome). Po zakończeniu pionierskiego eksperymentu naukowcy z Uniwersytetu w Bostonie uważają, że są bliscy tego, by przekształcać jego myśli w dźwięki mowy.

W mózgu chorego umieszczono elektrody, które wykryły sygnały generowane przez obszary związane z mową. Jak doniósł magazyn New Scientist, zostaną one doprowadzone do syntezatora mowy.

Dane są nadal analizowane, ale naukowcy uważają, że w ok. 80% przypadków potrafią prawidłowo zidentyfikować sygnały generowane przez mózg Ramsaya, tj. przypisać je właściwej głosce/słowu. W ciągu następnych tygodni komputer zacznie bezpośrednio przekładać myśli na mowę.

Mamy nadzieję, że to będzie przełom - wyznaje Joe Wright z Neural Signals Inc., firmy, która pomagała opracować odpowiednią technologię.

Na razie neurolodzy potrafią odkodować proste słownictwo, ale to i tak niesamowity postęp. Nie możemy liczyć na rozmowę ze sparaliżowaną osobą, ale możliwe staje się porozumienie. Profesor Geraint Rees z Uniwersyteckiego College'u Londyńskiego wskazuje też na ryzyko związane z umieszczaniem w mózgu ciała obcego, czyli w tym wypadku elektrod.

Długa droga dzieli też możliwość wykrywania sygnałów, które w zamierzeniu generującej je osoby mają być wychwycone, od odczytywania ukrytych myśli i zgłębiania (często mimo woli podmiotu) tajników czyjegoś umysłu. Na wynalezienie tego typu maszyny musimy jeszcze trochę poczekać.

Zespół zamknięcia (nazywany inaczej śpiączką rzekomą lub jasną oraz stanem deaferentacji) ma, jak czytamy w pracy pt. Udar mózgu Szyrockiej-Szwed, Wajgta i Dudzica, podłoże niedokrwienne. Jest skutkiem uszkodzenia części mostu, z zachowaniem okolic grzbietowych nakrywki. Pacjent z tym syndromem jest niemy, leży w bezruchu, ale pozostaje całkowicie przytomny. Z otoczeniem może się porozumieć tylko za pomocą ruchów gałek ocznych. Dwie najczęstsze przyczyny zespołu zamknięcia to udar mózgu (86,4%) i uraz okolic potylicy lub górnego odcinka kręgosłupa szyjnego (13,6%). Pozostałe przypadki to wynik urazu, przedawkowania leków, chorób uszkadzających neurony, krwotoku mózgowego itp.


kopalnia wiedzy
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #227 dnia: Listopad 20, 2007, 02:49:05 pm »
Ciekawy artykuł o rozwoju mózgu począwszy od życia płodowego do wczesnego dzieciństwa.

Podróż w krainę mózgu

Jakie było dzieciństwo twojego umysłu? Najbardziej krytycznym okresem jego rozwoju są pierwsze lata życia. Od nich zależy, jakimi jesteśmy dorosłymi

Trzask! - Słyszysz? Suche, ciche. Trzask, błysk. Blady, zimny. Widzisz? Za chwilę cała kanonada: ra- ta-ta-ta-ta! Jakbyś wciągał przez głowę wełniany naelektryzowany golf. Trzask, błysk, jakby przez pokryte pajęczyną drutów skrzyżowanie przejeżdżał tramwaj. Nie słyszysz. Nie widzisz. Nie czujesz. Choć to wszystko dzieje się w twojej głowie.
W mózgu istnieje około 100 miliardów neuronów, z których każdy jest połączony z tysiącami innych. Komórki te nieustannie komunikują się ze sobą wysyłając 300 elektrycznych sygnałów na sekundę. Pojedynczy neuron odbiera jednocześnie informacje od wielu tysięcy innych neuronów i jest bombardowany dziesiątkami różnych mediatorów o odmiennym działaniu. Mózg nieustannie adaptuje się do nowych sygnałów, uczy nowych sprawności i gromadzi wspomnienia.

Kiedy to się zaczyna? I jak? Czy od tego, jakie było „dzieciństwo" naszego mózgu, może zależeć, jakimi dziś jesteśmy ludźmi? Naukowcy twierdzą, że najbardziej krytycznym okresem dla naszego mózgu są pierwsze trzy lata życia. Wtedy trzeba o niego dbać najbardziej.

Centralny system nerwowy embrionu ludzkiego nie jest miniaturą dorosłego. Można go raczej porównać do kijanki, z której wykształci się żaba.

Około ósmego tygodnia od zapłodnienia pojedyncza komórka jajowa wzbogacona o dane z plemnika przekształca się w mikroskopijny zarodek człowieka. Ma on wtedy wielkość kciuka dorosłej osoby, ale posiada większość narządów wewnętrznych i wszystkie główne części ciała włącznie z palcami rąk i nóg. Jego głowa jest wielkości małej śliwki mirabelki. Niemal całą jej objętość wypełnia mózg. Pod koniec ósmego tygodnia rozwoju zarodek staje się płodem.

Mózg płodu jest szczególnie wrażliwy na uszkodzenia w okresie najintensywniejszego rozwoju - miedzy 8 a 16 tygodniem. Szacuje się, że wtedy przybywa  w nim 250 komórek nerwowych - neuronów - na minutę!

Wszystkie neurony powstają z komórek wyściełających  widoczną już u trzytygodniowego zarodka cewę nerwową, która stanowi zawiązek mózgu i rdzenia kręgowego.
Komórki nerwowe dziecięcego mózgu nie powstają od razu w miejscach swego przeznaczenia. Musza się tam dostać. Gdy oddzielają się od cewy nerwowej są jeszcze niedojrzałe – nazywa się neuroblastami.

We wczesnych tygodniach i miesiącach życia zarodka powstaje ponad 200 tysięcy neuroblastów! Miliony tych komórek niczym wędrowne ptaki rozpoczynają podróż do miejsc swojego przeznaczenia, kierowane przez  swoisty „system nawigacyjny”. Co to jest? To  „lepkie” miejsce  na powierzchni komórki nerwowej w skrócie nazywane CAM. Gdy spotkają się dwie komórki z podobnymi cząsteczkami CAM, istnieje duże prawdopodobieństwo, że zostaną ze sobą. Młode neuroblasty maja postać bezkształtnych ameb. Wędrują po mózgu wzdłuż rusztować zbudowanych z białek, cukrów i innych cząstek znajdujących się w przestrzeni międzykomórkowej. Na migrujące komórki  nerwowe oddziałują  hormony i inne substancje uwalniane w pobliżu ich szlaków. Gdy neuroblasty dotrą do wyznaczonego sobie miejsca, w wyniku działania różnych genów, które się wtedy włączają, zaczynają się różnicować i podejmować swoje funkcje.
Neuroblasty budują mózg od środka na zewnątrz. Dlatego komórki, które mają stać się częścią zewnętrznej warstwy kory mózgowej, muszą się już nieźle przepychać przez wcześniej osiadłe komórki.

Najprędzej w mózgu płodu formują się dolne jego części - m.in. rdzeń przedłużony. Tam zlokalizowane są ważne dla życia ośrodki regulujące podstawowe funkcje organizmu, takie jak np. skurcze serca. Rozwój innych struktur dokonuje się później.

U czteromiesięcznego płodu mózg stanowi już w pełni wykształconą strukturę.
Płód pięciomiesięczny chwyta, kopie i miewa czkawkę, co dowodzi, że działają u niego odruchy oraz kontrola mięśni za pośrednictwem nerwów ruchowych.
W wieku sześciu miesięcy w mózgu zaczyna dominować kora, na której pojawiają się zakręty i bruzdy.
W siódmym miesiącu w brzuchu matki niczym w basenie płód trenuje ruchy kontrolowane - połykanie, odpychanie się, ,oddychanie". W tym czasie zaczyna się szybki rozwój przedniej części mózgu, a kora na obu półkulach marszczy się.
W dziewiątym miesiącu nowa istota ludzka szykuje się na spotkanie ze światem zewnętrznym. Wyposażona jest już w mózg, który wygląda jak u dorosłego człowieka. Jest proporcjonalnie bardzo duży i znacznie lepiej rozwinięty niż na przykład mięśnie czy kości.

W życiu płodowym na rozwój naszego mózgu oddziałują w równym stopniu geny, jak i środowisko, w którym się rozwijamy. Dlatego przyszła matka powinna wtedy szczególnie dbać o swoje zdrowie. Mózg jej dziecka może bowiem ulec uszkodzeniu  na wskutek infekcji wirusowej (podejrzewa się, że rozwój schizofrenii może być związany z zarażeniem wirusem grypy podczas życia płodowego), zażywania leków. Istnieją tez dowody na to, że szkodliwe dla płodu mogą być również silne negatywne reakcje emocjonalne matki. Skutkiem tego mogą być m.in. różne rodzaje epilepsji, opóźnienie w rozwoju, autyzm.

Po urodzeniu mózg dziecka zawiera 100 bilionów neuronów – to jest prawie tak wiele, ile jest gwiazd w Mlecznej Drodze! To spory naddatek, ale Natura wyszła widać z założenia, że tylko gdy ma się tyle materiału, można stworzyć coś bardzo wartościowego. Pierwsze lata życia dziecka będą polegały więc na „ociosywaniu” mózgu ze zbędnych komórek. Będzie kształtować się jego ostateczna forma. Za ten proces odpowiedzialne jest środowisko zewnętrzne dziecka. Ilość dochodzących bodźców. Wychowanie. Od tego, jak w tym czasie będziemy traktować mózg malucha, będzie w ogromnym stopniu zależeć, na jakiego  człowieka wyrośnie w przyszłości. Rodzice, nianie, babcie, wychowacznie w żłobkach i przedszkolach – to nas kształtuje.

