Aktualności: Zapraszamy na nowo powstałe Forum dyskusyjne o szyciu http://forum.metkiiwszywki.pl

Autor Wątek: Prawo dla nas - pytania  (Przeczytany 17827661 razy)

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Kiedy można odwołać darowiznę
« Odpowiedź #250 dnia: Marzec 04, 2006, 05:22:12 pm »
Kiedy można odwołać darowiznę

Podarowałem synowi samochód. Okazał się niewdzięczny. Odmówił opiekowania się mną podczas choroby. Czy mogę odwołać darowiznę?

 TAK.  Darowiznę można odwołać z powodu rażącej niewdzięczności obdarowanego, której dopuścił się już po zawarciu umowy, na przykład odmówił opiekowania się nim podczas choroby, mimo że mógł to zrobić. Za rażącą niewdzięczność uważa się również popełnienie przez obdarowanego przestępstwa przeciwko zdrowiu, czci lub mieniu darczyńcy. Nie są nią natomiast zwykłe konflikty rodzinne.

PODSTAWA PRAWNA
• Artykuł 899 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny.

Gazeta Prawna 3.03.2006r
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Prawo dla nas - pytania
« Odpowiedź #251 dnia: Marzec 06, 2006, 08:33:26 pm »
Uprawnienia współmałżonka

Od przeszło dwóch tygodni mój mąż znajduje się na leczeniu w szpitalu. Czy w czasie jego choroby mogę pobrać pensję męża od jego pracodawcy? Czy potrzebuję do tego specjalnego pełnomocnictwa?

W sytuacji gdy istnieje przemijająca przeszkoda, która dotyczy jednego z małżonków, a za taką można uznać czasowy pobyt w szpitalu, drugi z małżonków może za niego działać w sprawach tzw. zwykłego zarządu. W szczególności może pobierać należności, które przypadają nieobecnemu małżonkowi, np. pensję. Do dokonywania takich czynności nie wymaga się pełnomocnictwa, istotne jest, aby małżonkowie pozostawali we wspólnym pożyciu.

Małżonek, który nie zgadza się na działania współmałżonka może się temu sprzeciwić. Sprzeciw ten względem osób trzecich będzie skuteczny tylko wtedy, jeżeli będzie im wiadomy.

Gazeta Podatkowa 20.03.2006r

PRAWO RODZINNE/USTRÓJ MAJĄTKOWY
Majątek małżonków – czyli co twoje, co moje, co nasze


Wiedza o tym, jak małżonkowie mogą ułożyć swoje relacje majątkowe, wciąż jest nikła. Nierzadko dopiero, gdy mają jakiś kłopot, zdają sobie sprawę, że można było go uniknąć, zawierając odpowiednią umowę.

Wiele osób, zarówno małżonków, jak i narzeczonych, zastanawia się nad jak najlepszym ułożeniem wzajemnych relacji majątkowych. Istnieją różne małżeńskie ustroje majątkowe, i – co oczywiste – różne ich konsekwencje. Jednak od roku uregulowane są inaczej niż kiedyś. Tych zmian kodeksu rodzinnego i opiekuńczego wielu czytelników wciąż nie zna, o czym świadczą liczne telefony w tych sprawach do naszej redakcji. Najczęściej padają pytania o to, co jest czyją własnością i czy małżonek odpowiada za wszystkie długi drugiego małżonka.

Jak zarządzać wspólnym majątkiem

Większość małżonków decyduje się na posiadanie wspólnego majątku, czyli na wspólność ustawową, która powstaje z chwilą zawarcia małżeństwa. Taka wspólność obejmuje przedmioty majątkowe nabyte w czasie trwania małżeństwa przez oboje małżonków lub przez jednego z nich. Przedmioty, które nie są objęte wspólnością ustawową, należą do majątku osobistego każdego z małżonków.

Każdy z małżonków ma prawo do samodzielnego zarządzania majątkiem wspólnym. I tak np. każdy z małżonków może zdecydować, czy i gdzie odda do naprawy wspólny samochód albo w jakim zakresie przeprowadzony zostanie remont mieszkania. Samodzielne zarządzanie majątkiem wspólnym nie oznacza jednak dowolności.

Małżonkowie mają obowiązek współdziałać w zarządzie majątkiem wspólnym. Oznacza to, że powinni m.in. informować się nawzajem o tym, jaki jest stan tego majątku, jak nim zarządzają i czy obciążają go jakieś zobowiązania – np. jeśli istnieją zaległości czynszowe. Nieprzestrzeganie tych obowiązków – gdy na przykład okaże się, że jeden z małżonków bez wiedzy drugiego trwoni majątek – może skutkować ograniczeniem lub pozbawieniem go prawa do samodzielnego zarządu wspólnym majątkiem albo ustanowieniem przymusowej rozdzielności majątkowej.

Warto pamiętać, że w wyłącznej gestii małżonka leży zarządzanie przedmiotami służącymi mu do wykonywania zawodu lub prowadzenia działalności zarobkowej. Tak więc, mimo wspólnego majątku, małżonek będący np. stomatologiem będzie sam decydował o tym, czy używany przez niego sprzęt stomatologiczny wymaga wymiany czy nie. W razie przemijającej przeszkody – np. choroby, drugi małżonek może jednak dokonywać niezbędnych bieżących czynności.

Kiedy trzeba uzyskać zgodę współmałżonka

Małżonek nie zawsze może samodzielnie zarządzać wspólnym majątkiem – od tej zasady istnieją bowiem wyjątki. Zgoda drugiego małżonka jest potrzebna do dokonania:

• czynności prawnej prowadzącej do zbycia, obciążenia, odpłatnego nabycia nieruchomości lub użytkowania wieczystego, jak również prowadzącej do oddania nieruchomości, aby używać lub pobierać z niej pożytki (czyli np. sprzedaż i zamiana mieszkania, obciążenie mieszkania hipoteką, oddanie pola w dzierżawę),
• czynności prawnej prowadzącej do zbycia, obciążenia, odpłatnego nabycia prawa rzeczowego, którego przedmiotem jest budynek lub lokal (np. zastaw, użytkowanie nieruchomości, nabycie spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu),
• czynności prawnej prowadzącej do zbycia, obciążenia, odpłatnego nabycia i wydzierżawienia gospodarstwa rolnego lub przedsiębiorstwa,
• darowizny z majątku wspólnego, z wyjątkiem drobnych darowizn zwyczajowo przyjętych (czyli np. drobnych prezentów).

Małżonek, który nie zgadza się na czynność, której współmałżonek zamierza dokonać w związku z zarządzaniem wspólnym majątkiem, ma możliwość sprzeciwienia się takiej czynności. Taki sprzeciw ma zabezpieczać przed lekkomyślnymi i niegospodarnymi zachowaniami partnera.

PRZYKŁAD Witold Kotowski, który ma z żoną wspólny majątek, kupuje samochód na raty. W salonie samochodowym musi podpisać umowę kredytową. Jeśli sprzedawca nie uzyska zgody jego małżonki na kupno samochodu, musi liczyć się z tym, że jeżeli Kotowski nie będzie spłacał kredytu, firma nie będzie mogła odzyskać długu ze wspólnego majątku małżonków. Możliwe będzie jedynie zaspokojenie z majątku osobistego Kotowskiego (o ile on taki posiada) – np. egzekucji z mieszkania, które nabył przed ślubem. Żona nie wyrażała bowiem zgody na zaciągnięcie zobowiązania, które obciąża ich wspólny majątek.

Gdy jeden z małżonków ma dług

Może się zdarzyć, że tylko jeden z małżonków się zadłużył, a oboje mają wspólny majątek – np. dług powstał w związku z działalnością gospodarczą prowadzoną przez jednego z nich. Załóżmy, że małżonek prowadzący firmę zaciągnął kredyt kupiecki u kontrahenta. W takiej sytuacji to, czy przedsiębiorca, który udzielił kredytu, będzie mógł żądać zwrotu pieniędzy ze wspólnego majątku małżonków (np. z ich wspólnych oszczędności), zależy od tego, czy drugi małżonek zgodził się na zaciągnięcie zobowiązania. W tym przypadku miałby zgodzić się na zaciągnięcie kredytu kupieckiego. Jeśli wyraził taką zgodę, wierzyciel może żądać zaspokojenia również z majątku wspólnego małżonków.

Jeżeli jednak dług został zaciągnięty bez zgody drugiego małżonka, albo zobowiązanie jednego z małżonków nie wynika z czynności prawnej, wówczas wierzyciel może żądać zaspokojenia z majątku osobistego dłużnika, z wynagrodzenia za pracę lub z dochodów uzyskanych przez dłużnika z innej działalności zarobkowej, jak również z korzyści uzyskanych z praw autorskich i pokrewnych, praw własności przemysłowej czy innych praw twórcy. Jeżeli wierzytelność powstała w związku z prowadzeniem przedsiębiorstwa, zaspokojenie może nastąpić także z przedmiotów majątkowych wchodzących w skład przedsiębiorstwa (np. z licytacji maszyn).

Jeżeli wierzytelność powstała przed powstaniem wspólności majątkowej lub dotyczy majątku osobistego jednego z małżonków, wówczas wierzyciel może żądać zaspokojenia tylko z majątku osobistego dłużnika, z wynagrodzenia za pracę lub z dochodów uzyskanych przez dłużnika z innej działalności zarobkowej, jak również z korzyści uzyskanych z praw twórcy.

SŁOWNIK

Majątek wspólny – przedmioty nabyte przez małżonków w trakcie trwania wspólności ustawowej
Majątek osobisty – przedmioty majątkowe nieobjęte wspólnością ustawową (kiedyś był to tzw. majątek odrębny)
Dorobek – wzrost wartości majątku każdego z małżonków po zawarciu umowy majątkowej
Surogacja majątku osobistego – do majątku osobistego małżonka zalicza się wszystkie przedmioty majątkowe nabyte w zamian za składniki majątku osobistego (np. mieszkanie nabyte w zamian za pieniądze ze spadku).

Umowa majątkowa, czyli intercyza

Coraz chętniej podpisywane są tzw. intercyzy – czyli małżeńskie umowy majątkowe, które wyłączają ustrój wspólności majątkowej. Należy jednak pamiętać, że taką umową można nie tylko ustanowić rozdzielność majątkową, ale także ograniczyć lub rozszerzyć wspólność majątkową – czyli umówić się, że wspólnym majątkiem będzie na przykład mieszkanie kupione przed zawarciem małżeństwa. Taką umowę można zawrzeć zarówno przed, jak i po zawarciu małżeństwa. Od roku, po wprowadzeniu nowych przepisów, możliwe jest również wprowadzenie rozdzielności majątkowej z wyrównaniem dorobków.

Wspólność nie zawsze do rozszerzenia

Jak już wspomnieliśmy, małżeńską umową majątkową można rozszerzyć wspólność majątkową. Jednak również w tym przypadku istnieją pewne wyjątki. Wspólności nie można bowiem rozszerzyć na:
• przedmioty majątkowe, które przypadną małżonkowi z tytułu dziedziczenia, zapisu lub darowizny (czyli spadek jest własnością tylko tego małżonka, który go otrzymał),
• prawa majątkowe, które wynikają ze wspólności łącznej podlegającej odrębnym przepisom (czyli np. wspólności nie można rozszerzyć na prawa wynikające z prowadzenia przez jednego małżonków spółki cywilnej
– m.in. na prawo reprezentacji spółki; jednak zysk ze spółki cywilnej wejdzie do majątku wspólnego),
• prawa niezbywalne, które mogą przysługiwać tylko jednej osobie (np. prawa autorskie),
• wierzytelności z tytułu odszkodowania za uszkodzenie ciała lub wywołanie rozstroju zdrowia, o ile nie wchodzą one do wspólności ustawowej, jak również wierzytelności z tytułu zadośćuczynienia za doznaną krzywdę,
• niewymagalne jeszcze wierzytelności z tytułu wynagrodzenia za pracę lub z tytułu innej działalności zarobkowej każdego z małżonków.

Zakłada się, że w razie ustania wspólności udziały małżonków są równe, chyba że małżeńska umowa majątkowa stanowi inaczej.

Ustanowienie rozdzielności majątkowej

Jeżeli małżonkowie ustanowią w drodze umowy rozdzielność majątkową, wówczas każdy z nich zachowuje zarówno majątek nabyty przed zawarciem umowy, jak i majątek nabyty później. W takiej sytuacji każdy z małżonków zarządza samodzielnie swoim majątkiem.

Od roku możliwe jest również ustanowienie rozdzielności majątkowej z wyrównaniem dorobków (dorobek to wzrost wartości majątku każdego z małżonków po zawarciu umowy majątkowej – czyli krótko mówiąc to, co małżonkowie nabędą po zawarciu takiej umowy – np. nieruchomości, zarobione pieniądze). Po ustaniu rozdzielności majątkowej małżonek, którego dorobek jest mniejszy od dorobku drugiego małżonka (czyli jeden małżonek wzbogacił się mniej niż drugi), może żądać wyrównania dorobków przez zapłatę lub przeniesienie prawa. Dotyczy to, przykładowo, takich sytuacji, gdy dorobek jednego z małżonków jest niższy z powodu prowadzenia domu, wychowywania dzieci czy stanu zdrowia.

Może się jednak zdarzyć, że jeden z małżonków ma niższy dorobek, dlatego że np. trwonił majątek. Dla takich sytuacji istnieje pewne ustawowe zabezpieczenie – każdy z małżonków może z ważnych powodów żądać zmniejszenia obowiązku wyrównania dorobków. Wyrównania dorobków mogą dokonać umownie sami małżonkowie. Jeśli jednak nie mogą porozumieć się co do sposobu lub wysokości wyrównania, wówczas spór rozstrzygnie sąd.

Kiedy powstaje ustrój przymusowy

Każdy z małżonków może z ważnych powodów żądać zniesienia przez sąd wspólności majątkowej, zarówno ustawowej, jak i umownej. Obecnie nie wnioskuje się już o zniesienie wspólności przez sąd, natomiast wnosi się o ustanowienie przez sąd rozdzielności majątkowej. Może je zgłosić z ważnych powodów każdy z małżonków.

Rozdzielność majątkowa powstaje z dniem oznaczonym w wyroku, który ją ustanawia. W wyjątkowych wypadkach sąd może ustanowić rozdzielność z dniem wcześniejszym niż wytoczenie powództwa – przede wszystkim wtedy, gdy małżonkowie żyli w rozłączeniu. Rozdzielność majątkowa powstaje z mocy prawa w razie ubezwłasnowolnienia lub ogłoszenia upadłości jednego z małżonków. Uchylenie ubezwłasnowolnienia, a także umorzenie, ukończenie lub uchylenie postępowania upadłościowego powoduje, że między małżonkami powstaje ustawowy ustrój majątkowy (czyli ustawowa wspólność majątkowa).

CO NALEŻY DO MAJĄTKU WSPÓLNEGO

Do majątku wspólnego należą:
• pobrane wynagrodzenie za pracę i dochody z innej działalności zarobkowej każdego z małżonków
• dochody z majątku wspólnego, jak również z majątku osobistego każdego z małżonków
• środki zgromadzone na rachunku otwartego lub pracowniczego funduszu emerytalnego każdego z małżonków.

ZAPAMIĘTAJ: INTERCYZA NOTARIALNIE

Intercyza musi być zawarta w formie aktu notarialnego – maksymalna taksa notarialna wynosi 400 zł, ale można negocjować z notariuszem niższą opłatę. Taką umowę można zmienić lub rozwiązać – również w formie aktu notarialnego. Jeśli zostanie rozwiązana w czasie trwania małżeństwa, między małżonkami powstaje wspólność ustawowa, chyba że postanowili inaczej.

CO TO JEST SUROGACJA MAJĄTKU OSOBISTEGO

Warto wiedzieć, że w przypadku majątków osobistych istnieje tzw. pełna surogacja. Oznacza to, że do majątku osobistego małżonka zalicza się wszystkie przedmioty majątkowe nabyte w zamian za składniki majątku osobistego.
Oto przykład. Mikołaj Gaszyński jest pracownikiem dużej agencji reklamowej. Za stworzenie reklamy, dzięki której firma uzyskała duży zysk, otrzymał nagrodę – jeden z najnowszych modeli kina domowego. Z uwagi na fakt, że jest to nagroda za osobiste osiągnięcia pana Gaszyńskiego, stanowi jego majątek osobisty. Jeśli pan Gaszyński sprzeda kino domowe i kupi za nie komputer – również będzie to jego majątek osobisty. Na tym polega właśnie pełna surogacja majątku osobistego.


Rozdzielność majątkowa powstaje także na skutek orzeczenia separacji. Z chwilą zniesienia separacji między małżonkami powstaje ustawowy ustrój majątkowy. Jednak na zgodny wniosek małżonków sąd orzeknie o utrzymaniu między małżonkami rozdzielności majątkowej.

CO NALEŻY DO MAJĄTKU OSOBISTEGO

Do majątku osobistego należą:
• przedmioty majątkowe nabyte przed powstaniem wspólności ustawowej
• przedmioty majątkowe nabyte w drodze dziedziczenia, zapisu lub darowizny (chyba że spadkodawca lub darczyńca postanowi inaczej)
• prawa majątkowe wynikające ze wspólności łącznej, podlegającej odrębnym przepisom
• przedmioty majątkowe służące wyłącznie do zaspokajania osobistych potrzeb jednego z małżonków
• prawa niezbywalne, które mogą przysługiwać tylko jednej osobie
• przedmioty uzyskane z tytułu odszkodowania za uszkodzenie ciała lub wywołanie rozstroju zdrowia albo z tytułu zadośćuczynienia za doznaną krzywdę (nie dotyczy to jednak renty należnej poszkodowanemu małżonkowi z powodu całkowitej lub częściowej utraty zdolności do pracy zarobkowej albo z powodu zwiększenia się jego potrzeb lub zmniejszenia widoków powodzenia na przyszłość)
• wierzytelności z tytułu wynagrodzenia za pracę lub z tytułu innej działalności zarobkowej jednego z małżonków
• przedmioty majątkowe uzyskane z tytułu nagrody za osobiste osiągnięcia jednego z małżonków
• prawa autorskie i prawa pokrewne, prawa własności przemysłowej oraz inne prawa twórcy
• przedmioty majątkowe nabyte w zamian za składniki majątku osobistego, chyba że przepis szczególny stanowi inaczej.

Ewa Usowicz

Jak ustalić, co jest wspólne, a co nie

Izabela Skorupka, adwokat specjalizujący się w prawie rodzinnym

Z poszczególnymi małżeńskimi ustrojami majątkowymi wiążą się odrębne problemy praktyczne. W przypadku wspólności majątkowej, wątpliwości małżonków wzbudza często problem tego, co jest wspólne, a co nie.

Zasadą jest, że rzeczy nabyte przed zawarciem małżeństwa stanowią majątek osobisty. Do majątku osobistego wchodzi również darowizna, dziedziczenie itd. (art. 33 k.r.o.) Ale np. podstawowe wyposażenie mieszkania jest traktowane jako wspólne, jeśli nawet dana rzecz została nabyta przed ślubem. Wspólna jest również darowizna w postaci ślubnych prezentów. Warto również pamiętać, że domniemywa się, że udziały małżonków we wspólnym majątku są równe – nie ma więc znaczenia fakt, że tylko jedna osoba pracowała zarobkowo, podczas gdy druga np. przez lata zajmowała się domem.

Niewłaściwe korzystanie z rzeczy wspólnych bywa podnoszone podczas spraw rozwodowych i o podział majątku – np. fakt, że z samochodu korzysta tylko jeden z małżonków, mimo że to wspólna własność.

Coraz więcej osób korzysta obecnie z tzw. częściowej rozdzielności majątkowej, gdyż coraz częściej przyszli małżonkowie, nawet jeśli są ludźmi młodymi, dysponują znacznym majątkiem już przed zawarciem małżeństwa. Dlatego w drodze umowy, zawieranej przed notariuszem, składają oświadczenia stwierdzające, co będzie ich majątkiem wspólnym, a co osobistym.

Dzieje się tak często w sytuacji, kiedy osoby zamierzające zawrzeć małżeństwo mają własne mieszkania, których wartość znacznie się różni (np. mieszkanie jednej osoby jest warte 150 tys. zł drugiej – 300 tys. zł). Chcą je sprzedać i kupić za nie jedno większe, ale ich wkłady nie będą przecież równe. Zastrzegają więc w umowie majątkowej, ile wynoszą ich udziały we wspólnym mieszkaniu i że będą one ich majątkiem osobistym. Postanawiają natomiast, że to, czego dorobią się po zawarciu małżeństwa, będzie majątkiem wspólnym.w

Czy musi być moja zgoda

Mąż zamierza dołożyć 20 tys. zł do mieszkania, które chce kupić jego chrześniak.
Nie zgadzam się na to. Mąż twierdzi, że moja zgoda nie jest mu potrzebna,
gdyż każdy z małżonków może samodzielnie zarządzać majątkiem wspólnym.
Czy jednak nie powinien uzyskać mojej zgody?

Powinien, bo choć rzeczywiście każdy z małżonków ma prawo do samodzielnego zarządu majątkiem wspólnym, to jednak od tej zasady istnieją wyjątki. Zgoda drugiego małżonka jest potrzebna m.in. do dokonania darowizny z majątku wspólnego. Tymczasem ofiarowanie chrześniakowi pieniędzy na mieszkanie to przecież nic innego, jak darowizna. Taka zgoda nie jest wymagana jedynie przy drobnych darowiznach, zwyczajowo przyjętych, jednak do takich nie można z pewnością zaliczyć 20 tys. zł, które pani mąż zamierza ofiarować swemu chrześniakowi. Drobną darowizną byłby na przykład prezent świąteczny. ewus

Gazeta Prawna 23.03.2006r
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Prawo dla nas - pytania
« Odpowiedź #252 dnia: Kwiecień 24, 2006, 10:14:38 pm »
Darowane mieszkanie

Marek Kolibski

Sąsiadka chce podarować swoje mieszkanie mojej córce za opiekę, bo nie ma żadnej bliskiej rodziny, a przyjaźnimy się wiele lat. Nie jesteśmy spokrewnione. Jednakże w akcie darowizny sąsiadka chce zastrzec sobie, że w tym lokalu będzie mieszkała do końca życia. Czy moja córka zapłaci podatek od darowizny? Mieszkanie jest spółdzielcze, własnościowe. Teraz lokal wart jest około 200 tys. zł, a liczy 50 mkw. Córka mieszka ze mną, innego mieszkania nie ma.

Radzi Marek Kolibski, doradca podatkowy ze Spółki Doradztwa Podatkowego Ożóg i Wspólnicy:
- W zasadzie w przypadku darowizny córka podatek zapłaci, ale można go uniknąć, zawierając umowę o opiekę, a mieszkanie może być zapisane w spadku.

Ulga mieszkaniowa w podatku od spadków i darowizn polega na tym, iż do podstawy opodatkowania tym podatkiem nie wlicza się m.in. wartości spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu mieszkalnego do łącznej wysokości nieprzekraczającej wartości 110 mkw. powierzchni użytkowej budynku lub lokalu. Ulga ta może być zastosowana w przypadku nabycia:
> w drodze spadku lub darowizny przez osoby zaliczane do I grupy podatkowej,
> w drodze spadku przez osoby zaliczane do II grupy podatkowej,
> w drodze spadku przez osoby zaliczane do III grupy podatkowej, sprawujące przez co najmniej 2 lata opiekę nad spadkodawcą na podstawie umowy zawartej z nim przed organem gminy. Zatem w przypadku darowizny (a nie spadku) spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu powyższa ulga mieszkaniowa pani córce nie przysługiwałaby, bo córka i sąsiadka kwalifikują się do III grupy podatkowej (nie są spokrewnione, są obce). Oznacza to, że nabycie przez córkę mieszkania w drodze darowizny nie pozwoli na skorzystanie z tej ulgi i córka będzie musiała zapłacić podatek. Ale sąsiadka może zapisać swoje mieszkanie w spadku pani córce. Podkreślam jednak: córka powinna z nią zawrzeć umowę o opiekę i potwierdzić tę umowę w gminie. Po śmierci sąsiadki - jeżeli opieka byłaby sprawowana przynajmniej dwa lata - córka, dziedzicząc spółdzielcze prawo do wspomnianego lokalu, podatku już nie zapłaci.

km

Rzeczpospolita 24.04.2006r.
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline sonia

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 25249
    • Dar Życia
Krajowy Rejestr Długów
« Odpowiedź #253 dnia: Kwiecień 25, 2006, 12:43:36 am »
Za 50 zł długu trafisz do rejestru
- 24.04.2006

Rozszerzenie listy podmiotów uprawnionych do przekazywania informacji do rejestru długów oraz obniżenie minimalnej kwoty zadłużenia uprawniającej do wpisu do rejestru do 50 zł, zakłada projekt nowelizacji ustawy zaproponowany przez Krajowy Rejestr Długów Biuro Informacji Gospodarczej (KRD BIG).

Obecnie na liście niesolidnych dłużników można umieścić firmę lub osobę fizyczną, która zalega ze spłatą należności co najmniej 60 dni na kwotę minimum 500 zł brutto (przedsiębiorcy) lub 200 zł brutto (konsumenci).

Nie jest do tego potrzebny wyrok sądowy, wystarczy niezapłacona faktura, czy rachunek.
Dłużnika trzeba jednak powiadomić listem poleconym o zamiarze dopisania go do rejestru z 30-dniowym wyprzedzeniem. Nie ma znaczenia, czy dłużnik taki list odbierze, czy nie.


Obowiązującą od trzech lat ustawę, prezes KRD BIG Adam Łącki ocenił bardzo wysoko. Jego zdaniem, z perspektywy tych lat widać, że był to akt prawny potrzebny dla prawidłowego funkcjonowania polskiej gospodarki - jest skutecznym narzędziem w walce z nieuczciwymi dłużnikami.

"Ustawa nie jest idealna. Otrzymujemy uwagi od przedsiębiorców, samorządowców, przedstawicieli administracji rządowej, konsumentów, którzy sugerują lub wręcz oczekują wprowadzenia modyfikacji w tej ustawie" - powiedział Łącki na poniedziałkowej konferencji prasowej.

Wyjaśnił, że jedno z najistotniejszych zastrzeżeń dotyczy wyłączenia bez uzasadnienia spod działania ustawy wielu różnych podmiotów - zarówno wierzycieli, jak i dłużników.
"Zadłużeni rolnicy, mieszkańcy prywatnych kamienic zalegający z czynszem, przedsiębiorcy niepłacący lokalnych podatków - to przykłady dłużników w komfortowej sytuacji. Ich nie można umieszczać w rejestrze.

Słowo >przedsiębiorca< powinno zostać zastąpione słowem >wierzyciel<" - powiedział Łącki.

Przepisy dają prawo do umieszczania w rejestrze swoich dłużników tylko przedsiębiorcom. Nie może uczynić tego żaden konsument, choćby jego roszczenia zostały potwierdzone prawomocnym orzeczeniem sądu, np. pracownik któremu pracodawca zalega z wypłatą pensji. Podobnie bezkarni pozostają nieuczciwi deweloperzy, nierzetelne biura podroży, niesolidni usługodawcy (np. firmy remontowe) itp. Przedsiębiorcami nie są też gminy, zatem również one nie mogą umieszczać w rejestrze swoich dłużników, np. przedsiębiorców zalegających z podatkami lokalnymi.

Jak wynika z danych KRD, np. w Łodzi pod koniec ubiegłego roku zaległości z tytułu podatków wraz z odsetkami przekroczyły 180 mln zł.

Danych dłużników zalegających z podatkami nie mogą upubliczniać urzędy skarbowe.

