Aktualności: Zapraszamy na nowo powstałe Forum dyskusyjne o szyciu http://forum.metkiiwszywki.pl

Autor Wątek: Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)  (Przeczytany 225282 razy)

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8422
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #250 dnia: Listopad 05, 2007, 10:02:21 pm »



Wokalista Universe popełnił samobójstwo



Mirosław Breguła, wokalista zespołu Universe, nie żyje. W piątek odebrał sobie życie. Miał 43 lata. Znajomi i przyjaciele nie mogą uwierzyć w jego odejście

Breguła od trzech lat mieszkał na pierwszym piętrze w starej kamienicy przy ul. Wandy w Chorzowie. Razem z partnerką i jej dziećmi. Sąsiad, który wczoraj rano wracał z pracy, znalazł jego ciało na klatce schodowej. Wisiało na pasku przywiązanym do rury gazowej.

- Jeszcze dzień wcześniej, wieczorem rozmawialiśmy. Był taki uśmiechnięty i zadowolony z życia. Naprawdę nie rozumiem, dlaczego tak się stało. Śpiewał dla swojego Lennona i nareszcie się z nim spotka - mówi ze łzami w oczach Grażyna Leszczyńska, znajoma i sąsiadka Breguły. Jego muzyką jest zafascynowana od początku istnienia grupy Universe.

W mieszkaniu muzyka znaleziono list pożegnalny, w którym Breguła prawdopodobnie tłumaczy, dlaczego popełnił samobójstwo. Na razie nie wiadomo, jaka jest jego treść.

Przyjaciele i znajomi Breguły nie mogą uwierzyć w śmierć muzyka. Ryszard Sadłoń z Chorzowa przyjaźnił się z Bregułą od początków jego muzycznej kariery. Jeszcze w niedzielę grali razem na Festiwalu Stróżów Poranka w Teatrze Rozrywki.

Sadłoń: - Mirek był w świetnej kondycji, wszystko było w najlepszym porządku. Wystąpił jako gość zespołu PIN.

Aleksander Woźniak z PIN-u znał Bregułę od sześciu lat. - Ale wychowałem się na jego piosenkach. Marzyłem, by razem z nim zagrać. W końcu się udało. To, że Mirek nie żyje, jest dla mnie kompletnym zaskoczeniem - zamyśla się Woźniak.

Na niedzielny koncert Breguła wziął przepustkę ze szpitala, gdzie czekał na operację kolana. Do lecznicy już jednak nie wrócił.

- Mirek miał osobiste problemy. Nieważne już jakie. Mówiłem mu, że sam sobie z tym nie poradzi - dodaje smutno Sadłoń.

Śmierć przyjaciela jest szokiem dla Henryk Czicha, współtwórcy Universe. - Od rana odbieram telefony. Wszyscy pytają czy to prawda. Nie sądziłem, że w Dzień Zaduszny będziemy wspominać Mirka. Nie wiem, może to ta refleksja, jaka towarzyszy każdemu z nas w dniu Wszystkich Świętych, rozrachunek, jakiego wtedy człowiek dokonuje, pchnęły Mirka do samobójstwa? - mówi Czich.

Nie potrafi na razie odpowiedzieć na pytanie, co dalej z zespołem. - Przyszłość pokaże. Na pewno jesteśmy winni Mirkowi i fanom koncert wspomnieniowy. Uważam, że był jednym z najzdolniejszych, choć niedocenianych, polskich kompozytorów - mówi Czich.

Razem z Mirkiem planował koncert z okazji 25-lecia zespołu. - Szkoda, że media dopiero teraz dzwonią, że nie dzwoniły wcześniej, może by tego nie było... Wiele piosenek nie zostało w ogóle wylansowanych, a Mirek przecież opisywał w nich swoje życie - dodaje Czich.

Wojciech Zamorski, dziennikarz muzyczny, podkreśla, że Breguła miał niezwykły dar: - Umiał stworzyć chwytliwe melodie do bujania się. To wcale nie jest takie proste.

Breguła wspólnie z Czichem założyli Universe w 1981 r. Pierwsze wielkie sukcesy odnieśli na festiwalu w Opolu. W 1988 r. zespół zdobył tam nagrodę publiczności za piosenkę "Tacy byliśmy", a cztery lata później wygrał konkurs premier piosenką "Daj mi wreszcie święty spokój". Inne piosenki, którymi zdobył serca fanów, to: "Mr Lennon", "Wołanie przez ciszę".

Utwór "Mr Lennon" długo królował na szczytach list przebojów. Breguła uwielbiał The Beatles. Z tej miłości powstała nazwa zespołu, która nawiązuje do piosenki Lennona i i McCartneya "Across the Universe".


gazeta.pl
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Pan Rajek

  • to weteran
  • polecający usługi
  • *******

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24721
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #251 dnia: Listopad 15, 2007, 02:07:16 am »
Jan Kaczmarek nie żyje

ZNANY SATYRYK Z WROCŁAWIA MIAŁ 62 LATA



Współtwórca kabaretu Elita i Studia 202, odtwórca roli pacjenta "Z pamiętnika młodej lekarki" nie żyje. Miał 62 lata. Od dłuższego czasu zmagał się z chorobą Parkinsona.
Kaczmarek był satyrykiem i felietonistą. Napisał ponad 200 piosenek. Najbardziej znane z nich to: "Kurna chata", "Zerowy bilans czyli pero, pero", "Czego się boisz głupia", "Ballada o mleczarzu" czy "Do serca przytul psa".


Studiował na Politechnice Wrocławskiej, na wydziale elektroniki. Jeszcze w czasie studiów, w 1969 r. wraz z Tadeuszem Drozdą i Jerzym Skoczylasem założył kabaret Elita. Przez lata występował w Polskim Radiu w założonym przez Andrzeja Waligórskiego Studiu 202. Współpracował z programem III oraz I Polskiego Radia (Ilustrowany Tygodnik Rozrywkowy, magazyn "60 minut na godzinę", Zsyp). Przez lata wraz z Ewą Szumańską grał w cyklu radiowych skeczy "Z pamiętnika młodej lekarki". Odtwarzał rolę pacjenta. Gdy zaczął chorować zastąpił go Stanisław Szelc.

Do historii przeszła zapowiedź Zenona Laskowika, który w opolskim kabaretonie przedstawił go w taki sposób: - Teraz wystąpi Jan Kaczmarek. Prosimy nie regulować odbiorników, ten pan naprawdę tak wygląda.

Przyjaciele-artyści wspominają go jako człowieka dobrego, wrażliwego i o niezwykłym uroku osobistym.

- Kaczmarek miał wspaniałą umiejętność posługiwania się językiem, który doskonale rozumiała publiczność, lecz niekoniecznie cenzura - powiedział Jan Pietrzak, satyryk. - Był nie tylko ironistą. Także niezwykle ciepłym człowiekiem, dobrym kolegą - podkreślił.

Według Andrzeja Rosiewicza, zmarły artysta był symbolem dobroci i ducha Bożego. - Gdybym miał obsadzić kogoś w roli dobrego zakonnika, na pewno wybrałbym właśnie jego - powiedział. - Najlepiej charakteryzuje go tekst, który sam przed laty napisał: Do serca przytul psa, weź na kolana kota, weź lupę, popatrz - pchła! Daj spokój, pchła to też istota - wspominał Andrzej Rosiewicz. - Te cztery zdania idealnie określają Kaczmarka jako człowieka.

Współtwórca Elity Jerzy Skoczylas wspomina Kaczmarka bardzo osobiście. - Byliśmy ze sobą blisko, pewnie patrzę na niego inaczej. Wspólnie bawiliśmy się na weselach czy chrzcinach, że nie wspomnę o wspólnie przemierzonych kilometrach. Ale pewien jestem, że strata po Janie Kaczmarku jest ogromna i niepowetowana - mówił Skoczylas.
"Dużo ludzi nie wie, co z czasem robić.
Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu."

Pozdrawiam
"Starsza Jesienna Miotełka"

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8422
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #252 dnia: Listopad 15, 2007, 09:22:19 pm »
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #253 dnia: Listopad 15, 2007, 10:36:47 pm »
Wielka strata
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8422
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #254 dnia: Listopad 16, 2007, 01:45:10 am »

Jan Kaczmarek we wspomnieniach internautów



"Człowiek wracał do domu z pracy, zły i przygnębiony. Włączał radio i od razu robiło się milej, gdy mógł posłuchać Pana Janka i całej Elity.
Kiedy umiera idol, ktoś, kogo głos, piosenki towarzyszyły na co dzień w szarej PRL-owskiej rzeczywistości, mogąc ją choć trochę rozjaśnić, zawsze pojawia się żal. Dla wielu świat stał się jeszcze bardziej plastikowy.


Internauci wspominają twórczość Jana Kaczmarka.. Komentarze mówią same za siebie.
"Kończy się nasz świat. Odszedł Niemen, Grechuta , Nalepa, teraz Kaczmarek, ogromny żal, kto ich zastąpi? NIKT" – pisze ~50-latek

"Dla mojego pokolenia ten Wspaniały Artysta był przykładem cudownego finezyjnego humoru. To właśnie On był wzorem dla mnie i wielu moich przyjaciół - jak piękne może być słowo, jak można użyć metafory - aby nasza szara komunistyczna codzienność nie była taka szara.. Żegnam Cię Janie Kaczmarku" ~Piotrek

"To było wspaniałe, do dzisiaj cytuję niektóre fragmenty tekstów J. Kaczmarka i robi mi się ciepło na duszy na samo ich wspomnienie. Twórczość J.K to poezja młodych z tamtych lat. Dzisiejsze kabarety nie są złe ale ich charakter jest inny." ~irasiad

"Człowiek wracał do domu z pracy, zły i przygnębiony. Włączał radio i od razu robiło się milej, gdy mógł posłuchać Pana Janka i całej Elity, z ich niezapomnianymi tekstami." ~Rocznik 1969

Forumowicze przypominają sobie teksty piosenek, skeczy, audycje radiowe, np. "Powtórkę z rozrywki".

"Słuchałam - uwielbiałam ten program. Był trochę za wcześnie, nie zawsze udawało mi się zdążyć ze szkoły." ~Basia

"To były czasy, kiedy czekało się na >>Powtórkę z rozrywki<< ! Kiedy radio było do słuchania, a nie przerzucania stacji, bo nigdzie nie ma nic ciekawego...". ~Lavenda

"Świetne kawałki. Była >>Powtórka z rozrywki<<, a wcześniej >>60 minut na godzinę<<. Czuję się, jakbym kawałek życia gdzieś zostawił, starzeje się człowiek". ~andrez7

"Na tekstach Kaczmarka wychowałem się. Byłem nastolatkiem kiedy słuchałem >>Studio 202<<. Było ono przeciwwagą, oazą normalności w latach PRL-u. A piosenka >>Do serca przytul psa<< mogła powstać tylko w duszy tak łagodnej, jak miał On". ~z rocznika 1964

Wspominają tez jego dobroć i ciepło, jakim emanował.

