Ogłoszenia Zwierzęta
Aktualności: Dar Życia poleca Kalendarz ze zdjęciami oraz Foto Karty, powołując się na nasze forum otrzymają Państwo rabat w postaci darmowej wysyłki PREZENTÓW. Kod rabatowy to słowo DAR ŻYCIA a strony to Foto Karty oraz Kalendarze ze zdjęciami

Autor Wątek: Przemoc -akty prawne, pomoc  (Przeczytany 110598 razy)

Offline Mery6

  • Raczkujący Gadacz
  • ****
  • Wiadomości: 282
Przemoc -akty prawne, pomoc
« Odpowiedź #150 dnia: Lipiec 07, 2008, 10:56:54 am »
Słów brak zwalcio,  masz racje nagonka jest a jak zgłosić to cie olewaja
,,Uśmiech gdy w sercu ból, to najtrudniejsza z życiowych ról'' Dorosła z ADHD w końcu po diagnozi

Pan Rajek

  • to weteran
  • polecający usługi
  • *******

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Przemoc -akty prawne, pomoc
« Odpowiedź #151 dnia: Lipiec 07, 2008, 09:52:16 pm »
Nikt nie chciał pomóc maltretowanej nastolatce.

Nikt nie słuchał wołania o pomoc

Andrzej Kulej, Szczecin 2008-07-07

Przez tydzień Roma Korytkowska szukała pomocy dla bitych nastolatków. Była w Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie, na policji. Dzwoniła do Niebieskiej Linii dla ofiar przemocy i pod nr 112. Pomoc ruszyła dopiero po telefonie "Gazety".

Ania ma 14,5 roku. Mieszka z rodzicami i młodszym bratem w kamienicy w centrum Szczecina. Ich mama jest nauczycielką, ojciec prowadzi firmę. Ania przyjaźni się z kolegą z klasy, do którego zaczęła przychodzić. To właśnie jego matka Roma Korytkowska zaalarmowała "Gazetę", gdy wszystkie inne instytucje zawiodły.

- Dziewczyna boi się wracać do domu. Wielokrotnie płakała u nas i prosiła mnie, żebym ją adoptowała! - opowiada Roma Korytkowska. - Zawsze chodzi w bluzkach z długim rękawem. W piątek zmokła i musiała zdjąć sweter.

Na ramionach miała ślady po przypalaniu papierosem, na nadgarstkach ślady żyletki. Niedawno, gdy odprowadzałam ją z synem do domu, przez okno słyszałam, jak ojciec wyzywał ją od k... Wcześniej mojemu synowi groził. Ania w SMS-ach i na Gadu-Gadu pisze synowi, że tnie się żyletkami i chce popełnić samobójstwo. Wiem, że ma problemy psychiczne. Ktoś musi jej pomóc.

- Strasznie boi się ojca. Widziałem na jej nogach, brzuchu i rękach siniaki. Ślady żyletki na nadgarstkach - mówi Maksymilian Kubas, brat pani Romy.

Sąsiedzi twierdzą, że w mieszkaniu Ani dzieje się coś złego.

- Mieszkamy nad nimi od dwóch lat i co tydzień jest tam awantura. Krzyczy dziewczyna, a potem jej ojciec. Na koniec słychać rzucanie meblami - opowiadają Martyna i Ryszard Żołnowscy. - Na początku wzywaliśmy policję. Na pewno raz przyjechali. Bez rezultatu. Nie wiemy, czy dziewczynka jest bita, ale z pewnością ta rodzina potrzebuje pomocy, bo w końcu wydarzy się tam tragedia.

Proszę przyjść później albo pójść gdzie indziej

W piątek 27 czerwca pani Roma zadzwoniła pod warszawski numer Niebieskiej Linii. Skierowali ją do Towarzystwa Przyjaciół Dzieci i Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie.
W TPD też skierowali ją do MOPR. Umówiła się na wtorek.
W sobotę 28 czerwca jej 15-letniego syna pobił ojciec Ani - dwa razy uderzył pięścią w twarz i przypalił papierosem. Interwencja przypadkowo przechodzącej emerytki zapobiegła dalszym obrażeniom. W niedzielę rano pani Roma obie sprawy zgłosiła dyżurnemu na komisariacie policji.

- O pobiciu powiedział, że obrażenia wyglądają niegroźnie, że nie kwalifikują się na postępowanie karne. Poradził zrobić obdukcję. Co do Ani, to spytał, czy mam jakieś dowody, i powiedział, że powinnam porozmawiać z policjantem zajmującym się przemocą wobec dzieci [dwa razy próbowała się do niego dostać, ale go nie było] - opowiada pani Roma.

W szpitalu lekarz podejrzewał złamanie szczęki i skierował 15-latka na prześwietlenie. Obdukcji pani Roma nie zrobiła, bo musiałaby zapłacić za nią 145 zł, a nie miała pieniędzy. Ze skierowaniem z policji obdukcja byłaby bezpłatna, ale policjant jej go nie dał. - Nie potrafię wyjaśnić dlaczego - mówi Tomasz Bartosiak z biura prasowego komendy miejskiej policji.

Prawnik Stefan Mazurkiewicz: - Pobiciem, w dodatku dziecka poniżej 16. roku życia, policja powinna zająć się z urzędu, i to od razu.

Wyczerpana odbijaniem się od drzwi do drzwi, od telefonu do telefonu we wtorek 1 lipca zgodnie z wcześniejszą umową poszła do MOPR.

Małgorzata Makuszewska, koleżanka pani Romy: - Poszłyśmy razem. Pani z sekretariatu rozmawiała jednocześnie i z Romą, i przez telefon. W pewnej chwili Roma wyszła, bo usłyszała, żeby przyszła w piątek. Puściły jej nerwy.

- Dopiero później po rozmowie z tą panią zrozumiałam, że mówiła do telefonu, nie do mnie. Przeprosiłam ją. Byłam na skraju załamania, bo w tej sytuacji tkwię od ponad tygodnia. Martwię się o syna.

Psycholog: To wołanie o pomoc

W czwartek po telefonie "Gazety" do działu interwencji kryzysowej MOPR z panią Romą spotkał się kierownik tego działu Jacek Ciechowicz. Była znim psycholog.

- To bardzo groźna sytuacja. Psycholog stwierdziła, że zachowanie dziewczynki jest wołaniem o pomoc.

Powiadamiamy sąd rodzinny - zapowiedział tego samego dnia Ciechowicz.

MOPR zaczął działać.

- Nasi pracownicy przeprowadzili wywiad z sąsiadami. Nie rozmawiali z rodziną, bo nikt nie otworzył drzwi. Sprawa została zgłoszona policji i do sądu rodzinnego - mówi Iwona Klimowicz, wicedyrektor MOPR.

Ania nie chciała z nami rozmawiać. - To nasza rodzinna sprawa - mówi.


- Ojciec cię bije?

- Nie, tylko raz mnie uderzył. Rodzice na mnie tylko krzyczą, ale to chyba normalne. To ja jestem nienormalna.

Syn pani Romy: - Ona boi się reakcji rodziców.

Imię dziewczynki zostało zmienione

Źródło: Gazeta Wyborcza
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Przemoc -akty prawne, pomoc
« Odpowiedź #152 dnia: Lipiec 08, 2008, 12:03:04 am »
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Przemoc -akty prawne, pomoc
« Odpowiedź #153 dnia: Lipiec 08, 2008, 12:05:37 am »
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26282
Przemoc -akty prawne, pomoc
« Odpowiedź #154 dnia: Lipiec 09, 2008, 08:22:59 am »
Zamiast klapsa -artykuł w wątku:
http://forum.darzycia.pl/vp139397.htm#139397
Jak mądrze karać
Cytuj
Autor: Iga Kowalska

Jeśli tłumaczenie nie odnosi skutku, to zaczynasz się zastanawiać nad karą. Zakaz oglądania telewizji, szlaban na piaskownicę czy klaps?
A może po prostu niech maluch poniesie konsekwencje swojego zachowania?
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26282
Przemoc -akty prawne, pomoc
« Odpowiedź #155 dnia: Lipiec 17, 2008, 07:57:36 am »
Glina bije pod dywanem
Marcin Kącki2008-07-15
 
Żona policjanta: Przystawił mi broń i mówi: - Ty kurwo, ja cię zabiję! Mąż policjant: Ja? Ja jestem pantoflarzem. To żona mnie biła

http://wyborcza.pl/1,75480,5449315,Glina_bije_pod_dywanem.html
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Zabrali nam dzieci za klapsa
« Odpowiedź #156 dnia: Lipiec 21, 2008, 07:51:51 pm »
Szwedzi nie tolerują klapsów

Urzędniczka z "socjalu" mówiła, że dla dobra sprawy nie powie, gdzie są dzieci. I że Wolscy powinni poszukać sobie adwokata. Ewa pomyślała, że to jakaś pomyłka. Znowu coś źle zrozumiała po szwedzku. .....
Zabrali nam dzieci za klapsa

Agnieszka Czajkowska, Szwecja 2008-07-21
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26282
Przemoc -akty prawne, pomoc
« Odpowiedź #157 dnia: Lipiec 22, 2008, 09:41:34 am »
Może to dość drastyczna metoda,zabranie dzieci rodzicom na podstawie tyko Ich relacji.
Dzieci lubią pofantazjować,dodać fakty,które nie miały miejsca.
Jednak ile dzieci jest bite w Polsce i nikt niereaguje,a tam błyskawiczna reakcja.
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26282
Przemoc -akty prawne, pomoc
« Odpowiedź #158 dnia: Lipiec 30, 2008, 06:42:39 pm »
30.07.2008 /TVN 24, PAP
"Tata się obudził i bije mamę"
POSŁUCHAJ TELEFONU DZIECKA NA POLICJĘ


http://www.tvn24.pl/0,1559170,0,1,tata-sie-obudzil-i-bije-mame,wiadomosc.html


Siedmioletnia dziewczynka z Olsztyna wezwała policję do pijanych, awanturujących się rodziców. - Tata się obudził i bije mamę, i teraz ja jej nie obronię - mówiła przez telefon do dyżurnego policjanta.
Z relacji dziecka wynikało, że rodzice najpierw pili wódkę, a potem kłócili się. Słowa dziewczynki potwierdził patrol policji, który interweniował w mieszkaniu dziecka.

Kiedy policjanci weszli do mieszkania, ojciec, Jerzy L. zachowywał się agresywnie. Natomiast z jego żoną Elżbietą L. nie można było nawiązać żadnego kontaktu. Oboje byli pijani.

Kobieta miała blisko 1,3, a jej mąż 1,8 promila alkoholu w organizmie. Rodziców umieszczono w policyjnej izbie wytrzeźwień. Siedmioletnią dziewczynką zaopiekował się jej 28-letni brat.

Jeśli okaże się, że rodzice swoim zachowaniem mogli narazić swoją córkę na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia bądź zdrowia, to może grozić im kara nawet do trzech lat pozbawienia wolności - poinformowała Bernadeta Ćwiklińska-Rydel z Policji w Olsztynie.

eko//gak
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Przemoc -akty prawne, pomoc
« Odpowiedź #159 dnia: Lipiec 31, 2008, 01:02:21 am »
Nie da się usunąć męża z jego mieszkania

Izabela Lewandowska 30-07-2008

Jeśli nawet mąż po rozwodzie awanturuje się i znęca nad byłą żoną i dzieckiem, nie można eksmitować go z lokatorskiego mieszkania, które należy do niego.

Sąd może w wyroku rozwodowym wyjątkowo nakazać na żądanie jednego z małżonków eksmisję ze wspólnego mieszkania drugiego z małżonków. Nie można jednak eksmitować go z mieszkania, które należy do jego majątku osobistego.

Potwierdził to Sąd Najwyższy w uchwale z 23 lipca 2008 r. (sygn. III CZP 73/08). Uchwała jest odpowiedzią na pytanie prawne sądu II instancji, do którego wpłynęła apelacja Konrada Z. od wyroku orzekającego rozwód z jego wyłącznej winy.

Wyrokiem tym sąd przyznał wykonywanie władzy rodzicielskiej nad małoletnim synem żonie oraz zawiesił wykonywanie władzy rodzicielskiej przez Konrada Z. Powołując się na art. 58 § 2 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, nakazał jego eksmisję z mieszkania zajmowanego wspólnie z żoną i dzieckiem. Przepis ten dopuszcza w wypadkach wyjątkowych, gdy jedno z małżonków rażąco nagannym postępowaniem uniemożliwia wspólne zamieszkiwanie, nakazanie jego eksmisji ze wspólnego lokum.


Znęcał się, demolował, groził śmiercią

Sąd ustalił, że Konrad Z. wielokrotnie stosował wobec żony i syna przemoc fizyczną i psychiczną. Był aresztowany tymczasowo w związku ze sprawą karną o znęcanie się nad rodziną. Wszczynał awantury, wielokrotnie interweniowała policja. Konrad Z. w stanie nietrzeźwości groził, że zabije żonę, demolował mieszkanie, nie pozwalał jej spokojne mieszkać w nim z małoletnim synem.

W apelacji Konrad Z. zarzucił przede wszystkim naruszenie art. 58 § 2 k.r.o. wskutek błędnego przyjęcia, że spółdzielcze mieszkanie o statusie lokatorskim, z którego miałby zostać eksmitowany, jest wspólne. Członkiem spółdzielni jest wyłącznie on – argumentował. Mieszkanie zaś uzyskał przed ślubem w drodze spadku po babce. W takiej sytuacji eksmisja w rachubę nie wchodzi. W 2005 r. zgłosił żonę do wspólnego zamieszkania w lokalu, a następnie spółdzielnia przyjęła ją w poczet członków, ale lokatorskie prawo do tego lokum nie zostało na jej rzecz ustanowione.


Co to jest wspólne mieszkanie

Sąd II instancji nie był pewny, czy słusznie sąd I instancji zakwalifikował mieszkanie zajmowane przez małżonków Z. jako wspólne, a tym samym czy mógł zadecydować o wyeksmitowaniu z niego Konrada Z.

W kwestii interpretacji pojęcia wspólnego mieszkania, którym posługuje się art. 58 § 2 k.r.o., nie ma zgody również w orzecznictwie SN. W wyroku z 2 czerwca 2001 r. (sygn. II CKN 670/00) SN stwierdził, że przepis ten odnosi się do wszystkich postaci korzystania z lokalu i nie uzależnia orzeczenia eksmisji od tytułu do jego zajmowania, lecz od tego, czy spełnione są przesłanki przewidziane w tym przepisie.

Jednakże w znacznie wcześniejszej uchwale (wytycznych) z 13 stycznia 1978 r. (sygn. III CZP 30/77) SN stwierdził, że orzeczenie eksmisji nie może pozostawać w wyraźnej sprzeczności z innymi obowiązującymi przepisami prawa. Uznał też, że pojęcie wspólnego mieszkania trzeba różnicować w zależności od przedmiotu rozstrzygnięcia oraz że pojęcie to należy rozumieć szerzej w razie orzekania o korzystaniu z mieszkania przez czas wspólnego zamieszkiwania w nim po rozwodzie, a w wypadku orzekania eksmisji nie obejmuje ono mieszkania należącego do odrębnego (dziś: osobistego) majątku tego z małżonków, przeciwko któremu żądanie to jest skierowane.