Przed dolegliwościami ustawy o udostępnianiu informacji gospodarczych chronione są także niektóre grupy konsumentów. Np. do rejestru może trafić zadłużony lokator, który mieszka w budynku należącym do spółdzielni mieszkaniowej, ale nie dotyczy to dłużnika, mieszkającego w kamienicy, należącej do prywatnej osoby.

"Prawo do umieszczania w KRD swoich wszystkich dłużników, powinien mieć każdy wierzyciel, zarówno przedsiębiorca, jak i konsument" - powiedział Łącki.

Dodał, że projekt został już przedstawiony przewodniczącemu sejmowej komisji gospodarki Arturowi Zawiszy (PiS). Zdaniem Łąckiego, problem długów i dłużników jest obecnie bardzo duży i dlatego trzeba poszerzyć rozwiązania prawne umożliwiające odzyskiwanie należności.

Przypomniał, że KRD rozpoczął tegoroczną edycję "Wielkie wiosenne sprzątanie długów 2006". Małe i średnie przedsiębiorstwa, które borykają się z dłużnikami mogą do 30 czerwca br. bezpłatnie zgłosić ich do Krajowego Rejestru Długów.

"Kampania skierowana jest do małych i średnich przedsiębiorstw, bo one mają największe problemy z odzyskiwaniem należności. Przedsiębiorcy mogą od 1 do 30 kwietnia podpisywać umowy z KRD i do 30 czerwca będą mogli bezpłatnie dopisać dłużników do rejestru" - wyjaśnił Łącki.

Tegoroczna kampania przebiega pod hasłem "1 proc. podatku - pokuta dla dłużnika". KRD zaapelował do wszystkich wierzycieli, aby darowali swoim dłużnikom część lub całość karnych odsetek, jeśli ci w czasie trwania kampanii spłacą należność główną i wpłacą 1 proc. podatku na rzecz organizacji pożytku publicznego.

Po ubiegłorocznej, pierwszej edycji akcji, w KRD znalazło się prawie 20 tys. dłużników.

Na koniec 2005 roku w Krajowym Rejestrze Długów (KRD) było zarejestrowanych 83 tys. dłużników, z czego 71,3 proc. stanowili przedsiębiorcy, a 28,7 proc. konsumenci. Firmy korzystające z KRD odzyskały dotychczas 379 mln zł długów od kontrahentów.

http://krd.interia.pl
Krajowy Rejestr Długów w INTERIA.PL

(INTERIA.PL/PAP)
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 18,1l. , Domowa terapia

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24599
Prawo dla nas - pytania
« Odpowiedź #254 dnia: Czerwiec 03, 2006, 10:39:19 am »
Nie musisz dziedziczyć długów
Bogdan Wróblewski 03-06-2006

Inwalidka żyjąca z 600 zł renty odziedziczyła podupadające gospodarstwo rolne i... 25 tys. zł długu. I nie wie, że taki spadek można odrzucić.

Kampanię przeciwko dziedziczeniu długów rozpoczyna sieć pozarządowych Biur Porad Obywatelskich. - Mamy już kilkaset przypadków osób, które nieświadomie przyjęły spadek, w którym były przede wszystkim długi - opowiada Ija Ostrowska, prezes Związku BPO.

Kampania ma uświadomić Polakom, że spadek obejmuje oprócz pozostawionego majątku także zaciągnięte przez zmarłą osobę zobowiązania i że można, odrzucając spadek, tych długów nie przejąć. Jednak tylko w ciągu sześciu miesięcy.

- Do nas zgłosił się pan - opowiada Małgorzata Kazimierczak z BPO w Warszawie - którego zmarła żona prowadziła firmę. W spadku dostał 17 tys. zł długów w ZUS i 2 tys. zł w urzędzie skarbowym (sam żyje z 700 zł renty). Wiedział o sześciomiesięcznym terminie. Prosił sąd o przyspieszenie rozprawy. Ten wyznaczył ją dwa dni po terminie. Na sprzeciw było za późno. A klient nie wiedział, że mógł odrzucić spadek u notariusza.

BPO zrobiły na ten temat badania ankietowe. Z 513 osób aż 87 proc. nie wiedziało, jak można uniknąć dziedziczenia długów.

Kampania zacznie się od akcji ulotkowej na Mazowszu. Informator o zasadach dziedziczenia trafi do urzędów stanu cywilnego, gdzie ludzie odbierają akty zgonu.

Od powstania pierwszego Biura Porad Obywatelskich minęło właśnie dziesięć lat. Dziś jest ich 32. Każde odwiedza, dzwoni do niego lub wysyła e-mail codziennie po kilkanaście osób. W ciągu dziesięciu lat doradcy BPO (w 85 proc. wolontariusze) udzielili 150 tys. porad. Porady są bezpłatne, biura finansowane są z dotacji i grantów.

- Jesteście biurem do załatwienia rzeczy niemożliwych? - pytam Małgorzatę Kazimierczak od dziesięciu lat doradzającą warszawiakom. - Można nas raczej porównać do lekarza pierwszego kontaktu, bo w sprawach, w których nie możemy pomóc, kierujemy do specjalisty - odpowiada.

Do biura można się zgłosić z każdą sprawą życiową, zwłaszcza z tymi, które dotyczą styku z urzędem. Nie uzyskamy tylko porady w sprawie karnej lub podatkowej.

- Ludzi kierują ośrodki pomocy społecznej, sądy, samorządy. Coraz więcej jest z polecenia osób, które wcześniej skorzystały z naszej pomocy - mówi Ija Ostrowska, prezes Związku Biur.

Najwięcej pytań dotyczy świadczeń i zasiłków oraz zatrudnienia. Jedna czwarta spraw wskazuje na złą obsługę w urzędach.

- BPO jest jak biuro wczesnego ostrzegania. Jeżeli urzędnik, polityk ma przekonanie o swojej nieomylności, BPO może być dla niego czymś kłopotliwym, jeżeli traktuje samorząd jak służbę, znajdzie w biurze pomocnika - powiedział "Gazecie" wiceprezydent Gdyni Michał Guć.

Gdzie znaleźć informację o BPO?


Np. w informatorach dodatków lokalnych "Gazety" i na www.zbpo.org.pl


Związek Biur Porad Obywatelskich
 www.zbpo.org.pl
"Dużo ludzi nie wie, co z czasem robić.
Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu."

Pozdrawiam
"Starsza Letnia Miotełka"

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Prawo dla nas - pytania
« Odpowiedź #255 dnia: Czerwiec 07, 2006, 09:59:13 pm »
PRAWO CYWILNE Odszkodowanie i zadośćuczynienie za uszkodzenie ciała

Sprawca wolny dopiero po 20 latach


Jeśli szkoda polega na uszkodzeniu ciała albo rozstroju zdrowia, to będzie można żądać od jej sprawcy rekompensaty nawet po 20 latach od zdarzenia, które ją wywołało.

Taką propozycję zawiera najnowszy projekt nowelizacji kodeksu cywilnego znajdujący się już w Sejmie. Zakłada on, że jeśli poszkodowanym było dziecko, to jego roszczenia wobec sprawcy nie mogą przedawnić się wcześniej niż z upływem 2 lat od uzyskania przez nie pełnoletności.

Przedawnienie najpóźniej po 10 latach
Według obowiązującego dziś art. 442 kodeksu cywilnego roszczenie o naprawienie szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym, a są to m.in. wypadki drogowe, błędy lekarskie, pobicia, przedawnia się z upływem 3 lat od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. Jednakże w każdym wypadku roszczenie przedawnia się z upływem 10 lat od dnia, w którym nastąpiło zdarzenie wyrządzające szkodę.

W wielu wypadkach, zwłaszcza gdy szkoda wynika z uszkodzenia ciała albo rozstroju zdrowia, okres ten okazuje się bardzo krótki. W innych systemach prawnych jest najczęściej znacznie dłuższy. Skutki wypadków, nieudanych operacji, zakażeń szpitalnych ujawniają się często po latach.

Jedyne wyjście z sytuacji
Dlatego jedynym wyjściem z sytuacji jest nowelizacja art. 442 k.c. i przedłużenie terminu przedawnienia. We wspomnianym projekcie nowelizacji kodeksu cywilnego proponuje się, by roszczenia o naprawienie szkody, gdy wynika ona z uszkodzenia ciała albo rozstroju zdrowia, przedawniały się zawsze najpóźniej z upływem 20 lat od dnia zdarzenia wyrządzającego szkodę. Nadal jednak, tak jak wszystkie roszczenia o naprawienie szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym, mają się one przedawniać z upływem 3 lat od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. Okres 20-letni dotyczyć więc będzie tylko sytuacji, gdy szkoda ujawniła się później lub później został ustalony jej sprawca.

Gdy szkoda jest skutkiem przestępstwa
Proponuje się też przedłużenie do 20 lat terminu przedawnienia roszczeń o zrekompensowanie szkody wyrządzonej przestępstwem (zbrodnią lub występkiem). Taki termin, liczony od dnia popełnienia przestępstwa, ma obowiązywać bez względu na to, kiedy poszkodowany dowiedział się szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. Nie ma tu także żadnego ograniczenia co do rodzaju szkody. Tak więc przez 20 lat można będzie dochodzić zarówno rekompensaty za kalectwo spowodowane wypadkiem drogowym, jak i za kradzież, podpalenie lub pobicie. Takie przedłużenie terminu przedawnienia roszczeń uzasadnia przede wszystkim to, że niejednokrotnie sprawcy przestępstw, a nawet same przestępstwa ujawniane są po upływie dłuższego okresu od ich popełnienia.

Dla małoletnich dłużej
Szczególnie drastyczne bywają skutki przedawnienia dla dzieci, gdy różne konsekwencje wypadków dają o sobie znać dopiero po latach. Zjawisko to nasila się wraz z rozwojem nauk medycznych. Pozwala on coraz częściej na powiązanie szkody, która ujawniła się po latach, z wywołującym ją zdarzeniem.

Dlatego pełne uzasadnienie ma propozycja, by jeśli poszkodowanym jest małoletnie dziecko, jego roszczenia wobec sprawcy nie mogły się przedawnić wcześniej niż z upływem 2 lat od uzyskania przez nie pełnoletności.

Proponuje się, by nowe terminy przedawnienia obowiązywały także w stosunku do roszczeń powstałych przed wejściem w życie nowelizacji, a więc roszczeń o odszkodowania za szkody wyrządzone zdarzeniami i przestępstwami (czynami niedozwolonymi) mającymi miejsce wcześniej. Niestety, nie dotyczy to roszczeń, które wedle art. 442 k.c. w aktualnym brzmieniu uległy już przedawnieniu.

IZABELA LEWANDOWSKA

Sąd Najwyższy nie pomógł
Podejmowane także przez Sąd Najwyższy próby znalezienia takiej interpretacji art. 442 kodeksu cywilnego, która pozwoliłaby na przedłużenie okresu przedawnienia, nie powiodły się. Były orzeczenia uznające, że 10-letni okres przedawnienia należy liczyć od dnia powstania szkody lub jej ujawnienia się. Ostatecznie jednak wszyscy sędziowie Izby Cywilnej w uchwale z 17 lutego 2006 r. (sygn. III CZP 8/05) zdecydowali, że roszczenie o naprawienie szkody przedawnia się z upływem 10 lat od dnia, w którym doszło do zdarzenia wyrządzającego szkodę, bez względu na to, kiedy szkoda powstała lub ujawniła się. Niewiele zmienia sytuację możliwość nieuwzględnienia przez sąd zgłoszonego przez sprawcę zarzutu przedawnienia przez wzgląd na zasady współżycia społecznego (art. 5 k.c.). W wyroku z 18 maja 2006 r. (sygn. IV CK 367/05) SN uznał, że jest to możliwe tylko w szczególnych wypadkach.
 
Rzeczpospolita 6.06.2006r
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Prawo dla nas - pytania
« Odpowiedź #256 dnia: Czerwiec 16, 2006, 07:07:29 pm »
Wkrótce sprawa rozwodowa będzie trwać dłużej
"Dziennik": Minister sprawiedliwości chce ratować polskie rodziny i w tym celu planuje wprowadzić obowiązek korzystania z usług mediatora przez rozwodzące się pary.
Resort sprawiedliwości przygotowuje nowelizację kodeksu postępowania cywilnego. Według projektu sprawy rozwodowe dotyczące opieki nad dziećmi i inne sprawy rodzinne mają być obowiązkowo kierowane do mediacji, a dopiero wówczas, gdy nie odniesie ona skutku, odbędzie się rozprawa przed sądem.

Specjaliści alarmują, że takie rozwiązanie może przedłużyć postępowanie sądowe o kilka miesięcy, a korzystający z niego będą musieli dodatkowo zapłacić.REKLAMA Czytaj dalej  
 
  Kolejny problem to brak mediatorów - uważa Agata Gójska, wiceprezes zarządu stowarzyszenia Mediatorów Rodzinnych. Według niej w całym kraju jest ich ok. 150 i nie wiadomo, kto miałby kształcić nowych.

Obecnie mediacja jest w Polsce dobrowolna i odpłatna. Pierwsze spotkanie konsultacyjne kosztuje 60 zł, a każde kolejne - 25 zł. Odbywa się ich od trzech do ośmiu. Do mediacji trafia obecnie ok. 3 tys. spraw rocznie.

Więcej w dzisiejszym "Dzienniku".

http://wiadomosci.onet.pl/1340755,11,item.html
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Prawo dla nas - pytania
« Odpowiedź #257 dnia: Czerwiec 17, 2006, 11:06:12 pm »
PRAWO CYWILNE Dyskomfort po urazie trwa
Karnawał z rozbitą głową

Zadośćuczynienie za uszczerbek na zdrowiu ma uwzględniać, jak ważny organ został uszkodzony.

To wyrok warszawskiego Sądu Apelacyjnego. Student, który w dyskotece spadł z podestu i rozbił głowę, dostanie 20 tys. zł zadośćuczynienia od organizatora imprezy. Antoni A. uległ wypadkowi w styczniu 2003 r. w warszawskim klubie Hybrydy. Nie stracił przytomności. Przewieziono go do szpitala, stwierdzono niewielki krwiak w głowie (później ustąpił), wstrząśnienie mózgu i pęknięcie kości potylicznej. Po siedmiu dniach był już w domu.

Dalej leczył się zachowawczo w poradni neurologicznej. Ma objawy nerwicy pourazowej, ale biegły sądowy, który badał zwłaszcza, czy będzie mógł nadal trenować karate, orzekł, że po kilku, kilkunastu miesiącach będzie to możliwe.

Z własnego ubezpieczenia Antoni A. dostał 2,4 tys. zł, a w procesie,który wytoczył fundacji prowadzącej klub, Sąd Okręgowy z żądanych 80 tys. zł zadośćuczynienia zasądził 15 tys. zł. Przed Sądem Apelacyjnym domagał się dodatkowych 50 tys. zł. Żądanie uzasadniał zwłaszcza obawą o przyszły stan zdrowia. Cały czas żyje w stresie, że może ujawnić się u niego padaczka pourazowa.

- Dolegliwości powoda mają charakter sytuacyjny, gdyby padaczka miała się pojawić, już by się ujawniła - argumentowała pełnomocnik pozwanych. SA dorzucił 5 tys. zł.

- Trzeba wziąć pod uwagę, że uraz dotyczy czaszki, szczególnie ważnego organu. Uszczerbek powoda polega zaś na związanym z tym dyskomforcie psychicznym, ale też ograniczeniu pewnych zachowań, np. kąpania się. Samo zawinienie klubu zostało przesądzone w I instancji. Nie ma też podstaw, by badać, czy Antoni A. przyczynił się do wypadku.

Wyrok SA jest prawomocny i ostateczny (sygn. I ACa 3/06).

dom

Rzeczpospolita 17.06.2006r
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24599
Prawo dla nas - pytania
« Odpowiedź #258 dnia: Czerwiec 27, 2006, 08:32:40 am »
PODATKI Jeśli wniosek złożymy po terminie, nie otrzymamy pieniędzy za kupioną wannę

Za pięć dni część osób utraci prawo do zwrotu VAT

Osoby, które zakończyły budowę lub remont w 2004 lub 2005 roku, tylko do piątku mogą złożyć wniosek o zwrot VAT


Przepisy o zwrocie części VAT za materiały budowlane zostały uchwalone, aby zrekompensować kupującym wzrost stawki z 7 do 22 proc. Nastąpił on z dniem wejścia Polski do Unii Europejskiej, czyli 1 maja 2004 r. Z rekompensaty mogą więc skorzystać wyłącznie osoby, które dokonały zakupów po tym terminie.

Termin zależy od zakończenia inwestycji
Ustawa pozostawiła podatnikom pewną swobodę, jeśli chodzi o terminy składania wniosków. Nie dotyczy ona jednak osób, które zakończyły inwestycje przed 1 stycznia 2006 r. W tym wypadku o zwrot VAT trzeba wystąpić do 30 czerwca 2006 r. Ze złożeniem wniosku nie muszą się natomiast spieszyć osoby, który jeszcze nie zakończyły remontu lub budowy. Mogą one wystąpić o zwrot VAT po zakończeniu inwestycji (jednak nie później niż 6 miesięcy po tym terminie) albo składać wniosek raz w roku. Ten drugi sposób jest polecany osobom, które liczą na odzyskanie znacznych kwot. Dzięki temu mogą skrócić czas oczekiwania na ich zwrot. Ostatnie wnioski będzie można składać 30 czerwca 2008 r. Będą one mogły dotyczyć tylko wydatków poniesionych do końca 2007 r.

Wniosek można skorygować
Niezłożenie wniosku w terminie spowoduje, że przysługujący zwrot przepadnie. Co więc powinien zrobić podatnik, który np. zgubił część faktur i nie jest w stanie zebrać ich duplikatów w ciągu kilku pozostałych dni? W takim wypadku zdecydowanie nie należy czekać, aż minie termin. Korzystniej jest złożyć wniosek na podstawie posiadanych danych, a następnie skorygować go po zdobyciu wszystkich niezbędnych dokumentów. Co prawda, termin zwrotu będzie wtedy liczony od momentu złożenia korekty, ale podatnikowi nie przepadnie przysługująca kwota.

Wysokość zwrotu obliczana jest we wniosku. Uzależniona jest ona od dwóch czynników. Po pierwsze, ważne jest, czy inwestycja wymagała pozwolenia na budowę. Po drugie, należy sprawdzić, czy podatnik korzystał z ulg budowlanych w podatku dochodowym od osób fizycznych. W przypadku typowego remontu - kiedy to osoba go dokonująca odliczyła 19 proc. poniesionych wydatków w ramach ulgi w PIT, kwotę zwrotu oblicza się, mnożąc sumę VAT dotyczącą towarów, na który wzrosła stawka przez 55,23 proc. Należy jeszcze sprawdzić, czy wynik nie będzie wyższy od limitu, który w tym przypadku wynosi 7648,51 zł.

Podatnicy mogą otrzymać pieniądze na trzy sposoby. Wyboru dokonują w formularzu. Najprościej jest podać numer rachunku bankowego. Osoby, które go nie mają, mogą odebrać gotówkę w kasie urzędu skarbowego. Ostatnia możliwość to przekaz pocztowy. Jednak w tym wypadku kwota zostanie pomniejszona o koszty. A te nie są niskie i wynoszą 1 proc. kwoty przekazu plus 4,70 zł. Przykładowo, jeśli kwota zwrotu wynosi 4000 zł, to koszty przekazu pocztowego wyniosą 44,70 zł.

Konrad Piłat



Jak odzyskać podatek
Wskazówka

1. Skompletuj wszystkie faktury wystawione od 1 maja 2004 r.

2. Porównaj kupowane produkty z listą zamieszczoną w obwieszczeniu ministra transportu i budownictwa. Na tej podstawie ustal sumę VAT dotyczącą towarów, na które wzrosła stawka podatku.

3. Wypełnij wniosek i załącznik będący wykazem faktur. Składając je do urzędu, należy dołączyć kopie m.in.: faktur dokumentujących poniesione wydatki, pozwolenia na budowę (jeśli inwestycja go wymagała), dokumentu potwierdzającego prawo do lokalu, pozwolenia na użytkowanie obiektu.

4. Czekaj na decyzję urzędu. Ma on pół roku na jej wydanie. Zwrot powinien zostać przekazany nie później niż 25 dni po jej doręczeniu. Wszystkie niezbędne formularze i informacje można znaleźć na stronie internetowej Ministerstwa Finansów - http://www.mf.gov.pl
 zródło
"Dużo ludzi nie wie, co z czasem robić.
Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu."

Pozdrawiam
"Starsza Letnia Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24599
ALKOHOLIZM - Rodzina nie zmusi do leczenia
« Odpowiedź #259 dnia: Lipiec 05, 2006, 11:55:42 pm »
ALKOHOLIZM Trybunał Konstytucyjny

Rodzina nie zmusi do leczenia

Poddanie się leczeniu, także odwykowemu, musi być dobrowolną decyzją chorego. Jedynym wyjątkiem od tej zasady jest sądowy nakaz leczenia wydany na wniosek prokuratora lub gminnej komisji antyalkoholowej.

Zasadę tę i wyjątek od niej potwierdził we wtorek Trybunał Konstytucyjny po rozpatrzeniu wniosku rzecznika praw obywatelskich. Uznał, że nie ma konstytucyjnych podstaw do uprawnienia również najbliższej rodziny alkoholika do składania w sądzie wniosku o jego przymusowe leczenie.

Zgodnie z ustawą o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi osoby nadużywające alkoholu można zobowiązać do poddania się leczeniu odwykowemu. Decyduje o tym sąd na wniosek gminnej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych lub prokuratora.

Uprawnienia takiego nie mają natomiast bliscy chorego. Rzecznik uważa, że narusza to konstytucyjne prawo do sądu osób, które chcą chronić życie rodzinne przed rozkładem, a dzieci przed demoralizacją.

Mimo poparcia zarówno Sejmu, jak i prokuratora generalnego rzecznik nie przekonał Trybunału. Oto w skrócie tok wywodu z uzasadnienia wyroku.

Prokurator i gminna komisja rozwiązywania problemów alkoholowych są organami władzy publicznej. Powierzenie im wnioskowania do sądu o przymusowe leczenie odwykowe pochodzi z czasów totalitarnych. Ten model leczenia uzależnień wymaga kompleksowej zmiany i dostosowania do obowiązujących swobód obywatelskich, a także do aktualnej wiedzy medycznej. Poucza ona, że leczenie nałogów pod przymusem przynosi znikome skutki.

Potrzebna jest więc nowa ustawa antyalkoholowa - ocenił TK. Zmiany cząstkowe, w tym wyposażenie rodziny w prawo do składania w sądzie wniosków o obowiązkowe leczenie, byłyby niecelowe, pogłębiałyby jedynie trudności w życiu rodzinnym alkoholika i miały następstwa odwrotne do zamierzonych.

TK odrzucił też zarzut o naruszenie prawa rodziny do sądu: prawo to przysługuje temu, kto ma być poddany przymusowemu leczeniu - wyjaśnił sędzia TK Jerzy Stępień. A skoro osoba ta nie chce się leczyć, to do sądu we własnej sprawie nie wystąpi.

Wyłączenie jej z grona uprawnionych do tego nie narusza więc jej prawa do sądu. Członkowie rodziny alkoholika lub narażeni na jego zachowanie sąsiedzi mają prawo do sądowej ochrony na podstawie innych przepisów - stwierdził TK (sygn. K 43/05).

Jolanta Kroner
Zródło
"Dużo ludzi nie wie, co z czasem robić.
Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu."

Pozdrawiam
"Starsza Letnia Miotełka"

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Intercyza
« Odpowiedź #260 dnia: Lipiec 17, 2006, 09:29:52 pm »
Intercyza

Żony to dom czy męża?
 
Moje, twoje, nasze - co się zmieniło w kodeksie rodzinnym

Pieniądze w małżeństwie

http://kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,3483885.html
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline sonia

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 25249
    • Dar Życia
Prawo dla nas - pytania
« Odpowiedź #261 dnia: Sierpień 08, 2006, 07:58:02 pm »
PRAWO TELEKOMUNIKACYJNE PRAWA UŻYTKOWNIKA LINII TELEFONICZNEJ

Jak walczyć z windykatorem, który kupił nieistniejący dług

GAZETA PRAWNA NR 153 (1771) 2006-08-08 > Firma i Klient

Umowa abonencka, sporządzona zgodnie z kodeksem cywilnym, to podstawowy dokument, który określa prawa i obowiązki obu stron – zarówno teleoperatora, jak i jego klientów. Jednak prawidłowość przekazania przez firmę telekomunikacyjną wierzytelności abonenta windykatorom można rozpatrywać przez pryzmat przepisów zawartych w kilku różnych ustawach.

Rynek usług windykacyjnych to dynamicznie rozwijająca się dziedzina działalności gospodarczej. Już dawno przestała ograniczać się do rozliczeń między firmami.

Windykatorzy coraz częściej pukają też do przysłowiowego Kowalskiego, także na zlecenie operatora telekomunikacyjnego. Ich wizyty w prywatnych domach stają się niekiedy zarzewiem sporów między abonentami i firmami telekomunikacyjnymi. Echa tych konfliktów docierają też do redakcji „GP”.

Jedna z czytelniczek napisała:
„Od wielu lat miałam telefon stacjonarny za który opłacałam rachunki.
Pewnego dnia zablokowałam rozmowy wychodzące, tak więc można się było jedynie do mnie się dodzwonić. Od tego momentu moje rachunki zmalały do kwoty 3,66 zł za miesiąc.

Taka sytuacja trwała około dwóch lat. W marcu 2005 roku byłam zmuszona zmienić numer telefonu. Wtedy właśnie teleoperator mnie podsumował. Z przeprowadzonych przez niego obliczeń wynikało, że z uwagi na zaniżone rachunki, przez prawie 2 lata opiewające na 3,66 zł, powstała zaległość w kwocie 540 zł. Zakwestionowałam tę sytuację tłumacząc, że płaciłam takie rachunki, jakie wystawiał mi teleoperator. Zgłosiłam reklamację, na którą do chwili obecnej nie otrzymałam odpowiedzi, a minęło już 18 miesięcy. Pojawili się natomiast windykatorzy, którzy straszą mnie zaborem mienia na kwotę niby odpowiadającą mojemu długowi.

Teleoperator bez ostrzeżenia odciął mi też telefon, co bardzo utrudnia mi życie”.
To typowa sytuacja, w której abonent operatora telekomunikacyjnego postanawia walczyć o swoje prawa. Najczęściej znajduje ku temu oczywiste powody w postaci złamania reguł umowy abonenckiej lub podstawowych zasad określających metody dochodzenia swoich praw, w tym przypadku w wykonaniu firmy telekomunikacyjnej.

Jednak pojawienie się windykatorów, którzy zakupili tytuł do należności, jakie abonent jest rzekomo winny teleoperatorowi, stwarza nową sytuację i zarazem ją komplikuje. Jej wyjaśnienie wymaga bowiem nie tylko przeanalizowania roszczeń w odniesieniu do umowy abonenckiej, ale także wnikliwego zbadania przepisów prawa zawartych w kilku różnych ustawach – w tym przepisów prawa telekomunikacyjnego, kodeksu cywilnego, ustawy o ochronie danych osobowych oraz przykładów zawartych w orzecznictwie.

Krzysztof Polak
gp@infor.pl

Więcej

Postępowanie windykacyjne może naruszać przepisy

***
Postępowanie windykacyjne może naruszać przepisy

GAZETA PRAWNA NR 153 (1771) 2006-08-08 > Firma i Klient

PRAWO TELEKOMUNIKACYJNE TELEOPERATOR URUCHAMIA PROCEDURY ODZYSKANIA DŁUGU

Postępowanie windykacyjne może naruszać przepisy

Firmy windykacyjne oferują szybkie ściąganie należności. Dlatego usługodawcy, zamiast samodzielnie ściągać długi, coraz częściej zlecają wykonanie tego zadania windykatorom. Ci jednak bardzo często egzekwują dług z naruszeniem prawa.

