Ogłoszenia Zwierzęta
Aktualności: Jeśli uważasz że serwis Dar Życia jest potrzebnym miejscem Wesprzyj nas. Chcemy reaktywować serwis, dostosować graficznie i technicznie do aktualnych standardów, ale potrzebujemy Twojego wsparcia. Dziękujemy za wsparcie.

Autor Wątek: Dysleksja i dyskalkulia  (Przeczytany 164430 razy)

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Dysleksja i dyskalkulia
« Odpowiedź #50 dnia: Listopad 25, 2006, 02:24:40 pm »
Wygraj z dysleksją

 
Jak twierdzą specjaliści, w każdej klasie trzech lub czterech uczniów ma trudności z czytaniem albo pisaniem spowodowane dysleksją.

Skąd te kłopoty
Zaczynają się już w pierwszych klasach szkoły podstawowej. Maluchowi trudno nauczyć się czytać i pisać. Rodzice myślą, że z tego wyrośnie, tymczasem w starszych klasach problemy jeszcze się pogłębiają. Dziecko bazgrze tak, że nawet samo nie potrafi się rozczytać, wciąż myli litery, robi błędy. Pisanie je męczy, a czytanie sprawia kłopoty. Chociaż stara się i naprawdę pracuje nad swoim pismem, ortografią i czytaniem, niestety nie zawsze to pomaga...
Prof. Marta Bogdanowicz, która od lat zajmuje się dysleksją i napisała wiele książek na ten temat, twierdzi, że większości kłopotów można uniknąć, ale trzeba na nie zwrócić uwagę wcześniej, gdy np. pociecha chodzi do przedszkola.

Dzieci ryzyka
Maluchy po tzw. ciąży trudnej, powikłanej, po skomplikowanym, długim porodzie to dzieci tzw. ryzyka dysleksji. Na nie trzeba szczególnie zwrócić uwagę. Mogło u nich dojść do niewielkich urazów układu nerwowego. W rezultacie maluszek rozwija się prawidłowo, jednak nieco wolniej niż koledzy lub nieharmonijnie. Na przykład w wieku niemowlęcym nie raczkuje, mało gaworzy, a pod koniec pierwszego roku nie wypowiada jeszcze pierwszych słów. A gdy zaczyna wstawać i chodzić, długo ma kłopoty z utrzymaniem równowagi. W wieku przedszkolnym zaś nie lubi rysować, malować, lepić z plasteliny, bawić się klockami, układać puzzli, zapinać guzików, mówi mało i niewyraźnie. Nadal może być też mniej sprawny fizycznie niż rówieśnicy.
Niestety niewielu rodziców na tak wczesnym etapie zwraca uwagę na tego typu sprawy. Zachowanie malucha zwykle tłumaczą charakterem: „Jest taki ruchliwy, biega przez cały dzień, nie ma czasu układać puzzli i rysować”. Albo: „Nie ma cierpliwości, by męczyć się z zapinaniem guzików czy sznurowaniem butów”. Często zresztą nawet pediatrzy uspokajają, że dziecko z tego wyrośnie. Tymczasem takie zachowania mogą właśnie świadczyć o nieharmonijnym rozwoju.

Trzeba pomóc!
Co możesz zrobić? Sporo, i to wcale nie jest trudne.
Przede wszystkim nie myśl, że to wszystko „samo przejdzie”. Przeciwnie, kłopoty raczej się nasilą. Dlatego zacznij działać jak najszybciej.
Układ nerwowy dziecka cały czas się rozwija, jest bardzo plastyczny. Dlatego teraz stosunkowo najłatwiej maluchowi pomóc, i to w prosty sposób: przez masaże, ćwiczenia, zabawy.
Jeśli widzisz, że malec jest mało sprawny fizycznie, zachęć go do ruchu. W domu bawcie się np. w berka na czworakach, przechodzenie przez tor przeszkód (możesz go ustawić z krzeseł, materacy). Na dworze staraj się, by maluszek biegał, chodził po murkach, krawężnikach, wspinał się na drabinki.
Warto też pójść do neurologa, który sprawdzi, czy dziecko ma dobre napięcie mięśniowe. Jeśli stwierdzi, że coś jest nie w porządku, zaleci rehabilitację. Przedszkolakom bardzo polecane są też ćwiczenia z tzw. metody Ruchu Rozwijającego Weroniki Sherborne. Można je wykonywać w domu, razem z dzieckiem – zapytaj o nie rehabilitanta.
Jeżeli widzisz, że maluszek niewiele mówi, ty jak najwięcej mów do niego, czytaj książeczki, opowiadaj. Idź też z nim do logopedy. Nie czekaj, aż dziecko skończy trzy lata!
Gdy zaś zauważasz, że szkrab ma mało sprawne paluszki, nie lubi rysować i kolorować, zaproponuj, by malował na dużych kartonach lub całymi rękami (maluchy to uwielbiają!). Zachęcaj do zabawy plasteliną, gliną, ciastoliną lub... prawdziwym ciastem – może z niego np. tworzyć figurki i potem je piec.

Znajdź czas
Nie wyręczaj malca w takich czynnościach jak ubieranie, mycie się, jedzenie. Nie kupuj mu wszystkich ubrań bez guzików i suwaków, a butów tylko na rzepy, bo nie będzie miał szans ćwiczyć sprawności swoich rączek!
Mama lub tata codziennie powinni spędzać co najmniej pół godziny na zabawie z dzieckiem. Ten czas trzeba poświęcić na czytanie książeczek, opowiadanie maluchowi, rysowanie, układanie puzzli, budowanie z klocków...
Naprawdę wiele możesz zrobić, by uchronić swoje dziecko przed kłopotami w szkole. Tej szansy nie można zmarnować!

Tekst: Katarzyna Pinkosz
Konsultacja: prof. dr hab. Marta Bogdanowicz, dziecięcy psycholog kliniczny, założycielka Polskiego Towarzystwa Dysleksji



Gdy d wygląda jak b

Prawdą jest, że większość kłopotów z poprawnym czytaniem, pisaniem czy liczeniem u dzieci jest związana z zaniedbaniami, albo po prostu z brakiem zdolności. Ale nie zawsze. Dlatego problem trzeba przynajmniej ogólnie poznać, zanim bezradnie rozłożymy ręce. Kłopoty dziecka możemy częściowo, a czasem nawet zupełnie wyeliminować.

Co każdy rodzic wiedzieć powinien?

Dysleksja - to zaburzenia objawiające się trudnościami w nauce czytania u dzieci o normalnej inteligencji

Dysgrafia - niski poziom graficzny pisma, któremu często towarzyszą trudności z rysowaniem

Dysortografia - to błędne pisanie, które nie wynika z nieznajomości reguł ortograficznych. Zazwyczaj są to specyficzne błędy (mylenie liter podobnych pod względem kształtu, np. l, ł, t, opuszczanie, dodawanie, przestawianie liter w wyrazach, pisanie liter zwierciadlanych, pisanie wyrazów od strony prawej do lewej)

Dyskalkulia - problemy w opanowaniu prostych działań matematycznych, np. tabliczki mnożenia

Jak rozpoznać dysleksję, dysgrafię?
Typowymi objawami są: opóźnienie w nauce czytania i pisania (szczególnie mylenie spółgłosek p-b, p-g, n-u, m-w, lub przestawianie liter, a nawet całych sylab), trudności w nauce pisania (zwierciadlane odwracanie liter lub całych tekstów, deformowanie kształtu liter, niski poziom graficzny i estetyczny, trudności w różnicowaniu wyrazów podobnie brzmiących, np. półka - bułka), trudności z przypominaniem sobie nazw przedmiotów, mylenie kierunków prawo - lewo, trudności w ustawianiu symboli w logicznej kolejności (np. nazw miesięcy), rażące trudności w opanowaniu poprawnej pisowni.

Jakie są przyczyny dysleksji?
Przyczyn może być wiele, choć nie wszystkie muszą wystąpić u jednej osoby. W niektórych rodzinach może być to uwarunkowane dziedzicznie. Wciąż prowadzone są badania na ten temat. Na ich podstawie wiemy dziś, że wśród dyslektyków przeważają chłopcy (jest ich czterokrotnie więcej niż dziewcząt).

Czy dziecko dyslektyczne jest mało inteligentne?
Nie. Są to dzieci o normalnym poziomie inteligencji, a czasem nawet dzieci bardzo zdolne. Te łatwo rozpoznać poprzez "nadrabianie" wypowiedziami ustnymi, uczenie się przez czerpanie z innych źródeł niż podręczniki (radio, TV).

Czy wszyscy, którzy mają kłopoty z czytaniem czy pisaniem to dyslektycy i dysortograficy?
Nie.

Jest wiele przyczyn trudności w czytaniu i pisaniu. Jedną z nich może być zaniedbanie przez rodziców. Sytuacja taka ma miejsce wówczas, gdy ci nie poświęcają dziecku czasu i nie interesują się jego rozwojem (ma to bardzo duże znaczenie w okresie przedszkolnym). Przyczyną mogą być również wady wzroku, słuchu albo opóźnienie rozwoju umysłowego. Jeszcze inną przyczyną są błędy dydaktyczne szkoły: źle przygotowani nauczyciele, częsta ich zmiana, niewłaściwe warunki nauki.

Do kogo zwrócić się, jeżeli zauważymy coś niepokojącego?
W każdej szkole jest pedagog szkolny. Możemy podzielić się z nimi naszymi podejrzeniami, a gdy zostaną one potwierdzone, dziecko zostanie skierowane na badania do poradni wychowawczej, w której zajmuje się nim psycholog o przygotowaniu do pracy z dziećmi i młodzieżą dyslektyczną. Jeżeli jest taka potrzeba, dziecko konsultowane jest przez innych specjalistów (logopedę, okulistę, laryngologa). Po zbadaniu stawiają diagnozę, która ma być wskazówką dla nauczycieli (szczególnie języka polskiego i języków obcych) odnośnie stawiania wymagań.

Na czym polega terapia dziecka z dysleksją?
Nauczanie dziecka dyslektycznego powinno być prowadzone indywidualnie, gdyż każde z nich może mieć trudności różnego rodzaju. Przez poradnie, które badają dziecko prowadzone są zajęcia uwzględniające indywidualne tempo uczenia się dziecka, konieczność wielokrotnego utrwalania wiadomości. Poza tym specjaliści zwracają uwagę, aby uczenie odbywało się z zaangażowaniem wielu zmysłów naraz: słuchu, wzroku, dotyku. Dzięki temu dziecko wykorzystuje przede wszystkim te zmysły, które są jego najmocniejszą stroną.

Czy i w jaki sposób rodzice mogą pomóc dziecku?
Najlepiej, aby rodzice byli w stałym kontakcie z nauczycielem-terapeutą, który dobiera zestawy ćwiczeń do opanowania w domu. Nie próbujmy sami dobierać metod i ćwiczeń, bo może to zniechęcić dziecko. Trzeba tu zachować daleko posuniętą wyrozumiałość i delikatność. Zawsze ważnym elementem życia domowego są rozmowy z dzieckiem, które dostrzega, że koledzy przy mniejszym wysiłku osiągają lepsze rezultaty. Pamiętajmy, że dzieci dyslektyczne lepiej zapamiętują informacje usłyszane lub zobaczone.

Beata Kęska

Pan Rajek

  • to weteran
  • polecający usługi
  • *******

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Dysleksja i dyskalkulia
« Odpowiedź #51 dnia: Luty 03, 2007, 10:29:22 pm »
Akalkulia, czyli zapomniane rachunki
 
Czy można utracić zdolność liczenia w dojrzałym wieku, podobnie jak traci się pamięć? Okazuje się, że takie zaburzenie pourazowe występuje wcale nierzadko.

 
Akalkulia – bo taką nazwę nosi zaburzenie zdolności, procesów liczenia, powstałe na skutek uszkodzenia mózgu – jest przedmiotem zainteresowań badawczych Marty Gryko-Sobańskiej, psychologa z Uniwersytetu Warszawskiego.

W przeciwieństwie do dyskalkulii rozwojowej, którą wywołują czynniki zaistniałe w bardzo wczesnej fazie życia człowieka, akalkulia to zaburzenie, które dotyczy ludzi dorosłych. Jest to dysfunkcja zorganizowanego systemu poznawczego w mózgu dojrzałym. Uszkodzenie mózgu może nastąpić w wyniku choroby, np. udaru lub mechanicznego urazu.

Jak podaje psycholog, na świecie akalkulia występuje w 16–28 proc. przypadków przy uszkodzeniach lewopółkulowych mózgu. Ponieważ jednak za procesy związane z liczeniem odpowiadają obydwie półkule, występuje też przy uszkodzeniach prawopółkulowych.
 

Najczęściej skutkiem akalkulii są zaburzenia dwóch podstawowych zdolności liczenia. Jest to niemożność wykonania prostych działań arytmetycznych i przekodowania jednej postaci liczb na drugą – na przykład czytanie lub zapis słowny liczb arabskich.

Akalkulię może zdiagnozować neuropsycholog, który powinien pracować na oddziale neurologicznym albo neurochirurgicznym każdego szpitala.

Za niezbędne elementy testów do diagnozy akalkulii specjalistka uważa proste działania arytmetyczne, np. „4 x 8” czy „6 + 3”, a także zadania polegające np. na przeczytaniu na głos liczb zapisanych za pomocą cyfr czy zapisaniu liczb, które dyktujemy pacjentowi.

– Dokładna diagnoza akalkulii musi jednak objąć także inne zadania, jak np. zliczanie elementów zbioru, szacowanie, porównywanie wielkości liczb, obliczenia „na papierze”, zadania tekstowe – wylicza badaczka, która współpracuje nad takim testem. Wstępną wersją naukowcy przebadali już około 100 osób.

źródło>>>
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Dysleksja i dyskalkulia
« Odpowiedź #52 dnia: Luty 09, 2007, 12:52:45 pm »
2 mln Polaków może cierpieć na dyskalkulię

W przeciwieństwie do dyslektyków, których problemy zostały wnikliwie opisane, dyskalkulicy w Polsce spotykają się z niezrozumieniem i brakiem pomocy - uważają nauczyciele zrzeszeni w fundacji Instytut Edukacji Matematycznej ARS MATHEMATICA. Dysfunkcja zwana dyskalkulią oznacza zaburzenie rozwoju umiejętności matematycznych. Jednocześnie ogólne funkcje umysłowe pozostają niezaburzone.

Dyskalkulia może być powodowana przez dwie grupy czynników. Mogą mieć na nią wpływ mikrouszkodzenia mózgu, np. powstałe podczas porodu w wyniku krótkotrwałego niedotlenienia. Skutki tych uszkodzeń ujawniają się po kilku latach, dlatego trudno dowieść bezpośredniego związku przyczynowo-skutkowego między trudnym porodem a dyskalkulią. Schorzenie to może być też uwarunkowane genetycznie - badania pokazują, że dzieci rodziców, którzy mieli trudności z matematyką, często mają podobne kłopoty.

Instytut Edukacji Matematycznej (IEM) zajmuje się naukowymi, edukacyjnymi, oświatowymi oraz wychowawczymi aspektami dyskalkulii. Zrzesza nauczycieli matematyki, którzy koncentrują się na rozwiązywaniu problemów związanych z trudnościami w uczeniu się i nauczaniu matematyki w szkołach podstawowych, gimnazjach i liceach.

"W Polsce brakuje zorganizowanej pomocy dla uczniów, ich rodziców i nauczycieli, a także pedagogów i psychologów w zakresie edukacji uczniów ze specyficznymi trudnościami w uczeniu się matematyki" - mówi założyciel IEM Marcin Kurczab, nauczyciel matematyki i autor podręczników szkolnych.

Jak tłumaczy Kurczab, dyskalkulia, w przeciwieństwie do dysleksji, nie jest zdefiniowana w polskim prawie - w ustawach i rozporządzeniach związanych z edukacją i szkolnictwem. Konsekwencje tego są bardzo poważne - nie ma standardów diagnozowania, pracownicy w poradniach psychologiczno- pedagogicznych nie dysponują narzędziami, które pozwoliłyby im wykryć zaburzenia. Nawet jeżeli je zidentyfikują, zaświadczenia o dyskalkulii są różnie traktowane w szkołach - czasem analogicznie do zaświadczeń o dysleksji, a czasami jako dokument bez żadnej mocy prawnej.

Na świecie dyskalkulię wykrywa się za pomocą standaryzowanych testów umiejętności matematycznych, niedostępnych w Polsce. Zdaniem specjalistów IEM, dyskalkulia to poważny problem społeczny, który dotyka ok. 4-6 proc. populacji. W Polsce zaburzenie to dotyczy prawie dwóch milionów osób.

Według ekspertów, dyskalkulia nie oznacza jedynie trudności z matematyką. Zaburzenie to może wpływać na naukę geografii, fizyki, chemii, a nawet historii czy muzyki. Dlatego dziecko z dyskalkulią wymaga właściwego prowadzenia przez nauczycieli. Kurczab zwraca uwagę na tzw. "aspekt ludzki" - dzieci w polskich szkołach mogą liczyć jedynie na to, że nauczyciel okaże dobrą wolę i poświęci uczniom tyle uwagi, aby zidentyfikować powtarzalne zachowania, które mogłyby świadczyć o dyskalkulii.

"Uczniowie dotknięci tym problemem wymagają wielu godzin pracy indywidualnej. Niestety, w Polsce trudno o dostęp do specjalistów, dlatego do warszawskiego instytutu przyjeżdżają dzieci z odległych miast" - stwierdza Kurczab.

Całkowite pokonanie trudności nie jest możliwe, ale wcześnie wykryte zaburzenie pozwala wypracować indywidualne modele edukacyjne, które pomagają dziecku. Jak podkreślają nauczyciele zrzeszeni w IEM, cele ćwiczeń wyrównawczych są tu analogiczne do tych, jakie stawia się przy rehabilitacji dzieci niepełnosprawnych ruchowo. "Od tych ostatnich nie oczekuje się, że będą biegać czy skakać tak, jak dzieci zdrowe - chodzi raczej o to, by osiągnęły one taki poziom rozwoju ruchowego (przy użyciu kul, protez czy wózka inwalidzkiego), aby się maksymalnie uniezależnić od pomocy otoczenia (w szkole, w życiu codziennym i w nowych sytuacjach). Cel reedukacji dzieci z dyskalkulią jest podobny - doprowadzić do tego, by dziecko możliwie dobrze radziło sobie samo z matematyką" - piszą na swojej stronie eksperci IEM.

Kurczab podaje przykład indywidualnych metod stosowanych w IEM. Jak wyjaśnia, dyskalkulicy mogą mieć trudności z dodawaniem pisemnym, tzw. "pod kreską" - przejawiają tendencję do wykonywania obliczeń od lewej do prawej i robią to w sposób nieprawidłowy. Specjaliści potrafią zaakceptować tę tendencję i nauczyć młodych ludzi dodawania od lewej do prawej, ale we właściwy sposób (którego nie poznają dzieci w szkole).

Nauczyciele zrzeszeni w Instytucie od 2004 roku zdają sobie sprawę, że ich działania mają ograniczony charakter. Aby jednak zmienić sytuację dyskalkulików w Polsce, organizują konferencje połączone z zajęciami warsztatowymi dla nauczycieli w różnych ośrodkach, gdzie prezentują wypracowane przez siebie metody diagnozowania i postępowania w przypadku dyskalkulii. Interdyscyplinarny projekt popularyzatorski nosi nazwę "Specyficzne trudności w uczeniu się matematyki (dyskalkulia) - przyczyny, opis, rozpoznanie, sposoby przezwyciężania problemu".

Eksperci Instytutu powołują się na badania Jan Poustie, brytyjskiej specjalistki w dziedzinie specyficznych kłopotów w uczeniu się. W książce "Mathematics Solutions. An Introduction to Dyscalculia" prezentuje ona liczne symptomy dyskalkulii. Są to m.in. kłopoty z odczytywaniem czasu, niepoprawne liczenie przedmiotów, trudności w rozwiązywaniu zadań, np. zapominanie następnego etapu w jakiejś operacji, błędy "nieuwagi", nieskuteczne sprawdzanie pracy, trudności w rozumieniu logiki lub języka matematycznego, powolne odpowiedzi przy obliczeniach arytmetycznych "w pamięci", liczenie na palcach, niezdolność do zapamiętywania liczb, trudności w uczeniu się podstawowych operacji i zastosowaniu ich poza lekcją matematyki.

Jak podaje Poustie, niektórzy mogą mieć również kłopoty z rozpiętością uwagi i przetwarzaniem informacji. Tacy uczniowie mogą pracować zrywami, bezplanowo, bardzo wolno i ciągle otrzymywać zły wynik. W wyniku niepowodzeń unikają oni prac matematycznych, mogą się źle zachowywać, "wyłączać się", ofiarowywać się do wykonywania wszelkich innych zajęć poza klasą, zapominać swoich książek itp. U dyskalkulików często pojawia się również awersja do gier, które wiążą się z cyframi lub przestrzennym kojarzeniem, błędy w używaniu pieniędzy, pomyłki telefoniczne, częste opuszczanie spotkań, kłopoty w podróży, problemy z gotowaniem, słaba koordynacja sportowa i nienadążanie za szybko zmieniającymi się fizycznymi instrukcjami.

Problem dyskalkulii nie dotyczy jedynie dzieci i młodzieży szkolnej. Jak podkreśla Kurczab, złe oceny z matematyki to tylko wierzchołek góry lodowej. Schorzenie to utrudnia życie na każdym etapie. Dyskalkulicy nie zawsze potrafią poruszać się po mieście, ponieważ nie są w stanie rozpoznawać numerów autobusów. Olbrzymie kłopoty sprawiają im codzienne operacje handlowe.

"Nie chodzi jedynie o to, żeby skontrolować, czy właściwie wydano nam resztę, ale również o to, że dla osoby dotkniętej dyskalkulią niezwykle trudne jest oszacowanie, czy dysponuje wystarczającą ilością pieniędzy na zakup kilku towarów" - mówi Kurczab. Dodaje, że operacje za pomocą kart płatniczych również niosą ze sobą niebezpieczeństwo - karta taka zostaje zatrzymana, gdy właściciel trzykrotnie podaje błędny PIN. Zdarza się, że dyskalkulicy nie potrafią skopiować nawet zapisanego na kartce czterocyfrowego kodu.

Ponieważ dyskalkulia przejawia się wieloma rodzajami zaburzeń, wyróżniono kilka odmian tego schorzenia. Specjaliści wymieniają dyskalkulię werbalną, praktognostyczną, ideognostyczną, leksykalną, graficzną i operacyjną.


psychologia net.pl
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Dysleksja i dyskalkulia
« Odpowiedź #53 dnia: Marzec 12, 2007, 12:35:33 pm »
Zjawisko dysleksji i jego obszar Agata Aleksińska

Dysleksja przejawia się trudnościami w nauce. Jest pojęciem szeroko i wieloznacznie rozumianym. To zaburzenie, które ma różne uwarunkowania i przyczyny.

Niniejszy artykuł stanowi próbę wyczerpującego uporządkowania pojęcia dysleksji. Przedstawiam obraz i przyczyny trudności w nauce. Wyjaśniam, na czym polega zjawisko dysleksji i jaki jest jego obszar. Opisuję procesy stanowiące podstawę umiejętności czytania. Przytaczam różne sposoby definiowania dysleksji i konsekwencje z tego wynikające. Weryfikuję przyczyny i uwarunkowania dysleksji. Portretuję ucznia z dysleksją.


Obraz i przyczyny trudności w nauce

Znaczne rozbieżności między wymaganiami wychowawczymi i dydaktycznymi nauczyciela, a postępowaniem ucznia i uzyskiwanymi przez niego wynikami nauczania predysponują do stwierdzenia u niego niepowodzeń w nauce szkolnej. Patrząc od strony wewnętrznych przeżyć jednostki – trudności w przyswajaniu wiedzy wynikają z licznych, pojedynczych niepowodzeń. Powtarzający się brak sukcesu wywołuje liczne frustracje. Z czasem zaczynają one uruchamiać mechanizm generalizacji. Polega to na tym, iż człowiek zaczyna negatywnie reagować na sytuacje podobne do tych, które wywołały porażkę, w końcu na każdy rodzaj sytuacji, w której trzeba rozwiązać określony problem. Uczeń doświadcza frustracji, gdy zaobserwować można u niego kłopoty z koncentracją uwagi, brak wytrwałości – szybką rezygnację wobec braku natychmiastowego rezultatu, brak zaufania we własne siły i brak zaufania do ludzi, którzy nie pomogli oraz brak zainteresowania (Balcerzak, 1991, s. 16).

Nienadążanie za programem nauczania jest dla młodego człowieka głównym źródłem stresu. Lęk szkolny prowadzi do licznych objawów. Badania (Jalinik, 1995, s. 56-58) pokazują, iż najczęściej spotykanymi są: ból głowy (35%), ból brzucha (33%), drżenie rąk (32%), obgryzanie paznokci, brak apetytu i zmęczenie. Spośród osób badanych 73% wymieniło więcej niż jeden objaw somatyczny, a 8,5% przyznało, że bierze leki uspokajające. Istotny jest wpływ trudności w nauce szkolnej na obraz własnej osoby. U dziewcząt kłopoty w sprostaniu wymaganiom szkolnym łączą się z zaniżeniem swojej wartości w większości obszarów obrazu siebie. Dziewczynki w mniejszym stopniu są zadowolone ze swojego wyglądu zewnętrznego, ogólnej aparycji i takich właściwości jak zdolności przywódcze, czy pomysłowość. Mają mniejszą pewność siebie. Są bardziej płaczliwe, lękliwe, łatwo zniechęcają się. Czują się wyizolowane i krytykowane. Są przekonane o małej popularności swojej osoby wśród rówieśników. Chłopcy, którym nauka w szkole sprawia trudności nie mają tendencji do ogólnego zaniżania obrazu siebie. W obniżony sposób spostrzegają jedynie swój status intelektualny i szkolny. Poza tym nie czują się wyizolowani z grupy. Skłonni są do przewodzenia i generowania pomysłów, pewni siebie. Nie zamartwiają się, nie są przygnębieni i nadmiernie lękliwi. Nie czują się krytykowani. Uważają, iż potrafią zjednywać sobie przyjaciół. Ogólnie badani (zwłaszcza chłopcy) mają poczucie życiowej satysfakcji. Czują się szczęśliwi i zadowoleni z życia (Tucholska, 1998, s. 37-43).

Radlińska i Gal (za: Balcerzak, 1991, s. 17) za główny powód niezadowalających wyników w nauce uznają nieodpowiednie społeczno-środowiskowe (ekonomiczne) warunki życia ucznia. Preter, Grzywak-Kaczyńska, Bert (ibidem) stwierdzają, iż o powodzeniu w uczeniu się decyduje biopsychiczne „wyposażenie” ucznia. Okoń i Wolf (ibidem), zaś przyczyny trudności w nauce upatrują w wadliwym funkcjonowaniu szkoły.

Bardzo często związek między jakością pracy nauczyciela, a wynikami nauczania traktowany jest marginalnie. Akcentowana jest rola rodziców w likwidowaniu trudności, zachęca się ich do bardziej efektywnej i systematycznej współpracy z dzieckiem. Tymczasem uczeń może mieć trudności w uczeniu się z powodu szkoły, gdy program nauczania jest za trudny (w stosunku do możliwości umysłowych uczniów w danym wieku) lub przeładowany. Wyniki procesu nauczania zależą od osobowości oraz metod i narzędzi pracy nauczyciela. Musi on pamiętać, że dla podniesienia efektywności nauczania konieczna jest aktywizacja ucznia oraz powiązanie procesu nauczania z jego realnym życiem i działalnością.

Środowisko rodzinne stanowi podstawowe środowisko wychowawcze dziecka. Wpływa na jego powodzenie szkolne poprzez stwarzanie określonych warunków do spełniania obowiązku szkolnego warunki materialne (badania pokazują, iż w rodzinach uczniów drugorocznych bardzo często brakowało stałych dochodów), mieszkaniowe oraz poprzez kształtowanie jego cech psychicznych, postaw, aspiracji, dążeń i zdolności. Gdy rodzice nie przejawiają żadnych zainteresowań kulturalnych, tłumią ciekawość poznawczą, lekceważą naukę dziecka, brakuje mu koniecznych dla rozwoju umysłowego bodźców – wzorów społecznych i podniet uczuciowych, które pobudzałyby go do nauki.
Przyczyną niepowodzeń szkolnych mogą być określone właściwości psychiczne i fizyczne ucznia. Wpływ na postępy szkolne jednostki ma jej temperament. Wyraża się on w mniejszej lub większej potrzebie aktywności ruchowej. Bialik (1960 za: Tyszkowa, 1964 s. 26) w swoich badaniach pokazuje, że osoby o znacznej aktywności ruchowej uczą się gorzej. Gurycka (ibidem) zwraca uwagę na fakt, iż niepowodzenie w nauce często wiąże się z brakiem zainteresowania. Istotne są także pewne cechy charakteru: dokładność, pewność siebie lub nieśmiałość, trudność w nawiązywaniu kontaktów, zaburzenia uczuciowości. Największa liczba badań dotyczy zależności pomiędzy powodzeniem w nauce szkolnej a poziomem inteligencji ucznia. Stwierdza się, że jest ona znaczna. Należy zaznaczyć jednak, iż inteligencja jest wypadkową zarówno pewnych cech wrodzonych, jak i wpływów środowiska, dlatego podkreśla się potrzebę opieki nad rozwojem umysłowym i kompensowania braków w tym zakresie. Jeśli chodzi o właściwości fizyczne – trudności w nauce powodować mogą długotrwałe lub częste choroby ucznia, a także pewne braki fizyczne: wada wzroku, słaby słuch.

Wśród wymienionych przyczyn trudno rozstrzygnąć, która jest dominująca. Mają one złożony charakter, są wzajemnie powiązane. Nie ulega wątpliwości, że brak powodzenia w nauce może być czynnikiem traumatyzującym, prowadzącym do zaburzeń w zachowaniu i postaw aspołecznych (Tyszkowa, 1964, s. 9-30).


Procesy stanowiące podstawę umiejętności czytania

Umiejętność czytania opiera się na dwóch procesach. Podejście lingwistyczne tłumaczy, że czytanie polega na utworzeniu prawidłowej formy dźwiękowej słowa na podstawie jego symbolu graficznego, czyli na transportowaniu grafemów na fonemy. Uczeń dokonuje analizy i syntezy strony graficznej i dźwiękowej czytanego tekstu. Przedstawicielami tego podejścia są m.in.: Elkonin, Poznańska, Meterowa (Brzezińska, 1987, s. 30-31). Według ujęcia psychologicznego – czytanie to coś więcej, niż tylko identyfikacja symbolu graficznego – to identyfikacja symbolu graficznego w celu zrozumienia jego znaczenia. Takiego zdania są m.in.: Tinker, Mc Cullough, Russell, Mathis, Malendowicz, Styczek, Mystkowska, Jurkowski, Baczyńska, Więckowski (op. cit., s. 31-32). Czytanie to proces myślowy, w którym osoba czytająca dostrzega znaczenia, rozważa ich istotność, istotność myśli zawartych w tekście. Czytanie aktualizuje znaczenia „wbudowane” w doświadczenia jednostki.

Brzezińska (op., cit. s. 36-47), opierając się na w/w podejściach wyodrębnia trzy aspekty umiejętności czytania:

techniczny – rozpoznawanie, różnicowanie grafemów i fonemów, kojarzenie znaków graficznych z fonicznymi i odwrotnie, umiejętność ich odtwarzania w czasie; aspekt ten tworzy technikę czytania, odpowiada na pytanie: Jak? (funkcjonują procesy psychomotoryczne – analizatory: wzrokowy, słuchowy, kinestetyczno-ruchowy, jaka jest sprawność aparatu artykulacyjnego i manualna);

semantyczny – kojarzenie rozpoznawanych znaków z posiadanym doświadczeniem (dekodowanie znaków graficznych i fonicznych), dosłowne rozumienie treści słów i zdań, bezpośrednie rozumienie fragmentów tekstu w kontekście jego całości; to aspekt czytania ze zrozumieniem, odpowiada na pytanie: „co?” (obejmuje procesy poznawcze: głównie myślenie – posiadany zasób słownikowy i pojęciowy, oraz pamięć, uwagę);

krytyczno–twórczy – ocena czytanych treści w kontekście własnego doświadczenia, interpretacja przenośna treści, krytyczny, refleksyjny stosunek do treści; aspekt ten tworzy czytanie krytyczne, twórcze, odpowiada na pytanie: „po co?” (obejmuje procesy emocjonalno – motywacyjne – wyznaczają one nastawienie człowieka do opanowania umiejętności czytania i pokonywania trudności z tym związanych.).


Podejście lingwistyczne oznacza, że uczeń ma określoną technikę czytania i pisania, podejście psychologiczne zostaje uszczegółowione, z jednej strony oznacza, iż uczeń czyta ze zrozumieniem bezpośrednim, z drugiej strony, że czyta w sposób krytyczny i twórczy, potrafi odwołać się do przenośnego znaczenia treści tekstu.

Tak więc czytanie to proces złożony, wieloaspektowy. Angażuje różnorodne procesy: psychomotoryczne, poznawcze, emocjonalno-motywacyjne, które wzajemnie na siebie wpływają, wyznaczając ogólną jakość umiejętności czytania.


Sposoby definiowania dysleksji i konsekwencje z tego wynikające

Gdy jakość umiejętności czytania nie jest najlepsza może to oznaczać dysleksję. Ponieważ trudności w czytaniu skupiają uwagę badaczy od ponad stu lat, a procesy stanowiące podstawę tej umiejętności mają charakter złożony wyodrębnić można liczne i bardzo różne definicje pojęcia dysleksja, które ukazuje tabela.

lata 70-te XIX wieku A. Kussmaul  
Ślepota słowna – kompletna ślepota tekstu, pomimo dobrego wzroku, intelektu, możliwości posługiwania się mową.

1896 r. W. Pringle Morgan  
Wrodzona ślepota słowna – słowo wrodzona miało podkreślić, iż chodzi o osoby, które nie umiały czytać nigdy, bo od początku nauki czytania miały z tym problem.

1877 r. R. Berlin  
Dysleksja – nabyte zaburzenie czytania u dorosłych; dysleksja rozwojowa – specyficzne trudności w uczeniu się u dzieci.

1968 r. Światowa Federacja Neurologów  
Specyficzna rozwojowa dysleksja to zaburzenia manifestujące się trudnościami w nauce czytania, mimo stosowania obowiązujących metod nauczania, normalnej inteligencji i sprzyjających warunków społeczno – kulturowych. Jest spowodowana zaburzeniami podstawowych funkcji poznawczych, co często uwarunkowane jest konstytucjonalnie.

1994 r. Międzynarodowe Towarzystwo Dysleksji  
Dysleksja jest jednym z wielu różnych rodzajów trudności w uczeniu się. To specyficzne zaburzenie o podłożu językowym, uwarunkowanym konstytucjonalnie (co oznacza, że zmieniona jest struktura centralnego układu nerwowego). Charakteryzuje się trudnościami w dekodowaniu (rozumieniu) pojedynczych słów, co najczęściej odzwierciedla niewystarczające zdolności przetwarzania fonologicznego (różnicującego wyrazy i formy wyrazowe). Trudności te są zazwyczaj niewspółmierne do wieku życia oraz innych zdolności poznawczych i umiejętności szkolnych, nie wynikają z ogólnego zaburzenia rozwoju, ani z zaburzeń sensorycznych. Dysleksja manifestuje się różnorodnymi trudnościami w odniesieniu do różnych form komunikacji językowej, często oprócz trudności w czytaniu, dodatkowo pojawiają się poważne trudności w opanowaniu sprawności w zakresie czynności pisania i poprawnej pisowni.

1992 r. ICD – 10 (International Calsification of Diseases)
1994 r. DSM – IV (Diagnostic and Statistic Manual of Mental Disorders)  


W ICD – 10 dysleksja to specyficzne rozwojowo zaburzenie umiejętności szkolnych wynikające ze specyficznych zaburzeń czytania.
W DSM – IV dysleksja to specyficzne zaburzenie uczenia się wynikające z zaburzenia czytania.

Obie klasyfikacje stwierdzają specyficzne rozwojowe zaburzenia umiejętności szkolnych i zaburzenia w uczeniu się, gdy osiągnięcia danej osoby, mierzone wystandaryzowanymi testami czytania i pisania, znajdują się istotnie poniżej oczekiwań zgodnych z wiekiem, wykształceniem i poziomem intelektualnym. Istotność określa się do dwóch odchyleń standardowych między testami czytania i pisania a wynikiem testu inteligencji.
Poza tym obserwuje się istotny wpływ na osiągnięcia szkolne, na codzienną aktywność ucznia. Jeżeli występuje wada narządu zmysłu lub zmiana neurologiczna – trudności w czytaniu wyrażają się silniej, niż zaburzenia, które byłyby ich konsekwencją. Doświadczenia szkolne są typowe – zaburzenia czytania nie wynikają z istotnych zaniedbań dydaktycznych.

1996 r. Słownik wyrazów obcych
Dysleksja to łagodna postać aleksji, polegająca na trudności rozumienia odczytywanych prostych zwrotów lub zdań.
Aleksja – utrata zdolności czytania.

Źródło: Bogdanowicz (1999, s. 815-821; 1997, s. 12); Mihilewicz (2001, s. 67); Sobol (1996, s. 30, 259)


Jednym z pierwszych i zasadniczych kroków dla dalszych poszukiwań badawczych było wprowadzenie rozróżnienia między: zaburzeniem umiejętności czytania u osób (przeważnie dorosłych), które wcześniej czytały poprawnie, a zaburzeniem czytania u uczniów od początku nauki tej umiejętności. W pierwszym przypadku będzie to dysleksja nabyta, w drugim dysleksja rozwojowa inaczej określana jako wrodzona (dawniej – wrodzona ślepota słowna).

Zaburzenia czytania prowadzą do trudności w uczeniu się, ale niepowodzenia w nauce szkolnej nie zawsze wynikają z dysleksji. Mogą spowodowane być innymi czynnikami takimi, jak: zaniedbania dydaktyczne, środowiskowo-ekonomiczne, zaburzenia „biopsychiczne” ucznia. Specyficzne trudności w nauce wynikają z dysleksji rozwojowej, zaś niespecyficzne z innych przyczyn – mówi się wtedy o pseudodysleksji. Dotyczy ona uczniów, u których podstawowe zdolności leżące u podstaw procesu czytania nie uległy zaburzeniu, lecz z powodów zewnętrznych zostały zahamowane i nie mogły rozwinąć się.

Jeśli chodzi o określenie, na czym polegają trudności w czytaniu, nie jest ono już tak jednoznaczne. Międzynarodowe Towarzystwo Dysleksji w swojej definicji odwołuje się do technicznego aspektu czytania. Wyjaśnia, iż dysleksja jest wyrazem niedostatecznie wykształconej świadomości fonologicznej (za: Snowling, 2001, s. 8). Przejawia się w postaci trudności w dekodowaniu pojedynczych słów wynikającej z wadliwego funkcjonowania procesów psychomotorycznych. Do wadliwego funkcjonowania procesów poznawczych w sposób ogólny nawiązuje Światowa Federacja Neurologów. Definicja dysleksji w Słowniku wyrazów obcych, choć opisuje dysleksję nabytą, również mówi o trudnościach w rozumieniu treści tekstu – aspekcie semantycznym.

Pojęcie dysleksja stosowane może być w dwojakim ujęciu: węższym i szerszym. W znaczeniu szerszym używa się ogólnego terminu „dysleksja rozwojowa”.

W ramach syndromu zaburzeń dysleksji rozwojowej stosuje się terminy:

dysleksjadis (grec. i łac.) – brak czegoś niemożność, nadaje znaczenie negatywne; lego (grec. i łac.) – czytam; lexis (grec.) – mowa - to specyficzne trudności w czytaniu

dysortogrfiaorthos (grec.) – prawidłowy; grapho (grec.) – piszę, rysuję - to specyficzne trudności w opanowaniu poprawnej pisowni

dysgrafia – to specyficzne trudności w opanowaniu kaligraficznego pisma.

W znaczeniu węższym każdy z nich może być używany odrębnie w celu odróżnienia specyficznych trudności charakteryzujących się odmiennym obrazem klinicznym i różnymi symptomami. W tym artykule odwołuję się do węższego rozumienia – do dysleksji jako specyficznych trudności tylko w czytaniu.


Przyczyny i uwarunkowania dysleksji

Przytoczone przeze mnie definicje dysleksji zwracają uwagę na jej różne przyczyny. Podkreśla się, że ma ona charakter wrodzony i uwarunkowana jest konstytucjonalnie. Nawiązują do tego koncepcje: organiczna, genetyczna i hormonalna.

Koncepcja organiczna wyjaśnia, że dysleksja wynika ze zniekształceń centralnego układu nerwowego (uszkodzenie okolicy zakrętu kątowego lewej półkuli, zmiany strukturalne okolic mowy lewej półkuli, powiększona tylna część spoidła wielkiego, brak typowej asymetrii półkul mózgowych w okolicy planum temporalne związanej z ośrodkiem czuciowym mowy Wernickiego). Powstają one w okresie prenatalnym i okołoporodowym w wyniku działania zewnętrznych czynników patogennych (chemicznych, biologicznych, fizycznych).

Według koncepcji genetycznej przyczyną dysleksji są również zmiany neurologiczne, ale nie pochodzą one z zewnątrz, lecz przekazywane są przez patologiczne geny. Hinshelwood (za: Bogdanowicz, 1999, s. 840) wskazuje na niepełny rozwój okolicy zakrętu kątowego lewej półkuli. Herman (za: ibidem) przypuszcza, iż dysleksja powiązana jest z genem Y (decyduje on o męskiej płci), dlatego wśród dyslektyków jest czterokrotnie więcej chłopców, niż dziewcząt. Inne badania pokazują transmisję genetyczną zaburzeń w czytaniu za pośrednictwem chromosomu 15. Stein (za: op. cit. s. 841) zwraca uwagę, że za dysleksję „odpowiedzialne” są geny w chromosomie 6, sąsiadują one z chromosomem odporności organizmu. Stąd uczniowie – dyslektycy cierpią na różnorodne dolegliwości somatyczne: alergie, migrenowe bóle głowy, zaburzenia układu trawienia.

Koncepcja hormonalna upartuje przyczynę dysleksji w nadmiernej produkcji hormonu męskiego – testosteronu w okresie prenatalnym. Dotyczy to głównie chłopców. Powoduje on zwolniony rozwój lewej półkuli mózgu, a co za tym idzie trudności w czytaniu. Również obniża odporność.

Definicje dysleksji zwracają także uwagę, iż jest ona spowodowana trudnościami w przetwarzaniu fonologicznym. Opiera się ono na przekładaniu obrazu słowa na jego brzmienie i odwrotnie. Jeżeli uczeń nie potrafi odtworzyć brzmienia nowego słowa napotkanego w tekście nie zidentyfikuje jego znaczenia (Meadows, za: Bryant, Colman, 1995, s. 51).
Nawiązuje do tego koncepcja opóźnionego rozwoju centralnego układu nerwowego. Podkreśla ona znaczenie prawidłowego funkcjonowania i współpracy analizatorów. Wzrokowy, jeśli nie jest w pełni sprawny powoduje nieadekwatne do rzeczywistości spostrzeganie kształtów, trudności w zapamiętywaniu graficznych obrazów wyrazów. Osoby o zaburzonym analizatorze słuchowym z potoku dźwięków mowy nie potrafią wychwycić ich wszystkich po kolei i prawidłowo zróżnicować.