Pod rozwagę Sądu Najwyższego

Sąd II instancji nie miał wątpliwości, że nie wchodzi w rachubę eksmitowanie małżonka z mieszkania, które jest jego tylko własnością. Nie może też żądać eksmisji małżonka, któremu przysługuje spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu, żona czy mąż niemający takiego tytułu. Prawo to bowiem jest bardzo zbliżone do prawa własności i prawo o spółdzielniach mieszkaniowych nakazuje do jego ochrony stosować odpowiednio przepisy o ochronie własności.

Sąd nie był pewien, czy tak samo, gdy chodzi o eksmisję można potraktować spółdzielcze lokatorskie prawo do lokalu mieszkalnego, i zwrócił się z pytaniem prawnym do SN.

W uchwale podjętej w odpowiedzi na nie SN stwierdził, że w wyroku rozwodowym nie można orzec eksmisji małżonka, któremu to prawo przysługuje i stanowi ono jego majątek osobisty.


Jak sąd orzeka o lokalu rozwodowym

- Jeśli małżonkowie zajmują wspólne mieszkanie, kodeks rodzinny i opiekuńczy zobowiązuje w art. 58 § 2 sąd wydający wyrok rozwodowy do ustalenia w nim także sposobu korzystania z tego mieszkania przez czas wspólnego zamieszkiwania w nim byłych małżonków.

- Na ich zgodny wniosek może też w tym wyroku podzielić wspólne mieszkanie (jeśli podział jest możliwy) albo przyznać je jednemu małżonkowi, ale tylko jeśli drugi godzi się na opuszczenie lokum bez dostarczania mu innego mieszkania czy pomieszczenia zastępczego oraz jeśli przyznanie go jednemu z małżonków jest możliwe.

- W sytuacjach wyjątkowych, gdy jedno z małżonków rażąco nagannym postępowaniem uniemożliwia wspólne zamieszkiwanie, sąd może nakazać jego eksmisję ze wspólnego mieszkania na żądanie drugiego małżonka.

- Podczas orzekania w wyroku rozwodowym o wspólnym mieszkaniu należy uwzględnić potrzeby dzieci i małżonka, któremu sąd powierza wykonywanie władzy rodzicielskiej, czyli w praktyce tego, z którym dzieci będą mieszkać.

Kłopotliwego małżonka można wyeksmitować już w trakcie sprawy rozwodowej
- Marek Domagalski 20-06-2008

Jeden ze współmałżonków może żądać eksmisji drugiego ze wspólnego mieszkania już w trakcie sprawy rozwodowej – na podstawie ustawy o ochronie lokatorów. Musi jednak wytoczyć odrębny proces.


Inaczej mówiąc, nie musi czekać na wyrok rozwodowy. To uchwała Sądu Najwyższego z 12 czerwca 2008 r.(sygn. III CZP 41/02).

Zgodnie z art. 58 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, eksmisja może być orzeczona tylko w wyroku rozwodowym. Jednak nieznośnego małżonka można próbować eksmitować także na podstawie art. 13 ust. 2 ustawy o ochronie lokatorów, i to niezależnie od tego, czy małżonkowie mają sprawę rozwodową czy nie. Kontrowersja, którą Sąd Najwyższy rozstrzygał, dotyczyła tego, czy z tych dwóch dróg prowadzących do eksmisji można korzystać jednocześnie.

Rzecz w tym, że się one nieco różnią: art. 58 k.r.o. pozwala nakazać eksmisję jedynie w „wypadkach wyjątkowych”, ale z każdego mieszkania – bez względu na tytuł prawny. Małżonkowie mogą być więc jego współwłaścicielami albo tylko lokatorami. Droga, którą wytycza ustawa o ochronie lokatorów, jest węższa: nie pozwala mianowicie domagać się eksmisji małżonka – współwłaściciela mieszkania. Koncentruje się jednak tylko na tej jednej kwestii (eksmisji), może być więc znacznie szybsza od sprawy rozwodowej.

Z tej drogi skorzystała Beata L., którą zazdrosny mąż obrażał, szykanował i której nie pozwolił mieszkać we wspólnym spółdzielczym lokalu. Tego samego dnia złożyła i pozew o rozwód, i drugi o eksmisję – na podstawie art. 13 ust. 2 ustawy o ochronie lokatorów.

Sąd I instancji nakazał eksmisję męża (mieszkali w tym mieszkaniu 14 lat), więcej: nie przyznał mu (z powodu dość znacznych zarobków) prawa do lokalu socjalnego. Ustalił, że bezpodstawnie ją szykanował: wystawił meble, zamknął sypialnię, praktycznie zmusił do opuszczenia mieszkania. Zresztą nie tylko żonę, ale i córkę i zięcia. Powodem konfliktu była zazdrość męża o relacje żony z jej podwładnym z pracy (wyjścia po 18.00, telefony, wspólne weekendy służbowe). Sąd jednak nie dopatrzył się w nich niczego nagannego.

Sąd II instancji powziął jednak wątpliwość, czy w czasie trwania sprawy o rozwód małżonek może domagać się eksmisji ze wspólnego lokalu w odrębnym procesie na podstawie art. 13 ust. 2 ustawy o ochronie praw lokatorów.Za odpowiedzią twierdzącą przemawia to, że nie ma wyraźnego zakazu korzystania z obu narzędzi. Za przeczącą, że art. 13 jest łatwiejszą drogą i może prowadzić do omijania rygorów sprawy rozwodowej, w trakcie której sąd szerzej i dogłębniej bada stosunki między małżonkami. Poza tym orzeczenie eksmisji stanowić może swego rodzaju przedsąd o winie eksmitowanego. W uzasadnieniu pytania sąd II instancji przychylał się do poglądu, że rozstrzygnięcie o eksmisji powinno się znaleźć tylko w wyroku rozwodowym.

SN dopuścił możliwość skorzystania z niezależnej od rozwodu drogi, ale pod jednym warunkiem: że w sprawie rozwodowej nie zgłoszono żądania eksmisji.
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Przemoc -akty prawne, pomoc
« Odpowiedź #160 dnia: Lipiec 31, 2008, 02:03:35 am »
Ma mieszkanie, ale musi żyć w przytulisku

Od dzieciństwa cierpiał na zaburzenia neurologiczne, potem doszedł do tego alkohol. Wystarczyły dwa piwa, by dostawał szału. Potrafił wtedy niszczyć meble, tłuc kryształy. Zaczął sprowadzać jakieś kobiety, z którymi też pił......

Pani Janina ma swoje mieszkanie, ale od roku błąka się po krakowskich przytuliskach dla bezdomnych. To dlatego, że nikt nie potrafi poradzić sobie z jej synem alkoholikiem, który zawładnął domem matki, zamieniając jej życie w piekło.
- Z takim trudem wykupiłam mieszkanie w spółdzielni i co mi z niego teraz. Nawet nie mogę go sprzedać, bo przepisy nie zezwalają wcześniej niż po upływie 10 lat od wykupu. Zdążyłam jedynie zgłosić, by wyłączyli prąd i gaz, ale za mieszkanie muszę cały czas płacić z renty - mówi łamiącym się głosem starsza kobieta. - A nie mogę już wytrzymać tej poniewierki - mówi zrozpaczona kobieta.

Pani Janina od kilkunastu lat jest wdową, mieszkała sama z trzydziestoparoletnim synem

Syn zabierał i sprzedawał z mieszkania, co tylko się dało: kupioną na raty pralkę, wersalkę, sztućce, nawet ręczniki. - Ile już telewizorów na raty wzięłam, bo kolejne sprzedawał na alkohol. A on ciągle: "Mamo, daj pieniądze z renty" - załamuje ręce.

Początkowo, gdy syn się awanturował, uciekała z mieszkania. Spała na klatce schodowej, w piwnicy, zimą nocowała w samochodzie, aż syn go rozbił. Kiedy mężczyzna trafił za kratki za drobne przestępstwa, mogła wrócić do domu. Z aresztu wyszedł w połowie zeszłego roku. Wytrzymała z nim kilka tygodni. Po kolejnej awanturze zabrała do siatki kilka rzeczy i uciekła. Była w prowadzonym przez pomoc społeczną ośrodku dla ofiar przemocy, potem w schronisku dla bezdomnych kobiet. Teraz jest w jednym z klasztornych domów dla bezdomnych.

- Starałam się, by przyjęto mnie do domu pomocy społecznej. Dostałam odpowiedź, że mam przecież mieszkanie - opowiada pani Janina.

Próbowała ubezwłasnowolnić syna. Bezskutecznie. Niewiele też wskórała, występując do sądu o jego eksmisję. Gmina, która do sprawy przystąpiła jako interwenient uboczny po stronie pani Janiny, wystąpiła o... nieprzyznawanie mu prawa do lokalu socjalnego, bo przecież - jak uzasadniali przedstawiciele miasta - ze względu na naganne postępowanie niemożliwe jest wspólne z nim zamieszkiwanie, co wyklucza lokal socjalny. Dla sądu zaś wystarczające było, że pani Janina ma klucze do mieszkania, syn nie utrudnia jej wejścia, a nawet wspólnie odwiedzili grób ojca we Wszystkich Świętych. - Pożalił się jej wówczas, że jest nieszczęśliwy, bo nie układa mu się w życiu - podkreślił sąd.

- A syn zaczął sprowadzać potem kolejne kobiety, pić i awanturować się - mówi pani Janina.

Wystąpiła więc o przymusowe leczenie syna. Poparła ją Miejska Komisja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, która skierowała w tej sprawie wniosek do sądu. - Z dokumentacji wynika, że mężczyzna nadużywa alkoholu, pod jego wpływem przejawia szereg negatywnych zachowań, jest agresywny wobec domowników - wyliczała MKRPA. Po kilku miesiącach sąd orzekł o przymusowym leczeniu odwykowym mężczyzny.

Wyrok jest, ale w praktyce sprawa wcale nie jest taka prosta. - W szpitalach bardzo trudno jest znaleźć wolne miejsce - tłumaczy Angelika Michalik z biura prasowego krakowskiego sądu. Wreszcie po kilkunastu miesiącach czekania udało się ustalić termin w jednym z ośrodków leczenia uzależnień w Czarnym Borze. Wydawało się, że gehenna pani Janiny wreszcie może się skończy. Jej syn miał stawić się na leczenie w maju tego roku, a sąd nakazał jego doprowadzenie przez policję.

Były to jednak próżne nadzieje. Policjanci nie doprowadzili mężczyzny, bo - jak stwierdzili - nie byli w stanie go zatrzymać. - Pod wskazanym adresem nikogo nie zastano, a w mieszkaniu było cicho - tłumaczył sądowi brak rezultatów zastępca komendanta lokalnego komisariatu.

- Teoretycznie policjanci powinni szukać go do skutku, chyba że był to jeden konkretny termin, bo tak stanowiło postanowienie i dalsze poszukiwania nie miały już sensu - rozkłada ręce Dariusz Nowak, rzecznik małopolskiej policji.

- I tak termin przepadł. Sąd szuka kolejnego, ale na razie najbliższy wolny jest dopiero w 2009 roku - mówi Michalik z krakowskiego sądu.

Już nawet po osiedlu, gdzie mieszkałam, nie chodzę, by go nie spotkać. Nie wytrzymam już tego wszystkiego - mówi pani Janina.

Od redakcji: imię bohaterki tekstu zostało zmienione


Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Przemoc -akty prawne, pomoc
« Odpowiedź #161 dnia: Sierpień 13, 2008, 01:30:09 pm »
Kobiety grożą mężczyznom

Rzecznik praw obywatelskich wystąpił do pełnomocnika rządu ds. równego traktowania w sprawie fizycznego i psychicznego znęcania się kobiet nad mężczyznami.

Organizacje pozarządowe zwracają uwagę na selektywność zainteresowania takimi sprawami i pomijanie ich w kampaniach społecznych. Utrwala to jednoznacznie negatywny stereotyp, że mężczyzna jest zawsze sprawcą przemocy. Tymczasem obie płcie używają jej równie często wobec partnera, ale kobiety częściej stosują przemoc psychiczną.

Organom ścigania nastawionym na zbieranie dowodów fizycznej agresji trudno więc nieraz ujawnić tego typu sprawy. Ma to również wpływ na postępowania karne, w których chodzi wyłącznie o znęcanie się psychiczne, a pokrzywdzonymi są mężczyźni.

Rzeczpospolita,  d.fr. 12-08-2008
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26282
Przemoc -akty prawne, pomoc
« Odpowiedź #162 dnia: Sierpień 30, 2008, 12:34:20 am »
z wątku:
 Dziecko krzywdzone, bite, poniżane
http://forum.darzycia.pl/vp142314.htm#142314
Cytat: "ilonadora"
Umieszczam tutaj bardzo fajny artykuł który zwraca uwagę na bardzo poważny problem - polecam

Cytuj
Przesłanie naszej wiary

Ostatnio często słyszymy w mediach o maltretowaniu małych dzieci, często kilkutygodniowych, mówimy wtedy: wyrodna matka, ojciec alkoholik, sąsiedzi, którzy jak zwykle nic nie wiedzieli...

Ja też polecam artykuł...
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Przemoc -akty prawne, pomoc
« Odpowiedź #163 dnia: Wrzesień 04, 2008, 09:50:48 pm »
Od 1 października powinien działać numer telefoniczny 116 - bezpłatny ogólnoeuropejski numer dla dzieci i rodziców, którzy potrzebują pomocy - poinformowała dziś prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE) Anna Streżyńska

http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/33846,strezynska_od_1_pazdziernika_powinien_dzialac_numer_telefoniczny_116.html
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Przemoc -akty prawne, pomoc
« Odpowiedź #164 dnia: Wrzesień 06, 2008, 12:47:04 am »
zanim zniknie:

Streżyńska: od 1 października powinien działać numer telefoniczny 116

Od 1 października powinien działać numer telefoniczny 116 - bezpłatny ogólnoeuropejski numer dla dzieci i rodziców, którzy potrzebują pomocy - poinformowała dziś prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE) Anna Streżyńska.


Grupa numerów 116
(tj. 116 000 - numer interwencyjny w sprawie zaginionych dzieci,
116 111 - telefon zaufania dla dzieci,
116 123 - telefon wsparcia emocjonalnego)


to ogólnoeuropejskie i darmowe linie telefoniczne. Zostały uruchomione na podstawie decyzji Komisji Europejskiej z lutego i października 2007 roku.

Zgodnie z nimi tylko numer 116 000 musi być dostępny całodobowo. W przypadku dwóch pozostałych nie ma takiego obowiązku, ale konieczne jest pozostawienie informacji głosowej o tym, w jakich godzinach pełniony jest na linii telefonicznej dyżur.

Streżyńska powiedziała, że do obsługi numerów w Polsce zgłosiła się Fundacja Dzieci Niczyje, która zawarła porozumienie z Polkomtelem (operator sieci Plus).

"Numer jest przydzielany operatorowi dla potrzeb działalności tej fundacji. Polkomtel wystąpił do nas z wnioskiem o przyznanie tego numeru, a fundacja podpisała z nim porozumienie o jego wykorzystanie" - wyjaśniła prezes UKE.

Streżyńska dodała, że obecnie trwają przygotowania do uruchomienia numeru. "Prace trwają od lutego. Umówiliśmy się z fundacją, (...) że od października (...) numer będzie dostępny" - zaznaczyła. Dodała, że wtedy też rozpocznie się promocja tej usługi.