Przedstawiciele firm windykacyjnych twierdzą, że wizyty w domu dłużników to sytuacje wyjątkowe. Dochodzi do nich tylko wtedy, gdy nie można w żaden inny sposób dotrzeć do dłużnika, gdy zawiodły listowne i telefoniczne próby kontaktu. Dodają, że ich wizyty mają na celu najpierw skuteczne dostarczenie korespondencji. Abonenci skarżą się, że jest inaczej – windykatorzy pojawiają się w ich domu niespodziewanie i od razu żądają pieniędzy. Nagła wizyta uświadamia domownikom, że nie opłacili rachunków lub że w inny sposób stali się dłużnikami teleoperatora. Dowiadują się też, że o zaległe należności będzie się upominał nie teleoperator, ale windykator. Taka sytuacja budzi ich opór. I słusznie, gdyż z kodeksu cywilnego wynika, że przekazanie praw i obowiązków wynikających z umowy abonenckiej bez wyraźnej zgody abonenta wyrażonej w umowie lub w inny formalny sposób jest niedozwolone.

WAŻNE
Podstawą udostępniania danych osobowych podmiotom trudniącym się windykacją są przepisy kodeksu cywilnego, a szczególnie art. 509, odnoszący się do cesji wierzytelności. Przepis ten stanowi, iż wierzyciel (teleoperator) może bez zgody dłużnika przenieść wierzytelność na osobę trzecią (firmę windykacyjną), pod warunkiem że to nie sprzeciwia się ustawie, zastrzeżeniu umownemu albo właściwości zobowiązania (par. 1). Jednocześnie z art. 3853 pkt 5 kodeksu cywilnego wynika, że niedozwolonymi postanowieniami umownymi są te, które w szczególności zezwalają teleoperatorowi na przeniesienie praw i przekazanie obowiązków wynikających z umowy bez zgody abonenta

Windykatorzy i firmy telekomunikacyjne, które coraz chętniej korzystają z ich usług, powołują się na te przepisy kodeksu cywilnego. Twierdzą, że dają im one prawo sprzedać dług abonenta także bez jego wiedzy i zgody. Są przekonani, że ich działania są w pełni legalne. Decydują się zlecać zewnętrznym specjalistom ściąganie zaległości płatniczych, aby skoncentrować się na świadczeniu usług telekomunikacyjnych. Tłumaczą, że firmy windykacyjne działają najpierw w ich imieniu. Dopiero po wielomiesięcznym, nieskutecznym dochodzeniu należności wierzytelności te są im sprzedawane.

Listy czytelników GP wskazują, że bardzo często praktyka wygląda zupełnie inaczej – windykatorzy od początku domagają się szybkiego zwrotu długu i straszą, że jeśli to nie nastąpi, podejmą konfiskatę mienia.

WAŻNE
Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 6 czerwca 2005 r., sygn. akt I OPS 2/2005 nieco rozjaśnia wątpliwości dotyczące legalności przetwarzania danych w związku z cesją wierzytelności. Wynika z niego, że można przekazywać firmom windykacyjnym dane dłużników bez ich zgody, ale trzeba czynić to w sposób rozważny, tzn. taki, który zapewni ochronę ich praw, wolności obywatelskich i prywatności, a przy tym pozwoli wierzycielom działać dla osiągnięcia ich interesu.

Należy przy tym zaznaczyć, że rozstrzyganie wszelkich kwestii spornych powstałych wskutek dokonanego przelewu wierzytelności, w tym powoływanie się abonenta na zarzut naruszenia jego praw, należy do kompetencji sądu cywilnego. Orzecznictwo sądów w podobnych sprawach bywa różne – raz jest korzystne dla abonenta, a w innym przypadku potwierdza prawa operatora.

Przy takim ich nastawieniu dochodzi do sporu. Spór między stronami staje się tym bardziej nieustępliwy i nabiera charakteru sporu prawnego, bo przecież nie może być tak, że obowiązujące przepisy legitymizują sprzeczne stanowiska.

Wybrakowane umowy

Problem nie byłby aż tak zapalny, gdyby teleoperatorzy zadbali o pojawienie się w umowach abonenckich dodatkowych punktów określających, w jakich okolicznościach i na jakich zasadach mogą przekazywać niespłacone należności firmom windykacyjnym. Przy takim rozwiązaniu abonenci, podpisując umowę, godziliby się na ewentualne interwencje windykatorów. Z reguły jednak firmy telekomunikacyjne takich punktów w umowach abonenckich nie umieszczają. Trudno wyjaśnić, dlaczego tak się dzieje, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę, że teleoperatorzy są zazwyczaj obsługiwani przez renomowane kancelarie prawne.

Niektóre firmy telekomunikacyjne usprawiedliwiają się, że w przypadku narastania długu abonenta przesyłają wraz z rachunkiem szczegółową informację o wszczęciu postępowania windykacyjnego. Zawiadamiają w niej, z wyprzedzeniem, kiedy i jakie kroki zostaną podjęte w celu ściągnięcia długów.

Czy przesłanie tego rodzaju zawiadomienia uprawomacnia działania firmy windykacyjnej? Abonenci znów mają wątpliwości i ponownie nie są one pozbawione racji. Przecież przesyłka listowna nie zawsze dociera do adresata.

Po drugie, zgodnie z wymogami kodeksu cywilnego, abonent ma prawo do wyrażenia zgody na takie rozwiązanie lub zaproponowanie innego rozwiązania problemu.

Możliwość mediacji UKE

Abonenci składają skargi na firmy telekomunikacyjne do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych (GIODO), do prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), piszą listy z prośbą o interwencję do redakcji czasopism. Najczęściej mają ku temu oczywiste powody, bo np. windykator domaga się zapłaty za rachunki dawno uregulowane lub domaga się zapłaty, dla której trudno znaleźć jakiekolwiek uzasadnienie. Firmy windykacyjne, które odkupują od teleoperatorów długi, najczęściej nie badają, czy nabyte zaległości płatnicze są zasadne.

Skupiają się na właściwej dla siebie działalności, tj. na ściąganiu należności.
Sytuacja sporna ulega więc dodatkowemu skomplikowaniu na skutek zaangażowania trzeciej strony. Abonenci, których długi – istniejące czy też nie – zostały sprzedane, nie mają już możliwości porozumienia się z firmą telekomunikacyjną, gdyż przestaje ona być podmiotem bezpośrednio uwikłanym w spór. Klienci tracą wówczas szanse na uruchomienie mediacji za pośrednictwem Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Ta bowiem może dojść do skutku tylko wówczas, gdy spór ma miejsce między abonentem a teleoperatorem.

Wniesienie reklamacji

Pierwszym krokiem, jaki abonent powinien wykonać, chcąc zażegnać spór, jest skontaktowanie się z operatorem. Często to wystarcza. Dopiero gdy to za mało, czas na podjęcie drugiego kroku – wniesienie reklamacji, najlepiej pisemnej, którą należy złożyć uzyskując pokwitowanie odbioru.

Potwierdzający przyjęcie reklamacji powinien podać klientowi nazwę, adres i numer telefonu do swojej jednostki organizacyjnej, która zajmuje się jej rozpatrzeniem. Zgodnie z rozporządzeniem ministra infrastruktury z 1 października 2004 r. w sprawie trybu postępowania reklamacyjnego, reklamacja powinna zawierać: imię i nazwisko abonenta, adres zamieszkania, określenie przedmiotu reklamacji i reklamowanego okresu, przedstawianie okoliczności uzasadniających reklamację, numer ewidencyjny abonenta
(znajduje się na każdym rachunku), ewentualnie już nadaną przez operatora sygnaturę reklamacji, datę zawarcia umowy abonenckiej, wysokość kwoty odszkodowania (jeśli abonent żąda jej od operatora), numer konta bankowego, odręczny podpis.

WAŻNE
Pierwszym krokiem, jaki abonent powinien wykonać, chcąc zażegnać spór, jest skontaktowanie się z operatorem. Często to wystarcza. Dopiero gdy to za mało, czas na podjęcie drugiego kroku – wniesienie reklamacji, najlepiej pisemnej, którą należy złożyć uzyskując pokwitowanie odbioru.

Jeśli reklamacja nie będzie zawierała tych danych, operator może ją zignorować. Reklamację można wnieść w każdym oddziale firmy telekomunikacyjnej. Operator ma 30 dni, aby na nią odpowiedzieć. Jeśli tego nie uczyni, oznacza to, że uznał reklamację abonenta. Odpowiedź operatora, zgodnie z zasadami określonymi we wspomnianym rozporządzeniu, powinna zawierać: nazwę jednostki, która rozpatrzyła reklamację, podstawę prawną, rozstrzygnięcie pozytywne lub negatywne, określenie wysokości kwoty i terminu wpłaty na konto abonenta – jeśli operator uznał reklamację za zasadną lub jeśli uznał wniosek o odszkodowanie za zasadny, pouczenie i imię oraz nazwisko pracownika reprezentującego firmę, wraz z podaniem jego stanowiska służbowego. Jeśli operator nie uznał reklamacji, jego odpowiedź powinna zawierać wyczerpujące uzasadnienie faktyczne i prawne, a także powinna być doręczona przesyłką poleconą.

Abonent może też przenieść spór z operatorem do sądu powszechnego, właściwego dla miejsca podpisania umowy, lub też zwrócić się do prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej z wnioskiem o mediację w sporze z operatorem (zob.  www.uke.gov.pl  ).

Krzysztof Polak
krzysztof.polak@infor.pl

OPINIE

Małgorzata Kałużyńska-Jasak
rzecznik prasowy Generalnego Inspektora Ochrony Danych OsobowychUdostępnianie danych osobowych podmiotowi trudniącemu się windykacją należności może się odwoływać do różnych przepisów ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (dalej: uoodo) jako do podstaw prawnych. Zgodnie z art. 23 ust. 1 pkt 5 uoodo, przetwarzanie danych osobowych, w tym ich udostępnianie, jest dopuszczalne, jeśli jest niezbędne dla wypełnienia prawnie usprawiedliwionych celów realizowanych przez administratorów danych (teleoperatorów) albo odbiorców danych. Jednak to przetwarzanie nie może naruszać praw i wolności osoby, której dane dotyczą.

Ze względu na to, że – zgodnie z art. 23 ust. 4 pkt 2 ustawy – za prawnie usprawiedliwiony cel uważa się dochodzenie roszczeń z tytułu prowadzonej przez administratora danych działalności gospodarczej. Przetwarzanie danych w takim przypadku jest prawnie dopuszczalne.

Administrator danych (teleoperator) może również powierzyć ich przetwarzanie podmiotowi zajmującemu się windykacją wierzytelności w drodze umowy zawartej na piśmie na podstawie art. 31 uoodo. Niezbędnymi elementami tej umowy jest określenie celu, w jakim podmiot, któremu powierzono przetwarzanie danych, może je przetwarzać, oraz zakresu powierzonych do przetwarzania danych.

Również działanie przez pełnomocnika ustanowionego na podstawie art. 95 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny nie stanowi naruszenia przepisów prawa. Działanie takie znajduje bowiem podstawę prawną w przesłance wskazanej w art. 23 ust. 1 pkt 2 uoodo, zgodnie z którą przetwarzanie danych jest dopuszczalne, jeżeli jest to niezbędne dla zrealizowania uprawnienia lub spełnienia obowiązku wynikającego z przepisu prawa. Jeśli zatem określony podmiot udziela pełnomocnictwa innemu, trudniącemu się windykacją należności, to przekazania danych pełnomocnikowi, jak również przetwarzania przez niego danych w związku z dokonywaniem działań objętych treścią pełnomocnictwa nie można uznać – stosownie do powyższego – za naruszenie ustawy o ochronie danych osobowych.

Ewa Kurowska-Tober
radca prawny kancelarii prawniczej SALANS

Gdy windykatorzy, na zlecenie firmy telekomunikacyjnej zapukają do drzwi, nie warto ulegać emocjom ani zakładać, że interwencja jest bezpodstawna, nawet gdy na razie wszystko na to wskazuje. Warto natomiast dokładnie poznać powód, który legitymizuje obecność windykatora. Trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie: jakiej kwoty się on domaga i z jakiego tytułu?
Następnie przedmiotem uważnej analizy powinna się stać umowa z operatorem telekomunikacyjnym i faktury z minionych miesięcy. Jeśli nie znajdujemy tam podstaw do interwencji windykacyjnej, wtedy dopiero możemy podjąć przeciwdziałania. W tym celu warto się zwrócić do prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej (zob. www.uke.gov.pl) z wnioskiem o wszczęcie postępowania mediacyjnego, zmierzającego do wyjaśnienia sprawy i rozwiązania sporu. Jeżeli nie widzimy szans na dojście do porozumienia z operatorem i chcemy uzyskać w naszej sprawie rozstrzygający wyrok, możemy też złożyć wniosek do Stałego Polubownego Sądu Konsumenckiego przy prezesie UKE.

Jednocześnie warto na piśmie powiadomić operatora o naszych wątpliwościach co do roszczeń wynajętych przez niego windykatorów i o skierowaniu wniosku o mediację do prezesa UKE albo o złożeniu wniosku do sądu polubownego. W ostateczności pozostaje nam dochodzenie swoich praw w postępowaniu przed sądem powszechnym właściwym dla miejsca zawarcia umowy o świadczenie usług telekomunikacyjnych.
[/b]
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 18,1l. , Domowa terapia

Offline sonia

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 25249
    • Dar Życia
Prawo dla nas - pytania
« Odpowiedź #262 dnia: Sierpień 08, 2006, 07:58:25 pm »
RPO: zbyt głośne reklamy naruszają prawa telewidzów
- 2006-08-08

Warszawa (PAP) -

Zwiększenie natężenia dźwięku podczas emisji reklam telewizyjnych narusza prywatność odbiorców - uważa Rzecznik Praw Obywatelskich. RPO apeluje, by sprawę głośnych reklam zbadała Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji.

Na zbyt głośne reklamy skarżą się RPO sami telewidzowie. "Wydaje się, że niespodziewane zwiększanie natężenia dźwięku od kilku do nawet kilkunastu decybeli przy nadaniu reklamy, (która nie musi interesować telewidza) w przerwie programu stanowi naruszenie ich prywatności" - czytamy w liście RPO do przewodniczącej KRRiT, którego kopię otrzymała we wtorek PAP.

Rzecznik zwraca ponadto uwagę, że nagła zmiana natężenia dźwięku przy nadawaniu reklamy zmusza odbiorcę do ciągłego regulowania odbiornika.

"Praktyka ta jest postrzegana przez zainteresowanych jako naruszenie ich praw. W tym kontekście trzeba wskazać, że spokój psychiczny należy niewątpliwie do otwartego katalogu dóbr osobistych chronionych na podstawie art. 23 kc." - podkreśla RPO.

Rzecznik przypomina także, że w 2002 r. interweniował już w tej sprawie w KRRiT oraz w TVP. "Niestety odpowiedzi, jakie otrzymaliśmy nie doprowadziły do rozwiązania problemu" - pisze RPO.

Szefowa KRRiT Elżbieta Kruk, która przebywa obecnie na urlopie zapowiedziała, że zajmie się tą sprawą po powrocie do pracy. "Nie jest to do końca śmieszna sprawa. Sama zauważam ten problem" - powiedziała PAP
Kruk. Najbliższe posiedzenie KRRiT odbędzie się 29 sierpnia.

TVP zapewnia z kolei, że emitowane w niej reklamy nie są głośniejsze niż inne programy. Telewizja przypomina ponadto, że w związku z zarzutami głośniejszego nadawania reklam "Wydział Kontroli Technicznej Ośrodka Emisji TVP przeprowadził stosowne pomiary urządzeń nagrywających i odtwarzających sygnał foniczny reklam oraz trasy światłowodowej pomiędzy Biurem reklamy, a Ośrodkiem Emisji TVP". Nie stwierdzono nieprawidłowości.

"Jednak mając na uwadze skargi telewidzów Biuro Reklamy TVP w porozumieniu z Wydziałem Kontroli Technicznej począwszy od marca 2005 emituje reklamy z obniżonym o 3 decybele poziomem dźwięku" - informuje rzecznik TVP.

Szef Międzynarodowego Stowarzyszenia Reklamy w Polsce Bohdan Pawłowicz wyjaśnia z kolei, że każda stacja telewizyjna ma określone parametry dopuszczalności poziomu nagrania reklamy i spoty, które ich nie przestrzegają nie są dopuszczane do emisji.

"Wystarczy jednak zastosować odpowiednią technikę obróbki dźwięku, która sprawia, że mimo, iż reklama spełnia określone normy to jest głośniej słyszalna.
Ta kompresja nie jest oczywiście robiona przypadkiem, ale na wyraźne życzenie części reklamodawców, którzy uważają, że im głośniej tym skuteczniej" - powiedział PAP Pawłowicz.

Dodał jednak, że takie zabiegi powodują niekiedy odwrotny skutek, bo podbijanie głośności irytuje i powoduje, że widzowie wyłączają lub maksymalnie wyciszają reklamę.

Gazeta Prawna z dn. 8.08.2006r.
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 18,1l. , Domowa terapia

Offline sonia

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 25249
    • Dar Życia
Prawo dla nas - pytania
« Odpowiedź #263 dnia: Sierpień 08, 2006, 07:58:35 pm »
PRAWO TELEKOMUNIKACYJNE PRAWA UŻYTKOWNIKA LINII TELEFONICZNEJ

Jak walczyć z windykatorem, który kupił nieistniejący dług

GAZETA PRAWNA NR 153 (1771) 2006-08-08 > Firma i Klient

Umowa abonencka, sporządzona zgodnie z kodeksem cywilnym, to podstawowy dokument, który określa prawa i obowiązki obu stron – zarówno teleoperatora, jak i jego klientów. Jednak prawidłowość przekazania przez firmę telekomunikacyjną wierzytelności abonenta windykatorom można rozpatrywać przez pryzmat przepisów zawartych w kilku różnych ustawach.

Rynek usług windykacyjnych to dynamicznie rozwijająca się dziedzina działalności gospodarczej. Już dawno przestała ograniczać się do rozliczeń między firmami.

Windykatorzy coraz częściej pukają też do przysłowiowego Kowalskiego, także na zlecenie operatora telekomunikacyjnego. Ich wizyty w prywatnych domach stają się niekiedy zarzewiem sporów między abonentami i firmami telekomunikacyjnymi. Echa tych konfliktów docierają też do redakcji „GP”.

Jedna z czytelniczek napisała:
„Od wielu lat miałam telefon stacjonarny za który opłacałam rachunki.
Pewnego dnia zablokowałam rozmowy wychodzące, tak więc można się było jedynie do mnie się dodzwonić. Od tego momentu moje rachunki zmalały do kwoty 3,66 zł za miesiąc.

Taka sytuacja trwała około dwóch lat. W marcu 2005 roku byłam zmuszona zmienić numer telefonu. Wtedy właśnie teleoperator mnie podsumował. Z przeprowadzonych przez niego obliczeń wynikało, że z uwagi na zaniżone rachunki, przez prawie 2 lata opiewające na 3,66 zł, powstała zaległość w kwocie 540 zł. Zakwestionowałam tę sytuację tłumacząc, że płaciłam takie rachunki, jakie wystawiał mi teleoperator. Zgłosiłam reklamację, na którą do chwili obecnej nie otrzymałam odpowiedzi, a minęło już 18 miesięcy. Pojawili się natomiast windykatorzy, którzy straszą mnie zaborem mienia na kwotę niby odpowiadającą mojemu długowi.

Teleoperator bez ostrzeżenia odciął mi też telefon, co bardzo utrudnia mi życie”.
To typowa sytuacja, w której abonent operatora telekomunikacyjnego postanawia walczyć o swoje prawa. Najczęściej znajduje ku temu oczywiste powody w postaci złamania reguł umowy abonenckiej lub podstawowych zasad określających metody dochodzenia swoich praw, w tym przypadku w wykonaniu firmy telekomunikacyjnej.

Jednak pojawienie się windykatorów, którzy zakupili tytuł do należności, jakie abonent jest rzekomo winny teleoperatorowi, stwarza nową sytuację i zarazem ją komplikuje. Jej wyjaśnienie wymaga bowiem nie tylko przeanalizowania roszczeń w odniesieniu do umowy abonenckiej, ale także wnikliwego zbadania przepisów prawa zawartych w kilku różnych ustawach – w tym przepisów prawa telekomunikacyjnego, kodeksu cywilnego, ustawy o ochronie danych osobowych oraz przykładów zawartych w orzecznictwie.

Krzysztof Polak
gp@infor.pl

Więcej

Postępowanie windykacyjne może naruszać przepisy

***
Postępowanie windykacyjne może naruszać przepisy

GAZETA PRAWNA NR 153 (1771) 2006-08-08 > Firma i Klient

PRAWO TELEKOMUNIKACYJNE TELEOPERATOR URUCHAMIA PROCEDURY ODZYSKANIA DŁUGU

Postępowanie windykacyjne może naruszać przepisy

Firmy windykacyjne oferują szybkie ściąganie należności. Dlatego usługodawcy, zamiast samodzielnie ściągać długi, coraz częściej zlecają wykonanie tego zadania windykatorom. Ci jednak bardzo często egzekwują dług z naruszeniem prawa.

Przedstawiciele firm windykacyjnych twierdzą, że wizyty w domu dłużników to sytuacje wyjątkowe. Dochodzi do nich tylko wtedy, gdy nie można w żaden inny sposób dotrzeć do dłużnika, gdy zawiodły listowne i telefoniczne próby kontaktu. Dodają, że ich wizyty mają na celu najpierw skuteczne dostarczenie korespondencji. Abonenci skarżą się, że jest inaczej – windykatorzy pojawiają się w ich domu niespodziewanie i od razu żądają pieniędzy. Nagła wizyta uświadamia domownikom, że nie opłacili rachunków lub że w inny sposób stali się dłużnikami teleoperatora. Dowiadują się też, że o zaległe należności będzie się upominał nie teleoperator, ale windykator. Taka sytuacja budzi ich opór. I słusznie, gdyż z kodeksu cywilnego wynika, że przekazanie praw i obowiązków wynikających z umowy abonenckiej bez wyraźnej zgody abonenta wyrażonej w umowie lub w inny formalny sposób jest niedozwolone.

WAŻNE
Podstawą udostępniania danych osobowych podmiotom trudniącym się windykacją są przepisy kodeksu cywilnego, a szczególnie art. 509, odnoszący się do cesji wierzytelności. Przepis ten stanowi, iż wierzyciel (teleoperator) może bez zgody dłużnika przenieść wierzytelność na osobę trzecią (firmę windykacyjną), pod warunkiem że to nie sprzeciwia się ustawie, zastrzeżeniu umownemu albo właściwości zobowiązania (par. 1). Jednocześnie z art. 3853 pkt 5 kodeksu cywilnego wynika, że niedozwolonymi postanowieniami umownymi są te, które w szczególności zezwalają teleoperatorowi na przeniesienie praw i przekazanie obowiązków wynikających z umowy bez zgody abonenta

Windykatorzy i firmy telekomunikacyjne, które coraz chętniej korzystają z ich usług, powołują się na te przepisy kodeksu cywilnego. Twierdzą, że dają im one prawo sprzedać dług abonenta także bez jego wiedzy i zgody. Są przekonani, że ich działania są w pełni legalne. Decydują się zlecać zewnętrznym specjalistom ściąganie zaległości płatniczych, aby skoncentrować się na świadczeniu usług telekomunikacyjnych. Tłumaczą, że firmy windykacyjne działają najpierw w ich imieniu. Dopiero po wielomiesięcznym, nieskutecznym dochodzeniu należności wierzytelności te są im sprzedawane.

Listy czytelników GP wskazują, że bardzo często praktyka wygląda zupełnie inaczej – windykatorzy od początku domagają się szybkiego zwrotu długu i straszą, że jeśli to nie nastąpi, podejmą konfiskatę mienia.

WAŻNE
Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 6 czerwca 2005 r., sygn. akt I OPS 2/2005 nieco rozjaśnia wątpliwości dotyczące legalności przetwarzania danych w związku z cesją wierzytelności. Wynika z niego, że można przekazywać firmom windykacyjnym dane dłużników bez ich zgody, ale trzeba czynić to w sposób rozważny, tzn. taki, który zapewni ochronę ich praw, wolności obywatelskich i prywatności, a przy tym pozwoli wierzycielom działać dla osiągnięcia ich interesu.

Należy przy tym zaznaczyć, że rozstrzyganie wszelkich kwestii spornych powstałych wskutek dokonanego przelewu wierzytelności, w tym powoływanie się abonenta na zarzut naruszenia jego praw, należy do kompetencji sądu cywilnego. Orzecznictwo sądów w podobnych sprawach bywa różne – raz jest korzystne dla abonenta, a w innym przypadku potwierdza prawa operatora.

Przy takim ich nastawieniu dochodzi do sporu. Spór między stronami staje się tym bardziej nieustępliwy i nabiera charakteru sporu prawnego, bo przecież nie może być tak, że obowiązujące przepisy legitymizują sprzeczne stanowiska.

Wybrakowane umowy

Problem nie byłby aż tak zapalny, gdyby teleoperatorzy zadbali o pojawienie się w umowach abonenckich dodatkowych punktów określających, w jakich okolicznościach i na jakich zasadach mogą przekazywać niespłacone należności firmom windykacyjnym. Przy takim rozwiązaniu abonenci, podpisując umowę, godziliby się na ewentualne interwencje windykatorów. Z reguły jednak firmy telekomunikacyjne takich punktów w umowach abonenckich nie umieszczają. Trudno wyjaśnić, dlaczego tak się dzieje, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę, że teleoperatorzy są zazwyczaj obsługiwani przez renomowane kancelarie prawne.

Niektóre firmy telekomunikacyjne usprawiedliwiają się, że w przypadku narastania długu abonenta przesyłają wraz z rachunkiem szczegółową informację o wszczęciu postępowania windykacyjnego. Zawiadamiają w niej, z wyprzedzeniem, kiedy i jakie kroki zostaną podjęte w celu ściągnięcia długów.

Czy przesłanie tego rodzaju zawiadomienia uprawomacnia działania firmy windykacyjnej? Abonenci znów mają wątpliwości i ponownie nie są one pozbawione racji. Przecież przesyłka listowna nie zawsze dociera do adresata.

Po drugie, zgodnie z wymogami kodeksu cywilnego, abonent ma prawo do wyrażenia zgody na takie rozwiązanie lub zaproponowanie innego rozwiązania problemu.

Możliwość mediacji UKE

Abonenci składają skargi na firmy telekomunikacyjne do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych (GIODO), do prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), piszą listy z prośbą o interwencję do redakcji czasopism. Najczęściej mają ku temu oczywiste powody, bo np. windykator domaga się zapłaty za rachunki dawno uregulowane lub domaga się zapłaty, dla której trudno znaleźć jakiekolwiek uzasadnienie. Firmy windykacyjne, które odkupują od teleoperatorów długi, najczęściej nie badają, czy nabyte zaległości płatnicze są zasadne.

Skupiają się na właściwej dla siebie działalności, tj. na ściąganiu należności.
Sytuacja sporna ulega więc dodatkowemu skomplikowaniu na skutek zaangażowania trzeciej strony. Abonenci, których długi – istniejące czy też nie – zostały sprzedane, nie mają już możliwości porozumienia się z firmą telekomunikacyjną, gdyż przestaje ona być podmiotem bezpośrednio uwikłanym w spór. Klienci tracą wówczas szanse na uruchomienie mediacji za pośrednictwem Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Ta bowiem może dojść do skutku tylko wówczas, gdy spór ma miejsce między abonentem a teleoperatorem.