Dysleksja wynikać może także z zaburzonych funkcji poznawczych. Niekiedy, zaangażowana w proces rekodowania uwaga, nie jest w stanie objąć procesów pamięci wyższego rzędu – rozumienia tekstu. Merill, Sperber, Mc Cauley wykazali (za: Kliś, 1996, s. 61), iż dyslektycy aktywizują wszystkie znaczenia danego słowa – nie wykazują wrażliwości na kontekst, w jakim ono pojawia się. Nie bez znaczenia jest również pamięć – dysleksja wynika z niemożności równoczesnego utrzymania w pamięci krótkoterminowej kilku porcji informacji.

Kolejnym czynnikiem w sposób istotny powiązanym z dysleksją jest wykształcenie rodziców. Wspomniałam już, iż dysleksję dziedziczyć można genetycznie. Rodzice mogą również jej „sprzyjać” poprzez brak poparcia dla wartości czytania, uczenia się. Zgadza się z tym Brożek (Pendel, 2002, s. 5), który stwierdza, iż wyniki uczniów w nauce zależą m.in. od wykształcenia rodziców. Potwierdzają to badania Kwiecińskiego (op. cit., s. 13), w których im wyższe było wykształcenie rodziców, tym wyższe ich dzieci.

Backwin (za: Scarr, Kidd, 1983, s. 391-393) w swoich badaniach wskazuje na wpływ czynników środowiskowych. Opublikowane przez Gazetę Wyborczą (2002, s. 4-5) wyniki ogólnopolskiego egzaminu gimnazjalnego przeprowadzonego w kwietniu 2002 roku wskazują na regionalne zróżnicowanie. Zdecydowanie słabsze wyniki, zarówno w cześci humanistyczej, jak i matematyczno-przyrodniczej osiągnęli uczniowie w województwach na północy i zachodzie kraju, natomiast lepsze w regionach na południu i wschodzie.

Stosunkowo najmniej miejsca w literaturze poświęca się powiązaniu dysleksji z wiekiem życia. Warto zwrócić uwagę na fakt, iż problem dysleksji traktuje się często dwubiegunowo – dana osoba jest albo nie dyslektykiem. Jest to spojrzenie – orientacja patogenetyczna, oparta na dychotomicznym podziale: zdrowie – choroba. Według mnie bardziej zasadna jest orientacja salutogenetyczna Antonovsky`ego, oparta na pojęciu kontinuum zdrowia – choroby (za: Rentflejsz-Kuczyk, 1999, s. 10). Osoby w tym podejściu nie są całkowicie zdrowe, ani chore, lecz znajdują się w jakimś punkcie skali. Są uczniowie, u których dysleksja pogłębia się, obejmując coraz liczniejsze symptomy. Sillany (za: Mihilewicz, 2001, s. 67) stwierdza też, że u niektórych dzieci dysleksja spontanicznie zanika około 8-9 roku życia.


Portret ucznia z dysleksją

W wieku gimnazjalnym dysleksja przejawia się w postaci licznych symptomów. Dyslektyk przede wszystkim ma wolne tempo czytania. Słabo rozumie i zapamiętuje przeczytany tekst, usłyszane informacje. Doświadcza w związku z tym niepowodzeń w uczeniu się. Dotyczy to zarówno przedmiotów, które wymagają dobrej percepcji i pamięci wzrokowej, przestrzennej, jak i słuchowej dźwięków mowy. Należą do nich: geografia, geometria, chemia oraz języki obce, historia, biologia. Oprócz tego uczeń miewa trudności z odróżnianiem strony lewej i prawej, płynnym wymienianiem w poprawnej kolejności nazw miesięcy, cyfr i innych. Problem sprawia mu wypełnianie różnorodnych formularzy (Jankowska, 2001).

Powyższe objawy powodują, iż osobowość dyslektyka kształtuje się pod wpływem stałego konfliktu. Dotyczy on z jednej strony dążeń i celów formułowanych stosownie do dobrej sprawności intelektualnej ucznia, z drugiej strony niemożności ich zrealizowania wskutek trudności w opanowaniu umiejętności czytania i pisania (Jaklewicz, Bogdanowicz, 1982, s.25). Dysleksja w kontekście rozwoju staje się dla gimnazjalisty dodatkowym źródłem kryzysu. Jak pisze Rentflejsz – Kuczyk (1999, s. 25) ledwie dukający szóstoklasista nie może mieć dobrego mniemania o sobie. Widzi, że w czytaniu jest najsłabszy z całej klasy. W jego rozumieniu najsłabszy bardzo często oznacza - najgłupszy.

Poprawienie kompetencji w zakresie umiejętności czytania może stać się zadaniem nadzwyczaj trudnym do osiągnięcia. Doprowadzić do poczucia niższości i przekonania o braku kompetencji. Spowodować zaburzenia emocjonalne. Ukształtować niekorzystne cechy osobowości. Potwierdzają to badania (Jaklewicz, Bogdanowicz, 1982, s. 24-26), w których porównano dyslektyków i nie-dyslektyków z IV klasy szkoły podstawowej. Okazało się, iż wśród uczniów z trudnościami w czytaniu i pisaniu znacznie częściej występowały nerwice. Miały złożoną postać i zbliżone były do nerwicy szkolnej. Dominującym objawem był uprzedmiotowiony lęk przed szkołą. Towarzyszyła mu wyraźna komponenta fizjologiczna. U 10-11-latków stwierdzono zaburzenia snu, układów: mięśniowego, ruchowego, pokarmowego, moczowego. Po dziesięciu latach u tych samych osób badanych zaczęły pojawiać się problemy natury psychologicznej. Dorośli dyslektycy mieli trudności w podejmowaniu decyzji, poczucie żalu, winy, mniejszej wartości, myślenie zwrócone ku przeszłości. To uczniowie, którzy zrezygnowali z nauki w szkole średniej. Swoją edukację zakończyli na wykształceniu podstawowym lub zasadniczym zawodowym. W ich przypadku pierwotny lęk przed szkołą wskutek mechanizmu generalizacji rozszerzył się na inne sytuacje życiowe, natomiast w wyniku mechanizmu fiksacji utrwalił. Wpływ dysleksji na rozwój osobowości pokazują wyniki badania 16-czynnikowym Kwestionariuszem Osobowości R.B. Cattella. Dyslektyków cechuje wysoki poziom lęku i niepokoju, napięcie. Mają małą zdolność do kontroli zachowań i impulsów. Są emocjonalnie niedojrzali. Ich osobowość nie jest zintegrowana. W relacji z otoczeniem są introwertywni, osamotnieni. Bardzo boją się krytyki. Nisko siebie oceniają. Trudności sprawia im przystosowanie społeczne. W stosunku do ludzi są podejrzliwi. Nie ufają sobie i innym. Towarzyszy im brak poczucia bezpieczeństwa.

Dyslektyczny gimnazjalista może również poprawić swoje lingwistyczne kompetencje. Osiągnąć poczucie sprawstwa i produktywności w sferze nauki szkolnej, „dyslektyczny kryzys” rozwiązać pozytywnie. Pokazują to badania (Wszeborowska – Lipińska, 1995, s. 223-234), w których porównywano dyslektyków i nie-dyslektyków z III klasy szkoły średniej. Młodzież dyslektyczna miała większą potrzebę osiągnięć, dominacji i autonomii. Była emocjonalnie bardziej dojrzała, pewna siebie, niekonwencjonalna, aktywna i optymistyczna. Lepiej znosiła porażki. Dysponowała wyższym poziomem umiejętności społecznych. Studiujący dyslektycy mają skłonność do dominacji, ekspansywności, podobnie jak licealiści większą odporność psychiczną, pewność siebie. Są niezależni. Cechuje ich racjonalizm.

Jeszcze inne badania Balbus (2001, s. 84) stwierdzają różnicę między dyslektykami i nie-dyslektykami ze szkoły podstawowej, w zakresie ich samooceny funkcjonowania poznawczego. Jeśli chodzi o liceum porównywane grupy są do siebie podobne.

Tak, więc opisane wyniki badań ukazują sprzeczne portrety i ścieżki rozwojowe dyslektyka. Na jednym krańcu są dyslektycy – ucznowie bądź absolwenci „podstawówki” lub szkoły zasadniczej zawodowej, na drugim znajdują się dyslektycy – licealiści i studenci. Pragnę zauważyć, iż niezwykle istotnym czynnikiem jest stosunek otoczenia – nauczycieli, rodziców do problemu ucznia. Balbus (ibidem) również i to potwierdza w swoich badaniach. Istnieje wyraźny związek między poczuciem wsparcia społecznego a samooceną. Brak przychylności, akceptacji, której przykładem może być następująca wypowiedź rodzica: „Dawniej to były dzieci głupie, a teraz są dyslektyczne” uniemożliwia podjęcie skutecznej współpracy i bardzo niekorzystnie wpływa na rozwój osobowości (Rentflejsz-Kuczyk, 1999, s. 30).

Otoczenie wyznacza poziom aktualnego i najbliższego rozwoju. Od dyslektyka nie należy wymagać opanowania kompetencji przekraczających w sposób istotny poziom jego aktualnego rozwoju. Nie można oczekiwać, iż uczeń mający trudności w czytaniu opanuje szkolną wiedzę na bardzo dobrym poziomie. Niepoprawne jest jednak pomijanie sfery najbliższego rozwoju, ciągłe usprawiedliwianie szkolnych niepowodzeń dysleksją i brak jakichkolwiek oczekiwań. Jestem zdania, iż obie sytuacje są rozwojowo równie niekorzystne.


Bibliografia

Balbus, K. (2001). Poziom samooceny u dyslektyków. Poznań: Instytut Psychologii UAM
(niepublikowana praca magisterska).

Balcerzak, B. (1991). Przyczyny niepowodzeń. Edukacja i Dialog, 28 (5), 16-20.

Białecki, I., Haman, J. (2003). Program Międzynarodowej Oceny Umiejętności Uczniów OECD/PISA. Wyniki polskie – raport z badań. www.ifispan.waw.pl/pisa/raport.

Bogdanowicz, M. (1997). Dysleksja rozwojowa – symptomy, patomechanizmy, terapia pedagogiczna. Terapia, numer specjalny, 12-16.

Bogdanowicz, M. (1999). Specyficzne trudności w czytaniu i pisaniu – dysleksja rozwojowa. W: M. Bogdanowicz (red.), Logopedia. Pytania i odpowiedzi. Podręcznik akademicki (s. 815-857). Opole: Wydawnictwo Uniwersytetu Opolskiego.

Brzezińska, A. (1987). Gotowość do czytania i pisania i jej rozwój w wieku przedszkolnym. W: A. Brzezińska (red.), Czytanie i pisanie – nowy język dziecka (s. 30-47). Warszawa: Wydawnictwo Szkolne i Pedagogiczne.

Brzezińska, A. (2000b). Społeczna psychologia rozwoju. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe: „Scholar”.

Jaklewicz, H., Bogdanowicz, M. (1982). Zaburzenia emocjonalne i ich wpływ na kształtowanie się niektórych cech osobowości, na podsawie badań katamnestycznych dzieci z dysleksją i dysortografią. Zeszyty Naukowe Wydziału Humanistycznego Uniwersytetu Gdańskiego, 4, 19-28.

Jalinik, M. (1995). Lęk szkolny. Edukacja i Dialog, 69 (6), 56-58.

Jankowska, M. (2001). Trudności uczniów w pisaniu i czytaniu. Problemy opiekuńczo wychowawcze, 10.

Kliś, M., J. (1996). Przegląd teorii i badań dotyczących czytania ze zrozumieniem. Kwartalnik Polskiej Psychologii Rozwojowej, 4 (1), 53-68.

Kołodziejska, J. (1995). Czytelnictwo dzieci i młodzieży. Problemy opiekuńczo wychowawcze, 6, 23-27.

Mihilewicz, S. (2001). Współwystępowanie Zespołu Nadpobudliwości z Deficytem Uwagi u dzieci z dysleksją. W: S. Mihilewicz (red.), Dziecko z trudnościami w rozwoju (s. 65-77). Kraków: Oficyna Wydawnicza „Impuls”.

Pendel, Z. (2002). Wydarzenie. Powiatowa mapa edukacji. Na zachodzie ciemność. Gazeta Wyborcza, 4-5.

Rentflejsz – Kuczyk, A. (1999). Jak pomóc dzieciom dyslektycznym? Poradnik dla nauczycieli i rodziców. Warszawa: Wydawnictwo JUKA.

Snowling, M., J. (2001). Dyslexia. Oxford: Blackwell Publishers Ltd (przekład: Dorota Rospierska; opracowanie: Anna Brzezińska).

Sobol, E. (1996). Słownik wyrazów obcych. Wydanie nowe. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Naukowe.

Szczukiewicz, P. (2001). Socjalizacja a rozwój. Remedium, 4, 10-11.

Tucholska, S. (1998). Obraz siebie u uczniów z trudnościami w nauce szkolnej w zależności od płci. Psychologia Wychowawcza, 1, 37-43.

Tyszkowa, M. (1964). Czynniki determinujące pracę szkolną dziecka (Studium psychologiczne). Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Naukowe.

Wszeborowska – Lipińska, B. (1995). Młodzież ze specyficznymi trudnościami w czytaniu i pisaniu. Psychologia Wychowawcza, 3, 223-234.

Zarębska, G. (1995). Książka i czytelnictwo w środowisku młodzieży szkolnej. Problemy opiekuńczo – wychowawcze, 6, 27-31.

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Dysleksja i dyskalkulia
« Odpowiedź #54 dnia: Marzec 15, 2007, 11:30:32 am »
Dyskalkulia - problem całego życia

Dyskalkulia może być rozumiana jako wrodzona niezdolność do ujmowania świata w kategoriach liczbowych. To specyficzne zaburzenie umiejętności arytmetycznych występuje u około 6 proc. dzieci objętych masowym nauczaniem.

 Dzieci te wymagają pomocy i, coraz częściej, mogą ją otrzymać od nauczycieli i psychologów. O tym, jak wygląda sytuacja dyskalkulików w Polsce opowiada psycholog z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej dr Urszula Oszwa.

Nauka w Polsce: Czy to prawda, że w Polsce niewielu specjalistów zajmuje się problemem dyskalkulii?

Dr Urszula Oszwa: Nie tylko w Polsce, w innych krajach Europy sytuacja wygląda podobnie. Specjalistów jest niewielu, ale zainteresowanie wzrasta. Jest to zaburzenie złożone, mało jeszcze poznane, i - można też powiedzieć - interdyscyplinarne. Jako zaburzenie rozwoju zdolności interesuje psychologów, ze względu na aspekt szkolny - także pedagogów i nauczycieli, z powodów merytorycznych również dydaktyków matematyki. W ostatnich latach problem ten cieszy się dużym zainteresowaniem neuropsychologów, czyli badaczy mózgu, analizujących mechanizmy przetwarzania procesów związanych z liczeniem i neuronalne podłoże trudności arytmetycznych. Idealnie byłoby, gdyby w Polsce istniał zespół specjalistów z wielu wymienionych tu dziedzin. Pracujemy nad jego utworzeniem.

NwP: Czy istnieją standardy diagnozowania tego zaburzenia?

UO: Zgodnie z obowiązującą w krajach UE międzynarodową klasyfikacją zaburzeń ICD-10, specyficzne zaburzenie umiejętności arytmetycznych (taka określa się tam dyskalkulię) może być rozpoznane, jeśli spełnione są pewne warunki. Poziom umiejętności arytmetycznych powinien być znacząco niższy niż oczekiwany po uwzględnieniu wieku dziecka, jego możliwości intelektualnych oraz poziomu edukacji szkolnej. W klasyfikacji tej sugeruje się, aby poziom tych umiejętności oceniać, stosując wystandaryzowany test do ich pomiaru. W Polsce nie dysponujemy takimi metodami, więc nie ma możliwości precyzyjnego spełnienia tego warunku. Jednak w takim znaczeniu nie mamy też testu do badania dysleksji, a od wielu lat w Polsce jest ona diagnozowana. W przypadku matematyki sprawa jest bardziej złożona. Test psychologiczny powinien badać zdolności, funkcje zaangażowane w proces operowania liczbami. Problem w tym, że bardzo trudno te funkcje wyodrębnić, bo okazuje się, że ich udział zależy od rodzaju operacji arytmetycznej, a nawet typu zadania. Badania aktywności mózgu wykazują, że np. podczas mnożenia aktywne są inne obwody neuronalne niż podczas odejmowania. Test pedagogiczny może badać osiągnięcia czy umiejętności dziecka, ale wówczas oceniamy tylko objawy, bez różnicowania, czego są one rezultatem - czy wadliwej metody nauczania, czy zaburzeń o charakterze wrodzonym. A ta różnica jest ważna, bo trudności wynikające z zaniedbań dydaktycznych nie są już dyskalkulią, tylko problemami o podłożu środowiskowym.

NwP: Kto może diagnozować dyskalkulię? Kiedy diagnoza jest miarodajna?

UO: Na pewno jako zaburzenie rozwojowe powinno być ono rozpoznawane przez psychologa klinicystę, we współpracy z pedagogiem i nauczycielem. W Wielkiej Brytanii skonstruowano komputerową metodę przesiewową dla nauczycieli do oceny dyskalkulii rozwojowej u dzieci w wieku 6-14 lat. Metoda ta posiada normy dla wymienionych grup wiekowych i pozwala nauczycielowi na orientacyjne różnicowanie dzieci z trudnościami w uczeniu się matematyki o różnych typach przyczyn (zaniedbania dydaktyczne, deficyt wzrokowy) i odróżnianie ich od dyskalkulii rozwojowej, którą autorzy metody rozumieją jako wrodzoną niezdolność dziecka do ujmowania świata w kategoriach liczbowych. Po takich badaniach wstępnych dziecko kierowane jest na badania psychologiczne i objęte pomocą terapeutyczną. W Polsce pracujemy nad konstrukcją podobnego narzędzia, jednak jest to proces długotrwały, ponieważ badania normalizacyjne wymagają udziału dużej grupy dzieci (przynajmniej kilku tysięcy) i są kosztowne. Aktualnie wiele poradni psychologiczno-pedagogicznych w Polsce, mimo braku wystandaryzowanych narzędzi, ostrożnie diagnozuje dyskalkulię. Należy też pamiętać, że nie jest to zaburzenie częste. Z badań epidemiologicznych w krajach Europy Zachodniej wynika, że występuje ono u około 6 proc. dzieci objętych masowym nauczaniem. Przyjmując, że liczebność klasy wynosi 30 uczniów, jest to więc 1-2 dzieci. Pozostałe mają trudności w uczeniu się matematyki o różnym stopniu nasilenia, ale nie dyskalkulię. Oczywiście, wszystkie dzieci wymagają pomocy.

NwP: Czy jest możliwe pokonanie trudności związanych z dyskalkulią?

UO: Z czystą dyskalkulią jest podobnie jak z dysleksją, czyli stanowi ona problem całego życia. Jednak można łagodzić jej objawy, stosując terapię pedagogiczną. Zaskakujące jest, że w Polsce wielu psychologów potrafi efektywnie pomagać dzieciom z dyskalkulią, jednocześnie nie mając precyzyjnych narzędzi do jej diagnozy.

NwP: Do kogo można zgłosić się po pomoc?

UO: Tu znowu ten sam zespół diagnostyczno-terapeutyczny: psycholog (usprawnianie funkcji), pedagog-terapeuta (doskonalenie umiejętności). Terapia dyskalkulii nie powinna sprowadzać się do uzupełnianiu braków w wiedzy. Mamy tu bowiem często, obok deficytów funkcji wymagających usprawnienia, również problemy natury emocjonalnej (niechęć do matematyki), dlatego konieczne jest wspomaganie psychoterapeutyczne.

NwP: Skąd bierze się to zaburzenie?

UO: Jest wiele hipotez. Mikrouszkodzenia mózgu w okresie prenatalnym, zmiany w strukturze i funkcjach obwodów neuronalnych, uwarunkowania genetyczne. Istnieje też hipoteza tzw. nietypowego rozwoju mózgu, która próbuje wyjaśnić zjawisko częstego współwystępowania zaburzeń rozwojowych, np. dysleksji z dyskalkulią czy też z ADHD. Rozważa ona różne warianty rozwoju mózgu, które odpowiadają jednocześnie za wybiórcze zaburzenia, jak i wyjątkowe umiejętności. Na taki nietypowy rozwój mózgu wpływają prenatalne czynniki genetyczne oraz wczesne postnatalne czynniki środowiskowe, modyfikujące wzrost tego narządu i kształtowanie się jego aktywności. Splot przyczyn biologicznych i środowiskowych sprawia, że te same deficyty funkcji psychicznych prowadzą do różnych zaburzeń, np. zakłócenia językowe powodują trudności w czytaniu, ale także w rozumieniu matematycznych zadań tekstowych. Jednak jednocześnie obok zaburzeń mogą występować uzdolnienia w innych dziedzinach, a ich odkrycie jest bardzo istotnym punktem w terapii. Odwołanie się do tzw. mocnych stron dziecka pozwala mu uwierzyć w siebie, a z czasem być może ujrzeć, że matematyka nie jest taka straszna. A to jest bardzo obiecujący początek w łagodzeniu objawów dyskalkulii.

NwP: Dziękuję za rozmowę.

Z dr Urszulą Oszwą z Zakładu Psychologii Klinicznej i Neuropsychologii Instytutu Psychologii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, autorką ksiażki "Zaburzenia rozwoju umiejetnosci arytmetycznych. Problem diagnozy i terapii" (OW Impuls, Krakow, 2005) rozmawiała Karolina Olszewska.

PAP - Nauka w Polsce

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26484
Dysleksja i dyskalkulia
« Odpowiedź #55 dnia: Marzec 24, 2007, 01:49:24 pm »
Na tema dyskalkuli nowe wnioski naukowców.

Dyskalkulia bez tajemnic
Dyskalkulia, czyli zaburzenie zdolności matematycznych, może być spowodowane nieprawidłową pracą prawego płata ciemieniowego mózgu – wskazują najnowsze brytyjskie badania.
 

Do takich wniosków doszli naukowcy z Collegium Uniwersyteckiego w Londynie, którym udało się po raz pierwszy wywołać przejściową dyskalkulię u osób, które wcześniej nie miały problemów z matematyką.

Dyskalkulia jest dysfunkcją o różnym nasileniu, polegającą na trudnościach w wykonywaniu działań matematycznych, nawet tych prostych dla większości ludzi. Osoby z tym zaburzeniem mają kłopoty z liczeniem przedmiotów czy liczeniem na palcach, ale też z odczytywaniem czasu.

Dyskalkulia może też powodować problemy w życiu codziennym. U dyskalkulików często pojawia się awersja do gier związanych z cyframi lub przestrzennym kojarzeniem, błędy w używaniu pieniędzy, pomyłki telefoniczne, częste opuszczanie spotkań, kłopoty w podróży, czy problemy z gotowaniem.

Jest ono równie rozpowszechniona w społeczeństwie jak dysleksja i dotyczy 5 proc. ogólnej populacji. W Polsce dyskalkulia dotyczy prawie 2 mln osób. Zidentyfikowano ją jednak później niż dysleksję, dlatego jej diagnozowanie jest ciągle nieprecyzyjne, a neurologiczne podłoże pozostaje zagadką.

W najnowszych badaniach nad dyskalkulią brytyjscy badacze skorzystali z przezczaszkowej stymulacji magnetycznej mózgu (TMS), aby na bardzo krótki czas – liczony w setkach milisekund – wyłączyć pracę obszarów mózgu związanych ze zdolnościami arytmetycznymi. Są one zlokalizowane w prawym płacie ciemieniowym mózgu.

Testom poddano osoby, które na co dzień nie miały żadnych problemów z matematyką. TMS stosowano dokładnie w momencie, gdy badani mieli udzielić odpowiedzi na proste zadanie arytmetyczne, polegające na porównaniu dwóch liczb – np. 2 i 4, przy czym liczba o niższej wartości była przedstawiona większą czcionką. Uczestnicy testu mieli zdecydować, która z nich ma większą wartość, a która jest fizycznie większa.

Testy zaplanowano tak, by sprawdzały zdolność pacjentów do automatycznego przetwarzania liczb.

Okazało się, że gdy stymulacji magnetycznej poddawano neurony prawej bruzdy śródciemieniowej, osoby bez dyskalkulii miały takie same problemy z przetwarzaniem liczb, jak osoby cierpiące na to zaburzenie. Stymulacja lewego płata ciemieniowego nie powodowała podobnych zakłóceń.

Związek między czynnością prawego płata ciemieniowego a dyskalkulią został później potwierdzony w testach z udziałem osób cierpiących na to zaburzenie.

Praca opublikowana na łamach pisma „Current Biology” umożliwi dalsze badanie nieprawidłowości neurologicznych leżących u podstaw dyskalkulii oraz na opracowanie metod pozwalających wcześnie diagnozować to zaburzenie. Dzięki temu można będzie też stworzyć skuteczne modele kształcenia dyskalkulików.
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Dysleksja i dyskalkulia
« Odpowiedź #56 dnia: Kwiecień 03, 2007, 11:44:52 am »
Naukowcy znaleźli w mózgu korzenie dyskalkulii



Cytuj
Nasze badania dostarczają silnych dowodów na to, że dyskalkulia jest spowodowana zaburzeniami w pracy prawego płata ciemieniowego mózgu - komentuje biorący udział w doświadczeniach dr Roi Cohen Kadosh. Zdaniem badacza, metoda opracowana przez jego zespół umożliwi dalsze badanie nieprawidłowości neurologicznych leżących u podstaw dyskalkulii oraz na opracowanie metod pozwalających wcześnie diagnozować to zaburzenie. Dzięki temu można będzie też stworzyć skuteczne modele kształcenia dyskalkulików.

Eksperci zajmujący się badaniem dyskalkulii podkreślają, że nie oznacza ona jedynie trudności z matematyką, ale może też wpływać na naukę geografii, fizyki, chemii, a nawet historii czy muzyki i powodować problemy w życiu codziennym. U dyskalkulików często pojawia się awersja do gier związanych z cyframi lub przestrzennym kojarzeniem, błędy w używaniu pieniędzy, pomyłki telefoniczne, częste opuszczanie spotkań, kłopoty w podróży, czy problemy z gotowaniem.

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Dysleksja i dyskalkulia
« Odpowiedź #57 dnia: Kwiecień 05, 2007, 05:54:01 pm »
AKALKULIA

2 + 2 = ? Mózg może zapomnieć

Czy można utracić zdolność liczenia w dojrzałym wieku, podobnie jak traci się pamięć? Okazuje się, że takie zaburzenie pourazowe występuje wcale nierzadko. Akalkulia - bo taką nazwę nosi zaburzenie zdolności, procesów liczenia, powstałe na skutek uszkodzenia mózgu - jest przedmiotem zainteresowań badawczych Marty Gryko-Sobańskiej, psychologa z Uniwersytetu Warszawskiego.

CZY DA SIĘ ŻYĆ BEZ LICZB?

Liczby towarzyszą nam na każdym kroku. Czasem zauważamy to dopiero wtedy, gdy tracimy zdolność posługiwania się nimi" - zauważa Gryko-Sobańska, doktorantka Wydziału Psychologii UW. "Od przebiegu procesów liczenia zależy umiejętność szacowania czasu, korzystania z telefonu, wykonania jakiegokolwiek pomiaru czy też posługiwania się pieniędzmi" - dodaje. Jak zapewnia, zaburzenia zdolności liczenia mogą poważnie utrudnić codzienne funkcjonowanie pacjentów, którzy stają się uzależnieni od pomocy innych osób przy wykonywaniu takich czynności, jak płacenie rachunków na poczcie czy robienie zakupów.

W przeciwieństwie do dyskalkulii rozwojowej, którą wywołują czynniki zaistniałe w bardzo wczesnej fazie życia człowieka, akalkulia to zaburzenie, które dotyczy ludzi dorosłych.

Jak tłumaczy młoda psycholog, jest to dysfunkcja zorganizowanego systemu poznawczego w mózgu dojrzałym. Uszkodzenie mózgu może nastąpić w wyniku choroby, np. udaru lub mechanicznego urazu.

Najczęściej skutkiem akalkulii są zaburzenia dwóch podstawowych zdolności liczenia. Jest to niemożność wykonania prostych działań arytmetycznych i przekodowania jednej postaci liczb na drugą - na przykład czytanie lub zapis słowny liczb arabskich.

"Akalkulia może być deficytem wtórnym wobec zaburzeń innych funkcji poznawczych. Często współwystępuje z zaburzeniami mowy, tzw. afazją, a także pamięci oraz orientacji w przestrzeni i schemacie własnego ciała" - stwierdza badaczka. Zaznacza jednak, że akalkulia może pojawić się zupełnie niezależnie. Najczęstszymi jej oznakami są wówczas trudności w wykonywaniu prostych działań arytmetycznych.

DIAGNOZA JEST PROSTA - DLA EKSPERTA

Akalkulię może zdiagnozować neuropsycholog, który powinien pracować na oddziale neurologicznym albo neurochirurgicznym każdego szpitala. Gryko-Sobańska jest przekonana, że - choć w Polsce nie ma żadnych narzędzi do diagnozy akalkulii - każdy doświadczony neuropsycholog jest w stanie ułożyć zadania testowe, pozwalające na zdiagnozowanie zaburzeń zdolności liczenia.

Za niezbędne elementy testów do diagnozy akalkulii specjalistka uważa proste działania arytmetyczne, np. "4 x 8" czy "6 + 3", a także zadania polegające np. na przeczytaniu na głos liczb zapisanych za pomocą cyfr czy zapisaniu liczb, które dyktujemy pacjentowi. "Dokładna diagnoza akalkulii musi jednak objąć także inne zadania, jak np. zliczanie elementów zbioru, szacowanie, porównywanie wielkości liczb, obliczenia +na papierze+, zadania tekstowe" - wylicza badaczka, która razem z promotorką swojej pracy doktorskiej, prof. Emilią Łojek, pracuje nad takim testem. Wstępną wersją naukowcy przebadali już około 100 osób.  

Podczas cyklu wykładów, zorganizowanych na Wydziale Psychologii UW, Marta Gryko-Sobańska omawiała ze studentami teorie dotyczące budowy systemu poznawczego związanego z procesami liczenia, zaburzenia zdolności liczenia, sposoby diagnozy i rehabilitacji, omawiano też poszczególne przypadki opisane w literaturze.

CZYM JEST "SYSTEM POZNAWCZY" - TRUDNE PUNKTY DIAGNOZY

"Jedna z teorii przedstawia system poznawczy związany z procesami liczenia jako złożony z kilku niezależnych elementów, które mogą ulec wybiórczemu uszkodzeniu" - definiuje Gryko-Sobańska. Jak wyjaśnia, możliwe są przypadki, kiedy pacjent potrafi dodawać i mnożyć, ale ma problem z dzieleniem i odejmowaniem. Może też rozumieć liczby zapisane w postaci cyfr arabskich, ale nie potrafi ich napisać w takiej formie. "Można również spotkać pacjentów, którzy nie rozpoznają znaczenia niektórych znaków arytmetycznych, jak + czy x, w związku z czym nie wykonują pisemnie takich działań, choć ze słuchu rozwiązują je poprawnie" - wymienia badaczka.

Jej zdaniem, jednym z najciekawszych, a zarazem pozornie nieprawdopodobnych przypadków, jest pacjentka, która zachowała zdolności liczenia mimo utraty umiejętności czytania liczb arabskich. "Miała ona rozwiązywać proste działania arytmetyczne. Zadanie polegało na odczytaniu na głos każdego przykładu i podaniu słownie wyniku. Mimo że kobieta błędnie odczytywała liczby, a niekiedy i znaki w tych działaniach, to podawała prawidłowe wyniki. Np. działanie 8 - 7 odczytała jako 6 - 4  i podała wynik 1" - opowiada psycholog.

REHABILITACJA, KTÓREJ BRAK

Gryko-Sobańska zauważa, że w Polsce nie ma ośrodka rehabilitacji podobnych zaburzeń. "Doświadczenia kolegów z innych ośrodków w Europie wskazują, że są to zaburzenia podatne na oddziaływania terapeutyczne i ta terapia przynosi zdecydowaną poprawę" - zaznacza specjalistka.

Jak tłumaczy, w przypadku osób z akalkulią, podobnie jak w przypadku pacjentów z innymi zaburzeniami poznawczymi, terapia może przyjąć jedną z dwóch strategii: przywrócenia utraconej zdolności lub wypracowania umiejętności zastępczych, które przejmą zadania zaburzonej funkcji.

"Rehabilitacja osób z akalkulią musi być dostosowana do danego pacjenta - jego funkcjonowania poznawczego, motywacji i oczekiwań. Zwykle jest ukierunkowana na podniesienie kompetencji pacjenta w zakresie zaburzonych zdolności liczenia - np. wykonywania obliczeń, rozwiązywania zadań tekstowych, przekodowywania liczb. Program rehabilitacyjny jest tak ułożony, by oprzeć się na zachowanych zdolnościach pacjenta" - wyjaśnia Gryko-Sobańska.

Jak podaje psycholog, na świecie akalkulia występuje w 16-28 proc. przypadków przy uszkodzeniach lewopółkulowych mózgu. Ponieważ jednak za procesy związane z liczeniem odpowiadają obydwie półkule, występuje też przy uszkodzeniach prawopółkulowych.

PAP - Nauka w Polsce, Agnieszka Uczyńska

Offline aga.rk

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 171
Dysleksja i dyskalkulia
« Odpowiedź #58 dnia: Kwiecień 24, 2007, 09:42:04 am »
Dyslektycy z klasą

Dzisiaj humanistyczna część egzaminu gimnazjalnego. Przystąpi do niego 47 195 małopolskich uczniów. Ponad 11 proc. z nich to dyslektycy. Pod tym względem województwo małopolskie jest w ścisłej krajowej czołówce - pisze "Dzienik Polski".

Psycholodzy zajmujący się problemem dysleksji podkreślają, że choć nadal jest to poważny kłopot, to i tak obecnie dyslektyków jest mniej niż jeszcze kilka lat temu, kiedy orzeczenia o tym zaburzeniu wydawano lekką ręką, a mogły to robić również prywatne poradnie.

- Teraz zmieniły się przepisy i mocno ograniczono liczbę ośrodków uprawnionych do wydawania takich orzeczeń - mówi Maria Mostowik.- Jeszcze kilka lat temu, kiedy do szkół wprowadzano zewnętrzne egzaminy, liczba dyslektyków wśród zdających sięgała nawet 40 proc. Teraz orzeczenia ma ok. 20 proc. uczniów - potwierdza Olga Pelc-Pękala, psycholog-logopeda, specjalista ds. dysleksji, dyrektor Poradni Psychologicznej Polskiego Towarzystwa Dysleksji.
czytaj dalej
 
- Obecnie bardzo trudno jest zdobyć orzeczenie o dysleksji. Dziecko, zanim je otrzyma musi ćwiczyć w domu, odbyć kilka spotkań kontrolnych ze specjalistami i przede wszystkim znać zasady ortografii - mówi Maria Mostowik i dodaje: "Choć dysleksja nadal jest 'modna', to jednak powoli ustępuje pod tym względem miejsca ADHD.

Mimo to w Polsce powstaje coraz więcej klas terapeutycznych, do których uczęszczają wyłącznie uczniowie z dysleksją. Taka klasa powstała we wrześniu 2001 r. w Szkole Podstawowej nr 1 w Świnoujściu. W ubiegłym roku utworzono ją również w olsztyńskim Gimnazjum nr 6. Od 2004 r. istnieje też w Gimnazjum nr 13 w Olsztynie, a od trzech lat w krakowskim Gimnazjum nr 14. Jej utworzenie było odpowiedzią na ogromne zapotrzebowanie uczniów szkoły na tego typu oddział.

- Przed trzema laty, kiedy tworzyliśmy klasę, 70 proc. naszych uczniów legitymowało się zaświadczeniami o dysleksji - wspomina Aurelia Zuber, dyrektorka Gimnazjum nr 14. - Nauczyciele nie byli w stanie pomóc im podczas lekcji w normalnej klasie. - Okazuje się, że zainteresowanie naszą klasą terapeutyczną jest bardzo duże. W tym roku zamierzamy uruchomić dwie pierwsze klasy. Większość miejsc jest już zajętych - dodaje Aurelia Zuber.

Źródło informacji: PAP

http://fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/dysleksja-nadal-modna-ale-ustepuje-miejsca-adhd,900488,2943
"To, co możesz uczynić, jest tylko maleńką kroplą w ogromie oceanu, ale jest właśnie tym, co nadaje sens Twojemu życiu..." (A. Schweitzer).

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Dysleksja i dyskalkulia
« Odpowiedź #59 dnia: Maj 09, 2007, 03:47:22 pm »
Dysleksja - charakterystyka zjawiska

Piotr Bentkowski

W literaturze światowej podaje się, że problem dysleksji dotyczy od 10 do 15 procent osób. Wielu z tych osób jesteśmy w stanie pomóc już w wieku przedszkolnym. Dzieci „ryzyka dysleksji” o dysharmonijnym rozwoju psychomotorycznym możemy w wielu przypadkach uchronić przed niepowodzeniami szkolnymi. Jest to możliwe, jeśli w okresie przedszkolnym wyrównamy parcjalne opóźnienia ich rozwoju lub też dzięki specjalnym ćwiczeniom osłabimy nasilenie tych trudności.

Pojęcie i istota dysleksji

Odkąd ludzie posługują się pismem w porozumiewaniu się między sobą, odtąd istnieją przypadki specyficznych trudności w czytaniu i pisaniu.
Najpierw jednak dostrzeżono zjawisko utraty opanowanej wcześniej zdolności czytania – dysleksję nabytą – zaburzenia najczęściej współistniejące u dorosłych z utratą mowy (afazja), których wspólną przyczyną było uszkodzenie mózgu. Prawdopodobnie pierwszy opis nabytej dysleksji (aleksji) znajduje się w pismach Valeiusa Maximusa i Pliniusza w I wieku n.e. Wspominają oni o wykształconym Ateńczyku, który na skutek urazu głowy stracił „pamięć liter”.

Dysleksję rozwojową występującą u dzieci od początku nauki czytania i pisania opisano dopiero w XIX wieku Angielski lekarz – okulista W. Pringle Morgan opublikował 7 listopada 1896 roku w „British Medical Journal” pierwszy przypadek dysleksji rozwojowej u czternastoletniego chłopca. Chłopiec ten był inteligentny i nie miał trudności w matematyce, lecz nie potrafił nauczyć się czytać. Podejrzewanej wady wzroku Morgan nie potwierdził,
a trudności w czytaniu uznał za przejaw specyficznych zaburzeń które nazwał „wrodzoną ślepotą słowną”.
A więc niektórzy autorzy na oznaczenie trudności czytania i pisania używają jednego terminu, np. „ślepota słowna”, lub też „legastenia” lub „wrodzona dysleksja” czy też „dysleksja rozwojowa”.
Inni autorzy posługują się dwoma terminami np. „dysgrafia”. Wreszcie trzecia grupa autorów stosuje trzy terminy:
- dysleksja (na określenie trudności w czytaniu)
- dysgrafia (trudności w opanowaniu kaligrafii, niski poziom graficzny pisma)
- dysortografia (trudności w opanowaniu poprawnej pisowni, w tym popełnianie błędów ortograficznych).
Autorzy stosujący dwa lub trzy terminy mają na celu dokładne wskazanie rodzaju zaistniałych trudności w nauce. Ponieważ jednak zaburzenia te najczęściej występują łącznie, zwykle stosuje się jeden termin. Tak więc dziś mówi się o dysleksji lub o „dziecku dyslektycznym”, sygnalizuje w ten sposób, że ma się na myśli specyficzne trudności w uczeniu się czytania i pisania, bez precyzowania o jakie trudności chodzi.

Termin „dysleksja” utworzony został z greckiego morfemu „dys-’’, który oznacza brak czegoś, trudność, niemożność i słowa „lexicos” odnoszącego się do słów. Po raz pierwszy termin ten został zastosowany w 1887r. przez D.Berlina. Autor terminem tym określił rzadkie formy zaburzenia, objawiające się skrajnymi trudnościami w nauce czytania i pisania słów przy zastosowaniu tradycyjnych metod nauczania, skutecznych w stosunku do wszystkich dzieci.

Definicje terminu „dysleksja” zmieniały się wraz z postępem nauki i wiedzy na temat genezy tych trudności.

Do niedawna najczęściej przytaczana była definicja z 1968r. z Dallas przyjęta przez Światową Federację Neurologii, zgodnie z nią dysleksja to „zaburzenie manifestujące się jako trudność w uczeniu się czytania, pomimo że dziecko jest uczone zgodnie z przyjętymi zasadami i metodami nauczania, jest prawidłowo rozwinięte umysłowo i ma zapewnione właściwe warunki socjalno-kulturowe. Jest uwarunkowana zaburzeniami podstawowych zdolności poznawczych, które często są pochodzenia konstytucjonalnego. Jednocześnie ŚFN podała również drugą definicję, która wskazuje na szerszy zasięg zaburzeń uczenia się: „Dysleksja, zaburzenia występujące u dzieci, które pomimo typowych doświadczeń szkolnych mają niepowodzenia w opanowaniu sprawności językowych w zakresie czytania, czynności pisania i poprawnej pisowni, niezależnie od ich zdolności intelektualnych”.

W 1989 roku Brytyjskie Towarzystwo Dysleksji upowszechniło kolejną definicję, według której dysleksja to: „specyficzne trudności w uczeniu się, uwarunkowane konstytucjonalnie w jednym lub więcej zakresach czytania, pisania i poprawnej pisowni w mowie pisanej, którym mogą towarzyszyć trudności w wykonywaniu wielu zadań.
W szczególności związana jest z opanowaniem mowy pisanej (alfabetu, zapisu cyfr i nut), chociaż często zaburzenia te dotyczą też do pewnego stopnia zaburzeń mowy ustnej”.

Najnowsza definicja dysleksji została ogłoszona w 1994 roku przez Towarzystwo Dysleksji im. Ortona (USA). Brzmi ona następująco: „Dysleksja jest jednym z wielu różnych rodzajów trudności w uczeniu się. Jest specyficznym zaburzeniem o podłożu językowym, uwarunkowanym konstytucjonalnie. Charakteryzuje się trudnościami w dekodowaniu pojedynczych słów, co najczęściej odzwierciedla niewystarczające zdolności przetwarzania fonologicznego. Trudności w dekodowaniu pojedynczych słów są zazwyczaj niewspółmierne do wieku życia oraz innych zdolności poznawczych i umiejętności szkolnych; trudności te nie są czynnikiem ogólnego zaburzenia rozwoju ani zaburzeń sensorycznych. Dysleksja manifestuje się różnorodnymi trudnościami w odniesieniu do różnych form komunikacji językowych, często oprócz trudności w opanowaniu sprawności w zakresie opanowania czynności pisania i poprawnej pisowni”.

Wszystkie powyższe definicje wskazują na specyfikę trudności w czytaniu i pisaniu, które wyróżniają dysleksję spośród innych zaburzeń .


W praktyce wyróżnia się najczęściej trzy typy dysleksji, przyjmując za kryterium podziału dominujące zaburzenie, które decyduje o jej obrazie klinicznym.
- dysleksja typu wzrokowego, gdzie występują przede wszystkim zaburzenia percepcji wzrokowej i pamięci wzrokowej;
- dysleksja typu słuchowego, u podłoża której leżą zaburzenia percepcji słuchowej i pamięci słuchowej powiązane często z zaburzeniami językowymi;
- dysleksja integracyjna – rozpoznawana jest wówczas, gdy rozwój funkcji percepcyjnych badanych w izolacji jest zgodny z wiekiem, zaburzany jest natomiast proces integrowania bodźców napływających do różnych zmysłów.