"Boże, to był bardzo ciepły, miły i dobry człowiek! Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie...". ~proszę

"Przyłączam się do modlitwy. Nie regulowałam odbiornika - on nie był brzydki, emanowało z niego to ciepełko co z piosenki .. do serca przytul psa... Uwielbiałam jego teksty!!!" ~MK

"Zawsze marzyła MU się kurna chata. Mam nadzieję, że juz w niej zamieszkał i się do nas śmieje. Żegnamy." ~**RAF**

"Jestem (byłem) Jego sąsiadem. Przez dwadzieścia lat obserwowałem jego walkę z chorobą. Dawniej miał tylko problemy z chodzeniem, ale mówił dobrze. Czasem zamieniliśmy kilka słów - był absolwentem elektroniki - tak jak ja. Później było coraz gorzej... Mieszkamy blisko radia, dosłownie dwie przecznice, 500 m. Obserwowałem, jak jeździł do radia swoim cinquecento. Dwa kroki dosłownie, jedne światła, dalej się nie odważył - za duży ruch. Później już nie mógł jeździć... Był moim idolem, jego teksty były wspaniałe. Pamiętam, czasem pisywał takie krótkie felietony do Gazety Wrocławskiej, (a może Słowa Polskiego?) jego tekst o wcześnie dojrzewającej czereśni, rosnącej w jego ogrodzie, nigdy nie mógł zakosztować jej owoców, gdyż szpaki wszystko wyjadły zanim zdążył trochę zerwać dla siebie... Tak jak w życiu, dla niektórych życie zaczyna się po czterdziestce (pięćdziesiątce), a dla niego zbyt szybko się skończyło, nie zdążył zakosztować w pełni jego smaku... Ciągła walka z chorobą..." ~t_śmiech

Nie wszyscy jednak będą Go pamiętać?

"Wszyscy w TV go dzisiaj żałują, ale jutro nie będzie nikt o nim mówił. Tacy juz oni są. Media..." ~niemedialna

"Bardzo żałuję ludzi z takim poczuciem humoru - to prawdziwa rzadkość. Pozostanie w mojej miłej pamięci..." ~remik

"Nasze pokolenie czuje Jego teksty. Niestety, ci młodsi już tego nie nadrobią." ~mamuśka

"Wzruszyłam się, ze tylu z was odpowiedziało na mój post. Naprawdę go kochaliśmy!!! Dziękuję!" ~ZUZA


onet
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8422
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #255 dnia: Grudzień 27, 2007, 10:48:54 pm »
Zmarł Jerzy Kawalerowicz


W Warszawie w wieku 85 lat zmarł Jerzy Kawalerowicz - wybitny reżyser i scenarzysta, doktor honoris causa, twórca 17 filmów fabularnych.
O śmierci twórcy poinformowało w specjalnym komunikacie Stowarzyszenie Filmowców Polskich.


Jerzy Kawalerowicz był współtwórcą słynnej "polskiej szkoły filmowej" oraz honorowym Prezesem Stowarzyszenia Filmowców Polskich. W tym roku na Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni został nagrodzony Platynowymi Lwami za całokształt twórczości. Kawalerowicz wyreżyserował 17 filmów fabularnych. Pierwsze filmowe kroki stawiał jako asystent reżysera, m.in. na planie "Zakazanych piosenek" (1947) Leonarda Buczkowskiego. Jako reżyser debiutował w roku 1951 filmem "Gromada" - dramatem społecznym o walce chłopów małorolnych z młynarzem i kułakami.

Kolejne filmy Kawalerowicza to m.in. "Celuloza" (1954) - ukazująca konflikty przedwrześniowej Polski poprzez losy chłopca, którego głód wypędza z rodzinnej wsi i który staje się po latach aktywnym działaczem robotniczym; oraz "Pociąg" (1959) - opowieść o tęsknocie uczuć, której głównymi bohaterami są Jerzy i Marta przypadkowo spotykający się w pociągu.

W 1960 roku Kawalerowicz wyreżyserował film "Matka Joanna od Aniołów", na motywach opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza. Akcja tej historii toczy się w XVIII wieku, w położonym na odludziu klasztorze; przeoryszę matkę Joannę i inne zakonnice opętały demony.

W roku 1966 reżyser zekranizował "Faraona" Bolesława Prusa, historię młodego faraona Ramzesa XIII, w którego rolę wcielił się Jerzy Zelnik. Film otrzymał nominację do Oscara.

W następnych latach wyreżyserował m.in. filmy: "Śmierć prezydenta" (1977) i "Austeria" (1982).

Ekranizacji "Quo vadis" Henryka Sienkiewicza Kawalerowicz dokonał w 2001 roku. W filmie wystąpili m.in.: Paweł Deląg, Magdalena Mielcarz, Bogusław Linda, Michał Bajor, Jerzy Trela, Franciszek Pieczka i Krzysztof Majchrzak.

W Alei Gwiazd na ulicy Piotrkowskiej w Łodzi odsłonięto gwiazdę Kawalerowicza (1998). Reżyser otrzymał dwa prestiżowe doktoraty honoris causa - paryskiej Sorbony (1998) oraz Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi (2000).

W 2005 roku otrzymał Polską Nagrodę Filmową Orła za osiągnięcia życia.

Urodził się 19 stycznia 1922 w miejscowości Gwoździec na Ukrainie. W latach 1946-1949 studiował w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. W trakcie studiów odbył Kurs Przygotowania Filmowego (1946).

W 1955 roku został kierownikiem artystycznym Zespołu Filmowego "Kadr". Był współzałożycielem i pierwszym prezesem Stowarzyszenia Filmowców Polskich.


onet

Jerzy Kawalerowicz - biografia
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Mulesia

  • Gość
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #256 dnia: Grudzień 27, 2007, 10:54:41 pm »
Starzy mistrzowie odchodzą :lzy: .
Lubiłam " Pociąg", " Matkę Joannę od Aniołów" i oczywiście "Faraona"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24721
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #257 dnia: Grudzień 29, 2007, 12:08:58 am »
Smutna wiadomość  ....
"Dużo ludzi nie wie, co z czasem robić.
Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu."

Pozdrawiam
"Starsza Jesienna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24721
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #258 dnia: Styczeń 06, 2008, 12:29:41 am »
Zmarł Edward Kłosiński :(



Przegrał walkę z rakiem ....
(*)(*)(*)






Ze smutkiem zawiadamiamy,
że 5 stycznia 2008 roku odszedł
Edward Kłosiński
Wybitny Artysta,
Współzałożyciel Teatru Polonia,
Członek Zarządu Fundacji Krystyny Jandy Na Rzecz Kultury,
Wspaniały Człowiek i Wielki Przyjaciel


Autor zdjęć do ponad 60 filmów fabularnych.
Długoletni współpracownik Andrzeja Wajdy, Janusza Morgensterna, Jerzego Stuhra, Feliksa Falka oraz Krzysztofa Zanussiego.
Współpracował także z Krzysztofem Kieślowskim, Konradem Swinarskim, Markiem Koterskim, Juliuszem Machulskim,
Axelem Cortim, Bernhardem Wickim, Larsem Von Trierem, Janem Shüttym. Jeden z najwybitniejszych polskich operatorów.
Laureat festiwali polskich i zagranicznych, m.in. w Madrycie, Monte Carlo, Monachium, Panamie.
Reżyser świateł do spektakli Andrzeja Wajdy, Magdy Umer, Andrzeja Domalika, Krystyny Jandy,
a także wielu spektakli Teatru Telewizji m.in. do Nocy Listopadowej w reż. A. Wajdy.
Za zdjęcia do Zazdrości Esther Villar otrzymał nagrodę na festiwalu Teatru Telewizji.
Odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Zespół Teatru Polonia
http://www.teatrpolonia.pl/
"Dużo ludzi nie wie, co z czasem robić.
Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu."

Pozdrawiam
"Starsza Jesienna Miotełka"

Mulesia

  • Gość
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #259 dnia: Styczeń 06, 2008, 08:40:53 am »
Bardzo smutna wiadomość. :lzy:
Współczuję Pani Jandzie.

kasiape

  • Gość
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #260 dnia: Styczeń 06, 2008, 09:46:22 am »
wiedziałam, że chorował, ale nie zdawałam sobie sprawy, że ...


Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8422
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #261 dnia: Styczeń 06, 2008, 11:07:34 am »
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline amara

  • Aktywny Gadacz
  • *****
  • Wiadomości: 781
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #262 dnia: Styczeń 06, 2008, 03:54:26 pm »


Z Krzysztofem Kieślowskim współpracował m.in. przy "Dekalogu" (1988). Był autorem zdjęć do filmów Krzysztofa Zanussiego "Barwy ochronne" (1977), "Spirala" (1978), "Życie za życie" (1990), Andrzeja Wajdy "Człowiek z marmuru" (1977), "Bez znieczulenia" (1978), "Człowiek z żelaza" (1981), Feliksa Falka "Wodzirej" (1977). Jest również autorem zdjęć do seriali telewizyjnych, m.in. "Ziemia Obiecana", "Polskie drogi", "Z biegiem lat, z biegiem dni", "Modrzejewska".

Był też reżyserem świateł do spektakli Andrzeja Wajdy, Magdy Umer, Andrzeja Domalika, Krystyny Jandy, a także wielu spektakli Teatru Telewizji m.in. do "Nocy Listopadowej" w reż. Andrzeja Wajdy. Za zdjęcia do "Zazdrości" Esther Villar otrzymał nagrodę na festiwalu Teatru Telewizji.

Edward Kłosiński był laureatem festiwali polskich i zagranicznych, m.in. w Madrycie, Monte Carlo, Monachium, Panamie. Ostatnio został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Edward Kłosiński był też współzałożycielem warszawskiego Teatru Polonia, Członkiem Zarządu Fundacji Krystyny Jandy Na Rzecz Kultury. Prywatnie był mężem Krystyny Jandy.

Edward Kłosiński urodził się w 1943 roku. Ukończył w 1967 roku wydział operatorski PWSTiF w Łodzi.
"Człowieka poznaje się po tym co nosi w sercu"
terapeuta zajęciowy, mama Mateusza 11l z zD

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24721
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #263 dnia: Styczeń 16, 2008, 07:55:45 am »
Pożegnanie mistrza

Wczoraj pochowano Edwarda Kłosińskiego (65 l.), cenionego operatora filmowego

Był wielkim twórcą polskiego kina, autorem zdjęć do ponad 60 filmów fabularnych. Wczoraj rodzina, przyjaciele i znajomi pożegnali wybitnego operatora filmowego Edwarda Kłosińskiego ( 65 l.). Urna z Jego prochami została złożona na cmentarzu ewangelicko- -augsburskim w Warszawie.



Edward Kłosiński zmarł 5 stycznia, w trzy dni po swoich 65. urodzinach. Od pół roku zmagał się z chorobą nowotworową płuc. Wczoraj został pochowany.

