Ogłoszenia Zwierzęta
Aktualności: Dar Życia poleca Kalendarz ze zdjęciami oraz Foto Karty, powołując się na nasze forum otrzymają Państwo rabat w postaci darmowej wysyłki PREZENTÓW. Kod rabatowy to słowo DAR ŻYCIA a strony to Foto Karty oraz Kalendarze ze zdjęciami

Autor Wątek: Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)  (Przeczytany 347842 razy)

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #100 dnia: Marzec 09, 2006, 09:32:49 pm »
Nie mogę w to uwierzyć- taka kobieta  :cry: Wszyscy na moją Darunię przez jej gadatliwość Bielicka wołają- strasznie mi żal -to była moja ulubiona Dama Polskiej estrady :cry:  :cry:





Tu jest księga kondolencyjna jakby ktoś chciał się do niej wpisać. :cry:
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Pan Rajek

  • to weteran
  • polecający usługi
  • *******

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26253
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #101 dnia: Marzec 11, 2006, 02:12:18 pm »
Cytuj
Nabożeństwo żałobne odbędzie się w czwartek, 16 marca o godzinie 13 w kościele św. Karola Boromeusza.
 Hanka Bielicka spocznie na Starych Powązkach.



Hanka Bielicka; 1915-2006

Cytuj
Nie zdążyła się rozpakować

Przed bramą kamienicy przy Śniadeckich w Warszawie palą się znicze. Postawili je sąsiedzi zmarłej Hanki Bielickiej. Ich dom jest teraz nienaturalnie cichy. Bo brakuje wesołego "trajkotania" Pani Hani.


W przedpokoju ubrania Pani Hani z ostatniego występu. Zielona i srebrna bluzka, torebka i pudło na kapelusz. - Nawet dobrze nie zdążyła się rozpakować - mówi pan Aleksander Manianin (66 l.).Tylko on krząta się teraz w mieszkaniu Pani Hanki. Żona pana Aleksandra od lat była gosposią artystki.

- To była dusza kobieta - wspomina panią Hankę. - Ktoś obcy zadzwonił do niej do domu z prośbą o lekarstwa, to zaraz mówiła do żony: "Joasiu, wypisz czek na to lekarstwo" - opowiada mężczyzna. - Co miesiąc nosiłem plik przekazów na pocztę. A to datki na schroniska, domy dziecka, wszystkim pomagała.

Opowiada, że Hanka Bielicka słabo się ostatnio czuła. Miała migotanie przedsionków. - Sterana już życiem jestem - powtarzała.

Zawsze szepnęła dobre słowo
W piątkowe przedpołudnie przy Śniadeckich panuje nastrój zadumy. Wszyscy sąsiedzi Hanki Bielickiej są zgodni: odeszła wspaniała artystka, a oni stracili ukochaną Panią Hanię. Osobę o wielkim sercu.
- Pani Hania? Najwspanialszy człowiek pod słońcem! - mówi nam sąsiadka artystki Mirosława Nowicka. - Pełna optymizmu, wspaniała. Energiczna? Latała tu jak wściekła! - uśmiecha się pani Mirosława.

Bo Hanka Bielicka taka już była. Nie odmówiła potrzebującemu. Zawsze szepnęła dobre słowo.
- Tutaj nawet takiemu menelikowi dawała jedzenie - wspomina Czesław Nowicki, przewodniczący wspólnoty. - A tu proszę spojrzeć na te freski, to Pani Hania dorzuciła pieniądze ekstra na ich odrestaurowanie - pokazuje nam sklepienie bramy przy Śniadeckich.

Spocznie skromnie w papieskiej trumnie
Piękne, 125-metrowe mieszkanie artystki dostanie w spadku córka brata ciotecznego Hanki Bielickiej - Barbara Włodarczyk. Co jeszcze w testamencie zapisała artystka? Na razie nie wiadomo. Akt jest u notariusza. Wiadomo jednak, że stroje i kapelusze Pani Hani pojadą do jej rodzinnego miasta - Łomży. - Tam w muzeum stworzony zostanie pokój jej pamięci - mówi pan Aleksander. - Część rzeczy już tam pojechało za życia Pani Hani - dodaje.

Nabożeństwo żałobne odbędzie się w czwartek, 16 marca o godzinie 13 w kościele św. Karola Boromeusza. Hanka Bielicka spocznie na Starych Powązkach. Jak udało nam się ustalić, artystka ma być pochowana w prostej trumnie bez ozdób (tzw. papieskiej).

Polska jest smutna bez Ciebie
Mijały lata, upadały reżimy, przychodziły i odchodziły mody, mijali ludzie, a Ona trwała. I to jaka! Z werwą, animuszem, temperamentem, ogromnym poczuciem humoru, uśmiechem i życzliwością dla otaczającego świata, dla ludzi.

Bo szczęśliwie nie była egoistką. Tym wszystkim przez swoje pracowite życie dzieliła się z nami, swoją publicznością, wiernymi widzami, którzy nie zawsze umiejąc tak radośnie, jak Ona spojrzeć na rzeczywistość, przychodzili po odrobinę optymizmu do Niej. Do Pani Hanki. Właśnie Hanki, bo nie pozwalała mówić do siebie inaczej. Nie chciała być Hanną. A to dlatego, że jak wyjaśniała w jednym z wywiadów: - Chciałam być dla swojej publiczności kimś bliskim. Marzyłam, aby pewnego dnia jakiś pan powiedział do swojej żony: "Wiesz, dzisiaj w teatrze gra Hanka Bielicka, może masz ochotę się pośmiać". Ta pani i ten pan, i jeszcze wiele osób chciało.

Gadanie to był żywioł Hanki Bielickiej. Ale u początków Jej życia nikt się tego nie spodziewał: - Przez pierwsze trzy lata życia nie powiedziałam prawie nic. Za to później, kiedy worek się otworzył, nikt nie był w stanie go zamknąć - śmiała się. Bo Pani Hanka umiała się śmiać także z siebie.


Wspominała, jak w szkole teatralnej Aleksander Zelwerowicz, wybijał Jej z głowy operację plastyczną nosa: - Ten nos już dziś wart jest miliony. Takiego kinola ze świecą szukać.


Wykorzystali
jej śmiech?!
Przed swoim ostatnim niedzielnym wyjazdem na występ Hanka Bielicka była zdenerwowana. Jakaś nieuczciwa firma nagrała jej śmiech, a potem wykorzystała go w telefonicznych reklamach, w których powiadamiała ludzi o wygranych. Najprawdopodobniej fikcyjnych. - Przez 70 lat występowałam na scenie, a teraz jeszcze mnie jajkami obrzucą - martwiła się, pakując garderobę na występ. Osoby, które natknęły się na nieuczciwą firmę, prosimy o kontakt z redakcją.

DARIUSZ MICHALCZEWSKI:
To był Jej ostatni wielki show
Były mistrz świata w boksie zawodowym Dariusz "Tygrys" Michalczewski spotkał Panią Hankę niedawno, w programie "Szymon Majewski show". Był pod wrażeniem Jej osobowości i żywiołowości:

- Pani Hance stuknęła już dziewięćdziesiątka, a Ona wcale nie była "z innej epoki", była "na czasie". Najbardziej zaskoczyło mnie, że doskonale orientowała się w przebiegu mojej karieryÉ

Długo rozmawialiśmy przed programem i po nim. Pani Hanka dominowała w rozmowie. Więcej mówiła, zadawała więcej pytań, była bardziej ciekawa świata.

Dopiero gdy odprowadzałem Ją do domu, wspomniała, że ma małe kłopoty ze zdrowiem. Ale zupełnie nie było tego widać.

Jestem w szoku, że Pani Hanka nie żyje, a jednocześnie czuję się zaszczycony, że mogłem ogrzać się w Jej blasku. Bo to Pani Hanka była gwiazdą tego programu, a ja tylko gwiazdeczkąÉ

autor: Agata Rowińska Grażyna Korzeniowska wysłuchał AKS
Super Express z dnia 11 marca 2006

Więcej na temat Pani Hanki Bielickiej >>>>
Hanka Bielicka - zdjęcia >>>[/color]
Zmarła Hanka Bielicka >>>
Pozdrawiam :))
"Starsza Letnia Miotełka"

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #102 dnia: Marzec 11, 2006, 09:01:26 pm »
Strasznie mi żal że Hanka Bielicka odeszła
bardzo ją ceniłam,
nie tak dawno czytałam jej wspomnienia
byłą wspaniałą , ciepłą, życzliwą osobą
takich ludzi się ceni i zachowuje w pamięci
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #103 dnia: Marzec 16, 2006, 05:07:54 pm »
Pożegnanie Hanki Bielickiej


Na cmentarzu Stare Powązki w Warszawie pochowano popularną aktorkę Hankę Bielicką. W ostatniej drodze artystce towarzyszyły setki warszawiaków, przedstawiciele środowisk twórczych, przyjaciele.
Wśród przybyłych na pogrzeb artystki była m.in. żona prezydenta RP, Maria Kaczyńska, która odczytała list od Lecha Kaczyńskiego. "Żegnamy wspaniałego człowieka i wielką artystkę. Przez dziesiątki lat obdarzała nas śmiechem, który pozwalał przetrwać trudy życia" - napisał prezydent.


Uroczystości pogrzebowe rozpoczęła msza święta w kościele św. Karola Boromeusza, celebrowana przez księdza biskupa Mariana Dusia. Towarzyszyło mu czterech księży. "Hanka uczyła nas optymizmu i radości. W ostatnich latach miała poczucie przemijania, ale uczyła także, że do śmierci można zmierzać radośnie" - podkreślił w homilii ksiądz prałat Andrzej Przekaziński, proboszcz parafii św. Trójcy na Solcu w Warszawie. "Kochała ludzi. Miała poczucie humoru. Nie zabiegała o żadne zaszczyty, same do niej przychodziły. Taką ją zapamiętamy, taką przedstawiamy dziś Bogu" - mówił ksiądz Przekaziński.

Zgodnie z życzeniem artystki, w ostatniej drodze towarzyszył jej przyjaciel ze Związku Artystów Scen Polskich (ZASP), Zbigniew Korpolewski, który pisał dla Bielickiej satyryczne monologi.

"Hanka nie umarła. Ona tylko zeszła ze sceny" - powiedział Korpolewski. Dodał, że Bielicka nie lubiła pogrzebów. "Powiedziała mi kiedyś: +Pewnie nawet na swój nie wpadnę+" - wspominał.