Często do terminu „dysleksja” dodaje się określenie „rozwojowa”, oznacza ono, iż opisywane trudności występują od początku nauki szkolnej, w odróżnieniu od dysleksji nabytej, tj. utraty już opanowanej umiejętności czytania i pisania zwykle przez osoby dorosłe po przebytym uszkodzeniu mózgu.


Pomoc specjalistyczną udzieloną dzieciom ze specjalnymi trudnościami w czytaniu i pisaniu określa się mianem terapii pedagogicznej lub terapii psychopedagogicznej. Oddziaływania te mają charakter korekcyjno – kompensacyjny. Oznacza to, że są ukierunkowane na usprawnianie zaburzonych funkcji (korekcja) oraz na wspomaganie funkcji dobrze rozwijających się (kompensacja), które mogą stać się wsparciem dla zaburzonych lub zastąpić je w razie potrzeby. Dawniej używano terminu „reedukacja”, z którego zrezygnowano ze względu na jego etymologię. „Reedukować znaczy przywracać utracone umiejętności”. Dzieci z dysleksją rozwojową nigdy wcześniej nie umiały czytać i pisać, dlatego termin ten nie odpowiada opisywanemu zjawisku. Najtrafniej można by go zastosować w odniesieniu do terapii dysleksji nabytej wskutek uszkodzenia centralnego układu nerwowego.
Przedstawiona wyżej różnorodność terminów i definicji spotykanych w literaturze przedmiotu jest dowodem nieustannych poszukiwań oraz złożoności problemu specyficznych trudności w uczeniu się.


Charakterystyka zaburzeń

W różnym wieku pojawiają się lub nasilają nieco inne objawy zaburzeń rozwoju psychoruchowego i związane z nim przejawy trudności w czytaniu i pisaniu.

Przed wstąpieniem dziecka do szkoły można zaobserwować kilka następujących symptomów:
 
1) trudności w zapinaniu ubrania, sznurowaniu butów itp.;
2) trudności ze stosowaniem zaimków „w środku – na zewnątrz”, „przed”, „za”;
3) trudności z zapamiętywaniem i wykonywaniem więcej niż jednego polecenia w tym samym czasie;
4) opóźnienie rozwoju mowy, trudności z wypowiadaniem się, wadliwa wymowa, częste przestawianie głosek i sylab;
5) trudności z przypominaniem sobie nazw przedmiotów;
6) mylenie nazw kierunków: „prawa – lewa”;
7) oburęczność;
8) trudności w nauce pisania: zwierciadlane odwracanie liter, deformowanie kształtu liter;
9) trudności z zapamiętywaniem materiału występującego w formie serii, sekwencji np. dni, tygodnia, nazwy miesięcy, litery alfabetu;
10) trudności w pamiętaniu aktualnej daty (jaki jest dzień), daty swoich urodzin, imienin i określenia czasu;
11) słabe postępy w uczeniu się czytania zarówno metodą fonetyczną jak i globalną;
12) szybka męczliwość uwarunkowana koniecznością włożenia większego wysiłku w zadania typu szkolnego i koncentracji uwagi.
Wiele z tych symptomów może przetrwać do okresu szkolnego i występować w połączeniu z trudnościami
w czytaniu i pisaniu w niższych klasach szkolnych.


Specyficzne trudności w czytaniu:

1) czytanie „niepewne”, „wymęczone”, szczególnie gdy dziecko czyta głośno;
2) częste błędy w czytaniu, pomijanie wyrazów lub ich dodawanie, zniekształcanie wyrazów i odczytanie innych, podobnych wyrazów;
3) pomijanie linii lub odczytywanie jej ponownie;
4) częste gubienie miejsca, w którym dziecko czyta;
5) niepewność w czytaniu, szczególnie krótkich wyrazów wyglądających podobnie, np. „on-ono”, „od-do”;
6) trudności w dzieleniu dłuższych wyrazów na sylaby i syntetyzowaniu sylab w wyrazy w niewłaściwym porządku (sylaby często są gubione), pomijanie interpunkcji;
7) przestawianie liter w wyrazie, co zmienia jego sens (tworzenie anagramów);
8) trudności w wyszukiwaniu najistotniejszej myśli w danym fragmencie tekstu;
9) niewłaściwe łączenie liter;
10) trudności w przyswojeniu tabliczki mnożenia.

Specyficzne błędy w pisaniu:

1) słaby poziom pracy pisemnej w porównaniu z odpowiedziami ustnymi;
2) prace pisemne na niskim poziomie graficznym i estetycznym, liczne przekreślenia, kilkakrotne próby zapisania wyrazu, prace bałaganiarskie;
3) utrzymywanie się trudności z rozróżnianiem liter: b-p, p-g, n-u, m-w;
4) niewłaściwy dobór liter do głosek podobnych fonetycznie, w wyniku ich niewłaściwego rozróżniania np. spółgłosek t-d, b-p, m-n;
5) mylenie nazwy litery i głoski (np. l-el), m-em, k-ka);
6) niewłaściwe stosowanie małych i dużych liter; dziecko częściej używa dużych i małych liter, ponieważ czuje się pewniejsze w ich różnicowaniu (np. leKKo);
7) trudności w różnicowaniu wyrazów podobnie brzmiących (np. bułka-półka);
8) dodawanie, pomijanie lub niewłaściwe umiejscowienie liter lub wyrazów;
9) zapisywanie wyrazu na różne sposoby np. „szyja”, „szja”, „szyia”;
10) mylenie liter l-t podczas czytania i pisania;
11) złe rozmieszczenie pracy pisemnej w przestrzeni, niemożność zachowania marginesu;
12) tracenie wątku podczas zapisywania opowiadania;
13) brak, lub niewłaściwe stosowanie interpunkcji.

Specyficzne trudności w czytaniu i pisaniu należy rozróżnić od trudności, jakie ma każde dziecko rozpoczynające naukę czytania i pisania. Jednym ze wskaźników jest czas potrzebny do opanowania umiejętności czytania. Uczeń powinien do końca kl. III opanować czytanie w takim stopniu, aby nie tylko było płynne, ale żeby stało się dla dziecka narzędziem uczenia się innych przedmiotów, dawało przyjemność lektury książek z wyboru.
Dzieci dyslektyczne w klasie czwartej nadal nie umieją czytać. Istnienie dysleksji potwierdza diagnoza wielospecjalistyczna. Duży ciężar odpowiedzialności spoczywa na nauczycielach uczących w klasach ,,0” i w klasach niższych, którzy gdy dostrzegą trudności w czytaniu i pisaniu, powinni objąć dziecko specjalnymi ćwiczeniami korekcyjno – kompensacyjnymi.

Należy zaznaczyć, że dysleksja nie jest spostrzegana przez współczesnych badaczy zajmujących się tym problemem jako syndrom homogeniczny. Obecnie musi być rozumiana jako zespół specyficznych zaburzeń w czytaniu i pisaniu. Świadczy o tym wielość różnorodnych podziałów na typy i rodzaje dysleksji. Malateska i Dongan przedstawili aż 24 propozycje różnych autorów dotyczące klasyfikacji dysleksji na dwa, trzy, cztery i pięć jej rodzajów. Oczywiście kryteria tych podziałów są różne. Jak pisze Lorent pewna zgodność istniejąca w literaturze z tego zakresu dotyczy tego, że dysfunkcje czytania są powiązane z rozwojem mowy lub/i języka. Ma to swoje odzwierciedlenie w powtarzających się u wielu autorów podtypach uwzględniających zaburzenia językowe.


Przyczyny dysleksji rozwojowej

Pierwotnych przyczyn dysleksji rozwojowej jest wiele. U różnych dzieci przyczyny specyficznych trudności w czytaniu i pisaniu mogą być różne, jak również u tego samego dziecka może wystąpić kilka przyczyn jednocześnie. Dlatego też mówimy o polietiologii dysleksji rozwojowej.

Badania nad etiologią dysleksji prowadzone są intensywnie, głównie w laboratoriach amerykańskich. Dotyczą one między innymi struktury mózgu (cytoarchitektoniki kory mózgowej), czynności bioelektrycznej mózgu, funkcjonowania systemu immunologicznego i gospodarki hormonalnej organizmu ludzkiego oraz ich wpływu na centralny układ nerwowy.
W literaturze przedmiotu prezentowane są różnorodne koncepcje etiologiczne dotyczące dysleksji rozwojowej.

Chciałbym oprzeć się na wybranych dwóch koncepcjach przedstawionych przez Kazimierza J. Zabłockiego oraz przez Martę Bogdanowicz.

M. Bogdanowicz wyróżnia następujące przyczyny dysleksji rozwojowej: genetyczne, organiczne, hormonalne, opóźnione dojrzewanie centralnego układu nerwowego, zaburzenia emocjonalne.
K. J. Zabłocki wymienia następujące przyczyny dysleksji rozwojowej: genetyka, mikrouszkodzenia centralnego układu nerwowego, brak opanowania podstawowych technik czytania i pisania, zaburzenia procesu lateralizacji, przyczyny hormonalne, zaburzenia emocjonalne, zaburzenia tempa i rytmu rozwoju.

Jednym z najstarszych poglądów na etiologię dysleksji jest koncepcja genetyczna, upatrująca przyczynę dysleksji w dziedziczeniu zmian w centralnym układzie nerwowym, które warunkują zaburzenia funkcjonalne, leżące u podstaw trudności w czytaniu i pisaniu. Jednym z pierwszych badaczy, który dostrzegł te uwarunkowania był C. Thomas. W 1905 roku opublikował on wyniki badań rodziny, w której w dwóch generacjach znalazł sześć osób z objawami dysleksji. Cenne badania prowadzone były w latach pięćdziesiątych w krajach skandynawskich, gdzie obserwacjami objęto wielogeneracyjne rodziny. Jednym z tych badaczy był K. Hermann, który przypuszczał, że dysleksja jest sprzężona z genem „Y” decydującym o płci męskiej. Dlatego jest przekazywana z pokolenia na pokolenie „po linii męskiej”, co powoduje, że wśród dzieci dyslektycznych jest czterokrotnie więcej chłopców niż dziewczynek. Sądzi się, że dziedziczone uwarunkowania dotyczą 20-30% dzieci dyslektycznych. Badania nad genetycznym uwarunkowaniem dysleksji nadal są prowadzone, ponieważ mechanizm przenoszenia tych zaburzeń na drodze genetycznej nie jest znany.

Jeszcze inni badacze poszukują patogennych czynników zaistnienia dysleksji w mikrouszkodzeniach ośrodkowego układu nerwowego nabytych w różnych okresach rozwoju, zwłaszcza w okresie okołoporodowym. Coraz częściej można spotkać w literaturze twierdzenia na temat tzw. minimalnych uszkodzeń mózgu jako podstaw lub przynajmniej jednej z przyczyn dysleksji. Najnowsze badania amerykańskie potwierdzają przypuszczenia, że występowanie dysleksji wiąże się z defektem kory mózgowej odpowiedzialnej za sprawność myślenia i mówienia. Określają one dokładnie, który rejon kory może stwarzać warunki do powstawania dysleksji. Jest to obszar zwany MGN (przyśrodkowe jądro kolankowe), który wpływa na słuch, działając jak stacja przekaźnikowa dla sygnałów dźwiękowych. W przypadku dysleksji komórki nerwowe w obszarze MGN lewej półkuli są zawsze mniejsze niż w prawej. Różnica jest niewielka, ale wystarczy, by zakłócić czynności koordynacyjne mózgu.

Zdecydowanymi przeciwnikami hipotezy mikrouszkodzeń są R. Jankowski i M. Tyszkowa. Podważają oni możliwość sprawdzenia hipotezy mikrouszkodzeń, ponieważ dane wskazujące na prawdopodobieństwo wystąpienia mikrouszkodzeń zbierane są głównie na podstawie wywiadu z okresu okołoporodowego, a deficyty rozwojowe mogą wystąpić również u dzieci, o których nie mamy żadnych informacji z wywiadu sygnalizujących możliwość wystąpienia mikrouszkodzeń. Autorzy ci widzą przyczynę trudności w nauce czytania i pisania w braku wyćwiczenia tych funkcji. A.J. Gotes jest zdania, że niewłaściwe metody nauki czytania i pisania, zbyt trudne i nudne treści wykorzystane w czytaniu silniej wpływają na trudności w nauce niż organiczne defekty dziecka.

Niektórzy badacze m.in. upatrują przyczyn powstawania dysleksji w zaburzeniu procesu lateralizacji. Pierwszym badaczem tej koncepcji był S. T. Orton. Podkreślał on znaczenie przewagi funkcjonalnej jednej półkuli nad drugą w umiejętności czytania. W wyniku dominacji, zdaniem autora, tłumiona jest działalność drugiej półkuli, co powoduje, że graficzne układy literowe są jednoznaczne. W wypadku zaś braku dominacji jednej półkuli mózgowej nad drugą i zaistnienia np. lateralizacji skrzyżowanej w zakresie oka i ręki występować może nieprecyzyjność układów literowych, a w konsekwencji błędne odczytywanie wyrazów.

Natomiast w koncepcji hormonalnej przyczyn dysleksji upatruje się w niedokształceniu niektórych struktur okolicy kory mózgowej i nieprawidłowym modelu rozwoju mózgu, tzn. w zablokowaniu lewej półkuli mózgowej. Autorzy tej koncepcji dostrzegli istnienie związku pomiędzy płcią męską, leworęcznością, dysleksją a zaburzeniami funkcjonowania systemu immunologicznego, wyrażającymi się chorobami układu pokarmowego, takimi jak zespół złego wchłaniania, migreny, alergia. Zgodnie z hipotezą autorów nadmiar hormonu zaburza funkcjonowanie systemu immunologicznego, powodując zablokowanie rozwoju lewej półkuli mózgu, a tym samym opóźnienie mowy we wczesnym dzieciństwie i dysleksję w wieku szkolnym. Kompensacyjnie lepiej rozwijająca się półkula prawa stwarza podstawy dla wykształcenia się leworęczności. Opisany zespół zaburzeń częściej występuje u chłopców, co potwierdza tę hipotezę.

Niektórzy badacze, m.in. P. Blanchard, M.E. Klipatrik, B. Hallogren, upatrują przyczyn dysleksji w zaburzeniach emocjonalnych. M. Bogdanowicz takie rozważanie przyczyn dysleksji nazywa koncepcją psychodysleksji i zalicza tutaj czynniki patogenne:urazy psychiczne i stres.
Istnieje zatem grupa psychologów i psychiatrów, która dopatruje się przyczyn trudności w czytaniu i pisaniu w przeżytym urazie psychicznym. Są to przede wszystkim zwolennicy psychologii głębinowej. Zwolennicy tej koncepcji etiologicznej wskazują na mechanizm blokady, która powstaje np. gdy dziecko ma czytać lub pisać wyrazy kojarzące się z jakimś bolesnym przeżyciem. J. Ronart, R. Marlion I. Simon twierdzą, że zaburzenia czytania
i pisania są rezultatem nieprawidłowości wcześniejszych stadiów rozwoju uczuciowego. J. Rondinesco zauważa, że dzieci dyslektyczne są nadmiernie pobudliwe lub też zablokowane emocjonalnie, wskutek czego dochodzi u nich do dezintegracji sfery emocjonalnej i ruchowej. Może się to objawiać jąkaniem podczas mówienia, jak i „jąkaniem
w piśmie”, opuszczaniem, przestawianiem liter, skracaniem wyrazów itp. Zwraca się też uwagę na możliwość skierowania przez dziecko wrogości na osobę nauczyciela i szkołę, zrodzonej w warunkach konfliktu emocjonalnego z rodzicami i poczucia odrzucenia przez rodzinę.
Koncepcja ta nie jest w Polsce popularna jako podstawowe objaśnienie etiologii dysleksji rozwojowej. W wielu przypadkach rzeczywiście może służyć wyjaśnieniu przyczyn złego funkcjonowania dziecka w szkole, także w zakresie nauki czytania i pisania. Według M. Bogdanowicz jednak „trudności te mają charakter niespecyficzny dla dysleksji rozwojowej”. Przyjmuje się powszechnie, że uraz psychiczny i pozostawanie w stanie stresu dezorganizuje wszelkie czynności człowieka, szczególnie tak złożone, jak mowa, czytanie i pisanie, lecz obraz tych zaburzeń jest niespecyficzny. Zaburzenia emocjonalne często towarzyszące dysleksji zazwyczaj mają charakter wtórny i są skutkiem długoletnich niepowodzeń szkolnych.

Inne stanowisko w zakresie powstawania specyficznych trudności w nauce czytania i pisania prezentuje H. Spionek. Eksponuje ona zaburzenia tempa i rytmu rozwoju funkcji poznawczych, wzrokowych, słuchowych, ruchowych jako bezpośrednią przyczynę wywołującą zaistnienie specyficznych trudności w czytaniu i pisaniu.
Badania przeprowadzone przez H. Spionek wykazały, że większość dzieci przejawiających poważne trudności w nauce czytania i pisania mimo normalnego rozwoju, wykazuje różnego rodzaju opóźnienia rozwoju psychoruchowego. Opóźnienia te, choć nie wielkie, mogą w znacznym stopniu utrudnić bądź uniemożliwić dziecku prawidłowe wykonywanie czynności związanych z procesem nauczania.


Terapia osób z dysleksją

Całość oddziaływań stosowanych wobec dzieci ze specyficznymi trudnościami w czytaniu i pisaniu obejmuje się nazwą terapii pedagogicznej. Oddziaływania te mają charakter korekcyjno – kompensacyjny, co oznacza, że ukierunkowane są na usprawnianie zaburzonych funkcji (korekcja) i na wspomaganie funkcji dobrze rozwijających się (kompensacja), aby stały się wsparciem dla funkcji zaburzonych, lub aby mogły zastąpić je w razie potrzeby.

Według M. Bogdanowicz system pomocy terapeutycznej w Polsce jest trafny i spójny, jednak nie funkcjonuje dobrze z powodu braku dostępności form pomocy, które się nań składają. Jest to system pięciopoziomowy, odpowiadający potrzebom dzieci o różnym stopniu nasilenia trudności w czytaniu i pisaniu.

Pierwszy poziom obejmuje pomoc rodziców pod kierunkiem nauczyciela. Dzieciom o stosunkowo niewielkich trudnościach w nauce wystarcza pomoc nauczyciela szkolnego. Nauczyciel, posiadając opinię oraz wskazania dotyczące terapii i postępowania z dzieckiem od psychologa i pedagoga z Poradni Psychologiczno - Pedagogicznej, proponuje dodatkowe ćwiczenia w szkole i w domu. Pomoc w ustaleniu programu pracy z uczniem stanowią liczne podręczniki z zakresu terapii pedagogicznej, z których pierwszy, autorstwa B. Zakrzewskiej został wydany już w 1976 roku. W przypadku trudności, nauczyciel zasięga rady metodyka w Wojewódzkim Ośrodku Metodycznym.
Realizując postulat indywidualizacji nauczania, nauczyciel może zapewnić dyslektycznemu dziecku indywidualny program wymagań oraz dodatkowe ćwiczenia korekcyjno – kompensacyjne, wykonywane w szkole, podczas lekcji i w domu, pod opieką rodziców, z którymi pozostaje w ścisłej współpracy.

Drugi poziom: zespół korekcyjno - kompensacyjny. W przypadku bardziej nasilonych trudności proponuje się dzieciom dyslektycznym udział w zajęciach w zespole korekcyjno – kompensacyjnym w szkole. Zajęcia te prowadzone powinny być w gabinecie terapii pedagogicznej przez nauczyciela – terapeutę o specjalistycznym przygotowaniu na podyplomowym studium lub kursie terapii pedagogicznej.

Trzeci poziom: terapia indywidualna. Dzieci, które wymagają indywidualnej i jeszcze bardziej pogłębionej pomocy terapeutycznej, uczęszczają na terapię do Poradni Psychologiczno - Pedagogicznej.

Czwarty poziom: w przypadku nasilonych trudności w uczeniu się czytania i pisania organizuje się klasy i szkoły terapeutyczne dla uczniów dyslektycznych. Klasy te funkcjonowały początkowo jako eksperymentalne. Na mocy rozporządzenia Ministra Edukacji z 25 maja 1993 roku mogą powstawać one na wniosek zainteresowanych osób. (nauczyciel, psycholog, rodzice). Realizowane są w nich autorskie programy dydaktyczne, które obok obowiązującego programu nauczania zawierają oddziaływanie o charakterze terapii pedagogicznej. Kilka takich klas i szkół funkcjonuje w Toruniu, w Krakowie, Warszawie i Łodzi, jednak nie zaspokajają one zapotrzebowania na tego rodzaju placówki.
Ogólnokształcące Liceum Programów Indywidualnych w Gdańsku umożliwia młodzieży o nieharmonijnym rozwoju i jednostronnych uzdolnieniach, naukę według indywidualnego programu, uwzględniającego ich zainteresowania, „mocne strony” oraz trudności, zapewniając terapię pedagogiczną.

Piąty poziom: to stacjonarne oddziały terapeutyczne. Dzieci potrzebujące intensywnej i długotrwałej terapii przebywają w nich w okresie od kilku miesięcy do roku (weekendy dzieci spędzają w domu). Jeden z oddziałów funkcjonował do niedawna w Sanatorium Dziecięcym w Głuchowie koło Torunia, drugi działa w Helenowie pod Warszawą.
Uzupełniające formy pomocy terapeutycznej to kolonie letnie i turnusy terapeutyczne dla dzieci dyslektycznych, organizowane przez Poradnie Psychologiczno – Pedagogiczne i Polskie Towarzystwo Dysleksji.

Przedstawiony system pomocy terapeutycznej obejmuje opieką dzieci z klas I-III. Powstaje zatem problem pomocy uczniom starszym. Na to zapotrzebowanie odpowiedziała kierowana przez mgr R. Czabaj Poradnia Diagnostyczno – Terapeutyczna Polskiego Towarzystwa Dysleksji w Gdańsku, gdzie prowadzona jest terapia indywidualna i grupowa nie tylko uczniów poziomu nauczania początkowego, ale również uczniów klas starszych szkół ponadpodstawowych, a nawet studentów. Nadal otwartym problemem pozostaje pomoc uczniom klas „0”, gdzie uczy się czytania. Dzieci, które nie otrzymują specjalistycznej pomocy już w wieku przedszkolnym mogą przeżywać niepowodzenia szkolne.

Pisząc o terapii dzieci dyslektycznych nie sposób nie wspomnieć o roli mediów w tej terapii. Czytanie jest bowiem skomplikowanym procesem fizycznym, fizjologicznym i psychicznym, wymagającym współdziałania wielu sfer. Jak już wspomniałem, w ramach terapii pedagogicznej stosuje się zajęcia korekcyjne, pomagające w rozwijaniu zaburzonych funkcji wzrokowych, słuchowych i motorycznych oraz zajęcia kompensacyjne, ćwiczące funkcje nie zaburzone o charakterze wspomagającym. Ćwiczenia muszą być tak dobrane, żeby skupiały uwagę dziecka i były dla niego atrakcyjne. Temu zadaniu bardzo sprzyja zdaniem fachowców stosowanie technicznych środków nauczania.

Magnetofon można wykorzystać do zarejestrowania głośnego czytania dziecka i regularnego sprawdzania postępów w tej dziedzinie. Zapis będzie dokumentacją, która potwierdzi sens pracy dziecka i będzie motywować je do wysiłku. W szkole średniej magnetofon (dyktafon) służyć może uczniowi do szybkiego notowania dłuższych instrukcji słownych i pytań egzaminacyjnych, których odczytywanie zajęłoby mu wiele czasu.
Także dla studentów z problemami w czytaniu i pisaniu materiał tekstowy zapisywany na taśmie może być podstawą ćwiczeń w notowaniu.
W krajach Europy Zachodniej w pierwszym okresie nauki czytania i w klasach wyższych dzieci dyslektyczne korzystają z taśm magnetofonowych wydawanych łącznie z książką, której treść została nagrana. Równoczesne śledzenie wzrokiem i słuchowe tekstu przyspiesza naukę czytania i stanowi formę ćwiczeń terapeutycznych. Pomocne w usprawnianiu funkcji słuchowych jest wykorzystanie nagrań magnetofonowych rozmaitych dźwięków, które dziecko powinno zidentyfikować. Dzieci przygotowujące się do nauki pisania „Metodą dobrego startu” M. Bogdanowicz dzięki nagranym na kasecie piosenkom połączonym z ćwiczeniami manualnymi w formie zabawy zapoznają się z literami.

Prawdziwą rewelacją w terapii osób z dysleksją rozwojową stanowiło wprowadzenie komputerów. Komputery wyposażone w multimedia pozwalają na nauczanie polisensoryczne, angażujące jednocześnie zmysł wzroku, słuchu i dotyku. Dzięki sieci komputerowej nauczyciel może pracować z grupą uczniów jednocześnie, zapewniając im przy tym taki kontakt, jak przy terapii indywidualnej.
Należy zaznaczyć, iż komputery i programy mogą być dostosowane do indywidualnych potrzeb dziecka (np. wielkość liter, ich kolor itd.).
Uczniom o niskim poziomie graficznym pisma edytor tekstu umożliwia przygotowanie czytelnych notatek które mogą być zachowane, wydrukowane i powielane z dużą łatwością.
Istniejące programy komputerowe umożliwiają wykonanie zadań terapeutycznych w sferze percepcyjno - motorycznej, słuchowej, wzrokowej, intelektualnej oraz psychoterapeutycznej. W obszarze percepcyjno - motorycznym można rozwijać zdolności oraz usprawnianie funkcji integracji percepcyjno – motorycznych, eliminować zaburzenia elementarnych funkcji percepcyjno – motorycznych oraz umożliwiać pracę z komputerem osobom upośledzonym słuchowo. W obszarze słuchowym można kształtować i utrwalać poprawną wymowę, usuwać zaburzenia głosu, nauczać mowy oraz usuwać trudności w czytaniu i pisaniu. W obszarze wzroku można stosować terapię komputerową w celu usuwania specyficznych zaburzeń w czytaniu, wspomagania procesu usprawniania czytania, kształtowania umiejętności gramatycznych.
W obszarze psychoterapeutycznym wykorzystuje się komputer do zachęcania dziecka do nauki oraz rozwijania właściwej postawy wobec siebie i przeciwdziałania trudnościom w nauce. Obecnie na rynku dostępnych jest wiele gier i programów komputerowych wspomagających naukę ortografii, m.in. Dyslektyk 2, Klik, oraz różnorodne słowniki.


Niepowodzenia i ich skutki u osób z dysleksją rozwojową

Jak już wspomniałem poprzednio, wyróżnienie dysleksji rozwojowej jako jednostki nozologicznej nie oznacza, że istnieje tylko jedna określona postać dysleksji. Praktyka kliniczna i badania naukowe wskazują, że dzieje się tak dlatego, iż w poszczególnych przypadkach dysleksji rozwojowej można wyróżnić odmienne patomechanizmy tych specyficznych trudności w uczeniu się. W ontogenezie dziecko znajduje się pod wpływem różnorodnych czynników patogennych, takich jak geny, czynniki uszkadzające lub zakłócające rozwój układu nerwowego dziecka w okresie prenatalnym, porodu i pierwszych miesięcy życia. Oddziaływanie tych czynników powoduje zmiany trwałe lub względnie trwałe w strukturze centralnego układu nerwowego, szczególnie zaś mózgu.
Zmiany trwałe występują w postaci niedokształcenia struktury mózgu w okresie prenatalnym wskutek np. zablokowania procesu migracji. Komórki pozostają na niewłaściwych pozycjach, typowych dla wcześniejszych faz rozwoju kory mózgowej lub w postaci uszkodzenia mózgu, np. w czasie porodu wskutek niedotlenienia. Zmiany te mają ograniczony zakres (mikrouszkodzenia) i są zlokalizowane w okolicach związanych z mową, czytaniem i pisaniem, głownie jak wskazują liczni badacze, w lewej półkuli. Zmiany mogą być też nietrwałe w postaci niedojrzałości tkanki mózgowej, wskutek zwolnionego tempa dojrzewania wspomnianych wyżej okolic mózgu i opóźnionego procesu kształtowania się asymetrii funkcjonalnej półkul mózgowych.

Stanowisko o organicznym podłożu dysleksji rozwojowej odzwierciedla się w jej definicji, gdzie mowa o konstytucjonalnym uwarunkowaniu specyficznych trudności w uczeniu się, czyli związku ze zmianami struktury mózgu. Mogą być one wrodzone (genetyczne i nabyte w okresie prenatalnym) lub nabyte w pierwszych miesiącach życia dziecka, mogą być trwałe lub nietrwałe. Tak więc różnorodne są zarówno pierwotne przyczyny dysleksji, które mogą występować pojedynczo, lub jako grupa czynników patogennych, jak i rozmaite są wtórne, bezpośrednie przyczyny, pod postacią izolowanych lub sprzężonych dysleksji.

Tak więc patomechanizm dysleksji może być u różnych dzieci odmienny. Polietiologia większości patomechanizmów odpowiedzialnych za wystąpienie specjalnych trudności w czytaniu i pisaniu decyduje o różnych typach dysleksji. Oczywiście w terapii dziecka z dysleksją rozwojową bardzo ważny jest fakt jakiego pochodzenia jest dysleksja, co jest jej przyczyną, czy podłożem jej są zmiany organiczne, czy też nie. Może też istnieć kilka przyczyn dysleksji. Często też z ustaleniem trudności dziecka w czytaniu i pisaniu czeka się w naszym kraju zbyt długo.
Można nawet stwierdzić, że uczeń niejednokrotnie przez pierwsze dwa lata musi mieć niepowodzenia w szkole „zanim wpadnie w sieć niezbyt pewnej selekcji i zostanie zaliczony do grona tych, którzy mają prawo do intensywnego douczania”. Często zostają zmarnowane pierwsze lata nauki dziecka, przemija czas szczególnie nadający się do podnoszenia umiejętności językowych dziecka, czasy w którym łatwiej usuwać skutki zaniedbań i opóźnień językowych, z jakimi dziecko przyszło do szkoły i zapobiec początkowi stopniowo narastającej niechęci do szkolnej nauki.
Chodzi przecież o to, aby jak najwcześniej objąć opieką terapeutyczną dziecko dyslektyczne. Powinno się już w przedszkolu podnosić umiejętności dziecka w zakresie rozumienia i mówienia, bo właśnie te umiejętności, a raczej ich braki są główną wspólną wszystkim dyslektykom cechą. Dziecko dyslektyczne, które w odpowiednim czasie nie zostanie poddane terapii ma wiele niepowodzeń. Przede wszystkim, niejednokrotnie osiąga o wiele gorsze wyniki w nauce, a co za tym idzie również wzrasta niechęć do szkoły. Dziecko zaczyna unikać tematów związanych z nauką, ze szkołą. Niepowodzenia w nauce pociągają za sobą niepowodzenia wśród rówieśników, dziecko czuje się odtrącone i niezrozumiane. Może zdarzać się nawet, że dziecko zacznie buntować się i zachowywać agresywnie chcąc zrekompensować swoje niepowodzenia szkolne.

Właściwa terapia i rozpoczęta w odpowiednim czasie spowoduje, że dziecko zacznie kontrolować sytuację. Poprzez odpowiednio dobrane ćwiczenia i pod fachową opieką, dziecko dyslektyczne może usprawnić zaburzone funkcje lub też udoskonalić funkcje dobrze rozwijające się.

Dysleksja powoduje często, że dziecko przestaje zwracać uwagę na treść materiału, który chce przekazać bojąc się np. zrobienia błędów ortograficznych. Odpowiednie ćwiczenia mogą spowodować, że dziecko zacznie kontrolować swoje trudności i będzie mogło skupić się na treści przekazu. Oczywiście poczucie kontroli będzie się kształtowało różnie w zależności od przyczyn dysleksji, predyspozycji indywidualnych osób dotkniętych dysleksją, środowiska, w którym przebywa dyslektyk oraz od terapii prowadzonej w tym zakresie.


Osobowość dyslektyka

Albo jestem uosobieniem życia, albo płaczę jak dziecko. Wiem, że to nie przystoi człowiekowi tak wyrośniętemu i dorosłemu, lecz przecież tylko w samotności folguję moim smutkom, języków uczę się z trudem, gramatyki, które ich twarz stanowią, szczerzą ku mnie zęby niczym ohydne szkielety, czuję słabość moją, a to mi wiarę odbiera” – pisał niegdyś Jan Christian Andersen. Słowa te można by jednak włożyć w usta niejednego dzisiejszego ucznia.

Dzieci dyslektyczne są często nieśmiałe, niepewne, bezradne, lękliwe. Charakteryzuje ich mała wiara we własne siły i możliwość osiągnięcia sukcesu. Często obserwuje się u dyslektyków kłopoty z koncentracją, szybką męczliwość. Niejednokrotnie uczeń taki sprawia wrażenie „wyłączonego”.
U uczniów dyslektycznych występuje brak poczucia bezpieczeństwa, uporczywe unikanie sytuacji, w których może być ośmieszony. Uczniowie ci chętnie uciekają się do różnych wybiegów dla oddalenia od siebie sytuacji, w których może ujawnić się sfera ich specyficznych trudności w czytaniu i pisaniu.
Nierzadko dyslektycy mają kłopoty z kontaktami w grupach rówieśniczych; dla rozładowania nagromadzonego napięcia związanego z brakiem sukcesów w nauce wdają się w konflikty i bójki.


Artykuł opublikowano w Biuletynie Powiatowego Centrum Doskonalenia Zawodowego Nauczycieli w Puławach ,, Z naszych doświadczeń...”


Literatura

Bogdanowicz M. (1995). O dysleksji czyli specyficznych trudnościach w czytaniu i pisaniu. Lublin: Wydawnictwo Popularnonaukowe Linea.
Bogdanowicz M. (2002). Ryzyko dysleksji problem i diagnozowanie. Gdańsk: Wydawnictwo Harmonia .
Krasowicz – Kupis G. (2001). Język, czytanie i dysleksja. Lublin: Agencja Wydawniczo – Handlowa.
Zakrzewska B. (1996). Trudności w czytaniu i pisaniu. Warszawa: Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne.

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Dysleksja i dyskalkulia
« Odpowiedź #60 dnia: Czerwiec 22, 2007, 01:22:31 pm »
Dysleksja - problem rozwojowy

Twoje dziecko ma kłopoty z czytaniem, zapamiętywaniem zasad gramatycznych i liczeniem? Sprawdzasz zeszyty i widzisz koślawe literki układające się w nieczytelne wyrazy o przekręconym brzmieniu? Zanim zarzucisz dziecku lenistwo, albo wpadniesz w panikę, czy przypadkiem nie jest opóźnione w rozwoju - zacznij je obserwować. To może być DYSLEKSJA.

Termin został utworzony od greckich wyrazów – dys, czyli „brak czegoś”, oraz lexicos, czyli „słowa”. DYSLEKSJA oznacza specyficzne trudności w czytaniu i pisaniu wywołane zaburzeniami niektórych funkcji poznawczych i motorycznych u dzieci, które umysłowo rozwijają się w sposób prawidłowy. Jako przyczyny owych zaburzeń specjaliści najczęściej wymieniają czynniki dziedziczne, mikrouszkodzenia lub niedokształcenie układu nerwowego dziecka w okresie płodowym, okołoporodowym i pierwszych miesiącach życia, a w okresie przedszkolnym i szkolnym - zaniedbania środowiskowe i dydaktyczne. Dysleksja może także wynikać z pewnych zaburzeń w przepływie informacji pomiędzy mózgiem a aparatem mowy, ręką, uchem, okiem - co ma ścisłe powiązanie z pamięcią wzrokową, słuchową i ruchową. Dzieci dyslektyczne mają trudności w nauce nie tylko języka polskiego czy matematyki, ale też geografii. Trudno im „wyczuć" stosunki przestrzenne na mapie i nie orientują się w stronach świata. W geometrii nie dostrzegają różnic w kształtach figur i nie potrafią wyobrazić sobie brył, a w chemii nic potrafią zapamiętać wzorów reakcji. Nie rozumieją też pojęć abstrakcyjnych. Potrafią jedynie przyswoić je słownie. Uczą się więc regułek i zasad na pamięć. Ogromne kłopoty sprawiają im także języki obce - zwłaszcza rosyjski, który ma inne litery alfabetu.


ZABURZENIA DYSLEKTYCZNE

Występują one w kilku postaciach - łącznie lub samodzielnie. Są to:

DYSLEKSJA - dziecko rozwijające się prawidłowo intelektualnie ma problemy z opanowaniem umiejętności czytania, a często także i pisania. Nie umie pisać liter czy słów, które słyszy, myli litery i wyrazy o podobnym brzmieniu i zapisie np. „p” z „b” czy „d” z „b”, pada-bada; przestawia i opuszcza litery, sylaby lub przekręca końcówki wyrazów. Mały dyslektyk nie lubi czytać - zwłaszcza głośno. A ponieważ nie rozumie tego, co czyta, nie opowie treści tekstu. Aby uniknąć zarzutów o nieuctwo, zgaduje słowa albo mówi z pamięci już usłyszaną czytankę. Część dyslektyków nic osiąga nigdy biegłości w czytaniu.

DYSGRAFIA - to trudności w opanowaniu umiejętności pisania poprawnego pod względem graficznym. Objawami dysgrafii są niedokładności w odtwarzaniu liter, ich połączeń, kształtów; dobieranie niewłaściwych proporcji liter w obrębie wyrazów, nierówne zagęszczenie pisma czy różne stopnie nachylenia liter w jednym wyrazie. Koślawe literki i bazgroły, pozaginane kartki w brudnym zeszycie nie zawsze więc oznaczają, że dziecko jest niechlujne.

DYSORTOGRAFIA - jest jednym z rodzajów zaburzeń umiejętności pisania. Dotyczy trudności w opanowaniu poprawnej gramatycznie pisowni wyrazów - w tym rażące i nagminne popełnianie błędów ortograficznych, pomimo doskonałej znajomości zasad pisowni.

DYSKALKULIA - to specyficzne trudności w opanowaniu rachunków symbolicznych i liczbowych, czyli kłopoty w liczeniu - zwłaszcza w odejmowaniu, oraz w prostych działaniach matematycznych. Dyskalkulia występuje prawie zawsze wraz z dysleksją. Przypadki czystej dyskalkulii dotyczą zaledwie 1 proc. uczniów.


KOMPLEKSOWA POMOC
Jak podają badania statystyczne, w Polsce ok. 10 proc. społeczeństwa przejawia cechy dyslektyczne. Problem ten występuje u 10-15 proc. dzieci. Ale też, jak pokazują przykłady Tomasza Edisona, Alberta Einsteina, Winstona Churchilla czy Agaty Christie - kłopoty dyslektyczne można przezwyciężyć. Efekty są tym lepsze, im wcześniej podjęta została terapia i im bardziej zaangażowali się w nią rodzice.

Dziecko dyslektyczne pozbawione wsparcia narażone jest na pogłębianie się już istniejących trudności szkolnych, które w konsekwencji mogą doprowadzić do zaburzeń nerwicowych - np. agresji czy fobii. Jeśli więc sami zauważymy niepokojące zmiany lub sugestie takie zgłosi nauczyciel - nie lekceważmy ich. Przede wszystkim zaprowadźmy malucha do lekarza, aby wykluczył inne schorzenia - np. neurologiczne czy wady słuchu albo wzroku, które mogą mieć wpływ na trudności szkolne.

Dzieci, u których stwierdzono dysleksję, po badaniach przeprowadzonych przez psychologa i pedagoga, objęte są tzw. terapią pedagogiczną. Prowadzona jest na różne sposoby. Najczęściej stosowanymi metodami są:

- pomoc nauczyciela i pedagoga szkolnego - dostosowana indywidualnie do potrzeb każdego ucznia. Uczeń taki jest inaczej oceniany - np. przy dysgrafii zwracana jest uwaga tylko na treść prac pisemnych; ma też zwiększony czas na napisanie wszelkich sprawdzianów i na odpowiedzi ustne;
- zajęcia korekcyjno-kompensacyjne w grupach - przygotowane na podstawie diagnozy psychologicznej przez pedagoga korekcyjnego;
- zajęcia indywidualne w poradni psychologiczno-pedagogicznej;
- w szkołach, gdzie jest więcej dzieci dyslektycznych, powstają klasy terapeutyczne;
- turnusy terapeutyczne organizowane przez szkoły i Polskie Towarzystwo Dysleksji;
- ćwiczenia prowadzone przez rodziców, zgodnie ze wskazówkami pedagoga, za pomocą książek, pism, gier, zabaw, programów multimedialnych o tematyce dyslektycznej.


Dekalog rodziców dzieci dyslektycznych

NIE
„Nie czyń bliźniemu, co Tobie niemile”

- Nie traktuj dziecka jak chorego, kalekiego, niezdolnego, złego lub leniwego.
- Nie karz, nie wyśmiewaj dziecka w nadziei, że zmobilizujesz je do pracy.
- Nie łudź się, że dziecko "samo z tego wyrośnie", "weźmie się w garść", "przysiadzie fałdów" lub że ktoś je z tego „wyleczy".
- Nie spodziewaj się, że kłopoty dziecka pozbawionego specjalistycznej pomocy ograniczą się do czytania i pisania, i skończą się w młodszych klasach szkoły podstawowej.
- Nie ograniczaj dziecku zajęć pozalekcyjnych, aby miało więcej czasu na naukę, ale i nie zwalniaj go z systematycznych ćwiczeń.

TAK
„Strzeżonego Pan Bóg strzeże"

- Staraj się zrozumieć swoje dziecko, jego potrzeby, możliwości i ograniczenia, aby zapobiec trudnościom szkolnym.
- Spróbuj jak najwcześniej zaobserwować trudności dziecka: na czym polegają i co jest ich przyczyną. Skonsultuj się ze specjalistą (psychologiem, pedagogiem, logopedą).
Aby jak najwcześniej pomóc dziecku:- zaobserwuj w codziennej pracy, co najskuteczniej pomaga twojemu dziecku,
- korzystaj z odpowiedniej literatury i fachowej pomocy nauczyciela terapeuty (w formie terapii indywidualnej i grupowej),
- bądź w stałym kontakcie z nauczycielem i pedagogiem szkolnym.

- Bądź życzliwym, pogodnym, cierpliwym przewodnikiem i towarzyszem swego dziecka w
jego kłopotach szkolnych.
- Chwal i nagradzaj dziecko nie tyle za efekty jego pracy, ile za włożony wysiłek. Spraw, aby praca z dzieckiem była przyjemna dla was obojga.


Dekalog opracowała: prof. dr hab. Marta Bogdanowicz.
Tekst pochodzi ze strony internetowej Polskiego Towarzystwa Dysleksji:
www.dysleksja.waw.pl.


Adres Oddziału Warszawskiego, gdzie można uzyskać wszelkie informacje na temat dysleksji i ośrodków terenowych PTD:

01-819 Warszawa Bielany, ul. Żeromskiego 14,
tel. 022 864 20 66, faks 022 865 14 20

Opracowanie: Magdalena Gajda
Źródło: Integracja 1/2006

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Dysleksja i dyskalkulia
« Odpowiedź #61 dnia: Lipiec 20, 2007, 02:14:39 pm »
Jedyna taka szkoła...


Udowodnienie dzieciom i młodzieży, że mimo swojej przypadłości, mogą osiągnąć w życiu sukces to główny cel gimnazjum i liceum Fundacji "Dyslektyk", kształcącej osoby cierpiące na dysleksję, dysgrafię, dysortografię, dyskalkulię i inne schorzenia psychiczne obniżające zdolności uczenia się.