Uroczystościom pogrzebowym w kaplicy Halpertów na cmentarzu ewangelicko-augsburskim przewodniczył ks. Włodzimierz Nast. - Dorobek tego artysty można mierzyć na kilometry taśmy filmowej. Był przy tym skromny i kochany. Bez używania słów uczył innych, jak żyć i postępować - mówił.

W ostatniej drodze towarzyszyła Kłosińskiemu najbliższa rodzina - żona Krystyna Janda (56 l.) z córką Marią Seweryn (33 l.), dwaj synowie Adam (18 l.) i Jędrzej (17 l.). Mistrza żegnali też przyjaciele i znajomi - m.in. Andrzej Wajda (82 l.), Stanisław Tym (71 l.), Daniel Olbrychski (63 l.). Pojawiło się również wielu aktorów młodego pokolenia, m.in. Maciej Stuhr (33 l.), Borys Szyc (30 l.).

Kłosiński współpracował między innymi z Krzysztofem Kieślowskim przy "Dekalogu". Był autorem zdjęć do filmów Krzysztofa Zanussiego, m.in. "Barwy ochronne", "Spirala" oraz Andrzeja Wajdy - "Człowiek z marmuru", "Bez znieczulenia" i "Człowiek z żelaza".

autor: MAG
"Dużo ludzi nie wie, co z czasem robić.
Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu."

Pozdrawiam
"Starsza Jesienna Miotełka"

Offline sonia

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 25290
    • Dar Życia
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #264 dnia: Styczeń 24, 2008, 02:00:09 pm »
Samolot pełnił w środę rolę powietrznego autobusu - rozwoził lotników z corocznej konferencji o bezpieczeństwie lotów w Warszawie.
Plan trasy: Warszawa - Powidz - Poznań-Krzesiny -Mirosławiec- Świdwin - Kraków.



Cytuj
20 osób zginęło w jednej z najtragiczniejszych katastrof lotniczych w historii polskich Sił Powietrznych. W środę niedaleko bazy wojskowej w Mirosławcu samolot transportowy CASA C295M rozbił się ledwie kilka sekund lotu od pasa lotniska.
Jak doszło do tragedii
Samolot CASA C-295M rozbił się koło lotniska w Mirosławcu o godz. 19.07. Samolot leciał z Warszawy przez Krzesiny, miał lądować w Mirosławcu i potem w Świdwinie. Ostatecznym miejscem przeznaczenia był Kraków.

więcej w raporcie:
Raporty » Katastrofa wojskowego samolotu CASA


Lista ofiar katastrofy

http://www.tvn24.pl/-1,1536427.1,wiadomosc.html

Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 18,1l. , Domowa terapia

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8422
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #265 dnia: Styczeń 24, 2008, 03:17:04 pm »
Straszne to co się stało :lzy:  :lzy:  :lzy:

"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Mulesia

  • Gość
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #266 dnia: Styczeń 24, 2008, 04:32:03 pm »
Jestem naprawdę wstrząśnięta. Bardzo współczuję rodzinom.


Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24721
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #267 dnia: Styczeń 24, 2008, 05:40:10 pm »
Smutne :(
Współczuję Rodzinom
(*)(*)(*)

Z informacji radiowych dzisiaj od godziny 19:00 zostanie ogłoszona żałoba narodowa.


Prezydent Kaczyński ogłosił żałobę narodową
ŻAŁOBA POTRWA DO GODZ. 19 W SOBOTĘ


http://www.tvn24.pl/-1,1536414,wiadomosc.html
"Dużo ludzi nie wie, co z czasem robić.
Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu."

Pozdrawiam
"Starsza Jesienna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24721
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #268 dnia: Styczeń 24, 2008, 11:02:04 pm »
Żałoba narodowa po katastrofie samolotu


http://wiadomosci.wp.pl/gid,9594470,galeriazdjecie.html?rfbawp=1201211926.669

Ci, którzy zginęli
LISTA ŻOŁNIERZY ZMARŁYCH W KATASTROFIE

http://www.tvn24.pl/-1,1536427.1,wiadomosc.html
"Dużo ludzi nie wie, co z czasem robić.
Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu."

Pozdrawiam
"Starsza Jesienna Miotełka"

kasiape

  • Gość
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #269 dnia: Styczeń 25, 2008, 08:43:05 am »

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8422
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #270 dnia: Styczeń 25, 2008, 01:31:21 pm »
Księga kondolencyjna   Złóż kondolencje dla rodzin ofiar.
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline amara

  • Aktywny Gadacz
  • *****
  • Wiadomości: 781
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #271 dnia: Marzec 06, 2008, 09:21:12 am »
W wieku 85 lat zmarł Gustaw Holoubek



W wieku 85 lat zmarł Gustaw Holoubek - podała TVN24. Jeden z najwybitniejszych i najbardziej zasłużonych aktorów scen polskich.

W 1939 roku brał udział w kampanii wrześniowej w oddziałach Przysposobienia Wojskowego. Dostał się do niewoli niemieckiej, trafił do obozu jenieckiego w Altengrabow, później w Toruniu. W 1940 roku został zwolniony i wrócił do Krakowa. Do końca wojny pracował w Gazowni Miejskiej. W czasie okupacji należał do konspiracyjnego kółka teatralnego. W 1945 roku zdał egzaminy do krakowskiego Studia Dramatycznego przy Teatrze im. J. Słowackiego założonego przez Karola Frycza, które ukończył w 1947 roku.

Debiutował w 1947 roku rolą Charysa w ODYSIE U FEAKÓW Stefana Flukowskiego w Starym Teatrze w reż. Józefa Karbowskiego (1947). Na początku kariery aktorskiej w teatrach krakowskich grywał głównie niewielkie role komediowe. W 1949 roku przeniósł się do Katowic wraz z Władysławem Woźnikiem, który będzie kierował sceną śląską przez dwa kolejne sezony i uczyni z Holoubka aktora dramatu oraz w praktyce przekaże mu ogromny szacunek do słowa.

W filmie zadebiutował w 1953 r. rolą Feliksa Dzierżyńskiego w "Żołnierzu zwycięstwa". Grał później m.in. w takich filmach, jak "Pętla", "Pożegnania", "Rękopis znaleziony w Saragossie", "Sanatorium pod Klepsydrą" Wojciecha Jerzego Hasa, "Prawo i pięść", "Klub profesora Tutki" (jako prof. Tutka), "Marysia i Napoleon", "Lawa" Tadeusza Konwickiego. Był reżyserem jednej z nowel w filmie "Spóźnieni przechodnie", a także reżyserem i scenarzystą filmowej wersji "Mazepy".

Polski aktor teatralny i filmowy, reżyser i pedagog, poseł na Sejm PRL VII i VIII kadencji, senator I kadencji.
"Człowieka poznaje się po tym co nosi w sercu"
terapeuta zajęciowy, mama Mateusza 11l z zD

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8422
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #272 dnia: Marzec 06, 2008, 10:33:58 am »
O ranyyyy :lzy:  :lzy:  :lzy: Takie wybitne osoby odchodzą :lzy:  :lzy:





"Wielkość była u niego naturalna" przyjaciele i współpracownicy wspominają Gustawa Holoubka


Wielka osobowość, inteligencja i profesjonalizm - tak zapamiętali Gustawa Holoubka przyjaciele i współpracownicy.

Coraz mniej takich ludzi

- Był nie tylko wielkim aktorem i pedagogiem, ale przede wszystkim wielkim człowiekiem - wspomina w TVN 24 Jan Englert. - Jest coraz mniej takich ludzi, którzy zajmują się też duchowością świata Był inteligentem, kimś, kto potrafi syntetyzować, panować nad emocjami - dodał. Englert wraca pamięcią do niedawnego przedstawienia "Dziadów", podczas którego Gustaw Holoubek wygłosił monolog Konrada. - Dostał za to brawa na stojąco. Wtedy nikt nie spodziewał się, że będzie to jego pożegnanie ze sceną i przyjaciółmi.

Wielka osobowość

- Wielkość była u niego naturalna - wspomina Krzysztof Zanussi. - Grał zawsze w sposób inteligentny, rozumiał dogłębnie tekst. Holoubek był wielką osobowością, ale też człowiekiem dowcipnym. O jego anegdotach krążą legendy.

Seweryn Blumsztajn przyznał, że największym przeżyciem teatralnym były dla niego "Dziady" z monologiem Holoubka.

Wiesław Kot podkreśla, że Holoubek był kimś więcej niż aktorem. - Pokazywał, że jego sztuka jest ponad. Nie był kontestatorem. -

Wyprowadził ludzi na ulice

Andrzej Łapicki powiedział, że polski teatr 20. wieku ma twarz Gustawa Holoubka. Jego zdaniem miał on niebywałą moc sceniczną i należał do geniuszy aktorstwa. Łapicki podkreślił, że słynna rola w Gustawa Holoubka "Dziadach" w roku 1968 wyprowadziła ludzi na ulice, co świadczyło o jego ogromnej sile oddziaływania. - Jego śmierć jest ogromną stratą dla polskiej sceny - powiedział Andrzej Łapicki. Wspomniał również, że Gustaw Holoubek był osobą niezwykle kontaktową i towarzyską.

On to wszystko miał w sobie

- Był arcydziełem pana Boga, pięknie ukształtowanym człowiek - wspomina Kazimierz Kutz. - Inteligencja, pamięć, poczucie humoru, piękny język... On to wszystko miał w sobie. Swoim postępowaniem wnosił chęć obcowania z drugim człowiekiem - dodał reżyser. Kazimierz Kutz miał ostatnimi czasy częsty kontakt z Holoubkiem. - Przez ostatnie lata często się spotykaliśmy. To był taki człowiek, z którym się strasznie chętnie obcowało - ten jego dowcip, ta kultura i to nieustanne zaskakiwanie nas różnymi sprawami. Myśmy zawsze analizowali rzeczywistość i on nas zawsze zaskakiwał jakimiś zabawnymi skojarzeniami i nas bardzo często rozśmieszał - wspomina.

- Większość rozmów, które prowadziliśmy np. o polityce, były niecenzuralne. Najmłodszy z nas miał 65 lat i gdyby ktoś nagrał nasze rozmowy, jak rozmawialiśmy o kobietach, to można by umrzeć ze śmiechu - uznał.

We wspomnieniach reżysera Holoubek "tak będzie stał, właśnie z tą pochyloną głową, z otwartym okiem, tam błyszczy się ta jego tajemnica, ta inteligencja i dobroć"

Trudno o nim mówić w czasie przeszłym

- Odszedł niezwykły człowiek i autorytet moralny - tak Gustawa Holoubka wspomina Krzysztof Kolberger. Jak powiedział Kolberger, trudno mu mówić o Gustawie Holoubku w czasie przeszłym. - Cały czas jest i wiem, że będzie wśród nas ze swoją wielkością, swoją klasą i mądrością - dodał aktor. Podkreślił, że Gustaw Holoubek był człowiekiem obdarzonym niezwykłym autorytetem.