"Udało się dojść do porozumienia ws. rozliczeń między operatorami w przypadku numeru 116"

Prezes UKE podkreśliła, że udało się też dojść do porozumienia w sprawie rozliczeń między operatorami w przypadku numeru 116. Na ostatnim spotkaniu w tej sprawie eksperci rynku telekomunikacyjnego i operatorzy przyjęli wspólne stanowisko - numery 116 nie mogą być źródłem przychodów. Dlatego nie będzie rozliczeń pomiędzy nimi z tych połączeń.

KE zobowiązała państwa członkowskie do podjęcia wszelkich niezbędnych środków, by krajowe organy regulacyjne (w przypadku Polski - Urząd Komunikacji Elektronicznej) mogły przydzielać numery.

"To sugestia Komisji Europejskiej. Każdy kraj musi zgodnie z własnymi potrzebami określić, czy takie numery są potrzebne i w jakiej formule powinny one działać" - powiedziała Streżyńska.

Dodała, że wiele zależy od organizacji pożytku publicznego. "Jeżeli stwierdzą, że taki numer byłby potrzebny, to wówczas powinien być uruchomiony" - dodała prezes UKE.

Rok temu KE zwróciła się do krajów UE o jak najszybsze uruchomienie numeru 116

Rok temu KE zwróciła się do krajów UE o jak najszybsze uruchomienie numeru 116. "Ten numer jest w kilku krajach już aktywny, a w kilku na etapie uaktywniania" - powiedziała.

Na początku lipca wicepremier, minister spraw wewnętrznych i administracji Grzegorz Schetyna w liście do Komisarz ds. Społeczeństwa Informacyjnego i Mediów Viviane Reding zapowiedział wsparcie rządu i koordynację prac na rzecz wdrożenia numerów 116 w Polsce.

Źródło: PAP, 2008-09-03,
Od_1_pazdziernika_powinien_dzialac_numer_telefoniczny_116
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26282
Przemoc -akty prawne, pomoc
« Odpowiedź #165 dnia: Wrzesień 23, 2008, 08:04:57 pm »
To narazie projekt ........


Szkolenia dla złych rodziców?

Uderzenie dziecka może skończyć się obowiązkową reedukacją rodzica, a nawet zawieszeniem praw rodzicielskich - informuje "Rzeczpospolita", relacjonując przygotowany w Ministerstwie Pracy projekt zmian w ustawach zapobiegających przemocy w rodzinie.

Karane mają być wszystkie naruszające godność zachowania wobec dzieci. A więc zarówno przemoc fizyczna, jak i psychiczne maltretowanie czy zaniedbywanie ich potrzeb życiowych.


Szybsza ma być interwencja w sytuacjach kryzysowych.
Projekt zakłada m.in., że pracownik socjalny będzie miał prawo nawet do zabrania dziecka z domu, w którym - jak podejrzewa - dzieje się coś złego. Natomiast bijący będzie usuwany z domu, i to natychmiast, nawet wtedy, gdy należy on do niego. Jeśli nie będzie miał gdzie mieszkać, trafi do noclegowni.

Sąd będzie mógł skierować rodziców na obowiązkowe zajęcia korekcyjno-edukacyjne. Psychologowie bardzo na te programy liczą, bo oceniają, że 90% rodziców bije dzieci, nie znając innych metod wychowawczych.

Według Ministerstwa Pracy, do bicia swoich dzieci przyznaje się co dziesiąty rodzic. Obecne rozwiązania prawne, zapobiegające przemocy w rodzinie, są nieefektywne. Ofiary zbyt długo czekają na pomoc.

(tbe, mj)
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Mulesia

  • Gość
Przemoc -akty prawne, pomoc
« Odpowiedź #166 dnia: Październik 01, 2008, 10:05:07 pm »
POLICJA.PL / Aktualności /    01.10.2008
KGP, 25 lutego 2008

Przemoc w rodzinie - nowe zarządzenie
18 lutego 2008 r. nadinsp. Tadeusz Budzik komendant główny Policji podpisał nowe Zarządzenie Nr 162 w sprawie metod i form wykonywania przez Policję zadań w związku z przemocą w rodzinie w ramach procedury "Niebieskie Karty", które wchodzi w życie 1 marca 2008 r.
Zasadniczą zmianą wprowadzoną w nowym zarządzeniu jest określenie rzeczywistych obszarów działań Policji podejmowanych wobec przemocy w rodzinie, a nie tylko tych związanych z realizacją interwencji. Zgodnie z nowym zarządzeniem, policjanci będą zobowiązani do rozpoczęcia procedury i wypełnienia tzw. Niebieskiej Karty obligatoryjnie, podczas interwencji domowej wobec przemocy w rodzinie oraz fakultatywnie podczas wykonywania wszystkich innych czynności służbowych, jeśli jednocześnie zostaną spełnione dwa warunki: policjant uzyska informację o przemocy w rodzinie lub będzie miał podejrzenie jej występowania oraz konieczne będzie udzielenie pomocy ofiarom przemocy. Zapis ten ma na celu zapewnienie ofiarom przemocy możliwości uzyskania pomocy (poprzez uruchomienie przez dzielnicowego działań interdyscyplinarnych) w każdej sytuacji, gdy tego potrzebują.

Aktywne włączenie się Policji w działania systemowe na rzecz przeciwdziałania przemocy w rodzinie, wynika nie tylko z obowiązków nałożonych ustawą o Policji oraz Priorytetów komendanta głównego Policji, ale również programów krajowych (Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie, Rządowego Programu "Razem bezpieczniej", Pilotażowego Krajowego Programu na Rzecz Ofiar Przestępstw) i uregulowań międzynarodowych, zawartych w Konwencjach i zaleceniach przedstawicieli organów międzynarodowych.

Tekst przedmiotowego zarządzenia zostanie opublikowany w Dzienniku Urzędowym Komendy Głównej Policji Nr 4, poz. 30

(...)

http://www.policja.pl/portal/pol/1/15738/Przemoc_w_rodzinie__nowe_zarzadzenie.html

Na stronie linki do zarządzeń

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Przemoc -akty prawne, pomoc
« Odpowiedź #167 dnia: Październik 03, 2008, 12:22:43 pm »
Klapsy z paragrafem


Agresja budzi agresję, bite dziecko bije również swoje dzieci
Czy klapsy dla dziecka skończą się eksmisją rodziców? A odmówienie kupna batonika – donosem o stosowaniu przemocy ekonomicznej? Rząd planuje zaostrzenie przepisów chroniących dzieci przed przemocą w rodzinie. Niektóre pomysły jednak budzą niepokój, czy państwo za bardzo nie ingeruje w model wychowania.


Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej przygotowało projekt zmian w prawie, umożliwiających – jego zdaniem – skuteczniejszą walkę z przemocą w rodzinie. Zakłada on m.in. zakaz stosowania kar fizycznych oraz możliwość natychmiastowego zabrania dziecka przez pracownika socjalnego, jeśli uzna on, że dziecku grozi niebezpieczeństwo.

Będzie można też nakazać rodzicowi opuszczenie mieszkania, jeśli powstanie słuszne podejrzenie, że będzie nadal używał przemocy wobec dziecka.

Projekt ustawy rozszerza też rozumienie przemocy domowej o pojęcie "przemocy ekonomicznej". – Chcemy przekonać rodziców do rezygnacji z wychowywania dzieci za pomocą kar cielesnych – mówi "Gościowi" Jolanta Fedak, minister pracy i polityki społecznej. – Ten projekt do jednego worka wrzuca rodziny patologiczne, stosujące rzeczywistą przemoc wobec dzieci, z rodzicami kochającymi, którzy uważają, że lekkie klapsy są w porządku – ocenia Joanna Kluzik-Rostkowska, poprzedni szef tego resortu.

Bat na bata

Przemoc wobec dzieci jest przestępstwem, tak jak przemoc wobec każdego innego człowieka. Co do tego wszyscy są zgodni. Niedawno nagłośnione przypadki szczególnie brutalnego obchodzenia się ze swoim potomstwem stały się powodem nowej dyskusji o metodach wychowania. Nie ma mechanizmów ochrony dziecka przed przemocą – alarmują niektórzy działacze praw człowieka.

Prof. Andrzej Zoll uznał kiedyś, że powodem jest m.in. używany w prawie termin "władza rodzicielska", co stwarza, jego zdaniem, pole do nadużyć. Zamiast tego proponował wprowadzenie terminu "piecza rodzicielska", co podkreślałoby obowiązek dbania o rozwój dziecka, a nie po prostu władzę nad nim. Zmiana jest konieczna – uważał – mimo że prawo i konstytucja gwarantują nietykalność cielesną każdemu człowiekowi. Ale w przypadku dziecka jest inna interpretacja czynów przez sądy, właśnie z powodu owej "władzy rodzicielskiej".

Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej uważa, że z patologią trzeba walczyć od podstaw, tzn. wychowywać społeczeństwo do unikania jakichkolwiek kar cielesnych wobec dzieci. – Znam rodziców, którzy bili swoje dzieci, a po latach tego żałują i wstydzą się, że stosowali takie metody wychowawcze – mówi nam minister Fedak.

Nie ukrywa swojego przywiązania do projektu ustawy. - Agresja budzi agresję, bite dziecko bije również swoje dzieci – twierdzi minister. Zapewnia jednocześnie, że za "klapsa" nikt nie będzie zamykany do więzienia. – Naszą intencją nie jest nadmierne ingerowanie państwa w rodzinę – oświadcza – ale zmiana mentalności społecznej. Jeszcze 20 lat temu dzieci były bite w szkołach i każdy uważał to za oczywiste. A dzisiaj już nikt nie uznaje tego za normalne.

W Szwecji też wszyscy już wiedzą, że dzieci się nie bije – dodaje. Uważa również, że nie ma niczego złego w zapisie, pozwalającym na zabranie dziecka z domu, jak i w nakazie opuszczenia mieszkania przez rodzica stosującego przemoc. – Agresor powinien być oddzielony od dziecka – mówi. – To sądy będą decydować, a nie urzędnik – dodaje. Ustawa wskazuje miejsca, gdzie można umieścić rodzica, który nie ma innego miejsca tymczasowego zamieszkania: są to schroniska dla bezdomnych i inne noclegownie. Nakaz opuszczenia mieszkania obejmuje 3 miesiące i może być przedłużany o kolejne okresy tej samej długości. Projekt zmian zakłada także obowiązkowy udział sprawcy przemocy w programach "korekcyjno-edukacyjnych", bez konieczności uzyskania jego zgody.

Prawo już jest


Projekt budzi jednak wiele wątpliwości. Powstaje słuszne podejrzenie, że państwo przekracza swoje kompetencje i chce wpływać znacząco na model wychowania dzieci. – Mam mieszane uczucia – mówi dr Leszek Bosek, prawnik z Uniwersytetu Warszawskiego, prezes Fundacji Academia Iuris. – Trzeba wprawdzie pamiętać, że dziecko ma godność, jak każdy inny człowiek, i nie można go maltretować, ale potrzebne są też jakieś środki wychowawcze. Nadmierna ingerencja urzędników w życie rodziny i zastępowanie rodziców w procesie wychowawczym może doprowadzić do upaństwowienia rodziny, według modelu szwedzkiego – uważa Bosek.

Wątpliwości ma również Joanna Kluzik-Rostkowska, minister pracy i polityki społecznej w poprzednim rządzie. – Zakładam dobrą intencję autorów projektu – zaznacza na wstępie. – Ale zawiera on dwa podstawowe błędy. Po pierwsze zakłada wyciąganie dziecka już z patologicznej rodziny, a trzeba myśleć wcześniej, jak patologii zapobiec – mówi była minister. – Druga wada polega na tym, że miesza się dobrych, kochających rodziców, czasem stosujących lekkie kary w postaci np. klapsa, z rodzicami regularnie bijącymi swoje dzieci i tymi, którzy je zabijają – uważa Kluzik-Rostkowska. – Czym innym jest sprawnie działająca instytucja państwa, reagująca na rzeczywistą patologię w rodzinie. Ale ja podejrzewam, że państwo chce ingerować w każdą rodzinę. To będzie nieskuteczne – dodaje.

Główny problem polega na tym, że obecne prawo chroni skutecznie dzieci przed przemocą w rodzinie, tylko prawo to nie jest egzekwowane. – Trzeba najpierw zacząć przestrzegać obecnego prawa – uważa dr Tomasz Terlikowski, filozof i publicysta. – Mężczyzna, który bije żonę i dziecko, powinien po prostu iść do więzienia i trzeba mu odebrać prawa rodzicielskie. Ale sędziowie są często pobłażliwi. Skoro za czyny pedofilskie polskie prawo przewiduje karę od 2 do 12 lat więzienia, a średnia wymierzona kara wynosi

3 lata, to znaczy, że sędziowie to bagatelizują – mówi Terlikowski. Uważa, że projekt ustawy jest niedopuszczalną ingerencją państwa w proces wychowawczy. – Duch tego prawa jest niebezpieczny, ale on jest zawarty już w naszej konstytucji, która mówi, że wprawdzie to rodzice wychowują dzieci, ale… uwzględniając ich światopogląd. To jak mi 16-latek zostanie satanistą, to ja mam prawo wybić mu to z głowy, czy muszę uszanować jego "światopogląd"? – pyta retorycznie Terlikowski.

Leszek Bosek także uważa, że istniejące przepisy są wystarczające do walki z przemocą w rodzinie. – Obecne prawo precyzyjnie określa to, co jest naganne. Sądy też mogą ograniczać lub pozbawiać władzy rodzicielskiej, w przypadku stwierdzonych nieprawidłowości. Problemem jest jednak w Polsce egzekwowanie prawa – uważa prawnik z UW.

Duch Platona

Podstawowa słabość projektu zmian w prawie polega na przekonaniu, że kolejnymi regulacjami odgórnymi można skuteczniej walczyć z patologią. Minister Fedak mówi, że nikt za "klapsy" do więzienia nie pójdzie, bo chodzi o "wychowanie do niestosowania kar cielesnych". Tylko że taką politykę można osiągnąć przez społeczne kampanie, a nie przez prawny zakaz. Wprawdzie minister tłumaczy, że zakaz bicia będzie wpisany tylko w kodeksie rodzinnym, a nie karnym, ale tak samo tłumaczą Szwedów zwolennicy tamtejszego modelu.

W praktyce okazuje się, że za klapsa na ulicy można spodziewać się donosu świadków. W konkretnym przypadku skończyło się to grzywną, w innym – 6-miesięcznym więzieniem. – Nowa ustawa uderzy najbardziej w normalne rodziny – uważa Tomasz Terlikowski. – Jeśli przy obecnym prawie nie można wyegzekwować czegoś od rodzin patologicznych, to i kolejne przepisy tego nie załatwią. A ucierpią najbardziej zdrowe małżeństwa, gdzie też przecież muszą zdarzać się spory, kłótnie, bo przecież jesteśmy różni. Ale to nie państwo ma regulować nasze życie rodzinne. Pamiętajmy przy okazji, że rodzina była zawsze głównym celem totalitaryzmów. Kto chciał opanować społeczeństwo, musiał opanować rodzinę. Chesterton nie bez powodu mawiał, że "rodzina jest ostatnią przestrzenią wolności". To nie tylko rodzice mają prawo do wychowywania swoich dzieci, ale też dzieci mają prawo do bycia wychowywanymi – dodaje Terlikowski.