NIEZROZUMIAŁE TRUDNOŚCI

Dysleksja to zaburzenie objawiające się trudnościami w nauce czytania i pisania, wynikające z upośledzenia podstawowych funkcji poznawczych. Dotknięte nią osoby, pomimo stosowania standardowych metod nauczania, sprzyjających warunków społeczno-kulturowych i wysokiej inteligencji, nie są w stanie opanować niektórych podstawowych umiejętności.

Dysgrafia polega na częściowej lub całkowitej utracie umiejętności pisania. Pismo dysgrafika jest nieestetyczne, nieczytelne i niezgrabne. Choroba spowodowana jest mikrouszkodzeniami ośrodkowego układu nerwowego lub zaburzeniami ośrodkowych funkcji wzrokowych i słuchowych. Często u jej podstaw leży uszkodzenie takich obszarów mózgu, jak tylne części drugiego lub trzeciego zakrętu czołowego półkuli lewej lub zakręt nadbrzeżnego.

Dysortografia natomiast wyraża się w nieświadomym popełnianiu błędów ortograficznych, pomimo dobrej znajomości zasad pisowni i odpowiedniej motywacji do poprawnego pisania, a dyskalkulia objawia się obniżeniem zdolności matematycznych danej osoby (bez jednoczesnego zaburzenia ogólnych funkcji umysłowych). Źródło tej ostatniej leży w genetycznych lub wrodzonych nieprawidłowościach tych części mózgu, które są bezpośrednim podłożem dojrzewania zdolności matematycznych zgodnie z wiekiem.

Objawy opisanych chorób występują u około 10 proc. uczniów. Pięciokrotnie częściej dotyczą chłopców niż dziewcząt. Naukowcy uważają, że przyczyny zaburzeń mogą mieć podłoże genetyczne i być sprzężone z chromosomem Y. Dlatego tak często przekazywane są po linii męskiej z pokolenia na pokolenie. Inna teoria głosi, że dysleksja pojawia się jako wynik zaburzonej gospodarki męskiego hormonu - testosteronu, którego nadprodukcja we wczesnym okresie prenatalnym prowadzi do zaburzenia.

Oprócz czynników genetycznych wiadomo, że na rozwój zaburzeń w uczeniu się duży wpływ mają mikrouszkodzenia pewnych obszarów mózgu.

Osoby dotknięte dysleksją, dysgrafią i dyskalkulią narażone są na wiele niepowodzeń szkolnych. Pomimo wysiłku, poświęconego czasu i licznych prób nie są w stanie nauczyć się pewnych rzeczy. Powoduje to u nich frustrację, poczucie niższej wartości i brak wiary we własne możliwości, co z kolei wtórnie osłabia zdolności intelektualne chorego.

WYJĄTKOWA SZKOŁA

Prowadzona przez Fundację Dyslektyk szkoła mieści się w warszawskim Ursusie. To jedyna tego typu placówka nie tylko w stolicy, ale i całym województwie. Prowadzi działalność oświatową na poziomie gimnazjalnym i licealnym i posiada uprawnienia szkoły publicznej.

Uczy się w niej niewielu, bo zaledwie 50, uczniów. Pierwszeństwo w przyjęciu do szkoły mają osoby z dysleksją, dysgrafią, dysortografią, dyskalkulią, ADD (zespół nadpobudliwości umysłowej) i ADHD (zespół nadpobudliwości psychoruchowej). Dzięki specjalnie dostosowanemu programowi oraz zatrudnionym specjalistom są one w stanie skutecznie pokonywać wyzwania, które w "normalnej" szkole byłyby dla nich nieosiągalne. Ze względu na specyficzne problemy w uczeniu się, mimo dużych zdolności, dyslektyczne dzieci mają bowiem bardzo niewielkie szanse na zdanie matury w szkole publicznej i podjęcie studiów.

W szkole, oprócz zwykłych lekcji, prowadzone są zajęcia rozszerzone, mające na celu pogłębianie wiadomości, umiejętności i zainteresowań dzieci. Duży nacisk kładzie na naukę języków obcych (angielskiego, niemieckiego, hiszpańskiego i rosyjskiego) oraz zajęcia fakultatywne z przedmiotów maturalnych. Działa tu też kilka kół zainteresowań, w ramach których uczeń może pogłębiać swoją wiedzę informatyczną, matematyczną, językową, plastyczną, geograficzną, muzyczną itp. Organizowane są lekcje muzealne, kinowe i teatralne oraz zajęcia wyrównawcze.

Wszyscy zatrudnieni w "Dyslektyku" nauczyciele są członkami Polskiego Towarzystwa Dysleksji. To wyspecjalizowani psycholodzy i reedukatorzy, którzy przeszli szkolenia i warsztaty dotyczące zaburzeń w procesie nauczania, agresji wśród uczniów, edukacji europejskiej i profilaktyki uzależnień. Prowadzą zajęcia w oparciu o tzw. metodę Dennisona - wykorzystującą proste ruchy ciała do integrowania pracy obu półkul mózgu oraz aktywizowania połączeń nerwowych w całym ciele.

Jednak "Dyslektyk" skupia się nie tylko na dzieciach. Rodzicom uczniów proponuje spotkania z ekspertami oraz warsztaty psychologiczno-pedagogiczne, wspierające pracę z dzieckiem w domu.

CZARNE CHMURY

Ostatnio władze szkoły borykają się jednak z licznymi problemami - po obaleniu decyzji władz gminy o nieprzedłużeniu umowy najmu lokalu, zostały postawione przez faktem pięciokrotnej podwyżki czynszu. "W praktyce oznacza to konieczność likwidacji szkoły, gdyż Biuro edukacji do tej pory nie wskazało nowej lokalizacji dla tej placówki oświatowej" - mówi Cyntia Harasim z zarządu Ogólnopolskiego Porozumienia Organizacji i Inicjatyw działających na rzecz osób z ADHD.

"Jeśli nie uzyskamy skutecznej pomocy, nasze dzieci od września nie będą miały dokąd pójść do szkoły - skarżą się rodzice. - Jeżeli +Dyslektyk+ nie przetrwa będziemy musieli posłać je tam, gdzie tak bardzo nie pasują i gdzie nikt nie wierzy w ich sukcesy w nauce".

Zmartwieni opiekunowie podkreślają, że dopiero w tej placówce ich pociechy uzyskały specjalistyczną pomoc na trudnych ścieżkach edukacyjno-wychowawczych. W publicznych i niepublicznych szkołach, do których uczęszczały wcześniej, były +źle dopasowane+, a rówieśnicy i nauczyciele uważali je za zbyt słabe, źle wychowane lub za bardzo wyróżniające się, z racji ich dysfunkcji.

"Nauka w 'Dyslektyku' to nie jest wybór, ale konieczność i jedyna szansa, którą mają nasze dzieci - podsumowują rodzice. - Choć w części szkołą ta zapełnia lukę w polskim systemie oświatowym. Dlatego prosimy o pomoc w rozwiązaniu, zagrażających jej istnieniu, trudności lokalowych. To organizacja non-profitowa, więc bez wsparcia władz, szkoła może nie przetrwać".

***

Wśród wielkich tego świata dyslektykami byli m.in. wybitni naukowcy: Leonardo da Vinci, Albert Einstein, Karol Darwin, Thomas Edison, prezydenci USA - George Washington, John F. Kennedy, George Bush i jego syn - George W. Bush oraz ludzie kultury - Pablo Picasso, Elizabeth Taylor, John Lennon czy Quentin Tarantino.

PAP - Nauka w Polsce, Katarzyna Czechowicz




Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Dysleksja i dyskalkulia
« Odpowiedź #62 dnia: Wrzesień 03, 2007, 09:29:58 am »
RPO: Do leczenia w szpitalach psychiatrycznych zgłaszane są także dzieci z dysleksją

Według rzecznika praw obywatelskich Janusza Kochanowskiego, umieszczanie małoletnich w szpitalach psychiatrycznych jest często traktowane jako "środek wychowawczy". Jak podkreślił RPO, do nieuzasadnionego leczenia opiekunowie kierują często dzieci z dysleksją, trudnościami szkolnymi i zespołem ADHD (nadpobudliwości psychoruchowej).

Kochanowski skierował list do minister pracy i polityki społecznej Anny Kalaty w tej sprawie.

RPO podkreślił, że z analizy dokumentacji pobytu podopiecznych placówek opiekuńczo-wychowawczych w szpitalach psychiatrycznych (lata 2004-2006) wynika, że dochodzi do wielu nieprawidłowości przy kierowaniu dzieci do leczenia.

Pretekstem do podjęcia tej sprawy były doniesienia mediów o bezpodstawnym zamkniętym leczeniu psychiatrycznym wychowanków dolnośląskich domów dziecka. W maju 2006 w "Gazecie Wyborczej" opublikowano artykuł "Wakacje w szpitalu psychiatrycznym".

Według dziennika, dzieci przywozili do szpitala wychowawcy, zostawiali je i wracali. Ostatnia grupa przyjechała tam latem 2005 r. Wszystkie dzieci miały skierowania od psychiatry lub lekarza rodzinnego, ale nie wymagały leczenia zamkniętego. W zależności od wieku trafiały na zamknięty oddział dziecięcy lub młodzieżowy, gdzie miały kontakt z osobami leczącymi depresję, psychozy, anoreksję i bulimię. Spędzały tam kilka tygodni. Przez kilka pierwszych dni dzieci poddawano obserwacji. Nie mogły opuszczać zamkniętych oddziałów.

"Umieszczenie przymusowe w szpitalu psychiatrycznym, w świetle standardów w zakresie ochrony praw człowieka, jest okolicznością szczególną, wymagającą precyzyjnego przestrzegania przepisów, gdyż jest to ingerencja w podstawowe wolności człowieka. Dotyczy to w takim stopniu osób dorosłych, jak i małoletnich" - napisał Rzecznik.

Jak dodał, wobec wychowanków pozbawionych opieki rodziców państwo ma szczególny obowiązek ochrony ich praw. Według Kochanowskiego dochodzi jednak do wielu nieprawidłowości. RPO zaznaczył, że wychowawcy zgłaszają do leczenia psychiatrycznego dzieci z zaburzeniami zachowania, agresją, ADHD, dysleksją i trudnościami szkolnymi.

"Lekarze - zapewne z obawy przed odpowiedzialnością - przyjmują je na leczenie i wypisują z zaleceniem indywidualnego traktowania" - podkreślił Kochanowski.

PAP - Nauka w Polsce

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26484
Dysleksja i dyskalkulia
« Odpowiedź #63 dnia: Wrzesień 14, 2007, 10:10:08 am »
Prawdziwy dyslektyk?

Postrzegana jako choroba. Niewygodna dla nauczycieli. Wykorzystywana przez część rodziców w walce o lepsze stopnie ich dzieci na egzaminach. Dysleksja, podobnie jak ADHD, budzi wiele emocji

W niektórych rejonach Polski jest nawet 40 proc. uczniów z dysleksją, winnych tylko kilkanaście. To dane wynikające z ilości wydanych zaświadczeń. Dzięki nim dzieci unikają gorszych stopni w szkole.

Specjaliści szacują, że zaburzenia uczenia się, czytania i pisania - czyli dysleksję rozwojową - ma od 4 do 12 proc. uczniów (w zależności od rodzaju dysleksji, który bierze się pod uwagę). Tak wynika z danych Polskiego Towarzystwa Dysleksji.

-To nie jest choroba, to rodzaj zaburzenia - zaznacza Wojciech Brejnak, przewodniczący warszawskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Dysleksji, wykładowca w Instytucie Psychologii Uniwersytetu Kardynała Wyszyńskiego. -To tak, jakby stwierdzić, że leworęczność jest chorobą, a nie jest. Ważne jednak, by nie panikować i nie bać się tego zaburzenia. Dziecko z dysleksją traktować normalnie, a z drugiej strony nie wmawiać mu, że jest dyslektykiem, gdy słabiej czyta, czy dysortografikiem, gdy robi jakikolwiek błąd ortograficzny, albo dysgrafikiem, gdy niezbyt ładnie pisze -wyjaśnia.


Jestem dyslektykiem


Czy ktoś uwierzy, że genialny autor bajek Hans Christian Andersen miał dysleksję? Mają ją aktorzy Whoopi Goldberg i Tom Cruise, co nie przeszkadza im wcielać się w role na długo zapamiętywane przez widzów. Agacie Christie zaburzenie to nie przeszkadzało w pisaniu fantastycznych kryminałów, a Albertowi Einsteinowi w stworzeniu teorii względności.

Ale Jacek Kuroń, który był dyslektykiem, mówił, że wolałby iść do więzienia, niż wrócić do szkoły. Z kolei Jacek Żakowski, dyslektyk, dziennikarz "Polityki" ocenia: - Teraz nauczyciele są lepiej wyedukowani niż kiedyś i sporo wiedzą o dysleksji. Ale kiedyś bycie dyslektykiem oznaczało katorgę. W pierwszej klasie było się po prostu matołem, z którego dzieci się śmiały, a nauczyciele stawiali złe oceny.

Dyslektycy wolniej czytają, dysgraficy często nie potrafią odczytać tego, co sami napisali. -Ale bywa gorzej, gdy np. nie zapamiętują twarzy i nie poznają na ulicy kogoś, kogo już widzieli. To stwarza problemy towarzyskie -zauważa Żakowski.

-Dysleksja to problem całego życia. Zaburzenie się nie cofa. Osobie z dysleksją wystarczy, że się zdenerwuje lub jest przemęczona, a problemy wracają - tłumaczy prof. dr hab. Marta Bogdanowicz z Europejskiego Towarzystwa Dysleksji, założycielka Polskiego Towarzystwa Dysleksji. -Wraz z wiekiem jednak nieprawidłowości się wyrównują, ale to tylko wskutek pracy rodziców z dzieckiem, a potem pracy nad sobą.


Coraz więcej dyslektyków

Zdaniem specjalistów od lat zwiększa się liczba osób z dysleksją. - Składa się na to wiele czynników obiektywnych, np. zwiększająca się liczba nieprawidłowych i przedwczesnych porodów, późne rodzicielstwo, zatrucie środowiska -wylicza prof. Bogdanowicz. - Poza tym dzieci zbyt długo siedzą przed telewizorem czy komputerem, zamiast bawić się na podwórku, gdzie mogłyby usprawniać się ruchowo, ćwiczyć mowę. Rzadko rysują, wycinają.

Specjaliści zwracają uwagę, że dysleksja jest też uwarunkowana genetycznie. - Jeśli któreś z rodziców jest osobą z dysleksją, to jest 50 proc. szansy, że ich dziecko też będzie miało ten problem. Geny przenoszą nietypowość układu nerwowego z rodziców na dzieci - wyjaśnia prof. Bogdanowicz. Podobne ryzyko istnieje, gdy dziecko ma rodziców leworęcznych.


Jak najszybsza diagnoza


Rozpoznanie ryzyka dysleksji jest ważne już w pierwszych latach życia. U niemowląt sygnałem zapowiadającym zaburzenie jest brak raczkowania. U dzieci w wieku przedszkolnym -opóźnienia w rozwoju ruchowym, np. przy jedzeniu, układaniu klocków, utrzymaniu równowagi. -W zerówce i pierwszej klasie dzieci z ryzykiem dysleksji mają nasilone trudności wczytaniu. W wieku szkolnym dochodzą trudności z poprawnym pisaniem. Często piszą bardzo wolno i niekształtnie -wymienia Bogdanowicz.

Dysleksję rozwojową powinien rozpoznać pediatra, jednak nie zawsze mu się to udaje. W następnej kolejności są pedagodzy w zerówce i nauczyciele w pierwszej klasie szkoły podstawowej -to oni powinni dać znać rodzicom i zrobić wszystko, by dziecko jak najprędzej znalazło się pod opieką odpowiedniego fachowca -logopedy, foniatry czy audiologa, ale także psychologa i pedagoga. Ważne też, by ci fachowcy byli w stałym kontakcie z rodzicami dziecka, a ci pilnowali, by dzieci wykonywały ćwiczenia.


Mocne strony
- U dyslektyków warto znaleźć ich mocne strony, np. zdolności artystyczne. - One często kompensują dysfunkcję -mówi Brejnak. -Osoby z zaburzeniem funkcji słuchowo-językowej mają duży problem z nauką języków obcych. W takich sytuacjach powinny uczyć się języków wielozmysłowo, z udziałem wzroku, słuchu, dotyku i ruchu. Dzieciom przydaje się wówczas wyjazd zagranicę, obóz językowy -wyjaśnia prof. Bogdanowicz.


Wygodny papierek

Opinia o dysleksji wydawana jest przez poradnię psychologiczno-pedagogiczną. Uczniowie z zaświadczeniami mają więcej czasu na pisanie egzaminu - czy to gimnazjalnego, czy maturalnego. Przy dysgrafii również charakter pisma nie jest brany pod uwagę, a nauczyciel czyta polecenia egzaminacyjne.

Dysleksja stała się, niestety, polem do nadużyć. - Jestem tego dowodem -przyznaje się Paweł (prosząc o anonimowość). -Poszedłem do poradni, nabazgrałem trochę na kartce i dostałem papier, dzięki któremu mogłem pisać maturę dłużej niż inni.

Studentka anglistyki Paulina przez rodziców utrzymywana była w przekonaniu, że jest dysgrafikiem i dysortografikiem. -Owszem, brzydko pisałam, zdarzały mi się błędy, a moi rodzice po prostu się tego wstydzili, bo chcieli mieć idealne dziecko - przyznaje dziewczyna.

-Ale taki kwit niczego nie załatwia - uważa Brejnak. - Bo jeśli dziecko naprawdę ma problem, to pomóc może tylko opieka specjalistów. -Dzieci z dysleksją mają prawa, które służą do wyrównywania szans, a nie tworzenia sztucznych przywilejów -mówi prof. Bogdanowicz


Nowe procedury

Nie wystarczy prośba rodziców o wystawienie takiej opinii. Muszą być konkretne wyniki badań. W komisji oceniającej dziecko jest logopeda, psycholog i pedagog. -Opinia to dokument, dlatego wykluczam nadużycia. Nadmiar opinii świadczy raczej o słabych metodach diagnostycznych - tłumaczy prof. Bogdanowicz. I dodaje, że Zespół Pracowni Testów Psychologicznych PTP (Polskiego Towarzystwa Psychologicznego) w Warszawie pracuje nad przygotowaniem nowych metod, bardziej trafnych diagnostycznie. - Myślę, że wykształcenie pracowników poradni w zakresie diagnozowania dysleksji nie jest zadowalające. Często wystawia się opinię o dysleksji dzieciom ze schorzeniami neurologicznymi lub tym o niższym od przeciętnego poziomie inteligencji, by miały łatwiej na egzaminie, atak być nie powinno.

KAROLINA BACA, MARTA TABIŚ



Krótkie objaśnienia

dysleksja - dysleksją rozwojową ogólnie nazywa się objawy specyficznych trudności w nauce pisania i czytania. Sama dysleksja zaś to trudności w czytaniu

dysgrafia - zaburzenie, które objawia się bardzo niskim poziomem graficznym pisma (czasem osoba pisząca nawet sama nie może się rozczytać)

dyskalkulia - zaburzenie zdolności matematycznych, m.in. nauki liczenia, a nawet wykonywania prostych działań czy czytaniem symboli matematycznych (cyfr, liczb)

dysortografia - trudności w nauce i opanowaniu zasad poprawnej pisowni (objawia się przede wszystkim popełnianiem dużej ilości błędów ortograficznych)
 

Więcej uwagi i delikatności

 
Elżbieta Kucińska, psycholog, terapeuta pedagogiczny z Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii Kąt w Warszawie

Dzieci z dysleksją przede wszystkim trzeba wspomagać. W uczniu, który ma trudności w nauce, rodzi się złość. Mimo możliwości intelektualnych i wysiłku nie radzi sobie z wyzwaniami szkolnymi i potrzebuje więcej czasu, by osiągnąć ten sam wynik co jego rówieśnicy. Trzeba dużo uwagi ze strony dorosłych, zarówno nauczycieli, jak i rodziców, by uczeń nie obarczał się winą za niepowodzenia. Rodzice i nauczyciele powinni pokazywać, jak w inny sposób dzieci mogą osiągnąć wyznaczane cele edukacyjne. W tych sprawach wymagana jest delikatność nauczyciela. Każda osoba z dysleksją jest inna, tym samym zaburzenie jest inne. Zdarza się, że nauczyciele nie bardzo wiedzą, co mają zrobić, gdy dziecko przynosi opinię o dysleksji, a tak być nie powinno.

Nauczycielom trzeba dziś pomóc wypracować narzędzia i metody pracy z uczniami dyslektycznymi. Powinny się zmieniać wraz z wchodzeniem przez ucznia w kolejne etapy szkolne. To trudna i długofalowa praca i nie wolno zostawiać nauczycieli z tym samych. Także rodzice muszą być wyedukowani, by umieć kierować rozwojem dziecka. Jednak oni często myślą, że opinia o dysleksji wszystko załatwi.
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26484
Dysleksja i dyskalkulia
« Odpowiedź #64 dnia: Wrzesień 14, 2007, 10:16:18 am »
Prawdziwy dyslektyk?

Postrzegana jako choroba. Niewygodna dla nauczycieli. Wykorzystywana przez część rodziców w walce o lepsze stopnie ich dzieci na egzaminach. Dysleksja, podobnie jak ADHD, budzi wiele emocji

Cytuj
W niektórych rejonach Polski jest nawet 40 proc. uczniów z dysleksją, winnych tylko kilkanaście. To dane wynikające z ilości wydanych zaświadczeń. Dzięki nim dzieci unikają gorszych stopni w szkole.

Specjaliści szacują, że zaburzenia uczenia się, czytania i pisania - czyli dysleksję rozwojową - ma od 4 do 12 proc. uczniów (w zależności od rodzaju dysleksji, który bierze się pod uwagę). Tak wynika z danych Polskiego Towarzystwa Dysleksji.

-To nie jest choroba, to rodzaj zaburzenia

Więcej tutaj:
http://forum.darzycia.pl/vp118358.htm#118358
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Dysleksja i dyskalkulia
« Odpowiedź #65 dnia: Wrzesień 18, 2007, 09:39:45 am »
Zabierz dyslektyka do optyka

Dysleksja i zaburzenia koncentracji są plagą współczesnej edukacji szkolnej, a tymczasem okazuje się, że przynajmniej połowa dzieci zdiagnozowanych jako dyslektyczne, z zaburzeniami koncentracji bądź z zespołem nadpobudliwości psychoruchowej (ADHD) ma po prostu problemy z akomodacją oka i widzeniem obuocznym.


Aby ograniczyć skalę tego problemu oraz pomóc dzieciom rozpoczynającym edukację szkolną zorganizowano akcję "Zabierz Dyslektyka do Optyka".

Jej twórcami są Wortal Miasto Dzieci oraz Fundacja Akademia Młodych.

"Objawy zaburzeń akomodacyjnych oka i widzenia obuocznego są na ogromną skalę mylone z tożsamymi objawami dysleksji i zaburzeń koncentracji - mówi Kamila Waleszkiewicz, prezes Fundacji Akademia Młodych oraz redaktor naczelna www.miastodzieci.pl - Powodują one bowiem, że czytany przez dziecko tekst jest niestabilny - rozmazuje się, rozdwaja i sprawia wrażenie przemieszczającego się. Tymczasem dziecko, które nie widzi dobrze czytanego tekstu - słabo czyta. A dziecko, które nie widzi dobrze linijek w zeszycie - słabo pisze".

Konsekwencją tego jest natomiast zniechęcenie do nauki i nuda. Młoda osoba, która źle widzi nie potrafi skoncentrować się na nauce, nie czyta ze zrozumieniem, nie rozwiązuje zadań, nie nadąża z czytaniem. Zaczyna więc przeszkadzać innym dzieciom i osiąga słabsze od rówieśników wyniki w nauce. Końcowym efektem psychologicznym zaburzeń akomodacyjnych, podobnie jak w przypadku dysleksji i problemów z koncentracją uwagi, jest obniżona samoocena i nieumiejętność sprawnego funkcjonowania w społeczeństwie.

Według specjalistów, zaburzenia akomodacji oka i widzenia obuocznego nie są chorobą ani wadą wzroku. Najczęściej określane są jako czasowa dysfunkcja, którą w większości przypadków można usunąć odpowiednią higieną życia i ćwiczeniami w gabinetach optycznych bądź okulistycznych. Niestety znaczna większość nauczycieli, psychologów, pediatrów, rodziców, a nawet okulistów o tym nie wie.

"W ramach akcji planujemy więc przeprowadzić cykl szkoleń dla rodziców, nauczycieli, pedagogów, pracowników pomocy społecznej, pielęgniarek szkolnych i innych osób pracujących z dziećmi" - wymienia Waleszkiewicz. - Pierwsze zajęcia odbędą się już pod koniec września w Urzędzie Dzielnicy Ochoty w Warszawie. Planujemy też wydrukować książkę dla dzieci pt. 'Bajka dla opto-dyslektyków' oraz zrobić film edukacyjny".

Główny celem akcji jest uświadomienie społeczeństwu istoty i rozmiarów problemu; pokazanie, że społeczna i edukacyjna dyskryminacja dzieci z zaburzeniami akomodacyjnymi i zaburzeniami widzenia obuocznego faktycznie istnieje. Organizatorzy chcą przedstawić wynikające z tego zagrożenia dla rozwoju intelektualnego i emocjonalnego dzieci oraz zaproponować możliwe sposoby ich likwidacji i profilaktyki. Ta część skierowana jest przede wszystkim do nauczycieli, psychologów, pedagogów i rodziców.

Drugim, nie mniej ważnym, zadaniem programu jest nakłonienie środowiska medycznego do zainteresowania się problemem dysleksji i do stworzenia odpowiednich procedur badawczych na najniższych poziomach diagnostycznych (lekarz pediatra podczas bilansów dzieci zdrowych, higienistka szkolna, psycholog w poradni zdrowia psychicznego, pedagog szkolny, itp.).

Obecnie nie ma w Polsce procedur, które nakazywałyby lekarzom i pielęgniarkom sprawdzanie procesu akomodacji i widzenia obuocznego podczas badań przesiewowych oczu. Specjaliści twierdzą natomiast, że badanie tych funkcji i ich indywidualny opis mogłyby stanowić podstawę do zaordynowania odpowiednich ćwiczeń (swoistej rehabilitacji) i ewentualnych pomocy wzrokowych koniecznych do wyuczenia lub usprawnienia układu akomodacyjnego. Wprowadzenie ich w odpowiednim czasie mogłoby uchronić dziecko od znacznych trudności w zdobywaniu wiedzy.

Symptomami wskazującymi na konieczność badań układu akomodacyjnego powinny być: niechęć dziecka do czytania, trudności w koncentracji uwagi i wynikające z nich słabe postępy w nauce.


Szczegółowe informacje na temat problemu i akcji dostępne są pod adresem:

http://www.miastodzieci.pl/artykuly_archiwum.php/kat,35.html

PAP - Nauka w Polsce, Katarzyna Czechowicz

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Dysleksja i dyskalkulia
« Odpowiedź #66 dnia: Wrzesień 18, 2007, 10:51:23 am »
"Zabierz Dyslektyka do Optyka"

 

Objawy dysleksji i nadpobudliwości są często mylone z zaburzeniami wzroku - oceniają organizatorzy zainaugurowanej w piątek akcji "Zabierz Dyslektyka do Optyka" i apelują, aby dzieci, które mają problemy z czytaniem, pisaniem i koncentracją, były badane przez okulistów lub optyków.

Jak podkreśliła na konferencji prasowej Kamila Waleszkiewicz, prezes organizującej akcję Fundacji Akademia Młodych, wiele dzieci, którym przypisywane są dysleksja, zaburzenia koncentracji bądź nadpobudliwość psychoruchowa (ADHD), ma problemy z akomodacją oka i widzeniem obuocznym. Niestety, znaczna większość nauczycieli, psychologów, pediatrów, rodziców, a nawet czasami okulistów, o tym nie wie.

"Choć dysleksja wydaje się być powszechna, to jednak wciąż jej mechanizmy nie są do końca poznane. Być może, jedną z przyczyn jest pomijanie w badaniach nad dysleksją zaburzeń widzenia, wynikających ze złej pracy soczewki oka (akomodacja oka) i braku współpracy pomiędzy obydwoma oczami (widzenie obuoczne)" - tłumaczyła Waleszkiewicz.

Zaburzenia akomodacji oka i widzenia obuocznego nie są chorobą, ani wadą wzroku, są najczęściej czasową dysfunkcją, którą w większości przypadków można usunąć ćwiczeniami w gabinetach optycznych bądź okulistycznych, a także prowadząc odpowiedni tryb życia.

Waleszkiewicz zwróciła uwagę, że tego rodzaju zaburzenia powodują, iż czytany przez dziecko tekst rozmazuje się, rozdwaja, jest niestabilny, a dziecko, które nie widzi dobrze czytanego tekstu, słabo czyta, jeśli nie widzi dobrze linijek w zeszycie - słabo pisze. Mając problemy z czytaniem i pisaniem, dziecko nudzi się, przeszkadza innym i nie koncentruje się na lekcji. Dzieci, które mają problemy ze wzrokiem, nie zdają sobie sprawy z tego, że źle widzą i nie potrafią w związku z tym poinformować o tym rodzica, czy nauczyciela.

Akcja ma propagować wiedzę na temat zaburzeń akomodacji oka i widzenia obuocznego, skali zjawiska, możliwości diagnostycznych, profilaktyki zdrowotnej i sposobów "rehabilitacji", a tym samym przyczynić się do wzrostu wykrywalności i likwidacji tych zaburzeń.

Organizatorzy chcą doprowadzić m.in. do wprowadzenia ustawowych zmian do badań przesiewowych oka dzieci zdrowych, powstania nowych miejsc badań i rehabilitacji zaburzeń w całej Polsce (obecnie jest ich kilkadziesiąt, a dzieci do badań, i być może rehabilitacji, tysiące) oraz uchwalenia ustawy o zawodzie optyka okularowego (obecny stan prawny nie reguluje obowiązków i uprawnień optometrystów - utrudniając osobom z tego rodzaju zaburzeniami dotarcie do fachowej i kompleksowej pomocy).

W ramach akcji odbędą się szkolenia dla rodziców, lekarzy pediatrów, okulistów, pierwszego kontaktu, pielęgniarek szkolnych i środowiskowych, nauczycieli i wychowawców, psychologów, pedagogów, reedukatorów, terapeutów i wszystkich osób, pracujących z dziećmi.

Planowane jest również wydanie książki dla dzieci - "Bajka dla opto-dyslektyków". Organizatorzy chcieliby także zrealizować film edukacyjny i przeprowadzić akcje informacyjne w mediach. Jedną z bajek dla opto-dyslektyków oraz więcej informacji na temat zaburzeń akomodacji oka i widzenia obuocznego można znaleźć na stronie www.miastodzieci.pl.

Dysleksja to specyficzne trudności w czytaniu i pisaniu u dzieci o prawidłowym rozwoju umysłowym. Pierwotną przyczynę dysleksji rozwojowej wielu badaczy upatruje w zakłóceniach pracy ośrodkowego układu nerwowego. Dysleksja jest terminem stosowanym także w węższym znaczeniu, do okreslenia specyficznych trudności w czytaniu. Z dysleksją powiązane są na ogół pojęcia: dysortografia, czyli trudności w pisaniu, przejawiające się popełnianiem różnego typu błędów, w tym ortograficznych; dysgrafia, czyli zniekształcenia strony graficznej pisma - brzydkie, niekaligraficzne pismo; dyskalkulia, która oznacza określone problemy z rozwiązywaniem najprostszych nawet zadań matematycznych, np. trudności w dodawaniu czy mnożeniu.

Według szacunków Polskiego Towarzystwa Dysleksji, dzieci dyslektyczne stanowią ok. 10-15 proc. uczniów, w tym 4 proc. to przypadki bardzo nasilonych trudności, które można byłoby określić głęboką dysleksją. Badania w Polsce określają odsetek dysleksji na 9-10 proc.


źródło
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Dysleksja i dyskalkulia
« Odpowiedź #67 dnia: Wrzesień 30, 2007, 05:14:09 pm »
Moje dziecko słabo czyta i pisze

Kamila Waleszkiewicz, miastodzieci.pl

Lenistwo, dysleksja czy może inne zaburzenia...? Problemy szkolne związane z czytaniem i pisaniem w początkowych latach nauki to plaga dzisiejszych szkół. Niektórzy nawet zastanawiają się czy dysleksja to nie wymysł współczesnych rodziców nadmiernie chroniących swe pociechy przed konsekwencjami nieuctwa.

A może jakaś zbiorowa halucynacja...? Czy może wręcz psychologiczna manipulacja rodem z pierwszej lepszej sekty...

Niestety nie.

Większość współczesnych dzieci, z różnych przyczyn, boryka się z problemem niemożności wręcz nauczenia się w stopniu zadowalającym czytania i pisania - a przecież te dwie czynności są niezbędne do rozwoju intelektualnego oraz powiązanego z nim rozwoju emocjonalnego. Bo przecież kłopoty w szkole, czyli słabe lub wręcz złe wyniki w nauce, prowadzą do obniżenia poczucia własnej wartości, izolacji dziecka w środowisku, frustracji i wynikającej z niej agresji lub zamykania się w sobie i nadmiernej nieśmiałości.

Jakie są przyczyny takiego stanu rzeczy? Czy przypadkiem wina nie leży po stronie naszych wygórowanych wymagań? Po stronie rozwoju cywilizacyjnego zapominającego o naszych ludzkich, fizycznych ograniczeniach...? A może zamiast doskonale opanowanych umiejętności płynnego czytania i sprawnego pisania powinien uczyć się np. współżycia w grupie rówieśników? Czy oby na pewno oko i dłoń, a także kręgosłup i mózg sześciolatka są przystosowane do kilkugodzinnego siedzenia w ławce i patrzenia w podręczniki i zeszyty?

Zastanówmy się, co robiły dzieci pół wieku temu, by rozwijać się intelektualnie i emocjonalnie? A co robiły pół epoki temu? A czego nie robią w tym samym stopniu współczesne dzieci?

Z pewnością dzisiejsze dzieci są o wiele inteligentniejsze od dziecka, którym opiekował się mamut z "Epoki lodowcowej", ale czy ich rozwój emocjonalny przyspieszył w tym samym stopniu, co intelektualny...?

Mam wrażenie, że rozwój emocjonalny człowieka nie nadąża za swym bystrymi i szybkim jak błyskawica bratem - rozwojem intelektualnym - ich drogi się rozeszły. A czy w takim razie więzy scalające tę rodzinę jeszcze istnieją?

Coraz częściej mówi się o tym, że dla młodego człowieka bardzo istotny jest harmonijny rozwój - a czy przypadkiem tej harmonii nie zakłóca wszechstronny i bez żadnych ograniczeń dostęp do komputera i telewizji (przecież już nawet trzylatki spędzają godziny przed ekranem), czy nie zakłóca go też coraz wcześniejszy obowiązek szkolny ograniczający naturalną dziecięcą potrzebę ruchu, świeżego powietrza i wszechobecnego fantazjowania?

Prawda o nas jest taka, że aby czytać płynnie i pisać pięknie musimy umieć też chodzić po drzewach i tworzyć swoje małe prywatne mity.

Powszechnie wiadomo, że nasze oczy pracują prawidłowo, gdy mogą patrzeć i blisko i daleko, gdy są zamknięte w nocy i nie przemęczane w dzień.

Nasz kręgosłup rozwija się prawidłowo, gdy możemy się ruszać bez ograniczeń, gdy nie zmuszamy go do zastygania na zbyt długo w jednej pozycji.

Nasz mózg rozwija się zachwycająco, gdy dostarczane mu są zróżnicowane bodźce pozbawione drastycznych, traumatycznych cech i na dodatek odżywiamy się prawidłowo i śpimy tyle, by miał on czas na twórcze przemyślenia.

Wszystkie nasze czynności intelektualne są niestety powiązane z rozwojem fizycznym i fizjologią, o czym czasami zapominamy.

Do póki dziecko jest małe cieszymy się każdą jego myślą głośno wypowiedzianą, podziwiamy każdy jego pomysł twórczo zrealizowany, zachwycamy się niekonwencjonalnym postępowaniem i otwartością na nowe, łatwością tworzenia innych światów... A gdy nadchodzi czas szkoły - nagle zakazujemy mu tego wszystkiego, wtłaczamy w ramy pożądanych zachowań i poprawnych odpowiedzi na pytania. Nakazujemy siedzieć cicho i uczyć się tak by nauczyciele i rodzice byli zadowoleni, by inni wokół okazali się gorsi, słabsi... By przyszłość którą z takim zapałem rysujemy była osiągalna na wyciągnięcie ręki... I zapędzamy siebie i nasze dzieci w kozi róg frustracji z powodu niemożności realizacji naszych wspaniałych wizji, w świat dziecięcych łez i poniżenia.

Ale czy tak musi być? Czy istnieje jakaś recepta na ten stan?

Receptą jest zdrowy rozsądek, miłość okazywana dziecku i uważna obserwacja.

Zdrowy rozsądek nakaże nam przystopowanie - jeśli się rozpędzimy w naszym tworzeniu dziecka i jego świata.

Miłość wysyłając posłańca jakim jest szacunek - nie zezwoli nam negować wartości naszego dziecka, gdy nie osiąga przez nas wyznaczonych celów.

A uważna obserwacja pozwoli umiejętnie stymulować rozwój naszego dziecka zarówno intelektualny jak i emocjonalny.

Lecz jeśli już się stało! Jeśli brak czasu, brak wiedzy, uwagi poświęcanej dziecku albo wręcz przeciwnie nasze nadmierne dobre chęci spowodowały, że przegapiliśmy moment w którym nasze dziecko zaczęło mieć kłopoty z nauką czytania i pisania, to co mamy zrobić? Gdzie szukać ratunku?

Zapewne pierwsze hasło jakie przychodzi człowiekowi do głowy w związku z zaburzeniami w czytaniu i pisaniu - to dysleksja.

Specjaliści podają kilka definicji dysleksji, a jeszcze więcej hipotez przyczyn jej powstawania.

Dysleksja - wg słów D. Berlina (1887) - rzadkie formy zaburzenia uczenia się, objawiające się skrajnymi trudnościami w nauce czytania i pisania słów przy zastosowaniu tradycyjnych metod nauczania, które okazały się skuteczne do wszystkich innych dzieci. A wg. Światowej Federacji Neurologii (ŚFN) z Dallas (1968), zaburzenia występujące u dzieci, które pomimo typowych doświadczeń szkolnych mają niepowodzenia w opanowaniu sprawności językowych w zakresie czytania, czynności pisania i poprawnej pisowni, niezależnych od ich zdolności intelektualnych.

Jak czytamy na stronach Polskiego Towarzystwa Dysleksji- http://www.dysleksja.waw.pl/ pierwsze polskie badania zespołu prof. H. Spionek koncentrowały się na poszukiwaniach przyczyn zaburzeń dyslektycznych we właściwościach rozwojowych dziecka. Wykazywały one, że zaburzenia tempa, rytmu i dynamiki rozwoju funkcji poznawczych, wzrokowych, słuchowych i ruchowych są jedną z głównych i bezpośrednich przyczyn wywołujących specyficzne trudności w czytaniu i pisaniu. (...) Zgodnie z koncepcją H. Spionek, specyficzne trudności w nauce pisania i czytania polegają na istotnym obniżeniu sprawności (...) funkcji słuchowych, wzrokowych i kinestetyczno-ruchowych. Dzieci, u których stwierdzono parcjalne zaburzenia tych funkcji - to właśnie dzieci dyslektyczne."

Istnieje tez koncepcja neurofizjologiczna - mówiąca o dominacji mózgowej. "Niektórzy autorzy wiążą trudności z opanowaniem umiejętności czytania i pisania z brakiem ukształtowania dominacji jednej lub drugiej półkuli mózgowej."

"Niektórzy badacze, między innymi P. Blanchard, M. E. Kripatrik, B. Hallgren - upatrują przyczyn dysleksji w zaburzeniach emocjonalnych. A. Le Gall twierdzi wręcz, że "czytanie i pisanie symbolizują wymagania świata dorosłych wobec dzieci i dzieci wrażliwe, uczuciowe w pewnych okolicznościach mogą wymagania te odrzucić". Czynnikami patogennymi byłyby więc urazy psychiczne i stres. Fakt częstego współwystępowania zaburzeń rozwoju uczuciowego z trudnościami w czytaniu i pisaniu - bywa przez różnych badaczy odmiennie interpretowany. W jednych koncepcjach - to co jest uznawane za przyczynę, bywa w innych koncepcjach traktowane jako objaw zaburzeń.

Mimo tak diametralnych różnic w poglądach naukowców na temat wzajemnych związków między tymi zaburzeniami, praktycy są dość zgodni, co do potrzeby - równocześnie z ćwiczeniami korekcyjnymi - prowadzenia terapii pedagogicznej z elementami psychoterapii."

Jak pomóc dziecku, które ma problemy z czytaniem i pisaniem?

Jeśli tylko zauważymy u dziecka już w wieku przedszkolnym szczególną niechęć do kolorowania, tzw. "wyjeżdżanie za linie", częste mylenie liter podczas prób czytania, szybką rezygnację z czytania czy pisania - nie etykietujmy je leniuchem, czy flejtuchem - zgłośmy nasze spostrzeżenia nauczycielowi, zapytajmy o poradę psychologa przedszkolnego, zgłośmy się z dzieckiem do okulisty który potrafi rozpoznać nie tylko wady wzroku ale również zaburzenia akomodacji oka i widzenia obuocznego lub do optyka okularowego, który również umie rozpoznać te zaburzenia.

Bardzo częsta przyczyną niechęci do nauki czytania i pisania są wady wzroku lub zaburzenia akomodacji oka i zaburzenia widzenia obuocznego. Nie zawsze te zaburzenia idą w parze z wadą wzroku, często jest tak, że zdrowe oko źle widzi z powodu przemęczenia, czy niewłaściwej higieny życia. Zbyt częstego patrzenia w komputer, telewizor i wielogodzinnego "ślęczenia" nad tekstem. Złe widzenie oka polega w takich przypadkach na tym że czytany tekst rozdwaja się (chwilami płynnie przechodząc w wyraźny i czysty), przemieszcza, pulsuje, tło żółknie, linijki się zlewają... Jest to zjawisko bezbolesne i na tylko małouchwytne dla dziecka, że nie potrafi ono o nim opowiedzieć! Dostrzega je i umie zakomunikować dopiero podczas badania i ćwiczeń na fotelu optyka okularowego (optometrysty). Zaburzenia akomodacji oka i widzenia obuocznego powodują po części takie same objawy jak dysleksja.

Jakie są objawy dysleksji i zaburzeń akomodacji oka powodujące trudności w nauce:

Pisania:

- trudności z utrzymaniem pisma w liniaturze zeszytu
- trudności w przepisywaniu
- trudności w pisaniu ze słuchu
- mylenie liter b-p, d-b, d-g, u-n, m-w, n-w (inwersja statyczna) s-z, dz-c, sz-s, o-a, ł-l, ę-e
- trudności w pisaniu wyrazów ze zmiękczeniami, dwuznakami, głoskami tracącymi dźwięczność
- opuszczanie drobnych elementów liter, gubienie liter, opuszczanie końcówek i cząstek wyrazów
- błędy ortograficzne wynikające ze słabszej pamięci wzrokowej
- zniekształcanie graficznej strony pisma
- wolne tempo pisania
- trudności w różnicowaniu wyrazów podobnie brzmiących (np. bułka - półka);
- złe rozmieszczenie pracy pisemnej w przestrzeni;

Czytania:

- wolne tempo, niepewne, "wymęczone",
- błędy w czytaniu: zamiana liter, opuszczanie liter, zamiana brzmienia, nieprawidłowe odczytywanie całych wyrazów
- trudności we właściwej intonacji czytanej treści
- zbytnia koncentracja na technice obniża rozumienie czytanej treści
- rozpoznawanie napisów po cechach przypadkowych
- zgadywanie
- opuszczanie linii lub odczytanie jej ponownie, gubienie miejsca czytania;
- opuszczanie całego wiersza
- zmiana kolejności liter i wyrazów,
- przestawianie liter w wyrazie, co zmienia jego sens;
- niechęć do czytania, zwłaszcza głośnego
- trudności w dzieleniu dłuższych wyrazów na sylaby i syntezie sylab;
- trudności w wyszukaniu najistotniejszej myśli w tekście.