Wniesienie reklamacji

Pierwszym krokiem, jaki abonent powinien wykonać, chcąc zażegnać spór, jest skontaktowanie się z operatorem. Często to wystarcza. Dopiero gdy to za mało, czas na podjęcie drugiego kroku – wniesienie reklamacji, najlepiej pisemnej, którą należy złożyć uzyskując pokwitowanie odbioru.

Potwierdzający przyjęcie reklamacji powinien podać klientowi nazwę, adres i numer telefonu do swojej jednostki organizacyjnej, która zajmuje się jej rozpatrzeniem. Zgodnie z rozporządzeniem ministra infrastruktury z 1 października 2004 r. w sprawie trybu postępowania reklamacyjnego, reklamacja powinna zawierać: imię i nazwisko abonenta, adres zamieszkania, określenie przedmiotu reklamacji i reklamowanego okresu, przedstawianie okoliczności uzasadniających reklamację, numer ewidencyjny abonenta
(znajduje się na każdym rachunku), ewentualnie już nadaną przez operatora sygnaturę reklamacji, datę zawarcia umowy abonenckiej, wysokość kwoty odszkodowania (jeśli abonent żąda jej od operatora), numer konta bankowego, odręczny podpis.

WAŻNE
Pierwszym krokiem, jaki abonent powinien wykonać, chcąc zażegnać spór, jest skontaktowanie się z operatorem. Często to wystarcza. Dopiero gdy to za mało, czas na podjęcie drugiego kroku – wniesienie reklamacji, najlepiej pisemnej, którą należy złożyć uzyskując pokwitowanie odbioru.

Jeśli reklamacja nie będzie zawierała tych danych, operator może ją zignorować. Reklamację można wnieść w każdym oddziale firmy telekomunikacyjnej. Operator ma 30 dni, aby na nią odpowiedzieć. Jeśli tego nie uczyni, oznacza to, że uznał reklamację abonenta. Odpowiedź operatora, zgodnie z zasadami określonymi we wspomnianym rozporządzeniu, powinna zawierać: nazwę jednostki, która rozpatrzyła reklamację, podstawę prawną, rozstrzygnięcie pozytywne lub negatywne, określenie wysokości kwoty i terminu wpłaty na konto abonenta – jeśli operator uznał reklamację za zasadną lub jeśli uznał wniosek o odszkodowanie za zasadny, pouczenie i imię oraz nazwisko pracownika reprezentującego firmę, wraz z podaniem jego stanowiska służbowego. Jeśli operator nie uznał reklamacji, jego odpowiedź powinna zawierać wyczerpujące uzasadnienie faktyczne i prawne, a także powinna być doręczona przesyłką poleconą.

Abonent może też przenieść spór z operatorem do sądu powszechnego, właściwego dla miejsca podpisania umowy, lub też zwrócić się do prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej z wnioskiem o mediację w sporze z operatorem (zob.  www.uke.gov.pl  ).

Krzysztof Polak
krzysztof.polak@infor.pl

OPINIE

Małgorzata Kałużyńska-Jasak
rzecznik prasowy Generalnego Inspektora Ochrony Danych OsobowychUdostępnianie danych osobowych podmiotowi trudniącemu się windykacją należności może się odwoływać do różnych przepisów ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (dalej: uoodo) jako do podstaw prawnych. Zgodnie z art. 23 ust. 1 pkt 5 uoodo, przetwarzanie danych osobowych, w tym ich udostępnianie, jest dopuszczalne, jeśli jest niezbędne dla wypełnienia prawnie usprawiedliwionych celów realizowanych przez administratorów danych (teleoperatorów) albo odbiorców danych. Jednak to przetwarzanie nie może naruszać praw i wolności osoby, której dane dotyczą.

Ze względu na to, że – zgodnie z art. 23 ust. 4 pkt 2 ustawy – za prawnie usprawiedliwiony cel uważa się dochodzenie roszczeń z tytułu prowadzonej przez administratora danych działalności gospodarczej. Przetwarzanie danych w takim przypadku jest prawnie dopuszczalne.

Administrator danych (teleoperator) może również powierzyć ich przetwarzanie podmiotowi zajmującemu się windykacją wierzytelności w drodze umowy zawartej na piśmie na podstawie art. 31 uoodo. Niezbędnymi elementami tej umowy jest określenie celu, w jakim podmiot, któremu powierzono przetwarzanie danych, może je przetwarzać, oraz zakresu powierzonych do przetwarzania danych.

Również działanie przez pełnomocnika ustanowionego na podstawie art. 95 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny nie stanowi naruszenia przepisów prawa. Działanie takie znajduje bowiem podstawę prawną w przesłance wskazanej w art. 23 ust. 1 pkt 2 uoodo, zgodnie z którą przetwarzanie danych jest dopuszczalne, jeżeli jest to niezbędne dla zrealizowania uprawnienia lub spełnienia obowiązku wynikającego z przepisu prawa. Jeśli zatem określony podmiot udziela pełnomocnictwa innemu, trudniącemu się windykacją należności, to przekazania danych pełnomocnikowi, jak również przetwarzania przez niego danych w związku z dokonywaniem działań objętych treścią pełnomocnictwa nie można uznać – stosownie do powyższego – za naruszenie ustawy o ochronie danych osobowych.

Ewa Kurowska-Tober
radca prawny kancelarii prawniczej SALANS

Gdy windykatorzy, na zlecenie firmy telekomunikacyjnej zapukają do drzwi, nie warto ulegać emocjom ani zakładać, że interwencja jest bezpodstawna, nawet gdy na razie wszystko na to wskazuje. Warto natomiast dokładnie poznać powód, który legitymizuje obecność windykatora. Trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie: jakiej kwoty się on domaga i z jakiego tytułu?
Następnie przedmiotem uważnej analizy powinna się stać umowa z operatorem telekomunikacyjnym i faktury z minionych miesięcy. Jeśli nie znajdujemy tam podstaw do interwencji windykacyjnej, wtedy dopiero możemy podjąć przeciwdziałania. W tym celu warto się zwrócić do prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej (zob. www.uke.gov.pl) z wnioskiem o wszczęcie postępowania mediacyjnego, zmierzającego do wyjaśnienia sprawy i rozwiązania sporu. Jeżeli nie widzimy szans na dojście do porozumienia z operatorem i chcemy uzyskać w naszej sprawie rozstrzygający wyrok, możemy też złożyć wniosek do Stałego Polubownego Sądu Konsumenckiego przy prezesie UKE.

Jednocześnie warto na piśmie powiadomić operatora o naszych wątpliwościach co do roszczeń wynajętych przez niego windykatorów i o skierowaniu wniosku o mediację do prezesa UKE albo o złożeniu wniosku do sądu polubownego. W ostateczności pozostaje nam dochodzenie swoich praw w postępowaniu przed sądem powszechnym właściwym dla miejsca zawarcia umowy o świadczenie usług telekomunikacyjnych.
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 18,1l. , Domowa terapia

Offline olesia

  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 73
Prawo-pytania
« Odpowiedź #264 dnia: Sierpień 13, 2006, 07:59:39 pm »
Dofinansowanie do ogrodzenia

Witam. Mam nietypową sprawę. Wiem, że fundusz osób niepełnospeawnych dofinansowuje budowę udogodnień architektonicznych. Staram się właśnie w spółdzielni o to, by zbudowano zamknięcie płotem wewętrznego dziedzińca naszego bloku. Mieszkamy na parterze, nasz blok ma kształt podkowy. Niby zgoda spółdzielni jest, płot przegłosowany, a nie można wyegzekwować budowy płotu.
Mój Piotruś jest nadpobudliwy, nie rozumie  zbytnio co do niego mówię i muszę na pdwórku za nim biegać. Płot zamykałby mu wyjście na ulicę. Pomijam sprawę, że mieszkamy na parterze i pod oknem kręci się mnóstwo osób (także z piwkami).
 Koszt nie jest duży, jednak trudno władze spółdzielni zmusić do budowy jego.
Dzięki za wszelką pomoc i sugestie
Ola z Piotrusiem
olesia

Offline sonia

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 25249
    • Dar Życia
Prawo dla nas - pytania
« Odpowiedź #265 dnia: Sierpień 14, 2006, 09:38:49 pm »
PRAWO ADMINISTRACYJNE Dziecko za granicą

Paszport inaczej, dowód osobisty inaczej

Tryb wydawania dowodów osobistych małoletnim, w którym nie jest wymagana zgoda obydwojga rodziców, umożliwia wyjazd za granicę dziecka przy sprzeciwie lub nawet bez wiedzy drugiego rodzica.

Nie są to i zapewne również w przyszłości nie będą sprawy jednostkowe - pisze rzecznik praw obywatelskich do ministra spraw wewnętrznych i administracji.

Po przystąpieniu do Unii Europejskiej nasi obywatele mogą przekraczać granicę także na podstawie dowodów osobistych. Zgodnie z przepisami można je uzyskiwać od ukończenia 13. roku życia.Wniosek o taki dokument składa sam zainteresowany w obecności swego przedstawiciela ustawowego lub opiekuna. Natomiast w razie ubiegania się o paszport wymagana jest zgoda obojga rodziców lub opiekunów prawnych. Jeżeli ich stanowiska nie są zgodne lub w razie niemożności uzyskania zgody zastępuje ją orzeczenie sądu opiekuńczego.

Zgoda na wyjazd dziecka z kraju z jednym z rodziców należy bowiem do istotnych praw dziecka. Zdaniem rzecznika minister powinien podjąć działania legislacyjne, skutecznie chroniące interesy zarówno dzieci, jak i rodziców.

d.fr.
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 18,1l. , Domowa terapia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Prawo dla nas - pytania
« Odpowiedź #266 dnia: Sierpień 17, 2006, 10:56:48 pm »
PROCEDURY KOSZTY W POSTĘPOWANIU SĄDOWOADMINISTRACYJNYM
Za odpis orzeczenia będzie trzeba zapłacić

Podatnik, który chce złożyć skargę kasacyjną, musi wystąpić z wnioskiem o uzasadnienie wyroku. Za odpis orzeczenia z uzasadnieniem trzeba jednak zapłacić 100 zł tytułem opłaty kancelaryjnej.

Wśród regulacji dotyczących postępowania przed sądami administracyjnymi znajdują się m.in. przepisy odnoszące się do opłat za czynności kancelaryjne. Podatnicy, którzy skarżą decyzje podatkowe, tak jak inni skarżący mają prawo nie tylko wglądu do akt swoich spraw. Mogą również występować do sądu o udostępnienie odpisów różnych dokumentów, jakie znajdują się w aktach. Za wydanie odpisów trzeba jednak zapłacić.


WAŻNE

Skarżący nie płaci opłaty kancelaryjnej za odpis orzeczenia z uzasadnieniem, podlegający doręczeniu z urzędu. Naczelny Sąd Administracyjny uzasadnia z urzędu wszystkie wyroki i postanowienia w terminie trzydziestu dni



Sąd jak fiskus...

Zgodnie z przepisami sądy administracyjne mają prawo pobierania opłaty kancelaryjnej. Tak samo jak wpis, stanowi ona opłatę sądową. Opłatę kancelaryjną trzeba będzie zapłacić za:

• stwierdzenie prawomocności (np. wyroku wydanego przez sąd)
• wydanie odpisów, zaświadczeń, wyciągów i innych dokumentów na podstawie akt.

Opłatę kancelaryjną trzeba także uiścić za sporządzenie odpisu uzasadnienia orzeczenia.

Zgodnie z przepisami skargę kasacyjną do sądu II instancji można wnieść od niekorzystnego orzeczenia sądu I instancji. Żeby jednak to zrobić, potrzebne jest orzeczenie, np. wyrok z uzasadnieniem. Sąd administracyjny I instancji, czyli wojewódzki sąd administracyjny nie uzasadnia z urzędu wszystkich orzeczeń. Z urzędu uzasadniane są wyroki uwzględniające skargę. Jeżeli wyrok jest niekorzystny dla podatnika i chce on zaskarżyć go do Naczelnego Sądu Administracyjnego, musi złożyć wniosek o sporządzenie uzasadnienia. Wniosek trzeba złożyć w ciągu 7 dni od ogłoszenia orzeczenia lub doręczenia sentencji. Za odpis orzeczenia z uzasadnieniem trzeba zapłacić opłatę kancelaryjną. Pobiera się ją jednak już przy zgłoszeniu wniosku o sporządzenie uzasadnienia orzeczenia i jego doręczenie. Jeżeli opłata nie została uiszczona, przewodniczący zarządzi ściągnięcie jej od strony, która złożyła wniosek.

...bierze za wszystko

O tym, ile zapłacimy za wydanie określonych dokumentów, decydują przepisy rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 16 grudnia 2003 r. w sprawie wysokości opłat kancelaryjnych pobieranych w sprawach sądowoadministracyjnych (Dz.U. nr 221, poz. 2192). I tak, opłatę kancelaryjną w wysokości 10 zł zapłacimy za każdą stronę:

• odpisu,
• zaświadczenia,
• wyciągu lub
• innego dokumentu wydawanego na wniosek na podstawie akt sprawy sądowoadministracyjnej
• oraz za stwierdzenie prawomocności.

Za kopie i wydruki dokumentów z akt sprawy sądowoadministracyjnej wydawane na wniosek opłata kancelaryjna wyniesie 2 zł za każdą stronę kserokopii lub wydruku. Dodatkowe wydatki czekają nas wtedy, gdy sąd musi najpierw usunąć dane z udostępnianych dokumentów. Jeżeli dokument, jego kopia lub wydruk mogą być wydane tylko po usunięciu z jego treści danych osobowych lub innych danych objętych tajemnicą prawnie chronioną, opłata kancelaryjna od odpisu, zaświadczenia, wyciągu lub innego dokumentu wydawanego na wniosek na podstawie akt sprawy sądowoadministracyjnej oraz za stwierdzenie prawomocności wyniesie nie 10, a 15 zł za stronę.

W przypadkach kopii i wydruków dokumentów z akt sprawy trzeba zapłacić 3 zł za stronę kopii lub wydruku. We wszystkich przypadkach każdą rozpoczętą stronę liczy się za całą.

Więcej za dokumenty i kopie zapłacimy, jeżeli dokument jest sporządzony w języku obcym lub zawiera tabelę. Wówczas opłatę kancelaryjną pobiera się w podwójnej wysokości.

Takie same opłaty uiścimy również za odpisy, wyciągi, kopie i wydruki oraz zaświadczenia i inne dokumenty, które są wydawane na podstawie zbiorów gromadzonych i prowadzonych w sądzie poza aktami sprawy.

 Aleksandra Tarka

Gazeta Podatkowa 16.08.2006r
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline sonia

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 25249
    • Dar Życia
Prawo dla nas - pytania
« Odpowiedź #267 dnia: Sierpień 25, 2006, 01:40:38 pm »
ŚWIADCZENIA Z ZUS: Przez najbliższe trzy miesiące, od września do listopada włącznie, zasiłek pogrzebowy będzie wynosił 4854,54 zł. To aż o 205,82 zł mniej niż do tej pory.

szy zasiłek pogrzebowy

ŚWIADCZENIA Z ZUS. Niższy zasiłek pogrzebowy

Przez najbliższe trzy miesiące, od września do listopada włącznie, zasiłek pogrzebowy będzie wynosił 4854,54 zł. To aż o 205,82 zł mniej niż do tej pory.

Wysokość zasiłku to 200 proc. przeciętnego wynagrodzenia obowiązującego w dniu śmierci osoby, której zorganizowano pochówek i w związku z tym poniesiono koszty. Na podstawie wynagrodzenia z poprzedniego kwartału obowiązuje w nowej wysokości od trzeciego miesiąca następnego kwartału, przez kolejne trzy miesiące, czyli teraz od września do listopada włącznie. Zasadniczo zwrot kosztu pochówku należy się każdej osobie, która je pokryła.

Jeśli zmarły był członkiem rodziny, to przysługuje w pełnej wysokości. Jeżeli pochówkiem zajęła się obca dla zmarłego osoba lub pracodawca, dom pomocy społecznej, gmina, powiat, osoba prawna Kościoła albo związku wyznaniowego, to zasiłek przysługuje do wysokości udokumentowanych kosztów pogrzebu. Nie może to jednak być więcej niż gwarantowane 200 proc. przeciętnego wynagrodzenia. Jeśli pogrzeb organizowany był na koszt państwa, organizacji politycznej lub społecznej, ale rodzina poniosła część kosztów, to przysługuje jej zasiłek w pełnej wysokości.

aro
Rzeczpospolita z 25.08.2006r.
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 18,1l. , Domowa terapia

Offline sonia

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 25249
    • Dar Życia
Prawo dla nas - pytania
« Odpowiedź #268 dnia: Sierpień 30, 2006, 02:09:59 pm »
PRAWO CYWILNE. Już po pół roku opłaty sądowe do poprawki

Będzie jasność, jakie koszty sądowe wiążą się z rozstrzygnięciem sporu cywilnego w drodze mediacji. Naprawione mają być błędy i niedoróbki, jakie praktyka ujawniła w nowych przepisach o kosztach sądowych w sprawach cywilnych

Choć ustawa z 28 lipca 2005 r. o tych kosztach (DzU nr 167, poz. 1398) weszła w życie dopiero 2 marca 2006 r., Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowało projekt jej nowelizacji. Został on skierowany do konsultacji.

Od zatwierdzenia ugody
Konieczne stało się przede wszystkim uzupełnienie ustawy o przepisy dotyczące kosztów
związanych z nowym rodzajem postępowania - mediacją. Nowelizacja, którą wprowadzono do kodeksu postępowania cywilnego przepisy o mediacji, została zresztą uchwalona tego samego dnia co ustawa o kosztach sądowych. To jeszcze jeden przyczynek do dyskusji o jakości naszej legislacji.

Od zatwierdzenia przez sąd ugody zawartej przed mediatorem na podstawie umowy o mediację będzie się należała opłata stała 50 zł. Nie byłoby natomiast opłaty od wniosku o
zatwierdzenie ugody, jeśli to sąd skierował strony do mediacji.

Proponuje się uzupełnienie braku przepisu o opłacie od wniosku o uznanie wyroku sądu
polubownego, w tym również zagranicznego,lub ugody zawartej przed takim sądem. Ma to być opłata stała 300 zł. Taka sama obciąży też wniosek o stwierdzenie wykonalności
postanowienia sądu polubownego o zastosowaniu tymczasowego środka zabezpieczającego (np. hipoteki przymusowej). Wnioski o dokonanie przez sąd polubowny ewentualnych innych czynności będzie obciążać opłata stała 200 zł.

Większa opłata na początku
Więcej trzeba będzie wyłożyć na wszczęcie sprawy, która może, ale nie musi być
rozstrzygnięta nakazem zapłaty w postępowaniu upominawczym. O trybie jej rozpoznania
(zwykłym lub w postępowaniu odrębnym) decyduje sąd. Dlatego proponuje się, by wnoszący sprawę wpłacał nie czwartą część opłaty stosunkowej należnej od pozwu, jak teraz, ale całą opłatę (tj. 5 proc. wartości przedmiotu sporu, a nie 1/4 z 5 proc.).

Jeśli sprawa będzie rozstrzygnięta nakazem i nakaz ten uprawomocni się (przeciwnik nie
wniesie sprzeciwu), sąd zwróci wnoszącemu pozew 3/4 uiszczonej opłaty. W ten sposób ma zniknąć wątpliwość, jaka pojawiła się na tle art. 130 2 § 1 i 4 k.p.c. co do opłaty, jaką
ma wnieść adwokat, radca prawny lub powód w sprawach gospodarczych, także gdy nie ma takiego pełnomocnika. Będzie ona zawsze wynosić 5 proc. wartości przedmiotu sporu.

Ile od wykreślenia hipoteki
Zniknąć powinna też wątpliwość co do opłaty, jaka obciąża wniosek o wykreślenie wpisu w
księdze wieczystej, np. hipoteki po spłaceniu kredytu. Niektóre sądy rozumiały art. 42
ustawy o kosztach w ten sposób, że ma to być połowa opłaty, jaka faktycznie została kiedyś pobrana od tego wpisu, inne, że połowa opłaty ustalonej według nowych przepisów. Sprawa jest ważna, bo stare opłaty od wpisów w księgach wieczystych były wielokrotnie wyższe od nowych. Po nowelizacji będzie jasne, że chodzi o nowe opłaty.

Korekta legislacyjnych kiksów
Proponuje się wykreślenie przepisu o tym, że od zażalenia na oddalenie wniosku o
wyłączenie biegłego lub tłumacza należy się opłata stała 40 zł. Rzecz w tym, że według
k.p.c. zażalenie na takie postanowienie nie przysługuje. Także zwolnienie z kosztów
sądowych rzecznika praw dziecka okazało się bezprzedmiotowe, jako że nie ma możliwości samodzielnego wszczynania spraw sądowych ani wstępowania do nich na prawach strony.

Dopiero teraz proponuje się dostosowanie brzmienia przepisu mówiącego o opłacie stałej od pozwu o ochronę własności intelektualnej do nazewnictwa obowiązującego od 2001 r. prawa własności przemysłowej.

Strona ubiegająca się o prawo ubogich będzie mogła bez opłat wnosić zażalenie nie tylko na odmowę zwolnienia z kosztów sądowych, lecz także na odmowę ustanowienia dla niej adwokata lub radcy prawnego z urzędu.

Przywrócone będą dwa zwolnienia przewidziane w starych przepisach, które umknęły nowemu ustawodawcy. Chodzi o ustawowe zwolnienia organizacji pożytku publicznego w sprawach, które nie dotyczą ich działalności gospodarczej, i w sprawach odszkodowań za straty majątkowe powstałe w następstwie ograniczeń związanych ze stanem wojennym, wyjątkowym lub stanem klęski żywiołowej.

 
Tekst zmian ustawy o kosztach sądowych:

http://www.rzeczpospolita.pl/prawo/doc/projekty/uks.doc

IZABELA LEWANDOWSKA

Koszty sądowe
Stała, stosunkowa, tymczasowa


Opłata sądowa za uruchomienie postępowania sądowego albo poszczególnych jego etapów może być: stała, stosunkowa albo podstawowa. Opłata stała pobierana jest w sprawach o prawa niemajątkowe, np. o rozwód, a także o niektóre prawa majątkowe, w wysokości jednakowej.

Nie może być wyższa niż 5 tys. zł i niższa niż 30 zł. Opłata stosunkowa obciąża sprawy o
prawa majątkowe, np. o zapłatę za usługę lub towar. Wynosi ona 5 proc. wartości przedmiotu sporu lub wartości zaskarżenia, ale nie mniej niż 30 zł i nie więcej niż 100 tys. zł.

Jeśli tej wartości w chwili wszczęcia sprawy nie można ustalić, to sąd wyznacza opłatę
tymczasową w granicach od 30 zł do 1 tys. zł. W innych sprawach pobierana jest opłata
podstawowa wynosząca tylko 30 zł.
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 18,1l. , Domowa terapia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Prawo dla nas - pytania
« Odpowiedź #269 dnia: Wrzesień 11, 2006, 10:41:24 pm »
Czy dziecko dostanie zachowek

Ojciec sporządził testament i cały majątek zapisał córce. Czy pominięty w testamencie syn dostanie zachowek?

Tak  Dziecko, które dziedziczyłoby z ustawy, a zostało pominięte w testamencie, ma prawo do zachowku. Nie otrzyma go, gdy spadkodawca wydziedziczył je w testamencie i pozbawił prawa do zachowku, podając podstawę wydziedziczenia. Pominięty w testamencie może żądać z tytułu zachowku do dwóch trzecich wartości udziału spadkowego, który przypadałby mu, gdyby nie było testamentu, a on dziedziczył z mocy ustawy. Z żądaniem zachowku dziecko nie może wystąpić wówczas, gdy otrzymało już kwotę zachowku z tytułu zapisu lub darowizny uczynionej na jego rzecz. Może wtedy żądać uzupełnienia przysporzenia do pełnej kwoty zachowku. Roszczenie o zachowek przedawnia się po upływie 3 lat od ogłoszenia testamentu.

mps

PODSTAWA PRAWNA
■ Art. 991, 1007 i 1009 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (Dz.U. nr 16, poz. 93).

Czy rozwiedziony małżonek dziedziczy

Czy rozwiedziony małżonek dziedziczy z mocy ustawy, jeżeli rozwód nie został orzeczony z jego winy?

Nie  W razie dziedziczenia ustawowego nie ma znaczenia, z czyjej winy został orzeczony rozwód. Z mocy ustawy po spadkodawcy nie dziedziczy również małżonek, który pozostaje z nim w separacji orzeczonej przez sąd. Zdarza się, że małżonkowie pozostają w faktycznej separacji, lecz sąd nie wydał orzeczenia w tej sprawie. W takim przypadku dziedziczą po sobie z mocy ustawy, ponieważ formalnie ich małżeństwo trwa nadal. Natomiast z dziedziczenia małżonek zostaje wyłączony wówczas, gdy z jego winy spadkodawca wystąpił o orzeczenie rozwodu lub separacji, a w dodatku takie żądanie byłoby uzasadnione. W takich przypadkach wyłączenie małżonka od dziedziczenia następuje na podstawie orzeczenia sądu.

mps

PODSTAWA PRAWNA
■ Podstawa prawna: art. 9351 i 940 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (Dz.U. nr 16, poz. 93).
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24599
Prawo dla nas - pytania
« Odpowiedź #270 dnia: Wrzesień 21, 2006, 08:49:50 am »
DANE OSOBOWE Decyduje sąd lub prokurator

Pijanego kierowcę można napiętnować

Publikowanie w mediach wizerunków pijanych kierowców i podawanie ich nazwisk do publicznej wiadomości nie narusza przepisów o ochronie danych osobowych


Do generalnego inspektora ochrony danych osobowych trafiają skargi osób, które czują się tym pokrzywdzone, i zapytania, czy to jest legalne.

Nie może być jednak mowy o naruszaniu prawa do ochrony danych osobowych w sytuacji, gdy są przepisy, które zezwalają na ich udostępnienie. Takim przepisem jest art. 50 kodeksu karnego, który mówi, że jeśli sąd uzna za celowe ze względu na społeczne oddziaływanie skazania, to może orzec podanie wyroku do publicznej wiadomości, np. wraz z ogłoszeniem w prasie imienia i nazwiska oraz zdjęcia skazanego. Jest to tzw. środek karny, który może być orzekany prewencyjnie, oprócz właściwej kary. Podanie wyroku np. za jazdę po pijanemu (art. 178a k.k.) do publicznej wiadomości ma dodatkowo napiętnować sprawcę w społeczności sąsiedzkiej.

Ostatnio po otrzymaniu wytycznych ministra sprawiedliwości także prokuratorzy na szerszą skalę wykorzystują inny sposób ujawniania - jeszcze przed wyrokiem - pijanych kierowców. Minister zalecił prokuratorom, aby w takich sprawach występowali do sądów nie tylko o upublicznienie wyroku łącznie z nazwiskiem skazanego. Polecił, aby - na podstawie art. 13 ust. 3 prawa prasowego - zezwalali na publikowanie wizerunku sprawcy już przedtem karanego za to samo. Zgodnie z tym przepisem sąd lub prokurator może zezwolić na ujawnienie danych osobowych i wizerunku osób, przeciwko którym toczy się postępowanie przygotowawcze lub sądowe, ze względu na interes społeczny.

Korzystają z tej możliwości np. prokuratorzy z okręgu rzeszowskiego. Na stronie internetowej Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie widnieją zdjęcia kierowców z wyrokami za jazdę po pijanemu mających kolejne sprawy o to przestępstwo. Z reguły zezwolenia te przewidują zamieszczanie wizerunków w Internecie na pięć dni.

i.w.
"Dużo ludzi nie wie, co z czasem robić.
Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu."