Niepokój budzą nieostre sformułowania, które otwierają furtkę do szerokich interpretacji. Projekt ustawy rozszerza pojęcie przemocy w rodzinie o "przemoc ekonomiczną". Z różnych interpretacji wynika, że chodzi o sytuację, gdy rodzice mają środki finansowe, ale nie zapewniają dziecku niezbędnych do życia i rozwoju środków. Stwarza to jednak pole do nadużyć w przyszłości. Dla każdego różne rzeczy są niezbędne.

– Jeśli prawo będzie zawierało takie ogólniki, to może rzeczywiście sąsiadka lub pani w sklepie doniesie, że właśnie nie kupiłem swojemu dziecka batonika – mówi jeden z prawników. – Owszem, zdarza się, że mąż nie daje żonie środków do życia, ale to już jest regulowane w obecnym prawie – dodaje. – Istnieje przecież wspólnota majątkowa małżonków i jeśli mąż mówi, że nie da pieniędzy, to można z tym iść do sądu – potwierdza Joanna Kluzik-Rostkowska. – Tylko w praktyce żadna żona nie doniesie na męża, bo takie sprawy ciągną się latami, a przez te lata mąż urządzi jej piekło w domu – dodaje.

Zapis o przemocy ekonomicznej w stosunku do dzieci może rzeczywiście doprowadzić do absurdów. – Musi chodzić o rzeczywistą przemoc fizyczną, tu jest przestrzeń dla prawa, bo sprawa jest jednoznaczna. A zdefiniowanie przemocy ekonomicznej jest niemożliwe i nie będzie egzekwowane.

Albo rzeczywiście wypracujemy model szwedzki i dziecko będzie mogło zadzwonić na niebieską linię i poskarżyć na rodziców, że nie kupili mu tego czy tamtego – twierdzi Terlikowski. – Jeśli ojciec czy matka katują dziecko – niech prawo reaguje stanowczo. Ale wara prawu od dziecka, jeśli ojciec kupuje lub nie kupuje batonika, kupuje książki lub nie, przekazuje wiarę lub nie przekazuje – dodaje. – Nie chcę być złym prorokiem, ale mam wrażenie, że ten projekt ustawy powstaje pod presją okoliczności i czasu – twierdzi Leszek Bosek. –

Projekty prawa ingerującego w autonomię rodziny powinny być zawsze owocem długiej debaty z udziałem wszystkich zainteresowanych środowisk. A to trzeba poprzedzić rzeczową dyskusją – dodaje. Minister Fedak tłumaczy, że polską tradycją nie jest bicie dzieci. – Jeśli będzie społeczny sprzeciw wobec przemocy, to i sądy będą bardziej egzekwować prawo, wymierzać ostrzejsze kary – mówi minister. Oby tylko nie skończyło się to zabieraniem – jak chciał Platon – dzieci rodzicom i oddawaniem ich pod opiekę państwa. Dobrym skutkiem może być większa świadomość, że współczesna psychologia i pedagogika znają lepsze metody wychowawcze niż bicie. Ale to lepiej załatwiają kampanie społeczne w rodzaju "Kocham, nie biję" niż kolejne regulacje państwowe.

onet
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Przemoc -akty prawne, pomoc
« Odpowiedź #168 dnia: Październik 24, 2008, 07:33:30 am »
Nie bij dziecka swego

W wielu europejskich krajach prawny zakaz bicia dzieci istnieje od lat
W Polsce co jakiś czas temat pojawia się i znika w politycznej debacie, najczęściej w rytm medialnych doniesień o katowanych niemowlętach.


Takie podejście do problemu przemocy wobec dzieci może dziwić w kraju, w którym powstała pierwsza w bloku wschodnim organizacja broniąca ich praw.

Zakaz karcenia dzieci, które narusza godność osób małoletnich (chodziło o przemoc fizyczną i psychiczną) chcieli wprowadzić w 2005 roku pomysłodawcy ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Ostatecznie ustawa została uchwalona bez tego, uznanego za kontrowersyjny, przepisu. Dziś Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej zapowiada, że zmieni ustawę tak, by zakaz krzywdzenia dzieci, w tym całkowita likwidacja stosowania kar cielesnych, jednak się w niej znalazł. I podobnie jak kilka lat temu rozpoczęła się zastępcza dyskusja o definicji klapsa, podniosły się głosy o ograniczaniu praw rodziców i "włażeniu z buciorami w rodzinę". Tych samych argumentów używano też w 2007 roku, gdy ówczesna wiceminister do spraw rodziny w rządzie PiS Joanna Kluzik-Rostkowska chciała stworzyć system monitorujący losy dzieci. (Odpowiedni projekt ustawy czeka, by sejm się nim zajął).

Trochę jednak wstyd

Ale od 2005 roku klimat społeczny wokół problemu się zmienił, na co bez wątpienia miały wpływ doniesienia mediów o katowanych dzieciach. Podczas gdy w badaniach opublikowanych przez CBOS w 2005 roku tylko 12 proc. ankietowanych Polaków uznało, że zbyt częste stosowanie kar cielesnych źle wpływa na dziecko, to już dwa lata później 85 proc. Polaków - według OBOP - sprzeciwiło się opinii, że rodzice mają prawo bić swoje dzieci. Do świadomości Polaków coraz częściej też przebija się prawda, że dzieci biją nie tylko alkoholicy, narkomani, czyli tzw. margines społeczny; że lanie, jako metodę wychowawczą, stosują także rodzice czy opiekunowie z naukowymi tytułami.

Według policyjnych statystyk w ubiegłym roku ofiarami przemocy domowej padło 31 tys. dzieci do lat 13 i prawie 15 tysięcy nieletnich od 13 do 18 lat. Ale liczba ofiar jest na pewno wyższa, bo nie zawsze do interwencji policji dochodzi, jak pokazują najbardziej tragiczne przypadki zakatowanych na śmierć dzieci.

Zespół dziecka maltretowanego

Bicie to tylko jeden z rodzajów przemocy. Dzieci są krzywdzone na wiele sposobów - oprócz fizycznej jest przemoc psychiczna, seksualna, zaniedbywanie. Molestowanie psychiczne o wiele częściej stosują kobiety niż mężczyźni i do takiej formy przemocy dochodzi najczęściej w tzw. normalnych rodzinach. Za to przemoc fizyczna, stosowana o wiele częściej przez mężczyzn prowadzi do poważnych, a nawet śmiertelnych konsekwencji.

Istnieje jednostka chorobowa - zespół dziecka maltretowanego (w Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych zespoły maltretowania umieszczone są pod symbolem T74). Zespół dziecka maltretowanego najczęściej rozpoznaje się po obrażeniach - siniakach, złamaniach (według niektórych statystyk 80-90 proc. złamań u dzieci do drugiego roku życia to złamania nieprzypadkowe), wstrząśnieniach mózgu czy urazach głowy, oparzeniach. Lekarz, który podejrzewa ZDM, ma obowiązek wpisać to do karty chorobowej dziecka i zgłosić podejrzenie popełnienia przestępstwa. Zgłoszenie, podpisane przez ordynatora, jest przekazywane policji.

W większości krajów ZDM dotyczy 1-2 proc. dzieci, a śmiertelność z tego tytułu to 6-7 zgonów na 100 000 żywych urodzeń. W Polsce nie ma na ten temat szczegółowych raportów. Według Państwowego Zakładu Higieny rocznie do szpitali trafia od 140 do 200 dzieci maltretowanych, podczas gdy w USA rozpoznaje się około 300 tysięcy przypadków ZDM rocznie, w tym od 2 do 4 tysięcy zgonów, we Francji 50-70 tysięcy przypadków, w tym 200-600 zgonów Ale też wiedza o tym problemie jest tam większa. Przeprowadzona już kilka lat temu w USA ankieta uliczna pokazała, że aż 97 proc. pytanych wie, co to jest ZDM. W Polsce podczas podobnych badań uzyskano mniej niż 50 proc. odpowiedzi świadczących o znajomości zagadnienia.

Obojętność i strach


Przemoc, także wobec dzieci, to przestępstwo. Tak stanowi obowiązujący kodeks karny. Tyle tylko, że jego ściganie odbywa się z oskarżenia prywatnego. A trudno, by niemowlę lub dziecko wystąpiło z takim oskarżeniem. Prokurator wkracza więc najczęściej wtedy, kiedy do tragedii już dojdzie. Chyba że znajdzie się ktoś, kto poinformuje wcześniej prokuraturę czy policję o maltretowaniu dzieci. Aby takie zeznanie stało się dowodem w ewentualnej sprawie, osoba, która zawiadamia, musi podać swoje nazwisko. Może być wtedy wezwana do sądu jako świadek, jej dane znajdą się w aktach sprawy, do których oskarżony o znęcanie się nad dzieckiem ma dostęp. Wszystko to sprawia, że niektórzy, z lęku przez zemstą, boją się o takich przypadkach donosić. Ale można też napisać list do sądu rejonowego (do wydziału rodzinnego i nieletnich) i opisać w nim całą sytuację. Pod listem nie trzeba się podpisywać - sąd ma obowiązek rozpatrzyć także anonim - trzeba tylko podać dane bitego dziecka i rodziny.

Niebieska Karta


Przez wiele lat przemoc domowa, także wobec dzieci, traktowana była jako wewnętrzne sprawy rodziny nawet przez powołane do pomocy służby. Kilka lat temu wprowadzono specjalną procedurę Niebieska Karta. Procedura ta, która obowiązuje policję i ośrodki pomocy społecznej, nakłada na te instytucje konkretne obowiązki. Co z niej wynika np. dla policjantów? Wezwani na interwencję w związku z przemocą domową muszą wypełnić formularz Niebieska Karta, który jest skróconą formą notatki policyjnej. Formularz zawiera: dane poszkodowanych i sprawcy przemocy, datę i czas interwencji, formy przemocy, informacja o tym, czy sprawca znajdował się pod wpływem substancji psychoaktywnych. To wszystko jest bardzo ważne, gdyż zwykle nie ma świadków przestępstwa (poza sprawcą i ofiarą), więc nie ma dowodów. Jeśli funkcjonariusz takiego formularza nie wypełnia, trzeba się o to upomnieć. Dalej procedura nakłada na dzielnicowego obowiązek kontaktu z rodziną, gdzie interwencja nastąpiła (nie dalej niż tydzień po zajściu) i jej odwiedzanie co najmniej raz w miesiącu. Zobowiązany jest on też do nawiązania współpracy z instytucjami i organizacjami zajmującymi się pomocą ofiarom przemocy. Procedura Niebieska Karta realizowana przez ośrodki pomocy społecznej też jest obowiązkowa, lecz wygląda nieco inaczej.

Mimo niewątpliwego postępu, jakim jest wprowadzenie chociażby takich procedur, brakuje jednolitej bazy informacji o krzywdzonych dzieciach. Na jej brak wskazuje Joanna Kluzik-Rostkowska, posłanka PiS, była minister pracy i polityki społecznej i autorka projektu o systemie śledzenia losów dziecka. Konieczność skoordynowania pracy służb i instytucji podkreślają też fachowcy od lat zajmujący się tą problematyką.

***

Teraz po raz kolejny odezwali się politycy. Premier zapowiedział wprowadzenie ustawowego zakazu bicia dzieci, swoje propozycje walki z przemocą wobec najmłodszych przedstawiła opozycja - i PiS, i SLD. Jeśli na zapowiedziach się nie skończy, jeśli politycy w tej sprawie pokażą, że potrafią się wznieść ponad partyjne podziały, nie ulegną w strachu przed utratą części elektoratu - obrońcom fałszywie pojmowanej wolności i tradycji z jednej strony, a zwolennikom poddania wszystkich dziedzin życia państwowej regulacji z drugiej, to być może piękne hasło "wszystkie dzieci nasze są" stanie się choć trochę mniej śmiesznym sloganem.

Najczęstsze objawy stosowania przemocy wobec dzieci: siniaki, ślady uderzeń (paskiem, kablem itp.) na twarzy, klatce piersiowej, plecach, pośladkach, nogach, ślady oparzeń, rany twarzy i głowy, powtarzające się złamania, zwichnięcia, opuchlizna, lęk dziecka przed rozbieraniem się na lekcjach wf, obawa przed dotknięciem, powrotem do domu, strach, nadmierna agresja lub apatia, zaburzenia mowy (powstałe w wyniku długotrwałego napięcia nerwowego), dolegliwości psychosomatyczne (bóle brzucha, bóle głowy, mdłości, wymioty), niekontrolowane oddawanie moczu i kału, skurcze mięśni (najczęściej twarzy), brak poczucia pewności siebie, stany depresji, zachowania destrukcyjne, nadmierne podporządkowanie się dorosłym, kłamstwa.

Komentuje MIROSŁAWA KĄTNA, współtwórczyni Komitetu Ochrony Praw Dziecka, przewodnicząca jego Zarządu Krajowego

Praktycy i specjaliści od wielu lat powtarzają, że przydałby się w naszym kraju ustawowy zakaz bicia dzieci. I nie chodziło nigdy nikomu, by stosować wobec rodziców represje za klapsa. Chodziło o to, by powiedzieć dorosłym, że bicie jest złą metodą wychowawczą. Są inne sposoby na to, by zdyscyplinować dziecko, by wychowywać je w systemie nagród i kar, bo kara jest potrzebna w wychowaniu i musi być stosowana. W wielu krajach na świecie istnieje ustawowy zakaz bicia dzieci. Tam, obok wprowadzenia prawnych zabezpieczeń, toczyła się ogromna debata publiczna o wychowaniu, metodach wychowawczych, o tym, dlaczego należy dziecko wychowywać bez bicia. Bo tylko pozornie od uderzenia dyscyplinującego do przemocy jest daleka droga. Dlatego, że są dzieci, które prowokują, które się wystawiają, patrzą, jak daleko się mogą posunąć, a w człowieku dorosłym bywa niekontrolowana agresja, bo miał gorszy dzień, jest zmęczony - bo w końcu rodzic też człowiek. Sprawcy przemocy wobec dzieci - nie zawsze potworni konkubenci matek, ale również rodzice biologiczni i nie tylko z mózgami utopionymi w alkoholu - w śledztwie tłumaczą: uderzyłem, bo smarkacz był niesforny, trzeba było go dyscyplinować. Więc osoba, która jest autorytetem - nauczyciel w szkole, ksiądz, lekarz, poseł, prezydent - nie mają prawa mówić, że klaps jest dozwolony, bo dają tym samym przyzwolenie na przemoc. Każdy z nas, jeśli kiedyś uderzył swoje dziecko, niech siedzi cicho, niech się wstydzi - bo to była jego porażka - a nie opowiada o tym.

Mnie, Mirosławie Kątnej, psychologowi z 35-letnim doświadczeniem, ile razy mówiłam, że można wychowywać dzieci bez bicia, przyświecała taka myśl: zapis w ustawie raz, ale przede wszystkim uświadamianie, odpowiednie reagowanie. Nikt nie miał nigdy takich intencji, by wtrącać się, wchodzić z buciorami w rodzinę, która funkcjonuje poprawnie. Ale są rodzimy, które trzeba wspierać, które trzeba terapeutyzować, które trzeba dyscyplinować czasami. Zakatowane dzieci są jak społeczny wyrzut sumienia. Co my, jako społeczeństwo, jako decydenci, mamy zrobić? Trzeba zmienić przepisy prawne - ustawę o zapobieganiu przemocy w rodzinie przeformułować tak, by chroniła przede wszystkim ofiarę. Doprecyzować pewne rozporządzenia, choćby po to, by służby społeczne bardzo ściśle ze sobą współpracowały, nie pracowały równolegle, jak teraz. Policjant robi swoje, pedagog szkolny swoje, pielęgniarka środowiskowa swoje - pracują na jednym terenie i nawet często się nie znają.