Jak zatem łatwo zauważyć powodów trudności w pisaniu i czytaniu może być kilka. Choć dysleksja wydaje się być powszechna to jednak wciąż jej mechanizmy nie są do końca poznane, być może jedną z przyczyn jest pomijanie w badaniach nad dysleksją zaburzeń widzenia, wynikających ze złej pracy soczewki oka (akomodacja oka) i braku współpracy pomiędzy obydwoma naszymi oczami (widzenie obuoczne).

Więcej na temat zaburzeń akomodacji oka i widzenia obuocznego można przeczytać w artykule Zabierz dyslektyka do optyka

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Dysleksja i dyskalkulia
« Odpowiedź #68 dnia: Październik 08, 2007, 11:35:43 am »
Wygrać z dysleksją

Czy twoje dziecko cierpi na dysleksję? Jak ją zdiagnozować i pomóc dziecku?

Wiele lat realizacji rzetelnych badań naukowych oraz działań organizacji międzynarodowych na rzecz dzieci z trudnościami w procesie opanowywania czytania i pisania sprawiło, że nie trzeba już nikogo przekonywać do tego, że dysleksja rozwojowa jest zaburzeniem i wymaga leczenia oraz pomocy. Dzisiaj nauczyciele i rodzice wiedzą, że zdolność ta nie jest zależna wyłącznie od dobrych chęci ucznia - pisze Urszula Oszwa, adiunkt w Zakładzie Psychologii Klinicznej UMCS w Lublinie, w artykule "W cieniu szkolnych możliwości".

Jak zdiagnozować dysleksję?

Diagnozy dysleksji dokonuje się na podstawie specjalistycznych badań pedagogicznych i psychologicznych, często poszerzanych o specjalistyczne badania lekarskie (neurolog, foniatra, laryngolog, okulista, ortodonta). Jak więc widać nie jest to, jak sądzą niektórzy, prosta diagnoza, oparta wyłącznie na podstawie oceny liczby błędów ortograficznych popełnianych w dyktandzie. Albowiem pełna diagnoza dysleksji musi zawierać próbę wyjaśnienia jej przyczyn. U podstaw trudności w nauce czytania i pisania może leżeć wiele różnych dysfunkcji: zaburzenia w funkcjonowania analizatora wzrokowego lub/i słuchowego, zaburzenia czynnościowe w prawidłowej pracy centralnego układu nerwowego, zaburzenia koordynacji wzrokowo-ruchowej, sprawności manualnej i in. Dysleksję może także warunkować nieprawidłowa gospodarka neuroprzekaźników i niektórych hormonów.

Jak może pomóc nauczyciel?

Oddziaływania specjalistów (psychologa, pedagoga) skierowane na nauczyciela dotyczą głównie wskazania mu potrzeby zindywidualizowanej pracy z dzieckiem w ramach lekcji prowadzonych z klasą oraz sposobu jego oceniania na tle pozostałych uczniów, a także na wskazaniu możliwości i sposobów, którymi może to zrobić.

W myśl rozporządzenia MEN, każdy nauczyciel powinien uwzględnić i respektować zalecenia i wskazówki zawarte w opinii poradni psychologiczno-pedagogicznej. Nie ma tutaj miejsca na własne osądy, czy też zastanawianie się czy to dziecku pomoże, czy zaszkodzi (U. Oszwa)

"Nauczyciel jest zobowiązany, na podstawie pisemnej opinii poradni psychologiczno-pedagogicznej lub innej poradni specjalistycznej, obniżyć wymagania edukacyjne, o których mowa w & 4 ust.1, w stosunku do ucznia, u którego stwierdzono specyficzne trudności w uczeniu się lub deficyty rozwojowe, uniemożliwiające sprostanie wymaganiom edukacyjnym wynikającym z programu nauczania" (& 6,DzU nr 41, poz.413, rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 19.04.1999 r.)

Jak pomóc rodzicom dziecka dyslektycznego?

Oddziaływania skierowane na rodziców koncentrują się na wyjaśnianiu istoty dysleksji i zasad pracy z dzieckiem. Istotnym elementem jest także udzielanie rodzicom wsparcia emocjonalnego w chwilach zniechęcenia, gdy wielogodzinna pomoc dziecku podczas odrabiania lekcji zaczyna wywoływać zrozumiałe zniechęcenie, zniecierpliwienie i rozdrażnienie. Dobrze jest, aby rodzice integrowali się w zespoły, w których wymieniają się uwagami, a jako wieloosobowa struktura mają większą siłę przebicia, gdy występują w imieniu dzieci dotkniętych dysleksją, walczą o ich prawa, czy poszukują szkoły przyjaznej takim dzieciom.

Jak pomóc dziecku?

Oddziaływania skierowane na dziecko obejmują terapię pedagogiczna, psychologiczną, a czasami także leczenie farmakologiczne. Terapia prowadzona jest przez specjalistów - psychologów, pedagogów, logopedów - zatrudnionych w różnych poradniach oraz skupionych w tzw. bankach terapeutów w oddziałach Polskiego Towarzystwa Dysleksji. Oddziaływania pomocne mogą być także realizowane przez przeszkolonych nauczycieli i reedukatorów, którzy ukończyli studia podyplomowe lub kursy kwalifikacyjne z zakresu terapii pedagogicznej.

Terapia dysleksji jest procesem długotrwałym, a postępy nie pojawiają się natychmiast. Lecz odległe skutki tych oddziaływań są dla dziecka nieocenione i zbawienne i dlatego warte zachodu.

Lidia Irla

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Dysleksja i dyskalkulia
« Odpowiedź #69 dnia: Październik 30, 2007, 03:15:28 pm »
OPTO- DYSLEKSJA

Zapewne nigdy dotąd nie spotkaliście się z określeniem opto-dysleksja... I nic dziwnego.. jest to nowy termin, który powstał w związku z akcją „Zabierz dyslektyka do optyka-optometrysty lub okulisty”.

Zacznijmy od definicji.

OPTO-DYSLEKSJA

OPTO-DYSLEKSJA to zespół specyficznych objawów (tożsamych z objawami dysleksji) w znaczącym stopniu utrudniających naukę czytania i pisania, których podłożem są zaburzenia akomodacji oka i widzenia obuocznego.

Inaczej ujmując, opto-dysleksja to trudności w nauce pisania i czytania, objawiające się jak dysleksja, a wynikające z zaburzeń widzenia, takich jak nieprawidłowa akomodacja oka i zaburzone widzenie obuoczne.

DYSLEKSJA:

Wg słów D. Berlina (1887) - rzadkie formy zaburzenia uczenia się, objawiające się skrajnymi trudnościami w nauce czytania i pisania słów przy zastosowaniu tradycyjnych metod nauczania, które okazały się skuteczne do wszystkich innych dzieci. A wg. Światowej Federacji Neurologii (ŚFN) z Dallas (1968), zaburzenia występujące u dzieci, które pomimo typowych doświadczeń szkolnych mają niepowodzenia w opanowaniu sprawności językowych w zakresie czytania, czynności pisania i poprawnej pisowni, niezależnych od ich zdolności intelektualnych. Polscy badacze, zespołu prof. H. Spionek, uważają, że zaburzenia rozwojowe (zaburzenia tempa, rytmu i dynamiki rozwoju funkcji poznawczych, wzrokowych, słuchowych i ruchowych) dziecka są przyczyną powstawania dysleksji. Istnieje tez koncepcja neurofizjologiczna – mówiąca o dominacji mózgowej, wg której trudności z opanowaniem umiejętności czytania i pisania powiązane są z brakiem ukształtowania dominacji jednej z półkul mózgowych. Niektórzy badacze, między innymi P. Blanchard, M. E. Kripatrik, B. Hallgren - upatrują przyczyn dysleksji w zaburzeniach emocjonalnych. A. Le Gall twierdzi wręcz, że "czytanie i pisanie symbolizują wymagania świata dorosłych wobec dzieci i dzieci wrażliwe, uczuciowe w pewnych okolicznościach mogą wymagania te odrzucić". Czynnikami patogennymi byłyby więc urazy psychiczne i stres.


CZYM JEST AKOMODACJA OKA I WIDZENIE OBUOCZNE:

Akomodacja oka to zjawisko, proces polegający na zmianach ułożenia mięśni oka, dzięki którym człowiek może dobrze widzieć zarówno z bliska jak i z daleka. Soczewka zmieniając swój kształt sprawia, że obraz który widzimy jest ostry i wyraźny. Jeśli praca tych mięśni z jakiegoś powodu jest zaburzona to soczewka przyjmuje niewłaściwy kształt w stosunku do tego co chcemy zobaczyć (w stosunku do odległości na jaką spoglądamy) i obraz który widzimy jest rozmazany, nieostry. Jeśli mięśnie soczewki są przemęczone, nadmiernie wysilane, bo zbyt długo, zbyt często spoglądamy z bliska (w monitor komputera, telewizora, czasopisma zapisane drobnym drukiem) to dochodzi do skurczu – spazmu akomodacyjnego - który powoduje, że ciągle mamy problemy z prawidłowym widzeniem, szybko się męczymy, czasami boli nas głowa, bywa nam niedobrze podczas pracy przy komputerze, tekst na który patrzymy jest niestabilny, pulsuje, przemieszcza się nieznacznie – dzieci mają trudności w nauce czytania i pisania i unikają tych czynności.

Widzenie obuoczne – to proces dzięki któremu świat na który patrzymy nie jest płaski, widzimy go w trójwymiarze. Każde z naszych oczu patrzy na pewien wycinek rzeczywistości. Na wysokości naszego nosa pola widzenia obu oczu nachodzą na siebie, pokrywają się – dzięki temu widzimy przedmioty trójwymiarowo. Nasze oczy ściśle z sobą współpracują byśmy mogli prawidłowo widzieć lecz czasami ich praca nie jest kompatybilna, i pole wspólnego widzenia jest np. zbyt małe... Wtedy obraz jaki pojawia się na siatkówce oka (tekst, rysunek, stół, krzesło pokoju...) jest rozdwojony, podwójny – bardzo trudno w takich warunkach uczyć się czytać i pisać.

Uwaga! - Blisko 80 procent informacji dociera do nas dzięki oczom, jak żyć i rozwijać się jeśli połowa tych informacji do człowieka nie dociera.

I druga bardzo ważna uwaga:
Dziecko, które ma problemy ze wzrokiem nie wie, że źle widzi!


JAKIE SĄ NAJCZĘŚCIEJ SPOTYKANE ZABURZENIA AKOMODACJI:

a) wykorzystanie zbyt małej części amplitudy akomodacji;
b) za mała sprawność (wytrzymałość) akomodacji;
c) nierówne akomodacje;

ad. a) Pomimo potencjalnie dużej amplitudy oko wykorzystuje tylko niewielką jej część, zbyt małą aby swobodnie czytać lub pisać. Moc oka nie odpowiada odległości na jaką patrzymy i obraz powstaje niewyraźny.

ad. b) Oko jest w stanie utworzyć ostry, wyraźny obraz, ale nie może go utrzymać przez dłuższy czas. Podczas częstej zmiany odległości na jaką patrzymy (blisko – daleko) po kilku cyklach akomodacja działa coraz wolniej, aż do zauważalnego zjawiska pogorszenia się ostrości zarówno daleko jak i blisko.

ad. c) Podczas gdy jedno oko widzi wyraźnie drugie tworzy obraz zamazany ponieważ ustawia się na inną niż wymagana odległość. W skrajnych wypadkach prowadzi to do dwojenia obrazu.

W wyniku zaburzeń akomodacji oka i zaburzeń widzenia obuocznego dzieci mają trudności w nauce czytania i pisania. Ponieważ tekst na który patrzą jest nieostry, rozdwojony, przemieszczający się lub pulsujący. Jego ostrość jest chwilami lepsza, chwilami gorsza, przez co obraz jest niestabilny. Dziecko, które ma zaburzenia widzenia nie wie, że źle widzi, nie ma porównania, w konsekwencji nie umie powiedzieć nam o swoich problemach.

Zaburzenia akomodacji oka i widzenia obuocznego nie są chorobą, nie są wadą wzroku, choć mogą być z nią powiązane, są najczęściej czasową dysfunkcją – którą w większości przypadków można usunąć odpowiednią higieną życia i ćwiczeniami w gabinetach optometrycznych bądź okulistycznych..

Końcowym efektem psychologicznym zaburzeń akomodacyjnych oka podobnie jak w przypadku dysleksji i problemów z koncentracją uwagi – jest obniżona samoocena i nieumiejętność sprawnego funkcjonowania w społeczeństwie. Dzieci stają się sfrustrowane i zestresowane w wyniku czego mogą być agresywne lub nadmiernie nieśmiałe, zamykać się w sobie lub szukać ucieczki od problemu i akceptacji w środowiskach patologicznych.


JAKIE SĄ OBAJWY OPTO-DYSLEKSJI:

Objawy dysleksji i zaburzeń akomodacji oka tożsame z objawami dysleksji:

Pisania:
- trudności z utrzymaniem pisma w liniaturze zeszytu
- trudności w przepisywaniu
- trudności w pisaniu ze słuchu
- mylenie liter b-p, d-b, d-g, u-n, m-w, n-w (inwersja statyczna) s-z, dz-c, sz-s, o-a, ł-l, ę-e
- trudności w pisaniu wyrazów ze zmiękczeniami, dwuznakami, głoskami tracącymi dźwięczność
- opuszczanie drobnych elementów liter, gubienie liter, opuszczanie końcówek i cząstek wyrazów
- błędy ortograficzne wynikające ze słabszej pamięci wzrokowej
- zniekształcanie graficznej strony pisma
- wolne tempo pisania
- trudności w różnicowaniu wyrazów podobnie brzmiących (np. bułka - półka);
- złe rozmieszczenie pracy pisemnej w przestrzeni;

Czytania:
- wolne tempo, niepewne, "wymęczone",
- błędy w czytaniu: zamiana liter, opuszczanie liter, zamiana brzmienia, nieprawidłowe odczytywanie całych wyrazów
- trudności we właściwej intonacji czytanej treści – zbytnia koncentracja na technice obniża - rozumienie czytanej treści
- rozpoznawanie napisów po cechach przypadkowych – zgadywanie
- opuszczanie linii lub odczytanie jej ponownie, gubienie miejsca czytania;
- opuszczanie całego wiersza
- zmiana kolejności liter i wyrazów,
- przestawianie liter w wyrazie, co zmienia jego sens;
- niechęć do czytania, zwłaszcza głośnego
- trudności w dzieleniu dłuższych wyrazów na sylaby i syntezie sylab;
- trudności w wyszukaniu najistotniejszej myśli w tekście.


PRZYCZYNY ZABURZŃ AKOMODACYJNYCH OKA I WIDZENIA OBUOCZNEGO:

· Nadmierna ilość działań wymagających pracy z bliska
· Stresy, napięcia
· Niewłaściwa higiena życia


Opto-dysleksja to nie wyrok!

Można się jej pozbyć - odpowiednimi ćwiczeniami wykonanymi pod okiem specjalisty!!! Lecz niestety specjalistów tych w Polsce jest niewielu. Dlatego bardzo ważna jest profilaktyka oraz prawidłowa pielęgnacja oczu i całego organizmu w życiu codziennym.


OPTO-DYSLEKSJA, A RODZIC:

Jak pomóc dziecku, które ma problemy z czytaniem i pisaniem? Jeśli tylko zauważymy u dziecka już w wieku przedszkolnym szczególną niechęć do kolorowania, tzw. „wyjeżdżanie za linie”, częste mylenie liter podczas prób czytania, szybką rezygnację z czytania czy pisania - nie nazywajmy go leniuchem, czy flejtuchem - zgłośmy nasze spostrzeżenia nauczycielowi, zapytajmy o poradę psychologa przedszkolnego, zgłośmy się z dzieckiem do okulisty, który potrafi rozpoznać nie tylko wady wzroku ale również zaburzenia akomodacji oka i widzenia obuocznego lub do optyka okularowego - optometrysty, który również umie rozpoznać te zaburzenia.

OPTO-DYSLEKSJA, A NAUCZYCIEL:

Dyslektycy i opto-dyslektycy muszą mieć powierzane zadania, role i obowiązki, którym są w stanie sprostać, w organizowaniu procesu uczenia powinna uczestniczyć również klasa (praca w grupach na lekcjach, wspólne przygotowywanie referatów w domu). Nauczyciel powinien także mieć szeroki zakres umiejętności dotyczących sposobów radzenia sobie ze stresem, odnalezienia się w trudnych sytuacjach, konstruktywnego redukowania napięć agresywnych u dzieci.

Pani profesor Marta Bogdanowicz, wybitny znawca problematyki dysleksji i autorka wielu publikacji na ten temat, stworzyła coś na kształt dekalogu dla nauczycieli pracujących z dyslektykami. Zawarła w nim hasła mówiące o tym, czego nauczyciel nie może czynić i hasła mówiące o tym, co mogą robić (porady).

Nauczyciele NIE mogą:

- traktować ucznia jako chorego, kalekiego, leniwego czy niezdolnego
- karać i wyśmiewać w nadziei, że zmobilizuje to ucznia do pracy
- łudzić się, że dziecko z tego wyrośnie lub wyleczy się
- oczekiwać, że problem jest krótkotrwały i bez specjalistycznej pomocy zaniknie niebawem
- ograniczać uczniowi zajęć pozalekcyjnych w nadziei na poświęcenie większej ilości czasu na czytanie i pisanie

Nauczyciel POWINIEN:

- starać się zrozumieć ucznia: jego potrzeby, możliwości i ograniczenia
- próbować jak najwcześniej zaobserwować trudności ucznia i skonsultować je ze specjalistą
- być w stałym kontakcie z poradnią, rodzicami i czuwać nad sprawnym przebiegiem informacji między nimi a szkołą
- postarać się zaobserwować co najskuteczniej pomaga dziecku
- skonstruować indywidualny program wymagań wobec ucznia z dysleksją

Prof. Bogdanowicz zaznacza, że nauczyciel, a także inne środowiska, takie jak poradnie, rodzina, lekarze, muszą być życzliwymi sojusznikami dla dziecka z opisanymi wyżej trudnościami. Na mocy swoistego kontraktu pomiędzy środowiskami, w jakich egzystuje młody człowiek, musi powstać atmosfera wsparcia, bezpieczeństwa i chęci współpracy. Ważne tu są nie tylko metody techniczne, ale i zwrócenie uwagi na dziecięcą wrażliwość, na charakterystyczną dla dziecka sugestywność, ale i spostrzegawczość.


PROFILAKTYKA:

Na co dzień....
· Jak najczęściej spoglądaj w dal
· Rób częste, kilku minutowe przerwy (na spoglądanie w dal, odprężenie, gimnastykę) podczas pracy przy komputerze, oglądania telewizji, czytania gazet i książek, pracy na lekcji!
· Dbaj o relaks - odstresowanie
· Zdrowo się odżywiaj
· Dbaj o odpowiednią ilość snu
Ogólne przykłady ćwiczeń oka:
· Nawilżające: mruganie i ziewanie
· Odprężające: zasłanianie oczu dłońmi na kilka minut, tak by osiągnąć maksymalną ciemność
· Odprężające: obserwacja przedmiotów odległych (drzewa, dachy domów, chmury)
· Odprężające: „kąpiele” słoneczne
· Usprawniające: ruchy obrotowe ciała pobudzające mikrodrgania gałki ocznej
· Usprawniające: „rysowanie” palcem lub nosem ósemek w powietrzu


OBECNA SYTUACJA W POLSCE:

1. Polskie społeczeństwo nic nie wie o problemie
2. Brakuje odpowiednio wykształconych optometrystów (w całej Polsce jest ich ok. 90-u) i okulistów!!!!
3. Brakuje gabinetów specjalistycznej pomocy dzieciom dotkniętym w/w zaburzeniami
4. Nie przeprowadza się badań przesiewowych wykrywających w/w zaburzenia
5. Nie ma kanonu zaleceń profilaktycznych
6. Nie znamy dokładnej liczby dzieci mających w/w problemy
7. Nie ma ustawy ostatecznie i szczegółowo regulującej uprawnienia optometrystów

Badania przesiewowe (czyli rozpoznawanie liter, cyfr, czy znaczków z odległości kilku metrów z zasłoniętym jednym okiem) prowadzone w poradniach dzieci zdrowych nie są miarodajne, są niewystarczające. Nie wychwytują wszystkich problemów ze wzrokiem tylko niektóre! Nie sprawdzają widzenia obuocznego. Nie sprawdzają widzenia z bliska. Okuliści w swych gabinetach najczęściej skupiają się na chorobach i wadach oczu, pomijając problemy widzenia obuocznego i akomodacji, chyba że gołym okiem widoczny jest zez.


HASŁO AKCJI

Kim jest optometrysta?

Optometrysta to:
1. osoba, ukończyła studia wyższe i uzyskała tytuł magistra oraz ukończyła studia podyplomowe z optometrii obejmujące co najmniej 600 godzin kształcenia zawodowego;
2. osoba, która ukończyła studia wyższe i uzyskała tytuł magistra na kierunku fizyka w zakresie optometrii

W Polsce, podobnie jak w innych krajach Europy istnieje zawód optometrysty. Wiodącym ośrodkiem kształcącym optometrystów w kraju jest Akademia Medyczna w Poznaniu (program dwuletniego kształcenia podyplomowego). Szczegółowe informacje: Storna internetowej Ministerstwa Zdrowia www.mz.gov.pl

Dlaczego „lub okulisty”?
Dlatego, że tylko nieliczni okuliści zajmują się zaburzeniami akomodacji oka i widzenia obuocznego.

Dlaczego dyslektyka?
Dlatego, że objawy zaburzeń akomodacji oka i widzenia obuocznego są tożsame z objawami dysleksji.

Choć dysleksja wydaje się być powszechna to jednak wciąż jej mechanizmy nie są do końca poznane, być może jedną z przyczyn jest pomijanie w badaniach nad dysleksją zaburzeń widzenia, wynikających ze złej pracy mięśni soczewki oka (akomodacja oka) i braku współpracy pomiędzy obydwoma naszymi oczami (widzenie obuoczne).


AKACJA – CEL:

Co naszym zdaniem powinno się zmienić w Polsce aby dzieci z w/w zaburzeniami miały szansę rozwijać się prawidłowo?

1. powinien nastąpić wzrost świadomości społeczeństwa polskiego (rodziców, lekarzy pediatrów, okulistów i pierwszego kontaktu, pielęgniarek szkolnych i środowiskowych, nauczycieli i wychowawców, psychologów, pedagogów, reedukatorów, terapeutów i wszystkich innych osób pracujących z dziećmi) na temat zaburzeń akomodacji oka i widzenia obuocznego, ich skutków zdrowotnych, wpływu na rozwój intelektualny i emocjonalny oraz profilaktyki zdrowotnej

2. powinny zostać opracowane powszechne sposoby badań, rehabilitacji i profilaktyki zdrowotnej w/w zaburzeń

3. powinny nastąpić zmiany w podejściu do problemu – zmiany mentalności - (obecnie pomija się te zaburzenia w powszechnych badaniach oczu) i sposobach pracy z dziećmi w środowisku medycznym i optycznym

4. powinny zostać wprowadzone ustawowe zmiany do badań przesiewowych oka dzieci zdrowych (wystarczy dodać kilka prostych czynności do badań przesiewowych, aby móc wykrywać w/w zaburzenia)

5. powinny powstać nowe miejsca badań i rehabilitacji w/w zaburzeń w całej Polsce (obecnie jest ich kilkadziesiąt, a dzieci do badań i być może rehabilitacji tysiące)

6. powinna zostać uchwalona ustawa o zawodzie optyka okularowego (obecny stan prawny nie reguluje obowiązków i uprawnień optometrystów – utrudniając osobom z w/w zaburzeniami dotarcie do fachowej i kompleksowej pomocy)

Biorąc pod uwagę powyższe uważam, że opto-dysleksja to plaga wstydliwa dla współczesnej medycyny. I rzecz warta pochylenia się dla kiełkującej w Polsce optometrii.

Znamy tyle sposobów leczenie ciężkich chorób, a nic nie robimy ze zwykłym skurczem mięśni akomodujących i z zaburzoną (a nie wadliwą) ich pracą. Nie sprawdzamy w badaniach przesiewowych i w badaniach specjalistycznych w gabinetach okulistycznych pracy obu oczu (przecież nie patrzymy na świat każdym z osobna). Wiedza na temat tych zaburzeń w naszym społeczeństwie jest znikoma. Zastanawiam się jakie są tego wszystkiego przyczyny... Czy może, dzieje się tak tylko dlatego, że nie chce nam się nam się przeprowadzać rehabilitacji zesztywniałych lub zbyt wiotkich mięśni znajdujących się w oku...? Nie mamy takiej wiedzy i takich umiejętności żeby ćwiczyć z dzieckiem mięśnie oczu...? Czy może są jakieś inne przyczyny zaniedbania tego tematu, zaniedbania wszystkich dzieci w Polsce, które z tak błahych powodów nie mogą się w pełni rozwijać!

Wiedza na temat zaburzeń procesów widzenia, nie jest wiedzą tajemną. Sposoby przywracania sprawności widzenia, nie są szczególnie skomplikowane i nie możliwe do realizacji.

Czas najwyższy zająć się dziećmi rozpoczynającymi przygodę ze szkołą i edukacją kompleksowo i fachowo. Nie osiągniemy tego czekając aż coś się samo wydarzy. Dlatego też namawiam osoby kompetentne w tym temacie do zorganizowania gabinetów diagnostycznych i rehabilitacyjnych, do poszerzania wiedzy na ten temat, a młodych ludzi do studiowania wiedzy jaką jest optometria.




***

W akcję Zabierz dyslektyka do optyka-optometrysty lub okulisty włączają się:

Fundacja Mama -  www.fundacjamama.pl
czasopismo Bliżej Przedszkola - www.blizejprzedszkola.pl
poradnia Terapeuta - www.terapeuta.waw.pl
Centrum Poradnictwa Psychologiczno-Zawodowego ABBA - www.cppz-abba.home.pl/cppz
Krajowa Rzemieślnicza Izba Optyczna - www.krio.org.pl
Polskie Towarzystwo Optometrii i Optyki - www.ptoo.pl
Polski Portal Edukacyjny Interklasa - www.interklasa.pl
Portal "Wszystko na temat oświaty" Wydawnictwa Verlag Dashofer - www.eduinfo.pl
wortal dla rodziców edziecko.pl oraz casopismo Dziecko - www.edziecko.pl
Urząd Dzielnicy Ochota m.st Warszawy - www.urzadochota.waw.pl
Urząd Dzielnicy Wilanów m.st. Warszawy - www.wilanow.pl

Zapraszamy urzędy miast, dzielnic i gmin, instytucje, firmy komercyjne do współorganizowania z nami szkoleń dla rodziców, nauczycieli, psychologów, pedagogów, reedukatorów, pielęgniarek szkolnych i wszystkich innych osób pracujących z dziećmi.

Pierwsze szkolenie mamy już za sobą - 4 października 2007 r. odbyło się szkolenie w Urzedzie Dzielnicy Wilanów. Następne planowane jest w Urzedzie Dzielnicy Ochota m.st. Warszawy.

Organizatorem akcji jest: Wortal Miasto Dzieci oraz powstająca właśnie Fundacja Akademia Młodych - www.akademia-mlodych.pl


Kamila Waleszkiewicz
kamila@miastodzieci.pl

www.miastodzieci.pl


Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Dysleksja i dyskalkulia
« Odpowiedź #71 dnia: Listopad 07, 2007, 11:30:17 am »
Uczniowie "Dyslektyka"

Źródło: Cogito

Ale kiedy zapytał uczniów, co najbardziej im się w tej szkole podoba, usłyszał – nauczyciele! Biskup o mało nie spadł z krzesła.


Szkoła prostuje plecy i charaktery

- Nasi wychowankowie są szczerzy do bólu – mówi dyrektor Niepublicznego Liceum Ogólnokształcącego Fundacji Dyslektyk, Joanna Piłatowska. - I nie zawsze ta szczerość jest dla nas miła. Potrafią zapytać: „Dlaczego  się pani nie przygotowała do zajęć?“  Ciężko się z nimi pracuje, ale ta praca uczy pokory i elastyczności: cech niezbędnych, gdy prowadzi się młodzież z takimi problemami jak dysleksja, dyskalkulia czy ADHD.

Odnaleźć swą szkołę

Piotr, wysoki brunet zachowuje się zaskakująco spokojnie. Jest w „Dyslektyku“ od połowy pierwszej klasy. Zmienił liceum, ponieważ w poprzednim nikt nie rozumiał jego problemów. Raz nawet nie zdał. Dlaczego? Bo nie przychodził na zajęcia. Dlaczego? Bo się bał: kolejnego upokorzenia, bolesnego skarcenia, gdy biegał i tupał. Nauczyciele nie chcieli wierzyć, że nie z własnej winy przestawia litery i ma problemy z czytaniem. Skutecznie mu wmówili, że jest leniem i tak zwanym „dzieckiem problemowym“. Przyszedł do „Dyslektyka“ zakompleksiony, zastraszony i małomówny.

Julka ma świetną figurę i piękną twarz, ale już od wejścia się z czegoś tłumaczy. Że zła bluzka, że krople w oczach (dlatego wygląda tak okropnie!) i że dzień chyba nienajlepszy na rozmowę... Czy zdjęcie jest na pewno konieczne? No trudno... Jak już, to może z profilu? Wygina palce i nerwowo się kręci. Za chwilę szepcze mi na ucho: o tym jak jej mamie zabrano prawa rodzicielskie, jak przeżywała rozprawę w sądzie, jak wychowywali ją dziadkowie, którzy są teraz jej rodziną zastępczą i jak ciężko było w poprzedniej szkole.

- Nie lubiłam chodzić do tamtego liceum, bo nikt mi nie poświęcał uwagi, nikt się mną nie interesował – mówi Julka. Opuszczałam dużo zajęć, zaczęłam wchodzić w różne niefajne towarzystwa. Nigdzie nie zagrzałam dłużej miejsca. Właśnie z powodu nieobecności trafiłam do „Dyslektyka“ – mówi Julka. Tu czuję się zadbana. To bardzo kameralna szkoła, łącznie z gimnazjum jest nas tu może czterdzieścioro. Przyszłam ostatnia, więc wszyscy się o o mnie troszczą i pomagają.

- Trudno dorastać z problemem dysleksji czy ADHD – mówi dyrektor Joanna Piłatowska. - Ci uczniowie dźwigają ciężki garb niskiej samooceny. Nasza szkoła ma za zadanie wyprostować im plecy i charaktery.

Konfesjonał i ściana płaczu

Mimo że lekcje zaczynają się o dziewiątej, Joanna Piłatowska już od siódmej rano czeka na uczniów – przecież zawsze ktoś może wejść i zechcieć porozmawiać. Najgorzej jest w poniedziałek, bo trzeba opowiedzieć o wszystkim, co w weekend wydarzyło się w domu. A tam wszyscy krzyczą i wzajemnie się obwiniają: „ Ty nie umiesz dziecka wychować“,  a „Ty wszystko robisz źle“, i tak w kółko.

Mario często przynosi z ciastka. Bo przy herbacie można o wszystkim porozmawiać. I pośmiać się, no i popłakać czasem też. Pani dyrektor to teraz dla niego ciocia. Gdy trafił do tej szkoły, sześć lat temu, był w rozsypce. Jego rodzina przeprowadzała się z Austrii do Polski, i z Legionowa do Warszawy, z Żoliborza do Michałowic. Kolejnych przeprowadzek Mario już nie pamięta. Pamięta za to kłótnię między rodzicami, gdy wszedł do dołu, w którym robotnicy remontowali rury. Nikt się nie zorientował, gdy nagle zaczęto go zasypywać... Albo kolejną, gdy – jak mówi -  dla „zgrzytu“ rzucał talerzami. Aż wreszcie przyszedł rozwód rodziców i jeszcze więcej kłótni. Potem były wizyty u psychologa, który orzekł, że: a.) Mario ma ADHD, b.) nie będzie zdolny do nauki, c.) nie będzie się rozwijał, a nawet d.) nie będzie chodził. Mario puszcza do mnie oczko. Po paru latach w „Dyslektyku“ mówi po angielsku, niemiecku, gra na keybordzie.

- Do niczego się nie nadaję? Akurat! Temat uważam za zamknięty – mówi. W tej szkole wreszcie czuję się na swoim miejscu. Tutaj każdy z nas jest inny, sama widzisz:  co jeden to lepszy wariat, ale przez to uczymy sie tolerancji i szacunku – dodaje. Rok temu się zakochał. Jest szczęśliwy.

Ta szkoła nienormalna jakaś!

Nie uwierzy Pani jaka fajna ta szkoła mojej wnuczki – opowiadała babcia Julki swojej znajomej. Kiedy bolał ją brzuch, dyrektorka zaparzyła jej melisę i położyła u siebie w gabinecie na kozetce, cały dzień nad nią skakała... Na co znajoma: No mówiłam Pani, że ta szkoła nienormalna jakaś!

Faktycznie: Choćby gabinet dyrektora, który jest  ciągle otwarty, zresztą wszystkie lekcje odbywają się przy otwartych drzwiach. W bibliotece stoi łóżko, a w salach leżą karimaty, na wypadek gdyby ktoś nie mógł już wytrzymać w ciasnej ławce. - Najgorzej jest przy zmianach pogody. Gdy spada ciśnienie, rośnie nadpobudliwość, a wtedy uczniów roznosi. Ołówek leci z ławki, najpierw jeden, potem drugi, a za chwilę się nimi rzucają! Już wiem, że mogę zapomnieć o prowadzeniu lekcji – mówi pani Krystyna, nauczycielka polskiego.

- Burza potrafi naprawdę dać się we znaki - przyznaje Mario. Byle co wyprowadza go wtedy z równowagi. Ale zaraz zaznacza, że jest dużo lepiej, od kiedy uczy się kontrolować wybuchy.

Każdy może mieć przecież gorszy dzień. Uczeń jest wtedy za zgodą rodziców zwalniany do domu. Ale nie ma łatwo: zajęcia muszą być odrobione, a każdy zniszczony sprzęt  naprawiony.

- Ponieważ uczniowie z ADHD i innymi dysfunkjami mają wrodzoną skłonność do mataczenia, zmyślania i oszukiwania, ustaliłyśmy, że spełnione muszą być trzy warunki – mówi Joanna Piłatowska. Jeden: absolutna szczerość. Nie da się oszukać, że paluszek, że główka. Dwa: odpowiedzialność. Znam na pamięć te wykręty: to nie ja, to kolega, słyszę je parę razy dziennie. Trzy: odpowiednia argumentacja.

ADHD jest jak zepsuty samolot - mówi pani dyrektor. Taki, któremu nie wysuwa się podczas lądowania podwozie. Albo jak rozpędzony  samochód bez płynu hamulcowego w silniku. W każdej chwili może nastąpić katastrofa. W poprzednich latach było ich parę: ktoś coś podpalił, ktoś się podpalił... Na szczęście to rzadkość, za to bieganie i robienie scen jest na porządku dziennym. Żeby rozbroić tę bombę, która tyka w uczniach, często wychodzą na wycieczki, ostatnio do Dolinki Katyńskiej. Nigdy nie jest łatwo: ktoś się spóźni, ktoś przyjedzie na rowerze, a wycieczka jest autokarowa, ktoś w ogóle nie wyjdzie z domu, bo ma chorobę lokomocyjną... Mamy takie trochę afrykańskie poczucie czasu – żartuje Julia.

Z ADHD się nie wyrasta, można się tylko nauczyć je kontrolować. Mario już wie, że przyjdą takie chwile, gdy nie wytrzyma mętliku w głowie – to  ADHD daje o sobie znać. Wtedy czuje, że musi wyjść z Sali. Choćby po to, żeby  umyć gąbkę.

Piotr ma inny sposób na uspokojenie. Wyciąga kartkę i rysuje: domy, muzea, kościoły i inne dziwne konstrukcje, które kiedyś zrealizuje. Uwierzył w siebie i chce zdawać na architekturę. Na razie to jeszcze marzenia, ale kto wie? Piotr zdaje sobie sprawę że zawód, który wybrał wymaga skupienia, ale już się tego nie boi.

Mała wspólnota

Julia trafiła tu na prośbę kuratora. Zaniepokoiła go jej sytuacja domowa. Gdyby nie ta interwencja, pewnie źle by sie to dla niej skończyło. Julia mówi bardzo dojrzale o sobie, swojej rodzinie i planach na przyszłość, które ma już bardzo skonkretyzowane – być prawnikiem. Chce pomagać takim jak ona, zagubionym, samotnym? Może. Julia twierdzi, że człowiek, który ma jakieś poważne problemy, szybciej dorasta. Wszyscy jesteśmy tu trochę bardziej dorośli – dodaje.

- Czasami nie mam już siły, żeby o nich walczyć. Z kim? Z każdym: z urzędnikami, rodzicami i z nimi samymi – mówi dyrektor Joanna Piłatowska. Najtrudniej jest z rodzicami. Ale nic w tym dziwnego. Rodzice czasem nie rozumieją schorzenia własnego dziecka, zwłaszcza gdy rodzina jest rozbita. Zdarza się, że jakiś zły ojciec wydziera się do słuchawki: że on sobie nie życzy, nie chce, nie potrzebuje, żeby jego dziecko chodziło do takiej szkoły! A urzędnicy z  lubością przenoszą nas z miejsca na miejsce. Jesteśmy dla nich z jakiegoś powodu niewygodni. Bo odnosimy sukcesy? Nawet w skali kraju, nasi uczniowie mają dobre wyniki na egzaminach i maturach. Ale mówią o nas „sekciarstwo“.

Uczniowie też dają nieźle popalić. Na przykład Mario ciągle kogoś gra: raz jest misjonarzem, raz klasową maskotką. Jak nie znosi to z całego serca, jak kocha, to za tę miłość jest gotów oddać życie. Wszystko w jego życiu dzieje się na wyrost, sam mówi, że to ta cząstka ADHD.

W II licealnej, na zajęciach polskiego, powstają plakaty z graficznym manifestem ich pokolenia. Uczniowie raczej nie malują domu i rodzinnych wartości, one chyba są passé. Jest za to „Legia“, pieniądze i szybkie samochody (trochę), ale też mnóstwo miłości czy przyjaźni: i na samych plakatach, i przy ich powstawaniu. Pracują wspólnie, dorysowują, dopisują ważne dla nich rzeczy. W końcu praca jest kolektywna. Tak tu się wszystko odbywa – mówi Julia – wspólnie.

Gdy mamy jakiś poważny klasowy problem, może raz na miesiąc, czasem raz na pół roku, to zwołujemy naradę – dodaje Mario. Każdy, zgodnie z zasadą szkoły, ma prawo wypowiedzieć swoje szczere i uargumentowane zdanie. Wspólnie zastanawiamy się, czemu ktoś zachował się tak, a nie inaczej i co z tym zrobić. Nauczyciele w to nie ingerują.

- Często jest tak, że mamy tylko siebie – mówi Piotr. Nikt nie zrozumie lepiej, jakie problemy sprawia ADHD, niż osoba, która je ma. Zwykłym ludziom nie mieści się w głowie, że nas roznosi. Dosłownie. Bywa trudno, bo nie ma tu taryfy ulgowej, nikt nas z niczego nie rozgrzesza, ale jakbym mógł wybierać – mówi Mario, to wiele razy bym tu rok powtarzał.

Autor: Natalia Bugalska

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Dysleksja i dyskalkulia
« Odpowiedź #72 dnia: Listopad 08, 2007, 09:56:01 pm »
Czy to dysleksja?

Aż 10-15 procent uczniów ma problemy z czytaniem, ładnym pisaniem, ortografią. W każdej klasie nawet troje dzieci może wymagać fachowej pomocy. Czy twoje również?

Bardzo wiele osób, które miały w dzieciństwie specyficzne trudności z pisaniem i czytaniem, ukończyło szkoły (nawet wyższe). Wciąż jednak unikają wypełniania formularzy oraz czeków. Niechętnie i ze słabym zrozumieniem czytają instrukcje obsługi różnych urządzeń. Nie pisują listów ani e-maili. Do kina chodzą na filmy bez napisów, a większość dzieł literackich znają tylko z kina czy teatru. Jeśli nie chcesz, by twoja pociecha narażona była na tyle ograniczeń, już dziś przyjrzyj się temu, jak radzi sobie z literkami. Odkrywając w porę dysleksję u swojego dziecka, będziesz mogła zmniejszyć konsekwencje tego zaburzenia.

Niejedno ma imię

Nie można wkładać wszystkich trudności typu dyslektycznego do jednego worka, choć potocznie każdą z nich nazywa się dysleksją. Specjaliści wyróżniają kilka jej grup, które mogą się ze sobą łączyć albo występować oddzielnie. I tak, termin dysleksja to trudności w czytaniu (którym często towarzyszą kłopoty z pisaniem). Dysortografia z kolei oznacza problemy z opanowaniem poprawnej pisowni. W tym nagminne popełnianie błędów ortograficznych, mimo znajomości zasad ortografii. A dysgrafia to tzw. brzydkie pisanie - do tego stopnia, że nie tylko inni, ale i sam piszący nie jest w stanie odczytać tego, co zanotował. Spotkać się można jeszcze z takim pojęciem jak hiperdysleksja, która świadczy o słabym rozumieniu treści czytanego tekstu. Nawet jeśli opanowało się technikę czytania.

Skąd się biorą trudności?

Przyczyną dysleksji są zaburzenia w pracy mózgu, wywołane prawdopodobnie dorastaniem. Nieprawidłowości te mogą mieć różny charakter: u jednych np. będą dominowały zakłócenia uwagi, u drugich wady językowe, a u innych problemy z koordynacją ruchową. To wszystko prowadzi do innego rodzaju dysleksji u każdej z osób.

Choć te specyficzne trudności wynikają z konstrukcji psychofizycznej dziecka, mogą się jednak potęgować w przypadku niewłaściwych oddziaływań domu, przedszkola i szkoły. Na przykład maluchy, których nie zachęcano do rysowania, wycinania czy lepienia, miewają mało sprawne rączki. A to bywa główną przyczyną niskiej zdolności grafomotorycznej - tak ważnej przy nauce pisania. Dzieci, z którymi nie śpiewano piosenek, którym nie czytano bajek, których nie uczono wierszyków, również mogą wykazywać silniejsze objawy dyslektyczne.

Czy to na pewno dysleksja?

Czasami kłopoty z czytaniem i pisaniem w ogóle nie wynikają z zaburzeń mózgowych, a uwarunkowane są jedynie zewnętrznymi czynnikami (np. brak motywacji ucznia do nauki, błędy dydaktyczne szkoły, przebywanie w środowisku wielojęzycznym lub posługującym się gwarą). W takich przypadkach mówi się o tzw. pseudodysleksji. Często myli się te normalne trudności szkolne z dysleksją właściwą. Wynika to ze specyfiki diagnozy tego zaburzenia. Nie ma bowiem jednego testu, za pomocą którego można by rozpoznać dysleksję. Wymaga to wielu szczegółowych badań wykonanych przez różnych specjalistów: pediatrę, logopedę, okulistę, laryngologa, foniatrę (zajmuje się zaburzeniami głosu), audiologa (bada działanie zmysłu słuchu), ortodontę, neurologa, psychiatrę dziecięcego.