Pozdrawiam
"Starsza Letnia Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24599
Prawo dla nas - pytania
« Odpowiedź #271 dnia: Wrzesień 21, 2006, 10:17:01 am »
Mniej podatku od spadku
Piotr Skwirowski2006-09-20

Sejmowa komisja finansów publicznych poprze zwolnienie od podatku spadków i darowizn przekazywanych w ramach najbliższej rodziny.

Rząd zapisał zwolnienie w projekcie nowelizacji ustawy o podatku od spadków i darowizn. Zwolnienie miałoby objąć część tzw. pierwszej grupy podatkowej, czyli małżonka, rodziców, dziadków, dzieci, wnuki, pasierba, ojczyma i macochę. - Chodzi o to, by zwolnić od podatku klasyczne przenoszenie majątku z pokolenia na pokolenie - tłumaczyli w środę posłom z komisji finansów publicznych przedstawiciele Ministerstwa Finansów. Zwolnienie ma objąć cały majątek, nie będzie żadnych ograniczeń kwotowych. Bez podatku, w ramach najbliższej rodziny, będzie też można przekazać dowolnie wysoką darowiznę. Warunkiem zwolnienia od podatku byłoby poinformowanie urzędu skarbowego o nabytym spadku bądź przyjętej darowiźnie.

- Chodzi o zapewnienie szczelności systemu podatkowego. Zawsze będziemy mogli sprawdzić, skąd darczyńca miał pieniądze i czy stać go było na darowiznę - tłumaczyli przedstawiciele Ministerstwa Finansów. Urzędu nie trzeba by było informować o nabyciu spadku lub darowizny, gdy byłyby one potwierdzone notarialnie. Albo gdy wartość majątku nabytego w ciągu pięciu lat od jednego członka najbliższej rodziny nie przekraczałaby (licząc od daty pierwszego nabycia) 9637 zł.

Posłom podoba się propozycja rządu. Maria Zuba z PiS już zapowiedziała jednak poprawkę rozszerzającą zwolnienie. Chce, by objęło ono także spadki i darowizny nabyte od rodzeństwa.

Jeszcze dalej idzie projekt przygotowany przez posłów PO. Ich zdaniem zwolnienie podatkowe powinno obejmować całą pierwszą grupę podatkową, czyli także zięcia, synową i teściów. - Tego będziemy się trzymać i mam nadzieję, że przekonamy do tego komisję - stwierdziła posłanka PO Krystyna Skowrońska.

Platforma chce przy okazji podnieść kwoty wolne od podatku od spadków. W przypadku drugiej grupy podatkowej (dalsza rodzina) miałaby ona wynieść 10 tys. zł (teraz jest 7276 zł), w trzeciej grupie zaś (osoby niespokrewnione) 7 tys. zł (teraz 4902 zł). Wyższe niż dziś miałyby być także progi podatkowe, czyli kwoty, po których przekroczeniu spadek lub darowizna wpadają pod wyższą stawkę podatku.

Ani rząd, ani PO nie chcą przy tym zmieniać stawek podatku. W pierwszej grupie nadal byłyby więc stawki 3,5 i 7 proc., w drugiej 7, 9 i 12 proc., a w trzeciej 12, 16 i 20 proc.

Zmiany mają za to objąć przepisy dotyczące ulgi mieszkaniowej. Dziś wolne od podatku jest nabycie w drodze spadku lub darowizny (pierwsza grupa) bądź tylko spadku (druga i pod pewnymi warunkami trzecia grupa) domu albo mieszkania o powierzchni do 110 m kw., jeśli jego nowy właściciel będzie w nim mieszkał przez co najmniej pięć lat. Rząd chce, by ulga przysługiwała osobom, które przez co najmniej pięć lat będą zameldowane w odziedziczonym lub podarowanym domu bądź mieszkaniu. Nieruchomość taką można będzie sprzedać przed tym terminem, pod warunkiem że uzyskane za nią pieniądze przeznaczy się w ciągu dwóch lat (teraz jest sześć miesięcy) na zakup innego domu albo mieszkania.

Podatnik, który - gdy urząd skarbowy zapyta, skąd miał pieniądze np. na zakup mieszkania - powie, że otrzymał darowiznę, ale zapomniał ją zgłosić, ma być objęty nową sankcją. Rząd chce, by nie zgłoszona darowizna podlegała 20-proc. podatkowi. W środę posłowie zastanawiali się, czy jeszcze nie podwyższyć tej stawki. To samo dotyczyłoby niezarejestrowanych pożyczek.

Zabawna sytuacja miała miejsce pod koniec środowego posiedzenia komisji. Posłowie, którzy przerobili już cały projekt zmian do ustaw o podatku od spadków i darowizn oraz o podatku od czynności cywilnoprawnych, trochę przez przypadek odkryli, że rząd chce zwolnić z tego ostatniego podatku pożyczki przekazywane w ramach najbliższej rodziny (wcześniej poseł Marek Wikiński z SLD zapowiedział złożenie poprawki obniżającej stawkę podatku od pożyczek z 2 proc. do 0,5 proc.). - Okazuje się, że rządowy projekt jest nawet lepszy, niż nam się zdawało - skomentowała przewodnicząca komisji Aleksandra Natalli-Świat.

Nad poselskimi poprawkami komisja będzie głosować w czwartek.
"Dużo ludzi nie wie, co z czasem robić.
Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu."

Pozdrawiam
"Starsza Letnia Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24599
Prawo dla nas - pytania
« Odpowiedź #272 dnia: Wrzesień 27, 2006, 01:31:54 pm »
Ile trzeba zapłacić za pomoc adwokata?
27 września 2006

"Gazeta Prawna" prezentuje cennik usług prawnych świadczonych w blisko 30 miastach Polski.

Dziennik sprawdził między innymi, ile kosztuje prosta porada prawna, prowadzenie sprawy rozwodowej, przygotowanie pozwu, stała obsługa prawna firm. Okazało się, że prawnicy rzadko stosują stawki minimalne określone w rozporządzeniach ministra sprawiedliwości.

Prowadzenie sprawy rozwodowej według stawki minimalnej nie powinno kosztować więcej niż 360 złotych. W rzeczywistości za taką kwotę prowadzenia sprawy nie podejmie się żaden adwokat. W zależności od skomplikowania sprawy żądają od 1000 do 3000 złotych.

Ważna jest też miejscowość i renoma. W największych kancelariach w Warszawie czy Krakowie porada prawna kosztuje nie mniej niż 300 zł, podczas gdy w mniejszych miastach, takich jak Kielce czy Zamość, można ją uzyskać już za 20 złotych. Za sporządzenie umowy spółki cywilnej trzeba zapłacić od 300 do 5000 złotych.

Różnią się także stawki za godzinę pracy prawnika. Większe kancelarie różnicują je w zależności od pozycji radcy czy adwokata w firmie. Wspólnicy mogą życzyć sobie nawet 2000 złotych za godzinę, prawnicy po aplikacji od 400 do 600 złotych, absolwenci prawa i aplikanci - od 150 do 500 złotych. W mniejszych miastach prawnicy z kwalifikacjami i doświadczeniem nie biorą więcej niż 200 złotych za godzinę, podaje "Gazeta Prawna". (PAP)

Więcej: Gazeta Prawna - Ile za pomoc adwokata

Więcej Cennik usług prawnych
Więcej Coraz częściej korzystamy z porad prawników
"Dużo ludzi nie wie, co z czasem robić.
Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu."

Pozdrawiam
"Starsza Letnia Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24599
Prawo dla nas - pytania
« Odpowiedź #273 dnia: Październik 03, 2006, 08:03:22 am »
Będzie można bezkarnie zabić złodzieja?
wrób, rind2006-10-02

"Mój dom moją twierdzą" taka filozofia przyświeca propozycjom zmian w kodeksie karnym o czym donosi jutrzejsza "Gazeta Wyborcza"
Chodzi o poszerzenie granic obrony koniecznej, a także podwyższenie kar za naruszenie miru domowego.


Bezkarne będzie przekroczenie granic obrony, jeżeli sprawca wdarł się do naszego mieszkania, domu czy samochodu. "Karze podlegać będą wyłącznie osoby, które rażąco przekroczyły granice obrony koniecznej, np. zastrzeliły napastnika, którym było kilkuletnie dziecko" - czytamy w ministerialnych zapowiedziach zmian.

Propozycje zmian już dzielą środowisko prawnicze:

Sędzia Jerzy Podgórski, wiceprezes sądu dla warszawskiego Mokotowa, tę zmianę prawa do obrony przyjmuje z uznaniem.

Protestuje za to prof. Zbigniew Hołda z Fundacji Helsińskiej: - Powiem brutalnie: te przepisy zachęcają, by bogaci bronili swojego mienia, zabijając biednych!

O szczegółach zmian w kodeksie kranym czytaj jutro w Gazecie Wyborczej
"Dużo ludzi nie wie, co z czasem robić.
Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu."

Pozdrawiam
"Starsza Letnia Miotełka"

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Prawo dla nas - pytania
« Odpowiedź #274 dnia: Październik 03, 2006, 09:27:54 pm »
Raport "Gazety" i Expandera o kartach kredytowych

Maciej Samcik

Bankowcy na wyścigi wciskają nam do portfeli karty kredytowe. Czy warto ulec ich namowom? Którą "kredytówkę" wybrać? Jakich karcianych pułapek się wystrzegać?

 Przyjrzeliśmy się najpopularniejszym kartom kredytowym
 
Karty kredytowe to prawdziwy hit sezonu. W naszych portfelach jest ich już ponad 4 mln. Polacy doceniają ich zalety: możliwość robienia zakupów na koszt banku i kilkadziesiąt dni zerowego oprocentowania. Tylko od początku roku, używając "kredytówek", zadłużyliśmy się w bankach na ponad miliard złotych!

Bankowcom marzy się, by tak jak na Zachodzie każdy klient na zakupach żonglował talią kart kredytowych zamiast gotówką. Chcą, by wygodny w użyciu plastikowy pieniądz wyparł z rynku szybkie kredyty gotówkowe i ratalne.

Na wyścigi obniżają więc wymogi uprawniające do posiadania "kredytówki". Kiedyś, by ją dostać, trzeba było zarabiać przynajmniej 2 tys. zł miesięcznie, teraz wystarczy 450 zł. Kilka lat temu oprocentowanie kart sięgało 30-40 proc. rocznie, dziś często nie przekracza - w promocji - kilku procent. Kiedyś za wydanie karty trzeba było zapłacić ponad 100 zł, dziś banki wciskają je za darmo. No i darmowy kredyt - dla niektórych kart sięga prawie 60 dni!

Plastik w portfelu, choć wygodny, może być jednak nie lada pułapką dla domowego budżetu. Prowizje za używanie i ubezpieczenie karty, odsetki od kredytu i kary za przeterminowaną spłatę minimalnej części długu potrafią czasami iść w setki złotych. Przed wyborem karty warto więc poważnie się zastanowić i wybrać taką, która najlepiej spełni nasze oczekiwania.

ABC kart kredytowych

Jak działa karta kredytowa?

Zapewne masz w portfelu zwykłą kartę debetową (Maestro, Visę Electron), którą dostałeś, zakładając konto osobiste. Płacąc nią w sklepie lub wyciągając pieniądze z bankomatu, musisz mieć "pokrycie" dla tych wydatków. Bank za każdym razem sprawdza, czy masz na koncie odpowiednią ilość pieniędzy. Z kartą kredytową jest zupełnie inaczej. Bank przyznaje ci określony limit wydatków i to jego pieniędzmi płacisz, a nie swoimi. To zdecydowanie najfajniejsza cecha "kredytówek" wyróżniająca spośród od innych kart.

Ile pieniędzy można wydać, płacąc "kredytówką"?

To zależy od limitu przyznanego przez bank. Im masz wyższe dochody i im lepszą kartę bank ci przyzna, tym limit jest wyższy. Najprostsze karty mają limity 1-3 tys. zł.

UWAGA: karta kredytowa nie musi być przywiązana do konta osobistego. To, że masz ROR w danym banku, wcale nie oznacza, że musisz w tym samym banku wykupić kartę kredytową.

Kiedy trzeba oddać pieniądze?

Przez pierwszych ok. 45-60 dni kredyt jest darmowy. Jak to wygląda w praktyce? Po miesiącu bank podsumowuje twoje wydatki i przysyła ci do domu wyciąg. Od tego momentu masz ok. 20 dni na wyrównanie salda.

Jeśli zwrócisz bankowi wszystko co do grosza, nie zapłacisz ani grosza odsetek. Jeśli oddasz tylko część pieniędzy, po upływie owych 20 dni bank zacznie naliczać od pozostałej części odsetki - ok. 20 proc. rocznie. Wybór należy do ciebie, ale pamiętaj, że musisz spłacić przynajmniej 5 proc. pieniędzy, które wydałeś. Inaczej bank nałoży na ciebie dodatkową karę.

W następnym miesiącu możesz dalej robić zakupy kartą, ale tylko w ramach przyznanego limitu. Jeśli więc w poprzednim miesiącu wykorzystałeś go do końca, najpierw musisz spłacić część długu.

Czy płacąc kartą w sklepie, trzeba zapłacić jakąś prowizję?

Bank pobiera prowizję jedynie od sklepu, nie od posiadacza karty. Dlatego jeśli masz do wyboru - zapłacić w sklepie kartą debetową lub "kredytówką" - zwykle lepiej wybrać tę drugą. Po co wydawać własne pieniądze, skoro można płacić bankowymi, i to w dodatku w ramach darmowego kredytu?

UWAGA: kartą kredytową nie opłaca się natomiast wypłacać pieniędzy z bankomatu. Prowizje są dużo wyższe niż w przypadku zwykłych "debetówek" (nawet do kilkunastu złotych!).

Czy z kartami kredytowymi wiążą się jakieś prowizyjne "pułapki"?

Banki czasami narzucają dodatkowe opłaty (kilka złotych miesięcznie) za niewystarczająco częste używanie karty (jeśli np. nie użyjesz jej pięć razy w miesiącu). Prowizję zapłacisz też, jeśli zapomnisz spłacić w terminie przynajmniej 5 proc. "karcianego" długu. Niektóre banki liczą też w korzystny dla siebie sposób odsetki od długu (po upływie tzw. grace period). Są one naliczane tak, jakbyś całą kwotę wydał od razu pierwszego dnia, nawet jeśli największe zakupy robiłeś pod koniec tzw. okresu rozliczeniowego.

Czy karty można używać za granicą?

Zdecydowana większość kart działa na całym świecie. Niektórymi najprostszymi "kredytówkami" nie można płacić w sklepach internetowych lub poza Polską, ale to już coraz rzadsze zjawisko.

A może wybrać droższą "kredytówkę"?

Najprostsze karty kredytowe to tzw. karty płaskie. Poza odpowiednio niższym limitem zakupów i dużą dostępnością (niższy próg zarobków) wymagają przy każdej transakcji połączenia z bankiem. Zatem nie można nimi płacić tam, gdzie nie ma elektronicznych terminali. Bardziej zaawansowane karty (tzw. wypukłe zwane embosowanymi) nie wymagają połączenia z bankiem, są zatem bardziej uniwersalne. Ale i droższe - za samo ich wydanie bank potrąci nam nawet ponad 100 zł (o tych kartach napiszemy jutro, w drugiej części naszego informatora).

A jeśli zgubimy kartę lub ktoś nam ją ukradnie?

Każda karta jest z mocy prawa ubezpieczona od użycia przez nieuprawnioną osobę. Jeśli ktoś ukradnie ci kartę i zrobi zakupy na twój koszt, twoja maksymalna odpowiedzialność wynosi równowartość 150 euro (ok. 600 zł). Resztę strat musi pokryć bank (chyba że udowodni ci rażącą nieostrożność, np. że udostępniłeś komuś PIN do karty).

Prawie wszystkie banki mają w ofercie dobrowolne ubezpieczenia, których wykupienie znosi udział klienta. Jeśli stracisz kartę, a wykupiłeś takie ubezpieczenie, bank musi pokryć twoje straty co do grosza. Takie dodatkowe ubezpieczenie czasami bywa darmowe (np. w BPH, Polbanku), a czasami trzeba za nie dopłacić (od złotówki do 5 zł miesięcznie).

Karta kredytowa czy szybki kredyt?

Karta kredytowa to strzał w dziesiątkę, jeśli przewidujesz, że będzie cię stać na zwracanie bankowi przynajmniej części pieniędzy przed upływem darmowego okresu kredytowania. Jeśli przewidujesz, że będziesz permanentnie tkwić pod kreską, dokładnie policz, czy karta ci się opłaci. Kredyt gotówkowy ma często niższe oprocentowanie, ale prowizja za jego udzielenie jest dużo wyższa niż opłata za wydanie karty. A do części kredytów są jeszcze dołączane obowiązkowe ubezpieczenia, które dodatkowo podnoszą ich koszt. W ostatecznym rozrachunku dobrze wybrana "kredytówka" może się bardziej opłacić niż kredyt gotówkowy.



Do którego banku warto pójść po kartę kredytową?

"Gazeta" wspólnie z firmą Expander przyjrzała się najpopularniejszym "kredytówkom" - takim, które są dostępne dla osób zarabiających maksymalnie 800 zł na rękę. Wybór tanich kart jest całkiem bogaty, ma je w ofercie aż 14 banków.

W Kredyt Banku można dostać najprostszą "kredytówkę", nawet zarabiając 330 zł. Liberalny jest też Lukas Bank, który przyznaje kartę Visa Auchan już od 450 zł miesięcznego dochodu. W pozostałych bankach minimalny limit zarobków wynosi od 500 do 700 zł (studentom w ING i PKO BP wystarczy 400 zł).

Oczywiście taką kartą nie będziesz mógł robić zakupów za kilkanaście czy kilkaset tysięcy złotych (takie limity mają tylko najbardziej prestiżowe karty złote lub platynowe), ale większość banków bez kłopotów przyzna ci limit rzędu 1500-2000 zł. Zwykle trzeba przynieść zaświadczenie o zarobkach z pracy, choć np. w Polbanku dadzą ci kartę z limitem do 1000 zł na piękne oczy.

Ile kosztuje wydanie karty? Od kilkunastu do kilkudziesięciu złotych. Część kart w ramach promocji jest wydawana za darmo lub - tak jak w przypadku Kredyt Banku - opłata jest zwracana, jeśli klient w ciągu roku zrobi z użyciem karty zakupy o określonej wartości. Limit nie jest zbyt wyśrubowany - w zależności od karty wynosi 3-4 tys. zł.

W mBanku sam możesz sobie wybrać, ile chcesz zapłacić za wydanie karty (od 18 do 38 zł). Im niższa opłata na starcie, tym wyżej oprocentowany kredyt.

Ale uwaga: nawet banki, które za pierwszym razem dadzą ci kartę całkiem za darmo, w drugim roku jej używania zażądają normalnej opłaty. Zanim więc skorzystasz z superpromocji, sprawdź standardową wysokość prowizji.

Opłata za wydanie karty to zwykle tylko część prowizji, z którymi musisz się liczyć, wkładając do kieszeni kartę kredytową. Tylko w Polbanku, ING Śląskim oraz w BPH nie ma żadnych dodatkowych opłat (w tym ostatnim jest za to inny warunek - musisz często używać karty, inaczej bank potrąci dodatkową opłatę).

Zdecydowana większość banków co miesiąc liczy sobie po kilka złotych za samo używanie karty lub za dobrowolne (ale bardzo przydatne) ubezpieczenie. W sumie przyjemność posiadania "kredytówki" średnio kosztuje 50 zł rocznie (w najtańszych bankach kilkanaście złotych, w najdroższych - ponad 100 zł).

Podstawową zaletą każdej karty kredytowej jest okres zerowego oprocentowania. W przypadku najtańszych kart tzw. grace period trwa od 45 dni (w przypadku karty Regata oferowanej przez Pekao) aż do 61 dni (w przypadku "kredytówek" Dominet Banku). Po tym okresie trzeba płacić już od 18 do 22 proc. rocznych odsetek.

Niestety, tylko nieliczne banki - Polbank, ING, mBank, AIG oraz BPH - umożliwiają "podglądanie" historii operacji i bieżącego salda przez internet. Najczęściej muszą ci wystarczyć comiesięczne wyciągi wysyłane pocztą.

- Najprostsze karty kredytowe zwykle nie oferują też, w odróżnieniu od tych prestiżowych, usług dodatkowych, np. specjalnych ubezpieczeń podróżnych, ubezpieczeń od niezdolności do pracy itp. - mówi radiu RMF FM Karol Żwiruk, ekspert w dziedzinie kart płatniczych.

Według "Gazety" i Expandera najlepsze karty dla osób zarabiających do 800 zł oferują Polbank, mBank oraz ING Bank Śląski. Ich zalety to niska cena, atrakcyjne oprocentowanie kredytu i możliwość podglądania aktualnego salda w internecie.

Jutro - ranking najlepszych kart dla osób zamożnych

O kartach kredytowych słuchaj też dziś w południowych "Faktach Ekonomicznych" radia RMF FM



Czołówka rankingu

1. Polbank EFG

niski roczny koszt użytkowania - 25 zł

niskie oprocentowanie kredytu - 18,9 proc.

wliczone darmowe ubezpieczenie

2. mBank

do wyboru - niska opłata za wydanie karty (18 zł) lub najniższe na rynku oprocentowanie kredytu (15 proc. rocznie)

minus: trzeba dopłacić 1,7 zł miesięcznie za ubezpieczenie

3. ING Bank Śląski

niski roczny koszt użytkowania - 25 zł

niskie oprocentowanie kredytu - 19,5 proc. rocznie

minusy:

brak dodatkowego ubezpieczenia karty

wysoki limit dochodów - 700 zł

Komentuje Paweł Majtkowski, Expander

W kategorii najtańszych kart Polbank i mBank wyraźnie zdystansowały resztę banków. Polbank wyróżnia się tym, że jako jeden z nielicznych wydaje karty z limitem do 1000 zł bez konieczności przedstawiania zaświadczenia o dochodach, poprzestając tylko na oświadczeniu klienta, że zarabia miesięcznie tyle a tyle. Z kolei karta mBank bije konkurencję elastycznością. Występuje w trzech wariantach. Jeśli klient zamierza się zadłużać, wybierze kartę droższą, co jednak i tak mu się opłaci. Jeśli zaś planuje w całości spłacanie zadłużenia w okresie zerowego oprocentowania, może wybrać niską prowizję na starcie. Poza tym mBank od konkurencji różni się też świetnym podglądem rachunku karty w internecie. Klient może tam zobaczyć wszystkie dokonane kartą transakcje, zarówno te już rozliczone, jak i oczekujące (tzw. blokady).

http://gospodarka.gazeta.pl/pieniadze/1,52983,3645098.html?as=3&ias=3&startsz=x
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8422
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Prawo dla nas - pytania
« Odpowiedź #275 dnia: Październik 04, 2006, 12:16:06 pm »
Nowy kodeks czy zmiana starego

Sejm rozpatrzy obywatelski projekt nowego kodeksu karnego razem z projektem zgłoszonym przez rząd.

Za kilka dni rząd ma się zająć przygotowanym w Ministerstwie Sprawiedliwości projektem zmian kodeksu karnego. Tymczasem w Sejmie od marca czeka obywatelski projekt nowego kodeksu karnego. Ten ostatni popiera Prawo i Sprawiedliwość. W 2002 r. wniósł go do Sejmu obecny prezydent Lech Kaczyński jako pełnomocnik Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej. Latem przeszedł on nawet pierwsze czytanie w Sejmie, ale od kilku miesięcy nic - poza ukonstytuowaniem się podkomisji i załatwieniem spraw organizacyjnych - w jego sprawie się nie dzieje.

Dlaczego? - Czekaliśmy na nowelizację zapowiadaną przez rząd - wyjaśnia "Rz" poseł Arkadiusz Mularczyk, przewodniczący podkomisji. Twierdzi, że ma to swoje uzasadnienie. Rozwiązania w obu projektach są bowiem bardzo do siebie podobne - by nie powiedzieć, że wręcz się pokrywają. Na temat skali podobieństwa, na prośbę posłów, głos zabierze niebawem Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego (działająca przy MS). Tam też trafiło już pismo w tej sprawie. Dopiero potem ruszą legislacyjne prace nad poszczególnymi rozwiązaniami.

Czego chcą zgodnie autorzy projektów? Surowszych zasad odpowiedzialności nieletnich (byliby karani za wszystkie zbrodnie i najpoważniejsze występki) oraz zwiększenia uprawnień obywateli do stosowania obrony koniecznej (osoba broniąca się we własnym domu będzie mogła użyć nawet środków nieadekwatnych do obiektywnego zagrożenia w celu odparcia zamachu). Opowiadają się też za wydłużeniem ograniczenia wolności (do 2 lat) i zmianą katalogu kar (sądy będą mogły orzekać kary w przedziale od 1 miesiąca do 25 lat). Istnieje też zgoda na nowe kary krótkoterminowe - poniżej jednego miesiąca (pod warunkiem że cel kary będzie osiągnięty), i zaostrzenie przepisów o recydywie (powrót do przestępstwa). Wspólnym celem obu projektów jest wprowadzenie wyższych kar za najcięższe zbrodnie (zabójstwo, umyślne spowodowanie ciężkiego uszkodzenia ciała, przestępstwa o charakterze terrorystycznym) oraz przepadku samochodów pijanych kierowców i obowiązkowego publikowaniaich wizerunku. W obu projektach mówi się też o karaniu za często stosowany w Internecie sposób działania pedofili, polegający na oszukańczym podszywaniu się pod rówieśników dzieci, by je zwabić.

rzeczpospolita.pl
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8422
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Prawo dla nas - pytania
« Odpowiedź #276 dnia: Październik 04, 2006, 01:24:00 pm »
Nieletni naprawi szkodę

• Projekt kodeksu nieletnich zaostrza politykę karania
• Sąd nakaże nieletniemu naprawienie szkody
• Zamiast trzech procedur, powstanie jedna

zmiany prawa

Gazeta Prawna dotarła do założeń projektu kodeksu nieletnich, który ma zastąpić obecną ustawę z 1982 roku o postępowaniu w sprawach nieletnich. Ministerstwo Sprawiedliwości chce rozszerzyć katalog środków wychowawczych, uzależnić korzystne decyzje od naprawienia szkody przez nieletniego oraz ujednolicić procedurę postępowania wobec nieletnich.

– Prace jeszcze nie przybrały formy ostatecznego projektu ustawy. Wychodzą jednak naprzeciw oczekiwaniom społecznym, które ewoluują w kierunku zaostrzenia polityki karania nieletnich – mówi Ewa Świderska, naczelnik Wydziału Orzeczeń Rodzinnych i Nieletnich Ministerstwa Sprawiedliwości.

Nie wszyscy jednak widzą potrzeby takich zmian.


– Zaostrzenie sankcji wcale nie jest konieczne. Wzrost czynów karalnych nieletnich w statystykach jest przede wszystkim wynikiem lepszej wykrywalności. Ustawodawca nie jest od tego, żeby spełniać oczekiwania społeczeństwa co do polityki karania – ocenia prof. Zbigniew Hołda z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Obawy mają także organizacje ochrony praw dziecka.

– Zaostrzenie polityki karania to niefortunne określenie. O skuteczności w walce z przestępczością nieletnich decydują bowiem nieuchronność sankcji, szybkość oraz adekwatość orzekanych środków – uważa Mirosława Kątna, przewodnicząca Komitetu Ochrony Praw Dziecka.




Zmiany oczekiwane


Zdaniem Ministerstwa projekt ma zapobiegać oraz zwalczać demoralizację i przestępczość nieletnich. Statystyki pokazują, że od kilku lat młodzi ludzie coraz częściej popadają w konflikt z prawem.

– Nieletni przestępcy stają się coraz bardziej brutalni. Statystyki obrazują wzrost liczby najcięższych czynów karalnych – mówi komisarz Krzysztof Hajda z KGP.

Zdaniem sędziów niepokojący jest także duży wzrost drobnych czynów karalnych nieletnich. Ich zdaniem w tej sytuacji najważniejsza jest profilaktyka.