Nowo urodzone niemowlę może widzieć, słyszeć, odczuwa dotyk. Jednak najlepiej wykształcone regiony w jego mózgu to te, które kontrolują procesy życiowe takie jak bicie serca czy oddychanie. W innych miejscach panuje spory bałagan. Wszędzie jest pełno komórek nerwowych, ale są one ze sobą dość słabo połączone. W ciągu pierwszych miesięcy życia mózg gwałtownie stara się zaprowadzić tu porządek.
Komórki nerwowe zaczynają się ze sobą łączyć.

W pierwszym roku dziecka mózg powiększa się trzykrotnie do niemal trzech czwartych wielkości mózgu dorosłego człowieka. To ogromne tempo przyrostu masy mózgu w tym czasie jest przede wszystkim skutkiem tworzącego się wokół wypustek nerwowych ochronnego płaszcza - tzw. mieliny, a także wyrastania z komórek nerwowych wypustek - neurytów: aksonów i denedrytów. Każda z milionów komórek nerwowych próbuje nawiązac njak najwięcej kontaktów z sąsiadkami. Wypuszczone niczym macki aksony odpowiadają za przewodzenie sygnały z komórki, dendryty je odbierają. Celem jest stworzenie połączenia zwanego synapsą. Dzięki niemu akson jednego neuronu przekazuje sygnał dendrytowi drugiego. Trzeba szukać, trzeba działać! Neuron nie może sbie pozwolić, by wypaść z obiegu.

Te bowiem, które omijają ważne informacje po pewnym czasie zostają bezlitośnie zlikiwdowane.

Nowe połaczenia testowane są przez mózg uczący się nowych rzeczy, podlegający nowym doznaniom. A wtedy przecież wszytsko jest nowe. Kolorowa zabawka nad łóżeczkiem, twarz mamy, ciepło pluszowego misia, smak soku z marchewki. Wystko to mózg musi zrozumieć i ponazywać, powkałdać do odpowiednich szufladek.
To stymuluje dalszy rozwój systemu nerwowego. Wtedy przypomina on zakładanie sieci telefonicznej. – Od czego ten kabel? Och, chyba od widzenia kolorów? A ten? Pozwala czuć ciepło i zimno. Dzięki temu połączeniu słyszę kołysankę. Ta droga zaś prowadzi do nikąd. Do śmieci z nią!

Tak powstaje sieć neuronowa. Jest ona wtedy niebywale plastyczna. Następują w niej ciągłe poprawki, modyfikacje i uaktualnienia w zależności od otoczenia, w którym wzrasta dziecko. Połączenia są drakońsko czyszczone, by powstał unikalny umysł.

Jednak proces „ociosywania” mózgu ma swoją cenę. Choć giną głównie zbędne połączenia, zniszczeniu ulegają też i takie, które zapewniają nam szereg intuicyjnych zdolności, zwanych talentami.

Dość częstym zjawiskiem u małych dzieci jest na przykład pamięć fotograficzna, która zanika w procesie przerzedzania komórek nerwowych. Mózg dziecka ma też dodatkowe połączenia między korą  słuchową i wzrokową, a także miedzy siatkówką oka a częścią wzgórza odbierającą dźwięki. Dzięki temu niemowlę może „widzieć” dźwięki i słyszeć barwy. Zdarza się czasem, że te dodatkowe połączenia wskutek jakiegoś nie dopatrzenia nie zostają zlikwidowane i zdolność taką posiada także człowiek dorosły. Nosi ona wtedy nazwę synestezji. Synestetykami było wielu artystów: pisarzy, poetów i malarzy. Np. Vladimir Nabokov, Wasilly Kandinsky, Baudleare.

Od czasu do czasu, głównie wskutek uszkodzenia DNA, trzebienie komórek nerwowych wymyka się spod kontroli. Niszczenie zbyt wielu połączeń jest uznawane na przykład za jedną z przyczyn upośledzenia inteligencji w zespole Downa.

Małe dziecko musi bez przerwy doświadczać nowych wrażeń. Pozbawiony stymulacji dziecięcy mózg nie rozwija się prawidłowo. Naukowcy z Baylor College of Medicine odkryli, że dzieci, które w ogóle się nie bawiły lub robiły to bardzo rzadko, miały mózgi o 20- 30 proc. mniejsze niż ich rozbawieni rówieśnicy. Obserwację tę potwierdziły też badania zwierząt laboratoryjnych.

Stwierdzono, że u młodych szcurów, wzrastających w gołych i ciemnych klatkac, w których ograniczono do minium liczbę bodźców zmysłowych, kora mózgowa osiąga mniejsze rozmiary i ma znacznie uboższą sieć połączeń  niż u szczurów hodowanych  w srodowisku pełnym różnego rodzaju dźwięków, obrazów, zapachów, smaków.
Wniosek? Życie pełne nowych doświadczeń tworzy bogate umysły.

Rodzice są pierwszymi i najważniejszymi nauczycielami dziecięcych umysłów. Dlatego powinni szczególnie uważać na to, jak traktowane są ich dzieci. Zmiany, jakie mogą zachodzić w ich mózgach mogą okazać się potem nie do usunięcia.
Szczególne znaczenie mają tu emocje.

Stres we czesnym dzieciństwie może się głęboko odcisnąć na psychice dorosłego człowieka. Dlaczego? Ponieważ mózg rozwija się stopniowo - pierwsze rozwijają się jego najbardziej pierwotne struktury. Wczesny stres buduje rusztowanie, dookoła którego później przebiega rozwój reszty umysłu.

Mózgi dzieci, które doświadczały wcześnie przemocy fizycznej, trwają w wiecznym pogotowiu. Najlżejszy hałas czy nawet dotyk powoduje, że mózg podnosi ciśnienie krwi, nakazuje wydzielić się adrenalinie, przyspiesza bicie serca. Taka sytuacja sprzyja rozwoju nerwic, choroby wrzodowej i innych zaburzeń psychicznych w dalszych latach życia.

Jak wielki wpływ na dziecko mają emocje – zwłaszca przekazywane przez matkę, pokazują badania prowadzone przez Geraldine Dawson - psychologa z University of Washington. Bada ona fale mózgowe u dzieci, których matki w ciąży cierpiały na depresję. Okazuje się, że u takich niemowląt mniej aktywna jest część mózgu, która odpowiada za radość i pozytywne uczucia - lewy płat czołowy. W wieku trzech lat dzieci derpesyjnych matek mają słabszą aktywność komórek nerwowych całego mózgu. Udziela mu się smutek matki. Oczywiście nie jest to normą bez wyjątków. Wszystko zależy od nastawienia kobity do swojego dziecka. Psycholog odkryła, że „smutne umysły” mają jedynie dzieci kobiet, którym nie zależy na kontakcie z niemowlęciem. Są niezaangażowane, poirytowane i nie ukrywają swego złego humoru. Gdy natomiast depresyjne matki w kontakcie z dzieckiem przełamywały swoją melancholię - uśmiechały się , bawiły, poświęcały dużo uwagi, mózgi ich dzieci wyraźnie się „ożywiały”. Na szczęście umysł małego dziecka jest niezwykle plastyczny. Jakie bowiem szanse na normalne życie miałby dzieci,, które pierwsze miesiące swojego życia spędziły w szpitalu czy w domu dziecka? Przed upływem roku można jeszcze wszystko naprawić, zapewniając dzieciom odpowiednio dużo pozytywnych emocji. W późniejszym wieku jest już trudniej.

Wielu naukowców uważa, że w ciągu kilku pierwszych lat dzieciństwa jest czas na nabycie różnych umiejętności. W określonej chwili rozwoju mózgu otwierają się w nim jakby "okna", na określone typu bodźców. Gdy przegapi się tę chwilę, później trudno to nadrobić. Prawdę tę najlepiej ilustruje powiedzenie „czego Jaś się nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał”.

Przykład? Gdy dziecko, które urodziło się z kataraktą, nie zostanie w porę zoperowane, może stać się na stałe niewidome. Dlaczego? Ośrodek wzroku w mózgu nie otrzymując odpowiednich impulsów, utraci połączenia z siatkówką oka. Nieużywane znikną.
Opierając się na takich doświadczeniach naukowcy uważają, że jest czas na naukę siadania, stania, chodzenia, mówienia itp.itd.

Dowodem na to są dzieci, które do ósmego roku życia nie miały kontaktu z mową ludzką. Najgłośniejszym tego typu przypadkiem był słynny Kaspar Hauser. Choć aparat mowy tych dzieci nie wykazuje odchyleń od normy – nie umieją one mówić. Potem są czasem w stanie nauczyć się słów, ale nie umieją łączyć ich w skomplikowane zdania. „Okno” dla nabywania gramatyki, składni, zasad funkcjonowania języka zamknąć się bowiem ok. siódmego roku życia.

Podobnie jest u ptaków, które nie nauczą się śpiewać, jeśli w odpowiednim czasie nie usłyszą ptasiego trelu. U zeberek australijskich na przykład "okno śpiewu" otwiera się w mózgu między 25. a 30. dniem życia. Zamyka bezpowrotnie 50 dni później.