W Szwecji zakaz bicia dzieci wprowadzono w 1989 roku. Od tej pory dzieci złożyły tam tylko dwa zawiadomienia o tym, że są bite. Bo nawet te, które są ofiarami ciężkiej przemocy chronią rodziców, ukrywają to, wstydzą się. Natomiast gdy my, dorośli, będziemy wiedzieli, że istnieje prawny zakaz bicia dzieci, to może nie będziemy traktowali go jak zakaz picia piwa w parku, lecz rzeczywiście będziemy gotowi, by patrzeć na to w kategoriach czegoś nagannego.


onet
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Przemoc -akty prawne, pomoc
« Odpowiedź #169 dnia: Listopad 09, 2008, 11:57:56 am »
Rzecznik praw dziecka chce pomóc Piotrusiowi
 
Biuro Rzecznika Praw Dziecka z Warszawy zbada sytuację małego chłopca, którego bił ojciec. Proces w tej sprawie toczy się przed wrocławskim sądem od ponad roku

 Historię niespełna dziewięcioletniego dziś chłopca opisaliśmy w ubiegłym tygodniu. Mimo wiarygodnych zeznań chłopca jego ojciec uniknął kary za znęcanie się nad nim i jego matką.

O bitym siedmiolatku, który ma myśli samobójcze, policję zawiadomili psychologowie z ośrodka interwencji kryzysowej. Tutaj trafiła matka Piotra w lutym 2007 roku. Chłopiec był przesłuchiwany przez sędziego w obecności prokuratora i biegłego psychologa. Wtedy zeznał, że ojciec od dawna dotkliwie go bije. Biegły psycholog ocenił, że dziecko jest w silnej depresji, a matka nie jest w stanie go ochronić. Początkowo matka Piotra potwierdziła, że ojciec się nad nim znęca co najmniej od trzech lat. Ojciec przyznał się do winy, jednak w czasie procesu ze wszystkiego się wycofał. Matka odmówiła składania zeznań. W czasie procesu rodzina konsultowała się z psychologiem. Ojciec obiecał poprawę. Sąd uznał, że oskarżony się zmienił i wystarczającym środkiem wychowawczego oddziaływania będzie warunkowe umorzenie postępowania karnego na dwa lata. Adwokat ojca się odwołał. Sąd apelacyjny z powodu błędów proceduralnych uchylił wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia. Piotruś cały czas mieszka z ojcem. Kurator w czasie trwającego procesu odwiedził rodzinę raz - jeszcze w lipcu 2007.

Tato bił siedmioletniego syna i co z tego

Urszula Zielińska-Ćwiek z Biura Rzecznika Praw Dziecka w Warszawie: - Przeczytałam artykuł i uznałam, że powinniśmy interweniować. Nie mamy pewności, co teraz dzieje się z dzieckiem. Wygląda na to, że nie udzielono mu należytej pomocy. Być może chłopiec przeżywa dramat, bo tyle osób było zaangażowanych w sprawę, a tak naprawdę zmieniło się niewiele.

Biuro Rzecznika Praw Dziecka ma zamiar przejrzeć akta sądowe dotyczące sprawy. Urszula Zielińska-Ćwiek zamierza też skontaktować się ze szkołą, do której chodzi Piotr. - W takich sytuacjach jakimś zabezpieczeniem dla dziecka byłby nadzór kuratora sądowego - uważa Zielińska-Ćwiek. - Nie wiem, dlaczego sąd go nie ustanowił. Tyle się mówi o przemocy wobec dzieci, a nadal nie działamy jak należy.

Imię dziecka zostało zmienione

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław 7.11.2008r
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Odp: Przemoc -akty prawne, pomoc
« Odpowiedź #170 dnia: Grudzień 09, 2008, 06:27:10 pm »
To jest jak gwiżdżący czajnik we mnie
 
Bo miała być pomidorowa. Bo nie wiedziałem, co powiedzieć. Bo chciałem osiągnąć szacunek. Dziesięciu mężczyzn opowiedziało, dlaczego znęcało się nad swoimi żonami

http://wyborcza.pl/1,75480,6039016,To_jest_jak_gwizdzacy_czajnik_we_mnie.html

polecam
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26282
Odp: Przemoc -akty prawne, pomoc
« Odpowiedź #171 dnia: Grudzień 19, 2008, 09:02:20 am »
12 lat więzienia za klapsa dla dziecka

Dawanie klapsów przestanie być wkrótce dozwoloną formą wychowywania dzieci, a stanie się przestępstwem ściganym przez prawo - pisze "Polska".


http://forum.darzycia.pl/index.php?topic=9642.new#new
Zapraszam do dyskusji w wątku
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26282
Zakaz bicia i poniżania dzieci -projekt zmian
« Odpowiedź #172 dnia: Grudzień 19, 2008, 02:46:41 pm »
Wprawdzie temat klapsów jest wciąż poruszany,ale co o tym sądzicie?

12 lat więzienia za klapsa dla dziecka

Dawanie klapsów przestanie być wkrótce dozwoloną formą wychowywania dzieci, a stanie się przestępstwem ściganym przez prawo - pisze "Polska".


Te rewolucyjne zmiany ma wprowadzić do polskiego prawa przygotowana właśnie przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej nowelizacja ustawy o przemocy w rodzinie. Nowela po Nowym Roku ma trafić pod głosowanie w Sejmie.

Sąd będzie mógł teraz traktować bicie dzieci jak znęcanie się, a za to grozi do 12 lat więzienia. Sprawca przemocy domowej będzie ścigany z urzędu nawet wtedy, gdy jego ofiara nie złoży doniesienia na policję. Państwo będzie szybciej i sprawniej pomagać pokrzywdzonym.

Obdukcja osoby pobitej przez bliskiego stanie się bezpłatna, zaś domowych katów będzie obowiązywał bezwzględny nakaz wyprowadzenia się z mieszkania. Rodziny zmagające się z domową przemocą trafią pod kuratelę specjalnych opiekunów społecznych. Etaty dla takich rozjemców z urzędu będzie musiała mieć każda gmina.

Za formę przemocy projektodawcy ustawy uznali również takie działania, które pozbawiają bliskich środków do godnego życia. To przemoc ekonomiczna. Jeżeli rodzic będzie zaniedbywał podstawowe potrzeby materialne swojego dziecka, zostanie ukarany.
http://wiadomosci.wp.pl/kat,83914,title,12-lat-wiezienia-za-klapsa-dla-dziecka,wid,10683180,wiadomosc_prasa.html
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26282
Odp: Przemoc -akty prawne, pomoc
« Odpowiedź #173 dnia: Grudzień 20, 2008, 06:55:57 pm »
Prosimy: zamknijcie naszego syna
Marek Mamoń2008-12-19
 
- Chcielibyśmy mieć pierwsze od lat spokojne święta, bez awantur i strachu - mówi drżącym głosem 70-letni Józef P. Od czterech miesięcy jego syn ma wyrok za znęcania się nad rodzicami. Nie poszedł do więzienia, mieszka ze swymi ofiarami.

Sławomir P. ma 44 lata, jest alkoholikiem. Jak wypije, staje się agresywny i znęca nad rodzicami. - Ale gdy nie pije, jest normalny. To jednak zdarza się coraz rzadziej - mówi ze łzami w oczach jego ojciec. Kilka dni temu w ich domu znów była policja. Pijany Sławek biegał po domu z siekierą i nożem. Krzyczał, że wszystkich pozabija. Funkcjonariuszom udało się go obezwładnić i zawieźć do izby wytrzeźwień. Policjanci mówią co prawda, że w tym roku była to pierwsza interwencja w domu P., ale nie wierzą, by Sławek nagle się zmienił.

Sprawie nie nadano biegu, bo rodzina nie złożyła zawiadomienia o przestępstwie. - Poszedłem do sądu - opowiada pan Józef. - Nie chcieli mnie słuchać. Poradzili, żebym pismo napisał. Ale co da moje pismo, jak jest wyrok, a on nie siedzi? - pyta starszy mężczyzna.

Co to za wyrok? W lipcu 2005 roku Sławomir P. pobił swoją matkę i poparzył ją wrzątkiem. Podczas zatrzymania kopał radiowóz i "naruszył nietykalność" jednego z funkcjonariuszy. Jeden dzień przesiedział w policyjnej izbie zatrzymań.

Za pobicie i poparzenie oraz 10 lat znęcania się (psychicznego i fizycznego) nad rodzicami, awantury, grożenie śmiercią Sławomir P. został skazany na 1,5 roku więzienia oraz pobyt w zamkniętym zakładzie odwykowym. Wyrok jest prawomocny od 27 sierpnia.

Jak ustaliliśmy akta i decyzja o wykonaniu wyroku dotarły do wydziału wykonawczego sądu grodzkiego w Częstochowie dopiero w połowie października. 18 grudnia (w dniu, kiedy Józef P. był w sądzie) dokumenty wysłano do szpitala neuropsychiatrycznego w Gostyninie, gdzie znajduje się zamknięty oddział leczenia odwykowego. Tam komisja ma zdecydować, gdzie Sławomir P. powinien być osadzony.

W sądzie nie pozostawiają złudzeń. Kolejka jest długa - podobnie jak do więzieniu - na odpowiedź komisji lekarskiej czeka się... kilka miesięcy. Chyba, że "poszkodowani napiszą do sądu prośbę o przyspieszenie procedur".

- Nie umiemy mu już pomóc. Boimy się, że w szale zrobi komuś krzywdę. Gdyby miał opiekę lekarzy, może dałoby się go jeszcze uratować. Błagam, zróbcie coś - apelował Józef P. w "Gazecie".
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Odp: 12 lat więzienia za klapsa dla dziecka
« Odpowiedź #174 dnia: Styczeń 15, 2009, 11:12:09 am »
Kiedy można zbić dziecko?


http://dziecko.interia.pl/news/kiedy-mozna-zbic-dziecko,1242184

Klaps nie może podlegać karze w sytuacji, kiedy jest on w interesie dziecka - uważa minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski.

"Załóżmy, że dziecko się wyrywa na ulicy i chce pędzić w poprzek ruchliwej ulicy czy autostrady. Wtedy szarpnięcie dziecka, przyciągnięcie, złapanie, na pewno leży w interesie dziecka" - powiedział Ćwiąkalski, pytany w radiu RMF FM, czy w myśl nowych przepisów będą kary za klapsy.

Podkreślił, że jako minister sprawiedliwości musi rozpatrzyć tę kwestię "od strony prawnej, żeby prawo było racjonalnie stosowane, a nie populistycznie". "Czyli nie hasła populistyczne, tylko trzeba to przełożyć na taki język prawa, gdzie poszczególne reakcje nie byłyby później nadużywane" - zaznaczył.
Dodał, że jego ministerstwo nie opowiada się przeciwko całkowitemu zakazowi bicia dzieci, dlatego zaproponowało rozwiązanie, które znacznie szerzej chroni dzieci, ponieważ nie mówi o karach cielesnych, tylko o zakazie takich form karcenia, które naruszają godność dzieci i prowadzą do cierpień fizycznych czy psychicznych. Podkreślił, że jest to zakresowo rozwiązanie szersze, jeżeli chodzi o ochronę dzieci.

"Jestem odpowiedzialny za to, żeby prawo funkcjonowało przyzwoicie, poprawnie, rozsądnie, a nie żeby epatować poszczególnymi sformułowaniami" - zaznaczył minister.

Przypomniał, że już obecnie w Kodeksie karnym jest cały szereg form, które zakazują nawet takiego karcenia, które nie powoduje żadnych obrażeń na ciele, o czym, jego zdaniem, wiele osób zapomina. Pytany, czy wolno będzie bić dzieci pasem, Ćwiąkalski podkreślił, że jest to wykluczone. "To nosi czasami znamiona znęcania się" - uznał.

"Proszę zwrócić uwagę, że często rodzice nie biją dzieci i nie traktują tego jako karę cielesną. Oni uważają, że to jest normalna metoda wychowawcza. Myślę, że trzeba przemówić do społeczeństwa właśnie tym zakazem, który byłby w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym" - powiedział Ćwiąkalski.

Dodał, że gradacja kar za bicie jest zależna od tego, jakie sprawca spowodował obrażenia. "Także może to być nawet 25 lat czy dożywocie, jeżeli ktoś np. niemowlę skatuje. Ja zwróciłem uwagę prokuraturom, żeby we wszystkich tych przypadkach bicia, znęcania się nad niemowlętami, rozważały zarzut usiłowania zabójstwa czy zabójstwa i prokuratury to robią" - zaznaczył minister.

INTERIA.PL/PAP
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26282
Odp: Zakaz bicia i poniżania dzieci -projekt zmian
« Odpowiedź #175 dnia: Luty 04, 2009, 07:54:46 am »
Zakaz bicia i poniżania dzieci -projekt zmian


Rząd zakazuje bicia i poniżania dzieci
Ewa Siedlecka, ah2009-02-04,
 
"Zakazuje się stosowania kar cielesnych" - taki przepis ma się znaleźć w kodeksie rodzinnym

- Być może w najbliższych latach nie będzie ważniejszego projektu - mówił wczoraj premier Donald Tusk na konferencji prasowej w przerwie posiedzenia rządu. - Wprowadzamy jednoznaczny zakaz fizycznego karcenia. W Polsce dzieci nie będą musiały bać się swoich rodziców.

Wczoraj rząd zdecydował się posłać do Sejmu projekt zmian w kodeksie rodzinnym, ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie i prawie karnym. Do kodeksu rodzinnego chce dodać przepis (art. 96a): "Zakazuje się stosowania kar cielesnych oraz wszelkich form karcenia polegających na zadawaniu cierpień psychicznych, które naruszają godność dziecka".

Nie przewidziano kar za jego złamanie. - Wprowadzenie takiego zakazu jest konieczne, by zmienić mentalność społeczeństwa, które akceptuje bicie dzieci jako metodę wychowawczą - mówi Mirosława Kątna, szefowa Komitetu Praw Dziecka. Komitet z innymi organizacjami zajmującymi się przeciwdziałaniem przemocy w rodzinie zabiegał o wprowadzenie zakazu.

Tylko w styczniu media doniosły o śmierci dwojga dzieci: czteroletniej Magdy z Młot k. Bystrzycy Kłodzkiej i półtorarocznego Szymona z Elbląga. Dzieci były regularnie bite przez konkubentów matek. Zatłukli je na śmierć, przy bierności sąsiadów.

Do wprowadzenia zakazu bicia dzieci premier zobowiązał się w maju zeszłego roku w reakcji na śmierć trzyipółletniego Bartka z Kamiennej Góry - także katowanego przez konkubenta matki. Media doniosły wtedy jeszcze o kilku przypadkach pobicia na śmierć niemowląt.