– W warunkach polskich jako niegroźne traktuje się czyny nieletnich w szkole, jak naruszenie nietykalności innych uczniów czy znieważenia. Tymczasem powinno reagować się na wszystkie wypadki, zgodnie z zasadą Zero tolerancji. Zbyt łagodne traktowanie może bowiem zachęcać do poważniejszych naruszeń prawa w przyszłości – uważa sędzia Małgorzata Męczkowska, przewodnicząca Wydziału Rodzinnego i Nieletnich Sądu dla m.st. Warszawy.

Zdaniem praktyków – najważniejsza jest walka z poczuciem bezkarności wśród nieletnich.

– Obecnie orzeczone środki wychowawcze i poprawcze w stosunku do nieletnich często nawet nie są wykonywane. W zakładach poprawczych brakuje miejsc, a sprawcy pozostają na wolności, popełniając nowe przestępstwa lub wykroczenia. Doświadczenia innych krajów wskazują, że zaostrzenie karania w tej sytuacji nie jest skuteczne – twierdzi M. Kątna.

Społeczeństwo oczekuje zaostrzenia polityki karnej wobec nieletnich – twierdzi minister Ziobro

Więcej praw pokrzywdzonego

Projekt wprowadza szerokie uprawnienia osoby pokrzywdzonej zachowaniem nieletniego. Zapewnia m.in. możliwość kompensacji doznanej szkody. Będzie to możliwe bez odsyłania pokrzywdzonego do żmudnego procesu cywilnego.

– Projekt uzależnia wiele korzystnych rozstrzygnięć dla nieletniego od naprawienia szkody pokrzywdzonemu. Zapewni to efektywną kompensatę dla pokrzywdzonego – uważa E. Świderska.

Uwzględnia to częściowo stanowisko RPO, który wskazał, że ustawa o postępowaniu w sprawach nieletnich nadmiernie ogranicza prawa osoby pokrzywdzonej przez nieletniego.

– Chodzi o negatywne konsekwencje faktu, że pokrzywdzony pozbawiony jest statusu strony. Jego interesy jako ofiary może zasadniczo reprezentować jedynie prokurator – argumentował rzecznik w wystąpieniu do ministerstwa.

Projekt nie przyznaje jednak pokrzywdzonemu wszystkich praw strony. Zdaniem projektodawców w sprawach nieletnich jest to zbędne. Postępowanie to nie jest bowiem postępowaniem karnym, a reakcja na zachowanie nieletniego nie ma charakteru kary.

Projektowane przepisy dają pokrzywdzonemu m.in. prawo do udziału w rozprawach i większości posiedzeń, zgłaszania wniosków dowodowych, działania przez pełnomocnika, skarżenia części decyzji. Zdaniem ministerstwa – w pozostałym zakresie udział pokrzywdzonego w postępowaniu jest zbędny, ponieważ nie dotyczy bezpośrednio jego interesów.


Trzy procedury w jednym


Projektowana ustawa ma szerszy zasięg niż obecna z 1982 roku Przygotowywany akt ma być nazwany kodeksem. Likwiduje bowiem odesłania do k.p.k. i k.p.c. oraz zakłada jednolitą procedurę zamiast osobnych postępowań: wyjaśniającego, opiekuńczo-wychowawczego oraz poprawczego.

– Obecna procedura dotycząca nieletnich jest niejednolita. K.p.c. nie zna pojęcia pokrzywdzonego. Projektowany kodeks nieletnich tę niejednolitość procedury uchyla – wyjaśnia naczelnik Świderska.

Obecnie osobno w postępowaniu wyjaśniającym sąd rodzinny ustala, czy nieletni jest zdemoralizowany lub czy popełnił czyn karalny, a w postępowaniu opiekuńczo-wychowawczym lub poprawczym decyduje o stosowaniu środków wychowawczych lub poprawczych. Prawnicy pozytywnie oceniają te zmiany.

– Odesłania do k.p.k. i k.p.c. w postępowaniu wobec nieletnich wydłużają postępowanie. Chodzi zwłaszcza o konieczność bezpośredniego przeprowadzania dowodów w sposób określony w k.p.k., co łączy się m.in. z koniecznością wzywania świadków – mówi sędzia Męczkowska.

W ramach ujednoliconej procedury rozbudowany ma zostać katalog środków wychowawczych. Projekt większy nacisk kładzie też na usprawnienie wykonywania orzeczeń sądów rodzinnych, by zapewnić skuteczność orzekanych środków. Zdaniem sędziów także te propozycje mogą stanowić zmiany w dobrym kierunku. Zakład poprawczy często nie jest bowiem dla nieletnich realną sankcją. Nieletni sprawcy czują się bezkarnie, a liczba ich czynów karalnych, zwłaszcza tych drobnych, wzrasta.


gazeta prawna
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24599
Prawo dla nas - pytania
« Odpowiedź #277 dnia: Październik 05, 2006, 09:15:36 am »
TELEKOMUNIKACJA Operatorzy komórkowi coraz częściej przegrywają w sądach

Klient ma prawo do reklamacji telefonu i rezygnacji z umowy

Sieci komórkowe nie mogą ograniczać konsumentowi ustawowych praw do reklamacji wad w telefonach i odejścia, gdy zmienia się regulamin świadczenia usług

Tak wynika z ostatnich wyroków Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Werdykty te ucieszą zwłaszcza osoby kupujące telefony w promocji oraz te, które chcą, aby ich aparaty działały w kilku sieciach.

Pierwszą sprawę przeciwko Polkomtelowi wniósł powiatowy rzecznik konsumentów w Poznaniu Marek Radwański. Kwestionował on zgodność z prawem zapisów w regulaminach kilku operatorów, m.in. Plus GSM, Simplusa i Samych Swoich. Przewidywały one m.in., że w razie nieautoryzowanego usunięcia blokady aparatu poza salonem operatora traci się prawo do bezpłatnej obsługi serwisowej telefonu z tytułu gwarancji, rękojmi (stosowanej w umowach, gdy żadna ze stron nie jest konsumentem) lub z tytułu niezgodności towaru z umową. - O ile warunki gwarancji może prawie dowolnie określać umowa konsumenta z producentem lub sprzedającym, o tyle uprawnień z tytułu niezgodności towaru nie wolno wyłączać ani ograniczać - podkreśla Radwański. Tak wynika z ustawy o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej (DzU z 2002 r. nr 141, poz. 1176 ze zm.). Tak też orzekł sąd. Oczywiście, gdy po sprzecznym z umową usunięciu blokady telefon ulegnie uszkodzeniu, wówczas sprzedawca może nie uznać reklamacji takiej usterki. Nie pozwala to jednak przyjąć, że klient co do zasady traci wtedy uprawnienia do reklamacji innych wad telefonu.

Rezygnacja z promocji
Wszystkie sieci komórkowe stosują promocje polegające na sprzedaży telefonów po niskich cenach (nierzadko nawet za złotówkę). W zamian za to konsument nie może zrezygnować z usługi przez np. dwa lata. Wcześniejsze wypowiedzenie umowy oznacza bowiem konieczność zapłacenia wysokich kar umownych. Od tej zasady jest jednak znaczący wyjątek, co kilka dni temu potwierdził swoim orzeczeniem sąd. Pozew w tej sprawie przeciwko Polkomtelowi wniósł - po skargach klientów - Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Chodzi o sytuację, w której operator zmienia regulamin świadczenia usług. "Prawo telekomunikacyjne (DzU z 2004 r. nr 171, poz. 1800 ze zm.) przewiduje, że w razie zmiany lub wprowadzenia całkowicie nowego regulaminu konsument ma prawo do wypowiedzenia umowy" - czytamy w pozwie UOKiK. Sąd uznał, że operator nie może wtedy żądać od klienta zapłaty kar umownych z powodu rezygnacji z usług sieci przed upływem okresu karencyjnego. Podkreślał, że przepisy nie różnicują w tym wypadku klientów, którzy mają umowy bezterminowe, oraz tych z umowami czasowymi lub promocyjnymi. Zmiana regulaminu może być więc dla klienta doskonałym - i tanim - pretekstem do rozstania się z dotychczasowym operatorem. Oba wyroki nie są jeszcze prawomocne (sygn. XVII Ama 90/05 i XVII Amc 110/05).

Pod lupą urzędników
Firmy telekomunikacyjne często trafiają też ostatnio pod lupę urzędników. Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej nałożył np. na TP SA karę 100 mln zł za nieuprawnione i niekorzystne dla klientów wiązanie ofert Neostrady i abonamentu telefonicznego.

UOKiK bada także sprawę Tele 2, któremu zarzuca zawieranie z klientami umów bez ich zgody i bez zachowania formy pisemnej - jedynie na podstawie rozmów telefonicznych przeprowadzanych z nimi przez konsultantów operatora. Urząd zarzuca też Tele 2, że wysyła konsumentom, w wyniku wspomnianych rozmów telefonicznych, formularze zlecenia preselekcji umieszczone na kopertach przesyłek poleconych. Klienci nie są świadomi tego, że potwierdzenie odbioru listu jest równoznaczne z wyrażeniem przez nich zgody na korzystanie z usług tego operatora.

Dłużnicy nie zapłacąW grudniu 2005 r. prezes UOKiK stwierdził, że Polkomtel nie może pobierać od klientów zalegających z płatnościami drobnych opłat (5 zł) za monitorowanie stanu należności. Praktyka taka narusza bowiem - zdaniem urzędników - zbiorowe interesy konsumentów. Czy tak jest w rzeczywistości, zdecyduje sąd, do którego trafiła ta sprawa.

Tydzień temu Polkomtel przegrał też sądową sprawę wytoczoną mu przez Urząd Komunikacji Elektronicznej. Chodziło o ustalenie, czy operator ma tzw. znaczącą pozycję na rynku ruchomych publicznych sieci telefonicznych. Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów uznał, że tak właśnie jest. Znacząca pozycja na rynku oznacza m.in., że na takiego operatora można nałożyć jeden lub więcej specjalnych obowiązków wskazanych w prawie telekomunikacyjnym (zapewnienie dostępu do określonych elementów sieci telekomunikacyjnej, oferowanie usług na warunkach hurtowych w celu ich dalszej sprzedaży przez innego przedsiębiorcę itp.).

 

Dwa tryby do wyboru

USTAWOWY
tzw. niezgodność towaru z umową. Na reklamację ma się dwa lata od zakupu, a 2 miesiące od momentu wykrycia nieprawidłowości. Wszystkie uprawnienia klienta wynikają z ustawy, a tego trybu nie można zmieniać lub ograniczać w umowie. Klient ma prawo do wymiany lub naprawy, a gdy to nie jest możliwe obniżki ceny bądź zwrotu pieniędzy.

DOBROWOLNY
gwarancja jakości udzielana z reguły przez producenta (rzadziej przez sprzedawcę). Wszystkie najważniejsze zasady tego trybu reklamacji (okres, przyczyny, żądania klienta) określa karta gwarancyjna.
 

Jakie wady wolno kwestionować
1. brak polskiej instrukcji
2. brak niezbędnej dokumentacji technicznej
3. wady fizyczne sprzętu (np. uszkodzenie obudowy)
4. niezgodność towaru z zapewnieniami sprzedawcy i reklamami (np. brak opcji robienia zdjęć, brak radia itp.)
5. nieprawidłowe działanie (lub brak działania)
6. brak właściwości cechujących towar danego rodzaju
7. brak wszystkich części w komplecie (np. ładowarki do telefonu, baterii itp.)

 Sąd po stronie konsumentów

 
Elżbieta Anders, wicedyrektor Departamentu Współpracy z Zagranicą i Komunikacji Społecznej UOKiK
Rozwiązanie przez abonenta umowy na skutek zmiany regulaminu nie może powodować naliczenia kary umownej. Taką możliwość prawo telekomunikacyjne zastrzega wyłącznie dla odstąpienia od umowy w razie zmiany cennika. W związku z tym praktyka operatora Plusa polegająca na naliczaniu kary umownej abonentom, którzy rozwiązali umowę promocyjną na skutek zmiany regulaminu, stanowi działanie naruszające zbiorowe interesy konsumentów. Cieszę się, że sąd podzielił w całości nasze stanowisko w tej sprawie i uznał działania Polkomtelu za bezprawne. Po uprawomocnieniu się wyroku konsumenci, którzy uiścili karę umowną, będą mogli, posługując się argumentacją zawartą w decyzji UOKiK, występować z roszczeniami indywidualnymi wobec operatora. Treść tej decyzji jest dostępna na stronie internetowej urzędu.
 
zródło




TELEKOMUNIKACJA Sądy bronią praw klientów sieci komórkowych

Nie można karać za zdjęcie blokady


Posiadacze telefonów komórkowych mogą bez dodatkowych opłat zrezygnować z promocyjnej umowy zawartej na kilka lat, jeśli sieć zmienia regulamin świadczenia usług. Usunięcie blokady karty SIM bez zgody operatora nie będzie też już oznaczać utraty uprawnień do reklamowania innych wad wykrytych w telefonie.


Tak wynika z ostatnich - korzystnych dla posiadaczy telefonów komórkowych - orzeczeń Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Oznacza to, że sieci komórkowe mają coraz mniej możliwości prawnych, aby skutecznie zatrzymywać przy sobie dotychczasowych klientów.

Sąd podkreśla, że prawo do rezygnacji z umowy bez potrzeby płacenia wysokich kar nie zależy od tego, czy nowy regulamin operator wprowadził dobrowolnie, czy został do tego zmuszony przez zmiany w prawie. To okazja dla klienta, aby wybrał innego operatora i nie płacił za przenosiny albo korzystał z kart w kilku sieciach.

Zdjęcie blokady karty SIM ułatwia klientom używanie aparatu do rozmów u innych operatorów. Od kilku miesięcy można też przenosić się do innej sieci z zachowaniem swojego dotychczasowego numeru. Usługa ta jest jednak płatna.

Wartość polskiego rynku komórek rośnie w bardzo szybkim tempie. W 2005 roku przybyło 6 milionów aktywnych telefonów, w tym roku ich liczba wzrośnie o niewiele mniej. Największą popularnością cieszą się aparaty na kartę (tzw. pre-paid).

W Polsce jest dziś 34,5 miliona aktywnych telefonów, w tym dwie trzecie z ofertą na kartę. Część użytkowników ma więcej niż jeden aparat. Szacuje się więc, że na co dzień korzysta z komórek 25 milionów Polaków.

kos, ł.d.

zródło
"Dużo ludzi nie wie, co z czasem robić.
Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu."

Pozdrawiam
"Starsza Letnia Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24599
Prawo dla nas - pytania
« Odpowiedź #278 dnia: Październik 06, 2006, 08:43:25 am »
WYMIAR SPRAWIEDLIWOŚCI KONFISKATA TELEWIZORA ZA ZAKŁÓCANIE CISZY NOCNEJ

Za wykroczenia będą odpowiadać także piętnastoletni sprawcy

W Ministerstwie Sprawiedliwości trwają prace nad nowym kodeksem wykroczeń. Surowiej mają być karani uczestnicy burd na stadionach, osoby prowadzące nielegalny handel na ulicach, a także wandale zakłócający ciszę nocną. W ich przypadku sąd będzie mógł orzec nawet konfiskatę telewizora lub sprzętu grającego.

zmiana prawa

Przygotowywane przez resort sprawiedliwości zmiany w kodeksie wykroczeń przewidują zwiększenie maksymalnego wymiaru grzywny za niektóre czyny do 15 tys. zł. Jednocześnie zachowana zostanie dolna jej granica, która wynosi obecnie 50 zł. Ministerstwo uzasadnia że dotychczasowa górna granica grzywny, tj. 5 tysięcy złotych, nadmiernie ograniczała decyzje sędziów przy wymierzaniu kar. Surowiej mają być karani również nieletni. Granica wieku odpowiedzialności sprawcy, który popełnił wykroczenie, zostanie obniżona z 17 do 15 lat.

Zakazy stadionowe
Ministerstwo proponuje też przeniesienie części przepisów karnych z ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych do kodeksu wykroczeń. Penalizacji podlegałoby m.in. zachęcanie uczestników imprezy do zachowań agresywnych, przebywanie w miejscach nieprzeznaczonych dla publiczności, np. wdzieranie się kibiców na płytę stadionu, rzucanie przedmiotami w stronę innych uczestników. Wobec sprawców tego rodzaju wykroczeń przewiduje się także możliwość orzeczenia zakazu wstępu na imprezy masowe. Postępowania o te wykroczenia miałyby być prowadzone na podstawie przepisów o postępowaniu przyspieszonym.



Publikacja pijanych kierowców
Surowiej będą też karani pijani kierowcy, gdyż projekt zaostrza odpowiedzialność za prowadzenie pojazdu w stanie po użyciu alkoholu (tj. powyżej 0,2 i poniżej 0,5 promila alkoholu we krwi), poprzez wprowadzenie minimalnej wysokości grzywny. Ponadto nowy kodeks daje sądom szersze możliwości orzekania środka karnego w postaci podania wyroku do publicznej wiadomości. W konsekwencji sędzia będzie mógł upublicznić informacje o skazaniu w sposób, jaki uzna za stosowny.

Handel na ulicach
Projektowane przepisy przewidują też wprowadzenie nowego typu wykroczenia polegającego na ukaraniu osób handlujących w miejscach niedozwolonych. Nowością jest również karanie z większą surowością osób, które zakłócają ciszę nocną, gdyż projekt wprowadza możliwość orzeczenia przepadku urządzeń i sprzętu odtwarzającego dźwięk, jeżeli był on narzędziem popełnienia wykroczenia.

Prawnicy krytykują i... chwalą
Część proponowanych zmian podoba się sędziom.


W przypadku niektórych wykroczeń podwyższenie górnej granicy grzywny jest potrzebne, gdyż w praktyce zdarzają się sytuacje, że orzekane kary nie są zbyt dotkliwe dla sprawców mówi sędzia Janusz Ritmann z Sądu Okręgowego w Łodzi. Dobrym przykładem mogą być przedsiębiorcy karani za zatrudnianie pracowników na czarno. Ukaranie ich grzywną w wysokości 200 zł nie stanowi dla nich żadnej sankcji mówi sędzia. Dodaje, że nadmierna łagodność grzywien sprzyja lekceważeniu zakazów. Podobnego zdania jest sędzia Wojciech Małek z sądu okręgowego w Warszawie. Dla sędziów górna granica grzywny nie ma znaczenia. Jednak im te granice są szersze, tym lepiej, gdyż sędzia ma możliwość bardziej elastycznego orzekania. Najgorsza jest bowiem sytuacja, kiedy jesteśmy związani wąskimi widełkami, w których musi się poruszać.

Zdaniem sędziów również obniżenie granicy wieku nieletnich, którzy mogą być karani za wykroczenia, jest potrzebne.

W przypadku młodocianych chuliganów trudno jest bowiem karać ich rodziców za brak opieki mówi sędzia Janusz Ritmann.

Zaostrzanie kar krytykuje natomiast prof. Marian Filar, pomysły ministerstwa typu konfiskata urządzeń grających za zakłócanie ciszy nocnej to jakiś zły sen, który może ośmieszać wymiar sprawiedliwości.

Trudno sobie wyobrazić, żeby sąd grodzki nakazał sprawcy przyniesienie do sądu przedmiotu przestępstwa lub nakazał policji zabranie telewizora. Takich pomysłów nie należy nawet komentować.
"Dużo ludzi nie wie, co z czasem robić.
Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu."

Pozdrawiam
"Starsza Letnia Miotełka"

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Prawo dla nas - pytania
« Odpowiedź #279 dnia: Listopad 13, 2006, 09:52:03 pm »
Z pożyczką dla najbliższej rodziny poczekaj do nowego roku

Osoby, które planują udzielenie pożyczki pieniężnej komuś z najbliższej rodziny (np. dziecku na zakup mieszkania), sporo zaoszczędzą, jeżeli nieco wstrzymają się z ostateczną decyzją. Od 1 stycznia 2007 roku pożyczki pieniężne (podobnie zresztą jak darowizny) w gronie najbliższej rodziny będą całkowicie zwolnione z podatku od czynności cywilnoprawnych.

Krąg osób, na rzecz których pożyczka pieniężna - przy spełnieniu pozostałych warunków, o których jeszcze będzie mowa - nie będzie się wiązała z obowiązkiem uiszczenia podatku do urzędu skarbowego, został zawężony do małżonka, zstępnych, rodzeństwa, wstępnych, pasierba, ojczyma i macochy. Pominięto natomiast teściów, zięciów oraz synowe.

Zwolnienie to będzie przysługiwało pod kilkoma warunkami. Po pierwsze, od złożenia deklaracji w sprawie podatku od czynności cywilnoprawnych właściwemu organowi podatkowemu w terminie 14 dni od daty dokonania czynności. Po drugie, od udokumentowania otrzymania (przez biorącego pożyczkę) pieniędzy na rachunek bankowy albo prowadzony przez spółdzielczą kasę oszczędnościowo-kredytową lub przekazem pocztowym. Po trzecie, od wysokości pożyczki, która powinna przekraczać kwotę niepodlegającą opodatkowaniu na zasadach określonych w przepisach o podatku od spadków i darowizn (w chwili obecnej 9.637 zł). Rzecz jasna zwolnione będą również - tak jak jest to obecnie - pożyczki udzielane na podstawie umowy zawartej między osobami zaliczonymi do I grupy podatkowej do wysokości kwoty niepodlegającej opodatkowaniu. W przypadku tych ostatnich nie trzeba jednak składać deklaracji ani w podany wyżej sposób dokumentować wpłaty.

Gazeta Podatkowa 13.11.2006r
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24599
Prawo dla nas - pytania
« Odpowiedź #280 dnia: Listopad 16, 2006, 05:56:15 pm »
Jeśli chcesz zwrócić zakupiony towar

Hanna Budzisz2006-11-08

Czasami okazuje się, że kupiony przez nas sweter ma ukrytą wadę, np. uszkodzony suwak, albo że wieża hi-fi nie działa, co wykryliśmy dopiero w domu. Co możemy w takiej sytuacji zrobić?

Są dwa sposoby reklamowania wad towaru: skorzystanie z gwarancji lub powołanie się na niezgodność towaru z umową. Gwarancji, która jest dobrowolna, udziela sprzedawca, importer, producent albo serwisant. Jest to sprecyzowane w karcie gwarancyjnej. Określony jest tam czas gwarancji, termin, w jakim należy składać reklamację oraz jej forma (np. pisemnie listem poleconym; osobiście). Zapisany jest również tryb uwzględniania reklamacji. Zanim np. wymienimy wadliwy towar na nowy, musi on przejść określoną liczbę napraw, ponadto niektóre rodzaje napraw są wyłączone z gwarancji lub płatne.

Co to jest niezgodność towaru z umową? Mamy z nią do czynienia, gdy rzecz nie nadaje się do celu, do jakiego jest zwykle używana, nie odpowiada oczekiwaniom wynikającym z zapewnień producenta lub sprzedawcy, nie ma cech odpowiadających towarom tego rodzaju lub też gdy towar nieprawidłowo zamontowano albo uruchomiono. Towarem niezgodnym z umową jest np. komputer, który nie działa, kanapa w innym kolorze niż zamówiony, zestaw, w którym brakuje jakiegoś elementu, czy sprzęt, który nie ma funkcji opisanych w reklamie. Reklamację składa się bezpośrednio u sprzedawcy w terminie do dwóch lat od dnia wydania towaru, ale musimy zawiadomić sprzedawcę o mankamentach w ciągu dwóch miesięcy od dnia ich wykrycia. W piśmie reklamacyjnym należy podać swoje dane i dane sprzedawcy, określić towar, opisać nieprawidłowości oraz stwierdzić, czy wybieramy naprawę towaru, czy też prosimy o wymianę na nowy produkt. Jeżeli jest możliwa naprawa lub wymiana, nie możemy odstąpić od umowy, czyli żądać zwrotu pieniędzy. Naprawa lub wymiana powinna być nieodpłatna.

Wątpliwości konsumentów

Mimo wszystko skuteczna reklamacja nie jest łatwą sprawą. Oto, co radzi w różnych sytuacjach nasza konsultantka, prawnik Joanna Dutkiewicz.

Sweter był za mały

Kupiłem żonie sweter w prezencie pod choinkę. Niestety, okazał się za mały. Gdy chciałem go zwrócić, sprzedawca stwierdził, że zwrotów nie przyjmuje, choć przecież w ciągu pięciu dni można oddać towar.

Sprzedawca nie ma obowiązku przyjęcia towaru (zgodnego z umową, czyli bez wad) do sklepu i zwrotu jego wartości. Rozporządzenie mówiące o terminie pięciodniowym, w którym towar mógł być zwrócony do sklepu, nie obowiązuje od 1995 r.! Decydując się na kupno, zawieramy umowę i nie możemy oczekiwać od sprzedawcy, że będzie skłonny bez powodu tę umowę rozwiązać. Niektóre sklepy jednak, by zachęcić klientów do zakupów, ustalają kilkudniowy termin, w którym możemy oddać towar, o ile go nie używaliśmy. Niekiedy także można indywidualne umówić się ze sprzedawcą na termin, w którym ewentualnie zwrócimy towar. Należy jednak pamiętać, by zostało to zaznaczone w jakiś sposób na paragonie czy rachunku.

Zakupy przez internet

Kupiłem w sklepie internetowym oprogramowanie. Po zainstalowaniu okazało się niesprawne. Czy mogę je zwrócić?

Ma pan dwa wyjścia. Jeśli nie upłynęło 10 dni od momentu wydania rzeczy, może pan odstąpić od umowy sprzedaży, bowiem umowa zawarta przez internet jest rodzajem umowy sprzedaży na odległość. A konsument, który zawarł umowę na odległość, może od niej odstąpić bez podania przyczyn, składając stosowne oświadczenie na piśmie w terminie 10 dni. Czyli mógłby pan zwrócić oprogramowanie nawet wtedy, gdyby było sprawne. W razie odstąpienia od umowy, jest ona uważana za niezawartą, a konsument jest zwolniony z wszelkich zobowiązań. Musi pan niezwłocznie - nie później niż w terminie 14 dni - zwrócić zakupiony towar. Natomiast jeśli minęło już 10 dni od momentu wydania rzeczy, powinien pan złożyć reklamację z tytułu niezgodności towaru z umową.

Niekompletny towar

Od żony otrzymałem prezent na imieniny: pokrowce na siedzenia samochodu. Po zdjęciu opakowania okazało się, że brakuje jednego. W ciągu 6 od daty zakupu zgłosiłem w sklepie reklamację. Sprzedawca nie chce jej uznać, twierdząc, że na zgłoszenie reklamacji miałem 3 dni.

Sprzedawca nie ma racji, jeżeli w chwili wydania towar jest niezgodny z umową, to sprzedawca odpowiada za to do dwóch lat od wydania kupującemu towaru. Tylko wtedy, gdyby po stwierdzeniu niezgodności towaru z umową w ciągu dwóch miesięcy nabywca nie zawiadomił o tym sprzedawcy, straciłby możliwość wymiany towaru na nowy. Reklamację należy zgłosić pisemnie u sprzedawcy, zażądać naprawy przez dodanie brakującego pokrowca lub przez wymianę towaru na nowy zgodny z umową, a jeśli to jest niemożliwe - odstąpić od umowy, czyli żądać zwrotu pieniędzy.

Wadliwe zapięcie bransoletki

Kupiłam srebrną bransoletkę. Okazało się, że bransoletka samoistnie się rozpina. Czy sprzedawca zwróci mi za nią pieniądze?