Jednak u człowieka, poza kilkoma wyjątkami, „okna” mózgu nie mają tak ścisłych cezur czasowych. Są np. serie okien dotyczących nauki języka: i tak „okno” nabywania nowych słów nigdy się nie zamyka. Całe życie możemy przyswajać nowe pojęcia. Tymczasem zdolność nauczenia się płynnie drugiego języka jest najwyższa pomiędzy urodzeniem a wiekiem sześciu lat. Dlatego dorosłym uczenie się języków sprawia tyle trudu. I muszą stel powtarzać wyuczony materiał. Tak samo dorosły człowiek nigdy nie opanuje perfekcyjnie obcej wymowy czy akcentu.  

Najintensywniejszy rozwój mózgu zwalnia około 3. roku życia. Przez kilkanaści następnych lat mózg organizuje się jeszcze, ale znacznie wolniej. Pod koniec dojrzewania - około 18. roku życia w mózgu niewiele możemy w nim zmienić. Wtedy zaczynają rozkwitać – i te dobre, i złe - talenty i upodobania wyrzeźbione przez kulturę i wychowanie.  

Jaki jesteś? Zależało od bodźców, które docierały do twojego mózgu w ciągu pierwszych najwcześniejszych lat twojego rozwoju.

W ciągu ostatniego roku w Polsce ponad 300 tysięcy noworodków rozpoczęło niezwykły proces budowania swoich umysłów. Jeśli wychowawcy i rodzice nie wykorzystają dobrze tego krótkiego czasu – odbije się to na nasz wszytskich. Skutki wychowania małych Polków zaczniemy odczuwać około 2020 roku...

Trzask! - Słyszysz? Suche, ciche. Trzask, błysk. Ra- ta-ta-ta-ta! To wszystko dzieje się w głowie.

Olga Woźniak
Przekrój

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #228 dnia: Listopad 27, 2007, 10:30:46 am »
Piękno ukryte w mózgu

Ludzki mózg posiada naturalną wrażliwość na harmonijne proporcje dzieł sztuki - dowodzą badania prowadzone przy użyciu rezonansu magnetycznego. O istniejącej w naszym mózgu biologicznej podstawie odczuwania piękna piszą włoscy neurolodzy na łamach pisma "Public Library of Science".

Jednym z głównych problemów przewijającym się od stuleci w historii estetyki jest pytanie o to, czy piękno istnieje obiektywnie, czy subiektywnie. Piękno obiektywne miałoby być niezależne od odbiorców dzieła sztuki, a zatem dla wszystkich byłoby takie samo, subiektywnie zaś - dla każdego byłoby czymś innym.

Włoscy badacze pod kierunkiem Giacomo Rizzolatti z Universita degli Studi di Parma postanowili sprawdzić, czym dla mózgu jest doznanie estetyczne. W tym celu zastosowali technikę zwaną funkcjonalnym rezonansem magnetycznym (fMRI). Dzięki niej można badać, które obszary mózgu są w danym momencie aktywne. Badane osoby nie miały wykształcenia w dziedzinie sztuki ani w teorii estetyki. Naukowcy pokazywali im zdjęcia greckich i renesansowych rzeźb, jednocześnie poddając ich mózgi analizie za pomocą rezonansu.

Najpierw badano "obiektywne" odczuwanie piękna. Greckie i renesansowe rzeźby miały ustalone przez kanon proporcje według tzw. "złotego podziału". Jest to, ustalony jeszcze w antyku, podział odcinka, w którym stosunek długości dłuższej części do krótszej jest taki sam, jak całego odcinka do części dłuższej. Proporcja ta do dziś jest ważna dla artystów. Współcześnie funkcjonuje chociażby w kinie w kompozycji kadru filmowego. Zdjęcia rzeźb skontrastowano z przetworzonymi cyfrowo wizerunkami tych samych rzeźb, w których proporcje zostały zmienione. Za każdym razem badano reakcje mózgu osób oglądających zdjęcia.

Okazało się, że "złoty podział" pobudzał specyficzne grupy neuronów kory mózgowej i neuronów tzw. wyspy.

Następnie analizowano "subiektywny" aspekt doznania estetycznego. Naukowcy oceniali go przez skontrastowanie pięknych i brzydkich rzeźb. Każdy z badanych decydował, czy rzeźba jest piękna, czy brzydka. Z obserwacji prowadzonych za pomocą rezonansu wynikło, że zdjęcia rzeźb uznanych za piękne pobudzały prawe jądro migdałowate - strukturę, która reaguje na wrażenia o ładunku emocjonalnym.

Jak podsumowują naukowcy, u obserwatorów nie posiadających wiedzy z dziedziny estetyki odczuwanie piękna jest zapośredniczone przez dwa różne procesy - jeden oparty jest na połączonej aktywności grupy neuronów kory mózgowej i neuronów wyspy, drugi zaś wynika z aktywności jądra migdałowatego. Oba te procesy łączą się podczas reagowania przez nas na dzieła sztuki.

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #229 dnia: Listopad 29, 2007, 03:47:00 pm »
Chłodny hełm na mózg

Lekarze ze szpitala Św. Michała w Bristolu uchronili Oliwię Templar przed niepełnosprawnością, zagrażającą jej w wyniku 10-minutowego niedotlenienia, do którego doszło w czasie ciężkiego porodu. Zastosowali pionierską metodę, przez 3 dni chłodząc jej mózg za pomocą specjalnego hełmu.

Urządzenie zaprojektowano w USA. Doprowadza się do niego substancję chłodzącą, która zmniejsza obrzęk, pojawiający się w sytuacji, gdy tkanki zostają pozbawione tlenu. To właśnie obrzęk odpowiada za uszkodzenie mózgu.

Profesor Marianne Thoresen, pediatra ze Św. Michała, uczestniczyła w jednym ze studiów, które pozwoliły za zaprojektowanie hełmu. Na całym świecie w trwających 10 lat testach klinicznych wzięło udział ponad 800 dzieci. W bristolskim szpitalu zastosowano go u 40 maluchów, w większości przypadków dobrze wywiązał się ze swojego zadania.

Fantastycznie, że po zakończeniu prób dysponujemy techniką, która działa. To wielki przełom wiedzieć, że chłodzenie dziecka jest lepsze od niechłodzenia, ale metoda oczywiście nie zawsze się sprawdza.

W piątej godzinie porodu dziewczynka utknęła w kanale rodnym. Udało się ją wydostać, ale istniała obawa, że może dojść do uszkodzenia mózgu. Podczas chłodzenia dziecko było znieczulone. Po kilku dniach przeprowadzono badanie rezonansem magnetycznym. Okazało się, że mózg działa prawidłowo, a dziecko można wypisać do domu.

Oliwia ma dopiero 3 miesiące. Przed ukończeniem przez nią 2. roku życia nie można stwierdzić ze 100-proc. pewnością, że jest zdrowa. Wydaje się jednak, że wysiłki lekarzy nie spełzły na niczym.


kopalnia wiedzy
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #230 dnia: Grudzień 07, 2007, 10:02:29 am »
Brak ruchu szkodzi mózgowi


Mała aktywność fizyczna zwiększa zagrożenie depresją i demencją - ogłoszono podczas konferencji British Nutrition Foundation.
Jak wynika z analizy 17 wcześniejszych prac, przeprowadzonej przez naukowców z University of Bristol, u osób które nie unikają ruchu ryzyko choroby Alzheimera jest niższe o 30-40 procent. Jednak tylko około 35 procent mężczyzn i 24 procent kobiet zażywa tyle ruchu, ile zalecają lekarze (30 minut umiarkowanej aktywności dziennie co najmniej przez pięć dni w tygodniu). Także dzieci są coraz bardziej leniwe.


Jak mówiła prof. Nanette Mutrie z University of Strathclyde, wysiłek fizyczny ma duże znaczenie dla samopoczucia, odporności na stres i prawidłowego snu. Sa mocne dowody, że aktywność fizyczna zapobiega depresji - nieaktywni dwukrotnie częściej zapadają na depresję, a ćwiczenia fizyczne pomagają ją leczyć.

Prawdopodobnie ruch poprawia funkcjonowanie naczyń krwionośnych w mózgu lub też przyczynia się do uwalniania korzystnie działających substancji chemicznych.


onet
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #231 dnia: Grudzień 08, 2007, 12:12:17 pm »
Kiedy mózg zniekształca ciało



Po raz pierwszy udało się wykazać, że mózgi osób z dysmorfofobią inaczej przetwarzają bodźce wzrokowe. Do tej pory nie znano przyczyn tego zaburzenia. Wyjaśniano je zarówno czynnikami genetycznymi, jak i środowiskowymi, np. wychowaniem.


Dysmorfofobia (ang. Body Dysmorphic Disorder, BDD) to lęk, którego źródłem jest przekonanie o zniekształceniu ciała czy niekorzystnym wyglądzie. Z obiektywnego punktu widzenia jest ono nieuzasadnione. Na całym świecie na BDD cierpi od 1 do 2% ludzi. Aż jedna czwarta chorych popełnia samobójstwo. Wiele osób poddaje się licznym operacjom plastycznym. Efekt nigdy ich jednak nie zadowala.