Odszedł artysta narodowy

Olgierd Łukaszewicz, który wielokrotnie z nim współpracował, nazywa go "artystą narodowym". Były prezes Związku Artystów Scen Polskich podkreślił, że zainteresowanie aktorstwem Gustawa Holoubka wynikało z tego, iż jako postać sceniczna często był tym, który przedstawiał sen o wolnej i niepodległej Polsce. Aktor powiedział, że środowisko Gustawa Holoubka, dorastające w Krakowie podczas drugiej wojny światowej, było natchnione przez teatr Juliusza Osterwy.Zdaniem Olgierda Łukaszewicza, śmierć Gustawa Holoubka to odejście osoby charyzmatycznej, która miała wpływ na sposób myślenia, odczuwania i wrażliwości Polaków. Widownia identyfikowała się z kreowanymi przez niego postaciami, ponieważ potrafił jasno określić, w czyim imieniu mówił. Były prezes ZASP-u przypomniał też, że Gustaw Holoubek był mistrzem pauzy - momentu, który daje widzowi czas do namysłu.

Olgierd Łukaszewicz wspomina, że jako aktor Gustaw Holoubek go peszył, gdyż miał w sobie wielkość na co dzień. Ze zmarłym dziś aktorem były prezes ZASP-u wystąpił między innymi w swoim debiucie scenicznym.

gazeta.pl
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

kasiape

  • Gość
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #273 dnia: Marzec 06, 2008, 01:12:01 pm »

Mulesia

  • Gość
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #274 dnia: Marzec 06, 2008, 07:35:18 pm »

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24721
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #275 dnia: Marzec 06, 2008, 10:37:40 pm »
Gustaw Holoubek
W wieku 85 lat zmarł Gustaw Holoubek - podało TVN24. Jeden z najwybitniejszych i najbardziej zasłużonych aktorów scen polskich




Galeria zdjęć
http://film.wp.pl/idGallery,2930,galeria.html?rfbawp=1204834727.536&ticaid=157be


Pusty stolik, przy którym siadywał Holoubek

Pusty stolik w kawiarni "Czytelnik" w Warszawie, przy którym zasiadał Gustaw Holoubek. Wybitny aktor zmarł w Warszawie w nocy ze środy na czwartek w wieku 85 lat.



1/5  
http://wiadomosci.wp.pl/gid,9731127,galeriazdjecie.html?


Czwartek, 6 marca (15:50)
Słynny stolik Holoubka


Gustaw Holoubek przy kawiarnianym stoliku /

Minęło południe, kiedy w czwartek, kilkanaście minut po godzinie 12., w kawiarni "Czytelnika", w której bywał Gustaw Holoubek, pojawił się jego przyjaciel Tadeusz Konwicki. Od lat razem z Gustawem Holoubkiem zasiadali przy tym samym stoliku.

Gustaw Holoubek zmarł w Warszawie w nocy ze środy na czwartek w wieku 85 lat.

Konwicki nie chciał jeszcze komentować śmierci przyjaciela. "Nie jestem w stanie" - powiedział pisarz, siadając przy stoliku na końcu sali, przy którym zazwyczaj się spotykali.

Także inny stały bywalec "Czytelnika" - Henryk Bereza - nie miał sił, aby się wypowiadać o śmierci Holoubka, nazywanego przez przyjaciół z "Czytelnika" - "Guciem".

Szefowa "Czytelnika" Janina Dróżdż powiedziała, że znała Gustawa Holoubka od ponad 30 lat.

"Przychodził tu praktycznie co dzień, nie było go tylko wtedy, kiedy brał urlop lub chorował" - mówiła Dróżdż. Ale i ona zaznaczyła: "To zbyt bolesne, nie mogę o tym mówić".

Stolik w "Czytelniku", przy którym przez długie lata zasiadał Gustaw Holoubek był swoistą "placówką kulturalną". Niegdyś bywał tu stałym gościem Antoni Słonimski, który wraz z Ireną Szymańską byli współtwórcami tego literackiego stolika.

Przy stoliku tym gromadziła się literacka i artystyczna Warszawa. Na obiadach i rozmowach spotykali się Gustaw Holoubek, Tadeusz Konwicki, a przysiadali się do nich m.in. Edward Stachura, Arnold Mostowicz, Zbigniew Herbert, Jarosław Marek Rymkiewicz, małżeństwo Morgensternów, Andrzej Szczepkowski, Andrzej Kijowski, Jonasz Kofta, Krystyna Kofta, Ryszard Marek Groński, Andrzej Łapicki, Janusz Głowacki, Michał Komar.

Komar wspominając w artykule "Gazety Wyborczej" spotkania w "Czytelniku" przywołuje moment, w którym Gustaw Holoubek przyszedł do stolika na krótko przed ostatnia wizytą w Sejmie. Był napięty, zdeterminowany. "Wyglądał tak pięknie, jak prawdziwy Konrad". Poprzedniego wieczora pokazywał przyjaciołom tekst rezygnacji, ale przy stoliku nawet nie wspomniał, co zaraz zamierza. Mało żartował, wreszcie wstał po angielsku, poszedł na Wiejską i złożył mandat.

Słynny stolik Holoubka i Konwickiego stanowił nawet eksponat na wystawie poświęconej Gustawowi Holoubkowi, która towarzyszyła otwarciu siedziby Instytutu Teatralnego w Warszawie w 2006 roku.

Można było usiąść przy przywiezionym z kawiarni stoliku, na którym - jak zawsze w "Czytelniku" - umieszczona była plakieta informująca o rezerwacji. Zwiedzający mogli też usłyszeć nagrane rozmowy Holoubka z Tadeuszem Konwickim.

W ostatnich latach Gustawa Holoubka widywano przy innych kawiarnianych stolikach. Miejscem stałych sobotnich spotkań Gustawa Holoubka, Tadeusza Konwickiego i Andrzeja Łapickiego była kawiarnia Bliklego na Nowym Świecie.

Źródło informacji: INTERIA.PL/PAP





Ogromna strata :(
"Dużo ludzi nie wie, co z czasem robić.
Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu."

Pozdrawiam
"Starsza Jesienna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24721
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #276 dnia: Marzec 13, 2008, 10:26:46 am »
Żegnaj Mistrzu
Ostatnia droga Gustawa Holoubka (+85 l.)



Takich tłumów od dawna nikt nie widział na warszawskich Powązkach. Przyjaciele, artyści i warszawiacy przyszli na cmentarz uczestniczyć w ostatniej drodze Mistrza, wielkiego aktora Gustawa Holoubka ( 85 l.). Na zawsze pozostanie on w naszej pamięci jako Gustaw-Konrad ze słynnych "Dziadów" w reż. Kazimierza Dejmka ( 78 l.), czy Profesor z "Gangsterów i filantropów" Jerzego Hoffmana (76 l.).


- Wpisał się na trwałe w życie polskiego teatru, filmu, w kulturę i współczesną historię - powiedział podczas mszy św. w intencji zmarłego artysty ks. Wiesław Niewęgłowski.

Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się o godzinie 14.00 w kościele św. Karola Boromeusza. Wzięli w nich udział - obok najbliższej rodziny zmarłego, żony Magdaleny Zawadzkiej (64 l.) i syna Jana (30 l.) - jego przyjaciele i artyści, m.in.: Nina Andrycz (92 l.), Tadeusz Konwicki (82 l.), Piotr Fronczewski (62 l.), Kazimierz Kutz (79 l.), Daniel Olbrychski (63 l.), Andrzej Łapicki (84 l.), Zbigniew Zapasiewicz (74 l.), Marian Opania (65 l.), Piotr Adamczyk (36 l.) oraz Krzysztof Kolberger (58 l.), a także rzesze warszawiaków.

Holoubek, który zmarł w ubiegły czwartek, zostanie pośmiertnie odznaczony przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego (59 l.) najwyższym polskim odznaczeniem - Orderem Orła Białego.

autor: IH
"Dużo ludzi nie wie, co z czasem robić.
Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu."

Pozdrawiam
"Starsza Jesienna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24721
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #277 dnia: Maj 04, 2008, 09:22:21 am »
Zmarł hrabia Wojciech Dzieduszycki. Miał 96 lat

Agata Saraczyńska2008-05-03

Wczoraj w wieku 96 lat zmarł we Wrocławiu Wojciech Dzieduszycki (pseudonim Alberto Sas, Tunio, Turgieniew) aktor, śpiewak, dyrygent, dziennikarz, autor tekstów kabaretowych, działacz kulturalny, recenzent muzyczny i teatralny, legenda powojennego Wrocławia.



W 2006 roku, kiedy została ujawniona jego współpraca ze służbami bezpieczeństwa, wycofał się z życia publicznego i zrzekł się tytułu Honorowego Obywatela Wrocławia. Przyznano mu go w uznaniu zasług w rozwoju kultury miasta w 1999 roku.

Dzieduszycki wywodził się ze starej i zamożnej rodziny szlacheckiej herbu Sas, która w 1775 otrzymała tytuł hrabiowski. Urodzony w Jezupolu koło Stanisławowa zadebiutował jako tenor w operze w Stanisławowie, potem występował we Lwowie, a także Florencji i Mediolanie. W czasie wojny trafił do obozu jenieckiego, a potem koncentracyjnego w Groß-Rosen.

W 1945 roku osiadł we Wrocławiu, kierował młynami zbożowymi i opracował recepturę produkcji Mąki Wrocławskiej. W 1952 założył we Wrocławiu wraz z drugą żoną, Haliną, kabaret "Dymek z papierosa". Jako recenzent i felietonista współpracował z miesięcznikiem Odra, publikował w prasie codziennej, występował w telewizji i filmie. Współorganizował Festiwale Chopinowskie w Dusznikach-Zdroju, za jego sprawą we wrocławskim Parku Południowym wzniesiono pomnik Fryderyka Chopina.

Był wrocławskim autorytetem, legendą, która przyblakła po ujawnieniu agenturalnej przeszłości.
"Dużo ludzi nie wie, co z czasem robić.
Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu."

Pozdrawiam
"Starsza Jesienna Miotełka"

Offline kinga34

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący Gadacz
  • ****
  • Wiadomości: 548
Dh.Wacław Milke [*]
« Odpowiedź #278 dnia: Maj 10, 2008, 07:14:56 am »
Wczoraj ok. godz 17:20 odszedł założyciel najstarszego obecnie zespołu dziecięcego w Polsce..."Dzieci Płocka"
Dh.Wacław Milke





Jako dziecko tańczyłam w tym zespole, dh.Milke był wspaniałym człowiekiem, baardzo kochał dzieci...zespół powstał dzięki niemu w 1946roku...