Kupiona bransoletka jest niezgodna z umową, bo nie może pani z niej korzystać, gdyż nie daje się zapiąć. Powinna pani złożyć u sprzedawcy pisemną reklamację. Sprzedawca nie może odmówić jej przyjęcia, ale nie oznacza to, że musi ją uznać za słuszną. Jeżeli uzna reklamację, może towar niezgodny z umową nieodpłatnie naprawić lub wymienić na nowy. Gdy jest to niemożliwe lub pociąga nadmierne koszty, może pani żądać obniżenia ceny lub odstąpić od umowy i żądać zwrotu pieniędzy. Można z tego skorzystać też wtedy, gdy sprzedawca nie zdoła naprawić lub wymienić towaru w odpowiednim czasie, oraz wtedy, gdy wymiana lub naprawa naraża kupującego na duże niedogodności. Czas na wykonanie obowiązku może być ustalony przez strony lub jedną z nich albo wynikać z okoliczności.

Przeceniony mikser

Kupiłem mikser z przeceny. Po przyniesieniu do domu okazało się, że w jednej z końcówek nożyki są wygięte. Gdy chciałem zwrócić towar, sprzedawca pokazał mi wywieszkę w sklepie, że towar przeceniony nie podlega reklamacji.

Tego typu wywieszki nie mają żadnej mocy prawnej, bowiem towar kupiony z przeceny (podobnie, jak ten z promocji) podlega reklamacji, z jednym wyjątkiem: jeżeli mikser był przeceniony z powodu tej konkretnej wady, czyli wygięcia nożyków, i był pan o tym poinformowany, to nie można go z powodu tego właśnie mankamentu reklamować.
"Dużo ludzi nie wie, co z czasem robić.
Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu."

Pozdrawiam
"Starsza Letnia Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24599
Prawo dla nas - pytania
« Odpowiedź #281 dnia: Listopad 18, 2006, 10:11:04 am »
HANDEL ELEKTRONICZNY Kupujący nie mają pojęcia, jak reklamować lub zwrócić wadliwy towar

Sklepy internetowe wykorzystują niewiedzę swoich klientów

Wirtualny handel jest coraz popularniejszy, ale ma też swoje ciemne strony. Klienci coraz częściej skarżą się na nierzetelną obsługę i zwyczajne oszustwa.

-Po19 dniach od wysłania przelewu nie otrzymałem jeszcze towaru - żali się jeden z internautów na forum konsumenckim. - Przez tydzień mnie zwodzili, że wszystko będzie na czas, a tu nic - dodaje inny użytkownik sieci.
Jak wynika z danych UOKiK, internetowi sprzedawcy zazwyczaj nie podają terminu dostawy, cenywraz z opłatami za przesyłkę, nie informują też o sposobach składania reklamacji - mimo że mają taki obowiązek. Konsumenci skarżą się na pomyłki i opóźnienia w dostarczeniu produktu czy zwlekanie ze zwrotem pieniędzy. Tymczasem np. spodnie w rozmiarze innym niż zamówiony lub uszkodzoną książkę można zwrócić na koszt sklepu. Można też zrezygnować z każdej transakcji w ciągu 10 dni bez podania przyczyny. Wirtualni sprzedawcy wolą jednak o tym nie mówić.

Cezary Banasiński, prezes UOKiK, podkreśla, że postawa sklepów internetowych utrudnia klientom skuteczne dochodzenie roszczeń. Sklepy opornie zmieniają swoje praktyki - skutek przynoszą dopiero groźby kar finansowych.

-Jeszcze większe problemy z zakupami i reklamacjami mają polscy klienci zagranicznych sklepów internetowych - podkreśla Karolina tołwińska z Europejskiego Centrum Konsumenckiego. Tutaj największym utrudnieniem jest bariera językowa. Zagraniczne serwisy nie chcą też dostarczać do Polski niektórych towarów, jakie mają w swojej ofercie.

kos, z. z.


Miliardy na internetowe wydatki

W tym roku wartość elektronicznego handlu w Polsce przekroczy 4 mld zł. Już prawie trzy miliony spośród ponad 11 mln internautów kupuje w wirtualnych sklepach. Przez rok liczba klientów powiększyła się o jedną trzecią. Mimo problemów prawnych zaufanie do e-handlusystematycznie rośnie.

Źródło: Gemius
zr



Sklepy internetowe łamią prawa konsumentów

Większość sklepów w sieci nie informuje o zasadach reklamacji, kosztach wysyłki, czasie oczekiwania na dostawę i możliwości zwrotu towaru

W tych warunkach konsumentom trudno jest dochodzić swoich praw.


Katowicka delegatura Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów prowadzi obecnie siedem postępowań w sprawie sklepów internetowych, które nie udzielają klientom rzetelnych informacji. Urząd sprawdza strony internetowe sklepów, bada też sygnały, które napływają od konsumentów. UOKiK podkreśla, że sprzedawcy ignorują ustawę o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny ( DzU z 2000 r. nr 22, poz. 271 ze zm.). Przewiduje ona, że klient sklepu internetowego powinien bez problemu znaleźć potrzebne dane przedsiębiorcy, m.in. nazwę, adres, oraz cenę towaru wraz ze wszystkimi wliczonymi w nią podatkami (zwłaszcza VAT), a także informacje o kosztach i terminie dostawy, miejscu i sposobie składania reklamacji itp. Trzeba też poinformować konsumenta o przysługujących mu uprawnieniach, m.in. możliwości odstąpienia od umowy w ciągu 10 dni bez podania przyczyny oraz prawie do weryfikacji swoich danych osobowych, które przekazuje się e-sklepowi.

Wiele sklepów internetowych otrzymało już decyzje UOKiK, który nakazał im zawiadamiać o terminie i sposobach dostawy, zasadach składania reklamacji, informowania o prawach klienta itp. Chodzi oto, by nie naruszać zbiorowych interesów konsumentów. "Aby uprawnienia konsumentów mogły zostać zrealizowane, muszą oni posiadać o nich odpowiednią wiedzę, a tę ma zapewnić informacja przekazywana przez przedsiębiorcę", czytamy w prawie każdej decyzji dotyczącej sklepów internetowych. Większość z upomnianych szybko naprawia swoje niedociągnięcia. Tak jest m.in. w wypadku firmy Bas-Com z Krosna, sklepu Moja z Warszawy i wydawnictwa Rock-Serwis z Krakowa. W kilku przypadkach Urząd musiał jednak opornych straszyć karami finansowymi za ignorowanie jego nakazów. Dopiero takie działanie skłoniło np. sklep Cyklotour z Poznania, aby zmienił swoją praktykę.


Sprzedawcy ignorują przepisy

Uwagi UOKiK potwierdza też Federacja Konsumentów, która zbadała 200 z ok. 1300 działających sklepów internetowych. Tylko do trzech nie miała żadnych zarzutów. "Większość polskich sklepów internetowych wciąż nie spełnia standardów rzetelności obowiązujących profesjonalistów i nie zapewnia dostępu do kompletnych, jasnych i zrozumiałych informacji związanych z zawieraniem umowy", czytamy w raporcie Federacji. Główne grzechy handlujących w Internecie to m.in. brak precyzyjnego trybu reklamacji i dostaw towaru, brak informacji o kosztach usług i lekceważenie praw klienta (patrz infografika). Nowoczesność kontaktu handlowego kontrastuje też z tradycyjnymi metodami zapłaty (płatnością przy odbiorze i przelewem na konto), jakie preferują sklepy.

Zdaniem autorów raportu tak dużo nieprawidłowości nie oznacza jednak jeszcze, że e-sklepy podchodzą nierzetelnie do obsługi klienta. Kłopoty ze spełnieniem wymogów prawnych to raczej efekt małego doświadczenia rynkowego i niedostatecznej edukacji prawnej.


Klienci się skarżą

Na konsumenckich forach dyskusyjnych klienci narzekają głównie na niedotrzymywanie terminów dostaw i zwrotu pieniędzy, przesyłanie innego towaru niż zamówiony. Jeden z konsumentów informuje, że przysłano mu za małe spodnie, odesłał je więc i zażądał zwrotu pieniędzy. Upłynął już ponad miesiąc i nadal ich nie dostał.

Inny forumowicz narzeka: "Po 19 dniach od wysłania do sklepu internetowego przelewu na 120 zł nie otrzymałem towaru. Według mnie jest to oszustwo, bo nigdy jeszcze nie czekałem tyle na zamówiony przedmiot, a sklep podaje, że dostarcza towar w ciągu maksymalnie 10 dni".

Przed zakupami w mniej znanych sklepach warto poszukać opinii innych, którzy już tam dokonali zakupów, aby nie być zawiedzionym. "Nowy, niewielki sklep internetowy z Żyrardowa powinien zadbać o każdego klienta, zwłaszcza jeśli chce się tam wydać ponad 1000 zł. Ale niestety brak potwierdzenia zamówienia pomimo gwarantowanych 24 godzin na odpowiedź. Trzeba dopytywać się o towar. Okres realizacji? Nieznany. Przez tydzień zwodzili mnie, że towar będzie na czas, a tu nic" - skarży się uczestnik dyskusji na portalu www.gazeta.pl.

Nie oznacza to, że klienci zawsze mają rację. Zapominają często, iż nie w każdym wypadku można wciągu 10 dni zrezygnować z internetowego zakupu bez podania przyczyny. Przywilej ten nie dotyczy m.in. nagrań audio-wideo lub programów komputerowych po usunięciu przez konsumenta oryginalnego opakowania.


Zakupy w Europie


Coraz więcej Polaków kupuje też w sklepach zagranicznych książki, filmy, muzykę, a także tańszy lub niedostępny w Polsce sprzęt elektroniczny. W razie kłopotów z realizacją zamówienia, zwrotem pieniędzy, reklamacjami itp. w takich e-sklepach można też poprosić o pomoc Europejskie Centrum Konsumenckie w Warszawie albo któreś z jego odpowiedników w odpowiednim państwie UE.

Centrum miało w tym roku 90 takich skarg. - Przypuszczam jednak, że ich liczba wzrośnie po nowym roku, w związku z reklamacjami zakupów świątecznych - zaznacza Karolina Tołwińska z ECK.

Warto wiedzieć, że w krajach Unii Europejskiej obowiązują podobne przepisy jak w Polsce. Jednak na odstąpienie od umowy bez podania przyczyny w wielu krajach ma się tylko tydzień.

Warto też się upewnić, jakie są koszty dostawy, bo nierzadko kupno jakiegoś produktu online może przestać być opłacalne. Ważny jest też czas dostawy, aby spokojnie zdążyć z zamówieniem ich przed Bożym Narodzeniem. Zagraniczne sklepy nie zawsze dostarczają też do Polski wszystkie towary.

MICHAŁ KOSIARSKI



Cezary Banasiński
ANDRZEJ WIKTOR


Nowe technologie, stare problemy Używanie nowych technologii nie oznacza, że sklepy internetowe są bardziej profesjonalne i bezpieczniejsze od tradycyjnych. Potwierdzają to postępowania prowadzone przez UOKiK. Główne problemy w transakcjach online wiążą się z niedostateczną wiedzą na temat bezpiecznego korzystania ze sklepów internetowych. Nieuczciwe sklepy internetowe nie podają w ogóle informacji wymaganych przez przepisy o ochronie niektórych praw konsumentów, czym utrudniają dochodzenie od nich roszczeń. Kupowanie w sieci nie zwalnia więc nikogo z obowiązku znajomości przysługujących mu praw i rozwagi.
 

Jak działają wirtualni sprzedawcy

Jak działają wirtualni sprzedawcy
Federacji Konsumentów udało się sprawdzić co ósmy sklep internetowy w Polsce. Z danych branżowego portalu www.sklepy24.pl wynika, że działa ich już ponad 1,6 tys.


Źródło Federacja Konsumentów
 zr
"Dużo ludzi nie wie, co z czasem robić.
Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu."

Pozdrawiam
"Starsza Letnia Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24599
Prawo dla nas - pytania
« Odpowiedź #282 dnia: Listopad 27, 2006, 02:46:29 pm »
W temacie prawa karnego.

Będą sądy 24-godzinne

Prezydent Lech Kaczyński podpisał nowelizację kodeksu karnego, wprowadzającą tzw. sądy 24-godzinne czyli przyśpieszony tryb sądzenia np. sprawców wybryków chuligańskich.
"Likwidacja pojęcia chuligaństwa nie może oznaczać bezkarności" - podkreślił prezydent. Dodał, że w trybie 24-godzinnych sądów karani będą m.in. sprawcy czynów chuligańskich. "Nie są to najcięższe zbrodnie, ale czyny, które mają wpływ na poczucie bezpieczeństwa społeczeństwa" - zaznaczył Lech Kaczyński.


Zgodnie z nowelizacją, w przyspieszonym trybie mają być sądzeni ci, którzy dopuścili się np. zniszczenia mienia, gróźb karalnych, znieważenia funkcjonariuszy, naruszenia nietykalności cielesnej, a także nietrzeźwi sprawcy wypadków

W takich przypadkach prokuratura i policja będą miały 48 godzin na to, by przekazać zatrzymaną osobę do dyspozycji sądu i sformułować wniosek, który zastąpi akt oskarżenia. Sąd ma dobę na wydanie wyroku. W uzasadnionych przepadkach okres ten może zostać przedłużony do 14 dni.
"Dużo ludzi nie wie, co z czasem robić.
Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu."

Pozdrawiam
"Starsza Letnia Miotełka"

Offline ilonadora

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 8422
    • http://wwwmojedzieciaki.blox.pl/html
Prawo dla nas - pytania
« Odpowiedź #283 dnia: Grudzień 02, 2006, 07:47:08 pm »
"Więcej praw dla ofiar przestępstw"



Zbigniew Ziobro zapowiada zmiany w kodeksie karnym. Przede wszystkim ofiary przestępstw będą mieć więcej praw niż do tej pory.

Sąd będzie np. miał obowiązek informowania ofiar o wszystkich ich prawach; będą im też bezpłatnie przesyłane wszystkie orzeczenia w danej sprawie oraz protokoły czynności.

- Osoba najbliższa dla nieletniej ofiary przestępstw seksualnych nie będzie mogła uchylać się od złożenia zeznań (jak jest dziś- red.) - powiedział Ziobro podczas konferencji prasowej. Dodał, że często takie zeznania są jedynymi dowodami w tego typu sprawie.
czytaj dalej
 

Odpowiednie propozycje zawiera resortowy projekt obszernej nowelizacji kodeksu postępowania karnego.

Ziobro zapowiedział też przyspieszenie procedur sądowych. - Niezależnie od wprowadzenia tzw. sądów 24-godzinnych, wprowadzimy też przyspieszenie zwykłych procesów - powiedział minister.

Wymienił m.in. rozszerzenie możliwości skazania oskarżonego bez rozprawy (dziś jest to możliwe, gdy podsądnemu grozi do 10 lat więzienia - teraz ma to być możliwe też przy karze do 12 lat).

Szersze także mają być możliwości dobrowolnego poddania się karze (dziś dotyczy to tylko występków zagrożonych karą od 2 do 12 lat - ma to objąć także zbrodnie zagrożone karą od 3 do 15 lat wiezienia).

Procesy mają być nagrywane, co wyeliminuje długotrwałe protokołowanie. Będzie też stworzona "profesjonalna służba doręczeniowa", która ma zapewnić szybkie doręczenia wezwań - bo - jak mówił Ziobro - procesy przeciągają się m.in. dlatego, gdyż wezwania nie trafiają do stron procesu, świadków i biegłych. Oskarżony odpowiadający z wolnej stopy będzie musiał informować sąd o zmianach swego numeru telefonu czy maila.

Obecny także na konferencji wiceminister Andrzej Kryże powiedział, że każdy świadek zeznający w sądzie, m.in. ofiara przestępstwa, będzie mógł utajniać swe dane osobowe przed m.in. oskarżonymi.

Według projektu, dane ofiar będą utajnione dla oskarżonych nie tylko wtedy - jak jest dziś - gdy stwierdzono, że grozi im niebezpieczeństwo.

- Jeśli świadek będzie sobie życzył, to jego dane będą mogły być znane tylko sądowi i prokuratorowi; takie prawo będzie miał każdy obywatel - powiedział Andrzej Kryże.

interia.pl
"Być bohaterem przez minutę, godzinę, jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie."
Ilonadora i czwórka pociech

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Prawo dla nas - pytania
« Odpowiedź #284 dnia: Grudzień 13, 2006, 11:12:02 pm »
PODATKI 2007 RELACJA Z DYŻURU
Kiedy spadek bez podatku

Od przyszłego roku dziedziczenie spadku w ramach najbliższej rodziny będzie zwolnione z podatku od spadków i darowizn. Aby ze zwolnienia skorzystać, konieczne będzie złożenie w urzędzie skarbowym formularza SD-Z1.

Czy spadek ponad 9637 zł będzie opodatkowany

Odziedziczyłem w spadku po żonie nowy samochód, warty około 50 000 zł. Ze względu na całą procedurę spadek przyjąłem w grudniu 2006 r. Czy od tego spadku trzeba zapłacić podatek?

Tak Zgodnie bowiem z obowiązującymi obecnie przepisami ustawy o podatku od spadków i darowizn z podatku zwolniona jest w ramach najbliższej rodziny wartość spadku, która nie przekracza 9637 zł. Limit ten jest limitem pięcioletnim liczonym dla wszystkiego, co otrzymujemy lub dziedziczymy od jednej osoby. Zatem spadek ponad kwotę 9637 zł będzie podlegał opodatkowaniu. Wysokość podatku w tym przypadku wyniesie 7 proc. od nadwyżki ponad 9637 zł. Nowe zwolnienia przewidujące całkowite zwolnienie najbliższej rodziny z podatku nie mają zastosowania, bowiem obowiązek podatkowy powstał w 2006 roku, zaś nowe przepisy zaczną obowiązywać w 2007 roku.

Czy teść to najbliższa rodzina

W przyszłym roku przejmę spadek po swoim teściu, zmarłym pod koniec listopada 2006 r. Czy w tym przypadku nie zapłacę podatku od tego dziedziczenia? Czy teść to najbliższa rodzina?

Nie Nowa ulga w podatku od spadków i darowizn będzie przysługiwać przy nabyciu własności rzeczy lub praw majątkowych przez małżonka, zstępnych, wstępnych, pasierba, rodzeństwo, ojczyma i macochę. W tej grupie nie zostali wymienieni teściowie. Oznacza to, że spadek po teściu będzie podlegał opodatkowaniu na takich samych zasadach jak dziś.

Czy będzie termin na SD-Z1

Wiem, że przy dziedziczeniu spadku po mężu będę musiała złożyć zgłoszenie SD-Z1, w którym będę musiała opisać wszystko, co odziedziczyłam. W przyszłym roku przejmę spadek po mężu, ale zaraz po tym wyjadę za granicę. Czy jest termin na złożenie tego oświadczenia?

Tak W nowym formularzu będzie trzeba m.in. dokładnie opisać, co otrzymaliśmy po najbliższych w formie spadku. Na złożenie takiego oświadczenia będzie miesiąc. W przypadku niezłożenia formularza SD-Z1 otrzymany spadek będzie opodatkowany na zasadach dotyczących pierwszej grupy podatkowej. Miesięczny termin będzie liczony od dnia uprawomocnienia się orzeczenia sądu stwierdzającego nabycie spadku. Terminy określone w miesiącach kończą się z upływem dnia, który jest taki sam jak w dacie początkowej, w ostatnim miesiącu wyznaczonego terminu. Zawiadomienia nie będzie trzeba składać, gdy wartość nabytego majątku nie przekracza 9637 zł.

 Marek Kutarba

PODSTAWA PRAWNA
■ Ustawa z dnia 16 listopada 2006 r. o zmianie ustawy o podatku od spadków i darowizn oraz ustawy o podatku od czynności cywilnoprawnych (Dz.U. nr 222, poz. 1629).

Gazeta Prawna 13.12.2006r
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Prawo dla nas - pytania
« Odpowiedź #285 dnia: Grudzień 15, 2006, 09:46:58 pm »
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24599
PRAWO DROGOWE Nowe zasady szkoleń
« Odpowiedź #286 dnia: Styczeń 03, 2007, 11:19:56 am »
Za kółkiem usiądą jedynie sprawdzeni kierowcy

Firmy przewozowe nie mogą już zatrudniać przypadkowych kierowców. Wstępna kwalifikacja, szkolenia okresowe i częstsze badania mają poprawić bezpieczeństwo w transporcie


Wprowadzenie jednakowych w całej Unii wymagań dla kierowców transportowców ułatwi naszym kierowcom dostęp do pracy za granicą, polskim przewoźnikom do pracowników z innych krajów unijnych oraz kierowców spoza Unii, którzy spełnią wymagania dyrektywy. I taki właśnie był cel zmian w ustawie o transporcie drogowym ( DzU z 2006 r. nr 235, poz. 1701).

Każdy kierowca zatrudniany teraz w firmie przewozowej po raz pierwszy będzie musiał przejść kwalifikację wstępną. Sprawdzian ma dotyczyć znajomości pojazdu. Wszyscy kierowcy, którzy do 10 września 2008 r. uzyskają prawo jazdy kategorii D1, D1+E, D lub D+E, będą zwolnieni z obowiązku ukończenia takiej kwalifikacji. Dla tych, którzy zdobędą prawo jazdy kategorii C1, C1+E, C lub C+E, termin ten jest dłuższy o rok, czyli mija 10 września 2009 r.


Kurs zakończony testem

Kierowca będzie musiał brać udział w kursie kwalifikacyjnym zakończonym testem. Jak wstępnie obliczono, kurs taki ma kosztować 4000 zł. Będą one organizowane w ośrodkach szkolenia prowadzonych przez przedsiębiorców wpisanych do rejestru u wojewody. Test kończący kwalifikację wstępną pisany będzie przed specjalną komisją (powołaną przez wojewodę) w ośrodkach szkolenia.

W noweli mówi się też o szkoleniu okresowym kierowców. Będzie się ono odbywało w ośrodkach szkolenia w formie kursu co pięć lat. Możliwa jest też nauka rozłożona na etapy. Proponowany koszt kursu okresowego to 400 zł. Po jego zakończeniu kierowca dostanie świadectwo kwalifikacji zawodowej. I kolejna zmiana -na podstawie tego świadectwa starosta będzie dokonywał wpisu odpowiedniego kodu do prawa jazdy. Z kodu wynikać będą rodzaj szkolenia i termin jego ważności. Dokonanie wpisu będzie w rzeczywistości powodowało wymianę prawa jazdy na nowy dokument. Koszt wymiany poniesie kierowca.


Karta kwalifikacji
Ponieważ pełny kurs kwalifikacyjny będzie wymagał kosztownej infrastruktury technicznej, np. autodromu dla pojazdów ciężkich (około 9 mln zł) czy symulatorów dojazdy w warunkach specjalnych (1 mln zł), nowela przewiduje możliwość "podzlecania" ćwiczeń wymagających takiego sprzętu. Mogłyby je prowadzić np. ośrodki doskonalenia techniki jazdy ( ODTJ). W związku z tym powstać ma nowy rodzaj działalności gospodarczej -prowadzenie ODTJ.

Nadzór nad taką działalnością ma sprawować wojewoda. Powód? Szczególne znaczenie, które przywiązuje się do bezpieczeństwa samych zajęć, bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz prowadzenia jednolitej polityki w skali kraju. Każdy trudniący się przewozem drogowym będzie miał też wystawioną kartę kwalifikacji kierowcy. Zapisane w niej zostaną informacje o badaniach lekarskich i psychologicznych, pojazdach, którymi dana osoba jeździ, i o ukończeniu innych specjalistycznych kursów czy zdobyciu uprawnień. Taki dokument ma być bardzo ważny z punktu widzenia przedsiębiorcy zatrudniającego kierowcę.


Wymagania i ograniczenia

Wraz z nowelą obowiązywać też będą nowe zasady przeprowadzania badań lekarskich i psychologicznych. Będą one wykonywane do 60. roku życia co pięć lat, a potem (powyżej 60 lat) -co 30 miesięcy.

Zmiany nastąpią też w kodeksie drogowym. Prawo jazdy będzie mogło zawierać wymagania lub ograniczenia wynikające: ze stanu zdrowia kierowcy, z możliwości prowadzenia określonego pojazdu oraz z przepisów ustawy. Owe wymagania i ograniczenia mogą dotyczyć: korekty lub ochrony wzroku czy słuchu, protezy czy szyny ortopedycznej, możliwości ograniczonego korzystania z pojazdu, ograniczenia uprawnienia do wskazanych pojazdów oraz terminu ważności prawa jazdy.

Agata Łukaszewicz
"Dużo ludzi nie wie, co z czasem robić.
Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu."

Pozdrawiam
"Starsza Letnia Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24599
Prawo dla nas - pytania
« Odpowiedź #287 dnia: Luty 02, 2007, 11:18:29 am »
Prawo spadkowe powinno być bardziej elastyczne

Jak najszybciej powinien powstać rejestr testamentów - uważają aplikantka radcowska OIRP w Warszawie oraz radca prawny


Rzecznik praw obywatelskich postuluje rozszerzeniekręgu dziedziczenia ustawowego na dalszych krewnych spadkodawcy ("Rz" z 30 stycznia).

Podzielamy ten pogląd, ale w naszej ocenie co najmniej dwie inne kwestie wymagają natychmiastowej regulacji prawnej:

> wprowadzenie krajowego rejestru testamentów,
> uchwalenia przepisu, który uregulowałby zarząd majątkiem przedsiębiorcy prowadzącego działalność gospodarczą na podstawie wpisu do ewidencji działalności gospodarczej po jego śmierci.
Rejestr testamentów

W celu wykazania praw do spadku wynikających z testamentu obowiązek poszukiwania go spoczywa na spadkobiercach. Jeżeli jest to testament notarialny, najczęściej udaje się ustalić notariusza, u którego został sporządzony. Jeżeli jednak jest to testament własnoręczny, sporządzony w tajemnicy czy też kilka lub kilkanaście lat przed śmiercią spadkodawcy, to istnieje poważny problem z dotarciem do tego dokumentu. Problem ten nabiera jeszcze większego znaczenia wobec narastającej fali migracji obywateli polskich do innych państw członkowskich Unii Europejskiej i skutków rozdzielenia rodzin.

Postulowany przez nas rejestr testamentów mógłby prowadzić samorząd notariuszy - jako zadanie publiczne - lub np. urzędy stanu cywilnego. Wybór podmiotu rejestrującego wymaga - rzecz jasna -dyskusji.

W każdym razie powinny w nim być rejestrowane wszystkie testamenty: notarialne, własnoręczne i allograficzne. Ujawnieniu w rejestrze podlegałby sam fakt istnienia testamentu oraz miejsce jego złożenia - bez treści ostatniej woli spadkodawcy w nim zapisanej.

Regulacja prawna rejestru testamentów została już przyjęta w wielu państwach Unii Europejskiej. Oparły się one na postanowieniach konwencji bazylejskiej Rady Europy z 1972 r. Polska powinna do niej przystąpić, a krajowe unormowania prawne rejestru testamentów mogłyby bazować na jej postanowieniach oraz doświadczeniach innych państw, w szczególności Belgii i Holandii.


Tymczasowy zarządca sądowy


W obecnym stanie prawnym z chwilą śmierci przedsiębiorcy prowadzącego działalność na podstawie wpisu do ewidencji działalności gospodarczej nie istnieje możliwość kontynuowania jej przez członków rodziny, którzy nie prowadzili tej działalności wspólnie. Tymczasem jest to źródło ich utrzymania i zatrudnienia szerokich rzesz osób (95 proc.wszystkich przedsiębiorców w Polsce).

Śmierć przedsiębiorcy powoduje konieczność likwidacji jego działalności, nawet gdy spadkobiercy chcą ją kontynuować. Nie mają oni możliwości zwrócenia się np. do sądu o wyznaczenie tymczasowego zarządcy przedsiębiorstwa do czasu uregulowania spraw spadkowych.