Poruszony premier oświadczył, że sam stosował kary fizyczne wobec syna, ale teraz się tego wstydzi, bo przyzwolenie na małą przemoc prowadzi do większej: - Klaps to też przemoc. W Polsce utrwalił się zwyczaj bicia dzieci. Chcemy to zmienić.

We wrześniu na stronie internetowej Ministerstwa Pracy pojawił się projekt, który m.in. przewidywał zakaz stosowania kar cielesnych. Spotkał się jednak z miażdżącą opinią Rady Legislacyjnej przy premierze, autorstwa prof. Jarosława Warylewskiego. Prof. Warylewski nazwał go "populizmem prawnym" i uznał, że "bez stosowania elementów przymusu i przemocy nie sposób zapewnić nawet elementarnego bezpieczeństwa małemu dziecku".

Podobnie krytyczne było Ministerstwo Sprawiedliwości. Ministerstwo Pracy zaproponowało więc w zamian zakaz "stosowania wszelkich form karcenia polegających na zadawaniu cierpień fizycznych lub psychicznych, naruszających godność małoletniego".

Zaprotestowały organizacje pozarządowe. Mirosława Kątna: - To rozmydlenie problemu. Zamiast jasnego sygnału, że nie wolno dziecka uderzać: ani lekko, ani mocno, wprowadza się rozważania, czy uderzenie spowodowało cierpienie.

I podczas obrad rządu, w których przerwie premier spotkał się z organizacjami, zdecydowano, że trzeba jasno zakazać kar cielesnych i poniżania. - To sukces. Nie wiadomo, co z tym zrobi Sejm, ale rząd dał społeczeństwu jasny sygnał, że bicie nie jest akceptowalną metodą wychowawczą - cieszy się Kątna.

W projekcie znalazł się też przepis, który pozwala pracownikom socjalnym na odebranie opiekunom dziecka, jeśli ocenią, że znajduje się ono w sytuacji mogącej zagrażać jego życiu lub zdrowiu. Mają je umieścić w rodzinie zastępczej lub placówce opiekuńczej i w ciągu 24 godzin zawiadomić sąd rodzinny.

Czy nie spowoduje on nadużyć, skoro już dziś są zarzuty, że dzieci odbiera się pochopnie? Np. sąd decyduje o umieszczeniu dziecka w placówce z powodu biedy w rodzinie czy nieposyłania do szkoły?

- Nie będzie niebezpieczeństwa pod warunkiem, że pracownicy społeczni będą odpowiednio przeszkoleni - mówi Mirosława Kątna. - Premier zgodził się wczoraj z nami, że trzeba uzupełnić projekt o przepis nakazujący sądowi rozstrzygnąć w sprawie dalszych losów odebranego dziecka "niezwłocznie". W Wlk. Brytanii to siedem dni. Nie ma powodu, żeby polski sąd miał taką sprawę rozpatrywać miesiącami.

Większość przypadków bicia dzieci odbywa się przy milczącej obojętności sąsiadów. Nie są znane przypadki zastosowania wobec nich art. 162 kodeksu karnego, który za przestępstwo uznaje nieudzielenie pomocy człowiekowi "w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu" (kara do trzech lat). - Ludzie nie chcą się wtrącać - mówi Mirosława Kątna.

Projekt zawiera przepis zobowiązujący "osoby będące świadkiem użycia przemocy w rodzinie" do zawiadomienia organów ścigania. Ale nie zawiera sankcji.

Oprócz tego m.in. pozwala sądowi nakazać oskarżonemu o stosowanie przemocy w rodzinie opuszczenie lokalu, w którym mieszka ze swoją ofiarą. A także poddać się antyprzemocowej terapii.




Źródło: Gazeta Wyborcza
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26282
Odp: Zakaz bicia i poniżania dzieci -projekt zmian
« Odpowiedź #176 dnia: Luty 10, 2009, 08:24:16 am »
Warto poczytać...


Bite dzieci dwadzieścia lat później
Kasia Michalczak2009-01-29,

Gdy obecni dwudziestoparo - i trzydziestolatkowie byli mali, bicie dzieci było właściwie normą. Nawet, jeśli jacyś rodzice wzdragali się przed tym sposobem dyscyplinowania, nie przyszłoby im do głowy krytykować innych. Tymczasem bite dzieci są już dojrzałe. Jak wspominają klapsy i lania? Czy wpłynęły one na ich dorosłe życie?

http://www.edziecko.pl/rodzice/1,79361,6214107,Bite_dzieci_dwadziescia_lat_pozniej.html


Cytuj
Jedni nie mogą mówić o tym bez łez w oczach, inni twierdzą, że dzięki temu wyrośli na porządnych ludzi. Jedni, na zawsze zranieni, nie przyjeżdżają z tego powodu na święta do rodziców. Inni razem z mamą i tatą serdecznie śmieją się z tego, jak płakali przy klapsach. Są też tacy, którzy całkiem wyrzucili to wspomnienie z pamięci. Albo, pamiętając, wstydzą się o tym mówić. Zazwyczaj stosunek do bijących rodziców zmienia się wraz z wiekiem - przechodzi fazy od nienawiści do zrozumienia, od zaprzeczania do potępienia - i ostatecznie staje się jednoznaczny właśnie około trzydziestki.

Bez poczucia własnej wartości

I cytat następny

Cytuj
Usprawiedliwić życiowe porażki

Jakakolwiek osobowość ukształtuje się pod wpływem bicia w dzieciństwie, zdarza się, że osoby, które były bite, w pełni akceptują taki sposób wychowywania. Nie tylko stosują go w swoich własnych rodzinach, ale też nie wahają się przed wyrażaniem pochwały klapsów wszem i wobec. Sztandarowym przedstawicielem tej grupy jest Janusz Korwin - Mikke.

- Rodzice, by móc wychowywać dzieci, muszą mieć środki przymusu. Kary cielesne mają wychowywać dzieci, które są coraz bardziej rozwydrzone - stwierdził w ubiegłym roku w programie TVN24.

Taka postawa była charakterystyczna dla wcześniejszych pokoleń, gdy konsekwencje bicia dzieci nie były znane, ba, nie były nawet obiektem zainteresowań naukowych. Negatywne skutki bicia dzieci zostały udowodnione dzięki wielu badaniom psychologicznym. Jednak nadal nie dla wszystkich to jest oczywiste
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26282
Odp: Zakaz bicia i poniżania dzieci -projekt zmian
« Odpowiedź #177 dnia: Kwiecień 22, 2009, 08:31:43 am »


Dwa szybkie w pupęAleksandra Krzyżaniak-Gumowska2009-04-21, ostatnia aktualizacja 2009-04-20 13:29
 
Współczesny rodzic często nie wychowuje dziecka, ale je hoduje. Jak piękny egzotyczny kwiat. Rozmowa z Mirosławą Kątną, z Komitetu Obrony Praw Dziecka
Cytuj
Biła pani swoje dzieci?

- Nie biłam, choć zdarzyło mi się uderzyć. I za każdym razem nie wiedziałam, kogo mi bardziej żal - czy własnego dziecka, które klepnęłam w pupę, czy siebie i własnego cierpienia.

Czemu pani tak cierpiała?

- Bo wiedziałam, że to moja słabość, że mnie poniosło. Nie starczyło mi czasu, siły, woli, żeby ukarać inaczej. To tak jak czasem wyrwie się jakieś słowo, zanim się zdąży pomyśleć, mnie ta ręka poleciała szybciej, niż umysł zaskoczył. Potem byłam na siebie wściekła.

Cytuj
A czy przy znowelizowanej ustawie nie wystarczy, gdy matka powie, że ojciec dawał dziecku klapsy?

- Nie sądzę, żeby jakikolwiek sędzia eliminował ojca z życia dziecka po oświadczeniu matki, że dawał klapsy. Sąd powinien zapytać matkę: jeżeli ojciec bił dziecko, to co ona do tej pory robiła, dlaczego nigdzie tego nie zgłaszała? Są badania psychologiczne, relacje świadków, przecież nagle sędziowie nie stracą rozumu.



Cytuj
A skąd sąsiedzi mają wiedzieć, że dziecko nie "płacze, bo płacze", tylko że tam się dzieje coś złego.

- Płacz dziecka bitego czy dziecka maltretowanego jest inny niż dziecka chorego albo takiego, które ma kolkę. Na ogół temu płaczowi towarzyszą wyzwiska, krzyki, jakieś huki - to dziecko bywa czasami rzucone, popchnięte. Jeżeli nawet zwykły płacz jest bardzo częsty, moim zdaniem najpierw trzeba się zwrócić do rodzica. Nie ma nic niestosownego, jeżeli zapytamy sąsiadkę, czy może trzeba jej w czymś pomóc, czy może dziecko jest chore, że tak płacze całymi dniami. Oczywiście możemy się spotkać z bardzo ostrą, nieprzyjemną reakcją. Ale to jest kolejny sygnał. Rodzic, którego dziecko choruje i dlatego krzyczy, inaczej zareaguje w takiej sytuacji: spokojniej i bardziej otwarcie. Rodzic, który rzuca się z pazurami, ma najczęściej coś na sumieniu. Może wtedy warto pójść do najbliższego Ośrodka Pomocy Społecznej? Nowelizowana ustawa ma ważne zapisy: na OPS i szkołę nakłada oblig zgłaszania takich spraw policji lub prokuratorowi. Nie leży po stronie zgłaszającego udowadnianie tego. Na sąsiada ustawa nakłada obowiązek moralny - powinien to zgłosić, może też zawiadomić pośrednie ogniwa, czyli np. pracownika OPS-u.


Cały artykuł:
http://wyborcza.pl/1,88975,6518169,Dwa_szybkie_w_pupe.html
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Mulesia

  • Gość
Odp: Zakaz bicia i poniżania dzieci -projekt zmian
« Odpowiedź #178 dnia: Kwiecień 22, 2009, 11:00:14 am »
A ja może trochę pod prąd, ale mam mieszane uczucia.

Pamiętam, jak Piotruś był mały, to miał taki zwyczaj, że kiedy mu czegoś odmówiliśmy, to szedł do kącika przy drzwiach wejściowych płakał i wołał: " ała, ała ".
Przy kąpieli wrzeszczał, jakby go ze skóry odzierano.

Na szczęście, mieliśmy rozsądnych sasiadów. Wiedzieli, że kochamy dziecko i dbamy o nie.

Nie wiem, jaka byłaby moja reakcja, gdyby mnie wypytywali dlaczego moje dziecko płacze.

Moja koleżanka, której córeczka była straszną płaczką ( później się okazało, że miała alergię i bóle brzucha ), śmiertelnie się obraziła na swoich sąsiadów, gdy Ci zapytali ją, co się dzieje, że jej dziecko stale płacze.


Lisek

  • Gość
Pomóżcie proszę
« Odpowiedź #179 dnia: Maj 08, 2009, 02:19:21 am »
Od trzynastu lat jestem mężatką, mamy sześcioletnią córkę ( która jest wynikiem gwałtu małżeńskiego), mąż jest alkoholikiem.
Z roku na rok, było coraz gorzej, byłam zastraszana, gnębiona psychicznie, nic mi nie było wolno, nigdzie nie wychodziłam do znajomych, musiałam oddawać wypłatę mężowi, jego słowo, życzenie, tylko się liczyło. Kiedyś byłam osobą wesołą, potrafiła mnie uszczęśliwić byle pierdoła, dziś już się nie potrafię prawie śmiać, nic mnie nie cieszy.Robiłam wszystko pod dyktando męża.Ostanie półtora roku, to niejasne , przykre wspomnienia.
Mąż zaciągał to nowe kredyty, pił prawie bez przerwy, kilkakrotnie próbował mnie zgwałcić, zmuszał mnie do podpisywania kredytów lub brania na siebie, zastraszał
Za bardzo długą namową przyjaciół, po jego ciągu picia, wyzwisk, nękania, odważyłam się zadzwonić po policję, by go zabrali, mieszkanie wyglądało jak najgorsza speluna, mała u rodziców, ja wykończona, zgodziłam się złożyć zeznania o znęcanie sie psychiczne.
Kiedy po jednej dobie wrócił, dowiedziałam się od nioego, że dostał 10 miesięcy w zawieszeniu na 3 lata, nie miałam pojęcia co dale, wyglądał na przestraszonego. Po kilku dniach zaczął znów pić, pije bez przerwy już jakiś czas, banki wydzwaniają, córka bez opieki kiedy jestem w pracy...
Co ja mam robić, nie wytrzymuję już, gdzie szukac pomocy, jestem cały czas w jakimś dziwnym stanie psychicznym, nie myślę tak do końca chyba racjonalnie, boję się.
Czy mam uciekać do matki cały czas biernie czekając aż wyrok czy co tam się uprawomocni, wszak sprawy w sądzie jeszcze nie było, czuję się jak małe dziecko w ciemnym, obcym pokoju, zupełnie nie wiem co robić, jak żyć ?

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26282
Odp: Przemoc -akty prawne, pomoc
« Odpowiedź #180 dnia: Maj 08, 2009, 08:57:13 am »
Witaj Lisek

Szuaksz pomocy?
Zadzwoń na:Niebieską Linię

http://www.niebieskalinia.pl/index.php?w=1440.
Niebieska linia

Wpisz w wyszukiwarkę niebieska linia i mniasto Twoje,a napewno jakieś telefony wyskoczą.
(Niebieska Linia - Telefon zaufania dla ofiar przemocy w rodzinie)

Poczytaj ten wątek dokładnie.

Nikt za Ciebie decyzji nie podejmie,bo to jest Twoje życie.
Można jedynie radzić,coś zasugerować.

Głowa do góry i życzę Ci abyś jak najszybciej zrobiła krok do normalności.
Najtrudniej podjąć decyzję,a potem przy wsparciu bliskich,przyjaciól to "leci".
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Lisek

  • Gość
Odp: Przemoc -akty prawne, pomoc
« Odpowiedź #181 dnia: Maj 08, 2009, 11:29:30 pm »
Dziś znów wezwałam policję i znów składałam zeznania , tym razem o groźby karalne.
Za każdym razem przeżywam swoisty szok, po którym trudno mi dojść do siebie.
Przeraża zaś fakt, że sa chwile, w których zastanawiam się, co ja zrobiłam i gotowa jestem wycofac wszystko, co sie ze mną dziej ?
Moja koleżanka przechodziła podobny etap, czy to normalne ?
Jestem kłębkiem nerwów, nie myślę do końca logicznie, chodzę do psychologa w przychodni od uzależnien, jednak nie widać efektów, co ze mną jest nie tak ?

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26282
Odp: Przemoc -akty prawne, pomoc
« Odpowiedź #182 dnia: Maj 09, 2009, 12:21:04 am »


9 maja 2009 w całej Polsce będą udzielane bezpłatne
porady prawne, może znajdziesz swoje miasto o skorzystasz z rad prawnika?
Warto.