Specjalistyczna diagnoza zawsze jest niezbędna! Nierozpoznanie dysleksji na czas (najpóźniej w "zerówce") i nieudzielenie dziecku fachowej pomocy, a przy tym niewłaściwe uczenie go w klasach I-III pogłębia trudności w nauce oraz utrwala błędy w czytaniu i pisaniu. Dlatego po zauważeniu u dziecka niepokojących objawów należy niezwłocznie wybrać się z nim do poradni psychologiczno-pedagogicznej, oddziału Polskiego Towarzystwa Dysleksji lub do poradni zdrowia psychicznego dla dzieci i młodzieży.

Jak "leczyć" dyslektyka?

Choć z tego się nie "wyrasta" i dyslektykiem jest się do końca życia, to jednak rzetelna, systematyczna praca może zmniejszyć trudności w nauce. Pomoc fachowców ma tu głównie charakter pedagogiczny. W ramach takiej terapii uczy się dziecko, jak sobie radzić z problemami wynikającymi z dysleksji oraz w jaki sposób wyzwalać w sobie pozytywne uczucia. Działania te muszą mieć zupełnie inny charakter niż korepetycje czy douczanie. Program i przyjęte przez terapeutę metody powinny być maksymalnie dostosowane do potrzeb i możliwości dziecka.
Ale najważniejsze, by realizowane były trzy podstawowe założenia terapeutyczne.
Po pierwsze, usprawnianie zaburzonych funkcji potrzebnych do opanowania umiejętności czytania i pisania.
Po drugie, doskonalenie techniki czytania i pisania.
Po trzecie, oddziaływanie uspokajające, a jednocześnie aktywizujące dziecko do nauki.
Chodzi o to, by zaangażować możliwie najwięcej jego zmysłów i narządów, a także wyzwolić całą gamę emocji i uczuć.

Tego typu warsztaty powinny być organizowane przez szkoły, jednak różnie z tym bywa. Dlatego lepiej, żeby rodzice wzięli sprawy w swoje ręce, zamiast czekać, aż ktoś za nich załatwi potrzebne zajęcia. Pomocy należy szukać np. w poradniach psychologiczno-pedagogicznych. Prywatne gabinety terapii pedagogicznej oraz niepubliczne poradnie psychologiczno-pedagogiczne także organizują specjalistyczną pomoc na wysokim poziomie. Najważniejsze, by dyslektyk taką pomoc otrzymał, bo tylko dzięki pracy terapeutycznej (często długoletniej) da się zminimalizować trudności w nauce.

Równie niezbędne są codzienne ćwiczenia w domu. Przykłady takich domowych zadań podaje dziecku i rodzicom terapeuta. Dla każdego ucznia opracowywany jest indywidualny program. Trzeba ściśle stosować się do zaleceń prowadzącego, bo niewłaściwe ćwiczenia, zamiast usprawniać malucha, będą pogłębiać jego problemy.

W niektórych przypadkach może zaistnieć potrzeba wsparcia terapii pedagogicznej oddziaływaniami medycznymi (głównie farmakologicznymi). Podaje się wtedy leki poprawiające pamięć i przyspieszające procesy kojarzeniowe. W większości są one wydawane na receptę, dlatego decyzja o ich przyjmowaniu powinna być podjęta przez lekarza - indywidualnie dla każdego dziecka.

Zaświadczenie do szkoły

Młody człowiek z dysleksją wymaga też nieco odmiennego traktowania w szkole. Wskazana jest dla niego nauka w mniejszych grupach, odpowiedni dobór materiału nauczania, dłuższy czas na jego opanowanie oraz indywidualny system oceniania wyników w nauce. Im młodsze lub bardziej zaburzone dzieci, tym większa konieczność częstego, osobistego z nimi kontaktu. Uczniowie ci bowiem z trudem pracują w grupie, "nie słyszą" poleceń kierowanych do wszystkich i nie odnoszą ich do siebie. Wymagają częstych powtórzeń, naprowadzeń, dyskretnego korygowania wykonywanych ćwiczeń, utwierdzania, że dobrze wykonują polecenie. Mają bowiem problemy z autokontrolą, łatwo się onieśmielają i rozpraszają. Z tego powodu potrzebują też więcej czasu na klasówkach i innych egzaminach sprawdzających wiedzę.

Żeby jednak uczeń mógł być traktowany w ten "ulgowy" sposób, rodzice muszą poświadczyć jego dysleksję odpowiednim zaświadczeniem. A wcale nie jest łatwo je uzyskać! Wymaga to przejścia wielu szczegółowych testów, które dostarczą istotnych informacji o objawach dysleksji u danego pacjenta. Oceniane jest głośne czytanie (m.in. tempo, technika i liczba błędów) oraz stopień zrozumienia przeczytanego tekstu. Sprawdzany jest też poziom pisania. W tym celu analizuje się zeszyty ucznia, a także ocenia pisanie ze słuchu (dyktando), ze wzoru (przepisywanie), z pamięci (samodzielne pisanie własnej wypowiedzi). Bardzo ważna jest też opinia psychologiczna - po to, by nie mylono specyficznych trudności w nauce z upośledzeniem umysłowym. Dlatego powinna ona zawierać precyzyjną diagnozę ogólnej sprawności intelektualnej dziecka z dysleksją, obraz zaburzeń jego rozwoju i charakterystykę reakcji emocjonalnych.

Wszelkie diagnozy cząstkowe (pedagogiczna, psychologiczna i lekarska) kończą się opracowaniem wielospecjalistycznej opinii o badanym. Musi ona określać indywidualny dla każdego dziecka program terapii oraz zasady i formy egzekwowania jego wiedzy. Aby jednak owe prawa dyslektyka były przestrzegane, opinia poradni musi być wydana najpóźniej na rok przed wszelkimi formami sprawdzającymi wiedzę. Dlatego rodzice powinni odpowiednio wcześniej zadbać o przywileje malucha z dysleksją.

Wojciech Brejnak
Claudia

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Dysleksja i dyskalkulia
« Odpowiedź #73 dnia: Listopad 12, 2007, 04:03:42 pm »
Zapobiec dysleksji

Nie lubi rysować, bawić się klockami i mało mówi? Zwróć na to uwagę, a... uchronisz je przed kłopotami w szkole

Jak twierdzą specjaliści, w każdej klasie trzech lub czterech uczniów ma trudności z czytaniem albo pisaniem spowodowane dysleksją.

Skąd te kłopoty

Zaczynają się już w pierwszych klasach szkoły podstawowej. Maluchowi trudno nauczyć się czytać i pisać. Rodzice myślą, że z tego wyrośnie, tymczasem w starszych klasach problemy jeszcze się pogłębiają. Dziecko bazgrze tak, że nawet samo nie potrafi się rozczytać, wciąż myli litery, robi błędy. Pisanie je męczy, a czytanie sprawia kłopoty. Chociaż stara się i naprawdę pracuje nad swoim pismem, ortografią i czytaniem, niestety nie zawsze to pomaga...

Prof. Marta Bogdanowicz, która od lat zajmuje się dysleksją i napisała wiele książek na ten temat, twierdzi, że większości kłopotów można uniknąć, ale trzeba na nie zwrócić uwagę wcześniej, gdy np. pociecha chodzi do przedszkola.

Dzieci ryzyka

Maluchy po tzw. ciąży trudnej, powikłanej, po skomplikowanym, długim porodzie to dzieci tzw. ryzyka dysleksji. Na nie trzeba szczególnie zwrócić uwagę. Mogło u nich dojść do niewielkich urazów układu nerwowego. W rezultacie maluszek rozwija się prawidłowo, jednak nieco wolniej niż koledzy lub nieharmonijnie. Na przykład w wieku niemowlęcym nie raczkuje, mało gaworzy, a pod koniec pierwszego roku nie wypowiada jeszcze pierwszych słów. A gdy zaczyna wstawać i chodzić, długo ma kłopoty z utrzymaniem równowagi. W wieku przedszkolnym zaś nie lubi rysować, malować, lepić z plasteliny, bawić się klockami, układać puzzli, zapinać guzików, mówi mało i niewyraźnie. Nadal może być też mniej sprawny fizycznie niż rówieśnicy.

Niestety niewielu rodziców na tak wczesnym etapie zwraca uwagę na tego typu sprawy. Zachowanie malucha zwykle tłumaczą charakterem: „Jest taki ruchliwy, biega przez cały dzień, nie ma czasu układać puzzli i rysować”. Albo: „Nie ma cierpliwości, by męczyć się z zapinaniem guzików czy sznurowaniem butów”. Często zresztą nawet pediatrzy uspokajają, że dziecko z tego wyrośnie. Tymczasem takie zachowania mogą właśnie świadczyć o nieharmonijnym rozwoju.

Trzeba pomóc!

Co możesz zrobić? Sporo, i to wcale nie jest trudne. Przede wszystkim nie myśl, że to wszystko „samo przejdzie”. Przeciwnie, kłopoty raczej się nasilą. Dlatego zacznij działać jak najszybciej.

Układ nerwowy dziecka cały czas się rozwija, jest bardzo plastyczny. Dlatego teraz stosunkowo najłatwiej maluchowi pomóc, i to w prosty sposób: przez masaże, ćwiczenia, zabawy.

Jeśli widzisz, że malec jest mało sprawny fizycznie, zachęć go do ruchu. W domu bawcie się np. w berka na czworakach, przechodzenie przez tor przeszkód (możesz go ustawić z krzeseł, materacy). Na dworze staraj się, by maluszek biegał, chodził po murkach, krawężnikach, wspinał się na drabinki.

Warto też pójść do neurologa, który sprawdzi, czy dziecko ma dobre napięcie mięśniowe. Jeśli stwierdzi, że coś jest nie w porządku, zaleci rehabilitację. Przedszkolakom bardzo polecane są też ćwiczenia z tzw. metody Ruchu Rozwijającego Weroniki Sherborne. Można je wykonywać w domu, razem z dzieckiem – zapytaj o nie rehabilitanta.

Jeżeli widzisz, że maluszek niewiele mówi, ty jak najwięcej mów do niego, czytaj książeczki, opowiadaj. Idź też z nim do logopedy. Nie czekaj, aż dziecko skończy trzy lata!
Gdy zaś zauważasz, że szkrab ma mało sprawne paluszki, nie lubi rysować i kolorować, zaproponuj, by malował na dużych kartonach lub całymi rękami (maluchy to uwielbiają!). Zachęcaj do zabawy plasteliną, gliną, ciastoliną lub... prawdziwym ciastem – może z niego np. tworzyć figurki i potem je piec.

Znajdź czas

Nie wyręczaj malca w takich czynnościach jak ubieranie, mycie się, jedzenie. Nie kupuj mu wszystkich ubrań bez guzików i suwaków, a butów tylko na rzepy, bo nie będzie miał szans ćwiczyć sprawności swoich rączek!

Mama lub tata codziennie powinni spędzać co najmniej pół godziny na zabawie z dzieckiem. Ten czas trzeba poświęcić na czytanie książeczek, opowiadanie maluchowi, rysowanie, układanie puzzli, budowanie z klocków...

Naprawdę wiele możesz zrobić, by uchronić swoje dziecko przed kłopotami w szkole. Tej szansy nie można zmarnować!

Katarzyna Pinkosz
Konsultacja: prof. dr hab. Marta Bogdanowicz, dziecięcy psycholog kliniczny, założycielka Polskiego Towarzystwa Dysleksji

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Dysleksja i dyskalkulia
« Odpowiedź #74 dnia: Listopad 14, 2007, 12:24:39 pm »
Książka Bajki dla dyslektyków
autor: Kamila Waleszkiewicz



Książka jest niezastąpioną pomocą w zwalczaniu problemu związanego z nauką czytania i pisania, który nie polega na tym, jak wielu sądzi, czy dziecko nauczy się czytać i pisać, lecz na tym, jakim sposobem i w jakim czasie to osiągnie.

Prezentowane w niniejszej publikacji bajki pomagają dzieciom zbudować zbiór skojarzeń ułatwiających prawidłowe rozpoznawanie liter, a dzięki zabawie uatrakcyjniają proces nauki czytania i pisania.

Każda bajka opatrzona jest zadaniami do samodzielnego wykonania - kolorowaniem, lepieniem z plasteliny, wycinaniem... Bajki tworząc literkowy świat (Ogród Literek) pełne są ciepła i dziecięcego spojrzenia na rzeczywistość.

Małe pracowite 'ę' pomaga dźwigowi zbudować dom. Małe pisane 'ą' łowi ryby, literka 'm' kiełkuje w zeszycie Oliwi, a małe pisane 'u' przeżywa niebezpieczną przygodę nad rwącą rzeką. Literka 't' chodzi w kapeluszu a 'ł' walczy z zaczepialskim sznurem.


Kamila Waleszkiewicz
Bajki dla dyslektyków

Kolorowanki logopedyczne


Spis treści:

Wstęp

Małe ą
Małe ę
Bajka o małe literce ł
Bajka o małej literce t
Kiełkująca literka
Literkowa wyprawa



cena: 9 zł

ISBN 83-7308-569-6
Wydanie II, Kraków 2005
Format B5
Objętość 40 stron
Oprawa miękka, klejona, folia

Wydawnictwo Impuls
www.impulsoficyna.com.pl

Link do książki
na stronie wydawnictwa

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Dysleksja i dyskalkulia
« Odpowiedź #75 dnia: Listopad 18, 2007, 10:50:22 am »
Co siódme dziecko ...



Z badań wynika, że w Polsce 15 proc. dzieci w wieku szkolnym cierpi na dysleksję
Tak jak Cher, Quentin Tarantino i Whoopi Goldberg. Tyle że na gwiazdy nikt nie powie, iż są głupie i leniwe. A na uczniów dyslektyków – tak.


Do niedawna, kiedy jeszcze nie zdefiniowano tego zespołu zaburzeń, dotknięte nim dzieci uznawano za opóźnione w rozwoju czy mało pracowite. Dziś też niekiedy lekceważy się "bazgranie" małolatów, a długotrwałą nieumiejętność czytania kładzie na karb ich nieprzykładania się do nauki. W rzeczywistości to wina dysleksji rozwojowej, czyli zespołu specyficznych trudności w czytaniu i pisaniu, występujących od początku nauki szkolnej.

Termin dysleksja składa się z greckiego morfemu dys, co znaczy "trudność", "niemożność" i lexicos, odnoszącego się do słów. Cierpiący na dysleksję mają trudności w czytaniu i pisaniu, mimo że mają ten sam iloraz inteligencji co ich rówieśnicy, a czasem znacznie ich przewyższają. Dlatego tak ważne są postawione w odpowiednim czasie fachowe diagnozy, wydawane po przeprowadzeniu badań przez poradnie pedagogiczno-psychologiczne. Potwierdzają one, że uczeń ma rzeczywiste problemy, których nauczyciele nie mogą lekceważyć, ale powinni pomagać je rozwiązywać.

Objawy zaburzeń

– Najczęściej zgłaszają się do nas rodzice z dziećmi znajdującymi się w momencie dojrzałości szkolnej, czyli w wieku 9 lat, kiedy zaczynają uczyć się pisać i czytać – mówi pedagog Marta Struś z Warszawskiego Oddziału Terenowego Polskiego Towarzystwa Dysleksji nr II na Bielanach. – Zwykle zwraca na to uwagę nauczyciel, który potrafi ocenić, czy niewyraźne pismo to wina niewprawnej rączki dziecka, czy symptom dysleksji. Struś sama zetknęła się z problemami dzieci dyslektycznych, kiedy udzielała korepetycji. Jedna z dziewczynek czytała "odwrotnie" np. zamiast "odwrócić" – "dowrócić". Inni uczniowie pisali bardzo niewyraźnie albo fonetycznie, mylili "p" z "b", czyli głoski dźwięczne z bezdźwięcznymi, nie kończyli wyrazów, inni, mimo znajomości reguł pisowni, nieustannie popełniali błędy ortograficzne. To właśnie najczęściej spotykane objawy dysleksji. Nie wiadomo, jaka jest etiologia tych specyficznych zaburzeń. Niektórzy twierdzą, że mają one  podłoże genetyczne albo środowiskowe, inni, że to wina uszkodzonych w wyniku mikrourazów w mózgu neuronów. – Dysleksji nieraz towarzyszą zaburzenia emocjonalne, neurologiczne – mówi Struś. – Wtedy kierujemy dzieci do innych specjalistów.

Papiery na dysleksję


– W każdej klasie, którą uczę, jest przeciętnie trzech dyslektyków – mówi Halina Przebindowska, polonistka z Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 3 w Mysłowicach. Uczniowie zgłaszają się do poradni w momentach dla siebie przełomowych – przed egzaminem gimnazjalnym, licealnym czy maturą. I ponieważ coraz więcej z nich przynosi do szkoły zaświadczenia o dysleksji, nauczyciele patrzą na nie sceptycznie. – A nie powinni, bo przeprowadzamy bardzo rzetelne testy – mówi Struś. – Stawiając diagnozę, zalecamy dziecku terapię indywidualną bądź grupową. A do nauczycieli zwracamy się z prośbą o wyrozumiałość, cierpliwość, by oceniali uczniów łagodniej. – Nie wystarczy uzyskanie zaświadczenia o dysleksji – mówi Aleksandra Halkiewicz, psycholog gimnazjalny z Katowic. – "Mam papiery na dysleksję i problem z głowy" – mówi niejeden uczeń (i jego rodzic). A to nieprawda.

Dzieci z rozpoznanymi zaburzeniami w czytaniu i pisaniu powinny uczęszczać na terapię do poradni psychologiczno-pedagogicznych. Rodzice muszą je motywować, ćwiczyć z nimi w domu. (Często pomagają w tym specjalne podręczniki, które wydaje kilka krajowych oficyn.) Jeśli tego nie robią, problemy mogą się pogłębiać. Często pomaga dodatkowe zachęcanie dziecka do rozwijania umiejętności, w których jest dobre – w zakresie przedmiotów ścisłych, malowania, uprawiania sportu. Ważne, żeby poprawiało swoją samoocenę, zaburzoną przez kłopoty dysleksyjne.

Z tego się nie wyrasta


Najlepiej, żeby tę opinię z poradni pedagogiczno-psychologicznej uczeń przedstawił nauczycielom przedmiotów, z którymi ma problemy. Najczęściej to język polski i języki obce, ale też historia. W szkole średniej dysleksja objawia się mniej dramatycznie niż w podstawowej, kiedy dzieci dopiero rozpoczynają edukację. W klasach starszych już opanowali podstawowe umiejętności i jakoś sobie z nimi radzą. – Mojemu synowi nauczycielka dyktuje tekst do zeszytu, tak jak innym uczniom, bo nie ma czasu, a on zapisuje go fonetycznie. To tylko utrwala jego błędy – opowiada zdenerwowana mama dyslektyka piątoklasisty.

Ważne, żeby nauczyciel zwalniał tempo nauki, dostosowywał je do potrzeb dzieci z trudnościami. – Poświęcam takim uczniom więcej czasu, żeby dać im się skupić podczas wypowiedzi, pomagam je zainicjować, wyjaśniam problemy językowe, pozwalam korzystać ze słownika ortograficznego – wylicza "przywileje" swoich uczniów dyslektyków profesor Przebindowska. – Uczniowie mają dostosowane do swoich potrzeb warunki egzaminacyjne na sprawdzianie w szkole podstawowej i egzaminie gimnazjalnym – mówi Aleksandra Halkiewicz. – Stosuje się też inne kryteria oceny ich prac. Podobnie jest na maturach.

Przy oddziałach Polskiego Towarzystwa Dysleksji prowadzone są warsztaty dla nauczycieli, z których korzysta coraz więcej zainteresowanych. Z dysleksji się nie wyrasta. – To taki "urok", który pozostaje – podsumowuje Struś. – Ważna jest praca nad zminimalizowaniem jej skutków.


onet
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Dysleksja i dyskalkulia
« Odpowiedź #76 dnia: Listopad 20, 2007, 01:10:14 pm »
Dysleksja u twojego dziecka

rozmawiała Izabela Jopkiewicz, Gazeta Wyborcza

Dziś wyjaśniamy, jak rozpoznać dysleksję i jakie prawa ma dyslektyk

Pierwszy przypadek dysleksji opisano dopiero 110 lat temu w Anglii. Lekarz o nazwisku Morgan opublikował artykuł o 14-letnim chłopcu, który, choć inteligentny i nad wyraz zdolny, nie był w stanie nauczyć się poprawnie pisać: robił mnóstwo błędów ortograficznych, bazgrał, połykał i dodawał litery. Płynne czytanie także sprawiało mu dużą trudność. Lekarz określił tę przypadłość mianem "wrodzonej ślepoty słownej". Dziś takie problemy nazywamy dysleksją.

Dysleksja zaczyna się objawiać, zanim jeszcze dziecko pozna litery, dlatego warto wiedzieć o niej jak najwięcej, żeby odpowiednio wcześnie rozpoznać ryzyko dysleksji i poszukać specjalistycznej pomocy (przykładowy arkusz badania oraz ćwiczenia prezentujemy obok). Nieczytelne pismo oraz dukanie czytanek nie musi oznaczać, że dziecku się nie chce. Dzięki opinii o dysleksji możemy uchronić dziecko przed niepotrzebnym stresem i nieprzyjemnościami w szkole oraz liczyć na wyrozumiałość nauczycieli.

Pomoc dyslektykom oferują poradnie psychologiczno-pedagogiczne oraz ponad 70 oddziałów Polskiego Towarzystwa Dysleksji
(lista oddziałów na stronie http://dysleksja.univ.gda.pl ).


Rozmowa z prof. dr hab. Martą Bogdanowicz*

Izabela Jopkiewicz: Co to jest dysleksja i dlaczego jedni ją mają, a inni nie?

Prof. Marta Bogdanowicz: Badania ostatnich lat dowodzą niezbicie, że dysleksja jest skutkiem uwarunkowań genetycznych. Obecnie znane są cztery geny umiejscowione w chromosomach 1.,6. i 15., które przenoszą cechy szczególnej budowy mózgu i móżdżka, które powodują właśnie specyficzne, nieoczekiwane u inteligentnego dziecka problemy w czytaniu i pisaniu zwane dysleksją. Są to problemy niewynikające z obniżenia sprawności intelektualnej, schorzenia neurologicznego ani z zaniedbania środowiskowego, ani też z wad zmysłów. Wpływ na wystąpienie dysleksji mogą mieć też minimalne zmiany organiczne w mózgu powstałe podczas ciąży, nieprawidłowego, czy też bardzo długiego porodu, a także wcześniactwo.

A jak rozpoznać, że to właśnie nasze dziecko może mieć dysleksję? W którym momencie jego rozwoju powinniśmy wzmocnić czujność?

- Symptomy są różne i zmieniają się w ciągu życia. Jeśli dziewięciomiesięczne dziecko raczkuje niechętnie lub wcale, ma problemy z utrzymaniem równowagi na siedząco i stojąco oraz obniżone napięcie mięśniowe (słabo chwyta przedmioty), to już jest to sygnał, że coś może być nie tak. Między drugim a trzecim rokiem życia dzieci z ryzykiem dysleksji później zaczynają chodzić i biegać, nie radzą sobie z układaniem klocków i jedzeniem łyżką, nie próbują rysować. Jeśli dziecko późno zaczęło mówić, a mając trzy lata, porozumiewa się za pomocą pojedynczych wyrazów i bardzo prostych zamiast złożonych zdań, może być to już istotny symptom ryzyka dysleksji.

Rodzice często lekceważą wczesne sygnały, zwłaszcza mając tylko jedno dziecko, którego nie mogą porównać z innymi. Poza tym słyszą od lekarzy i pedagogów: "chłopcy później zaczynają mówić", "każde dziecko inaczej się rozwija", "jest jeszcze małe i z tego wyrośnie". Tymczasem należałoby już na tym etapie usprawnić funkcje wolniej się rozwijające: wzrokowo-przestrzenne, ruchowe i słuchowo-językowe, bo ich współdziałanie we wczesnym etapie życia decyduje o tym, jak szybko dziecko nauczy się później czytać i pisać.

Jak można pomóc takiemu maluchowi?

- Wprowadzić zabawy, które zmniejszą lub wyeliminują te deficyty rozwojowe: układać z dzieckiem klocki według wzoru, wspólnie rysować i nie wyręczać go przy codziennych czynnościach, bo odbieramy mu w ten sposób możliwość ćwiczeń. Iść do poradni psychologiczno-pedagogicznej, która specjalistyczną opiekę roztacza już nad niemowlętami. Tam logopeda zaproponuje zabawy pobudzające dziecko do słuchania, powtarzania słów i budowania dłuższych wypowiedzi.

Idźmy dalej, co powinno nas zaniepokoić w przedszkolu, w zerówce?

- Na tym etapie dzieci z ryzykiem dysleksji nie lubią zabaw manipulacyjnych, mają kłopot z ułożeniem puzzli, prymitywnie rysują. Nie słyszą rymów i nie potrafią ich tworzyć, nie pamiętają wierszyków i nazw, a zwłaszcza ich sekwencji (nazw dni tygodnia i miesięcy). Naszą uwagę powinny zwrócić kolejne problemy z utrzymaniem równowagi - częste przewracanie się, kłopot z jazdą na rowerku, staniem na jednej nodze.

W zerówce pojawiają się nasilone trudności w czytaniu - dziecko zapomina, jak wyglądają litery i jak brzmią głoski z nimi związane, nie potrafi rozłożyć słów na głoski i złożyć ich w słowo. Te trudności są najczęściej lekceważone ze względu na wiek dziecka, co jest niesłuszne, bo liczy się tu każdy tydzień czy miesiąc. Samo czytanie wymaga przynajmniej czterech lat codziennych ćwiczeń u zdrowego dziecka. Uważam, że wszystkie dzieci w zerówce i I klasie powinny przejść badania za pomocą skali ryzyka dysleksji (patrz obok). Termin "ryzyko dysleksji" wprowadziłam w Polsce przed kilkunastu laty jako dzwonek alarmowy dla dorosłych.

Dlaczego potrzebny jest aż alarm?

- Brak pomocy dziecku w wieku przedszkolnym i w klasie zerowej powoduje, że w I klasie do trudności w czytaniu dochodzą trudności w nauce pisania. Dzieci dyslektyczne piszą powoli, nie nadążają za grupą, często opuszczają litery, mylą je z innymi, piszą zwierciadlanie lub niekształtnie. Widzą na tle rówieśników, że są gorsze, szybko więc przeżywają pierwsze niepowodzenia szkolne. Dlatego już w I klasie spotykamy dzieci, które nie chcą chodzić do szkoły. Pojawiają się zaburzenia emocjonalne - utrata chęci do nauki i wiary w siebie, lęk przed szkołą.

Jeśli szybko nie pomożemy dziecku, objawy będą się rozszerzać, a niepowodzenia pogłębiać. Od klasy IV pojawią się kłopoty ze wszystkimi przedmiotami - pisanie i czytanie potrzebne są, by uczyć się geografii czy matematyki. W przeciwnym razie dziecko będzie zagubione: nie zrozumie treści polecenia, a zamiast "69" przeczyta "96". Z moich doświadczeń wynika, że dzieci, którym odpowiednio wcześnie się nie pomoże, nie chcą się już uczyć i rzadko zdobywają wykształcenie średnie, mimo że intelektualnie dałyby sobie radę. Jeśli przychodzi rodzic z gimnazjalistą czy uczniem klasy VI, który ma już ogromne zaległości, skuteczność pracy z nim będzie nieproporcjonalnie mniejsza, niż mogłaby być w przypadku wcześniejszej interwencji.

Nawet jeśli pomylimy się w ocenie ryzyka dysleksji, dodatkowe ćwiczenia i więcej poświęconej uwagi nie zaszkodzą przecież dzieciom.

Jak takie ćwiczenia miałyby wyglądać?

Tego, co i jak należy ćwiczyć, dowiemy się w poradniach psychologiczno-pedagogicznych. Niestety w przedszkolach nie ma terapeutów, którzy powinni prowadzić z dziećmi o ryzyku dysleksji ćwiczenia korekcyjno-kompensacyjne, pozwalające nadrobić opóźnienia. Stąd ważne jest wprowadzenie obowiązkowej opieki przedszkolnej nad pięciolatkami.

Zajęcia z terapeutą mają sens tylko wtedy, gdy rodzice powtarzają je z dzieckiem w domu. Mało tego - trzeba zainteresować je książką, codziennie mu czytać i to jest baza do tego, aby dalsza edukacja przebiegała normalnie. Mogę to powiedzieć z pełną odpowiedzialnością, bo moje dziecko miało takie problemy. Przez całą zerówkę, a później przez cztery lata szkoły podstawowej codziennie pracowałyśmy razem. I dzięki temu udało nam się pokonać dysleksję.


*Prof. dr hab. Marta Bogdanowicz - psycholog kliniczny dziecięcy, wiceprzewodnicząca European Dyslexia Association, założycielka Polskiego Towarzystwa Dysleksji, trener International Sherborne Foundation. Jest dyrektorem Instytutu Psychologii Uniwersytetu Gdańskiego



Z dysleksją w szkole i na egzaminie

Uzyskana z poradni psychologiczno-pedagogicznej (lub poradni niepublicznej, ale zarejestrowanej w kuratorium) opinia o dysleksji jest istotna (dla ucznia i nauczycieli) nie tylko w czasie całego roku nauki w szkole, a szczególnie przy egzaminach: po 6 klasie, gimnazjalnym i na maturze.

Uczeń z dysleksją ma prawo do tego, by w szkole dostosowywano wymagania do jego możliwości. Specjaliści z poradni wskazują w opinii zakres ulg przysługujących uczniowi. Uczniowie, którzy w tym roku szkolnym zdawać będą egzaminy, do końca września 2007 roku muszą dostarczyć do szkół opinię o dysleksji (oczywiście, jeśli jeszcze jej nie mają). Pozostali uczniowie mogą ją przynieść w każdej chwili.


Praca w szkole:

•  prace pisemne mają być oceniane tylko ze względu na treść, błędy ortograficzne nie powinny powodować obniżenia oceny;

•  błędy ortograficzne powinny być zaznaczone i opisane (bez obniżania oceny), tak by uczeń uświadomił sobie, jakie błędy najczęściej popełnia. Nauczyciel zadaje mu ćwiczenia z tego zakresu, żeby uczeń utrwalił poprawną pisownię;

•  nieobniżanie ocen z powodu brzydkiego charakteru pisma, umożliwienie pisania sprawdzianów drukowanymi literami lub na komputerze;

•  zwolnienie z czytania na głos przy klasie, jeśli uczeń słabo czyta;

•  przy nauce wierszy na pamięć zadawanie np. dwóch zamiast czterech zwrotek, jeśli uczeń wolno się uczy;

•  uczeń z poważnymi trudnościami na podstawie opinii i wniosku rodziców nie musi się uczyć dwóch języków obcych, wystarczy mu jeden.


Na egzaminie na każdym etapie nauki (po podstawówce, gimnazjalnym, maturalnym):

•  ma prawo do pisania zadań egzaminacyjnych w osobnym pomieszczeniu;

•  ma 50 proc. więcej czasu na egzamin;

•  przed przystąpieniem do pisania nauczyciel powinien przeczytać na głos treść zadań;


* (odpowiedzi może nanosić na arkusz z zadaniami (a nie na arkuszu odpowiedzi);

* (łagodniejsze traktowanie ortografii (na sprawdzianie błędy nie są brane pod uwagę, na egzaminie gimnazjalnym i maturze, jeśli uczeń zrobi do czterech błędów, nie ma to wpływu na ocenę); błędy charakterystyczne dla dysleksji nie są brane pod uwagę (pisownia "em" zamiast "ę", pisownia fonetyczna "pułka" zamiast "półka");

* (maturzyści mogą pisać na komputerze).

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Dysleksja i dyskalkulia
« Odpowiedź #77 dnia: Listopad 20, 2007, 01:12:54 pm »
SKALA RYZYKA DYSLEKSJI
- przykładowy arkusz badania

oprac. Prof. dr hab. Marta Bogdanowicz

Prezentowana skala ryzyka może pomóc rozpoznać zagrożenie dysleksją. Nie wystarczy tu jednak stwierdzenie pojedynczego objawu.

Im więcej symptomów ryzyka dysleksji zauważymy u dziecka (większość zaznaczonych 3 i 4), tym bardziej jest ona prawdopodobna. Ale uwaga, zamieszczona skala ryzyka to tylko część specjalistycznych pedagogiczno-psychologiczno-logopedycznych badań, które przechodzi dziecko podejrzane o występowanie dysleksji. Ostateczną diagnozę musi postawić specjalista.


więcej: http://serwisy.gazeta.pl/edukacja/1,52303,4495745.html

Cytuj

Przeczytaj uważnie poniższe stwierdzenia i zakreśl kółkiem cyfry najlepiej charakteryzujące zachowanie dziecka.

1 - NIGDY nie występuje
2 - CZASEM występuje
3 - CZĘSTO występuje
4 - ZAWSZE występuje

1. Dziecko ma trudności z zapamiętaniem wszystkich liter. 1 2 3 4
2. Dziecko ma trudności z posługiwaniem się nożyczkami. 1 2 3 4
3. Dziecko ma wadę wymowy. 1 2 3 4
4. Dziecko jest mało sprawne ruchowo: słabo biega, skacze, źle jeździ na rowerze, hulajnodze. 1 2 3 4
5. Dziecko pisze litery i cyfry zwierciadlanie lub odwzorowuje wyrazy przez zapisywanie ich od strony prawej do lewej. 1 2 3 4
6. Dziecko przekręca słowa (np. mówi kraktor), zmienia przedrostki w wyrazach (np. nauczyć się), myli wyrazy o podobnym brzmieniu. 1 2 3 4
7. Dziecko nie umie odróżnić głosek o podobnym brzmieniu (np. g - k, z - s), dlatego nie dostrzega różnic w parach wyrazów, takich jak: góra - kura, koza - kosa. 1 2 3 4
8. Dziecko ma problem z budowaniem poprawnych wypowiedzi (zmienia szyk wyrazów w zdaniu albo używa nieprawidłowych form gramatycznych). 1 2 3 4
9. Dziecko niechętnie bawi się układankami, klockami lego, puzzlami lub nie umie układać ich według wzoru (tworzy tylko własne kompozycje). 1 2 3 4
10. Dziecko niechętnie uczestniczy w zabawach ruchowych. 1 2 3 4
11. Dziecko ma problem z odróżnianiem i zapamiętaniem liter o kształtach identycznych, lecz inaczej położonych w przestrzeni (np. b - p, g - d). 1 2 3 4
12. Dziecko niechętnie rysuje, pomimo że jest do tego zachęcane, np. przez rodziców. 1 2 3 4
13. Dziecko ma trudności z pamięciowym odtwarzaniem materiału uszeregowanego w sekwencje (np. nazwy pór dnia i posiłków, dni tygodnia, pór roku, szeregi 4-cyfrowe). 1 2 3 4
14. Dziecko ma trudności z koncentracją uwagi, łatwo się rozprasza. 1 2 3 4
15. Dziecko źle funkcjonuje na zajęciach fizycznych (np. podczas gry w piłkę, wykonywania układów gimnastycznych, ćwiczeń równoważnych, takich jak chodzenie po linii, stanie na jednej nodze). 1 2 3 4
16. Dziecko ma trudności z odróżnieniem i zapamiętaniem liter o podobnych kształtach (np. m - n, l - t - ł). 1 2 3 4
17. Dziecko ma trudności z wyróżnieniem głosek w słowach (np. nos = n-o-s ). 1 2 3 4
18. Dziecko ma problemy z odtwarzaniem szlaczków i figur geometrycznych (przerysowaniem rombu ze wzoru). 1 2 3 4
19. Dziecko ma trudności z łączeniem głosek w słowo (np. o-k-o = oko). 1 2 3 4
20. Dziecko ma problemy z zawiązywaniem sznurowadeł, zapinaniem guzików, wiązaniem kokardek oraz wykonywaniem innych czynności samoobsługowych. 1 2 3 4
21. Dziecko ma trudności z dokładnym zapamiętaniem krótkich wierszyków i piosenek oraz z rozpoznawaniem i tworzeniem rymów.

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Dysleksja i dyskalkulia
« Odpowiedź #78 dnia: Listopad 20, 2007, 02:38:23 pm »
Miej oko na dysleksję!

Patrzenie nie dalej niż poza czubek własnego nosa – oto częsty powód dziecięcych problemów z czytaniem i pisaniem. Zanim wybierzesz się do psychologa, najpierw odwiedź z młodym dyslektykiem optyka

P czy B? M czy N? Litery pływają, zlewają się, skaczą, ruszają, przemieszczają, a czasami stoją grzecznie w rządku jak wytresowane. Po kilku minutach czytania rozmazują się, giną albo robią się podwójne. Nie tylko jednak one sprawiają kłopot – czasami zmienia się tło, na drugim planie pojawiają tajemnicze cienie. Jak długo, mając coś takiego przed oczami, byłbyś w stanie czytać książkę? Tymczasem nie jest to wcale opis jakiegoś wyrafinowanego doświadczenia psychologicznego, tylko szybki rzut oka na życie w krainie dysleksji.

Mimo ogromnych wysiłków rzesz naukowców nie da się dziś jednoznacznie powiedzieć, co jest powodem tej przypadłości. Szacuje się, że cierpi na nią od 5 do 15 procent populacji. Prawdopodobnie dwukrotnie częściej występuje u chłopców niż u dziewcząt. Podejrzewa się, że odpowiadają za nią mikroskopijne uszkodzenia mózgu, poszukuje się jej przyczyn genetycznych, studiuje zaburzenia w procesie uczenia. Stała się tak modna, że coraz częściej do worka z napisem „dysleksja” trafiają wszelkie dziecięce problemy z czytaniem i pisaniem.

– Dzisiaj panuje moda na dziecko z „dys” – komentuje pedagog profesor Edyta Gruszczyk-Kolczyńska z Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie. – Etykietkę dyslektyka dostają więc zarówno dzieci mające kłopoty z precyzyjnym widzeniem, jak i skupianiem uwagi albo po prostu źle uczone.

Dzieje się tak dlatego, że łatwiej zwalić wszystko na jedną tajemniczą przypadłość, niż żmudnie poszukiwać przyczyn dziecięcych kłopotów w szkole. By zmienić takie podejście, fundacja Akademia Młodych rozpoczyna akcję pod hasłem „Zabierz dyslektyka do optyka”.
– Zaskakująco wiele dzieci, którym przypisywane są dysleksja, zaburzenia koncentracji bądź nadpobudliwość psychoruchowa (ADHD), ma problemy z akomodacją oka i widzeniem obuocznym – mówi Kamila Waleszkiewicz, prezes fundacji. – Niestety, większość nauczycieli, psychologów, pediatrów, rodziców, a czasami nawet okulistów o tym nie wie.
Co więcej, nie wiedzą o tym i same dzieci. Nie mają porównania – nie wiedzą, co to znaczy „widzieć dobrze”. One widzą właśnie tak i uważają, że to norma. Nie łączą swojego sposobu widzenia z kłopotami w nauce.

Opto-dysleksja

Kiedy więc widzicie, że dziecko nadmierne męczy się przy pracy z bliska, ma narastające pod koniec lekcji kłopoty z przepisywaniem z tablicy, nie pędźcie od razu do psychologa po zaświadczenie o dysleksji. Zauważyliście, że wasz syn czy córka nie lubi czytać, gubi się w tekście, zjada wyrazy? Po powrocie ze szkoły skarży się na bóle głowy, podobne dolegliwości towarzyszą mu przy czytaniu, odrabianiu lekcji? Jeśli jeszcze do tego spostrzegliście, że dziecko czyta z przekrzywioną głową, zaczepia o meble podczas chodzenia po mieszkaniu, ma problemy z oceną odległości na przykład podczas łapania piłki, umówcie się z nim na wizytę u okulisty albo optyka okularowego (optometrysty). – Rozmaite zaburzenia widzenia powodują coś, co nazwaliśmy opto-dysleksją: czytany tekst rozmazuje się, rozdwaja, jest niestabilny, a dziecko, które nie widzi dobrze czytanego tekstu, słabo czyta, jeśli nie widzi dobrze linijek w zeszycie – słabo pisze. Mając problemy z czytaniem i pisaniem, nudzi się, przeszkadza innym i nie koncentruje się na lekcji – mówi Kamila Waleszkiewicz.

Dlatego poza standardowymi badaniami­ ostrości widzenia zażyczcie sobie także, by dziecko poddano badaniu ostrości wzroku w dal przez soczewkę dodatnią (+1,00 do +1,50 dioptrii), badaniu ostrości wzroku z bliska oraz sprawdzono widzenie obuoczne z daleka i z bliska (wykonano na przykład test Wortha lub Schobera). Nie są to standardowo przeprowadzane badania, a mogą unaocznić poważne problemy w pozornie zdrowym oku.

Skurcz wzroku

Może się na przykład okazać, że dziecko ma kłopoty z mięśniami obracającymi gałką oczną, które przy czytaniu (i tylko przy nim!) objawiają się zezem. Albo że cierpi na coś, co specjaliści nazywają spazmem akomodacyjnym. Akomodacja to zdolność oka do zmiany mocy soczewki, co pozwala nam wyraźnie widzieć z daleka i bliska. Spazm akomodacyjny to po prostu... skurcz oka.

No, może to za duże uproszczenie. Wygląda to tak: soczewka w naszym oku – której zawdzięczamy ostrość widzenia – „sterowana” jest niewielkimi mięśniami. W pewnych warunkach może dojść do trwałego skurczu tych mięśni, w efekcie czego soczewka przez długi czas będzie – zupełnie bez potrzeby – utrzymywana w stanie podwyższonej mocy. Efekt to niestabilny i rozmazany obraz oraz odczuwanie dużego zmęczenia przy patrzeniu na coś z bliska. Dlaczego tak się dzieje? – To wynik czegoś, co potocznie nazywam „przeciążeniem oczu do bliży” – mówi Anna Błaszczyk, optometrysta. – To utrapienie dzisiejszego świata. Choroba cywilizacyjna. Godzinami wpatrujemy się w telewizor, komputer, gazety, książki. Coraz rzadziej patrzymy w dal i dlatego mamy coraz większe kłopoty z prawidłowym widzeniem. Dlatego – gdyby to zależało ode mnie – dzieci powinny iść do szkoły dopiero w wieku 14 lat. Wtedy nasz narząd wzroku jest już ukształtowany i trudniej mu zaszkodzić nieprawidłowymi nawykami.

Siłownia na oko

Zaburzenia akomodacji oka i widzenia obuocznego to nie choroba ani wada wzroku, to najczęściej czasowa dysfunkcja, którą w większości przypadków można usunąć ćwiczeniami w gabinetach optycznych bądź okulistycznych, a także prowadząc odpowiedni tryb życia.

Specjaliści radzą, by unikać długotrwałego skupiania wzroku na blisko znajdujących się obiektach, ograniczyć – a u małych dzieci wyeliminować – oglądanie telewizji i zabawy przy komputerze. Starać się, by dziecko często przebywało na otwartej przestrzeni, szczególnie w jasne, słoneczne dni. No i zachęcać dzieci do aktywnego wypoczynku: gry w piłkę, tenisa, jazdy na rowerze. Warto też od czasu do czasu pozwolić im pogapić się w dal – zwłaszcza gdy musiały dłużej czytać lub odrabiać lekcje.