W imieniu ZASP aktorkę pożegnał także prezes związku, aktor Ignacy Gogolewski. "Sala Opery Narodowej nie pomieściłaby wszystkich, którzy chcą Cię dzisiaj pożegnać. Jedno można powiedzieć - zawsze miałaś frekwencję!" - podkreślił. "Idziesz do Hanki Ordonówny, Zuli Pogorzelskiej, Jurandota. Spotkasz swoich profesorów. Zelwerowicza, który mówił na Twój widok: +Zabierzcie ją ze sceny, bo pęknę ze śmiechu+" - mówił Gogolewski.

Wśród żegnających Bielicką artystów byli m.in. aktorzy Krzysztof Kolberger, Emilia Krakowska, Roman Kłosowski, satyryk i artysta kabaretowy Tadeusz Ross.

Artystkę pochowano na Starych Powązkach w grobowcu rodzinnym Bielickich. Wielbiciele uhonorowali ją mnóstwem kwiatów, a grobie złożyli między innymi wieniec z różowych kwiatów w kształcie kapelusza - nieodłącznego nakrycia głowy Bielickiej.

Hanka Bielicka, aktorka teatralna i filmowa, nazywana królową estrady i mistrzynią monologu, zmarła 9 marca w Warszawie, w wieku 90 lat.

Msza święta w intencji zmarłej odbędzie się w piątek 17 marca o godz. 15 w kościele św. Karola Boromeusza na Starych Powązkach.


Więcej:

Warszawiacy żegnają Hankę Bielicką
Pożegnanie Hanki Bielickiej
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Stanisław Lem nie żyje
« Odpowiedź #104 dnia: Marzec 27, 2006, 06:46:58 pm »
Stanisław Lem: 1921 - 2006

Stanisław Lem nie żyje

- PAP) 27-03-2006



W wieku 85 lat zmarł w Krakowie Stanisław Lem, jeden z najpopularniejszych i najbardziej cenionych polskich pisarzy, autor książek science-fiction. O śmierci Lema poinformował asystent prasowy pisarza, informację potwierdzono w Klinice Kardiologii Collegium
Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Stanisław Lem urodził się w 1921 r. we Lwowie. Debiutował w 1946 r. nowelą "Człowiek z Marsa". Pięć lat później ukazała się jego pierwsza powieść fantastyczno- ukowa "Astronauci". Kolejne dzieła Lema: "Powrót z gwiazd", "Solaris", "Opowieści o pilocie Pirxie", "Dzienniki Gwiazdowe", "Cyberiada", weszły do kanonu najsłynniejszych dzieł science-fiction XX wieku. Łączny nakład jego książek, tłumaczonych na 41 języków, przekroczył 27 mln egz.


Stanisław Lem - serwis specjalny
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #105 dnia: Marzec 28, 2006, 11:47:51 am »
Zagraniczna prasa:"Solaris" Lema tak ważne jak "Faust"

Niemiecka prasa podkreśla wyjątkowe miejsce Stanisława Lema w światowej literaturze. "Der Tagesspiegel" ocenia, że światowej w literaturze fantastyczno-naukowej powieść Lema "Solaris" ma wagę porównywalną z "Faustem" Goethego.
"Der Tagesspiegel" przypomniał filozoficzną wymowę "Solaris", że człowiek musi szukać zasad moralnych nie w kodeksach, lecz w sobie i samemu ponosić odpowiedzialność za to co robi.

"Berliner Morgenpost" zatytułował wspomnienie o zmarłym: "Przepowiednie pogodnego pesymisty". Autor określił Lema jako satyryka i filozofa, który zawsze nieco wyprzedzał swych czytelników. Gazeta pisze, że Lem był najsławniejszym i być może najinteligentniejszym pisarzem polskim XX-go wieku. Tworzył myślowe konstrukcje, które w jednakowym stopniu cechuje szaleństwo i piękno. "Berliner Zeitung" określa Lema jako sceptycznego jasnowidza. Według tego dziennika, pisarz wielką wagę przywiązywał nie do postępu technicznego, lecz moralnej treści ludzkiego istnienia.

Także czołowe amerykańskie dzienniki "New York Times" i "Washington Post" piszą o zmarłym dzień wcześniej polskim pisarzu Stanisławie Lemie.

"Lem był gigantem literatury science fiction połowy XX wieku obok Arthura C. Clarke'a, Isaaca Asimova i Philipa K. Dicka" - podkreśla "New York Times".

Gazeta zwraca uwagę, że Lem podejmował taką tematykę, jak oni: "Znaczenie życia ludzkiego wśród superinteligentnych maszyn, zawiedzione nadzieje komunikowania się z przybyszami z obcej planety, nikłe prawdopodobieństwo, że gatunek ludzki może zrozumieć wszechświat, w którym jest niczym więcej jak pyłkiem".

"Podziw wielu jego kolegów pisarzy wzbudzała intensywność, z jaką badał ograniczenia, jakim podlega człowiek" - dodaje "NYT".

"Washington Post" pisze, że Lem traktował swoje liczne talenty ze skromnością i humorem.

Gazeta przypomina słowa samego pisarza: "Jeśli byłem cudownym dzieckiem, to tylko w oczach zbzikowanych na moim punkcie ciotek. W czwartym roku życia nauczyłem się pisać, ale nic doniosłego nie miałem do zakomunikowania".

Oba dzienniki przypominają życiorys Stanisława Lema oraz jego dorobek pisarski.

O Solaris czytaj także w serwisie film.onet.pl
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26253
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #106 dnia: Marzec 28, 2006, 02:56:49 pm »


Cytuj
– Odszedł od nas wybitny pisarz i wybitny myśliciel, który w swych dziełach, głównie w literaturze fantastycznej, ukazywał mechanizmy rządzące światem współczesnym, jednocześnie przewidując czas nadchodzący

więcej >>>>

Lem: Przyszłość jest otwarta
Rozmowa została opublikowana w dodatku "Apokryf" wydanym z okazji 80. urodzin pisarza.


cały artykuł

Pozdrawiam :))
"Starsza Letnia Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26253
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #107 dnia: Marzec 31, 2006, 10:29:25 am »
Pogrzeb Stanisława Lema we wtorek

Uroczystości pogrzebowe odbędą się na cmentarzu
Salwatorskim we wtorek, 4 kwietnia 2006 r. o godz. 12.00.
Pozdrawiam :))
"Starsza Letnia Miotełka"

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #108 dnia: Kwiecień 04, 2006, 03:23:00 pm »
Kraków: Pożegnanie Stanisława Lema>>>

Kilkaset osób pożegnało we wtorek Stanisława Lema. Urnę z prochami pisarza złożono na Cmentarzu Salwatorskim w Krakowie.
Podczas skromnej uroczystości dominikanin o. Jan Andrzej Kłoczowski powiedział o zmarłym: "była w nim pasja prawdy i odkrywania świata".


Stanisława Lema żegnała rodzina, przyjaciele z lat młodzieńczych, z "Tygodnika Powszechnego" i Wydawnictwa Literackiego. Przyszło też wielu czytelników - zarówno starszych, jak i młodych, którzy znają Lema wyłącznie z jego książek.

W pogrzebie uczestniczyli przedstawiciele prezydenta RP, ministra kultury, władz Krakowa i Małopolski. Nie było przemówień.

Na prośbę rodziny w kaplicy odbyła się jedynie krótka modlitwa, prowadzona przez o. Jana Andrzeja Kłoczowskiego. "Stoimy tutaj otaczając prochy ś.p. Stanisława Lema. Świadomie mówię świętej pamięci, chociaż on może by się z tym nie zgodził. Ale dla mnie jest on świętej pamięci, bowiem była w nim ta pasja prawdy, odkrywania świata" - powiedział o. Kłoczowski.

"Przyszliśmy tutaj, by go pożegnać, ale także dlatego, żeby przemówić za nim do Boga, pokazując Mu: Panie on może nie rozpoznawał Ciebie w tych wszystkich, którym służył swoją pasją prawdy, swoim talentem i tym wszystkim, czym był jako człowiek. Pokazujemy Ci Panie: to wszystko, co dobre, pozostało z niego wśród nas i między nami. I wiemy, że będziesz po jego stronie" - dodał o. Kłoczowski.

W ciszy złożono do grobu urnę z prochami pisarza. Prawie natychmiast grób został zasłany wieńcami i kwiatami. "Żegnaj kolego z młodości" - powiedział jeden z mężczyzn, kładąc na grobie czerwoną różę. Właśnie jedna, czerwona róża była kwiatem najczęściej przynoszonym przez czytelników książek Stanisław Lema.

Jadwiga Dobrowolska, mieszkanka Gliwic, mówiła dziennikarzom, że przyjechała na pogrzeb, ponieważ tak jak Stanisław Lem urodziła się we Lwowie. "Wiem gdzie mieszkał, wiem gdzie chałwę kupował, jak latał do szkoły spóźniony troszkę, wiem, gdzie maturę zdawał. Czuję się z nim po prostu osobiście związana. Należało mu się, żebym przyjechała" - powiedziała pani Jadwiga, pokazując wstążkę w kolorach Lwowa - szafirową i czerwoną przywiązaną do róży. "Bardzo go szanuję i to, że się do końca nie złamał i nie pojechał do Lwowa, bo twierdził, że nie chce oglądać Lwowa niepolskiego" - dodała.

Krytyk i historyk literatury, autor wstępów do "Dzieł zebranych" Lema, prof. Jerzy Jarzębski mówił, że będzie mu pisarza "bardzo brakowało". Pytany, czego Lem nas nauczył, powiedział: "Nauczył nas patrzeć trochę dalej, ale przede wszystkim - widzieć konsekwencje tego, co robimy".

"Nauczył mnie wyobraźni, krytycznego myślenia, ale też śmiałości wizji tego, co może być w przyszłości" - mówił dziennikarzom uczestniczący w pogrzebie młody mężczyzna.

Stanisław Lem zmarł 27 marca w Krakowie. Miał 85 lat. Był jednym z najbardziej cenionych polskich pisarzy. Popularność przyniosły mu książki science-fiction, choć pisał także eseje i szkice filozoficzne. Dzieła Lema, takie jak "Powrót z gwiazd", "Solaris", "Opowieści o pilocie Pirxie", "Dzienniki Gwiazdowe", "Cyberiada" weszły do kanonu najsłynniejszych dzieł science fiction XX wieku.

"Wizjoner", "geniusz", "wielki myśliciel", "jeden z ostatnich ludzi, którzy ogarniali całą złożoność świata" - tak o Stanisławie Lemie mówili tuż po jego śmierci przyjaciele i znawcy jego książek. Podkreślali też, że Lem niesłusznie był szufladkowany wyłącznie jaka twórca literatury science-fiction, a reszta jego dzieł, w tym eseje filozoficzne, nie były równie dobrze znane.