Dysmorfofobia występuje rodzinnie, zarówno u mężczyzn, jak i u kobiet. Bardziej podatne są osoby z zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi. Często chorzy nie mogą normalnie funkcjonować, np. chodzić do pracy. Ze względu na swoje obawy nie nawiązują prawidłowych kontaktów z innymi ludźmi. Myślą o swojej wyimaginowanej wadzie kilka, kilknaście, a nawet kilkadziesiąt razy dziennie. Oglądają się w lustrze.

Zespół Jamie'ego Feusnera, profesora psychiatrii z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles, zbadał za pomocą rezonansu magnetycznego 12 osób. W tym czasie przyglądały się one 3 czarno-białym przedstawieniom ludzkiej twarzy: zdjęciu neutralnego wyrazu twarzy, rozmazanej fotografii i fizjonomii wyrysowanej pojedynczą kreską, ale z zachowaniem wszelkich szczegółów. Wybrano twarz, ponieważ chorzy z dysmorfofobią koncentrują się właśnie na niej i na głowie, chociaż zaburzony obraz może dotyczyć również innych części ciała.

Mimo braku różnic anatomicznych, zaobserwowano różnice w pracy zarówno lewej, jak i prawej półkuli. Okazało się, że chorzy z dysmorfofobią w większym stopniu polegali na swojej lewej niż na prawej półkuli (Archives of General Psychiatry).

Lewa półkula specjalizuje się w dokonywaniu drobiazgowych analiz, podczas gdy prawa przetwarza informacje w sposób bardziej holistyczny, całościowy - wyjaśnia Feusner.

kopalnia wiedzy
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #232 dnia: Grudzień 09, 2007, 11:29:39 am »
Mózg reaguje na przemoc w filmach

Spory o to czy i w jaki sposób oglądanie przemocy w telewizji wpływa na zachowania widzów, trwają od lat. Dotychczas wykazano pewną korelację pomiędzy wystawieniem na obrazy z przemocą, a zachowanie widza, jednak niewiele było twardych, bezpośrednich dowodów na taką zależność.

Naukowcy z Columbia University przeprowadzili badania, które pomogą odpowiedzieć na pytanie, czy telewizja ma wpływ na nasze agresywne zachowania.

Akademicy z uniwersyteckiego Medical Center’s Functional Magnetic Resonance Imaging Research Center wykazali, że obszary mózgu odpowiedzialne za wypieranie zachowań agresywnych (m.in.prawa kora okołooczodołowa i jądro migdałowate) stają się mniej aktywne po tym, jak dana osoba obejrzała kilka filmowych klipów zawierających sceny przemocy.

Oznacza to, że po obejrzeniu takich scen obniża się nasza zdolność do kontrolowania agresji. U osób ze zmniejszoną aktywnością wymienionych obszarów mózgu nie od dzisiaj obserwuje się wyższy niż przeciętnie poziom agresji.

Uczeni zauważyli też, że po wielokrotnym powtarzaniu scen z przemocą zwiększa się aktywność obszaru mózgu odpowiedzialnego za planowanie. To z kolei oznacza, że trudniej jest powstrzymać zaplanowane zachowania. Mamy więc do czynienia z samonapędzającym się mechanizmem, w którym zmniejsza się nasza kontrola nad agresją, a gdy już zaczniemy myśleć o zachowaniach agresywnych, trudniej nam powstrzymać się przed ich wykonaniem.

Podobne zmiany nie zachodziły, gdy badani oglądali inne, równie angażujące sceny, nawet gdy były to fragmenty horrorów (ale pozbawione przemocy).

Zmiany we fragmentach mózgu odpowiedzialnych za kontrolę zachowań były związane z wielokrotną ekspozycją na sceny przemocy - zauważył Joy Hirsch, profesor neuroradiologii, psychologii i neurologii. Nawet jeśli dynamika akcji w klipach była podobna, nie obserwowaliśmy takich zmian wtedy, gdy nie pokazywano scen przemocy - dodaje.

Naukowcy uważają, że teraz należy zbadać, jak zaobserwowane zmiany w mózgu przekładają się na prawdziwe zachowania.

Mariusz Błoński

źródło: Columbia University Medical Center

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #233 dnia: Grudzień 11, 2007, 01:35:51 pm »
Nieprawidłowy rozwój mózgu u noworodków z wrodzonymi wadami serca


Nowe badania obrazowe wykazują, że u noworodków urodzonych o czasie, u których stwierdza się wrodzoną wadę serca występuje wiele nieprawidłowości mózgu związanych z uogólnionym upośledzeniem rozwoju, identycznych z obserwowanymi u wcześniaków (zarówno w zakresie metabolizmu jak i mikrostruktury).

Badaniem objęto 41 noworodków ze stwierdzoną wrodzoną wadą serca (u 29 – przełożenie wielkich pni tętniczych,  u 12 – pojedyncza komora serca), u których przed zabiegiem kardiochirurgicznym wykonano badanie rezonansu magnetycznego (MRI), spektroskopię rezonansu magnetycznego (MRS) oraz obrazowanie tensora dyfuzji (DTI). Mierzono stosunek ilości N-acetyloasparaginianu do choliny (który rośnie wraz z dojrzewaniem mózgu), stosunek mleczanów do choliny (maleje wraz z dojrzewaniem), przeciętną rozpraszalność (maleje wraz z rozwojem) oraz anizotropię szlaków istoty białej mózgu (rośnie z dojrzewaniem). W porównaniu do zdrowych noworodków (n=16), zmiany stwierdzone w obrębie mózgu noworodków chorych były podobne do obserwowanych u wcześniaków, wskazując na nieprawidłowy wewnątrzmaciczny rozwój ośrodkowego układu nerwowego.


forum neurologiczne
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #234 dnia: Grudzień 12, 2007, 03:00:36 pm »
Brak ruchu szkodzi mózgowi

Mała aktywność fizyczna zwiększa zagrożenie depresją i demencją - ogłosili naukowcy z Uniwersytetu w Bristolu na konferencji zorganizowanej przez British Nutrition Foundation.

Analiza badań przeprowadzonych przez naukowców wykazała, że u osób, które dbają o właściwą aktywność fizyczną, ryzyko wystąpienia choroby Alzheimera jest mniejsze o blisko 40 proc. Wynika to prawdopodobnie z tego, że ruch poprawia funkcjonowanie naczyń krwionośnych w mózgu.

Wysiłek fizyczny ma też znaczenie dla odporności na stres i prawidłowego snu. Uczeni mają dowody na to, że ruch zapobiega depresji - osoby mało aktywne fizycznie dwukrotnie częściej zapadają na tę chorobę. Z kolei właściwe ćwiczenia pozwalają chorym na depresję wracać do zdrowia.

Lekarze zalecają obecnie umiarkowaną aktywność fizyczną przez pół godziny dziennie pięć razy w tygodniu.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #235 dnia: Grudzień 18, 2007, 11:05:27 am »
Mózg potrafi się przeorganizować

Naukowcy z Center for the Neural Basis of Cognition (CNBC), wspólnego projektu Carnegie Mellon University i University of Pittsburgh, odkryli w mózgu mechanizm nazwany “dynamicznym zestawianiem połączeń”. Jest to zdolność neuronów do reorganizowania się “w locie’ w odpowiedzi na stymulację.

Jeśli pomyślimy o mózgu jak o komputerze, to połączenia pomiędzy neuronami będą jak oprogramowanie. Nasze badania wykazały, że to biologiczne oprogramowania zmienia się błyskawicznie w zależności od danych, które otrzymuje - mówi Nathan Urban, profesor nauk biologicznych z Carnegie Mellon.

Gdy sygnał, jak na przykład zapach, zostaje wykryty, powoduje on wzbudzenie wielu neuronów. Te zaczynają przekazywać informacje. Jest ich tak dużo, że mózg ma problemy z ich interpretacją. Do części neuronów wysyłane jest więc polecenie, by zaprzestały przesyłać dane. Dzięki temu „szum informacyjny” zostaje wyciszony i mózg może odpowiednio zinterpretować sygnały.

Dotychczas naukowcy sądzili, że o połączeniach pomiędzy neuronami decydują czynniki anatomiczne i że połączenia te mogą zmieniać się powoli.

Amerykańscy uczeni odkryli jednak, że nie są one, przynajmniej jeśli chodzi o zmysł węchu, zestawione na stałe, ale mają możliwość dynamicznego zmieniania się w zależności od dopływających sygnałów. Dzięki takiemu mechanizmowi jesteśmy w stanie wyłowić konkretny zapach i rozpoznać go. „To wyjaśnia, dlaczego wchodząc do pomieszczenia jesteśmy w stanie wyczuć zapach kwiatów, a gdy nadal wciągamy powietrze nosem możemy sprecyzować i przekonać się, że to róże” - mówi profesor Urban.

Na podstawie swoich badań naukowcy opracowali komputerowy algorytm takiego przeorganizowywania się neuronów. Symulacja pokazała, że podobnie może działać też zmysł wzroku. Gdy do komputera wgrano niewyraźne zdjęcie i zastosowano na nim opracowany algorytm, zdjęcie uległo wyostrzeniu.


Mariusz Błoński
źródło: PhysOrg

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #236 dnia: Grudzień 19, 2007, 12:49:21 pm »
Starsze osoby bywają odwodnione, bo szwankuje mózg


Starsze osoby często piją za mało i są narażone na odwodnienie, gdyż ich mózg źle ocenia zapotrzebowanie na wodę - wynika z najnowszych badań australijskich, o których informuje "Proceedings of the National Academy of Sciences".
Woda jest podstawą funkcjonowania naszego organizmu. Przyjmuje się, że bez jedzenia możemy żyć 7 dni, ale bez wody - tylko 3.