Z likwidacją takiego przedsiębiorstwa wiążą się niepożądane skutki prawne: z dnia na dzień wygasają umowy o pracę, w związku z czym nie ma kto wystawić świadectw pracy i wypłacić ludziom należnego wynagrodzenia; kontrahenci nie mogą wykonać umów; wierzyciele zaś muszą czekać na zakończenie postępowania spadkowego, co w stosunkach handlowych może wywołać nieodwracalne skutki.

W celu zabezpieczenia interesów spadkobierców przedsiębiorcy, pracowników i wierzycieli konieczne wydaje się wprowadzenie do systemu prawa instytucji tymczasowego zarządcy sądowego. Jego rolą byłoby szybkie przejęcie przedsiębiorstwa zmarłego i kierowanie nim do czasu ustalenia kręgu spadkobierców. Zarządcą mógłby być członek rodziny lub inna osoba wskazana przez sąd. Istotne jest, by nastąpiło to jak najszybciej, co pozwoli uchronić przedsiębiorstwo przed faktyczną likwidacją.

Liczymy, że wskazane rozwiązania pozwolą uelastycznić nasze prawo spadkowe i wpłynąć na jego usprawnienie. W tej sprawie niezbędna jest jednak publiczna dyskusja. Artykuły publikowane w prasie prawniczej, np. "Rejestr testamentów" Moniki Jagielskiej ("Rejent" luty 2006 r.), oraz wypowiedzi przedstawicieli samorządu notarialnego to trochę za mało.

Magdalena Kajkowska-Gratys, Marcin Przychodzki
"Dużo ludzi nie wie, co z czasem robić.
Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu."

Pozdrawiam
"Starsza Letnia Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24599
Prawo dla nas - pytania
« Odpowiedź #288 dnia: Luty 17, 2007, 10:56:43 am »
Handel w Internecie

Na temat  handlu w internecie w wątku z prasy:
Internet nieograniczone możliwości
dobre i złe strony Internetu


Kliknięcie myszką to podpisanie umowy >>>
Kto zawarł umowę kupna-sprzedaży przez Internet, musi jej dotrzymać, inaczej sprawę rozstrzygnie sąd. Jest ona bowiem dokumentem cywilnoprawnym jak każdy inny, choć nie ma formy pisemnej

Kliknięcie myszką to zawarcie umowy >>>
Proces sądowy za błahe kliknięcie myszką? Może on grozić za nierozważne zakupy na aukcjach internetowych. Wiele osób nie wie, że wirtualne transakcje mają taką samą moc prawną jak zwykłe umowy kupna-sprzedaży.
"Dużo ludzi nie wie, co z czasem robić.
Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu."

Pozdrawiam
"Starsza Letnia Miotełka"

Offline sonia

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 25249
    • Dar Życia
Przychodzi petent do urzędu-prawo administracyjne
« Odpowiedź #289 dnia: Marzec 08, 2007, 05:27:57 pm »
Przychodzi petent do urzędu...

Większość z nas przynajmniej raz wystąpiła do urzędu z podaniem (żądaniem, wyjaśnieniem, odwołaniem bądź zażaleniem). Warto poznać zasady, które obowiązują przy wnoszeniu pism do urzędów, oraz wiedzieć, jakie obowiązki ma urząd.

Kwestie te normuje Kodeks Postępowania Administracyjnego (KPA).


Sposób wnoszenia pisma. Podania mogą być wnoszone do urzędu w kilku formach: pisemnie, telegraficznie, za pomocą dalekopisu, telefaksu, poczty elektronicznej lub formularza ze strony internetowej właściwego organu administracji publicznej. Co ważne, podanie może też być wnoszone ustnie do protokołu.

Podanie powinno zawierać:
wskazanie osoby, od której pochodzi (czyli imię i nazwisko, tak by nie było wątpliwości, kogo dotyczy dane pytanie), jej adres oraz składane względem urzędu żądanie (czyli konkretne pytanie lub żądanie, jakie składamy urzędowi, np. „proszę o przyznanie mi zasiłku pielęgnacyjnego"). Starajmy się być rzeczowi i konkretni. Powinniśmy podać wszystkie fakty, które pozwolą rozpatrzyć sprawę (np. podanie informacji o uzyskaniu orzeczenia o znacznym stopniu niepełnosprawności).

Podanie, które zostało wniesione pisemnie albo ustnie do protokołu, powinno być podpisane przez wnoszącego, a protokół ponadto przez pracownika, który go sporządził. Gdy podanie wnosi osoba, która nie może lub nie umie złożyć podpisu, podanie lub protokół podpisuje osoba przez nią upoważniona, umieszczając wzmiankę o tym obok podpisu.
Organ administracji publicznej obowiązany jest potwierdzić wniesienie podania, jeżeli wnoszący je tego zażąda.

Czas załatwienia sprawy.
Organ administracji publicznej jest zobowiązany do załatwienia sprawy bez zbędnej zwłoki. Termin zaczyna biec od złożenia kompletu dokumentów potrzebnych do rozstrzygnięcia danej sprawy. W praktyce oznacza to, że większość spraw, o ile dostarczyliśmy wszystkie wymagane dokumenty, powinna być załatwiona niezwłocznie (do ok. 14 dni), o ile sprawa może być rozpatrzona dzięki dowodom przedstawionym przez stronę, łącznie z żądaniem wszczęcia postępowania, lub dzięki faktom i dowodom powszechnie znanym albo znanym z urzędu organowi. Przykładem takiej sytuacji może być decyzja o zameldowaniu się właściciela w zakupionym lokalu mieszkalnym.

Jeśli sprawa wymaga przeprowadzenia postępowania wyjaśniającego, to jej załatwienie może się przeciągnąć, jednak powinno nastąpić nie później niż w ciągu miesiąca. W przypadku sprawy szczególnie skomplikowanej wydanie decyzji powinno trwać nie dłużej niż dwa miesiące od dnia wszczęcia postępowania, w postępowaniu odwoławczym zaś - w ciągu miesiąca od dnia otrzymania odwołania.

Warto pamiętać, że do terminów załatwienia sprawy nie wlicza się terminów przewidzianych w przepisach prawa dla dokonania określonych czynności, okresów zawieszenia postępowania oraz okresów opóźnień spowodowanych z winy strony albo z przyczyn niezależnych od organu, np. jeśli urząd do wydania decyzji będzie potrzebował dodatkowych informacji/dokumentów i prosi o nie petenta, a ten nie będzie się spieszył z ich dostarczeniem, to musi mieć świadomość, że o czas jego zwłoki przedłuży się całe postępowanie.

- Autor: Wojciech Piętka
Źródło: Integracja 2/2007
Tam gdzie warto dotrzeć, nie ma dróg na skróty.
Sonia, mama Moniki z zD- 18,1l. , Domowa terapia

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24599
PRAWO SPADKOWE Do rejenta zamiast do sądu
« Odpowiedź #290 dnia: Marzec 14, 2007, 09:59:33 pm »
Notariusz poświadczy dziedziczenie

Notariusze będą wyręczać sąd i potwierdzać nabycie spadku. Spadkobiercy szybciej dostaną potrzebny dokument, a sądom ubędzie pracy.

Tak zakłada przyjęty wczoraj przez rząd projekt zmiany prawa o notariacie, który przekazuje w ręce notariuszy wydawanie tzw. aktów poświadczenia dziedziczenia.

Wszystkie osoby, które mogą być spadkobiercami zarówno ustawowymi, jak i testamentowymi, spotkają się u rejenta. Ten spisze protokół z ich oświadczeniami na temat znanych spadkobierców, który stanie się podstawą aktu poświadczenia dziedziczenia. Notariusz sporządzi go, jeśli nie ma wątpliwości co do osób spadkobierców i wysokości ich udziałów w spadku. Podpisany przez wszystkich dziedziczących akt zostanie zarejestrowany w systemie informatycznym prowadzonym przez Krajową Radę Notarialną. Dopiero wtedy stanie się dokumentem z mocą prawną. Taka procedura ma zapobiec nadużyciom, np. podwójnym aktom dotyczącym tego samego spadku.

Za sporządzenie aktu poświadczenia dziedziczenia oraz protokołu dziedziczenia trzeba będzie zapłacić po 50 zł (tyle samo kosztuje dziś sądowe stwierdzenie nabycia spadku).

Notariusze będą mogli również dokonywać otwarcia i ogłoszenia testamentu i sporządzać zaświadczenia dotyczące wykonawcy ostatniej woli. Spadkobiercy będą mogli zdecydować, gdzie załatwią dokument nabycia spadku: w sądzie czy u rejenta. Pod jednym warunkiem - że o spadek nie toczy się spór. Wówczas bowiem właściwy będzie wyłącznie sąd.

Ireneusz Walencik
O rządowym projekcie pisaliśmy też w "Rz" z 10.02. 2007 r.
"Dużo ludzi nie wie, co z czasem robić.
Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu."

Pozdrawiam
"Starsza Letnia Miotełka"

Offline rodex

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 3
przekształcenie użytkowania wieczystego w prawo własności
« Odpowiedź #291 dnia: Marzec 19, 2007, 03:03:53 pm »
Jestem nowym użytkownikiem Waszego Forum. Znalazłem tu ciekawe tematy więc postanowiłem skorzystać z możliwości uzyskania porady. Mam taki problem. Jestem spadkobiercą działki za którą moja mama w 1988 roku zapłaciła wieczystą dzierżawę za 99 lat z góry. Po uregulowaniu wszelkich spraw prawnych z wpisem mojego nazwiska do księgi wieczstej włącznie postanowiłem przekształcić moje prawo do wieczystej dzierżawy w prawo własności . Miałem nadzieję, że to przekszałcenie odbędzie się bezpłatnie z powodu opłaty za 99 lat z góry. Jednak odmówiono mi takiej możliwości. Proszę o wskazówkę, co mam zrobić .
rodex

Offline Ulka

  • User z prawami do pisania
  • Rozgadany Weteran
  • *******
  • Wiadomości: 10988
Prawo dla nas - pytania
« Odpowiedź #292 dnia: Marzec 19, 2007, 09:51:05 pm »
Ulka-Darek30mpdz & Magda31 &   wspomnienia

Offline rodex

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 3
odp
« Odpowiedź #293 dnia: Marzec 20, 2007, 12:23:28 pm »
Bardzo dziękuję za wskazanie kierunku .Pozdrawiam serdecznie.
rodex

Offline małgosia

  • Raczkujący bywalec
  • **
  • Wiadomości: 221
Prawo dla nas - pytania
« Odpowiedź #294 dnia: Marzec 20, 2007, 01:43:46 pm »
rodex proponuje jeszcze forum http://forumprawne.org/index.php

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24599
Prawo dla nas - pytania
« Odpowiedź #295 dnia: Kwiecień 12, 2007, 09:35:50 am »
Przekształcenie użytkowania wieczystego we własność będzie szybsze i niedrogie

Użytkownicy wieczyści będą mogli przekształcać prawo do swoich nieruchomości we własność na korzystniejszych niż dotychczas warunkach

Stanie się tak, jeśli Sejm uchwali nowelizację ustawy przekształceniowej z 29 lipca 2005 r. (DzU nr 175, poz 1459). Projekt przygotowało Ministerstwo Sprawiedliwości. Celem nowelizowanej obecnie ustawy było przyspieszenie procesu przekształceń. Nie spełniła ona jednak swego zadania. Przeszkodził temu szybki wzrost cen nieruchomości, który pociągnął za sobą zwyżkę opłat za przekształcenie.

Projektodawcy proponują teraz, aby na wniosek osoby ubiegającej się o przekształcenie opłaty te podlegały rozłożeniu na raty na czas nie krótszy niż 10 lat i nie dłuższy niż 20 lat.


Bonifikata obowiązkowa


Dla dwóch kategorii wnioskodawców nowela wprowadzałaby obowiązkowe bonifikaty. Przysługiwałyby one w wysokości 85 proc. osobom, których dochód miesięczny na jednego członka rodziny nie przekracza 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej za ostatnie półrocze roku poprzedzającego rok złożenia wniosku.

Osobom fizycznym, które prawo wieczystego użytkowania uzyskały przed 5 grudnia 1990 r., oraz ich spadkobiercom przysługiwałaby bonifikata 50 proc. Data ta wiąże się z wejściem w życie znowelizowanej ustawy o gospodarce gruntami, która pozwoliła na sprzedaż gruntów Skarbu Państwa i gmin. Wcześniej, jak wskazywał Trybunał Konstytucyjny (sygn. K 8/98), osoby zamierzające taki grunt nabyć skazane były jedynie na użytkowanie wieczyste.

Prawo do opłaty obniżonej o 50 proc. mieliby także właściciele nieruchomości wpisanych do rejestru zabytków.

Wprowadzenie do ustawy przekształceniowej bonifikat obligatoryjnych nie wykluczałoby stosowanych obecnie za zgodą wojewody, właściwej rady bądź sejmiku bonifikat fakultatywnych. W wypadku bonifikat obligatoryjnych zgoda ta nie byłaby wymagana, co znacznie przyspieszałoby postępowanie.

W razie zbiegu prawa do bonifikaty z różnych tytułów projektodawcy zakładają stosowanie najkorzystniejszej. Przyspieszeniu postępowania i obniżeniu jego kosztów miałoby też służyć przywrócenie obowiązującego do nowelizacji z 2005 r. przepisu, że podstawą obliczenia wysokości opłaty jest wycena nieruchomości, która była dokonana w okresie nie dłuższym niż dwa lata od złożenia wniosku o przekształcenie.


Własność za darmo

Prawo do nieodpłatnego przekształcenia miałyby osoby, którym oddano nieruchomość w użytkowanie wieczyste w zamian za wywłaszczenie, a także w zamian za pozbawienie tzw. gruntów warszawskich. Osoby te mogą domagać się prawa własności użytkowanych przez siebie nieruchomości niezależnie od ich przeznaczenia. Większość postanowień ustawy przekształceniowej dotyczy bowiem nieruchomości przeznaczonych pod zabudowę mieszkaniową. W tym wypadku przyznanie prawa własności stanowi rekompensatę za utracone wcześniej nieruchomości. Osoby te będą też zwolnione z opłaty od wniosku o wpis w księdze wieczystej prawa własności uzyskanego na podstawie przekształcenia.

Projekt trafił do konsultacji.

j.t.p.
"Dużo ludzi nie wie, co z czasem robić.
Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu."

Pozdrawiam
"Starsza Letnia Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24599
Prawo dla nas - pytania
« Odpowiedź #296 dnia: Kwiecień 12, 2007, 08:40:40 pm »
Kłopoty z zakładaniem ksiąg wieczystych dla tzw. mieszkań spółdzielczych własnościowych


Założenie księgi wieczystej dla spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu mieszkalnego jest jedynie uprawnieniem, a nie obowiązkiem osoby, której ono przysługuje - pisze Luiza Zielińska, notariusz z Warszawy
 

Coraz częściej księgi wieczyste zakłada się także dla spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu mieszkalnego (dalej: prawo własnościowe). Wynika to z faktu, iż ceny tzw. mieszkań spółdzielczych własnościowych bardzo szybko rosną, w związku z czym chętni na nie, niemający własnych środków poszukują ich w bankach. Te zaś, by zabezpieczyć roszczenia z tytułu kredytów, domagają się ustanowienia hipoteki, której powstanie zależne jest z kolei od dokonania wpisu w księdze wieczystej. Dla kupującego oznacza to konieczność jej założenia. Choć, inaczej niż w wypadku prawa własności nieruchomości, założenie księgi dla opisywanego tu prawa jest jedynie uprawnieniem, a nie obowiązkiem osoby, której ono przysługuje.


Jakie dokumenty

Zgodnie z §21 rozporządzenia ministra sprawiedliwości z 17 września 2001 r. w sprawie prowadzenia ksiąg wieczystych i zbioru dokumentów (dalej: rozporządzenie) założenie księgi wieczystej dla prawa własnościowego dokonuje się na wniosek zawierający w szczególności:

> oznaczenie miejsca położenia i powierzchni lokalu,
> wymienienie osoby, której przysługuje to prawo,
> powołanie tytułu nabycia tego prawa oraz oświadczenie zarządu spółdzielni o przyjęciu w poczet członków spółdzielni,
> wyszczególnienie obciążających to prawo ograniczonych praw rzeczowych lub ograniczeń w rozporządzaniu tym prawem albo oświadczenie wnioskodawcy, że nie wie o istnieniu takowych.

Do wniosku powinny być dołączone dokumenty stwierdzające nabycie tego prawa oraz dokumenty stanowiące podstawę oznaczenia lokalu.

Z przepisu wynika więc, iż do założenia księgi wieczystej dla prawa własnościowego niezbędne są następujące dokumenty:

> po pierwsze -wniosek,
> po drugie -dokument stwierdzający nabycie prawa własnościowego, tj. np. umowa sprzedaży zawarta w formie aktu notarialnego,
> po trzecie -dokumenty stwierdzające podstawę oznaczenia lokalu.

Jeśli chodzi o oświadczenie zarządu spółdzielni o przyjęciu w poczet członków, to od 15 kwietnia 2004 roku nie istnieje już wymóg uzyskania członkostwa w spółdzielni przez nabywcę prawa własnościowego. Wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 30 marca 2004 r. (K 32/03) utracił moc art. 17a ust. 2 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, zgodnie z którym skuteczność zbycia prawa własnościowego zależała od przyjęcia nabywcy w poczet członków spółdzielni. Oznacza to, iż obecnie nabywca takiego prawa nie musi uzyskiwać członkostwa w spółdzielni. Właściwe byłoby więc usunięcie przez autora rozporządzenia pkt. 3 w ust. 1 § 21 w części dotyczącej oświadczenia zarządu spółdzielni o przyjęciu w poczet członków.


Bez wypisu z rejestru gruntów

Przepis § 30 ust. 1 rozporządzenia wyraźnie stanowi, iż podstawą oznaczenia lokalu, do którego przysługuje prawo własnościowe, jest zaświadczenie o powierzchni i położeniu lokalu wydane przez właściwą spółdzielnię mieszkaniową, z oznaczeniem nieruchomości, z którą lokal jest związany. Nie znajduje więc uzasadnienia praktyka niektórych sądów wieczystoksięgowych żądających wypisu z rejestru gruntów. Wskazany przepis mówi bowiem wyraźnie o zaświadczeniu ze spółdzielni z oznaczeniem nieruchomości, z którą lokal jest związany. Obowiązek załączania do wniosku wypisu z rejestru gruntów, owszem, kiedyś istniał, ale został zniesiony przez rozporządzenie ministra sprawiedliwości z 26 września 2003 r.

Nieuzasadniona jest również praktyka niektórych sądów wieczystoksięgowych żądania w zaświadczeniu ze spółdzielni zapisu o rodzaju pomieszczeń, z których składa się lokal mieszkalny, do którego przysługuje własnościowe prawo. §30 ust. 1 rozporządzenia stwierdza wyraźnie, iż zaświadczenie wydane przez spółdzielnię ma zawierać położenie (tj. adres, ewentualnie oznaczenie kondygnacji) i powierzchnię lokalu. Nie ma w nim mowy o rodzaju izb, z których lokal się składa. Wydaje się więc, iż wystarczające jest, aby opis pomieszczeń, z których składa się taki lokal, zawierał wniosek o założenie księgi wieczystej, anie zaświadczenie ze spółdzielni.


Dwa poglądy


Na tle praktyki notarialnej pojawia się też pytanie: czy wniosek o założenie księgi wieczystej dla prawa własnościowego może być złożony w akcie notarialnym dokumentującym umowę sprzedaży?

Istnieją na ten tematy dwa poglądy. Skoro zaświadczenie ze spółdzielni, stanowiące podstawę sporządzenia aktu notarialnego dokumentującego zbycie prawa własnościowego, zawiera oznaczenie dotychczasowego uprawnionego, tj. zbywcy, nie jest możliwe złożenie wniosku o założenie księgi wieczystej dla tego prawa w samym akcie dokumentującym jego zbycie. Zgodnie z tym poglądem nabywca musi zgłosić się do spółdzielni, po zawarciu np. umowy sprzedaży, celem wydania zaświadczenia, iż to jemu, a nie zbywcy, przysługuje owo prawo, i dopiero wtedy może złożyć wniosek o założenie księgi wieczystej.

Według drugiego poglądu, znajdującego oparcie przede wszystkim w wykładni literalnej powołanych tu przepisów - możliwe jest złożenie wniosku o założenie księgi wieczystej dla prawa własnościowego w samej umowie sprzedaży (w odpowiednim akcie notarialnym). Podstawowym dokumentem świadczącym o przejściu tego prawa na nabywcę jest bowiem umowa sprzedaży. Nabycie to nie jest obecnie (jak do 2003 r.) związane z obowiązkiem uzyskania członkostwa w spółdzielni. A jak mówi art. 21 ust. 1 rozporządzenia, to wniosek ma zawierać oznaczenie uprawnionego, a nie zaświadczenie ze spółdzielni. I do tego poglądu -moim zdaniem -należałoby się przychylić.

Luiza Zielińska
"Dużo ludzi nie wie, co z czasem robić.
Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu."

Pozdrawiam
"Starsza Letnia Miotełka"

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24599
Prawo dla nas - pytania
« Odpowiedź #297 dnia: Kwiecień 14, 2007, 03:38:03 pm »
Gmina nie odziedziczy spadku, bo jest testament


Sąd powinien testament tak tłumaczyć, ażeby zapewnić możliwie najpełniejsze urzeczywistnienie woli spadkodawcy. Należy przyjąć wykładnię, która pozwoli utrzymać go w mocy i nadać mu rozsądną treść

Takie reguły tłumaczenia ostatniej woli zapisane zostały w art. 948 kodeksu cywilnego. Z powodu ich naruszenia Sąd Najwyższy postanowieniem z 29 marca 2007 r. uchylił wyrok sądu II instancji. Dotyczył on schedy po Janinie K. i mówił, że spadkobiercą jest gmina.

Janina K. sporządziła testament dziesięć lat przed śmiercią. Zapisała w nim pasierbicy Kamili K. spółdzielcze prawo do mieszkania, siostrzeńcowi zaś swego męża Januszowi Sz. przekazała pozostałe rzeczy wchodzące w skład spadku. Wyraziła też ubolewa nie, że przeznacza mu przedmioty mało wartościowe i nie może się odpowiednio odwdzięczyć za pomoc i opiekę.

W czasie gdy była już bardzo chora, umarła jej młodsza siostra, która testamentem przekazała Janinie K. cały swój majątek. Kobieta po tej wiadomości dostała śmiertelnego udaru. Najważniejszym składnikiem majątku odziedziczonego przez nią po siostrze było mieszka nie M-3 na stołecznej Ochocie.

Wniosek o stwierdzenie praw do spadku po Janinie K. złożył Janusz Sz. Sąd I instancji stwierdził jednak, że nabyła go Kamila K. Odwołał się do art. 961 k. c., który nakazuje uznać zapisobiorcę za spadkobiercę, jeśli przeznaczone mu w testamencie przedmioty majątkowe wyczerpują prawie cały spadek. Uszło uwagi sądu, że do spadkupo Janinie K. należy takiej samej wielkości mieszka nie po jej siostrze.

W apelacji Janusz Sz. domagał się stwierdzenia nabycia spadku na swoją rzecz i uznania Kamili K. za zapisobiorczynię. Sąd II instancji ku zaskoczeniu obu stron stwierdził, że skoro Janina K. w ogóle nie rozporządziła mieszkaniem po siostrze, choć była świadoma jego nabycia, to spadkobiercą jest gmina, a Kamila K. oraz Janusz Sz. są zapisobiorcami.

Postanowienia zakwestionowali zarówno pasierbica, jak i Janusz Sz. Pełnomocniczka Janusza Sz. przekonywała, że wolą Janiny K. było przekazanie mu całego swego majątku, poza mieszkaniem przeznaczonym dla pasierbicy. Jego więc uznać trzeba w tych okolicznościach za spadkobiercę. Sąd II instancji błędnie uznał, że decydujące znaczenie w takich sprawach ma stan majątku z daty sporządzania testamentu. Pełnomocniczka Kamili K. twierdziła, że ze względu na art. 961 k.c., skoro mieszka nie zapisane pasierbicy wyczerpywało w dniu spisywania testamentu prawie cały spadek, to ona jest spadkobierczynią.

Sąd Najwyższy nie rozstrzygnął tego sporu. To pozostawił sądowi II instancji. Gmina nie będzie jednak spadkobiercą. W ocenie SN sąd II instancji naruszył art. 948 k. c., ponieważ nie wyjaśnił wątpliwości dotyczących powołania do spadku i zapisu (sygn. ICSK3/07).

Izabela Lewandowska
"Dużo ludzi nie wie, co z czasem robić.
Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu."

Pozdrawiam
"Starsza Letnia Miotełka"

Offline rodex

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 3
Prawo dla nas - pytania
« Odpowiedź #298 dnia: Kwiecień 17, 2007, 11:58:38 am »
Dziękuję bardzo . Mam  nadzieję, że ja albo moja żona też będziemy kiedyś mieć możliwość  udzielenia komuś pomocy lub rady. Serdecznie pozdrawiam.
rodex

Offline Gaga

  • Administrator
  • Rozgadany Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24599
Prawo dla nas - pytania
« Odpowiedź #299 dnia: Kwiecień 19, 2007, 10:40:23 am »
Spadek będzie mógł poświadczyć notariusz

Spadkobiercy uzyskają u notariusza dokument potwierdzający nabycie spadku. Będzie to trwało krócej, a sądom ubędzie pracy


Rząd przekazał właśnie do Sejmu projekt zmiany prawa o notariacie, który uprawnia notariuszy do wydawania tzw. aktów poświadczenia dziedziczenia.

Spadkobiercy będą mogli wybrać, czy dokument nabycia spadku załatwić w sądzie czy u rejenta. Pod warunkiem wszakże, że o spadek nie ma sporu. Wtedy bowiem jego nabycie będzie mógł stwierdzić wyłącznie sąd.

Wszyscy spadkobiercy spotkają się u rejenta, a on spisze najpierw protokół dziedziczenia. Ten dokument będzie podstawą aktu poświadczenia dziedziczenia. Notariusz sporządzi go, jeśli nie ma wątpliwości, ilu jest spadkobierców i jakie są ich udziały w spadku. Podpisany przez wszystkich dziedziczących akt notariusz zarejestruje w systemie informatycznym prowadzonym przez Krajową Radę Notarialną. Dopiero zarejestrowany dokument będzie miał moc prawną. Taka procedura ma zapobiec nadużyciom, np. podwójnym aktom dotyczącym tego samego spadku.

- Sprawy, które absolutnie nie wymagają rozstrzygania przez sądy, nie powinny do nich trafiać. Dlatego inicjatywa przekazania notariatowi poświadczania dziedziczenia to dobry kierunek, który już dawno obrały inne państwa europejskie - uważa Lech Borzemski, członek Krajowej Rady Notarialnej.

Notariusze zwracają też uwagę, że nowa instytucja może się okazać korzystna, zwłaszcza w sytuacjach dziedziczenia firmy. Postępowanie prowadzące do przejęcia przedsiębiorstwa przez spadkobiercę potrwa nie kilka miesięcy, jak w sądzie, lecz od jednego do dwóch tygodni, co oznacza szybszą normalizację stosunków własnościowych ważną z punktu widzenia firmy, jej pracowników i pozycji na rynku.

Notariusze będą mogli również dokonywać otwarcia i ogłoszenia testamentu, sporządzać zaświadczenia dotyczące wykonawcy ostatniej woli.

Projekt przekazuje też postępowania spadkowe w sądzie - z pewnymi wyjątkami - referendarzom sądowym.

Ireneusz Walencik
"Dużo ludzi nie wie, co z czasem robić.
Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu."

Pozdrawiam
"Starsza Letnia Miotełka"

 

(c) 2003-2014 Team Dar Życia :: nota prawna :: o plikach Cookies :: biuro@darzycia.pl
Polecamy:   Forum o zwierzętach