Literaturoznawcy i pisarze podkreślali, że w swoich książkach Lem używał bogatego, pełnego neologizmów języka, sięgał po rozmaite konwencje i gry literackie. Był pisarzem, który cenił prawdę i etykę.

Na Cmentarzu Salwatorskim, położonym u stóp wzgórza bł. Bronisławy, pochowani są m.in. Wiesław Dymny, Mieczysław Kotlarczyk (założyciel Teatru Rapsodycznego), Juliusz Osterwa, Jan Sztaudynger, Eugeniusz Romer, Antoni Kępiński i Kazimierz Wyka.
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26253
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #109 dnia: Kwiecień 05, 2006, 05:08:22 pm »
Posty zostały przeniesione do wątku :
Darowe Aniolki  (*) [/u]  
(Pawełek *)
Pozdrawiam :))
"Starsza Letnia Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26253
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #110 dnia: Maj 21, 2006, 10:03:38 pm »
Zmarła Anna Ciepielewska

21.05.2006 07:35
W nocy z piątku na sobotę zmarła w Warszawie po długiej chorobie wybitna aktorka teatralna i filmowa Anna Ciepielewska - poinformował b. prezes ZASP Ignacy Gogolewski.


Anna Ciepielewska urodziła się w 1936 roku w Ostrogu nad Horyniem na Ukrainie. Dyplom aktorski Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie zdobyła w 1956 roku. Po studiach podjęła pracę w Teatrze im. Żeromskiego w Kielcach i Radomiu. Następnie grała na scenach Poznania i Katowic. Od 1963 związana była z teatrami warszawskimi: Klasycznym, Ateneum i Nowym.

W filmografii Anny Ciepielewskiej znalazło się ponad 40 ról w produkcjach pełnometrażowych, m.in. w filmach "Trzy kobiety" (1956), "Przygoda noworoczna" (1963), "Długa noc" (1967) i "Ostatni prom" (1989). Użyczyła głosu w "Nożu w wodzie" Romana Polańskiego. Pojawiała się także w serialach telewizyjnych, m.in. "Dom" i "Klan".

Anna Ciepielewska była laureatką wielu nagród filmowych, również zagranicznych: w 1964 roku otrzymała nagrodę w Los Alamos za kreację w filmie "Pasażerka" Andrzeja Munka, a dwa lata później została wyróżniona w Panamie za rolę w filmie "Matka Joanna od aniołów" Jerzego Kawalerowicza.

Aktorka była członkinią zarządu Koła Seniorów przy Warszawskim Oddziale Związku Artystów Scen Polskich.

(PAP)
zródło

Pozdrawiam :))
"Starsza Letnia Miotełka"

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #111 dnia: Maj 23, 2006, 06:47:01 pm »
Śmierć trenera tysiąclecia
Michał Karpiński, PAP

W wieku 85 lat zmarł w Warszawie Kazimierz Górski, najwybitniejszy trener w historii polskiej piłki nożnej.

Kazimierz Górski urodził się 2 marca 1921 roku we Lwowie. Tam zaczynał grać w piłkę nożną na pozycji napastnika - najpierw w RKS Lwów, a potem w Spartaku i Dynamie Lwów. Po wojnie, od 1945 do 1953 roku, był piłkarzem Legii Warszawa. Po zakończeniu kariery piłkarskiej zajął się pracą szkoleniową. Trzykrotnie trenował Legię Warszawa, Marymont Warszawa, Gwardię Warszawa, Lubliniankę, ŁKS Łódź, Panathinaikos Ateny, Kastorię i Olympiakos Pireus

W latach 1956-66 szkolił reprezentację Polski juniorów, potem - w latach 1966-70 - reprezentację do lat 23. W 1971 roku został trenerem pierwszej reprezentacji narodowej. Prowadził ją pięć lat. Prowadzony przez niego zespół zdobył złoty (Monachium 1972) i srebrny (Montreal 1976) medal olimpijski oraz zajął trzecie miejsce w mistrzostwach świata w 1974 roku. Awans na te mistrzostwa zapewnił "Orłom Górskiego" pamiętny mecz na Wembley z Anglią z 1973 roku zremisowany 1:1. Po zakończeniu kariery trenerskiej i powrocie do Polski Górski zasiadał we władzach PZPN-u. Od 1987 roku był wiceprezesem Związku, a w latach 1991-95 prezesem. 3 lipca 1995 roku został honorowym prezesem związku.

Rzeczpospolita 23.05.2006r
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26253
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #112 dnia: Maj 24, 2006, 12:09:32 am »
Myślałam że się uda pokonać chorobę ....  :(




"Odszedł wielki człowiek"



Cytuj
Odszedł wielki, mądry człowiek - tak na wieść o śmierci trenera Kazimierza Górskiego zareagował znany polski aktor Jan Nowicki.
"Przytoczę jedną historię, która dobrze charakteryzuje trenera Górskiego.

W ubiegłym roku, w lipcu, w mojej rodzinnej miejscowości Kowal koło Włocławka stadion otrzymał imię Kazimierza Górskiego. Oczywiście z tej okazji został zaproszony trener Górski. Przybył mocno spóźniony, chudziutki nieogolony, ale powitała go burza braw. Po chwili wyjaśnił, że właśnie uciekł ze szpitala bo nie mógł zawieść ludzi, którzy na niego czekają" - powiedział Jan Nowicki.

Kazimierz Górski zmarł w Warszawie w szpitalu przy ul. Wołoskiej. 2 marca skończył 85 lat. Był twórcą największych sukcesów polskiej piłki nożnej - prowadzona przez niego drużyna narodowa zdobyła złoto i srebro olimpijskie oraz zajęła trzecie miejsce w mistrzostwach świata.

Kazimierz Górski nie żyje
Cytuj
We wtorek rano w Warszawie w wieku 85 lat zmarł słynny trener Kazimierz Górski. Był twórcą największych sukcesów polskiej piłki - prowadzona przez niego drużyna narodowa zdobyła "złoto" i "srebro" olimpijskie oraz zajęła trzecie miejsce w MŚ.

Od kilku tygodni Górski przebywał w szpitalu MSWiA w Warszawie, przy ulicy Wołoskiej. Zmagał się z chorobą nowotworową. Jego stan był bardzo ciężki. W trudnych chwilach mógł jednak liczyć na wsparcie życzliwych mu osób, między innymi na swych byłych podopiecznych z reprezentacji Polski i pracowników Polskiego Związku Piłki Nożnej, którzy codziennie odwiedzali go w klinice
.

Więcej >>>>
Złóż kondolencje
Pozdrawiam :))
"Starsza Letnia Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26253
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #113 dnia: Maj 28, 2006, 02:12:11 am »
Pogrzeb Kazimierza Górskiego 2 czerwca poprowadzi Prymas
Cytuj
Pogrzeb Kazimierza Górskiego odbędzie się 2 czerwca w Warszawie. Najwybitniejszy trener w historii polskiej piłki nożnej pochowany zostanie w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Powązkowskim. Mszę na stadionie Legii celebrować ma Prymas Polski Józef Glemp.
Pozdrawiam :))
"Starsza Letnia Miotełka"

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #114 dnia: Czerwiec 02, 2006, 01:21:59 pm »


Ostatnia droga Kazimierza Górskiego
W Katedrze Polowej Wojska Polskiego w piątek odbyła się msza święta żałobna w intencji
Kazimierza Górskiego, zmarłego 23 maja legendarnego trenera, twórcy sukcesów piłkarskiej reprezentacji Polski.

W nabożeństwie, obok najbliższych zmarłego, uczestniczyli prezydent Lech Kaczyński i premier Kazimierz Marcinkiewicz. Koncelebrowanej mszy św. przewodniczy prymas Polski kardynał Józef Glemp.
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline marmati

  • Raczkujący Gadacz
  • ****
  • Wiadomości: 359
    • http://www.mateuszs.blog.onet.pl
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #115 dnia: Czerwiec 02, 2006, 02:55:04 pm »
Pokój mu wieczny w cichej krainie.
"Nadzieja umiera ostatnia"mama 9 letniej Marty i 4 letniego Mateusza z mpdz

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #116 dnia: Czerwiec 02, 2006, 07:22:50 pm »
Niech spoczywa w pokoju.

"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #117 dnia: Czerwiec 16, 2006, 08:44:11 pm »
-zdjęcie z filmu "Znachor"

Zmarł Igor Śmiałowski

Zmarł Igor Śmiałowski, wybitny aktor teatralny i filmowy. 20 czerwca skończyłby 89 lat.
O śmierci aktora poinformowały w piątek telewizyjne "Wiadomości"
.

Urodzony w 1917 roku Śmiałowski debiutował jako aktor w 1940 roku w wileńskim kabarecie. Po II wojnie światowej występował w teatrach Białegostoku, Krakowa, Katowic, Łodzi i Warszawy.

Stworzył także wiele ról filmowych, m.in. w "Karierze Nikodema Dyzmy" czy serialu "Dom".

Wydał też zbiory anegdot teatralnych i wspomnienia.

onet
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #118 dnia: Czerwiec 16, 2006, 08:55:15 pm »
Kilkanaście lat temu czytałam książkę jego autorstwa
to chyba jeden z nielicznych aktorów, który o swoich kolegach, pisał w samych superlatywach
szkoda, wielka szkoda
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26253
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #119 dnia: Lipiec 12, 2006, 12:32:04 am »
Od tragicznej śmierci Waldemara Milewicza i  Mounire Bouamrane  w maju mineło już  dwa lata (*)

Jak donosi prasa :
Złapali zabójcę Milewicza
 12-07-2006,

- Ujęcie zabójcy Waldka to była sprawa honoru polskiego wywiadu - mówi jeden z oficerów WSI, który brał udział w operacji poszukiwania terrorystów odpowiedzialnych za śmierć reportera TVP Waldemara Milewicza i jego operatora Moumira Bourname

Podejrzany o zabójstwo dziennikarzy 38-letni Salah Habbas został złapany w poniedziałek koło Bagdadu. Szef MON, Radosław Sikorski, informując o tym wczoraj dziennikarzy podkreślał, że o złapaniu Habbasa zadecydowała świetna współpraca polskiego wywiadu z iracką policją. Terrorystę próbowano odbić - podczas ataku na przewożący go konwój zginął jeden iracki policjant a trzech jest rannych. Wcześniej Habbas chciał wykupić się łapówką 100 tys. dolarów.