Odwodnienie organizmu zdarza się wówczas, gdy tracimy więcej wody, niż jej spożywamy. Może do niego dojść bardzo szybko podczas dużych upałów, czy intensywnych ćwiczeń. Pojawiają się wówczas objawy odwodnienia, jak bóle głowy, śpiączka czy halucynacje, a w skrajnych przypadkach może nawet nastąpić zgon.
 
Osoby w podeszłym wieku są bardziej niż młodsze narażone na zaburzenia równowagi wodnej organizmu, gdyż z reguły przyjmują za małe ilości płynów.

W swoich najnowszych badaniach naukowcy pod kierunkiem dra Michaela Farrella z Howard Florey Institute Dehydration w Melbourne zaobserwowali, że przyczyną tego stanu rzeczy może być złe funkcjonowanie w starszym wieku obszaru mózgu, który odpowiada za zaspokojenie pragnienia. Jest to część tzw. kory środkowego zakrętu obręczy.

W badaniach wzięło udział 12 osób starszych - między 65 a 74 rokiem życia oraz 10 młodszych - od 21 do 30 lat. Naukowcy podali wszystkim uczestnikom kroplówkę z roztworem soli kuchennej, tak by pobudzić u nich zapotrzebowanie na wodę. Pragnienie oceniano porównując subiektywne opinie pacjentów na ten temat z poziomem aktywacji różnych obszarów mózgu, który analizowano przy pomocy pozytronowej tomografii emisyjnej (PET).

Następnie badanym pozwolono wypić tyle wody ile potrzebują. Ale choć wszyscy uczestnicy testu podobnie ocenili swoje pragnienie, osoby starsze piły jedynie połowę tego co młodsze - podkreślają autorzy pracy.

Badanie z użyciem PET wykazało, że u osób w podeszłym wieku aktywność przedniej kora środkowego zakrętu obręczy (anterior midcingulate cortex) obniżała się znacznie wcześniej, niż u osób młodych - tj. pod wpływem znacznie mniejszych ilości wypitej wody.

Zdaniem autorów pracy, odkrycie to może pomóc zrozumieć dlaczego osoby starsze są narażone na szybkie odwodnienie. Z jednej strony, mogą za to odpowiadać związane z wiekiem zaburzenia w funkcjonowaniu kory mózgu. Niewykluczone jest jednak, że winne temu jest starzenie się i spadek sprawności nerwów obwodowych w jamie ustnej, przełyku i żołądku podkreślają badacze. Są one pobudzane w trakcie picia i odbierają informację na temat objętości przyjętych płynów.

Na przykład, w odpowiedzi na wodę receptory w jamie ustnej i przełyku hamują wydzielanie w mózgu (w podwzgórzu) hormonu o nazwie wazopresyna, który zatrzymuje wodę w organizmie. Zespół dr Farrella zaobserwował, że choć u osób młodych poziom wazopresyny skacze gwałtownie pod wpływem pragnienia, to szybko spada po zaspokojeniu go. Z kolei, u osób starszych nie odnotowano wyraźnych wahań w poziomie wazopresyny, co wskazuje na zaburzenia w pracy nerwów obwodowych.

Jak przypominają naukowcy, w ostatnich latach obserwuje się wzrost średnich temperatur w miesiącach letnich, co jest uważane za efekt globalnego ocieplenia. Eksperci w dziedzinie zdrowia uważają, że ocieplenie nasili wiele problemów zdrowotnych, a negatywny wpływ upałów na zdrowie starszych osób może być jednym z nich. Na przykład, fala upałów, która dotarła do Europy w sierpniu 2003 roku, spowodowała zgon około 52 tys. osób, m.in. z powodu odwodnienia. Znaczną część z nich stanowiły osoby starsze.

Dr Farrell zaleca, by starsze osoby zapewniały sobie odpowiednią ilość płynów w czasie upałów. - Dorośli powinni wypijać 8 szklanek wody dziennie by zapobiec odwodnieniu, ale osoby aktywne fizycznie mogą potrzebować jeszcze więcej - podkreśla badacz.


onet
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26226
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #237 dnia: Grudzień 25, 2007, 09:01:04 am »
Odkryto białko uszkadzające barierę krew - mózg

Białko o nazwie ALCAM służy aktywnym i potencjalnie niebezpiecznym komórkom układu odpornościowego do przekraczania bariery krew - mózg - informują naukowcy z Kanady na łamach pisma "Nature Immunology".


W normalnych warunkach fizjologicznych krążenie krwi w mózgu jest oddzielone od krążenia reszty naszego organizmu, barierą krew- mózg, którą tworzą komórki wyściełające naczynia krwionośne. Jest to rodzaj zabezpieczenia mózgu, przez który przenikają tylko niezbędne cząsteczki.

U zdrowego człowieka do mózgu przedostaje się niewielka liczba komórek układu immunologicznego, inaczej dzieje się podczas chorób układu nerwowego przebiegających ze stanem zapalnym. Wówczas bariera krew-mózg zostaje osłabiona, a potencjalnie niebezpieczne aktywne komórki układu odpornościowego dostają się do centralnego układu nerwowego.

Alexandre Prat wraz z zespołem z CHUM-Notre-Dame Hospital w Montrealu, odkrył, że białko ALCAM odpowiedzialne za przyleganie komórek pomaga komórkom układu odpornościowego przechodzić przez barierę krew-mózg. Naukowcy wykazali, że zablokowanie działania białka ALCAM łagodzi przebieg i rozwój choroby, która jest mysim odpowiednikiem stwardnienia rozsianego u ludzi.

Badacze zaobserwowali również, że w przepuszczaniu komórek układu immunologicznego przez barierę krew-mózg pomaga białku ALCAM, inna cząsteczka o nazwie ICAM1.

Autorzy pracy podkreślają, że w kolejnych badaniach trzeba będzie sprawdzić czy zahamowanie działania białka ALCAM okaże się pomocne w leczeniu chorób zapalnych układu nerwowego u ludzi.
zródło


Mutacja genu wpływa na wielkość mózgu

Mutacja w genie PCNT powoduje zmniejszenie rozmiarów mózgu i całego ciała - donoszą naukowcy ze Szkocji na łamach pisma "Nature Genetics".


Andrew Jackson wraz z kolegami z Human Genetics Unit, Western General Hospital w Edynburgu, badał pacjentów chorych na zespół Seckela, rzadką dziedziczną chorobę uwarunkowaną genetycznie. Objawami tego schorzenia są karłowatość wrodzona (zmniejszenie rozmiarów ciała), zmniejszenie mózgu i czaszki, anomalie kości czaszki które nadają twarzy charakterystyczny ptasi wygląd, wady rozwojowe gałek ocznych, niedorozwój umysłowy i objawy ze strony układu nerwowego. Ponadto dzieci chore na zespół Seckela mają opóźniony rozwój ruchowy, czasami przedwcześnie się starzeją i bardzo rzadko dożywają późniejszego wieku.

We wcześniejszej pracy grupa z Edynburga wykazała, że niektórzy pacjenci z tą chorobą mają mutację w genie o nazwie ATR, jednak nie jest to mutacja warunkująca chorobę, ponieważ nie występuje u wszystkich chorych.

zródło
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #238 dnia: Grudzień 27, 2007, 11:42:15 am »
Pogromcy medycznych mitów

SPOKOJNIE: WYKORZYSTUJESZ WIĘCEJ NIŻ 10 PROC. SWEGO MÓZGU

Wierzysz, że: paznokcie rosną po śmierci, picie dwóch litrów wody dziennie jest zdrowe, a czytanie w półmroku psuje wzrok? Jeśli tak, to się mylisz! Te i cztery inne niby-medyczne mity znalazły swoich naukowych pogromców na Uniwersytecie Indiany.

Artykuł opisujący wyniki badań amerykańskich naukowców ukazał się w świątecznym numerze "British Medical Journal".

Uczeni postanowili sprawdzić, czy siedem popularnych twierdzeń, często powtarzanych nawet przez lekarzy, jest prawdziwa. Wnikliwe, a czasem proste obserwacje pozwoliły obalić niemal wszystkie.

Co zaobserwowali?

1. Aby uzupełnić poziom płynów, należy codziennie pić 8 szklanek wody. Nieprawda. Nie ma naukowych dowodów, że ludzki organizm potrzebuje właśnie takiej ilości wody. A zapotrzebowanie na płyny zaspokajają także soki, zupy, mleko, a także warzywa i owoce. Co więcej, picie zbyt dużych ilości wody bywa szkodliwe.

2. Człowiek wykorzystuje tylko 10% swego mózgu. To popularne stwierdzenie utrwalili zapewne w naszych głowach komicy. W rzeczywistości wiemy, że uszkodzenie każdego regionu mózgu prowadzi do charakterystycznych i trwałych zmian. Wpływają one na nasze możliwości intelektualno-emocjonalne, zachowanie oraz funkcje życiowe. Badania obrazowe udowodniły ponadto, że nie ma w mózgu obszaru, który byłby nieaktywny.

3. Zmarłemu człowiekowi nadal rosną włosy i paznokcie. To mit dość makabryczny. Jednak efekt wydłużania paznokci jest jedynie złudzeniem optycznym, które jest skutkiem kurczenia skóry po śmierci. Aby paznokcie i włosy mogły się wydłużać, konieczne jest oddziaływanie hormonów.