No ale co zrobić, gdy na prewencję jest już za późno? Jeśli okulista lub optyk stwierdzą zaburzenia widzenia wywołane przez złe nawyki? No cóż, wtedy trzeba zabrać oczy do... siłowni. Znajduje się ona w gabinecie optometrysty.

Tam za pomocą odpowiednich przyrządów i testów (czasami stosuje się złudzenia optyczne) nasze oko poddane zostanie rozmaitym bodźcom, które rozruszają poprzykurczane mięśnie sterujące naszym widzeniem. Dostaniemy też ćwiczenia do wykonywania w domu. Czasem – kilka par okularów – każde z przeznaczeniem do innej czynności. I choć ta ostatnia metoda leczenia jest dość kosztowna, ćwiczenia wzroku drogie nie są. W zależności od gabinetu możemy spodziewać się wydatku 20–40 złotych za półgodzinne zajęcia.

Pierwszy przypadek dysleksji opisał w roku 1896 Pringle-Morgan, lekarz z Sussex. Dziś dyslektycy rosną w siłę, chlubiąc się, że w swym gronie posiadają takie osobistości, jak Thomas Alva Edison, Albert Einstein czy Winston Churchill. Dysleksja coraz częściej zapewnia ulgowe traktowanie podczas kartkówek i poważnych egzaminów. I choć na szczęście minęły już czasy, kiedy dyslektyków uważano po prostu za leserów i leni, może czasem warto oprzeć się łatwości, z jaką można dziś zostać dyslektykiem.

Masz problemy z pisaniem lub czytaniem? Ma je twoje dziecko? – po pierwsze, zbadaj wzrok. Może to pozwoli ci przejrzeć na oczy i dostrzec, że u podstaw problemów nie leży żadna tajemnicza przypadłość, a tylko dysfunkcja oczu. Problem jest jeden – to bardzo banalnie brzmi. No i traci się towarzystwo Einsteina...

Olga Woźniak

Przekrój Nr 40/2007

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26484
Dysleksja i dyskalkulia
« Odpowiedź #79 dnia: Grudzień 02, 2007, 10:14:37 am »
Co siódme dziecko …
Barbara Gruszka-Zych


Z badań wynika, że w Polsce 15 proc. dzieci w wieku szkolnym cierpi na dysleksję. Tak jak Cher, Quentin Tarantino i Whoopi Goldberg. Tyle że na gwiazdy nikt nie powie, iż są głupie i leniwe. A na uczniów dyslektyków – tak.


http://www.goscniedzielny.wiara.pl/index.php?grupa=6&art=1195037414&dzi=1104786574&katg=
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Dysleksja i dyskalkulia
« Odpowiedź #80 dnia: Styczeń 07, 2008, 07:52:03 pm »
Ryzyko dysleksji - gdy rodzi się świadmość...

Alina Kaczmarczyk

Problemem trudności w zdobywaniu umiejętności szkolnych (czytania, pisania, umiejętności matematycznych), zajmowano się od bardzo dawna. Specyficzne trudności w czytaniu i pisaniu opisał angielski okulista P. Morgan, nazywając "ślepotą słowną" zaburzenie występujące u 14-letniego chłopca, niemogącego nauczyć się czytać, pomimo prawidłowego rozwoju intelektualnego oraz niezaburzonych zmysłów wzroku i słuchu. Zaburzenie to w 1896 roku Hinshelwood nazwał w swojej pracy "dysleksją" (Jaklewicz 1997).

Obecnie istnieje bardzo wiele definicji tego zaburzenia, uwzględniających zarówno znaczenie samego terminu (definicja ustalona na Światowej Konferencji Neurologów - USA, 1968), jak i przypuszczalnych przyczyn ją wywołujących (Jaklewicz 1997, Towarzystwo im. Ortona USA1994, Bogdanowicz 1997, Spionek1973, Kaja1995, Międzynarodowa Statystyczna Klasyfikacja Chorób i Problemów Zdrowotnych ? Rewizja 10 z 1992r wydana przez ŚOZ). Mimo tak dużej różnorodności w pojmowaniu tego terminu, w każdej z definicji zwraca się uwagę na fakt rozpoznawania specyficznych trudności w czytaniu i pisaniu u dzieci o prawidłowym rozwoju umysłowym, przy braku występowania zaburzeń sensorycznych.

W ostatnich latach jak "grzyby po deszczu" ukazują się coraz to nowe opracowania zajmujące się tym problemem. Bogdanowicz podaje, iż problem ten dotyczy on 13-16% ogółu uczniów (Bogdanowicz, 1990), zaś prof. Gruszczyk-Kolczyńska (1994) precyzuje, że wśród uczniów klas II - III dzieci te stanowią 25 % populacji; w klasach V ? VI problem ten dotyka co trzeciego ucznia, natomiast w klasach starszych tylko co trzecie dziecko radzi sobie z programem nauczania. Jak widać, nie jest to więc zjawisko marginalne. Zdaniem Bogdanowicz (1997) i Denckli (cyt. za: Borkowska, 1996) trudności w czytaniu i pisaniu najczęściej dostrzegane są dopiero u dzieci z klas I - III, zaś najlepiej byłoby zauważać je już w okresie przedszkolnym i w klasie "0", gdy dziecko rozpoczyna naukę czytania lub jeszcze przed podjęciem przez dziecko nauki (będziemy wówczas mówić o tzw. ryzyku dysleksji).

W literaturze spotykamy wielorakość koncepcji związanych z ustaleniem patomechanizmów, warunkujących zaburzenia opisywanych procesów.
Wśród najczęściej spotykanych występują koncepcje:

- genetyczna (Morgana),

- organiczna (Clairborne, Wartburg, Galaburda)

- opóźnionego dojrzewania CUN (Molatesha, Dougan)

- emocjonalna (Łuria)

- hormonalna

- lingwistyczna (Bakker, Łuria, Dencklin, Rapin)

- mikrouszkodzeń lub dysfunkcji OUN (Tyszkowa)

- występowania przetrwałych odruchów pierwotnych i posturalnych (Goddard)

- polietiologiczna (Bogdanowicz)

Wszystkie te objawy dotyczą zaburzeń w rozwoju psychoruchowym, nieprawidłowości w rozwoju niektórych funkcji poznawczych oraz ruchowych i odnoszą się do dzieci pochodzących z ciąży wysokiego ryzyka (przebyte poważne infekcje, wypadek, zagrożenie poronieniem, nadciśnienie, niedostatecznie wykształcone łożysko, cukrzyca niekontrolowana, stosowanie używek), problematycznego porodu (przedłużający się poród, łożysko przodujące, poród zabiegowy, stan zagrożenia płodu, owinięcie się dziecka pępowiną, poród przedwczesny lub opóźniony-ponad dwa tygodnie przed (po) terminem). Nie bez znaczenia są urazy jakich doznał noworodek podczas porodu (mała waga urodzeniowa - poniżej 2 kilogramów, konieczność pobyt w inkubatorze, deformacje czaszki, przedłużająca się żółtaczka, niedotlenienie) oraz tych, w rodzinie których występowały podobne zaburzenia.(cyt. za Goddard, 2004).

Wśród charakterystycznych objawów występujących w okresie niemowlęcym i poniemowlęcym, mogących zwiastować późniejsze problemy szkolne, zauważamy: opóźnienia w osiąganiu etapów rozwoju ruchowego (kontroli ruchów głowy, siedzenia, pełzania, raczkowania, chodzenia), dzieci te wykazują niechęć do zabaw na huśtawce, karuzeli, boją się jeździć windą lub wykazują zupełny brak strachu przed wysokością. Są mało zręczne manualnie, nieporadne w samoobsłudze (w myciu rąk, ubieraniu się, jedzeniu itp.).Nie próbują rysować. Później niż rówieśnicy wypowiadają pierwsze słowa, proste i złożone zdania.

W wieku przedszkolnym (3-5 lat) dzieci te wykazują problemy związane z układem przedsionkowym (choroba lokomocyjna, kłopoty z równowagą i koordynacją - zachwiania równowagi podczas ruchu głową, trudność z przekraczaniem linii środkowej, słabo biegają, to dzieci tzn. niezdarne ruchowo, mają nieprawidłową postawę, wykonują ruchy jednostronne zamiast naprzemiennych, z trudem przychodzi im nauka jazdy na rowerku trzykołowym, trudność sprawia im pozostanie w pozycji nieruchomej, kiwają się, kręcą w kółko itp.).

Nierzadko ich problemem jest osiągnięcie odpowiedniego poziomu percepcji wzrokowej i słuchowej (wykazują brak selekcji wzrokowej, nadwrażliwość słuchową, problem z wyczuciem przestrzeni i czasu). Można u nich zaobserwować przesadzone reakcje na bodźce, mają stosunkowo słabą wytrzymałość, przy jednocześnie dużej aktywności i słabej koncentracji uwagi (wiercenie się, wszczynanie bójek).

U tych dzieci często widoczna jest mała sprawność manualna, brak chwytu pęsetkowego, trudności (i niechęć) do samoobsługi - np. samodzielnego zapinania guzików, sznurowania butów, do zabaw manipulacyjnych (np. nawlekania koralików), niechlujnie jedzą. Podczas rysowania można zaobserwować niewłaściwe trzymanie ołówka, zbyt słaby lub zbyt mocny jego nacisk (Goddard, 2004). Bardzo typowa jest również niechęć do budowania z klocków, ich rysunki są prymitywne, co może wskazywać na problemy z koordynacją wzrokowo-ruchową (trzylatek ma problemy z odwzorowaniem koła, czterolatek - kwadratu, a pięciolatek - trójkąta).

Widoczne są też problemy z artykulacją i mową (wady wymowy), a także nadwrażliwość okolicy ust, niechęć do przyjmowania niektórych pokarmów (otwarta buzia, wysunięty język).

U uczniów klasy "0" (6-7 lat) do opisanych wyżej objawów dochodzi jeszcze: nieustalona lateralizacja, problemy z orientacją w schemacie ciała i przestrzeni (trudności ze wskazaniem nie tylko poszczególnych części ciała, ale również kierunku (w prawo, w lewo,) używaniem wyrażeń przyimkowych, odzwierciedlających stosunki przestrzenne (nad-pod, za-przed, wewnątrz-na zawnątrz,) określaniem pór roku, dnia, godziny na zegarze. Może wystąpić problem z percepcją wzrokową, przejawiający się zwierciadlanym pismem liter, cyfr, wyrazów, kłopotem z narysowaniem rombu, odwzorowaniem złożonych figur geometrycznych, szlaczków. Niełatwe jest też dla nich wyróżnianie elementów z całości (budowanie konstrukcji z klocków, układanie mozaiki wg wzoru),mogą wystąpić trudności w wyodrębnianiu szczegółów różniących dwa obrazki, z odróżnianiem kształtów podobnych (figur geometrycznych, liter m-n, l-t) lub identycznych, lecz inaczej położonych w przestrzeni (p-g-b-d).

Utrzymuje się wadliwa wymowa, neologizmy, agramatyzmy, a także przestawianie głosek i sylab, asymilacje głosek. Niemałym problemem jest zapamiętywanie wierszy, piosenek, nazw, poleceń, szeregów i sekwencji, serii, mylenie głosek, nazw zbliżonych fonetycznie, trudności z wydzielaniem głosek i sylab ze słów, ich syntetyzowaniem oraz manipulowaniem ze strukturą fonologiczną słów.

Ich próby czytania bywają bardzo trudne, przedłuża się etap głoskowania, czasem nie są w stanie dokonać poprawnej, wtórnej syntezy, co powoduje nie rozumienie czytanego tekstu, pomijanie lub powtarzanie wyrazów, powolne tempo czytania, czytanie z bardzo bliskiej odległości, z jednym okiem zasłoniętym lub siedząc bokiem, zapominanie czytanego testu, słaba koncentracja uwagi.

Wszystkie problemy, które występują w wieku szkolnym są następstwem i spotęgowanym problemem tych, zauważonych we wcześniejszym okresie. Pogłębiają się trudności związane z zaburzoną sferą ruchową dziecka oraz związane z tym problemy emocjonalne (niechęć do zabaw ruchowych). Mała sprawność rąk jest przyczyną brzydkiego pisma i niechęci do rysowania.

Utrzymujące się zaburzenia wymowy (czy niekorygowane wady wymowy) są przyczyną popełnianych w piśmie błędów i wstydem przed wypowiedziami ustnymi na forum klasy. Opóźnienia w sferze percepcji i pamięci wzrokowej powodują, że dzieci te nie potrafią zapamiętać kształtu liter rzadziej występujących, o skomplikowanej strukturze (F, H, Ł, G), nie mogą zapamiętać w dalszym ciągu liter podobnych pod względem kształtu (l, t, ł) lub identycznych, lecz inaczej położonych w przestrzeni (p, b, d, g), to wszystko sprawia, że dzieci popełniają błędy podczas przepisywania.

Do występujących już wcześniej problemów związanych z zaburzoną percepcją i pamięcią słuchową (mylenie liter odpowiadających głoskom podobnym fonetycznie: s-z, f-w, t-d, k-g) dochodzą jeszcze trudności z zapamiętaniem zmiękczeń (mylenie głosek i-j), głosek nosowych (ą-om, ę-em,) nagminne opuszczanie, dodawanie, przestawianie, podwajanie liter i sylab, pisanie wyrazów bezsensownych (zwłaszcza podczas pisania ze słuchu).

Dzieci te mają trudności w czytaniu (bardzo wolne tempo, prymitywna technika - głoskowanie, sylabizowanie z wtórną syntezą słowa, powolne i słabe rozumienie tekstu).

W starszym wieku szkolnym dochodzą jeszcze kłopoty w przedmiotach szkolnych wymagających dobrej percepcji wzrokowej, przestrzennej, pamięci wzrokowej (geografia - zła orientacja na mapie, geometria - rysunek uproszczony, schematyczny, chemia - łańcuchy reakcji chemicznych) oraz dobrej percepcji i pamięci słuchowej dźwięków mowy (języki obce, biologia, historia).(Bogdanowicz, 1990).

Do opisanych wyżej zaburzeń należy jeszcze dopisać grupę uczniów (ok. 25 %), którzy mimo wysiłku intelektualnego, nie mogą poradzić sobie z zadaniami matematycznymi - nie rozumieją ich sensu, nie dostrzegają zależności między liczbami, nie potrafią poradzić sobie z napięciem emocjonalnym zawsze towarzyszącym rozwiązywaniu zadań. Dodatkowo obniżona sprawność manualna utrudnia czytelne zapisanie działania matematycznego, narysowania grafu. W takim przypadku mówimy o specyficznych problemach w nauce matematyki (Gruszczyk-Kolczyńska, 1994).

Jak łatwo można zauważyć, gros symptomów zwiastujących przyszłe problemy szkolne zauważamy już w okresie niemowlęcym i poniemowlęcym. Zaburzenia istniejące już wtedy, są "pożywką" dla powstających i narastających później problemów. Nierzadko można byłoby im zapobiec, diagnozując je już w tym najwcześniejszym okresie. Jednak często pokutują w naszym społeczeństwie - nawet wśród osób wykształconych - pewne mity, (dotyczące nieprawidłowości w rozwoju dzieci) dające rodzicom złudne poczucie spokoju. Do najczęściej słyszanych należą np. że chłopcy mają w swojej naturze późniejsze zdobywanie takich umiejętności, jak siedzenie, chodzenie czy mówienie; że etapem bez znaczenia dla rozwoju dziecka jest raczkowanie, że siedzenie na podłodze z nogami ułożonymi w kształcie litery "w" czy ustawianie podczas chodzenia stóp do środka, jest czymś naturalnym dla dziecka i że z tego "wyrośnie". Jednak to, co mnie osobiście najbardziej przeraża, to przekonanie, że noworodka należy bardzo mocno zawijać w kocyk, by w ten sposób dać mu poczucie bezpieczeństwa, podobne do tego, jakie miał w łonie matki, że należy krępować mu rączki, by "się nie podrapało" (jakby nie można mu było po prostu obciąć paznokci) i że stymulowanie się dziecka poprzez ruchy ciała, wynikające przecież z odruchów, jakimi obdarzyła go natura, powodują u niego tylko niepożądany chaos i frustrację. Słyszy się często, że dziecko płaczące, dopominające się bliskości matki, to dziecko niegrzeczne i rozpieszczone lub że terapia metodą SI jest szkodliwa (to stwierdzenie może być prawdziwe, ale wyłącznie wówczas, gdy osoba prowadząca terapię nie jest specjalistą w tej dziedzinie).

Pozwalając na "szerzenie się" wśród młodych rodziców podobnych niedorzeczności, dajemy tym samym przyzwolenie na opóźnianie momentu rozpoczęcia terapii, a tym samym na jak najwcześniejsze zapobieżenie problemom związanym ze zdobywaniem umiejętności szkolnych (ale również zaburzeniom emocjonalnym). Dzieci, im starsze, tym bardziej zdają sobie sprawę ze swoich trudności, co prowadzi u nich do zahamowań, strachu przed nauką, przed rówieśnikami, przed podejmowaniem wysiłku emocjonalnego, przed aktywnością ruchową, powoduje kompleksy, nerwice i fobie.

Niestety tzn. profilaktyką problemów szkolnych zaczynamy zajmować się dopiero ok. 6 roku życia, a więc na początku klasy "0". Zarówno rozkład godzinowy pracy specjalistów pracujących w placówkach oświatowych typu przedszkola (rehabilitantów, psychologów, logopedów), jak i ilość godzin zajęć wychowania fizycznego w szkołach, wskazują jednoznacznie, iż świadomość osób decydujących o powyższym przydziale godzinowym zajęć prowadzonych przez osoby mogące pomóc tym dzieciom, jest znikoma lub traktowana z przymrużeniem oka. Specjaliści pracujący w placówkach niejako przypisani są jedynie do dzieci "orzeczeniowych", nie mogąc pomagać całej rzeszy osób z ryzyka dysleksji. Zajęcia dydaktyczne w przedszkolu najczęściej mają charakter "wykładu", z położeniem głównego nacisku na zajęcia stolikowe, mimo że każda osoba z wykształceniem pozwalającym na pracę z dziećmi, mówi o rozwoju "psychoruchowym". Naturalny "głód ruchu" czy większe zapotrzebowanie na tego typu działalność (np. związane z pewnymi zaburzeniami w rozwoju układu nerwowego czy po prostu z racji zbyt krótkiego czasu poświęcanego na swobodną, twórczą zabawę) spotyka się bardzo często z niezrozumieniem, a nawet piętnowaniem dziecka jako niegrzecznego, niezainteresowanego, nie mogącego sprostać wymaganiom właściwym dla danej grupy wiekowej lub też nadużywa się diagnozy o brzmieniu ADHD czy ADD.

W artykule "Dlaczego dzieci turlają się i "fikają" S. Goddard pisze, iż ruch w tym okresie życia jest "podstawowym słownictwem dziecka, a język opiera się na ciele". Powinniśmy pamiętać, że dziecko uczy się przez ruch, a "najwyższym etapem utrzymania równowagi jest stanie nieruchomo". ADHD i ADD mogą oznaczać według S.Goddard niedojrzałość układu przedsionkowego i dlatego tylko odpowiednia jego stymulacja pozwala im "włączyć mózg na właściwy bieg". Może powinniśmy przypomnieć sobie, jak wspaniałe efekty w nauce i terapii przynoszą metody oparte na jednoczesnym angażowaniu wielu zmysłów, ale w oparciu o gest, ruch, przyporządkowany słowu (Metoda Dobrego Startu, muzykoterapia, rytmika, drama itp., czy chociażby uczenie piosenek czy wierszyków z "pokazywaniem"). Niezwykle ważne jest również zaangażowanie nie tylko wspomnianych zmysłów, ale także uwagi i chęci samego dziecka. Dlatego tak wspaniałe rezultaty przynosi metoda SI, gdzie pod "otoczką" bajkowej historyjki dzieci starają się wykonać czasem bardzo trudne i wyczerpujące, a czasem wydawałoby się banalne ćwiczenia.

Osobom pracującym w najstarszej grupie przedszkolnej z pomocą przychodzą przynajmniej liczne publikacje i pozycje książkowe, traktujące o problemie dojrzałości szkolnej. Dzieciom "zerówkowym" czy uczęszczającym już do szkoły poświęca się naprawdę bardzo dużo czasu i uwagi, proponując różne formy diagnozy i terapii, jednak dzieciom młodszym (0-5-letnim) ciągle jeszcze zbyt mało. Jest to dość dziwne, zważywszy na fakt, iż pomagając dzieciom w tym właśnie okresie, moglibyśmy niejednokrotnie zapobiec konieczności odroczenia obowiązku szkolnego oraz wielu innym problemom - im później zauważonych, tym trudniejszych do wyeliminowania.

Myślę, że można by zastanowić się, czy nie warto byłoby pokusić się o jak najszersze rozpowszechnianie tychże informacji, scholaryzację w tym temacie rodziców, kadry medycznej, eliminując w ten sposób istniejące mity, a czasem być może nawet zapobiegając nieświadomemu szkodzeniu czy wstrzymywaniu rozwoju dziecka. Może dobrym pomysłem byłoby częstsze publikowanie artykułów traktujących na ten temat w prasie skierowanej do młodych rodziców oraz w pismach medycznych, zapraszanie redaktorów tych pism na konferencje Polskiego Towarzystwa Dysleksji, organizowanie jeszcze większej ilości szkoleń dla rodziców, lekarzy, pielęgniarek, proponując całe "bloki tematyczne" zagadnień i działów wiedzy łączących się ze sobą w dział wczesnej interwencji. Może tego typu wiadomości powinny być przekazywane w ramach zajęć w Szkołach Rodzenia. Świadomość rodziców jest równie ważna jak profesjonalizm osób pracujących z dziećmi.

Pewnym pomysłem mogłoby również okazać się przeprowadzenie pewnego rodzaju "reformy" metodyki nauczania przedszkolnego, zmieniając nieco profil nauczania w tej grupie wiekowej, na nastawiony bardziej na rozwijanie wielozmysłowe, oparte na ruchu, geście, melodii i rytmie, bazującym bardziej na własnym ciele niż podręczniku, wprowadzając na szerszą skalę (jako wiodącej) np. Metody Dobrego Startu prof. M. Bogdanowicz, koncentrując się tym samym na szeroko rozumianym usprawnianiu percepcyjnym czy choćby elementów metody M. Montessorii, kładącej główny nacisk na naukę przez doświadczanie rzeczywistości stanowiącej najbliższe otoczenie dziecka; powierzenie prowadzenia zajęć ruchowych rehabilitantom, a więc osobom potrafiącym w sposób kompetentny spojrzeć na umiejętności ruchowe dzieci, ich potrzeby, możliwości czy stosowanie przez wielu nadal niedocenianej metody SI, która stosowana na szeroką skalę, mogłaby dać możliwość wykrywania u dzieci przetrwałych odruchów pierwotnych i prowadzenie terapii je wyciszającej.

Myślę, że bardzo cenne, zwłaszcza dla dzieci z problemami emocjonalnymi, są zajęcia metodą Ruchu Rozwijającego Weroniki Sherborne, prowadzące do otwierania się dzieci na drugą osobę i grupę, ale dająca wartościowe doświadczenia także samym rodzicom.

Z mojego doświadczenia wynika, że generalnie w przedszkolach za mało czasu poświęca się na poznawanie rzeczywistości poprzez jej doświadczanie, a zbyt dużo na pracę z podręcznikiem. Coraz więcej czasu poświęca się dydaktyce, a coraz mniej swobodnej zabawie.

Może warto zastanowić się, czy nie warto skonstruować pewnego rodzaju test, sprawdzający kierunek rozwoju dziecka na początku 5-tego roku życia. Myślę, że rozpoczęcie w tym wieku terapii, mającej na celu zapobieganie powstawaniu problemów szkolnych (zważywszy na głosy zachęcające do przyspieszenia obowiązku szkolnego), byłoby o wiele bardziej skuteczne w osiąganiu celów założonych w pracy terapeutycznej. Może w końcu osoby decydujące o tym, jakiego typu zajęcia i etaty w przedszkolach zostaną uznane za priorytetowe zrozumieją, iż oszczędności polegające na redukcji etatów specjalistów na tym poziomie edukacji, oznaczają prawdopodobnie dwukrotnie większe nakłady na tego typu działalność w latach późniejszych. Z tym, że straty emocjonalne tych dzieci są nieporównywalnie większe i niejednokrotnie już nieodwracalne.


--------------------------------------------------------------------------------


Autorka jest pedagogiem specjalnym (ukończyła WSPS w Warszawie), pedagogiem terapeutą (studia podyplomowe z zakresu terapii pedagogicznej WSS-E w Warszawie) czynnie pracującym z dziećmi w wieku przedszkolnym (Publiczne Przedszkole Integracyjne nr 209 w Warszawie). Jest członkiem Polskiego Towarzystwa Dysleksji. Zajmuje się zagadnieniem ryzyka problemów szkolnych.
Artykuł został opublikowany we wrześniowym numerze Biuletynu Informacyjnego PTD z okazji Tygodnia Świadomości Dysleksji (2007 r.).



Bibliografia

Bogdanowicz M. Dysleksja rozwojowa - symptomy, patomechanizmy, terapia pedagogiczna. "Terapia" numer specjalny 1997.
Borkowska A. Typologie dysleksji - przegląd badań. "Psychologia Wychowawcza" 1996 nr 2
Czaredrecka A. "Analiza pedagogiczna zaburzeń w zachowaniu dzieci w młodszym wieku szkolnym". WSP Rzeszów 1994
Goddard S. "Odruchy, uczenie i zachowanie. Klucz do umysłu dziecka". MINKRRiIO 2004
Gruszczyk-Kolczyńska E. "Dzieci ze specyficznymi trudnościami w uczeniu się matematyki". WSiP Warszawa 1994
Gruszczyk-Kolczyńska E. Zielińska E. "Wspomaganie rozwoju umysłowego trzylatków i dzieci starszych wolniej rozwijających się. Książka dla rodziców, terapeutów i nauczycielek przedszkola". WSiP 2000
Jaklewicz H. Dysleksja - problemy medyczne. "Terapia" numer specjalny 1997
Kaja B. "Zarys terapii dziecka". WSP Bydgoszcz
"Psychologia rozwojowa dzieci i młodzieży" pod red. M. Żebrowskiej, część druga - okresy rozwoju
Sawa B. "Jeżeli dziecko źle czyta i pisze". WSiP Warszawa 1994
Suchajska E. "Uczymy poprawnej wymowy" .WSiP Warszawa 1992

Offline zija

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący Gadacz
  • ****
  • Wiadomości: 433
    • http://dzieciom.pl\4687
Dysleksja i dyskalkulia
« Odpowiedź #81 dnia: Styczeń 30, 2008, 02:27:27 pm »
moc małego dyslektyka
 
http://dziecko.onet.pl/5329,4,dwunastolatek_zalozyl_fundacje_dla_bezdomnych,artykuln.html

Moc małego dyslektyka
 29.01.2008 Francisco Vara-OrtaW każdą środę Michael Guggenheim uczy pensjonariuszy schroniska dla bezdomnych Sydney M. Irmas w północnym Hollywood, jak napisać swoje imię i kilka podstawowych zwrotów w Microsoft Word oraz jak obsługiwać programy matematyczne, słowniki i programy do nauki pisania na klawiaturze.
W czasie ostatniej sesji Michael pomagał w obsłudze laptopa dwóm siedmioletnim mieszkankom schroniska - Alicii Lewis i Heaven Sanders. Przez pół godziny uczył je jak napisać na klawiaturze ich imiona, a kolejne 30 minut poświęcił na gry słowne i matematyczne.

- Michael, zagubiałam się – mówi Heaven, wspierając głowę na dłoniach. Michael szybko podszedł do jej komputera i nacisnął „ładuj”, aby oprogramowanie zaczęło pracować poprawnie. Kolejny uczeń w kłopotach, kolejny ratunek.

Michael nie jest jednak zwykłym nauczycielem. Ma 12 lat, skończył dopiero szóstą klasę w szkole Los Encinos w San Fernando Valley w Los Angeles. Nie umie prowadzić samochodu, nie może głosować, ani nie potrafi za wiele napisać przy pomocy ołówka, jednak jako 11-latek rozpoczął swoją działalność dobroczynną i raz w tygodniu uczy obsługi komputera inne dzieci.

Swojej dysgrafii, zaburzenia poważnie upośledzającego naukę pisania, nie postrzega jako niepełnosprawności. Zamienił ją w siłę napędową.  Szybko odkrył, że może pomagać sobie komputerem, a dzięki laptopowi bez problemu dostawał szóstki za prace domowe. Później założył organizację dobroczynną, która udostępnia laptopy i oprogramowanie edukacyjne dzieciom w wieku szkolnym w schroniskach dla bezdomnych.

Michael postanowił rozwinąć projekt, który jest bliski jego sercu. - Wiele dzieci i nastolatków w trudnej sytuacji życiowej nie ma możliwości i dostępu do nauki umiejętności obsługi komputera - wyjaśnia Michael. - Laptop był urządzeniem, które zmieniło moje życie i jest to umiejętność, której trzeba się nauczyć, aby dostawać dobre stopnie i znaleźć dobrą pracę, żeby nie zostać w tyle.

Dysgrafia, będąca formą dysleksji, powoduje problemy z odręcznym pisaniem. Jak wyjaśnia Nita Ferjo, psycholog, która zajmuje się terapią Michaela, odkąd skończył 6 lat  - zaburzenie to utrzymuje się przez całe życie, nie ma jednak nic wspólnego z poziomem inteligencji.

Michaelowi, podobnie jak innym osobom z dysgrafią, wiele trudu sprawia pisanie. Jego prace pisemne po kilku zdaniach stają się nieczytelne, a trudność może mu sprawiać nawet zawiązanie butów. - Na początku, gdy postawiono rozpoznanie, Michael był bardzo przybity – wspomina Ferjo. - Ale jest typem wojownika, ma też duszę perfekcjonisty. Odkąd go znam, zawsze był bardzo zdeterminowany.

Z powodu swojego zaburzenia Michael uczęszcza na specjalne lekcje i fizykoterapię. Kiedy był młodszy, czasami dyktował swoje prace domowe mamie. Kiedy jednak zdał do trzeciej klasy, pozwolono mu korzystać z laptopa na lekcjach w klasie. - Odkąd dostał laptopa, bardzo się zmienił - mówi Ferjo. - Zachęciło go to do nauki i robienia wielu rzeczy samodzielnie. Fakt, że może teraz pomagać innym, naprawdę pomaga mu przezwyciężać swoją dysgrafię.


Następna12

Michael wpadł na pomysł rozpoczęcia swojej działalności dobroczynnej, którą nazwał Showing People Learning and Technology, w skrócie SPLAT, po tym, jak wziął udział w szkolnym programie wolontariatu, dzięki któremu uświadomił sobie, że niektóre dzieci mają bardzo ograniczony lub wręcz żaden dostęp do nowoczesnych technologii.

W czerwcu, gdy zapoznał się z pracą organizacji dobroczynnych w internecie, wymyślił nazwę dla swojej i z pomocą ojca stworzył jej cyfrowe logo. Potem poprosił przyjaciela rodziny, który pracuje jako copywriter w przemyśle rozrywkowym, by pomógł mu wypromować logo. W lipcu, korzystając z internetu, aby przygotować konieczne dokumenty, Michael złożył podanie i otrzymał od sekretariatu biura stanowego Kalifornii status organizacji dobroczynnej oraz numer identyfikacji podatkowej.W sierpniu zdecydował zwrócić się do L.A. Family Housing, która zapewnia tymczasowe schronienie i opiekę społeczną dla bezdomnych rodzin, aby umożliwiła mu rozpoczęcie jego działalności. Organizacja, w której odbywał wcześniej swój szkolny program wolontariatu, prowadzi schronisko w północnym Hollywood.

Cecilia Ribakoff, wolontariuszka i koordynatorka w L.A. Family Housing, mówi, że Michael „całkowicie ją zaskoczył”, kiedy przyszedł na rozmowę w sprawie wolontariatu, przedstawiając jej pisemną propozycję rozwinięcia swojej dobroczynnej działalności w schronisku w północnym Hollywood. - Na początku myślałam, że to zbyt piękne, by było prawdziwe, jednak on okazał się całkowicie poświęcać swojej misji – wspomina Ribakoff. - Okazało się, że Michael stał się błogosławieństwem dla mnie i naszej organizacji. Zajmuje się naszymi najmłodszymi dziećmi, które często są pomijane.

Stephanie Klasky-Gamer, prezes L.A. Family Housing, mówi, że nowatorski program Michaela pomaga zrealizować marzenie o przezwyciężeniu technologicznego rozłamu, który dzieli dzieci takie jak Michael od tych, którym pomaga. - To ważne, żeby nasze dzieci wiedziały, jak żyją inni ludzie i dzieci w ich wieku, zwłaszcza, jeśli same wiodą wygodne życie - tłumaczy Lori Guggenheim, mama Michaela. - Dzieci ze schroniska są tak samo mądre i zdolne, jak te ze szkoły Michaela. To tylko kwestia środków i wsparcia systemu.

Michael mieszka z rodzicami i ośmioletnim bratem Ryanem w Beverly Hills. Jego matka, była prawniczka w Universal Studios, teraz zajmuje się domem, a jego ojciec Paul jest regionalnym menadżerem firmy zaopatrzenia dentystycznego. Matka jedzie z synem samochodem od 45 do 90 minut, aby dotrzeć do schroniska.

Zanim Heaven Sanders wraz z matką oraz piątką braci i sióstr w wieku od 2 do 16 lat  trafiła do schroniska i dołączyła do 64 innych rodzin, nazywała południowe Los Angeles swoim domem. Matka Heaven, 32- letnia Taneshia Burson, mówi, że stali się bezdomnymi, gdy wyprowadziła się ich współlokatorka, a jej nie było stać na opłacenie czynszu. Teraz znowu stanęła na nogi i znalazła mieszkanie na południu miasta. Michael stara się o podarowanie Heaven laptopa tak, by mogła kontynuować doskonalenie swoich umiejętności. Chce także rozszerzyć działalność SPLAT na inne schroniska w mieście. Jak dotąd, pisząc do przedsiębiorców i biznesmenów i z wielką trudnością podpisując każdy list, udało mu się zdobyć cztery laptopy i około 20 płyt CD z podarowanym oprogramowaniem.

- Choć wielu może uważać dysgrafię za dużą wadę, ja tak nie myślę. Być może umiejętności obsługi komputera i doświadczenia płynące z uczenia innych dzieci pozwalają mi na zdobycie znacznie większej wiedzy – mówi Michael. - Pozwalają mi też spotkać się z ludźmi, na których normalnie nigdy bym nie trafił.

12
ja tez jestem dyslektykiem   :D  :flasingsmile:
kamila 22l porażenie mózgowe  i epi wygasła

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Dysleksja i dyskalkulia
« Odpowiedź #82 dnia: Marzec 01, 2008, 12:48:20 pm »
Kłopoty z matematyką

Co robić, gdy twoja pociecha zupełnie nie radzi sobie z mnożeniem, ułamkami, a nawet z najprostszym dodawaniem? Czy to tylko przejściowe kłopoty, czy może oznaka dyskalkulii, czyli zaburzenia rozwoju umiejętności arytmetycznych? Podpowiemy, jak to odróżnić i jak pomóc dziecku.

Nie wolno lekceważyć problemów, jakie dziecko ma z uczeniem się tego przedmiotu. Wielu rodziców uważa, że te trudności są normalne i że wkrótce miną. Ale jeśli w porę tym się nie zajmiesz, jego zaległości będą narastać. Z czasem może on całkiem stracić motywację do nauki. Aby jednak dziecku pomóc, trzeba najpierw rozpoznać przyczyny, które uniemożliwiają zrozumienie zawiłych zadań. Może to być m.in. brak wyobraźni matematycznej, niedojrzałość emocjonalna, słabe zdolności manualne i mniejsza spostrzegawczość, a także dyskalkulia. Jeśli zaczniemy śledzić na bieżąco postępy dziecka w nauce, szybko się zorientujemy, że ma kłopoty. Wtedy najpierw sami spróbujmy mu pomóc. W razie wątpliwości zaś czy braku efektów naszych starań zawsze możemy zwrócić się o radę do nauczyciela lub specjalisty.


Trudne szkolne początki…

Kłopoty z matematyką uczniów klas I−III wynikają zwykle z tego, że dzieci nie są jeszcze gotowe do nauki przedmiotów ścisłych. Większość osiąga taką dojrzałość w wieku 7 lat, ale niektóre trochę później. Proces ten można jednak przyśpieszyć. Nie należy liczyć, że dziecko „samo z tego wyrośnie”. W pierwszych latach szkoły podstawowej niezbędna jest wsparcie rodziców, gdyż uczeń poznaje wtedy podstawy, od których zależą jego dalsze wyniki w nauce.


➔ Brak wyobraźni matematycznej

Pytasz pierwszoklasistę, ile jest 3+4, a on nie umie odpowiedzieć, ale gdy podsuniesz mu klocki i powiesz: „Zobacz, mam trzy klocki, dodaję jeszcze cztery”, wtedy policzy po kolei: „Jeden, dwa, trzy…”, i odpowie: „Siedem”. Gdy jednak znów go zapytasz, ile jest 3+4, ponownie zacznie liczyć wszystkie klocki, mimo że robił to przed chwilą. Albo np. wskazujesz na 5 jabłek i na 5 leżących obok orzeszków. Kiedy chcesz dowiedzieć się od dziecka, czy jednych i drugich jest tyle samo, odpowiada, iż jabłek jest więcej (bo dla niego ważne jest, że są większe). Często zaskakuje cię także reakcjami na polecenia. Czytasz mu np. zadanie dotyczące liczby pasażerów w pociągu, a twój mały uczeń zaczyna z ożywieniem opowiadać, że także lubi podróżować pociągiem, jechał niedawno do babci itd. W ogóle nie rozumie, że oczekujesz od niego czegoś zupełnie innego.

Jak pomóc dziecku

* Nie okazuj zniecierpliwienia ani nie oskarżaj córki lub syna o lenistwo.
Nie mów: „To proste”, ani nie próbuj na siłę zmieniać sposobu myślenia dziecka. Ono i tak będzie kierowało się własną logiką. Samo w pewnym momencie osiągnie wyższy stopień myślenia w wyniku zebranych doświadczeń, ale musi ich być naprawdę dużo. Dlatego w domu, sklepie, parku, na ulicy wykorzystuj wszelkie nadarzające się okazje do ćwiczeń.

* Baw się z dzieckiem w liczenie. Gdy np. będziecie czekali na wizytę u lekarza, spytaj: „Ile jest obrazków na ścianie w poczekalni?”.
Proś, by pociecha odpowiedziała ci, ile jest ciasteczek na talerzu, ile czerwonych książek na półce. Podczas nakrywania do stołu powiedz, aby dziecko rozłożyło tyle talerzy, ile będzie osób. Wymyślaj zagadki: „O czym teraz myślę? Leżą na stoliku i jest ich sześć”. Na spacerze liczcie kroki, a np. co szósty podskoczcie. Zajmijcie się układaniem kalendarza (możecie narysować go na dużej kartce), zaznaczajcie w nim ważne wydarzenia. Pytaj: „Za ile dni pójdziemy w odwiedziny do cioci Krysi?”, „Ile miesięcy temu była jesień?”. Jeżeli pociecha liczy na palcach, nie zabraniaj tego. To naturalny etap jej rozwoju.

* Zachęcaj, by dziecko „mierzyło”, np. co stoi bliżej, a co dalej od niego. Pozwól, by przesypywało piasek lub przelewało wodę z naczynia do naczynia, i poproś: „Sprawdź, czy cały piasek (wszystka woda z kubka) zmieści się w dzbanku”.

* Przybliżaj treść zadań. By dziecko pojęło ich sens, muszą nawiązywać do jego doświadczeń i przeżyć.
Jeśli np. jest to historyjka o Tomku, który robi zakupy, synek czy córka może nie zrozumieć sensu zadania, bo… nie zna żadnego Tomka. Ale gdy Tomka zastąpisz Kasią z tej samej klasy, jest szansa, że szybciej zrozumie zadanie i znajdzie rozwiązanie.

* Rozwijaj wyobraźnię przestrzenną dziecka. Wymyślaj zabawy: „Zamknij oczy i powiedz, co widziałeś po swojej prawej stronie.
Otwórz oczy i sprawdź”. Polecane są także ćwiczenia z kartką. Dziecko staje na niej na podłodze i nie wolno mu się rozglądać. Ty, dotykając jego głowy, mówisz „Tu jesteś”. Prosisz, by opisało, co jest przed nim, co na górze, a co po bokach, oraz zgadło, co znajduje się za nim. Niech coś podrzuci czy przesunie i opisze ten ruch albo położy rzecz przed sobą i za sobą, itd.

* Korzystaj z książek i programów do pomocy w nauce matematyki.
Polecamy wszystkie publikacje Edyty Gruszczyk-Kolczyńskiej, szczególnie zaś poradnik (napisany we współpracy z Ewą Zielińską) pt. „Dziecięca matematyka: książka dla rodziców i nauczycieli”. Jest w nim wiele testów sprawdzających umiejętności dziecka i ćwiczeń, które je rozwiną. A gdy twoja pociecha będzie starsza, zaproponuj jej poradnik specjalnie napisany dla uczniów mających kłopoty z nauką.

Im wcześniej, tym lepiej
Rodzice powinni sami uwierzyć, że każdemu dziecku można pomóc. Trudności w uczeniu się matematyki nie pojawiają się nagle. Kłopoty z liczeniem można zaobserwować, nawet zanim pociecha pójdzie do szkoły. Ale jeśli zacznie się wspierać w rozwoju już 3–4-latka, to w wieku szkolnym dziecko na pewno będzie miało mniejsze trudności z matematyką. Można to robić z udziałem różnych gier i zabaw z elementami liczenia. Nie należy malca krytykować, jeśli czegoś nie potrafi, lecz często chwalić za różne osiągnięcia.


➔ Niedojrzałość emocjonalna

Przy odrabianiu lekcji dziecko się denerwuje, szybko zniechęca, oczekuje, że ty za nie wykonasz tę pracę. Nie wierzy w to, że nawet jeśli się postara, wszystko może się udać. Nie radzi sobie ze stresem budzącym się w nim podczas odrabiania lekcji. Jeżeli jednak jest przyzwyczajone do pokonywania trudności, zwykle z zapałem zabiera się do rozwiązywania zadania. Stara się zrobić to dobrze i jeśli mu się uda, czuje wielką satysfakcję.

Jak pomóc dziecku

* Nie lituj się nad nim i nie odrabiaj lekcji za niego.
Jeśli ma kłopoty ze zrozumieniem tematu, twoim zadaniem jest tłumaczenie, o co chodzi, tak długo, aż to pojmie, a nie wyręczanie go w obowiązkach.

* Pamiętaj, że odporność emocjonalna kształtuje się w wyniku hartowania.
Nie chroń dziecka przed trudnościami, w myśl zasady „Jeszcze w życiu dość się namęczy”. Ucz samodzielności już od przedszkola. Skłaniaj do zajęć, za którymi nie przepada, np. sprzątania, wynoszenia śmieci. Zadbaj o to, by dziecko uprawiało jakiś sport. Osiągając coraz więcej sukcesów, zacznie bardziej wierzyć w siebie. Chwal i nagradzaj za wytrwałość.

* Zachęć pociechę do gier edukacyjnych.
Wyzwalają dużo napięcia i wymagają wysiłku intelektualnego. Trzeba tylko tak je dobrać, by nie były zbyt trudne – dziecko powinno mieć realną szansę wygranej.