Informację uzyskałam prywatnie, niestety w mediach lokalnych nie odnalazłam jeszcze oficjalnych doniesień o śmierci tego wspaniałego człowieka.
Kinga-Aga l.19, Daria l.16(Epi!) i Fifi l.8 (wspomnienia

Offline kinga34

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący Gadacz
  • ****
  • Wiadomości: 548
dh. Wacław Milke
« Odpowiedź #279 dnia: Maj 10, 2008, 07:19:50 am »
Coś znalazłam zapraszam do poczytania.

http://miasta.gazeta.pl/plock/1,35681,5198258.html
Kinga-Aga l.19, Daria l.16(Epi!) i Fifi l.8 (wspomnienia

Offline kinga34

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący Gadacz
  • ****
  • Wiadomości: 548
Dh.Wacław Milke [*]
« Odpowiedź #280 dnia: Maj 12, 2008, 05:26:30 am »
Zgodnie z ostatnią wolą Druha Milke, osoby wybierające się na pogrzeb proszone są o nie kupowanie kwiatów i wieńcy- w zamian proszeni są o wsparcie na rzecz Stacjonarnego hospicjum pod wezwaniem Św.Urszuli Ledóchowskiej w Płocku.

Oto  cytat Tadeusza Milke:
W imieniu całej Rodziny pragnę tą drogą podziękować za słowa
wsparcia, w tej ciężkiej chwili jaką jest odejście Ukochanego Męża,
Ojca i Dziadka oraz pamięć, której Wszyscy dajecie świadectwo.
Uroczystości pogrzebowe planowane są na wtorek tj. 13 V o godz.
12:00 w Kościele pod wezwaniem św. Dominika w Płocku. Zgodnie z
ostatnią wolą Dziadka prosimy o nie kupowanie wieńców ani kwiatów,
lecz przekazanie wsparcia na rzecz Hospicjum Stacjonarnego pod
wezwaniem Św. Urszuli Ledóchowskiej w Płocku
Numer Konta:
Bank BPH SA o/Płock
91 1060 0076 0000 3200 0025 0394



Niesamowita sprawa nawet w obliczu śmierci Druh Milke myślał nie o sobie lecz o innych.

Kinga-Aga l.19, Daria l.16(Epi!) i Fifi l.8 (wspomnienia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #281 dnia: Maj 12, 2008, 10:37:32 pm »
Irena Sendlerowa nie żyje

Podczas II wojny światowej uratowała ok. 2,5 tysiąca żydowskich dzieci z getta warszawskiego. Aresztowana przez Gestapo, miała trafić przed pluton egzekucyjny i cudem uniknęła śmierci. Sprawiedliwa Wśród Narodów Świata, nominowana do Pokojowej Nagrody Nobla, odznaczona Orderem Orła Białego i Orderem Uśmiechu, szanowana na całym świecie. Irena Sendlerowa zmarła dziś rano, miała 98 lat.

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,5202609.html
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24721
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #282 dnia: Maj 13, 2008, 09:30:43 am »
Zamiast kwiatów i wieńcy -pieniążki na Hospicujm.
Wyjątkowy musiał być to Człowiek Kinga.

 I odeszła kolejna wyjątkowa osoba Irena Sendlerowa :(

Niech odpoczywają w pokoju





Odszedł najlepszy człowiek świata
Irena Sendlerowa (98 l.) uratowała z niemieckiej zagłady 2,5 tys. żydowskich dzieci



Irena Sendlerowa 1910-2008


Zmarła Irena Sendlerowa (98 l.), bohaterka wojny, kandydatka do Pokojowej Nagrody Nobla, która z narażeniem życia uratowała w czasie wojny 2,5 tys. żydowskich dzieci. Przez ostatni rok była już bardzo chora, przestała udzielać się w życiu publicznym, nie rozmawiała z dziennikarzami. Nam jednak udało się do niej dotrzeć.



Malutka, jakby skulona, mieszkała w domu ojców bonifratrów w Warszawie. Pokój pełen książek, pod ręką dzwoniący co chwila telefon i ona. Trudno było uwierzyć, że kiedyś było w niej tyle siły i odwagi. Niewielu było tak odważnych, żeby narażać swoje życie, by ratować nie swoje dzieci przed zagładą.

Gdzie bym je pomieściła?
Choć uratowała 2,5 tys. Żydów (ponaddwukrotnie więcej niż niemiecki przemysłowiec Oskar Schindler - bohater filmu Stevena Spielberga "Lista Schindlera"), w ostatnich latach swego życia niechętnie wracała do tamtych przeżyć.

- Wszystko jest w mojej książce - odsyłała z kwitkiem media z całego świata. Czasami nie kryła zniecierpliwienia, jak wtedy z rozmowie z nami: - Wczoraj w telewizji powiedzieli, że uratowałam 2,5 tys. dzieci i trzymałam je u siebie w domu. Bzdura. Gdzie ja bym je wszystkie pomieściła? - chichotała dobrotliwie.

Pani Irenie zawdzięczam życie
Za wysokim murem getto. W nim żydowskie rodziny i ich dzieci. Słaniają się na nogach z głodu, wiele już umarło. Irena Sendlerowa, przedwojenna pracowniczka opieki społecznej, buntuje się, że nie ma odważnego, który by im pomógł. - One są niewinne. Muszę coś wymyślić! - postanawia, choć dobrze wie, że pomagając Żydom, ryzykuje życie.


W 1943 roku Irena Sendlerowa ratowała dzieci z warszawskiego getta
 

Ma wtedy niewiele ponad 30 lat. Od 1942 r. współpracuje z Żegotą (organizacją zajmującą się ratowaniem Żydów). Do getta nosi jedzenie, leki i pieniądze. Wchodzi za mur, bo udaje pielęgniarkę, a Niemcy panicznie boją się epidemii tyfusu. Kiedy hitlerowcy zaczynają likwidować getto, podejmuje akcję ratowania żydowskich dzieci. Najczęściej podaje im środki nasenne, a z getta wyjeżdżają zapakowane w worki i kubły na śmieci. Sendlerowej pomaga dziesięć łączniczek. - Powiemy, że wywozimy martwe ofiary tyfusu - szkoli je na wypadek zatrzymania przez Niemców.

Michał Głowiński (73 l.), dziś ceniony językoznawca, pisarz i profesor literatury, jest jednym z "dzieci Sendlerowej":

- Heroiczna, pełna poświęcenia, genialna organizatorka. To pani Irenie zawdzięczam życie - powiedział "Super Expressowi".

Sprawiedliwa Wśród Narodów Świata
Wywożenie dzieci z getta i umieszczanie ich potem w polskich rodzinach, sierocińcach i klasztorach, odbywało się w konspiracji. Większość uratowanych nigdy nie odnalazła swoich rodziców, niektórzy do dziś nie znają swego pochodzenia. Wielu nawet nie wie, że żyje właśnie dzięki niej.

Pod koniec 1943 r. Irenę Sendlerową aresztowało gestapo. Skazano ją na śmierć, ale dzięki okupowi wpłaconemu przez Żegotę została rozstrzelana tylko na papierze.

Po wojnie tworzyła w stolicy domy dziecka. W 1965 r. izraelski Instytut Yad Vashem uhonorował ją medalem Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata, a w 2003 r. otrzymała Order Orła Białego. Rok temu z inspiracji prezydenta Lecha Kaczyńskiego podjęto starania o zgłoszenie kandydatury Ireny Sendlerowej do Pokojowej Nagrody Nobla. Niestety, za późno...

To nasza bohaterka
Irena Sendlerowa zmarła wczoraj przed godz. 9 rano. Dwie godziny później w Gimnazjum nr 23 na warszawskiej Pradze trwały przygotowania do uroczystego nadania szkole jej imienia.

- Kiedy dowiedzieliśmy się o śmierci naszego patrona, cała szkoła płakała - pani dyrektor, uczniowie, nawet chłopcy - mówiła nam Paulina Waryszak (14 l.), uczennica klasy I. - Bardzo chciałam poznać panią Irenę i móc z nią porozmawiać, bo ocaliła mnóstwo dzieci podczas wojny. Na podium pod portretem uśmiechniętej bohaterki stał pusty fotel, w którym miała zasiąść Sprawiedliwa Wśród Narodów Świata. Tłum gości, nauczycieli i gimnazjalistów oddał jej hołd minutą ciszy. - To nasza bohaterka. Zawsze uśmiechnięta uczyła wszystkich tolerancji, radości i odwagi - powiedziała "Super Expressowi" Anna Drabik (71 l.), przewodnicząca Stowarzyszenia Dzieci Holocaustu. - Dzieci, które uratowała pani Irena, nie były anonimowe. Ich nazwiska, spisane na kartkach, schowała do słoika i zakopała w ogródku willi przy ul. Lekarskiej 9 w Warszawie - przez ten dom przewinęło się w czasie wojny trzydzieścioro żydowskich dzieci.

Izrael Gutman, prof. Instytutu Yad Vashem w Jerozolimie: - Irena Sendlerowa to postać niezwykła. Jej działanie, ratowanie cudzego życia, na tle tego, co się działo w czasie wojny, było jak światło w strasznej nocy. Wokół niej było wiele kobiet, które też bezinteresownie pomagały innym. Uratowały przed śmiercią wiele dzieci, których wojna pozbawiła rodziców.

Bronisław Geremek, prof. historii, eurodeputowany PD: - To jedna z najpiękniejszych postaci w polskiej panoramie działań w obronie ludzi. W najwspanialszy z możliwych sposobów służyła pokojowi i godności ludzi. Zasłużyła na Nagrodę Nobla. Polska powinna uczynić wszystko, żeby świat wiedział o działaniu tej najsprawiedliwszej ze sprawiedliwych świata.

Bogdan Borusewicz, marszałek Senatu RP: - To, co zrobiła, było niezwykłe i nadzwyczajne. Jest symbolem autentycznej walki ludzi, którzy znaleźli się w skrajnej sytuacji. Jej postawa i bohaterstwo uratowały życie wielu dzieci żydowskich, a było to działanie naznaczone groźbą śmierci. Była też symbolem całego grona Polaków, którzy postępowali podobnie.

Marek Edelman, dowódca powstania w getcie warszawskim:
- Irena Sendlerowa była wielkim człowiekiem, z jednej strony świetnym organizacyjnie, z drugiej najlepszym moralnie. To, co robiła, jest jej wielką zasługą. Pamiętajmy również, że mogła pomagać, gdyż nie działała sama. Była otoczona gronem wspaniałych współpracowników.

autor: Tomasz Barański, AJ
"Dużo ludzi nie wie, co z czasem robić.
Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu."

Pozdrawiam
"Starsza Jesienna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24721
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #283 dnia: Maj 14, 2008, 12:09:11 am »
Trzecia matka, która uratowała życie 2500 dzieci
Ewa K. Czaczkowska 12-05-2008
Odeszła Irena Sendlerowa - Sprawiedliwa wśród Narodów Świata. Narażając życie, wyprowadziła z getta 2500 żydowskich dzieci. Ich nazwiska zapisała na bibułce i ukryła w butelce pod jabłonką


Lista Sendlerowej. Świat dowiedział się o niej późno. Za późno, by docenić i rozpatrzyć wniosek o przyznanie Pokojowej Nagrody Nobla. Skromna, uśmiechnięta, zawsze podkreślała, że sama nie zdołałaby uratować nikogo. Robiła to z innymi. Nie lubiła, gdy porównywano ją do Oskara Schindlera. On nie ryzykował życia, dając zatrudnienie Żydom. Ocalił ich, ale zarabiał też na ich pracy. Ona i dziesięcioro łączników codziennie narażali się na śmierć.