Link aby poczytać
http://www.nra.pl/nra.php?id=263

Zapoznaj się też z wątkiem
 > Bezpłatne porady prawne
http://forum.darzycia.pl/index.php?topic=1434.0


Nie obwinniaj siebie i tak sporo lat wytrzymałaś.
Nic nie wycofuj,zacznij walkę,no chyba że polubiłaś tak żyć jak do tej pory?
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Lisek

  • Gość
Odp: Przemoc -akty prawne, pomoc
« Odpowiedź #183 dnia: Maj 30, 2009, 01:18:24 am »
Witam serdecznie.
W domu najpierw było nieprzyjemnie, później mąż się wyciszył, zaczął się leczyć psychiatrycznie i odwykowo, jednak w dalszym ciągu nie dostrzega swojej winy.
Teraz wychodzą efekty jego picia i rządów, w każdej chwili może nam zapukać komornik do drzwi, bo mąż nas zadłużył na kolosalne kwoty, mają nam zabrać dosłownie wszystko, łącznie z samochodem, którym jeździ na taxi i którym zarabia na dom.
Był u prawnika, którego przydzielono mu z urzędu, poradził mu, by mnie przekonał, bym odmówiła zeznań, bo pójdzie do więzienia.
Odmówiłam mężowi, ale wiem, że będzie do tego wracał.
Sytuacja jest bardzo napięta, bo raz, że wisi ta sprawa a dwa, to notorycznie wydzwaniające banki.
Teraz będę w sytuacji, jakiej obawiałam się od bardzo dawna- życie w nędzy, ale dzięki mojemu mężowi, mam to zagwarantowane do śmierci, bo tak wielkie długi dla zwykłego człowieka, są nie do spłacaenia.
Wybaczcie ten nastrój, jestem załamana, ten człowiek złamał nie tylko moje życie ale także naszego dziecka

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26282
Odp: Przemoc -akty prawne, pomoc
« Odpowiedź #184 dnia: Maj 31, 2009, 10:29:43 am »
Lisek,a czy Ty byłaś u prawnika?

Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Mulesia

  • Gość
Odp: Przemoc -akty prawne, pomoc
« Odpowiedź #185 dnia: Maj 31, 2009, 11:57:42 am »
Był u prawnika, którego przydzielono mu z urzędu, poradził mu, by mnie przekonał, bym odmówiła zeznań, bo pójdzie do więzienia.

Możesz odmówić, ale pamiętaj, że już nikt nigdy w przyszłości - w razie dalszych kłopotów - Ci nie pomoże.
Ani policja ani prokuratura.
Nie będą wszczynali postępowania przeciwko Twojemu mężowi, bo już bedą wiedzili, że nie mogą liczyć na Twoje zeznania.
A w sprawach o znęcanie, zwykle zeznania pokrzywdzonego i obdukcje są podstawowymi dowodami, bo wszystko dzieje się w "czterech ścianach".

Takie namawianie pokrzywdzonego do zmiany zeznań, zastraszanie - jeśli to zgłosisz - może być podstawą nawet do aresztowania męża.

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Odp: Przemoc -akty prawne, pomoc
« Odpowiedź #186 dnia: Maj 31, 2009, 01:34:07 pm »
Takiego koszmaru nie ma sensu ciągnąć w małżeństwie.
Jeśli (jak pisałaś) mąż cierpi na schorzenie psychiczne- takze uniknie kary.
Zastraszanie Cię i namawianie do innych zeznań niż faktyczne -jest karalne.
Możesz jeszcze skorzystać z opcji "ubezwłasnowolnienie", rozdzielność majątkowa-inaczej będziesz współodpowiedzialna za zadłużenia męża.
Pozostając w tym stanie - stajesz się także osobą zadłużoną -chyba, że zawarłaś intercyzę przed zawarciem małżeństwa.
Dziewczyno zerwij ten koszmar, stracisz zdrowie, a niczego nie zmienisz.
Teraz albo rozwód, albo zacznij od separacji, złóż zeznania faktyczne, nie dawaj się zastraszyć. Dużo łatwiej byłoby Ci to przejść gdybyś wyprowadziła się od niego.
Uwierz w siebie i zacznij działać. A Tobie porad prawnych mogą udzielić bezpłatnie w MOPS (w Twoim miejscu zamieszkania).



Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Mulesia

  • Gość
Odp: Przemoc -akty prawne, pomoc
« Odpowiedź #187 dnia: Maj 31, 2009, 02:53:12 pm »
Takiego koszmaru nie ma sensu ciągnąć w małżeństwie.
Jeśli (jak pisałaś) mąż cierpi na schorzenie psychiczne- takze uniknie kary.

Lisek nie piszesz nic o chorobie męża.
Założyłam więc, że leczenie psychiatryczne ma związek z chorobą alkoholową.

Co do rozwodu to uważam,że Sonia ma rację.
Ale to Twoje życie i nikt go za Ciebie nie przeżyje.

Jeśli mąż zmuszał Cię do podpisywania wniosków kedytowych, to rozdzielność majątkowa niestety nie pomoże, bo jesteś współkredytobiorcą.

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Odp: Przemoc -akty prawne, pomoc
« Odpowiedź #188 dnia: Maj 31, 2009, 04:22:05 pm »
Ważna rzecz- czy Ty podpisywałaś jego kredyty? - tu Mulesia słusznie zwróciła na to uwagę. Jeśli tak - to marne szanse na jakąkolwiek zmianę.
Dług jest wspólny. Twoim zadaniem i policji będzie udowodnienie jego rozrzutności i marnotrawstwa. Nie zmieni to faktu, że Bank będzie ścigał was oboje o spłatę zadłużenia.
ubezwłasnowolnienie


Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline zija

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący Gadacz
  • ****
  • Wiadomości: 433
    • http://dzieciom.pl\4687
nie wolno być obojętnym w obec dzieci
« Odpowiedź #189 dnia: Czerwiec 09, 2009, 04:49:50 pm »
w takich pytaniach nie ma nic złego
to dobrze że płacz dziecka nie jest obojętny
przecież jeśli ktoś pyta co się dzieje z dzieckiem bo jest jest zaniepokojony jego płaczem czy zachowaniem to wcale nie sugeruje że jesteś złym czy patologicznym rodzicem i znęcasz się nad dzieckiem
ludzie powinni zwracać uwagę na takie rzeczy nawet ci zupełnie obcy
lepiej zareagować się i zapytać 1000 razy nawet jak okazuje się że dziecku nie dzieje się krzywda niż raz się nie wtrąci i nie pomóc katowanemu zaniedbanemu dziecku bo to się maże skończyć dla niego tragicznie
w Polsce w ostatnich latach zmarło z powodu katowania i zaniedbania
wiele dzieci .
np przez kilka lat kotowany 4-letni-Oskarek zabity ciosem w brzuch
umarła skatowana Magda 4 lata 2009
Bartek 3-latek skatowany na śmierć 2009
4-tygodniowe dziecko pęknięcie czaszki i krwiak 2009
Skatowany niemowlak w bydgoskim szpitalu2009
o większości katowanych dzieci nikt nie pisze sa nie zauważone latami cierpią męki czasem sa zabijane ale i te sprawy często nikogo nie obchodzę nikt ie interweniujenie chce się wtrącać a często i opiekunowie świetnie potrafią ukryć co robia z dzieckiem 
większości z tych tragedii można by uniknąć gdyby ludzie nie byli obojętni i zaczęli reagować i interweniować kiedy widzą i słyszą coś niepokojącego .
w pytaniach dlaczego dziecko płacze ?
nie ma  nic złego ani obraźliwego 

prawo powinno chronić dzieci one są bezbronne i niewinne
ludzie znęcający się nad dziećmi nie mogą być  bez karni !
społeczeństwo musi przestać na to pozwalać
dziecko nie stanowi własności swoich rodziców
 

że rodzice którzy kochają swoje dzieci nie potrafią tej miłości okazać ani wychować dziecka zaniedbują je lub/i znęcają sie nad nimi
trzeba wtedy pomóc takiej rodzinie lepiej funkcjonować i nauczyć ja jak opiekować sie i wychowywać dzieci
w skrajnych przypadkach trzeba dzieci rodzica zabrać do czasu aż będą wstanie jej godnie wychowywać są jednak sytuacje że dzieci już nigdy nie powinno wrócić do rodziców
przykre ale prawdziwe to ze ktoś spłodził i urodził dziecko wcale nie znaczy że obdarzy je miłościom i opieką na jaką dziecko zasługuje i jakiej potrzebuje i że wychowa dziecko na porzadnego człowieka
kamila 22l porażenie mózgowe  i epi wygasła

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26282
Odp: Przemoc -akty prawne, pomoc
« Odpowiedź #190 dnia: Czerwiec 15, 2009, 09:13:37 am »
Lisek jak tam Twoje sprawy?


Kocha, lubi, bije
Autor: Marta Kotas, Fot.: www.sxc.hu

Przemoc to zjawisko znane nie od dziś. Doświadczyć może jej każdy: kobieta, dziecko, mężczyzna, osoba starsza czy z niepełnosprawnością. To w zasadzie bez znaczenia. Nawet czasem powodu nie trzeba. Wystarczy być.

Cytuj
Kobiety z niepełnosprawnością często nie potrafią się bronić lub nikt nie zwraca uwagi na ich skargi właśnie dlatego, że są niepełnosprawne.

Cytuj
Kluczowe w uzyskaniu pomocy w przypadku przemocy domowej jest uzmysłowienie sobie, że druga osoba nas krzywdzi i że jedynym sposobem na uwolnienie się od „wypadków” jest przeciwstawienie się temu. Trzeba pamiętać, że jeśli ktoś raz zdecydował się uderzyć, zrobi to ponownie. Można z tym wygrać, jeśli tylko znajdzie się w sobie siłę i odwagę, a także ma się wsparcie przyjaciół lub rodziny.

Cały artykuł
http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/45007
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26282
Odp: Zakaz bicia i poniżania dzieci -projekt zmian
« Odpowiedź #191 dnia: Czerwiec 24, 2009, 10:45:18 am »
Bicie nie, ale klaps tak
 ape, pap2009-06-24,

Prawie 70 proc. rodziców przyznaje się do stosowania klapsów, a ponad 60 proc. dopuszcza stosowanie kar cielesnych na dzieciach

Tak wynika z raportu kampanii "Dzieciństwo bez przemocy" organizowanej przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej oraz Fundacja Dzieci Niczyje (FDN). W badaniach wyszło też, że połowa Polaków poparłaby zakaz stosowania kar fizycznych wobec dzieci. Blisko 90 proc. uważa jednak, że powinien on dotyczyć bicia ręką lub przedmiotami. Ale tylko co trzeci poparłby zakazanie klapsów. 45 proc. uznaje, że są sytuacje, w których bicie dzieci jest dopuszczalne, a 16 proc. jest zdania, że bicie jako metoda wychowawcza może być stosowane.

Ministerstwo Pracy przygotowało już nowelizację ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie z zakazem stosowania kar cielesnych wobec dzieci. Ustawą zajmuje się teraz Sejm. W projekcie oprócz zakazu bicia dzieci umożliwiono pracownikom socjalnym zabranie dziecka z domu w sytuacji, gdy zagrożone jest jego życie, a także izolację sprawcy od ofiar.


 Chcemy, żeby to sprawca opuszczał mieszkanie, a nie ofiara, często kobieta z dziećmi - mówił wczoraj na podsumowaniu kampanii wiceminister pracy Jarosław Duda.

A wiceminister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski dodał, że chociaż od kilku lat spada w Polsce przestępczość, to w małym stopniu ten spadek dotyczy przemocy domowej.

Kampania "Dzieciństwo bez przemocy" ma uświadomić negatywne konsekwencje stosowania przemocy wobec dzieci i przekonać rodziców, że klaps to także przemoc. W jej ramach przewidziano szkolenia i warsztaty edukacyjne. Organizatorzy chcą dotrzeć z informacją do wszystkich przedszkoli w Polsce.

- Rodzice nie biją dzieci, bo lubią, ale dlatego, że tak zostali wychowani i inaczej nie potrafią - komentował wczoraj podczas ogłoszenia raportu rzecznik praw dziecka Marek Michalak.

Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26282
Odp: Przemoc -akty prawne, pomoc
« Odpowiedź #192 dnia: Sierpień 10, 2009, 04:23:47 pm »
Biję - co robić?
Katarzyna Lubiniecka2009-08-09, ostatnia aktualizacja 2009-08-05 17:44
 Biłam go tak, że nie było śladów. Mąż stał z boku, nie wtrącał się w "wychowanie"

Mówi: Mam troje dzieci: Michał ma 20 lat, Basia - 18, a Anielka - 14, chcę opowiedzieć o sobie, bo wiem, że jest wielu rodziców, którzy nie dają sobie rady z emocjami. W ten sposób krzywdzeni produkują skrzywdzonych.

Biłam syna, kopałam, upokarzałam. Teraz, po czternastu latach pracy nad sobą, w tym ośmioletniej terapii, nadrabiam emocjonalne zaległości w kontaktach ze swoimi dziećmi. Już ich nie krzywdzę



http://wyborcza.pl/1,76842,6898506,Bije___co_robic_.html
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26282
Odp: Zakaz bicia i poniżania dzieci -projekt zmian
« Odpowiedź #193 dnia: Wrzesień 07, 2009, 12:56:17 pm »
Koszmarne i wstrząsające są wypowiedzi nie! rodziców  >:(
Nie dość że bija,każą wąchać przedmiot, którym jest bite dziecko,to o swoich dzieciach piszą "bękart""gnojek". ::)
To nie jest już zwykly klaps a brutalne znęcanie się na dzieckiem. >:(
Dziecko się przewrca i co robi matka? Bije.....  :(
To nie jest tak,że że rodzic ma prawo do bicia swoich dzieci i nikt nie może mu tego zabronić.
Kiedy to wreszcie dotrze do RODZICÓW i Społeczeństwa?  :(


14-latka: mama biła mnie po twarzy i gryzła

Rodzice bez skrupułów opisują na forach, jak biją i maltretują swoje dzieci. Wyzywają je, biją pasem, argumentując swoje zachowanie tym, że „jak bękart nieposłuszny, to kara musi być”. Swoje posty zamieszczają też krzywdzone dzieci. 14-latka, na przykład, opisuje jak matka „biła ją po głowie, twarzy, gryzła i wbijała pazury”.

Internautka o nicku mama pisze, że w jej rodzinie kary cielesne są na porządku dziennym. Bo jak nie pomagają rozmowy i tłumaczenia, to do użycia wchodzi pas. Lanie wymierza mąż, zawsze surowe i zawsze na goły tyłek. Dzięki temu obaj synowie i córka wiedzą, co wolno, a czego nie. Mamuta chwali się, że sama wychowała biciem troje wspaniałych dzieci, które są teraz profesorami na uniwersytecie. Pisze, że jak „bękartowi takie zachowanie się nie podoba, to mały gnojek powinien wynieść się z domu po ukończeniu 18 lat”. Do tego czasu ma robić to, co mu się każe.

Żona internauty o nicku Tato regularnie bije ich syna, wyzywając go od najgłupszych. Dzieciak jest spięty i zdarza się, że ucieka z domu. Piotr tłumaczy, że „czasem trzeba trzasnąć mocno, bo inaczej nie można”, a Blex, że rodzic ma prawo do bicia swoich dzieci i nikt nie może mu tego zabronić. „Gdyby dano mi jeden dzień i porządny sznur od żelazka, to [dzieciak] po chwili chodziłby jak w zegarku” – pisze treser ADHD.

Dziennikarze „Gazety Współczesnej” dotarli do jeszcze bardziej wstrząsających wypowiedzi Internautów. I tak, Kasia chwali się, że bije swojego 14-letniego syna kapciem lub pasem. Jej syn dostaje lanie na gołą pupę i musi wąchać przedmiot, którym jest bity. Inaczej Krzysztof, który leje swoje dzieci sznurem od żelazka. Takich sznurów dostają do 10 w miesiącu.