4. Golenie powoduje, że włosy odrastają szybciej i są ciemniejsze oraz mocniejsze. Niejeden mężczyzna pewnie by chciał, aby to była prawda, ale to również złudzenie optyczne. Golenie zwyczajnie pozbawia włosy stożkowatej końcówki, którą mają włosy nieobcinane.

5. Czytanie w półmroku psuje wzrok. Nie ma dowodów na to, co od wczesnego dzieciństwa powtarzają nam rodzice. Rzeczywiście, czytanie przy skromnym świetle męczy oczy, co może powodować kłopoty z widzeniem, ale gdy da się im odpocząć nasz obraz świata wróci do normy.

6. Używanie telefonów komórkowych w szpitalach jest niebezpieczne. Naukowcy nie widzą tu zagrożenia. Według nich, komórka musiałaby dotykać aparatury medycznej, aby zakłócić jej działanie.

7. Jedzenie indyka nie wywołuje w ludziach specjalnej senności. To dosyć odległy dla naszej wyobraźni mit, ale w USA bardzo istotny. Za senność miałby odpowiadać jeden z aminokwasów: tryptofan. W rzeczywistości tak różne rodzaje mięsa, jak indyk, kurczak czy mielona wołowina zawierają podobne jego ilości. Naukowcy podkreślają, że każdy duży posiłek powoduje senność, ponieważ zmniejsza się dopływ krwi i tlenu do mózgu. Organizm ma po prostu inny cel i w tym momencie skupia się na trawieniu. Opisywane objawy nasilają się, gdy zjedliśmy coś obfitującego w białka lub węglowodany i popiliśmy to np. winem.

Obalenie tych popularnych przekonań to na pewno ważny krok w historii medycyny. Czy za śmiałkami z Uniwersytetu Indiany pójdą kolejni, którzy zajmą się innymi, obowiązującymi w naszej kulturze stereotypami?

kwj, TVN24 27.12.2007 kopalniawiedzy.pl
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #239 dnia: Grudzień 27, 2007, 11:18:16 pm »
Mózg zaprogramowany do rozpoznawania twarzy

Badania przeprowadzone na bliźniętach dowodzą, że ludzki mózg jeszcze przed urodzeniem zostaje zaprogramowany do rozpoznawania twarzy - piszą neurolodzy na łamach "Journal of Neuroscience".

- W świecie naukowym toczy się burzliwa debata o tym, czy rozpoznawanie twarzy jest wykształconą ewolucyjnie funkcją naszego mózgu, która dawała nam większe szanse na przetrwanie - wyjaśnia autor badań, prof. Thad Polk z University of Michigan w Stanach Zjednoczonych. Jak dodaje, próbując odpowiedzieć na to pytanie, naukowcy po raz pierwszy odwołali się do techniki badania mózgu, zwanej funkcjonalnym rezonansem magnetycznym.

Naukowcy badali 24 pary bliźniąt, którym pokazywano zdjęcia twarzy, domów, krzeseł, rysunki przypadkowo zestawionych liter i abstrakcyjne obrazy. Zdjęcia twarzy, domów i słów pobudzają obszary mózgu we wzrokowej korze mózgowej, mieszczącej się za i wokół uszu. Naukowcy użyli słów nie mających znaczenia, żeby nie wpłynęło ono na wyniki badań. Technika funkcjonalnego rezonansu magnetycznego (fMRI) pozwoliła im wykryć, które obszary mózgu były w danym momencie aktywne. Badania wykazały, że pary bliźniąt jednojajowych w podobnych miejscach przetwarzały w mózgu informacje dotyczące twarzy i miejsc. Różniły się tym od bliźniąt dwujajowych. Jak komentuje Polk, dowodzi to, że rozpoznawanie tych obiektów jest silnie uwarunkowane genetycznie. Takich podobieństw nie było w przypadku rozpoznawania słów. W tym wypadku bliźnięta jednojajowe nie różniły się od dwujajowych.

- Rozpoznawanie twarzy i miejsc jest starsze ewolucyjnie. Jest to umiejętność, którą posiadają również inne gatunki. Dzięki niej mieliśmy większe szanse na przetrwanie - komentuje Polk.

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #240 dnia: Grudzień 31, 2007, 10:09:33 am »
Zepsuty mózg gracza

Co pewien czas publikowane są badania dowodzące negatywnego wpływu gier wideo na przeróżne aspekty naszego życia - zwykle poszukuje się w nich związków między dużą dawką przemocy a wzrostem agresji wśród młodzieży.

Tym razem doktor Chou Yuan-hua z wydziału psychiatrii w Taipei Veterans General Hospital donosi, że gracze mogą uszkodzić sobie mózg.

Alarmujące wnioski uzyskano na podstawie badań 30 osób w wieku 25 lat. Próby polegały na obserwacji zmian krążenia krwi w mózgu przed i po 30-minutowej sesji z grami wideo.

Okazało się, że rozrywka przed ekranem powoduje wyraźne zmniejszenie dopływu krwi do mózgu. Co więcej, efekt ten nasila się, jeśli gra należy do bardziej brutalnych. Wśród konsekwencji grożących zbyt oddanym graczom autor badań wymienia negatywny wpływ na zdolności uczenia się oraz panowania nad emocjami, a także upośledzenie niektórych czynności mózgu.

Przemysław Kobel
źródło: Taipei Times

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #241 dnia: Styczeń 02, 2008, 12:21:25 pm »
Decyduje o wielkości mózgu


Zespół naukowców z Edynburga odkrył gen kontrolujący wielkość mózgu. Kiedy jest uszkodzony, mózg i ciało nie osiągają prawidłowych rozmiarów
.

Szkoci z Medical Research Council (MRC) badali rodziny, w których wystąpił zespół Seckela, zwany inaczej karłowatością ptasiogłową. W tego typu przypadkach odnotowuje się zwolniony rozwój płodowy, czego skutkiem jest niski wzrost oraz znaczna mikrocefalia (małogłowie). Zachowana zostaje prawidłowa struktura mózgu. Wskutek anomalii kości czaszki głowa przypomina łebek ptaka, ponadto obserwuje się wady rozwojowe gałek ocznych oraz objawy ze strony układu nerwowego. Chorzy są upośledzeni umysłowo, krócej żyją, a niektórzy przedwcześnie się starzeją. Ich waga urodzeniowa jest bardzo niska, przeważnie wynosi poniżej 1,5 kg. Z medycznego punktu widzenia zespół Seckela jest zaburzeniem rearanżacji DNA (chromosomy są niestabilne) z tendencją do nowotworzenia.

Na łamach Nature Genetics naukowcy wyjawili, że zmniejszone rozmiary mózgu to skutek mutacji genu PCNT, który współpracuje z genem ATR. PCNT odpowiada za wytwarzanie pewnego białka: perycentryny. Wchodzi ona w skład centrosomu, czyli centrum mitotycznego, odgrywającego ważną rolę podczas podziału komórki. Wokół niego tworzą się mikrotubule wrzeciona podziałowego i szkieletu komórkowego. Drugi człon tandemu, ATR, naprawia uszkodzenia DNA.

W przeszłości zaobserwowano, że mutacje innych genów zaangażowanych w działanie centrosomu skutkują pewnymi postaciami mikrocefalii. Oznacza to, iż prawidłowe działanie centrosfery to czynnik determinujący wielkość mózgu.


kopalnia wiedzy
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #242 dnia: Styczeń 05, 2008, 10:18:51 am »
Mózg broni się przed śmiercią

Kiedy w naszej głowie pojawiają się myśli dotyczące śmierci, mózg instynktownie przełącza się na bardziej pozytywne myślenie i obrazy.

Mamy kolejny dowód na to, jak bardzo ludzki umysł jest elastyczny i że opisywana technika radzenia sobie z zagrożeniem stanowi pewnego rodzaju wskaźnik zdrowia psychicznego - podkreśla Nathan DeWall, profesor nadzwyczajny psychologii na University of Kentucky.

Człowiek jest jedynym gatunkiem, który ma świadomość, że prędzej czy później nastąpi śmierć. DeWall i inni naukowcy są przekonani, że jako przeciwwaga w toku ewolucji musiał się rozwinąć "psychologiczny układ odpornościowy". Kiedy rozpoczyna się kryzys lub pojawia się lęk, następuje zwrot, najczęściej bez udziału świadomości, ku pozytywnemu nastawieniu.

To dlatego, gdy zapytamy ludzi o przewidywaną reakcję na negatywne wydarzenie, zazwyczaj odpowiadają: "Och, to będzie potworne, a walka ze skutkami długotrwała". Jednak badania osób chorych lub niepełnosprawnych wcale tego nie potwierdzają. Emocjonalne odbicie następuje dużo szybciej, niż tego oczekujemy. Tempo radzenia sobie jest indywidualne, ale to na pewno stosunkowo prosta i skuteczna metoda przeżycia osobistej tragedii (Psychological Science).

W eksperymencie DeWalla i jego współpracownika z Uniwersytetu Florydzkiego Roya Baumeistera poproszono 100 zdrowych, młodych dorosłych, by myśleli o swojej śmierci jako czymś bardzo realnym: żeby wyobrazili sobie proces umierania i zastanowili się, jako to jest być martwym. Przedstawiciele innej grupy mieli myśleć o czymś nieprzyjemnym, ale nie o śmierci, a mianowicie o wizycie u dentysty.