– Była dla nas symbolem wszystkich osób, nieznanych nam z nazwiska, które uratowały nam życie – mówi Krystyna Budnicka ze Stowarzyszenia Dzieci Holokaustu.


Wrażliwość po ojcu

Gdy wybuchła wojna, Irena Sendlerowa miała 28 lat i spore doświadczenie w pracy z ludźmi potrzebującymi. Tej wrażliwości uczył ją ojciec – lekarz Stanisław Krzyżanowski. W Otwocku pod Warszawą leczył głównie żydowską biedotę. Gdy miała siedem lat, ojciec zmarł na tyfus, którym zaraził się od pacjentów. Po nim "odziedziczyła" socjalistyczne poglądy i przekonanie, że każdemu człowiekowi w potrzebie, niezależnie od rasy, religii, przekonań politycznych trzeba pomóc.

Siłę charakteru pokazała już podczas studiów na Uniwersytecie Warszawskim, gdy protestowała przeciw gettu ławkowemu. W latach 30. pracowała w Ośrodku Opieki nad Matką i Dzieckiem, a potem w Wydziale Opieki Społecznej w Zarządzie Miasta Warszawy. Tam w Referacie Opieki nad Dzieckiem od początku wojny prowadziła działalność konspiracyjną. Dziesięcioosobową grupą kierował późniejszy pisarz Jan Dobraczyński.


Nazwiska pod jabłonką

Do jesieni 1940 r. grupa wbrew zakazom udzieliła pomocy materialnej 3 tys. Żydów. Po zamknięciu getta i zaostrzeniu kontroli wydziału, który jak cały zarząd miasta był nadzorowany przez Niemców, było to coraz trudniejsze. Ale Irena Sendlerowa z dokumentami pielęgniarki nadal wchodziła do getta. Wnosiła żywność, lekarstwa, pieniądze. I przemycała dzieci na stronę aryjską. Z fałszywymi papierami trafiały do kryjówek, rodzin, klasztorów. Po powstaniu Rady Pomocy Żydom Żegota Sendlerowa kontynuowała działalność jako kierowniczka Referatu Dziecięcego.

W październiku 1942 r. została aresztowana przez gestapo. Torturowana na Pawiaku ("Do dziś mam "wizytówki" tych nadludzi na swoim ciele" – pisała wiele lat po wojnie), nie wydała nikogo. Jej nazwisko było już na liście rozstrzelanych, ale uniknęła śmierci dzięki przekupieniu przez Żegotę niemieckiego strażnika.

Odtąd personalia wszystkich wyprowadzonych z getta dzieci ukrywała w butelce, którą zakopywała pod jabłonką przy ul. Lekarskiej 9 w Warszawie. Na cieniutkich bibułkach notowała ich prawdziwe nazwiska, imiona, fałszywe personalia, zaszyfrowane adresy nowych rodzin. Po wojnie listę przekazała Adolfowi Bermanowi (bratu Jakuba, wysokiego działacza partyjnego), który był przewodniczącym Centralnego Komitetu Żydów w Polsce. Berman zabrał ją do Izraela. Nie wiadomo, co się z nią stało. Sendlerowa nie chciała, by listę opublikowano w Polsce, gdyż część uratowanych dzieci nie znała swojej prawdziwej tożsamości.


Ocalone dzieci

– Żyje może kilkanaście osób w kraju i za granicą, które wiedzą, że to właśnie Irena Sendlerowa uratowała im życie. Miały z nią bliski kontakt – mówi Krystyna Budnicka, która nie zna tożsamości tych, którzy jej pomogli. – Wiele osób nie wiedziało, że to jej zawdzięczały życie. Nie wiadomo też, ile z tych dzieci przeżyło wojnę.

Przeżyła Elżbieta Ficowska, niegdyś przewodnicząca Stowarzyszenia Dzieci Holokaustu. Irenę Sendlerową nazywała trzecią matką. W odróżnieniu od pierwszej żydowskiej, która dała jej życie, drugiej polskiej, która dała miłość, trzecia – uratowała jej życie. Wśród ocalonych przez Sendlerową jest także literaturoznawca prof. Michał Głowiński.

Po wojnie Irena Sendlerowa była z powodu swojej konspiracyjnej działalności szykanowana. Dopiero w 1965 r. otrzymała medal Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Podobno przeciwny był Adolf Berman. Pół roku temu Żydówka Mirjam Boehm pisała w "Rz": "Wielu Żydów wciąż nie chce przyjąć do wiadomości zaangażowania Ireny Sendlerowej i jej współpracowników w akcję ratowania dzieci". Podkreślała, że dotąd historycy nie podjęli na temat jej działalności poważnych badań.

Irena Sendlerowa została uhonorowana m.in. Orderem Orła Białego. Światowa Federacja Stowarzyszeń Dzieci Holokaustu zgłosiła ją do Pokojowej Nagrody Nobla.

Od ponad pięciu lat mieszkała w ośrodku pomocy prowadzonym przez ojców bonifratrów w Warszawie. Regularnie odwiedzały ją osoby ocalone z Holokaustu.

– Kiedy dwa miesiące temu, przed wyjazdem do Izraela, rozmawiałam z nią telefonicznie, była w pełni sił umysłowych – mówi Krystyna Budnicka.

Korzystałam m.in. z tekstów Magdaleny Grochowskiej "Lista Sendlerowej" i Macieja Piotrowskiego "Czy świat mi pomagał, gdy płakałam z bezsilności?"

Źródło : Rzeczpospolita
"Dużo ludzi nie wie, co z czasem robić.
Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu."

Pozdrawiam
"Starsza Jesienna Miotełka"

Offline sonia

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 25290
    • Dar Życia
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #284 dnia: Czerwiec 01, 2008, 01:20:30 am »
Zmarł bohater słynnego filmu "Olej Lorenza"


W Stanach Zjednoczonych zmarł w wieku 30 lat Lorenzo Odone, który ponad 20 lat cierpiał na bardzo rzadką chorobę ALD (adrenoleukodystrofię).

Jego włoscy rodzice, walcząc z chorobą syna, sami stworzyli olej, który - jak się okazało - był w stanie powstrzymać jej rozwój. Historię chorego i jego rodziców uwieczniono w 1992 roku w głośnym amerykańskim filmie  "Olej Lorenza", w reżyserii George'a Millera, z Susan Sarandon i Nickiem Nolte.
Olej Lorenza Lorenzo's Oil (1992)

O śmierci Lorenzo z Fairfax w Wirginii informują w sobotę wszystkie włoskie media.

Gdy Lorenzo miał kilka lat, pojawiły się u niego pierwsze symptomy tajemniczej choroby. Zrozpaczeni rodzice dowiedzieli się, że w przypadku ich syna medycyna jest bezradna. Zdiagnozowano u niego adrenoleukodystrofię, bardzo rzadkie, nieuleczalne zwyrodnienie mózgu, występujące u chłopców. Lekarze dali wówczas dziecku najwyżej dwa lata życia.

Augusto i Michaela Odone postanowili walczyć o życie syna, uciekając się do tradycyjnej medycyny. Na własną rękę, on - ekonomista i ona - wydawca, postanowili poznać chorobę i zaczęli poszukiwać sposobów walki z nią. Stwierdzili, że ponieważ organizm ich syna nie może sprawnie usuwać gromadzących się w nim kwasów tłuszczowych, należy doprowadzić do tego, by te kwasy w ogóle nie powstawały.

W drodze własnych eksperymentów zdeterminowani rodzice stworzyli specjalny olej składający się z odpowiednio spreparowanych kwasów oleinowego i erukowego. I to właśnie ta substancja powstrzymała dalszy rozwój choroby.

Lorenzo przeżył 30 lat. Zmarł w rezultacie komplikacji po zapaleniu płuc.

Olej Lorenza, opracowany przez jego rodziców, długo badali naukowcy. Niektórzy z nich potwierdzili jego skuteczność. Udowodnili, że substancja ta może też być skutecznym środkiem zapobiegającym ALD. Mikstura nie dopuściła do rozwoju choroby u prawie trzech czwartych badanych chłopców.

We Włoszech przypomina się, że w 1996 roku piosenkę Lorenzo zadedykował Phil Collins. W jej tworzeniu brał udział jej bohater, który słowa aprobował ruchem brwi.

Źródło informacji: PAP
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 18,1l. , Domowa terapia

Offline sonia

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 25290
    • Dar Życia
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #285 dnia: Czerwiec 01, 2008, 01:51:17 am »
..... Trzeci na krążku utwór „Lorenzo” tylko w połowie należy do Phila. Jego nazwiskiem sygnowana jest muzyka, tekst dopisała natomiast Michaela Odone. Niezwykłość sytuacji potęguje fakt, że pani Odone nie jest ani muzykiem, ani poetką a historia, którą opowiada w słowach piosenki jest prawdziwa. Sięga początku lat osiemdziesiątych...

"Na Komorach, gdzie dorastałem po skończeniu 4 lat
Mogłem pływać, łowić ryby i nurkować na dnie oceanu
a wiatr się śmiał, a wiatr śmiał się wśród
drzew, jakby chciał powiedzieć
Oto dziecko, które będzie chciało, by świat szedł jego drogą, we Wschodniej Afryce, we Wschodniej Afryce."


Augusto i Michaela Odone mieszkali w Comor Islands. Augusto był ekonomistą i sprawował ważną funkcję w Banku światowym, jego żona prowadziła wydawnictwo. W 1978 roku doczekali się potomka. Lorenzo Odone przyszedł na świat dokładnie 29 maja 1978 roku, był ruchliwym, radosnym chłopcem a fakt, że przyszło mu się wychowywać i rosnąć w Comor Islands, we wschodniej Afryce, tylko potęgował jego radość życia.

Rozległe, dzikie przestrzenie i bliskość natury działały pobudzająco na kształtującą się wyobraźnię dziecka.

"Nagle dla mnie świat przewrócił się do góry nogami -
z dala od mych przyjaciół lwów i delfinów przybył ten
okropny dźwięk
Ciemne chmury, odgłosy gromów szalały nade mnę
przybył ten potwór zwany „A-dre-no-leu-ko-dys-tro-fia
Gdzie jest moja Wschodnia Afryka?"