Habbas jest podejrzewany o liczne zamachy i porwania cudzoziemców. Sikorski pytany, czy Polska wystąpi o jego ekstradycję powiedział, że przestępca, który popełnił zbrodnie w Iraku i jest obywatelem tego kraju, powinien być sądzony na miejscu.

Milewicz i Bourname zginęli 7 maja 2004 r. na drodze pod Bagdadem. Z zachowania zamachowców wynikało, że nie wybrali swoich ofiar przypadkowo.
Pozdrawiam :))
"Starsza Letnia Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26253
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #120 dnia: Lipiec 24, 2006, 05:38:05 pm »
Ewa Sałacka zmarła po użądleniu osy

Znana aktorka telewizyjna, filmowa i teatralna Ewa Sałacka nie żyje.



Ewa Sałacka zmarła w niedzielę wieczorem. Powodem śmierci była reakcja alregiczna na użądlenie osy (wstrząs anafilaktyczny)- powiedział mąż aktorki.

Pogrzeb odbędzie się 1 sierpnia na warszawskich Powązkach, poprzedzi go nabożeństwo w kościele św. Karola Boromeusza.

Czterdziestodziewięcioletnia aktoka zagrała, m.in pierwszoplanową rolę kobiecą w dramacie wojennym "Tragarz puchu". Zagrała też wiele ról drugoplanowych, a ostatnio widzowie mogli ją zapamiętać z ról w serialach "Pierwsza miłość" i "Klasa na obasach"


Szok  :(
 (*)(*)(*)
Pozdrawiam :))
"Starsza Letnia Miotełka"

Offline jg

  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 181
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #121 dnia: Lipiec 24, 2006, 09:19:23 pm »
Szok!  :cry:
"Bez cierpienia nie rozumie się szczęścia"

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #122 dnia: Lipiec 24, 2006, 09:44:45 pm »
Właśnie przeczytałam  :( Jestem w szoku :(

"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline marmati

  • Raczkujący Gadacz
  • ****
  • Wiadomości: 359
    • http://www.mateuszs.blog.onet.pl
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #124 dnia: Lipiec 26, 2006, 10:51:03 am »
Ewa Sałacka to aktorka, która mocno wbiła się w pamięć. Spoczywaj w spokoju.
"Nadzieja umiera ostatnia"mama 9 letniej Marty i 4 letniego Mateusza z mpdz

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #125 dnia: Sierpień 03, 2006, 12:25:20 pm »
Pochowano aktorkę Ewę Sałacką

Na cmentarzu Stare Powązki w Warszawie pochowano we wtorek aktorkę Ewę Sałacką. W ostatniej drodze artystce towarzyszyli rodzina, przyjaciele, przedstawiciele środowisk twórczych oraz warszawiacy.



Ewa Sałacka/ fot. Wojciech Surdziel, Agencja Gazeta

Wśród przybyłych na pogrzeb byli m.in. Magda Umer, Jacek Cygan, Piotr Gąssowski, Agata Młynarska, Dorota Stalińska, Monika Olejnik i Małgorzata Potocka.

Uroczystości pogrzebowe rozpoczęła msza święta w kościele św. Karola Boromeusza, celebrowana przez księdza Aleksandra Seniuka - przyjaciela rodziny artystki, który przeczytał list pożegnalny od przyjaciół artystki.

"Ten, kto był z nią bardzo blisko, wiedział, że jej miłość nie zna granic. (...) Widząc jej energię, pasję, trudno się pogodzić z tym, że jej dzisiaj nie ma" - tak napisali o Ewie Sałackiej jej bliscy znajomi. Bardzo trudno jest im pogodzić się z odejściem aktorki.

Dorota Stalińska wspomina Ewę Sałacką jako niezwykle życzliwą wobec wszystkich osobę. Żałuje też, że nie wykorzystano do końca jej talentu aktorskiego.

Stefan Friedman, który grał z Ewą Sałacką na planie serialu "Na kłopoty... Bednarski", wspomina ją jako kobietę pełną energii i ciepła. Nie inaczej mówi o niej zaprzyjaźniony z rodziną autor tekstów Jacek Cygan.

Zofia Czerwińska, która ostatnio grała z Ewą Sałacką w serialu "Tygrysy Europy" podkreśla, że aktorka bardzo kochała zwierzęta. Jako paradoks określa fakt, że aktorka zmarła wskutek użądlenia osy. Do wydarzeń doszło nad Zalewem Zegrzyńskim. Ewa Sałacka pijąc sok nie zauważyła, że w szklance pływa osa, która użądliła ją w krtań. Mimo podanych środków odczulających, a także interwencji mieszkającej nieopodal lekarki anestezjolog oraz pogotowia, aktorka zmarła w drodze do szpitala.

Podczas pogrzebu rozbrzmiewała muzyka z "Wieku niewinności" - ulubionego filmu aktorki.

Ewa Sałacka, córka reżyserki Barbary Sałackiej, ukończyła Wydział Aktorski Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi. Była aktorką teatralną i filmową. W latach 90., poza karierą aktorską, zajęła się publicystyką filmową w radiu i telewizji.

Wcielała się w pierwszoplanowe role m.in. w filmach "Tragarz puchu" (1983), "Druga strona słońca" (1986) i "Klątwa doliny węży" (1987). Ostatnio można było ją oglądać w serialach "Pierwsza miłość" i "Dziki". Występowała także w Teatrze Telewizji, m.in. w przedstawieniach "Bal stulecia" (1999) i "Drugie życie" (1990). Zagrała wiele drugoplanowych ról i epizodów, m.in. w komediach "Och, Karol!" (1985) i "Sztuka kochania" (1989).

Ewa Sałacka zmarła 23 lipca w wieku 49 lat. Powodem śmierci aktorki była reakcja alergiczna na użądlenie osy (wstrząs anafilaktyczny).

onet
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #126 dnia: Wrzesień 04, 2006, 01:08:22 pm »
No nie mogę nasz ulubiony łowca krokodyli nie żyje :lzy: :lzy:  :lzy: Ja z dzieciakami uwielbiałam go oglądać był taki pocieszny :lzy:  :lzy: :lzy:  O rany jak mi smutno!!!! Jak mi żal :lzy: Tak fajnie prowadził swoje programy,tak potrafił fajnie przekazać miłość do zwierząt :lzy:  :lzy: :lzy:


Nie żyje słynny łowca krokodyli


Irvin zginął uderzony kolcem jadowym płaszczki /AFP

Nie żyje słynny australijski łowca krokodyli, Steve Irwin. Zginął uderzony kolcem jadowym płaszczki. Do wypadku doszło u północno-wschodnich wybrzeży Australii.

Irwin, znany także z zaangażowania w ochronę środowiska, kręcił w Australii film dokumentalny. Natychmiast wezwano pomoc medyczną, ale specjaliści z kliniki w Queensland nie zdołali go uratować.

Wielką popularność w Australii i nie tylko przyniósł Irwinowi program telewizyjny "Łowca krokodyli", który po raz pierwszy został wyemitowany w 1992 roku. Opowiadał w nim o tym, jak łapać krokodyle czy jadowite pająki.
czytaj dalej
 

- Świat stracił wielkiego pasjonata dzikiej przyrody - powiedział John Stainton - przyjaciel i producent programu Irwina. - Zmarł robiąc to, co najbardziej kochał i odszedł spokojny i szczęśliwy - dodał Stainton.

Steve Irwin był żonaty i miał dwoje dzieci: 8-letnią córkę i 3-letniego syna.



interia.pl


"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline agaj

  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 73
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #127 dnia: Wrzesień 04, 2006, 03:29:19 pm »
Wlasnie dowiedzialam sie z maila od meza. Bardzo przykra wiadomosc... Uwielbialam ogladac jego programy...
Zosia 7,5l. (epi), Basia 5l. (niedobór wzrostu).

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #128 dnia: Wrzesień 04, 2006, 09:09:45 pm »
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #129 dnia: Wrzesień 05, 2006, 11:32:52 pm »
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #130 dnia: Wrzesień 06, 2006, 06:09:30 am »





3 września 2006r. Warszawa. Spotkanie przyjciół Jacka Kuronia przy jego grobie na warszawskich Powązkach na Cmentarzu Wojskowym.Wśród osób, które dziś w południe zapały święce na grobie Jacka Kuronia znaleźli się m.in.Zbigniew Bujak, b. premier Tadeusz Mazowiecki, Andrzej Wielowieyski, Adam Michnik oraz b. prezydent Aleksander Kwaśniewski.

Setki osób zapaliły znicze Kuroniowi
Mimo ulewnego deszczu tysiące ludzi odwiedziło w niedzielę Powązki Wojskowe, aby zaprotestować przeciwko szkalowaniu Jacka Kuronia

Zapalmy świeczki na grobie Jacka


Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #131 dnia: Wrzesień 08, 2006, 12:48:20 pm »
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #132 dnia: Wrzesień 10, 2006, 09:31:38 pm »
Lucjan Kydryński nie żyje  

W wieku 77 lat zmarł Lucjan Kydryński - wybitny dziennikarz, publicysta, konferansjer, autor audycji radiowych i telewizyjnych poświęconych muzyce popularnej, operze i operetce.

Informację tę potwierdziła Agencja Grami impresariat Anny Marii Jopek, synowej Kydryńskiego.
Kydryński był autorem wielu książek; m.in. "Wierzę piosence", "Znajomi z płyt", "Wiolinem i basem", "Znajomi z estrady", "Gershwin", "Przewodnik operetkowy", "Jan Strauss", "Opera na cały rok", "Marek i Wacek - historia prawdziwa", "Kino muzyczne. Przewodnik po filmach muz. 1927-1992" i "Przejazdem przez życie... Kroniki Rodzinne". Przez wiele lat był współpracownikiem tygodnika Przekrój
 
http://www.wprost.pl/ar/?O=94545
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline jg

  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 181
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #134 dnia: Wrzesień 11, 2006, 12:49:18 pm »
"Życie, jesteś chwilą.
Życie, tyś jest snem.
Życie, tyś dniem krótkim,
przemijasz jak cień"


"Bez cierpienia nie rozumie się szczęścia"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26253
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #135 dnia: Październik 02, 2006, 02:48:45 pm »
Zmarła Wanda Rucińska

Wanda Rucińska, najpopularniejsza powojenna aktorka Teatru Polskiego w Bydgoszczy, zmarła w niedzielę w Sopocie, w wieku 87 lat.

Aktorka debiutowała, jeszcze jako jej słuchaczka bydgoskiej Szkoły Aktorskiej w październiku 1945 roku rolą Meli w "Moralności pani Dulskiej" Zapolskiej. Aktorski egzamin państwowy zdawała w Łodzi przed Leonem Schillerem.