➔ Słabe zdolności manualne i słaba spostrzegawczość[/u]

Dziecko bardzo wolno pisze, nie potrafi znaleźć właściwej strony w podręczniku, nie umie posługiwać się nawet prostymi przyrządami (np. linijką, ekierką). W efekcie głównie koncentruje się na tych czynnościach i nie słucha, co się do niego mówi.

Jak pomóc dziecku

* Rób z nim ćwiczenia na spostrzegawczość.
Wyszukujcie razem np. różnice i podobieństwa między obrazkami, składajcie zdania z rozsypanych wyrazów (każde słowo powinno być na oddzielnej karteczce). Zachęcaj malca także do układania puzzli.

* Poprawiaj u swojej pociechy sprawność manualną, wykonując z nim specjalne prace ręczne.
Dziecko może np. odrysowywać różne figury, korzystając z szablonów, pogrubiać kontury przedmiotów na obrazkach, a nawet rysować szlaczki. Powinno też pisać palcem w powietrzu i ciąć nożyczkami. Warto pamiętać także o tym, by jak najwięcej się ruszało − wskazana jest przede wszystkim gimnastyka dłoni. Taką możliwość daje np. gra w piłkę ręczną.

➔ Dyskalkulia – zaburzenia rozwoju umiejętności matematycznych

Twoje dziecko ma więcej niż 10 lat, uczy się dobrze, jedynie z matematyką sobie nie radzi. Nie jest w stanie np. opanować tabliczki mnożenia − bywa, że nawet 3x4 to dla niego problem. Co najdziwniejsze, często udaje się mu zrozumieć skomplikowane zadania, a najprostszych rzeczy nie może przyswoić. Bardzo długo np. namyśla się, by stwierdzić, czy 85 to więcej, czy mniej niż 79 − lub w ogóle nie potrafi dać odpowiedzi. Zdarza się, że musi sobie pomóc, licząc na palcach. Miewa trudności z odczytywaniem i zapisywaniem liczb. Dyktujesz mu „17”, a ono w zeszycie pisze „71”, a „1007” zapisuje jako „107”. Nie może zrozumieć ułamków, mylą mu się jednostki wagi, miary, objętości itd. Takie i inne problemy mogą wskazywać na to, że twoje dziecko ma dyskalkulię. Może być ona wrodzona lub nabyta − np. w wyniku krótkotrwałego niedotlenienia mózgu podczas porodu. Szacuje się, że zaburzenie to ma 3−5 proc. dzieci, czyli prawie w każdej klasie jest jeden lub dwóch uczniów z takimi problemami. Pamiętajmy! Zaburzenie to wcale nie oznacza, że dziecko nie może nauczyć się matematyki. Domaganie się więc dla niego taryfy ulgowej w szkole to działanie krótkowzroczne. Jeśli nie pomożemy dziecku w odpowiednim czasie, w dorosłym życiu nie będzie w stanie dokonywać prostych obliczeń i planować wydatków, wprowadzać numerów PIN, zapamiętywać dat, odczytywać właściwie przepisów kulinarnych, przewidywać, ile czasu zajmą mu określone czynności, i wywiązywać się z wziętych na siebie obowiązków. Kiedyś dyskalkulia była uważana za rodzaj dysleksji, dziś uznaje się ją za odrębne zaburzenie. Tylko niektórzy dyskalkulicy cierpią na dysleksję. Dość często dyskalkulię mają dzieci z ADHD. Jeżeli zatem twoje dziecko cierpi na kilka zaburzeń, konieczna jest ścisła współpraca z psychologiem.

Jak pomóc dziecku

Jeśli zauważysz niepokojące objawy, najpierw upewnij się, czy twoje dziecko jest dyskalkulikiem. W tym celu zgłoś się do poradni psychologiczno- pedagogicznej. Zajrzyj też na stronę internetową www.dyskalkulia. pl, gdzie znajdziesz więcej informacji o tym zaburzeniu.

* Gdy twoje przypuszczenia się potwierdzą, zaobserwuj, w jaki sposób pociecha zabiera się za rozwiązywanie zadań i z czym ma największe trudności. Każdy dyskalkulik myśli bowiem inaczej i co innego sprawia mu problemy, dlatego właśnie potrzebne jest indywidualne podejście. Porozmawiaj o tym z nauczycielem, który uczy twoje dziecko matematyki. Zapytaj, w jaki sposób ty sama możesz pomóc pociesze w odrabianiu lekcji.

* Decydując się na szukanie korepetytora, pamiętaj, że student politechniki raczej nie będzie odpowiednim kandydatem. Powinien to być ktoś z doświadczeniem pedagogicznym, a do tego cierpliwy i elastyczny, kto będzie chciał dobrze poznać dziecko i potrafił do niego dotrzeć. Praca z dyskalkulikiem nie polega tylko na przerabianiu bieżącego materiału. Dodatkowo trzeba wykonywać z nim specjalne ćwiczenia, które pomogą mu przyswoić sobie to, co sprawia trudności. Niekiedy nauczyciel musi się cofnąć do programu z „młodszych” klas. Bądź cały czas w kontakcie z korepetytorem, współpracuj z nim, pytaj, w jaki sposób możesz pomóc.

* Jeśli próbujesz sama coś dziecku wyjaśnić, a do niego nic nie dociera, widocznie twój sposób rozumowania jest mu obcy, więc go nie powtarzaj. Dyskalkulik kieruje się własną logiką i nie należy próbować tego zmieniać. Trzeba dobrać właściwą metodę nauki (powinien to zrobić specjalista) oraz pokazać mu, jak może sobie radzić, pozostając przy dotychczasowych schematach myślenia. Np. wiele dzieci z takimi zaburzeniami próbuje dodawać lub mnożyć słupki od lewej do prawej. Nie należy wtedy usilnie uczyć wykonywania tych działań od prawej do lewej, ale podpowiedzieć, jak liczyć od lewej do prawej poprawnie. Praca z dyskalkulikiem wymaga dużo cierpliwości, dokładności. Żeby np. zrozumiał, co znaczy jedna czwarta, musisz wziąć kawałek papieru, złożyć go na pół, jeszcze raz na pół, potem zakolorować jedną czwartą. I powtarzać doświadczenie do skutku. W zrozumieniu zadań opisowych często pomaga zmiana ich treści, tak aby dotyczyły rzeczywistości dobrze znanej uczniowi.

* Nie zmuszaj dziecka do ciągłego siedzenia nad matematyką, bo będzie czuło się nią coraz bardziej zmęczone i uczenie się jej zacznie sprawiać mu jeszcze większe trudności.

* Często chwal swoje dziecko za osiągnięcia w nauce i uspokajaj je. Powtarzaj: „To nic, że teraz ci się nie udało. Nie denerwuj się, na pewno sobie poradzisz. Popracujesz jeszcze nad tym i będzie dobrze”. Ważne jest, by nie koncentrować się na niepowodzeniach, lecz dostrzegać sukcesy.

autor: Elżbieta Bogusławska-Przybysz, Halina Bober bober.h@claudia.pl
 Claudia 3/2007

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Dysleksja i dyskalkulia
« Odpowiedź #83 dnia: Marzec 18, 2008, 11:07:46 am »
Dysleksja rozwojowa a uwaga

Dysleksja rozwojowa jest jednym z najczęściej występujących zaburzeń rozwoju układu nerwowego, obejmującym przeciętnie około 10 proc. populacji. Funkcjonowanie osób z dysleksją było tematem badań przeprowadzonych przez Elżbietę Zabrzeńską z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Dysleksja przejawia się znacznymi trudnościami w nabywaniu umiejętności czytania i pisania, pomimo normalnego poziomu inteligencji. Ze względu na istotną rolę, jaką zdolności czytania i pisania odgrywają w ogólnym rozwoju oraz osiągnięciach edukacyjnych i zawodowych człowieka, zaburzenie to ma istotne konsekwencje społeczne i ekonomiczne.

Według definicji dysleksja rozwojowa obejmuje specyficzne trudności w uczeniu się m. in. czytania, pisania, liczenia, które wynikają z pewnych zakłóceń w rozwoju u dziecka czynności mowy, spostrzegania, pamięci (słuchowej i wzrokowej), ruchu oraz koncentracji. U jednej osoby mogą występować różne rodzaje dysleksji rozwojowej, najczęściej zdarza się występowanie dysleksji wraz z dysortografią.

Zespół badaczy z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Jagiellońskiego w swoich badaniach skoncentrował się nad zagadnieniem funkcjonowanie uwagi selektywnej u osób z dysleksją.

Uwaga selektywna powoduje, że dany organizm zwraca uwagę na bodźce istotne czy ważne dla jego ukierunkowanego na cel zachowania, lecz wskazuje zmniejszoną wrażliwość na bodźce nieistotne czy uboczne z punktu widzenia tego celu.

"W badaniach testowaliśmy hipotezę, że osoby z dysleksją uzyskują niższe wyniki w testach słuchu fonetycznego, a zwłaszcza w zakresie słuchowej syntezy i analizy głoskowej - wyjaśnia Elżbieta Zabrzeńska. - Zakładano także wzrost ogólnej liczby błędów i spadek liczby poprawnych odpowiedzi u dzieci z dysleksją dla bodźców-liter pojawiających się z lewej strony, a mniej błędów i więcej poprawnych liter dla tych samych bodźców ukazujących się z prawej strony."

Przewidywano również, że pojawienie się bodźców podobnych kształtem przyczyni się do powstania większej liczby błędów. W badaniach uczestniczyła grupa 77 dzieci, z młodszych klas szkół podstawowych. Badaczka wykorzystała odpowiednio zmodyfikowane testy do badania uwagi oraz specjalnie opracowane programy komputerowe.

Multimedialne programy zostały opracowane w Katedrze Inżynierii Dźwięku i Obrazu Politechniki Gdańskiej. "Hipoteza dotycząca deficytów w przetwarzaniu bodźców słuchowych potwierdziła się - podsumowuje wyniki badaczka. - Dzieci z dysleksją uzyskały istotnie niższe wyniki w testach słuchowych. Udało się również zaobserwować zawężenie lewego pola wzrokowego."

"Nie stwierdzono natomiast zmian w obszarze prawego pola wzrokowego, z którego bodźce były poprawnie identyfikowane. Manipulacja literami o podobnych kształtach przyniosła oczekiwane rezultaty. U osób z dysleksją stwierdzono problem z różnicowaniem liter podobnych do siebie" - dodaje psycholog Elżbieta Zabrzeńska z UJ.

PAP - Nauka w Polsce

Offline sonia

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 25627
    • Dar Życia
Dysleksja i dyskalkulia
« Odpowiedź #84 dnia: Kwiecień 25, 2008, 09:27:04 am »
Dysleksja ukryta w mózgu

Aleksandra Stanisławska 25-04-2008

Przyszłe problemy językowe można wykryć już u niemowląt, na długo przed pojawieniem się pierwszych symptomów.

Problemy z sylabizowaniem, mylenie słów, popełnianie tzw. czeskich błędów – to typowe objawy dysleksji. Badania dowodzą, że może na nią cierpieć nawet 10 proc. dzieci. Jak im pomóc? Nie czekać, aż w przedszkolu czy szkole nie będą mogły sobie poradzić z nauką pisania i czytania. Diagnozę można postawić dużo wcześniej, badając aktywność mózgu i reakcje neurologiczne nawet bardzo małych dzieci.


Testy jeszcze przed szkołą

– To zaburzenie dziedziczne, więc nietrudno stwierdzić, kogo powinno się badać pod kątem dysleksji – powiedziała „Rz“ dr Dorota Bednarek ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie.

– Przyszłe problemy językowe możemy zdefiniować już u dzieci między szóstym a 48. miesiącem życia – powiedziała „Rz“ dr April Benasich, dyrektor Infancy Studies Laboratory w Rutgers na Uniwersytecie Stanu New Jersey. Badaczka przeprowadziła serię testów neuropsychologicznych, z których wynika, że reakcje mózgu na określone bodźce, np. wzrokowe czy słuchowe, mogą ujawnić już na wczesnym etapie życia dziecka kłopoty z przyswojeniem języka.

Dr Benasich zaobserwowała, że pierwszym przejawem przyszłych problemów językowych są trudności z rozpoznawaniem różnic między szybko następującymi po sobie dźwiękami.

– Chodzi o sekwencję tonów rozbrzmiewających w 40-milisekundowych odstępach – wyjaśnia dr Benasich. – Możliwość rozróżniania tych dźwięków, podobnie jak sylab „ba“ i „da“, jest decydująca dla umiejętności odkodowania języka mówionego.


Mózg pod lupą

Od kilku lat wiadomo, że dysleksja wynika z nieprawidłowej pracy obszarów mózgu związanych ze słuchaniem i widzeniem.

– Badaliśmy frontowy i skroniowy rejon mózgu, a konkretnie zakręt skroniowy przedni (inaczej zakręt Heschla, obszar związany ze słyszeniem) i obszary Wernickego (odpowiedzialny za słuch) oraz Brocka (związany z procesem mowy) – wyjaśnia dr Benasich.

Analizy prowadzone były za pomocą elektroencefalografii (EEG), metody badania aktywności elektrycznej mózgu rejestrowanej na skórze głowy. Techniką zastosowaną przez amerykańskich badaczy było uśrednione EEG dokonywane w bardzo wielu próbach, co nosi nazwę badania potencjałów skojarzonych ze zdarzeniem (ERP, z ang. event-related potentials). Naukowcy stwierdzili, że mózgi niektórych małych pacjentów odmiennie niż u większości dzieci interpretują zasłyszane sygnały – wykorzystują do tego zupełnie inne obszary. Podczas gdy u osób zdrowych aktywna jest raczej lewa półkula, u mających problemy językowe aktywność rozprasza się po całym mózgu bądź przechodzi na prawą stronę.

– Obserwując reakcje dzieci na dźwięki, możemy z 90-procentową dokładnością przewidzieć ich przyszłe problemy językowe – twierdzi dr Benasich, mimo że zastosowana przez nią metoda diagnozowania budzi pewne zastrzeżenia.

– Trudno zinterpretować zapis EEG u dziecka, ponieważ może on wykazywać spore odchylenia – mówi dr Bednarek. – Lepiej skorzystać z funkcjonalnego rezonansu magnetycznego, który pokazuje subtelne różnice w funkcjonowaniu mózgu na podstawie wzrostu przepływu krwi w pewnych jego obszarach.


Zbyt późna diagnoza

Te zastrzeżenia nie podważają jednak potrzeby jak najwcześniejszego rozpoznawania problemów językowych.

W Polsce diagnozuje się dysleksję dopiero u dzieci powyżej 10. roku życia, ale rehabilitację można by zacząć dużo wcześniej, odpowiednio dobierając zabawy, takie jak
sylabizowanie słów, śpiewanie piosenek (w których rozciągane są poszczególne sylaby) czy ćwiczenia uwagi wzrokowej, np. wyszukiwanie szczegółów w wieloelementowym obrazie.

Jeśli więc nasz dwulatek jeszcze nie mówi, a ponadto z trudem biega i skacze, warto skupić się właśnie na tych ćwiczeniach. W rozpoznaniu przyszłych kłopotów językowych może pomóc tzw. skala ryzyka dysleksji, czyli specjalny test przygotowany przez prof. Martę Bogdanowicz z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Gdańskiego.

– Istnieją także inne metody wczesnej diagnozy nieprawidłowego funkcjonowania układu nerwowego – mówi dr Bednarek. – Bada się reakcje motoryczne i posturalne, a także wrażliwość czuciową niemowląt i na tej podstawie można wnioskować o ewentualnych zaburzeniach językowych w przyszłości.


Więcej na temat problemów językowych:

http://www.logopedia.net.pl



dr Agnieszka Maryniak, Klinika Neurochirurgii Centrum Zdrowia Dziecka

Na osobę próbującą zdiagnozować problemy językowe czeka sporo pułapek. Kłopoty te są bowiem warunkowane nieprawidłowościami w rozwoju mózgu, ale niekoniecznie odpowiada za nie niewłaściwy rozwój jednej tylko półkuli. Często zdarza się tak, że obszary związane w zdrowym mózgu z funkcją mowy u osób z problemami językowymi mają zupełnie inną strukturę, mogą być np. mniejsze czy gorzej rozwinięte. Zdarza się, że u niektórych pacjentów magnetyczny rezonans funkcjonalny nie wykazuje jednak żadnych nieprawidłowości w budowie obszarów językowych mózgu. Wynika z tego taki wniosek, że przy zupełnie prawidłowej budowie obszary te mogą pracować nietypowo.

Najczęściej dotyczy to lewej półkuli u osób praworęcznych.

Może również być tak, że u niektórych osób wcale nie widać wyraźnej jednostronnej dominacji funkcji związanych z mową – przy bardziej skomplikowanych zadaniach syntaktycznych, a więc kiedy znaczenie wypowiedzi przenoszone jest przez gramatykę, włączają się u nich w równym stopniu obie półkule albo wręcz większa jest aktywacja w prawej półkuli mózgu, uznawanej za mniej związaną z umiejętnością używania języka.

—not. astan, Źródło : Rzeczpospolita
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 19,10l. , Domowa terapia

Mulesia

  • Gość
Dysleksja i dyskalkulia
« Odpowiedź #85 dnia: Czerwiec 14, 2008, 09:30:44 pm »
Niedoceniana dyskalkulia

Ostatnimi czasy dużo uwagi poświęca się dysleksji, czyli specyficznym trudnościom w nauce czytania i pisania, dość mało mówi się natomiast o dyskalkulii - zaburzeniu zdolności matematycznych. Tymczasem okazuje się, że ta ostatnia jest dużo częstsza i występuje nawet u 6% dzieci (dla porównania: dysleksja dotyka od 2,5 do 4,3% maluchów).

Całość: Kopalnia Wiedzy

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Dysleksja i dyskalkulia
« Odpowiedź #86 dnia: Czerwiec 16, 2008, 09:45:43 am »
W powyższym poście Mulesi umknął link do całości artykułu

Niedoceniana dyskalkulia:
http://kopalniawiedzy.pl/dyskalkulia-dysleksja-Brian-Butterworth-Kuba-5002.html

Offline Emilianka

  • User z prawami do pisania
  • Wyjadacz
  • *****
  • Wiadomości: 3124
Dysleksja i dyskalkulia
« Odpowiedź #87 dnia: Lipiec 31, 2008, 10:26:13 am »
Reedukacja.pl - eksperci o trudnościach w uczeniu się

Niezależną platformę zajmującą się edukowaniem na temat zagadnień związanych z trudnościami w uczeniu się uruchomiono 23 lipca. Internetowy serwis pedagogiczny Reedukacja.pl skierowany jest przede wszystkim do rodziców i nauczycieli. Będzie tu gromadzona wiedza na temat dysgrafii, dysortografii, dyskalkulii i dysleksji. Za pośrednictwem materiałów dydaktycznych przygotowanych przez ekspertów z dziedziny pedagogiki, w tym przedstawicieli polskich uczelni wyższych, serwis pomaga radzić sobie z problemami, które często bagatelizowane są przez otoczenie.

"Pomysł stworzenia Reedukacja.pl to przede wszystkim efekt obserwacji zjawisk, które w bardzo negatywny sposób wpływają na rozwój naszego społeczeństwa. Aby temu zapobiec konieczna jest znajomość problematyki dysfunkcji, a także zgłębianie zagadnień przez nauczycieli i rodziców na temat przyczyn niepowodzeń szkolnych u dzieci i młodzieży. Dzięki temu zwiększają się szansę na wczesne podjęcie stosownych działań, przy których nasz serwis będzie pełnił rolę doradczą" - tłumaczy Daniel Łazuga, pomysłodawca i założyciel Reedukacja.pl. Jak dodaje, twórcy portalu chcą budować społeczność internetową zainteresowaną poszerzaniem wiedzy oraz wzajemną wymianą doświadczeń w zakresie zagadnień obejmujących omawianą problematykę.

Jego zdaniem, zdobycie zaświadczenia o dysleksji nie rozwiązuje problemów dziecka w szkole i nie zwalnia rodziców i nauczycieli z konieczności podejmowania dalszej, często żmudnej pracy w tym obszarze. Ponadto zwraca uwagę, że dysleksja nie jest jedyną przyczyną wpływającą na stopień przyswajania wiedzy. Równie istotne są zagadnienia dotyczące dyskalkulii, zaburzeń mowy, czy zachowania. Dla przykładu problem jąkania dotyka ok. 4 proc. Polaków, z czego większość stanowią osoby do lat 15. Poważna jest skala problemu dzieci z ADD (Attention Deficit Disorder - zaburzenia uwagi) i ADHD (Attention Deficit Hyperactivity Disorder - zespół nadpobudliwości psychoruchowej). Coraz częściej problemy w nauce eksperci przypisują nieprawidłowemu przebiegowi ciąż i porodów. Mogą one powodować minimalne zmiany struktury centralnego układu nerwowego, a tym samym zaburzenia rozwoju funkcji stanowiących podstawę nabywania złożonych czynności, do których należą m.in. czytanie i pisanie. Do innych przyczyn można zaliczyć m.in. brak właściwej stymulacji, wspierania rozwoju dzieci, u których występują drobne opóźnienia. Dzieci coraz mniej czasu poświęcają na prace manualne, tj. rysowanie, wycinanie, często brakuje im kontaktu z książką, którą obecnie wypiera telewizja i komputer.

Wiedza uzyskana m.in. za pośrednictwem serwisu Reedukacja.pl pozwoli m.in. uświadomić sobie jak znaczące jest wspieranie wysiłków dziecka, stała i systematyczna pomoc oraz właściwa motywacja.

Reprezentująca wortal Anna Tchorzewska przypomina, że w Polsce od wielu lat utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie liczba uczniów mających trudności w uczeniu się. Przyjmuje się, że dysleksja rozwojowa występuje u blisko 10 proc. populacji polskiego społeczeństwa, a u około 4 proc. w postaci głębokiej. Jak wynika z danych Centralnej Komisji Edukacyjnej (CKE) liczba tzw. dyslektycznych uczniów z roku na rok wzrasta, wynosząc obecnie (lata 2007-2008) około 9,25 proc. Dla porównania w roku 2002 utrzymywał się na poziomie 7,1 proc., w 2003 - 7,7 proc., w 2004 roku już 8,7 proc., a w 2005 roku aż 9,3 proc.

W najnowszym raporcie CKE zwrócono szczególną uwagę na zróżnicowanie w występowaniu dysleksji między poszczególnymi województwami. W 2008 roku najwięcej uczniów dyslektycznych odnotowano w województwie pomorskim (podobnie jak w roku ubiegłym), natomiast najmniej w podkarpackim (wzrost o 0,6 proc. w stosunku do roku ubiegłego). Jak zauważa Tchorzewska, autorzy opracowania wyrażają niepokój wyraźnym zróżnicowaniem rozkładu występowania uczniów dyslektycznych w powiatach (od 0,8 proc. do 32,7 proc.). Główne przyczyny upatrywane są m.in. w nierównym dostępie do diagnozy psychologiczno-pedagogicznej oraz ciągle niewielkiej wiedzy na temat dysleksji rodziców lub opiekunów dzieci z małych miejscowości i ze wsi.

Platforma Reedukacja.pl składa się z pięciu działów, w których znaleźć można objaśnienia terminologii związanej z podejmowaną problematyką, materiały dydaktyczne - ćwiczenia, testy oraz ciekawe porady, wybrane pozycje fachowej literatury tematycznej, listę konferencji i szkoleń, w tym informacje o studiach podyplomowych.

Dodatkowo serwis umożliwia dostęp do ogólnopolskiej wyszukiwarki specjalistów, która zawiera aktualne dane kontaktowe m.in. do poradni pedagogiczno-psychologicznych oraz do pracowników naukowych zajmujących się omawianymi zagadnieniami. Zawartość merytoryczną tworzą specjalistyczne artykuły, w których znaleźć informacje o dysleksji rozwojowej, ADHD, ADD, czy zaburzeniach mowy.

Redakcja serwisu stara się nawiązywać kontakty z niezależnymi ekspertami, w tym przede wszystkim z wykładowcami polskich uczelni. Wortal ma otwartą formę i może być współtworzony przez każdego, kto dysponuje odpowiednią wiedzą i doświadczeniem, którymi chciałby się podzielić z innymi.

Tchorzewska podkreśla wyjątkowość serwisu Reedukacja.pl. Jak wyjaśnia, Internet zdominowany jest przez strony stowarzyszeń, towarzystw, fundacji, gabinetów terapii dziecięcej, publicznych i niepublicznych poradni pedagogiczno-psychologicznych oraz przez prywatne witryny internetowe osób mających wiedzę, doświadczenie i chęci do dzielenia się nimi. Do opracowań docierają jednak nieliczni, ponieważ domeny te najczęściej nie są pozycjonowane w wyszukiwarkach internetowych, co znacząco wydłuża drogę do nich. Nowy wortal ma zmienić tę sytuację.


www.reedukacja.pl

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8423
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Dysleksja i dyskalkulia
« Odpowiedź #88 dnia: Październik 10, 2008, 09:39:19 am »
Koniec mitów o dysleksji


Dysleksję albo się ignoruje albo nagminnie traktuje jako "papier gwarantujący uczniowi uprzywilejowaną pozycję". Nauczycielom i rodzicom wciąż brak rzetelnej wiedzy na temat tej przypadłości - obrosła mitami, stereotypami i uprzedzeniami, z drugiej strony często nadużywa się tego terminu i wyjaśnia nim wszelkie problemy w nauce. Czas z tym skończyć!

Dysleksja zaczyna się objawiać, zanim jeszcze dziecko pozna litery. Warto wiedzieć o niej jak najwięcej, żeby odpowiednio wcześnie rozpoznać ryzyko dysleksji. Dysleksja to nie choroba czy kalectwo. Specjaliści wyróżniają różne formy dysleksji rozwojowej.

Dysleksja to specyficzne trudności w uczeniu się m.in. pisania, czytania, liczenia. Trudności te wynikają z pewnych zakłóceń w rozwoju dziecka w obszarach takich jak: mowa, spostrzeganie, pamięć (słuchowa i wzrokowa), ruch czy koncentracja.

Dysleksja rozwojowa nie jest spowodowana wolniejszym rozwojem umysłowym. Bardzo często dyslektykami są dzieci o przeciętnym i ponadprzeciętnym rozwoju umysłowym, osiągają także świetne wyniki w testach inteligencji. Nieczytelne pismo oraz dukanie czytanek nie musi oznaczać, że dziecku się nie chce.

Wyróżniamy cztery formy dysleksji rozwojowej:

    * dysleksja: trudności w czytaniu, dzieci z dysleksją czytają zwykle wolniej,
    * dysortografia: trudności w opanowaniu poprawnej pisowni (w tym popełnianie błędów ortograficznych),
    * dysgrafia: trudności w opanowaniu czytelnego pisania („bazgranie jak kura pazurem”),
    * dyskalkulia: trudności w uczeniu się matematyki.

Objawy sugerujące dysleksję można wykryć już u maluchów. Jednak rzetelną diagnozę można postawić dopiero po 10 roku życia. Symptomy, które mogą świadczyć o przyszłych trudnościach to:

    * niechęć do raczkowania,
    * problemy z utrzymaniem równowagi na siedząco i stojąco,
    * obniżone napięcie mięśniowe (dziecko słabo chwyta przedmioty, nie radzi sobie z układaniem klocków),
    * późniejsze od równolatków rozpoczęcie chodzenia,
    * trudności z jedzeniem łyżką,
    * niechęć do rysowania.
    * późniejsze rozpoczęcie mowy, a w wieku ok. 3 lat porozumiewanie się za pomocą pojedynczych wyrazów i bardzo prostych zdań (zamiast złożonych)
    * w "zerówce" dziecko zapomina, jak wyglądają litery, nie potrafi rozłożyć słów na głoski i złożyć ich w słowo

Spotykam się z tym, że rodzice lekceważą wczesne sygnały, szczególnie, gdy mają jedno dziecko i brak im porównania. Zdarza się także, niestety, choć coraz już rzadziej, że nauczyciele w przedszkolu czy szkole także nie zauważają pewnych sygnałów. Rodzice dyslektyków mogą słyszeć od lekarzy, aby nie przejmować się trudnościami rozwojowymi, że chłopcy później zaczynają mówić, czy, że dziecko jest małe i wyrośnie. Wyrośnie na pewno, tyle że z ubranek. Gdy dziecko jest w wieku przedszkolnym i widzicie Państwo, że ma z czymś trudności, warto zasięgnąć porady psychologa i rozpocząć usprawnianie tych funkcji, które wolniej się rozwijają: wzrokowo - przestrzennych, ruchowych czy słuchowo - językowych. Od nich zależeć będzie, jak szybko dziecko nauczy się później czytać i pisać.

Zdarza się, że trudności w czytaniu i pisaniu brane za dysleksję są wynikiem szerszych problemów z nauką. Ważne, aby nie mylić ich z dysleksją ani, aby zbyt pochopnie nie stawiać diagnozy! Kłopoty z nauką nie biorą się z nikąd. Ich przyczyny możemy upatrywać w:

    * niskim rozwoju umysłowym,
    * wadach wzroku, słuchu (ważna jest konsultacja medyczna),
    * nie dbaniu o wychowanie i naukę dziecka przez rodzinę i szkołę, które często prowadzą do podobnych objawów, ale nazywane są pseudodysleksją
    * schorzenia neurologiczne (np. mózgowe porażenie dziecięce, epilepsja).

Dyslektykom powinni pomagać wykwalifikowani reedukatorzy (terapeuci pedagogiczni) z poradni psychologiczno - pedagogicznych oraz z oddziałów Polskiego Towarzystwa Dysleksji (lista oddziałów na stronie http://dysleksja.univ.gda.pl). W poradni dzieci po specjalistycznych badaniach otrzymują opinię o dysleksji. Dzięki takiej opinii można pomóc dziecku przed nieprzyjemnościami w szkole oraz liczyć na zrozumienie nauczycieli i dostosowanie nauczania. Jest to opinia o dostosowaniu warunków egzaminacyjnych do dysfunkcji ucznia.

Niestety spotykam się z tym, że rodzice załatwiają dziecku zaświadczenie, aby miało łatwiej. To ogromny błąd i przejaw skrajnej lekkomyślności. Sama opinia nie załatwi sprawy! Należy pracować z dzieckiem. Prof. Marta Bogdanowicz, psycholog i założycielka Polskiego Towarzystwa Dysleksji zawsze podkreślała, że zajęcia z reedukatorem mają sens tylko wtedy, gdy rodzice powtarzają je z dzieckiem w domu. Ważne jest, by zainteresować dziecko książką, codziennie mu czytać. Pani profesor sama ma doświadczenie wychowywania dyslektycznego dziecka. Przez całą zerówkę, a później przez cztery lata szkoły podstawowej codziennie pracowała z córką. I dzięki temu udało się pokonać dysleksję, a córka skończyła dwa fakultety.

Terapia dla dzieci dyslektycznych polega na usprawnianiu zaburzonych funkcji wzroku, słuchu i ruchu, za pomocą różnych ćwiczeń. Zajęcia z dzieckiem powinny być prowadzone do skutku - nie powinno się ich przerywać, jeśli objawy dysleksji się utrzymują. Pamiętajcie Państwo, że brak pomocy dzieciom w pierwszych klasach podstawówki spowoduje nie tylko trudności w nauce pisania czy czytania, ale także kłopoty z innymi przedmiotami. Uczniowie czują się gorsi, przeżywają pierwsze niepowodzenia szkolne, które mogą przełożyć się na utratę wiary w siebie, lęk przed szkołą. Jak pisałam w artykule "Skup się wreszcie", bardzo polecam, nie tylko uczniom z dysfunkcjami, ćwiczenia z zakresu kinezjologii edukacyjnej P. Dennisona, czyli ”gimnastyki mózgu”. Pomagają w odpowiedniej pracy mózgu i w pełnym wykorzystać jego potencjału, koordynują pracę obu półkul mózgowych, rozluźniają napięcie mięśniowe.

Terapeuci pedagogiczni polecą Państwu ćwiczenia graficzne ułatwiające pisanie liter i przygotowujące do nauki pisania, dyktanda graficzne - dobrane do indywidualnych potrzeb dziecka.

Najważniejsze: zarówno sam terapeuta jak i sam rodzic to za mało. Zadowalające wyniki w pracy z dyslektycznym dzieckiem osiągnie się w tandemie! Właściwa diagnoza i systematyczne ćwiczenia zaproponowane przez psychologa czy pedagoga są w przypadku dysleksji kluczem do sukcesu!

Autorka jest z wykształcenia psychologiem, posiada doświadczenie w diagnozowaniu i opiece psychologicznej dzieci i ich rodziców. Prowadzi grupy socjoterapeutyczne dla dzieci, warsztaty edukacyjne dla rodziców i nauczycieli, specjalizuje się w terapii uzależnień.

onet dziecko
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26484
Dysleksja i dyskalkulia
« Odpowiedź #89 dnia: Listopad 06, 2008, 05:09:31 pm »
Problemy szkolne z pisaniem i czytaniem
Cytuj
Tekst Kamila Waleszkiewicz
Twoje dziecko nie lubi czytać, a może nawet kolorować? Kiepsko pisze? Odrabianie lekcji to udręka?


Pani w przedszkolu albo Pani w szkole uważa, że dziecko musi więcej ćwiczyć pisane i czytanie...


Zastanawiasz się... A może już nawet psycholog stwierdził zagrożenie dysleksją i/lub zaburzenia koncentracji uwagi!
A może podejrzewasz u swojego dziecka zespół nadpobudliwości psychoruchowej ADHD...?

Zanim zapadnie „wyrok”... Idź z dzieckiem do optyka optometrysty!


Być może Twoja pociecha po prostu ma problemy - nie z koncentracją uwagi, nie z lenistwem i rozkapryszeniem – lecz ze wzrokiem! Ze wzrokiem? – pytasz – To do okulisty? Tak, ale...

Może Twoje dziecko ma problemy z widzeniem obuocznym i akomodacją – dlatego gdy patrzy na litery w książce – nie widzi ich ostro. Litery się czasami rozmazują, a czasami nie! Litery się czasami ruszają, przemieszczają, a czasami grzecznie stoją. Czasami tło wokół liter żółknie albo litery mają za sobą jakby cień. Czasami po kilku minutach czytania rozmazują się, giną lub robią się podwójne. Ale w badaniu u okulisty najczęściej lekarz tego nie zauważy... Dlaczego? Bo szuka czegoś innego...

Cytuj
W akcję Zabierz dyslektyka do optyka-optometrysty lub okulisty włączają się:

Więcej:
http://forum.darzycia.pl/vp146118.htm#146118
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26484
Dysleksja i dyskalkulia
« Odpowiedź #90 dnia: Listopad 09, 2008, 10:28:32 am »
Czytać i pisać – iak to uatfo powjedzici

Tych uczniów chroni prawo. Ale nadal niektórzy uważają, że dysleksja to nowomodny wykręt przed wkuwaniem. Mogą dziecku zrobić krzywdę na całe życie.
Dawniej dyslektyka nazywano zdolnym leniem. Taki bystry, a ma kłopoty z nauką. Czytając, duka. Pisząc, popełnia horrendalne błędy. Jak jakiś tępak albo niechluj.

Cytuj
Przyczyny dysleksji
Nie ma obowiązującej teorii na ten temat. Wiadomo, że dysleksja częściej występuje u dzieci rodziców dyslektyków. W tym roku szwedzcy naukowcy zidentyfikowali gen DYXC1 w chromosomie 15. Jego uszkodzenie zwiększa prawdopodobieństwo dysleksji. Na pewno nie jest to jedyny gen odpowiedzialny za tę wadę, ale inne są jeszcze do odkrycia. Neurolodzy mówią też o przyczynach nabytych. Otóż dysleksja może być skutkiem mikrourazów mózgu i centralnego układu nerwowego, do których doszło w okresie ciąży, porodu lub tuż po nim.


Więcej:
http://www.dlarodzinki.pl/artykul/czytaj/czytac-i-pisac-iak-to-uatfo-powjedzici,393/
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline zija

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący Gadacz
  • ****
  • Wiadomości: 433
    • http://dzieciom.pl\4687
Odkryto źródła dysleksji ???
« Odpowiedź #91 dnia: Marzec 20, 2009, 02:13:58 pm »
http://wiadomosci.onet.pl/1936745,69,odkryto_zrodla_dysleksji,item.html
Odkryto źródła dysleksji
Najnowsze badania dowodzą, że dysleksja jest wynikiem niezdolności mózgu do powiązania liter z ich dźwiękowymi odpowiednikami.
Naukowcy holenderscy, którzy porównywali aktywność mózgową dyslektyków i osób czytających normalnie, zauważyli, że mózgi osób cierpiących na dysleksję aktywują się w znacznie słabszym stopniu w obszarze kory górnej skroniowej, która odpowiada między innymi za przetwarzanie dźwięków. Badacze mają nadzieję, że ich odkrycie pomoże w lepszym zrozumieniu zaburzenia, które dotyka 4-10% populacji.
******************************************************
 ??? ciekawe czy naukowcy mają racje i na ile ?
ps ja  jestem dyslektykim  8)
kamila 22l porażenie mózgowe  i epi wygasła

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 26484
Odp: Dysleksja i dyskalkulia
« Odpowiedź #92 dnia: Sierpień 12, 2009, 10:56:47 am »
MEN nie chce słyszeć o dyskalkulii
Renata Czeladko 11-08-2009,

To humbug - tak wiceminister mówi o wrodzonych trudnościach uczniów z matematyką. Resort zakazał badań nad tym zaburzeniem

– Dyskalkulia to zaburzenia powodujące trudności w uczeniu się matematyki. Uczeń może mieć problem z zapisywaniem działań i liczb – wyjaśnia Katarzyna Leśniewska z Centrum Metodycznego Pomocy Psychologiczno-Pedagogicznej MEN.

Centrum chciało przeprowadzić ogólnopolskie badania, by sprawdzić, ilu uczniów dotyczy ten problem, i ewentualnie zaproponować im jakąś pomoc. A ta może być bardzo potrzebna, bo od przyszłego roku matura z matematyki będzie obowiązkowa.

Na swej stronie internetowej centrum zamieściło więc ankietę skierowaną do wszystkich poradni psychologiczno-pedagogicznych w kraju z pytaniami m.in. o: liczbę diagnozowanych przypadków dyskalkulii i wydawanych rocznie opinii, przygotowanie specjalistów do badania tego zjawiska, formy pomocy uczniom. W ankiecie jest też pytanie o to, czy pracownicy poradni widzą potrzebę wprowadzenia zmian w prawie, które dawałyby uczniom z dyskalkulią jakieś przywileje, np. podczas egzaminów. Tak jak zaświadczenia o dysleksji czy dysgrafii dają uczniom prawo do dłuższego pisania testu i łagodniejszego oceniania błędów ortograficznych.

Badanie miało się zakończyć pod koniec września. Do centrum zaczęły już spływać pierwsze odpowiedzi. We wtorek jednak zostało wstrzymane. Powód? Nie spodobało się w MEN.

– Chcieliśmy zbadać, jak szerokie jest zjawisko dyskalkulii w szkołach i czy uczniowie z takimi trudnościami potrzebują na egzaminach pomocy – tłumaczy Elżbieta Nerwińska, dyrektor centrum. – Niestety, nie skonsultowaliśmy naszych działań z MEN, które nie widzi potrzeby takich badań. Wycofujemy więc prośbę do poradni, by nadsyłały dane.

To wiceminister edukacji prof. Zbigniew Marciniak, matematyk, uznał, że tego badania robić nie trzeba. Dlaczego? – Dyskalkulia to humbug naukowy. Pojęcie "dyskalkulia" zrodziło się w latach 30. XX wieku – uzasadnia wiceminister. – Przypuszczano, że jest takie miejsce w mózgu, w którym koncentrują się zdolności matematyczne i jego uszkodzenie powoduje wrodzoną niemożność nauczenia się matematyki. Ta teoria nie została nigdy potwierdzona.

Dyrektor Nerwińska zaznacza jednak, że są różne stanowiska w tej sprawie i niektórzy eksperci uznają, iż dyskalkulia to prawdziwy problem. – Nie jest rozstrzygnięte, czy można mówić o specyficznych trudnościach w uczeniu się matematyki, czy też takie zjawisko w ogóle nie istnieje. Zamierzam więc zlecić pracownikom centrum – już bez angażowania poradni w kraju – analizowanie tego zjawiska i przedstawienie wniosków – zapowiada.

Niezależnie od efektów analiz MEN nie zamierza łagodniej traktować maturzystów z dyskalkulią. – Żadne zaświadczenia o niej nie będą uwzględniane na maturze z matematyki. Nie przewidujemy też żadnych ulg z tego powodu na tym egzaminie – podkreśla wiceminister Marciniak.

Dyrektor poradni w Słupsku Jolanta Kamińska mówi, że dyskalkulia dotyka ok. 1 proc. populacji. – Matura z matematyki może być dla takich osób trudna. Nie mają np. wykształconego pojęcia liczby. Jednak jeśli zaczęto by przyznawać jakieś ulgi z tego tytułu, to im bliżej by było do egzaminu, tym więcej osób zgłaszałoby się do poradni po zaświadczenia – przyznaje.

Co o tym sądzą nauczyciele? Zdaniem matematyka Wiesława Włodarskiego, dyrektora LO im. Ruy Barbosy w Warszawie, to źle, że MEN zakazał przeprowadzenia ankiety, bo dzięki niej można byłoby lepiej poznać zjawisko.

– Miałem jeden przypadek dyskalkulii. Uczeń doskonale pojmował treść zadań. Potrafił dobierać metodę rozwiązania, ale nie było szans, żeby poprawnie napisał najprostsze zadanie, bo zamiast 107 pisał 10007 – opowiada. Jak historia się skończyła? – Zrozumiał, że nikt nie postawi mu oceny na ładne oczy. Przeszedł ostrą szkołę i nawet zdał maturę z matematyki – dodaje dyrektor.

Rzeczpospolita
http://www.rp.pl/artykul/347588.html
Pozdrawiam :))
"Starsza Wiosenna Miotełka"

Offline zija

  • User z prawami do pisania
  • Raczkujący Gadacz
  • ****
  • Wiadomości: 433
    • http://dzieciom.pl\4687
czy dyslektycy stracą ulgi na egzaminach?
« Odpowiedź #93 dnia: Sierpień 14, 2009, 08:20:18 am »
http://wiadomosci.onet.pl/2025587,11,item.html
"Rzeczpospolita": Ani na sprawdzianie po podstawówce, ani na egzaminie gimnazjalnym, ani na maturze ma nie być już ulg dla dyslektyków - wprowadzenie takich zmian rozważa, resort edukacji. Dziennik przypomina, że w tym roku z ulg dla dyslektyków skorzystało ok. 100 tys. z 1,3 mln zdających.
Wiceminister w MEN, prof. Zbigniew Marciniak powiedział gazecie, że w zamian ma być wydłużony czas egzaminów. Podkreślił, że zwłaszcza na egzaminach maturalnych "musi obowiązywać taka sama, uczciwa miara dla wszystkich", bo - jak uzasadniał - jest to jednocześnie egzamin na wyższe studia.

"Rz" przypomina, że ulgi przysługujące dotychczas dyslektykom ze specjalnymi zaświadczeniami z poradni psychologiczno-pedagogicznych, to przede wszystkim prawo do łagodniejszego oceniania, a także do: korzystania z pomocy nauczyciela, który czyta teksty i treść zadań; rozwiązywania testu na komputerze, wydłużonego czasu zdawania i pisania na osobnej sali.
kamila 22l porażenie mózgowe  i epi wygasła

 

(c) 2003-2019 Team Dar Życia :: nota prawna :: o plikach Cookies :: biuro@darzycia.pl
Polecamy:   Forum o zwierzętach