Problemy rodziny Odone zaczęły się w 1984 roku. Sześcioletni wówczas Lorenzo zaczął mieć niewytłumaczalne napady złości i zawroty głowy. Chłopca poddano badaniom, ich wyniki i werdykt lekarzy były druzgocące. U dziecka stwierdzono adrenoleukodystrofię, Lorenzo miał nie przeżyć następnych dwóch lat. Początkowy szok i rozpacz rodziców z biegiem czasu ust±piły miejsca determinacji. Michaela i Augusto nie pogodzili się z wyrokiem synka i podjęli trudną, długą walkę o jego życie. W początkowym okresie rodzina Odone mogła liczyć właściwie tylko na siebie. Lekarze nie znając leku na przypadłość małego Lorenzo, nie dawali mu żadnych szans na przeżycie i nie bardzo chcieli wspierać Michaele i Augusta w ich walce. Tymczasem przepowiednie lekarzy niebawem zaczęły się sprawdzać. Stan zdrowia Lorenzo szybko się pogarszał, chłopiec słabł i tracił wzrok, w ci±gu roku stał się kalek± przykutym do łóżka. Celem rodziców było więc jak najszybsze zastopowanie choroby.

"Cóż, oni powiedzieli, powiedzieli (ci, którzy wiedzą wszystko)
Powiedzieli, że od teraz dla ciebie nie będzie już stania na własnych nogach
Więc wziąłem dłonie mych rodziców, uniosłem głowę, by powiedzieć, że
Po prostu będę musiał być bohaterem, nie ma innego sposobu!"


Augusto i Michaela nie mieli pojęcia o medycynie, mimo to, w sytuacji gdy lekarze pozostawili ich syna na pastwę choroby, sami zabrali się za poszukiwanie lekarstwa. Co najdziwniejsze, noce spędzone na studiowaniu książek medycznych przyniosły skutek i państwo Odone wynaleźi w 1986 roku coś co można nazwać antidotum na ALD. Jednak, żeby zrozumieć odkrycie, trzeba na chwilę rzucić okiem do encyklopedii. Na czym polega adrenoleukodystrofia? „Chorobę tę wywołuje gen, który jest przenoszony tylko przez kobiety, lecz chorują na nią przedstawiciele płci męskiej. W ich organizmach ulega uszkodzeniu system enzymatyczny nadzorujący usuwanie długołańcuchowych nasyconych kwasów tłuszczowych. Gdy tych zgromadzi się za dużo, uszkadzająone osłonkę mielinową która otacza włókna nerwowe. Następuje blokada w przepływie sygnałów między neuronami.”
Rodzice Lorenzo wymyśili więc „specjalny olej składający się z odpowiednio spreparowanych kwasów oleinowego i erukowego. Założono, że organizm chłopca będzie przerabiał tę substancję na nieszkodliwe i łatwo wydalane produkty przemiany materii”. Ów olej podawali synowi i choroba przestała postępować.

Na dalszy rozwój wypadków nie trzeba było długo czekać. Choroba Lorenzo została zastopowana, rodzina Odone przeniosła się więc do Stanów Zjednoczonych, by tam już z pomocą lekarzy kontynuować kurację. Lekarze, pocz±tkowo tak sceptyczni, musieli przynajmniej w pewnym stopniu przyznać rację Augusto i Michaeli, i przyjrzeć się bliżej Olejowi Lorenza. Historia cudownego ocalenia śiertelnie chorego chłopca szybko się rozeszła, pojawili się pierwsi chętni rodzice do testowanie leku na ich chorujących dzieciach.

Na początku lat dziewięćdziesi±tych historia rodziny Odone doczekała się ekranizacji. Obraz z 1992 roku zatytułowany po prostu „Olej Lorenza” (reż. Georg Miller) zrobił sporo pozytywnego zamieszania, a Susan Sarandon dostała Oskara za rolę matki chłopca. Film kończy się optymistycznie sugerując, że lek wymyślony przez zdesperowanych rodziców rozwiązuje cały problem adrenoleukodystrofii, co jest niestety trochę mylące. Olej Lorenza, jak pokazały ostatnie lata, nie jest tak skuteczny jak mogłoby się wydawać. Wiele dzieci chorujących na ALD, którym podano antidotum, niestety umarło. Możliwe natomiast, że lek jest skuteczny, gdy zagrożonemu chorobą chłopcu poda się olej przed pojawieniem się pierwszych symptomów.

Michaela w połowie lat dziewięćdziesiątych napisała wiersz o synu, wysłała go do Phila Collinsa, a ten niespodziewanie odpisał prosząc o nie przekazywanie tego tekstu nikomu innemu, gdyż on chce zrobić z tego piosenkę. Tak też się stało, Phil skomponował melodie, dopasował tekst i całoś umieścił na swojej solowej płycie „Dance Into The Light” z 1996 roku. Collins zaproponował muzykę pełn± afrykańskich smaczków, zdominowaną fantastycznym rytmem, podkreślonym typową dla siebie, dynamiczną partią solową bębnów w środkowej części kompozycji. Znalazł także miejsce na dźwięki „podkradzione” z afrykańskiego buszu, na ładną melodię, która pachnie wolnością i przygodą, słowa zaśpiewał z pasją i wiarą w to, co napisała Michaela. Nie kombinował z tytułem. Piosenkę nazwał po prostu „Lorenzo” i dobrze zrobił, bo to najlepszy tytuł dla tej pieśni. Między dżwiękami, między uderzeniami bębnów, słowami pani Odone, śpiewanymi przez Phila jest mały chłopiec, ramionami obejmujący życie, tulący do siebie dzikość Afryki, wierzący śpiewom ptaków. Do końca. W piosence nie ma choroby, pojawia się ona tylko w tekście, w nutach Lorenzo pozostaje zdrowym człowiekiem. Kompozycja zaczyna się i kończy w podobnym nastroju, pełnym romantycznej przygody. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że Collins specjalnie tak to wymyślił.

Ważnym, chyba dość symbolicznym zwrotem w tekście tej piosenki jest wers „chodź ze mną, idę z powrotem do Wschodniej Afryki”. Z opowieści Augusto i Michaeli można wywnioskować, że czas spędzony w Comor Islands był wspaniałym okresem w ich życiu, synonimem zdrowia Lorenzo... Niestety nie dane im było wrócić do Wschodniej Afryki. Michaela zmęczona walką o życie i zdrowie syna, umiera na raka w lipcu 2000 roku.

Lorenzo Odone skończył w tym roku 27 lat, mieszka z ojcem w Waszyngtonie. Nie wstaje z łóżka, nie mówi. Olej wymyślony przez rodziców zatrzymał chorobę, ale nie mógł cofnąć zniszczeń, jakich dokonała ona w jego organizmie. Augusto na pytanie jak miewa się syn, odpowiada „trzyma się jakoś, wygląda zdrowo ale nie odzyskał sprawności, jest całkowicie sparaliżowany”. Lorenzo nigdy nie będzie zdrowy, cudem uratowano mu życie, ale wygląda na to, że historia choroby chłopca i zmagań jego rodziców, miała głęboki sens. Olej Lorenza to zdecydowanie pozytywna pozostałość po tej przykrej historii, która być może sprawi, że adrenoleukodystrofia stanie się chorobą, którą można powstrzymać.


(w artykule wykorzystano tłumaczenie tekstu piosenki "Lorenzo" zaczerpnięte ze strony www.philcollins.adgraf.net)

źródło
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 18,1l. , Domowa terapia

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24721
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #286 dnia: Czerwiec 01, 2008, 07:29:32 am »
"Dużo ludzi nie wie, co z czasem robić.
Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu."

Pozdrawiam
"Starsza Jesienna Miotełka"

kasiape

  • Gość
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #287 dnia: Czerwiec 01, 2008, 11:08:20 am »

zwalcio

  • Gość
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #288 dnia: Czerwiec 01, 2008, 01:03:21 pm »

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8422
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #289 dnia: Czerwiec 01, 2008, 01:23:16 pm »
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

kasiape

  • Gość
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #290 dnia: Czerwiec 04, 2008, 12:02:20 pm »

zapalam świeczkę dla Agaty Mróz - Olszewskiej, która imponowała mi swoją postawą, swoim dążeniem do celu - wygrania z chorobą! jedyny mecz jaki przegrała  :puppydogeyes:  :puppydogeyes:
zmarła w dniu, w którym córeczka skończyła 2 m-ce :puppydogeyes:  :puppydogeyes:

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8422
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #291 dnia: Czerwiec 04, 2008, 03:35:41 pm »
UUUUUuuuuu :lzy:  :lzy:  :lzy: A tak jej dopingowałam w jej walce z chorobą :lzy:  :lzy:  :lzy:

"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

zwalcio

  • Gość
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #292 dnia: Czerwiec 04, 2008, 05:00:58 pm »
:lzy:  :lzy:  tak strasznie mi przykro, tym batdziej, że wierzyłam, że wygra tę walkę....

berto45

  • Gość
Agata Mróz nie żyje
« Odpowiedź #293 dnia: Czerwiec 04, 2008, 05:27:58 pm »
Agata Mróz nie żyje
Autor: Filip Miłuński, Źródło: www.sport.pl

Siatkarka Agata Mróz-Olszewska, reprezentantka Polski i dwukrotna złota medalistka mistrzostw Europy przegrała walkę z chorobą szpiku – mielodysplazją.

O śmierci siatkarki poinformowała w środę profesor Alicja Chybicka, z Kliniki Transplantologii szpiku we Wrocławiu. To właśnie tu Agata Mróz 22 maja przeszła zabieg przeszczepu szpiku kostnego. Komórki były odpowiednio dobrane i sama operacja przebiegła pomyślnie.

- Nie można mówić o tym, że szpik się nie przyjął, bo było na to za wcześnie. To co się stało, to była dramatycznie przebiegająca, piorunująca infekcja, posocznica ze wstrząsem septycznym – powiedział profesor Krzysztof Kałwak z wrocławskiej Kliniki Hematologii.

Na mielodysplazję Agata Mróz cierpiała od 17 roku życia. To właśnie z jej powodu w 2007 roku musiała porzucić swoją pasję – siatkówkę.

Współpracując z wieloma organizacjami Agata Mróz uratowała życie setkom osób. Patronowała akcjom promującym oddawanie krwi i szpiku kostnego. Choć sama przegrała z chorobą, pomogła wielu osobom chorym na białaczkę.

- Mam nadzieję, że śmierć Agaty nie pójdzie na marne. Całym swoim życiem, a szczególnie ostatnimi chwilami, gdy wiedziała już, że jest bardzo chora, chciała przekazać światu, że z chorobą można wygrać. W Polsce o białaczce i chorobach krwi mówi się bardzo mało. Niech to się zmieni - powiedział na konferencji prasowej we Wrocławiu Jacek Olszewski, mąż Agaty Mróz.

Agata Mróz-Olszewska urodziła się 7 kwietnia 1982 roku w Tarnowie. Z reprezentacją Polski dwukrotnie zdobyła mistrzostwo Europy. Grała na pozycji środkowej, miała 191 cm wzrostu. Występowała w Tarnovii, SMS Sosnowiec, WSBiP Ostrowiec Świętokrzyski, BKS Stal Bielsko-Biała i Gruppo 2002 Murcia.