Pierwszą dużą kreacją Rucińśkiej okazała się tytułowa "Nora" w dramacie Henryka Ibsena, zrealizowanym w 1955 roku w bydgoskim teatrze przez Stefana Wintera.

- Gdy pod koniec lat 50. Hieronim Konieczka wprowadził na scenę twórczość Witkacego, to właśnie Wanda Rucińska w roli Widma +W małym dworku+ objawiła najpełniej znakomite wyczucie groteski. Potwierdziła to później w innych witkacowskich inscenizacjach: m.in. jako tytułowa "Matka", także Matka w "Sonacie Belzebuba", Ciotka Julia w "Onych", Ciotka Pręgorzewska w "Nienasyceniu" - powiedziała Ewa Szymborska, kierująca Teatrem Polskim.

W 1976 roku, po kilkuletniej wędrówce po teatrach Szczecina, Poznania, Torunia, Wanda Rucińska wróciła do Bydgoszczy. Grała w repertuarze różnorodnym: klasycznym (Czechow, Fredro, Bliziński, Sofokles), współczesnym (Kertesz, Lorca, Enquist, Mrożek), a także w pozycjach dla młodszej widowni.

Jubileusz 40-lecia pracy artystycznej obchodziła w 1986 roku wraz ze swoim partnerem scenicznym i życiowym Hieronimem Konieczką: oboje zagrali w romantycznej sztuce Aleksieja Arbuzowa "Staromodna komedia". W 1992 roku, po blisko 50 latach pracy i niemal 150 rolach, odeszła z teatru z powodu ciężkiej choroby.

- Wciąż jednak pojawiała się na premierach kolegów, co piątek zasiadała na koncercie w Filharmonii Pomorskiej, żywo interesowała się bieżącymi wydarzeniami w życiu społecznym i kulturalnym - podkreśliła Szymborska.

Źródło informacji: PAP
Pozdrawiam :))
"Starsza Letnia Miotełka"

Offline Anna

  • User z prawami do pisania
  • Weteran
  • ******
  • Wiadomości: 4459
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #136 dnia: Październik 09, 2006, 03:10:45 pm »
Marek Grechuta nie żyje



Marek Grechuta - piosenkarz i kompozytor, wykonawca przebojów "Dni, których nie znamy", "Będziesz moją panią", "Niepewność" - zmarł w poniedziałek w Krakowie w wieku 60 lat. Wiadomość o jego śmierci potwierdził przyjaciel i wieloletni współpracownik artysty kompozytor Jan Kanty Pawluśkiewicz.



 Wiemy, że odszedł. Przepełnia mnie bezmierny smutek. Marek był ostatnio w złej formie, ale nie dopuszczaliśmy myśli, że go zabraknie" - powiedział PAP wyraźnie wzruszony Jan Kanty Pawluśkiewicz.

O stracie dla kultury polskiej i wielu Polaków mówił także w rozmowie z PAP dyrektor "Piwnicy pod Baranami" Piotr Ferster.

Grechuta był z wykształcenia architektem. Często podkreślał, że architektura jest "poniekąd związana ze sztuką". "Wiele nocy spędzałem przy desce kreślarskiej. Dochodziła rzeźba, projektowanie, filozofia" - wspominał w wywiadach.

Urodził się w 1945 roku w Zamościu, studiował na Politechnice Krakowskiej. Tam na przełomie 1966 i 1967 r. założył wraz z innym studentem architektury - Janem Kantym Pawluśkiewiczem - "Kabaret Architektów Anawa" (od francuskiego "en avant" - naprzód).

Kabaret wkrótce przekształcił się w zespół muzyczny towarzyszący Grechucie. Marek Grechuta & Anawa zadebiutowali na VI Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie, od razu notując podwójny sukces. Anawa została wyróżniona I nagrodą za aranżację, natomiast sam Grechuta został nagrodzony II nagrodą w kategorii wokalistów, ustępując tylko studentce warszawskiej AWF - Maryli Rodowicz.

- Po debiucie na Festiwalu Piosenki Studenckiej posypały się propozycje koncertów. Człowiek wpadł w rytm tworzenia utworów, w rytm występów. Wtedy zrozumiałem, że architektem nie zostanę, a innej drogi, poza artystyczną, nie widziałem - mówił artysta.

Największe sukcesy odnosił podczas Festiwali Piosenki Polskiej w Opolu. Już w 1968 roku otrzymał nagrodę dziennikarzy. W rok później dostał nagrodę Telewizji Polskiej za piosenkę "Wesele". Dwukrotnie wyśpiewał tam Nagrody Główne: za "Korowód" w 1971 r. i za "Hop, szklankę piwa" w 1977 r. Piosenka ta pochodziła z musicalu "Szalona lokomotywa" wg Stanisława Ignacego Witkiewicza, napisanego wraz z Krzysztofem Jasińskim i Pawluśkiewiczem na potrzeby Teatru STU.

W latach 70. artysta prowadził zespół Wiem, z którym nagrał dwa albumy - "Droga za widnokres" i Magia obłoków"; do drugiej połowy lat 80. współpracował z Piwnicą pod Baranami.

Grechuta śpiewał najczęściej własne teksty, do własnej muzyki. Korzystał również z muzyki komponowanej przez Jana Kantego Pawluśkiewicza, do wierszy m.in. Leszka Aleksandra Moczulskiego, Juliana Tuwima, Adama Mickiewicza, Bolesława Leśmiana. Koncertował w Europie, Ameryce i Australii.

W grudniu 2001 roku odebrał pierwszą w swej twórczości Złotą Płytę za album "Dni, których nie znamy" wydany w serii Złota Kolekcja, sprzedany w ilości 50 tys. egzemplarzy.

Ostatnia płyta Grechuty, zatytułowana "Niezwykłe miejsca", ukazała się w 2003 r. W tym samym roku nagrał też z zespołem Myslowitz piosenkę "Kraków".

W tym roku podczas 43. Krajowego Festiwalu Polskiej Piosenki "Opole 2006" Marek Grechuta uhonorowany został nagrodą Grand Prix za całokształt twórczości, a jego piosenki zaprezentowane zostały podczas koncertu "Świat w obłokach". W Alei Gwiazd Polskiej Piosenki na opolskim Rynku wmurowano gwiazdę Marka Grechuty, którą odsłonił kompozytor największych przebojów artysty Jan Kanty Pawluśkiewicz. Grechuta nie mógł przyjechać do Opola ze względu na problemy zdrowotne. Nagrodę Grand Prix odebrała jego żona Danuta.


http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3673562.html



Zdjęcia >>>> http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/51,53600,3673562.html?i=0


Fragmenty piosenek:

Nie dokazuj >>>>>  http://bi.gazeta.pl/im/2/3390/m3390492.mp3

Dni, których nie znamy>>>  http://serwisy.gazeta.pl/tokfm/4,68829,,,,3673609.html

Offline BasiaB

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 2721
    • http://www.michalek_b.republika.pl/index.html
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #137 dnia: Październik 09, 2006, 03:20:53 pm »
Smutno bardzo, uwielbiam piosenki Grechuty

Basia - mama Michałka z ZD lat 15

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #138 dnia: Październik 09, 2006, 03:25:48 pm »
Niech z Bogiem odpoczywa.

Cytuj
Urodził się w Zamościu, studiował w Krakowie

całkowity mój krajan.

Pamiętam go od najmłodszych lat



żal, że odszedł, ale jego muzyka, słowa pozostaną długo....

"Weź to serce
Wyjdź na drogę
I nie pytaj mnie
d l a c z e g o ?..."


Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Anna

  • User z prawami do pisania
  • Weteran
  • ******
  • Wiadomości: 4459
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #139 dnia: Październik 09, 2006, 03:34:17 pm »
Teledysk Marka Grechuty Kraków

mms://stream.onet.pl/media.wsx?/teledyski_alternatywna/200602




{*} {*} {*}

Odszedł największy polski artysta polskiej estrady i człowiek, który zmienił moje życie - powiedział Wirtualnej Polsce Grzegorz Tunau, na wieść o tym, że Marek Grechuta nie żyje. Anna Dymna dodaje: Jego piosenki pomogły mi w wielu trudnych momentach.



Wychowałem się na jego poetyce i zawsze go podziwiałem - opowiada jeden z przyjaciół zmarłego artysty. Miał magiczną umiejętność czarowania podczas koncertów. Chodziłem na nie jeszcze wtedy, kiedy był w znakomitej formie - powiedział Turnau i dodał, że Grechuta zawsze będzie wiązał się z jego młodością.

Turnau mówi, że Grechuta nie był zwykłym człowiekiem i nie da się o nim tak mówić. To był ktoś z innej galaktyki. Ktoś, kto był tu z wizytą, ktoś kogo blaskiem mogliśmy się cieszyć tylko przez chwilę. Ktoś, kto był artystą również w życiu - wspomina.

Mało kto wie, jak czarującym, niebywale dowcipnym i fantastycznym był człowiekiem. Dystans, jaki stwarzał do siebie na scenie był inny od tego jakim potrafił być człowiekiem na co dzień. Stwarzał wokół siebie aurę niezwykłości - czegoś lepszego, do czego nie wszyscy mieli dostęp - podsumowuje Turnau.

"Dawał siłę, choć sam cierpiał"

Grechuta był jasnym promieniem naszej młodości – wtóruje Turnauowi aktorka Anna Dymna. Zaczynał swoją działalność w kabarecie Anawa, gdy ja studiowałam w Krakowie. Dlatego kojarzy mi się z najpiękniejszym okresem w moim życiu - przypomina sobie Dymna.

Widziałam jak przez wiele lat cierpiał. Jego piosenki były pełne zadumy, nostalgii i naznaczone piętnem strasznej choroby. Kochałam jego wszystkie utwory i pamiętam każdą melodię - mówi aktorka. On patrzył na świat, tak jak ja bym chciała patrzeć. Zmagał się z chorobą, ale uśmiechał się i był dobrym człowiekiem. Dawał siłę setkom ludzi, choć sam miał jej nie wiele. Jego piosenki pomogły mi w wielu trudnych momentach, choć nigdy o tym nie wiedział - zamyśla się Dymna.

http://wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=1342&wid=8543347&rfbawp=1160400966.626&ticaid=12787

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26253
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #140 dnia: Październik 09, 2006, 03:52:33 pm »
Aż wierzyć mi się niechce  :lzy:

Niech spoczywa w pokoju
Pozdrawiam :))
"Starsza Letnia Miotełka"

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #141 dnia: Październik 09, 2006, 08:08:50 pm »
Bardzo go lubiłam słuchać-piękny głos :lzy:  :lzy:  :lzy:

"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #142 dnia: Październik 09, 2006, 08:36:48 pm »
Wielka strata, wspaniały artysta

Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline dana

  • Raczkujący Gadacz
  • ****
  • Wiadomości: 580
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #143 dnia: Październik 09, 2006, 11:02:00 pm »
Smutne gdy wspaniali ludzie odchodza.
  • :kw:
odrobinka miłości
Dana -mama Sary z ZD.5.lat.