Po wstępnym primingu, który zwiększa prawdopodobieństwo wykorzystania określonej kategorii poznawczej w procesach percepcyjnych oraz myślowych, wszyscy wolontariusze wypełniali testy słowne. Do części wyrazu mieli dodawać końcówki, tworząc w ten sposób wyraz ("jo" można było uzupełnić literą "b" i stworzyć wyraz "job", czyli praca, ale można też było dosztukować "y" i uzyskać "joy", czyli radość).

Okazało się, że osoby zaprogramowane na myślenie o śmierci częściej wybierały wesołe niż negatywne czy neutralne skojarzenia.

W innym teście słownym wolontariuszom przedstawiano wyraz, do którego trzeba było dobrać parę. Jeden wyraz był zbliżony znaczeniowo, inny emocjonalnie. I tak np. słowo "szczeniak" można było połączyć z żukiem albo paradą. W pierwszym przypadku zwierzę kojarzono z innym zwierzęciem, w drugim - z radością przeżywaną w obu sytuacjach.

Podczas tego eksperymentu osoby zaprogramowane na myśli o zgonie także częściej od pozostałych wybierały paradę niż żuka.

Naprawdę nie byli tego świadomi. [...] Dla ludzi skonfrontowanych ze swoją śmiertelnością pozytywne kategorie stają się bardziej dostępne.

Todd Kashdan z George Mason University uważa, że w takich sytuacjach kurczowo czepiamy się czegoś znanego i pozytywnego. DeWall twierdzi, iż tendencja do pozytywnego myślenia nasila się z wiekiem, a więc bliskością śmierci.

Jedynym wyjątkiem od opisanej reguły są osoby chore na depresję. One nie próbują zrównoważyć myśli o śmierci czymś optymistycznym.

Kashdan zaznacza, że eksperymenty DeWalla i Baumeistera koncentrują się na krótkiej perspektywie czasowej. Czy na dłuższą metę funkcjonujemy podobnie, czy też przeorganizowujemy lub zmieniamy nasze cele?

Anna Błońska
źródło: Live Science

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26226
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #243 dnia: Styczeń 26, 2008, 01:15:12 am »
Panie się nie doceniają, a...
Mężczyźni przeceniają zdolności swojego umysłu

  Panowie żyją iluzją, myśląc, że są mądrzejsi od kobiet  
 Wreszcie ktoś powiedział to głośno - ucieszą się panie. Te badania na pewno robiły jakieś kobiety - skwitują z kolei panowie. Mowa o pracy naukowej brytyjskich psychologów, którzy jednoznacznie stwierdzili: Mężczyźni żyją iluzją, myśląc, że są mądrzejsi od kobiet


Psychologowie z University College London nie mają wątpliwości, że mężczyźni przeceniają siły swojego umysłu, a z kolei kobiety umniejszają swoją intelektualną sprawność - pisze "The Daily Telegraph".

Badacze przedstawili wyniki 25 ankiet dotyczących różnic w rozwoju intelektualnym. Wniosek? Naukowcy stwierdzili, że istnieje coś takiego jak męska pewność siebie i żeńska skromność.

Czy mężczyźni generalnie rzecz biorąc, są mądrzejsi od kobiet, czy nie, to druga sprawa - podkreślają jednak badacze. Chodzi o indywidualną ocenę własnych możliwości intelektualnych. Jak wynika z badań, większość panów słabo lub średniorozwiniętych intelektualnie zazwyczaj przecenia swoje możliwości. Z kolei bystre i pojętne panie mają skłonność do umniejszania swojego intelektu.

Co ciekawe, jak podkreślają badacze, większość zarówno kobiet, jak i mężczyzn, uważa, że ich dziadkowie są mądrzejsi od babć, ojcowie od matek, a synowie od córek.

Prawda jest taka, że między kobietami a mężczyznami istnieją różnice, tyle że dotyczące dziedzin, w których przedstawiciele obu płci lepiej sobie radzą. Panom lepiej idzie myślenie przestrzenne i nauki ścisłe. Panie z kolei lepsze wyniki osiągają w dziedzinach związanych z emocjami i umiejętnościami językowymi - tłumaczą badacze.
http://www.dziennik.pl/nauka/article109689/Mezczyzni_przeceniaja_zdolnosci_swojego_umyslu.html
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #244 dnia: Luty 04, 2008, 12:41:04 pm »
Lobotomia - grzebanie w mózgu


Jedna z najbardziej przerażających, dwudziestowiecznych metod leczenia nie była przeprowadzana potajemnie, ale za aprobatą medycznego establishmentu, mediów i opinii publicznej.

Prymitywna i niszczycielska, szarpiąca mózg operacja, znana jako lobotomia przezoczodołowa albo ”lobotomia szpikulcem do lodu”, przeprowadzona na tysiącach pacjentów psychiatrycznych od połowy lat 30. do lat 60., była zachwalana jako sposób leczenia chorób umysłowych.

Prozaiczna nazwa pochodzi od instrumentu, którego początkowo używano do jej wykonywania: szpikulca do lodu, wyciągniętego z kuchennej szuflady niestrudzonego propagatora tej procedury, Waltera J. Freemana, który w roku 1936 przeprowadził pionierską operację w George Washington University Hospital.

Dzieje tego, jak Freeman przekonał do swojej procedury łatwowiernych kolegów, pracowicie zabiegał o poparcie prasy i wmówił zdesperowanym rodzinom że wbijanie szpikulca do lodu przez oczodół pacjenta i obracanie go jak mieszadełka do koktajli wewnątrz mózgu wyleczy psychozę, depresję czy przysparzające problemów zachowania, nie mają sobie równych wśród medycznych opowieści ku przestrodze.

Jak jasno wynika z pasjonującego, trwającego godzinę filmu dokumentalnego "The Lobotomist”, operacje Freemana były odbiciem występującej u neurologa specyficznej kombinacji fanatyzmu, talentu, nieposkromionej pychy i - jak zauważył jeden z jego stażystów – szaleństwa. Czasami Freeman, który lubił widowiskowość, używał młotka ciesielskiego zamiast chirurgicznego demonstrując swą metodę. Kiedy indziej operował lewą ręką, zamiast prawej.

Film Baraka Goodmana i Johna Maggio jest oparty częściowo na cieszącej się dużym uznaniem, wydanej w roku 2005 biografii "The Lobotomist" pióra pisarza medycznego Jacka El-Hai, który pojawia się w filmie i był jego konsultantem. Są w nim zarówno mrożące krew w żyłach czarno-białe amatorskie filmy, jak i zapadające w pamięć zdjęcia pacjentów przed, a czasem także po lobotomiach. Narratorem wielu filmów jest mówiący chropawym głosem Freeman, który demonstruje procedurę, jaką wykonał u ponad 2900 osób, z których najmłodsza miała 4 lata.

Twórcy filmu zwracają uwagę, że lobotomia rozwinęła się w terapeutycznej próżni. Do połowy lat 50. XX wieku, gdy przełomowy lek uspokajający – torazyna - rozpowszechnił się w szpitalach dla umysłowo chorych, rozpoczynając w ten sposób erę psychofarmakologii, medycyna nie miała pacjentom psychiatrycznym niemal nic do zaoferowania.

Państwowe szpitale były zatłoczonymi, nędznymi magazynami, które zostały miejscem stałego pobytu dla tysięcy ludzi mających niewielkie szanse, by je kiedykolwiek opuścić. Jednym z mających najgorszą sławę był St. Elizabeths Hospital w Waszyngtonie, gdzie Freeman rozpoczął swoja karierę w latach 20. XX wieku. Uderzył go widok 5 tysięcy pacjentów, których życie – mówiąc słowami El-Hai –”zmierzało znikąd donikąd”.

Freeman wierzył, że rozwiązaniem jest radykalna, eksperymentalna procedura, wymyślona przez portugalskiego neurologa Egasa Moniza, któremu w roku 1949 przyznano Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny. Twierdził, że drastyczna operacja mózgu wyleczyła pokaźną liczbę osób z chorobami umysłowymi.

Freeman, spragniony sławy potomek znakomitej rodziny lekarskiej z Filadelfii, rozpoczął eksperymenty i opracował procedurę z użyciem szpikulca do lodu. Jego operacja odcinała płat czołowy od wzgórza, składnicy emocji, miejsca, które zdaniem Freemana było siedliskiem chorób psychicznych.

Zdaniem nielicznych pacjentów i ich rodzin lobotomia była korzystna, zwłaszcza jeśli chodzi o zmniejszanie pobudzenia, co dla Freemana było miarą sukcesu. Jednak inni umierali na stole operacyjnym lub pozostawiono ich z nieodwracalnymi uszkodzeniami: dziecinnych, potulnych, bezmyślnych i nie mogących utrzymać moczu lub stolca. Była wśród nich Rosemary Kennedy, 23-letnia łagodnie upośledzona siostra Johna F. Kennedy’ego, która po zoperowaniu jej przez Freemana w roku 1941 spędziła 56 lat życia w szpitalu dla umysłowo chorych.