W kwietniu tego roku urodziła córeczkę Lilianę, a 22 maja przeszła zabieg przeszczepu szpiku kostnego. Przez cały ten czas pozostawała w szpitalu.

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24721
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #294 dnia: Czerwiec 04, 2008, 06:27:40 pm »


Smutne,bardzo smutna wiadomość  :lzy:
Wierzyłam,że wygra walkę z chorobą.
Wspaniała Matka,urodziła córeczkę przerywając branie leków.

"Dużo ludzi nie wie, co z czasem robić.
Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu."

Pozdrawiam
"Starsza Jesienna Miotełka"

kasiape

  • Gość
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #295 dnia: Czerwiec 05, 2008, 02:09:47 pm »


Wszystkim, którzy chcieliby osobiście pożegnać Agatę Mróz-Olszewską podajemy informacje na temat pogrzebu. Jednocześnie redakcja Wirtualnej Polski składa szczere kondolencje rodzinie Agaty. Jest nam niewyobrażalnie przykro, że tak wspaniałej osoby nie ma już wśród nas.

Pogrzeb Agaty Mróz-Olszewskiej odbędzie się 9 czerwca (poniedziałek) o godz.12:00 w Kościele Księży Filipinów przy ul. Józefa Piłsudskiego 9 w Tarnowie.
źródło

Offline Anna

  • User z prawami do pisania
  • Weteran
  • ******
  • Wiadomości: 4459
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #296 dnia: Czerwiec 05, 2008, 08:27:08 pm »

Offline siersciuch

  • User z prawami do pisania
  • Aktywny Gadacz
  • *****
  • Wiadomości: 791
    • http://www.Kuba.2q.pl
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #297 dnia: Czerwiec 06, 2008, 09:24:49 am »
pozdrawiamy - ewa i kubuś z zesp. Sotosa i niedosłuchem obustronnym - wspomnienia<10 lat> oraz Dawidkiem <2,5 roku>

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24721
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #298 dnia: Czerwiec 10, 2008, 07:42:58 pm »
Pożegnanie Agaty Mróz - Olszewskiej

Rodzina, przyjaciele, tłumy kibiców i mieszkańców Tarnowa pożegnały w poniedziałek Agatę Mróz-Olszewską, zmarłą 4 czerwca siatkarkę, reprezentantkę Polski, dwukrotną mistrzynię Europy.  

Utytułowana polska siatkarka zmarła 4 czerwca we Wrocławiu, kilkanaście dni po przeszczepie szpiku kostnego. Jej organizm nie poradził sobie z infekcją.

W poniedziałek Agatę Mróz-Olszewską żegnali najbliżsi, przyjaciele, zawodniczki z zespołów, w których grała, kibice z całej Polski oraz mieszkańcy rodzinnego Tarnowa. Wszyscy nie zdołali pomieścić się w niewielkim kościele Księży Filipinów - tym samym, w którym dokładnie przed rokiem siatkarka brała ślub. – Dla nas wszystkich, mimo że umarła, ona wygrała tę walkę. Dla męża, dla dziecka, wygrała – mówili dziennikarzom kibice BKS Stal Bielsko-Biała.

– Zawsze wiedziała, co ma robić. Miła, sympatyczna, silna dziewczyna, zawsze uśmiechnięta, potrafiła zmobilizować do walki – tak zapamiętały Agatę Mróz młode siatkarki "Tarnovii".


Przedstawiciel prezydenta RP przekazał rodzinie, przyznany pośmiertnie Agacie Mróz, Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. Mąż siatkarki Jacek Olszewski powiedział, że nie może go przyjąć, a jego zdaniem należy się on tym, którzy ratują życie, czyli lekarzom z kliniki hematologii. Zebrani w kościele i przed świątynią przyjęli to oklaskami.

– Uważam, że Agata nie powinna być wykorzystywana w taki sposób, że dopiero w chwili śmierci dostała ten order. Ja jako mąż, może ktoś powie, jestem niewdzięczny, ale nie mogę przyjąć tego orderu, ponieważ złamałabym w dniu pogrzebu Agaty po pierwsze moje przekonania, a po drugie - zdradziłbym ideały Agaty – mówił Jacek Olszewski.

Podczas ceremonii na cmentarzu w Tarnowie-Krzyżu, gdzie pochowana została siatkarka, Jacek Olszewski podziękował wszystkim, którzy towarzyszyli Agacie w trudnych chwilach i tym, którzy przyszli na pogrzeb. – Ja nie pytam Boga, dlaczego zabrał mi Agatę. Ja mu dziękuję dzisiaj za to, że postawił ją na mojej drodze, że mogłem z nią być, dzielić z nią najwspanialsze chwile mojego życia, że obdarzył nas córką. Muszę Agato Ci powiedzieć, że na pewno wychowam ją na wspaniałą dziewczynę i na pewno nigdy o Tobie nie zapomni – powiedział Jacek Olszewski.

– Agata pozostawiła niezwykły testament, zawierający tę najcenniejszą prawdę, że prawdziwy sukces odnosimy wtedy, gdy dajemy siebie innym – mówił minister sportu Mirosław Drzewiecki.

Nad głowami zebranych na cmentarzu popłynęły dźwięki zagranej na trąbce "Barki". Grób pokryły tysiące kwiatów.


Agata Mróz-Olszewska urodziła się 7 kwietnia 1982 roku w Tarnowie. Była wielokrotną reprezentantką Polski w siatkówce i jedną z najbardziej utytułowanych polskich siatkarek w ostatnich latach. Dwukrotnie zdobyła mistrzostwo Europy seniorek (2003, 2005) i raz kadetek (1999). Grała na pozycji środkowej. Występowała w Tarnovii, SMS Sosnowiec, WSBiP Ostrowiec Świętokrzyski, BKS Stal Bielsko-Biała i Gruppo 2002 Murcia.

W 2007 roku z powodu choroby, na którą cierpiała od 17. roku życia, musiała przerwać karierę. 4 kwietnia urodziła córeczkę Lilianę, a 22 maja przeszła zabieg przeszczepu szpiku kostnego. Zmarła 4 czerwca na skutek piorunującej infekcji - posocznicy ze wstrząsem septycznym.

(PAP)

VIDEO
http://ww2.tvp.pl/8979,20080609731677.strona
Pożegnanie Agaty Mróz
 
Kilka tysięcy osób pożegnało w Tarnowie zmarłą 4 czerwca reprezentantkę Polski w siatkówce Agatę Mróz-Olszewską
"Dużo ludzi nie wie, co z czasem robić.
Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu."

Pozdrawiam
"Starsza Jesienna Miotełka"

Offline Anna

  • User z prawami do pisania
  • Weteran
  • ******
  • Wiadomości: 4459
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #299 dnia: Czerwiec 10, 2008, 07:58:56 pm »
"Jej heroiczna decyzja daje podstawy do beatyfikacji"[/color]

KS. BONIECKI: SĄ SZANSE NA BEATYFIKACJĘ AGATY MRÓZ


- W przypadku tej młodej kobiety mieliśmy do czynienia z decyzją heroiczną i to może stanowić punkt wyjścia do beatyfikacji - mówi TVN24 ks. Adam Boniecki, który nie wyklucza, że Agata Mróz wybierając życie swojego dziecka, dała przesłanki do zastanowienia się nad wyniesieniem jej na ołtarze.

- Fakt, że Agata Mróz była osobą znaną nadaje jej świadectwu ogromnej siły. Mamy do czynienia z niehałaśliwym podziwem tej młodej kobiety przez społeczeństwo i to ma znaczenie - uważa redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego".

Według ks. Bonieckiego chociaż "przesłanki do zastanowienia się nad rozpoczęciem procesu beatyfikacyjnego" Agaty Mróz niewątpliwie istnieją, należy jednak podchodzić do tego ze spokojem.      Fakt, że Agata Mróz była osobą znaną nadaje jej świadectwu ogromnej siły. Mamy do czynienia z niehałaśliwym podziwem tej młodej kobiety przez społeczeństwo. Ale beatyfikacja to proces żmudny i trudny.      
Ks. Adam Boniecki- Beatyfikuje się ludzi religijnych, którzy swoją siłę czerpali z wiary. Kościół nie może tak zagarniać do siebie wszystkich czynów heroicznych, nie można się narzucać z beatyfikacją. To jest długi i żmudny proces - podkreśla ks. Boniecki.

Duchowny zaznacza jednak, że godne podziwu jest "uznanie, że życie dziecka miało większą wartość niż jej własne". - Świadectwo miłości Agaty Mróz to jeden z tych momentów, kiedy człowiek patrząc na czyjeś życie zaczyna myśleć o własnych wyborach, ważeniach racji "co - za co" - podkreśla duchowny.

Ks. Boniecki dla dziennika "Polska"

Wcześniej o możliwości wyniesienia Agaty Mróz na ołtarze ks. Boniecki mówił w wywiadzie dla dziennika "Polska". - W perspektywie chrześcijańskiej takie zdecydowane i świadome działanie zasługuje na świętość. Postawa heroicznej miłości [Agaty Mróz] świadczy na pewno o ogromnej klasie człowieka i być może jest przesłanką do zastanowienia się nad wyniesieniem na ołtarze – podkreślał duchowny w rozmowie z dziennikarzem "Polski".

Agata jak beatyfikowana Włoszka

Ewa Kowalewska z katolickiej organizacji Forum Kobiet Polskich zwraca uwagę, że postawa Agaty Mróz przypomina do złudzenia historię błogosławionej Gianny Beretty Molli.

U tej młodej Włoszki w drugim miesiącu ciąży odkryto włókniaka macicy. Mimo że lekarze zalecali jej przerwanie ciąży, zdecydowała, że urodzi córeczkę. W tydzień po porodzie zmarła. Był to rok 1962, a na ołtarze kobietę wyniósł Jan Paweł II w 1994 r., podczas Światowego Roku Rodziny.      Bądź szczęśliwy, nie żałuję swojej decyzji. Gdybym miała jeszcze raz wybierać, wybrałabym tak samo. Jestem szczęśliwa, odchodzę spełniona.      
Testament Agaty Mróz

Testament "Złotka"

„Bądź szczęśliwy, nie żałuję swojej decyzji. Gdybym miała jeszcze raz wybierać, wybrałabym tak samo. Jestem szczęśliwa, odchodzę spełniona”. Te trzy wzruszające zdania to testament Agaty.

Znana siatkarka swój ostatni list przekazała mężowi na dwa dni przed śmiercią. Zdecydowała się urodzić dziecko, choć wiedziała, że może tego nie przeżyć. W poniedziałek w Tarnowie, w rocznicę jej ślubu, odbył się pogrzeb "Złotka".

http://www.tvn24.pl/0,1553167,wiadomosc.html

 

(c) 2003-2014 Team Dar Życia :: nota prawna :: o plikach Cookies :: biuro@darzycia.pl
Polecamy:   Forum o zwierzętach