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26253
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #144 dnia: Październik 10, 2006, 07:54:19 am »



Odszedł, żeby śpiewać Bogu

Marek Grechuta pozostawił całą Polskę w smutku





Pod domem Marka i Danuty Grechutów cisza jak makiem zasiał. Bielutkie ściany kontrastują z kolorowymi kwiatami w ogródku. Na progu nie ma jeszcze zniczy ani kwiatów. Ale wielbiciele już wiedzą, że odszedł jeden z największych artystów.

- Bardzo przepraszam, ale mama nie znajdzie dzisiaj sił na rozmowę - mówi nam Łukasz Grechuta, syn zmarłego artysty - Prosi żebym przekazał, że tato śmierć miał bardzo łagodną, po długiej i ciężkiej chorobie.

Uczył nas miłości

Marek Grechuta (61 l.) od dawna był już bardzo chory, nie opuszczał domu. Mimo to bliscy nie chcieli wierzyć, że może go zabraknąć. Na wiadomość o jego śmierci nie próbowali ukryć łez.

- W nim zawsze drzemało coś smutnego. To była niezgoda na świat pełen przemocy, gwałtu - mówi Marian Opania, aktor.

Rozwiane blond włosy, nieśmiały uśmiech i piosenki wyśpiewywane sentymentalnym, smutnym głosem. Takiego Marka Grechutę zapamiętamy.

- Uczył nas miłości do poezji. Budował świat dobra, pogody, spokoju. Był delikatnym, wrażliwym człowiekiem - mówi Zofia Czernicka, prezenterka telewizyjna.

W prezencie dostał pianino
Marek Grechuta urodził się w Zamościu w grudniu 1945 roku. Zaledwie kilka miesięcy po zakończeniu wojny. Jego rodzice nie pisali wierszy i nie komponowali muzyki, ale swojemu malutkiemu, dwuletniemu synowi kupili pianino. Marek pokochał je od razu. I chociaż grał w przedstawieniach szkolnych, tańczył, recytował, nie myślał o karierze artysty. Chciał zostać architektem.

W krakowskiej Piwnicy pod Baranami spotkał Piotra Skrzyneckiego, Ewę Demarczyk, Zygmunta Koniecznego, Krzysia Litwina, Wiesława Dymnego. I muzyka wygrała z architekturą. Razem z Janem Kantym Pawluśkiewiczem założyli zespół Anawa. W 1967 roku po raz pierwszy zobaczyła ich cała Polska. Koncert Anawy transmitowała telewizja. Wdarli się do milionów serc.

Jan Kanty Pawluśkiewicz, kompozytor i przyjaciel zmarłego, nie ukrywa smutku.

- Trudno mi znaleźć słowa, które oddałyby to, co mam w sercu - mówi. - Anawa znaczy z francuskiego "naprzód"! Pójdziemy naprzód razem z jego piosenkami, bo one są nieśmiertelne.

Ocalić od zapomnienia
"Nie dokazuj", "Dni, których nie znamy" nuciła cała Polska. O koncerty zabiegały najodleglejsze miejscowości, wielbicielki słały listy z całego kraju, a on był wciąż taki sam. Skromny, nieśmiały chłopiec.

- Byłem zaskoczony, że to ten sam człowiek, o którym pisze prasa. Ujął mnie pokorą, którą miał w sobie - wspomina Emilian Kamiński.

Gdy tworzył, zapominał o całym świecie. Magda Umer wspomina, jak kiedyś jechał na koncert do Jeleniej Góry. Dojechał do Zielonej Góry. Tak go pochłonęło komponowanie nowej piosenki.

Będziesz moją panią
Danusia, śliczna blondynka, którą poznał na studiach, okazała się najważniejszą kobietą życia. Najwierniejszym przyjacielem. W jednym ze swoich wierszy nazwał ją "świętą żoną".

Los nie oszczędzał Grechuty. Największą traumą było nagłe zniknięcie syna. Siedem lat temu. Wyszedł z domu i przez dwa lata nie dał znaku życia.

- Marek z Danusią poruszali niebo i ziemię, żeby odnaleźć Łukasza. On, jak się okazało, przemierzał na piechotę całą Europę i zastanawiał się nad sensem życia - mówi Magda Umer.

Bard trzech pokoleń
Od połowy lat 90. Marek nie koncertował regularnie. Zaczęła dopadać go melancholia, stany lękowe, depresja. Mówiło się, że cierpi na stwardnienie rozsiane. Kolejne pokolenie wychowuje się na jego piosenkach.

16 października w Krakowie rozpocznie się 42. Studencki Festiwal Piosenki. Na Rynku Głównym wiszą plakaty ze zdjęciem Marka Grechuty, który debiutował podczas Festiwalu w 1967 roku.

- Latem widziałem go w jego domu, usiedliśmy na ganku. Marek, zapytany o plany na przyszłość, odpowiedział: - Będę patrzył na świat. Cieszył się każdym dniem. Nauczył mnie, żeby zawsze rozmowę zaczynać od pytania - co dobrego u ciebie? - mówi Jacek Wilczyński, dyrektor Festiwalu.


Przyjaciele o artyście


Nina Terentiew:

Pamiętam moje ostatnie spotkanie z Markiem. Zatrzymałam się w Krakowie w hotelu Pod Różą. W holu zobaczyłam plakat koncertu Marka. Postanowiłam zrobić mu niespodziankę. Po cichutku, zeszłam na dół. Piwnica pełna była pięknych dziewczyn z różami. Wtedy zrozumiałam, że muzyka Grechuty jest ponadczasowa, że kobiety zawsze będą go kochać. Słuchać, i wspominać swoją pierwszą, a może tę ostatnią miłość.

Zbigniew Wodecki:

Nie mogę uwierzyć, że tego wielkiego artysty już z nami nie ma. Dał nam piękny dowód istnienia. Wszystko, co robił, robił z wdziękiem, miał w sobie mnóstwo uroku, a oprócz tego był niezwykle autentyczny.

Grzegorz Turnau:

To bardzo smutny dzień dla wszystkich tych, którzy nieśli piosenki Marka Grechuty przez swoje życie. Grechuta jest postacią z mojej baśni, jakby z lepszej rzeczywistości.

Dni, których jeszcze nie znamy
Tyle było dni do utraty sił

Do utraty tchu tyle było chwil

Gdy żałujesz tych, z których nie masz nic

Jedno warto znać, jedno tylko wiedz, że

Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy

Ważnych jest kilka tych chwil, tych na które czekamy

Pewien znany ktoś, kto miał dom i sad

Zgubił nagle sens i w złe kręgi wpadł

Choć majątek prysł on nie stoczył się

Wytłumaczyć umiał sobie wtedy właśnie, że

Ważne są tylko te dniÉ

fragment piosenki Marka Grechuty

Marek Grechuta, jakiego nie znamy

Marek Grechuta pisał też wiersze sportowe. Publikowała je krakowska Konfraternia Poetów. Jej szef Jacek Lubart-Krzysica udostępnił nam kilka utworów Marka Grechuty z tomiku "Piękno i siła".

Rzut
Ramię kulomiota jak lufa armaty

gdy wypycha w przestrzeń ołowiane kule

nie wyrządza kulą swoją żadnej straty

i się nie kojarzy z żadnym ludzkim bólem

Oszczepnik wyrzutem posyła swój oszczep

by zniknął mu z oczu na końcu murawy

by wbił on się w rekord metalowym ostrzem

i zdobył mu tytuł tej bezkrwawej sławy

Dyskobol wpatrzony w sylwetkę Myrona

obraca wraz z krążkiem piruet tężyzny

współczesnych atletów panteon pokona

i spojrzy na posąg z uśmiechem mężczyzny

I młociarz od kuźni kowala odjęty

na chwilę wyrwany od zajęć raportu

wyrzuca młot w niebo i patrzy zaklęty

czarem olimpizmu, stadionu i sportu

Oszczep co wykrwawiał ludzi i zwierzęta

kula, która mury i ciała kruszyła

sportem jest na szczęście już teraz zajęta

by służyć zabawie - by ludzkość odżyła

Łucznictwo
Łuki z linią wygiętą jak secesji wzory

strzały smukłe, ozdobne w barwnych piórek lotki

i cięciwy napięte, czekające pory

aż wykażą się w sposób sprężysty choć wiotki

Stara broń - tak niemodna w wystrzałów epoce

symbol chwały indiańskiej i plemion pierwotnych

przejął człowiek współczesny; bo flaga łopoce

bo jest czas dla opinii o łukach punkt zwrotny

Bowiem strzały pofruną do słomianych tarczy

piękne stroje łuczniczek dodadzą uroku

niech tylko im sił w rękach i w oczach wystarczy

i niech ludzie odejdą na pięćdziesiąt kroków

A zobaczą, usłyszą świat lotów przyziemnych

śmigłą cichą eskadrę pędzącą do celu

wystrzeloną bez żadnych zamiarów tajemnych

oprócz krążka trofeum i rekordów wielu

Drzemie w myślach łucznika świat niezbyt odległy

gdy człowiek, który tylko łukiem rozporządzał

widział pejzaż przyrody jeszcze niepodległy

i wielkiej szkody florze, faunie nie wyrządzał

Więc gdy patrzysz na sport ten jako coś śmiesznego

powiem Tobie, że oglądasz właśnie człowieka

który walczy z sobą - nie celuje w drugiego

jego strzały ostrze i zmrużona powieka.

autor: Paulina Jakubowska, Krzysztof Sakowski,
Dominika Olszewska, Edyta Paradowska

zródło


Zmarł Marek Grechuta
Artyści wspominają Grechutę
Cytuj
– W tej emocji, spowodowanej wiadomością o jego śmierci, trudno znaleźć lepsze słowo niż to, że po prostu straciliśmy najwybitniejszego artystę piosenki, jakiego mieliśmy, z jakim przyszło nam w jednym czasie żyć, i to jest najbardziej smutne – mówił Turnau.
Pozdrawiam :))
"Starsza Letnia Miotełka"

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #145 dnia: Październik 10, 2006, 12:43:45 pm »
http://www.youtube.com/v/qKV3KATvl74
videoclip

POŻEGNANIE  Odszedł wielki artysta piosenki, mistrz poetyckiego nastroju

Marek Grechuta [1945 - 2006]

Wybitny piosenkarz, poeta i kompozytor zmarł wczoraj w Krakowie.