Mimo niepowodzeń Freemana jego twierdzenie, jakoby lobotomia leczyła choroby umysłowe, było skwapliwie akceptowane przez prasę - ”Washington Star” zaliczył metodę do ”największych innowacji tej generacji”, zaś ”The New York Times” nazwał ją ”tworzącą historię”. Wielu lekarzy przyjęło ją jako trwającą 10 minut operację, która opróżni szpitale psychiatryczne i przywróci pacjentów ich rodzinom. Oponenci, głównie psychiatrzy praktykujący freudowską terapię słowem, nie mieli większego znaczenia. W owym czasie publiczne krytykowanie lekarza przez jego kolegów było uważane za nieetyczne.

We wczesnych latach 60. XX wieku lobotomia wypadła z łask, częściowo z powodu małej skuteczności i katastrofalnych szkód, jakie wyrządzała wielu pacjentom.

Freeman, który zmarł w roku 1972, przeprowadził ostatnią lobotomię w 1967. Jego przywileje w Herrick Hospital w Berkeley (Kalifornia) zostały unieważnione, gdy pacjent zmarł.

Przed kamerą pojawia się kilku jego krewnych, ale jednym z najbardziej poruszających wywiadów jest ten przeprowadzony z kierowcą autobusu w Berkeley, Howardem Dully. Gdy miał 12 lat, Freeman przeprowadził u niego lobotomię, ponieważ macocha narzekała, że chłopak sprawia trudności.

Najważniejszym problemem tego poruszającego i niepokojącego filmu nie jest – jak ujmuje jeden z pisarzy - to, w jaki sposób z właściwej drogi zbacza człowiek, lecz to, jak może zboczyć z niej nauka.

To pytanie warte rozważenia.




onet
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #245 dnia: Luty 20, 2008, 10:33:55 pm »
Świadomość - strefa ograniczonego dostępu

http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/22481
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #246 dnia: Luty 22, 2008, 10:56:18 pm »
Ciężka praca kształtuje mózg

Elizabeth Margulis i jej współpracownicy z University of Arkansas w Fayetteville jako kolejni naukowcy dorzucają swoje trzy grosze do dyskusji na temat bycia geniuszem w jakiejś dziedzinie. Tym razem Amerykanie skupili się na flecistach i skrzypkach. Zastanawiali się, co ma większe znaczenie: nadzwyczajne wrodzone zdolności czy też raczej ciężka praca. Okazało się, że to drugie...

Wspierałoby to tezę ojca słynnych węgierskich szachistek, sióstr Polgar, których mózgi trenowano do osiągnięcia arcymistrzostwa od wczesnego dzieciństwa. Laszlo Polgar, z wykształcenia psycholog, twierdził, że mózg danej osoby można przekształcić w mózg geniusza w jakiejś dziedzinie, jeśli tylko będzie się dostatecznie dużo pracować. Wg niego, Mozart zaczął komponować w tak wczesnym wieku dzięki specyficznym metodom wychowawczym ojca.

Do tej pory wiedziano, że mózgi muzyków charakterystycznie reagują na dźwięki muzyki. Teraz badanie obrazowe wykazało, że rejony mózgu odpowiedzialne za muzyczną "składnię" i barwy dźwięków uaktywniają się w większym stopniu w odpowiedzi na nagranie własnego instrumentu. Jeśli ochotnik był flecistą, odpowiedni obszar rozświetlał się mocniej w odpowiedzi na melodię graną na flecie, a w przypadku skrzypka działo się tak przy słuchaniu rzewnych dźwięków wyczarowywanych smyczkiem.

Amerykanie uważają, że gdyby reakcja mózgu na muzykę była wrodzona, okazywałaby się tak samo silna bez względu na rodzaj użytego instrumentu (Human Brain Mapping).

Wg Margulis, inne różnice pomiędzy muzykami i niemuzykami mogą być również w dużej mierze kwestią nauki. Muzycy mają więc inne mózgi, ale wcale się z nimi nie rodzą.

Anna Błońska
źródło: New Scientist

Mulesia

  • Gość
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #247 dnia: Luty 23, 2008, 01:46:59 pm »
Sen regeneruje nasz mózg

IAR, Pog /12:32

Nawet najkrótszy sen w dużym stopniu regeneruje nasz mózg. Najnowsze badania wskazują, że kilkuminutowa drzemka znacznie wspomaga pamięć.
Jak podaje magazyn New Scientist, niemieccy eksperci testowali zdolność zapamiętywania słów na grupie studentów. Ochotnicy, którym pokazano zestaw wyrazów, mogli potem spać - jedni przez godzinę, inni tylko przez sześć minut. Okazało się, że ci którym zezwolono na krótką drzemkę lepiej odtwarzali zapamiętane słowa, niż ci, którzy mogli pospać dłużej.

Inni naukowcy nie są przekonani, twierdzą, że poprawa pamięci następuje dopiero po 20 minutach snu. Autorzy badań z Uniwersytetu w Dusseldorfie sugerują jednak, że być może ważny jest tu sam moment zaśnięcia. W jednym naukowcy są zgodni - sen podczas uczenia się jest znakomitym sposobem na wspomaganie pamięci.

http://wiadomosci.onet.pl/1697903,16,sen_regeneruje_nasz_mozg,item.html

Mulesia

  • Gość
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #248 dnia: Luty 25, 2008, 10:32:14 pm »
Ciężka praca kształtuje mózg

Poniedziałek, 25 lutego (13:41)

Elizabeth Margulis i jej współpracownicy z University of Arkansas w Fayetteville jako kolejni naukowcy dorzucają swoje trzy grosze do dyskusji na temat bycia geniuszem w jakiejś dziedzinie.

Tym razem Amerykanie skupili się na flecistach i skrzypkach. Zastanawiali się, co ma większe znaczenie: nadzwyczajne wrodzone zdolności czy też raczej ciężka praca. Okazało się, że to drugie...

Wspierałoby to tezę ojca słynnych węgierskich szachistek, sióstr Polgar, których mózgi trenowano do osiągnięcia arcymistrzostwa od wczesnego dzieciństwa. Laszlo Polgar, z wykształcenia psycholog, twierdził, że mózg danej osoby można przekształcić w mózg geniusza w jakiejś dziedzinie, jeśli tylko będzie się dostatecznie dużo pracować. Wg niego, Mozart zaczął komponować w tak wczesnym wieku dzięki specyficznym metodom wychowawczym ojca.

Do tej pory wiedziano, że mózgi muzyków charakterystycznie reagują na dźwięki muzyki. Teraz badanie obrazowe wykazało, że rejony mózgu odpowiedzialne za muzyczną "składnię" i barwy dźwięków uaktywniają się w większym stopniu w odpowiedzi na nagranie własnego instrumentu. Jeśli ochotnik był flecistą, odpowiedni obszar rozświetlał się mocniej w odpowiedzi na melodię graną na flecie, a w przypadku skrzypka działo się tak przy słuchaniu rzewnych dźwięków wyczarowywanych smyczkiem.

Amerykanie uważają, że gdyby reakcja mózgu na muzykę była wrodzona, okazywałaby się tak samo silna bez względu na rodzaj użytego instrumentu (Human Brain Mapping).

Wg Margulis, inne różnice pomiędzy muzykami i niemuzykami mogą być również w dużej mierze kwestią nauki. Muzycy mają więc inne mózgi, ale wcale się z nimi nie rodzą.

Anna Błońska
http://fakty.interia.pl/nauka/news/ciezka-praca-ksztaltuje-mozg,1064911,14

Mulesia

  • Gość
MÓZG - inf., budowa, odkrycia
« Odpowiedź #249 dnia: Marzec 02, 2008, 09:26:15 am »
PAP, PH /00:46

Miłość matczyna ma korzenie w mózgu
 
Naukowcy już dawno temu zauważyli, że matki, zarazem w świecie ludzi, jak i zwierząt, mają szczególną zdolność do rozpoznawania płaczu własnego dziecka. Na łamach "Biological Psychiatry" badacze japońscy opisują, jak działa mózg matki, która słyszy, że jej dziecko płacze lub śmieje się.
Reakcja matki na płacz dziecka ma duże znaczenie z ewolucyjnego punktu widzenia - zwiększa szanse potomstwa na przeżycie. Wrażliwość matki ważna jest też z psychologicznego punktu widzenia - pomaga w rozwoju dziecka. Naukowcy od dawna zastanawiali się, jakie jest biologiczne podłoże tego, że matki są szczególnie wyczulone na specyficzne sygnały pochodzące od własnych dzieci.

Naukowcy japońscy zastosowali technikę funkcjonalnego rezonansu magnetycznego (fMRI) do badania mózgów matek. Technika ta umożliwia stwierdzenie, które obszary mózgu są aktywne podczas wykonywania konkretnych czynności. Podczas badań matki miały za zadanie obejrzenie krótkich filmów, na których były ich własne dzieci lub cudze. Dzieci miały około 16 miesięcy. Pokazywano je w dwóch stanach emocjonalnych - na jednym filmie śmiały się, na drugim - płakały.

Naukowcy odkryli, że kiedy matki oglądały własne dzieci, uaktywniały się w ich mózgach obszary - w korze mózgowej i układzie limbicznym - które były nieaktywne podczas oglądania cudzych dzieci.

Okazało się również, że mózgi matek silniej reagowały na płacz własnego dziecka niż na śmiech.

http://wiadomosci.onet.pl/1702398,16,milosc_matczyna_ma_korzenie_w_mozgu,item.html

 

(c) 2003-2017 Team Dar Życia :: nota prawna :: o plikach Cookies :: biuro@darzycia.pl
Polecamy:   Forum o zwierzętach