Na forach można też znaleźć wpisy bitych i maltretowanych dzieci. 14-letnia misiakowa zarówno kocha swoją matkę, jak i jej nienawidzi. Wspomniana rodzicielka biła ją „po głowie, twarzy, gryzła i wbijała pazury”. W momencie zamieszczania postu dziewczynka ma czerwony lewy policzek i zadrapania nad okiem i szyi, ślady gryzienia i siniaki. A gdyby nie chciała przyjąć ciosów, to, jak pisze, czekałoby ją jeszcze większe bicie lub uduszenie. Zdarza jej się miewać myśli samobójcze.

16-letnia Kinga919 opisuje, jak poprzedniego dnia dostało jej się od rodziców. Mama lala ją po twarzy i ciągnęła za włosy, a tata paskiem dokładał po nogach. Obrażali ją, nazywając „ladacznicą” i krzyczeli, że zachowuje się gorzej niż chłopak. Kłótnia zakończyła się siniakiem na głowie i śliwą pod prawym okiem. 11-letnia Wiktoriaa jest codziennie bita przez tatę i macochę. Na przykład za to, że zamiast czwórki dostanie z kartkówki trójkę. „Tata się wkurzył, kazał mi się kłaść na łóżko i zaczął mnie bić pasem. Bardzo mnie to bolało, a macocha stała tylko i się śmiała” – opisuje dziewczynka.

Bita zwierza się, że lanie całkowicie zniszczyło jej psychikę. Wciąż jest bita.

Niektórzy forumowicze opisują, czego doświadczyli w dzieciństwie, już jako osoby dorosłe.
Ulke3 bito pasem, kablem czy szklanką. Zdarzało się, że przez kilka dni chodziła z sinymi pręgami na skórze. To ja dzia obrywała od rodziców ręką i skakanką. Obecnie ma 23 lata i nie może patrzeć na skakankę. „Jak ją widzę, to od razu się trzęsę. Przez całe życie miałam do mamy żal, że mnie nie kocha” – pisze. Psycholog Maria Keller-Hamela z Fundacji Dzieci Niczyje mówi, ze wpisy na forach są często formą odreagowania po przeżytych przykrych doświadczeniach. W takich sytuacjach osoby tłumaczą zachowania swoich rodziców. Wydaje im się, że gdyby pisali o nich źle to tak jakby mówili źle o sobie samych. Do końca więc starają się ich bronić – mówi.

Keller-Hamela zauważa, że rodzice najczęściej biją swoje dzieci z poczucia bezradności, bezsilności, lęku o dziecko i tego, że nie znają innych metod wychowawczych.
Podaje przykład matki spacerującej z dzieckiem w parku. Maluch biegnie, nagle przewraca się i zaczyna płakać. Kobieta podbiega sprawdzić, czy nie stało się coś poważnego. Mimo że dziecko tylko stłukło sobie kolano, wciąż nie przestaje płakać. Żeby się uspokoiło, matka daje mu klapsa. – W rzeczywistości robi to po to, żeby odreagować lęk związany z tym, co mogło się stać. Sobie wmawia jednak, że jest to klaps wychowawczy – mówi Keller-Hamela. Pytana o skuteczną alternatywę wobec klapsa, odpowiada, że jest nią jasne wytyczenie dziecku granic, ustalanie konsekwencji za nieprzestrzeganie zasad.

Wojna domowa

Jak pokazują badania sprzed dwóch lat, co trzeci polski dom jest dotknięty przemocą. – Nic się w tym względzie nie zmieniło. Za drzwiami polskich domów toczy się swoista wojna domowa – mówi Beata Mirska z fundacji "Damy Radę". Dzieje się tak, zauważa, gdyż przez wiele lat było w Polsce było społeczne przyzwolenie na przemoc wobec dzieci. W szkołach byliśmy bici linijkami po palcach, a za karę kazano klęczeć na grochu czy odsyłano do kąta. Przez te wszystkie lata społeczeństwo nauczyło się nie reagować na przypadki agresji wobec dzieci. Często zdarza się, że sąsiedzi widzą, że dziecku dzieje się krzywda, ale nie reagują, bo się boją. Wiedzą, że w środku jest agresor, który „dyscyplinuje” całą swoją rodzinę, więc być może przeniesie całą swoją agresję na sąsiada. Po drugie, uważają, że to, co dzieje się za sąsiednimi drzwiami, nie jest ich sprawą.

Są przypadki, w których ludzie reagują na akty agresji, informując o nich odpowiednie organy władzy. Niestety, te nie zawsze reagują właściwie. Iza-wroclaw, na przykład, poinformowała o pobiciu dziecka pomoc społeczną. Prosiła o dyskrecję i o to, żeby nie podawano agresorowi jej nazwiska. Na nic zdały się jednak prośby, gdyż pierwsze, co zrobiła pani z pomocy społecznej, to powiedziała rodzinie, kto złożył zażalenie.
 Po tym incydencie była długo straszona przez sąsiadów, a kiedy w końcu zgłosiła sprawę na policję, usłyszała, że „nie trzeba było wtrącać się w czyjeś życie”.

Mikusia boi się zawiadomić policję o tym, że jej sąsiadka prawdopodobnie znęca się nad dwójką swoich dzieci, gdyż nie ufa policji. Zgłosiła sprawę do Ośrodka Pomocy Społecznej, gdzie skarcono ją za wtrącanie się w sprawę, w której nie jest ani bliskim członkiem rodziny pokrzywdzonego, ani organem ścigania. Pisze, że „pomoc społeczna zareagowała tak, jakbym chciała zrobić coś złego”. Mirska pytana o powody, dla których organy ścigania postępują właśnie w ten sposób, odpowiada, że w Polsce brakuje profesjonalistów. – Zaledwie ok. 20% służb w Polsce jest przeszkolonych do tego, by pracować z ofiarami czy świadkami przemocy w rodzinie. Ministerstwa zaczynają jednak masowo szkolić w tym zakresie swoich pracowników. Myślę, że w ciągu dwóch lat sytuacja ulegnie gwałtownej poprawie – mówi.


Zauważa, że do roku 90. o przemocy w rodzinie nie mówiło się w naszym kraju w ogóle. Dopiero później wymogła to na nas Unia Europejska. Ustawa, która reguluje problem przemocy w rodzinie, istnieje od 2005 r. Te kilkanaście lat, zdaniem Mirskiej, to za mało, żebyśmy my, jako społeczeństwo, zaczęli dostrzegać problem, a polskie organy ścigania nauczyły się go rozwiązywać.
Nowe służby mają jeszcze w dalszym ciągu problem z wzajemną współpracą,co skutkuje tym, że bardzo często nie przekazują sobie informacji o tym,że w jakimś domu doszło do aktów przemocy.
– W podobnych przypadkach radzę zadzwonić do fundacji. Zapewniamy anonimowość i informujemy o problemie odpowiednie służby na terenach całego kraju – mówi. A jest o czym informować, bo, jak pokazują dane, do policji trafia coraz więcej zgłoszeń przestępstw związanych z przemocą domową. Na ok. 1805 interwencji przeprowadzanych w ciągu dnia, aż 237 jest związanych z przemocą domową.

14% osób biorących udział w ankiecie Wirtualnej Polski deklaruje, że nie zareagowało w przypadku bitego dziecka. Inaczej pozostali internauci, którzy podjęli działania – 16% rozmawiało z rodzicami pobitego dziecka, 13% zadzwoniło na policję, 4% poinformowało pomoc społeczną, 2% poinformowało szkołę lub przedszkole, a 8% zastosowało inne formy pomocy. 43% Internautów deklaruje, że spotkało się z przypadkiem pobicia.

asz

Wypowiedzi Internautów pochodzą z: wp, forum.o2.pl,zapytaj.com.pl,tvn24.pl
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26282
Odp: Przemoc -akty prawne, pomoc
« Odpowiedź #194 dnia: Październik 09, 2009, 08:39:45 am »
Przepraszam, czy tu biją?
Autor: Magdalena Gajda, fot: sxc.hu,

Art. 207, § 1 do 3 Kodeksu karnego - kto znęca się fizycznie lub psychicznie nad osobą nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Szczególnie okrutnemu sprawcy grozi 10 lat więzienia. Jeśli ofiara targnie się na życie, kara wydłuża się do 12 lat.

http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/52001
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26282
Odp: Przemoc -akty prawne, pomoc
« Odpowiedź #195 dnia: Listopad 11, 2009, 10:05:02 pm »
Drastyczny artkuł,ale ukazujący kulawe prawo we Francji

Tata i mama zabili ją, bo za dużo jadła
Anna Napiórkowska2009-11-09

Tylko w tym roku we Francji 29 dzieci zostało zamordowanych przez swoich rodziców, bo nadal obowiązuje zasada, że rodzina jest święta i pierze brudy sama

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,7225344,Tata_i_mama_zabili_ja__bo_za_duzo_jadla.html
Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Odp: Przemoc -akty prawne, pomoc
« Odpowiedź #196 dnia: Luty 03, 2010, 01:05:31 pm »
Bez litości dla sprawców przemocy domowej. Eksmisja bez wyroku sądu
- zsz, PAP 2010-02-03

Sprawca przemocy domowej zostanie wyrzucony na bruk jeszcze przed wyrokiem skazującym, nawet gdy jest właścicielem mieszkania - informuje "Dziennik Gazeta Prawna". Taki przepis ma zostać przyjęty przez posłów już na najbliższym posiedzeniu Sejmu.

Wezwani na interwencję policjanci będą mogli zatrzymać oprawcę i w ciągu 24 godzin powiadomić o zajściu prokuraturę. Ta zadecyduje, czy przedłużyć nakaz opuszczenia mieszkania nawet do trzech miesięcy.

Kolejne decyzje o losie sprawcy przemocy domowej podejmie już sąd. Oprawca może otrzymać nakaz opuszczenia mieszkania nawet na dziesięć lat i nie ma znaczenia, kto jest jego właścicielem.
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Online Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26282
Odp: Przemoc -akty prawne, pomoc
« Odpowiedź #197 dnia: Luty 23, 2010, 09:02:43 am »
Rodzina pod nadzorem
Agnieszka Niewińska , tom , zal 23-02-2010,

Sejm szykuje ustawę, zgodnie z którą nie sąd, lecz pracownik socjalny zdecyduje, czy zabrać dziecko rodzicom


– Nie mam wątpliwości, że jeszcze więcej dzieci będzie odbieranych z domu rodzinnego – mówi prof. Marek Andrzejewski, specjalista prawa rodzinnego z PAN.

Sejm już na najbliższym posiedzeniu na początku marca może przyjąć nowelizację ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Sejmowa Komisja Polityki Społecznej i Rodziny, która go przygotowała, opierała się na dwóch projektach: rządowym i poselskim (Klubu Lewicy). Nowelizacja zakłada, że decydować o zabraniu dziecka rodzicom, którzy je krzywdzą lub nie radzą sobie z wychowaniem, będzie mógł pracownik socjalny. Dziś konieczna jest decyzja sądu rodzinnego. – Będzie jak na Zachodzie, gdzie się mówi, że bulterierowi czasami uda się wyrwać dziecko, a od pracownika socjalnego nigdy – ostrzega prof. Andrzejewski.

Joanna Luberadzka-Gruca z Koalicji na rzecz Rodzinnej Opieki Zastępczej uważa, że nie wszyscy pracownicy socjalni są dobrze przygotowani do swojej pracy: – A teraz to oni będą musieli decydować o losie dzieci.

Magdalena Kochan (PO) argumentuje, że dziś pomoc dla bitych dzieci często przychodzi za późno. I uspokaja, że pracownik socjalny będzie decydować o zabraniu dziecka tylko w porozumieniu z innymi służbami.

– Poziom głupoty w odbieraniu dzieci jest u nas niezwykły – ripostuje prof. Andrzejewski i przypomina sprawę zabrania małej Róży z Wielkopolski. Od wczoraj głośno jest zaś o 11-letnim chłopcu z Lubelskiego. Sąd zabrał go do domu dziecka, nie wysłuchując nawet rodziców

Według nowelizacji przemoc rodziców wobec dzieci mają monitorować zespoły powstające w gminach – składające się m.in. z lekarza, policjanta, kuratora. Informacje o rodzinach będą zbierać bez zgody zainteresowanych, gdy tylko powezmą podejrzenia, że coś złego się dzieje. – Rodzic staję się uprzedmiotowiony – mówi dr Andrzej Kołakowski, pedagog z Uniwersytetu Gdańskiego.

– Żeby przeciwdziałać przemocy, nie możemy postępować jak do tej pory, kiedy policjant działał sobie, psycholog sobie, kurator sobie – odpowiada Justyna Podlewska, prawniczka Fundacji Dzieci Niczyje.

Organizacje walczące z przemocą nowelizację chwalą i wskazują, że w 2009 r. wszczęto 33 tys. postępowań w sprawie przemocy w rodzinie. Nowe przepisy umożliwią m.in. usunięcie z mieszkania sprawcy przemocy, co dziś bardzo trudno zrobić.


Pozdrawiam :))
"Starsza Jesienna Miotełka"

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Odp: Przemoc -akty prawne, pomoc
« Odpowiedź #198 dnia: Marzec 01, 2010, 11:24:38 pm »
Przemoc domowa po polsku

Poniedziałek, 1 marca

Przemoc w rodzinie to zjawisko, które dotyka dużo więcej osób, niż mogłoby się wydawać. Powyrywane włosy, połamane ręce czy nogi, siniaki na całym ciele, to pierwszy widoczny dowód na to, że w czterech ścianach dochodzi do przestępstw.
Jak wynika ze statystyk policji, każdego roku funkcjonariusze przeprowadzają około 80 tys. interwencji dotyczących przemocy w rodzinie. Ostatni raport mówi o około 130 tys. osób pokrzywdzonych, w tym 80 tys. kobiet i 40 tys. dzieci do 14. roku życia.

Jednak statystyki nie są dokładne i nie oddają wielkości problemu, bo bardzo często pokrzywdzeni nie zgłaszają się na policję, przeżywając swój dramat w czterech ścianach.......


Eksmisja za przemoc domową

Sprawca przemocy domowej zostanie wyrzucony na bruk jeszcze przed wyrokiem skazującym, nawet gdy jest właścicielem mieszkania - informuje "Dziennik Gazeta Prawna". Taki przepis ma zostać przyjęty przez posłów już na posiedzeniu Sejmu.
Wezwani na interwencję policjanci będą mogli zatrzymać oprawcę i w ciągu 24 godzin powiadomić o zajściu prokuraturę. Ta zadecyduje, czy przedłużyć nakaz opuszczenia mieszkania nawet do trzech miesięcy.

Kolejne decyzje o losie sprawcy przemocy domowej podejmie już sąd. Oprawca może otrzymać nakaz opuszczenia mieszkania nawet na dziesięć lat i nie ma znaczenia, kto jest jego właścicielem.


Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Odp: Przemoc -akty prawne, pomoc
« Odpowiedź #199 dnia: Marzec 13, 2010, 09:48:23 am »
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

 

(c) 2003-2017 Team Dar Życia :: nota prawna :: o plikach Cookies :: biuro@darzycia.pl
Polecamy:   Forum o zwierzętach