Od wielu lat chorował, musiał korzystać z leków psychotropowych, których działanie powodowało coraz większe trudności z mówieniem i poruszaniem się. W czerwcu 2006 r. nie przyjechał na festiwal w Opolu, by odebrać Grand Prix za całokształt twórczości. Wiadomo było, że czuje się coraz gorzej, ale jego śmierć zaskoczyła nawet bliskich przyjaciół.

Stworzył własny, niepowtarzalny sposób śpiewania oraz styl, który można rozpoznać już po kilku dźwiękach mówi kompozytor Zygmunt Konieczny. Słuchając jego piosenek, stawaliśmy się lepsi dodaje Edyta Geppert.

Potrafił śpiewać poezję jak nikt inny. Kochał architekturę i malarstwo, jego piosenki przypominały obrazy, czasem niezwykle barwne i nasycone znaczeniami, innym razem pastelowe, skłaniające do refleksji nad ulotnością życia i świata. Uczył nas, że ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy. Żył 60 lat.
k.feu.

Marek Grechuta - głos pokolenia

POŻEGNANIE  Zawsze podkreślał, że swoje sukcesy zawdzięcza wytężonej pracy i pomysłom podsuwanym przez Boga

Piosenkarz, poeta i kompozytor zmarł wczoraj w Krakowie w wieku 60 lat. Choć chorował od lat, jego śmierć nawet dla przyjaciół była zaskoczeniem
Jak pan się czuje? - zapytałem go pół roku temu. - Jak każdy sześćdziesięciolatek - mam zaszczyt dostąpić wszystkich zalet i niedogodności tego wieku. Często dokucza mi kręgosłup, to reminiscencje wypadku sprzed wielu lat - odpowiedział. Ale wiadomo było, że problemy zdrowotne Marka Grechuty nie kończą się na bólu pleców. Silne leki psychotropowe powodowały coraz większe problemy z mówieniem i poruszaniem się. W czerwcu tego roku nie przyjechał na festiwal do Opola, by odebrać Grand Prix za całokształt twórczości. - Rozmawiałam przed chwilą z Markiem - mówiła na festiwalowej estradzie jego żona Danuta. - Jest bardzo przeziębiony i dlatego go tu nie ma, ale mimo chrypiącego głosu wiem, że był wzruszony.

Ciotki kazały kupić pianino

Poznali się na prywatnym sylwestrze w starej krakowskiej kamienicy. Przez ostatnie lata w swoim białym piętrowym domu otoczonym łąką i lasem szukali przede wszystkim spokoju.

Unikali wizyt dziennikarzy, choroba była tematem tabu, podobnie jak zniknięcie syna przed siedmioma laty. Oboje bardzo je przeżyli, ale wszystko skończyło się szczęśliwie - Łukasz wrócił do domu. Czas spędzali na wyjazdach w Polskę, graniu w brydża z przyjaciółmi, oglądaniu telewizji, najchętniej polskich komedii, czasem meczów piłkarskich, bo Grechuta był zapalonym kibicem. Nie rozmawiali o polityce. - Mąż jest szczęśliwy, że w Polsce nastała demokracja - opowiadała pani Danuta. - Cieszy się, że urodził się w Europie i żyje w kręgu kultury chrześcijańskiej; uważa, że Europejczycy wspólnie z Ameryką uchronią świat od najgorszego.

Często podkreślał swoje przywiązanie do religii. Mówił, że artystyczne sukcesy zawdzięcza wytężonej pracy i pomysłom podsuwanym przez Boga. Urodził się w Zamościu, kilka miesięcy po zakończeniu II wojny światowej. Siostry ojca zaraziły rodzinę muzyczną pasją, więc kiedy miał dwa lata, dostał pianino. Z początkiem podstawówki zaczął się kształcić muzycznie w Młodzieżowym Domu Kultury. Nie przeszkadzało mu to namiętnie grywać w piłkę nożną i trenować szermierkę. Już wtedy lubił chodzić do kościoła, ale jeszcze bardziej - jeździć z mamą i siostrą do Kazimierza Dolnego. - Moje dzieciństwo było szczęśliwe - wspominał, choć rodzice rozwiedli się, kiedy miał 12 lat.

Piosenki obudowane światłem

W liceum recytował wiersze na apelach, założył zespół bigbitowy i śpiewał Presleya. Ale kiedy przyszło wybrać kierunek studiów, zdecydował się na architekturę. Dzięki temu trafił do Krakowa, gdzie od razu oczarowała go Piwnica pod Baranami. W studenckim klubie poznał kompozytora Jana Kantego Pawluśkiewicza. W 1967 r. wystartowali w pierwszym etapie eliminacji Festiwalu Piosenki Studenckiej. - Miał wysokie notowania, ale do finału chyba by nie przeszedł - wspominał Pawluśkiewicz. - Jednak na widowni była Ewa Demarczyk, wówczas już gwiazda wielkiego formatu, która rzuciła do jurorów coś w stylu:

"Jeśli on nie przejdzie, to mnie szlag trafi".

Finał imprezy był po raz pierwszy transmitowany przez telewizję, wygrała Maryla Rodowicz, ale to "Tango Anawa" Grechuty i Pawluśkiewicza zostało uznane za najlepszą piosenkę festiwalu. Wkrótce potem Demarczyk zaprosiła Marka do Piwnicy pod Baranami.

- Moja kariera nie była zawrotna - mówił Grechuta "Rz". - Jeżeli coś ma się dziać szybko, to i szybko się kończy. Aby coś się stało sztuką, musi być dopracowane, przemyślane i obudowane swoistym światłem. Dzisiaj często słyszę o takich fenomenach, że artysta zaczyna karierę od nagrania płyty, czyli powiedział coś, zanim pomyślał. Dlatego zazwyczaj jest to bezmyślne naśladownictwo, a więc nic oryginalnego, i kończy się, zanim zaczęło. Myślę, że i dziś, chociaż warunki są zupełnie inne, obowiązuje ta żelazna zasada - chcąc coś znaczyć, trzeba wiedzieć, co się chce powiedzieć, i uparcie dążyć do celu.

Nazywał nasze marzenia

W 1968 r. wygrał festiwal studencki FAMA i zdobył Nagrodę Dziennikarzy w Opolu. W 1970 r. ukazał się album "Marek Grechuta & Anawa" z piosenkami "Niepewność", "Twoja postać",  "Nie dokazuj" czy "Będziesz moją panią". Drugi album grupy Anawa (z 1971 r.) przyniósł kolejne przeboje: "Ocalić od zapomnienia" do wiersza Gałczyńskiego czy tytułowy "Korowód". Po kilku latach Pawluśkiewicz i Grechuta znowu się spotkali przy "Szalonej lokomotywie" - musicalu do tekstów Witkacego. W 1977 r. piosenkarz zdobył w Opolu Grand Prix za piosenkę "Hop - szklankę piwa" i Nagrodę Dziennikarzy za słowa i muzykę "Gumy do żucia", zaśpiewanej przez Krystynę Jandę.

- Byłam przed kilkoma laty na koncercie Marka i to było jedno z najbardziej wstrząsających doznań w moim życiu - opowiadała mi przed kilkoma miesiącami aktorka. - Już nie miał głosu, nie był w stanie śpiewać długich nut, zespół go ratował. Przez dwie godziny płakałam bez przerwy. Nagle zrozumiałam, kim dla mnie jest ten człowiek.

Ukształtował gust całego pokolenia. Nazywał nasze marzenia i wzruszenia. Mam w samochodzie płyty z jego piosenkami. Wożę je ze sobą na czarne godziny. Jest coś takiego w barwie głosu Marka, że uspokaja i utula. Ale kiedy słucham: "tyle było dni do utraty sił, do utraty tchu tyle było chwil...", nie umiem powstrzymać łez. Bo to dzięki Markowi było tyle pięknych chwil.

- KRZYSZTOF FEUSETTE

Dni, których nie znamy

Tyle było dni do utraty sił
Do utraty tchu tyle było chwil
Gdy żałujesz tych, z których nie masz nic
Jedno warto znać, jedno tylko wiedz, że

Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy
Ważnych jest kilka tych chwil, tych, na które czekamy

Pewien znany ktoś, kto miał dom i sad
Zgubił nagle sens i w złe kręgi wpadł
Choć majątek prysł, on nie stoczył się
Wytłumaczyć umiał sobie wtedy właśnie, że

Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy
Ważnych jest kilka tych chwil, tych, na które czekamy

Jak rozpoznać ludzi, których już nie znamy?
Jak pozbierać myśli z tych nieposkładanych?
Jak oddzielić nagle serce od rozumu?
Jak usłyszeć siebie pośród śpiewu tłumu?

Jak rozpoznać ludzi, których już nie znamy?
Jak pozbierać myśli z tych nieposkładanych?
Jak odnaleźć nagle radość i nadzieję?

Odpowiedzi szukaj, czasu jest tak wiele...

Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy
Ważnych jest kilka tych chwil, tych, na które czekamy...

Marek Grechuta



Rok 1977. Marek Grechuta, i Maryla Rodowicz w spektaklu „Szalona lokomotywa” w Teatrze STU


Rok 1970. Marek Grechuta podczas festiwalu piosenki studenckiej FAMA w Świnoujściu
(c) HARRY WEINBERG/FOTONOVA


ok 2001. Marek Grechuta odbiera statuetkę Złotego Fryderyka, przyznaną wówczas pierwszy raz
(c) BARTŁOMIEJ ZBOROWSKI

Jak śpiewał, tak żył

- Jan Kanty Pawluśkiewicz, kompozytor

Był niewątpliwie geniuszem. Moje spotkanie z nim sprawiło, że świat utracił dwóch architektów, a zyskał twórców piosenek. Miałem to wielkie szczęście, że trafiłem na młodego chłopaka, który do muzycznej codzienności stale wnosił coś nowego. I z roku na rok stawał się coraz większym artystą. Mam mu bardzo wiele do zawdzięczenia. Gdybym na niego nie trafił, moje dokonania na pewno wyglądałyby inaczej. Niezwykła wrażliwość

Marka otworzyła mnie na poetyckie słowo. Powodowani tęsknotą zeszliśmy się po latach przy "Szalonej lokomotywie" w Teatrze STU. Sprawiał rzeczy niemożliwe. Dzięki jego fantastycznym możliwościom kreacji piosenka, która ma dość ograniczony żywot, trwa przez dziesięciolecia.

j.rk.

Grzegorz Turnau, piosenkarz

Marek Grechuta kształtował gust co najmniej dwóch pokoleń Polaków. Spowodował, że młodzi ludzie zaczęli masowo sięgać po tomiki z poezją. Zostały po nim piosenki, które jeszcze długo będą promieniować swoją prostotą i zarazem pięknem. Marek Grechuta był niewątpliwie "posłańcem ze stron niebieskich", który sprawiał, że słuchając jego piosenek, stawaliśmy się lepsi.

j.b.-s

Edyta Geppert, piosenkarka

Kilka dni temu umówiłem się, by przedstawić państwu Grechutom moje interpretacje piosenek pana Marka, które nagrywam z myślą o płycie "Historia pewnej podróży". Jak się
teraz okazało, już zakończonej. Kiedy Marek Grechuta nagrodził mnie na Festiwalu Piosenki Studenckiej i zaprosił do Piwnicy pod Baranami, spotkałem bohatera swojej bajki. Przekonałem się, że można być artystą całą dobę, a nie tylko kilka godzin dziennie, jak na etacie. Tworzył, nawet gdy rozmawiał, żartował czy prezentował charakterystyczny dla niego dystans do świata.

j.c.

Zygmunt Konieczny, kompozytor

Marek był człowiekiem zupełnie wyjątkowym. Miał poczucie humoru, ale nigdy nie żartował na temat sztuki, bo sztuka i on to było jedno. Tak jak śpiewał, tak żył, tak myślał o ludziach i świecie. Kiedy teraz patrzę na jego życie, wydaje mi się, że był wzorem starego, klasycznego artysty, których jest coraz mniej. Dziś ludzie zakładają różne maski, by bronić się przed światem, a świat dla Grechuty był okrutny, z różnych powodów.
W ostatnich latach chorował. Mieliśmy wrażenie, że los go nie oszczędza. A mimo to nie
ugiął się do samego końca. I to było w nim imponujące.

j.b.-s

Krzysztof Jasiński, reżyser, dyrektor Teatru STU

Pierwsze występy Marka w Piwnicy pod Baranami wcale nie wskazywały na to, że będziemy mieli do czynienia z wielką osobowością. O jego piosenkach mówiono zresztą dość pogardliwie - grechutki. Po kilku latach nastąpiła niezwykła przemiana. Marek wraz ze swym zespołem stał się jednym z najbardziej oryginalnych artystów. Stworzył własny, niepowtarzalny sposób śpiewania oraz styl, który rozpoznać można już po kilku dźwiękach.
Choć był częstym gościem Piwnicy, współpracowaliśmy ze sobą tylko raz podczas
telewizyjnego programu opartego na fragmentach "Dzienników" Witolda Gombrowicza.
j.b.-s.
j.rk., j.b.-s , j.c.
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #146 dnia: Październik 11, 2006, 05:59:05 am »
Pożegnanie Marka Grechuty

Marek Grechuta zostanie pochowany w Alei Zasłużonych na cmentarzu Rakowickim w Krakowie.

Pogrzeb artysty odbędzie się we wtorek, 17 października. Marek Grechuta - piosenkarz i kompozytor, wykonawca przebojów "Dni, których nie znamy", "Będziesz moją panią", "Niepewność", "Korowód" - zmarł w poniedziałek w Krakowie. Miał 60 lat. W Alei Zasłużonych spoczywają m.in. Jerzy Bińczycki, Piotr Skrzynecki, Barbara Kwiatkowska-Lass.
m.p., pap, Rz 11.10.06 Nr 238

Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26253
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #147 dnia: Październik 13, 2006, 08:18:27 am »
Gazeta pożegna Marka Grechutę
ire2006-10-12

Marek Grechuta w najbliższy wtorek zostanie pochowany w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie. Tego dnia pożegnamy Go też specjalnym dodatkiem "Złote przeboje Marka Grechuty". W środku nie zabraknie anegdot, wspomnień i nieznanych zdjęć z występów Artysty i Jego zespołu. Do tekstów piosenek dołączymy chwyty gitarowe, których część wczoraj na naszą prośbę rozpisywał gitarzysta Oskar Kozłowski.

Żródło
Pozdrawiam :))
"Starsza Letnia Miotełka"

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25632
    • Dar Życia
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #148 dnia: Październik 14, 2006, 12:23:03 pm »
Ocalić od zapomnienia piosenki Marka Grechuty

Nikt tak pięknie nie będzie zdejmował palta ze zmokniętej wiosny. Nie doceni ciszy oddechu trawy. Legendę najtrudniej zastąpić. I kto zaśpiewa „Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy”? = zastanawia się dziennik "Słowo Polskie - Gazeta Wrocławska".

Marek Grechuta, który zmarł 9 października w Krakowie, niewątpliwie był legendą. Nigdy nie został bohaterem plotkarskich pism. – W czasach jego największej sławy nie było brukowców – uśmiecha się Jerzy Skoczylas z kabaretu Elita.



Spod „Przewiązki” en avant!

– Mieszkaliśmy w jednym akademiku i na zdezelowanym pianinie w klubie Pod Przewiązką graliśmy, każdy swoje – wspomina Jan Kanty Pawluśkiewicz, który razem z Grechutą
założył najpierw kabaret, a potem zespół Anawa. – Ćwiczyłem standardy jazzowe. On był zupełnie z innej planety. Spozieraliśmy jeden na drugiego i postanowiliśmy pójść razem – naprzód. Wybrali nazwę Anawa. Z francuskiego: „en avant”, czyli naprzód.

Pawluśkiewicz: – W pierwszych rzędach nie można było wcisnąć szpilki. Tak się podobał
dziewczynom.

Przychodzą do nas piękne dziewczyny...

... i śmieją się, i bawią się – śpiewał. – Także to świadczyło o genialności Marka –
opowiadał Pawluśkiewicz w zeszłym roku, przed 60. urodzinami Grechuty. – Stojąc na
scenie, kompletnie nieruchomo, przy użyciu minimalnych środków aktorskich, potrafił
fascynować publiczność i oczarowywać kobiety.

Oczarowaniu uległy gwiazdy: Maryla Rodowicz („Był takim cherubinkiem o kręconych włosach, dużych oczach, zmysłowych ustach”) i Krystyna Janda. Jerzy Skoczylas z kabaretu Elita: – Oj, robił wrażenie na dziewczynach! Ale na specjalnym gatunku –
mądrzejszych, oczytanych i osłuchanych. Na festiwalu FAMA piszczały na jego widok. A
on? Zawsze wierny Danucie, swojej żonie. Jan Kanty Pawluśkiewicz: – To dla niej napisał
„Będziesz moją panią”, „W dzikie wino zaplątani”.

Obraz mego ciała spowitego w te marne szaty

Niewielu pamięta, że Grechuta współpracował z wrocławskim kabaretem Elita. Jeździli w
Polskę i na występy za ocean. Nie jest tajemnicą, że Marek Grechuta od lat miał
problemy psychiczne. Cierpiał na stany lękowe, bał się windy. – Nie lubił być sam, więc
zawsze staraliśmy się, żeby ktoś z nas mu towarzyszył – wspomina Jerzy Skoczylas. Elita
zastosowała wobec Grechuty swoistą terapię śmiechem. Jerzy Skoczylas: – Celowo się z
nim nie cackaliśmy. „Boisz się windy?” – mówiliśmy. „No co ty?”. I wepchnęliśmy go, ale
delikatnie. Potem już jeździł.

Grechuta bujał w obłokach. W Chicago kupił rower dla syna. – Nie zdawał sobie sprawy, że trzeba go będzie wozić po Stanach, a potem przetransportować do domu. Żartowaliśmy:
„Marek, dobrze, żeś nie kupił wanny”. A on się dziwił, czemu – śmieje się Skoczylas.
Elita przyjechała do Krakowa. Grechuta mógł wtedy mieszkać w domu. Na koncert przyszedł w dżinsach i swetrze, ale pod spodem miał piżamę. – O cholera, zapomniałem! – wykrzyknął, przebierając się w garnitur. O nim nie zapomniał.

Podkrążone po balu oczy

Tournee to koncerty i hotelowa nuda. Nudę zabijali grą w kości. Grechuta malował.
Dowcipkował, żartował. Na imprezach grywał tanga do tańca. Nie pił. – Kiedyś zaśpiewał:
„wlazł kotek napletek” – uśmiecha się Skoczylas. A przecież nie lubił „grubszych”
żartów. – Miał cudowne poczucie humoru. Lekko autoironiczne. Nie cierpiał koszarowych
dowcipów o kobietach – wspomina Roman Kołakowski.

Autoironia przydała się, kiedy w 1976 roku zgrał Belzebuba w spektaklu „Szalona lokomotywa” według tekstów Witkacego. – Zagrał diabła. Z jego wyglądem cherubinka to był strzał w dziesiątkę – twierdzi dziś Krzysztof Jasiński z krakowskiego Teatru STU. –

Świetnie wyglądał w białym fraku.

Sztuce swej bez reszty oddany

Był perfekcjonistą. – Wymagał świetnej sali, świateł, nagłośnienia – podkreśla Piotr
Guzek, który organizował jego koncerty we wrocławskim Firleju i Teatrze Polskim. –
Siadał na widowni i mówił: „Teraz mi to zagrajcie”. Wskazywał, gdzie brzmi za głośno,
za cicho. Krzysztof Jasiński: – Najtrudniej było sprawić, by na próbach powtórzył to
samo. Do każdego zadania podchodził, jakby to miał być pierwszy raz. Musiał cierpieć,
śpiewając w akustycznie kiepskich salkach. – Ale zagryzał zęby i robił swoje. Dla Polonii – twierdzi Jerzy Skoczylas.

Piotr Guzek chce ocalić od zapomnienia piosenki Grechuty. – Na Nocnych Spotkaniach Literacko-Muzycznych w grudniu wystąpi Anawa. I młodzi artyści śpiewający Grechutę.
Stawiam warunek: aranżacje i muzyka mają być takie same. Po co psuć coś, co jest
doskonałe? – tłumaczy.

Małgorzata Matuszewska
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Ku Pamięci Tych, którzy odeszli (*)
« Odpowiedź #149 dnia: Październik 15, 2006, 11:37:00 am »
Na prawdę Polska straciła Wielkiego artystę :lzy:  :lzy:
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

 

(c) 2003-2017 Team Dar Życia :: nota prawna :: o plikach Cookies :: biuro@darzycia.pl
Polecamy:   Forum o zwierzętach